netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 771 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 323 324 325 326 327 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 061 do 21 125 z 26 310 ]

21 061

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
stokrotka1978 napisał/a:

Czołem Dziewczyny,
w końcu postanowiłam tu napisać. Czytam Was coraz częściej bo właśnie ja chyba mam ten problem, nie wiem sama.  Jak znajdę chwilę czasu i siły to opiszę co i jak. Mój wątek i parę moich wypowiedzi można znaleźć. Na razie nie mam siły na nic. Chcę uciec i tkwię...nie wiem co czuję... .

Pozdrawiam Was serdecznie

Witaj Stokrotka!
Fajnie, że zajrzałaś smile
Spróbuj napisać smile

Bo innych rzeczy już z przeogromnym uporem i wiarą próbowałaś.
My się akurat troszkę już znamy smile

21 062

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Trzeba zdecydowanie mieć świadomość - jeśli to będą męskie ramiona - to na chwilę.... Nic z tego mądrego nie wyniknie...
Polecam "Lęk przed bliskością" od Happy. Nic dodać, niż ująć. Nawet mi głupio, że to mówię, ale.... poświadczam - relacje buduje się dłuuuuuugo! A my wszystkie chciałaybyśmy - już i teraz - chemii. Tylko z niej jedynie niedomagania organizmu wychodzą sad
Ja tam mam mnóstwo czasu przed sobą smile

A jeśli już sex - to sorki, ale nie bądźmy pruderyjne nad miarę (choć nie mówię aktualnie o sobie) - to nie zobowiązanie do bycia z kimś na zawsze, choć "zawsze" można tego kogoś spotkać nawet i 500 km dalej i 15 lat później (a to już ode mnie personalnie wink ).

Był miły Raki - bo sama pod siebie i pod swoje potrzeby go zaplanowałam.... smile W miarę możliwości smile

Zgadzam się z tobą Zabko. Jeśli męskie ramiona to tylko na chwilkę wink. Nie chcę już stałego związku. Dobrze mi się wtulić w takowe od czasu do czasu i to kiedy ja chcę. Jestem teraz bardziej rozważna, szczera ze sobą i nazywam rzeczy po imieniu. Już niczego nie tłumaczę, nie usprawiedliwiam - no nie ma zmiłuj się big_smile. Chyba już nie potrafiłabym facetowi zaufać, zawierzyć. Teraz każdy najmniejszy sygnał wali mi po głowie jak ten Zakopiański dzwon.
Dobrze mi samej - luzik, który bardzo sobie cenię. Nie tęsknię do wielkiej miłości, uniesień....może mam uraz a może za stara jestem. Postanowiłam brać życie jakim jest i cieszyć się z każdej chwili.

21 063

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
stokrotka1978 napisał/a:

Czołem Dziewczyny,
w końcu postanowiłam tu napisać. Czytam Was coraz częściej bo właśnie ja chyba mam ten problem, nie wiem sama.  Jak znajdę chwilę czasu i siły to opiszę co i jak. Mój wątek i parę moich wypowiedzi można znaleźć. Na razie nie mam siły na nic. Chcę uciec i tkwię...nie wiem co czuję... .

Pozdrawiam Was serdecznie

Witaj Stokrotko smile
Pisz, to pomaga.

21 064

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj stokrotko. Pisz koniecznie. Pomaga, pomaga bardzo. Czekamy.

21 065

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Zgadzam się z tobą Zabko. Jeśli męskie ramiona to tylko na chwilkę wink. Nie chcę już stałego związku. Dobrze mi się wtulić w takowe od czasu do czasu i to kiedy ja chcę. Jestem teraz bardziej rozważna, szczera ze sobą i nazywam rzeczy po imieniu. Już niczego nie tłumaczę, nie usprawiedliwiam - no nie ma zmiłuj się big_smile. Chyba już nie potrafiłabym facetowi zaufać, zawierzyć. Teraz każdy najmniejszy sygnał wali mi po głowie jak ten Zakopiański dzwon.
Dobrze mi samej - luzik, który bardzo sobie cenię. Nie tęsknię do wielkiej miłości, uniesień....może mam uraz a może za stara jestem. Postanowiłam brać życie jakim jest i cieszyć się z każdej chwili.

Na razie na chwilkę wink
Zofia, wiele z nas wiele przeszło - zanim którakolwiek zechce dokonać jakiegokolwiek wyboru, napewno winna się zastanowić solidnie, czy to nie za szybko smile
Nie da się stworzyć trwałego związku po 3 m-cach rozmów smile
Może da się, ale niekoniecznie osobie, która nie potrafi być sobą zawsze.
Budowania związków też trezba się nauczyć, bo kazdy następny mężczyzna stanie się lub okaże się karaluchem, jak jego poprzednik.

21 066

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Zgadzam się z tobą Zabko. Jeśli męskie ramiona to tylko na chwilkę wink. Nie chcę już stałego związku. Dobrze mi się wtulić w takowe od czasu do czasu i to kiedy ja chcę. Jestem teraz bardziej rozważna, szczera ze sobą i nazywam rzeczy po imieniu. Już niczego nie tłumaczę, nie usprawiedliwiam - no nie ma zmiłuj się big_smile. Chyba już nie potrafiłabym facetowi zaufać, zawierzyć. Teraz każdy najmniejszy sygnał wali mi po głowie jak ten Zakopiański dzwon.
Dobrze mi samej - luzik, który bardzo sobie cenię. Nie tęsknię do wielkiej miłości, uniesień....może mam uraz a może za stara jestem. Postanowiłam brać życie jakim jest i cieszyć się z każdej chwili.

Na razie na chwilkę wink
Zofia, wiele z nas wiele przeszło - zanim którakolwiek zechce dokonać jakiegokolwiek wyboru, napewno winna się zastanowić solidnie, czy to nie za szybko smile
Nie da się stworzyć trwałego związku po 3 m-cach rozmów smile
Może da się, ale niekoniecznie osobie, która nie potrafi być sobą zawsze.
Budowania związków też trezba się nauczyć, bo kazdy następny mężczyzna stanie się lub okaże się karaluchem, jak jego poprzednik.

Oki, ale ja nie chcę już żadnego stałego związku. Boję się ? - może. A może nie jestem w stanie zaryzykować. Wiesz Zabko ja już jestem inna. Bardziej wyczulona smile i wrażliwa.
Czas znajomości nie ma znaczenia. Ja z eksem mieszkałam 2 lata zanim stanęliśmy na ślubnym kobiercu. Pewna byłam, że trafił mi się wyjątkowy ktoś, no i się nie pomyliłam (to złośliwość). Poważnie myślałam, że mój mąż jest wyjątkowy. Długie lata myślałam o nim dobrze, często oszukując się i go usprawiedliwiając. Poza mój eks bardzo dbał bym żyła w nieświadomości jego prawdziwej twarzy.

21 067

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabko dobrego związku nie stworzy kkzb.
To w tym tkwi także problem.
Gdyby nie forum, zapewne szukałabym właściciela.
Teraz już nie mogę być czyjąś własnością.
Chyba jestem uleczona smile

21 068

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wiem, że planujecie spotkanie.
Zapraszam do siebie.
Znajdzie się kilka wolnych łóżek.... i wódka rozwodowa. Jeszcze takowej nie piłam. 0.75 czeka i mocy nabiera.

21 069

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofiu każda z nas może po prostu już nie chcieć na poważnie. I Ty nie chcesz i fajnie, nawet Ci zazdroszczę i absolutnie się nie dziwię, szczególnie, że jesteś kobietą spełnioną w wielu dziedzinach i to jest super. Zresztą jak opisujesz relację, to moim zdaniem tak większość związków powinno wyglądać - pachnieć wolnością obojga.

Zabko, kłopot nie tkwi w szybkości (choć psychofagi mają tendencję do szybkiego wyznawania miłości), a w tym, że my na dzień dobry wybieramy takich, a nie innych. Każda relacja potrzebuje czasu i dojrzewania, po roku, 1,5 może się okazać, że to nie to. Ale chodzi o to by inwestować w kogoś normalnego, a my od razu w takiego psychoważego... Ja z moim byłym mężem byłam przed ślubem 6 lat, nie mieszkalimśy razem, ale widywaliśmy się codziennie. Miałam już wtedy sygnały, akceptowałam, to czego nie powinnam była, ale największe poniżanie i przemoc zaczęły się po ślubie (on mnie nigdy nie uderzył, ale stosował tę fizyczną w inny sposób...). Muszę przyznać, ze my byliśmy bardzo blisko ze sobą, też jako przyjaciele - do dziś jest mi on najbliższy. Ale to nie zmienia faktu, że nam się nie udało.

21 070

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Zabko dobrego związku nie stworzy kkzb.
To w tym tkwi także problem.
Gdyby nie forum, zapewne szukałabym właściciela.
Teraz już nie mogę być czyjąś własnością.
Chyba jestem uleczona smile

Mnie się to wydaje bardzo mądre, co napisałaś. Nie wiem, ale może tu jest właśnie esencja.
Ja, jeśli mam być szczera, w ogóle przestałam tęsknić za męskim ramieniem i związek mi się na razie nie marzy. Tak sobie rozmyślam jedynie, że kiedyś zapewne go stworzę, bo młoda jednak jestem i też chciałabym być matką. Ale nie czuję musu, ba nawet już mi się nie wydaje, że to ma determinować moje szczęście. Zaczyna mi być dobrze tak jak jest.
Jeśli spotkam odpowiedniego partnera, to super, ale jeśli nie... to chyba trudno. Nie chcę na siłę i nie lgnę. Pierwszy raz nie mam w głowie "miłosnych marzeń".

