netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 830 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 94 95 96 97 98 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 176 do 6 240 z 26 310 ]

6 176

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Upokorzona napisał/a:

Dziewczyny,
Gdyby były tylko takie złe chwile, to bym dawno zostawila, ale po takich awanturach i dołowaniu mnie następowały chwile cudowne, że był kochany. I mętlik w głowie.  A ja głupia cały czas miałam nadzieję, że będzie dobrze, że gdy dam więcej z siebie to się zmieni i zacznie mnie szanować.

No bo na tym, kochanie, ta toksyczna zabawa polega. Gdyby tylko lał Cię w pysk, to nie miałabyś wątpliwości. Na samych negatywnych bodźcach trudno pacjentkę pociągnąć. Ale jak się doda troche tych pozytywnych (w ich wydaniu - SS - czyli słowa i seks), to huśtawka emocjonalna jest włączona. I tak się bujasz - amplituda co raz większa - aż się nie porzygasz. Mówię Ci - świetna zabawa.

Upokorzona napisał/a:

Wczoraj napisałam do niego, że to koniec, że wycofuję się i życzę szczęścia z jego nową dziewczyną.
I od dzisiaj mam nawał maili, żebym dała nam szansę, że wyciąga rękę na zgodę. że nasz związek nie będzie nigdy taki jak dawniej, ale żeby spróbować.
A z drugiej strony zarzuca mi, dlaczego mam do niego pretensje o jego związek, gdy sama robiłam gorsze rzeczy, że jego związek to nic w porównaniu z moim. I znowu wywołuje u mnie poczucie winy, że to ja jestem wszystkiemu winna. A to przecież on mnie zostawił po wypadku, gdy najbardziej go potrzebowałam...
Nie potrafię sobie z tym poradzić...

Sama to widzisz - gra rozpoczęta: on odpycha - Ty cierpisz i biegniesz, Ty odpychasz -on dostaje ognia w gaciach. Zawsze mówię - piękne, ekscytujące ... i chore.
Mądrzejszy będzie ten, kto pierwszy z tym skończy i nie da wykończyć siebie.

Powtórzę sie po raz tysięczny. Nikt nie mówi, że ten związek nie ma prawa bytu, ale najpierw ktoś musi wyzdrowieć a ktoś inny zmądrzeć, żeby jedno na drugim nie żerowało emocjonalnie.

6 177

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Witam
Nie umiem się odnaleźć, nie wiem co robić?. jak dalej żyć? Czy ktoś zna receptę, to ja poproszę?..

Ja, ja, ja znam - separacja, natychmiastowa, bezkompromisowa, radykalna, na długo - niech chłopina zaczerpnie powietrza, niech przeleci na wolności wszystko, co się rusza we wsi i okolicach a potem niech wychrzania do jednej z pierdyliona obdarzanych przez niego uczuciem i omacnięciem "przyjaciółki" na zawsze.

Ankinom - jesli chodzi o zdradę mam to samo zdanie co w kwestii złodziejstwa i innych przestępstw - recydywista NIE ROKUJE, będzie Ci to robił nadal, z jeszcze większą zawziętością i satysfakcją, że ma wszystko, czego mu do szczęścia trza - domek z usłużną obsługantką, dzieci ufające, że jest wzorowym tatusiem, poszanowanie w rodzinie (bo tak naprawdę przecież nie stało się nic, skoro wy tak ciągle razem, w stadle), no i dupy na boku. Full wypas.
Jak się widzisz w takim układzie?

6 178 Ostatnio edytowany przez martyrs (2011-08-11 14:10:41)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tarantello, mogę do Ciebie zadzwonić ? pleasss

6 179

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja się w ogóle nie widzę i dlatego tutaj jestem, totalne zaćmienie umusłu, pustka, dno....

Problem polega na tym, że przeprowadziłam z nim tysiące rozómw: wyprowadź się, meczę sie w tym związku, nic mnie cieszy....ale on jest na to głuchy, ba powiem więcej, po odkryciu przyjaźni mojego męża byliśmy na rozmowie u księdza (teraz wiem, że z inicjatywy "przyjaciółki" która próbowała ratować nasze małżeństwo pisząc do mojego męża smsy, maile, których treść z pewnością wychodziła poza ramy zwykłej przyjaźni...)
otóż ksiądz po rozmowie z nim, a później ze mną (osobno z nim rozmawialiśmy) stwierdził, że dobrze by było abyśmy na jakiś czas zamieszkali osobno, ale bez tworzenia nowych związków. Miałam nadzieję, że skoro mnie nie posłucha to może księdza, ale gdzie tam, na razie nie ma takiej opcji, choć jest światełko w tunelu. Mieszkamy na ostatnim pietrze i istnieje mozliwość wykupienia strychu i mój mąż wymyślił sobie, że tam sobie zrobi pokój, aby mógł po ciężkiej pracy odpocząć...problem w tym, że ja się nie zgodzam na wejście od naszego domu, tylko od klatki, noo i okazło się, że  ze mnie jest wredna matka, która uniemożliwi dzieciom kontakt z ojcem w każdej chwilii, tylko biedak zapomniaj, że jak wraca z pracy to dzieci śpią i nie przypominam sobie aby lunatykowały, więc nie bedzie potrzeby odwiedzania ojca w środku nocy, a poza tym w każdej chwili można przyjść od strony klatki schodowej...

tylko czy jak się naprawdę wyprowadzi, czy wtedy odzyskam spokój?

6 180 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-08-11 15:06:14)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Witam
Od trzech miesięcy czytam wasze forum. Znalazłam je przez przypadek, szukałam informacji na temat rozwodu...
Pod wpływem tego co tu przeczytałam zrozumiałam, że borykam sie z tym samym problemem co WY, jestem chora, kocham kogoś kto na to nie zasługuje, chociaż nie wiem czy kocham, w każdym bądź razie nie umiem sie pogodzić, że on mnie nie kocha. Od 16 lat jesteśmy małżeństwem, mamy 2 dzieci 7 i 5 lat. Odkąd pamiętam to często sie kłóciliśmy, początkowo myślałam, że to normalne, docieramy się. Mąż jest bardzo apodyktycznym człowiekiem, dzisiaj wiem, że on po prostu mnie nie szanował i każdy mój sprzeciw kończył się kłótnią.

Pierwszy poważny kryzys przeżyliśmy jakieś 3 lata temu. Podczas świąt odkryłam, że mąż coś przede mną ukrywa, taka intuicja, której posłuchałam. Przyparty do muru przyznał sie , że sie zakochał i chce odejść. Nie muszę pisać co poczułam...

Niedoszła kochana mojego męża, po rozmowie ze mną odpuściła sobie, a mąż wrócił do mnie i jak to bywa u KKZB przyjęłam go z powrotem, poczułam się najszczęśliwszą kobietą bo przecież wrócił nie ważne, że powiedział, że nie kocha, nie ważne, że  skutecznie mi wmówił, że to była moja wina....pogubił się biedaczek, wredna baba zrobiła mu pranie mózgu, pokaże mu, co to jest miłość, uleczę go....

W kwietniu tego roku powtórka z rozrywki, chowanie telefonu, późne powroty do domu i znowu ?to tylko przyjaciółka?. Ta ich przyjaźń rozłożyła mnie na łopatki i być może znowu bym to przełknęła, gdyby nie fakt, że tym razem mąż stwierdziła, że mnie nie kocha i właściwie to chyba nigdy nie kochał, nie wierzyłam jak można być z kimś 16 lat nie kochając go? Okazuje się ,że można?
Prosiłam, błagała, jakie to charakterystyczne dla uzależnionych od miłości, było NIE, nie chce być z Tobą, ale co dziwne nie chce również się wyprowadzić. Uważa, że dla dobra dzieci musimy nadal mieszkać. A ja nie daję rady!!! Męczy mnie jego obecność, wiem, że z dala od niego łatwiej byłoby mi się z tym pogodzić, a może się mylę, może nie zależnie gdzie ON jest będę czuła ten ogromny ból. Codzienni prowadzę walkę rozumu z emocjami. Rozum podpowiada olej go, niech idzie będzie Tobie lepiej bez niego, ale emocje wyzwalają u mnie żal, niedowierzenie i okropną ZŁOŚĆ. Mąż uważa ,że nadal możemy ze sobą normalnie rozmawiać, prowadzić dom, wychowywać dzieci, ale ja nie potrafię!!! Jedynie ta złość pozwala mi ?normalnie? funkcjonować, jak się do niego nie odzywa, izoluje się od niego to tylko wówczas mam wrażenie, że tylko taka postawa pozwala mi przeżyć kolejny dzień, ale wiem też, że to niszczące uczuciu. Podświadomie swoją postawę chcę go ukarać, za to jak mnie potraktował, bo przecież jak będę z nim codziennie kawkę piła jakby nigdy nic, to tak jak bym godziła się na nasza sytuację, a tak nie jest. Jestem wściekła, że zburzył m ój świat, świat iluzji, ale to BYŁ MÓJ świat.

Nie umiem się odnaleźć, nie wiem co robić?. jak dalej żyć? Czy ktoś zna receptę, to ja poproszę?..

Musisz oczyścić teren z niego. Nie ma co prosić trza wystawić bety za drzwi siłą, bo z własnej woli to on nic nie zrobi.

Tarantello, co powiesz o psychofagii, którą się rzyga bez zdrady?

6 181

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Nie działało NIC, bo nie uwzględniłam jednego - takie myśli muszą przyjść do głowy OBU ZAINTERESOWANYM STRONOM. On natomiast w ramach działań naprawczych postanowił dorobić nam TRZECIĄ STRONĘ, młodszą o naście lat. No i fakt, problem się w zasadzie rozwiązał. Definitywnie.
(...)
Mało tego, w ramach "ratowania" (tak jak niektórzy fundują sobie dziecko, żeby ratować związek), ja zafundowałam sobie z psychofagiem wspólne mieszkanko ze wspólnym kredycikiem (i podówczas już ze wspólną kochanką) a teraz muszę czekać na jego dobrą wolę i uwolnienie mnie z tego mauzoleum (lub jak mawia Marynarka - izby pamięci).

