netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 772 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 83 84 85 86 87 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 461 do 5 525 z 26 310 ]

5 461 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-28 00:36:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lupus napisał/a:

Tarantella, a co to ma do rzeczy? Z łaski swej wskaż mi swój post, w którym dajesz mężczyźnie prawo do takiego błędu, bo mam wrażenie, że Ci solidarność płciowa zaskoczyła. Poza tym rozumiem, że Ty albo święta jesteś, albo nikogo i nigdy nie krytykujesz?

A to co zrobiła owa Pani, to nie błąd, tylko wybitne świństwo, którego znaczenia wciąz nie dostrzega. Ja takie osoby na własny użytek nazywam "niepełnosprawni emocjonalnie". Litowanie się nad takimi osobami nie ma najmniejszego sensu, bo - jak to niepełnosprawni emocjonalnie - odczytają Twoją litość jako słabość i tym bardziej Cię skopią.

To był jakiś drugi albo trzeci z moich tysiąca postów. Napisałam w nim, że pozwoliłam psychofagowi na powrót po zdradzie i podjęłam z nim próbę odbudowy tego, co kiedyś między nami było (no bo było). Właśnie w imię tego, że ani ja nie jestem święta ani nikt na tym świecie. No niestety nie skorzystał był i podziękowałam za współpracę. Wszystko, co się działo potem było skutkiem mojej choroby czyli omawianego tu syndromu KKZB, jednakowoż uważam, że szansa należy się każdemu.

To kopanie w tyłek mężczyzna vs kobieta mi się jednakowoż nie spodobało.

EDYCJA:

"Niepełnosprawni emocjonalnie" - fajne.
Można jeszcze - "Emocjonalnie sprawni inaczej"
A można też prościej - psychofagi.

5 462

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

To był jakiś drugi albo trzeci z moich tysiąca postów. Napisałam w nim, że pozwoliłam psychofagowi na powrót po zdradzie i podjęłam z nim próbę odbudowy tego, co kiedyś między nami było (no bo było).

Aha, i jaki skutek? Bo to chyba był podobny do "naszej" Montitty - niepełnosprawny emocjonalnie, który oczekiwał, że on popsuł, a Ty naprawisz, tak?

Tarantella napisał/a:

jednakowoż uważam, że szansa należy się każdemu.

A ja nie. Nie mam obowiązku wybaczania takich numerów. Dla mnie zdrada = koniec i to koniec błyskawiczny, czas liczony w sekundach, a nie dniach. Zerwałbym w takim przypadku, nawet gdyby to miało zrobić zgliszcza z mojego i jej życia. Prędzej bym pod mostem zamieszkał, niż spędził z nią pod jednym dachem choć jedną noc.

5 463

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lupus napisał/a:
Tarantella napisał/a:

To był jakiś drugi albo trzeci z moich tysiąca postów. Napisałam w nim, że pozwoliłam psychofagowi na powrót po zdradzie i podjęłam z nim próbę odbudowy tego, co kiedyś między nami było (no bo było).

Aha, i jaki skutek? Bo to chyba był podobny do "naszej" Montitty - niepełnosprawny emocjonalnie, który oczekiwał, że on popsuł, a Ty naprawisz, tak?

Tarantella napisał/a:

jednakowoż uważam, że szansa należy się każdemu.

A ja nie. Nie mam obowiązku wybaczania takich numerów. Dla mnie zdrada = koniec i to koniec błyskawiczny, czas liczony w sekundach, a nie dniach. Zerwałbym w takim przypadku, nawet gdyby to miało zrobić zgliszcza z mojego i jej życia. Prędzej bym pod mostem zamieszkał, niż spędził z nią pod jednym dachem choć jedną noc.

Masz starszego brata?

5 464

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A co to ma do rzeczy?

5 465 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-28 00:42:37)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lupus napisał/a:
Tarantella napisał/a:

jednakowoż uważam, że szansa należy się każdemu.

A ja nie. Nie mam obowiązku wybaczania takich numerów. Dla mnie zdrada = koniec i to koniec błyskawiczny, czas liczony w sekundach, a nie dniach. Zerwałbym w takim przypadku, nawet gdyby to miało zrobić zgliszcza z mojego i jej życia. Prędzej bym pod mostem zamieszkał, niż spędził z nią pod jednym dachem choć jedną noc.

I za to Cię szanuję. I siebie też big_smile

5 466

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lupus napisał/a:

A co to ma do rzeczy?

Lupus, Ty nie wiesz o co kaman? Ja wszystko widzę... tongue

5 467

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Niekochana, to może mi objaśnicie, a ja Wam odpowiem: nie mam starszego brata.

5 468

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lupus napisał/a:

Niekochana, to może mi objaśnicie, a ja Wam odpowiem: nie mam starszego brata.

Dla Tarntelli starszy brat z Twoimi poglądami byłby akurat big_smile

Bosze....

5 469

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Lupus, muszę kończyć, bo mam ważna rozmowę.
Dobranoc, pogłaszcz "maleństwa ode mnie big_smile

5 470

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Lupus napisał/a:

Niekochana, to może mi objaśnicie, a ja Wam odpowiem: nie mam starszego brata.

Dla Tarntelli starszy brat z Twoimi poglądami byłby akurat big_smile

Bosze....

Sorry, zagapiłam się.
Tak, Niekochana dokonała prawidłowej interpretacji mojego tendencyjnego pytania.
Dobra może być kolega z wojska byle z tymi samymi poglądami ... no i stanu wolnego ... no i ok. 180 cm wzrostu żeby miał, a i jakieś takieś wykształcenie najlepiej politechniczne, no ale żeby dysortografem nie był, no i żeby lubił białe kotki.

5 471

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Spróbowałbym Ci wciśnąć mojego brata, ale jest po 1. młodszy, po 2. lubi nie białe kotki, tylko białe kreski, a po 3. Ty już jednego niepełnosprawnego miałaś... smile

5 472

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lupus napisał/a:

Spróbowałbym Ci wciśnąć mojego brata, ale jest po 1. młodszy, po 2. lubi nie białe kotki, tylko białe kreski, a po 3. Ty już jednego niepełnosprawnego miałaś... smile

To odpada. 1. Młodszych nie lubię, 2. Pudrowania nosa też nie, 3. Niepełnosprawnego to se sama znajdę - lezą do mnie jak misie do miodu.
Dobranoc wszystkim
Jutro (dziś) też jest dzień ... roboczy. Trzeba rano stawić się w pracy i odpalić forum.

5 473

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja wstaję o 4, nie wiem czy warto się kłaść smile

5 474

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lupus napisał/a:

Ja wstaję o 4, nie wiem czy warto się kłaść smile

Nie warto...

5 475

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lupus napisał/a:

Pisz sobie co chcesz, tylko ten wątek jest dla kobiet kochających zxa bardzo, a nie egoistycznych, zdradzających i nie potrafiących naprawić tego, co popsuły. Tak, naprawa Twojego związku była Twoim obowiązkiem, skoro mąż wyświadczył Ci tę ŁASKĘ i nie dał kopa w tyłek.

Wilku, bardzo Ci dziękuję za tak szarmancką obronę naszych wartości big_smile Jestem pod wrażeniem smile
A niech stracę. Napiszę to, bo nie daje mi to spokoju...
Lupus Ty się marnujesz jako samotny Wilk. Mężczyzna z takimi poglądami to dziś rzadkość. Niestety hmm
Zobacz, ile nas, kobiet o takich samych poglądach jak Twoje jest tu, na jednym forum. Statystycznie rzecz ujmując - w Twoich okolicach też musi być ich trochę. Rozglądnij się uważnie, może warto opuścić gardę?
Życzę Ci, żebyś znalazł taką, co te nasze punkty 1-3 ma połączone w harmonijną całość tongue
P.S. To naprawdę możliwe, wiem co mówię. Kończę, bo dbam o czyjś system nerwowy big_smile

5 476

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja bardzo, naprawdę bardzo przepraszam ale mnie coś dopadło. Chyba ten wirus co mi dzieci męczył dwa tygodnie temu, wreszcie się kurna wykluł. Niech to wszyscy diabli wezmą. Leków innych oprócz apapu nie mogę - ta cholerna ciąża, rumianek i czosnek w maksymalnych ilościach - na szczęście mąż na wyjeździe, mogę ziać do woli.

Łażę w zimowej piżamie, puchatym szlafroku i czapce na głowie. A tu tak a ładna pogoda, cholera by to trzasła!

Median Kochana - moja rada - spotkaj się i wypróbuj. Co Ci będę długo gadać. Przykumaj jak całuje chociażby. Ja na pierwszej randce trzydniowej nie wypróbowałam i wypominane mam do dziś. DO DZIŚ! Musowo go musisz wypróbować. Taka ładna pogoda. Idealna na randeczki. Tak o zmierzchu, kafejka, sukienka zwiewna, włos rozwiany przez wietrzyk, delikatne perfumy nienachalne, sandałki, depilejszyn, te sprawy.

Co do stękania Pana od Zazdrości - nie ma dla Cię ratunku. Jak kupka wystękana nie obrzydza - to jest koniec. Finito. Pozamiatane. Żywioł Cię dopadł i poleciałaś.

