netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 926 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 292 293 294 295 296 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 046 do 19 110 z 26 310 ]

19 046

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Wiesz, jak to wcześniej napisałam, jakoś mi tak ulżyło. Pomyślałam, że może zdrowienie i terapia wcale nie zrobi ze mnie kogoś kim nie jestem i nie chcę być.
Chcę się leczyć, bo wiem, że wiele moich zachowań jest destrukcyjnych, że wcale dobrze się z nimi nie czuję (w tych relacjach z facetami) i że sama nie umiem sobie z tym poradzić. Ale jest wiele też tego, co lubię i chcę i przecież mogę. Taka jestem. Może zdrowienie pozwoli mi znaleźć mój złoty środek, szacunek do mnie samej w relacjach z ludźmi i samej do siebie też. To mnie jakąś nadzieją napawa.
I może niekoniecznie będę musiała byś z kimś takim w moim mniemaniu "nudnym", ale przecież z kimś kto mi się będzie podobał pod każdym względem - nie tylko swojego życia, ale też stosunku do mnie.
Przecież nikt mnie na siłę nie wsadzi w coś czego nie chcę - poza mną samą i moją chorobą sad
**********************
zabko-k Ja w pewnym sensie doskonale wiem, co i jak. Teorię mam świetnie opanowaną. Ale głowa to jedno, a uczucia, emocje, wnętrze - to drugie. Wiem dokładnie, co powinnam napisać, żeby być przykładną nieuzależnioną, albo co po drodze pisać, by być przykładnie wychodzącą z uzależnienia. Tylko, że co mi to da... Staram się do bólu i wbrew znanym sobie teorią (które bardziej czasem przeszkadzają), pisząc do was, być szczera z samą sobą, choć czasem mi wstyd i widzę, jakie to chore jest. Tylko tak dokonam zmian w sobie. Bo nie wystarczy wiedzieć, trzeba poczuć i wewnętrznie dojrzeć. A, że pisze do Was, a nie do zeszytu, ta szczerość jest jakoś bardziej prawdziwa.

***********************
Czy któraś z Was może była zapisana do tego internetowego SLAA?

Tak się ciut domyślam, że to u Ciebie działa na tej zasadzie, że ulga i większy z każdym napisaniem spokój przychodzi po wywaleniu z siebie, po zobaczeniu tego na własne oczy smile I domyślam się że wiesz smile
Taki zwykły przykładzik z mojego ogródka. Uwielbiam tańczyć, uwielbiam łazić na imprezy, bawić się, siedzieć przy ognisku, przebywać w towarzystwie ludzi. Bałam się gdzieś wyjść, bo od razu przypięłam sobie łatkę wynikającą z mojego własnego zachowania lata temu odległe i zamierzchłe. Ale ja z góry założyłam, że każde moje wyjście za próg tak się skończy. A niby dlaczego? To już było, ja tych samych identycznie błędów nie popełniam, dlaczego mam z góry zakładać, że będę tym wrednym prześladowcą wink Przecież od tamtego czasu nie byłam, nie zachowywałam się w ten sposób, jestem wewnętrznie przekonana, ze coś takiego nie przynosi mi satysfakcji, dlaczego tak sobie kompletnie nie ufam? A może tak właśnie lepiej wyjść i zweryfikować, co się ze mną samą będzie działo? Bo jak nie będę za wszelką cenę robić tego co lubię, to się zadręczę.

Łoj, ileż ja się nagdybałam, co ja mogę, czego nie mogę smile Co ja chcę naprawdę, a co może być chęcią odreagowania i zapomnienia się za wszelką cenę. Uh, uf jak gorąco wink

Pisz właśnie smile Gdybaj, zastanawiaj się, rozwiewaj swoje wątpliwości.
Każdy, komu to odpowiada, niech tak robi smile
Ja nie jestem zapisana.

19 047

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Wiesz Raki, zaczęłam tu pisać, bo w Twoich postach zobaczyłam moje myślenie. Mielenie. I się przeraziłam. U mnie do tego doszło wiele innych destrukcyjnych "myśli".
W pon mam wizytę u psychiatry. Zupełny przypadek, standardowe badanie kontrolne, no chyba, że moja psycholog czyta moje posty. Cholernie boję się tej wizyty, bo chcę być szczera.
Zastanawia mnie skąd to "mielenie" u mnie? Choroba psychiczna po tacie? Nie chcę tego dziadostwa we łbie! Chcę sobie pomóc.

Ja Cię rozumiem. Też się tego boję. A najbardziej borderline..., bo mam szereg objawów.
Czytałaś tę maszkaradę? Mnie tu odradzają, ale chodzi o to, że ona robi tak samo. Ja ją czytam i czuję zapewne coś podobnego, co Ty, czytając mnie. Jej diagnoza też nie jest ciekawa.
U mnie ze strony taty, całe rodzeństwo babci (tej znienawidzonej) i też ojciec i nawet nie wiem, kto jeszcze to osoby chore psychicznie. Babcia moim zdaniem też.

Ale Ty masz świadomość, że coś jest nie tak. Coś robisz. Ja też. Czyli może nie jest tak źle, a wszystko przecież da się leczyć. Poza tym ten tam zafundował Ci niezły młyn, z tego się nie wychodzi w jeden dzień.

Będzie dobrze.

Nie czytaj tej Maszkarady ani nic innego w podobnym stylu. Ja sobie za dużo przybieram do głowy, a najgorzej jest od momentu rozwodu sad Chyba ta analiza sytuacji mnie dobiła. Wiem też,że mam za dużo czasu na myślenie. Dlatego lubię (naprawdę) czytać Zabkę-k, bo bije od niej spokój i logika. I lubię czytać o Waszych pasjach, zainteresowaniach. Nie wiedziałam wcześniej, że hm... interesuje się makijażem. No i robię właśnie kurs na instruktora yogi smile Nie chcę sobie spieprzyć życia negatywnym myśleniem.

19 048 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-20 16:52:27)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
raki napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Wiesz Raki, zaczęłam tu pisać, bo w Twoich postach zobaczyłam moje myślenie. Mielenie. I się przeraziłam. U mnie do tego doszło wiele innych destrukcyjnych "myśli".
W pon mam wizytę u psychiatry. Zupełny przypadek, standardowe badanie kontrolne, no chyba, że moja psycholog czyta moje posty. Cholernie boję się tej wizyty, bo chcę być szczera.
Zastanawia mnie skąd to "mielenie" u mnie? Choroba psychiczna po tacie? Nie chcę tego dziadostwa we łbie! Chcę sobie pomóc.

Ja Cię rozumiem. Też się tego boję. A najbardziej borderline..., bo mam szereg objawów.
Czytałaś tę maszkaradę? Mnie tu odradzają, ale chodzi o to, że ona robi tak samo. Ja ją czytam i czuję zapewne coś podobnego, co Ty, czytając mnie. Jej diagnoza też nie jest ciekawa.
U mnie ze strony taty, całe rodzeństwo babci (tej znienawidzonej) i też ojciec i nawet nie wiem, kto jeszcze to osoby chore psychicznie. Babcia moim zdaniem też.

Ale Ty masz świadomość, że coś jest nie tak. Coś robisz. Ja też. Czyli może nie jest tak źle, a wszystko przecież da się leczyć. Poza tym ten tam zafundował Ci niezły młyn, z tego się nie wychodzi w jeden dzień.

Będzie dobrze.

Nie czytaj tej Maszkarady ani nic innego w podobnym stylu. Ja sobie za dużo przybieram do głowy, a najgorzej jest od momentu rozwodu sad Chyba ta analiza sytuacji mnie dobiła. Wiem też,że mam za dużo czasu na myślenie. Dlatego lubię (naprawdę) czytać Zabkę-k, bo bije od niej spokój i logika. I lubię czytać o Waszych pasjach, zainteresowaniach. Nie wiedziałam wcześniej, że hm... interesuje się makijażem. No i robię właśnie kurs na instruktora yogi smile Nie chcę sobie spieprzyć życia negatywnym myśleniem.

Ale zabka-k to już jest mocno do przodu. Ty też dalej niż ja, ja dopiero muszę się z żałoba rozstaniową i szokiem chorobowym rozprawić. Te negatywy też nie są złe - jak czytasz innych uświadamiasz sobie, że nie tylko Ty tak masz i widzisz własne błędy. Wszystko chyba trzeba w kolejności. Ból też trzeba poczuć. A czasem człowiek chciałby na skróty.

Z tą jogą to fajnie trafiłaś, że Ci się tak podoba. Najważniejsze, by się do niczego nie zmuszać, tez do pasji. Czasem brak pasji, też jest pasją.
Ja bym się chciała chyba jednak wspinaczki nauczyć (karaluch nie lubił), nie żeby nie wiem jak wysoko wchodzić, ale ciutkę...Te ścianki to mi się z 10 lat marzą, a jakoś nie mogę się wybrać, bo...i tu brak odpowiedzi (chyba nigdy karaluchom nie pasowało). Byłam jakiś czas temu ze znajomym tutaj i on mi wszystko pokazywał, uczył, tłumaczył i było fajnie. Podobało mi się, bo to ten rodzaj sportu, w którym musisz wykorzystywać mózg, szukać rozwiązań.
To się będziemy Ciebie o ten makijaż pytać, co i jak - przynajmniej ja.
A gdzie Ty w ogóle teraz jesteś?

********
zabko-k no ja właśnie imprez nie lubię, i te ogniska - raz na jakiś czas, ale raczej mi to nie sprawia super przyjemności - bawię się, ale to nie moje. Mnie się podoba w sumie, jak bawią się Hiszpanie. Idą na kolację i siedzą trzy godziny albo od baru do baru coś poprzekąszać - to jest fajne i taka wśród wielu ludzi, a z tylko z dwójką lub trójką - w małym gronie.
Ja się boję, że jak pójdę na tą ściankę lub w in. podobne miejsce - bo w tych moich sportach to większość facetów jest, zaraz jakiegoś karalucha przygrucham.

19 049

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Patrz jaka cienka granica między wyrozumiałością a obojętnością, czy tam brakiem odpowiedzialności i zainteresowania. Jak się dokładnie nie przyjrzymy, możemy nie zauważyć.

A wiesz, że bym się nie zorientowała i do dziś, gdybym gdzieś do cholewci nie przeczytała? Plus pasywno-agresywnego?
Że właśnie obojętność to nie wyrozumiałość? I nie oznaka popierania, zgadzania się?
Obojętność to obojętność, to brak jakiejkolwiek reakcji i brak chęci do zareagowania w jakikolwiek sposób. To nie odbieranie jakichkolwiek emocji i bodźców z zewnątrz do wewnątrz.
A ja sobie oczywiście do tego dopisywałam wszelkie cuda wink

Nie zastanawiałyśmy się nad tym nigdy. A to takie proste, no nie?

19 050

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

No wiem właśnie, porażającą smile
Ale sama powiedz, nie prosi się samo żeby wskoczyć?

Prosi smile
Ale ja ciepłolubna w gruncie rzeczy jestem smile
I nieobojętna na bodźce z zewnątrz wink

Ja kiedyś weszłam do 7 stopniowej wody w morzu i siedziałam tam trochę. Nie wiem czy teraz bym potrafiła.

19 051

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

On taki znudzony jest mi się zdaje. Taki bez polotu.

Wiesz, z jednej strony - nie można czerpać energii z czyjejś energii, nie?
Nie jest ważne, jakim się wydaje (bo się "wydaje" a wydawanie się nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, tylko odzwierciedla nasz odbiór wink ), ważne czy się dogadujecie i jest komunikacja szczera smile
On Ci nie powinien dawać energii, bo ja nie będziesz chodziła na spotkania z nim, to Ci energii zabraknie.
Ty masz sama w sobie odszukać swoją energię smile

Nie możesz też uważać, że Cię nie ma, że on zmęczony, że Ty może innym razem.
Ale jeśli nie przykłada się do własnej pracy, to....

Wiesz, to też wynika z nas - nie pasuje mi, mam prawo szukać pasującego.
Ja, Ja jestem ważna. Ja mam z tego coś wynieść, a nie odbębnić i powiedzieć - tak, chodziłam. Więc mam prawo dokonywać odpowiednich wyborów, jeśli jestem przekonana, że coś innego będzie dla mnie słuszne.

Taki jakby pracą zmęczony.
Ty wiesz, że ja do bólu szczera potrafię być. A i żywiołów to mi nie brakuje:)

19 052

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
hm... napisał/a:

A niechże se składa, ale nie uwierzę póki nie zobaczę.
A jeśli to się ustosunkujesz. Nie martw się na zapas.

