netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 752 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 74 75 76 77 78 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 876 do 4 940 z 26 310 ]

4 876

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Kriss napisał/a:

No i git malina. Może się poudziela - będzie fun. Może osobny wewątek założy - coś dot. Grupy Wsparcia dla Psychofagów rozszyfrowanych przez KKZB?

Zrobimy biuletyn i roześlemy do klas gimnazjalnych na lekcje przygotowania do życia w rodzinie czy czego tam się teraz mlodzież uczy. Taką poglądóweczkę się walnie - może kolega się zgodzi jeździć i udzielać prelekcji - tak pięknie pisze. Rozdzierająco. Poetycko. Letko jedzie grafomanią ale niechta

Psychofag Tarantelki to psychofag modelowy. Postępuje jak na prawdziwego psychofaga przystało. Nie powinien zaprzepaścić talentu. Winien  na forum w konkurencyjnym wątku publikować konkurencyjne do opracowywanej przez kkzb broszurki. Pierwsza gotowa na bazie maila do Tarantelki- "Listy do Marysieńki dla psychofagów. Wzory korespondencji charakteropaty. "

A wczoraj po tym cudnym pamiętniko-liście pomyślałam, że Tarantella na perełkę trafiła. I przyjaciele mu wymarli i takie fajne maile pisze... pomyśleć ile zabawności jeszcze miało miejsce a Tarantella z przesytu o tym nie wspomiała. I proszę - dziś ten Pan jest z nami ! Jak się nam poszczęści zacznie się udzielać i raczyć takimi przepysznymi kąskami ! (Tarantello, będziesz miała wolne, koniec z obowiązkiem cytowania, może doczekamy się transmisji na żywo big_smile )

4 877 Ostatnio edytowany przez myway (2011-07-21 18:26:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

a ja sie z pana psychofaga na forum nie ciesze , zepsul juz jedno a teraz psuje drugie, poufalosc i intymnosc tej grupy, nie che mu oddac naszej Tarntelli, bo jak to forum ma wygladac bez niej??? a jak ma ona sie tu normalnie udzielac, gdy czuje Pana lepkie macki na klawiaturze???? Panie Psachofagu zepsules mi Pan grupe wsparcia i ciezko mi bedzie Panu wybaczyc

4 878

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Fajka napisał/a:

(Tarantello, będziesz miała wolne, koniec z obowiązkiem cytowania, może doczekamy się transmisji na żywo big_smile )

Radio Psychoryja big_smile

Łojezu umarłam big_smile big_smile big_smile

4 879

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Nie marnuj swojego czasu. Dowiesz sie tylko tyle, że potwornie cierpiałam, że wybijałam sobie moją miłość do ciebie kijem bejsbolowym z głowy i że odkryłam wiele rzeczy, które spowodują, że nigdy już nie będę taka sama - taka głupia.

Tarantella: to nic nie da...powiedz (mu) lepiej, że wszystkie orgazmy udawałaś:)
przepraszam...nie mogłam sobie darować:)

4 880 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-21 18:37:40)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
katia72 napisał/a:

.powiedz (mu) lepiej, że wszystkie orgazmy udawałaś:)

A ten jeden raz, gdy nie udawała - marzyła o kimś innym tongue

Zemsta psychofaga? Nie działa mi poczta...

4 881

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

to musi byc straznie upokarzajace, najpierw zwiazek z kims takim a potem jeszcze ujawnianie calego bolu przed kims takim

4 882

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
katia72 napisał/a:

.powiedz (mu) lepiej, że wszystkie orgazmy udawałaś:)

A ten jeden raz, gdy nie udawała - marzyła o kimś innym tongue

Nie marzyła, ale wspominała (kogoś innego).
Bardziej boli tylko kop w j..a.
Mechanizmy rozbrajania psychofagów opanowane przez Grupę do perfekcji. Celujący z pochwałą.

Kriss, jak się masz? Bo humor, jak widzę dopisuje.

Nadaj coś optymistycznego, bo dzisiaj dopadło mnie znowu widmo wielkiej czarnej d..y. Jeszcze nie na teraz, ale na za jakieś pół roku.
Mam przynajmniej czas na przygotowanie obrony, ale pomysłów jakby nic.
Muszę się wyspać i odreagować. Coś wymyślę, jeszcze nie wiem co, ale jakbym wiedziała to już by było wymyślone, no nie?

4 883

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
katia72 napisał/a:

.powiedz (mu) lepiej, że wszystkie orgazmy udawałaś:)

A ten jeden raz, gdy nie udawała - marzyła o kimś innym tongue

Zemsta psychofaga? Nie działa mi poczta...

dobre dobre bardzo dobre!!!!! pozwole sobie to kiedys zacytować:-)))))

4 884

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
myway napisał/a:

to musi byc straznie upokarzajace, najpierw zwiazek z kims takim a potem jeszcze ujawnianie calego bolu przed kims takim

a nie można się jakoś wyprzeć? ja też kiedyś zostałam namierzona...Szłam w zaparte. Oni też tak robią. Bardzo często i w róznych tematach.

4 885

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:

Nadaj coś optymistycznego, bo dzisiaj dopadło mnie znowu widmo wielkiej czarnej d..y. Jeszcze nie na teraz, ale na za jakieś pół roku.
Mam przynajmniej czas na przygotowanie obrony, ale pomysłów jakby nic.
Muszę się wyspać i odreagować. Coś wymyślę, jeszcze nie wiem co, ale jakbym wiedziała to już by było wymyślone, no nie?

Kochana - jak nie Ty, to kto. Ty jesteś jak wróbelek na sterydach. big_smile Dasz radę, jestem tego pewna big_smile

4 886

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
katia72 napisał/a:
myway napisał/a:

to musi byc straznie upokarzajace, najpierw zwiazek z kims takim a potem jeszcze ujawnianie calego bolu przed kims takim

a nie można się jakoś wyprzeć? ja też kiedyś zostałam namierzona...Szłam w zaparte. Oni też tak robią. Bardzo często i w róznych tematach.

teraz to już chyba za poźno...

4 887

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
marynarka napisał/a:

Nadaj coś optymistycznego, bo dzisiaj dopadło mnie znowu widmo wielkiej czarnej d..y. Jeszcze nie na teraz, ale na za jakieś pół roku.
Mam przynajmniej czas na przygotowanie obrony, ale pomysłów jakby nic.
Muszę się wyspać i odreagować. Coś wymyślę, jeszcze nie wiem co, ale jakbym wiedziała to już by było wymyślone, no nie?

Kochana - jak nie Ty, to kto. Ty jesteś jak wróbelek na sterydach. big_smile Dasz radę, jestem tego pewna big_smile

Twoja wiara we mnie zmusza do walki, a już chciałam znaleźć w sobie tego słynnego ukrytego kotka.
No dobrze - zero kici, Walkiria idzie. Jeszcze nie wiem jak, którędy, ale mniej więcej wiem dokąd.
Czeka mnie starość pariasa - ulubiony "motywacyjny" cytat mojej córki.
Jeśli w ogóle czeka.

4 888

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Sorki, ale nie działa mi poczta sad

4 889

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:

To jest Była Suka Kochająca Za Bardzo.

Znów o mnie?

4 890

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
marynarka napisał/a:

To jest Była Suka Kochająca Za Bardzo.

Znów o mnie?

Nie, tym razem o mnie big_smile
Kurna, nie działa mi poczta. Zazdrości - nie mogę się z Tobą skontaktować.

4 891

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

niekochana z o2 pl??? bo mi tez nie dziala, czy to serwer?

4 892

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak, chyba w ogóle dupa.