21 071

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

(choć psychofagi mają tendencję do szybkiego wyznawania miłości).

Szybko, namiętnie, bezgranicznie..... kkzb kochają takich namolniaków tongue

21 072

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Zabko dobrego związku nie stworzy kkzb.
To w tym tkwi także problem.
Gdyby nie forum, zapewne szukałabym właściciela.
Teraz już nie mogę być czyjąś własnością.
Chyba jestem uleczona smile

Nikt nie stworzy dobrego związku, jeśli nie będzie świadomy, że nie da się żyć tylko czyimś życiem.
Brak poczucia własnej wartości, brak odpowiednich wzorców, brak przede wszystkim samoświadomości jakim się jest i czego się od życia oczekuje oraz jak się chce je przeżyć, powodują właśnie wchodzenie w niewłaściwe związki.

Jesteś w związku. Wybrałaś inną formę, która Cię zadowala i jest wystarczająca dla Ciebie w tym momencie.
Ale jest to jakaś forma relacji.

Mnie do uleczenia daleko - nie szukam rodziny za wszelką cenę, szukam powolutku siebie.

21 073 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-05-05 23:40:44)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Zabko dobrego związku nie stworzy kkzb.
To w tym tkwi także problem.
Gdyby nie forum, zapewne szukałabym właściciela.
Teraz już nie mogę być czyjąś własnością.
Chyba jestem uleczona smile

Mnie się to wydaje bardzo mądre, co napisałaś. Nie wiem, ale może tu jest właśnie esencja.
Ja, jeśli mam być szczera, w ogóle przestałam tęsknić za męskim ramieniem i związek mi się na razie nie marzy. Tak sobie rozmyślam jedynie, że kiedyś zapewne go stworzę, bo młoda jednak jestem i też chciałabym być matką. Ale nie czuję musu, ba nawet już mi się nie wydaje, że to ma determinować moje szczęście. Zaczyna mi być dobrze tak jak jest.
Jeśli spotkam odpowiedniego partnera, to super, ale jeśli nie... to chyba trudno. Nie chcę na siłę i nie lgnę. Pierwszy raz nie mam w głowie "miłosnych marzeń".

Też mi się nie marzył żaden związek, facet. Ale w pewnym momencie chciałam poczuć smak zdrady, bo pójście z innym do łóżka po 26 latach wierności tak właśnie postrzegałam. Teraz wiem co to przyjemność z seksu tongue. Poważnie ! 26 lat żyłam z egoistą.

21 074

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Zabko, kłopot nie tkwi w szybkości (choć psychofagi mają tendencję do szybkiego wyznawania miłości), a w tym, że my na dzień dobry wybieramy takich, a nie innych. Każda relacja potrzebuje czasu i dojrzewania, po roku, 1,5 może się okazać, że to nie to. Ale chodzi o to by inwestować w kogoś normalnego, a my od razu w takiego psychoważego... Ja z moim byłym mężem byłam przed ślubem 6 lat, nie mieszkalimśy razem, ale widywaliśmy się codziennie. Miałam już wtedy sygnały, akceptowałam, to czego nie powinnam była, ale największe poniżanie i przemoc zaczęły się po ślubie (on mnie nigdy nie uderzył, ale stosował tę fizyczną w inny sposób...). Muszę przyznać, ze my byliśmy bardzo blisko ze sobą, też jako przyjaciele - do dziś jest mi on najbliższy. Ale to nie zmienia faktu, że nam się nie udało.

Raki - poza inwestowaniem w niewłaściwe "akcje", chodzi jeszcze o to, by we właściwym momencie dotarło do mnie samej iż nie jest to związek, który jest dla mnie dobry i abym potrafiła ten związek zakończyć. Bez zbędnego przeciągania. Ale i jak powyżej - najpierw muszę nauczyć się siebie. Bez tego jakikolwiek związek będzie zawsze kończył się źle.
Kłopot zazwyczaj jeszcze do tego bywa złożony sad
Przecież sama wspominasz, że sygnały były wcześniej....

Wg mnie, żeby stworzyć zdrowy związek - przede wszystkim trzeba być w każdym calu sobą i każdemu pozwolić sobą być, a takiego, jakim ktoś jest - akceptować w całości. Trzeba mieć wyrównane i myślenie i zachowanie i odczuwanie. To trwa. Jakoś niespecjalnie zamierzam zrzucać winę tylko na "onych" - bo zawsze jest ta druga strona medalu - byłam ślepa, byłam głucha, nie chciałam chronić siebie samej. Że nie wiedziałam? Ale czułam. I przestałam czuć, żeby mnie nie żarło od środka.
To nie jest jakieś wylewanie pomyj sobie na główę, to trochę realniejsze spojrzenie na całokształt. To ja mam myśleć o sobie a nie uważać, że inni może pomyślą wink

Dla mnie ważny jest teraz czas smile Którego nigdy dotąd nie umiałam dla siebie wykorzystać, nawet, jak go miałam smile

21 075

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Wg mnie, żeby stworzyć zdrowy związek - przede wszystkim trzeba być w każdym calu sobą i każdemu pozwolić sobą być, a takiego, jakim ktoś jest - akceptować w całości. Trzeba mieć wyrównane i myślenie i zachowanie i odczuwanie. To trwa. Jakoś niespecjalnie zamierzam zrzucać winę tylko na "onych" - bo zawsze jest ta druga strona medalu - byłam ślepa, byłam głucha, nie chciałam chronić siebie samej. Że nie wiedziałam? Ale czułam. I przestałam czuć, żeby mnie nie żarło od środka.
To nie jest jakieś wylewanie pomyj sobie na główę, to trochę realniejsze spojrzenie na całokształt. To ja mam myśleć o sobie a nie uważać, że inni może pomyślą wink

Dla mnie ważny jest teraz czas smile Którego nigdy dotąd nie umiałam dla siebie wykorzystać, nawet, jak go miałam smile

Byłam sobą big_smile , eks też big_smile. Miał moje pełne przyzwolenie by być sobą. Nie słyszał , ty nigdy, ty zawsze. Nie dawał mi nawet powodów do takich słów. No prawie ideał.

21 076

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabko co znaczy być sobą ?
Byłam sobą, zmieniałam się, ale nadal byłam sobą.
Nie lubiłam tej zmienionej ja, coraz bardziej jej nie lubiłam.
Stałam się uległa, bez zdania...poddałam się.
Spełniałam jego oczekiwania i wymogi.
Jednak mimo wszystko byłam sobą.

21 077

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
Liv4 napisał/a:

Łasuch ze mnie ale od poniedziałku ograniczam )

Happy nie wiem czy tu mogę, to link do Naszej Kanapy http://naszakanapa.wordpress.com
Zabko mam przepis na przepyszny sernik pieczony. Kiedyś robiłam na zimno ale nie pamiętam proporcji.Wiem że był z sera półtłustego własnoręcznie mielonego (żadnych gotowych) Miał być z galaretką na wierzchu. Polałam galaretkę niezbyt gęsta i wstawiałm do lodówki. galaretka zamiast stężeć na serniku, to ,,wniknęła'' w sernik, wyszedł przepyszny. Potem szukając przepisy natknęłam się właśnie na taki z galaretką zmieszaną z serem.

Dzięki za link. smile
Ja do ciast nie mam "ręki".Zresztą nie piekę zbyt dużo,bo krążę potem wokół piekarnika jak sęp.Nawet zakalce zbyt szybko znikają z blachy.
Jestem taki "ciastowy" potwór. smile

Ech Liv, jak ja Ci zazdroszczę tego mieszkanka...
Wiesz,ja całe życie o tym marzyłam.Że będę planować,urządzać,zmieniać,pomogę dzieciom przy wnukach i będę się starzeć w tych "sprzyjających okolicznościach przyrody" wink
Początek był dobry,z tą różnicą że przepisane na mnie nie znaczyło to samo co moje...Głupio zainwestowałam. sad
Cieszę się,że jesteś zadowolona,że pieczesz,że dobrze śpisz. smile
Miłego dnia!

W pierwszym odruchu chciałam napisać: ale to tylko wynajmowane. Domyślam się, że bardziej chodzi o słowo dom i wszystko co się z tym wiąże, czyli urządzanie, domownicy, kiedyś wnuki smile
Mam dziwne przeświadczenie, że własne cztery ściany będę miała dopiero za kilka, może kilkanaście  (!) lat i wtedy już nie będzie mi się chciało z nich cieszyć. Chyba muszę, tak muszę, zmienić swój stosunek do wymarzonego własnego adresu.

21 078

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Dziś ładna pogoda, a ja zaplanowałam pracę.
Te urządzanie mieszkania to często temat zastępczy - próbujemy stworzyć dom, tylko ze nie od podstaw. Jak się urządzanie kończy, wszystko się sypie.

Liv4 jak wiesz, że to najem na dłużej, można zainwestować.  I w swoim się co parę lat przecież cos zmienia, remontuje.
Ja też oglądam ładne przedmioty do mieszkania.

