Dodam, ze gorset już mam. Mierzyłam wczoraj i nadal wyglądam jak milion dolców.
Pięknie zapakowany leży w szufladzie i czeka. Jest męskobadziewno- i psychofagooporny.
Zupełnie jak JA.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Strony Poprzednia 1 … 72 73 74 75 76 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Dodam, ze gorset już mam. Mierzyłam wczoraj i nadal wyglądam jak milion dolców.
Pięknie zapakowany leży w szufladzie i czeka. Jest męskobadziewno- i psychofagooporny.
Zupełnie jak JA.
Podobne tematy
No wiec znow bylam na randce. .. : wiem wiem jestem zachlanna i zaborcza.
No i mam dola bo go przycisnelam w sprawie pieniedzy I wyciagow bankowych I aktow notarialnych.... i wyszlo na to, ze jestem nie tylko stara ale i biedna....
I teraz czuje sie dopiero nikim. :;(
No wiec znow bylam na randce. .. : wiem wiem jestem zachlanna i zaborcza.
No i mam dola bo go przycisnelam w sprawie pieniedzy I wyciagow bankowych I aktow notarialnych.... i wyszlo na to, ze jestem nie tylko stara ale i biedna....
I teraz czuje sie dopiero nikim. :;(
Niesłusznie moim skromnym zdaniem. Jak się człowiek sparzy to dmucha na zimne. Czyż tak nie zrobiłyby kobiety "w normie"?
W sprawie nadmiernej dostępności już zrobiłaś krok do przodu, przynajmniej w tym sensie, że nazwałaś problem ![]()
Teraz rozwiałaś wątpliwości odnośnie jego ewentualnych zakusów na twoje walory materialne. Wiesz, że leci na Ciebie a nie twój majątek. To źle?
Powtórzę za karen - łap dystans, zwolnij tempo Jak kocha to poczeka aż wszystko to przepracujesz sama ze sobą
SABAT - mail do wszystkich.
Odpisałam. Daj znać czy doszedł mail. Jak sobie życzysz możemy temat omówić szerzej ![]()
Anhedoniu kochana, to co napisałaś w innym wątku spowodowało, iż spłynęło na mnie olśnienie:
O tym właśnie mam pamiętać, o tym, że jestem DAREM LOSU. Dla tego kogoś szczególnego ![]()
...spłynęło na mnie olśnienie:
O tym właśnie mam pamiętać, o tym, że jestem DAREM LOSU. Dla tego kogoś szczególnego
Jesteś darem losu przede wszystkim dla siebie. Bo życie jest tylko jedno, niepowtarzalne. Jesteś wyjątkowa i co tu dużo gadać wspaniała dziewczyna. Mimo przeszkód obiektywnych masz mocny i prosty kręgosłup moralny i zrównoważony, czysty system wartości. Jesteś darem losu dla córki i jej najlepszą, mądrą przyjaciółką. TEN ktoś szczególny NA PEWNO to zauważy i doceni.
Jesteś darem losu przede wszystkim dla siebie. Bo życie jest tylko jedno, niepowtarzalne. Jesteś wyjątkowa i co tu dużo gadać wspaniała dziewczyna. Mimo przeszkód obiektywnych masz mocny i prosty kręgosłup moralny i zrównoważony, czysty system wartości. Jesteś darem losu dla córki i jej najlepszą, mądrą przyjaciółką. TEN ktoś szczególny NA PEWNO to zauważy i doceni.
Kochana, aż się spłoniłam
Dziękuję ![]()
Ale żeby nie było tak pięknie - wczoraj i przedwczoraj usiłowałam opisać moją historię dla kogoś, kto chce pomóc.
No i wiece co - jaka ja byłam naiwna. No po prostu jak będą szukać najbardziej naiwnej kobiety na świecie - MNIE wołajcie.
Jak on to subtelnie napisał (delikatny kurcze człowiek): "Naiwność była ponad Twoją mądrością"
Tiaaa... jak kiedykolwiek kogokolwiek bliżej - to pamiętajcie kochane siostry: palnąć mnie w łebek dla opamiętania. Analizę zdroworozsądkową mam przeprowadzić, bez jakiś tam motyli itp.
Wiecie, gdzie mieszkam, znacie numer, a Tarantella mnie w robocie znajdzie
Zobowiązuję Was do tego niniejszym. ![]()
No więc WOŁAM. POMOCY!!!
DOstałam przed chwilą od psychofaga maila. Najdłuższego maila, jakiego w życiu (do mnie) napisał. Wyrwał mi trzewia widelcem. Spisał pamiętnik wszystkich 29 dni, od kiedy go pożegnałam.
Siedzę tu za biurkiem i ryczę. 29 dni budowania muru, spisywania dzienniczka godności, czytania mądrych książek i dupa. Wielka czarna ziejąca dupa. Mózg pokawałkowany.
No więc WOŁAM. POMOCY!!!
DOstałam przed chwilą od psychofaga maila. Najdłuższego maila, jakiego w życiu (do mnie) napisał. Wyrwał mi trzewia widelcem. Spisał pamiętnik wszystkich 29 dni, od kiedy go pożegnałam.
Siedzę tu za biurkiem i ryczę. 29 dni budowania muru, spisywania dzienniczka godności, czytania mądrych książek i dupa. Wielka czarna ziejąca dupa. Mózg pokawałkowany.
Facet zostal sam, jak palec. Zal mu d** sciska, wiec zebralo mu sie na zwierzenia. Nie daj sie na to nabrac. Moze popros go, aby Ci napisal pamietnik ze wszystkich dni, kiedy Cie oszukiwal? Podzialoloby, jak kubel zimnej wody. No nie daj soba manipulowac...ej..
Ale żeby nie było tak pięknie - wczoraj i przedwczoraj usiłowałam opisać moją historię dla kogoś, kto chce pomóc.
No i wiece co - jaka ja byłam naiwna....subtelnie napisał (delikatny kurcze człowiek): "Naiwność była ponad Twoją mądrością"![]()
Tiaaa... jak kiedykolwiek kogokolwiek bliżej - to pamiętajcie kochane siostry: palnąć mnie w łebek dla opamiętania. Analizę zdroworozsądkową mam przeprowadzić, bez jakiś tam motyli itp.
Wiecie, gdzie mieszkam, znacie numer, a Tarantella mnie w robocie znajdzieZobowiązuję Was do tego niniejszym.
Masz to jak w banku, nie damy Ci się zmarnować.
Wiesz to tylko o Tobie dobrze świadczy. Taki rys niestety - pod skorupą siłaczki (jak widać cieniutkiej) kryje się wrażliwość i łatwowierność. Trzeba je będzie trzymać "na smyczy"
Da się
No więc WOŁAM. POMOCY!!!
DOstałam przed chwilą od psychofaga maila. Najdłuższego maila, jakiego w życiu (do mnie) napisał. Wyrwał mi trzewia widelcem. Spisał pamiętnik wszystkich 29 dni, od kiedy go pożegnałam.
Siedzę tu za biurkiem i ryczę.... Mózg pokawałkowany.
BO CO? CO też nowego ujrzałaś w tej pisaninie?
XXXX-Kochanka zniknęła jak sen jakiś płochy? Wcale nie istniała? Może ona też taki elaborat dostała? Może najpierw sprawdź ![]()
http://www.youtube.com/watch?v=QqqVVhdPUiQ
Masz. Na otarcie łez.
