Tarantello Kochana,
mając w pamięci (i wcielając w życie punkt za punktem) Twoje przecudowne życzenia urodzinowe dla mnie, mogę tylko powiedzieć - ja Tobie też życzę! Tego wszystkiego, co Ci się po prostu należy. Dlatego, że jesteś.
Podziwiam Cię i wiem, że poradzisz sobie ze wszystkim. Jest w Tobie ogromna siła, radość i afirmacja życia. Niech towarzyszą Ci zawsze, pokonasz wszystkie doły i rozterki. Cieszę się i jestem dumna, że należę do Twojej sfory. To zaszczyt.
Trzymaj się Kochana i miej cudowny rok! Ten i wszystkie następne.
Nie mam doła weekendowego, bo pracowicie i rzetelnie ten weekend przeżywam. Porządki w toku - jeden bus gratów odjechał, drugi pojedzie w środę. Największe śmieci wyrzucone.
Sukces największy - psychofag zaakceptował sprzedaż domu, jutro omawiamy szczegóły i, tak jak chciałam, przed wakacjami mam nadzieje podpisać umowę i przynajmniej wybrać jakąś sensowną substancję mieszkaniowa na przyszłość (Domku, jak rzuci Ci się w oczy albo uszy, że ktoś chce pozbyć się dużego mieszkania w naszej dzielnicy - daj znać, poczta pantoflowa sprawdza się w takich sytuacjach).
Feng shui zadziałało, wywalone śmieci, oczyszczona przestrzeń - natychmiastowa reakcja świata.
Sprzątam dalej, bo nawarstwiło się dużo zaszłości. Do wyprowadzki mam nadzieję być kompletnie uporządkowana i oczyszczona z niepotrzebnego balastu. Jestem szczęśliwa ponad miarę, mnóstwo pracy przede mną, ale jakże optymistycznej.
Anhedoniu, dzięki za afirmację, teraz afirmuj poprawność i rzetelność kupującego oraz (gdybyś zechciała) jakieś fajne baaardzo tanie mieszkanko dla sympatycznej czwórki. Masz wielką moc, sprawy, które od roku tkwiły w martwym punkcie, ruszyły z kopyta natychmiast po Twoim wezwaniu do zbiorowej afirmacji. Dziewczyny dzięki za wsparcie, z Wami czuję się bezpiecznie.
Ruszam do pracy, trzeba iść za ciosem.