netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 899 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 297 298 299 300 301 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 371 do 19 435 z 26 310 ]

19 371

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Witajcie smile
Zakupy zrobione. Zostały jeszcze do zakupienia warzywa i karkówka na klopsa ( mniam !)
Siedzę od wczoraj nad przepisami. Chcę by potrawy były inne niż zazwyczaj lub inaczej przyprawione.
Tiramisu opanowane smile, z łakoci jeszcze Paschę zrobię no i babę majonezową do lukrowania (ozdobną)
Szykowanie świąt już od piątku.
Dom oczywiście można od nowa sprzątać ( no nie wiem skąd się tyle kurzu bierze big_smile). Odkurzanie i kurze zostawię na sobotę chłopcom. Jak puszczą śniegi to dojdzie im jeszcze sprzątanie podwórka i tarasu. Kocham swój taras ! Urządziłam go jak letni pokój. NA ścianach wiszą obrazki, na belkach dzwonki. W tym roku doszedł nowy smile, z Zakopanego smile.
Tęsknię za posiedzeniem na tarasie, ale już niedługo będzie można ogrzewać się na nim w słońcu lub się od niego skrywać.
Zostało mi jeszcze kilka prań i prasowanie. Nie znoszę prasować !!!!!! ale muszę big_smile. Kiedyś nawet bawełniane bluzki chłopcom prasowałam, teraz tylko to co się samo rozprostować nie chce smile.
Może dziś już świątecznie dom przystroję smile 
Miłego dnia !!!!!!!       smile

Zofia Tobie tez milego dnia smile
No piekne plany. Juz mi slinka cieknie smile Tylko pamietaj aby sie nie przepracowac !!!
Buziaki

19 372

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Ja to aż do święconego pracuję i przygotuj tu coś człowieku smile

Hm...a moze w tym roku wyjsc gdzies na "swiecone" ?

19 373

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

******
Anstawia
W przypadku uzależnień wszystkich to nie jest pójść do terapeuty - mój kolega chodzi, Twój chodził (też chodziłam - teraz chodzę). To jest autentycznie wiedzieć - czuć, że się jest uzależnionym.  Temu wkleiłam tamten tekst.
Ich terapia bez tego, co najwyżej popraei im humor.

Wiedza to podstawa,a co się z nią zrobi to druga sprawa.
Fakt, na terapię nie trzeba iść, można się uzdrowić samemu.
Ale tak czy siak, trzeba chcieć.
M w terapii nigdy nie był. W sumie to spoko, bo gdyby teraz zaczął terapię "dla mnie" to i tak nic by z tego u niego nie wyszło.

19 374

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
hm... napisał/a:

Ja przepraszam że wysunę wniosek. Po przeczytaniu Ciebie rzuciło mi się coś takiego
-uzależnienie od pracy, pracocholizm
-uzależnienie od związku, czy tam miłości
No i to, że ten kontakt zawsze kojarzy Ci się z seksem i dlatego zapytałam czy od seksu nie jesteś uzależniona. Znaczy chcesz powiedzieć, że w przypadku tych facet?w to zawsze był seks, a nigdy samo przytulenie? Znaczy po przytuleniu czy czymkolwiek zawsze seks?
Kurcze to takie zatracenie jakby było. Gdzie Twoje potrzeby?
Uzależnienie od uzależnienia?

To się całkowicie wpisuje jak Ci powiedziała zabka-k. Tylko nie miej też zlych wyobrażeń.  Jako uzależniona od miłości oni mnie wybierają na swoją wybawicielkę. To uzaleznienie jest skomplikowane. Potrafią się przebudzic na chwilę dawać dużo po czym orientuja się, że nikt ich nie wybawi i nałóg wraca i...się zaczyna... Norma kkzb-trwam.
Tu potem wszystko się miesza. Mówi się, że czułość jest oznaką miłości. U nich (po przejściu odstawienia) to wyuczone postępowanie. Mozna dostać krećka.
Oni nonstop grają, Ci dopiero nie wiedzą kim są.
Oboje dwaj (o pierwszym tyle nie wiem- zostawiłam go dość szybko, ale i tak za późno) do tego są uzależnieni od romansów. Czyli nie chodzi tylko o seks, ale otoczkę zdobywania, nawiazywania relacji-motylki-oj mają motylki co chwilę -, która faktycznie jest płytka-choć równolegle i tak mają dodatkowe relacje seksualne. Ale istnieja (watek maliny) np.uzależnieni od prostytutek, , przy czym swojej kobiecie" mogą dać dużo.  Bywają wręcz idealni, ale to gra. Nie maja tez empatii.

My czujemy wszystko, a kiedyś jakiś seksoholik się zdziwił, że istnieją więcej niż 3 uczucia (nie mój), bo faktycznie mniej więcej tyle są w stanie poczuć.

Jak mam byc szczera.. ..ten poprzedni zagrał koszmarnie, ale potem się obudził i niby znowu jestem miłością jego życia- utrzymuje to do dziś jasne-uluda jego). Tylko mi w pewnym momencie przeszedł - cos zobaczyłam i bach. Skoro ja go nie chcę, to nie ma motywacji i się nie leczy - fajnie zwalić na kogos innego, czyli nie dojrzał do leczenia, bo to dla siebie jest.
Wobec powyższego:
Przestraszyłam się po nowych wiadomościach od obecnego. Wiem, co to  zdrowiejacy seksoholik. W sb.uswiadomilam sobie jak on bardzo jest chory. Ten nie utrzymuje, że mnie kocha, bo wie ze nie umie, ale niby kocha jakoś tam inaczej i zrobi i da mi wszystko (taka tam jego przekręcona rzeczywistość) , do tego jestem mu najbliższa itp.itd. Ale tak jest, bo jako kkzb jestem jedyną idiotką, która mu na to pozwala i "stałą relacją. A tam było - powinienem dać Ci spokoj jak prosisz (korzenie się), coś jeszcze między nami jest (uchylone drzwi), jestem umierajacy (ratuj! ) - wiadomo manipulacja.
I gdy uswiadomiłam sobie, co z tego wyniknie nawet jak nie będzie zdrowiał, ale zaraz ze swoja pustką się na mnie oprze... (bo uświadomił sobie wiele -fakt, ale to kropla w morzu). Co najwyżej uznalam za wejście wysłanie linka i nawet o to zapytałam - i się zaczęło.... na forum.

Ja mam swoje sprawy i swoje zdrowienie.  On musi sam.

W tych książkach o nich rozpisuje się jak oni cierpią, ile akceptacji potrzebują i by zająć się sobą, nie ingerować w terapię, ale też nie zostawiać. Doopa.
Niech ktos tego spróbuję, ja dziękuję.

On ma moją akceptację i całą resztę badziewia, jesli w końcu się będzie leczył (zabka-k jest 50% szans, a że to przyniesie rezultaty kolejne 50%, , czyli wychodzi 25%), ale z odległości 3000 km. Jak nie, to nie ma nic. I mowimy tylko o kumplowaniu się i to jak już będę zdrowsza. (Za to i tak mi się oberwie).

To takie ogólne wyjaśnienie kto to i co to, choć mocno pobiezne.  Napisali o nich więcej książek niż o nas, a jakich rubasznych.
******
Anstawia
W przypadku uzależnień wszystkich to nie jest pójść do terapeuty - mój kolega chodzi, Twój chodził (też chodziłam - teraz chodzę). To jest autentycznie wiedzieć - czuć, że się jest uzależnionym.  Temu wkleiłam tamten tekst.
Ich terapia bez tego, co najwyżej popraei im humor.

Raki to co napisalas powinnas sobie wydrukowac jak Cie najda "analizujace dni". Przeczytasz i nie bedziesz juz musila sobie glowy analizami zawracac smile Taka krotka sciaga z "analizowania" smile smile smile

19 375

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
raki napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Gdyby były dzieci, wszystko rozplanowałabym, żeby było fajnie smile A dla siebie samej... Nigdy tego nie umiałam. Chyba to mi było potrzebne, żeby zobaczyć jak dalece zapominam jednak o sobie i swoich uczuciach... Taka nauczka, że wcale jeszcze nie potrafię zabiegać o siebie samą.

No to się fajnie złożyło, bo czeka Cie ciekawa lekcja.  Ja ją przerabiam codziennie.  Da się, fajnie jest.
Tylko nie wybieraj tej opcji płakania cały dzień, bo ją zmarnujesz.

Postaram się.... smile Zrobię wszystko, co w racjonalnym ujęciu jest możliwe smile
Na początek chyba sernik, to mi obok magnezu z potasem ukoi nerwy wink I sałatkę warzywną może....?

Przecież wiesz, że to uzależnienie od facetów wynika przede wszystkim z faktu, że nie umiemy być same? Pewnie, że wiesz smile Ja sobie niebycie z nim przełożyłam na bycie z dziećmi (przecież to widać jasno i wyraźnie po mnie smile, wiem ) i teraz się okazało, że muszę zrobić stop, zanim się w tym zagalopuję wink Wiesz, do tego jeszcze rzuciłam się znowu w wir pracy, wraca "dawna" ja wink Ale pracę naprawdę lubię - jest ciekawa smile A ja dla pracy nie rezygnuję na szczęście ze znajomych i spacerów - to już na szczęście mi się udało dawno temu wyplenić z własnych zachowań smile
Tylko teraz mam dwa dni świąt na to, by sobie wklepać młotkiem do głowy, że też nie mam się uzależniać od towarzystwa dzieci i robienia czegoś przy nich i uzależniać ich od siebie smile Zmienić punkt odniesienia smile
Cholewa, znowu wink Achżesz! wink

Zabka nic sobie do glowy wklepywac mlotkiem nie musisz !!! Dlaczego tak ostro ??? A moze by sie tak w te wolne dni porozpieszczac ??? No bo kiedy bedziesz miala okazje pospac do poludnia albo posluchac swojej ulobionej muzyki na caly regulator? A u Was nie ma jakiegos spa? Masaze, maski z czekolady, drinki z parasolka na basenie ???
Na wieczor proponuje kino albo teatr smile I co najwazniejsze: Niech Cie mozg od mielenia nie swiezbi !!!
No nie wiem co Ci jeszcze polecic. Jak chcesz to wsiadaj w samolot i do mnie przylec smile
Sciskam i Buziaki

19 376

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zabcia, a skoro ten gburowaty jm (tak go odbieram) nie chce z dzieciaczkami jechać, to po co ma je zabierać?
A może zabierz się z nimi. Masz dobry kontakt z rodziną jm, będziesz z dzieciaczkami smile

A ja tam nie wiem, czego on chce wink Nigdy nie wiedziałam. Albo inaczej i bardziej realnie - on nie musi niczego chcieć, woli, jeśli inni mu życie organizują i on z tego korzysta. Z pomysłu, opcji, sugestii, planów, organizacji wink On sam niczego nie wymyśli, bo sam z siebie niczego nie chce. Nie umiem tego wytłumaczyć Anstawia, ale to jest takie zachowanie, które skutkuje potem zachowaniem - przecież nie ja tego chciałem, nie ja to wymyśliłem, nie ja jestem za to coś odpowiedzialny. Jeśli jest źle. Jeśli jest dobrze, to oczywiście jest współautorem sukcesu. Jak to określiła Happy - pasywno-agresywny. Jeśli coś się jednak źle układa - rykoszetem jego niechciejstwo uderzy w innych.

