Pakuj się!!!! ![]()
Zabiegana kobietko ![]()
Mam ciutkę obiekcji, muszę to sobie rozrysować, bo kanapa będzie stała na dłuższej ścianie, a nie warto takowej zmniejszać ciemniejszym odcieniem, nie? ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Strony Poprzednia 1 … 327 328 329 330 331 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Pakuj się!!!! ![]()
Zabiegana kobietko ![]()
Mam ciutkę obiekcji, muszę to sobie rozrysować, bo kanapa będzie stała na dłuższej ścianie, a nie warto takowej zmniejszać ciemniejszym odcieniem, nie? ![]()
Podobne tematy
Pakuj się!!!!
Zabiegana kobietkoMam ciutkę obiekcji, muszę to sobie rozrysować, bo kanapa będzie stała na dłuższej ścianie, a nie warto takowej zmniejszać ciemniejszym odcieniem, nie?
Jezeli kanapa jest jasna to nie zmniejszasz ![]()

Zabiegana kobieta ? Ja ? To chyba Ty ![]()
Zabiegana kobieta ? Ja ? To chyba Ty
Happy, ja wiem, że Ty wszystko umiesz znaleźć, ale żeby do tego stopnia?
No dobra - kanapa jest ciemnobrązowa na oparciach i siedzeniach, jasny beż na bokach, to jak teraz?
Żartowałam
Znalazłam jedną aplikację do takich zabaw ![]()
Zaświadczenie będzie najszybciej po 16.00, to gotówki do piątku nie załatwię, to mam czas. Szkoda... ![]()
Zabiegana to ja będę dopiero
Ale czemu nie? Akurat takie malowanie satysfakcję w efekcie sprawia ![]()
Nie było mnie chwilę a wy już tyle napisałyście kochane
Beosa i Happy
Myślę o wydaniu książki ale zastanawiam się nad formułą
Na razie mam frajdę z pisania bloga.
Jesli chodzi o sen to zdecydowanie nie jest lepiej. Biorę prochy na zasypianie ale się nie wysypiam
. Mam nadzieję, że minie. Biorę większą dawkę prochów i myślałam, że będzie super ale nie jest do końca. Jak się nie poprawi do zadzwonię do psychiatry tak jak się z nią umówiłam.
Widzę, że wy macie podobnie jak ja. Odkąd się wyprowadziłam z domu szukam wszystkiego co kolorowe. Zrobiłam parapetówkę i kupiłam sobie masę kolorowych dupereli i świec aby umilić życie.
Teraz chcę kupić kanapę i już wiem, że będzie czerwona
.
Zabiegana to ja będę dopiero
Ale czemu nie? Akurat takie malowanie satysfakcję w efekcie sprawia
A co Ty do tej pory robilas ??? Nic ???
Malowanie sprawia satysfakcje ? Na pewno ale jak to robi ktos a my patrzymy
Pierwsza sciana jest ok ale potem to sajgon !!!
Po 4 dnia malowania bola nagdarstki
No a potem syf do sprzatania
No ale jak sie juz siedzi w wymalowanym mieszkaniu to fajnie
![]()
Trzymam kciuki za pomyslne zalatwienie spraw !!!!!!
Widzę, że wy macie podobnie jak ja. Odkąd się wyprowadziłam z domu szukam wszystkiego co kolorowe. Zrobiłam parapetówkę i kupiłam sobie masę kolorowych dupereli i świec aby umilić życie.
Teraz chcę kupić kanapę i już wiem, że będzie czerwona
.
No Ehdi a co Ty na klasyka? Sofa prosto od Salvadora Dali ![]()

Happy- jak Twoje cwiczenia ? , pamietam wiec , jak sotisz w miesjcu daje kopa , dzialaj!
Caluski Laseczki
Trzymam kciuki za pomyslne zalatwienie spraw !!!!!!
A ja za miłą podróż i fantastyczny czas w domu, słoneczną i bezwietrzną pogodę, wspaniałe wrażenia i w ogóle ![]()
Happy, ja tak nie za bardzo chcę panikować, przed tym czasem zabiegania, wiesz/rozumiesz
Jak sobie przez moment powmawiam, że teraz jest luzik i troszkę roboty przede mną, to może się nie zapomnę i nie polecę któregoś dnia do praca z farbą na włosach
Jakieś dodatki motywujące muszę sobie zapewnić, na razie mam zmagazynowane 3 tabliczki gorzkiej czekolady
![]()
Kanapa dla Ehdi fantastyczna ![]()
Ja też lubię kolorki. Dają tyle życia.
Jak Wam dobrze. Jako mieszkanka mazowieckego moge zapomnieć o kupnie mieszkania. Nie mam kaski ;-(. No, ale mam nadzieje, że kiedyś finanse mi na to pozwolą ;-)
Widzę, jak ludzie przywykli do tego że jestem uległa. Jak z lekką ręką przychodzi im dawanie mi kolejnych zadań do wykonania. No a jak przecież jak nie odpowiem " Nie mogę" Nie mam na to czasu", lub "Nie chcę" ;-(
No i były znów próbuje z każdej strony udowaodnic mi moją winę. Dlaczego ja jestem winna wszystkiem złu tego świata. Na szczęście gdzieś w srodku drugi głos krzyczy " Przecież to manipulant, przyzwyczaił się do tego więc próbuje Cię złamać", tylko muszę nauczyc się gten głos przekazywać na zewnątrz i nie bać sie czyjejs złości.
Buzialki dziewczyny,
wychodzę z pracy ;-)
Happy- jak Twoje cwiczenia ? , pamietam wiec , jak sotisz w miesjcu daje kopa , dzialaj!
Caluski Laseczki
Kop Pati
Na usprawiedliwienie mam malowanie i sprzatanie
Zaczynam od poniedzialku (w niedziele komunia) i juz nawet video mam
Z tym bieganiem bedzie trudniej
Praca w ogrodzie tez sie liczy ?
Pozdrawiam goraco ![]()
Dziewczyny pytanie - gdzie w PL mozna kupic dekoracje do cupcakes ??? Naszlo mnie na zrobienie na komunie dla mojej chrzesnicy
Nie wiem co sie ze mna dzieje ale mam ochote na robienie czegos
Najlepiej jakies biale kwiatki i motylki kolorowe
Hm..Ty na pewno wiesz !!!!!
hm... napisał/a:Kurka, nie wiem czy zielony...
Blady taki?Yyyy - nie ciemny
Chyba w odcieniu oliwki bardziej - żadnych mi seledynów i takowych odcieni zieleni....
Ale soczysty, nie za blady.
Taka trawka ![]()
To ok ![]()
pati31 napisał/a:Happy- jak Twoje cwiczenia ? , pamietam wiec , jak sotisz w miesjcu daje kopa , dzialaj!
Caluski LaseczkiKop Pati
![]()
Na usprawiedliwienie mam malowanie i sprzatanieZaczynam od poniedzialku (w niedziele komunia) i juz nawet video mam
![]()
Z tym bieganiem bedzie trudniejPraca w ogrodzie tez sie liczy ?
Pozdrawiam goracoDziewczyny pytanie - gdzie w PL mozna kupic dekoracje do cupcakes ??? Naszlo mnie na zrobienie na komunie dla mojej chrzesnicy
Nie wiem co sie ze mna dzieje ale mam ochote na robienie czegos
![]()
Najlepiej jakies biale kwiatki i motylki koloroweHm..Ty na pewno wiesz !!!!!
Ostatnio w lidlu nawet były. Gwiazdki, kwiatuszki. W dobrze zaopatrzonych sklepach spożywczych lub marketach np. Auchan ![]()
Dzień dobry!
Jak ja kocham słońce
I wiosnę
No dobrze, lato i jesień też, byle by nie lało ciągle ![]()
Sluuu
Nooooo, ja też nie kupuję
Chyba, że wygram w Totka albo zacznę więcej zarabiać
Na razie wynajem.
Tak, ludzie przywykli, dziwią się, kiedy ew próbujesz zwracać uwagę, iż nie wszystko można na Ciebie zrzucić, że potrafisz powiedzieć "nie". Pamiętaj jedynie, żeby się kiedyś nie zagalopować i nie zacząć znowu mówić "tak" - wiesz, ta umiejętność musi być stale trenowana
Ale ćwicz, bo to jednak najprzyjemniejsze jest by pracować nad sobą i widzieć i czuć efekty ![]()
Co do byłego?
Ano, to się jakoś nazywało spiralą krzywdy i winy, czy jakoś tak.... Ostatnio czytałam. Gdzieś kiedyś trzeba się zatrzymać, powiedzieć stop. Całemu złu winna nie jesteś, zresztą sama wiesz
Jeśli on czegoś nie rozumie, to wystarczy zapytać, niekoniecznie trzeba nakręcać od razu spiralę pretensji "bo Ty"
Ale to chyba już jednak nie powinien być Twój problem ![]()
Happy
Wiesz, te ozdóbki, to zazwyczaj wszędzie w hipermarketach chyba przy cukrach waniliowych, polewach czekoladowych - są
Teraz, w okresie komunijnym chyba nawet sporo i ja często widzę też w zwykłych sklepicha osiedlowych. Ale w markecie - wiadomo, większy wybór. Poza tym jak miałabyś pod ręką jakąś cukiernię sporą, to przeważnie sprzedają też własnej produkcji tego typu rzeczy.
Hm
No, taka właśnie
Na jednej ścianie, reszta chyba kawa z mlekiem "cy cóś takiego"
Wczoraj jeszcze dorwałam koleżankę w pracy, obejrzała ze mną wzorniki i stwierdziła, że wygląda ok i nie jest rażące, tylko takie miłe dla oka. Mam nadzieję, że już dawno minęły czasy, gdzie wzornik znacząco się różnił od efektu ostatecznego na ścianie ![]()
Kobietki, mnie ramiona już dziś bolą
Drewnialdo niby zaświadczenia nie dostał, acz widzę, że coś tam zbiera, kompletuje, coś tam wczoraj jakąś przesyłkę odbierał. No nie wiem, bo przecież nie powie, acz czuję, że to już blisko ![]()
Najpierw wczoraj wyciągnęłam wszelakie narzędzia i sprzęty wiercące i zrobiłam z tym porządek. Stwierdził, że mogę wszystko zabrać, więc poznosiłam sobie do kupy i od momentu sprowadzenia 4 lata temu po prostu po raz pierwszy uporządkowałam, wyrzuciłam 2 worki badziewia jakiegoś i zrobiło się pół kartonu posegregowanych narzędzi i gwoździ
No, ale to niekoniecznie musiała być kiedyś moja robota, a że jak zwykle "onemu" się nie chciało, to inna kwestia
Mam nawet kilka nie ruszanych pędzli, szpachelki, sporo kołków - przyda się ![]()
Potem wywlekłam z piwnicy wszystkie za małe ciuchy starszej - jednak to było 7 kartonów
Posegregowałam kolorystycznie i piorę. Od razu też i przejrzałam, czy aby czegoś tam nie ma zbędnego.
Jak powysycha, to sobie posegreguję rozmiarami, popakuję w kartony, opiszę i będzie jak znalazł
Poza tym, jak będę pakować, to od razu pomiędzy ciuszki popakuję nieużywane naczynia - tak będzie bezpieczniej i "lżej" - wpakowanie naczyń do jednego pojemnika powoduje że ledwie można to unieść - a tak - nie będzie za dużo ważyć i jest większe prawdopodobieństwo, że się nie potłucze ![]()
Zrobiłam już miejsce na kartony w dużym pokoju ![]()
No więc stąd mnie te ramiona bolą ![]()
W pracy właśnie nasz Pan Złota Rączka przywiózł mi do pokoju 21 świezych kartonów
Muszę dokupić taśmę dzisiaj... ![]()
Dzień dobry!
Jak ja kocham słońce
![]()
![]()
I wiosnę
No dobrze, lato i jesień też, byle by nie lało ciągle
Sluuu
Nooooo, ja też nie kupujęChyba, że wygram w Totka albo zacznę więcej zarabiać
Na razie wynajem.