Łomatko. Właśnie do mnie dotarło że już nigdy przenigdy nie pójdę na pierwszą randkę. Dziwne uczucie. Tak jakby trochę strata, a jednocześnie święty anielski spokój. Stara już jestem. Stara, schorowana i obleśna. Idę się walnąć na tapczan. Jezu znowu się plują. Diabły Wam mówię. Diabły wcielone te moje dzieci.

5 477

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Kriss napisał/a:

Łomatko. Właśnie do mnie dotarło że już nigdy przenigdy nie pójdę na pierwszą randkę. Dziwne uczucie. Tak jakby trochę strata, a jednocześnie święty anielski spokój. Stara już jestem. Stara, schorowana i obleśna. Idę się walnąć na tapczan. Jezu znowu się plują. Diabły Wam mówię. Diabły wcielone te moje dzieci.

A jakie mają być? Po takiej matce... tongue
Nie wygłupiaj się, kochana. NASZA pierwsza randka jeszcze przed nami... tongue

5 478

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczęta (i chłopaku) udało mi się jakimś cudem wejść, więc szybciutko poczytałam i może uda mi się wpisać słówko smile Nie wiadomo jak długo ten cud potrwa.
Niekochana 3maj się ciepło i życzenia zdrówka dla córki.
Kriss kuruj się spokojnie i dbaj o siebie.
Marynarko gratuluję przejścia na kolejny level, chyba jesteś "najzdrowsza" ze wszystkich.
Median, nie rób nic na siłę i nic przeciw sobie, musisz się czuć dobrze i komfortowo. Jak potrzebujesz podglądania zza donicy to ja służę ale dopiero od niedzieli smile
Tarantello dzięki za zaproszenie, ale chwilowo niewykonalne. Szykuję kozę do wyjazdu (jutro ma ten fakt nastąpić), no i JESZCZE mam Zuzię pod opieką.
Karen, proszę Cię nie rób sobie kuku. To boli tak samo mocno i zaprzepaszcza całą dotychczasową robotę. Wiem, bo idiotycznie w zeszłym roku wybrałam się z onym w odwiedziny do córki. 3 dni, spanie pod namiotem, było jak drzewiej. A potem całe to gówno z powtórnym rozstaniem, wspomnieniami nachalnymi i cała robota od nowa. NIE WARTO. Myśli żyją własnym życiem psie krwie, my za delikatne na takie ponawianie procesu katowania.
Lupus pozdrawiam, dobrze, że jesteś.
DDD big_smile Pozdrawiam wszystkich i całuję big_smile

5 479

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ech. widziałam moje zdjęcia ze spływu...jestem większa od faceta, który siedzi za mną i mam gigantyczne, olbrzymie, monstrualne cycki. Czemu ja się w ogóle czuję samotna, skoro normalnie żyjemy sobie we troje, ja plus te dwa giganty...

A ja dochodzę do wniosku,że się nadmiernie samobiczuję odnośnie byłej mego byłego. do licha, kiedy my zaczęliśmy romansować ona też już z kimś romansowała, wiedziała o mnie, nikt nie był żonaty, nie miał dzieci i on się rozchodzili...a mimo to wiem,że nie powinnam była się w tamto plątać, po prostu dlatego,że to chory układ od początku był. to właśnie mój kłopot- nie wyczuwam chorych układów...
Chociaż nie, dostrzegałam, to jest najlepsze. ja chciałam wtedy po prostu poromansować, pocieszyć się w mojej samotności a jego po jego rozstaniu, sprawdzić jak to jest, kiedy jest tak przyjacielsko, miło i bez wielkich uczuć, chociaz raz...szkoda tylko,że kiedy wyznawał mi miłość i zabiegał o mnie ja to kupiłam....i nie włączyło mi się światło ostrzegawcze,że on nie nadaje się do związku. ja chyba jednak mam za wysokie mniemanie o sobie, skoro uznałam,że tak go opromienił mój blask,że nagle zaczął być...cieplejszy. Ciekawe, jakby to było jakby on to czytał, założę się,że widzi to całkiem inaczej.

5 480 Ostatnio edytowany przez karen (2011-07-28 09:48:42)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:

Karen, proszę Cię nie rób sobie kuku. To boli tak samo mocno i zaprzepaszcza całą dotychczasową robotę. Wiem, bo idiotycznie w zeszłym roku wybrałam się z onym w odwiedziny do córki. 3 dni, spanie pod namiotem, było jak drzewiej. A potem całe to gówno z powtórnym rozstaniem, wspomnieniami nachalnymi i cała robota od nowa. NIE WARTO. Myśli żyją własnym życiem psie krwie, my za delikatne na takie ponawianie procesu katowania.

Dzięki, Anhedonio. Wyróżnione słowa ostatecznie mnie przekonały. Mnie się może wydawać, że panuję nad wszystkim, że to tylko psikus, że to tylko oznacza, że jestem już zdrowa, bo nie reaguję zbyt emocjonalnie, ale co z tym zrobi moja podświadomość to nie wiadomo. Lepiej jej nie wodzić na pokuszenie.
Wytrzymałam 90 dni, to i wytrzymam następne. I wszystkie kolejne też. Tak mi dopomóż to FORUM. Poza tym nie muszę odpłacać pięknym za nadobne, aby poczuć się lepiej.

Niekochana, Lupus, bardzo Was cenię, za Wasze zasady i poglądy, a zwłaszcza za ich stosowanie w życiu. Odnoszę jednak wrażenie, że uważacie, że ludzie się nie zmieniają, nie uczą i nie rozwijają. Osobiście uważam, że uratowanie związku po zdradzie ma minimalne szanse, ale nie można nikomu odmawiać prawa do próbowania. To po pierwsze. A po drugie. Jesli nawet ktoś dopuścił się zdrady, nie znaczy to z całą pewnością (choc często tak bywa), że w tym lub kolejnych związkach zrobi to samo. Dlatego nie podoba mi się definitywne skreślanie osób, ktore upadły, wiedzą, że źle zrobiły i są na etapie poszukiwań siebie, swojej drogi, swoich wartości. Ci, którzy nie mają wątpliwości, zdradzają i czują się z tym dobrze, zapewne nie są na tym forum. Może podanie dłoni osobie, która błądzi i udzielenie jej pomocy w zrozumieniu pewnych spraw byłoby lepsze niż skreslenie i wygnanie? Nie uważacie? A przynajmniej taka próba. Bo do swoich wniosków każdy musi dojść sam, z tym że łatwiej, gdy ma się wsparcie.

Dobrego dnia Wszystkim smile

5 481

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Niekochana, Lupus, bardzo Was cenię, za Wasze zasady i poglądy, a zwłaszcza za ich stosowanie w życiu. Odnoszę jednak wrażenie, że uważacie, że ludzie się nie zmieniają, nie uczą i nie rozwijają. Osobiście uważam, że uratowanie związku po zdradzie ma minimalne szanse, ale nie można nikomu odmawiać prawa do próbowania. To po pierwsze. A po drugie. Jesli nawet ktoś dopuścił się zdrady, nie znaczy to z całą pewnością (choc często tak bywa), że w tym lub kolejnych związkach zrobi to samo. Dlatego nie podoba mi się definitywne skreślanie osób, ktore upadły, wiedzą, że źle zrobiły i są na etapie poszukiwań siebie, swojej drogi, swoich wartości. Ci, którzy nie mają wątpliwości, zdradzają i czują się z tym dobrze, zapewne nie są na tym forum. Może podanie dłoni osobie, która błądzi i udzielenie jej pomocy w zrozumieniu pewnych spraw byłoby lepsze niż skreslenie i wygnanie? Nie uważacie? A przynajmniej taka próba. Bo do swoich wniosków każdy musi dojść sam, z tym że łatwiej, gdy ma się wsparcie.

Dobrego dnia Wszystkim smile

Się wypowiem we własnym imieniu.
Nie odmawiam nikomu prawa do ratowania związku. To indywidualna sprawa każdego z nas, a ja wypowiedziałam swoją opinię.
Odnośnie drugiej sprawy - ktoś kiedyś, na pewno mężczyzna zadał na tym forum osobie, która zdradziła bardzo mądre moim zdaniem pytanie: "Dlaczego uważasz, że wchodząc w nowy związek (wcześniej zdradziwszy kogoś innego) masz "czystą kartę"? Czy złodziej - gdy przestanie kraść - przestaje być złodziejem? Gwałciciel - gdy zrobi to tylko raz - przestaje być gwałcicielem?" Wydaje mi się, że właśnie takie "rozgrzeszanie" samego siebie prowadzi do braku refleksji i w konsekwencji - powielania wzorca.  A le to moje zdanie i nie trzeba się z nim zgadzać...
Karen - a tu sytuacja była zupełnie inna. Historia - tak jak napisał Lupus została nam przedstawiona kłamliwie. Ja tu widzę problem. W kłamstwie, którego zwłaszcza tu, na forum nie toleruję.

