netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 860 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 305 306 307 308 309 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 891 do 19 955 z 26 310 ]

19 891

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekonsekwentna hmm napisał/a:

Witajcie dziewczyny...Długo czytałam Wasze posty, ale i innych dziewczyn z innych społeczności...
Wreszcie odważyłam się opisac swoją historię, poniewaz potrzebuję wsparcia i zrozumienia, a mogę je dostać tylko od tych, którzy to przechodzą, przeszli lub są w trakcie, albo już po tej traumie.
Od kwietnia 2012 roku jestem rozwódką z ponad 2-letnią córką. Rozwiedliśmy się po 5 latach małżeństwa. Około 9 lat byliśmy razem (w tym te 5 małżeństwa). Mieszkaliśmy sami, a nasze poznanie się było niczym jak z filmu. Nad morzem, znaliśmy się kilka dni, a on zakochał się na umór. Przystojny, intelogentny, zabawny...z czasem okazało się, że cwany, przebiegły manipulant, który owinął mnie sobie psychicznie w okół palca i mimo, że buntowałam się i szukałam sposobu na niego nie udało się. Zaczęłam idealizować sobie jego obraz bo a jestem z południa polski, a on z pólnocy więc nasze kilkuletnie poznawanie się też nie było całkiem dogłebne, a wszystkie złe sytuacje sobie potrafiłam wytłumaczyć... Zaczęło się od zostawiania mnie nagle w środku miasta, na ulicy, przy ludziach, rodzinie, obojętnie jak mu się coś nie spodobało, potem zaczęły wychodzić powolutku jego brudy rodzinne - rodzeństwo z różnych ojców, brak ojca, ukochany syn mamusi, dziecko dorosłego alkoholika, w domu nie pił, ale jak był w centrum zainteresowania to miał brak umiaru w piciu, apo tym zachowywał się tylko agresywnie odnośnie mojej osoby, wyzywał mnie i podrywał inne panienki...jak musiał wybierac zawsze wybierał i kolegów i rodzinę... 9 m-cy poślubie tak zabalował, że nie wrócił na noc. notorycznie na imprezach się bałam, że będzie jak zawsze, ze się upije a ja zostane sama, zacznie mnie popychac, ale on przepraszał obiecywał zmianę, kupował kwiaty a ja wierzyłam. nie miał ochoty ciągle na seks ze mną, musiałam się o to prosić, to było upokarzające....a jak on miał raz na jakiś czas ochote to brał...próbowałam wszystkiego: od księdza bo jesteśmy bardzo wierzący, przez psychologa, prośby, groźby, w końcu doszło do szarpanin, cichych dni, wyprowadzałam się 2 czy 3 razy do rodziców po tym jak mnie kopnął, albo bawił się z dziewczynami na moich oczach i znajomych i rodziny na Sylwestrze, złożenia rpzeze mnie pozwu o rozwód...ale ciągle byłam niekonsekwentna i wracałam bo mu wierzyłam, ze coś się zmieni, ale dalej czułam się samotna...w końcu było troszkę lepiej i uwierzyłam że teraz już wszystko będzie pięknie, postanowiliśmy mieć dziecko bo już bardzo go pragnęłam po 3 latach małżeństwa, ale to ja go "zmuszałam" do poczęcia dziecka bo nie chciało mu się tak często kochać...a do seksuologa tez nie chciał iść. Dziwny facet, który notorycznie jest zmęczony, senny itd udało się i byłam najszczęśliwszą kobieta pod słońcem. W czasie ciązy dbał o mnie bardziej bo zdarzały się i wczesniej takie epizody, ale były sytuacje kiedy przychodził naprany (jest strażakiem) i musiałam po nim sprzatac wymioty - w ciąży!!! Jak się urdziła Córeńka to przez pierwszy miesiąc było ok później jak wrócił do pracy zaczęły się jego ucieczki z domu, już w ogóle się czułam samotna i zagubiona. Ale dla dobra dziecka stwierdziłam że nie mogę tak żyć i powiedziałam mu że jak się nic nie zmieni to odejdę. I nagle zaczął się dziwnie zachowywac, odsunął się mówił, że nie zasługuje na mnie, że mu bardzo zależy i starał się, aż widziałam ze coś go wykańcza psychicznie...okazało się, że zdradził mnie w clubie go go...był pod wpływem alkoholu, ale wiedział gdzie ma go zawieźć taksówkarz i po co jedzie...Wiecie jak się czułam? Ze mną nie chciał się kochac chociaz mam temerament a prostytutką tak...na domiar złego miał jakies swędzenie w pęcherzu i musiałam zrobić sobie badania bo mgł mnie zarazić jakąś chorobą weneryczną albo HIV...i co by było wtedy z dzieckiem??? Na szczęście okazało się, że jestesmy zdrowi, a to była tylko infekcja. Przepraszał mnie i błagał ale ja i tak się rozwiodłam, na pierwszej rozprawie. Teraz kiedy upłynął już ponad rok i pojawił się ktos kto kocha mnie i Córkę bezgranicznie, ja tęsknie za tym oprawcą, albo boję się nowości...nie wiem...i to mnie dobija...bo nie chce wrócić do poprzedniego życia a nie umiem z nim skończyć. Dodam że były mąż widuje się z córką w moim towarzystwie 3 razy w tyg. bo jest nieodpowiedzialny i wie nadal jak mną manewrowac i wzbudzac litosć dlatego pogrywa dzieckiem, a dziecko jest dla niego tylko środkiem do celu - czyli do odzyskania mnie, żoneczki w domu, a on nadal będzie szalał...prosze upewnijcie mnie, że on się nigdy nie zmieni, że dobrze zrobiłam i powinnam sobie dac szansę na nowe życie z kimś innym...



Przepraszam za chaotyczność, ale nie da się opisac wszystkiego, bardzo wiele pominęłam, jego oszukiwanie mnie ciągle, spotykania się z dziewczynami jak się wyprowadziłam, finansowe oszustwa...itd.

Cześć:)

Przeczytaj jeszcze raz co napisałaś i odpowiedz na postawione pytanie. Wróć do wszystkich rzeczy, kt?re Ci zrobił. Do tego jak zabawiał się z dzieczynami na Twoich oczach, jak to możliwe? Za kim tęsknisz?

19 892

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:
Happyfull napisał/a:
bags napisał/a:

Rozwod zdecydowanie tak, nawet tego swego czasu chciala jz lecz slomiany zapal ja opuscil, domyslam sie z jakich powodow a uniewaznienie sobie odpuszczam ze wzgledow finansowych i zdrowotnych. Szarpac sie dla uzyskania w najgorszym wypadku stwierdzenia waznie zawartego toksycznego zwiazku jest nie warte swieczki... gdzie taka zabawa zaczyna sie od ok 3000,-

To czemu Ty nie skladacz pozwu ?

wszystko w swoim czasie big_smile a poki co popatrze na rozwoj wydarzen.
Wojny o wine tez sie nie boje znajac jej wymyslne "zarzuty".

Czyli wracamy do punktu wyjscia : Opamieta sie i wroci ?

19 893

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No właśnie nie wiem...chyba faktycznie potrzebuję terapii... Dziękuję dziewczyny. Sama nie umiem w sobie znaleźć odpowiedzi...początkowo tłumaczyłam sobie to miłością do byłego, bo przecież tyle zniosłam dla niego więc pomyślałam, że może za nim tęsknię, może dalej podswiadomie wierzę, że się zmieni i pojawienie się kogoś, dla kogo muszę zrezygnować z takiego myslenia mnie przeraziło hmm

19 894 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-11 14:50:23)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekonsekwentna hmm napisał/a:

No właśnie nie wiem...chyba faktycznie potrzebuję terapii... Dziękuję dziewczyny. Sama nie umiem w sobie znaleźć odpowiedzi...początkowo tłumaczyłam sobie to miłością do byłego, bo przecież tyle zniosłam dla niego więc pomyślałam, że może za nim tęsknię, może dalej podswiadomie wierzę, że się zmieni i pojawienie się kogoś, dla kogo muszę zrezygnować z takiego myslenia mnie przeraziło hmm

Jezeli uwazasz, ze potrzebujesz terapii to ja zacznij ale dla SIEBIE nie dla nowego faceta !!!
Zmienic mozesz tylko siebie i zmienic sie dla siebie smile
To co Ty nazywalas miloscia nazywa sie : uzaleznienie !!!
Poczytaj troche na ten temat Niekonsekwentna !!! Wyslij email to Ci wysle cos smile
A dlaczego Twoj nick Niekonsekwentna ?

19 895

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekonsekwentna hmm napisał/a:

No właśnie nie wiem...chyba faktycznie potrzebuję terapii... Dziękuję dziewczyny. Sama nie umiem w sobie znaleźć odpowiedzi...początkowo tłumaczyłam sobie to miłością do byłego, bo przecież tyle zniosłam dla niego więc pomyślałam, że może za nim tęsknię, może dalej podswiadomie wierzę, że się zmieni i pojawienie się kogoś, dla kogo muszę zrezygnować z takiego myslenia mnie przeraziło hmm

Myślisz, że człowiek kochający a mimo to świadomy i pewny swojej wartości pozwoli się upokarzać, poniżać i krzywdzić?

19 896

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wszystkie macie racje, zgadzam się z tym, dlatego odeszłam, dlatego mówię i piszę, ze uzależnił mnie od siebie psychicznie, ale wydawało mi się, że wyszłam z tego. nie wiem czemu teraz to na nowo powróciło. A "niekonsekwentna", dlatego, że mimo, że ustaliłam pewne zasady wobec byłego męża i się ich trzymam to czasem ulegam i robię wyjątki, tłumacząc to sobie, że robię to ze względu na dobro dziecka, bo przecież to jej ojciec, chociaz bardziej go powinnam nazwać "dawcą nasienia", ale czasem nabieram się na te jego dobre uczynki, które przysłaniają mi rzeczywisty obraz, który nie jest kolorowy i wynika z niego, że nadal jest taki sam.

19 897 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-11 15:00:21)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekonsekwentna hmm napisał/a:

Wszystkie macie racje, zgadzam się z tym, dlatego odeszłam, dlatego mówię i piszę, ze uzależnił mnie od siebie psychicznie, ale wydawało mi się, że wyszłam z tego. nie wiem czemu teraz to na nowo powróciło.