Ale ta niepewność mnie zabija.Ja lubię widzieć ścieżkę,którą mam iść,bo inaczej widzę tylko przepaść albo same przeszkody.
Nie radzę sobie mam totalnego doła.Ryczę od rana. Nic mi się nie chce...
To wszystko jest zbyt trudne.
Moja podświadomość wygrywa.Bo ja wiem,że to wszystko dla mojego dobra,że robię sobie lepiej ale włącza się to cholerne "ale".I dupa.I stoję w miejscu.
Żadne komedie,żadne wyjścia.To głód?Przesilenie?

Zabieram się za napisanie pozwu od kilku dni,ale tyle mam do przekazania,że poprawiam, kreślę w nieskończoność.A kolejnej osobie streszczać moje popier...lone życie?Nie mam już siły.Nigdy nie wiem od czego zacząć.Tak już było u psychologów,psychiatrów,adwokata...Całe życie mnie boli,krótko i na temat się nie da.

Uśpijcie mnie czy coś.Nie daję rady.....................

Czyli potrzebujesz schematycznego działania? A jak się coś wymknie spod kontroli?
Kurcze ja to tak bardziej spontanicznie reaguje. Jak w grze w chińczyka. Trza zobaczyć gdzie nas kostka zaniesie.

19 053

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Hej Zabka-k, zapytałam,bo nie do końca rozumiałam znaczenia twojej poprzedniej wypowiedzi. Wolałam się dopytać,nic snuć domysły. To chyba lepiej? Dla mnie zadawanie pytań jest oznaką pewności. Kto pyta, nie błądzi.
Nie wiem też dlaczego uważasz,że motywuję się negatywnie twoimi pytaniami? Czytam twoje posty, bez emocji i doceniam twoje pozytywne podejście do życia. Wśród takich ludzi chcę przebywać, od takich ludzi czerpię pozytywną energię. Dlatego piszę innym,żeby ciebie czytali (a nie Maszkaradę) gdy mają doła. Ja nigdy nie odebrałam twoich postów negatywnie.
A co do indywidualności. Uwielbiam indywidualizm! Szanuję "inność" innych, choć nie zawsze się zgadzam z innymi. Właśnie poprzez swoją indywidualną naturę. Nie lubię ram i schematów,choć podobno mają ułatwiać życie. I wiem doskonale, jak ciężko może być, gdy się jest indywidualistą, bo ludzi "inność" razi. A gdy się spotka dwóch indywidualistów i każdy z nich jest pewny swoich racji i uparty, może być ciekawie smile Moim zdaniem indywidualiści mają trudniej niż ci,którzy wtapiają się w tłum.
Dlatego tak bardzo sobie cenię jogę, której przesłaniem jest jedność i która mówi, że nie ma dwóch takich samych osób smile Jedyna rywalizacja jest gdy "walczysz" sama ze sobą.
Dlatego też serce mi mocniej bije gdy czytam posty raki  i twoje Zabko-k na temat górskiej pasji. Kocham ludzi z pasją!

Wiesz, bo ja się wystraszyłam, że Ty mnie odbierzesz negatywnie - że się wystraszysz, że ja coś od Ciebie "chcę" smile A że ja z tłumaczeniem o co mi chodzi miewam czasem problemy i szukam odpowiedniego słowa, zdania, żeby wyrazić swoje myśli - to często się obawiam, że nie umiem przekazać, że wychodzą z tego "dziwolągi" smile Bardziej to chyba ja się czuje niepewnie, coś wyjaśniając. To chyba trochę też przez to, że ja dłuuugo ostatnimi czasy nie miałam z kim porozmawiać - jeśli chodzi o jm (bo ja przecież wydziwiam i wymyślam), a otoczeniu przyznać się do swoich problemów nie chciałam. No to teraz sobie przypominam słowa wink

Bardzo ładne słowa smile O indywidualistach. I przecież w indywidualizmie nie chodzi o to by wybić się z tłumu całym sobą i we wszystkim być "innym". Każdy z nas może być indywidualistą na swoje możliwości. Nie trzeba tak pędzić, tak gnać za innymi. Nie trzeba mówić tak, kiedy nie jest się do czegoś przekonanym. Nie trzeba mówić nie, jeśli czegoś się chce.

Wiesz, ja zawsze myślę, że każdy człowiek ma swoją pasję, tylko czasem nie chce się do tego przyznać... Tak jakbyśmy uważali, że czyjaś pasja jest lepsza/ gorsza? Nie sądzisz? A przecież ważniejsze, że pasja daje nam radość - nam samym smile Wtedy pojawia się błysk w oku i cel i człowiek czuje się po prostu pewniejszy, bo ma swoje własne coś... Jak z moimi górami smile Przecież zarówno nie zawsze mogę wyjechać, jak i nie zawsze racjonalne jest wyjście gdzieś biorąc pod uwagę moje umiejętności i możliwości. Ale to nie zmienia faktu, że to kocham smile Jak czegoś nie da rady zrobić, to choć sobie zdjęcia pooglądam, przewodniki z opisem tras wspinaczkowych poczytam "dla kurażu" (nie, nie wspinam się ze sprzętem, absolutnie, ale lubię poczytać, jak sobie ludzie radzą z różnymi trudnościami, na co zwracają uwagę itp). Albo pójdę powdychać powietrze, albo cokolwiek smile
Wiesz, właśnie się wykrystalizowało w pracy, że w czerwcu jedziemy w nasze Góry Stołowe smile Plus chyba Praga dla poszerzenia horyzontów wink Nie byłam, bardzo się cieszę, będę miała możliwość porównania odrobinkę z pozostałymi zwiedzonymi górami smile

No - walka z samym sobą.... smile Czasem właściwa, czasem niezbyt. Czasem na siłę i czasem nawet przeciwko sobie, jak się okazuje. Czasem warto, czasem nie potrzebnie... Jak by się dało zawsze tak wyjść z siebie i spojrzeć na siebie samego z innej perspektywy... Chyba łatwiej i szybciej by nam szło rozumienie czy walczymy ze sobą, bo rzeczywiście jest taka obiektywna potrzeba, czy też sobie ją wymyśliliśmy... Taaa, pstryczków nie ma, wszystko trzeba samemu i to bez wyłażenia z siebie smile

Domyślam się, że etykietkę "negatywnej" Anstawi trudno będzie mi zmienić.
Co do indywidualizmu, nie mam na myśli wybicia się z tłumu i iść przed szereg. Raczej z boku.
A pasja? Ja jej nigdy nie miałam! Zawsze podziwiałam ludzi, którzy takową znaleźli. Zawsze kojarzyło mi się to z wewnętrznym szczęściem. A pasją może być wszystko, bycie mamą, bycie sportowcem...
Co do walki, to trzeba umieć przegrywać. Raz jesteś na dole,raz na górze. Cierpliwość i nie poddawać się,ale nic na siłę.

Też nigdy w Pradze nie byłam. Zazdroszczę (pozytywnie).

A ja indywidualizm rozumiem tak. Ani z tyłu, ani przed szereg i do przodu, tylko gdzie indziej.
Jak na lodowisku dzieci jechały w jednym kierunku i wykonywały jakieś ćwiczenie to ja po swojemu i zupełnie co innego robiłam i w innym kierunku. Tak z opowieści.

19 054

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Daj sobie jeden mały dzionek spokoju może? Dziś?

Piszesz na kompie? Tak lepiej. Ja piszę coś po tysiąckroć i wiecznie doszlifowuję... Na kompie łatwiej.
Ktoś kiedyś powiedział, że nie poprawiał?
Pisz. Na drugi dzień przeczytaj i popraw. I tak długo, aż czytając stwierdzisz, że to spójne jest.

Wiesz dlaczego tak reagujesz? Bo opisujesz swoje życie i widzisz to i przeżywasz raz jeszcze i to bardzo boli...
Tak mi się wydaje, bo podobnie zareagowałam, jak sama siebie przeczytałam w grudniu.

Jest -ale nie zbyt trudne, tylko trudne i bolesne.
Stąd "ale".
I może stąd, że przyzwyczaiłaś się do złego życia, a to nowe jest nieznane. Ale chyba mniej bolesne...
To chyba optymistyczne?

Tak Zabko.Na kompie.Papier by nie wytrzymał.
Do piątej muszę się jakoś ogarnąć.Praca sad
Fakt,przeżywam bardzo.Rany...po jaką cholerę ja to ciągnęłam tyle lat,po co było jeszcze się ładować w coraz głębsze bagno.Ja od początku podskórnie czułam,że on jest inny,dziwny.Oszukiwałam siebie! Wiedziałam i nic tym nie zrobiłam jak był czas!
Teraz też wiem co powinnam a nie mogę.Bo to ,bo śmo. Bo szkoda zmienić pracę,bo szkoda domu,bo nie mam na wynajęcie,bo za zimno na działkę się wynieść,bo walka o samochód,bo na dojazdy sporo wydam...A tu być nie mogę,to mi szkodzi.
Historia się powtarza.Jak mam wyłączyć ten mój  racjonalizm?I pójść na żywioł.

Taka myśl mnie naszła przy nim też często płakałam i bez niego też tak mam.Może to mnie nie powinno być?Nigdzie i z nikim.

Ja poszłam na żywioł. Potrafię to. Tylko wtedy to się dopiero zaczęło. Inaczej zakończyć nie potrafiłam.

19 055

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Moj karaluch mowil, ze jak bede robic co mi kaze to nie bede miala problemow !!! A ja po swojemu i problem byl !!! Oj gdybym tylko posluchala tongue

Dyktator.
Matko to jest znęcanie psychiczne przecież. A fe!

Dyrektor -Dyktator bzmi prawie identycznie big_smile  Hm..pospolity karaluch byl !!! A ktory karaluch sie nie zneca psychicznie ? Myslisz, ze Twoj jest inny ? Karaluch zawsze bedzie karaluchem, niezaleznie od tego czy go pomalujemy na motylka !!!

Myślę, że używa słów, które ranią. Myślę, że w środku jest małym zagubionym chłopcem.

19 056

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Zabko,muszę się do czegoś przyznać.
Pozew,kolejny dół,podłe samopoczucie to wszystko prawda.Ale wiesz co mnie tak wczoraj dobiło?
Widok jego uśmiechniętej gęby.
Wiem to chore.Ja też czasami jestem happy,czasem udaję,on nie widzi mnie zapłakanej czy załamanej.
Ale wczoraj wracam z pracy (o dziwo zasłonki nie zaciągnięte) a jm siedzi u mamusi w pokoju przy stole i zęby szczerzy do telewizora.Jak gdyby nic się  nie stało.
On mnie pokonuje moją bronią.Tak jakbym to ja była tym karaluchem,któremu trzeba pokazać - dobrze sobie radzę bez ciebie,jest mi dobrze.
No i załamka.On sobie w ogole nie zdaje sprawy do czego doprowadził.
Też ma wsparcie w rodzinie -tak jak ja.Tylko jego rodzina nawet połowy o nim nie wie.Wiedzą tylko,że jm tyle zrobil w domu-panele ,podłogi i dużo innych.A teraz zołza chce mu dom zabrać,bo przecież już dawno było,że majątek chcę zagarnąć.Trzeba mnie wypierdzielić!
A ja z nim wszystko robiłam ramię w ramię,nawet komin murowałam.Przykro mi,niesprawiedliwość mnie boli.
Duszę się bo chciałabym wykrzyczeć mu w twarz,przypomnieć,że ja też bardzo się starałam,bo to miał być NASZ dom.Nie tylko mój.Ale on to przecież wie,tylko cynicznie zaprzecza faktom.Bo będę miała za swoje.

Wiem ,że formalnie to oni mi mogą naskoczyć.Tylko że dla kogoś kto całe życie starał się uczciwie do wszystkiego podchodzić,to nóż w serce.
Próbuję nie myśleć co oni myślą,a jednocześnie znam ich od tylu lat,wiem,że to zakłamane @@$#%^^%.

Ta jego uśmiechnięta gęba...Prześladuje mnie ten widok.Myślałam,że sobie poradzę mieszkając pod jednym dachem,ale chyba za dużo jest we mnie niewykrzyczanego żalu,złości,pretensji i ...nienawiści do niego i jego matki.
Jest źle a jednocześnie ta konieczność czekania nie wiadomo ile i na co...
Operacja mózgu by mi się przydała.Przeprogramowanie.Albo specjalne okulary.Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.

Wczoraj wymysliłam,że dobrze by było jak by mnie zamknęli np. w psychiatryku.
Pracy bym nie straciła,bo na zwolnieniu wolno mi pobyć.
Nie organizowałabym sobie życia (czasami na siłę),bo tam wszystko jest już zorganizowane.
Szprycowaliby mnie lekami,nie mieliłabym,spalabym ile wlezie,bez konieczności przesiadywania w pracy(wbrew sobie).
A jak bym wyszła może już coś w międzyczasie się zmieniło?

Jest takie powiedzenie "śmieje się jak głupi do sera" smile
Bo on nie rozumie. Bo on inaczej ma w głowie poukładane niż Ty, rozumiesz?

