beosa napisał/a:Gdzieś czytałam,że jak sobie wmawiamy ciągle,że mamy pecha,to faktycznie przytrafia nam się więcej "wypadków".Przyciągamy nieszczęścia podobno.
Ty trafiasz na nieodpowiednich facetów.
Bo sama nie wierzysz,że będziesz jeszcze szczęśliwa w związku.
Gdy uwierzysz może rycerz na białym koniu się pojawi
::
Beosa tego "nauczamy " na forum ? Nie trafiamy na nieopowiednich facetow !!! My same wybieramy nieodpowiednich facetow !!!
Nie przyciagamy nieszczesc tylko same sobie te nieszczescia robimy !!!
Rycerz na bialym koniu juz byl, tylko to jak sie okazalo to karaluch na mule
:)
Cos do poczytania z blogu Terapia przez pisanie 
CZY NAPRAWDĘ JESTEŚ GOTOWA NA ZWIĄZEK Z NORMALNYM FACETEM?
No właśnie. Jak w tytule. Odeszłaś od eksa, być może miałaś tyle odwagi żeby własnonożnie wykopać go z Waszego wspólnego lokum. Popłakałaś sobie, urżnęłaś się kilka razy, zrobiłaś przegląd pamiątek wywalając wszystko co Ci się z nim kojarzyło.
Zrobiłaś napad na galerię handlową, zakupiłaś kilka ekstra ciuchów plus ? zupełnie życzeniowo ? nowy komplet seksownej bielizny oraz paczkę gumek.
Zabrałaś się za walkę z nałogami, rozmyślasz nad nowym hobby tudzież pasją. Jednym słowem zaczęłaś o siebie dbać. Cieszysz się jak głupi do sera na myśl jak eksowi szczęka opadnie, gdy się na Ciebie przypadkiem natknie. Albo wspólni znajomi mu doniosą. Pomyśli, że kogoś masz! Alleluja i do przodu! Trzeba kogoś znaleźć. Zima idzie, przytuliłby się człowiek do żywego stworzenia płci przeciwnej.
Tam, gdzieś, na pewno czeka ON. Prawie nówka sztuka, z lekkim przebiegiem, nie bity - ciut klepany. Zasiadasz przed kompem, rejestrujesz się na sympatiach, sratiach i innych darlingach. Wklejasz swoje najcudniejsze zdjęcie, na którym prawie nie widać, że robiłaś je sobie sama z wyciągniętej ręki, tudzież kamerką internetową.
Szukasz aż oczy zaczynają Ci ropieć. Konsultujesz z koleżankami ? kuźwa, same porażki z tego netu. Wysoki blondyn z wyższym wykształceniem kuszący z profilu półuśmiechem Harrison?a Ford?a, okazuje się być kopią Danny?ego do Vito z wykształceniem gastronomicznym. A jakże. Skądś się wzięła ta aparycja. Fotoszop pierdolony. Strata czasu te internetowe randki. ?Dla ludzi z ambicjami?. Akurat.
Bardzo Mądry Blog radzi ? wyjdź do ludzi. Wychodzisz. Na siłowni zlot łysych karczków, na basenie babcie ze skoliozą nurkują między szkółką dla nieletnich. Tak logicznie myśląc, to jakieś męskie hobby by się przydało nie? Widziałaś kiedyś jakiegoś księcia jak wywija dupskiem na zumbie? No chyba ze taki, który chce zostać księżniczką. A taki Ci niepotrzebny. Myślisz, dumasz nad łowiskiem.
I teraz, aby odwrócić Twoją uwagę od beznadziei asortymentu; malutkie pytanko: jak już spotkasz tego Mr. Perfect, to czy rzeczywiście jesteś na niego gotowa?
To, że doskonale wiesz czego już NIE CHCESZ w związku ? to jedno, ale czy Ty wiesz czego CHCESZ?
Pojedziemy w punktach.
Czego chcesz od nowego związku, czyli plejada Twoich narowów.
