niekochana, nosisz kolczyki? ostatnio robię kolczyki metodą decaoupage. jak chcesz mogę spróbować coś naszkicować jutro...
Noszę. Bardzo proszę, jeśli to nie kłopot...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Strony Poprzednia 1 … 78 79 80 81 82 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
niekochana, nosisz kolczyki? ostatnio robię kolczyki metodą decaoupage. jak chcesz mogę spróbować coś naszkicować jutro...
Noszę. Bardzo proszę, jeśli to nie kłopot...
Podobne tematy
Ty niekochana to juz piszesz jak psychofag , tylko sie nie zamien rolami bo sorry ale k we wszystki mtrzba znac umiar jak i w psychofagowni tez hahahha, Pozdrawiam Tarntelle intrygujesz mnie jako kobieta , wiec jak masz ochote i juz bez tych psycholgic hahah masz gg 263674 to mozemy popisac jak men an
Ty niekochana to juz piszesz jak psychofag , tylko sie nie zamien rolami bo sorry ale k we wszystki mtrzba znac umiar jak i w psyhcofagowni tez hahahha, Pozdrawiam Tarntelle intrygujesz mnie jako kobieta , wiec ja kmasz ochote i juz bez tych psycholgic hahah masz gg 263674 to mozemy popisac jak men an
Sorry, kochaniutki, ale nawet MOJA cierpliwość się wyczerpała. Nie piszesz poprawnie - nie czytam ![]()
Ty niekochana to juz piszesz jak psychofag , tylko sie nie zamien rolami bo sorry ale k we wszystki mtrzba znac umiar jak i w psyhcofagowni tez hahahha, Pozdrawiam Tarntelle intrygujesz mnie jako kobieta , wiec ja kmasz ochote i juz bez tych psycholgic hahah masz gg 263674 to mozemy popisac jak men an
O kurna!!!!! sympatia.pl się robi, uważaj Tarantelko!!!!!!!!!
martyrs napisał/a:Ty niekochana to juz piszesz jak psychofag , tylko sie nie zamien rolami bo sorry ale k we wszystki mtrzba znac umiar jak i w psyhcofagowni tez hahahha, Pozdrawiam Tarntelle intrygujesz mnie jako kobieta , wiec ja kmasz ochote i juz bez tych psycholgic hahah masz gg 263674 to mozemy popisac jak men an
Sorry, kochaniutki, ale nawet MOJA cierpliwość się wyczerpała. Nie piszesz poprawnie - nie czytam
Co to jest?
Jestem też tego zdania Niekochana
Nie czytamy
EY nekochana, to juz traka zostaniesz zawsze bedziesz patrzec przez pryzmat chorego meza ,uwazaj bo rzuca sie na córke hahahahah,choroboy psychiczne przechodza ,wierz mi, mam takie wyksztalcenie hahaha
... k we wszystki mtrzba znac umiar...Pozdrawiam Tarntelle intrygujesz mnie... kmasz ochote i juz bez tych psycholgic hahah masz gg 263674 to mozemy popisac jak men an
WOW ! K
Niekochana podpadła ![]()
Tarantella powinna spaść ze stołka z wrażenia ![]()
No k
Dziewczyny, skończcie już to psychologic ![]()
Polecenie odgórne od płci pozostałej dostałyście ![]()
Po prostu odjazd!
Jezuuuuu..nareszcie mi neo dziala. Czulam sie przez dwa dni jak bez ręki. Ale widze, ze sporo sie dzialo. Ciesze sie, ze macie dobre humory
Sciskam Was mocno!
ps. bardzo za Wami tesknilam, serio :*
bardzo za Wami tesknilam, serio :*
Bądź pewna, że my za Tobą też
Buziaki
EY nekochana, to juz traka zostaniesz zawsze bedziesz patrzec przez pryzmat chorego meza ,uwazaj bo rzuca sie na córke hahahahah,choroboy psychiczne przechodza ,wierz mi, mam takie wyksztalcenie hahaha
Naucz się pisać POPRAWNIE, żarty masz niskiego lotu. "Żarty".
EY nekochana, to juz traka zostaniesz zawsze bedziesz patrzec przez pryzmat chorego meza ,uwazaj bo rzuca sie na córke hahahahah,choroboy psychiczne przechodza ,wierz mi, mam takie wyksztalcenie hahaha
a kto dal Ci dyplom, skoro nie mogl rozczytac Twojej rzekomej pracy dyplomowej? Bo do takiej wiedzy trzeba chyba miec wyzsze kierunkowe nie?
Męczący jestes ![]()
EY nekochana, to juz traka zostaniesz zawsze bedziesz patrzec przez pryzmat chorego meza ,uwazaj bo rzuca sie na córke hahahahah,choroboy psychiczne przechodza ,wierz mi, mam takie wyksztalcenie hahaha
Martyrs - ja też Cię pozdrawiam. I dziękuję za troskę o córkę. Nie musisz się przejmować - zajmij się sobą.
I to mój ostatni post do Ciebie. Żegnam.
Coś na rozluźnienie atmosfery: najpierw, gdy jechałam do kina - na wprost mnie w autobusie umiejscowił się facet z bogatym panelem tików. Ja wiem, że to choroba, że on nie chciał, ale - jeden z tych tików to było ciągnięcie spodni w kroku w dół. Jak nie przymierzając M.Kondrat w "Dniu świra". Wiecie, ile mnie kosztowało, żeby się nie śmiać.
A potem, już w galerii, na schodach ruchomych - zobaczyłam coś, czego wcale nie chciałam zobaczyć.
Chłopak przede mną pochylił się i prosto, przed moimi oczami - zarośnięty wąwóz. Ble.....
Nania napisał/a:dawaj na maila, to moja działka:-))))
Nianiu, dostałaś?
Grejs nie dawno wróciłam do domku. Odpisałam. czekam na dalsze wieści:-)))))
Witajcie dziewczyny:) Alez dziś piękny dzień był.. W końcu słońce zajrzalo na zachód Polski.
Niekochana no to nie mialas zbyt pięknych widoków.. Fuj...
Z ciekawostek, też byłam dziś na kajakach, 10PLN, godzina czystego szczęścia...
Potem powrót do domu, znowu wyrywająca serce rozmowa, na zasadzie "nic nie zmieniłaś", "nie ewoluujesz", "beznadziejna", "to co zaproponowałaś to gówno".
![]()
Jutro idę po zeszyt - muszę zapisywać te złote myśli i wracać jak tylko ten żal opadnie i wróci głód, mam cały tydzień urlopu, który miał inaczej wyglądać, COŚ muszę zrobić, nawet mogę siedzieć i wyć do poduszki, jak będzie trzeba. Strasznie się boję.
Po prostu nie chce się tak czuć. NIE CHCĘ
Póki co posprzątałam dom, w którym kiepsko się czuję, 55metrów i ja sama, wizja remontu przeraża i cieszy, koszty i efekt.
Od jutra wyjątkowo aktywna będę na forum.
Od jutra wyjątkowo aktywna będę na forum.
To mnie zastąpisz, dziecinko
Ja od jutra do pracy ![]()
Z ciekawostek, też byłam dziś na kajakach, 10PLN, godzina czystego szczęścia...
Potem powrót do domu, znowu wyrywająca serce rozmowa, na zasadzie "nic nie zmieniłaś", "nie ewoluujesz", "beznadziejna", "to co zaproponowałaś to gówno".
Zielony Domku. Dlaczego dajesz sobie to robić? Przecież każda wasza rozmowa tak wygląda, więc po co się wystawiasz na strzał? Ja wiem - sztachnąć się trzeba ale czy takim kosztem?