19 057

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Można. Ale tak to już jest,że jak się ma tylko problem jaki kolor farby do włosów wybrać, to zamias cieszyć się życiem, wymyśliłam sobie kolejne problemy,żeby za łatwo mi w życiu nie było smile

No to Ci coś powiem.
Wiesz, że ja to doskonale potrafię. Nauczyć się tego nie umieć, to trzeba zrobić.

Czego nie umieć?

Nie wyszukiwać sobie problemów, czy też nie umieć ich wyszukiwać.

19 058 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-20 17:38:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Bo on nie rozumie. Bo on inaczej ma w głowie poukładane niż Ty, rozumiesz?

big_smile Po co analizy dlaczego karaluch zachowuje sie tak ja sie zachowuje ? Pisalam juz, ze zycie jest proste smile
Ty nie rozumiesz, ze on nie rozumie !!! Jak to zrozumiesz, to bedziesz rozumiec !!! big_smile big_smile big_smile

19 059

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

No to Ci coś powiem.
Wiesz, że ja to doskonale potrafię. Nauczyć się tego nie umieć, to trzeba zrobić.

Czego nie umieć?

Nie wyszukiwać sobie problemów, czy też nie umieć ich wyszukiwać.

Aaaa no tak. Już się nie chcę nakręcać. Było dobrze jak chodziłam na terapię. Psycholożka skutecznie równoważyła moje "problemy". Sama wciąż mam z tym problem, ale gdy wracam do technik z terapii,to jest ok smile

19 060

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Dyktator.
Matko to jest znęcanie psychiczne przecież. A fe!

Dyrektor -Dyktator brzmi prawie identycznie big_smile  Hm..pospolity karaluch byl !!! A ktory karaluch sie nie zneca psychicznie ? Myslisz, ze Twoj jest inny ? Karaluch zawsze bedzie karaluchem, niezaleznie od tego czy go pomalujemy na motylka !!!

Myślę, że używa słów, które ranią. Myślę, że w środku jest małym zagubionym chłopcem.

Hm..uzywanie slow, ktore maja Cie zranic to znecanie psychiczne sad W srodku to kazdy jest dzieckiem a czy to usprawiedliwia nas przed czynieniem zla ?

19 061 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-03-20 17:44:47)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
Anstawia napisał/a:
raki napisał/a:

Ja Cię rozumiem. Też się tego boję. A najbardziej borderline..., bo mam szereg objawów.
Czytałaś tę maszkaradę? Mnie tu odradzają, ale chodzi o to, że ona robi tak samo. Ja ją czytam i czuję zapewne coś podobnego, co Ty, czytając mnie. Jej diagnoza też nie jest ciekawa.
U mnie ze strony taty, całe rodzeństwo babci (tej znienawidzonej) i też ojciec i nawet nie wiem, kto jeszcze to osoby chore psychicznie. Babcia moim zdaniem też.

Ale Ty masz świadomość, że coś jest nie tak. Coś robisz. Ja też. Czyli może nie jest tak źle, a wszystko przecież da się leczyć. Poza tym ten tam zafundował Ci niezły młyn, z tego się nie wychodzi w jeden dzień.

Będzie dobrze.

Nie czytaj tej Maszkarady ani nic innego w podobnym stylu. Ja sobie za dużo przybieram do głowy, a najgorzej jest od momentu rozwodu sad Chyba ta analiza sytuacji mnie dobiła. Wiem też,że mam za dużo czasu na myślenie. Dlatego lubię (naprawdę) czytać Zabkę-k, bo bije od niej spokój i logika. I lubię czytać o Waszych pasjach, zainteresowaniach. Nie wiedziałam wcześniej, że hm... interesuje się makijażem. No i robię właśnie kurs na instruktora yogi smile Nie chcę sobie spieprzyć życia negatywnym myśleniem.

Ale zabka-k to już jest mocno do przodu. Ty też dalej niż ja, ja dopiero muszę się z żałoba rozstaniową i szokiem chorobowym rozprawić. Te negatywy też nie są złe - jak czytasz innych uświadamiasz sobie, że nie tylko Ty tak masz i widzisz własne błędy. Wszystko chyba trzeba w kolejności. Ból też trzeba poczuć. A czasem człowiek chciałby na skróty.

Z tą jogą to fajnie trafiłaś, że Ci się tak podoba. Najważniejsze, by się do niczego nie zmuszać, tez do pasji. Czasem brak pasji, też jest pasją.
Ja bym się chciała chyba jednak wspinaczki nauczyć (karaluch nie lubił), nie żeby nie wiem jak wysoko wchodzić, ale ciutkę...Te ścianki to mi się z 10 lat marzą, a jakoś nie mogę się wybrać, bo...i tu brak odpowiedzi (chyba nigdy karaluchom nie pasowało). Byłam jakiś czas temu ze znajomym tutaj i on mi wszystko pokazywał, uczył, tłumaczył i było fajnie. Podobało mi się, bo to ten rodzaj sportu, w którym musisz wykorzystywać mózg, szukać rozwiązań.
To się będziemy Ciebie o ten makijaż pytać, co i jak - przynajmniej ja.
A gdzie Ty w ogóle teraz jesteś?

********
zabko-k no ja właśnie imprez nie lubię, i te ogniska - raz na jakiś czas, ale raczej mi to nie sprawia super przyjemności - bawię się, ale to nie moje. Mnie się podoba w sumie, jak bawią się Hiszpanie. Idą na kolację i siedzą trzy godziny albo od baru do baru coś poprzekąszać - to jest fajne i taka wśród wielu ludzi, a z tylko z dwójką lub trójką - w małym gronie.
Ja się boję, że jak pójdę na tą ściankę lub w in. podobne miejsce - bo w tych moich sportach to większość facetów jest, zaraz jakiegoś karalucha przygrucham.

To nie ja z tym makijażem, to hm... smile
Jestem cały czas w Holandii a yogę lubię, tak bezprzymusowo właśnie smile
Może i każdy musi przejść i żałobę i całą resztę, to fakt. Ale wydaje mi się, że skoro Zabka-k mieszka pod jednym dachem z karaluchem, a mimo to "trzyma się", to da się!! Wiadomo,że i wysmarkać się trzeba, ale trzeba iść do przodu. Może być tylko lepiej smile

19 062

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Czego nie umieć?

Nie wyszukiwać sobie problemów, czy też nie umieć ich wyszukiwać.

Aaaa no tak. Już się nie chcę nakręcać. Było dobrze jak chodziłam na terapię. Psycholożka skutecznie równoważyła moje "problemy". Sama wciąż mam z tym problem, ale gdy wracam do technik z terapii,to jest ok smile

Na terapii uczymy się radzić sobie sami smile
Czytam Twoje posty. Jak dobrze, że nawet zdążyłaś napisać o seksie, ulżyło mi nieco, choć tematu już nie poruszam, bo pruderia tu czasem duża.
Choć miałabym się ochotę teraz chwilę z siebie pośmiać, bo pewnie i dla łóżka z nim byłam.
Trochę się boję braku seksu, a z bele kim to jakoś iść do łóżka nie umiem, bo ani nie umiem, ani nie chcę i zaraz moje zwichrowane mózgo-sercowie, pomyliłoby seks z miłością.

Jak dobrze, że mam siebie.

19 063

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

To nie ja z tym makijażem, to hm... smile
Jestem cały czas w Holandii a yogę lubię, tak bezprzymusowo właśnie smile
Może i każdy musi przejść i żałobę i całą resztę, to fakt. Ale wydaje mi się, że skoro Zabka-k mieszka pod jednym dachem z karaluchem, a mimo to "trzyma się", to da się!! Wiadomo,że i wysmarkać się trzeba, ale trzeba iść do przodu. Może być tylko lepiej smile

Bo ta hm... to tak nas zawsze zaplącze i nie wiadomo, czy to takie hm... w zdaniu, czy o hm... w realu smile

Tak czytam sobie Twoje posty i też mieszkałaś tyle z karaluchem, choć obok i się trzymałaś, ale wynika, że prawdziwe odstawienie przeżyłaś jednak po wyprowadzce.
Wszystko się da smile ale po co wybierać trudniej, jak można łatwiej.

19 064

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Raki, mnie nie czytaj, to same smuty sad Było, minęło. Etap zamknięty...

19 065

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Raki, mnie nie czytaj, to same smuty sad Było, minęło. Etap zamknięty...

Dlaczego, to bardzo pouczające jest.

Ja też się usiłuję pozbyć np. złudzeń o moim małżeństwie, gdzie spory czas (przed ślubem) było dobrze i prawdziwie, choć ja już wtedy pozwalałam przekraczać swoje granice, co w efekcie doprowadziło do klęski. Jakoś potrzebuję tego - pozbycia się tych złudzeń i nieidealizowania.
Bo były mąż mój  pomagał w domu (przynajmniej tyle o tym mówił, jak coś zrobił, że ciągle mi się zdaje, że tak było), i tak:
1. przez pewien czas gotował - jeju jakie ochy, achy i inne były potrzebne, gdy ugotował - nieważne, że często odgrzał to, co zrobiłam ja w nocy dzień wcześniej,
A jak ja zaczęłam gotować, z pracy wylatując na chwilę, to jeszcze mi się obrywało, że kuchnie zabrudziłam i już nie zdążyłam posprzątać,
2. sprzątał - tzn. zamiótł np. podłogę i potem stał nade mną i mówił, że nigdy nie zamiatam i on musi (kurcze, jak ja zamiotę to nie biegnę i się nie chwalę),
3. czekał aż wyjmę naczynia ze zmywarki - zawsze z wielkimi pretensjami i ja to robiłam, a on nade mną stał i potrafił powiedzieć, że nie tak wkładam (matko, co za poniżenie),
4. czekał aż poskładam pranie i też ze wściekłości itp. itd.

I wiecie co - pracowałam dwa razy tyle co on (choć ciągle słyszałam, że i tak za mało pieniędzy do domu przynoszę) i starałam się jak mogłam to wszystko pogodzić, a wiecznie było nie tak. I kiedyś mnie psycholog zapytała, co on robił jak mnie w domu nie było (a z każdym dniem było mnie mniej, aż wcale, a jak byłam to pracowałam lub robiłam coś w domu)? Odpowiedź brzmi, że nie mam pojęcia, ale wiem czego nie robił, bo czekał (jakby miał mnie wychowywać), aż zrobię to ja - i stał nade mną jak kat. I do teraz jak o tym myślę czuję upokorzenie. Od czasu do  czasu zrobił coś z łaski, by potem mi dowalić, że ja tego nie robię, że on jest przez to święty i nikt inny nie umie.
A najbardziej lubiłam hasło, jak przychodziła teściowa, gdy naprawdę zawsze mieliśmy czysto: Mamo przepraszam, że taki burdel tu mamy.
Raz przyszła nas odwiedzić niespodziewanie żona jego brata na chwilę, gdy akurat było sprzątanie - weszła i powiedziała z ulgą: o pierwszy raz widzę, że w tym domu też ktoś mieszka, a nie jest to tylko muzeum.

19 066

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
zabka-k napisał/a:
raki napisał/a:

Bo jednak wisi nade mną nieco konieczność podjęcia decyzji. i jak mi ciut lepiej, to wraca.

Patrzę na ludzi - byłam przed chwilą wśród żywych, ale patrzę już tak od dawna. I nie mogę zupełnie pojąć jak żyją, jak chodzą... co oni robią? i tak pracują jak mrówki.
A mnie od zawsze nosiło. Nie umiałam na tyłku usiedzieć. Są takie dwie mnie. Ja lubię tę siebie fruwającą, ale jakoś jednak warto byłoby mnie zabezpieczyć.

On jest mną. Albo ja nim. I to jest okropne. Jest dokładnie tym, kim ja w skrytości ducha jestem - chciałabym być (tylko jako bardzo bogaty z domu, ma stabilizację finansową i nie musi się przejmować specjalnie dużo zarabianiem na siebie). Kim jestem, ale na nieco mniejsza skalę (jeszcze), bo na większą mnie nie stać. I on też mówi o marzeniu o dzieciach i rodzinie, ale nie robi nic (poza przeleceniem kolejnej dupy która na dwa tygodnie jest jego życiem), by je mieć (ja też). No ja nie potrafię z kilkoma na raz, ale pewnie z czasem by przyszło (albo tego nie potrzebuję). I piszę o tym, bo to przeraża zobaczyć w krytykowanej osobie siebie samego.
Co więcej najgorsze jest to, że gdyby on umiał w tym czasie, gdy jest ze mną, być blisko, jak przez ten tydzień i jak na początku, ja bym w to weszła. Chciałabym w tym być, bo to układ dla mnie idealny. Każde fruwa, gdzie chce i drugie to akceptuje, nie wścieka się, trochę fruwamy razem, i trochę razem siedzimy. Przecież stałej bliskości bym nie zniosła.
To też przeraża.

