netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 755 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 329 330 331 332 333 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 451 do 21 515 z 26 310 ]

21 451

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Drogie dziewczyny smile

Dwa miesiące temu czułam się jak w niewoli, niewoli własnego umysłu, niewoli na WŁASNE życzenie. Klatka była otwarta a ja bałam się wyfrunąć.
Pojawili się jogini, którym dałam się wyciągnąć w realny świat. Przestałam pisać na forum nie dlatego, że byłam na was zła i obrażona, ale dlatego, że pewnego dnia powiedziałam sobie KONIEC.  Dusiłam się.
A co się stało w realu? Miejsce, do którego trafiłam mnie zaskoczyłam. Jogini byli mili, uśmiechnięci, tak bardzo, że aż sztuczni. Werbowali, bo inaczej tego nazwać nie mogę, klientów dla kasy, a ja jestem jedną z ich ofiar. Zaczęłam kurs jogi, bo jest to coś co lubię i już wiem, że mam na to inne spojrzenie niż oni. Oczywiście, to ich sprawa co robią, mogę stamtąd odejść, nikt mnie nie trzyma. Narazie chodzę równierz do innego studia. Jest różnica.

Wróciłam na to forum po długim namyśle. Dlaczego? Bo tu są emocje i ludzie!
Weszłam z tarczą obronną, gotowa na to, że zostanę zaatakowana.
Wczoraj wieczorem się uśmiechnęłam, bo Zabka wyłożyła mi wykład na temat agresji (szacun). Miała mdłości po tym co napisał. Jak to potem sama przeczytałam, to co napisałam, się prawie pożygałam sama. Pojawiła się Happy, która przywitała się z wszystkimi, tylko nie ze mną. Beosa, Liv- wasza ulga z pokonania lęku. Hm.. cała hm... Twarda Zofia, Raki smile
Dziewczyny, ja to wszystko czytam i czuję.
Nie chcę litości, zainteresowania moją osobą, zrozumienia,akceptacji. Nie chcę agresji.
Ale mam potrzebę bycia wśród was.
Chcę rozmawiać z wami jak dorosły człowiek.

Ooooooooooo!  protestuję ! wink. Nie jestem twarda. Jestem świadoma smile, jestem realistką smile. Już nie oszukuję siebie tongue, nazywam rzeczy po imieniu tongue. Wiem co daje mi radość i spokój wewnętrzny. Wolność jest piękna smile, poczucie spokoju i bezpieczeństwa - bezcenne smile. Już nie godzę się na wszystko co podsuwa mi los ? a raczej moje wcześniej zwichrowane postrzeganie roli żony, matki, kobiety. Dorosłam, zwyczajnie dorosłam smile. Na słowo twarda się nie zgadzam (kojarzy mi się ono z osobą zawziętą), na słowo dojrzała/dorosła, tak. Wiesz Anstawio, ja nie tylko na swój związek dziś patrzę inaczej. Ja też inaczej postrzegam i oceniam związki koleżanek, sióstr. Od wielu słyszę, że "on" bee i musi się zmienić a raczej jego zmiana jest konieczna ( w jej sferze wyobrażeń/marzeń). I nie rozumieją, że ich życzenie jest pobożnym życzeniem i trwają nieszczęśliwe u boku męża ....chyba w sumie niekochanego już człowieka. Ja wiem już, że te życzenia są .....nie umiem nawet tego określić....... łudzeniem się ? deską ratunku ? sposobem na "przeżycie". Każda wzdycha za czasami z pierwszych lat związku. CZy znam udane małżeństwa ? Wydaje mi się, że tak, ale to też mogą być pozory. O moim też inni myśleli, że jest idealne, wzorowe.......pozory.......wiecie chyba, że można dać się zwieść pozorom.
Tak Anstawio, jestem zadowolonym człowiekiem po przejściach. Dużo zawdzięczam temu Forum, ale i swojemu ojcu. To, gdzie teraz jestem, zawdzięczam w znacznej mierze jemu smile.
Znam też dziewczynę współuzależnioną. Nie żyje z mężem przemocowcem od kilku lat.....ciągle są w ścisłym kontakcie........ona ciągle o nim mówi, źle mówi a ja pytam, po co z nim się kontaktujesz ? i zawsze słyszę "mocną" jej argumentację - dziecko. Dla dziecka znosi upokarzające traktowanie, poniżanie......a ja wiem, że jest osobą współuzależnioną sad. JA na jej miejscu nie chciałabym drania widzieć nawet przez chwilę......tylko ja z podobnym draniem byłam i podobnie jak ona godziłam się na wiele. DZiś już nie ze mną te numery wink

21 452 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-05-22 13:56:24)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Świadoma, pewna siebie Zofio smile

Uzależnienie od męża, od rodziców... Ja wychodzę z uzależnienia od ludzi smile
Poczucie pewności i niezależności, gdy nie ma nikogo, to jest sztuka smile Ani rodziców, ani męża, ani znajomych. Obcy ludzie.
Poczucie pewności i niezależności wśród ludzi, to sztuka smile
Sama już nie wiem, czy dążyć do ludzi, czy ich unikać?
Dzisiaj znowu przystawiłam sobie lustro na forum i nie spodobało mi się moje odbicie. To jeszcze nie to smile
Dam radę smile
Luzik smile

21 453

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja się jakoś szybko czuje uleczona hmm trochę to dla mnie dziwne i nie wiem czy nie zbyt dziwne. Zaczęłam terapię w lutym i choć jeszcze nie zamierzam rezygnować jestem teraz zupełnie innym człowiekiem. Nie potrzebuję nikogo do szczęśći. Radze sobie bez najmniejszych problemów. Naprawdę po trzech tygodniach separcji czuję jak staję na nogi. Nie musze się o nikogo przejmować, chyba że o psa ale to sama przyjemność. Nie mam już stresów, że ściany brudne od psiej śliny, że trzeba coś ciągle posprzątać. Teraz robie wszystko sama i powiem, że jestem zaskoczona jak sama z nieprzymuszonej woli po prostu układam swoje rzeczy tak jak mi jest fajnie. Trening mojego szacownego przez 11 lat jednak nieco wszedł mi w krew i jestem zdecydowanie mniejszą bałaganiarą ale nie przejmuje mnie to, że szklanka stoi na stole od wieczora, po prostu sprzątne jak wrócę i nie ma problemu. Nie muszę się martwić, że nie mam co zrobić na obiad i muszę lecieć z wywalonym ozorem na zakupy. Potrzebne mi coś ? Kupuję. Nie mam ochoty na zakupy - nie jadę !.

Zrobiłam się bardziej asertywna. Kiedyś masę rzeczy odpuszczałam. Np. zepsuła mi się jakaś pierdoła za 5 zeta po kilku dniach, idę reklamować. Namówili mnie w kablówce na internet i telewizję. Po przemyśleniu zadzwoniłam i zrezygnowałam z telewiziji. Koniec kropka. Dbam o siebie i swoje potrzeby, nie będę płacić za byle co, nie będę płacić za coś czego nie potrzebuje. Ech.... aż to wszystko dziwne. Kiedyś bym się bała co sobie inni pomyślą wink.

21 454 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-05-22 14:21:43)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ehdi, no i świetnie.
U mnie to jest sinusoida hmm i głównie to chodzi o to co ja o sobie myślę.
Ale fakt, najlepiej mi jak mam luzik w głowie big_smile

21 455

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Świadoma, pewna siebie Zofio smile

Uzależnienie od męża, od rodziców... Ja wychodzę z uzależnienia od ludzi smile
Poczucie pewności i niezależności, gdy nie ma nikogo, to jest sztuka smile Ani rodziców, ani męża, ani znajomych. Obcy ludzie.
Poczucie pewności i niezależności wśród ludzi, to sztuka smile
Sama już nie wiem, czy dążyć do ludzi, czy ich unikać?
Dzisiaj znowu przystawiłam sobie lustro na forum i nie spodobało mi się moje odbicie. To jeszcze nie to smile
Dam radę smile
Luzik smile

Wiesz co, inspiruje mnie to co piszesz, bo często mam podobne wątpliwości smile Ale ta chwiejność w stosunku do siebie samej to chyba na razie standard odzyskiwania poczucia własnej wartości smile Zresztą nie wiem, pewnie za jakiś czas będzie mi łatwiej to ocenić.
Więc chodzi mi o to, że mam wrażenie, że tylko wśród i obok ludzi czuję się pewnie. No bo nie ma się co wygłupiać i usiłowac nazywac tego niezaleznością. Nie umiem - czy nie chcę być sama? Wiesz, nie chodzi mi o partnera.... Nie wiem, czasem mam takie odczucia, jakbym była małą dziewczynką szukającą wiecznie towarzystwa do piaskownicy.... A samej na siłę nie chciała zrobić nawet jednej babki.... Sama sobie stawiam ograniczenia? Czy taka naprawdę jestem?
Ja zadaję sobie trochę inne pytanie - czy aby nie na siłę nie dążę do ludzi, by zrzucić na nich część odpowiedzialności za swoje życie? I to jest chyba od dłuższego czasu to właśnie pytanie, zwątpienie.... Czy ja nie czuję się pewnie, czy może nie chcę czuć w ten sposób? Albo może chcę znaleźć usprawiedliwienie przed pracą nad poczuciem pewności?

Ano cóż - pracy to wiele przed nami nad sobą wink

Rozlało się na maksa właśnie sad Mam nadzieję, że przewieje smile

21 456

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Sama już nie wiem, czy dążyć do ludzi, czy ich unikać?
Dzisiaj znowu przystawiłam sobie lustro na forum i nie spodobało mi się moje odbicie. To jeszcze nie to smile
Dam radę smile
Luzik smile

I trzymaj ten luzik wink
Być samotnikiem ? towarzyską osobą ? A nie da się tego połączyć  (nie rozdwoić wink) Można i być w zgodzie z sobą wśród ludzi i dobrze się czuć w swoim towarzystwie smile. Luzik - to dobre określenie smile Życzę ci go jak i dystansu do siebie smile i pamiętaj to ty masz być ważna dla siebie a nie twoje problemy ze sobą. Może czas ci potrzebny na wyciszenie się.....
DAsz radę ! Dasz, bo tego chcesz smile

21 457

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabko .....podziwiam twój optymizm i radzenie z sytuacją.
Świetnie sobie poradziłaś i dobry dałaś przykład dzieciom.
One chcą przeprowadzki ! smile. Nie płaczą przerażone. Idą na nowe z ochotą i z zadowoloną mamą i tak trzymaj. Ściskam Cię mocno smile

21 458

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Rozlało się na maksa właśnie sad Mam nadzieję, że przewieje smile

Chyba przewiało .... do mnie. Jeszcze słońce świeci, ale już czarno-bure chmury napływają.
Deszcz potrzebny smile

21 459 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-05-22 16:47:31)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Świadoma, pewna siebie Zofio smile

Uzależnienie od męża, od rodziców... Ja wychodzę z uzależnienia od ludzi smile
Poczucie pewności i niezależności, gdy nie ma nikogo, to jest sztuka smile Ani rodziców, ani męża, ani znajomych. Obcy ludzie.
Poczucie pewności i niezależności wśród ludzi, to sztuka smile
Sama już nie wiem, czy dążyć do ludzi, czy ich unikać?
Dzisiaj znowu przystawiłam sobie lustro na forum i nie spodobało mi się moje odbicie. To jeszcze nie to smile
Dam radę smile
Luzik smile

Wiesz co, inspiruje mnie to co piszesz, bo często mam podobne wątpliwości smile Ale ta chwiejność w stosunku do siebie samej to chyba na razie standard odzyskiwania poczucia własnej wartości smile Zresztą nie wiem, pewnie za jakiś czas będzie mi łatwiej to ocenić.
Więc chodzi mi o to, że mam wrażenie, że tylko wśród i obok ludzi czuję się pewnie. No bo nie ma się co wygłupiać i usiłowac nazywac tego niezaleznością. Nie umiem - czy nie chcę być sama? Wiesz, nie chodzi mi o partnera.... Nie wiem, czasem mam takie odczucia, jakbym była małą dziewczynką szukającą wiecznie towarzystwa do piaskownicy.... A samej na siłę nie chciała zrobić nawet jednej babki.... Sama sobie stawiam ograniczenia? Czy taka naprawdę jestem?
Ja zadaję sobie trochę inne pytanie - czy aby nie na siłę nie dążę do ludzi, by zrzucić na nich część odpowiedzialności za swoje życie? I to jest chyba od dłuższego czasu to właśnie pytanie, zwątpienie.... Czy ja nie czuję się pewnie, czy może nie chcę czuć w ten sposób? Albo może chcę znaleźć usprawiedliwienie przed pracą nad poczuciem pewności?

