netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 970 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 282 283 284 285 286 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 396 do 18 460 z 26 310 ]

18 396

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

To może znajdą się inne jeszcze?

No jasne.  Ale do tego trzeba mieć siłę by cos robić i z takim micnym impetem, sprzedać się. Jak to mówiłam byc max w przód i do tego dyzo się uczyć (poza tym wykonywać swoją pracę).
A ja po prostu leżę.  Kosztuje mnie mnóstwo wykonywanie obowiązków.  A reszta ?

Wiesz, świat się nie skończy.  Tylko szkoda

No i rodzina, przyjaciele.  Wszyscy daleko.

18 397

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Cześć Wam!
Serdeczne dzięki za porady kosmetyczne smile
Zanim je przeczytałam,kupiłam w Biedronce -Maskujący korektor w płynie - do obwódek pod oczami.Tak na początek. smile
Bo ja nawet nie bardzo wiem co to podkład smile No naprawdę.Możecie się śmiać.Czy jest tu jeszcze taki dziwoląg (noo indywidualistka) jak ja? I taka odważna kobieta?Tak ,naprawdę kobieta! smile .
Mimo 45 na karku mówią,że wyglądam na mniej lat. smile smile smile
Ale coś czuję,że czas zacząć się trochę poprawiać tu i ówdzie.Ząb czasu mnie nadgryza? smile

A korektor i ślicznego fikusa -co se będę żałować,no nie? -kupiłam z radości!!!
Nie,nie karaluch się nie odezwał,ani mnie nie pocałował smile
BYŁAM U PRAWNIKA! Takiego darmowego - z ośrodka pomocy coś tam coś tam.
Będę żyła.Nie taki diabeł straszny.Wszystko się ładnie i pomyślnie układa.Mnóstwo wątpliwości się rozwiało smile
Pół dnia siedziałam i spisywałam wszystkie wydarzenia,fakty,daty.Bo ja muszę być przygotowana.Taka perfekcyjna jeszcze żona smile
Pan spytał w czym może pomóc a ja nie wiedziałam od czego zacząć,bo miałam streszczenie swojego życia na papierze a w głowie pustkę smile
Wiem już,że: rozwód będzie bez orzekania.
  Chciałam z winy dupka,ale Mecenas wytłumaczył,że to udowadnianie tej winy strasznie długo trwa (gdybym założyła sprawę karną byłyby duże szanse) a wcale nie jest tak jak myślałam,że jak jest bez winy z obu stron to musiałabym płacić alimenty biednemu karaluchowi.To jest zbyt ogólny przepis.No chyba,żeby poważnie zachorował.Z moimi dowodami miałabym duże szanse rozwód z jego winy,ale nie mam ochoty na takie batalie i szarpanie.Wolę schować dumę w kieszeń niż ciągać rodzinę po sądach.Spokój -bezcenny. smile
  Majątku nie chcę dzielić. Bo to też oznacza długą wojnę.Jeśli jm będzie chciał,trudno.Niech on buli kasę.A w ogóle to mu wytłumaczę ,kiedyś,że podziału takiego jak on chce,żaden sąd nie uzna smile Też dziś się dowiedziałam. I wielu innych ciekawych rzeczy smile
  Biorę się za poprawianie pozwu napisanego dwa lata temu! Albo pójdę do prawnika.Ten udziela tylko porad.Dużo płaciłyście?
A potem oby jak najszybciej się ta sprawa odbyła...

I jeszcze na koniec poproszę Was o radę.:)
Chciałabym wyjechać na te dni świąteczne (od piątku do środy wolne mam sad .A nie przepadam za tym czasem,bo jak pisałam nie chodzimy do kościoła,jesteśmy nie wierzący a nie lubię udawać.
Może w góry,może z moją młodzieżą(2szt)i zależy od funduszy.Znacie takie miejsca,gdzie spokojnie można spędzić ten czas?
Sprawdzałam pobieżnie w internecie,ale kuligi ze święconkami  do kościoła,malowanie pisanek -takie atrakcje-nie dla mnie.Ale grymaszę co... wink

Zasypiam już smile Odezwę się jutro! Dzisiaj smile
Miłego dnia.

Beosa - mnie dobrze kojarzy się Krasnobród, to niezbyt daleko od Zamościa i PKS dojeżdżają.
W Kazimierzu może być wtedy tłok wink

Ale chcecie samochodem czy z publicznej komunikacji skorzystać?
I na co jesteś bardziej nastawiona - na spokój i spacery między drzewami, czy na możliwość skorzystania z atrakcji jakowyś? Jak chciałabyś "inaczej" spędzić ten czas? Bo odpoczynek jest wtedy, kiedy spędzasz wolny czas inaczej niż codziennie i w innym otoczeniu.