Raki, jak tak to czytam, to ....
Powiedz mi, umiesz żyć nie robiąc z siebie na siłę co chwilkę Ofiary lub Prześladowcy albo Wybawiciela?
Musisz grać zawsze jakąś rolę?
Musisz być tylko albo najgorsza, albo najlepsza, albo kogoś uratować?


Czasem warto najprościej - wdech, wydech, wdech, wydech.
Chyba że na przekór chcesz i musisz i się nakręcisz zaraz od nowa czymś kolejnym.

Chcę, nie muszę. Potrzebuję. Ofiarą rzadko jestem. Nawet teraz nie czuję się jak ofiara - biedna skrzywdzona - raczej robiłam to ze świadomością - jestem ofiarą samej siebie. W czymkolwiek innym się duszę. W jakimś sensie taka jestem. ALE...
na logikę i przypuszczenia moje, zapewne w tym wszystkim można znaleźć równowagę. Tzn. zadbać o siebie i swoje bezpieczeństwo, a zarazem pozwalać sobie na to "szaleństwo i noszenie", którego potrzebuje - nie wiem jeszcze jak.
Można też pewnie to zrobić w związku.
Na pewno nie można narażać swojego zdrowia i życia związkiem, a taki był ten związek.
Może ja się właśnie dlatego tak boje, że mnie się wydaje, że to będzie koniec. że ktoś mnie usadzi w ławce, w mieszkaniu i będę przemierzać drogę od do. A to wcale chyba nie tak jest. Każdy jest inny i może mogę być zdrowa, może nawet mieć rodzinę i dobra relację, a zarazem realizować te moje potrzeby nowych wyzwań.

Ja myślę, że to możliwe:)

19 067

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
raki napisał/a:
beosa napisał/a:

Jak myślisz zawołać dzieci,jego i spokojnie porozmawiać?Ustalić coś wreszcie? Wtedy napisanie pozwu to byłaby pestka.No i świadków bym miała.

Nie polecam angażować dzieci między Was. Ustal z nim koniecznie, jeśli uważasz, że tak będzie łatwiej, ale nie oczekuj, że on będzie też chciał ustalać. Może powiedzieć, że ma to gdzieś i iść się śmiać przed telewizorem. I znowu pisanie pozwu stanie się trudne (a możesz wysłać to co masz - wystarczy - i jutro będziesz miała super gotowy pozew, ale się boisz? czego? że cel odpadnie, że zmian nie będzie?). Beosa Jest niestety tak, że wszystko zależy od Ciebie. Wiem to trudne. Ale będzie dobrze.

beosa napisał/a:

A potem to nawet byłej teściowej dzień dobry mogłabym mówić.Ostatecznie.
Mimo wszystko nawet po takim rozwodzie i tak ja będę wygrana.I niech sobie mówią co chcą.Spokój najważniejszy.

Wygrana będziesz, jak będziesz czuć się dobrze. Sama ze sobą. I wtedy żadne rozwody i jego humory nie będą miały znaczenia.
Z rozwodem jest trochę tak jak z myśleniem "gdy się pobierzemy będzie inaczej, on się ustatkuje, Bóg nam pobłogosławi, a słonko będzie świecić nawet w deszczu". A potem dziewczyny budzą się zdziwione, że on nadal jest taki sam. Taki też jest rozwód - to papier, formalność. W realnym życiu nie zmienia nic, jeśli jego uczestnicy nie chcą zmian. Jestem za tym rozwodem, jeśli on ma Ci pomóc iść do przodu. Ale jeśli to ma coś zmienić w nim, w waszych relacjach...to jest to bezsensu.

To co przypadkiem zobaczyłam,przelało tylko czarę goryczy.
Jestem już prawie uodporniona na niego,ale po 20 latach widać potrzeba na odczynianie uroku? dłużej niż pół roku.
Dzieci choć dorosłe są cały czas niestety zaangażowane.
Rozwód tak,tylko myślę jak to zrobić szybko i bezboleśnie.
A im więcej napiszę w pozwie,tym silniejsza reakcja obronna.Dobrze myślę?
Tylko dlatego się waham przed wysłaniem.

Możesz napisać krótko i treściwie a potem rozwinąć w sądzie. Jak zobaczysz jego reakcję to możesz zostawić sprawę jak jest lub dołączyć pisma wyjaśniające. On może gadać, ale zwróć uwagę, że sąd nie wszystko każe wpisać w protokół,ma czego nie ma w protokole to nie ma. A jeśli złożysz pismo..l no i jest wvrazie czego potem w papierach gdybyś chciała się odwoływać.

19 068

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
raki napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Wiesz Raki, zaczęłam tu pisać, bo w Twoich postach zobaczyłam moje myślenie. Mielenie. I się przeraziłam. U mnie do tego doszło wiele innych destrukcyjnych "myśli".
W pon mam wizytę u psychiatry. Zupełny przypadek, standardowe badanie kontrolne, no chyba, że moja psycholog czyta moje posty. Cholernie boję się tej wizyty, bo chcę być szczera.
Zastanawia mnie skąd to "mielenie" u mnie? Choroba psychiczna po tacie? Nie chcę tego dziadostwa we łbie! Chcę sobie pomóc.

Ja Cię rozumiem. Też się tego boję. A najbardziej borderline..., bo mam szereg objawów.
Czytałaś tę maszkaradę? Mnie tu odradzają, ale chodzi o to, że ona robi tak samo. Ja ją czytam i czuję zapewne coś podobnego, co Ty, czytając mnie. Jej diagnoza też nie jest ciekawa.
U mnie ze strony taty, całe rodzeństwo babci (tej znienawidzonej) i też ojciec i nawet nie wiem, kto jeszcze to osoby chore psychicznie. Babcia moim zdaniem też.

Ale Ty masz świadomość, że coś jest nie tak. Coś robisz. Ja też. Czyli może nie jest tak źle, a wszystko przecież da się leczyć. Poza tym ten tam zafundował Ci niezły młyn, z tego się nie wychodzi w jeden dzień.

Będzie dobrze.

Nie czytaj tej Maszkarady ani nic innego w podobnym stylu. Ja sobie za dużo przybieram do głowy, a najgorzej jest od momentu rozwodu sad Chyba ta analiza sytuacji mnie dobiła. Wiem też,że mam za dużo czasu na myślenie. Dlatego lubię (naprawdę) czytać Zabkę-k, bo bije od niej spokój i logika. I lubię czytać o Waszych pasjach, zainteresowaniach. Nie wiedziałam wcześniej, że hm... interesuje się makijażem. No i robię właśnie kurs na instruktora yogi smile Nie chcę sobie spieprzyć życia negatywnym myśleniem.

I jestem maniaczką cieni do powiek:)

19 069

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Bo on nie rozumie. Bo on inaczej ma w głowie poukładane niż Ty, rozumiesz?

big_smile Po co analizy dlaczego karaluch zachowuje sie tak ja sie zachowuje ? Pisalam juz, ze zycie jest proste smile
Ty nie rozumiesz, ze on nie rozumie !!! Jak to zrozumiesz, to bedziesz rozumiec !!! big_smile big_smile big_smile

No, właśnie smile

19 070

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Dyrektor -Dyktator brzmi prawie identycznie big_smile  Hm..pospolity karaluch byl !!! A ktory karaluch sie nie zneca psychicznie ? Myslisz, ze Twoj jest inny ? Karaluch zawsze bedzie karaluchem, niezaleznie od tego czy go pomalujemy na motylka !!!

Myślę, że używa słów, które ranią. Myślę, że w środku jest małym zagubionym chłopcem.

Hm..uzywanie slow, ktore maja Cie zranic to znecanie psychiczne sad W srodku to kazdy jest dzieckiem a czy to usprawiedliwia nas przed czynieniem zla ?

Oczywiście, że nie usprawiddliwia

19 071

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Nie wyszukiwać sobie problemów, czy też nie umieć ich wyszukiwać.

Aaaa no tak. Już się nie chcę nakręcać. Było dobrze jak chodziłam na terapię. Psycholożka skutecznie równoważyła moje "problemy". Sama wciąż mam z tym problem, ale gdy wracam do technik z terapii,to jest ok smile

Na terapii uczymy się radzić sobie sami smile
Czytam Twoje posty. Jak dobrze, że nawet zdążyłaś napisać o seksie, ulżyło mi nieco, choć tematu już nie poruszam, bo pruderia tu czasem duża.
Choć miałabym się ochotę teraz chwilę z siebie pośmiać, bo pewnie i dla łóżka z nim byłam.
Trochę się boję braku seksu, a z bele kim to jakoś iść do łóżka nie umiem, bo ani nie umiem, ani nie chcę i zaraz moje zwichrowane mózgo-sercowie, pomyliłoby seks z miłością.

Jak dobrze, że mam siebie.

Kochana, dwa bite lata bez wytrzymałam, z facetem pod dachem. Znaczy przeżyłam, bo wytrzymałam to za dużo powiedziane.

19 072

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
Anstawia napisał/a:

To nie ja z tym makijażem, to hm... smile
Jestem cały czas w Holandii a yogę lubię, tak bezprzymusowo właśnie smile
Może i każdy musi przejść i żałobę i całą resztę, to fakt. Ale wydaje mi się, że skoro Zabka-k mieszka pod jednym dachem z karaluchem, a mimo to "trzyma się", to da się!! Wiadomo,że i wysmarkać się trzeba, ale trzeba iść do przodu. Może być tylko lepiej smile

Bo ta hm... to tak nas zawsze zaplącze i nie wiadomo, czy to takie hm... w zdaniu, czy o hm... w realu smile

Tak czytam sobie Twoje posty i też mieszkałaś tyle z karaluchem, choć obok i się trzymałaś, ale wynika, że prawdziwe odstawienie przeżyłaś jednak po wyprowadzce.
Wszystko się da smile ale po co wybierać trudniej, jak można łatwiej.

Czasem się zastanawiam czy mnie ktoś nie obraża. Możecie mi zmienić ksywkę:)

19 073

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Ale zabka-k to już jest mocno do przodu. Ty też dalej niż ja, ja dopiero muszę się z żałoba rozstaniową i szokiem chorobowym rozprawić. Te negatywy też nie są złe - jak czytasz innych uświadamiasz sobie, że nie tylko Ty tak masz i widzisz własne błędy. Wszystko chyba trzeba w kolejności. Ból też trzeba poczuć. A czasem człowiek chciałby na skróty.

Z tą jogą to fajnie trafiłaś, że Ci się tak podoba. Najważniejsze, by się do niczego nie zmuszać, tez do pasji. Czasem brak pasji, też jest pasją.
Ja bym się chciała chyba jednak wspinaczki nauczyć (karaluch nie lubił), nie żeby nie wiem jak wysoko wchodzić, ale ciutkę...Te ścianki to mi się z 10 lat marzą, a jakoś nie mogę się wybrać, bo...i tu brak odpowiedzi (chyba nigdy karaluchom nie pasowało). Byłam jakiś czas temu ze znajomym tutaj i on mi wszystko pokazywał, uczył, tłumaczył i było fajnie. Podobało mi się, bo to ten rodzaj sportu, w którym musisz wykorzystywać mózg, szukać rozwiązań.
To się będziemy Ciebie o ten makijaż pytać, co i jak - przynajmniej ja.
A gdzie Ty w ogóle teraz jesteś?

********
zabko-k no ja właśnie imprez nie lubię, i te ogniska - raz na jakiś czas, ale raczej mi to nie sprawia super przyjemności - bawię się, ale to nie moje. Mnie się podoba w sumie, jak bawią się Hiszpanie. Idą na kolację i siedzą trzy godziny albo od baru do baru coś poprzekąszać - to jest fajne i taka wśród wielu ludzi, a z tylko z dwójką lub trójką - w małym gronie.
Ja się boję, że jak pójdę na tą ściankę lub w in. podobne miejsce - bo w tych moich sportach to większość facetów jest, zaraz jakiegoś karalucha przygrucham.