Nie on nie uzaleznil Ciebie !!! Ty sie uzaleznilas od niego albo bylas juz wpoluzalezniona ( alkoholizm albo inne nalogi matki albo ojca) !!!
Nie wrocilo na nowo sad Schowalas gleboko sad Zawsze bylo sad Jest nadal sad

19 898

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Własnie dom mam w porządku, rodzinę też, moi rodzice są wzorem do nasladowania, kłóca się ale trzymają razem, kochają i to wyniosłam z domu. Chciałam budowac rodzinę, szczęśliwą, ale trafiłam na osobę, która miała inne dzieciństwo, która nie potrzebuje rodziny bo miała inne wzorce, brak zasad, tradycji, tylko imprezy, seks i alkohol... Uzależniłam sie to fakt, jestem typem osoby, który jak się angażuje to na 100% i najpierw myślę o innych a dopiero o sobie, szczególnie wobec osób które kocham. Nie wiem jak zamknąć tą przeszłość, jak poukładac w sobie ten bałagan sad

19 899

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Napisze wieczorkiem, teraz musze kończyć. Dziękuję Wam za tak szybką reakcję.

19 900

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Nie jestem w stanie się zmusić do nie robienia niczego i czekania na kaszę mannę z nieba jedynie. Do terapii się przyzwyczaiłam i będę chodzić, nauczyłam się już wielu zabaw i lubię je. Można teraz moje wewnętrzne dziecko zacząć uczyć kolejnych rzeczy wink

Zabko a kto Ci radzi nic nie robic ??? Odpoczywac mozna tez czynnie tongue Mozna "czynnie" poczytac ksiazke albo wypic kawe w kawiarnii smile Calkiem czynnie mozna isc na spacer albo zrobic brzuszki smile
Moze zacznij swoje dziecko uczyc spieszyc sie powoli smile

Taaa wink Ja już mówiłam "dziecku" powolutku krok za kroczkiem i dostałam sądowy nakaz zapłaty zaległego czynszu plus wczoraj informację od karalucha, ze raty kredytu za mieszkanie w tym miesiącu nie zapłaci.
Ja już czytałam, chodziłam na kawę, na spacery.
Teraz może w końcu wezmę się za sprawy realne smile

Pozbyć się stresu, to zlikwidować przyczynę wink

19 901 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-11 15:24:14)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Nie jestem w stanie się zmusić do nie robienia niczego i czekania na kaszę mannę z nieba jedynie. Do terapii się przyzwyczaiłam i będę chodzić, nauczyłam się już wielu zabaw i lubię je. Można teraz moje wewnętrzne dziecko zacząć uczyć kolejnych rzeczy wink

Zabko a kto Ci radzi nic nie robic ??? Odpoczywac mozna tez czynnie tongue Mozna "czynnie" poczytac ksiazke albo wypic kawe w kawiarnii smile Calkiem czynnie mozna isc na spacer albo zrobic brzuszki smile
Moze zacznij swoje dziecko uczyc spieszyc sie powoli smile

Taaa wink Ja już mówiłam "dziecku" powolutku krok za kroczkiem i dostałam sądowy nakaz zapłaty zaległego czynszu plus wczoraj informację od karalucha, ze raty kredytu za mieszkanie w tym miesiącu nie zapłaci.
Ja już czytałam, chodziłam na kawę, na spacery.
Teraz może w końcu wezmę się za sprawy realne smile

Pozbyć się stresu, to zlikwidować przyczynę wink

Zabka a co szkodzi poswiecic 30 minut dla Siebie na kawe albo niedzielny spacerek ?  Jak to sie ma do spraw realnych ? Mozna zajmowac sie i sprawami realnymi a w miedzyczasie "odpoczywac " na spacerze i popijajac kawke smile Chyba az tak stresujace to nie jest ? tongue Jak zlikwidujesz juz przyczyne stresu to zajmij sie profilaktyka tongue Weekend w puszczy smile

A Twoj karaluch to na co wydaje kase, jezeli nie stac go na zaplate rachunkow ?

19 902

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Zabka a co szkodzi poswiecic 30 minut dla Siebie na kawe albo niedzielny spacerek ?  Jak to sie ma do spraw realnych ? Mozna zajmowac sie i sprawami realnymi a w miedzyczasie "odpoczywac " na spacerze i popijacac kawke smile Chyba az tak stresujace to nie jest ? tongue Jak zlikwiduje juz przyczyne stresu to zajmij sie profilaktyka tongue Weekend w puszczy smile

A Twoj karaluch to na co wydaje kase, jezeli nie stac go na zaplate rachunkow ?

A przecież ja mówię o dwóch różnych sprawach smile
Terapie siebie - jak najbardziej - tu nie widzę nic zdrożnego w dalszym tego typu postępowaniu.
Ale może tak zamiast się skupić na jednym jedynie i dalszym "ufaniu", że wszystko się ułoży (bo przecież nie chodzi że między mną a nim, tylko że rozwód i zmianę mieszkanie "życie" mi załatwi) jakby kurczę samo bez mojego udziału a ja sobie będę "biorcą" bez zaangażowania - to czas troszkę zacząć być za te kwestie odpowiedzialnym?
Ja uważam że najwyższy.

Przyznaję, wdrożyłam się w pewne schematy, nie zamierzam przestać czytać bajek, zrezygnować z terapii itp. Ale o tym napisałam. Skoro nauczyłam się podstawy dbania o siebie w kwestii psychicznej, to teraz czas na dbałość i odpowiedzialność o egzystencję. Nie tylko moją, ale przede wszystkim trójki dzieci. Bo jak się tak będę skupiać na sobie jedynie, to będę się skupiała za miesiąc czy dwa na chodniku 24/dobę. Ja może jakoś przetrwam takie warunki nawet w nocy, ale dzieci niekoniecznie dobrze na tym wyjdą.

Nie wiem i nie czuję się zainteresowana poszukiwaniem informacji na co kasę wydaje oraz ile ma długów.

19 903 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-11 17:31:25)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Zabka a co szkodzi poswiecic 30 minut dla Siebie na kawe albo niedzielny spacerek ?  Jak to sie ma do spraw realnych ? Mozna zajmowac sie i sprawami realnymi a w miedzyczasie "odpoczywac " na spacerze i popijacac kawke smile Chyba az tak stresujace to nie jest ? tongue Jak zlikwiduje juz przyczyne stresu to zajmij sie profilaktyka tongue Weekend w puszczy smile

A Twoj karaluch to na co wydaje kase, jezeli nie stac go na zaplate rachunkow ?

A przecież ja mówię o dwóch różnych sprawach smile
Terapie siebie - jak najbardziej - tu nie widzę nic zdrożnego w dalszym tego typu postępowaniu.
Ale może tak zamiast się skupić na jednym jedynie i dalszym "ufaniu", że wszystko się ułoży (bo przecież nie chodzi że między mną a nim, tylko że rozwód i zmianę mieszkanie "życie" mi załatwi) jakby kurczę samo bez mojego udziału a ja sobie będę "biorcą" bez zaangażowania - to czas troszkę zacząć być za te kwestie odpowiedzialnym?
Ja uważam że najwyższy.

Przyznaję, wdrożyłam się w pewne schematy, nie zamierzam przestać czytać bajek, zrezygnować z terapii itp. Ale o tym napisałam. Skoro nauczyłam się podstawy dbania o siebie w kwestii psychicznej, to teraz czas na dbałość i odpowiedzialność o egzystencję. Nie tylko moją, ale przede wszystkim trójki dzieci. Bo jak się tak będę skupiać na sobie jedynie, to będę się skupiała za miesiąc czy dwa na chodniku 24/dobę. Ja może jakoś przetrwam takie warunki nawet w nocy, ale dzieci niekoniecznie dobrze na tym wyjdą.

Nie wiem i nie czuję się zainteresowana poszukiwaniem informacji na co kasę wydaje oraz ile ma długów.

Zabka nie rozumiemy sie smile To, ze dbasz o egzystencje to my wiemy smile A co jest zlego w relaksie, odpoczynku ? Co to ma wspolnego ze skupianiem sie na sobie ?
Co do Twego karalucha to mnie by interesowalo co on robi z pieniedzmi, jezeli Ty masz potem placic wszystkie rachunki sad

*********************************
Zabka juz Cie nie mecze smile Duzo tego sie zwalilo na Ciebie sad Wrocimy do tego tematu za tydzien, bo daje Ci tydzien za rozwiazanie problemow smile A czemu tydzien to Ty wiesz smile

19 904 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-04-11 16:10:20)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To tak jak w tym tekście o związkach. Przeczytaj wyżej Niekonsekwentna. Kobiety albo raczej ludzie, niektórzy, obwiniają cały świat dookoła o swoje sprawy, o niepowodzenia. Jakie to wszystko jest beznadziejne. A to nie wszystko i wszyscy dookoła są winni położeniu takiego użalacza a on sam.
Miałam nie pisać o swojej matce. Ona jednak jest dobrym przykładem. Po tym jak odszedł ojciec miała tylu facet?w, że nie zliczę. Żonatych, dzieciatych. Generalnie tałatajstwo straszne. Ani jedndgo porządnego człowieka. Wszystkich do domu przyprowadzała. Ale gdzie by o tym pomyślała. Nie ważne. Ja byłam u siebie. A wspomnień miłych nie mam, burdel matka moja z mieszkania zrobiła. Poniżała mnie, zabiła wszystkie moje dobre...brak mi słowa. Moje poczucie wartości nie było jakie powinno. Całe życie myślała o własnej d..e.
Wróçmy do jej "związk?w", żaden związkiem nie był. Każdy z facetów owych był po kilku dniach żabcią, a matka tak im wchodziła do tyłka, że aż mi było niedobrze. Ja zawsze byłam na doczepkę. Jak się było uczyć w pokoju jak za drzwiami matka stękała z jakimś... Kim oni byli, że przychodzili na takie coś do domu gdzie mieszka nastolatka?
Przejdę do clou.
Wszyscy odeszli.
Najpierw ojciec,potem ja. 
A żaden z tych wspaniałych mężczyzn także nie został. Był jeden, na dłużej, fajny. Dogadywaliśmy się. Nieraz coś potrzebowałam, jakiegoś ciucha, kupił mi, matka udawała, że nie słyszy. Zawsze nie miała kasy, na mnie, bo na siebie miała.
W każdym razie ona uważa, że  "wszystkie chłopy takie same".
Na pocz?tku jej podbojów m?wiłam żeby na siebie spojrzała. Nigdy nie chciała słuchać.
Po tym co robiła nabrałam do niej obrzydzenia. Nie mam takiego odczucia w stosunku do nikogo innego.
Teraz jak jest chora to odczucie jest jeszcze wyraźniejsze.
Codziennie nudzi, biadoli, narzeka, a nie ma powodu. Wcale nie jest w złej sytacji, mimo tego, że jest chora. Niczego jej nie brakuje. Mimo to się żali codziennie, irracjonalnie. W k?łko to samo. Ja tłumaczę, ona swoje. M?wię, że oprócz psychiatry to psycholog jest konieczny. Nie pójdzie. Siedzi w domu, gapi się w komputer i żale wylewa, a ni cnie robi. Ofiarę z siebie robi.
Mówię, żeby nie biadoliła, a coś robiła.  Ale przecież nie ma co robić. Baba co ma dzieści lat. No tak, ale jak nie ma żadnych zainteredowań, tylko "chłopy".W kółko to samo. Ona biadoli, ja tłumaczę.
Wiecie, nie mam ochoty jej biadolenia słuchać. Opierniczam ją za to. I zn?w szantaże próbuje, kończę rozmowy, rozłączam się.


