netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 816 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 314 315 316 317 318 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 476 do 20 540 z 26 310 ]

20 476

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Raki kochana boli jak sie zegnamy z ostatnia iluzja sad
A myslisz, ze ja dlaczego z ta lista wyskoczylam ? Moj karaluch tez wszystko z lista !!! Myslalas, ze Ty jestes wyjatkiem i on bez listy ? Przeciez Ty to "juz" tylko business dla niego sad
A pytania o osobiste sprawy myslisz, ze go obchodza ? Jego obchodzi aby wyludzic z Ciebie, ze jest Ci zle !!!
Przechodzilam przez to samo i tez zalilam sie tak jak Ty, ale moja kolezanka (teraz ex), ktora jest mistrzynia manipulacji, wytlumaczyla mi to. Wyciagnac od Ciebie, ze jest Ci zle, aby sie Twoim cierpieniem nasycic i nasycic sie, ze cierpisz przez niego.
Czyli jest jeszcze wazny dla Ciebie !!!
Boze ja nawet wtedy nie mialm pojecia, ze istnieje cos takiego jak manipulacja? Moja ex kolezanka mi wyjasnila, ze moj karaluch to super inteligentny manipulator sad
Ja sie jej spytalam skad ona to wie, a ona mi powiedziala, ze ona tez tak umie manipulowac sad (czerwona lampka mi sie zapalila).
A na pytanie jak sie tego mozna nauczyc, powiedziala mi, ze "Z tym sie rodzisz" i usmiechnela sie z duma !!!
Ja sie z tym nie urodzilam i dlatego musialam sie na wlasnej skorze przekonac co to manipulacja sad
No coz teraz wiem, ale czy zawsze ?
Od ex kolezanki ucieklam jakis czas pozniej i uslyszalam, ze jestem niewdzieczna egoistka !!!

Ja mu na owe osobiste pytania odpowiedziałam, ze są głupie i nie powinno to interesować, to stwierdził, że przecież on się będzie martwił i już go olałam. Matko, co za palant.
Ja nie wiem, co on tam myśli i chce - to bezmózgowiec jest.
Tylko czemu ja sobie nie zatytułowałam mojej kartki LIKWIDACJA KARALUCHA ???!!! (wiem, że u nas a u nich to nieco inne znaczenie, ale jestem przedmiotem).

Happyfull, ale oni to tak naprawdę z pełną premedytacją robią? Ja po prostu nie ogarniam. Cały czas jeszcze myślę, że to jest jakaś nienaprawialna dysfunkcja lub niedomaganie.

20 477

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

a ja niestety "urodziłam" się z manipulacją, a raczej dostałam jej szkołę w okresie dzieciństwa. Mogłabym teraz od razu doktorat dostać z manipulacji jeśli nie więcej hmm. No a najgorsze jest, że ona tak we mnie wrosła, że ciezko to czasem ogarnąć "czasem nie czuję jak manipuluję" wink. Teraz jest mi łatwiej ale powiem wam, że czasami się gubię, czy jeszcze manipuluję w danej sytuacji, czy już nie sad.

Tylko cała ta wiedza odnośnie manipulacji w żaden sposób nie wpływa na moją odporność na manipulacje.

20 478

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Raki, czasem łza jest najlepszym rozwiązaniem na wyładowanie emocji. Jak każdy normalny człowiek masz prawo czuć i żal i rozczarowanie. To ludzkie. To zdrowe. Ale fakt - popłakać też trzeba mieć gdzie, niekoniecznie na środku miasta smile

Wyzwoliłaś się sama smile Siebie doceń smile

Wiesz co... Tak sie zastanawiałam, dlaczego karaluchy do Ciebie lgną....
Wiesz co widzę w Twoich oczach? Łagodność, szczerość, świeżość, naturalność.
Może to złudzenie. Ale jeśli potencjalny karaluch tak też Cię odbiera, to stanowisz dla niego bardzo atrakcyjny cel.
Wracamy do kwestii - jak szybko rozpoznać karalucha i uciec, zanim on opracuje i wdroży strategię.....

Ja tam w ogóle wyglądam jak nie ja smile

Ale oni chyba chcą jakiegoś zbawienia.
Gdzieś wczoraj czytałam jakieś ponad 500 stron wcześniej o chemii. Czemu my taką chemię to tylko z nimi. I dziś się też przestraszyłam, bo trzymam się od niego w odległości metra (to wyjątkowo dla niego uciążliwe, bo oni to na siebie wchodzą), ale wchodząc do banku musiałam "zamknąć się" z nim w tym wykrywaczu metali, i matko - cała chemia we mnie i hormony dostały furii. To musi być wyjątkowo podły szajs, że tak na mnie działa.

20 479 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-25 15:08:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Raki a co chcesz uslyszec ?...
Tak z premedytacja Raki !!! A co za roznica czy dysfunkcja czy sraczka ? Inaczej nie potrafia i mowia tez o tym wprost ale my nie sluchamy albo nie bierzemy na serio. Bo my to kupe gowna na pachnacego tulipana chcemy przerobic smile A kupa gowna jest tylko kupa gowna. Karaluch nie jest motylkiem. Nie ma prawdziwego zycia w falszywym. Siebie tez nie mozna oszukac !!!

***************************************************************
A my glupie do ostatniej iluzji glupie !!!

20 480

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Roześmiałam się szczerze. No niby wiem Happyfull, ale sorry jeszcze nie ogarniam. Już kupę rzeczy ogarniam, ale nie to.
Gdzieś czytałam, że jakiś facet na rozwodzie nie godził się na rozwód i machał sądowi papierkami od psychologa, że jest seksoholik, czyli niewinny, a żona go nie chce w chorobie wspomagać. To jest chyba jednak Happyfull świadoma choroba psychiczna tego g....

20 481

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

.....i matko - cała chemia we mnie i hormony dostały furii. To musi być wyjątkowo podły szajs, że tak na mnie działa.

Wiesz, jak się nadodaje sztuczności, przeciwutleniaczy, konserwantów, ulepszaczy i wspomagaczy smaku/zapachu, w dodatku zrobi z tego koncentrat, to w rezultacie głaz by jedynie nie zareagował wink Ale że to szajs, to wie większość społeczeństwa, bo "eco" się propaguje od lat...

Ja wiem, ja będę "eco" się stawać może? wink


Ja nie wiem, jak wspomnę Happy...
Te robale chyba na te oczy się tak reagują.....? wink

Muszę do domu, bo wymiękam od liczenia i analizowania treści i zasad sad Wiosna za oknem a ja upaprana po łokcie w stosie dokumentów sad Musze rekomendację napisać na maks 2 slajdy a jakoś powera do treściwego wyrażania własnych opinii nie mogę się doszukać.....

20 482 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-25 16:17:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Roześmiałam się szczerze. No niby wiem Happyfull, ale sorry jeszcze nie ogarniam. Już kupę rzeczy ogarniam, ale nie to.
Gdzieś czytałam, że jakiś facet na rozwodzie nie godził się na rozwód i machał sądowi papierkami od psychologa, że jest seksoholik, czyli niewinny, a żona go nie chce w chorobie wspomagać. To jest chyba jednak Happyfull świadoma choroba psychiczna tego g....

