netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 777 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 84 85 86 87 88 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 526 do 5 590 z 26 310 ]

5 526 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-29 18:13:20)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Montitta,
Pozwolę sobie odpowiedzieć, gdyż nie wierzę w to, że nie czytasz tych odpowiedzi.
Otóż widzisz, to nie jest tak, że my tu wszystkie święte jesteśmy. JA NIE JESTEM ŚWIĘTA. Zapewniam Cię. Moje życie, to jazda po bandzie na czarnej trasie z wybojami. Ale zapłaciłam i nadal płacę za szajs, który w życiu wykombinowałam. Wszystko do nas wraca NA SZCZĘŚCIE. Bo gdyby nie wracało bylibyśmy nadal amebami.

Montitta, można i trzeba w życiu popełniać błędy. Na nich się uczymy, co jest dobre a co złe. Jedni mieli tego farta, że dostali pewien ?pakiet podstawowy? w domu z posagiem albo w kodzie DNA, inni musieli zjeść goowno łyżeczką od herbaty, żeby dowiedzieć się, co jest właściwe.
Kiedyś tu napisałam: życie to pasmo wyborów, ponoszenia ich konsekwencji a potem wyciągania z tych konsekwencji wniosków. Problem polega na tym, czy potrafimy primo ? ponieść konsekwencje czy też będziemy do upadłego się z nich wykręcać i secundo - czy potem będziemy potrafili wyciągać z nich wnioski i żyć lepiej, piękniej.
Świat nie dzieli się na ludzi, którzy błędów (lub grzechów) nie popełniają i na takich, którzy je popełniają.  Świat dzieli się na ludzi, którzy wyciągają wnioski i na tych, którzy tego nie potrafią. Życzę Ci, Montitta, żebyś należała do tej pierwszej kategorii.

Nie ma tu ani idealnych, ani świętych ani nadludzkich. Nasze schorzenie ? KKZB nie czyni nam honoru, bo w walce o miłość dla siebie wystawiałyśmy same siebie i nasze dzieci. To też swoisty grzech i słabość, ale mówimy o tym głośno i próbujemy z tego wyjść i staramy się przy tym nie ściemniać, chociaż to np. wstyd przyznać się, że mój mózg mimo doznanych krzywd ciągle kręci swoje chore filmy o byłym pięknym życiu z oprawcą. Ja dałam sama sobie wmówić, że (ponieważ ludzie ułomne są) to zdradzającemu należy się szansa na naprawienie zepsutego i wpuściłam (ba! - wpuszczałam) ponownie zdrajcę do domu, żeby się po wielokroć przekonać, że w jego przypadku to nie była choroba, na którą się uodpornił w swoim uprzednim życiu, tylko nawracające paskudztwo. Pozwoliłam komuś innemu tak sobą manipulować, że w imię tej ułomnej miłości pozwoliłam sobie robić krzywdę. Jest mi wstyd, ale dzięki dziewczynom z tego forum potrafię już stawić opór swojemu własnemu mózgowi. A to dzięki prawdzie, którą tu sobie walimy między oczy i Tobie walnęłyśmy też.

5 527

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Wczoraj miałam kupca na auto, powiedziałam 600 a on myślał, że jak mi usterki wynajdzie to ja się zgodzę na 400, a w d.... To same fotele plus reflektory plus coś tam wyjdą więcej. Ja nie frajer.

Sprzedaj za 500 big_smile

5 528

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Kurna ja to mam niebezpieczny nick, bo jak przeczytałam koleżankę niekochaną to mnie ukłuło, a nadrabiam zaległości bo kurcze czasu brak i do tyłu jestem nieco.

Sorki, kochana big_smile No niestety - ja tak często zaczynam... Dużo się zastanawiam big_smile

5 529

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

to ja się chyba do Was nadaję:(
ojciec wiecznie mający muchy w nosie alkoholik, despota wrzeszczący o byle pierdołę:(
z dzieciństwa do dziś pamiętam strach przed jego powrotem z pracy, każdego dnia gdy dochodziła godzina jego powrotu z pracy bałam się.
pewnie dlatego teraz nie moge sobie poradzić z tym wszystkim i jakoś racjonalnie tego ogarnąć?:( oświeciło mnie

5 530

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moje kochane. Udało mi się znowu jakoś zalogować. Korzystam, bo net chodzi jak k.pa hmm (czytać w zasadzie mogę, ale z logowaniem to już kłopot). O ile pamiętam wszystko "dojdzie" do normy jakoś koło 5-ego następnego m-ca smile
Wydarzenie dnia - koza pooojechała. Już mi pusto w domu. Dałam jej całą pensję, zostałam na łasce "losu" i... mam to w nosie tongue
Dam radę, JAaa bym nie dała??? Najwyżej schudnę trochę wink
Już sobie rozplanowałam pierwsze dni "samotności" coby w domu nie ślęczeć.
Trzymajcie się WSZYSTKIE cieplutko i do "zobaczenia"
Buziaki big_smile:D:D

5 531

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
hm... napisał/a:

Wczoraj miałam kupca na auto, powiedziałam 600 a on myślał, że jak mi usterki wynajdzie to ja się zgodzę na 400, a w d.... To same fotele plus reflektory plus coś tam wyjdą więcej. Ja nie frajer.

Sprzedaj za 500 big_smile

Właśnie się odezwał, czy za 500 może być? ;-)

Niekochana luzik, rozumiem. W taki oto sposób jestem na panelu czy tego chce się czy nie.

Lubię Was no, no lubię, no bardzo :-)

5 532

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

wstyd przyznać się, że...

Tak, wstyd przyznać się, że kiedyś potrafiłam zagłuszyć wstyd, znaleźć wytłumaczenie, usprawiedliwienie i  wybielić się we własnych oczach.
Bo wstyd to takie uczucie, ktore się pojawia, gdy robimy coś źle. Nie wierzę, że u kogoś, kto ma choć minimum zasad moralnych  choć na bardzo krótki moment nie pojawia się wstyd. I to jest ten moment, kiedy należałoby się zatrzymac i zastanowić "STOP, mój wstyd mówi mi, ze nie tędy droga. Czerwone światło." I zawrócić.
A jednak zdarza sie,  że ignorujemy ten wstyd i myslimy "A może mi się uda na czerwonym świetle zyskać to czy tamto (miłość, akceptację, bliskość, seks, ......... niepotrzebne skreslić, inne dopisać). Będę uważać, nikt się nie dowie, nikomu nie zrobię krzywdy." Najczęściej jednak jeżdżenie na czerwonym świetle kończy się prędzej czy później katastrofą, krzywdzimy kogoś niewinnego, sami tez wychodzimy z tego pokiereszowani. I tu jest kolejny moment na zastanowienie oraz jak napisała Tarantella na konsekwencje, naukę na błędach i wnioski. Jedni to robią, inni nie. Bo może katastrofa była za mało drastyczna, bo może to nie było dno.

Może dla Montitty katastrofa ze zdradą i zderzenie z reakcją na forum to wciąż jeszcze za mało by się obudzić??? Kiedy w koncu się obudzi, przypomni sobie ten moment i inaczej na to spojrzy. Wiem, że tak będzie. Jeśli się obudzi.

5 533

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:

Moje kochane. Udało mi się znowu jakoś zalogować. Korzystam, bo net chodzi jak k.pa hmm (czytać w zasadzie mogę, ale z logowaniem to już kłopot). O ile pamiętam wszystko "dojdzie" do normy jakoś koło 5-ego następnego m-ca smile
Wydarzenie dnia - koza pooojechała. Już mi pusto w domu. Dałam jej całą pensję, zostałam na łasce "losu" i... mam to w nosie tongue
Dam radę, JAaa bym nie dała??? Najwyżej schudnę trochę wink
Już sobie rozplanowałam pierwsze dni "samotności" coby w domu nie ślęczeć.
Trzymajcie się WSZYSTKIE cieplutko i do "zobaczenia"
Buziaki big_smile:D:D

Jak przyciśnie wpadaj do mnie - mam światło w lodówce ale też ogórki własnej roboty, trochę starych tostów i coś w zamrażarce - a co to jest, dowiemy się jak rozmrozimy:D

hm... napisał/a:
Tarantella napisał/a:
hm... napisał/a:

Wczoraj miałam kupca na auto, powiedziałam 600 a on myślał, że jak mi usterki wynajdzie to ja się zgodzę na 400, a w d.... To same fotele plus reflektory plus coś tam wyjdą więcej. Ja nie frajer.

Sprzedaj za 500 big_smile

Właśnie się odezwał, czy za 500 może być? ;-)

Niekochana luzik, rozumiem. W taki oto sposób jestem na panelu czy tego chce się czy nie.

Lubię Was no, no lubię, no bardzo :-)

Ja to wyczarować umiem, nie?
I my Ciebie też lubimy ... tak bez podtekstów.

Zobaczysz, będzie dobrze. Dziewczyny na równoległym forum Ci dobrze radziły - nawet jak jeść nie będzie za co, zachowaj stówkę i trzymaj w portfelu, żeby zawsze było wrażenie, że kupę szmalu masz jeszcze do pierwszego (zwłaszcza, że mamy dziś 29-go big_smile)

5 534 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-29 20:09:48)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:
Tarantella napisał/a:

wstyd przyznać się, że...

Tak, wstyd przyznać się, że kiedyś potrafiłam zagłuszyć wstyd, znaleźć wytłumaczenie, usprawiedliwienie i  wybielić się we własnych oczach.
Bo wstyd to takie uczucie, ktore się pojawia, gdy robimy coś źle. Nie wierzę, że u kogoś, kto ma choć minimum zasad moralnych  choć na bardzo krótki moment nie pojawia się wstyd. I to jest ten moment, kiedy należałoby się zatrzymac i zastanowić "STOP, mój wstyd mówi mi, ze nie tędy droga. Czerwone światło." I zawrócić.
A jednak zdarza sie,  że ignorujemy ten wstyd i myslimy "A może mi się uda na czerwonym świetle zyskać to czy tamto (miłość, akceptację, bliskość, seks, ......... niepotrzebne skreslić, inne dopisać). Będę uważać, nikt się nie dowie, nikomu nie zrobię krzywdy." Najczęściej jednak jeżdżenie na czerwonym świetle kończy się prędzej czy później katastrofą, krzywdzimy kogoś niewinnego, sami tez wychodzimy z tego pokiereszowani. I tu jest kolejny moment na zastanowienie oraz jak napisała Tarantella na konsekwencje, naukę na błędach i wnioski. Jedni to robią, inni nie. Bo może katastrofa była za mało drastyczna, bo może to nie było dno..

My dwie to takie fajne teoretyczki jesteśmy, co Karen?:D big_smile big_smile  Ale przynajmniejtyle dobre. Mnie już dużo dało. Ostatnio sprawnie mi idzie stawanie na czerwonym, tylko czasem samochód jadący za mną chce przeskoczyć jednak na tym czerwonym i robi mi w mózgu garaż.