Co do chemii - ja juz próbowałam i z chemia i bez. Myślę, że nie do końca to jest kłopot.  Chemia powinna być jeśli chcemy wejść w relacje, jak i uczucie.  Z niczego czegoś też nie zrobimy.
Wiesz zabko - seks i owszem, ale my po seksie mamy tendencję angażować się.  To nie jest bezpieczne.  Nawet gdy głowę ustawisz inaczej, to nasze chore emocje zrobią swoje.

Wrzucę Wam-jak się odkopię, fajny przepis na sernik na zimno z jagodami.  Mam go z Wyborczej sprzed wielu lat. Jest naprawdę fajny i delikatny - bo bazą jest poza serem, biura śmietana. Tylko cukru trzeba dać mniej. A jagody można czymś zastąpić.

P.S. Moja teściowa, zawsze mówiła mi, że moje ciasta są za mało słodkie i ich nie jadła.  Ja nie mogłam przełknąć jej - dam cukier, ale jadłam.
Na szczęście mój brat sernik wiedeński to sobie u mnie zamawia i bierze zawsze całą formę - jemu smakuje.

Troszkę zainwestowałam, bo jak napisałam lubię domowo i przytulnie. Na razie mam umowę na pół roku. Gospodarz powiedział, że mogę wynajmować na dłużej ale umowa co pół roku. Mnie to odpowiada, oby tylko na to dłużej było. Takie docelowe, do swojego smile

21 079

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Liv4 napisał/a:

Łasuch ze mnie ale od poniedziałku ograniczam )

Happy nie wiem czy tu mogę, to link do Naszej Kanapy http://naszakanapa.wordpress.com
Zabko mam przepis na przepyszny sernik pieczony. Kiedyś robiłam na zimno ale nie pamiętam proporcji.Wiem że był z sera półtłustego własnoręcznie mielonego (żadnych gotowych) Miał być z galaretką na wierzchu. Polałam galaretkę niezbyt gęsta i wstawiałm do lodówki. galaretka zamiast stężeć na serniku, to ,,wniknęła'' w sernik, wyszedł przepyszny. Potem szukając przepisy natknęłam się właśnie na taki z galaretką zmieszaną z serem.

I sama dokonałaś odkrycia.

Znalazłam od razu tylko do środka się dostać nie mogłam smile

21 080

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Liv4 napisał/a:

Brzmi fajnie smile Ja mam skromniutko. Jakoś od zawsze jesli wynajmuję, to mam przeświadczenie że to nie moje, że na chwilę i nie inwestuję w lepsze meble. W moim mieszkaniu byłoby zupełnie inaczej, bardziej stawiałabym na jakość, a tu staram sie by było jak najbardziej domowo i przytulnie ale ..to nie moje. I moja potrzeba kontroli się włącza, bo jak będę musiała się wyprowadzić ( odpukać) to muszę wszystko ogarnąć.

Liv - uśmiechnę się smile Ja zainwestowałam i co? Mam sobie te fronty wyrwać teraz? wink Ja nie mam nie wiadomo jakich modeli i jak drogich - takie "moje" - chyba nie napisałam o co mi chodzi - jak i w słodkościach wolę wytrawne, tak i wokół siebie lubię prostotę smile

Wiesz i nawet nie lubię bibelotów, dodatków - jakoś tak najwięcej kolorów dają mi zabawki dzieciaków i mi to wystarcza smile Zresztą ja nie lubię sprzątać za bardzo, to wycieranie kurzu z takich rzeczy dość szybko wyprowadza mnie z równowagi smile

Zrozumiałam smile W takim razie mogę powiedzieć, że to co mam to też takie moje. Zabrzmi może zabawnie ale jeszcze nie mogę się napatrzeć na moją kuchnię z piekarnikiem nową-używaną, na moją pralkę nową-używaną, czajnik elektryczny,frytkownicę, żelazko i nawet deskę do prasowania. Proszę się nie śmiać smile
Mnie ciągle czegoś brakowało albo szkoda mi było pieniędzy, bo można się obyć, bo prasować można np. można na łóżku. Było mi szkoda dla siebie samej. Całe szczęście to mi się naprawia smile aczkolwiek jeszcze wiele mi brakuje. Z czasem.
Tak jak Ty zabko  lubię prostotę smile

21 081

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

raki: ,,tak większość związków powinno wyglądać - pachnieć wolnością obojga. ''

..pachnieć wolnością obojga.. smile 
Miłego dnia dziewczyny smile

21 082

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Zabko co znaczy być sobą ?
Byłam sobą, zmieniałam się, ale nadal byłam sobą.
Nie lubiłam tej zmienionej ja, coraz bardziej jej nie lubiłam.
Stałam się uległa, bez zdania...poddałam się.
Spełniałam jego oczekiwania i wymogi.
Jednak mimo wszystko byłam sobą.

A szanowałaś siebie?
Byłaś usatysfakcjonowana do końca?
Nie sądzę bym była w całości sobą, po prostu się dostosowywałam do otoczenia, choć raz na jakiś czas wystrzelały emocje, że to nie tak, że to nie jest moje życie, że mnie tu nie ma i w ogóle się nie liczę. Podejmowałam próby i machałam ręką.
Nie akceptowałam siebie, bo to za mało powiedzieć, że nie lubiłam. Nie akceptowałam a że znieść tego braku akceptacji nie mogłam, to postarałam się siebie nie widzieć. Tak - byłam na swój sposób uległa, nawet jeśli miałam swoje zdanie, to mówiłam je cicho - poddawałam się, przecież on był taki stateczny i odpowiedzialny, przecież wiedział co robi i co mówi.
Niekoniecznie spełniałam oczekiwania i wymogi czyjeś - bynajmniej nie zawsze wink Gdybym to robiła w całokształcie, dalej by mnie oszukiwał. Ale podstawowym potrzebom nie jestem w stanie stanąć na przekór - i tak wyłażą smile
W większości postarałam się sobą nie być. Nie do końca się to udało wink Na szczęście - bo ja szczęśliwa nie byłam.

Być sobą - wiedzieć jakim się jest i czego się oczekuje, być spójnym, szanować siebie, szanować moje własne zdanie, szanować moje pragnienia - bo to najważniejsza osoba, jaką mam w swoim otoczeniu smile

21 083

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

W pierwszym odruchu chciałam napisać: ale to tylko wynajmowane. Domyślam się, że bardziej chodzi o słowo dom i wszystko co się z tym wiąże, czyli urządzanie, domownicy, kiedyś wnuki smile
Mam dziwne przeświadczenie, że własne cztery ściany będę miała dopiero za kilka, może kilkanaście  (!) lat i wtedy już nie będzie mi się chciało z nich cieszyć. Chyba muszę, tak muszę, zmienić swój stosunek do wymarzonego własnego adresu.

Eeee - nie wiem, może cieszyć się będziesz bardziej? I na spokojnie - ze swoje własnego, prywatnego azylu? smile
Trudno jest żyć wiecznie jedynie marzeniem.
Ja się domyślam Liv, że własne daje inne odczucia. Ale dom, to nie tylko ściany i to, kto jest wpisany jako ich właściciel smile Dom to atmosfera smile Popatrz, jak czasem Zofia pisze o swoim domu smile
Mury nic nie znaczą, jeśli nie ma człowieka i jego ciepła smile

21 084

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Zrozumiałam smile W takim razie mogę powiedzieć, że to co mam to też takie moje. Zabrzmi może zabawnie ale jeszcze nie mogę się napatrzeć na moją kuchnię z piekarnikiem nową-używaną, na moją pralkę nową-używaną, czajnik elektryczny,frytkownicę, żelazko i nawet deskę do prasowania. Proszę się nie śmiać smile
Mnie ciągle czegoś brakowało albo szkoda mi było pieniędzy, bo można się obyć, bo prasować można np. można na łóżku. Było mi szkoda dla siebie samej. Całe szczęście to mi się naprawia smile aczkolwiek jeszcze wiele mi brakuje. Z czasem.
Tak jak Ty zabko  lubię prostotę smile

smile
Nie będę się śmiała smile
Chyba każdy z nas lubi "coś", co tylko jemu daje satysfakcję smile
Czajnik mi aktualnie przepuszcza, ale się zawzięłam - ja nie kupię, on pewnie też nie wink Kupię sobie, jak będę szła "na swoje".
Kupiłyśmy ze starszą same dla siebie zieloną patelnię - żeby powoli kompletować sobie coś nowego, taką wyprawkę wink

I mam marzenie smile Zrobię jakąś małą parapetóweczkę, postaram się zrobić i... poproszę koleżanki, żeby sprawiły mi serwis do kawy smile Oczywiście "spokojny" wink Moje marzenie, choć ja wolę wielkie kubki z kawą smile Ale serwis ma być! Braki po części chyba dobre są? Bo ma się listę marzeń przyziemnych do spełnienia smile Jeśli obok leży też lista marzeń "wznoszących", to super - bo zawsze można wybrać - które marzenie spełnię tym razem smile

A - z tą kawą smile Uwielbiam "empik cafe" - mają takie wielkie ceramiczne kubki na kawę..... Takie ogromne!!!! smile smile smile

21 085

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

raki: ,,tak większość związków powinno wyglądać - pachnieć wolnością obojga. ''

..pachnieć wolnością obojga.. smile 
Miłego dnia dziewczyny smile

Miłego!!!!