Raki a czego Ty nie ogarniasz ? Ogarniasz tylko zaprzeczasz tongue Tu nie ma rozumiec tylko akceptowac i tyle tongue
Narcyzm to nie choroba psychiczna tylko zaburzenie osobowosci tak samo jak KKZB sad Moza terapeutowac ale nie trzeba tongue
Zalezy od bolu zaburzonej /onego sad
Zreszta zaden "normalny" terapeta nie bedzie babral sie z terapia narcysty, bo wie ze szanse sa znikome i min.5-6 lat potrzeba na efekty sad
Zreszta po co my piszemy o karaluchach !!! Ja juz sie nakrecilam i dobrze mi z tym nie jest sad Chyba po Maji jestem druga, ktora przeczytala wszystko o narcystach po polsku i niemiecku sad
Nie ma czym sie chwalic tongue Gdybym ta sama energie i zapal wlozyla w nauke chinskiego to napewno bylabym juz na poziomie chinskiej matury  tongue
Motyla noga trzeba tego bloga robic a nie narzekac dlaczego karaluch karaluch tongue !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
No to jak sie bedzie ten blog nazywal ?

20 483 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-25 16:31:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Ja nie wiem, jak wspomnę Happy...
Te robale chyba na te oczy się tak reagują.....? wink

Zabka a Ty dzisiaj o oczach ??? Toz tutaj caly czas walkujemy, ze robale na glupote nasza leca tongue Latwe kaski jestesmy sad
Przeciez czytalas lekture i co tam pisza ? smile

20 484

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

No i do tego ta chemia! Jakaż to była chemia! A ja właśnie wtedy powinnam była sobie powiedzieć ? im więcej chemii tym większe zagrożenie. Jak się ma chorą chemię, to ona cię ciągnie do drugiej chorej chemii. Wylecz się, dziewczyno, odtruj swoją chemię a dopiero potem wyjdź na polowanie. Jednak stało się.

Co do chemii, ale gdzieś był jeszcze lepszy wpis zazdrości - o emocjach (czyli tez chemii).

20 485

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
raki napisał/a:

Matko! Stałam się jedną z jego karetek papieru o tytule: LIQUIDACIÓN KALA - a tam wszystko w punkcikach - sprawy formalne, prywatne i odkreśla. Nic złego, ja też miałam listę, ale on takie robi we wszystkich sprawach zawodowych. No koszmar jakiś. I jeszcze w ogóle nie pamiętał, co na niej ma. On bez list, nic nie wie.
Mam dość. Oparłam się wszelkim pytaniom osobistym, on nadal nic nie kuma, nigdy nie skuma. Ponoć ci guuuupi mają łatwiej.
Dziękuję wszechświatowi, że mnie wyzwolił.
Najprawdopodobniej widziałam go dziś ostatni raz w życiu  i już nigdy więcej, nawet się nie pożegnałam. Nie chciałam.
Niestety potem łzy mi poleciały za rogiem, i biegłam na wariata do domu. Jeszcze się nie poryczałam (dopadła mnie praca i telefony), ale mam je gdzieś w płucach, ale do oczu nie dochodzą, bo czuję, że zatrzymują się gardle.

****

Ehdi ja wierzę, że się wyprowadzasz i cieszę się bardzo. W końcu jakiś ruch do przodu.

Raki, czasem łza jest najlepszym rozwiązaniem na wyładowanie emocji. Jak każdy normalny człowiek masz prawo czuć i żal i rozczarowanie. To ludzkie. To zdrowe. Ale fakt - popłakać też trzeba mieć gdzie, niekoniecznie na środku miasta smile

Wyzwoliłaś się sama smile Siebie doceń smile

Wiesz co... Tak sie zastanawiałam, dlaczego karaluchy do Ciebie lgną....
Wiesz co widzę w Twoich oczach? Łagodność, szczerość, świeżość, naturalność.
Może to złudzenie. Ale jeśli potencjalny karaluch tak też Cię odbiera, to stanowisz dla niego bardzo atrakcyjny cel.
Wracamy do kwestii - jak szybko rozpoznać karalucha i uciec, zanim on opracuje i wdroży strategię.....

Można sobie w środku miasta i w tramwaju, w autobusie, jeśli akurat ma się ochotę

20 486

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

a ja niestety "urodziłam" się z manipulacją, a raczej dostałam jej szkołę w okresie dzieciństwa. Mogłabym teraz od razu doktorat dostać z manipulacji jeśli nie więcej hmm. No a najgorsze jest, że ona tak we mnie wrosła, że ciezko to czasem ogarnąć "czasem nie czuję jak manipuluję" wink. Teraz jest mi łatwiej ale powiem wam, że czasami się gubię, czy jeszcze manipuluję w danej sytuacji, czy już nie sad.

Tylko cała ta wiedza odnośnie manipulacji w żaden sposób nie wpływa na moją odporność na manipulacje.

Czekaj, czekaj. Skoro masz taką wiedzę i umiejętności to dlaczego nie zmanipulujesz manipulanta?

20 487

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

a ja do swojego męża w ogóle chemii nie mam już .... żadnej absolutnie ....

20 488 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-04-25 16:47:55)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kurna Happy, pupę przetrzepię za te karaluchy:P

Środek na insekty, a jak chemia bierze to domestos, na chwilę robala przytępi.

20 489

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A motylkowe show?

20 490 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-25 17:19:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Kurna Happy, pupę przetrzepię za te karaluchy tongue

Środek na insekty, a jak chemia bierze to domestos, na chwilę robala przytępi.

No to trzep Hm..nalezy mi sie tongue

Tak jeszcze wracajac ostani raz do robactwa tongue Gryza was komary ? Bo mnie pozeraja sad Jak bylam z karaluchami to komary gryzly tylko mnie ich nie sad Zbieg okolicznosci ?

A moze tak po prostu: Teraz bedzie o motylkach smile Co wy na to ?

20 491

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Też tak miałam sad Mnie to nawet raz pogryzły pchły, czy coś takiego i byłam calutka w bomblach, twarz, nogi, szyja, stopy (w butach się nie mieściły), bo jeszcze się okazało, że mam uczulenie. O to g... karaluchowe miało dwa ukąszenia (a ja z 200!!!), ale jaki on był wtedy mężny, opiekuńczy i z dupy zbity.

Słuchajcie - z karaluchami to jest trudna sprawa, bo miałam teraz w domu - pomijam koszt, ale takie tępienie to trwa z 3 miesiące, Pan dwa razy musi przyjść, milion specyfików porozpylać, posmarować, porozlewać, a to świństwo i tak zdycha powoli...minimum kolejny miesiąc.

20 492 Ostatnio edytowany przez raki (2013-04-25 18:56:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Z drugiej strony Happy my się wciąż uczymy dostrzegać, ogołacać ze złudzeń i iluzji, nazywać sprawy po imieniu i uczyć bronić przed szajstwem. Stąd karaluchowe pogawędki.

Przecież ja wciąż odkrywam nowe objawy uzależnienia kkzb, których nie widziałam np. to, że on mnie tresował, a mnie się zdawało, że nie: a mówisz za szybko, a machasz za mało, a czemu nie zapytasz, skoro nie rozumiesz, a zrób tak, a nie tak, a mnie stresujesz, a .... tresowany piesek - ja.
(były mąż też mnie tresował-ciut jawniej)

___________

Przed chwilą padłam i jestem ledwo żywa (dziś miałam trochę 6kę smile  Chyba z nadmiaru emocyji, czy czegoś. A miałam jeszcze sesję (w końcu byłam nie zmieniłam terapeutki - postanowiłam to zrobić już w pl, po spotkaniach na żywo). Zastanawiam się nad tym co prowadzi w Krakowie Herzykowa. Próbowała któraś?
Ja widzę, że grupa - Wy dajecie mi niesamowicie dużo, zrobiłam milowe kroki (też się na sesyji dowiedziałam) przede wszystkim w myśleniu i świadomości. I tu jest w ogóle mnóstwo pozytywu. I czytanie historii ludzkich - na forum i blogach jest milion razy lepsze niż książek profesjonalistów. Tu widać wszystko jak na dłoni - a przede wszystkim siebie w innej kobiecie. I tej kobiecie mówisz - ratuj, zwiewaj, nie widzisz co robisz. A sama robisz to samo i sobie mówisz stój smile To jak przeglądanie się w lustrze.