Hejka smile
Przód nie przód wink Ogólnie w moim przypadku nastawienie wynika ewidentnie z faktu, że ja jestem zarówno przed rozwodem, jak i przeprowadzką z dziećmi. A to powoduje, że jestem świadoma zarówno tego, że może mi się zrobić przykro na sali sądowej bo to mimo wszystko nie są miłe chwile, choć napewno ja sama lepiej się czuję wewnętrznie mając uregulowane pewne kwestie.
Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że ja jeszcze mogę przeżyć chwile totalnej bezradności. Kiedy moje dzieci będą płakać za swoim tatą. Kiedy będą go wypatrywać. Kiedy będą wyładowywać na mnie swój strach, swoją bezradność, swór opór przed tym, co faktycznie będzie... I nie dam rady sobie z tym poradzić "w miarę rozsądnie", jeśli nie postaram się o uspokojenie siebie i nabranie jak najwięcej tlenu w płuca.
Ja wcale nie mówię, że nie przychodzą różne myśli do głowy, na szczęście umiem sobie samej wytłumaczyć skąd się biorą i o co właściwie w tym chodzi. Ja nie mówię, że nie robi mi się wieczorem, kiedy jest już cicho - po prostu smutno... Że nie pocieknie łza po policzku. Ma prawo, zbyt wiele czułam i zbyt wielką to dla mnie miało wartość, żebym nie czuła żalu. Ale wiem też, że nic z tego nie będzie. Rozjątrzanie niestety zrobi mi większą krzywdę niż pożytek. I tak powoli krok za kroczkiem smile

Przekąszanie też jest fajne smile
No właśnie też się boję, że przygrucham, więc odmawiam. Ale facetom smile A nie będę kłamać, że nie chciałam rzucić się w wir nowych znajomości, tylko na szczęście oparłam się na wewnętrznym odczuciu, że wcale w tej chwili tego nie potrzebuję smile I zamiast odmawiać wychodzenia, zatańczenia, pogadania, zobaczenia - odmawiam facetom umawiania się na kawę we dwójkę smile Na razie nie chcę. Gdybym naprawdę chciała, pewnie powiedziałabym szybciej tak, niż pomyślała wink A kiedy słyszę, widzę propozycję - to od razu czuję wewnętrzne - do czorta, czegoż Ty ode mnie chcesz? wink Po co naciskasz, skoro ja nie chcę smile

19 074

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Taki jakby pracą zmęczony.
Ty wiesz, że ja do bólu szczera potrafię być. A i żywiołów to mi nie brakuje:)

Witaj! smile
Więc powtórzę - jeśli z doświadczenia widzisz, że nie wynosisz z tego nic i nie ma komunikacji - trzeba dokonać zmian we własnym interesie. Tak jak w życiu osobistym, jak w zawodowym, tak i u terapeuty.
To jest właśnie zdrowe traktowanie siebie smile I tu nigdzie nie ma przejawów egoizmu smile

19 075

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Aaaa no tak. Już się nie chcę nakręcać. Było dobrze jak chodziłam na terapię. Psycholożka skutecznie równoważyła moje "problemy". Sama wciąż mam z tym problem, ale gdy wracam do technik z terapii,to jest ok smile

Hej! smile
Anstawia, a jakie to techniki? Tak z praktyki, jak to wygląda?

19 076

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Taki jakby pracą zmęczony.
Ty wiesz, że ja do bólu szczera potrafię być. A i żywiołów to mi nie brakuje:)

Witaj! smile
Więc powtórzę - jeśli z doświadczenia widzisz, że nie wynosisz z tego nic i nie ma komunikacji - trzeba dokonać zmian we własnym interesie. Tak jak w życiu osobistym, jak w zawodowym, tak i u terapeuty.
To jest właśnie zdrowe traktowanie siebie smile I tu nigdzie nie ma przejawów egoizmu smile

Szukam sobie innego właśnie:)

Dzień dobry:)

19 077

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Na terapii uczymy się radzić sobie sami smile
Czytam Twoje posty. Jak dobrze, że nawet zdążyłaś napisać o seksie, ulżyło mi nieco, choć tematu już nie poruszam, bo pruderia tu czasem duża.
Choć miałabym się ochotę teraz chwilę z siebie pośmiać, bo pewnie i dla łóżka z nim byłam.
Trochę się boję braku seksu, a z bele kim to jakoś iść do łóżka nie umiem, bo ani nie umiem, ani nie chcę i zaraz moje zwichrowane mózgo-sercowie, pomyliłoby seks z miłością.

Jak dobrze, że mam siebie.

Ja tam nie wiem, czy pruderia, ale to że masz siebie, to dopiero w tym kontekście nieźle zabrzmiało wink

Ja pamiętam, jak się onegdaj wyrykiwałam psiapsióle, że on to w ogóle boski był a w łóżku dla mnie rewelacyjny i w ogóle nigdy nikt taki wink W głowę się popukałam teraz smile
Szczerze, to sama nie wiem, co napisać, ale skoro mamy problem z oceną, co jest miłością a co uwiązaniem, to zapewne i namiętność możemy odbierać "odmiennie".... Wydaje mi się, że umiałam rozdzielić, acz ewidentnie nie sprawiało mi to żadnej satysfacji. Kompletnie.

Ogólnie warto choćby na chwilkę zanucić sobie słowa "ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy" smile

19 078

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

(...) a nie jest to tylko muzeum.

Wow...
Nie powiem, też łatwo mi idzie wchodzenie w schemta spełniania oczekiwań innych osób i kompletnego nie zauważania nawet, że ktoś w tym samym czasie po prostu bezczelnie się obija. No kurczę, rozumiem, choć przyznam - swoich "głupstewek" z pierwszego małżeństwa opisywać mi się nie chce. Pukać się młotkiem już po głowie, nie palcem smile
Zresztą chyba większość nas tutaj podobnie się zapędzała....
Jakie to dla nas naturalne, cholewka!

19 079 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-03-21 10:41:00)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
raki napisał/a:

(...) a nie jest to tylko muzeum.

Wow...
Nie powiem, też łatwo mi idzie wchodzenie w schemta spełniania oczekiwań innych osób i kompletnego nie zauważania nawet, że ktoś w tym samym czasie po prostu bezczelnie się obija. No kurczę, rozumiem, choć przyznam - swoich "głupstewek" z pierwszego małżeństwa opisywać mi się nie chce. Pukać się młotkiem już po głowie, nie palcem smile
Zresztą chyba większość nas tutaj podobnie się zapędzała....
Jakie to dla nas naturalne, cholewka!

Ja to trochę  goniłam. A zr?b to, a to, a może byś to zrobił. A jak robił niedokładnie to zwracałam uwagę, "czepiałam" się. Poprawiłam nawet.
-zrobisz to?
-nie, bo będziesz poprawiać
- jak zrobisz porządnie to nie będę
-zrobię jak umiem

Dialog jest, to już coś.

Poprawiać nie neleży tyle Wam powiem.
Nigdy nad nikim nie stałam. Zawsze zmierzam do tego, żeby każdy coś. I mam, podział.
Ale to nie jest dobry przykład. Bo tu skrajności były w nieeykonaniu czynności.
Uściślę. Krzywo patrzę kiedy poproszę o odkurzenie, zabieram się za mycie podłogi i wymiatam mopem śmieci.

Kiedyś się wkurzałam i krzyczałam. Teraz się nawet nie złoszczę tylko przedstawiam rzecz konstruktywnie, argumentując.

19 080

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja to tak z tym bylym mężem czasem porządek muszę zrobić w głowie. Bywa, ze w takich chwilach wracam i idealizuję. 
To dziwnie zabrzmi.  Ja mloda jestem i czuję się piękna, jak nigdy.  To bylyby takie najlepsze chwile. No czuję jakbym płonęła. Co zrobić, ach.

Boję się wykonać jakikolwiek ruch.  A już najbardziej w stronę tej "stabilizacji" własnej. Zastanawiam się w jakim świecie ostatnio zaczęłam żyć.  W jego nie, ale swoim też nie. Jaki jest mój świat odkąd przestałam być żoną?  Myślę, że od niego  uciekam, nie chcę go zobaczyć, ignoruję, slizgam się.
Tak trochę jakbym unosiła się nad powierzchnią nie chcąc stanąć na ziemi i rozejrzeć się.

19 081

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

[b] hm... [\b] Wiesz zawsze można znaleźć podział obowiązków.  Tylko trzeba chęci, a może właśnie miłości obu stron.
A jak masz kasę, to masz panią od sprzątanie-karaluch, ale z drugiej strony pomożesz.

Nie oddam napięcia, jakie towarzyszyło temu procesowi. Karaluch mnie złapał na tym, że jak mówił w schronisku, dzieląc (on tak układał i dzielił), ze to trzeba odnieść, to ja w sekundę stałam spieta na baczność by odnosić - jak żołnierzyk. A on: co Ty robisz? Ja wciąż z tych różnych odruchow nie mogę się wyzwolić.  Karaluch niestety zamiast zrozumieć, uznał, że z tą moją nerwowością jesteśmy niekompatybilni. A to wyuczony odruch, ze strachu o złość kogoś kogo już nie ma.

19 082

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

" Karaluch mnie złapał na tym, że jak mówił w schronisku, dzieląc (on tak układał i dzielił), ze to trzeba odnieść, to ja w sekundę stałam spieta na baczność by odnosić - jak żołnierzyk. A on: co Ty robisz? "

Trochę znajome.....

19 083

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

dzień dobry,
był bałagan w zeszłym tygodniu, emocje miotały od ściany do firany. Po dłuugim czasie miałam jechać do domu po kilka ważnych rzeczy potrzebnych. Bilet kupiony, pozy wyuczone...i napisałam, żeby mi je wysłać. Bo co, bo te rzeczy to pretekst do sztachnięcia.
Takie tam zdrowionko.

19 084

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziś, mimo mojego rozczarowania nieobecnością wiosny, mam dobry dzień. Syn, starszy syn przyjedzie !!!!! smile smile smile .
Służbowo będzie w W-wie i chce "po drodze" zajechać dzisiaj na noc lub jutro na kilka godzin. Miło mi go będzie uściskać smile.
Już wczoraj przygotowywałam (odświeżałam) jego pokój. Okna czyściutkie i kurze już nie straszą. Jeszcze czystą pościel zostało nawlec i podłogi umyć. Ciekawa jestem jak zareaguje na swój pokój.... Z pracy jest bardzo zadowolony, praca z niego też (:)) Jest chwalony. Czuje się doceniony i z radością w głosie mówi o pracy.
Wczoraj wiele czasu poświęciłam mamie. Wspólne zakupy i plotki przy herbacie. Kilka dni się nie widziałyśmy (tylko rozmowy przez tel). Mówi, że zatęskniła. Kocham ją bardzo i jej miłość czuję. Smutno mi, gdy zdaję sobie sprawę, że jest coraz wolniejsza, mniej aktywna, częściej zaspana. Może wiosna wniesie w nią więcej energii.
Niestety za oknami "piękna" zima. Od nowa każde drzewko przypomina ulepionego bałwana. Przez okno widzę cały rząd takich bałwanów.
Zaczynam myśleć o świętach. Znowu będzie rodzina w komplecie smile + siostra cioteczna. Może przyjdzie koleżanka młodszego syna  ? Lubię wesołe święta, a takie są kiedy dużo ludzi siedzi przy stole.
Powoli myślę o potrawach. Mam ogromną ochotę zaserwować wszystkim tort Tiramisu. Jeszcze jedną próbę zrobię przed świętami. Nie uda się, odpuszczę i tylko paschę podam.
W te święta główną rolę gra jajko i kiełbasa. Jajka faszerowane na różne sposoby moja rodzina kocha. A kiełbasa ? Tylko toruńską akceptujemy. Kochamy natomiast parówki (na zimno, mogą być i ciepłe) ......może zmienimy te święta na święto jajka i parówki big_smile. Parówki też można przygotować na wiele sposobów, np. naleśniki z parówkami smile mniam smile
Miłego dnia życzę smile

19 085

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nawzajem Zofia smile

Jejuś, a ja Wielkanoc kojarzę i lubię ze względu na owe jaja i przede wszystkim chyba kojarzy mi się ze słońcem (żółty kolor) i spacerami wink Na razie zakupiłam baranki smile Innych motywacji na razie brak, ale to z racji powyższego - chce mi się odpoczywać i szukać wiosny smile

19 086

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ale to wszystko cudnie zabrzmiało smile
Ja Święta spędzam tutaj...sama... Cóż, miały być narty z Karaluchem przez tydzień.
Jakoś się z tym uporam. Raczej po prostu je zignoruję.

Chciałam o tym Twoim torcie. W Sylwestra, zupełnie nieświadoma zwyczajów tutejszych, dałam się zaprosić koleżance. I nagle wylądowałam u jej wujka z całą rodziną. Bo tu Sylwester to Święto rodzinne - mniej więcej do godziny 1 w nocy jest się najbliższymi, a "balować" (co raczej jest rundką po barach bez specjalnych ubrań, celebrań, i in. -ań) wychodzi się ok. 2.

Zszokowana wśród babć i dziadków spróbowałam najlepszych jak do tej pory potraw hiszpańskich. Ciasta tu mają okropne, a ser taki, że sernik to budyń. Ale mam koleżanki robi własny ser i zrobiła sernik na zimno. Rozkroiła i okazało się, że rozpływa się po talerzu. Z uśmiechem na twarzy powiedziała, że to jak lody i rozdała. Zupełnie się nie przejęła, a wszystkim bardzo smakowało.

Liczy się smak, serce i rodzina.
Fajnie nie być idealnym i dokładnym. A Ty lubisz być perfect, czytając porządki w związku z przyjazdem syna.