I dzień dobry oczywiście smile smile smile

21 086

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Hm..ciekawe z tym tluszczem bo mi ostatnio lekarka powiedziala, ze nie powinnam jesc masla i wieprzowiny.
Poczytam sobie o tym  smile

Zycze wszystkim spokojnego weekendu smile smile smile

Ja to Ci powiem, że zdezorientowana trochę tym tłuszczem jestem, kwestią jego w sensie. Miłego smile

Hm..., a nie jest to przypadkiem, filozofia diety Kwaśniewskiego? Bo jeśli tak, to ta dieta nie jest zdrowa w rezultacie, bo wyniszcza inne narządy.

Owszem, toż Ci ona.
Kurcze są dwie szkoły, jedni twierdzą, że wyniszcza a inni, że są w świetnym zdrowiu stosując ją 20 lat.

21 087

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Liv4 napisał/a:

Brzmi fajnie smile Ja mam skromniutko. Jakoś od zawsze jesli wynajmuję, to mam przeświadczenie że to nie moje, że na chwilę i nie inwestuję w lepsze meble. W moim mieszkaniu byłoby zupełnie inaczej, bardziej stawiałabym na jakość, a tu staram sie by było jak najbardziej domowo i przytulnie ale ..to nie moje. I moja potrzeba kontroli się włącza, bo jak będę musiała się wyprowadzić ( odpukać) to muszę wszystko ogarnąć.

Liv - uśmiechnę się smile Ja zainwestowałam i co? Mam sobie te fronty wyrwać teraz? wink Ja nie mam nie wiadomo jakich modeli i jak drogich - takie "moje" - chyba nie napisałam o co mi chodzi - jak i w słodkościach wolę wytrawne, tak i wokół siebie lubię prostotę smile

Wiesz i nawet nie lubię bibelotów, dodatków - jakoś tak najwięcej kolorów dają mi zabawki dzieciaków i mi to wystarcza smile Zresztą ja nie lubię sprzątać za bardzo, to wycieranie kurzu z takich rzeczy dość szybko wyprowadza mnie z równowagi smile

Och, ja też bibelot?w nie lubię. Mogłabym wcale nie mieć szaf np. a tylko pokój szafę, gdzie chowałabym sobie ubrania i buty. W innych pokojach byłyby drobne mebelki. Czy kiedyś przyjdzie mi wybierać elementy wnętrza do mojego własnego domu, żeby był taki jak chcę?

21 088

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hm - ja myślę, że tak smile
Przecież masz, choć nieco "odległe".
I wiesz, że kiedyś przyjdzie moment, kiedy zdecydujesz, czy chcesz szafę, czy kanapę, czy inne lokum wręcz?

21 089

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:
hm... napisał/a:
Liv4 napisał/a:

Łasuch ze mnie ale od poniedziałku ograniczam )

Happy nie wiem czy tu mogę, to link do Naszej Kanapy http://naszakanapa.wordpress.com
Zabko mam przepis na przepyszny sernik pieczony. Kiedyś robiłam na zimno ale nie pamiętam proporcji.Wiem że był z sera półtłustego własnoręcznie mielonego (żadnych gotowych) Miał być z galaretką na wierzchu. Polałam galaretkę niezbyt gęsta i wstawiałm do lodówki. galaretka zamiast stężeć na serniku, to ,,wniknęła'' w sernik, wyszedł przepyszny. Potem szukając przepisy natknęłam się właśnie na taki z galaretką zmieszaną z serem.

I sama dokonałaś odkrycia.

Znalazłam od razu tylko do środka się dostać nie mogłam smile

smile

21 090

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzień dobry smile

Muszę iść do empiku na kawę...
"Nie można wiecznie żyć marzeniem " smile
Miłego dnia kochane smile

21 091

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Hm - ja myślę, że tak smile
Przecież masz, choć nieco "odległe".
I wiesz, że kiedyś przyjdzie moment, kiedy zdecydujesz, czy chcesz szafę, czy kanapę, czy inne lokum wręcz?

No mam smile
Domek chcę mieć, żeby mieć miejsce dla kotów chociaż smile
Już to sobie widzę oczyma wyobraźni smile

21 092

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

No mam smile
Domek chcę mieć, żeby mieć miejsce dla kotów chociaż smile
Już to sobie widzę oczyma wyobraźni smile

Czyli najważniejsze, że jest punkt zaczepienia, czy może punkto "odbicia" smile
A potem to już tylko własne, samodzielne, sercu bliskie decyzje smile

21 093

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Zabko co znaczy być sobą ?
Byłam sobą, zmieniałam się, ale nadal byłam sobą.
Nie lubiłam tej zmienionej ja, coraz bardziej jej nie lubiłam.
Stałam się uległa, bez zdania...poddałam się.
Spełniałam jego oczekiwania i wymogi.
Jednak mimo wszystko byłam sobą.

A szanowałaś siebie?
Byłaś usatysfakcjonowana do końca?
Nie sądzę bym była w całości sobą, po prostu się dostosowywałam do otoczenia, choć raz na jakiś czas wystrzelały emocje, że to nie tak, że to nie jest moje życie, że mnie tu nie ma i w ogóle się nie liczę. Podejmowałam próby i machałam ręką.
Nie akceptowałam siebie, bo to za mało powiedzieć, że nie lubiłam. Nie akceptowałam a że znieść tego braku akceptacji nie mogłam, to postarałam się siebie nie widzieć. Tak - byłam na swój sposób uległa, nawet jeśli miałam swoje zdanie, to mówiłam je cicho - poddawałam się, przecież on był taki stateczny i odpowiedzialny, przecież wiedział co robi i co mówi.
Niekoniecznie spełniałam oczekiwania i wymogi czyjeś - bynajmniej nie zawsze wink Gdybym to robiła w całokształcie, dalej by mnie oszukiwał. Ale podstawowym potrzebom nie jestem w stanie stanąć na przekór - i tak wyłażą smile
W większości postarałam się sobą nie być. Nie do końca się to udało wink Na szczęście - bo ja szczęśliwa nie byłam.

Być sobą - wiedzieć jakim się jest i czego się oczekuje, być spójnym, szanować siebie, szanować moje własne zdanie, szanować moje pragnienia - bo to najważniejsza osoba, jaką mam w swoim otoczeniu smile

Nie szanowałam. Jak pisałam poddałam się. Jednocześnie nie dopuszczałam do siebie myśli, że nie jestem szczęśliwa. Nie rozpatrywałam ( nie czułam), że siebie nie szanuję. Chciałam dotrwać, po prostu dotrwać ..... wiesz dzieci.....one były dla mnie najważniejsze. Męża również postawiłam na piedestale a raczej przyzwoliłam by na piedestał wszedł i tam trwał.
Satysfakcja ? Zabko miałam mieszane odczucia. Miałam dom, własny w nim świat, dzieci i co jakiś czas ogromny stres.....ja nawet wiem co to głód.
Marzyłam o odchowaniu dzieci. Marzyłam o ich dobrym starcie. Mnie nie było. Sama z siebie zrezygnowałam. Oczywiście na to wiele się złożyło. Siebie postrzegałam jako silną big_smile. Poważnie tak myślałam. Silna, bo wiele znosiłam.
Zmieniło się wiele w ostatnim okresie małżeństwa. On się zmienił. Pił, obrażał, poniżał, kłamał, drwił, wypominał. Źle to znosiłam. Mówiłam o różnych rozwiązaniach, ale tylko mówiłam. I przyszedł dzień kiedy poczułam się zmęczona. Taki zmęczony nikt, nic nie warty zmęczony człowiek. To wtedy zdałam sobie sprawę a właściwie otworzyłam się na prawdę. Nie byłam szczęśliwa. Nie byłam szczęśliwa z nim i sama ze sobą.
Zmieniłam się. Nauczyłam się być szczera, odważna i pewna w wypowiedziach. Już nie uginam kręgosłupa, już siebie nie oszukuję smile.
Dla mnie być sobą znaczy nie rezygnowanie, nie poddawanie, nie uleganie, nie dostosowywanie się do kogoś i głośne mówienie co się czuje. To nie uginanie kręgosłupa. To patrzenie sobie w oczy ze słowami jestem z siebie zadowolona, dumna. To też nazywanie rzeczy po imieniu, bez usprawiedliwiania, umniejszania.

21 094

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Nie szanowałam. Jak pisałam poddałam się. Jednocześnie nie dopuszczałam do siebie myśli, że nie jestem szczęśliwa. Nie rozpatrywałam ( nie czułam), że siebie nie szanuję. Chciałam dotrwać, po prostu dotrwać ..... wiesz dzieci.....one były dla mnie najważniejsze. Męża również postawiłam na piedestale a raczej przyzwoliłam by na piedestał wszedł i tam trwał.
Satysfakcja ? Zabko miałam mieszane odczucia. Miałam dom, własny w nim świat, dzieci i co jakiś czas ogromny stres.....ja nawet wiem co to głód.
Marzyłam o odchowaniu dzieci. Marzyłam o ich dobrym starcie. Mnie nie było. Sama z siebie zrezygnowałam. Oczywiście na to wiele się złożyło. Siebie postrzegałam jako silną big_smile. Poważnie tak myślałam. Silna, bo wiele znosiłam.
Zmieniło się wiele w ostatnim okresie małżeństwa. On się zmienił. Pił, obrażał, poniżał, kłamał, drwił, wypominał. Źle to znosiłam. Mówiłam o różnych rozwiązaniach, ale tylko mówiłam. I przyszedł dzień kiedy poczułam się zmęczona. Taki zmęczony nikt, nic nie warty zmęczony człowiek. To wtedy zdałam sobie sprawę a właściwie otworzyłam się na prawdę. Nie byłam szczęśliwa. Nie byłam szczęśliwa z nim i sama ze sobą.
Zmieniłam się. Nauczyłam się być szczera, odważna i pewna w wypowiedziach. Już nie uginam kręgosłupa, już siebie nie oszukuję smile.
Dla mnie być sobą znaczy nie rezygnowanie, nie poddawanie, nie uleganie, nie dostosowywanie się do kogoś i głośne mówienie co się czuje. To nie uginanie kręgosłupa. To patrzenie sobie w oczy ze słowami jestem z siebie zadowolona, dumna. To też nazywanie rzeczy po imieniu, bez usprawiedliwiania, umniejszania.

