netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 743 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 334 335 336 337 338 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 776 do 21 840 z 26 310 ]

21 776 Ostatnio edytowany przez bags (2013-06-04 20:25:08)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
absum napisał/a:

Dzieli nas różnica pokoleń, tak mi się wydaje. Dlatego mówimy innymi językami i podawałam to jako powód nienormalnego podejścia do małżeństwa czy partnerstwa. O psychopatii i zaburzeniach psychicznych się nie "naczytałam". To mój zawód. Nie czytuję poradników i  uważam, że  robią czasem wiele złego. Zwłaszcza, kiedy dotyczą tak delikatnej materii jak miłość, związek. I dlatego pisałam, że jestem samotna i smutna. Bo on boi się dotyku. I jeszcze, odpowiadając na te słowa: "Twojemu partnerowi pomieszalo sie w glowie a wczeniej to na pewno byla sielanka sad" powiem, ze choroba psychiczna pojawia się czasem nagle. Bez wcześniejszych uchwytnych objawów. Tak było w tym przypadku. Po 11 latach dobrego wspólnego życia nagle załamanie psychiczne i pooooszło :-( pewnie w związku z andropauzą, ale jakie to ma znaczenie.

Świstak sie wyrolował sam, czy co???
Jak to dr Religa mówił, że "nie trzeba byc kardiologiem by wiedzieć, że sie choruje na serce". Ale takiej sciemy "pokoleniowej" spod pióra psychologa to jak świat światem qrde no, nie słyszałem. A z wieloma specami tej dziedziny miałem doczynienia od ponad ćwierć wieku.

21 777

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Absum sorry ale nie chce mi sie wierzyc, ze jestes psychologiem !!!
Gdybys byla psychologiem nie pisalabys ze autyzm pojawil sie nagle. Wiedzialabys tez, ze masz problem.
A tak to MY MAMY PROBLEM sad Mamy kochana jestesmy KKZB i staramy sie nad tym problemem pracowac !!!
A obrazasz sie jak mala dziewczynka sad Manipulujesz fochami - roznica pokolen - a ile Ty masz lat ?
My kochana nie wierzymy juz w bajki o Kopciuszku ani w druga polowke tongue Jestesmy caloscia i nie musimy sie juz "dwoic" ani "troic" !!!

Jeszcze jedno: To jest grupa wsparcia Absum !!! Jezeli tutaj zostaniesz to zrozumiesz co to znaczy GRUPA WSPARCIA !!!

Diabeł tkwi w szczegółach wink
Nie jesteśmy tutaj od wczoraj.
Nie ważne czy ktoś ma 20 czy 200 lat. Ważne ile dla siebie znaczy.

Nie napisałam, ze autyzm pojawił się nagle. Ani, że jest to ta jednostka chorobowa.To Twoja interpretacja. A to czy  Ci się chce wierzyć, czy nie, to Twój problem, który tu nie ma nic do rzeczy.  I nie manipuluję fochami, napisałam szczerze, że przykro odbieram te Wasze rozliczania moich słów. No i czy się to komu podoba, czy nie, to różnica pokoleń jest, była i będzie. W postrzeganiu świata i jego problemów. Ciekawi mnie, czy wasze Mamy tez są takie wyzwolone jak Wy ? Czy też rzeczywiście to świstak zawija te sreberka;-)) Lat mam dużo. I jednak w tym tkwi sedno.

21 778

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny,
proszę zróbcie coś ze mną. Jeden dzień nie widzę jm (zresztą sama zabroniłam mu przychodzić do czwartku) i już mam ochotę do niego dzwonić, bo czuję się jak narkoman. A tak naprawdę to związek z nim był do bani, okłamał mnie, wykorzystał. Ja chyba się boję tego, ze nie zasługuję na nic lepszego, że jestem do bani. Pewnie o to chodzi ;(

21 779

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Absum o co Ci chodzi ? Zwiazalas sie z kims kto ma autyzm i jako psycholog chyba wiesz duzo o autyzmie ?
O psychopatii tez ? To komu chcesz wciskac kity o sielance !!!!!!!!!!!!!!!!
Dyskusja z toba nie ma sensu bo klamiesz !!!
Piszesz o wieku a chocby z racji Twojego wieku i zawodu powinnas miec pojecie o tym, ze "dwie polowki" to bzdura i o tym, ze autysta nie stanie sie kochajcym czlowiekiem oraz, ze pomoc mozna jedynie tylko sobie !!!

Tak kochana jestesmy WYZWOLONE !!! Same sie wyzwolilysmy !!! Wyzwolilysmy sie z kajdan zalozonych sobie dobrowolnie !!!
A zyjesz w wolnym kraju Absum i mozesz robic co chcesz smile Chodzenie dobrowolne w kajdanach nie zabronione smile

21 780

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
stokrotka1978 napisał/a:

Dziewczyny,
proszę zróbcie coś ze mną. Jeden dzień nie widzę jm (zresztą sama zabroniłam mu przychodzić do czwartku) i już mam ochotę do niego dzwonić, bo czuję się jak narkoman. A tak naprawdę to związek z nim był do bani, okłamał mnie, wykorzystał. Ja chyba się boję tego, ze nie zasługuję na nic lepszego, że jestem do bani. Pewnie o to chodzi ;(

Czytalas juz cos z naszej biblioteki na stronie 570 ? Bylas juz na blogach ?
Wejdz na blog Ehdi i poczytaj !!! http://uzaleznienieodmilosci.blogspot.de/

21 781

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Absum
a ja się cieszę, że nie jesteś jedną z tych osób, która wchodzi tu raz, zgarnia książki, które jej wysyłamy, mówi, że przeczyta i nigdy więcej nie wraca

Przeraziłam się że to o mnie...

w ogóle od kilku dni wiele spraw wokół mnie przeraża ... może zaczynam myśleć, analizować i patrzeć na rzeczywistość mnie otaczającą w jaśniejszy sposób.

Zaczęłam czytać "Kobiety, które ... " ale natłok myśli i wspomnień kilku ostatnich dni zamazują obraz i nie dają oderwać od siebie myśli.

Mój terapeuta pytał mnie czy biorę na siebie odpowiedzialność za innych, innym razem spytał czy chcę być najważniejsza ... pytał o to już jakiś czas temu, wtedy oczywiście zaprzeczyłam bo bycie najważniejszą skojarzyłam z egoizmem i przemądrzałością w pierwszym odruchu dopiero teraz po pewnym czasie wróciło podświadomie to pytanie i ... głośno wypowiedziane - "tak chcę być najważniejsza" bo najważniejsza to kochana i uszczęśliwiana
Chyba głośne powiedzenie tego co czuję wywołało lawinę ... myśli i uczuć ... natłok przerażający natłok wniosków ... i wypowiedzianych słów ... wypowiedzianych w eter do tego konkretnego słuchacza ...

niby nic, a jednak w niedziele posprzeczaliśmy się o głupotę ... cóż o samochód i o to że coś się dzieje dlaczegoś ... a on nie słucha i znów to robi- mój samochód, jeżdżę nim codziennie od dwóch lat tylko ja, ja widzę, obserwuję i dochodzę do wniosków, ale on mężczyzna, samiec alfa nie znosi tego że mam rację albo mówię coś z czym on się nie zgadza i do tego się przy swoim upieram ... niby nie powiedział niczego strasznego- bo wiele razy słyszałam gorsze słowa ale tym razem zabolało i zobaczyłam jego słowa w innym świetle ...
rozpadłam się ... stałam w ganku domu jego matki i płakałam ... płakałam i nawet nie weszłam na górę ... spytała co się stało, odpowiedziałam jej że mam dość tego związku i odchodzę, nie wiem kiedy ale zbieram siły i odchodzę ... to co stało się później z jednej strony mnie oczyściło a z drugiej strony przeraziło ... powiedziałam tylko dziecku naszemu po którego pojechaliśmy że zostanie i wróci z tatą po obiedzie a ja będę czekała na nich w domu ubrałam buty wzięłam torebke i wyszłam ... nie założyłam sztucznego uśmiechu i nie udawałam że jest okej, nie zmuszałam się zostać tam tylko zwyczajnie wyszłam ... za plecami usłyszałam tylko, mamo ja nie wiem co się ostatnio z nią dzieje!!! i tupot M. jak leciał za mna do samochodu
- gdzie jedziesz
- do domu, nie chcę tu być
- wróć zjemy i pojedziemy
- nie chcę, chcę jechać do domu
- proszę, cię. co się z tobą dzieje
- nie mam już siły, nie chcę z tobą być już dłużej, nie mam już siły życ takim życiem
- chodzisz na terapie ale ona ci nie pomaga
- właśnie że mi pomaga
- jakos nie bardzo
- a właśnie że doskonale, dzięki niej widze jak spieprzone jest nasze zycie, jak bardzo jest mi źle tak żyć

otworzyłam drzwi od samochodu, położyła torebke na siedzeniu i poszłam na swoje miejsce- cóz zabral mi torebke
- bez dokumentów tez pojadę!!!!
- odpal samochód a spuszczę ci powietrze z kół, nie puszczę cię samej w takim stanie, poczekaj spakuje K i jedziemy do naszego domu
Patrzył na mnie jak płaczę na ulicy obok samochodu w taki sposób że żal mi się siebie zrobiło, bo w tym spojrzeniu, w tonie głosu nie było złości ,pogardy była troska i przerażenie ...

siedziałam w samochodzie na głos płakałam, tak długo płakałam aż kompletnie spłynął mi tusz z rzęs ... płakałam i płakałam a ten płacz był ... no właśnie jaki? oczyszczający, zamiast żalu jak zwykle czułam w sobie determinację ... siłę , przestałam kiedy przybiegł do samochodu mały ...

No i niestety ... z samochodem wyszło na moje ... ten cholerny doopek wsadził mimo moich sprzeciwów radio ... kłócił się, że jak zwykle przesadzam, że oczywiście mechanik ze mnie i w ogóle takie tam inne ... a ten cholerny samochód nie odpalił ... to zasrane radio znów rozładowało akumulator ... nie wiem czy dlatego, że byłam w takim stanie emocjonalnym czy zadziałały mechanizmy obronne wybuchnęłam bez słowa śmiechem ...  śmiałam się jak idiotka ... cóż to on musiał pchać a żeby było tego mało musiał przyznac mi rację ...

