Też się poszczałam z tym prysznicem he he
5 266 2011-07-25 22:37:29
Podobne tematy
5 267 2011-07-25 22:44:02
Też się poszczałam z tym prysznicem he he
Prawda Maxi? One są po prostu bezbłędne
Człowiek nie ma szans nawet, żeby sie zasmucic tutaj
i to jest bardzo dobre:)
5 268 2011-07-25 23:00:12
Rano nic nie zapowiadało na to, że to będzie jeden z tych nielicznych w moim życiu dni, kiedy to Uśmiechniętej Karen Niepłaczącej puści tama.
Syn coś odburknął, córka przez telefon nieświadomie ruszyła drażliwą strunę, NO I TEN PIEPRZONY SKANER NIE CHCIAŁ SIĘ ZAINSTALOWAĆ, BO NIE BYŁO JAKIEGOŚ PIEPRZONEGO PLIKU W SYSTEM32!!!!!!
No i poszło, płakałam tak jak nie płakałam od dobrych ośmiu, a może dziesięciu lat. Wszystko sobie przypomniałam, wszystko. Wylazła ze mnie mała karen, łkała rozmazując gile na twarzy i mowiła "nie chcę być silna, nie chcę wszystkiego umieć, wszystkiego znieść, wszystko wiedzieć - jak załatwić, jak zorganizować, co powiedzieć, co komu poradzić, kim się zaopiekować, podstawic pod nos, pamiętać, przypominać, zarobić, nauczyć się, zapamiętać, pójść, przynieść, kupić, być, zadzwonić. NIE CHCĘ!!! Chcę, żeby ktoś mną się zaopiekował, przytulił, pomyślał. Wszyscy zawsze o mnie mysleli, ze jestem spokojna, że panuję nad emocjami, że jestem silna i nic mnie nie złamie. O karen nie trzeba się martwić, karen da sobie radę.... Biedna, mała karen...."
Poryczałam, pochlipałam, zużyłam paczkę chusteczek higienicznych. A syn patrzył wielkimi oczami na matkę i nie mógł pojąć , że przewaznie spokojna idealna mama, najmądrzejsza i najlepsza z mam wszystkich kolegów, robi jakiś cyrk, bo skaner nie chce się zainstalować.... Cóż było robić - co nieco wyjasniłam, że to nie o skaner chodzi, a o całokształt i wzięłam się w garść.
Schowałam małą karen na powrót głęboko do środka i oto jestem, znów silna i zwarta. Trochę oczyszczona i z większą świadomością, że zajmując się innymi - nawet dziećmi, ktore sa najważniejsze w życiu, zapominam o małej karen i nie opiekuję się nią nalezycie. Musiała siłą wydostać się na wierzch i zrobić takie przedstawienie, bym naprawdę ją dostrzegła.
Ciągle tu mówimy, ja mówię, nawet dziś do Zielonego Domka, o kochaniu siebie. Karen, czy Ty kochasz tą małą karen, czy opiekujesz się nią? Czy juz zawsze będziesz czekała, że ktoś się nią zaopiekuje, zadba o nią? Nikt się nią nie zaopiekuje, jesli Ty sama tego nie zrobisz. Masz obowiązek zatroszczyć się o nią i ją uszczęśliwić. TY - nikt inny, tylko TY!!!
5 269 2011-07-25 23:01:11
Tarantella napisał/a:l&c napisał/a:z tym,że koniec ostrej fazy to jeszcze nie początek zdrowia to ja się zgadzam. co prawda jestem jeszcze w tej najgorszej fazie, tj często tęsknię, miewam doły jak diabli, ale prócz tego czuję,że z powodu erotomanii mego ex wykiełkowało we mnie zupełne zniechęcenie do... seksu. nawet nie o to chodzi,że wytrzymuje w celibacie bo wiele osób tutaj wytrzymuje, tylko naprawdę nie mam ochoty, a wręcz mam obrzydzenie. A bardzo lubiłam seks. przynajmniej tak mi się wydaje. Choć dziś nie założyłabym się nawet o dychę,że naprawdę tak było...
Popatrz na Niekochaną - to mija!!!
Co prawda parę lat jej to zajęło ale MIJATak, i napisze to głośno, mam nadzieję, że to czyta:
Był najgorszym kochankiem, jakiego miałam. Nigdy więcej. To już wolę celibat. Nawet dożywotni.
ha. Ł. był wspaniałym kochankiem niestety. Ale erotyzm był tak naprawdę jedynym co był w stanie kobiecie dać i chyba jedynym , co budziło w nim jakiekolwiek emocje...może oprócz muzyki. W każdym razie postanowił nie trzymać światła po korcem i uszczęśliwić tym talentem pół świata...:D to ciekawe ,że wspaniały kochanek może zniechęcić do erotyki. ale mi po prostu seks kojarzy się z nim, a on obecnie- z niczym przyjemnym. Byłam zabawką do łóżka- tak to widzę teraz.
5 270 2011-07-25 23:08:53
Rano nic nie zapowiadało na to, że to będzie jeden z tych nielicznych w moim życiu dni, kiedy to Uśmiechniętej Karen Niepłaczącej puści tama.
Syn coś odburknął, córka przez telefon nieświadomie ruszyła drażliwą strunę, NO I TEN PIEPRZONY SKANER NIE CHCIAŁ SIĘ ZAINSTALOWAĆ, BO NIE BYŁO JAKIEGOŚ PIEPRZONEGO PLIKU W SYSTEM32!!!!!!No i poszło, płakałam tak jak nie płakałam od dobrych ośmiu, a może dziesięciu lat. Wszystko sobie przypomniałam, wszystko. Wylazła ze mnie mała karen, łkała rozmazując gile na twarzy i mowiła "nie chcę być silna, nie chcę wszystkiego umieć, wszystkiego znieść, wszystko wiedzieć - jak załatwić, jak zorganizować, co powiedzieć, co komu poradzić, kim się zaopiekować, podstawic pod nos, pamiętać, przypominać, zarobić, nauczyć się, zapamiętać, pójść, przynieść, kupić, być, zadzwonić. NIE CHCĘ!!! Chcę, żeby ktoś mną się zaopiekował, przytulił, pomyślał. Wszyscy zawsze o mnie mysleli, ze jestem spokojna, że panuję nad emocjami, że jestem silna i nic mnie nie złamie. O karen nie trzeba się martwić, karen da sobie radę.... Biedna, mała karen...."
Poryczałam, pochlipałam, zużyłam paczkę chusteczek higienicznych. A syn patrzył wielkimi oczami na matkę i nie mógł pojąć , że przewaznie spokojna idealna mama, najmądrzejsza i najlepsza z mam wszystkich kolegów, robi jakiś cyrk, bo skaner nie chce się zainstalować.... Cóż było robić - co nieco wyjasniłam, że to nie o skaner chodzi, a o całokształt i wzięłam się w garść.
Schowałam małą karen na powrót głęboko do środka i oto jestem, znów silna i zwarta. Trochę oczyszczona i z większą świadomością, że zajmując się innymi - nawet dziećmi, ktore sa najważniejsze w życiu, zapominam o małej karen i nie opiekuję się nią nalezycie. Musiała siłą wydostać się na wierzch i zrobić takie przedstawienie, bym naprawdę ją dostrzegła.Ciągle tu mówimy, ja mówię, nawet dziś do Zielonego Domka, o kochaniu siebie. Karen, czy Ty kochasz tą małą karen, czy opiekujesz się nią? Czy juz zawsze będziesz czekała, że ktoś się nią zaopiekuje, zadba o nią? Nikt się nią nie zaopiekuje, jesli Ty sama tego nie zrobisz. Masz obowiązek zatroszczyć się o nią i ją uszczęśliwić. TY - nikt inny, tylko TY!!!