Nie rób Zosiu prób. Jeśli masz Ty na niego ochotę, po prostu go przygotuj i tyle. Liczy się smak, a że jest dobry już wiesz.

19 087 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-03-21 14:06:41)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Ale to wszystko cudnie zabrzmiało smile
Ja Święta spędzam tutaj...sama... Cóż, miały być narty z Karaluchem przez tydzień.
Jakoś się z tym uporam. Raczej po prostu je zignoruję.

Chciałam o tym Twoim torcie. W Sylwestra, zupełnie nieświadoma zwyczajów tutejszych, dałam się zaprosić koleżance. I nagle wylądowałam u jej wujka z całą rodziną. Bo tu Sylwester to Święto rodzinne - mniej więcej do godziny 1 w nocy jest się najbliższymi, a "balować" (co raczej jest rundką po barach bez specjalnych ubrań, celebrań, i in. -ań) wychodzi się ok. 2.

Zszokowana wśród babć i dziadków spróbowałam najlepszych jak do tej pory potraw hiszpańskich. Ciasta tu mają okropne, a ser taki, że sernik to budyń. Ale mam koleżanki robi własny ser i zrobiła sernik na zimno. Rozkroiła i okazało się, że rozpływa się po talerzu. Z uśmiechem na twarzy powiedziała, że to jak lody i rozdała. Zupełnie się nie przejęła, a wszystkim bardzo smakowało.

Liczy się smak, serce i rodzina.
Fajnie nie być idealnym i dokładnym. A Ty lubisz być perfect, czytając porządki w związku z przyjazdem syna.

Nie rób Zosiu prób. Jeśli masz Ty na niego ochotę, po prostu go przygotuj i tyle. Liczy się smak, a że jest dobry już wiesz.

Po pierwsze nie Zosia tongue, tylko Olka. Po drugie to nie chcę, by syn spał w tonie roztoczy big_smile.
Kocham go i chcę przyjąć uściskiem, uśmiechem i czystym, świeżym jego" królestwem".
Teraz wpadnie na chwilę, ale na dłużej przyjedzie pod koniec miesiąca, więc za kilka dni. Wtedy to ja już pitraszeniem będę zajęta. Poza tym on teraz gościem w domu, a gości nie zapędza się do prac porządkowych tongue

Z tym Tiramisu to chyba masz rację. Składników mam zapas, więc starczy na ciasto przed Świętami i na tort na Święta. Masz rację smile, nie musi być perfekcyjnie smile. Ciasto (jak i całe pozostałe jedzenie) ma być smaczne ...... oki, rozpuszczę czekoladę i z takiej płynnej porobię esy floresy i je zamrożę, i zastygłe wykorzystam do przyozdobienia płynnego tiramisu smile A co! niech chociaż czekolada będzie ciałem stałym w tym torcie big_smile wink smile

Zabko dla mnie te Święta to też kolory - żółty, zielony. Przecież one wiosnę, życie symbolizują .
Kolory są w ozdobach (kocham je). Na stole serwetniki, to żółte kurczaki z zielonymi serwetkami. Świeczki to przepołowione jajeczka (śliczne!). Wśród potraw (przyozdobionych) stoją kolorowe kurki dźwigające pisanki a raczej malowanki. Piekę babę ozdobną, mocno lukruję białą polewą i przyozdabiam jej czub żywym bukszpanem. Podstawą jej są jaja malowanki w różnym natężeniu kolorów. Przy wiosennym bukiecie ustawiam kolekcję baranków. Mam też pisanki zwierzątka : żabkę, słonia, baranka, rybkę. To oryginalne pisanki i moje ukochane !!!!! robione wraz z dziećmi kilka lat temu.
Pisałam już, dla mnie Święta to nastrój. Może być na stole skromnie, ale wokoło musi być wiosennie, odświętnie i z symbolami Świąt smile

19 088 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-21 14:19:26)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Po drugie to nie chcę, by syn spał w tonie roztoczy big_smile.
Kocham go i chcę przyjąć uściskiem, uśmiechem i czystym, świeżym jego" królestwem".
Teraz wpadnie na chwilę, ale na dłużej przyjedzie pod koniec miesiąca, więc za kilka dni. Wtedy to ja już pitraszeniem będę zajęta. Poza tym on teraz gościem w domu, a gości nie zapędza się do prac porządkowych tongue

Oj ja nie napisałam, byś dla tego syna nie posprzątała - bo wiem, że to radość móc zrobić coś dla kogoś, kogo kochamy w zdrowy sposób. Jedynie, że tu widać jak perfekcyjnie musi być.

A tort tiramisu będzie palce lizać.

*****

Wczoraj jakoś czytałam o miłości obsesyjnej, ale jakoś nie mam siły z tą książką. Ale w tej chwili zastanawiam się kto tu ma obsesję - ja czy on. Bo on wykorzystuje każdą pierdołę, by napisać. Jest zbyt dumny, by zrobić to po prostu. Właśnie mnie pyta jak z karaluchami u mnie po dezynfekcji (hihihi - powinnam powiedzieć, że największy dogorywa tongue ) Tylko nie rozumiem tego zupełnie, tak po prawdzie, na mój mały misiowy rozumek, po co on to robi.

19 089 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-21 16:47:20)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Liczy się smak, serce i rodzina.
Fajnie nie być idealnym i dokładnym. A Ty lubisz być perfect, czytając porządki w związku z przyjazdem syna.
Nie rób Zosiu prób. Jeśli masz Ty na niego ochotę, po prostu go przygotuj i tyle. Liczy się smak, a że jest dobry już wiesz.

No prosze Raki jaka analiza smile Zofia Raki ma racje smile Pamietasz jak z bolacym paluchem i kolanem przed swietami posuwalas tongue ?
Ale ja rozumiem Zofie, ze chce pokoj syna posprzatac i mieszkanie, bo ona sama chce sie czuc dobrze w wysprzatanym mieszkaniu smile. Ja tez lubie czystosc co nie znaczy, ze nie mam balaganu tongue Tak balaganu, np. ksiazki niepoukladane pod linijke albo tu cos polozone, w lazience kosmetyki nie odstawione na miejsce, w szafkach nie poukladane pod linijke smile Lecz jest czysto -kurze scieram, odkurzam i myje podlogi regularnie. Lazienka jest czysta i wc umyte (lecz nie mam nawyku myc wc jak za duzo mysle ). Wc myje po uzyciu tongue
Nie cierpie prasowac !!! Jak prasuje to wszystko na raz smile 2-3 godziny raz na 1,5 miesiaca smile Deska przed telewizor i ogladam sobie jakis film smile
Mieszkajac z karaluchem sprzatalam wiecej tongue Chociaz on nigdy nie wymagal czystosci, ja sama sie garnelam !!! Myslalam, ze tak trzeba sad Nikt za prace domowe nie podziekuje sad No chyba, ze my, jak karaluch raz na rok odkurzy, jajecznice usmazy albo wyprasuje swoja koszule tongue . Tak my bedziemy ruski miesiac chwalic tongue

Wroce jeszcze do tiramisu - tiramisu je sie lyzka Zofiu. Jest plynne smile Do mascarpone dodaje jedno ubite bialko na sztywno i zotko utarte z cukrem pudrem. Zadnego alkoholu ani kawy bo bedzie za zadkie !!! Ja uzywalam w PL mascarpone i biszkoptow z Lidla nie z Piatnicy. Jezeli nasaczasz biszkopty kawa i alkoholem to nie zamocz ich !!! Tak tylko troche nasacz smile
Zycze smacznego smile

19 090

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Wczoraj jakoś czytałam o miłości obsesyjnej, ale jakoś nie mam siły z tą książką. Ale w tej chwili zastanawiam się kto tu ma obsesję - ja czy on. Bo on wykorzystuje każdą pierdołę, by napisać. Jest zbyt dumny, by zrobić to po prostu. Właśnie mnie pyta jak z karaluchami u mnie po dezynfekcji (hihihi - powinnam powiedzieć, że największy dogorywa tongue ) Tylko nie rozumiem tego zupełnie, tak po prawdzie, na mój mały misiowy rozumek, po co on to robi.

Raki juz tyle razy pisalam: Nie rozumiesz, ze on nie rozumie !!! Zrozum, ze nie ma rozumiec tylko akceptowac !!!
Jest karaluchem !!!
Jezeli czytalas to przeciez wyczytalas, ze jak Ty uciekasz to on goni. Kiedy on bedzie uciekal Ty bedziesz gonic !!!
Taki toksyczny taniec !!! I tyle rozumienia !!!!

19 091 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-21 16:47:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pani_zupa napisał/a:

dzień dobry,
był bałagan w zeszłym tygodniu, emocje miotały od ściany do firany. Po dłuugim czasie miałam jechać do domu po kilka ważnych rzeczy potrzebnych. Bilet kupiony, pozy wyuczone...i napisałam, żeby mi je wysłać. Bo co, bo te rzeczy to pretekst do sztachnięcia.
Takie tam zdrowionko.

Takie tam zdrowionko !!! ???
Kochana Pani Zupko, pani sie medal nalezy !!!! Gdybys sie sztachnela to bys dzisiaj pisala, nie rozumiem, ze on nie rozumie itd. tongue
Pani Zupka odciela sie od toksyny i zdrowieje smile
Gratuluje smile Naczytalas sie tych madrych ksiazek smile

19 092

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
raki napisał/a:

Wczoraj jakoś czytałam o miłości obsesyjnej, ale jakoś nie mam siły z tą książką. Ale w tej chwili zastanawiam się kto tu ma obsesję - ja czy on. Bo on wykorzystuje każdą pierdołę, by napisać. Jest zbyt dumny, by zrobić to po prostu. Właśnie mnie pyta jak z karaluchami u mnie po dezynfekcji (hihihi - powinnam powiedzieć, że największy dogorywa tongue ) Tylko nie rozumiem tego zupełnie, tak po prawdzie, na mój mały misiowy rozumek, po co on to robi.

Raki juz tyle razy pisalam: Nie rozumiesz, ze on nie rozumie !!! Zrozum, ze nie ma rozumiec tylko akceptowac !!!
Jest karaluchem !!!
Jezeli czytalas to przeciez wyczytalas, ze jak Ty uciekasz to on goni. Kiedy on bedzie uciekal Ty bedziesz gonic !!!
Taki toksyczny taniec !!! I tyle rozumienia !!!!

Mój mózg jest na to zbyt ciasny.Chociaż mam np. świadomość, że jak bym teraz wróciła do Polski, to za miesiąc mam go u siebie, bo ... chyba tylko wiedzą to moje martwe karaluchy sad

On jest jak ja. Nie robi tego nigdy natarczywie i z wyczuciem. Śmiać mi się chcę jak obserwuję tak samą siebie z boku sad Matko jestem karaluchem 0:

19 093

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Zabko dla mnie te Święta to też kolory - żółty, zielony. Przecież one wiosnę, życie symbolizują .
Kolory są w ozdobach (kocham je). Na stole serwetniki, to żółte kurczaki z zielonymi serwetkami. Świeczki to przepołowione jajeczka (śliczne!). Wśród potraw (przyozdobionych) stoją kolorowe kurki dźwigające pisanki a raczej malowanki. Piekę babę ozdobną, mocno lukruję białą polewą i przyozdabiam jej czub żywym bukszpanem. Podstawą jej są jaja malowanki w różnym natężeniu kolorów. Przy wiosennym bukiecie ustawiam kolekcję baranków. Mam też pisanki zwierzątka : żabkę, słonia, baranka, rybkę. To oryginalne pisanki i moje ukochane !!!!! robione wraz z dziećmi kilka lat temu.
Pisałam już, dla mnie Święta to nastrój. Może być na stole skromnie, ale wokoło musi być wiosennie, odświętnie i z symbolami Świąt smile

Ty sie tak nie rozpisuj o tym wszystkim, bo jeszcze wpadne do puszczy smile Na razie mam plany, ze zostane w DE ale nigdy nic nie wiadomo tongue
Ja jestem bardzo spontaniczna jak juz zdazylas mnie poznac smile

19 094

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Po drugie to nie chcę, by syn spał w tonie roztoczy big_smile.
Kocham go i chcę przyjąć uściskiem, uśmiechem i czystym, świeżym jego" królestwem".
Teraz wpadnie na chwilę, ale na dłużej przyjedzie pod koniec miesiąca, więc za kilka dni. Wtedy to ja już pitraszeniem będę zajęta. Poza tym on teraz gościem w domu, a gości nie zapędza się do prac porządkowych tongue

Oj ja nie napisałam, byś dla tego syna nie posprzątała - bo wiem, że to radość móc zrobić coś dla kogoś, kogo kochamy w zdrowy sposób. Jedynie, że tu widać jak perfekcyjnie musi być.

A tort tiramisu będzie palce lizać.