Przyjechaliśmy do domu i nie byłam w stanie nic zrobić łzy leciały mi jak strumienie , on podgrzał obiad a mi rosło w ustach

K pobiegł na podwórko a ja zaczęłam mówić ... nie walić pretensjami tylko mówić co czuję ... bez ogródek, rzeczowo i konkretnie
że wiele spraw dociera do mnie coraz jasniej
że rozpadłam się na milion kawałków i że nie dam sobie rady dłużej
że mam dość jego napadów złości
że każda kolejna sprzeczka, już  nawet nie kłotnia a sprzeczka zabija we mnie coś
że coraz trudniej jest mi się poskładać
że chcę być najwazniejsza a nie jestem
że potrzebuję miłości a on nie jest w stanie mi tego dać
że wiem że zmuszam go do miłości i nie dziwie się że on mi ucieka
że kiedy są sytuacje takie a takie ja się czuję tak i tak
że nie mam siły
że jestem rozczarowana tym co zrobiliśmy z naszym życiem
że tak bardzo pragnę jego czułości i miłości że jestem wciąż gotowa i wciąż zabiegam o seks bo to jedyna okazja na czułość i miłość
że nie mam siły ciągnąc tego sama
że mam dość że większość problemów spada na moja głowę
że to, że tamto ...
co czuje kiedy wypije bo przecież wie jak bardzo tego nie znoszę a jednak to robi
że już niczego od niego nie chcę,

i jeszcze więcej więcej ... nie płakałam


a on ... cóż ja o niebie on o chlebie ... ja mówiłam jedno on słyszał drugie ... patrzył w podłogę i nie wiem co myślał ... zabolało mnie kiedy powiedział mi w którymś momencie że jestem śmieszna ... jestem bo skoro mówię że chcę być najważniejsza a nie jestem, bo potrzebuję jego szacunku i miłości a dostaję tylko krytykę i poczucie że jestem nic warta, nie ważna i nie kochana, że daje cała siebie aż nie zostaje nic dla mnie samej a on atakuje mnie mówiąc że jestem śmieszna bo "a ty niby co robisz" ręce mi opadają ... siły uciekają i przeraża mnie że nie wiem co ja jeszcze tutaj robię przy kims dla kogo nie jestem warta zbyt wiele ... spytałam czego on oczekuje ode mnie , że ja jestem w stanie powiedzieć czego chcę i czego oczekuję niech on mi powie czego oczekuje i potrzebuje ode mnie ... nic nie powiedział

Przeraża mnie to co widzę ... to że od dwóch dni chodzi na paluszkach, przytula, mówi, jest taki jak tego od niego oczekuję, "głaska po głowie", wieczorem i rano dobiera się do mnie ... a ja ... ja nie cieszę się z tych jego gestów ... nie "skaczę pod niebo" nie daje się zmanipulować seksem

Przeraża mnie świadomość że przy nim nie uda mi się żyć tak jak tego pragnę

Przeraża mnie że zdałam sobie sprawę że zmiana jego zachowania jest chwilowa i wymuszona moim stanem psychicznym a nie chęcią stałej zmiany, bo n się nie zmieni

Przeraża mnie że prawdziwy spokój osiągnę dopiero kiedy się rozstaniemy

Przeraża mnie samotność ...

tak wiele mnie przeraża i tak silne mam w sobie mechanizmy obronne że za chwilę wyprę z siebie wspomnienie tego uczucia żeby cieszyc się jak dziecko z chwilowej zmiany jego zachowania

21 782

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

happy
tak przeglądałam. Książkę dwie głowy też nabyłam. Żle mi

21 783

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Stokrotka nie przegladaj tylko zacznij czytac !!!!!!!!!!!!
Wiem, ze Ci zle bo jestes jak narkoman na odwyku sad
Stokrotka zabierz sie za czytanie blogow. Pomoze. Daje slowo smile

21 784

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy
kuźwa mam robotę ogromną, nie mam kiedy czytać...kopnij mnie w dupę czymś, proszę...

21 785

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
simva napisał/a:

Przeraża mnie świadomość że przy nim nie uda mi się żyć tak jak tego pragnę

Przeraża mnie że zdałam sobie sprawę że zmiana jego zachowania jest chwilowa i wymuszona moim stanem psychicznym a nie chęcią stałej zmiany, bo n się nie zmieni

Przeraża mnie że prawdziwy spokój osiągnę dopiero kiedy się rozstaniemy

Przeraża mnie samotność ...

tak wiele mnie przeraża i tak silne mam w sobie mechanizmy obronne że za chwilę wyprę z siebie wspomnienie tego uczucia żeby cieszyc się jak dziecko z chwilowej zmiany jego zachowania

A nie powinnas sie przerazac, ze osiagnisz spokoj ? Samotnosc ? A teraz to nie jestes samotna ? Po rozstaniu nie jest sie samotnym tylko sama smile Ja w zwiazku bylam sama jak palec sad

Siadaj i rob liste co lubisz, o czym marzysz, co bys jeszcze chciala w zyciu osiagnac ?

I wdrukuj sobie to ostatnie zdanie smile "tak wiele mnie przeraża i tak silne mam w sobie mechanizmy obronne że za chwilę wyprę z siebie wspomnienie tego uczucia żeby cieszyc się jak dziecko z chwilowej zmiany jego zachowania"

Zabieraj sie tez do czytania smile

21 786

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
stokrotka1978 napisał/a:

Happy
kuźwa mam robotę ogromną, nie mam kiedy czytać...kopnij mnie w dupę czymś, proszę...

Motyla noga masz czas biadolic a na czytanie nie masz ?????????? tongue
Z roboty gowno wyjdzie tongue Poczytaj sobie godzinke a potem zobaczymy smile

21 787

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy
no nie wiem czy gówno, jak mnie wyleją to nie wiem za co utrzymam siebie i dzieci ;(.

21 788 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-04 22:01:25)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To Ty w pracy ?
Bo jak nie to dlaczego mialby Cie ktos wylac z pracy, ze czytasz cos godzinke w domu ?

21 789

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Absum o co Ci chodzi ? Zwiazalas sie z kims kto ma autyzm i jako psycholog chyba wiesz duzo o autyzmie ?
O psychopatii tez ? To komu chcesz wciskac kity o sielance !!!!!!!!!!!!!!!!
Dyskusja z toba nie ma sensu bo klamiesz !!!
Piszesz o wieku a chocby z racji Twojego wieku i zawodu powinnas miec pojecie o tym, ze "dwie polowki" to bzdura i o tym, ze autysta nie stanie sie kochajcym czlowiekiem oraz, ze pomoc mozna jedynie tylko sobie !!!

Tak kochana jestesmy WYZWOLONE !!! Same sie wyzwolilysmy !!! Wyzwolilysmy sie z kajdan zalozonych sobie dobrowolnie !!!
A zyjesz w wolnym kraju Absum i mozesz robic co chcesz smile Chodzenie dobrowolne w kajdanach nie zabronione smile

Czytaj ze zrozumieniem. Nie napisałam, że ma autyzm, bo to jest odrębna jednostka. Napisałam, że jednym z objawów jego choroby jest autyzm. Myślę, że opierasz  swoją wiedzę o definicję autyzmu, znalezioną w necie. Nie mamy więc o czym dyskutować.  Nigdzie też nie pisałam o sielance. To znów Twoja nadinterpretacja. Pisałam o normalnym i dobrym życiu.  Więc Twoje zarzucanie mi kłamstwa jest niegrzeczne i bezpodstawne. Nigdzie też nie pisałam, ze wierzę w te dwie połówki, wprost przeciwnie. Pisałam o tym, ze trzeba realnie patrzyć na związek z drugim człowiekiem i nie popadać w skrajności. Oczekiwanie na sielankę zawsze musi się skończyć niepowodzeniem. Ale współczuję  takiego "wyzwolenia", kiedy o miłości wie się tylko tyle, że dzięki niej ma być dobrze MNIE. No i życzę szczęścia. Nic tu po mnie. Nie nadążam za takim wyzwoleniem. Dla mnie miłość to cierpliwość. To oddanie. To chęć niesienia pomocy. To zrozumienie i dbałość o drugiego człowieka. Czyż nie takiej miłości kobiety z tego wątku oczekiwały  od swoich "nieudanych" partnerów ???   I wiesz co, te "wyzwolone" kobiety to te, które   nocami płaczą w poduszkę. I marzą o następnym związku. Więc kto tu kogo bajeruje .

21 790

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

chyba stałam się jakąś strachliwą przerażoną istotą big_smile przeczytałam swojego ostatniego posta i ... przeraziło mnie jak nie poskładane są moje wypowiedzi ... jak wiele literówek zrobiłam, bo pisze pod wpływem chwili emocji i nie czytam żeby nie zmieniac i nie wygładzać myśli...

wkurzyło mnie że nie zapisało  mi posta ... długiego szczerego kolejnego emocjonalnego posta na temat moich wątpliwości co do terapeuty i pytań jakie miałam w związku z terapią ...

21 791

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy
w domu w pracy, ale deadline jest nieważne gdzie się jest. Nieważne, ja podczytywałam blog-a, ja to wszystko wiem, zresztą mój psycholog mówi, że mentalnie to ja wszystko ogarniam, dobrze rozumuję itd., ale emocjonalna strona jest do d...

21 792

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
absum napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Absum o co Ci chodzi ? Zwiazalas sie z kims kto ma autyzm i jako psycholog chyba wiesz duzo o autyzmie ?
O psychopatii tez ? To komu chcesz wciskac kity o sielance !!!!!!!!!!!!!!!!
Dyskusja z toba nie ma sensu bo klamiesz !!!
Piszesz o wieku a chocby z racji Twojego wieku i zawodu powinnas miec pojecie o tym, ze "dwie polowki" to bzdura i o tym, ze autysta nie stanie sie kochajcym czlowiekiem oraz, ze pomoc mozna jedynie tylko sobie !!!

Tak kochana jestesmy WYZWOLONE !!! Same sie wyzwolilysmy !!! Wyzwolilysmy sie z kajdan zalozonych sobie dobrowolnie !!!
A zyjesz w wolnym kraju Absum i mozesz robic co chcesz smile Chodzenie dobrowolne w kajdanach nie zabronione smile

Czytaj ze zrozumieniem. Nie napisałam, że ma autyzm, bo to jest odrębna jednostka. Napisałam, że jednym z objawów jego choroby jest autyzm. Myślę, że opierasz  swoją wiedzę o definicję autyzmu, znalezioną w necie. Nie mamy więc o czym dyskutować.  Nigdzie też nie pisałam o sielance. To znów Twoja nadinterpretacja. Pisałam o normalnym i dobrym życiu.  Więc Twoje zarzucanie mi kłamstwa jest niegrzeczne i bezpodstawne. Nigdzie też nie pisałam, ze wierzę w te dwie połówki, wprost przeciwnie. Pisałam o tym, ze trzeba realnie patrzyć na związek z drugim człowiekiem i nie popadać w skrajności. Oczekiwanie na sielankę zawsze musi się skończyć niepowodzeniem. Ale współczuję  takiego "wyzwolenia", kiedy o miłości wie się tylko tyle, że dzięki niej ma być dobrze MNIE. No i życzę szczęścia. Nic tu po mnie. Nie nadążam za takim wyzwoleniem. Dla mnie miłość to cierpliwość. To oddanie. To chęć niesienia pomocy. To zrozumienie i dbałość o drugiego człowieka. Czyż nie takiej miłości kobiety z tego wątku oczekiwały  od swoich "nieudanych" partnerów ???   I wiesz co, te "wyzwolone" kobiety to te, które   nocami płaczą w poduszkę. I marzą o następnym związku. Więc kto tu kogo bajeruje .

Absum KLAMIESZ bo zadnym psychologiem nie jestes !!!!!!!!!!! Po co tu weszlas i klamiesz ?
Oczywiscie, ze marzymy o nastepnym zwiazku smile No i trafilas w sedno : Takiej milosci oczekiwalysmy od naszych "nieudanych" patrnerow sad Nieudanych a nie udanych dlatego sa ex partnerami tongue
Absum powodzenia smile

21 793

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
stokrotka1978 napisał/a:

Happy
w domu w pracy, ale deadline jest nieważne gdzie się jest. Nieważne, ja podczytywałam blog-a, ja to wszystko wiem, zresztą mój psycholog mówi, że mentalnie to ja wszystko ogarniam, dobrze rozumuję itd., ale emocjonalna strona jest do d...

Bo przez ten etap trzeba przejsc Stokrotko sad Inaczej sie nie da sad
Przeciez nie bede klamac smile 2-3 tygodnie a potem z gorki !!!!!!!!!!!!
Nie daj sie !!! Nie dzwon nie pisz !!! Za kazdy dzien wynagrodz sie czyms !!!
Innych rad nie mam sad Czarodziejskiej rozdzki tez nie tongue Ale zobacz ile nas juz wytrzymalo i zyje smile
Sily zycze !!!!

21 794

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
simva napisał/a:

chyba stałam się jakąś strachliwą przerażoną istotą big_smile przeczytałam swojego ostatniego posta i ... przeraziło mnie jak nie poskładane są moje wypowiedzi ... jak wiele literówek zrobiłam, bo pisze pod wpływem chwili emocji i nie czytam żeby nie zmieniac i nie wygładzać myśli...

wkurzyło mnie że nie zapisało  mi posta ... długiego szczerego kolejnego emocjonalnego posta na temat moich wątpliwości co do terapeuty i pytań jakie miałam w związku z terapią ...