Witaj w klubie
Ja wstrzymuję ryk już około godziny - bo czekam na powrót córki i widok chlipiącej matki - NIEWSKAZANY ![]()
Ale później sobie popłaczę.
5 271 2011-07-25 23:15:15
Rano nic nie zapowiadało na to, że to będzie jeden z tych nielicznych w moim życiu dni, kiedy to Uśmiechniętej Karen Niepłaczącej puści tama.
Syn coś odburknął, córka przez telefon nieświadomie ruszyła drażliwą strunę, NO I TEN PIEPRZONY SKANER NIE CHCIAŁ SIĘ ZAINSTALOWAĆ, BO NIE BYŁO JAKIEGOŚ PIEPRZONEGO PLIKU W SYSTEM32!!!!!!No i poszło, płakałam tak jak nie płakałam od dobrych ośmiu, a może dziesięciu lat. Wszystko sobie przypomniałam, wszystko. Wylazła ze mnie mała karen, łkała rozmazując gile na twarzy i mowiła "nie chcę być silna, nie chcę wszystkiego umieć, wszystkiego znieść, wszystko wiedzieć - jak załatwić, jak zorganizować, co powiedzieć, co komu poradzić, kim się zaopiekować, podstawic pod nos, pamiętać, przypominać, zarobić, nauczyć się, zapamiętać, pójść, przynieść, kupić, być, zadzwonić. NIE CHCĘ!!! Chcę, żeby ktoś mną się zaopiekował, przytulił, pomyślał. Wszyscy zawsze o mnie mysleli, ze jestem spokojna, że panuję nad emocjami, że jestem silna i nic mnie nie złamie. O karen nie trzeba się martwić, karen da sobie radę.... Biedna, mała karen...."
Poryczałam, pochlipałam, zużyłam paczkę chusteczek higienicznych. A syn patrzył wielkimi oczami na matkę i nie mógł pojąć , że przewaznie spokojna idealna mama, najmądrzejsza i najlepsza z mam wszystkich kolegów, robi jakiś cyrk, bo skaner nie chce się zainstalować.... Cóż było robić - co nieco wyjasniłam, że to nie o skaner chodzi, a o całokształt i wzięłam się w garść.
Schowałam małą karen na powrót głęboko do środka i oto jestem, znów silna i zwarta. Trochę oczyszczona i z większą świadomością, że zajmując się innymi - nawet dziećmi, ktore sa najważniejsze w życiu, zapominam o małej karen i nie opiekuję się nią nalezycie. Musiała siłą wydostać się na wierzch i zrobić takie przedstawienie, bym naprawdę ją dostrzegła.Ciągle tu mówimy, ja mówię, nawet dziś do Zielonego Domka, o kochaniu siebie. Karen, czy Ty kochasz tą małą karen, czy opiekujesz się nią? Czy juz zawsze będziesz czekała, że ktoś się nią zaopiekuje, zadba o nią? Nikt się nią nie zaopiekuje, jesli Ty sama tego nie zrobisz. Masz obowiązek zatroszczyć się o nią i ją uszczęśliwić. TY - nikt inny, tylko TY!!!
Kochana Karen... Wybacz za moje słowa, ale ja nigdy nie postrzegałam Cię w 100% za silną, umiejącą zapanować nad emocjami kobietę, ba żadnej tak nie postrzegałam. To, że stawiamy czoła pewnym trudnym momentom, to że walczymy z problemami to wspaniałe, ale bywają chwile, kiedy nie wytrzymujemy - to nie jest coś co powinno nas gorszyć... Żadna z nas nie jest idealna, każdej zdarzają się trudne momenty... Nie powinnaś się tego wstydzić...
Wydaje mi się, że powinnaś nieco skupić się nad małą Karen, ona najwyraźniej tego potrzebuje, skoro wyszła ze swojej kryjówki, skoro w nieco drastyczny sposób zmusiła Cię do przypomnienia o sobie. Mądrze piszesz - powinnaś zaopiekować się małą Karen, a nie czekać aż ktoś to zrobi... Bo jeśli nie znajdzie się chętny (miejmy nadzieję, że tak nie będzie!!). Nie dziwi mie fakt, że potrzebujesz oparcia, opieki, zainteresowania, gdyż najwyraźniej masz dość już ciągłego martwienia się o innych a nie o siebie... To powinien być dla Ciebie sygnał, że czas zmienić taktykę i na chwilę zadbać o siebie, ale tak naprawdę, szczerze z sercem... Łzy dały Ci oczyszczenie, więc może warto jeszcze wylać ich trochę? Bynajmniej ja bym tak postąpiła - owszem płakać nie lubię, ale wtedy przynajmniej się uspokajam i wyciszam... A potem spokojnie przeanalizowała wszystko.
Wiem i zdaje sobie sprawę z tego, że moje słowa i rady niewiele się zdadzą, niewiele wniosą, bo chyba nie umiem radzić innym (tak przynajmniej mi się wydaję) ale przynajmniej próbuje ![]()
5 272 2011-07-25 23:21:55
Witaj w klubie
Ja wstrzymuję ryk już około godziny - bo czekam na powrót córki i widok chlipiącej matki - NIEWSKAZANY
Ale później sobie popłaczę.
Przytulam małą Niekochaną.
Chyba coś z prawdy w tym jest, co mówiła Tarantella, że w niektórych przypadkach i sytuacjach nasz śmiech cyt. "jest objawem Waszej choroby - pajacując zagłuszacie dostęp swoich prawdziwych emocji do Waszej świadmości."
5 273 2011-07-25 23:25:18
Zielony Domku- ja też mam mieszkanko do remontu i też we wrześniu
będzie niezła jazda coś czuję:) nie mogę się zmobilizować do planowania tego remontu, a już powinnam:)
Monia, coś lakonicznie piszesz o tej wizycie R....wszystko gra? mam nadzieję,że nie zburzył Twojego spokoju, a jeśli zburzył to że znowu go czymś obalałaś za to:P
5 274 2011-07-25 23:29:34 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-25 23:31:01)
niekochana72 napisał/a:Witaj w klubie
Ja wstrzymuję ryk już około godziny - bo czekam na powrót córki i widok chlipiącej matki - NIEWSKAZANY
Ale później sobie popłaczę.Przytulam małą Niekochaną.
Chyba coś z prawdy w tym jest, co mówiła Tarantella, że w niektórych przypadkach i sytuacjach nasz śmiech cyt. "jest objawem Waszej choroby - pajacując zagłuszacie dostęp swoich prawdziwych emocji do Waszej świadmości."
No i tama puściła... Fontanny, kurna.... Gdzie chusteczki?
No bo niby MUSI być dobrze... Ale jak NIE BĘDZIE?
5 275 2011-07-25 23:38:50
Kochana Karen... Wybacz za moje słowa, ale ja nigdy nie postrzegałam Cię w 100% za silną, umiejącą zapanować nad emocjami kobietę, ba żadnej tak nie postrzegałam. To, że stawiamy czoła pewnym trudnym momentom, to że walczymy z problemami to wspaniałe, ale bywają chwile, kiedy nie wytrzymujemy - to nie jest coś co powinno nas gorszyć... Żadna z nas nie jest idealna, każdej zdarzają się trudne momenty... Nie powinnaś się tego wstydzić...