Właśnie nie chcę się z nim zabierać smile Po pierwsze  - racja, w przyszłości tak właśnie będzie, jedno z rodziców ma prawo uzodnić z drugim, jak dzieci spędzają święta. Nie na całe zostaję sama.  Po drugie - Anstawia.... Jak ja nie lubię przebywac z nim w jednym miejscu... Jak mnie to męczy smile Mam okazję nie być. Wiesz, ja się rozpisuję, a naprawdę to jest racjonalne, zdrowe, przyszłościowe, tylko że mnie zabolało. I chyba zabolało dlatego, że ja formalnie nie mam żadnej własnej rodziny. Więc ewentualnie pozostają mi przyjaciele. Chyba to zabolało... No...
Ale nie jest źle smile Zobacz - przegaduję to z Wami i tłumaczę sobie, rozumiem swoje emocje, staram się przygotować siebie na przyszłość smile W rezultacie dzięki Waszemu wsparciu i rozmowie - jest mi lepiej smile
Bardzo Ci dziękuję smile Pociągnęłaś mnie za język, sprowokowałaś do przemyślenia i pozwoliłaś się i wygadać i dojść do jakichś wniosków smile I od razu lżej mi i swobodniej smile Jeszcze raz Ci dziękuję smile Bardzo mi cieplutko na serduchu, że ktoś pomaga mi w takich codziennych problemikach i przemyśleniach smile

19 377

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Zabka nic sobie do glowy wklepywac mlotkiem nie musisz !!! Dlaczego tak ostro ??? A moze by sie tak w te wolne dni porozpieszczac ??? No bo kiedy bedziesz miala okazje pospac do poludnia albo posluchac swojej ulobionej muzyki na caly regulator? A u Was nie ma jakiegos spa? Masaze, maski z czekolady, drinki z parasolka na basenie ???
Na wieczor proponuje kino albo teatr smile I co najwazniejsze: Niech Cie mozg od mielenia nie swiezbi !!!
No nie wiem co Ci jeszcze polecic. Jak chcesz to wsiadaj w samolot i do mnie przylec smile
Sciskam i Buziaki

Happy, rany, zapomniałaś, że w Polsce w I Dzień Świąt, to czasem nawet autobusy nie jeżdżą? wink wink smile
Co Ty mi tu o basenach czy teatrze? wink
Ale fakt - posłucham muzyki - nie na cały regulator, bo mnie sąsiedzi zjedzą na przystawkę wink
Mnie się przykro po prostu zrobiło, bo nie mam rodziny (jako krewnych z krwi), którzy mogliby wyjść z taką propozycją smile  Chyba to był prawdziwy powód przykrości, wiesz? Ale sama powtarzam, że mam przyjaciół smile
Ale Anstawia już mi pomogła ustawić się we właściwym położeniu smile
Racjonalnie i zdrowo smile

Nie wsiadam w samolot wink Jak się będziesz nudzić pomiędzy kinem a teatrem, to się spotkamy tutaj wink

19 378 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-26 14:41:12)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Zabka nic sobie do glowy wklepywac mlotkiem nie musisz !!! Dlaczego tak ostro ??? A moze by sie tak w te wolne dni porozpieszczac ??? No bo kiedy bedziesz miala okazje pospac do poludnia albo posluchac swojej ulobionej muzyki na caly regulator? A u Was nie ma jakiegos spa? Masaze, maski z czekolady, drinki z parasolka na basenie ???
Na wieczor proponuje kino albo teatr smile I co najwazniejsze: Niech Cie mozg od mielenia nie swiezbi !!!
No nie wiem co Ci jeszcze polecic. Jak chcesz to wsiadaj w samolot i do mnie przylec smile
Sciskam i Buziaki

Happy, rany, zapomniałaś, że w Polsce w I Dzień Świąt, to czasem nawet autobusy nie jeżdżą? wink wink smile
Co Ty mi tu o basenach czy teatrze? wink
Ale fakt - posłucham muzyki - nie na cały regulator, bo mnie sąsiedzi zjedzą na przystawkę wink
Mnie się przykro po prostu zrobiło, bo nie mam rodziny (jako krewnych z krwi), którzy mogliby wyjść z taką propozycją smile  Chyba to był prawdziwy powód przykrości, wiesz? Ale sama powtarzam, że mam przyjaciół smile
Ale Anstawia już mi pomogła ustawić się we właściwym położeniu smile
Racjonalnie i zdrowo smile

Nie wsiadam w samolot wink Jak się będziesz nudzić pomiędzy kinem a teatrem, to się spotkamy tutaj wink

Zabka ja nie mam planow na Wielkanoc smile Moje plany beda zalezne od humoru i pogody smile Zreszta tutaj w okolicach jest sporo tez do zwiedzania smile
A Ty mi nie mow, ze w Polsce w pierwszy dzien swiat Wielkanocy autobusy nie jezdza tongue Jezdza ale nie tak czesto tongue
Jezeli chodzi o teatr, kino albo spa to jak to Wielokropek podkresla:
"Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób. Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód " tongue
Wydawalo mi sie, ze chociaz basen lubisz, bo w Zakopanym nam proponowalas ?
Wracajac do rodziny: Rodziny sie nie wybiera a przyjaciol tak smile

19 379

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Zabka ja nie mam planow na Wielkanoc smile Moje plany beda zalezne od humoru i pogody smile Zreszta tutaj w okolicach jest sporo tez do zwiedzania smile
A Ty mi nie mow, ze w Polsce w pierwszy dzien swiat Wielkanocy autobusy nie jezdza tongue Jezdza ale nie tak czesto tongue
Jezeli chodzi o teatr, kino albo spa to jak to Wielokropek podkresla:
"Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób. Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód " tongue
Wydawalo mi sie, ze chociaz basen lubisz, bo w Zakopanym nam proponowalas ?

Ale nie poszłam wink
Zrobię to, co mi w danej chwili będzie odpowiadało smile I napewno postaram się o towarzystwo, bo tego w sobie zmieniać nie zamierzam, że w przypadku takich dni, szczególnych, bo Wielkanoc jest raz w roku - nie chcę i nie zamierzam być sama smile
Jak będę chciała sobie popłakać, że nie mam rodziny - to też to zrobię, przecież nie będę się tu zaperzać i oszukiwać, że nie.
A powiedzenie Wielokropka wiesz, że uwielbiam smile Ale każdy je dopasowuje do siebie na swoje chęci i upodobania smile

19 380

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Zabka ja nie mam planow na Wielkanoc smile Moje plany beda zalezne od humoru i pogody smile Zreszta tutaj w okolicach jest sporo tez do zwiedzania smile
A Ty mi nie mow, ze w Polsce w pierwszy dzien swiat Wielkanocy autobusy nie jezdza tongue Jezdza ale nie tak czesto tongue
Jezeli chodzi o teatr, kino albo spa to jak to Wielokropek podkresla:
"Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób. Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód " tongue
Wydawalo mi sie, ze chociaz basen lubisz, bo w Zakopanym nam proponowalas ?

Ale nie poszłam wink
Zrobię to, co mi w danej chwili będzie odpowiadało smile I napewno postaram się o towarzystwo, bo tego w sobie zmieniać nie zamierzam, że w przypadku takich dni, szczególnych, bo Wielkanoc jest raz w roku - nie chcę i nie zamierzam być sama smile
Jak będę chciała sobie popłakać, że nie mam rodziny - to też to zrobię, przecież nie będę się tu zaperzać i oszukiwać, że nie.
A powiedzenie Wielokropka wiesz, że uwielbiam smile Ale każdy je dopasowuje do siebie na swoje chęci i upodobania smile

No i tak trzymaj smile

19 381 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-03-26 15:16:29)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabcia, ja to tak spontanicznie napisałam, bo starałam się zrozumieć czemu oczka wypłakiwałaś. Nie wiem co tam w twojej główce się działo, nie moja sprawa smile ale chyba sama teraz doszłaś do tego, i ja już też wiem.
A ja też tak mam jak twój jm, że nie wiem czego chcę. To znaczy teraz wiem, że ja wiem czego chcę, tylko boję się wykonać pierwszy krok i czekam a w międzyczasie "daję znaki", aż mnie ktoś popchnie, pociągnie smile A niepowodzenia. Też boję się do nich przyznać, stąd może zwalanie na innych.
I u mnie to jakby trochę na odwrót,bo ja w wiecznym chaosie żyłam, z rodzicami. Dałam im się z nimi w tej klatce zamknąć. A później to tylko marzyłam by uciec do swojej klatki, pustej. I mi samej ze sobą jest najlepiej. Wśród ludzi gorzej, bo oczekuję chaosu i sama go sztucznie wzniecam. Ale nie chcę już o tym myśleć smile Wolę sobie wizualizować spokój (brak lęku) wśród ludzi.

19 382

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Wolę sobie wizualizować spokój (brak lęku) wśród ludzi.

smile smile smile

19 383

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

No i tak trzymaj smile

smile smile smile

19 384

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
raki napisał/a:

******
Anstawia
W przypadku uzależnień wszystkich to nie jest pójść do terapeuty - mój kolega chodzi, Twój chodził (też chodziłam - teraz chodzę). To jest autentycznie wiedzieć - czuć, że się jest uzależnionym.  Temu wkleiłam tamten tekst.
Ich terapia bez tego, co najwyżej popraei im humor.

Wiedza to podstawa,a co się z nią zrobi to druga sprawa.
Fakt, na terapię nie trzeba iść, można się uzdrowić samemu.
Ale tak czy siak, trzeba chcieć.
M w terapii nigdy nie był. W sumie to spoko, bo gdyby teraz zaczął terapię "dla mnie" to i tak nic by z tego u niego nie wyszło.

Raczej miałam na myśli, że na terapie trzeba iść, ale musi być świadomość (prawdziwa uzależnienia) + terapia. Mój kolega nie ma świadomości i tak sobie łazi zadowolony, że coś robi.
Choć cuda owszem zdarzają się, ale lepiej na nie nie liczyć.
A mnie się wydawało, że gdzieś czytałam, że się udał do terapeuty (może na chwile). Widać się pomyliłam.

19 385 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-26 16:20:21)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Raki to co napisalas powinnas sobie wydrukowac jak Cie najda "analizujace dni". Przeczytasz i nie bedziesz juz musila sobie glowy analizami zawracac smile Taka krotka sciaga z "analizowania" smile smile smile

Mam nadzieję, że nigdy więcej potrzeba analizy jakiegoś seksoholika i jego stosunku do mnie nie będzie już moim udziałem.
To wiadomości książkowe w odniesieniu do życia. Dobrze, że już miałam całą tę wiedzę i nie musiałam się od początku zapoznawać tongue Smutne to sad

*****

zabka-k
Chciałam napisać, byś poddała się chwili, ale sama do tego doszłaś:) Ja dla porównania zastanawiam się gdzie uciec, by uniknąć tłumów - do 4 osób tak, więcej jest dla mnie nieznośnie. Bliżej mi tu do Anstawii. Tylko zastanawiam się jakie to bycie samemu jest. Mnie np., jeśli nie mam planów przerażają wszystkie długie weekendy..., bo nie mam też wtedy pracy.


I... skoro pojawił się temat, to już widzę jak Ci jest cudownie z tą pracą teraz, gdy nie masz, gdzie rąk włożyć.

To będzie dla mnie trudne - wyznaczyć sobie granice, jak wrócę, w pracy. Choć wiele rzeczy tu dostrzegłam, których nie widziałam na miejscu. Może jakoś się uda. Ja też lubię moją pracę (bardzo) a jednocześnie jej nienawidzę (to jak z tymi facetami). Tu jednak chroni mnie dystans.

Haje pracowe:
1. cudowna ulga, gdy sobie uświadamiam, że od kilku godzin byłam tak skoncentrowana, że nie pomyślałam o żadnym problemie,
2. taki jakiś napęd, gdy czuję - o jaki bałagan i ile pracy - to do dzieła,
3. gdy najpierw wydaje mi się coś do nierozwiązania - co najmniej K2 w ziemie, a potem nagle widzę, że złapałam byka za rogi.

19 386 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-03-26 16:08:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Raki to co napisalas powinnas sobie wydrukowac jak Cie najda "analizujace dni". Przeczytasz i nie bedziesz juz musila sobie glowy analizami zawracac smile Taka krotka sciaga z "analizowania" smile smile smile

Mam nadzieję, że nigdy więcej potrzeba analizy jakiegoś seksoholika i jego stosunku do mnie nie będzie już moim udziałem.
To wiadomości książkowe w odniesieniu do życia. Dobrze, że już miałam całą tę wiedzę i nie musiałam się od początku zapoznawać tongue Smutne to sad

W styczniu poszedł po skierowanie do psychologa i prosił mnie żebym z nim poszła. Nie zrobiłam tego. Złożyłam wniosek o rozwód. M zrezygnował z terapii. Coś tam mi powiedział.
To był bardzo ciężki moment dla mnie. Gdzieś tam wewnątrz nie mogę sobie darować tego, że z nim na tą terapię nie poszłam sad ale z drugiej strony nie wiem czy dałabym radę żyć u boku leczącego się narkomana. Znając siebie, pewnie sprawdzałabym go, kontrolowała... Kto wie? A tak, on sobie pali, żyje swoim życiem. Ja sobie żyję swoim. Smutno mi teraz sad ...

19 387

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

W styczniu poszedł po skierowanie do psychologa i prosił mnie żebym z nim poszła. Nie zrobiłam tego. Złożyłam wniosek o rozwód. M zrezygnował z terapii. Coś tam mi powiedział.
To był bardzo ciężki moment dla mnie. Gdzieś tam wewnątrz nie mogę sobie darować tego, że z nim na tą terapię nie poszłam sad ale z drugiej strony nie wiem czy dałabym radę żyć u boku leczącego się narkomana. Znając siebie, pewnie sprawdzałabym go, kontrolowała... Kto wie? A tak, on sobie pali, żyje swoim życiem. Ja sobie żyję swoim. Smutno mi teraz sad ...

Nie masz i nie miałaś na to żadnego wpływu. Widać nadal nie jest na dnie, może nigdy nie będzie.
Jak wspominałam przechodziłam dni przy zdrowiejącym seksoholiku (objawy odstawienia są jak przy narkomanii) i to nie jest łatwe - nawet jak nie interesujesz się zgodnie z zasadami jego terapią. A moment, gdy jednak z terapii odchodzi...i widzisz, jak się powoli stacza na nowo...
I wcześniej przy zdrowiejącym alkoholiku (powrót do normy to parę dobrych lat - bo Ci się w domu obcy człowiek pojawia).

Twoja decyzja - o nie pójściu była słuszna. To nie terapia dla rodzin-Waszym problemem nie było wypalenie (hihihi... homonim:) ) lub brak komunikacji w związku. ON MA SIĘ LECZYĆ SAM Z TEGO. Gdyby chciał być na terapii, byłby.

Ja uważam, że nie można nikogo przekreślać, ale do takich ludzi można wracać, szczególnie jeśli ma się nasz problem, dopiero po sporym czasie od rozpoczęcia ich zdrowienia (terapii) - chyba rok to minimum. Ale bez zakładania tego powrotu. Zresztą zdarzają się nawroty choroby, ucieczki. A ten Twój nawet nie zaczął się leczyć, przebudzenie było chwilowe.

