Ja tez lubie wiosne ale jak przyjdzie dobiero w maju to musimy do sierpnia na lato poczekac
I pasuje !!!!
W sierpniu lato aż do końca lutego! W marcu jesień, w kwietniu zima i od maja wiosna.
Pasuje? bo mnie tak !!!!
![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Strony Poprzednia 1 … 296 297 298 299 300 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Ja tez lubie wiosne ale jak przyjdzie dobiero w maju to musimy do sierpnia na lato poczekac
I pasuje !!!!
W sierpniu lato aż do końca lutego! W marcu jesień, w kwietniu zima i od maja wiosna.
Pasuje? bo mnie tak !!!!
![]()
Podobne tematy
Dziewczyny jak sobie radziłyście,radzicie z nagabywaniem i "propozycjami" ze strony znajomych,rodziny.
Na przykład :
-daj mu jeszcze szansę,
-przecież się stara,pracuje.Co z tego,że tylko kilka godzin tygodniowo i na czarno?
-on taki spokojny,nie chodzi pijany,co ty od niego chcesz?
-przesadzasz
-porozmawiaj z nim.
I to wyczuwalne w głosie -Ty wariatko,baby gorzej mają i żyją i się nie odsuwają od chłopa a tobie odbiło na stare lata.
Zaznaczam,że przeszła mi już chęć opowiadania wszystkim,którzy chcą słuchać mojej "strasznej"historii małżeństwa z karaluchem.Bo ci wszyscy naprawdę nic nie rozumieją i mają to w doopie.
Tu na forum to co innego.![]()
Zdarza się przecież na codzień,że ktoś zapyta,czy temat przypadkiem wyjdzie w rozmowie.Co wtedy?
Jak się dyplomatycznie odciąć? Nie Twój interes to zbyt obcesowo...
A moze tak ![]()
Zrobilam juz wszystko co w mojej mocy i zdecydowalam sie na rozwod ! Byloby mi milo abys Ty tez uszanowal /a moja decyzje. Dziekuje mimo wszystko za Twoja troske o mnie ![]()
Happyfull napisał/a:Ja tez lubie wiosne ale jak przyjdzie dobiero w maju to musimy do sierpnia na lato poczekac
I pasuje !!!!
W sierpniu lato aż do końca lutego! W marcu jesień, w kwietniu zima i od maja wiosna.
Pasuje? bo mnie tak !!!!![]()
![]()
Mi tam tez pasuje ![]()
hm... napisał/a:Mnie się wydaje, że ludzie nie potrafi? rozmawiać ze sobą, słuchać. Że najłatwiej trzasnąć drzwiami, że łatwiej szukać wrażeń na boku, że ludziom się nie chce chcieć.
Dla mnie to jest pewnik. Bo chcieć coś zrobić, zmienić, naprawić - to wymaga wysiłku. I to nie lada wysiłku. To nie hop siup ani żaden pstryk. Tu trzeba się naharować, żeby coś osiągnąć. A komu w dzisiejszych czasach się chce... no chyba że dla pieniędzy, zysku - wtedy niektórzy mogą się zmusić (dla wygody, lepszego życia itp.). Jeżeli jednak dwoje ludzi tego wysiłku nie chce podjąć... to efekty są takie, jakie dokoła widzimy. Epidemia naszych czasów...
A ja uwazam, ze dobrze jak sie rozstajesz jak nie pasuje !!! Jak sie nie kocha to po zmuszac sie do kochania albo kogos aby nas kochal ??? Jaka epidemia naszych czasow??? Wczesniej musialas byc z kims teraz nie musisz !!! Wczesniej kazdy z kazdym albo razem ale obok ale w malzenstwie. Moralnosc pani Dulskiej !!!
I jak piszesz Tezkobieta "chciec cos zmienic, naprawic" trzeba razem a nie osobno !!!
"Bo w tym caly jest ambaras aby dwoje chcialo na raz
"
Wiesz Happy ja nadal jestem tłumacząca się i tłumacząca !
Twoje posty mi to uświadamiają ![]()
Jeszcze nie umiem szybko i prosto z mostu. Jeszcze wiele mam do nauczenia się !
Wiesz Happy ja nadal jestem tłumacząca się i tłumacząca !
Twoje posty mi to uświadamiają
Jeszcze nie umiem szybko i prosto z mostu. Jeszcze wiele mam do nauczenia się !
Ale czemu masz sie zmieniac ??? Ja wale prosto z mostu ale to JA a nie TY !!! Ty jestes "ciepla kobieta" a ja "ostra kobieta " ![]()
zofia282 napisał/a:Wiesz Happy ja nadal jestem tłumacząca się i tłumacząca !
Twoje posty mi to uświadamiają
Jeszcze nie umiem szybko i prosto z mostu. Jeszcze wiele mam do nauczenia się !Ale czemu masz sie zmieniac ??? Ja wale prosto z mostu ale to JA a nie TY !!! Ty jestes "ciepla kobieta" a ja "ostra kobieta "
przecież nie każdy musi tak jak Happy?
O tym, że dobrze Ci idzie i kochasz siebie, świadczy, co robisz w życiu, a nie co piszesz. Każdy może inaczej. Brak ram.
zofia282 napisał/a:Wiesz Happy ja nadal jestem tłumacząca się i tłumacząca !
Twoje posty mi to uświadamiają
Jeszcze nie umiem szybko i prosto z mostu. Jeszcze wiele mam do nauczenia się !Ale czemu masz sie zmieniac ??? Ja wale prosto z mostu ale to JA a ni TY !!! Ty jestes "ciepla kobieta" a ja "ostra kobieta "
To nie o zmianę chodzi a "o powrót". Wcześniej nie byłam taka tłumacząca się. Stało się to z czasem (a może z wiekiem ?) Wiem, że to nawyk, taki sposób na "rozmowę". Tak z nim rozmawiałam, bo on zdawał się nie rozumieć co do niego mówię. Sprawę przedstawiałam z wielu możliwych stron, by pojął. Żądał tłumaczenia się....tłumaczyłam się jak małe dziecko....
Z 'toksyną' rozmawia już konkretnie. Jest krótko, na temat a jak nie rozumie to prosto z mostu walę
. Mówię wszystko co chcę powiedzieć, bez owijania ![]()
Z innymi jakbym się bała, że zranię, że za ostro, że wzbudzę gniew............
Na Forum jestem dosadniejsza. Niestety potem jakiś czas mam "czkawkę" .
Happyfull napisał/a:zofia282 napisał/a:Wiesz Happy ja nadal jestem tłumacząca się i tłumacząca !
Twoje posty mi to uświadamiają
Jeszcze nie umiem szybko i prosto z mostu. Jeszcze wiele mam do nauczenia się !Ale czemu masz sie zmieniac ??? Ja wale prosto z mostu ale to JA a ni TY !!! Ty jestes "ciepla kobieta" a ja "ostra kobieta "
To nie o zmianę chodzi a "o powrót". Wcześniej nie byłam taka tłumacząca się. Stało się to z czasem (a może z wiekiem ?) Wiem, że to nawyk, taki sposób na "rozmowę". Tak z nim rozmawiałam, bo on zdawał się nie rozumieć co do niego mówię. Sprawę przedstawiałam z wielu możliwych stron, by pojął. Żądał tłumaczenia się....tłumaczyłam się jak małe dziecko....
Z 'toksyną' rozmawia już konkretnie. Jest krótko, na temat a jak nie rozumie to prosto z mostu walę
. Mówię wszystko co chcę powiedzieć, bez owijania
Z innymi jakbym się bała, że zranię, że za ostro, że wzbudzę gniew............
Na Forum jestem dosadniejsza. Niestety potem jakiś czas mam "czkawkę" .
o, ja z karaluchem też rozmawiam/ kończę rozmawiać w sposób, by zrozumiał.
Prezentacja w powerpoint, diagramy, wykresy, limeryki, szarady, tło muzyczne, aromaterapia, chóry, didaskalia, figurki z plasteliny, hologramy, znikopisy- wszystko niemal aby zrozumiał.
się aż uśmiałam z siebie ![]()
Raki jezeli chodzi o takie zarty to ja nie zartuje na takie tematy !!! Teraz nie czas na zarty Raki !!!
Jezeli piszesz, ze spal z niepoliczalna iloscia kobiet a te kobiety z niepoliczalna iloscia facetow a Ci faceci itd to wyjdzie strasznie duza ilosc "teoretycznych bzykaczy "![]()
![]()
To jest poważna sprawa. Wiadomo. Ale zaśmiać też się warto.
Faceci nie są nami, nie przeszukaja pół netu, by się dowiedzieć (mało który) ile jajek dodać.
Może nie zrobić nic, a może coś próbować i ponieść fiasko. Zatańczyć na linie też może. Zrobi co zechce.
Hejka ![]()
Ja urobiona po łokcie ![]()
Tak mi bardzo podpasowało owo powyższe - bo to "święta racja" jest, choć przyznam, nie mam na tyle wiedzy życiowej by twierdzić, że robienie czegoś to domena li jedynie kobiet
Po prostu nie wiem, nigdy się temu nie przyglądałam, być może wynika to z większej wrażliwości i otwartości kobiet, które wszelkich takich działań aż tak bardzo nie kryją w sobie? No - po prostu nie wiem ![]()
Co do tego, co zrobi.... Wiesz Raki, na 75% - zatańczy na linie
Możesz podsyłać - tylko wyczuj moment, w którym podsyłane linki czy artykuły czy cokolwiek zaczną wzbudzać coś na kształt "agresji" ![]()
zofia282 napisał/a:Happyfull napisał/a:Ale czemu masz sie zmieniac ??? Ja wale prosto z mostu ale to JA a ni TY !!! Ty jestes "ciepla kobieta" a ja "ostra kobieta "
To nie o zmianę chodzi a "o powrót". Wcześniej nie byłam taka tłumacząca się. Stało się to z czasem (a może z wiekiem ?) Wiem, że to nawyk, taki sposób na "rozmowę". Tak z nim rozmawiałam, bo on zdawał się nie rozumieć co do niego mówię. Sprawę przedstawiałam z wielu możliwych stron, by pojął. Żądał tłumaczenia się....tłumaczyłam się jak małe dziecko....
