raki napisał/a:Ja go NIE KOCHAM, bo nie umiem. I z tymi faktami trzeba się pogodzić.
Czemu o nim w ogóle mówię.
To co widzę, to owa depresja i stany od euforii, przez znieczulice do samego dołu. Kołowrotek. I to na dzień dobry należałoby uspokoić zanim pójdę dalej.
Nie wiem, jak jest odwrotnie. Odwrotnie to na pewno nie jest teraz wychodzenie do ludzi nowych, udanie się na super wycieczkę, wyznaczenie sobie super nowego celu. Jestem nieco rozdarta między tu i tam, to nie pomaga.
Przeanalizujmy 
Poszłąm na terapię i wypłakałam się terapeutce, bo ja:
"jestem nieodpowiedzialna, niekonsekwentna, nie umiem okazywać uczuć"
Pomińmy co już możesz o mnie sądzić, ok? 
Ale się otworzyłaś bardzo mocno i takie chwile warto wykorzystać - ale nie w negatywnym słowa znaczeniu 
Teraz przekopiuję, to co piszesz, jeśli pozwolisz. To tak, żeby Ci przyśpieszyć Ci dotarcie do horyzontu i poszerzenie perspektyw, choć osobiście uważam, że osoby mądre same potrafią to zrobić 
"Poza tym jestem raczej domatorką niż imprezowiczką. Lubię ciepłe kapcie, książkę, gorącą czekoladę (w ostatnim mieszkaniu miałam kominek). Wolę być z rodziną lub w bliskim gronie kilku przyjaciół (najlepiej do 3-4 osób) niż tłumy. Wrażeń i tłumów mam dość w pracy."
"To wchodzenie to raczej kontakt z dziką naturą i bycie z samym sobą."
"I tak zjeżdżałam i chodziłam z tą nogą ... I on wtedy stanął na wysokości zadania - kupił mnie ostatecznie."
" "zdecydowałem się zawrócić, bo wiem, że byś się martwiła". "
"Co więcej, głupotą było zawsze z mojej strony, że umiałam poświęcić powyższe pasje dla faceta (tak przejmując jego np. pisanie jakiś durnych tekstów) - było, zdarzyło się, nie jeden raz. Zapomnieć o sobie."
Sama będziesz wiedziała, dlaczego wykopiowałam.
Ale wytłumaczę, dlaczego zostawiłam u góry pewną część.
Kochasz - nie kochasz. Nie kochasz w zdrowym rozumieniu tego słowa. Kochasz - wg swoich zasad, bo nie umiesz jeszcze kochać. Jak większość z nas. A co równie złe - nie umiesz być kochana
Powiedz mi..... Tak chciałam się zwrócić do takiego głębszego Twojego "Ja"... Co czujesz, kiedy on Cię przytula? W danej chwili? Możesz sobie przypomnieć? Ja Ci potem obiecuję napiszę, dlaczego pytam...
To nie depresja. To walka świadomości z dwiema strona mi podświadomości - czarną i białą. Ty wiesz.
Jedna strona mówi - masz rację i wiesz, Ty jedna najlepiej już wiesz, jak należy postąpić i co zrobić.
Druga strona mówi - chcę być kochaną i hołubioną. Zasługuję na to i jestem tego warta.
Ty wiesz, a naprawdę już czujesz, że brakuje Ci siły na kolejny raz. A co Ci mam powiedzieć? Że takich razów może być jeszcze 100 albo 1000??? Może. Nie musi....
Może być 2 lub najwyżej 3, jeśli nauczysz się mówić "nie, to mnie nie odpowiada" w momencie kiedy to poczujesz 
Czaem wrecz trzeba się zmusić, żeby zrobić po raz kolejny odwrotnie
Żeby po raz kolejny sobie powiedzieć - NIE, POD TYM AKURAT WZGLĘDEM SIĘ NIE ZMIENIŁAM. NIE LUBIĘ.
Nie lubię owoców morza 
Nie lubię, kiedy mnie nie ma.
Nie lubię ograniczać siebie i swojego lubienia, przez to, że ktoś gdzieś jest.
Nie lubię się nie śmiać, nie uśmiechać i nie chcieć.
O ranyyyyy - jak ja nienawidzę "nie chcieć"!!!! 
Szczerze? Szczerze 
Pojechałabym na te narty
Ale nie w miejsce w którym on akurat jest i nie z nim na horyzoncie.
Przesuń horyzont 
To nie moje - to Martyny Wojciechowskiej 