netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 866 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 304 305 306 307 308 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 826 do 19 890 z 26 310 ]

19 826

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
lexi260189 napisał/a:

Mam za "mientkie" serce i ciągle sobie powtarzam, że pomoge OSTATNI RAZ.

To nie mysl sercem tylko glowa !!! Ostani raz ile razy juz byl? Czytalam Twoja historie sad
Lexi czytalas juz nasz watek ? Czytalas blogi ? Chcesz ksiazki ?
Teraz chodzi o Ciebie a nie o karalucha !!! Chcesz wyjsc z uzaleznienia ?

19 827

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Też by się chciało rzec uff.
Nie wiem jakie macie tam umowy z mieszkaniem ale w większości wypadków dorosly domownik odpowiada z karaluchem solidarnie...

A to coś Ci w ogóle daje pieniądze?  Na dzieci ? Koniecznie trzeba zrobić zabezpieczenie. Póki jesteście małżeństwem to Tobie też się należy (jeśli masz sporo mniej niż on). Jeszcze lepiej gdybyście nie mieszkali razem, łatwiej dostać.

Proszę Cię, popytaj znajomych i wszystkich co się da, są ludzie, którzy mieszkania dają tylko za opłaty, by osoba była zaufana. Licz na szczęście (uwierz zdarza się). Tylko popytaj. Teraz jest już ciepło, wiec możesz szukać też czegoś w kamienicach - da się za 500 zł znaleźć i nic więcej.
Przecież on Cię e długi wciągnie większe niż jakbyś była sama.

19 828

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Wiesz, żabko... teraz widzę, że jesteś człowiekiem z krwi i kości. Ze słabościami i z momentami w których czuje się zagubiona i bezradna. Nie jesteś jakimś cyborgiem, który brnie do przodu bez względu na okoliczności - on się nie męczy, nie zniechęca, nie ma uczuć...
Trochę to jaskrawo przedstawiam, ale czytając Ciebie dłuższy czas miałam jakąś taką myśl gdzieś w głowie, czy ta dziewczyna jest aż tak silna, tak niezniszczalna, że daje radę bez mrugnięcia okiem...
Teraz widzę, że wszystko na swoim miejscu, normalny człowiek, a nie siłaczka smile

Mrugam, mrugam....
Tylko wiesz - to czasem tak wygląda, bo nie ukrywam, że najczęściej mrugam do przyjaciółki.... Ja się z nią widzę prawie codziennie, a napewno codziennie kilka razy rozmawiamy przez telefon smile Ona nawet wie o moim odnawiającym się odcisku i pryszczu na ramieniu wink
Nie przejaskrawiasz smile
Ale fakt - mało "mrugam" np Wam, bo ja się ciężko otwieram. Może też i Wam nie "mrugam", bo jednak wiem, że ja po prostu zrobić muszę coś konkretnego, a w tym to co najwyżej możecie tylko poświadczyć, że szkoda że tego nie zrobiłam wcześniej - prawda?  Na szczęście już nie jestem cyborgiem, przez ostatnich kilka lat byłam, ale zaczęłam powolutku się odtykać w zeszłym roku smile Jestem przyzwyczajona do pracy i pracy nad sobą, bo nie dołuje mnie, że np. się zmęczyłam, albo że mam dużo pracy, albo że mnie zaczyna łamać, czy że mam PMS (no bo co najwyżej męczą, ale to się da odespać, tylko sobie czas na spanie trzeba znaleźć smile ). Ale lubię też i w zamian solidnie wypocząć - z włączeniem tańców i hulanej smile To pewnie tak dziwnie wygląda, bo ja nie zawsze przecież piszę w szczegółach... smile Dołują mnie rzeczy, których nie przewidziałam..... Choć mogłam. Powinnam się była spodziewać tego nakazu, bo chyba to przeważyło. Ale dobrze, że przeważyło. Bo nie ma ryzyka że będę zobowiązana do zapłaty, ale po prostu sam fakt otrzymania tego nakazu spowodował, że czarka się przelała i jeśli zacząć załatwiać, to sukcesywnie wszystko, nie po łebkach i czekać na kolejny traf.
A ja się muszę nauczyć ufać ludziom.... Nie bać się...
Ufać tym, którzy mnie nie zawiedli dotąd oczywiście!!!!! wink
Dokładnie nauczyć tego samego, od czego zaczynałam terapię...

19 829

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Wiesz, żabko... teraz widzę, że jesteś człowiekiem z krwi i kości. Ze słabościami i z momentami w których czuje się zagubiona i bezradna. Nie jesteś jakimś cyborgiem, który brnie do przodu bez względu na okoliczności - on się nie męczy, nie zniechęca, nie ma uczuć...
Trochę to jaskrawo przedstawiam, ale czytając Ciebie dłuższy czas miałam jakąś taką myśl gdzieś w głowie, czy ta dziewczyna jest aż tak silna, tak niezniszczalna, że daje radę bez mrugnięcia okiem...
Teraz widzę, że wszystko na swoim miejscu, normalny człowiek, a nie siłaczka smile

Tezkobieta kazda z nas jest czlowiekiem z krwi i kosci smile Zabke znam osobiscie i kawal z niej czlowieka - 180 cm smile Ja przy moim i Zofii 160 cm sie przy niej chowamy smile

19 830

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Zabka pisalam juz ale przypomne (moze inne nie czytaly): Jestes na wojnie a Ty chcialas dobrym sercem walczyc sad
Nie ma tak ale kazdy sam "musi" do tego dojsc smile Na wojnie jak na wojnie, trzeba szukac sprzymierzencow, ktorzy nas w razie brakow amunicji w takowa zaopatrza. Poza tym dobrze tez miec jakis sanitariuszy pod reka smile
No dobra koniec zartow smile
Przytulam mocno i dobrze, ze to zle na dobre wyszlo smile Pamietasz "silaczki" ? Pamietasz moze Wielokropka jak pisal o silnych ludziach - silni ludzie potrafia okazac slabosc smile Tak to bylo Wielokropku ?
Twoj optymizm Cie uratowal Zabko smile To Twoje optymistyczne spojrzenie na zycie i Twoje marzenia i chcenie aby bylo dobrze smile
I bedzie dobrze smile Nie tylko u Ciebie ale tez u innych dziewczyn na forum smile Trzeba tylko pozdejmowac te maski silaczek !!!
A najwazniejsze: Nie oszukiwac sie samej !!!! Bo ja to juz tyle razy testowalam i nigdy mi to na dobre nie wyszlo tongue
Dlatego moje motto : Nie ma prawdziwego zycia w falszywym !!!!!

Co do przedszkola Zabko chyba jest troche w Twoim miescie ? Jakies sie znajdzie smile Szkoda Twojej niani ale teraz to Ty jetses dla siebie na pierwszym miejscu !!! Ty potrzebujesz tego co dajesz niani ??? Te serduszka i filmy to Tobie sie naleza smile
Co prawda nie z papieru ale od serca smile
No jeszcze cos co stwierdzila (po Goethe) niedawno pewna moja przyjaciolka: "Nawet gdybyś dał człowiekowi wszystkie wspaniałości świata, nic mu nie pomoże jeśli nie ma przyjaciela, któremu mógłby o tym powiedzieć... "

smile smile smile
I wiesz czemu się uśmiecham smile

Happy - bez samochodu nie będę dzieci wozić na drugi koniec miasta, bo żeby dotrzeć do pracy na 8.00 musiałabym z nimi wstawać o 5.00 smile (ooooo nie wink ). Ja muszę się logistycznie też z tym uporać. Ja Ci humorystycznie nadmienię, że w Polsce w samorządowych przedszkolach, to o 16.30, kiedy ew. zdążę dobiec żeby dzieci już odebrać - to w przedszkolu przeważnie tylko pani sprzątaczka jest wink Przedszkole to już będzie minimalny pikuś w tym wszystkim - tak realnie.

Ja od niani też dostaję smile Już nie mam jednej przyjaciółki tutaj wink Pamiętasz co mówiłaś, że nie z każdym w realu można o wszystkim porozmawiać, że ludzie nas nie rozumieją, o czym my gadamy, że jakieś farmazony to są i wymysły? Ujmę to tak - ja się nie znam na marketingu, tylko na życiu wink To ja już mogę na miejscu z dwiema osobami sobie o życiu pogadać smile Z jedną pokontemplować drzewka na spacerku a z drugą pójść na dyskotekę smile

No bo kurnia, za daleko mieszkacie wink A ja stadna jestem wink

19 831

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabka samochod to sie moze znajdzie smile Pogadasz z szefem to Ci firmowy da smile Na raze wszystko powoli - wiem ze to dla Ciebie nowe tongue Juz idzie wszystko w dobrym kierunku Zabko smile My Cie tutaj "przypilnujemy " abys nie pedzila na leb i na szyje tongue
Daleko jestesmy od siebie ale zawsze mozna na nas liczyc smile
Trzeba te spotkanie w puszczy organizowac smile
Zofia tez chyba zaniemogla ?

19 832

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Też by się chciało rzec uff.
Nie wiem jakie macie tam umowy z mieszkaniem ale w większości wypadków dorosly domownik odpowiada z karaluchem solidarnie...

A to coś Ci w ogóle daje pieniądze?  Na dzieci ? Koniecznie trzeba zrobić zabezpieczenie. Póki jesteście małżeństwem to Tobie też się należy (jeśli masz sporo mniej niż on). Jeszcze lepiej gdybyście nie mieszkali razem, łatwiej dostać.

Proszę Cię, popytaj znajomych i wszystkich co się da, są ludzie, którzy mieszkania dają tylko za opłaty, by osoba była zaufana. Licz na szczęście (uwierz zdarza się). Tylko popytaj. Teraz jest już ciepło, wiec możesz szukać też czegoś w kamienicach - da się za 500 zł znaleźć i nic więcej.
Przecież on Cię e długi wciągnie większe niż jakbyś była sama.