Z 'toksyną' rozmawia już konkretnie. Jest krótko, na temat a jak nie rozumie to prosto z mostu walę
. Mówię wszystko co chcę powiedzieć, bez owijania
Z innymi jakbym się bała, że zranię, że za ostro, że wzbudzę gniew............
Na Forum jestem dosadniejsza. Niestety potem jakiś czas mam "czkawkę" .o, ja z karaluchem też rozmawiam/ kończę rozmawiać w sposób, by zrozumiał.
Prezentacja w powerpoint, diagramy, wykresy, limeryki, szarady, tło muzyczne, aromaterapia, chóry, didaskalia, figurki z plasteliny, hologramy, znikopisy- wszystko niemal aby zrozumiał.się aż uśmiałam z siebie
Pomyśl, że zawsze jakaś korzyść - można opanować powerpointa do perfekcji
a jaka motywacja!
Nie czuję się ani lepsza, ani gorsza.
Terapeutkę oszukałam ponad roku temu. Tak, uświadomiłam to sobie parę dni temu.
Najważniejsze, by przyznać się do tego oszustwa przed sobą.
Sama siebie też lubiłam oszukiwac z pewnymi swoimi zachowaniami. I pewnie się do nich przed innymi dalej nie przyznaję, ale wbiłam je sobie do głowy.... Jakimiś tam małymi sposobikami próbuję przywary w sobie zmieniać
Idzie okrutnie nie bardzo, ale kombinuję
Z innej beczki, pamiętam, jak na którymś spotkaniu z terapuetkę znowu musiałam opowiadać tylko o swoich "krzywdach".
(Nie, ja jej dotąd nie zmanipulowałam, co to to nie. Ale onegdaj siebie samą - a jakże ....)
Aż nie wytrzymałam na koniec, wykrzyczałam prawie, że ja tak nie mogę, że to idzie w złym kierunku, że przecież ja nie jestem takim biednym pisklaczkiem, którego wszyscy kopią i odrzucają! Ze wręcz przeciwnie, sama w życiu sporo nawarzyłam piwa! Że ja nie jestem idealna, wręcz odwrotnie!!!
No - przyznała mi, że nie jestem
Ale skoro wiem, co we mnie jest złe i skoro jestem tak zdesperowana by z tego wyleźć, to co jeszcze stoi na przeszkodzie temu, bym nad sobą pracowała?
![]()
Happyfull napisał/a:Raki jezeli chodzi o takie zarty to ja nie zartuje na takie tematy !!! Teraz nie czas na zarty Raki !!!
Jezeli piszesz, ze spal z niepoliczalna iloscia kobiet a te kobiety z niepoliczalna iloscia facetow a Ci faceci itd to wyjdzie strasznie duza ilosc "teoretycznych bzykaczy "![]()
![]()
To jest poważna sprawa. Wiadomo. Ale zaśmiać też się warto.
Warto sie smiac Raki ale to akurat nie powod do smiechu
Na razie boisz sie i niby wszystko w zart obracasz ![]()
o, ja z karaluchem też rozmawiam/ kończę rozmawiać w sposób, by zrozumiał.
Prezentacja w powerpoint, diagramy, wykresy, limeryki, szarady, tło muzyczne, aromaterapia, chóry, didaskalia, figurki z plasteliny, hologramy, znikopisy- wszystko niemal aby zrozumiał.się aż uśmiałam z siebie
Pani zupa to juz nie inteligencja to juz madrosc
Po co wiersze pisac jak wystarczy power point
![]()
zofia282
Nie Anstawia nie koniec, co wynika z dalszych zadań, ale miło, że przeprosił i coś zobaczył. Dla mnie to koniec - nie ma związku. Cos ze sobą zrobi możemy spróbować się kumplować przez net., bo ja będę w pl na 90%. Nie zrobi nic, nie widzę takiej możliwości.NIE ZAMIERZAM MU POMAGAĆ, LECZYĆ, RATOWAĆ.
Nie chcę, nie umiem.
On zauważył co się z nim dzieje (uzaleznienie) i jest z tym nieszczęśliwy, nie wie, co zrobić z życiem. Ale nie ma pojęcia, co to. Faceci nie są nami, nie przeszukaja pół netu, by się dowiedzieć (mało który) ile jajek dodać.
Może nie zrobić nic, a może coś próbować i ponieść fiasko. Zatańczyć na linie też może. Zrobi co zechce.Ale brak pomagania i zajęcie się sobą nie znaczy, że nie mogę mu czegoś dać lub podesłać informacji by przeczytał i zrobił z tym co zechce.
To jest ludzkie. Zresztą nawet poczytacie o tym w "literaturze przedmiotu".
Np podac stronę do slaa, by wiedział że istnieje i kropka.O to pytałam, a nie o analizę własnej podświadomości.
A, jak chce być z tobą, to sorry. Myslałam, że skoro napisał, że nie chce ingerować w twoje życie, to, że nie chce być z tobą.
Ale to nie ma znaczenia, bo najważniejsza jesteś ty i to czego ty chcesz ![]()
Byłam dziś u psychiatry. Byłam szczera do łez. Moich łez, bo pan psychiatra ubaw ma chyba teraz po pachy ![]()
Przygotowałam sobie wszystkie moje objawy chorób psychicznych. Ale na pytanie, dlaczego rok temu poszłam na terapię, nie potrafiłam odpowiedzieć nic poza tym, że mąż i ojciec to nałogowcy ![]()
Domyślam się, że po jednej wizycie diagnozy się nie stawia. Zalecenia: żadne środki farmakologiczne nie są mi potrzebne, bo funkcjonuję normalnie. Mam kontynuować terapię DDA, w celu nauki asertywności i pewności siebie, no i yoga ![]()
A, jak chce być z tobą, to sorry. Myslałam, że skoro napisał, że nie chce ingerować w twoje życie, to, że nie chce być z tobą.
Ale to nie ma znaczenia, bo najważniejsza jesteś ty i to czego ty chcesz
Po nie chce pojawia się, ALE... w którym jest, że może jednak tę resztkę, która jest między nami, a którą zniszczył już prawie do końca uda się uratować... ale nie pisałam tego, bo to dla mnie o d... roztrzaść.
Dla mnie się już nie da. Poza tym, ja się muszę wyprostować, a żadne związki, które mnie zaraz znowu rzucą na ziemie nie są mi potrzebne.
Naprawdę mi chodziło o to by mu tego linka wysłać, albo tytuł książki podać. I pytałam, czy to nie za dużo. Już wiem, że za dużo.
Myślenie o sobie jest trudne. (to poza powyższym kontekstem)
Byłam dziś u psychiatry. Byłam szczera do łez. Moich łez, bo pan psychiatra ubaw ma chyba teraz po pachy
Przygotowałam sobie wszystkie moje objawy chorób psychicznych. Ale na pytanie, dlaczego rok temu poszłam na terapię, nie potrafiłam odpowiedzieć nic poza tym, że mąż i ojciec to nałogowcy
Domyślam się, że po jednej wizycie diagnozy się nie stawia. Zalecenia: żadne środki farmakologiczne nie są mi potrzebne, bo funkcjonuję normalnie. Mam kontynuować terapię DDA, w celu nauki asertywności i pewności siebie, no i yoga
Myślę, że Pan psychiatra miał mnóstwo takich sytuacji i to nic takiego.
Cóż w sumie - ojciec to przyczyna, a mąż to objaw (w skrócie). Tylko, powody chyba jednak były inne.
Super, że nie potrzebujesz leków i radzisz sobie świetnie
Masz teraz na to jakby "papierek".
Życie to szereg trudnych sytuacji, w których nie raz będziemy kwiczeć. Ale ile więcej chwil do kwiczenia z radości:)
raki napisał/a:Happyfull napisał/a:Raki jezeli chodzi o takie zarty to ja nie zartuje na takie tematy !!! Teraz nie czas na zarty Raki !!!
Jezeli piszesz, ze spal z niepoliczalna iloscia kobiet a te kobiety z niepoliczalna iloscia facetow a Ci faceci itd to wyjdzie strasznie duza ilosc "teoretycznych bzykaczy "![]()
![]()
To jest poważna sprawa. Wiadomo. Ale zaśmiać też się warto.
Warto sie smiac Raki ale to akurat nie powod do smiechu
Na razie boisz sie i niby wszystko w zart obracasz
A co ja Happyfull teraz zmienię z tej przeszłości? No nic. W lazłam w g. i teraz muszę ponieść konsekwencje - wszystkie, łącznie z konsekwencją tego, że trudno mi się od niego oderwać - wyjść. A jest jeszcze mnóstwo innych, takich niepsychologicznych - z badaniami włącznie i kto wie, czym jeszcze po badaniach.
Najważniejsze jest doprowadzić się do stanu używalności w tej chwili i wyleź z tego oraz więcej nie włazić.
Czuję się powoli lepiej jakoś, jeśli chodzi o objawy.
Raki, możesz mu wysłać wszystko co chcesz, tylko po co?
M jest uzależniony, ma skierowanie do psychologa, po które sam poszedł, kupił sobie książkę o wyjściu z nałogu, a w historii przeglądarki internetowej wpisane hasło: "jak uratować małżeństwo". I na tym koniec uzdrawiania ![]()
Porównując się z nim, niewiele lepiej mi wychodzi uzdrawianie siebie ![]()
Pan psychiatra spytał się mnie, skoro nie mam znajomych, to z kim rozmawiam o moim związku i rozwodzie
Z wyimaginowanymi postaciami z forum
![]()
raki napisał/a:Faceci nie są nami, nie przeszukaja pół netu, by się dowiedzieć (mało który) ile jajek dodać.