Upłakałam się ze śmiechu big_smile

(Nie ma co się dziwić martysowi, że tak sobie ostrzy na Ciebie kły wink;) )

6 182

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Wybaczanie
Istotą piękna wybaczenia jest fakt, że uwalnia nas ono od schematów,
które są naszym więzieniem. Pozwala nam porzucić rolę ofiary i nie
tkwić dłużej w sytuacjach, które nam nie odpowiadają. Wybaczenie
zmienia sposób postrzegania. Kiedy patrzymy na daną sytuację pod
innym kątem, naprawdę wszystko staje się inne. Generalnie wszelkiego
rodzaju uzdrawianie związane jest ze zmianą punktu widzenia
i ujrzeniem wszystkiego w innym świetle. Wybaczenie pozwala nam
wznieść się ponad sytuację, a przez to zmienia się ona sama.
Wybaczenie niesie ze sobą uzdrowienie i zmiany.
To właśnie wybaczenie pozwala nam wyjść zarówno
poza poczucie winy, jak i poza lęk.

ale żeby wybaczyć to chyba trzeba do tego "dojrzeć". Chciałbym dzisiaj powiedzieć: wybaczam i poczuć tą "wolność", niestety dzisiaj za dużo we mnie żalu i złości....może kiedyś do tego dojrzeję?

6 183 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-11 16:16:19)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Ja się w ogóle nie widzę i dlatego tutaj jestem, totalne zaćmienie umusłu, pustka, dno....

Problem polega na tym, że przeprowadziłam z nim tysiące rozómw: wyprowadź się, meczę sie w tym związku, nic mnie cieszy....ale on jest na to głuchy, ba powiem więcej, po odkryciu przyjaźni mojego męża byliśmy na rozmowie u księdza (teraz wiem, że z inicjatywy "przyjaciółki" która próbowała ratować nasze małżeństwo pisząc do mojego męża smsy, maile, których treść z pewnością wychodziła poza ramy zwykłej przyjaźni...)
otóż ksiądz po rozmowie z nim, a później ze mną (osobno z nim rozmawialiśmy) stwierdził, że dobrze by było abyśmy na jakiś czas zamieszkali osobno, ale bez tworzenia nowych związków. Miałam nadzieję, że skoro mnie nie posłucha to może księdza, ale gdzie tam, na razie nie ma takiej opcji, choć jest światełko w tunelu. Mieszkamy na ostatnim pietrze i istnieje mozliwość wykupienia strychu i mój mąż wymyślił sobie, że tam sobie zrobi pokój, aby mógł po ciężkiej pracy odpocząć...problem w tym, że ja się nie zgodzam na wejście od naszego domu, tylko od klatki, noo i okazło się, że  ze mnie jest wredna matka, która uniemożliwi dzieciom kontakt z ojcem w każdej chwilii, tylko biedak zapomniaj, że jak wraca z pracy to dzieci śpią i nie przypominam sobie aby lunatykowały, więc nie bedzie potrzeby odwiedzania ojca w środku nocy, a poza tym w każdej chwili można przyjść od strony klatki schodowej...

tylko czy jak się naprawdę wyprowadzi, czy wtedy odzyskam spokój?

Już to widzę - żyje se taka gnida na stryszku nad Tobą, przyprowadza kolejne lasencje (wprowadzając je nie od klatki tylko bez dom), potem figlują głośno i z przytupem a Ty i dzieci słuchacie tego wszystkiego i macie przegląd najświeższych "towarów" - to taka nowoczesna forma kontaktów tatusia z dziećmi będzie. Pięknie to sobie wymyślił. Nie wiem, jaki macie status prawny tego mieszkania, ale perspektywa kroi się zajebiaszcza. No i niestety multum kobiet tak żyje. Jak dla mnie to tu bardziej prawnik niż ksiądz by się przydał (no chyba że do egzorcyzmów, słyszałyśmy o takich).

Czy jak się wyprowadzi odzyskasz spokój? Jeszcze długo nie, ale z pewnością szybciej niż w powyższym układzie a już zpewnością szybciej niż w aktualnym.
Ja też się w swoim czasie nad tym zastanawiałam ... z dobry miesiąc się tak zastanawiałam, aż on mi ułatwił decyzję. RECYDYWA. No więc się przestałam przynajmniej nad tym spektem - wspólnego zamieszkiwania - zastanawiać. Potem doszły inne - zazdrość (ale czy teraz jej nie czujesz?), osamotnienie (ale czy teraz go nie czujesz?), upodlenie (czy muszę pytać?).

Czasem warto na chwilę wyłączyć emocje i włączyć logikę, żeby udzielić sobie właściwej odpowiedzi.
Kilka pytań wspomagających logiczne myślenie:
- czy masz jakieś dowody zdrady?
- jeśli tak, to czy wiesz, co się z nimi robi w celu zabezpiecznia losu swojego i dzieci zanim on zabezpieczy się tak, że potem ani piśniesz?
- jeśli nie, czy nie znalazłaby się okazja póki razem mieszkacie na ich zdobycie?
- czy Twoja rodzina może Ci pomóc materialnie w skrajnym przypadku?
- czy Ty masz się dokąd wyprowadzić, gdyby okazało się, że Twoja psychika totalnie siada a on nadal nie chce się wynieść i w ten sposób Cię zadręczyć do cna?
- czy wiesz, że Internet jest pełen porad prawnych dla kobiet w Twojej sytuacji?

Miłość, ankinom, to piękna sprawa (ciągle w to wierzę), jeśli jednak jest kłamstwo, zdrada i psychiczne znęcanie się, to miłości już nie ma i trzeba ratować co się da - najpierw psychikę a potem całą resztę.

6 184

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Fajka napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Nie działało NIC, bo nie uwzględniłam jednego - takie myśli muszą przyjść do głowy OBU ZAINTERESOWANYM STRONOM. On natomiast w ramach działań naprawczych postanowił dorobić nam TRZECIĄ STRONĘ, młodszą o naście lat. No i fakt, problem się w zasadzie rozwiązał. Definitywnie.
(...)
Mało tego, w ramach "ratowania" (tak jak niektórzy fundują sobie dziecko, żeby ratować związek), ja zafundowałam sobie z psychofagiem wspólne mieszkanko ze wspólnym kredycikiem (i podówczas już ze wspólną kochanką) a teraz muszę czekać na jego dobrą wolę i uwolnienie mnie z tego mauzoleum (lub jak mawia Marynarka - izby pamięci).

Upłakałam się ze śmiechu big_smile

Noooo, ja też i tak przez wiele-wiele miesięcy. Już nawet w pewnym momencie to myślałam, żeby z tego śmiecho-płaczu w łeb sobie strzelić. Dobrze, że to forum znalazłam, bo mnie by znaleźli.

6 185

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Aniknom to że powiesz "wybaczam" to nie oczyszczenie, a świadome godzenie się na walkę ze wszystkimi podłościami. To chyba gorsze zło od wyraźnego powiedzenia: koniec!

Co za świat podły, z tymi wszystkimi brudasami emocjonalnymi, z tym syfilisem używanych mężów i podłych lasek rozkładających nogi. I Niby pies nie weźmie jak suka nie da, a ona nie da jak on nie chce, czy nie?

"Bo w tym cały ambaras, żeby dwoje chciało na raz, czy też nie?"

6 186

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam,

Dzisiaj znowu nocuję w mieszkaniu z mężem... Człowiek cały czas ma nadzieję, że zrozumie, a tu wręcz przeciwni - zresztą tak jak mówicie. Wg męża objeżdzam sobie po Polsce i JEGO kasę wydaję ( jakbym nie pracowała, może mniej zarabiam, ale jego funduszy nie naruszam!!!!!) :]... Bez komentarza. No i oczywiście kiedy się za robotę w domu wezmę???!!!.... Poprostu brak słów.

6 187

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jak ta glupia siedzę dziś i ryczę. Nie mam już siły.
Chyba za mało dostałam od niego w kość, chyba za mało mnie upokorzył i sponiewierał, że... brakuje mi go...
Co zrobić, aby zacząć inaczej myśleć?
Tak bym chciała, aby ktoś mnie przytulił... powiedział, że jeszcze szczęście się uśmiechnie do mnie...
Gdyby żyła moja mama, byłoby zupełnie inaczej...
Dlaczego tyle przykrych sytuacji mnie spotkało? Najpierw śmierć rodziców, potem ciężki wypadek, teraz znęcanie się nade mną i moja ucieczka. Dlaczego?
Nie radzę sobie z tym wszystkim...

6 188 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-11 18:46:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Upokorzona napisał/a:

Jak ta glupia siedzę dziś i ryczę. Nie mam już siły.
Chyba za mało dostałam od niego w kość, chyba za mało mnie upokorzył i sponiewierał, że... brakuje mi go...
Co zrobić, aby zacząć inaczej myśleć?
Tak bym chciała, aby ktoś mnie przytulił... powiedział, że jeszcze szczęście się uśmiechnie do mnie...
(...)
Nie radzę sobie z tym wszystkim...

Kochana, wiem, że to żadne pocieszenie, ale każda z nas przechodziła przez to samo....
Ale bądźmy szczere - NIE brakuje Ci jego - bo nic dobrego nie możesz się po nim spodziewać.
Brakuje Ci Twojego wyobrażenia o nim, wyświetlasz sobie film przez samą siebie nakręcony. Pora to zrozumieć.
Już zabieram się za wysyłanie literatury dla Ciebie. Zajmiesz się pożytecznym czytaniem smile

6 189 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-11 22:22:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Upokorzona, Ankinom, Gosiaczek.
Chciałabym Wam (i wszystkim nowym ostatnio tu co raz liczniej pojawiającym się dziewczynom) powiedzieć coś, co podniesie na duchu, da nadzieję, wpuści światło do Waszych zmasakrowanych mózgów. No, może jest coś ...