Mam rozdzielność, mieszkanie jest jego, nie jestem członkiem spółdzielni - nie odpowiadam, tym bardziej, ze w treści planu wychowawczego podpisanego przez niego jest wpisane, że alimenty dostanę w takiej a takiej wysokości, jednak do czasu sprzedaży mieszkania obecnego 50%, bo pozostałe jest przeznaczone na pokrycie kosztów mojego zamieszkania smile Nie jestem zobowiązana do zapłaty tego czynszu smile

Nie daje nic, na początku miesiąca coś  kupi do domu, bo ja wykazuję trwały opór do sięgania do portfela pomiędzy jego a moją pensją - a więc przez minimum 7 do 10 dni. Ale bez rewelacji i fajerwerków. Zresztą taka była umowa.

Co do mieszkania, tu poczekam na adwokata, niech powie co robimy najpierw - czy zabezpieczenie i w jakiej wysokości od razu czy od razu pozew, jak, co. Bo mnie już od paru miesięcy co ciekawsze (tańsze i nie w stanie rozkładu) mieszkanka przelatują koło nosa, bo nie mam z czego sad

Chyba nie wciągnie, skoro mam rozdzielność.... Tylko muszę ogarnąć kolejność z adwokatem.

19 833 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-10 14:37:42)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Wstyd mi za to co się działo w moim życiu ostatnie kilka lat.
I zupełnie nie wiem jak żyć dalej, skoro wszystko w co wierzyłam robilam źle i było fikcją.  Tego chyba najbardziej nie lubię w sobie. Wolalam się z tą wiara i nsiwnoscią.

Raki dobrze ze czujesz siebie smile Wstyd to chyba normalne uczucie po zwiazku z karaluchem !!!
To co robilas nie bylo fikcja !!! To bylo realne !!! Fikcja bylo tylko Twoje wyobrazenia o kims i czyms tongue
Pytasz sie jak zyc ? "Normalnie" - kawa rano, obiad, kolacja, spacer, praca, kino, teatr, sport, rodzina, przyjaciele itd big_smile
Powoli isc do przodu i zyc teraz a nie przeszloscia i fantazjami o przyszlosci !!! Teraz nalezy do Ciebie smile
Baw sie fajnie z mama smile

19 834

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Silna jesteś żabko i dajesz sobie świetnie radę.
A fakt, że nie zawsze można kroczyć z uśmiechem na twarzy i z pieśnią na ustach... trzeba zaakceptować smile

19 835 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-10 15:04:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Ja mam się źle.  Same negatywne emocje i uczucia. sad

No bo  sie spotkalas z trucizna i jestes podtruta !!!

I cos do poczytania z Terapii przez pisanie smile

ŚWIADOMY ZWIĄZEK

Ze świadomym związkiem jest jak ze świadomym macierzyństwem ? trzeba do niego dojrzeć. Nie wydaje mi się możliwe aby w wieku lat nastu lub nawet we wczesnej dwudziestce którakolwiek z nas mogła z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że stać ją na w pełni świadome macierzyństwo. Być może istnieją gdzieś wyjątki potwierdzające regułę, ale osobiście nie znam i nie słyszałam. Identycznie jest z tworzeniem świadomego związku.

Jak sobie przypomnę siebie, to nawet w wieku dwudziestu ośmiu lat nie byłam tak naprawdę świadoma z czym przyjdzie mi się zetknąć kiedy urodzę swoje pierwsze dziecko. Mimo przeczytania ton fachowej literatury, przetrzepania Internetu, uczestnictwa w szkole rodzenia i aerobiku dla ciężarnych. Posiadałam wiedzę teoretyczną, miałam wsparcie, poczucie bezpieczeństwa, a jednak kiedy przyszło na świat dziecko ? zapanował totalny chaos i spadła na mnie cała masa niespodzianek. Mogę sobie tylko wyobrazić jaką gehennę przeżywają te dziewczyny, które wiedzy teoretycznej nie mają (że o praktyce nie wspomnę). Oczywiście potknięcia są wpisane w żywot ludzki, ale akurat te ? macierzyńskie tudzież związkowe ? powodują spłynięcie konsekwencji również na osoby które kochamy najbardziej. Jak w naczyniach połączonych. Jest to ogromna odpowiedzialność, więc warto poświęcić trochę czasu na nabywanie świadomości.

Dopiero przy kolejnym dzieciaku zyskałam matczyny luz. Nie bez kozery mówi się ?trzecie to w gazetę przewiniesz?. Taka prawda. Nie oznacza oczywiście mniejszej troski czy słabszego ładunku miłości. Prawda ta legitymuje się wiedzą, doświadczeniem, spokojem, wiarą we własne możliwości ale i świadomością limitów. Własnych niedoskonałości. Dzięki temu nie powtarza się starych błędów.

I tak sobie myślę, że ze świadomym związkiem jest bardzo podobnie jak ze świadomym macierzyństwem. Pierwszy związek, często szczeniacki ? najczęściej jest nieco histeryczny, nadopiekuńczy, spędza sen z powiek. Wspominany z rozrzewnieniem często nienależnym, bo przecież jako nastka z sianem w głowie nikt nie jest w stanie ocenić potencjału ani swojego, ani maślącego się szczyla płci przeciwnej. Poważniejsze relacje następują najczęściej gdzieś między dwudziestym a dwudziestym piątym rokiem życia. Na studiach, albo w pierwszej pracy. Kobieta jest oszołomiona dorosłością, możliwością założenia rodziny, znajduje tego jedynego i wymarzonego. Jednakże w ?naszych? (w sensie blogowych) przypadkach związki te właściwie z góry można było skazać na niepowodzenie. Dlaczego? Bo wchodziłyśmy w nie mając fałszywe pojęcie na temat związku. Byłyśmy nieprzygotowane do jednego z najważniejszych egzaminów w życiu. Nie byli w stanie przygotować nas rodzice. Prawdę mówiąc właśnie ich wzajemne relacje, które powinny stanowić dla nas wzór ? były wadliwą matrycą. Mając złe oprogramowanie wdrukowane w twarde dyski chciałyśmy być mądrzejsze. Zbudować ?na przekór?. Nigdy nie być ?jak własna matka? albo nie mieć za męża takiego kogoś ?jak własny ojciec?.

Niektóre z nas, próbowały jeszcze kilkukrotnie i za każdym razem finiszowały z ręką w nocniku. Efekt ten sam, mimo różnorodności wybieranych partnerów. Kobieta prędzej stwierdzi, że ?wszyscy oni tacy sami?, niż wpadnie na pomysł, że problem tkwi w niej.

Mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że swego czasu miałam identyczny schemat myślenia. Winę za swoje nieudane relacje zrzucałam wyłącznie albo na partnerów, albo na jakąś tajemniczą bliżej niesprecyzowaną siłę, która powoduje że bezbłędnie wyłuskują mnie z tłumu a ja lecę jak ćma do ognia.

W momencie kiedy zdałam sobie sprawę, że to JA jestem źródłem wszystkich moich problemów ? przyznam szczerze ? wcale mi nie ulżyło. Nie poczułam się również lepiej. Wprost przeciwnie, decyzyjność była przytłaczająca. Poczułam prawdziwą współodpowiedzialność za tamte nieudane relacje. Za ich nieciekawe zakończenia. Bo okazało się nagle, że ?sama chciałam?. Nawet jeśli nie do końca zdawałam sobie sprawę z podświadomych motorów wpływających na moje decyzje. Kiepskie dzieciństwo stanowi okoliczność łagodzącą, ale w tym przypadku nie zmienia wyroku. Właściwie to na początku osiągania stanu świadomości, przyznanie że miało się kiepskich rodziców którzy skutecznie pokrzywili emocjonalny kręgosłup, powoduje nagły wzrost rozżalenia i poczucia niesprawiedliwości. Często jest to uczucie tak bolesne, że wolimy z powrotem uciec w stan nieświadomości traktując prawdę o rodzinnym domu jako niepotrzebny emocjonalny masochizm. Nie jesteśmy w stanie zmienić przeszłości, nie podoba nam się pozycja małoletniej ofiary. Budzi się słuszny bunt.

Niestety tej pozycji w osiąganiu samoświadomości nie można ominąć bez przepracowania jej. Nie chodzi o taplanie się w żalu i obwinianie często niczego nieświadomych rodziców o swoje własne błędy. Chodzi o genezę tych błędów, o ich drzewo genealogiczne. Kiedy zdamy sobie sprawę co nami powodowało kiedy dokonywałyśmy fatalnych życiowych wyborów ? będzie z górki, co nie znaczy że łatwo. Pogodzenie się z bolesną przeszłością i nadanie jej właściwej rangi, pomoże zamknąć tamten okres raz na zawsze. Stanie się on tylko etapem, ciężkim stromym podejściem do następnego obozu na trasie. Wszystko boli, ale niedługo nie będziemy odczuwać zakwasów, a jedynie satysfakcję z dobrze zrobionej roboty, która jest tylko częścią całego procesu.

Wróćmy do świadomego związku. Moim zdaniem owa świadomość wyniesiona z mądrych książek, publikacji, Internetu, warsztatów czy terapii ma za zadanie wydobycie z Ciebie wszystkich pozytywnych i negatywnych cech, a następnie nadanie im określonego kierunku i miejsca w Twoim życiu. Służą temu różnego rodzaju ćwiczenia interpersonalne, rozmowy - również te wirtulne, wreszcie pisanie - do którego ciągle i nieustannie zachęcamy. Słowo pisane dużo łatwiej przeanalizować zarówno autorce jak i czytającej, można wyłuskać z tekstu gdzie tkwi podświadomość a gdzie premedytacja. Mając informacje o samej sobie, o swoich możliwościach, zaletach, wadach i limitach będziesz w stanie określić czy w ogóle, a jeśli tak, to jaki typ relacji jest dla Ciebie najlepszy. Masz wiedzę w teorii, właściwie codziennie ją trenujesz na swoim najbliższym otoczeniu. Na przykład: asertywność, stawianie granic, współmierność w dawaniu i braniu. To niemal jak szkoła rodzenia na żywo. Komfort jest sporo większy, bo nie ma presji czasu. Nie musisz się wyrobić w dziewięć miesięcy. Masz przyjazne środowisko, stajesz się pewną siebie kobietą.