P.S. Niektórzy ludzie się rozwijają, uczą i zmieniają - inni nie. Gdyby mój mężczyzna mnie zdradził - niech ma szansę na rozwój u boku kogoś innego. Nie przekreślam go jako człowieka. Przekreślam go jako MOJEGO mężczyznę. A właściwie, to sam się przekreślił.   

Kochana moja - DDD. Anhedonia dobrze prawi big_smile

5 482

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Nie odmawiam nikomu prawa do ratowania związku. To indywidualna sprawa każdego z nas, a ja wypowiedziałam swoją opinię.

Jasne.

niekochana72 napisał/a:

Odnośnie drugiej sprawy - ktoś kiedyś, na pewno mężczyzna zadał na tym forum osobie, która zdradziła bardzo mądre moim zdaniem pytanie: "Dlaczego uważasz, że wchodząc w nowy związek (wcześniej zdradziwszy kogoś innego) masz "czystą kartę"? Czy złodziej - gdy przestanie kraść - przestaje być złodziejem? Gwałciciel - gdy zrobi to tylko raz - przestaje być gwałcicielem?" Wydaje mi się, że właśnie takie "rozgrzeszanie" samego siebie prowadzi do braku refleksji i w konsekwencji - powielania wzorca.  A le to moje zdanie i nie trzeba się z nim zgadzać...

"Rozgrzeszenie" a ""rozgrzeszenie".
Co innego znajdowanie usprawiedliwienia dla niecnego czynu i w konsekwencji wybielenie siebie przed sobą.
A co innego uznanie zła wyrządzonego drugiej osobie, zrozumienie swojego błędu, słabości, wyciągnięcie wniosków i zmiana swojego postępowania. A także wybaczenie sobie. Wybaczanie sobie jest konieczne jeśli siebie kochamy. Wybaczenie nie w sensie, "e tam, nic wielkiego, jestem spoko", tylko wybaczenie "Kocham i akceptuję siebie pomimo tego, że postąpiłam źle i okazałam się słaba. To doświadczenie jest ścieżką mojego rozwoju, dzięki niemu nauczyłam się, że to i tamto. Nie zdejmuje to jednak ze mnie odpowiedzialności za uczynione zło.".
W życiu można się rozgrzeszać na różne sposoby, najpierw się wybielać, potem zrozumieć. I ja bronię prawa do tej drogi, prawa do stawania się lepszym i dawania innym takiego prawa.

niekochana72 napisał/a:

Karen - a tu sytuacja była zupełnie inna. Historia - tak jak napisał Lupus została nam przedstawiona kłamliwie. Ja tu widzę problem. W kłamstwie, którego zwłaszcza tu, na forum nie toleruję.

Tak, tu lezy problem. Tylko, że może byc taka sytuacja, która zdarza się często, kiedy ktoś sam sobie zaprzecza i wierzy w to zaprzeczenie. I takie zaprzeczenie przedstawia innym.
Nie jesteśmy tu od oceniania, sądzenia i potępiania. Może taka nasza dzisiejsza dyskusja dla montitty, jesli jeszcze tu zajrzy, będzie miała większe znaczenie, niż dawanie ufnego wsparcia, czy krytykowanie kłamstwa. Mam taką nadzieję.

niekochana72 napisał/a:

Kochana moja - DDD. Anhedonia dobrze prawi big_smile

Wiem, wiem smile
Strasznie miałam ochotę trochę go podjarać w tym czacie, a potem rzucić mu wiąchę bluzgów, ale posłucham Was i odpuszczę sobie. Poza tym.... w świetle powyższej dyskusji  i nie tylko - to, że ktoś bardzo mnie skrzywdził, nie upoważnia mnie do tego, żebym mu odpłacała nawet namiastką niezbyt szlachetnych czynów. Powinnam byc ponad to. A swoja drogą, Tarantella miała trochę racji, chyba chciałam się trochę "sztachnąć". Oj, pobędę jeszcze sobie na tym forum nie tylko towarzysko, jeszcze muszę się uczyć. Choc zdarza mi się dawać rady innym, to sama też ich potrzebuję.
Dobrze, że jesteście, kochane big_smile

CAŁKOWICIE WYCOFUJĘ SWOJĄ ENERGIĘ Z PRZESZŁOŚCI I KIERUJĘ JĄ KU PRZYSZŁOŚCI !!!!

5 483 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-07-28 14:35:34)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

bylam wczoraj u lekarza... po wszystkich badaniach...

(lekarz w zastepstwie mojego)
-ile pani ma lat?
-X
-X?
-tak
-widze tu w komputerze, ze X... to ktory to rocznik?
-:|  XXXX
-nie wyglada pani na tyle...hmmm... no ale licza sie wyniki badan.... ma pani bardzo dore wyniki badan. Dawno takich nie widzialam. Lepsze niz pani corka.
-zatem co w spawie ciazy?
-spiesz sie dziewczyno, jesli chcesz zrob to i nie zwlekaj.

EDIT:
a swoja droga przy nastepnej wizycie poprosze o kopie tych wynikow i jesli bedzie Ci sie chcialo kochana siostrzyczko poddam Twojemu wnikliwemu oku.


Jestem zakochana... kurna olek

5 484

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jestem do dyspozycji, kochana. big_smile

5 485

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lupus napisał/a:
montitta napisał/a:

To nie ja was zdradzalam ,tylko wasi mężowie ,i nie ponoszę za to żadnej winy!!

A jak Ci powiem, że mnie mąż nie zdradził, to i tak pewnie nie uwierzysz... smile

Pisz sobie co chcesz, tylko ten wątek jest dla kobiet kochających zxa bardzo, a nie egoistycznych, zdradzających i nie potrafiących naprawić tego, co popsuły. Tak, naprawa Twojego związku była Twoim obowiązkiem, skoro mąż wyświadczył Ci tę ŁASKĘ i nie dał kopa w tyłek.

Lupus? Jestes tam?
Dręczy mnie jedna sprawa. Powiedziałeś dwie sprzeczne ze sobą rzeczy. Z jednej strony - że zdrajca zalicza kopa na starcie (tudzież finiszu). Z drugiej strony to coś, co jest na górze - o zdradzających i nie potrafiących naprawić tego, co popsuli.
Jak zdradzający mają naprawić coś, co popsuli, jeśli mają czas liczony w sekundach?
O! Tego nie mogłam pogodzic od wczoraj w głowie.

Mam przeto pytanie - co zdrajca musiałby zrobić, żeby naprawić?
Masz, Lupus, jakieś pomysły?
Ten temat juz sie tu pojawił ale oprócz ekstrakcji przyrodzenia, niewiele konstruktywnego wyniknęło. Teraz sprawa wraca w Twoich słowach, więc ciekawa jestem, co zadowoliłoby Ciebie w takiej sytuacji. Nie żebym planowała zdradę big_smile, ale swoje myśli na ten temat też mam i ciekawa jestem Twojego zdania, jako przedstawiciela płci odmiennej.

5 486 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-28 15:21:51)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przepraszam, ale chyba chodziło o to, ze Lupus (jako i ja) w SWOIM stadku nie toleruje zdrady.

U innych - dopuszcza ten dziwaczny tongue proceder, ale - obwarowany licznymi potwierdzeniami poprawy.
Lupus - jeśli coś pokręciłam - wybacz i naprostuj.

Wersja prywatna Lupusa:

Lupus napisał/a:

Inna rzecz, że dla mnie niepojęte jest kontynuowanie przez niego tego związku...

Wersja dla chętnych do wybaczania:

Lupus napisał/a:

I nie wiem czemu analizujesz co ona chce. Jakie to ma znaczenie? To nie ona dostała w łeb, tylko ona zdradziła. Teraz, żeby coś naprawić, powinna robić to, co on jej każe i jeszcze więcej z własnej inicjatywy.

Przepraszam Lupus, że tak Cie tu wykorzystuję, ale jestem szczerze zadowolona, że ktoś wyznaje podobnie radykalne zasady big_smile

5 487

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Lupus napisał/a:

I nie wiem czemu analizujesz co ona chce. Jakie to ma znaczenie? To nie ona dostała w łeb, tylko ona zdradziła. Teraz, żeby coś naprawić, powinna robić to, co on jej każe i jeszcze więcej z własnej inicjatywy.

O boże, Niekochana, czyżbyś propagowała niewolnictwo??????????
Wyróżnione słowa zdecydowanie mi się nie podobają, bez względu na jakikolwiek kontekst.

5 488

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
Lupus napisał/a:

I nie wiem czemu analizujesz co ona chce. Jakie to ma znaczenie? To nie ona dostała w łeb, tylko ona zdradziła. Teraz, żeby coś naprawić, powinna robić to, co on jej każe i jeszcze więcej z własnej inicjatywy.

O boże, Niekochana, czyżbyś propagowała niewolnictwo??????????
Wyróżnione słowa zdecydowanie mi się nie podobają, bez względu na jakikolwiek kontekst.