A na sesyji wyszły inne moje "niedomagania" jeszcze i rzeczy których się nie naumiałam, bo se w dzieciństwie na wagary poszłam wink I znowu smutek, bo kolejna rzecz do naprawy. Ale ponoć to jest do zrobienia HAHA

20 493

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wokół karaluchów kreci się świat. Nawet jeśli o nich głośno nie mówimy, to wciąż nimi żyjemy. Karaluchy widzę wszędzie. Mam alergię. Mam dość!

20 494

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja też onych wszędzie widzę. Ale to dobrze, bo mamy już radary, tylko wcześniej była brak świadomości, że owi to karaluchy.

20 495

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moje radary wykazują wzmożoną aktywność, a ja pragnę czegoś zdrowego. Wiosna, może jakiś kolorowy motyl w końcu. Dzieciaki dorastają, znikają na dłużej,a ja się ukryłam za nimi. Na nich przelałam. To mam. Syn szkoda gadać. Córka jeszcze nadal przylepa choć już z fochami.

20 496 Ostatnio edytowany przez raki (2013-04-25 20:02:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cały czas sobie obiecuję, że przeczytam ten wątek, jednak ilość tekstu mnie przeraża. Dobrze, wiem, że mam kłopot z budowaniem prawidłowych relacji.
Najgorsze jest to, że mój dziesięcioletni [powinno być ponad siedmioletni] związek, w którym było spokojnie i stabilnie, po prostu rozwaliłam z pełną premedytacją. Dzisiaj już nie wiem, czy on był dobry, czy nie, czy związek powinien w ten sposób wyglądać? A jak nie w tak, to jak? I czy mój obecny,  którym jest we mnie sam strach obecnie o to, czy przetrwa, czy jestem kochana, co jest a co nie moim urojeniem. W owym strachu panikuję i boję się, że zniszczę, to co dla mnie cenne.
Mętlik mam już zupełny.

To powyżej napisałam ja osobiście, w tym o to wątku na jakiejś 40 stronie pod innym nickiem, nawet nie pamiętałam, że takiego nicka mam. Napisałam w marcu 2011r.!!! Dwa lata zajęło mi rozgryzienie siebie, bo wtedy nie wiedziałam nic.
Mój stabilny związek z byłym mężem - z siniakami na ciele (które mi się robiły, bo miałam tendencję tongue) Ja dopiero teraz odkrywam, co mi się działo i na co pozwalałam, na czym polega życie.

****

Liv, ja jeszcze nie mam pojęcia jak motyli szukać, ale patrz tam, gdzie nie widać, gdzie się od razu w oczy nie rzuca. A może gdzieś się zapiszesz na jakiś ciekawy kurs, wtedy ma się okazje poznać nowych ludzi.

20 497

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Kurna Happy, pupę przetrzepię za te karaluchy tongue

Środek na insekty, a jak chemia bierze to domestos, na chwilę robala przytępi.

No to trzep Hm..nalezy mi sie tongue

Tak jeszcze wracajac ostani raz do robactwa tongue Gryza was komary ? Bo mnie pozeraja sad Jak bylam z karaluchami to komary gryzly tylko mnie ich nie sad Zbieg okolicznosci ?

A moze tak po prostu: Teraz bedzie o motylkach smile Co wy na to ?

A my na to jak na lato:)

20 498

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Cały czas sobie obiecuję, że przeczytam ten wątek, jednak ilość tekstu mnie przeraża. Dobrze, wiem, że mam kłopot z budowaniem prawidłowych relacji.
Najgorsze jest to, że mój dziesięcioletni [powinno być ponad siedmioletni] związek, w którym było spokojnie i stabilnie, po prostu rozwaliłam z pełną premedytacją. Dzisiaj już nie wiem, czy on był dobry, czy nie, czy związek powinien w ten sposób wyglądać? A jak nie w tak, to jak? I czy mój obecny,  którym jest we mnie sam strach obecnie o to, czy przetrwa, czy jestem kochana, co jest a co nie moim urojeniem. W owym strachu panikuję i boję się, że zniszczę, to co dla mnie cenne.
Mętlik mam już zupełny.

To powyżej napisałam ja osobiście, w tym o to wątku na jakiejś 40 stronie pod innym nickiem, nawet nie pamiętałam, że takiego nicka mam. Napisałam w marcu 2011r.!!! Dwa lata zajęło mi rozgryzienie siebie, bo wtedy nie wiedziałam nic.
Mój stabilny związek z byłym mężem - z siniakami na ciele (które mi się robiły, bo miałam tendencję tongue) Ja dopiero teraz odkrywam, co mi się działo i na co pozwalałam, na czym polega życie.

****

Liv, ja jeszcze nie mam pojęcia jak motyli szukać, ale patrz tam, gdzie nie widać, gdzie się od razu w oczy nie rzuca. A może gdzieś się zapiszesz na jakiś ciekawy kurs, wtedy ma się okazje poznać nowych ludzi.

Trzeba sobie siatkę taką specjalną  zorganizować big_smile

20 499

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Moje radary wykazują wzmożoną aktywność, a ja pragnę czegoś zdrowego. Wiosna, może jakiś kolorowy motyl w końcu. Dzieciaki dorastają, znikają na dłużej,a ja się ukryłam za nimi. Na nich przelałam. To mam. Syn szkoda gadać. Córka jeszcze nadal przylepa choć już z fochami.

Tak dodając.  Psychofaga nie zawsze poznasz z kilometra. Rzecz w tym byś powiedziała nie, jak Ci podpowie intuicja, że to nie ten.
Trzeba porzebierać pierwej w chlopcach trochę i porzucic mit, ze grzecznej dziwczynce yo jue wypada.

20 500

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No Raki intuicji trzeba sie sluchac smile Czyli jak chemia sie wlacza to uciekac tongue

20 501

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy smile
Ma taki ból całego ciała, kości, mięśni itp, jakby to najgorsza grypa. brr. To ta chemia właśnie smile
Jutro muszę dać z siebie wszystko przy pakowaniu.

I potem w stronę życia smile

20 502

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Ja nie wiem, jak wspomnę Happy...
Te robale chyba na te oczy się tak reagują.....? wink

Zabka a Ty dzisiaj o oczach ??? Toz tutaj caly czas walkujemy, ze robale na glupote nasza leca tongue Latwe kaski jestesmy sad
Przeciez czytalas lekture i co tam pisza ? smile

Aj, bo Ty zawsze dosłownie a ja uśmieszkami smile smile smile
Nie, bo szczerze, to zaczynam widzieć coś, co "wizualnie" jest jednakowe w nas smile Nie bardzo wiem jak to ująć, jakoś tak - szczerość i zapał w oczach? Entuzjazm? Nie wiem..... Muszę się przyjrzeć, bo wynik może być znamienny dla szybkiego odsiewu smile

20 503

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja żabkę poprę, że to musi u nas być widać tak już na start smile może właśnie w oczach - jeśli tak to jedyne pierwsze i ostatnie spojrzenie karalucha tongue
możliwe, że to coś to ta guuupota

20 504

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

a ja niestety "urodziłam" się z manipulacją, a raczej dostałam jej szkołę w okresie dzieciństwa. Mogłabym teraz od razu doktorat dostać z manipulacji jeśli nie więcej hmm. No a najgorsze jest, że ona tak we mnie wrosła, że ciezko to czasem ogarnąć "czasem nie czuję jak manipuluję" wink. Teraz jest mi łatwiej ale powiem wam, że czasami się gubię, czy jeszcze manipuluję w danej sytuacji, czy już nie sad.