19 388

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej!
Jest tu Ktoś???
Ja jestem jakaś niereformowalna!Nie potrafię się zmienić,nie myśleć,nie reagować!Nawet wyjście z domu,wysiłek fizyczny i zmęczenie nie powstrzymało mnie od "wykrzyczenia" w kierunku jm i pośrednio jego matki pretensji o to,że jest dzisiaj wypity,o nie nienaprawiony do tej pory samochód (utknęłam przez to 50km od domu)
Poleciały wyzwiska...
W zamian usłyszałam że nie powinnam go wołać żeby do pomocy (do holowania samochodu),że powinnam sama palić w piecu bo mi ciągle coś nie pasuje i żebym sobie nie myślała że zrezygnował z tego pokoju który teraz zajmuję.

Nic się nie zmieniło.Minęło pół roku,wiem przecież jak się powinnam zachowywać a mimo to nie potrafię się powstrzymać...Stare nawyki wracają...
Jak się nagromadził ten żal w środku to musiałam eksplodować.Nadal muszę.
To okropne!Ja też jestem karaluchem!

Dlaczego to nie jest prostsze?Dlaczego nie mam tyle kasy żeby się stąd wynieść,dlaczego moje dzieci są ze mną zamiast się usamodzielnić,dlaczego ja muszę dziś o 5tej wstać do pracy a on już piąty dzień siedzi w domu,pije i ma podane pod nos?Gdzie ta sprawiedliwość???

Ubiegając rady-do psychologa mogę pójść po świętach.Do tego czasu zdążyłam już narozrabiać...Jestem teraz kobietą nienawidzącą za bardzo...
Kiedy to się skończy?Bo ja jestem u kresu sił...

19 389

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zofio, uwielbiam Cię czytać. Takie przygotowania do świąt z moich marzeń.
Miłego dnia! big_smile

W tym roku, święta spędzać będę "po mojemu" smile
Sobota, jadę do Utrechtu. Cały dzień trening na macie smile
Na niedzielę planów nie mam,ale przygotuję sobie żurek, jajeczko, wędlinkę i ciacho z polskiego sklepu wink Może pojadę nad morze jak będzie ładna pogoda. Może podzielę się jajem z M.
W poniedziałek mam zaproszenie na otwarcie nowego studia yogi "moich" joginów. Małe przyjęcie w gronie znajomych smile
Zapowiada się intensywnie, miło i przyjemnie.

Proszę jak fajnie smile

19 390

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Ja przepraszam że wysunę wniosek. Po przeczytaniu Ciebie rzuciło mi się coś takiego
-uzależnienie od pracy, pracocholizm
-uzależnienie od związku, czy tam miłości
No i to, że ten kontakt zawsze kojarzy Ci się z seksem i dlatego zapytałam czy od seksu nie jesteś uzależniona. Znaczy chcesz powiedzieć, że w przypadku tych facet?w to zawsze był seks, a nigdy samo przytulenie? Znaczy po przytuleniu czy czymkolwiek zawsze seks?
Kurcze to takie zatracenie jakby było. Gdzie Twoje potrzeby?
Uzależnienie od uzależnienia?

Hm, wnioski dobre... Tylko wiesz, Raki od początku mówiła, że jest DDA. I to się po prostu odealnie wpisuje w ten schemat właśnie. Ja nie jestem inna smile Dobra - nie byłam wink

Strasznie to skomplikowane

19 391

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

wink Ale mnie niekoniecznie idzie dobrze z ludźmi, szybciej z  naturą wink Ta i tak "pozuje".... smile smile smile
Spróbujemy, zobaczymy... Wiesz, chyba to też gdzieś wynika z wewnętrznej akceptacji siebie? Nie wiem.... Z Z-ca wszystkie mi się podobają... Onegdaj - nie mołam na siebie patrzeć... A szczerze mówiąc chyba dużej różnicy nie było, poza zadowoleniem z życia wink

To najlepsze zdjęcia kiedy najpierw widzisz radość, a potem siebie:)
U mnie to trzeba trafić żebym wyszła tak samo.
Jak w duszy ładnie to na fotce też:)

No dobra, to kiedyś obadamy.
Mówię wprost - roboty i papierów mam więcej  niż kiedykolwiek włosów na głowie smile
Może w Święta pogadam wink

Się nadrobi:)

19 392

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
hm... napisał/a:

Ja przepraszam że wysunę wniosek. Po przeczytaniu Ciebie rzuciło mi się coś takiego
-uzależnienie od pracy, pracocholizm
-uzależnienie od związku, czy tam miłości
No i to, że ten kontakt zawsze kojarzy Ci się z seksem i dlatego zapytałam czy od seksu nie jesteś uzależniona. Znaczy chcesz powiedzieć, że w przypadku tych facet?w to zawsze był seks, a nigdy samo przytulenie? Znaczy po przytuleniu czy czymkolwiek zawsze seks?
Kurcze to takie zatracenie jakby było. Gdzie Twoje potrzeby?
Uzależnienie od uzależnienia?

To się całkowicie wpisuje jak Ci powiedziała zabka-k. Tylko nie miej też zlych wyobrażeń.  Jako uzależniona od miłości oni mnie wybierają na swoją wybawicielkę. To uzaleznienie jest skomplikowane. Potrafią się przebudzic na chwilę dawać dużo po czym orientuja się, że nikt ich nie wybawi i nałóg wraca i...się zaczyna... Norma kkzb-trwam.
Tu potem wszystko się miesza. Mówi się, że czułość jest oznaką miłości. U nich (po przejściu odstawienia) to wyuczone postępowanie. Mozna dostać krećka.
Oni nonstop grają, Ci dopiero nie wiedzą kim są.
Oboje dwaj (o pierwszym tyle nie wiem- zostawiłam go dość szybko, ale i tak za późno) do tego są uzależnieni od romansów. Czyli nie chodzi tylko o seks, ale otoczkę zdobywania, nawiazywania relacji-motylki-oj mają motylki co chwilę -, która faktycznie jest płytka-choć równolegle i tak mają dodatkowe relacje seksualne. Ale istnieja (watek maliny) np.uzależnieni od prostytutek, , przy czym swojej kobiecie" mogą dać dużo.  Bywają wręcz idealni, ale to gra. Nie maja tez empatii.

My czujemy wszystko, a kiedyś jakiś seksoholik się zdziwił, że istnieją więcej niż 3 uczucia (nie mój), bo faktycznie mniej więcej tyle są w stanie poczuć.

Jak mam byc szczera.. ..ten poprzedni zagrał koszmarnie, ale potem się obudził i niby znowu jestem miłością jego życia- utrzymuje to do dziś jasne-uluda jego). Tylko mi w pewnym momencie przeszedł - cos zobaczyłam i bach. Skoro ja go nie chcę, to nie ma motywacji i się nie leczy - fajnie zwalić na kogos innego, czyli nie dojrzał do leczenia, bo to dla siebie jest.
Wobec powyższego:
Przestraszyłam się po nowych wiadomościach od obecnego. Wiem, co to  zdrowiejacy seksoholik. W sb.uswiadomilam sobie jak on bardzo jest chory. Ten nie utrzymuje, że mnie kocha, bo wie ze nie umie, ale niby kocha jakoś tam inaczej i zrobi i da mi wszystko (taka tam jego przekręcona rzeczywistość) , do tego jestem mu najbliższa itp.itd. Ale tak jest, bo jako kkzb jestem jedyną idiotką, która mu na to pozwala i "stałą relacją. A tam było - powinienem dać Ci spokoj jak prosisz (korzenie się), coś jeszcze między nami jest (uchylone drzwi), jestem umierajacy (ratuj! ) - wiadomo manipulacja.
I gdy uswiadomiłam sobie, co z tego wyniknie nawet jak nie będzie zdrowiał, ale zaraz ze swoja pustką się na mnie oprze... (bo uświadomił sobie wiele -fakt, ale to kropla w morzu). Co najwyżej uznalam za wejście wysłanie linka i nawet o to zapytałam - i się zaczęło.... na forum.

Ja mam swoje sprawy i swoje zdrowienie.  On musi sam.

W tych książkach o nich rozpisuje się jak oni cierpią, ile akceptacji potrzebują i by zająć się sobą, nie ingerować w terapię, ale też nie zostawiać. Doopa.
Niech ktos tego spróbuję, ja dziękuję.

On ma moją akceptację i całą resztę badziewia, jesli w końcu się będzie leczył (zabka-k jest 50% szans, a że to przyniesie rezultaty kolejne 50%, , czyli wychodzi 25%), ale z odległości 3000 km. Jak nie, to nie ma nic. I mowimy tylko o kumplowaniu się i to jak już będę zdrowsza. (Za to i tak mi się oberwie).

To takie ogólne wyjaśnienie kto to i co to, choć mocno pobiezne.  Napisali o nich więcej książek niż o nas, a jakich rubasznych.
******
Anstawia
W przypadku uzależnień wszystkich to nie jest pójść do terapeuty - mój kolega chodzi, Twój chodził (też chodziłam - teraz chodzę). To jest autentycznie wiedzieć - czuć, że się jest uzależnionym.  Temu wkleiłam tamten tekst.
Ich terapia bez tego, co najwyżej popraei im humor.

Dzięki:)

19 393 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-03-27 10:46:43)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Ja to aż do święconego pracuję i przygotuj tu coś człowieku smile

Hm...a moze w tym roku wyjsc gdzies na "swiecone" ?

No ja wyjdę:)
Zawsze wychodzę:)
Ale wiesz, chciałoby się mieç trochę wolnego:)

19 394 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2013-03-27 12:00:24)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Hej!
Jest tu Ktoś???
Ja jestem jakaś niereformowalna!Nie potrafię się zmienić,nie myśleć,nie reagować!Nawet wyjście z domu,wysiłek fizyczny i zmęczenie nie powstrzymało mnie od "wykrzyczenia" w kierunku jm i pośrednio jego matki pretensji o to,że jest dzisiaj wypity,o nie nienaprawiony do tej pory samochód (utknęłam przez to 50km od domu)
Poleciały wyzwiska...
W zamian usłyszałam że nie powinnam go wołać żeby do pomocy (do holowania samochodu),że powinnam sama palić w piecu bo mi ciągle coś nie pasuje i żebym sobie nie myślała że zrezygnował z tego pokoju który teraz zajmuję.

Nic się nie zmieniło.Minęło pół roku,wiem przecież jak się powinnam zachowywać a mimo to nie potrafię się powstrzymać...Stare nawyki wracają...
Jak się nagromadził ten żal w środku to musiałam eksplodować.Nadal muszę.
To okropne!Ja też jestem karaluchem!

Dlaczego to nie jest prostsze?Dlaczego nie mam tyle kasy żeby się stąd wynieść,dlaczego moje dzieci są ze mną zamiast się usamodzielnić,dlaczego ja muszę dziś o 5tej wstać do pracy a on już piąty dzień siedzi w domu,pije i ma podane pod nos?Gdzie ta sprawiedliwość???

Ubiegając rady-do psychologa mogę pójść po świętach.Do tego czasu zdążyłam już narozrabiać...Jestem teraz kobietą nienawidzącą za bardzo...
Kiedy to się skończy?Bo ja jestem u kresu sił...

hej hej smile Jest ktoś, tylko na domiar wszystkiego net mi działa, jak działa wink
Prościej to już było wink

Czasem sobie mówię, że wszystkie najlepsze rzeczy są trudne, pojawia się wiele przeszkód, ale to tym bardziej pozwala owo dobre docenić a jednocześnie stanowi tzw. sitko przesiewowe - czy my aby tego lepszego napewno chcemy i świadomie do tego podchodzimy wink
Sprawiedliwość.... No cóż - zależy od tego, kto ocenia co dla niego jest sprawiedliwe....Nie łam się tak bardzo, że czasem eksplodujesz, ileż razy pisałam, że mnie się to zdarzyło? Ja nie z kamienia jestem, nie zamierzam ukrywać emocji, nie da się chyba przejść przez życie bez nich, nie?
Wczoraj czytałam sobie o gniewie i złości smile Gniew nie, bo to kumulacja długiego ukrywania złości. Złość jest bardziej chwilowa i adekwatna do danego zdarzenia i sytuacji. Nie jest stanem ciągłym, jest jednostkową reakcją. Jak będziesz miała czas, to sobie może poszukaj czegoś w necie. Jest jeszcze o tym, jak starać się rozsądnie wyrażać swoją złość.
Ja się wczoraj też zezłościłam. No i co?
Usłyszałam, że chora chyba jestem, skoro mi przeszkadza (że dziecko półnagie biega po zimnej posadzce, a kaszle, katar ma i podwyższoną temperaurę od niedzieli) a jemu nie. Taaa, chora wink Zapytałam, czy to jakiś podtekst w związku z faktem iż wie, że chodzę na terapię? I czy przypadkiem (to już było wredne wink ) nie powinien zastanowić się nad tym, że takie teksty wiecznie mówi do mnie i jeszcze powoduje to u niego dziki uśmiech na twarzy. To się wydarł, żebym go nie obrażała, że jest chory i żebym mu tego nie wmawiała, bo zaczynam! Rozumiesz? Zapytałam, czy w związku z faktem, iż ponownie zostałam posądzona, że sama zaczęłam i że coś mu powiedziałam, czy  nie było by rozsądniejszym używać dyktafonu do nagrywania naszych rozmów - w celu weryfikacji. Bo ja jestem oburzona jego zachowaniem w stosunku do mnie i ciągłym sugerowaniem choroby psychicznej. No i się wystraszył, okopał w sobie, zacisnał dłonie i coś zaczął burczeć, co mi chodzi po głowie, bo on nigdy by na to nie wpadł. Odpowiedziałam, że wynika to z faktu, że to ja jestem oskarżana o to, że nie wiem, co mówię i kiedy mówię, a kiedy proponuję uzgadnianie co ważniejszych kwestii w formie pisemnej, to słyszę tylko jakieś wrzaski i pretensje. I że umożłiwiło by to zarówno mnie, jak i jemu weryfikację, jak wygląda rzeczywistość. Wesoło to mi nie było, jak się domyślasz, ale w każdym bądź razie - niestety, jak długo się z kimś mieszka, tak długo w takich realiach wygląda koegzystencja.
Jesteś reformowalna, jesteś smile
Wcale nie musisz rezygnować z wyrażania emocji, wręcz myślę, że to odbiło by się szkodą na Twoim zdrowiu. Ale dla siebie samej warto spróbować zmienić odniesienie, formę, sposób komunikowania się. I nikt nie powiedział, że masz to zrobić jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki smile

19 395 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-27 12:58:38)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Czasem sobie mówię, że wszystkie najlepsze rzeczy są trudne, pojawia się wiele przeszkód, ale to tym bardziej pozwala owo dobre docenić a jednocześnie stanowi tzw. sitko przesiewowe - czy my aby tego lepszego napewno chcemy i świadomie do tego podchodzimy .

