netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 848 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 307 308 309 310 311 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 021 do 20 085 z 26 310 ]

20 021

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Najpierw muszę jeszcze wyjechać smile
Póki co daleko do tego...zobaczymy...

(edit: z drugiej strony muszę mieć świadomość, że czasu nie wykorzystałam do końca (to chyba lepsze określenie od "zmarnowania"), żeby widzieć, co ze mną zrobił nałóg sad /edit)

Eee... no trawa to już bardzo dużo smile Dla mnie kawa na śniadanie w porannym słońcu może i być na chodniku wink

Czasem nie rozumiem, jak opowiadacie by się uczyć samemu iść na kawę itp. Bo ja to robię, od zawsze i bardzo lubię. Tak się rozkoszować chwilami. Kawa, śniadanie, nawet samotne wyjście w góry (czy nawet na dłużej i na dalej). Czasem wolę sama niż z kimś. Wieczór przy kominku z winem, spacery po mieście, zwiedzania...to wszystko miałam i mam. Nawet w tej przeplatance z karaluchem mialam te własne chwile. Wtedy oddychałam.
Dlatego zastanawiam się co ja mam zrobić, by pokochać siebie. Bo milion tych rzeczy w poradnikach ja realizuje od dawien dawna.
No granic stawiać nie umiem - będę się uczyła.
Poza tym też siebie lubię. Teraz, jak pisałam, mam ochotę czasem zedrzeć z siebie skórę, dlatego, że pozwoliłam by dotykały ją ręce, które zupełnie nie miały do niej szacunku - źle się z tym czuje (z drugiej strony ciało jakby ciągle należało do niego...:( ), ale to raczej taki rozdźwięk - patrzenie na to, że ktoś naruszył to, co kocham, co jest do poskładania.
Zupełnie nie wiem, jak się za to zabrać z tą miłością własną.

Dadam....
Jak? Nie wiem. Ale coś mi się pokojarzyło. Ceniłaś siebie, wiedziałaś ile warta jesteś, ale jednak - pierwotne potrzeby okazały się ważniejsze? Poczucie bezpieczeństwa i bycie kochaną, czucie, że jest się kochaną i docenianą?
DDA? Tak.....

Chyba jedyna rada - dalej uczyć się, że miłość, to nie litość i nie zapominanie o sobie i o swoich wartościach.
Tak sobie czasem myślę..... Prawdziwa miłość to zaskoczenie - po "czasie" bycia obok....
Nigdy nie byłam z kimś "po latach bycia obok"....
A Ty? Na jakiej podstawie powstawały Twoje związki? Długotrwałych koleżeńskich relacji czy iskry? smile

20 022

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sylwusia:) napisał/a:

Ja tu chyba nic nie umiem napisać, bo wy jesteście już na etapie końcowym, z usmiechem i humorem a ja?? nawet  nie wiem czego chce sama od siebie, popełniłam w życiu wiele błędów. tylko dlatego że za bardzo kochałam i za dużo wybaczałam... i zostałam sama...

Sylwusia!!!!!!!
Końcowym???? Do czego???? By wtopić jeszcze bardziej?????
Że analizujemy, wyłapujemy teraz przeszłość?
A co z teraźniejszością, przyszłością?

Ja tam mówię wprost - przede mną wiele. Biby byłam taka ogranięta, a znowu wlazłam w błoto po szyję.
A ile razy jeszcze po czasie wyłapię, że się wślizgnęłam.....

20 023

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Tylko czy nas dopiero trzeba wkurzyć byśmy się przestały "litować" nad karaluchami i ich ufać, zaczęły dbać o siebie?
Czy nie możemy nauczyć się to robić naturalnie?
Fajnie by było:)

Na razie trzeba nas wkurzyć - czyli jak mawia Happy, musimy sięgnąć swojego dna.
Możemy się nauczyć. Czy się nauczymy - zależy tylko od nas wink

20 024

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Ja tam mówię wprost - przede mną wiele. Biby byłam taka ogranięta, a znowu wlazłam w błoto po szyję.
A ile razy jeszcze po czasie wyłapię, że się wślizgnęłam.....

Zabka Ty nie znowu wlazlas w bloto po szyje !!! Ty sie z tego blota ciagle wygrzebujesz a wiesz, ze bagno czasami wciaga !!! Teraz masz juz doswiadczenie i pomocne dlonie, ktore ciagna Cie na powierzchnie !!!

20 025

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
paninikt35 napisał/a:

Witajcie.

Na poczatku pozdrawiam wszystkie madre kobiety, ktore tutaj pisza...
Pisze do Was z prosba o wsparcie, wskazowki, bo jestem juz tak strasznie zmeczona i zagubiona...Juz kiedys tu pisalam w pewnym watku. Napisze o sobie w skrocie. Mam 35 lat, jedno dziecko, jestem od prawie 7 lat w zwiazku z czlowiekiem, ktory zamienil moje zycie w pieklo. Od samego poczatku byly awantury o byle co, ponizanie, wyzwiska, obwinianie mnie o wszystko. Facet jest uzalezniony. Zamieszkalismy za granica, dlatego nie bylo tak prosto po prostu odejsc, uciec. Jego hustawki nastrojow byly ekstremalne, raz mnie tulil i glaskal, a na nastepny dzien wyzywal tak okropnie, ze nie jestescie w stanie sobie tego wyobrazic.Oczywiscie stracilam wszystkich znajomych, jestem skrajnie samotna. Ostatnie dwa lata on siedzial w domu i nie pracowal. Placilam caly wielki czynsz, rachunki, zywilam trzy osoby i na nic nie starczalo mimo ciezkiej pracy.Moje zycie to byla praca, te chore jazdy, opieka nad dzieckiem, sprzatanie i wyprowadzanie psa. Nigdzie nie wychodzilam, nic dla siebie nie robilam, dla mnie juz nie starczalo czasu...Dwa tygodnie temu on oznajmil mi z dnia na dzien, ze znalazl prace , gdzies 400 km od domu i sie wyprowadza, ma mnie dosyc. Nawet nie powiedzial gdzie, co i jak...Plakalam i prosilam, zeby tego nie robil, bo ja musze isc do pracy, ze nie moge zostawic psa na 10 godzin w domu itp, itd.Wyszedl, trzasnal drzwiami. Poplakalam 2 dni...i wstalam z kolan, ciezko jak cholera, ale dalam rade ze wszystkim. Nie odbieralam jego telefonow...Teraz po dwoch tygodniach w piatek, pojawil sie jakby nigdy nic, wpadl do domku na weekend.Przez cale te dwa dni byl szczegolnie okrutny. Ponizal mnie, twierdzil, ze mnie zostawil, bo jestem stara i brzydka, krzyczal...wieczorem zabral wiecej rzeczy i poszedl...
Obudzilam sie dzis o 5 rano, spuchnieta od placzu, slaba...zbralam psa do parku, chodzilam i plakalam...Ja juz nie mam sily tak zyc, jestem wrakiem czlowieka, wypalam ponad paczke fajek dziennie, nie jem, nie spie, martwie sie o prace a mam przez niego dlugi do spalcenia...
Duzo czytam juz chyba od roku i wiem, ze ja rowniez jestem chora, uzalezniona od niego, powinnam isc na terapie, ale ja pracuje, nie mam jak fizycznie tego zrobic...Wiem, ze on nie odpusci, bedzie sie znecal nade mna, kontrolowal. To psychopata. Nie moge na razie zmienic mieszkania, zeby uciec...Modle sie, czytam, staram sie pozytywnie myslec, ale jestem chyba w momencie, kiedy jestem za slaba aby zyc...a zyc musze, dla dziecka i dla psa. Prosze pomozcie, jak mam sie skutecznie odciac, jak sobie pomoc, jak zwalczyc ten cholerny strach przed samotnoscia...Dziekuje za wysluchanie.

W tym stanie - psychiatra i coś na podniesienie nastroju - biegiem!!!!!!!!!!!!!
Masz dziecko, masz siebie!!!!

Samotna nie jesteś, jesteś sama, jest cholernie ciężko - ale zrozum - nie tylko Tobie.
Jeśli będziesz chciała i poszukasz wsparcia - wyleziesz z tego bagna!
Najpierw psychiatra - biegusiem!

20 026

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

To ja mocno przytulam i mam nadzieję, że i dobrze dobrane leki i rosołek miałaś w weekend? Na wzmocnienie?
Bo kochana - wiosna pełną parą wpada, musisz się szybko poskładać, bo wiesz wink
W tym roku wiosna to będzie nawet nie 17 mgnień wink Zaraz upalne lato wink wink wink

I masz wygrzewać zatoki i masz zawsze zabierać cieplesze, bardziej nieprzemakalne buty!!!!! Zamiast szpilek!!!!!!!!!!!! smile smile smile

Dzieki Zabcio smile
Leki biore ale jutro na kontrole do lekarza ide, bo kaszel sie przyplatal smile Dzisiaj 2 godziny w pelnym sloncu sie grzalam i nawet sie opalilam smile Masz racje wiosny nie bylo i nie bedzie sad U mnie dzisiaj 22 stopnie byly a jutro podobno ponad 25 smile
Juz mi nieprzemakalne buty moze nie beda potrzebne tongue Trzeba sobie nowe letnie buciki sprawic smile

20 027

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wtrącając się do wątku problemem nie jest miłość kobiet.

Problemem jest że w porównaniu do tej porcjii miłości jaką dajemy odpowiedź nie jest adekwatna... Jak to zmienić, czy to zależy od ludzi? Tak... Ale skoro kogos się kocha to oczekujemy miłości od tej konkretnej osoby. Nie można jej wymienić. Czy poprostu nie stać ja na miłość by zrównoważyć ja jak tą druga osoba. Napewno stać. Pytanie jak ją wzbudzić. Wina nie leży po waszej stronnie, że ktos jest taki nie potrafi. Potrafi potrafi.

Pokazywać że oczekujemy, nie wstydzić się potrzeb! Dawać i oczekiwać by brac, uczyć się brac i uczyć się dawać by nie tracić.

Pozdrawiam wink

20 028

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
paninikt35 napisał/a:

Kochana Happyfull.

Dziekuje za odpowiedz i rade, ktorej bardzo, bardzo dzis potrzebuje.
Blog Mai, jak rowniez Terapie przez pisanie, odwiedzam od dluzszego czasu.Tak jak mowilam, znam mechanizmy, wszystko rozumiem, i wlasciwie dzieki temu blogowi i Waszemu forum zrozumialam, ze jestem bardzo chora i sama sobie nie poradze.
Mysle, ze zawsze bardzo trudno wyrwac sie z takiego zwiazku, natomiast w mojej sytuacji dodatkowa trudnoscia jest fakt, ze 6 lat temu zamieszkalismy razem w Anglii, gdzie praktycznie budowalismy wszystko od zera, w sensie- nowe otoczeni, praca, jezyk. Bylismy zdani tylko na siebie, inna kultura, o nowych znajomych nielatwo i to mnie mocno  z nim zwiazalo. Poza tym te cholerne ekstrema. Aniol i Bestia.
Do ostatniego momentu sadzilam, ze sa rzeczy do ktorych on mimo wszystko nigdy by sie nie posunal. Nie moge w to uwierzyc, ze facet, ktorego utrzymywalam prawie dwa lata, ciezko zapieprzajac, nagle zalatwil sobie robote i zwial zostawiajac za soba kupe dlugow. Gdybyscie widzialy, jaki w moment zrobil sie cwany, chytry, jak kasowal historie w internecie, zebym przypadkiem nie dowiedziala sie gdzie wyjechal...zostawil takze swojego psa i nie robilabym z tego problemu gdyby to byl jamiczek, ale to duzy staff, ktory potrzebuje ruchu i treningu...Kocham psa, nie oddam nikomu i naucze sie z nim trenowac, ale przykro mi bylo patrzec jak biedak przez te dwa tygodnie stal przy oknie z nosem na kwinte...Co mnie rowniez rozwalilo, to fakt, ze pozabieral z domu wiekszosc rzeczy, wyklocajac sie, ze wszystko jest jego, zenada, no po prostu szok. I teraz uwaga- on przyjechal, bo chce mi stawiac warunki, ze mam byc taka i taka, bo jestem smieciem, nikt mnie nie zechce, jak juz pisalam, jestem stara, durna, brzydka i mam bachora( to o moim Synu) a z bachorem, to juz wogole nie mam szans na nic. Ok, myslalam, ze kogos znalazl, ale to chyba nie to, on sie chce pastwic, zostawic w biedzie i cos dla siebie ugrywac, nie spalac mety, no bo przeciez, moze cos nie wyjsc w tej nowej pracy, nie?
Wiem, ze nie powinnam pisac o nim, ale chcialam nakreslic sytuacje, bo poranil mnie psychicznie przez ostatnie 2 dni przeokropnie.
Gdzies mi tam przelecialo przez glowe, ze moze to wszystko dlatego, ze boi sie, iz jak go nie bedzie w domu to kogos poznam, nie wiem.Projekcja.
Chce zyc, bo na razie kazda godzina jest wyzwaniem, chce byc szczesliwa. Wiem, ze czeka mnie ciezka praca, ale zrobie wszystko, absolutnie wszystko....Na razie nie moge zatrzymac gonitwy mysli...

