netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 767 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 81 82 83 84 85 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 331 do 5 395 z 26 310 ]

5 331 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-26 15:10:31)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

... i tak mysle sobie o gorseciku malej Niekochanej sad ktora chce byc wyjatkowa dla kogos wyjatkowego.... nie staraj sie siostrzyczko dla kogos, kto sie jeszcze nawet nie pojawil w Twoim zyciu. Jestes wyjatkowa... jestes tak wyjatkowa, ze pieprz** ten caly gorsecik...
Zaloz go na noc do spania... sama dla siebie smile

Mała niekochana, która na wszystko musi zasłużyć. sad Nie miała nikogo, kto by ją kochał po prostu za to, że jest sad
Najlepsza uczennica, najlepsza córka, najlepsza.....  Nauczona, że musi pokazać, że zasługuje na te ochłapy uczuć... Dawane i odbierane - zależnie od nastroju tej drugiej osoby. Nic nie jest pewne - czy dziś będzie kochana czy poniżana.
To wszystko muszę wyszarpać ze swojej głowy. Zrobię to, chcę to zrobić, jak niczego dotychczas nie chciałam.
I chcę uwierzyć w to, co kiedyś napisała mi w mail'u Marynarka:
"Nikt nie zasługuje na Ciebie całą. Trochę Niekochanej zostaw dla Niekochanej ".
Bo ja wciąż w to nie wierzę...

5 332

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Aż mnie serce i głowa rozbolały od tej małej karen.
A tu jeszcze mała Niekochana, mała Zazdrość i wszystkie inne małe dziewczynki, zagubione i bezradne.
Jak to zrobić, żeby je pokochać takie jakie są?
Jak zaakceptować to co mi się najbardziej we mnie nie podoba?

5 333

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie zgadzam się z pie*rzeniem gorsecika Niekochanej. On do pie*rzenia ma służyć, ale nie żeby jego.

Kochana Krakusko, przekuj ten gorsecik na sukces wampizico jedna. Nie gorsecik miał Ci humor poprawić a Ty w gorseciku. Co to ja gorsecików nie kupuję? Na zeszłego sylwestra zakupiłam potajemnie megaqrewski gorsecik koronkowy w kolorze czerwonego wina, do tego strindżi. Następnie zaciągnęłam małża na zakupy, bezczelnie do sklepu obuwniczego - kochanie na sekundkę - Ok - mówi on - czego szukamy? Szpilek do wyra - rzeczę ja. Małż się zacukał i zaciekawił w jednym, po czym własnoręcznie zapłacił za szpile satynowe z blingami, nadające się wyłącznie do leżenia - chodzić ani stać nie idzie.

Jaki z tego morał Drogie Dziatki? Ano taki że jedna powie: O! Manipulantka! Taniocha. Podkłada się małżowi w gorsecikach - ujma i hańba. Druga rzeknie: klasyczna KKZB - myśli biedaczka że bez gorsecika nie zasługuje na porządne ciupcianie. A ja im na to: guzik z pętelką. Bzykanie jak marzenie a gorsecik psychofażnie utkwiony w pamięci małża po wsze czasy. Bo gorsecik był narzędziem a wyjątkowości owszem dodał ale w sensie pieprzu. Stąd pieprzenie. Lingwistycznie poprawnie.

Weź se Słonko ten gorsecik nałóż i poprzechadzaj się po domku jak nikogo nie ma, popróbuj w jakiej pozycji Ci najwygodniej, zrób sobie mały teatrzyk dla Niekochanej. A nie będziesz nad nim smarkać.

Co do małej Niekochanej to mi głupoty po głowie latają bo użyłam "mała" nie jako przymiotnika a jako rzeczownika. A w tym znaczeniu też gorsecik adekwatnie się nada.

5 334

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Kriss napisał/a:

Nie zgadzam się z pie*rzeniem gorsecika Niekochanej. On do pie*rzenia ma służyć, ale nie żeby jego.
(...)
Co do małej Niekochanej to mi głupoty po głowie latają bo użyłam "mała" nie jako przymiotnika a jako rzeczownika. A w tym znaczeniu też gorsecik adekwatnie się nada.

Kochana - Ty wiesz, jak małej i dużej niekochanej poprawić nastrój tongue
Gorsecik - zdecydowanie TYLKO do pie*rzenia big_smile Jak marzenie smile

5 335

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dla tych małych dziewczynek to przydałaby się jakaś matka zastępcza chyba

5 336

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

OMG,
dwa dni mnie nie było, bom zarobiona po uszy, a tu Dzień Dziecka. W dodatku w q......ch gorsecikach!

Witajcie Lolitki!

5 337 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-26 18:05:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja chcę tylko, żeby ktoś się mną zaopiekował. I wiem, że mi nie wolno, ale tak bardzo chcę.
Chcę, żeby ktoś CHCIAŁ mnie przytulić, CHCIAŁ o mnie myśleć, CHCIAŁ zrobić tysiąc małych rzeczy tylko dla mnie ... albo choćby jedną, malutką ale tylko dla mnie.
A jak przychodzi juz taki jeden z drugim, ... to gonię kijem, bo się boję, że przyjdzie - da a potem zabierze.

Karen, Niekochana, Sylnowa i inne kochane z gilem do kolan. Cykl rozrodczy naszej choroby najwyraźniej jest taki sam.

***
Wymyśliłam test. Rękę księżniczki dostanie ten, kto po pierwsze doczyta do ostatniego zdania, po drugie - ten, kto zrozumie, że najważniejsze jest właśnie to ostanie.

Nie jestem jestem bezczelna tylko dlatego iż mówie co myślę.
Nie jestem arogancka, tylko dlatego, ze mnie inni ludzie nie lubią.
Nie jestem zbyt pewna siebie, bo lubię siebie taka jaka jestem.
Nie jestem obsceniczna, tylko bezpośrednia.
Nie jestem zawzięta, tylko czasem uparta.
Nie jestem ignorantka, tylko pewne rzeczy są mi obojętne.
Nie jestem wścibska, tylko zainteresowana.
Nie jestem zarozumiała, tylko dlatego iż nie pozwolę sobą władać.
Nie jestem pesymistka, spoglądam realistycznie.
Nie jestem dziecinna, tylko przekorna.
Nie jestem naiwna, tylko dlatego, ze wierze w ludzi.
Nie jestem głupia, tylko wesoła i czasem bzdurna.
Nie jestem źle wychowana, tylko czasem chce mi się krzyczeć.
Nie jestem wariatka, tylko dlatego, ze żyje moim życiem.
Nie jestem złym człowiekiem, tylko dlatego, ze mam wady.
Nie jestem infantylna, tylko chcę, żeby ktoś się o mnie troszczył.

***

Idę do kina na Larrego.