18 398

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Potrzebuję cudu.  Malego cudu, który pozwoliłby mi jednak tu zostać,  by była ta sila przebicia.
Bez nowych rzeczy -efektów, mogę tu być jeszcze miesiąc.

Raki, może czujesz, że nie starasz i nie wykorzystujesz okazji, bo w ten sposób chcesz sobie wskazać drogę - do powrotu? Wiem, czytam, że w gruncie rzeczy jesteś silna i Ty wiesz, że zarówno się pozbierasz, jak i jesteś świadoma, że to nie na pstryknięcie palcem. Ale może, kiedy z problemem spotkałaś się kolejny raz, po prostu najrozsądniej było by jednak pozbawić się za miesiąc tych dodatkowych bodźców, skoro tak otępiająco działają? Czasem nasze wnętrze próbuje nam coś powiedzieć... Może tym razem chcesz być silna ponad miarę? Choć z drugiej strony wiem, że są osoby, które zarówno potrafią powoli taką sytuację odreagować i wynieść z niej same plusy... Ale to Ty sama siebie w gruncie rzeczy znasz najlepiej i najlepiej się ze sobą dogadujesz - boś mądra kobietka smile

18 399 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-03-14 10:36:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
hm... napisał/a:

To może znajdą się inne jeszcze?

No jasne.  Ale do tego trzeba mieć siłę by cos robić i z takim micnym impetem, sprzedać się. Jak to mówiłam byc max w przód i do tego dyzo się uczyć (poza tym wykonywać swoją pracę).
A ja po prostu leżę.  Kosztuje mnie mnóstwo wykonywanie obowiązków.  A reszta ?

Wiesz, świat się nie skończy.  Tylko szkoda

No i rodzina, przyjaciele.  Wszyscy daleko.

Może tydzień czasu sobie daj.
Nie kontaktuj się z pajacem, zablokuj go, wywal

18 400

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Zabka-k
Wiem, , że nie.  Wiem, , że on nue ma uczuć.

Na ile on wie, co się będzie ze mną działo, nie powiem.  Ja też zawaliłam, tez grałam twardą, niezniszczalną, nie okazywałam uczuć i nie mówiłam o nich. A on tak-aż nagle się zablokował.  Po części bo się czułam niepewnie, po części, bo nie umiem, bo się bałam.
Przecież ze mną nie wszystko ok jest.
A czego on ode mnie chce, ja nie wiem. Po co goni ? Przecież nie chce związku.

On na grobie swojego ojca  nigdy nie był.

Też nie wiem. I obawiam się, że on też nie wie. Chyba, że za wszelką cenę i mimo wszystko chce Cię po prostu zmanipulować, żeby "wyszło na jego". Taka jakaś pokrętna gierka...
Ale chyba nie warto, by przekonywał się Twoim kosztem, bo wiesz dobrze i Ty i ja sama czytam, jak wiele to Ciebie kosztuje...

18 401

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

A ja po prostu leżę.  Kosztuje mnie mnóstwo wykonywanie obowiązków.  A reszta ?

Wiesz, świat się nie skończy.  Tylko szkoda
No i rodzina, przyjaciele.  Wszyscy daleko.

Raki a czemu ty po prostu nie odpoczniesz smile Jedz do Polski i odpocznij smile Nabierzesz dystansu do niego i do pracy.
Musisz odciac sie od toksyny !!! W Polsce daj sie soba zajac !!! Zdejmij ta maske silnej !!! Czas na odpoczynek !!!

18 402

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Eksio był. Mocno po czasie, ale był. Przywiózł kasę a właściwie jej ochłap. Jutro zapłaci więcej big_smile
Dożo mam w sobie cierpliwości smile

Czyli wszystko po staremu smile To nie cierpliwosc to norma smile No bo czego sie wiecej mozna spodziewac ? Gdyby zachowal sie inaczej pomyslalabys, ze cos z nim nie tak ? big_smile A tak wiesz na czym stoisz tongue

18 403

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Rozliczyłam się sama ze sobą. Lżej mi dużo.