Zatrzymaj gonitwę, zatrzymaj tupiące czy latające słonie wink
Przeczytaj jeszcze i jeszcze raz...
Czemu więcej napisałaś nam o psie niż o synu?

20 029 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2013-04-14 23:20:08)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Cześć dziewczyny.
paninikt35 życzę ci dużo siły i wytrwałości.
Kiedyś pisałam, ze jestem mistrzynią pierwszego kontaktu. Gdy relacja staje się bliska zaangażowania lub w ogóle bliska, to robię parę kroków do tyłu by ochłonąć i nabrać dystansu. To się samo dzieje, a dociera do mnie że znów tak jest po dłuższym czasie gdy nabieram gotowości do ponownego kontaktu. Nie czytałam wątku, wręcz unikałam go sad Przykro mi to pisać ale tak jest.
To samo z grupą wsparcia. Kilka dni temu gdy szybko zerknęłam na wątek (ciekawość i forma kontroli sad ) zauważyłam że dziewczyny zamilkły, a Happy nawoływała do odezwania się. Wtedy zaczęłam coś pisać i nie wysłałam ale zapisałam to w notatkach. Teraz wkleję to co napisałam wtedy, by nie zastanawiać się kolejny raz jakich słow użyć :
,, Od kilku dni coś się mi w głowie klaruje, coś mnie gryzie. A jak gryzie, to zamykam się żeby sie do końca wyklarowało.
Zaczytałam się też  w książkach od Happy. Przyznaję, jak wiele się dzieje, to robię uniki, nie umiem też ogarnąć wielu osób na raz, tak jak na forum, w grupie wsparcia czy gdzieś tam. Wiem nie muszę, mogę się skupić na jednej, dwóch ale ja z ,,tych'' jestem i wszystkim dobrze chcę smile
Dobrze wyrzucę to, bo mnie męczy. Otóż po kilku sytuacjach, rozmowach itd z całą pewnością twierdzę, że grupę wsparcia na którą chodzę prowadzi psychof.. Mam wrażenie, że część z osób tam przychodzących przychodzi po to, by pławić się swoim smutkiem, rolą ofiary, usprawiedliwiać swoje lenistwo, czy coś tam jeszcze. czego oczekiwałam? Coś na zasadzie pomagania przez mówienie o wszystkim co się widzi, nawet jeśli ma początkowo zezłościć, zasmucić, niech to będzie coś co pomaga, rozwija itd. Nie chcę przyklaskiwania jaka to ja biedna jestem (nie o mnie chodzi) jacy to wszyscy źli dokoła, a ja ta ofiara. Mamy z tych ofiar wychodzić a nie trwać. Są rozmowy poza grupą o innych członkach co nie podoba mi się. W kontrakcie jest punkt który mówi że nie mówimy o innych, jesteśmy dyskretni itd, wiec dlaczego to nie obowiązuje jak już się rozejdziemy do domów? Nie chcę wciąż wracać do tego co było, chcę zdrowieć. Przydałaby się osoba która by pokazała coś innego (terapeuta?) i pojawiła się taka, co prawda dda ale bardzo trafnie wypowiadała się, ukazywała słabości, dawała powody do zastanowienia (napisałam niedawno ,,coś jak Tarantella'' w pozytywnym znaczeniu) i co? grupa ja odrzuciła, bo bolało. Prawda osoba ta mówiła podniesionym głosem, co tłumaczyła tym że ona tak mówi cały czas ale wystarczyło powiedzieć, nawet kategorycznie zakazać wink takiego tonu. na ostatnim spotkaniu powiedziałam że w takim arzie też nie mam odwagi by mówić to co czuję z obawy przed odrzuceniem grupy. Poczułam się lepiej choć trzęsłam się jak osika, no bo ja przemawiać wśród tylu ludzi i to jeszcze to co na prawdę czuję? I teraz mam wątpliwości co do tego czy ja tam pasuję.  I znów poza ludźmi. Proszę wskażcie mi jesli widzicie na co mam zwrócić uwagę u siebie? Z góry dziękuję smile
Myślę że grupa wsparcia w realu w składzie takim jak piszecie to byłoby to wink''
To kilka dni temu. Dziś niedziela, dzien spotkania grupy a mnie od rana boli głowa, czuję niechęć i złość, w zeszłą niedzielę nie byłam. 
Do tego dochodzą problemy egzystencjonarne, a syn urządza głodówkę, bo jego dotychczasowe metody przestały na mnie działać. Jeśli to przeczyści mu myślenie to jestem za, ciekawa jestem tylko czy jutro zje śniadanko przed szkołą czy nie, bo padnie jak nic z głodu.
Kurczę trochę mam dość. Tak bym chciała napisać coś pozytywnego. Dziewczyny wybaczcie. Dobra wysyłam, co ma być to będzie. Mogę się całkiem we wszystkim mylić.

Zdecydowanie mądrze myślisz....
To jest właśnie rozjątrzanie, prowadzenie do dołu - a nie grupa wsparcia. A Ty typowo najpierw chciałaś powiedzieć, potem zostawiłaś w notatkach ale zdrowy rozsądek na szczeście (Twój oczywiście) pozwolił Ci jednak to odnaleźć i wpisać.
Nie chodzi o to czy Ty tam pasujesz. Chodzi o to, że chyba ta terapia nie idzie we właściwym kierunku.

Moja terapeutka w ogóle na razie na grupę wsparcia nie zamierza mnie wysłać, kilkukrotnie powiedziała, że jeszcze nie czas/
Czemu? Ano chyba łatwo się domyślić wink Ja jeszcze nie zrobiłam nic do przodu smile
"Niecelowa", na siłe zrobiona grupa wsparcia, to zły pomysł.

Mnie też wiele daje bycie tutaj. I o tym wie moja terapeutka i akceptuje i pozwala mi dzięki temu na rzadsze kontakty z nią. Bo spotkania powinnam mieć co tydzień. A mam co 2 lub 3.
A zdrugiej strony psychiatra powiedział ostatnio - jeśli ona Pani pasuje, proszę jej zasugerować większą mobilizację Pani działań.
Wiem o co mu chodziło.
Tak - mobilizacja znowu wyszła z zewnątrz, z sytuacji stresu, nie z mojej własnej potrzeby. Zobacz jaka mobilizacja w odniesieniu do mojego poprzedniego podejścia! Całkowita zmiana!!! Ale to znowu nie ja, nie moje myślenie, zdanie o tym przesądziło, tylko sytuacja sprowokowana przez kogoś! Znowu się zaktywizowałam w sytuacji stresy, co w tych syndromach jest "adekwatne"!
A ja muszę zmienic podejście! Nie czekać na trzęsienie ziemi i powódź tysiąclecia!
Jest bodziec - jest reakcja, tak robią ZDROWl ludzie smile

20 030 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-04-14 23:31:42)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Dobrze Żabko, działaj.
Jeśli prawnik jest pewny i skuteczny i wie co robi.
Takie wsparcie bywa niezbędne. Będę trzymać kciuki.
Najgorsze, że często musimy łatać dziury przez czyjąś nieodpowiedzialność przyćmione naszą naiwnością. Bo zdarza się bardzo często, że w takich kwestiach jeszcze zawierzamy. My jesteśmy w porządku ,a druga strona nie koniecznie, a co gorsza i nigdy tego nie zrozumiem, że takie osoby chcą się jakoś czy zemścić czy odegrać i tu nie wiem, czy nie zdając sobie sprawy czy jak, że to nie uderzy w niczyje dobro poza dziećmi. A co te dzieci są winne,. Wiadomo, że nic.
Generalnie to wszystko wynikacz braku porozumienia i ja właśnie zachowań niektórych nie rozumiem.

Wiesz czemu musimy? To już nawet nie chodzi o naiwność moim zdaniem...
Człowiek nie rozumie, że inni potrafią się kierować jedynie zwierzęcym instynktem, egozimem w najgorszej postaci... Człowiekowi do głowy by to nie wpadło, ale zwierzęciu do łba tak!

Człowiek choćby się stara być odpowiedzialny, rozsądny, brać pod uwagę różne racje.... Myśleć.
Karaluch nie, nigdy.
Karaluchy są ślepe, głuche i lgną tylko do pożywienia. Pożywki bywają różne.

Widziałaś kiedyś karalucha wlokącego jedzenie dla potomstwa????????

Ja nie chcę rozumieć wink Zresztą wiesz. Ciężko bo ciężko, ale jest szansa na wybrnięcie z tego g...
Nie chcę tego toksyka więcej oglądać!

Im więcej głupot narobi i widzi, że ja wiem, widzę, staram się coś ogarnąć, coś widać że robię (bo chyba widać skupienie, zbieranie od niego dokumentów, coś tam - można się chyba domyślić), tym bardziej się pogrąża, bo najpierw znajduje jakieś dzikie wytłumaczenia, stoi mi nad głową i się wyłzawia a za 3-4 godziny trzaska drzwiami - jak mu poczucie winy zejdzie.... Chore to takie że szok. Jak cudownie, że mam przyjaciółkę, która potrafi wieczorem wpaść - przy niej siedzi cicho - nie trzaśnie, nie nic. Ja mam spokój z dodatkowymi bodźcami. Bo na moje uwagi, żeby sobie darował - nie reaguje oczywiście.

Nie ma co starać się zrozumieç. W tym czasie lepiej robić inne rzeczy.
Wyjść z g.... uda się z pewnością. Szkoda tylko, że nam ktoś takie g...zafundował. Damy radę:)
Naiwność, że zawierzyłyśmy komuś lub sobie, że druga osoba postąpi odpowiedzialnie i konsekwentnie jak się należy.

20 031

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
delirium napisał/a:

Witajcie! Mój chłopak zostawił mnie w piątek bo uznał, że za bardzo mi na nim zależy i zapominam o samej sobie. Tak bardzo tego nie rozumiem. Przecież to nie jest powód do kończenia związku, tylko do rozmowy. On chce, żebym była pewniejsza siebie "jak kiedyś". To prawda, trochę się od niego uzależniłam, ale to jest najwspanialszy ktoś na świecie i bardzo go kocham. Kompletnie nie mogę sobie wyobrazić tego, że to skończymy. Dałam sobie i jemu kilka dni na ochłonięcie i jutro mam zamiar do niego pójść i poprosić o chwilę rozmowy i spacer. Powiedzieć, że przemyślałam wszystko, zrozumiałam i faktycznie - będę musiała bardziej skupić się na sobie, ale mimo wszystko chcę, żeby dał mi szanse. Powiem, że przecież każdy związek zasługuje na jeszcze jeden raz. W szczególności, jeśli powodem zakończenia go jest taki powód, który nie jest ogromnie poważny! Nie wiem tylko czy jest to dobry pomysł? Ale strasznie nie chcę żyć bez niego. W dodatku przez nasz związek odwróciły się ode mnie wszystkie bliskie osoby i nie mam naprawdę nikogo. A ja i on to naprawdę zgrany duet, wcześniej byliśmy długo przyjaciółmi, więc naprawdę to coś ważnego. Bardzo proszę o pomoc.

