Cóż, mamy równouprawnienie, to Czerwony Kapturek może wilka ganiać
.
A już myślałem, że masz pociąg np. do wódki. Ale widzę, że to zdrowe ciągoty są.
A - się pochwalę - jutro i pojutrze mam wolne
![]()
Koszyczek? To koniec celibatu? ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Strony Poprzednia 1 … 88 89 90 91 92 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Cóż, mamy równouprawnienie, to Czerwony Kapturek może wilka ganiać
.
A już myślałem, że masz pociąg np. do wódki. Ale widzę, że to zdrowe ciągoty są.
A - się pochwalę - jutro i pojutrze mam wolne
![]()
Koszyczek? To koniec celibatu? ![]()
Podobne tematy
Cóż, mamy równouprawnienie, to Czerwony Kapturek może wilka ganiać
.
A już myślałem, że masz pociąg np. do wódki. Ale widzę, że to zdrowe ciągoty są.
A - się pochwalę - jutro i pojutrze mam wolne
![]()
Przecież juz tyle razy mówiłam - porządna kobieta ze mnie. Zero używek. W odróżnieniu od niektórych również nie palę ![]()
Zabierz psy na spacer i pobiegaj
Bo wiesz, wilki biegają,,,
Koszyczek? To koniec celibatu?
![]()
Ruszyć się nie mogę, a biegać mi każesz...
Ruszyć się nie mogę, a biegać mi każesz...
Musisz się wykazać inicjatywą i szybkością - tylko tak dopadniesz zdrową sztukę... ![]()
A tak - same "3" Ci włażą w łapy ![]()
Dziś mam problem z ruszaniem się a nie ogólnie.
Co do 1, 2 i 3, to kobiety mają to do siebie, że i posiadająca zalety 1-2 potrafi bardzo szybko przerobić się na fankę teleszmiry, zwijającą się intelektualnie.
Dziś mam problem z ruszaniem się a nie ogólnie.
Co do 1, 2 i 3, to kobiety mają to do siebie, że i posiadająca zalety 1-2 potrafi bardzo szybko przerobić się na fankę teleszmiry, zwijającą się intelektualnie.
No chyba jednak chcesz mnie obrazić... Nie zgadzam się na generalizowanie....
Zabieram koszyczek i ....
P.S. Kontuzja?
Ależ ja nie generalizuję. Przecież nie napisałem, że wszystkie kobiety. Tylko tak z 99,99% ![]()
Ależ ja nie generalizuję. Przecież nie napisałem, że wszystkie kobiety. Tylko tak z 99,99%
No i właśnie dla tych 0,01% warto się postarać
Nagroda - warta poświęcenia i wysiłku ![]()
A 99,99% męskiej populacji to leniuchy.
Niekochana, ja uczciwie przyznaję, że jestem hedonistą i nie przemęczam się bez sensu.
Niekochana, ja uczciwie przyznaję, że jestem hedonistą i nie przemęczam się bez sensu.
Ale skąd założenie, ze bez sensu?
Z sensem, jak najbardziej z sensem...
Zaczynam się zastanawiać, jak tam u Ciebie z tą "3", skoro nie lubisz się przemęczać... ![]()
Ja tam lubię się porządnie zmęczyć...
Zaczynam się zastanawiać, jak tam u Ciebie z tą "3", skoro nie lubisz się przemęczać...
Przemęczać bez sensu. Bez sensu bo trafić na te 0,01% to jak szóstkę w totka.
niekochana72 napisał/a:Zaczynam się zastanawiać, jak tam u Ciebie z tą "3", skoro nie lubisz się przemęczać...
Przemęczać bez sensu. Bez sensu bo trafić na te 0,01% to jak szóstkę w totka.
Poddałeś się?
Bo ja nie - ja szukam. ![]()
Niekochana, a po co mi szukać, czy mi samemu źle?
Niekochana, a po co mi szukać, czy mi samemu źle?
Nie mam pojęcia...
A dobrze Ci? Tak naprawdę dobrze?
Dobrze mi. Wręcz trudno mi pojąc jakieś takie stadne dążenie do sparowania. Bo jakoś nie pojmuję, dlaczego miałby mi być lepiej od tego, że kobita będzie mi się po chałupie kręcić.
Dobrze mi. Wręcz trudno mi pojąc jakieś takie stadne dążenie do sparowania. Bo jakoś nie pojmuję, dlaczego miałby mi być lepiej od tego, że kobita będzie mi się po chałupie kręcić.
No to masz jasny obraz swoich potrzeb. Nie mam wcale zamiaru narzucać Ci swojego "modelu". Każdemu według potrzeb.
Ja tam z naiwnością dziecka zakładam kapturek, biorę koszyczek i wyruszam na poszukiwania. Nie poddam się tak łatwo ![]()
Liczę na ten komplet 1-2-3.
A jak nie - no cóż. Przyjmę Twój model.
Niekochana, być może kiedyś spotkam taką kobietę, że uznam, iż lepiej z nią, niż bez niej. Ale nie mam zamiaru jej usilnie poszukiwać. Będzie to OK, nie będzie - też OK.
Niekochana, być może kiedyś spotkam taką kobietę, że uznam, iż lepiej z nią, niż bez niej. Ale nie mam zamiaru jej usilnie poszukiwać. Będzie to OK, nie będzie - też OK.
Ooooo.... teraz rozumiem. Sama ma przyjść i powiedzieć:"Wilku - to ja Twoja kompletna 1-2-3. Bierz mnie".
A Ty wtedy łaskawie.... Może.... Po zastanowieniu.... ![]()
I to niby ja jestem naiwna?
Kto z nas liczy BARDZIEJ na cud? ![]()
Niekochana, nadinterpretujesz. Poza tym nie liczę na żaden cud. Jakby Ci było trudno w to uwierzyć, w tej chwili jest mi obojętne czy kiedyś taką spotkam czy nie. Więc choćby dlatego nie będę latał jak kot z pęcherzem i prowadził łapanki na panią Lupusową
. Ale to nie oznacza, że się nie spotykam z kobietami. Może kiedyś, któraś mi w głowie zakręci.
Niekochana, nadinterpretujesz. Poza tym nie liczę na żaden cud. Jakby Ci było trudno w to uwierzyć, w tej chwili jest mi obojętne czy kiedyś taką spotkam czy nie. Więc choćby dlatego nie będę latał jak kot z pęcherzem i prowadził łapanki na panią Lupusową
. Ale to nie oznacza, że się nie spotykam z kobietami. Może kiedyś, któraś mi w głowie zakręci.
No co do tego, czy spotykasz się z kobietami nie śmiem się wtrącać - Twoja prywatna sprawa. Ale mój Czerwono-Kapturkowy nosek mi mówi, że nie masz z tym problemu.
Hmmm... Łapanka na Panią Lupusową - psy wykorzystaj
I życzę Ci, żeby w głowie Ci zakręciła taka, która nie zrani, tylko wesprze.
I tym pozytywnym akcentem Cię na dziś pożegnam - choć zastanawiam się, czy warto się kłaść.
Spokojnej nocy
Masz gdzie spać? Czy na dwór?
P.S. Nie jestem kurka pewna co do pisowni tego "Czerwono-Kapturkowy"
Jakaś sugestia?
Hmmm... Łapanka na Panią Lupusową - psy wykorzystaj
O widzisz, przypadkiem trafiłaś. Do tego by mi się kobieta przydała, do pomocy przy psach na wystawach. Bo jesienią jadę na dwie z 3 psami jednocześnie i już główkuję jak to zrobić
.
Spokojnej nocy
Masz gdzie spać? Czy na dwór?
Eee, dziwne pytanie. Póki co bezdomny nie jestem ![]()
P.S. Nie jestem kurka pewna co do pisowni tego "Czerwono-Kapturkowy"
Jakaś sugestia?
Zastanawiam się. W każdym razie na pewno małe litery (przymiotnik). Chyba z łącznikiem (czerwono-kapturkowy)? A może razem (czerwonokapturkowy - na wzór np. czarnomorskiego)?
niekochana72 napisał/a:Spokojnej nocy
Masz gdzie spać? Czy na dwór?