Może nie zrobić nic, a może coś próbować i ponieść fiasko. Zatańczyć na linie też może. Zrobi co zechce.Hejka
Ja urobiona po łokcieTak mi bardzo podpasowało owo powyższe - bo to "święta racja" jest, choć przyznam, nie mam na tyle wiedzy życiowej by twierdzić, że robienie czegoś to domena li jedynie kobiet
Po prostu nie wiem, nigdy się temu nie przyglądałam, być może wynika to z większej wrażliwości i otwartości kobiet, które wszelkich takich działań aż tak bardzo nie kryją w sobie? No - po prostu nie wiem
Co do tego, co zrobi.... Wiesz Raki, na 75% - zatańczy na linie
Możesz podsyłać - tylko wyczuj moment, w którym podsyłane linki czy artykuły czy cokolwiek zaczną wzbudzać coś na kształt "agresji"
Niby zamknęłam temat. No inne jesteśmy
I mimo wszystko jakoś lepiej nam idzie przez to bycie kobietą radzenie sobie z wychodzeniem z opresji - a przynajmniej z pracą nad sobą. Statystycznie więcej nas trafia na kozetkę (gdzieś czytałam) - facet powie, że dlatego, że miękkie jesteśmy, a ja że właśnie twarde
każdy ma swój punkt widzenia.
Żebym ja jeszcze moment miała wyczuwać. Wysyłam linka. On z nim zrobi co chce. Poinformowany będzie, kiedyś może mu zaświata, a może nigdy. A w d... Przecież nie wolno mi zrobić nic, nic więcej, nawet ponawiać wysłania, bo się wkałapućkam. To wszystko przez to, że mi się przypomina z jakiejś książki to (tzn. z P.Crownsa), by dać informację. Na marginesie powinnam przeczytać tę książkę pod własnym kontem tym razem.
Moja droga i do tańczenia na linie potrzeba równowagi.
Sobota mnie wewnętrznie przekonała, jakie mam rozwiązania. Do tego, że wszelkie łudzenie, że on jest normalny i jednak s-holizm go nie dotyczy, było oszukiwaniem samej siebie (bo gdzieś tam miałam w podświadomości, że może jednak on tylko ... nawet nie wiem co miałby tylko).
Byłam dziś u psychiatry. Byłam szczera do łez. Moich łez, bo pan psychiatra ubaw ma chyba teraz po pachy
Przygotowałam sobie wszystkie moje objawy chorób psychicznych. Ale na pytanie, dlaczego rok temu poszłam na terapię, nie potrafiłam odpowiedzieć nic poza tym, że mąż i ojciec to nałogowcy
Domyślam się, że po jednej wizycie diagnozy się nie stawia. Zalecenia: żadne środki farmakologiczne nie są mi potrzebne, bo funkcjonuję normalnie. Mam kontynuować terapię DDA, w celu nauki asertywności i pewności siebie, no i yoga
A jakoś tak wewnętrznie mi się kmini, że potrzebowałaś zewnętrznej opinii, że to co już wiesz, masz kontyuować ![]()
Każdy ma chwile zwątpienia, szczególnie w samego siebie, ale jakoś mi tak od dłuższego czasu chodzi po głowie, że Ty to już wiesz co to asertywność i pasja
Choć jeszcze nie ufasz sobie
Ale to wszystko z czasem przychodzi ![]()
Zaśmieję się teraz, wiesz...
No bo jak tu ufać sobie, jak się całe życie ufało tylko innym?
Taka diametralna zmiana siebie? Oj ciężko, nie?
Ale jaka satysfakcja, co?
![]()
Dalej urobiona, po jeszcze większe łokcie ![]()
Raki, możesz mu wysłać wszystko co chcesz, tylko po co?
M jest uzależniony, ma skierowanie do psychologa, po które sam poszedł, kupił sobie książkę o wyjściu z nałogu, a w historii przeglądarki internetowej wpisane hasło: "jak uratować małżeństwo". I na tym koniec uzdrawiania
Porównując się z nim, niewiele lepiej mi wychodzi uzdrawianie siebiePan psychiatra spytał się mnie, skoro nie mam znajomych, to z kim rozmawiam o moim związku i rozwodzie
![]()
Z wyimaginowanymi postaciami z forum![]()
![]()
Po to by dać informacje - bo jednak owo uzależnienie nie jest "super znane", a ludzie mają o tym złe wyobrażenie.
Równie dobrze "Twój" M. jednak mógłby się leczyć, ale jak widzisz on chce ratować małżeństwo nie siebie. Istnieją faceci, co się leczą i z tego wychodzą.
Ja mam przyjaciela (i rany znowu wychodzi teraz, że każdy przyjaciel, przyjaciółka to uzależniony - no matko), który jest też od marihuany uzależniony (ma żonę i dzieci - i funduje im ciągłe jazdy). Cóż, on po sporym czasie uznał, że coś jest nie tak i nawet jest na terapii, ale ciągle uważa, że nie jest nałogowcem, bo to nie uzależnia. A że od dokładnie 16 lat jest codziennie na haju (z przerwami na odstawienie, po którym musi sięgnąć po jointa, bo jest w wielkim dole).
Też nic nie zrobię, może kiedyś sięgnie dna i zauważy. Powiedziałam mu raz, co widzę i tyle. On uważa, że jestem ślepa, jego żona i parę innych osób też.
A to tak dodatkowo - dot. wszystkich uzależnień:
Nałogowa miłosc i zwiazek wzajemnego uzależnienia.
Wielu doradców i terapeutów pomagajacych w leczeniu uzależnien zgodnie twierdzi, e nikt nie wyleczy sie z jakiegokolwiek uzależnienia, jesli nie uzna, że jest człowiekiem uzależnionym. Dopóki Nałogowiec Kochania nie
uzna, że jego wzorce zachowan i postaw wobec partnera oraz sam zwiazek maja własciwosci nałogu, dopóty leczenie go jest prawie niemożliwe.Jeśeli uparcie zaprzeczasz swojemu uzależnieniu, nikt nie może ci pomóc. Dopóki nie powrócisz do realnego swiata-do realnosci twojego uzależnienia-nic sie nie zmieni.Niestety
prawie zawsze oznacza to czekanie do momentu, gdy ból jest już tak silny, że kruszy skorupe oporu przed prawda.
Czyli tego się trzymajmy dla nas, a inni niech się zajmą sobą.
Anstawia napisał/a:Byłam dziś u psychiatry. Byłam szczera do łez. Moich łez, bo pan psychiatra ubaw ma chyba teraz po pachy
Przygotowałam sobie wszystkie moje objawy chorób psychicznych. Ale na pytanie, dlaczego rok temu poszłam na terapię, nie potrafiłam odpowiedzieć nic poza tym, że mąż i ojciec to nałogowcy
Domyślam się, że po jednej wizycie diagnozy się nie stawia. Zalecenia: żadne środki farmakologiczne nie są mi potrzebne, bo funkcjonuję normalnie. Mam kontynuować terapię DDA, w celu nauki asertywności i pewności siebie, no i yogaA jakoś tak wewnętrznie mi się kmini, że potrzebowałaś zewnętrznej opinii, że to co już wiesz, masz kontyuować
Każdy ma chwile zwątpienia, szczególnie w samego siebie, ale jakoś mi tak od dłuższego czasu chodzi po głowie, że Ty to już wiesz co to asertywność i pasja![]()
Choć jeszcze nie ufasz sobie
Ale to wszystko z czasem przychodzi
Zaśmieję się teraz, wiesz...
No bo jak tu ufać sobie, jak się całe życie ufało tylko innym?
Taka diametralna zmiana siebie? Oj ciężko, nie?
Ale jaka satysfakcja, co?
![]()
![]()
![]()
Dalej urobiona, po jeszcze większe łokcie
Głównie to potrzebowałam potwierdzenia specjalisty
A męski punkt widzenia może być interesujący ![]()
A co ja Happyfull teraz zmienię z tej przeszłości? No nic. W lazłam w g. i teraz muszę ponieść konsekwencje - wszystkie, łącznie z konsekwencją tego, że trudno mi się od niego oderwać - wyjść. A jest jeszcze mnóstwo innych, takich niepsychologicznych - z badaniami włącznie i kto wie, czym jeszcze po badaniach.
Najważniejsze jest doprowadzić się do stanu używalności w tej chwili i wyleź z tego oraz więcej nie włazić.
Czuję się powoli lepiej jakoś, jeśli chodzi o objawy.
No wlazlas w to gowno ale mozesz z przeszlosci wyciagnac wnioski na przyszlosc. Na razie tylko slowa, bo niby w "terazniejszosci -sobota" zrobilas to samo co w przeszlosci
!!!!
Piszesz, ze "Najważniejsze jest doprowadzić się do stanu używalności w tej chwili i wyleź z tego oraz więcej nie włazić."
No i co jak chcesz sie doproadzic do "stanu uzywalnosci" ? Czujesz sie teraz lepiej, bo sobie w sobote w zyle dalas i na jakis czas wystarczy !!!
No wlazlas w to gowno ale mozesz z przeszlosci wyciagnac wnioski na przyszlosc. Na razie tylko slowa, bo niby w "terazniejszosci -sobota" zrobilas to samo co w przeszlosci
!!!!
Piszesz, ze "Najważniejsze jest doprowadzić się do stanu używalności w tej chwili i wyleź z tego oraz więcej nie włazić."
No i co jak chcesz sie doproadzic do "stanu uzywalnosci" ? Czujesz sie teraz lepiej, bo sobie w sobote w zyle dalas i na jakis czas wystarczy !!!
Mylisz się. Poczułam się o niebo gorzej. A potem zrobiłam na odwrót niż zawsze.
Mój stan obecny raczej jest spowodowany nie narkotykiem, a akceptacją.
hm... napisał/a:pani_zupa napisał/a:Kiedy jedziecie do puszczy? Kiedy będzie wiosna? Majówka w puszczy? Ja chcę puszczy, malować powieki na zielono, powiekami robić fotosyntezę, upiec placek, pić kakao i chodzić, chodzić, chodzić. I pieścić wewnętrzną boskość.
dobrego ranka
Dobrego Zupko:)
Dnia dobrego, weekendu i rozterek enduRozterek endu, do szczęścia popędu:)
No i z tego się radujmy względu ![]()
hm... napisał/a:Mnie się wydaje, że ludzie nie potrafi? rozmawiać ze sobą, słuchać. Że najłatwiej trzasnąć drzwiami, że łatwiej szukać wrażeń na boku, że ludziom się nie chce chcieć.
Wiesz co, problem z komunikacją chyba rzeczywiście wysuwa tu się na plan pierwszy...