Tak, ludzie przywykli, dziwią się, kiedy ew próbujesz zwracać uwagę, iż nie wszystko można na Ciebie zrzucić, że potrafisz powiedzieć "nie". Pamiętaj jedynie, żeby się kiedyś nie zagalopować i nie zacząć znowu mówić "tak" - wiesz, ta umiejętność musi być stale trenowanaAle ćwicz, bo to jednak najprzyjemniejsze jest by pracować nad sobą i widzieć i czuć efekty
Co do byłego?Ano, to się jakoś nazywało spiralą krzywdy i winy, czy jakoś tak.... Ostatnio czytałam. Gdzieś kiedyś trzeba się zatrzymać, powiedzieć stop. Całemu złu winna nie jesteś, zresztą sama wiesz
Jeśli on czegoś nie rozumie, to wystarczy zapytać, niekoniecznie trzeba nakręcać od razu spiralę pretensji "bo Ty"
Ale to chyba już jednak nie powinien być Twój problem
Happy
Wiesz, te ozdóbki, to zazwyczaj wszędzie w hipermarketach chyba przy cukrach waniliowych, polewach czekoladowych - sąTeraz, w okresie komunijnym chyba nawet sporo i ja często widzę też w zwykłych sklepicha osiedlowych. Ale w markecie - wiadomo, większy wybór. Poza tym jak miałabyś pod ręką jakąś cukiernię sporą, to przeważnie sprzedają też własnej produkcji tego typu rzeczy.
Hm
No, taka właśnieNa jednej ścianie, reszta chyba kawa z mlekiem "cy cóś takiego"
Wczoraj jeszcze dorwałam koleżankę w pracy, obejrzała ze mną wzorniki i stwierdziła, że wygląda ok i nie jest rażące, tylko takie miłe dla oka. Mam nadzieję, że już dawno minęły czasy, gdzie wzornik znacząco się różnił od efektu ostatecznego na ścianie
Kobietki, mnie ramiona już dziś bolą
Drewnialdo niby zaświadczenia nie dostał, acz widzę, że coś tam zbiera, kompletuje, coś tam wczoraj jakąś przesyłkę odbierał. No nie wiem, bo przecież nie powie, acz czuję, że to już blisko
Najpierw wczoraj wyciągnęłam wszelakie narzędzia i sprzęty wiercące i zrobiłam z tym porządek. Stwierdził, że mogę wszystko zabrać, więc poznosiłam sobie do kupy i od momentu sprowadzenia 4 lata temu po prostu po raz pierwszy uporządkowałam, wyrzuciłam 2 worki badziewia jakiegoś i zrobiło się pół kartonu posegregowanych narzędzi i gwoździNo, ale to niekoniecznie musiała być kiedyś moja robota, a że jak zwykle "onemu" się nie chciało, to inna kwestia
Mam nawet kilka nie ruszanych pędzli, szpachelki, sporo kołków - przyda się
Potem wywlekłam z piwnicy wszystkie za małe ciuchy starszej - jednak to było 7 kartonówPosegregowałam kolorystycznie i piorę. Od razu też i przejrzałam, czy aby czegoś tam nie ma zbędnego.
Jak powysycha, to sobie posegreguję rozmiarami, popakuję w kartony, opiszę i będzie jak znalazłPoza tym, jak będę pakować, to od razu pomiędzy ciuszki popakuję nieużywane naczynia - tak będzie bezpieczniej i "lżej" - wpakowanie naczyń do jednego pojemnika powoduje że ledwie można to unieść - a tak - nie będzie za dużo ważyć i jest większe prawdopodobieństwo, że się nie potłucze
Zrobiłam już miejsce na kartony w dużym pokojuNo więc stąd mnie te ramiona bolą
W pracy właśnie nasz Pan Złota Rączka przywiózł mi do pokoju 21 świezych kartonów
Muszę dokupić taśmę dzisiaj...
Bo wzornik wzornikiem, a ściana ścianą. Dużo od tynku zależy, od tego co pod spodem. Ja sama mieszam kolory zawsze ![]()
Kupuję białą farbę co się nazywa jak płatek śniegu. Czasem też grunt trj samej firmy. A do tego barwnik najzwyklejszy.
Kawa z mlekiem na trawce...hm...
Slouuu, powiedz waćmu, żeby sobie rozprawkę o winie napisał skoro go tak boli a od Ciebie niechaj się odpiętroli.
Widzę, że prace przeprowadzkowe aż się palą. Fajnie ![]()
Palą, palą
I to jakoś w ciągu nam tu idzie, przeprowadzki, malowania - zauważyłaś? Jednak co wiosna, to wiosna ![]()
Hm, jak tylko czegoś formalnie się dowiem, ustalę sobie datę podpisania swojej umowy, to zadzwonię i się umówimy
Na razie nie mam żadnych konkretów, a Ty zapewne się domyślasz, że ja nie lubię gdybać
Jak będzie konkret, to będziemy konkretnie ustalać, czy i kiedy możesz do mnie zajrzeć ![]()
A! Że zapytam ![]()
Hm, jak aktualnie w moim "dużym" jest jakiś taki odjechany chyba seledynowo - niebieski, to profilaktycznie chyba po oczyszczeniu (bo nie widzę, to nie wiem, czy to do zdrapania jest, jeśli emulsja była porządnie kładziona, to niekoniecznie, wystarczy porządnie zmyć z tłuszczu) chyba lepiej "rozbielić" i dopiero kłaść kolor, nie?
Jak się da zeskrobać, to i tak warto czymś "zagruntować" ![]()
Palą, palą
I to jakoś w ciągu nam tu idzie, przeprowadzki, malowania - zauważyłaś? Jednak co wiosna, to wiosna
Hm, jak tylko czegoś formalnie się dowiem, ustalę sobie datę podpisania swojej umowy, to zadzwonię i się umówimy
Na razie nie mam żadnych konkretów, a Ty zapewne się domyślasz, że ja nie lubię gdybać
Jak będzie konkret, to będziemy konkretnie ustalać, czy i kiedy możesz do mnie zajrzeć
Oczywiście ![]()
Nie mając konkretów nie ma co tracić czasu na ustalanie nie wiadomo czego. Jasne. Przyjdzie czas na ustalenia. Ja też tak nie lubię. Wiem na czym stoję to ustalam.
A! Że zapytam
Hm, jak aktualnie w moim "dużym" jest jakiś taki odjechany chyba seledynowo - niebieski, to profilaktycznie chyba po oczyszczeniu (bo nie widzę, to nie wiem, czy to do zdrapania jest, jeśli emulsja była porządnie kładziona, to niekoniecznie, wystarczy porządnie zmyć z tłuszczu) chyba lepiej "rozbielić" i dopiero kłaść kolor, nie?
Jak się da zeskrobać, to i tak warto czymś "zagruntować"
Można zmyć, jeśli powierzchnia jest gładka. Następnie zakryć gruntem kryjącym białym, gęsty jest, z tej śnieżynki
i kolorem ![]()
Edit.. Bo jeśli zeskrobiemy i się okaże, że nam się skrobie nie za równo, bo nie wiadomo co pod spodem, to potem będą wyboje i wiesz, wyrównywać by trzeba. A po co sobie roboty dokładać prawda?
No właśnie owe potencjalne nierówności mnie wściekają, bo wiem, że jak się dorywam do szpachelki, to cała moja agresja wtedy wyłazi
I mam prawie tynk strukturalny pomieszany z barankiem - hłehłehłe ![]()
Wiesz co, ja to pewnie wyczyszczę i pomaluję w tygodniu, to zależy kiedy podpiszę umowę, ale nie bardzo mam na co czekać
Bo najdłużej mi zejdzie potem z montowaniem lamp, karniszy, półek. Priorytet, to podpisać umowę, potem powymierzać i rozplanować, potem dokonać zakupów niezbędnych, potem zaraz się wziąść za malowanie. To i tak plan na jakieś 5-6-7 dni jest.... Potem mam tydzień na montowanie i zwożenie. Czasu malunio ![]()
Wyśpię się w czerwcu ![]()
Właśnie coś przeczytałam....
Wracam do punktu, że chcę zacząć czuć i to bardzo ciekawe było....
Czy można i jak odbudować te połączenia nerwowe....?
"Każde uderzenie jest poniżeniem dziecka. Gdy pytam matki, czy biją swoje dzieci, mówią, że tylko dają im klapsy. Wiele z nich mówi: ?Nie biję dziecka, gdy jest starsze, tylko gdy małe, daję mu klapsy?. Im wcześniej, tym gorzej. Właśnie w p...ierwszych trzech latach życia kształtuje się nasz mózg. Dziecko, które dostaje od kochanej matki czy ojca klapsy, nie umie sobie z tym poradzić. Klaps boli. Ponieważ dziecko nie może przestać ufać tym, których kocha, uczy się nie ufać własnemu cierpieniu. W jego mózgu utrwalają się fałszywe informacje. Prowadzono badania nad maltretowanymi dziećmi rumuńskimi. Tomografia komputerowa ujawniła, że w tych rejonach ich mózgów, które kierują uczuciami, mają one o 20-30 proc. mniej połączeń nerwowych."
Mam wrażenie, że wszystko co nas spotkało i co warunkowało nasz rozwój, nie tylko "klaps" ma na to wpływ? Jak nadrobić kilkanaście lat, by odbudować połączenia nerwowe które spowodują, że zacznie się "CZUĆ", jak zdrowy człowiek....? Idę dziś na terapię, pewnie zapytam....
Jak zdążę
Wiecie, tak starsznie się stresowałam, kiedy podpisywałam kontrakt, bo to ja miałam sugerować o czym chcę rozmawiać
I wystraszona byłam okrutnie
O czym ja mam niby chcieć rozmawiać, jak ja nic nie chcę, nie wiem czego chcę.... I już sobie narobiłam z moja terapeutką mnóstwo tematów... nie ze wszystkim zdążamy za "jednym posiedzeniem", tyle tego.... Zaczynam mieć pytania.... Takie jak to...
Cześć Dziewczyny, a ja mam dziś lekkiego doła. Nadal się nie wysypiam i mam pewną zagwozdkę i muszę się was poradzić. Przed moim rozstaniem z mężem poznałam faceta bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Mieliśmy podobne problemy z partnerami i generalnie bardzo dużo gadaliśmy. Chyba się nim nieco zauroczyłam, sama nie wiem. Po jakimś czasie zaczęłam się czuć źle w tym układzie bo chyba moje uczucia poszły dalej. On też mi powiedział, że coś do mnie czuje. Stwierdziłam, że nie będę się bawić w rozwalanie związków, bo jak on chce się rozwieść to jest jego decyzja, a mnie nic do tego. Ja wiem co mam zrobić w związku z moim partnerem. Fakt pod koniec naszej znajomości dałam mu nieco do gara i jeździłam po nim jak po łysej kobyle. Strasznie się pogubiłam jeśli chodzi o te emocje. Kiedyś był dla mnie ogromnym wsparciem i dużo czasu spędzaliśmy na rozmowach, a nagle przestał mieć czas. Ostatecznie zerwałam z nim kontakt bo stwierdziłam, że nie jarają mnie romanse. On jednak nie dawał za wygraną i starał się kontaktować. Uległam ale było do dupy bo znów nie miał czasu na rozmowę, a ja tego wtedy bardzo potrzebowałam. W sumie to nie wiem czemu chciał mieć ze mną kontakt
. Bo nasza znajomość zaczęła się sprowadzać do wymieniania kilku nic nie znaczących smsów dziennie. Było mi strasznie źle więc jechałam po nim dalej. Miałam go w pewnym momencie dość.
Ostatecznie on zerwał kontakt bo stwierdził, że ?ciągnie mnie w dół?. Nie powiem najpierw mnie zabolało, ale później mi ulżyło. Nie kontaktowaliśmy się ze sobą ponad miesiąc. W tym czasie ogarnęłam swoje życie i wydawało mi się, że wychłodziłam wszystkie emocje wobec niego. Gdy przeanalizowałam wszystko na spokojnie uznałam, ze wielokrotnie zachowałam się wobec niego strasznie. Dlatego postanowiłam dla spokoju umysłu go przeprosić.
On przyjął przeprosiny choć uznał, że w sumie nie ma za co i on się na mnie nie gniewa tylko nie chciał mi sprawiać przykrości. Bardzo się ucieszyłam i miałam z nim ochotę pogadać tak od serca jak z przyjacielem, jak kiedyś. On jednak poprosił mnie o adres do mojego bloga (kiedyś mu mówiłam, że będę otwierać). Napisał mi, że przeczytał wszystko co jest na nim napisane i nic więcej. Zapytałam go, więc o wrażenia ale on skwitował to tylko stwierdzeniem, że mu się podobało i zawsze wiedział, że mam talent do pisania. Nie powiem zabolało mnie to, bo znowu jakaś beznadziejna wymiana smsów. Zero jakiejś rozmowy. Nie zapytał o nic, o to jak się czuję i jak to wszystko przeszłam. Nic. Sfrustrowana powiedziałam mu, że nie mam ochoty na prowadzenie dyskusji przez sms i stwierdziłam, że jak kiedyś będzie chciał normalnie pogadać to wie gdzie mnie szukać.