Eee, dziwne pytanie. Póki co bezdomny nie jestem
W sensie - we własnym łóżku czy masz jeszcze miejsce patrząc na gabaryty wspólników do łóżka ![]()
niekochana72 napisał/a:P.S. Nie jestem kurka pewna co do pisowni tego "Czerwono-Kapturkowy"
Jakaś sugestia?
Zastanawiam się. W każdym razie na pewno małe litery (przymiotnik). Chyba z łącznikiem (czerwono-kapturkowy)? A może razem (czerwonokapturkowy - na wzór np. czarnomorskiego)?
Dzięki. Wyraz skomplikowany jako i właścicielka czerwonego kapturka ![]()
...wybrałam formy zespołowe, bo instynktownie czułam, że tylko ludzie są dla mnie ratunkiem, żeby nie oszaleć, nie zdziczeć i nie zgorzknieć. Ludzie ? którzy, po wszystkim, w czym żyłam i co ostatnio przeszłam, pokażą mi, co jest NORMALNE, że W OGÓLE świat normalnych wartości istnieje. Było mi to też potrzebne, żeby rozładować gniew fizycznie i żeby nie próbować kombinować ze światem chorych uczuć, emocji, popędów, który docelowo by mnie zniszczył.
(...)
? intuicyjnie robiłam COŚ, COKOLWIEK i miałam farta, że trafiłam tam, gdzie znalazłam coś swojego. Teraz wydaje mi się, że potrzebny jest jednak pierwiastek uświadomienia ? świadomy akt przekuwania złości w kreację umożliwia łatwiejsze wydobycie się z czarnej dupy. Takie świadome przekierowanie gniewu z tego, KTO nam zło wyrządził na odnalezienie sfer, które zaczną pracować na NAS jest właściwsze.Mam nadzieję, że to moje przemyślenie którejś z Was się na coś przyda ? skoro mnie się przydało. W końcu po to tu jesteśmy, żeby skracać sobie drogę przez mękę poprzez dzielenie się swoimi ?odkryciami?.
Hmmmm... skąd ja to znam?
Od jakiegoś czasu przecież wciąż mówię i powtarzam (czyżby za cicho?) - SAMOŚWIADOMOŚĆ !!!
Bo tak mówiąc nawiasem, moje zapędy do podjęcia kolejnych studiów kwitowane były przez otoczenie zdziwionymi lub zniesmaczonymi minami i tekstami: po co Ci to? NO, nie ma pieniędzy na takie fanaberie! Będzie trudno zorganizować logistycznie i połączyć z pracą i opieką nad małą! Jak sobie dasz radę - stara baba wśród młodych, energicznych, "rozpychających się łokciami" etc.
Otóż - mój gniew 2 lata temu skupił się na tym, że na przekór temu dramatowi (dzięki Ci siło wyższa, żeś zaplanowała akcję na wakacje) UPARŁAM się, że zrobię ten dyplom celująco. Z gniewu! Żeby udowodnić wszystkim, jemu i sobie, że potrafię, że mogę...
A skoro to się sprawdziło, mam dziką chęć to kontynuować. Nie da mi to może poprawy finansowej, nie da awansu ALE moje samopoczucie i satysfakcja są dla mnie nie do przecenienia. No i miny otoczenia - bezcenne ![]()
Lupus napisał/a:Niekochana, a po co mi szukać, czy mi samemu źle?
A dobrze Ci? Tak naprawdę dobrze?
Dobrze mi. Wręcz trudno mi pojąc jakieś takie stadne dążenie do sparowania. Bo jakoś nie pojmuję, dlaczego miałby mi być lepiej od tego, że kobita będzie mi się po chałupie kręcić.
No to zrobiło się nas więcej opowiadających się za tą opcją ![]()
Bo dotąd deklarowałam tak ja i marynarka (prawda marynarko?) a reszta miałam wrażenia, że przyjmuje to z niedowierzaniem i słucha jak bajki o zielonym wilku (coś nam tu wilki zastąpiły żaby
dobry trend?)
Dobrego dnia wszystkim ![]()
...o nie tylko Wy ...ja również za tą opcją...jak najbardziej
I coraz mi w tej opcji lepiej ![]()
Droga Tarantello, dziękuję Ci za Twojego posta.
Ubrałaś w swój charakterystyczny styl, myśli, które i mnie chodziły po głowie.
Przez całe życie uczyłam się, i nawet dobrze mi wychodziło, opanowywanie gniewu, złości, nakładanie pancerza, po którym spływałyby złe emocje, tłumienie gwałtownych reakcji. Nie pozwalałam sobie nawet na odreagowywanie w postaci bluzgów rzucanych w samotności (trzeba było tak wielkiej traumy, zebym zaczęła sobie pozwalać). Uważałam, że wyładowywanie złości jest poniżej mojej klasy. Ok, wyładowywanie złości w taki bezsensowny sposób jak robienie pięścią dziur w ścianach jest poniżej klasy, ale wykorzystanie w pozytywnym kierunku tej energii płynącej ze złości to juz zupełnie inna sprawa. Dlaczego miałybyśmy tłumić lub trwonić swoją energię, przeciez możemy zamienić ją na coś pożytecznego lub sprawiającego przyjemność.
I zobaczcie, świadomie czy nieświadomie, wiele z nas to robi. Odnajdujemy się w nowych dziedzinach, relacjach, zajęciach, pasjach. Dobrze, że dzięki temu forum dochodzimy do tej świadomości i różne rzeczy zaczynamy, tak jak pisze Anhedonia, robić świadomie, wtedy jest to bardziej efektywne i celowe.
Dobre porównanie z tym porodem... prawdziwe z nas kobiety, nawet ze złości chcemy "urodzić" coś dobrego, wolimy budować niż burzyć ![]()
DDD ![]()
sorki, powtórzyłam post
Droga Tarantello, dziękuję Ci za Twojego posta.
Ubrałaś w swój charakterystyczny styl, myśli, które i mnie chodziły po głowie.
(...)
I zobaczcie, świadomie czy nieświadomie, wiele z nas to robi. Odnajdujemy się w nowych dziedzinach, relacjach, zajęciach, pasjach. Dobrze, że dzięki temu forum dochodzimy do tej świadomości i różne rzeczy zaczynamy, tak jak pisze Anhedonia, robić świadomie, wtedy jest to bardziej efektywne i celowe.Dobre porównanie z tym porodem... prawdziwe z nas kobiety, nawet ze złości chcemy "urodzić" coś dobrego, wolimy budować niż burzyć
DDD
Racja karen
MY TAK. Świadomie lub nie ![]()
A ile dziewczyn marnuje czas na szukaniu winy w sobie, dawaniu kolejnych ostatnich szans, robieniu z siebie podnóżka i popada w depresję?
Przekuć gniew i złość w energię pozytywną dla NASZEGO dobra to jednak sztuka ![]()
MAM wrażenie, że uzyskanie tej SAMOŚWIADOMOŚCI to jakby ponowne narodziny, jakby uzyskanie kolejnego etapu dojrzałości. Można w to iść albo to odrzucić.
Osobiście się cieszę, że spotkała mnie owa świadomość i "wyklułam" się de novo ![]()
DDD ![]()
Przekuć gniew i złość w energię pozytywną dla NASZEGO dobra to jednak sztuka
MAM wrażenie, że uzyskanie tej SAMOŚWIADOMOŚCI to jakby ponowne narodziny, jakby uzyskanie kolejnego etapu dojrzałości. Można w to iść albo to odrzucić.
Osobiście się cieszę, że spotkała mnie owa świadomość i "wyklułam" się de novo
DDD
Chyba już gdzieś pisałam, ze jeszcze przyjdzie czas, gdy podziękujemy naszym psychofagom, za to że wstrząsnęli nami tak mocno, bo dzięki temu odkrywamy, rodzimy i budujemy się na nowo.