Typowe DDA smile
A wiesz, że jednak w życiu istnieje łatwo? I ludzie czasem mają wybór między dwoma rozwiązaniami, często i zasadniczo prowadzącymi do tego samego celu, wybierają owo "łatwiej".
Ja zawsze wybieram trudniej. Nie umiem drugiej opcji.
Może mój powrót jest tym łatwiej.

I przestałam być przekonana, po tym, co czytam, czy Twój wyjazd o te 150 km jednak nie byłby opcją łatwiejszą. Obie wiemy, że pracę najpierw mogłabyś znaleźć z domu, a jesteś jak DDA wiadomo jakim pracownikiem, do tego czyta się, że masz kwalifikacje, nie byłoby trudno(na pewno ów wysiłek trwałby krócej). Rozejrzałaś się w ogóle?

Za to masz wieczne ćwiczenia z komunikacji, znoszenia obecności, umiejętności odcinania się, do tego jednak wciąż ma szansę Cię poniżać.

Dla mnie tu nie ma żadnego "łatwiej".

beosa
Nie jesteś cyborgiem. Poza tym to sa też Twoje uczucia do niego i uzależnienie. Nie da się w jeden dzień zmienić wszystkich przyzwyczajeń, szczególnie, że masz go na głowie.
Do tego dziewczyno, z tego, co piszesz, wynika, że Ty nie masz w nikim żadnego wsparcia lub oparcia!!! To jak masz przez to przejść?

19 396 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-27 13:52:45)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Czasem sobie mówię, że wszystkie najlepsze rzeczy są trudne, pojawia się wiele przeszkód, ale to tym bardziej pozwala owo dobre docenić a jednocześnie stanowi tzw. sitko przesiewowe - czy my aby tego lepszego napewno chcemy i świadomie do tego podchodzimy .

Typowe DDA smile
A wiesz, że jednak w życiu istnieje łatwo? I ludzie czasem mają wybór między dwoma rozwiązaniami, często i zasadniczo prowadzącymi do tego samego celu, wybierają owo "łatwiej".
Ja zawsze wybieram trudniej. Nie umiem drugiej opcji.
Może mój powrót jest tym łatwiej.

Ja nie jestem DDA ale tez mialam tendencje do komplikowania smile Teraz stawiam na prostote. Przypominam sobie jak Ci Raki napisalam juz na samym poczatku, ze lubisz skomplikowanie smile Ale dobrze, ze sama do tego doszlas smile  Czyli teraz dobrze byloby tak na odwrot robic ? smile

raki napisał/a:

beosa
Nie jesteś cyborgiem. Poza tym to sa też Twoje uczucia do niego i uzależnienie. Nie da się w jeden dzień zmienić wszystkich przyzwyczajeń, szczególnie, że masz go na głowie.
Do tego dziewczyno, z tego, co piszesz, wynika, że Ty nie masz w nikim żadnego wsparcia lub oparcia!!! To jak masz przez to przejść?

Podpisuje sie pod tym !!! Beosa pisz czesciej tutaj i wyrzuc z siebie to co Ci w glowie siedzi !!!
Zrob tez termin do psychologa !!!
A ksiazek na "nudy" nie chcesz poczytac ? Wybierz cos z listy to Ci wysle smile
Jak tam Sandomierz? Mam nadzieje, ze sie nie rozmyslilas? Ten wyjazd dobrze Ci zrobi smile
Trzymaj sie Speedy i pamietaj: Co nagle to po diable tongue

19 397 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-27 13:39:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Wczoraj czytałam sobie o gniewie i złości smile Gniew nie, bo to kumulacja długiego ukrywania złości. Złość jest bardziej chwilowa i adekwatna do danego zdarzenia i sytuacji. Nie jest stanem ciągłym, jest jednostkową reakcją. Jak będziesz miała czas, to sobie może poszukaj czegoś w necie. Jest jeszcze o tym, jak starać się rozsądnie wyrażać swoją złość.
Ja się wczoraj też zezłościłam. No i co?

Zabka wyrazanie zlosci i gniewu "na wojnie" w sposob "rozsadny" chyba nie jest mozliwe ? smile
Jak do nas strzelaja to trzeba albo do schronu sie chowac albo z ciezkiej artylerii walic tongue. Tak na wojnie nie ma zmiluj sie.
Jak w toksycznej relacji byc fair i oczekiwac tego samego od toksyka ?
Ja nie potrafie !!! Trzaskalam drzwiami az tynk lecial i z perspektywy czasu wcale juz mi nie wstyd smile Co za duzo to nie zdrowo !!!

19 398 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-27 13:38:16)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Ja to aż do święconego pracuję i przygotuj tu coś człowieku smile

Hm...a moze w tym roku wyjsc gdzies na "swiecone" ?

No ja wyjdę:)
Zawsze wychodzę:)
Ale wiesz, chciałoby się mieç trochę wolnego:)

Jakbys miala wolne to bys gotowala i sprzatala tongue  A tak wyjdziesz sobie smile
A kiedy planujesz urlop ?

19 399

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Ja nie jestem DDA ale tez mialam tendenje do komplikowania  Teraz stawiam na prostote. Przypominam sobie jak Ci Raki napisalam juz na samym poczatku, ze lubisz skomplikowanie  Ale dobrze, ze sama do tego doszlas   Czyli teraz dobrze byloby tak na odwrot robic ?

Nigdy nie przeczyłam, że wybieram trudniejsze. Wiem to od dawna... Natomiast wciąż czuję, że wybranie prostego to jakaś totalna klapa będzie, bo przecież dla mnie osiąnięcie czegokolwiek w czymkolwiek to= gigantyczny wysiłek. Nie ma wysiłku, nie ma "sukcesu", jest d...a.
Trudno jest postąpić wbrew własnym odczuciom. Karmię moją podświadomość "ciekawie-trudnymi wyjściami awaryjnymi". To nieco ułatwia z nią rozmowę tongue Kurcze są nas dwie sad

19 400

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Typowe DDA smile
A wiesz, że jednak w życiu istnieje łatwo? I ludzie czasem mają wybór między dwoma rozwiązaniami, często i zasadniczo prowadzącymi do tego samego celu, wybierają owo "łatwiej".
Ja zawsze wybieram trudniej. Nie umiem drugiej opcji.
Może mój powrót jest tym łatwiej.

I przestałam być przekonana, po tym, co czytam, czy Twój wyjazd o te 150 km jednak nie byłby opcją łatwiejszą. Obie wiemy, że pracę najpierw mogłabyś znaleźć z domu, a jesteś jak DDA wiadomo jakim pracownikiem, do tego czyta się, że masz kwalifikacje, nie byłoby trudno(na pewno ów wysiłek trwałby krócej). Rozejrzałaś się w ogóle?

Za to masz wieczne ćwiczenia z komunikacji, znoszenia obecności, umiejętności odcinania się, do tego jednak wciąż ma szansę Cię poniżać.

Dla mnie tu nie ma żadnego "łatwiej".

beosa
Nie jesteś cyborgiem. Poza tym to sa też Twoje uczucia do niego i uzależnienie. Nie da się w jeden dzień zmienić wszystkich przyzwyczajeń, szczególnie, że masz go na głowie.
Do tego dziewczyno, z tego, co piszesz, wynika, że Ty nie masz w nikim żadnego wsparcia lub oparcia!!! To jak masz przez to przejść?

Eeee - jakie 150 km? Bo ja nie zamierzałam się gdzieś przenosić.... Ani pracy zmieniać... ? Tego nie skumałam smile

Pewnie typowe reakcje, że ma być trudniej, bo w sytuacji stresu się mobilizuję. Tak - to jest właśnie owo DDA.
Ale łatwiej już pewnie było wink Chodzi mi o to, że trudniej oznacza postępowanie inne, niż dotychczas. I o to, że Beosa, jak wiele z nas, po prostu "łatwiej" żyła pozwalając na takie - nie inne traktowanie - w "imię". A teraz jest trudniej - bo walczy o swoje, o siebie - do czego dotąd nie była przyzwyczajona, tylko też się dostosowywała jednak.
Ja myślę, że owe pojęcia, a raczej ich rozumienie łatwiej - trudniej wynikają właśnie z faktu, że trudniej KKZB zdrowo martwić się o siebie i dążyć do zaspokojenia własnych potrzeb smile

Mam ćwiczenia z komunikacji, a jakże smile I zamierzam "ćwiczyć", skoro moją domeną było bezapelacyjne siedzenie cicho i uznawanie, że pewnie jestem przewrażliwiona i coś sobie wymyśliłam. I co - mam komuś dalej na to pozwalać, nie próbować zmienić stereotypów własnego postępowania, żeby nauczyć się jak się naprawdę reaguje? Czy fakt, że muszę z nim mieszkać ma doprowadzić do sytuacji "ukrywania się" we własnym jednak domu? Do pozwalania na wyżywanie się na mnie? Nie! To tylko na moje jednak przejaw prób asertywności. Nie znam jej, uczę się, sporo upłynie wody, nim te zachowania będą dla mnie naturalne i nie nacechowane gniewem.

Zdrowy człowiek zna siebie, traktuje siebie zdrowo, szanuje siebie i umie wyrażać emocje, a nie je skrywać i doprowadzać do awantur, czyli skumulowanego wylania się czary goryczy smile Ja nie biegam z tłuczkiem wink

19 401

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Jak w toksycznej relacji byc fair i oczekiwac tego samego od toksyka ?
Ja nie potrafie !!! Trzaskalam drzwiami az tynk lecial i z perspektywy czasu wcale juz mi nie wstyd smile Co za duzo to nie zdrowo !!!

No nie da się !!!!!!! Potwierdzam, że się nie da sad

Chciałam, próbowałam, ale to niemożliwe !!!!!!

Jest tak, że jeśli nie chcę grać w jego gierki (a nie chcę i nawet wiem kiedy są uprawiane), to ....może nie wojna, bardziej wojenka się toczy. Nie trzaskam drzwiami, ale stawiam sprawę na ostrzu noża smile. Jasno, konkretnie, stanowczo i najchętniej PRZY LUDZIACH - wtedy jest miły, uśmiechający się, mimo niezadowolenia big_smile

O jakim wstydzie mówisz HAppy ???????? Ty miałabyś się wstydzić ????



Witajcie smile

19 402

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Wczoraj czytałam sobie o gniewie i złości smile Gniew nie, bo to kumulacja długiego ukrywania złości. Złość jest bardziej chwilowa i adekwatna do danego zdarzenia i sytuacji. Nie jest stanem ciągłym, jest jednostkową reakcją. Jak będziesz miała czas, to sobie może poszukaj czegoś w necie. Jest jeszcze o tym, jak starać się rozsądnie wyrażać swoją złość.
Ja się wczoraj też zezłościłam. No i co?

Zabka wyrazanie zlosci i gniewu "na wojnie" w sposob "rozsadny" chyba nie jest mozliwe ? smile
Jak do nas strzelaja to trzeba albo do schronu sie chowac albo z ciezkiej artylerii walic tongue. Tak na wojnie nie ma zmiluj sie.
Jak w toksycznej relacji byc fair i oczekiwac tego samego od toksyka ?
Ja nie potrafie !!! Trzaskalam drzwiami az tynk lecial i z perspektywy czasu wcale juz mi nie wstyd smile Co za duzo to nie zdrowo !!!