Ten powód jest najważniejszy...
Jeszcze na szczęście on się nie znalazł w takim miejscu, gdzie my.
Na szzcęście on jest zdrowy - Twój były chłopak.
A ja nie wiem, czy jeśli zdecydujesz się zabrać za siebie i swoje podejście, to czy za dwa/trzy lata była byś chciała być z nim.
Wątpliwe - naprawdę.
Doceń mądrość mężczyzny a sobie daj czas i wszystkie możliwe możliwości nie zrobienia sobie tego znowu.
Zrób wszystko by nauczyć się być zawsze sobą i kochać także,
Ale daj temu wiele czasu!!!!!!!!!!!!

20 032

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Ja tam mówię wprost - przede mną wiele. Biby byłam taka ogranięta, a znowu wlazłam w błoto po szyję.
A ile razy jeszcze po czasie wyłapię, że się wślizgnęłam.....

Zabka Ty nie znowu wlazlas w bloto po szyje !!! Ty sie z tego blota ciagle wygrzebujesz a wiesz, ze bagno czasami wciaga !!! Teraz masz juz doswiadczenie i pomocne dlonie, ktore ciagna Cie na powierzchnie !!!

Takie tuchome bagienko:D

20 033 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-14 23:30:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Doceń mądrość mężczyzny a sobie daj czas i wszystkie możliwe możliwości nie zrobienia sobie tego znowu.
Zrób wszystko by nauczyć się być zawsze sobą i kochać także,
Ale daj temu wiele czasu!!!!!!!!!!!!

Zabko kochana Delirium na tym etapie nie wie nawet jak  sie nazywa sad To co piszesz to wyzsza szkola wtajemniczenia tongue
Na razie dziewczyna dostala lektury smile

20 034

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Nie wiem jak to u Ciebie jest ale niedawno poczytalam sobie troche o DDA aby niektore z Was troche "lepiej" zrozumiec smile
Mi sie wydaje, ze u Ciebie to jest niepewnosc czy na pewno to co Ty myslisz jest ok ?
Moim zdaniem nie powinnas miec zadnych watpliwosci, bo myslisz racjonalnie smile

Poczytałaś? smile
My nie wiemy w ogóle co jest normalne i czy w ogóle coś jest normalne i czy my mamy prawo coś czuć wink
Śmieję się, bo śmieję się z siebie!
Dlaczego?
Bo na terapaię polazłam wywrzaskując na siebie najgorsze inwektywy praktycznie!
A tak szczerze po wielu miesiącach?
To się okazuje, że ja tłumię reakcje na manipulacje!!!!!!!!!!!!

smile
Wiesz, ile czasu nam potrzeba, ilu normalnych ludzi, ile własnej otwartości, by przestac się bać własnej "intuicji"? Czy Ty możesz zrozumieć, jaka to ogromna walka z samym sobą? Żeby się nie bać powiedzieć czegokolwiek?????? Zamiast być po prostu każdemu na skinienie? Przepaprane Happy sad
A to w ogóle nie jest jakaś intuicja, tylko głęboko zakopywane, zagrzebywane własne UCZUCIA?
My nie wiemy, że są uczucia i że można coś czuć.... I ważniejsze, że jeśli coś się czuje, to należy to tylko i wyłącznie brać pod własną rozwagę, a nie tłamsić to w zarodku....
Pod rozwagę - to mam na myśli smile

20 035

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

To ja mocno przytulam i mam nadzieję, że i dobrze dobrane leki i rosołek miałaś w weekend? Na wzmocnienie?
Bo kochana - wiosna pełną parą wpada, musisz się szybko poskładać, bo wiesz wink
W tym roku wiosna to będzie nawet nie 17 mgnień wink Zaraz upalne lato wink wink wink

I masz wygrzewać zatoki i masz zawsze zabierać cieplesze, bardziej nieprzemakalne buty!!!!! Zamiast szpilek!!!!!!!!!!!! smile smile smile

Dzieki Zabcio smile
Leki biore ale jutro na kontrole do lekarza ide, bo kaszel sie przyplatal smile Dzisiaj 2 godziny w pelnym sloncu sie grzalam i nawet sie opalilam smile Masz racje wiosny nie bylo i nie bedzie sad U mnie dzisiaj 22 stopnie byly a jutro podobno ponad 25 smile
Juz mi nieprzemakalne buty moze nie beda potrzebne tongue Trzeba sobie nowe letnie buciki sprawic smile

Zainwestuj w traki na kolejny rok wink

20 036

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Steven-21 napisał/a:

Wtrącając się do wątku problemem nie jest miłość kobiet.

Problemem jest że w porównaniu do tej porcjii miłości jaką dajemy odpowiedź nie jest adekwatna... Jak to zmienić, czy to zależy od ludzi? Tak... Ale skoro kogos się kocha to oczekujemy miłości od tej konkretnej osoby. Nie można jej wymienić. Czy poprostu nie stać ja na miłość by zrównoważyć ja jak tą druga osoba. Napewno stać. Pytanie jak ją wzbudzić. Wina nie leży po waszej stronnie, że ktos jest taki nie potrafi. Potrafi potrafi.

Pokazywać że oczekujemy, nie wstydzić się potrzeb! Dawać i oczekiwać by brac, uczyć się brac i uczyć się dawać by nie tracić.

Pozdrawiam wink

Nie takie to proste niestety.
Wzbudzić miłość u kogoś kto nie jest z nami kompatybilny, kto nie potrafi kochać.
Da się zmienić. Wszystko da się zmienić. Nie zmienić kogoś kto nas nie rozumie lub nie chce zrozumieć. Jego wymienić.
W zasięgu naszych zmian jesteśmy my sami.
Gdyby to było takie proste nie byłoby tylu stron wątku i tak szerokiego zakresu publikacji na ten temat.

20 037

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Steven-21 napisał/a:

Wtrącając się do wątku problemem nie jest miłość kobiet.

Problemem jest że w porównaniu do tej porcjii miłości jaką dajemy odpowiedź nie jest adekwatna... Jak to zmienić, czy to zależy od ludzi? Tak... Ale skoro kogos się kocha to oczekujemy miłości od tej konkretnej osoby. Nie można jej wymienić. Czy poprostu nie stać ja na miłość by zrównoważyć ja jak tą druga osoba. Napewno stać. Pytanie jak ją wzbudzić. Wina nie leży po waszej stronnie, że ktos jest taki nie potrafi. Potrafi potrafi.

Pokazywać że oczekujemy, nie wstydzić się potrzeb! Dawać i oczekiwać by brac, uczyć się brac i uczyć się dawać by nie tracić.

Pozdrawiam wink

A nawzajem pozdrawiam smile

Steven - tak, pokazywać, dawać, ale...
Przede wszystkim zawsze zauważać, że ktoś jej nie oddaje i to jak najszybciej.
Zdrowi ludzie to widzą, czują, kończą relacje.
My wręcz przeciwnie - wejdziemy na wyższy, bardziej odległy szczyt własnym możliwości, byle by tylko uzyskać choćby małą namiastkę wzajemności. A ten szczyt okazuje się zbyt bliskim, za niskim szczytem... Więc organizujemy wyprawę na następny - zawsze do skutku.
Szczerze? Brzydkie porównanie... Każda z nas zeszła do bazy za każdym razem, nigdy nie wpadła w szczelinę, nigdy jej nie zmógł Icefall.... Każda pójdzie na kolejną wyprawę...
Chyba, że zacznie myśleć racjonalnie smile

20 038

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Nie ma co starać się zrozumieç. W tym czasie lepiej robić inne rzeczy.
Wyjść z g.... uda się z pewnością. Szkoda tylko, że nam ktoś takie g...zafundował. Damy radę:)
Naiwność, że zawierzyłyśmy komuś lub sobie, że druga osoba postąpi odpowiedzialnie i konsekwentnie jak się należy.

Naiwność, Waćpani, a jakże wink

20 039

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Ja tam mówię wprost - przede mną wiele. Biby byłam taka ogranięta, a znowu wlazłam w błoto po szyję.
A ile razy jeszcze po czasie wyłapię, że się wślizgnęłam.....

Zabka Ty nie znowu wlazlas w bloto po szyje !!! Ty sie z tego blota ciagle wygrzebujesz a wiesz, ze bagno czasami wciaga !!! Teraz masz juz doswiadczenie i pomocne dlonie, ktore ciagna Cie na powierzchnie !!!

Takie tuchome bagienko:D

Takie znane wink
Bo przecież z niego dotąd nie wylazłam, tylko powiedzmy sobie uczepiłam się kępki trawy wink

20 040

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Doceń mądrość mężczyzny a sobie daj czas i wszystkie możliwe możliwości nie zrobienia sobie tego znowu.
Zrób wszystko by nauczyć się być zawsze sobą i kochać także,
Ale daj temu wiele czasu!!!!!!!!!!!!

Zabko kochana Delirium na tym etapie nie wie nawet jak  sie nazywa sad To co piszesz to wyzsza szkola wtajemniczenia tongue
Na razie dziewczyna dostala lektury smile

Ale może sobie sama da okazję wspomnieć kiedyś?
Oby sama Delirium chciała dać sobie tę możliwość - tego jej życzę smile
Z całego serca smile

20 041

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Nie wiem jak to u Ciebie jest ale niedawno poczytalam sobie troche o DDA aby niektore z Was troche "lepiej" zrozumiec smile
Mi sie wydaje, ze u Ciebie to jest niepewnosc czy na pewno to co Ty myslisz jest ok ?
Moim zdaniem nie powinnas miec zadnych watpliwosci, bo myslisz racjonalnie smile

Poczytałaś? smile
My nie wiemy w ogóle co jest normalne i czy w ogóle coś jest normalne i czy my mamy prawo coś czuć wink
Śmieję się, bo śmieję się z siebie!
Dlaczego?
Bo na terapaię polazłam wywrzaskując na siebie najgorsze inwektywy praktycznie!
A tak szczerze po wielu miesiącach?
To się okazuje, że ja tłumię reakcje na manipulacje!!!!!!!!!!!!

smile
Wiesz, ile czasu nam potrzeba, ilu normalnych ludzi, ile własnej otwartości, by przestac się bać własnej "intuicji"? Czy Ty możesz zrozumieć, jaka to ogromna walka z samym sobą? Żeby się nie bać powiedzieć czegokolwiek?????? Zamiast być po prostu każdemu na skinienie? Przepaprane Happy sad
A to w ogóle nie jest jakaś intuicja, tylko głęboko zakopywane, zagrzebywane własne UCZUCIA?
My nie wiemy, że są uczucia i że można coś czuć.... I ważniejsze, że jeśli coś się czuje, to należy to tylko i wyłącznie brać pod własną rozwagę, a nie tłamsić to w zarodku....
Pod rozwagę - to mam na myśli smile

Poczytalam Zabko smile
Przesrane sad Ale mozna z tego wyjsc !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zasady gry juz znasz tongue To i nauczysz sie karty rozdawac smile
Buzka i kolorowych snow dziewczyny smile

20 042

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Nie ma co starać się zrozumieç. W tym czasie lepiej robić inne rzeczy.
Wyjść z g.... uda się z pewnością. Szkoda tylko, że nam ktoś takie g...zafundował. Damy radę:)
Naiwność, że zawierzyłyśmy komuś lub sobie, że druga osoba postąpi odpowiedzialnie i konsekwentnie jak się należy.

Naiwność, Waćpani, a jakże wink

smile

20 043

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Zabka Ty nie znowu wlazlas w bloto po szyje !!! Ty sie z tego blota ciagle wygrzebujesz a wiesz, ze bagno czasami wciaga !!! Teraz masz juz doswiadczenie i pomocne dlonie, ktore ciagna Cie na powierzchnie !!!

Takie tuchome bagienko:D

Takie znane wink
Bo przecież z niego dotąd nie wylazłam, tylko powiedzmy sobie uczepiłam się kępki trawy wink

Ruchome miało być, rzecz jasna:)

20 044

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wiem że to trudne. Moge podzielić się tylko tym, że mialem przyjacielskie relacje z pewną dziewczyna. Ale wkońcu okazało się że to ja wiecej daje niż odbieram.

Niedawno się to zakończyło i skoczyło się słowami z mojej strony "od dzisiaj jestes moim największym wrogiem"

nie podjąłem się naprawy relacjii bo nie powinna wyjść odemnie. Ale tą sytuacja mnie załamała. 2 lata, rozmowy nocami. To byla jedną z bliższych mi osób. Jak siostra... Wiem zgłupiała przez depresję, rozumiem to ale ja nie wrócę bo to kosztuje zbyt wiele mnie.