Chodzisz jeszcze do tego psychologa ? Poprawe widze smile

Trochę sobie z jednym gadam.
Ale powiedział mi, że ja sama wiem i nie jest mi potrzebny. Ale i tak z nim gadać będę. No i z wiedzy korzystam.
Trochę czytałam.
No i trochę w siebie uwierzyłam. Kiedyś zakładając, że coś spartolę wolałam tego nie robić. Ostatnio robię i wychodzi. Trochę mnie przeżycia zdeformowały, ale to lepiej, bo można mnie ulepić od nowa.
Na rozmowę sobie poszłam zwykła, racjonalna ja i przedstawiłam co jest i jak mi się wydaje być powinno. Usłyszałam, że to zdrowe podejście jest.
Nawet mnie finanse nie dobijają tak strasznie, bo się odwróci. Raz jest, raz nie ma. W cuda nie wierzę, ale...Nie hurra optymizm, nie mega dół. Równowaga. No i medytuję. Razem z młodym. Wiecie jakie to fajne. Niesamowite. Takie chwile nic nie myślenia. Potraficie tak?

Bo wiecie ja to najgorsza jestem kiedy
- sama siebie kopię, dobijam, przygnębiam, pogrążam, dołuję (jestem mistrzynią dołowania)
-kiedy się uprę, że jestem do d...i żadna siła mnie od tego odwieżć nie może, a wręcz nakręca mnie to do kolejnego samobójczego kopa
-kiedy nadaję i się tym nadawaniem samobiczuję

Taki masochizm.

A z druguej strony
-potrafię dostrzec fajną babkę w lustrze
-potrafie się do siebie uśmiechnąć
-potrafię robić sobie żarty, dowcipkować co uwielbiam, nie brakuje mi autoironii i dystansu do siebie
-wiem, że ideałem nie jestem, ale nikt nie jest
-nie dam sobie wmówić głupot
-potrafię zajmować stanowczo swoje stanowisko, chociaż bywam czasem niezdecydowana bądz niepewna, z uśmiechem na twarzy

To tak pokrótce

To dopiero smile Ciesze sie, ze sie za siebie wzielas smile Ten kop na poczatku roku pomogl tongue
Gratuluje smile !!!!
No i po rozwodzie jestes smile jeden karaluch z glowy smile

18 404

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Chodzisz jeszcze do tego psychologa ? Poprawe widze smile

Trochę sobie z jednym gadam.
Ale powiedział mi, że ja sama wiem i nie jest mi potrzebny. Ale i tak z nim gadać będę. No i z wiedzy korzystam.
Trochę czytałam.
No i trochę w siebie uwierzyłam. Kiedyś zakładając, że coś spartolę wolałam tego nie robić. Ostatnio robię i wychodzi. Trochę mnie przeżycia zdeformowały, ale to lepiej, bo można mnie ulepić od nowa.
Na rozmowę sobie poszłam zwykła, racjonalna ja i przedstawiłam co jest i jak mi się wydaje być powinno. Usłyszałam, że to zdrowe podejście jest.
Nawet mnie finanse nie dobijają tak strasznie, bo się odwróci. Raz jest, raz nie ma. W cuda nie wierzę, ale...Nie hurra optymizm, nie mega dół. Równowaga. No i medytuję. Razem z młodym. Wiecie jakie to fajne. Niesamowite. Takie chwile nic nie myślenia. Potraficie tak?

Bo wiecie ja to najgorsza jestem kiedy
- sama siebie kopię, dobijam, przygnębiam, pogrążam, dołuję (jestem mistrzynią dołowania)
-kiedy się uprę, że jestem do d...i żadna siła mnie od tego odwieżć nie może, a wręcz nakręca mnie to do kolejnego samobójczego kopa
-kiedy nadaję i się tym nadawaniem samobiczuję

Taki masochizm.

A z druguej strony
-potrafię dostrzec fajną babkę w lustrze
-potrafie się do siebie uśmiechnąć
-potrafię robić sobie żarty, dowcipkować co uwielbiam, nie brakuje mi autoironii i dystansu do siebie
-wiem, że ideałem nie jestem, ale nikt nie jest
-nie dam sobie wmówić głupot
-potrafię zajmować stanowczo swoje stanowisko, chociaż bywam czasem niezdecydowana bądz niepewna, z uśmiechem na twarzy