Taka kobieta tworzy świadome związki. Nie mam na myśli związków tylko i wyłącznie damsko-męskich. Mówię także o relacjach z dziećmi, rodzicami, familią, przyjaciółmi, znajomymi, współpracownikami, etc. Taka kobieta zdaje sobie sprawę z ciężaru gatunkowego każdej z nich. Wie o następstwach grzechu zaniechania, braku konsekwencji czy niewspółmierności w dawaniu i braniu. Wie ile czasu i pracy wymaga budowanie prawdziwych więzi międzyludzkich, w których nie ma miejsca na kłamstwo, zdradę czy brak lojalności. Dzięki doświadczeniu, do swojego najbliżego otoczenia zaprasza wyłącznie osoby do których ma zaufanie i przy których czuje się bezpieczna.
Odnośnie konstelacji damsko - męskich pozwolę sobie powrócić do porównań macierzyńskich; świadomy związek w fazie startowej jest jak pierwsze chwile po porodzie. Trochę śmieszno, trochę straszno. Działanie opiera się głównie na instynkcie, bo rozum jest bombardowany hormonami szczęścia. Dlatego tak ważne jest wyrobienie w sobie prawidłowych nawyków. Jeśli masz przepracowaną przeszłość i byłaś na tyle odważna żeby przyznać się przed samą sobą do popełnionych błędów ? droga do wytrenowania prawidłowych odruchów stoi przed Tobą otworem. Możesz przyjąć metodę małych kroczków, możesz spróbować rzucić się na głęboką wodę ? wszystko zależy od Ciebie.

Czy to nie jest piękne uczucie? Jesteś wreszcie sterem, żeglarzem, okrętem. To jest Twój najlepszy czas. Najlepszy ? bo świadomy.

19 836

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Zabka samochod to sie moze znajdzie smile Pogadasz z szefem to Ci firmowy da smile Na raze wszystko powoli - wiem ze to dla Ciebie nowe tongue Juz idzie wszystko w dobrym kierunku Zabko smile My Cie tutaj "przypilnujemy " abys nie pedzila na leb i na szyje tongue
Daleko jestesmy od siebie ale zawsze mozna na nas liczyc smile
Trzeba te spotkanie w puszczy organizowac smile
Zofia tez chyba zaniemogla ?

Na razie to ja już z nim gadać o czymś więcej nie będę, wiesz, żeby nie było, że się rozhulałam. Wiesz, jak to się w oczach innych może potem odzwierciedlić? Będzie chciał i będą ku temu powody by mi przyznać na stałe - OK. Ale już niech to wynika z charakteru mojej pracy a nie osobistych decyzji - rozumiesz?

No i w związku z zaistniałą koniecznością wzięcia spraw w swoje ręce nigdzie nie wyjeżdżam. Najpierw zacznę sprzątać naokoło, niechże się na tym "skupię" wink

19 837 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-10 15:24:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Na razie to ja już z nim gadać o czymś więcej nie będę, wiesz, żeby nie było, że się rozhulałam. Wiesz, jak to się w oczach innych może potem odzwierciedlić? Będzie chciał i będą ku temu powody by mi przyznać na stałe - OK. Ale już niech to wynika z charakteru mojej pracy a nie osobistych decyzji - rozumiesz?

No i w związku z zaistniałą koniecznością wzięcia spraw w swoje ręce nigdzie nie wyjeżdżam. Najpierw zacznę sprzątać naokoło, niechże się na tym "skupię" wink

Zabka a czy ja pisalam, ze juz masz sie pytac o samochod i ze jutro jedziemy do puszczy? tongue
Ja wszystko rozumiem Zabko smile

19 838

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Hm...
Czasem nam się wydaje, że nie ma podstaw ktoś kto chce nam pomóc, a ma jednak. Bo nas lubi, bo nie chce stracić dobrego pracownika, bliskiej osoby, albo po prostu chce nam pomóc. Trzeba to docenić. Docenić, że są tacy ludzie.

Mnie trudno powiedzieć czy się dostosowujesz, a raczej czy się dostosowujesz wbrew sobie do czegoś czego nie chcesz. Tego nie wiem Żabko.

To się stało tak. Było dobrze a nagle, powoli poszczególne ogniwka "dobrze" zaczęły się walić jak paliki w moście i...wpadłaś do rzeki...
Jakaś schematyczność sytuacji padła, zawaliła się mimo budowania twardej konstrukcji, mimo dobrego projektu architektonicznego.
Nie poddasz się Żabko. Ja to wiem. Optymistko. To było inne, to było samodzielne, to było trudne. Pod mostkiem głęboka woda, ale też wiatr ogromny. Teraz zamontujesz dodatkowe elementy. Już nie runie, bo jesteś świadomal bo byłaś czujna, zauważyłaś sygnały i nie zignorowałaś ich.

No ciekawa jestem jak mnie odbierzesz.
A wiesz, że zastanawiałam się co u Ciebie i...dobrze, że jesteś.

Domyślam się, bo się nie miałam czasu odezwać....
Z lubieniem wiesz jak jest wink Rozumiem, że Ty mnie lubisz czy niania, czy przyjaciółka - bo już wiem dlaczego wink (po części!!!! wink
Ale pomagania w prywatnych sprawach w kontekście służbowym nie, choć zdecydowanie stwierdzam - ja swoim pracownikom pomagam!!!! A w drugą stronę kurcze znowu Żabka okoniem staje i nie rozumie....

Nie wiem, wiesz, wydaje mi się że jednak optymizm wynika.... z tego że jestem wśród ludzi... Dlatego coś robię, bo bycie z ludźmi (co lubię) motywuje mnie do działania na rzecz tego, by być tam gdzie lubię.... Chyba jakoś tak.... Nie ma co wpadać w doły, skoro samotność powoduje jeszcze większą depresję... Chyba to tak by było....? smile

No...dlaczego Ciebie lubimy?

A dlaczego szef miałby Ci nie pomóc, zwyczajnie, po ludzku? No dlaczego? Widzisz, Ty pomagasz to czemu
On ma nie pomóc? Fajnie mieć takiego szefa.

Optymizm może być też wrodzony tongue
Tak jak pesymizm, ale o tym nie mówimy:)

19 839

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Optymizm może być też wrodzony tongue
Tak jak pesymizm, ale o tym nie mówimy:)

Optymizmu mozemy sie tez nauczyc smile Pesymizmu tez, ale o tym nie mowimy smile

19 840

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Silna jesteś żabko i dajesz sobie świetnie radę.
A fakt, że nie zawsze można kroczyć z uśmiechem na twarzy i z pieśnią na ustach... trzeba zaakceptować smile

A ja wróce do tego co kiedyś mówiłam koledze... Studentowi filozofii, który naprawdę postarał się mnie wyciągnąć z bagna... Ale Żabka postanowiła na końcu nie widzieć nie słyszeć wink Chciałabym być kobietą wink

Tylko bycie kobietą nie oznacza bycie słabą - na siłę wink

Ktoś mi onegdaj zarzucił, że ja w tym "męskim" świecie podchodzę bardzo niekobieco do sprawy - bo gdybym okazała słabość, to ktoś by mi pomógł...
Nie o słabość chodzi - tak? Tylko o fakt, że nikt z nas nie zjadł wszystkich rozumów i

MA PRAWO
POCZUĆ SIĘ BEZRADNIE, BESILNIE, ŹLE
i POPROSIĆ O POMOC.

Jak ktoś na tę prośbę nie zareaguje - znaczy ŹLE skierowana prośba.
Jak zareaguje - wykorzystaj ten palec, nie proś o dłoń (wykorzystaj siłę palca wink ).

Znajdź siłę w sobie, bo TYLKO JEDNA SAMA DLA SIEBIE JĄ MASZ.

Mam smile Znajdę, jakbym zgubiła smile
Mam troje cudownych dzieci smile Mam siebie - fajną, uśmiechniętą, empatyczną, mądrą, zaangażowaną, ciekawą życia kobietę w sobie smile Mam siłę, jakiej nie ma nikt inny, kto by miał moje cudowne życie smile Mnie, moje dzieciaki, moich przyjaciół,  moje "przyszywaną rodzinkę", moich znajomych smile

Nie żyję życiem innych, nikt nie powinien żyć moim wink

19 841

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Na razie to ja już z nim gadać o czymś więcej nie będę, wiesz, żeby nie było, że się rozhulałam. Wiesz, jak to się w oczach innych może potem odzwierciedlić? Będzie chciał i będą ku temu powody by mi przyznać na stałe - OK. Ale już niech to wynika z charakteru mojej pracy a nie osobistych decyzji - rozumiesz?

No i w związku z zaistniałą koniecznością wzięcia spraw w swoje ręce nigdzie nie wyjeżdżam. Najpierw zacznę sprzątać naokoło, niechże się na tym "skupię" wink

Zabka a czy ja pisalam, ze juz masz sie pytac o samochod i ze jutro jedziemy do puszczy? tongue
Ja wszystko rozumiem Zabko smile

Ja wiem wink

Ale się zdesperowałam wink
Właśnie mój uwielbiony karaluch się przyznał, że raty za mieszkanie też nie zapłacił...
Ogólnie dobrze, że dziś rano było, co rano smile
W efekcie 2 dni mojej nerwówki. Jakoś - - podejrzewałam... sad Dzisiejsza rewelacja już nie stanowiła przyczynku do nerwów.
Ale wiem co mam robić... Mówiłam sobie dotąd, że była bym bezwględna - stąd mój komentarz o humanitaryźmie i karaluchach... Wczoraj chyba bardziej mnie podłamało przeświadczenie, że tak będzie (gorzej), niż ten nakaz za czynsz smile Chciałam, żeby mógł zachować twarz i wykazał się "męskością"? Myśleniem? D.... wink

Jak napisałam "teżkobiecie" - kobiecość to ja mogę okazywać, ale nie w takich sytuacjach. Nie jestem bezwzględna.
Jakby ktoś po raz kolejny czytał i chciał zrozumieć, że Happy stosuje wykrzykniki nie po to by zganić, tylko by ostrzec, że czegoś nie widzimy - to niech zauważy smile

Wykrzykniki Happy to nie jest bezwzględność. Tak odbiera je ten, kto jeszcze ma nadzieję, że psychopata ma w sobie elementarne poczucie człowieczeństwa.... Ja nie odbierałam negatywnie, ale wtopiłam wink Chciałam być nie tylko człowiekiem, nie tylko cyborgiem....
Nie jestem, nikt we mnie mechanizmów i elektronicznych rozwiązań nie wszczepił. W sytuacji stresu na szczęście już dośc szybko reaguję.... Nie wiem, czy dość szybko.