Ano cóż - pracy to wiele przed nami nad sobą wink

Rozlało się na maksa właśnie sad Mam nadzieję, że przewieje smile

Otóż to smile
Ja sobie zadawałam pytanie, po co chcę wrócić na forum smile Odpowiedzi były różne smile W końcu padło na: wrócę, bo chcę, ale będę się kontrolować big_smile No czy to nie jest właśnie objaw uzależnienia? big_smile
I to właśnie chodzi o odpowiedzialność. Bo łatwo ją zrzucić na kogoś ale też i przejąć za kogoś.

No nic, uznam to za test samej siebie.  Ale już mi zgrzyta w głowie hmm
Bo skoro czegoś chcę lub nie chcę, to robię lub tego nie robię, a nie gadam o tym, czy piszę, by poczuć, że ktoś się ze mną zgadza lub nie. I się upewnić, że jednak mam rację.

Tylko, że z drugiej strony, piszę, bo chcę, a czy to, że ktoś mi odpisze, ma jakieś znaczenie? Fajnie jest z kimś podyskutować (bez agresji i potyczek słownych), ale to chyba chodzi o to, by mieć tą świadomość, że w każdej chwili może tej osoby po drugiej stronie zabraknąć. I żyć wśród ludzi, jakby było się samemu.

No nie wiem.

U mnie pochmurno hmm

21 460 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-05-22 16:50:39)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Sama już nie wiem, czy dążyć do ludzi, czy ich unikać?
Dzisiaj znowu przystawiłam sobie lustro na forum i nie spodobało mi się moje odbicie. To jeszcze nie to smile
Dam radę smile
Luzik smile

I trzymaj ten luzik wink
Być samotnikiem ? towarzyską osobą ? A nie da się tego połączyć  (nie rozdwoić wink) Można i być w zgodzie z sobą wśród ludzi i dobrze się czuć w swoim towarzystwie smile. Luzik - to dobre określenie smile Życzę ci go jak i dystansu do siebie smile i pamiętaj to ty masz być ważna dla siebie a nie twoje problemy ze sobą. Może czas ci potrzebny na wyciszenie się.....
DAsz radę ! Dasz, bo tego chcesz smile

Rozdwajać się nie chcę, ani dzielić na szesnaście hehe smile
Czas potrzebny napewno smile
Pewnie, że dam radę smile
****

Czekam na wiadomość od adwokata i się chyba nie doczekam dzisiaj hmm

21 461 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-05-22 22:42:40)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Przeczytalam Was smile

Jestem troche zmeczona po tych wszystkich malowaniach i komuniach tongue

Zabka robota wrze smile

Beosa no w koncu zrozumialas, ze oni nie zrozumieja tongue

Liv powodzenia w nowej pracy smile

Hm... fajnie ze pomozesz naszej Kochanej Zabce smile

Raki okres przejsciowy ale po tym okresie to bedzie fajnie smile

Zofia karaluch ma ciagle problemy z zaplata alimentow sad

Ehdi fajnie, ze w miare dobrze i ze rzucilas palenie smile Masz sile kobieto - odejscie i tak bez papieroska : )

Buziaki wszystkim !!!!

Nie wiadomo czy się uda sad

21 462

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Cześć dziewczyny:)


Beosa Twój sen (tam gdzie go opisałaś na świeżo) powinien się znaleźć w jakimś dostępnym miejscu. Idealnie obrazuje to, co z sobą robimy. Masz cudowną podświadomość, która chce Cię ratować i pokazać prawdę.

zabko-k czyli przeprowadzka tuż tuż. Mnie to może w weekend uda się już spać na moim. Dziś wieczorem jadę po łóżko:) Zazdroszczę kolorów:)
I widzisz, warto było spróbować z tym zwolnieniem od kosztów. Zawsze masz dodatkową kaskę na urządzanie się.

Happy tęsknimy.

Anstawio dlaczego dzień był dziwny?

Hm... znowu jest zmiana i piszesz krótko

Udało mi się też jeden paskudny problem rozwiązać w pracy (przez który wczoraj od 4 rano nie spałam) i jestem ciut spokojniejsza.

Ściskam wszystkie.

Zajęć dużo, czasu mało smile

21 463

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Drogie dziewczyny smile

Dwa miesiące temu czułam się jak w niewoli, niewoli własnego umysłu, niewoli na WŁASNE życzenie. Klatka była otwarta a ja bałam się wyfrunąć.
Pojawili się jogini, którym dałam się wyciągnąć w realny świat. Przestałam pisać na forum nie dlatego, że byłam na was zła i obrażona, ale dlatego, że pewnego dnia powiedziałam sobie KONIEC.  Dusiłam się.
A co się stało w realu? Miejsce, do którego trafiłam mnie zaskoczyłam. Jogini byli mili, uśmiechnięci, tak bardzo, że aż sztuczni. Werbowali, bo inaczej tego nazwać nie mogę, klientów dla kasy, a ja jestem jedną z ich ofiar. Zaczęłam kurs jogi, bo jest to coś co lubię i już wiem, że mam na to inne spojrzenie niż oni. Oczywiście, to ich sprawa co robią, mogę stamtąd odejść, nikt mnie nie trzyma. Narazie chodzę równierz do innego studia. Jest różnica.

Wróciłam na to forum po długim namyśle. Dlaczego? Bo tu są emocje i ludzie!
Weszłam z tarczą obronną, gotowa na to, że zostanę zaatakowana.
Wczoraj wieczorem się uśmiechnęłam, bo Zabka wyłożyła mi wykład na temat agresji (szacun). Miała mdłości po tym co napisał. Jak to potem sama przeczytałam, to co napisałam, się prawie pożygałam sama. Pojawiła się Happy, która przywitała się z wszystkimi, tylko nie ze mną. Beosa, Liv- wasza ulga z pokonania lęku. Hm.. cała hm... Twarda Zofia, Raki smile
Dziewczyny, ja to wszystko czytam i czuję.
Nie chcę litości, zainteresowania moją osobą, zrozumienia,akceptacji. Nie chcę agresji.
Ale mam potrzebę bycia wśród was.
Chcę rozmawiać z wami jak dorosły człowiek.

Jaka cała co???

Ja się cieszę, że jesteś smile

21 464

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Świadoma, pewna siebie Zofio smile

Uzależnienie od męża, od rodziców... Ja wychodzę z uzależnienia od ludzi smile
Poczucie pewności i niezależności, gdy nie ma nikogo, to jest sztuka smile Ani rodziców, ani męża, ani znajomych. Obcy ludzie.
Poczucie pewności i niezależności wśród ludzi, to sztuka smile
Sama już nie wiem, czy dążyć do ludzi, czy ich unikać?
Dzisiaj znowu przystawiłam sobie lustro na forum i nie spodobało mi się moje odbicie. To jeszcze nie to smile
Dam radę smile
Luzik smile

Wiesz co, inspiruje mnie to co piszesz, bo często mam podobne wątpliwości smile Ale ta chwiejność w stosunku do siebie samej to chyba na razie standard odzyskiwania poczucia własnej wartości smile Zresztą nie wiem, pewnie za jakiś czas będzie mi łatwiej to ocenić.
Więc chodzi mi o to, że mam wrażenie, że tylko wśród i obok ludzi czuję się pewnie. No bo nie ma się co wygłupiać i usiłowac nazywac tego niezaleznością. Nie umiem - czy nie chcę być sama? Wiesz, nie chodzi mi o partnera.... Nie wiem, czasem mam takie odczucia, jakbym była małą dziewczynką szukającą wiecznie towarzystwa do piaskownicy.... A samej na siłę nie chciała zrobić nawet jednej babki.... Sama sobie stawiam ograniczenia? Czy taka naprawdę jestem?
Ja zadaję sobie trochę inne pytanie - czy aby nie na siłę nie dążę do ludzi, by zrzucić na nich część odpowiedzialności za swoje życie? I to jest chyba od dłuższego czasu to właśnie pytanie, zwątpienie.... Czy ja nie czuję się pewnie, czy może nie chcę czuć w ten sposób? Albo może chcę znaleźć usprawiedliwienie przed pracą nad poczuciem pewności?

Ano cóż - pracy to wiele przed nami nad sobą wink

Rozlało się na maksa właśnie sad Mam nadzieję, że przewieje smile

Otóż to smile
Ja sobie zadawałam pytanie, po co chcę wrócić na forum smile Odpowiedzi były różne smile W końcu padło na: wrócę, bo chcę, ale będę się kontrolować big_smile No czy to nie jest właśnie objaw uzależnienia? big_smile
I to właśnie chodzi o odpowiedzialność. Bo łatwo ją zrzucić na kogoś ale też i przejąć za kogoś.

No nic, uznam to za test samej siebie.  Ale już mi zgrzyta w głowie hmm
Bo skoro czegoś chcę lub nie chcę, to robię lub tego nie robię, a nie gadam o tym, czy piszę, by poczuć, że ktoś się ze mną zgadza lub nie. I się upewnić, że jednak mam rację.

Tylko, że z drugiej strony, piszę, bo chcę, a czy to, że ktoś mi odpisze, ma jakieś znaczenie? Fajnie jest z kimś podyskutować (bez agresji i potyczek słownych), ale to chyba chodzi o to, by mieć tą świadomość, że w każdej chwili może tej osoby po drugiej stronie zabraknąć. I żyć wśród ludzi, jakby było się samemu.

No nie wiem.

U mnie pochmurno hmm

Ale jak żyjesz wśród ludzi to nie jesteś sama. smile

21 465

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

(...) ale to chyba chodzi o to, by mieć tą świadomość, że w każdej chwili może tej osoby po drugiej stronie zabraknąć. I żyć wśród ludzi, jakby było się samemu.

Noooo - chyba masz rację....
smile

Przyznaję Anstawia, mnie jeszcze trudno te rzeczy oceniać smile Pewnie też i dlatego, że za dużo mam teraz zamieszania i w dalszym ciągu nic "pewnego", więc błąka mi się tysiące myśli po głowie, ale skupić się nie mogę na nich, bo muszę ogarniać przeprowadzkę i organizację. Tęsknię bardzo do możliwości posiedzenia sama z sobą wieczorkiem.... Żeby móc spokojnie pomyśleć... smile Lato, otworzyć okno, nalać sobie szklankę wody mineralnej o smaku cytrynowym, włączyć małą lampkę, muzyczkę i po prostu sobie pomyśleć smile smile smile

Ale cieszę się, że mogę sobie czasem z Wami "pogdybać", pozastanawiać się. W samotności rodzą się czasem pytania, o których chcielibyśmy podyskutować. Może to i uzależnienie, to forum, ale z drugiej strony, ja czasem zapominam "własne pytania", zanim je głośno wypowiem do jakiejś osoby w realu... A tak - "uzależnienie od forum" daje mi możliwość przelania pytania na ekran - ktoś zawsze przeczyta, odpowie co myśli sam... Pytanie nie ucieka w pustkę - i to ma ogromną wartość smile

21 466

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Nie wiadomo czy się uda sad

Spokojnie, jakby co smile Mam sporą ekipę na sobotę chyba zamówioną. Chyba, bo jeszcze na 100% nie wiem, czekam na info od kolegi wieczorkiem, czy załatwił dużego busika i 2 do pomocy smile No i dwie koleżanki chcą przyjść smile

21 467

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Uh, jak zwykle niewyspana smile
Byłam rano zamówić kanapę dla Niuńki smile Kostki, bezpieczniki nowe - "się kupują" smile
Malowanie skończone, wysprzątane po malowaniu, wyniesione zbędne rzeczy. Mam światło wink Znaczy mam zamontowane żarówki gdzie się da, bo lampy w weekend częściowo sobie pewnie przeniosę smile Ale już nie jest ciemno! smile smile smile

A! No nie jest skończone malowanie, bo kolega stanął wczoraj na balkonie i mu się straszliwie spodobało. Ja trochę zdrapałam odpadającą farbę, ale przyznaję - do wysokości rąk maluchów, bo wiem, że lubią obskubywać, a ja nie znoszę tego sprzątać wink No to wydrapał cały balkon do końca i chce malować, bo on chce móc sobie posiedzieć na balkonie wink Aż się jego żona śmiała, że na szczęście jakby co, to będzie wiedziała, gdzie on ginie wieczorami wink

Bolą mnie mięśnie smile

21 468

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Jaka cała co???

Ja się cieszę, że jesteś smile

Jaka cała? Cała fajna smile

Dzień dobry wszystkim smile
Miłego dnia smile

21 469

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

(...) ale to chyba chodzi o to, by mieć tą świadomość, że w każdej chwili może tej osoby po drugiej stronie zabraknąć. I żyć wśród ludzi, jakby było się samemu.