Oj, ja chyba jednak nie chcę być na wojnie wink
Happy - ja nie muszę prowokować wojny i działań zaczepnych. Nie chcę. Ja reaguję na niewłaściwe zachowania w stosunku do mnie czy moich dzieci. Staram się w odpowiednim czasie wyczuć, że dane traktowanie mi nie odpowiada. Jeśli będę czuła od razu, że coś jest skierowane "przeciwko mnie" to co najwyżej zareaguję złością. Jeśli doprowadzę do "nieczucia", to jednak wewnętrznie będę się czuła źle, złość się nagromadzi i wybuchnę gniewem. Zdrowe to? Nie smile
Jakoś bez przesady z tym, że zawsze ktoś strzela.... No jakoś nie zauważyłam, żeby zawsze wszelkie negatywnie odczuwane zachowania innych osób były zaraz strzelaniną. Czasem ktoś się zagalopuje i wystarczy informacja zwrotna, że coś jest OK. Ludzie to nie tylko agresorzy, czasem po prostu popełniają głupstwa. Jakoś nie mam ochoty wsadzić wszystkich do jednego worka. To tak ogólnie smile
Jeśli chodzi o strzał - to próbą wystrzelenia było mówienie mi o chorobie. Ale nie wcześniejsze i późniejsze. Acz chybił - pocisk nie dotarł tam, gdzie chciał. Gdybym dała się wyprowadzić z równowagi i zaczęła wrzeszczeć - to sorki, ale strzał byłby celny. Ja Ci delikatnie przypominam, że ja nie jestem w relacji związkowej smile Ja już "nie trzaskam drzwiami", bo z nim nie jestem. Obcego się nie zmienia, bo obcy jest obojetny - niech robi to co robi, ale to nie ma prawa być skierowane przeciwko mnie (zresztą bliski też nie ma prawa robić czegoś przeciwko mnie, ale to nie ten układ akurat wink ). Ja obcej osobie mówię, czego nie toleruję i w którym momencie jego zachowanie jest niewłaściwe. Gdybym miała taką możliwość - wiesz dobrze, że wyniosłabym się i nie musiała mieszkać z obcym i reagować na codzienność. Jeśli mieszkam - nie widzę powodu do tracenia zdrowia na obcego i pozwalanie na robienie i mówienie wszystkiego co mu do głowy przyjdzie.

19 403 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-27 14:12:07)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Jak w toksycznej relacji byc fair i oczekiwac tego samego od toksyka ?
Ja nie potrafie !!! Trzaskalam drzwiami az tynk lecial i z perspektywy czasu wcale juz mi nie wstyd smile Co za duzo to nie zdrowo !!!

No nie da się !!!!!!! Potwierdzam, że się nie da sad
Chciałam, próbowałam, ale to niemożliwe !!!!!!

Jest tak, że jeśli nie chcę grać w jego gierki (a nie chcę i nawet wiem kiedy są uprawiane), to ....może nie wojna, bardziej wojenka się toczy. Nie trzaskam drzwiami, ale stawiam sprawę na ostrzu noża smile. Jasno, konkretnie, stanowczo i najchętniej PRZY LUDZIACH - wtedy jest miły, uśmiechający się, mimo niezadowolenia big_smile
O jakim wstydzie mówisz HAppy ???????? Ty miałabyś się wstydzić ????
Witajcie smile

Witaj Zofiu smile
O jakim wstydzie mowie? Beosa bedzie wiedziec smile
O takim, ze niby madra i uswiadomiona powinnam wiedziec, ze nie trzaska sie drzwiami jak nam nie pasuje tongue
Ale nie jestem z kamienia i mialam do czynienia z toksykiem !!!
A jeszcze na okolicznosc lagodzaca moj czyn mam PMS tongue

19 404 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-27 14:40:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Wczoraj czytałam sobie o gniewie i złości  Gniew nie, bo to kumulacja długiego ukrywania złości. Złość jest bardziej chwilowa i adekwatna do danego zdarzenia i sytuacji. Nie jest stanem ciągłym, jest jednostkową reakcją. Jak będziesz miała czas, to sobie może poszukaj czegoś w necie. Jest jeszcze o tym, jak starać się rozsądnie wyrażać swoją złość.
Ja się wczoraj też zezłościłam. No i co?

Zabka wyrazanie zlosci i gniewu "na wojnie" w sposob "rozsadny" chyba nie jest mozliwe ? 
Jak do nas strzelaja to trzeba albo do schronu sie chowac albo z ciezkiej artylerii walic . Tak na wojnie nie ma zmiluj sie.
Jak w toksycznej relacji byc fair i oczekiwac tego samego od toksyka ?
Ja nie potrafie !!! Trzaskalam drzwiami az tynk lecial i z perspektywy czasu wcale juz mi nie wstyd  Co za duzo to nie zdrowo !!!

zabka-k napisał/a:

Oj, ja chyba jednak nie chcę być na wojnie wink

Ale jestes Zabka !!!

zabka-k napisał/a:

Happy - ja nie muszę prowokować wojny i działań zaczepnych. Nie chcę. Ja reaguję na niewłaściwe zachowania w stosunku do mnie czy moich dzieci. Staram się w odpowiednim czasie wyczuć, że dane traktowanie mi nie odpowiada. Jeśli będę czuła od razu, że coś jest skierowane "przeciwko mnie" to co najwyżej zareaguję złością. Jeśli doprowadzę do "nieczucia", to jednak wewnętrznie będę się czuła źle, złość się nagromadzi i wybuchnę gniewem. Zdrowe to? Nie smile

Zabka a ja nie twierdze, ze Ty prowokujesz dzialnia zaczepne smile Cala Twoja sytuacja jest juz bardzo stresujaca sad Ja wiem, ze bym nie wyrobila pod jednym dachem z moim karaluchem !!!
Mialam to szczescie, ze nie musialam po rozstaniu z nim mieszkac smile Robiac sobie "latwiej" zaprzestalam jakichkolwiek komunikacji z nim. Najwazniejsze sprawy byly "zalatwione na zimno" przez email. Do tego doszlam po przeczytaniu lektur i rozpoczeciu terapii smile Ale ja wlasnie napisalam, ze masz czuc smile Tylko nie badz dla siebie zbyt surowa smile

zabka-k napisał/a:

Jakoś bez przesady z tym, że zawsze ktoś strzela.... No jakoś nie zauważyłam, żeby zawsze wszelkie negatywnie odczuwane zachowania innych osób były zaraz strzelaniną. Czasem ktoś się zagalopuje i wystarczy informacja zwrotna, że coś jest OK. Ludzie to nie tylko agresorzy, czasem po prostu popełniają głupstwa. Jakoś nie mam ochoty wsadzić wszystkich do jednego worka. To tak ogólnie smile

O strzelaniu to ja pisalam w toksycznym zwiazku a nie w normalnym zyciu Zabka smile

zabka-k napisał/a:

Jeśli chodzi o strzał - to próbą wystrzelenia było mówienie mi o chorobie. Ale nie wcześniejsze i późniejsze. Acz chybił - pocisk nie dotarł tam, gdzie chciał. Gdybym dała się wyprowadzić z równowagi i zaczęła wrzeszczeć - to sorki, ale strzał byłby celny. Ja Ci delikatnie przypominam, że ja nie jestem w relacji związkowej smile Ja już "nie trzaskam drzwiami", bo z nim nie jestem. Obcego się nie zmienia, bo obcy jest obojetny - niech robi to co robi, ale to nie ma prawa być skierowane przeciwko mnie (zresztą bliski też nie ma prawa robić czegoś przeciwko mnie, ale to nie ten układ akurat wink ). Ja obcej osobie mówię, czego nie toleruję i w którym momencie jego zachowanie jest niewłaściwe. Gdybym miała taką możliwość - wiesz dobrze, że wyniosłabym się i nie musiała mieszkać z obcym i reagować na codzienność. Jeśli mieszkam - nie widzę powodu do tracenia zdrowia na obcego i pozwalanie na robienie i mówienie wszystkiego co mu do głowy przyjdzie.

Zabka dobrze myslisz smile Ale te ciagle kontrolowanie nie stresuje Cie ? Bo dla mnie kontrolowanie wszystkiego jest strasznie stresujace i wtedy wybucham z byle powodu sad.  Wiem, ze bys sie chciala wyprowadzic !!! Moze juz niedlugo smile
Szczerze Zabka: Ja bym nie wyrobila na Twoim miejscu sad. Ja nie jestem taka silna emocjonalnie sad 
No ale jak to mowila Eleanor Roosevelt "Kobieta jest jak torebka herbaty. Jej siłę poznasz dopiero, gdy zalejesz ją wrzątkiem"

19 405

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

"Ale jestes Zabka !!! "

Zabka a ja nie twierdze, ze Ty powodujesz dzialnia zaczepne smile Cala Twoja sytuacja jest juz bardzo stresujaca sad Ja wiem, ze bym nie wyrobila pod jednym dachem z moim karaluchem !!!
Mialam to szczescie, ze nie musialam po rozstaniu z nim mieszkac smile Robiac sobie "latwiej" zaprzestalam jakichkolwiek komunikacji z nim. Najwazniejsze sprawy byly "zalatwione na zimno" przez email. Do tego doszlam po przeczytaniu lektur i rozpoczeciu terapii smile Ale ja wlasnie napisalam, ze masz czuc smile Tylko nie badz dla siebie zbyt surowa smile

Zabka dobrze myslisz smile Ale te ciagle kontrolowanie nie stresuje Cie ? Bo dla mnie kontrolowanie wszystkiego jest strasznie stresujace i wtedy wybucham z byle powodu sad.  Wiem, ze byc sie chciala wyprowadzic !!! Moze juz niedlugo smile
Sczerze Zabka: Ja bym nie wyrobila na Twoim miejscu sad. Ja nie jestem taka silna emocjonalnie sad 
No ale jak to mowila Eleanor Roosevelt "Kobieta jest jak torebka herbaty. Jej siłę poznasz dopiero, gdy zalejesz ją wrzątkiem"

Ad. "ale jesteś" - dobra, będziemy się rzucać śnieżkami wink

Ad działania zaczepne - a nie, ja nie pomyślałam, że Ty pomyślałaś wink Tyle, że - jak już nie jestem w relacji, tylko mieszkamy na zasadzie sublokatorstwa ( wink ), to po kiego licha mam trzaskać - a co? Pamiętasz, ja wspominałam onegdaj - nie lubię się drzeć, to nie bardzo ja wink Ja tam moge sobie przekląć, potupać, ale drzeć się - nie lubię smile Bo potem się dłuuugo uspokajam i wściekam sama na siebie, że się dałam wyprowadzić z jakiej takiej równowagi wink

Ad. "nie wyrobiła" - no to kolejna torebka herbaty wink Co by sobie życia nie unieprzyjemniać smile

Happy - wiesz co... ja nie wiem, czy to taka akurat kontrola jest nad samą sobą... Jakoś chyba inaczej... Ja chyba uznałam, że skoro tyle już wiem, wiem też na czym polega jego sposób zachowania i "podręczania" mnie ze szczególnym uwzględnieniem wyśmiewania, podśmiewania, sugerowania itp - to znalazłam sobie rozsądny sposób na nie robienie sobie zbytniego kłopotu z tym. Przecież nie zależy mi dać się tak zdołować, jak rok temu, nie zasłużałam na coś takiego, nie muszę tego znosić z anielską cierpliwością, nie muszę akceptować, nie muszę drzeć paszczę i dodatkowo unieprzyjemniać i sobie i przezde wszystkim dzieciom tej koegzystencji tymczasowej. Na moje - chyba jest to najlepsze rozwiązanie, które mnie "nie rani". A pozwala też na próbę wyrabiania sobie odpowiednich odruchów na przyszłość smile

19 406 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-27 14:53:44)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Obcego się nie zmienia, bo obcy jest obojetny - niech robi to co robi, ale to nie ma prawa być skierowane przeciwko mnie (zresztą bliski też nie ma prawa robić czegoś przeciwko mnie, ale to nie ten układ akurat wink ). Ja obcej osobie mówię, czego nie toleruję i w którym momencie jego zachowanie jest niewłaściwe.

Na to zwrocilam uwage !!! Piszesz Zabko, ze "obcy (czyli karaluch) nie ma prawa " robic czegos !!! Dlaczego nie ma prawa ? Dlaczego oczekujesz bycia "fair" od kogos, kto nie byl, nie jest i nigdy nie bedzie ???
Czyzby to bylo tak: Nie rozumiem, ze on nie rozumie ???
Zabko nawet jak powiesz komus, co Ci nie pasuje to nie znaczy, ze ta osoba nas  poslucha , nie mowiac juz o karaluchach  sad.

19 407

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Jak w toksycznej relacji byc fair i oczekiwac tego samego od toksyka ?
Ja nie potrafie !!! Trzaskalam drzwiami az tynk lecial i z perspektywy czasu wcale juz mi nie wstyd smile Co za duzo to nie zdrowo !!!

No nie da się !!!!!!! Potwierdzam, że się nie da sad
Chciałam, próbowałam, ale to niemożliwe !!!!!!