Wiecie, zaczynam myśleć Z PRZERAŻENIEM, że mogłam do tej pory tkwić przy nim - taka ja nie ja, zawieszona, niepewna tego co jest prawdą, niedowierzająca swojej intuicji, zaprzeczająca logice, próbująca za wszelką cenę wierzyć w iluzję i udająca wszem i wobec, a przede wszystkim przed sobą, szczęśliwą. Brrr.... Czarna doopa była strasznie głęboka, myślałam, że umieram, ale od samego początku nie chciałam umierać i po omacku, a potem coraz bardziej świadomie zaczęłam szukać dla siebie ratunku. Nigdy nie miałam samobójczych myśli. NIGDY. Nie potrafię okreslić co dokładnie dawało mi siłę do walki o siebie, czy instynkt przetrwania, złość, duma, czy może jednak ta odrobina miłości własnej, może wszystko po trochu. W każym razie, dziewczynom, które tu pojawiają się w tym najgorszym stanie życzę by znalazły siłę w sobie, w każdym uczuciu, które w nich jest a które ma jakąkolwiek energię, by tę energie wykorzystały dla siebie. By obudziły się i zechciały świadomie na siebie i swoje życie popatrzeć.Świadomość daje niesamowite możliwości w kwestii wyboru dalszej drogi i dalszego samorozwoju.
marynarka napisał/a:Czy to jest dla Ciebie problem, czy dotyczy TYLKO forum i okolic?
Zdecydowanie WY tak na mnie działacie
Pan Sebastian nie rozumie takich niuansów...
Ciągle gada, że trzeba dać laptopowi odpocząć, jak mężczyźnie - bo się zajeździ. A co mnie to kurna? Nowego wezmę
Dlatego coraz to nowe modele produkują hah...
Przepraszam, Dziewczyny, ostatnio się słabo uaktywniam. Trochę działam w podziemiu i na ?drugim kanale?
, trochę wracam do reala, ale przy tym temacie muszę się uaktywnić. No bo właśnie na drugim kanale powstał taki temat ? z czym musimy się zmierzyć na detoksie. Poniżej będzie sporo, ale jak komu się nie chce ? może iść spać
Otóż wydaje mi się, że moim (a może i części z Was) problemem jest poradzenie sobie z pewnym bardzo silnym uczuciem. Od wielu miesięcy tłumiłam w sobie GNIEW. W pierwszej chwili, kiedy odkryłam to co odkryłam w temacie zdrady miałam taki oto dylemat: uwolnić gniew ? zabić tchórzo-kłamcę, zakopać go w ogródku a potem siedzieć w pierdlu za człowieka
, czy przetrwać cały ten koszmar z jako taką godnością, spacyfikować TO w sobie i żyć dalej. Nie siedzę w więzieniu, więc już wygrałam. Niepotrzebnie jednak przez kolejne miesiące popadłam w jakieś koszmarne odrętwienie i tłumiłam TO w sobie nadal. Przez to gniew do tchórzo-kłamcy obrósł dodatkowo w złość na samą siebie ? za to, że nadal godziłam się na to, co było nie akceptowalne i nawet próbowałam się doszukać w tym mojej winy a potem dawałam wciągać się w grę potęgującą i tak koszmarne uczucie poniżenia. A tłumiony gniew i złość na siebie to też dobry sposób na wsadzenie siebie do więzienia, tyle że psychicznego. To właśnie ten stłumiony stan popycha zdezorientowane kobiety w próbie wyładowania niezrozumiałej energii do zemst i obsesyjnych myśli. To on powoduje, że przestają odróżniać mściwość od sprawiedliwości albo miłość do niego od nienawiści do siebie. Starałam się, by wszystko, co do tej pory robiłam było TYLKO sprawiedliwe a nie JUŻ mściwe, ale też robiłam to kosztem własnej psychiki. Może gdyby mi odwaliło i zniosłabym w furii pół świata z powierzchni ziemi, byłoby mi lżej? W którymś momencie postanowiłam, że żeby przeżyć i nie zwariować MUSZĘ spróbować przekuć tę negatywną energię w coś dla mnie. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, nie potrafiłam nazwać tej energii ? ból, lęk, tęsknota, rozpacz, pustka, bezsilność ? a na końcu tego wszystkiego - GNIEW. Tak naprawdę, to może zamiast wyrzucać swoje wnętrze na forum, zapisywać się na wiosła i walić w bębny powinnam pójść na boks albo strzelnicę
, ale wybrałam formy zespołowe, bo instynktownie czułam, że tylko ludzie są dla mnie ratunkiem, żeby nie oszaleć, nie zdziczeć i nie zgorzknieć. Ludzie ? którzy, po wszystkim, w czym żyłam i co ostatnio przeszłam, pokażą mi, co jest NORMALNE, że W OGÓLE świat normalnych wartości istnieje. Było mi to też potrzebne, żeby rozładować gniew fizycznie i żeby nie próbować kombinować ze światem chorych uczuć, emocji, popędów, który docelowo by mnie zniszczył.
To było sprzężenie zwrotne ? siła gniewu zaczęła pracować na mnie. Nie wiem, jak jeszcze daleko, nie mam pojęcia, w jakim punkcie jestem, mam jeszcze, fak, mnóstwo problemów z ogarnięciem tego wszystkiego, ciągle daję się wciągać w jakieś emocjonalne gierki, ale przynajmniej już chyba wiem, z czym walczę. Tak sobie myślę, że pozbycie się gniewu to pierwszy krok do wybaczenia ? samej sobie.
Widzicie, od dziecka uczono nas, że kobiecie z gniewem nie do twarzy, no obciach, kurna, tak wziąć i wpaść w złość, albo nie daj Boże wściekłość. Uczono nas albo tej bzdury albo (tak jak moja mama) ? gniewu neurotycznego i bezpłodnego. To mężczyzna ma prawo do zrobienia pięścią dziury w ścianie, do zrobienia rozpierduchy w postaci wojny albo rewolucji, ma prawo do spektakularnego wyrzygania gniewu plus widowiskowego zapicia się.
Nam nie wolno. My mamy być wyrozumiałe i kojące. Otóż, moje drogie, gówno prawda. Ja całe życie przyzwyczajona do wpojonych mi w kontekście gniewu mitów ? na jednym krańcu kobiety-anioła a na drugim - kobiety-histeryczki, gdy tylko ktoś podnosił na mnie głos natychmiast wycofywałam się i zaczynałam przepraszać. Niby umiałam się też wydrzeć ale to zawsze ja pierwsza szłam na zgodę, wyciągałam rękę i tłumaczyłam się. Jak mój pies, kiedy nastąpi mu się na łapę, to mimo doznanego bólu macha ogonem i przeprasza, że podstawił tę łapę. Ale on taki jest, bo z przytuliska, wiernopoddańczy, dziękczynny, że obdarzam go tym nadepnięciem mu na łapę. A co robimy my wszystkie? Mężczyźni zawiedli nas w najważniejszych sferach a my kulimy się w sobie, zapadamy się w czarne dupy, chcemy ratować, uleczać, latami pokornie tkwimy w obraźliwych dla nas związkach lub też próbujemy wybaczać najgorsze zbrodnie na nas dokonywane. Następuje się nam na łapę, a my PRZEPRASZAMY. A co my z przytuliska jesteśmy?I wiecie co? Tak sobie pomyślałam, że my, cholera, mamy prawo do naszego gniewu. Mamy prawo do tego pierwotnego słusznego gniewu na skutek doznanych krzywd.
Mam też jeszcze jedną ? super seksistowską myśl ? możemy to zrobić lepiej niż mężczyźni, bo my możemy być KREACYJNE. Niech, do k*wy nędzy, nasz gniew będzie twórczy. Stwórzmy coś nawet malutkiego, ale niech to będzie przekucie zła w dobro, złości w radość, pustki w pełnię. Każda z nas o czymś marzy, każdej przechodzą koło nosa jakieś okazje, każda coś potrafi, albo zawsze chciała coś potrafić. Kto powiedział, że rzeczy wygenerowane w gniewie są złe. Nieprawda. Są FANTASTYCZNE, bo pełne pasji. L&C namalowała najpiękniejszy, jaki widziałam portret przerażonej dziewczyny z profilem faceta w tle, Domek wykańcza swoje mieszkanie, ja sobie bazgrolę i gram na bębnie. I fajnie jest.