4 893

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
katia72 napisał/a:

.powiedz (mu) lepiej, że wszystkie orgazmy udawałaś:)

A ten jeden raz, gdy nie udawała - marzyła o kimś innym tongue

Genialne słowa dziewczynki... No cóż niestety trzeba przyjąć do wiadomości, że SZPIEGOSTWO jednak nie wyszło z mody... Ale przecież my nie mamy się czego wstydzić, ani bać, no bo czego?? Mój R chyba nie jest tak domyślny aby doszukać się info, ze korzystam z forum, a co dopiero przyłączyć się do grupy KKZB... big_smile

Dostałąm dziś na komunikator wiadomość od Grześka "Cześć. Zdaje sobie sprawę, że możesz być jeszcze zła za weekend, ale my z R.skuplowaliśmy się. Wiem, ze to trudne do zrozumienia, ale zrozum, z niego fajny gostek jest. Mam nadzieję, że złość na mnie przeszła Ci i żartowałaś z tamtymi słowami o zakończeniu znajomości - przecież tak się nie robi. Znamy się tak długo, niejedno przeszliśmy i tą burzę też przetrwamy smile W końcu taka przyjaźń się 2 razy nie zdarza. Owszem przyznaję, gdzieś popełniłem błąd, może niepotrzebnie się uniosłem ostatnio na Ciebie, ale wiesz byłem pod wpływem, a mnie zawsze nosi gdy wypiję. Naprawdę głupio mi, gdy pomyślę o tamtych słowach Twoich, nie myślałem, że swoim zachowaniem przysporzyłem Ci tyle przykrości. Mam nadzieję, że okażesz serce i wszystko wróci do normy. Pozdrawiam Grzesiek. P.S. Odpisz".

I wiecie co, odpisałam... "Ty najwyraźniej nie rozumiesz co się do Ciebie mówi. Dla mnie przyjaźń się skończyła i tego będę się trzymać. Nie robi się tak - powiadasz? Tak samo nie daje się ostatniej szansy, nie poniża się przyjaciół i nie traktuje jak worek treningowy. Długość znajomości i trudne momenty, jakie pozwoliły nam ukształtować przyjaźń, nie wpłyną na moją decyzję, ani tym bardziej Twoje dobre słowa pokory - na mnie one nie działają. Zrozum, że nie okaże serca (za wiele razy je okazywałam) i decyzji nie zmienię. Za długo pozwalałam sobą pomiatać sądząc, że masz humorki, ale teraz mówie DOŚĆ. Nie pisz, nie dzwoń, nie kontaktuj się, bo każdy kolejny Twój odzew zostanie potraktowany jak śmieć. Żegnaj M"

Po czym dostałam wiadomość od niego "Skoro tego sobie życzysz - proszę bardzo. Nie sądziłem jednak,że jesteś taką jędzą, bez wyrafinowania i serca. Teraz możesz tylko żałować".

Hmm... ciekawe... Załować, ale czego?? Że nie będzie miał kto swojej złości na mnie wyładowywać? O nigdy więcej! Ja bez serca?? O nie, ja serce posiadam - teraz jedynie potłuczone składam do całości klejąc je KROPELKĄ, by nigdy więcej nie rozleciało się na drobny mak big_smile Uuuu ja i jędza - ciekawe stwierdzenie, chyba przejrzał mnie na wylot big_smile

4 894

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Sorki, ale nie działa mi poczta sad

No właśnie, mi też - coś się chrzani z tlenem. A czekałem na pewnego maila wrrrrr.

4 895

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lupus napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Sorki, ale nie działa mi poczta sad

No właśnie, mi też - coś się chrzani z tlenem. A czekałem na pewnego maila wrrrrr.

Ja juz mam, ale nie doszedł mail, którego do mnie wysłano. Dupa. Mam nadzieję, ze zachowali.

4 896

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
katia72 napisał/a:

a nie można się jakoś wyprzeć? ja też kiedyś zostałam namierzona...Szłam w zaparte. Oni też tak robią.

Że też na to nie wpadłam! To jak z tymi plecami. Pamiętacie?
Przychodzi psychofag do domu, kładzie się do łózka a Tarantella pyta: skąd, kotku, masz takie podrapane plecy, jakos dziwnie to wygląda - cztery rysy, jak po ostrym akcie seksualnym? A psychofag na to: No wiesz? Jak możesz być taka chorobliwie zazdrosna? Powód jest prosty. Płynę ja sobie, proszę ciebie, w basenie, a tu nagle ktoś mnie chlast pazurami po plecach - wiesz ludzie na siebie tak wpadają na tych torach basenowych permanentnie."

No to tak: ja to nie ja, tak naprawdę nazywam się Tomek i też mam 12 lat, nigdy mnie tu nie było, blondi jest ruda, wszystkie szczegóły są fikcyjne, sabaty to mit, a psychofag (podobnie jak Kopernik) też była kobietą.

Teraz mnie już z pewnością nikt nie pozna big_smile

4 897

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

wytrzymalam dzielnie wczoraj i dzisiaj caly dzien walczac ze soba o to by nie byc kobieta natarczywa i zaborcza. Wczoraj nie wyslalam ani jednego smsa, dzisiaj do godziny 18 tez... big_smile
po osiemnastej wyslalam smsa o tresci "Zyczylabym sobie jutro sie z Toba widziec"
alez bylo moje zaskoczenie gdy w tej samej sekundzie dostalam smsa " czy mozemy spotkac sie dzis poznym wieczorem?"
Odpisalam... "No to dzis czy jutro?... ha ha ha"
Dostalam odpowiedz "jedno i drugie"...  odpowiedzialam "OK"

czesc z zaborczoscia z lekka opanowywuje... nastepnym razem potrenuje "trudnodostepnosc" i powiem "Dzis nie moge, jestem zajeta"
Ale nie moge tak szybko sie wyzwalac bo dostane jakiegos szoku tlenowego...
malymi kroczkami, dobra dziewczyny? tongue

4 898 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-07-22 02:21:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ech post pod postem dwa razy ten sam

4 899 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-07-22 07:04:54)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:

Nadaj coś optymistycznego, bo dzisiaj dopadło mnie znowu widmo wielkiej czarnej d..y. Jeszcze nie na teraz, ale na za jakieś pół roku.

Optymistycznego powiadasz....

Ja jeszcze dwa dni temu miałam widmo czarnej dupy przed oczami - finansowej. Strasznie się firma zakaszlnęła - cala ekipa klientów na wakacjach, przejedliśmy vacik, przejedliśmy zysk oraz spłatę za towar. A to oczywiście moja wina, albowiem układ jest deko psychofażny - co małż Kriss zarobi - ma pokryć wszystkie wydatki i Kriss tak ma kręcić żeby było.
Oczywiście sygnały wysyłam: skarbie, stan konta taki a taki, na kartach tyle a tyle, najpilniejsze zobowiązania tyle a tyle.
Przyjmuje kolega do wiadomości, a motto dnia brzmi: z dupy ci nie wytrzasnę. Odpowiadam: ja tym bardziej. Koniec rytuału.

Ponieważ ci cholerni Grecy (jak ja tego narodu nie znoszę, wrrr) i cała reszta narobili paniki na giełdach - waluta mi skacze jak opętana, no nawet na tym zarobić się nie da.

Mówię sobie - i ch*j trudno, najwyżej. Do 25 (termin vatu) jeszcze całe cztery dni. Cztery dni to kupa czasu. Ewidentnie wszystko się może zdarzyć. No i wczoraj dwóch klientów zamówiło na przedpłatę, w walucie i poprzesyłalo nawet potwierdzenia przelewów! Ha!

