Tarantella napisał/a:Arnika40 napisał/a:Dobry wieczór grupie wsparcia 
Muszę Wam coś powiedzieć.
Wracałam dziś pociągiem z wyjazdu służbowego i zamyśliłam się dość głęboko nad ex i moim związkiem z nim.
Gdzieś zaczynały się pojawiać myśli wątpliwości, że może zbyt mało się starałam, że może za wiele oczekiwałam i inne tego typu "sztachy" kkzb i... nagle pociąg gwałtownie zahamował, bo okazało się, że przechodząca burza zerwała linie trakcyjne.
Zdecydowanie był to znak z niebios, że mam się stuknąć w głowę 
Poproś Karen - ona Ci zrobi odatkowo pioruny w łeb za takie myślenie. Poczucie winy - to coś co nas najskuteczniej rozwala. Że czegoś nie dopatrzyłyśmy, że czegoś nie byyśmy już w stanie pociągnąć dłużej na ich warunkach, że nie tak zareagowałyśmy na ich zdradę ... No jednym słowem STARAŁYŚMY SIĘ NIE WYSTARCZAJĄCO.
OK. No byłyśmy takie wredne suki. Pogódźmy się z tym i żyjmy dalej.
Sama sobie muszę te pioruny w łeb aplikować, bo niestety i mnie takie mysli nachodzą. Nie zawsze jednak mam pioruny na podorędziu, ratuję się wtedy niezliczoną ilością "krzaczków" - działają prawie tak samo dobrze jak pioruny.
Myślę, że najtrudniej nam zrezygnować (oduczyć się) kręcenia filmów, przynajmniej mnie to sprawia klopot. Ciągle łapię się na kreceniu filmów. Jakaś sytuacja z przeszłości - on coś zrobił, powiedział, ja tak zareagowałam... A MOGŁAM.... no i leci film CO WTEDY MOGLAM ZROBIC. Wiem, że bez sensu, staram sie nad tym panować, coraz lepiej mi to panowanie idzie. Mam czasami jednak gorsze chwile, kiedy potrafię katowac się takim fimem długo..... Krecę sobie taki film i wynika z niego tylko tyle, ze kiedyś zareagowałam jak idiotka kkzb, a teraz wiem CO MOGŁAM zrobić, by zachowac godność i może odmienić bieg wydarzeń. Tylko co mi teraz po takiej wiedzy odnośnie tamtego związku. Tylko żal, że byłam taką debilką.
No ale, żeby znów się nie dołować, trzeba znaleźć pozytywne strony medalu. A jest ich wiele. Prawda? 
Obserwuję swoje myśli, wciąż jest w nich więcej myślenia o innych - o byłym, o innych byłych, o mojej przyjaciółce, o moim przyjacielu, nie mówiąc juz o Was, bo chyba o Was i tym wszystkim co się dzieje na forum myślę najwięcej. Wciąż uważam, ze nie nauczyłam się zdrowego egoizmu i nie poświęcam sobie, swojemu rozwojowi osobistemu i zawodowemu (mam takie perspektywy) należycie dużo czasu. Ciekawa jestem jak z tymi proporcjami u Was? Czy można to jakoś ocenić, kiedy jest zdrowy egoizm, kiedy jest go za mało, a kiedy za dużo? Jak myślicie?
Arnika40 napisał/a:Median napisał/a:Tarantella napisał/a:Poproś Karen - ona Ci zrobi odatkowo pioruny w łeb za takie myślenie.
Mysle, ze w pakiecie od Karen moze uzyskac jeszcze palaca sie lokomotywe. To bedzie podwojny znak 
Wcale bym sie nie zdziwila, gdyby sie okazalo, ze Karen maczala ....w tym... palce 
Ja bym raczej obstawiała Niekochaną. Nie tylko mój, ale i dwa pociągi przed nami, również stanęły w szczerym polu.
A to już może być w mocy tylko "naczelnej czarownicy" 
Nie będę się licytować z "naczelną czarownicą", ale co tam dwa czy trzy pociągi zatrzymane na co najwyżej kilka godzin. Przez "mój" piorun, okoliczni mieszkańcy nie mają telefonów stacjonarnych i neostrady juz trzeci dzień.
DDD 