Anstawio
Ciągło Cię coś do nas?
Najbardziej mnie ciągnęło do waszego bloga o pasjach i motylkach ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Strony Poprzednia 1 … 328 329 330 331 332 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Anstawio
Ciągło Cię coś do nas?
Najbardziej mnie ciągnęło do waszego bloga o pasjach i motylkach ![]()
Podobne tematy
hm... napisał/a:Anstawio
Ciągło Cię coś do nas?
Najbardziej mnie ciągnęło do waszego bloga o pasjach i motylkach
A tu tyle pasji, że nie ma kiedy o nich pisać ![]()
Kochane dziś miałam dzień nad wodą
Sucz szczęśliwa, ja też tylko trochę mnie komary wrąbały. Fajnie mi
.
Kochane dziś miałam dzień nad wodą
Sucz szczęśliwa, ja też tylko trochę mnie komary wrąbały. Fajnie mi
.
Sucz?
Miałam nadzieję skończyć malowanie w niedziele, ale się nie zanosi
Kolejna nadzieja to, że uda się w ciągu tygodnia. Wszystko maluję na biało (jedną ścianę musiałam 4 razy, bo pod spodem była ciemna wiśnia - efektowna, ale ja jednak biała jestem). Zresztą mam jedną ścianę całą z cegły, co się ślicznie komponuje. Lubię na biało, a resztę uzupełniać dodatkami (choć zbyt wielu bibelotów też nie lubię). Szczególnie drewnem. Dużo tam drewna, bo właściciel też lubił. Drewniane podłogi, parapety, drzwi do komórki i garderoby, cudna ogromniasta półka na książki, wykończenia szafek w kuchni od wewnątrz itp. Dlatego też nie rozumiem, dlaczego chcesz zabko przykrywać parkiet plastikowymi panelami. Może można go jakoś odświeżyć.
Super się Cię czyta zofiu:)
Niepewna jednak jestem czy Ehdi spała z tym "przyjacielem" (chyba nie napisała tego wprost), choć przyjaźń to żadna.
Czuję się nieźle. Choć dużo pracuję, a do tego w pracy sprawy mi się komplikują. Staram się nie panikować i oddychać głęboko. Zdarzają się momenty, że mam ochotę się skulić i schować, że wydaję mi się, że ze wszystkim sobie nie poradzę sama. Czasem nawet ten strach mnie ogarnia.
Mieszkanie jest cudne. Będzie mi w nim dobrze. Bardzo.
Zajmę się dalej blogiem, jak już się urządzę jakoś.
Witajcie ![]()
http://www.youtube.com/watch?v=fXiQ29JxESA
Miłej niedzieli życzę
![]()
Ehdi napisał/a:Kochane dziś miałam dzień nad wodą
Sucz szczęśliwa, ja też tylko trochę mnie komary wrąbały. Fajnie mi
.
Sucz?
No pies rodzaju żeńskiego czyli suka
Przyszedł ekspres do kawy i raczę się dziś kawusią od rana.
Kwestia "przyjaciela" żaby moim zdaniem jest przerobiona i zamknięta. Do kosza z nim
. W sumie dobrze, że się do niego odezwałam bo bym sobie go w mózgu idealizowała, a tak mam czarno na białym
.
hm... napisał/a:Ehdi napisał/a:Kochane dziś miałam dzień nad wodą
Sucz szczęśliwa, ja też tylko trochę mnie komary wrąbały. Fajnie mi
.
Sucz?
No pies rodzaju żeńskiego czyli suka
![]()
Przyszedł ekspres do kawy i raczę się dziś kawusią od rana.
Kwestia "przyjaciela" żaby moim zdaniem jest przerobiona i zamknięta. Do kosza z nim
. W sumie dobrze, że się do niego odezwałam bo bym sobie go w mózgu idealizowała, a tak mam czarno na białym
.
Sucz w jednym wątku to taka ktosia co to małżonek z nią zdradza małżonkę.
A jak ona też zdradza małżonka. Tak sobie to forum obserwuję i te sucze to niby najgorsze, a częściej jest nie trójkąt a kwadracik, a co z układem dwóch panów i jedna pani. Też za najgorszą Panią się uzna, a nie sucza.
Jakaś taka nierówność, albo większe moralne wymagania co do kobiet.
Happy, jesteś już na polskiej ziemi?
ha ha ha dziewczyny z moją suczą nikt nikogo nie zdradzał.
Mnie to wkurza jak zawsze za zdradę winna jest kobieta i od razu sucz i dziwka. Znam kilka takich przypadków gdzie moje kumpele nie wiedziały, że koleś ma żonę dopóki nie były zdrowo umoczone. Nie lubię oceniania czegoś takiego.
A jak ona też zdradza małżonka. Tak sobie to forum obserwuję i te sucze to niby najgorsze, a częściej jest nie trójkąt a kwadracik, a co z układem dwóch panów i jedna pani. Też za najgorszą Panią się uzna, a nie sucza.
Jakaś taka nierówność, albo większe moralne wymagania co do kobiet.Happy, jesteś już na polskiej ziemi?
Zawsze się do kobitek przyczepiają. A facecik to tak przez palce jest obserwowany.
Ale ta sucz to nie oznacza wcale, że ona jest winna.
Facecik często nie powie, że jest zaobrączkowanym ptaszkiem, a jak już powie to jakiż nieszczęśliwy ogromnie.
A jak się na oczy przejrzy i takich typków rozpoznaje to wiadomo doskonale, że taki to nie ma nic do zaoferowania. No bo co ma? Używaną fujarkę i mało czasu...
ha ha ha dziewczyny z moją suczą nikt nikogo nie zdradzał.
Mnie to wkurza jak zawsze za zdradę winna jest kobieta i od razu sucz i dziwka. Znam kilka takich przypadków gdzie moje kumpele nie wiedziały, że koleś ma żonę dopóki nie były zdrowo umoczone. Nie lubię oceniania czegoś takiego.
Hipokryzją jest mówienie, że ZAWSZE winna jest kobieta. Zdradzone żony mają tendencję do oskarżania innych kobiet za niewierność ich partnera. No nie widzą winy chłopa, nie widzą ![]()
Tak, najłatwiej za zdradę męża obwinić kochankę, ale nie zawsze winna jest kobieta. Zgadzam się z twoim zdaniem.
Winny jest ten kto uwodził i dążył do romansu. Niestety przeważnie (przeważnie a nie zawsze) winien jest mężczyzna.
Zdradzana byłam kilka razy. Z jedną z kochanek męża spotkałam się na kawę i to na jej prośbę. Rozmawiałyśmy szczerze w miłej atmosferze. Chciałyśmy też z nim porozmawiać a raczej ona chciała rozmowy we troje a ja na to przystałam. Zaprosiłam ją do domu......męża nie było. Jak się później okazało uciekł do sąsiadów (przeskakując płoty
). Męża nie było, ale byli jego rodzice..... miny im zrzedły kiedy przedstawiłam im tę kobietę jako kochankę ich syna
. Z Beatą, bo tak ma na imię, jestem do dziś w kontakcie. To miła kobieta. Ułożyła sobie życie i jest szczęśliwą żoną i mamą.
Owszem, początkowo ją obwiniałam. Mąż przedstawił mi ich znajomość (jak zaliczył wpadkę na tym romansie) - on uciśniony przez napaloną i natarczywą kobietę. Jej wersja była zupełnie inna. Tamtą zdradę wybaczyłam. Wybaczyłam, bo byłam wybaczalska ponad miarę
.
Sucz - sprawa jasna. A jak nazwiemy kochanka kobiety/żony. Coś mi się zdaję, że takowy nie ma określenia....określenia też nie ma ona, zdradzająca męża.
Miłego dnia wszystkim życzę
.
Witajcie!
Wczoraj praktycznie padłam
Nawet nie miałam siły odpisać, choć przeczytałam ![]()
Mieszkanie wysprzątane przed zrobieniem większego bajzlu, ściany zmyte, karnisze usunięte. Musiałam to posprzątać, bo nie było używane przez ponad pół roku i jakoś nie pasowało mi dokładanie do tych warstw kurzu jeszcze brudu z malowania
Jutro biorę urlop, muszę zamówić firanki do maluchów, będę malować, o ile dziś zakupię gips, bo jakies drobnostki po karniszach muszę ponaprawiać. Znaczy się maj sezonem malowania u nas chyba jest ![]()
Hm - nie trza worka śrubokrętów, bo mam
Mam nawet wiertarkę
Zresztą jeden pawlacz w przedpokoju już zajęty na takowe cele
Gorzej, że muszę materac skombinować, a zaczynam "nie ogarniać"
Ty trzeba bezpieczniki i kostki do żyrandoli, tu by trzeba wymontować już część rzeczy z domu i przenieść, tu pakować, tu zorganizować samochód - chaos myślowy
Co do godzinki to super
Tylko muszę ten materac zorganizować, bo wiesz.....
I lampę mam tylko w przedpokoju
I jeden taboret
W piątek to chyba się "zaganiam".... Muszę jakiegoś fachmana sobie zorganizować na sobotę rano....
A!