Nie na darmo całe rano buzowałam się energią rockową przy księgowaniu. Dobra energia wytrysnęła, popędziła i wróciła z kasą big_smile

A Ty mi Marynarka marudzisz że cośtam za pół roku. Kochana pół roku, to jest jakiś niewyobrażalny szmat czasu, dla mnie z planami nie do ogarnięcia. Jak widzisz w jeden dzień moje życie rodzinne, seksualne, ciężarne i konsumpcyjne uległo zmianie o 180 stopni i znowu jadę na koniku. Zaraz kaska jedna mi się zaksięguje, to jeszcze urwę na kino i restaurację z negocjacji walutowych.

Albowiem też częścią czarnej dupy (mojej) był fakt że małż mię zaprosił do kina na sobotę - zaproszenie wyszło w poniedziałek - i kombinowałam skąd on bieduś kasę weźmie na ten zbytek. A tu bach! Szarmancko będzie miał! Biedroneczek jeden.

Także nic się nie martw, kombinuj ale bez parcia bo to wykańcza okrutnie. O tyle masz fajniej że nie musisz robić dobrej miny - bo ja to robię (durnowata) żeby nie zadrażniać - małż jest megawrażliwy na niemanie kasy, albowiem ucina mu to to i owo. A to mi bardzo, ale to bardzo nie odpowiada.

Droga Tarantello - ja jednego nie kumam. Dlaczego Ty się boisz że on tu jest i to czyta. Dlaczego chciałaś zwiać? A czego tu się bać? Przecież on jest nic, pyłek, robaczek, glistka. Umie czytać - i się chwali. Niech sobie poczyta. Po co się ukrywać, wstydzić, wypierać?

Przecież Ty jesteś ponad to. To co tu pisałaś -jest Twoje, szczere, mało tego - jestem przekonana że wielu osobom pomogło - dlaczego pierwszy odruch "w nogi!"?

Luzik Kochana. Olej dziada. Poczyta, to poczyta. I tak nie zrozumie, zresztą kogo to obchodzi wogóle. Olewka.

Sory za porównanie ale to mi się od razu kojarzy jak facet pobije kobitę i ona się zaraz wstydzi, ukrywa, cuduje żeby nie było że zerwała. A koleżanki błaga - tylko mu nie mówcie, że wiecie. No po prostu bez sensu. Wyrabiaj sobie Kochana pozytywne odruchy. Olewaj dziada. Ja wiem że macie jeszcze tam jakieś zobowiązania - ale to czy on to poczyta czy nie - nie wpłynie na jego ewentualne decyzje. To to kim on jest - wpłynie. Przecież nie będziesz mu pyłków spod stóp usuwać żeby mial humorek i dla jego poprawienia większego - zapragnął odwalić szopkę z bycia porządnym człowiekiem. On po prostu taki nie jest. I nic ani nikt nie ma na to wpływu. Bo on z założenia jest parszywy.

A z samopoczucia - czuję się git malina, załatwiłam sobie znieczulenie zewnątrzoponowe bo już mi się nie chce znowu iść na kozie męki. Jeszcze półtora miesiąca i pasożyt wyjdzie na wolność. Się doczekać nie mogę.

4 900 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-22 07:47:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Kriss napisał/a:

[
Droga Tarantello - ja jednego nie kumam. Dlaczego Ty się boisz że on tu jest i to czyta. Dlaczego chciałaś zwiać? A czego tu się bać? Przecież on jest nic, pyłek, robaczek, glistka. Umie czytać - i się chwali. Niech sobie poczyta. Po co się ukrywać, wstydzić, wypierać?

Przecież Ty jesteś ponad to. To co tu pisałaś -jest Twoje, szczere, mało tego - jestem przekonana że wielu osobom pomogło - dlaczego pierwszy odruch "w nogi!"

Osaczanie a potem grzebanie widelcem w moim życiu. Najpierw ten mail, potem sympatia i teraz to forum.
Niczego się nie wstydzę ani nie uciekam.
Na odwrót - to do Was uciekłam od niego. To forum to była moja dziura emocjonalna, do której się schowałam, mówiłam Wam o najintymniejszych rzeczach, o których nie mówiłam nawet najbliższym. Moja rodzona matka nie wie połowy tego, co mówiłam Wam. A teraz taki sobie wlezie i to wszystko przeczyta. Żeby się przekonać, że WYSTARCZAJĄCO cierpiałam po tym, co mi robił, że ODPOWIEDNIO mnie skrzywdził, że DOSTATECZNIE się umęczyłam.
Nie wiem, po co to robi. Przecież już znalazł sobie inną ofiarę - młodszą, fajniejszą, z prawidłowymi orgazmami. A teraz jeszcze na koniec popastwi się - napisze maila, który ma mi wyrwać serce spod żeber, nasyci się moimi stanami z całego tego okresu mojej męki. Mam nadzieję, że stanę mu w gardle.

Teraz już nigdy nie będę mogła napisać tu nic bez świadomości, że on tego nie przeczyta. Wszedł z utytłanymi kaloszami w ch*je do mojej oazy spokojności.
Nie wiem, jak długo tu siedzi, domyślam się jak tu trafił, ale to miejsce już nigdy nie będzie dla mnie tym samym miejscem. I teraz pewnie ma ogromną satysfakcję, że udało mu się znów mnie pozbawić za swoją sprawą mojego kawałka podłogi, BO CAŁA PODŁOGA MUSI BYĆ JEGO. Podobało mu się, że przez lata cała uwaga Tarantelli była skierowana na niego, to niby dlaczego teraz ma być inaczej, nie? Dlaczego by mi nie zepsuć czegoś TYLKO MOJEGO? Ot tak, żeby było więcej funu.

4 901 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-22 08:29:22)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Kriss napisał/a:

Droga Tarantello - ja jednego nie kumam. Dlaczego Ty się boisz że on tu jest i to czyta. Dlaczego chciałaś zwiać? A czego tu się bać? Przecież on jest nic, pyłek, robaczek, glistka. Umie czytać - i się chwali. Niech sobie poczyta. Po co się ukrywać, wstydzić, wypierać?

Przecież Ty jesteś ponad to. To co tu pisałaś -jest Twoje, szczere, mało tego - jestem przekonana że wielu osobom pomogło - dlaczego pierwszy odruch "w nogi!"?

Luzik Kochana. Olej dziada. Poczyta, to poczyta. I tak nie zrozumie, zresztą kogo to obchodzi wogóle. Olewka.

Sory za porównanie ale to mi się od razu kojarzy jak facet pobije kobitę i ona się zaraz wstydzi, ukrywa, cuduje żeby nie było że zerwała. A koleżanki błaga - tylko mu nie mówcie, że wiecie. No po prostu bez sensu. Wyrabiaj sobie Kochana pozytywne odruchy. Olewaj dziada. Ja wiem że macie jeszcze tam jakieś zobowiązania - ale to czy on to poczyta czy nie - nie wpłynie na jego ewentualne decyzje. To to kim on jest - wpłynie. Przecież nie będziesz mu pyłków spod stóp usuwać żeby mial humorek i dla jego poprawienia większego - zapragnął odwalić szopkę z bycia porządnym człowiekiem. On po prostu taki nie jest. I nic ani nikt nie ma na to wpływu. Bo on z założenia jest parszywy.

A z samopoczucia - czuję się git malina, załatwiłam sobie znieczulenie zewnątrzoponowe bo już mi się nie chce znowu iść na kozie męki. Jeszcze półtora miesiąca i pasożyt wyjdzie na wolność. Się doczekać nie mogę.