Nie wiem co mam powiedzieć wiem że nie jest proste. Chce jednak powiedzieć że pozytywną energia, optymizm ma niesamowitą siłę.

Te osoby kobiety które za bardzo kochają one poprostu bombarduja tym co chcą przekazać. Tu wina według mnie jest po drugiej stronie. A często wiele osób myśli że to ich wina i ich słabość. To nie jest zła cechą ktorej się trzeba pozbyć. Tą cechą jest wartościową tylko jakoś jest odwrotnie w niektórych środowiskach. Na odwrót to tą osoba co wiecej daje ona ma gożej... Smutne ale prawdziwe

ja nigdy nie zgodzę się na taka relacje bo w moim przypadku to by mnie męczyło.

20 045 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-14 23:54:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k  napisał/a:
hm napisał/a:

Nie ma co starać się zrozumieç. W tym czasie lepiej robić inne rzeczy.
Wyjść z g.... uda się z pewnością. Szkoda tylko, że nam ktoś takie g...zafundował. Damy radę:)
Naiwność, że zawierzyłyśmy komuś lub sobie, że druga osoba postąpi odpowiedzialnie i konsekwentnie jak się należy.

Naiwność, Waćpani, a jakże

Kto ma miekkie serce musi miec twarda dupe tongue

20 046

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Steven-21 napisał/a:

Wiem że to trudne. Moge podzielić się tylko tym, że mialem przyjacielskie relacje z pewną dziewczyna. Ale wkońcu okazało się że to ja wiecej daje niż odbieram.

Niedawno się to zakończyło i skoczyło się słowami z mojej strony "od dzisiaj jestes moim największym wrogiem"

nie podjąłem się naprawy relacjii bo nie powinna wyjść odemnie. Ale tą sytuacja mnie załamała. 2 lata, rozmowy nocami. To byla jedną z bliższych mi osób. Jak siostra... Wiem zgłupiała przez depresję, rozumiem to ale ja nie wrócę bo to kosztuje zbyt wiele mnie.

Nie wiem co mam powiedzieć wiem że nie jest proste. Chce jednak powiedzieć że pozytywną energia, optymizm ma niesamowitą siłę.

Te osoby kobiety które za bardzo kochają one poprostu bombarduja tym co chcą przekazać. Tu wina według mnie jest po drugiej stronie. A często wiele osób myśli że to ich wina i ich słabość. To nie jest zła cechą ktorej się trzeba pozbyć. Tą cechą jest wartościową tylko jakoś jest odwrotnie w niektórych środowiskach. Na odwrót to tą osoba co wiecej daje ona ma gożej... Smutne ale prawdziwe

ja nigdy nie zgodzę się na taka relacje bo w moim przypadku to by mnie męczyło.

Wszystko byłoby dobrze gdyby to, że kochają za bardzo nie niszczyło ich samych.
Skoro było Ci źle, że dawałeś zbyt wiele może tego doświadczyłeś.
Tutaj istotą jest to, że kochając za bardzo zapominasz o sobie samym. To droga ku destrukcji. Tak w dużym skr?cie.

20 047

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Poczytalam Zabko smile
Przesrane sad Ale mozna z tego wyjsc !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zasady gry juz znasz tongue To i nauczysz sie karty rozdawac smile
Buzka i kolorowych snow dziewczyny smile

Zasady mam zamiar pamiętać wink Nie zapomnieć wink
Jak się potknę - podnosić smile

Tam przesrane wink Ile nas ???? Wiele, prawda? DDD ma tak samo.Jakbym była sama, we dwie, czy we trzy osoby z tym defektem, to może tak. Ale mam z czego czerpać wiedzę, więc co? Albo chcę, albo nie chcę! smile

I znowu powiem - jeśli się chce i świadomie chce smile
Dlatego mówię, że lata przede mną.

20 048

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Steven-21 napisał/a:

Wiem że to trudne. Moge podzielić się tylko tym, że mialem przyjacielskie relacje z pewną dziewczyna. Ale wkońcu okazało się że to ja wiecej daje niż odbieram.

Niedawno się to zakończyło i skoczyło się słowami z mojej strony "od dzisiaj jestes moim największym wrogiem"

nie podjąłem się naprawy relacjii bo nie powinna wyjść odemnie. Ale tą sytuacja mnie załamała. 2 lata, rozmowy nocami. To byla jedną z bliższych mi osób. Jak siostra... Wiem zgłupiała przez depresję, rozumiem to ale ja nie wrócę bo to kosztuje zbyt wiele mnie.

Nie wiem co mam powiedzieć wiem że nie jest proste. Chce jednak powiedzieć że pozytywną energia, optymizm ma niesamowitą siłę.

Te osoby kobiety które za bardzo kochają one poprostu bombarduja tym co chcą przekazać. Tu wina według mnie jest po drugiej stronie. A często wiele osób myśli że to ich wina i ich słabość. To nie jest zła cechą ktorej się trzeba pozbyć. Tą cechą jest wartościową tylko jakoś jest odwrotnie w niektórych środowiskach. Na odwrót to tą osoba co wiecej daje ona ma gożej... Smutne ale prawdziwe

ja nigdy nie zgodzę się na taka relacje bo w moim przypadku to by mnie męczyło.

Ale tak szczerze Steven - kto wg Ciebie "kochał za bardzo"? Ty czy ona? Czy jednocześnie?

20 049

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny, tak ku swojej własnej terapii wklejam to co dziś pisałam jakby w pamietniku (notatnik) Z góry przepraszam, bo nudne.
,,Zaznaczyłam na końcu mojego postu, że mogę się mylić we wszystkim co napisałam. Kurczę nie jestem zmienna, to właśnie ta niepewność. Dobrze trafiłas Happy, szukam potwierdzenia, że to co czuję i myślę ma sens, jest prawdziwe. Nie zmienia to faktu, że projektuję i przenoszę dlatego to wtracenie że nie jestem zmienna. Tak, po części powiedziałam wtedy na grupie co czuję i tak boję sie krytyki i odrzucenia. I chyba też wspomniałam, że to moje wyniesione z domu. Trzęsłam się, bo mówiłam co czuję, bałam się reakcji, odrzucenia, nic takiego się nie stało-kosmos. Oczywiście wszystkiego co napisałam nie powiedziałam. Idąc dalej, mam wyrzuty, że jestem fałszywa, wstydzę się, że napisałam o grupie w taki sposób, że nazwałam prowadzącego chociaż tak myslę. Dzis poszłam, pomyślałam sobie, że warto nawet dla jednej, dwóch osób które działają na mnie pozytywnie.  Potem zaczeło mi świtać, że przenoszę brak akceptacji, że skoro ktoś, coś nie spełania moich oczekiwać tak jak ja bym chciała, to czuje złość, zniechęcenie, odrzucam (tak jak kiedyś mnie w domu) Brak akceptacji z mojej strony, a przecież poszłam by min. uczyć się relacji, nie oczekiwać (postawa roszczeniowa) akceptować i przyjmować ludzi takimi jacy są.To mi wciąż umyka. Wiele pracy przede mną ze sobą. Dziś jedna z uczestniczek powiedziała:,, ja tu przychodzę, by spotkać się ze sobą (i z wami)'' Piękne i trafne. Dlatego prosiałm o wskazówki na co mam zwrócić uwagę u siebie, bo to o moje odczucia i obecne widzenie chodzi i to będzie się cały czas zmieniać wraz ze zrozumieniem. Nie mniej emocje są i będa, czasem trafne czasem nie. Gdybym nie mogła tu do was pisać nie wpdałabym na to za szybko. Musze głosno powiedzieć. Jedno pytanie, zdanie którejś z was daje do myślenia. Jeszcze na coś wpadłam słuchając ludzi z grupy (prowadzącego nie było, był zastępca) Wszyscy prawie są kochający za bardzo i tak mi błysło.. oni tak jak ja boją się sprawić komus przykrość (to odniesienie o tym że nie chce glaskania) Kurczę, przepraszam za to jaka niemądra i impulsywna jestem siebie samą i tych o których pisałam. Zła jestem. A co jesli  nadal sie mylę? Mogę tak pisać co, pozwolicie? muszę to sobie poukładać.''
Z tego pisania wyszło mi : zagubiebie-niepewność, złość, usprawiedliwianie i chyba zaprzeczanie (targowanie się?) pogodzenie.. typowe etapy sad 
czy mnie się już wszystko myli? Cała ta sytuacja to znów przeniesienie czegoś. Łatwo by było napisac teraz cos, , mądrego'' po odp happy i zabki  ale ja chcę być prawdziwa i wklejam by pokazać etapy mojego myślenia. Bo przecież mam rację prawda? obje napisałyście że dobrze myślę? czuje się teraz jak mała dziewczynka. wysyłam, niech się dzieje.

20 050

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Kto ma miekkie serce musi miec twarda dupe tongue

I nie mieć siniaków wink Bo siniaki to już jednak bolą. Szczególnie takie.
No chyba że ktoś permanentnie niczego nie czuje, bo tak sobie wmawia.


Idę spać. Poniedziałek sad

20 051

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

czuje się teraz jak mała dziewczynka. wysyłam, niech się dzieje.

Liv... ja się nie dziwię....
Mam wrażenie, że wszystkie DDD/DDA fiksują, bo tak naprawdę są szczególnie uwarubnkowanymi osobami na wrażliwość, tylko życie nauczyło je, by nie czuć, nie chcieć, nie myśleć, nie mówić, nie słyszeć, nie widzieć.

Czy wiesz, że KKZB to naturalna konsekwencja DDA/DDD?

Ale jaki sobie dla siebie samego znaleźć sposób na poczucie, ze to co myślisz, to warto przełożyć na słowa (mówione lub pisane)? I że to ma ogromny sens i wartość?

Ten sposób... To być wśród ludzi, którzy choćby po części rozumieją co mówisz wink Happy wie, co mam na myśli smile
I wcale nie mam na myśli osób tylko "stąd".
Ja mam juz  trzy osoby z którymi mogę w realu swobodnie rozmawiać smile Ale ile to miesięcy trwało? I fakt, że jedna z nich to przyjaciółka, z którą mogę pogadać o wszystkim smile Od zawsze smile

A teraz są już trzy - choć nie mamy zbyt wiele czasu dla siebie. Ale to się stało samo i nie na siłe smile
Wyniknęło z relacji. Z rozmów, z sytuacji, z porozumienia, z faktu, że nie czekałam tylko też dawałam do zrozumienia, że oczekuję zwrotnych kontaktów. Tak gdzie trafiłam na osobę która lubi być ze mną - mam kontakt. To jest miłe smile

Mam z kim pogadać smile
I nie tylko o problemach, naprawdę smile Nawet o zapiekance z ryżu z udkami i o koncercie i o dyskotece smile

20 052 Ostatnio edytowany przez raki (2013-04-15 09:18:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jutro będę chyba czytała Was spokojnie jeszcze raz.
Zabko, jak dobrze, że zobaczyłaś do końca rzeczywistość.  To tylko kilka kroków od Twojej wolności.  Ufff.

Ja wciąż jej nie widzę - nie czuję.  Jestem w cudnych miejscach, o których parę lat temu nie  osmielałam się śnić.  Zresztą od niedawna dostaję - biorę,  cos co kiedyś było niemożliwe...
I co? ! I zamiast radości mam to śmieszne uczucie szczęścia połączonego z bólem.  Męczy mnie.  Bo jestem zachwycona a zarazem jest najzwyczajniej mdło.
No i wspomnienia i żal i chęć dzielenua radości i...i...i...i...ciągle w środku z nim jestem.
Zle mi z tym, bo chciałabym się zwyczajnie rozkoszować - tyle mam i dostaje!

Na pocieszenie odezwał się ex ex karaluch- ten obecny ex w porownaniu z nim to istny balsam dla duszy (light total). Nie wiem po co i teraz, choc w ostatnuch dniach wydziałam jego twarz i chory wzrok chyba az w trzech przypadkiwych osobach ( czyżby przyciąganie? ) Do sedna - on mnie zupełnie nie rusza (ale przekroczył kiedyś granicę granic - obecny jeszcze nie), wiec jest i nadzieja na wolność od tego.