Jest tak, że jeśli nie chcę grać w jego gierki (a nie chcę i nawet wiem kiedy są uprawiane), to ....może nie wojna, bardziej wojenka się toczy. Nie trzaskam drzwiami, ale stawiam sprawę na ostrzu noża smile. Jasno, konkretnie, stanowczo i najchętniej PRZY LUDZIACH - wtedy jest miły, uśmiechający się, mimo niezadowolenia big_smile
O jakim wstydzie mówisz HAppy ???????? Ty miałabyś się wstydzić ????
Witajcie smile

Witaj Zofiu smile
O jakim wstydzie mowie? Beosa bedzie wiedziec smile
O takim, ze niby madra i uswiadomiona powinnam wiedziec, ze nie trzaska sie drzwiami jak nam nie pasuje tongue
Ale nie jestem z kamienia i mialam do czynienia z toksykiem !!!
A jeszcze na okolicznosc lagodzaca moj czyn mam PMS tongue

Oczywiście, że nie trzaska, nie krzyczy - to oznaki bezsilności !
Działa się  !!!!!!!! smile
Robi swoje !!!!!! smile
....spokojnie i w ciszy ucieka się z takiego związku i ucieka się tak, aby mieć jak najmniejsze obrażenia  smile  wink

19 408

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Obcego się nie zmienia, bo obcy jest obojetny - niech robi to co robi, ale to nie ma prawa być skierowane przeciwko mnie (zresztą bliski też nie ma prawa robić czegoś przeciwko mnie, ale to nie ten układ akurat wink ). Ja obcej osobie mówię, czego nie toleruję i w którym momencie jego zachowanie jest niewłaściwe.

Na to zwrocilam uwage !!! Piszesz Zabko, ze "obcy (czyli karaluch) nie ma prawa " robic czegos !!! Dlaczego nie ma prawa ? Dlaczego oczekujesz bycia "fair" od kogos, kto nie byl, nie jest i nigdy nie bedzie ???
Czyzby to bylo tak: Nie rozumiem, ze on nie rozumie ???
Zabko nawet jak powiesz komus, co Ci nie pasuje to nie znaczy, ze ta osoba nas  poslucha , nie mowiac juz o karaluchach  sad.

A Ty się może czasem doszukuj pozytywów, a nie negatywów?

Nie mam sama w stosunku do siebie prawa bezapelacyjnie zgadzać się i tolerować niewłaściwe zachowania wobec mnie.
To moje prawo i obowiązek zarówno powiedzieć "NIE", "TAK", jak i "hola, zapędzasz się" - wtedy kiedy tak uważam.

19 409

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
beosa napisał/a:

Hej!
Jest tu Ktoś???
Ja jestem jakaś niereformowalna!Nie potrafię się zmienić,nie myśleć,nie reagować!Nawet wyjście z domu,wysiłek fizyczny i zmęczenie nie powstrzymało mnie od "wykrzyczenia" w kierunku jm i pośrednio jego matki pretensji o to,że jest dzisiaj wypity,o nie nienaprawiony do tej pory samochód (utknęłam przez to 50km od domu)
Poleciały wyzwiska...
W zamian usłyszałam że nie powinnam go wołać żeby do pomocy (do holowania samochodu),że powinnam sama palić w piecu bo mi ciągle coś nie pasuje i żebym sobie nie myślała że zrezygnował z tego pokoju który teraz zajmuję.

Nic się nie zmieniło.Minęło pół roku,wiem przecież jak się powinnam zachowywać a mimo to nie potrafię się powstrzymać...Stare nawyki wracają...
Jak się nagromadził ten żal w środku to musiałam eksplodować.Nadal muszę.
To okropne!Ja też jestem karaluchem!

Dlaczego to nie jest prostsze?Dlaczego nie mam tyle kasy żeby się stąd wynieść,dlaczego moje dzieci są ze mną zamiast się usamodzielnić,dlaczego ja muszę dziś o 5tej wstać do pracy a on już piąty dzień siedzi w domu,pije i ma podane pod nos?Gdzie ta sprawiedliwość???

Ubiegając rady-do psychologa mogę pójść po świętach.Do tego czasu zdążyłam już narozrabiać...Jestem teraz kobietą nienawidzącą za bardzo...
Kiedy to się skończy?Bo ja jestem u kresu sił...

hej hej smile Jest ktoś, tylko na domiar wszystkiego net mi działa, jak działa wink
Prościej to już było wink

Czasem sobie mówię, że wszystkie najlepsze rzeczy są trudne, pojawia się wiele przeszkód, ale to tym bardziej pozwala owo dobre docenić a jednocześnie stanowi tzw. sitko przesiewowe - czy my aby tego lepszego napewno chcemy i świadomie do tego podchodzimy wink
Sprawiedliwość.... No cóż - zależy od tego, kto ocenia co dla niego jest sprawiedliwe....Nie łam się tak bardzo, że czasem eksplodujesz, ileż razy pisałam, że mnie się to zdarzyło? Ja nie z kamienia jestem, nie zamierzam ukrywać emocji, nie da się chyba przejść przez życie bez nich, nie?
Wczoraj czytałam sobie o gniewie i złości smile Gniew nie, bo to kumulacja długiego ukrywania złości. Złość jest bardziej chwilowa i adekwatna do danego zdarzenia i sytuacji. Nie jest stanem ciągłym, jest jednostkową reakcją. Jak będziesz miała czas, to sobie może poszukaj czegoś w necie. Jest jeszcze o tym, jak starać się rozsądnie wyrażać swoją złość.
Ja się wczoraj też zezłościłam. No i co?
Usłyszałam, że chora chyba jestem, skoro mi przeszkadza (że dziecko półnagie biega po zimnej posadzce, a kaszle, katar ma i podwyższoną temperaurę od niedzieli) a jemu nie. Taaa, chora wink Zapytałam, czy to jakiś podtekst w związku z faktem iż wie, że chodzę na terapię? I czy przypadkiem (to już było wredne wink ) nie powinien zastanowić się nad tym, że takie teksty wiecznie mówi do mnie i jeszcze powoduje to u niego dziki uśmiech na twarzy. To się wydarł, żebym go nie obrażała, że jest chory i żebym mu tego nie wmawiała, bo zaczynam! Rozumiesz? Zapytałam, czy w związku z faktem, iż ponownie zostałam posądzona, że sama zaczęłam i że coś mu powiedziałam, czy  nie było by rozsądniejszym używać dyktafonu do nagrywania naszych rozmów - w celu weryfikacji. Bo ja jestem oburzona jego zachowaniem w stosunku do mnie i ciągłym sugerowaniem choroby psychicznej. No i się wystraszył, okopał w sobie, zacisnał dłonie i coś zaczął burczeć, co mi chodzi po głowie, bo on nigdy by na to nie wpadł. Odpowiedziałam, że wynika to z faktu, że to ja jestem oskarżana o to, że nie wiem, co mówię i kiedy mówię, a kiedy proponuję uzgadnianie co ważniejszych kwestii w formie pisemnej, to słyszę tylko jakieś wrzaski i pretensje. I że umożłiwiło by to zarówno mnie, jak i jemu weryfikację, jak wygląda rzeczywistość. Wesoło to mi nie było, jak się domyślasz, ale w każdym bądź razie - niestety, jak długo się z kimś mieszka, tak długo w takich realiach wygląda koegzystencja.
Jesteś reformowalna, jesteś smile
Wcale nie musisz rezygnować z wyrażania emocji, wręcz myślę, że to odbiło by się szkodą na Twoim zdrowiu. Ale dla siebie samej warto spróbować zmienić odniesienie, formę, sposób komunikowania się. I nikt nie powiedział, że masz to zrobić jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki smile

To samo przyjdzie Beosa, samo przyjdzie.

No to mu pojechałaś Żabko, dobrze, że nie dasz sobie w kaszę dmuchać. Wyobraziłam to sobie. Stoicki spokój i własne zdanie.

Wszak ratuje nas tylko spokój:)

19 410

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

No nie da się !!!!!!! Potwierdzam, że się nie da sad
Chciałam, próbowałam, ale to niemożliwe !!!!!!

Jest tak, że jeśli nie chcę grać w jego gierki (a nie chcę i nawet wiem kiedy są uprawiane), to ....może nie wojna, bardziej wojenka się toczy. Nie trzaskam drzwiami, ale stawiam sprawę na ostrzu noża smile. Jasno, konkretnie, stanowczo i najchętniej PRZY LUDZIACH - wtedy jest miły, uśmiechający się, mimo niezadowolenia big_smile
O jakim wstydzie mówisz HAppy ???????? Ty miałabyś się wstydzić ????
Witajcie smile

Witaj Zofiu smile
O jakim wstydzie mowie? Beosa bedzie wiedziec smile
O takim, ze niby madra i uswiadomiona powinnam wiedziec, ze nie trzaska sie drzwiami jak nam nie pasuje tongue
Ale nie jestem z kamienia i mialam do czynienia z toksykiem !!!
A jeszcze na okolicznosc lagodzaca moj czyn mam PMS tongue

Oczywiście, że nie trzaska, nie krzyczy - to oznaki bezsilności !
Działa się  !!!!!!!! smile
Robi swoje !!!!!! smile
....spokojnie i w ciszy ucieka się z takiego związku i ucieka się tak, aby mieć jak najmniejsze obrażenia  smile  wink

Teoria opanowana smile Jak to sie mowi: Madry Polak po szkodzie tongue Mi sie tam nic nie stalo smile Troche sie tylko tynk obsypal smile
Ale nie chcialabym wiecej trzaskac drzwiami sad
No coz dodam jeszcze jedna madrosc tongue Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo smile smile smile

19 411

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Hm...a moze w tym roku wyjsc gdzies na "swiecone" ?

No ja wyjdę:)
Zawsze wychodzę:)
Ale wiesz, chciałoby się mieç trochę wolnego:)

Jakbys miala wolne to bys gotowala i sprzatala tongue  A tak wyjdziesz sobie smile
A kiedy planujesz urlop ?

Ja tam sobie zawsze czas znajdę na swoje chodzenia, czytania. I nie siedzę w domu w Święta, troszeczkę tylko. Jakbym tak gotowała i gotowała to kto by to zjadł? Ale coś tam zrobię na tyle ile czasu będę mieć. Urlop to w wakacje dopiero taki solidny.

19 412

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Obcego się nie zmienia, bo obcy jest obojetny - niech robi to co robi, ale to nie ma prawa być skierowane przeciwko mnie (zresztą bliski też nie ma prawa robić czegoś przeciwko mnie, ale to nie ten układ akurat wink ). Ja obcej osobie mówię, czego nie toleruję i w którym momencie jego zachowanie jest niewłaściwe.

Na to zwrocilam uwage !!! Piszesz Zabko, ze "obcy (czyli karaluch) nie ma prawa " robic czegos !!! Dlaczego nie ma prawa ? Dlaczego oczekujesz bycia "fair" od kogos, kto nie byl, nie jest i nigdy nie bedzie ???
Czyzby to bylo tak: Nie rozumiem, ze on nie rozumie ???
Zabko nawet jak powiesz komus, co Ci nie pasuje to nie znaczy, ze ta osoba nas  poslucha , nie mowiac juz o karaluchach  sad.

A Ty się może czasem doszukuj pozytywów, a nie negatywów?
Nie mam sama w stosunku do siebie prawa bezapelacyjnie zgadzać się i tolerować niewłaściwe zachowania wobec mnie.
To moje prawo i obowiązek zarówno powiedzieć "NIE", "TAK", jak i "hola, zapędzasz się" - wtedy kiedy tak uważam.

Powiedziec tak ale co inni z tym zrobia na to nie mamy wplywu !!! Dobrze, ze wyjasnilas !!! Ja sie nie doszukuje ani pozytywow ani negatywow tylko stram sie pytac a Ty mi tlumaczysz smile

19 413

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

W ogóle moje drogie Babeczki (rany, już mi się wszystko z Wielkanocą kojarzy wink ) spierni..... poważną sprawkę, choć próbuję wyleźć z tego na prostą, i nie dostac lania.... Tak wyłazi mojej tegoroczne rozmemłanie....
Znaczy może nie spierniczyłam, jedynie przewlekłam znacząco w czasie i nie jestem w stanie juz przymusić nikogo do przyśpieszenia, przez co dostanę takie zrąby i w ogóle, że szkoda gadać sad Będzie połajanie sad Straszne sad Nie chcę dostać.... Brrrrrr!

A tu świat się dalej wali z papierami i piszę nawet nogami wink
A z kolegą współpracującym w innej firmie niedługo zaczniemy sobie dzwonić i mówić "dobranoc kochanie" - przez przyzwyczajenie, bo nie złazimy z maili i telefonów przez cały dzień wink I "mnienszają" nam się sprawy - jedno gada o jednym, drugie o dziesiątym, a po korekcie zapisów wychodzi bzdura smile smile smile

Więc ja chyba do samych Świąt będę z doskoku wink A jak sie potem wyśpię !!!!!

19 414

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
raki napisał/a:

Typowe DDA smile
A wiesz, że jednak w życiu istnieje łatwo? I ludzie czasem mają wybór między dwoma rozwiązaniami, często i zasadniczo prowadzącymi do tego samego celu, wybierają owo "łatwiej".
Ja zawsze wybieram trudniej. Nie umiem drugiej opcji.
Może mój powrót jest tym łatwiej.

