netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 911 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 295 296 297 298 299 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 241 do 19 305 z 26 310 ]

19 241

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
raki napisał/a:

U mnie też jedna jedyna. Choć na terapii uczyłam się środowiska kobiet i trochę się ich pojawiło ostatnio w moim życiu, ale bez jakiejś większej kontynuacji.
Zresztą jak mogła być kontynuacja, jak ja jestem całą sobą skoncentrowana na karaluchu.
Wszystko, co piszesz o świecie kobiet, odczuwam identycznie. Ale się go uczę. Nieumiejętność bycia w nim, to ponoć też jeden z objawów zaburzeń w budowaniu relacji. Ale nie mam siły na analizę.
Najprawdopodobniej chodzi o to, że my też budujemy te relacje z kobietami z podtekstem seksualnym, albo że go nie ma to nie umiemy budować, albo nie wiem co tam jeszcze.
Jako kobiety jesteśmy trudne, ale wszystkie tak samo :)

Ale wszystkie mamy prawo wyboru :) I - o sprzeczności - w kontaktach z kobietami umiem wybrać kto jest moim przyjacielem, kto koleżanką a kto znajomym.
Pewnie masz rację, jeśli chodzi o podtekst, ale czy to też nie jakiś życiowy tekst na zrozumienie? Czym innym jest rozumienie siebie nawzajem, czym innym związek z partnerem, nawet jeśli byłby tej samej płci? Zrozumieć mnie i ja kogoś mogę i nie tylko jedną osobę. Ale być z kimś, tak naprawdę?
Oki, rozumiem, jako kobiety jesteśmy bardziej emocjonalne i podejrzewam, że związki w ogóle heteroseksualne w dużej mierze opierają się na sposobie rozumienia. Ale bez ujednolicania zasad rozumowania ;) I jakichś wewnętrznych ukierunkowań chyba... Nie wiem - "piękno" kobiety umiem docenić. Naprawdę :) Ale nie fascynuje mnie ono w zbyt wielkim stopniu...

Ponoć o to chodzi, żeby mieć różne relacje, różne kręgi. Jeszcze nie umiem tego budować. Ty jako zdrowiejąca widać bardziej. Fajnie.
Pewnie generalnie chodzi o wybór ludzi.
I to rozumienie... czy musimy rozumieć? Chyba nie, nawet w związku. Chodzi o to by przyjmować drugą osobę, taką jaka jest, z jej odmiennościami. Samemu też nie oczekiwać zrozumienia zawsze i wszystkiego. Bardziej chodzi o kontakt.

19 242

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Nie wbrew sobie, tylko wbrew podświadomości, czyli aktualnemu wyuczonemu schematowi postępowania, którego nawet nie dostrzegamy. Ja też nie widzę - ale postanowiłam celebrować chwilę smile Uczę się tego, zmuszam, pracuję. Jak z tą herbatą... Ja zawsze tylko kawę lub mineralną piłam...

A dziś stanęłam na tarasie klasztoru i wystawiłam buzię (ogarniętą polarem i kapturem) na słońce na 30 minut prawie smile Zapaliłam, ale to 10 minut wink I stałam tak i stałam smile Ubrana odpowiednio - mogłam stać smile Cudne to było....
Sama.... pora nie na spacery rodzinne...
Sama dla siebie smile

Ja tak nawet umiem, mam sporo zdrowych zachowań. Dlatego czasem mi się już wszystko miesza. Nie wiem, gdzie jestem i co mi jest i dlaczego z tym, co mam wpakowałam się w coś takiego i dla dwóch mężczyzn w kolejności byłam w stanie poświęcić wszystko (dosłownie) wmawiając sobie jeszcze, ze robię coś innego.
Wyszłam już z tego, nawet po dzisiejszej wpadce, czuję, że nie dam się pod względem poświęcania mojego życia dla niego, już dalej mojej podświadomości oszukiwać. Chociaż tyle smile

19 243

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Pewnie generalnie chodzi o wybór ludzi.
Bardziej chodzi o kontakt.

Chyba zdecydowanie o to, co powyżej? smile
Zdrowy wybór, zdrowe kontakty, To zawsze wymaga też odpowiedniej percepcji drugiej strony. I tu szkopuł cały - wyszukaj i traf na taką drugą stronę, która tą percepcję ma bardzo zbliżoną....
Więc związek to więcej niż przyjaźń. Ale na drobnych elementach nie należy się skupiać, tylko na całokształcie chyba....

19 244

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie wiem smile Ale może Ci powiem za jakiś czas... kilka miesięcy, czy lat smile ale miło byłoby. Nie wiem, czy jest związek. Zupełnie.

19 245 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2013-03-24 00:37:53)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Nie wbrew sobie, tylko wbrew podświadomości, czyli aktualnemu wyuczonemu schematowi postępowania, którego nawet nie dostrzegamy. Ja też nie widzę - ale postanowiłam celebrować chwilę smile Uczę się tego, zmuszam, pracuję. Jak z tą herbatą... Ja zawsze tylko kawę lub mineralną piłam...

A dziś stanęłam na tarasie klasztoru i wystawiłam buzię (ogarniętą polarem i kapturem) na słońce na 30 minut prawie smile Zapaliłam, ale to 10 minut wink I stałam tak i stałam smile Ubrana odpowiednio - mogłam stać smile Cudne to było....
Sama.... pora nie na spacery rodzinne...
Sama dla siebie smile

Ja tak nawet umiem, mam sporo zdrowych zachowań. Dlatego czasem mi się już wszystko miesza. Nie wiem, gdzie jestem i co mi jest i dlaczego z tym, co mam wpakowałam się w coś takiego i dla dwóch mężczyzn w kolejności byłam w stanie poświęcić wszystko (dosłownie) wmawiając sobie jeszcze, ze robię coś innego.
Wyszłam już z tego, nawet po dzisiejszej wpadce, czuję, że nie dam się pod względem poświęcania mojego życia dla niego, już dalej mojej podświadomości oszukiwać. Chociaż tyle smile

Trzy miesiące temu też nie umiałam smile Jeszcze nie tak dawno nie potrafiłam pójść sama do kawiarni na ciacho smile Uczę się - ale nie wbrew sobie. Staram się w miarę możliwości wykorzystać swój wolny czas i możliwości i własne chciejstwo w danej chwili. Już się nie zmuszam - inaczej, staram się robić to co w danej chwili sprawia że mi się chce. Nie chciało mi się wyjść w gruncie rzeczy na -15 stopni. Wiem jutro też ma być podobne słońce  a dużo niższa temperatura. Ale ja chwil dla siebie samej mam mało. Więc zamiast oglądać tę kuchnię.tv po prostu ubrałam się i wyszłam - w końcu smile smile smile smile smile
Uprzejmie nadmieniam, po pół roku smile Nic na siłę wbrew sobie smile

19 246

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Nie wiem smile Ale może Ci powiem za jakiś czas... kilka miesięcy, czy lat smile ale miło byłoby. Nie wiem, czy jest związek. Zupełnie.

A ja mam nadzieję, że będziesz mogła powiedzieć smile Że nie ucieknę, jak poczuję się przez chwilę stabilnie i pewnie, jak zwykłam to robić zawsze w przeszłości.... smile Siebie z grubsza znam wink Nad sobą pracuję smile

19 247 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-24 00:44:47)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
raki napisał/a:

Nie wiem smile Ale może Ci powiem za jakiś czas... kilka miesięcy, czy lat smile ale miło byłoby. Nie wiem, czy jest związek. Zupełnie.

A ja mam nadzieję, że będziesz mogła powiedzieć smile Że nie ucieknę, jak poczuję się przez chwilę stabilnie i pewnie, jak zwykłam to robić zawsze w przeszłości.... smile Siebie z grubsza znam wink Nad sobą pracuję smile

To jest to właśnie... Gdy czujemy się stabilnie - przynajmniej ja... tracę kontrolę..., przestaję się leczyć. tak mi fajnie i dobrze, a potem znowu klapa.
On wiedział doskonale (już go przecież nauczyłam), że potrzebuje czasu by znowu go przyjąć z otwartymi ramionami. Celowo odczekał.
Ale tak też bywa między związkami.

19 248 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2013-03-24 00:48:44)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
zabka-k napisał/a:
raki napisał/a:

Nie wiem smile Ale może Ci powiem za jakiś czas... kilka miesięcy, czy lat smile ale miło byłoby. Nie wiem, czy jest związek. Zupełnie.

A ja mam nadzieję, że będziesz mogła powiedzieć smile Że nie ucieknę, jak poczuję się przez chwilę stabilnie i pewnie, jak zwykłam to robić zawsze w przeszłości.... smile Siebie z grubsza znam wink Nad sobą pracuję smile

To jest to właśnie... Gdy czujemy się stabilnie - przynajmniej ja... tracę kontrolę..., przestaję się leczyć. tak mi fajnie i dobrze, a potem znowu klapa.
On wiedział doskonale (już go przecież nauczyłam), że potrzebuje czasu by znowu go przyjąć z otwartymi ramionami. Celowo odczekał.
Ale tak też bywa między związkami.

I skoro wiemy, co robimy, jak mamy chwilowe poczucie stabilności, to co?
Pamiętać - nigdy nie zapomnieć wink smile smile smile

Każdej z nas tego życzę! Bo to zawsze odbywa się tylko i wyłącznie naszym kosztem.

Uczyłam kogoś - po co? Uczyć mogę tylko siebie, tylko na siebie mam wpływ smile

19 249

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
raki napisał/a:
zabka-k napisał/a:

A ja mam nadzieję, że będziesz mogła powiedzieć smile Że nie ucieknę, jak poczuję się przez chwilę stabilnie i pewnie, jak zwykłam to robić zawsze w przeszłości.... smile Siebie z grubsza znam wink Nad sobą pracuję smile

To jest to właśnie... Gdy czujemy się stabilnie - przynajmniej ja... tracę kontrolę..., przestaję się leczyć. tak mi fajnie i dobrze, a potem znowu klapa.
On wiedział doskonale (już go przecież nauczyłam), że potrzebuje czasu by znowu go przyjąć z otwartymi ramionami. Celowo odczekał.
Ale tak też bywa między związkami.

I skoro wiemy, co robimy, jak mamy chwilowe poczucie stabilności, to co?
Pamiętać - nigdy nie zapomnieć wink smile smile smile

Każdej z nas tego życzę! Bo to zawsze odbywa się tylko i wyłącznie naszym kosztem.

Uczyłam kogoś - po co? Uczyć mogę tylko siebie, tylko na siebie mam wpływ smile

Dzięki za wszystko.
Ja myślę, że powinnam olać tę dzisiejszą sytuację (poza wyciągnięciem wniosków), możliwe, że zaliczę kolejną wpadkę. Ale zaczynam powoli decydować patrząc na siebie, a to dużo, to boli, jest trudne, ale przynosi mi jakąś nadzieję. Boję się. Chcę pracować nad sobą, mam nadzieję, że z czasem nauczę się nie potykać.

Po dzisiejszym dniu go lubię mniej. Nawet nie mam ochoty do niego napisać. Jakiś postęp smile Świadomość, co to jest między nami, i na czym polega, jednak powoduje, że ta zabawa w miłość już mnie nie bawi.

19 250 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-24 06:14:54)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To mam kolejną nieprzespaną noc z walącym serduchem. Bez pomysłu na to dokąd skierować własne myśli, by zasnąć.
Jest mi oczywiście potwornie niedobrze.  Cena gigantyczna.  Chcę odzyskać kontrolę nad swoim życiem.! Teraz nie znoszę siebie Bawię się sobą sad
*********
No i niesamowity ból głowy.
Ze sobą nigdzie nie jestem bezpieczna.

*********

Najbardziej mi niedobrze, bo wiem, że się zwyczajnie sztachnęłam. Gdy jeszcze miałam nadzieję na cud i wierzyłam w siłę miłości to było podparte jakimś, fikcyjnym, bo fikcyjnym, ale fundamentem.  Teraz to było zaciągnięcie się czymś ochydnym.

19 251

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja mam to samo. Nie mogę spać, mój (eks) facet jest w areszcie. Zaczyna mi odbijać, nie mogę spać i zastanawiam się, gdzie popełniłam błąd.

19 252

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pewnie wiążąc się z nim.  Dobrze, że jest ex.

19 253

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie wiedziałam, że jest zdolny do kradzieży. Ale pewnie masz rację, że popełniłam  błąd wiążąc się z nim.

19 254 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-24 12:06:26)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
janieja napisał/a:

to no kurde DLACZEGO I JAK to jest??
że BEZ lawenda pisze że zaczynała czuć ulgę, ty maxi piszesz że czułaś się lepiej, ja dodam że było mi lepiej, zaczynałam się czuć dobrze ze sobą, pomiędzy atakami paniki.
więc
po co wracamy!!!.

Edit: 6:02
Tak mi się jakoś rzuciło, bo czytam raz kolejny, by zająć głowę i zawsze co innego mi bliskie.

To mam bezsenna noc.  Mimo wszystko w pozostałe koło 3 lub 4 zasypiałam. Tu jeszcze ciemno, ale słychać ptaki.
Plusy.  Wiem, że wracam, nieważne, co poczuję teraz w pl. Tam jest moje  bezpieczeństwo - czymkolwiek się to je. I wszystko bardziej stabilne.  Tam mogę się  rozsądnie leczyć. Nic innego mnie teraz już nie obchodzi. Czyli jest decyzja. Jeszcze miesiąc i tydzień do powrotu.

Dziękuję samej sobie, że wyjechałam. Bez tego nigdy bym się nie dowiedziała, gdzie jestem lub trwałoby to dłużej, pewnie byłby inny toksyczny związek.  No i mój pracoholizm nie pozwoliłby mi tego zauważyć.  Czyli są plusy.