Pascha też jest wyborna !!!! Robię dwie. Jedną z owocami, drugą bakaliami. Co roku jadło się ją w ogrodzie...  w tym roku chyba się nie da sad za zimno sad
Tak, lubię być perfekcyjna i dobrze mi z tym..... ale bywa, że tym się męczę. Wtedy daję na luz wink. Po kilku dniach bez makijażu i biżuterii i w tych samych jeansach, rzucam się na szafę i komodę ze "skarbami". Zaczynam też z werwą eksperymentować z makijażem.
Na pewno jestem estetką.
Lubię otaczać się ładnymi rzeczami i patrzeć na ładne rzeczy.
Kocham sklepy z wystrojami wnętrz, biżuterią i butami !!!!!!
Uwielbiam też bazary staroci smile, ryneczki smile To tam wygrzebałam wiele oryginalnych "skarbów".

19 095 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-21 14:37:51)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
Happyfull napisał/a:
raki napisał/a:

Wczoraj jakoś czytałam o miłości obsesyjnej, ale jakoś nie mam siły z tą książką. Ale w tej chwili zastanawiam się kto tu ma obsesję - ja czy on. Bo on wykorzystuje każdą pierdołę, by napisać. Jest zbyt dumny, by zrobić to po prostu. Właśnie mnie pyta jak z karaluchami u mnie po dezynfekcji (hihihi - powinnam powiedzieć, że największy dogorywa tongue ) Tylko nie rozumiem tego zupełnie, tak po prawdzie, na mój mały misiowy rozumek, po co on to robi.

Raki juz tyle razy pisalam: Nie rozumiesz, ze on nie rozumie !!! Zrozum, ze nie ma rozumiec tylko akceptowac !!!
Jest karaluchem !!!
Jezeli czytalas to przeciez wyczytalas, ze jak Ty uciekasz to on goni. Kiedy on bedzie uciekal Ty bedziesz gonic !!!
Taki toksyczny taniec !!! I tyle rozumienia !!!!

Mój mózg jest na to zbyt ciasny.Chociaż mam np. świadomość, że jak bym teraz wróciła do Polski, to za miesiąc mam go u siebie, bo ... chyba tylko wiedzą to moje martwe karaluchy sad

On jest jak ja. Nie robi tego nigdy natarczywie i z wyczuciem. Śmiać mi się chcę jak obserwuję tak samą siebie z boku sad Matko jestem karaluchem 0:

Ja tez myslalam, ze jestem karaluchem smile Kochana nie jestes, bo chcesz sie zmienic i widzisz co robisz zle !!! Masz tylko karalusze zachowania tongue Zreszta jak kazda z nas tongue My walczymy z tymi karaluszymi zachowaniami !!!

19 096

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Niedobrze mi tak, że mam zaraz ochotę zwymiotować. Okropne.

19 097

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Mój mózg jest na to zbyt ciasny.Chociaż mam np. świadomość, że jak bym teraz wróciła do Polski, to za miesiąc mam go u siebie, bo ... chyba tylko wiedzą to moje martwe karaluchy sad

On jest jak ja. Nie robi tego nigdy natarczywie i z wyczuciem. Śmiać mi się chcę jak obserwuję tak samą siebie z boku sad Matko jestem karaluchem 0:

Raki, a czy Ty przypadkiem podświadomie nie próbujesz sobie wbić do głowy, że jesteście podobni, albo co gorsza - tacy sami - przez co idealnie do siebie pasujecie i niepotrzebnie chcesz uciec?

19 098

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Zabko dla mnie te Święta to też kolory - żółty, zielony. Przecież one wiosnę, życie symbolizują .
Kolory są w ozdobach (kocham je). Na stole serwetniki, to żółte kurczaki z zielonymi serwetkami. Świeczki to przepołowione jajeczka (śliczne!). Wśród potraw (przyozdobionych) stoją kolorowe kurki dźwigające pisanki a raczej malowanki. Piekę babę ozdobną, mocno lukruję białą polewą i przyozdabiam jej czub żywym bukszpanem. Podstawą jej są jaja malowanki w różnym natężeniu kolorów. Przy wiosennym bukiecie ustawiam kolekcję baranków. Mam też pisanki zwierzątka : żabkę, słonia, baranka, rybkę. To oryginalne pisanki i moje ukochane !!!!! robione wraz z dziećmi kilka lat temu.
Pisałam już, dla mnie Święta to nastrój. Może być na stole skromnie, ale wokoło musi być wiosennie, odświętnie i z symbolami Świąt smile

Ty sie tak nie rozpisuj o tym wszystkim, bo jeszcze wpadne do puszczy smile Na razie mam plany, ze zostane w DE ale nigdy nic nie wiadomo tongue
Ja jestem bardzo spontaniczna jak juz zdazylas mnie poznac smile

Się nie dziwię, bo mnie po tym opisie Zofii aż się zachciało lecieć kupić bukiet żonkili smile
I tak się wybieram na zakupy, może będą w zasięgu ręki wink

19 099

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Pascha też jest wyborna !!!! Robię dwie. Jedną z owocami, drugą bakaliami. Co roku jadło się ją w ogrodzie...  w tym roku chyba się nie da sad za zimno sad
Tak, lubię być perfekcyjna i dobrze mi z tym..... ale bywa, że tym się męczę. Wtedy daję na luz wink. Po kilku dniach bez makijażu i biżuterii i w tych samych jeansach, rzucam się na szafę i komodę ze "skarbami". Zaczynam też z werwą eksperymentować z makijażem.
Na pewno jestem estetką.
Lubię otaczać się ładnymi rzeczami i patrzeć na ładne rzeczy.
Kocham sklepy z wystrojami wnętrz, biżuterią i butami !!!!!!
Uwielbiam też bazary staroci smile, ryneczki smile To tam wygrzebałam wiele oryginalnych "skarbów".

A ja mam do Was (wszystkich, bo przecież nie wiadomo kiedy, gdzie i w jakim towarzystwie) osobistą prośbę smile
Jak się następnym razem spotkamy, ja bardzo proszę o popastwienie się nade mną i wypróbowanie na mnie wszelkich Waszych pomysłów indywidualnych w zakresie fryzur i makijażu smile Ja uwielbiam, jak mi ktoś układa włosy i lubię mieć możliwość spojrzeć na siebie z innej perspektywy - czyli jak mnie widzą inni i w czym wg nich mi dobrze smile Co prawda, mam swoje odczucia zawsze, czy ja się sama z czymś czuję dobrze, ale sama sobie "różowego" cienia na oko nie położę smile Ale warto zobaczyć, jak bym w tym "różowym" wyglądała smile smile smile

19 100

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
raki napisał/a:

Liczy się smak, serce i rodzina.
Fajnie nie być idealnym i dokładnym. A Ty lubisz być perfect, czytając porządki w związku z przyjazdem syna.
Nie rób Zosiu prób. Jeśli masz Ty na niego ochotę, po prostu go przygotuj i tyle. Liczy się smak, a że jest dobry już wiesz.

No prosze Raki jaka analiza smile Zofia Raki ma racje smile Pamietasz jak z bolacym paluchem i kolanem przed swietami posuwalas tongue ?
Ale ja rozumiem Zofie, ze chce pokoj syna posprzatac i mieszkanie, bo ona sama chce sie czuc dobrze w wysprzatanym mieszkaniu smile. Ja tez lubie czystosc co nie znaczy, ze nie mam balaganu tongue Tak balaganu, np. ksiazki niepoukladane pod linijke albo tu cos polozone, w lazience kosmetyki nie odstawione na miejsce, w szafkach nie poukladane pod linijke smile Lecz jest czysto -kurze scieram, odkurzam i myje podlogi regularnie. Lazienka jest czysta i wc umyte (lecz nie mam nawyku myc wc jak za duzo mysle ). Wc myje po uzyciu tongue
Nie cierpie prasowac !!! Jak prasuje to wszystko na raz smile 2-3 godziny raz na 1,5 miesiaca smile Deska przed telewizor i ogladam sobie jakis film smile
Mieszkajac z karaluchem sprzatalam wiecej tongue Chociaz on nigdy nie wymagal czystosci, ja sama sie garnelnelam !!! Myslalam, ze tak trzeba sad Nikt za prace domowe nie podziekuje sad No chyba, ze my jak karaluch raz na rok odkurzy, jajecznice usmazy albo wyprasuje swoja koszule tongue . Tak my bedziemy ruski miesiac chwalic tongue

Wroce jeszcze do tiramisu - tiramisu je sie lyzka Zofiu. Jest plynne smile Do mascarpone dodaje jedno ubite bialko na sztywno i zotko utarte z cukrem pudrem. Zadnego alkoholu ani kawy bo bedzie za zadkie !!! Ja uzywalam w PL mascarpone i biszkoptow z Lidla nie z Piatnicy. Jezeli nasaczasz biszkopty kawa i alkoholem to nie zamocz ich !!! Tak tylko troche nasacz smile
Zycze smacznego smile

Pamiętam smile podróby croksów, w których pojechałam po mokrym, głęboko schowane. CZekają na letnie spacerki po lesie.
Z tymi porządkami mam tak samo. Lubię jak jest czysto, ale musi być widać "życie" w domu. Nie lubię "martwych" wnętrz smile.
Eks żądał codziennego sprzątania. Jakiś czas po rozstaniu miałam awersję do tego rodzaju zajęć. Rozkoszowałam się rozgardiaszem. Teraz już nie muszę się zmuszać i porządki robię kiedy chcę tongue. Ganiam też młodszego do pomocy (mąż był przeciwny wciąganiu dzieci w obowiązki). Nie jest zachwycony, broni się dzielnie, ale w pewnych kwestiach nie ustępuję (myśląc o minie przyszłej synowej big_smile).

Ser tym razem kupiłam w Lidlu. Może będzie "ściślejszy". W necie obejrzałam filmiki : Tiramisu ze śmietaną i bez. Wszystkie ciasta, torty były stałe i piękne. Róż ozdobnych z czekolady robić nie będę, ale na pióropusze czekoladowe nabrałam ochoty smile. Może też zrobię motylki z wcześniej rozpuszczonej czekolady i bez podtekstów to piszę smile.
Wiesz Happy jak kocham słodkości smile. Nie dam rady już nic wcisnąć  a oczy nadal by jadły smile. Te serniki, torciki, ciasteczka nadal mam przed oczami. W moim mieście nie ma tak smacznych wypieków - są ładne, nie smaczne, a ładne.   
DZięki za cenne rady smile Jeszcze dzisiaj je wykorzystam wink

19 101 Ostatnio edytowany przez pani_zupa (2013-03-21 15:09:03)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
pani_zupa napisał/a:

dzień dobry,
był bałagan w zeszłym tygodniu, emocje miotały od ściany do firany. Po dłuugim czasie miałam jechać do domu po kilka ważnych rzeczy potrzebnych. Bilet kupiony, pozy wyuczone...i napisałam, żeby mi je wysłać. Bo co, bo te rzeczy to pretekst do sztachnięcia.
Takie tam zdrowionko.

Takie tam zdrowionko !!! ???
Kochan Pani Zupko, pani sie medal nalezy !!!! Gdybys sie szachnela to bys dzisiaj pisala, nie rozumiem, ze on nie rozumie itd. tongue
Pani Zupka odciela sie od toksyny i zdrowieje smile
Gratuluje smile Naczytalas sie tych madrych ksiazek smile

Happy, Kochana, Ty mnie nauczyłaś czytać. Dziękuję.
To stało się nagle, nagle poczułam ciszę w środku. Że nie mam siły, że te 3 miesiące to było wyrzygiwanie toksy, obłęd w głowie, duszności, przepychanki, pisanie scenariuszy zachowań "kobiety godnej"- wszystko. Wchłaniałam wiedzę, ale w brzuchu mdłości. I dziś dopiero założyłam papierowy dzienniczek godności z odliczaniem dni, dopiero jestem na to gotowa.
Po raz pierwszy przy pisaniu, ze nie przyjadę, pomyślałam w pierwszej kolejności o sobie: nie mam siły, chcę spokoju, a nie o nim: co on na to. Dużo pracy dalej, dużo.
Poradziłam sobie z kontrolowaniem, własną agresją, walczę z moją manią manipulacji. Ja dopiero wychodzę ze współuzależnienia, ze swojego uzależnienia też wyjdę. Czas. I Wy.
A dziś idę do opery, a na święta nad morze jadę
alleluja i do przodu

a, ja jestem demon kuchni, mazurki, serniki, czary mary- zawsze było ślicznie
w tym roku na święta zjem hot-doga z budki, to mnie jara tegorocznie:)

tiramisu bez śmietany, absolutnie

19 102 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-03-21 15:24:24)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
raki napisał/a:

Wczoraj jakoś czytałam o miłości obsesyjnej, ale jakoś nie mam siły z tą książką. Ale w tej chwili zastanawiam się kto tu ma obsesję - ja czy on. Bo on wykorzystuje każdą pierdołę, by napisać. Jest zbyt dumny, by zrobić to po prostu. Właśnie mnie pyta jak z karaluchami u mnie po dezynfekcji (hihihi - powinnam powiedzieć, że największy dogorywa tongue ) Tylko nie rozumiem tego zupełnie, tak po prawdzie, na mój mały misiowy rozumek, po co on to robi.