No to napisz jeszcze raz smile

21 795

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
simva napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Absum
a ja się cieszę, że nie jesteś jedną z tych osób, która wchodzi tu raz, zgarnia książki, które jej wysyłamy, mówi, że przeczyta i nigdy więcej nie wraca

Przeraziłam się że to o mnie...

Jak widać, nie o tobie. smile

21 796 Ostatnio edytowany przez simva (2013-06-04 23:05:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

* edit więc pisze znów

dziewczyny korzystacie z terapii proszę powiedzcie mi proszę, podpowiedzcie może jak mam się zachować

- mam kłopot z zaufaniem, z nawiązywaniem bliskich relacji, mam kłopot bo nie czuje się najlepiej kiedy mam pozbyć się kontroli nad tym co wokół mnie- przyznałam się z reszta do tego i mam wrażenie że jest to tam wykorzystywane przeciwko mnie. Na tych spotkaniach nie mowie o tym co mnie meczy, na tematy na których mi zależy, na tematy które żyć mi nie dają ... mówię o drobnostkach i sprawach według mnie nie istotnych... Probowałam mówic o relacjach z domu rodzinnego, o moim niskim w związku z tym poczuciu wartości ale zostałam szybko uciszona i już więcej nie odezwałam się na ten temat. Boje się że kiedy powiem że chce mówić o tym i o tym co od kilku dni przerabiam sama w swojej głowie usłyszę znów że próbuje przejąć kontrole nad terapia, że odbieram mu jego rolę, że znów zahaczam a autoterapię ... No kurcze jak mam się zachować, jak mam mówić a może właśnie nie mam mówić o tym co według mnie istotne? dla mnie i dla dalszego rozwoju ...
jak mam się zachować żeby znów nie zostać sprowadzona do parteru i znów zacząć się zamykać

- no i jeszcze jeden kłopot - terapeuta to facet a ja mam kłopot z zaufaniem ... zaufaniem do ludzi w ogóle ... terapeuta zajeżdża mi freudyzmem i terapia dynamiczną ... bo terapeuta kłopot z zaufaniem i ciągłe potyczki intelektualne zrzuca na karb relacji damsko męskiej i mojej blokady w związku z doświadczeniami z ojcem i M. ... zajechał mi nawet nieświadomymi fantazjami seksualnymi na jego temat, że może się pojawiają i dlatego się zblokowałam... kiedy spytałam czy mam mu przynieść szminke i sukienke  żeby zrozumiał że to dla mnie relacja terapeuta pacjent a nie mężczyzna kobieta i nie interesuje mnie czy jest facetem ... zajechał mi kastracją odbieraniem mu męskości i próbą ośmieszenia go ...
pomijam fakt, że on jest dla mnie nawet podświadomie nie pociągający świadomie również - jest młody, niski, krępy, jego fryzura i broda i wąsy- nie takie kilku dniowe a kilkunastotygodniowe kojarzą mi się z kompletnie zaniedbanym facetem ... Jak mam się zachować kiedy wyjeżdża z relacją damsko meską , mam mu powiedzieć że co? że ani swiadomie ani podświadomie nie traktuje go jak faceta



Mam dylemat, chcę przejść przez terapię bo potrzebuje jej ... znalazłam terapie darmową, w miarę dostępną i bardzo mi zależy ale mam dylemat czy powinnam zostać u niego, czy moja niechęć i moje traktowanie go jako wroga i blokada którą we mnie wywołuje w końcu miną ... czy da się nawiązać prawidłową relację jeśli boje się odezwać i mówić o ważnym dla mnie żeby nie usłyszeć znów że kontroluję ... bo mam wrażenie że ostatnio mówiłam to co chciał usłyszeć a nie co czuję że jest najważniejsze

21 797 Ostatnio edytowany przez raki (2013-06-04 23:15:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
promyczekk77 napisał/a:

Jak to jest,że ktoś kocha i przestaje ? Przecież miłość nie ustaje.. prawdziwa nie ustaje prawda ? Czyli tak na prawdę nie kochali? Czy to z nami jest coś nie tak ? Jak pogodzić się z tym,że jego już nie będzie,nie ma nadziei,że wszędzie,gdzie będziemy,to bez niego,bo on jest z inną szczęściarą. Jak Wy sobie z tym radzicie ? Jak nie tęsknić ?

Prawda do odkrycia w dorosłym życiu: miłość, promyczku, się kończy. Ba... my też możemy przestać kochać. zdrowienie z kkzb to spotkanie ze sobą i z prawdą o świecie, życiu, sobie.

Odpowiedź na Twoje pytania - to zająć się sobą, nie nim.
Możliwe, że on nie jest toksyczny, a po prostu przestał kochać.

absum napisał/a:

Gdyby to było takie proste: przeczytasz, zrozumiesz i już wiesz co zrobić. I robisz. A to znów tylko bajka o śpiącej królewnie, obudzonej pocałunkiem ze snu. Pozdrawiam was dziewczyny i dodam jeszcze tylko, że według mnie życie musi się składać także z cierpienia. Bo takie po prostu bywa. Raz niesie szczęście, raz smutek i cierpienie. I tylko rzecz w tym, żeby nabrać właściwego dystansu i nie dać się zwariować. W żadną stronę.

Oj glupotki piszesz, taki wymówki i usprawiedliwienia by nie wziąć się za siebie (jak to czekanie na jego emeryturę...a potem na co). By coś wynieść z tych lektur, trzeba być gotowym i na odpowiednim etapie. Coś zrozumieć, przeczytać. To w końcu jak jest? Wytrzymasz, czy nie? Jego kłamiesz (stawiając sobie granice), czy siebie?
Ja tu byłam z 3 lata temu - weszłam i wyszłam, czytałam i siebie nie widziałam. Dziś jest inaczej. Widać wtedy nie byłam jeszcze na dnie. Gdzie Ty jesteś?

Cierpienie owszem, ale jeśli je sami wybieramy, to głupota.

Czasem smutek ogarnia cię tak, że musisz to z siebie wyrzucić. Wtedy samotność okazuje się, że to taka "norma". Wtedy cierpisz mniej. Na szczęście cierpienie ma tę istotną cechę, że dopada nas co jakiś czas, a potem przycicha i daje żyć ;-)

A u nas ja jednak widzę wychodzenie z cierpienia, pełno radości i optymizmu. Ba... u wielu to już TRWA. Jasne, że w życiu są chwile i rzeczy trudne, smutne, ale to epizody. Radość nie jest epizodem, to jest norma. smile

Z dalszych wypowiedzi widzę, że uparcie stoisz przy swoim staniu. ok. To też jest w porządku.
P.S. Racja, samo odejście ze związku, w niczym nie pomoże. Ba, nawet ze związku odchodzi nie trzeba, by zająć się sobą.
P.S.2 Pokolenia tu są reprezentowane wszystkie, więc bym tej wymówki wobec nas nie stosowała. A moja mama jest bardzo wyzwoloną (zdrowo, chyba źle rozumiesz to słowo) kobietą i przykładem dla mnie skutecznych zmian w życiu i dbania o siebie po latach tkwienia w g... (ba właśnie nie przez odejście, dla jasności).
Najpierw dowiedz się o nas więcej.
P.S.3 Nie płaczę w ogóle w poduszkę. Śpię spokojnie. Moje marzenia nie sprowadzają się do faceta, satysfakcję mi przynosi wiele innych kontaktów i relacji. To skakanie z związku z wiązek mam za sobą, co nie znaczy, że teraz jest zatrzaśnięta na zawsze w byciu samej.

zofia282 napisał/a:

Podobnie jest z anorektyczkami.

Z anorektyczkami jest jednak inaczej. To bardzo poważna, zresztą o innym podłożu niż brak samoakceptacji. Ale wiem o co Ci chodzi i masz rację.

Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Bo ja się bałam odezwać zawsze, że mi z czymś źle, że mam problemy, że to, że tamto.

A kto sie nie bal Zabko sad My silaczki mamy problemy ? Mamy i przez milczenie o nich ich nie rozwiazemy sad
Bylam mistrzynia milczenia i gry aktorskiej sad

Kochane mowcie co boli na poczatku, bo jak sie zajdzie "za daleko" i schowa sie do mysiej dziury do dupa czarna !!!!
Wstyd to krasc i z baby spasc tongue

taaa... i przeczekać i zaakceptować i udawać, że nie boli itp. itd. zrezygnować w siebie w imię... różnych rzeczy, w tym tych na m.

simva napisał/a:

chyba stałam się jakąś strachliwą przerażoną istotą big_smile przeczytałam swojego ostatniego posta i ... przeraziło mnie jak nie poskładane są moje wypowiedzi ... jak wiele literówek zrobiłam, bo pisze pod wpływem chwili emocji i nie czytam żeby nie zmieniać i nie wygładzać myśli...

A za miesiąc jak Ci się będzie siebie czytało... Dobrze przyjrzeć się sobie z boku. My Cię widzimy tak, jak Ty się przed chwilą zobaczyłaś. Dlatego nie dziw się, że czasem "krzyczymy". Przytulam.

stokrotka napisał/a:

w domu w pracy, ale deadline jest nieważne gdzie się jest. Nieważne, ja podczytywałam blog-a, ja to wszystko wiem, zresztą mój psycholog mówi, że mentalnie to ja wszystko ogarniam, dobrze rozumuję itd., ale emocjonalna strona jest do d...

Z emocjami to niestety dużej się trzeba użerać. Ale to te 4 etapy... teraz Twój rozum już widzi, że robisz, źle. To BAAARDZO DUŻO. Przejście z jedynki do dwójki jest najtrudniejsze (masz to za sobą), jak podejmiesz pracę, będzie tylko z górki i zacznie się walka o świadomie dbanie o siebie.

simva
Zaufanie w terapii to podstawa.
W tym do kompetencji terapeuty. Inaczej z tego nici.

21 798 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-06-05 13:17:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Absum weszlas na forum bo szukalas zrozumienia i akceptacji ?

Skopiowalam fragmentu Twojego pierwszego postu

"(...) drugi partner, sielanka przez kilka lat , a potem jego pogłębiająca się chwiejność psychiczna i psychopatia, która się pogłębia z dnia na dzień. Huśtawka nastrojów, ciągłe porzucanie domu przez niego, powroty, porzucenie przez niego pracy, nie podjęcie leczenia / bo przecież "on jest normalny, a wy wszyscy chorzy"/, ciągła krytyka mnie przez niego, wrogość do mnie i do mojej rodziny / nawet w Wielkanoc nie usiadł z nami przy stole /. 

Moje obecna życie to jeden wielki ból.
Brak miłości, samotność, chandryczenie się z matką, dom na głowie, praca ponad siły, brak pomocy ze strony partnera.
A we mnie zero zdrowego egoizmu.
Cały czas wszystko dla innych, nic dla siebie. I jakieś nienormalne przekonanie, że tak należy. Że trzeba dawać. Pomagać. Poświęcać się. Kosztem siebie samej. Po prostu wychowano mnie w dzieciństwie na ofiarę, nie na "kata".

Dzisiaj znów mój partner pakuje walizki. Znów mnie opuszcza, bo ponoć żyć się z nami nie da, a ja znów nie będę spać po nocach rozmyślając co się z nim dzieje i czy nie popełnił samobójstwa.
Powie ktoś: trzeba żeby się leczył. Ano wiem. Ale nasze prawo nie pozwala leczyć wbrew woli chorego.
Kocham cierpiąc i nie mając z tej miłości nic dla siebie dobrego. I jestem już tak bardzo zmęczona życiem, że czasem myślę, że wolałabym nie żyć :-( "

Absum pomoz sobie !!! Nie uciekaj od prawdy, ktora sama napisalas !!! Prawda boli ale wyzwala !!!