Chcę byc już wolna - od nadzieji, tęsknoty, mojej wnętrznej z nim bkiskiści.
Liv.d dobrze myślisz zaufaj sobie.

20 053

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Steven-21 napisał/a:

Wiem że to trudne. Moge podzielić się tylko tym, że mialem przyjacielskie relacje z pewną dziewczyna. Ale wkońcu okazało się że to ja wiecej daje niż odbieram.

Niedawno się to zakończyło i skoczyło się słowami z mojej strony "od dzisiaj jestes moim największym wrogiem"

nie podjąłem się naprawy relacjii bo nie powinna wyjść odemnie. Ale tą sytuacja mnie załamała. 2 lata, rozmowy nocami. To byla jedną z bliższych mi osób. Jak siostra... Wiem zgłupiała przez depresję, rozumiem to ale ja nie wrócę bo to kosztuje zbyt wiele mnie.

Nie wiem co mam powiedzieć wiem że nie jest proste. Chce jednak powiedzieć że pozytywną energia, optymizm ma niesamowitą siłę.

Te osoby kobiety które za bardzo kochają one poprostu bombarduja tym co chcą przekazać. Tu wina według mnie jest po drugiej stronie. A często wiele osób myśli że to ich wina i ich słabość. To nie jest zła cechą ktorej się trzeba pozbyć. Tą cechą jest wartościową tylko jakoś jest odwrotnie w niektórych środowiskach. Na odwrót to tą osoba co wiecej daje ona ma gożej... Smutne ale prawdziwe

ja nigdy nie zgodzę się na taka relacje bo w moim przypadku to by mnie męczyło.

Wszystko byłoby dobrze gdyby to, że kochają za bardzo nie niszczyło ich samych.
Skoro było Ci źle, że dawałeś zbyt wiele może tego doświadczyłeś.
Tutaj istotą jest to, że kochając za bardzo zapominasz o sobie samym. To droga ku destrukcji. Tak w dużym skr?cie.

ogólnie mowie że to samo się tyczy przyjaźni czy zaangażowaniu w życie społeczne. Masz rację Hmm to prowadzi do destrukcjii dosłownie. Nie warto się w to wilkac i wracać do tego nawet jeśli minął czas. To tylko uluda, a skutki? Katastrofalne... Kiedy ktos to zauważa to najlepiej byłoby odrazu z tego wyjść, ale czasem dajemy sobie czas, szansę, uzależniamy to od tłumaczem drugiej strony. Dla mnie taka uluda miała miejsce ale nie na poziomie miłości tylko przyjaźni. Zostałem manipulowany że to zależy od czasu, że to ja będę winny. Inne osoby często prowadzą wobec nas bezwzględną grę. Wchodzą wielkie słowa, idee ale to tylko uluda.

Nie warto, powtarzam nie warto. Ta druga osoba nie bedzie się kierowała wobec nas tak samo gdybyśmy się zamienili sytuacja. Jest to nie zdrowa relacja...

Jeśli ktos ma wiele siły czerpie ja skads indziej może dawać. Chodzić po więzieniach i dawać ludziom wsparcie mimo że ci spotykając go za parę dni na ulicy potrafiliby go okraść.

Ja taki nie jestem. Szczerze jeśli się nie da trzeba sobie to powiedzieć, uświadomić sobie. Myśleć o sobie, na pewien sposób być egoista. A otwierać się tam gdzie warto, dla tych którzy są dla nas dobrzy i kierują się tym samym wink

jak zwykle Pozdrowienia ;D

20 054

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Dziewczyny, tak ku swojej własnej terapii wklejam to co dziś pisałam jakby w pamietniku (notatnik) Z góry przepraszam, bo nudne.
,,Zaznaczyłam na końcu mojego postu, że mogę się mylić we wszystkim co napisałam. Kurczę nie jestem zmienna, to właśnie ta niepewność. Dobrze trafiłas Happy, szukam potwierdzenia, że to co czuję i myślę ma sens, jest prawdziwe. Nie zmienia to faktu, że projektuję i przenoszę dlatego to wtracenie że nie jestem zmienna. Tak, po części powiedziałam wtedy na grupie co czuję i tak boję sie krytyki i odrzucenia. I chyba też wspomniałam, że to moje wyniesione z domu. Trzęsłam się, bo mówiłam co czuję, bałam się reakcji, odrzucenia, nic takiego się nie stało-kosmos. Oczywiście wszystkiego co napisałam nie powiedziałam. Idąc dalej, mam wyrzuty, że jestem fałszywa, wstydzę się, że napisałam o grupie w taki sposób, że nazwałam prowadzącego chociaż tak myslę. Dzis poszłam, pomyślałam sobie, że warto nawet dla jednej, dwóch osób które działają na mnie pozytywnie.  Potem zaczeło mi świtać, że przenoszę brak akceptacji, że skoro ktoś, coś nie spełania moich oczekiwać tak jak ja bym chciała, to czuje złość, zniechęcenie, odrzucam (tak jak kiedyś mnie w domu) Brak akceptacji z mojej strony, a przecież poszłam by min. uczyć się relacji, nie oczekiwać (postawa roszczeniowa) akceptować i przyjmować ludzi takimi jacy są.To mi wciąż umyka. Wiele pracy przede mną ze sobą. Dziś jedna z uczestniczek powiedziała:,, ja tu przychodzę, by spotkać się ze sobą (i z wami)'' Piękne i trafne. Dlatego prosiałm o wskazówki na co mam zwrócić uwagę u siebie, bo to o moje odczucia i obecne widzenie chodzi i to będzie się cały czas zmieniać wraz ze zrozumieniem. Nie mniej emocje są i będa, czasem trafne czasem nie. Gdybym nie mogła tu do was pisać nie wpdałabym na to za szybko. Musze głosno powiedzieć. Jedno pytanie, zdanie którejś z was daje do myślenia. Jeszcze na coś wpadłam słuchając ludzi z grupy (prowadzącego nie było, był zastępca) Wszyscy prawie są kochający za bardzo i tak mi błysło.. oni tak jak ja boją się sprawić komus przykrość (to odniesienie o tym że nie chce glaskania) Kurczę, przepraszam za to jaka niemądra i impulsywna jestem siebie samą i tych o których pisałam. Zła jestem. A co jesli  nadal sie mylę? Mogę tak pisać co, pozwolicie? muszę to sobie poukładać.''
Z tego pisania wyszło mi : zagubiebie-niepewność, złość, usprawiedliwianie i chyba zaprzeczanie (targowanie się?) pogodzenie.. typowe etapy sad 
czy mnie się już wszystko myli? Cała ta sytuacja to znów przeniesienie czegoś. Łatwo by było napisac teraz cos, , mądrego'' po odp happy i zabki  ale ja chcę być prawdziwa i wklejam by pokazać etapy mojego myślenia. Bo przecież mam rację prawda? obje napisałyście że dobrze myślę? czuje się teraz jak mała dziewczynka. wysyłam, niech się dzieje.

Ja myślę tak, że brak Ci pewności siebie. Że jeszcze nie myślisz, nie skupiasz się na sobie tylko na innych.
Co się stanie jeśli ktoś się z Tobą nie zgodzi? Myślisz, że Ciebie odrzuci?

20 055

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Steven-21 napisał/a:
hm... napisał/a:
Steven-21 napisał/a:

Wiem że to trudne. Moge podzielić się tylko tym, że mialem przyjacielskie relacje z pewną dziewczyna. Ale wkońcu okazało się że to ja wiecej daje niż odbieram.

Niedawno się to zakończyło i skoczyło się słowami z mojej strony "od dzisiaj jestes moim największym wrogiem"

nie podjąłem się naprawy relacjii bo nie powinna wyjść odemnie. Ale tą sytuacja mnie załamała. 2 lata, rozmowy nocami. To byla jedną z bliższych mi osób. Jak siostra... Wiem zgłupiała przez depresję, rozumiem to ale ja nie wrócę bo to kosztuje zbyt wiele mnie.

Nie wiem co mam powiedzieć wiem że nie jest proste. Chce jednak powiedzieć że pozytywną energia, optymizm ma niesamowitą siłę.

Te osoby kobiety które za bardzo kochają one poprostu bombarduja tym co chcą przekazać. Tu wina według mnie jest po drugiej stronie. A często wiele osób myśli że to ich wina i ich słabość. To nie jest zła cechą ktorej się trzeba pozbyć. Tą cechą jest wartościową tylko jakoś jest odwrotnie w niektórych środowiskach. Na odwrót to tą osoba co wiecej daje ona ma gożej... Smutne ale prawdziwe

ja nigdy nie zgodzę się na taka relacje bo w moim przypadku to by mnie męczyło.

Wszystko byłoby dobrze gdyby to, że kochają za bardzo nie niszczyło ich samych.
Skoro było Ci źle, że dawałeś zbyt wiele może tego doświadczyłeś.
Tutaj istotą jest to, że kochając za bardzo zapominasz o sobie samym. To droga ku destrukcji. Tak w dużym skr?cie.

ogólnie mowie że to samo się tyczy przyjaźni czy zaangażowaniu w życie społeczne. Masz rację Hmm to prowadzi do destrukcjii dosłownie. Nie warto się w to wilkac i wracać do tego nawet jeśli minął czas. To tylko uluda, a skutki? Katastrofalne... Kiedy ktos to zauważa to najlepiej byłoby odrazu z tego wyjść, ale czasem dajemy sobie czas, szansę, uzależniamy to od tłumaczem drugiej strony. Dla mnie taka uluda miała miejsce ale nie na poziomie miłości tylko przyjaźni. Zostałem manipulowany że to zależy od czasu, że to ja będę winny. Inne osoby często prowadzą wobec nas bezwzględną grę. Wchodzą wielkie słowa, idee ale to tylko uluda.

Nie warto, powtarzam nie warto. Ta druga osoba nie bedzie się kierowała wobec nas tak samo gdybyśmy się zamienili sytuacja. Jest to nie zdrowa relacja...

Jeśli ktos ma wiele siły czerpie ja skads indziej może dawać. Chodzić po więzieniach i dawać ludziom wsparcie mimo że ci spotykając go za parę dni na ulicy potrafiliby go okraść.

Ja taki nie jestem. Szczerze jeśli się nie da trzeba sobie to powiedzieć, uświadomić sobie. Myśleć o sobie, na pewien sposób być egoista. A otwierać się tam gdzie warto, dla tych którzy są dla nas dobrzy i kierują się tym samym wink

jak zwykle Pozdrowienia ;D

Jeśli ktoś czerpie siłę wysysając ją z drugiej osoby to jest to relacja toksyczna.

Relacje trzeba budować z odobami, które mają podobne podejście i wartości do nas. Związek ma nas uskrzydlać, ma sprawiać, że cieszymy się życiem. Nie może nas blokować i ograniczać w realizacji własnych celów i potrzeb. Nie m?wię o skrajności. Mamy żyć, nie umierać.

Jednej rzeczy robić nie wolno. Wiesz jakiej?
Trzeba zacząć od siebie. Trzeba znać swoją wartość i mieć do siebie szacunek. Mając to nie pozwolimy na złe traktowanie, na wykorzystywanie, na manipulację. Od toksycznych ludzi będziemy się trzymać z daleka.

20 056

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja Cie Steven nie do końca rozumiem.  Wiem o czym piszesz, ale nie wiem po co ?
Widzisz, nasze uzlażnienie nie polega na "nie warto". To głęboko zakorzenione mechanizmy, które przynoszą paskudne skutki  PASKUDNE.

[ zabka-k
Czytałaś Stenie ? Ja przed wczoraj i to chyba mocno moje. Chyba zaczynam powoli rozumieć jakoś takoś.  Znalzłam gdzieś artykuł, , że gro z nas najprawdopodobniej zdriwieje też przez dobry związek - ale te osoby nie przychodzą do terapeuty, , więc statystyk brak.
Tylko ja kocham zlych sad

Liv4
Ludziom mogą się nie podobać nasze zapatrywania, poglady, , mogą nie chcieć z nami być ci zdrowi), a nawet przyjaźnić. Ale co z teho ? masz siebie - niemowienie by się chronić przed brakiem akveptacj - daje fikcyjna relację.  A patrz na motto happy.