Kiedy tu trafiłam w pierwszych dniach marca tego roku, ten wątek miał trzydzieści kilka stron. Były tu dziewczyny już trochę podleczone i takie jak ja, które spadły tu w takim stanie, jak Wy teraz. Nigdy w życiu nie było ze mną gorzej. Psychika, fizjologia, finanse - wszystko było w rozsypce. Garściami wypadały mi włosy, na dłoniach dostałam na tle nerwowym egzemy, którą leczę do dziś, długo zmuszałam się do jedzenia - nerwica żołądka, chudłam w abstrakcyjnym tempie. Soma to jednak pryszcz - najgorzej było z psyche. Poznałam wszystkie stany - zapaści, gniewu, otępienia, łapania się brzytew, nawrotów uczucia kosztem kolejnych zawodów i upokorzeń, tęsknoty i bólu takiego, że wyłam w poduszkę, żeby syn nie słyszał. Inne dziewczyny też ciągle lizały rany. I zobaczcie, jaki wydarzył się cud? Dużo z tych "najpierwszych", które budowały kształt tego forum, wróciło już do życia a reszta jest w stanie funkcjonować już niemal normalnie, chociaż ciągle jesteśmy słabe. Spotkałyśmy się tu, wzajemnie wyciągałyśmy się z tego goowna za uszy i ten naturalny mechanizm wspomagany determinacją i wolą przeżycia jakoś zadziałał.

Ja nigdy przedtem nie byłam forumowiczką. Ale TO TU to nie jest zwykłe forum-netkafejka-pogaduchy o kosmetykach i babskich problemach z cerą i facetami. To jest szpital dla ograbionych z iluzji ale też zbyt długo śpiących i obudzonych do lepszego życia. Mówię, o zgromadzonym tu towarzystwie: odsiane psychiatrycznie. Jakoś instynktownie czułyśmy, co jest nam potrzebne. A potrzebne było zwykłe zrozumienie/wysłuchanie (bo nasze otoczenie wcale nie musi chcieć nas wysłuchiwać w nieskończoność), wsparcie merytoryczne (patrz nasza biblioteczka i linki do różnych artykułów) oraz dzielenie się różnymi spostrzeżeniami ze wszystkich etapów wychodzenia z tego szajsu, jakim jest kochanie za bardzo i to na dodatek nie za bardzo odpowiednich facetów. Nie za bardzo odpowiednich, bo my chciałyśmy ich zrozumieć i ratować te związki a oni nie szanowali ani nas ani tych związków. Jakoś  więc trzeba było sobie radzić. Osobiście uważam, że nie mogłam lepiej trafić. Może są profesjonalne ośrodki, cudotwórcy, energoterapeuci, psychiatrzy, ale TO TU dla mnie było najpierw deską ratunku a potem okazało się łodzią ratunkową. Była tu kupa łez ale też kupa śmiechu, był nie tylko wirtual ale i real i była tu nie tylko zwykła solidarność jajników ale rzetelna chęć ratowania siebie i przy okazji innych w tej samej sytuacji. Przerobiłyśmy wszystkie naturalne w tych sytuacjach lekcej z psychologii - wypłakanie problemu, wyśmianie problemu, obrzydzanie sobie Panów_Nieodpowiednich, poszukiwania naukowe. Każda forma odreagowania była dobra jeśli wiodła do celu - najpierw podniesienie się z klęczek, potem pionizacja korpusu a potem pełen wyprost pleców.

Dziewczyny, gorąco namawiam Was - przeczytajcie od początku ten wątek i równoległy "Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II". Ja, zanim tu weszłam dzień po dniu po kilka stron czytałam swoim otępiałym z rozpaczy mózgiem cały ten wątek. Od kiedy tu jestem jest już tylko lepiej i lepiej. Zaliczałam takie wpadki, że szkoda gadać, ale przez tych ponad 5 m-cy tu się pionizowałam i szłam dalej i dziś jest naprawdę całkiem nieźle. Czuję, że wracam do świata żywych.

Dziś jestem tu jeszcze z kilku powodów - te dziewczyny stały się w najgorszym etapie mojego życia moim drugim duchowym domem, bo kilka z nich w swoim czasie chwyciło mnie za włosy, gdy szłam pod wodę i dziś chcę zwrócić ten dług w ręce takich jak Wy. Mam jeszcze jeden cel pozostawania tu jeszcze przez trochę - taki mój mały, literacki. Może na tej naszej pisaninie tu się skończy a może też i nie, bo takich ja Wy ciągle tu przybywa i chciałoby się je obudzić w ramach ogłoszonej kiedyś przez Zazdrość pandemii samoświadomości. A doszłyśmy tu wedle mojego laickiego widzenia do kilku niegłupich wniosków, znalazłyśmy parę przydatnych narzędzi. Każda z Was powinna tu odszukać coś dla siebie, bo przypadki każdej z nas były różne choć geneza jedna - nieumiarkowane dawanie w zamian za coś, co zdawało się nam miłością.

To wszystko brzmi może trochę patetycznie, ale tu się dzieją naprawdę fajne i wielkie rzeczy.
Teraz jest ciężko, dalej przez jakąś chwilę może nie będzie lżej, ale jak "zaskoczy" - zaczniecie zbierać owoce. Przeczytanie tego wątku w całości to cholerna robota ? w sposób nieunikniony jest trochę bzdurstw, trochę zwykłej paplaniny, czasem się powtarzałyśmy, ale w sercu tego wszystkiego jest całe mnóstwo (nieskromna będę w imieniu swoim i koleżanek) mądrości.
Zazdrość, Niekochana, Karen, Marynarka, Anhedonia, Kriss, Median, Zielony Domek, Maxi, Monia, oczywiście Bez_serca, Epoka, Fajka, Doris, pan Wojtek (... długo by wymieniać, przepraszam jęsli kogoś pominęłam), wszyscy pracowali na tę zbiorową mądrość.

Zapraszamy Was, przytulamy i mówimy: Szczęście jeszcze do nas uśmiechnie big_smile

6 190

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Upokorzona- dobrze, że płaczesz, że ryczysz wręcz wink To trzeba odreagować, nie ma innej rady. Tylko postaraj się zmienić treść swojego opłakiwania tak żeby stanowiło ono krok do przodu. Nie płacz tylko nad tym, że chciałabyś żeby Cię przytulił. Wyrzuć z siebie żal, że wiesz że on Cię nie przytuli już nigdy, że to co było trzeba spisać na straty, że żaden cud się nie zdarzy i nic już nie pomoże- ten człowiek nie da Ci szczęścia. Na ogół opłakiwanie myśli tego drugiego rodzaju jest intensywniejsze i bardziej rozdzierające, pozbawia tej (toksycznej) nadziei, ale to właśnie stanowi przepracowanie żalu po stracie i akt zmierzenia się z bolesną prawdą. Natomiast samo płakanie nad "chciałabym żeby tu był" to trochę takie myślenie życzeniowe i uciekanie przed tą prawdą. Wtedy tak naprawdę nie żegnasz się z tym co było tylko budujesz w sobie myślenie pt. "ależ mi Ciebie brakuje" i "jest mi tak źle, że potrzebuję Cię przy sobie" (człowiek robi to sobie nieświadomie). Ten palant to nie lekarstwo na ból, to jego źródło. Gdybyś go przy sobie miała byłoby tylko gorzej,cholera wie jak długo jeszcze.
Zamień "płaczę, bo Cię tu ze mną nie ma" na "płaczę, bo Cię nie ma i już nie będzie".

Upokorzona napisał/a:

Gdyby żyła moja mama, byłoby zupełnie inaczej...
Dlaczego tyle przykrych sytuacji mnie spotkało? Najpierw śmierć rodziców, potem ciężki wypadek, teraz znęcanie się nade mną i moja ucieczka. Dlaczego?
Nie radzę sobie z tym wszystkim...

Biedna :* Wierzę, że niewyobrażalnie źle Ci samej. Gdy straci się najbliższych człowiek chce znaleźć oparcie i miłość w kim innym, ale widzisz sama co znalazłaś... Szukając czegoś dobrego można się bardzo pomylić, tak już jest. Wyobraź sobie jak cierpiałaby Twoja mama gdyby wiedziała co Ci ten potwór robi, nie pozwól mu więc na to.

6 191

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
martyrs napisał/a:

Tarantello, mogę do Ciebie zadzwonić ? pleasss

Martyrs, na Boga, ludzie patrzą ...

6 192

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Fajka napisał/a:

Ten palant to nie lekarstwo na ból, to jego źródło.

Perełka do kolekcji. big_smile

6 193

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
karen napisał/a:

Wybaczanie
Istotą piękna wybaczenia jest fakt, że uwalnia nas ono od schematów,
które są naszym więzieniem. Pozwala nam porzucić rolę ofiary i nie
tkwić dłużej w sytuacjach, które nam nie odpowiadają. Wybaczenie
zmienia sposób postrzegania. Kiedy patrzymy na daną sytuację pod
innym kątem, naprawdę wszystko staje się inne. Generalnie wszelkiego
rodzaju uzdrawianie związane jest ze zmianą punktu widzenia
i ujrzeniem wszystkiego w innym świetle. Wybaczenie pozwala nam
wznieść się ponad sytuację, a przez to zmienia się ona sama.
Wybaczenie niesie ze sobą uzdrowienie i zmiany.
To właśnie wybaczenie pozwala nam wyjść zarówno
poza poczucie winy, jak i poza lęk.

ale żeby wybaczyć to chyba trzeba do tego "dojrzeć". Chciałbym dzisiaj powiedzieć: wybaczam i poczuć tą "wolność", niestety dzisiaj za dużo we mnie żalu i złości....może kiedyś do tego dojrzeję?

hm... napisał/a:

Aniknom to że powiesz "wybaczam" to nie oczyszczenie, a świadome godzenie się na walkę ze wszystkimi podłościami. To chyba gorsze zło od wyraźnego powiedzenia: koniec!