Mam na balkonie "lokatora" ![]()
Gniazdo gołębie z gołębicą wysiadująca 2 jajeczka
Nie usunę teraz, nie wyfruną same, potem wysprzątam na stałe zabiję czy zamuruję tę dziurę, gdzie się ulokowały i zaleję kilkukrotnie domestosem. Jeden zwiastu szczęścia na nową drogę życia wystarczy, nie koniecznie chciałabym mieć tych lokatorów znowu za rok
No i przez lokatorkę już nie sprzątała balkonu, sprzątnę jutro, muszę po prostu wyciąc wykładzinę, bo na końcówce jest to gniazdko. Na razie nie obawiajcie się brudu - ulokowała się praktycznie tak poza balkonem, właściwie poza i pod murkiem, jest zastawiona grubym styropianem - nie ma śladu jej bytności na balkonie ![]()
Dobrze, to ja się będę czasem pojawiać dziś, ale wcześniej wychodzę bo terapia córy i musimy jeszcze coś potem dokupić w markecie budowlanym
I w ogóle ![]()
Buziaki dla Was wszystkich ![]()
Zofia
No to jest właśnie tak, facet to biedny miś, a kobieta to dziwka i suka bo jak ona mogła rodzinę rozbijać. Nie ważne jest to, że facet szuka aktywnie i każdej jest gotowy wstawić bajer. Zdrady to też jest bardzo moim zdaniem trudna kwestia. Ja zawsze byłam monogamistką i nie wyobrażałam sobie aby zdradzić faceta, którego kocham. Jednak jak się związek pierdzieli na całej linii to niestety różnie bywa
.
Zabka
Mnie wczoraj gołąb obsrał he he he zakładam, że na szczęście
. Jak się wprowadzałam do pierwszego mieszkania to miałam gołębie na balkonie, też byłam taka milutka i później miałam masakrę na samym balkonie i oknach. Wracały sukinkoty przez cały czas, bo się tam skubańce wychowały.
Ehdi napisał/a:ha ha ha dziewczyny z moją suczą nikt nikogo nie zdradzał.
Mnie to wkurza jak zawsze za zdradę winna jest kobieta i od razu sucz i dziwka. Znam kilka takich przypadków gdzie moje kumpele nie wiedziały, że koleś ma żonę dopóki nie były zdrowo umoczone. Nie lubię oceniania czegoś takiego.
Hipokryzją jest mówienie, że ZAWSZE winna jest kobieta. Zdradzone żony mają tendencję do oskarżania innych kobiet za niewierność ich partnera. No nie widzą winy chłopa, nie widzą
Tak, najłatwiej za zdradę męża obwinić kochankę, ale nie zawsze winna jest kobieta. Zgadzam się z twoim zdaniem.
Winny jest ten kto uwodził i dążył do romansu. Niestety przeważnie (przeważnie a nie zawsze) winien jest mężczyzna.
Zdradzana byłam kilka razy. Z jedną z kochanek męża spotkałam się na kawę i to na jej prośbę. Rozmawiałyśmy szczerze w miłej atmosferze. Chciałyśmy też z nim porozmawiać a raczej ona chciała rozmowy we troje a ja na to przystałam. Zaprosiłam ją do domu......męża nie było. Jak się później okazało uciekł do sąsiadów (przeskakując płoty). Męża nie było, ale byli jego rodzice..... miny im zrzedły kiedy przedstawiłam im tę kobietę jako kochankę ich syna
. Z Beatą, bo tak ma na imię, jestem do dziś w kontakcie. To miła kobieta. Ułożyła sobie życie i jest szczęśliwą żoną i mamą.
Owszem, początkowo ją obwiniałam. Mąż przedstawił mi ich znajomość (jak zaliczył wpadkę na tym romansie) - on uciśniony przez napaloną i natarczywą kobietę. Jej wersja była zupełnie inna. Tamtą zdradę wybaczyłam. Wybaczyłam, bo byłam wybaczalska ponad miarę.
Sucz - sprawa jasna. A jak nazwiemy kochanka kobiety/żony. Coś mi się zdaję, że takowy nie ma określenia....określenia też nie ma ona, zdradzająca męża.Miłego dnia wszystkim życzę
.
On to może być suk.
Pies...na baby. ![]()
Sucz - sprawa jasna. A jak nazwiemy kochanka kobiety/żony. Coś mi się zdaję, że takowy nie ma określenia....określenia też nie ma ona, zdradzająca męża.
On faktycznie nie ma nazwy, ale ona przecież to dziwka i to w dodatku puszczalska. Kobieta zawsze nosi to mianą niezależnie od konfiguracji.
Że dana osoba postąpiła źle też wiadomo, popełniamy w życiu błędy, ale nie można jej przekreślać całkowicie, szczególnie jeśli żałuje i jest na dobrej drodze, pracuje nad sobą.
Tylko to my same wzajemnie nazywamy się "dziwkami". Faceci o koledze zdradzającym żonę lub kochanku zamężnej powiedzą inaczej...i wszystko w superlatywach... ![]()
Ja czuję, że przestaję ogarniać. Nie, nie ogarniam. Każdego dnia dochodzą problemy, a ja jedynie mówię sobie oddycha, oddychaj, oddychaj. Ale w środku jestem przerażona. I nie wiem do końca jak postąpić z samą sobą, co zrobić z przerażeniem i stresem, bo przecież by ogarnąć przy takim nawale trzeba spokoju wewnętrznego.
Chcę już się przeprowadzić, ale nie mam czasu - i do weekendu mieć nie będę na posprzątanie w mieszkaniu po malowaniu.
To posprzątasz po weekendzie.
Wrzuć trochę na luz.Po co tak pędzisz?Dziś zrobisz to a tamto kiedy indziej.I też będzie fajnie.:) Żyj dniem dzisiejszym,załatwiaj bieżące sprawy a na resztę przyjdzie właściwy czas.
Wymądrzam się,ale codziennie odkrywam,że fajnie mi jest jak tak nic nie muszę a w każdym bądź razie nie wszystko na raz.I świat się wcale nie skończył ![]()
Aaale grzmi,zaraz będzie lało...już leje.
Beosko to nie jest takie proste. Przede wszystkim zależy mi na szybkiej przeprowadzce, bo mimo wielkiej wdzięczności rodzicom za możliwość mieszkania u nich, nie jest nam wszystkim najłatwiej. Mają małe mieszkanie. Wchodzimy sobie na głowę. Ja po południami muszę pracować w domu, a tu nie niestety warunków nie ma, a przecież nie zabronię im żyć. Do tego nie dosypiam, bo mamy różne godziny pracy, a tu niestety jak jedno nie śpi, to i drugie się budzi. To wzmaga nerwy... Do tego nie wiem, gdzie mam rzeczy, bo są rozproszone po kartonach i mieszkaniach różnych.
Trzy dni w tygodniu mnie nie ma zresztą i tak. Wróciłam do rzeczywistości, gdzie poza pracą i pędzeniem na sesje u psychologa, na które i tak się spóźniam (cud, że dojeżdżam), nie ma już czasu na nic. Chciałabym być już u siebie w domu, zatrzymać się i popatrzeć jakoś na samą siebie. Poszukać rozwiązań, jakoś się uporządkować, bo poczucie chaosu mnie nie opuszcza. Nie ma jak.
Cała ta sytuacja spowalnia moją czujność i możliwość reakcji.
Mniej się odzywam, jak widzicie, a jak wieczorem czytam to na ostatnich postach zamykają mi się oczy ![]()
Witajcie ![]()
U mnie leje cały dzień, ale nie grzmi
I miałam wolne
Drugi dzień zielonych świątek protestanci mają święto
Odespałam po wczorajszym treningu.
I teraz sobie dumam nad moim nazwiskiem
W sumie, co to za różnica, czy będę Nowak czy Kowalska (to nie moje nazwiska)? Ale panieńskie nazwisko mi się nie podoba, a nazwisko M jest fajne. Fajnie jest mieć fajne nazwisko
Więc chyba zostanę przy tym co mam i co mi się podoba ![]()
Pozdrawiam ![]()
Ja zmieniałam nazwisko na panieńskie, ale bardziej na żądanie byłego męża. Poza tym wiedziałam, że zawodowo już nie będę sobie mogła nigdy więcej pozwolić na zmianę nazwiska, więc jeśli wyszłabym kiedyś jeszcze za mąż musiałabym zostać przy tym, które wtedy miałam. Dlatego by nie robić konfliktów teraz i w przyszłości zmieniłam. Choć wolałam to po mężu. Co więcej do dziś jak czasem "mówię do siebie po nazwisku" łapię się, że mówię do siebie nazwiskiem byłego męża.
Jeśli lubisz i jesteś przyzwyczajona, nie zmieniaj. To już Twoje nazwisko - masz do tego prawo.