Ja pozostaje przy wersji prywatnej - nie toleruję i nie wybaczam zdrady. Wersja druga - to słowa Lupusa.
Mam pewne podejrzenia.... że to zniewolenie... ten Czerwony Kapturek.... tongue

5 489

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No i musiałam wezwać lekarza do córki hmm Biegunka i temperatura bz.
Przyjechał - młodziak, ale bardzo dokładny i skrupulatny. Patrzyłam mu na ręce wink A córce - zdecydowanie się polepszyło. Zostawił numer, gdyby się pogorszyło. Hmmm.... czy się  jej pogorszy? tongue

5 490

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Mam pewne podejrzenia.... że to zniewolenie... ten Czerwony Kapturek.... tongue

He he he...

Wilk i Czerwony Kapturek, pan i suczka, BDSM, SM.... ja tam wolę seks tantryczny, ale jesli komus co innego sprawia przyjemność to OK. Jestem tolerancyjna, dopóki dwoje ludzi dobrze się bawi i nikt nie czuje się pokrzywdzony to niech im tam smile

5 491

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Karen - właśnie, miałaś dzis o seksie tantrycznym opowiedzieć...
Pliiiiiissssss...... ja nic nie wiem na ten temat big_smile

5 492

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

No i musiałam wezwać lekarza do córki hmm Biegunka i temperatura bz.
Przyjechał - młodziak, ale bardzo dokładny i skrupulatny. Patrzyłam mu na ręce wink A córce - zdecydowanie się polepszyło. Zostawił numer, gdyby się pogorszyło. Hmmm.... czy się  jej pogorszy? tongue

Ach Ty wyrodna matko!!!! tongue

5 493 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-28 16:51:05)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

No i musiałam wezwać lekarza do córki hmm Biegunka i temperatura bz.
Przyjechał - młodziak, ale bardzo dokładny i skrupulatny. Patrzyłam mu na ręce wink A córce - zdecydowanie się polepszyło. Zostawił numer, gdyby się pogorszyło. Hmmm.... czy się  jej pogorszy? tongue

Ach Ty wyrodna matko!!!! tongue

Nie o mnie chodzi. Ja nie lubię młodziaków. Potrzebuję dojrzałego mężczyzny.
To moja córka strzelała oczami i Pan Dr tez jakiś taki... zadowolony z wizyty wink No i ten numer. Takimi wołami napisał, że ślepy by zauważył...
A w poniedziałek kazał sie wezwać na kontrolę. Jak nie będzie miał dyżuru, to go wezwą big_smile Ahh... ta młodość...

5 494

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Karen - właśnie, miałaś dzis o seksie tantrycznym opowiedzieć...
Pliiiiiissssss...... ja nic nie wiem na ten temat big_smile

To nie tylko seks. To cała filozofia. To połączenie ciał i dusz. To rytuały i techniki pozwalające na przezywanie aktu miłosnego całą swoja istotą. Uaktywnienie wszystkich zmysłów i maksymalne wykorzystanie energii obojga partnerów.
Dużo o tym w necie, ale nie wszystko opisuje całą filozofię skupiając się jedynie na technikach. Co prawda już samo wprowadzenie tych technik zdecydowanie wpływa na poprawę jakości współżycia. Ale myślę, że dopiero poznanie i wprowadzenie w zycie przynajmniej podstaw tej filozofii mogłoby przenieść w inny wymiar seksualności. Intryguje mnie to od dawna i wierzę, że takie zespolenie na wszystkich poziomach jest mozliwe,  oczywiście nie z każdym. Do tego potrzeba całkowitego otwarcia i zaangazowania.

5 495 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-28 18:17:15)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
Lupus napisał/a:

I nie wiem czemu analizujesz co ona chce. Jakie to ma znaczenie? To nie ona dostała w łeb, tylko ona zdradziła. Teraz, żeby coś naprawić, powinna robić to, co on jej każe i jeszcze więcej z własnej inicjatywy.

O boże, Niekochana, czyżbyś propagowała niewolnictwo??????????
Wyróżnione słowa zdecydowanie mi się nie podobają, bez względu na jakikolwiek kontekst.

Taaa. I co ciekawe, Karen - to my dostałyśmy tak strasznie po dupie, a jednak to my głosujemy za odwołaniem kary śmierci (której nota bene jestem zwolenniczką).
To oto krótkie badanie statystyczne dowodzi, że WŁAŚNIE DLATEGO, Karen, my dostałyśmy po tej dupie bo takie z nas dupy. I tylko my tu jesteśmy najczystszą próbką laboratoryjną KKZB, bo chciałyśmy wybaczyć MIMO wszystko, MIMO tego, że w gruncie rzeczy mamy takie same poglądy, jak zdrowa reszta świata.
Możemy się tylko pocieszać, że to był objaw choroby a nie immanentna cecha naszych charakterów.

Czyż nie zazdrościmy Lupusowi takiego zdania:
Dla mnie zdrada = koniec i to koniec błyskawiczny, czas liczony w sekundach, a nie dniach. Zerwałbym w takim przypadku, nawet gdyby to miało zrobić zgliszcza z mojego i jej życia.

Sęk w tym, że całe moje otoczenie słyszało TO właśnie zdanie rok, dwa, pięc lat temu ode mnie. Zdawać by się mogło, że po zasmakowaniu zdrady to zdanie zostanie z całą stanowczością wcielone w życie ... aż tu nagle, ku memu własmeu zaskoczeniu ... zatrzymałam się w pół kroku i zawisłam jak zawirusowany sprzęt.
Oto ja - umiejąca bronić swoich praw do religijnego niezrzeszania się w religijnie zrzeszonym państwie, oto ja - umiejąca postawić się chamskim karkom napastującym długowłosego na przystanku, oto ja - pyskata czarno-biała, oto ja - która swojej siostrze w analogicznej sytuacji kazałabym spalić ciuchy wiarołomcy a jemu plunąć w twarz na pożegnanie ... nie potrafiłam obronić siebie samej przed bestialstwem mojego własnego mózgu.

Czyżby ten fim s-f, który sobie nakręciłam o moim pięknym życiu był aż tak sugestywny? A może on sam był aż tak sugestywny? A może winien jest mały biały kotek, który tak bardzo chciałbyć przytulany za WSZELKĄ CENĘ?

Powód? Do dziś nie wiem mimo tony lektur, mimo terapii, mimo sabatów.

5 496 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-28 17:17:39)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hmmm... powiem coś, co zabrzmi może okrutnie, ale wydaje mi się, ze gdybym kiedyś zdradziła - to sama odeszłabym od niego. No kurcze, chyba nie potrafiłabym codziennie patrzeć na niego z myślą, co mu zrobiłam.
Wg mnie zdrada to jedno z największych upokorzeń... I najokrutniejsze, bo przecież robi się to sobie, która nas kocha i nam ufa...
Ehhh... straszna rzecz.

5 497 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-07-28 18:55:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pozostane przy wizerunku swietej inkwizycji

5 498 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-28 19:06:49)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

Pozostane przy wizerunku swietej inkwizycji

Cicho tam, nie odzywaj się... My tu jakoś musimy sobie radzić z pewnymi hmmm.... DEFICYTAMI, a ta cholera się chwali. tongue

Napiszę dziś do Ciebie kochana, albo jutro... Jak zbiorę myśli tongue

5 499

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

nie chwale sie. .
daje sygnal, ze wszystko ci powiem... co tylko zechcesz

5 500

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

nie chwale sie. .
daje sygnal, ze wszystko ci powiem... co tylko zechcesz

Wiem kochana, wiem tongue I pewnie niedługo....
Napisałam krótko do Ciebie. Bardzo krótko, ale więcej nie mogę.
A ten seks tantryczny - niedługo się odezwę tongue

5 501

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

tara - mail

Ale w sensie, że niby brutto-netto-tara, że niby sama tara czyli ciuchy ze mnie zostały?

Kurcze, jak nic amoroksem zostanę sad
Muszę się zmuszać do jedzenia... Nawet słodkie mi "nie wchodzi". A w zimie tak chciałam schudnąć hmm

5 502

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Siostrzyczko, please edytuj swego posta jako i. Ja edytowalam

5 503

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

Siostrzyczko, please edytuj swego posta jako i. Ja edytowalam

Proszę bardzo big_smile

5 504

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie kochani smile w końcu praca zakończona:) coś zjadłam na szybkiego i czytam posty... Temat zdrady widzę, ze dziś jest walkowany... Ja tez wybaczylam, ale on tego wybaczenia nie chciał, wybrał inna...a mi został żal, ze zostawił bez wyjaśnienia dlaczego do tego doszło, dlaczego nie walczył o nasz związek.. Ale powiem Wam, tak myślałam jeszcze pare tygodn temu, dziś już nie chce znać odpowiedzi na te pytania.. I tak nie wróci, i tak nic już nie będzie miedzy nami, dziś widzę, jak szybko mężczyzna, którego kocham jeszcze, zapomniał o mnie, na zasadzie:zapic i zapomnieć.. Patrzę na życie moje i widzę, jak sie zmieniam, jestem już radosniejsza, dziś chyba ze trzy osoby podnosilam na duchu:) wiec chyba nie jest już ze mną tak złe:)

5 505

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Czyż nie zazdrościmy Lupusowi takiego zdania:
Dla mnie zdrada = koniec i to koniec błyskawiczny, czas liczony w sekundach, a nie dniach. Zerwałbym w takim przypadku, nawet gdyby to miało zrobić zgliszcza z mojego i jej życia.