Uzupełnię swój post o wybaczeniu, żeby był może bardziej zrozumiały. Wybaczenie o jakim pisałam, nie polega na tym, zeby wybaczyć osobie ktora nas skrzywdziła by zdjąć z niej odpowiedzialność za wyrządzoną krzywdę, tego nie można zdjąć. Prawdziwe wybaczenie polega na tym, zeby pozbyć się poczucia krzywdy i wyjść z roli ofiary. Nie wybaczając wciąż jesteśmy ofiarą, gdy wybaczamy wznosimy się ponad to. Wybaczamy przede wszystkim dla siebie, bo dopóki nie wybaczymy nasze serce będzie wypełnione złymi emocjami, złością, nienawiścią, żalem, gniewem. To są emocje, ktorych nie chcemy, bo one nas niszczą, zjadają od środka, dlatego dążymy do wybaczenia. I w takim sensie mówiłam o wybaczeniu.

Tak, do tego trzeba dojrzeć. Pomaga w tym spojrzenie z innej strony na całą sytuację. Gdy pomyslę, ze to wszystko wydarzyło się "po coś" (po to np., żebym mogła otworzyć oczy, pokochać siebie, pójść dalej w swoim rozwoju, poznać dziewczyny z forum,  itd), to jest mi łatwiej wybaczyć, bo widzę korzyści z tego zdarzenia płynące. Bolało okropnie, cos tam straciłam (głównie iluzje), a ile zyskałam! Nie mowię, że jest łatwo wybaczyć, ale łatwiej gdy tak się do tego podejdzie. Ciagle jeszcze odzywają się we mnie te niechciane emocje i poczucie krzywdy, ale świadomie staram się je okiełznać, bo nie chcę ich. Nie chcę nieść w sobie urazy do kogokolwiek, jego to juz pewnie mało obchodzi, a mnie niesienie urazy szkodzi. Chcę tez wybaczyć sobie, to jest to nad czym ostatnio najwięcej pracuję. Bo o ile nie chcę nieść urazy do kogoś, to tym bardziej nie chcę pielęgnować złych emocji w stosunku do siebie, przecież uczę się siebie kochać, a czy powinno się mieć złe emocje w stosunku do kogoś kogo kochamy?

Generalnie w wybaczaniu chodzi o to by nie nienawidzieć, bo nienawiść bardziej niszczy nienawidzącego niż nienawidzonego.
A czy po wybaczeniu przyjmiemy krzywdziciela czy go oddalimy to juz zupełnie inna para kaloszy i nie to było tematem mojego posta.

6 194 Ostatnio edytowany przez maxi (2011-08-11 22:37:00)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kryzysy są drogowskazami, które pokazują właściwy kierunek na drodze naszego życia. Jeśli będziemy trzymać się tego kierunku wrócimy na dobrą drogę. Weźmy np nasze ciała. Dopóki nie dopadnie nas choroba, nie martwimy się ani o prawidłowe stężenie hormonów we krwi ani o odpowiednią liczbę przeciwciał do zwalczenia infekcji. A dlaczego się tym nie przejmujemy? Ponieważ nasze organizmy potrafią same w naturalny sposób zadbać o siebie. Podobnie jest z naszym zyciem. Mamy wszystko, czego trzeba w sobie, aby stać się osobą szcześliwą i spełnioną. Dlaczego tak nie jest? Bo nie lubimy siebie, nie dostrzegamy wartości jakie w sobie kryjemy. Nawiązując więź z kimś bliskim uzależniamy się od tej osoby. Nawet najsłabsza reakcja tej drugiej osoby wywołuje odpowiedź emocjonalną z naszej strony. W rezultacie poswięcamy mnóstwo czasu i energii na identyfikowanie i interpretowanie jej nastrojów. Takie całkowite zaangażowanie się w zycie i emocje innej osoby pozwala nam odsunąc od siebie nasze troski, kłopoty, nastroje. I kiedy ten ktoś odchodzi nagle nie wiemy co z tym wszystkim zrobić, przeraża nas to, że to wszystko jest na naszej głowie, że sobie z tym nie poradzimy, że w tym wszystkim utoniemy, takie samotne, bezradne i nikomu niepotrzebne. Ale gdybysmy od poczatku zajeły się sobą i swoim życiem jak trzeba, tego wszystkiego by nie było, a i nasze rozstania byłyby "zdrowsze", jesli można tak powiedzieć.

Nawiązuję w tym co napisałam do mojej koleżanki, ona nie analizowała zachowań męża, ona je widziała, nic nie robi, nic nie pomaga, 2 ostrzeżnia które nie poskutkowały i walizki za drzwi, konsekwencja i tyle.

6 195

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
martyrs napisał/a:

Tarantello, mogę do Ciebie zadzwonić ? pleasss

Martyrs, na Boga, ludzie patrzą ...

Mysle, ze ludzie widzieli tutaj juz gorsze rzeczy (koszyczki i takie tam...) wiec nic nas nie zaskoczy wink
Anhedoniu, moze jakies spotkanko co?
Tarantello, kiedy robisz plesniaka? smile Ja bardzo chetnie Ci pomoge smile

6 196

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Median napisał/a:
Tarantella napisał/a:
martyrs napisał/a:

Tarantello, mogę do Ciebie zadzwonić ? pleasss

Martyrs, na Boga, ludzie patrzą ...

Mysle, ze ludzie widzieli tutaj juz gorsze rzeczy (koszyczki i takie tam...) wiec nic nas nie zaskoczy wink
Anhedoniu, moze jakies spotkanko co?
Tarantello, kiedy robisz plesniaka? smile Ja bardzo chetnie Ci pomoge smile

Kurna, ja wszystko widzę....

Odczuwam koorwa silna potrzebę spotkania się ze sforą sad
SSie mnie z tęsknoty za Wami.  hmm

6 197

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie mieszaj boga, tylko pytam czy mogę zadzwonic, porozmawiac z Toba Tarantello?

6 198

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zalogowałam się tutaj, bo czytając Wasze posty widziałam jak z każdym dniem się podnosicie i pomyślałam sobie, że może i mnie się to uda? czasami utożsamiałam się z niektórymi z Was, Niekochana - czytałam każdą Twoją wypowiedź bo tak jak ja mieszkasz z mężem i szukałam w Twoich wypowiedziach rozwiązania, jak razem mieszkać i nie oszaleć, Tarantella w Twoich wypowiedziach szukałam jak poradzić sobie ze świadomością, że on wybrał inną, Zazdrość Ty mi trochę przypominasz mnie ?siłaczka?, wszystko brałam na swoje barki i zdziwko, jak to mnie nie kochasz? przecież ja dla ciebie tyle robiłam poświęcałam a ty odchodzisz? ale też szukałam siebie i mojej sytuacji u innych dziewczyn: Marynarki, Betinki, Karen, Median Aisa i wiele innych net-kobiet i net-facetów i tak dzień po dniu wertuję to forum z nadzieją, że jutro będzie lepiej?.

Kilka pytań wspomagających logiczne myślenie:
- czy masz jakieś dowody zdrady?
- jeśli tak, to czy wiesz, co się z nimi robi w celu zabezpiecznia losu swojego i dzieci zanim on zabezpieczy się tak, że potem ani piśniesz?
- jeśli nie, czy nie znalazłaby się okazja póki razem mieszkacie na ich zdobycie?
- czy Twoja rodzina może Ci pomóc materialnie w skrajnym przypadku?
- czy Ty masz się dokąd wyprowadzić, gdyby okazało się, że Twoja psychika totalnie siada a on nadal nie chce się wynieść i w ten sposób Cię zadręczyć do cna?
- czy wiesz, że Internet jest pełen porad prawnych dla kobiet w Twojej sytuacji?

Nie mam dowodów zdrady, bo nie było takiej fizycznej zdrady, ale czy to ma znaczenie? Fakt, że pokochał inną kobietę chyba tak samo bali jakby się z nią przespał?

Wydaje mi się, że chyba wolałabym usłyszeć od niego :Kochanie my przeżyliśmy naszą miłość, ale czas sprawił, że się znudziliśmy i wiesz poznałem inną, to jak powiew świeżości, nie ważne, że ma męża, nie ważne ,że jej jeszcze nie prze****łem, ale ona teraz nadaje sens mojemu nudnemu życiu,

ale nie ja usłyszałam: ona mi uświadomiła, że nic do Ciebie nie czuję, żeniąc się z Tobą miałem nadzieję, że z czasem Ciebie pokocham, byłaś młoda i miałem nadzieje, że naprowadzę ciebie na właściwe tory, ale cholera okazałaś się trudnym materiałem do obróbki?
Najbardziej zabolało, że przez te 16 lat nie sprawdziła się jako żona: nie o takiej kobiecie marzył, nie spełniam jego standardów, tak tak STANDARDÓW dobrze przeczytałyście: kiepsko gotuję, piekę, nie potrafię utrzymać porządku, źle gospodaruje finansami i do dzisiaj nie może odżałować, że tyle kasy przejedliśmy! A do tego dzieci za długo siedzą przed TV, ale najlepsze co usłyszałam, to to, że jak wraca po 22 nie może usiąść spokojnie przed komputerem, bo jak akurat właśnie w tej chwili muszę pisać pracę magisterską, przecież po 8 godzinach pracy, odebraniu dzieci ze szkoły i przedszkola, nakarmieniu ich, posprzątaniu i odrobieniu lekcji, chyba mogłam wcześniej zająć się swoimi sprawami? to tylko pokazuje jak bardzo jestem nie zorganizowana osobą?

Może trochę przynudzam, ale to prawda, jak sam to czytam to nie wierze, że ja to wszystko usłyszałam z ust człowieka, które cholera nie wiem dlaczego kochałam?no i nie wiem czemu to tak boli?.
Mieszkanie mamy wspólne, na rodzinę finansowo nie mogę liczyć a sam nie dam rady finansowo wychować dzieci, a co poza tym mój mąż chce żebyśmy spokojnie sobie żyli, nie kłócili, a jak się wyprowadzi to będzie moja wina bo to ja jego prowokuję??