Czy odrobiłaś zadanie? Co on Ci daje takiego cennego, Domku, że gotowa jesteś płacić taką cenę? Sprowadza Twoje poczucie własnej wartości do parteru i z każdym takim występem jeszcze niżej i jeszcze trudniej będzie wrócić do właściwych poziomów.
Wiem, on ma rację, jestem debilką, właśnie to odczytałam w SMS.
I, że nigdy nie umieliśmy się dogadać.
No.
I git.
Byłam dwa dni na kajakach. Boli mnie wszystko jak cholera i poznałam jeszcze jedną rzecz, której nie potrafię- wiosłowanie.
Zła odpowiedź. Poznałaś kolejną rzecz, której możesz się nauczyć, jeśli tylko będziesz miała takie życzenie. A jeśli nie będziesz miała życzenia - to też nie musisz. Jeśli jednak chciałabyś ćwiczyć hart ducha, to zapraszam na wspólne pływanie na kanale ż. - pod moimi oknami. Jest tu klub i kajaki ... i fajne chłopaki
No dobra - tak bardziej w Twojej kategorii wiekowej. Kanadyjkarze - mówię Ci - takie trójkątne towary.
podoba mi się was pomysł z kaloszkami. Ja wam mogę ten ornament wyrysować:D
Tak z pamięci czy z modela? ![]()
po kajakach czuje się upośledzona. fizycznie i towarzysko. niby jestem inteligentna, a w towarzystwie ludzi, których nie znam wypadam tak ...tępo...i jeszcze mam wrażenie,że mało osób tak naprawdę we mnie wierzy...chyba pracowąłam długo na to.
W naszym towarzystwie jakoś całkiem nieźle się prezentujesz, wcale nie tępo. A wiesz dlaczego nie wierzą - bo Ty sama nie wierzysz - garbisz się (widziałam
) i pewnie jeszcze przepraszasz, że żyjesz.
I&c - strach ma wielkie oczy. Nam się tylko wydaje, że ktokolwiek nas ocenia. Prawada jest taka, że generalnie ludzie w ogóle mało wpatrują się w innych ludzi a nam się wydaje, że widzą każdy nasz mankament. Kurka, taka ładna, mądra, dobra i utalentowana dziewczyna a boi się, że ktokolwiek ją negatywnie oceni. Popatrz na swoje rysunki, popatrz na swój dyplom, popatrz na swoje nowe mieszkanko i na swoją urodę wreszcie - myślisz, że wiele dziewczyn ma taki pakiest startowy? A Ty (podobnie jak Zielony Domek) dałaś sama sobie wmówić, że brak akceptacji jednego faceta przekreśla cały ten pakiet i zostaje tylko to co najgorsze.
Ja, fak, też mam takie myśli - średnio raz dziennie (co i tak jest już osiągnięciem, bo w marcu miałam je raz na minutę). Że wygląd, że charakter, że każdy kto mnie lepiej pozna pewnie zauważy całą masę moich mankamentów ale ... sorry, k*wa, ktoś ich nie ma? Tępa, ładna, brzydka, błyskotliwa - a kto to ma prawo oceniać? Ten pan? Przecież sam ma krzywe zęby więc niech zwala. Tamta pani? Przecież mówi z będami ortograficznymi - więc niech siedzi cicho.
Mniej się przejmujmy otoczeniem. Zapewniam CIę, że ono naprawdę się nami nie przejmuje.
Nigdy nie odzyskam swojej godności ciągle się poniżam i prosze o ochłap uczucia a tu już go nie nie ma jak mam się z tego wyleczyć nie daje rady. Nie mogę ciągle pojąć jak mozna zrobić cos takiego po tylu latach wspólnego zycia raz lepszego raz gorszego ale naszego wspólnego . Nie dam rady ani psychicznie ani finansowo.Boże czemu jestem taką skączoną kretynka i idiotka.Dlaczego tak bardzo boje się zostać sama,dlaczego tak bardzo zalezy mi na tym co mam(chodzi o finanse)Nie potrawie się przstawić nic nie dają ksiązki,pani psycholog po prostu głupi nieuleczalny przypadek.Nie mam ochoty zyc ,nie che żyć.Che spać che przestać o tym myślec i sie zadręczać.Chce umrzeć .
Wiem, on ma rację, jestem debilką, właśnie to odczytałam w SMS.
I, że nigdy nie umieliśmy się dogadać.
No.I git.
Ten Twój M. ... ten to ma farta! Znalazł taki fajny obiekt, który tak FAJNIE się PRZEJMUJE każdym plugastwem, które obiektowi zaczipuje w głowie. Wiesz co? Daj mu więcej satysfakcji - zadzwoń, potwierdź i przeproś jeszcze, że jesteś taka. A! I koniecznie obiecaj poprawę. Obiecaj, że będziesz się starać jeszcze bardziej niż do tej pory, żeby nie być w jego oczach debilką. Wtedy NAPEWNO się dogadacie.
Kotku! Każda z nas ma takiego psychofaga, na jakiego sobie zasłużyła i wypracowała GO sobie w trudzie i znoju. Psychofagi dotąd pozostaja psychofagami, dopóki my im na to pozwalamy. Jak przestajemy, to są dwa wyjścia - albo psychofag wymiata albo coś mu się w mózgownicy otwiera na to, że może to on jest debilem i warto to zmienić dla takiej dziewczyny jak Ty. Jak nie zrozumie - wracamy do wariantu pierwszego - wypad i mała strata. Twój nie chce zrozumieć od bardzo dawna.
Dzisiaj męski punkt widzenia, jeszcze ciepły (w czwórnasób męski).
Emocjonalnie niepodszyty, taki normalny.
1) "Szkoda..." - czego szkoda? "Przecież kiedyś go kochałaś", refleksja - to było dawno, już prawie nie pamiętam.
2) "Może jeszcze ma jakąś szansę?", refleksja - ostatnie cztery ostatnie szansy już wykorzystał, milion wcześniejszych ostatnich szans - również.
3)"Znowu wolna i do wzięcia", nie, do wzięcia - nie. "Już zajęta?"
4)"Ty niedobrych serwisów informacyjnych słuchasz, nie otrzymujesz pełnej informacji." Refleksja - jeśli gdzieś, o którejś, coś się stało i serwis o tym donosi, to cóż może dodać "właściwy" serwis? Opinię? Nie chcę opinii, chcę informacji.
Poza tym oni są w porzo i bardzo ich lubię. Ale, niestety to "tylko" zwykłe chłopy.
Nigdy nie odzyskam swojej godności ciągle się poniżam i prosze o ochłap uczucia a tu już go nie nie ma jak mam się z tego wyleczyć nie daje rady. Nie mogę ciągle pojąć jak mozna zrobić cos takiego po tylu latach wspólnego zycia raz lepszego raz gorszego ale naszego wspólnego . Nie dam rady ani psychicznie ani finansowo.Boże czemu jestem taką skączoną kretynka i idiotka.Dlaczego tak bardzo boje się zostać sama,dlaczego tak bardzo zalezy mi na tym co mam(chodzi o finanse)Nie potrawie się przstawić nic nie dają ksiązki,pani psycholog po prostu głupi nieuleczalny przypadek.Nie mam ochoty zyc ,nie che żyć.Che spać che przestać o tym myślec i sie zadręczać.Chce umrzeć .
... ale przeżyjesz. Widzisz? Każda z nas żyje.