I przestałam być przekonana, po tym, co czytam, czy Twój wyjazd o te 150 km jednak nie byłby opcją łatwiejszą. Obie wiemy, że pracę najpierw mogłabyś znaleźć z domu, a jesteś jak DDA wiadomo jakim pracownikiem, do tego czyta się, że masz kwalifikacje, nie byłoby trudno(na pewno ów wysiłek trwałby krócej). Rozejrzałaś się w ogóle?

Za to masz wieczne ćwiczenia z komunikacji, znoszenia obecności, umiejętności odcinania się, do tego jednak wciąż ma szansę Cię poniżać.

Dla mnie tu nie ma żadnego "łatwiej".

beosa
Nie jesteś cyborgiem. Poza tym to sa też Twoje uczucia do niego i uzależnienie. Nie da się w jeden dzień zmienić wszystkich przyzwyczajeń, szczególnie, że masz go na głowie.
Do tego dziewczyno, z tego, co piszesz, wynika, że Ty nie masz w nikim żadnego wsparcia lub oparcia!!! To jak masz przez to przejść?

Eeee - jakie 150 km? Bo ja nie zamierzałam się gdzieś przenosić.... Ani pracy zmieniać... ? Tego nie skumałam smile

Pewnie typowe reakcje, że ma być trudniej, bo w sytuacji stresu się mobilizuję. Tak - to jest właśnie owo DDA.
Ale łatwiej już pewnie było wink Chodzi mi o to, że trudniej oznacza postępowanie inne, niż dotychczas. I o to, że Beosa, jak wiele z nas, po prostu "łatwiej" żyła pozwalając na takie - nie inne traktowanie - w "imię". A teraz jest trudniej - bo walczy o swoje, o siebie - do czego dotąd nie była przyzwyczajona, tylko też się dostosowywała jednak.
Ja myślę, że owe pojęcia, a raczej ich rozumienie łatwiej - trudniej wynikają właśnie z faktu, że trudniej KKZB zdrowo martwić się o siebie i dążyć do zaspokojenia własnych potrzeb smile

Mam ćwiczenia z komunikacji, a jakże smile I zamierzam "ćwiczyć", skoro moją domeną było bezapelacyjne siedzenie cicho i uznawanie, że pewnie jestem przewrażliwiona i coś sobie wymyśliłam. I co - mam komuś dalej na to pozwalać, nie próbować zmienić stereotypów własnego postępowania, żeby nauczyć się jak się naprawdę reaguje? Czy fakt, że muszę z nim mieszkać ma doprowadzić do sytuacji "ukrywania się" we własnym jednak domu? Do pozwalania na wyżywanie się na mnie? Nie! To tylko na moje jednak przejaw prób asertywności. Nie znam jej, uczę się, sporo upłynie wody, nim te zachowania będą dla mnie naturalne i nie nacechowane gniewem.

Zdrowy człowiek zna siebie, traktuje siebie zdrowo, szanuje siebie i umie wyrażać emocje, a nie je skrywać i doprowadzać do awantur, czyli skumulowanego wylania się czary goryczy smile Ja nie biegam z tłuczkiem wink

To ostatnie jest dla Beosy, ostatnie zdanie.
Beosa kumulacja emocji = eksplozja.

19 415

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Powiedziec tak ale co inni z tym zrobia na to nie mamy wplywu !!! Dobrze, ze wyjasnilas !!! Ja sie nie doszukuje ani pozytywow ani negatywow tylko stram sie pytac a Ty mi tlumaczysz smile

Eee, co Ty - motto o granicach było "najpierwsze" wink

19 416

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Zdrowy człowiek zna siebie, traktuje siebie zdrowo, szanuje siebie i umie wyrażać emocje, a nie je skrywać i doprowadzać do awantur, czyli skumulowanego wylania się czary goryczy smile Ja nie biegam z tłuczkiem wink

To ostatnie jest dla Beosy, ostatnie zdanie.
Beosa kumulacja emocji = eksplozja.

Tak Hm... ale to mowa o zdrowych !!! A ktora z nas zdrowa ??? tongue My dazymy do tego i czasami chcialybysmy juz ale na to trzeba czasu i ciezkiej pracy !!! Podobno tylko ok. 20 % rodzin jest "normalnych" tongue

19 417

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Powiedziec tak ale co inni z tym zrobia na to nie mamy wplywu !!! Dobrze, ze wyjasnilas !!! Ja sie nie doszukuje ani pozytywow ani negatywow tylko stram sie pytac a Ty mi tlumaczysz smile

Eee, co Ty - motto o granicach było "najpierwsze" wink

Dla toksykow zamyka sie szlabanami granice i wiz wjazdowych nie wydaje tongue

19 418

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Wczoraj czytałam sobie o gniewie i złości  Gniew nie, bo to kumulacja długiego ukrywania złości. Złość jest bardziej chwilowa i adekwatna do danego zdarzenia i sytuacji. Nie jest stanem ciągłym, jest jednostkową reakcją. Jak będziesz miała czas, to sobie może poszukaj czegoś w necie. Jest jeszcze o tym, jak starać się rozsądnie wyrażać swoją złość.
Ja się wczoraj też zezłościłam. No i co?

Zabka wyrazanie zlosci i gniewu "na wojnie" w sposob "rozsadny" chyba nie jest mozliwe ? 
Jak do nas strzelaja to trzeba albo do schronu sie chowac albo z ciezkiej artylerii walic . Tak na wojnie nie ma zmiluj sie.
Jak w toksycznej relacji byc fair i oczekiwac tego samego od toksyka ?
Ja nie potrafie !!! Trzaskalam drzwiami az tynk lecial i z perspektywy czasu wcale juz mi nie wstyd  Co za duzo to nie zdrowo !!!

zabka-k napisał/a:

Oj, ja chyba jednak nie chcę być na wojnie wink

Ale jestes Zabka !!!

zabka-k napisał/a:

Happy - ja nie muszę prowokować wojny i działań zaczepnych. Nie chcę. Ja reaguję na niewłaściwe zachowania w stosunku do mnie czy moich dzieci. Staram się w odpowiednim czasie wyczuć, że dane traktowanie mi nie odpowiada. Jeśli będę czuła od razu, że coś jest skierowane "przeciwko mnie" to co najwyżej zareaguję złością. Jeśli doprowadzę do "nieczucia", to jednak wewnętrznie będę się czuła źle, złość się nagromadzi i wybuchnę gniewem. Zdrowe to? Nie smile

Zabka a ja nie twierdze, ze Ty prowokujesz dzialnia zaczepne smile Cala Twoja sytuacja jest juz bardzo stresujaca sad Ja wiem, ze bym nie wyrobila pod jednym dachem z moim karaluchem !!!
Mialam to szczescie, ze nie musialam po rozstaniu z nim mieszkac smile Robiac sobie "latwiej" zaprzestalam jakichkolwiek komunikacji z nim. Najwazniejsze sprawy byly "zalatwione na zimno" przez email. Do tego doszlam po przeczytaniu lektur i rozpoczeciu terapii smile Ale ja wlasnie napisalam, ze masz czuc smile Tylko nie badz dla siebie zbyt surowa smile

zabka-k napisał/a:

Jakoś bez przesady z tym, że zawsze ktoś strzela.... No jakoś nie zauważyłam, żeby zawsze wszelkie negatywnie odczuwane zachowania innych osób były zaraz strzelaniną. Czasem ktoś się zagalopuje i wystarczy informacja zwrotna, że coś jest OK. Ludzie to nie tylko agresorzy, czasem po prostu popełniają głupstwa. Jakoś nie mam ochoty wsadzić wszystkich do jednego worka. To tak ogólnie smile

O strzelaniu to ja pisalam w toksycznym zwiazku a nie w normalnym zyciu Zabka smile

zabka-k napisał/a:

Jeśli chodzi o strzał - to próbą wystrzelenia było mówienie mi o chorobie. Ale nie wcześniejsze i późniejsze. Acz chybił - pocisk nie dotarł tam, gdzie chciał. Gdybym dała się wyprowadzić z równowagi i zaczęła wrzeszczeć - to sorki, ale strzał byłby celny. Ja Ci delikatnie przypominam, że ja nie jestem w relacji związkowej smile Ja już "nie trzaskam drzwiami", bo z nim nie jestem. Obcego się nie zmienia, bo obcy jest obojetny - niech robi to co robi, ale to nie ma prawa być skierowane przeciwko mnie (zresztą bliski też nie ma prawa robić czegoś przeciwko mnie, ale to nie ten układ akurat wink ). Ja obcej osobie mówię, czego nie toleruję i w którym momencie jego zachowanie jest niewłaściwe. Gdybym miała taką możliwość - wiesz dobrze, że wyniosłabym się i nie musiała mieszkać z obcym i reagować na codzienność. Jeśli mieszkam - nie widzę powodu do tracenia zdrowia na obcego i pozwalanie na robienie i mówienie wszystkiego co mu do głowy przyjdzie.

Zabka dobrze myslisz smile Ale te ciagle kontrolowanie nie stresuje Cie ? Bo dla mnie kontrolowanie wszystkiego jest strasznie stresujace i wtedy wybucham z byle powodu sad.  Wiem, ze bys sie chciala wyprowadzic !!! Moze juz niedlugo smile
Szczerze Zabka: Ja bym nie wyrobila na Twoim miejscu sad. Ja nie jestem taka silna emocjonalnie sad 
No ale jak to mowila Eleanor Roosevelt "Kobieta jest jak torebka herbaty. Jej siłę poznasz dopiero, gdy zalejesz ją wrzątkiem"

Zrobiłaś sobie "łatwiej" robiąc najpierw "trudniej".

19 419

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

A tu świat się dalej wali z papierami i piszę nawet nogami wink

I jesze pisanie na forum smile Zmykaj Zabka do roboty !!! Powodzenia !!!

19 420

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Teoria opanowana smile Jak to sie mowi: Madry Polak po szkodzie tongue Mi sie tam nic nie stalo smile Troche sie tylko tynk obsypal smile
Ale nie chcialabym wiecej trzaskac drzwiami sad
No coz dodam jeszcze jedna madrosc tongue Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo smile smile smile

To nie teoria, to fakty i życie!
Mądry Polak po szkodzie ??? ile było tu takich "na chwilkę" i mimo szkody nic mądrzejsze nie były sad. To fakty i życie !

Tobie się nic nie stało ?

Jesteś w błędzie!

To mimo wszystko przez długi czas będzie w nas tkwić ! Sam fakt naszego bycia tutaj chyba też coś znaczy..... !
Pisałam ci już, że nie mogę czytać bloga Tarantelli, bo wracają emocje i znowu jestem w czarnej doopie. Jeszcze boli !!!!!!  Coraz rzadziej reaguję "gulą  w gardle", taką pulsującą "gulą", ale takie stany mi się jeszcze zdarzają. Jestem na lekach nasennych, bo mam kłopoty z zasypianiem (poza Zakopanym smile). Mam świadomość bycia ze zwyrodnialcem, własnej głupoty ! Mam świadomość spieprzenia sobie kawał życia....no mam świadomość (dopiero !) jego zadłużeń.
Mam polekowe problemy ! Mało ?
Nie wmówisz mi, że toksyczny związek nie zostawia śladu w psychice !!!!!!!

19 421

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Obcego się nie zmienia, bo obcy jest obojetny - niech robi to co robi, ale to nie ma prawa być skierowane przeciwko mnie (zresztą bliski też nie ma prawa robić czegoś przeciwko mnie, ale to nie ten układ akurat wink ). Ja obcej osobie mówię, czego nie toleruję i w którym momencie jego zachowanie jest niewłaściwe.

Na to zwrocilam uwage !!! Piszesz Zabko, ze "obcy (czyli karaluch) nie ma prawa " robic czegos !!! Dlaczego nie ma prawa ? Dlaczego oczekujesz bycia "fair" od kogos, kto nie byl, nie jest i nigdy nie bedzie ???
Czyzby to bylo tak: Nie rozumiem, ze on nie rozumie ???
Zabko nawet jak powiesz komus, co Ci nie pasuje to nie znaczy, ze ta osoba nas  poslucha , nie mowiac juz o karaluchach  sad.

Ale można na to nie pozwolić co ktoś nam robi czyli owe bezprawie prawnie załatwić.

19 422 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-03-27 15:39:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Obcego się nie zmienia, bo obcy jest obojetny - niech robi to co robi, ale to nie ma prawa być skierowane przeciwko mnie (zresztą bliski też nie ma prawa robić czegoś przeciwko mnie, ale to nie ten układ akurat wink ). Ja obcej osobie mówię, czego nie toleruję i w którym momencie jego zachowanie jest niewłaściwe.

Na to zwrocilam uwage !!! Piszesz Zabko, ze "obcy (czyli karaluch) nie ma prawa " robic czegos !!! Dlaczego nie ma prawa ? Dlaczego oczekujesz bycia "fair" od kogos, kto nie byl, nie jest i nigdy nie bedzie ???
Czyzby to bylo tak: Nie rozumiem, ze on nie rozumie ???
Zabko nawet jak powiesz komus, co Ci nie pasuje to nie znaczy, ze ta osoba nas  poslucha , nie mowiac juz o karaluchach  sad.

A Ty się może czasem doszukuj pozytywów, a nie negatywów?