6 199

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Odczuwam koorwa silna potrzebę spotkania się ze sforą sad
SSie mnie z tęsknoty za Wami.  hmm

Ja tez, ja tez! Strasznie mi Was brakuje hmm Dlatego tak lgne do Tarantelli... godzina z Tarantella i czuje sie lepszym czlowiekiem.

ankinom ja niestety nie jestem Ci w stanie pomoc, bo orbituje po ciut innych tematach, ale mam nadzieje, ze znajdziesz tu odpowiedzi na swoje pytania. Tylko prosba - czytaj watek od poczatku.

6 200

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Median napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Martyrs, na Boga, ludzie patrzą ...

Mysle, ze ludzie widzieli tutaj juz gorsze rzeczy (koszyczki i takie tam...) wiec nic nas nie zaskoczy wink
Anhedoniu, moze jakies spotkanko co?
Tarantello, kiedy robisz plesniaka? smile Ja bardzo chetnie Ci pomoge smile

Kurna, ja wszystko widzę....

Odczuwam koorwa silna potrzebę spotkania się ze sforą sad
SSie mnie z tęsknoty za Wami.  hmm

Ustalmy miejsce i czas,  spróbujmy to zrobić.
Czy nie możemy już żyć bez siebie?

Dzisiaj dowiedziałam się, że "Lejdis" to historia taka jak nasza - dziewczyn z forum. Jesteśmy sforą, sabatem, lejdis. Jesteśmy związane.

6 201 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-11 23:28:25)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ankinom - kochana, odpiszę Ci jutro - OBIECUJĘ. Teraz nie mogę, przepraszam.
Kochana - Twoja historia jest tak podobna do mojej. Jutro kochana, jutro napiszę.

6 202 Ostatnio edytowany przez Zielony_Domek (2011-08-11 23:40:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochane, szybko bo jestem padnięta.

SABAT - mail smile

A tak poza tym 12 dzień smile zaraz mamy już 13, oby się nic nie spieprzyło smile

6 203

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Prawdziwe wybaczenie polega na tym, zeby pozbyć się poczucia krzywdy i wyjść z roli ofiary. Nie wybaczając wciąż jesteśmy ofiarą, gdy wybaczamy wznosimy się ponad to. Wybaczamy przede wszystkim dla siebie, bo dopóki nie wybaczymy nasze serce będzie wypełnione złymi emocjami, złością, nienawiścią, żalem, gniewem. To są emocje, ktorych nie chcemy, bo one nas niszczą, zjadają od środka, dlatego dążymy do wybaczenia.

Karen, fakt źle zrozumiałam Twój wcześniejszy post, myslał, że jak wybacze swojemu "oprawcy" to mnie to uzdrowi, nawet nie pomyślałm, że ja mam sobie coś wybaczyć?

na dzień dzisiejszy czuję się ofiarą, portaktowana okrutnie przez las, i wciąż pytanie dlaczego? dlaczego ja? przecież się strałam? dlaczego tego nie doceniasz?

ale jak wybaczyć sobie? dzisiaj moje serce jest wypełnione właśnie tymi opisanymi przez Ciebie emocjami.
Czasami mówię sobie ok, może spróbuje żyć z nim w zgodzie, dla dobra dzieci bez kłótni, miłe rozmowy przy kawie, a właściwie ich brak, nie ważne..nie robienie scen, że znowu wychodzi luzik...ale za chwilę, czuję że robię to wbrew sobie, nie potrafie z nim normalnie rozmawiać!!! a jak jestem wkurzona, nie wiem jak to wytłumaczyć, ale wtedy czuję się "lepiej" ja chyba jestem nienormalna....

6 204

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
maxi napisał/a:

Kryzysy są drogowskazami, które pokazują właściwy kierunek na drodze naszego życia. Jeśli będziemy trzymać się tego kierunku wrócimy na dobrą drogę. Weźmy np nasze ciała. Dopóki nie dopadnie nas choroba, nie martwimy się ani o prawidłowe stężenie hormonów we krwi ani o odpowiednią liczbę przeciwciał do zwalczenia infekcji. A dlaczego się tym nie przejmujemy? Ponieważ nasze organizmy potrafią same w naturalny sposób zadbać o siebie. Podobnie jest z naszym zyciem. Mamy wszystko, czego trzeba w sobie, aby stać się osobą szcześliwą i spełnioną. Dlaczego tak nie jest? Bo nie lubimy siebie, nie dostrzegamy wartości jakie w sobie kryjemy. Nawiązując więź z kimś bliskim uzależniamy się od tej osoby. Nawet najsłabsza reakcja tej drugiej osoby wywołuje odpowiedź emocjonalną z naszej strony. W rezultacie poswięcamy mnóstwo czasu i energii na identyfikowanie i interpretowanie jej nastrojów. Takie całkowite zaangażowanie się w zycie i emocje innej osoby pozwala nam odsunąc od siebie nasze troski, kłopoty, nastroje. I kiedy ten ktoś odchodzi nagle nie wiemy co z tym wszystkim zrobić, przeraża nas to, że to wszystko jest na naszej głowie, że sobie z tym nie poradzimy, że w tym wszystkim utoniemy, takie samotne, bezradne i nikomu niepotrzebne. Ale gdybysmy od poczatku zajeły się sobą i swoim życiem jak trzeba, tego wszystkiego by nie było, a i nasze rozstania byłyby "zdrowsze", jesli można tak powiedzieć.

Nawiązuję w tym co napisałam do mojej koleżanki, ona nie analizowała zachowań męża, ona je widziała, nic nie robi, nic nie pomaga, 2 ostrzeżnia które nie poskutkowały i walizki za drzwi, konsekwencja i tyle.

Tak Maxi to prawda, byłam, nie nadal jestem uzależniona od jego emocji, to jaki on ma humar wpływa na mój. Czasami bałam się jego powrotu do domu, bo nie wiedziałam czego mam się spodziewać, czy będzie miły czy znowu czegoś nie dopilnowałam, paranoja.

A jak odejdzie to kto nada ton moim emocjom?, powstanie pustka...

6 205

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Tak Maxi to prawda, byłam, nie nadal jestem uzależniona od jego emocji, to jaki on ma humar wpływa na mój. Czasami bałam się jego powrotu do domu, bo nie wiedziałam czego mam się spodziewać, czy będzie miły czy znowu czegoś nie dopilnowałam, paranoja.

A jak odejdzie to kto nada ton moim emocjom?, powstanie pustka...

Nie będzie pustki. Nareszcie poznasz SWOJE emocje. Nie odbicie, jak w lustrze, jego emocji, tylko swoje własne. Poznasz je, nauczysz się oswajać, spróbujesz z nimi współpracować.
To trudna, mozolna praca, poznawanie siebie. Nie przez pryzmat czyjegoś dobrego lub złego humoru (na którego jakość nie masz wpływu, a odbierasz skutki). Twoje emocje generowane przez Twoje potrzeby, chęci; lub generujące Twoje nastawienie do życia i oczekiwania. Czasami trudno jest być ze sobą, nie zawieść siebie, nie skrzywdzić siebie. Ale kiedy przekonasz się, że wszystko zależy wyłącznie od Ciebie, poczujesz siłę i moc. I odpowiedzialność. I nie pozwolisz na manipulowanie sobą. Ty będziesz zarządzać tym, co najważniejsze - swoim życiem.

6 206

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Niekochana, jak widzisz nie musisz za mną czekać do niedzieli. Ale już się stęskniłas, co? tongue

6 207

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lupus napisał/a:

Niekochana, jak widzisz nie musisz za mną czekać do niedzieli. Ale już się stęskniłas, co? tongue

Nooooo.............. Bez Ciebie sobie ZUPEŁNIE nie radzę tongue

6 208

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A z czym sobie nie radzisz?

6 209

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lupus napisał/a:

A z czym sobie nie radzisz?

No tak ogólnie BEZRADNA bez Twojej pomocy jestem....
Jak to Czerwony Kapturek smile

6 210

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dawno nie słyszałam "za mną czekać" - w sensie składni, oczywiście

6 211

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

chyba zmęczony jestem, bo nie kleję...

6 212 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-12 00:55:12)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lupus napisał/a:

chyba zmęczony jestem, bo nie kleję...

Teraz to i ja nie kleję - czego Ty nie kleisz smile

Dalej Awara nosisz?

Poczytałeś u "szpiegów"?

6 213 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-08-12 00:57:17)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dawno nie słyszałam "za mną czekać" - w sensie składni, oczywiście
jakiś byk w tym występuje? Tak troszku podejrzliwy jestem smile

Awarek już bryka na całego. Co to są "szpiegi"? Proszę dziś jasno do mnie mówić smile

6 214 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-12 01:00:09)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lupus napisał/a:

Dawno nie słyszałam "za mną czekać" - w sensie składni, oczywiście
jakiś byk w tym występuje? Tak troszku podejrzliwy jestem smile

No wiesz, nie ufasz mi? Mnie? To komu zaufasz?

Nie, nie ma byka - moim zdaniem. Ale rzadko używana teraz forma.
Częściej teraz słyszę "czekać na mnie".

"szpiedzy" - ten wątek "Mężczyzna rodzaju szpieg" tongue  Taaa... czasem mówię szyfrem tongue

6 215

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

a szpiegi? Czy raczej uszpiegi:P

6 216

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lupus napisał/a:

a szpiegi? Czy raczej uszpiegi:P

Wyedytowałam. Tak - uszpiegi - to dobre słowo.

Cieszę się, że młodemu już lepiej, a Krówka?

Popatrz - pierwsza w nocy a my nie o koszyczku, tylko słownik nowy tworzymy smile

6 217 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-08-12 01:10:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Krowka dziś mnie do amby doprowadziła. Wyciągnęła Awarka do jakiejś śmierdzącej kałuży w lesie, wytaplały się oba. Ale jak nadciągnąłem Awarek grzecznie przyszedł, a Krówka sobie uciekała. Chyba z pół godziny ganiałem za nią po lesie. Taka zabawa smile

Spadam spać - juz po 1, a o 4 pobudka sad Dobranoc.