Eks wyrobił w tobie nie szósty, nie siódmy, a co najmniej ósmy zmysł, dzięki któremu będziesz w stanie wychwycić każde zbliżające się kurestwo. Przeczytałaś milion osiemset książek, poradników, biuletynów. Przeczesałaś Internet w poszukiwaniu Grupy Wsparcia. Dowiedziałaś się, że ?wszyscy oni z jednej matrycy robieni?, wymieniłaś się doświadczeniami. Nie raz spłakałaś się jak bóbr i uśmiałaś jak fretka. Jakaś taka już jesteś może i gotowa na nową przygodę. Chodzisz na prawdziwą terapię do realnego terapeuty, który pomaga Ci przepracować błędy i zastanowić się nad samorozwojem. Poskładałaś się do kupy i oświadczasz, że już nigdy więcej, nikomu nie dasz sobie zrobić tego, co zrobił Ci on. Z Twoim przyzwoleniem oczywiście - w ramach wisienki na torcie. Przecież nie jesteś jakąś bezwolną masą.
Uczysz się technik asertywności, pracujesz nad nowymi-starymi relacjami. Najprawdopodobniej straciłaś już kilku znajomych zbulwersowanych faktem, że oto zamykasz publiczny wychodek na Twojej głowie i nie dasz sobie tam więcej nasrać. Same plusy. Niech ten Mr. Perfect ma się na baczności! Jak mu się tylko noga powinie ? wypad, kurwa, z baru.
Nic bardziej błędnego. Z takim podejściem bowiem ? czekasz na ten jego błąd. Bo wiesz czego NIE CHCESZ. Zauważ ?nie? na początku. Są teorie, które mówią, że nasz umysł automatycznie odrzuca słówko ?nie? i wdrukowuje się tylko reszta. Przykład: mówisz sobie ?nie zapalę? ? mózg odrzuca słówko ?nie? i myślisz wyłącznie o paleniu. Dlatego terapeuci posługujący się hipnozą rzadko stosują zaprzeczenie w trakcie swojej terapii ? wiedzą, że mogą uzyskać efekt zupełnie odwrotny.
Poza tym myśląc o tym, czego nie chcesz ? możesz wpaść w samospełniającą się przepowiednię. Dlatego, dla odmiany, zastanów się porządnie czego CHCESZ.
Pomińmy jego przywary ? skupmy się na tym czego chciałabyś od satysfakcjonującego związku. Szalonej namiętności, przygody i niegasnącego żaru spojrzenia? Źle! Pała! Do kąta tyłem do klasy!
Mało Ci? Jeszcze byś łyknęła toksynki co? Taki złoty strzał, tylko od kogoś innego. Żeby spełniło się Twoje ukryte podejrzenie, że wszyscy oni tacy sami, a teraz już wiesz jak z takim typkiem postępować. Więc w tym związku do Ciebie należeć będzie spijanie śmietanki. Nic z tego. Uzależnieniowcu jeden.
Czy nie przyjemniej brzmi taka scenka; przychodzisz do domu po pracy, na kuchence bulgocze wczorajsza zupa, on zdejmuje Ci płaszcz i cmoka w czerwony, zziębnięty nos. Zupa zaraz dojdzie, umyj ręce, dziecko już jadło i odrabia lekcje.
Zjadacie sobie zupkę, naczynia do zmywarki ? on płucze, Ty wkładasz (wiem, że jesteś jedyną osobą na świecie znającą najbardziej ekonomiczne ustawienie naczyń w zmywarce). Następnie chwila z TV dla niego, a z gazetką dla Ciebie. Gadacie sobie w trakcie reklam, robisz herbatkę. Potem, wieczorkiem po łazienkowych ablucjach ? kładziecie się do łóżeczka i chichocząc dobieracie się do siebie nawzajem. Resztę pozostawiam Twojej wyobraźni?.