Niby nic ale ciągle nie mogę ogarnąć emocji jeśli o to chodzi. Wiem, że ten kontakt umrze śmiercią naturalną i żadnej przyjaźni z tego nie będzie. Jednak ciężko mi jest zaakceptować fakt, że facet którego kiedyś uważałam za swojego przyjaciela po prostu tak mnie olewa. Nie wiem czy te uczucia są adekwatne i czy nie wynikają z mojego strachu przed samotnością. Zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle kiedykolwiek mieliśmy fajną relację, czy to była tak naprawdę moja iluzja. Nie wiem też dlaczego tak się przejmuję, bo z każdym kontaktem z nim uświadamiam sobie, że on tak naprawdę ma mnie w dupie.
Nie wiem tylko po co mu ten kontakt. Po cholerę pisał mi, że myślał o mnie i zastanawiał się co u mnie słychać. Po co facet pisze o tęsknocie jak później nie ma czasu aby zadzwonić i porozmawiać ? To nie jest dla mnie cholera normalne. Zapętliłam się w tym wszystkim i to mnie dołuje. Wiem, że powinnam tą relację wrzucić do kosza i zdecydowanie tak zrobię. Chciałabym tylko zrozumieć swoje emocje z tym związane
.
Haha jak bym czytała swoja historie ![]()
Wiesz co Ehdi?
Mnie się nasunęło, że:
- trudno mówić o przyjaźni, jeśli się jej nie wyróbuje na sytuacjach, które różnią dwoje ludzi. Więc pewnie była to bardziej zażyła sytuacja, niż koleżeńska - ale jeszcze nie przyjacielska chyba?,
- że pasowałaś mu jako kompan do rozmowy do momentu, kiedy nie podjęłaś określonych decyzji. Że można było mieć z kimś relacje, nie rozwiązując poprzedniej - to jemu pasowało?
- że nie interesują go zbytnio Twoje emocje, skoro żadne słowo otuchy nie wymsknęło się choćby z jego ust po przeczytaniu?
Nie chcę pisać Ehdi elaboratu, bo domyślam się, że wiesz o co mi chodzi
Po co? A może a nóż widelec można by było być w 2 związkach? Ale Ty się zaczynasz robić "roszczeniowa" czyli bardziej dokładnie i prawidłowo - zdrowo oczekujesz, że drugi człowiek posiada emocje, odczuwa emocje i do tego potrafi przekładać zarówno na słowa, jak i na czyny oraz że będzie Cię traktował uczciwie.
Ale nikt nie wie, czy on tez tego chce
Jakoś mam wątpliwości co do niego ![]()
A Twoje emocje?
KKZB przede wszystkim nie umie być sama, no to już dalej sobie sama dopowiesz ![]()
Ale dobrze, że dośc szybko udało Ci się połapać że to nie gra i nie pasuje
I że lepiej nie brnąć, tylko zawczasu zrobić zwrot ![]()
Zabko dziękuję Ci za to. W sumie to mi bardziej chodziło czy miałam prawo oczekiwać, że on zachowa się inaczej wobec mnie ?
Wiesz ja w ogóle wiele z nim rozmawiałam o jego problemach w związku i nigdy nie naciskałam go na zakończenie tego związku. Nawet podpowiadałam mu żeby nad nim pracował i spróbował może iść z żoną na terapię. No ale jak się zaczęły uczucia z mojej i jego strony to powiedziałam jasno, że ja sobie takiego trójkącika nie wyobrażam.
To jest jakaś masakra, miałby być ze mną i później lecieć do żony przytulać ją ? Miałabym znosić, że on sypia z dwiema kobietami jednocześnie ? To jest dla mnie nie do przejścia. Fakt on się właśnie wtedy wycofał kiedy powiedziałam mu o tym. Stwierdził, że musi mnie poznać lepiej aby podjąć decyzję. No ale ja byłam twarda i powiedziałam, że jego decyzja o rozwodzie nie może zależeć od tego jaka ja jestem. Co to kurna konkurs ? Mam stanąć w wyścigu kto lepiej wypadnie? Najpierw będzie miał dwie i będzie sobie myślał. Kosmos. Ja mu wyraźnie powiedziałam, że jeśli chce się rozwieść to tylko dlatego, że chce ale niech nie zwala odpowiedzialności na mnie.
Ja go ceniłam za inteligencję, poczucie humoru i to, że kiedyś bardzo dbał o moje emocje. To pamiętam, że kiedyś nie zachowałby się tak wobec mnie. W ogóle przez długi okres naszej relacji miałam wrażenie, że on coś do mnie ma, a ja traktowałam go tylko jak znajomego. Moje emocje pojawiły się dużo później.
Chyba coraz bardziej się uspokajam w związku z tym. Szkoda mi tylko tych naszych rozmów ale to chyba było czarowanie. Ja byłam dla niego niedostępna i pewnie to go kręciło. Jak u mnie pojawiły się emocje i ?wymagania? to go od razu schłodziło. Jezu czemu ja wybieram sobie takich popaprańców.
W sumie to mi bardziej chodziło czy miałam prawo oczekiwać, że on zachowa się inaczej wobec mnie ?
(...)
Jezu czemu ja wybieram sobie takich popaprańców.
W sumie to zawsze każdy ma prawo oczekiwać, że wszyscy się będą zdrowo zachowywać
Ja się domyślam że nie naciskałaś, bo jakoś chyba zawsze mamy większy szacunek do uczuć innych, choćby kłamstwem były? ![]()
Czemu takich wybierasz? Nie wiem czy o wybór chodzi, czy o brnięcie
Bo dopiero odbudowujesz połączenia nerwowe, które pomagają dość szybko określić w którą stronę dana relacja może zabrnąć i czy to dobre, czy złe ![]()
Samo odejście z jednego toksycznego związku, podjęcie w końcu tej decyzji, wykonanie kolejnych kroków nigdy nie oznacza, że kolejna nie okaże się podobną
Tylko najważniejsze - chcieć i reagować
I czuć ![]()
No właśnie owe potencjalne nierówności mnie wściekają, bo wiem, że jak się dorywam do szpachelki, to cała moja agresja wtedy wyłazi
I mam prawie tynk strukturalny pomieszany z barankiem - hłehłehłe
Wiesz co, ja to pewnie wyczyszczę i pomaluję w tygodniu, to zależy kiedy podpiszę umowę, ale nie bardzo mam na co czekać
Bo najdłużej mi zejdzie potem z montowaniem lamp, karniszy, półek. Priorytet, to podpisać umowę, potem powymierzać i rozplanować, potem dokonać zakupów niezbędnych, potem zaraz się wziąść za malowanie. To i tak plan na jakieś 5-6-7 dni jest.... Potem mam tydzień na montowanie i zwożenie. Czasu malunio
Wyśpię się w czerwcu
No i nic z tego, urlopu neni.
Zabko dziękuję Ci za to. W sumie to mi bardziej chodziło czy miałam prawo oczekiwać, że on zachowa się inaczej wobec mnie ?
Wiesz ja w ogóle wiele z nim rozmawiałam o jego problemach w związku i nigdy nie naciskałam go na zakończenie tego związku. Nawet podpowiadałam mu żeby nad nim pracował i spróbował może iść z żoną na terapię. No ale jak się zaczęły uczucia z mojej i jego strony to powiedziałam jasno, że ja sobie takiego trójkącika nie wyobrażam.
To jest jakaś masakra, miałby być ze mną i później lecieć do żony przytulać ją ? Miałabym znosić, że on sypia z dwiema kobietami jednocześnie ? To jest dla mnie nie do przejścia. Fakt on się właśnie wtedy wycofał kiedy powiedziałam mu o tym. Stwierdził, że musi mnie poznać lepiej aby podjąć decyzję. No ale ja byłam twarda i powiedziałam, że jego decyzja o rozwodzie nie może zależeć od tego jaka ja jestem. Co to kurna konkurs ? Mam stanąć w wyścigu kto lepiej wypadnie? Najpierw będzie miał dwie i będzie sobie myślał. Kosmos. Ja mu wyraźnie powiedziałam, że jeśli chce się rozwieść to tylko dlatego, że chce ale niech nie zwala odpowiedzialności na mnie.
Ja go ceniłam za inteligencję, poczucie humoru i to, że kiedyś bardzo dbał o moje emocje. To pamiętam, że kiedyś nie zachowałby się tak wobec mnie. W ogóle przez długi okres naszej relacji miałam wrażenie, że on coś do mnie ma, a ja traktowałam go tylko jak znajomego. Moje emocje pojawiły się dużo później.
Chyba coraz bardziej się uspokajam w związku z tym. Szkoda mi tylko tych naszych rozmów ale to chyba było czarowanie. Ja byłam dla niego niedostępna i pewnie to go kręciło. Jak u mnie pojawiły się emocje i ?wymagania? to go od razu schłodziło. Jezu czemu ja wybieram sobie takich popaprańców.
A on nie taki jak Twój małżonek? Popaprany właśnie..? I wyczuł, że może z Tobą łatwo będzie, wszak znał wszystkie Twoje emocje itd. Kogo przyciąga KKZB?
Ehdi napisał/a:Widzę, że wy macie podobnie jak ja. Odkąd się wyprowadziłam z domu szukam wszystkiego co kolorowe. Zrobiłam parapetówkę i kupiłam sobie masę kolorowych dupereli i świec aby umilić życie.
Teraz chcę kupić kanapę i już wiem, że będzie czerwona
.
No Ehdi a co Ty na klasyka? Sofa prosto od Salvadora Dali
http://img545.imageshack.us/img545/5813/downloadnu.jpg
Happy kochana trochę za mała na mnie i na sukę
a tak w ogóle dziewczynki to jak się wybebeszyłam to już mi lepiej
Niech sobie idzie w dupę, przyjaciel od siedmiu boleści
.
Happyfull napisał/a:Ehdi napisał/a:Widzę, że wy macie podobnie jak ja. Odkąd się wyprowadziłam z domu szukam wszystkiego co kolorowe. Zrobiłam parapetówkę i kupiłam sobie masę kolorowych dupereli i świec aby umilić życie.
Teraz chcę kupić kanapę i już wiem, że będzie czerwona
.
No Ehdi a co Ty na klasyka? Sofa prosto od Salvadora Dali
http://img545.imageshack.us/img545/5813/downloadnu.jpgHappy kochana trochę za mała na mnie i na sukę
![]()
a tak w ogóle dziewczynki to jak się wybebeszyłam to już mi lepiej
Niech sobie idzie w dupę, przyjaciel od siedmiu boleści
.
Tak jest ! Niech spiernicza w podskokach gdzie pieprz...:)
Dzień dobry ![]()
Zawsze, jak się człowiek wygada (czyli wybebeszy) jest lżej. Szkoda że nie można w niektórych wypadkach wybebeszac się przed "partnerem" ![]()
Ja się też wybebeszę! Tatuńcio obiecał dzieciom w środę, że idzie z nimi w czwartek na lody. W czwartek wrócił po 19.00 pijany i uśmiechnięty zamierzał zabrać dzieci na owe lody. Zakazałam (to niebezpieczne, a z mojej strony to by było cholernie nieodpowiedzialne puścić rozbiegane 4-latki z kimś w tym stanie!) no i zrobiła się wcale nie mała awantura. Mało brakowało a to ja wyskoczyłabym z "łapami".
I oczywiście nie będzie ze mną niczego uzgadniał. Odda mi kasę, jak będzie miał a mnie nic do tego. Pominę, co mi się ciśnie na usta, powiem tak, spodziewałam się, że on nie łączy kwestii robienia mi totalnie na złość z krzywdą dzieci to raz. Dwa, że jak odda kasę, to dostanę maksymalnie 3 dni. Bo będzie się psychopata mógł napawać moimi nerwami i zmęczeniem, jak ze wszystkim zdążyć. I oczywiście najinteligentniejszy człowiek świata nawet nie pomyśli, że spowoduje u dzieci w efekcie tym też traumę - bo wszystko będzie na wariata i mogę większości rzeczy nie załatwić po prostu!!!! A co, niech śpią na podłodze, nie?
Mam totalnego nerwa.