Jesteś psychologiem i nie dasz rady finansowo? Zobacz ile nas tu jest? A każda w swoim czasie płaciła albo nadal płaci psychologom za konsultacje i to nie mało
. A że nie możesz się oderwaćod standardu jaki masz? No to jest dylemat - być czy mieć. Wolisz MIEĆi dostawać ochłapy, czy BYĆ i za te ochłapy podziękować? Ja też nie mogłam pojąć, jak można mi było TO zrobić ale najlepiej mi zrobiło, jak ... przestałam próbować to pojąć. Po co nam ta wiedza? Czy to coś zmieni? Nic. Najwyżej dostaniesz jeszcze więcej głupich wykrętów albo i tak nie satysfakcjonujących Cię racjonalizacji czegoś, co było irracjonalne i okrutne.
Znów muszę odwołać się do mojego ulubionego fragmentu jednej z moich ulubionych mądrych książek - NIE WOLNO nam kręcić negatywnych myśli o sobie. Wystarczy tego złego, co nam dostarczo z zewnątrz. Byłaś kochającą i ufną kobietą a nie kretynką i idiotką. NORMALNIE, bo z ufnością podchodziłaś do pewnych kwestii. To on był kretynem i idiotą a już zpewnością tchórzem i dobrze by mu zrobiło, gdyby to sobie codziennie rano przy goleniu powtarzał. Aisa a może separacja by Wam pomogła. Zobaczyłabyś, czy ogarniasz finansowo i może zorientujesz się, że bez tych ochłapów też jest do przeżycia?
Spanie pomaga. Ja przespałam cały marzec. I żyję.
aisa - kochana, jejku wnet Twoje słowa pokrywają się z moimi myślami, nie chce się żyć, organizm, psychika wysiada.
Tulę, bo rozumiem, każda z nas rozumie. My po prostu nie chcemy tego odciąć, jak alkoholik, przestanie pić jak sam tego zechce i wtedy fakt, tabun ludzi fachowców, owszem mogą naprowadzić, pomóc, ale decyzji za nas nie podejmą.
l&c - też dziś debiutowałam na kajakach, nie przejmowałam się swoją koślawością za bardzo, zapraszam do siebie, możemy cały tydzień ćwiczyć, mam zalew pod nosem! Mam zalew pod nosem!
Niekochana - codziennie będzie relacja, ja na jutro coś zaplanowałam, wydawało mi się cudowny wyjazd, ale okazał się "gównem", zatem to odpuszczam, wyjadę za 2 dni, a teraz uporządkuje do końca dom, wieczorem koleżanka i wybiorę się na film, który polecałaś. Tak mi dopomóż Bóg.
Tam gdzie planowałam jechać mogłabym i sama, ale to dość daleko, dlatego skupię się na wypadzie za dwa dni, a tamto zrealizuje gdy widmo gówna się zmyje.
Tarantello - masz 100% racji, ta racja kuje mnie w oczy. Ta racja pobudza, dziękuję Ci. Nawet nie wiesz ile te słowa dla mnie znaczą. Ja wciąż coś próbuję robić i niby mam zielone światło, a jednak płacę te mandaty, nie wiem ile jeszcze. Mam wrażenie, że kijem dostaję, nie wiem za co. Teraz już nie wiem za co. Dziś mam siłę, odmówić, postawić się. Były jeszcze inne plany, muszę skupić się na moim wyjeździe. Debilkę z SMS zostawię, przepiszę, skopiuję, te wszystkie inne epitety to nic, ta debilka to chyba moja kropla goryczy.
Oby starczyło mi sił.
Tak mi dopomóż Bóg i wszyscy co mogą dopomóc.
Kocham Was i bardzo dziękuję.
Dzisiaj męski punkt widzenia, jeszcze ciepły (w czwórnasób męski).
Emocjonalnie niepodszyty, taki normalny.
1) "Szkoda..." - czego szkoda? "Przecież kiedyś go kochałaś", refleksja - to było dawno, już prawie nie pamiętam.
2) "Może jeszcze ma jakąś szansę?", refleksja - ostatnie cztery ostatnie szansy już wykorzystał, milion wcześniejszych ostatnich szans - również.
3)"Znowu wolna i do wzięcia", nie, do wzięcia - nie. "Już zajęta?"
4)"Ty niedobrych serwisów informacyjnych słuchasz, nie otrzymujesz pełnej informacji." Refleksja - jeśli gdzieś, o którejś, coś się stało i serwis o tym donosi, to cóż może dodać "właściwy" serwis? Opinię? Nie chcę opinii, chcę informacji.
Poza tym oni są w porzo i bardzo ich lubię. Ale, niestety to "tylko" zwykłe chłopy.
pkt 1-2 = Jak rozumiem - solidarność jąder przez "chłopów" przemawiała?
pkt. 3 = koniec soldarności jąder zakończona, włacza się polowanie na wolną sztukę.
pkt. 4 = słuchasz niewłaściwych serwisów, bo jako kobietę w ogóle pownien CIę interesować WYŁACZNIE serwis obiadowy a nie zaprzątanie swojej ślicznej małej główki takimi poważnymi sprawami jak informacje.
Ja generalnie chłopów też lubię ![]()
Ale Ciebie czytać - bardziej.
Tak to właśnie odebrałam. Solidarność "po jajkach" - pełna. Nawet go nie znali, nie mogli mieć jakiegokolwiek osobistego odniesienia. To był właśnie naturalny męski punkt widzenia. Horror.
Rozmowa o świecie w ogóle - super. Kryzys związku i polityka - nie do przejścia.
Tak, Anhedonia ma rację, to jest po prostu płeć pozostała. Inni ludzie.
Domku, czy Ty wreszcie weźmiesz się w garść? Urządzaj SOBIE mieszkanko, pielęgnuj świnki, wyjeżdżaj gdzie chcesz i ciesz się.
Ciesz się, że nie musisz martwić się o stado dzieciaków pozostałych w spadku po psychofagu, o rachunki, które generują, o książki do szkoły, o wakacje dla całej gromady, o ten chłam, który trzeba ogarnąć nagle, gwałtownie i koniecznie. Bez przygotowania, z marnymi kwalifikacjami, z pensją sprzątaczki (jeśli masz szczęście i jakąś pracę).
Wolna jesteś i niezależna. To stan, którego wiele z nas Ci zazdrości. Spożytkuj go na swoją korzyść, to Twój czas.
Marynarko, dziękuję!!! Tak, wezmę się w garść, wstyd mi się zrobiło.
A co do męskiego punktu widzenia, które opisałaś, droga mam to samo zdanie co Tarantella. Wiadomo już jakie tematy omijać.
Wiem, on ma rację, jestem debilką, właśnie to odczytałam w SMS.
I, że nigdy nie umieliśmy się dogadać.
No.
I git.
NO git!
Pracujesz wśród ludzi, konferujesz z nami (i nie tylko) i co? Umiesz się dogadać?
Więc kto tu jest debilem? (musi mieć nielichy poziom operując takimi komplementami :0 )
Coś tak się uparła dogadywać akurat z TYM debilem?
Dopóki ON będzie Ci przesłaniał widok na INNYCH ludzi, umyka Ci wiele fajnych i ciekawych NOWYCH znajomości. Kręcisz się w kółko jak piesek za własnym ogonem.
Domku, czy Ty wreszcie weźmiesz się w garść? Urządzaj SOBIE mieszkanko, pielęgnuj świnki, wyjeżdżaj gdzie chcesz i ciesz się.
Ciesz się, że nie musisz martwić się o stado dzieciaków pozostałych w spadku po psychofagu, o rachunki, które generują, o książki do szkoły, o wakacje dla całej gromady, o ten chłam, który trzeba ogarnąć nagle, gwałtownie i koniecznie. Bez przygotowania, z marnymi kwalifikacjami, z pensją sprzątaczki (jeśli masz szczęście i jakąś pracę).