Nie miałam na mysli Was tutaj. Wszystkie tu wiemy, że żadna z nas tak naprawdę nie jest siłaczką. Miałam na mysli dzieci, ojca, siostrę i dalszą rodzinę wśród któręj uchodzę za świetnie dająca sobie radę ze wszystkim. Nie znają moich emocji, myślę, że bardzo by się zdziwili gdyby się dowiedzieli jak sobie ze sobą i z różnymi sytuacjami nie radziłam, i jak świetnie udawało mi się udawać, że sobie radzę.
Wydaje mi się, że powinnaś nieco skupić się nad małą Karen, ona najwyraźniej tego potrzebuje, skoro wyszła ze swojej kryjówki, skoro w nieco drastyczny sposób zmusiła Cię do przypomnienia o sobie. Mądrze piszesz - powinnaś zaopiekować się małą Karen, a nie czekać aż ktoś to zrobi... Bo jeśli nie znajdzie się chętny (miejmy nadzieję, że tak nie będzie!!). Nie dziwi mie fakt, że potrzebujesz oparcia, opieki, zainteresowania, gdyż najwyraźniej masz dość już ciągłego martwienia się o innych a nie o siebie... To powinien być dla Ciebie sygnał, że czas zmienić taktykę i na chwilę zadbać o siebie, ale tak naprawdę, szczerze z sercem... Łzy dały Ci oczyszczenie, więc może warto jeszcze wylać ich trochę? Bynajmniej ja bym tak postąpiła - owszem płakać nie lubię, ale wtedy przynajmniej się uspokajam i wyciszam... A potem spokojnie przeanalizowała wszystko.
Wiem i zdaje sobie sprawę z tego, że moje słowa i rady niewiele się zdadzą, niewiele wniosą, bo chyba nie umiem radzić innym (tak przynajmniej mi się wydaję) ale przynajmniej próbuje
Monia, bardzo madrze piszesz i dziękuję Ci za Twoje słowa. Jesteśmy tu po to by siebie wspierać, raz jedna ma gorszy dzień, raz druga, i zawsze ktoś jest, kto pocieszy dobrym słowem. Ten odzew jest bardzo potrzebny w takich gorszych chwilach. Dzięki, kochana.
O tej zmianie taktyki myslę od dawna, ale wciąż nie zawsze mi się udaje o tym pamiętać...
5 276 2011-07-25 23:41:42
No i tama puściła... Fontanny, kurna.... Gdzie chusteczki?
No bo niby MUSI być dobrze... Ale jak NIE BĘDZIE?
Będzie dobrze, kochana, będzie dobrze. Przecież bez tej nadziei to tylko faktycznie powiesić się na prysznicu....
5 277 2011-07-25 23:43:47
niekochana72 napisał/a:No i tama puściła... Fontanny, kurna.... Gdzie chusteczki?
No bo niby MUSI być dobrze... Ale jak NIE BĘDZIE?
Będzie dobrze, kochana, będzie dobrze. Przecież bez tej nadziei to tylko faktycznie powiesić się na prysznicu....
Ok, zaliczyłam śmiech przez łzy
To już lepiej, nie?
5 278 2011-07-25 23:48:00
karen napisał/a:niekochana72 napisał/a:No i tama puściła... Fontanny, kurna.... Gdzie chusteczki?
No bo niby MUSI być dobrze... Ale jak NIE BĘDZIE?
Będzie dobrze, kochana, będzie dobrze. Przecież bez tej nadziei to tylko faktycznie powiesić się na prysznicu....
Ok, zaliczyłam śmiech przez łzy
To już lepiej, nie?
O, ja tez ![]()
Jasne że lepiej. Takie pajacowanie z upuszczaniem emocji ![]()
5 279 2011-07-25 23:50:14
To teraz sobie kochana, odetchnijmy kilka razy głęboko...
Będzie lepiej, musi być. Nie ma innej opcji. Byle już było PO...
5 280 2011-07-25 23:52:00
Karen, najcudniejszy usmiechu na swiecie...monia dobrze gada - zaopiekuj sie małą Karen, przytul ja, poglaszcz po glowie i mow jej, ze wszystko sie ulozy. No przeciez wiesz... :*
Niekochana, obiecuje Ci, ze narazie fontanny łez, ale za jakis czas beda fontanny czegos innego, tylko cierpliwosci :*
5 281 2011-07-25 23:55:21 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-25 23:57:02)
Dupa - nie działa kurek od tych cholernych fontann.....
Sikają, aż miło..... Kurcze, jakieś niekończące się pokłady odkryłam?
Ja już mam dość
A one dalej......
Nawet przytulenie się do samej siebie nie działa
Cholera....
5 282 2011-07-25 23:55:52
Po tym co dzis przeczytalam, na innych postach, rozwazam szukanie zony?
Moze ktoras z was tez doszla do takich mysli?
5 283 2011-07-26 00:01:24
bycie z kobieta nie oznacza, ze to bedzie szczesliwy zwiazek bez klamstw, zdrad itp
5 284 2011-07-26 00:01:59
Karen, najcudniejszy usmiechu na swiecie...monia dobrze gada - zaopiekuj sie małą Karen, przytul ja, poglaszcz po glowie i mow jej, ze wszystko sie ulozy. No przeciez wiesz... :*
Dzięki, Median. Wiem, przecież wiem.... To nawet nie jest tak, że się nie układa, czy coś się stało. To taka chwila, "zmęczenie materiału". Na chwilę popuściłam mobilizację, a ta mała karen tylko na to czekała, by się upomnieć o swoje...
Zaczynam pisać o małej karen jak psychofag Tarantelli o facecie w meloniku ![]()
Chyba naprawdę muszę się nią zaopiekować, bo gotowa przyprawic mnie o jakieś schizy ![]()
5 285 2011-07-26 00:04:24
bycie z kobieta nie oznacza, ze to bedzie szczesliwy zwiazek bez klamstw, zdrad itp
hmm... tos mnie pocieszyla ![]()
5 286 2011-07-26 00:05:15
bycie z kobieta nie oznacza, ze to bedzie szczesliwy zwiazek bez klamstw, zdrad itp
No chyba, że tą kobietą jestem JA ![]()
I co? Nawet to nie pomogło... Dalej ryczę...
5 287 2011-07-26 00:06:45
Karen, mysle, ze Ty nie chcesz dopuscic do siebie mysli, ze mozesz czasem byc slaba. Jestes dzielna, silna, ale daj czasem tej malej Karen sie wychylic. Dla swojego wlasnego dobra. Nie jestesmy siłaczkami.
Majusia, przykro mi.
5 288 2011-07-26 00:06:52
Po tym co dzis przeczytalam, na innych postach, rozwazam szukanie zony?
Moze ktoras z was tez doszla do takich mysli?
Tak, juz tu o tym pisałyśmy. Jednak konkluzja była taka, że jesteśmy jednak bardzo hetero.
Niestety, na naszych oczach następuje kryzys męskości.
Wielu egzemplarzom z męskości pozostał tylko penis, ktorym myślą. Taka to ewolucja.
5 289 2011-07-26 00:07:26
Median napisał/a:bycie z kobieta nie oznacza, ze to bedzie szczesliwy zwiazek bez klamstw, zdrad itp
No chyba, że tą kobietą jestem JA
I co? Nawet to nie pomogło... Dalej ryczę...
Ja tez...
Nie rozumiem ludzi
Tak latwo w 5 minut lubia spieprzyc sobie i rodzinie zycie...
5 290 2011-07-26 00:08:12
Dalej ryczę...