Dziewczyny, ja sięgnęłam swojego dna. A jestem z Wami długo.

Czas się odbić w końcu. Sloganowato wziąść swoje życie w swoje dłonie.... Ciężko, na przekór, ale świadomie po to, by SPOKOJNIE żyć. Niech niespokojne będzie czekanie na spóźniający się autobus..... wink
Hłe hłe - kto chce - ten zrozumie wink

19 842

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

No...dlaczego Ciebie lubimy?

A dlaczego szef miałby Ci nie pomóc, zwyczajnie, po ludzku? No dlaczego? Widzisz, Ty pomagasz to czemu
On ma nie pomóc? Fajnie mieć takiego szefa.

Optymizm może być też wrodzony tongue
Tak jak pesymizm, ale o tym nie mówimy:)

Żesz nie wiem, ale w czepku na 100% się nie urodziłam wink
Pesymizm, wiesz że neguję - bo ja go nie rozumiem, bo jak raz czy dwa mnie ogarnął, to wylazłam. Raz dzięki psychotropom, drugi - dzięki przyjaciółce. Wolę przyjaciółkę smile

Nie wiem dlaczego miałby nie, ale na spokojnie, to szef ma służyć radą, nie portfelem wink
Raki się domyśli wink


Błe - tylko sprawy oficjalne. Mówię szczerze. Taka zależność jest zła! Ja będę się czuła znowu zobligowana to robienia czegoś nad wymiar, albo służbowo, albo... Ta sytuacja jest dla mnie niekomfortowa.... Wiem, co mam na myśli.... Muszę poradzić sobie przede wszystkim sama, powinien mi wystarczyć kopniak!!!!! Pozytywny a jakże.

19 843 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-10 23:43:44)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Jakby ktoś po raz kolejny czytał i chciał zrozumieć, że Happy stosuje wykrzykniki nie po to by zganić, tylko by ostrzec, że czegoś nie widzimy - to niech zauważy smile

Wykrzykniki Happy to nie jest bezwzględność. Tak odbiera je ten, kto jeszcze ma nadzieję, że psychopata ma w sobie elementarne poczucie człowieczeństwa.... Ja nie odbierałam negatywnie, ale wtopiłam wink Chciałam być nie tylko człowiekiem, nie tylko cyborgiem....
Nie jestem, nikt we mnie mechanizmów i elektronicznych rozwiązań nie wszczepił. W sytuacji stresu na szczęście już dośc szybko reaguję.... Nie wiem, czy dość szybko.

Dziewczyny, ja sięgnęłam swojego dna. A jestem z Wami długo.

Stosowalabym pogrubienia na rozowo ale jestem za leniwa i rozowy chyba nie jest zbyt czytelny  tongue
Bo ja przechodzilam przez te fazy i smuty mi sie tez zdazaja (jak ostanio) i chcialabym ostrzec ale same wiecie, ze kazdy ma swoje tempo i kazdy musi sie przekonac (niektore po raz 100 ) ze karaluch to jednak karaluch a nie motylek !!!
Zycie jest proste smile Tylko my chcemy skomplikowanie tongue Coz trzeba tez sie tego w bolach nauczyc smile
A siegniecie dna to chyba najlepsze co mi sie przydarzylo smile Bo ja sie przed dnem nie lubilam i nie szanowalam sad
I jeszcze najwazniejsze: Jak sie siegnelo dna i wylazlo na powierzchnie i przeszlo kurs utrzymywania sie na powierzchni to jest duze prawdopodobienstwo, ze drugi raz sie nie pojdzie na dno. Wiemy przeciez, ze jak sie zaczynamy znowu topic to krzyczymy: Ratunku !!!!!!

19 844

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Jakby ktoś po raz kolejny czytał i chciał zrozumieć, że Happy stosuje wykrzykniki nie po to by zganić, tylko by ostrzec, że czegoś nie widzimy - to niech zauważy smile

Wykrzykniki Happy to nie jest bezwzględność. Tak odbiera je ten, kto jeszcze ma nadzieję, że psychopata ma w sobie elementarne poczucie człowieczeństwa.... Ja nie odbierałam negatywnie, ale wtopiłam wink Chciałam być nie tylko człowiekiem, nie tylko cyborgiem....
Nie jestem, nikt we mnie mechanizmów i elektronicznych rozwiązań nie wszczepił. W sytuacji stresu na szczęście już dośc szybko reaguję.... Nie wiem, czy dość szybko.

Dziewczyny, ja sięgnęłam swojego dna. A jestem z Wami długo.

Stosowalabym pogrubienia na rozowo ale jestem za leniwa i rozowy chyba nie jest zbyt czytelny  tongue
Bo ja przechodzilam przez te fazy i smuty mi sie tez zdazaja (jak ostanio) i chcialbym ostrzec ale same wiecie, ze kazdy ma swoje tempo i kazdy musi sie przekonac (niektore poraz 100 ) ze karaluch to jednak karaluch a nie motylek !!!
Zycie jest proste smile Tylko my chcemy skomplikowanie tongue Coz trzeba tez sie tego w bolach nauczyc smile
A siegniecie dna to chyba najlepsze co mi sie przydarzylo smile Bo ja sie przed dnem nie lubilam i nie szanowalam sad
I jeszcze najwazniejsze: Jak sie siegnelo dna i wylazlo na powierzchnie i przeszlo kurs utrzymywania sie na powierzchni to jest duze prawdopodobienstwo, ze drugi raz sie pojdziemy na dno. Wiemy przeciez, ze jak sie zaczynamy znowu topic to krzyczymy: Ratunku !!!!!!

To ja na wszelki wypadek poproszę i o każdorazową sugestię, że mam krzyczeć ratunku - i jak ów kolega, nie pozostać na grożeniu mi palcem! Akurat maila odczytałam  -sana wiesz, że "po" - ale jakoś już umiem synchronizować bodźce wink  Ja Ciebie czytam, zresztą sama wiesz, że czytam Was wszystkie. Ja nie chcę sięgnąć chodnikaz dziećmi, chciałam być ludzka, znowu nie wyszło. Znowu mam potwierdzenie, że nie mam instynktu samozachowawczego, tylko ratuję się ze stresu, bo tylko w stresie funkcjonuję.... We wtorek mam spotkanie z terapeutką, wiem, że jak zawsze spyta co się działo. Muszę powiedzieć i poprosić o ukierunkowanie. O tego częstszego mobilizującego kopa. Ona naprawdę docenia moje wysiłki ale chyba potrzeba mi ogromnej mobilizacji i motywacji. Przemyślałam, wiesz że szybko myślę, jak zacznę (byle by zacząć myśleć wink ).

Jaki humanitaryzm???? Czemu ja się wiecznie oglądam na coś, na kogoś, na sytuacje???? A ktoś spojrzał na moje dzieci, na mnie? Gdzie czyny? Co mi po słowach, przejawach, zamierzeniach, kiedy tak naprawdę, jak zawsze, na "polu walki" zostaję sama? Kiedy nie mając nic, muszę jak zawsze robić coś z niczego?
Muszę, bo chcę, bo warto, bo mam dla kogo!
Stop i kropka! smile
Może nie będę stosować wykrzykników, ale niżej nie zejdę niź do poziomu gleby wink

Czemu szukam człowieka nie tam gdzie widać, że ten człowiek jest? Czemu nie widzę?
To nie jest tak, że ktoś robi coś za mnie. Ja robię - ktoś sprawdza i określa czy coś poprawić. Ale przecież ja umiem, potrafię, szukam i daję radę! Nikt mnie za rękę nie prowadzi, tylko wiecznie żebym i tak zrobiła coś sama - szukam potwierdzenia w czyichś oczach, akceptacji - albo desperacji!!! Czemu nie myślę od razu racjonalnie? Nagromadzam stres....

Dziewczyny... Przecież ja już dawno mogłam zrobić, to co MUSZĘ zrobić teraz. I naprawdę nie ma tu uwarunkowania emocjonalnego do faceta. Czemu???? Poszłam na terapię, jestem z Wami, znalazłam sobie swoiste wytłumaczenie, czemu znowu nic nie robię? Znowu nie chciałam widzieć? Znowu nie chciałam zawierzyć intuicji i radom?
Znowu komuś - nie sobie - dałam szansę?
Czemu ja muszę wtopić w bagno by móc się wygrzebać??????? Czemu znowu, nawet wiedząc, że tak robię???? Ale będzie jazda na spotkaniu - no sama się na siebie zdenerwowałam.... Tak pozytywnie. Co tu zrobić, by znowu nie dać się omotać własnym zgubnym myślom?

19 845

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czemu? Bo utrwalone latami schematy są jak korzenie - trudne do wyrwania... Dlatego tak często (i łatwo) się do nich wraca. Tak jak Happyfull pisze, zmiany rodzą się w bólach. Trudno - boli - ale jest możliwe. Dla mnie to było największą motywacją: to jest możliwe...
To wszystko takie znajome...

P.S. Ja nie zwróciłam uwagi na wykrzykniki stosowane przez Happyful. Dopóki ktoś nie zaczął o nich "dyskusji". Wcześniej ogóle ich "nie zauważałam". Za to teraz, po zwróceniu na nie uwagi, ciągle je widzę  wink

19 846

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Optymizm może być też wrodzony tongue
Tak jak pesymizm, ale o tym nie mówimy:)

Optymizmu mozemy sie tez nauczyc smile Pesymizmu tez, ale o tym nie mowimy smile

Też, też.
Mówmy o optymiżmie, nie ważne czy wrodzonym czy nabytym:)
Dziń dybry:)

19 847

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Czemu? Bo utrwalone latami schematy są jak korzenie - trudne do wyrwania... Dlatego tak często (i łatwo) się do nich wraca. Tak jak Happyfull pisze, zmiany rodzą się w bólach. Trudno - boli - ale jest możliwe. Dla mnie to było największą motywacją: to jest możliwe...
To wszystko takie znajome...