Psychofagi nie są warte naszego gniewu, za to my jesteśmy warte, żeby z tego gniewu powstało coś fajnego. Może to mocno naciągany przykład, ale to jest jak z rodzeniem dzieci. Oni już nam dali swój plemnik ? to co nam zrobili może nas zapłodnić i możemy, cholera, urodzić fantastyczne COŚ. Ile z nas ma dzieci z psychofagami? Prawie każda na tym forum. I co? Te dzieci są fantastyczne. Może nie są idealne, ze złotymi loczkami na główce, z czerwonym paskiem na świadectwie i czarnym pasem w karate, ale są cudowne. To samo z naszymi płodami gniewu. Zawsze chciałaś się nauczyć piec torty? Ucz się. Upiecz ich pięćdziesiąt, niech będą krzywe, zakalcowate i oklapnięte, rozdaj je sąsiadom (i tak się ucieszą na darmowy tort), a Ty piecz dalej, aż się nauczysz. Napiszemy tę książkę. Może to będzie anty-bestseller roku, może totalny gniot, ale będziemy się z niej cieszyć. Może dla którejś z Was aktem kreacji stanie się jej ciało. Gdyby ktoś powiedział mi rok temu, że będę z murzynem grać na bębnie ? zaśmiałabym się w twarz. Poszłam tam, żeby przywalić w cokolwiek a wyszło na to, że bez tego walenia tygodnia sobie nie wyobrażam. W moim przypadku kierunek był nieuświadomiony ? intuicyjnie robiłam COŚ, COKOLWIEK i miałam farta, że trafiłam tam, gdzie znalazłam coś swojego. Teraz wydaje mi się, że potrzebny jest jednak pierwiastek uświadomienia ? świadomy akt przekuwania złości w kreację umożliwia łatwiejsze wydobycie się z czarnej dupy. Takie świadome przekierowanie gniewu z tego, KTO nam zło wyrządził na odnalezienie sfer, które zaczną pracować na NAS jest właściwsze.Nieuświadomiony gniew, nazywany wszystkim innym tylko nie gniewem (ból, lęk, tęsknota, rozpacz, pustka, bezsilność) powoduje, że kierujemy go albo autodestrukcyjnie na siebie albo na Bogu ducha winne otoczenie. Od kiedy uświadomiłam sobie, że to on jest najgorszą rzeczą, jaką zasiał we mnie psychofag i od kiedy postanowiłam, że wykorzystam ten gniew jako biopaliwo ? zaczęłam się uśmiechać i odzyskałam trochę kontroli nad sobą.
Powstało pewnie mnóstwo książek na temat radzenia sobie z gniewem i pewnie to co tu piszę jest już dawno odkrytą i nieświeżą prawdą, ale piszę ją sobie, bo to pisanie też jest formą mojego pozbywania się tego goowna i mam do tego prawo(stoję przy mikrofonie, niech mnie która przegoni)
Mam nadzieję, że to moje przemyślenie którejś z Was się na coś przyda ? skoro mnie się przydało. W końcu po to tu jesteśmy, żeby skracać sobie drogę przez mękę poprzez dzielenie się swoimi ?odkryciami?.
Kochana szczęka mi opadła.
Jestem ofiarę takiego tłumionego gniewu. Matka zawsze na mnie krzyczała kiedy była wpieniona. A ja też tak mam, że jak się wkurzę, a słowa normalne nie docierają do odbiorcy to jadę równo.
Moja marność lingwistyczna nie ma szans ![]()
ramadan... seks tylko w nocy...
wymyslilam test na psychofaga. Wykrywanie we wczesnej fazie znajomosci.
NACISKANIE.
Jesli zauwazysz, ze obiekt czuje sie naciskany lub mowi, ze jest naciskany w zwyklej rozmowie... znaczy ma jakis problem..
np.
-idziemy do kina?
-juz widzialem wszystkie filmy jakie graja u nas
-dzis wszedl na ekrany nowy film
-ale bedzie burza
-no mamy przeciez samochod w garazu
-to ma byc silna burza
-ok. wezmiemy parasole
-jak to premiera to bedzie tlok
-jak bedzie tlok to wyjdziemy
-glowa mnie boli od rana
-o! nic nie mowiles, moze chcesz tabletke? akurat do filmu Ci przejdzie
-no nie wiem
-(podirytowana) to co z tym kinem?
-NACISKASZ!!! a ja chce obejrzec mecz w telewizji
(konwersacja zmyslona jakby co)
czlowiek, ktory nie potrafi wyrazic wprost swoich emocji czuje sie przypierany do muru zwyklym pytaniem o kino, obiad, a co dopiero pytanie czy mnie zdradziles, gdzie byles w nocy, kim jest ta kobieta na tapecie w twoim kompie albo dlaczego to robisz przeciez obiecales, ze juz nigdy wiecej...
w zwiazku z psychofagiem eskalacja NACISKAN jest wyrazna choc nie zawsze dla wszystkich widoczna.
Mysle, ze bede teraz pytac:
-idziemy do kina?
-juz widzialem wszystkie filmy w naszym kinie
-czy czujesz sie naciskany?
Hahahahahah, ładny czad.
A może lepiej odwrotnie
-Czujesz się naciskany?
-Co?
-Bo chciałam zapytać czy pójdziemy do kina-?
Czy każdy facet tak ma że winę wmawia nam? Czy to jedynie przywara psychofaga?
Wiecie, zaczynam myśleć Z PRZERAŻENIEM, że mogłam do tej pory tkwić przy nim - taka ja nie ja, zawieszona, niepewna tego co jest prawdą, niedowierzająca swojej intuicji, zaprzeczająca logice, próbująca za wszelką cenę wierzyć w iluzję i udająca wszem i wobec, a przede wszystkim przed sobą, szczęśliwą. Brrr.... Czarna doopa była strasznie głęboka, myślałam, że umieram, ale od samego początku nie chciałam umierać i po omacku, a potem coraz bardziej świadomie zaczęłam szukać dla siebie ratunku. Nigdy nie miałam samobójczych myśli. NIGDY. Nie potrafię okreslić co dokładnie dawało mi siłę do walki o siebie, czy instynkt przetrwania, złość, duma, czy może jednak ta odrobina miłości własnej, może wszystko po trochu. W każym razie, dziewczynom, które tu pojawiają się w tym najgorszym stanie życzę by znalazły siłę w sobie, w każdym uczuciu, które w nich jest a które ma jakąkolwiek energię, by tę energie wykorzystały dla siebie. By obudziły się i zechciały świadomie na siebie i swoje życie popatrzeć.Świadomość daje niesamowite możliwości w kwestii wyboru dalszej drogi i dalszego samorozwoju.
Kochana - mam tak samo ![]()
Dziękuję Ci mój osobisty psychofagu, że odpier**liło Ci tak mocno, że postanowiłam w końcu odejść ![]()
P.S. Ha - ja od poczatku mówiłam, ze najlepsze decyzje podejmuję "NA GNIEWIE". Buziaki ![]()
-Czujesz się naciskany?
-Co?
-Bo chciałam zapytać czy pójdziemy do kina-?
ło matko...az sie zaksztusilam
dobreeee!
Hahahahahah, ładny czad.
A może lepiej odwrotnie
-Czujesz się naciskany?
-Co?
-Bo chciałam zapytać czy pójdziemy do kina-?Czy każdy facet tak ma że winę wmawia nam? Czy to jedynie przywara psychofaga?
BEZCENNE ![]()
I cóż, skąd to znam?
Zazdrość dziękuję za ten post Moja Ty Kochana.
Hahahahahah, ładny czad.
A może lepiej odwrotnie
-Czujesz się naciskany?
-Co?
-Bo chciałam zapytać czy pójdziemy do kina-?Czy każdy facet tak ma że winę wmawia nam? Czy to jedynie przywara psychofaga?
A Ty piszesz o sobie marność lingwistyczna?
Nie, nie wszyscy i nie tylko faceci. My im czasem też różne rzeczy wmawiamy ![]()
Ale psychofagi wszystkie bez wyjątku przypisują winę nam. Domek, dla przykładu, jest dla psychofaga "upośledzonym od losum nienyślącym debilem", ja byłam "gruba (wpierdalająca), naburmuszona, zrzędliwa, zarozumiała" oraz posiadałm nieprawidłowe orgazmy; Niekochana była "zimną suką", Zazdrość (jak ta głupia jakaś) nie bardzo akceptowała seksualne zachowania partnera przed kamerką internetową (czyli że czepialska), Anhedonii (jak tej głupiej jakiejś) nie bardzo odpowidał dwuletni romasik męża z koleżanką córy, Karen (jak ta głupia jakaś) nie zaakceptowała romansiku partnera kochanką podszywającą się pod córę, Marynarka (jak ta głupia jakaś) (nie wiedzieć czego/czepialska jedna) miała problem z zaakceptowaniem alkoholizmu i pani z Malborka, Grejs też była niefajna, bo kanapa jej, rozumiesz, przeszkadzała ... no jednym słowem - my się im nie dziwimy, że nas tak negatywnie zweryfikowali. Jak to się mawia w mojej pracy o wywaleniu z tejże pracy - po negatywnym zweryfikowaniu postanowiłyśmy kontyuwać karierę poza strukturami firmy.