Jest nadzieja - jest nadzieja, jest motywacja smile Pierwszy raz nie jest nią mężczyzna ani nawet myśl o nowym związku, nawet tym zdrowym. Mam to gdzieś.   Nadzieją jest zdrowienie, które nie wiem co przyniesie, ale tu gdzie jestem dużej być nie mogę.
Jestem bezsilna i nie mam kontroli.  To znaczy, że on ma nade mną władzę.  Będę starała się za wszelką cenę bronić.  Ale jak się przewrócę wstanę i będę kontynuować walkę o siebie.

Mimo wszystko bardzo się kocham - w mój chory sposób i chcę się sobą zaopiekować.

W efekcie usunęłam grubo po 7. Ale już nie mogę spać i jestem cała "podminowana".
Do tego czy, któraś tak miała, czuję permanentny stan podniecenia i to juz od kilku dni coraz bardziej ?  To męczy.

19 255

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzień dobry smile

Może nie permanentny stan podniecenia, ale stałą konieczność szukania zajęcia. Bo brak zajęcia powodował myślenie, rozjątrzanie, odczuwanie i płacz... Ale zajęcia wybitnie "fizyczne". I chęć wyjścia z domu za wszelką cenę. Każdy mój wolny moment chciałam zaplanować tak by na sekundę nie musieć usiąść w domu... Powoli nauczyłam się nie chcieć planować jak i rozumieć zmianę planów i możliwość (tak - możliwość a nie konieczność) albo zorganizowania sobie czegoś innego albo możliwość po prostu siedzenia na pupie smile Nie mówię, że mi to zawsze rewelacyjnie wychodzi, ale bynajmniej się staram smile

Raki - chyba zdrowienie to droga w stronę poczucia się przede wszystkim z samą sobą bezpiecznie? Jak uważasz? Jeśli będziesz chciała, popracujesz nad tym, żeby ze sobą czuć się bezpiecznie smile I sobie ufać smile

19 256 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-03-24 14:58:08)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Raki, według mnie, nakręcasz się, analizujesz sekundę po sekundzie swoje życie, raczej tak "na smutno", a wnioski do jakich dochodzisz,to to, że musisz uciekać, bo tam gdzie uciekniesz będzie bezpiecznie, bo nie będzie jego.
Owszem, wyjechać, zmienić otoczenie można. Ale siebie w ten sposób nie zmienisz. Koniecznie wybierz się na terapię, nie po to by dowiedzieć się, że jesteś "chora" (to też), ale po to, by nauczyć się zdrowo myśleć i żyć.
Jeżeli czujesz się źle po jego wizycie, następnym razem zatrzaśnij drzwi i go nie wpuszczaj. A może ta jego wizyta wcale nie była taka zła, jak ty ją odbierasz? Może ustawiłaś mu tego GPSa, czy co to tam było i tyle?
Raki, wyluzuj smile

A co do "efektu podniecenia", to ja mam tak:
Gdy dzieje się coś, co mnie rani w mniejszym lub większym stopniu, zamiast zareagować odrazu wyjaśniając sytuację, lub ją olać, bo jest mało istotna, to się nakręcam, analizuję, tworzę scenariusze, najczęściej negatywne. Później wkładam mnóstwo energii w to, by tą sytuację wyjaśnić, by udowodnić,samej sobie, że jest inaczej niż ja myślę, że ktoś coś myśli (hehe zawiłe). I kończy się tym, że to ja jestem poszkodowana najbardziej. Jest podniecenie, a potem spadek energii.
Asertywność i unmiejętność stawiania granic w odpowiednim momencie, ot co! I analizować pozytywnie smile

19 257 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-24 15:14:17)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Raki, według mnie, nakręcasz się, analizujesz sekundę po sekundzie swoje życie, raczej tak "na smutno", a wnioski do jakich dochodzisz,to to, że musisz uciekać, bo tam gdzie uciekniesz będzie bezpiecznie, bo nie będzie jego.
Owszem, wyjechać, zmienić otoczenie można. Ale siebie w ten sposób nie zmienisz. Koniecznie wybierz się na terapię, nie po to by dowiedzieć się, że jesteś "chora" (to też), ale po to, by nauczyć się zdrowo myśleć i żyć.
Jeżeli czujesz się źle po jego wizycie, następnym razem zatrzaśnij drzwi i go nie wpuszczaj. A może ta jego wizyta wcale nie była taka zła, jak ty ją odbierasz? Może ustawiłaś mu tego GPSa, czy co to tam było i tyle?
Raki, wyluzuj smile

Przestałam analizować, o dziwo już nie myślę tyle. Leże i nie umiem spać. Nie ma myśli.

Ja mam w Polsce rodzinę, dobrą pracę, a tutaj nie mam nic poza niezrealizowanymi marzeniami, na które nie mam siły. Poza tym wiem, że wyjechałam dla niego, choć wmawiałam sobie, że nie. Powrót jest najrozsądniejszym rozwiązaniem, już się z tym nie wije i nie bije, zaakceptowałam mój stan i wiem, że nie mam siły, dlatego wracam i nie będę dalej się rujnować zawodowo i finansowo.

Tak, ustawiłam gps, pogadałam, razem zrobiliśmy obiad i tiramisu, a on wciąż się do mnie dobierał - napięcie było nie  do wytrzymania - zrobiliśmy sobie jako uzależnieni naszą stałą grę, jak już się ubrał po ok 5 godzinach i wychodził...poszliśmy ze sobą do łóżka. Zadowolony, że to jednak nie koniec wolnego związku wstał, ubrał się i powiedział, że jak wróci da znać kiedy pojedziemy gdzieś tam. Pierwszy raz się ucieszyłam, że się zmywa. Nie wstałam, nie odprowadzałam go, nie zrobiłam nic.

Jeśli nadal twierdzisz, że ta wizyta była dobra (dla mnie) to ok. Skoro znowu przekroczyłam moje granice i czuję się z tym podle.

Odkryłam, że nie mam kontroli, nie umiem zatrzasnąć drzwi. On robi ze mną co chce. Widać jeszcze nie, może następnym razem. Ja nie mam Anstawia kontroli. Jestem bezsilna wobec samej siebie.

P.S. Na terapii jestem, ale chyba oszukuję terapeutkę-bo ona mnie chwali za to jaka mam siłę, że wyszłam z poprzednich związków i z tego (taaa...). Mam spotkanie z inną, która zna się na temacie, może będzie mi bardziej pasować

19 258 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-03-24 15:05:16)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Raki, nie miałaś wczoraj kontroli, jutro możesz już mieć, jeśli będziesz tego chciała. I nie jesteś bezsilna.
Możesz podejmować decyzje.

19 259

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Raki - chyba zdrowienie to droga w stronę poczucia się przede wszystkim z samą sobą bezpiecznie? Jak uważasz? Jeśli będziesz chciała, popracujesz nad tym, żeby ze sobą czuć się bezpiecznie smile I sobie ufać smile

Myślę, że naprawdę się zaczynam o siebie martwić (już nie o te stany - przejdą przecież). Czy ja dostatecznie dbam o moje podstawowe potrzeby materialne - nie w sensie zarabiania, ale zapewnienia sobie teraźniejszości, czy do tej pory wszystko było nakierowane na wydawania kasy, by tylko móc z nim... (no bo przecież zgody by płacić za mnie nie było). To przeraża ile była w stanie poświęcić dla kogoś, kto mnie nie kocha i traktuje jak zabawkę.

Czuję, że to zdrowe myślenie i myślenie o mnie, a nie o moich związkowych potrzebach i chyba pierwszy krok dla własnego bezpieczeństwa.

Jak wyjadę nie będzie czarodziejskiej różdżki, ale będzie większa stabilizacja finansowa, wychodzenie do pracy i bliscy ludzie, do tego normalny dostęp do terapii. Nie będzie dodatkowym zmagań i celów, nie mam na nie siły. Jest mi spokojnie i dobrze z tą decyzją, nie euforycznie.
Wszystkie wiemy, że tu nie mam nic, a ja muszę się zmierzyć z rzeczywistością codziennością - nie fikcją.

19 260 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-24 15:09:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Raki, nie miałaś wczoraj kontroli, jutro możesz już mieć, jeśli będziesz tego chciała. I nie jesteś bezsilna.
Możesz podejmować decyzje.

Chcę.
Też już nie chcę się więcej krzywdzić.
Wiesz, ponoć uznanie, że się jest bezsilnym wobec swojego uzależnienia to jedna z podstaw zdrowienia i 12 kroków.
Naprawdę czuję się bezsilna. Lekcja. Pamiętać i zareagować wcześniej.

19 261

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Raki - z testami nie przesadzajmy. Jak zrobiłam sobie test w necie na DDA, to powinnam była spakować walizkę i od razu zgłosić się na oddział psychiatryczny.

Warto wbić sobie tłuczkiem czy młotkiem do głowy jedno najważniejsze - analiza nie dotyczy kogokolwiek poza Tobą samą! Wszelkie zastanawiania się, czy ktoś ma problem nawet jeśli ma prowadzą do jednego - próby naprawiania PONOWNIE kogoś, organizowania mu życia i zbawiania.

Zbawić możesz i jesteś w stanie tylko siebie. Na inne osoby i rzeczy NIE  MASZ  ŻADNEGO  WPŁYWU.
Nie dorabiajmy niepotrzebnych ideologii, co? smile

W kwestii mojego pierwszego m to sorki, ale nie przypominam sobie, żeby się jakaś panna - kobieta nie obejrzała za nim na ulicy. Wszystkie i zawsze. No i co z tego? Tak reasumując?

Oj jego ja nie zamierzam testować, on jest i tu nie ma o czym mówić, ale jemu jest  z tym dobrze. Zresztą mnie już nie obchodzi jak mu z tym i nie chcę go zmieniać. To, że oboje jesteśmy chorzy, po prostu tylko pogłębia moje trudne położenie - nic więcej. Na tą chwilę chcę się z tego wydostać, wydobyć, nic więcej.
Dla mnie jest ważne, by uratować siebie.
Ja powiedziałam wprost, że nie wiem jeszcze, ale raczej wrócę, bo potrzebuję się skupić na sobie, że uważam, że potrzebuję terapii i pare zdań dlaczego, bez zagłębiania się. Stwierdził, że nie wyglądam jakbym potrzebowała terapii i jego zdaniem potrzebuję (UWAGA) mężczyzny, z którym mogłabym być jakoś tam blisko, czy coś, no i że w pl będzie mi łatwiej takowego znaleźć (szczegolnie, że ten sie juz wybiera do mnie).

RAki ...dlaczego wmawiasz sobie coś, czego nie ma ?
Konkrety :mówi, że w PL znajdziesz sobie faceta, z którym możesz być blisko. Można dosadniej powiedzieć ? Co musiały ci powiedzieć abyś odczytała, on mnie nie chce ! nie traktuje poważnie! Dlaczego dopowiadasz sobie, tak ! w PL znajdę jego, bo jedzie, no jedzie dla mnie abym tam go spotkała. Helooooł !!!!!! pobudka !!!! Nie musi jechać za tobą do PL aby cię znaleźć. On ma cię właśnie teraz w zasięgu ręki.
Nie słyszysz co do ciebie mówi !!!!! Dorabiasz idę, rozumiesz słowa jak chcesz, jak marzysz. To śmieszne myślenie, że teraz w Hiszpanii nie chce być z tobą, a dogoni cię w PL, dogoni by w końcu stworzyć rodzinę. Teraz jest facetem chcącym cię tylko "obmacywać", a w PL będzie zakochanym, poważnym i odpowiedzialnym  kandydatem na męża ?

Zamierzasz go testować i zmieniać. Próbujesz wszelkich sposobów sad. Metoda "odstawienia" powiodła się. Przyszedł, wpadł przez komin i zachowuje się jak u siebie, jak pan domu (sika przy otwartych drzwiach) i jaki jest stęskniony !!!!!
Skoro zauważa, że twoim problemem jest brak mężczyzny to stwierdza co widzi i czuje. Wie, że chcesz go "złapać" a on nie wiem dlaczego nie chce być złapany. Może ma przykre doświadczenia, może boi się odpowiedzialności za inną osobę, a może chce zwyczajnie szaleć, bawić się a może ty nie jesteś tą, z którą chce się zestarzeć.

Dlaczego mu mówisz o terapii, o potrzebie skupiania się na sobie ?

Na co on jest chory ?

19 262

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Raki, czy wyjedziesz, czy zostaniesz, będzie dobrze smile
Jakie masz plany na resztę popołudnia?

Ja właśnie zafarbowalam sobi włosy smile Już na mój standardowy brązowy kolor smile więc jest ok.
Za obiad muszę się zabrać, ale dziś nic wymyślnego, kurczaczek, ziemniaczki i surówka smile
I chyba pstryknę sobie parę fotek w różnych pozycjach jogi smile naoglądałam się wczoraj filmików i zdjęć typu "art yoga" i narobiłam sobie smaka na takie fotki smile
Ah, ta moja narcystyczna natura smile

19 263 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-03-24 15:25:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Raki, nie miałaś wczoraj kontroli, jutro możesz już mieć, jeśli będziesz tego chciała. I nie jesteś bezsilna.
Możesz podejmować decyzje.

Chcę.
Też już nie chcę się więcej krzywdzić.
Wiesz, ponoć uznanie, że się jest bezsilnym wobec swojego uzależnienia to jedna z podstaw zdrowienia i 12 kroków.
Naprawdę czuję się bezsilna. Lekcja. Pamiętać i zareagować wcześniej.

Ja bezsilność wobec uzależnienia odbieram w ten sposób, że mam świadomość jego istnienia i muszę o nim pamiętać całe życie. A to zobowiązuje mnie do tego, by się leczyć i kontrolować.