5 338 Ostatnio edytowany przez l&c (2011-07-26 18:57:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ale jestem wściekła, k...mać.
Mnie trudno wkurzyć, ale dziś się udało. Zapisałam się do darmowej grupy DDA, tuż przy Okęciu, więc blisko mnie. No i dziś było spotkanie organizacyjne, wcześniej chodziłam na konsultacje. Podczas konsultacji poinformowałam psycholog prowadzącą,że chętnie zacznę grupę kiedykolwiek, ale w październiku wyjeżdżam na 3 tygodnie na wycieczkę mojego życia (Bhutan, Nepal , Tybet). Wiem,że to ważne chodzić na grupę regularnie i że wylatuje się po iluś nieobecnościach, więc to powiedziałam. A ona mi: pomyślimy. A dziś przychodzę na to spotkanie jest mowa o terminach, obecnościach itp. i przypominam jej o tym problemie, a ona mi:
-Marta, to absolutnie niedopuszczalne.
Ja mówię:
- Mówiłam o tym na konsultacjach, ale jeśli tak, to dziękuję, do widzenia.
Ona:
-na pewno?.
Ja:
-więcej nie będę miała na ten wyjazd okazji i pieniędzy,żegnam.
Przez chwilę pojawiła się u mnie myśl: czy ta wycieczka jest dla mnie ważniejsza niż leczenie? Ale potem pojawiła się druga: i tak nie wierzę,że ta baba mnie wyleczy. Wiedziała już na konsultacjach,ze jest taki problem, ale zamiast powiedzieć od razu,że się nie nadam, to postanowiła ze mnie uczynić zastraszający przykład dla całej grupy,żeby pokazać,że leczenie ma być najważniejsze i do grupy się chodzi. Grupa miała mieć 8 osób, a przyszło 9, jestem przekonana ,że ja byłam do odstrzału po prostu. Ośrodek My progress, nikomu nie polecam.

5 339 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-26 19:35:38)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wklejam część własnego posta z mojego macierzystego wątku. To mój manifest.

niekochana72 napisał/a:
The_devil napisał/a:

Mi udało się to zrozumieć, może dzieki temu różnię się nieco od kolegów, którym wystarczało zaliczenie z  "dostatecznym" na koniec semestru.

No tak. Można by napisać wiele mądrych, ładnie brzmiących zdań.
A i tak skończy się na jednym - kogo masz po drugiej stronie w tej relacji. Prymusa, ucznia trójkowego czy kogoś, kto nadal nie opuścił pierwszej klasy.
Ja już wiem, że równym krokiem mogę iść tylko z kimś, kto rozumie na czym polega dojrzały związek. Z kimś, kto będzie zaangażowany równie mocno jak ja, uważny na moje potrzeby w takim samym stopniu jak ja na niego. On nie będzie musiał zgadywać, jak sprawić mi przyjemność. Będzie to wiedział - bo chciał się dowiedzieć. Bo mu na tym zależało.
Zauważy, że nic mi tak nie poprawia humoru jak poranne przytulenie w łóżku, że najbardziej lubię frezje, że ulubione ciastka to hiszpany. Że czasami najwspanialszą grą wstępną jest to, że umyje za mnie gary po kolacji. Że lubię cytrusowy płyn do kąpieli i relaksujące namaczanie w wannie to moja chwila samotności.   
I z pewnością ode mnie otrzyma to samo. Z przyjemnością będę dawać wiedząc, że jestem obdarowywana. I też będę wiedziała, czego on oczekuje. Bo jego zadowolenie i jego dobro będzie dla mnie tak samo ważne, jak moje.

Tego oczekuję. I niestety - coraz mniej we mnie nadziei, że tak będzie. hmm  Ale wiem tez coś innego - już nie chcę związku, który może być namiastką powyższego. Takiego, w którym jestem jedyną osobą, której zależy.
Wolę być sama i zaopiekować się sobą tak, jak na to zasługuję.

l&c napisał/a:

Ale potem pojawiła się druga: i tak nie wierzę,że ta baba mnie wyleczy. Wiedziała już na konsultacjach,ze jest taki problem, ale zamiast powiedzieć od razu,że się nie nadam, to postanowiła ze mnie uczynić zastraszający przykład dla całej grupy,żeby pokazać,że leczenie ma być najważniejsze i do grupy się chodzi. Grupa miała mieć 8 osób, a przyszło 9, jestem przekonana ,że ja byłam do odstrzału po prostu. Ośrodek My progress, nikomu nie polecam.

No ja bym wysnuła taki sam wniosek. Szkoda, że w takich miejscach pracują TAKIE osoby.
Ehhh... zazdroszczę wycieczki. Rób foty - obejrzymy big_smile

5 340 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-07-26 19:40:37)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

A ja chcę tylko, żeby ktoś się mną zaopiekował. I wiem, że mi nie wolno, ale tak bardzo chcę.
Chcę, żeby ktoś CHCIAŁ mnie przytulić, CHCIAŁ o mnie myśleć, CHCIAŁ zrobić tysiąc małych rzeczy tylko dla mnie ... albo choćby jedną, malutką ale tylko dla mnie.
A jak przychodzi juz taki jeden z drugim, ... to gonię kijem, bo się boję, że przyjdzie - da a potem zabierze..

Ale Ty się sama sobą świetnie opiekujesz. Takich coby CHCIELI są na pewno zastępy - ale Ty ich właśnie dlatego nie chcesz, bo samej Ci świetnie wychodzi! I jak się w końcu znajdzie prawdziwy Wojownik a nie łajza kaczerbińska co się boi kija - to Jego opieka będzie warta uwagi przyjęcia. Moim zdaniem - robisz bardzo, ale to bardzo dobrze.

Nie jestem jestem bezczelna tylko dlatego iż mówie co myślę  - jeśli ktoś uważa to za beszczelność - jest ograniczony na umyśle.
Nie jestem arogancka, tylko dlatego, ze mnie inni ludzie nie lubią  - a co ma piernik do wiatraka? Przecież nie wszyscy muszą Cię lubić nie?
Nie jestem zbyt pewna siebie, bo lubię siebie taka jaka jestem.  - po prostu znasz swoją wartość i lubisz własne towarzystwo.
Nie jestem obsceniczna, tylko bezpośrednia . - czyli szczera - wielki atut.
Nie jestem zawzięta, tylko czasem uparta.  - ja tam lubię słowo "zawzięta" ma powera i charakterek.
Nie jestem ignorantka, tylko pewne rzeczy są mi obojętne.  - naczy podchodzisz selektywnie. Widać w historii z kijem i gonieniem.
Nie jestem wścibska, tylko zainteresowana - czyli troskliwa i empatyczna.
Nie jestem zarozumiała, tylko dlatego iż nie pozwolę sobą władać.  - czyli masz honor i dumę damy. Nic tylko Wojownik z gatunku niezakompleksionych uradzi.
Nie jestem pesymistka, spoglądam realistycznie.  - czyli interesują Cię konkrety nie pierdoły.
Nie jestem dziecinna, tylko przekorna.  - moim zdaniem to po prostu luz i dystans.
Nie jestem naiwna, tylko dlatego, ze wierze w ludzi.  - świadczy o czystości zamiarów i szczerej naturze.
Nie jestem głupia, tylko wesoła i czasem bzdurna.  - pielęgnujesz "dziecko" w sobie. Uwielbiam takich ludzi.
Nie jestem źle wychowana, tylko czasem chce mi się krzyczeć.  - naczy masz temperament - cecha przekładająca się bezpośrednio na zalety łóżkowe.
Nie jestem wariatka, tylko dlatego, ze żyje moim życiem.  - a to już wynika logicznie z powyższego.
Nie jestem złym człowiekiem, tylko dlatego, ze mam wady . - nieprawda. Nie masz wad. I już.
Nie jestem infantylna, tylko chcę, żeby ktoś się o mnie troszczył.  - Eee i tu mam zagwozdkę. Czy "troszczył" musi oznaczać płeć męską przy której czujesz potrzebę bycia małą, nieporadną kobietką, czy po prostu chodzi o faceta któremu ma na Tobie zależeć w sensie pozytywnym, czy płeć nieważna? A wogóle czemu wszystko od zaprzeczenia? Na odwrót. Myśl na odwrót.

Wogóle te wszystkie cechy które opisałaś są moim skromnym zdaniem cechami zupełnie normalnego człowieka. Się rozumią same przez się - dlatego podtrzymam - jak się nie wystraszy kija - to będzie on.