Tylko cała ta wiedza odnośnie manipulacji w żaden sposób nie wpływa na moją odporność na manipulacje.

A ja kochanie z nie do końca fizycznej przemocy sad
I wciąż nie wyciągnęłam wniosków tylko daję się złapać na bardziej perfidny szantaż emocjonalny.
Im dalej tym forma szantażu coraz gorsza.

20 505

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Można sobie w środku miasta i w tramwaju, w autobusie, jeśli akurat ma się ochotę

A ja wolę w bardziej przyjaznym środowisku wink Takim eco smile
Bo z tych łez wylanych w ZKM codziennie niewiele wyszło.... Jak widzisz. Po mnie oczywiście.

20 506

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Kurna Happy, pupę przetrzepię za te karaluchy tongue

Środek na insekty, a jak chemia bierze to domestos, na chwilę robala przytępi.

No to trzep Hm..nalezy mi sie tongue

Tak jeszcze wracajac ostani raz do robactwa tongue Gryza was komary ? Bo mnie pozeraja sad Jak bylam z karaluchami to komary gryzly tylko mnie ich nie sad Zbieg okolicznosci ?

A moze tak po prostu: Teraz bedzie o motylkach smile Co wy na to ?

Średnio mnie gryzą... wink Ale ja to wytrwała w nieczuciu jestem, to nie ma co się odnosić do moich bąbli, może za jakiś czas zaczną mi kurnia doskwierać wink
Za to mojego karalucha na objeździe rodziny z zaproszeniami na ślub - do obrzęku smile
Znaczy robal robala nie trawi? wink
Prawidłowo smile

20 507

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Z drugiej strony Happy my się wciąż uczymy dostrzegać, ogołacać ze złudzeń i iluzji, nazywać sprawy po imieniu i uczyć bronić przed szajstwem. Stąd karaluchowe pogawędki.

Przecież ja wciąż odkrywam nowe objawy uzależnienia kkzb, których nie widziałam np. to, że on mnie tresował, a mnie się zdawało, że nie: a mówisz za szybko, a machasz za mało, a czemu nie zapytasz, skoro nie rozumiesz, a zrób tak, a nie tak, a mnie stresujesz, a .... tresowany piesek - ja.
(były mąż też mnie tresował-ciut jawniej)

___________

Przed chwilą padłam i jestem ledwo żywa (dziś miałam trochę 6kę smile  Chyba z nadmiaru emocyji, czy czegoś. A miałam jeszcze sesję (w końcu byłam nie zmieniłam terapeutki - postanowiłam to zrobić już w pl, po spotkaniach na żywo). Zastanawiam się nad tym co prowadzi w Krakowie Herzykowa. Próbowała któraś?
Ja widzę, że grupa - Wy dajecie mi niesamowicie dużo, zrobiłam milowe kroki (też się na sesyji dowiedziałam) przede wszystkim w myśleniu i świadomości. I tu jest w ogóle mnóstwo pozytywu. I czytanie historii ludzkich - na forum i blogach jest milion razy lepsze niż książek profesjonalistów. Tu widać wszystko jak na dłoni - a przede wszystkim siebie w innej kobiecie. I tej kobiecie mówisz - ratuj, zwiewaj, nie widzisz co robisz. A sama robisz to samo i sobie mówisz stój smile To jak przeglądanie się w lustrze.

A na sesyji wyszły inne moje "niedomagania" jeszcze i rzeczy których się nie naumiałam, bo se w dzieciństwie na wagary poszłam wink I znowu smutek, bo kolejna rzecz do naprawy. Ale ponoć to jest do zrobienia HAHA

Jest Raki smile
Tylko słuchacz, odczuwać, czytać ze zrozumieniem i  nie dać się zatupać słoniom, i nie twierdzić że jak przestaną tupać, to już po prostu dłuuuuuga prosta smile
To że będziesz miała własne coś w KRK, że masz podstawę - pracę i masz chęci - to już wszystko. Bo to nie wszystko - jak po mnie widać wink

Dlatego jakiś czas temu zrobiłam sobioe rachunek sumienia wink Czytam różne "rzeczy" - aż do przesady. Z pewnych zainicjowanych przeze mnie samą dla siebie kontaktów nie wyjdę, nie zamknę ich, nie odtrącę, nie zapomnę, nie oślepnę.
Jak się potknę - to nie rezygnując, w końcu zauważę potknięcie.

Taki autotrening.

No cóż - do końca życia.
Ale za siebie jestem w stanie odpowiadać smile

20 508

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Wokół karaluchów kreci się świat. Nawet jeśli o nich głośno nie mówimy, to wciąż nimi żyjemy. Karaluchy widzę wszędzie. Mam alergię. Mam dość!

I?

20 509

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Liv4 napisał/a:

Wokół karaluchów kreci się świat. Nawet jeśli o nich głośno nie mówimy, to wciąż nimi żyjemy. Karaluchy widzę wszędzie. Mam alergię. Mam dość!

I?

i...Liv ma dola sad Jaki numer Liv ? 10 blisko PMS i pelnia ksiezyca tongue Dzisiaj to tylko wilkolakow wygladac tongue Mnie tez nosi sad
W tamtym miesiacu pms nie bylo to teraz dopiero bedzie tongue

20 510

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Moje radary wykazują wzmożoną aktywność, a ja pragnę czegoś zdrowego. Wiosna, może jakiś kolorowy motyl w końcu. Dzieciaki dorastają, znikają na dłużej,a ja się ukryłam za nimi. Na nich przelałam. To mam. Syn szkoda gadać. Córka jeszcze nadal przylepa choć już z fochami.

A ja te rzadkie wolne czasy przeznaczam na maseczkę, kąpiel w pianie, spanie i np. czytanie, spacerowanie. Nie tyle widziałam karaluchy co ich jednocześnie szukałam i intuicyjnie nie chciałam zrobić w kierunku nich kroku. Obserowowałam swoje reakcje. Są głupie, przeinaczone z dorabianiem scenariuszy i ideologii.