20 057

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Jednej rzeczy robić nie wolno. Wiesz jakiej?
Trzeba zacząć od siebie. Trzeba znać swoją wartość i mieć do siebie szacunek. Mając to nie pozwolimy na złe traktowanie, na wykorzystywanie, na manipulację. Od toksycznych ludzi będziemy się trzymać z daleka.

Moim zdaniem to nie do końca tak działa. I widać to również z opisów "zdrowiejących" dziewczyn. Miłość własna - super ważna. Ale chodzi też o wpojone schematy zachowań - w tym te społeczne. Normalnym jest, że często po prostu chcemy być w związku i dla związku się staramy, ale my nie znamy zdrowej granicy (a ta granica nie zawsze jest kształtowana miłością własną - a po prostu trzeźwym spojrzeniem).

zabko-k Pytałaś o czas wchodzenia w związki... no prawie zawsze był długi u mnie - po kilka miesięcy. Ja raczej patrzę i się zastanawiam, nie zakochuję się na amen, ale jak już się potem zakocham to tak "głęboko". A niestety pazury wychodzą już po, bo wcześniej oni zdobywając są śliczni i tacy starający.
Owym karaluchem czekałam z 4 miesiące, choć już wiedziałam że jak się udam do Hiszpanii pod ich koniec to wpadnę jak śliwka w kompot i bałam się też, że on nie... w jakiś sposób się sprawdziło. Nie od razu, bo on szalał dalej, ale potem. Jakby bez powodu - wciąż nie wiem co się stało. Narcyz. Albo ja w końcu powiedziałam, że coś mi się nie podoba.

20 058

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

zabko-k Pytałaś o czas wchodzenia w związki... no prawie zawsze był długi u mnie - po kilka miesięcy. Ja raczej patrzę i się zastanawiam, nie zakochuję się na amen, ale jak już się potem zakocham to tak "głęboko". A niestety pazury wychodzą już po, bo wcześniej oni zdobywając są śliczni i tacy starający.
Owym karaluchem czekałam z 4 miesiące, choć już wiedziałam że jak się udam do Hiszpanii pod ich koniec to wpadnę jak śliwka w kompot i bałam się też, że on nie... w jakiś sposób się sprawdziło. Nie od razu, bo on szalał dalej, ale potem. Jakby bez powodu - wciąż nie wiem co się stało. Narcyz. Albo ja w końcu powiedziałam, że coś mi się nie podoba.

Ja niestety nigdy nie zauważyłam, żebym kogoś próbowała "poznać" zanim nie rozpocznę relacji. Ogólnie nie wiem co to znaczy samej dokonać wyboru i że ja w ogóle mogę dokonywać jakichkolwiek wyborów. Mnie się w schemacie zachowania nie mieści, że można czegoś nie chcieć.... Co się zdarza ma być. Bez odniesienia do mojego chcenia czy nie chcenia...
Wychodzi na to trochę, że może - Ty ciągniesz jak ćma, ja nie mam własnego "ja"...? Że chyba nie mam woli? Nie wiem, muszę się pozastanawiać nad tym smile Bo tu nie ma co w moim przypadku mówić o jakimkolwiek zachowaniu w takiej sytuacji...

20 059

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czemu to napisałem? Bo to może trwać miesiące lata i wlasnie skończy się tak samo. Stając się zakładnikiem uczuć i to przez osobę która to jeszcze wykorzystuje i widzi. Nie jest fair to jej na rękę jest taka sytuacja. I jest tą ktorej przybywa kosztem tej drugiej ktorej ubywa. Chociaz korzyści mógłbybyć obustronne to jednak nie. To są chore relacje.

No wiec mowie że nie warto. Przed chwilą coś zakończyłem, ulga jest niesamowita. Mówimy o realiach nie o złudzie...

20 060

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

zabko-k z drugiej strony efekt jest ten sam. Możliwe, że moje patrzenie to ułuda.
Musimy byc na pewno świadome - widzieć.  Ale im dłużej patrzysz tym bardziej jednak się angazujesz i kółko zamknięte.  Zresztą chyba bol zawsze jakiś będzie - nawet jak konczy sie zdrowy zwiazek.
Juz nic nie wiem.Poza tym uczucie też musi być -skomplikowane to.
Polecam Stenie poczytać jak wybierała - miała tez szczęście że dobrze trafiła.

20 061

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzien dobry wszystkim!

Zabko!

Zapytalas mnie dlaczego wiecej napisalam o psie, niz o synu...Otoz moj syn nie znosil tego czlowieka i powiedzial mi, ze bedzie najszczesliwszy  pod sloncem, jesli nie bedzie musial go wiecej ogladac. Ten czlowiek wyrzadzil nam wiele zlego.
Napisalam o psie, bo ciezko jest zorganizowac opieke, kiedy sie pracuje po 10 godzin, ale napisalam rowniez, ze dam rade.
Bardzo dziekuje za slowa wsparcia i naprawde jestem gotowa zrobic wszystko, zeby zamknac ten cholerny rozdzial w moim zyciu i byc znowu czlowiekiem.
Wczoraj bardzo cierpialam, wieczorem wylaczylam telefon, bo on znowu dzwonil.
Dzis jest nieco lepiej, jestem w pracy, potem jest tyle rzeczy do zrobienia w domu, lubie byc zajeta, przynajmniej wiem, ze robie cos konkretnego i mysli nie uciekaja w bok co sekunde.
A u psychiatry bylam w grudniu. Pani mnie wysluchala, powiedziala, ze oczywiscie mnie rozumie, ze to trauma i stres. Zapisala tabletki uspakajajace, oczywiscie wizyta prywatna, zaplacilam astronomiczna kwote, tabletki jadlam, troche wyciszyly, no i znowu jest to samo.

Happyfull

Wyslalam Ci maila z prosba o ksiazki, bylabym bardzo wdzieczna gdybys mogla mi wyslac.

20 062 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-15 13:10:26)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Paninikt nie dostalam Twojego maila sad Sprobuj jeszcze raz - lista jest na stronie 570 post 18800 .
Paninikt to, ze bylas w grudniu u psychiatry to super ale od grugnia minely juz 4 miesiace !!! Zycie w takim stresie to tragedia !!!
Kochana Zabka zadala Ci pytanie o syna, bo zwrocila uwage, ze bardziej martwisz sie o psa niz wlasnego syna sad sad
Ja osobiscie kocham psy ale jezeli masz do wyboru psa albo syna to chyba wszystko jasne !!!
Chodzisz z psem na spacery, martwisz sie co sie z nim stanie, piszesz nawet o trenowaniu psa !!!
A co robisz dla syna?? Chodzisz z nim na spacery, znasz jego marzenia ? Wiesz, ze taki Twoj stan to dla syna straszny stres !!!! Wiem jak boli ale moze powinnas zaczac od oddania psa w lepsze rece, poniewaz tu chodzi o ratowanie siebie i syna a nie psa (taki smutny). Popatrz na twarz swego syna !!!
Czyzby pies to temat zastepczy ??? Poczytaj sobie na Terapii przez pisanie komentarze pod  "MARZENIA I PASJE - EHDI"
Jezeli podjelas decyzje o wywaleniu karalucha to przypomnij sobie smutne oczy Twego syna i niech to bedzie Twoja motywacja !!
Duzo sily Ci zycze i pomysl nad terapia !!!

************************************
Kochana piszesz, ze ciezko jest organizowac opieke nad psem jak pracuje sie 10 godzin dziennie ale Ty dasz rade !!!!
To Motyla noga dlaczego w pierszym poscie napisalas, ze na pojscie do psychologa nie masz czasu !!!!!
Jak to jest? Priorytety : 1.karaluch 2.pies 3.syn 4.ja sad

20 063 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-15 15:42:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Ja wciąż jej nie widzę - nie czuję.  Jestem w cudnych miejscach, o których parę lat temu nie  osmielałam się śnić.  Zresztą od niedawna dostaję - biorę,  cos co kiedyś było niemożliwe...
I co? ! I zamiast radości mam to śmieszne uczucie szczęścia połączonego z bólem.  Męczy mnie.  Bo jestem zachwycona a zarazem jest najzwyczajniej mdło.
No i wspomnienia i żal i chęć dzielenua radości i...i...i...i...ciągle w środku z nim jestem.
Zle mi z tym, bo chciałabym się zwyczajnie rozkoszować - tyle mam i dostaje!

Chcę byc już wolna - od nadzieji, tęsknoty, mojej wnętrznej z nim bkiskiści.

Raki nie chciej !!!! Bo od tego chcenia nie potrafisz sie rozkoszowac !!! Jestes w fajnym miejscu to zobacz to fajne miejsce !!!
Nie mysl jak powinnas sie czuc w tym fajnym miejscu !!! Czujesz sie tak jak sie czujesz a miejsce pomimo tego jest fajne smile
Sprobuj zaakceptowac swoj stan i ciesz sie, ze pomimo bolu w srodku masz okazje zobaczyc fajne miejsca smile
Przeciez nie jestes sama !!! Jest mama smile Kochana ciesz sie z nia, bo dla niej to napewno cos niezwyklego smile smile smile
Idz na jakies tance z mama i napijcie sie tak porzadnie !!! Lepiej narzekac na bol glowy niz na bol duszy !!! Zaszalej Raki !!!! Ale bez facetow !!!! Ty i mama smile

20 064

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochana Happyfull


Dziekuje, postaram sie wyslac maila jeszcze raz.
Przypuszczam,ze zostalam zle zrozumiana...pewnie wywnioskowalas, ze jestem jakas wyrodna matka, ktora stawia psa ponad szczesciem dziecka...Nie, w zyciu nie.Ja tylko skupilam sie na chwilowych problemach technicznym.
Kocham swojego syna nad zycie, rozmawiam z nim godzinami, spaceruje, naprawde spedzamy mnostwo czasu razem.
Oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze bedac w tym okrutnym, toksycznym zwiazku bardzo go skrzywdzilam, choc  wydawalo mi sie, ze robie co moge, by ochronic...Chce wygrac teraz dla niego, zeby mial w koncu usmiechnieta, stabilna emocjonalnie matke.

20 065 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-15 15:43:31)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Paninikt to dobrze, ze Cie zle zrozumialam smile
Wysylajac mi maila musisz pod moim nickiem kliknac na email.
Trzymaj sie i pisz jak sie sprawy maja !!! A te komentarze to poczytaj sobie, bo mi sie tez oczy otworzyly !!!

******************
Nic nie dostalam do tej pory sad

20 066 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-15 14:08:56)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Poczytalam Zabko smile
Przesrane sad Ale mozna z tego wyjsc !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zasady gry juz znasz tongue To i nauczysz sie karty rozdawac smile
Buzka i kolorowych snow dziewczyny smile

Zasady mam zamiar pamiętać wink Nie zapomnieć wink
Jak się potknę - podnosić smile

Tam przesrane wink Ile nas ???? Wiele, prawda? DDD ma tak samo.Jakbym była sama, we dwie, czy we trzy osoby z tym defektem, to może tak. Ale mam z czego czerpać wiedzę, więc co? Albo chcę, albo nie chcę! smile

I znowu powiem - jeśli się chce i świadomie chce smile
Dlatego mówię, że lata przede mną.

Najwazniejsze jest to swiadome chcenie i swiadomosc, ze LATA a nie miesiace !!!