Sabat - mail na priv.

5 535 Ostatnio edytowany przez karen (2011-07-29 20:31:03)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

My dwie to takie fajne teoretyczki jesteśmy, co Karen?:D big_smile big_smile  Ale przynajmniejtyle dobre. Mnie już dużo dało. Ostatnio sprawnie mi idzie stawanie na czerwonym, tylko czasem samochód jadący za mną chce przeskoczyć jednak na tym czerwonym i robi mi w mózgu garaż.

No fakt big_smile:D:D Teorię mamy obcykaną całkiem nieźle. Wiesz, ja to mówię, że programuję podświadomość big_smile W końcu zacznę reagowac prawidlowo. Przynajmniej mam taką nadzieję big_smile

5 536

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anhedonia, Twoja afirmacja przynosi efekty, poafirmuj jeszcze trochę proszę.
Klient się kręci, nie chce "przepłacić", ale jeszcze nie wycofał się. Teraz mam dylemat czy zawiadamiać psychofaga, czy korzystając z pełnomocnictwa sprzedać tanio i mieć z bańki. Jak go zawiadomię, zacznie się telefoniczne story i zmiana zdania co pięć minut, jak sprzedam za tanio, gotów mi proces wytoczyć, aczkolwiek pełnomocnictwo dał.
Muszę się z tym przespać (w sypialni pozbawionej nawet wspomnienia po psychofagu - wszystkie porzucone rzeczy wczoraj wylądowały w worze, byłam skrupulatna jak policyjna ekipa dochodzeniowa). Muszę dalej iść tą drogą, zlikwidować wszystkie ślady nie przejmując się, że to w końcu i jego dom. Jego, nie jego - śmieci na śmietnik. Robię miejsce dla siebie. Będę się rozpychała, a co?

5 537

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:

Anhedonia, Twoja afirmacja przynosi efekty, poafirmuj jeszcze trochę proszę.
Klient się kręci, nie chce "przepłacić", ale jeszcze nie wycofał się. Teraz mam dylemat czy zawiadamiać psychofaga, czy korzystając z pełnomocnictwa sprzedać tanio i mieć z bańki. Jak go zawiadomię, zacznie się telefoniczne story i zmiana zdania co pięć minut, jak sprzedam za tanio, gotów mi proces wytoczyć, aczkolwiek pełnomocnictwo dał.
Muszę się z tym przespać (w sypialni pozbawionej nawet wspomnienia po psychofagu - wszystkie porzucone rzeczy wczoraj wylądowały w worze, byłam skrupulatna jak policyjna ekipa dochodzeniowa). Muszę dalej iść tą drogą, zlikwidować wszystkie ślady nie przejmując się, że to w końcu i jego dom. Jego, nie jego - śmieci na śmietnik. Robię miejsce dla siebie. Będę się rozpychała, a co?

Dobrze, kochana. Zrób tak, żeby dla Ciebie było najlepiej...  Rozpychaj się... big_smile

5 538

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:

Anhedonia, Twoja afirmacja przynosi efekty, poafirmuj jeszcze trochę proszę.
Klient się kręci, nie chce "przepłacić", ale jeszcze nie wycofał się. Teraz mam dylemat czy zawiadamiać psychofaga, czy korzystając z pełnomocnictwa sprzedać tanio i mieć z bańki. Jak go zawiadomię, zacznie się telefoniczne story i zmiana zdania co pięć minut, jak sprzedam za tanio, gotów mi proces wytoczyć, aczkolwiek pełnomocnictwo dał.
Muszę się z tym przespać (w sypialni pozbawionej nawet wspomnienia po psychofagu - wszystkie porzucone rzeczy wczoraj wylądowały w worze, byłam skrupulatna jak policyjna ekipa dochodzeniowa). Muszę dalej iść tą drogą, zlikwidować wszystkie ślady nie przejmując się, że to w końcu i jego dom. Jego, nie jego - śmieci na śmietnik. Robię miejsce dla siebie. Będę się rozpychała, a co?

Bety spal razem z workiem, a jak nie będą chciały walnij obierkiem.

5 539

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tarantella, przeczytane, odpisane.
Staram się robić to, co najlepsze dla dzieci i dla mnie. Decyzja poważna, jeden dzień na zastanowienie, tyle sobie dałam.
Jakiś katar mi się przyplątał, zniżka formy, czy zmęczenie materiału?
Kupiłam książkę, taka zwykłą, do czytania, nie żaden poradnik. A tam już na trzeciej stronie mąż leje żonę. A ona (na razie, dopiero zaczęłam), nie umie się przeciwstawić. Masakra, wszędzie psychofagi - w życiu i w literaturze.

5 540 Ostatnio edytowany przez Sylnowa (2011-07-29 22:00:29)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dobry wieczór kochane smile  siedzę sobie cichutko i czytam smile widzę, ze nie jestem odmieńcem jeśli chodzi o zawartość lodówki:) tez pustkami świeci... Wszystkie mamy teorie obcykana, ale najważniejsze, ze małymi kroczkami wprowadzamy ja w życie smile
Marynarka, wyrzuć najmniejszy drobiazg, co by Ci w domu nie zawadzal... Tez tak zrobiłam..

5 541

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
l&c napisał/a:

s Ja mam straszne przekonanie,że jestem wyjątkowo indywidualnie wadliwa, to z powodu DDA. pamiętam awantury po alkoholu i scenę, gdy po jednej awanturze wypełzłam spod szafy i zobaczyłam plamy krwi na ścianach, podłodze, wszędzie...ojciec tylko zaciął się w rękę zbitą szybą, ale ja myślałam,że stało się coś strasznego. i od tego czasu wydaje mi się,że coś jest mocno nie tak ze mną, nie wiem czy rozumiecie. Tak jakby coś mi kliknęło w głowie na zawsze.

Już o tym gdzies wspomniałam, ale napisze to jeszcze raz - specjalnie dla Ciebie.
Wracam do domu ze szkoły, 7 klasa podstawówki, wracam jak zwykle cała w nerwach - jak co dzień. Co zastanę w domu? Czu ojciec znów będzie po pijaku demolował wszystko dokoła? Czy noże są pochowane? Czy znów będzie bił mamę? Czy będę mogła odrobić zadanie do szkoły na jutro? Czy się pouczę? Czy.....
Wchodzę na 2 piętro, gdzie mieszkamy, bardzo duże 2 okna z naszej kuchni wychodzą na klatkę schodową. Staje i widzę, że wszystkie 12 szyb jest rozbitych w drobny mak, szkło leży na całej klatce schodowej, na ścianach, poręczach, drzwiach - krew, mnóstwo krwi.  Drzwi do mieszkania całe zakrwawione, otwarte na oścież. I ja mam teraz tam wejść. Co zastanę? Dlaczego tak cicho? Dlaczego? Nikt z sąsiadów nie wysciubia nawet nosa - tak było zawsze przez 22 lata mojego mieszkania tam. Nikt nie reagował - na odgłosy demolowania, bicia, płacz. 

To nie scenariusz filmu "Piła 123" to jeden dzien z mojego dzieciństwa.

Kochana - jakos dałam radę to pokonać. Nie jestem jakoś specjalnie wyjatkowa - po prostu wiedziałam, że MUSZĘ. Jesteś kochana dużo młodsza ode mnie - zacznij nad tym pracować, bys nie wylądowała z takim psycholem na karku jak ja.
Dasz radę - DDA mogą wszystko, nic ich nie pokona, gdy znajdą CEL.
Ściskam Cię mocno.

Niekochana... przeczytałam i popłakałam się..

Trafiłam na ten Twój post zaraz po wejściu na wątek KKZB. Bóg jeden wie dlaczego?
Może dlatego, że sprzątając dziś wreszcie pamiątki po ex-związku, popadłam mimowolnie we wspomnienia i kolejne próby zrozumienia.

Piszesz o szkle, o stłuczonych szybach, o krwi... To i jedno z moich traumatycznych wspomnień z dzieciństwa.
Nie miałam ojca alkoholika, ale matkę chorą (do dziś) na schizofrenię. W domu wciąż było potłuczone szkło. Ale to ja, w akcie bezsilności, desperacji, wybijałam szyby w drzwiach wejściowych do pokojów. Chciałam się odgrodzić, uciszyć, zagłuszyć ataki mojej mamy, schować się i nie czuć NIC. Ile razy gołymi rękami uderzałam w oszklone drzwi, to chyba nikt by nie zliczył. Do dziś mam ślady, blizny po tamtych sytuacjach. W końcu mój ojciec, zamiast szyb, wstawił w drzwi tekturowe dykty..

Gdy wracałam do domu po szkole, podobnie jak Ty, zastanawiałam się, co zastanę w domu. Mój pokój był przemeblowywany przez matkę codziennie. Wszystkie moje rzeczy, albo zmieniały miejsce albo znikały. Nigdy nie wiedziałam gdzie odrobię lekcje i czy w ogóle będę miała szanse je odrobić.
Prawie codziennie na podłodze znajdowałam "list od mamy". A raczej list od niej do "tych, co ją prześladują". Dopóki nie zaczęłam rozumieć, skąd te listy są, czytałam je potulnie, wylewając morze łez.

To tylko malutkie fragmenty tamtych dni. Historie, które się wydarzyły wtedy, mogłabym opisywać w nieskończoność.

Napisałaś, że "wiedziałaś, że MUSISZ". Ja też od zawsze wiedziałam, ze MUSZĘ. Że musze walczyć, wciąż walczyć, utrzymać się na powierzchni i utrzymać też jakos ten popaprany świat, moją chorą rodzinę.
Ale to G..NO PRAWDA!!! My nic NIE MUSIAŁYSMY!! Żadne dziecko NIC NIE MUSI!!!
To nie nasza wina, ale chorych, popapranych, zagubionych, psychotycznych rodziców, dla których ich świat się zamknął tylko nad ICH głowami. Nie ma żadnego, absolutnie żadnego wytłumaczenia dla nich.
Nie ma też wytłumaczenia dla nas, jesli podobny los gotujemy naszym dzieciom.

Przepraszam za uniesienie, ale oczy otwierają mi się z każdą chwilą coraz bardziej. I może te słowa nie znajdą akceptacji u niektórych osób, ale taka jest prawda.
Dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, czy to będą DDA czy DDD czy później KKZB, nigdy nie będą w stanie zlikwidować źródła swoich problemów. Jedyne, co możemy zrobić, to nauczyć się unikać sytuacji, gdy nasze "problemy" mają szanse się uaktywnić albo pracować nad  sposobami uśmierzania bólu. I to jest WSZYSTKO.

5 542

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Arnika40 napisał/a:

Nie ma też wytłumaczenia dla nas, jesli podobny los gotujemy naszym dzieciom.