Oj tam... wydmuchaj smarki poza organizm i przypomnij sobie, jak pierwszy raz do Ciebie bieglam... i jak po burzy wtedy wyszlo slonce ![]()
5 291 2011-07-26 00:10:11
Tak, juz tu o tym pisałyśmy. Jednak konkluzja była taka, że jesteśmy jednak bardzo hetero.
Niestety, na naszych oczach następuje kryzys męskości.
Wielu egzemplarzom z męskości pozostał tylko penis, ktorym myślą. Taka to ewolucja.
Nieeee, nieee.. nie zgadzam sie z tym. Bede bronic facetow. Uwazam, ze sa jednostki, na ktore warto zwrocic uwage. Tylko, ze nie warto ich rozpieszczac. My ich psujemy ![]()
5 292 2011-07-26 00:11:28
niekochana72 napisał/a:Dalej ryczę...
Oj tam... wydmuchaj smarki poza organizm i przypomnij sobie, jak pierwszy raz do Ciebie bieglam... i jak po burzy wtedy wyszlo slonce
Wydmuchałam.... I pamiętam, wszystko pamiętam. Jak Ci bankomat zeżarł kartę też pamiętam. I jak pan ochroniarz nie chciał oddać
Już lepiej. Chyba jednak pokłady się wyczerpały....
Nawet zimna suka niekochana czasem pochlipać musi ![]()
5 293 2011-07-26 00:14:18 Ostatnio edytowany przez Median (2011-07-26 00:15:59)
I pamiętam, wszystko pamiętam. Jak Ci bankomat zeżarł kartę też pamiętam. I jak pan ochroniarz nie chciał oddać
Oj tam, on ze mna FLIRTOWAŁ!
Albo ja z nim. Nie wazne, bo karte odzyskalam
[Tarantella uczy mnie odwracac swoje slabe strony kota ogonem] ![]()
5 294 2011-07-26 00:15:42
Karen, mysle, ze Ty nie chcesz dopuscic do siebie mysli, ze mozesz czasem byc slaba. Jestes dzielna, silna, ale daj czasem tej malej Karen sie wychylic. Dla swojego wlasnego dobra. Nie jestesmy siłaczkami.
Jestem zodiakalnym Baranem i numeryczną Jedynką - to do czegoś zobowiązuje - do siły, odwagi, niezalezności itp.
Tak, masz rację, bardzo nie chcę by ktokolwiek widział moją słabość, moje łzy i upadek. Okropnie się czuję z tym, ze ktoś mógłby pomysleć, że jestem słaba.
Nawet tu, na tym forum, zestawienie słów "ja" i "jestem słaba", jest dla mnie trudne. Uważam, że przyznanie się do słabości odbiera mi siłę, dlatego przed tym się bronię.
5 295 2011-07-26 00:16:12
niekochana72 napisał/a:I pamiętam, wszystko pamiętam. Jak Ci bankomat zeżarł kartę też pamiętam. I jak pan ochroniarz nie chciał oddać
Oj tam, on ze mna FLIRTOWAŁ!
Albo ja z nim. Nie wazne, bo karte odzyskalam
[Tarantella uczy mnie odwracac kota ogonem]
Mnie tak było głupio, że tak Cie bankomat potraktował, że nawet nie pamiętam...
5 296 2011-07-26 00:16:25
karen napisał/a:Tak, juz tu o tym pisałyśmy. Jednak konkluzja była taka, że jesteśmy jednak bardzo hetero.
Niestety, na naszych oczach następuje kryzys męskości.
Wielu egzemplarzom z męskości pozostał tylko penis, ktorym myślą. Taka to ewolucja.Nieeee, nieee.. nie zgadzam sie z tym. Bede bronic facetow. Uwazam, ze sa jednostki, na ktore warto zwrocic uwage. Tylko, ze nie warto ich rozpieszczac. My ich psujemy
Ja mysle, ze ci ktorzy sami nie zdradzaja, to nie robia tego bo sa sami zdradzani, a gdyby nie byli zdradzani to predzej czy pozniej sami by zdradzali...
Kurcze, nie wiem czy to wytlumaczylam, co mialam na mysli...
Mam nadzieje, ze sa tez ci wartosciowi. Fakt, faktem to kobiety pozwalaja czesto facetom na takie zachowania...
5 297 2011-07-26 00:18:35
karen napisał/a:Tak, juz tu o tym pisałyśmy. Jednak konkluzja była taka, że jesteśmy jednak bardzo hetero.
Niestety, na naszych oczach następuje kryzys męskości.
Wielu egzemplarzom z męskości pozostał tylko penis, ktorym myślą. Taka to ewolucja.Nieeee, nieee.. nie zgadzam sie z tym. Bede bronic facetow. Uwazam, ze sa jednostki, na ktore warto zwrocic uwage. Tylko, ze nie warto ich rozpieszczac. My ich psujemy
Nie napisałam, że juz wcale nie ma prawdziwych mężczyzn. Jednak mam wrażenie, ze te wyjatki, tylko potwierdzaja regułę. Sorry, ze jestem taka sceptyczna. Może mi kiedyś minie.
5 298 2011-07-26 00:19:13
Uważam, że przyznanie się do słabości odbiera mi siłę, dlatego przed tym się bronię.
A ja pozwole sobie zauwazyc, ze sama siebie oszukujesz. Oszukiwali Cie faceci, a teraz Ty oszukujesz sama siebie! Karen! Czasem trzeba troche odpuscic. Dobrze Ci w takim zacisnieciu? Sily nie dostaniesz, gdy bedziesz zamiatac swoje demony pod dywan. One wyjda w najmniej oczekiwanym momencie. Sie zbiera, zbiera i nastepnym razem wyskoczy w mniej komfortowej sytuacji niz problem ze sterownikami.
5 299 2011-07-26 00:21:14
Mnie tak było głupio, że tak Cie bankomat potraktował, że nawet nie pamiętam...
bo to psychofag, wyslannik z pko byl!
5 300 2011-07-26 00:24:33
niekochana72 napisał/a:Mnie tak było głupio, że tak Cie bankomat potraktował, że nawet nie pamiętam...
bo to psychofag, wyslannik z pko byl!
Oj, tak...
5 301 2011-07-26 00:33:43
karen napisał/a:Uważam, że przyznanie się do słabości odbiera mi siłę, dlatego przed tym się bronię.
A ja pozwole sobie zauwazyc, ze sama siebie oszukujesz. Oszukiwali Cie faceci, a teraz Ty oszukujesz sama siebie! Karen! Czasem trzeba troche odpuscic. Dobrze Ci w takim zacisnieciu? Sily nie dostaniesz, gdy bedziesz zamiatac swoje demony pod dywan. One wyjda w najmniej oczekiwanym momencie. Sie zbiera, zbiera i nastepnym razem wyskoczy w mniej komfortowej sytuacji niz problem ze sterownikami.
Nie jest mi dobrze w zaciśnieciu, ale póki jestem zaciśnięta to się trzymam. Boję sie, że jak puszczę to nie dam rady się pozbierać. Cały czas pełna mobilizacja. Uśmiech na twarzy, spokój i do przodu. Wolę być zaciśnięta niż rozwalona.
Nie chcę zamiatać demonów pod dywan. Cały czas się uczę i ten dzisiejszy płacz był dla mnie nauką i ostrzeżneim. Jednak dopóki nie poczuję sie na tyle silna by sobie poluzować dyscyplinę bez obawy rozpłaszczenia na glebie, to sobie nie poluzuję. Muszę po prostu nauczyć się relaksować, znajdować czas na odpoczynek i odstresowanie. Tu się zaniedbałam i tu mam pracę do wykonania. Czas dla siebie - o to muszę zadbać.