Przed chwila wkleilam ten fragment moni, mysle ze starsze kolezanki powinny odswiezyc lektury, Tarantello trzymaj sie to tylko jazda emocjonalna, tylko i az!!! Tak bardzo k...wa romantyczne,... taki pamietki, ale jesli chodzi o wspolne zycie to wielka lysa Dupa!!!
sorry musialam to napisac ,nie gniewaj sie
TOKSYCZNE TANGO
Nałogowiec Kochania ma w końcu dość gonitwy, daje za wygraną i odchodzi, aby w samotności lizać swoje rany,
szukać nowego partnera, albo pogrążyć się w jakimś nałogu. Po jakimś czasie Nałogowiec Unikania Bliskości
zauważa, że nie jest już przez nikogo ścigany. Wyzwala to w nim silny, głęboko ukryty lęk przed porzuceniem,
wobec czego wraca, aby ponownie zbliżyć się do Nałogowca Kochania. Prawie przez cały czas jeden ucieka przed
drugim, jeden ściga drugiego, i na odwrót. Kiedy ten, który ściga, w końcu zbliży się do uciekającego, pogrążają
się razem w odmętach intensywnych namiętności-może nim być krótkie interludium romantyczne albo zażarta
walka.
Powracający Nałogowiec Unikania Bliskości zachowuje się zwykle uwodzicielsko i zaczyna robić to
wszystko, czego partner zawsze od niego oczekiwał. Nałogowiec Kochania wydaje okrzyk triumfu, robi pełny
obrót, woła radośnie: ,,Och!, ty mnie kochasz!? i rzuca się w kierunku Nałogowca Unikania Bliskości. Kiedy
Nałogowiec Unikania Bliskości widzi, że Nałogowiec Kochania jest coraz bliżej, robi zwrot i ucieka, ponownie
zmieniając kierunek tańca na przeciwny. W owym tangu wyzwala się to, co nazywam pozytywną i negatywną
intensywnością emocji.
POZYTYWNA I NEGATYWNA INTENSYWNOŚĆ EMOCJI
Łatwo zauważyć, że chociaż poszczególne pary mogą się od siebie różnić, rozwój związku wzajemnego
uzależnienia można dość skutecznie przewidzieć. Rysunek 4 ukazuje oba koła, które już znamy z poprzednich
rozdziałów. Teraz jednak będziemy śledzić, jak zachowania jednego partnera wyzwalają reakcje drugiego, i
odwrotnie.
Lewe koło przedstawia cykl emocjonalny Nałogowca Kochania; wyobraźmy sobie, że obraca się w kierunku
przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Prawe koło przedstawia cykl emocjonalny Nałogowca Unikania
Bliskości; wyobraźmy sobie, że obraca się w kierunku zgodnym do ruchu wskazówek zegara. Tryby jednego koła
zazębiają się z trybami drugiego, obracając oba koła wokół cykli. Każda z obu stron przeżywa swój indywidualny
cykl, ale oddziaływanie jednej na drugą tworzy dynamiczny układ wzajemnego nałogowego uzależnienia-
intensywny, chaotyczny, rozedrgany układ obu kół.
Cykl pozytywnej i negatywnej intensywności emocji Nałogowca Kochania
Nałogowiec Kochania, ścigany przez roztaczającego uwodzicielski czar Nałogowca Unikania Bliskości,
doświadcza pozytywnej intensywności emocji. Nałogowiec Kochania, zwracając się ku Nałogowcowi Unikania
Bliskości, nadal odczuwa pozytywną intensywność emocji, ponieważ wyzwala się w nim euforia dziecięcej fantazji
o wybawcy. Kiedy partner cofa się i ucieka, ogarnia go fala negatywnej intensywności emocji. Kiedy w końcu
Nałogowiec Kochania ponownie odwraca się i ucieka, a Nałogowiec Unikania Bliskości raz jeszcze rozpoczyna
swą uwodzicielską gonitwę, Nałogowiec Kochania znowu odczuwa pozytywną intensywność emocji.
Cykl pozytywnej i negatywnej intensywności emocji Nałogowca Unikania Bliskości
Nałogowiec Unikania Bliskości, adorowany agresywnie przez Nałogowca Kochania, odczuwa pozytywną
intensywność emocji, ponieważ panuje nad sytuacją i ma poczucie władzy-tak długo, dopóki Nałogowiec Kochania
nie zbliży się za bardzo ze swoimi niezaspokojonymi potrzebami. Kiedy Nałogowiec Kochania odwraca się od
niego, ukryty głęboko lęk przed porzuceniem zostaje wyzwolony, a nałogowiec Unikania Bliskości wpada w
panikę i cierpi, doświadczając negatywnej intensywności emocji.
W momencie, kiedy ścigany partner odwraca się ku ścigającemu, obaj doświadczają pozytywnej
intensywności emocji. W miarę jednak trwania związku okresy wspólnego przezywania pozytywnej intensywności
emocji stają się coraz krótsze, aż do owego ułamka sekundy, po którym obaj podejmują znowu zażartą walkę,
tworząc negatywną intensywność emocji.
WSPÓŁCZESNA KULTURA NAZYWA TEN CYKL ZACHOWAŃ ,,PRAWDZIWĄ MIŁOŚCIĄ?
Chociaż większość naszego społeczeństwa nazywa to wszystko ,,prawdziwą miłością?, chaotyczne przerzucanie się
od pozytywnej do negatywnej intensywności emocji niewiele ma wspólnego z miłością.
Uważam, że sposób w jaki współczesna kultura przyzwyczaiła nas patrzeć na miłość i namiętność, jest z
gruntu chory. To, co nazywamy namiętnością i miłością, jest jedynie intensywnością emocji; uważamy to za
,,normalne?, bo wiele par żyje w ten sposób. Powszechność takich wzajemnych uzależnień nie oznacza jednak
wcale, że stają się przez to zdrowsze. W toksycznym związku wzajemnego uzależnienia jeden lub obaj partnerzy
nie dostrzegają, że ich związek nie jest oparty na miłości, lecz na cyklach pozytywnej i negatywnej intensywności
emocji, które błędnie biorą za namiętność i miłość.
KTO JEST W TYM ZWIĄZKU OFIARĄ?
Niedojrzałość każdego z partnerów sprawia, że ich stosunki staja się intensywne, chaotyczne, zawodne i
niestabilne. Obie strony są jednakowo odpowiedzialne za stworzenie tej intensywności i chaosu. Żadna nie musi
być zdrowsza lub bardziej agresywna od drugiej. Każda, na swój własny sposób, degraduje drugą.
Nałogowiec Kochania może sprawiać wrażenie bezradnej ofiary, a nałogowiec Unikania Bliskości może
sprawiać wrażenie osoby nieczułej i podłej, ale obaj wzajemnie się krzywdzą; żaden nie jest jedyną ofiarą.
Obraz rzeczywistości zaciemniony jest przez to, że będąc w związku ,,miłości? oczekujemy od partnera
dojrzałych zachowań, chociaż sami możemy się łudzić co do własnej dojrzałości i zachowywać się jak
rozkapryszone, rozwrzeszczane dzieciaki lub jak rozwścieczeni napastnicy. Nigdy nie zapomnę dnia, w którym
przebiłam się przez skorupę złudzeń co do mojej dojrzałości i zaczęłam dostrzegać prawdę o sobie, z którą żył mój
partner-o mnie samej. To porzucenie iluzji i wyrzeczenie się ustawicznych zaprzeczeń było gwałtownym
wstrząsem, ale wierzę, że zapoczątkowało moje ozdrowienie.
Opisane tu cykle emocjonalne nacechowane są niedojrzałością, bezpłodnością i ustawicznym cierpieniem. Na
szczęście istnieje możliwość ułożenia stosunków z drugą osobą w bardziej zdrowy i owocny sposób.
Myway - to je to co mnie interesuje. Dlaczego tak?
