Psychofag, a to dobre 
macie rację, wszystkie macie rację..dzisiaj z nim rozmawiałam przez telefon, dowiedziałam się od znajomych, że opowiada, że ja kogoś mam nowego i generalnie wychodzi wersja,że to ja zostawiłam go dla innego mężczyzny i oddzieliłam od najukochańszej córeczki, rozmawialiśmy z 40 minut, pierwszy raz na spokojnie ( no może poza początkiem), szczerze, i cóż...przyznał się, że on chyba nie dojrzał do tworzenia rodziny, że wszyscy znajomi, bez wyjątku go cytuję jeb*ą, ale on nie potrafi, że jest strasznie uparty, chce nasze kontakty ograniczyć do minimum, jednocześnie strasznie brakuje mu małej, ze mną nie widzi szans na dogadanie się i nawet nie ma zamiaru się starać, tzn możemy rozmawiać, spotykać się przy okazji jego widzen z P. ale razem nie będziemy nigdy...ja mu powiedziałam, że wiem to,tylko że szkoda że nigdy nie postawił się w mojej sytuacji
, faceci nie wiedza co to empatia..:) że mysli tylko o sobie, że jego córeczka nie koniecznie będzie szczęśliwa z takiego obrotu sprawy (ale ja zrobie wszystko by była), że wiadomo do niczego go nie zmuszę i nie mam zamiaru...na co on nagle wyskoczył, że nie wie co o tym wszystkim myśleć, on musi sie zastanowić, i spotkamy się jak wróci z wyjazdu służbowego i porozmawiamy w 4 oczy...nie wiem, czy faktycznie sie zastanawia, czy to tylko odwlekanie nieuniknionego, czy po prostu mnie spłąwił, ja jestem NIESTETY jeszcze na etapie, że mam nadzieję, że się dogadamy.,.chyba kręcę bat na własną du*ę.
A co do koleżanki nowej, to twierdzi, że nikogo nie ma, że skłamał że się wyprowadza, jego najlepszy kumpel, który uprzejmie przekazuje mi wszelkie niusy związane z Panem Tatusiem, ( bo tak jak wszyscy jest po mojej stronie, poza tym od dawna mu się podobam;) twierdzi, że nie ma pojęcia o żadnej nowej, z nikim go nie widział, o nikim Tatus mu nie wspominał, i że na jego oko na pewno się nie wyprowadził.
WTF? Po co ja sobie tym głowę zaprzątam, aaaa niech to się skończy....,