netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 774 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 322 323 324 325 326 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 996 do 21 060 z 26 310 ]

20 996

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Hm..przeciez pisalam, ze BYLAM nienazarta na 3 spoboby !!! Teraz czasami chce mi sie jeszcze jesc smile Nie zawsze sie moge jeszcze opanowac aby nie wpalaszowac czegos tongue

Mnie o perfekcję taką chodzi w czynnościach, o prostą taką smile

Chyba juz nie ale wczesniej to mialam bardzo czysto w domu tongue Leniwa sie zrobilam tongue

Lubię czysto w mieszkanku ale nie cierpię sprzątać. Teraz też leniwa jestem..albo wrzuciłam na luz wink

20 997

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Naszła mnie refleksja...
Czyli Happy, była faza, że bardziej dbałaś o mieszkanie niż o siebie...?
A to nie jest tak, że najpierw karaluch jest na piedestale, a następnie jak już trochę przejrzymy na oczy to organizujemy sobie inne zajęcie, zastępcze, nie karaluchowe...?

20 998

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Mnie o perfekcję taką chodzi w czynnościach, o prostą taką smile

Chyba juz nie ale wczesniej to mialam bardzo czysto w domu tongue Leniwa sie zrobilam tongue

Lubię czysto w mieszkanku ale nie cierpię sprzątać. Teraz też leniwa jestem..albo wrzuciłam na luz wink

I like it! smile

20 999

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie nadążam z pisaniem, a ilekroć usiądę do komputera, kot mi siada na kolanach do głaskania. Kiedyś jak pracowałam wg.niego (i obiektywnie) za długo, siadał mi na klawiaturze albo rękach, które na niej były.

beosa
W tym, co piszesz przewija się coś w rodzaju zawodów. Tu nie chodzi o to, kto wygra. Nie w tym rzecz też, by mu dokopać, albo że potem Ty będziesz radośnie przechadzać się szczęśliwa i piękna wiejską ulicą. A on będzie leżał w rowie, a wszystko to będzie okraszone zdziwieniem sąsiadów - a jednak nie mieliśmy racji (na czele sąsiadów, będzie przepraszająca Cię teściowa).
Jemu może być, ba...jemu jest całkiem dobrze w tym maraźmie. Tutaj chodzi o Ciebie, Twoją radość, szacunek do siebie, kochanie się, spokój, bezpieczeństwo. Jeśli można mówić o wygraniu lub przegraniu - to wygrać możesz Ty, osiągając to. Wygrać nie z nim, a ze swoim uzależnieniem. Póki będziesz za nim się obracać,  będzie Ci trudniej. Musisz go olać.
No i widać, że on Ci się najzwyczajniej w świecie podoba, jako mężczyzna. Wiem, to trudne.

Liv4, beosa
Gdzieś w różnych zalecanych artykułach przeczytałam, że potrzeba związku, jest potrzebą pierwotną i ją w pierwszej kolejności zawsze będziemy chciały zaspokoić, właśnie też kosztem czasem strachu, braku bezpieczeństwa itp. Ale nasze potrzeby (tak jak i te żywieniowe, czy seksualne) możemy zgodnie z tym, co faktycznie dla nas dobre, regulować.
Tęsknić będziemy. Dlaczego za nimi - bo byli ostatni, jeśli byłoby więcej ważnych mężczyzn w życiu, to oni by się pojawiali w naszych wyobrażeniach, tęsknotach. Tam można wstawić wielu facetów.

Ja na razie nie tęsknie smile Ale wiadomo, przyjdzie. Nauczyłam się dzielić z innymi. Buduję relacje przyjacielskie z kolegami (bliskie), z koleżankami (nie z jedną jedyną przyjaciółką na zabój), Wami, mamą, tatą, bratem, kuzynostwem kotem - to są jeszcze efekty starych terapii, które wdrażam w życie. Toksyczny epizod madrycki nieco mi to zakłócił, ale też zrozumiałam jakie to jest ważne. Mieć taką siec relacji, strać się o nie. I już wiem, że żadnego faceta nie można postawić potem na piedestale, on może być tym najbliższym, ale tamte trzeba utrzymywać - wtedy chyba może będzie trudniej się uzależnić.

Ile z Was ma faktycznie dobre relacje z większą ilością ludzi (na różnych poziomach)? Już kiedyś pytałam też o to, że nam w większości "lepiej" w towarzystwie mężczyzn. Zabka-k napisała, że jej tak - ma dokładnie taką strukturę znajomych, jaką do niedawna miałam ja. Moim zdaniem dla kkzb charakterystyczną.

hm....
O co chodzi z tym perfekcjonizmem? Tak sobie pomyślałam, że to też taki głód bycia kimś kim się nie jest. Znowu brak osadzenia w tu i teraz.

agnes87
Rozumiem, że jesteś rocznik 87, tak? Czyli jesteś bardzo młoda. Musisz się koniecznie leczyć, przejść całą terapię. Odcięłaś się od toksyka, za chwilę będzie cudnie, będziesz czuć się rewelacyjnie, że wręcz uznasz, że jest po problemie. Znowu się zakochasz i będzie jeszcze wspanialej. A potem z BARDZO DUŻYM prawdopodobieństwem, obudzisz się w kolejnym toksycznym związku. Wiem, przerabiałam (4 takich za mną, z czego najłagodniejszą wersją był były mąż minisadysta, a może właśnie najgorszą). Ucz się na moich błędach. Zresztą jest nas więcej, które były w więcej niż jednej takiej relacji - np. zabka-k.

BÓL
Jedna z moim byłych terapeutek pokazała i zrobiła coś co chyba, będzie mi służyć całe życie. Przyszłam raz prawie się dusząc z bólu (po tym, jak zdradził mnie poprzedni toksyk i niby odszedł nie odchodząc, bo przecież ja mu chciałam wybaczyć - potem jak już po mojej wielkiej podróży się wyzwoliłam, zrobił te stałe numery z kwiatami, stosem listów, sterczeniem pod domem itp.). No i tak przyszłam do niej i za wszelką cenę ten ból w sobie próbowałam zatrzymać. Jeju jak bolało. A ona mówi, żebym dała mu przepłynąć, że wie, iż mam wrażenie, że jak mu pozwolę płynąć, to będzie tak silny, że mnie zabije (tak, tak...tak mi się wydawało), ale to nieprawda, on wtedy stanie się słabszy, a jak go duszę to się kumuluje. I zrobiłam tak. Niesamowite, ale miała rację, ból przepłynął, i mnie nie zabił. Zaczełam tak robić za każdym razem, gdy się kumulował.
agnes87, nie bój się. Największą krzywdę robi nam ból, który dusimy. Kumulujemy. On potem szaleje i odbija się na naszych relacjach, życiu, czyni nas też niezdolnymi do kochania. Zabicie uczucia bólu, daje też zabicie uczucia miłości (generalnej) - uczuć nie da się zabić wybiórczo.

21 000

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Nie nadążam z pisaniem, a ilekroć usiądę do komputera, kot mi siada na kolanach do głaskania. Kiedyś jak pracowałam wg.niego (i obiektywnie) za długo, siadał mi na klawiaturze albo rękach, które na niej były.

beosa
W tym, co piszesz przewija się coś w rodzaju zawodów. Tu nie chodzi o to, kto wygra. Nie w tym rzecz też, by mu dokopać, albo że potem Ty będziesz radośnie przechadzać się szczęśliwa i piękna wiejską ulicą. A on będzie leżał w rowie, a wszystko to będzie okraszone zdziwieniem sąsiadów - a jednak nie mieliśmy racji (na czele sąsiadów, będzie przepraszająca Cię teściowa).
Jemu może być, ba...jemu jest całkiem dobrze w tym maraźmie. Tutaj chodzi o Ciebie, Twoją radość, szacunek do siebie, kochanie się, spokój, bezpieczeństwo. Jeśli można mówić o wygraniu lub przegraniu - to wygrać możesz Ty, osiągając to. Wygrać nie z nim, a ze swoim uzależnieniem. Póki będziesz za nim się obracać,  będzie Ci trudniej. Musisz go olać.
No i widać, że on Ci się najzwyczajniej w świecie podoba, jako mężczyzna. Wiem, to trudne.

Liv4, beosa
Gdzieś w różnych zalecanych artykułach przeczytałam, że potrzeba związku, jest potrzebą pierwotną i ją w pierwszej kolejności zawsze będziemy chciały zaspokoić, właśnie też kosztem czasem strachu, braku bezpieczeństwa itp. Ale nasze potrzeby (tak jak i te żywieniowe, czy seksualne) możemy zgodnie z tym, co faktycznie dla nas dobre, regulować.
Tęsknić będziemy. Dlaczego za nimi - bo byli ostatni, jeśli byłoby więcej ważnych mężczyzn w życiu, to oni by się pojawiali w naszych wyobrażeniach, tęsknotach. Tam można wstawić wielu facetów.

Ja na razie nie tęsknie smile Ale wiadomo, przyjdzie. Nauczyłam się dzielić z innymi. Buduję relacje przyjacielskie z kolegami (bliskie), z koleżankami (nie z jedną jedyną przyjaciółką na zabój), Wami, mamą, tatą, bratem, kuzynostwem kotem - to są jeszcze efekty starych terapii, które wdrażam w życie. Toksyczny epizod madrycki nieco mi to zakłócił, ale też zrozumiałam jakie to jest ważne. Mieć taką siec relacji, strać się o nie. I już wiem, że żadnego faceta nie można postawić potem na piedestale, on może być tym najbliższym, ale tamte trzeba utrzymywać - wtedy chyba może będzie trudniej się uzależnić.

Ile z Was ma faktycznie dobre relacje z większą ilością ludzi (na różnych poziomach)? Już kiedyś pytałam też o to, że nam w większości "lepiej" w towarzystwie mężczyzn. Zabka-k napisała, że jej tak - ma dokładnie taką strukturę znajomych, jaką do niedawna miałam ja. Moim zdaniem dla kkzb charakterystyczną.

hm....
O co chodzi z tym perfekcjonizmem? Tak sobie pomyślałam, że to też taki głód bycia kimś kim się nie jest. Znowu brak osadzenia w tu i teraz.

agnes87
Rozumiem, że jesteś rocznik 87, tak? Czyli jesteś bardzo młoda. Musisz się koniecznie leczyć, przejść całą terapię. Odcięłaś się od toksyka, za chwilę będzie cudnie, będziesz czuć się rewelacyjnie, że wręcz uznasz, że jest po problemie. Znowu się zakochasz i będzie jeszcze wspanialej. A potem z BARDZO DUŻYM prawdopodobieństwem, obudzisz się w kolejnym toksycznym związku. Wiem, przerabiałam (4 takich za mną, z czego najłagodniejszą wersją był były mąż minisadysta, a może właśnie najgorszą). Ucz się na moich błędach. Zresztą jest nas więcej, które były w więcej niż jednej takiej relacji - np. zabka-k.