Albo nie chcemy, albo twierdzimy, że nie mamy czasu, albo że nie ma o czym, albo zamiast zapytać - czy mozesz mi wytłumaczyć o co chodzi, bo nie do końca zrozumiałam - tworzymy sobie wewnątrz wieczne scenariusze....? Prowokujemy rzeczywistość.... Lubimy niechciejstwo...Z tym scenarisuzem ostatnim czasem dwa razy mnie "tąpneło"...
Pierwsze - znajoma coś tam mi przekazała SMS-em. Ja odpowiedziałam "w niebo" bo na zły, stary, już nieaktualny numer - nawet nie sprawdziłam. W efekcie z głupiej błahej rzeczy - źle wysłanego smsa - zrobiłabym sobie i ktoś sobie wielką krzywdę, bo zanim wyjaśniłyśmy efekt nie dostarczonego smssa..... Bezsensu, bo z braku odpowiedzi mogła ponowić pytanie. A ja powinnam pamiętać, że sobie obiecałam dopytywać, jak czegoś nie rozumiem - tak w skrócieDrugie - objawił się facet, który onegdaj zrobił mi walentynkę. Goscia znam tylko z przelotnego przejścia ze dwa razy obok. Podziękowałam negatywnie za zaproszenie. Po 3 próbach i moich kulturalnych, spokojnych odpowiedziach nie z argumentacją dlaczego nie - użył sformułowania - przepraszam, ze Cię skatowałem swoim napraszaniem się. No - nie skatował mnie - ale za wszelką cenę chciał zrobić z siebie ofiarę niby traktując siebie jak niby taki prześladowca
Takie wymuszanie na mnie poczucia winy. A ja nie używałam nie wiadomo jak pokrętnej argumentacji, tylko prostą i szczerą i absolutnie nie mającą na celu kogoś zranić. Ale trzeba było "sobie napisac scenariusz". Ano jego sprawa.
W sumie jak mówimy nie to nie musimy argumentować, prawda?
A do tych niechciejstw to bym jeszcze dorzuciła udawanie, że nie ma problemu:)
hm... napisał/a:zabka-k napisał/a:Naprawdę? Ranyyy
Znów jakieś wstawki poczyniłam estremalne, przepraszam bardzo
Tak. Różowy cień i czarna kreseczka, albo nawet różowy błyszczyk widzę. Nie r?wnocześnie, ale na spokojnie.
A Ciebie by cieszyła Halka lub madam Buterfly?
E - nie robisz wstawek, tylko przy cytowaniu posta się z tego robią jakoś same - te wstawki. Więc Twojego posta czyta się normalnie, bo są normalne czcionki, tylko ten mechanizm cytowania coś kombinuje
Madam Buterfly!!!! Za bardzo wiem o co chodzi w Halce
Różowy błyszczyk posiadam i używam czasem
Jak sobie przypomnę - he he
To już znam grunt:)
I bardzo dobrze, że używasz, tak trzymać!;)
Dziewczyny jak sobie radziłyście,radzicie z nagabywaniem i "propozycjami" ze strony znajomych,rodziny.
Na przykład :
-daj mu jeszcze szansę,
-przecież się stara,pracuje.Co z tego,że tylko kilka godzin tygodniowo i na czarno?
-on taki spokojny,nie chodzi pijany,co ty od niego chcesz?
-przesadzasz
-porozmawiaj z nim.
I to wyczuwalne w głosie -Ty wariatko,baby gorzej mają i żyją i się nie odsuwają od chłopa a tobie odbiło na stare lata.
Zaznaczam,że przeszła mi już chęć opowiadania wszystkim,którzy chcą słuchać mojej "strasznej"historii małżeństwa z karaluchem.Bo ci wszyscy naprawdę nic nie rozumieją i mają to w doopie.
Tu na forum to co innego.![]()
Zdarza się przecież na codzień,że ktoś zapyta,czy temat przypadkiem wyjdzie w rozmowie.Co wtedy?
Jak się dyplomatycznie odciąć? Nie Twój interes to zbyt obcesowo...
Moje życie - moja sprawa:)
Ty wiesz najlepiej jaki był żyjąc z nim przez ileś 24h na dobę:)
WItajcie!
Najpierw przywitanie, choc zdążyłam już poczytać
Przede wszystkim zafundowałam sobie spacerek krótki po pracy. Potem wybrałam się do koleżanki na szklankę piwa i wspólne oglądanie Zmierzchu - oczywiście wiecie, jak wygląda oglądanie czegokolwiek w TV, kiedy człowiek musi pogadać, bo się jakiś czas nie widział z kimś?Więc z michy naleśników były nic, za to jej mąż zrobił nam na kolację taką potrawkę z warzyw z kiełbaską - pycha, w sam raz do piwa.
Wyspałam się, wyoglądałam kuchnie.tv; wykąpałam, wypeelingowałam, wykremowałam, piję drugą kawkę, czekam aż mi włosy wyschną i mam ochotę skorzystać z dobrodziejstwa słońca, bo naprawdę pięknie świeciTo mój wolny weekend
Szczerze mówiąć, uśmiałaś się, kiedy napisałyście o tym seksownym szlafroczku i że każdego można "mieć"
Nie każdego - często na szczęście
Nie biegam co prawda w samych koszulkach na ramiączkach po domu, ów szlafroczek mam zawsze na sobie, ale na schizoida / schizotypa (bo nie wiem, cóż to za typ
), takie rzeczy nie działają nigdy, kochane babeczki
Pod tym względem można się czuć bezpiecznie - bardziej prawdopodobne jest to, że ja bym się na niego rzuciła, niż on w ogóle pomyślał
Przy takim typie można stracić poczucie jakiejkolwiek kobiecości, i to jest jeden z powodów, dla których czasem mówię, że nie widzę się w lustrze
Zresztą Zofia chyba słyszała w Zakopcu moją drobną uwagę na ten temat
Raki - tak są portale randkowe. Tylko problem w tym, że ja nie jestem takim ryzykantem i nie odpowiada mi takowa formuła. Ja lubię pogadać i szybciej mi idzie poznawanie ludzi w realu, niż w taki sposób. Nawet na dyskotece można zamienić kilka słów, zobaczyć mimikę twarzy, gesty, zauważyć jak się odnosi do innych ludzi w ogóle. Poczuć jak pachnie
Internet jest wysoce zgubny. Zresztą na portalach wszystko opiera się na obejrzeniu zdjęć i przeczytaniu opisu jakiejś osoby, tak jak się samemu chce to przeczytać
A poznawanie drugiej osoby opiera się na podjeciu decyzji, że ktoś kogoś od razu zaprasza na kawę. A z jakiego niby powodu pytam?
Nie odpowiada mi taka konwencja, nigdy nie odpowiadała
Zofia - ogromnie podoba mi się reakcja Twojego syna... I te Twoje dopiski...
I ta sobota... Wiesz co, naprawdę jak szybko, jak łatwo można obnażyć czyjąś po prostu głupotę.
Któej się nie chciało wcześniej dostrzec, to fakt, ale którą się w końcu zauważa, spodziewa i można się do niej odpowiednio odnieść.
Raki - jeśli znalazły się 3 osoby już, którym takie mieszkanie się podoba, to znajdzie się jeszcze kilka przynajmniej
A co do wyprowadzki, to nie ma za co sobie wynająć - taki jest odpowiedzialny
![]()
Hihihi, taki trochę pod tym względem jest podobny do Zofii eksa
Tyle ma wspólnego z odpowiedzialnością, co ja z akrobatyką cyrkową
Beosa - szczerze? Mnie nikt nie proponował dania mu szansy
Bo to bardziej chyba jemu proponowano. A on z wściekłością w głosie odpowiadał jesynie, że "nie, bo nie". Mnie raczej mówiono, że to się wszystko ułoży
Jeśli coś odpowiadałam, to raczej że napewno nie wspólnie, że już nie potrafię w ten sposób i z nim żyć, że za dużo straciłam. Zresztą treśc odpowiedzi zawsze zależy od tego mimo wszystko, do kogo mówisz i w jakich relacjach z tym kimś jesteś, co możesz powiedzieć...
Co do spostrzeżenia, że inni myślą, że co Ty robisz, bo inne mają gorzej - tak częściowo ludzie w ten sposó myślą. Ale jest też chyba druga strona medaluJeśli Ty potrafiłaś w końcu podjąć decyzję, a miałaś gehennę nie mniejszą od innych osób, choć nie chciałaś wywlekać publicznie brudów, to inni mogą.... albo w końcu wziąć swoje życie w swoje ręce i przestać narzekać, albo muszą dorobić sobie do Twojej decyzji ideologię - np. niewdzięcznej baby. Albo takiej, która zwariowała na starość. Albo cokolwiek. Nie tak jest przypadkiem często?
Jak ja bym tak swoje zdjęcie na portalu... nooo:D
Brzmi fajnie. Pod kolgami/koleżankami i proporcjami, podpisuję się obiema rękoma, ale...
jednak odkrywam, że świat kobiet jest bezpieczniejszy. Psycholog zawsze mówiła mi, że to jest naturalne środowisko.
Ode mnie jednak 90% facetów niestety coś chce i to jest smutne. Jeszcze jak byłam w Polsce, udałam się na delegację z moim kolegą z pracy (właściwie podwładnym), miałam go za super faceta i męża oraz rychło ojca... cóż do momentu, jak jego ręka wylądowała w zupełnie nie tym miejscu...
Tam umiałam zareagować. Zresztą jak ktoś mnie nie interesuje, reakcje mam szybką.
Mężczyzn wybieram powoli i skrupulatnie, niewielu tak naprawdę mi się podoba, coraz mniej (zazwyczaj są skrajnie przystojni albo skrajnie brzydcy - wtedy skrajnie inteligentni). Widać jestem perfekcjonistką w znajdowaniu superpsychofagów.Ja nie umiem chyba nie odczuwać podtekstu seksualnego. To smutne. Boję się nawet przytulić z kimś, kto jest przyjacielem ( i myślę, że jest), bo ja to odbieram seksualnie.
Nie wiem, jak będzie wyglądało moje życie. Boję się go strasznie.
