Dziewuszki Kochane, ja naprawdę chciałabym, jednak chyba za dużo wrażeń 
Jutro juz do pracy, trochę się mi nazbierało do nadrabiania niestety, w środę terapia, w czwartke turniej familijny (tatuńcio z Niuńką zadeklarował się iść i grać, jestem w stanie "dobrym psychicznie" zabrać maluchy i pójść pokibicować! 
Kupiłam sobie dziś zajefajne krótkie eleganckie kobaltowe spodenki
Muszę gdzieś na ciuchach wyczaić podobną marynarkę, bo naświeżynkę ze sklpeu to mnie już chyba nie stać
Niuńce kupiłam trapery, bo stare zeźlona wyrzuciłam przed przeprowadzką do śmieci (rozerwała!!!!). No i byłyśmy dziś na jej terapii i obie u fryzjera (mam całkiem inną fryzurkę!!!! Podoba mi się, tylko się muszę dofarbować po tych rewelacyjnych przeprowadzkach). I tatuńcio się dziećmi opiekował.... Od 16.30 do 19.00...
Jakoś nie mógł wyjść... Dzieci się wcale nie chciały z nim pożegnać (jak wychodzę na dół do sklepu to lecą całować, pytać czy wrócę i zamykać same drzwi - teraz do niego żadna nie wyszła). Strasznie się pożalił, że nie weźmie aparatu (to ten, co nie chce mi go dać), bo musi iść na stare mieszkanie i zabrac pranie, bo zapomniał...
Wiem, widziałam wczoraj z Gabi, jak zabierałyśmy sanki i zabawki ze schowka obok suszarni. Biedulek własnych 13 kartonów nie ogarnął w piatek 
Na gębie szrama jak złotko
To się tylko odezwałam, że no cóż, pewnie nieźle się balowało od piątku. On: aj, nie aż tak (????). Odpowiedziałam - bez niepotrzebnych dyskusji, nie ciekawam bo znam Cię lepiej pod tym względem, niż Ty siebie sam. (
). Bo znam
I wiem, że nie jest w stanie wypić połowę tego co koledzy, a pije. Fakt - raz na długi bardzo czas, ale granic nie zna. Więc biedactwo bez bezpiecznika w moje postacji "przydupiło" gdzieś o krawężnik
A niech ma, w końcu to jego 
No - rozdzwoniły się telefony, bo wysłałam po swojej i jego rodzinie informację ze zmianą adresu. I po dawnych, ale jeszcze odzywających się przyjaciołach
Telefony od rodziny (Happy - no normalnie mają takie samo wrażenie jak Ty
) - czy on nie jest uzależniony od hazardu, od gier, coś tam. Jak z alkoholem. Kto mnie lepiej zna pamięta - Wielkanoc, pozwoliłam mu zabrać dzieci do jego rodziny. Nikt do mnie nie dzwonił od wtedy, nikt nie odwiedził, dziś usłyszałam rewelacje nie z tej ziemi
Że nie sposób się dogadać... Tak krótko, bo nie ma o czym gadać, Happy charakterystykę zrobiła onegdaj...
Kurnia - czemu ja tak walczyłam latami???? O psychopatę????? Dziewczyny!!!! Dziewuszki kochane!!!
Ja to powinnam na jakieś 2-3 lata naprawdę zakodować sobie ucieczkę od jakichkolwiek facetów na samo dzień dobry, albo zanim ktokolwiek te słowa wypowie...
Szczerze, bo ja głupia jestem jak but 
A! Zaznaczyłam uprzejmie, że w związku z faktem, iż wynajął kawalerkę, to nie ma żadnych usprawiedliwień do tego, iż podczas jego weekendów w opiece nad dziećmi będzie u mnie spał (ta opcja wchodziła w grę w przypadku wynajmu przez niego tylko i wyłącznie pokoju). Absolutnie nie zgadzam się na jego noclegi u mnie w jakimkolwiek stopniu i że ma sobie tak zroganizować życie, żeby wszystkie dzieci miały gdzie i jak u niego spać. Zdziwiony był, ale wyprostowałam i powiedziałam, że nie ma prawa spać w moim łóżku, a co gorsza w mojen pościeli!!!! I proszę aby raczył się tym zająć niezwłocznie, ponieważ mój wyjazd za kilka dni to przenosiny dzieci do niego. Zeżarło gapę! 
A taki był szczęśliwy, że sobie usprawni 
43 latek, który do końca swoich dni nie poczuje się odpowiedzialny.... 