BÓL
Jedna z moim byłych terapeutek pokazała i zrobiła coś co chyba, będzie mi służyć całe życie. Przyszłam raz prawie się dusząc z bólu (po tym, jak zdradził mnie poprzedni toksyk i niby odszedł nie odchodząc, bo przecież ja mu chciałam wybaczyć - potem jak już po mojej wielkiej podróży się wyzwoliłam, zrobił te stałe numery z kwiatami, stosem listów, sterczeniem pod domem itp.). No i tak przyszłam do niej i za wszelką cenę ten ból w sobie próbowałam zatrzymać. Jeju jak bolało. A ona mówi, żebym dała mu przepłynąć, że wie, iż mam wrażenie, że jak mu pozwolę płynąć, to będzie tak silny, że mnie zabije (tak, tak...tak mi się wydawało), ale to nieprawda, on wtedy stanie się słabszy, a jak go duszę to się kumuluje. I zrobiłam tak. Niesamowite, ale miała rację, ból przepłynął, i mnie nie zabił. Zaczełam tak robić za każdym razem, gdy się kumulował.
agnes87, nie bój się. Największą krzywdę robi nam ból, który dusimy. Kumulujemy. On potem szaleje i odbija się na naszych relacjach, życiu, czyni nas też niezdolnymi do kochania. Zabicie uczucia bólu, daje też zabicie uczucia miłości (generalnej) - uczuć nie da się zabić wybiórczo.

Takie dowartościowanie przez dążenie do iluzji perfekcji przecie.

Epizod madrycki, to dobre smile

Wszelkie kumulacje powodują jakieś erupcje.
A kumulowane emocje takie jak złość, żal...buch, trach, trzask prask!!!

21 001

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyfull, Hm...- Dziewczyny miałam na myśli ból związany z rozstaniem. Ja tyle razy już odchodziłam, i tyle samo dawałam się omamić i znowu pozwalałam wrócić. Kilka razy chciałam się wyleczyć z tego związku próbując nie angażować się, żyjąc jakoś nadzieją że może ktoś się pojawi i po prostu zawróci mi w głowie, zabierze od niego. Wiem, że to strasznie dziecinne myślenie, ale tak było.

Międzyczasie odtrąciłam być może normalnych facetów w imię jakieś toksycznej miłości.

Raki- faktycznie jestem rocznik 87. Piszesz, żeby pozwolić przepłynąć bólowi. Ale jak mam to zrobić? Może na przykładzie, bo nie wiem czy dobrze Cię rozumiem: budzę się rano i dochodzi do mnie te wstrętne uczucie, podłość tego człowieka, to jak mnie traktuje. Jest to uczucie tak nieprzyjemne, że próbuje nie myśleć o tym, nie rozkładać jego czynów, słów na czynniki pierwsze. Czyli robię źle? Mam dopuścić ten ból do siebie? Ten związek wypalił mi mózg po prostu. Wydaje mi się, że przez to że toksyczni faceci mówią jedno, a robią drugie, powodują że My tracimy takie poczucie rzeczywistości. Ja nie umiem czasem obiektywnie ocenić jakieś sytuacji.

Dodam, że jakiś czas temu byłam emocjonalnie ustabilizowana. Byłam taka dumna z siebie, miałam wrażenie że zrobiłam wielki krok na przód, nie analizowałam jego czynów ani słów, bo wiedziałam że nigdy nie zrozumiem tak podłego człowieka. A teraz? znowu się zaczęło. Pojawił się i wszystko w szlag jasny trafił.

Dodam jeszcze, że niesamowitą siłę daje to forum, nie pierwszy raz na pewno to "słyszycie" smile

21 002

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Agnes, będąc podatna na taki typ karaluszy to inny typ się nami nie zainteresuje. Dopiero po przeobrażeniu i wyjściu ze skorupki. Myślenie, myśleniem. A kto miałby Cię od karalucha odciągnąć jak nie inny karaluch. Wiesz o co mi chodzi?
A z tym bólem to ciekawe jest.
Trzeba sobie powiedzieć, że boli jak cholera, przeżyć to, dać duszy poboleć, a potem zastanowić się co zrobić, żeby nie bolało. Nie wiem czy dobrze interpretuję. W każdym razie nie oszukiwać się, że nie boli.

21 003

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
agnes87 napisał/a:

Happyfull, Hm...- Dziewczyny miałam na myśli ból związany z rozstaniem. Ja tyle razy już odchodziłam, i tyle samo dawałam się omamić i znowu pozwalałam wrócić. Kilka razy chciałam się wyleczyć z tego związku próbując nie angażować się, żyjąc jakoś nadzieją że może ktoś się pojawi i po prostu zawróci mi w głowie, zabierze od niego. Wiem, że to strasznie dziecinne myślenie, ale tak było.

Ty się módl, żeby nikt się "nie pojawił". To prosta droga do pogorszenia sytuacji i na dno. Uratować możesz siebie tylko sama. Pojawiający się wybawiciel, będzie większym wampirem. Wiemy, wszystkie wiemy, jak boli. Ale daj sobie czas. Założ, że będzie bolało i żyj. Czas uśmierzy ból

agnes87 napisał/a:

Międzyczasie odtrąciłam być może normalnych facetów w imię jakieś toksycznej miłości.

Na 90% identycznych palantów, jak tamten (choć kto wie, jeden motylek mógł wśród nich być), więc nie żałuj. Tobie póki co podobają się tylko toksyczni

agnes87 napisał/a:

Raki- faktycznie jestem rocznik 87. Piszesz, żeby pozwolić przepłynąć bólowi. Ale jak mam to zrobić? Może na przykładzie, bo nie wiem czy dobrze Cię rozumiem: budzę się rano i dochodzi do mnie te wstrętne uczucie, podłość tego człowieka, to jak mnie traktuje. Jest to uczucie tak nieprzyjemne, że próbuje nie myśleć o tym, nie rozkładać jego czynów, słów na czynniki pierwsze. Czyli robię źle? Mam dopuścić ten ból do siebie? Ten związek wypalił mi mózg po prostu. Wydaje mi się, że przez to że toksyczni faceci mówią jedno, a robią drugie, powodują że My tracimy takie poczucie rzeczywistości. Ja nie umiem czasem obiektywnie ocenić jakieś sytuacji.

Tak, źle... to coś jak pisze Happyfull. Jeśli ten ból jest wręcz fizyczny, to nie zatrzymuj oddechu, pozwól mu płynąć. Jak boli, poczuj to. Niech zaboli, niech ciężkie wspomnienie, fakt, że Cię skrzywdził przejdzie przez Ciebie. Nie uciekaj od tego. TO jak z oddychaniem - oddychaj wtedy głęboko - myślami.
Nie chodzi o umartwianie się, czyli przywoływanie ich, ale jak przychodzą, daj im przejść, a nie zatrzymuj.

agnes87 napisał/a:

Dodam, że jakiś czas temu byłam emocjonalnie ustabilizowana. Byłam taka dumna z siebie, miałam wrażenie że zrobiłam wielki krok na przód, nie analizowałam jego czynów ani słów, bo wiedziałam że nigdy nie zrozumiem tak podłego człowieka. A teraz? znowu się zaczęło. Pojawił się i wszystko w szlag jasny trafił.

Dodam jeszcze, że niesamowitą siłę daje to forum, nie pierwszy raz na pewno to "słyszycie" smile

Co rozumiesz przez emocjonalną stabilność?
Skoro się zaczęło, pewnie po prostu miałaś kontrolę pełną nad wszystkim - nad sobą i emocjami. A nie o kontrolę chodzi, a naturalne nawyki. Jasne, czasem trzeba się kontrolować, ale czasem.

21 004 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-05-03 18:47:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przepraszam, że pod postem.

Wszystkie dziewczyny, które chcą edytować bloga, proszę o przesłanie mali

Z własnej inicjatywy dodałam te, które mam - dostaniecie informacje na maila. Jak chcecie na blogu używać innego maila, proszę o info na e-mail
Dodane są:
hm...
zabka-k
Happyfull
beosa


Post edytowany z powodu naruszenia regulaminu forum.

21 005 Ostatnio edytowany przez agnes87 (2013-05-03 17:25:23)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hm wiesz co ja miałam takie nastawienie, że drugi raz bym w taki toksyczny związek nie weszła. Wiem, że pewnie ani bym się obejrzała a ponownie tkwiła w takim układzie. Zauważyłam u siebie, że odtrącałam tych facetów, którzy zapowiadali się na nie-toksycznych. My kobiety kochające za bardzo właśnie chyba tak mamy, że tacy "normalni" faceci w naszych oczach są nudni. Po tym chorym związku (w zasadzie trudno pisać, że "po nim" bo psychicznie nadal w nim tkwię jak widać), po tym jak przeczytałam historię o zdradach i innych podłych występkach facetów, nie chce mi się żadnego związku. Byle tylko pozbierać się i jakoś przetrwać to życie, ale bez dawania już siebie drugiemu człowiekowi.

4 lata mojego życia straciłam w tym chorym związku. Żadnej radości nie czuje z tego życia, grzeszę pewnie bo ludzie na pewno mają gorsze problemy ode mnie, tylko jest mi cholernie źle i na dzień dzisiejszy stać mnie chyba tylko na użalanie się nad sobą. A wiarę w drugiego człowieka straciłam gdzieś po drodze.

Raki-teraz już rozumiem co miałaś na myśli. Dziękuję.
Przez emocjonalną stabilność rozumiem np. to, że nie dawałam się sprowokować jego smsowym zaczepkom (smsy, które miały mnie zranić bądź sprowokować do odzewu z mojej strony), ignorowałam jego próby kontaktu ze mną, nie próbowałam już za wszelką cenę zrozumieć jego postępowania, ba w ogóle nie zajmowałam się tym. Zwłaszcza po jednej z książek (Norwood "Kobiety, które kochają za bardzo") poczułam, że zrobiłam wielki krok na przód.

21 006 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-05-03 18:41:55)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nieważne jest to, że inni mają gorzej. Chodzi przecież o Ciebie, a Ty masz być najważniejsza. To, by było dobrze, trzeba zacząć od siebie. Innym nie pomożesz, a już na pewno "mając źle".
Oj Ci toksyczni, na początku bywają tak cudowni, że nie widać nic.
Tak mamy.
Jeszcze te życie przeżyjesz super. Patrze na Walkirię (niekochaną72), Zazdrość, Maję, Kriss (Stenię), Happy, czy naszą zofie282 smile Jakoś przeżyć musisz kolejne tygodnie. A potem będziesz ŻYĆ. I jesteś tak młoda, że najprawdopodobniej z kimś i to w fajnym związku, wszystko przed Tobą, a teraz Ty.

BLOG
Czy chcemy, by mógł na nim się wypowiadać każdy, czy tylko my, czy mamy robić moderację. Ja jestem za ostatnią opcją. Mamy mnóstwo rzeczy do omówienia i nie wiem, gdzie to robić.
Liv4, zofiu282, Ehdi nie mam Waszych adresów.

Post edytowany ze względu na naruszenie regulaminu.