Beosko to nie jest takie proste. Przede wszystkim zależy mi na szybkiej przeprowadzce, bo mimo wielkiej wdzięczności rodzicom za możliwość mieszkania u nich, nie jest nam wszystkim najłatwiej. Mają małe mieszkanie. Wchodzimy sobie na głowę. Ja po południami muszę pracować w domu, a tu nie niestety warunków nie ma, a przecież nie zabronię im żyć. Do tego nie dosypiam, bo mamy różne godziny pracy, a tu niestety jak jedno nie śpi, to i drugie się budzi. To wzmaga nerwy... Do tego nie wiem, gdzie mam rzeczy, bo są rozproszone po kartonach i mieszkaniach różnych.
Trzy dni w tygodniu mnie nie ma zresztą i tak. Wróciłam do rzeczywistości, gdzie poza pracą i pędzeniem na sesje u psychologa, na które i tak się spóźniam (cud, że dojeżdżam), nie ma już czasu na nic. Chciałabym być już u siebie w domu, zatrzymać się i popatrzeć jakoś na samą siebie. Poszukać rozwiązań, jakoś się uporządkować, bo poczucie chaosu mnie nie opuszcza. Nie ma jak.Cała ta sytuacja spowalnia moją czujność i możliwość reakcji.
Mniej się odzywam, jak widzicie, a jak wieczorem czytam to na ostatnich postach zamykają mi się oczy
To faktycznie nie za ciekawie masz. ![]()
"Chciałabym być już u siebie w domu, zatrzymać się i popatrzeć jakoś na samą siebie. Poszukać rozwiązań, jakoś się uporządkować, bo poczucie chaosu mnie nie opuszcza. Nie ma jak. "
Podoba mi się to zdanie.Ja też tego najbardziej teraz potrzebuję.Ale muszę cierpliwie czekać do września ![]()
Rzeczywiście - złe są okresy przejściowe.
Ale one są przejściowe, nie?
Nie mam nic przecwiko spokojnemu i powolnemu załatwianiu spraw, acz nie powiem, czasem chciałabym mieć tyle sił, by ogarnąć wszystko w jeden dzień
No bo ileż można!!!!!
Nie, no rozumiem Raki ale i rozumiem kim jestem i gdzie jestem.
Pomyśl Raki, jak cudownie będzie, kiedy w końcu w całości się przeniesiesz? ![]()
Ja koncepcyjnie dostaję szału, jak nas ostatecznie przenieść w jeden dzień.... Tak by dzieci zasnęły spokojnie i bez negatywnych emocji na nowym mieszkanku.... Rany ciężko będzie.... 4 lata temu sama Niuńka starsza była i mało co mebli było przewożone, bo część była nowiuteńka, chodziło tylko o zamontowanie urządzeń w kuchni.... A i tak stres był, że ojej... I ledwie daliśmy radę....
Jutro malowanko
Wcześniej muszę podjechać po firaneczki dla maluchów ![]()
No i się wymeldować
Bo jak do aktu nie przedstawi zaświadczeń, to nie podpiszą, czyli ja pieniędzy nie dostanę.
U nas i jutro ma niestety popadywać co jakiś czas, ale mam nadzieję, że choć powietrze będzie lżejsze, bo dziś tak duszno było momentami, że ojojoj...
Dobrze, ja uciekam, czas się ogarnąć do spania ![]()
Powoli wszystkie wyjdziemy na SPOKOJNĄ prostą ![]()
Zdaję sobie sprawę, że w końcu będę musiała zmierzyć się z moją pracą, może podjąć odważne decyzje o zmianach. W pewien sposób przez nią rozleciało mi się małżeństwo - choć do dziś nie wiem, czy uciekałam od niego w pracę, czy praca była przyczyną "ucieczki z niego". Do ciepłych krajów też w sumie - i tego byłam pewna uciekałam przed pracą. Zobaczyłam siebie dopiero, gdy zaczęło jej być nieco mniej. Czyli jak już stanę przed tym lustrem z samą sobą powinnam przestać uciekać, a odpowiedzialnie spróbować coś zmienić.
Do wrześni bliżej niż myślisz ![]()
Rzeczywiście - złe są okresy przejściowe.
Ale one są przejściowe, nie?Nie mam nic przecwiko spokojnemu i powolnemu załatwianiu spraw, acz nie powiem, czasem chciałabym mieć tyle sił, by ogarnąć wszystko w jeden dzień
No bo ileż można!!!!!
Nie, no rozumiem Raki ale i rozumiem kim jestem i gdzie jestem.
Pomyśl Raki, jak cudownie będzie, kiedy w końcu w całości się przeniesiesz?
Ja koncepcyjnie dostaję szału, jak nas ostatecznie przenieść w jeden dzień.... Tak by dzieci zasnęły spokojnie i bez negatywnych emocji na nowym mieszkanku.... Rany ciężko będzie.... 4 lata temu sama Niuńka starsza była i mało co mebli było przewożone, bo część była nowiuteńka, chodziło tylko o zamontowanie urządzeń w kuchni.... A i tak stres był, że ojej... I ledwie daliśmy radę....Jutro malowanko
Wcześniej muszę podjechać po firaneczki dla maluchów
No i się wymeldowaćBo jak do aktu nie przedstawi zaświadczeń, to nie podpiszą, czyli ja pieniędzy nie dostanę.
U nas i jutro ma niestety popadywać co jakiś czas, ale mam nadzieję, że choć powietrze będzie lżejsze, bo dziś tak duszno było momentami, że ojojoj...
Dobrze, ja uciekam, czas się ogarnąć do spania
Zabko pomogę Ci.
Mam samochód,mam przyczepkę.Przewoziłam na niej meble i nie tylko.Napisz tylko kiedy chciałabyś zacząć.W jeden dzień ciężko Ci będzie ogarnąć,a tak będziesz mnie miała do dyspozycji i dzień czy dwa wcześniej powoli przewieziemy ten cały majdan ![]()
Czekam na info.Miłego dnia ![]()
zabko-k
Hmm... a może warto dzieciom pokazać, że nie da się wszystkiego na raz, wyjaśnić wytłumaczyć i jednak na dwa dni rozłozyć. Bo ich bezpieczeństwem jesteś Ty. Wydaje mi się, ze lepiej się poczuję patrząc na spokojną mamę robiąca to w dwa lub trzy dni, niż zdenerwowaną, bo trzeba już.
Witajcie
U mnie leje cały dzień, ale nie grzmi
I miałam wolne
Drugi dzień zielonych świątek protestanci mają święto
Odespałam po wczorajszym treningu.
I teraz sobie dumam nad moim nazwiskiem
W sumie, co to za różnica, czy będę Nowak czy Kowalska (to nie moje nazwiska)? Ale panieńskie nazwisko mi się nie podoba, a nazwisko M jest fajne. Fajnie jest mieć fajne nazwisko
Więc chyba zostanę przy tym co mam i co mi się podoba
Pozdrawiam
Witaj Anstawio
Miło znowu cię gościć i czytać na Forum.
Nazwisko ? Można przyjąć każde, tzn można zmienić na każde.
Przyzwyczajona jestem do nazwiska po mężu, ale nie czuję teraz, to jest po rozwodzie, że jest ono moje. Początkowo bardzo mi zależało na zmianie nazwiska a właściwie na powrocie do MOJEGO panieńskiego. Jednak moja sytuacja nie pozwoliła mi na zmianę. Teraz już tak emocjonalnie do tego nie podchodzę...... . Chyba już załatwiłam ważne sprawy i mogę zacząć myśleć o zmianie nazwiska. Owszem, zapytana o nazwisko, zapewne jeszcze przez jakiś czas będę podawać to już nie moje
.
Raki,wiem.To już osiem miesięcy separacji.Mam tylko nadzieję,że po rozwodzie to tempo trochę się zmniejszy.Bo starzeję się za szybko
.
Obudziłam się dziś z bólem żołądka,roztrzęsiona i zapłakana. ![]()
Śniła mi się siostra teściowej,ta fajna Ciocia.Taka serdeczna,spontaniczna kobieta.Przyjechała, ja do niej dzień dobry,a ona nic,tylko taki ironiczny uśmieszek,nawet nie zmieszanie,że niby niezręczna sytuacja...nic.Tylko to pogardliwe spojrzenie.
Zaczęłam tłumaczyć,że to nie tak,że nie zna całej prawdy,że nikogo nie wykorzystałam,że nie chcę skrzywdzić jej siostry i chrześniaka (to jm).
Na to wypadła teściówka i zaczęła jazgotać.Matko,czego ona nie wygadywała.Znów zaczęłam się bronić, tłumaczyć.Jeszcze bardziej ją rozjuszyłam...
Poddałam się,wsiadłam w samochód.Wyjechałam,zapłakana,jak zwykle z poczuciem przegranej.
Po co o tym piszę?
Wy kochane Kobitki,moja Mama (przedwczoraj znowu
) kładłyście mi do głowy - nie odzywaj ,olej,nie zwracaj uwagi,nie daj się prowokować itd,itp.
Tak,tak myślałam.100% racji macie,wiem,rozumiem.Niestety to poczucie przegranej,straszliwa chęć wytłumaczenia dlaczego coś,dlaczego kiedyś,że już nie mam siły,że chcę spokoju powodowało,że wdawałam się (prowokowałam chyba też
) w bitwy na słowa. Nigdy nie "wygrywałam " bo zawsze czegoś zapomniałam jeszcze powiedzieć,inaczej wytłumaczyć... I tak bez końca...