5 302 2011-07-26 00:35:36
no dobrze, ale w razie czego puść się dobrze? Sciskam w takim razie małą Karen ![]()
5 303 2011-07-26 05:56:49
Biedna, mała karen...."
Poryczałam, pochlipałam, zużyłam paczkę chusteczek higienicznych. A syn patrzył wielkimi oczami na matkę i nie mógł pojąć , że przewaznie spokojna idealna mama, najmądrzejsza i najlepsza z mam
Ciągle tu mówimy, ja mówię, nawet dziś do Zielonego Domka, o kochaniu siebie. Karen, czy Ty kochasz tą małą karen, czy opiekujesz się nią? Czy juz zawsze będziesz czekała, że ktoś się nią zaopiekuje, zadba o nią? Nikt się nią nie zaopiekuje, jesli Ty sama tego nie zrobisz. Masz obowiązek zatroszczyć się o nią i ją uszczęśliwić. TY - nikt inny, tylko TY!!!
Kochana, skąd ja to znam?
Mam tak samo!
Jesteśmy tutaj, bo nie jesteśmy CYBORGAMI, tylko dziewczynami , które kochają, tęsknią, chcą być kochane
..Kocham Ciebie Karen
Przytulam , wiem, wiem, wiem...
5 304 2011-07-26 06:30:37
Dalej ryczę...
Też przytulam Kochana Niekochana! Dzisiaj będzie lepiej! ![]()
5 305 2011-07-26 07:00:18
Zeby zobaczyc slonce, poczuc szczescie trzeba zaprzestac trzymania sie gowna.
gdybym nadal usprawniala moj gowniany zwiazek... z przekonaniem, ze tylko na takie gowno zasluguje... no to gdzie bym byla?
Boszsz! Ja myslalam, ze los juz niczego dla mnie nie przygotowal.
Kubus Puchatek spedzil ze mna kolejna noc. Przed snem poprosil o szklaneczke mleczka.
Jakaz to odmiana po alkoholiku!
Dziennik obserwacji: wydolnosc seksualna, temperament i kondycja jest wielokrotnie wieksza po mleczku niz po piwku.
Tarantella, mowisz, ze bys dala sie pochowac obok za kapelusik.. a dziwisz sie ze ja szmaty na glowie chcialam przez chwile nosic?
5 306 2011-07-26 08:07:44
Rano nic nie zapowiadało na to, że to będzie jeden z tych nielicznych w moim życiu dni, kiedy to Uśmiechniętej Karen Niepłaczącej puści tama.
Syn coś odburknął, córka przez telefon nieświadomie ruszyła drażliwą strunę, NO I TEN PIEPRZONY SKANER NIE CHCIAŁ SIĘ ZAINSTALOWAĆ, BO NIE BYŁO JAKIEGOŚ PIEPRZONEGO PLIKU W SYSTEM32!!!!!!No i poszło, płakałam tak jak nie płakałam od dobrych ośmiu, a może dziesięciu lat. Wszystko sobie przypomniałam, wszystko. Wylazła ze mnie mała karen, łkała rozmazując gile na twarzy i mowiła "nie chcę być silna, nie chcę wszystkiego umieć, wszystkiego znieść, wszystko wiedzieć - jak załatwić, jak zorganizować, co powiedzieć, co komu poradzić, kim się zaopiekować, podstawic pod nos, pamiętać, przypominać, zarobić, nauczyć się, zapamiętać, pójść, przynieść, kupić, być, zadzwonić. NIE CHCĘ!!! Chcę, żeby ktoś mną się zaopiekował, przytulił, pomyślał. Wszyscy zawsze o mnie mysleli, ze jestem spokojna, że panuję nad emocjami, że jestem silna i nic mnie nie złamie. O karen nie trzeba się martwić, karen da sobie radę.... Biedna, mała karen...."
Poryczałam, pochlipałam, zużyłam paczkę chusteczek higienicznych. A syn patrzył wielkimi oczami na matkę i nie mógł pojąć , że przewaznie spokojna idealna mama, najmądrzejsza i najlepsza z mam wszystkich kolegów, robi jakiś cyrk, bo skaner nie chce się zainstalować.... Cóż było robić - co nieco wyjasniłam, że to nie o skaner chodzi, a o całokształt i wzięłam się w garść.
Schowałam małą karen na powrót głęboko do środka i oto jestem, znów silna i zwarta. Trochę oczyszczona i z większą świadomością, że zajmując się innymi - nawet dziećmi, ktore sa najważniejsze w życiu, zapominam o małej karen i nie opiekuję się nią nalezycie. Musiała siłą wydostać się na wierzch i zrobić takie przedstawienie, bym naprawdę ją dostrzegła.Ciągle tu mówimy, ja mówię, nawet dziś do Zielonego Domka, o kochaniu siebie. Karen, czy Ty kochasz tą małą karen, czy opiekujesz się nią? Czy juz zawsze będziesz czekała, że ktoś się nią zaopiekuje, zadba o nią? Nikt się nią nie zaopiekuje, jesli Ty sama tego nie zrobisz. Masz obowiązek zatroszczyć się o nią i ją uszczęśliwić. TY - nikt inny, tylko TY!!!
Karen a dziś ja mam to Co Ty o pólnocy:-((( tyle ze już kompletnie bez powodu nie chodzi o to ze skaner nie zadziałał ze syn czy córka coś odburknęli...nie ma powodu żadnego a siedzę i w niczym nie widze sensu...przecież po rozwodzie miało być juz tylko dobrze a nie jest... bo wcale nie jestem silna i moim marzeniem jest zeby ktoś choć na chwile wziął mnie za rękę przytulił, pogłaskał mnie po głowie i powiedział : Naniu jeszcze bedzie dobrze...NIEREALNE:-((
Karen ściskam Cie mocno przytulam i choć przez chwilke trzymam za ręke...
5 307 2011-07-26 08:23:44
Tarantella, mowisz, ze bys dala sie pochowac obok za kapelusik.. a dziwisz sie ze ja szmaty na glowie chcialam przez chwile nosic?
Zazdrość, ja już po moim własnym życiu i po życiu każdej z nas NICZEMU się nie dziwię.
Toż dlatego napisałam w swoim poście, że skoro za kapelusik bym sie oddała, to znakiem tego jeszcze nie wyzdrowiałam ![]()
5 308 2011-07-26 08:26:52
Nania, nie mam żadnego maila ![]()
5 309 2011-07-26 09:13:47
Jak zwykle nocne Polaków rozmowy i jak zwykle przeszły mi koło nosa ![]()
Tym razem jakoś tak rzewnie tu było
Mała karen, mała niekochana i jedna twardo stojąca na ziemi Median, dla równowagi.
Odkryłyście w sobie dziewczęta tą część nazwaną małym białym kotkiem - a więc widać każda go ma!
Nie bądźmy dla siebie takie twarde i wymagające! Człowiek nie z drewna a życie huśtawka. Skoro wczoraj było trudno, to może dziś będzie lżej?
Ściskam Was mocno i przytulam
Noski do góry
DDD ![]()
5 310 2011-07-26 09:22:56
Dziewczyny, dziękuję!!!!
Ściskam Was i kocham. Aż mi się ciepło zrobiło na Wasz odzew ![]()
Naniu jeszcze bedzie dobrze...NIEREALNE:-((
Naniu, zobaczysz będzie jeszcze dobrze. Zobacz wstał nowy dzień, z każdym dniem jest lepiej. To nic, że górki i dolinki - ważne, że do przodu, a to co złe zostaje z tyłu, coraz mniejsze, coraz mniej wazne. Przytulam mocno.