21 007

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
agnes87 napisał/a:

Hm wiesz co ja miałam takie nastawienie, że drugi raz bym w taki toksyczny związek nie weszła. Wiem, że pewnie ani bym się obejrzała a ponownie tkwiła w takim układzie. Zauważyłam u siebie, że odtrącałam tych facetów, którzy zapowiadali się na nie-toksycznych. My kobiety kochające za bardzo właśnie chyba tak mamy, że tacy "normalni" faceci w naszych oczach są nudni. Po tym chorym związku (w zasadzie trudno pisać, że "po nim" bo psychicznie nadal w nim tkwię jak widać), po tym jak przeczytałam historię o zdradach i innych podłych występkach facetów, nie chce mi się żadnego związku. Byle tylko pozbierać się i jakoś przetrwać to życie, ale bez dawania już siebie drugiemu człowiekowi.

4 lata mojego życia straciłam w tym chorym związku. Żadnej radości nie czuje z tego życia, grzeszę pewnie bo ludzie na pewno mają gorsze problemy ode mnie, tylko jest mi cholernie źle i na dzień dzisiejszy stać mnie chyba tylko na użalanie się nad sobą. A wiarę w drugiego człowieka straciłam gdzieś po drodze.

O siebie dbaj, co inni...?
Nie należy wcale nadstawiać drugiego policzka kiedy ktoś Cię w pierwszy uderzy. Nie można dać się zdeptać. Ja tak uważam.

21 008 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-05-03 18:42:34)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Nieważne jest to, że inni mają gorzej. Chodzi przecież o Ciebie, a Ty masz być najważniejsza. To, by było dobrze, trzeba zacząć od siebie. Innym nie pomożesz, a już na pewno "mając źle".
Oj Ci toksyczni, na początku bywają tak cudowni, że nie widać nic.
Tak mamy.
Jeszcze te życie przeżyjesz super. Patrze na Walkirię (niekochaną72), Zazdrość, Maję, Kriss (Stenię), Happy, czy naszą zofie282 smile Jakoś przeżyć musisz kolejne tygodnie. A potem będziesz ŻYĆ. I jesteś tak młoda, że najprawdopodobniej z kimś i to w fajnym związku, wszystko przed Tobą, a teraz Ty.

[b]BLOG
Czy chcemy, by mógł na nim się wypowiadać każdy, czy tylko my, czy mamy robić moderację. Ja jestem za ostatnią opcją. Mamy mnóstwo rzeczy do omówienia i nie wiem, gdzie to robić.
Liv4, zofiu282 nie mam Waszych adresów.

Post edytowany ze względu na naruszenie regulaminu.

Ja też jestem za ostatnią smile

Wiesz Raki, bo te chrześcijańskie wierzenia to się gryżć mogą z istotą zdrowienia i dbania o siebie. Nie masz wrażenia?

21 009

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przecież tak jest. Ta cała martyrologia...
I ideał miłości w poświęcającym życie dla ludzkości Chrystusie.

21 010

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Przecież tak jest. Ta cała martyrologia...
I ideał miłości w poświęcającym życie dla ludzkości Chrystusie.

I wszelakie wybaczania....
Gruby temat to jest. Budzący wszelakie kontrowersje.

21 011 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-05-03 18:43:28)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Taki nam się buduje obraz Boga. Wciąż mamy opory, by pisać o innych doświadczeniach, o innym myśleniu. Ja wiem, jaki chyba poruszę na blogu z kuli opisania z jednej moich podróżniczych pasji smile poruszę to, to sobie podyskutujemy.

BLOG
Chciałabym jako tło dać coś w tym stylu - zaraz to wrzucę, ale moim zdaniem fajnie byłoby to przerobić nieco. Dać wygodniejszą kanapę - tzn. zrobić coś na wzór - ktoś umie? Ja na tym kompie nie mam narzędzi. I motylka by można dodać. Na razie wrzucę, potem pokombinuję, ale może któraś z Was po prostu się zna na grafice.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę



Post edytowany ze wzgledu na naruszenie regulaminu.

21 012

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja się nie boję mówić otwarcie o tym jak to wiara chrześcijańska jest sprzeczna z moim podejściem do życia, o tym co księża robi? z kościołem i o ludziach kt?rzy wytykają palcami jak ktoś ma pogląd logiczny. I jak to w większości wygląda to chodzenie do kościoła obywateli i jak to się ma do moralności... już nic nie piszę smile

21 013

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Dziewczyny mam do Was pytanie. Czy jesteścje lub staracie się być w życiu lub tylko w jakiejś jego sferze perfekcjonistkami?

Toś trafiła Hm wink DDA zasadniczo w wielu kwestiach musi być perfekcyjne, najlepsze itp - bo nie wie, co oznacza że mogło by być wystarczająco dobre dla siebie... Najlepiej jakbym była perfekcyjna we wszystkim i całkowicie sama. Az do zaciorania nosem o ziemię. O pomoc do tego się nie prosi. A potem - dla odmiany jakiś czas całkowitego praktycznie luzu na maksa. Tak naprawdę jednak najbardzoej kręci adrenalinka, a tej poziom podnosi się kiedy usiłuje zrobć wszystko, choć dzień nie jest z gumy, Twój mózg także wink

21 014

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I jak tu się ogarnąć ze stówką sroczek złapanych za ogon jak wszystkie zapragną zrobić coś...:)

21 015

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Tak to jest to.Głód miłości,może bliskiej przyjaźni.Bo ja sama sobie po prostu nie wystarczam.
Co z tego,że zaczynam się sobie podobać,że chudnę,że lepiej się czuję,jestem niezależna i robię to co chcę,lubię i kiedy chcę,nic nie muszę (no prawie smile ).
Jak nie mam do kogo gęby otworzyć...
Przetestowałam,że samotne wyjścia do kina,do cukierni jest ok,ale wolałabym tym szczęściem z kimś podzielić.Po przyjacielsku,po prostu...

Zgadzam się smile
Ale się troszkę powtórzę, że kat przyjacielem się nie stanie. Nie ma takiej możliwości - wg mnie...
Tak, też wolałabym a jesteśmy w wieku, że osoby w podobnym wieku mają zasadniczo swoje zajęcia. To nie szkoła czy studia gdzie obowiązki podobne i czasu mniej więcej tyle samo smile
I nawet już nie twierdzę, że chodzi tylko o pogadanie z kimś.
Potrzebuję też żeby mnie ktoś przytulił - po męsku i z troską smile
I co? wink No wiadomo, że na razie nic, bo przecież nie robię kompletnie nic by znaleźć się na jakimś motylkowym polu smile

21 016

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Naszła mnie refleksja...
Czyli Happy, była faza, że bardziej dbałaś o mieszkanie niż o siebie...?
A to nie jest tak, że najpierw karaluch jest na piedestale, a następnie jak już trochę przejrzymy na oczy to organizujemy sobie inne zajęcie, zastępcze, nie karaluchowe...?

Trafiony, zatopiony wink
Jeśli chodzi o mnie i fakt, że podświadomie już nie chciałam zajmować się karaluchem bo jego egoizm i wycofanie wręcz mnie upokarzały, to sobie znajdowałam kolejne aktywności - pracę, sprzątanie, wycieczki, zakupy, imprezy, ponowne macierzyństwo, praca. Klasyka.
Napisałam mniej więcej w porządku chronologicznym.....

21 017

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jakoś Raki mnie się nie udaje "wleźć".....
Moderacja jest bezpieczniejsza, acz - trzeba też rozpatrywać czasowość wink Choć domniemywam, że chodzi o wulgaryzmy itp głównie smile
Nie mam umiejętności graficznych, mnie ten obrazek - jak na razie - odpowiada i sądzę, że ogólnie może to być dynamiczny blog, więc zmiany będa dopuszczalne "w toku" smile Chyba, że się zawczasu znajdzie inna fotka wink

21 018

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie da się, bo go wyrzuciłam. Mamy bloga na worpress. Wysłałam zaproszenia. Niestety, żeby zrobić idealnie ... trzeba zapłacić 30 $, czyli robię nieidealnie. Tamtego zdjęcia nie można wykorzystać, bo to plakat. Naruszyłybyśmy prawa autorskiej. Stworzyłam coś swojego, wedle umiejętności. Jak sobie wejdziecie na tego bloga jest tam jeszcze inna próba tła (jedno ze zdjęć), jeśli Waszym zdaniem pasuje bardziej, piszecie. Jak byście miały uwagi, to mogę je jeszcze przerobić.

Zrobiłam moderację tylko pierwszego komentarza, danego użytkownika. Zobaczymy...

By zrobić wpis w danej kategorii, klikamy wpis, tworzymy go (można dodawać filmy, zdjęcia itp), a następnie przypisujemy do kategorii lub podkategorii. W menu są kategorię (na razie przykładowo), a z boku wyświetlają się kategorie z podkategoriami (jeśli w danej są wpisy). To tak mniej więcej...

21 019

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
beosa napisał/a:

Tak to jest to.Głód miłości,może bliskiej przyjaźni.Bo ja sama sobie po prostu nie wystarczam.
Co z tego,że zaczynam się sobie podobać,że chudnę,że lepiej się czuję,jestem niezależna i robię to co chcę,lubię i kiedy chcę,nic nie muszę (no prawie smile ).
Jak nie mam do kogo gęby otworzyć...
Przetestowałam,że samotne wyjścia do kina,do cukierni jest ok,ale wolałabym tym szczęściem z kimś podzielić.Po przyjacielsku,po prostu...

Zgadzam się smile
Ale się troszkę powtórzę, że kat przyjacielem się nie stanie. Nie ma takiej możliwości - wg mnie...
Tak, też wolałabym a jesteśmy w wieku, że osoby w podobnym wieku mają zasadniczo swoje zajęcia. To nie szkoła czy studia gdzie obowiązki podobne i czasu mniej więcej tyle samo smile
I nawet już nie twierdzę, że chodzi tylko o pogadanie z kimś.
Potrzebuję też żeby mnie ktoś przytulił - po męsku i z troską smile
I co? wink No wiadomo, że na razie nic, bo przecież nie robię kompletnie nic by znaleźć się na jakimś motylkowym polu smile

Z kata przyjaciela nie, w żadnym wypadku. Przecie są ludzie co lubią spędzaç czas z innymi ludzmi, pomiędzy swoimi zajęciami. Do przytulenia kawałek jeszcze.
To jak podróż "Małego Księcia" po różnych planetach. Na każdej znajdujemy coś innego.

21 020 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-05-04 09:26:16)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Naszła mnie refleksja...
Czyli Happy, była faza, że bardziej dbałaś o mieszkanie niż o siebie...?
A to nie jest tak, że najpierw karaluch jest na piedestale, a następnie jak już trochę przejrzymy na oczy to organizujemy sobie inne zajęcie, zastępcze, nie karaluchowe...?

Trafiony, zatopiony wink
Jeśli chodzi o mnie i fakt, że podświadomie już nie chciałam zajmować się karaluchem bo jego egoizm i wycofanie wręcz mnie upokarzały, to sobie znajdowałam kolejne aktywności - pracę, sprzątanie, wycieczki, zakupy, imprezy, ponowne macierzyństwo, praca. Klasyka.
Napisałam mniej więcej w porządku chronologicznym.....