Teraz pytanie: jak to zamierzasz zrobić? Powiedzmy, że poznasz tego fajnego gościa, porandkujecie trochę, Twoje dziecko go zaakceptuje, on też nie będzie miał nic przeciwko. I co dalej? Będziesz go szpiegować, sprawdzać telefon, pocztę, obwąchiwać kurtkę? Lipa. Lipa totalna. Bo pierwszą rzeczą do jakiej powinnaś być zdolna w momencie wchodzenia w nowy związek ? to umiejętność obdarzenia kogoś zaufaniem. Nie kredytem zaufania ? niech sobie to zaufanie pomalutku wypracowuje, ale jak już wypracuje, to nie przeginaj. Nie zadręczaj. Nie kombinuj.
Mało tego; może się zdarzyć, i pewnie zdarzy się nie raz, że on powie jakiś zlepek słów, który uruchomi w twojej głowie zapadkę z nazwą ?psychofag?. Mówił to samo! Zrobił tak samo! Sika na stojąco! Takim myśleniem szybko zdeprecjonujesz każdego faceta. A on? ?Jeśli mu naprawdę na mnie zależy ? zniesie wszystko!?. Czyżby? Tak jak Ty znosiłaś z eksem? Zajebisty zaiste był to związek.
Otóż oświecę Cię; nie zniesie. Nie da rady. Bo on też pewnie ma swoje narowy i jeśli skupicie się wyłącznie na Twoich, to on nie wytrzyma. Sama byś nie wytrzymała na jego miejscu. Skąd u niego narowy? Pryszczatego prawiczka będziesz dosiadać? Nie? No to już wiesz skąd narowy. W naszym wieku nie ma lekko. Każdy jakiś bagaż ma.
Dlatego też, starym zwyczajem, proponuję żebyś wzięła sobie karteczkę i napisała w punktach, jaki CHCESZ żeby ten następny związek był. Co zamierzasz dać od siebie ? nie tylko co chcesz otrzymać. Wiem, wiem. Zbiesiłaś się i teraz to już nic nie dasz. Akurat. W normalnych warunkach żeby wyjąć ? trzeba wsadzić.
Co jesteś w stanie ugrać, czyli kobieta drugiej kategorii.
Karty na stół. Gadaj natychmiast. Rozwódka? Uważasz się za starą? Zbyt zwiotczałą? Cycki podupadły razem z podwoziem? Masz zbuntowanego nastolatka w domu i chcesz dla niego na gwałt stabilizacji w pełnej rodzinie? No to już jesteś kobietą drugiej kategorii, bo masz do ugrania. Będziesz się bardzo starać, żeby sen się ziścił. Żeby wymazać ?tamto?. Albo chociaż ładnie przykryć. Aby Twoje dziecko miało z kim jechać na żagle, zamiast znowu podawać przybitej matce prochy na sen. Wyrabiasz się jak w betoniarce, żeby zdążyć przed Alzheimerem. Panika w oczach, histeria w ruchach.
Jeśli właśnie tak jest, jak wyżej opisałam, czyli jeśli masz niskie poczucie własnej wartości ? to leżysz i kwiczysz. Wychodzisz z pozycji siedzącego psa i każdy to wyczuje. Nie tylko facet. Wyczuje to nauczycielka w szkole, pani w urzędzie, dozorca sprzątający podwórko, Twoje własne dziecko to wyczuwa. Tak więc odrób wreszcie tę pracę domową i bądź dla siebie dobra. Zaakceptuj aktywa, popracuj nad wybitnie zwisającymi pasywami ? ale nie szalej. Nie będziesz już ani Angeliną ani Dżoaną. Młodsza też już nie będziesz. Co najwyżej ? bardziej zadbana.
Więcej argumentów? Proszę bardzo.
Boisz się, że po tym pierwszym razie ? on może się zorientuje, że to jednak nie to. Ale z Tobą będzie bo mu jakoś tak łyso zarąbać kopa w dupę samotnej matce.
No więc - NIE. Jeśli nie ruszasz faceta w łóżku ? to drugiego razu nie będzie. Może nawet do pierwszego nie dojdzie. Oni mają inny, lewarkowy mechanizm. Nie to co u nas. W związku z powyższym on już widział jak wyglądasz, mało tego ? pomacał Twoją skórę tu i tam. Nie uciekł z krzykiem? Lewarek ? OK? No więc zostaw, kurwa, ten temat.