Cześć Dziewczyny, a ja mam dziś lekkiego doła. Nadal się nie wysypiam i mam pewną zagwozdkę i muszę się was poradzić. Przed moim rozstaniem z mężem poznałam faceta bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Mieliśmy podobne problemy z partnerami i generalnie bardzo dużo gadaliśmy. Chyba się nim nieco zauroczyłam, sama nie wiem. Po jakimś czasie zaczęłam się czuć źle w tym układzie bo chyba moje uczucia poszły dalej. On też mi powiedział, że coś do mnie czuje. Stwierdziłam, że nie będę się bawić w rozwalanie związków, bo jak on chce się rozwieść to jest jego decyzja, a mnie nic do tego. Ja wiem co mam zrobić w związku z moim partnerem. Fakt pod koniec naszej znajomości dałam mu nieco do gara i jeździłam po nim jak po łysej kobyle. Strasznie się pogubiłam jeśli chodzi o te emocje. Kiedyś był dla mnie ogromnym wsparciem i dużo czasu spędzaliśmy na rozmowach, a nagle przestał mieć czas. Ostatecznie zerwałam z nim kontakt bo stwierdziłam, że nie jarają mnie romanse. On jednak nie dawał za wygraną i starał się kontaktować. Uległam ale było do dupy bo znów nie miał czasu na rozmowę, a ja tego wtedy bardzo potrzebowałam. W sumie to nie wiem czemu chciał mieć ze mną kontakt
. Bo nasza znajomość zaczęła się sprowadzać do wymieniania kilku nic nie znaczących smsów dziennie. Było mi strasznie źle więc jechałam po nim dalej. Miałam go w pewnym momencie dość.
Ostatecznie on zerwał kontakt bo stwierdził, że ?ciągnie mnie w dół?. Nie powiem najpierw mnie zabolało, ale później mi ulżyło. Nie kontaktowaliśmy się ze sobą ponad miesiąc. W tym czasie ogarnęłam swoje życie i wydawało mi się, że wychłodziłam wszystkie emocje wobec niego. Gdy przeanalizowałam wszystko na spokojnie uznałam, ze wielokrotnie zachowałam się wobec niego strasznie. Dlatego postanowiłam dla spokoju umysłu go przeprosić.
On przyjął przeprosiny choć uznał, że w sumie nie ma za co i on się na mnie nie gniewa tylko nie chciał mi sprawiać przykrości. Bardzo się ucieszyłam i miałam z nim ochotę pogadać tak od serca jak z przyjacielem, jak kiedyś. On jednak poprosił mnie o adres do mojego bloga (kiedyś mu mówiłam, że będę otwierać). Napisał mi, że przeczytał wszystko co jest na nim napisane i nic więcej. Zapytałam go, więc o wrażenia ale on skwitował to tylko stwierdzeniem, że mu się podobało i zawsze wiedział, że mam talent do pisania. Nie powiem zabolało mnie to, bo znowu jakaś beznadziejna wymiana smsów. Zero jakiejś rozmowy. Nie zapytał o nic, o to jak się czuję i jak to wszystko przeszłam. Nic. Sfrustrowana powiedziałam mu, że nie mam ochoty na prowadzenie dyskusji przez sms i stwierdziłam, że jak kiedyś będzie chciał normalnie pogadać to wie gdzie mnie szukać.Niby nic ale ciągle nie mogę ogarnąć emocji jeśli o to chodzi. Wiem, że ten kontakt umrze śmiercią naturalną i żadnej przyjaźni z tego nie będzie. Jednak ciężko mi jest zaakceptować fakt, że facet którego kiedyś uważałam za swojego przyjaciela po prostu tak mnie olewa. Nie wiem czy te uczucia są adekwatne i czy nie wynikają z mojego strachu przed samotnością. Zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle kiedykolwiek mieliśmy fajną relację, czy to była tak naprawdę moja iluzja. Nie wiem też dlaczego tak się przejmuję, bo z każdym kontaktem z nim uświadamiam sobie, że on tak naprawdę ma mnie w dupie.
Nie wiem tylko po co mu ten kontakt. Po cholerę pisał mi, że myślał o mnie i zastanawiał się co u mnie słychać. Po co facet pisze o tęsknocie jak później nie ma czasu aby zadzwonić i porozmawiać ? To nie jest dla mnie cholera normalne. Zapętliłam się w tym wszystkim i to mnie dołuje. Wiem, że powinnam tą relację wrzucić do kosza i zdecydowanie tak zrobię. Chciałabym tylko zrozumieć swoje emocje z tym związane
.
...................Ehdi ............jesteś dorosłą kobietą i nie wiesz po co żonatemu "przyjaciółka" ? Naprawdę nie wiesz po co mu ten kontakt ? O ile dobrze zrozumiałam to oboje skarżyliście się na współmałżonków. No biedny miś znalazł słuchaczkę, która mu łzy otarła i utuliła.....i zaprzeczała, że nie jest taki beee jak mówi (myśli) o nim ta wredna żona. Wiesz ile adrenalinki wydziela się przy schadzkach, ukradkiem odczytywanych sms- ach. Przyjaźń kwitła by jeszcze długo, ale zachciało ci się ratować nieszczęśnika ze szponów jego żony. I stereotyp, on wcale nie chciał być ratowany. On szukał tylko uniesień, zachwytu w oczach, zainteresowania, utulenia, seksu.
Poza tym zwróciłam uwagę na określenie, on mówił, że też coś czuje. To fajne określenie. Za tym "coś" może kryć się wiele i tak na przykład może czuć pożądanie. Tylko jak chętnej "przyjaciółce" powiedzieć, że chcę się tylko zabawić a czuję do ciebie pożądanie....no można tak powiedzieć, ale skutek byłby wiadomy - koniec "przyjaźni". Dlaczego kobiety wierzą w słowa a nie oceniają czynów (też tak miałam). Dlaczego nie jego czyny przemawiają do ciebie a ich przekaz był czytelny. Znudzony monotonią "biedny Miś", szukał rozrywki a nie ucieczki od "wstrętnej żony". Nie ucieczki, bo ucieczką jest rozstanie i rozwód.
Słowa o "lepszym poznaniu" rozbawiły mnie. I nie o konkurs mu chodziło a o trzymanie ciebie na dystans, ale jednak trzymanie
. Dla niego to takie słowa klucze, które otwierają przysłowiową furtkę. Niedopowiedzenia to skuteczny sposób na manipulację, uruchomienie czyjejś wyobraźni. On powie półsłówko a ty sama dopiszesz resztę a żeś kobieta, która nie szanuje siebie to dopiszesz romantyczny scenariusz do tej nieromantycznej historii.
Twoje emocje ? Naiwność + tęsknota za piękną miłością. Oto on nieszczęśliwiec i ty jego wybawicielka a za wybawienie on wdzięczny ci będzie do końca swych dni. No i żyli długo i szczęśliwie z emocjami: on z wdzięcznością i miłością, ty z miłością, poczuciem bycia najdoskonalszą wybawicielką świata.
Ehdi ! Żonaci szukają rozrywki, uniesień w ramionach innych kobiet. Wyzwolenie od żony-hetery dałaby mu ucieczka (czytaj rozwód). Chcesz znać o nim prawdę, chcesz się odpętlić ? Wpadnij do jego domu na pogawędkę z jego małżonką. Jeśli będzie to rozsądna kobieta, to utniecie sobie miłą pogawędkę (jeśli mniej rozsądna to pogawędka miła nie będzie) On ? On też może dołączyć do tej rozmowy.
Po co dałaś mu namiary na swego bloga ?
Dzień dobry
Zawsze, jak się człowiek wygada (czyli wybebeszy) jest lżej. Szkoda że nie można w niektórych wypadkach wybebeszac się przed "partnerem"
Ja się też wybebeszę! Tatuńcio obiecał dzieciom w środę, że idzie z nimi w czwartek na lody. W czwartek wrócił po 19.00 pijany i uśmiechnięty zamierzał zabrać dzieci na owe lody. Zakazałam (to niebezpieczne, a z mojej strony to by było cholernie nieodpowiedzialne puścić rozbiegane 4-latki z kimś w tym stanie!) no i zrobiła się wcale nie mała awantura. Mało brakowało a to ja wyskoczyłabym z "łapami".
I oczywiście nie będzie ze mną niczego uzgadniał. Odda mi kasę, jak będzie miał a mnie nic do tego. Pominę, co mi się ciśnie na usta, powiem tak, spodziewałam się, że on nie łączy kwestii robienia mi totalnie na złość z krzywdą dzieci to raz. Dwa, że jak odda kasę, to dostanę maksymalnie 3 dni. Bo będzie się psychopata mógł napawać moimi nerwami i zmęczeniem, jak ze wszystkim zdążyć. I oczywiście najinteligentniejszy człowiek świata nawet nie pomyśli, że spowoduje u dzieci w efekcie tym też traumę - bo wszystko będzie na wariata i mogę większości rzeczy nie załatwić po prostu!!!! A co, niech śpią na podłodze, nie?Mam totalnego nerwa.
Witaj Zabko ![]()
....dlaczego nie wezwałaś policji ? To policja powinna mu wytłumaczyć, że pijany rodzic to nieodpowiedzialny rodzic, że awanturujący się pijany obywatel to odpowiedni kandydat do izby wytrzeźwień. Wiesz, że powinnaś była wezwać policję ? Poza tym z pijanym nie ma sensu gadać i tracić nerwów.
Da Ci kasę jak będzie miał i nic ci do tego ? To komu coś do tego ? Zapytaj go, komu coś do tego. Ja też swojemu muszę mówić, że może mnie nic do tego (firma i kasa), ale prokuratorowi a i owszem i nawet wdzięczny mi będzie (ten prokurator) za zgłoszenie doniesienia. Skutkuje
. Widzę strach w jego oczach i od razu zmieniają się czyny
- płaci i słodki się robi jak miodzio.
Zapytaj jaki urząd musisz powiadomić, z którym to urzędem powinien wszystko uzgadniać co dotyczy dzieci, kasy. I niech tam się zgłosi a ciebie tylko powiadomi o rezultatach uzgodnień i na piśmie chcesz to otrzymać.
Wiem Zabko, że takie rozmowy nie są przyjemne. Nie dawaj się w nie niepotrzebnie wciągać. Żądaj nie pozwalając na wciąganie się w dyskusje, które zmienią się w awantury. Oboje wiecie, że musi się wywiązywać, że wywiązywać się nakazuje mu prawo.
Trzymaj się kochana.
Z eksem od kilku dni jestem w kontakcie. Pewnego dnia zadzwonił i z troską w głosie pytał o matmę i samopoczucie syna (:O). Zadeklarował opłacanie korków. Zapytany o alimenty ustalił termin na piątek i zapłacenie całości od razu. W sobotę zadzwonił ze słowami, przepraszam, że wczoraj się nie odezwałem (:O), ale nie miałem jak pobrać pieniędzy z banku. Przełozył zapłatę na poniedziałek. Zapłacił, ale tylko 1/4 alimentów. W środę zajechałam do firmy. Pieniędzy jeszcze nie ma, no w piątek zapłaci. Zobaczyłam na hali nowe maszyny i wściekłam się. To na zakup maszyn miał pieniądze a na alimenty nie?. Już nie byłam miła. Oczywiście wspomniałam o prokuratorze. Dałam mu wybór. Kolejną kwotę nie w piątek dowiózł a we czwartek ( a mówił, że nie boi się prokuratora ) i umówieni jesteśmy na poniedziałek. Naprawdę tracę cierpliwość........a swoją drogą to jestem przygotowana lub prawie przygotowana do poczynienia doniesienia.
Witaj Zabko
....dlaczego nie wezwałaś policji ? To policja powinna mu wytłumaczyć, że pijany rodzic to nieodpowiedzialny rodzic, że awanturujący się pijany obywatel to odpowiedni kandydat do izby wytrzeźwień. Wiesz, że powinnaś była wezwać policję ? Poza tym z pijanym nie ma sensu gadać i tracić nerwów.
Da Ci kasę jak będzie miał i nic ci do tego ? To komu coś do tego ? Zapytaj go, komu coś do tego. Ja też swojemu muszę mówić, że może mnie nic do tego (firma i kasa), ale prokuratorowi a i owszem i nawet wdzięczny mi będzie (ten prokurator) za zgłoszenie doniesienia. Skutkuje. Widzę strach w jego oczach i od razu zmieniają się czyny
- płaci i słodki się robi jak miodzio.
Zapytaj jaki urząd musisz powiadomić, z którym to urzędem powinien wszystko uzgadniać co dotyczy dzieci, kasy. I niech tam się zgłosi a ciebie tylko powiadomi o rezultatach uzgodnień i na piśmie chcesz to otrzymać.
Wiem Zabko, że takie rozmowy nie są przyjemne. Nie dawaj się w nie niepotrzebnie wciągać. Żądaj nie pozwalając na wciąganie się w dyskusje, które zmienią się w awantury. Oboje wiecie, że musi się wywiązywać, że wywiązywać się nakazuje mu prawo.
Trzymaj się kochana.