To tak pokrótce

To dopiero smile Ciesze sie, ze sie za siebie wzielas smile Ten kop na poczatku roku pomogl tongue
Gratuluje smile !!!!
No i po rozwodzie jestes smile jeden karaluch z glowy smile

smile

18 405

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Cześć Wam!
Serdeczne dzięki za porady kosmetyczne smile
Zanim je przeczytałam,kupiłam w Biedronce -Maskujący korektor w płynie - do obwódek pod oczami.Tak na początek. smile
Bo ja nawet nie bardzo wiem co to podkład smile No naprawdę.Możecie się śmiać.Czy jest tu jeszcze taki dziwoląg (noo indywidualistka) jak ja? I taka odważna kobieta?Tak ,naprawdę kobieta! smile .
Mimo 45 na karku mówią,że wyglądam na mniej lat. smile smile smile
Ale coś czuję,że czas zacząć się trochę poprawiać tu i ówdzie.Ząb czasu mnie nadgryza? smile

A korektor i ślicznego fikusa -co se będę żałować,no nie? -kupiłam z radości!!!
Nie,nie karaluch się nie odezwał,ani mnie nie pocałował smile
BYŁAM U PRAWNIKA! Takiego darmowego - z ośrodka pomocy coś tam coś tam.
Będę żyła.Nie taki diabeł straszny.Wszystko się ładnie i pomyślnie układa.Mnóstwo wątpliwości się rozwiało smile
Pół dnia siedziałam i spisywałam wszystkie wydarzenia,fakty,daty.Bo ja muszę być przygotowana.Taka perfekcyjna jeszcze żona smile
Pan spytał w czym może pomóc a ja nie wiedziałam od czego zacząć,bo miałam streszczenie swojego życia na papierze a w głowie pustkę smile
Wiem już,że: rozwód będzie bez orzekania.
  Chciałam z winy dupka,ale Mecenas wytłumaczył,że to udowadnianie tej winy strasznie długo trwa (gdybym założyła sprawę karną byłyby duże szanse) a wcale nie jest tak jak myślałam,że jak jest bez winy z obu stron to musiałabym płacić alimenty biednemu karaluchowi.To jest zbyt ogólny przepis.No chyba,żeby poważnie zachorował.Z moimi dowodami miałabym duże szanse rozwód z jego winy,ale nie mam ochoty na takie batalie i szarpanie.Wolę schować dumę w kieszeń niż ciągać rodzinę po sądach.Spokój -bezcenny. smile
  Majątku nie chcę dzielić. Bo to też oznacza długą wojnę.Jeśli jm będzie chciał,trudno.Niech on buli kasę.A w ogóle to mu wytłumaczę ,kiedyś,że podziału takiego jak on chce,żaden sąd nie uzna smile Też dziś się dowiedziałam. I wielu innych ciekawych rzeczy smile
  Biorę się za poprawianie pozwu napisanego dwa lata temu! Albo pójdę do prawnika.Ten udziela tylko porad.Dużo płaciłyście?
A potem oby jak najszybciej się ta sprawa odbyła...

I jeszcze na koniec poproszę Was o radę.:)
Chciałabym wyjechać na te dni świąteczne (od piątku do środy wolne mam sad .A nie przepadam za tym czasem,bo jak pisałam nie chodzimy do kościoła,jesteśmy nie wierzący a nie lubię udawać.
Może w góry,może z moją młodzieżą(2szt)i zależy od funduszy.Znacie takie miejsca,gdzie spokojnie można spędzić ten czas?
Sprawdzałam pobieżnie w internecie,ale kuligi ze święconkami  do kościoła,malowanie pisanek -takie atrakcje-nie dla mnie.Ale grymaszę co... wink

Zasypiam już smile Odezwę się jutro! Dzisiaj smile
Miłego dnia.

Beosa ale speed wlaczylas smile Ciesze sie, ze nie tylko mowisz ale dzialasz. No prosze smile Wpadla tu niedawno taka zaplakana kobietka a teraz: nowa fryzura, kosmetyki, wycieczki smile Super.
Moze nad morze ? Ile kasy masz na szalenstwa? Bo jak wiemy ile mozemy wydac to latwiej szukac smile Pomozemy cos znalezc smile

18 406 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-14 10:59:40)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
raki napisał/a:

My mamy tendencję do angażowania się we wszystko skrajnie - tak jak w związek, tak i teorie i kkzb, czy podobne rzeczy. Angażujesz się tak, że nie widzisz pewnych rzeczy z boku - wcześniej przepisem na szczęście był partner, teraz jest trzymanie się pokochania siebie i szeregu zasad - to dobre, bo nadzieja, którą Ci to daje, trzyma Cię w ryzach.