Oglądałam auta, bo będę musiała kupić, w pl jest mi niezbędne. I patrzyłam małe, ale też takie ciut bardziej funkcjonalne, pomyślałam, że byłoby ok, bo mogłabym rower wkładać do środka...i chwyciło mnie przerażenie, ze z kim będę jeździć. Ja chyba w ogóle nie umiem utrzymywać relacji, które nie są erotyczne, nie umiem się niczym cieszyć, jeśli to nie jest w tym celu (dla "niego-kimkolwiek jest w danym momencie) lub z nim.
Czy Ty jesteś uzależniona od seksu?
Czy Ty jesteś uzależniona od seksu?
Nie. Ale do SLAA się kwalifikuje.
Jestem uzależniona od miłości - toksycznych związków. O dziwo wybieram partnerów uzależnionych od seksu - trzech na czterech, jeśli mówimy o związkach po liceum, miało (mają nadal ten problem - i w przypadku dwóch to nie moja diagnoza, a o trzecim czytasz). Ja sama miałam niewielu facetów - zresztą - wielu, niewielu - pojęcie względne. A tym tam jestem wierna, jak pies. Nie mam też innych typowych zachowań. Ale skoro się z nimi zadaję niestety wpisuję się w szereg ich schematów i pewnie mam zadatki, by się uzależnić.
O tym seksualizowani to chodzi o to, że po tych doświadczeniach z mężczyznami jak wyżej - ja już nie wiem, co to zdrowy przyjacielski przytulenie lub czułość, która nie jest erotyczna, boje się, że to zawsze znaczy coś więcej i tak się czuję - podświadomość się nauczyła, więc wszelkich możliwych kontaktów ze znajomymi innych niż podanie ręki unikam.
A ja uwazam, ze dobrze jak sie rozstajesz jak nie pasuje !!! Jak sie nie kocha to po zmuszac sie do kochania albo kogos aby nas kochal ??? Jaka epidemia naszych czasow??? Wczesniej musialas byc z kims teraz nie musisz !!! Wczesniej kazdy z kazdym albo razem ale obok ale w malzenstwie. Moralnosc pani Dulskiej !!!
I jak piszesz Tezkobieta "chciec cos zmienic, naprawic" trzeba razem a nie osobno !!!
"Bo w tym caly jest ambaras aby dwoje chcialo na raz"
To trochę nie tak... Dzisiaj każdy najmniejszy problem w związku (a co dopiero mówić o poważnych kryzysach) powoduje, że "nie pasuje" jednemu czy drugiemu. Życie to nie bajka i przynosi wiele różnych sytuacji, także trudnych. Na tym cała sztuka polega, czy oboje partnerzy potrafią przez to przejść razem. Zazwyczaj wtedy okazuje się, na ile była mocna siła związku i uczucia. To jak z przyjaźnią, trzeba przysłowiową beczkę soli zjeść, zanim poznasz prawdziwego przyjaciela...
Ale skoro wiem, co we mnie jest złe i skoro jestem tak zdesperowana by z tego wyleźć, to co jeszcze stoi na przeszkodzie temu, bym nad sobą pracowała?
![]()
![]()
Odpowiedziałaś? ![]()
Happyfull napisał/a:A ja uwazam, ze dobrze jak sie rozstajesz jak nie pasuje !!! Jak sie nie kocha to po zmuszac sie do kochania albo kogos aby nas kochal ??? Jaka epidemia naszych czasow??? Wczesniej musialas byc z kims teraz nie musisz !!! Wczesniej kazdy z kazdym albo razem ale obok ale w malzenstwie. Moralnosc pani Dulskiej !!!
I jak piszesz Tezkobieta "chciec cos zmienic, naprawic" trzeba razem a nie osobno !!!
"Bo w tym caly jest ambaras aby dwoje chcialo na raz"
To trochę nie tak... Dzisiaj każdy najmniejszy problem w związku (a co dopiero mówić o poważnych kryzysach) powoduje, że "nie pasuje" jednemu czy drugiemu. Życie to nie bajka i przynosi wiele różnych sytuacji, także trudnych. Na tym cała sztuka polega, czy oboje partnerzy potrafią przez to przejść razem. Zazwyczaj wtedy okazuje się, na ile była mocna siła związku i uczucia. To jak z przyjaźnią, trzeba przysłowiową beczkę soli zjeść, zanim poznasz prawdziwego przyjaciela...
No wlasnie Tezkobieta jak napisalas "Na tym cała sztuka polega, czy oboje partnerzy potrafią przez to przejść razem." Razem rozwiazywac te problemy. A jezeli jestes sama to nic nie zrobisz
Dlatego po co cierpiec ?
To nie dzisiaj najmniejsze problemy w zwiazku powoduja, ze "nie pasuje". Tak bylo zawsze !!! Dzisiaj juz Ci pisalam, ze jak nie pasuje to masz wybor !!! A czy problem jest maly albo duzy to juz indywidualna interpretacja !!!
Bo juz pisalam: Bo w tym caly jest ambaras aby dwoje chcialo na raz. Dlatego byloby dobrze tak sie dobierac w pary aby dwom to samo pasowalo a nie "zmieniac potem na sile " !!! Albo denerwowac sie, ze on nie tak samo chce jak ja !!!
A jezeli "male problemy" sa powodem, ze komus juz nic nie pasuje to znaczy, ze juz od poczatku nie pasowalo ![]()
Dlatego byloby dobrze tak sie dobierac w pary aby dwom to samo pasowalo a nie "zmieniac potem na sile " !!!
A jezeli "male problemy" sa powodem, ze komus juz nic nie pasuje to znaczy, ze juz od poczatku nie pasowalo
No tak byłoby najlepiej
Tylko żeby tak UMIEĆ, trzeba być zdrowym, nie porąbanym - a to często wychodzi dopiero "w praniu"...
Happyfull napisał/a:Dlatego byloby dobrze tak sie dobierac w pary aby dwom to samo pasowalo a nie "zmieniac potem na sile " !!!
A jezeli "male problemy" sa powodem, ze komus juz nic nie pasuje to znaczy, ze juz od poczatku nie pasowaloNo tak byłoby najlepiej
Tylko żeby tak UMIEĆ, trzeba być zdrowym, nie porąbanym - a to często wychodzi dopiero "w praniu"...
Poza tym skąd wiesz że to problem mały był przyczyną rozpadu związku? To, co się dzieje w czterech ścianach zazwyczaj nam jest nieznane.
Happyfull napisał/a:Dlatego byloby dobrze tak sie dobierac w pary aby dwom to samo pasowalo a nie "zmieniac potem na sile " !!!
A jezeli "male problemy" sa powodem, ze komus juz nic nie pasuje to znaczy, ze juz od poczatku nie pasowaloNo tak byłoby najlepiej
Tylko żeby tak UMIEĆ, trzeba być zdrowym, nie porąbanym - a to często wychodzi dopiero "w praniu"...
Albo informujemy sie jak "byc zdrowym" i "czytamy instrukcje oblugi " przed uzyciem i:P. Albo uczymy sie na bledach ![]()
No i pierzemy i obserwujemy czy sie nie odbarwia
. Wiesz te czerwone lampki tez na pamiec powinnismy sobie wbic do glowy !!!
No i najwazniejsze: Nie liczyc, ze ja go zmienie po slubie !!!!
![]()
Albo informujemy sie jak "byc zdrowym" i "czytamy instrukcje oblugi " przed uzyciem i:P. Albo uczymy sie na bledach
No i pierzemy i obserwujemy czy sie nie odbarwia. Wiesz te czerwone lampki tez na pamiec powinnismy sobie wbic do glowy !!!
No i najwazniejsze: Nie liczyc, ze ja go zmienie po slubie !!!!![]()
![]()
Noo, do takich mądrości to niektórzy (w tym ja) dopiero po wielu latach dochodzą... wszak lepiej późno niż wcale ![]()
Happyfull napisał/a:Albo informujemy sie jak "byc zdrowym" i "czytamy instrukcje oblugi " przed uzyciem i:P. Albo uczymy sie na bledach
No i pierzemy i obserwujemy czy sie nie odbarwia. Wiesz te czerwone lampki tez na pamiec powinnismy sobie wbic do glowy !!!
No i najwazniejsze: Nie liczyc, ze ja go zmienie po slubie !!!!![]()
![]()
Noo, do takich mądrości to niektórzy (w tym ja) dopiero po wielu latach dochodzą... wszak lepiej późno niż wcale
Na nauke nigdy nie jest za pozno
Do niektorych decyzji trzeba "dojrzec"
I nie oszukiwac sie wiecej ![]()
Hihi, Happyfull, wywołałaś wilka z lasu... W TV właśnie zaczyna się "Moralność Pani Dulskiej" ![]()
Hihi, Happyfull, wywołałaś wilka z lasu... W TV właśnie zaczyna się "Moralność Pani Dulskiej"
Cholera nie mam polskiej telewizji
Ale poszukam na youtubie
To milego ogladania dziewczyny ![]()
W sumie jak mówimy nie to nie musimy argumentować, prawda?
A do tych niechciejstw to bym jeszcze dorzuciła udawanie, że nie ma problemu:)
W sumie masz rację ![]()
Jak ja bym tak swoje zdjęcie na portalu... nooo:D
Ale mnie niekoniecznie idzie dobrze z ludźmi, szybciej z naturą
Ta i tak "pozuje"....
![]()
Spróbujemy, zobaczymy... Wiesz, chyba to też gdzieś wynika z wewnętrznej akceptacji siebie? Nie wiem.... Z Z-ca wszystkie mi się podobają... Onegdaj - nie mołam na siebie patrzeć... A szczerze mówiąc chyba dużej różnicy nie było, poza zadowoleniem z życia ![]()
zabka-k napisał/a:Ale skoro wiem, co we mnie jest złe i skoro jestem tak zdesperowana by z tego wyleźć, to co jeszcze stoi na przeszkodzie temu, bym nad sobą pracowała?
![]()
![]()
Odpowiedziałaś?