Nie mam żalu. Teraz jestem ja, sama siebie Tworzę, sama decyduję co dla mnie dobre i jakie wartości wyznaję.

W sumie nie wiem po co to napisałam, miało nie być o karaluchach.
Ja wiem, że ona jest chora, ale była i nadal jest toksyczna. I ja wcale nie mam ochoty przebywaç z ni? w każdej wolnej chwili, bo nic mnie z ni? nie łączy prócz tego, że jest moją matką.

Podsumowując
Patrząc na nią zawsze dochodzi do mnie jak będąc pewnym swego do tego stopnia, że nie obserwuje się otoczenia, rzeczywistości, jak można spieprzyć swoje życie. Twierdząc, że jest się nieomylnym, najlepszym, najmądrzejszym, niedowartościowanym. I to do tego stopnia, żeby nie zauważyć lub zbagatelizować kiedy dzieje si? coś złego. Bo przecież taka choroba nie łapie nagle jak napastnik łapie za gardło,.
Bo ja myślę, że ona całe życie szukała potwierdzenia własnej wartości, byle szybko. I tak zawsze się wokół kogoś owijała. Nie mając swoich zainteresowań przejmowała czyjeś. Kiedy ją to zaczynało męczyć pokazywała swoje prawdziwe oblicze. Czyli narzucała swoje, rządziła, wszystko jej przeszkadzało, bo musiało być jak ona chce.

Już wystarczy.
Może ktoś potraktuje go jako naukę.


Edit.
Chociaż żal mi jej zwyczajnie po ludzku.

19 905

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Happyfull napisał/a:
bags napisał/a:

To czemu Ty nie skladacz pozwu ?

wszystko w swoim czasie big_smile a poki co popatrze na rozwoj wydarzen.
Wojny o wine tez sie nie boje znajac jej wymyslne "zarzuty".

Czyli wracamy do punktu wyjscia: Opamieta sie i wroci ?

O to trzeba zapytac sama zainteresowana, czy tak chce zrobic smile
Bo ja do takiego kolowrotka kretynizmu nie mam zamiaru wracac, tym bardziej gdy zona ma opinie Jagny wsrod znajomych.

19 906

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Happyfull napisał/a:

wszystko w swoim czasie big_smile a poki co popatrze na rozwoj wydarzen.
Wojny o wine tez sie nie boje znajac jej wymyslne "zarzuty".

Czyli wracamy do punktu wyjscia: Opamieta sie i wroci ?

O to trzeba zapytac sama zainteresowana, czy tak chce zrobic smile
Bo ja do takiego kolowrotka kretynizmu nie mam zamiaru wracac, tym bardziej gdy zona ma opinie Jagny wsrod znajomych.

No to dobrze Bags ze nie chcesz smile  Czytasz nas regularnie ?

19 907

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
bags napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Czyli wracamy do punktu wyjscia: Opamieta sie i wroci ?

O to trzeba zapytac sama zainteresowana, czy tak chce zrobic smile
Bo ja do takiego kolowrotka kretynizmu nie mam zamiaru wracac, tym bardziej gdy zona ma opinie Jagny wsrod znajomych.

No to dobrze Bags ze nie chcesz smile  Czytasz nas regularnie ?

mozna tak powiedziec, bo milo jest poznac toksyczna, karalusza opinie z tej drugiej, damskiej strony i czegos wiecej sie dowiedziec smile

19 908 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-11 19:15:45)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Nie mam żalu. Teraz jestem ja, sama siebie Tworzę, sama decyduję co dla mnie dobre i jakie wartości wyznaję.

W sumie nie wiem po co to napisałam, miało nie być o karaluchach.
Ja wiem, że ona jest chora, ale była i nadal jest toksyczna. I ja wcale nie mam ochoty przebywaç z ni? w każdej wolnej chwili, bo nic mnie z ni? nie łączy prócz tego, że jest moją matką.

Chociaż żal mi jej zwyczajnie po ludzku.

Super post Hm.. smile I taki dlugi smile
Szczegolnie to pierwsze i drugie zdanie nie jest o karaluchu smile Jak tam pisanie o motylkach ? Na innym watku pisalas o bunga bunga smile tongue

19 909

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:
Happyfull napisał/a:
bags napisał/a:

O to trzeba zapytac sama zainteresowana, czy tak chce zrobic smile
Bo ja do takiego kolowrotka kretynizmu nie mam zamiaru wracac, tym bardziej gdy zona ma opinie Jagny wsrod znajomych.

No to dobrze Bags ze nie chcesz smile  Czytasz nas regularnie ?

mozna tak powiedziec, bo milo jest poznac toksyczna, karalusza opinie z tej drugiej, damskiej strony i czegos wiecej sie dowiedziec smile

Chyba mialo byc: poznac opinie o toksycznych karaluchach z innej strony ? smile Bo my chyba nie karaluchy ? Chociaz z karaluszymi nawykami tongue

19 910

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
bags napisał/a:
Happyfull napisał/a:

No to dobrze Bags ze nie chcesz smile  Czytasz nas regularnie ?

mozna tak powiedziec, bo milo jest poznac toksyczna, karalusza opinie z tej drugiej, damskiej strony i czegos wiecej sie dowiedziec smile

Chyba mialo byc: poznac opinie o toksycznych karaluchach z innej strony ? smile Bo my chyba nie karaluchy ? Chociaz z karaluszymi nawykami tongue

No raczej big_smile

19 911 Ostatnio edytowany przez raki (2013-04-11 19:48:53)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Padam po zwiedzaniach smile Ale wszystko w środku mnie boli.  Poplakalam się w moim parku.  Jestem przykładem jak choroba - nasza, może odebrać własne marzenia.  Czasem rodzoi się jeszcze myśl, by zawalczyć tu, ale rozum mowi, ze nie mam siły i pewnie znowu mu ulegnę sad w środku wciąż przeważa uzależniona część. Wciąż jestem jego.  W tych chwilach staram się przypominać sobie jaki jest naprawdę i ze cała reszta to mój chory obraz lub jego gra.  On jednak jest bez emocji.  Dziś  przypomniałam sobie różne sytuacje, gdy pocieszał ludzi w trudnych sytuacjach (gdy umierali, rozwodzili się). Pamiętał o nich, mówił wszystko, co wypada (w tym kłamstwa) po czym odkładał telefon i nie było w nim żadnej prawdziwej emocji, czy wspolczucia. Wyuczone zachowania.  Piszę o tym by widzieć i pamiętać - nie oszukiwać siebie samej.

Zabko - nie chodzi mi nawet byś miała czas na kawę - ale pamiętała, by czuć - paska siebie głęboko - gdzie jestem, co robię, v co czuję, czego chcę.

Jestem jednak zwolenniczką  robienia najpierw logistycznych porządków, dtworzenia sobie warunków i bezpiecznej sytuacji, by iść dalej i zdrowiec. Cieszę się, ze się za to zabralas.

Hm... dziękuję za Twoją historię.  Jest wazna.
Niekonsekwentna - uwolnienie to cudowne uczucie, człowiek się może zachlysnac, jest tak dobrze.  A potem nie wiemy kiedy na nowo zaciagnie się toksynami.

***

Muszę się Wam do czegoś przyznać i tez przed sobą. Staanęłam dziś w katedrze i nagle przed jednym z ołtarzy serducho zaczęło mi walic jak wariat i o niego zaczęłam się modlić - jak idiotka. Czy ja się nie mogę opamiętać ?! Gdzie ja a gdzie ja ? Sama w sobie i ze sobą kupy się nie trzymam.

19 912

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Nie mam żalu. Teraz jestem ja, sama siebie Tworzę, sama decyduję co dla mnie dobre i jakie wartości wyznaję.

W sumie nie wiem po co to napisałam, miało nie być o karaluchach.
Ja wiem, że ona jest chora, ale była i nadal jest toksyczna. I ja wcale nie mam ochoty przebywaç z ni? w każdej wolnej chwili, bo nic mnie z ni? nie łączy prócz tego, że jest moją matką.

Chociaż żal mi jej zwyczajnie po ludzku.

Super post Hm.. smile I taki dlugi smile
Szczegolnie to pierwsze i drugie zdanie nie jest o karaluchu smile Jak tam pisanie o motylkach ? Na innym watku pisalas o bunga bunga smile tongue

Coś tam się pisze:) powoli:)

19 913

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Padam po zwiedzaniach smile Ale wszystko w środku mnie boli.  Poplakalam się w moim parku.  Jestem przykładem jak choroba - nasza, może odebrać własne marzenia.  Czasem rodzoi się jeszcze myśl, by zawalczyć tu, ale rozum mowi, ze nie mam siły i pewnie znowu mu ulegnę sad w środku wciąż przeważa uzależniona część. Wciąż jestem jego.  W tych chwilach staram się przypominać sobie jaki jest naprawdę i ze cała reszta to mój chory obraz lub jego gra.  On jednak jest bez emocji.  Dziś  przypomniałam sobie różne sytuacje, gdy pocieszał ludzi w trudnych sytuacjach (gdy umierali, rozwodzili się). Pamiętał o nich, mówił wszystko, co wypada (w tym kłamstwa) po czym odkładał telefon i nie było w nim żadnej prawdziwej emocji, czy wspolczucia. Wyuczone zachowania.  Piszę o tym by widzieć i pamiętać - nie oszukiwać siebie samej.

Zabko - nie chodzi mi nawet byś miała czas na kawę - ale pamiętała, by czuć - paska siebie głęboko - gdzie jestem, co robię, v co czuję, czego chcę.

Jestem jednak zwolenniczką  robienia najpierw logistycznych porządków, dtworzenia sobie warunków i bezpiecznej sytuacji, by iść dalej i zdrowiec. Cieszę się, ze się za to zabralas.

Hm... dziękuję za Twoją historię.  Jest wazna.
Niekonsekwentna - uwolnienie to cudowne uczucie, człowiek się może zachlysnac, jest tak dobrze.  A potem nie wiemy kiedy na nowo zaciagnie się toksynami.

***

Muszę się Wam do czegoś przyznać i tez przed sobą. Staanęłam dziś w katedrze i nagle przed jednym z ołtarzy serducho zaczęło mi walic jak wariat i o niego zaczęłam się modlić - jak idiotka. Czy ja się nie mogę opamiętać ?! Gdzie ja a gdzie ja ? Sama w sobie i ze sobą kupy się nie trzymam.

Nadzieja umiera ostatnia. Jak umrze będziesz wolna. Masz dwa wyjścia. Albo ją zabić albo poczekać aż sama odejdzie.