Kochana, ściskam Cię mocno i już nie becz - dość się już nabeczałyśmy big_smile

To zdanie, ta myśl - daje mi codziennie siłę, żeby nie poddać się, żeby bez względu na pieprzoną stronę materialną - ODEJŚĆ. I wiem, że nic nie jest w stanie mnie już zawrócić.
Właśnie, dlatego, właśnie dla Niej - mojej córki big_smile

5 543

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Arnika40 napisał/a:

.
Dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, czy to będą DDA czy DDD czy później KKZB, nigdy nie będą w stanie zlikwidować źródła swoich problemów. Jedyne, co możemy zrobić, to nauczyć się unikać sytuacji, gdy nasze "problemy" mają szanse się uaktywnić albo pracować nad  sposobami uśmierzania bólu. I to jest WSZYSTKO.

Właśnie tego się obawiałam i obawiam. Że ta cała teoria, którą jestem napakowana i dalej się pakuję w niesprzyjających warunkach weźmie w łeb, a ja popłynę. Pocieszam się myślą, że nie jestem młoda, lada moment libido mi osłabnie i nie będę miała parcia na seks, więc po co mi facet. No ale co z bliskością, zwykłym przytuleniem, rozmową, normalną codziennością na co dzień, a nie od święta... no wiecie... to coś, czego tak naprawdę w zyciu nie zaznałam, a bardzo bym chciała....

5 544 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-29 22:54:24)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:
Arnika40 napisał/a:

.
Dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, czy to będą DDA czy DDD czy później KKZB, nigdy nie będą w stanie zlikwidować źródła swoich problemów. Jedyne, co możemy zrobić, to nauczyć się unikać sytuacji, gdy nasze "problemy" mają szanse się uaktywnić albo pracować nad  sposobami uśmierzania bólu. I to jest WSZYSTKO.

Właśnie tego się obawiałam i obawiam. Że ta cała teoria, którą jestem napakowana i dalej się pakuję w niesprzyjających warunkach weźmie w łeb, a ja popłynę. Pocieszam się myślą, że nie jestem młoda, lada moment libido mi osłabnie i nie będę miała parcia na seks, więc po co mi facet. No ale co z bliskością, zwykłym przytuleniem, rozmową, normalną codziennością na co dzień, a nie od święta... no wiecie... to coś, czego tak naprawdę w zyciu nie zaznałam, a bardzo bym chciała....

Wiecie, kurna, wiecie sad
Sfora nam zostaje - nigdy nie zawiedzie big_smile

5 545 Ostatnio edytowany przez karen (2011-07-29 23:03:31)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Sfora nam zostaje - nigdy nie zawiedzie big_smile

Dzięki, Bogu, że ta sfora się zawiązała. Nie wiem czy to juz zawsze tak będzie, ale póki co, ta sfora - tak jak juz niedawno pisałam - to życiodajna kroplówka.

5 546

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Sfora nam zostaje - nigdy nie zawiedzie big_smile

Dzięki, Bogu, że ta sfora się zawiązała. Nie wiem czy to juz zawsze tak będzie, ale póki, co ta sfora - tak jak juz niedawno pisałam - to życiodajna kroplówka.

Uważam, że zostałyśmy połączone na wieki big_smile Dołki i górki - zawsze któraś na górce jest i ciągnie nas za kucyki do góry big_smile

5 547

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tez jestem wdzięczna za te sfore:) bardzo dużo mi pomoglyscie.
Caluusy

5 548

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:

Tez jestem wdzięczna za te sfore:) bardzo dużo mi pomoglyscie.
Caluusy

Całusy Sylnowa.
Pomagamy sobie nawzajem, dlatego to się nazywa grupa wsparcia big_smile

5 549

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:

Tez jestem wdzięczna za te sfore:) bardzo dużo mi pomoglyscie.
Caluusy

Ehhh... całuśne z nas laseczki big_smile

5 550

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Sylnowa napisał/a:

Caluusy

Ehhh... całuśne z nas laseczki big_smile

Całuśne, całuśne big_smile.... tylko niecałowane.... sad

5 551

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:
Arnika40 napisał/a:

.
Dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, czy to będą DDA czy DDD czy później KKZB, nigdy nie będą w stanie zlikwidować źródła swoich problemów. Jedyne, co możemy zrobić, to nauczyć się unikać sytuacji, gdy nasze "problemy" mają szanse się uaktywnić albo pracować nad  sposobami uśmierzania bólu. I to jest WSZYSTKO.

Właśnie tego się obawiałam i obawiam. Że ta cała teoria, którą jestem napakowana i dalej się pakuję w niesprzyjających warunkach weźmie w łeb, a ja popłynę. Pocieszam się myślą, że nie jestem młoda, lada moment libido mi osłabnie i nie będę miała parcia na seks, więc po co mi facet. No ale co z bliskością, zwykłym przytuleniem, rozmową, normalną codziennością na co dzień, a nie od święta... no wiecie... to coś, czego tak naprawdę w zyciu nie zaznałam, a bardzo bym chciała....

Karen kochana. Mój proces uświadamiania, rozumienia, wnioskowania, jak zwykle bywało w moim zyciu, był ekspresowo szybki.
Od momentu, gdy dzieki Wam, podkreslam, DZIĘKI WAM, uświadomiłam sobie istotę moich problemów życiowych, zdiagnozowanych jako ewidentne DDD, poprzez zaznajomienie się z problemem i "przegryzieniem" go, do końcowych wniosków i konkluzji, minęło stosunkowo niewiele czasu. Relatywnie, rzecz jasna.
Teoria, o której mówisz, jest bardzo cenna. Pozwala zrozumieć wiele mechanizmów, które rządzą naszym życiem. Ale nie zlikwiduje, nie obali konstrukcji myslowych/emocjonalnych, które głęboko i nieodwracalnie zakorzenione są w naszej psychice.
Moja terapeutka, do której chodziłam krótko (bo dalej nie mogłam ze względów finansowych) uświadomiła mi jedną, bardzo ważną rzecz, o której już tu kiedyś pisałam. Umysłu, charakteru, emocjonalności, konstrukcji psychicznej zmienić się nie da. Jest to mozliwe tylko w jednym przypadku - gdy poddasz się intensywnej, długotrwalej, reemisji swojego umysłu w drodze terapii psychoanalitycznej.
Dwa-trzy lata, sesje najlepiej w ośrodku zamknietym, co drugi dzień.

Do czego zmierzam...
Ja, zrozumiałam na własnym doświadczeniu, że tej WALKI z samą soba nie wygram. Po prostu nie jestem w stanie. Moje wewnetrzne mechanizmy, wczesniej czy później, odezwą się. I niezaleznie ile książek mądrych przeczytałam i ile zrozumiałam, nie zapanuje nad nimi.
Niestety. Na wczesnym etapie rozwoju dziecka, gdy mój umysł i psychika się kształtowały, nastąpiły "zakłócenia", wzorce swiata i świadomości, które ukształtowały mnie jako człowieka. Dalsza walka z nimi nie ma sensu.
Dlatego, jedyne co mozna zrobić w tej sytuacji, to zidentyfikować, a potem unikać sytuacji, które wzmagają aktywność tych obszarów wewnetrznej świadomości.
Prościej mówiąc: "normalne" związki są dla mnie tematem zamkniętym. Choćbym się ugryzła w 4-litery, nigdy nie będę w stanie takiego związku stworzyć, ani się mu poddać. Trudno -  w tym temacie "przegrałam", a raczej "przegrali" moi rodzice fundując mi takie życie.

"Nie dla każdego marchewka", jak to mówią.
Mój ostatni związek - był moim OSTATNIM.

Mam wiele obszarów, w których mogę się nadal realizować. Niestety, prawidłowe związki, normalne rodziny, to nie temat dla takich jak ja. Więcej nie będę juz walczyć o obalenie tej tezy, bo Don Kichot był tylko w bajkach... Niech te tematy opanowują "zdrowo" wychowani. Dla mnie osobiście, ta przestrzeń zycia pozostanie niedostępna. Dość już mam haratania i tak już aż za bardzo poharatanej mojej psychiki.

5 552

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Arnika40 napisał/a:

Nie ma też wytłumaczenia dla nas, jesli podobny los gotujemy naszym dzieciom.

Kochana, ściskam Cię mocno i już nie becz - dość się już nabeczałyśmy big_smile

To zdanie, ta myśl - daje mi codziennie siłę, żeby nie poddać się, żeby bez względu na pieprzoną stronę materialną - ODEJŚĆ. I wiem, że nic nie jest w stanie mnie już zawrócić.
Właśnie, dlatego, właśnie dla Niej - mojej córki big_smile

Kochana Niekochana. Nie zawracaj! Zrób wszystko, by Twój największy skarb - Twoja córka, przerwała ten łańcuch złych doświadczeń.
Ja "obudziłam" się za późno. Moja córa jest już dorosła (urodziłam ją, gdy miałam 16 lat...). Nie zdołałam uchronić Jej przed "traumą babci", nie zdołałam uchronić Jej przed moim własnym chorym emocjonalnie życiem. Przechodziła ze mną wiele bolesnych chwil, które sprawiły, że mimo tego, że jest WSPAniałą, MADRĄ osobą, dziś tez zmaga się z wieloma ograniczeniami. Ja tego "łańcucha" nie przerwałam, bo wiedzę zdobyłam za późno. Ale przynajmniej wyposażyłam moje dziecko w tą wiedzę.
Moim najwiekszym marzeniem na dzień dzisiejszy jest, aby Ona, mając swoje własne dzieci, wreszcie położyła temu kres.
I wierzę, że tak własnie się stanie.

5 553

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

Moje kochane. Udało mi się znowu jakoś zalogować. Korzystam, bo net chodzi jak k.pa hmm (czytać w zasadzie mogę, ale z logowaniem to już kłopot). O ile pamiętam wszystko "dojdzie" do normy jakoś koło 5-ego następnego m-ca smile
Wydarzenie dnia - koza pooojechała. Już mi pusto w domu. Dałam jej całą pensję, zostałam na łasce "losu" i... mam to w nosie tongue
Dam radę, JAaa bym nie dała??? Najwyżej schudnę trochę wink
Już sobie rozplanowałam pierwsze dni "samotności" coby w domu nie ślęczeć.
Trzymajcie się WSZYSTKIE cieplutko i do "zobaczenia"
Buziaki big_smile:D:D

Jak przyciśnie wpadaj do mnie - mam światło w lodówce ale też ogórki własnej roboty, trochę starych tostów i coś w zamrażarce - a co to jest, dowiemy się jak rozmrozimy:D

hm... napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Sprzedaj za 500 big_smile

Właśnie się odezwał, czy za 500 może być? ;-)

Niekochana luzik, rozumiem. W taki oto sposób jestem na panelu czy tego chce się czy nie.

Lubię Was no, no lubię, no bardzo :-)

To dużo kasy jak na 3 dni, no nie?
Ja to wyczarować umiem, nie?
I my Ciebie też lubimy ... tak bez podtekstów.