Nie widzę autora ani tytułu dzieła, z którego zaczerpnęłaś cytat, możesz napisać, please ![]()
Oj Tarantellko biedna, a cóż Ci ta padlina napisała czego byś nie wiedziała?
Do Zazdrości:
Popełniasz grzech nadgorliwości za każdym razem, kiedy okazujesz wyraźnie, ze dajesz z siebie wszystko.
Na początku znajomości unikaj spotykania się z nim dzień po dniu. Zacznij od jednej do dwóch randek w tygodniu
Nie podnoś lamentu kiedy on nie dzwoni. To ON powinien zachodzić w głowę, co robisz, kiedy nie jesteś z nim
Bądź bardziej niedostępna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! On musi wiedzieć że masz własne życie i że nie na facecie opierasz swoje szczęście i poczucie bezpieczeństwa.
jeśli ze wszystkich sił skoncentrujesz się na swoim życiu, pozostaniesz na dłużej dla niego łakomym kąskiem!!!!!!!!!!!!!!!!
No więc WOŁAM. POMOCY!!!
DOstałam przed chwilą od psychofaga maila. Najdłuższego maila, jakiego w życiu (do mnie) napisał. Wyrwał mi trzewia widelcem. Spisał pamiętnik wszystkich 29 dni, od kiedy go pożegnałam.
Siedzę tu za biurkiem i ryczę. 29 dni budowania muru, spisywania dzienniczka godności, czytania mądrych książek i dupa. Wielka czarna ziejąca dupa. Mózg pokawałkowany.
Sukinsyn jeden, co on sobie wyobraża???? Ile Cię będzie szarpał???? Nie dość złego Ci zrobił????
Wybaczysz mu, przyjmiesz, zapomnisz, uwierzysz, zaufasz??????
Tarantello kochana, na ile Cię znam, to się nie uda, nawet jesli takie mysli chodzą Ci po głowie.
Niech spada.
Zacytuj mu moje slowa z wczoraj. Te z tymi "krzaczkami".
Przytulam Cię mocno. Bądź dzielna, Kochana.
Myway - to je to co mnie interesuje. Dlaczego tak?
Nie widzę autora ani tytułu dzieła, z którego zaczerpnęłaś cytat, możesz napisać, please
Pia Mellody Toksyczna milosc i jak sie z niej wyzwolic:)
Komp dalej w naprawie..... a własciwie, mojego kompa już nie ma, została obudowa, wszystko padło. "Magicy" próbują odzyskać dane. Miałam go formatować, miałam robic porządek z plikami, już nie muszę - piorun mi pomógł.
Kochane, z Wami to nie można się nudzić, ciagle jakaś jazda..... Nie ma mnie dobę, a gdy wchodzę, za każdym razem jakieś rewelacje.
No nie można powiedzieć, że nudzimy się w życiu ![]()
Sorry, Tarantelko, na pewno Ci nie do śmiechu, ale powiedz sama, czy nie mam racji? Każda z nas obdarzyłaby pewnie swoimi emocjami, przezyciami i i doświadczeniami kilka "zdrowych" kobiet, zapewniając im jazdy jakich nie znają i nie poznają ![]()
Ależ my bogate wewnetrznie jesteśmy ![]()
Tarantelko, kochana - trzymaj się. To kolejny, nic nie znaczący gest z jego strony. Manipuluje Tobą, bo chce, zebys znów była od niego zależna.
Kurcze - no nie bądź kolejną bezwolną, proszę. Odezwij się - razem to przepracujemy.
Tarantella napisał/a:No więc WOŁAM. POMOCY!!!
DOstałam przed chwilą od psychofaga maila. Najdłuższego maila, jakiego w życiu (do mnie) napisał. Wyrwał mi trzewia widelcem. Spisał pamiętnik wszystkich 29 dni, od kiedy go pożegnałam.
Siedzę tu za biurkiem i ryczę. 29 dni budowania muru, spisywania dzienniczka godności, czytania mądrych książek i dupa. Wielka czarna ziejąca dupa. Mózg pokawałkowany.Facet zostal sam, jak palec. Zal mu d** sciska, wiec zebralo mu sie na zwierzenia. Nie daj sie na to nabrac. Moze popros go, aby Ci napisal pamietnik ze wszystkich dni, kiedy Cie oszukiwal? Podzialoloby, jak kubel zimnej wody. No nie daj soba manipulowac...ej..
No to sie kurka jego mać porobiło!!!
Ale popieram w 100% Median ! niech Ci opisze te wszystkei cudowne dni z blondi kiedy Ci oszukiwał bez mrugniecia okiem co za patafian, na nieszczeście jeden z wielu...
co nimi wszystkimi q..rwa kieruje pytam co??????????????????????
co nimi wszystkimi q..rwa kieruje pytam co??????????????????????
siusiak
he he he Median święta racja, tylko to!!!!!!!!!!!!
pewnie blondi dała mu szlaban na bzykanka, to pomyślał mam jeszcze sprawdzoną Tarantelkę
może coś do niej skrobnę romantycznego jak przez 29 dni rozpaczałem bo była kobietą
mojego życia, może się uda???
Ku**a czy to zawsze musi być taka seria? Nie mogę się po prostu odpier***ić? Ja właśnie się dowiedziałam, że patrząc obiektywnym okiem - "zostałam wydymana bez mydła".
Tak, ku**a. Tak właśnie się czuję.
Nania napisał/a:co nimi wszystkimi q..rwa kieruje pytam co??????????????????????
siusiak
ależ kurna mało bystra jestem!!!!!alez mi q..rwa wtyd...
prawda nic innego !!!! no przeciez nie uczucie! no chyba ze do samych siebie!!
Ku**a czy to zawsze musi być taka seria? Nie mogę się po prostu odpier***ić? Ja właśnie się dowiedziałam, że patrząc obiektywnym okiem - "zostałam wydymana bez mydła".
Tak, ku**a. Tak właśnie się czuję.
jak to?
No więc WOŁAM. POMOCY!!!
DOstałam przed chwilą od psychofaga maila. Najdłuższego maila, jakiego w życiu (do mnie) napisał. Wyrwał mi trzewia widelcem. Spisał pamiętnik wszystkich 29 dni, od kiedy go pożegnałam.
Siedzę tu za biurkiem i ryczę. 29 dni budowania muru, spisywania dzienniczka godności, czytania mądrych książek i dupa. Wielka czarna ziejąca dupa. Mózg pokawałkowany.
Tarantella będzie się tak działo do czasu aż nie zrozumiesz czemu On to robi. On ma coś czego Ty nie masz -egoizm. T przecież nic innego jak dbanie o siebie. On Cię kocha i jako egoista chce mieć to na czym Mu zależy. Ty nie pozwalasz sobie chcieć tego co chcesz, zrobiłaś to co powinnaś, co wypada, co inni mówią jak musisz zrobić, bo nie jesteś egoistką, nie godzisz się ze swoimi uczuciami, tylko próbujesz pogodzić się z logiką swoją lub innych. Jego jeden email wystarczył, aby rozwalić twój logiczny domek, budowany tak długo.Tajemnica leży w tym aby pozwolić mu być egoistą, spowodować aby zrozumiał, że Tarantela egoista nie pozwoli sobie na Jego zdrady. Tylko wtedy będziesz wolna, ja rozstaniesz się z nim jako egoista, nie znaczy, przestaniesz go kochać. To znaczy ze egoista w tobie nauczy się stawiać granice innym egoistom. Egoista nie zniszczy tego na czym mu zależy, będzie przestrzegał granic postawionych, jak będzie wiedział że zaszkodzi sobie. Egoista świetnie wyczuwa, kogo może wykorzystać a kogo nie. Inni nas traktują tak jak im na to pozwalamy. Egoizm to nic innego tylko dbanie o siebie. Nie daj sobie wmówić, że coś co ciebie rozwaliło jest nic nieznaczącym gestem, bo dla Ciebie jest on ważny.