Zazdrościmy. Bo to takie proste jest. Bez zastanawiania nad przyczynami i możliwością wybaczenia. Ciach i już. Rana cięta szybciej się goi, nie jak te nasze szarpane, zakażone i zainfekowane toksyną... i jeszcze niejednokrotnie rozdrapywane.

5 506

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l&c napisał/a:

ech. widziałam moje zdjęcia ze spływu...jestem większa od faceta, który siedzi za mną i mam gigantyczne, olbrzymie, monstrualne cycki. Czemu ja się w ogóle czuję samotna, skoro normalnie żyjemy sobie we troje, ja plus te dwa giganty....

I skąd ja to znam big_smile Rzeczywiście - samotność nam nie grozi.

l&c napisał/a:

....i nie włączyło mi się światło ostrzegawcze,że on nie nadaje się do związku. ja chyba jednak mam za wysokie mniemanie o sobie, skoro uznałam,że tak go opromienił mój blask,że nagle zaczął być...cieplejszy. Ciekawe, jakby to było jakby on to czytał, założę się,że widzi to całkiem inaczej

Opromienił, ale on był zbyt ślepy, żeby to dostrzec. Postanowił poszukać innego promyczka i życzmy mu dobrej trasy a nie zastanawiajmy się, cóż on by pomyślał i jak byż on zinterpretował. My już tak długo próbowałyśmy przecież ZINTERPRETOWAĆ, l&c, obawiam się, że oni nie próbowali nas zinterpretować NIGDY.


Sylnowa napisał/a:

Temat zdrady widzę, ze dziś jest walkowany... Ja tez wybaczylam, ale on tego wybaczenia nie chciał, wybrał inna...a mi został żal, ze zostawił bez wyjaśnienia dlaczego do tego doszło, dlaczego nie walczył o nasz związek..

Sylnowa, już o tym rozmawiałyśmy - bo był słaby, albo mu się nie chciało, albo jeszcze coś innego. Ale kogo to interere? Im więcej się nad tym zastanawiamy, tym doopa czarniejsza, a i tak prawdy nie poznamy NIGDY więc zajmijmy się rozumieniem siebie. Ja słyszałam taką ilość "wyjaśnień dlaczego", że zaczęłam się w tym gubić aż doszłam do wniosku, że o takie zamącenie właśnie chodziło. Sylnowa, oni sami nie wiedzą dlaczego więc po co Ci jakiś stek bzdur i to na dodatek takich, które co do zasady mają ranić Ciebie a nie wyjaśniać cokolwiek. Jak dla mnie jedynym sensownym wyjaśnieniem byłoby jedno: wykryli u mnie raka mózgu, umrę za dwa miesiące i postanowiłem, że będzie ci lżej mnie znienawidzić niż żebyś do końca życia cierpiała po mojej śmierci. Cała reszta powodów, racjonalizacji, tłumaczeń to bulszit do niczego nam nie potrzebny.


Dziewczynki,
Czasem tak jest, że jakaś książka upadnie z półki  podczas wycierania kurzu, otworzy się na przypadkowej stronie, podnosisz ją a tam jest napisane coś, co dokładnie trafia w sam środek mózgu. Ja dziś też tak miałam z Gretkowską:
Nie jestem prymuską życia. Zanim trafiłam w dziesiątkę, kilka razy chybiłam. Z czasem wyrobiłam sobie oko na tyle, by móc dostrzec, że o miłość trzeba zawalczyć. Amazonki odcinały sobie pierś, by nie przeszkadzała im w strzelaniu z łuku. Ja wydłubałam sobie z tej piersi serce, żeby nie przeszkadzało żyć. Dopiero po wielu próbach mogło wrócić na swoje miejsce.

Widzicie, jest szansa, że można przez jakiś czas pożyć bez serca (jak założycielka wątku big_smile) i potem wrócić do świata w ulepszonej wersji.

5 507 Ostatnio edytowany przez l&c (2011-07-28 22:16:09)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Byłam na uroczym, ciepłym, ale trochę smutnym filmie z aktorem, za którym przepadam:) więc humor lepszy. ale odchudzam się od jutra.Poważnie. za rok będę piękna i smukła, nie herod baba z cycami ,na których można postawić po kuflu piwa.

Tarantella, a mnie literatura i sztuka utwierdza w przekonaniu,że nas,kkzb było mnóstwo w każdym czasie. Dziś mnie załatwiła Kalina Jędrusik w Kabarecie Starszych Panów spiewając:

Kiedy nie było dokąd dalej iść - którędy ani po co,
gdy los me jutro krył przed moim dziś bezgwiezdną gęstą nocą-
wiedziałam, że mi nie wystarczy sił na żadną inną drogę,
lecz iść do ciebie przez złych szlaków pył
ja zawsze, zawsze mogę.

Do ciebie szłam-do ciebie, mój miły,
do ciebie szłam- cel wracał mi siły.
Do ciebie szłam- od kiedy już nie wiem,
do ciebie szłam- przez życie bez ciebie.

Do ciebie szłam z daleka, z daleka,
do ciebie szłam- wierzyłam, że czekasz.
Do ciebie szłam- po ciebie szłam
przez pusty świat.
Do ciebie szłam- od lat.

Gdy cię poznałam-zaśpiewała w tle gitary jasna struna.
Zapłonął księżyc w kolorowym szkle- melodii, co szła ku nam-
i zrozumiałam wtedy, że to ty- ten, z którym tańczyć idę,
i - że mi kiedyś pewno powiesz: "Przyjdź",
a ja na pewno przyjdę.

Do ciebie szłam- przez puste ulice,
do ciebie szłam- znaczona księżycem.
Do ciebie szłam- światełka nadziei.
Do ciebie szłam- by więcej już nie iść...
Od Ciebie szłam przez łzy nic nie widząc
Dla Ciebie to był tylko epizod
Od Ciebie szłam, bez Ciebie szłam, przez obcy świat
Bez Ciebie jak od lat...

5 508

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l&c napisał/a:

Od Ciebie szłam przez łzy nic nie widząc

Smutne...

5 509 Ostatnio edytowany przez karen (2011-07-28 22:38:11)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l&c napisał/a:

Dziś mnie załatwiła Kalina Jędrusik w Kabarecie Starszych Panów spiewając:

Do ciebie szłam- przez puste ulice,
do ciebie szłam- znaczona księżycem.
Do ciebie szłam- światełka nadziei.
Do ciebie szłam- by więcej już nie iść...
Od Ciebie szłam przez łzy nic nie widząc
Dla Ciebie to był tylko epizod
Od Ciebie szłam, bez Ciebie szłam, przez obcy świat
Bez Ciebie jak od lat...

Ech...
Ja staram się nie słuchać takich smętnych piosenek. One mnie nawet nie rozwalają tylko wkurzają, bo mi przypominają moją głupotę z całego zycia i ogarnia mnie złość, że tak późno dotarłam do swojego problemu.
Zazdroszczę takim młodym dziewczynom jak Ty, ze mają całe zycie przed sobą i wszystko jeszcze przed nimi, wszystkim mogą bardziej świadomie pokierować.

I już nie wiem czy zdążę skosztować tego seksu tantrycznego w całej pełni....

5 510

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

smutne, ale w jakiś sposób to,że jest to takie częste, sprawia ,że czuję się jakoś...łaskawiej dla siebie, widzę,że bardzo zdolnym ludziom od wieków takie rzeczy się przytrafiały. Ja mam straszne przekonanie,że jestem wyjątkowo indywidualnie wadliwa, to z powodu DDA. pamiętam awantury po alkoholu i scenę, gdy po jednej awanturze wypełzłam spod szafy i zobaczyłam plamy krwi na ścianach, podłodze, wszędzie...ojciec tylko zaciął się w rękę zbitą szybą, ale ja myślałam,że stało się coś strasznego. i od tego czasu wydaje mi się,że coś jest mocno nie tak ze mną, nie wiem czy rozumiecie. Tak jakby coś mi kliknęło w głowie na zawsze.

Przez to,że widzę,że dzieje się to też osobom bez tego "kliknięcia" jakoś bardziej wierzę,że z tym da się coś zrobić. Ciężko to wyjaśnić, tak żeby nie wyjść na osobę, która cieszy się z cudzego nieszczęścia.

5 511

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l&c napisał/a:

smutne, ale w jakiś sposób to,że jest to takie częste, sprawia ,że czuję się jakoś...łaskawiej dla siebie, widzę,że bardzo zdolnym ludziom od wieków takie rzeczy się przytrafiały. Ja mam straszne przekonanie,że jestem wyjątkowo indywidualnie wadliwa, to z powodu DDA. pamiętam awantury po alkoholu i scenę, gdy po jednej awanturze wypełzłam spod szafy i zobaczyłam plamy krwi na ścianach, podłodze, wszędzie...ojciec tylko zaciął się w rękę zbitą szybą, ale ja myślałam,że stało się coś strasznego. i od tego czasu wydaje mi się,że coś jest mocno nie tak ze mną, nie wiem czy rozumiecie. Tak jakby coś mi kliknęło w głowie na zawsze.