Wolna jesteś i niezależna. To stan, którego wiele z nas Ci zazdrości. Spożytkuj go na swoją korzyść, to Twój czas.
GRATULUJĘ pakietu startowego ![]()
NAPRAWDĘ nie ma NORMALNYCH ludzi wokół Ciebie?
Czy może debil zasłania CI widok na świat? Wyjrzyj wreszcie ZZA niego!
3maj się i tak intensywnie zorganizuj sobie czas urlopu, byś nie skupiała się na czymś niewartym twojej uwagi ![]()
aisa - kochana, jejku wnet Twoje słowa pokrywają się z moimi myślami, nie chce się żyć, organizm, psychika wysiada.
l&c - też dziś debiutowałam na kajakach, nie przejmowałam się swoją koślawością za bardzo, zapraszam do siebie, możemy cały tydzień ćwiczyć, mam zalew pod nosem! Mam zalew pod nosem!
Tak mi dopomóż Bóg i wszyscy co mogą dopomóc.
Kocham Was i bardzo dziękuję.
Kochany Zielony Domku! w terminie od 10-17.08 Grupa wsparcia II wybiera się nad morze, masz blisko więc serdecznie zapraszamy!!! trzymaj się kochana ! wszystkie wiemy po części co czujesz...ja też pół roku temu byłam w podobnej sytuacji kupiłam nowiutkie mieszkanie później architekt urządzanie i poczucie pustki... i co ... i sama .. i ból że nie mam się z kim tym cieszyć...znam to Domku...ale zdrowie psychiczne ważniejsze...wierz mi...
Nianiu dzięki, jestem załamana
Zaczęłam poniedziałek...cholerka! Nie mogę ruszyć do przodu!
aisa - kochana, jejku wnet Twoje słowa pokrywają się z moimi myślami, nie chce się żyć, organizm, psychika wysiada.
Tulę, bo rozumiem, każda z nas rozumie. My po prostu nie chcemy tego odciąć, jak alkoholik, przestanie pić jak sam tego zechce i wtedy fakt, tabun ludzi fachowców, owszem mogą naprowadzić, pomóc, ale decyzji za nas nie podejmą.Tarantello - masz 100% racji, ta racja kuje mnie w oczy. Ta racja pobudza, dziękuję Ci. Nawet nie wiesz ile te słowa dla mnie znaczą. Ja wciąż coś próbuję robić i niby mam zielone światło, a jednak płacę te mandaty, nie wiem ile jeszcze. Mam wrażenie, że kijem dostaję, nie wiem za co. Teraz już nie wiem za co. Dziś mam siłę, odmówić, postawić się. Były jeszcze inne plany, muszę skupić się na moim wyjeździe. Debilkę z SMS zostawię, przepiszę, skopiuję, te wszystkie inne epitety to nic, ta debilka to chyba moja kropla goryczy.
Oby starczyło mi sił.
Tak mi dopomóż Bóg i wszyscy co mogą dopomóc.
Kocham Was i bardzo dziękuję.
Domku, kochana,
co jest Ci potrzebne, żebyś zechciała to odciąć? Świadomość masz, że tak trzeba. Więc czego nie masz, żeby to zrobić definitywnie? Zastanów się, zastanówmy się razem.
Myślę, że podstawową sprawą jest brak miłości własnej i zła samoocena.
Zacznijmy od takiego ćwiczenia. Napisz nam tutaj jaka jesteś, ale tylko pozytywne rzeczy. Zaczynamy:
Ja, Zielony Domek, jestem piękną kobietą.
Ja, Zielony Domek, jestem zaradna.
Ja, Zielony Domek, jestem samodzielna.
Ja, Zielony Domek, posiadam dużą wiedzę.
Ja, Zielony Domek, jestem niezależna.
Ja, Zielony Domek, jestem......
Ja, Zielony Domek, jestem.......
......................
Proszę nam tu zapełnić pół strony tym, jaka jesteś wspaniała.
Mało tego. Teraz napisz to, czego o sobie nie myślisz, a chciałabyś mysleć. Np:
Ja, Zielony Domek, jestem silna.
Ja, Zielony Domek, kocham siebie.
Ja, Zielony Domek, mam silną wolą.
Ja, Zielony Domek, jestem konsekwentna w swoich postanowieniach.
Ja, Zielony Domek, jestem......
...................
Zrobisz to ćwiczenie?
Osobiście powiem Ci, że ja to ćwiczenie od jakiegoś czasu zaczęłam robic codziennie wieczorem, gdy zasypiam. Programuję swoja podświadomość dobrymi myslami o sobie. Myślę:
Ja, karen, jestem wspaniała.
Ja, karen, jestem spokojna.
Ja, karen, jestem mądra.
Ja, karen, jestem radosna.
Itd. itp. co tam chce mysleć o sobie.
aisa, i&c i wszytskie inne , ktorym jest to potrzebne (a myslę, ze każdej)
to ćwiczenie jest także dla Was, moje drogie - uczymy się kochać siebie i dobrze o sobie myśleć.
Chciałabym zobaczyć na tym forum Wasze wyznania jakie jesteście wspaniałe. Proszę się nie wstydzić, tylko pięknie nam tu napisać co dobrego myslicie o sobie i co dobrego chcecie o sobie mysleć.
Do roboty, dziewczynki. Zielony Domek da przykład.
Bardzo proszę!!!
A sił Wam starczy jeśli uwierzycie, że taką siłę posiadacie. A że posiadacie to jest pewne.
DDD Najmilsze ![]()
Nigdy nie odzyskam swojej godności ciągle się poniżam i prosze o ochłap uczucia a tu już go nie nie ma jak mam się z tego wyleczyć nie daje rady. Nie mogę ciągle pojąć jak mozna zrobić cos takiego po tylu latach wspólnego zycia raz lepszego raz gorszego ale naszego wspólnego . Nie dam rady ani psychicznie ani finansowo.Boże czemu jestem taką skączoną kretynka i idiotka.Dlaczego tak bardzo boje się zostać sama,dlaczego tak bardzo zalezy mi na tym co mam(chodzi o finanse) (...) głupi nieuleczalny przypadek.Nie mam ochoty zyc ,nie che żyć.Che spać che przestać o tym myślec i sie zadręczać.Chce umrzeć .
Nie umieraj - dla ?<@>%#! NIE WARTO!
Musisz OKRZEPNĄĆ. NIC nie musisz rozumieć. Stało się i NIC tego nie zmieni. ON Ci nie wytłumaczy, bo na to nie ma zadowalającego tłumaczenia.
Skoro nie potrafisz odejść ani zrezygnować (finanse) to bierz co Ci się należy a jego zacznij traktować jak obcego. Ot współlokator w domu. Wiem, że łatwo się mówi, ale gdy się nad tym popracuje to się da. Nie będzie łatwo.
Spróbuj na kartce wypisać rzeczy najgorsze i podłe, którymi Cię ranił i czytaj gdy najdzie Cię ochota na poniżanie i żebranie.
Nie wspominaj dobrych.
Mów sobie - TO WRÓG - BO, ON RANI ! I unikaj go z wszystkich sił.
Zajmij się sobą, skup się na sobie. TY, praca, dzieci, ten kawałek podłogi, który jest twoim miejscem na ziemi. I tylko o tym myśl. Nie poświęcaj mu swojej uwagi - gdy nachodzą namolne myśli, zajmij się czymś i słuchaj głośno (np. przez mp3) muzyki. Trenuj, trening czyni mistrza. ![]()
3maj się, życzę dużo sił i powodzenia ![]()
Myślę:
Tak, karen, jest wspaniała.
Tak, karen, jest spokojna.
Tak, karen, jest mądra.