Median napisał/a:Nania napisał/a:co nimi wszystkimi q..rwa kieruje pytam co??????????????????????
siusiak
ależ kurna mało bystra jestem!!!!!alez mi q..rwa wtyd...
prawda nic innego !!!! no przeciez nie uczucie! no chyba ze do samych siebie!!
teraz Tarantelka taka piękna cudna moja miłość nie oddam jej NIKOMU!!!pobawiłem sie z blondi było fajnie ale fajnie bedzie mi z nową Tarantellą...ech.....
niekochana72 napisał/a:Ku**a czy to zawsze musi być taka seria? Nie mogę się po prostu odpier***ić? Ja właśnie się dowiedziałam, że patrząc obiektywnym okiem - "zostałam wydymana bez mydła".
Tak, ku**a. Tak właśnie się czuję.jak to?
Ktoś zapoznał się z moją historią. I taki jest z niej wniosek, który mnie też się tak z tyłu głowy plątał... Że to wszystko było tak na zimno... Z premedytacją...
Ku**a.
PISZE z komorki... ale mnie nawiedzilo...
Kkzb nie potrafi sobie poradzic z dobrym traktowaniem
latwo (szczegolnie Polakom) nawolywac do walki, buntu i walczyc... hej szable w dlon!
ale jak sobie radzic w czasie pokoju? By nie wywolywac zamieszek, niesnasek, wrogosci?
Moj B mnie szanuje. Nie umiem sobie z tym poradzic a musze by tego szacunku nie stracic.
my kkzb potrzebujemy stale podporek. Walka dla uswiadomionej kkzb to przeszlosc. Teraz trzeba zyc w czasie pokoju. Zero przyjemnosci z hustawek. Zero uniesien
........mnie też, mnie też....
....niedaleko pada jabłko od jabłoni.......teraz i ja to wiem bo czytam i uczę się.Potrafię się sama z siebie smiać i mam ochotę się uczyć tak sama dla siebie...... dla dzieci. Nie jestem DDA i chyba Kkzb(do tej pory myślałam, że to takie powiedzonko) ale uczę się i czytam by rozwiać swoje wątpliwości..... i chłonę jak gąbka.
Dziewczyny dzięki za podpowiedzi. Potrafię się uczyć i sprawia mi to przyjemność!!!
Życzę Ci ZAZDROSC by Ci się udało z Twoim B być szczęśliwą, bardzo Ci tego życzę i trzymam kciuki.
Tarantelko kochana,
on moze pisac listy, maile i smsy. Uszanuj to. To chory, maly czlowiek.
I jestes Ty.... Ty, ktora ma prawo nie czytac tych listow.
Dlaczego czytalas?
Liczylas, ze stanie sie cud?... i co okazalo sie tak jak podswiadomie pragnelas i z tego listu wyplynela cala moc cudow..
stoisz rozkrokiem miedzy rozsadkiem a cudami. Pamieta jednak, ze to Ty nadajesz range temu gniotowi-mailowi, bo tak na prawde to tam nic nie ma takiego specjalnego.
Jedyny specjal jaki moglas znalezc to taki dobor slow, ktory wywolal hustawke....
ja juz wiem, ze nie moge dopuscic do hustawek... zaczelam pilnowac sie bardzo by nie robic sobie WZLOTOW opetanczych.... zapanowac nad emocjami.
Zapanuj nad emocjami. Naucz sie, ze tam gdzie nagle jestes rozbujana, tam zaczynasz myslec jak kkzb.
Nie dawaj sie robic w jajo za kazdym razem gdy on "dziala"
Maxi, dzieki... tego wlasnie potrzebowalam-norm unijnych... zatem1-2 randki na tydzien...
wczoraj to on chcial... mam 9 km do plazy a plaza noca jest romantyczna ![]()
No dobra, już sobie popłakałam nad sobą. Dostałam energetycznego kopniaczka i czas zabrać się za działanie.
Tarantelko - odezwij się proszę. Kurcze, że ja nie mieszkam bliżej....
No dobra, już sobie popłakałam nad sobą.Tarantelko - odezwij się proszę.
nie kumam.... co sie stalo?
musze isc do pracy i dzis bedzie cienko bo przeksztalcaja mnie na osobe odpowiedzialna za sprawy dla rzadu (awansik, pieniazki, pieniazki, woda sodowa).... wiec beda mi patrzec caly czas na rece. Nie mam mozliwosci swobodnego korzystania z internetu bo jestem sledzona przez komputer-matke... tylko ta komorka ukryta w szufladzie... ale jakby co pojde do kibla. Napisz mi na maila o co chodzi, please.
Dzis obudzilam sie z uczuciem... mmmmm jak mi dobrze, jak ja go kocham.... i zaraz reakcja wymuszona ... "ty prymitywna glupia kobieto, nie masz zadnych zainteresowan, tluk jeden... szukaj gitary na necie... bierzesz lekcje gitary a gitary brak!!! co jest kurna olek! lezysz w betach garkotluku i horyzonty sobie zanizasz".... no i nie myslalam juz o tym jak go kocham... ze och och...
niekochana72 napisał/a:No dobra, już sobie popłakałam nad sobą.Tarantelko - odezwij się proszę.
nie kumam.... co sie stalo?
musze isc do pracy i dzis bedzie cienko bo przeksztalcaja mnie na osobe odpowiedzialna za sprawy dla rzadu (awansik, pieniazki, pieniazki, woda sodowa).... wiec beda mi patrzec caly czas na rece. Nie mam mozliwosci swobodnego korzystania z internetu bo jestem sledzona przez komputer-matke... tylko ta komorka ukryta w szufladzie... ale jakby co pojde do kibla. Napisz mi na maila o co chodzi, please.Dzis obudzilam sie z uczuciem... mmmmm jak mi dobrze, jak ja go kocham.... i zaraz reakcja wymuszona ... "ty prymitywna glupia kobieto, nie masz zadnych zainteresowan, tluk jeden... szukaj gitary na necie... bierzesz lekcje gitary a gitary brak!!! co jest kurna olek! lezysz w betach garkotluku i horyzonty sobie zanizasz".... no i nie myslalam juz o tym jak go kocham... ze och och...
Napiszę na Twojego maila. Nie nerwuj się, nic nowego - dotarła całkowita prawda mechanizmów i ogromu manipulacji.
Tarantelko kochana,
on moze pisac listy, maile i smsy. Uszanuj to. To chory, maly czlowiek.
I jestes Ty.... Ty, ktora ma prawo nie czytac tych listow.
Dlaczego czytalas?
Liczylas, ze stanie sie cud?... i co okazalo sie tak jak podswiadomie pragnelas i z tego listu wyplynela cala moc cudow..
stoisz rozkrokiem miedzy rozsadkiem a cudami. Pamieta jednak, ze to Ty nadajesz range temu gniotowi-mailowi, bo tak na prawde to tam nic nie ma takiego specjalnego.
Jedyny specjal jaki moglas znalezc to taki dobor slow, ktory wywolal hustawke....
ja juz wiem, ze nie moge dopuscic do hustawek... zaczelam pilnowac sie bardzo by nie robic sobie WZLOTOW opetanczych.... zapanowac nad emocjami.
Zapanuj nad emocjami. Naucz sie, ze tam gdzie nagle jestes rozbujana, tam zaczynasz myslec jak kkzb.Nie dawaj sie robic w jajo za kazdym razem gdy on "dziala"
Dzięki, dziewczyny.