Nie mam sama w stosunku do siebie prawa bezapelacyjnie zgadzać się i tolerować niewłaściwe zachowania wobec mnie.
To moje prawo i obowiązek zarówno powiedzieć "NIE", "TAK", jak i "hola, zapędzasz się" - wtedy kiedy tak uważam.

Tak jest!

Czasem trzeba rzec "cicho! Karaluchu jeden!".
Ale na serio to to jest święta prawda. Nie można sobie dać, pozwolić na takie traktowanie.
I jak Zofia mówi zawsze, że spokojnie acz stanowczo, swojego się trzymamy.
Byle nie za dużo m?wić jednak.

19 423 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-27 15:29:42)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Teoria opanowana smile Jak to sie mowi: Madry Polak po szkodzie tongue Mi sie tam nic nie stalo smile Troche sie tylko tynk obsypal smile
Ale nie chcialabym wiecej trzaskac drzwiami sad
No coz dodam jeszcze jedna madrosc tongue Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo smile smile smile

To nie teoria, to fakty i życie!
Mądry Polak po szkodzie ??? ile było tu takich "na chwilkę" i mimo szkody nic mądrzejsze nie były sad. To fakty i życie !

Tobie się nic nie stało ?

Jesteś w błędzie!

To mimo wszystko przez długi czas będzie w nas tkwić ! Sam fakt naszego bycia tutaj chyba też coś znaczy..... !
Pisałam ci już, że nie mogę czytać bloga Tarantelli, bo wracają emocje i znowu jestem w czarnej doopie. Jeszcze boli !!!!!!  Coraz rzadziej reaguję "gulą  w gardle", taką pulsującą "gulą", ale takie stany mi się jeszcze zdarzają. Jestem na lekach nasennych, bo mam kłopoty z zasypianiem (poza Zakopanym smile). Mam świadomość bycia ze zwyrodnialcem, własnej głupoty ! Mam świadomość spieprzenia sobie kawał życia....no mam świadomość (dopiero !) jego zadłużeń.
Mam polekowe problemy ! Mało ?
Nie wmówisz mi, że toksyczny związek nie zostawia śladu w psychice !!!!!!!

Zofiu kochana nie zrozumialas sad Ja pisalam o tym karaluszku nowym smile O tym trzasnieciu drzwiami na pozegnanie !!!
Przykro mi, ze Cie jeszcze boli sad. Toksyczny zwiazek zostawia bardzo duze slady w psychice sad

19 424

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Na to zwrocilam uwage !!! Piszesz Zabko, ze "obcy (czyli karaluch) nie ma prawa " robic czegos !!! Dlaczego nie ma prawa ? Dlaczego oczekujesz bycia "fair" od kogos, kto nie byl, nie jest i nigdy nie bedzie ???
Czyzby to bylo tak: Nie rozumiem, ze on nie rozumie ???
Zabko nawet jak powiesz komus, co Ci nie pasuje to nie znaczy, ze ta osoba nas  poslucha , nie mowiac juz o karaluchach  sad.

A Ty się może czasem doszukuj pozytywów, a nie negatywów?
Nie mam sama w stosunku do siebie prawa bezapelacyjnie zgadzać się i tolerować niewłaściwe zachowania wobec mnie.
To moje prawo i obowiązek zarówno powiedzieć "NIE", "TAK", jak i "hola, zapędzasz się" - wtedy kiedy tak uważam.

Powiedziec tak ale co inni z tym zrobia na to nie mamy wplywu !!! Dobrze, ze wyjasnilas !!! Ja sie nie doszukuje ani pozytywow ani negatywow tylko stram sie pytac a Ty mi tlumaczysz smile

To by było tak...
My powiemy karaluchowi swoje, obronimy się, a co on z tym zrobi, czy zechce...to już jego broszka nie?

19 425 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-27 15:32:05)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

A Ty się może czasem doszukuj pozytywów, a nie negatywów?
Nie mam sama w stosunku do siebie prawa bezapelacyjnie zgadzać się i tolerować niewłaściwe zachowania wobec mnie.
To moje prawo i obowiązek zarówno powiedzieć "NIE", "TAK", jak i "hola, zapędzasz się" - wtedy kiedy tak uważam.

Powiedziec tak ale co inni z tym zrobia na to nie mamy wplywu !!! Dobrze, ze wyjasnilas !!! Ja sie nie doszukuje ani pozytywow ani negatywow tylko stram sie pytac a Ty mi tlumaczysz smile

To by było tak...
My powiemy karaluchowi swoje, obronimy się, a co on z tym zrobi, czy zechce...to już jego broszka nie?

Dokladnie tak Hm.. Moze byc jeszcze tak, ze jak powiemy, ze czegos nie tolerujemy albo nie lubimy to wlasnie "to" dostaniemy za "kare" sad

19 426

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Zdrowy człowiek zna siebie, traktuje siebie zdrowo, szanuje siebie i umie wyrażać emocje, a nie je skrywać i doprowadzać do awantur, czyli skumulowanego wylania się czary goryczy smile Ja nie biegam z tłuczkiem wink

To ostatnie jest dla Beosy, ostatnie zdanie.
Beosa kumulacja emocji = eksplozja.

Tak Hm... ale to mowa o zdrowych !!! A ktora z nas zdrowa ??? tongue My dazymy do tego i czasami chcialybysmy juz ale na to trzeba czasu i ciezkiej pracy !!! Podobno tylko ok. 20 % rodzin jest "normalnych" tongue

To tylko sygnał, żeby do tej zdrowotności sobie powoluśku zmierzać...tuptuptup
I tak sobie Beisa przyklnie i wyzwie sto razy, potem 80, potem 70 itd, aż powie pod nosem " a pocałuj Ty mnie...karaluchu jeden, szkoda sobie języka strzępić", i zamiast się nerwować działać będzie, przelształcać emocje w inne zasoby, oczyszczać się z nich...itd.

19 427

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Powiedziec tak ale co inni z tym zrobia na to nie mamy wplywu !!! Dobrze, ze wyjasnilas !!! Ja sie nie doszukuje ani pozytywow ani negatywow tylko stram sie pytac a Ty mi tlumaczysz smile

Eee, co Ty - motto o granicach było "najpierwsze" wink

Dla toksykow zamyka sie szlabanami granice i wiz wjazdowych nie wydaje tongue

Areszt taki smile

19 428 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-27 15:42:42)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak ogólnie się wypowiem:)

Ćwiczyć komunikację, własne granice itp. można tylko z kimś kto się na tym zna (osobą zdrową) lub ewentualnie z kimś, kto tak jak my postanowił się zmienić i też ćwicz(uczymy się razem).
Cała reszta to strata czasu.
zabko-k Te 150 km poszukam, doczytam i odświeżę.

Happyfull - zabka-k jest z tymi papierami i zawaloną sprawą na maksymalnym haju - jak o czymkolwiek pisze i mówi - widzę i czuję siebie. I.... będzie tu zaglądać, bo to też jakby kawałek tego haju i chaosu, który potrzebuje, żeby z chaosu wyjść:)

zabko-k obie wiemy, że dasz radę.

****

a ja  - myślę, że znalazłam właściwą terapeutkę smile

dziwnie się czuję i nie do końca wiem w czym rzeczy. Rozmazuje mi się wszystko na akranie, że aż okulary muszę ściągać (jakoś inaczej widzę), boli głowa, boli podbrzusze - wietrzę się jak mogę naginam i rozciągam, ale nie pomaga.
Mam nadzieję, że to jednak nie efekt zdrowienia.

****

do zofi282 - warto się czasem przyznać, że nie tylko myśmy się godziły na złe traktowanie "w imię", ale że ktoś nas źle traktował i tym nas skrzywdził.

19 429

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

To ostatnie jest dla Beosy, ostatnie zdanie.
Beosa kumulacja emocji = eksplozja.

Tak Hm... ale to mowa o zdrowych !!! A ktora z nas zdrowa ??? tongue My dazymy do tego i czasami chcialybysmy juz ale na to trzeba czasu i ciezkiej pracy !!! Podobno tylko ok. 20 % rodzin jest "normalnych" tongue

To tylko sygnał, żeby do tej zdrowotności sobie powoluśku zmierzać...tuptuptup
I tak sobie Beisa przyklnie i wyzwie sto razy, potem 80, potem 70 itd, aż powie pod nosem " a pocałuj Ty mnie...karaluchu jeden, szkoda sobie języka strzępić", i zamiast się nerwować działać będzie, przelształcać emocje w inne zasoby, oczyszczać się z nich...itd.

Tak Hm.. w teorii tak ale mieszkajac pod dachem z dwoma karaluchami to nawet "zdrowym" trudno sie kontrolowac sad
I Beosa juz sama zaczynac myslec, ze ona tez karaluchem jest sad

19 430

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Teoria opanowana smile Jak to sie mowi: Madry Polak po szkodzie tongue Mi sie tam nic nie stalo smile Troche sie tylko tynk obsypal smile
Ale nie chcialabym wiecej trzaskac drzwiami sad
No coz dodam jeszcze jedna madrosc tongue Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo smile smile smile

To nie teoria, to fakty i życie!
Mądry Polak po szkodzie ??? ile było tu takich "na chwilkę" i mimo szkody nic mądrzejsze nie były sad. To fakty i życie !

Tobie się nic nie stało ?

Jesteś w błędzie!

To mimo wszystko przez długi czas będzie w nas tkwić ! Sam fakt naszego bycia tutaj chyba też coś znaczy..... !
Pisałam ci już, że nie mogę czytać bloga Tarantelli, bo wracają emocje i znowu jestem w czarnej doopie. Jeszcze boli !!!!!!  Coraz rzadziej reaguję "gulą  w gardle", taką pulsującą "gulą", ale takie stany mi się jeszcze zdarzają. Jestem na lekach nasennych, bo mam kłopoty z zasypianiem (poza Zakopanym smile). Mam świadomość bycia ze zwyrodnialcem, własnej głupoty ! Mam świadomość spieprzenia sobie kawał życia....no mam świadomość (dopiero !) jego zadłużeń.
Mam polekowe problemy ! Mało ?
Nie wmówisz mi, że toksyczny związek nie zostawia śladu w psychice !!!!!!!

Zofia czy to nie znak że powinnaś zamieszkać w Zakopanem?

19 431

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Powiedziec tak ale co inni z tym zrobia na to nie mamy wplywu !!! Dobrze, ze wyjasnilas !!! Ja sie nie doszukuje ani pozytywow ani negatywow tylko stram sie pytac a Ty mi tlumaczysz smile

To by było tak...
My powiemy karaluchowi swoje, obronimy się, a co on z tym zrobi, czy zechce...to już jego broszka nie?

Dokladnie tak Hm.. Moze byc jeszcze tak, ze jak powiemy, ze czegos nie tolerujemy albo nie lubimy to wlasnie "to" dostaniemy za "kare" sad

Ale wtefy to już będziemy daleko i niech se obdarowuje kogoś innego:)

19 432

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Tak Hm... ale to mowa o zdrowych !!! A ktora z nas zdrowa ??? tongue My dazymy do tego i czasami chcialybysmy juz ale na to trzeba czasu i ciezkiej pracy !!! Podobno tylko ok. 20 % rodzin jest "normalnych" tongue

To tylko sygnał, żeby do tej zdrowotności sobie powoluśku zmierzać...tuptuptup
I tak sobie Beisa przyklnie i wyzwie sto razy, potem 80, potem 70 itd, aż powie pod nosem " a pocałuj Ty mnie...karaluchu jeden, szkoda sobie języka strzępić", i zamiast się nerwować działać będzie, przelształcać emocje w inne zasoby, oczyszczać się z nich...itd.

Tak Hm.. w teorii tak ale mieszkajac pod dachem z dwoma karaluchami to nawet "zdrowym" trudno sie kontrolowac sad
I Beosa juz sama zaczynac myslec, ze ona tez karaluchem jest sad

Nie no, ja sobie wyobrażam.
Beosa chyba jakieś rozwiązanie znajdzie.

19 433

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

To by było tak...
My powiemy karaluchowi swoje, obronimy się, a co on z tym zrobi, czy zechce...to już jego broszka nie?

Dokladnie tak Hm.. Moze byc jeszcze tak, ze jak powiemy, ze czegos nie tolerujemy albo nie lubimy to wlasnie "to" dostaniemy za "kare" sad

Ale wtefy to już będziemy daleko i niech se obdarowuje kogoś innego:)

Gdzie daleko ?? Zabka przeciez mieszka z karaluchem !!!

19 434

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Dokladnie tak Hm.. Moze byc jeszcze tak, ze jak powiemy, ze czegos nie tolerujemy albo nie lubimy to wlasnie "to" dostaniemy za "kare" sad

Ale wtefy to już będziemy daleko i niech se obdarowuje kogoś innego:)

Gdzie daleko ?? Zabka przeciez mieszka z karaluchem !!!

Taka przenośnia tylko...

Ale jest daleko, mentalnie. Oby jak najszybciej się uwolniła

19 435

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Zofia czy to nie znak że powinnaś zamieszkać w Zakopanem?

Albo z Zabka i mna big_smile O i mam pomysl smile Zabka sie przeprowadzi do Zofii do puszczy smile
Zofia juz tak bardzo chcialby miec wnuki smile No ale to by bylo wiecej niz 150 km tongue

Posty [ 19 371 do 19 435 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 297 298 299 300 301 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026