Witaj! ![]()
Dlaczego? Bo się Zofia wiecznie boję, bo jestem tak zmanipulowana, że można mi wszystko wcisnąć. Kompletnie wszystko. Żeby dojść do siebie, zacząć myśleć zdrowo i umieć zachować "siebie" - muszę wyjść z tego gniazda żmij. Nie umiem się od tego odciąć, w tej chwili nie potrafię, bo naruszono ostatnią strefę, jaką można mnie wyprowadzić z równowagi. Chodzi o poczucie bezpieczeństwa u dzieci. Rozumiesz prawda? Mnie skopano, stłamszono, doprowadzono niejednokrotnie do paniki. Ale o dzieci się będę bić, o to, żeby one nigdy w przyszłości nie zachowały się wobec siebie jak ja
I najszybciej niestety agresja wypali w stosunku bezpośrednio do niego. Bo już nie wytrzymuję. Mówię to wprost.
Nie, no staram się, jak dostaję nerwa, usiąść i pisać sms-y z przyjaciółką, pić powolutku osławioną herbatkę i uspokajać siebie, ale to ciężko przychodzi. Opanowuję się, ale uwierz mi - już nie mogę. Widzę, czuję jak robi wrednie na złość mi, bo to ja będę się borykać z problemami dzieci po takiej zafundowanej jeździe. I jak zaczyna manipulować dziećmi. Zrobił im co zrobił, potem zachciało mu się straszliwie głaskać jedną z bliźniaczek - moja Ty kochana wrażliwa córciu. Drugą "zlewa"...
O urzędach nie gadam, zapytałam czy mam na rozprawę wyciągać opinie psychologów i psychiatry, bo do tego skutecznie doprowadza, że nie będę miała innego wyjścia, bo nie pozwolę się dłużej krzywdzić i krzywdzić dzieci. Tego się trochę boi, ale myślę, że ten człowiek myśli jedynie kategorią mających już zaraz przyjść pieniędzy i tego, że się ode mnie "wrednej", "roszczeniowej" baby uwolni, że to mu daje wiatr w skrzydła, stąd zaczyna po mnie jeździć. Więc czuje się swobodnie i zaczyna pokazywać siebie.
To nie jest dla mnie dobry czas, wyłażą nerwy spowodowane brakiem pewności, poczucia bezpieczeństwa, świadomością że dzieci mogą to bardzo źle znieść. Usiłuję wszystko poskładać do kupy i trzymać się, ale jest mi cholernie ciężko. Staram się uśmiechać, mam cudowne wsparcie w niani i jej rodzinie, ale chcę w końcu móc normalnie zacząć oddychać. Normalnie. Teraz zamiast ja dziewczynom, to mnie trzeba mówić - spokojnie, spokojnie, 3 oddechy i spokój.
Naprawdę tracę cierpliwość........a swoją drogą to jestem przygotowana lub prawie przygotowana do poczynienia doniesienia.
Naprawdę się nie dziwię, bo odkąd pamiętam, to właśnie jest wiecznie to samo - niesolidność, brak odpowiedzialności. Starasz się normalnie i po ludzku, to jesteś ponownie "wkręcana". I żadnych konkretnych, konsekwentnych czynów.
Te typy tak mają - czują prawdopodobny przypływ gotówki i jest ów "haj" - obiecają Ci wszystko, nawet godzinę uiszczenia podadzą
. Przychodzi gotówka i okazuje się, że po pierwsze - są ważniejsze, własne potrzeby a po drugie, obietnic było więcej niż racjonalnych możłiwości. Więc trzeba przekładać obietnice lub udawać, że się jest tak maksymalnie zajętym, że się naprawdę nie da. Że wystąpiły nieoczekiwane okoliczności spowodowane siłą wyższą i były priorytetowe.
I zawsze jest usprawiedliwienie.
Jutro o 9.00 podpisuję umowę najmu..... Umówione, uzgodnione, finanse zebrałam.
Sobotę i niedzielę muszę wykorzystać na wymierzanie, zakup farb i wstępne "roboty"....
Ręce mi się trzęsą...
Podejrzewam, że jak jutro po południu usiądę sobie w tym mieszkanku na podłodze, to się solidnie rozryczę...
...................Ehdi ............jesteś dorosłą kobietą i nie wiesz po co żonatemu "przyjaciółka" ? Naprawdę nie wiesz po co mu ten kontakt ? O ile dobrze zrozumiałam to oboje skarżyliście się na współmałżonków. No biedny miś znalazł słuchaczkę, która mu łzy otarła i utuliła.....i zaprzeczała, że nie jest taki beee jak mówi (myśli) o nim ta wredna żona. Wiesz ile adrenalinki wydziela się przy schadzkach, ukradkiem odczytywanych sms- ach. Przyjaźń kwitła by jeszcze długo, ale zachciało ci się ratować nieszczęśnika ze szponów jego żony. I stereotyp, on wcale nie chciał być ratowany. On szukał tylko uniesień, zachwytu w oczach, zainteresowania, utulenia, seksu.
Poza tym zwróciłam uwagę na określenie, on mówił, że też coś czuje. To fajne określenie. Za tym "coś" może kryć się wiele i tak na przykład może czuć pożądanie. Tylko jak chętnej "przyjaciółce" powiedzieć, że chcę się tylko zabawić a czuję do ciebie pożądanie....no można tak powiedzieć, ale skutek byłby wiadomy - koniec "przyjaźni". Dlaczego kobiety wierzą w słowa a nie oceniają czynów (też tak miałam). Dlaczego nie jego czyny przemawiają do ciebie a ich przekaz był czytelny. Znudzony monotonią "biedny Miś", szukał rozrywki a nie ucieczki od "wstrętnej żony". Nie ucieczki, bo ucieczką jest rozstanie i rozwód.
Słowa o "lepszym poznaniu" rozbawiły mnie. I nie o konkurs mu chodziło a o trzymanie ciebie na dystans, ale jednak trzymanie. Dla niego to takie słowa klucze, które otwierają przysłowiową furtkę. Niedopowiedzenia to skuteczny sposób na manipulację, uruchomienie czyjejś wyobraźni. On powie półsłówko a ty sama dopiszesz resztę a żeś kobieta, która nie szanuje siebie to dopiszesz romantyczny scenariusz do tej nieromantycznej historii.
Twoje emocje ? Naiwność + tęsknota za piękną miłością. Oto on nieszczęśliwiec i ty jego wybawicielka a za wybawienie on wdzięczny ci będzie do końca swych dni. No i żyli długo i szczęśliwie z emocjami: on z wdzięcznością i miłością, ty z miłością, poczuciem bycia najdoskonalszą wybawicielką świata.
Ehdi ! Żonaci szukają rozrywki, uniesień w ramionach innych kobiet. Wyzwolenie od żony-hetery dałaby mu ucieczka (czytaj rozwód). Chcesz znać o nim prawdę, chcesz się odpętlić ? Wpadnij do jego domu na pogawędkę z jego małżonką. Jeśli będzie to rozsądna kobieta, to utniecie sobie miłą pogawędkę (jeśli mniej rozsądna to pogawędka miła nie będzie) On ? On też może dołączyć do tej rozmowy.
Po co dałaś mu namiary na swego bloga ?
Zofia ja niby wiedziałam, ale się przyjaźniliśmy. Ja początkowo nic w tym nie widziałam zdrożnego. Przecież zwykłe rozmowy. Nie miałam problemu z przyjaźnią bo przyjaźnię się z wieloma facetami i nigdy nic nie było. On też dokładnie określał swoje uczucia do mnie, twierdził że się zakochał we mnie, twierdził, że chce być ze mną - zbudować dom i być szczęśliwy. On to wszystko werbalizował. Tylko ja wyraźnie stałam na stanowisku, że żadne trójkąciki. Jak był nieszczęśliwy to dlaczego się nie rozwiódł ? Nie mieli dzieci, więc sprawa dość prosta.
Jak mi mówił, że chce mnie bardziej poznać to właśnie to mnie raniło i w sumie odsunęło od niego. Miałam chyba zdrowy odruch. Cieszę się, że udało mi się przerobić tą relację. Dałam mu adres na bloga bo to był swoistego rodzaju test, którego on nie zdał jako znajomy, przyjaciel, ktokolwiek. Uznałam, że ta relacja mnie tylko rani. Dlatego postanowiłam jej nie kontynuować. Nie będę robić wielkiego "zerwania". Jestem pewna, że ma mnie całkowicie w dupie i już sie nie odezwie. Może znalazł sobie inną ofiarę
.
Jutro o 9.00 podpisuję umowę najmu..... Umówione, uzgodnione, finanse zebrałam.
Sobotę i niedzielę muszę wykorzystać na wymierzanie, zakup farb i wstępne "roboty"....
Ręce mi się trzęsą...Podejrzewam, że jak jutro po południu usiądę sobie w tym mieszkanku na podłodze, to się solidnie rozryczę...
Super kochana
ciesze się bardzo. Jakbym była bliżej to pomogłabym w malowaniu. Jestem świetnym malarzem pokojowym
.
On to wszystko werbalizował.
Wiesz co, zwróciłam na to powyższe uwagę. Słuchaj, nie uważasz, że my za bardzo opieramy się na słowach a nie na faktach i czyichś czynach? Że właśnie słowami dajemy się zmanipulować, bo wg nas słowa i czyny winny być "jednolite - spójne z myśleniem każdego człowieka? Że jakoś powoli jednak do nas dociera, że spójność myślenia i postępowania nie jest właściwa dla wszystkich? I dlatego dajemy sobą "manipulować"?
Dzień dobry
Zawsze, jak się człowiek wygada (czyli wybebeszy) jest lżej. Szkoda że nie można w niektórych wypadkach wybebeszac się przed "partnerem"
Ja się też wybebeszę! Tatuńcio obiecał dzieciom w środę, że idzie z nimi w czwartek na lody. W czwartek wrócił po 19.00 pijany i uśmiechnięty zamierzał zabrać dzieci na owe lody. Zakazałam (to niebezpieczne, a z mojej strony to by było cholernie nieodpowiedzialne puścić rozbiegane 4-latki z kimś w tym stanie!) no i zrobiła się wcale nie mała awantura. Mało brakowało a to ja wyskoczyłabym z "łapami".
I oczywiście nie będzie ze mną niczego uzgadniał. Odda mi kasę, jak będzie miał a mnie nic do tego. Pominę, co mi się ciśnie na usta, powiem tak, spodziewałam się, że on nie łączy kwestii robienia mi totalnie na złość z krzywdą dzieci to raz. Dwa, że jak odda kasę, to dostanę maksymalnie 3 dni. Bo będzie się psychopata mógł napawać moimi nerwami i zmęczeniem, jak ze wszystkim zdążyć. I oczywiście najinteligentniejszy człowiek świata nawet nie pomyśli, że spowoduje u dzieci w efekcie tym też traumę - bo wszystko będzie na wariata i mogę większości rzeczy nie załatwić po prostu!!!! A co, niech śpią na podłodze, nie?Mam totalnego nerwa.
Wrrrrr...
Z eksem od kilku dni jestem w kontakcie. Pewnego dnia zadzwonił i z troską w głosie pytał o matmę i samopoczucie syna (:O). Zadeklarował opłacanie korków. Zapytany o alimenty ustalił termin na piątek i zapłacenie całości od razu. W sobotę zadzwonił ze słowami, przepraszam, że wczoraj się nie odezwałem (:O), ale nie miałem jak pobrać pieniędzy z banku. Przełozył zapłatę na poniedziałek. Zapłacił, ale tylko 1/4 alimentów. W środę zajechałam do firmy. Pieniędzy jeszcze nie ma, no w piątek zapłaci. Zobaczyłam na hali nowe maszyny i wściekłam się. To na zakup maszyn miał pieniądze a na alimenty nie?. Już nie byłam miła. Oczywiście wspomniałam o prokuratorze. Dałam mu wybór. Kolejną kwotę nie w piątek dowiózł a we czwartek ( a mówił, że nie boi się prokuratora ) i umówieni jesteśmy na poniedziałek. Naprawdę tracę cierpliwość........a swoją drogą to jestem przygotowana lub prawie przygotowana do poczynienia doniesienia.
Podziwiam. Zabawa w kotka i myszkę ![]()
Ehdi napisał/a:On to wszystko werbalizował.
Wiesz co, zwróciłam na to powyższe uwagę. Słuchaj, nie uważasz, że my za bardzo opieramy się na słowach a nie na faktach i czyichś czynach? Że właśnie słowami dajemy się zmanipulować, bo wg nas słowa i czyny winny być "jednolite - spójne z myśleniem każdego człowieka? Że jakoś powoli jednak do nas dociera, że spójność myślenia i postępowania nie jest właściwa dla wszystkich? I dlatego dajemy sobą "manipulować"?