Moje córki mają własne życie - na miarę ich wieku. Ja mam swoje.
Nie szukam związków. Nie są mi w ogóle potrzebne, żebym żyła.
Na razie wręcz nie chcę, bo wiem, że jestem jeszcze jak szczeniaczek - ślepa i głucha.
Mało mam problemów? Karaluch mnie z nich nie wybawi smile

Żadnej z Was nie wybawi z Waszych własnych zwątpień i trudności ktokolwiek poza Wami samymi, jeśli będziecie tego chciały.
Na razie mam zwątpienia i trudności i sprawy do załatwienia. Wolałabym się nie rozpraszać wink

20 511

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Cały czas sobie obiecuję, że przeczytam ten wątek, jednak ilość tekstu mnie przeraża. Dobrze, wiem, że mam kłopot z budowaniem prawidłowych relacji.
Najgorsze jest to, że mój dziesięcioletni [powinno być ponad siedmioletni] związek, w którym było spokojnie i stabilnie, po prostu rozwaliłam z pełną premedytacją. Dzisiaj już nie wiem, czy on był dobry, czy nie, czy związek powinien w ten sposób wyglądać? A jak nie w tak, to jak? I czy mój obecny,  którym jest we mnie sam strach obecnie o to, czy przetrwa, czy jestem kochana, co jest a co nie moim urojeniem. W owym strachu panikuję i boję się, że zniszczę, to co dla mnie cenne.
Mętlik mam już zupełny.

To powyżej napisałam ja osobiście, w tym o to wątku na jakiejś 40 stronie pod innym nickiem, nawet nie pamiętałam, że takiego nicka mam. Napisałam w marcu 2011r.!!! Dwa lata zajęło mi rozgryzienie siebie, bo wtedy nie wiedziałam nic.
Mój stabilny związek z byłym mężem - z siniakami na ciele (które mi się robiły, bo miałam tendencję tongue) Ja dopiero teraz odkrywam, co mi się działo i na co pozwalałam, na czym polega życie.

****

Liv, ja jeszcze nie mam pojęcia jak motyli szukać, ale patrz tam, gdzie nie widać, gdzie się od razu w oczy nie rzuca. A może gdzieś się zapiszesz na jakiś ciekawy kurs, wtedy ma się okazje poznać nowych ludzi.

Noooo, Raki  - niezła premedytacja, by samej sobie pokazać swoje zapętlenie.... Oj, powiem Ci naprawdę lubimy wyrzucać w mroki niepamięci....

20 512

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Ja żabkę poprę, że to musi u nas być widać tak już na start smile może właśnie w oczach - jeśli tak to jedyne pierwsze i ostatnie spojrzenie karalucha tongue
możliwe, że to coś to ta guuupota

Otwartość na wszystko.... Empatia ponad miarę... Dziecięca naiwność?
Nie wiem - ja widzę dość specyficzny "błysk w oczach"... Taki ciut podobny...
Poza Hm, bo ona kiedyś miała jedynie smutek w oczach sad A jest inna...
Ale ja sobie przez bardzo dłuuuuuugi czas nie pozwoliłam zrobić zdjęcia....
Bo co było by widać w oczach?


Noooo, dziewczyny, zrobiłyście sobie kiedyś sesję oglądania własnych zdjęc w róznych momentach życia? Z przypomnieniem, co się w danym momencie działo, że widzisz siebie taką jaką widzisz?

?

20 513

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Liv4 napisał/a:

Wokół karaluchów kreci się świat. Nawet jeśli o nich głośno nie mówimy, to wciąż nimi żyjemy. Karaluchy widzę wszędzie. Mam alergię. Mam dość!

I?

i...Liv ma dola sad Jaki numer Liv ? 10 blisko PMS i pelnia ksiezyca tongue Dzisiaj to tylko wilkolakow wygladac tongue Mnie tez nosi sad
W tamtym miesiacu pms nie bylo to teraz dopiero bedzie tongue

Ja też mam PMS ale ilości magnezu pomagają, pomaga tlen, promienie słońca, codzienne spacery i pozytywne podejście oraz szczerość do bólu, że ja też popełniam błędy - i przepraszam za nie.
Za te za które nie da się przeprosić (bo to nie jedyne rozwiązanie) - pomęczyć się by wybrnąć. Jakoś to - odpowiedzialność? wink
Pewnie, z przyjemnością poczułabym się słaba smile
Za tydzień, bo będę mieć wolny weekend smile

Domestosy, Raidy i inne sole kaustyczne w użyciu wink Obym środków nie zmieniła wink wink wink

20 514

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Można sobie w środku miasta i w tramwaju, w autobusie, jeśli akurat ma się ochotę

A ja wolę w bardziej przyjaznym środowisku wink Takim eco smile
Bo z tych łez wylanych w ZKM codziennie niewiele wyszło.... Jak widzisz. Po mnie oczywiście.

Mnie kiedyś w autobusie złapało. Nic nie poradzi:)

20 515

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Kurna Happy, pupę przetrzepię za te karaluchy tongue

Środek na insekty, a jak chemia bierze to domestos, na chwilę robala przytępi.

No to trzep Hm..nalezy mi sie tongue

Tak jeszcze wracajac ostani raz do robactwa tongue Gryza was komary ? Bo mnie pozeraja sad Jak bylam z karaluchami to komary gryzly tylko mnie ich nie sad Zbieg okolicznosci ?

A moze tak po prostu: Teraz bedzie o motylkach smile Co wy na to ?

Średnio mnie gryzą... wink Ale ja to wytrwała w nieczuciu jestem, to nie ma co się odnosić do moich bąbli, może za jakiś czas zaczną mi kurnia doskwierać wink
Za to mojego karalucha na objeździe rodziny z zaproszeniami na ślub - do obrzęku smile
Znaczy robal robala nie trawi? wink
Prawidłowo smile

Mię gryzą jak szalone, bąble mam 2 cm albo i większe,. Ponoć gryzą tych co słodką krew mają. Macie słodką dziewczyny?

20 516 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-04-26 08:58:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
raki napisał/a:

Ja żabkę poprę, że to musi u nas być widać tak już na start smile może właśnie w oczach - jeśli tak to jedyne pierwsze i ostatnie spojrzenie karalucha tongue
możliwe, że to coś to ta guuupota

Otwartość na wszystko.... Empatia ponad miarę... Dziecięca naiwność?
Nie wiem - ja widzę dość specyficzny "błysk w oczach"... Taki ciut podobny...
Poza Hm, bo ona kiedyś miała jedynie smutek w oczach sad A jest inna...
Ale ja sobie przez bardzo dłuuuuuugi czas nie pozwoliłam zrobić zdjęcia....
Bo co było by widać w oczach?


Noooo, dziewczyny, zrobiłyście sobie kiedyś sesję oglądania własnych zdjęc w róznych momentach życia? Z przypomnieniem, co się w danym momencie działo, że widzisz siebie taką jaką widzisz?

?

Smutek  (mam §wiadomość, że był, bo był smile ) Inna??? Że inaczej to ze mną się podziało?

20 517

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

I?

i...Liv ma dola sad Jaki numer Liv ? 10 blisko PMS i pelnia ksiezyca tongue Dzisiaj to tylko wilkolakow wygladac tongue Mnie tez nosi sad
W tamtym miesiacu pms nie bylo to teraz dopiero bedzie tongue

Ja też mam PMS ale ilości magnezu pomagają, pomaga tlen, promienie słońca, codzienne spacery i pozytywne podejście oraz szczerość do bólu, że ja też popełniam błędy - i przepraszam za nie.
Za te za które nie da się przeprosić (bo to nie jedyne rozwiązanie) - pomęczyć się by wybrnąć. Jakoś to - odpowiedzialność? wink
Pewnie, z przyjemnością poczułabym się słaba smile
Za tydzień, bo będę mieć wolny weekend smile

Domestosy, Raidy i inne sole kaustyczne w użyciu wink Obym środków nie zmieniła wink wink wink

Świadomość własnych błędów, przyznanie się do nich to fundament smile

Dobry di?n smile

20 518

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cześć Wam !
Ja id rana zestresowana. Wychodzi, że w całych tych stanach nie wszystko dopilnowałam. Wszystko jest do naprawy.  Ale jestem od razu kłębkiem nerwów. Zamiast podejść do tego " na spokojnie".