Zazdrość. Wiem, wszystko wiem. Pierwsza fala już opadła. Właczyły sie właściwe mechanizmy i analiza lingwistyczna (w końcu w tym jestem kształcona). Wział mnie podstępem. Od dawna narzuciłam zasadę - kontakt tylko w sprawach formalnych i sie tego trzymał. Wiesz, mamy tu sprawy do załatwienia związane z tą chałupą, wszystko jest na ukończeniu i ostatnio tylko takie maile wymienialiśmy - rzeczowo, konkretnie. To chyba w ogóle był śmieszny widok, to moje otwarcie tego maila. Na luzie otwieram z myślą "O! pozałatwiał już sprawy z kredytem i chce wyznaczyć termin podpisania papierów. Sprawa sie posunęła." Otwieram tego maila i widzę duuuuużo napisanego. W panice chcę zamknąć, ale rzecz jasna dokonuję rzutów okiem na poszczególne akapity, sztacham się najcenniejszymi perełkami.
Dziewczyny, radzę Wam wszystkim poczytać. To jest wzorzec z Sevre tego, co może Was spotkać, z czym może Wam przyjść się zmierzyć, a Wy będziecie musiały TO właściwie, na chłodno ocenić.
A więc:
Jestem zdruzgotany, próbuję katować się fizycznie ? zmęczenie nie przynosi ulgi, znów nie śpię, całe noce, nikt nie wie jak bardzo za długi jest ten cholerny weekend, a przecież, to dopiero jego początek . Patrzę jak głupi w telefon, sprawdzam pocztę, ale kolejne godziny krzyczą ?tak to prawda durniu?, ona jest już z kimś innym. Dobrze, że chociaż sam nie dzwonię ?
widzicie? on też jest kkzb. I do tego już wie coś, czego ja nie wiem, że jestem już z kimś.
Pieprzony weekend dobiega końca, żal, ściana łez, zazdrość, również w stosunku do innych ludzi, oni tacy ?zwyczajni? mają to czego my tacy ?wyjątkowi? nie mamy, a przecież mieliśmy
O! tacy byliśmy wyjątkowi ... że aż trzeba było mnie zdradzać, okłamywać i pluć mi w twarz. Rzeczywiście te "zwyczajne" tego nie mają.
... a gdyby tak od razu po odczytaniu moich maili (mowa o odkryciu przeze mnie zdrady w styczniu) dać mi w mordę i postawić sprawę jasno: spierdalaj skurwysynu, albo błagaj o przebaczenie, lecz się, wyrzygaj to zło które nam (mnie i naszemu związkowi) zrobiłeś - ale tak żeby bolało ? a może dam ci jeszcze szansę (to mniej więcej tak jak z narkomanami, zdychaj, albo się lecz, ale nie masz nic do powiedzenia na temat sposobu terapii). Ale Ty nie, Ty zabezpieczasz sobie tyły, wyczekujesz na odpowiedni moment, myślisz, że może uda Ci się puścić mnie jednak w skarpetkach i udaje się, podpisuję akt i wychodzę z kilkoma walizkami.
O - wredna sucz. Okazuje się, że wyczekiwałam, żeby go puścić w skarpetkach. Nie, żeby coś ratować tylko, żeby wyczekać właściwy moment na puszczenie go z torbami.Pominął ten drobny fakt, że wyprowadził się stąd na jakiś czas a wychrzaniać z walizkami to ja będę i to już za 3 miesiące.
mój ?przyjaciel? w meloniku (że niby choróbsko psychiczne) uśmiecha się szyderczo i mówi, ??no stary patrz, Tarantelli i tak mieć już nie będziesz, a tutaj (czytaj blondi) przecież można jeszcze trochę pociągnąć, a przynajmniej zafundować sobie trochę fanu na koniec, a poza tym jej się to zwyczajnie należy, śmiało braciszku?. No i poszło, bardziej niż się można tego było spodziewać, uległem
To dlatego tak skakał od niej do mnie i ode mnie do niej półtora roku, biedny miś z mokrym noskiem wodzony na pokuszenie przez przyjaciela w czarnym meloniku ... chyba ze znanej reklamy jednego z banków
oczekiwałaś, że w tym stanie, będzie mnie stać na prawdę, sorry to zbyt naiwne i okrutne zarazem. To jakby skazańcowi, o którego winie ma się niezbite dowody dać alternatywę: ?będziesz żył jeżeli powiesz prawdę, ale jeśli okaże się, że popełniłeś przestępstwo - zginiesz?.
Byłam bez serca, naiwna i okrutna za razem. Jak mogłam?
Twój ostatni mail odczytuję będąc na ważnym spotkaniu w Poznaniu, nie potrafię pohamować łez.
Wiem, że muszę zacząć żyć od nowa, muszę próbować.
Bez komentarza
Przepraszam za darcie mordy i kopanie w ścianę, wiem, że może to przywołać najgorsze reminiscencje, ale ja już nie mogę tak dłużej, przestań mnie poniżać, choć wiem, że to i tak tylko cząstka Twojego poniżenia
ON TO WIE!!! NARESZCIE, ku*wa, bo do tej pory nie wiedział.
Cholera, jest wczesny ranek, zaraz wylatuję, która to już nieprzespana noc, kompletnie opadłem z sil, wyglądam upiornie, cała twarz poorana bruzdami. Kurwa, człowieku, co się z Tobą dzieje, czy najgorsze jeszcze przede mną, czy może już poza mną. Nie wiem. Nie chcę wiedzieć, nic nie chcę wiedzieć. Chcę spać i zapomnieć, a może w odwrotnej kolejności.
Zrujnowałam go finansowo, psychicznie i ma przeze mnie bruzdy.
Dzisiaj bardzo Cię chciałem zobaczyć, choćby z daleka i na chwilę, choćby z ukrycia. Pojechałem gdy tylko zmrok mógł trochę okryć me niecne zamiary. Ciemne okna, pies jakimś cudem od razu mnie zwietrzył/usłyszał i szczeka, nie widzę go, (...). Cisza. No tak, jest przecież wieczór, początek weekendu, a Ty masz przecież tyle zaległości do odrobienia.
Oczywiście - kotłuję się w wyrze z jakimś przystojnym 29-latkiem. Owszem, ale był to Nigeryjczyk i uczył mnie walić ... w bęben.
. Godziny mijały leniwie, powoli już przestaję myśleć o Tobie, to dobrze. Mgła jest lepsza od burzy, może nie tak widowiskowa, ale znacznie bezpieczniejsza.
Ja to niechętnie, ale może któraś z Was mu napisze, że wystarczy 90 dni i wszystko będzie dobrze.
A to tylko wybrane fragmenty ...
za duzo mu poswiecasz uwagi Tarantello, a kogo obchodzi analiza jego chorej psychiki, wiem ze jest nie latwo w takich sytuacjach, ale to tez napedza twoje emocje i trzyma cie w uzaleznieniu , gora dol , gora dol... a teraz inne sie wypowiedza o nim i on nadal bedzie stal na tym swoim piedestale, w mailu jest tez funkcja blokowanie, wiec mozesz sie go pozbyc , a jak chcesz z nim zalatwic wspolne sprawy mozesz zadzwonic. Wybacz ale uwazam to za pol prawde, jak nie chcemy takich akcji to teraz trzeba przeciwdzialac. A jak pisze w pewnej madrej pozycji, czy jestes dla siebie tak malo warta zeby posiwecac choc minute komus kto tego jest zupelnie nie wart???
pozdrawiam
Tarantella będzie się tak działo do czasu aż nie zrozumiesz czemu On to robi...
zrobiłaś to co powinnaś, co wypada, co inni mówią jak musisz zrobić, bo nie jesteś egoistką, nie godzisz się ze swoimi uczuciami, tylko próbujesz pogodzić się z logiką swoją lub innych. Jego jeden email wystarczył, aby rozwalić twój logiczny domek, budowany tak długo.(...)Tylko wtedy będziesz wolna, ja rozstaniesz się z nim jako egoista, nie znaczy, przestaniesz go kochać. (...) Egoizm to nic innego tylko dbanie o siebie. Nie daj sobie wmówić, że coś co ciebie rozwaliło jest nic nieznaczącym gestem, bo dla Ciebie jest on ważny.