19 264 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-03-24 15:25:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

A dziś stanęłam na tarasie klasztoru i wystawiłam buzię (ogarniętą polarem i kapturem) na słońce na 30 minut prawie smile Zapaliłam, ale to 10 minut wink I stałam tak i stałam smile Ubrana odpowiednio - mogłam stać smile Cudne to było....
Sama.... pora nie na spacery rodzinne...
Sama dla siebie smile

Wiesz Zabko.....fajnie, że robisz tylko coś dla siebie. Kiedy ja miałam małe dzieci, to one były całym moim światem. One, mąż i dom. Zatraciłam siebie dawno i na własne życzenie. Na mamy zostawiające dzieci z opiekunkami, babciami, ciociami, patrzyłam jak na wyrodne. DZisiaj inaczej bym postępowała, żyła. DZisiaj rozumiem, że dzieci są dodatkiem. Rozumiem też, że mąż jest osobą "obcą". Dlatego też każdej powiem inwestuj w siebie i na siebie trać energię.
Fajnie Zabko, że masz własne chwile dla samej siebie.
Gratuluję smile

19 265 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-24 15:44:08)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

RAki ...dlaczego wmawiasz sobie coś, czego nie ma ?
Konkrety :mówi, że w PL znajdziesz sobie faceta, z którym możesz być blisko. Można dosadniej powiedzieć ? Co musiały ci powiedzieć abyś odczytała, on mnie nie chce ! nie traktuje poważnie! Dlaczego dopowiadasz sobie, tak ! w PL znajdę jego, bo jedzie, no jedzie dla mnie abym tam go spotkała. Helooooł !!!!!! pobudka !!!! Nie musi jechać za tobą do PL aby cię znaleźć. On ma cię właśnie teraz w zasięgu ręki.
Nie słyszysz co do ciebie mówi !!!!! Dorabiasz idę, rozumiesz słowa jak chcesz, jak marzysz. To śmieszne myślenie, że teraz w Hiszpanii nie chce być z tobą, a dogoni cię w PL, dogoni by w końcu stworzyć rodzinę. Teraz jest facetem chcącym cię tylko "obmacywać", a w PL będzie zakochanym, poważnym i odpowiedzialnym  kandydatem na męża ?

Co Ty, przecież on nie przyjedzie ze mną być. On przyjedzie mnie przelecieć. Nawet nie przyszło mi to, co powyżej do głowy. Ja nie mam złudzeń już od dawna. Wczoraj też przyszedł tylko i wyłącznie w jednym celu.
I dla tego seksu - i tygodniowej zabawy w romantyzm - jest w stanie kupić bilet w różne miejsca świata.

zofia282 napisał/a:

Zamierzasz go testować i zmieniać. Próbujesz wszelkich sposobów sad. Metoda "odstawienia" powiodła się. Przyszedł, wpadł przez komin i zachowuje się jak u siebie, jak pan domu (sika przy otwartych drzwiach) i jaki jest stęskniony !!!!!
Skoro zauważa, że twoim problemem jest brak mężczyzny to stwierdza co widzi i czuje. Wie, że chcesz go "złapać" a on nie wiem dlaczego nie chce być złapany. Może ma przykre doświadczenia, może boi się odpowiedzialności za inną osobę, a może chce zwyczajnie szaleć, bawić się a może ty nie jesteś tą, z którą chce się zestarzeć.

Oczywiście, że nie jestem. Każda jest pierwszy tydzień. On nie umie być w związku.
On uważa, że związek jest lekarstwem na wszystko - i jak on znajdzie kobietę życia (też nią byłam parę miesięcy) się uleczy, więc ja też.

zofia282 napisał/a:

Dlaczego mu mówisz o terapii, o potrzebie skupiania się na sobie ?

Nie wgłębiałam się, zapytał, co planuję i dlaczego rozważam powrów, więc odpowiedziałam zgodnie z prawdą acz krótko. Mamy sporo formalności do załatwienia...mnóstwo - będzie więcej w sumie niż z byłym mężem. (tak przez chwilę uwierzyłam w przyjaźń)


zofia282 napisał/a:

Na co on jest chory ?

Naprawdę mam go diagnozować. 44letni facet, który pierwszy i ostatni związek poważny miał w wieku 25 lat. Nie jest w stanie policzyć kobiet, z którymi sypiał. Steruje nim seks i chęć zdobycia, a nie rozsądek. Wiecznie szuka miłości swojego życia i znajduje ją średnio raz na trzy miesiące czasem częściej, ale zawsze to ktoś z daleka, a skoro ma potrzeby idzie do łóżka z kimś inny. Utrzymuje kilka relacji seksualnych na raz. Ode mnie też jest uzależniony, bo jako jedyna ostatnio napatoczona idiotka - jestem, a on się panicznie boi bym go porzuciła - zniknęła zupełnie, o czym mówi wprost.

Odpowiedz sobie sama.

19 266

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Raki, zakończ tą znajomość. Dla własnego dobra, zdrowia i spokoju.

19 267 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-24 15:42:37)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Raki, zakończ tą znajomość. Dla własnego dobra, zdrowia i spokoju.

Wiem. Ja to wiem i robię wszystko, co mogę, teraz już by nie zdobyć, ale zakończyć.
To kolejny argument za wyjazdem też jest, bo on nie odpuści, to go podnieca, a za podnieceniem będzie biegł, a ja wciąż drzwi zatrzasnąć nie umiem. Dlaczego? Ja czuję ciągle w sobie jakiś chory obowiązek bycia grzeczną i poprawną, że tak to nieładnie i nie wypada (????-o co chodzi????)


Widzisz, dlatego mój organizm i ciało reagują tak silnie, bo to jest wysoce destrukcyjna relacja (delikatnie ujmując) - druga z rzędu. I sama się w to wpakowałam w bardzo niezdrowy sposób.

Popołudnie.
Chcę sie wyspać smile

19 268 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-03-24 15:49:38)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Raki, zakończ tą znajomość. Dla własnego dobra, zdrowia i spokoju.

Wiem. Ja to wiem i robię wszystko, co mogę, teraz już by nie zdobyć, ale zakończyć.
To kolejny argument za wyjazdem też jest, bo on nie odpuści, to go podnieca, a za podnieceniem będzie biegł, a ja wciąż drzwi zatrzasnąć nie umiem. Dlaczego? Ja czuję ciągle w sobie jakiś chory obowiązek bycia grzeczną i poprawną, że tak to nieładnie i nie wypada (????-o co chodzi????)

Może boisz się, że jak zatrzaśniesz drzwi, to on już nigdy więcej się nie zjawi i zostaniesz sama? I co wtedy?! Poradzisz sobie?! Jak?! Będziesz bezpieczna?!
Może masz nadzieje, że jak wyjedziesz do PL, to on rzuci wszystko, pojedzie za tobą, bo zrozumie, że cię kocha, że jesteś miłością jego życia, stworzycie układ idealny??

Wyśpij się smile

A skoro terapeutka cię chwali, widocznie ma za co smile Zawsze możesz jej powiedzieć, że ci to przeszkadza, możesz z nią o tym porozmawiać smile

19 269 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-24 15:56:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
raki napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Raki, zakończ tą znajomość. Dla własnego dobra, zdrowia i spokoju.

Wiem. Ja to wiem i robię wszystko, co mogę, teraz już by nie zdobyć, ale zakończyć.
To kolejny argument za wyjazdem też jest, bo on nie odpuści, to go podnieca, a za podnieceniem będzie biegł, a ja wciąż drzwi zatrzasnąć nie umiem. Dlaczego? Ja czuję ciągle w sobie jakiś chory obowiązek bycia grzeczną i poprawną, że tak to nieładnie i nie wypada (????-o co chodzi????)

Może boisz się, że jak zatrzaśniesz drzwi, to on już nigdy więcej się nie zjawi i zostaniesz sama? I co wtedy?! Poradzisz sobie?! Jak?! Będziesz bezpieczna?!
Może masz nadzieje, że jak wyjedziesz do PL, to on rzuci wszystko, pojedzie za tobą, bo zrozumie, że cię kocha, że jesteś miłością jego życia, stworzycie układ idealny??

Nie. Na to na pewno nie liczę, już nie. Jak napisałam powyżej - przyjedzie (zapowiedział), ale tylko mnie przelecieć.
Myślę, że boję się braku tych emocji i braku jego obecności w ogóle, jakiejkolwiek. Albo powiedzenia sobie wprost, że to od początku było o d...r... i zmarnowałam kupę czasu.
To są teraz czyste mechanizmy uzależnienia (czytałam). Teraz już nie takiego, zmieni się i będzie cud, miód i orzeszki. To taki świński czysty narkotyk.

*****

Wiecie, że ja w zeszłym roku własną terapeutkę okłamałam. Mówię jej, że on nie chce stworzyć związku na odległość, zadeklarować się, twierdzi, że chce czasu. Ona, że to ok i coś tam tłumaczy, ale warunek oczywiście, że nie ma innych kobiet. A jej, że pytałam i nie ma. To ona ok.
Czyli obie nas nabiłam w butelkę, bo ja czuję ulgę i przyzwolenie.

Jakieś tydzień wcześniej przed oszustwem. Ja nie sprawdzam nic, nie śledzę itp. (nigdy), no ale widzę, że tu z kimś pisze, tam z kimś pisze i czuję, więc pytam wprost, czy ma inne kobiety. A on mówi: mam tylko Ciebie, a w Madrycie moje siostry i siostrzenice. On tak właśnie kłamie "w Madrycie", bo reszta jest w innych miastach lub państwach, do tego sypianie z kimś nie jest posiadaniem innej kobiety (przecież znam tę jego filozofię-nie omieszkał mi jej przekazać).

19 270

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
Anstawia napisał/a:
raki napisał/a:

Wiem. Ja to wiem i robię wszystko, co mogę, teraz już by nie zdobyć, ale zakończyć.
To kolejny argument za wyjazdem też jest, bo on nie odpuści, to go podnieca, a za podnieceniem będzie biegł, a ja wciąż drzwi zatrzasnąć nie umiem. Dlaczego? Ja czuję ciągle w sobie jakiś chory obowiązek bycia grzeczną i poprawną, że tak to nieładnie i nie wypada (????-o co chodzi????)

Może boisz się, że jak zatrzaśniesz drzwi, to on już nigdy więcej się nie zjawi i zostaniesz sama? I co wtedy?! Poradzisz sobie?! Jak?! Będziesz bezpieczna?!
Może masz nadzieje, że jak wyjedziesz do PL, to on rzuci wszystko, pojedzie za tobą, bo zrozumie, że cię kocha, że jesteś miłością jego życia, stworzycie układ idealny??

Nie. Na to na pewno nie liczę, już nie. Jak napisałam powyżej - przyjedzie (zapowiedział), ale tylko mnie przelecieć.
Myślę, że boję się braku tych emocji i braku jego obecności w ogóle, jakiejkolwiek. Albo powiedzenia sobie wprost, że to od początku było o d...r... i zmarnowałam kupę czasu.
To są teraz czyste mechanizmy uzależnienia (czytałam). Teraz już nie takiego, zmieni się i będzie cud, miód i orzeszki. To taki świński czysty narkotyk.

Raki, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło smile
Młode jesteśmy, kawał życia przed nami smile Teraz już może być tylko lepiej. Mamy doświadczenia bolesne, ale jakież pouczające smile
Trudno odstawić używkę, a jeszcze trudniej żyć bez niej. Ale ludzie z tego wyłażą i żyją. Więc my też damy radę smile
Ja sobie musiałam zastąpić moją używkę moim hobby. Takie zdrowe uzależnienie. Ale "złogi" uzależnienia wyłażą mi jeszcze bokami i pewnie będzie to trochę jeszcze trwało. Ale jestem dobrej myśli i ty też bądź!
Trzymam kciuki za ciebie!
A co do seksu. Dla mnie seks, był jedynym momentem, w którym czułam się bezpieczna z M. Był bardzo czuły, dbał tylko o moje potrzeby, później przytulał całą noc. Tak, kiedyś tylko ten seks z nim, dawał mi poczucie bezpieczeństwa.

19 271 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-24 16:12:28)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Raki, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło smile
Młode jesteśmy, kawał życia przed nami smile Teraz już może być tylko lepiej. Mamy doświadczenia bolesne, ale jakież pouczające smile
Trudno odstawić używkę, a jeszcze trudniej żyć bez niej. Ale ludzie z tego wyłażą i żyją. Więc my też damy radę smile
Ja sobie musiałam zastąpić moją używkę moim hobby. Takie zdrowe uzależnienie. Ale "złogi" uzależnienia wyłażą mi jeszcze bokami i pewnie będzie to trochę jeszcze trwało. Ale jestem dobrej myśli i ty też bądź!
Trzymam kciuki za ciebie!
A co do seksu. Dla mnie seks, był jedynym momentem, w którym czułam się bezpieczna z M. Był bardzo czuły, dbał tylko o moje potrzeby, później przytulał całą noc. Tak, kiedyś tylko ten seks z nim, dawał mi poczucie bezpieczeństwa.

Wiem, ale jeszcze nie przekonałam samej siebie:) Już naprawdę wszystko obojętne, byleby teraz z tym skończyła, a potem już będzie tylko lepiej:)
Cóż, mylimy seks z miłością sad ja się już od paru miesięcy afirmowałam "to, że z Tobą sypia, znaczy, że ma ochotę, a nie, ze kocha".