Chyba rozumiem smile
Do tego etapu nie dotarłam, choć praktycznie mało brakowało, przecież już z większości zrezygnowałam... Chciałam się godzić w imię dzieci, tylko moje wewnętrzne ja i tak by gdzieś tam co jakiś czas dawało o sobie znać łomocząc i wrzeszcząc, że to nie tak...
Nie - ja siebie jako silnej nie postrzegałam, ja nie widziałam nic - kompletnie... Tylko drogę na przystanek, drogę z przystanku, drogę do sklepu... Coraz ciężej stawiane kroki podczas powrotu z pracy... Łomoczące myśli - wracam tylko do dzieci, tak być nie może - a ja???? Aż tak nic nie jestem warta??? Ale też i sama ostatecznej decyzji nie umiałam podjąć ani zrobić cokolwiek, by móc ją podjąć.

smile
Fakt - jest duża różnica w latach od rozpadu tych naszych związków - pomiędzy nami smile Ja mówię czego chcę, Ty już mówisz, jaka jesteś smile
Domyślasz się, że to pozytywne - widzę jaki można osiągnąć efekt.
Byle się skupić na sobie smile smile

21 095

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Aaaaaa - rzuca mną...
Moje życie to wieczne dylematy i dzielenie się na dwoje...
Jedna z bliźniaczek wczoraj uraziła się w rękę. Jest nieco histeryczką i już byłam z nią w szpitalu ze dwa razy na rtg w takich sytuacjach sad Ale płacze już od wczorajszego popołudnia i to przeraźliwie, zresztą mam nieprzespaną noc za sobą. Opuchlizny raczej brak, ale przecież się nie da normalnie sprawdzić, bo krzyczy wniebogłosy...
No i ja nie mogę wyjśc z pracy teraz, bo mam o 13 spotkanie, potem na terapię ze starszą, dobrze że jm powiedział że jak wróci to pojedzie z nią do szpitala, a drugą bliźniaczką zaopiekuje się do mojego powrotu niania...
Babu ich zawiezie....
I tak moje życie będzie wyglądać w takich sytuacjach.... Strach co zrobić, jak wybrnąć, jak zorganizować żeby nikomu krzywda się nie działa....

Rzuca mną, może uda mi się szybciej załatwić to spotkanie, bo nie mogę słuchać jak mała płacze sad
Niech to nie będzie nic, błagam, niech to będzie jej charakter sad

21 096

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Liv4 napisał/a:

W pierwszym odruchu chciałam napisać: ale to tylko wynajmowane. Domyślam się, że bardziej chodzi o słowo dom i wszystko co się z tym wiąże, czyli urządzanie, domownicy, kiedyś wnuki smile
Mam dziwne przeświadczenie, że własne cztery ściany będę miała dopiero za kilka, może kilkanaście  (!) lat i wtedy już nie będzie mi się chciało z nich cieszyć. Chyba muszę, tak muszę, zmienić swój stosunek do wymarzonego własnego adresu.

Eeee - nie wiem, może cieszyć się będziesz bardziej? I na spokojnie - ze swoje własnego, prywatnego azylu? smile
Trudno jest żyć wiecznie jedynie marzeniem.
Ja się domyślam Liv, że własne daje inne odczucia. Ale dom, to nie tylko ściany i to, kto jest wpisany jako ich właściciel smile Dom to atmosfera smile Popatrz, jak czasem Zofia pisze o swoim domu smile
Mury nic nie znaczą, jeśli nie ma człowieka i jego ciepła smile

Prawdę mówisz Zabko.
Znam domy wykładane marmurami - zimne domy, bo brak w nich atmosfery.
Ja kocham bibeloty, ozdoby, ozdóbki. To one tworzą klimat. Nie muszą być drogie. Wśród nich czuję się dobrze. Mój dom to wyszukane za kilka groszy meble (w komisach) i wspomniane bibeloty. Najdroższą ozdobą są rogi. Mąż mi je kupił...na bazarze staroci....w prezencie......czekały na mnie po powrocie z USA. Są to ogromne rogi bawoła (?) i moje własne big_smile. Dorobił mi je i jeszcze nimi obdarował. Zastanawiam się czy mu ich nie zwrócić. No mogę je jeszcze sprzedać. Zatrzymać nie chcę, bo mi się nie podobają.
Tak, dom to atmosfera smile

21 097

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

zabko
dziękuję. Zaczęłam zadawać sobie sprawę z tego, że ja chyba jestem uzależniona emocjonalnie, nie potrafię się wyzwolić, nie mam siły, boję się.

Dziewczyny, oto mój wątek http://www.netkobiety.pl/t44826.html

Od tamtego czasu zdarzyło się sporo, mój mąż wynajął mieszkanie (o czym też gdzieś pisałam), ale nie chce się wyprowadzić. O mieszkaniu dowiedziałam się przypadkiem. Nie wiem jakie kontakty utrzymuje z koleżanką, ale raczej nie za bliskie, bo jak to miedzy wierszami mi kiedyś powiedział, że koleżanki nie mają dla niego czasu. A ja jak ta idiotka tkwię w tym wszystkim bo go kocham. Tyle razy go prosiłam żeby odszedł, nie męczył mnie dłużej, twierdzi, ze to zrobi jak znajdzie pracy, a pracy na razie nie ma. To jakiś toksyczny związek...nie mam już siły, rozsądek walczy z uczuciami. Czy ja w końcu przestanę do niego coś czuć?

21 098

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I powiem Wam dziewczyny, że na dokładkę nie mam w sobie siły żeby opisać to wszystko co czuję i to co się wydarzyło. Jestem chyba już wrakiem... .

21 099

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Stokrotka, chyba wreszcie przyszedł czas, by się odbić od tego?
Pomyśleć o sobie - tylko i wyłącznie?

Zastanów się po prostu, czym dla Ciebie jest miłość - ta w marzeniach i ta, którą aktualnie czujesz, bo wciąż "przy nim" jesteś. Jak jest - a jak chciałabyś żeby było. I ile te dwie "myśli" mają wspólnego ze sobą. Czy cokolwiek mają?

21 100 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-05-06 12:14:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Aaaaaa - rzuca mną...
Moje życie to wieczne dylematy i dzielenie się na dwoje...
Jedna z bliźniaczek wczoraj uraziła się w rękę. Jest nieco histeryczką i już byłam z nią w szpitalu ze dwa razy na rtg w takich sytuacjach sad Ale płacze już od wczorajszego popołudnia i to przeraźliwie, zresztą mam nieprzespaną noc za sobą. Opuchlizny raczej brak, ale przecież się nie da normalnie sprawdzić, bo krzyczy wniebogłosy...
No i ja nie mogę wyjśc z pracy teraz, bo mam o 13 spotkanie, potem na terapię ze starszą, dobrze że jm powiedział że jak wróci to pojedzie z nią do szpitala, a drugą bliźniaczką zaopiekuje się do mojego powrotu niania...
Babu ich zawiezie....
I tak moje życie będzie wyglądać w takich sytuacjach.... Strach co zrobić, jak wybrnąć, jak zorganizować żeby nikomu krzywda się nie działa....

Rzuca mną, może uda mi się szybciej załatwić to spotkanie, bo nie mogę słuchać jak mała płacze sad
Niech to nie będzie nic, błagam, niech to będzie jej charakter sad

Trzymam kciuki, by nic poważnego nie było.
Tak Zabko, będziesz sama z problemami, ale... ale czy teraz nie jesteś ? CZy to nie ty wszystkim zarządzasz, organizujesz.
Teraz masz świadomość, że on jest i powinien, ale czy on wywiązuje się jak trzeba ? Będąc sama będziesz dalej sama zarządzać i bardziej domagać się od niego a nawet żądać. Sama będziesz pewniejsza siebie i na siebie licząca i bardziej zorganizowana smile. Wiem co mówię smile

21 101

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
stokrotka1978 napisał/a:

I powiem Wam dziewczyny, że na dokładkę nie mam w sobie siły żeby opisać to wszystko co czuję i to co się wydarzyło. Jestem chyba już wrakiem... .