A Ty, droga hm..., jesteś felerna, bo czepiasz się za generowanie burdlu i olewanie Twoich potrzeb w tym względzie oraz (o, zgrozo) seksu Ci się zachciewa. Zastanów się więc i napraw swoje postępowanie zanim zostaniesz negatywnie zweryfikowana.
Owszem nie byłam ideałem, zgadzam się z tym, ale... Muszę sprostować pani nie była z Malborka, a mnie ona zupełnie nie przeszkadza. Już mi nie wadziła, kiedy się pojawiła. Nawet czekałam na coś takiego.
Tarantella oplułam monitor ![]()
Perełka na moją obolałą duszę ![]()
Ale psychofagi wszystkie bez wyjątku przypisują winę nam. Domek, dla przykładu, jest dla psychofaga "upośledzonym od losum nienyślącym debilem", ja byłam "gruba (wpierdalająca), naburmuszona, zrzędliwa, zarozumiała" oraz posiadałm nieprawidłowe orgazmy; Niekochana była "zimną suką", Zazdrość (jak ta głupia jakaś) nie bardzo akceptowała seksualne zachowania partnera przed kamerką internetową (czyli że czepialska), Anhedonii (jak tej głupiej jakiejś) nie bardzo odpowidał dwuletni romasik męża z koleżanką córy, Karen (jak ta głupia jakaś) nie zaakceptowała romansiku partnera kochanką podszywającą się pod córę, Marynarka (jak ta głupia jakaś) (nie wiedzieć czego/czepialska jedna) miała problem z zaakceptowaniem alkoholizmu i pani z Malborka, Grejs też była niefajna, bo kanapa jej, rozumiesz, przeszkadzała ... no jednym słowem - my się im nie dziwimy, że nas tak negatywnie zweryfikowali. Jak to się mawia w mojej pracy o wywaleniu z tejże pracy - po negatywnym zweryfikowaniu postanowiłyśmy kontyuwać karierę poza strukturami firmy.
A Ty, droga hm..., jesteś felerna, bo czepiasz się za generowanie burdlu i olewanie Twoich potrzeb w tym względzie oraz (o, zgrozo) seksu Ci się zachciewa. Zastanów się więc i napraw swoje postępowanie zanim zostaniesz negatywnie zweryfikowana.
Ale pomimo tego czy tez raczej dzieki tym "przywarom" - zajeb*** fajne jestescie - felerne kobitki ![]()
I tego sie trzymac - bo jak nie to reka, noga, mozg na scianie ![]()
K... masakra z tego co czytam to was mezczyzni zdradzili, fuj brzydze sie zdradą, nigdy bym nie oszukał osoby z którą jestem, za bardzo bym ją to zraniło, a nie jestem osobą która krzywdzi... SAYONARA
SABAT! wszystkie do maila, tylko wysikać się przed tym.
SABAT! wszystkie do maila, tylko wysikać się przed tym.
No i .......
Najpierw przeczytałam maila, zanim tego posta.....
Poszczałam się i wywalą mnie z hotelu.... Bo w hall'u hotelowym siedzę ![]()
marynarka napisał/a:SABAT! wszystkie do maila, tylko wysikać się przed tym.
No i .......
Najpierw przeczytałam maila, zanim tego posta.....
Poszczałam się i wywalą mnie z hotelu.... Bo w hall'u hotelowym siedzę
Słuchać starszych. Mniej mokrych majtek będzie. I w hotelu bez wstydu, bo tam, na mailu... To już mamy przerąbane. Mogą nas ubezwłasnowolnić i dzieci odebrać. Bo jak takie durne, to tylko odosobnienie, bez dostępu do internetu.
niekochana72 napisał/a:Hmmm... Łapanka na Panią Lupusową - psy wykorzystaj
O widzisz, przypadkiem trafiłaś. Do tego by mi się kobieta przydała, do pomocy przy psach na wystawach. Bo jesienią jadę na dwie z 3 psami jednocześnie i już główkuję jak to zrobić
.
Oj Wilku, Wilku.
Aż mi koszyczek upadł, jak to przeczytałam.... ![]()
ramadan... seks tylko w nocy...
wymyslilam test na psychofaga. Wykrywanie we wczesnej fazie znajomosci.
NACISKANIE.
Jesli zauwazysz, ze obiekt czuje sie naciskany lub mowi, ze jest naciskany w zwyklej rozmowie... znaczy ma jakis problem..np.
-idziemy do kina?
-juz widzialem wszystkie filmy jakie graja u nas
-dzis wszedl na ekrany nowy film
-ale bedzie burza
-no mamy przeciez samochod w garazu
-to ma byc silna burza
-ok. wezmiemy parasole
-jak to premiera to bedzie tlok
-jak bedzie tlok to wyjdziemy
-glowa mnie boli od rana
-o! nic nie mowiles, moze chcesz tabletke? akurat do filmu Ci przejdzie
-no nie wiem
-(podirytowana) to co z tym kinem?
-NACISKASZ!!! a ja chce obejrzec mecz w telewizji
(konwersacja zmyslona jakby co)czlowiek, ktory nie potrafi wyrazic wprost swoich emocji czuje sie przypierany do muru zwyklym pytaniem o kino, obiad, a co dopiero pytanie czy mnie zdradziles, gdzie byles w nocy, kim jest ta kobieta na tapecie w twoim kompie albo dlaczego to robisz przeciez obiecales, ze juz nigdy wiecej...
w zwiazku z psychofagiem eskalacja NACISKAN jest wyrazna choc nie zawsze dla wszystkich widoczna.Mysle, ze bede teraz pytac:
-idziemy do kina?
-juz widzialem wszystkie filmy w naszym kinie
-czy czujesz sie naciskany?
A może lepiej odwrotnie
-Czujesz się naciskany?
-Co?
-Bo chciałam zapytać czy pójdziemy do kina-?
Chyba zaraziłam się od Niekochanej zwyczajem opluwania laptopa
Jesteście mega ![]()
Ale co prawda to prawda, cholernie trafne spostrzeżenie Zazdrości droga. Tylko pomyślałam, że test może nie wykazać obecności psychofagii w osobniku we wczesnej fazie rozwoju znajomści, gdyż psychowieprzki (przynajmniej egzemplarze mi znane) we wstępnym stadium prowadzą ostrą kampanię autopromocyjną- oni pójdą do kina i w burzę, bez parasola boso i jak tylko, oni są na wszystko gotowi, oni po stópkach nas będą całować, na rękach nosić, nieba przychylą. Aż tu nagle, jak oplączą ofiarę swą nicią pajęczą, ni stąd ni zowąd czują się naciskani, przytłoczeni, kontrolowani, zniewoleni. Wcale nie trzeba nic zrobić, nawet nie trzeba pytać co to za naga cizia na pulpicie i czemu znika na tydzień bez śladu i czemu jakieś dwie wariatki twierdzą, że są z nim w związku skoro przecież nie są itd. Zanim zdążymy zapytać oni już są naciskani samym faktem, że my w ogóle istniejemy. Zgroza.
hm... napisał/a:Czy każdy facet tak ma że winę wmawia nam? Czy to jedynie przywara psychofaga?
A Ty piszesz o sobie marność lingwistyczna?
Nie, nie wszyscy i nie tylko faceci. My im czasem też różne rzeczy wmawiamy
Ale psychofagi wszystkie bez wyjątku przypisują winę nam.(...)... no jednym słowem - my się im nie dziwimy, że nas tak negatywnie zweryfikowali. Jak to się mawia w mojej pracy o wywaleniu z tejże pracy - po negatywnym zweryfikowaniu postanowiłyśmy kontyuwać karierę poza strukturami firmy.
...