Tak, karen, jest radosna.
Zrobicie dziewczynki takie ćwiczenie?
No to roboty - pracujemy kobietki nad sobą, pracujemy
Od czegoś trzeba zacząć
Podziwiam Karen twój hart ducha i słoneczne, jasne spojrzenie na świat i samą siebie. Pozdrawiam. Buziaki :****
Myślę:
Tak, karen, jest wspaniała.
Tak, karen, jest spokojna.
Tak, karen, jest mądra.
Tak, karen, jest radosna.
Zrobicie dziewczynki takie ćwiczenie?
No to roboty - pracujemy kobietki nad sobą, pracujemy![]()
Od czegoś trzeba zacząćPodziwiam Karen twój hart ducha i słoneczne, jasne spojrzenie na świat i samą siebie. Pozdrawiam. Buziaki :****
Dzięki, Anhedonio ![]()
A wiesz, że bardziej uwierzyłam, że taka jestem, jak mi to potwierdziłaś ? ![]()
A teraz napisz, jaka Ty jesteś.
Ja, Anhedonia, jestem bardzo wytrwała w dochodzeniu do celu.
Ja, Anhedonia, umiem świetnie widzieć sedno sprawy.
......
No, dalej proszę. Nie będę za Ciebie odrabiać pracy domowej ![]()
Buziaki :****
Edit:
A w tym mnie, moje drogie, wesprzyjcie:
Ja, karen, umiem skoncentrować się na pracy.
Ja, karen, jestem zorganizowana.
Ja, karen, potrafię oddzielić czas pracy od przebywania na forum.
No to zaczynam trenować silną wolę i pojawię się na forum dopiero za 3 godziny. Pa.
aisa - kochana, jejku wnet Twoje słowa pokrywają się z moimi myślami, nie chce się żyć, organizm, psychika wysiada.
Tak mi dopomóż Bóg i wszyscy co mogą dopomóc.
Domku, staramy się, jak możemy i my i Bóg.
Będę z uporem maniaka wracać do mojego (pani Anety) pytania: co ON Ci daje?
Trzeba zrozumieć jedną podstawową kwestię ? nikt nie powiedział, że nie można żyć z psychofagiem. Na komfort (dyskomfort) życia z psychofagiem można sobie jednak pozwolić pod jednym warunkiem ? że jest to psychofag ŚWIADOMY, że wie, że ma jakiś problem do przepracowania, że chce sobie z nim poradzić właśnie choćby w imię związku albo ratowania miłości tej drugiej osoby, albo dla siebie samego. Ja oświadczam ? też jestem psychofagiem, bo DDA, KKZB też nie czyni ze mnie łatwiejszego przeciwnika niż inni popaprańcy. Ale ja półtora roku temu otwarłam swe śliczne oczęta na tę kwestię i się, w mordę staram ją w sobie spacyfikować. Idzie mi trochę opornie, bo nałożyła się na to zdrada, ale może to i lepiej ? ćwiczę nie na poligonie w sztucznych warunkach ale na prawdziwej, k-*wa wojnie.
A Twój M. ma (jak wiemy) potężny problem z przeszłości i nie chce go przepracować, ukrywa go i jeszcze na dodatek pastwi się nad Tobą.
I to jest właśnie ten drugi wariant ? życie z psychofagiem nieuświadomionym. Z nimi też można żyć. Można i nawet wiele (miliardy) kobiet i mężczyzn żyje. I nie ma w tym nic złego dopóki tym kobietom/mężczyznom to NIE ROZWALA PSYCHIKI. W tym przypadku zgoda na psychofazę odbywa się w zamian za coś. Są kobiety, które w zamian za status materialny godzą się na alkoholizm męża (ale tak sobie to poukładały w głowie, że potrafią nie wpaść we współuzależnienie), są kobiety, które dostają od mężczyzn tyle czułości i opiekuńczość, że godzą się na ich pracoholizm (ustaliły same ze sobą, że wystarcza im zaledwie jedna godzina tygodniowo poświęcana im przez męża, bo ta godzina jest wyjątkowa), są kobiety, które godzą się na zdrady, bo ich mąż jest fantastycznym ojcem dla ich dzieci, a dla nich jest to priorytet. Dopóki życie z psychofagiem nie wykańcza partnera, nie powoduje deprecjacji poczucia wartości, dopóki nie wyzwala odruchów samozniszczenia ? można sobie pozwolić na życie z nimi. Bo najwyraźniej dostają coś cenniejszego. A co Ty dostajesz, Domku? Musisz dostawać coś bardzo cennego, skoro godzisz się na to MIMO tego, że ten związek POWODUJE i deprecjację i samozniszczenie.
Wg mnie uciekasz w niego, bo boisz się odrzucenia i braku akceptacji. Dopóki on cię neguje i odrzuca będziesz się czepiać jego nogawki i dawać się ciągnąć po betonie aż nie wyżebrzesz choćby odrobiny akceptacji z jego strony. Tanio chcesz się sprzedać.
Na dowód tego, co napisałam w powyższym poście pragnę przytoczyc słowa koleżanki z innego wątku:
Witam
Mój ex był alkoholikiem. Jego wytłumaczenie brzmiało mniej więcej:
"Kiedy Ciebie poznałem, miałem problemy z alkoholem. Dzięki Tobie poszedłem na odwyk i przestałem pić. Teraz jestem zupełnie nowym, trzeźwym człowiekiem. Zatem, aby rozpocząć życie na nowo, bez obciążeń z przeszłości, muszę Cię zostawić i związać się z X., ponieważ poznałem Cię, kiedy jeszcze piłem i kojarzysz mi się z alkoholem."
Typowy przykład psychofaga uświadomionego
![]()
A teraz napisz, jaka Ty jesteś.
Ja, Anhedonia, jestem bardzo wytrwała w dochodzeniu do celu.
Ja, Anhedonia, umiem świetnie widzieć sedno sprawy.No, dalej proszę. Nie będę za Ciebie odrabiać pracy domowej
Ja, Anhedonia, jestem istota "badająca"
Ja, Anhedonia, z ciekawością przyglądam się ludziom i sprawom
Ja, Anhedonia, jestem stoicko spokojna
Ja, Anhedonia, rozwiązuję problemy
Ja, Anhedonia, lubię się rozwijać
wystarczy, proszę pani?
Tak karen, umiesz skoncentrować się na pracy, jesteś zorganizowana i potrafisz oddzielić czas pracy od przebywania na forum. Tylko, ten "narkotyk" wciąga, więc podglądasz jednym okiem
Nie szkodzi - grunt, że priorytety zachowane. Owocnej pracy i do "napisania" potem ![]()
Nianiu dzięki, jestem załamana
Zaczęłam poniedziałek...cholerka! Nie mogę ruszyć do przodu!
Grejs!!!!
Skąd to załamanie???
wysłałam Ci maila.
WALCZ!!!!
znasz już swoje prawa to teraz chcesz się poddać?
trzymam kciuku jak coś to pisz:-))) pozdrawiam:-)
Tarantella :*
Zaległa papierkowa robota patrzy na mnie pożądliwym okiem z łóżka
Nie wie głupia, że ja już w celibacie 1,5 roku wytrzymałam
Nie ma szans z moja silną wolą
Zajadam sorbet cytrynowy, mniam.....
Mnie już też coraz bliżej do zakonnika, ja rok, a w związku. Cholera jasna do czego to podobne.
Anhedonia, choć jestem tu krótko to gratuluje serdecznie ![]()
Idę do kina na : "Larry Crowne - Uśmiech losu"
Idzie ktoś ze mną?
Jakbym wcześniej wiedziała i że Krk to już w ogóle no...