Noooo - chyba masz rację....
smile

Przyznaję Anstawia, mnie jeszcze trudno te rzeczy oceniać smile Pewnie też i dlatego, że za dużo mam teraz zamieszania i w dalszym ciągu nic "pewnego", więc błąka mi się tysiące myśli po głowie, ale skupić się nie mogę na nich, bo muszę ogarniać przeprowadzkę i organizację. Tęsknię bardzo do możliwości posiedzenia sama z sobą wieczorkiem.... Żeby móc spokojnie pomyśleć... smile Lato, otworzyć okno, nalać sobie szklankę wody mineralnej o smaku cytrynowym, włączyć małą lampkę, muzyczkę i po prostu sobie pomyśleć smile smile smile

Ale cieszę się, że mogę sobie czasem z Wami "pogdybać", pozastanawiać się. W samotności rodzą się czasem pytania, o których chcielibyśmy podyskutować. Może to i uzależnienie, to forum, ale z drugiej strony, ja czasem zapominam "własne pytania", zanim je głośno wypowiem do jakiejś osoby w realu... A tak - "uzależnienie od forum" daje mi możliwość przelania pytania na ekran - ktoś zawsze przeczyta, odpowie co myśli sam... Pytanie nie ucieka w pustkę - i to ma ogromną wartość smile

Oj Zabko,mam dokładnie tak samo...To nic "pewnego" mnie wykańcza.Tak sobie żyję w tym zawieszeniu,właściwie egzystuję i nic mi się nie chce.Tak z dnia na dzień.Aby do jesieni. smile
Pośpię,poczytam,jak jestem na działce to coś tam porobię przy kwiatkach,skoszę trawę,pospaceruję z psem.Jest ok.Bo nie "muszę" pędzić,ogarniać,organizować,pilnować.
Tylko,że ktoś kto całe swoje życie był doskonale zorganizowanym domatorem,nie może się czuć dobrze w próżni.
Zabko,ja też marzę o lampce...wina,w półmroku,przy otwartym oknie. smile .Ja już jestem teraz tylko sama z sobą,no czasem z mamą,dziećmi,z Wami czy dziewczynami z pracy,wśród których powoli staję się czarną owcą....ale na swoim,pewnym gruncie bym chciała z sobą pobyć.Odetchnąć pełną piersią.
Potrzebuję bardzo zarzucić gdzieś kotwicę,znaleźć port,bezpieczny,spokojny,mój.I dopiero z tego portu wyruszać w rejsy i wracać doń kiedy tylko poczuję taką potrzebę.

Nadejszła wiekopomna chwila...
Zabka wodę w blasku lampki
w spokojności będzie piła.
Po co okno otworzyła?
Pewnie czeka na motyla...

21 470

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hihihi smile
Mam stado motyli już smile Ale w pokoju maluchów smile


Beosa - czemu czarna owca? Że nie chcesz na siłę ciągnąć małżeństwa czy jak???????
Życzę tego bezpiecznego portu, naprawdę smile Ja jeszcze do niego nie dopłynęłam, ale ląd na horyzoncie wink

21 471

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czytam, mam tyle Wam do odpisania, a potem  jak już odpisać mogę, niestety nic nie pamiętam. Zalega mi multum maili prywatnych, na które powinnam odpisać...

Zabko, zrób tak jak napisała Ehdi. To jest tak, że owo postanowienie będzie prawomocne dopiero po 7 dniach od doręczenia Tobie, czyli po tym terminie Sąd powinien Cię wezwać do uiszczenia opłaty w terminie 7 dni, ale czasem tego nie robi i robią się kłopoty. Zresztą im szybciej zapłacisz, tym lepiej. Płacisz do sygnatury przelewem lub w kasie sądu.

To, o czym pisze Anstawia, uczucie bycia małą dziewczynką, jest mi bliskie. Coraz częściej w sobie to widzę... wcześniej zawsze wydawałam się sobie taka silna, taka dorosła, taka dojrzała smile A teraz czuję się wręcz jak kaleka, bezradna w wielu sytuacjach, w których wcześniej szłam jak burza, ale i miałam zawsze obok burzowe warunki wink
Mam nadzieję, że to znak mojego dojrzewania - stanięcie w prawdzie.
Uważaj na niektórych jogowców Anstawio, wielu z nich mocno siedzi w ezoteryce i wykorzystuje ludzi.

Ehdi pisała też, że samemu tak fajnie teraz i dobrze z poczuciem spokoju od uzależnienia, że już jest zdrowa. Przypomina mi się w tym kontekście historia jednej z kobiet opisywanych w książce Kobiety, które kochają za bardzo. Ona najlepiej wspominała czas, gdy była sama, wtedy wszystko się układało (mieszkała  z koleżanką), ale gdy pojawiał się po przerwie (nawet dłuższej) nowy obiekt i nowy bodziec, wszystko szło w dół...-równia pochyła i wszystkie objawy uzależnienia wracały.
Cóż alkoholik też ma okresy abstynencji.
Ja doświadczam tego samego i wcześniej doświadczałam. I teraz wiem, że owo dobrze, gdy jestem sama nie oznacza, że jestem zdrowa. Poszukaj w książce tej historii, Ehdi.

Odezwał (g)jma, w sumie już wcześniej, ale nie mam mojego smartphona (zepsuł się) - pisze na szczęście oficjalnie. Chyba też ma mnie dosyć smile Wczoraj w Krakowie mnie prześladował, bo byłam na terapii, a gabinet jest w nowym miejscu, które okazało się zdeptane przez nas, i to w czasach gdy było "tak pięknie". Na dokładkę przed wczoraj widziałam byłego męża (on mnie mam nadzieję nie), a jeszcze dwa dni wcześniej środkowy "obiekt" (między tymi dwoma) , jak jechał... (dobrze, że on mnie nie, bo mam już inne auto). Ale to niezła kumulacja... I zauważyłam, że mam uczuciowy mętlik. Zupełnie nie wiem, co czuje do każdego z tych panów, a nawet co czułam. Myślę, że byłego męża kochałam (wciąż głębsze uczucia do niego są we mnie), ale pewna nie jestem.

Na dokładkę dziwnie patrzę na innych mężczyzn, z jednej strony mnie odrzucają, a z drugiej miałabym ochotę na wielu z nich - szczególnie tych nieznanych się "rzucić" No pomieszanie z poplątaniem.

21 472 Ostatnio edytowany przez beosa (2013-05-23 15:00:14)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Hihihi smile
Mam stado motyli już smile Ale w pokoju maluchów smile


Beosa - czemu czarna owca? Że nie chcesz na siłę ciągnąć małżeństwa czy jak???????
Życzę tego bezpiecznego portu, naprawdę smile Ja jeszcze do niego nie dopłynęłam, ale ląd na horyzoncie wink

To fajnie smile
Dzięki smile

Tak .dlatego,że nie ciągnę.Wczoraj drugi raz,tym razem bezpośrednio do mnie skierowano stwierdzenie:jak to możliwe,nie rozumiem,tyle lat razem byli,dwoje dzieci mają i nagle rozwód.Mowa była co prawda o naszym współpracowniku,który rozwiódł się kilka lat temu,ale wyczułam podtekst.
Pierwszym razem nie włączyłam się do dyskusji,olałam.Teraz powiedziałam tylko,że to możliwe,bo czasem już nie ma innego wyjścia i to na pewno nie dzieje się nagle.Jeżeli jeden z małżonków jest psychicznie niedojrzały (lub chory) nie mają zastosowania normy przyjęte przez większość ludzi.Więcej nie zamierzam na ten temat z tymi ludźmi gadać.
Ja mieszkam na wsi,to nie blokowisko,gdzie każdy jest anonimowy.
Wiesz jak to jest -nie stoi pod sklepem to nie alkoholik,trochę pracuje to nie jest najgorzej...
Głupio chyba robiłam,że poszłam do pracy nawet nie tuszując podbitego oka,że opowiadałam co się stało i dlaczego,że nawet do niedawna mówiłam im jakimi tekstami raczy mnie jm.Zależało mi na tym żeby ludzie widzieli to drugie,prawdziwe dno.Gówno zobaczyli.Przecież to i tak moja wina.Pewnie za słabo się starałam i za bardzo się przejmowałam jego głupim gadaniem.

Opiszę jeszcze coś co mnie zastanowiło,zniesmaczyło i zniechęcilo do zdawania sprawozdań z mojego życia.
Otóż pracuję na produkcji.Przekrój wiekowy pracownic jest różny.
Młoda mężatka,po strasznych przejściach w dzieciństwie (ojciec alko itd.) opowiada nam czasem (nie,nie skarży się) jak to jej małżonek wylewa zupę,bo wody nie będzie jadł,mięso wyjęte do obiadu daje psom,bo ma taki kaprys,nie pozwala jej za dużo jeść,ani się malować a sam spedza długie godziny przy komputerze(ponoć gra) i seks dawkuje jak lekarstwo jakieś...typowy karaluch i KKZB.Ale Ona go tak kocha,że to są dla niej nic nie znaczące drobiazgi.Czasem widać,że niektóre zachowania męża ją bolą,ale wypiera je chyba do podświadomości.
Ja ją rozumiem.Zachowywałam się podobnie.
Ale komentarz jednej z najstarszych pracownic powalił mnie.Gdy młoda była poza zasięgiem,ta kobieta stwierdziła: Ona przygotowuje sobie grunt.
Jak to? pytam.
Bo pewnie jej się znudził i chce go wywalić,dlatego źle o nim mówi.
Zaprotestowałam,że to widać jak Młoda jest strasznie zakochana a mąż to wykorzystuje.
Wierzysz w te jej bajki? odezwała się druga z koleżanek.
Nie wiem,czy ja taka naiwna jestem,czy ludzie tacy podli.
Cóż za parę lat się okaże czy to małżeństwo przetrwa,życzę im jak najlepiej,ale same wiecie...
Wy już wiecie,że nikt,kto nie był w podobnej sytuacji nas nie zrozumie.Do mnie to dopiero dotarło.Bo zaczęłam odczuwać negatywne konsekwencje mojej "ucieczki do przodu" w kontekście relacji z niektórymi ludźmi.
To dobrze,bo teraz wiem,z kim mogę tak po prostu pogadać (o cholercia,właściwie to z nikim smile ) a kogo tylko tolerować.
Jestem "czarną owcą" w stadzie baranów. smile smile big_smile

21 473

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wciąż zbytnio przejmujesz się opinią innym. Twoje sprawy prywatne, to Twoje sprawy prywatne. I tyle. Niech myślą, co chcą, to świadczy tylko o ich niedojrzałości i nieznajomości życia.

21 474

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

To, o czym pisze Anstawia, uczucie bycia małą dziewczynką, jest mi bliskie. Coraz częściej w sobie to widzę... wcześniej zawsze wydawałam się sobie taka silna, taka dorosła, taka dojrzała smile A teraz czuję się wręcz jak kaleka, bezradna w wielu sytuacjach, w których wcześniej szłam jak burza, ale i miałam zawsze obok burzowe warunki wink
Mam nadzieję, że to znak mojego dojrzewania - stanięcie w prawdzie.

Witaj,

Gdzieś mi się ostatnio rzuciło stwierdzenie, że żeby dojrzeć, jedni muszą dostrzec w sobie dziecko, inni muszą się z nim pożegnać.
Więc mówię swojej małej dziewczynce PA PA, ale telefon do niej nadal mam zapisany tongue

raki napisał/a:

Uważaj na niektórych jogowców Anstawio, wielu z nich mocno siedzi w ezoteryce i wykorzystuje ludzi.

Moja mama ostatnio mi powiedziała, że przeczytała w jednej z gazet, że joga to sekta.

Joga ma wiele wspólnego z rozwojem duchowym i bardzo chętnie sama to wprowadzam do swojego życia. Ashtanga yoga, którą ćwiczę, kieruję się trzema zasadami : skupienie, postawa ciała, oddech. Stosując te trzy zasady przez długi czas, odnajdziesz spokojny stan umysłu smile
Myślę, że nie ma podstaw, by obawiać się wykorzystać to w życiu smile

Nie ćwiczyłam nigdy jogi w Polsce, natomiast staram się śledzić na bierząco informacje na ten temat. Nie spotkałam się, by komuś, kto ćwiczy jogę w profesjonalnym studiu jogi (a tylko takie mnie interesują), coś się stało.