Haha ![]()
Chyba się uśmiechnęłam z aprobatą.... Po przejściu zaskoczenia
Że to takie kurnia proste było!!!! ![]()
No dobra, po prostu ja chciałam nie być "idealna", bo mi to gadanie jakoś szło w złym kierunku. A ono szło w gruncie rzeczy w dobrym, bo mam się zajmować "leczeniem" siebie
I troszkę tym "wrzaskiem" przyśpieszyłam ![]()
Musialam "ukrasc z komentarzy" na blogu ![]()
Jeśli zażądasz od życia brylantów - jest szansa, że je dostaniesz, jeśli zażądasz kapsla po tymbarku, to dostaniesz go na bank
Happyfull, jaki ładny awatar. Chyba wiosna idzie ![]()
zofia282 napisał/a:Happyfull napisał/a:Ale czemu masz sie zmieniac ??? Ja wale prosto z mostu ale to JA a ni TY !!! Ty jestes "ciepla kobieta" a ja "ostra kobieta "
To nie o zmianę chodzi a "o powrót". Wcześniej nie byłam taka tłumacząca się. Stało się to z czasem (a może z wiekiem ?) Wiem, że to nawyk, taki sposób na "rozmowę". Tak z nim rozmawiałam, bo on zdawał się nie rozumieć co do niego mówię. Sprawę przedstawiałam z wielu możliwych stron, by pojął. Żądał tłumaczenia się....tłumaczyłam się jak małe dziecko....
Z 'toksyną' rozmawia już konkretnie. Jest krótko, na temat a jak nie rozumie to prosto z mostu walę
. Mówię wszystko co chcę powiedzieć, bez owijania
Z innymi jakbym się bała, że zranię, że za ostro, że wzbudzę gniew............
Na Forum jestem dosadniejsza. Niestety potem jakiś czas mam "czkawkę" .o, ja z karaluchem też rozmawiam/ kończę rozmawiać w sposób, by zrozumiał.
Prezentacja w powerpoint, diagramy, wykresy, limeryki, szarady, tło muzyczne, aromaterapia, chóry, didaskalia, figurki z plasteliny, hologramy, znikopisy- wszystko niemal aby zrozumiał.się aż uśmiałam z siebie
Ha ha ha ha:D:D:D:D
Co za poświęcenie:)
hm... napisał/a:Czy Ty jesteś uzależniona od seksu?
Nie. Ale do SLAA się kwalifikuje.
Jestem uzależniona od miłości - toksycznych związków. O dziwo wybieram partnerów uzależnionych od seksu - trzech na czterech, jeśli mówimy o związkach po liceum, miało (mają nadal ten problem - i w przypadku dwóch to nie moja diagnoza, a o trzecim czytasz). Ja sama miałam niewielu facetów - zresztą - wielu, niewielu - pojęcie względne. A tym tam jestem wierna, jak pies. Nie mam też innych typowych zachowań. Ale skoro się z nimi zadaję niestety wpisuję się w szereg ich schematów i pewnie mam zadatki, by się uzależnić.O tym seksualizowani to chodzi o to, że po tych doświadczeniach z mężczyznami jak wyżej - ja już nie wiem, co to zdrowy przyjacielski przytulenie lub czułość, która nie jest erotyczna, boje się, że to zawsze znaczy coś więcej i tak się czuję - podświadomość się nauczyła, więc wszelkich możliwych kontaktów ze znajomymi innych niż podanie ręki unikam.
Ja przepraszam że wysunę wniosek. Po przeczytaniu Ciebie rzuciło mi się coś takiego
-uzależnienie od pracy, pracocholizm
-uzależnienie od związku, czy tam miłości
No i to, że ten kontakt zawsze kojarzy Ci się z seksem i dlatego zapytałam czy od seksu nie jesteś uzależniona. Znaczy chcesz powiedzieć, że w przypadku tych facet?w to zawsze był seks, a nigdy samo przytulenie? Znaczy po przytuleniu czy czymkolwiek zawsze seks?
Kurcze to takie zatracenie jakby było. Gdzie Twoje potrzeby?
Uzależnienie od uzależnienia?
hm... napisał/a:Jak ja bym tak swoje zdjęcie na portalu... nooo:D
Ale mnie niekoniecznie idzie dobrze z ludźmi, szybciej z naturą
Ta i tak "pozuje"....
![]()
![]()
Spróbujemy, zobaczymy... Wiesz, chyba to też gdzieś wynika z wewnętrznej akceptacji siebie? Nie wiem.... Z Z-ca wszystkie mi się podobają... Onegdaj - nie mołam na siebie patrzeć... A szczerze mówiąc chyba dużej różnicy nie było, poza zadowoleniem z życia
To najlepsze zdjęcia kiedy najpierw widzisz radość, a potem siebie:)
U mnie to trzeba trafić żebym wyszła tak samo.
Jak w duszy ładnie to na fotce też:)
Witajcie ![]()
Zakupy zrobione. Zostały jeszcze do zakupienia warzywa i karkówka na klopsa ( mniam !)
Siedzę od wczoraj nad przepisami. Chcę by potrawy były inne niż zazwyczaj lub inaczej przyprawione.
Tiramisu opanowane
, z łakoci jeszcze Paschę zrobię no i babę majonezową do lukrowania (ozdobną)
Szykowanie świąt już od piątku.
Dom oczywiście można od nowa sprzątać ( no nie wiem skąd się tyle kurzu bierze
). Odkurzanie i kurze zostawię na sobotę chłopcom. Jak puszczą śniegi to dojdzie im jeszcze sprzątanie podwórka i tarasu. Kocham swój taras ! Urządziłam go jak letni pokój. NA ścianach wiszą obrazki, na belkach dzwonki. W tym roku doszedł nowy
, z Zakopanego
.
Tęsknię za posiedzeniem na tarasie, ale już niedługo będzie można ogrzewać się na nim w słońcu lub się od niego skrywać.
Zostało mi jeszcze kilka prań i prasowanie. Nie znoszę prasować !!!!!! ale muszę
. Kiedyś nawet bawełniane bluzki chłopcom prasowałam, teraz tylko to co się samo rozprostować nie chce
.
Może dziś już świątecznie dom przystroję
Miłego dnia !!!!!!! ![]()
Ja to aż do święconego pracuję i przygotuj tu coś człowieku ![]()
Oj, Zofiu, wpadłaś w trans ![]()
Ja się nie emocjonuję świętami, jakieś małe co nieco i wystarczy
Bardziej zależy mi na odpoczynku. Ciągle jestem śpiąca i zmęczona, jakieś przesilenie wiosenne chyba mnie dopada. Toteż tym bardziej nie będę się przemęczać ![]()
Anstawia napisał/a:Raki, możesz mu wysłać wszystko co chcesz, tylko po co?
M jest uzależniony, ma skierowanie do psychologa, po które sam poszedł, kupił sobie książkę o wyjściu z nałogu, a w historii przeglądarki internetowej wpisane hasło: "jak uratować małżeństwo". I na tym koniec uzdrawiania
Porównując się z nim, niewiele lepiej mi wychodzi uzdrawianie siebiePan psychiatra spytał się mnie, skoro nie mam znajomych, to z kim rozmawiam o moim związku i rozwodzie
![]()
Z wyimaginowanymi postaciami z forum![]()
![]()
Po to by dać informacje - bo jednak owo uzależnienie nie jest "super znane", a ludzie mają o tym złe wyobrażenie.
Równie dobrze "Twój" M. jednak mógłby się leczyć, ale jak widzisz on chce ratować małżeństwo nie siebie. Istnieją faceci, co się leczą i z tego wychodzą.
Ja mam przyjaciela (i rany znowu wychodzi teraz, że każdy przyjaciel, przyjaciółka to uzależniony - no matko), który jest też od marihuany uzależniony (ma żonę i dzieci - i funduje im ciągłe jazdy). Cóż, on po sporym czasie uznał, że coś jest nie tak i nawet jest na terapii, ale ciągle uważa, że nie jest nałogowcem, bo to nie uzależnia. A że od dokładnie 16 lat jest codziennie na haju (z przerwami na odstawienie, po którym musi sięgnąć po jointa, bo jest w wielkim dole).
Też nic nie zrobię, może kiedyś sięgnie dna i zauważy. Powiedziałam mu raz, co widzę i tyle. On uważa, że jestem ślepa, jego żona i parę innych osób też.A to tak dodatkowo - dot. wszystkich uzależnień:
Nałogowa miłosc i zwiazek wzajemnego uzależnienia.
Wielu doradców i terapeutów pomagajacych w leczeniu uzależnien zgodnie twierdzi, e nikt nie wyleczy sie z jakiegokolwiek uzależnienia, jesli nie uzna, że jest człowiekiem uzależnionym. Dopóki Nałogowiec Kochania nie
uzna, że jego wzorce zachowan i postaw wobec partnera oraz sam zwiazek maja własciwosci nałogu, dopóty leczenie go jest prawie niemożliwe.Jeśeli uparcie zaprzeczasz swojemu uzależnieniu, nikt nie może ci pomóc. Dopóki nie powrócisz do realnego swiata-do realnosci twojego uzależnienia-nic sie nie zmieni.Niestety
prawie zawsze oznacza to czekanie do momentu, gdy ból jest już tak silny, że kruszy skorupe oporu przed prawda.Czyli tego się trzymajmy dla nas, a inni niech się zajmą sobą.
No dobra, to wiemy, M ma problem, twój przyjaciel ma problem, my mamy problem z uzależnieniem od XXX
Co byśmy radzili M i przyjacielowi uzależnionemu? Rzuć to i idź na terapię!
To samo dotyczy nas, prawda?
Wiemy co nam dolega, wiemy jak z tego wyjść. Działamy!
U mnie terapia trwa. Świetnie sobie sama daję radę
Dbam o siebie
Powoli, krok po kroku. Jestem zadowolona z tego co robię, ale popełniam błędy i mam prawo je popełniać, po to by się czegoś nauczyć.
Idę do przodu
Tak trzy kroki w przód, jeden w tył, plus podskoki i upadki w międzyczasie ![]()
Plusy i minusy wypiszę sobie w kajeciku wieczorem. Takie roczne podsumowanie ![]()
Zofio, uwielbiam Cię czytać. Takie przygotowania do świąt z moich marzeń.
Miłego dnia! ![]()
W tym roku, święta spędzać będę "po mojemu" ![]()
Sobota, jadę do Utrechtu. Cały dzień trening na macie ![]()
Na niedzielę planów nie mam,ale przygotuję sobie żurek, jajeczko, wędlinkę i ciacho z polskiego sklepu
Może pojadę nad morze jak będzie ładna pogoda. Może podzielę się jajem z M.