Ty Tarantelka jesteś bardzo podatna sztuka na uwiedzenie - zdaje mnie się. Ty weź Kobieto trochę spancerzej sama w sobie bo nie daj boziu i jakiś palant Cię marketingowo podejdzie. Musisz uwierzyć (sory za "musisz") w swoją niepodważalną wspaniałość, cudowność i chodzące kobiece objawienie.

Przytulam..nie. Klepię Cię boleśnie po łopatce.

5 341

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja mysle, ze z tych waszych postow mozna wydac swiatowj slawy BESTSELLER, serio serio big_smile

5 342 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-26 20:24:26)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Kriss napisał/a:

Ale Ty się sama sobą świetnie opiekujesz. Takich coby CHCIELI są na pewno zastępy - ale Ty ich właśnie dlatego nie chcesz, bo samej Ci świetnie wychodzi! I jak się w końcu znajdzie prawdziwy Wojownik a nie łajza kaczerbińska co się boi kija - to Jego opieka będzie warta uwagi przyjęcia. Moim zdaniem - robisz bardzo, ale to bardzo dobrze.

Kurcze, Ty jak już walniesz, Wilczyco.... To mi po prostu majty spadają big_smile
Tak, ja też chcę WOJOWNIKA. Nie jakąś zafajdaną ciotę, która nie odcięła pępowiny, nie potrafi zadbać o siebie i rodzinę, boi się wszystkiego dokoła. To  już miałam - zwracam właśnie  tongue


Kriss napisał/a:

Ty Tarantelka jesteś bardzo podatna sztuka na uwiedzenie - zdaje mnie się. Ty weź Kobieto trochę spancerzej sama w sobie bo nie daj boziu i jakiś palant Cię marketingowo podejdzie. Musisz uwierzyć (sory za "musisz") w swoją niepodważalną wspaniałość, cudowność i chodzące kobiece objawienie.

Jako zupełnie obiektywna kobieta stwierdzam: Tarantelka jest tym wszystkim. I nie słodzę tu, bynajmniej.
Jest wyjątkową kobietą -  takim idealnym połączeniem dowcipu, inteligencji, delikatności i empatii. I na dodatek - pięknie opakowana. No sorki - ale większość Panów "nie nadanża". Nie wiedzą głupi, co tracą. Ja osobiście jestem zaszczycona, że mam taką przyjaciółkę. Bo właśnie za przyjaciółkę ośmielam się ją uważać.

5 343

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny ja wpadam tylko na chwilkę, jednak urlop to urlop, dziś znowu byłam nad Zalewem, jejku myślałam, że się posikam ze szczęścia, kajaczek, nawet zaliczyłam wywrotkę i to na brzegu!!!!! Ale nie z mojej winy big_smile

Karen, Kochana, ja mam Cię nawet na tapecie w komputerze, tak uwielbiam Twój uśmiech.

Te wszystkie my maleńkie dziewczynki, właśnie taką siebie chciałabym ukochać bardzo.

Całuję, nawet jak mnie tu nie ma myślę o Was.

5 344

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Tarantelka jest tym wszystkim. I nie słodzę tu, bynajmniej.
Jest wyjątkową kobietą -  takim idealnym połączeniem dowcipu, inteligencji, delikatności i empatii. I na dodatek - pięknie opakowana. No sorki - ale większość Panów "nie nadanża". Nie wiedzą głupi, co tracą. Ja osobiście jestem zaszczycona, że mam taką przyjaciółkę. Bo właśnie za przyjaciółkę ośmielam się ją uważać.

Zawiesiłam się na określeniu "pięknie opakowana" i poczułam się trochę zbita z tropu. Pomytlało mi się z "napakowana" i już zaczęłam malować w gowie potężną muskulaturę Tarantelki, okraszną brązową opalenizną i obleczoną w jaskrawe bikini. Chyba mam niezdrową wyobraźnię.

Tarantello, a w ogóle w ogóle, jak czytuję jak biegasz na bębny i inne rozmaitości gęba mi się uśmiecha, bo o ile kojarzę byłaś w zamierzchłej przeszłości autorką posta, że nie potrafisz zainteresować się niczym sama dla siebie, że musiałabyś wspólnie z psychfagiem i takie tam. A ja tam wiedziałam, że to chwilowe było i że drzemią w Tobie nieograniczone pokłady potencjału i już smile W sumie jak i podnoszenie ciężarów i stalowe muskuły się ziszczą pewnego dnia to się nie zdziwię wcale a wcale wink

5 345 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-26 22:53:12)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I się, kurna, popłakałam.
Żaden się mną tak nie zaopiekuje, jak moja sfora.

5 346 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-26 22:55:22)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

I się, kurna, popłakałam.
Żaden się mną tak nie zaopiekuje, jak moja sfora.

Przez zazdrość i zaborczość mą nie zaprzeczę big_smile

Jak Larry?

5 347 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-26 23:02:47)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

I się, kurna, popłakałam.
Żaden się mną tak nie zaopiekuje, jak moja sfora.

Przez zazdrość i zaborczość mą nie zaprzeczę big_smile

Jak Larry?

Rozkręcał się powoli, ale na koniec się wzruszyłam byłam (czas zaprzeszły zwany z łacińska plusquam perfectum - mój ulubiony).
Julia - wspaniała, Tom - podstarzały, Wilmer Valderrama (narzeczony Talii) - mmmmmm (poproszę na deser / samą Tallię z resztą też big_smile)

5 348

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

I się, kurna, popłakałam.
Żaden się mną tak nie zaopiekuje, jak moja sfora.

Przez zazdrość i zaborczość mą nie zaprzeczę big_smile

Jak Larry?

Rozkręcał się powoli, ale na koniec się wzruszyłam byłam (czas zaprzeszły zwany z łacińska plusquam perfectum - mój ulubiony).
Julia - wspaniała, Tom - podstarzały, Wilmer Valderrama (narzeczony Talii) - mmmmmm (poproszę na deser / samą Tallię z resztą też big_smile)

Absolutnie się z Tobą zgadzam. Znów wyjdzie, ze lesbijstwo propagujemy wink Nie - tym razem biseksualizm big_smile

Ale przyznasz, ze mina męża Julii - gdy już wiedział, że o to jedno zdanie za dużo..... Bezcenna big_smile

5 349

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moje kochane, abyście się nie niepokoiły, zawiadamiam, że córki "mi zużyły" limit internetu, więc na trochę zniknę. Całuję was mocno i do "zobaczenia". Nie martwcie się, nic złego się nie dzieje - siła wyższa big_smile

5 350

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:

Moje kochane, abyście się nie niepokoiły, zawiadamiam, że córki "mi zużyły" limit internetu, więc na trochę zniknę. Całuję was mocno i do "zobaczenia". Nie martwcie się, nic złego się nie dzieje - siła wyższa big_smile

Szkoda sad
Buziaki, kochana.

5 351 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-26 23:30:56)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czytam Ruiza od Maxi, wieczorami, póki mi pysk na klawiaturę nie opadnie. Fajnie, że są inne wymiary, które uzmysławiają nowe możliwości dla przyblokowanej mózgownicy.
Dziś miałam menedżerskie spotkanie z naszym kadrowcem. Wstawiał obowiązkową gadkę o budowaniu ścieżki kariery, o szkoleniach, o rozwoju w ramach korporacji, o nowych celach, doganianiu rynku pracy. Argumentacja - nawet nowiuteńki komputer jak trafia na nasze biurko to już jest przestarzały, a co dopiero taki pracownik po kilku latach. A póki on jechał z tą prezentacją, ja myślałam - człowieku, o czym ty pier*olisz? Jaka ścieżka, jaki rozwój? Na forum sobie wejdź, tam są same przestarzałe sztuki a taki samorozwój sobie fundują, że cała ta prezentacja i cała ta korporacja w trampki się może schować.

