Montitta,
Pozwolę sobie odpowiedzieć, gdyż nie wierzę w to, że nie czytasz tych odpowiedzi.
Otóż widzisz, to nie jest tak, że my tu wszystkie święte jesteśmy. JA NIE JESTEM ŚWIĘTA. Zapewniam Cię. Moje życie, to jazda po bandzie na czarnej trasie z wybojami. Ale zapłaciłam i nadal płacę za szajs, który w życiu wykombinowałam. Wszystko do nas wraca NA SZCZĘŚCIE. Bo gdyby nie wracało bylibyśmy nadal amebami.
Montitta, można i trzeba w życiu popełniać błędy. Na nich się uczymy, co jest dobre a co złe. Jedni mieli tego farta, że dostali pewien ?pakiet podstawowy? w domu z posagiem albo w kodzie DNA, inni musieli zjeść goowno łyżeczką od herbaty, żeby dowiedzieć się, co jest właściwe.
Kiedyś tu napisałam: życie to pasmo wyborów, ponoszenia ich konsekwencji a potem wyciągania z tych konsekwencji wniosków. Problem polega na tym, czy potrafimy primo ? ponieść konsekwencje czy też będziemy do upadłego się z nich wykręcać i secundo - czy potem będziemy potrafili wyciągać z nich wnioski i żyć lepiej, piękniej.
Świat nie dzieli się na ludzi, którzy błędów (lub grzechów) nie popełniają i na takich, którzy je popełniają. Świat dzieli się na ludzi, którzy wyciągają wnioski i na tych, którzy tego nie potrafią. Życzę Ci, Montitta, żebyś należała do tej pierwszej kategorii.
Nie ma tu ani idealnych, ani świętych ani nadludzkich. Nasze schorzenie ? KKZB nie czyni nam honoru, bo w walce o miłość dla siebie wystawiałyśmy same siebie i nasze dzieci. To też swoisty grzech i słabość, ale mówimy o tym głośno i próbujemy z tego wyjść i staramy się przy tym nie ściemniać, chociaż to np. wstyd przyznać się, że mój mózg mimo doznanych krzywd ciągle kręci swoje chore filmy o byłym pięknym życiu z oprawcą. Ja dałam sama sobie wmówić, że (ponieważ ludzie ułomne są) to zdradzającemu należy się szansa na naprawienie zepsutego i wpuściłam (ba! - wpuszczałam) ponownie zdrajcę do domu, żeby się po wielokroć przekonać, że w jego przypadku to nie była choroba, na którą się uodpornił w swoim uprzednim życiu, tylko nawracające paskudztwo. Pozwoliłam komuś innemu tak sobą manipulować, że w imię tej ułomnej miłości pozwoliłam sobie robić krzywdę. Jest mi wstyd, ale dzięki dziewczynom z tego forum potrafię już stawić opór swojemu własnemu mózgowi. A to dzięki prawdzie, którą tu sobie walimy między oczy i Tobie walnęłyśmy też.