A w tym śnie przeżywałam wszystko autentycznie,bolało fizycznie a równocześnie stałam jakby z boku i "obserwowałam" swoje reakcje,zmiany mimiki,słuchałam.Oglądałam jakby "Sprawę dla reportera" w tv.
I wcale nie byłam tą dobrą a oni tymi złymi.Byłam taka sama jak oni,tak samo zacietrzewiona,chętna do walki...Dobrych intencji u mnie jakoś nie było widać.
No i chyba wreszcie coś do mnie dotarło...
Teraz zanim się odezwę pomyślę o tym śnie. ![]()
Chyba przeszłam na kolejny poziom ![]()
No to gratuluję Beoso wejścia na wyższy level ![]()
Zabko zgadzam się z Raki, może trochę wolniej a spokojniej
Nie mądrzę się, tylko jak patrzę na moje dzieci..poniekąd dobre.. Cały czas wszystko dla nich, cała ja dla nich. Wszystko na już, na teraz, szybko, bo dzieci. Nie opłaca się ;( dzieci muszą widzieć, że czasem nie da się od razu lub że nawet wcale się nie da i że mama nie jest ani siłaczką ani matką Teresą ani cyborgiem i czym tam jeszcze. Piszę teraz pod siebie, pod swoje doświadczenia.
Super, że znalazłaś ,,swoje'' mieszkanko
Ja zmotywowana waszymi i moją przeprowadzką rozglądam się po moim malutkim M w poszukiwaniu ulepszeń i w celu jeszcze większego udomowienia
Kilka rzeczy muszę wymienić, np łóżka ale to później jak trochę zarobię. No i czekam na okno.
Happy jesteś już na polskiej ziemi czy nie?
(zgadłaś, chodziło o pewnego Pana, a raczej o emocję jakiej mi dostarczył ale już sobie przegadałam w głowie temat )
Hm, Anstawio ..:) Też mam dużo mniej czasu teraz. Będę pisać tyle ile mogę. Lecę do pracy, dużo ciepła dla wszystkich Pań wymienionych i nie wymienionych ![]()
To posprzątasz po weekendzie.
Wrzuć trochę na luz.Po co tak pędzisz?Dziś zrobisz to a tamto kiedy indziej.I też będzie fajnie.:) Żyj dniem dzisiejszym,załatwiaj bieżące sprawy a na resztę przyjdzie właściwy czas.
Wymądrzam się,ale codziennie odkrywam,że fajnie mi jest jak tak nic nie muszę a w każdym bądź razie nie wszystko na raz.I świat się wcale nie skończyłAaale grzmi,zaraz będzie lało...już leje.
A jak się tak nic nie musi to aż się chce ![]()
Raki,wiem.To już osiem miesięcy separacji.Mam tylko nadzieję,że po rozwodzie to tempo trochę się zmniejszy.Bo starzeję się za szybko
.
Obudziłam się dziś z bólem żołądka,roztrzęsiona i zapłakana.
Śniła mi się siostra teściowej,ta fajna Ciocia.Taka serdeczna,spontaniczna kobieta.Przyjechała, ja do niej dzień dobry,a ona nic,tylko taki ironiczny uśmieszek,nawet nie zmieszanie,że niby niezręczna sytuacja...nic.Tylko to pogardliwe spojrzenie.
Zaczęłam tłumaczyć,że to nie tak,że nie zna całej prawdy,że nikogo nie wykorzystałam,że nie chcę skrzywdzić jej siostry i chrześniaka (to jm).
Na to wypadła teściówka i zaczęła jazgotać.Matko,czego ona nie wygadywała.Znów zaczęłam się bronić, tłumaczyć.Jeszcze bardziej ją rozjuszyłam...
Poddałam się,wsiadłam w samochód.Wyjechałam,zapłakana,jak zwykle z poczuciem przegranej.
Po co o tym piszę?
Wy kochane Kobitki,moja Mama (przedwczoraj znowu) kładłyście mi do głowy - nie odzywaj ,olej,nie zwracaj uwagi,nie daj się prowokować itd,itp.
Tak,tak myślałam.100% racji macie,wiem,rozumiem.Niestety to poczucie przegranej,straszliwa chęć wytłumaczenia dlaczego coś,dlaczego kiedyś,że już nie mam siły,że chcę spokoju powodowało,że wdawałam się (prowokowałam chyba też) w bitwy na słowa. Nigdy nie "wygrywałam " bo zawsze czegoś zapomniałam jeszcze powiedzieć,inaczej wytłumaczyć... I tak bez końca...
A w tym śnie przeżywałam wszystko autentycznie,bolało fizycznie a równocześnie stałam jakby z boku i "obserwowałam" swoje reakcje,zmiany mimiki,słuchałam.Oglądałam jakby "Sprawę dla reportera" w tv.I wcale nie byłam tą dobrą a oni tymi złymi.Byłam taka sama jak oni,tak samo zacietrzewiona,chętna do walki...Dobrych intencji u mnie jakoś nie było widać.
![]()
No i chyba wreszcie coś do mnie dotarło...Teraz zanim się odezwę pomyślę o tym śnie.
Chyba przeszłam na kolejny poziom
Poziom z bonusem...
I dotarło do Ciebie, że tłumaczyć się nie musisz itd...?
No to gratuluję Beoso wejścia na wyższy level
Zabko zgadzam się z Raki, może trochę wolniej a spokojniej![]()
Nie mądrzę się, tylko jak patrzę na moje dzieci..poniekąd dobre.. Cały czas wszystko dla nich, cała ja dla nich. Wszystko na już, na teraz, szybko, bo dzieci. Nie opłaca się ;( dzieci muszą widzieć, że czasem nie da się od razu lub że nawet wcale się nie da i że mama nie jest ani siłaczką ani matką Teresą ani cyborgiem i czym tam jeszcze. Piszę teraz pod siebie, pod swoje doświadczenia.
Super, że znalazłaś ,,swoje'' mieszkanko![]()
Ja zmotywowana waszymi i moją przeprowadzką rozglądam się po moim malutkim M w poszukiwaniu ulepszeń i w celu jeszcze większego udomowieniaKilka rzeczy muszę wymienić, np łóżka ale to później jak trochę zarobię. No i czekam na okno.
Happy jesteś już na polskiej ziemi czy nie?(zgadłaś, chodziło o pewnego Pana, a raczej o emocję jakiej mi dostarczył ale już sobie przegadałam w głowie temat )
Hm, Anstawio ..:) Też mam dużo mniej czasu teraz. Będę pisać tyle ile mogę. Lecę do pracy, dużo ciepła dla wszystkich Pań wymienionych i nie wymienionych
Pozdrówka ![]()
Ja też trochę mam ograniczony czas dostępności.
ech... a mnie jakaś blokada napadła i pisać nie daje rady
szukam inspiracji.
Łeb mnie boli bo cały dzień przed kompem, bo palenie rzuciłam .....ech.... no ale nadal sama i szczęśliwa
.
Wiecie jak fajnie jest mieszkać z futrem, jak się takie cielsko przytuli do człowieka o poranku to od razu milej.
ech... a mnie jakaś blokada napadła i pisać nie daje rady
szukam inspiracji.
Łeb mnie boli bo cały dzień przed kompem, bo palenie rzuciłam .....ech.... no ale nadal sama i szczęśliwa
.
Wiecie jak fajnie jest mieszkać z futrem, jak się takie cielsko przytuli do człowieka o poranku to od razu milej.
Pisz, pisz, bo nie mam co czytać ![]()
Dzisiaj z nudów poszłam się szlajać na inne wątki.
Z dwojga złego, zdecydowanie wolę mieć jeden dzień nudy i przez resztę ekscytować się swoim życiem, niż nudne życie i ekscytować się cudzym ![]()
Tylko spokojnie ![]()
No to sobie ponarzekałam ale napisałam
jakoś tak poszło
ech...
meszka mnie pogryzła, w oczach mi już wariuje, to zdecydowanie nie mój dzień. Dodatkowo mam zapieprz w pracy, no ale dzieki temu załatam dziury finansowe, więc nie ma co narzekać
.
Poziom z bonusem...
I dotarło do Ciebie, że tłumaczyć się nie musisz itd...?
Tak. "Zobaczyłam"
to moje tłumaczenie,wyjaśnianie,udowadnianie i postanowiłam pogodzić się z tym,że oni prędzej umrą niż spróbują mnie zrozumieć.To inny świat,nie moja bajka.Muszę się poddać i wycofać z tej wojny.
Kurczę,podnieciłam się. ![]()
Przeglądałam po raz kolejny oferty wynajmu.Całkiem fajne gniazdka można znaleźć
Jedno jest w miarę tanie,do pracy bym miała tyle samo,syn odrobinę dalej i ogród jest i na dłużej i psa można trzymać i weranda jest.Nie widziałam na żywo ale coś mnie tam ciągnie.