Zobaczysz, będzie dobrze. Dziewczyny na równoległym forum Ci dobrze radziły - nawet jak jeść nie będzie za co, zachowaj stówkę i trzymaj w portfelu, żeby zawsze było wrażenie, że kupę szmalu masz jeszcze do pierwszego (zwłaszcza, że mamy dziś 29-go big_smile)

5 554

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:

Tarantella, przeczytane, odpisane.
Staram się robić to, co najlepsze dla dzieci i dla mnie. Decyzja poważna, jeden dzień na zastanowienie, tyle sobie dałam.
Jakiś katar mi się przyplątał, zniżka formy, czy zmęczenie materiału?
Kupiłam książkę, taka zwykłą, do czytania, nie żaden poradnik. A tam już na trzeciej stronie mąż leje żonę. A ona (na razie, dopiero zaczęłam), nie umie się przeciwstawić. Masakra, wszędzie psychofagi - w życiu i w literaturze.

To może pojawić się na maturach, taki temat PSYCHOFAG w literaturze, a w rzeczywistości. Zestawienie wizji i walka.

5 555

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Arnika40 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
l&c napisał/a:

s Ja mam straszne przekonanie,że jestem wyjątkowo indywidualnie wadliwa, to z powodu DDA. pamiętam awantury po alkoholu i scenę, gdy po jednej awanturze wypełzłam spod szafy i zobaczyłam plamy krwi na ścianach, podłodze, wszędzie...ojciec tylko zaciął się w rękę zbitą szybą, ale ja myślałam,że stało się coś strasznego. i od tego czasu wydaje mi się,że coś jest mocno nie tak ze mną, nie wiem czy rozumiecie. Tak jakby coś mi kliknęło w głowie na zawsze.

Już o tym gdzies wspomniałam, ale napisze to jeszcze raz - specjalnie dla Ciebie.
Wracam do domu ze szkoły, 7 klasa podstawówki, wracam jak zwykle cała w nerwach - jak co dzień. Co zastanę w domu? Czu ojciec znów będzie po pijaku demolował wszystko dokoła? Czy noże są pochowane? Czy znów będzie bił mamę? Czy będę mogła odrobić zadanie do szkoły na jutro? Czy się pouczę? Czy.....
Wchodzę na 2 piętro, gdzie mieszkamy, bardzo duże 2 okna z naszej kuchni wychodzą na klatkę schodową. Staje i widzę, że wszystkie 12 szyb jest rozbitych w drobny mak, szkło leży na całej klatce schodowej, na ścianach, poręczach, drzwiach - krew, mnóstwo krwi.  Drzwi do mieszkania całe zakrwawione, otwarte na oścież. I ja mam teraz tam wejść. Co zastanę? Dlaczego tak cicho? Dlaczego? Nikt z sąsiadów nie wysciubia nawet nosa - tak było zawsze przez 22 lata mojego mieszkania tam. Nikt nie reagował - na odgłosy demolowania, bicia, płacz. 

To nie scenariusz filmu "Piła 123" to jeden dzien z mojego dzieciństwa.

Kochana - jakos dałam radę to pokonać. Nie jestem jakoś specjalnie wyjatkowa - po prostu wiedziałam, że MUSZĘ. Jesteś kochana dużo młodsza ode mnie - zacznij nad tym pracować, bys nie wylądowała z takim psycholem na karku jak ja.
Dasz radę - DDA mogą wszystko, nic ich nie pokona, gdy znajdą CEL.
Ściskam Cię mocno.

Niekochana... przeczytałam i popłakałam się..

Trafiłam na ten Twój post zaraz po wejściu na wątek KKZB. Bóg jeden wie dlaczego?
Może dlatego, że sprzątając dziś wreszcie pamiątki po ex-związku, popadłam mimowolnie we wspomnienia i kolejne próby zrozumienia.

Piszesz o szkle, o stłuczonych szybach, o krwi... To i jedno z moich traumatycznych wspomnień z dzieciństwa.
Nie miałam ojca alkoholika, ale matkę chorą (do dziś) na schizofrenię. W domu wciąż było potłuczone szkło. Ale to ja, w akcie bezsilności, desperacji, wybijałam szyby w drzwiach wejściowych do pokojów. Chciałam się odgrodzić, uciszyć, zagłuszyć ataki mojej mamy, schować się i nie czuć NIC. Ile razy gołymi rękami uderzałam w oszklone drzwi, to chyba nikt by nie zliczył. Do dziś mam ślady, blizny po tamtych sytuacjach. W końcu mój ojciec, zamiast szyb, wstawił w drzwi tekturowe dykty..

Gdy wracałam do domu po szkole, podobnie jak Ty, zastanawiałam się, co zastanę w domu. Mój pokój był przemeblowywany przez matkę codziennie. Wszystkie moje rzeczy, albo zmieniały miejsce albo znikały. Nigdy nie wiedziałam gdzie odrobię lekcje i czy w ogóle będę miała szanse je odrobić.
Prawie codziennie na podłodze znajdowałam "list od mamy". A raczej list od niej do "tych, co ją prześladują". Dopóki nie zaczęłam rozumieć, skąd te listy są, czytałam je potulnie, wylewając morze łez.

To tylko malutkie fragmenty tamtych dni. Historie, które się wydarzyły wtedy, mogłabym opisywać w nieskończoność.

Napisałaś, że "wiedziałaś, że MUSISZ". Ja też od zawsze wiedziałam, ze MUSZĘ. Że musze walczyć, wciąż walczyć, utrzymać się na powierzchni i utrzymać też jakos ten popaprany świat, moją chorą rodzinę.
Ale to G..NO PRAWDA!!! My nic NIE MUSIAŁYSMY!! Żadne dziecko NIC NIE MUSI!!!
To nie nasza wina, ale chorych, popapranych, zagubionych, psychotycznych rodziców, dla których ich świat się zamknął tylko nad ICH głowami. Nie ma żadnego, absolutnie żadnego wytłumaczenia dla nich.
Nie ma też wytłumaczenia dla nas, jesli podobny los gotujemy naszym dzieciom.

Przepraszam za uniesienie, ale oczy otwierają mi się z każdą chwilą coraz bardziej. I może te słowa nie znajdą akceptacji u niektórych osób, ale taka jest prawda.
Dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, czy to będą DDA czy DDD czy później KKZB, nigdy nie będą w stanie zlikwidować źródła swoich problemów. Jedyne, co możemy zrobić, to nauczyć się unikać sytuacji, gdy nasze "problemy" mają szanse się uaktywnić albo pracować nad  sposobami uśmierzania bólu. I to jest WSZYSTKO.

Zgadzam się. W 100 %. Tak jak alkoholik musi się kontroować. Zasada podobna.

5 556

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Zgadzam się. W 100 %. Tak jak alkoholik musi się kontroować. Zasada podobna.

Masz rację Hm...
Jak alkoholik. Wciąż uzależniony, czasami nie pijący, oby już nigdy. Ale zawsze chory.

Ale dzień! Cho..ra, myślisz, że już masz to za sobą, ale czarne doły wciąż są gdzieś tam pod stopami..

5 557

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

To może pojawić się na maturach, taki temat PSYCHOFAG w literaturze, a w rzeczywistości. Zestawienie wizji i walka.

Nawet kroi się już lektura (literatura przez duże L), na podstawie której te nieszczęsne dzieciaki będą musiały zdać tę maturę big_smile To będzie wiekopomne dzieło, przełom w literaturze medycznej, psychologicznej i kryminalnej + harlequin + science fiction + komedia romantyczna.
Dopisujesz się do zespołu redakcyjnego?
Arnika, Sylnowa - też zapraszam - każda w temacie "psychofag a sprawa polska", jak widzę ma coś do dodania.

5 558

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
hm... napisał/a:

To może pojawić się na maturach, taki temat PSYCHOFAG w literaturze, a w rzeczywistości. Zestawienie wizji i walka.

Nawet kroi się już lektura (literatura przez duże L), na podstawie której te nieszczęsne dzieciaki będą musiały zdać tę maturę big_smile To będzie wiekopomne dzieło, przełom w literaturze medycznej, psychologicznej i kryminalnej + harlequin + science fiction + komedia romantyczna.
Dopisujesz się do zespołu redakcyjnego?
Arnika, Sylnowa - też zapraszam - każda w temacie "psychofag a sprawa polska", jak widzę ma coś do dodania.

Jak najbardziej. Z moich doświadczeń z pierwszym psychofagiem pamiętam jego maturę. Pisałam do białego rana dla mojego "ukochanego", a i tak były inne tematy smile No, ale to były lata 80-te, o internecie nikt nie słyszał..

5 559

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Arnika40 napisał/a:

Niekochana... przeczytałam i popłakałam się..

Trafiłam na ten Twój post zaraz po wejściu na wątek KKZB. Bóg jeden wie dlaczego?
Może dlatego, że sprzątając dziś wreszcie pamiątki po ex-związku, popadłam mimowolnie we wspomnienia i kolejne próby zrozumienia.

Piszesz o szkle, o stłuczonych szybach, o krwi... To i jedno z moich traumatycznych wspomnień z dzieciństwa.
Nie miałam ojca alkoholika, ale matkę chorą (do dziś) na schizofrenię. W domu wciąż było potłuczone szkło. Ale to ja, w akcie bezsilności, desperacji, wybijałam szyby w drzwiach wejściowych do pokojów. Chciałam się odgrodzić, uciszyć, zagłuszyć ataki mojej mamy, schować się i nie czuć NIC. Ile razy gołymi rękami uderzałam w oszklone drzwi, to chyba nikt by nie zliczył. Do dziś mam ślady, blizny po tamtych sytuacjach. W końcu mój ojciec, zamiast szyb, wstawił w drzwi tekturowe dykty..

Gdy wracałam do domu po szkole, podobnie jak Ty, zastanawiałam się, co zastanę w domu. Mój pokój był przemeblowywany przez matkę codziennie. Wszystkie moje rzeczy, albo zmieniały miejsce albo znikały. Nigdy nie wiedziałam gdzie odrobię lekcje i czy w ogóle będę miała szanse je odrobić.
Prawie codziennie na podłodze znajdowałam "list od mamy". A raczej list od niej do "tych, co ją prześladują". Dopóki nie zaczęłam rozumieć, skąd te listy są, czytałam je potulnie, wylewając morze łez.

To tylko malutkie fragmenty tamtych dni. Historie, które się wydarzyły wtedy, mogłabym opisywać w nieskończoność.