19 272

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
zofia282 napisał/a:

RAki ...dlaczego wmawiasz sobie coś, czego nie ma ?
Konkrety :mówi, że w PL znajdziesz sobie faceta, z którym możesz być blisko. Można dosadniej powiedzieć ? Co musiały ci powiedzieć abyś odczytała, on mnie nie chce ! nie traktuje poważnie! Dlaczego dopowiadasz sobie, tak ! w PL znajdę jego, bo jedzie, no jedzie dla mnie abym tam go spotkała. Helooooł !!!!!! pobudka !!!! Nie musi jechać za tobą do PL aby cię znaleźć. On ma cię właśnie teraz w zasięgu ręki.
Nie słyszysz co do ciebie mówi !!!!! Dorabiasz idę, rozumiesz słowa jak chcesz, jak marzysz. To śmieszne myślenie, że teraz w Hiszpanii nie chce być z tobą, a dogoni cię w PL, dogoni by w końcu stworzyć rodzinę. Teraz jest facetem chcącym cię tylko "obmacywać", a w PL będzie zakochanym, poważnym i odpowiedzialnym  kandydatem na męża ?

Co Ty, przecież on nie przyjedzie ze mną być. On przyjedzie mnie przelecieć. Nawet nie przyszło mi to, co powyżej do głowy. Ja nie mam złudzeń już od dawna. Wczoraj też przyszedł tylko i wyłącznie w jednym celu.
I dla tego seksu - i tygodniowej zabawy w romantyzm - jest w stanie kupić bilet w różne miejsca świata.

Mówisz, że to taki wieczny chłopczyk do bzykania ?
Ma 44 lata ? smile jeszcze trochę i wyrośnie z tego ( z możliwości bzykania) smile

Super, że to już wiesz ! sprawa jasna!
Już wiesz, że dla seksu z tobą (i tylko seksu), pojedzie daleko. Schowaj się ! Bądź nie do znalezienia smile.
Do "używania" znajdzie sobie inne smile i to szybciej niż ci się wydaje.

raki napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Zamierzasz go testować i zmieniać. Próbujesz wszelkich sposobów sad. Metoda "odstawienia" powiodła się. Przyszedł, wpadł przez komin i zachowuje się jak u siebie, jak pan domu (sika przy otwartych drzwiach) i jaki jest stęskniony !!!!!
Skoro zauważa, że twoim problemem jest brak mężczyzny to stwierdza co widzi i czuje. Wie, że chcesz go "złapać" a on nie wiem dlaczego nie chce być złapany. Może ma przykre doświadczenia, może boi się odpowiedzialności za inną osobę, a może chce zwyczajnie szaleć, bawić się a może ty nie jesteś tą, z którą chce się zestarzeć.

Oczywiście, że nie jestem. Każda jest pierwszy tydzień. On nie umie być w związku.
On uważa, że związek jest lekarstwem na wszystko - i jak on znajdzie kobietę życia (też nią byłam parę miesięcy) się uleczy, więc ja też.

smile bez komentarza......
.....no jednak muszę!  Świadoma jesteś i to bardzo !  - super !!!!! smile

raki napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Dlaczego mu mówisz o terapii, o potrzebie skupiania się na sobie ?

Nie wgłębiałam się, zapytał, co planuję i dlaczego rozważam powrów, więc odpowiedziałam zgodnie z prawdą acz krótko. Mamy sporo formalności do załatwienia...mnóstwo - będzie więcej w sumie niż z byłym mężem. (tak przez chwilę uwierzyłam w przyjaźń)

Finanse ?
Ile straciłaś ? ile jeszcze możesz stracić ?
Ile masz do stracenia ?


raki napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Na co on jest chory ?

Naprawdę mam go diagnozować. 44letni facet, który pierwszy i ostatni związek poważny miał w wieku 25 lat. Nie jest w stanie policzyć kobiet, z którymi sypiał. Steruje nim seks i chęć zdobycia, a nie rozsądek. Wiecznie szuka miłości swojego życia i znajduje ją średnio raz na trzy miesiące czasem częściej, ale zawsze to ktoś z daleka, a skoro ma potrzeby idzie do łóżka z kimś inny. Utrzymuje kilka relacji seksualnych na raz. Ode mnie też jest uzależniony, bo jako jedyna ostatnio napatoczona idiotka - jestem, a on się panicznie boi bym go porzuciła - zniknęła zupełnie, o czym mówi wprost.

Odpowiedz sobie sama.

Nie musisz go diagnozować, ale napisałaś, że jest chory, więc dopytać musiałam big_smile
I stało się wszystko jasne smile
Nie znam się na seksoholikach, bawidamkach. Każdy z nas czego innego w życiu chce i od niego oczekuje. Znasz sprawę i jeśli ci taki układ pasuje ......jeśli nie, to nie wzdychaj tylko wiej !!!!!!!
Wiem, jesteś młoda i szukasz kompana do życia + seksu a nie seksu samego. Jasne, że on nie jest typem jakiego szukasz a ty nie chcesz być jak ta lala dmuchana. Wiej dziewczyno !!! Nie trać energii na rozpamiętywanie, tęsknoty, żale. Zużyj ją całą na ucieczkę.
On panicznie się boi porzucenia ? spoko !!!!! szybko inną sobie znajdzie i to taką co w "dmuchaną" zmieni, albo taką, która też tylko seksu będzie szukała. Spoko !!! O niego się nie martw ! Da sobie świetnie radę ! A że do czasu ? No cóż ? Zapewne z czasem znajdzie i taką co tylko sprzątać wokół niego (dziadka) będzie chciała smile.
UCIEKAJ !!!!!

19 273

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Ja czuję ciągle w sobie jakiś chory obowiązek bycia grzeczną i poprawną, że tak to nieładnie i nie wypada (????-o co chodzi????)

grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne tam gdzie chcą tongue smile

raki napisał/a:

dlatego mój organizm i ciało reagują tak silnie

Ja wiem !!!! Bo jesteś kkzb ! Kobietą uzależnioną od miłości!

19 274

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Cóż, mylimy seks z miłością sad ja się już od paru miesięcy afirmowałam "to, że z Tobą sypia, znaczy, że ma ochotę, a nie, ze kocha".

Mylimy i to od bardzo młodego wieku. Chłopcy to wykorzystują sad Znane jest powiedzenie: kochasz mnie? to mi to udowodnij. Każda młoda myśli o mocnym przytuleniu, głębokim patrzeniu w oczy, o namiętnym pocałunku lub krzyczeniu w centrum miasta na cały głos, 'kocham Grzesia". Nic bardziej mylnego !!!!! Dowodem ma być- wulgarnie mówiąc - "rozchylenie nóg" ! I tak się dowiadują i uczą kolejne pokolenia co to znaczy kocham big_smile.
To, że z tobą sypia, znaczy, że jest zdrowym, z popędem seksualnym mężczyzną, którego podniecasz. Podnieca go być może  twój zapach, głos, fizjonomia. Ja się na tym nie znam i nie wiem co w facetach wzbudza pożądanie. Być może sam fakt dłuższej wstrzemięźliwości wystarczy by seks uprawiał. Dmuchane lale, o których już wspominałam, filmy porno, gazetki......kobiety inaczej poostrzegają seks.... ale żeby nie było (:D) nie wszystkie (ja też zmieniłam to postrzeganie big_smile).
TAk, seks bez miłości jest możliwy, jak i miłość bez seksu !

19 275 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-03-24 18:04:09)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Myślę, że naprawdę się zaczynam o siebie martwić (już nie o te stany - przejdą przecież). Czy ja dostatecznie dbam o moje podstawowe potrzeby materialne - nie w sensie zarabiania, ale zapewnienia sobie teraźniejszości, czy do tej pory wszystko było nakierowane na wydawania kasy, by tylko móc z nim... (no bo przecież zgody by płacić za mnie nie było). To przeraża ile była w stanie poświęcić dla kogoś, kto mnie nie kocha i traktuje jak zabawkę.

Czuję, że to zdrowe myślenie i myślenie o mnie, a nie o moich związkowych potrzebach i chyba pierwszy krok dla własnego bezpieczeństwa.

Jak wyjadę nie będzie czarodziejskiej różdżki, ale będzie większa stabilizacja finansowa, wychodzenie do pracy i bliscy ludzie, do tego normalny dostęp do terapii. Nie będzie dodatkowym zmagań i celów, nie mam na nie siły. Jest mi spokojnie i dobrze z tą decyzją, nie euforycznie.
Wszystkie wiemy, że tu nie mam nic, a ja muszę się zmierzyć z rzeczywistością codziennością - nie fikcją.

Już wiem !!!
Myślałaś, ma 44 lata - to wiek, a nawet najwyższy czas na ustatkowanie się. Myślałaś: on nie trafił na taka jak ja! Teraz ma, znalazł, trafił ! i teraz już się ustatkuje. Miał facet bogatą przeszłość, więc tym bardziej doceni mnie, taką wyjątkową, dobrą, najlepszą dla niego. Sorki, że piszę w ten sposób, ale znam z autopsji takie myślenie. Tak ja myślałam !!!! W moim przypadku znalazł i pojął za żonę - niestety sad !!!!!!!
Wiesz Raki ja raz wyrzucałam jeszcze nie-męża. Wyrzucałam bo rękę podniósł na ścianę! Pomyślałam, dzisiaj ściana "oberwała", jutro ja. Zignorowałam wiele innych symptomów, których zignorować nie powinnam była. Żyłam z mężem 26 lat i obudziłam się przerażona, tym co się zadziało w moim życiu. I oberwałam !!!!!! i dotkliwiej, mocniej jak wtedy ta ściana !!!!! Trzeba było wiać. Nie wiałam ! Myślałam z dumą, trwam przy nim, mimo, że jest źle. Obiecałam na dobre i na złe (w przysiędze małżeńskiej) i słowa dotrzymam. Byłam głupia !!!!!!

19 276

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam
Jestem tu "nowa" mam 30 lat wspaniale dzieci i rozwalone zycie od grudnia 2012r. Moj maz ma romans z kolezanka z pracy dowiedzialam sie 1 raz z smsa od niej .....KOchnie tak smutno bez ciebie ........... serce mi peklo na pol kiedy sie o tym dowiedzialam nasz syn mial 6 miesiecy do teraz on mowi ze tylko sie calowali bo i co innego ma powiedziec na poczatku sie wyprowadzilam na 2 tygodnie ale nie wiem do teraz po co wracalam bo 2 tygodnie temu odkrylam ze znowu sie spotkali tak mi stasznie przykro zal jestem zla zeby nie napisac wq.... jak mozna byc takim wyrachowanym skurczybykiem i to jest najdelikatniejsze slowo ktore w tym momencie mi sie nasuwa. Chce rozwodu ale nie pracuje mamy kredyt na dom auto jest jedynym ktory pracuje i wiem ze dobrze robie chcac od niego odejsc ale w glebi serca chyba na to nie jestem przygotowana psychicznie Mam dosc wszystkiego chce mi sie wyc do ksiezyca nie umiem sobie z tym poradzic jak mozna ranic i to tak perfidnie.........

19 277

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Raki, według mnie, nakręcasz się, analizujesz sekundę po sekundzie swoje życie, raczej tak "na smutno", a wnioski do jakich dochodzisz,to to, że musisz uciekać, bo tam gdzie uciekniesz będzie bezpiecznie, bo nie będzie jego.
Owszem, wyjechać, zmienić otoczenie można. Ale siebie w ten sposób nie zmienisz. Koniecznie wybierz się na terapię, nie po to by dowiedzieć się, że jesteś "chora" (to też), ale po to, by nauczyć się zdrowo myśleć i żyć.
Jeżeli czujesz się źle po jego wizycie, następnym razem zatrzaśnij drzwi i go nie wpuszczaj. A może ta jego wizyta wcale nie była taka zła, jak ty ją odbierasz? Może ustawiłaś mu tego GPSa, czy co to tam było i tyle?
Raki, wyluzuj smile

Przestałam analizować, o dziwo już nie myślę tyle. Leże i nie umiem spać. Nie ma myśli.

Ja mam w Polsce rodzinę, dobrą pracę, a tutaj nie mam nic poza niezrealizowanymi marzeniami, na które nie mam siły. Poza tym wiem, że wyjechałam dla niego, choć wmawiałam sobie, że nie. Powrót jest najrozsądniejszym rozwiązaniem, już się z tym nie wije i nie bije, zaakceptowałam mój stan i wiem, że nie mam siły, dlatego wracam i nie będę dalej się rujnować zawodowo i finansowo.

Tak, ustawiłam gps, pogadałam, razem zrobiliśmy obiad i tiramisu, a on wciąż się do mnie dobierał - napięcie było nie  do wytrzymania - zrobiliśmy sobie jako uzależnieni naszą stałą grę, jak już się ubrał po ok 5 godzinach i wychodził...poszliśmy ze sobą do łóżka. Zadowolony, że to jednak nie koniec wolnego związku wstał, ubrał się i powiedział, że jak wróci da znać kiedy pojedziemy gdzieś tam. Pierwszy raz się ucieszyłam, że się zmywa. Nie wstałam, nie odprowadzałam go, nie zrobiłam nic.

Jeśli nadal twierdzisz, że ta wizyta była dobra (dla mnie) to ok. Skoro znowu przekroczyłam moje granice i czuję się z tym podle.

Odkryłam, że nie mam kontroli, nie umiem zatrzasnąć drzwi. On robi ze mną co chce. Widać jeszcze nie, może następnym razem. Ja nie mam Anstawia kontroli. Jestem bezsilna wobec samej siebie.