21 799 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-06-05 07:49:25)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wow! Zofia Fantastycznie! smile
Mnie to już chyba u ciebie nic zadziwi wink
Podziwiam, za całokształt smile

****************************
Absum
Miałam dobre intencje pisząc do ciebie. Nie ironizowałam.
Twoja postawa: " nie chcę, nie mam czasu i ochoty" trochę zniechęciła mnie do dalszej dyskusji z tobą.
Piszesz, że jesteś przeciwna "doradzaniu". W doradzaniu innym nie ma nic złego, bo każdy z nas jest wolny [wyzwolony; mentalnie] i może sam decydować o swoim życiu. Każdy z nas ma wybór, może zgodzić się z czyjąś radą lub nie.
O tym wszystkim jest napisane w poradnikach.

21 800

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

i to z przesiadkami w Niemczech.

Gdzie ? w Fra ?

Do USA w Monachium a w drodze powrotnej Frankfurt smile.

21 801

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Wow! Zofia Fantastycznie! smile
Mnie to już chyba u ciebie nic zadziwi wink
Podziwiam, za całokształt smile

****************************
Absum
Miałam dobre intencje pisząc do ciebie. Nie ironizowałam.
Twoja postawa: " nie chcę, nie mam czasu i ochoty" trochę zniechęciła mnie do dalszej dyskusji z tobą.
Piszesz, że jesteś przeciwna "doradzaniu". W doradzaniu innym nie ma nic złego, bo każdy z nas jest wolny [wyzwolony; mentalnie] i może sam decydować o swoim życiu. Każdy z nas ma wybór, może zgodzić się z czyjąś radą lub nie.
O tym wszystkim jest napisane w poradnikach.

Myślę, że wiesz też, że w sytuacjach, które dotyczą tak ważnych posunięć życiowych, wpada się ze skrajności w skrajność. Raz się ma dość, potem znów jest ok, potem znowu dół. I pewnie nie ja jedna jestem niekonsekwentna i zaprzeczam sama sobie i oczywistym faktom. Nie jest mi w życiu najszczęśliwiej, przyznałam Wam rację, że należałoby to zmienić, przyznałam się, że boje się samotności na tzw "późną starość", a to też ma wielkie znaczenie, przyznałam, że dokładnie wiem jak należałoby postąpić , ale teoria sobie, a życie sobie. Pisałam tu po to, żeby w sobie przepracować temat, ale niektóre posty mnie po prostu zniechęciły. Nie chcę się narażać na jakieś zarzuty o kłamstwie, o udawaniu, o niekonsekwencji i wyśmiewanie mojej postawy. Mam prawo do niej, mam prawo mieć - przynajmniej na razie - takie poglądy, bo w moim wieku niełatwo podejmuje się decyzje o pozostaniu samej. Na starość już się niestety myśli o tej przysłowiowej szklance wody, której nie będzie miał kto podać.  Ma się też więcej w sobie wyrozumiałości i skłonności do wybaczania. Ale czy za taką postawę  ma ktoś prawo stawiać mi wyłącznie zarzuty? Posadzać o kłamstwo ?  I narażać na impertynencje? Chyba niekoniecznie. Nie lubię agresji pod żadną postacią i uważam, że ona jest wynikiem frustracji, a więc nie do końca  zrealizowania siebie. Oczywiście to o płakaniu w poduszkę było zamierzoną złośliwością z mojej strony, choć wiem, że tak jest i nie ma co temu zaprzeczać. Każdy chce być kochany i szczęśliwy. Szanuję Wasze wybory i podziwiam je. Ja taka być nie umiem i tylko po to, żeby się niejako usprawiedliwić pisałam o realiach w jakich się kształtował mój światopogląd. Co do rad, to nadal uważam, że niosą w sobie niebezpieczeństwo wpływu wbrew czyjemuś wewnętrznemu przekonaniu. Bo to nie jest tak, że bierzemy z nich to, co sami chcemy. One popychają nas do czynu. A ten czyn powinno się podejmować całkowicie samodzielnie. Chciałam tu rozmawiać, a nie odpowiadać na ataki i zarzuty. Bo wsparcie nie na tym polega. Oczywiście przepraszam, że piszę to do Ciebie, bo nie od Ciebie doznałam przykrości. Mam takie przekonanie, że niektóre z kobiet tutaj piszących  przejawiają takie zachowania, których nie akceptowały u swoich partnerów, a które teraz przyjęły jako własną broń. Ale czy tędy prowadzi droga do uładzania tego świata ? Tłumaczenie, że ktoś inaczej nie potrafi, jak tylko walnąć obuchem w łeb mnie nie przekonuje. Ja nie oczekiwałam walenia w łeb. Pisałam o tym wyraźnie. Weszłam, aby rozmawiać , może też z samą sobą, a nie składać deklaracji bez pokrycia. Pozdrawiam Cię.

21 802 Ostatnio edytowany przez Liv4 (2013-06-05 11:10:56)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

smile dziś czuję się ciut lepiej. Przeczytałam wczoraj co napisałyście Zabko, Zofio, Hm i się poryczałam jak bóbr.  Co spojrzałam na stronę to w ryk. Przestałam się czuć sama smile Musiałam się szybko ogarnąć bo szykowałam się do pracy, a najchętniej weszłabym pod kołdrę.
Czasem niewiele trzeba, by zyskać troche sił.  Poszłam do pracy z nastawieniem olewczym acz odpowiedzialnym. Postanowiłam wykonywać swoja pracę najlepiej jak umiem, a gdyby coś wstaję, wychodzę i nie wracam. Taka obronna obojętność. Pomogło smile Nawet pośmiałam się jawnie przy szefowej z dziewczynami. Wydaje mi się, że szefowa domysla się co może mi chodzić po głowie w związku z pracą tam a nowych kandydatów brak.
W sobotę pójde sie odstresować, spotkać z ludźmi. Sam dom i praca nie wystarczą, trzeba odbudować siły.
Zabko właśnie o ten meldunek mi chodziło- mieć swój adres. Mnie nie chodziło o mieszkanie ale o przynależność (?) jakkolwiek to brzmi. Pozbawiona stałego adresu poczułam się jak bezdomna i niczym mała dziewczynka- niczyja. Niedowierzanie, wspomnienia i ostateczne poczucie porzucenia.  Dopatruję się w tym wszystkim czegoś dobrego..paradoksalnie ,jedyne co przychodzi mi do głowy, to  całkowite odcięcie się od tamtej ,,przeszłości'' Nie umiem ubrać teraz w słowa o co mi chodzi dokładnie.
Walczę o siebie, czasem tylko sił brak. No i to moje zamykanie się. Mówić..rzadko mówię, rzadko pokazuję. Maska siłaczki sad prawda. Wiekszość uważa że jest mi dobrze jak pączusiowi w masełku. Stać mnie na wynajęcie mieszkania, nie ma chłopa, więc ma spokój, dzieci i ja sama jakoś ubrane, usmiechnięte, jakie ja mogę mieć problemy. Nawet ja sama myślę, że nie mam problemów, serio. A gdy ktoś bardziej obeznany w sytuacji mówi mi, że jestem silna, dzielna, bo inny na moim miejscu by sie zalamał, nie podołał, to ja patrzę szeroko otwartymi oczami i sie dziwię..no bo co w tym trudnego .. ale gdy pomyślę o tym co było jeszcze niedawno..brr nie wiem jak to przeszłam, chyba na prawdę nie zdawałam sobie sprawy smile  Umniejszam, cały czas umniejszam. W tej chwili też już pojawia się myslenie, że przesadzam. 
Mówicie żeby wstać?  a ja się przekomarzę.. ja chcę leżeć.. ale w słoneczny dzień, w cieniu drzew z poczuciem że jest mi zwyczajnie dobrze smile (nie na pięć minut)  Zjednoczenie z naturą. Polecę już zanim głupotki zacznę pisać.
Dziekuję kochane.

Sama siebie oszukuję. Lepiej? Co jest lepiej, bo ,,olałam'' na pięć minut? Guzik prawda. Sorki. Mam czas rozklejania. Nie umiem być sobą z całą szczerością głównie wobec samej siebie. Tematu na przemyślenie kilka stronic do przodu nie odrobiłam.
Mam nadzieję, że nie myslicie że chcę wzbudzać współczucie. Serio nie. Chcę dojść do wiedzy mi potrzebnej. I tak, chciałabym żeby ktoś wyciągnął ku mnie rękę. Najwidoczniej temat małej dziewczynki nie przepracowany, a tu z dorosłością trzeba sobie dać sobie radę smile Mam burzę mózgu.

21 803

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Wow! Zofia Fantastycznie! smile
Mnie to już chyba u ciebie nic zadziwi wink
Podziwiam, za całokształt smile

****************************
Absum
Miałam dobre intencje pisząc do ciebie. Nie ironizowałam.
Twoja postawa: " nie chcę, nie mam czasu i ochoty" trochę zniechęciła mnie do dalszej dyskusji z tobą.
Piszesz, że jesteś przeciwna "doradzaniu". W doradzaniu innym nie ma nic złego, bo każdy z nas jest wolny [wyzwolony; mentalnie] i może sam decydować o swoim życiu. Każdy z nas ma wybór, może zgodzić się z czyjąś radą lub nie.
O tym wszystkim jest napisane w poradnikach.

Anstawia spoko smile Ja tylko znowu jestem pełną energii kobietą. Tyle lat życia "przespałam"......zawierzając eksowi, co w rezultacie było uwieszeniem się, z tęsknym czekaniem na moc cudów, które obiecywał i które spełniały się w namiastce lub wcale się nie spełniały. Obudziłam się i wzięłam życie w swoje w ręce. I miło jest samej o sobie decydować i miło jest unikać błędów a raczej wiedzieć, mieć wybór i zabiegać by złe konsekwencje działań były znikome lub by nie było ich wcale. Przewartościowałam swoje myślenie i życie. Znowu mam chęć (:)), zapał, apetyt na życie smile. I nie robię nic "na wariata". Wszystko jest przemyślane, rozważone. Biorę "za" i "przeciw" i decyduję będąc świadoma i decyzji, i jej konsekwencji. To dla mnie ważne po nieroztropnych działaniach eksa. Ooooojjjj ! dostałam ja szkołę życia i wyciągnęłam wnioski smile.