Dziewuszszki ile nowości się wydarzyło...
Zielony Domku nie daj się tak poniżać, gdyż w skutkach możesz ulec całkowitej destrukcji. Stań przed lustrem i...
jedziemy z zaletami:np. jestem zabawna, miła, sympatyczna, interesująca, mądra, wesoła, potrafię się cieszyć z małych rzeczy... potrafię wspaniale wiosłować, jestem ładna, lubię siebie...już ty wiesz najlepiej co w Tobie dobrego siedzi
(ja tak wiosłuję, że mój eks wymięka, kręci kajakiem w kółko, samo wyszło)
A na poprawę humoru polecam wygrzebać wady tego krzywdziciela, wiesz, że czasem jest tak, że ktoś swoje niedoskonałości innym wytyka.
aisa, dasz sobie radę, odpocznij, złap dystans, trochę olej, daj na luz a silnik wróci do normy i znów zacznie kręcić, jak trzeba wybij szybę
Tarantella mistrzowski sernik, ubawiłam się jak mało kiedy. Rewelacja!!!
I&c jak wiosłowanie?
ha. Napisałam,ze nie umiem wiosłować i od razu mam dwa zaproszenia na łódki, dziękuję Tarantello, Zielony Domku. Jak widać nieumiejętność wiosłowania jest na wodzie niezwykle pożądana.
Zielony Domku, czy ja dobrze zrozumiałam,ze urządzasz się na sowim? ja też i do tego jestem architektem, mało doświadczonym, ale jednak. Gdybyś miała jakieś pytania albo pomysły, które chciałabyś zrealizować ale nie wiedziała czy się da i za ile to śmiało pisz na priv. Zajmowanie się mieszkaniem pomaga. Układanie czegokolwiek w życiu pomaga. Masz wtedy świadomość ,że coś jest ułożone.Samodzielnie albo z pomocą innych, ale bez JEGO pomocy.
Aisa, poruszył mnie Twój post, ponieważ ja w kółko muszę zadawać sobie pytanie, co jest ważniejsze: godność, czy kontakt z nim. I odpowiadam sobie jak dotąd,że godność. Tak przyszłościowo. Bez godności o niewiele się da zawalczyć, nie ma się siły...Kwestie finansowe są ciężką sprawą, ale myślę,że do przejścia. jeśli w obecnej pracy mało zarabiasz to może poszukać innej? i odejść na silniejszej pozycji? Może masz rodzinę, która mogłaby Ci coś tymczasowo pożyczyć żebyś poczuła się pewniej? a może separacja i sprawdzenie jak sobie radzisz to jakieś rozwiązanie?
Tarantella, nie garbię się, duży biust mnie przeważa:D dziękuję za dobre słowo, ornament mogę wyrysować z pamięci:D nie widziałam zbyt wiele modeli, ale z tego co się zorientowałam wszystkie są dość podobne:D
A na poprawę humoru polecam wygrzebać wady tego krzywdziciela, wiesz, że czasem jest tak, że ktoś swoje niedoskonałości innym wytyka.
Bardzo cenne spostrzerzenie. I to się nazywa projekcja
Jedna z najagresywniejszych metod dołowania, bo przekazywana z dużym przekonaniem.
"Muszę wmówić Domkowi, że jest debilem żeby nie zauważyła, że to ja nim jestem."
Jak to leciało? Nie warto dyskutować z idiotą - najpierw sprowadzi cie do własnego poziomu a potem z lekkością pokona doświadczeniem.
Zazdrość, a tak apropos "konstruktywna". Jak nam idzie układanie tabelki? Intensywnie myślę o Twoim pytaniu - miłość zdrowa kontra KKZB.
Dodałabym do "dostępności" hasło "współmierność". Tyle tylko, że o ile dostępność jest łatwiejsza do zwymiarowania (normy unijne dzwonienia, spotykania się itd.), to ze współmiernością już mam kłopot. Bo ileż razy w naszym życiu bywało, że współmierność dawania i brania w związku polegała na tym, że my dawałyśmy WSZSYTKO a oni tylko przy nas BYLI. I to wydawało się nam współmierne - ja zrobię wszystko, a ty TYLKO przy mnie bądź. Dodałabym do tego nie tylko zwykłe czynności/aktywności, które w związku się czyni sprzątanie, zakupy, organizacja wyjazdów, robienie niedzielnych śniadań ale również współmierność w myśleniu o drugiej osobie.
Pamiętacie to hasło - szkoda mi czasu dla kogoś, kto nie ma czasu dla mnie. Czy myślenie na nasz temat (nie temat związku jako takiego tylko na temat MNIE)zajmowało/zajmuje naszym partnerom tyle samo czasu co nam myślenie o nich?
Muszę to przemyśleć.
Miłego dnia, dziewczynki. Lecę na basen - pomyśleć.
oczywiscie, ze mam kolejne punkty ![]()
zazsady- jak kkzb zmieniaja swoje zasady pod wplywem czynnika "on mnie bedzie kochal"
Jak normalna kobieta trzyma sie swoich zasad a na ile jest elastyczna i otwarta na zmiany.
Przyklad: W sprawie jazdy samochodem to nawet nie mozna powiedziec, ze mialam zasady... w zasadzie bylam kobieta bez zasad. dopuszczalam wszystkie odcienie szarosci a nawet cala game barw rozrozniana tylko przez kobiece oko.
B. poprosil mnie grzecznie bym juz tak nie jezdzila. Zrobil mi grzeczny ale stanowczy wyklad, po ktorym powiedzialam "Juz wiecej nie bede"
i kurna ole jezdze prawym pasem na 5-6 pasmowej highway!!!!
Wiadomo, ze nie sam fakt "zmiany zasad" powinien byc brany pod uwage lecz motywy ale czy kkzb potrafi rozpoznac motywy, ktore nia kierowaly?
Po jego "wykladzie" o praworzadnosci powiedzialam:
-Nie bede sie z toba o to klocic bo nie moge sie klocic z kims kto ma racje i o cos co jest sluszne. Wstydze sie, ze bylam nieuczciwa wobec innych na drodze (bo ten zarzut tez padl z jego ust) i teraz nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Obiecuje, ze juz wiecej nie bede.
dowody milosci -W sobote B powiedzial trzy razy, ze mnie kocha. Mialam ochote zapytac go o to by usyszec jeszcze raz. Nie zapytalam. Powstrzymalam sie. Przeciez trzy razy to juz przesada... no i licza sie czyny.
czyny: w sobote bylam na rybach
Uczylam sie wedkowania (bo po mimo mojego zaawansowanego wieku to zajecie bylo mi obce)
On-zrobil zakupy, zrobil jesc, kupil "moja" wode, przygotowal sprzet, wzial dla mnie kapelusik, przesuwal laweczki do cienia by mnie sloneczko zbytnio nie opalilo, stal obok jedynego krzeselka jakie mielismy i na ktorym siedzialam ja, prosil zebym jadla, przytulal, pytal czy mi sie podoba, byl zawiedziony, ze nie zlapalismy zadnej ryby bo jak powiedzial "boje sie, ze sie zniechecisz"
Ja- wzielam tampon i podpaski (na wszelki wypadek bo juz pora) oraz okulary przeciwsloneczne, mowilam dziekuje i prosze, dalam sie pocalowac, zauwazylam inteligentnie, ze powinien miec parasolke przeciwsloneczna.
Bylam z siebie dumna.