Anhedonia napisał/a:

Moje kochane, abyście się nie niepokoiły, zawiadamiam, że córki "mi zużyły" limit internetu, więc na trochę zniknę. Całuję was mocno i do "zobaczenia". Nie martwcie się, nic złego się nie dzieje - siła wyższa big_smile

Wpadnij do mnie z noclegiem. Pogramy sobie na klawiaturze w duecie.
Buziaki

5 352

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Tarantella napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Przez zazdrość i zaborczość mą nie zaprzeczę big_smile

Jak Larry?

Rozkręcał się powoli, ale na koniec się wzruszyłam byłam (czas zaprzeszły zwany z łacińska plusquam perfectum - mój ulubiony).
Julia - wspaniała, Tom - podstarzały, Wilmer Valderrama (narzeczony Talii) - mmmmmm (poproszę na deser / samą Tallię z resztą też big_smile)

Absolutnie się z Tobą zgadzam. Znów wyjdzie, ze lesbijstwo propagujemy wink Nie - tym razem biseksualizm big_smile

Ale przyznasz, ze mina męża Julii - gdy już wiedział, że o to jedno zdanie za dużo..... Bezcenna big_smile

Czekałam na to promowane przez Ciebie zdanie 1/3 filmu i się doczekałam big_smile big_smile big_smile

5 353 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-07-27 02:28:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Kriss napisał/a:

Nie zgadzam się z pie*rzeniem gorsecika Niekochanej. On do pie*rzenia ma służyć, ale nie żeby jego.
(...)
Co do małej Niekochanej to mi głupoty po głowie latają bo użyłam "mała" nie jako przymiotnika a jako rzeczownika. A w tym znaczeniu też gorsecik adekwatnie się nada.

Kochana - Ty wiesz, jak małej i dużej niekochanej poprawić nastrój tongue
Gorsecik - zdecydowanie TYLKO do pie*rzenia big_smile Jak marzenie smile

do piep*** Niekochana nie potrzebuje gorsecika.
Tak piekna kobieta nie musi myslec o opakowaniu sie w gorsecik i t6o dla mezczyzny, ktorego nie zna.

Opatrznosc boska sprawila, ze moj B zsunal ze mnie gorsecik z cala reszta jednym "ciegiem" i nawet nie zauwazyl mojega extra sexi przyodzienia...
schowalam gorsecik gleboko do szafy.

Wyjatkowo przyodzieje sie w wyjatkowy stroik tylko wtedy gdy moj mezczyzna zrobi dla mnie cos WYJATKOWEGO.
... i sorry ale bycie normalnym mezczyzna nie jest niczym wyjatkowym (moze jest rzadko spotykane ale nie wyjatkowe).

Nie widze powodu by nagradzac kogos za normalnosc.
a pokusa zaslugiwania i przyprawiania sie gorsecikami mnie osobiscie przerazila.

Mam trzy gorseciki .. zakladam je dla siebie, by dobrze sie czuc w ramach robienia drobnych przyjenosci dla siebie.

punkty do tabelki:

przyprawianie sie- kiedy, dlaczego i z jakich pobudek kkzb sie "przyprawiaja" dla mezczyzny. Jakie rodzaje przypraw stosuja (gotowanie, gorseciki, sprzatanie, uslugiwanie, pozowanie na kogos innego etc.). Z jakich powodow przyprawia sie kobieta normalna, kiedy i jakich przypraw uzywa (silownia, lekcje gitary, bebnow, zumba, nowe ciuszki etc)?
Zasadnicza roznica polega na tym, ze normalna kobieta przyprawia sie sama dla siebie i czuje sie tak przyprawiona jak milion dolarow. Emanuje pewnoscia siebie i pelna akceptacja siebie, a kazdy facet czuje ten skarb na odleglosc, chocby ona byla umorusana blotem i spocona przy pracy w ogrodzie.
Taka kobieta wie jak nosic "umorusanie" by wygladac jak milion dolarow.
Myszka w stroju wampa bedzie tylko przebrana myszka...


Postanowilam, ze nie bede wysylac smsow typu "mam z toba nieustanny kontakt".
Wysylam, krotkie smsy tylko jako odpowiedz na jego smsy.
Zauwazylam, ze mam jakas chora potrzebe potwierdzania, ze on o mnie mysli i pamieta. Piepr***  ta potrzebe.

jestesmy w kontakcie- dla kkzb to nieustajace smsy, hektolitry smsow o pierdolach, wypatrywanie czy jest sms i delektowanie sie jego rozgrzewajaca krasomowczoscia typu "mysle o Twoich cyckach Jolka". Dla normalnego czlowieka haslo "jestesmy w kontakcie" oznacza, ze wymienilismy sie numerami telefonow i mozemy przekazac sobie  wazna informacje.
Wazna informacja dla normalnego to: "chcialabys pojsc ze mna do kina dzis na 19ta?"
Wazna informacja dla kkzb to: "tesknie za Toba"

5 354 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-07-27 05:42:19)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

O! Dzieńdoberek Zazdrości Kochana, widzę że tylko my online.

Absolutnie się zgadzam że Niekochana nie potrzebuje gorsecika do pi*przenia.
To gorsecik ma Niekochanej służyć.
Między potrzebuje a służyć jest ogromna przepaść.

Co targa gorsecikomanią? - ano dokładnie tak jak piszesz - to coś co emanuje. A żeby dojść do stanu emanacji trzeba się dobrze schylić i samą siebie cmokać z zachwytu po dupie dzień w dzień i nieustannie bez nadziei i żądań aby zrobił to facet. I wtedy i tylko wtedy rzeczona dupa będzie namiętnie i znienacka cmokana przez selektywnie wybranego faceta.

Moim skromnym zdaniem jest jeszcze jedna ważna sprawa - absolutnie i w żadnym wypadku nie wolno dopuścić do uzależnienia dupy od czyichkolwiek innych ust poza swoimi.

Wtedy taaaka dupa - to jest coś!

5 355

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Podsumujmy - umorusana, w gorsecie, całująca się samodzielnie w tyłek i wysyłająca sms o treści "Wcale za Tobą nie tęsknię."
Wszystko dobrze zrozumiałam?

5 356

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Podsumujmy - umorusana, w gorsecie, całująca się samodzielnie w tyłek i wysyłająca sms o treści "Wcale za Tobą nie tęsknię."
Wszystko dobrze zrozumiałam?

Jak najbardziej, tylko może nie jednocześnie - pocałować się w tyłek w założonym gorsecie a rąsie zajęte esemesowaniem...Hmm

5 357 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-27 12:21:03)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pozwolicie, że się wtrącę? W końcu mój gorset, moja mała i moja dupa big_smile
Własnie to od początku mówiłam - gorset jest dla MNIE. Ja sama wiem, że wyglądam w nim: mniam...
I to mnie ma przynieść satysfakcję.