P.S. Na terapii jestem, ale chyba oszukuję terapeutkę-bo ona mnie chwali za to jaka mam siłę, że wyszłam z poprzednich związków i z tego (taaa...). Mam spotkanie z inną, która zna się na temacie, może będzie mi bardziej pasować

Ty już wiesz, że nic nie jest w stanie zatrzymać go przy tobie (poza seksem, na chwilę)
1.- zapewne pierwszy raz nie wstałaś, by go pożegnać, uściskać na pożegnanie, obdarzyć gorącym, namiętnym całusem. Nie sądzisz, że to początek zmian, zmian twojego myślenia a raczej nastawienia.
2 - ucieszyłaś się, że się zmywa smile To brzmi obiecująco smile
3- czujesz się podle po przekroczeniu swoich granic. To też coś znaczy. Wiesz jakie są twoje granice i wiesz, że po ich przekroczeniu pozostaje mimo wszystko niesmak.

A gdyby inna kobieta napisała na forum: seks był, ale po nim nawet nie chciało mi się wstać, by go pożegnać -  jakbyś to oceniła, co byś jej napisała ?

19 278

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karola_krt napisał/a:

Witam
Jestem tu "nowa" mam 30 lat wspaniale dzieci i rozwalone zycie od grudnia 2012r. Moj maz ma romans z kolezanka z pracy dowiedzialam sie 1 raz z smsa od niej .....KOchnie tak smutno bez ciebie ........... serce mi peklo na pol kiedy sie o tym dowiedzialam nasz syn mial 6 miesiecy do teraz on mowi ze tylko sie calowali bo i co innego ma powiedziec na poczatku sie wyprowadzilam na 2 tygodnie ale nie wiem do teraz po co wracalam bo 2 tygodnie temu odkrylam ze znowu sie spotkali tak mi stasznie przykro zal jestem zla zeby nie napisac wq.... jak mozna byc takim wyrachowanym skurczybykiem i to jest najdelikatniejsze slowo ktore w tym momencie mi sie nasuwa. Chce rozwodu ale nie pracuje mamy kredyt na dom auto jest jedynym ktory pracuje i wiem ze dobrze robie chcac od niego odejsc ale w glebi serca chyba na to nie jestem przygotowana psychicznie Mam dosc wszystkiego chce mi sie wyc do ksiezyca nie umiem sobie z tym poradzic jak mozna ranic i to tak perfidnie.........

Witaj.
Wiem jak ci przykro, jak podle się czujesz.
Nie wiem co mam ci jeszcze napisać.....
Tak to podłe ! Oczywiście, że powinien cię wspierać i pomagać....
Pisz !!!!! wyrzuć z siebie ból !!!!
Ściskam.      smile

19 279 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-24 21:25:42)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Ty już wiesz, że nic nie jest w stanie zatrzymać go przy tobie (poza seksem, na chwilę)
1.- zapewne pierwszy raz nie wstałaś, by go pożegnać, uściskać na pożegnanie, obdarzyć gorącym, namiętnym całusem. Nie sądzisz, że to początek zmian, zmian twojego myślenia a raczej nastawienia.
2 - ucieszyłaś się, że się zmywa smile To brzmi obiecująco smile
3- czujesz się podle po przekroczeniu swoich granic. To też coś znaczy. Wiesz jakie są twoje granice i wiesz, że po ich przekroczeniu pozostaje mimo wszystko niesmak.

A gdyby inna kobieta napisała na forum: seks był, ale po nim nawet nie chciało mi się wstać, by go pożegnać -  jakbyś to oceniła, co byś jej napisała ?

Nic. Zbyt dużo oceniania i analizowania, gdy się nie ma zdrowych reakcji, ma średni sens.
Generalnie im bardziej mi zbrzydnie, tym lepiej dla mnie.

Szczerze mówiąc wcześniej poczułam się obnażona, jakoś wymusiłam na mnie - w moich emocjach - podanie od nowe faktów, o których już tu pisałam i co do których jestem świadoma (czyli po co on goni i takie tam).
Poza seksem jest jeszcze parę rzeczy na chwilę, ale gdzieś już dawno i kilka razy napisałam, że mnie relacja, którą on mi proponuje (narzucił, a ja się zgodziłam nie godząc) nie interesuje, dlatego postanowiłam zerwać. Uzależnienie wzajemne jest niestety inną kwestią i z nim muszę sobie poradzić. Gdyby go nie było byłoby łatwo.
Na tą - a raczej wczorajszą chwilę chodzi o to, że straciłam kontrolę. Trudno. Pamiętać i nie upadać ponownie.

Byłam dziś na spacerze, lubię bardzo Madryt zimą, jest taki zielony, trawa soczysta a słońce delikatne. W ogóle lubię mój Madryt. Przyjemnie wiało i pojawiały się chmurki, a z nich drobny deszcz. W parku wielu ojców z dziećmi, pewnie mieli "porę odwiedzin. Jeden mi nawet z daleko krzyknął cześć, bo przyglądałam się jego córeczce - to takie proste i miłe. Wtedy zauważyłam, że jest przystojny. Nie szukam nikogo, ale fakt, że mogę zauważyć atrakcyjność kogoś innego po prostu mnie pociesza.

karola_krt przykro nam bardzo. Jesteśmy z Tobą. I będziemy słuchać. Dziewczyny są tu super. Wiemy jak trudno. Przytulam Cię mocno.
Wynika z Twojego opisu, ze dałaś mu jedną szansę już i jej nie wykorzystał.
Na romans nigdy nie jesteśmy niestety przygotowani.
Myśl teraz o tym by jak najmniej krzywdy stało się Tobie.

19 280

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Ty już wiesz, że nic nie jest w stanie zatrzymać go przy tobie (poza seksem, na chwilę)
1.- zapewne pierwszy raz nie wstałaś, by go pożegnać, uściskać na pożegnanie, obdarzyć gorącym, namiętnym całusem. Nie sądzisz, że to początek zmian, zmian twojego myślenia a raczej nastawienia.
2 - ucieszyłaś się, że się zmywa smile To brzmi obiecująco smile
3- czujesz się podle po przekroczeniu swoich granic. To też coś znaczy. Wiesz jakie są twoje granice i wiesz, że po ich przekroczeniu pozostaje mimo wszystko niesmak.

A gdyby inna kobieta napisała na forum: seks był, ale po nim nawet nie chciało mi się wstać, by go pożegnać -  jakbyś to oceniła, co byś jej napisała ?

Nic. Zbyt dużo oceniania i analizowania, gdy się nie ma zdrowych reakcji, ma średni sens.
Generalnie im bardziej mi zbrzydnie, tym lepiej dla mnie.

Szczerze mówiąc wcześniej poczułam się obnażona, jakoś wymusiłam na mnie - w moich emocjach - podanie od nowe faktów, o których już tu pisałam i co do których jestem świadoma (czyli po co on goni i takie tam).
Poza seksem jest jeszcze parę rzeczy na chwilę, ale gdzieś już dawno i kilka razy napisałam, że mnie relacja, którą on mi proponuje (narzucił, a ja się zgodziłam nie godząc) nie interesuje, dlatego postanowiłam zerwać. Uzależnienie wzajemne jest niestety inną kwestią i z nim muszę sobie poradzić. Gdyby go nie było byłoby łatwo.
Na tą - a raczej wczorajszą chwilę chodzi o to, że straciłam kontrolę. Trudno. Pamiętać i nie upadać ponownie.

Byłam dziś na spacerze, lubię bardzo Madryt zimą, jest taki zielony, trawa soczysta a słońce delikatne. W ogóle lubię mój Madryt. Przyjemnie wiało i pojawiały się chmurki, a z nich drobny deszcz. W parku wielu ojców z dziećmi, pewnie mieli "porę odwiedzin. Jeden mi nawet z daleko krzyknął cześć, bo przyglądałam się jego córeczce - to takie proste i miłe. Wtedy zauważyłam, że jest przystojny. Nie szukam nikogo, ale fakt, że mogę zauważyć atrakcyjność kogoś innego po prostu mnie pociesza.

karola_krt przykro nam bardzo. Jesteśmy z Tobą. I będziemy słuchać. Dziewczyny są tu super. Wiemy jak trudno. Przytulam Cię mocno.
Wynika z Twojego opisu, ze dałaś mu jedną szansę już i jej nie wykorzystał.
Na romans nigdy nie jesteśmy niestety przygotowani.
Myśl teraz o tym by jak najmniej krzywdy stało się Tobie.

******

No to by nie było tak łatwo.  Karaluch juz w Genewie i UWAGA zaczyna mu w głowie switac.  Sprawa dla mnie poważna, bo nie wiem jak zareagować. Z góry mówię, że nic mu do głowy nie tluklam. Piszę:Wysłał mi ok 16 baaaardzo długiego a jak na niego dlugasnego maila. On hmmm....no nigdy się nie otwieral.
W mailu pisze do mnie czlowiek chory, ktory pierwszy raz przyznaje, że to prawda, że stracil kontrolę nad seksem i życiem, jest nieszczęśliwy, może miec wszystko, bo jest bogaty, a nie ma nic. Poprzyznawal racje, przeprosił i uznał, że powinien zrobić to, o co go prosiłam od dawna - nie ingerować w moje życie krzywdząc mnie, bo zniszczył naszą relację. Generalnie poczytajcie nasze załamane posty, odejmijcie babski lament i wyjdzie to samo. On mnie o nic nie prosi.  Tylko się otwiera.

(Dobra moja podświadomość cieszy się jak dziecko hihihia a masz juz widzi poczwarke, z ktotej zaraz. .....- ale ona nie do konca ma wszystkie klepki, czyli ja ignorujemy. ALE SATYSFAKCJA JEDNAK JEST)

Jak zareagować?
Wiem, ze nie rzucać, nie pomagać, nie prostować - zresztą nie mam złudzeń żadnych
No ale jakkolwiek on mi iest bliski...
Dać literature? Tylko co? Z grubej rury kultowa książkę uzaleznienia od seksu?
Wyjaśnić technicznie, czym jest psychoterapia (on ma  wiedzę, że to dla chorych psychicznie) i pokazać możliwość konsultacji?
Może strony www?

Albo nic ?

Tylko jednak jak ktoś nagle widzi i mówi, że ma problem - ja go znam od podszewki - chyba wypada dać informacje gdzie może o nim poczytać.

19 281 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-03-25 07:17:28)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Yyy... Raki, ale on chyba w ten sposób (z tego co zrozumiałam) dał Ci znać, że to koniec, że nic już między wami nie ma...
Nie staraj się uzdrowić jego, tylko siebie.

19 282

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Na szczescie i nieszczescie juz przestałam przy nim oplakiwac Nas wyjechal bo od pon do piatku jest w innym miescie tym gorzej moim zdaniem dla naszego malzenstwa. Ale czy moge jeszcze mowic o malzenstwie chyba juz nie najbardziej nie umiem pojac po co  chial zebym wrocila po co kazal mi i dziecia jeszcze raz przez to przechodzic. Pytalam czy chce byc z nia i powiedzialam ze jezeli ja kocha to niech z nia bedzie. Po co ranic tak czyjes uczucia to nie ludzkie moglam juz za przeproszeniem miec wylizane rany a nie znowu sie podnosic i to tylko dla dzieci bo przez niego nie czuje sie juz kobieta czuje sie jak wrak

19 283

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

******

No to by nie było tak łatwo.  Karaluch juz w Genewie i UWAGA zaczyna mu w głowie switac.  Sprawa dla mnie poważna, bo nie wiem jak zareagować. Z góry mówię, że nic mu do głowy nie tluklam. Piszę:Wysłał mi ok 16 baaaardzo długiego a jak na niego dlugasnego maila. On hmmm....no nigdy się nie otwieral.
W mailu pisze do mnie czlowiek chory, ktory pierwszy raz przyznaje, że to prawda, że stracil kontrolę nad seksem i życiem, jest nieszczęśliwy, może miec wszystko, bo jest bogaty, a nie ma nic. Poprzyznawal racje, przeprosił i uznał, że powinien zrobić to, o co go prosiłam od dawna - nie ingerować w moje życie krzywdząc mnie, bo zniszczył naszą relację. Generalnie poczytajcie nasze załamane posty, odejmijcie babski lament i wyjdzie to samo. On mnie o nic nie prosi.  Tylko się otwiera.

(Dobra moja podświadomość cieszy się jak dziecko hihihia a masz juz widzi poczwarke, z ktotej zaraz. .....- ale ona nie do konca ma wszystkie klepki, czyli ja ignorujemy. ALE SATYSFAKCJA JEDNAK JEST)

Jak zareagować?
Wiem, ze nie rzucać, nie pomagać, nie prostować - zresztą nie mam złudzeń żadnych
No ale jakkolwiek on mi iest bliski...
Dać literature? Tylko co? Z grubej rury kultowa książkę uzaleznienia od seksu?
Wyjaśnić technicznie, czym jest psychoterapia (on ma  wiedzę, że to dla chorych psychicznie) i pokazać możliwość konsultacji?
Może strony www?

Albo nic ?

Tylko jednak jak ktoś nagle widzi i mówi, że ma problem - ja go znam od podszewki - chyba wypada dać informacje gdzie może o nim poczytać.