Kachna, błagam Cię nie rób z tata wariata, li tylko dla "zbożnych" celów.
Tarantella przez te parę miesięcy zorientowała się tak w swoich jak i jego uczuciach. To, że chłopina sobie pogrywa jej uczuciami nie świadczy o jego miłości a o zwyczajnym skur...stwie charakteru. To był gest znaczący, lecz nie dla powrotu ukrytych i nieznanych uczuć WIELKIEJ MIŁOŚCI a czysta kpina. Takie dopier...nie na "do widzenia". Nie mogę inaczej to Ci chociaż dokopię, z bezsilności.
Niekochana proszę o maila odnośnie "zrobienia bez mydła"
za duzo mu poswiecasz uwagi Tarantello, a kogo obchodzi analiza jego chorej psychiki, wiem ze jest nie latwo w takich sytuacjach, ale to tez napedza twoje emocje i trzyma cie w uzaleznieniu , gora dol , gora dol... a teraz inne sie wypowiedza o nim i on nadal bedzie stal na tym swoim piedestale, w mailu jest tez funkcja blokowanie, wiec mozesz sie go pozbyc , a jak chcesz z nim zalatwic wspolne sprawy mozesz zadzwonic. Wybacz ale uwazam to za pol prawde, jak nie chcemy takich akcji to teraz trzeba przeciwdzialac. A jak pisze w pewnej madrej pozycji, czy jestes dla siebie tak malo warta zeby posiwecac choc minute komus kto tego jest zupelnie nie wart???
pozdrawiam
Myway, sorry, ale chyba nie uważnie przeczytałaś mojego posta.
Ponadto na mnie znacznie gorzej działają rozmowy z nim niż maile. Zapewniam, że jest 10 razy lepszym manipulatorem w fonii. Wie, że jego telefonów nie odbiorę. Natomiast byłoby dziecinadą, gdybym odcięła kontakt mailowy w sytuacji, kiedy decydują się sprawy lokalowe i majątkowe a notariusz i bank czekają z ręką uzbrojoną w pióra. Do tej pory psychofag trzymał sie zasad ale najwyraźniej nikt nie jest ubezpieczony od takich sytuacji.
Po kilku godzinach moje emocje już opadły i uważam to za swoje zwycięstwo, że potrafię nimi jednakowoż w dośc skuteczny sposób sterować.
Nie mam czasu dla kogoś, kto nie ma tego czasu dla mnie - tak to chyba leciało.
Ten czas poświęciłam nie jemu tylko Wam i sobie. Wydawało mi się istotne, jakich technik używają psychofagi - do jednych sms-ują po nocy, inne są nachodzone (również po nocy), trzecie dostają wysmażone maile szarpiące za duszę. Tak sobie myślę, że może dla dziewczyn, które są jeszcze na początku drogi - to dośc istotne wiedzieć, jakie chwyty mogą zostać wobec nich zastosowane.
No i ... wydaje mi się (taką mam nadzieję), że nie uchodzę tu za ściemniarę
. Gdyby mnie szarpnęło na ckliwie to pewnie albo bym o tym szczerze napisała albo bym się zamknęła, bo nie mam takiego imperatywu, żeby tu kogokolwiek oszukiwać. Bo i po co. Jak nie Ty to inne koleżanki by mnie rozgryzły. Chyba zawsze w tym gronie byłam szczera do bólu ... zwłaszcza względem siebie.
Jemu nie odpisałam tylko Wam ![]()
A to też jakaś forma terapii - niewysłane listy.
Jestem zdruzgotany, próbuję katować się fizycznie ? zmęczenie nie przynosi ulgi, znów nie śpię, całe noce, nikt nie wie jak bardzo za długi jest ten cholerny weekend, a przecież, to dopiero jego początek . Patrzę jak głupi w telefon, sprawdzam pocztę, ale kolejne godziny krzyczą ?tak to prawda durniu?, ona jest już z kimś innym. Dobrze, że chociaż sam nie dzwonię ?
Tarantelka odpisuje na karteczce - mam w dupie że jesteś zdruzgotany, skatowany, niewyspany popatrzony w telefon, posprawdzałeś se pocztę pacanie jeden - też mi wyczyn. Nie dzwonisz i ch ci w de i kawałek szkła - i nie dzwoń - z powodu takiego - że mam cię w dupie.
Pieprzony weekend dobiega końca, żal, ściana łez, zazdrość, również w stosunku do innych ludzi, oni tacy ?zwyczajni? mają to czego my tacy ?wyjątkowi? nie mamy, a przecież mieliśmy
I ch z twoimi łikendami, mam je w dupie, albowiem ponieważ moje są zajefajne, a twoje właśnie mają być ch*jowe, bo se sam zasłużyłeś pacanie jeden. Ścianuj się łzami kretynie, jedź do ściany płaczu i się ścianuj z rozpędu pustą banią w ścianę. Nie porównujemy pacana do żadnych ludzi - tylko do podgatunku ameb. Mieliśmy sreliśmy - a ja Tarantelka mam zajebiście a ciebie pacanie nadal głęboko w poważaniu.
... a gdyby tak od razu po odczytaniu moich maili (mowa o odkryciu przeze mnie zdrady w styczniu) dać mi w mordę i postawić sprawę jasno: spierdalaj skurwysynu, albo błagaj o przebaczenie, lecz się, wyrzygaj to zło które nam (mnie i naszemu związkowi) zrobiłeś - ale tak żeby bolało ? a może dam ci jeszcze szansę (to mniej więcej tak jak z narkomanami, zdychaj, albo się lecz, ale nie masz nic do powiedzenia na temat sposobu terapii). Ale Ty nie, Ty zabezpieczasz sobie tyły, wyczekujesz na odpowiedni moment, myślisz, że może uda Ci się puścić mnie jednak w skarpetkach i udaje się, podpisuję akt i wychodzę z kilkoma walizkami.
No i toteż właśnie sp*erdalaj pacanie. Raz i na zawsze, krzyżyk na drogę ch w de i kawałek szkła.
mój ?przyjaciel? w meloniku (że niby choróbsko psychiczne) uśmiecha się szyderczo i mówi, ??no stary patrz, Tarantelli i tak mieć już nie będziesz, a tutaj (czytaj blondi) przecież można jeszcze trochę pociągnąć, a przynajmniej zafundować sobie trochę fanu na koniec, a poza tym jej się to zwyczajnie należy, śmiało braciszku?. No i poszło, bardziej niż się można tego było spodziewać, uległem
No i toteż właśnie, po*ebany jesteś maksymalnie, toteż ja Tarantelka - po*ebusów nie chcę. Sp*erdalaj w tym swoim meloniku. AliorBank się znalazł.
oczekiwałaś, że w tym stanie, będzie mnie stać na prawdę, sorry to zbyt naiwne i okrutne zarazem. To jakby skazańcowi, o którego winie ma się niezbite dowody dać alternatywę: ?będziesz żył jeżeli powiesz prawdę, ale jeśli okaże się, że popełniłeś przestępstwo - zginiesz?.
No i toteż właśnie - zginąłeś w pi*du. Ja Tarantelka ścięłam ci ten sparszywiały łeb pacanie.