Dokładnie tak, dlatego napisałam - niech się WALI!!! Od rana do wieczora- ma teraz dużo czasu tongue

A przykład z przemocą - bardzo dobry, kochana Wilczyco big_smile

Ja mam w dupie, czy jeszczemąż czyta. Niech czyta - może ta jedna komórka mózgowa coś zrozumie? Nie sądzę, ale z racji posiadania wspólnego dziecka - pozostaję w nadziei.
Jak tam u Was? U mnie pada...

Kochana, ja wiem, że jesteś delikatną osóbką. Ja jestem inna, nie z wyboru, tylko w wyniku doświadczeń. Wiem, ze ciężko to zrobić, ale spróbuj zrozumieć, że cokolwiek ten ludzki śmieć pisze, mówi, zrobi - nie powinno mieć jakiegokolwiek wpływu na Ciebie. 
Pozwolę sobie zacytować dla Ciebie kochana i podglądacza:
"Jeśli spotykając Cię na ulicy nazwę Cię głupcem, może się wydać, że używam słów przeciw Tobie. W rzeczywistości jednak, użyję ich przeciwko sobie, ponieważ znienawidzisz mnie za to, a Twoja nienawiść nie wyjdzie mi na dobre. Zatem jeśli rozzłoszczę się i poprzez moje słowa zatruję Cię swą emocjonalną trucizną, w istocie użyję słów przeciw samemu sobie.
(...)
"Cokolwiek dzieje się wokół Ciebie, nie bierz tego do siebie. Wracając do przytoczonego już przykładu ? jeśli spotkam Cię na ulicy i powiem: "ale jesteś głupi", nie znając Cię nawet, moje stwierdzenie nie będzie dotyczyło Ciebie, ale mnie"
(...)
"Nic, co robią inni ludzie, nie dzieje się z Twojego powodu. Postępują tak, a nie inaczej, z uwagi na siebie. Wszyscy ludzie żyją w swoim własnym śnie, w swoim własnym umyśle, w świecie zupełnie różnym od naszego. Kiedy bierzemy coś do siebie, zakładamy, ze oni wiedzą, jak wygląda nasz świat, i próbujemy nałożyć nasz świat na ich. Nawet gdy sytuacja wydaje się być bardzo osobista, nawet, gdy inni ubliżają Ci wprost ? nie ma to nic wspólnego z Tobą. To, co mówią i robią inni oraz opinie, które wygłaszają, wynikają z umów, które zachowują w swym umyśle. Punkt widzenia bierze się z zaprogramowania, jakie nam wszczepiono podczas udomowiania"

Kocham Cię, moja droga Tarantello - wiesz, że nasze mózgi są w tajemniczy sposób sprzęgnięte big_smile I zapewniam Cię - to minie. To poczucie odarcia z intymności. Wiem, co mówię hmm  Gdy zostaje przekroczona pewna granica - zaczynamy rozumieć, że strony tego człowieka nic już nas nie może zranić.

I coś ode mnie, specjalnie dla psychofaga Tarantelli: mam nadzieję, ze wydrukowałeś sobie te posty. Będą jak znalazł do poczytania, gdy będziesz swoja starość spędzał SAM. Oswajaj się z ta myślą. Taka dola wszystkich psychofagów.  Sami, nieszczęśliwi, czekający na kostuchę jak na wybawienie. Jej grafomańskim pisaniem nie uwiedziesz wink

4 902 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-07-22 08:13:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyno - stało się. I Teraz przekuj to w sukces a nie w porażkę, bo się wykończysz że i tu Ci nasrał. Na spotkaniach nie był - to Twoje, zdjęć nie widzial - to Twoje, Twjego przekazu nie zrozumie i tak, a to że przeczyta - i ch mu w de. Stało się. Jesteś czysta i uwolniona. I cała podłoga Twoja. Bo to poświęcanie uwagi miało na celu nie poświęcanie uwagi.

I my jesteśmy tylko Twoje, a jego mamy w d*pie. A Ty mu już w gardle stoisz kołkiem - inaczej by tu nie przyłaził, tylko Cię olał właśnie. Ale to go męczy. No jak to? Jak ona śmiała? Takie męskie cudo odstawić? Jak mu tyle czasu uchodziło na sucho to co się stało że się zesrało? I mu kołkiem stoi. Na bank.

Siąpi. Absolutnie mi nie przeszakdza. Miłego dnia Wam życzę - u mnie sprzątanie, jutro - wychodne.

4 903

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Przychodzi psychofag do domu, kładzie się do łózka a Tarantella pyta: skąd, kotku, masz takie podrapane plecy, jakos dziwnie to wygląda - cztery rysy, jak po ostrym akcie seksualnym? A psychofag na to: No wiesz? Jak możesz być taka chorobliwie zazdrosna? Powód jest prosty. Płynę ja sobie, proszę ciebie, w basenie, a tu nagle ktoś mnie chlast pazurami po plecach - wiesz ludzie na siebie tak wpadają na tych torach basenowych permanentnie."

No prosze ..jak gładko poszło...i pewnie bez żadnego zawahania w głosie:). Uczmy się od "najlepszych".
Możesz też udać, że masz rozdwojenie jaźni...i ze to nie Ty pisałaś..a nawet jak Ty to i tak tego nie pamiętasz! Ja szłam w zaparte nawet jak WSZELKIE znaki na niebie i ziemie wskazywały na mnie. Tak długo "odbijałam piłeczkę", że aż zaczął się wahać w swoich oskarżeniach smile (dodam..mąż-przemocowiec..a kłamstwa były w słusznej sprawie, bo chodziło zwyczajnie o moja skórę)

4 904

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wyedytowałam posta.

4 905

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Kriss napisał/a:

Dziewczyno - stało się. I Teraz przekuj to w sukces a nie w porażkę, bo się wykończysz że i tu Ci nasrał. Na spotkaniach nie był - to Twoje, zdjęć nie widzial - to Twoje, Twjego przekazu nie zrozumie i tak, a to że przeczyta - i ch mu w de. Stało się. Jesteś czysta i uwolniona. I cała podłoga Twoja. Bo to poświęcanie uwagi miało na celu nie poświęcanie uwagi.

I my jesteśmy tylko Twoje, a jego mamy w d*pie. A Ty mu już w gardle stoisz kołkiem - inaczej by tu nie przyłaził, tylko Cię olał właśnie. Ale to go męczy. No jak to? Jak ona śmiała? Takie męskie cudo odstawić? Jak mu tyle czasu uchodziło na sucho to co się stało że się zesrało? I mu kołkiem stoi. Na bank.

Siąpi. Absolutnie mi nie przeszakdza. Miłego dnia Wam życzę - u mnie sprzątanie, jutro - wychodne.

W zasadzie powinnam mu złożyc hołd pruski. Bo dzięki niemu poznałam Was.
Boli tylko, że najpierw zostałam wygoniona z mojej miłości, potem z mojego domu a teraz jeszcze ... z tego domu-azylu dla pogryzionych suk.
Nic nie zostało mi oszczędzone. Nic uszanowane.

Ale rzeczywiście, k*wa - TA PODŁOGA JEST MOJA I NIE DAM SIĘ WYKURZYĆ!
Jedna dobra koleżanka mi napisała - "To mi przypomina, jak mój ojciec dzwonił do mojej matki, żeby jej powiedzieć, że nie chce z nią gadać." Piękne, nie?

No więc ogłaszm koniec tematu Naczelnego Psychofaga, bo się nam reszta koleżanek znudzi. Obierkiem w niego.

Pogoda oszałamiająca - zimno, wietrznie, pochmurno - piękna pogoda na kolejny dzień ŻYCIA.