Napisałaś, że "wiedziałaś, że MUSISZ". Ja też od zawsze wiedziałam, ze MUSZĘ. Że musze walczyć, wciąż walczyć, utrzymać się na powierzchni i utrzymać też jakos ten popaprany świat, moją chorą rodzinę.
Ale to G..NO PRAWDA!!! My nic NIE MUSIAŁYSMY!! Żadne dziecko NIC NIE MUSI!!!
To nie nasza wina, ale chorych, popapranych, zagubionych, psychotycznych rodziców, dla których ich świat się zamknął tylko nad ICH głowami. Nie ma żadnego, absolutnie żadnego wytłumaczenia dla nich.
Nie ma też wytłumaczenia dla nas, jesli podobny los gotujemy naszym dzieciom.

Przepraszam za uniesienie, ale oczy otwierają mi się z każdą chwilą coraz bardziej. I może te słowa nie znajdą akceptacji u niektórych osób, ale taka jest prawda.
Dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, czy to będą DDA czy DDD czy później KKZB, nigdy nie będą w stanie zlikwidować źródła swoich problemów. Jedyne, co możemy zrobić, to nauczyć się unikać sytuacji, gdy nasze "problemy" mają szanse się uaktywnić albo pracować nad  sposobami uśmierzania bólu. I to jest WSZYSTKO.

Arnika, ja z mojego dzieciństwa pamiętam to, jak siedziałam schowana w szafie. Ojczym był alkoholikiem. Zniszczył mi i mamie życie tym swoim ochlejstwem. Ona nie mogła zrezygnować z ochłapów jego miłości i tolerowała to jego picie a mnie skazywała na traumę życia w domu alkoholika - dziś niestabilne, jurto niepewne, kłótnie, oczekiwanie, czy przyjdzie dziś trzeźwy czy pijany, czy w ogóle przyjdzie. Matka chodząca od ściany do ściany jak zwierzę w klatce i czekająca na telefon z jego bełkotliwym głosem. Obie nauczyłyśmy się po jego głosie w telefonie rozpoznawać ilość alkoholu, który w siebie wlał. Jeśli nie zadzwonił - znaczyło, że wlał zbyt wiele i noc będzie spokojna, bo pijak nie będzie zakłócał nam snu. Potem kłótnie, płacz, obietnice, współuzależnienie matki, jego odwyki i esperale, potem dziwki, potem chwila spokoju i uśmierzanie głodu alkoholowego tabletkami uspakajającymi w ilościach mega i powrót do alkoholu i znów jazda bez trzymanki. A kiedy mama wyjeżdżała w sprawach zawodowych - mega jazda bez trzymanki, ja sama w domu, przerażona, szybko nauczyłam się sama robić sobie coś do jedzenia, bo jego albo nie było albo nie był w stanie - nadrabiał miesiące wstrzemięźliwości. A kiedy nie wracał po nocach bałam się tak, że zapalałam w całym domu wszystkie światła, włączałam telewizor i radio i chowałam się do szafy. Dopiero teraz ... po prawie 40 latach wylazłam z tej pieprzonej szafy śmierdzącej naftaliną i ten zapach prześladuje mnie do dziś. Pamiętam też w popłochu zbierane butelki po jego libacjach, żeby mama się nie denerwowała, żeby nie domyśliła sie tego, co było prawdą - on tylko czekał aż ona zniknie z horyzontu, żeby się uchlać w trupa tak jak mu jego natura kazała, jak mu podszeptywał jego osobisty doradca w jego chorej głowie. Taki typ - zniszczyć kobiety, zniszczyć dzieci - niech siedzą w szafie, wóda najważniejsza. I ta moja matka, która nie mogła odplastelinować się od niego, bo w krótkich okresach między jednym a drugim obłędem było kilka fajnych chwil, które dawały jej tą debilną nadzieję, że wszystko będzie dobrze a było tylko co raz gorzej. I wtedy obiecywałam sobie w tej szafie, że człowiek, z którym będę ja będzie kimś zupełnie, totalnie, monstrualnie innym. A każdy był dokładną kopią tamtego - zniszczyć kobiety, olać dzieci - doradca w chorej głowie najważniejszy.

I mówię Ci, Arnika, to jeszcze nie jest nasze ostatnie słowo, bo coś co dostałyśmy w tym gównianym pakiecie oprócz lęków to fighterstwo zwane z polska walecznością. Jeśli przetrwałyśmy porozbijane okna Niekochanej, listy od Twojej matki i moją szafę, to nikt nam nie podskoczy. A skoro już wiemy o sobie wszystko to co wiemy, to wystarczy zrobić ostry drift na ręcznym i pojechać w zupełnie odwrotnym kierunku niż podpowiada nam nasz własny osobisty doradca. Robię to nieustająco od ponad roku i zauważam znaczny postęp. Jeszcze ciągle zacina mi się ta stara płyta na przejechanych cyrklem rowkach ale wiem już, jak z nich wyskakiwać. I choć też się boję, to wierzę, że nie tylko nasze dzieci ale my same możemy na dobre wsykoczyć z tego rowka i jeszcze pięknie zagramy i może nawet w jakimś fajnym duecie big_smile

5 560 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-07-30 08:16:16)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Niekochana, Lupus, bardzo Was cenię, za Wasze zasady i poglądy, a zwłaszcza za ich stosowanie w życiu. Odnoszę jednak wrażenie, że uważacie, że ludzie się nie zmieniają, nie uczą i nie rozwijają. Osobiście uważam, że uratowanie związku po zdradzie ma minimalne szanse, ale nie można nikomu odmawiać prawa do próbowania.

Karen rozróżnij dwie rzeczy - ogół i szczegół. Ogólnie nikomu nie zakazuję prób naprawiania, a w szczególe - osobiście takiej możliwości kobiecie bym nie dał. Każdy powinien mieć granice, których przekroczenie oznacza rozstanie (brak owych granic to dla mnie coś niezdrowego, godzenie się na wszystko). Dla mnie granice to zdrada i kłamstwo. To dwie rzeczy, których nie toleruję i tolerować nie muszę.

karen napisał/a:

W życiu można się rozgrzeszać na różne sposoby, najpierw się wybielać, potem zrozumieć. I ja bronię prawa do tej drogi, prawa do stawania się lepszym i dawania innym takiego prawa.

Ależ oczywiście, że mają do tego prawo. I to znowu był ogół. Bo w szczególe (czyli osobiście) takiej szansy bym nie dał. Może się zmieniać w kolejnym związku.

Tarantella napisał/a:

Lupus? Jestes tam?
Dręczy mnie jedna sprawa. Powiedziałeś dwie sprzeczne ze sobą rzeczy. Z jednej strony - że zdrajca zalicza kopa na starcie (tudzież finiszu). Z drugiej strony to coś, co jest na górze - o zdradzających i nie potrafiących naprawić tego, co popsuli.
Jak zdradzający mają naprawić coś, co popsuli, jeśli mają czas liczony w sekundach?
O! Tego nie mogłam pogodzic od wczoraj w głowie.

Tarantella - ogół i szczegół smile. Ode mnie by dostała kopa. A inni nie muszą być tacy jak ja. W przypadku "innych" naprawa związku to piłeczka po stronie zdradzającego. Jeśli związku nie uda się naprawić, tzn. że to jego wina. Widocznie nie umiał zadośćuczynić za wyrządzone zło.

Tarantella napisał/a:

Mam przeto pytanie - co zdrajca musiałby zrobić, żeby naprawić?

Nie widzę możliwości naprawy zdrady. Może inni widzą i podzielą się tymi sposobami.


montitta napisał/a:

popełniłam w swoim życiu kilka błędów jak każdy normalny człowiek.Jeden błąd dużo mnie potem kosztował,ktoś bardzo ucierpiał, ale ludzie się zmieniają,bardziej doceniają,są jakby innymi ludźmi

Szkoda, że widzisz swoje koszty, a nie widzisz kosztów swojego męża. I przestań to nazywać błędem. Błąd to jest jak po pijanemu do szafy nasikasz, a to co ty zrobiłaś, to wybitne świństwo.
I zauważ, że Twój mąż zachowuje się jak zachowuje z Twojej winy. Coś zniszczyłaś i nie potrafisz naprawić. Być może dlatego, że Twój mąż jest takim człowiekiem, że jemu nigdy nie da się zdrady naprawić, a być może dlatego, że jesteś egoistyczna i wciąż roztrząsasz jak Tobie źle, a nie jak komuś PRZEZ CIEBIE źle.

montitta napisał/a:

ale co Was to może obchodzić,bo Wy tylko możecie na takich splunąć,bo tylko to widzę potraficie.

A oczekiwałaś pochwał i zachwytów?

5 561

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Lupus: odnoszę wrażenie, że powinnam się obrazić za zignorowanie mojego maila hmm

5 562

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jeżu, jeszcze nie wlazłem na skrzynkę. Dopiero co wstałem z łóżka, po 2 dobach pracy prawie bez przerwy i aż boję się tam zajrzeć, czy jakieś zlecenie tam na mnie nie czeka. Dopiję kawę, OK?

5 563 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-30 08:54:47)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lupus napisał/a:

Jeżu, jeszcze nie wlazłem na skrzynkę. Dopiero co wstałem z łóżka, po 2 dobach pracy prawie bez przerwy i aż boję się tam zajrzeć, czy jakieś zlecenie tam na mnie nie czeka. Dopiję kawę, OK?

Ja już zasuwam w pracy od 7-mej. sad  Pij kawę, pij.

5 564

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Sęk w tym, że całe moje otoczenie słyszało TO właśnie zdanie rok, dwa, pięc lat temu ode mnie. Zdawać by się mogło, że po zasmakowaniu zdrady to zdanie zostanie z całą stanowczością wcielone w życie ... aż tu nagle, ku memu własmeu zaskoczeniu ... zatrzymałam się w pół kroku i zawisłam jak zawirusowany sprzęt.
... nie potrafiłam obronić siebie samej przed bestialstwem mojego własnego mózgu.

Czyżby ten fim s-f, który sobie nakręciłam o moim pięknym życiu był aż tak sugestywny? A może on sam był aż tak sugestywny? A może winien jest mały biały kotek, który tak bardzo chciałbyć przytulany za WSZELKĄ CENĘ?

Powód? Do dziś nie wiem mimo tony lektur, mimo terapii,

Tarantellko Kochana MOJE SŁOWA!

WISZĘ W PRÓŻNI
ZNOWU PIEPRZONY WEEKEND (DO TEGO DESZCZOWY)
POZEW NAPISANY , ZAŁĄCZNIKI JUŻ MAM ,TYLKO WRZUT DO SKRZYNKI
ON DALEJ LEŻY
A JA WISZĘ...

5 565

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

WISZĘ W PRÓŻNI
ZNOWU PIEPRZONY WEEKEND (DO TEGO DESZCZOWY)
POZEW NAPISANY , ZAŁĄCZNIKI JUŻ MAM ,TYLKO WRZUT DO SKRZYNKI
ON DALEJ LEŻY
A JA WISZĘ...

I on już tak będzie leżał.....