Wiesz zgadzam się, bo to jest takie pitolenie. Dlatego zerwałam z nim kontakt jak za słowami nie poszły czyny. No ale w mojej głowie on nadal pozostał biednym, kochanym i uwikłanym misiem.
Szczerze to cieszę się, że znów z nim nawiązałam kontakt bo dzięki temu obdarłam jego osobę z iluzji. Nie tworze już sobie obrazków w głowie. Wyleczyłam się z jego osoby
.
Teraz wiem, że po prostu mną manipulował. Może i miał problemy w małżeństwie ale trzymał mnie na zasadzie rezerwy. Jak się całkiem popierdzieli to jest gdzie uciec
. No ale dopóki jakoś z żonką funkcjonuje to chciał mnie "poznawać". Pies go trącał. Zupełnie już mnie nie intere i jestem z tego powodu szczęśliwa
.
Kupiłam sobie zapalarkę do świec
w końcu nie będę sobie parzyć palców.
Ehdi.
Żonaty facet, który szuka wrażeń zawsze m?wi, że mu się nie układa w małżeństwie. Zawsze. To jest klasyczne zachowanie. A jak przychodzi co do czego to...
Szczerze mówiąc, chciałabym mieć wyrobiony zmysł bieżacego, dokładnego sprawdzania spółności pitolenia z faktami
No, ja już w domciu
Wielka kopa prasowania mnie dziś czeka.
Dziś jm trzeźwy, to się wykazał dokładnością i potrafił krótko wyartykułować jakieś terminy. Acz oczywiście na pół godziny przed wyjściem przypomniał sobie, że on co prawda musi dziś wyjść ale to chyba nie problem (jego weekend). Grrrr! Ale nic to, poustawiałam sobie przy okazji przyszły weekend Hm
. Mom cholewcia nadzieję że najnormalniej w świecie od niego kasę dostanę w maks piątek, może jakimś cudem skombinuję na sobotę dowóz mebli kuchennych i pralki... Marzy mi się w przyszły weekend poprzywozić część garów.... Chcę zamieszkać na spokojnie 31 maja, bo 1 czerwca będziemy dmuchać mnóstwo baloników
Może nawet nadmuchałybyśmy w piątek właśnie....? I jakiegoś torcika sobie podstawiły pod noski? ![]()
Szczerze mówiąc, chciałabym mieć wyrobiony zmysł bieżacego, dokładnego sprawdzania spółności pitolenia z faktami
![]()
No, ja już w domciu
Wielka kopa prasowania mnie dziś czeka.
Dziś jm trzeźwy, to się wykazał dokładnością i potrafił krótko wyartykułować jakieś terminy. Acz oczywiście na pół godziny przed wyjściem przypomniał sobie, że on co prawda musi dziś wyjść ale to chyba nie problem (jego weekend). Grrrr! Ale nic to, poustawiałam sobie przy okazji przyszły weekend Hm. Mom cholewcia nadzieję że najnormalniej w świecie od niego kasę dostanę w maks piątek, może jakimś cudem skombinuję na sobotę dowóz mebli kuchennych i pralki... Marzy mi się w przyszły weekend poprzywozić część garów.... Chcę zamieszkać na spokojnie 31 maja, bo 1 czerwca będziemy dmuchać mnóstwo baloników
Może nawet nadmuchałybyśmy w piątek właśnie....? I jakiegoś torcika sobie podstawiły pod noski?
Noooo ![]()
Za Aleksandrą Zielińską ![]()
"Kochana Córeczko - wiem, że masz dopiero cztery lata, ale wolę to sobie przygotować zawczasu. Jest taka głupia sprawa, że Twoja prababcia miała rację. I jej matka też. I jej babcia. Sprawa jest taka, że pułapka nie powinna latać za myszą. Że nie rolą króliczka jest gonić ogara. I że Anjelica Huston nigdy, przenigdy nie wydzwaniała do Jacka Nicholsona. Zasady te trącą sucharem na odległość i miną dekady, zanim załapiesz ich głęboki sens i słuszność. Chciałabym ci tego oszczędzić.
Kochana Córeczko!
Widzisz, jeżeli on odsuwa ci krzesło, kiedy siadasz, otwiera drzwi, kiedy wsiadasz, podaje płaszcz i ułatwia wejście do lokalu - to nie znaczy, że cię kocha. (Co w skrócie oznacza, że nie należy mylić dobrych manier z zaangażowaniem, niezależnie od tego, jak rzadkie są te dobre maniery i jak rozpaczliwie chcesz w zaangażowanie uwierzyć.)
Jeżeli trzyma twoje włosy, kiedy wymiotujesz jak kot na imprezie firmowej (o niestosowności samej sytuacji pomówimy innym razem, przy okazji omawiania hasła ?Audrey Hepburn?) to nie znaczy, że cię kocha.
Jeżeli się z tobą przespał - to nie znaczy, że cię kocha. Nawet, jeżeli następnego dnia zadzwonił. Nawet, jeżeli przespał się ponownie. Nawet, jeżeli sypia z tobą od roku - to nie znaczy, że cię kocha i że do czegokolwiek się zobowiązał.
Wisienka na torcie - jeżeli powiedział, że cię kocha - to jeszcze nie znaczy, że masz już sprawdzać, czy bardziej ci do twarzy w dziewiczej bieli, czy w wyrafinowanym ecru. Może chciał powiedzieć ?Podaj mi sól?? Albo ?Zamówić ci taksówkę?? I tylko się przejęzyczył, sama rozumiesz, ludzie w sytuacjach wielkiego stresu lub kompletnego rozluźnienia i zen - mówią różne rzeczy. Które niekoniecznie trzeba brać śmiertelnie serio.
Tak, ja wiem, ja wszystko rozumiem. Jest równouprawnienie, kobieta może wysyłać sygnały tak samo, jak mężczyzna, może podejmować inicjatywę i brać sprawy w swoje ręce, oraz skąd ten biedak ma wiedzieć, że ci zależy, skoro nie dałaś mu tego do zrozumienia śpiąc na jego wycieraczce. Oczywiście, zgadzam się. Masz prawo, jesteś wyzwolona, twoje pokolenie ma swoje zasady i brak spinki nie jest najmniej ważną z nich.
Chciałabym tylko, cichutko, ze swojego fotela na biegunach, spod wiązki chrustu, laboga i znad dzierganego szalika zaznaczyć, że nie ma tak nieśmiałego mężczyzny, żeby nie był w stanie wystartować wtedy, kiedy naprawdę mu zależy. Nie ma tak zajętego leminga, który by nie wykroił pięciu minut na pozornie nic nie znaczącego smsa. Nie ma tak odciętego od sieci pastuszka w Bieszczadach, który nie wysłałby ci wiadomości na fejsie, gdyby bardzo chciał to zrobić. (a nawet, jeżeli zrobi, to nie znaczy, że cię kocha, mwahahahahhaaaa).
Nie goń, nie ścigaj, nie napieraj. To ci się zwyczajnie nie opłaci.
Pozwól sobie podać płaszcz, otworzyć drzwi i niech ci będzie bardzo miło, kiedy zadzwoni. Nie zawisaj na nim z ulgą, że oto zdobyłaś i masz. Nic tak nie odstrasza, jak oczywista desperacja w oku i głośno tykający, fantomowy zegar nad głową. Ale, oczywiście, jak najbardziej, nieuchronnie, bez wątpienia - to twoje życie. Zrobisz, co zechcesz.
Z ucałowaniami i pełną świadomością, że kiedy przyjdzie czas i pora, kiedy dojrzejesz i wyfruniesz spod moich czujnych, opiekuńczych lotek - olejesz te mądre rady i całkowicie samodzielnie wyślizgasz sobie własną drogę w dół
- Twoja matka."
Jestem z Wami. Czytam, ale na pisanie czasu nie ma, zresztą czytam na wyrywki. Padam na twarz.
Mam nadzieję, że rano znajdę chwilę na napisanie.
Ja już maluję:)
Ehdi. Jemu sprawia przyjemność, że fajna laska się nim interesuje, kontaktuje się też pewnie właśnie po to by się połechtać nieco (poza innymi, już wskazanymi przez dziewczyny powodami).
Witaj!
Dlaczego? Bo się Zofia wiecznie boję, bo jestem tak zmanipulowana, że można mi wszystko wcisnąć. Kompletnie wszystko.
Tak, to strach paraliżuje. Jednak Zabko jesteś już świadomą kobietą i wiesz, że strach ma wielkie oczy. Jesteś świadoma i nie można ci już wszystkiego wcisnąć
. Wiesz na co możesz liczyć, co jest tylko obiecanką a co sprawą do załatwienia. Więcej wiary w siebie kochana
Możesz stawiać warunki i ich się ostro domagać (a nie awanturować)
Żeby dojść do siebie, zacząć myśleć zdrowo i umieć zachować "siebie" - muszę wyjść z tego gniazda żmij. Nie umiem się od tego odciąć, w tej chwili nie potrafię, bo naruszono ostatnią strefę, jaką można mnie wyprowadzić z równowagi. Chodzi o poczucie bezpieczeństwa u dzieci. Rozumiesz prawda? Mnie skopano, stłamszono, doprowadzono niejednokrotnie do paniki. Ale o dzieci się będę bić, o to, żeby one nigdy w przyszłości nie zachowały się wobec siebie jak ja
I najszybciej niestety agresja wypali w stosunku bezpośrednio do niego. Bo już nie wytrzymuję. Mówię to wprost.
O siebie nie walczyłam...o dzieci jak lwica
. Mnie mógł zrobić wiele, ale dzieci nie dałam ruszyć (chociaż prawdę mówiąc krzywdził je od lat). Wiem co przeżywasz i jakie masz emocje. Zgadzam się z tobą i już pisałam, że wspólne mieszkanie to albo totalny dół albo robienie z siebie wiedźmy. No nie da się żyć pod jednym dachem z jeszcze mężem albo z byłym mężem w harmonii. Zgadzam się z tobą
, znajdziesz ukojenie w oddzielnym zamieszkaniu, ale nie od razu. Jeszcze nie raz będziesz Bogu dziękować za spokój i nie raz go za ten spokój przeklinać. Wyciszysz się z czasem i docenisz mieszkanie z dala od jm.
Nie, no staram się, jak dostaję nerwa, usiąść i pisać sms-y z przyjaciółką, pić powolutku osławioną herbatkę i uspokajać siebie, ale to ciężko przychodzi. Opanowuję się, ale uwierz mi - już nie mogę.
Wiem
wierzę
i rozumiem.
Kiedy udowodniłam eksowi zdradę dostał sekundę na oddanie kluczy i zakaz wejścia do domu. Wiedział, że jestem gotowa na wszystko i nie żartuję. Wcześniej walczyłam o niego z nim (
). Przechodziłam przez różne stany. Denerwowałam się, udawałam, że mnie nic nie rusza, olewałam, nienawidziłam, kochałam, bałam się, groziłam, tłumaczyłam, tłumaczyłam. Źle czułam się w nim, źle bez niego.
pamiętam kiedy spóźniał się.......dostawałam szału z zazdrości, niepewności. Cała drżałam, dusiłam przez zaciskające się gardło i wystarczyło, że wracał a ja UDAWAŁAM spokojną, wesołą i zadowoloną żonę. Pamiętam już jak przez mgłę te targające mną emocje
. Kiedy zostałam sama miałam cieszyć się a nie cieszyłam......tęskniłam za złudą
. To on swoim zachowaniem pomógł mi pożegnać tę tęsknotę
.
Dzisiaj już nic udawać przed nikim nie muszę
.
Widzę, czuję jak robi wrednie na złość mi, bo to ja będę się borykać z problemami dzieci po takiej zafundowanej jeździe. I jak zaczyna manipulować dziećmi. Zrobił im co zrobił, potem zachciało mu się straszliwie głaskać jedną z bliźniaczek - moja Ty kochana wrażliwa córciu. Drugą "zlewa"...
Wiem jak boli złe traktowanie dzieci....ale do wszystkiego człowiek przywyka. Przywykłam, że dla eksa dzieci nic nie znaczą. Przzywykłam a raczej pogodziłam się z tym. Jutro młodszy syn ma urodziny i wiem, że eks zapomni o nich i już nie boli ta świadomość. Pogodziłam się z tym i ty pogodzisz, że wybiórczo traktuje dzieci.
O urzędach nie gadam, zapytałam czy mam na rozprawę wyciągać opinie psychologów i psychiatry, bo do tego skutecznie doprowadza, że nie będę miała innego wyjścia, bo nie pozwolę się dłużej krzywdzić i krzywdzić dzieci. Tego się trochę boi, ale myślę, że ten człowiek myśli jedynie kategorią mających już zaraz przyjść pieniędzy i tego, że się ode mnie "wrednej", "roszczeniowej" baby uwolni, że to mu daje wiatr w skrzydła, stąd zaczyna po mnie jeździć. Więc czuje się swobodnie i zaczyna pokazywać siebie.