4 906

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
katia72 napisał/a:

Ja szłam w zaparte nawet jak WSZELKIE znaki na niebie i ziemie wskazywały na mnie. Tak długo "odbijałam piłeczkę", że aż zaczął się wahać w swoich oskarżeniach smile (dodam..mąż-przemocowiec..a kłamstwa były w słusznej sprawie, bo chodziło zwyczajnie o moja skórę)

Jesteś świetną uczennicą. Żeby to człowiek wcześniej znał te techniki!
Przychodzi taki psychofag do domu, żona leży z kochankiem: Kochanie, ale to nie to o czym myślisz. Panu hydraulikowi klucz francuski zaplątał się prześcieradle i go własnie szukamy. No chyba nie sądzisz, że ja ... ???!!!

4 907

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Jesteś świetną uczennicą. Żeby to człowiek wcześniej znał te techniki!
Przychodzi taki psychofag do domu, żona leży z kochankiem: Kochanie, ale to nie to o czym myślisz. Panu hydraulikowi klucz francuski zaplątał się prześcieradle i go własnie szukamy. No chyba nie sądzisz, że ja ... ???!!!

hahaha...to słynne: 'kochanie to nie jest tak jak myślisz"..Facet będzie szedł w zaparte nawet jak go na jakieś pani się nakryje..a kawa w kawiarni z panią którą trzyma za rękę to ważne negacjacje handlowe:)

4 908

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziś ostatni dzień mojego urlopu. sad  Pogoda nie zachęca do opalania się big_smile
No to idę szorować kibel. Moja kolej wink

4 909

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Do Zazdrości:

No no jestem z Ciebie dumna, tak trzymaj, bądź trudnodostępna, własnie, właśnie czasem napisz:
Dziś nie mogę, mam inne plany, a czasem:
Dziś nie mogę, jestem zajęta.
To działa, znam to z autopsji.

Edit

Czytałam właśnie Twój watek "dlaczego zdradzani są głupi" i tam też "Słońce123"
napisała, że "chciałaby być jego psem" hmm dziwne bo pies często u niektórych
i kopa zalicza i trzeba by wtedy otworzyć netforumowe schronisko dla
poturbowanych psiaków przez psychofagów i niedoszłych jeszcze psychofagów
ale wszystko na dobrej drodze:-)

4 910

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

"(...) Zatem jeśli rozzłoszczę się i poprzez moje słowa zatruję Cię swą emocjonalną trucizną, w istocie użyję słów przeciw samemu sobie."
Kocham Cię, moja droga Tarantello - wiesz, że nasze mózgi są w tajemniczy sposób sprzęgnięte big_smile

Dłuugi mentalny wenflon ciagnie się między nami na trasie wwa-krk. W istocie.
I też w to wierzę - że energia wraca. Dobra w dwójnasób, zła - w trójnasób.

Całe okrucieństwo, którym nas nakarmiono wróci do nadawców. Całe zło, które ja kiedykolwiek wyrządziłam do mnie wróciło też. Kiedy przyjęłam psychofaga za pierwszym razem po jego zdradach, było mi wobec otoczenia tak strasznie wstyd, że ja - bojowniczka o prawdę - jestem taką miękką frytą, że tak szybko, że bez bolesnych kar za winy, że bez zemst, że bez wdeptania go w półmetrowy mół na dnie. To pewnie był błąd, ale wtedy nie potrafiłam inaczej. Przyjęłam go, zaprosiłam do naszego życia na powrót i wtedy pojechaliśmy w góry - odradzać to, co zamordował. Jednak okłamałam najbliższych, że jadę tam z koleżankami. I kłamstwo wróciło w postaci przetrąconego na nartach kulasa.  Zło wraca.

Dlatego całe życie uczę się odróżniać sprawiedliwość od mściwości, szczerość od brutalności, proszenie od szantażu, drobne kłamstwa od nawykowego zaprzaństwa, dyskusję od pyskówki. I dlatego też teraz uczę sie odróżniać kochanie od kochania za bardzo. Bo wszystko ZA BARDZO jest złe i też do nas wraca.

4 911 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-22 11:19:49)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:

tak po prostu... Poszedł szukać szczęścia gdzie indziej, a teraz mi pokazuje ja to on jest szczęśliwy...

Kochanie, Ciebie (i oczywiście JEGO) też dotyczy mój poprzedni post. Pamiętasz? Teraz cierpliwość, to nasze drugie imię. My nie musimy nic robić - życie za nas wszystko załatwi z większą precyzją, niż my.

marynarka napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
marynarka napisał/a:

Nadaj coś optymistycznego, bo dzisiaj dopadło mnie znowu widmo wielkiej czarnej d..y. Jeszcze nie na teraz, ale na za jakieś pół roku.
Mam przynajmniej czas na przygotowanie obrony, ale pomysłów jakby nic.
Muszę się wyspać i odreagować. Coś wymyślę, jeszcze nie wiem co, ale jakbym wiedziała to już by było wymyślone, no nie?

Kochana - jak nie Ty, to kto. Ty jesteś jak wróbelek na sterydach. big_smile Dasz radę, jestem tego pewna big_smile

Twoja wiara we mnie zmusza do walki, a już chciałam znaleźć w sobie tego słynnego ukrytego kotka.
No dobrze - zero kici, Walkiria idzie. Jeszcze nie wiem jak, którędy, ale mniej więcej wiem dokąd.
Czeka mnie starość pariasa - ulubiony "motywacyjny" cytat mojej córki.
Jeśli w ogóle czeka.

Marynarka, cos Twój nastrój mnie martwi. O jakiej Ty obronie mówisz. Może przez ostatnie wydarzenia straciłam jakiś wątek z oczu?

4 912 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-22 11:20:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

.

4 913

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Popełniłam maila Tarantelko big_smile

4 914 Ostatnio edytowany przez majusia (2011-07-22 11:57:05)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tarantello,

Szkoda, ze twoj ex znalazl Cie na forum. Pokazalo mu to jaka mial wladze nad twoim umyslem. Jednakze, trudno, to nic strasznego przynajmniej wie co o nim myslisz. I nie analizuj tego. NIech wie ze jest NIKIM.

Dzis, juz wiemy, ze w zyciu najwazniejsza jest rodziana, przyjaciele, zainteresowania a nie maz czy chlopak - nie facet.

W kazdym momencie partner i to zarown kobieta i mezczyzna potrafi odwrocic sie na piecie i odejsc do kogos nowego ( i to zarowno ten ulozony z zasadami, ten co kochal nas z calego serca, jak i ten co zawsze byl rozrywkowy ' za bardzo ' ).

Dlatego by nie byc samemu trzeba otaczac sie ludzmi i myslec o sobie.

Pozdrawiam wszystkich na forum

4 915

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
majusia napisał/a:

Tarantello,

Szkoda, ze twoj ex znalazl Cie na forum. Pokazalo mu to jaka mial wladze nad twoim umyslem.

Ja mysle inaczej - pokazalo mu, ze juz nie ma wladzy nad Jej umyslem. Skonczylo sie.

4 916

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Popełniłam maila Tarantelko big_smile

Popełniłam odpowiedź.

4 917

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mysle, ze ma wladze. Moze nie do slownie, bo przeciez dla Tarantelii on juz nie istnieje i Ona nic dla niego juz nie zrobi. Ale jak czlowiek analizuje czyjes zachowanie, przezywa to tak naprawde wciaz jeszcze jest ' obolaly po rozstaniu'. Mozna temu zaprzeczac, ale po co?

Przeciez, mysli o tym co sie stalo? Zreszta to normalne, byloby dziwne gdyby bylo inaczej. Jak ktos zdradza to zawsze kogos rani.

Tak  naprawde 'jest juz po' jak o ex sie juz nie mysli i zyczy mu sie powodzenia ( ponoc ).