19 914

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A on dziś znowu od początku... a juz go tak obojętnie potraktowałam we wtorek.  Też smutne, że się nie szanuje chłopak wink

Ja już tam wolę nic nie zabijać. Bo kto wie co wraz z nadzieją z siebie wywalę. Tylko na co w sumie ta nadzieja ?!  Chciałabym wierzyć chociażby w opatrznosc boską lub  opiekę losu (co dla mnie nie jest odebraniem działania i świadomości), ale  właśnie ostatnio mocno się na niej "przejechałam".A niby w zdrowieniu budowanie świata duchowego jest ważne.
Jeszcze mi wpadło do głowy w tamtym momencie, że jak polecę do Santiago to coś się zmieni.  Szkoda słów na mnie samą.

Ta Twoja mama to jak matka mojej matki.  Tylko ona potem wyszła jakoś na prostą (dość późno), ale co corkom ((i wnukom) napsuła w głowie.... Zresztą oboje moi rodzice żyli w patologicznych rodzinach tylko w inny sposób sad Lepiej chyba dla moich dzieci, że jeszcze ich nie mam.

Popatrz - swoja drogą jako dziecko umiałaś rozpoznać karalucha.

19 915

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Zabka nie rozumiemy sie smile To, ze dbasz o egzystencje to my wiemy smile A co jest zlego w relaksie, odpoczynku ? Co to ma wspolnego ze skupianiem sie na sobie ?
Co do Twego karalucha to mnie by interesowalo co on robi z pieniedzmi, jezeli Ty masz potem placic wszystkie rachunki sad

*********************************
Zabka juz Cie nie mecze smile Duzo tego sie zwalilo na Ciebie sad Wrocimy do tego tematu za tydzien, bo daje Ci tydzien za rozwiazanie problemow smile A czemu tydzien to Ty wiesz smile

Ale właśnie nie dbałam smile Ja dbałam o siebie przede wszystkim smile I nie zmieniam tego smile Właśnie wyszła ode mnie przyjaciółka smile Gadałyśmy o  wszystkim, nawet o głupotach - albo przede wszystkim smile
Tydzień rozumiem wink Ty mnie nie męczysz smile Ani nikt, kto zadaje pytania smile Myślenie nie boli i mysleć warto smile
To, że dochodzę do wniosku że mogłam a czegoś nie zrobiłam, to nie męczenie mnie smile Szczerość przede wszystkim smile Za swoje błedy kazdemu z nas przyjdzie zapłacić smile

Nie będę płacić jego rachunków smile Brak formalno - prawnych podstaw smile Z jednej strony to wiem, z drugiej - dobrze, że sam fakt otrzymania nakazu do którego muszę skompletować załączniki do sprzeciwu mnie ściął z nóg, to już inna kwestia. To zobrazowanie, do czego doprowadza nicnierobienie smile
Szczerze? Wydobyłam, że nie zapłacił - z bieżacą - czterech rat kredytu za mieszkanie. Naprawdę nie mam na co czekać. Tydzień to chyba aż za dużo.... wink

19 916

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Nie mam żalu. Teraz jestem ja, sama siebie Tworzę, sama decyduję co dla mnie dobre i jakie wartości wyznaję.

bo nic mnie z ni? nie łączy prócz tego, że jest moją matką.

Może ktoś potraktuje go jako naukę.

Chociaż żal mi jej zwyczajnie po ludzku.

Hm smile
Szkoda, naprawdę, że przez nią musisz się tak długo tak boleśnie uczyć jak dla siebie dobrze żyć. Wiesz o czym mówię smile
Ale strasznie mocno cenię, że sama to napisałaś tutaj smile

Mam nadzieję, że ktoś zrozumie, bo napewno warto smile

Naprawdę wielkie buziaki smile smile smile

19 917

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
raki napisał/a:

Czy ja się nie mogę opamiętać ?! Gdzie ja a gdzie ja ? Sama w sobie i ze sobą kupy się nie trzymam.

Nadzieja umiera ostatnia. Jak umrze będziesz wolna. Masz dwa wyjścia. Albo ją zabić albo poczekać aż sama odejdzie.

Nadzieja umiera ostatnia. Jak umrze będziesz wolna. Masz dwa wyjścia. Albo ją zabić albo poczekać aż sama odejdzie.

Warto zapamiętać, każdy ma swój czas.
No to się upewniłam HM, że Ty przeszłość masz za sobą, teraz czas na teraźniejszość smile

19 918

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hm, gdy to napisałaś...
trudno mi to określić, poczułam jakieś oczyszczenie...

19 919

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie, przepraszam, że wczoraj się nie odezwałam, ale Córeńka nie mogła zasnąć, a potem sama padłam. Dziękuję "hm.." za Twoje zwierzenia...pomogły mi bardzo... ja chyba też próbuję na siłę załatać pustkę, która została po moim byłym mężu, a jeszcze sobie z tym nie poradziłam, nie doszłam ze sobą do równowagi... muszę wziąć się za siebie. Dziękuję smile

19 920

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

A on dziś znowu od początku... a juz go tak obojętnie potraktowałam we wtorek.  Też smutne, że się nie szanuje chłopak wink

Ja już tam wolę nic nie zabijać. Bo kto wie co wraz z nadzieją z siebie wywalę. Tylko na co w sumie ta nadzieja ?!  Chciałabym wierzyć chociażby w opatrznosc boską lub  opiekę losu (co dla mnie nie jest odebraniem działania i świadomości), ale  właśnie ostatnio mocno się na niej "przejechałam".A niby w zdrowieniu budowanie świata duchowego jest ważne.
Jeszcze mi wpadło do głowy w tamtym momencie, że jak polecę do Santiago to coś się zmieni.  Szkoda słów na mnie samą.

Ta Twoja mama to jak matka mojej matki.  Tylko ona potem wyszła jakoś na prostą (dość późno), ale co corkom ((i wnukom) napsuła w głowie.... Zresztą oboje moi rodzice żyli w patologicznych rodzinach tylko w inny sposób sad Lepiej chyba dla moich dzieci, że jeszcze ich nie mam.

Popatrz - swoja drogą jako dziecko umiałaś rozpoznać karalucha.

Musisz sama w sobie mieć opiekę, ssma w sobie. Masz też moją:)

Nie potrafiłam rozpoznać Raki. Miałam niskie poczucie wartościi jako dziecko, czułam się gorsza, brzydsza, głupia. W liceum poszłam do psychologa, myślałam o tym, żeby ze sobą skończyć. Dowiedziałzm si?, że mam zaburzenia osobowości wtedy, zgadnij dzięki komu. Wtedy mi przeszło, w tym czasie, po paru spotkaniach. Potem poznałam karalucha, zrezygnowałam z terapii,. Potem dzięki walce z karaluchem moje odczucia wróciły. Sięgnęłam dna po kilku latach związku. W końcu nie wytrzymałam, powiedziałam, że mam kogoś. Wtedy zaczęło się piekło. Ale już przeszło.
Potem inna znajomość i zwi?zek. Zn?w wewnętrzna walka, kryzys wewnętrzny i chyba generalny remont wreszcie. Tak myślę. Dawno pokonałam swoją nienawiść do lustrzanego odbicia mojego. Ale jeszcze siebie nie akceptowałam. Patrzyłam pesymistycznie. Jeszcze do niedawna. Żabka wie. Biadoliłam jej. Już rozumiem jakie to frapujące. Rozumiem.
Teraz znam swoją wartość, buduję ją i lubię siebie, akceptuję. Znam swoje dobre cechy, ale wciąż poznaję nowe i cały czas poznawać będę. Znam i jestem świadoma swoich wad i pracuję nad nimi. Praca nad sob? nigdy się nie kończy. Przynajmniej moja się nie skończy. Mam tyle rzeczy do zrobienia. Nie załamuje się porażkami i tego samego uczę dziecka. Wiecie jak mi nieraz szczęka opada jak młody coś powie. Jskiego ja mam mądrego syna. Ja z nim rozmawiam. Jestem przed nim prawdziwa. Nie udaję przed nim nie wiadomo kogo. Przyznaję się do błęd?w i porażek, często z uśmiechem na twarzy. Jemu też pozwalam popełniać błędy i nie pozwolę nikomu mu na to nie pozwalać. Postaram się wykonać swoją pracę jak najlepiej.


Miłego dnia dziewczyny

19 921

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Nie mam żalu. Teraz jestem ja, sama siebie Tworzę, sama decyduję co dla mnie dobre i jakie wartości wyznaję.

bo nic mnie z ni? nie łączy prócz tego, że jest moją matką.

Może ktoś potraktuje go jako naukę.

Chociaż żal mi jej zwyczajnie po ludzku.

Hm smile
Szkoda, naprawdę, że przez nią musisz się tak długo tak boleśnie uczyć jak dla siebie dobrze żyć. Wiesz o czym mówię smile
Ale strasznie mocno cenię, że sama to napisałaś tutaj smile

Mam nadzieję, że ktoś zrozumie, bo napewno warto smile

Naprawdę wielkie buziaki smile smile smile

Dzięki Żabko:)

19 922

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziękuję kochane.
To bardzo wiele dla mnie znaczy.:)

19 923

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

smile

19 924

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

smile

19 925

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Daleko jestesmy od siebie ale zawsze mozna na nas liczyc smile
Trzeba te spotkanie w puszczy organizowac smile
Zofia tez chyba zaniemogla ?

Tak, zaniemogłam i to właściwie bez przyczyny.....
Siedziałam (leżałam) w dołku nie widząc sensu wstania z łóżka.
Może to przesilenie wiosenne a może dół po świątecznej euforii.
Taki totalny marazm.... brak sił, zwątpienie w sens czegokolwiek.
W poniedziałek zaczęłam "budzić się " do życia. Dzień następny przyniósł wiele nowego. Nie tylko ubrać się musiałam ale i pokonać wiele kilometrów w osobistych sprawach. Niby wiele już załatwiłam, ale kręcę się ciągle w miejscu. Niby ruszam do przodu a okazuje się, że kręcę się wokół własnej osi.
Kolejne dni przyniosły złe wiadomości sad. Syn nie jest dopuszczony do matury sad sad sad . Jestem wściekła na niego, na siebie. Wiem, że miał ciężki czas, ale to go usprawiedliwić nie może. Obiecywał, ale widziałam, że mało, zbyt mało przejmował się nauką. Chciałam mu pomóc (korki z matmy). Odmówił. Może powinnam zamiast pytać o pomoc po prostu mu ją dać. Zamiast tłumaczyć, żądać....a może musi ponieść konsekwencje swych działań ? Może taka szkoła życia jest mu potrzebna. Na ten moment ma embargo na komputer.....

Spotkanie w puszczy ?
Uśmiecham się do tej myśli smile
Jetem na tak !     smile smile smile

19 926

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Daleko jestesmy od siebie ale zawsze mozna na nas liczyc smile
Trzeba te spotkanie w puszczy organizowac smile
Zofia tez chyba zaniemogla ?