Raki my mamy tendencje do wiary w cuda i wypatrywania go. Wielu zdarzeniom nadajemy rangę "to on, nasz cud". Doszukujemy się, wypatrujemy i jest : pisze i otwiera się. Nigdy wcześniej nie pisał, nie otwierał, a teraz ? Cud! Pisze ! pisząc otwiera się!  a to coś znaczy ! zapewne znaczy, że kocha do bólu (bo on cierpi) ! No cud jak się patrzy ! a może to wstęp do kolejnego cudu......nakarmiłaś podświadomość do syta. Ona już projekcje wyświetla : pójdzie po rozum do głowy! Leczyć się będzie ! No mówi, że bogaty a beze mnie bidak ! Nieszczęsny on i tak kochający (nieszczęśliwie). Kolejny cud to nasz pomysł (bo cudem na niego wpadłyśmy)! Zaprowadzimy go do poradni, podamy tytuły książek (lub damy je w prezencie). Podamy namiary na strony internetowe dla podobnych popaprańców (on też nim jest, ale on popaprany troszeczkę i da się go uleczyć całkowicie i to w krótkim czasie)..... No cud jakiś, że dorosły (44) facet dopiero przy mnie wpadł, że jest chory. No ja otworzyłam mu oczy...a właściwie dzięki mnie je otworzył !!
To coś znaczy, że zamiast bzykać inną w międzyczasie,  poświęca mi swój czas (i bzyka tylko mnie), zaprasza na wspólne wypady .....no i mówi, że nieszczęśliwy (hura!!!! już wie, że tylko ze mną szczęście mu pisane).
Wiem, że chory, ale jest mi bliski i widzę już poczwarkę i zaraz, zaraz, za chwilę zrozumie, że dla mnie warto przeobrazić się z tej poczwarki w motyla. To cud kolejny !! 44 lata nie chciał palcem w bucie kiwnąć (leczyć się) a teraz chce ! to cud ! i to wszystko dzięki mnie !
Raki.........smutno mi........cuda się nie zdarzają ! a dopatrywanie się ich wszędzie, jest chore !
On mówi wyraźnie, że stracił kontrolę nad seksem,życiem (jest chory, uzależniony). Uznał, że miałaś rację, mówiąc, że cię krzywdził. Przeprosił, więc czuje się winny (i nic poza tym) . Może potraktuj ten list dosłownie :przyznanie się do uzależnienia, przyznanie ci racji co do krzywdzenia ciebie i przeprosiny.

I twoje pierwsze znamienne zdanie " no to by nie było tak łatwo".......no i nie jest! Znowu sobie skomplikowałaś w głowie. Już byłaś pewna słuszności decyzji o zniknięciu z jego życia. Teraz dałaś sobie nadzieję na leczenie go z sukcesem uleczenia. Raki to ty chcesz jego leczenia, nie on. Jemu widocznie nie doskwiera uzależnienie, nie czuje potrzeby, by podjąć chociaż próbę wyjścia z tego.

19 284

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Trzy miesiące temu też nie umiałam smile Jeszcze nie tak dawno nie potrafiłam pójść sama do kawiarni na ciacho smile Uczę się - ale nie wbrew sobie. Staram się w miarę możliwości wykorzystać swój wolny czas i możliwości i własne chciejstwo w danej chwili. Już się nie zmuszam - inaczej, staram się robić to co w danej chwili sprawia że mi się chce. Nie chciało mi się wyjść w gruncie rzeczy na -15 stopni. Wiem jutro też ma być podobne słońce  a dużo niższa temperatura. Ale ja chwil dla siebie samej mam mało. Więc zamiast oglądać tę kuchnię.tv po prostu ubrałam się i wyszłam - w końcu smile smile smile smile smile
Uprzejmie nadmieniam, po pół roku smile Nic na siłę wbrew sobie smile

Strasznie lubię czytać takie rzeczy. Bo wtedy sobie myślę: o, ja też tak umiem. JUŻ tak umiem. Chcę i mogę!

zofia282 napisał/a:

Kiedy ja miałam małe dzieci, to one były całym moim światem. One, mąż i dom. Zatraciłam siebie dawno i na własne życzenie. Na mamy zostawiające dzieci z opiekunkami, babciami, ciociami, patrzyłam jak na wyrodne. DZisiaj inaczej bym postępowała, żyła. DZisiaj rozumiem, że dzieci są dodatkiem. Rozumiem też, że mąż jest osobą "obcą". Dlatego też każdej powiem inwestuj w siebie i na siebie trać energię.

Wiele z nas żyło takim zakorzenionym przekonaniem... "Za naszych czasów" jednak wychowanie było inne (wpojone nam, jakże skutecznie, podziały ról), oczekiwania (wymagania) wobec kobiet były inne, ogólnie życie wyglądało inaczej... Mam wrażenie, że dzisiejsze kobiety w większości myślą i żyją inaczej. Czasy się zmieniły. Ale co dziwne, często te myślące i działające zupełnie inaczej (niż kiedyś my)
kobiety wpadają w te same sidła uzależnień, chorej miłości itp. A wydawałoby się, że będąc wolne od tych zniewalających "ram powinności i obowiązków" nie popełnią błędów, podobnych do tych naszych...

karola_krt napisał/a:

Po co ranic tak czyjes uczucia to nie ludzkie moglam juz za przeproszeniem miec wylizane rany a nie znowu sie podnosic i to tylko dla dzieci bo przez niego nie czuje sie juz kobieta czuje sie jak wrak

Współczuję Ci bardzo sad Nie ma odpowiedzi na pytanie "dlaczego" i "po co"... Tak się po prostu zdarza. I to nagminne. Nie znajduję słów, które mogłyby Cię pocieszyć, poza tymi: zacznij myśleć o sobie, bądź egoistyczna i spróbuj zaopiekować się sobą i dzieckiem...

19 285 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-25 10:45:56)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

zofia282
Czy możesz czasem czytac moje posty?  Strasznie się rozpisałaś o czymś, co nie ma sensu.  Ja w kilku zdaniach napisałam z żartem i smiechem, co pomyslala moja podświadomość (jak zauwaza Happy - jestem tu szczera do bólu i nic nie ukrywam przed sobą i wami, choć wiem jakie to jest głupie myślenie).

Nie tłumaczę i nie będę tłumaczyć tego co listu. Strescilam. Mimo wszystko znam tego człowieka dobrze i jego powagę i wiem, co on znaczy

Nie Anstawia nie koniec, co wynika z dalszych zadań, ale miło, że przeprosił i coś zobaczył. Dla mnie to koniec - nie ma związku. Cos ze sobą zrobi możemy spróbować się kumplować przez net., bo ja będę w pl na 90%. Nie zrobi nic, nie widzę takiej możliwości.

NIE ZAMIERZAM MU POMAGAĆ, LECZYĆ, RATOWAĆ.
Nie chcę, nie umiem.
On zauważył co się z nim dzieje (uzaleznienie) i jest z tym nieszczęśliwy, nie wie, co zrobić z życiem. Ale nie ma pojęcia, co to. Faceci nie są nami, nie przeszukaja pół netu, by się dowiedzieć (mało który) ile jajek dodać.
Może nie zrobić nic, a może coś próbować i ponieść fiasko. Zatańczyć na linie też może. Zrobi co zechce.

Ale brak pomagania i zajęcie się sobą nie znaczy, że nie mogę mu czegoś dać lub podesłać informacji by przeczytał i zrobił z tym co zechce.
To jest ludzkie.  Zresztą nawet poczytacie o tym w "literaturze przedmiotu".
Np podac stronę do slaa, by wiedział że istnieje i kropka.

O to pytałam, a nie o analizę własnej podświadomości.

19 286

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

zofia282
Czy możesz czasem czytac moje posty?  Strasznie się rozpisałaś o czymś, co nie ma sensu.  Ja w kilku zdaniach napisałam z żartem i smiechem, co pomyslala moja podświadomość (jak zauwaza Happy - jestem tu szczera do bólu i nic nie ukrywam przed sobą i wami, choć wiem jakie to jest głupie myślenie).

Nie tłumaczę i nie będę tłumaczyć tego co listu. Strescilam. Mimo wszystko znam tego człowieka dobrze i jego powagę i wiem, co on znaczy

Nie Anstawia nie koniec, co wynika z dalszych zadań, ale miło, że przeprosił i coś zobaczył. Dla mnie to koniec - nie ma związku. Cos ze sobą zrobi możemy spróbować się kumplować przez net., bo ja będę w pl na 90%. Nie zrobi nic, nie widzę takiej możliwości.

NIE ZAMIERZAM MU POMAGAĆ, LECZYĆ, RATOWAĆ.
Nie chcę, nie umiem.
On zauważył co się z nim dzieje (uzaleznienie) i jest z tym nieszczęśliwy, nie wie, co zrobić z życiem. Ale nie ma pojęcia, co to. Faceci nie są nami, nie przeszukaja pół netu, by się dowiedzieć (mało który) ile jajek dodać.
Może nie zrobić nic, a może coś próbować i ponieść fiasko. Zatańczyć na linie też może. Zrobi co zechce.

Ale brak pomagania i zajęcie się sobą nie znaczy, że nie mogę mu czegoś dać lub podesłać informacji by przeczytał i zrobił z tym co zechce.
To jest ludzkie.  Zresztą nawet poczytacie o tym w "literaturze przedmiotu".
Np podac stronę do slaa, by wiedział że istnieje i kropka.

O to pytałam, a nie o analizę własnej podświadomości.

Raki, dużo w Tobie irytacji, mam to samo, gdy jestem zmęczona myśleniem.
Piszesz o niteczkach ludzkiej pomocy, a to wygląda nadal na powróz. Nie chodzi o analizę podświadomości- raczej o odbiór tego co piszesz- to tak jak z utworem- nie wiem co poeta chciał napisać, wiem co dotarło do mnie jako odbiorcy.
Dobrze, że odsapniesz
sobie też tego życzę w święta

19 287

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie. Jestem tutaj nowa. Podejrzewam, że również jestem osobą kochającą za bardzo. Po 3 latach rzucił mnie chłopak, uświadamiając sobie, że nie myśli poważnie o przyszłości, której się boi. I zrobił to w chwili, kiedy najbardziej go potrzebowałam. Ot taki Piotruś Pan. Moja historia opisana jest szerzej tutaj: http://www.netkobiety.pl/t51369.html . Minął ponad miesiąc, myślałam, że już okej ,a tu jak na złość wszystko wraca, wspomnienia. Czy jest jakaś metoda na życie, aby być mniej wrażliwym ?  i nie rozpamiętywać?

19 288

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

pani-zupa

Tak zirytowalam się, bo widać tu nie ma sensu pisac szczerze.  Zirytowałam się już wczoraj, ale przelknelam. Jefynie wspomniałam.
Kazdy ma prawo pisać co chce.  Ja też jak mi się nie podoba.
Nie wiem czy to niteczki pomocy, czy rydwan. Ja mu nigdy nie pomagalam ani go nie próbowałam naprawiać.  Owszem jak każda uzależniona liczyłam na cud - raczej samoczynny.
Moje uzaleznienie polega na czymś innym. Nie będę mówiła na której stronie znajdziesz.
Owszem teraz mogłoby się przekształcić w typową kkzb ratownika.

Jedyne co chciałam zrobić to podać mu tytuł książki lub właśnie strone slaa i powiedzieć, że tam znajdzie odpowiedzi na swoje pytania.
Mozna mi doradzić: nie rób tego, bo to jednak za dużo
A nie znowu krzyczeć chcesz  ratować itp itd.
Po cholerę? 
Czy je dostrzeże, jego sprawa.  Nie zamierzam się przejmować. Jednego zdrowiejacego seksoholika już przeżyłam - i mimo trzymania się zasad - nie chcę drugi raz, bo mam akurat inne sprawy  na głowie - siebie.

19 289 Ostatnio edytowany przez pani_zupa (2013-03-25 11:50:41)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

pani-zupa

Tak zirytowalam się, bo widać tu nie ma sensu pisac szczerze.  Zirytowałam się już wczoraj, ale przelknelam. Jefynie wspomniałam.
Kazdy ma prawo pisać co chce.  Ja też jak mi się nie podoba.
Nie wiem czy to niteczki pomocy, czy rydwan. Ja mu nigdy nie pomagalam ani go nie próbowałam naprawiać.  Owszem jak każda uzależniona liczyłam na cud - raczej samoczynny.
Moje uzaleznienie polega na czymś innym. Nie będę mówiła na której stronie znajdziesz.
Owszem teraz mogłoby się przekształcić w typową kkzb ratownika.

Jedyne co chciałam zrobić to podać mu tytuł książki lub właśnie strone slaa i powiedzieć, że tam znajdzie odpowiedzi na swoje pytania.
Mozna mi doradzić: nie rób tego, bo to jednak za dużo
A nie znowu krzyczeć chcesz  ratować itp itd.
Po cholerę? 
Czy je dostrzeże, jego sprawa.  Nie zamierzam się przejmować. Jednego zdrowiejacego seksoholika już przeżyłam - i mimo trzymania się zasad - nie chcę drugi raz, bo mam akurat inne sprawy  na głowie - siebie.

Rozumiem. Może to jest krzyk, ale czasem właśnie z szacunku do Ciebie i jakiejś netowej troski może lepiej capslockiem do Ciebie napisać niż analizować, że 44 letni facet akurat przy Tobie zrobił przyczynek do spowiedzi seksoholika.Widzisz, dla mnie analizowanie co dla niego zrobić już jest wkręcaniem się. Mnie się włącza zaraz alarm, no tak mam. Lepiej nie robić nic. NIC, niż robić trochę a nuż potem przekształci się to w dopytywanie jakie wnioski wysnuł z lektury. Każda z nas jest inna, masz swój problem mocno w głowie przerobiony...ja też, a jednak u mnie mała nitka plecie linę okrętową.

Raki, Twoje zdrowienie jest najważniejsze, nie jego. Także dla nas z tego wątku.

19 290

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzien dobry kobietki smile smile smile
Praga jak zawsze piekna smile Bylo super smile Slonecznie lecz strasznie zimno i wietrznie. Na jarmarku wielkanocnym na starym miescie grzane wino mialo wzecie jak na jarmarku bozonarodzeniowym big_smile Bardziej atmofera bozonaredzoniowa byla big_smile
Najadlam sie, napilam, bylam na koncercie jazzowym, pozwiedzalam to co znam i odkrylam jeszcze to czego nie znalam smile

19 291 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-25 12:50:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pani_zupa napisał/a:
raki napisał/a:

zofia282
Czy możesz czasem czytac moje posty?  Strasznie się rozpisałaś o czymś, co nie ma sensu.  Ja w kilku zdaniach napisałam z żartem i smiechem, co pomyslala moja podświadomość (jak zauwaza Happy - jestem tu szczera do bólu i nic nie ukrywam przed sobą i wami, choć wiem jakie to jest głupie myślenie).