4 918

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
majusia napisał/a:

Tak  naprawde 'jest juz po' jak o ex sie juz nie mysli i zyczy mu sie powodzenia ( ponoc ).

To ja jestem BARDZO po. Bardziej już nie można big_smile
Jestem gotowa poszukać nowej partnerki big_smile

4 919

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Niekochana,

To super dla Ciebie smile jestes wolna od zlych emocji i goryczy.
To bardzo zdrowe nastowienie.

Pozdrawiam

4 920

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
majusia napisał/a:

Niekochana,

To super dla Ciebie smile jestes wolna od zlych emocji i goryczy.
To bardzo zdrowe nastowienie.

Pozdrawiam

Psychofag swoja wyjątkową zjadliwością bardzo ułatwił i przyspieszył proces zdrowienia big_smile Jestem mu szczerze wdzięczna big_smile

4 921

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:
maxi napisał/a:

Czytam "Koniec współuzależnienia" i odkrywam coraz więcej i więcej i pewne słowa powinnam sobie wypalić na czole

Bedziemy chodzic oznakowane...
takie polskie bindi .. tylko, ze ta "swieta kropka" bedzie symbolizowala samoochrone inteligentnej kobiety zamiast, jak to jest w hinduizmie ochronę kobiety przez jej męża lub ojca.

maxi napisał/a:

Nie mam obowiązku troszczyć się o to aby inni postepowali dobrze i uczciwie, to ich problem
Nie jestem osobą działajacą tylko reagującą, a po co? co mi to da?
Reagowałam na mysli, słowa, uczucia, zachowania innych. Reagowałam na to co mogli czuć, mysleć i robić. Reagowałam złością, gniewem, nienawiścią, krzykiem, wstydem, poczuciem winy, zamartwianiem się, bólem, cierpienie, wściekłością. Ktos coś pomyslał to i ja, ktoś coś powiedział obraźliwego to i ja, ktoś coś zrobił to i ja. I w ten sposób sprawiałam aby nieprzewidywane zachowania innych ludzi, w tym exa burzyły mój wewnetrzny spokój. A przecież jak ktoś jest zły, ma wstrętny dzień i chandrę, przykre mysli, problemy, alkoholizm to nie jest mój problem i nie muszę tego ze on tak się czuje brać do siebie, bo w zaden sposób nie umniejsza to poczucia mojej wartości. Zrozumiałam, ze nawet jezeli opuszcza Cie osoba która jest dla ciebie najważniejsza na świecie, to i tak nadal jesteś sobą i nic Ci nie brakuje.

smile  lubie czytac takie rzeczy... Jestes teraz zupelnie inna Maxi niz ta z poczatku sierpnia smile
Kobieta, ktora tak mysli przyciaga juz tylko zdrowych mezczyzn...

Witajcie i pozwólcie, że wdrożę się tutaj powoli. Czytam pomaleńku, ale muszę wszystko, bo inaczej to na nic. Na razie wyczytałam silną kobietę. I święte słowa. To tak powinno być. Tylko zastanawiam się nad jednym, skoro ktoś sam się nie wstydzi, że jest brudasem, egoistą i leniem i robi wszystko na odczepnego, na odwal się to co ja mam z tym zrobić bo nerwowo to ciężko, gardło bym wypluła, a on się stresuje. Jak dam w mordę to też nic nie da. Czasem przechodzi sam siebie i co wtedy? To, że wyluzuję i dam spokój to jest jedno, ale jak na przykład sprzątając po psie rozetrze mocz po podłodze i nie zmieni wody żeby poprawić to też ma mi nie przeszkadzać? Jak krzyczę to jak grochem w ścianę
Byłam w toksycznym związku. Nikt nikogo nie zdradził, choć on mnie o to oskarżał. Zniszczył ubrania... bla bla. Straszył, skakał po pijaku jak małpa. Takie tam. Odeszłam, bałam się, ale nie bałam. Dałam radę. Nie mam nic, ale mam coś nader wszystko święty spokój. Teraz mam partnera bałaganiarza, jak się nie z kompromisuje ze mną to też pieprznę, nie mam czasu na zawracania d...
Czasem jest gorzej jak zrobi coś co przechodzi ludzkie pojęcie. I to nie moja sprawa, nie mój wstyd. Tylko on ma jakieś inne poczucie estetyki, porządku, krzyknąć nie wolno bo urażony. Stosuję zatem zasadę olewania. Mam gdzieś.

4 922

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A dlaczego takiego mężczyznę wybrałaś? Skoro te cechy Ci nie odpowiadają?

4 923

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Był trochę inny niż ja, czasem się wkurzałam, ale dawałam radę. Mieszkamy już w drugim mieszkaniu. Tylko, że wziął sobie psa z adopcji na którego ja się nie zgodziłam, bo mam już kota. Czułam pismo nosem, że jak jemu samemu nie zależy na żadnym porządku (nawet stołu nie zetrze jak rozleje) to jak będzie po psie sprzątał. Poza tym nie miał nigdy psa w mieszkaniu.
Jak go poznałam to sprzątał, bo mu było głupio przede mną, a teraz nie wiem co się dzieje. Zmienił swoje postępowanie. Widocznie na początku znajomości to była poza. A ja jak to na początku no nie przejmuj się, przecież porządek nie jest najważniejszy. No bo nie jest, ale są jakieś granice. Uważam, że jak na bieżąco każdy po sobie zbierze to potem nie trzeba hurtowo gruzu odwalać. I zetrzeć kółka z kawy żeby wyglądało, a ja mam symbol igrzysk olimpijskich na obrusie.
Waćpan przypisuje mi pedantyzm. On zaś jest skrajny. Wszędzie są skarpetki.

4 924

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
majusia napisał/a:

Mysle, ze ma wladze. Moze nie do slownie, bo przeciez dla Tarantelii on juz nie istnieje i Ona nic dla niego juz nie zrobi. Ale jak czlowiek analizuje czyjes zachowanie, przezywa to tak naprawde wciaz jeszcze jest ' obolaly po rozstaniu'. Mozna temu zaprzeczac, ale po co?.

[Trudno tak pisać, kiedy wiem, że on czyta. Przestałam się tu czuć swobodnie. Ale co tam. Jak powiedziała Marynarka, nie przeczyta tu nic, czego przedterm nie słyszał ode mnie ale był na to głuchy.]

Nie wiem do końca ale to chyba kwestia bólu po stracie, żalu do życia a chyba najbardziej strachu. Kontrola? Władza? Chyba nie. Raczej coś, co mądrze nazywane jest ścieżkami neuronowymi - czyli mechanizmami, a mechanizmy znów to powtarzane i utrwalone zachowania. Na własne życzenie zamieniłam się w psa (sukę) Pawłowa i wyrobiłam sobie w mózgu takie koleiny. Jeśli przez długi, długi czas ten ktoś był dla ciebie epicenturm wszechświata i wszystkie myśli biegły do niego, jeśli odruch czułości i cieszenia się na czyjś widok został utrwalony - niemal wgrany na dysk twardy, to w zaledwie kilka tygodni, miesięcy trudno jest te procesy odwrócić. I o ile kiedyś na jego widok, brzmienie głosu, widok jego imienia w komórce pojawiały się tylko te pozytywne emocje, to teraz pojawia się okrutny MIX UCZUĆ - te utrwalone (czułość, radość, spokój) i wraz z nimi te nowe - ból, żal, strach (to chyba najbardziej). Mózg nie jest w stanie obrobić jakoś spójnie takiego koktajlu sprzeczności. Tak się musi czuć pies, którego pan skatował a on NADAL na jego widok macha ogonem chociaż JUŻ się go boi. (strasznie tu dużo o psach big_smile). Może są kobiety/mężczyźni, którzy radzą sobie z tym procesem migusiem. Nie wiadomo, czy to kwestia intensywności (jakości) ich miłości, czy anatomii ich mózgu. Mozliwe, że w naszym przypadku, to jest jakiś bardziej złozony i niestety w niewielkim zaledwie stopniu zależny od nas mechanizm, skoro cała nasza wiedza i bolesne doświadczenia nie potrafią nas przekierować na inną ścieżkę neuronową.
Bez wątpienia psychofagom jest łatwiej - oni sobie już wyrobili ... przynajmniej równoległą koleinę - jedni koleinę prowadzącą do kochanki, inni do używek, jeszcze inni do innych stacji, które są zamiennikiem dla koleiny prowadzącej do nas. My nigdy nie byłyśmy epicentrum ich świata, a jesli już to na krótko. Dlatego ich ścieżka powiązana z uczuciami do nas jest wąziutka - łatwa do zasypania. Nasze ścieżki są jak, w mordę, autostrady - trzeba zastępu Chińczyków, żeby je zasypać.