Czas się pakować...

20 519

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Cześć Wam !
Ja id rana zestresowana. Wychodzi, że w całych tych stanach nie wszystko dopilnowałam. Wszystko jest do naprawy.  Ale jestem od razu kłębkiem nerwów. Zamiast podejść do tego " na spokojnie".

Czas się pakować...

Co nie zostało dopilnowane?

20 520 Ostatnio edytowany przez raki (2013-04-26 09:11:56)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

W sprawach zawodowych. Bałam się, że coś zawalę, i mam . uciekł mi jeden e-mail, coś powinno być zrobione, a nie zostało. Mogę to zrobić teraz.  Ale są pretensje wiadomo... Nic. Dam radę.
Mnie w pewnym momencie przestraszyło, , że z tej mojej łajzowatej choroby - uzależnienia- nie jestem w stanie funkcjonować i mogę stracić wszystko.  Spojrzałam wokół i wszędzie było czarno.
Kiedyś to nie miało wpływu na pracę i większego na funkcjonowanie. Ale jak prawdziwy nałogowiec doszłam do stanu, gdy moje "kochanie" zaczęło rozwalać wszystko.
I wtedy zorientowałam się, że juz nad tym nie panuje.
Stadium krytyczne.

20 521

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Smutek  (mam §wiadomość, że był, bo był smile ) Inna??? Że inaczej to ze mną się podziało?

O żesz rany - że wcale taka smutna nie jesteś, przeca już mówiłam smile Że mylące to było smile

20 522

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Spokojnie Raki. Sytuacja zapewne jest do opanowania. Załatwisz to.
Spokój smile


Raki czy Ty dobrze znasz Smoka Wawelskiego?

20 523

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Smutek  (mam §wiadomość, że był, bo był smile ) Inna??? Że inaczej to ze mną się podziało?

O żesz rany - że wcale taka smutna nie jesteś, przeca już mówiłam smile Że mylące to było smile

Aaaaaaaaa smile
Ja tylko wyjaśniam, dopytutuję:)

Ale smutna to ja trochę byłam, oj tak.

20 524

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ogarnęła Cię Raki po prostu chwilowa beznadzieja. Znam ten stan. Nie wiem czy każdy go przechodzi.
Wszystko się wtedy rozsypuje, jak domek z kart dmuchnięty wiatrem.
Wszystko wydaje się takie nieuchwytne, nieuchwytne jak dym z papierosa.

20 525

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

W sprawach zawodowych. Bałam się, że coś zawalę, i mam . uciekł mi jeden e-mail, coś powinno być zrobione, a nie zostało. Mogę to zrobić teraz.  Ale są pretensje wiadomo... Nic. Dam radę.
(...)

Rozumiem, co się dziać może...?
Przecież przywaliłam ostatnio tak o ścianę, że.... I dalej mi się to ciągnie, bo ta ja muszę wybrnąć z konsekwencji rozpaprania.
Tylko wiesz - uczciwie przeanalizowałam cały marzec i wyszło... Że miałam tyle roboty i tyle rzeczy zrobiłam i załatwiłam i przygotowałam, że to po prostu głowa mała. A ja nawet nie byłam świadoma, nie czułam że pracuję i oczywiście uznałam, że problem wyniknął z mojego lenistwa, rozpaprania, bezmyślności. A ja naprawdę urobiłam się po łokcie i pozałatwiałam potwornie ciężkie rzeczy też.... Musiałam spisać, żeby zrozumieć....

Bałam się że coś zawalę, od kilku miesięcy.
Wiesz jakie mam teraz do tego odczucie? Że ja chyba chciałam zawalić, żeby mieć coś gorszego znowu do trawienia.... tak podświadomie chciałam się rozpłaszczyć, zwrócić uwagę.... Posierotkować... Nie wiem, czy to odczucie jest zasadne, zobaczymy za jakiś czas. Bo jeśli powygrzebuję się i poukładam siebie - to znaczy, że to był przerost obowiązków w sytuacji stresu i po prostu tak musiało się stać. Jeśli dalej będę robić takie głupoty - to znaczy że jest poważny, baaardzo poważny problem - ze mną.

20 526

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Spokojnie Raki. Sytuacja zapewne jest do opanowania. Załatwisz to.
Spokój smile


Raki czy Ty dobrze znasz Smoka Wawelskiego?

To ja wiem, świat się nie wali. Zresztą ja zawsze mam takie trzy kupki jak ktoś kiedyś powiedział - rzeczy które jak się zawali to amen w pacierzu są na pierwszej. I tutaj nic nie zostało zawalone (bo zawsze, choćby miał nastąpić mój zgon, tego pilnuję). Czyli świat idzie dalej.

No tego smoka znam nieźle, ale nie aż tak dobrze. Z godzinkę drogi mam.

20 527

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Trzeba sobie czasem rozpisać, albo i nawet rozrysować pewne rzeczy żeby je zobaczyć.
Myślę, że jak z kimś rozmawiamy, korespondujemy, to podobnie działa. Bo albo sobie przeczytamy albo usłyszymy coś o sobie. Jeśli chcemy usłyszeć oczywiście smile


Znaczy, że chciałaś Żabko się czegoś uczepić, żeby odciągnąć swoją uwagę od spraw domowych. I teraz pofilozuję, założyłaś, że coś się pokićka i się pokićkało, czyli przyciągnęłaś pokićkanie.

20 528

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
hm... napisał/a:

Spokojnie Raki. Sytuacja zapewne jest do opanowania. Załatwisz to.
Spokój smile


Raki czy Ty dobrze znasz Smoka Wawelskiego?

To ja wiem, świat się nie wali. Zresztą ja zawsze mam takie trzy kupki jak ktoś kiedyś powiedział - rzeczy które jak się zawali to amen w pacierzu są na pierwszej. I tutaj nic nie zostało zawalone (bo zawsze, choćby miał nastąpić mój zgon, tego pilnuję). Czyli świat idzie dalej.

No tego smoka znam nieźle, ale nie aż tak dobrze. Z godzinkę drogi mam.

Czyli kupki pod kontrolą smile

To jakbyś miała ochotę to ja Cię z tym Smokiem bliżej poznać mogę:)

20 529

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Rozumiem, co się dziać może...?
Przecież przywaliłam ostatnio tak o ścianę, że.... I dalej mi się to ciągnie, bo ta ja muszę wybrnąć z konsekwencji rozpaprania.
Tylko wiesz - uczciwie przeanalizowałam cały marzec i wyszło... Że miałam tyle roboty i tyle rzeczy zrobiłam i załatwiłam i przygotowałam, że to po prostu głowa mała. A ja nawet nie byłam świadoma, nie czułam że pracuję i oczywiście uznałam, że problem wyniknął z mojego lenistwa, rozpaprania, bezmyślności. A ja naprawdę urobiłam się po łokcie i pozałatwiałam potwornie ciężkie rzeczy też.... Musiałam spisać, żeby zrozumieć....

Bałam się że coś zawalę, od kilku miesięcy.
Wiesz jakie mam teraz do tego odczucie? Że ja chyba chciałam zawalić, żeby mieć coś gorszego znowu do trawienia.... tak podświadomie chciałam się rozpłaszczyć, zwrócić uwagę.... Posierotkować... Nie wiem, czy to odczucie jest zasadne, zobaczymy za jakiś czas. Bo jeśli powygrzebuję się i poukładam siebie - to znaczy, że to był przerost obowiązków w sytuacji stresu i po prostu tak musiało się stać. Jeśli dalej będę robić takie głupoty - to znaczy że jest poważny, baaardzo poważny problem - ze mną.