20 067 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-15 14:08:27)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Dziewczyny, tak ku swojej własnej terapii wklejam to co dziś pisałam jakby w pamietniku (notatnik) Z góry przepraszam, bo nudne.
,,Zaznaczyłam na końcu mojego postu, że mogę się mylić we wszystkim co napisałam. Kurczę nie jestem zmienna, to właśnie ta niepewność. Dobrze trafiłas Happy, szukam potwierdzenia, że to co czuję i myślę ma sens, jest prawdziwe. Nie zmienia to faktu, że projektuję i przenoszę dlatego to wtracenie że nie jestem zmienna. Tak, po części powiedziałam wtedy na grupie co czuję i tak boję sie krytyki i odrzucenia. I chyba też wspomniałam, że to moje wyniesione z domu. Trzęsłam się, bo mówiłam co czuję, bałam się reakcji, odrzucenia, nic takiego się nie stało-kosmos. Oczywiście wszystkiego co napisałam nie powiedziałam. Idąc dalej, mam wyrzuty, że jestem fałszywa, wstydzę się, że napisałam o grupie w taki sposób, że nazwałam prowadzącego chociaż tak myslę. Dzis poszłam, pomyślałam sobie, że warto nawet dla jednej, dwóch osób które działają na mnie pozytywnie.  Potem zaczeło mi świtać, że przenoszę brak akceptacji, że skoro ktoś, coś nie spełania moich oczekiwać tak jak ja bym chciała, to czuje złość, zniechęcenie, odrzucam (tak jak kiedyś mnie w domu) Brak akceptacji z mojej strony, a przecież poszłam by min. uczyć się relacji, nie oczekiwać (postawa roszczeniowa) akceptować i przyjmować ludzi takimi jacy są.To mi wciąż umyka. Wiele pracy przede mną ze sobą. Dziś jedna z uczestniczek powiedziała:,, ja tu przychodzę, by spotkać się ze sobą (i z wami)'' Piękne i trafne. Dlatego prosiałm o wskazówki na co mam zwrócić uwagę u siebie, bo to o moje odczucia i obecne widzenie chodzi i to będzie się cały czas zmieniać wraz ze zrozumieniem. Nie mniej emocje są i będa, czasem trafne czasem nie. Gdybym nie mogła tu do was pisać nie wpdałabym na to za szybko. Musze głosno powiedzieć. Jedno pytanie, zdanie którejś z was daje do myślenia. Jeszcze na coś wpadłam słuchając ludzi z grupy (prowadzącego nie było, był zastępca) Wszyscy prawie są kochający za bardzo i tak mi błysło.. oni tak jak ja boją się sprawić komus przykrość (to odniesienie o tym że nie chce glaskania) Kurczę, przepraszam za to jaka niemądra i impulsywna jestem siebie samą i tych o których pisałam. Zła jestem. A co jesli  nadal sie mylę? Mogę tak pisać co, pozwolicie? muszę to sobie poukładać.''
Z tego pisania wyszło mi : zagubiebie-niepewność, złość, usprawiedliwianie i chyba zaprzeczanie (targowanie się?) pogodzenie.. typowe etapy sad 
czy mnie się już wszystko myli? Cała ta sytuacja to znów przeniesienie czegoś. Łatwo by było napisac teraz cos, , mądrego'' po odp happy i zabki  ale ja chcę być prawdziwa i wklejam by pokazać etapy mojego myślenia. Bo przecież mam rację prawda? obje napisałyście że dobrze myślę? czuje się teraz jak mała dziewczynka. wysyłam, niech się dzieje.

Liv dlaczego od razu na poczatku swojego postu stwierdzasz, ze nudne bedzie ???
Pozwol nam to ocenic !!! A czemu nudne ? Uwazasz sie za nudna osobe ??? A co dla Ciebie jest nudne ? Zastanow sie !!!
Wiesz ta Twoja zlosc, ze w grupie nie dzieje sie tak jak sobie "wymyslilas"  moze wynikac z potrzeby kontroli ?
Nie wiem czy pamietasz jak analizowalam sygnaturke Raki ? Ona pragnie "odrzucic" kontrole i poddac sie chwili smile
Wiesz zdecydowalas sie na terapie grupowa bo chcesz sobie pomoc !!! Zaufaj tej terapii i daj sobie czas, co najmniej pol roku !! Przeciez nie jestes terapeuta i nie wiesz jakie terapeuta "ma sposoby" tongue Moze Ci sie tylko na poczatku wydawac, ze powinno byc tak a nie inaczej ? Ale zastanawiasz sie nad terapia, nad grupa, myslisz i to jest dobre !!! Tak dziala terapia !!! Zaczynamy myslec i widziy to co schowalismy przed soba !!! Boli ? To dobrze smile Jak sie rodzimy to ma bolec !!!!
Liv nie analizuj grupy tylko korzystaj z grupy !!!!
Jestes madra kobieta i myslisz madrze !!! Z czasem nauczysz sie mowic to co myslisz !!! Nie doluj sie tylko tym, ze inni moga miec inne zdanie !!! Liv Ty na pewno tez nie zawsze sie ze mna zgadzasz ? Prawda ? A czy to znaczy, ze mnie uwazasz za glupia albo nie wiem co ?
Liv piszesz na koncu: "Bo przecież mam rację prawda? " Masz racje ale tu o racje nie chodzi !!! Ty masz czuc, niezaleznie od racji Ci przyznanej !!! Bo to Twoje czucie i tylko Twoje !!! Nikt nie ma prawa zabronic Ci czuc co czujesz !!! Tylko Ty sama mozesz zmienic swoje czucie !!! Mam racje ? tongue

20 068

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Paninikt to dobrze, ze Cie zle zrozumialam smile
Wysylajac mi maila musisz pod moim nickiem kliknac na email.
Trzymaj sie i pisz jak sie sprawy maja !!! A te komentarze to poczytaj sobie, bo mi sie tez oczy otworzyly !!!

Paninikt
Wiesz dlaczego na to zwróciłam uwagę?
Bo mam wrażenie, że my się tak zagalopywujemy w tych relacjach, że umiemy z troską i głośno mówić tylko o nie naszych wewnętrznych potrzebach i naszych bliskich. Że nasze potrzeby są na szarym końcu. Nie że nam na nas nie zależy czy na naszych bliskich. Tylko że to marginalizujemy. Stąd ta kolejność, którą wymieniła Happy.
A przecież już powinnyśmy choćby przeczuwać, że relacje międzyludzkie są w tym wszystkim najważniejsze....
Myślisz, że ja rok temu myślałam, co by czuły lub nie czuły moje dzieci - gdybym odeszła? Oczywiście z nimi, ale czy się zastanowiłam? Czy myślałam o tym co czują we wrześniu?
Nie, myślałam, co muszę zrobić, że by dobrze zorganizować nam życie. Chyba z uwzględnieniem fakt, że w ogóle nie brałam pod uwagę możliwości, że tatunio nie będzie się chciał zbytnio interesować. I jak mi będzie ciężko organizacyjnie samej.
My chyba niezbyt bierzemy pod uwagę własne i bliskich uczucia.....? Nie zasady, logistykę, tabelkę z przychodami i kosztami.

20 069

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jadę na kawowym wspomaganiu, na szczęście po sałatce też jestem.
Ciężki tydzień chyba przede mną, dziś spotkanie z terapeutką starszej i rozmowa co dalej robimy z maluchami z nianią.
Jutro badania, ganianie za mecenas i moja terapia. Do środy myślowo jeszcze nie dotarłam....
Nie będę mówić o pracy, bo ledwie zipię i dalej się ciągle zastanawiam, czy aby o czymś nie zapomniałam..... Nie pokręciłam, nie przekręciłam, nie zgubiłam....

Dobrze że słońce świeci, jest tak przyjemnie smile smile smile

20 070 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-15 16:05:39)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabka czerp energie ze slonca smile Ja nadal chora sad  No coz choroby naleza do zycia smile Gdybym nigdy nie byla chory to by bylo ze mna cos nie tak ? tongue Tak sobie optymistycznie mysle w ten letni dzien smile Siedze przy otwartym oknie i sie opalam smile
A przypomnialo mi sie Zabko : Ty masz jesc sniadania i obiady !!! Kolacje mozesz sobie podarowac tongue
Sile do pracy musisz miec !!! Tak od jutra zacznij smile

20 071 Ostatnio edytowany przez Liv4 (2013-04-15 15:45:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziękuję dziewczyny. Na spokojnie muszę sobie poukładać to co napisałyście. Boli chociaż przecież wiedziałam ale to dobrze, bo wiem co jest. Niewiedza jest dużo gorsza, nie wiadomo gdzie ruszyć.
Happy zdrowiej szybko, słońce sprzyja.

20 072

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Paninikt nie dostalam Twojego maila sad Sprobuj jeszcze raz - lista jest na stronie 570 post 18800 .
Paninikt to, ze bylas w grudniu u psychiatry to super ale od grugnia minely juz 4 miesiace !!! Zycie w takim stresie to tragedia !!!
Kochana Zabka zadala Ci pytanie o syna, bo zwrocila uwage, ze bardziej martwisz sie o psa niz wlasnego syna sad sad
Ja osobiscie kocham psy ale jezeli masz do wyboru psa albo syna to chyba wszystko jasne !!!
Chodzisz z psem na spacery, martwisz sie co sie z nim stanie, piszesz nawet o trenowaniu psa !!!
A co robisz dla syna?? Chodzisz z nim na spacery, znasz jego marzenia ? Wiesz, ze taki Twoj stan to dla syna straszny stres !!!! Wiem jak boli ale moze powinnas zaczac od oddania psa w lepsze rece, poniewaz tu chodzi o ratowanie siebie i syna a nie psa (taki smutny). Popatrz na twarz swego syna !!!
Czyzby pies to temat zastepczy ??? Poczytaj sobie na Terapii przez pisanie komentarze pod  "MARZENIA I PASJE - EHDI"
Jezeli podjelas decyzje o wywaleniu karalucha to przypomnij sobie smutne oczy Twego syna i niech to bedzie Twoja motywacja !!
Duzo sily Ci zycze i pomysl nad terapia !!!

************************************
Kochana piszesz, ze ciezko jest organizowac opieke nad psem jak pracuje sie 10 godzin dziennie ale Ty dasz rade !!!!
To Motyla noga dlaczego w pierszym poscie napisalas, ze na pojscie do psychologa nie masz czasu !!!!!
Jak to jest? Priorytety : 1.karaluch 2.pies 3.syn 4.ja sad

Jeszcze praca gdzieś tam...

20 073

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyfull niby wszystko proste, ale podziwianie z klucha w gardle i smakowanie z odruchem wymiotnym jest trudne.
DDA jestem w sumie uczucie znane przykrość ze stresikiem i smutkiem czy przykrością.  Np.taki rodzic pijany w Wigilię. Tylko, że znojsniejsze to chyba było - mniej reakcji cielesnych.

I tal sobotę w tym myślałam, że to może jednak ciągły bunt mojego ciała i ze właśnie to super znaną dda mieszankę miała/ma zabka z karaluchem. Niby zadiwolons i odcięta, a jefnak wciąż zmuszona  znosić obecność intruza czyli i mająca negatywne uczucia. Trwamy z przyzwyczajenia...

20 074

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziekuje za zrozumienie.
Ciesze sie , ze Was odnalazlam.

Ciezko sobie poradzic z gniewem, ktory narasta...To nowe uczucie, bo do tej pory zawsze byl tylko zal, poczucie krzywdy i czarna rozpacz. Ten gniew jest w jakis sposob konstruktywny, bo sprawia, ze mysle...a wlasciwie czemu nie? kto wie co sie moze stac za miesiac albo rok? a wlasnie, ze   sie nie dam, poradze sobie!!! Boli, niech boli, kiedys musi przestac...Co jakis czas staje mi przed oczami twarz tego pana, jak w poplochu pakowal do torby rzeczy, wyklocal sie nawet o nici, wszystko jego, ON SIE DOROBIL, bezrobotny 2 lata...Manipulacja, wypaczona rzeczywistosc i ta jego pewnosc, ze co prawda kolejny raz zrobil mi duze kuku, ale ja i tak bede skomlec....Ufff, cisnienie....

20 075

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
hm... napisał/a:

Jednej rzeczy robić nie wolno. Wiesz jakiej?
Trzeba zacząć od siebie. Trzeba znać swoją wartość i mieć do siebie szacunek. Mając to nie pozwolimy na złe traktowanie, na wykorzystywanie, na manipulację. Od toksycznych ludzi będziemy się trzymać z daleka.

Moim zdaniem to nie do końca tak działa. I widać to również z opisów "zdrowiejących" dziewczyn. Miłość własna - super ważna. Ale chodzi też o wpojone schematy zachowań - w tym te społeczne. Normalnym jest, że często po prostu chcemy być w związku i dla związku się staramy, ale my nie znamy zdrowej granicy (a ta granica nie zawsze jest kształtowana miłością własną - a po prostu trzeźwym spojrzeniem).

zabko-k Pytałaś o czas wchodzenia w związki... no prawie zawsze był długi u mnie - po kilka miesięcy. Ja raczej patrzę i się zastanawiam, nie zakochuję się na amen, ale jak już się potem zakocham to tak "głęboko". A niestety pazury wychodzą już po, bo wcześniej oni zdobywając są śliczni i tacy starający.
Owym karaluchem czekałam z 4 miesiące, choć już wiedziałam że jak się udam do Hiszpanii pod ich koniec to wpadnę jak śliwka w kompot i bałam się też, że on nie... w jakiś sposób się sprawdziło. Nie od razu, bo on szalał dalej, ale potem. Jakby bez powodu - wciąż nie wiem co się stało. Narcyz. Albo ja w końcu powiedziałam, że coś mi się nie podoba.