Raki juz tyle razy pisalam: Nie rozumiesz, ze on nie rozumie !!! Zrozum, ze nie ma rozumiec tylko akceptowac !!!
Jest karaluchem !!!
Jezeli czytalas to przeciez wyczytalas, ze jak Ty uciekasz to on goni. Kiedy on bedzie uciekal Ty bedziesz gonic !!!
Taki toksyczny taniec !!! I tyle rozumienia !!!!

Masz rację smile smile smile
Goniłam ! (dziś nie wiem po co) Uciekał jak to tylko możliwe. Nawet numery, nowe i co chwilę zmieniane, numery na jej komórkę, uczył się na pamięć. Doganiałam i znowu uciekał ucząc się nowego. Uciekał, chował a ja udowodnić musiałam, że przede mną ukryć się nie jest w stanie. Pogoniłam go ... w sensie wyrzuciłam i on gonić zaczął. Po co mnie gonił ? ......nie chcę o tym mówić, już nie.
Masz rację to toksyczny, chory taniec !!!!!



Sorki, muszę sprostować!!!!!!!!!!  PRZECIEŻ WIEM PO CO GONIŁAM. Oczywiście, że wiem.
- chciałam być kochana, chciałam przymusić go do kochania. Domagałam się, żądałam by mnie kochał.
- chciałam kochać. Mogłam kolejny raz wybaczyć i kochać miłością ślepą i chorą.
Taaaak uzależniona byłam od miłości.

19 103

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

W związku z dezynfekcją dowiedziałam się jak zwykle wielu kurtuazji w stylu, że wczoraj było cudownie i tyle słońca i śniegu, że powinnam żałować (TAK ŻAŁUJĘ CHCIAŁABYM TAM BYĆ,ALE CZY TO POWÓD BY MI SZPILKĘ WBIJAĆ!!!!)

Nadto, że już w przyszłym tygodniu to muszę jechać z nim koniecznie i żebym się nie martwiła, bo sprawy między nami lada dzień się znormalizują (CO TO ZNACZY!!!???). Nie ma już spraw między nami poza kilkoma formalnościami, gdzie ja mam mu to napisać???????

Poza tym beczę (DLACZEGO???) klikam od okna do okna i nie wiem nad czym pracowałam. Czy ktoś by mógł mnie zabrać z tego matrixa?

19 104

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pani_zupa napisał/a:

Happy, Kochana, Ty mnie nauczyłaś czytać. Dziękuję.
To stało się nagle, nagle poczułam ciszę w środku. Że nie mam siły, że te 3 miesiące to było wyrzygiwanie toksy, obłęd w głowie, duszności, przepychanki, pisanie scenariuszy zachowań "kobiety godnej"- wszystko. Wchłaniałam wiedzę, ale w brzuchu mdłości. I dziś dopiero założyłam papierowy dzienniczek godności z odliczaniem dni, dopiero jestem na to gotowa.
Po raz pierwszy przy pisaniu, ze nie przyjadę, pomyślałam w pierwszej kolejności o sobie: nie mam siły, chcę spokoju, a nie o nim: co on na to. Dużo pracy dalej, dużo.
Poradziłam sobie z kontrolowaniem, własną agresją, walczę z moją manią manipulacji. Ja dopiero wychodzę ze współuzależnienia, ze swojego uzależnienia też wyjdę. Czas. I Wy.
A dziś idę do opery, a na święta nad morze jadę
alleluja i do przodu

a, ja jestem demon kuchni, mazurki, serniki, czary mary- zawsze było ślicznie
w tym roku na święta zjem hot-doga z budki, to mnie jara tegorocznie:)

tiramisu bez śmietany, absolutnie

Zajefajne plany smile
Szczególnie ten hotdog mnie się podoba tak indywidualnie smile
I posłuchać szumu morza też.....
smile smile smile smile smile

19 105 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-21 16:50:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pani_zupa napisał/a:
Happyfull napisał/a:
pani_zupa napisał/a:

dzień dobry,
był bałagan w zeszłym tygodniu, emocje miotały od ściany do firany. Po dłuugim czasie miałam jechać do domu po kilka ważnych rzeczy potrzebnych. Bilet kupiony, pozy wyuczone...i napisałam, żeby mi je wysłać. Bo co, bo te rzeczy to pretekst do sztachnięcia.
Takie tam zdrowionko.

Takie tam zdrowionko !!! ???
Kochana Pani Zupko, pani sie medal nalezy !!!! Gdybys sie sztachnela to bys dzisiaj pisala, nie rozumiem, ze on nie rozumie itd. tongue
Pani Zupka odciela sie od toksyny i zdrowieje smile
Gratuluje smile Naczytalas sie tych madrych ksiazek smile

Happy, Kochana, Ty mnie nauczyłaś czytać. Dziękuję.
To stało się nagle, nagle poczułam ciszę w środku. Że nie mam siły, że te 3 miesiące to było wyrzygiwanie toksy, obłęd w głowie, duszności, przepychanki, pisanie scenariuszy zachowań "kobiety godnej"- wszystko. Wchłaniałam wiedzę, ale w brzuchu mdłości. I dziś dopiero założyłam papierowy dzienniczek godności z odliczaniem dni, dopiero jestem na to gotowa.
Po raz pierwszy przy pisaniu, ze nie przyjadę, pomyślałam w pierwszej kolejności o sobie: nie mam siły, chcę spokoju, a nie o nim: co on na to. Dużo pracy dalej, dużo.
Poradziłam sobie z kontrolowaniem, własną agresją, walczę z moją manią manipulacji. Ja dopiero wychodzę ze współuzależnienia, ze swojego uzależnienia też wyjdę. Czas. I Wy.
A dziś idę do opery, a na święta nad morze jadę
alleluja i do przodu

No to pieknie smile Ja Cie nauczylam czytac ? Nie ja Ci tylko te podstawowe lektury wyslalam a Ty juz po kilku dniach o nowe pytalas smile Ty sama samiuska smile Bo nawet, gdybym chciala abys Ty chciala to Ty musisz sama chciec !!!
Do opery pieknie a na co? Ja w tamtym tygodniu bylam na  Master Class w English Theatre  i tez troche opery bylo smile Jezeli zostane w DE na wielkanoc to tez planowalam do opery sie wybrac smile
Ja jutro jade do Pragi na weekend smile Tak spontanicznie, bo tam gdzie mieszkam to tylko 500 km smile

19 106

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

W związku z dezynfekcją dowiedziałam się jak zwykle wielu kurtuazji w stylu, że wczoraj było cudownie i tyle słońca i śniegu, że powinnam żałować (TAK ŻAŁUJĘ CHCIAŁABYM TAM BYĆ,ALE CZY TO POWÓD BY MI SZPILKĘ WBIJAĆ!!!!)

Nadto, że już w przyszłym tygodniu to muszę jechać z nim koniecznie i żebym się nie martwiła, bo sprawy między nami lada dzień się znormalizują (CO TO ZNACZY!!!???). Nie ma już spraw między nami poza kilkoma formalnościami, gdzie ja mam mu to napisać???????

Poza tym beczę (DLACZEGO???) klikam od okna do okna i nie wiem nad czym pracowałam. Czy ktoś by mógł mnie zabrać z tego matrixa?

Czy to nie jest przemoc emocjonalna jakby? Żeby nie dać Ci się odciąć? Bo jesteś podatna.
A jakbyś tak spróbowała kasować wiadomości od niego przed przeczytaniem....?
Potrafiłabyś tak zrobić - nie chcieć przeczytać?
Taki mały sposobik na zabranie samej siebie z matrixa... Dasz radę siebie zabrać?

19 107

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Zabko dla mnie te Święta to też kolory - żółty, zielony. Przecież one wiosnę, życie symbolizują .
Kolory są w ozdobach (kocham je). Na stole serwetniki, to żółte kurczaki z zielonymi serwetkami. Świeczki to przepołowione jajeczka (śliczne!). Wśród potraw (przyozdobionych) stoją kolorowe kurki dźwigające pisanki a raczej malowanki. Piekę babę ozdobną, mocno lukruję białą polewą i przyozdabiam jej czub żywym bukszpanem. Podstawą jej są jaja malowanki w różnym natężeniu kolorów. Przy wiosennym bukiecie ustawiam kolekcję baranków. Mam też pisanki zwierzątka : żabkę, słonia, baranka, rybkę. To oryginalne pisanki i moje ukochane !!!!! robione wraz z dziećmi kilka lat temu.
Pisałam już, dla mnie Święta to nastrój. Może być na stole skromnie, ale wokoło musi być wiosennie, odświętnie i z symbolami Świąt smile

Ty sie tak nie rozpisuj o tym wszystkim, bo jeszcze wpadne do puszczy smile Na razie mam plany, ze zostane w DE ale nigdy nic nie wiadomo tongue
Ja jestem bardzo spontaniczna jak juz zdazylas mnie poznac smile

Zapraszam. Wiesz jak mnie znaleźć.
Kocham gości.
Kocham dom pełen ludzi.

19 108

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

No to pieknie smile Ja Cie nauczylam czytac ? Nie ja Ci tylko te podstawowe lektury wyslalam a Ty juz po kilku dniach o nowe pytalas smile Ty sama samiuska smile Bo nawet, gdybym chcial abys Ty chciala to Ty musisz sama chciec !!!
Do opery pieknie a na co? Ja w tamtym tygodniu bylam na  Master Class w English Theatre  i tez troche opery bylo smile Jezeli zostane w DE na wielkanoc to tez planowalam do opery sie wybrac smile
Ja jutro jade do Pragi na weekend smile Tak spontanicznie bo tam gdzie mieszkam to tylko 500 km smile

Po powrocie uśmiecham się o przewodnik smile Na przyszłość czerwcową smile
Gdzie, co i jak i jakie dobre było wink
I prześlij jaką fotkę, no smile smile smile

19 109

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
pani_zupa napisał/a:

Happy, Kochana, Ty mnie nauczyłaś czytać. Dziękuję.
To stało się nagle, nagle poczułam ciszę w środku. Że nie mam siły, że te 3 miesiące to było wyrzygiwanie toksy, obłęd w głowie, duszności, przepychanki, pisanie scenariuszy zachowań "kobiety godnej"- wszystko. Wchłaniałam wiedzę, ale w brzuchu mdłości. I dziś dopiero założyłam papierowy dzienniczek godności z odliczaniem dni, dopiero jestem na to gotowa.
Po raz pierwszy przy pisaniu, ze nie przyjadę, pomyślałam w pierwszej kolejności o sobie: nie mam siły, chcę spokoju, a nie o nim: co on na to. Dużo pracy dalej, dużo.
Poradziłam sobie z kontrolowaniem, własną agresją, walczę z moją manią manipulacji. Ja dopiero wychodzę ze współuzależnienia, ze swojego uzależnienia też wyjdę. Czas. I Wy.
A dziś idę do opery, a na święta nad morze jadę
alleluja i do przodu

a, ja jestem demon kuchni, mazurki, serniki, czary mary- zawsze było ślicznie
w tym roku na święta zjem hot-doga z budki, to mnie jara tegorocznie:)

tiramisu bez śmietany, absolutnie

Zajefajne plany smile
Szczególnie ten hotdog mnie się podoba tak indywidualnie smile
I posłuchać szumu morza też.....
smile smile smile smile smile

A moze bulka ze sledziem ? Albo kawior ? To bardziej swiatecznie - takie male jajeczka tongue

19 110

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

No to pieknie smile Ja Cie nauczylam czytac ? Nie ja Ci tylko te podstawowe lektury wyslalam a Ty juz po kilku dniach o nowe pytalas smile Ty sama samiuska smile Bo nawet, gdybym chcial abys Ty chciala to Ty musisz sama chciec !!!
Do opery pieknie a na co? Ja w tamtym tygodniu bylam na  Master Class w English Theatre  i tez troche opery bylo smile Jezeli zostane w DE na wielkanoc to tez planowalam do opery sie wybrac smile
Ja jutro jade do Pragi na weekend smile Tak spontanicznie bo tam gdzie mieszkam to tylko 500 km smile

Po powrocie uśmiecham się o przewodnik smile Na przyszłość czerwcową smile
Gdzie, co i jak i jakie dobre było wink
I prześlij jaką fotkę, no smile smile smile

Zabka ja juz 2 razy bylam w Pradze smile Moge Ci stare zdjecia wyslac smile Bardzo lubie Prage. Bardziej niz Paryz tongue
Przewodnik mam po niemiecku smile Do czerwca sie podszkolisz smile

Posty [ 19 046 do 19 110 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 292 293 294 295 296 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026