W sumie nic, muszę tylko zrobić i się wytłumaczyć. Ale mądrze powyżej piszesz. Ja zauważyłam, że w mojej pracy nawet urlopu mieć nie można - ale to moja wina. Przecież ja codziennie (przez jedyny tydzień) dostawałam maila pt.: przepraszam, że przeszkadzam w urlopie, ale... L4 nigdy nie miałam...

Kiedyś mi ktoś powiedział, że ja koniecznie muszę wziąć urlop - taki 3 tygodniowy, bez kontaktu z całym światem., bo wyglądam na wykończoną.

Poza tym człowiek ma prawo czuć się źle lub gorzej. Po prostu. Tylko może to nasza wina, bo powinnyśmy to komunikować - szefom, współpracownikom. Nie jestem chory, ale mam kłopoty czuję się gorzej, będę pracować, ale uprzejmie proszę mnie sprawdzać, pilnować. Są różne wyjścia.

Ogarnę, pozbieram poukładam. Już mi jest lepiej i będzie coraz lepiej.
Ale te stany, detoksy itp. to rzecz fatalna. Czuję się jak alkoholik. Gdzie my się znalazłyśmy??? i dlaczego ???

Z Tobą jest dobrze, po prostu za dużo wszystkiego - i w pracy i w domu. My kkzb to jesteśmy takie "nieintegralne", świat się sypie, a w pracy jakby kwitły pąki róż. A człowiekowi albo źle, albo dobrze i jak świat się sypie, to w pracy powinien ledwo zipić - wtedy jest integralną jednostką.
Pomyśl ile lat funkcjonowałaś rewelacyjnie (chociaż obiektywnie miałaś fatalnie) tworząc sama sobie iluzję, że jest/będzie dobrze. Dopiero dno i wybuch musiał Cię sprowadzić do człowieczeństwa i na ziemię, czyli do naturalnego w takiej sytuacji fatalnego samopoczucia.

20 530

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Czyli kupki pod kontrolą smile

To jakbyś miała ochotę to ja Cię z tym Smokiem bliżej poznać mogę:)

A myślisz, że smok jest karaluchem ?
Będę najprawdopodobniej w Krakowie co tydzień na terapii, więc chętnie. Tylko się tak jeszcze zastanawiam, czy fundować sobie terapię dojazdową, czy nie lepiej poszukać czegoś na miejscu. Chociaż na miejscu w korkach wychodzi na to samo smile

20 531

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Trzeba sobie czasem rozpisać, albo i nawet rozrysować pewne rzeczy żeby je zobaczyć.
Myślę, że jak z kimś rozmawiamy, korespondujemy, to podobnie działa. Bo albo sobie przeczytamy albo usłyszymy coś o sobie. Jeśli chcemy usłyszeć oczywiście smile


Znaczy, że chciałaś Żabko się czegoś uczepić, żeby odciągnąć swoją uwagę od spraw domowych. I teraz pofilozuję, założyłaś, że coś się pokićka i się pokićkało, czyli przyciągnęłaś pokićkanie.

Prawidłowy tok filozowywania wink

20 532

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

W sumie nic, muszę tylko zrobić i się wytłumaczyć. Ale mądrze powyżej piszesz. Ja zauważyłam, że w mojej pracy nawet urlopu mieć nie można - ale to moja wina. Przecież ja codziennie (przez jedyny tydzień) dostawałam maila pt.: przepraszam, że przeszkadzam w urlopie, ale... L4 nigdy nie miałam...

Kiedyś mi ktoś powiedział, że ja koniecznie muszę wziąć urlop - taki 3 tygodniowy, bez kontaktu z całym światem., bo wyglądam na wykończoną.

Poza tym człowiek ma prawo czuć się źle lub gorzej. Po prostu. Tylko może to nasza wina, bo powinnyśmy to komunikować - szefom, współpracownikom. Nie jestem chory, ale mam kłopoty czuję się gorzej, będę pracować, ale uprzejmie proszę mnie sprawdzać, pilnować. Są różne wyjścia.

Ogarnę, pozbieram poukładam. Już mi jest lepiej i będzie coraz lepiej.
Ale te stany, detoksy itp. to rzecz fatalna. Czuję się jak alkoholik. Gdzie my się znalazłyśmy??? i dlaczego ???

Z Tobą jest dobrze, po prostu za dużo wszystkiego - i w pracy i w domu. My kkzb to jesteśmy takie "nieintegralne", świat się sypie, a w pracy jakby kwitły pąki róż. A człowiekowi albo źle, albo dobrze i jak świat się sypie, to w pracy powinien ledwo zipić - wtedy jest integralną jednostką.
Pomyśl ile lat funkcjonowałaś rewelacyjnie (chociaż obiektywnie miałaś fatalnie) tworząc sama sobie iluzję, że jest/będzie dobrze. Dopiero dno i wybuch musiał Cię sprowadzić do człowieczeństwa i na ziemię, czyli do naturalnego w takiej sytuacji fatalnego samopoczucia.

Kiedy opowiadałam terapeutce, to... tak po nitce do kłębka - kazała wydrukować zakres obowiązków i przypiąć przed oczyma. I każdy telefon, mail, pytanie odnosić do tej kartki, potem do kalendarza a potem do stosu dokumentów na stole z jeszcze nie załatwionymi sprawami wink

Urlop? Nie odebrać telefonu / maila?
Raki - przypadkiem mi się udało, jak kilka lat temu pojechałam w Bieszczady - są miejsca gdzie żadna sieć nie "łapie" smile

20 533

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No mnie to tylko na jakiś lodowcach, jak już znajdę się na ponad 3 tys. Tam zasięgu niet.
Mnie to ktoś tu wytłumaczył - Polka. Ona mówi, że w pewnym momencie zrozumiała, że musi dbać o swoją higienę, że widzi, że w pewnym momencie też zaczyna pracować mniej wydajnie, jest znużona, nie ma inwencji - tak mniej więcej po pół roku zawsze. I zaczęła brać urlopy 3 tygodniowe, ale takie bez kontaktu z pracą. W efekcie korzyści pracodawca z tego ma o wiele większe.

Dużo jest w naszej głowie. Ja miewam tak, że budzę się czasem w środku nocy i wydaje mi się, że czegoś nie zrobiłam. I jeśli odtworzę sobie, że jednak tak, to ok. Ale czasem trzeba czekać do rana aż się sprawdzi. Niektórzy od nas to i o 5 nagle przyjeżdzali z tej bezsenności do biura....
Powiedz mi gdzie tu zdrowie? Wszystko jest w naszych głowach. Dla mnie to część mojego uzależnienia i niemożności stawiania granic. Zamierzam to zmienić. I może nie trzy tygodnie, ale chociaż tydzień bez maila, zacznę sobie fundować.
Bo to jest umiejętność. Umiejętność ważna umieć pewne rzeczy oddzielić, stawiać granice. Przecież nas czeka jeszcze milion lat pracy.

20 534

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ech .... znam ten problem ze stawianiem granic w pracy sad sama nie raz przyjeżdżałam w nocy do biura. Pracowałam bez urlopów po kilkanaście godzin dziennie. Fakt opłaciło się.