Szkopuł w tym,że jak mi się coś spodoba to chciałabym już to mieć.A tu trzeba wziąć na wstrzymanie,bo kaski mało,bo na razie na działce prawie za darmo sobie pomieszkuję więc rozsądnie byłoby poczekać do jesieni...ale...
Kubeł zimnej wody na łeb muszę wylać,bo od kilku dni tylko o tym mieszkaniu myślę. ![]()
Święty Piotr spotyka trzech facetów w niebie i mówi:
- ile razy zdradzałeś żonę?
- 6
- To dostajesz Fiata.
I drugiego to samo:
- ile razy zdradzałeś żonę?
- 2
- To dostajesz BMW.
Mówi do trzeciego:
- Ile razy zdradzałeś żonę?
- Nigdy nie zdradziłem żony
- To dostajesz Porshe.
Facet jeździ zadowolony, aż pewnego dnia koledzy widzą go płaczącego przy samochodzie na skrzyżowaniu. Jeden z nich mówi:
- Czemu płaczesz? Masz takie piękne auto i płaczesz. Co się stało?
- Bo na skrzyżowaniu widziałem moją żonę jeżdżącą na rolkach.
![]()
Raki,wiem.To już osiem miesięcy separacji.Mam tylko nadzieję,że po rozwodzie to tempo trochę się zmniejszy.Bo starzeję się za szybko
.
Obudziłam się dziś z bólem żołądka,roztrzęsiona i zapłakana.
Śniła mi się siostra teściowej,ta fajna Ciocia.Taka serdeczna,spontaniczna kobieta.Przyjechała, ja do niej dzień dobry,a ona nic,tylko taki ironiczny uśmieszek,nawet nie zmieszanie,że niby niezręczna sytuacja...nic.Tylko to pogardliwe spojrzenie.
Zaczęłam tłumaczyć,że to nie tak,że nie zna całej prawdy,że nikogo nie wykorzystałam,że nie chcę skrzywdzić jej siostry i chrześniaka (to jm).
Na to wypadła teściówka i zaczęła jazgotać.Matko,czego ona nie wygadywała.Znów zaczęłam się bronić, tłumaczyć.Jeszcze bardziej ją rozjuszyłam...
Poddałam się,wsiadłam w samochód.Wyjechałam,zapłakana,jak zwykle z poczuciem przegranej.
Po co o tym piszę?
Wy kochane Kobitki,moja Mama (przedwczoraj znowu) kładłyście mi do głowy - nie odzywaj ,olej,nie zwracaj uwagi,nie daj się prowokować itd,itp.
Tak,tak myślałam.100% racji macie,wiem,rozumiem.Niestety to poczucie przegranej,straszliwa chęć wytłumaczenia dlaczego coś,dlaczego kiedyś,że już nie mam siły,że chcę spokoju powodowało,że wdawałam się (prowokowałam chyba też) w bitwy na słowa. Nigdy nie "wygrywałam " bo zawsze czegoś zapomniałam jeszcze powiedzieć,inaczej wytłumaczyć... I tak bez końca...
A w tym śnie przeżywałam wszystko autentycznie,bolało fizycznie a równocześnie stałam jakby z boku i "obserwowałam" swoje reakcje,zmiany mimiki,słuchałam.Oglądałam jakby "Sprawę dla reportera" w tv.I wcale nie byłam tą dobrą a oni tymi złymi.Byłam taka sama jak oni,tak samo zacietrzewiona,chętna do walki...Dobrych intencji u mnie jakoś nie było widać.
![]()
No i chyba wreszcie coś do mnie dotarło...Teraz zanim się odezwę pomyślę o tym śnie.
Chyba przeszłam na kolejny poziom
Beosa, naprawdę mądry sen
Nie doczytałam, nie wiem. czy Happy już zajrzała, ale ona zawsze mawiała, że ... ![]()
My też mamy swoje karaluchy
Niestety ![]()
Dziewuszki kochane, ja w przelocie
Malowanie pełną parą!
Kochana Beosa, bardzo Ci dziękuję!!!!! Kochana, ja się przeprowadzę dopiero jak ten człowiek odda mi pieniądze, zamówienie firmy będzie mnie kosztowało ok. 700 zł, warto, dobre rozwiązanie, bo meble z dużego pokoju ciężkie jak cholera i do tego firma ponosi odpowiedzialność cywilną
Za dobre serducho bardzo CI dziękuję, ale wiesz, jak to będzie - odda pieniądze i z mojej strony tzw. "dłuuuuga"
No, może nie w sekundę, ale jednak
Tu na miejscu znajomi starają się o samochód od szefa, taki większy z paką, żebyśmy mogli jakieś drobnostki i gary przewieźć w ten weekend. Na ten weekend też będę miała do dyspozycji dla siebie kombi. Jeśli chodzi więc o takie drobniejsze kartony, to damy radę, może uda się przewieźć mniejsze szafki ![]()
Co do przeprowadzki w dwa dni - wiecie, ja tych mebli aż tyle to nie będę miała, żeby na dwa razy samochód zamawiać... Poza tym - jak wywiozę meble, zostawię tylko kanapy to po prostu nawet nie będzie na czym zjeść, ani nic... Więc jak się dogadam, że się pojawią o 9.00 rano, to do 12.00 wszystko wyniosą a do 15.00 wniosą do nowego pewnie. I będę miała czas na rozpakowanie "resztek" do 19.00.
Maluje się naprawdę pełną parą. Maluchy będą miały "plener" w pokoju
Ha - dwie dobre duszyczki teraz tam siedzą i malują niebo, trawkę, motylki (;) i kwiatki. I chyba rzeczka ma też być.... Niuńka maluje swój pokój i nawet bardzo fajnie jej szło jak wychodziłam
Bardzo się stara
Jak ten człowiek wróci z wywiadówki, to lecę na "odbiór" ![]()
Zajrzała nasza "babu" - mieszkanko bardzo się jej podobało ![]()
A! U mnie już dwie warstwy pieczarki i jedna jagody położone. Ściany tak chłoną że szok, a ta jagodowa to w szczególności... Mam nadzieję, że jak tam wrócę, to wyschnie i mniej będzie widać
Bo Niuńka ma też "jagodę" na jednej ścianie (bardziej jej odpowiadała, niż "liliowe lato", lepiej pomalowała, bo za pierwszym zamachem jest w miarę równo
![]()
Uciekam, koce dopieram, żeby już czyste zabrać ![]()
Tak. "Zobaczyłam"
to moje tłumaczenie,wyjaśnianie,udowadnianie i postanowiłam pogodzić się z tym,że oni prędzej umrą niż spróbują mnie zrozumieć.To inny świat,nie moja bajka.Muszę się poddać i wycofać z tej wojny.
Rozmawiałaś z nimi czy poddajesz się, bo coś "zobaczyłaś"?
beosa napisał/a:Tak. "Zobaczyłam"
to moje tłumaczenie,wyjaśnianie,udowadnianie i postanowiłam pogodzić się z tym,że oni prędzej umrą niż spróbują mnie zrozumieć.To inny świat,nie moja bajka.Muszę się poddać i wycofać z tej wojny.
Rozmawiałaś z nimi czy poddajesz się, bo coś "zobaczyłaś"?
To byla interpretacja mojego snu.Zabka przed chwilą cytowała.
Ja potwierdziłam Hm...,że nie bedę sie więcej tłumaczyć jm i jego matce bo śniła mi się taka sytuacja.Że znow im cos wyjaśniam.Zachowywałam się i wyglądałam niepoważnie.A oni mnie tylko nakręcali,wymyslając kolejne oskarżenia na poczekaniu.
Takie akcje zdarzają się często w realu,jestem wykończona psychicznie bo wciąż próbuję się bronić.
Poddaję się,bo to szarpanie sie nawzajem,wytykanie błędów to błędne koło.
Uswiadomiłam to sobie dziś rano budząc sie ze ściśnietym żołądkiem i na mokrej od łez poduszce.
Beosa, inni się nie zmienią i ktoś, kto sam siebie nie rozumie, nie będzie się nawet starał ciebie zrozumieć. Odpuść i myśl o sobie. Nie broń się, nie tłumacz i nie oczekuj niczego od nikogo. Albo powiedz komuś czego od niego oczekujesz, by usłyszeć, że tego nie dostaniesz i wtedy pozbędziesz się iluzji na czyjś temat.
Ja też się szarpałam, bo oczekiwałam zrozumienia, a sama nie wiedziałam czym to zrozumienie jest. Postanowiłam w pewnym momencie pisłuchać samej siebie. Poczułam strach przed tym co ma nastąpić i jedyne co chciałam, to się przytulić, a nie dostać kopa po dupie, bo to miałam przez całe życie i sama siebie codziennie kopię i krytykuję. I wtuliłam się w poduszkę, popłakałam się i powiedziałam sobie, że dam sobie radę i wszystko się ułoży.
I już tylko siebie słucham i sobie ufam, bo sama wiem najlepiej czego potrzebuję i nikt inny mi tego nie zapewni.
I jeszcze dodam, że szybko wybaczam i zapominam i nie wypominam
tylko wkurzam się za szybko ![]()
hm... napisał/a:Poziom z bonusem...