A ja o Ehdi teraz myślę. Jak to pani psycholog jej zaproponowała sprawienie sobie potomka aby jej problemy znikły.
A te wszystkie karaluchowo zastępcze czynności nie sprawiają, że nam jest lżej tylko się nawarstwiają. A upokorzenie, frustracja i ból mijają, kiedy stawimy czoło swojemu stanowi i go przetrawimy. I nie zajmujemy się sobą karaluchowo - zastępczo, a tylko sobą. Karalucha i czynności okołokaralusze opuszczamy i nie staramy się łatać dziur wywołanych brakiem kompatybilności w związku.
Obrazowo. Koleżanka rozrysowała mi ostatnio łańcuch tłuszczu roślinnego i zwierzęcego w kwestii diety. Łańcuch pierwszy wygląda jak grzebeń z wyłamanym co drugim zębem. Wątroba trawiąc ten tłuszcz musi swoją pracą te zęby odbudować. Ile to wysiłku? A tłuszcz zwierzęcy (nie wyłapałam jak te łańcuchy się fachowo nazywają) ma łańcuch spójny, ani jednego uszczerbku. Więc przelatuje przez wątrobę jak woda przez sitko. I my karaluchowo niekompatybilne jesteśmy jak łańcuch tłuszczowy roślinny.

21 021

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tylko te roślinne to niby zdrowsze są...

21 022

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Tylko te roślinne to niby zdrowsze są...

No właśnie nie smile

21 023

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To ja już nic nie wiem. Margaryna to wiem, że niezdrowa, ale oliwa z oliwek, oleje roślinne...? Też nie?

21 024

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

To ja już nic nie wiem. Margaryna to wiem, że niezdrowa, ale oliwa z oliwek, oleje roślinne...? Też nie?

No na to wygląda, że nie. Lepiej smażyć na smalcu wedle tego przekonania łańcuchowego.

21 025

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
beosa napisał/a:

Tak to jest to.Głód miłości,może bliskiej przyjaźni.Bo ja sama sobie po prostu nie wystarczam.
Co z tego,że zaczynam się sobie podobać,że chudnę,że lepiej się czuję,jestem niezależna i robię to co chcę,lubię i kiedy chcę,nic nie muszę (no prawie smile ).
Jak nie mam do kogo gęby otworzyć...
Przetestowałam,że samotne wyjścia do kina,do cukierni jest ok,ale wolałabym tym szczęściem z kimś podzielić.Po przyjacielsku,po prostu...

Zgadzam się smile
Ale się troszkę powtórzę, że kat przyjacielem się nie stanie. Nie ma takiej możliwości - wg mnie...
Tak, też wolałabym a jesteśmy w wieku, że osoby w podobnym wieku mają zasadniczo swoje zajęcia. To nie szkoła czy studia gdzie obowiązki podobne i czasu mniej więcej tyle samo smile
I nawet już nie twierdzę, że chodzi tylko o pogadanie z kimś.
Potrzebuję też żeby mnie ktoś przytulił - po męsku i z troską smile
I co? wink No wiadomo, że na razie nic, bo przecież nie robię kompletnie nic by znaleźć się na jakimś motylkowym polu smile

Jeśli tak długa resocjalizacja tego kata nie przynosi rezultatów to oczywiste że nie ma sensu się oszukiwać. smile
Raz pisałam o przytulaniu to kazałyście mi się samej przytulać smile smile smile Więc już o tym nie wspomniałam.Ale cały czas potrzebuję...Bardzo...Ale skoro tyle lat wytrzymałam,to wytrzymam jeszcze trochę wink
Ja środowisko nawet po części zmieniłam...i co ? nic, bo tu na działeczkach to same emerytowane motyle latają. wink wink  wink

Tak przy okazji.Dzięki Dziewczyny za wczorajsze wsparcie duchowe. smile
To zaklęty krąg.Kłujnie coś w sercu,to przypominam sobie zaraz te świństwa karalusze,żeby się nie zerwać z łańcucha,nie polecieć,nie "odnawiać".Przypominam i rozkminiam.Rozkminiam  i wpadam w rozpacz bo głupia byłam,bo w tym tkwiłam.I tak w kółko...
Była szczepionka zapobiegająca kolejnemu załamaniu.Tylko zbyt leniwa byłam żeby ją zażyć...
Wystarczyło wziąć psa na długi spacer,ale kurna padało nie?
Miałam samochód do dyspozycji, mogłam pojechać do lasu i w ten deszcz muzyki na ten przykład posłuchać.Dwie godzinki i po powrocie karaluchów już by nie było.
Czego oczy nie widzą....
Ale nie...ja musiałam zostać.Czytałam "Głowy" na fotelu w piżamce,ale w środku się gotowałam.I po co?
Uff...wyspowiadałam się.Żałuję za grzechy,pokutę odprawię. smile

Tak przy okazji.Jak ja nienawidziłam spowiedzi...
To była podwójna katorga.Stres żeby nie zapomnieć wymyślonych po drodze do kościoła (wspólnie z koleżanką,na głos oczywiście) grzechów,a dwa że ja od dziecka troszkę niedosłysząca jestem i szepty księdza nie zawsze rozumiałam. smile
Ale jaka potem ulga......... Że się odbębniło smile
To w ogóle farsa jakaś.Z tą religią.
Ja mam dwa pytania,spostrzeżenia na które dotychczas żaden katolik nie potrafił mi logicznie odpowiedzieć.
Mogę je zadać na blogu.
Albo tu.

21 026 Ostatnio edytowany przez beosa (2013-05-04 12:12:44)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wy tu na tematy kulinarne wink a ja wyskoczyłam jak Filip z konopi. Z tą swoją "filozofią". smile

Raki wyjaśnij mi w skrócie co "robi" administrator ?
Ale ja już czuję,że nie chcę nim być,moderatorem chyba też nie.Nie czuję się kompetentna i czasowa. smile
Wieczorem zajrzę na bloga.
Słońce wyszło.Idę w teren.

21 027

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
zabka-k napisał/a:
beosa napisał/a:

Tak to jest to.Głód miłości,może bliskiej przyjaźni.Bo ja sama sobie po prostu nie wystarczam.
Co z tego,że zaczynam się sobie podobać,że chudnę,że lepiej się czuję,jestem niezależna i robię to co chcę,lubię i kiedy chcę,nic nie muszę (no prawie smile ).
Jak nie mam do kogo gęby otworzyć...
Przetestowałam,że samotne wyjścia do kina,do cukierni jest ok,ale wolałabym tym szczęściem z kimś podzielić.Po przyjacielsku,po prostu...

Zgadzam się smile
Ale się troszkę powtórzę, że kat przyjacielem się nie stanie. Nie ma takiej możliwości - wg mnie...
Tak, też wolałabym a jesteśmy w wieku, że osoby w podobnym wieku mają zasadniczo swoje zajęcia. To nie szkoła czy studia gdzie obowiązki podobne i czasu mniej więcej tyle samo smile
I nawet już nie twierdzę, że chodzi tylko o pogadanie z kimś.
Potrzebuję też żeby mnie ktoś przytulił - po męsku i z troską smile
I co? wink No wiadomo, że na razie nic, bo przecież nie robię kompletnie nic by znaleźć się na jakimś motylkowym polu smile

Jeśli tak długa resocjalizacja tego kata nie przynosi rezultatów to oczywiste że nie ma sensu się oszukiwać. smile
Raz pisałam o przytulaniu to kazałyście mi się samej przytulać smile smile smile Więc już o tym nie wspomniałam.Ale cały czas potrzebuję...Bardzo...Ale skoro tyle lat wytrzymałam,to wytrzymam jeszcze trochę wink
Ja środowisko nawet po części zmieniłam...i co ? nic, bo tu na działeczkach to same emerytowane motyle latają. wink wink  wink

Tak przy okazji.Dzięki Dziewczyny za wczorajsze wsparcie duchowe. smile
To zaklęty krąg.Kłujnie coś w sercu,to przypominam sobie zaraz te świństwa karalusze,żeby się nie zerwać z łańcucha,nie polecieć,nie "odnawiać".Przypominam i rozkminiam.Rozkminiam  i wpadam w rozpacz bo głupia byłam,bo w tym tkwiłam.I tak w kółko...
Była szczepionka zapobiegająca kolejnemu załamaniu.Tylko zbyt leniwa byłam żeby ją zażyć...
Wystarczyło wziąć psa na długi spacer,ale kurna padało nie?
Miałam samochód do dyspozycji, mogłam pojechać do lasu i w ten deszcz muzyki na ten przykład posłuchać.Dwie godzinki i po powrocie karaluchów już by nie było.
Czego oczy nie widzą....
Ale nie...ja musiałam zostać.Czytałam "Głowy" na fotelu w piżamce,ale w środku się gotowałam.I po co?
Uff...wyspowiadałam się.Żałuję za grzechy,pokutę odprawię. smile

Tak przy okazji.Jak ja nienawidziłam spowiedzi...
To była podwójna katorga.Stres żeby nie zapomnieć wymyślonych po drodze do kościoła (wspólnie z koleżanką,na głos oczywiście) grzechów,a dwa że ja od dziecka troszkę niedosłysząca jestem i szepty księdza nie zawsze rozumiałam. smile
Ale jaka potem ulga......... Że się odbębniło smile
To w ogóle farsa jakaś.Z tą religią.
Ja mam dwa pytania,spostrzeżenia na które dotychczas żaden katolik nie potrafił mi logicznie odpowiedzieć.
Mogę je zadać na blogu.
Albo tu.

Zadawaj, chyba, że nowy wątek z konkretnym problemem założymy.

21 028

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dobre filozofie Beosa, to jest to, każdy coś i jest całość.
Miłego cnia dziewczyny smile

21 029 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-05-04 14:32:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Raki jak wejsc na nowego bloga ?

Beosa jak sie chcesz poprzytulac to pisz "prosto z mostu" :) Przytulimy zawsze :)  Duzy buziak i przytulam od serca :)

Zabka jak Ci tiramisu smakowalo ?

Hm..ciekawe z tym tluszczem bo mi ostatnio lekarka powiedziala, ze nie powinnam jesc masla i wieprzowiny.
Poczytam sobie o tym  :)

Zycze wszystkim spokojnego weekendu :) :) :)

21 030

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochane wlazłam na bloga ale nic nie kumam sad. Bloger jest łatwiejszy hmm.

Nadal kiepski net, dopiero pewnie w czwartek mi założą sad. No ale na swoim. W domu mam taki syf, że szok ale nie mam odkurzacza ani mopa. Teraz wyjechałam na weekend ale w sumie jest mi nieźle. Mam gorsze momenty ale całkiem, całkiem jest wink

21 031 Ostatnio edytowany przez Liv4 (2013-05-04 22:49:26)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy jak ci minął dzień? smile
Wydawało mi się, że byłaś.