A Ty kochana - wstaniesz i odejdziesz. Jestem tego pewna.... I zobaczysz, jaka to ulga big_smile

5 566

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

A Ty kochana - wstaniesz i odejdziesz. Jestem tego pewna.... I zobaczysz, jaka to ulga big_smile

Obiecujesz?

5 567

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

A Ty kochana - wstaniesz i odejdziesz. Jestem tego pewna.... I zobaczysz, jaka to ulga big_smile

Obiecujesz?

Obiecuję.
Przypomnisz sobie....  jak można głęboko oddychać...
Oduczysz się zaciskać szczęki.... Napinać mięśnie....

Obiecuję....

5 568

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam w ten pochmurny poranek, zauważyłem że od tego forum można sie uzależnić, masakra

5 569

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
hm... napisał/a:

To może pojawić się na maturach, taki temat PSYCHOFAG w literaturze, a w rzeczywistości. Zestawienie wizji i walka.

Nawet kroi się już lektura (literatura przez duże L), na podstawie której te nieszczęsne dzieciaki będą musiały zdać tę maturę big_smile To będzie wiekopomne dzieło, przełom w literaturze medycznej, psychologicznej i kryminalnej + harlequin + science fiction + komedia romantyczna.
Dopisujesz się do zespołu redakcyjnego?
Arnika, Sylnowa - też zapraszam - każda w temacie "psychofag a sprawa polska", jak widzę ma coś do dodania.

I triller, i literatura (przerażającego) faktu, wszystko mamy za sobą. Wszystko przed sobą, Tarantella - MUSIMY to napisać. Wylać na świat, niech inni wiedzą. Wylewamy się tutaj i to pomaga - nam, wylejmy się szerzej - może komuś jeszcze pomożemy?
Stabilizujemy się pisząc i mówiąc o tym, co było. Emocje nazwane i wyartykułowane stają się mniej osobiste, mniej bolą, mniej dokuczają. Zrozumienie grupy daje oparcie - bezcenne. Niewiele nam potrzeba, trochę zrozumienia i akceptacji. Czasami kopa.
Wszystko tu mamy, na życzenie.
Miłego weekendu Dziewczyny. Ja myślę, aż mi zwoje trzeszczą. ANALIZA, SYNTEZA, DECYZJA - plan na weekend.
Niezależnie od wyniku bolesnego procesu umysłowego - wywalam największą i najbardziej zagracającą szafę w domu. Do kawalerki mi się nie zmieści, a i tutaj jest niepotrzebna. Małymi krokami mentalnie i racjonalnie oczyszczam przestrzeń.
Izbie pamięci mówię dość! Zmiany na miarę możliwości będą się działy.

5 570

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:

Niezależnie od wyniku bolesnego procesu umysłowego - wywalam największą i najbardziej zagracającą szafę w domu. Do kawalerki mi się nie zmieści, a i tutaj jest niepotrzebna. Małymi krokami mentalnie i racjonalnie oczyszczam przestrzeń.

Do ogniska... I obierką ją...
Ściskam Cię mocno, kochana.

5 571

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
martyrs napisał/a:

... zauważyłem że od tego forum można sie uzależnić, masakra

Ale o ileż ułatwia codzienne funkcjonowanie, gdy człowiek ma świadomość, że nie jest SAM big_smile

Dziewczęta chyba mnie się internet "odblokował", nie wiem tylko czy constans, czy na chwilę wink
Marynarko, życzę sił smile . Zamiatasz tą swoją przeszłość, aż furczy. Będzie dobrze, będzie po nowemu i po twojemu smile

Dziewczyny, dzięki za wsparcie. Daję radę. Koza już za granicą, więc kontakt się urwał. Niech się bawi do upojenia i korzysta ile wlezie , bo może innej okazji nie mieć. A potem, to niech się zajmie nauką i ma te wspomnienia, tego jej nikt nie odbierze smile

DDD big_smile Buziaki *****

5 572

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

DDD Kochane big_smile

Ja dziś znów pracuję... Chcę urlopu!!!! Niech nawet pada, bylebym mogła nic nie robić.

Trzymajcie się ciepło.

Buziaki :***

5 573 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-07-30 12:43:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
hm... napisał/a:

To może pojawić się na maturach, taki temat PSYCHOFAG w literaturze, a w rzeczywistości. Zestawienie wizji i walka.

Nawet kroi się już lektura (literatura przez duże L), na podstawie której te nieszczęsne dzieciaki będą musiały zdać tę maturę big_smile To będzie wiekopomne dzieło, przełom w literaturze medycznej, psychologicznej i kryminalnej + harlequin + science fiction + komedia romantyczna.
Dopisujesz się do zespołu redakcyjnego?
Arnika, Sylnowa - też zapraszam - każda w temacie "psychofag a sprawa polska", jak widzę ma coś do dodania.

Jak najbardziej się dopisuję, czyli walnąć jakiś wywód nowy czy też zbierzemy to w efekcie końcowym do kupy?

Przyszedł mi na myśl pewien pomysł, taki maleńki.

Miłego weekendu...

5 574 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-30 15:49:41)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jes, jes, jes. Dziewczyny!  Zaraz odpiszę na posty ale najpierw muszę, no MUSZE SIĘ WAM POCHWALIĆ.
Nie uprzedzałam faktów ale teraz już mogę powiedzieć!
Zostałam przyjęta do osady wioślarskiej na smoczych łodziach - jestem drakonką! (nie każdy wie, o co chodzi więc poniżej wrzucam poglądowy link). Narazie na łodzi-dziesiątce ale jak "urosnę" może wejdę na dwudziestkę.
Jestem lewa - tzn. siedzę po lewej burcie i wiosłuję lewą ręką. Myślałam, że mnie nie przyjmą - zero doświadczenia wioślarskiego, a oni wszyscy ... no takie zaprawione  szantowe towarzycho. Musiałam najpierw wyćwiczyć trochę łapy i kręgosłup a potem przez jakąś chwilę trochę się wykazać, że:
- nie pękam i reszta załogi nie musi mnie ciągnąć
- znam przekleństwa i nie zawaham się ich użyć
- rozumiem, jak się do mnie mówi - "ręka nad piórem i ciągnij plecami"
Dziś przepłynęłam katorżnicze 6 kilometrów. Zostałam zaproszona na kolejne, tym razem prawdziwe, już nie "kontrolne" treningi - dwa razy w tygodniu + weekendy.
Pod koniec sezonu obiecali mi, że będę miała cycki jak młoda bogini, bicepsy jak grecki posąg a plecy jak struna. Ale olać tkankę mięśniową. To towarzystwo mi się strasznie podoba - różnej maści, przeważnie w wieku 40+ (od lekarza do szatniarza, panie i panowie). Bez ceregieli, bez taryf ulgowych przy wiośle ale też bez wojskowego drylu - jak cię wezmą, płacisz 10 zeta miesięcznie i popierdzielasz łopatą w towarzystwie fajnych ludzi wtedy kiedy chcesz. Jak chcesz coś więcej (zawody), to pedałujesz świątek-piątek, jak mniej (rekreacja) to wpadasz tylko na weekendy. To widać gołym okiem - oni się tam lubią. Ich zdaniem nie ma lepszego wyładowania na stresy na lądzie niż skatowanie się na wodzie ... i to działa.
A! I jak się dowiedzieli, że grywam na bębnach, to bardzo się ucieszyli, bo na zawodach na dziobie siedzi bębniarz i nadaje rytm waląc w bęben, żeby załoga wiedziała, jak równo utrzymać oddech i zamach wiosłem big_smile
Pozdrawiam wszystkich.

Poglądówka
http://www.youtube.com/watch?v=9KWmIQ7kebE

Strona mojego klubu
http://www.smoki-ksspojnia.pl/

5 575

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

gratuluję! ależ taka łódź zasuwa, ja nie mogę:D

5 576

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l&c napisał/a:

gratuluję! ależ taka łódź zasuwa, ja nie mogę:D

big_smile Nooo. Umówmy się, że te na filmie tak zasuwają, bo to są osady juniorskie i na dodatek dwudziestki big_smile Ja w klubie mam osadę seniorską - byli zawodnicy i amatorzy ale i tak jest to dość widowiskowe. Codziennie oglądam ich z jeszcze_moich okien i postanowiłam, że muszę spróbować. Po treningu dłonie, ręce i plecy to miazga ale, cholera, warto i lepsze to niż siłownia. Sezon kończy się z pierwszym lodem na kanale. Najważniejsze jednak jest to działanie terapeutyczne - trening teoretycznie trwa godzinę ale trzeba zarezerwować dwie, bo wszyscy się wolno schoooodzą, gadają, opowiadają o dzieciach, psach, kłopotach i sukcesach, potem przebieranka, potem dopiero zwodowanie łodzi. Cały normalnie rytuał grupy ludzi, którym oprócz tej normalnej gonitwy chce się robić coś jeszcze takiego jak pomachanie wiosłem w naturalnych warunkach.

5 577

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wow big_smile
Słowa uznania pełne podziwu. Jeszcze trochę nawymyślasz sobie zajęć, a nie będziesz miała czasu zwracać uwagi na głupoty (znaczy wysmażone przez pana p). A kondychę złapiesz taką, że klękajcie narody big_smile:D:D
Może to najlepsza ścieżka terapeutyczna.
Życzę dużo sił i samozaparcia

5 578

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
grejs napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

A Ty kochana - wstaniesz i odejdziesz. Jestem tego pewna.... I zobaczysz, jaka to ulga big_smile

Obiecujesz?

Obiecuję.
Przypomnisz sobie....  jak można głęboko oddychać...
Oduczysz się zaciskać szczęki.... Napinać mięśnie....

Obiecuję....

Właśnie miałam akcję z jeszczemoim M....
Wyjechał na weekend ..do jutra...nie wytrzymałam... popuściły mi nerwy i pojechałam na całego!
Zawsze było kulturalnie, zawsze z klasą, oddawałam samochodzik (mój lepszy jego gorszy) bez problemu zawsze tak było...dzisiaj nie.
Samochodu nie dałam i poszłam na maksa! Powiedziałam jasno i stanowczo:Jego wina ,że to on wszystko robił żebyśmy nie byli razem...  i takie tam co leżało mi na wątrobie
LŻEJ, NAPRAWDĘ LŻEJ!
no i umie wstać z kanapy i wybrać się w podróż jakąś tam.
Teraz mi bardzo przykro , smutno...ale są też dobre strony tego  JEGO wstania z kanapy!!!
Sprowokowało to mnie do dalszego ciągu  procesu wysyłania pozwu rozwodowego.
Zapakowałam do koperty  wraz z załącznikami.
Następny etap:
tylko muszę dojść do poczty i wysłać.

Kochana Niekochana mam nadzieję , że masz raję. Już jestem coraz bliżej...
Mówiłam, że WAS kocham?

5 579

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Następny etap:
tylko muszę dojść do poczty i wysłać.

Kochana Niekochana mam nadzieję , że masz raję. Już jestem coraz bliżej...
Mówiłam, że WAS kocham?