Tak, zaniemogłam i to właściwie bez przyczyny.....
Siedziałam (leżałam) w dołku nie widząc sensu wstania z łóżka.
Może to przesilenie wiosenne a może dół po świątecznej euforii.
Taki totalny marazm.... brak sił, zwątpienie w sens czegokolwiek.
W poniedziałek zaczęłam "budzić się " do życia. Dzień następny przyniósł wiele nowego. Nie tylko ubrać się musiałam ale i pokonać wiele kilometrów w osobistych sprawach. Niby wiele już załatwiłam, ale kręcę się ciągle w miejscu. Niby ruszam do przodu a okazuje się, że kręcę się wokół własnej osi.
Kolejne dni przyniosły złe wiadomości sad. Syn nie jest dopuszczony do matury sad sad sad . Jestem wściekła na niego, na siebie. Wiem, że miał ciężki czas, ale to go usprawiedliwić nie może. Obiecywał, ale widziałam, że mało, zbyt mało przejmował się nauką. Chciałam mu pomóc (korki z matmy). Odmówił. Może powinnam zamiast pytać o pomoc po prostu mu ją dać. Zamiast tłumaczyć, żądać....a może musi ponieść konsekwencje swych działań ? Może taka szkoła życia jest mu potrzebna. Na ten moment ma embargo na komputer.....

Spotkanie w puszczy ?
Uśmiecham się do tej myśli smile
Jetem na tak !     smile smile smile

Witaj Zofio:)

Cieszę się, że się podniosłaś:)


Powiedz, będzie musiał powtarzać całą klasę?

19 927

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
tezkobieta napisał/a:
zabka-k napisał/a:

żeby zlikwidować stres, trzeba usunąć przyczynę

Na całe moje szczęście, chyba odkąd chodzę na terapię i jestem tu z Wami, jednak się tak nie zamykam, nie próbuję "przetrwać" za wszelką cenę.... Zresztą to też działa na to, że wiem, że mam z kim rozmawiać, mam bliskie osoby obok siebie - to poważny motywator, żeby nie dać się depresjom.... A bynajmniej skutecznie próbować wyłazić z doła.

Motto jak najbardziej prawdziwe. Kiedyś koleżance z terapii lekarz to samo powiedział przy jej kłopotach z kręgosłupem. Teraz mi to przypomniałaś.
To dobrze, że nie chcesz już "przetrwać" za wszelką cenę (heh, to jakby o mnie) i masz szczęście że tyle bliskich przyjaznych osób masz przy sobie.

Właśnie nie do końca wiem... Coś mi tu przebłyska, że miało nie być kompromisów - a są, zawsze na moją niekorzyść. Zafundowane sobie przeze mnie. Gdyby nie zbieg okoliczności, nie wyparowałabym do przełożonego, może wczoraj bym też nic ze sobą nie zrobiła. Po prostu jakaś maska za wszelką cenę? Dopasowana jednak do sytuacji? Strach przed odpowiedzialnością i konsekwencją ZA WŁASNE DECYZJE KTORE TRZEBA PODJĄC A JEDNAK ICH NIE PODEJMUJĘ?
Ja chyba powinnam jednak częściej chodzić do terapetki, im więcej pytań, tym więcej  ... wink Odpowiedzi, wniosków, w konsekwencji działań smile

Ranyyyyy - jak ja bym chciała ustalić sobie plany i założenia i je realizować! te najważniejsze!!!! Umieć dobrze wybrać priorytety! Wiedzieć, domyślać się choćby czym taki a nie inny wybór może zaskutkować!
Miało być na spokojnie, powolutku. Będzie niestety z pewną dozą agresji sad Agresji nie lubię, ale chyba się już nie da inaczej.... Jeśli ma się w efekcie okazać, że będę musiała wnosić o jego winę, to zanim to przełknę, to chyba się rozpadnę na kawałki ze wstrętu.... Jak ja nie lubię!!!!

Pewnie mam szczęście - i wiesz co się nasuwa... Czemu tego nie dostrzegam i nie doceniam siebie ....

Zabko chyba rozumiem co czujesz.
Myślę, że wkurza cię, że tylko ty jesteś odpowiedzialna za dzieci, mieszkanie, pieniądze. On (mąż) zwolnił się, wypiął na wszystko. Przechodziłam przez takie stany. Miałam żal, że nic eksa nie interesuje, NIC. Ani czy dzieci będą miały dach nad głową ani czy będą miały co jeść. Nawet po wypadku syna przekonałam się , że ich zdrowiem nie jest zainteresowany. Przecież był za nie odpowiedzialny ! Był ? Powinien być !!!! Wiem, że ta świadomość boli, irytuje.

19 928

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Syn zawalił matmę. W sierpniu będzie ją poprawiał. Jeśli zaliczy poprawkę to w przyszłym roku może maturę pisać.
On jest zdolny. Ma świetną pamięć i gdyby chciał....widocznie nie chce sad
Oczywiście, to nie koniec świata, ale ..... ale byłby usprawiedliwiony gdyby nie był zdolny....

19 929

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Syn zawalił matmę. W sierpniu będzie ją poprawiał. Jeśli zaliczy poprawkę to w przyszłym roku może maturę pisać.
On jest zdolny. Ma świetną pamięć i gdyby chciał....widocznie nie chce sad
Oczywiście, to nie koniec świata, ale ..... ale byłby usprawiedliwiony gdyby nie był zdolny....

Da radę:)
Daj mu szansę.
A teraz chce? Chce co naprawić?

19 930

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofiu widać musi odebrać swoją lekcję. Wiele się nie stało. Straci rok tylko, a może wiele się w tym czasie nauczy.
Jak zdolny, to przecież da radę.
Najwięksi profesorowie mieli wpadki.
Ja chyba  chciałabym by ze mną w tym czasie być, zaakceptować to, by ktoś mnie nauczył, że jedna porażka to nie koniec świata. Że możesz mi jakoś pomóc i da radę.
No u znaleźć coś, by ten rok fajnie wykorzystał.

Nas się wychowuje na te odpowiedzialne.  Facet może odejść, olać, nie przejąć się.  Ale niech tak kobieta zrobi - to będzie wyrodną matką sad

19 931

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofia
Witaj!!!!
Przykro, smutno.... Fakt, może dobrze, że odpowiedzialności - w taki bezpośredni sposób - uczy się już teraz... Teraz można wyplenić swoje błądziki i karaluchy, później jest trudniej.... Byle by chciał być konsekwentny....

Wielu rzeczy, błędów, komplikacji można się ustrzec, jeśli jest się konsekwentnym w braniu nauczek. Trudno - każdemu się zdarza popełnić błąd, tylko trzeba umieć znaleźć w sobie siłę na wyciągnięcie wniosków. Tego mu życzę.

Naprawdę smile

A Tobie coraz więcej siły smile Stabilnej, nie wzlotów i "zlotów" wink
Uśmiechniętej stabilności smile

19 932

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Jestem wściekła na niego, na siebie. Wiem, że miał ciężki czas, ale to go usprawiedliwić nie może. Obiecywał, ale widziałam, że mało, zbyt mało przejmował się nauką. Chciałam mu pomóc (korki z matmy). Odmówił. Może powinnam zamiast pytać o pomoc po prostu mu ją dać. Zamiast tłumaczyć, żądać....a może musi ponieść konsekwencje swych działań ? Może taka szkoła życia jest mu potrzebna.

Żeby nie przepisywać, wytłuściłam to, co ja uważam. Trudne to do zaakceptowania, przetrawienia (też to przerabiałam), ale się da.

19 933

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jeszcze nam ostatnio Lullevil zaniemówiła. Mam nadzieję, że to nie sprawa karalusza.

Ja dziś rano wygrałam walkę i nie wysłałam długiego maila z setką pytan dlaczego sprowadzajacych się do dwoch - dlaczego nie szanowałeś moich uczuć i nie powiedziałeś mi prawdy.
Odpowiedź jest prosta - bo jest bezwzględnym kłamcą. Nie wiem czego od kogoś takiego oczekuję, że coś zobaczy. .. ach szkoda słów wobec mnie samej.

Hm...oczyszczenie faktyczne. W sumie to nie wiem, jaki jest teraz ten Twój partner. To jeden ze stada, czy nie...

Zofiu - nikt nam nie obiecywał, że będzie fajnie ciągle.  Przecież smutek to normalne.  Uczymy się wtedy tez siebie.  W końcu Tobie zawalił się cały latami budowany świat.
Ja pamiętam, jak mi rozpadło się małżeństwo - z nim dom, marzenia o dzieciach, rodzina, poukładane życie.  A oni stanowiło 10% trwania Twojego.

Ciekawe ile jeszcze się będzie musiało rozpaść...

19 934 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-12 13:42:49)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny u mnie prawie lato smile Wiosna chyba juz minela sad Jakies 15 stopni a w weekend ma byc ponad 20 smile
A ja chora w lozku, no niezupelnie, siedze na sofie smile

Witam wagarowiczke Zofie smile Przyjedziemy do puszczy tylko pani kierownik na razie ma inne sprawy na glowie tongue Tak Zabka jak minie tydzien to bedziesz organizowac "relaks" tongue

Zofia moze Twoj syn potrzebuje wiecej uwagi a moze ma jakich problem, o ktorym niekoniecznie chce Tobie powiedziec ?

Wczoraj wieczorem czytalam na blogu Terapia przez pisanie "MARZENIA I PASJE - EHDI" a wlasciwie juz to wczsniej czytalam ale nie wywarlo to na mnie zadnego wrazenia tongue Do czego zmierzam: Komentarze smile Boze az mi szczeka opadla, bo zrozumialam ze ja tez taka sierotka bylam i czasami jestem sad I Boze jakie te kobiety, ktore to komentowaly sa madre !!!!!
Poczytaj sobie Zofiu i nie tylko Zofia !!!!
Ta Ehdi zalozyla tez bloga i pisze o uzaleznieniu od emocji - wrzuce w nastepnym poscie smile

Raki co Ci radzic ? Jestes na tyle swiadoma, ze sama wiesz jak funkcjonuje uzaleznienie sad Jedynie co mozna to Cie wspierac w slusznosci Twojej decyzji smile

Hm...chyba katharsis przeszlas wczoraj smile Boze az sprawdzilam 2 razy czy to Ty napisalas ?
Takie emocjonalne a jednak "twarde" smile Kosztowalo Cie troche ? Duza Buzka smile smile smile

Do wszytkich nowych i tych ktorych nie wymienilam - Czytajcie nas, czytajcie blogi, czytajcie ksiazki i robcie cos z ta wiedza !!!!