21 032

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dobrze Liv spokojnie smile A u Ciebie ? Nie moge znalezc bloga sad

21 033

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

U mnie też spokojnie. Ciasto upiekłam, zwykłą babkę ale cieszę się, bo przez kilka lat nie miałam piekarnika. Teraz mam swoją własną kuchnię i to drugie ciacho na tym mieszkanku.
Czytam sobie blog Ehdi.
Raki każdej z nas wysłała zaproszenie na mail, dostałaś Happy? Stamtąd możesz przejść na blog, jeśli ci się nie uda podam ci link. Trzeba zaakceptować i stworzyć profil. Kliknęłam jednak dziwne rzeczy mi wyskakują, nie łapię. Może Tobie się uda.

21 034

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Jeśli tak długa resocjalizacja tego kata nie przynosi rezultatów to oczywiste że nie ma sensu się oszukiwać. smile
Raz pisałam o przytulaniu to kazałyście mi się samej przytulać smile smile smile Więc już o tym nie wspomniałam.Ale cały czas potrzebuję...Bardzo...Ale skoro tyle lat wytrzymałam,to wytrzymam jeszcze trochę wink
Ja środowisko nawet po części zmieniłam...i co ? nic, bo tu na działeczkach to same emerytowane motyle latają. wink wink  wink

Tak przy okazji.Dzięki Dziewczyny za wczorajsze wsparcie duchowe. smile
To zaklęty krąg.Kłujnie coś w sercu,to przypominam sobie zaraz te świństwa karalusze,żeby się nie zerwać z łańcucha,nie polecieć,nie "odnawiać".Przypominam i rozkminiam.Rozkminiam  i wpadam w rozpacz bo głupia byłam,bo w tym tkwiłam.I tak w kółko...
Była szczepionka zapobiegająca kolejnemu załamaniu.Tylko zbyt leniwa byłam żeby ją zażyć...
Wystarczyło wziąć psa na długi spacer,ale kurna padało nie?
Miałam samochód do dyspozycji, mogłam pojechać do lasu i w ten deszcz muzyki na ten przykład posłuchać.Dwie godzinki i po powrocie karaluchów już by nie było.
Czego oczy nie widzą....
Ale nie...ja musiałam zostać.Czytałam "Głowy" na fotelu w piżamce,ale w środku się gotowałam.I po co?
Uff...wyspowiadałam się.Żałuję za grzechy,pokutę odprawię. smile

Tak przy okazji.Jak ja nienawidziłam spowiedzi...
To była podwójna katorga.Stres żeby nie zapomnieć wymyślonych po drodze do kościoła (wspólnie z koleżanką,na głos oczywiście) grzechów,a dwa że ja od dziecka troszkę niedosłysząca jestem i szepty księdza nie zawsze rozumiałam. smile
Ale jaka potem ulga......... Że się odbębniło smile
To w ogóle farsa jakaś.Z tą religią.
Ja mam dwa pytania,spostrzeżenia na które dotychczas żaden katolik nie potrafił mi logicznie odpowiedzieć.
Mogę je zadać na blogu.
Albo tu.

Naprawa kata to sformułowanie, które nie ma prawa się urzeczywistnić w realu wink
I co Ci mam powiedzieć? Że wybrałaś na swoje motto jakis tam wycinek z mojego "gadania", który w ogóle nie oznacza żadnej obietnicy? wink Bo ja nie wiem, czy ja kogoś spotkam, ale już napewno nie wcisnę się w nie swoje ubranko wink Byle jak już było i to nie jeden raz wink
Beosa, co mam zrobić? Przytulam się do dzieci - ale one powoli zaczną mieć swój światek i muszą go mieć, bo mama nie ma prawa sądzić, że będzie ich światem! Ja mam niespełna 4-latki, na razie tulą się do nóg i gdyby mogły to nic innego by nie roboły tylko się przytulały smile I mam ponad 12-latkę, która już nic innego by nie robiła, tylko spotykała się z koleżankami, najchętniej poza domem wink Ja muszę stworzyć swój świat smile Ja wiem, Ty masz mniejszą miejscowość - ja zaś - więcej lęków smile Ciężkie to jest w tym wieku.... Pod uniwersytet trzeciego wieku nie podpadamy, szkolenia z EFS głównie dla zarekstrowanych w KRUSm na prywatne wydatki mnie nie stać.... To sobie dziś poszłam w tę niezbyt fajną pogodę połazić po galerii (rany  - kiedy ja to zrobiłam ostatni raz onegdaj????). I usiadłam na wielgachnym kubku kawy ze Zwierciadłem w dłoni smile Zanim kawę dopiłam - minęły 2 godziny smile Błogie - w harmidrze łażących smile

I tak swoją drogą.... Obok przy stolikach siadały pary.... Ja przeczytałam przez ten czas 3 felietony i 1 wywiad.... Ale zwracałam uwagę na to co się dzieje i czy ludzie ze sobą rozmawiają.... Nie rozmawiają dziewczyny.... Prawie w ogóle, a jeśli już, to na siłę - bo siedzą przy jednym stole... Smutne to było, bo było przypomnieniem smile
Ja tak nie chcę smile
Chcę się czuć swobodnie i nie szukać tematu na siłę, czasem miło jest pomilczeć i cisza nie drażni smile
Mam tyle książek od Happy, że nawet jak miesięcznika nie starczy to i tak będę mogła nawet i 4 godziny posiedzieć obserwując i czytając na przemian plus dwa - trzy łyki kawy smile
I wcale nie twierdzę, że chcę przejśc przez życie sama - ale nie chcę na siłę wymyślać tematów do rozmowy smile

Chyba chcę wrócić do stwierdzenia "powolutku" wink
Bardzo mi ono pasuje - poza moim energetycznym charakterem smile

21 035

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Raki jak wejsc na nowego bloga ?

Beosa jak sie chcesz poprzytulac to pisz "prosto z mostu" smile Przytulimy zawsze smile  Duzy buziak i przytulam od serca smile

Zabka jak Ci tiramisu smakowalo ?

Hm..ciekawe z tym tluszczem bo mi ostatnio lekarka powiedziala, ze nie powinnam jesc masla i wieprzowiny.
Poczytam sobie o tym  smile

Zycze wszystkim spokojnego weekendu smile smile smile

Przede wszystkim to dziś w drodze do domu zastanawiałam się, czemu nie lubię słowa "spokojny" wink Bo dla mnie oznacza nudny i przed TV wink smile
Spokojny smile Powinien dla mnie oznaczać taki jaki lubię smile Że będzie i kąpiel w bąbelkach i tlen i rozmowa i myśl jakaś wink I troska i przytulenie smile
Na razie skojarzenia mam "złe", ale to nie wynika ze mnie, to wynika z czegoś w co się sama na siłę wtłoczyłam. Taka prawda... Curling albo bowling - na siłę, zamiast rozmowy.... Coraz bardziej widzę, że wiedziałam, potrafiłam, ale przez jakieś wrodzone przez dzieciństwo uwarunkowania dałam się zmanipulować... To nie jest czysta manipulacja Happy... Ktoś mnie znał i wykorzystał - nawet nieświadomie dla siebie samego moje czułe punkty. A ja na to pozwoliłam! W imię wyższego dobra - rodziny. Odrabiam pracę domową i cieszę się z niej - bo widzę, co mną na co dzień steruje.

Tiramisu smakowało przewybornie bo nie było mdłe od cukru!!!! smile Właśnie poleciłam psiapsióle na imprezkę rodzinną że jej zrobię mega porcję - bo myśmy z dziećmi wyjadały łyżeczkami z miski smile One bez biszkoptów, bo za gorzkie dla nich były, ale my ze starszą wpałaszowałyśmy całość smile Było miodzio, bo nie przesłodzone smile I potem Niuńka jadła swoje ukochane cappucino i powiedziała, że za słodkie wink A normalne było, jak zwykle, jakie ona lubi smile
Ja bym do tego tiramisu dodała na wierzch wisieńki smile Śłodko kwaśne smile Rewela smile

21 036

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

U mnie też spokojnie. Ciasto upiekłam, zwykłą babkę ale cieszę się, bo przez kilka lat nie miałam piekarnika. Teraz mam swoją własną kuchnię i to drugie ciacho na tym mieszkanku.
Czytam sobie blog Ehdi.
Raki każdej z nas wysłała zaproszenie na mail, dostałaś Happy? Stamtąd możesz przejść na blog, jeśli ci się nie uda podam ci link. Trzeba zaakceptować i stworzyć profil. Kliknęłam jednak dziwne rzeczy mi wyskakują, nie łapię. Może Tobie się uda.

Nie nie dostalam. Wyslij mi smile
Fajnie, ze pieczesz sobie smile

21 037

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Kochane wlazłam na bloga ale nic nie kumam sad. Bloger jest łatwiejszy hmm.

Nadal kiepski net, dopiero pewnie w czwartek mi założą sad. No ale na swoim. W domu mam taki syf, że szok ale nie mam odkurzacza ani mopa. Teraz wyjechałam na weekend ale w sumie jest mi nieźle. Mam gorsze momenty ale całkiem, całkiem jest wink

Kochana - rób wszystko powoli, jak Tobie wygodnie smile Syf? Ale go powoli ogarniesz po swojemu smile Nie śpiesz się, nie ma do czego smile Z pośpiechu jedynie potknięcia a i wielkie tąpnięcia wychodzą wink Powoli smile
Masz teraz czas dla siebie - rozejrzyj się i zmieniaj - codziennie, co drugi dzień, co tydzień - swoje otoczenie na takie, jak Tobie pasuje smile Odkrywaj siebie - z tego syfu i bałaganu wyjdziesz kiedyś cała Ty smile Sama Ty - nie kto inny smile I nie sugeruj się niczym - dla każdego z nas "swojska atmosfera" oznacza coś innego smile

Ja lubię prostotę z elementami romantycznymi - taki rzut czegoś innego w dobrze ułożonym wnętrzu wink Mój obecny pokój, to proste meble (brązowo kremowe), kanciaste, na tle lawendowych ścian. I firanki - (tylko firanki) - taki japoński ogród, ale nie kwiaty wiśni tylko fiolet z kremowym i złotym i odrobinką zieleni smile
Moje firanki i moje przewodniki robią za wszystko wink

Kuchnia.... Faktura frontów - taka stonowana, jakby brązowa, jednak dziwna... To był nowy model, mi się podobał, bo był w mojej kolorystyce, nowoczesny fakturowo, a jednak spokojny. Do tego czarne sprzęty AGD i czarne dodatki. I kawowe pojemniki i serwis do kawy. I zielono złota wenecka roleta wink

Niech najpierw będzie bałagan - a z tego bałaganu stwórz to, w czym czujesz się dobrze smile

Po salonie jeździłam z meblami przez całe macierzyńskie, 9 m-cy - sama smile I zawsze się wszystkim każde ustawienie podobało, ale ja szukałam "swojego" smile
Jak znalazłam swoje ustawienie mebli, to się co inne powaliło wink

21 038

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

U mnie też spokojnie. Ciasto upiekłam, zwykłą babkę ale cieszę się, bo przez kilka lat nie miałam piekarnika. Teraz mam swoją własną kuchnię i to drugie ciacho na tym mieszkanku.
Czytam sobie blog Ehdi.
Raki każdej z nas wysłała zaproszenie na mail, dostałaś Happy? Stamtąd możesz przejść na blog, jeśli ci się nie uda podam ci link. Trzeba zaakceptować i stworzyć profil. Kliknęłam jednak dziwne rzeczy mi wyskakują, nie łapię. Może Tobie się uda.