P.S. Ja nie zwróciłam uwagi na wykrzykniki stosowane przez Happyful. Dopóki ktoś nie zaczął o nich "dyskusji". Wcześniej ogóle ich "nie zauważałam". Za to teraz, po zwróceniu na nie uwagi, ciągle je widzę  wink

Jest smile Bo zależy tylko od nas samych, czy chcemy, czy nie wink

Ja je widzę, choć się śmieję smile Bo jak się z kimś rozmawia w realu przez parę dni i ten ktoś nigdy głosu nie podnosi i nie krzyczy, to się zastanawiam, jak by to było, gdyby Happy krzyknąć chciała.... smile Zobaczymy, może spróbujemy Happy kiedyś w puszczy echo przywołać wink ?

19 848

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
tezkobieta napisał/a:

Silna jesteś żabko i dajesz sobie świetnie radę.
A fakt, że nie zawsze można kroczyć z uśmiechem na twarzy i z pieśnią na ustach... trzeba zaakceptować smile

A ja wróce do tego co kiedyś mówiłam koledze... Studentowi filozofii, który naprawdę postarał się mnie wyciągnąć z bagna... Ale Żabka postanowiła na końcu nie widzieć nie słyszeć wink Chciałabym być kobietą wink

Tylko bycie kobietą nie oznacza bycie słabą - na siłę wink

Ktoś mi onegdaj zarzucił, że ja w tym "męskim" świecie podchodzę bardzo niekobieco do sprawy - bo gdybym okazała słabość, to ktoś by mi pomógł...
Nie o słabość chodzi - tak? Tylko o fakt, że nikt z nas nie zjadł wszystkich rozumów i

MA PRAWO
POCZUĆ SIĘ BEZRADNIE, BESILNIE, ŹLE
i POPROSIĆ O POMOC.

Jak ktoś na tę prośbę nie zareaguje - znaczy ŹLE skierowana prośba.
Jak zareaguje - wykorzystaj ten palec, nie proś o dłoń (wykorzystaj siłę palca wink ).

Znajdź siłę w sobie, bo TYLKO JEDNA SAMA DLA SIEBIE JĄ MASZ.

Mam smile Znajdę, jakbym zgubiła smile
Mam troje cudownych dzieci smile Mam siebie - fajną, uśmiechniętą, empatyczną, mądrą, zaangażowaną, ciekawą życia kobietę w sobie smile Mam siłę, jakiej nie ma nikt inny, kto by miał moje cudowne życie smile Mnie, moje dzieciaki, moich przyjaciół,  moje "przyszywaną rodzinkę", moich znajomych smile

Nie żyję życiem innych, nikt nie powinien żyć moim wink

Ktoś zawsze może odmówić. Nie oznacza to, że został nieodpowiednio poproszony.

19 849

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

No...dlaczego Ciebie lubimy?

A dlaczego szef miałby Ci nie pomóc, zwyczajnie, po ludzku? No dlaczego? Widzisz, Ty pomagasz to czemu
On ma nie pomóc? Fajnie mieć takiego szefa.

Optymizm może być też wrodzony tongue
Tak jak pesymizm, ale o tym nie mówimy:)

Żesz nie wiem, ale w czepku na 100% się nie urodziłam wink
Pesymizm, wiesz że neguję - bo ja go nie rozumiem, bo jak raz czy dwa mnie ogarnął, to wylazłam. Raz dzięki psychotropom, drugi - dzięki przyjaciółce. Wolę przyjaciółkę smile

Nie wiem dlaczego miałby nie, ale na spokojnie, to szef ma służyć radą, nie portfelem wink
Raki się domyśli wink


Błe - tylko sprawy oficjalne. Mówię szczerze. Taka zależność jest zła! Ja będę się czuła znowu zobligowana to robienia czegoś nad wymiar, albo służbowo, albo... Ta sytuacja jest dla mnie niekomfortowa.... Wiem, co mam na myśli.... Muszę poradzić sobie przede wszystkim sama, powinien mi wystarczyć kopniak!!!!! Pozytywny a jakże.

Optymizm:)

Lubimy, bo...jesteś fajna? Ja tam wiem za co Ciebie lubię. Bo miło z Tobą być, miło rozmawiać, bo sprawiasz czasem, że trzeba się zatrzymać i zreflektować. Dużo tego. Zapewniam.

19 850

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Oj zabko.  Tobie nie trzeba żadnej silnej motywacji, Tobie trzeba czuć się źle i słabo, tylko wtedy jesteś w stanie postąpić racjonalnie, , zaopiekować się sobą.  Gdy czujesz się nieźle.  Godzisz się wtedy na jego cyniczny uśmiech, po przykrywką niby też racjonalności, która nie dba o Ciebie.

Zabko, przy da Ci się przy braniu wszelkiej pomocy z pracy.  Usiądź i zrób - bardzo szczerą listę- co i kiedy Ty dałaś w pracy "ponad", więcej.   A potem nie bój się brać.

Ja się poczułam lepiej, bo mam z kim dzielić moje miejsce...i chodzę po moich ulicach i ulubionych obskurnych barach i rodzi się pragnienie zostania, nastepne pragnienie, by do niego zadzwonić i podzielić się radością, co daje kolejne by się spotykć razrm nacieszyć tym co lubimy i się pośmiać. I juz na końcu mały ból i kawałek nadzieji, że może cos się w nim zmieni.
Tak działa mój mózg, gdy nie ma tego przeszywającego cierpienia.  Nienawiść zmienia się w miłość jakąś i tęsknotę.
I co tu robić z owym lepiej ? Nie jest mądre.  Pewnie  uciekać, by zabezpieczyć się ze wszystkich stron.

19 851

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Jakby ktoś po raz kolejny czytał i chciał zrozumieć, że Happy stosuje wykrzykniki nie po to by zganić, tylko by ostrzec, że czegoś nie widzimy - to niech zauważy smile

Wykrzykniki Happy to nie jest bezwzględność. Tak odbiera je ten, kto jeszcze ma nadzieję, że psychopata ma w sobie elementarne poczucie człowieczeństwa.... Ja nie odbierałam negatywnie, ale wtopiłam wink Chciałam być nie tylko człowiekiem, nie tylko cyborgiem....
Nie jestem, nikt we mnie mechanizmów i elektronicznych rozwiązań nie wszczepił. W sytuacji stresu na szczęście już dośc szybko reaguję.... Nie wiem, czy dość szybko.

Dziewczyny, ja sięgnęłam swojego dna. A jestem z Wami długo.

Stosowalabym pogrubienia na rozowo ale jestem za leniwa i rozowy chyba nie jest zbyt czytelny  tongue
Bo ja przechodzilam przez te fazy i smuty mi sie tez zdazaja (jak ostanio) i chcialbym ostrzec ale same wiecie, ze kazdy ma swoje tempo i kazdy musi sie przekonac (niektore poraz 100 ) ze karaluch to jednak karaluch a nie motylek !!!
Zycie jest proste smile Tylko my chcemy skomplikowanie tongue Coz trzeba tez sie tego w bolach nauczyc smile
A siegniecie dna to chyba najlepsze co mi sie przydarzylo smile Bo ja sie przed dnem nie lubilam i nie szanowalam sad
I jeszcze najwazniejsze: Jak sie siegnelo dna i wylazlo na powierzchnie i przeszlo kurs utrzymywania sie na powierzchni to jest duze prawdopodobienstwo, ze drugi raz sie pojdziemy na dno. Wiemy przeciez, ze jak sie zaczynamy znowu topic to krzyczymy: Ratunku !!!!!!

To ja na wszelki wypadek poproszę i o każdorazową sugestię, że mam krzyczeć ratunku - i jak ów kolega, nie pozostać na grożeniu mi palcem! Akurat maila odczytałam  -sana wiesz, że "po" - ale jakoś już umiem synchronizować bodźce wink  Ja Ciebie czytam, zresztą sama wiesz, że czytam Was wszystkie. Ja nie chcę sięgnąć chodnikaz dziećmi, chciałam być ludzka, znowu nie wyszło. Znowu mam potwierdzenie, że nie mam instynktu samozachowawczego, tylko ratuję się ze stresu, bo tylko w stresie funkcjonuję.... We wtorek mam spotkanie z terapeutką, wiem, że jak zawsze spyta co się działo. Muszę powiedzieć i poprosić o ukierunkowanie. O tego częstszego mobilizującego kopa. Ona naprawdę docenia moje wysiłki ale chyba potrzeba mi ogromnej mobilizacji i motywacji. Przemyślałam, wiesz że szybko myślę, jak zacznę (byle by zacząć myśleć wink ).

Jaki humanitaryzm???? Czemu ja się wiecznie oglądam na coś, na kogoś, na sytuacje???? A ktoś spojrzał na moje dzieci, na mnie? Gdzie czyny? Co mi po słowach, przejawach, zamierzeniach, kiedy tak naprawdę, jak zawsze, na "polu walki" zostaję sama? Kiedy nie mając nic, muszę jak zawsze robić coś z niczego?
Muszę, bo chcę, bo warto, bo mam dla kogo!
Stop i kropka! smile
Może nie będę stosować wykrzykników, ale niżej nie zejdę niź do poziomu gleby wink

Czemu szukam człowieka nie tam gdzie widać, że ten człowiek jest? Czemu nie widzę?
To nie jest tak, że ktoś robi coś za mnie. Ja robię - ktoś sprawdza i określa czy coś poprawić. Ale przecież ja umiem, potrafię, szukam i daję radę! Nikt mnie za rękę nie prowadzi, tylko wiecznie żebym i tak zrobiła coś sama - szukam potwierdzenia w czyichś oczach, akceptacji - albo desperacji!!! Czemu nie myślę od razu racjonalnie? Nagromadzam stres....

Dziewczyny... Przecież ja już dawno mogłam zrobić, to co MUSZĘ zrobić teraz. I naprawdę nie ma tu uwarunkowania emocjonalnego do faceta. Czemu???? Poszłam na terapię, jestem z Wami, znalazłam sobie swoiste wytłumaczenie, czemu znowu nic nie robię? Znowu nie chciałam widzieć? Znowu nie chciałam zawierzyć intuicji i radom?
Znowu komuś - nie sobie - dałam szansę?
Czemu ja muszę wtopić w bagno by móc się wygrzebać??????? Czemu znowu, nawet wiedząc, że tak robię???? Ale będzie jazda na spotkaniu - no sama się na siebie zdenerwowałam.... Tak pozytywnie. Co tu zrobić, by znowu nie dać się omotać własnym zgubnym myślom?