Twój ostatni mail odczytuję będąc na ważnym spotkaniu w Poznaniu, nie potrafię pohamować łez.
Wiem, że muszę zacząć żyć od nowa, muszę próbować.
Nie hamuj, rycz śmiało w Poznaniu jak chcesz debilu jeden. Najlepiej publicznie becz pod koziołkami.
Przepraszam za darcie mordy i kopanie w ścianę, wiem, że może to przywołać najgorsze reminiscencje, ale ja już nie mogę tak dłużej, przestań mnie poniżać, choć wiem, że to i tak tylko cząstka Twojego poniżenia
Gówno mnie obchodzą twoje przeprosiny - nie możesz to puść. Ch*j mnie to interesuje..
Cholera, jest wczesny ranek, zaraz wylatuję, która to już nieprzespana noc, kompletnie opadłem z sil, wyglądam upiornie, cała twarz poorana bruzdami. Kurwa, człowieku, co się z Tobą dzieje, czy najgorsze jeszcze przede mną, czy może już poza mną. Nie wiem. Nie chcę wiedzieć, nic nie chcę wiedzieć. Chcę spać i zapomnieć, a może w odwrotnej kolejności.
Wyleć se w kosmos opadły z sił pacanie - będzie nadzieja że już nigdy nie wrócisz i wreszcie się ode mnie odp*erdolisz. Raz na zawsze.
Dzisiaj bardzo Cię chciałem zobaczyć, choćby z daleka i na chwilę, choćby z ukrycia. Pojechałem gdy tylko zmrok mógł trochę okryć me niecne zamiary. Ciemne okna, pies jakimś cudem od razu mnie zwietrzył/usłyszał i szczeka, nie widzę go, (...). Cisza. No tak, jest przecież wieczór, początek weekendu, a Ty masz przecież tyle zaległości do odrobienia.
Najlepiej jakby ten pies ci łeb odgryzł zaraz przy jajach - byłby święty spokój.
. Godziny mijały leniwie, powoli już przestaję myśleć o Tobie, to dobrze. Mgła jest lepsza od burzy, może nie tak widowiskowa, ale znacznie bezpieczniejsza.
Debilu - ty nie myślisz - a to podstawa. W dupie mam twoje wynurzenia pogodowe.
Dawaj następne, dowalim mu - a Ty się pośmiejsz.
Kriss, pozwolisz, że sie popłaczę? ZE ŚMIECHU. Ja pierdzielę. Szczególnie to z psem. Juz sobie wyobraziłam mojego jambladora, jak mu odgryza łeb przy jajach
![]()
Chyba to skopiuję i mu wyślę
![]()
Ale szkoda Twojego talentu i mojego czasu ...
To była piekna końcówka tego nerwowego dnia - jak ręką odjął.
I taki był mój zamiar. Normalnie co za debil skończony. Idę dać dziatwie paszę.
Podoba mi sie list Twojego psychofaga. Taki w stylu"pije bo lubie"
facet nadal nie potrafi przyjac na klate swojego problemu
oj jakiz bidula z niego... no kto przygarnie zgredka?
I taki był mój zamiar. Normalnie co za debil skończony. Idę dać dziatwie paszę.
Kriss - ja Cię porwę od tego Twojego małża i zabiorę dla siebie.
Mojaś Ty, moja!!!!!
:D:D
Tarantellko dzielna moja, piszę z telefonu, Kriss, jesteś boska.
moze mi sie dostanie , ale jak wyzej napisane Tarantello, uwazam poswiecanie czasu temu Panu i jego listom za czas zupelnie stracony, owszem wersja Kriss jest smieszna, ale Pan i tak osiagnal swoj cel , czyli ??? Wielkie zainteresowanie swoja chora osoba, czytalam posta bardzo uwaznie;)
pozdrawiam
moze mi sie dostanie , ale jak wyzej napisane Tarantello, uwazam posiecanie czasu temu Panu i jego listom za czas zupelnie stracony, owszem wersja Kriss jest smieszna, ale Pan i tak osiagnal swoj cel , czyli ??? Wielkie zainteresowanie swoja chora osoba, czytalam posta bardzo uwaznie;)
pozdrawiam
Oczywiście, że najlepiej było nie czytać
To nie ulega wątpliwości.
Kriss Miszczu ![]()
Ale o to chodzi - się mi wydaje - Tarantelka jest jeszcze "w fazie" - toteż odczuwa potrzebę ponownego rozdrapywania do żywego, tak żeby tę megakurzaję rozłożyć na czynniki pierwsze, zobaczyć czy może jeszcze bardziej boleć, wytarwić do żywego, zdrowego, nieskażonego mięsa. A potem poddać badaniom patologicznym, każdy werset na osiem sposobów, przeanalizować, właśnie ośmieszyć, zdeprecjonować, udowodnić na każdym jednym kroku bezsens, okrucieństwo i brak logiki.
Aż jej to wejdzie automatycznie w krew, podąży do układu immunologicznego i stanie się odruchem bezwarunkowym. I wtedy będzie zdrowa.
U mnie kiedyśtam sredyśtam tak to działało - oczywiście nie mam panaceum i mogę się mylić.
Cieszę się że Wam się podobało - w razie czego służę bluzgiem na dowolnego psychofaga ![]()
Cieszę się że Wam się podobało - w razie czego służę bluzgiem na dowolnego psychofaga
To ja przyjadę z dyktafonem, oki? ![]()
Kriss napisał/a:Cieszę się że Wam się podobało - w razie czego służę bluzgiem na dowolnego psychofaga
To ja przyjadę z dyktafonem, oki?
Możesz i z kamerą - dopracujemy uklad choreograficzny z odpowiednimi gestami. Już to widzę - tron ze złoceniami jak u Snoop Doga, kieliszeczek pyszniutkich procentów w rozmiarze mszalnym, piękny velurowy szlafroczek, kozaczki za kolanko szpile, spod szlafroczka wystaje drapieżny gorsecik, makjaż, fryz, pazury....i jedziemy z tekstem. Taką mam wizję.
no w takim razie przepraszam skoro to faza palania sie padlina, badz wachania smrodnego wyrwanego zeba.... to sorki;)
Ale o to chodzi - się mi wydaje - Tarantelka jest jeszcze "w fazie" - toteż odczuwa potrzebę ponownego rozdrapywania do żywego, tak żeby tę megakurzaję rozłożyć na czynniki pierwsze, zobaczyć czy może jeszcze bardziej boleć, wytarwić do żywego, zdrowego, nieskażonego mięsa. A potem poddać badaniom patologicznym, każdy werset na osiem sposobów, przeanalizować, właśnie ośmieszyć, zdeprecjonować, udowodnić na każdym jednym kroku bezsens, okrucieństwo i brak logiki.
Aż jej to wejdzie automatycznie w krew, podąży do układu immunologicznego i stanie się odruchem bezwarunkowym. I wtedy będzie zdrowa.U mnie kiedyśtam sredyśtam tak to działało - oczywiście nie mam panaceum i mogę się mylić.
Cieszę się że Wam się podobało - w razie czego służę bluzgiem na dowolnego psychofaga
Święta w mordę racja. Kiedyś przyjęłabym cały ten chłam w jednym kawałku do mózgu - wlew bezpośredni. Rozczuliłabym się, rozanieliła, wzruszyła - bez żadnej analizy, bez zastanowienia. Podziałałby na mnie już sam fakt, że NAPISAŁO MOJE KOCHANIE TAKIEGO DŁUGIEGO MAILA, no TAK SIĘ CHŁOPINA WYSILIŁ I TO DLA MNIE.