Trudno być szczerą ze sobą. Spróbuj przełamać się i pisz co czujesz. To ważne, to daje nam zrozumienie.
Czytaj ten wątek od początku. Na przykładzie wypowiedzi innych kobiet otworzysz się na prawdę o sobie, zrozumiesz swój problem. Dasz radę !!!!!  Pozbierasz się, odnajdziesz. Będziesz silniejsza. Czytaj ! smile

21 102

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

zabko
tak masz rację, to są dwie różne rzeczy, ja po prostu nie czuję się kochana, to co on mi funduje w porywach dobrego humoru, to są jakieś ochłapy, z których się cieszę (choćby głupi sms czy telefon), a to jest takie żałosne. Najgorsze, że to wiem i jestem na siebie zła, że dałam się ponieść uczuciom.

21 103 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-05-06 15:17:11)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
stokrotka1978 napisał/a:

zabko
(..)ja po prostu nie czuję się kochana, to co on mi funduje w porywach dobrego humoru, to są jakieś ochłapy, z których się cieszę (choćby głupi sms czy telefon), a to jest takie żałosne. Najgorsze, że to wiem i jestem na siebie zła, że dałam się ponieść uczuciom.

Stokrotka to co on Ci funduje to tylko to , na co stac !!! Ty chcialabys inaczej, wiecej ? Tylko, ze to fiutek a w Twojej wyobrazni przeobraza sie w ksiecia ?
Jestes zla na siebie, ze dalas poniesc sie uczuciom ? To nie uczucia do niego, to tylko Twoja iluzja o nim, zwiazku sad Mogloby byc, gdyby on...i tak w kolko ?
Zyjesz iluzja ,chociaz dobrze wiesz, ze Twoj karaluch to karaluch a Tobie troche trudno pozbyc sie ostaniej iluzji o nim !!!
Dlatego tez nie chcesz pisac, bo boisz sie tego co napiszesz sad
Trzymam kciuki za Ciebie !!!

21 104

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Stokrotka - złość na siebie może być bardzo motywująca - jeśli to wykorzystasz dla siebie!
Jeśli jesteś na siebie zła, to spróbuj stać się wściekła - że uciekasz przed realiami, że dajesz się karmić stworzonymi przez siebie samą mrzonkami - że krzywdzisz sama siebie, ale nikt Ci za to pomnika nie wybuduje.
Ludzie nie rodzą się by cierpieć!

Nie wiem, co już czytałaś, na 570 str jest spis lektur - warto złapać za którąś z nich na rozpęd.... Przeczytać, co sama sobie robisz - bo nie jesteś jedyna, choćbyś chciała sama siebie utwierdzić w przekonaniu, że poświęcasz się tak w imię wyższych idei.
Najwyższą ideą powinnaś być sama dla siebie - nie jesteś w tej chwili.

A to co do niego czujesz w tej chwili....? To nie miłość.
Pisałam - ani nie ma przyjaźni pomiędzy katem a ofiarą, ani tym bardziej nie ma miłości.
Bo miłość nie ma za zadanie przynosić bólu i cierpienia.
Nie kochasz - jesteś tylko z nim w paskudny, zły sposób związana i działasz dalej na własną niekorzyść.
A on Cię wykorzystuje, bo mu na to pozwalasz.
I wykorzysta Cię każdy następny człowiek, jeśli nie staniesz się sama dla siebie priorytetem.

21 105 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-05-06 13:31:45)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Tak Zabko, będziesz sama z problemami, ale... ale czy teraz nie jesteś ? CZy to nie ty wszystkim zarządzasz, organizujesz.
Teraz masz świadomość, że on jest i powinien, ale czy on wywiązuje się jak trzeba ? Będąc sama będziesz dalej sama zarządzać i bardziej domagać się od niego a nawet żądać. Sama będziesz pewniejsza siebie i na siebie licząca i bardziej zorganizowana smile. Wiem co mówię smile

Kochana Zabko smile Zofia dobrze mowi, chociaz to troche moze na "Twoim etapie" nie brzmi dla Ciebie zbyt optymistycznie.
Zobaczysz, ze takie liczenie na siebie wyjdzie Ci bardziej na zdrowie smile
Przytulam i zycze zdrowka coreczce smile

21 106

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie.

Juz ponad miesiac minal odkad zostalam postawiona przed faktem dokonanym a moj luby wyjechal tylko w sobie znane miejsce do pracy, zostawiajac za soba wszystkie zobowiazania...Pisalam wtedy, ze placze, cierpie...Stawalam na glowie, zeby sobie poradzic ze wszystkim; dzieckiem, praca, psem, gotowaniem i et cetera...Schudlam, zapadlam sie w sobie...Po 6 tygodniach jest duzo lepiej. ..Jakbym  instynktownie wiedziala w jaki sposob sie ratowac...Najpierw ksiazki ( dziekuje Ci Happyfull), potem pozytywne myslenie, w koncu witaminki, mineraly, swiezo wyciskane soki ( w koncu w zdrowym ciele zdrowy duch), jakies zwiewne sukienki  kupione w ciuchlandii...;-).
On w tym czasie pojawil sie dwa razy, niby po rzeczy...Wykladal mi, ze mozemy byc jeszcze razem, ale na jego zasadach.ZE JA MUSZE SIE ZMIENIC, by byc taka kobieta jakiej on pragnie;-)Ze musze o niego zabiegac, wysylac mu sms-ki i sprawiac, zeby czul iz troszcze sie o niego, mam mu rowniez skladac raport na co wydaje pieniadze;-) I w tym miejscu przypominam, ze jest on uzalezniony, ze jest przemocowcem, ze 2 lata siedzial na moim utrzymaniu a ja splacam po dzis dzien rachunki, ze jest wulgarny i chamski...
Ostatnio w pracy przezylam male deja vu, jak za dawnych czasow , zadzwonil do mnie do firmy ( akurat moj szef mial wane spotkanie, nie moglam gadac) i zaczal mnie wyzywac, ze sie nim nie interesuje itd.itp. Tchu mi braklo....
On mysli, ze bedzie dalej do mnie wpadal a ja zawsze zgodze sie na wszystko, zeby tylko byl, zeby tylko nie byc sama...
Los sie do mnie usmiechnal, znalazlam mieszkanie i za tydzien sie przeprowadzam, mam nadzieje, ze juz mnie nie znajdzie...

21 107

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Fajnie, ze sie odezwalas smile Juz myslalam, ze "pogodziliscie sie " . No ale Ty juz wiesz czego chcesz smile
Piszesz, ze sie wyprowadzasz i to jest super !!! Jak ma Cie znalezc ? Jezeli sie nie wygadasz to trudno mu bedzie Cie znalezc tongue
A nawet jezeli to dzwonisz po policje i dostanie zakaz zblizania sie do Ciebie !!!
Zycze sily i pisz smile

21 108

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj Paninikt!
smile Życzę, aby ten tydzień minął jak najszybciej i abyś nie pozostawiła żadnych śladów nakierunkowujących na miejsce zamieszkania smile  Żeby Ci nawet przez myśl nie przeszło -świadomie, czy nieświadomie wink

Szkoda, że namiary do pracy zna, ale już Happy napisała, co możesz zrobić, by chronić siebie smile

Chroń siebie smile

21 109

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofia, Happy - dziękuję.
Wiem, że jestem sama, ale chyba bardziej serce mamy się tu kraje...
Że ja tu a ona tam płacze sad

21 110

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja już spędziłam kilka dni w nowym domku. W środę wieczorem zakładają mi net ale dzisiaj mam zdecydowanie gorszy dzień.

Ćwiczę teraz z moimi emocjami i mam takie chwilowe napady paniki. Zupełnie tego nie rozumiem, raz czuję się świetnie, planuję sobie zakupy. Planuję jakby tu sobie mieszkanko umilić, a z drugiej strony pojawia się ten strach i niepokój.

Dziś chyba wyraźnie mam kryzys sad.

21 111

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ehdi to odwyk tongue
Nie daj sie smile Nami tez telepalo sad Trzeba przez to przejsc  !!! Inaczej sie nie da sad
Sily zycze smile

21 112

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przynajmniej apetytu nie mam i ten objaw całkiem mi się podoba. Może w końcu uda mi się schudnąć bez wielkich trudności. Ech... im dalej w dzień tym trudniej sad

21 113

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

No mam smile
Domek chcę mieć, żeby mieć miejsce dla kotów chociaż smile
Już to sobie widzę oczyma wyobraźni smile

Czyli najważniejsze, że jest punkt zaczepienia, czy może punkto "odbicia" smile
A potem to już tylko własne, samodzielne, sercu bliskie decyzje smile

Żeby się udało smile

21 114

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Aaaaaa - rzuca mną...
Moje życie to wieczne dylematy i dzielenie się na dwoje...
Jedna z bliźniaczek wczoraj uraziła się w rękę. Jest nieco histeryczką i już byłam z nią w szpitalu ze dwa razy na rtg w takich sytuacjach sad Ale płacze już od wczorajszego popołudnia i to przeraźliwie, zresztą mam nieprzespaną noc za sobą. Opuchlizny raczej brak, ale przecież się nie da normalnie sprawdzić, bo krzyczy wniebogłosy...
No i ja nie mogę wyjśc z pracy teraz, bo mam o 13 spotkanie, potem na terapię ze starszą, dobrze że jm powiedział że jak wróci to pojedzie z nią do szpitala, a drugą bliźniaczką zaopiekuje się do mojego powrotu niania...
Babu ich zawiezie....
I tak moje życie będzie wyglądać w takich sytuacjach.... Strach co zrobić, jak wybrnąć, jak zorganizować żeby nikomu krzywda się nie działa....