Dlatego - gorsetowi mówię zdecydowane TAK. tongue

P.S. Najbardziej do piep**enia to jest mi potrzebny odpowiedni mężczyzna big_smile

5 358

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny, mam dni lepsze mam dni gorsze ale jedno mnie wk.. non stop o niej mysle, nie mam patentu żeby choć przez chwile nie wspominać. Czy to jest chora miłośc? Przecież ta osoba zapewne już ma mnie w d... minęlo ponad 2.5 mc a ja niby zrobie krok do przodu, a juz za chwile jestem dwa kroki w tył. Mam jakąś obsesje na jej punkcie było nam we wszystkich sferach życia naprawde cudnie, nikt nikogo nie chciał zmieniać, akceptowaliśmy siebie ze swoimi wadami tylko nie przewidziałem jednej rzeczy..... Macie może jakis patent bo czuje sie dosłownie przez nią jakby wykastrowany, nie mam chęci na poznawanie innych kobiet a co dopiero na sex. ona chyba byla dla mnie zbyt doskonała fizycznie jak i mentalnie ehhh. Deszcz pada a ja w czarnej doopie

5 359

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
martyrs napisał/a:

Dziewczyny, mam dni lepsze mam dni gorsze ale jedno mnie wk.. non stop o niej mysle, nie mam patentu żeby choć przez chwile nie wspominać. Czy to jest chora miłośc? Przecież ta osoba zapewne już ma mnie w d... minęlo ponad 2.5 mc a ja niby zrobie krok do przodu, a juz za chwile jestem dwa kroki w tył. Mam jakąś obsesje na jej punkcie było nam we wszystkich sferach życia naprawde cudnie, nikt nikogo nie chciał zmieniać, akceptowaliśmy siebie ze swoimi wadami tylko nie przewidziałem jednej rzeczy..... Macie może jakis patent bo czuje sie dosłownie przez nią jakby wykastrowany, nie mam chęci na poznawanie innych kobiet a co dopiero na sex. ona chyba byla dla mnie zbyt doskonała fizycznie jak i mentalnie ehhh. Deszcz pada a ja w czarnej doopie

widzę wisielczy humorek , głowa do góry będzie dobrze na jednego faceta przypada półtora kobiety miałeś całą teraz poszukaj połowy

5 360

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
martyrs napisał/a:

Dziewczyny, mam dni lepsze mam dni gorsze ale jedno mnie wk.. non stop o niej mysle, nie mam patentu żeby choć przez chwile nie wspominać. Czy to jest chora miłośc? Przecież ta osoba zapewne już ma mnie w d... minęlo ponad 2.5 mc a ja niby zrobie krok do przodu, a juz za chwile jestem dwa kroki w tył. Mam jakąś obsesje na jej punkcie było nam we wszystkich sferach życia naprawde cudnie, nikt nikogo nie chciał zmieniać, akceptowaliśmy siebie ze swoimi wadami tylko nie przewidziałem jednej rzeczy..... Macie może jakis patent bo czuje sie dosłownie przez nią jakby wykastrowany, nie mam chęci na poznawanie innych kobiet a co dopiero na sex. ona chyba byla dla mnie zbyt doskonała fizycznie jak i mentalnie ehhh. Deszcz pada a ja w czarnej doopie

Martyrs

Nie wspominaj, bo to tylko rozwala Ciebie, nie mysl, bo tylko przez to jestes tam, gdzie jestes. Zobacz, co my robimy... Pograzanie siebie nie jest wyjsciem z sytuacji. Moze powinienes tak jak my pokochac siebie, a nie szukac tego, czego juz nie ma... Powiedz sobie, ze jej juz nie ma i nie bedzie. Ja przynajmniej tak musialam zrobic. Stanac przed lustrem spojrzec sobie w oczy i powiedziec: Sylwia, juz nie masz meza i nie wroci do Ciebie.
Pozdrawiam
Sylnova

5 361

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
martyrs napisał/a:

Macie może jakis patent bo czuje sie dosłownie przez nią jakby wykastrowany, nie mam chęci na poznawanie innych kobiet a co dopiero na sex. ona chyba byla dla mnie zbyt doskonała fizycznie jak i mentalnie ehhh. Deszcz pada a ja w czarnej doopie

Człowiek odkochuje się po ok. 6 miesiącach.
Dobrze działa przez 90 dni ZERO  kontaktu.
U mnie czas i brak kontaktu poskutkowało.

Dziewczyny, wczoraj wlazłam do czata i namierzyłam mojego byłego psychofaga. Jak sie okazuje nadal urządza sobie polowania w necie. Klikałam z nim jakieś pół godzinki. Łyknął haczyk. Może mnie opierdzielicie po co w ogóle się w tym grzebię, ale mam ochotę zrobić mu jakiegoś psikusa. Jakieś pomysły??? Bo trochę brak mi inwencji.
Czy były jakieś emocje z mojej strony? Na początku tak, a potem spokojnie. Bawiło mnie jak się stara, ujął sobie 5 lat. No to ja ujęłam sobie 15 tongue
Po tym wszystkim nie mogłam jednak zasnąć, ale i bez tego czasami nie mogę zasnąć, więc jakoś się tym bardzo nie przejęłam. Na szczęście nie odnotowałam tęsknoty, żalu, miłości itp. Wręcz byłam zdziwiona, że takiemu palantowi nadałam kiedyś taką rangę i tak go kochałam. Dziś jestem spokojna, nie rozwaliło mnie to i z tego się cieszę, bo to znaczy, że jego toksyna już na mnie nie działa.

Pozdrawiam big_smile

5 362 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-07-27 14:22:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Człowiek odkochuje się po ok. 6 miesiącach.
Dobrze działa przez 90 dni ZERO  kontaktu. .

ha ha ha... a to dltatego mialam przerobic  te 90 dni zero konraktu... he he he

no to ja tez mam ochote na psikusa... chce sie odkochac. Nie pasuje mi ten stan i uwiera. Mecze sie.
Bede czerpac calymi garsciami od osoby, ktora postaram sie kochac coraz mniej i mniej...
bede kobieta, ktora nie kocha zbyt bardzo..
taki mam cel.
Boje sie kochac.
Fokus na siebie... i do dziela...
zadnych sluzotworczych dramacikow... never!

5 363 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-07-27 14:31:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Bo któż kobietę lepiej zrozumie jeśli nie druga kobieta...(bez skojarzeń proszę)

A może by tak ogłoszenie dać
Szukam ciepłego nie psychofaga itd...
Tylko, że wszystkie nie psychofagi są zajęte albo padły ofiarą jakiejś psychofażki, albo coś...

5 364

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

Fokus na siebie... i do dziela...
zadnych sluzotworczych dramacikow... never!

FOCUS, FOCUS, FOCUS!!!!

5 365

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej jestem tu praktycznie nowa ,nie wiem co napisać ,nie wiem czy należę do kobiet ,które kochają za mocno ,jak to u siebie rozpoznałyście ,ja mam taki mętlik w głowie,chcę odejść od męża bo nie jestem szczęsliwa ,ale nie potrafię boję się cierpienia ,depresji ,choć chyba już ją mam.Pozdr.

5 366

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
montitta napisał/a:

Hej jestem tu praktycznie nowa ,nie wiem co napisać ,nie wiem czy należę do kobiet ,które kochają za mocno ,jak to u siebie rozpoznałyście ,ja mam taki mętlik w głowie,chcę odejść od męża bo nie jestem szczęsliwa ,ale nie potrafię boję się cierpienia ,depresji ,choć chyba już ją mam.Pozdr.

Wejdź na kobieceserca.pl i rozwiąż testy. Poczytaj tam też o tym problemie. Dowiesz się, czy to dotyczy Ciebie.

5 367

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

P.S. Najbardziej do piep**enia to jest mi potrzebny odpowiedni mężczyzna big_smile

Co Ty powiesz? Nie podejrzewałam..

5 368 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-27 17:20:16)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

P.S. Najbardziej do piep**enia to jest mi potrzebny odpowiedni mężczyzna big_smile

Co Ty powiesz? Nie podejrzewałam..

Witaj kochana big_smile Dawno Cię nie było....
Taaa.... wejdzie taka na chwilkę, znajdzie najważniejsze zdanie... I ucieknie....