TAk czytam wypowiedzi nowych kobiet i mam przemyślenia, wnioski. Weszłam tu nie mając pojęcia, że jestem kkzb i sama sobie pieprzę życie i dzieciom. Nie rozumiałam, że ja jestem winna za swoje kłopotliwe i nieudane życie. Zawiniłam godzeniem się ......godzeniem na każdą podłość. Nie rozumiałam, że ja także jestem odpowiedzialna. Tak łatwo było powiedzieć "on zawinił", tak trudno przyznać, że moja wina jest także ogromna. Nie zadłużałam rodziny, ale jednak wybaczałam mu kolejne zadłużanie. Nie zdradzałam, ale godziłam się na jego zdrady (wybaczanie). CZy nie jest to moim grzechem ? Jest i to ogromnym !!!!!
Kkzb.......dopatrzyłam się w sobie tych cech. Moc empatii, okłamywanie siebie i innych (żem szczęśliwa), branie wszystkiego na swoje ramiona a raczej ramionka, idealizowanie partnera, rezygnacja całkowita z siebie - no wypisz wymaluj ja i niełatwo było SOBIE powiedzieć : jesteś jak dziecko, bezradna, bezwolna, byle jaka i z tego powodu nieszczęśliwa. Właściwie to szokiem było uzmysłowienie sobie tego. SZokiem też była świadomość, że jestem odpowiedzialna za całokształt. Bo ja to kto ? Królewna, która czeka aż jej królewicz uściele jej życie różami. No obiecywał, że uściele a ja z rosnącym rozgoryczeniem czekałam na drogę która tymi różami nie chciała być usłana. Stąpałam po cierniach (kolcach smile), szłam w za nim w milczeniu po tych cierniach, wypatrując płatków róż. Wiedziałam przecież..... powinnam sobie zdawać sprawę, że cudów nie ma. Miałam tego namacalne dowody, ale sprzedawałam się za uczucia jakie mi okazywał i obiecanki. Tak sprzedawałam się sad . Byłam gotowa wszystko znieść, bo czekała mnie nagroda - jego czułe słowa, czułe gesty i opowieści jak to będzie cudownie (będzie już za chwilę). W tym był mistrzem ! ..... a ja pazerna byłam, łasa na całą gamę czułości ( nie mylić z seksem) i słów/wizji. No nie widziałam swojej winy!!!!!!!!
Też oczekiwałam, że każdy powie "jakaś ty biedna". Byłam biedna, ale na własne życzenie. Byłam też odpowiedzialna za tę biedę. Trudno mi było to zaakceptować, pogodzić się z tym.
Za nim dojrzałam do decyzji o rozstaniu, walczyłam ze sobą i innymi o dobre imię męża. Broniłam, usprawiedliwiałam, oszukując się przy tym bezlitośnie. Wmawiałam sobie, że cały świat się sprzysiągł przeciwko niemu. On dobry, on cacy, taki kochany, wspaniały, dobry człowiek a przecież wiedziałam, no miałam dowody jego bycia nie fer. Wypierałam !!!!!!! wypierałam wszystko co złe, ze swej świadomości.
Jeszcze trzy lata przed rozstaniem ....... nie, nie byłam szczęśliwa, ale w zamian za dobre traktowanie (czytaj czułe słówka/gesty) gotowa byłam znieść wszystko. Zmieniło się gdy przestał być czuły. No na męża chama to ja się godzić nie mogłam. Mogłam na oszusta (zdrady różnego rodzaju), ale nie na chama !!!!! big_smile big_smile big_smile No czyż to nie chore ? 

Absum wyciągaj wnioski. Nie słuchaj porad tylko wnioski wyciągaj z historii życia innych. Masz swój rozum ! korzystaj z niego. Może dopatrzysz się jakiej patologii w swoim związku i wyjścia , dobrego wyjścia I powtórzę za mądrą Wielokropek (Wielokropku !!!!! serdecznie Cię pozdrawiam smile !!! ) , szczęście jest możliwe, ale nieobowiązkowe.

21 804

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Na pojawiające się co i rusz w różnych postach, w mniej lub bardziej zawoalowanej formie, pytanie "Czy można być do końca swego życia kobietą kochającą za bardzo?", odpowiadam TAK, MOŻNA NIĄ BYĆ. Każda z nas ma wolną wolę. Każda z nas decyduje o sobie, o swym życiu. Wiem też doskonale, że wybierając taką rolę, ma się z niej (wbrew pozorom) bardzo wymierne profity. Wiem też, że grając taką rolę, bardzo trudno jest uświadomić sobie, że można żyć inaczej. Wiem też, jak silny jest wówczas system zaprzeczeń. Wiem też, że można ten misterny system zniszczyć. Wiem też, że zaprzestanie bycie kkzb nie musi wiązać się z zakończeniem związku. I można to zrobić niezależnie od wieku. Można. Nie trzeba.

Zofio282, serdecznie dziękuję i za pamięć o mnie, i za pozdrowienia. smile

21 805 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-05 11:30:44)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
absum napisał/a:

Chciałam tu rozmawiać, a nie odpowiadać na ataki i zarzuty. Bo wsparcie nie na tym polega.  Ja nie oczekiwałam walenia w łeb. Pisałam o tym wyraźnie. Weszłam, aby rozmawiać , może też z samą sobą, a nie składać deklaracji bez pokrycia.

Absum dostalas obuchem w leb ?
Chcesz rozmawiac ? Przeciez nikt Ci nie zabrania rozmawiac ? A ze nie mowimy "Twoim jezykiem" to juz problem ?
Nikt Ci nie kazal skladac deklaracji !!!
Wspierac mozna na rozne sposoby Absum. Ja nie potrafie glaskac po glowie jak ktos sobie kuku chce robic sad
No i odzywa sie jeszcze we mnie KKZB - bo zamiast olac to chcialybym jakos pomoc !!! Wiem, ze nic na sile ale jak sama juz pisalas teoria teoria a pryktyka praktyka.

Absum dla wyjasnienia o posadzenie Cie o klamstwo: ja posadzam Cie oklamstwo, bo nie wierze, ze jestes psychologiem albo, ze masz cos wspolnego z psychologia !!!!

A czy klamiesz w stosunku do innych spraw to juz sama chyba wiesz jak to jest !!!

21 806 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-05 11:15:34)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

"czy można być do końca swego życia kobietą kochającą za bardzo?", odpowiadam TAK, MOŻNA NIĄ BYĆ.

KKZB bedziemy jak nic w tym kierunku nie zrobimy sad Jednak wydaje mi sie na dzien dzisiejszy (za jakis czas moge zmienic zdanie), ze o tym problemie bedziemy musialy pamietac do konca zycia !!!

21 807

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Cierpię rok, pocierpię i jeszcze kilka miesięcy.
Odeszłam od M i się z nim rozwiodłam big_smile

Eeee - nie pocierpisz, tylko konsekwentnie pozamykasz wszystkie sprawy wink I zapamiętasz na dłuuuuuugo smile smile smile Nie? smile

Ja się tak zastanawiam.... Uśmiechnęłam się, że ja to się rozwiodłam dobrych kilka miesięcy temu, tylko odeszłam dopiero teraz wink wink wink

21 808

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
bags napisał/a:

Norma ma to do siebie w zwiazku, ze cierpimy na własne życzenie, a nie z powodu widzimisię partnera. Ciezko to zmienic, bo łatwiej za męki i bole obwiniać wszystkich dookoła, byle tylko nie tknac siebie.

Co prawda to prawda smile Tylko do tej prawdy trzeba dojrzec !!! Dojrzales Bagsiu smile

No ja sobie będę chyba wieszać na ścianie z boazerią te ważniejsze stwierdzenia.
I spokojnie możecie wszyscy ich mieć mnóstwo, bo ja pół chałupy w tych deskach mam - przynajmniej będę mogła bez mrugania na te ściany patrzeć wink

21 809

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

smile Chcę dojść do wiedzy mi potrzebnej. I tak, chciałabym żeby ktoś wyciągnął ku mnie rękę. Najwidoczniej temat małej dziewczynki nie przepracowany, a tu z dorosłością trzeba sobie dać sobie radę smile Mam burzę mózgu.

Liv masz burze w mozgu ? To dobrze smile Po burzy zawsze swieci slonce smile
Przeciez wyciagamy rece Liv smile Nawet dorosle kobiety maja ciezsze dnie tongue
Buziaki i marsz na spacer !!! Poszukaj motyli smile

21 810

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

i to z przesiadkami w Niemczech.

Gdzie ? w Fra ?

Do USA w Monachium a w drodze powrotnej Frankfurt smile.

No to chyba u mnie sie spotkamy smile Jak dlugo bedziesz czekac na lotnisku ? Bo jak dlugo to ja z Toba poczekam smile

21 811

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

No to mamy rewolucję Żabko.
Ładnie go ustawiłaś smile


"bo przecież nie jest jeszcze tak źle"

Nie wiem, HM , czy ustawiłam bo to stworzenie wredne straszliwie krótką pamięć ma i tu absolutnie nie da się nawet wpoić przez powtarzanie doświadczeń, niestety wink To ja muszę sobie wpoić, że ma się nie denerować ciągłym przypominaniem i powtarzaniem, jak do głazu (a głaz ni razu) wink

Absum
Wiesz, przetrzepałabym siebie samą za powtarzanie przez całe 40 letnie życie, że "nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej", "inni są w gorszej sytuacji" itp stwierdzeń, które doprowadziły mnie do braku własnego JA! Nie, nieprawda - to mnie jest w danej chwili najgorzej, dzieje się mi tragedia, mam reagować natychmiast i dla swojego dobra. A nie zgadzać się na krzywdzenie, cierpienia, na znęcanie się nade mną. Bo taka zgoda, to takie "autoznęcanie się", robienie sobie samemu krzywdy w imię wyższych, dla nikogo nie widocznych celów, których się do jaśnistej - osiągnąć nie da!

Ile razy będziesz przesuwać własne dno jeszcze niżej????
Ile będziesz pogłębiać tego doła sama???
Bo tak łatwiej, niż zakasać rękawy i zabrać się za siebie samego? Za swoją równowagę?

Ja sobie co najwyżej mogę powiedzieć:  Jest źle? To się bierz do roboty, bo samo się nie zrobi i nie wyjaśni, nie przejaśni, nie poskłada tak, by mnie dawało uśmiech na twarzy. Ale już do przodu!!!! Choćby o milimetr, ale każdego dnia smile

21 812

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
absum napisał/a:
zofia282 napisał/a:

.....chodzi o nasze myślenie. Można być atrakcyjną i koszmarem dla samej siebie i odwrotnie. To nasza psychika, zwichrowanie jej każe myśleć o nas źle, ale da się to naprawić. Da się patrzeć z optymizmem na życie....a mamy je tylko jedno i od nas zależy w jakim nastroju je przeżyjemy. Można umartwiać się i cierpieć za wszystkie grzechy świata a można przeżyć je w zgodzie ze sobą i uśmiechu. I wybór należy do nas !!!!!!!!!!!

Nie wiem, czy znów nie namieszam  z cytowaniem, bo przy skracaniu cytowanego posta dziwne się dzieją mi rzeczy ;-))  A chcę się wypowiedzieć na temat kilku spostrzeżeń. Cytat powyższy uzupełniłabym o jeszcze jedno zdanie. Przeżywanie  życia w zgodzie ze sobą i z uśmiechem wcale nie wyklucza obecności w nim cierpienia. I nie jest to masochizm, tylko raczej umiejętność godzenia się z losem i przystosowania się do różnych / powtórzę: różnych / sytuacji, jakie to życie nam niesie. W tym sensie żyje się wówczas w zgodzie ze sobą i uśmiechem. Weszłam w ten wątek w chwili załamania, przecież każdemu zdarza się wpadać w dół i zbyt emocjonalnie opisałam swoje życie. Myślałam też, że tu można po prostu pisać, bez składania jakichkolwiek deklaracji. Pytanie czy chcę coś zmienić w swoim życiu czy nie, spowodowało, że poczułam się jak postawiona pod ścianę. Nie wiem, czy chcę, bo tak naprawdę nigdy się nie ma takiej pewności, zwykle to wszystko jest kwestią skumulowania emocji i wybuchu, rzadziej - przemyślanej decyzji. Nie brak mi też odwagi, to z mojej inicjatywy zakończyłam swoje małżeństwo po wielu latach wspólnego życia. Ale czy spowodowało to, że stałam się szczęśliwa ? No nie do końca, bo każdy związek / no prawie każdy / wypala się po jakimś czasie i partnerzy zaczynają żyć obok, a nie razem. Tak też stało się z moim obecnym partnerem. Ale tylko z tej przyczyny, że nie śpiewam na górnym C mam po 15 latach wspólnego życia wyrzucić człowieka na ulicę ? Zwłaszcza, kiedy  mu się w głowie coś popsuło? To nie zepsuta lalka, tylko tak samo nieszczęśliwy człowiek. A na poradniki nie mam czasu. Ani też chęci. Wolę w tym czasie poczytać coś innego. Jestem przeciwnikiem doradzania. To tak, jakby alkoholikowi dać do poczytania książkę jak skończyć z piciem. Czy wiedza o skutkach i mechanizmach nałogu wyrwie go z niego wbrew jego woli ? Nie. Każdy swoje decyzje musi podejmować sam. "Chcąc mnie sądzić, nie ze mną trzeba być, ale we mnie" /genialny AM/. No i na koniec: nie oczekiwałam, że ktoś się tu ze mną będzie użalał, bo sama się nad sobą nie użalam. I nie po to tu weszłam. Ale jeśli tutaj musi być albo/albo, to pewnie źle zrozumiałam intencje tego wątku. Niemniej jednak nadal będę tu zaglądać, żeby po prostu rozmawiać. Pozdrawiam :-)

Niemniej zaglądaj wink I pisz smile
Absum, chyba najwięcej problemó w życiu przysparza nam nawet mała myśl, że moglibyśmy o siebie zawalczyć, o swój uśmiech, o swoją równowagę, o swoje zadowolenie.
Albo inaczej - my sobie wmawiamy, że o to walczymy, ale priorytet jest wciąż ustawiony na kimś innym:
"To nie zepsuta lalka, tylko tak samo nieszczęśliwy człowiek. "

Nigdy na sobie.
Nie bardzo chce mi się odszukiwać, co ja mówiłam o fakcie że mieszkamy razem, o powodach ani tego, do czego to doprowadziło. Po co - skoro wiem, że postępowałam w zgodzie z Twoim powyższym zdaniem? smile wink

Absum, mimochodem pisząc w publicznym miejscu - możesz powodować dyskusję na skutek faktu, że tu nikt nie ignoruje wypowiedzi innych, tylko wyraża swoje zdanie. Może jeśli nie chcesz pytań czy dyskusji na Twój temat, to zapowiedz nam, że chcesz mieć wśród nas tylko możliwość wyrażenia swoich myśli i prosisz o niereagowanie? Uszanujemy przecież?