A potem zastanawialam sie... czy normalna kobieta gromadzilaby w swojej glowie i tak analizowala te dowody milosci... "ilez on dla mnie zrobil!!!" Chyba nie. Mialaby inne sprawy na glowie.
bo chyba powinno byc tak jak napisala moja siostrzyczka:
Tak więc osobiście postuluję: My powinnyśmy się postarać, żeby myśli o partnerze nie zdominowały naszego myślenia
i w calej rozciaglosci sie z tym zgadzam... dotyczy to rowniez wszelkiego rodzaju analizowania, diagnozowania, "trzymania otwartych oczu", zachowania czujnosci i bystrej obserwacji.
Czy normalny czlowiek bedzie tak analizowal partnera???
nieee.... Jak napisal pan Wojciech "caluj, nie diagnozuj
Droga Zazdrość gdybyż miała tak bez liku tych dowodów analizowałaby, oj tak.
O cóż chodzi z tym jeżdżeniem przepraszam?
Droga Zazdrość gdybyż miała tak bez liku tych dowodów analizowałaby, oj tak.
O cóż chodzi z tym jeżdżeniem przepraszam?
160km/h ![]()
Tarantella napisał/a:Pamiętacie to hasło - szkoda mi czasu dla kogoś, kto nie ma czasu dla mnie. Czy myślenie na nasz temat (nie temat związku jako takiego tylko na temat MNIE)zajmowało/zajmuje naszym partnerom tyle samo czasu co nam myślenie o nich?
Muszę to przemyśleć.Tarantello, tu nie ma co przemyśliwać, bo odpowiedź jest prosta i pewna - nie zajmowało/nie zajmuje.
Naszym problemem było/jest to, ze my nie myślałyśmy/nie myślimy tyle o sobie co o nich. I tą proporcją należy się zająć i ją poprawić. Tu zastosować współmierność. Nie poświęcać więcej myślenia jemu niż sobie. Przyjąć tę zasadę na teraz (gdy jesteśmy same) i na czas ewentualnego przyszłego związku (dla większości z Was - prawie pewnego przyszłego związku).Anhedonio, a może by tak wypróbować Sekret i Prawo Przyciągania?
Już zaczynam mysleć i wierzyć w to, że ANHEDONIA MA PIENIĄDZE NA WAKACJE KOZY.
ANHEDONIA MA PIENIĄDZE NA WAKACJE KOZY!!!!
ANHEDONIA MA PIENIĄDZE NA WAKACJE KOZY!!!!
Kto się przyłącza do przyciągania kasy na wakacje kozy?Możemy też przyciagnąć pracę dla Median.
MEDIAN MA DOBRĄ I DOBRZE PŁATNĄ PRACĘ!!!!
MEDIAN MA DOBRĄ I DOBRZE PŁATNĄ PRACĘ!!!!Mam jeszcze inne pomysły na przyciaganie:
GREJS ZAŁATWIA BEZ PROBLEMÓW WSZYSTKIE FORMALNOŚCI W UP!!!MARYNARKA INTRATNIE SPRZEDAJE DOM!!!!
NIEKOCHANA ZAZNAJE SPEŁNIENIA W MIŁOŚCI!!!!
Co kto jeszcze potrzebuje??? Będę o tym mysleć.
Sekret działa czy nie działa...??? A może działa, co nam szkodzi spróbować.
Zawsze to lepiej wysyłać w eter dobre fluidy z najlepszymi zyczeniami dla tych co potrzebują niż zatruwać własne myśli tymi co nas nie chcą i robią nam źle.Dobrej niedzieli, moje drogie
Idę na spacer z psem i będę przyciagać
Ja tez prosze )
ZAZDROSC NIE BEDZIE KOBIETA KOCHAJACA ZA BARDZO!!!!
Znaczy taka reakcja na coś, że tak szybko, że za szybko?
Na dowód tego, co napisałam w powyższym poście pragnę przytoczyc słowa koleżanki z innego wątku:
grafit napisał/a:Witam
Mój ex był alkoholikiem. Jego wytłumaczenie brzmiało mniej więcej:
"Kiedy Ciebie poznałem, miałem problemy z alkoholem. Dzięki Tobie poszedłem na odwyk i przestałem pić. Teraz jestem zupełnie nowym, trzeźwym człowiekiem. Zatem, aby rozpocząć życie na nowo, bez obciążeń z przeszłości, muszę Cię zostawić i związać się z X., ponieważ poznałem Cię, kiedy jeszcze piłem i kojarzysz mi się z alkoholem."Typowy przykład psychofaga uświadomionego
![]()
![]()
Tarantello, nie wiem czy mój psychofag jest uświadomiony. Na pewno jest RACJONALIZUJĄCY. Jest to jedyne wyjaśnienie, jakie kiedykolwiek od niego otrzymałam, dodam, że powoływał się na opinię pani psycholog, z którą pracował (spytałam pani psycholog, powiedziała "idiota").
Istnieją jeszcze inne wyjaśnienia, dane osobom postronnym.
"Rutyna" (będąc w związku ze mną, sam ja wprowadzał, argumentując, ze "za mną nie nadąża", "jest starszy ode mnie i już mu się nie chce"), "bo nie wiadomo o co mi chodziło (bo odkrycie kochanki to przecież nic takiego), on TAK BARDZO się starał ratować ten związek i stoczył ze mną niezliczone rozmowy (w rzeczywistości: ani jednej), ale to nic nie dało" :-( zostawiłam go i został samotnym, niepocieszonym misiem :-(
Znaczy taka reakcja na coś, że tak szybko, że za szybko?
jeszdze za szybko i nieodpowiedzialnie. Jak mowi B. przelatuje ciagiem z pasa #1 na pas #5 bez zaszczycanaia swoja obecnoscia choc przez chwile kazdego pasa po kolei. Trzy razy w zyciu zdarzylo mi sie dac "sygnal" kierowcy na najbardziej lewym pasie by "spadal na prawo". Jestem tzw agresywnym kierowca... hmmm ... BYLAM.. juz nie bede. UWielbiam jezdzic samochodem. Uwielbiam szybka jazde... ale juz nie bede, nie bede nie bede. WIEM, ze to bylo zle i nie bede pierniczyc o odcieniach szarosci... bo gdyby babcia byla umierajaca, a narkoman gwalcil moje dziecko... to ja mam prawo do szybkiej jazdy...
no nie mam. wbrew prawu ... no i zalamka dziewczyny...
Przepraszam caly swiat, ze tak jezdzilam... na szczescie nkomu nie zrobilam krzywdy, na szczescie zdarzylo sie tak, ze dziekowano mi za moj manewr w wypadku na ulicy (wlasnie na highway)... ale moglo byc calkiem inaczej i nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Moja OBIETNICA ma moc sprawcza... wiec juz nie bede.
"Pedagogika specjalna, studia drugiego stopnia niestacjonarne - Edukacja integracyjna i włączająca (specjalność nauczycielska, studia bezpłatne finansowane ze środków EFS)
Wynik: 4.692 pkt.
Decyzja kwalifikacyjna: kandydat zakwalifikowany" HURRRRA![]()
![]()
mmmmmm..... GRATULUJE, ale jakos wcale mnie Twoj sukces nie dziwi.
Po pierwsze - jak umrę i mnie spalą (albo najpierw spalą /na stosie/ a potem umrę) to proszę mnie pochować obok Zazdrości.
oczywiscie, ze mam kolejne punkty
zazsady- jak kkzb zmieniaja swoje zasady pod wplywem czynnika "on mnie bedzie kochal"
Jak normalna kobieta trzyma sie swoich zasad a na ile jest elastyczna i otwarta na zmiany.
Bez oporu zmienię swoje zasady na mądrzejsze w zakresie software (czy papaier toaletowy ma wisieć końcówką od ściany czy od zewnątrz).