19 935

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabko-k
To mnie męczy i spokoju nie daje.  Nie widziałam waszych papierów i nie znam sytuacji prawnej dokładnie, wiec to takie małe bladzenie po omacku. Ale ptzeczytaj art. 4 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, a w szczególności ustęp 6.
Bo jeśli ktoś Ci tam pomaga to niech choć profesjonalnie.  Bo mi tu kilka rzeczy. .. nawet bez papierów nie gra.

19 936

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

EMOCJOMANIA - UZALEŻNIENIE OD EMOCJI z blogu "Świat według Ehdi - uzależnieni od miłości "

No i stało się, otworzyłam swojego bloga i tradycyjnie słowa się skończyły. Mój mózg przestał nadawać. Opisałam swoje problemy w tekście ?Marzenia i pasje?, które znajdziecie w zakładce Publikowane Teksty. Dlatego ten blog ma dla mnie wartość terapeutyczna. Pozwala stworzyć coś własnego i wystawić się na widok publiczny. Mój mózg jednak bardzo się chyba oburza na perspektywę, że ktoś mógłby to przeczytać i przypadkiem skrytykować wink. Słowo się rzekło i niestety jak się coś zrobiło to trzeba iść za ciosem.

Dlaczego jednak taka tematyka ? Jeśli ktoś zapoznał się z zakładką Publikowane Teksty to wie, że miałam traumatyczne dzieciństwo i w sumie teraz dopiero poznaję sama siebie. Rozpoczęłam terapię i wydawało mi się, że już wszystko wiem. Byłam pewna, że przejdziemy przez proces opłakiwania dziecka i ruszymy z kopyta ku nowemu. Skupiałam się na grzebaniu w przeszłości ale w żaden sposób nie patrzyłam na siebie krytycznie.

Przecież jestem taka biedna maleńka sierotka i życie mnie już tak skrzywdziło, w związku z tym nikt nie jest w stanie zrozumieć mojego cierpienia, a ja mam w końcu tak wiele trudnych przeżyć. Dlatego teraz to mi się należy. Życie musi mi w końcu zwrócić to co utraciłam i natychmiast wypełnić tą lukę po bezwarunkowej miłości. Pomimo, iż nigdy nie uważałam się za romantyczkę to jednak głęboko we mnie tkwiło pragnienie odnalezienia mojej drugiej połówki i bratniej duszy. W końcu na pewno jest gdzieś ktoś kto mnie zaakceptuje i pokocha, tak że zaleje mnie cała fala miłości.

Pisałam teksty terapeutyzując swoje cierpienie, jednocześnie stawiając je na piedestał. Żywiłam się współczuciem i poklepywaniem po pleckach. Przecież jestem biedna, to mi się należy prawda ? Ludzie grali w moją grę i było nawet cudnie. Byłam dzielna na terapii i jednocześnie biedna z takimi przeżyciami. Pełna tej wiedzy chciałam jeszcze naprawiać innych i cały świat dookoła. Jaką ja czułam moc ! Do szczęścia potrzebni mi byli tylko ludzie, którzy nie mówili nic co mogłoby być dla mnie niewygodne, a że mój sensor ?krytycyzmu? ustawiony był na najwyższą czułość, to trudno było określić co we mnie uderzy.

No i stało się, sensor zadziałał. Ludzie, którzy wcześniej byli dla mnie wsparciem nagle okazali się być źli ! Odważyli się powiedzieć mi brutalnie, że się nad sobą użalam i mam zebrać dupę w troki zamiast marudzić. Gdy coraz bardziej pełna złości i goryczy próbowałam dyskutować  dowiedziałam się, że manipuluje ludźmi i dodatkowo stosuję strategię, wtedy byłam już gotowa naprawdę pogryźć. Jak oni mogą? Jakim prawem mnie biednej mówić takie rzeczy? ONI NIC NIE ROZUMIEJĄ ! Słów padało coraz więcej, aż w końcu nastąpił punkt kulminacyjny i jedna z osób powiedziała mi, że tak naprawdę to ponoszę pełną odpowiedzialność za swoje działania i sama doprowadziłam do mojej obecnej sytuacji. Słowa były wyjątkowo okrutne, zupełnie obdarte z jakichkolwiek ?zmiękczaczy?. Bach prosto między oczy jasno, klarownie i bez ogródek.

Dostałam w ?jaja? tak, że zgięło mnie w pół. Poryczałam się jak dziecko ale jednocześnie coś do mnie dotarło. Wiedziałam, że właśnie trafiłam na prawdziwych przyjaciół, którzy potrafią walnąć mi prawdę między oczy ale jednocześnie nie chcąc dla mnie źle. Ktoś musiał obudzić mnie z tego snu.

No bo jak tu uwierzyć, że ja super uśmiechnięta i żyjąca wśród ludzi od wielu lat poszukuje jedynie klakierów ? Przecież kocham ludzi i pozwalam im wyrazić swoje zdanie ? To nie, ja ! Mylicie się absolutnie !

Prawda jest jednak obrzydliwie brutalna. Ludzie pozbawieni miłości w dzieciństwie lub otrzymujący jej niewystarczającą dawkę mają ogromny deficyt, który za wszelka cenę pragną zapełnić. Stają się uzależnieni od uczuć i emocji. W związku z tym, że nie potrafią czerpać ze stabilnych ciepłych źródeł, potrzebują ciągłej stymulacji. Bliskość nie jest im znana, choć w swojej głowie tworzą sobie wyimaginowany i idealny model bliskości. Poszukują perfekcji i bratniej duszy, a życie okazuje się wyjątkowo ?niełaskawe?.

Model jest prosty, musimy znaleźć wyjątkowo niedostępnego emocjonalnego partnera, który zapewni nam odpowiednią działkę ?haju?. Najlepiej jeśli na początku będzie cudownie, a później nastąpi odrzucenie. Nie ma nic lepszego dla EMOCJOMANIAKA, gdy pojawia się odrzucenie, pojawia się też głód emocji. Pozwalamy się ranić, deptać nasze uczucia tylko po to aby zaznać ?haju?. Naszym nałogiem jest ?miłość?, ale nie ta prawdziwa tylko ta wyimaginowana. Żyjemy w świecie iluzji i nie potrafimy patrzeć realnie na rzeczywistość. Próbujemy dopasować partnera do naszych mitycznych oczekiwań i zupełnie ignorujemy fakt, iż za każdą dawkę ?miłości? musimy słono zapłacić.

Jeśli EMOCJOMANIAK trafi na dojrzałego partnera, który może mu ofiarować prawdziwą miłość, to będzie uciekał gdzie pieprz rośnie. Taka prawdziwa miłość jest dla EMOCJOMANIAKA cholernie NUDNA. Nie ma w niej pasji, adrenaliny i walki.

Ktoś mi kiedyś powiedział, że ?tak to jest ze związkami, że najpierw jest cudownie, a później wszystko się pierdoli". Otóż z pełną odpowiedzialnością powiem, że tak nie jest. Pierdoli się wtedy gdy ludzie po tym gdy opadnie maska iluzji nie potrafią stworzyć prawdziwej bliskości. Miłość to nie poszukiwanie bratniej duszy, czy drugiej połówki. Miłość to związek dwóch niezależnych od siebie jednostek, które pracują po to aby stworzyć prawdziwą więź i bliskość.

Ja nazywam się Ehdi i jestem zdrowiejącą EMOCJOMANIACZKĄ. Na tym blogu będę opowiadać o moim powrocie do rzeczywistości i budowaniu samej siebie.

Polecam do przeczytania artykuły Eugenii Herzyk LINK. Te artykuły i książka Robin Norwood ?Kobiety, które kochają za bardzo?, wiele zmieniły w moim życiu. Cudownie jest wyjrzeć poza bramy iluzji i zacząć żyć prawdziwym życiem.

19 937

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No cóż, sama prawda...

19 938

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No tak to jest niestety sad

19 939 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-12 13:46:42)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

No cóż, sama prawda...

...ale jak gleboko ukrywana przez nas sad Takie brudy zamiatane pod dywan sad

19 940

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Jeszcze nam ostatnio Lullevil zaniemówiła. Mam nadzieję, że to nie sprawa karalusza.

Ja dziś rano wygrałam walkę i nie wysłałam długiego maila z setką pytan dlaczego sprowadzajacych się do dwoch - dlaczego nie szanowałeś moich uczuć i nie powiedziałeś mi prawdy.
Odpowiedź jest prosta - bo jest bezwzględnym kłamcą. Nie wiem czego od kogoś takiego oczekuję, że coś zobaczy. .. ach szkoda słów wobec mnie samej.

Hm...oczyszczenie faktyczne. W sumie to nie wiem, jaki jest teraz ten Twój partner. To jeden ze stada, czy nie...

Zofiu - nikt nam nie obiecywał, że będzie fajnie ciągle.  Przecież smutek to normalne.  Uczymy się wtedy tez siebie.  W końcu Tobie zawalił się cały latami budowany świat.
Ja pamiętam, jak mi rozpadło się małżeństwo - z nim dom, marzenia o dzieciach, rodzina, poukładane życie.  A oni stanowiło 10% trwania Twojego.

Ciekawe ile jeszcze się będzie musiało rozpaść...

To tak jakby ślepcowi powiedzieć popatrz...

Nie wiem Raki. Chyba nie jest. Choć ma swoje wady pozwala mi żyć.  Przecież nie ma być taki jak ja chcę. Ja się sobą zajęłam.  Teraz jest tak. Tak...dobrze jest. Inaczej podchodzę. Jak mi będzie źle, zmienię to.
Jak sobie tak gadamy czasem to zdrowe podejście ma w niektórych sprawach,. W niektórych  nie do końca zgodne z moim, ale przecież nie muszę się zgadzać. Wypowiadam swoje zdanie. Nie robię nic z czym bym się żle czuła. Czasem odmawiam. Ale On tak samo. Każdy ma swoje zainteresowania. Mamy też wsp?lne.

W życiu zawsze jest coś:)

19 941 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-04-12 14:12:09)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Dziewczyny u mnie prawie lato smile Wiosna chyba juz minela sad Jakies 15 stopni a w weekend ma byc ponad 20 smile
A ja chora w lozku, no niezupelnie, siedze na sofie smile

Witam wagarowiczke Zofie smile Przyjedziemy do puszczy tylko pani kierownik na razie ma inne sprawy na glowie tongue Tak Zabka jak minie tydzien to bedziesz organizowac "relaks" tongue

Zofia moze Twoj syn potrzebuje wiecej uwagi a moze ma jakich problem, o ktorym niekoniecznie chce Tobie powiedziec ?