21 813

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Wiesz, przetrzepałabym siebie samą za powtarzanie przez całe 40 letnie życie, że "nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej"

No a ja powtarzam jak mantre: Nigdy nie jest tak zle aby nie moglo byc lepiej tongue
No nawiedzona jakas jestem tongue

21 814

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Cierpię rok, pocierpię i jeszcze kilka miesięcy.
Odeszłam od M i się z nim rozwiodłam big_smile

Eeee - nie pocierpisz, tylko konsekwentnie pozamykasz wszystkie sprawy wink I zapamiętasz na dłuuuuuugo smile smile smile Nie? smile

Ja się tak zastanawiam.... Uśmiechnęłam się, że ja to się rozwiodłam dobrych kilka miesięcy temu, tylko odeszłam dopiero teraz wink wink wink

Wyrzuciłam M z domu.
Rozwiodłam się.
Po przeczytaniu dzisiejszego postu Zofii wiem, że jeszcze nie odeszłam...

Tak, konsekwentnie pozamykam swoje sprawy.

21 815

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Liv4 napisał/a:

smile Chcę dojść do wiedzy mi potrzebnej. I tak, chciałabym żeby ktoś wyciągnął ku mnie rękę. Najwidoczniej temat małej dziewczynki nie przepracowany, a tu z dorosłością trzeba sobie dać sobie radę smile Mam burzę mózgu.

Liv masz burze w mozgu ? To dobrze smile Po burzy zawsze swieci slonce smile
Przeciez wyciagamy rece Liv smile Nawet dorosle kobiety maja ciezsze dnie tongue
Buziaki i marsz na spacer !!! Poszukaj motyli smile

Nie ma motyli, ćma mi lata. Na dworzu szaro i też burza się szykuje, będzie kumulacja. Pioruny pewnie też będą biły z oczu szefowej.
Happy widzę i doceniam wyciągnięte ręce smile

21 816

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Okazało się,że spoko, jest możliwość zmiany na 08 smile smile smile. Całe szczęście,że tak wcześnie dotarła do mnie zmyłka daty, bo było by na lotnisku mało przyjemnie big_smile.         LECĘ smile smile smile  http://www.youtube.com/watch?v=BNrHuO4Rcw0     wink i to z przesiadkami w Niemczech.

Ale pamiętaj hasło i pisz!!!!! Zofia!!!! Ja będę tęsknić!!!! smile
Jeju - jak Ci dobrze smile
Pakuj się kochana smile

21 817 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-05 11:44:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Liv4 napisał/a:

smile Chcę dojść do wiedzy mi potrzebnej. I tak, chciałabym żeby ktoś wyciągnął ku mnie rękę. Najwidoczniej temat małej dziewczynki nie przepracowany, a tu z dorosłością trzeba sobie dać sobie radę smile Mam burzę mózgu.

Liv masz burze w mozgu ? To dobrze smile Po burzy zawsze swieci slonce smile
Przeciez wyciagamy rece Liv smile Nawet dorosle kobiety maja ciezsze dnie tongue
Buziaki i marsz na spacer !!! Poszukaj motyli smile

Nie ma motyli, ćma mi lata. Na dworzu szaro i też burza się szykuje, będzie kumulacja. Pioruny pewnie też będą biły z oczu szefowej.
Happy widzę i doceniam wyciągnięte ręce smile

Motyla noga Liv jak nie ma motyli ??? Przeciez wszystko co dobre to motyle tongue
Trzeba tego bloga robic dziewczyny bo o motylach juz zapomnialyscie sad
W weekend sie zabiore i porozdzielam zadania domowe !!!!
I nie ma zmiluj sie !!! Tu przerwy wakacyjnej nie bedzie tongue Amen smile

********************************************************************
A ja dzisiaj na gola klate Dava popatrze smile smile smile Mam nadzieje, ze pokaze tongue

21 818

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Tak, konsekwentnie pozamykam swoje sprawy.

smile Tylko spiesz sie powoli smile

21 819

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
absum napisał/a:

Ale czasu i doświadczeń w jakich się wzrastało nic nie cofnie.


(...) ze choroba psychiczna pojawia się czasem nagle. Bez wcześniejszych uchwytnych objawów.

Nic - ale z nich lepiej brać siłę na dziś i jutro smile

Co do drugiego cytatu - Absum.... Ale czy Ty mi możesz wyjaśnić, dlaczego nie możesz - jeśli martwisz się o chorego człowieka, po prostu nim z racji wspólnych doświadczeń życiowych, zaopiekować - z odległości? A nie czuć się tak mocno związana i przez to sama sobie robić krzywdę ?

I co do obaw przed samotnością. Kto ich nie ma?????? Nie latam z prędkością odrzutowca po mieście, nie mam czasu na kawki, bo mam trójkę dzieci i jedną ręką wiecznie prasuję, druga gotuje, trzecią robię zakupy i jeszcze w tym czasie się bawię wink Ale nie jestem ani sama, ani samotna! I mówię wprost - na kilka lat przed rozstaniem radykalnie odcięłam się od znajomych, straciłam wszelkie możliwe kontakty. Nie nawiązywałam nowych. Ciężko idzie "odnawianie", a już poznawanie nowych osób w moim wieku, to wiesz, najszybciej w piaskownicy wink Ale niechże już bez pstryczków elektryczków przenoszących w czasie wink

Na wszystko przyjdzie właściwy czas, ja mam tylko dawać samej sobie szansę na ten czas smile No, ale ja to optymistka jestem, pomimo wszystko smile

21 820

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

apropos bloga to ktoś mnie musi najpierw oświecić jak ten wordpress działa sad bo ja kurza twarz nic tam nie kumam. Na bloggerze to jest easy, ale na wordpressie zdecydowanie więcej komplikacji.

Chcę się nauczyć jak to robić bo myślę aby swojego bloga na wordpress transferować, bo wiem, że wordpress daje więcej możliwości.

Raki musisz nam pomóc !!!

Ja dalej w ferworze remontowania mieszkania przyjaciółki. Nie mogę z siebie farby odmyć. Ech.... wszystko mnie boli ale już widać koniec.

21 821

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
absum napisał/a:

Nie napisałam, ze autyzm pojawił się nagle. Ani, że jest to ta jednostka chorobowa.To Twoja interpretacja. A to czy  Ci się chce wierzyć, czy nie, to Twój problem, który tu nie ma nic do rzeczy.  I nie manipuluję fochami, napisałam szczerze, że przykro odbieram te Wasze rozliczania moich słów. No i czy się to komu podoba, czy nie, to różnica pokoleń jest, była i będzie. W postrzeganiu świata i jego problemów. Ciekawi mnie, czy wasze Mamy tez są takie wyzwolone jak Wy ? Czy też rzeczywiście to świstak zawija te sreberka;-)) Lat mam dużo. I jednak w tym tkwi sedno.

Wiesz dlaczego przykro odbierasz?
Bo często patrząc z boku na sytuację kogoś "zaplątanego" ma się zdecydowanie większą trzeźwość spojrzenia. Którego osoba "zainteresowana" nie ma.
Ale to ma nas sprowokować do konstruktywnego myślenia - tylko, że do tego, fakt niezbity, trzeba dojrzeć. I tym stwierdzeniem wcale nie chcę Ci zrobić przykrości.

21 822

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
stokrotka1978 napisał/a:

Dziewczyny,
proszę zróbcie coś ze mną. Jeden dzień nie widzę jm (zresztą sama zabroniłam mu przychodzić do czwartku) i już mam ochotę do niego dzwonić, bo czuję się jak narkoman. A tak naprawdę to związek z nim był do bani, okłamał mnie, wykorzystał. Ja chyba się boję tego, ze nie zasługuję na nic lepszego, że jestem do bani. Pewnie o to chodzi ;(

Po łapach Ci dać!!!!!
Może to z braku Stokrotka jakichś zajęć?
Zastanów się tak rozsądnie - w jakich momentach Cię tak gna? Chwila spokoju - to zrób HERBATĘ!
A telefon do zlewu!

21 823

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Liv4 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Liv masz burze w mozgu ? To dobrze smile Po burzy zawsze swieci slonce smile
Przeciez wyciagamy rece Liv smile Nawet dorosle kobiety maja ciezsze dnie tongue
Buziaki i marsz na spacer !!! Poszukaj motyli smile

Nie ma motyli, ćma mi lata. Na dworzu szaro i też burza się szykuje, będzie kumulacja. Pioruny pewnie też będą biły z oczu szefowej.
Happy widzę i doceniam wyciągnięte ręce smile

Motyla noga Liv jak nie ma motyli ??? Przeciez wszystko co dobre to motyle tongue
Trzeba tego bloga robic dziewczyny bo o motylach juz zapomnialyscie sad
W weekend sie zabiore i porozdzielam zadania domowe !!!!
I nie ma zmiluj sie !!! Tu przerwy wakacyjnej nie bedzie tongue Amen smile

Ćma przesłoniła mi dobre. Wyszukuję ale co znajdę, to każde dobro niepewne i podszyte strachem.
Pocieszam się, że burza, deszcz są potrzebne do oczyszczania albo rośnięcia np smile
Happy Twoje poczucie humoru mnie rozbraja smile
Nadszedł czas..spacerem do pracy, motyli będę szukać po drodze. Buziaki.

21 824

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
simva napisał/a:

Przeraża mnie że prawdziwy spokój osiągnę dopiero kiedy się rozstaniemy

Przeraża mnie samotność ...

tak wiele mnie przeraża i tak silne mam w sobie mechanizmy obronne że za chwilę wyprę z siebie wspomnienie tego uczucia żeby cieszyc się jak dziecko z chwilowej zmiany jego zachowania

Simva, podziwiam Twoją siłę!!!
Ja nigdy tak rozsądnie kompleksowo do sprawy nie podeszłam.... Od paru lat nawet nie byłam w stanie spokojnie mu niczego do końca powiedzieć.... Napisać nawet...
Myślałam jedynie... smile

Nie przerażaj się - może obawiaj nieznanego, ale poczuj też ciekawość małą, jakie to nieznane będzie.....? Może takie bardzo Twoje? smile

I nigdy proszę, nigdy już nie zapomnij tego co mu powiedziałaś smile
Nie bazuj już na jego 2 dniowym miłym zachowaniu smile
Nie proś o miłość, o czułość, o bezpieczeństwo które powinno być naturalne a nie wypraszane...