Spokojnie Żabko, spokojnie:)

Patrz jakie masz odpowiedzialne stanowisko w pracy, robisz tyle rzeczy sama, sama podejmujesz decyzje.

19 852

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Ktoś zawsze może odmówić. Nie oznacza to, że został nieodpowiednio poproszony.

A też prawdziwa prawda smile Zgadza się smile
Ktoś nie musi żyć moim zyciem smile

19 853

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Ktoś zawsze może odmówić. Nie oznacza to, że został nieodpowiednio poproszony.

A też prawdziwa prawda smile Zgadza się smile
Ktoś nie musi żyć moim zyciem smile

Albo taki jest, że nie pomaga albo mu się nie chce smile

19 854

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Oj zabko.  Tobie nie trzeba żadnej silnej motywacji, Tobie trzeba czuć się źle i słabo, tylko wtedy jesteś w stanie postąpić racjonalnie, , zaopiekować się sobą.  Gdy czujesz się nieźle.  Godzisz się wtedy na jego cyniczny uśmiech, po przykrywką niby też racjonalności, która nie dba o Ciebie.

Zabko, przy da Ci się przy braniu wszelkiej pomocy z pracy.  Usiądź i zrób - bardzo szczerą listę- co i kiedy Ty dałaś w pracy "ponad", więcej.   A potem nie bój się brać.

Ja się poczułam lepiej, bo mam z kim dzielić moje miejsce...i chodzę po moich ulicach i ulubionych obskurnych barach i rodzi się pragnienie zostania, nastepne pragnienie, by do niego zadzwonić i podzielić się radością, co daje kolejne by się spotykć razrm nacieszyć tym co lubimy i się pośmiać. I juz na końcu mały ból i kawałek nadzieji, że może cos się w nim zmieni.
Tak działa mój mózg, gdy nie ma tego przeszywającego cierpienia.  Nienawiść zmienia się w miłość jakąś i tęsknotę.
I co tu robić z owym lepiej ? Nie jest mądre.  Pewnie  uciekać, by zabezpieczyć się ze wszystkich stron.

W kwestii źle i słabo, to wiesz co mówiłam wcześniej - dlaczego doprowadzać do "dołków" - zaniechaniem czy czekaniem. Czas się oduczyć w końcu smile
Nie będę robić listy..... Bo notatnik bym zapisała... Masz rację...
Chęć kontaktu z nim.... W chwilach spokoju niestety wraca ten naturalny dotąd nawyk dzielenia się z tym, kogo "nie ma" czy "być nie powinno". Mówię o Tobie smile Ta reakcja jest chyba jeszcze naturalna, bo szczerze mówiąc niezbyt wiele czasu upłynęło. Ale jednocześnie dotyczy zarówno przeszłości, jak i osoby, która nie zasługuje na dzielenie się z nią ta radością. Tylko że takich nawyków oduczamy swoje ciało z czasem... Tęsknisz. Ale myślę że Ty, Twoje ciało tęskni za mężczyzną w ogóle, przyjacielem z którym można się dzielić radością i smutkiem - a nie za nim konkretnie. Bo to dwie odrębne kwestie... Tęsknota za kimś bliskim - jest naturalna. Niekoniecznie chodzi o tego konkretnego człowieka. Tylko że Twoje myśli wciąż mają wpisane w myśli ( wink ) konkretną osobę - więc tęsknotę za bliskością wizualizują w nim. Jeśli nad sobą dalej będziesz pracować - przestaną wizualizować kogokolwiek konkretnego z czasem, tylko pozostanie to tęsknotą bez dopisanego scenariusza wraz ze szczegółowo rozpisaną postacią.... smile

19 855

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Ktoś zawsze może odmówić. Nie oznacza to, że został nieodpowiednio poproszony.

A też prawdziwa prawda smile Zgadza się smile
Ktoś nie musi żyć moim zyciem smile

Albo taki jest, że nie pomaga albo mu się nie chce smile

Czyli tzw. karaluch tongue

19 856

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Spokojnie Żabko, spokojnie:)

Patrz jakie masz odpowiedzialne stanowisko w pracy, robisz tyle rzeczy sama, sama podejmujesz decyzje.

Oj wiesz, sama musiałam sobie dać reprymendę! Zastrzegałam, że mogę się potknąć, ale muszę naprawiać swoje błędy i się uczyć. No to trzeba było sobie nawtykać oczywistości smile Przecież powinnam mieć wsparcie w sobie, to trzeba sobie tłumaczyć smile Czasem głośniej wink

19 857 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-11 10:04:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
tezkobieta napisał/a:

Czemu? Bo utrwalone latami schematy są jak korzenie - trudne do wyrwania... Dlatego tak często (i łatwo) się do nich wraca. Tak jak Happyfull pisze, zmiany rodzą się w bólach. Trudno - boli - ale jest możliwe. Dla mnie to było największą motywacją: to jest możliwe...
To wszystko takie znajome...

P.S. Ja nie zwróciłam uwagi na wykrzykniki stosowane przez Happyful. Dopóki ktoś nie zaczął o nich "dyskusji". Wcześniej ogóle ich "nie zauważałam". Za to teraz, po zwróceniu na nie uwagi, ciągle je widzę  wink

Jest smile Bo zależy tylko od nas samych, czy chcemy, czy nie wink

Ja je widzę, choć się śmieję smile Bo jak się z kimś rozmawia w realu przez parę dni i ten ktoś nigdy głosu nie podnosi i nie krzyczy, to się zastanawiam, jak by to było, gdyby Happy krzyknąć chciała.... smile Zobaczymy, może spróbujemy Happy kiedyś w puszczy echo przywołać wink ?

Oj dziewczyny te bole nie sa az takie straszne smile Poza tym jakos sie ich wcale z czasem negatywnie nie wspomina smile
Jak juz urodzimy to dopiero sztuka jest wychowac dobrze to nasze dziecko tongue Lat potrzeba !!!!

Co do mojego "krzyku" to ja po raz kolejny pisze, ze wykrzykniki to u mnie nie KRZYK tongue
Zabko ja umiem sie wydzierac ale nie chce smile Darlam juz tzw. przyslowiowa morde bez potrzeby tongue
A czemu mialabym w Zakopanym na Was krzyczec ??? Byly powody ? tongue

19 858

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

A też prawdziwa prawda smile Zgadza się smile
Ktoś nie musi żyć moim zyciem smile

Albo taki jest, że nie pomaga albo mu się nie chce smile

Czyli tzw. karaluch tongue

smile

19 859

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Spokojnie Żabko, spokojnie:)

Patrz jakie masz odpowiedzialne stanowisko w pracy, robisz tyle rzeczy sama, sama podejmujesz decyzje.

Oj wiesz, sama musiałam sobie dać reprymendę! Zastrzegałam, że mogę się potknąć, ale muszę naprawiać swoje błędy i się uczyć. No to trzeba było sobie nawtykać oczywistości smile Przecież powinnam mieć wsparcie w sobie, to trzeba sobie tłumaczyć smile Czasem głośniej wink

Jak się tylko chce to do wszystkiego si? dojdzie:)

19 860

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Spokojnie Żabko, spokojnie:)

Patrz jakie masz odpowiedzialne stanowisko w pracy, robisz tyle rzeczy sama, sama podejmujesz decyzje.

Oj wiesz, sama musiałam sobie dać reprymendę! Zastrzegałam, że mogę się potknąć, ale muszę naprawiać swoje błędy i się uczyć. No to trzeba było sobie nawtykać oczywistości smile Przecież powinnam mieć wsparcie w sobie, to trzeba sobie tłumaczyć smile Czasem głośniej wink

Wsparcie w sobie bedziesz miala jak podchowasz sobie to nowo narodzone dziecko smile Na razie jestes noworodkiem co sie niedawno urodzil tongue Nie wymagaj od noworodka za duzo Zabko !!!!
Piszesz, ze powinnas miec wsparcie w sobie ? A masz sily aby sie wpierac ? Nabierz najpierw sil to bedziesz mogla sie wspierac !!!
Na razie daj sie powspierac !!!!

19 861

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Oj dziewczyny te bole nie sa az takie straszne smile Poza tym jakos sie o nich wcale z czasem negatywnie nie wspomina smile
Jak juz urodzimy to dopiero sztuka jest wychowac dobrze to nasze dziecko tongue Lat potrzeba !!!!

Co do mojego "krzyku" to ja po raz kolejny pisze, ze wykrzykniki to u mnie nie KRZYK tongue

No tak, po bólu pozostaje wspomnienie bo "urodzony owoc" cieszy bardziej niż bolały bóle smile

P.S. Przecież wiemy, dobrze wiemy że to nie krzyk. Ale żeby tyle wykrzykników ciągle, hmm tongue

19 862 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-11 10:14:53)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Przecież wiemy, dobrze wiemy że to nie krzyk. Ale żeby tyle wykrzykników ciągle, hmm tongue

Bo gdybym  nagle przestala te wykrzykniki wstawiac to pomyslalybyscie, ze cos ze mna nie tak tongue !!!!!
To jest tzw. moj znak rozpoznawczy smile smile smile

19 863

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Spokojnie Żabko, spokojnie:)

Patrz jakie masz odpowiedzialne stanowisko w pracy, robisz tyle rzeczy sama, sama podejmujesz decyzje.

Oj wiesz, sama musiałam sobie dać reprymendę! Zastrzegałam, że mogę się potknąć, ale muszę naprawiać swoje błędy i się uczyć. No to trzeba było sobie nawtykać oczywistości smile Przecież powinnam mieć wsparcie w sobie, to trzeba sobie tłumaczyć smile Czasem głośniej wink

Wsparcie w sobie bedziesz miala jak podchowasz sobie to nowo narodzone dziecko smile Na razie jestes noworodkiem co sie niedawno urodzil tongue Nie wymagaj od noworodka za duzo Zabko !!!!
Piszesz, ze powinnas miec wsparcie w sobie ? A masz sily aby sie wpierac ? Nabierz najpierw sil to bedziesz mogla sie wspierac !!!
Na razie daj sie powspierac !!!!