Wczoraj wieczorem czytalam na blogu Terapia przez pisanie "MARZENIA I PASJE - EHDI" a wlasciwie juz to wczsniej czytalam ale nie wywarlo to na mnie zadnego wrazenia tongue Do czego zmierzam: Komentarze smile Boze az mi szczeka opadla, bo zrozumialam ze ja tez taka sierotka bylam i czasami jestem sad I Boze jakie te kobiety, ktore to komentowaly sa madre !!!!!
Poczytaj sobie Zofiu i nie tylko Zofia !!!!
Ta Ehdi zalozyla tez bloga i pisze o uzaleznieniu od emocji - wrzuce w nastepnym poscie smile

Raki co Ci radzic ? Jestes na tyle swiadoma, ze sama wiesz jak funkcjonuje uzaleznienie sad Jedynie co mozna to Cie wspierac w slusznosci Twojej decyzji smile

Hm...chyba katharsis przeszlas wczoraj smile Boze az sprawdzilam 2 razy czy to Ty napisalas ?
Takie emocjonalne a jednak "twarde" smile Kosztowalo Cie troche ? Duza Buzka smile smile smile

Do wszytkich nowych i tych ktorych nie wymienilam - Czytajcie nas, czytajcie blogi, czytajcie ksiazki i robcie cos z ta wiedza !!!!

Tak. Dobrze powiedziane -katharsis. Oczyszczenie.
Jak już zaczęłam przyszło trochę nowych myśli i tak poszło:)
A potem były inne myśli, już po:)

19 942

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Raki jak tam mama ? Zadowolona z pobytu u corki ?

19 943

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przecież nie o to chodzi by znaleźć ideał, ale by umieć w związku być sobą i żyć.

Wiecie marzy mi się by dużo w góry jeździć, by o to dbać. Juz nie siedzieć i beczec Ale robić to, co lubię. By za rok zrobić trawers Silvretty, by było mnie po prostu na to stać. I nieważne z kim i gdzie będę.  By nie zapaść się w pracy po powrocie tylko mieć czas dla siebie i dla sportu.
I żeby Mnie chodzić z ciągłymi wyrzutami sumienia, by więcej czytać, więcej się uczyć. I tak ciągle to robię pracując. Ale poza pracą robić to, co lubię. Dawać sobie możliwości.

Fajnie hm...masx tak jak masz - dbaj o siebie.

19 944

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Zabko-k
To mnie męczy i spokoju nie daje.  Nie widziałam waszych papierów i nie znam sytuacji prawnej dokładnie, wiec to takie małe bladzenie po omacku. Ale ptzeczytaj art. 4 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, a w szczególności ustęp 6.
Bo jeśli ktoś Ci tam pomaga to niech choć profesjonalnie.  Bo mi tu kilka rzeczy. .. nawet bez papierów nie gra.

Nie rozumiem? Tam jest termin wnoszenia opłat - czy ja znalazłam złą wersję?
Zresztą - skoro mam rozdzielność, nie jestem członkiem spółdzielni, nie jestem właścicielem mieszkania i na piśmie uzgodniłam z właścicielem mieszkania zasady korzystania przeze mnie z mieszkania, to co Ci się nie zgadza?

19 945

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Przecież nie o to chodzi by znaleźć ideał, ale by umieć w związku być sobą i żyć.

Wiecie marzy mi się by dużo w góry jeździć, by o to dbać. Juz nie siedzieć i beczec Ale robić to, co lubię. By za rok zrobić trawers Silvretty, by było mnie po prostu na to stać. I nieważne z kim i gdzie będę.  By nie zapaść się w pracy po powrocie tylko mieć czas dla siebie i dla sportu.
I żeby Mnie chodzić z ciągłymi wyrzutami sumienia, by więcej czytać, więcej się uczyć. I tak ciągle to robię pracując. Ale poza pracą robić to, co lubię. Dawać sobie możliwości.

Fajnie hm...masx tak jak masz - dbaj o siebie.

Tak, trzeba dbać:)

Jak nie będzie się zgrywać to trzeba będzie zmieniać.

19 946

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

EMOCJOMANIA - UZALEŻNIENIE OD EMOCJI z blogu "Świat według Ehdi - uzależnieni od miłości "

No i stało się, otworzyłam swojego bloga i tradycyjnie słowa się skończyły. Mój mózg przestał nadawać. Opisałam swoje problemy w tekście ?Marzenia i pasje?, które znajdziecie w zakładce Publikowane Teksty. Dlatego ten blog ma dla mnie wartość terapeutyczna. Pozwala stworzyć coś własnego i wystawić się na widok publiczny. Mój mózg jednak bardzo się chyba oburza na perspektywę, że ktoś mógłby to przeczytać i przypadkiem skrytykować wink. Słowo się rzekło i niestety jak się coś zrobiło to trzeba iść za ciosem.

Dlaczego jednak taka tematyka ? Jeśli ktoś zapoznał się z zakładką Publikowane Teksty to wie, że miałam traumatyczne dzieciństwo i w sumie teraz dopiero poznaję sama siebie. Rozpoczęłam terapię i wydawało mi się, że już wszystko wiem. Byłam pewna, że przejdziemy przez proces opłakiwania dziecka i ruszymy z kopyta ku nowemu. Skupiałam się na grzebaniu w przeszłości ale w żaden sposób nie patrzyłam na siebie krytycznie.

Przecież jestem taka biedna maleńka sierotka i życie mnie już tak skrzywdziło, w związku z tym nikt nie jest w stanie zrozumieć mojego cierpienia, a ja mam w końcu tak wiele trudnych przeżyć. Dlatego teraz to mi się należy. Życie musi mi w końcu zwrócić to co utraciłam i natychmiast wypełnić tą lukę po bezwarunkowej miłości. Pomimo, iż nigdy nie uważałam się za romantyczkę to jednak głęboko we mnie tkwiło pragnienie odnalezienia mojej drugiej połówki i bratniej duszy. W końcu na pewno jest gdzieś ktoś kto mnie zaakceptuje i pokocha, tak że zaleje mnie cała fala miłości.

Pisałam teksty terapeutyzując swoje cierpienie, jednocześnie stawiając je na piedestał. Żywiłam się współczuciem i poklepywaniem po pleckach. Przecież jestem biedna, to mi się należy prawda ? Ludzie grali w moją grę i było nawet cudnie. Byłam dzielna na terapii i jednocześnie biedna z takimi przeżyciami. Pełna tej wiedzy chciałam jeszcze naprawiać innych i cały świat dookoła. Jaką ja czułam moc ! Do szczęścia potrzebni mi byli tylko ludzie, którzy nie mówili nic co mogłoby być dla mnie niewygodne, a że mój sensor ?krytycyzmu? ustawiony był na najwyższą czułość, to trudno było określić co we mnie uderzy.

No i stało się, sensor zadziałał. Ludzie, którzy wcześniej byli dla mnie wsparciem nagle okazali się być źli ! Odważyli się powiedzieć mi brutalnie, że się nad sobą użalam i mam zebrać dupę w troki zamiast marudzić. Gdy coraz bardziej pełna złości i goryczy próbowałam dyskutować  dowiedziałam się, że manipuluje ludźmi i dodatkowo stosuję strategię, wtedy byłam już gotowa naprawdę pogryźć. Jak oni mogą? Jakim prawem mnie biednej mówić takie rzeczy? ONI NIC NIE ROZUMIEJĄ ! Słów padało coraz więcej, aż w końcu nastąpił punkt kulminacyjny i jedna z osób powiedziała mi, że tak naprawdę to ponoszę pełną odpowiedzialność za swoje działania i sama doprowadziłam do mojej obecnej sytuacji. Słowa były wyjątkowo okrutne, zupełnie obdarte z jakichkolwiek ?zmiękczaczy?. Bach prosto między oczy jasno, klarownie i bez ogródek.

Dostałam w ?jaja? tak, że zgięło mnie w pół. Poryczałam się jak dziecko ale jednocześnie coś do mnie dotarło. Wiedziałam, że właśnie trafiłam na prawdziwych przyjaciół, którzy potrafią walnąć mi prawdę między oczy ale jednocześnie nie chcąc dla mnie źle. Ktoś musiał obudzić mnie z tego snu.

No bo jak tu uwierzyć, że ja super uśmiechnięta i żyjąca wśród ludzi od wielu lat poszukuje jedynie klakierów ? Przecież kocham ludzi i pozwalam im wyrazić swoje zdanie ? To nie, ja ! Mylicie się absolutnie !

Prawda jest jednak obrzydliwie brutalna. Ludzie pozbawieni miłości w dzieciństwie lub otrzymujący jej niewystarczającą dawkę mają ogromny deficyt, który za wszelka cenę pragną zapełnić. Stają się uzależnieni od uczuć i emocji. W związku z tym, że nie potrafią czerpać ze stabilnych ciepłych źródeł, potrzebują ciągłej stymulacji. Bliskość nie jest im znana, choć w swojej głowie tworzą sobie wyimaginowany i idealny model bliskości. Poszukują perfekcji i bratniej duszy, a życie okazuje się wyjątkowo ?niełaskawe?.

Model jest prosty, musimy znaleźć wyjątkowo niedostępnego emocjonalnego partnera, który zapewni nam odpowiednią działkę ?haju?. Najlepiej jeśli na początku będzie cudownie, a później nastąpi odrzucenie. Nie ma nic lepszego dla EMOCJOMANIAKA, gdy pojawia się odrzucenie, pojawia się też głód emocji. Pozwalamy się ranić, deptać nasze uczucia tylko po to aby zaznać ?haju?. Naszym nałogiem jest ?miłość?, ale nie ta prawdziwa tylko ta wyimaginowana. Żyjemy w świecie iluzji i nie potrafimy patrzeć realnie na rzeczywistość. Próbujemy dopasować partnera do naszych mitycznych oczekiwań i zupełnie ignorujemy fakt, iż za każdą dawkę ?miłości? musimy słono zapłacić.

Jeśli EMOCJOMANIAK trafi na dojrzałego partnera, który może mu ofiarować prawdziwą miłość, to będzie uciekał gdzie pieprz rośnie. Taka prawdziwa miłość jest dla EMOCJOMANIAKA cholernie NUDNA. Nie ma w niej pasji, adrenaliny i walki.

Ktoś mi kiedyś powiedział, że ?tak to jest ze związkami, że najpierw jest cudownie, a później wszystko się pierdoli". Otóż z pełną odpowiedzialnością powiem, że tak nie jest. Pierdoli się wtedy gdy ludzie po tym gdy opadnie maska iluzji nie potrafią stworzyć prawdziwej bliskości. Miłość to nie poszukiwanie bratniej duszy, czy drugiej połówki. Miłość to związek dwóch niezależnych od siebie jednostek, które pracują po to aby stworzyć prawdziwą więź i bliskość.

Ja nazywam się Ehdi i jestem zdrowiejącą EMOCJOMANIACZKĄ. Na tym blogu będę opowiadać o moim powrocie do rzeczywistości i budowaniu samej siebie.