W poniedziałek mam zaproszenie na otwarcie nowego studia yogi "moich" joginów. Małe przyjęcie w gronie znajomych ![]()
Zapowiada się intensywnie, miło i przyjemnie.
Ja przepraszam że wysunę wniosek. Po przeczytaniu Ciebie rzuciło mi się coś takiego
-uzależnienie od pracy, pracocholizm
-uzależnienie od związku, czy tam miłości
No i to, że ten kontakt zawsze kojarzy Ci się z seksem i dlatego zapytałam czy od seksu nie jesteś uzależniona. Znaczy chcesz powiedzieć, że w przypadku tych facet?w to zawsze był seks, a nigdy samo przytulenie? Znaczy po przytuleniu czy czymkolwiek zawsze seks?
Kurcze to takie zatracenie jakby było. Gdzie Twoje potrzeby?
Uzależnienie od uzależnienia?
Hm, wnioski dobre... Tylko wiesz, Raki od początku mówiła, że jest DDA. I to się po prostu odealnie wpisuje w ten schemat właśnie. Ja nie jestem inna
Dobra - nie byłam ![]()
zabka-k napisał/a:hm... napisał/a:Jak ja bym tak swoje zdjęcie na portalu... nooo:D
Ale mnie niekoniecznie idzie dobrze z ludźmi, szybciej z naturą
Ta i tak "pozuje"....
![]()
![]()
Spróbujemy, zobaczymy... Wiesz, chyba to też gdzieś wynika z wewnętrznej akceptacji siebie? Nie wiem.... Z Z-ca wszystkie mi się podobają... Onegdaj - nie mołam na siebie patrzeć... A szczerze mówiąc chyba dużej różnicy nie było, poza zadowoleniem z życiaTo najlepsze zdjęcia kiedy najpierw widzisz radość, a potem siebie:)
U mnie to trzeba trafić żebym wyszła tak samo.
Jak w duszy ładnie to na fotce też:)
No dobra, to kiedyś obadamy.
Mówię wprost - roboty i papierów mam więcej niż kiedykolwiek włosów na głowie ![]()
Może w Święta pogadam ![]()
Witajcie
Zakupy zrobione. Zostały jeszcze do zakupienia warzywa i karkówka na klopsa ( mniam !)
Siedzę od wczoraj nad przepisami. Chcę by potrawy były inne niż zazwyczaj lub inaczej przyprawione.
Tiramisu opanowane, z łakoci jeszcze Paschę zrobię no i babę majonezową do lukrowania (ozdobną)
Szykowanie świąt już od piątku.
Dom oczywiście można od nowa sprzątać ( no nie wiem skąd się tyle kurzu bierze). Odkurzanie i kurze zostawię na sobotę chłopcom. Jak puszczą śniegi to dojdzie im jeszcze sprzątanie podwórka i tarasu. Kocham swój taras ! Urządziłam go jak letni pokój. NA ścianach wiszą obrazki, na belkach dzwonki. W tym roku doszedł nowy
, z Zakopanego
.
Tęsknię za posiedzeniem na tarasie, ale już niedługo będzie można ogrzewać się na nim w słońcu lub się od niego skrywać.
Zostało mi jeszcze kilka prań i prasowanie. Nie znoszę prasować !!!!!! ale muszę. Kiedyś nawet bawełniane bluzki chłopcom prasowałam, teraz tylko to co się samo rozprostować nie chce
.
Może dziś już świątecznie dom przystroję![]()
Miłego dnia !!!!!!!
A ja nieco do tyłu z wszystkim....
Wczoraj zadzwoniła kuzynka jm z propozycją przyjazdu do nich. Wyjaśniłam, że nie czuję się komfortowo w jego towarzystwie po takim okresie czasu. Więc może przyjechałabym sama z dziećmi. Nie wiem skąd mi się to wzięło - pewnie z wnętrza... Odpowiedziałam, że w gruncie rzeczy to on jest bliższą rodziną i sytuacja, gdzie ja jadę do jego rodziny a on zostaje sam odseparowany od swoich bliskich - jest dla mnie też niebyt komfortowa i że nie jestem w stanie, że może zaproponowałaby jemu? Że będzie to rozsądniejsze? Suma sumarum my się umówiłyśmy na weekend majowy... Zadzwoniła do niego, zapytał o zgodę, przyznałam, że rozmawiałam i co uzgodniłyśmy. A potem ryczałam pół nocy, że zostanę sama w święta - bez dzieci
No, od niedzieli południa do poniedziałku popołudnia, ale... Tyle że - racjonalnie - takie sytuacje po rozwodzie się zdarzają, nawet często, jeśli obie strony starają się zapewnić dzieciom jak najlepszy kontakt ze sobą i z rodziną. Dzieci nie podzielę. Cóż... dorosłość... Racjonalizm i rozsądek boli...
Zofio, uwielbiam Cię czytać. Takie przygotowania do świąt z moich marzeń.
Miłego dnia!W tym roku, święta spędzać będę "po mojemu"
Sobota, jadę do Utrechtu. Cały dzień trening na macie
Na niedzielę planów nie mam,ale przygotuję sobie żurek, jajeczko, wędlinkę i ciacho z polskiego sklepuMoże pojadę nad morze jak będzie ładna pogoda. Może podzielę się jajem z M.
W poniedziałek mam zaproszenie na otwarcie nowego studia yogi "moich" joginów. Małe przyjęcie w gronie znajomych
Zapowiada się intensywnie, miło i przyjemnie.
Przesympatyczne plany ![]()
zofia282 napisał/a:Witajcie
Zakupy zrobione. Zostały jeszcze do zakupienia warzywa i karkówka na klopsa ( mniam !)
Siedzę od wczoraj nad przepisami. Chcę by potrawy były inne niż zazwyczaj lub inaczej przyprawione.
Tiramisu opanowane, z łakoci jeszcze Paschę zrobię no i babę majonezową do lukrowania (ozdobną)
Szykowanie świąt już od piątku.
Dom oczywiście można od nowa sprzątać ( no nie wiem skąd się tyle kurzu bierze). Odkurzanie i kurze zostawię na sobotę chłopcom. Jak puszczą śniegi to dojdzie im jeszcze sprzątanie podwórka i tarasu. Kocham swój taras ! Urządziłam go jak letni pokój. NA ścianach wiszą obrazki, na belkach dzwonki. W tym roku doszedł nowy
, z Zakopanego
.
Tęsknię za posiedzeniem na tarasie, ale już niedługo będzie można ogrzewać się na nim w słońcu lub się od niego skrywać.
Zostało mi jeszcze kilka prań i prasowanie. Nie znoszę prasować !!!!!! ale muszę. Kiedyś nawet bawełniane bluzki chłopcom prasowałam, teraz tylko to co się samo rozprostować nie chce
.
Może dziś już świątecznie dom przystroję![]()
Miłego dnia !!!!!!!A ja nieco do tyłu z wszystkim....
Wczoraj zadzwoniła kuzynka jm z propozycją przyjazdu do nich. Wyjaśniłam, że nie czuję się komfortowo w jego towarzystwie po takim okresie czasu. Więc może przyjechałabym sama z dziećmi. Nie wiem skąd mi się to wzięło - pewnie z wnętrza... Odpowiedziałam, że w gruncie rzeczy to on jest bliższą rodziną i sytuacja, gdzie ja jadę do jego rodziny a on zostaje sam odseparowany od swoich bliskich - jest dla mnie też niebyt komfortowa i że nie jestem w stanie, że może zaproponowałaby jemu? Że będzie to rozsądniejsze? Suma sumarum my się umówiłyśmy na weekend majowy... Zadzwoniła do niego, zapytał o zgodę, przyznałam, że rozmawiałam i co uzgodniłyśmy. A potem ryczałam pół nocy, że zostanę sama w święta - bez dzieciNo, od niedzieli południa do poniedziałku popołudnia, ale... Tyle że - racjonalnie - takie sytuacje po rozwodzie się zdarzają, nawet często, jeśli obie strony starają się zapewnić dzieciom jak najlepszy kontakt ze sobą i z rodziną. Dzieci nie podzielę. Cóż... dorosłość... Racjonalizm i rozsądek boli...
![]()
Początki pewnie będą trudne,ale to tylko jeden dzień. I chyba to dobrze, że ojciec chce zabierać dzieciaczki ze sobą. A ty masz czas tylko dla siebie. Zajmiesz się czymś, odpoczniesz i zleci
Poza tym, pewnie sama nie będziesz.
A może, w niedalekiej przyszłości, będziesz tylko odliczać dni i godziny, by pobyć sama, a może z kimś jeszcze
Wiem, wiem, nie myślisz o tym ![]()
Początki pewnie będą trudne,ale to tylko jeden dzień. I chyba to dobrze, że ojciec chce zabierać dzieciaczki ze sobą. A ty masz czas tylko dla siebie. Zajmiesz się czymś, odpoczniesz i zleci
Poza tym, pewnie sama nie będziesz.
A może, w niedalekiej przyszłości, będziesz tylko odliczać dni i godziny, by pobyć sama, a może z kimś jeszczeWiem, wiem, nie myślisz o tym
Wiem, dzięki Anstawia ![]()
Szczerze mówiąc - to on nie wiem czy chce
On dostał konkretną propozycję od kuzynki, którą ona wcześniej ze mną uzgodniła. Ważne, że nie robi na przekór, że ten jego egoizm w przypadku dzieci stara się stłumić
Przecież równie dobrze mógłby powiedzieć, że nie, albo że przyjedzie sam.
Mam wrażenie wiesz, że ta moja wrażliwość pasuje mi tylko wtedy, kiedy robię zdjęcia.... Że kiedy coś mnie dotyka i moich uczuć, to chciałabym znowu założyć tę swoją skorupę... Żeby nie bolało już, żeby było prościej i bez łez.
Każda z nas ma inne wątpliwości co do siebie i swoich reakcji, prawda? Tak się przyjrzałam wstecz, to każda troszkę na czym innym się "wysypuje", ale jednak chodzi o emocje i wrażliwość...