Niechętnie (a raczej w ogóle NIE) w zakresie hardware. (normy moralne)
dowody milosci -(...) licza sie czyny.
czyny: w sobote bylam na rybach
Uczylam sie wedkowania (bo po mimo mojego zaawansowanego wieku to zajecie bylo mi obce)
On-zrobil zakupy, zrobil jesc, kupil "moja" wode, przygotowal sprzet, wzial dla mnie kapelusik, przesuwal laweczki do cienia by mnie sloneczko zbytnio nie opalilo, stal obok jedynego krzeselka jakie mielismy i na ktorym siedzialam ja, prosil zebym jadla, przytulal, pytal czy mi sie podoba, byl zawiedziony, ze nie zlapalismy zadnej ryby bo jak powiedzial "boje sie, ze sie zniechecisz"
Ja- wzielam tampon i podpaski (na wszelki wypadek bo juz pora) oraz okulary przeciwsloneczne, mowilam dziekuje i prosze, dalam sie pocalowac, zauwazylam inteligentnie, ze powinien miec parasolke przeciwsloneczna.
Niepogrubione - zrobił dla WAS.
Pogrubione - zrobił tylko dla Ciebie i za sam kapelusik bym za niego wyszła za mąż (cholera, chyba jeszcze sie nie wyleczyłam z KKZB).
No a gdyby zabrał jeszcze Twoje podpaski i tampony, to kazałabym sie koło niego pochować.
A potem zastanawialam sie... czy normalna kobieta gromadzilaby w swojej glowie i tak analizowala te dowody milosci... "ilez on dla mnie zrobil!!!" Chyba nie. Mialaby inne sprawy na glowie.
W tym temacie mogę pozostać KKZB. Lubię gromadzic takie rzeczy.
bo chyba powinno byc tak jak napisala moja siostrzyczka:
niekochana72 napisał/a:Tak więc osobiście postuluję: My powinnyśmy się postarać, żeby myśli o partnerze nie zdominowały naszego myślenia
i w calej rozciaglosci sie z tym zgadzam... dotyczy to rowniez wszelkiego rodzaju analizowania, diagnozowania, "trzymania otwartych oczu", zachowania czujnosci i bystrej obserwacji.
Czy normalny czlowiek bedzie tak analizowal partnera???
nieee.... Jak napisal pan Wojciech "caluj, nie diagnozuj
Tak to sobie może ta, której partner zabiera jej kapelusik i podpaski.
Mam nadzieję, że dożyjemy.
(..) zostawiłam go i został samotnym, niepocieszonym misiem :-(
grafit, Twój miś niech spoczywa w pokoju. On nas już nie interesuje, skoro Ty nim nie jesteś zainteresowana. Interesuje nas, kim Ty jesteś po tych trzech latach. ![]()
a ja sie dzis dowiedzialam , ze brat psychofaga zaciazyl laske , z ktora zdradzil swa narzeczona!!! a to tez psychofag , ktory znecal sie nade mna wmawiajac mi ze moj byly i tak chajtnal sie ze mna wylacznie przez dziecko!!! no i sikam w majty, bo jego laska ma 20 lat!!! Historia sie powtarza;)
Ech. Właśnie w tym sęk, że chyba pesymistycznie i podejrzliwie nastawionym do mężczyzn i związku człowiekiem ![]()
grafi, Twój miś niech spoczywa w pokoju. On nas już nie interesuje, skoro Ty nim nie jesteś zainteresowana. Interesuje nas, kim Ty jesteś po tych trzech latach.
Witaj grafit ![]()
Dokładnie tak grafit - my biednych misiów z mokrym noskiem mamy "po kokardę".
Dal nas ciekawa jesteś TY. I to jak stanęłaś na nogi. Czy masz jakieś "nawroty" czy już całkiem zniknął w otchłani dziejów. Jak sobie radzisz w kontaktach z płcią przeciwną, w sensie: szukasz, nie potrzebujesz, samo przyjdzie?
Napisz coś więcej jeśli masz ochotę ![]()
Hm i Zazdrości dziękuję za gratulacje
A ja się trochę dziwię i baaaardzo cieszę ![]()
Nawroty czego?
Miłości? Nie. Tęsknoty? Nie.
Natomiast czuję, że sprawa między nami jest niedokończona.
Jest symbolem niepowodzeń w moim życiu.
Nie jest mi obojętny.
Nie znoszę go.
Kupiłam sobie książkę o radykalnym wybaczaniu, ale nie potrafię mu wybaczyć.
Pewnie dlatego, że nigdy mnie nie przeprosił...
Ech. Właśnie w tym sęk, że chyba pesymistycznie i podejrzliwie nastawionym do mężczyzn i związku człowiekiem
Ja pierdziu. To nie wygląda dobrze. Znakiem tego pokonanie okresu "ostrego" nie oznacza końca kłopotów.
Znaczy się kolejny rozdział do naszej książki (musimy wstrzymać druk zanim nie dopiszemy
).
Rozdział pod tytułem: "Metody przywracania ufności." albo "Jak nie stać się zimną suką?" albo "Nowe życie ze starą traumą."
EDYCJA:
Nie wiem, czy zwróciłyście kiedykolwiek uwagę. Jesteśmy chyba najpoczytniejszym wątkiem na stronie. Prawie 88 tysięcy wyświetleń.
Rany, czuję się jak Agatha Christie.
Tarantello, niedawno się obudziłam, ponieważ do 10 rano czytałam to forum. Jak wciągający kryminał. Moim zdaniem masz wszelkie zadatki na pisarkę, a przeczytane tutaj historie jak żywo nadają się do opowiedzenia.
Bosze.... wyjdzie kobieta do pracy, a tu..... Sajgon jakiś ![]()
Witam Was, kochane ![]()
ZAZDROSC NIE BEDZIE KOBIETA KOCHAJACA ZA BARDZO!!!!
WOW!
![]()
![]()
z tym,że koniec ostrej fazy to jeszcze nie początek zdrowia to ja się zgadzam. co prawda jestem jeszcze w tej najgorszej fazie, tj często tęsknię, miewam doły jak diabli, ale prócz tego czuję,że z powodu erotomanii mego ex wykiełkowało we mnie zupełne zniechęcenie do... seksu. nawet nie o to chodzi,że wytrzymuje w celibacie bo wiele osób tutaj wytrzymuje, tylko naprawdę nie mam ochoty, a wręcz mam obrzydzenie. A bardzo lubiłam seks. przynajmniej tak mi się wydaje. Choć dziś nie założyłabym się nawet o dychę,że naprawdę tak było...
Ja tam z chęcią porzucę mój celibat
Ale niestety - mam wymagania
I tu zaczynają się schody...
a tak swoją drogą skończyłam materiały do mojej strony...chyba ktoś mi wrzuca do porannej kawy ta tabletkę z Seksmisji zamieniającą popęd płciowy na pęd ku karierze...
a tak swoją drogą skończyłam materiały do mojej strony...chyba ktoś mi wrzuca do porannej kawy ta tabletkę z Seksmisji zamieniającą popęd płciowy na pęd ku karierze...
Tak nieśmiało zapytam: a pomysł na kolczyki się narodził? ![]()
Kurcze - u mnie zamienili tabletki ![]()
Ależ jesteście płodne! Mam megazaległości. Mega.
Anhedonia - gratulacje. Naprawdę nie dość że z Ciebie Ostoja Spokoju, to idziesz jak Burza. Jestem dumna że mam taką kumpelę. Poważnie.
Resztę muszę na spokojnie doczytać powolutku. Zainteresowanym wysłałam maila jako dowód mej dezorientacji.
Ciskam w Was pozytywną energią. A cis!
Strony Poprzednia 1 … 78 79 80 81 82 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026