Jesteśmy tutaj, bo nie jesteśmy CYBORGAMI, tylko dziewczynami , które kochają, tęsknią, chcą być kochane
..Kocham Ciebie KarenPrzytulam , wiem, wiem, wiem...
Grejs, masz rację, nie jesteśmy CYBORGAMI. Czasem zachowujemy się jak cyborgi, ale w środku siedzą te małe dziewczynki, tak bardzo łaknące czyjejś uwagi i uczucia. Buziaki.
no dobrze, ale w razie czego puść się dobrze? Sciskam w takim razie małą Karen
Median, Twój post mnie oświecił. Sfiksowałam, bo dawno chłopa nie miałam. Seks doskonale odstresowuje, a tu już tyle czasu posucha.
Nie omieszkam "się puścić" jak tylko znajdę odpowiedni do tego egzemplarz. Ewentualnie kupię w końcu ten wibrator, o którym zaczęłam na powaznie mysleć, przynajmniej mnie nie zdradzi.
http://www.youtube.com/watch?v=quE0d1eqQog
:D:D DDD
:D:D
5 311 2011-07-26 09:36:56
Nania, nie mam żadnego maila
Domku wysłałam jeszcze raz:-)
5 312 2011-07-26 09:53:36 Ostatnio edytowany przez karen (2011-07-26 09:55:03)
Odkryłyście w sobie dziewczęta tą część nazwaną małym białym kotkiem - a więc widać każda go ma!
Nie bądźmy dla siebie takie twarde i wymagające! Człowiek nie z drewna a życie huśtawka. Skoro wczoraj było trudno, to może dziś będzie lżej?
Ściskam Was mocno i przytulamNoski do góry
DDD
To takie dla mnie smutne raczej jest, gdy uświadomiłam sobie, że całe życie czekałam, żeby ktoś tego kotka, tą małą karen pogłaskał i przytulił i wczoraj uświadomiłam sobie, że jak sama tego nie zrobię, to pewnie juz nikt tego nie zrobi. Zastanawiam się czy to jest w ogóle mozliwe, by ktoś tak dobrze poznał małą karen, żeby mógł wiedzieć jak ją głaskać i przytulać. A gdyby nawet taki się znalazł i wiedział jak to zrobić, to czy ja - ten cyborg - w ogóle kogokolwiek jeszcze dopuszczę, aby choć dotknął małą karen, nie mówiąc o głaskaniu i przytulaniu.....
Taka to refleksja mnie nasza.
Ale masz rację Anhedonio, jest nowy dzień i trzeba próbować przezyć go jak najlepiej ![]()
Buziaki :***
5 313 2011-07-26 09:54:35
Dzień dobry wszystkim
wczoraj przysnelam i teraz nadrabiam posty... To niesamowite ile sił ma kazda z nas, żeby kolejny dzień przyjąć jako dar i cieszyć sie z niego. Do mnie coraz bardziej dociera jak dałam sie oszukać w moim małżeństwie, ale nie chce już analizować tego, co było, bo i po co? Nawet nie zlorzecze tej kobiecie, która rozwalila mój związek, bo ona sama sobie złego życzy, nie buduje sie szczęścia na cudzej krzywdzie. Ktoś mi wczoraj powiedział, ze wina leży po stronie mego jeszcze męża i jej. Tak to prawda, ale gdyby była uczciwa wobec mnie ( a jest moja koleżanka) i powiedziała mojemu mężowi, żeby sie od niej odczepil, to przyszlaby i mi to powiedziała, ale ona tego nie zrobiła, a wręcz przeciwnie, poszła jak w dym. Jest rozwiedziona, ma dwójkę dzieci, ktoś musi je utrzymać... A wiecie co jest dlammnie najgorsze? Ze On nawet mi nie zasygnalizowal, ze coś złego sie dzieje w naszym związku.. Tylko po cichu budował sobie drugi związek. Masakroza jakaś...
A dziś jest piękny dzień:) mam do pracy na popołudnie, mogę z Wami tutaj posiedzieć i cieszyć sie, ze są kobiety, które myślą podobnie jak ja, które mnie wespra w trudnych chwilach, które tak jak ja walczą, by każdy dzień był nowy i lepszy:)
5 314 2011-07-26 10:06:43
Musiałam to z siebie wyrzucić....
5 315 2011-07-26 10:58:59
To takie dla mnie smutne raczej jest, gdy uświadomiłam sobie, że całe życie czekałam, żeby ktoś tego kotka, tą małą karen pogłaskał i przytulił i wczoraj uświadomiłam sobie, że jak sama tego nie zrobię, to pewnie juz nikt tego nie zrobi. Zastanawiam się czy to jest w ogóle mozliwe, by ktoś tak dobrze poznał małą karen, żeby mógł wiedzieć jak ją głaskać i przytulać. A gdyby nawet taki się znalazł i wiedział jak to zrobić, to czy ja - ten cyborg - w ogóle kogokolwiek jeszcze dopuszczę, aby choć dotknął małą karen, nie mówiąc o głaskaniu i przytulaniu.....
Taka to refleksja mnie nasza.
DOKŁADNIE TO!
P.S. I masz rację - pora się puścić
Nie omieszkam ![]()
5 316 2011-07-26 11:14:01
Musiałam to z siebie wyrzucić....
Wyrzucaj, kochana, do woli ![]()
Wszystkie tu wyrzucamy. Bo jak nie tu, to gdzie?
Tu nikt się nie dziwi, ze można czuć się maksymalnie upokorzoną i sprowadzoną do parteru, mieć odrazę do tego co zrobił, a jednocześnie gryźć palce z tęsknoty za dotykiem i zapachem, i mieć nadzieję, że jednak kocha i to wszystko nam się śni. Prawie każda to przechodziła lub aktualnie przechodzi.
Nikt nie zrozumie kkzb lepiej niż druga kkzb.
Buziole Sylnowa :***
5 317 2011-07-26 11:16:06 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-26 11:18:02)
Karen - u Ciebie skaner, a u mnie komórka przelała czarę goryczy.
Padła na amen. Wskrzeszenie - 60 zł mnie kosztowało. Jakbym mało miała wydatków. ![]()
Ale dziś już lepiej. Buziaki.
5 318 2011-07-26 11:19:51 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-07-26 11:37:59)
niekochana72 napisał/a:Median napisał/a:Niekochana, Ty sie opanuj Kobieto
Zazdrosc, Tarantella, Lupus.. nie mozna miec wszystkich
Podziel sie z innymi
Ty masz pierwszą miejscówkę. Pamiętasz? Byłaś pierwsza
Ja mam duże serce, starczy dla wszystkich.... I zapomniałaś o Marynarce - z Nią spędziłam dużo wspólnych nocyWręcz się wprosiłam do łóżka
P.S. Tak, jestem zaborczaA potem dziwić się takiej hm.., że wchodzi na nasz wątek i w pierwszych słowach nieśmiało zapytowuwje, jaki mamy stosunek do lesbijstwa
Haaaaa haaa...
No ładnie.
Zielony Domku tylko nie przestań na jednym razie w prawieniu do siebie. Możesz sobie to nagrać i słuchać, albo mówić przed lustrem, albo śpiewać obojętne. Daj sobie 3 tyg. jak już nie będziesz mieć żadnej reakcji to znaczy, że jesteś zaprogramowana.
Także działaj.
Sylnova- aż t biedactwo, pocieszenia musiał szukać, maleńki...