Nie tłumaczę i nie będę tłumaczyć tego co listu. Strescilam. Mimo wszystko znam tego człowieka dobrze i jego powagę i wiem, co on znaczy

Nie Anstawia nie koniec, co wynika z dalszych zadań, ale miło, że przeprosił i coś zobaczył. Dla mnie to koniec - nie ma związku. Cos ze sobą zrobi możemy spróbować się kumplować przez net., bo ja będę w pl na 90%. Nie zrobi nic, nie widzę takiej możliwości.

NIE ZAMIERZAM MU POMAGAĆ, LECZYĆ, RATOWAĆ.
Nie chcę, nie umiem.
On zauważył co się z nim dzieje (uzaleznienie) i jest z tym nieszczęśliwy, nie wie, co zrobić z życiem. Ale nie ma pojęcia, co to. Faceci nie są nami, nie przeszukaja pół netu, by się dowiedzieć (mało który) ile jajek dodać.
Może nie zrobić nic, a może coś próbować i ponieść fiasko. Zatańczyć na linie też może. Zrobi co zechce.

Ale brak pomagania i zajęcie się sobą nie znaczy, że nie mogę mu czegoś dać lub podesłać informacji by przeczytał i zrobił z tym co zechce.
To jest ludzkie.  Zresztą nawet poczytacie o tym w "literaturze przedmiotu".
Np podac stronę do slaa, by wiedział że istnieje i kropka.

O to pytałam, a nie o analizę własnej podświadomości.

Raki, dużo w Tobie irytacji, mam to samo, gdy jestem zmęczona myśleniem.
Piszesz o niteczkach ludzkiej pomocy, a to wygląda nadal na powróz. Nie chodzi o analizę podświadomości- raczej o odbiór tego co piszesz- to tak jak z utworem- nie wiem co poeta chciał napisać, wiem co dotarło do mnie jako odbiorcy.
Dobrze, że odsapniesz
sobie też tego życzę w święta

Raki co do Twojej szczerosci to napisze : Bujac to my a nie nas !!!!
Jestes uzalezniona i oszukujesz sie tyko sama. Nam mozesz wciskac kity albo i nie. Tutaj chodzi o Ciebie !!!
Najpierw piszesz szczerze, ze nie dzwonisz nie kontaktujesz sie a potem, ze byl, ze robiliscie tiramisu, ze bzykaliscie sie.
Nie mozna wierzyc komus kto jest uzalezniony !!!
Dlatego Zofia wie, bo sama przez to przechodzila a Pani Zupa potwierdzila i ja tez sie pod tym podpisuje !!!
Pisalas, ze jestes "inaczej uzalezniona" a jak inaczej ??? Uzaleznienie to uzaleznienie !!! No chyba, ze czujesz sie lepsza bo jestes uzalezniona od bogatego, narcystycznego sexoholika z Hiszpanii a inne to tylko od jakis Zenkow, pijakow z Polski ???
No i Ty taka ponadprzecietnie inteligentna z super praca itp. a my proste baby z normalnymi pracamia niektore i bez pracy???
Nie wiem czy to mialas na myslli ? Ja odnioslam takie wrazenie !!! Ja nie taka jak inne u mnie to zupelnie inaczej, nie wsadzaj mnie w schemat, pani Herzyk glupoty pisze itp. Juz probowals tutaj "manipulowac" i pisac, ze powinnam Ci najpierw o "moim naryscie" napisac abys zrozumiala o co u mnie biega, potem pytalas sie po co tu jestem, a potem, abym Ci "etapy mojego zdrowienia " z detalami opisala i jeszcze chcialas z naszego watku zrobic "grupe samopomocy", gdzie "kazdy powinnien" tak szczerze jak Ty sie otwierac i analizowac do bolu !!!
Raki przebadalas sie juz na choroby przenoszone droga plciowa ??? Bo teoretycznie "bzyklas" sie juz z polowa kontynentu sad

Pytalam juz czy z Twoim terapeuteanie jestes szczera ? Napisalas ze nie  sad   
To po co ten teatr pytam Cie juz nie pierwszy raz ??? Po co sie oszukiwac ???
Wracaj do Hiszpana, bo on przeciez czeka na Ciebie ???

19 292

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pani_zupa napisał/a:

Rozumiem. Może to jest krzyk, ale czasem właśnie z szacunku do Ciebie i jakiejś netowej troski może lepiej capslockiem do Ciebie napisać niż analizować, że 44 letni facet akurat przy Tobie zrobił przyczynek do spowiedzi seksoholika.Widzisz, dla mnie analizowanie co dla niego zrobić już jest wkręcaniem się. Mnie się włącza zaraz alarm, no tak mam. Lepiej nie robić nic. NIC, niż robić trochę a nuż potem przekształci się to w dopytywanie jakie wnioski wysnuł z lektury. Każda z nas jest inna, masz swój problem mocno w głowie przerobiony...ja też, a jednak u mnie mała nitka plecie linę okrętową.

Raki, Twoje zdrowienie jest najważniejsze, nie jego. Także dla nas z tego wątku.

STEREOTYPY
Napisałam 44 lata i wszyscy wchodzą w stereotypy myślenia. Po pierwsze nie każdy jest taki sam (przeczytałam już wywody na temat siły fizycznej potencji itp., a do tego opiekunki na starość - to się ma ni jak do realiów życia tego faceta, ale nie komentowałam, bo po co), a po drugie to jest inna kultura.
Jestem w mieście, w którym o dziwo mam znajomych w moim wieku i dopiero pierwsza para zdecydowała się zamieszkać razem (!!!), kolejne myślą, że może za jakiś czas. Poza Chińczykami, o których wieku i tak nie da się wypowiedzieć, gdy widzisz ludzi z dziećmi małymi, mają minimum po 35 lat i więcej - raczej 40 i więcej. Ja tu się nauczyłam, że jestem hiper młoda - tak co najmniej mam 8 lat mniej niż w Polsce.
Tu dotyk i słowa znaczą zupełnie coś innego. Jak idę do baru/klubu, co zdarza mi się rzadko, bo jest to dla mnie męczarnia, przy rozmowie z facetami prawie wchodzę w ścianę, bo ich bezpieczna strefa intymna kończy się przy ciele, a moja Polki w innym miejscu. Do tego cała się krzywię z czego już się koleżankami śmiejemy, bo moja twarz krzyczy "co robisz", ale czuję się czasem prawie napastowana. To jest wyuczona podświadomość, a mózg wie, że on ni ona nic nie robią - są sobą. Uczę się reagować.

Tu mężczyźni się tulą i dają sobie buzi w policzek, mowiąc do siebie kochanie. I są tylko przyjaciółmi.

Czasem wysuwanie zbyt dalekich wniosków, nie ma sensu i to mnie drażni. Warto się skoncentrować i pisać o sobie, a o innych to, co się przeczytało. Ale my (łącznie ze mną, mamy tendencję do dryfowania). Nie raz tu się czyta, jak co poniektóra robi zaraz z odchodzącego męża alkoholika - a zdziwiona autorka pisze "nie pisałam nic takiego".

Siłą rzeczy będę analizować (choć sprawę olałam i wróciłam do niej wieczorem po tym jak poszłam na spacer, obejrzałam tv (ja i tv???) i pogadałam z kumpelą o głupotach) i odrzucam wszystko to, co wiem, że jest chore na pewno. Dlaczego będę? Bo jestem emocjonalnie zaangażowana (i jeszcze spory czas będę nim się z tym uporam), do tego jestem zraniona i chora. Trzymam się sztywno wyznaczonych granic, choć je w sobotę przekroczyłam.

Dlaczego do mnie? Wiadomo, przecież jestem chora, ja jestem slaa bez dwóch zdań. Żadna to moja zasługa lub przyczynek. I tak naprawdę to nic nie znaczy. Każdy ma swoje, inne dno.
To, co zrobię to wyślę mu stronę www. Co on z tym zrobi jego sprawa. Nie, nie będę o to pytać. Będę chciała bardzo (wiemy o tym), ale nie będę.
Zasada jest taka, że jeśli ktoś chce się zmieniać lub się zmienia, po prostu Ci o tym mówi.A Ty to przyjmujesz i zostawiasz go nadal samemu sobie.
Czy my tu możemy się wzajemnie uratować? Nie.

19 293

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pani_zupa napisał/a:
raki napisał/a:

zofia282
Czy możesz czasem czytac moje posty?  Strasznie się rozpisałaś o czymś, co nie ma sensu.  Ja w kilku zdaniach napisałam z żartem i smiechem, co pomyslala moja podświadomość (jak zauwaza Happy - jestem tu szczera do bólu i nic nie ukrywam przed sobą i wami, choć wiem jakie to jest głupie myślenie).

Nie tłumaczę i nie będę tłumaczyć tego co listu. Strescilam. Mimo wszystko znam tego człowieka dobrze i jego powagę i wiem, co on znaczy

Nie Anstawia nie koniec, co wynika z dalszych zadań, ale miło, że przeprosił i coś zobaczył. Dla mnie to koniec - nie ma związku. Cos ze sobą zrobi możemy spróbować się kumplować przez net., bo ja będę w pl na 90%. Nie zrobi nic, nie widzę takiej możliwości.

NIE ZAMIERZAM MU POMAGAĆ, LECZYĆ, RATOWAĆ.
Nie chcę, nie umiem.
On zauważył co się z nim dzieje (uzaleznienie) i jest z tym nieszczęśliwy, nie wie, co zrobić z życiem. Ale nie ma pojęcia, co to. Faceci nie są nami, nie przeszukaja pół netu, by się dowiedzieć (mało który) ile jajek dodać.
Może nie zrobić nic, a może coś próbować i ponieść fiasko. Zatańczyć na linie też może. Zrobi co zechce.

Ale brak pomagania i zajęcie się sobą nie znaczy, że nie mogę mu czegoś dać lub podesłać informacji by przeczytał i zrobił z tym co zechce.
To jest ludzkie.  Zresztą nawet poczytacie o tym w "literaturze przedmiotu".
Np podac stronę do slaa, by wiedział że istnieje i kropka.

O to pytałam, a nie o analizę własnej podświadomości.

Raki, dużo w Tobie irytacji, mam to samo, gdy jestem zmęczona myśleniem.
Piszesz o niteczkach ludzkiej pomocy, a to wygląda nadal na powróz. Nie chodzi o analizę podświadomości- raczej o odbiór tego co piszesz- to tak jak z utworem- nie wiem co poeta chciał napisać, wiem co dotarło do mnie jako odbiorcy.
Dobrze, że odsapniesz
sobie też tego życzę w święta

Nie piszę o twojej podświadomości tylko. Piszę, tak jak zauważa Pani_zupa, jak odebrałam całość twych słów.
Całość brzmi, ja go nie chcę, ale chcę ! Nie pójdę z nim do łóżka, nie dam pożywki jego "zboczeniu", ale ....ucieknę ! Ucieknę od niego przez łóżko ! To droga najlepsza!!!!  i na skróty w dodatku !!!!!! 
On wie już o uzależnieniu i jednocześnie nie wie !!! i jest nieszczęśliwy. Podrzucisz mu trochę fachowej literatury do poczytania (on sam tak jak wszyscy mężczyźni po pomoc sam nie sięgnie) i będzie czytał i zdrowiał ....dla ciebie (nie siebie!!!!).
Oczywiście zrobi co zechce, ale po przeczytaniu tych książek przez ciebie podrzuconych! Teraz powinien przeczytać, więc  podrzucisz je. Podrzucić musisz, bo to spełnienie obywatelskiego obowiązku jest. Nie, on ciebie nie interesuje, to tylko ten pieprzony obywatelski obowiązek, nakazujący uzdrowić kogoś kto sam nie wie co mu jest ! Oświecisz go ! i uszczęśliwisz nieszczęśliwego. I wdzięczny ci za to powinien być - nieprawdaż ?
Mój eks jest psychopatą i nigdy nie miałam poczucia obowiązku, dawania mu do poczytania na ten temat czegokolwiek. Jego życie, jego problem, jego zaburzenia.....owszem chciałam go zmienić, aż w końcu dotarło do mnie (bolało !!!!), że nikogo zmienić się nie da. Co mogłam ? wiele. Wybrałam złą drogę sad Zawróciłam przy pomocy "boskiej opatrzności"(:D) po to, by ratować siebie, dzieci. Uciekłam, jak ucieka się z toksycznego związku. Teraz wiem, że to jedyna metoda na odnalezienie siebie smile, na znalezienie radości w życiu i nie zawsze musi ona mieć jakieś imię  smile.
Forum. Tu jestem, bo go jeszcze potrzebuję i chcę podać pomocną dłoń tym, które ją chcą, proszą o pomoc, wsparcie.... smile
Podawanie jej tym, które tylko szukają poklasku, potwierdzenia, że miłość jest ślepa, chyba nie bardzo mi wychodzi smile.

Niestety Raki, uzdrowić możemy tylko siebie !!!!!!! i wiem, że o tym wiesz smile

19 294

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Inaczej Happy nie znaczy, że od wszystkich inaczej i lepiej czy gorzej. Chodzi o schematy uzależnienia, a nie uzależnienie. Mój jest inny niż np. zofi282, ale tak samo chory i znajdzie się tu parę osób w podobnym. Bo co z tego, ze ja z tych gównianych związków wychodzę, jak zaraz wejdę do drugiego. Tu jest schemat TEJ SAMEJ CHOROBY. I po co dorabiać.