5 369

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
marynarka napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

P.S. Najbardziej do piep**enia to jest mi potrzebny odpowiedni mężczyzna big_smile

Co Ty powiesz? Nie podejrzewałam..

Witaj kochana big_smile Dawno Cię nie było....
Taaa.... wejdzie taka na chwilkę, znajdzie najważniejsze zdanie... I ucieknie....

Marynarka jak meteor.....
W sumie to dobrze, żyje realem, a nie jak my wirtualem....

5 370

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pewnie, ze dobrze big_smile Bardzo tylko za nią tęsknie... sad

5 371 Ostatnio edytowany przez marynarka (2011-07-27 17:39:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
marynarka napisał/a:

Co Ty powiesz? Nie podejrzewałam..

Witaj kochana big_smile Dawno Cię nie było....
Taaa.... wejdzie taka na chwilkę, znajdzie najważniejsze zdanie... I ucieknie....

Marynarka jak meteor.....
W sumie to dobrze, żyje realem, a nie jak my wirtualem....

Ano, rzekłaś Karen.
Kocham Was Dziewczyny nad życie, ale nie mam już czasu (zap.......ć trzeba) na ciągłe śledzenie wszystkiego, co się tu dzieje.
Trochę za dużo bezustannej "obróbki" tych samych tematów. Ja już zapomniałam, nie chcę sobie przypominać.
Same mówiłyście, że nie pasuję, trochę więc spasuję jeśli chodzi o aktywność. Już wszystko poukładałam, dalsza terapia nie jest niezbędna. Siły i czas muszę skoncentrować na przetrwaniu i wytrwaniu w tym, co sobie "zorganizowałam".
Czytuję, pisuję, bywam, ale już nie jestem tu ciągle.
To chyba dobrze.
Choćby nie wiem co, nie ucieknę na dobre, bo tu jest moje dobre miejsce. Akceptacja, zrozumienie, wsparcie. No i to (czasami wisielcze) zawsze jak diamencik poczucie humoru. Nie wyobrażam sobie życia bez bywania tutaj, ale już nie mogę "mieszkać".
Pozwolicie?

Niekochana, przecież wiesz, że jestem z Tobą całym sercem. Nie tęsknij, przytulam Cię i ocieram łezki.

5 372 Ostatnio edytowany przez montitta (2011-07-27 17:44:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Niestety ,większość punktów tego testu ,była na TAK Tak,jestem od niego uzależniona ,boję się, tak strasznie boję się ,że ten lęk ,strach ,który będzie sie mnie trzymał po odejściu ,że wrócę ,że nie dam rady ..Mam gdzie odejść ,mam pomoc ze strony mamy ,siostry, a ja ciaglę wierzę ,że będzie dobrze jak się zmienię ,jak zacznę być lepszą żoną,matką ,kochanką ,ale kiedy to nie wychodzi..
Jaki dołek, przepraszam ,może niepotrzebnie tu weszłam,wy jesteście w lepszej "kondycji" psychicznej, a ja wam tu smęcę.

5 373 Ostatnio edytowany przez karen (2011-07-27 18:02:56)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:

Ano, rzekłaś Karen.
Kocham Was Dziewczyny nad życie, ale nie mam już czasu (zap.......ć trzeba) na ciągłe śledzenie wszystkiego, co się tu dzieje.
Trochę za dużo bezustannej "obróbki" tych samych tematów. Ja już zapomniałam, nie chcę sobie przypominać.
Same mówiłyście, że nie pasuję, trochę więc spasuję jeśli chodzi o aktywność. Już wszystko poukładałam, dalsza terapia nie jest niezbędna. Siły i czas muszę skoncentrować na przetrwaniu i wytrwaniu w tym, co sobie "zorganizowałam".
Czytuję, pisuję, bywam, ale już nie jestem tu ciągle.
To chyba dobrze.
Choćby nie wiem co, nie ucieknę na dobre, bo tu jest moje dobre miejsce. Akceptacja, zrozumienie, wsparcie. No i to (czasami wisielcze) zawsze jak diamencik poczucie humoru. Nie wyobrażam sobie życia bez bywania tutaj, ale już nie mogę "mieszkać".
Pozwolicie?

Marynarko, rozumiem doskonale i cieszę się, że Tobie to forum nie jest już potrzebne jak kroplówka. Wiem, że dla mnie tez kiedyś taki czas nastanie. Póki co siedzimy w tej oczyszczalni, bo jeszcze nie do końca oczyściłyśmy się. TY jesteś poziom wyżej, a może nawet kilka. Jesteś przykładem, ze można żyć bez psychofaga, a nawet można zyć bez tej kroplówki podtrzymującej życie.
Tylko Ci zazdrościć i wzorować się na Tobie. Oraz życzyć nieustającego powodzenia big_smile
Buziaki :***

5 374

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
montitta napisał/a:

Niestety ,większość punktów tego testu ,była na TAK Tak,jestem od niego uzależniona ,boję się, tak strasznie boję się ,że ten lęk ,strach ,który będzie sie mnie trzymał po odejściu ,że wrócę ,że nie dam rady ..Mam gdzie odejść ,mam pomoc ze strony mamy ,siostry, a ja ciaglę wierzę ,że będzie dobrze jak się zmienię ,jak zacznę być lepszą żoną,matką ,kochanką ,ale kiedy to nie wychodzi..
Jaki dołek, przepraszam ,może niepotrzebnie tu weszłam,wy jesteście w lepszej "kondycji" psychicznej, a ja wam tu smęcę.

Nie przepraszaj, kochana. Każda z nas była kiedyś... wcale nie tak dawno... w tzw. czarnej dupie. Znamy, znamy ten stan.
Poczytaj nasze wątki, a przede wszystkim czytaj ten wątek od początku, to bardzo pouczająca lektura.

A ja juz widzę Twój podstawowy błąd (robiłam to samo to wiem). Zmień siebie dla SIEBIE,  a nie dla niego. Wcale nie musisz być lepszą żoną, matką, kochanką, żeby zasługiwać na miłość. POKOCHAJ SIEBIE. To bardzo trudne zadanie, my ciągle się tego uczymy, bo to jest podstawa. To jest najważniejsze w naszym uzaleznieniu - POKOCHAĆ SIEBIE.

I pisz, pisz wszystko, to da Ci ulgę.

Przytulam. Będzie dobrze, uwierz w to.

5 375

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzięki Karen, wiem, że rozumiecie.
Aktualnie muszę przewalczyć przeciwnika trudniejszego niż psychofag. Ustawę mi wymodzili taką, że tylko siąść i płakać. Idę na wojnę, będę się kłócić. Trzymajcie kciuki. Zaczynam we wtorek, w radiu się będę udzielała (wiecie taka twarz do radia, głos do baletu). Nie wiem co wywalczę, ale się wypowiem, a co mi tam.
Wypowiadać się bez zbędnych zahamowań nauczyłam się tutaj, z Wami. Mam nadzieję, że ten trening pomoże. Żeby jeszcze zrozumienie takie jak na forum znaleźć. Oj żeby... Nie dla siebie, dla tych, którym znowu będzie trudniej, a już łatwo nie jest.

5 376

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:

Dzięki Karen, wiem, że rozumiecie.
Aktualnie muszę przewalczyć przeciwnika trudniejszego niż psychofag. Ustawę mi wymodzili taką, że tylko siąść i płakać. Idę na wojnę, będę się kłócić. Trzymajcie kciuki. Zaczynam we wtorek, w radiu się będę udzielała (wiecie taka twarz do radia, głos do baletu). Nie wiem co wywalczę, ale się wypowiem, a co mi tam.
Wypowiadać się bez zbędnych zahamowań nauczyłam się tutaj, z Wami. Mam nadzieję, że ten trening pomoże. Żeby jeszcze zrozumienie takie jak na forum znaleźć. Oj żeby... Nie dla siebie, dla tych, którym znowu będzie trudniej, a już łatwo nie jest.