5 319 2011-07-26 11:26:48
Karen bardzo Ci dziękuje za te słowa:) wiem, ze tu mogę wyrzucić z siebie to co mnie jeszcze gryzie... nie opowiadam już tego nigdzie, bo nie chce zadreczac moich przyjaciół, bo uciekna ode mnie
teraz chciałabym już mieć święty spokój od niego i jakichkolwiek wiadomości na jego temat.. A co do przytulanek.. to już raczej nie od niego, ale żyje nadzieja, ze jeszcze ktoś taki sie znajdzie...
Buziaczki ![]()
5 320 2011-07-26 11:38:24 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-26 11:39:05)
Tu jest szczalnia, wymiociarnia, spluwaczka. ![]()
I tak odradzamy się wśród ekskrementów ![]()
Jak Feniks....
5 321 2011-07-26 11:40:32
Tu jest szczalnia, wymiociarnia, spluwaczka.
I tak odradzamy się wśród ekskrementów
Jak Feniks....
ha ha ha ![]()
Tak, tu jest jednym słowem OCZYSZCZALNIA. I dzięki temu jest to cudowne miejsce ![]()
5 322 2011-07-26 12:12:41
majusia napisał/a:Po tym co dzis przeczytalam, na innych postach, rozwazam szukanie zony?
Moze ktoras z was tez doszla do takich mysli?
Tak, juz tu o tym pisałyśmy. Jednak konkluzja była taka, że jesteśmy jednak bardzo hetero.
Niestety, na naszych oczach następuje kryzys męskości.
Wielu egzemplarzom z męskości pozostał tylko penis, ktorym myślą. Taka to ewolucja.
Aż strach pomyśleć jakie to przyniesie następstwa fizyczne, bo skoro głowa niepotrzebna.
Ja bym do tych kaloszków i kolczyków broszkę dodała może...
5 323 2011-07-26 13:21:26 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-07-26 13:48:31)
no dobra napisze to...
mysle sobie od postu malej Karen o tym jak to krecimy sobie filmy na kazdy dowolny temat.
Otoz ja nie przypuszczalam, ze mozna byc tu gdzie jest Karen i nie miec za soba etapu malej Karen.
Pamietam, ze dawno temu na jednego z pierwszych maili jakie dostalam z forum odpisalam dziewczynie cos w stylu "wiesz ja lezalam w lozku, w ciemnosciach i plakalam nad mala Zazdroscia. Patrzylam na nia jak matka i jako matka przerazona bylam swoim macierzynstwem"
Jako matka (ta silna, rozsadna i znajaca odpwiedzi na wszystkie pytania) musialam postawic na nogi ta mala, zagubiona i zaniedbana przez siebie Zazdrosc.
Dlatego napisalam pierwszego normalnego posta:
bo to my jestesmy glupi, nie lubimy sie, nie szanujemy i nie kochamy... i boimy sie ze ten jeden jedyny "dupek" co nam sie trafil to skarb, ktorego trzeba trzymac za wszelka sile. Niech nas bije, poniza, zdradza... my wszystko wybaczymy bo go kochamy...
a to pomylka my go nie kochamy... my tylko nie potrafimy odroznic milosci do "dupka" od braku milosci do samych siebie.
a brak milosci do siebie oznacza, ze:
- boimy sie, ze go stracimy i zyc bez niego nie bedziemy juz mogly
- wybaczamy ohydzienstwa, niesprawiedliwosc, brak szacunku
- mowimy, ze mamy nadzieje, ze kiedys ON to zrozumie..... ale nawet przed soba nie chcemy sie przyznac, ze wydaje nam sie, ze jak jego nie bedzie to juz nikogo nie bedzie... i splesniejemy w kacie. Udajemy wiec, ze czekajemy az zrozumie. Przeciez zrozumiec moze bez nas w poblizu.
-zapominamy... mowimy "to ostatni raz" albo "tym razem wybaczam" ... a potem wypieramy z naszej swiadomosci, ze cos takiego powiedzielismy
- BO TAK NAPRAWDE PANICZNIE BOIMY SIE ZE NIKT NAS JUZ NIE POKOCHA (takie do niczego jestesmy, brzydkie, grube, obwisle cycki, albo brak wyksztalcenia, biedne, albo moze stare)Ja wlasnie odrabiam moja prace zyciowa.
Ucze sie jak kochac siebie. Wydawalo mi sie, ze to mnie nie dotyczy. A jednak! Slepa bylam i biedna. Az mi zal siebie.Napiszcie mi wszystkie zdradzone, pobite, porzucone, nieszanowane dziewczyny dlaczego tak walczycie o tego "PANA DUPKA"?
Ja powiem pierwsza.
Bo gruba jestem i wydaje mi sie, ze nie jestem na tyle ladna by ktos na mnie zwrocil uwage... no i jeszcze pokochal
boje sie, ze nie jestem rowniez zbyt madra... a interesuja mnie wylacznie inteligentni faceci
ON mowil, ze kocha.... no to myslalam, ze kocha tylko inaczej, i ze ja moze tego nie widze... a fakty co swiadcza przeciw niemu... no to nie wiem... moze przejaskrawiam? Wiec jak dluzej bedziemy razem to sie dopatrze wreszcie. I sie dopatrywalam czasami. Kwiaty przyniosl, usmiechnal sie do mnie... mama niby tez, ale na mame nie bylam taka napalona.
Mowil, ze kocha... a jak mowi ze kocha to znaczy ze mowi, a nie, ze kocha.
... i bardzo nie lubie byc niekochana. Normalnie panika. To nic, ze zdradzil... ale powiedzial, ze kocha, i ze jestem najwazniejsza. To jak narkotyk. To nic, ze sie zabijam, ale mam przez chwile przyjemnosca co z Wami nie tak?
Mala Karen,
tak mysle sobie... moze powiedz mamusi co z Toba nie tak.
Powiedz tej silnej rozsadnej mamie Karen co jest nie tak z ta malutka Karen.
... i ta silna Karen pomoze Ci zrozumiec siebie...
Potraktuje Cie z calym macierzynskim instynktem, ukocha i wytlumaczy Ci, jak jestes piekna, i madra, i dobra, i blyskotliwa. Moze wytlumaczy Ci, ze nie musisz byc ZAWSZE silna, i madra, i zaradna... bo ona kocha Cie bez wzgledu na wszystko.
Ciezko byc matka dla siebie... na takim etapie zycia to bardzo boli...
Ta mala Zazdrosc byla wylekniona, brzydka, glupia, gruba, samotna i niekochana. Nie robila niczego wyjatkowego, nie znala sie na niczym specjalnie.. byla nikim... nie byla kims kim chciala byc KIMS SPECJALNYM...
Szukala w oczach wszystkich swoich mezczyzn tej specjalnosci i wyjatkowosci... czy jest w stanie az tak bardzo sie postarac by zauwazono ta wyjatkowosc? Malej Zazdrosci nikt nie powiedzial, ze jest wyjatkowa sama w sobie i jej gust, upodobania, charakter... i wszystko, wszystko jest wyjatkowe samo w sobie bez tych nadgorliwych staran.
... i tak mysle sobie o gorseciku malej Niekochanej
ktora chce byc wyjatkowa dla kogos wyjatkowego.... nie staraj sie siostrzyczko dla kogos, kto sie jeszcze nawet nie pojawil w Twoim zyciu. Jestes wyjatkowa... jestes tak wyjatkowa, ze pieprz** ten caly gorsecik...
Zaloz go na noc do spania... sama dla siebie ![]()
5 324 2011-07-26 14:04:19
Zazdrość, bardzo dziękuję Ci za tego posta, a zwłaszcza za ten fragment:
Mala Karen,
tak mysle sobie... moze powiedz mamusi co z Toba nie tak.
