Witajcie, kochane 
Dobrego dnia Wam życzę i dużo uśmiechu 
Ja ostatnimi czasy przesadziłam z komputerem. Właściwie nie tylko ostatnimi, od lat przesadzam. Dziś nawet po nocy, pieką mnie oczy i nawet kropelki nie pomagają.
Juz tak miałam, że do tego stopnia przemęczyłam wzrok, ze popękały mi naczynka w oczach i wyglądałam jak królik, a na monitor nie mogłam patrzeć przez kilka dni, bo latały mi mroczki i bolało. Boję się, ze znów mi to grozi.
Nie ma co ukrywać - jestem uzależniona od komputera i internetu. A poza tym, moja praca wymaga korzystania z tego sprzętu wiele godzin na dobę.
Muszę sobie naprawdę obiecać i być w tym konsekwentna, że będę robić przerwy i ograniczać czas siedzenia przy kompie przez wyznaczenie sobie godzin pracy i godzin siedzenia w necie.
Tu realnie chodzi o mój wzrok, zaczęłam się tym martwić. Widzę objawy uzaleznienia w swoim korzystaniu z kompa i internetu. Siedzę prawie ciurkiem. Praca, forum (moze nie za duzo się udzielam, ale sporo czytam), gg z Przyjaciółką, maile z Wami i z innymi znajomymi, kontakt z córką, skype z dalszą rodziną, ksiązki z naszej bibioteczki, artykuły w necie i w ogóle surfowanie, czasami sympatia i oglądanie "towarów", a od wczoraj konwersejszyn z córką Zazdrości (dzięki, Zazdrość
)
Piszę o tym wszystkim tutaj, bo jak głośno powiem to moze bardziej zadziała, niż obiecanki, ktore sobie składam codziennie w tej kwestii. No i liczę na to, że mnie w tym wesprzecie.
Za chwilę uloże sobie grafik i spróbuję się go trzymać. Robiłam to juz wiele razy, ale zawsze go prawie natychmiast łamałam, usprawiedliwiając siebie tym, ze ten nałóg nie jest groźny, a skoro lubię to co mam sobie żałować. Otóż jest groźny, jest groźny przede wszystkim dla mojego wzroku, a mój wzrok to źródło utrzymania. Poza tym zaniedbuję przez to, ogólnie mówiąc, dom (w sensie mieszkania i w sensie czasu dla członków rodziny). Przyznaję się Wam z tym nałogiem, bo naprawdę chcę coś z tym zrobić. To się pogłębiło od czasu zerwania z psychofagiem. Jak z nim byłam, to przynajmniej w weekendy miałam przerwy od kompa no i więcej "ruchu"
No więc, moje kochane, liczę na Was, ze mnie rozliczycie.
Z pracy nie mogę zrezygnować. Z kontaktu z Wami i Przyjaciółką nie chcę rezygnować. Angielski jest dla mnie wazny. A pozostałą aktywność komputerową muszę okiełznać i nad nią zapanować.
Dzięki, że mnie przeczytałyście. To tak jakbym dała Wam słowo. Będzie mi łatwiej walczyć z tym nałogiem, bo będzie mi wstyd nie tylko przed sobą, ale i przed Wami, gdy znów przestanę nad tym panować.
Tarantella, jak książka? Nadaje się do polecenia i dopisania do naszej listy lektur? Kupować sobie?
Buziaki.
Edit:
Anhedonio, dopisz do afirmacji
KAREN PANUJE NAD KOMPUTEREM! (a nie odwrotnie)