No ślicznie każdą z nas odmalowałaś, wszystkie razem i każdą z osobna
Doborowe towarzystwo.
I takim optymistycznym akcentem miło zacząć nowy dzień.
Przez te elektroniczno-informatyczne pierepałki, na własnym prywatnym mailu boję się pisać. Jeszcze trochę a zacznę bać się czytać! ![]()
DDD ![]()
Przez te elektroniczno-informatyczne pierepałki, na własnym prywatnym mailu boję się pisać. Jeszcze trochę a zacznę bać się czytać!
DDD
Nie lękaj się, kochana. Bo niby czego miałabyś się bać?
Najwyraźniej nasze życie bez adrenaliny nie może przebiegać, zawsze coś musi się dziać. Jak nie jesteśmy z psychofagami to same sobie dostarczamy atrakcji.
A tak poza tym to nieszkodliwe z nas wariatki ![]()
DDD ![]()
Nie lękaj się, kochana. Bo niby czego miałabyś się bać?
Najwyraźniej nasze życie bez adrenaliny nie może przebiegać, zawsze coś musi się dziać. Jak nie jesteśmy z psychofagami to same sobie dostarczamy atrakcji.A tak poza tym to nieszkodliwe z nas wariatki
Boję się o jakąkolwiek całość moich klepek
Widziałam oczami wyobraźni jak siedząc na tej stypie (cóż ostatnie takie spotkanie w szerokim a mało znanym mi gronie), któryś mało mi znany jednostek pyta się: "czy to Ty jesteś ta G co wraz z koleżankami poszukuje kaloszków w ch...?" Hi, Hi, Hi
Ach te nasze filmy w głowie... ![]()
A tu niebawem ma być weselicho, będą nieznane mi osoby z różnych stron świata i alkohol będzie lał się strumieniami ![]()
Tarantella napisał/a:Niekochana była "zimną suką"
Ale pomimo tego czy tez raczej dzieki tym "przywarom" - zajeb*** fajne jestescie - felerne kobitki
I tego sie trzymac - bo jak nie to reka, noga, mozg na scianie
Kochana, my już w wewnętrznym piśmie ustaliłyśmy, że my jesteśmy poj**ane. I dobrze nam z tym ![]()
I każda z nas ewoluowała.... Ja osobiście - gorącą suką się stałam
Wystarczyło, że wyeliminowałam ze swojej bliskości źródło chłodu...
Ehhh.... jestem szczęśliwa
:D:D
Ale mówcie, co chcecie - może warto się tym panem zainteresować?
1. Ma poczucie humoru, z pewnością.
2. Jest kulturalny, z pewnością.
3. Prawidłowo zdiagnozował nasze zdrowie, z pewnością.
4. Jest inteligentny i ma do siebie dystans - przyznał się, ze "Nie jestem dobry w tych tematach o których rozmawiacie" - rzadka cecha.
5. No i kurna, jest odważny - mamy jego maila i jeszcze podpisał się z imienia i nazwiska.
Hmmm... chyba napiszę do niego przeprosiny.... ![]()
Aż tu nagle, jak oplączą ofiarę swą nicią pajęczą, ni stąd ni zowąd czują się naciskani, przytłoczeni, kontrolowani, zniewoleni. (...) Zanim zdążymy zapytać oni już są naciskani samym faktem, że my w ogóle istniejemy.
Więc dajmy im tę upragnioną wolność, przestrzeń i tlen. Zerwijmy im te okowy, pozwólmy ich płucom odetchnąć powietrzem wolnym od naszej toksyny, niech polecą na inny kwiatek i .... pie*dolić ten drobny fakt, że będzie to rosiczka ![]()
Ale mówcie, co chcecie - może warto się tym panem zainteresować?
1. Ma poczucie humoru, z pewnością.
2. Jest kulturalny, z pewnością.
3. Prawidłowo zdiagnozował nasze zdrowie, z pewnością.
4. Jest inteligentny i ma do siebie dystans - przyznał się, ze "Nie jestem dobry w tych tematach o których rozmawiacie" - rzadka cecha.
5. No i kurna, jest odważny - mamy jego maila i jeszcze podpisał się z imienia i nazwiska.Hmmm... chyba napiszę do niego przeprosiny....
Może reszcie koleżanek należy się słowo sprostowania. Otóż na naszej sabatowej priv-liście mailingowej wkradł się chochlik (przestawienie literek w adresie jednej z nas) i zaczęłyśmy wysyłać nasze bzdurstwa do pewnego pana, który okazał sie byc jak powyżej. Ide o zakład, że sie pojszczał z tych bredni ale zachował kamienna twarz, prosząc o wykreślenie go z naszej grupy i życząc nam zdrówka.
A Ty się, Niekochana, nie przepychaj. Mało Ci było wczorajszych szkoleniowych turnusów? W grupie są inne - mniej oblegane koleżanki.
Nie o siebie proszę, bo ... no bo wiadomo co
, ale może któraś inna TEŻ chcętnie by go "przeprosiła".
hm... napisał/a:Hahahahahah, ładny czad.
A może lepiej odwrotnie
-Czujesz się naciskany?
-Co?
-Bo chciałam zapytać czy pójdziemy do kina-?Czy każdy facet tak ma że winę wmawia nam? Czy to jedynie przywara psychofaga?
A Ty piszesz o sobie marność lingwistyczna?
Nie, nie wszyscy i nie tylko faceci. My im czasem też różne rzeczy wmawiamy
Ale psychofagi wszystkie bez wyjątku przypisują winę nam. Domek, dla przykładu, jest dla psychofaga "upośledzonym od losum nienyślącym debilem", ja byłam "gruba (wpierdalająca), naburmuszona, zrzędliwa, zarozumiała" oraz posiadałm nieprawidłowe orgazmy; Niekochana była "zimną suką", Zazdrość (jak ta głupia jakaś) nie bardzo akceptowała seksualne zachowania partnera przed kamerką internetową (czyli że czepialska), Anhedonii (jak tej głupiej jakiejś) nie bardzo odpowidał dwuletni romasik męża z koleżanką córy, Karen (jak ta głupia jakaś) nie zaakceptowała romansiku partnera kochanką podszywającą się pod córę, Marynarka (jak ta głupia jakaś) (nie wiedzieć czego/czepialska jedna) miała problem z zaakceptowaniem alkoholizmu i pani z Malborka, Grejs też była niefajna, bo kanapa jej, rozumiesz, przeszkadzała ... no jednym słowem - my się im nie dziwimy, że nas tak negatywnie zweryfikowali. Jak to się mawia w mojej pracy o wywaleniu z tejże pracy - po negatywnym zweryfikowaniu postanowiłyśmy kontyuwać karierę poza strukturami firmy.
A Ty, droga hm..., jesteś felerna, bo czepiasz się za generowanie burdlu i olewanie Twoich potrzeb w tym względzie oraz (o, zgrozo) seksu Ci się zachciewa. Zastanów się więc i napraw swoje postępowanie zanim zostaniesz negatywnie zweryfikowana.
Kochana moja, uśmiech na twarzy mi zagościł. Gdyż za twoją sprawą otwieram oczy. Ilekroć sama nie będę się doceniać to zajrzę w to miejsce, na te posty.
O ja niegodna czepiam się i zachciewa mi się zachciewajek różnych, jam winna.
Uwielbiammmmmmm Was...
I oto mam cały obraz w telegraficznym skrócie. ![]()
Fajka napisał/a:Aż tu nagle, jak oplączą ofiarę swą nicią pajęczą, ni stąd ni zowąd czują się naciskani, przytłoczeni, kontrolowani, zniewoleni. (...) Zanim zdążymy zapytać oni już są naciskani samym faktem, że my w ogóle istniejemy.
Więc dajmy im tę upragnioną wolność, przestrzeń i tlen. Zerwijmy im te okowy, pozwólmy ich płucom odetchnąć powietrzem wolnym od naszej toksyny, niech polecą na inny kwiatek i .... pie*dolić ten drobny fakt, że będzie to rosiczka
Hahahahah
Kurcze, kabaret
Może reszcie koleżanek należy się słowo sprostowania. Otóż na naszej sabatowej priv-liście mailingowej wkradł się chochlik (przestawienie literek w adresie jednej z nas) i zaczęłyśmy wysyłać nasze bzdurstwa do pewnego pana, który okazał sie byc jak powyżej. Ide o zakład, że sie pojszczał z tych bredni ale zachował kamienna twarz, prosząc o wykreślenie go z naszej grupy i życząc nam zdrówka.
