Dziewczyny...masakra
poszłam wczoraj na imprezę urodzinową naszego (mojego i Pana Tatusia)wspólnego kolegi, mimo zapewnien, że on nie jest zaproszony i nie przyjdzie jednak się koło 1 zjawił, ja się dobrze bawiłam nie zwracałam na niego uwagi, on też krążył to tu to tam, w pewnym momencie dostaję od niego smsa, że chce porozmawiac, tylko nie tu i czy nie moge przyjsc do niego ( mieszka blok obok, jednak się nie wyprowadził...), wykręcałam się trochę, ale poszłam...od razu powiem, że nie spaliśmy ze sobą, on o to w ogole nie zabiegał, tylko wziął mnie za rękę i powiedział, że on to przemyslał, że mnie jednak kocha i chce wszystko od początku zacząć, pożniej przytulił....dziewczyny, nawet sobie nie wyobrażacie ile razy ja marzyłam o takim czymś, ile razy sobie to wizualizowałam...a gdy do tego doszło wreszcie, to mnie panika ogarnęła, że to znowu powróci, moje denerwowanie się, jego olewanie mnie itp, juz powolutku sobie wszystko układałam i organizowałam, a on znowu zamącił mi w głowie...
Kilkukrotnie powtarzał że chce żebyśmy byli razem, przytulał całował...jak się zapytałam jak to sobie wyobraża, odpowiedział standardowym nie wiem :/nie powiedział nic konkretnego, że się zmieni, postara w jakiś sposob..nic...tylko wróćmy do siebie i już
jednocześnie powtarzał jaki on jest niedojrzały, jaki dzieciak i że juz zawsze bedzie dzieciakiem, że jest nienormalny, że ma sajgon w głowie, że nie wie co chce od zycia, że on się już nigdy chyba nie ogarnie...ocb???? póżniej zaczął mówić, że on sam już nie wie, czy chce wrócić,bo z jednej strony mu tak dobrze, a z drugiej nie, cholerny manipulant, powiedział, że pare razy spotkał się z jakąs dziewczyna...w sumie ja tez sie spotkałam ze 3 razy z takim jednym panem, tylko ze wiem ze nic z tego nie bedzie...
powiedziałam że się boję ewentualnego powrotu, on na to ze nie mam pojecia jak bardzo on sie boi...
rozmawialismy pozniej drugi raz, rano nastepnego dnia...powiedział, że nie wie czy chce byc, ze z jednej strony mnie kocha, ale czasami wydaje mu sie ze jednak nie, ze porozmawiamy jak wróci z wyjazdu, ze on juz sam nie wie....
a ja jestem z tyloma myslami na raz, nie wiem, nic nie wiem, nie wiem jak sie ułoży, nie wiem co o tym myslec, jakie są jego intencje, o co mu do cholery chodzi...???? a co ja mam zrobic...