Rzuca mną, może uda mi się szybciej załatwić to spotkanie, bo nie mogę słuchać jak mała płacze sad
Niech to nie będzie nic, błagam, niech to będzie jej charakter sad

Dajesz sobie świetnie radę. Bo dać radę to czasem poprosić kogoś o pomoc.

21 115

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Stokrotka, chyba wreszcie przyszedł czas, by się odbić od tego?
Pomyśleć o sobie - tylko i wyłącznie?

Zastanów się po prostu, czym dla Ciebie jest miłość - ta w marzeniach i ta, którą aktualnie czujesz, bo wciąż "przy nim" jesteś. Jak jest - a jak chciałabyś żeby było. I ile te dwie "myśli" mają wspólnego ze sobą. Czy cokolwiek mają?

I ma być tak jak w marzeniach smile
Na to zasługujemy smile

21 116

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
stokrotka1978 napisał/a:

zabko
tak masz rację, to są dwie różne rzeczy, ja po prostu nie czuję się kochana, to co on mi funduje w porywach dobrego humoru, to są jakieś ochłapy, z których się cieszę (choćby głupi sms czy telefon), a to jest takie żałosne. Najgorsze, że to wiem i jestem na siebie zła, że dałam się ponieść uczuciom.

Więc chcesz być kochaną, tylko czy On jest w stanie dać Ci to czego potrzebujesz?

21 117

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
stokrotka1978 napisał/a:

zabko
(..)ja po prostu nie czuję się kochana, to co on mi funduje w porywach dobrego humoru, to są jakieś ochłapy, z których się cieszę (choćby głupi sms czy telefon), a to jest takie żałosne. Najgorsze, że to wiem i jestem na siebie zła, że dałam się ponieść uczuciom.

Stokrotka to co on Ci funduje to tylko to , na co stac !!! Ty chcialabys inaczej, wiecej ? Tylko, ze to fiutek a w Twojej wyobrazni przeobraza sie w ksiecia ?
Jestes zla na siebie, ze dalas poniesc sie uczuciom ? To nie uczucia do niego, to tylko Twoja iluzja o nim, zwiazku sad Mogloby byc, gdyby on...i tak w kolko ?
Zyjesz iluzja ,chociaz dobrze wiesz, ze Twoj karaluch to karaluch a Tobie troche trudno pozbyc sie ostaniej iluzji o nim !!!
Dlatego tez nie chcesz pisac, bo boisz sie tego co napiszesz sad
Trzymam kciuki za Ciebie !!!

Bo nam pokręconym się wydaje, że to miłość. Tak. Wydaje. A to nasze wyobrażenie. I wydaje nam się, że sobie z tej plastelinki ulepimy motylka a tu du..pa. Nie da rady, bo nie z każdej mąki dobry jest chleb.

21 118

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Paninikt, gratulacje smile:):):)
Wiosna, wszysyko ożywa i odżywa.

21 119

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Wiesz i nawet nie lubię bibelotów, dodatków - jakoś tak najwięcej kolorów dają mi zabawki dzieciaków i mi to wystarcza smile Zresztą ja nie lubię sprzątać za bardzo, to wycieranie kurzu z takich rzeczy dość szybko wyprowadza mnie z równowagi smile

Też nie lubię bibelotów i dodatków i tego kurzu wokół nich i w nich... oraz nie lubię za bardzo, ale samo się nigdy nie zrobi smile

zabka-k napisał/a:

Pierwsza niby teściowa (bo nie teściowa, bo pierwszego m wychowywała babcia i ona za teściową "robiła") niczego jeść nie chciała, zresztą u wszystkich - mówiąć głośno każdemu i wprost, że ona nie wie, czy ktoś jest czysty i czysto robi a ona się brzydzi.

Z nią wszystko w porządku było, czy obsesja jakaś? Moją teściową ceniłam, to raczej były mąż zawsze stawiał nas nawzajem w niekomfortowych sytuacjach - tak na przemiennie:) Ale miała motorek w tyłku, dziewczyny...istna maszynka non stop coś robiąca - wszystko za wszystkich.

hm... napisał/a:

Owszem, toż Ci ona.
Kurcze są dwie szkoły, jedni twierdzą, że wyniszcza a inni, że są w świetnym zdrowiu stosując ją 20 lat.

Ponoć aż badań nie zrobią ... Poza tym nie każdy da radę. Mój organizm od kilku dni odrzuca wszelkie bele co...(dałam mu w kość przez ostatnie tygodnie) i mam ciągle ochotę biegać i wdychać zieleń i czarną ziemię (mamy tu w Polsce taką czarną, pachnącą ziemię)... dziś niestety zrobiłam sobie odcisk, okazuje się, że buty mam już zbiegane...:(

hm... napisał/a:

Mogłabym wcale nie mieć szaf np. a tylko pokój szafę, gdzie chowałabym sobie ubrania i buty.
...
Domek chcę mieć, żeby mieć miejsce dla kotów chociaż smile

No tak marzenie wszystkich... A wiesz, że na moim przyszłym mieszkanku nie ma żadnych szaf... są zrobione garderoby w sypialni - no nie takie pokoje, ale całkiem spore i wejść można do środka - jeden człowiek w każdej się zmieści smile Nie spodziewałam się, ale marzenia się spełniają smile Mam nadzieję, że mnie odwiedzisz wink
Będziesz mieć domek i koty się będą wylegiwać na trawce. Mój to o tym marzy....

zofia282 napisał/a:

Zmieniłam się. Nauczyłam się być szczera, odważna i pewna w wypowiedziach. Już nie uginam kręgosłupa, już siebie nie oszukuję smile.
Dla mnie być sobą znaczy nie rezygnowanie, nie poddawanie, nie uleganie, nie dostosowywanie się do kogoś i głośne mówienie co się czuje. To nie uginanie kręgosłupa. To patrzenie sobie w oczy ze słowami jestem z siebie zadowolona, dumna. To też nazywanie rzeczy po imieniu, bez usprawiedliwiania, umniejszania.

I to jest cudne. Ja się taka zahukana stałam jakoś... I wciąż mam obawę, że nieważne co będzie to kolejny związek znowu mnie wchłonie - w pewnym momencie zawsze mi towarzyszyło uczucie, że ja jakbym przestawała istnieć, a była tylko będąc sama. Mam nadzieję, że to się da zmienić i być zawsze tak, jak piszesz.

zabka-k napisał/a:

I tak moje życie będzie wyglądać w takich sytuacjach.... Strach co zrobić, jak wybrnąć, jak zorganizować żeby nikomu krzywda się nie działa....

Ale się zorganizowałaś, to najważniejsze. No nigdy nie jest łatwo, jak dzieje się coś takiego. Mam nadzieję, że dowiem się zaraz, że się skończyło dobrze.

zofia282 napisał/a:

Zastanawiam się czy mu ich nie zwrócić. No mogę je jeszcze sprzedać. Zatrzymać nie chcę, bo mi się nie podobają.

Wiesz takie zwracanie prezentu to znowu jakaś tam gra. Ja bym sprzedała i dzieciom coś kupiła albo nawet sobie. Są Twoje przecież.

paninikt35 Uff smile Cieszę się bardzo, że idziesz do przodu. Tylko tak dalej.

Ehdi napisał/a:

A ja już spędziłam kilka dni w nowym domku. W środę wieczorem zakładają mi net ale dzisiaj mam zdecydowanie gorszy dzień.

Ćwiczę teraz z moimi emocjami i mam takie chwilowe napady paniki. Zupełnie tego nie rozumiem, raz czuję się świetnie, planuję sobie zakupy. Planuję jakby tu sobie mieszkanko umilić, a z drugiej strony pojawia się ten strach i niepokój.

Dziś chyba wyraźnie mam kryzys sad.
Przynajmniej apetytu nie mam i ten objaw całkiem mi się podoba. Może w końcu uda mi się schudnąć bez wielkich trudności. Ech... im dalej w dzień tym trudniej sad

Teraz dopiero masz czas i miejsce by emocje pojawiły się w całej okazałości. Przecież to wielka życiowa zmiana i wyzbycie się toksyn. To naturalne, że tak się dzieje. Dbaj o siebie bardzo, oddychaj głęboko w trudnych chwilach. Będzie coraz lepiej smile Jesteśmy z Tobą.
Ja nawet w podróży wakacyjnej miałam huśtawy okropne. Już jest dużo lepiej.
I jedz! Teraz Twój organizm nie potrzebuje jeszcze większego osłabienia, i tak już je ma. Mnie to się wiecznie spać chciało, a potem nie spałam. Tak na przemian.

21 120 Ostatnio edytowany przez jana123 (2013-05-06 22:12:37)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

Drogie panie, obrazicie sie pewnie ale w moich oczach jestescie bardzo slabymi kobietami. Nie zlymi, niezaradnymi, slabymi w braniu obowiazkow na siebie. Tutaj nic sobie do zarzucenia nie macie.

Wy macie slaba psychike i asertywnosci mniej niz zero. No i niestety jestescie uzaleznione od mezczyzn..krzywdzicieli.

Trudno, taka droge sobie wybralyscie, wasz krzyz i Wy go poniesiecie. Niestety wasze dzieci tez. Nie ma sensu przekonywac osob, ktore bronia sie rekoma i nogami przed prawda, ze dalsze tkwienie w pseudozwiazku jest duzo gorsze niz start od nowa i samemu. W PELNEJ izolacji od partnera.