Powiedz tej silnej rozsadnej mamie Karen co jest nie tak z ta malutka Karen.
... i ta silna Karen pomoze Ci zrozumiec siebie...
Potraktuje Cie z calym macierzynskim instynktem, ukocha i wytlumaczy Ci, jak jestes piekna, i madra, i dobra, i blyskotliwa. Moze wytlumaczy Ci, ze nie musisz byc ZAWSZE silna, i madra, i zaradna... bo ona kocha Cie bez wzgledu na wszystko.
Ciezko byc matka dla siebie... na takim etapie zycia to bardzo boli...
Aż znów mi łzy w oczach stanęły.... czy teraz będę codziennie płakać???? Za te wszystkie lata kiedy nie płakałam??? ...Nie płakałam nawet wtedy kiedy umarła moja Mama....
Muszę problem małej karen bardzo mocno przemyśleć. Wiem na pewno, ze całe zycie ją spychałam i udawałam, ze jej nie ma. Nie wybaczałam jej słabości i lęku, kazałam jej zawsze być dzielną, bo inaczej to wstyd. Łzy to wstyd, okazywanie złości to wstyd. Kazałam jej byc ponad to, nawet gdy łkała i leżała na glebie bez sił, kazałam jej udawać, ze to nie ona leży. Nie okazywałam jej nawet litości, złościła mnie, ze próbuje się mazgaić i nie umie się pozbierać.
Widzisz Zazdrość, jak bardzo mnie wkurzała swoją słabością, że będąc tutaj tyle czasu, będąc na tym etapie co jestem, nie dopuściłam jej do głosu, nie uświadomiłam sobie jej istnienia. Gdzieś, kiedyś słyszałam, ze ona może we mnie w środku siedzieć, ale nie lubiłam jej, tej niezaradnej beksy, jest taka niepodobna do mnie.... do wizerunku jaki sobie o sobie stworzyłam i zawsze się w niego chciałam wciskać.
A najciekawsze, ze ja miałam wysoką samoocenę.... Najwyraźniej wysoka samoocena i miłość do siebie to nie to samo. A ja myslałam, ze to samo.....
5 325 2011-07-26 14:08:17 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-07-26 14:09:21)
Posluchaj malej Karen dlaczego placze, dlaczego jest beksa i czego sie boi ![]()
To Twoja mala Karen z kucykami... dlaczego ona tak placze?
5 326 2011-07-26 14:12:44 Ostatnio edytowany przez karen (2011-07-26 14:13:00)
Ta mala Zazdrosc byla wylekniona, brzydka, glupia, gruba, samotna i niekochana. Nie robila niczego wyjatkowego, nie znala sie na niczym specjalnie.. byla nikim... nie byla kims kim chciala byc KIMS SPECJALNYM...
Szukala w oczach wszystkich swoich mezczyzn tej specjalnosci i wyjatkowosci... czy jest w stanie az tak bardzo sie postarac by zauwazono ta wyjatkowosc? Malej Zazdrosci nikt nie powiedzial, ze jest wyjatkowa sama w sobie i jej gust, upodobania, charakter... i wszystko, wszystko jest wyjatkowe samo w sobie bez tych nadgorliwych staran.
Mała karen i mała Zazdrość maja inne problemy, natomiast duża Karen i duża Zazdrość maja ten sam problem - trudność w akceptowaniu siebie takimi jakie sa naprawdę, z całą gamą swoich cech, zwłaszcza wad i słabości.
Posluchaj malej Karen dlaczego placze, dlaczego jest beksa i czego sie boi
To Twoja mala Karen z kucykami... dlaczego ona tak placze?
Spróbuję posłuchać i dotrzeć do sedna.
Dzięki, Zazdrość :***
5 327 2011-07-26 14:22:34
Mysle, ze tez powinnam skorzystac z tych rad. Moi przyjaciele zawsze mi powtarzali, ba nawet jeszczemaz kiedy sie wydalo, ze Ty sobie poradzisz, ze jestes silna kobieta. A to wcale nie tak..wcale nie.. tez jestem w srodku slaba, potrzebujaca milosci i akceptacji. Az mi sie plakac zachcialo, jak sobie to uswiadomilam. tylko co dalej z tym zrobic?
5 328 2011-07-26 14:23:16
Karen...
jesteśmy w zbliżonym wieku, ale nie tylko dlatego kwestia Wewnętrznego Dziecka jest mi bliska i bardzo mnie porusza to, co piszesz.
Kiedyś - już dość dawno - byłam na treningu terapeutycznym na ten temat. Bardzo wiele otworzyło mi zrobienie ćwiczenia, które Ci opiszę - bo jesteś chyba w dobrym momencie, czyli "letko ruszona" (może nawet nie tak letko).
Weź kartkę i ołówek, ale weź go do lewej ręki (jeśli jesteś oczywiście praworęczna; jeśli nie - to odwrotnie. I napisz list do siebie: dorosłej, dobrej mamy - od małej Karen. Nie zastanawiaj się, niczego nie planuj - niech to leci z prawej półkuli.
Ściskam Cię ![]()
5 329 2011-07-26 14:24:03
Mała karen i mała Zazdrość maja inne problemy, natomiast duża Karen i duża Zazdrość maja ten sam problem - trudność w akceptowaniu siebie takimi jakie sa naprawdę, z całą gamą swoich cech, zwłaszcza wad i słabości.
o nie! Karen... duza rozsadna i madra Zazdrosc oraz Karen wiedzialyby co powiedziec swojemu dziecku... to mala Zazdrosc i mala Karen nie akceptuja siebie takimi jakimi sa naprawde... Musimy im dac troche macierzynskiej milosci, bezwzglednej, akceptujacej, silnej i stalej.
5 330 2011-07-26 14:36:05
Karen...
jesteśmy w zbliżonym wieku, ale nie tylko dlatego kwestia Wewnętrznego Dziecka jest mi bliska i bardzo mnie porusza to, co piszesz.Kiedyś - już dość dawno - byłam na treningu terapeutycznym na ten temat. Bardzo wiele otworzyło mi zrobienie ćwiczenia, które Ci opiszę - bo jesteś chyba w dobrym momencie, czyli "letko ruszona" (może nawet nie tak letko).
Weź kartkę i ołówek, ale weź go do lewej ręki (jeśli jesteś oczywiście praworęczna; jeśli nie - to odwrotnie. I napisz list do siebie: dorosłej, dobrej mamy - od małej Karen. Nie zastanawiaj się, niczego nie planuj - niech to leci z prawej półkuli.Ściskam Cię
Dziękuję Rozaljo, zrobię to. Ściskam również ![]()
karen napisał/a:Mała karen i mała Zazdrość maja inne problemy, natomiast duża Karen i duża Zazdrość maja ten sam problem - trudność w akceptowaniu siebie takimi jakie sa naprawdę, z całą gamą swoich cech, zwłaszcza wad i słabości.
o nie! Karen... duza rozsadna i madra Zazdrosc oraz Karen wiedzialyby co powiedziec swojemu dziecku... to mala Zazdrosc i mala Karen nie akceptuja siebie takimi jakimi sa naprawde... Musimy im dac troche macierzynskiej milosci, bezwzglednej, akceptujacej, silnej i stalej.
Widzisz Zazdrość, jaka ze mnie wyrodna matka. Wciąż się buntuję, ze mam ją pokochać taką jaka jest - mała i bezradna. Chcę, żeby była silna. Nie umiem kochać jej bezwarunkowo.... Ciężka praca przede mną.
Zacznę od listu lewą ręką.