A może masz jakiś pyszny pomysł na sernik na zimno? Ja nigdy nie popełniłam wink

21 039

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hm...z tego co wiem weszła.  Ja Wam jutro prześle maila z informacją jak to obsługiwać - na pierwszy rzut oka wydaje się trudne, ale jest łatwe.
Blogger ma mniej opcji, a wiecie....ja muszę iść na całość niestety. ..mnie irytował. Na WordPress łatwiej segregowac informacje
Tu jest link do próbnej wersji: ] http://naszakanapa.wordpress.com

Biegam i ciągle coś załatwiam lub odwiedzam przyjaciół - jestem w transie sad

Ten Twój dzień brzmi miło, zabko smile
Beosa naprawdę daj sobie czas na te męskie ramiona.
Jak napisała żabka powolutku.

21 040

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

U mnie też spokojnie. Ciasto upiekłam, zwykłą babkę ale cieszę się, bo przez kilka lat nie miałam piekarnika. Teraz mam swoją własną kuchnię i to drugie ciacho na tym mieszkanku.

Czyli kolejny plus nowego mieszkania smile W ogóle jak się w nim czujesz ?

21 041

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Łasuch ze mnie ale od poniedziałku ograniczam )

Happy nie wiem czy tu mogę, to link do Naszej Kanapy http://naszakanapa.wordpress.com
Zabko mam przepis na przepyszny sernik pieczony. Kiedyś robiłam na zimno ale nie pamiętam proporcji.Wiem że był z sera półtłustego własnoręcznie mielonego (żadnych gotowych) Miał być z galaretką na wierzchu. Polałam galaretkę niezbyt gęsta i wstawiałm do lodówki. galaretka zamiast stężeć na serniku, to ,,wniknęła'' w sernik, wyszedł przepyszny. Potem szukając przepisy natknęłam się właśnie na taki z galaretką zmieszaną z serem.

21 042

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
Liv4 napisał/a:

U mnie też spokojnie. Ciasto upiekłam, zwykłą babkę ale cieszę się, bo przez kilka lat nie miałam piekarnika. Teraz mam swoją własną kuchnię i to drugie ciacho na tym mieszkanku.

Czyli kolejny plus nowego mieszkania smile W ogóle jak się w nim czujesz ?

Bardziej domowo smile przytulniej i bardzo dobrze się śpi.

21 043

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Hm...z tego co wiem weszła.  Ja Wam jutro prześle maila z informacją jak to obsługiwać - na pierwszy rzut oka wydaje się trudne, ale jest łatwe.
Blogger ma mniej opcji, a wiecie....ja muszę iść na całość niestety. ..mnie irytował. Na WordPress łatwiej segregowac informacje
Tu jest link do próbnej wersji: ] http://naszakanapa.wordpress.com

Biegam i ciągle coś załatwiam lub odwiedzam przyjaciół - jestem w transie sad

Ten Twój dzień brzmi miło, zabko smile
Beosa naprawdę daj sobie czas na te męskie ramiona.
Jak napisała żabka powolutku.

Trzeba zdecydowanie mieć świadomość - jeśli to będą męskie ramiona - to na chwilę.... Nic z tego mądrego nie wyniknie...
Polecam "Lęk przed bliskością" od Happy. Nic dodać, niż ująć. Nawet mi głupio, że to mówię, ale.... poświadczam - relacje buduje się dłuuuuuugo! A my wszystkie chciałaybyśmy - już i teraz - chemii. Tylko z niej jedynie niedomagania organizmu wychodzą sad
Ja tam mam mnóstwo czasu przed sobą smile

A jeśli już sex - to sorki, ale nie bądźmy pruderyjne nad miarę (choć nie mówię aktualnie o sobie) - to nie zobowiązanie do bycia z kimś na zawsze, choć "zawsze" można tego kogoś spotkać nawet i 500 km dalej i 15 lat później (a to już ode mnie personalnie wink ).

Był miły Raki - bo sama pod siebie i pod swoje potrzeby go zaplanowałam.... smile W miarę możliwości smile

21 044

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Łasuch ze mnie ale od poniedziałku ograniczam )

Happy nie wiem czy tu mogę, to link do Naszej Kanapy http://naszakanapa.wordpress.com
Zabko mam przepis na przepyszny sernik pieczony. Kiedyś robiłam na zimno ale nie pamiętam proporcji.Wiem że był z sera półtłustego własnoręcznie mielonego (żadnych gotowych) Miał być z galaretką na wierzchu. Polałam galaretkę niezbyt gęsta i wstawiałm do lodówki. galaretka zamiast stężeć na serniku, to ,,wniknęła'' w sernik, wyszedł przepyszny. Potem szukając przepisy natknęłam się właśnie na taki z galaretką zmieszaną z serem.

Wybróbuj, pisz, wklejaj - ja uwielbiam sprawdzone przepisy smile
Wolę takie od tych "suchych" - bez relacji wink
I lubię dostosowywać do siebie - robię coś kilka razy - aż mi podpasuje "słodkość"  - bo z tym mam największy problem, nie znoszę przesłodzonego jedzenia wink Lubię "wytrawne" smile

21 045

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:
raki napisał/a:
Liv4 napisał/a:

U mnie też spokojnie. Ciasto upiekłam, zwykłą babkę ale cieszę się, bo przez kilka lat nie miałam piekarnika. Teraz mam swoją własną kuchnię i to drugie ciacho na tym mieszkanku.

Czyli kolejny plus nowego mieszkania smile W ogóle jak się w nim czujesz ?

Bardziej domowo smile przytulniej i bardzo dobrze się śpi.

Czekam na to samo wrażenie wink smile

Na "moje" smile

21 046

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Kochane wlazłam na bloga ale nic nie kumam sad. Bloger jest łatwiejszy hmm.

Nadal kiepski net, dopiero pewnie w czwartek mi założą sad. No ale na swoim. W domu mam taki syf, że szok ale nie mam odkurzacza ani mopa. Teraz wyjechałam na weekend ale w sumie jest mi nieźle. Mam gorsze momenty ale całkiem, całkiem jest wink

Kochana - rób wszystko powoli, jak Tobie wygodnie smile Syf? Ale go powoli ogarniesz po swojemu smile Nie śpiesz się, nie ma do czego smile Z pośpiechu jedynie potknięcia a i wielkie tąpnięcia wychodzą wink Powoli smile
Masz teraz czas dla siebie - rozejrzyj się i zmieniaj - codziennie, co drugi dzień, co tydzień - swoje otoczenie na takie, jak Tobie pasuje smile Odkrywaj siebie - z tego syfu i bałaganu wyjdziesz kiedyś cała Ty smile Sama Ty - nie kto inny smile I nie sugeruj się niczym - dla każdego z nas "swojska atmosfera" oznacza coś innego smile

Ja lubię prostotę z elementami romantycznymi - taki rzut czegoś innego w dobrze ułożonym wnętrzu wink Mój obecny pokój, to proste meble (brązowo kremowe), kanciaste, na tle lawendowych ścian. I firanki - (tylko firanki) - taki japoński ogród, ale nie kwiaty wiśni tylko fiolet z kremowym i złotym i odrobinką zieleni smile
Moje firanki i moje przewodniki robią za wszystko wink

Kuchnia.... Faktura frontów - taka stonowana, jakby brązowa, jednak dziwna... To był nowy model, mi się podobał, bo był w mojej kolorystyce, nowoczesny fakturowo, a jednak spokojny. Do tego czarne sprzęty AGD i czarne dodatki. I kawowe pojemniki i serwis do kawy. I zielono złota wenecka roleta wink

Niech najpierw będzie bałagan - a z tego bałaganu stwórz to, w czym czujesz się dobrze smile

Po salonie jeździłam z meblami przez całe macierzyńskie, 9 m-cy - sama smile I zawsze się wszystkim każde ustawienie podobało, ale ja szukałam "swojego" smile
Jak znalazłam swoje ustawienie mebli, to się co inne powaliło wink

Brzmi fajnie smile Ja mam skromniutko. Jakoś od zawsze jesli wynajmuję, to mam przeświadczenie że to nie moje, że na chwilę i nie inwestuję w lepsze meble. W moim mieszkaniu byłoby zupełnie inaczej, bardziej stawiałabym na jakość, a tu staram sie by było jak najbardziej domowo i przytulnie ale ..to nie moje. I moja potrzeba kontroli się włącza, bo jak będę musiała się wyprowadzić ( odpukać) to muszę wszystko ogarnąć.

21 047

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Liv4 napisał/a:

Łasuch ze mnie ale od poniedziałku ograniczam )

Happy nie wiem czy tu mogę, to link do Naszej Kanapy http://naszakanapa.wordpress.com
Zabko mam przepis na przepyszny sernik pieczony. Kiedyś robiłam na zimno ale nie pamiętam proporcji.Wiem że był z sera półtłustego własnoręcznie mielonego (żadnych gotowych) Miał być z galaretką na wierzchu. Polałam galaretkę niezbyt gęsta i wstawiałm do lodówki. galaretka zamiast stężeć na serniku, to ,,wniknęła'' w sernik, wyszedł przepyszny. Potem szukając przepisy natknęłam się właśnie na taki z galaretką zmieszaną z serem.

Wybróbuj, pisz, wklejaj - ja uwielbiam sprawdzone przepisy smile
Wolę takie od tych "suchych" - bez relacji wink
I lubię dostosowywać do siebie - robię coś kilka razy - aż mi podpasuje "słodkość"  - bo z tym mam największy problem, nie znoszę przesłodzonego jedzenia wink Lubię "wytrawne" smile

Sernik pieczony wypróbowałam kilka razy, zawsze się udaje i zawsze jest pyszny i nie za słodki. Jako że tez lubię przepisy sprawdzone, to spisałam go z programu Ewa gotuje )
Tez nie przepadam za super słodkimi ciastami. Miałam przepis na 3bit nie słodki i podczas przeprowadzki mi się zawieruszył (jeszcze nie wypróbowany przeze mnie) kiedyś go znajdę )

21 048

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

A jeśli już sex - to sorki, ale nie bądźmy pruderyjne nad miarę (choć nie mówię aktualnie o sobie) - to nie zobowiązanie do bycia z kimś na zawsze, choć "zawsze" można tego kogoś spotkać nawet i 500 km dalej i 15 lat później (a to już ode mnie personalnie )

Seksu to ja miałam po kokardę. smile Codziennie prawie.Bo on musiał. Bo jak będzie starszy to nie będzie mógł....
Więc nie za tym tęsknię i to akurat załatwić no problem,dobrze prawisz Zabko. smile

Mnie się ta samotność w moim Azylu nawet podoba.Pełny luz.Teraz świeci słoneczko.Fajnie jest ,tak spokojnie...
Dobrze chyba że mi się coś marzy. smile Mam jakieś nadzieje i próbuję to wszystko ogarnąć.Wcale się nie spieszę z tym ogarnianiem.Może kolejny dzień podsunie jakieś rozwiązanie. smile
Wczoraj czytałam zwierzenia Marcysi.Szok.Ale takie przykłady są mi potrzebne.Bo my niby wiemy co i jak,ale jak przychodzi co do czego...