Przez to,że widzę,że dzieje się to też osobom bez tego "kliknięcia" jakoś bardziej wierzę,że z tym da się coś zrobić. Ciężko to wyjaśnić, tak żeby nie wyjść na osobę, która cieszy się z cudzego nieszczęścia.

Myślę, ze wszytskie tutaj cieszymy się, ze sa inne podobne do nas, że nie jesteśmy same, że się znalazłyśmy, że ktos rozumie te dziwne odczucia i to wcale nie jest cieszenie się z cudzego nieszczęścia, tylko radość ze wspólnoty. A także ulga, że owszem, z nami jest coś nie tak, ale innym też zdarza się taka choroba, że to jest prawie jak alergia, tak powszechne.... tylko ciężej się przechodzi.

5 512

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

no właśnie, raczej jak alergia, po prostu bywa. i nie umniejsza ogólnej wartości, to jest właśnie to,Karen. bo mnie niektóre rzeczy gniotą i nie czuję się do końca jak normalny, pełnowartościowy człowiek.

5 513

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l&c napisał/a:

no właśnie, raczej jak alergia, po prostu bywa. i nie umniejsza ogólnej wartości, to jest właśnie to,Karen. bo mnie niektóre rzeczy gniotą i nie czuję się do końca jak normalny, pełnowartościowy człowiek.

Kochana, Ty jesteś, bardzo pełnowartościowy człowiek. Nie ma żadnych racjonalnych powodów, dla ktorych miałabyś się czuć gorsza czy jakaś nie do końca kompletna.
Pracuj na pokochaniem małej Martuni. Ostatnio uzmysłowiłam sobie jak wazne jest zaakceptowanie swoich słabości i pokochanie siebie z tym co wg nas jest nieidealne.
Gdzieś widziałam takie słowa "Nie jestem idealna, ale idealnie sobie z tym radzę". Fajne, nie? smile
I do tego dążymy. Jesteśmy dla siebie najwazniejsze i kochamy siebie takie jakie jesteśmy. Co nie znaczy, że mamy popaść w niezdrowe samouwielbienie i zaprzestać własnego rozwoju.

5 514

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l&c napisał/a:

s Ja mam straszne przekonanie,że jestem wyjątkowo indywidualnie wadliwa, to z powodu DDA. pamiętam awantury po alkoholu i scenę, gdy po jednej awanturze wypełzłam spod szafy i zobaczyłam plamy krwi na ścianach, podłodze, wszędzie...ojciec tylko zaciął się w rękę zbitą szybą, ale ja myślałam,że stało się coś strasznego. i od tego czasu wydaje mi się,że coś jest mocno nie tak ze mną, nie wiem czy rozumiecie. Tak jakby coś mi kliknęło w głowie na zawsze.

Już o tym gdzies wspomniałam, ale napisze to jeszcze raz - specjalnie dla Ciebie.
Wracam do domu ze szkoły, 7 klasa podstawówki, wracam jak zwykle cała w nerwach - jak co dzień. Co zastanę w domu? Czu ojciec znów będzie po pijaku demolował wszystko dokoła? Czy noże są pochowane? Czy znów będzie bił mamę? Czy będę mogła odrobić zadanie do szkoły na jutro? Czy się pouczę? Czy.....
Wchodzę na 2 piętro, gdzie mieszkamy, bardzo duże 2 okna z naszej kuchni wychodzą na klatkę schodową. Staje i widzę, że wszystkie 12 szyb jest rozbitych w drobny mak, szkło leży na całej klatce schodowej, na ścianach, poręczach, drzwiach - krew, mnóstwo krwi.  Drzwi do mieszkania całe zakrwawione, otwarte na oścież. I ja mam teraz tam wejść. Co zastanę? Dlaczego tak cicho? Dlaczego? Nikt z sąsiadów nie wysciubia nawet nosa - tak było zawsze przez 22 lata mojego mieszkania tam. Nikt nie reagował - na odgłosy demolowania, bicia, płacz. 

To nie scenariusz filmu "Piła 123" to jeden dzien z mojego dzieciństwa.

Kochana - jakos dałam radę to pokonać. Nie jestem jakoś specjalnie wyjatkowa - po prostu wiedziałam, że MUSZĘ. Jesteś kochana dużo młodsza ode mnie - zacznij nad tym pracować, bys nie wylądowała z takim psycholem na karku jak ja.
Dasz radę - DDA mogą wszystko, nic ich nie pokona, gdy znajdą CEL.
Ściskam Cię mocno.

5 515

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Niekochana, mylisz się, jesteś wyjątkowa.
Jesteś twarda, silna, niezłomna, masz zasady i trzymasz się ich, nie naginasz do okoliczności, nie szukasz usprawiedliwień. Wiesz co robisz, dlaczego i po co. To jest wyjątkowe w tym popapranym i wypranym z wartości świecie.
Ale, tych dwanaście szyb zawsze będzie Ci towarzyszyło, nie uciekniesz. Może to dzięki nim jesteś właśnie taka.
To dobry tytuł dla naszej książki - "Dwanaście szyb". Każda ma w sobie dużo małych złych wspomnień, ale jest jedno, które odpowiada Twoim szybom, coś, co zrobiło w głowie to "klik", o którym była tu mowa. Takie "klik", które zmieniło wszystko, nas przede wszystkim.

5 516

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Widzę,że siłą napędową tego zbiorowego linczu jest efekt stada,jeden zaczął,reszta się nakręciła. Bo każdy z osobna jest pewnie bardzo zagubiony,dlatego też pewnie jesteście na tym forum.Ja nie ukrywam,że też po to tu weszłam, aby się wyżalić,ale dobrze,że szybko uświadomiliście mi,że nie ma to najmniejszego sensu bynajmniej nie tu.Gdzie ja weszłam,w hieny,które tylko żerowały na mej krwi, bo przecież to ja zdradziłam a Wy to Ci po tej drugiej stronie,cierpiętnicy przecież.Lupus wielki Guru jak widzę a reszta za nim w ogień.
Zdradziłam bardzo dawno temu,dla niektórych to żaden argument,ale mam to już gdzieś,odpokutowałam za to i wiem,że to mnie mega nauczyło,ale nie ważne już, ważne,że "rozum wrócił"-zwijcie to jak chcecie,proszę bardzo,niech Wam teraz ulży.
Może boli Was to,że ja,czyli "oprawca" jestem na tym forum bo potrzebuję rady (ale dziękuję już za taką pomoc z Waszej strony) a nie np Wasi byli partnerzy czyli też "oprawcy",którzy być może mają to gdzieś,może nie być może tylko na pewno i w głębi duszy chcielibyście zobaczyć ich tu jak też proszą kogoś o radę w sprawie swojej zdrady,nie mnie to już oceniać.
Lupus jesteś chcąc nie chcąc szowinistą i utożsamiasz się tylko z kobietami zdradzanymi stąd ten osąd w moim kierunku,z innymi pewnie nie rozmawiasz nawet,przykre to,a nie powinno się wrzucać wszystkich do jednego wora.Dlatego te zdradzane tak Cię wielbią i odwrotnie.Jesteś niepełnosprawny emocjonalnie,stąd Twoje prawie 900 postów,tylko tak możesz funkcjonować,wywalać swoje frustracje,obrażać,szkalować i się wyżywać.Naciskasz na decyzje kobiet,które zostały zdradzone,ale jak Ty to przeżywasz,sama rozkosz wyładowania się jest mega przyjemna dla Ciebie bo tylko tu możesz dać upust swego żalu.A propo tej strony,NetKobiety to stronka wydawało mi się dla kobiet,ale pomijam już ten fakt bo jestem tu ostatni raz,więc jeden grzyb w tym momencie.
Niekochana nie rozumiałam czemu sprawiało Ci przyjemność oczernianie mnie i wyśmiewanie.Wystarczyło spojrzeć tylko na Twój nick i już wszystko jasne, stąd ten sarkazm i wywalanie swoich frustracji w moją stronę.
Czy była reszta,która próbowała mnie zlinczować?Nie ważne już.
Nikogo nie okłamałam,czułam się zagubiona dlatego tak zależało mi na rozmowie tu.Osoby,które tak mnie potępiły nie uczestniczyły nawet przy podjęciu tematu przeze mnie,ale jak trzeba było kogoś w rzucić kamieniem to wszyscy się nagle znaleźli.
Nie jestem taka żeby się z Wami kłócić, a Wy się nawzajem widzę lubicie nakręcać na "obcego".
Przykre jest to,że człowiek chciał się wyżalić,prosić o radę,chciał się jednym słowem wygadać a Wy tak po prostu mnie potraktowaliście jak wroga.
Jesteście bardzo idealni,wręcz nadludzcy.Ja jestem tylko człowiekiem niestety i popełniłam w swoim życiu kilka błędów jak każdy normalny człowiek.Jeden błąd dużo mnie potem kosztował,ktoś bardzo ucierpiał, ale ludzie się zmieniają,bardziej doceniają,są jakby innymi ludźmi,ale co Was to może obchodzić,bo Wy tylko możecie na takich splunąć,bo tylko to widzę potraficie.
Oby Wam się nigdy noga nie powinęła i bądźcie sobie dalej tacy idealni.
Nie pomyliłam wątku,a jeśli uważacie,że tak to być może miało tak być, że miałam Was tu spotkać,przez to jeszcze bardziej sobie uświadamiam,że świat jest piękny tylko ludzie są źli,lecz ja nie wrzucam wszystkich do jednego wora tak jak Wy.Też potrafię dać szanse nawet jeśli to ktoś inny,nie ja,mnie skrzywdził.Nie wszyscy są tacy jak myślicie.
Możecie się śmiać teraz za moimi plecami,ale ulgi Wam to nie przyniesie bo już tego nie przeczytam więc szukajcie sobie innej ofiary...mam nadzieję,że bezskutecznie.

