Napiszę tu Wam o wszystkim, no bo gdzie, chyba nie do (g)jma, tak go będę teraz nazywać - tego pierwszego imienia to on się wypiera.
No ja siedzę przed kompem i planuję...zaraz co...
Trzecia pralka w ruchu - jedną spaprałam, bo nim się zorientowałam, że nie pamiętam na ile nastawiłam, wyprałam delikatne sweterki w 40 stopniach....ach. Zobaczymy co z tego zostanie, jak wyschnie. Ja dlatego też niewiele robię, jak jestem w takim stanie, bo myśli mi błądzą, że inne czynności są poza moją świadomością: wszystko leci z rąk, rzeczy wkładam tam gdzie nie trzeba, dziś już poza tym praniem, zrobiłam kawę bez kawy, makaron bez soli, zmywarkę bez środków myjących...itd. Mam dziury w pamięci po prostu - nie pamiętam, że wykonywałam daną czynność. Raz tak już poszłam wyjąć pieniądze z bankomatu, których nie wyjęłam...
Staram się zakładać plan minimum. Znalazłam świetny kurs na lipiec (uuuu daleko czasowo), który chciałabym ukończyć. We wtorek zadzwonię i dowiem się więcej. Jest z tej dziedziny, która mi się podoba. Nawet jak wrócę, to po prostu tu w lipcu przyjadę i go zrobię.
Od przyszłego tygodnia chcę chodzić na Uniwersytet na wykłady. Niekoniecznie codziennie, zobaczę. Ważne by wychodzić i słuchać, a potem jak już się ogarnę powoli zacznę szukać pracy tutaj, ale powoli.
Na razie muszę skupić się na pracy i nauce, a żeby wszystko nie odbywało się w domu plan powyżej, doskonała forma by doszkalać język.
Postaram się też o sport.
Zobaczymy, co się z tego wykluje. Decyzji żadnych ostatecznych nie podejmuję, póki nie będę w stanie lub będę miała nóż na gardle.
Happyfull napisał/a:Raki troche optymizmu Zycie nie jest az tak skomplikowane. Trzeba tylko wiedziec, kiedy sobie nasze zycie komplikujemy i wycigac wnioski. Jak popelnimy blad to nie wpadac w dolki tylko przemyslec, pogadac z ludzmi, ktorzy znaja sie na rzeczy i Ci dobrze zycza (co nie znaczy, ze beda tylko glaskac po glowce ).
A jak mama przyjedzie to moze tak na spokojnie Przeciez mama przyjezdza aby sie Toba zajac a nie Ty mama !!! Daj sie soba zajac .
Bez przesady. To możliwość zajęcia mojej głowy też jest. Mnie to dobrze zrobi. Przecież nie będę z nią szaleć, ale będzie prawie dwa tygodnie, więc chciałabym jej tą Hiszpanię pokazać, ona lubi, a wiele w życiu nie widziała. To dla mnie też dobry moment na urlop jest, bo inaczej i tak będę siedzieć przy kompie w pracy. Czyli generalnie idealnie się składa :)
Błędy błędami. Popełniamy je czasami i to z pełną świadomością. Mnie wyszedł dół wielki, bo... bo za długo udawałam przed sobą, że dam radę, to wytrzymać, świadomie dałam się wykorzystać.I to glupie serducho i ta nadzieja. Chciałabym się nauczyć łączyć serce z rozumem, a ja albo tak albo tak. Zawsze wychodzi potem klops. No trudno.
Optymizm owszem, od dawna mi go nie brakowało, choćby się paliło i waliło, to ten optymizm pomagał patrzeć do przodu. I nagle obudziłam się z szarugą przed oczami, z szarugą wszędzie, nie pytaj dlaczego, bo jeszcze nie wiem. Stąd załamanie itp., itd.... oraz brak nadziei. Możliwe, że to się depresja nazywa, ale wątpię, kto tam wie...
Życie jest bardzo proste, jeśli żyjesz własnym :)
zabka-k napisał/a:Raki - tę motywację mam każdego dnia Ja o sobie tak nie myślę, bo Wy widzicie i słyszycie, że piorę, gotuję, prasuję, kupuję wszyscy o mnie mówią "mamcia" A ja? A ja do tego paplam, planuję, myślę, pracuję, piję piwo (hłe, albo ostatnio przekonałam się do drinków ), przymierzam, śmieję się i w ogóle.... Taaaaak - jestem mamą i cieszę się, że mogę z dziećmi - wyjśc na spacer, jak dziś, bo to była motywacja, bo piękne słońce a one mają siedzieć w domu???? No przy okazji ja nie siedziałam Bo mogę się ze starszą Niuńką pokłócić - znaczy powymieniać opinie I w ogóle...
Nie wiem kto powiedział, że ze słabości siła
Ale przy okazji ja robię, to co ja lubię
Mam podwójną motywację - siebie i uśmiech moich dzieci A dlaczego starsza takim trampem jest A czy ja odrzucam swoje okazje? Już nie - choć bardzo jm nie ufam pod względem jego zachowania - Zofia i Happy wiedzą, ten słoik z dżemem...
Mój pierwszy nie chciał dzieci, a jeśli już - to dziewczynkę.... Ewentualnie. Zapytałam czy jakby był chłopczyk, to co? Nie ma sensu opowiadać. Na szczęście dzieci urodziłam z mniej trąchniętym idiotą, choć akurat ten ma jakiś defekt psychiczny niestety.... Tamten po prostu był zadufany w sobie i w swojej męskości.
I to jest piękne uśmiechać się i myśleć o sobie i tez o sobie w kontekście dzieci i odwrotnie. Nie dziwi się, że nie żałujesz.
Cóż ja nie nadawłam się na matkę, dlaczego - bo nie (ale przecież nie tu był w tym wszystkim problem). Miejmy nadzieję, że istnieją jacyś bezdefektowcy. Dzieci jednak chciałabym urodzić z takim. I tak podziwiam, że gdzieś tam żyjesz obok niego.
zabka-k napisał/a:Żabusie, idę spać - chyba się przetleniłam
Piosenka niezła
A ta piosenka o nas jest po prostu - KKZB. Dokładny opis każdej z nas. Czyli są silne pragnienia, a na końcu chcenie. (to chyba Happyfull opisała tę różniecę).