To dlatego mówi się, że klin jest najlepszym sposobem na takie stany - momentalnie powstaje nowa ścieżka neuronowa, która przyspiesza "gojenie" tej poprzedniej.

Jak wiadomo - dla nas klin nie jest rozwiązaniem, bo istnieje duże ryzyko ponownego zobienia z siebie psa Pawłowa. Jednak jeśli podejść do sprawy świadomie, to można sobie na początek próbować wydeptać taką małą ścieżynkę big_smile Malutką ścieżkę czułości, radości i spokoju ... gdyby tylko nie ten strach.

4 925

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Był trochę inny niż ja, czasem się wkurzałam, ale dawałam radę. Mieszkamy już w drugim mieszkaniu. Tylko, że wziął sobie psa z adopcji na którego ja się nie zgodziłam, bo mam już kota. Czułam pismo nosem, że jak jemu samemu nie zależy na żadnym porządku (nawet stołu nie zetrze jak rozleje) to jak będzie po psie sprzątał. Poza tym nie miał nigdy psa w mieszkaniu.
Jak go poznałam to sprzątał, bo mu było głupio przede mną, a teraz nie wiem co się dzieje. Zmienił swoje postępowanie. Widocznie na początku znajomości to była poza. A ja jak to na początku no nie przejmuj się, przecież porządek nie jest najważniejszy. No bo nie jest, ale są jakieś granice. Uważam, że jak na bieżąco każdy po sobie zbierze to potem nie trzeba hurtowo gruzu odwalać. I zetrzeć kółka z kawy żeby wyglądało, a ja mam symbol igrzysk olimpijskich na obrusie.
Waćpan przypisuje mi pedantyzm. On zaś jest skrajny. Wszędzie są skarpetki.

No więc trzeba jasno powiedzieć, że oczekujesz powrotu zachowań z okresu godowego tongue Ale weź pod uwagę, że być może Twoje tez były inne?

4 926

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Może są kobiety/mężczyźni, którzy radzą sobie z tym procesem migusiem. Nie wiadomo, czy to kwestia intensywności (jakości) ich miłości, czy anatomii ich mózgu. Mozliwe, że w naszym przypadku, to jest jakiś bardziej złozony i niestety w niewielkim zaledwie stopniu zależny od nas mechanizm, skoro cała nasza wiedza i bolesne doświadczenia nie potrafią nas przekierować na inną ścieżkę neuronową.
(...)
początek próbować wydeptać taką małą ścieżynkę big_smile Malutką ścieżkę czułości, radości i spokoju ... gdyby tylko nie ten strach.

Myślę, że nikt sobie nie radzi migusiem. Niektórzy (jak np ja) odchodzili już od dawna, powoli. Odcinałam kolejne rzemyki smyczy.

A ścieżkę powoli wydeptujesz, kochana. A na sabatach poszerzamy je sobie wzajemnie. ;D

4 927

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Może są kobiety/mężczyźni, którzy radzą sobie z tym procesem migusiem. Nie wiadomo, czy to kwestia intensywności (jakości) ich miłości, czy anatomii ich mózgu. Mozliwe, że w naszym przypadku, to jest jakiś bardziej złozony i niestety w niewielkim zaledwie stopniu zależny od nas mechanizm, skoro cała nasza wiedza i bolesne doświadczenia nie potrafią nas przekierować na inną ścieżkę neuronową.
(...)
początek próbować wydeptać taką małą ścieżynkę big_smile Malutką ścieżkę czułości, radości i spokoju ... gdyby tylko nie ten strach.

Myślę, że nikt sobie nie radzi migusiem. Niektórzy (jak np ja) odchodzili już od dawna, powoli. Odcinałam kolejne rzemyki smyczy.

A ścieżkę powoli wydeptujesz, kochana. A na sabatach poszerzamy je sobie wzajemnie. big_smile

4 928

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Może są kobiety/mężczyźni, którzy radzą sobie z tym procesem migusiem. Nie wiadomo, czy to kwestia intensywności (jakości) ich miłości, czy anatomii ich mózgu. Mozliwe, że w naszym przypadku, to jest jakiś bardziej złozony i niestety w niewielkim zaledwie stopniu zależny od nas mechanizm, skoro cała nasza wiedza i bolesne doświadczenia nie potrafią nas przekierować na inną ścieżkę neuronową.
(...)
początek próbować wydeptać taką małą ścieżynkę big_smile Malutką ścieżkę czułości, radości i spokoju ... gdyby tylko nie ten strach.

Myślę, że nikt sobie nie radzi migusiem. Niektórzy (jak np ja) odchodzili już od dawna, powoli. Odcinałam kolejne rzemyki smyczy.

No toż mówię, że w NASZYM przypadku te procesy są bardziej skomplikowane. Gdybyś była zdrowa (i ja też gdybym zdrowa była), to NATENTYCHMIAST, kiedy pierwsza, góra druga, rzecz, sytuacja przestała Ci odpowiadać - zasypałabyś ścieżkę i po krzyku. A my tu, rozumiesz, rzemyki odcinamy, dziecięcą łopatką zasypujemy autostradę. Te zdrowe jadą spychaczem. Psychofag raz wydarł na Ciebie twarz, raz walnął bo zupa za słona, raz skłamał - spychacz na ścieżkę i po kłopocie. Bez kolejnych "ostatnich" szans, bez terapii par, bez przesuwania granic, bez wahań "czy ja aby nie jestem niesprawiedliwa". Bez tego całego pierdolnika - spychacz i "następny proszę".

4 929

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Te zdrowe jadą spychaczem. Psychofag raz wydarł na Ciebie twarz, raz walnął bo zupa za słona, raz skłamał - spychacz na ścieżkę i po kłopocie. Bez kolejnych "ostatnich" szans, bez terapii par, bez przesuwania granic, bez wahań "czy ja aby nie jestem niesprawiedliwa". Bez tego całego pierdolnika - spychacz i "następny proszę".

Dzięki, kochana. Od dziś - spychacz.

4 930

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja żeby odejść zebrałam się gdzieś po 3 latach. Trudno było, obawiałam się, że finansowo padnę. Ale powiedziałam onemu że by już sobie poszedł, bo mam dość. Także w punkcie kulminacyjnym to dni decydowały. A ile się mnie nastraszył po nocach, kamieniami narzucał, nawyzywał, naoskarżał i naodgrażał. Ma se panią teraz i niech se pani truje.
A tak na poważnie to ja chcę mieć spokój, a nieraz tyle podobieństw widzę, że aż mnie ciarka przechodzi.