"Jak znalazłam swoje ustawienie mebli, to się co inne powaliło"
Oj tak ,skąd ja to znam...Na górze tylko przedpokój do wykończenia,na dole dopiero co urządzona kuchnia,w pokoju nowiuśki regał i ława.......i trza się wynosić.Nawet nie zdążyłam się nacieszyć. sad Cholercia,szlag mnie trafia jak sobie pomyślę.

Już drugą "trójkę" w tej samej kolekturze trafiłam smile .Spróbuję jeszcze raz! Happyfull o voodoo poproszę w tej intencji. smile

Zabko jak tak Ciebie czytam,to widzę niespotykanie ciepłą,zorganizowaną,rodzinną  kobietę. smile Już to ktos pisał... ta atmosfera,ten klimat Twoich relacji z dziećmi...To bije z każdego postu,to się czuje.Zazdroszczę Twoim dzieciom. smile Jesteś Wielka.

21 049 Ostatnio edytowany przez beosa (2013-05-05 09:23:24)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Łasuch ze mnie ale od poniedziałku ograniczam )

Happy nie wiem czy tu mogę, to link do Naszej Kanapy http://naszakanapa.wordpress.com
Zabko mam przepis na przepyszny sernik pieczony. Kiedyś robiłam na zimno ale nie pamiętam proporcji.Wiem że był z sera półtłustego własnoręcznie mielonego (żadnych gotowych) Miał być z galaretką na wierzchu. Polałam galaretkę niezbyt gęsta i wstawiałm do lodówki. galaretka zamiast stężeć na serniku, to ,,wniknęła'' w sernik, wyszedł przepyszny. Potem szukając przepisy natknęłam się właśnie na taki z galaretką zmieszaną z serem.

Dzięki za link. smile
Ja do ciast nie mam "ręki".Zresztą nie piekę zbyt dużo,bo krążę potem wokół piekarnika jak sęp.Nawet zakalce zbyt szybko znikają z blachy.
Jestem taki "ciastowy" potwór. smile

Ech Liv, jak ja Ci zazdroszczę tego mieszkanka...
Wiesz,ja całe życie o tym marzyłam.Że będę planować,urządzać,zmieniać,pomogę dzieciom przy wnukach i będę się starzeć w tych "sprzyjających okolicznościach przyrody" wink
Początek był dobry,z tą różnicą że przepisane na mnie nie znaczyło to samo co moje...Głupio zainwestowałam. sad
Cieszę się,że jesteś zadowolona,że pieczesz,że dobrze śpisz. smile
Miłego dnia!

21 050 Ostatnio edytowany przez raki (2013-05-05 10:05:34)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziś ładna pogoda, a ja zaplanowałam pracę.
Te urządzanie mieszkania to często temat zastępczy - próbujemy stworzyć dom, tylko ze nie od podstaw. Jak się urządzanie kończy, wszystko się sypie.

Liv4 jak wiesz, że to najem na dłużej, można zainwestować.  I w swoim się co parę lat przecież cos zmienia, remontuje.
Ja też oglądam ładne przedmioty do mieszkania.

Co do chemii - ja juz próbowałam i z chemia i bez. Myślę, że nie do końca to jest kłopot.  Chemia powinna być jeśli chcemy wejść w relacje, jak i uczucie.  Z niczego czegoś też nie zrobimy.
Wiesz zabko - seks i owszem, ale my po seksie mamy tendencję angażować się.  To nie jest bezpieczne.  Nawet gdy głowę ustawisz inaczej, to nasze chore emocje zrobią swoje.

Wrzucę Wam-jak się odkopię, fajny przepis na sernik na zimno z jagodami.  Mam go z Wyborczej sprzed wielu lat. Jest naprawdę fajny i delikatny - bo bazą jest poza serem, biura śmietana. Tylko cukru trzeba dać mniej. A jagody można czymś zastąpić.

P.S. Moja teściowa, zawsze mówiła mi, że moje ciasta są za mało słodkie i ich nie jadła.  Ja nie mogłam przełknąć jej - dam cukier, ale jadłam.
Na szczęście mój brat sernik wiedeński to sobie u mnie zamawia i bierze zawsze całą formę - jemu smakuje.

21 051

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Raki jak wejsc na nowego bloga ?

Beosa jak sie chcesz poprzytulac to pisz "prosto z mostu" smile Przytulimy zawsze smile  Duzy buziak i przytulam od serca smile

Zabka jak Ci tiramisu smakowalo ?

Hm..ciekawe z tym tluszczem bo mi ostatnio lekarka powiedziala, ze nie powinnam jesc masla i wieprzowiny.
Poczytam sobie o tym  smile

Zycze wszystkim spokojnego weekendu smile smile smile

Ja to Ci powiem, że zdezorientowana trochę tym tłuszczem jestem, kwestią jego w sensie. Miłego smile

21 052

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Łasuch ze mnie ale od poniedziałku ograniczam )

Happy nie wiem czy tu mogę, to link do Naszej Kanapy http://naszakanapa.wordpress.com
Zabko mam przepis na przepyszny sernik pieczony. Kiedyś robiłam na zimno ale nie pamiętam proporcji.Wiem że był z sera półtłustego własnoręcznie mielonego (żadnych gotowych) Miał być z galaretką na wierzchu. Polałam galaretkę niezbyt gęsta i wstawiałm do lodówki. galaretka zamiast stężeć na serniku, to ,,wniknęła'' w sernik, wyszedł przepyszny. Potem szukając przepisy natknęłam się właśnie na taki z galaretką zmieszaną z serem.

I sama dokonałaś odkrycia.

21 053 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-05-05 11:41:17)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jestem bardzo zajęta, urobiona, zmęczona.
Próbuję nadgonić zaległości w czytaniu forum......i jestem pod wrażeniem smile ! Nie poznaję hm... i Raki. Inaczej brzmicie, inne słowa, myśli, wnioski. Aż z uśmiechem (zadowoleniem) was czytam. No, no ! brawo !
Przywitać się chcę także z nowymi kobietkami. Witajcie smile i  od razu wam powiem, że dobrze trafiłyście i jesteście w dobrych rękach i macie szanse wyjść z toksycznego związku, odnaleźć i pokochać siebie . Dostaniecie tu wsparcie, porady. Dostaniecie też zrozumienie smile.
Jestem zapracowana i zmęczona. Nawet w teatrze ucięłam sobie drzemkę smile. Dobrze, że koleżanka kuksańcami przywoływała mnie do rzeczywistości, bo inaczej cały spektakl bym przespała. Sztuka była ciekawa, ale nie na tyle widocznie by od razu mnie rozbudzić big_smile.
W ogrodzie porządków część dalsza smile. Porządkuję też papierzyska. Sięgnęłam do teczki rozwód. Nadszedł czas by i dokumenty uporządkować. Przejrzałam nasze rozmowy, kilku nawet odsłuchałam. Jedne mnie rozbawiły do łez inne doprowadziły do łez bez śmiechu. Bawiły mnie jego obiecanki, pokrętne i niespójne wypowiedzi. Łzy popłynęły na wspomnienie rodziny, związku. Jeszcze gdzieś głęboko we mnie siedzi mała cząstka chęci tworzenia z nim związku, ale z nim nie zaburzonym ( wiem, że nie jest to możliwe, nie wchodzi w grę). Jeszcze ta tęsknota tli się. Umiem sobie jednak powiedzieć, TO NIE JEST MOŻLIWE, TEGO FAJNEGO CZŁOWIEKA NIE MA, TO TYLKO TWOJA WYOBRAŹNIA, MARZENIA.
Mam sporo refleksji po tym słuchowisku. Dostrzegłam też w swoich słowach, tonie zjadliwość. Rozmowy o pieniądzach - alimentach, długach, z mojej strony były prowadzone zjadliwie, ale szczerze.
Aaaaaaaaaaa nie pisałam o nowych doniesieniach o eksie. Rozstał się z olejnym wspólnikiem/współpracownikiem. Ponoć nawet doszło między nimi do bójki. Dowiedziałam się o tym od osób trzecich a zapytany eks potwierdził rozstanie, zaprzeczył bójce. On z wiekiem (lub pogorszeniem stanu) stał się .....chyba mogę powiedzieć, niebezpieczny. Bójki ? To już kolejna by była.....chciał też kiedyś syna uderzyć.... a i do mnie ręce wyciągał. Nie nie uderzył mnie, ale tylko dlatego, że umiałam go przywołać do porządku. Tak, w ostatnich latach naszego związku, zmienił się i stał się agresywny.
Eks poinformował mnie, że cieszy się z rozstania z Bogdanem, bo ma oszczędności, niższe koszty firmy...a ja pamiętam jak wcze śniej mówił, że współpracuje z nim, bo to daje mu niższe koszta. Tak czy inaczej firma jego kolejny raz przeżywa zmiany. Od naszego rozstania to trzeci raz zaczyna budować firmę od nowa. Biedna ta jego nowa ofiara/partnerka. Tonie już w długach. Kolejne kredyty bierze na siebie. Dobrze, że już nie ja odpowiadam za jego działania smile.
Muszę też pochwalić eksa. Bardzo pomógł synowi. No pierwszy raz zachował się tak, jak powinien zachować się ojciec, kiedy jego dziecko jest w potrzebie.
Zabko przemyślałam twoją sytuację. Jest ciężka, bo masz trójkę małych pociech. My tu wszystkie albo z odchowanymi dziećmi albo bezdzietne. Dodatkowo mieszkasz pod jednym dachem z osobą, którą musisz traktować jak obcą i nie ważne czy to toksyk, czy nie. Wiem, że ja bym nie dała rady....chyba bym  nie udźwignęła. Zmieniłabym się w wiedźmę lub żyła w wiecznym dołku, ale zapewne ta pierwsza opcja byłaby m bliższa ... a może jedno przeplatałoby się z drugim.