Co do jogina, którego opisałam wcześniej, to muszę sprostować. To nie on i jego sztuczny uśmiech są problemem, ale to, że ja się czuję żle, gdy po raz kolejny i kolejny i kolejny, odpowiadam mu nie, gdy proponuje mi jakieś warsztaty,którymi nie jestem zainteresowana. Po prostu głupio się czuję, gdy ktoś grzecznie proponuje, a ja mu  odpowiadam nie, albo wymyslam na poczekaniu, że nie bo coś tam smile Raz odpowiedziałam, że nie bo nie jestem zainteresowana, to odpowiedział, że warto się zainteresować czymś innym... eeehhh...
Ot, taka ta moja asertywność smile

21 475

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie uważam jogi za coś złego. Ale słyszałam podobne rzeczy, jak Twoja mama, z tym że nie o wszystkich, a niektórych. Wszędzie nas mogą wykorzystać, a nasza asertywność powinna nas chronić. Dobrze, że wyjaśniłaś to z tym joginem.

21 476

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Wciąż zbytnio przejmujesz się opinią innym. Twoje sprawy prywatne, to Twoje sprawy prywatne. I tyle. Niech myślą, co chcą, to świadczy tylko o ich niedojrzałości i nieznajomości życia.

Nie przejmuję się już.
Ale przecież nie oślepłam i nie ogłuchłam nagle.Życie się toczy,ludzie gadają.Ja jestem między nimi...
Po prostu widzę więcej niż kiedyś. smile Czuję się trochę odstawiona na boczny tor.Ale nie panikuję.Nie odseparowuję się ale i nie narzucam. smile
Wiesz,nawet ciekawa jestem ich reakcji gdy rozwód stanie się faktem,albo gdy się wyprowadzę zostawiając tych dwoje na "majątku".
Dopiero będzie się działo. smile
Ja będę wolna,jeśli komuś nie pasi niech spada!!!  big_smile

Raki,ale zagoniona jesteś.Odpocznij trochę bo się wykończysz.Masz chociaż chwilę wytchnienia,czy tylko praca,praca,komp,maile,praca....?
Choć z drugiej strony troszkę Tobie,Zabce i Ehdi zazdroszczę bo COŚ się u Was dzieje. smile

21 477

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Nie uważam jogi za coś złego. Ale słyszałam podobne rzeczy, jak Twoja mama, z tym że nie o wszystkich, a niektórych. Wszędzie nas mogą wykorzystać, a nasza asertywność powinna nas chronić. Dobrze, że wyjaśniłaś to z tym joginem.

smile
Będę ostrożna
smile

21 478

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Ja będę wolna,jeśli komuś nie pasi niech spada!!!  big_smile

Ty już jesteś wolna, tylko okoliczności nie bardzo sprzyjają by to dostrzec.
Ale już niedługo to nastąpi smile
Trzymam kciuki.

21 479

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

(...) ale to chyba chodzi o to, by mieć tą świadomość, że w każdej chwili może tej osoby po drugiej stronie zabraknąć. I żyć wśród ludzi, jakby było się samemu.

Noooo - chyba masz rację....
smile

Przyznaję Anstawia, mnie jeszcze trudno te rzeczy oceniać smile Pewnie też i dlatego, że za dużo mam teraz zamieszania i w dalszym ciągu nic "pewnego", więc błąka mi się tysiące myśli po głowie, ale skupić się nie mogę na nich, bo muszę ogarniać przeprowadzkę i organizację. Tęsknię bardzo do możliwości posiedzenia sama z sobą wieczorkiem.... Żeby móc spokojnie pomyśleć... smile Lato, otworzyć okno, nalać sobie szklankę wody mineralnej o smaku cytrynowym, włączyć małą lampkę, muzyczkę i po prostu sobie pomyśleć smile smile smile

Ale cieszę się, że mogę sobie czasem z Wami "pogdybać", pozastanawiać się. W samotności rodzą się czasem pytania, o których chcielibyśmy podyskutować. Może to i uzależnienie, to forum, ale z drugiej strony, ja czasem zapominam "własne pytania", zanim je głośno wypowiem do jakiejś osoby w realu... A tak - "uzależnienie od forum" daje mi możliwość przelania pytania na ekran - ktoś zawsze przeczyta, odpowie co myśli sam... Pytanie nie ucieka w pustkę - i to ma ogromną wartość smile

Też lubię smakową wodę smile

Kurcze, do niczego.
Już wiem, że nic z tego. I tak ja mogę się umawiać szlak trafił.
Głupio mi jak cholera.

Ekspresowy remont Żabko smile

Anstawia. A już się bałam, że tska nijaka, a nijaka chyba, albo bardzo jakaś skoro fajna. smile

Beosa czemu czarna owca?

No to ostro Raki u Ciebie i kumulacja lepsza niż w totku. To gdzie oni teraz nie na Lea?

21 480

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Hihihi smile
Mam stado motyli już smile Ale w pokoju maluchów smile


Beosa - czemu czarna owca? Że nie chcesz na siłę ciągnąć małżeństwa czy jak???????
Życzę tego bezpiecznego portu, naprawdę smile Ja jeszcze do niego nie dopłynęłam, ale ląd na horyzoncie wink

To fajnie smile
Dzięki smile

Tak .dlatego,że nie ciągnę.Wczoraj drugi raz,tym razem bezpośrednio do mnie skierowano stwierdzenie:jak to możliwe,nie rozumiem,tyle lat razem byli,dwoje dzieci mają i nagle rozwód.Mowa była co prawda o naszym współpracowniku,który rozwiódł się kilka lat temu,ale wyczułam podtekst.
Pierwszym razem nie włączyłam się do dyskusji,olałam.Teraz powiedziałam tylko,że to możliwe,bo czasem już nie ma innego wyjścia i to na pewno nie dzieje się nagle.Jeżeli jeden z małżonków jest psychicznie niedojrzały (lub chory) nie mają zastosowania normy przyjęte przez większość ludzi.Więcej nie zamierzam na ten temat z tymi ludźmi gadać.
Ja mieszkam na wsi,to nie blokowisko,gdzie każdy jest anonimowy.
Wiesz jak to jest -nie stoi pod sklepem to nie alkoholik,trochę pracuje to nie jest najgorzej...
Głupio chyba robiłam,że poszłam do pracy nawet nie tuszując podbitego oka,że opowiadałam co się stało i dlaczego,że nawet do niedawna mówiłam im jakimi tekstami raczy mnie jm.Zależało mi na tym żeby ludzie widzieli to drugie,prawdziwe dno.Gówno zobaczyli.Przecież to i tak moja wina.Pewnie za słabo się starałam i za bardzo się przejmowałam jego głupim gadaniem.

Opiszę jeszcze coś co mnie zastanowiło,zniesmaczyło i zniechęcilo do zdawania sprawozdań z mojego życia.
Otóż pracuję na produkcji.Przekrój wiekowy pracownic jest różny.
Młoda mężatka,po strasznych przejściach w dzieciństwie (ojciec alko itd.) opowiada nam czasem (nie,nie skarży się) jak to jej małżonek wylewa zupę,bo wody nie będzie jadł,mięso wyjęte do obiadu daje psom,bo ma taki kaprys,nie pozwala jej za dużo jeść,ani się malować a sam spedza długie godziny przy komputerze(ponoć gra) i seks dawkuje jak lekarstwo jakieś...typowy karaluch i KKZB.Ale Ona go tak kocha,że to są dla niej nic nie znaczące drobiazgi.Czasem widać,że niektóre zachowania męża ją bolą,ale wypiera je chyba do podświadomości.
Ja ją rozumiem.Zachowywałam się podobnie.
Ale komentarz jednej z najstarszych pracownic powalił mnie.Gdy młoda była poza zasięgiem,ta kobieta stwierdziła: Ona przygotowuje sobie grunt.
Jak to? pytam.
Bo pewnie jej się znudził i chce go wywalić,dlatego źle o nim mówi.
Zaprotestowałam,że to widać jak Młoda jest strasznie zakochana a mąż to wykorzystuje.
Wierzysz w te jej bajki? odezwała się druga z koleżanek.
Nie wiem,czy ja taka naiwna jestem,czy ludzie tacy podli.
Cóż za parę lat się okaże czy to małżeństwo przetrwa,życzę im jak najlepiej,ale same wiecie...
Wy już wiecie,że nikt,kto nie był w podobnej sytuacji nas nie zrozumie.Do mnie to dopiero dotarło.Bo zaczęłam odczuwać negatywne konsekwencje mojej "ucieczki do przodu" w kontekście relacji z niektórymi ludźmi.
To dobrze,bo teraz wiem,z kim mogę tak po prostu pogadać (o cholercia,właściwie to z nikim smile ) a kogo tylko tolerować.
Jestem "czarną owcą" w stadzie baranów. smile smile big_smile

Czyli jesteś gwiazdą smile

21 481

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hm... nijaka?
Jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna smile
Zresztą, kiedyś ci z dziewczynami wierszyki o tobie pisałam smile

Kolejny dzień mija, a ja nadal nie nam wiadomości od adwokatki, co w sprawie rozwodu sad
A tak bym chciała już wiedzieć na czym stoję i podzielić w końcu te rachunki na połowę, a bez papierów ani rusz.
Jestem padnięta. Od 5:30 na nogach, dopiero co dotarłam do domu.
Wczoraj to dopiero padłam zmęczona. Zasnęłam na łóżku w ubraniu o 20tej, obudził mnie budzik o 5:30. Nosz wstyd się przyznać mad
Idę spać.
Kolorowych snów smile

21 482 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-05-24 08:51:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jestem zaniepokojona......pisałam, że chyba źle się stało iż syn zatrudnił się u ojca i moje obawy wczoraj potwierdziły się. Zadzwoniłam do niego po godz. 16,  z pytaniem czy już skończył pracę. Odpowiedział,że tak i już dojeżdża do domu. Ton miał bardzo smutny. Ponownie się z nim połączyłam z pytaniem, zmęczony mocno jesteś czy smutny, czy może coś złego się wydarzyło. Usłyszałam w odpowiedzi, mamo nic się nie stało i nie jestem mocno zmęczony. Po wejściu do domu przywitał mnie słowami, mamo poznałem ją. Zrozumiałam, że eks ich sobie przedstawił. Nic bardziej mylnego.....nie przedstawił ich sobie, udawał, że ich nic nie łączy poza wspólnym mieszkaniem....nazywał ją szefową. Zapytałam syna, a czy ona wie, że jesteś jego synem. Odpowiedział, że tak, wie to z dowodu osobistego, który dał jaj do skserowania. O niej powiedział, to miła kobieta, z ojca siię śmiał ( z jego udawania i zachowania, które skwitował słowem żenada, żałosny). Ona go zatrudni. I całe szczęście, bo kolejna informacja o małej przygodzie z młynkiem, przeraziła mnie. Młynek zaciął się (zapchał plastikiem) i syn ręką popychał plastik. Młynek ruszył i plastik, ruszony pędem obrotów, uderzył go w palec. Myślał, że go stracił. Ta opowieść mnie przeraziła. Wiem, że nie ma szans aby ręką sięgnąć noży młynka, jednak uderzenie plastiku może też skończyć się źle.
Właśnie skończyłam rozmowę na ten temat z eksem. Zaproponowałam zorganizowanie jakichś popychaczy......nie będziesz mi mówić o modernizacji maszyn, na których się nie znasz - to jego odpowiedź. Powiedział, że syn musi stwardnieć ( yikes ).
Oczywiście sprostowałam, że twardym człowiekiem jest i nie chcę nic modernizować, jedynie zapewnić swojemu dziecku bezpieczeństwo. Mówił, że jeszcze nikomu palca na młynku nie urwało, a plastik nie uderz a puka, cytuję: "to nie uderzenie a puknięcie".
Dobrze wyczułam ton syna. Jednak był poruszony. Miałam czuja, że nie powinien pracować u ojca. On jednak całą sytuację mocno przeżywa. Podejrzewam, że odczuwa zdradę tzn. czuje się przez ojca zdradzony. Myślę, że zachowanie ojca i w tej sytuacji go zniesmacza.
Co do niej (:)), to nigdy nie mówiłam źle o tej kobiecie.....no może na początku, kiedy myślałam, że to ona uwodzi, napiera. Od chwili, w której uzmysłowiłam sobie, że winny jest eks, nigdy nic złego o niej nie powiedziałam. Wręcz przeciwnie, mówiłam, biedna naiwna. Nie chcę, by syn winił kogokolwiek. Mówię mu, tak czasami się dzieje, że ludzie nie mogą razem żyć i normalne jest, że z kimś innym układają sobie życie. Jednak jestem świadoma, że on zna historię od początku i ma wyrobione zdanie na ten temat. 
Syn powiedział mi, że chciał, że miał chęć zapytać ojca czy ma jej coś kupić na dzień matki. Zganiłam go i wzrokiem i słowem. Nie chcę zamieszania między nimi......z drugiej strony .......on ma prawo do własnych reakcji.......on ma też przemyślenia, wnioski, uczucia. Mój syn jest mądrym i wrażliwym młodym człowiekiem. Był on w centrum wielu wydarzeń......przeżywał, zawiódł się, rozczarował ojcem nie raz. Nie okłamuję dzieci. Mówię im co się dzieje, ale ich nie nakręcam. Ale on dobrze pamięta aferę garniturową, perkusyjną, alimentacyjną i wiele, wiele innych. Pamięta zapewnienia ojca co do wierności i przysięgi na jego życie....... syn ma prawo być zły i chyba nie powinnam mu tego prawa odbierać.
Wczoraj byłam w kinie, na świetnym polskim filmie, opartym na prawdziwych zdarzeniach. Tytuł tego filmu - oszukane. Film świetny ( 5 osób było na seansie hmm) mówiący o wychodzącej na jaw po 18 latach zamianie dzieci i wielu różnych emocjach, reakcjach. Świetnie aktorzy pokazują różne emocje targające bohaterami. Ta sama sytuacja a różne reakcje i zachowania. Film mnie wzruszył.........to naprawdę dobre kino i aż dziw, że tylko 5 osób było na niego chętnych.