Tak, jesteś najważniejsza! smile
I silna jesteś i mądra jesteś smile

21 825

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Wyszukuję ale co znajdę, to każde dobro niepewne i podszyte strachem.
Pocieszam się, że burza, deszcz są potrzebne do oczyszczania albo rośnięcia np smile
Happy Twoje poczucie humoru mnie rozbraja smile
Nadszedł czas..spacerem do pracy, motyli będę szukać po drodze. Buziaki.

Kochana strach ma wielkie oczy !!! Wiesz po niemiecku sie mowi: Augen zu und durch co na polskie tlumaczenie znaczy: Zamknij oczy i do roboty (pomimo strachu). Nie wiem czy podobne stwierdzenie po polsku tez mamy ?
Podoba mi sie z tymi zamknietymi oczami, bo tylko jak patrzymy na cos to sie boimy. Po polsku sie tez mowi: Nie taki diabel straszny jak go maluja smile
Ja bym te oczy zastapila naszymi myslami. Nie mysl za duzo tylko rob swoje.
Juz wiesz co dobre a co zle. Nie trzeba analizowac wiecej.

Jezeli lubisz moje poczucie humoru to mi milo smile
Juro wstawie Ci zdjecia Dava smile

21 826 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2013-06-05 12:27:00)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
absum napisał/a:

Czytaj ze zrozumieniem. Nie napisałam, że ma autyzm, bo to jest odrębna jednostka. Napisałam, że jednym z objawów jego choroby jest autyzm. Myślę, że opierasz  swoją wiedzę o definicję autyzmu, znalezioną w necie. Nie mamy więc o czym dyskutować.  Nigdzie też nie pisałam o sielance. To znów Twoja nadinterpretacja. Pisałam o normalnym i dobrym życiu.  Więc Twoje zarzucanie mi kłamstwa jest niegrzeczne i bezpodstawne. Nigdzie też nie pisałam, ze wierzę w te dwie połówki, wprost przeciwnie. Pisałam o tym, ze trzeba realnie patrzyć na związek z drugim człowiekiem i nie popadać w skrajności. Oczekiwanie na sielankę zawsze musi się skończyć niepowodzeniem. Ale współczuję  takiego "wyzwolenia", kiedy o miłości wie się tylko tyle, że dzięki niej ma być dobrze MNIE. No i życzę szczęścia. Nic tu po mnie. Nie nadążam za takim wyzwoleniem. Dla mnie miłość to cierpliwość. To oddanie. To chęć niesienia pomocy. To zrozumienie i dbałość o drugiego człowieka. Czyż nie takiej miłości kobiety z tego wątku oczekiwały  od swoich "nieudanych" partnerów ???   I wiesz co, te "wyzwolone" kobiety to te, które   nocami płaczą w poduszkę. I marzą o następnym związku. Więc kto tu kogo bajeruje .

Wiesz co Absum.... Chyba za dużo w życiu przeszłam jednak, żeby się zgodzić.
W miłości partnerskiej ma być dobrze obojgu NAPRAWDĘ I REALNIE - nigdy KOSZTEM KOGOKOLWIEK.

Nie, nie uważam, że życie to sztuka kompromisu.

Ale kazdy ma prawdo do własnego zdania, byle by go ono nie krzywdziło.

I dodam: miłość to nie cierpienie

21 827

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
simva napisał/a:

* edit więc pisze znów

dziewczyny korzystacie z terapii proszę powiedzcie mi proszę, podpowiedzcie może jak mam się zachować

Moja terapeutka od początku zapowiedziała - zawsze i w każdym momencie możesz i masz prawo chcieć zmiany. I głośno ją wyartykułować. Na terapię nie poszłam, by się z terapeutką z musu wiązać, mam prawo do własnych wyborów i własnego zdania, do czucia, że mnie coś nie odpowiada.
Bo w życiu nigdy nie jest tak, że mają nam pasować wszyscy ludzie.
Bo w życiu jest tak, że dostosowywanie się na siłę prowadzi do złego.

smile Masz swoje zdanie i masz prawo, a wręcz obowiązek je wyrazić dla swojego dobra smile smile smile

21 828 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-05 12:32:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

smile Masz swoje zdanie i masz prawo, a wręcz obowiązek je wyrazić dla swojego dobra smile smile smile

Zabka na te deski w kuchni przyczep !!!

21 829 Ostatnio edytowany przez simva (2013-06-05 12:50:42)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
absum napisał/a:

Myślę, że wiesz też, że w sytuacjach, które dotyczą tak ważnych posunięć życiowych, wpada się ze skrajności w skrajność. Raz się ma dość, potem znów jest ok, potem znowu dół. I pewnie nie ja jedna jestem niekonsekwentna i zaprzeczam sama sobie i oczywistym faktom. Nie jest mi w życiu najszczęśliwiej, przyznałam Wam rację, że należałoby to zmienić, przyznałam się, że boje się samotności na tzw "późną starość", a to też ma wielkie znaczenie, przyznałam, że dokładnie wiem jak należałoby postąpić , ale teoria sobie, a życie sobie. (...) bo w moim wieku niełatwo podejmuje się decyzje o pozostaniu samej. Na starość już się niestety myśli o tej przysłowiowej szklance wody, której nie będzie miał kto podać.  Ma się też więcej w sobie wyrozumiałości i skłonności do wybaczania.

Nie wtrącałam się w wypowiedzi absum bom nowa i mam swój mętlik w głowie i swój cyrk ... ale muszę, po prostu muszę ...

decyzje o odejściu trudno jest podjąć każdej z nas- mnie również i nawet nie wiesz jak bardzo ciężko, jaki strach wywołuje we mnie sama myśl o samotności i ... sprawach które są z tym związane ... ale ja przynajmniej myślę, zastanawiam sie i robię coś ... choćby robienie póki co polegało na konstruowaniu myśli i przemyśleń, analizowaniu.

wiele z dziewczyn tutaj ma małe dzieci, mieszka w wynajmowanych mieszkaniach i nie jedna biedę klepie bądź klepać będzie. Im też nie było łatwo ... nie ważne ile mamy lat ? każdej z nas jest ciężko

Ja mam lat 33 a czuje się swoim życiem zmęczona bardziej niż moja 60 letnia matka . Przeszłam też więcej niż ona- bo mój ojciec zdradził i odszedł bo się zakochał... a mój M mnie zabija zamęcza psychicznie
ja nie mam dokąd odejść, nie będę miała za co żyć a jednak myślę ... przyjmuje pod "kopułkę" argumenty i życie i przykłady innych, które żyły jak ja i się wyzwoliły- albo wciąż próbują - nie muszę się z nimi zgadzać ale o nich myślę ...

absum buntujesz sie przeciwko poradnikom ... nie rozumiem ... każdy ma rozum i jakąś dojrzałość a z DOBREGO poradnika wyciągnie wnioski jeśli się z nim zgodzi  albo przeczyta jak literaturę popularną i nie weźmie z niej nic dla siebie

Ja wzięłam sie za Kobiety- i już pierwsza strona uzmysłowiła mi że to dla mnie ...
" Jeżeli nie lubimy jego charakteru, zachowania i postaw, a zarazem sądzimy, że zechciałby się dla nas zmienić, gdybyśmy tylko były dość atrakcyjne i czułe, kochamy za bardzo.
Jeżeli związek z nim naraża na szwank naszą równowagę emocjonalną, a nawet nasze zdrowie i bezpieczeństwo, kochamy z pewnością za bardzo."

Polecam jednak otwarcie umysłu bo z twoich wypowiedzi wnioskuje, że te dwa zdania też świetnie do ciebie pasują.

a jeśli chodzi o tę "szklankę wody"  wydaje mi się, że tobie twój mąż jej nie poda ... ty będziesz mu je podawała i spokojnej starości mieć nie będziesz bo jego choroba będzie sie pogłębiała a z doświadczenia zawodowego wiem, że ludziom na starość- tak ok 70- charakter zaczyna się wyostrzać i niestety na wierzch wyłażą negatywne cechy ... a potem jak gdzieś wyżej pisałaś o wyzwolonych kobietach - będziesz w nocy w poduszkę płakała ... żałując że nie odeszłaś, że nie zrobiłaś nic kiedy samą siebie mogłaś jeszcze uratować? bo kierowałaś się współczuciem dla niego a nie do siebie

21 830

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

smile dziś czuję się ciut lepiej. Przeczytałam wczoraj co napisałyście Zabko, Zofio, Hm i się poryczałam jak bóbr.  Co spojrzałam na stronę to w ryk. Przestałam się czuć sama smile Musiałam się szybko ogarnąć bo szykowałam się do pracy, a najchętniej weszłabym pod kołdrę.
Czasem niewiele trzeba, by zyskać troche sił.  Poszłam do pracy z nastawieniem olewczym acz odpowiedzialnym. Postanowiłam wykonywać swoja pracę najlepiej jak umiem, a gdyby coś wstaję, wychodzę i nie wracam. Taka obronna obojętność. Pomogło smile Nawet pośmiałam się jawnie przy szefowej z dziewczynami. Wydaje mi się, że szefowa domysla się co może mi chodzić po głowie w związku z pracą tam a nowych kandydatów brak.
W sobotę pójde sie odstresować, spotkać z ludźmi. Sam dom i praca nie wystarczą, trzeba odbudować siły.
Zabko właśnie o ten meldunek mi chodziło- mieć swój adres. Mnie nie chodziło o mieszkanie ale o przynależność (?) jakkolwiek to brzmi. Pozbawiona stałego adresu poczułam się jak bezdomna i niczym mała dziewczynka- niczyja. Niedowierzanie, wspomnienia i ostateczne poczucie porzucenia.  Dopatruję się w tym wszystkim czegoś dobrego..paradoksalnie ,jedyne co przychodzi mi do głowy, to  całkowite odcięcie się od tamtej ,,przeszłości'' Nie umiem ubrać teraz w słowa o co mi chodzi dokładnie.
Walczę o siebie, czasem tylko sił brak. No i to moje zamykanie się. Mówić..rzadko mówię, rzadko pokazuję. Maska siłaczki sad prawda. Wiekszość uważa że jest mi dobrze jak pączusiowi w masełku. Stać mnie na wynajęcie mieszkania, nie ma chłopa, więc ma spokój, dzieci i ja sama jakoś ubrane, usmiechnięte, jakie ja mogę mieć problemy. Nawet ja sama myślę, że nie mam problemów, serio. A gdy ktoś bardziej obeznany w sytuacji mówi mi, że jestem silna, dzielna, bo inny na moim miejscu by sie zalamał, nie podołał, to ja patrzę szeroko otwartymi oczami i sie dziwię..no bo co w tym trudnego .. ale gdy pomyślę o tym co było jeszcze niedawno..brr nie wiem jak to przeszłam, chyba na prawdę nie zdawałam sobie sprawy smile  Umniejszam, cały czas umniejszam. W tej chwili też już pojawia się myslenie, że przesadzam. 
Mówicie żeby wstać?  a ja się przekomarzę.. ja chcę leżeć.. ale w słoneczny dzień, w cieniu drzew z poczuciem że jest mi zwyczajnie dobrze smile (nie na pięć minut)  Zjednoczenie z naturą. Polecę już zanim głupotki zacznę pisać.
Dziekuję kochane.