I dotarło do Ciebie, że tłumaczyć się nie musisz itd...?Tak. "Zobaczyłam"
to moje tłumaczenie,wyjaśnianie,udowadnianie i postanowiłam pogodzić się z tym,że oni prędzej umrą niż spróbują mnie zrozumieć.To inny świat,nie moja bajka.Muszę się poddać i wycofać z tej wojny.
Kurczę,podnieciłam się.
Przeglądałam po raz kolejny oferty wynajmu.Całkiem fajne gniazdka można znaleźć![]()
Jedno jest w miarę tanie,do pracy bym miała tyle samo,syn odrobinę dalej i ogród jest i na dłużej i psa można trzymać i weranda jest.Nie widziałam na żywo ale coś mnie tam ciągnie.
Szkopuł w tym,że jak mi się coś spodoba to chciałabym już to mieć.A tu trzeba wziąć na wstrzymanie,bo kaski mało,bo na razie na działce prawie za darmo sobie pomieszkuję więc rozsądnie byłoby poczekać do jesieni...ale...
Kubeł zimnej wody na łeb muszę wylać,bo od kilku dni tylko o tym mieszkaniu myślę.
W eksrazie się najlepiej działa, że tak to ujmę ![]()
Anstawia napisał/a:beosa napisał/a:Tak. "Zobaczyłam"
to moje tłumaczenie,wyjaśnianie,udowadnianie i postanowiłam pogodzić się z tym,że oni prędzej umrą niż spróbują mnie zrozumieć.To inny świat,nie moja bajka.Muszę się poddać i wycofać z tej wojny.
Rozmawiałaś z nimi czy poddajesz się, bo coś "zobaczyłaś"?
To byla interpretacja mojego snu.Zabka przed chwilą cytowała.
Ja potwierdziłam Hm...,że nie bedę sie więcej tłumaczyć jm i jego matce bo śniła mi się taka sytuacja.Że znow im cos wyjaśniam.Zachowywałam się i wyglądałam niepoważnie.A oni mnie tylko nakręcali,wymyslając kolejne oskarżenia na poczekaniu.
Takie akcje zdarzają się często w realu,jestem wykończona psychicznie bo wciąż próbuję się bronić.
Poddaję się,bo to szarpanie sie nawzajem,wytykanie błędów to błędne koło.
Uswiadomiłam to sobie dziś rano budząc sie ze ściśnietym żołądkiem i na mokrej od łez poduszce.
Jest ulga prawda?
Beosa, inni się nie zmienią i ktoś, kto sam siebie nie rozumie, nie będzie się nawet starał ciebie zrozumieć. Odpuść i myśl o sobie. Nie broń się, nie tłumacz i nie oczekuj niczego od nikogo. Albo powiedz komuś czego od niego oczekujesz, by usłyszeć, że tego nie dostaniesz i wtedy pozbędziesz się iluzji na czyjś temat.
Ja też się szarpałam, bo oczekiwałam zrozumienia, a sama nie wiedziałam czym to zrozumienie jest. Postanowiłam w pewnym momencie pisłuchać samej siebie. Poczułam strach przed tym co ma nastąpić i jedyne co chciałam, to się przytulić, a nie dostać kopa po dupie, bo to miałam przez całe życie i sama siebie codziennie kopię i krytykuję. I wtuliłam się w poduszkę, popłakałam się i powiedziałam sobie, że dam sobie radę i wszystko się ułoży.
I już tylko siebie słucham i sobie ufam, bo sama wiem najlepiej czego potrzebuję i nikt inny mi tego nie zapewni.
I jeszcze dodam, że szybko wybaczam i zapominam i nie wypominamtylko wkurzam się za szybko
![]()
A ja Ci wyznam, że dotarło do mnie, że daję się tak permanentnie wykorzystywać, że zrobiło mi się mdło... I tylko ludziom, którym najbardziej ufam, co jasno deklaruję... Kiedyś ktoś mi powiedział, że przyjdzie moment, kiedy "przejrzę" swoje relacje ze znajomymi... Potem powtórzyła to kolejna i kolejna osoba, i już nie ważne, która w kolejności była pacjentem, która terapeutą
I to jest racja. I zaczynam starać się, dopiero się starać, by jasno mówić, że czyjeś zachowanie, słowa, ranią mnie. Nie tylko mówić
Przypomniało mi się to, po Twoim sformułowaniu "tylko wkurzam się za szybko". Bo czytałam kiedyś o złości i gniewie. O że dusząc złośc w sobie, umniejszające te negatywne emocje - doprowadzamy do wrzenia. Stąd może owo "za szybko"?
I jeszcze i do Ciebie i do Beosy ![]()
Kiedy jesteśmy "agresywni" (wkurzamy się itp)?
Kochane, tylko i wyłącznie w SYTUACJI ZAGROŻENIA.
Kiedy ktoś narusza kolejną, już i tak przeciągniętą na wskroś granicę - czy nie tak?
Każde kilkukrotnie zadane cierpienie pozwala nam coraz mniej czuć ból.... Ale to tylko "mentalne" jest....
Bo w efekcie tego coraz mnie realnie odczuwanego bólu rodzi się już nie złość, tylko gniew!
Coraz bardziej ekspresyjnie wyrażany....
Rodzą się karaluchy w naszych zachowaniach.
A chyba powinno być tak - jest akcja, jest reakcja.
Jest coś przeciwko mnie? Powinna być moja reakcja, normalny mechanizm obronny.
Dla nas samych! I niekoniecznie oznacza to agresję czy zmniejszenie odczuwania bólu.
Właśnie wróciłam z jogi. Kolacyja, prysznic i do spania ![]()
To był dziwny dla mnie dzień. Dzień jakich nie lubię.
Może jutro zaświeci słońce i może dostanę pozytywną wiadomość z sądu. Zobaczymy.
Życzę wam wszystkim słodkich, kolorowych snów. Spokojnej nocy.
Przeczytalam Was ![]()
Jestem troche zmeczona po tych wszystkich malowaniach i komuniach ![]()
Zabka robota wrze
Beosa no w koncu zrozumialas, ze oni nie zrozumieja ![]()
Liv powodzenia w nowej pracy ![]()
Hm... fajnie ze pomozesz naszej Kochanej Zabce
Raki okres przejsciowy ale po tym okresie to bedzie fajnie
Zofia karaluch ma ciagle problemy z zaplata alimentow
Ehdi fajnie, ze w miare dobrze i ze rzucilas palenie
Masz sile kobieto - odejscie i tak bez papieroska : )
Buziaki wszystkim !!!!
![]()
Ja dostałam dziś
Opłata za pozew zmniejszona o połowę ![]()
Jestem ledwie żywa, w pracy moc roboty, a ja siedzę i próbuję dojśc do siebie ![]()
Jagodowe lato z Nobilesu jest "the best" ![]()
Wszystko wymalowane, jednak jeden z dzisiejszych dobrych duszków jutro idzie i robi poprawki, bo jest nieusatysfakcjonowany
A że jedyne światło mam w łazience i przedpokoju, no to same rozumiecie
Rany, jaki perfekcjoista z tego duszka, tym bardziej, że miałyśmy do dypozycji 5 kolorów po 2.5 litra na 3 pokoje....
No może mi się uda zrobić sesję zdjęciową i wrzucę na FB
Ja sama chyba mam za dużo ograniczeń w sobie, dodatkow artystycznych uzdolniń brak (szew prosty mi jedynie wychodzi
), a tu taki piękny pokój.... Jejku!!!! I to taki w moim stylu
Pokój maluchów jest bajeczny
I w ogóle tam nie pasują jakieś księżniczki
Będzie firanka "Dzwoneczek", jest tak śliczna!!! Bo byłam dziś na bazarkach bo nigdzie w marketach nie znalazłam barbiowych księżniczek. No i były księżniczki, ale był i Dzwoneczek. Jaki cudny!!! Dobrze, że dziś nie zamówiłam, bo było by tragicznie
Zamówię Dzwoneczka
![]()
Niuńka to specjalista malowania, a już jeden z dobrych duszków to specjalista od dokładności
Niuńka wymalowała swój pokój prawie sama!!!!! Jutro idzie ze mną doczyszczać framugi, listwy, bo to drewniane przypodłogowe od parkietu. Takie kochanie brudne a szczęśliwe było
Zielono - stalowe mazy we włosach
I w efekcie, jak otworzyłyśmy farby, to zamiast wybranego dla siebie "różu", wzięła też ten mój jagodowy na jedną ścianę, reszta tzw. zielona trawka. Powiem Wam - efekt REWELACYJNY!!!! Po prostu coś niesamowitego - jagoda i trawka - niby takie proste połączenie, a jednak... ![]()
Jest super ![]()
Niechże ten człowiek sprzeda mieszkanie, ja chce już tam, na nowym, być
Jak jestem na balkonie, to nie ma "echa"! Bo na tym mieszkaniu, to mam dookoła same bloki i tak wrednie każde słowo odbija, że szok.... A tu nie
I mam widok na osiedle domków i mam widok na okalające naszą dzielnicę wzgórza
No boczny widok - ale jest!!! I nie ma echa!