Dzieciom należy tłumaczyć i pokazywać, inaczej się nie nauczą wink
Najlepiej się uczą na dobrych przykładach wink

To może ja trochę jednak wsparcia niech w sobie mam smile I dobry przykład na samej sobie smile
Nie jestem w stanie się zmusić do nie robienia niczego i czekania na kaszę mannę z nieba jedynie. Do terapii się przyzwyczaiłam i będę chodzić, nauczyłam się już wielu zabaw i lubię je. Można teraz moje wewnętrzne dziecko zacząć uczyć kolejnych rzeczy wink

19 864

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Nie jestem w stanie się zmusić do nie robienia niczego i czekania na kaszę mannę z nieba jedynie. Do terapii się przyzwyczaiłam i będę chodzić, nauczyłam się już wielu zabaw i lubię je. Można teraz moje wewnętrzne dziecko zacząć uczyć kolejnych rzeczy wink

Zabko a kto Ci radzi nic nie robic ??? Odpoczywac mozna tez czynnie tongue Mozna "czynnie" poczytac ksiazke albo wypic kawe w kawiarnii smile Calkiem czynnie mozna isc na spacer albo zrobic brzuszki smile
Moze zacznij swoje dziecko uczyc spieszyc sie powoli smile

19 865

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I często przez nierobienie robimy najwiecej szczegolnie w terapii.  Ja się tego uczę.  Czasem trzeba pewnym rzeczom dac zadziałać, a do tego trzeba się zatrzymać - w sobie.  A nie na wysokich obrotach ciągle coś tam robić - albo się skupiać na izolowaniu od karakucha albo w pracy albo z dziećmi albo na organizowaniu nowych czynności.
Uczyć się kontaktu z samym sobą - nawet w zgiełku.

19 866

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

I często przez nierobienie robimy najwiecej szczegolnie w terapii.  Ja się tego uczę.  Czasem trzeba pewnym rzeczom dac zadziałać, a do tego trzeba się zatrzymać - w sobie.  A nie na wysokich obrotach ciągle coś tam robić - albo się skupiać na izolowaniu od karakucha albo w pracy albo z dziećmi albo na organizowaniu nowych czynności.
Uczyć się kontaktu z samym sobą - nawet w zgiełku.

Zatrzymać się, usiąść, celebrować chwilę dla siebie:)
Nie biec cały czas i przeskakiwać płotki.

19 867

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ja mam dziś dzień pt " mega dolina" ma ktoś drabinę bo sama z tej dziury wyjść nie mogę ?

19 868

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

I często przez nierobienie robimy najwiecej szczegolnie w terapii.  Ja się tego uczę.  Czasem trzeba pewnym rzeczom dac zadziałać, a do tego trzeba się zatrzymać - w sobie.  A nie na wysokich obrotach ciągle coś tam robić - albo się skupiać na izolowaniu od karakucha albo w pracy albo z dziećmi albo na organizowaniu nowych czynności.
Uczyć się kontaktu z samym sobą - nawet w zgiełku.

No dobrze mowisz Raki smile Teraz juz rozumiem ta Twoja sygnaturke smile

19 869

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
lexi260189 napisał/a:

ja mam dziś dzień pt " mega dolina" ma ktoś drabinę bo sama z tej dziury wyjść nie mogę ?

A co sie stalo ?

19 870

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dostałam kartkę świąteczną od teściowej, pod życzeniami podpis życzy pani I. rozumiem, że jak synek jest gnojkiem i rodzinę ma w poważaniu to babcia już nie jest babcią tylko panią ?

19 871 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-11 13:04:47)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
lexi260189 napisał/a:

Dostałam kartkę świąteczną od teściowej, pod życzeniami podpis życzy pani I. rozumiem, że jak synek jest gnojkiem i rodzinę ma w poważaniu to babcia już nie jest babcią tylko panią ?

A fajna chociaz ta pani babcia jest ? Kartke na swieta ? Juz po swietach czy ja cos przeoczylam ?

19 872 Ostatnio edytowany przez lexi260189 (2013-04-11 13:05:56)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zależy. jak ma ciche dni z synem wnuczce nieba by uchyliła, jak z synkiem się pogodzi dla wnuczki staje się "panią".

Wysłała dwa tyg temu, dopiero dotarła.

19 873

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czyli toksyczna matka karalucha smile Ale aby z tego powodu miec dola ? Przeciez juz wiesz jak ona "funkcjonuje" to po co sie przejmowac ? Karaluchowej nie zmienisz !!! Mozesz tylko zmienic swoje podejscie do jej "humorkow" smile Olac !!!

19 874

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Czyli toksyczna matka karalucha smile Ale aby z tego powodu miec dola ? Przeciez juz wiesz jak ona "funkcjonuje" to po co sie przejmowac ? Karaluchowej nie zmienisz !!! Mozesz tylko zmienic swoje podejscie do jej "humorkow" smile Olac !!!

Skad My to Happyfull znamy... big_smile

19 875

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

matka karalucha haha musze edytować ja w kontaktkach w tel tongue

19 876

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Czyli toksyczna matka karalucha smile Ale aby z tego powodu miec dola ? Przeciez juz wiesz jak ona "funkcjonuje" to po co sie przejmowac ? Karaluchowej nie zmienisz !!! Mozesz tylko zmienic swoje podejscie do jej "humorkow" smile Olac !!!

Skad My to Happyfull znamy... big_smile

Oficjalnie tesciowej nie mialam ale Ty to tak tongue
Bags a Ty to chyba masz juz w wyszukiwarce na forum ustawione wyszukiwanie slowa "toksyczna tesciowa" ? tongue

19 877

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie dziewczyny...Długo czytałam Wasze posty, ale i innych dziewczyn z innych społeczności...
Wreszcie odważyłam się opisac swoją historię, poniewaz potrzebuję wsparcia i zrozumienia, a mogę je dostać tylko od tych, którzy to przechodzą, przeszli lub są w trakcie, albo już po tej traumie.
Od kwietnia 2012 roku jestem rozwódką z ponad 2-letnią córką. Rozwiedliśmy się po 5 latach małżeństwa. Około 9 lat byliśmy razem (w tym te 5 małżeństwa). Mieszkaliśmy sami, a nasze poznanie się było niczym jak z filmu. Nad morzem, znaliśmy się kilka dni, a on zakochał się na umór. Przystojny, intelogentny, zabawny...z czasem okazało się, że cwany, przebiegły manipulant, który owinął mnie sobie psychicznie w okół palca i mimo, że buntowałam się i szukałam sposobu na niego nie udało się. Zaczęłam idealizować sobie jego obraz bo a jestem z południa polski, a on z pólnocy więc nasze kilkuletnie poznawanie się też nie było całkiem dogłebne, a wszystkie złe sytuacje sobie potrafiłam wytłumaczyć... Zaczęło się od zostawiania mnie nagle w środku miasta, na ulicy, przy ludziach, rodzinie, obojętnie jak mu się coś nie spodobało, potem zaczęły wychodzić powolutku jego brudy rodzinne - rodzeństwo z różnych ojców, brak ojca, ukochany syn mamusi, dziecko dorosłego alkoholika, w domu nie pił, ale jak był w centrum zainteresowania to miał brak umiaru w piciu, apo tym zachowywał się tylko agresywnie odnośnie mojej osoby, wyzywał mnie i podrywał inne panienki...jak musiał wybierac zawsze wybierał i kolegów i rodzinę... 9 m-cy poślubie tak zabalował, że nie wrócił na noc. notorycznie na imprezach się bałam, że będzie jak zawsze, ze się upije a ja zostane sama, zacznie mnie popychac, ale on przepraszał obiecywał zmianę, kupował kwiaty a ja wierzyłam. nie miał ochoty ciągle na seks ze mną, musiałam się o to prosić, to było upokarzające....a jak on miał raz na jakiś czas ochote to brał...próbowałam wszystkiego: od księdza bo jesteśmy bardzo wierzący, przez psychologa, prośby, groźby, w końcu doszło do szarpanin, cichych dni, wyprowadzałam się 2 czy 3 razy do rodziców po tym jak mnie kopnął, albo bawił się z dziewczynami na moich oczach i znajomych i rodziny na Sylwestrze, złożenia rpzeze mnie pozwu o rozwód...ale ciągle byłam niekonsekwentna i wracałam bo mu wierzyłam, ze coś się zmieni, ale dalej czułam się samotna...w końcu było troszkę lepiej i uwierzyłam że teraz już wszystko będzie pięknie, postanowiliśmy mieć dziecko bo już bardzo go pragnęłam po 3 latach małżeństwa, ale to ja go "zmuszałam" do poczęcia dziecka bo nie chciało mu się tak często kochać...a do seksuologa tez nie chciał iść. Dziwny facet, który notorycznie jest zmęczony, senny itd udało się i byłam najszczęśliwszą kobieta pod słońcem. W czasie ciązy dbał o mnie bardziej bo zdarzały się i wczesniej takie epizody, ale były sytuacje kiedy przychodził naprany (jest strażakiem) i musiałam po nim sprzatac wymioty - w ciąży!!! Jak się urdziła Córeńka to przez pierwszy miesiąc było ok później jak wrócił do pracy zaczęły się jego ucieczki z domu, już w ogóle się czułam samotna i zagubiona. Ale dla dobra dziecka stwierdziłam że nie mogę tak żyć i powiedziałam mu że jak się nic nie zmieni to odejdę. I nagle zaczął się dziwnie zachowywac, odsunął się mówił, że nie zasługuje na mnie, że mu bardzo zależy i starał się, aż widziałam ze coś go wykańcza psychicznie...okazało się, że zdradził mnie w clubie go go...był pod wpływem alkoholu, ale wiedział gdzie ma go zawieźć taksówkarz i po co jedzie...Wiecie jak się czułam? Ze mną nie chciał się kochac chociaz mam temerament a prostytutką tak...na domiar złego miał jakies swędzenie w pęcherzu i musiałam zrobić sobie badania bo mgł mnie zarazić jakąś chorobą weneryczną albo HIV...i co by było wtedy z dzieckiem??? Na szczęście okazało się, że jestesmy zdrowi, a to była tylko infekcja. Przepraszał mnie i błagał ale ja i tak się rozwiodłam, na pierwszej rozprawie. Teraz kiedy upłynął już ponad rok i pojawił się ktos kto kocha mnie i Córkę bezgranicznie, ja tęsknie za tym oprawcą, albo boję się nowości...nie wiem...i to mnie dobija...bo nie chce wrócić do poprzedniego życia a nie umiem z nim skończyć. Dodam że były mąż widuje się z córką w moim towarzystwie 3 razy w tyg. bo jest nieodpowiedzialny i wie nadal jak mną manewrowac i wzbudzac litosć dlatego pogrywa dzieckiem, a dziecko jest dla niego tylko środkiem do celu - czyli do odzyskania mnie, żoneczki w domu, a on nadal będzie szalał...prosze upewnijcie mnie, że on się nigdy nie zmieni, że dobrze zrobiłam i powinnam sobie dac szansę na nowe życie z kimś innym...