No nie działa tak do ko?ca. Wszak nie samą miłością człowiek żyje. Chciałam skrótowo wyjaśnić, ale nie da się streścić takiego ogromu materiału krótkim podsumowaniem. I wyszło jak wyszło:)

20 076 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-15 21:24:18)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Happyfull niby wszystko proste, ale podziwianie z klucha w gardle i smakowanie z odruchem wymiotnym jest trudne.
DDA jestem w sumie uczucie znane przykrość ze stresikiem i smutkiem czy przykrością.  Np.taki rodzic pijany w Wigilię. Tylko, że znojsniejsze to chyba było - mniej reakcji cielesnych.

Raki trudne ale mozliwe smile Probuj moze za ktoryms  razem w koncu posmakuje smile Raki nie mysl ciagle o DDA i przeszlosci !!!
Teraz jest juz Twoja przeszloscia i przyszloscia smile Rozumiesz ?

*********************************
Dziewczyny poczytalam sobie dzisiaj Zwierciadlo z kwietnia smile Super artykuly !!! Dokladnie pisza o tym o czym my teraz rozmawiamy: Optymizm, manipulacja, stosunki w rodzinie, dobry zwiazek smile
Szczegolnie polecam wywiad z Philip Zimbardo i Kochaj i wymagaj -rozmowa z psycholozka Iwona Majewska-Opiekla smile
Zreszta wszystkie artykuly w kwietniowym Zwierciadle uwazam za interesujace smile Duzo tez mody i urody smile No i Wywiad z Jude Law - u niego 40 lat minelo...i ciagle sexy tongue
Moje cytaty ktore mnie zainspirowaly:

"Jesli kobieta manipuluje, to jakby mowila: Musze grac w te gre, bo w prawde grac nie umiem " z rozmowy "Torebka albo migrena"

"Nie ma sytuacji, ktorej nie mozna wykorzystac, by zmienic swiat na lepsze. To moje kredo zyciowe. I podstawowa definicja optymizmu" P. Zimbardo

" Ofiara to ktos kto uwaza, ze nie ma na nic wplywu. Ale tez, ze z powodu cierpienia cos mu sie nalezy. Chocby wiekszy szacunek. Nikomu nic sie nie nalezy . Mamy to co sami sobie wypracujemy. Dobrymi uczynkami, wspolczuciem, praca nad soba. Bycie ofiara albo bohaterem to wylacznie kwestia swiadomosci a nie okolicznosci. "
P. Zimbardo

"Dla mnie to, co niektorzy nazywaja trudami, to po prostu zadania do wykonania. Trudy zaczynaja sie wtedy, gdy spadaja na nas choroby , nieszczescia, czyli cos, co nie jest bezposrednio zwiazane z naszymi wyborami" z "Kochaj i wymagaj"

20 077 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-15 21:53:20)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
paninikt35 napisał/a:

Dziekuje za zrozumienie.
Ciesze sie , ze Was odnalazlam.

Ciezko sobie poradzic z gniewem, ktory narasta...To nowe uczucie, bo do tej pory zawsze byl tylko zal, poczucie krzywdy i czarna rozpacz. Ten gniew jest w jakis sposob konstruktywny, bo sprawia, ze mysle...a wlasciwie czemu nie? kto wie co sie moze stac za miesiac albo rok? a wlasnie, ze   sie nie dam, poradze sobie!!! Boli, niech boli, kiedys musi przestac...Co jakis czas staje mi przed oczami twarz tego pana, jak w poplochu pakowal do torby rzeczy, wyklocal sie nawet o nici, wszystko jego, ON SIE DOROBIL, bezrobotny 2 lata...Manipulacja, wypaczona rzeczywistosc i ta jego pewnosc, ze co prawda kolejny raz zrobil mi duze kuku, ale ja i tak bede skomlec....Ufff, cisnienie....

Paninikt jezeli czytalas Maje to pamietasz moze co ona pisala: Ze na wkur..iu najlepiej sie dziala !!! Wku..aj sie Paninikt i dzialaj !!!
Oddaj mu te wszystkie nitki i niech sobie szyje tymi nicmi co mu sie podoba !!! Kij mu w mrowisko tongue
Dobrze ze sobie poszedl smile Sam w sina dal smile
Zmienilas juz zamki ?
Maila nie dostalam do tej pory sad

A tak mnie jakos ta sina dal zainspirowala tongue http://www.youtube.com/watch?v=TeomZRAk38w

20 078

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No to w Sevilli trafiłiśmy na ferie - cxylu wielkie targi - które są raczrj festiwalem. Nie wiem czy się cieszę.  Chyba nie, bo za dużo hałasu nie lubię smile
Chodzę i zastanawiam się, co lubię i chyba to co zawsze - nic się nie zmieniło wink Czyli jednak dużo przyrody i sportu, a zwiedzania jeden, dwa dni dla odpoczynku smile

20 079 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-15 22:11:49)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Polecam smile https://www.youtube.com/watch?v=VHs8TdqWcJ0

Dzieki dziewczyny za zyczenia poprawy zdrowia smile Musz brac antybiotyki mam nie tylko chore zatoki ale i bronchitis sad Kaszle jak stary gruzlik sad
Ale widzialam dzisiaj, ze magnolie zaczynaja kwitnac smile smile smile

20 080 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-15 22:19:47)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

No to w Sevilli trafiłiśmy na ferie - cxylu wielkie targi - które są raczrj festiwalem. Nie wiem czy się cieszę.  Chyba nie, bo za dużo hałasu nie lubię smile
Chodzę i zastanawiam się, co lubię i chyba to co zawsze - nic się nie zmieniło wink Czyli jednak dużo przyrody i sportu, a zwiedzania jeden, dwa dni dla odpoczynku smile

Sevilla piekna smile Zazdroszcze i szczegolnie tego halasu tongue Ja tam od czasu do czasu lubie halas smile Zwiedzanie  2 dni a potem cos aktywnego i 2 -3 dni na plazy smile

20 081

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Odkładam na później uporządkowanie myśli, przymusowo. Teraz się przeprowadzam, wyszło nagle i zupełnie tak jak chciałam, bez kaucji, bym nie była stratna i legalna umową. No i prawie mam, jutro jestem umówiona na podpisanie umowy no i znów sie boję. Taka strachliwa jestem ostatnio, nie poznaję siebie. A kiedyś taka odważna i ryzykancka. Domyślam się, że to z powodu tych wszystkich porażek nowego się obawiam. Mieszkanie ładniejsze, cieplejsze, cena ta sama, blok czystszy i spokojniejszy.. i niepokój bo za łatwo, bo może coś będzie nie tak. I aprobaty szukam, zapewnienia że dobrze robię. na zdrowy rozum dobrze, bo nic nie tracę. Tu gdzie jestem teraz moje bycie jest już mocno niepewne, może zdażyć się tak że za mies. dwa dostanę wymówienie. Z drugiej strony nieznani mi ludzie, mieszkanie na parterze itd. Niby wszystko na plus, a ja sie boję życia nagle. Jeszcze jednym plusem jest to, że wyjdę na czysto z opłatami, bo mam jednorazową pomoc finansową od mojej ostatniej deski ratunku. Dlaczego właściciele tak bardzo idą mi na rękę, legalna umowa to podatek, zero kaucji.. Pomyślę o tym jutro. Chyba odbiegłam od tematu ale skoro można kusić tu ciachami.. smile

20 082

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:
monia_3103 napisał/a:

(...) coś trzeba zrobić z tym!! (...)

Nic nie  t r z e b a.
Możesz tkwić w tym dalej.
Twój wybór.

Proponuję jednak, byś zmieniła słowo "trzeba" na "decyduję się", jeśli oczywiści podjęłaś decyzję o zmianie, a nie jest to tylko takie gadanie/pisanie.

20 083

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Liv4 Może są mili, sympatyczni i chcą byc uczciwi. Po prostu to przyjmij i się ciesz.  Fajnie.  Ja się cieszę z Tobą.  Nowe mieszkanie to i nowa perspektywa spojrzenia. Super!
Happyfull trzymaj się w tych chorobach i jedz duzo dobrych bakterii.

Ja jestem na razie kotletem i to mocno rozbitym. Runeła (nie pierwszy raz-pierwszy przy rozstaniu z bylym mężem) w sposob poważny wizja mojego życia. Minie nim się odnajdę i wrócę do wersji zwartej roladki.

Plaża maksimum dzień i to rani by pobiegac i w nocy na spacer. ..w ciagu dnia by udać, że będę plazowiczką i ładnie się opalę, w końcu zapreentuje kostium...i sie zdenerwuje max po 1h podejmując najpierw ucieczkę w długi spacer (opalajac li tylko przod lub tył )albo od razu z. plaży.

20 084 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-04-16 09:51:12)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
raki napisał/a:

Happyfull niby wszystko proste, ale podziwianie z klucha w gardle i smakowanie z odruchem wymiotnym jest trudne.
DDA jestem w sumie uczucie znane przykrość ze stresikiem i smutkiem czy przykrością.  Np.taki rodzic pijany w Wigilię. Tylko, że znojsniejsze to chyba było - mniej reakcji cielesnych.

Raki trudne ale mozliwe smile Probuj moze za ktoryms  razem w koncu posmakuje smile Raki nie mysl ciagle o DDA i przeszlosci !!!
Teraz jest juz Twoja przeszloscia i przyszloscia smile Rozumiesz ?

*********************************
Dziewczyny poczytalam sobie dzisiaj Zwierciadlo z kwietnia smile Super artykuly !!! Dokladnie pisza o tym o czym my teraz rozmawiamy: Optymizm, manipulacja, stosunki w rodzinie, dobry zwiazek smile
Szczegolnie polecam wywiad z Philip Zimbardo i Kochaj i wymagaj -rozmowa z psycholozka Iwona Majewska-Opiekla smile
Zreszta wszystkie artykuly w kwietniowym Zwierciadle uwazam za interesujace smile Duzo tez mody i urody smile No i Wywiad z Jude Law - u niego 40 lat minelo...i ciagle sexy tongue
Moje cytaty ktore mnie zainspirowaly:

"Jesli kobieta manipuluje, to jakby mowila: Musze grac w te gre, bo w prawde grac nie umiem " z rozmowy "Torebka albo migrena"

"Nie ma sytuacji, ktorej nie mozna wykorzystac, by zmienic swiat na lepsze. To moje kredo zyciowe. I podstawowa definicja optymizmu" P. Zimbardo

" Ofiara to ktos kto uwaza, ze nie ma na nic wplywu. Ale tez, ze z powodu cierpienia cos mu sie nalezy. Chocby wiekszy szacunek. Nikomu nic sie nie nalezy . Mamy to co sami sobie wypracujemy. Dobrymi uczynkami, wspolczuciem, praca nad soba. Bycie ofiara albo bohaterem to wylacznie kwestia swiadomosci a nie okolicznosci. "
P. Zimbardo

"Dla mnie to, co niektorzy nazywaja trudami, to po prostu zadania do wykonania. Trudy zaczynaja sie wtedy, gdy spadaja na nas choroby , nieszczescia, czyli cos, co nie jest bezposrednio zwiazane z naszymi wyborami" z "Kochaj i wymagaj"

Dobre cytaty. Mnie się podoba definicja optymizmu i to, że nic nam si? nie należy a musimy wypracować:)

20 085

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tu jest mnóstwo prawdy w tym.  Ale żyć oznacza tez wiedzieć, że nie wszystko od nas zależy.  Że życie bywa silniejsze od nas i nic nie jest dane na zawsze. W odwrotnym wypadku lecimy na leb na szyję.
Sa rzeczy, na które wpływu nie mamy.

Posty [ 20 021 do 20 085 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 307 308 309 310 311 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026