6 218 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-12 01:28:09)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lupus napisał/a:

Krowka dziś mnie do amby doprowadziła. Wyciągnęła Awarka do jakiejś śmierdzącej kałuży w lesie, wytaplały się oba. Ale jak nadciągnąłem Awarek grzecznie przyszedł, a Krówka sobie uciekała. Chyba z pół godziny ganiałem za nią po lesie. Taka zabawa smile

Spadam spać - juz po 1, a o 4 pobudka sad Dobranoc.

Dobranoc.

No widzisz - ma dziewczyna charakterek smile No i uganiasz się za dziewczyną po lesie - jak to Wilk. smile

6 219 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-12 08:56:51)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
Median napisał/a:

Mysle, ze ludzie widzieli tutaj juz gorsze rzeczy (koszyczki i takie tam...) wiec nic nas nie zaskoczy wink
Anhedoniu, moze jakies spotkanko co?
Tarantello, kiedy robisz plesniaka? smile Ja bardzo chetnie Ci pomoge smile

Kurna, ja wszystko widzę....

Odczuwam koorwa silna potrzebę spotkania się ze sforą sad
SSie mnie z tęsknoty za Wami.  hmm

Ustalmy miejsce i czas,  spróbujmy to zrobić.
Czy nie możemy już żyć bez siebie?

Dzisiaj dowiedziałam się, że "Lejdis" to historia taka jak nasza - dziewczyn z forum. Jesteśmy sforą, sabatem, lejdis. Jesteśmy związane.

No i na to czekałam. Jeszcze_moje mieszkanie jak zwykle na Was czeka (każde następne też).
Dziewczyny, ja jestem mistrzynią papryki marynowanej wg fantastycznego przepisu babci mojej koleżanki. Sezon już nadszedł. Nie ma to jak w kilka kobiet usiąść i zrobić mnóstwo słoików na całą zimę. Nie wiem, jak to sie stało ale od kiedy byłam z NIM ciągle nie miałam czasu na tę moją paprykę ... na nic MOJEGO nie miałam czasu.
Proponuję sabat pod hasłem "Papryka do słoika". Jak będziemy miały ręce zajęte, to mniej wypalimy fajek niż na poprzednich sabatach a i każda zabierze do domu tyle ile zrobi (i ile sobie pustych słoików przywiezie). Ja zapewniam dowóz papryki z giełdy warzywnej w ilościach przemysłowych. A jak skończymy z papryką to możemy pierze drzeć i spiewać piosneczki ludowe (jak u "Chłopów" Reymonta).
Proszę się wyjaić z terminem - ja jestem dyspozycyjna weekendowo - nie stać mnie na wakacje big_smile (dla Was mogę zawalić jakiś sobotni trening, możemy mojej osadzie pokibicować z brzegu kanału, albo Wy mnie wypuścicie na dwie godziny i mnie będziecie kibicować).

Median - jutro o 11.00 mam trening. Ok. 14.00 wpadaj - będziemy piec. Któraś jeszcze chętna z Wawy?


EDYCJA:

JAK JA SIĘ WAMI STĘSKNIŁAM ... chociaż może to głupie, bo z Wami więcej czasu "spędzam" niż z własną matką big_smile

6 220

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Heja, Tarantella a możesz podać przepis na tą paprykę?

6 221

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

...
Nie mam dowodów zdrady, bo nie było takiej fizycznej zdrady, ale czy to ma znaczenie? Fakt, że pokochał inną kobietę chyba tak samo bali jakby się z nią przespał?
(...)
Najbardziej zabolało, że przez te 16 lat nie sprawdziła się jako żona: nie o takiej kobiecie marzył, nie spełniam jego standardów, tak tak STANDARDÓW dobrze przeczytałyście: kiepsko gotuję, piekę, nie potrafię utrzymać porządku, źle gospodaruje finansami i do dzisiaj nie może odżałować, że tyle kasy przejedliśmy! A do tego dzieci za długo siedzą przed TV, ale najlepsze co usłyszałam, to to, że jak wraca po 22 nie może usiąść spokojnie przed komputerem, bo jak akurat właśnie w tej chwili muszę pisać pracę magisterską, przecież po 8 godzinach pracy, odebraniu dzieci ze szkoły i przedszkola, nakarmieniu ich, posprzątaniu i odrobieniu lekcji, chyba mogłam wcześniej zająć się swoimi sprawami? to tylko pokazuje jak bardzo jestem nie zorganizowana osobą?

Może trochę przynudzam, ale to prawda, jak sam to czytam to nie wierze, że ja to wszystko usłyszałam z ust człowieka, które cholera nie wiem dlaczego kochałam?no i nie wiem czemu to tak boli?.
Mieszkanie mamy wspólne, na rodzinę finansowo nie mogę liczyć a sam nie dam rady finansowo wychować dzieci, a co poza tym mój mąż chce żebyśmy spokojnie sobie żyli, nie kłócili, a jak się wyprowadzi to będzie moja wina bo to ja jego prowokuję??

Anikom - współczuję całym sercem.
Historia jakby przez kalkę kopiowana z moją, niestety. Brakuje mi tylko tekstu - "od tych studiów we łbie Ci się całkiem pomieszało"... sad
Swoją drogą te 15-16 lat związku to jakiś taki tragiczny/traumatyczny moment dla par, (nie moje okrycie).
Śmiem twierdzić, że takie zakochanie (bez dowodów na "przespanie") może być jeszcze bardziej bolesne niż jakiś głupi skok w bok bez zaangażowania uczuciowego. Bo pozbawia wszelkiej nadziei, depcze nasze uczucia i sprowadza nas do stanu wycieraczki.
Chciałabym Cię jakoś pocieszyć ale nie umiem. Nie dziś, dziś zaraz muszę się szykować do sądu i na spotkanie z nim.
Wydawało się, że już rozdrapy uczuciowe za mną, bo pogodziłam się z niezmienialnym, bo zrozumiałam dużo... Przewrotność podświadomości - śnili mi się oboje wybierający się na swoją kolejną wyprawę na poznawanie tego pięknego świata... hmm No i wstałam poturbowana.
Anikom - 2 lata próbowałam tak żyć jak chce Ci wmówić mąż - "obok siebie", udając, że można. Nie dałam rady patrzeć na szczęśliwca szykującego się na kolejną atrakcyjną randkę/wyprawę (bo on jej pokazuje piękno tego świata). Nie uniosłam tego... Trzeba być z kamienia i całkowicie pozbawionym uczuć, aby się z czymś takim pogodzić. To rani, taka farsa.
Ale czas robi swoje, mimo wszystko. Napiszę może więcej jak wrócę z tego pioruńskiego sądu...
Trzymaj się kochana, staraj się go na razie nie słuchać i unikaj jego obecności. Najlepiej tak zorganizuj sobie czas aby z nim się mijać i unikaj w ten sposób ran zadawanych z jego strony. Zostaw mu dzieci i wyjdź złapać 2 oddech, chwilę spokoju...

6 222

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
maxi napisał/a:

Heja, Tarantella a możesz podać przepis na tą paprykę?

Wieczorkiem napiszę - ściągwkę odgrzebię - trzy lata juz papryki nie robiłam big_smile

6 223 Ostatnio edytowany przez karen (2011-08-12 10:44:14)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ruediger Schashe- MAGNETYZM SERCA:

"- Jeśli jakiś człowiek - obojętne czy go lubisz czy też nie - wciąż zachowuje się w sposób, który jest dla ciebie przykry, zadaj sobie pytanie: Co uczyniłaby miłość? Czy chciałaby, żebyś sam sobie to robił? Czy chciałaby, żebyś dopuszczał do tego, aby ktoś inny pozwalał sobie na takie traktowanie twojej osoby? Czy miłość pozwoliłaby, żebyś stwarzał drugiemu człowiekowi możliwość wywoływania tak wielu negatywnych odczuć?
- Jeśli poświęcasz się dla kogoś, ponieważ uważasz, że gdy się kogoś kocha, wówczas czasami trzeba się poświęcić, zadaj sobie pytanie: Czy miłość tak by postępowała? Czy chciałaby, żebyś sam sobie to robił? Czy chciałaby, żebyś postępował zgodnie z koncepcją miłości, w której przychylność wobec kogoś wiąże się z własnym cierpieniem?
- Jeśli sam sobie wciąż czynisz wyrzuty o to, czy w konkretnej sprawie na pewno słusznie postąpiłeś, zadaj sobie pytanie: Co uczyniłaby miłość? Czy chciałaby, żebyś wciąż rozważał w myślach te same tematy, zadając sobie samemu ból? Czy tez wolałaby, żebyś zrozumiał, że postąpiłeś w danym momencie najlepiej, jak mogłeś? I że dzięki temu czegoś się nauczyłeś i teraz jesteś wolny i otwarty na to, co nowe w twoim życiu?"

Odpowiedzi na te pytania wydają się jednoznaczne. A jak my na nie odpowiadamy?

Owocnego dnia w poszukiwaniu odpowiedzi na te i inne pytania!

DDD big_smile big_smile big_smile
Dla nowych koleżanek: DDD w tym przypadku nie znaczy "dorosłe dziecko z rodziny dysfunkcyjnej,
znaczy DOBREGO DNIA DZIEWCZYNY!!!! big_smile big_smile big_smile

Anhedonio, ściskam mocno. To juz wiemy skąd ten smutek ostatnich dni.... Trzymaj się, Kochana. Buziaki

PS.
big_smile big_smile big_smile Awansowałam na PRZYJACIÓŁKĘ FORUM big_smile big_smile big_smile
W życiu bym nie przypuszczała, że na jakimś forum napiszę 500 postów. Gdzie mi tam do Niekochanej z jej ponad 5000, ale jak na mnie te 500 to jest wielki wyczyn. Jest już z czego wybrać do naszej książki big_smile

6 224

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

[quote=ankinom

No rewelacja po prostu. Jedno słowo mi na myśl przychodzi, DEBIL!!!
Zobaczysz co ci powie jak pani nowa nie spełni standardów. Mnie ex wytykał każdy grosz, i wszystko jego było, nawet moje ubrania i rzeczy za które raty płacone były z mojej wypłaty.