Ale za bardzo nie kocham. Nie będę do tyłka wchodzić bez mydła, już nigdy.
To eks chyba kochał za bardzo, bo na krok mnie nie wypuszczał, ż mało nie udusił.

4 931

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hmm czy ja jestem silną kobietą? raczej nie, mam górki i dolinki jak każda. Ale nie o mnie mowa. Zastanów sie kochana, czy w tym okresie "latających motylków" nie byłaś tez inna, jak pisze kochana Niekochana. Zamieszkiwanie we dwoje wymaga licznych kompromisów i dużo dużo cierpliwości, może nie za bardzo go wczesniej poznałaś? może chciałaś załatwić sprawę na zasadzie "klin klinem"? nie wiem. Wiem jedno, usiądź ze swoim chłopem przy herbatce czy kawusi i powiedzcie które co oczekuje po tym związku, Ty powiedz jakie stawiasz warunki, on niech ustali swoje i egzekwujcie, a jesli któraś ze stron nie chce, to może osobno Wam bedzie lepiej? Musisz sama sobie z tym poradzić, tylko Ty.

4 932

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
maxi napisał/a:

Hmm czy ja jestem silną kobietą? raczej nie, mam górki i dolinki jak każda. Ale nie o mnie mowa. Zastanów sie kochana, czy w tym okresie "latających motylków" nie byłaś tez inna, jak pisze kochana Niekochana. Zamieszkiwanie we dwoje wymaga licznych kompromisów i dużo dużo cierpliwości, może nie za bardzo go wczesniej poznałaś? może chciałaś załatwić sprawę na zasadzie "klin klinem"? nie wiem. Wiem jedno, usiądź ze swoim chłopem przy herbatce czy kawusi i powiedzcie które co oczekuje po tym związku, Ty powiedz jakie stawiasz warunki, on niech ustali swoje i egzekwujcie, a jesli któraś ze stron nie chce, to może osobno Wam bedzie lepiej? Musisz sama sobie z tym poradzić, tylko Ty.

Amen.

4 933

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kurde, Niekochana jestem załamana, miałam zrobić sernik z brzoskwiniami, a kupiłam gruszki w polewie, puszka tak samo wyglądała a ja jestem wzrokowcem, albo ślepowcem:-(

4 934

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zatem będzie sernik z ananasami.
Otóż chłopiec ten nie widzi problemu i pogadać się nie da, bo gdy zdam pytanie to słyszę, że głupio gadam i idzie do komputerka. A jak głos podniosę, bo jest określona ilośc słów wypowiedzianych spokojnie. To, nie krzycz. Kiedyś powiedział, że on nie lubi krzyku, bo strasznie się stresuje. Krzyku nie lubi, słuchać nie lubi. Nieraz mówię, że jak będzie dalej taki chlew to się wyniosę. A gdzie pójdziesz? W końcu pójdę, bo to najlepsze wyjście. Poczekam chwilkę. Jak zrozumie wrócę, jak nie to niech się cmoknie.

4 935

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
maxi napisał/a:

Kurde, Niekochana jestem załamana, miałam zrobić sernik z brzoskwiniami, a kupiłam gruszki w polewie, puszka tak samo wyglądała a ja jestem wzrokowcem, albo ślepowcem:-(

To będzie z gruszkami big_smile No problem - jak dla mnie big_smile

4 936 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-07-22 14:57:31)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Maxi cukiernicza rewolucja.

"Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze."

4 937 Ostatnio edytowany przez maxi (2011-07-22 15:03:31)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Zatem będzie sernik z ananasami.
Otóż chłopiec ten nie widzi problemu i pogadać się nie da, bo gdy zdam pytanie to słyszę, że głupio gadam i idzie do komputerka. A jak głos podniosę, bo jest określona ilośc słów wypowiedzianych spokojnie. To, nie krzycz. Kiedyś powiedział, że on nie lubi krzyku, bo strasznie się stresuje. Krzyku nie lubi, słuchać nie lubi. Nieraz mówię, że jak będzie dalej taki chlew to się wyniosę. A gdzie pójdziesz? W końcu pójdę, bo to najlepsze wyjście. Poczekam chwilkę. Jak zrozumie wrócę, jak nie to niech się cmoknie.

To zrób tak, jeżeli Ciebie to denerwuje, to nie ma problemu, po co się męczyć? Ja też mimo swojego roztrzepania lubię porządek i nie wyobrażam sobie chlewu w domu, jak bym ryknęła na takiego kogoś to uciekał by w samych kapciach.
A jeszcze jakby klapy nie opuszczał i zostawiał "narty", nie zmywał i nie sprzatał po sobie, nie mył wanny po swoich kąpielach, chlapał to juz skreslony na zawsze i dlatego nie szukam nikogo do wspólnego zamieszkiwania bo po co mam się wkurzać? mało mam problemów?

4 938

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
maxi napisał/a:

Kurde, Niekochana jestem załamana, miałam zrobić sernik z brzoskwiniami, a kupiłam gruszki w polewie, puszka tak samo wyglądała a ja jestem wzrokowcem, albo ślepowcem:-(

Gruszki wyjedz palcyma prosto z puszki i dziś zrób sernik Zazdrości - zero owoca.

O! Dziś znów zrobię sernik. Juz dawno nie robiłam - będzie ze dwa tygodnie. Nie! Zrobię przecież pleśniaka - l&c przysłała mi przepis. Uwielbiam pleśniaka. I sama go, kurde, zeźrę. Dziecko wypuściłam na wieś i będę leżeć i pleśnieć a jak już do reszty spleśnieję to na basen pójdę spalić tego pleśniaka. Albo i nie.

Zapomniałam się Wam pochwalić, że jestem na youtubie z moimi kolorowymi dziwadłami z bębnami. Nic szczególnego, jeden z kolegów nagrał pewien skomplikowany układ rytmiczny, który pokazywał nam George. Nikt nie mógł tego zapamiętać więc postanowiliśmy sfilmować, żeby poćwiczyć w domu i dziś dać czadu. No i tym sposobem Wasza gwiazda się tam załapała. Ale nikomu nie pokażę, bo to w końcu anonimowe forum, czyż nie big_smile big_smile big_smile

4 939

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kiedyś delikatnie narobiłam mu wstydu. Bo on nie chce słuchać co ja mam to powiedzenia. Więc rozmowa byłam przy jakiejś okazji o alkoholu. To komunia była. On po wódce wymiotuje, bo nie lubi, ale twierdzi, że się nie odmawia. A ja inaczej uważam, jak nie lubię to choćby mnie na kolanach błagali nie napiję się. To jak ktoś nie pali i go poczęstuję to też nie wypada odmówić? Takie głupie gadanie.
W każdym razie prosiłam nie pij, no to nie bo kolega pił, więc kieliszek schowałam. A towarzystwo do mnie mówi, żeby się napił troszeczkę. Więc j mówię, że on potem źle się czuje. No to oni, że posprząta. Więc ja na to, że jakby po sobie posprzątał to bym kieliszka nie schowała. Tak mi za skórę zalazł. Potem do mnie doszło, że może za ostro. A co tam. Głupio mu było, ale tylko przez moment.

4 940

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Dziecko wypuściłam na wieś i będę leżeć i pleśnieć a jak już do reszty spleśnieję to na basen pójdę spalić tego pleśniaka. Albo i nie.

Lepiej już pleśnieć, niż grzybieć. big_smile Że grzybieję - powiedziała mi pewna młoda osoba na forum.
To była bardzo ciekawa wymiana zdań, niestety watek zamknięto. Szkoda...
http://www.netkobiety.pl/t27677.html

Posty [ 4 876 do 4 940 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 74 75 76 77 78 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026