5 517 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-07-29 02:52:13)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Montitta,
hmmm. widzisz tak to jest ze zdrada... maz Ci nie moze zapomniec, ludzie chca Cie wykluczyc ze swego towarzystwa...
Czlowiek uczy sie na wlasnych bledach ale czasem te bledy przesladuja cale zycie.
Moglas po wejsciu na ten watek od razu opowiedziec swoja historie tak by nikt nie poczul sie oszukany..
Musisz bardzo dbac o to by prawda byla Twoja przewodnia mysla w kazdej wypowiedzi.

Wydaje mi sie, ze nie zrozumialas wypowiedzi forumowiczow. Nikt nie napietnuje Cie za zdrade ale o Twoje do niej podejscie.
Nie chodzi o to, ze zdrada miala miejsce w pradawnych czasach ale o to, ze od tych pradawnych czasow nie zmienilo to Ciebie. Tak jakbys nie miala serca, wrazliwosci, empatii...
W naszym watku ludzie pisali juz takie rzeczy o sobie, tyle intymnych szczegolow, wpadek zyciowych, ze byloby milo gdybys i Ty napisala (co daloby swiadectwo temu, ze i tak czujesz) jaka jestes podla, do d***, zla, pokrecona... etc
Z Twoich postow odebralam Cie jako osobe pozbawiona empatii, egoistyczna, zapatrzona w siebie.
Przykro mi ale do oceny tego co robisz pozostaja mi tylko Twoje posty. Moze to wina sposobu przekazania tego co chcesz powiedziec... moze...
ale to Ty musisz dac sobie szanse w tym watku, a nie my Tobie...
Przemysl to.
Ja osobiscie mam w d*** to, ze kiedys zdradzilas. Mnie uwiera Twoj stosunek do tej zdrady teraz.. i szczerze mam nadzieeje, ze wine za Twoj wizerunek ponosi niewlasciwy dobor slow i faktow a nie prawdziwe Twoje JA.

Lupus, napisales:

Lupus napisał/a:

Ona nie jest kochająca za bardzo, ona jest z tych co nie potrafią kochać.

otoz pragne Cie oswiecic, ze kobiety kochajace za bardzo nie potrafia kochac...
kobiety kochajace za bardzo potrafia zabic wlasne dziecko, pozwalac dziecku patrzec na 12 rozbitych i pokrwawionych szyb, na pokrwawiona mamusi  przez tatusia twarz (to ja), na placze po katach....
kkzb to kobiety pozadajce milosci... jak hieny...
nie mozemy sie przescigac, kto jakiego dna siegnal w pogoni za miloscia. Nie czuje sie lepsza, bo nie zdradzilam. Nie czuje sie gorsza  bo skrzywdzilam moje dzieci toksyczna relacja z tatusiem.
Bylam nieswiadoma moich chorych potrzeb. Owszem jestem przerazona ale i pelna nadziei, ze duzo da sie odpracowac. Nie zamiatam pod dywan.
Kobieta kochajaca za bardzo mogla zdradzic meza ( i to wcale nie musi byc jeszcze jej dno).
To fajnie nadawac sobie szlachetnosci taka dolegliwoscia jak kkzb, ale niestety ja caly czas i bez sciemy nie widze w tej chorobie niczego szlachetnego... i wszelkie uszlachetnienia mnie przezazaja... bo ja do diaska nie czuje sie szlachetna przez to, ze jestem/bylam KKZB.
Czuje, ze moje uczynki byly podle, naiwnie i natarczywie zabiegajace o namiastke uczucia. Nie bylam kobieta potrafiaca w pelni i uczciwie kochac.
w moim nowym zwiazku caly czas walcze o to by kochac normalie bez wyludzania milosci...bo to co robia kkzb to wyludzaja milosc.

5 518 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-07-29 06:14:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
montitta napisał/a:

Widzę,że siłą napędową tego zbiorowego linczu jest efekt stada,jeden zaczął,reszta się nakręciła. Bo każdy z osobna jest pewnie bardzo zagubiony,dlatego też pewnie jesteście na tym forum.Ja nie ukrywam,że też po to tu weszłam, aby się wyżalić,ale dobrze,że szybko uświadomiliście mi,że nie ma to najmniejszego sensu bynajmniej nie tu.Gdzie ja weszłam,w hieny,które tylko żerowały na mej krwi, bo przecież to ja zdradziłam a Wy to Ci po tej drugiej stronie,cierpiętnicy przecież. .

Bzdura na resorach. Nie napisałaś wchodząc do tego wątku genezy Twojego problemu. Machnęłaś sprytnie zdanko, które od razu miało Cię "zakwalifikować" do tego stada hien. Nie wypowiadałam się, bo byłam ciekawa w którą stronę zmierzą Twoje wypowiedzi. Niestety prawem szwungszajby - poleciały w najprostszym i najłatwiejszym z kierunków - w kierunku oczerniania otoczenia - w celu wybielenia.

Od razu napomknę ważny fakcik - nigdy nie zdradziłam - co by oznaczało idąc dalej Twoimi wywodami, że jestem nienormalnym człowiekiem. Mnie też nigdy nie zdradzono - naczy wyszłam za mąż za nienormalnego. Łojezu jak się cieszę. Jesteśmy bandą poj*bów!
Twa wirtualna krew jest zatruta - nie będę żerować bo mi zaszkodzi.

montitta napisał/a:

Lupus wielki Guru jak widzę a reszta za nim w ogień.

No to to jest megabzdura. Ale ja wiem czemu Lupus Cię uwiera w tyłek. Bo to jest facet. Cha Cha. I to jest najlepsze w tej całej szopce o błędach, zdradzaniu, normalności człowieka. Jajniki się z Tobą nie zsolidaryzowały - bo takie pokrzywdzone - jak to jajniki. A jeszcze kopa zaliczyłaś od jąder.

montitta napisał/a:

Zdradziłam bardzo dawno temu,dla niektórych to żaden argument,ale mam to już gdzieś,odpokutowałam za to i wiem,że to mnie mega nauczyło,ale nie ważne już, ważne,że "rozum wrócił"-zwijcie to jak chcecie,proszę bardzo,niech Wam teraz ulży.
Może boli Was to,że ja,czyli "oprawca" jestem na tym forum bo potrzebuję rady (ale dziękuję już za taką pomoc z Waszej strony) a nie np Wasi byli partnerzy czyli też "oprawcy",którzy być może mają to gdzieś,może nie być może tylko na pewno i w głębi duszy chcielibyście zobaczyć ich tu jak też proszą kogoś o radę w sprawie swojej zdrady,nie mnie to już oceniać.

No cóż, jeśli uważasz że obleśny i płaski uczynek ma termin ważności - to OK. Część zebranych tu osób ma inny zestaw zasad - niektóre rzeczy się nie-przeterminowują. Caly czas są ohydne. Mam pytanko: czy to ze ktoś prezentuje inne zdanie niż Twoje i wyznaje inny zestaw zasad to z mety jest hiena, oprawca, krwiopijca i człek nienormalny? Czy w swej jakże człowieczej nieomylności jesteś się w stanie zetrzeć na argumenty i z kulturą z innym zdaniem? A może nie za bardzo, albowiem jesteś TYLKO człowiekiem, targają Tobą emocje - o których my, ułomni nie mamy bladego pojęcia?

montitta napisał/a:

Jesteście bardzo idealni,wręcz nadludzcy.Ja jestem tylko człowiekiem niestety i popełniłam w swoim życiu kilka błędów jak każdy normalny człowiek.Jeden błąd dużo mnie potem kosztował,ktoś bardzo ucierpiał, ale ludzie się zmieniają,bardziej doceniają,są jakby innymi ludźmi,ale co Was to może obchodzić,bo Wy tylko możecie na takich splunąć,bo tylko to widzę potraficie..