Kochane Netusie smile miłego dnia wam życzę smile

21 483

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio,
syn miał jakieś szkolenie zanim rozpoczął pracę na tych maszynach? W ogóle te maszyny są sprawne techniczne?
Czytałam o tym filmie pozytywną recenzję. Może jak będzie w necie, to go obejrzę.

Ostatnio oglądałam Fridę- 10 lat po premierze smile Widziałyście?
Przeczytałam na blogu pewnej psycholożki, że Frida była barwną i pozytywną postacią.
Ciekawe, bo ja w tym filmie zobaczyłam KKZB do końca życia smile Kobietę skrzywdzoną fizycznie i w związku z poligamistą.  Jest nawet scena, w której przyszły mąż mówi Fridzie, że lubi kobiety i czy ona sobie z tym poradzi smile

21 484

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zofio,
syn miał jakieś szkolenie zanim rozpoczął pracę na tych maszynach? W ogóle te maszyny są sprawne techniczne?
Czytałam o tym filmie pozytywną recenzję. Może jak będzie w necie, to go obejrzę.

Ostatnio oglądałam Fridę- 10 lat po premierze smile Widziałyście?
Przeczytałam na blogu pewnej psycholożki, że Frida była barwną i pozytywną postacią.
Ciekawe, bo ja w tym filmie zobaczyłam KKZB do końca życia smile Kobietę skrzywdzoną fizycznie i w związku z poligamistą.  Jest nawet scena, w której przyszły mąż mówi Fridzie, że lubi kobiety i czy ona sobie z tym poradzi smile

Nie było żadnego szkolenia. Maszyny są sprawne, ale nienowoczesne. Wiem, że musi pracować w grubych rękawiczkach i popychać plastiki czymś, np. metalową łychą (łomem ?)...... lub chociażby kolejnym plastikiem. No intuicja, rozum mówią mi, że  bez jakichkolwiek zabezpieczeń może dojść do uszczerbku na zdrowiu.

Film godny polecenia. Dla mnie to też dowód jak różnie ludzie reagują na ten sam problem.....jakie znaczenie ma nasze myślenie i nasza odporność lub jej brak.

Frida ? Oglądałam ten film dawno, dawno temu i nawet nie pamiętam jak ją odebrałam. Jak przez mgłę majaczy mi się jej postać jako silnej kobiety, silnej, ale chorej i .....i chyba nieszczęśliwej. O kkzb wiem od niedawna smile i od tej pory dopiero rozumiem i zauważam ten problem smile.

21 485

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cześć dziewczyny,

Ja jestem dzisiaj wyraźnie kosmicznie zmęczona fizycznie. Zbyt dużo pracy i obowiązków. Dodatkowo coś mi wylazło i walnęło mnie z tyłu głowy. Wiedziałam, że to poczucie wyleczenia jest zbyt szybko. No ale wiem, że jak walę ryjem w piasek to przynajmniej wiem jak to przerobić.

Wyć mi się chce bo jestem wściekła na swoje zachowania. Z tego wszystkiego zaczęłam znowu palić. Nie mam w domu neta bo mi się coś rozwaliło i generalnie potrzebuję jakichś 48 snu ech....

Buziaki zbieram się do kupy i lecę. Jeszcze kuźwa zimno.... no cóż, przynajmniej mam nadzieję, że salon w weekend urządze po swojemu i będzie już jak w domu wink.

21 486

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Zofio,
syn miał jakieś szkolenie zanim rozpoczął pracę na tych maszynach? W ogóle te maszyny są sprawne techniczne?
Czytałam o tym filmie pozytywną recenzję. Może jak będzie w necie, to go obejrzę.

Ostatnio oglądałam Fridę- 10 lat po premierze smile Widziałyście?
Przeczytałam na blogu pewnej psycholożki, że Frida była barwną i pozytywną postacią.
Ciekawe, bo ja w tym filmie zobaczyłam KKZB do końca życia smile Kobietę skrzywdzoną fizycznie i w związku z poligamistą.  Jest nawet scena, w której przyszły mąż mówi Fridzie, że lubi kobiety i czy ona sobie z tym poradzi smile

Nie było żadnego szkolenia. Maszyny są sprawne, ale nienowoczesne. Wiem, że musi pracować w grubych rękawiczkach i popychać plastiki czymś, np. metalową łychą (łomem ?)...... lub chociażby kolejnym plastikiem. No intuicja, rozum mówią mi, że  bez jakichkolwiek zabezpieczeń może dojść do uszczerbku na zdrowiu.

Film godny polecenia. Dla mnie to też dowód jak różnie ludzie reagują na ten sam problem.....jakie znaczenie ma nasze myślenie i nasza odporność lub jej brak.

Frida ? Oglądałam ten film dawno, dawno temu i nawet nie pamiętam jak ją odebrałam. Jak przez mgłę majaczy mi się jej postać jako silnej kobiety, silnej, ale chorej i .....i chyba nieszczęśliwej. O kkzb wiem od niedawna smile i od tej pory dopiero rozumiem i zauważam ten problem smile.

Może dojść do uszczerbku na zdrowiu, ale nie musi. Nie wiem czy ta praca jest zgodna  z zasadami BHP. Może tak to właśnie się odbywa. Nie martw się smile Sytuacja jest troszkę emocjonalna, bo i nowa praca no i wśród jakich ludzi smile Jak będzie zbyt nerwowo dla syna, to niech odchodzi stamtąd. A może mu się spodoba smile i zmieni maszynę na inną smile

21 487

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Cześć dziewczyny,

Ja jestem dzisiaj wyraźnie kosmicznie zmęczona fizycznie. Zbyt dużo pracy i obowiązków. Dodatkowo coś mi wylazło i walnęło mnie z tyłu głowy. Wiedziałam, że to poczucie wyleczenia jest zbyt szybko. No ale wiem, że jak walę ryjem w piasek to przynajmniej wiem jak to przerobić.

Wyć mi się chce bo jestem wściekła na swoje zachowania. Z tego wszystkiego zaczęłam znowu palić. Nie mam w domu neta bo mi się coś rozwaliło i generalnie potrzebuję jakichś 48 snu ech....

Buziaki zbieram się do kupy i lecę. Jeszcze kuźwa zimno.... no cóż, przynajmniej mam nadzieję, że salon w weekend urządze po swojemu i będzie już jak w domu wink.

Góra, dół, góra, dół = norma smile Byle nie za wysoko i nie za głęboko :)Takie to już jest to nasze życie smile Ale ty już wiesz, że będzie dobrze smile
Palenie rzucisz za rok, nie wszystko na raz smile

21 488

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Cześć dziewczyny,

Ja jestem dzisiaj wyraźnie kosmicznie zmęczona fizycznie. Zbyt dużo pracy i obowiązków. Dodatkowo coś mi wylazło i walnęło mnie z tyłu głowy. Wiedziałam, że to poczucie wyleczenia jest zbyt szybko. No ale wiem, że jak walę ryjem w piasek to przynajmniej wiem jak to przerobić.

Wyć mi się chce bo jestem wściekła na swoje zachowania. Z tego wszystkiego zaczęłam znowu palić. Nie mam w domu neta bo mi się coś rozwaliło i generalnie potrzebuję jakichś 48 snu ech....

Buziaki zbieram się do kupy i lecę. Jeszcze kuźwa zimno.... no cóż, przynajmniej mam nadzieję, że salon w weekend urządze po swojemu i będzie już jak w domu wink.

Góra, dół, góra, dół = norma smile Byle nie za wysoko i nie za głęboko :)Takie to już jest to nasze życie smile Ale ty już wiesz, że będzie dobrze smile
Palenie rzucisz za rok, nie wszystko na raz smile

Kochana dół nie jest straszny po prostu na to wszystko chyba dodatkowo nakłada się maksymalne zmęczenie fizyczne hmm. No i jakieś tam drobne i pierdołowate problemy, choćby jak podłączenie do internetu. Nie wspomne, że we środę wieczorem bardzo niefortunnie upadłam i zbiłam sobie calutki lewy bok łącznie z głową. Ręki do góry nie mogę podnieść bo cholera boli. Myslałam, że mam wstrząs mózgu po tym upadku. Wczoraj na nogach przez 18 godz po 4 niecałych godzinach snu, dziś znowy przespane tylko 8 godzin i koszmarna poranna pobudka. Takie nałożenie spraw na siebie.

21 489 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-05-24 16:08:11)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ehdi to co tak slabo o siebie dbasz? Musisz tyle pracowac czy jak? I dlaczego tak malo sypiasz? Musimy dbac o siebie, bo jak same nie zadbamy to nikt juz nie zadba smile)

a tak ogolnie - zadawalam to pytanie juz w innym watku, ale mysle ze ten jest lepszy i ze otrzymam wiecej odpowiedzi smile

kto z Was mieszka sam? Ale tak supelnie sam - singiel, bez rodzicow, siostry, brata, bez dzieci?

pytam o to, bo za niedlugo ja bede... calkiem sama, pierwszy raz w zyciu. no i troszke sie tego boje (zeby nie powiedziec ze bardzo:) latwo sie mowi, ze dam rade itd. Ale ciekawa jestem wlasnie ile tak naprawde z nas mieszka calkiem samemu i co takie osoby moga o tym powiedziec.... ?

ja do 21 roku zycia mieszkalam z rodzicami, a potem z mezem wlasnie przez prawie 6 lat. A teraz sama, w obcym kraju. ciesze sie bo mam fajnych sasiadow - Polakow w tym samym bloku. Brat i kuzynka mieszkaja jakies 18 km ode mnie wiec jest kawalek. Nie moge jezdzic codziennie na chwile, no bo jednak benzynka. Ale 2-3razy w tygodniu jade.

no nic, zaczynam uczyc sie zyc na nowo - sama. od wczoraj - mialam jakis taki przelom maly wczoraj. on wylecial do Polski, wiec nie bedzie go fizycznie przez kilka dni i zamierzam tak juz to traktowac, przyzwyczajac sie - nie ma go i juz nie bedzie. Wroci jeszcze, mysle ze kwestia jakiegos miesiaca jak bedzie tu mieszkal dopoki nie pozalatwiam spraw z kredytem, ale od wczoraj, traktuje to jakby go nie bylo!! to jest dzien jego wyprowadzki, nie za miesiac! mam nadzieje ze wytrwam w takim przekonaniu i dziek i temu przywykne do tej mysli i takiego stanu rzeczy i jak juz sie naprawde wyprowadzi to nie bedzie to dla mnie az tak odczuwalne....

bo wiecie, to sie tak latwo mowi, ale jedna sprawa jest to, ze nie ma sie juz NIEGO i jest sie singlem, a druga sprawa jest to, ze po prostu, na codzien nie ma sie nikogo obok siebie - mowie oczywiscie tutaj o tym czasie wlasnie spedzanym w domu - rano po wstaniu, wieczorem przed pojsciem spac - nie ma mamy, brata, dziecka. Mysle ze ma to wiele dobrych stron, jest sie calkowicie niezaleznym, wolnym. Trzeba tylko patrzec na te pozytywne strony.

21 490 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-05-24 17:26:44)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ehdi, to w weekend śpij, a nie przerabiaj salonu smile
Też jestem na wysokich obrotach, ale na własne życzenie, więc nie narzekam.