Pewnie, że bedziemy trzymać kciuki. A co do tego, że dasz radę to nie ma żadnych wątpliwości big_smile
Twoja rzeczowość i cięte riposty powalają. CZUJ MOC !!! big_smile

5 377

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Pewnie, że bedziemy trzymać kciuki. A co do tego, że dasz radę to nie ma żadnych wątpliwości big_smile
Twoja rzeczowość i cięte riposty powalają. CZUJ MOC !!! big_smile

Karen, to wojna z ustawodawcą, to nie jest pojedynczy psychofag. Ja nie Joanna d'arc. Ale zabawa będzie, co mi tam.
Sprawa jest słuszna, będę się bić.
Założę wątek - "Komunikaty z linii frontu". Ciekawe, czy ktoś będzie chciał to czytać?

5 378

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:

To chyba dobrze.
Choćby nie wiem co, nie ucieknę na dobre, bo tu jest moje dobre miejsce. Akceptacja, zrozumienie, wsparcie. No i to (czasami wisielcze) zawsze jak diamencik poczucie humoru. Nie wyobrażam sobie życia bez bywania tutaj, ale już nie mogę "mieszkać".
Pozwolicie?

Niekochana, przecież wiesz, że jestem z Tobą całym sercem. Nie tęsknij, przytulam Cię i ocieram łezki.

Cieszę się razem z Tobą. Oczywiście kochana, że pozwalamy... Mam nadzieję, że powoli każda z nas wyfrunie...
Czuję się przytulona, łezki otarte. Jakby co - wiem, gdzie Cię szukać. big_smile

5 379

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
montitta napisał/a:

Niestety ,większość punktów tego testu ,była na TAK Tak,jestem od niego uzależniona ,boję się, tak strasznie boję się ,że ten lęk ,strach ,który będzie sie mnie trzymał po odejściu ,że wrócę ,że nie dam rady ..Mam gdzie odejść ,mam pomoc ze strony mamy ,siostry, a ja ciaglę wierzę ,że będzie dobrze jak się zmienię ,jak zacznę być lepszą żoną,matką ,kochanką ,ale kiedy to nie wychodzi..
Jaki dołek, przepraszam ,może niepotrzebnie tu weszłam,wy jesteście w lepszej "kondycji" psychicznej, a ja wam tu smęcę.

Nie smęcisz kochana, proponuję, abyś powoli czytała ten wątek od początku - zobaczysz, jak wiele z nas zaczynało z takiego samego miejsca, jak Ty teraz.
Trzeba Ci siły i determinacji.
Jeśli potrzebujesz literatury w temacie - napisz na mojego maila. Prześlę.

5 380

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
montitta napisał/a:

Niestety ,większość punktów tego testu ,była na TAK Tak,jestem od niego uzależniona ,boję się, tak strasznie boję się ,że ten lęk ,strach ,który będzie sie mnie trzymał po odejściu ,że wrócę ,że nie dam rady ..Mam gdzie odejść ,mam pomoc ze strony mamy ,siostry, a ja ciaglę wierzę ,że będzie dobrze jak się zmienię ,jak zacznę być lepszą żoną,matką ,kochanką ,ale kiedy to nie wychodzi..
Jaki dołek, przepraszam ,może niepotrzebnie tu weszłam,wy jesteście w lepszej "kondycji" psychicznej, a ja wam tu smęcę.

Masz wsparcie, masz pomoc, masz na kogo liczyć. Masz nas - forum. Ono ratuje, pobędziesz - zobaczysz.
Na razie może smęcisz, ale przestaniesz. I to jest najważniejsze - podnieść się, otrzepać i iść dalej.
Tutaj historii, które zaczynały się jeszcze dramatyczniej niż Twoja - bez liku. Budujące jest to, że mija czas, i jest lepiej. Forumowe feniksy odradzają się jeden po drugim. Będziesz Feniksem, uwierz w to, uwierz w siebie.

5 381

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moje drogie czytajac wasze komentarze w pewnym sensie was rozumiem.
Pochodze z bardzo dobrej rodziny, kochajacej sie i szanujacej. Wynioslam z domu nawykli odpowiednie do stworzenia wzorowej rodziny. W szkole nie mialam zadnych kolezanek, nie wiem czemu, moze zazdroscily mi czegos?! Moze mojej pewnosci siebie?! Co do mezczyzn nie mam problemu z powodzeniem.
Jest jeszcze wiele czynnikow ktore pozytywnie wplywaja na zalozenie i znalezienie wlasciwego partnera. Wiec czemu poprzedni zwiazek byly moim koszmarem? Nikt by sie nie spodziewal ze moge byc krzywdzona bo zawsze chodzilam usmiechnieta z uniesiona glowa , a w domu czekal na mnie kat ktory rzucal talerzami, obelgami i unosil na mnie reke.
Otoz moje drogie teraz juz wiem ... zawsze kierowalam sie wizja zalozenia szczesliwej rodziny, dawalam znac mojemu partnerowi ze bardzo go kocham, zazdrosna bylam nawet o JEGO SIOSTRE, poswiecalam sie dla niego a niestety mezczyzna jak poczuje sie zbyt pewnie to jego mechanizm dziala w sposob odwrotny - skoro nie on tylko kobieta walczy tymczasem facet chce wystapic w roli dominatora!
Kochane to wy swoim wdziekiem zdobywacie mezczyzne i to wy macie byc dominatorkami !!
Od 6 mies wlasnie JA jestem dominatorka, daje wiecej luzu w zwiazku mimo ze naprawde przy tym zaciskam zeby. Kocham go do szalenstwa ale nie okazuje tego tak bardzo mimo ze mnie nosi od srodka zeby przecientnie co 20 sekund wieszac mu sie na szyi. Kochane walczcie same ze soba jak ja to robie... Dacie rade!!
I w ten sposob nawet okielzacie najwiekszego ogiera ze stada!! Dalej ''kocham za bardzo'' ale tego nie okazuje - wiec to jest klucz do szczesliwego zwiazku.
Badzcie dumne, oprzyjcie sie na swoim honorze i szacunku do samej siebie!!

Mialam ten sam problem jeszcze rok temu drogie panie, ale udalo mi sie znalezc wyjscie nie zmieniajac swojego podejscia - bo w sumie nie ma nic zlego w tym ze sie kocha kogos za bardzo, trzeba tylko zdystansowac lekko to uczucie zeby nie wyszlo na swiatlo dzienne wtedy ta druga strona - wasz partner odwdzieczy sie tym samym, cos wiem na ten temat ;D

5 382

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochanie za bardzo nie polega, Droga Patusiu na wieszaniu się na szyi komuś zbyt często. To problem dużo poważniejszy niż okazywanie uczuć. Polega na rezygnowaniu z siebie, swoich przekonań, ambicji, z honoru, godności i mnóstwa innych imponderabiliów. Możesz wisieć komuś na szyi, siedzieć na kolanach, a nie kochać za bardzo, tylko w sam raz. Bo to, co dajesz i to, co otrzymujesz w związku daje Ci zadowolenie, satysfakcję i nie "okrada" Cię z samej siebie.
Kochanie za bardzo to kochanie siebie za mało - z grubsza rzecz ujmując. Jeśli jesteś szczęśliwa, czujesz, że dostajesz w sam raz - uczuć, zainteresowania, wszystkiego, to kochasz właściwie, nie za bardzo. Kochając za bardzo krzywdzisz siebie. I to jest problem, z którym próbujemy się zmierzyć w tym wątku.