6 225 Ostatnio edytowany przez Red_Fairy (2011-08-12 13:52:45)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczęta, ja sobie dzisiaj siedzę w domku - do pracy nie poszłam, bo mi choróbsko wyszło. Puste, prądu z rana nie było i sobie myśleć zaczęłam znowu o rzeczach, na które nie mam wpływu. Ależ ja tego nie znoszę, chociaż nawet nie miałam co robić. Siłą rzeczy wróciło wspominanie, zastanawianie się i obieranie sobie mózgu nożykiem.

I tak nie wiem, czy ja jestem taka zła ta Baba czy po prostu ostrożne nasienie (nie, że Szatańskie), ale zauważyłam, że ciężko mi pomijać jakieś uszczypliwości wobec Partnera.

No nic, jak kulinarnie dzisiaj również. Roladki z łososia i sera pleśniowego zapiekane w naczyniu żaroodpornym. I jakaś inhalacja, chusteczki. Nawet na oczy ledwo widzę smile

6 226

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:

[Chciałabym Cię jakoś pocieszyć ale nie umiem. Nie dziś, dziś zaraz muszę się szykować do sądu i na spotkanie z nim.
Wydawało się, że już rozdrapy uczuciowe za mną, bo pogodziłam się z niezmienialnym, bo zrozumiałam dużo... Przewrotność podświadomości - śnili mi się oboje wybierający się na swoją kolejną wyprawę na poznawanie tego pięknego świata... hmm No i wstałam poturbowana

No poczekaj, kochana - niech Cię tylko dorwę w swoje łapy....
Cholero jedna - nie wiesz, że takie rzeczy to się siostrom ze sfory wylewa? Rzygi, ścierwo, gówno - na nas to wszystko.
Oj, będziesz miała ze mną do czynienia, oj będziesz....

6 227

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No rewelacja po prostu. Jedno słowo mi na myśl przychodzi, DEBIL!!!
Zobaczysz co ci powie jak pani nowa nie spełni standardów. Mnie ex wytykał każdy grosz, i wszystko jego było, nawet moje ubrania i rzeczy za które raty płacone były z mojej wypłaty

Debil nie debil, w tamtej chwili bolało jak cholera, dzisiaj to trochę chłodniejszym okiem na to patrzę i czasami  zastanawiam się które z nas ma bardziej nie równo pod sufitem, on żyjąc w swoich wyobrażeniach oderwanych od rzeczywistości czy ja godząc się na "spełnianie" tych wyobrażeń....

Jeżeli chodzi o pieniądze to mam to samo co TY miałaś: "przecież to ON więcej zarabia, a ja tylko trwonię jego ciężko zarobione pieniądze i niczego się nie dorobił itp. itd.". Dzisiaj to dzielimy pieniądze, szkoda tylko, że pieniądze, no ale cóż, mam to na co pozwoliłam

6 228

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

No rewelacja po prostu. Jedno słowo mi na myśl przychodzi, DEBIL!!!
Zobaczysz co ci powie jak pani nowa nie spełni standardów. Mnie ex wytykał każdy grosz, i wszystko jego było, nawet moje ubrania i rzeczy za które raty płacone były z mojej wypłaty

Debil nie debil, w tamtej chwili bolało jak cholera, dzisiaj to trochę chłodniejszym okiem na to patrzę i czasami  zastanawiam się które z nas ma bardziej nie równo pod sufitem, on żyjąc w swoich wyobrażeniach oderwanych od rzeczywistości czy ja godząc się na "spełnianie" tych wyobrażeń....

Jeżeli chodzi o pieniądze to mam to samo co TY miałaś: "przecież to ON więcej zarabia, a ja tylko trwonię jego ciężko zarobione pieniądze i niczego się nie dorobił itp. itd.". Dzisiaj to dzielimy pieniądze, szkoda tylko, że pieniądze, no ale cóż, mam to na co pozwoliłam

A co jeszcze chciałabyś podzielić?

6 229

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anhedonia
Anikom - 2 lata próbowałam tak żyć jak chce Ci wmówić mąż - "obok siebie", udając, że można. Nie dałam rady patrzeć na szczęśliwca szykującego się na kolejną atrakcyjną randkę/wyprawę (bo on jej pokazuje piękno tego świata). Nie uniosłam tego... Trzeba być z kamienia i całkowicie pozbawionym uczuć, aby się z czymś takim pogodzić. To rani, taka farsa.
Ale czas robi swoje, mimo wszystko.

Teoretycznie to my od jakiś trzech lat żyjemy "obok siebie", ale wtedy było jakoś inaczej, może brak świadomości, że już nie kocha, niby coś tam świtało, ale nie było tej pewności....

Tego się właśnie obawiam, że nie dam rady żyć tak jakby się nic nie stało, bo przecież stało...

Zapytałam go czy planował się wyprowadzić? NIE, a więc po co mi o tym powiedział? BO chciał być szczery wobec  mnie i nie chciał dłużej mnie trzymać w tej iluzji, ale według mnie dopiero teraz nasze życie jest sztuczne, bo niby razem, ale osobno, a dzieci no to patrzą...nie chcę by się wychowały na jakieś emocjonalne kaleki i żeby powielały schematy wyniesione z domu rodzinnego....najgorsze jest to że czuję się bezradna...i nie ma co ukrywać w jakimś sensie jestem też zależna od niego finansowo, tak wiem, że są alimenty, ale przecież siłą jego z domu nie wyrzucę.....

6 230 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-08-12 14:57:38)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
maxi napisał/a:
ankinom napisał/a:

No rewelacja po prostu. Jedno słowo mi na myśl przychodzi, DEBIL!!!
Zobaczysz co ci powie jak pani nowa nie spełni standardów. Mnie ex wytykał każdy grosz, i wszystko jego było, nawet moje ubrania i rzeczy za które raty płacone były z mojej wypłaty

Debil nie debil, w tamtej chwili bolało jak cholera, dzisiaj to trochę chłodniejszym okiem na to patrzę i czasami  zastanawiam się które z nas ma bardziej nie równo pod sufitem, on żyjąc w swoich wyobrażeniach oderwanych od rzeczywistości czy ja godząc się na "spełnianie" tych wyobrażeń....

Jeżeli chodzi o pieniądze to mam to samo co TY miałaś: "przecież to ON więcej zarabia, a ja tylko trwonię jego ciężko zarobione pieniądze i niczego się nie dorobił itp. itd.". Dzisiaj to dzielimy pieniądze, szkoda tylko, że pieniądze, no ale cóż, mam to na co pozwoliłam

A co jeszcze chciałabyś podzielić?

obowiązki, tak wiem, że napiszesz to zrób to, ale problem w tym, że na siłę nikogo do niczego nie zmusisz, nie ugotowane - zje na mieście, nie uprane? no może pralkę włączy, nie posprzątane, wraca tak późno, że po ciemku nie zauważy, a jeżeli nawet to będzie  tylko awantura itd.
problem jest we mnie, że nie potrafię się postawić, to jest tak jak pisałam wcześniej: jego humory=moje humory, no kurczę boje się tych jego wrzasków, wyłącza mi się wtedy myślenie

6 231 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-12 16:26:42)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nooooo....kochane wczoraj zaliczyłam niezły dołek :(  Podał pomocną dłoń i wygrzebał mnie z goowna. Dzięki skarbie  :)

Teraz coś dla NAS:
http://www.tekstowo.pl/piosenka,katy_perry,firework.html

Czy czujesz się czasem
Jak plastikowa torba
Dryfująca na wietrze
Chcąca zacząć od nowa
Czy czujesz się czasem
Cienki jak papier
Jak domek z kart
Jeden podmuch do zawalenia
Czy czujesz się czasem
Głęboko pogrzebany
Na sześć stóp
Krzyczysz, ale nikt cię nie słyszy
Wiesz, że dla ciebie
Ciągle szansa jest
Bo jest w tobie iskra
Musisz tylko

Wzniecić ogień
I pozwolić mu świecić
Przejąć noc
Jak czwartego lipca

Bo kochanie, jesteś fajerwerkiem
Dawaj, pokaż im czego jesteś wart
Spraw, żeby mówili "Aah, aah, aah"
Kiedy ty przelatujesz przez niebo
Kochanie, jesteś fajerwerkiem
Dawaj, pozwól rozbłysnąć swoim kolorom
Spraw, żeby mówili "Aah, aah, aah"
Pozostawisz ich wszystkich w zachwycie

Nie musisz czuć się
Jak zmarnowana przestrzeń
Jesteś oryginalny
Nie możesz być zastąpiony
Gdybyś tylko wiedział
Co czeka w przyszłości
Po huraganie
Przychodzi tęcza
Może powód, dla którego
Wszystkie drzwi były zamknięte
Żebyś mógł otworzyć te
Które wyprowadzą cię na dobrą drogę
Jak błyskawica
Twoje serce zabłyśnie
I kiedy nadejdzie czas, będziesz wiedzieć że
Musisz tylko

Wzniecić ogień
I pozwolić mu świecić
Przejąć noc
Jak czwartego lipca

Bo kochanie, jesteś fajerwerkiem
Dawaj, pokaż im czego jesteś wart
Spraw, żeby mówili "Aah, aah, aah"
Kiedy ty przelatujesz przez niebo
Kochanie, jesteś fajerwerkiem
Dawaj, pozwól rozbłysnąć swoim kolorom
Spraw, żeby mówili "Aah, aah, aah"
Pozostawisz ich wszystkich w zachwycie

Bum, bum, bum
Nawet jaśniej niż księżyc, księżyc, księżyc
To zawsze było w tobie, tobie, tobie
Teraz czas to pokazać

Bo kochanie, jesteś fajerwerkiem
Dawaj, pokaż im czego jesteś wart
Spraw, żeby mówili "Aah, aah, aah"
Kiedy ty przelatujesz przez niebo
Kochanie, jesteś fajerwerkiem
Dawaj, pozwól rozbłysnąć swoim kolorom
Spraw, żeby mówili "Aah, aah, aah"
Pozostawisz ich wszystkich w zachwycie

Bum, bum, bum
Nawet jaśniej niż księżyc, księżyc, księżyc
Bum, bum, bum
Nawet jaśniej niż księżyc, księżyc, księżyc

6 232 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-08-12 16:19:27)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

No poczekaj, kochana - niech Cię tylko dorwę w swoje łapy....
Cholero jedna - nie wiesz, że takie rzeczy to się siostrom ze sfory wylewa? Rzygi, ścierwo, gówno - na nas to wszystko.
Oj, będziesz miała ze mną do czynienia, oj będziesz....