W poprzednią niedzielę byłam na otwarciu kolejnego studia jogi. Instruktorką jest dziewczyna z Tajlandii. Oglądam właśnie zdjęcia i jem obiad. I przypomniało mi się jak ona na tym otwarciu jadła ryż z sosem i warzywami palcami. Ja teraz macham tym widelcem, coś mi upadnie wink a ona tak zgrabnie chwytała to jedzenie, że aż się w nią wpatrywałam cały czas. Fotograf chyba też, bo jej fotkę zrobił jak trzyma palce w talerzu smile

kiedysbylam ja mieszkam sama, zupełnie, od niedawna. Też za granicą. Nie mam bliskich.
Był strach, ogromny. Trudno było mi się pożegnać. Powoli się zaczyna nowe życie smile Chciałabym jeszcze zupełnie sama pojechać do innego państwa pozwiedzać, ale nie do znajomych, sama smile Troszkę się boję smile Zawsze mi ktoś towarzyszył. Robiłam coś z kimś, dla kogoś, komuś, przeciwko komuś, do kogoś... A teraz jest szansa by robić coś dla siebie. 180?  zwrot. Muszę się przestawić w głowie, ale wszystko przyjdzie z czasem smile
Tylko peplać nie mam do kogo wink

21 491

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ehdi, sen to podstawa! (i kto to mówi)

Ja mieszkam sama zupełnie od lat (z przerwami) - tzn. mieszkałam na studiach zupełnie sama dwa lata i od rozstania z mężem już ponad 3 lata (teraz mam miesiąc przerwy i mieszkam u rodziców, bo się przeprowadzam). Lubię mieszkać sama. Ta niezależność i robienie wszystkiego jak chcę i kiedy chcę mi odpowiada, nikt Ci o nic nie marudzi i nie zrzędzi. Szczerze mówiąc nawet mi nie brakuje jakiś tam wspólnych wieczorów itp. Trudniej się gotuje i je, bo samemu. I dla siebie albo się nie chcę albo czasem nie warto robić całego obiadu lub fajnego dużego śniadania.
Odetchniesz sama.

21 492

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzieki Raki. No dla mnie to bedzie zupelna nowosc. Tak jak mowie, cale zycie zawsze z  kims. Wiadomo, ze czasami mialo sie dosyc - dopoki z rodzicami za mlodu - no to problemy o sporzatanie, powroty - standard. Potem jak z nim juz ale rowniez z innymi wspollokatorami - no to te o porzadek klotnei itd. A znim jak juz wreszcie poszlismy na swoje, no to nie bylo takich problemow. Nie robilam nic pod niego, czulam sie dobrze i u siebie... wiec dlatego troche sie boje, ze jakis nadmiernych pozytywow mieszkania samej to nie odczuje, a za to negatywy - no bo jednak duza zmiana i tak przykro troche ciagle samemu wlasnie... ale pewnie da sie przyzwyczaic...

21 493

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja mieszkałam sama przed ślubem i to sporo, teraz też mieszkam sama i dobrze mi z tym.

Mało spałam przez kopany internet, a w czwartek byłam w podróży służbowej więc masakra. Wyśpię się ale salon na pewno zrobię bo to przyjemność. Nawet jestem w stanie jakoś zarwać troche robotę aby ten salon mieć.

21 494 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-05-24 20:23:27)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja dzisiaj mieszkam z synkami smile.
Starszy przyjechał na weekend.
Jest gwarno, wesoło.
Właśnie pijemy drinki i wspominamy wszystko..... już na wesoło.
Fajne te moje dzieciaki, słodkie i kochane smile.
Wiecie.....naprawdę mam dużo powodów do radości, śmiechu. Pracowałam na to ciężko i wysoką cenę (nerwy, stres) za to płaciłam, ale warto było smile smile smile. Jest fajnie, jest dobrze, jest luzik, jest uśmiech, dobry humor smile smile smile. Nie chcę oglądać się wstecz a jeśli to tak jak dziś, na wesoło i ze łzami ze śmiechu. Ja i starszy syn mamy ogromny dystans do przeszłości. Młodszy ....... może jeszcze za młody. 
Starszy, który kiedyś również pracował w firmie przy młynku, udzielił bratu "instrukcji" i dobrych rad. Może tę rozmowę potraktuje poważniej jak "gderanie" matki wink.

21 495

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio, a ja bardzo lubię ten twój luzik smile
Cieszę się, że jesteś szczęśliwa i uśmiechnięta smile
Też doceniam twoją determinację w dążeniu do wolności smile
Udanego wieczoru i weekendu smile

Jutro mam cały dzień trening a w niedzielę tylko poranne zajęcia. Lubię to smile

21 496

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Hm... nijaka?
Jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna smile
Zresztą, kiedyś ci z dziewczynami wierszyki o tobie pisałam smile

Kolejny dzień mija, a ja nadal nie nam wiadomości od adwokatki, co w sprawie rozwodu sad
A tak bym chciała już wiedzieć na czym stoję i podzielić w końcu te rachunki na połowę, a bez papierów ani rusz.
Jestem padnięta. Od 5:30 na nogach, dopiero co dotarłam do domu.
Wczoraj to dopiero padłam zmęczona. Zasnęłam na łóżku w ubraniu o 20tej, obudził mnie budzik o 5:30. Nosz wstyd się przyznać mad
Idę spać.
Kolorowych snów smile

Tak sobie kontemplowałam wtórując zasadzie, że jakieś to żadne smile

Bardzo mi miło w każdym razie smile

Znajoma jest mi sytuacja padania, że tak to nazwę na pysk, w ubraniu. Zwykle budzę się w środku nocy i idę porządek ze sobą zrobić, bo jednak nie za dobrze mi się śpi. Bywa także, że si? nie budzę.

21 497

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zofio,
syn miał jakieś szkolenie zanim rozpoczął pracę na tych maszynach? W ogóle te maszyny są sprawne techniczne?
Czytałam o tym filmie pozytywną recenzję. Może jak będzie w necie, to go obejrzę.

Ostatnio oglądałam Fridę- 10 lat po premierze smile Widziałyście?
Przeczytałam na blogu pewnej psycholożki, że Frida była barwną i pozytywną postacią.
Ciekawe, bo ja w tym filmie zobaczyłam KKZB do końca życia smile Kobietę skrzywdzoną fizycznie i w związku z poligamistą.  Jest nawet scena, w której przyszły mąż mówi Fridzie, że lubi kobiety i czy ona sobie z tym poradzi smile

Oglądałam. Wstrząsające było jego skur..o na które ona się godziła. I mimo, że z zemsty zdradziła go, i wtedy wielka krzywda mu się stała to nie zmieniło się nic.

21 498 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-05-25 12:15:29)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Ehdi, sen to podstawa! (i kto to mówi)

Ja mieszkam sama zupełnie od lat (z przerwami) - tzn. mieszkałam na studiach zupełnie sama dwa lata i od rozstania z mężem już ponad 3 lata (teraz mam miesiąc przerwy i mieszkam u rodziców, bo się przeprowadzam). Lubię mieszkać sama. Ta niezależność i robienie wszystkiego jak chcę i kiedy chcę mi odpowiada, nikt Ci o nic nie marudzi i nie zrzędzi. Szczerze mówiąc nawet mi nie brakuje jakiś tam wspólnych wieczorów itp. Trudniej się gotuje i je, bo samemu. I dla siebie albo się nie chcę albo czasem nie warto robić całego obiadu lub fajnego dużego śniadania.
Odetchniesz sama.

I nikt bałaganu nie robi smile
Ale tak poważnie to fajnie się samemu mieszka.

21 499

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Jestem padnięta. Od 5:30 na nogach, dopiero co dotarłam do domu.
Wczoraj to dopiero padłam zmęczona. Zasnęłam na łóżku w ubraniu o 20tej, obudził mnie budzik o 5:30. Nosz wstyd się przyznać mad
Idę spać.
Kolorowych snów smile

Znajoma jest mi sytuacja padania, że tak to nazwę na pysk, w ubraniu. Zwykle budzę się w środku nocy i idę porządek ze sobą zrobić, bo jednak nie za dobrze mi się śpi. Bywa także, że si? nie budzę.

Uff,myślałam,że tylko ja czasem w opakowaniu śpię. big_smile A tu taka niespodzianka. smile smile smile

21 500

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pozbyłam się w końcu starych i znienawidzonych mebli. Od razu pojechałam po nowe. Mam cudowną czerwoną kanapę ale jeszcze w częściach bo sama nie dam rady, a dziś mecz i koncert to nikt nie mógł mi pomóc. No ale sama skręciłam fotel i podnóżek. Suka leży na nowym dywanie wink. Ech... coraz bardziej mi dobrze wink.

Buziaki dziewczyny. Jutro się wyśpię wink.

21 501

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Pozbyłam się w końcu starych i znienawidzonych mebli. Od razu pojechałam po nowe. Mam cudowną czerwoną kanapę ale jeszcze w częściach bo sama nie dam rady, a dziś mecz i koncert to nikt nie mógł mi pomóc. No ale sama skręciłam fotel i podnóżek. Suka leży na nowym dywanie wink. Ech... coraz bardziej mi dobrze wink.

Buziaki dziewczyny. Jutro się wyśpię wink.

Ehdi,gratuluję i ... zazdroszczę. smile
Wiem jaka to satysfakcja samodzielnie coś zmontować,czy zrobić.Ja zaoszczędziłam ponad stówę bo dwa dni temu naprawiłam pompę do wody. smile

Ale Ty kochasz tego psiaka. wink Ja swoją Mikę też,cudowny zwierzak,ze schroniska ją wzięłam.Twoja jak się wabi?

Jak "Ci" dobrze to mnie od razu też.Bo to mnie podnosi na duchu.Bo coraz mniej mi zależy na obecnym "domu" a coraz bardziej na nowym,moim (chociażby wynajmowanym).
Pisałam Wam o jednej fajnej ofercie?Trzeciego dnia już tak się napaliłam,że postanowiłam nie czekać do jesieni i przynajmniej obejrzeć to mieszkanie.
Niestety.Za późno,nieaktualne. Może to jeszcze naprawdę nie czas jeszcze?Pewnie jeszcze coś ciekawszego mi się trafi. smile

Ehdi,to Ty spać dzisiaj nie będziesz w ogóle??? Nie masz na czym czy co ???
A mnie się spać nie chce,ale muszę bo o 5 pobudka.Pracująca niedziela sad

21 502

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Jestem padnięta. Od 5:30 na nogach, dopiero co dotarłam do domu.
Wczoraj to dopiero padłam zmęczona. Zasnęłam na łóżku w ubraniu o 20tej, obudził mnie budzik o 5:30. Nosz wstyd się przyznać mad
Idę spać.
Kolorowych snów smile

Znajoma jest mi sytuacja padania, że tak to nazwę na pysk, w ubraniu. Zwykle budzę się w środku nocy i idę porządek ze sobą zrobić, bo jednak nie za dobrze mi się śpi. Bywa także, że si? nie budzę.

Uff,myślałam,że tylko ja czasem w opakowaniu śpię. big_smile A tu taka niespodzianka. smile smile smile

Każdemu się zdarzyć może smile

21 503

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Pozbyłam się w końcu starych i znienawidzonych mebli. Od razu pojechałam po nowe. Mam cudowną czerwoną kanapę ale jeszcze w częściach bo sama nie dam rady, a dziś mecz i koncert to nikt nie mógł mi pomóc. No ale sama skręciłam fotel i podnóżek. Suka leży na nowym dywanie wink. Ech... coraz bardziej mi dobrze wink.

Buziaki dziewczyny. Jutro się wyśpię wink.

Ehdi,gratuluję i ... zazdroszczę. smile
Wiem jaka to satysfakcja samodzielnie coś zmontować,czy zrobić.Ja zaoszczędziłam ponad stówę bo dwa dni temu naprawiłam pompę do wody. smile

Ale Ty kochasz tego psiaka. wink Ja swoją Mikę też,cudowny zwierzak,ze schroniska ją wzięłam.Twoja jak się wabi?

Jak "Ci" dobrze to mnie od razu też.Bo to mnie podnosi na duchu.Bo coraz mniej mi zależy na obecnym "domu" a coraz bardziej na nowym,moim (chociażby wynajmowanym).
Pisałam Wam o jednej fajnej ofercie?Trzeciego dnia już tak się napaliłam,że postanowiłam nie czekać do jesieni i przynajmniej obejrzeć to mieszkanie.
Niestety.Za późno,nieaktualne. Może to jeszcze naprawdę nie czas jeszcze?Pewnie jeszcze coś ciekawszego mi się trafi. smile

Ehdi,to Ty spać dzisiaj nie będziesz w ogóle??? Nie masz na czym czy co ???
A mnie się spać nie chce,ale muszę bo o 5 pobudka.Pracująca niedziela sad

Kocham moją sukę jak dziecko wink w sumie przelałam na nią swoje instynkta macierzyńskie. No teraz zaczęła się w końcu do mnie przytulać podczas snu i dla mnie nie ma nic lepszego niż przytulić się do jej doopki wink.