21 054

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
zabka-k napisał/a:

A jeśli już sex - to sorki, ale nie bądźmy pruderyjne nad miarę (choć nie mówię aktualnie o sobie) - to nie zobowiązanie do bycia z kimś na zawsze, choć "zawsze" można tego kogoś spotkać nawet i 500 km dalej i 15 lat później (a to już ode mnie personalnie )

Seksu to ja miałam po kokardę. smile Codziennie prawie.Bo on musiał. Bo jak będzie starszy to nie będzie mógł....
Więc nie za tym tęsknię i to akurat załatwić no problem,dobrze prawisz Zabko. smile

Mnie się ta samotność w moim Azylu nawet podoba.Pełny luz.Teraz świeci słoneczko.Fajnie jest ,tak spokojnie...
Dobrze chyba że mi się coś marzy. smile Mam jakieś nadzieje i próbuję to wszystko ogarnąć.Wcale się nie spieszę z tym ogarnianiem.Może kolejny dzień podsunie jakieś rozwiązanie. smile
Wczoraj czytałam zwierzenia Marcysi.Szok.Ale takie przykłady są mi potrzebne.Bo my niby wiemy co i jak,ale jak przychodzi co do czego...

"Jak znalazłam swoje ustawienie mebli, to się co inne powaliło"
Oj tak ,skąd ja to znam...Na górze tylko przedpokój do wykończenia,na dole dopiero co urządzona kuchnia,w pokoju nowiuśki regał i ława.......i trza się wynosić.Nawet nie zdążyłam się nacieszyć. sad Cholercia,szlag mnie trafia jak sobie pomyślę.

Już drugą "trójkę" w tej samej kolekturze trafiłam smile .Spróbuję jeszcze raz! Happyfull o voodoo poproszę w tej intencji. smile

Zabko jak tak Ciebie czytam,to widzę niespotykanie ciepłą,zorganizowaną,rodzinną  kobietę. smile Już to ktos pisał... ta atmosfera,ten klimat Twoich relacji z dziećmi...To bije z każdego postu,to się czuje.Zazdroszczę Twoim dzieciom. smile Jesteś Wielka.

Szczęściara smile

21 055

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czołem Dziewczyny,
w końcu postanowiłam tu napisać. Czytam Was coraz częściej bo właśnie ja chyba mam ten problem, nie wiem sama.  Jak znajdę chwilę czasu i siły to opiszę co i jak. Mój wątek i parę moich wypowiedzi można znaleźć. Na razie nie mam siły na nic. Chcę uciec i tkwię...nie wiem co czuję... .

Pozdrawiam Was serdecznie

21 056

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Hm..ciekawe z tym tluszczem bo mi ostatnio lekarka powiedziala, ze nie powinnam jesc masla i wieprzowiny.
Poczytam sobie o tym  smile

Zycze wszystkim spokojnego weekendu smile smile smile

Ja to Ci powiem, że zdezorientowana trochę tym tłuszczem jestem, kwestią jego w sensie. Miłego smile

Hm..., a nie jest to przypadkiem, filozofia diety Kwaśniewskiego? Bo jeśli tak, to ta dieta nie jest zdrowa w rezultacie, bo wyniszcza inne narządy.

21 057

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Brzmi fajnie smile Ja mam skromniutko. Jakoś od zawsze jesli wynajmuję, to mam przeświadczenie że to nie moje, że na chwilę i nie inwestuję w lepsze meble. W moim mieszkaniu byłoby zupełnie inaczej, bardziej stawiałabym na jakość, a tu staram sie by było jak najbardziej domowo i przytulnie ale ..to nie moje. I moja potrzeba kontroli się włącza, bo jak będę musiała się wyprowadzić ( odpukać) to muszę wszystko ogarnąć.

Liv - uśmiechnę się smile Ja zainwestowałam i co? Mam sobie te fronty wyrwać teraz? wink Ja nie mam nie wiadomo jakich modeli i jak drogich - takie "moje" - chyba nie napisałam o co mi chodzi - jak i w słodkościach wolę wytrawne, tak i wokół siebie lubię prostotę smile

Wiesz i nawet nie lubię bibelotów, dodatków - jakoś tak najwięcej kolorów dają mi zabawki dzieciaków i mi to wystarcza smile Zresztą ja nie lubię sprzątać za bardzo, to wycieranie kurzu z takich rzeczy dość szybko wyprowadza mnie z równowagi smile

21 058

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Seksu to ja miałam po kokardę. smile Codziennie prawie.Bo on musiał. Bo jak będzie starszy to nie będzie mógł....
Więc nie za tym tęsknię i to akurat załatwić no problem,dobrze prawisz Zabko. smile

Mnie się ta samotność w moim Azylu nawet podoba.Pełny luz.Teraz świeci słoneczko.Fajnie jest ,tak spokojnie...
Dobrze chyba że mi się coś marzy. smile Mam jakieś nadzieje i próbuję to wszystko ogarnąć.Wcale się nie spieszę z tym ogarnianiem.Może kolejny dzień podsunie jakieś rozwiązanie. smile
Wczoraj czytałam zwierzenia Marcysi.Szok.Ale takie przykłady są mi potrzebne.Bo my niby wiemy co i jak,ale jak przychodzi co do czego...

"Jak znalazłam swoje ustawienie mebli, to się co inne powaliło"
Oj tak ,skąd ja to znam...Na górze tylko przedpokój do wykończenia,na dole dopiero co urządzona kuchnia,w pokoju nowiuśki regał i ława.......i trza się wynosić.Nawet nie zdążyłam się nacieszyć. sad Cholercia,szlag mnie trafia jak sobie pomyślę.

Już drugą "trójkę" w tej samej kolekturze trafiłam smile .Spróbuję jeszcze raz! Happyfull o voodoo poproszę w tej intencji. smile

Zabko jak tak Ciebie czytam,to widzę niespotykanie ciepłą,zorganizowaną,rodzinną  kobietę. smile Już to ktos pisał... ta atmosfera,ten klimat Twoich relacji z dziećmi...To bije z każdego postu,to się czuje.Zazdroszczę Twoim dzieciom. smile Jesteś Wielka.

Beosa - to ja do voodoo dodam trzymanie kciuków smile Żeby kolejna ława była najbardziej wymarzoną na świecie smile

Jestem - mam 180 cm wink
Zaśmiałam się - jak zawsze, ale coś mi przypomniałaś smile
Kiedy w zeszłym roku wylądowałam na terapii, szlochałam strasznie i wyrzucałam wszystko co tylko wtedy czułam złego na swój temat.... Że jestem zimna, że nieczuła, że egoistka, że nieodpowiedzialna i niekonsekwentna....
I o tym rozmawiałam z terapeutką ostatnio. Tak - pomiędzy innymi pytaniami zapytała mnie czy pamiętam co mówiłam. I co teraz myślę o sobie. Uśmiechnęłam się z przekąsem - jak zawsze kiedy, jestem zła, że muszę powiedzieć głośno, przyznać się do tego, że postępuję na własną szkodę. I odpowiedziałam. Ona później dodała jakoś tak w innej kwestii, że się wystraszyła, że znowu dam się komuś wykorzystać... Dało mi to do myślenia. Ja się tak we wszystko i we wszystkich angażuję. Nie umiem nie być potrzebna... Nie tworzę równorzędnych relacji - bo nie umiem brać albo nie oczekiwać dawania... Jak nie będę chciała :wniknąć" - to nie jest dla mnie relacja... Jakoś tak....

21 059

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Dziś ładna pogoda, a ja zaplanowałam pracę.
Te urządzanie mieszkania to często temat zastępczy - próbujemy stworzyć dom, tylko ze nie od podstaw. Jak się urządzanie kończy, wszystko się sypie.

Liv4 jak wiesz, że to najem na dłużej, można zainwestować.  I w swoim się co parę lat przecież cos zmienia, remontuje.
Ja też oglądam ładne przedmioty do mieszkania.

Co do chemii - ja juz próbowałam i z chemia i bez. Myślę, że nie do końca to jest kłopot.  Chemia powinna być jeśli chcemy wejść w relacje, jak i uczucie.  Z niczego czegoś też nie zrobimy.
Wiesz zabko - seks i owszem, ale my po seksie mamy tendencję angażować się.  To nie jest bezpieczne.  Nawet gdy głowę ustawisz inaczej, to nasze chore emocje zrobią swoje.

Wrzucę Wam-jak się odkopię, fajny przepis na sernik na zimno z jagodami.  Mam go z Wyborczej sprzed wielu lat. Jest naprawdę fajny i delikatny - bo bazą jest poza serem, biura śmietana. Tylko cukru trzeba dać mniej. A jagody można czymś zastąpić.

P.S. Moja teściowa, zawsze mówiła mi, że moje ciasta są za mało słodkie i ich nie jadła.  Ja nie mogłam przełknąć jej - dam cukier, ale jadłam.
Na szczęście mój brat sernik wiedeński to sobie u mnie zamawia i bierze zawsze całą formę - jemu smakuje.

Z urządzaniem to zależy kto na którym etapie wink Ale powiem Ci, że napewno jak będę chciała poznać motylka od pewnych stron, to poproszę, żeby ze mną coś wytapetował  począwszy od wyboru po założenie nowego pstryczka smile
Z seksem - czasem mamy, czasem nie. Cóż, skoro potrafimy zmanipulować i motylka i zamienić go w karalucha, to siebie też potrafimy zmanipulować - tylko to zawsze bokiem wychodzi. Bynajmniej mnie wychodziło smile
Odkopuj smile Uwielbiam jagody smile Poziomki też smile
Pierwsza niby teściowa (bo nie teściowa, bo pierwszego m wychowywała babcia i ona za teściową "robiła") niczego jeść nie chciała, zresztą u wszystkich - mówiąć głośno każdemu i wprost, że ona nie wie, czy ktoś jest czysty i czysto robi a ona się brzydzi.
Druga teściowa traktowała moje jakiekolwiek pobyty w kuchni jako powód do ukrywanej zazdrości, potem się dowiadywałam do sąsiadek, co to ja za głupoty nie wyczyniam i że mi zwykły barszcz chyba obrzydł. W oczy był uśmiech oczywiście.
Chyba najlepiej jak nam samym smakuje - w końcu najlepiej jest być w zgodzie ze sobą smile A inni mają prawo nie chcieć poszerzać horyzontów wink Tylko mogliby to zostawiać dla siebie.

21 060

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Zmieniłabym się w wiedźmę lub żyła w wiecznym dołku, ale zapewne ta pierwsza opcja byłaby m bliższa ... a może jedno przeplatałoby się z drugim.

Do dołków mi nie po drodze, ale okresowo zamieniam się w wiedźmę właśnie. Jak w czwartek i piątek. Ja nie znoszę swojej agresji, choć nie chodzi o bicie, ale czuję jak mną trzęsie z nieopanowanej złości. I wyrzucam z siebie wtedy słowa jak automat, a i tak za chwilkę przychodzi myśl - przecież ta gnida i tak nic nie zrozumie.
Ulżę sobie na moment ale zbyt wiele mi to nie daje.

Więc mnie szczerze mówiąc nawet przez głowę nie przechodzą już od dawna pomysły o możliwości bycia z nim "zdrowym". Ja nie wiem czy on kiedykolwiek zdrowo myślał, raczej to ja dałam się od początku zagarnąć, zauroczyć wizją posiadania rodziny i dogłębnie emocjonalnie wykorzystać.

Posty [ 20 996 do 21 060 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 322 323 324 325 326 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026