Dalej ? jeśli obudził się rano i nie odgryzł sobie ręki, na której spoczywała Twoja głowa bez fryzury i makijażu ? też jest OK.
Wiedział, że masz dziecko? I fajnie. Więc nic ugrywać nie musisz. Nie jesteś dla niego kobietą drugiej kategorii. Jeśli przestaniesz nią być dla siebie ? masz sprawę wygraną w cuglach. Jeśli będziesz się zachowywać jak pewna swoich walorów kobieta ? tak będziesz postrzegana. I przez partnera, i przez nauczycielkę, dozorcę i własne dziecko.
Dlaczego uważasz, że tylko psychofagi są sexy?
Zauważyłam niebezpieczną tendencję w Twoich przekonaniach. Uważasz, że jeśli facet nie wywoła uczucia wzmożonej masturbacji w ścianach Twojego żołądka ? to zapewne jest nudny jak flaki z olejem. Jeśli zaś wywoła ? to z pewnością jest psychofagiem. Gratuluję znajomości męskiego rodu, związków i fogle relacji międzyludzkich. Zerojedynkowo.
Błąd. Bo po pierwsze ? teraz jesteś dużo ostrożniejsza, więc bardzo trudno o motyle. Po drugie ? on nie ma służyć do zapełnienia Twoich deficytów. Wywal na śmietnik tę idiotyczną teorię o połówkach jednego jabłka. Nikogo nie dopełniasz ani nikt nie dopełnia Ciebie. Stanowisz jedną, doskonałą całość, a on stanowi drugą. I postanawiacie posiedzieć sobie w jednym koszyku, jak to jabłuszka. Żadnych mistycznych pierdół o jedności dusz i przeznaczeniu wiekuistym. Powinnaś wreszcie dorosnąć.
Zauważyłaś już, że miłość jest ślepa, głucha i nie ma węchu. Widujesz zapewne szczęśliwe pary ? chociażby wśród celebrytów, gdzie przynajmniej jedno jest wybitnie paskudne. Dla partnerki ten paskud jest zapewne sexy, więc w czym problem? Z drugiej strony jest też kilka par, gdzie obydwoje są urodowo z najwyższej półki i żadne psycholem być nie musi. Wniosek? Normalny facet wcale nie jest skazany na fizjonomię Ferdynanda Kiepskiego, a nie każdy przystojniak to psychofag.
Poza tym wielokrotnie czytałam, że teraz wcale nie uważasz, że Twój eks był taki cudniasty. Generalnie. A tak w ogóle to co Ty w nim widziałaś???
Po co ja to piszę?
Po to, żebyś skupiła się na rzeczach ważnych. Koncentracja na jednym punkcie. Bo budowanie nowego związku, po starym ? fatalnym, to jest wyzwanie wyłącznie dla Twardzielek. Sukces jest możliwy, jeśli skupisz się na sprawach kluczowych; na swoich potrzebach, jego potrzebach i wspólnym styku tych dwóch krzywych. Jeśli będziesz rozproszona tropieniem jego podobieństw do byłego, jeśli będziesz porównywać go za każdym razem z eksem, jeśli będziesz niepewna swoich walorów jako kobieta ? polegniesz. Spieprzysz to koncertowo. Nikt nie wytrzyma takiej huśtawki, jaką zamierzasz zaserwować temu Misterowi. On będzie miał się prawo zbuntować i jebnąć drzwiami, bo co on winien że jakiś patafian Cię skrzywdził. To nie był on! Poza tym ? już wiesz, że to Ty sama dałaś się robić w bambuko i jeśli nowy nabytek Ci to wytknie ? to będzie miał rację.
Dlatego zanim ruszysz na polowanie, zastanów się czego oczekujesz od nowego związku i wybieraj zgodnie z wytycznymi z karteczki. Wbrew ?starej? sobie.