A spać mówiłam, że dopiero tej nocy się wyśpię. Spać mam gdzie ale materac jest zbyt miękki hmm. ech... może jak kanapę złożę to będzie lepiej.

21 504 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-05-26 23:28:20)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Odespałam smile
Mam dziś zakwasy po wczorajszym treningu, ale niewielkie.
Ehdi, czerwona kanapa, brzmi nieźle.
Moje mieszkanie jest urządzone w 50% od kiku miesięcy, ale jest dobrze. Ściany mam wszędzie pomalowane. Salon jest gfafitowo biały. Głównie mam miksa szary plus biel, również w łazience, kuchni i przedpokoju. Sypialnia czekolada plus wanilia smile a jeden mały pokoik lawendowy, ale tam mi królik pół wykładziny zjadł, muszę założyć panele. Tylko te długi hmm ale do końca roku będą spłacone. Może też jak już będę formalnie wolna to coś się finansowo zmieni. Taki mam nadzieję smile
Fajnie jest mieszkać samemu, tylko czasami nie ma do kogo buzi otworzyć. Dzwoniłam dziś do mamy, koleżanki a teraz piszę tutaj. Rano byłam na jodze, pogadałam chwilę z dziewczynami, dowiedziałam się jak się odstresowywać, przyszłam do domu, włączyłam sobie film i zasnęłam smile Teraz idę gotować obiadokolację.
Miłego wieczoru wszystkim.
U mnie strasznie zimno, musiałam wyciągnąć kurtkę zimową z szafy sad

Wszystkim mamom, ja, mała dziewczynka, życzę wszystkiego najlepszego big_smile

21 505

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie!!!! smile
Musiałam jeszcze dziś wejśc, bo bałam się, że nie doczytam w czas wink
Wyszłam z bloków startowych i kontroluję trakcję wink smile
Zofia - nie odbierałam, bo cały czas mam pełne rączki pracy i kompletnie brak czasu smile

Pomalowane, połowa mebli przewieziona i poustawiana, powieszone półki, wszystkie prawie lampy pomontowane (oprócz jednej z przedpokoju), bezpieczniki wymienione, 1/3 dobytku porozstawiana smile Bałagan i tak będzie, bo nie mam jeszcze kuchennych i salonowych mebli, więc wszystko ląduje w pawlaczach w przedpokoju głównie. Okna domyte rewelacyjnie - przyjechały 3 koleżanki smile smile smile Karnisze wszystkie są, firanki czyste wiszą, została tylko do odebrania do pokoju maluchów i do wymiany ta u Niuńki, ale to kaskę muszę mieć, bo jakieś 80 zł będą kosztowały. Już wymyśliłam - jedna część zielona na niskie okno, na balkonowe długie jagodowe, są w OBI smile W czwartek miałam nerwówkę ale wcale nie uważam, żeby wyszedł ze mnie karaluch. Wredota miała akt notarialny podpisywać w piątek, potrzebne mu było moje i dzieci wymeldowanie, ja już to zrobiłam we wtorek ale nie dałam papierka aż mi nie podpisał, kiedy ile pieniędzy odda smile Jutro lub we wtorek malutka część (potrzebuję na kuchnię!!!!!! I muszę jeszcze poszukać gdzieś 500 zł, żeby zapłacić i przywieźć kuchnię we wtorek to dwóch kolegów mi do czwartku zmontuje smile), reszta w piątek gotówką do ręki do 14.00 (muszę opłacić tę drugą przeprowadzkę), alimenty na czerwiec w pełnej wysokości w poniedziałek... Ja wiem, że papier to prawie nic, ale ta wredna gnida się boi takich rzeczy.
A! Postanowienie się uprawomocni (o opłacie) i przyjdzie w tygodniu, dzwoniłam do sądu, pogadałam smile Na razie przez kuchnię nie zapłacę, dopiero jak odbiorę postanowienie, kuchnia ważniejsza, ja w piątek już tu będę nocować a nie mam gdzie garnka włożyć smile

Wszystko - nawet na moje perfekcyjne wymagania - poszło przesprawnie. Byłam aż zszokowana, jak chłopakom szybko szło wynoszenie i wnoszenie... I żyrandole powieszone, a było co robić. Nie będę ukrywać, przydał by się w tym mieszkaniu generalny remont, bo się wszystko sypie, ale dajemy radę wink Wredota miała się dziećmi zaopiekować w weekend.... No to widząc jak te moje maluchy reagują na przeprowadzkę, na kurz zza wyniesionych mebli zadzwoniłam do babu i niani i zabrały je na całą sobotę smile Bo rzecież nawet nie wylazł z kuchni, żeby je przytulić na moment... Bał się, bo przenosili mnie sami znajomi, a szczególnie, że dwóch facetów to bardziej jego znajomi, niż moi wink. Niuńki uśmiechnięte, zadowolone po pobycie z babcią i nianią, starsza całą sobotę miała zajętą ZHP - dobrze poszło smile A dziś jeszcze byłam rozpakować resztę kartonów, co wczoraj nie dałyśmy rady, odkurzyłam, pomyłam podłogi, łazienkę jeszcze raz, zlew i wróciłam do domu i .... padłam na 2,5 godziny smile Kręgosłup mnie łupie od pakowania kartonów, kolano mnie boli od skakania po taboretach i noszenia ciężkich rzeczy, jeszcze do tego okres dostałam 5 dni wcześniej wink No to musiałam trochę odespać smile No i pakuję dalej smile A wyglądam.... wink To już mi chyba nawet SPA nie pomoże wink

I popłakałam się ze szczęścia w piątek smile smile smile Moja ukochana nianiu zadbała o Dzień Mamy ze strony maluszków smile smile smile One się tak pięknie nauczyły wierszyka!!!! Wydeklamowały na wejściu, takie ślicznotki - w sukieneczkach, z bukiecikami kwiatków w łapkach, z kopertkami z prezentami smile smile smile One wcześniej się nie wydały, że taką niespodziankę mi przygotowują smile smile smile Naprawdę umiały utrzymać tajemnicę, tylko mówiły, że będzie niespodzianka i nic więcej smile smile smile Nianiu jest przekochana smile smile smile
Co do starszej, to.... Uważam, że o wszelkie święta, rocznice, daty - powinien dbać i uczyć co one oznaczają rodzic, prawda? Dziś miałam jasny przejaw własnego dobrego podejścia, to nie jest jakiś mój karaluch, to będzie moja żelazna konsekwencja! Starsza chciała iść do marketu zrobić mi torebkę lub biżuterię. Ale koleżanki nie szły, więc czuła się nieswojo. Prosiłam rano, nawet nie przyszła na nowe poukładać swoje rzeczy (dalej stoją u niej w kartonach, ja jej układać nie będę). Zapomniała mi złożyć życzenia, ale o tym jej przypomniałam. Powiedziałam jej też serio, że nie musiała wcale biegać do marketu, wystarczyło by w zupełności żeby zrobiła coś sama z tego co ma, jeśli by chciała. Jeśli by chciała i uważała, że ma dla kogo. I jeśli potrafi. Bo równie piękne są same szczere życzenia i przytulenie - bez przypominania. I że ja w taki sposób nie postępuję. To nie ja jej obiecuję coś natychmiast i niczego nigdy nie dostaje. To nie ja nie składam bliskim życzeń i w ogóle o nich nie pamiętam. To nie ja wolę siedzieć przed TV i nic nie słyszę. To ja z nią rozmawiam, to ja tłumaczę, to ja wymagam i ja czasem się wydrę, to aj zaglądam do niej do pokoju, jak siedzi sama, to ja dbam i pamiętam, szczególnie o tym, że powinna tacie złożyć życzenia, bo ma urodziny. I czy pamięta taty urodziny. Wiem, że zrozumiała, pisać nie będę o co chodzi. A potem poinformowałam wredotę, że dzisiejszy dzień i jego zachowanie jasno wskazuje na to kim jest. Skoro nie raczył dopilnować i prezentuje sobą to co prezentuje, to pomimo, iż pamiętam i jestem w przeciwienstwie do niego normalnym człowiekiem i zdaję sobie sprawę, że to tylko o mnie będzie świadczyć, to nie zamierzam NIGDY w życiu poinformować dzieci o jego urodzinach, imieninach czy Dniu Taty. Bo pamiętać i dbać mają o bliskich, o tych, którzy je szanują i o nie dbają. Nie o kimś takim jak on, kto nie zrozumie nigdy co oznacza bycie rodzicem i obowiązek uczenia dzieci najprostszych prawd i najzwyklejszych ludzkich zachowań.
Tak powiedziałam i tego trzymać się będę. Zdania nie zmienię. Nikt mnie nie przekona, nawet argumentując kulturalnym zachowaniem wink
I wiecie co, już nie rozpisując się, wygrałam drugą gumę do żucia. Bo nawet nie wspomniał i nie próbował pojechać do swojej matki na cmentarz, zmarła 1,5 roku temu. Urodziny miałaby za dwa dni. Wolny dzień.

A ja za chwilkę będę miała wolne powietrze i przestrzeń dla siebie smile Już za kilka dni smile Jeszcze tylko troszkę pracy, troszkę brudu, trochę łupania w krzyżu i będę mogła się wyspać smile Kupiłam nową pościel - kremowo-jagodową smile Muszę kupić obrazek z zielono białymi kwiatami i zielone poduchy - idealne będzie smile
A! Właściciel dowiózł w sobotę nową umywalkę z szafką i baterią do łazienki i strasznie się jemu i jego starszej córce podobał motylkowo-kwiatkowo-plenerowy pokój mauchów smile Śmiałam się do dobrego duszka Gagu, że zamiast daty wykonania, powinna była w rogu namalować swój telefon kontaktowy wink

A! (skończyć nie mogę, bo pomimo, że to był męczący weekend, to przemiły) Przewinęło się tyle znajomych osób przez moje mieszkanko wczoraj, jak chyba w sumie tyle nie przez ostatnie 4 lata na starym wink  Przyjęłam tylu pomocnych gości, że aż szok smile To będzie fajne mieszkanko smile I wszystkim się podoba smile Choć nie jest nie wiadomo jakie, ale jest fajne i czuć w nim radość smile I pozytywne nastawienie smile

Moje mieszkanko smile

Dziewczuszki, ja przeczytałam wszystko, ale naprawdę nie dam rady już odpowiedzieć, coś rozsądnie napisać smile Jestem brudna, idę się kąpać i do łózia smile Jutro trzeba popracować, sklecić pieniążki na kuchnię i dalej się brać za wynoszenie - czyli kontrole na trakcją biegu po wyjściu z bloków wink


BUZIAKI  WIELKIE  DLA  WAS  WSZYSTKICH smile smile smile

21 506

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabka-k idziesz jak burza smile Super, że tak sprawnie poszło smile A ten wredota, to chyba ze sto lat będzie żył, jak on tak bezstresowo sobie w kuchni siedzi wink
Tak piszecie o tych przeprowadzkach, że mi się moje przypomniały. W ciągu ostatnich 6 lat przeprowadzałam się cztery razy. A do tego mieszkania, w którym teraz jestem, wprowadziliśmy się i mieliśmy beton na podłodze przez kilka miesięcy. Teraz to więcej wywalam z tego mieszkania niż dokładam smile

Miłego dnia i tygodnia wam życzę smile

21 507 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-05-27 09:40:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabko smile chciałam dowiedzieć się jak sobie radzisz. Już wiem smile. Jesteś dzielna i baaaaardzo zorganizowana smile.
Fajnie, że masz tylu dobrych znajomych....lubią cię ludzie smile to i chętnie pomagają smile.