Ciekawe czy uwierzył, że to ot taka pomyłka. Jeżeli poczytał fragmetny materiałów (czy to lista dotycząca również broszuro-książki ?) pomyślał, że szukacie królika doświadczalnego, którego będziecie testować na obecność psychofagii. Taki losowy wybraniec, jak do Spisu Powszechnego
I co się dziwić, że uciekł ![]()
NACISKANIE.
Jesli zauwazysz, ze obiekt czuje sie naciskany lub mowi, ze jest naciskany w zwyklej rozmowie... znaczy ma jakis problem..czlowiek, ktory nie potrafi wyrazic wprost swoich emocji czuje sie przypierany do muru zwyklym pytaniem o kino, obiad, a co dopiero pytanie czy mnie zdradziles, gdzie byles w nocy, kim jest ta kobieta na tapecie w twoim kompie albo dlaczego to robisz przeciez obiecales, ze juz nigdy wiecej...
w zwiazku z psychofagiem eskalacja NACISKAN jest wyrazna choc nie zawsze dla wszystkich widoczna.
Zazdrość, rozumiem, że dopisujemy NACISKANIE do naszej tabelki KKZB kontra reszta świata?
Po raz kolejny pragnę zaznaczyć, że ja też byłam psychofagiem skoro uczestniczyłam w takich dialogach:
- Kochanie, chciałabym żebyś był bardziej aktywny w sferze naszych wspólnych potrzeb. Zajmowanie się naszym domem, formalnościami, zakupami nie powinno należeć tylko do mnie. Czuję, że przerzuciłeś wszystko na moje barki, żeby samemu móc się rozwijać i dobrze bawić a mnie juz nie starcza czasu na samą siebie.
- Ależ ja robię, bardzo dużo robię dla naszego domu, związku. Znowu te pretensje i ta roszczeniówka?
- Tak? Możesz wymienic choć jedną sprawę formalną, którą ostatnio załatwiłeś, kiedy ostatnio zrobiłeś zakupy, może naprawiłeś coś z własnej inicjatywy, a może kupiłeś jakiś bilet do teatru, żeby mnie miło zaskoczyć?
- No, jak ty nie dostrzegasz tego co robię dla ciebie i domu, to my nie mamy o czym rozmawiać. Na tym polega twój problem, że nie dostrzegasz moich zalet.
- Zalety dostrzegam, tylko działań nie. Możesz mi przybliżyć to, czego nie dostrzegam?
- Skończmy tę rozmowę, bo jest bezcelowa. Wychodzę na basen.
A wystarczyło zamienić dialog w monolog:
- Kochanie, ponieważ od bardzo dawna zauważam, że ani budowanie naszego związku ani żadne sprawy infrastrukturalne z nim związane nie są twoją domeną jak również, że rażąco zaniedbujesz moje emocjonalne potrzeby, postanowiłam, że musimy sie rozstać. Spakuj się. Wychodzę na basen.
Tak bez NACISKANIA i wtedy każdy by sobie chodził na swój "basen" tyle, ile mu by w duszy zagrało.
Ja myślę, że w przytoczonym monologu naciśnięcie dałoby się we znaki jeszcze bardziej.
Cały problem w tym, że tutaj mamy do czynienia z naciskaniem, które następuje samoczynnie. Samo spojrzenie na niego może okazać się naciskaniem, sama myśl nawet.
Tu problem nie tkwi w dialogu.
Nawet jak powiemy
-Prosiłam Cię, żebyś sprzątnął...
-Znów się czepiasz...
Można by tak
-Kochanie abyś nie czuł się naciskany chciałabym ci zwrócić uwagę, że znów nic nie zrobiłeś, ale tego nie zrobię, żeby cię nie urazić.
A pomijając wszelkie bariery powinno być tak:
kur...znów nic nie zrobiłeś ty gn...u. Wtedy nawet nacisnąć nie zdąży. Wszystkie reakcje mamy w jednym.
Bo to powinno chyba wedle tamtych oczu wyglądać tak.
Ona- sprząta, pierze, gotuje, tiutia, na rękach nosi, pupę podciera, butki ubiera etc.
On-nic. (istota wedle własnego mniemania stworzona do celów nad..., czyli nadistota, czyli nie człowiek).
Czyli nic z tego.
-Kochanie to ty sobie teraz usiądź, telewizorek sobie włącz, bo pilocik taki zaniedbany, troszkę byś mi po twarzy dał, bo dawno nie dostałam. Oj dawno coś żadnej nowej panienki nie przyprowadziłeś. Martwię się o Ciebie.
U mnie było tak.
Ja o coś proszę, słyszę
-Mhmmm
A możesz to...
-Mhm....
A...
-Mhm...No zrobi się.
A może mógłbyś
-Mhm...zrobi bo lubi...
I tak wiele wiele razy. Ani się nie robi ani nic.
Po kumulacji, aby się nie denerwować krzycząc.
Mówi do mnie
-Zrobisz śniadanie?
A ja na to
-Mhmmmm...
Mija 5 minut
-No zrobisz?
-Mhmmmmmm...
-Ej
-Mhm....
-Ale jesteś
-Mhm....
Siedzę jak to on. Poszedł zrobić, telefon mu dzwonił. Mówi
-Nałożysz?
A ja
-Mhm.... nałoży się.
Wiecie co? Dzis przyszła mi taka ożywcza myśl do głowy - że ja zostałam przez psychofaga zamieniona na jedną młodocianą laskę (no dobra, nie jedną) a w zamian dostałam TYLE dojrzałych lasek w różnym wieku.
Bilans zysków jest chyba oczywisty ![]()
Ja już dość dawno głośno to gdzieś tu napisałam -dla MNIE bilans jest tak korzystny, że mogę tylko jeszczemężowi powiedzieć 'Dziękuję". Za to, że jego sku**ysyństwo dało mi siłę, by zawalczyć i dostać:
*Was
*nową mnie
* i mnóstwo innych, przyjemnych niespodzianek ![]()
I komu to wyszło na lepsze-.
Przytoczę żarcik. Pewnie znany, ale obrazowy
Następnego dnia w pracy, przy kawie rozmawiają dwie koleżanki:
- Jak tam Twój wczorajszy sex? - beznadzieja... mąż przyszedł do domu, w 3 minuty zjadł obiad, potem 4 minuty bzykania i po dwóch minutach spał... A u Ciebie?
- No u mnie rewelacja, mąż przyszedł do domu, zabrał mnie na przepyszną romantyczną kolację. Później przez godzinę wracaliśmy do domu spacerkiem przez miasto, potem świece i godzina przecudownej gry wstępnej. Następnie godzina nieziemskiego sexu a na koniec wyobraź sobie, że przez godzinę rozmawialiśmy czule ze sobą. Bajka po prostu!
W tym samym czasie rozmawia ze sobą dwóch kolegów:
- Jak tam Twój wczorajszy sex?
- No zajebiście! Przychodzę do domu, obiad na stole, zjadłem, pobzykałem i zasnąłem! A u Ciebie?
- U mnie? K*rwa, u mnie beznadzieja. Przychodzę - nie ma prądu bo zapomniałem zapłacić za rachunek, zabrałem więc gdzieś starą na kolację, żarcie beznadziejne było i takie drogie, że nie starczyło mi na taksówkę powrotną i musiałem zap**rdalać do domu na piechotę. Przychodzimy k*rwa przecież nie ma prądu, więc znowu te cholerne świece. Byłem tak wkurzony, że najpierw przez godzinę nie mógł mi stanąć a potem przez godzinę nie mogłem się spu...ć. Na to wszystko tak się wk*rwiłem, że przez godzinę jeszcze usnąć nie mogłem.
Mąż i żona oglądają w telewizji program psychologiczny o skrajnych emocjach.
W pewnym momencie odzywa się mąż:
- Kochanie, to wszystko stek bzdur. Założę się, że nie jesteś w stanie powiedzieć mi czegoś, co uczyni mnie radosnym i smutnym jednocześnie.
- Masz największego penisa wśród swoich kumpli.