Sama siebie oszukuję. Lepiej? Co jest lepiej, bo ,,olałam'' na pięć minut? Guzik prawda. Sorki. Mam czas rozklejania. Nie umiem być sobą z całą szczerością głównie wobec samej siebie. Tematu na przemyślenie kilka stronic do przodu nie odrobiłam.
Mam nadzieję, że nie myslicie że chcę wzbudzać współczucie. Serio nie. Chcę dojść do wiedzy mi potrzebnej. I tak, chciałabym żeby ktoś wyciągnął ku mnie rękę. Najwidoczniej temat małej dziewczynki nie przepracowany, a tu z dorosłością trzeba sobie dać sobie radę smile Mam burzę mózgu.

Liv - to poleż, no dobrze, nawet i 15 minut smile Ale potem wstań smile
I bądź z nami w miarę Twoich możliwości i dostępności smile
I czasem powiedz otoczeniu coś szczerze o sobie, bez ładunku emocjonalnego wink
Jak jesteśmy szczere, to życie samo jakoś wyciąga tę pomocną dłoń i uśmiecha się do nas smile A my przecież jesteśmy i szczere i uczciwe.

Kochana, ja też określana jako silna, zdziwiona, kiedy mi to mówią....
Ale wiesz.... ta dzielność wink Już żeby nigdy coś w rodzaju - nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej wink
Już nie może być gorzej, bo było dno i innego nie będzie!!!!!~No chyba, że same sobie zrobimy krzywdę i to już będzie niestety świadome! No bo przecież nie po to o tym rozmawiamy, żeby zapomnieć.

No to w ogóle ja mam gdzieś tę siłę wink Nie to, że nic nie robię - ale nie robię na siłę wink wink wink
Po kolei... smile Przecież zdążę! Mam czasu a czasu smile Są sytuacje, gdzie się trzeba sprężyć, ale kto powiedział, że mam być największym kolosem tego świata? Ano nikt, sama sobie to wmawiałam wink
Ma prawo Ci czasem zabraknąć sił. Oczywiście, a przepraszam, baterie to się czasem nie mają prawa wyczerpać? smile
To trzeba ich nabrać - w odpowiedni dla siebie sposób smile

Albo może tak - jestem silna - bo jak inaczej nazwać optymistkę po takich przejściach? smile I za to siebie bardzoooo lubię! smile
Taką siłę, bo biorącą się z optymizmu, chęci - akceptuję smile

Happy kiedyś opowiadała, jak od tamtego rozstania zaczęła o siebie dbać i sprawiać sobie małe przyjemności smile Typu pięknie nakryty stół do jedzonego w pojedynkę śniadanka smile

Rozumiem troszkę o co Ci chodzi z tym brakiem zameldowania... Ale i na to znajdzie się rada smile
Po prostu mów, co Cię spotyka - są dobre, przekochane duszki na świecie smile Powolutku - ale mów smile Bądź smile Rozmawiaj smile

Jeśli nikt nie wie, co się z nami dzieje - nie może podać nam swojej dłoni i pomóc, ani zrozumieć smile

21 831

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Liv4 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Liv masz burze w mozgu ? To dobrze smile Po burzy zawsze swieci slonce smile
Przeciez wyciagamy rece Liv smile Nawet dorosle kobiety maja ciezsze dnie tongue
Buziaki i marsz na spacer !!! Poszukaj motyli smile

Nie ma motyli, ćma mi lata. Na dworzu szaro i też burza się szykuje, będzie kumulacja. Pioruny pewnie też będą biły z oczu szefowej.
Happy widzę i doceniam wyciągnięte ręce smile

Motyla noga Liv jak nie ma motyli ??? Przeciez wszystko co dobre to motyle tongue
Trzeba tego bloga robic dziewczyny bo o motylach juz zapomnialyscie sad
W weekend sie zabiore i porozdzielam zadania domowe !!!!
I nie ma zmiluj sie !!! Tu przerwy wakacyjnej nie bedzie tongue Amen smile

Ja dziewczyny obiecuję, że zaraz jak tylko w końcu się przeprowadzę, co jak doślą mi śruby do łóżka, będzie miało miejsce w piątek (oj mam perypetie z tymi przeprowadzkami).

Puść do niego oko od nas wink

21 832

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

W weekend sie zabiore i porozdzielam zadania domowe !!!!

********************************************************************
A ja dzisiaj na gola klate Dava popatrze smile smile smile Mam nadzieje, ze pokaze tongue

Ja odpadam od bloga kochane, wolę na świeże powietrze wyjść wink hihi

No popatrz popatrz, kurczę.... zazdraszczam wink

21 833

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

smile Masz swoje zdanie i masz prawo, a wręcz obowiązek je wyrazić dla swojego dobra smile smile smile

Zabka na te deski w kuchni przyczep !!!

Dobra, będę kopiować i popróbuję różnych czcionek smile

21 834

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
simva napisał/a:

Nie wtrącałam się w wypowiedzi absum bom nowa i mam swój mętlik w głowie i swój cyrk .....

Kochana ze jestes nowa nie znaczy ze nie mozesz "sie wtracac" tongue Pisz tutaj kiedy tylko chcesz smile To  nie zamkniety watek i kazdy jest mile widziany i kazdy moze sie "wtracac" smile

21 835

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Ja odpadam od bloga kochane, wolę na świeże powietrze wyjść wink hihi

No popatrz popatrz, kurczę.... zazdraszczam wink

Zabka a ja pisalam, ze nie mozesz na swieze powietrze wyjsc ???? Bedziesz pisac jak bedziesz miala czas smile Opiszesz jak bylo na swiezym powietrzu tongue I zdjecia nowego mieszkania wstawisz tongue No chyba mozesz sie tymi motylkami pochwalic ? tongue tongue tongue

Depeche Mode jest tez w Warszawie 25.07 smile Afirmuj smile

21 836

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Ja odpadam od bloga kochane, wolę na świeże powietrze wyjść wink hihi

No popatrz popatrz, kurczę.... zazdraszczam wink

Zabka a ja pisalam, ze nie mozesz na swieze powietrze wyjsc ???? Bedziesz pisac jak bedziesz miala czas smile Opiszesz jak bylo na swiezym powietrzu tongue I zdjecia nowego mieszkania wstawisz tongue No chyba mozesz sie tymi motylkami pochwalic ? tongue tongue tongue

Depeche Mode jest tez w Warszawie 25.07 smile Afirmuj smile

Ale ja łagodnie usiłowałam dać do zrozumienia, że mnie nie się chce siedzieć na blogu! smile
Happy, ja naprawdę wolę popisać tu z Wami i więcej się oprzeć na realnym życiu smile
Mam teraz swój wymarzony spokojny domek, mam możliwość połazić po domu w przykrótkiej koszulce na ramiączkach, ponicnierobić i coś porobić smile Pewnie że na forum będę. Ale już dalej się angażować w komputerowe sprawy - naprawdę nie chcę smile

Poafirmuję, ale sama nie pojadę, a nikogo z moich znajomych nie namówię - albo nie ta muza, albo nie ten porfel.No to jakby co telepatycznie mi przez sen prześlij jego wizerunek, będą mi motyle po głowie latać wink

Eeee - ja motylki na FB puściłam smile Mam takiego lenia, że mi się nie chce przypominać, jak się tu wstawia fotki wink hihihi smile Taki słodki leń smile
Próbuję hodować misie: niechce misie akurat wink wink wink
Nie powiedziane, że jutro nie będzie to inny gatunek misia smile

21 837 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2013-06-05 13:35:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
simva napisał/a:

żałując że nie odeszłaś, że nie zrobiłaś nic kiedy samą siebie mogłaś jeszcze uratować? bo kierowałaś się współczuciem dla niego a nie do siebie

Wiesz Simva, ja dziś po terapii jestem.
W związku z ostatnim zamieszaniem w moim życiu, terapeutka prosiła, żebym przypomniała sobie swoje wnioski... I teraz dodatkowo Ty mi je przypomniałaś. To troszkę inne, niż Ty piszesz, ale po prostu pokojarzyło mi się.

Żal do ojca mam przemożny.
Ale - choć nigdy nie chciałam tego przyznać - żal do mamy odrobinkę też...
Że nigdy nie odeszła, że nie zawalczyła o siebie. Doprowadziła siebie do takiego złego stanu...
Że tym bardziej nie zawalczyła o naszą psychikę - nas, jej dzieci, kiedy się "pojawiliśmy".
Bo moje postępowanie wynika z moich doświadczeń życiowych...

Ja nie chcę płakać że nie odeszłam. A może inaczej - że nie umiałam żyć w zgodzie ze sobą, że nie czułam równowagi.
Nie chcę płakać, że nie nauczyłam swoich dzieci cenić i szanować siebie samych.
Nie chcę rodzinnego, ciągnącego się pokoleniami przekleństwa! smile

Nie chcę wciąż o sobie zapominać, siebie nie widzieć i niczego czuć, nie umieć wyrażać emocji.
Bo jestem!
I do tego jaka fajna smile

21 838

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Ja odpadam od bloga kochane, wolę na świeże powietrze wyjść wink hihi

No popatrz popatrz, kurczę.... zazdraszczam wink

Zabka a ja pisalam, ze nie mozesz na swieze powietrze wyjsc ???? Bedziesz pisac jak bedziesz miala czas smile Opiszesz jak bylo na swiezym powietrzu tongue I zdjecia nowego mieszkania wstawisz tongue No chyba mozesz sie tymi motylkami pochwalic ? tongue tongue tongue

Depeche Mode jest tez w Warszawie 25.07 smile Afirmuj smile

Ale ja łagodnie usiłowałam dać do zrozumienia, że mnie nie się chce siedzieć na blogu! smile
Happy, ja naprawdę wolę popisać tu z Wami i więcej się oprzeć na realnym życiu smile
Mam teraz swój wymarzony spokojny domek, mam możliwość połazić po domu w przykrótkiej koszulce na ramiączkach, ponicnierobić i coś porobić smile Pewnie że na forum będę. Ale już dalej się angażować w komputerowe sprawy - naprawdę nie chcę smile

Poafirmuję, ale sama nie pojadę, a nikogo z moich znajomych nie namówię - albo nie ta muza, albo nie ten porfel.No to jakby co telepatycznie mi przez sen prześlij jego wizerunek, będą mi motyle po głowie latać wink

Eeee - ja motylki na FB puściłam smile Mam takiego lenia, że mi się nie chce przypominać, jak się tu wstawia fotki wink hihihi smile Taki słodki leń smile
Próbuję hodować misie: niechce misie akurat wink wink wink
Nie powiedziane, że jutro nie będzie to inny gatunek misia smile

Zabka nic na sile smile Jak Ci sie zachce to wejdziesz smile Rozumiem doskonale, ze chcesz teraz wychodzic i ciesze sie bardzo smile
Ja kupilam bilety na ebay a dzisiaj w nocy kolezanka na FB napisala, ze ma jeden bilet za free do oddania smile
Za pozno ale jakie mile smile Ty jako optymistka afirmuj tongue

21 839

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Tak, konsekwentnie pozamykam swoje sprawy.

smile Tylko spiesz sie powoli smile

I bądź konsekwentna.

Boli sad
Jestem świadoma przyczyny swojego cierpienia.

21 840

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Zabka nic na sile smile Jak Ci sie zachce to wejdziesz smile Rozumiem doskonale, ze chcesz teraz wychodzic i ciesze sie bardzo smile
Ja kupilam bilety na ebay a dzisiaj w nocy kolezanka na FB napisala, ze ma jeden bilet za free do oddania smile
Za pozno ale jakie mile smile Ty jako optymistka afirmuj tongue

Nooo smile
Przecież przyjdzie zima, a ja spacerów po lodzie i chłodzie "nie lubiam" smile

Ha!!! Muszę najpierw ustalić priorytety afirmacji, ale chyba najpierw jeszcze trochę się nachapać tego spokoju... w domu smile
Przyjeżdżasz w sierpniu, rozumiem?
Co prawda miewam napady sklerozy, ale chyba to tak miało być? wink

Posty [ 21 776 do 21 840 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 334 335 336 337 338 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026