Przepraszam za chaotyczność, ale nie da się opisac wszystkiego, bardzo wiele pominęłam, jego oszukiwanie mnie ciągle, spotykania się z dziewczynami jak się wyprowadziłam, finansowe oszustwa...itd.

19 878

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Bags a Ty to chyba masz juz w wyszukiwarce na forum ustawione wyszukiwanie slowa "toksyczna tesciowa" ? tongue

nie praktykuje tego "pojecia" na tym forum, a to, ze potrafie wylapac w postach takie kwiatki i powiazane z nimi "odrosty" to juz efekty doswiadczenia i zebranej wiedzy. Nie jestem psychologiem by ta umiejetnosc przypisac sobie jako skrzywienie zawodowe lol

19 879

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekonsekwentna hmm napisał/a:

..prosze upewnijcie mnie, że on się nigdy nie zmieni, że dobrze zrobiłam i powinnam sobie dac szansę na nowe życie z kimś innym...

Kochana dlaczego mamy Cie upewniac ? Chyba sama dobrze wiesz jaki on jest !!! Jezeli zapomnilas to przeczytaj sobie swoj post i co o nim napisalas !!!
Masz szanse na nowe zycie Niekonsekwentna smile Przeszlas terapie ?  Czytalas literature?  Wiesz, ze Ty tez masz problem z wyborem "odpowiednich" partnerow ?
Jezeli nic z tego nie zrobilas to nastepny partner moze byc "pomylka" !!!

19 880

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Bags a Ty to chyba masz juz w wyszukiwarce na forum ustawione wyszukiwanie slowa "toksyczna tesciowa" ? tongue

nie praktykuje tego "pojecia" na tym forum, a to, ze potrafie wylapac w postach takie kwiatki i powiazane z nimi "odrosty" to juz efekty doswiadczenia i zebranej wiedzy. Nie jestem psychologiem by ta umiejetnosc przypisac sobie jako skrzywienie zawodowe lol

Bags a jak tam sprawy u Ciebie sie maja ? Rozwod czy uniewaznienie ?

19 881

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wiem...czytałam, byłam nawet u psychologa, księdza...i wydawało mi się, ze mam to już za sobą. A kiedy pojawiła się realna szansa na nowy związek i życie to zaczęłam się bac, zaczęłam wszystkie moje negatywne emocje wyładowywac na obecnym potencjalnym Partnerze, a :bronić" byłego męża...on wie, jak na mnie wpływac i mimo, że już teraz jestem twardza bo znam swoją wartość i konsekwentna w stosunku do niego, to często jak jestem sama przyłapuję się na ciągłej analizie przeszłości, z jednej strony wiedząc, że nie umiałabym się do niego zbliżyć, że nie chcę z nim żyć, a zdrugiej strony boję się utracić ten znany brzeg sprzed oczu tym bardziej, że on notorycznie mnie nęka, że mnie kocha itd. hmm

19 882

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Bags a jak tam sprawy u Ciebie sie maja ? Rozwod czy uniewaznienie ?

Rozwod zdecydowanie tak, nawet tego swego czasu chciala jz lecz slomiany zapal ja opuscil, domyslam sie z jakich powodow a uniewaznienie sobie odpuszczam ze wzgledow finansowych i zdrowotnych. Szarpac sie dla uzyskania w najgorszym wypadku stwierdzenia waznie zawartego toksycznego zwiazku jest nie warte swieczki... gdzie taka zabawa zaczyna sie od ok 3000,-

19 883 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-11 14:19:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekonsekwentna hmm napisał/a:

Wiem...czytałam, byłam nawet u psychologa, księdza...i wydawało mi się, ze mam to już za sobą. (..)
często jak jestem sama przyłapuję się na ciągłej analizie przeszłości, z jednej strony wiedząc, że nie umiałabym się do niego zbliżyć, że nie chcę z nim żyć, a zdrugiej strony boję się utracić ten znany brzeg sprzed oczu tym bardziej, że on notorycznie mnie nęka, że mnie kocha itd. hmm

Niekonsekwentna ja sie pytalam czy bylas na terapii a nie czy bylas u psychologa ? To jest roznica !!! To ze pogadalas kilka razy z psychologiem nie znaczy, ze wiesz  z czym masz problem sad
Poczytaj sobie nasz watek w calosci i proponuje poczytanie blogow Moje dwie glowy oraz Terapia przez pisanie. Ksiazki tez dostaniesz jak bedziesz chciala.
Napisz moze troche wiecej o sobie i Twoim nowym partnerze smile

19 884

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I zdaje sobie sprawę, że ciągnie mnie do takich "niegrzecznych" facetów. Ten obecny jest przeciwieństwem, jest ciepły, czuły, dba o mnie i córcię i tym bardziej boję się, że tak łatwo przychodzi mi krzywdzenie go hmm

19 885

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Bags a jak tam sprawy u Ciebie sie maja ? Rozwod czy uniewaznienie ?

Rozwod zdecydowanie tak, nawet tego swego czasu chciala jz lecz slomiany zapal ja opuscil, domyslam sie z jakich powodow a uniewaznienie sobie odpuszczam ze wzgledow finansowych i zdrowotnych. Szarpac sie dla uzyskania w najgorszym wypadku stwierdzenia waznie zawartego toksycznego zwiazku jest nie warte swieczki... gdzie taka zabawa zaczyna sie od ok 3000,-

To czemu Ty nie skladacz pozwu ?

19 886

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekonsekwentna hmm napisał/a:

I zdaje sobie sprawę, że ciągnie mnie do takich "niegrzecznych" facetów. Ten obecny jest przeciwieństwem, jest ciepły, czuły, dba o mnie i córcię i tym bardziej boję się, że tak łatwo przychodzi mi krzywdzenie go hmm

Napisz wiecej bo z tego co pisalas Twoj byly tez byl cieply i czuly itd. Jak dlugo jestescie ze soba ? Na blogu Moje dwie glowy znajdziesz "Czerwone lampki" poczytaj sobie !!!

19 887

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie poddałam się żadnej terapii bo wydawało mi się do niedawna, że jej nie potrzebuję hmm rozwiodlam się w kwietniu i tryskałam energią. Wreszcie czułam się wolna. Zadbałam o siebie i córcię. Czułam się wreszcie szczęśliwa. Poukładałam sobie wszystko w głowie i kontakt z byłym mężem mnie już nie bolał, był mi obojętny, nawet jak próbował swoich sztuczek. W sierpniu przez przypadek poznałam chłopaka, ale mimo, że był ciepły to znowu to ja musiałam zabiegać, popełniałam poprzednie błędy, trafiłam na podobnego "dupka" tylko bardziej ciepłego, ale i tak egoistę, niedojrzałego do zycia i rodziny. z tym teraz jest inaczej. znamy się w sumie od podstawówki, ale nie widzieliśmy się 10 lat, chociaz zawsze mieliśmy do siebie sentyment. Pokochał mnie tak jak Córeczkę i robi wszystko żeby nam pomóc. A czym on bardziej sie stara i jest taki o jakim marzyłam tym bardziej ja go odsuwam i nie wiem dlaczego...

19 888

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No właśnie mój były mąż nie był...o to był cały czas problem....zero seksu, nawet jak bylismy młodym małżeństwem. Ja byłam dziewicą, ale kocham seks, a on w kółko się tłumaczył, że jest zmęczony i senny. Uwielbiał towarzystwo kolegów, wódki i kobiet, a życie rodzinne go nudziło...

19 889

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekonsekwentna hmm napisał/a:

Nie poddałam się żadnej terapii bo wydawało mi się do niedawna, że jej nie potrzebuję hmm(...) A czym on bardziej sie stara i jest taki o jakim marzyłam tym bardziej ja go odsuwam i nie wiem dlaczego...

Zawsze mozesz zaczac terapie smile A czemu go odsuwasz jak on sie stara? Bo moze nie znasz tego, ze ktos sie o Ciebie stara ? Moze juz przyzwyczailas sie do zlego traktowania ? Moze myslisz, ze nie zaslugujesz na dobre traktowanie (moze sie nie lubisz i karzesz mimowolnie) Nie wiem poszukaj odpowiedzi sama w sobie !!!

19 890

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
bags napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Bags a jak tam sprawy u Ciebie sie maja ? Rozwod czy uniewaznienie ?

Rozwod zdecydowanie tak, nawet tego swego czasu chciala jz lecz slomiany zapal ja opuscil, domyslam sie z jakich powodow a uniewaznienie sobie odpuszczam ze wzgledow finansowych i zdrowotnych. Szarpac sie dla uzyskania w najgorszym wypadku stwierdzenia waznie zawartego toksycznego zwiazku jest nie warte swieczki... gdzie taka zabawa zaczyna sie od ok 3000,-

To czemu Ty nie skladacz pozwu ?

wszystko w swoim czasie big_smile a poki co popatrze na rozwoj wydarzen.
Wojny o wine tez sie nie boje znajac jej wymyslne "zarzuty".

Posty [ 19 826 do 19 890 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 304 305 306 307 308 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026