To jeszcze jeden...
Szaleje pożar.
Małżeństwo wybiega z płonącego budynku.
Żona mówi do męża:
- Wiesz Zdzisiek, po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem.
Następnego dnia w pracy, przy kawie rozmawiają dwie koleżanki:
- Jak tam Twój wczorajszy sex? - beznadzieja... mąż przyszedł do domu, w 3 minuty zjadł obiad, potem 4 minuty bzykania i po dwóch minutach spał... A u Ciebie?
- No u mnie rewelacja, mąż przyszedł do domu, zabrał mnie na przepyszną romantyczną kolację. Później przez godzinę wracaliśmy do domu spacerkiem przez miasto, potem świece i godzina przecudownej gry wstępnej. Następnie godzina nieziemskiego sexu a na koniec wyobraź sobie, że przez godzinę rozmawialiśmy czule ze sobą. Bajka po prostu!
W tym samym czasie rozmawia ze sobą dwóch kolegów:
- Jak tam Twój wczorajszy sex?
- No zajebiście! Przychodzę do domu, obiad na stole, zjadłem, pobzykałem i zasnąłem! A u Ciebie?
- U mnie? K*rwa, u mnie beznadzieja. Przychodzę - nie ma prądu bo zapomniałem zapłacić za rachunek, zabrałem więc gdzieś starą na kolację, żarcie beznadziejne było i takie drogie, że nie starczyło mi na taksówkę powrotną i musiałem zap**rdalać do domu na piechotę. Przychodzimy k*rwa przecież nie ma prądu, więc znowu te cholerne świece. Byłem tak wkurzony, że najpierw przez godzinę nie mógł mi stanąć a potem przez godzinę nie mogłem się spu...ć. Na to wszystko tak się wk*rwiłem, że przez godzinę jeszcze usnąć nie mogłem.
Jak to było? Nasza rzeczywistość - 10% to fakty, a pozostałe 90% to nasze wyobrażenia o nich.
Hm... rozkręcasz się ![]()
I komu to wyszło na lepsze-.
Przytoczę żarcik. Pewnie znany, ale obrazowy
Następnego dnia w pracy, przy kawie rozmawiają dwie koleżanki:
- Jak tam Twój wczorajszy sex? - beznadzieja... mąż przyszedł do domu, w 3 minuty zjadł obiad, potem 4 minuty bzykania i po dwóch minutach spał... A u Ciebie?
- No u mnie rewelacja, mąż przyszedł do domu, zabrał mnie na przepyszną romantyczną kolację. Później przez godzinę wracaliśmy do domu spacerkiem przez miasto, potem świece i godzina przecudownej gry wstępnej. Następnie godzina nieziemskiego sexu a na koniec wyobraź sobie, że przez godzinę rozmawialiśmy czule ze sobą. Bajka po prostu!
W tym samym czasie rozmawia ze sobą dwóch kolegów:
- Jak tam Twój wczorajszy sex?
- No zajebiście! Przychodzę do domu, obiad na stole, zjadłem, pobzykałem i zasnąłem! A u Ciebie?
- U mnie? K*rwa, u mnie beznadzieja. Przychodzę - nie ma prądu bo zapomniałem zapłacić za rachunek, zabrałem więc gdzieś starą na kolację, żarcie beznadziejne było i takie drogie, że nie starczyło mi na taksówkę powrotną i musiałem zap**rdalać do domu na piechotę. Przychodzimy k*rwa przecież nie ma prądu, więc znowu te cholerne świece. Byłem tak wkurzony, że najpierw przez godzinę nie mógł mi stanąć a potem przez godzinę nie mogłem się spu...ć. Na to wszystko tak się wk*rwiłem, że przez godzinę jeszcze usnąć nie mogłem.Mąż i żona oglądają w telewizji program psychologiczny o skrajnych emocjach.
W pewnym momencie odzywa się mąż:
- Kochanie, to wszystko stek bzdur. Założę się, że nie jesteś w stanie powiedzieć mi czegoś, co uczyni mnie radosnym i smutnym jednocześnie.
- Masz największego penisa wśród swoich kumpli.To jeszcze jeden...
Szaleje pożar.
Małżeństwo wybiega z płonącego budynku.
Żona mówi do męża:
- Wiesz Zdzisiek, po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem.
O matko!
Dawno się tak nie uśmiałam!
Poproszę o jeszcze!
Niekochana, coby znowu nie śmiecić gdzieś tam
:
Na pewno nie 5, bo skoro do sądu to dzień roboczy, a wystawy są w weekendy.
Na razie żegnam się
.
Następnego dnia w pracy, przy kawie rozmawiają dwie koleżanki:
- Jak tam Twój wczorajszy sex? - beznadzieja... mąż przyszedł do domu, w 3 minuty zjadł obiad, potem 4 minuty bzykania i po dwóch minutach spał... A u Ciebie?
- No u mnie rewelacja, mąż przyszedł do domu, zabrał mnie na przepyszną romantyczną kolację. Później przez godzinę wracaliśmy do domu spacerkiem przez miasto, potem świece i godzina przecudownej gry wstępnej. Następnie godzina nieziemskiego sexu a na koniec wyobraź sobie, że przez godzinę rozmawialiśmy czule ze sobą. Bajka po prostu!
W tym samym czasie rozmawia ze sobą dwóch kolegów:
- Jak tam Twój wczorajszy sex?
- No zajebiście! Przychodzę do domu, obiad na stole, zjadłem, pobzykałem i zasnąłem! A u Ciebie?
- U mnie? K*rwa, u mnie beznadzieja. Przychodzę - nie ma prądu bo zapomniałem zapłacić za rachunek, zabrałem więc gdzieś starą na kolację, żarcie beznadziejne było i takie drogie, że nie starczyło mi na taksówkę powrotną i musiałem zap**rdalać do domu na piechotę. Przychodzimy k*rwa przecież nie ma prądu, więc znowu te cholerne świece. Byłem tak wkurzony, że najpierw przez godzinę nie mógł mi stanąć a potem przez godzinę nie mogłem się spu...ć. Na to wszystko tak się wk*rwiłem, że przez godzinę jeszcze usnąć nie mogłem..
BOSSSSSKIE.... Nie znałam i będę rozpowszechniać ![]()
Mąż pyta żonę:
- Kochanie, dlaczego masz obrączkę na niewłaściwym palcu?
- Ponieważ wyszłam za niewłaściwego mężczyznę.
Mąż siedzi przy komputerze, za jego plecami żona.
Żona mówi:
- No weź, puść mnie na chwilę, teraz ja sobie posurfuję po internecie?
A mąż na to:
- No ku...a mać!!!! Czy ja Ci wyrywam gąbkę z ręki jak zmywasz naczynia?
Mąż z żoną leżą wieczorem w łóżku. Mężowi zachciało się pić, a że leżał do ściany zaczyna powoli przechodzić przez żonę. Ta sądząc, że mąż ma ochotę pobaraszkować mówi:
- Zaczekaj synek jeszcze nie śpi...
Po pewnej chwili mąż ponownie próbuje przejść and żoną, bo dalej męczy go pragnienie.
- Mówiłam ci zaczekaj, bo mały jeszcze nie śpi.
Mąż wytrzymuje jeszcze chwilę, a potem wstaje delikatnie, żeby nie przeszkadzać żonie i nie budzić dziecka.
Idzie do kuchni, odkręca kran i nic - nie ma wody. Sprawdza w czajniku, też nie ma! Pić mu się chce okropnie, wyciąga więc z lodówki szampana...
Żona słysząc huk otwieranego szampana pyta:
- Co ty tam robisz?
Na to dziecko, które jeszcze nie spało:
- Nie chciałaś mu dać, to się zastrzelił!
Mąż zmywa naczynia, zabierał się właśnie za patelnię.
Gdy żona zobaczyła krzyknęła:
- Nie rysuj po teflonie!
- Sama jesteś poteflon!
Żona przechodziła z pokoju do pokoju i nagle ŁUP.
Tuż za nią spada duży zabytkowy zegar, który wisiał nad drzwiami. Roztrzaskał się w drzazgi.
Mąż podniósł głowę z nad gazety i z przekąsem mówi:
- Zawsze się spóźniał.
Strony Poprzednia 1 … 88 89 90 91 92 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026