To nie jest dla mnie dobry czas, wyłażą nerwy spowodowane brakiem pewności, poczucia bezpieczeństwa, świadomością że dzieci mogą to bardzo źle znieść. Usiłuję wszystko poskładać do kupy i trzymać się, ale jest mi cholernie ciężko. Staram się uśmiechać, mam cudowne wsparcie w niani i jej rodzinie, ale chcę w końcu móc normalnie zacząć oddychać. Normalnie. Teraz zamiast ja dziewczynom, to mnie trzeba mówić - spokojnie, spokojnie, 3 oddechy i spokój.
Jeśli dzieci będą miały spokojną, uśmiechnięta i szczęśliwą matkę, zniosą wszystko
To ty im dajesz lub nie, poczucie bezpieczeństwa. One odbierają twoje stany i kiedy czują, że jesteś zdenerwowana i one się denerwują. DZieci bardzo wyczulone są na stany mamy ![]()
Spokojnie Zabko
Odetchniesz "na swoim"
i z czasem poskładasz do kupy
. Mocno trzymam kciuki ![]()
zofia282 napisał/a:Naprawdę tracę cierpliwość........a swoją drogą to jestem przygotowana lub prawie przygotowana do poczynienia doniesienia.
Naprawdę się nie dziwię, bo odkąd pamiętam, to właśnie jest wiecznie to samo - niesolidność, brak odpowiedzialności. Starasz się normalnie i po ludzku, to jesteś ponownie "wkręcana". I żadnych konkretnych, konsekwentnych czynów.
Te typy tak mają - czują prawdopodobny przypływ gotówki i jest ów "haj" - obiecają Ci wszystko, nawet godzinę uiszczenia podadzą
. Przychodzi gotówka i okazuje się, że po pierwsze - są ważniejsze, własne potrzeby a po drugie, obietnic było więcej niż racjonalnych możłiwości. Więc trzeba przekładać obietnice lub udawać, że się jest tak maksymalnie zajętym, że się naprawdę nie da. Że wystąpiły nieoczekiwane okoliczności spowodowane siłą wyższą i były priorytetowe.
I zawsze jest usprawiedliwienie.
Mój eks noie potzrbuje gotówki, by obiecać ci wszystko. On potrzebuje zachwytu w oczach osoby, której obiecuje. No i ludziska maja ten zachwyt w oczach na sama myśl pozytywnie załatwionej sprawy. A on obiecać może wszystko. Dzisiaj śmiać mi się chce z tego co obiecywał mi kiedyś i obecnie. Kiedyś wierzyłam, dziś wnikliwie analizuję obiecankę
i nie łapię się na nią jak mucha na lep. Nie umiem już pokazać dawnego zachwytu
. Czasami bardzo staram się i nic z tego. Kiedyś wierzyłam mu, dziś nie daję wiary w żadne słowo
.
Teraz już wiem, że eks to obiecywacz i niesolidny typ. No tak ma!
Co do jednej sprawy, przedstawił mi już kilka wersji i kilka żądań, i oczekiwań. Tylko te wersje i oczekiwania wzajemnie przeczą sobie, wykluczają.....i nie pamięta, że coś już w tej sprawie zdecydował, obiecał. Słucham go z powagą a w środku skręcam się ze śmiechu.....i wiesz Zabko mam już gdzieś jego obiecanki, decyzje, postanowienia. Decyzje teraz ja podejmuję
a on musi się do nich dostosować.
Jutro o 9.00 podpisuję umowę najmu..... Umówione, uzgodnione, finanse zebrałam.
Sobotę i niedzielę muszę wykorzystać na wymierzanie, zakup farb i wstępne "roboty"....
Ręce mi się trzęsą...Podejrzewam, że jak jutro po południu usiądę sobie w tym mieszkanku na podłodze, to się solidnie rozryczę...
JESTEŚ BARDZO DZIELNA !!!!!!!!!!!!!!!!
Ja, twoja koleżanka, jestem z ciebie dumna !!!!
S U P E R !!!!!!!!!!
Cieszę się razem z tobą
![]()
Ehdi.
Żonaty facet, który szuka wrażeń zawsze m?wi, że mu się nie układa w małżeństwie. Zawsze. To jest klasyczne zachowanie. A jak przychodzi co do czego to...
Mówi! Zawsze tak mówi, by dostać czego chce. Tylko w agencji towarzyskiej nic mówić nie musi, ale tam musi zapłacić ![]()
zofia282 napisał/a:Z eksem od kilku dni jestem w kontakcie. Pewnego dnia zadzwonił i z troską w głosie pytał o matmę i samopoczucie syna (:O). Zadeklarował opłacanie korków. Zapytany o alimenty ustalił termin na piątek i zapłacenie całości od razu. W sobotę zadzwonił ze słowami, przepraszam, że wczoraj się nie odezwałem (:O), ale nie miałem jak pobrać pieniędzy z banku. Przełozył zapłatę na poniedziałek. Zapłacił, ale tylko 1/4 alimentów. W środę zajechałam do firmy. Pieniędzy jeszcze nie ma, no w piątek zapłaci. Zobaczyłam na hali nowe maszyny i wściekłam się. To na zakup maszyn miał pieniądze a na alimenty nie?. Już nie byłam miła. Oczywiście wspomniałam o prokuratorze. Dałam mu wybór. Kolejną kwotę nie w piątek dowiózł a we czwartek ( a mówił, że nie boi się prokuratora ) i umówieni jesteśmy na poniedziałek. Naprawdę tracę cierpliwość........a swoją drogą to jestem przygotowana lub prawie przygotowana do poczynienia doniesienia.
Podziwiam. Zabawa w kotka i myszkę
Tak
On bawi się, ale ja już myszką nie jestem. Mnie zabawa zbrzydła i dlatego jestem już rozwódką. Nadal szczęśliwą rozwódką
.
zofia282 napisał/a:...................Ehdi ............jesteś dorosłą kobietą i nie wiesz po co żonatemu "przyjaciółka" ? Naprawdę nie wiesz po co mu ten kontakt ? O ile dobrze zrozumiałam to oboje skarżyliście się na współmałżonków. No biedny miś znalazł słuchaczkę, która mu łzy otarła i utuliła.....i zaprzeczała, że nie jest taki beee jak mówi (myśli) o nim ta wredna żona. Wiesz ile adrenalinki wydziela się przy schadzkach, ukradkiem odczytywanych sms- ach. Przyjaźń kwitła by jeszcze długo, ale zachciało ci się ratować nieszczęśnika ze szponów jego żony. I stereotyp, on wcale nie chciał być ratowany. On szukał tylko uniesień, zachwytu w oczach, zainteresowania, utulenia, seksu.
Poza tym zwróciłam uwagę na określenie, on mówił, że też coś czuje. To fajne określenie. Za tym "coś" może kryć się wiele i tak na przykład może czuć pożądanie. Tylko jak chętnej "przyjaciółce" powiedzieć, że chcę się tylko zabawić a czuję do ciebie pożądanie....no można tak powiedzieć, ale skutek byłby wiadomy - koniec "przyjaźni". Dlaczego kobiety wierzą w słowa a nie oceniają czynów (też tak miałam). Dlaczego nie jego czyny przemawiają do ciebie a ich przekaz był czytelny. Znudzony monotonią "biedny Miś", szukał rozrywki a nie ucieczki od "wstrętnej żony". Nie ucieczki, bo ucieczką jest rozstanie i rozwód.
Słowa o "lepszym poznaniu" rozbawiły mnie. I nie o konkurs mu chodziło a o trzymanie ciebie na dystans, ale jednak trzymanie. Dla niego to takie słowa klucze, które otwierają przysłowiową furtkę. Niedopowiedzenia to skuteczny sposób na manipulację, uruchomienie czyjejś wyobraźni. On powie półsłówko a ty sama dopiszesz resztę a żeś kobieta, która nie szanuje siebie to dopiszesz romantyczny scenariusz do tej nieromantycznej historii.
Twoje emocje ? Naiwność + tęsknota za piękną miłością. Oto on nieszczęśliwiec i ty jego wybawicielka a za wybawienie on wdzięczny ci będzie do końca swych dni. No i żyli długo i szczęśliwie z emocjami: on z wdzięcznością i miłością, ty z miłością, poczuciem bycia najdoskonalszą wybawicielką świata.
Ehdi ! Żonaci szukają rozrywki, uniesień w ramionach innych kobiet. Wyzwolenie od żony-hetery dałaby mu ucieczka (czytaj rozwód). Chcesz znać o nim prawdę, chcesz się odpętlić ? Wpadnij do jego domu na pogawędkę z jego małżonką. Jeśli będzie to rozsądna kobieta, to utniecie sobie miłą pogawędkę (jeśli mniej rozsądna to pogawędka miła nie będzie) On ? On też może dołączyć do tej rozmowy.
Po co dałaś mu namiary na swego bloga ?Zofia ja niby wiedziałam, ale się przyjaźniliśmy. Ja początkowo nic w tym nie widziałam zdrożnego. Przecież zwykłe rozmowy. Nie miałam problemu z przyjaźnią bo przyjaźnię się z wieloma facetami i nigdy nic nie było. On też dokładnie określał swoje uczucia do mnie, twierdził że się zakochał we mnie, twierdził, że chce być ze mną - zbudować dom i być szczęśliwy. On to wszystko werbalizował. Tylko ja wyraźnie stałam na stanowisku, że żadne trójkąciki. Jak był nieszczęśliwy to dlaczego się nie rozwiódł ? Nie mieli dzieci, więc sprawa dość prosta.
Jak mi mówił, że chce mnie bardziej poznać to właśnie to mnie raniło i w sumie odsunęło od niego. Miałam chyba zdrowy odruch. Cieszę się, że udało mi się przerobić tą relację. Dałam mu adres na bloga bo to był swoistego rodzaju test, którego on nie zdał jako znajomy, przyjaciel, ktokolwiek. Uznałam, że ta relacja mnie tylko rani. Dlatego postanowiłam jej nie kontynuować. Nie będę robić wielkiego "zerwania". Jestem pewna, że ma mnie całkowicie w dupie i już sie nie odezwie. Może znalazł sobie inną ofiarę.
Co to znaczy, ja niby wiedziałam. Niby wiedziałam, niby nie wiedziałam = oszukiwanie, usprawiedliwianie siebie.
...........wiesz zwykłe rozmowy nie kończą się w łóżku ze słowami "coś" czuję, obgadywaniem partnera, i żądaniem wyboru. Dobrze rozumiesz przyjaźń. W przyjaźni nie ma miejsca na "łóżko". Jest "łóżko", jest romans a nie przyjaźń. Ustalone więc, że nie przyjaźń z nm cię łączyła
.
Panowie dużo twierdzą a ja twierdzę, że nawet za dużo
. .......... piszesz, że dokładnie określił swoje uczucia.......a co według ciebie znaczy dokładnie ?. ..........wspólny dom, gromadka dzieci, kocham, żyć nie mogę bez ciebie ....słowa, słowa, słowa....a po wypowiedzeniu tych słów wracał skruszony (ale podjarany) do żony.
Stałaś na stanowisku, że żadne trójkąciki. Będąc w trójkącie tak twierdziłaś......oj Ehdi.
No właśnie, dlaczego nieszczęśliwy żonkiś nie rozwodzi się ? Bo może jednak kocha żonę, bo może mu z nią dobrze......nie pomyślałaś o tym ?
Nie miałaś zdrowego odruchu
. Gdybyś miała, to zakończyłabyś przyjaźń w chwili, gdy przyjaźnią przestawała być i nie musisz robić wielkiego zerwania. Nikomu nie jest ono potrzebne......i nie innej ofiary on sobie być może już szuka a innej kochanki.
Zofia
Kochana - wielkie dzięki!!!!!
Ja dziś z emocji nie mogę spać od 4.00 ...