I dziś na bazarkach taką cudną pościel znalazłam - w różyczki i brązowe misiaczki. I maluchy powiedziały, że taką chcą
A druga, to farma ze zwierzątkami ![]()
Kochane, ja już nie mogę się doczekać ![]()
I moje dzieciaki też ![]()
Happy - buziaki!!!!!!!
![]()
Całe szczęście, nie ma akcji, więc i reakcji brak ![]()
Całe ![]()
Anstawia napisał/a:
Witajcie
U mnie leje cały dzień, ale nie grzmi
I miałam wolne
Drugi dzień zielonych świątek protestanci mają święto
Odespałam po wczorajszym treningu.
I teraz sobie dumam nad moim nazwiskiem
W sumie, co to za różnica, czy będę Nowak czy Kowalska (to nie moje nazwiska)? Ale panieńskie nazwisko mi się nie podoba, a nazwisko M jest fajne. Fajnie jest mieć fajne nazwisko
Więc chyba zostanę przy tym co mam i co mi się podoba
PozdrawiamWitaj Anstawio
![]()
![]()
![]()
Miło znowu cię gościć i czytać na Forum.
Nazwisko ? Można przyjąć każde, tzn można zmienić na każde.
Przyzwyczajona jestem do nazwiska po mężu, ale nie czuję teraz, to jest po rozwodzie, że jest ono moje. Początkowo bardzo mi zależało na zmianie nazwiska a właściwie na powrocie do MOJEGO panieńskiego. Jednak moja sytuacja nie pozwoliła mi na zmianę. Teraz już tak emocjonalnie do tego nie podchodzę...... . Chyba już załatwiłam ważne sprawy i mogę zacząć myśleć o zmianie nazwiska. Owszem, zapytana o nazwisko, zapewne jeszcze przez jakiś czas będę podawać to już nie moje.
Witaj Zofio ![]()
Też się cieszę, że wróciłam do was ![]()
Zaczynam czuć więcej luzu, nie ścigam się sama ze sobą, EGO już mną nie rządzi i wyszłam do ludzi ![]()
Pozdrawiam
Cześć dziewczyny:)
Beosa Twój sen (tam gdzie go opisałaś na świeżo) powinien się znaleźć w jakimś dostępnym miejscu. Idealnie obrazuje to, co z sobą robimy. Masz cudowną podświadomość, która chce Cię ratować i pokazać prawdę.
zabko-k czyli przeprowadzka tuż tuż. Mnie to może w weekend uda się już spać na moim. Dziś wieczorem jadę po łóżko:) Zazdroszczę kolorów:)
I widzisz, warto było spróbować z tym zwolnieniem od kosztów. Zawsze masz dodatkową kaskę na urządzanie się.
Happy tęsknimy.
Anstawio dlaczego dzień był dziwny?
Hm... znowu jest zmiana i piszesz krótko
Udało mi się też jeden paskudny problem rozwiązać w pracy (przez który wczoraj od 4 rano nie spałam) i jestem ciut spokojniejsza.
Ściskam wszystkie.
Raki, zgadza się
Może uda Ci się zajrzeć, zanim się sama informacji dochrapię ![]()
Teraz na bazie tej sygnatury zapłacić w jakim terminie? Czy od nowa składać całość z kopią, czy tylko wpłata?
Miłego wybierania łóżka ![]()
W końcu to jeden z ważniejszych mebli ![]()
Raki, zgadza się
![]()
Może uda Ci się zajrzeć, zanim się sama informacji dochrapię
Teraz na bazie tej sygnatury zapłacić w jakim terminie? Czy od nowa składać całość z kopią, czy tylko wpłata?Miłego wybierania łóżka
W końcu to jeden z ważniejszych mebli
Zabko kochanie na bazie sygnatury tylko wpłata nic więcej.
A w jakim terminie? Bo pewnie jakiś jest - nie wiem, 7 dni? Więcej?
Bo ja to zawsze muszę sobie narobić wiele rzeczy do załatwienia w jednym czasie ![]()
Raki, dlaczego dziwny?
Bo to forum jest jak lustro. Jeszcze niedawno patrząc w nie, widziałam egocentryczkę. Czyli dziecko.
Co zobaczyłam wczoraj? Coś innego, nie wiem jeszcze co. Jak się dowiem to dam znać.
A w jakim terminie? Bo pewnie jakiś jest - nie wiem, 7 dni? Więcej?
Bo ja to zawsze muszę sobie narobić wiele rzeczy do załatwienia w jednym czasie
Żabko generalnie sąd powinien Cię wezwać do uiszczenia opłaty i wyznaczyć termin ale lepiej zapłać jak najszybciej. Czasem sąd uważa, że to jest 7 dni od otrzymania postanowienia. Jest to błędne stanowisko ale lepiej się z koniem nie kopać.
Po zapłacie wyślij do sądu krótkie pisemko z załączonym dowodem przelewu i czekaj na termin
.
Anstawia napisał/a:Beosa, inni się nie zmienią i ktoś, kto sam siebie nie rozumie, nie będzie się nawet starał ciebie zrozumieć. Odpuść i myśl o sobie. Nie broń się, nie tłumacz i nie oczekuj niczego od nikogo. Albo powiedz komuś czego od niego oczekujesz, by usłyszeć, że tego nie dostaniesz i wtedy pozbędziesz się iluzji na czyjś temat.
Ja też się szarpałam, bo oczekiwałam zrozumienia, a sama nie wiedziałam czym to zrozumienie jest. Postanowiłam w pewnym momencie pisłuchać samej siebie. Poczułam strach przed tym co ma nastąpić i jedyne co chciałam, to się przytulić, a nie dostać kopa po dupie, bo to miałam przez całe życie i sama siebie codziennie kopię i krytykuję. I wtuliłam się w poduszkę, popłakałam się i powiedziałam sobie, że dam sobie radę i wszystko się ułoży.
I już tylko siebie słucham i sobie ufam, bo sama wiem najlepiej czego potrzebuję i nikt inny mi tego nie zapewni.
I jeszcze dodam, że szybko wybaczam i zapominam i nie wypominamtylko wkurzam się za szybko
A ja Ci wyznam, że dotarło do mnie, że daję się tak permanentnie wykorzystywać, że zrobiło mi się mdło... I tylko ludziom, którym najbardziej ufam, co jasno deklaruję... Kiedyś ktoś mi powiedział, że przyjdzie moment, kiedy "przejrzę" swoje relacje ze znajomymi... Potem powtórzyła to kolejna i kolejna osoba, i już nie ważne, która w kolejności była pacjentem, która terapeutą
I to jest racja. I zaczynam starać się, dopiero się starać, by jasno mówić, że czyjeś zachowanie, słowa, ranią mnie. Nie tylko mówić
![]()
Przypomniało mi się to, po Twoim sformułowaniu "tylko wkurzam się za szybko". Bo czytałam kiedyś o złości i gniewie. O że dusząc złośc w sobie, umniejszające te negatywne emocje - doprowadzamy do wrzenia. Stąd może owo "za szybko"?I jeszcze i do Ciebie i do Beosy
Kiedy jesteśmy "agresywni" (wkurzamy się itp)?Kochane, tylko i wyłącznie w SYTUACJI ZAGROŻENIA.
Kiedy ktoś narusza kolejną, już i tak przeciągniętą na wskroś granicę - czy nie tak?
Każde kilkukrotnie zadane cierpienie pozwala nam coraz mniej czuć ból.... Ale to tylko "mentalne" jest....
Bo w efekcie tego coraz mnie realnie odczuwanego bólu rodzi się już nie złość, tylko gniew!
Coraz bardziej ekspresyjnie wyrażany....
Rodzą się karaluchy w naszych zachowaniach.A chyba powinno być tak - jest akcja, jest reakcja.
Jest coś przeciwko mnie? Powinna być moja reakcja, normalny mechanizm obronny.
Dla nas samych! I niekoniecznie oznacza to agresję czy zmniejszenie odczuwania bólu.
Jest akcja powinna być reakcja, ale nie tłumaczenie się, tłumaczenie komuś a powiedzenie, nie życzę sobie, proszę mi nie insynuować, nie mam ochoty na dyskusję w tym tonie. Poddanie się totalne (milczenie), to zamykanie się w sobie a to jest niebezpieczne. Nie da się żyć nie szanując siebie i pozwalając na nie szanowanie nas przez innych
.
Agresja..........reagowanie agresją to nieradzenie sobie z sytuacją. Zauważ Zabko, że rodzice którzy są agresywni w stosunku do swoich dzieci, to nieradzący sobie rodzice. Kiedy są bezsilni, podnoszą rękę i dają przysłowiowego klapsa swoim pociechom. Ci rodzice są bezradni....są "niedouczeni", niedoinformowani. Są różne sposoby na poradzenie sobie z rozbrykanym dzieckiem, ale trzeba chęci i wiedzy.