Nie przyszłoby mi do głowy robić żadnego rentgena. Napisał, cierpi, wzywa pomocy, miłość w nim żywa, trochę chłopina nabroił ALE PRZECIEŻ ŻAŁUJE więc - za telefon i hajda na miłosny koń.
Tym razem jednak było inaczej - pierwsza reakcja była oczywiście oczywista - widelec w mózgu, płacz, trzęsawka. Zaraz potem jednak przyszła (zupełnie nowa jak dla mnie) myśl: "Fuck, dziewczyno, głupią Tarantellą zbudowaną na samych tylko sensorach byłaś przez 44 lata. Pora włączyć centrum dowodzenia - mózg. Naczytałaś się tyle mądrych książek o manipulacji, kłamstwie, toksycznych związkach, pętli uzależnienia więc nadzedł czas, żeby popatrzeć przez lupę na ten mail jako na okaz. Postanowiłam (tak POSTANOWIŁAM) rozebrać ten okaz na czynniki pierwsze w poszukiwaniu tych elementów, którymi daję sobą manipulować. A psychofag wyjątkowo dobrze mnie poznał. On wie po tych latach, co łykam i wie też, że nie jestem w stanie przeanalizować tego co do mnie mówi, bo w rozmowie emocje są inne i daję się lepiej ładować na słowo mówione. Skoro jednak odgrodziłam się od żywego kontaktu, to pękł i napisał. A to już jest moja - filologiczna działka.Nie bez kozery napisałam pracę dyplomową z nanalizy lingwistycznej. Śmieję się czasem z tej swojej pracy jak Kriss ze swoich knurów ale, kurde, wreszcie się przydałao - analiza semiotyczna, czyli logiczne zbadanie relacji między językiem a rzeczywistością. WIęc wydrukowałam sobie ten łabędzi śpiew i słowo po słowie, zdanie pozdaniu prześwietliłam.
Bo ja taka upierdliwa sztuka jestem - muszę wiedzieć. A skoro już jest domniemanie, że jestem kręcona to muszę wiedzieć JAK i CZYM. I się dowiedziałam.
I tu wydaje mi się, że moej odkrycia może nie są super odkrywcze ale dość uniwersalne dla każdej z nas:
- wzbudzanie poczucia winy, że to ja w tym wszystkim dopuściłam się jakichś uhybień
- wzbudzanie litości
- posądzanie o wyrachowanie i szybką podmiankę na kogoś innego
- odwołania do szczególności tego, co między nami było
- powodowanie zamętu w mojej głowie na zasadzie "to co było nie do końca było takie jak ci się wydaje"
Teraz, kiedy już wiem i widzę - nie boli.
Mam zaraz test... umieram ze strachu....
please!! trzymajcie kciuki
nie wiem czy może dziś coś w powietrzu jest bo moja toksyna też się dziś odezwała jakies 2 godziny temu i ciesze sie ze nie rano bo mądrzejsza juz byłam po jego przeczytaniu o te wszystkie maile od Tarantelii i do Tarantelii...
Taranteko wnioski wyciągłam te same a to z tekstem ze juz pewnie kogoś mam to słyszałąm za kazdym razem jak mówiłam DOSC...manipulant
Mam zaraz test... umieram ze strachu....
please!! trzymajcie kciuki
Trzymam.
Zdecydowanie jakaś psychofagowopadlinowa pogoda ![]()
Ja kurna tak się zdołowałam, jak rzadko kiedy.... Tak głęboko zabolało, że trudno mi wejść na level "gniew i zemsta".
Nadal cholera tak trudno mi uwierzyć, że tak można... Tak na zimno i z wyrachowaniem...
Z kim ja tyle lat żyłam?
P.S. MAM taką migrenową aurę, że prawie nie widzę na oczy, więc przepraszam za ewentualne błędy.
Zgadza się psychofaza w natarciu.
1. Napisała do mnie była żona psychofaga z zapytaniem, czy już zwolniłam miejscówkę przy jej byłym mężu.
2. Psychofag zapisał się na sympatia.pl i mnie tam atakuje. Dodał se mnie do ulubionych i wisi mi ze swoją facjatą na pierwszym planie.
Lecę na bębny. Muszę w coś przypier*olić.
Lecę na bębny. Muszę w coś przypier*olić.
Walnij ode mnie parę razy...
Ja rzucam się w neta w poszukiwaniu jakichś form fitness połączonych z przemocą fizyczną ![]()
http://www.youtube.com/watch?v=Id3tCtilgE8&feature=related
Omg omg. Zdalam. Czuje sie jak Dyzma..
Polecam gorąco artykuł i cały blog
http://zenforest.wordpress.com/2008/05/01/zwiazki-splot-milosci-i-nienawisci/
Zdecydowanie jakaś psychofagowopadlinowa pogoda
Ja kurna tak się zdołowałam, jak rzadko kiedy.... Tak głęboko zabolało, że trudno mi wejść na level "gniew i zemsta".
Nadal cholera tak trudno mi uwierzyć, że tak można... Tak na zimno i z wyrachowaniem...Z kim ja tyle lat żyłam?
P.S. MAM taką migrenową aurę, że prawie nie widzę na oczy, więc przepraszam za ewentualne błędy.
Nie sadze by to byla premedytacja. To instynkt psychofaga.
oni moga robic takie rzeczy z rozancem w kieszeni
Pewna myśl w mojej głowie się stworzyła... Mianowicie dlaczego to my mamy cierpieć, wylewając ocean łez? Nie przesypiać nocy, dławiąc się wspomnieniami? Zamieńmy się rolami z mężczyznami. Zacznijmy się zabawiać, każdym napotkanym facetem, bez skrupułów. Wykorzystujmy i pozostawiajmy bez słowa. Jeździjmy na kilka frontów, mając w poważaniu ich uczucia. Wpisując w swoich magicznych notesikach 'zaliczony-odstawiony'. Zero zaangażowania, emocji. wypierzmy się ze wszelkiego uczucia i bądźmy bezwzględne do granic możliwości. Niech właśnie choć przez ułamek sekundy zastanowią się, jak to jest płakać z powodu nieodwzajemnionych uderzeń serca. Z powodu złamanego serca, bycia upokorzoną i zmieszaną z błotem - dla ich własnego widzi mi sie...
Och jakie to marzenie byłoby piękne gdy możliwe byłoby jego spełnienie... Hi wtedy byłabym prawdziwą wredną suką ![]()
Hi wtedy byłabym prawdziwą wredną suką
To moja nowa krucjata - walka z tym okropnym, niesprawiedliwym stwierdzeniem. Czuję się do tego powołana jako, że zdarzało się tak psychfagowi o mnie mówić.
UWAGA!!! Suki są wierne i kochające. Tak - w tym pojęciu zdecydowanie byłam suką. ![]()
Jak schudne i sie wylaszczę to zaczne sie nimi bawic.
Niestety żeby tak postępować trzeba byc męzczyzną:-(
Masz rację Maxi w tym różnimy się od facetów, my posiadamy głębsze uczucia, bo nie lubimy/nie umiemy ranić ich tak jak oni nas, aby mieć z tego potem satysfakcję... Dla nas to wydaje się złe, a my źle nie chcemy postępować... Po to kierujemy się rozsądkiem, głową aby nie popełniać błędów, aby nie postępować źle, tylko by działać słusznie... A takie zachowanie na słuszność nie zasługuje.
No właśnie, bo my za miękkie jesteśmy...
I od razu się zakochujemy jak facet jest na poczatku dla nas miły, dobry, opiekuńczy, i jak jest do tego cudowny sex to płyniemy, a potem się to zmienia a my tego nie widzimy bo nie chcemy widzieć, taka nasza natura...
Strony Poprzednia 1 … 72 73 74 75 76 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026