A mówiłyśmy Ci już dziś, że kochamy Ciebie?
Ciekawe, że też nigdy nie wstaną z tej kanapy, żeby zrobić nam herbaty, tylko, żeby sobie tak wziąć i pojechać GDZIEŚ.
Zupełnie odwrotnie niż u nas - gdyby poprosił o herbatę, to my byśmy odwołały nasz wyjazd GDZIEŚ, nawet gdyby to była wycieczka na Księżyc.
Nie wiem, jak u Ciebie - u mnie się skończyło. Nie chcę odwoływać swojego życia dla nikogo, zwłaszcza dla kogoś, kto latami miał mnie GDZIEŚ.
Czerpanie radochy z własnego życia a nie z życia w postaci asystentki Pana Leżącego nie przychodzi od razu, ale jak się zaczyna budzić, to to jest naprawdę OLŚNIENIE.
I pamiętaj, że każda z nas ma rację, jeśli chodzi o nasze pozwy i nasze jeszcze_związki. Decyzję o wyruszeniu w swoją podróż NA POCZTĘ musisz podjąć sama.

5 580 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-30 17:38:54)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lupus napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Lupus? Jestes tam?
Dręczy mnie jedna sprawa. Powiedziałeś dwie sprzeczne ze sobą rzeczy. Z jednej strony - że zdrajca zalicza kopa na starcie (tudzież finiszu). Z drugiej strony to coś, co jest na górze - o zdradzających i nie potrafiących naprawić tego, co popsuli.
Jak zdradzający mają naprawić coś, co popsuli, jeśli mają czas liczony w sekundach?
O! Tego nie mogłam pogodzic od wczoraj w głowie.

Tarantella - ogół i szczegół smile. Ode mnie by dostała kopa. A inni nie muszą być tacy jak ja. W przypadku "innych" naprawa związku to piłeczka po stronie zdradzającego. Jeśli związku nie uda się naprawić, tzn. że to jego wina. Widocznie nie umiał zadośćuczynić za wyrządzone zło.

Tarantella napisał/a:

Mam przeto pytanie - co zdrajca musiałby zrobić, żeby naprawić?

Nie widzę możliwości naprawy zdrady. Może inni widzą i podzielą się tymi sposobami.

Co należało udowodnić. big_smile
Ufff, a już się obawiałam, że tak długo się nie odzywasz, bo ślęczysz nad listą działań naprawczych i dopiero wtedy miałabym problem. big_smile

Widzisz, Lupus? Ja tak naprawdę też nie widzę możliwości naprawy. Jak kiedyś napisała Zazdrość - reanimacja trupa mija się z celem (czy jakoś tak). Problem jednak wśród tu licznie zgromadzonych polega na tym, że mimo iż "zdrowa" część głowy myśli jak powyżej, to jednak kolaboruje z tą "chorą" częścią głowy. Tej drugiej udaje się przekonać tę pierwszą, że warto się kolejny raz podłożyć, że warto pomataczyć, przehandlować wartości moralne za iluzję miłości, którą nam kiedyś stworzono. Ja niemal na użytek tej tu społeczności (i naszego wiekopomnego dzieła) poddaję sama siebie eksperymentowi psychiatrycznemu polegającemu na obserwacji samej siebie - ile zdołam sobie wcisnąć kitu i "łabędzich śpiewów". Już tu gdzieś wcześniej pisałam o ścieżkach neuronowych. Prosta sprawa - jeśli przez ileśtam lat reagowało się pozytywnie na czyjeś słowa (tzn. wierzyło się im) i generalnie ma się zaufanie do tego, co ludzie mówią, to strasznie trudno w krótkim odcinku czasu (bez względu na dowody winy) przeciąć te ścieżki i zakazać własnemu mózgowi pozytywnie reagować na deklaracje, obiecanki, łzy, żałosne minki. A psychofagi to wiedzą i nie zawahają się tego arsenału użyć. Ozdrowienie jednak może przyjść dopiero wówczas, kiedy nakażesz sobie zasadę - nie SŁUCHAĆ tylko PATRZEĆ. I mój eksperyment od jakiegoś czasu polega na ćwiczeniu umiejętności wyłączania uszu a włączania oczu. Prosty zabieg dostarczający niezbitych dowodów na to, że żyło się w matrixie i jest się tam spowrotem za uszy (dosłownie) wciąganym przez Mistrzów Psychologicznego Pressingu.
Ja, Lupus, usłyszałam TYLE zapewnień i deklaracji, że gdybym dostała za każde choć złotówkę, mogłabym sobie PKiN zbudować na własność. Udzieliłam tyle kredytów zaufania, że z samych odsetek jeszcze moje wnuki mogłyby żyć. Ale mam też cudowną świadomość, że od dłuższego czasu poruszam się po trasie przeze mnie wyznaczonej. Nawet jeśli wpadam na wyboje i w koleiny, to włączam napęd z 2 na 4 i jadę dalej MOJĄ DROGĄ. Ona jest z pewnością dłuższa niż danie zdrajcy kopa w dupę na starcie ale doprowadzi mnie do tego samego celu. Najważniejsze to nie dać się zawrócić tej chorej części głowy mizdrzącej się do upokarzających ofert byle jakiej miłości.
Tak naprawdę piszę to wszystko bardziej do moich dziewczyn, niż do Ciebie ale zależało mi na Twojej męskiej wypowiedzi w temacie. Jednym bowiem z oręży arsenału mojeo Mistrza Pressingu była próba udowodnienia mi, że są takie wspaniałe kobiety jak Clintonowe i Tigerowe Woods, które potrafią wybaczać a są takie płytkie istoty jak ja, które nie potrafią zrozumieć, że MĘŻCZYŹNI PO PROSTU TAK MAJĄ i trzeba im TO wybaczyć, zapomnieć, zrobić grubą kreskę i żyć dalej w tej "udoskonalonej" wersji jak gdyby nigdy nic ALE bez żadnych konsekwencji w postaci spełniania jakichkolwiek warunków stawianych przez stronę zdradzoną, bo dla strony zdradzającej ... (uwaga!) zbyt poniżające to jest big_smile
Dzięki za odpowiedź.

EDYCJA:
I żeby nie było. Powyższy eksperyment to raczej nie ja tylko na mnie jest przeprowadzany, a obserwacji dokonuję nie w celach masochistycznych tylko rehabilitacyjnych i nie laicko, tylko na podstawie dzienniczka podesłanego mi przez panią Anetę. Ma na celu stwierdzenie - jakie akcje drugiej strony wywołują w moim mózgu (i ciele) konkretne reakcje blokujące mi dostęp do zdrowego rozsądku. Jeśli któraś ma życzenie, mogę podesłać. Mam nadzieję, że pani Aneta się się nie obrazi, bo i tak to ćwiczenie ma sens tylko po skonsultowaniu owego dzienniczka ze specjalistą.

5 581

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Jednym bowiem z oręży arsenału mojeo Mistrza Pressingu była próba udowodnienia mi, że są takie wspaniałe kobiety jak Clintonowe i Tigerowe Woods, które potrafią wybaczać a są takie płytkie istoty jak ja, które nie potrafią zrozumieć, że MĘŻCZYŹNI PO PROSTU TAK MAJĄ i trzeba im TO wybaczyć, zapomnieć, zrobić grubą kreskę i żyć dalej w tej "udoskonalonej" wersji jak gdyby nigdy nic ALE bez żadnych konsekwencji w postaci spełniania jakichkolwiek warunków stawianych przez stronę zdradzoną, bo dla strony zdradzającej ... (uwaga!) zbyt poniżające to jest big_smile

Mój psychofag mnie zna....
Wie, że pewnych rzeczy nie wybaczam. I zrobił tą minę z "Larrego Crown'a" - gdy wiedział, ze już za późno... smile Że o parę zdań za wiele...
Dla mnie zdrada (nie tylko fizyczna) jest tak poniżająca dla partnera, tak egoistyczna, że nie ma zmiłuj. Pakujemy walizki i wypad. Nic nie chcę wiedzieć - bo co mnie obchodzi, komu i ile razy daje dupy obcy facet?

P.S. Ale żeby nie było - próba jedna była. Pamiętacie dziewczyny - "Może jakiś seksik"?  smile Nadzieja umiera ostatnia tongue

5 582 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-30 17:40:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Jednym bowiem z oręży arsenału mojeo Mistrza Pressingu była próba udowodnienia mi, że są takie wspaniałe kobiety jak Clintonowe i Tigerowe Woods, które potrafią wybaczać a są takie płytkie istoty jak ja, które nie potrafią zrozumieć, że MĘŻCZYŹNI PO PROSTU TAK MAJĄ i trzeba im TO wybaczyć, zapomnieć, zrobić grubą kreskę i żyć dalej w tej "udoskonalonej" wersji jak gdyby nigdy nic ALE bez żadnych konsekwencji w postaci spełniania jakichkolwiek warunków stawianych przez stronę zdradzoną, bo dla strony zdradzającej ... (uwaga!) zbyt poniżające to jest big_smile

Mój psychofag mnie zna....
Wie, że pewnych rzeczy nie wybaczam. I zrobił tą minę z "Larrego Crown'a" - gdy wiedział, ze już za późno... smile Że o parę zdań za wiele...
Dla mnie zdrada (nie tylko fizyczna) jest tak poniżająca dla partnera, tak egoistyczna, że nie ma zmiłuj. Pakujemy walizki i wypad. Nic nie chcę wiedzieć - bo co mnie obchodzi, komu i ile razy daje dupy obcy facet?

P.S. Ale żeby nie było - próba jedna była. Pamiętacie dziewczyny - "Może jakiś seksik"?  smile Nadzieja umiera ostatnia tongue

No to wypisuj się z klubu KKZB - nie spełniasz kryteriów. big_smile

5 583 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-30 18:04:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

No to wypisuj się z klubu KKZB - nie spełniasz kryteriów. big_smile

Potrafię być psychofagiem wink Stwierdziłam to wczoraj-dziś z ogromną przyjemnością. tongue  Przypomniałam sobie jak to jest...
Jak dojrzeję, to napiszę...

Przepraszam, ale nie wyrzucicie mnie. Jestem kkzb, zdecydowanie sad  Tylko chyba bardziej świadomą.

Tarantelko - dzienniczek poproszę.

Hmmm.... (to moje, nie nick) zastanawiałam się troszkę i wysnułam pewną refleksję, że ja to taka jestem 1/2 kkzb.
Bo uzmysłowiłam sobie, że większość moich reakcji typowych dla kkzb - nie "opuszczała" mojego wnętrza.
No wiecie - partner nie był właściwie świadomy tego, co działo sie pod skórą i pod kopułką. hmm  Bo powiem szczerze - wewnętrznie czułam, że te moje "odczucia" są dla mnie samej upokarzające. I skrywałam je. A gdy sprawy zaczynały się wymykać spod mojej kontroli - odchodziłam. Tak, ja odchodziłam.