Jednak teraz uczę się jasno mówić czego chcę w pracy i jak chcę pracować. Niczego już nie udaje, wiem co jest dla mnie ważne i choćby nie wiem ile mi płacili nie pójdę do roboty, która mnie zje.

Mimo wszystko mam taki teraz kiepski okres kiedy nic mi się nie chce sad. Niby sobie mogę chwilowo na to pozwolić ale prawda jest taka, że zaległości rosną.

20 535

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyno - stań przed lustrem i powiedz sobie dokładnie, co dzieje się w Twoim życiu. I zastanów się, czy innym by się chciało. Dobrze, że żyć jeszcze chcesz i coś zmieniać - TO JUŻ JEST BARDZO DUŻO.

Dodatkowo - w tej całej iluzji, padają wszystkie fundamenty, na jakich budowałaś(my), to po co pracowałaś, co planowałaś itp. To trzeba budować od nowa. Jak są jeszcze dzieci - to tutaj chociaż jest jakiś czynnik stabilny - chce Ci się, bo nadal robisz to też dla nich, bo one Cię potrzebują.Choć też chce się mniej. Jak dzieci nie masz (masz? mnie jakoś wynika, że nie), to małe jest rzeczy, dla których może się chcieć.
Oczywiście będziesz chcieć - DLA SIEBIE. Ja już to odkrywam. Ale wody w Wiśle naszej sporo jeszcze upłynie nim to się poskłada do kupy i fundamenty "JA" się utrwalą.

W życiu bywa, że się nie chce. Głowa do góry. Pobędziesz sama, pocierpisz jeszcze, poboli zachcesz. Krok po kroku.

20 536 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-26 13:00:22)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Dziewczyno - stań przed lustrem i powiedz sobie dokładnie, co dzieje się w Twoim życiu. I zastanów się, czy innym by się chciało. Dobrze, że żyć jeszcze chcesz i coś zmieniać - TO JUŻ JEST BARDZO DUŻO.

Raki motyla noga smile Wiecie, ze jak mi runela ta iluzja to ja nic nie robilam sad Na samobojstwo bylam za strachliwa tongue 
Myslalam, ze ktos zauwazy, ze ja nie moge, nie wiem, nie radze sobie sad Lecz jak, jezeli gralam nadal, ze wszystko ok sad
Powloklam sie na terapie aby cos zrobic ale bez planu. Myslalam, ze terapeuta wyjmie czarodziejska rozdzke i mnie zaczaruje tongue
Na sierotke tongue

20 537

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy - ale to zawsze było coś -i zobacz, gdzie dziś jesteś.
Ja mam świadomość, że tak się plątałam od prawie hmmm....będzie już trzy lata. Trzy lata. I to uczucie co jakiś czas, że wszystko mi wypada z rąk. I jedynie mi się chciało, jeśli sobie strzyknęłam. Ale od trzech lat, gdy sypnęła się u mnie iluzja cudnego małżeństwa - stało się mniej więcej w momencie jak mąż mi powiedział cyt.: "nie chcę z Tobą dzieci, bo nie" ja:" "bo nie nadajesz się na matkę", czuję się jakbym żyła w totalnym burdelu, a jego ogarnięcie było możliwe (chwilowo - i w stanach lepszych) tylko przy jakimś kochającym karaluchu tfu, karaluchu, którego ja "kochałam".
Oczywiście tamte słowa exmęża to nie był powód, bo działo się milion innych gorszych rzeczy, ale to jakoś najbardziej nie pasowało do wizji mojego cudownego i bajkowego planu.

Nie pomyślałam, mimo terapii, że do ogarnięcia tego jest zupełnie inna droga. Nikt nie powiedział - Pani jest współuzależniona, albo uzależniona, może by zaświtało.[b] Ale zauważenie tego wymagało prawdy o mnie - nie o nich [b], tak jak to piszesz - KONIEC GRY. Ale sobie musiałam podrasować rzeczywistość, by zobaczyć jakie to bagno.
Pierwszy raz od dawien dawna, czuję - nie, że ogarniam burdel, ale że powoli za jakiś czas mogę go ogarnąć, że jakaś jedna półeczka już jest nawet bardziej ułożona. Odzyskuję kontrolę nad własnym życiem, której możliwe, że nigdy nie miałam.

20 538

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No wlasnie o to chodz Raki zeby cokolwiek zrobic smile W takim stanie trzeba cos robic a co ?
To co pisza w kazdej ksiazce: Terapia !!!
Nie wazne, ze myslisz, ze nigdy juz nie bedzie dobrze, ale gdzies tam gleboko pragniesz aby bylo dobrze !!! Najlepiej zaraz tongue

20 539

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

U mnie to iluzja runęła cztery lata temu. Kochałam i robiłam wszystko aby było cudnie ale czułam się paskudnie. Poszłam wtedy na terapię ale pierwszą terapeutkę zmanipulowałam nieświadomie hmm, więc szybko u niej przerwałam terapię i poszłam do drugiej, a tą drugą to już tu opisałam. Szkoda gadac, kretynka pierwszej wody. To ona w pewien sposób pokierowała mój tok myślenia na tory "wymyślasz sobie", trzeba się starać, próbować. Na końcu powiedziała, że powinnam zajść w ciąże - pewnie jej zdaniem mózg by mi się zają dzieckiem i "nie wymyślałabym" sobie żadnych problemów.

W obecnej pracy mam o tyle dobrze, że wszyscy wiedzą co się dzieje i mają do mnie hm.... dużą dozę zrozumienia. Dodatkowo ja jasno określam jak, kiedy i ile będę pracować i to jest dla mnie nowość. Jeszcze ostatnie miesiące były ok, ale teraz to jakiś kosmos pryzjeżdżam do pracy i tępo gapię się w monitor. Zmuszam się do zrobienia pewnych rzeczy aby nie zawalić koszmarnie. Pilnuję terminów ale wykonuję absolutne minimum. Jak mogę coś przełożyć to przekładam. Dopadła mnie jakaś kosmiczna prokrastynacja.

Całe szczeście doszło mi w końcu do mózgu, że mój szacowny jest jednostką niezależną i nie mam obowiązku ponosić odpowiedzialności za niego i jego uczucia, a moje poczucie winy jest zupełnie nieadekwatne do tematu. Czekam z utęsknieniem na tą wyprowadzkę i nawet na chwilę nie mam wątpliwości, że dobrze robię.

Wiem, że jak juz spełnię to swoje marzenie to pewnie będą chwile beznadzieji i doły od 1-10, a nawet poza tą skalę.

20 540

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

No wlasnie o to chodz Raki zeby cokolwiek zrobic smile W takim stanie trzeba cos robic a co ?
To co pisza w kazdej ksiazce: Terapia !!!
Nie wazne, ze myslisz, ze nigdy juz nie bedzie dobrze, ale gdzies tam gleboko pragniesz aby bylo dobrze !!! Najlepiej zaraz tongue

Ale terapia nic nie da, jeśli autentycznie nie zrozumiesz problemu. To jak z alkoholizmem - pierwszy krok do wyleczenia (choć niekoniecznie pewny, że potem wyleczenie nastąpi) jest uświadomić sobie chorobę - brak kontroli, ale autentycznie i do bólu. Inaczej możesz się terapiować 24/7 i nic z tego nie będzie.
Ty miałaś mądrego terapeutę, który od razu zauważył Twój wasalizm.

Posty [ 20 476 do 20 540 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 314 315 316 317 318 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026