Dzień matki smile ......syn, starszy syn złożył mi życzenia już 25 (zaplątał się w datach). Uściskał, ucałował i powiedział, bardzo cię kocham mamo. Czy może być coś milszego. Młodszy też uściskał, ale 26 obdarował mnie ponownym uściskiem i czekoladkami (mersi - wymowne ?). Słowa, kocham cię, musiałam wymusić big_smile. Młodszy nie jest wylewny.....nie raz dał jednak dowód, że baaaaardzo mooooooocno kocha smile.
Zabko dzieciaki reagują różnie. Twoje młodsze jeszcze nie rozumieją  i dla nich najważniejsza jest twoja reakcja. Starsza......ona może źle znosić całą sytuację. Wiesz, dla dzieci też świat się wali przy rozstaniu rodziców. One także czują się opuszczone przez ojca, zdradzone, oszukane, odepchnięte, niechciane.
Mój starszy syn zawsze był wyróżniany przez ojca. Eks robił mi przed nim "koło pióra" tzn. zawsze podkreślał - tata dobry, mama bee. W pewnym momencie dostrzegłam to i zawalczyłam z eksem tą samą metodą. I tak np., kiedy były syna imieniny i na pytanie (przy synu, jak zwykle), to ile mu dajemy, odpowiedziałam tysiaka. Eks z głupią miną odparł, że to za dużo i dał mu 100 zł. . Starszy był wyróżniany pieniędzmi, słowami, gestami. Ojciec był dla niego autorytetem. Po rozstaniu z eksem bałam się, zwyczajnie bałam się, że starszy może żałować naszego rozstania i że będzie przychylny ojcu. I jak na spowiedzi powiem, że nie o wszystkim go informowałam ze strachu właśnie. Ze strachu, że przepowie ojcu o planach, zamierzeniach, decyzjach. Kiedy go w piątek odbierałam z dworca PKS przywitał mnie uściskiem, całusem, uśmiechem i słowami, "mamo jak dobrze wyglądasz, jesteś taka radosna. Dobrze, że ojca już z nami nie ma. Widać po tobie, że odżyłaś i masz się dobrze". I mówi, że cieszy się, że ojca z nami nie ma i śmieje się z niego głośno. Mówi o ojcu obiecywacz, krętacz. Ma też świadomość, że z nim i oni byliby narażeni na kłopoty finansowe. Ma tę świadomość, że nasze rozstanie ochroniło mnie i ich, przed dalszymi kłopotami finansowymi.
Młodszy zawsze był "mamy synkiem". Był baaardzo ze mną związany. To on ingerował kiedy eks robił awantury i wyrażał swoje, jakże dojrzałe, rozsądne zdanie. Pouczał ojca, tłumaczył mu, protestował i nie bał się mówić co myśli. Mówił też szczerze jak go zranił (kłamstwami). Teraz kiedy u niego pracuje.........wyczuwam zazdrość (?), żal (?). CZuję, że młodszy przeżywa wszystko na nowo. Stał się zamknięty, smutny. Jestem tym zaniepokojona........ nie mogę nakazać mu rezygnacji z pracy u ojca. Jest dorosły......
I tak, starszy jest teraz otwarty, uśmiechnięty. Jest zadowolony, że ojciec nie z nami (mowił o radosnej atmoswerze w domu smile), a młodszy stał się powściągliwy w słowach...... jakby żałował ?, był rozczarowany ? .....a może to praca, po prostu praca, wchodzenie w dorosłe samodzielne życie.....odpowiedzialność za siebie......     ?????????????..........
Super Zabko, że masz już swoje gniazdko smile. Szybko sprawiłaś się z remontem, przeprowadzką smile. To prawda, idziesz jak burza !!!!!!  Może na "nowym" córka też "odetchnie", otworzy się, rozchmurzy.
Kolory jagoda z zielenią to piękne zestawienie. Kolorowe, "motylkowe" pokoje to też strzał w dyszkę smile.  Mieszkajcie tam dziewczyny spokojnie i miło smile smile smile.
Buziaki smile

21 508

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabko super, że radzisz sobie z tym wszystkim tak dobrze wink. Doskonale rozumiem radość. Ja mam teraz też radoche, choć mam chyba chwilowe załamanie związane z dniem matki i kilkoma sprawami hmm. Ech.... życie....

21 509

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

(...) Na dokładkę dziwnie patrzę na innych mężczyzn, z jednej strony mnie odrzucają, a z drugiej miałabym ochotę na wielu z nich - szczególnie tych nieznanych się "rzucić" No pomieszanie z poplątaniem.

Wiesz, miałam takie "reakcje" w pierwszych miesiącach smile
Ale w rezultacie jakoś na spokojnie doszłam do wniosku, że dla mnie nie pora i nie czas wink
Nie odżegnuję się od związków, jednak przyglądałam się sobie i doszłam do wniosku, że na razie nie jest to wskazane. Z prostego powodu - nie spotykałabym się z kimś "dla niego", dla tego jaki jest, bo nawet bym tego nie zauważyła smile Nie widzę ludzi, jak i siebie, dorabiam ideologie, piszę scenariusze. Nie czas. Czas jest na to by uspokoić bieg codziennych wydarzeń i skupić się jedynie na sobie smile Na szczęście hormony mną nie rzucają wink Chcę wrócić do swojego "spokojnie, powolutku" smile Mam jeszcze wiele czasu. Czasu by poznawać siebie, poznawać ludzi, przyglądać się im, nauczyć ich widzieć i słyszeć i przede wszystkim akceptować a nie przerabiać w myślach na swój wyśniony wzór.

A oczywiście od co poniektórych koleżanek słyszę, no co Ty, przecież chyba się facetów nie boisz! Hahaha - facetów tak wink Wolałabym poznawać ludzi smile

21 510

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Tak .dlatego,że nie ciągnę.

Nie wiem,czy ja taka naiwna jestem,czy ludzie tacy podli.

Cóż za parę lat się okaże czy to małżeństwo przetrwa,życzę im jak najlepiej,ale same wiecie...

Wiesz co Beosa? smile Bo osoby, które doszły do takich wniosków jak my nie są pozytywnie odbierane w otoczeniu. Bo akceptacja naszego postępowania wg otoczenia musiałaby spowodować u niektórych podobne ruchy? Więc lepiej krytykować lub nie oceniać nas dobrze, bo tylko wtedy osoba, która dalej pozostaje w relacji, która nie sprawia jej satysfakcji, ma argumenty by nie podejmować żadnych kroków.
Fakt, że podjęłaś decyzję, że realizujesz swoje zamierzenia, że wytrwale idziesz powolutku do przodu jest przysłowiową "solą w oku" osób, których sytuacja może też nie jest rewelacyjna, które stwarzają mity wokół siebie, które nie chcą same przed sobą przyznać, że czas na reakcje. Na próbę poprawy relacji lub ich zmiany na lepsze dla siebie samych.

Nie sądzisz, że kiedyś też tak uciekałaś? smile Bo mnie się wydaje że ja tak smile I widzę to w przypadku niektórych znajomych. Niby mnie popierają. Niby się żalą na swoje relacje i oczywiście podejmują kolejne próby ratowania.... Zawsze mają tysiąc usprawiedliwień, tylko żadne z nich - wyartykułowane - nie sprawia wrażenia zdrowego myślenia... Przewija się wiecznie w tym jeden argument - jeszcze dam mu szansę lub jeszcze nie teraz, bo być może w końcu zrozumie. Zofia też o tym wspominała, zna podobne sytuacje. Ja nie staram się komuś tłumaczyć, że to zle podejście. Wręcz przeciwnie - zawsze mówię, że jestem za tym, by starać się poprawić relacje do samego końca - bo tak uważam. Ale do do każdego z nas nalezy określić samodzielnie swój koniec. Choć nie chciałabym, żeby kiedykolwiek ktokolwiek zarzucił mi, że nie walczyłam. Straciłam wiele z siebie w tej walce od lat. I tylko ten wrodzony optymizm, ta wiara, że mogę się przez całe życie uśmiechać pozwoliła mi przebrnąć przez najgorsze chwile. Ale już wiem, już czuję, już widzę, że idę tam gdzie chciałam - sukcesywnie, kroczek za kroczkiem smile Już nie muszę siebie tak popychać wink A ta pewność siebie zaczyna być widoczna chyba dla otoczenia, bo widzę raczej tylko akceptację, kiedy z kimkolwiek rozmawiam i rozmowa zejdzie na moją aktualną sytuację. Pewność siebie daje jednak odwagę - ja nie mam sobie nic do zarzucenia smile Może jakieś drobnostki wink
Ale nie, nie czuję się źle.
Być może w przypadku konfrontacji z jego rodziną mogłabym się nieco zakałapućkać, ale to odczucie na ten moment. Minie tydzień, miesiąc czy trzy mieszkania samej - i też się nie zakałapućkam smile Bo mnie pewności siebie dodaje moje zachowanie, działanie - a nie składane sobie bezpodstawnie obietnice. Staram się, wiem, że nie da się pstryknąć palcami wink

A co do tej młodej żony... Może przetrwa - to zależy od niej w gruncie rzeczy smile Czy uświadomi sobie że coś powinno ulec zmianie, co i czy przekona małżonka. Lub czy uświadomi sobie że może czas powiedzieć "do widzenia". Ale to jest tylko jej chęć lub niechęc do uświadomienia sobie, bo bez tej świadomości - ot, coś tam będzie.... A ja nie wiem, czy życzyć wszystkim świadomości. Są ludzie, którzy jej nie chcą, nie jest im potrzebna. I to też ważne, by to uszanować smile

21 511

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Też lubię smakową wodę smile

Kurcze, do niczego.
Już wiem, że nic z tego. I tak ja mogę się umawiać szlak trafił.
Głupio mi jak cholera.

Ekspresowy remont Żabko smile

wink
Odrobisz jesienią, jak trzeba będzie wewnątrz umyć te stare okniska na zimę wink

21 512

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Nie było żadnego szkolenia. Maszyny są sprawne, ale nienowoczesne. Wiem, że musi pracować w grubych rękawiczkach i popychać plastiki czymś, np. metalową łychą (łomem ?)...... lub chociażby kolejnym plastikiem. No intuicja, rozum mówią mi, że  bez jakichkolwiek zabezpieczeń może dojść do uszczerbku na zdrowiu.

Zofia - brak przeszkolenia bhp przed podjęciem pracy na stanowisku, szczególnie przy jakiejkolwiek obsłudze maszyny jest poważnym wykroczeniem pracodawcy.... Bo to już ewidentnie, poza samym Twoim opisem sytuacji, świadczy o tym że nie są przestrzegane żadne normy bezpieczeństwa..... I to jest karalne nawet bez wypadku - bez względu czy to puknięcie czy uderzenie!!!!
Bezmyślność, to Ty wiesz, że mnie wkurza na maksa!!!!!!!!! Szczególnie jeszcze gdzie mamy do czynienia z ojcem/dzieckiem!!!!!!!!!!!!!!!!!

21 513

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Bo osoby, które doszły do takich wniosków jak my nie są pozytywnie odbierane w otoczeniu. Bo akceptacja naszego postępowania wg otoczenia musiałaby spowodować u niektórych podobne ruchy? Więc lepiej krytykować lub nie oceniać nas dobrze, bo tylko wtedy osoba, która dalej pozostaje w relacji, która nie sprawia jej satysfakcji, ma argumenty by nie podejmować żadnych kroków.

No takie nawiedzone tongue

Wydrukowac i na sciane jak znowu "dobre" kolezanki beda nam wyklady dawac, ze cierpienie nalezy do zwiazku.
Cholera z iloma juz "dobrymi" kolezankami sie pozegnalam sad
Wiecie ja juz nie dyskutuje tylko milcze !!!

21 514

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Pozbyłam się w końcu starych i znienawidzonych mebli. Od razu pojechałam po nowe. Mam cudowną czerwoną kanapę ale jeszcze w częściach bo sama nie dam rady, a dziś mecz i koncert to nikt nie mógł mi pomóc. No ale sama skręciłam fotel i podnóżek. Suka leży na nowym dywanie wink. Ech... coraz bardziej mi dobrze wink.

Buziaki dziewczyny. Jutro się wyśpię wink.

Ehdi - aj, kobietko, trochę spokojniej - kurczę, zaganianaś, praca, remont, chwili oddechu!!!! No i jaka zaradna smile Ale nie, serio - chwilka odpoczynku, relaksu bez jakichkolwiek dodatków męczących przydała by się, co?

21 515

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Bo osoby, które doszły do takich wniosków jak my nie są pozytywnie odbierane w otoczeniu. Bo akceptacja naszego postępowania wg otoczenia musiałaby spowodować u niektórych podobne ruchy? Więc lepiej krytykować lub nie oceniać nas dobrze, bo tylko wtedy osoba, która dalej pozostaje w relacji, która nie sprawia jej satysfakcji, ma argumenty by nie podejmować żadnych kroków.

No takie nawiedzone tongue

Wydrukowac i na sciane jak znowu "dobre" kolezanki beda nam wyklady dawac, ze cierpienie nalezy do zwiazku.
Cholera z iloma juz "dobrymi" kolezankami sie pozegnalam sad
Wiecie ja juz nie dyskutuje tylko milcze !!!

Witaj!!!!

No - też jak czytałam Beosę, to przypomniało mi się, co mówiłaś w Zakopcu smile

Ja też już wolę być nawiedzona wink
A między wódki a zakąski już się nie pcham, nie staram nawet wink
Ja miałam swoje problemy i rozwiązałam je onegdaj sama. Fakt faktem, potwierdza się, że bardzo możliwe jest iż nieznacznie zacznie mi się zmieniać "otoczenie" wink

Posty [ 21 451 do 21 515 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 329 330 331 332 333 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026