A ja jestem AŻ człowiekiem. Jak pisałam - z tego wynika że nienormalnym i dobrze mi z tym wariactwem. I mojemu otoczeniu też. I moim dzieciom też będzie dobrze jak mamusia się nie będzie puszczać z nudów. Ani powalony tatuś. Ludzie się nie zmieniają - ludzie się dostosowują. Ale to moje prywatne zdanie poparte doświadczeniami zaobserwowanymi w najbliższym otoczeniu.

montitta napisał/a:

Oby Wam się nigdy noga nie powinęła i bądźcie sobie dalej tacy idealni.
Nie pomyliłam wątku,a jeśli uważacie,że tak to być może miało tak być, że miałam Was tu spotkać,przez to jeszcze bardziej sobie uświadamiam,że świat jest piękny tylko ludzie są źli,lecz ja nie wrzucam wszystkich do jednego wora tak jak Wy.Też potrafię dać szanse nawet jeśli to ktoś inny,nie ja,mnie skrzywdził.Nie wszyscy są tacy jak myślicie.
Możecie się śmiać teraz za moimi plecami,ale ulgi Wam to nie przyniesie bo już tego nie przeczytam więc szukajcie sobie innej ofiary...mam nadzieję,że bezskutecznie.

To Ty wrzucasz narodek do jednego worka. Jak Kaczyński - albo ze mną albo przeciwko mnie. Ludzie wcale nie są źli - tylko ich część. Mam ciągle szczerą nadzieję że jest to margines i bardzo chciałabym żeby moje dzieci na takich złych ludzi nie trafiły. Ani na ludzi wychowywanych przez "normalnych" ludzi dających im "normalny" przykład, a potem pierdzielący: och no pomyliłam się. Byłabym w stanie rozszarpać.

Jeśli nawet tego nie przeczytasz - to mam nadzieję że przeczyta inny "normalny" czy inna "normalna" i choć promil da to do myślenia. A do śmiechu - absolutnie mi nie jest. Raczej humor mi się zebździł jak poczytałam te cuda wianki, które wypisujesz. Na szczęście wciąż w mej nienormalności trzyma mnie nadzieja że nas - nienormalnych jest więcej. Bo inaczej - syf, kiła, mogiła.

5 519

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

- Wierzysz w życie po śmierci?
- Nie, nie wierzę, a ty?
- No, ja też nie wierzyłam, ale odkąd umarł moj mąz, znowu zaczynam żyć...

Odkrylam, ze  pierwsze dwie litery nazwiska moich kolejnych patnerow tworza wyraz: Po Ku Ta...
Czy to cos znaczy?


Kriss napisał/a:

Od razu napomknę ważny fakcik - nigdy nie zdradziłam - co by oznaczało idąc dalej Twoimi wywodami, że jestem nienormalnym człowiekiem. Mnie też nigdy nie zdradzono - naczy wyszłam za mąż za nienormalnego. Łojezu jak się cieszę. Jesteśmy bandą poj*bów!
Twa wirtualna krew jest zatruta - nie będę żerować bo mi zaszkodzi.

ha ha ha... ja tez nigdy nie zdradzilam... i kiedys ktos mnie wyzwal tu na forum od "swietej inkwizycji" a teraz jeszcze poj**** doszedl...ha ha

ale ja tak jak Niekochana... odchodze a potem mam seks jako wolny czlowiek... jakos nie rajcue mnie seks na zmiane z dwoma facetami.... hmmm moze jednoczesnie z dwoma??? ha ha...
nie, to tez nie dla mnie

5 520

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
montitta napisał/a:

Niekochana nie rozumiałam czemu sprawiało Ci przyjemność oczernianie mnie i wyśmiewanie.Wystarczyło spojrzeć tylko na Twój nick i już wszystko jasne, stąd ten sarkazm i wywalanie swoich frustracji w moją stronę.

Odniosę się tylko do fragmentu, który mnie bezpośrednio dotyczy, gdyż pozostałe rewelacje jak zwykle dosadnie skomentowała Kriss. Zgadzam się z nią "po całości" big_smile

Ale wracając do meritum: skromnie zauważę, że zanim wyszło na jaw Twoje nieszczere przedstawienie sytuacji - napisałam do Ciebie kilka postów (nawet chyba jako pierwsza), w których zaoferowałam pomoc. Poświeciłam swój czas, a mogłam w tym czasie siedzieć z chorą córką. Wybrałam Ciebie, bo założyłam, że szczerze piszesz o swoich problemach.
Tu nie chodzi o to, że zdradzałaś - w tym wątku wypowiada się wiele kobiet, które zdradziły lub były kochankami. Ale one, w odróżnieniu od Ciebie nie rżną niewinnych owieczek ciemiężonych przez złego męża, ot tak, bez powodu. Umieją uczciwie zmierzyć się z tym, co je spotkało, z wyborami, których dokonały. I za to je szanuję.
A Ty? Uważasz, że Twoja zdrada się "przeterminowała", że już dość odpokutowałaś - i problem zniknął? Jakby nigdy się to nie wydarzyło? Niestety, to tak nie działa.

Aż sprawdziłam, gdzie też Cię "oczerniłam i wyśmiałam"  - bo to raczej byłoby nietypowe zachowanie dla mnie. No i kochana, jedyny post bezpośrednio dotyczący Ciebie to:

niekochana72 napisał/a:

Wilku - dziękuję. Wiesz, jak nie lubię kłamczuchów sad
Lepszy detektyw z Ciebie niż ja:)

Ehhh.... czuję się wyd...  okłamana, znaczy się big_smile

Hmmm... gdzie tu widzisz oczernianie i wyśmiewanie?
Bo ja widzę stwierdzenie faktu: jesteś kłamczuchą oraz opis MOICH odczuć:"czuję się wyd...  okłamana, znaczy się big_smile ".

Ale już Twoja wycieczka osobista w moją stronę ocieka jadem. Tylko widzisz - ja nie przypadkowo wybrałam taki nick. Szczerze (znasz to pojęcie?) oceniałam sama siebie i rzeczywistość która mnie otacza. I przyznałam się przed sobą i innymi gdzie leży mój problem. I takie stwierdzenia, jak Twoje - w ogóle mnie nie ruszają. Polecam szczerze taką postawę.   

P.S. No i niepotrzebnie tak się zarzekałaś, że opuszczasz to forum. I nie będziesz czytać naszych wypowiedzi. Tak się składa, że widziałam dziś, że jesteś "online" tongue Ale właściwie - co mnie to...

5 521

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
montitta napisał/a:

Niestety ,większość punktów tego testu ,była na TAK Tak,jestem od niego uzależniona ,boję się, tak strasznie boję się ,że ten lęk ,strach ,który będzie sie mnie trzymał po odejściu ,że wrócę ,że nie dam rady ..Mam gdzie odejść ,mam pomoc ze strony mamy ,siostry, a ja ciaglę wierzę ,że będzie dobrze jak się zmienię ,jak zacznę być lepszą żoną,matką ,kochanką ,ale kiedy to nie wychodzi..
Jaki dołek, przepraszam ,może niepotrzebnie tu weszłam,wy jesteście w lepszej "kondycji" psychicznej, a ja wam tu smęcę.

Witaj, chodzi o to, że problem nie leży w Tobie, to nie z Tobą jest coś nie tak. Jeśli to toksyczny goś to co byś nie robiła i tak nie dogodzi.

5 522

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:
karen napisał/a:

Pewnie, że bedziemy trzymać kciuki. A co do tego, że dasz radę to nie ma żadnych wątpliwości big_smile
Twoja rzeczowość i cięte riposty powalają. CZUJ MOC !!! big_smile

Karen, to wojna z ustawodawcą, to nie jest pojedynczy psychofag. Ja nie Joanna d'arc. Ale zabawa będzie, co mi tam.
Sprawa jest słuszna, będę się bić.
Założę wątek - "Komunikaty z linii frontu". Ciekawe, czy ktoś będzie chciał to czytać?

No wiesz...
A kiedy jeśli można, chętnie posłucham...?

5 523

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

hm..., jak tam z Twoją pracą i nastrojami? Trzymasz się?

5 524

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
montitta napisał/a:

Witam ,czytam wasze posty ,i czuję ,że zrobiłam pierwszy krok ,czyli uświadomiłam sobie ,że jestem chora,jestem uzależniona ,czuję chwilową ulgę ,że nie jestem sama ,że są inne kobiety ,które przechodzą podobne sytuacje.
Zrobiłam sobie bilans -zostać czy odejść ,więcej było za odejść ,czy to wystarczy? Może tych za jest mniej ,ale warto o nie powalczyć?
Miałyście podobnie?

To zależy ile się męczysz, ale są jeszcze inne czynniki. Tego nie da się wyjaśnić od tak.
Przeczytaj wszystko co tutaj jest, od początku do końca, to wiele da i będziesz mogła soie odpowiedzieć na wiele pytań.

5 525

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

hm..., jak tam z Twoją pracą i nastrojami? Trzymasz się?

Trzymam się, trzymam a lekko nie jest. zasrane pół etatu w perspektywie mnie osłabia, niby dobrze, ale niedobrze. Może się coś znajdzie.

Kurna ja to mam niebezpieczny nick, bo jak przeczytałam koleżankę niekochaną to mnie ukłuło, a nadrabiam zaległości bo kurcze czasu brak i do tyłu jestem nieco.

Wczoraj miałam kupca na auto, powiedziałam 600 a on myślał, że jak mi usterki wynajdzie to ja się zgodzę na 400, a w d.... To same fotele plus reflektory plus coś tam wyjdą więcej. Ja nie frajer.

Posty [ 5 461 do 5 525 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 83 84 85 86 87 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026