Kiedyś słowa eksa bardzo mnie raniły. Broniłam się. Nie umiałam stawiać granic. Tłumaczyłam się , ale zdarzało się, że reagowałam agresją (bardziej na jego zachowania niż słowa). DZiś te granice stawiam a jego słowa już nie ranią, nie reaguję złością a stanowczością. Nie daję się manipulować. Jestem spokojna, wiedząca czego chcę i jak mam to osiągnąć. Uodporniłam się
. Manipulację wyłapuję.......chociaż w rozmowach daję sobie przerywać i gubię wątek. Nad tym też pracuję ![]()
Przeczytalam Was
Jestem troche zmeczona po tych wszystkich malowaniach i komuniach
Zabka robota wrze
![]()
Beosa no w koncu zrozumialas, ze oni nie zrozumieja
Liv powodzenia w nowej pracy
Hm... fajnie ze pomozesz naszej Kochanej Zabce
![]()
Raki okres przejsciowy ale po tym okresie to bedzie fajnie
![]()
Zofia karaluch ma ciagle problemy z zaplata alimentow
![]()
Ehdi fajnie, ze w miare dobrze i ze rzucilas palenie
Masz sile kobieto - odejscie i tak bez papieroska : )
Buziaki wszystkim !!!!
![]()
Witaj ![]()
Karaluch ma więcej problemów
.
Zatrudnił syna. Pierwszego dnia zobowiązał się po niego przyjechać o 7 rano. Zobowiązał się przyjeżdżać po niego codziennie. Nawalił już pierwszego dnia. Zadzwoniłam do niego ok. godz. 8 z zapytaniem co się dzieje. Odpowiedział krótko, będę przed 9. Był po 10. Po pracy syna odwiózł w pobliże domu i zapowiedział, że przyjeżdżać po niego nie będzie, bo mu nie po drodze. Kolejnego dnia po pracy podwiózł go na najbliższy przystanek. Eks wozi do pracy pracownika....może i lepiej, że syn sam musi na siebie liczyć. Przecież tak będzie w życiu - będzie mógł liczyć tylko na siebie.
Zapytałam syna ile będzie zarabiał. Nie wiedział. No ojciec złożył mu konkretną propozycję, propozycję pracy, zapominając o propozycji zapłaty. Rozmawiałam o tym z eksem. Zobowiązał się ustalić z synem stawkę i dotrzymał słowa. Tak więc syn wie jakie ma warunki
.
W firmie jest towar - hurrrrra ! będzie kaska na alimenty.
Mam obawy czy dobrze, że syn u niego pracuje......mówił mi, że ojciec rozmawiał przez telefon z tą kobietą (powtórzył słowa ojca). Zwrócił na to uwagę ! Chyba go to zabolało (mnie też trochę zakłuło, ale tylko troszkę i przez chwilkę ).
Cieszę się , że syn poszedł do pracy. Skończyło się nocne siedzenie przed kompem, ma obowiązki. Staje się bardziej odpowiedzialny - widzę te zmiany. Nawet myśl jakie kupować sobie jedzenie do pracy. Już nie oczekuje, że mama zorganizuje, poda. Kanapki do pracy sam sobie robi
.
Drogie dziewczyny ![]()
Dwa miesiące temu czułam się jak w niewoli, niewoli własnego umysłu, niewoli na WŁASNE życzenie. Klatka była otwarta a ja bałam się wyfrunąć.
Pojawili się jogini, którym dałam się wyciągnąć w realny świat. Przestałam pisać na forum nie dlatego, że byłam na was zła i obrażona, ale dlatego, że pewnego dnia powiedziałam sobie KONIEC. Dusiłam się.
A co się stało w realu? Miejsce, do którego trafiłam mnie zaskoczyłam. Jogini byli mili, uśmiechnięci, tak bardzo, że aż sztuczni. Werbowali, bo inaczej tego nazwać nie mogę, klientów dla kasy, a ja jestem jedną z ich ofiar. Zaczęłam kurs jogi, bo jest to coś co lubię i już wiem, że mam na to inne spojrzenie niż oni. Oczywiście, to ich sprawa co robią, mogę stamtąd odejść, nikt mnie nie trzyma. Narazie chodzę równierz do innego studia. Jest różnica.
Wróciłam na to forum po długim namyśle. Dlaczego? Bo tu są emocje i ludzie!
Weszłam z tarczą obronną, gotowa na to, że zostanę zaatakowana.
Wczoraj wieczorem się uśmiechnęłam, bo Zabka wyłożyła mi wykład na temat agresji (szacun). Miała mdłości po tym co napisał. Jak to potem sama przeczytałam, to co napisałam, się prawie pożygałam sama. Pojawiła się Happy, która przywitała się z wszystkimi, tylko nie ze mną. Beosa, Liv- wasza ulga z pokonania lęku. Hm.. cała hm... Twarda Zofia, Raki ![]()
Dziewczyny, ja to wszystko czytam i czuję.
Nie chcę litości, zainteresowania moją osobą, zrozumienia,akceptacji. Nie chcę agresji.
Ale mam potrzebę bycia wśród was.
Chcę rozmawiać z wami jak dorosły człowiek.
Jest akcja powinna być reakcja, ale nie tłumaczenie się, tłumaczenie komuś a powiedzenie, nie życzę sobie, proszę mi nie insynuować, nie mam ochoty na dyskusję w tym tonie. Poddanie się totalne (milczenie), to zamykanie się w sobie a to jest niebezpieczne. Nie da się żyć nie szanując siebie i pozwalając na nie szanowanie nas przez innych
.
Agresja..........reagowanie agresją to nieradzenie sobie z sytuacją. Zauważ Zabko, że rodzice którzy są agresywni w stosunku do swoich dzieci, to nieradzący sobie rodzice. Kiedy są bezsilni, podnoszą rękę i dają przysłowiowego klapsa swoim pociechom. Ci rodzice są bezradni....są "niedouczeni", niedoinformowani. Są różne sposoby na poradzenie sobie z rozbrykanym dzieckiem, ale trzeba chęci i wiedzy.
Kiedyś słowa eksa bardzo mnie raniły. Broniłam się. Nie umiałam stawiać granic. Tłumaczyłam się , ale zdarzało się, że reagowałam agresją (bardziej na jego zachowania niż słowa). DZiś te granice stawiam a jego słowa już nie ranią, nie reaguję złością a stanowczością. Nie daję się manipulować. Jestem spokojna, wiedząca czego chcę i jak mam to osiągnąć. Uodporniłam się. Manipulację wyłapuję.......chociaż w rozmowach daję sobie przerywać i gubię wątek. Nad tym też pracuję
Tak - myślę, że agresja to nie tylko wynik zagrożenia, to także nie radzenie sobie z sytuacją. Acz zagrożenie może spowodować owo "nie radzenie".
Czym innym jest niewłaściwe reagowanie na rozbrykane dziecko, czym innym agresja krzykiem na niewłaściwe zachowania innych dorosłych
No, ale są i rózne formy agresji w zależności od zdarzenia, człowieka, itp.....
Drogie dziewczyny
Dwa miesiące temu czułam się jak w niewoli, niewoli własnego umysłu, niewoli na WŁASNE życzenie. Klatka była otwarta a ja bałam się wyfrunąć.
Pojawili się jogini, którym dałam się wyciągnąć w realny świat. Przestałam pisać na forum nie dlatego, że byłam na was zła i obrażona, ale dlatego, że pewnego dnia powiedziałam sobie KONIEC. Dusiłam się.
A co się stało w realu? Miejsce, do którego trafiłam mnie zaskoczyłam. Jogini byli mili, uśmiechnięci, tak bardzo, że aż sztuczni. Werbowali, bo inaczej tego nazwać nie mogę, klientów dla kasy, a ja jestem jedną z ich ofiar. Zaczęłam kurs jogi, bo jest to coś co lubię i już wiem, że mam na to inne spojrzenie niż oni. Oczywiście, to ich sprawa co robią, mogę stamtąd odejść, nikt mnie nie trzyma. Narazie chodzę równierz do innego studia. Jest różnica.Wróciłam na to forum po długim namyśle. Dlaczego? Bo tu są emocje i ludzie!
Weszłam z tarczą obronną, gotowa na to, że zostanę zaatakowana.
Wczoraj wieczorem się uśmiechnęłam, bo Zabka wyłożyła mi wykład na temat agresji (szacun). Miała mdłości po tym co napisał. Jak to potem sama przeczytałam, to co napisałam, się prawie pożygałam sama. Pojawiła się Happy, która przywitała się z wszystkimi, tylko nie ze mną. Beosa, Liv- wasza ulga z pokonania lęku. Hm.. cała hm... Twarda Zofia, Raki
Dziewczyny, ja to wszystko czytam i czuję.
Nie chcę litości, zainteresowania moją osobą, zrozumienia,akceptacji. Nie chcę agresji.
Ale mam potrzebę bycia wśród was.
Chcę rozmawiać z wami jak dorosły człowiek.
Jejku
![]()
Tak się cieszę!!!!!
To napewno był bardzo ważny czas dla Ciebie ![]()
Jejku
![]()
![]()
Tak się cieszę!!!!!To napewno był bardzo ważny czas dla Ciebie
![]()
Strony Poprzednia 1 … 328 329 330 331 332 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026