Polecam do przeczytania artykuły Eugenii Herzyk LINK. Te artykuły i książka Robin Norwood ?Kobiety, które kochają za bardzo?, wiele zmieniły w moim życiu. Cudownie jest wyjrzeć poza bramy iluzji i zacząć żyć prawdziwym życiem.

smile
Dotyczy to wszelkich związków, nie tylko partnerów.
Także koleżeńskich, zawodowych, rodzicielskich, naszych tu - także.
Nie ogranicza się to jedynie dozwiązków kobieta - mężczyzna smile

19 947

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
raki napisał/a:

Zabko-k
To mnie męczy i spokoju nie daje.  Nie widziałam waszych papierów i nie znam sytuacji prawnej dokładnie, wiec to takie małe bladzenie po omacku. Ale ptzeczytaj art. 4 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, a w szczególności ustęp 6.
Bo jeśli ktoś Ci tam pomaga to niech choć profesjonalnie.  Bo mi tu kilka rzeczy. .. nawet bez papierów nie gra.

Nie rozumiem? Tam jest termin wnoszenia opłat - czy ja znalazłam złą wersję?
Zresztą - skoro mam rozdzielność, nie jestem członkiem spółdzielni, nie jestem właścicielem mieszkania i na piśmie uzgodniłam z właścicielem mieszkania zasady korzystania przeze mnie z mieszkania, to co Ci się nie zgadza?

A - rzeczywiście spojrzałam na tekst przed ujednoliceniem. Ale to nie zmienia faktu, że kwestia kosztów została przeze mnie uregulowana w planie wychowawczym, który jest dokumentem podpisanym przez drugą stronę.

19 948 Ostatnio edytowany przez raki (2013-04-12 15:40:40)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
raki napisał/a:

Zabko-k
To mnie męczy i spokoju nie daje.  Nie widziałam waszych papierów i nie znam sytuacji prawnej dokładnie, wiec to takie małe bladzenie po omacku. Ale ptzeczytaj art. 4 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, a w szczególności ustęp 6.
Bo jeśli ktoś Ci tam pomaga to niech choć profesjonalnie.  Bo mi tu kilka rzeczy. .. nawet bez papierów nie gra.

Nie rozumiem? Tam jest termin wnoszenia opłat - czy ja znalazłam złą wersję?
Zresztą - skoro mam rozdzielność, nie jestem członkiem spółdzielni, nie jestem właścicielem mieszkania i na piśmie uzgodniłam z właścicielem mieszkania zasady korzystania przeze mnie z mieszkania, to co Ci się nie zgadza?

6.15) Za opłaty, o których mowa w ust. 1-2 i 4, odpowiadają solidarnie z członkami spółdzielni, właścicielami lokali niebędącymi członkami spółdzielni lub osobami niebędącymi członkami spółdzielni, którym przysługują spółdzielcze własnościowe prawa do lokali, osoby pełnoletnie stale z nimi zamieszkujące w lokalu, z wyjątkiem pełnoletnich zstępnych pozostających na ich utrzymaniu, a także osoby faktycznie korzystające z lokalu.

To co sobie z karaluchem podpisalas jest między wami. I on Ci jak zapłacisz, będzie musiał zwrócić.
Chodzi o to by Sąd Co w wyroku nie zasadził całości kosztów.  Teraz w nakazie zasądził część. Chodzi też o to byś się porządnie jednak  dowiedziała na czym stoisz.  Bo moim zdaniem (choć podkreslam nie znam sprawy dokładnie) z tego, co mówisz odpowiadasz za ten czynsz.

19 949 Ostatnio edytowany przez raki (2013-04-12 15:14:11)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ciebie może ochronić tylko dokument podpisany że spółdzielnia ! Ze ona Cię zwalnia z opłat! 
Ze karaluch Cie zwolnił i ten plan wychowawczy to jedynie podstawa, żebyś go pozwala o zapłatę jak Ty już zapłacisz.
Ja nie chcę Cię dolowac.  Ale chodzi o to by Cię jakoś z tego wyciągnąć.

19 950

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
zabka-k napisał/a:
raki napisał/a:

Zabko-k
To mnie męczy i spokoju nie daje.  Nie widziałam waszych papierów i nie znam sytuacji prawnej dokładnie, wiec to takie małe bladzenie po omacku. Ale ptzeczytaj art. 4 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, a w szczególności ustęp 6.
Bo jeśli ktoś Ci tam pomaga to niech choć profesjonalnie.  Bo mi tu kilka rzeczy. .. nawet bez papierów nie gra.

Nie rozumiem? Tam jest termin wnoszenia opłat - czy ja znalazłam złą wersję?
Zresztą - skoro mam rozdzielność, nie jestem członkiem spółdzielni, nie jestem właścicielem mieszkania i na piśmie uzgodniłam z właścicielem mieszkania zasady korzystania przeze mnie z mieszkania, to co Ci się nie zgadza?

6.15) Za opłaty, o których mowa w ust. 1-2 i 4, odpowiadają solidarnie z członkami spółdzielni, właścicielami lokali niebędącymi członkami spółdzielni lub osobami niebędącymi członkami spółdzielni, którym przysługują spółdzielcze własnościowe prawa do lokali, [b]osoby pełnoletnie stale z nimi zamieszkujące w lokalu[\b], z wyjątkiem pełnoletnich zstępnych pozostających na ich utrzymaniu, a także osoby faktycznie korzystające z lokalu.

To co sobie z karaluchem podpisalas jest między wami. I on Ci jak zapłacisz, będzie musiał zwrócić.
Chodzi o to by Sąd Co w wyroku nie zasadził całości kosztów.  Teraz w nakazie zasądził część. Chodzi też o to byś się porządnie jednak  dowiedziała na czym stoisz.  Bo moim zdaniem (choć podkreslam nie znam sprawy dokładnie) z tego, co mówisz odpowiadasz za ten czynsz.

Odpowiadam. Ale jednocześnie jaśnie pan złożył oświadczenie na piśmie. Już kopiować swojego planu nie będę chyba rozumiesz? smile Ja tam nie mieszkam bezpodstawnie i na jego koszt. Zobowiązanym do regulowania opłat jest on i ja się z nim rozliczam. Jeśli ja reguluję opłaty, a kwestia braku wpłaty do spółdzielni wynika z jego zaniechań, to ja nie mogę tu odpowiadać. Inaczej by było, gdybym tego nie uregulowała - rozumiesz? Gdyby to było "na gębę" na przykład. A nie jest. Poza tym ja nie mogę odpowiadać z nim solidarnie... I tak dalej i tak dalej.....

19 951 Ostatnio edytowany przez raki (2013-04-12 15:21:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dlaczego nie możesz ? Możesz i odpowiadasz, bo tak jest w ustawie.  Każdy kto mieszka piszą zstepnymi. Masz to na piśmie z nim.  Nie ze spoldzielnią ! Nie możesz pismami z nim regulować swoich stosunków ze spoldzielnią, nawet jak są tylko faktyczne (bo nie masz z nią umów i nie jesteś członkiem).

Zabko ale to w efekcie nie zostało zapłacone. I to wystarczy.

19 952

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
raki napisał/a:

Zabko-k
To mnie męczy i spokoju nie daje.  Nie widziałam waszych papierów i nie znam sytuacji prawnej dokładnie, wiec to takie małe bladzenie po omacku. Ale ptzeczytaj art. 4 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, a w szczególności ustęp 6.
Bo jeśli ktoś Ci tam pomaga to niech choć profesjonalnie.  Bo mi tu kilka rzeczy. .. nawet bez papierów nie gra.

Nie rozumiem? Tam jest termin wnoszenia opłat - czy ja znalazłam złą wersję?
Zresztą - skoro mam rozdzielność, nie jestem członkiem spółdzielni, nie jestem właścicielem mieszkania i na piśmie uzgodniłam z właścicielem mieszkania zasady korzystania przeze mnie z mieszkania, to co Ci się nie zgadza?

A macie rozdzielność?

19 953 Ostatnio edytowany przez raki (2013-04-12 15:29:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Rozdzielczość nie ma znaczenia.
Jesli żabka nie umówiła się ze spoldzielnią że do niej te przepisy nie mają zastosowania albo on.  To mają.

***

Zabko ja bym Ci tego nie pisała gdybym nie wiedziała, co mówię. Nie chcę byś sobie sama walnęła w łeb.  Po co ?
Po prostu żadne Twoje umowy z nim Cie nie zwalniają przed odpowiedzialnością.  Stroną powodową jest spoldzielnia! Nie on.

19 954

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
raki napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Nie rozumiem? Tam jest termin wnoszenia opłat - czy ja znalazłam złą wersję?
Zresztą - skoro mam rozdzielność, nie jestem członkiem spółdzielni, nie jestem właścicielem mieszkania i na piśmie uzgodniłam z właścicielem mieszkania zasady korzystania przeze mnie z mieszkania, to co Ci się nie zgadza?

6.15) Za opłaty, o których mowa w ust. 1-2 i 4, odpowiadają solidarnie z członkami spółdzielni, właścicielami lokali niebędącymi członkami spółdzielni lub osobami niebędącymi członkami spółdzielni, którym przysługują spółdzielcze własnościowe prawa do lokali, [b]osoby pełnoletnie stale z nimi zamieszkujące w lokalu[\b], z wyjątkiem pełnoletnich zstępnych pozostających na ich utrzymaniu, a także osoby faktycznie korzystające z lokalu.

To co sobie z karaluchem podpisalas jest między wami. I on Ci jak zapłacisz, będzie musiał zwrócić.
Chodzi o to by Sąd Co w wyroku nie zasadził całości kosztów.  Teraz w nakazie zasądził część. Chodzi też o to byś się porządnie jednak  dowiedziała na czym stoisz.  Bo moim zdaniem (choć podkreslam nie znam sprawy dokładnie) z tego, co mówisz odpowiadasz za ten czynsz.

Odpowiadam. Ale jednocześnie jaśnie pan złożył oświadczenie na piśmie. Już kopiować swojego planu nie będę chyba rozumiesz? smile Ja tam nie mieszkam bezpodstawnie i na jego koszt. Zobowiązanym do regulowania opłat jest on i ja się z nim rozliczam. Jeśli ja reguluję opłaty, a kwestia braku wpłaty do spółdzielni wynika z jego zaniechań, to ja nie mogę tu odpowiadać. Inaczej by było, gdybym tego nie uregulowała - rozumiesz? Gdyby to było "na gębę" na przykład. A nie jest. Poza tym ja nie mogę odpowiadać z nim solidarnie... I tak dalej i tak dalej.....

Żabko, to są wasze wewnętrze ustalenia w kt?re spółdzielnia wnikać nie będzie. Tylko pociągnie do odpowiedzialności kogo może.

19 955 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-04-12 15:30:24)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Rozdzielczość nie ma znaczenia.
Jesli żabka nie umówiła się ze spoldzielnią że do niej te przepisy nie mają zastosowania albo on.  To mają.

To jeśli chodzi o czynsz, ale co do rat rozdzielność ma znaczenie, co do spraw kredytowych.

Posty [ 19 891 do 19 955 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 305 306 307 308 309 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026