Poukładałam papierki, pospisywałam co mam sobie jeszcze do skrzynki z narzędziami dołożyć na pierwsze porządki, wykąpałam się, kończę wielgachny kubek kawki ![]()
Wiele mi Twoje słowa dają
Przede wszystkim uśmiechu ![]()
Maluchy już wczoraj spokojniejsze, zresztą, jak dobrze mówisz, ja zdecydowanie spokojniejsza jestem ![]()
I dostały od babci piękny rowerek
Na razie jeden, bo niestety tylko jedna maleńka dała radę na nim jeździć, druga płacze i mówi "nie umiem, nie lubie"
Moje kochane dwujajowce
A rowerek śliczniasty, taki naprawdę dla dziewczynki
Niebieski, z bajerami i takimś czymś "fruwającym"
Słodki ![]()
Wielkie dzięki Zofiu
Buziaki ![]()
Kobiałki Kochane
Wiecie co..... Tak mi się coś przypomniało... Chyba jest jakiś wspólny mianownik pomiędzy Waszym zachowaniem, euforystycznym podejściem a tym co tu piszecie
Nie myślę o niczym negatywnym. Tylko skojarzyło mi się, co ktoś kiedyś pisał (i jakie nastawienie było widać), zanim trzasnął drzwiami (
) i co pisała nie tak dawno Ehdi
Oczywiście patrzę na to z perspektywy czasu. Jednak ewentualny motyl w otoczeniu zmienia nieco nastawienie ![]()
Ja co prawda nie jestem w stanie pod tym względem pisać jeszcze na podstawie autopsji (
), acz przypomnę - niejako i sobie - szukając motylków zawsze należy pamiętać, że prawdziwe relacje nie rodzą się zbyt szybko
I motylem nie musi być ani pierwszy ani dziesiąty ani setny poznany mężczyzna
Każdy człowiek ma prawo do poznania drugiego człowieka i poczucia, czy chce z nim być. I ma obowiązek z tego korzystać
Absolutnie nie trzeba pokładać nadziei w pierwszym napotkanym motylku.
No, jak w tym skopiowanym liście - to że ktoś ma dobre maniery, nie oznacza kompletnie nic poza dobrymi manierami
Dobrze że je ma i miejmy nadzieję, że w stosunku do wszystkich ludzi i że to wpojone
I to nic kompletnie nie oznacza, poza tym, że jednej osobe się to podoba, drugiej nie
![]()
Za Aleksandrą Zielińską
"Kochana Córeczko - wiem, że masz dopiero cztery lata, ale wolę to sobie przygotować zawczasu. Jest taka głupia sprawa, że Twoja prababcia miała rację. I jej matka też. I jej babcia. Sprawa jest taka, że pułapka nie powinna latać za myszą. Że nie rolą króliczka jest gonić ogara. I że Anjelica Huston nigdy, przenigdy nie wydzwaniała do Jacka Nicholsona. Zasady te trącą sucharem na odległość i miną dekady, zanim załapiesz ich głęboki sens i słuszność. Chciałabym ci tego oszczędzić.
Kochana Córeczko!
Widzisz, jeżeli on odsuwa ci krzesło, kiedy siadasz, otwiera drzwi, kiedy wsiadasz, podaje płaszcz i ułatwia wejście do lokalu - to nie znaczy, że cię kocha. (Co w skrócie oznacza, że nie należy mylić dobrych manier z zaangażowaniem, niezależnie od tego, jak rzadkie są te dobre maniery i jak rozpaczliwie chcesz w zaangażowanie uwierzyć.)
Jeżeli trzyma twoje włosy, kiedy wymiotujesz jak kot na imprezie firmowej (o niestosowności samej sytuacji pomówimy innym razem, przy okazji omawiania hasła ?Audrey Hepburn?) to nie znaczy, że cię kocha.
Jeżeli się z tobą przespał - to nie znaczy, że cię kocha. Nawet, jeżeli następnego dnia zadzwonił. Nawet, jeżeli przespał się ponownie. Nawet, jeżeli sypia z tobą od roku - to nie znaczy, że cię kocha i że do czegokolwiek się zobowiązał.
Wisienka na torcie - jeżeli powiedział, że cię kocha - to jeszcze nie znaczy, że masz już sprawdzać, czy bardziej ci do twarzy w dziewiczej bieli, czy w wyrafinowanym ecru. Może chciał powiedzieć ?Podaj mi sól?? Albo ?Zamówić ci taksówkę?? I tylko się przejęzyczył, sama rozumiesz, ludzie w sytuacjach wielkiego stresu lub kompletnego rozluźnienia i zen - mówią różne rzeczy. Które niekoniecznie trzeba brać śmiertelnie serio.
Tak, ja wiem, ja wszystko rozumiem. Jest równouprawnienie, kobieta może wysyłać sygnały tak samo, jak mężczyzna, może podejmować inicjatywę i brać sprawy w swoje ręce, oraz skąd ten biedak ma wiedzieć, że ci zależy, skoro nie dałaś mu tego do zrozumienia śpiąc na jego wycieraczce. Oczywiście, zgadzam się. Masz prawo, jesteś wyzwolona, twoje pokolenie ma swoje zasady i brak spinki nie jest najmniej ważną z nich.
Chciałabym tylko, cichutko, ze swojego fotela na biegunach, spod wiązki chrustu, laboga i znad dzierganego szalika zaznaczyć, że nie ma tak nieśmiałego mężczyzny, żeby nie był w stanie wystartować wtedy, kiedy naprawdę mu zależy. Nie ma tak zajętego leminga, który by nie wykroił pięciu minut na pozornie nic nie znaczącego smsa. Nie ma tak odciętego od sieci pastuszka w Bieszczadach, który nie wysłałby ci wiadomości na fejsie, gdyby bardzo chciał to zrobić. (a nawet, jeżeli zrobi, to nie znaczy, że cię kocha, mwahahahahhaaaa).
Nie goń, nie ścigaj, nie napieraj. To ci się zwyczajnie nie opłaci.
Pozwól sobie podać płaszcz, otworzyć drzwi i niech ci będzie bardzo miło, kiedy zadzwoni. Nie zawisaj na nim z ulgą, że oto zdobyłaś i masz. Nic tak nie odstrasza, jak oczywista desperacja w oku i głośno tykający, fantomowy zegar nad głową. Ale, oczywiście, jak najbardziej, nieuchronnie, bez wątpienia - to twoje życie. Zrobisz, co zechcesz.
Z ucałowaniami i pełną świadomością, że kiedy przyjdzie czas i pora, kiedy dojrzejesz i wyfruniesz spod moich czujnych, opiekuńczych lotek - olejesz te mądre rady i całkowicie samodzielnie wyślizgasz sobie własną drogę w dół
- Twoja matka."
Świetne ![]()
Tylko tak się zastanawiam teraz,. To kiedy kocha?
Trzeba poznawać ludzi rzekłabym ![]()
Witajcie ![]()
W przyszłym tygodniu prawdopodobnie sąd wyda wyrok w sprawie rozwodu. Mam nadzieję, że będzie pozytywny, bo chcę być już niezależna finansowo.
Od ponad dwóch miesięcy robię kurs na instruktora jogi. W lipcu mam egzamin, a we wrześniu jadę na warsztaty z moją ulubioną guru z hameryki Kino MacGregor.
Dużo się dzieje u mnie, a czasu mało ![]()
Pozdrawiam ![]()
Świetne
Tylko tak się zastanawiam teraz,. To kiedy kocha?
Kiedy kocha ![]()
Kocha nie znaczy ślub ![]()
Kocha nie znaczy że tylko wtedy jest uprzejmy ![]()
Witajcie
W przyszłym tygodniu prawdopodobnie sąd wyda wyrok w sprawie rozwodu. Mam nadzieję, że będzie pozytywny, bo chcę być już niezależna finansowo.
Od ponad dwóch miesięcy robię kurs na instruktora jogi. W lipcu mam egzamin, a we wrześniu jadę na warsztaty z moją ulubioną guru z hameryki Kino MacGregor.
Dużo się dzieje u mnie, a czasu mało
Pozdrawiam
Myślałam o Tobie przedwczoraj, że strasznie Cię długo nie było i że troszku mi tęskno ![]()
Niech się dzieje i życzenia niech się spełniają
![]()
Grzecznie melduję, iż od 11.30 czasu scyzorykowego jestem szczęśliwym najemcą 55m2
Umowa na dwa lata
Z opcją przedłużenia na 5
Wszystko super dogadane, klucze wydane, jeszcze tylko właściciel jedną szafkę usunie i umywalkę w łazience z szafeczką zamontuje - bo potrzebna nie była wcześniej ![]()
Farby zakupione z oprzyrządowaniem. Uprzejmie melduję, że jeden kolor pomyliłyśmy ze starszą i oczywiście muszę w poniedziałek po jej terapii jechać wymienić...
![]()
A! do mnie kolor .... jagodowy
Na jedną ścianę, na pozostałe komponowała się jesienna pieczarka... To znaczy to jest taki kremowy z odjechaną nazwą, a wybrałyśmy go w drodze wymiany myśli w formie telepatycznej z Hm
W tej samej sekundzie wybrałyśmy ![]()
Kupiłam sobie nowy czajniczek do chatki i już go "przegotowałam". A - kuchenka jednak jest gazowo - elektryczna, więc superowo
Najgorsze są jednak okna - stare, podwójne i do rozkręcania, w dodatku tak uszczelnione, że jedno to mi jakiś Wyrwidąb dopiero chyba otworzy
No, ale w przyszłe lato wymieni właściciel
Jak się nam powiedzie współpraca, to ja po przedłużeniu na 5 zainwestuję w panele na parkiet, będzie jeszcze cieplej i przytulniej ![]()
Anstawia napisał/a:Witajcie
W przyszłym tygodniu prawdopodobnie sąd wyda wyrok w sprawie rozwodu. Mam nadzieję, że będzie pozytywny, bo chcę być już niezależna finansowo.
Od ponad dwóch miesięcy robię kurs na instruktora jogi. W lipcu mam egzamin, a we wrześniu jadę na warsztaty z moją ulubioną guru z hameryki Kino MacGregor.
Dużo się dzieje u mnie, a czasu mało
PozdrawiamMyślałam o Tobie przedwczoraj, że strasznie Cię długo nie było i że troszku mi tęskno
Niech się dzieje i życzenia niech się spełniają![]()
![]()
Przyciągnęłaś mnie myślami ![]()
Czasami trzeba się zatrzymać i dać czasowi czas ![]()
Trzymam mocno kciuki za ciebie i za twoją wolność w nowym mieszkanku i nowym życiu. Na pewno sobie poradzisz ![]()
Buziaki
Przyciągnęłaś mnie myślami
Czasami trzeba się zatrzymać i dać czasowi czas
Trzymam mocno kciuki za ciebie i za twoją wolność w nowym mieszkanku i nowym życiu. Na pewno sobie poradzisz
Buziaki
Wielkie buziaki i dla Ciebie ![]()
hm... napisał/a:Świetne
Tylko tak się zastanawiam teraz,. To kiedy kocha?
Kiedy kocha
Kocha nie znaczy ślub
Kocha nie znaczy że tylko wtedy jest uprzejmy
Ok. Więc co znaczy, że kocha? Bo co nie znaczy to już wiemy ![]()
Grzecznie melduję, iż od 11.30 czasu scyzorykowego jestem szczęśliwym najemcą 55m2
Umowa na dwa lata
Z opcją przedłużenia na 5
Wszystko super dogadane, klucze wydane, jeszcze tylko właściciel jedną szafkę usunie i umywalkę w łazience z szafeczką zamontuje - bo potrzebna nie była wcześniej
Farby zakupione z oprzyrządowaniem. Uprzejmie melduję, że jeden kolor pomyliłyśmy ze starszą i oczywiście muszę w poniedziałek po jej terapii jechać wymienić...
![]()
![]()
A! do mnie kolor .... jagodowy
![]()
![]()
Na jedną ścianę, na pozostałe komponowała się jesienna pieczarka... To znaczy to jest taki kremowy z odjechaną nazwą, a wybrałyśmy go w drodze wymiany myśli w formie telepatycznej z Hm
![]()
![]()
W tej samej sekundzie wybrałyśmy
Kupiłam sobie nowy czajniczek do chatki i już go "przegotowałam". A - kuchenka jednak jest gazowo - elektryczna, więc superowo
Najgorsze są jednak okna - stare, podwójne i do rozkręcania, w dodatku tak uszczelnione, że jedno to mi jakiś Wyrwidąb dopiero chyba otworzy
No, ale w przyszłe lato wymieni właściciel
Jak się nam powiedzie współpraca, to ja po przedłużeniu na 5 zainwestuję w panele na parkiet, będzie jeszcze cieplej i przytulniej
Tak wybrany kolor musi być perfekt ![]()
No to mnie ładne zadanie czeka, no pięknie ![]()
To muszę worek śrubokręt?w zorganizować.
Anstawio ![]()
Ciągło Cię coś do nas?
A ja cały czas chcę napisać, że czajniczek do mandarynkowej herbatki noo ![]()
Strony Poprzednia 1 … 327 328 329 330 331 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026