Ale, że za co na miły Bóg? Przecież chyba nie wymagasz abym nad snami zapanowała?
Wcale się tą sprawą nie przejmowałam zbytnio, bo to taka tylko zagrywka z mojej strony. Zdyscyplinowanie nygusa, żeby o dzieciaku nie zapominał. I słusznie się nie przejmowałam bo pacan nie zaszczycił sądu swoją obecnością. Nie raczył bałwan odebrać wezwania z poczty. No to sąd się z deka wkurzył i będzie go policją szukał. Niech ma (i jego mamunia też). A mówiłam 2 dni temu, że ta sprawa w piątek i wiem, że na moje wnioski się zgadza. Więc to tylko formalność, żadne nerwy!

Tarantella napisał/a:
marynarka napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Kurna, ja wszystko widzę....

Odczuwam koorwa silna potrzebę spotkania się ze sforą sad
SSie mnie z tęsknoty za Wami.  hmm

Ustalmy miejsce i czas,  spróbujmy to zrobić.
Czy nie możemy już żyć bez siebie?

Dzisiaj dowiedziałam się, że "Lejdis" to historia taka jak nasza - dziewczyn z forum. Jesteśmy sforą, sabatem, lejdis. Jesteśmy związane.

No i na to czekałam. Jeszcze_moje mieszkanie jak zwykle na Was czeka (każde następne też).
(...)
Proszę się wyjaić z terminem - ja jestem dyspozycyjna weekendowo - nie stać mnie na wakacje big_smile (dla Was mogę zawalić jakiś sobotni trening, możemy mojej osadzie pokibicować z brzegu kanału, albo Wy mnie wypuścicie na dwie godziny i mnie będziecie kibicować).

Median - jutro o 11.00 mam trening. Ok. 14.00 wpadaj - będziemy piec. Któraś jeszcze chętna z Wawy?
EDYCJA:
JAK JA SIĘ WAMI STĘSKNIŁAM ... chociaż może to głupie, bo z Wami więcej czasu "spędzam" niż z własną matką big_smile

No to mamy wszystkie tak samo tongue I chrzanię wszelkie inne uzależnienia w imię tego jednego big_smile:D:D
Chyba trza dopuścić do siebie tę myśl, że muuuuusimy, po prostu musimy widywać się co miesiąc, góra co 6 tygodni big_smile Dla zdrowotności wink
Oczywiście, że z największą radością dołączę do Was dziewczyny u Tarantelli. Szczególnie, że to mój praktycznie ostatni wolny weekend, potem szara proza życia i powrót do roboty. big_smile

6 233

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Może trochę przynudzam, ale to prawda, jak sam to czytam to nie wierze, że ja to wszystko usłyszałam z ust człowieka, które cholera nie wiem dlaczego kochałam?no i nie wiem czemu to tak boli?.
Mieszkanie mamy wspólne, na rodzinę finansowo nie mogę liczyć a sam nie dam rady finansowo wychować dzieci, a co poza tym mój mąż chce żebyśmy spokojnie sobie żyli, nie kłócili, a jak się wyprowadzi to będzie moja wina bo to ja jego prowokuję??

Kochana, tak dobrze Cię rozumiem.
No cóż - pan bez klasy, po prostu, A nawet TYLKO bez grama przyzwoitości sad
Wiesz, że nie ma sensu analizować tego, co on powiedział: to BEŁKOT. Bełkot mający na celu jak najmocniejsze zranienie. Typowa forma agresji słownej.
Kochana - mieszkanie wspólne oznacza, ze połowa jest Twoja, a na dzieci mąż będzie płacił alimenty - jeśli zadecydujesz, że to  pora na rozwód. I to, co on ma w tej sprawie do powiedzenia, to jest śmieszne.
Czytałam kolejne Twoje posty - obawiam się, ze wspólne mieszkanie w Twoim przypadku byłoby gehenną - on najwyraźniej czerpie przyjemność z pastwienia się nad Tobą.
Zerknij do wątku: Mój wymarzony rozwód. Zobacz, jak my się zbierałyśmy do tej decyzji smile
Pisz, kochana, pisz jak najwięcej. Buziaki

6 234

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

problem jest we mnie, że nie potrafię się postawić, to jest tak jak pisałam wcześniej: jego humory=moje humory, no kurczę boje się tych jego wrzasków, wyłącza mi się wtedy myślenie

Masz prawo się bać, bo to taka sama przemoc, jak lanie po gębie.
Napisz na mojego maila, to prześlę Ci bardzo dobre książki w tym temacie.

6 235

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ankinom, napisałam Ci maila na priv.

6 236

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Nooooo....kochane wczoraj zaliczyłam niezły dołek sad

Mnie trzyma juz kilka dni....
Próbowałam udawać, że go nie czuję, ale czy mam oszukiwać samą siebie? Czuję i już.
Powinnam odpocząć, mój organizm się tego domaga.
Mam ochotę uciec od pracy, decyzji, zobowiązań, terminów, domu, odpowiedzialności, pośpiechu, ludzi, telefonów, komputera, obowiązków, wszystkich "muszę" i "powinnam", poczucia winy, że nie nadążam, że nie potrafię się zmobilizować i skoncentrować, że nie mam czasu, a tracę go. Czuję się wyczerpana i "miętka".

Chcę się wyspać i nie myśleć o niczym.

6 237

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Mam ochotę uciec od pracy, decyzji, zobowiązań, terminów, domu, odpowiedzialności, pośpiechu, ludzi, telefonów, komputera, obowiązków, wszystkich "muszę" i "powinnam", poczucia winy, że nie nadążam, że nie potrafię się zmobilizować i skoncentrować, że nie mam czasu, a tracę go. Czuję się wyczerpana i "miętka".

Chcę się wyspać i nie myśleć o niczym.

Znaczy "dojrzałaś" do malutkiego urlopiku big_smile
Znaczy "musisz" i "powinnaś" odpocząć.
Nie możesz urwać się gdzieś na długi weekend dla złapania drugiego oddechu? Bo wiesz organizm swoje wie smile

A ja zapomniałam się wylogować i niby tu siedzę, a tak naprawdę dopiero wróciłam z miasta. Pojeździłyśmy sobie z najstarszą córką niby to w poszukiwaniu podręczników, zjadłyśmy na mieście i pogadały sobie. Było miło i wyluzowałam się.
Przed nami wyżej wspomniany długi weekend - co robimy z tym fantem panienki?

6 238

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:

Znaczy "dojrzałaś" do malutkiego urlopiku big_smile
Znaczy "musisz" i "powinnaś" odpocząć.
Nie możesz urwać się gdzieś na długi weekend dla złapania drugiego oddechu? Bo wiesz organizm swoje wie smile

A ja zapomniałam się wylogować i niby tu siedzę, a tak naprawdę dopiero wróciłam z miasta. Pojeździłyśmy sobie z najstarszą córką niby to w poszukiwaniu podręczników, zjadłyśmy na mieście i pogadały sobie. Było miło i wyluzowałam się.
Przed nami wyżej wspomniany długi weekend - co robimy z tym fantem panienki?

Znaczy, że na pewno masz rację smile

Jutro mam jeszcze dwa spotkania, ale obiecuję, że w niedzielę i poniedziałek ja też się wyluzuję. Pójdę na grzyby i poczytam książki, właśnie wczoraj nadeszły. Trudno, najwyżej jeszcze raz się będę tłumaczyć i przesuwać termin, bo w końcu co jest ważniejsze dla mnie? Czyjś projekt czy moje zdrowie???? Och, żeby mi się tak udało nie mieć przy tym poczucia winy.....

6 239

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Trudno, najwyżej jeszcze raz się będę tłumaczyć i przesuwać termin, bo w końcu co jest ważniejsze dla mnie? Czyjś projekt czy moje zdrowie???? Och, żeby mi się tak udało nie mieć przy tym poczucia winy.....

A jakby tak "żydowskim targiem"? Znaczy ze 2 godzinki z rana pracy dla spokojności sumienia a potem wolne?
Bo wiesz, inna praca wypoczętego pracownika, inna efektywność i inna motywacja big_smile A bez tego ani zdrowia ani rezultatów z tego wysiłku wink

6 240 Ostatnio edytowany przez marynarka (2011-08-12 21:03:43)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

URLOP!!!
Ja chcę urlopu, pragnę, pożądam!
I nie mam...
Tydzień nie myśleć i nie odbierać telefonów. Moje małe marzenie.
Ale dzisiejsze pytanie: "Czy jest Pani gotowa w ciągu miesiąca od podpisania umowy opuścić dom?" I moja odpowiedź: "Oczywiście" - oznacza, że muszę baaardzo spiąć pośladki. Urlop w listopadzie po kataklizmie zwanym przeprowadzką. To dobrze i trudno. Jednocześnie. Teraz najlepszy byłby sen zimowy i pobudka z załatwionymi wszystkimi sprawami dotyczącymi powierzchni mieszkalnych, tych do zbycia i do zakupu.

Posty [ 6 176 do 6 240 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 94 95 96 97 98 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026