5 383

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Powiedziałam mu że chcę odejść ,beczałam jak dziecko ,usiadł przytulił mnie i powiedział ,że pogodzi się ze wszystkim co zadecyduję..?? A ja poczułam ulgę ,ale tylko na chwilę ,bo potem przyszedł strach ,że nie dam rady.Boże maskara jakaś ,czuję ,że zwariuję. Czy ja jestem jakaś nienormalna??

5 384

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
montitta napisał/a:

Powiedziałam mu że chcę odejść ,beczałam jak dziecko ,usiadł przytulił mnie i powiedział ,że pogodzi się ze wszystkim co zadecyduję..?? A ja poczułam ulgę ,ale tylko na chwilę ,bo potem przyszedł strach ,że nie dam rady.Boże maskara jakaś ,czuję ,że zwariuję. Czy ja jestem jakaś nienormalna??

Kochana - poczytaj, proszę. Nikt nie udzieli Ci gotowych odpowiedzi. Sama musisz je odnaleźć. Bez walki, trudu i bólu się nie obędzie - niestety.

5 385

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Co tu tak dzisiaj pusto i cicho????
Nie poznaję tego miejsca.

5 386 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-27 22:27:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Co tu tak dzisiaj pusto i cicho????
Nie poznaję tego miejsca.

Córka ma grypę żołądkową.
Masakra. Kibel - łózko - stała trasa.
A ja nawadniam.

A Anhedonia nie ma netu.

5 387

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dobry wieczór smile dopiero od kolezank wróciłam, wspiera mnie jak moze i powiem wam, ze pomaga:) uświadomiła mi, ze dobrze sie stało, ze sie wydało z mym jeszczemezem, bo bym dalej z nim w klamstwie żyła. A tak, cisza, spokój, zjadam właśnie czekoladę z orzechami, czytam posty....
Karen jak Ci minął dzień? smile

5 388

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
karen napisał/a:

Co tu tak dzisiaj pusto i cicho????
Nie poznaję tego miejsca.

Córka ma grypę żołądkową.
Masakra. Kibel - łózko - stała trasa.
A ja nawadniam.

A Anhedonia nie ma netu.

Ńiekochana, to współczuje, dobrze, ze córka ma Ciebie..
Buziaki smile

5 389

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam ,czytam wasze posty ,i czuję ,że zrobiłam pierwszy krok ,czyli uświadomiłam sobie ,że jestem chora,jestem uzależniona ,czuję chwilową ulgę ,że nie jestem sama ,że są inne kobiety ,które przechodzą podobne sytuacje.
Zrobiłam sobie bilans -zostać czy odejść ,więcej było za odejść ,czy to wystarczy? Może tych za jest mniej ,ale warto o nie powalczyć?
Miałyście podobnie?

5 390 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-27 22:40:15)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Sfora na urlopie - Zazdrość trenuje niekochanie_za_bardzo, Marynarka trenuje ustawodawcę, ja trenuję bębny, Niekochana grypę żołądkową elektrolity, ale co Cię będę uczyć), Anhedonia -przymusowy odwyk od netu, Kriss - oddechy do porodu, Median ćwiczy przed rozmowami kwalifikacyjnymi, młodsze koleżanki - trenują się na swoim wątku, Domek trenuje swój nowy domek razem z l&c. Sylnowa, Karen, co trenujecie?
[Co nie zmienia faktu, że wszystkie razem trenujemy samodzielność.]

5 391

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
montitta napisał/a:

Witam ,czytam wasze posty ,i czuję ,że zrobiłam pierwszy krok ,czyli uświadomiłam sobie ,że jestem chora,jestem uzależniona ,czuję chwilową ulgę ,że nie jestem sama ,że są inne kobiety ,które przechodzą podobne sytuacje.
Zrobiłam sobie bilans -zostać czy odejść ,więcej było za odejść ,czy to wystarczy? Może tych za jest mniej ,ale warto o nie powalczyć?
Miałyście podobnie?

Brawo kochana, przyznanie się do tego, że masz problem - najważniejsze.
Kochana, oprzesłać Ci naszą biblioteczkę? Dużo ważnych książek...

5 392 Ostatnio edytowany przez Sylnowa (2011-07-27 22:41:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
montitta napisał/a:

Witam ,czytam wasze posty ,i czuję ,że zrobiłam pierwszy krok ,czyli uświadomiłam sobie ,że jestem chora,jestem uzależniona ,czuję chwilową ulgę ,że nie jestem sama ,że są inne kobiety ,które przechodzą podobne sytuacje.
Zrobiłam sobie bilans -zostać czy odejść ,więcej było za odejść ,czy to wystarczy? Może tych za jest mniej ,ale warto o nie powalczyć?
Miałyście podobnie?

Ty chcesz tylko walczyć, czy Twoja połowa rownież?
Przepraszam, nie przedstawilam sie i nie przywitalam... Monitto witaj smile
Jestem sylnowa

5 393

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:

Dobry wieczór smile dopiero od kolezank wróciłam, wspiera mnie jak moze i powiem wam, ze pomaga:) uświadomiła mi, ze dobrze sie stało, ze sie wydało z mym jeszczemezem, bo bym dalej z nim w klamstwie żyła. A tak, cisza, spokój, zjadam właśnie czekoladę z orzechami, czytam posty....
Karen jak Ci minął dzień? smile

Uwielbiam czekoladę z orzechami big_smile
Dzień spędziłam pracowicie. Nadrabiam tygodniowe zaległości, gdy nie miałam kompa i nie mogłam pracować.
A potem znów wlazłam do czata i klikałam z moim psychofagiem. Wiem, durne to. Chciałabym mu coś wywinąć, ale nie mam pomysłu.
Dziś opowiadał mi o seksie tantrycznym.... dupek, prawie słowo w słowo to co kiedyś ja jemu mówiłam. On i seks tantryczny - do tego potrzeba wielkiej otwartości na partnera/kę, a nie kłamstwa i zdrady.
Tracę na niego czas. Proszę mnie zrugać, żebym juz tego nie robiła. Boszsz.... jaka ja byłam durna, co ja w nim widziałam????

5 394 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-27 22:43:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Sfora na urlopie - Zazdrość trenuje niekochanie_za_bardzo, Marynarka trenuje ustawodawcę, ja trenuję bębny, Niekochana grypę żołądkową elektrolity, ale co Cię będę uczyć), Anhedonia -przymusowy odwyk od netu, Kriss - oddechy do porodu, Median ćwiczy przed rozmowami kwalifikacyjnymi, młodsze koleżanki - trenują się na swoim wątku, Domek trenuje swój nowy domek razem z l&c. Sylnowa, Karen, co trenujecie?
[Co nie zmienia faktu, że wszystkie razem trenujemy samodzielność.]

Taaa... sraczka córki przesłania mi dziś świat.
A ja dziś big_smile:D:D  pomimo obiektywnej czarnej dupy wink  Walić czarną dupę - jakby to obscenicznie nie brzmiało big_smile

5 395

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Tracę na niego czas. Proszę mnie zrugać, żebym juz tego nie robiła. Boszsz.... jaka ja byłam durna, co ja w nim widziałam????

Tracisz czas. Znajdź juz lepiej kogoś, kogo pouczysz tego seksu tantrycznego. Na ten przykład - ja nic o nim nie wiem hmm

Posty [ 5 331 do 5 395 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 81 82 83 84 85 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026