Tak, jakoś dam sobie radę w Święta. Tyle, że ja oczywiście o siebie prosić nie umiem. Ale chyba Ty to znasz, nie?
Gdyby były dzieci, wszystko rozplanowałabym, żeby było fajnie
A dla siebie samej... Nigdy tego nie umiałam. Chyba to mi było potrzebne, żeby zobaczyć jak dalece zapominam jednak o sobie i swoich uczuciach... Taka nauczka, że wcale jeszcze nie potrafię zabiegać o siebie samą.
Ja przepraszam że wysunę wniosek. Po przeczytaniu Ciebie rzuciło mi się coś takiego
-uzależnienie od pracy, pracocholizm
-uzależnienie od związku, czy tam miłości
No i to, że ten kontakt zawsze kojarzy Ci się z seksem i dlatego zapytałam czy od seksu nie jesteś uzależniona. Znaczy chcesz powiedzieć, że w przypadku tych facet?w to zawsze był seks, a nigdy samo przytulenie? Znaczy po przytuleniu czy czymkolwiek zawsze seks?
Kurcze to takie zatracenie jakby było. Gdzie Twoje potrzeby?
Uzależnienie od uzależnienia?
To się całkowicie wpisuje jak Ci powiedziała zabka-k. Tylko nie miej też zlych wyobrażeń. Jako uzależniona od miłości oni mnie wybierają na swoją wybawicielkę. To uzaleznienie jest skomplikowane. Potrafią się przebudzic na chwilę dawać dużo po czym orientuja się, że nikt ich nie wybawi i nałóg wraca i...się zaczyna... Norma kkzb-trwam.
Tu potem wszystko się miesza. Mówi się, że czułość jest oznaką miłości. U nich (po przejściu odstawienia) to wyuczone postępowanie. Mozna dostać krećka.
Oni nonstop grają, Ci dopiero nie wiedzą kim są.
Oboje dwaj (o pierwszym tyle nie wiem- zostawiłam go dość szybko, ale i tak za późno) do tego są uzależnieni od romansów. Czyli nie chodzi tylko o seks, ale otoczkę zdobywania, nawiazywania relacji-motylki-oj mają motylki co chwilę -, która faktycznie jest płytka-choć równolegle i tak mają dodatkowe relacje seksualne. Ale istnieja (watek maliny) np.uzależnieni od prostytutek, , przy czym swojej kobiecie" mogą dać dużo. Bywają wręcz idealni, ale to gra. Nie maja tez empatii.
My czujemy wszystko, a kiedyś jakiś seksoholik się zdziwił, że istnieją więcej niż 3 uczucia (nie mój), bo faktycznie mniej więcej tyle są w stanie poczuć.
Jak mam byc szczera.. ..ten poprzedni zagrał koszmarnie, ale potem się obudził i niby znowu jestem miłością jego życia- utrzymuje to do dziś jasne-uluda jego). Tylko mi w pewnym momencie przeszedł - cos zobaczyłam i bach. Skoro ja go nie chcę, to nie ma motywacji i się nie leczy - fajnie zwalić na kogos innego, czyli nie dojrzał do leczenia, bo to dla siebie jest.
Wobec powyższego:
Przestraszyłam się po nowych wiadomościach od obecnego. Wiem, co to zdrowiejacy seksoholik. W sb.uswiadomilam sobie jak on bardzo jest chory. Ten nie utrzymuje, że mnie kocha, bo wie ze nie umie, ale niby kocha jakoś tam inaczej i zrobi i da mi wszystko (taka tam jego przekręcona rzeczywistość) , do tego jestem mu najbliższa itp.itd. Ale tak jest, bo jako kkzb jestem jedyną idiotką, która mu na to pozwala i "stałą relacją. A tam było - powinienem dać Ci spokoj jak prosisz (korzenie się), coś jeszcze między nami jest (uchylone drzwi), jestem umierajacy (ratuj! ) - wiadomo manipulacja.
I gdy uswiadomiłam sobie, co z tego wyniknie nawet jak nie będzie zdrowiał, ale zaraz ze swoja pustką się na mnie oprze... (bo uświadomił sobie wiele -fakt, ale to kropla w morzu). Co najwyżej uznalam za wejście wysłanie linka i nawet o to zapytałam - i się zaczęło.... na forum.
Ja mam swoje sprawy i swoje zdrowienie. On musi sam.
W tych książkach o nich rozpisuje się jak oni cierpią, ile akceptacji potrzebują i by zająć się sobą, nie ingerować w terapię, ale też nie zostawiać. Doopa.
Niech ktos tego spróbuję, ja dziękuję.
On ma moją akceptację i całą resztę badziewia, jesli w końcu się będzie leczył (zabka-k jest 50% szans, a że to przyniesie rezultaty kolejne 50%, , czyli wychodzi 25%), ale z odległości 3000 km. Jak nie, to nie ma nic. I mowimy tylko o kumplowaniu się i to jak już będę zdrowsza. (Za to i tak mi się oberwie).
To takie ogólne wyjaśnienie kto to i co to, choć mocno pobiezne. Napisali o nich więcej książek niż o nas, a jakich rubasznych.
******
Anstawia
W przypadku uzależnień wszystkich to nie jest pójść do terapeuty - mój kolega chodzi, Twój chodził (też chodziłam - teraz chodzę). To jest autentycznie wiedzieć - czuć, że się jest uzależnionym. Temu wkleiłam tamten tekst.
Ich terapia bez tego, co najwyżej popraei im humor.
Gdyby były dzieci, wszystko rozplanowałabym, żeby było fajnie
A dla siebie samej... Nigdy tego nie umiałam. Chyba to mi było potrzebne, żeby zobaczyć jak dalece zapominam jednak o sobie i swoich uczuciach... Taka nauczka, że wcale jeszcze nie potrafię zabiegać o siebie samą.
No to się fajnie złożyło, bo czeka Cie ciekawa lekcja. Ja ją przerabiam codziennie. Da się, fajnie jest.
Tylko nie wybieraj tej opcji płakania cały dzień, bo ją zmarnujesz.
zabka-k napisał/a:Gdyby były dzieci, wszystko rozplanowałabym, żeby było fajnie
A dla siebie samej... Nigdy tego nie umiałam. Chyba to mi było potrzebne, żeby zobaczyć jak dalece zapominam jednak o sobie i swoich uczuciach... Taka nauczka, że wcale jeszcze nie potrafię zabiegać o siebie samą.
No to się fajnie złożyło, bo czeka Cie ciekawa lekcja. Ja ją przerabiam codziennie. Da się, fajnie jest.
Tylko nie wybieraj tej opcji płakania cały dzień, bo ją zmarnujesz.
Postaram się....
Zrobię wszystko, co w racjonalnym ujęciu jest możliwe ![]()
Na początek chyba sernik, to mi obok magnezu z potasem ukoi nerwy
I sałatkę warzywną może....?
Przecież wiesz, że to uzależnienie od facetów wynika przede wszystkim z faktu, że nie umiemy być same? Pewnie, że wiesz
Ja sobie niebycie z nim przełożyłam na bycie z dziećmi (przecież to widać jasno i wyraźnie po mnie
, wiem ) i teraz się okazało, że muszę zrobić stop, zanim się w tym zagalopuję
Wiesz, do tego jeszcze rzuciłam się znowu w wir pracy, wraca "dawna" ja
Ale pracę naprawdę lubię - jest ciekawa
A ja dla pracy nie rezygnuję na szczęście ze znajomych i spacerów - to już na szczęście mi się udało dawno temu wyplenić z własnych zachowań ![]()
Tylko teraz mam dwa dni świąt na to, by sobie wklepać młotkiem do głowy, że też nie mam się uzależniać od towarzystwa dzieci i robienia czegoś przy nich i uzależniać ich od siebie
Zmienić punkt odniesienia
Cholewa, znowu
Achżesz! ![]()
Anstawia napisał/a:Początki pewnie będą trudne,ale to tylko jeden dzień. I chyba to dobrze, że ojciec chce zabierać dzieciaczki ze sobą. A ty masz czas tylko dla siebie. Zajmiesz się czymś, odpoczniesz i zleci
Poza tym, pewnie sama nie będziesz.
A może, w niedalekiej przyszłości, będziesz tylko odliczać dni i godziny, by pobyć sama, a może z kimś jeszczeWiem, wiem, nie myślisz o tym
Wiem, dzięki Anstawia
Szczerze mówiąc - to on nie wiem czy chceOn dostał konkretną propozycję od kuzynki, którą ona wcześniej ze mną uzgodniła. Ważne, że nie robi na przekór, że ten jego egoizm w przypadku dzieci stara się stłumić
Przecież równie dobrze mógłby powiedzieć, że nie, albo że przyjedzie sam.
Mam wrażenie wiesz, że ta moja wrażliwość pasuje mi tylko wtedy, kiedy robię zdjęcia.... Że kiedy coś mnie dotyka i moich uczuć, to chciałabym znowu założyć tę swoją skorupę... Żeby nie bolało już, żeby było prościej i bez łez.
Każda z nas ma inne wątpliwości co do siebie i swoich reakcji, prawda? Tak się przyjrzałam wstecz, to każda troszkę na czym innym się "wysypuje", ale jednak chodzi o emocje i wrażliwość...
Tak, jakoś dam sobie radę w Święta. Tyle, że ja oczywiście o siebie prosić nie umiem. Ale chyba Ty to znasz, nie?Gdyby były dzieci, wszystko rozplanowałabym, żeby było fajnie
A dla siebie samej... Nigdy tego nie umiałam. Chyba to mi było potrzebne, żeby zobaczyć jak dalece zapominam jednak o sobie i swoich uczuciach... Taka nauczka, że wcale jeszcze nie potrafię zabiegać o siebie samą.
Zabcia, a skoro ten gburowaty jm (tak go odbieram) nie chce z dzieciaczkami jechać, to po co ma je zabierać?
A może zabierz się z nimi. Masz dobry kontakt z rodziną jm, będziesz z dzieciaczkami ![]()
Happyfull, jaki ładny awatar. Chyba wiosna idzie
Idzie !!! O tej porze juz dawno powinny zakwitnac magnolie !!! No coz poczekamy w tym roku troche dluzej ![]()
Strony Poprzednia 1 … 296 297 298 299 300 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026