Bosze.... jestem 1/2 kkzb czy 1/2 psychofaga? Już sama nie wiem...

5 584 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-07-30 18:11:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Jes, jes, jes. Dziewczyny!  Zaraz odpiszę na posty ale najpierw muszę, no MUSZE SIĘ WAM POCHWALIĆ.
Nie uprzedzałam faktów ale teraz już mogę powiedzieć!
Zostałam przyjęta do osady wioślarskiej na smoczych łodziach - jestem drakonką!

i dlatego jestes warta miliony dolarow...
tak "przyprawiaja" sie zdrowe kobiety... Powodzenia DRAKONKO  big_smile

Edit:
jakos tak dziwnie sie sklada ze DDA i DDD potrafia odnalezc pasje zycia i radosc zycia... a jak pojawia sie ON.. to zamieniaja sie w KKZB...

to taka ustawiczna walka samego z soba by nie pozwolic by ON stal sie nasza jedyna pasja i jedyna radoscia naszego zycia...
Roznie sobie z tym radze... oj roznie!
Latwiej zapanowac nad soba gdy rozstaemy sie z psychofagiem, trudniej gdy tworzymy nowy zwiazek...

5 585

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

jakos tak dziwnie sie sklada ze DDA i DDD potrafia odnalezc pasje zycia i radosc zycia... a jak pojawia sie ON.. to zamieniaja sie w KKZB...

to taka ustawiczna walka samego z soba by nie pozwolic by ON stal sie nasza jedyna pasja i jedyna radoscia naszego zycia...
Roznie sobie z tym radze... oj roznie!
Latwiej zapanowac nad soba gdy rozstaemy sie z psychofagiem, trudniej gdy tworzymy nowy zwiazek...

A pomyśl, co by było, gdybyśmy nie pracowały..... Chociaż ja - w ostrej fazie motylkowej - w ogóle nie odnotowywałam faktu, że wychodzę, jestem i wracam z pracy hmm  Na szczęście to było dawno temu smile
Masssssakrrraaa....

5 586

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Jes, jes, jes. Dziewczyny!  Zaraz odpiszę na posty ale najpierw muszę, no MUSZE SIĘ WAM POCHWALIĆ.
Nie uprzedzałam faktów ale teraz już mogę powiedzieć!
Zostałam przyjęta do osady wioślarskiej na smoczych łodziach - jestem drakonką!

i dlatego jestes warta miliony dolarow...
tak "przyprawiaja" sie zdrowe kobiety... Powodzenia DRAKONKO  big_smile

Jakaż ewolucja:
PSYCHOFAG GIRL
DRUM GIRL
DRACON GIRL
SPICE GIRL

Zazdrość, a Ty śpiewać miałaś, o ile dobrze pamiętam? My tu już rozsprzedałyśmy bilety na serię koncertów (Warszawa, Kraków, Bydgoszcz, Lublin i inne) gwiazdy o pseudonimie JEALOUSY GIRL.

5 587

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Arnika40 napisał/a:

Dlatego, jedyne co mozna zrobić w tej sytuacji, to zidentyfikować, a potem unikać sytuacji, które wzmagają aktywność tych obszarów wewnetrznej świadomości.

Tarantella napisał/a:

Najważniejsze to nie dać się zawrócić tej chorej części głowy...

najważniejsze to nie pozwolić jej kręcić chorych filmów i bezsensownych imaginacji, nie pozwolić budzić wątpliwości, nie pozwolić na "sztachanie", wypalić rozżarzonym prętem wszelkie mysli zaczynające się od "gdyby..." i zdeptać w zarodku chęć jakiejkolwiek kontynuacji, czy to w postaci "miłości", czy to w postaci zemsty.

Dziewczyny, dziekuję Wam za cytowane słowa.

Dziś moja chora połowa głowy dorwała się do manipulowania mną. Wiem, wiem, to przez tego czata. Miało mnie nie ruszyć - oczywiście ruszyło, miałyście rację. W pierwszej chwili wpadłam w popłoch, poczułam się znów gorsza, dlatego, że mnie zdradził i nie chciał, zaczęłam się nad soba znów użalać. Ale naszło mnie opamiętanie i pomyslałam sobie: Hola, hola!!! Kto tu jest gorszy? Ja, bo byłam wierna i dobra? Czy on, co kłamał i zdradzał? I ja mam źle się czuć przez kogoś takiego? Nie, nie nie!!! Nic z tych rzeczy. Niech sobie siedzi w tym zasranym czacie i snuje, nic nie mające wspólnego z rzeczywistością jaką funduje kobietom, opowieści o zaufaniu i szczerości w związku. Któraś znowu się nabierze, bo jest przekonywujący, ale to juz nie mój problem. Nie poświęcę reszty życia na ostrzeganie przed nim innych kobiet...
To naprawdę dobry pomysł, by takich oznaczać, żeby juz nigdy nikogo nie skrzywdzili. Tylko jak to robić? Publikować ich zdjęcia i nazwiska w internecie?
Fak, wkurzyłam się na bezsilność, bo tak naprawdę im nic się nie dzieje, nadal są bezkarni, wolni i robią co chcą. Można by kazdemu z nich spróbować narobic brudu w środowisku pracy czy wśród klientów.... ale oni o wiele lepiej znają metody jak odwracać kota ogonem i mogłoby się w efekcie okazać, że to my jesteśmy wariatkami a oni ducha winni. K....A MAĆ!!!! Tfu, parszywe bydlęta, ch.j z nimi!!!

Zła jestem na siebie, że pół dnia znów poświęciłam myślom o tym palancie zamiast zajmowac się sobą.

Zaczynam od początku 90 dni.

Kocham Was, dziewczynki. Dzięki, że mnie wysłuchujecie.

5 588

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Zła jestem na siebie, że pół dnia znów poświęciłam myślom o tym palancie zamiast zajmowac się sobą.

Zaczynam od początku 90 dni.

Kocham Was, dziewczynki. Dzięki, że mnie wysłuchujecie.

Kochana, najważniejsze, że się otrząsnęłaś w porę. Potykamy się - każda z nas to zna big_smile Ważne, żeby szybko wstać, pozaklejać odarte kolanka - i do przodu.

5 589

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Jes, jes, jes. Dziewczyny!  Zaraz odpiszę na posty ale najpierw muszę, no MUSZE SIĘ WAM POCHWALIĆ.
Nie uprzedzałam faktów ale teraz już mogę powiedzieć!
Zostałam przyjęta do osady wioślarskiej na smoczych łodziach - jestem drakonką!

i dlatego jestes warta miliony dolarow...
tak "przyprawiaja" sie zdrowe kobiety... Powodzenia DRAKONKO  big_smile

Jakaż ewolucja:
PSYCHOFAG GIRL
DRUM GIRL
DRACON GIRL
SPICE GIRL

Zazdrość, a Ty śpiewać miałaś, o ile dobrze pamiętam? My tu już rozsprzedałyśmy bilety na serię koncertów (Warszawa, Kraków, Bydgoszcz, Lublin i inne) gwiazdy o pseudonimie JEALOUSY GIRL.

no wiec z Michaelem nastapily pewne perturbacje.... wstydze sie napisac, napisze w mailu.

jeszcze nie spiewalam ale mam juz slowa:

Four Strong Winds
Intro: C-Am-D-D7
Refrain:
Four strong (G) Winds that blow (C) lonely,
Seven (D7) seas that run (G) high,
All those (C) things that don't (Am) change come what (D) may,
But my (G) good times are all (C) gone,
And I'm (D7) bound for movin' (G) on,
I'll look (C) for you if I'm (Am) ever back this (D) way,

I think I'll (G) g0 out to Alberta,
Weather's (D) good there in the (G) fall,
Got some (C) friends that I could (Am) go to workin' (D) for,
Still I (G) wish you'd change your (C) mind,
If I (D7) ask you one more (G) time,
But we've (C) been through that a (Am) hundred times or (D) more,

Instrumental Break:
Chords as per Verse

If I (G) get there before the (C) snow flies,
And (D7) things are goin' (G) good,
You could (C) join me if I (Am) send you down the (D) fare,
But if you (G) wait until it's (C) winter,
Then (D7) it would do no (G) good,
For the (C) winds sure can (Am) blow cold way out (D) there,

Repeat Refrain:

Tag:
I'll look (C) for you if I'm (Am) ever (D) back this (G) way.

5 590

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Dziś moja chora połowa głowy dorwała się do manipulowania mną. Wiem, wiem, to przez tego czata. Miało mnie nie ruszyć - oczywiście ruszyło, miałyście rację.  (...)
Zła jestem na siebie, że pół dnia znów poświęciłam myślom o tym palancie zamiast zajmowac się sobą.

Zaczynam od początku 90 dni.

Kocham Was, dziewczynki. Dzięki, że mnie wysłuchujecie.

Ależ nie ma za co. Ja dziś jestem na dyżurze. Jutro mam wolne big_smile

Karen, przez xxxdziesiąt lat naszego życia jechałyśmy na emocjach więc może teraz pokombinujmy na intelekcie.
Popatrzmy do mojego dzienniczka od pani Anety... wynika z niego, że po półtorej doby od kontaktu (dowolnego) powraca spokój i włącza się logiczne myślenie (względny bo względny ale spokój). Trzydzieści godzin, Karen. W momencie samego kontaktu - odebranie telefonu, maila, spotkanie celowane lub przypadkowe w sklepie - występuje pierwsze i tak silne uderzenie adrenaliny utrzymujące się około pół godziny, że potem organizm (mój) musi się z tego oczyszczać 30 h. Potem włącza się złość BO WŁĄCZA SIĘ NA POWRÓT KANAŁ LOGICZNEGO MYŚLENIA i podpowiada, że znów nami manipulowano/same sobą manipulowałyśmy. U mnie po około 2 dobach następuje drobne otępinie i cykl jest zamknięty. Można wracać do normalności. Oprócz tych krótkich cyklów są jeszcze cykle dłuższe, w których skład wchodzą doły przeplatające się ze stanami euforii a potem znów złości a następnie reminiscencji, kiedy to jesteśmy najbardziej podatne na głupoty w stylu - zadzwonię, napiszę, wejdę na czata, co by się sztachnąć. Typowe cykle odstawienne.
Logiczne? Logiczne. Więc zajmij się sobą i pierdziel wszystkie zemsty. Kogo to, fak, interere ile jeszcze będzie miał kobiet i dzieci i kogo pokiereszuje. Co to my placówka resocjalizacyjna jesteśmy? Całego świata nie da się uratować - świat niech ratuje się sam. My uratujmy siebie.
Proszę bardzo - plan na dziś (mój ale mogę użyczyć) - farba, manicure, pedicure i film pt. Bonneville.

Posty [ 5 526 do 5 590 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 84 85 86 87 88 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026