Nie wierze w ani jedno slowo, ze mieszkajac nadal ze swoim mezem jestes w stanie kiedykolwiek wyleczyc sie z tej chorej milosci. Nie uda sie.

Ankinom..prosze, nie zaslaniaj sie dziecinstwem, to nie fair. Napisalas, ze w domu byl alkohol i bieda a to poskutkowalo odrzuceniem Cie przez rowiesnikow. Jednoczesnie piszesz, ze mialas dobry dom i kochajacych Cie oraz wspierajacych rodzicow. Wiec powinnas byla czerpac sile z tego a nie ogladac sie na opinie kolezanek. Wstydzilas sie swojej rodziny, domu? To niezbyt zrozumiale dla nie skoro nikt Cie nie skrzywdzil tak naprawde, dlaczego powody swego pozniejszego zachowania widzisz w dziecinstwie? TY a nie kto inny wybralas niewlasciwego partnera i to ON jest powodem Twoich nieszczesc. Nie TY, nie Twoi rodzice, kolezanki, sasiedzi ale ON. To nie Ty powinnas sie zmieniac, to ON ma wiele do naprawy w swoim zachowaniu. Zdrowa i silna kobieta dawno by to dostrzegla, niestety slabsze ulegaja stopniowej degradacji..dzien po dniu sa niszczone i nadal to akceptuja. Dla mnie to fenomen.

No i to nie rodzice czy alkohol czy kolezanki maja wplyw na to, ze kobieta nadal tkwi w niezdrowym zwiazku. To JEJ wlasna decyzja i konsekwencje tego trzeba poniesc samemu. Najbardziej szkoda mi dzieci, ktore przez slabosc mamy tez doswiadczaja tego "raju".

Dobrze, ze chociaz maz izy odszedl, bo pewnie sama tez by nie zdecydowala sie na zakonczenie swojej love story. Tylko nie wiem po co ten dopisek "wiem i musze sie zmienic"? a co tu zmieniac? Byc soba ale odwazna i wymagajaca od innych, to wystarczy.

21 121

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

chcę być na stronie 244 i obecnie .jak to zrobić ,jak mam ochotę wrócić po dwóch tygodniach i znowu tracić 3 godziny .to myślę .że nas na to nie stać.
Moderatorzy .najwyższy czas abyście coś pomyśleli

21 122 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-05-06 22:55:07)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
jana123 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Drogie panie, obrazicie sie pewnie ale w moich oczach jestescie bardzo slabymi kobietami. Nie zlymi, niezaradnymi, slabymi w braniu obowiazkow na siebie. Tutaj nic sobie do zarzucenia nie macie.

Wy macie slaba psychike i asertywnosci mniej niz zero. No i niestety jestescie uzaleznione od mezczyzn..krzywdzicieli.

Trudno, taka droge sobie wybralyscie, wasz krzyz i Wy go poniesiecie. Niestety wasze dzieci tez. Nie ma sensu przekonywac osob, ktore bronia sie rekoma i nogami przed prawda, ze dalsze tkwienie w pseudozwiazku jest duzo gorsze niz start od nowa i samemu. W PELNEJ izolacji od partnera.

Nie wierze w ani jedno slowo, ze mieszkajac nadal ze swoim mezem jestes w stanie kiedykolwiek wyleczyc sie z tej chorej milosci. Nie uda sie.

Ankinom..prosze, nie zaslaniaj sie dziecinstwem, to nie fair. Napisalas, ze w domu byl alkohol i bieda a to poskutkowalo odrzuceniem Cie przez rowiesnikow. Jednoczesnie piszesz, ze mialas dobry dom i kochajacych Cie oraz wspierajacych rodzicow. Wiec powinnas byla czerpac sile z tego a nie ogladac sie na opinie kolezanek. Wstydzilas sie swojej rodziny, domu? To niezbyt zrozumiale dla nie skoro nikt Cie nie skrzywdzil tak naprawde, dlaczego powody swego pozniejszego zachowania widzisz w dziecinstwie? TY a nie kto inny wybralas niewlasciwego partnera i to ON jest powodem Twoich nieszczesc. Nie TY, nie Twoi rodzice, kolezanki, sasiedzi ale ON. To nie Ty powinnas sie zmieniac, to ON ma wiele do naprawy w swoim zachowaniu. Zdrowa i silna kobieta dawno by to dostrzegla, niestety slabsze ulegaja stopniowej degradacji..dzien po dniu sa niszczone i nadal to akceptuja. Dla mnie to fenomen.

No i to nie rodzice czy alkohol czy kolezanki maja wplyw na to, ze kobieta nadal tkwi w niezdrowym zwiazku. To JEJ wlasna decyzja i konsekwencje tego trzeba poniesc samemu. Najbardziej szkoda mi dzieci, ktore przez slabosc mamy tez doswiadczaja tego "raju".

Dobrze, ze chociaz maz izy odszedl, bo pewnie sama tez by nie zdecydowala sie na zakonczenie swojej love story. Tylko nie wiem po co ten dopisek "wiem i musze sie zmienic"? a co tu zmieniac? Byc soba ale odwazna i wymagajaca od innych, to wystarczy.

Jana, fajnie, że zacytowałaś ten post. Mussuka to zdrowa i rozsądnie myśląca kobieta smile.
Najważniejsze jej zdanie to : "Tylko nie wiem po co ten dopisek "wiem, że muszę się zmienić"? a co tu zmieniać? Być sobą ale odważną i wymagającą od innych, to wystarczy" Fajne jest też zdanie : "Ty a nie kto inny wybrałaś niewłaściwego partnera i to on jest powodem Twoich nieszczęść" .
Mussuka nie wzięła jednak pod uwagę zaburzenia jakim jest kkzb a inaczej uzależnienie od miłości. Jest takowe. Byłam uzależniona. Przeszłam przez odwyk. Myślę inaczej jak kiedyś. CZuję się dobrze bez partnera, czuję się dobrze ze sobą. Kiedyś też nie wiedziałam, że jest takie schorzenie i nie miałam pojęcia ile kobiet uzależnia się od miłości. Bez niej da się żyć. Zapewne można tworzyć inne, zdrowe relacje. Piszę zapewne, bo kie zaangażowałam się uczuciowo i nie wiem...taka jest prawda, nie wiem czy nie popłynęła bym w swoim nałogu. Na obecną chwilę wydaje mi się , że wyleczyłam się z choroby a nie zaleczyłam ją smile. Tak czy inaczej powtórzę za Mussuką : to eks był powodem moich nieszczęść. Radzę sobie z życiem dużo lepiej jak przy jego boku. No, pasmo nieszczęść jakie nas, a więc i mnie nawiedzało, skończyło się.  smile smile smile

21 123

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

jak to łatwo powiedzieć ,kogo bardziej kochać ?zaborczą mamę ,czy bijącego męża,czy może wziąć życie i jedyne 500zł.bo takie mam w gotówce i odejść.i co dalej.?Jak pozbyć się nie swoich wyrzutów sumienia?Nie cierpieć za wszystkich i za wszystko.  i skąd znowu to głupie
poczucie winy ,że nie sprostałam wyznaniu...

21 124 Ostatnio edytowany przez raki (2013-05-06 22:50:03)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Spróbuj wejść w historię z dnia kiedy ostatni raz czytałaś, albo ją przeszukaj wg. netkobiety. Powinny być tam linki, które będą się kończyć numerem danej strony - niekoniecznie 241, ale gdzieś w pobliżu.

Wyglądają one mniej więcej tak: http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=17705&p=640  - numer strony pogrubiłam.

Spróbuję jeszcze zrobić to w ten sposób, sama zobaczę czy wyjdzie - czyli zamiast 640 wpisać, pożądany numer strony - DZIAŁA!!!!
Zrobię Ci tu link smile
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php? … &p=244
Za każdym razem jak będziesz chciała wejść na konkretny numer, skopiuj link z przedostatniej strony (z ostatnią chyba nie zadziała, bo ma inny adres) i zmień końcówkę.

Co w ogóle u Ciebie?

21 125

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
jana123 napisał/a:

jak to łatwo powiedzieć ,kogo bardziej kochać ?zaborczą mamę ,czy bijącego męża,czy może wziąć życie i jedyne 500zł.bo takie mam w gotówce i odejść.i co dalej.?Jak pozbyć się nie swoich wyrzutów sumienia?Nie cierpieć za wszystkich i za wszystko.  i skąd znowu to głupie
poczucie winy ,że nie sprostałam wyznaniu...

Wcale nie tak łatwo, bo każda to przechodziła w różnych sytuacjach. Nie teraz, ale kiedyś ja też odchodziłam prawie z niczym i musiałam wesprzeć się na koleżance, by wyżyć.

A co byłoby gdyby on odszedł? Jakbyś sobie poradziła? Musiałabyś przecież. Teraz masz lepszą sytucaję, bo możesz krok po kroku się zacząć jakoś zabezpieczać, zacząć szukać źródeł dochodu, szykować się na zdobycie alimentów (dokumentacja), uniezależniać się. Wiem, trudne. Ale jak on się nagle zwinie będzie jeszcze trudniej. A tak najpierw możesz powoli to pozałatwiać i zwinąć się sama bezpiecznie.

Posty [ 21 061 do 21 125 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 323 324 325 326 327 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026