Nie czuję się ani lepsza, ani gorsza.
Terapeutkę oszukałam ponad roku temu. Tak, uświadomiłam to sobie parę dni temu. Nikt nie musi się szczerze otwierać i analizować. Tak, zapytałam Cię, miałam prawo. Jak widzisz powiedziałaś nie - i ja to szanuję. To są Twoje granice.
Nie z połową kontynentu, a połową świata, jeśli tak Ci zależy żebym poczuła się gorzej.
Dalej tak, dałam mu się zjeść w całości - i co? I ile z nas daje? Myślisz dlaczego po tym nie spałam? A myślisz czemu tak się stało? Bo jestem uzależniona. Bo powinnam zatrzasnąć drzwi, ale nie zatrzasnęłam. Ty o tym wiesz i ja o tym wiem.

P.S. Muszę się chyba nauczyć inaczej siebie wyrażać, bo widać ja tu mam problem. Postaram się.

19 295

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Dzien dobry kobietki smile smile smile
Praga jak zawsze piekna smile Bylo super smile Slonecznie lecz strasznie zimno i wietrznie. Na jarmarku wielkanocnym na starym miescie grzane wino mialo wzecie jak na jarmarku bozonarodzeniowym big_smile Bardziej atmofera bozonaredzoniowa byla big_smile
Najadlam sie, napilam, bylam na koncercie jazzowym, pozwiedzalam to co znam i odkrylam jeszcze to czego nie znalam smile

Witaj HAppy smile
Super, że dobrze się bawiłaś smile
Trochę ci zazdroszczę smile smile
JA przesiedziałam w domu te dni. Miałam pranie, gotowanie i mróz na dworze. Synek (starszy) wyjechał najedzony po uszy big_smile. Wróci chętnie po repetę big_smile.
Już przyjmuję zamówienia na klops, sos tatarski.
I ja mam życzenia na święta big_smile wiosnę poproszę !!!!, tą ciepłą i słoneczną !!!!!!!!! i może już zostać na dłużej  wink

19 296

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
luluville napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Dziewczyny czy Wy czytacie tez inne posty na tym watku ? Bo gdybys czytala to bys wiedziala !!!
Chyba juz piaty raz w ciagu 3 dni pisze !!!
Nie rozumiem dlaczego on nie rozumie !!! Karaluch nie zrozumie !!! Ty karalucha nie zrozumiesz !!!
Ty uciekasz on goni !!! On ucieka Ty gonisz !!!
A ta walka serca z rozumem to uzaleznienie !!! To nie serce to obsesja walczy z rozumem !!!
A czemu Ty sie z nim kontaktujesz ?? Sztachasz sie ciagle czytajac bzdury ktore wypisuje i jak tu wyjsc z uzaleznienia ???

Nieważne czy to serce, czy obsesja czy jajkolwiek by tego nie nazwać. Próbuję myśleć inaczej, ale mi nie wychodzi. Czy twoja złość wyładowana na mnie cokolwiek zmieni?
Nie sądzę. To moja droga i naprawdę staram się nią jakoś jednak przejść. I z tego wyjść.
To że mam gorszy dzień, że tęsknię czy myślę nie oznacza, że wszystkie dni są takie.

On podejrzewa, że kogoś mam. Ktoś widział mnie z kolegą i to do niego chyba doszło.
Teraz to jest nawet śmieszne. Jest dokładnie tak jak mówisz "ja uciekam on goni". To tylko facet. Samiec. Ja - jego własność komuś się spodobałam.
To tylko kolega, ale jakoś sprawiło mi to przyjemność. Nie było to żadne zamierzone działanie. Po prostu próbuję zobaczyć, że są normalni faceci na tym świecie, którzy myslą normalnie i widzą we mnie inteligentną i atrakcyjną kobietę.

Luluville dlaczego projektujesz swoje uczucia na mnie ? Ja nie jestem zla na Ciebie smile Czyzbys byla zla na mnie ???
Kochana co do normalnych facetow: Sa ale na tym etapie ich nie rozpoznasz !!! Daj sobie czas !!!

19 297

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Całość brzmi, ja go nie chcę, ale chcę ! Nie pójdę z nim do łóżka, nie dam pożywki jego "zboczeniu", ale ....ucieknę ! Ucieknę od niego przez łóżko ! To droga najlepsza!!!!  i na skróty w dodatku !!!!!! 
On wie już o uzależnieniu i jednocześnie nie wie !!! i jest nieszczęśliwy. Podrzucisz mu trochę fachowej literatury do poczytania (on sam tak jak wszyscy mężczyźni po pomoc sam nie sięgnie) i będzie czytał i zdrowiał ....dla ciebie (nie siebie!!!!).
Niestety Raki, uzdrowić możemy tylko siebie !!!!!!! i wiem, że o tym wiesz smile

Powycinałam tak by tylko nawiązać. Zofia282 pragnę - oczywiście, że pragnę. Matko gdybym nie pragnęła, nie byłoby mnie tutaj. Ale nie chcę, nie chcę nie chcę.
Podjęłam decyzję, że wracam (do zostania mogłoby mnie zmusić tylko znalezienie stażu, nie szukam, nie znajdę - proste). Ta sytuacja nie. Bo wiem, ze tu nie mam kontroli i nie dam sobie rady, a może dam ale przy wysiłku kilkanaście razy większym - po co?
Masz rację, że jak będzie chciał, to sam znajdzie. Dzięki, że to w końcu napisałaś.

19 298 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-25 13:09:16)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Nie z połową kontynentu, a połową świata, jeśli tak Ci zależy żebym poczuła się gorzej.
Dalej tak, dałam mu się zjeść w całości - i co? I ile z nas daje? Myślisz dlaczego po tym nie spałam? A myślisz czemu tak się stało? Bo jestem uzależniona. Bo powinnam zatrzasnąć drzwi, ale nie zatrzasnęłam. Ty o tym wiesz i ja o tym wiem.

P.S. Muszę się chyba nauczyć inaczej siebie wyrażać, bo widać ja tu mam problem. Postaram się.

Raki czy ja mam wplyw na Twoje uczucia ? Jezeli sama czujesz sie zle ze sie "bzykalas" z polowa swiata to Twoje odczucia sad Ja stwierdzilam fakty !!!
Dlaczego chcesz inaczej wyrazac siebie? Chcesz sie nam przypodobac ? Juz pisalam nie chodzi o nas tylko o Ciebie !!!
My trzymamy lustro w ktorym sie przegladasz !!! Zrobisz tak i tak (jak kazda z nas) to co zrobisz, niezaleznie od naszego "gadania".
Raki to jest grupa wsparcia i my Cie wpieramy !!! Wsparcie to nie tylko glaskanie !!!

19 299

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wyrażanie siebie jest coś istotne. Ja czasem coś piszę i świetnie wiem, co mam na myśli i chcę napisać, a jestem zrozumiana inaczej. Czasem też się okazuje, że inaczej rozumiem innych niż chcieli powiedzieć. Ot słowa - czasem brakuje do tego gestów i całej reszty pierdół. Nauka wyrażania siebie jest przydatna.

P.S. Gdzieś pisałam o badaniach. Tak przepadam się w Polsce.

19 300

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Dzien dobry kobietki smile smile smile
Praga jak zawsze piekna smile Bylo super smile Slonecznie lecz strasznie zimno i wietrznie. Na jarmarku wielkanocnym na starym miescie grzane wino mialo wzecie jak na jarmarku bozonarodzeniowym big_smile Bardziej atmofera bozonaredzoniowa byla big_smile
Najadlam sie, napilam, bylam na koncercie jazzowym, pozwiedzalam to co znam i odkrylam jeszcze to czego nie znalam smile

Witaj HAppy smile
Super, że dobrze się bawiłaś smile
Trochę ci zazdroszczę smile smile
JA przesiedziałam w domu te dni. Miałam pranie, gotowanie i mróz na dworze. Synek (starszy) wyjechał najedzony po uszy big_smile. Wróci chętnie po repetę big_smile.
Już przyjmuję zamówienia na klops, sos tatarski.
I ja mam życzenia na święta big_smile wiosnę poproszę !!!!, tą ciepłą i słoneczną !!!!!!!!! i może już zostać na dłużej  wink

Ja tez wiosne poprosze smile A najlepiej od razu lato smile smile smile
Jeszcze bedzie tak, ze to Ty wyjedziesz gdziesz a ja bede siedziec w domu tongue Co sie odwlecze to nie uciecze smile

19 301 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-25 13:17:07)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Wyrażanie siebie jest coś istotne. Ja czasem coś piszę i świetnie wiem, co mam na myśli i chcę napisać, a jestem zrozumiana inaczej. Czasem też się okazuje, że inaczej rozumiem innych niż chcieli powiedzieć. Ot słowa - czasem brakuje do tego gestów i całej reszty pierdół. Nauka wyrażania siebie jest przydatna.

P.S. Gdzieś pisałam o badaniach. Tak przepadam się w Polsce.

Raki przebadaj sie !!! I pamietaj o tym "pol swiata" nastepnym razem !!!
Co do slow i gestow to prawda ale my dobrze wiemy "co Ci w glowie siedzi" smile Kazda z nas jest inna ale myslenie mamy glupie tongue
Daj sobie teraz na luz i odpoczywaj !!!

19 302

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Raki przebadaj sie !!! I pamietaj o tym "pol swiata" nastepnym razem !!!
Co do slow i gestow to prawda ale my dobrze wiemy "co Ci w glowie siedzi" smile Kazdy z nas jest inny ale myslenie mamy glupie tongue

Ch.... Happy ja spróbowałam to nieco w żart obrócić - owo pół kontynetu Twoja, ale doopa z tego wyszła.
Już powinam się powstrzymać od żartów.

19 303

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Dzien dobry kobietki smile smile smile
Praga jak zawsze piekna smile Bylo super smile Slonecznie lecz strasznie zimno i wietrznie. Na jarmarku wielkanocnym na starym miescie grzane wino mialo wzecie jak na jarmarku bozonarodzeniowym big_smile Bardziej atmofera bozonaredzoniowa byla big_smile
Najadlam sie, napilam, bylam na koncercie jazzowym, pozwiedzalam to co znam i odkrylam jeszcze to czego nie znalam smile

Witaj HAppy smile
Super, że dobrze się bawiłaś smile
Trochę ci zazdroszczę smile smile
JA przesiedziałam w domu te dni. Miałam pranie, gotowanie i mróz na dworze. Synek (starszy) wyjechał najedzony po uszy big_smile. Wróci chętnie po repetę big_smile.
Już przyjmuję zamówienia na klops, sos tatarski.
I ja mam życzenia na święta big_smile wiosnę poproszę !!!!, tą ciepłą i słoneczną !!!!!!!!! i może już zostać na dłużej  wink

Ja tez wiosne poprosze smile A najlepiej od razu lato smile smile smile
Jeszcze bedzie tak, ze to Ty wyjedziesz gdziesz a ja bede siedziec w domu tongue Co sie odwlecze to nie uciecze smile

Happy !!!! Nie zabieraj mi wiosny !!!!! big_smile wink
JA kocham wiosnę !
Kocham budzącą się do życia przyrodę smile.
Uwielbiam patrzeć na bez "krasawiaca Maskwy" , ktory rośnie pod oknem.
Uwielbiam czuć jego zapach, intensywny, słodki - zabójczo piękny big_smile !!!!!!
Wiosną zieleń taka soczysta !!!!     smile

19 304

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Raki przebadaj sie !!! I pamietaj o tym "pol swiata" nastepnym razem !!!
Co do slow i gestow to prawda ale my dobrze wiemy "co Ci w glowie siedzi" smile Kazdy z nas jest inny ale myslenie mamy glupie tongue

Ch.... Happy ja spróbowałam to nieco w żart obrócić - owo pół kontynetu Twoja, ale doopa z tego wyszła.
Już powinam się powstrzymać od żartów.

Raki jezeli chodzi o takie zarty to ja nie zartuje na takie tematy !!! Teraz nie czas na zarty Raki !!!
Jezeli piszesz, ze spal z niepoliczalna  iloscia kobiet a te kobiety z niepoliczalna iloscia facetow a Ci faceci itd to wyjdzie strasznie duza ilosc "teoretycznych bzykaczy " sad sad sad

19 305 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-25 13:30:58)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Witaj HAppy smile
Super, że dobrze się bawiłaś smile
Trochę ci zazdroszczę smile smile
JA przesiedziałam w domu te dni. Miałam pranie, gotowanie i mróz na dworze. Synek (starszy) wyjechał najedzony po uszy big_smile. Wróci chętnie po repetę big_smile.
Już przyjmuję zamówienia na klops, sos tatarski.
I ja mam życzenia na święta big_smile wiosnę poproszę !!!!, tą ciepłą i słoneczną !!!!!!!!! i może już zostać na dłużej  wink

Ja tez wiosne poprosze smile A najlepiej od razu lato smile smile smile
Jeszcze bedzie tak, ze to Ty wyjedziesz gdziesz a ja bede siedziec w domu tongue Co sie odwlecze to nie uciecze smile

Happy !!!! Nie zabieraj mi wiosny !!!!! big_smile wink
JA kocham wiosnę !
Kocham budzącą się do życia przyrodę smile.
Uwielbiam patrzeć na bez "krasawiaca Maskwy" , ktory rośnie pod oknem.
Uwielbiam czuć jego zapach, intensywny, słodki - zabójczo piękny big_smile !!!!!!
Wiosną zieleń taka soczysta !!!!     smile

Ja tez lubie wiosne ale jak przyjdzie w maju to musimy do sierpnia na lato poczekac tongue

Posty [ 19 241 do 19 305 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 295 296 297 298 299 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026