Yhy smile Z naciskiem na tendencję smile
Albo do trzymania się zasad, albo naprawiania, albo nie wiadomo czego jeszcze - granice stawiamy w jednym zakresie, w drugim nie zauważamy, że dawno już minęłyśmy miejsce na jej postawienie smile

Tez na to zdanie Raki zwrocilam uwage smile Tak !!! Tez tak mysle !!! Tylko, ze jestesmy w fazie stawania sie i dlatego tak wychodzi albo czasami nie wychodzi tongue To nasza perfekcyjnosc !!! No i maska !!! I jeszcze oszukiwanie siebie !!!
Strach przed obnazeniem sie przed soba !!! Co ja wtedy zobacze ??? A czego nie zobacze ???

18 407

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Happy - przypomniałam sobie wczoraj o co mi chodziło z tą formą jakiegoś defektu psychicznego - schizoid albo schizotyp, ale analizy na części pierwsze przeprowadzać nie będę wink Nie ma sensu, to nie mój problem smile

Zwal jak zwal tongue Karaluch !!!!

18 408

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Parzenie herbaty i jej picie to był taki sposobik na powstrzymanie "koni mego umysłu" przed zapędzeniem się z emocjami w tę stronę, której w sobie nie znoszę (agresywność).

Oj Zabka smile Naparzylas sie tej herbaty w Zakopanym smile smile smile Mam nadziej, ze tylko dla przyjemnosci smile smile smile

18 409

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Parzenie herbaty i jej picie to był taki sposobik na powstrzymanie "koni mego umysłu" przed zapędzeniem się z emocjami w tę stronę, której w sobie nie znoszę (agresywność).

Oj Zabka smile Naparzylas sie tej herbaty w Zakopanym smile smile smile Mam nadziej, ze tylko dla przyjemnosci smile smile smile

Zdecydowanie smile
Tak się wyuczyłam onegdaj, że ni rusz bez herbatki litrami nie ujadę, jak zauważyłaś zapewne smile

18 410

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Raki a czemu ty po prostu nie odpoczniesz smile Jedz do Polski i odpocznij smile Nabierzesz dystansu do niego i do pracy.
Musisz odciac sie od toksyny !!! W Polsce daj sie soba zajac !!! Zdejmij ta maske silnej !!! Czas na odpoczynek !!!

W którykolwiek miejscu świata się nie znajdę teraz, pracować muszę.  Poza tym w rozsadnej cenie mogłabym jechać dopiero za miesiąc.
A potem wrócę, jeśli jeszcze będę mogła, i co ? Teraz czuję, że boli,  że ta relacja mnie krzywdzi, jestem w stanie go wywalic itp.juz mnie nie obchodzi, co pomysli o mnie. 

Wrócę uśmiechnięta i z nadzieją i boje się, że go wtedy wpuszczę.

Poza tym to wyjazd w inną rzeczywistość, a ja muszę się zmierzyć z tą tutaj no i mam ok . miesiąca tylko.

Szczerze Ci powiem, że nie wiem co robić.  Najlepiej byłoby nie decydować nic. Nie robić.  Odpocząć. Wycierpiec. Ale są naciski z pracy.

Priorytet to chyba ratować siebie. Ale nie chcę działać pochopnie. Poza tym teraz wszystko widzę na czarno.  W każdym miejscu.

Zabka-k. Tak w tym samopoczuciu moj otganizm i cala ja chce powrotu do tego co zna i jest bezpieczniejsze. Ale skrajne stany nie są dobre do podejmowania decyzji.

Miotam się jeszcze bardzo.  Ze wszystkim.

Odcielam go ze wszystkiego.  I tak znalazł sposób kontaktu.  On nie rozumie.  Zupełnie. Jemu się wydaje, ze wszyscy jak on nie maja wyzyszych uczuć. No i do tego go boli.

18 411

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Łaaaa - skleroza, albo mi to obojętne, bo dopiero sobie przypomniałam smile

Jm ma rodzinkę - taką nawet sporą i  w podobnym wieku. Wczoraj złożyłyśmy życzenia cioci (się ucieszyła, pewnie obawiała się trochę, że będę unikać takich sytuacji) i wieczorem odezwała się jedna z kuzynek. Oczywiście z pytaniem po jakichś paru zdaniach - czy coś uległo zmianie.
O dzwo - na spokojnie wyjaśniłam dość szczegółowo (jak na mnie wink ), że nie powinna chyba mnie pytać, bo ja z poczucia bycia ofiarą troszkę wyrosłam i że fakt rozstania nie stanowi problemu dla któregokolwiek z nas (tam mniemam), jedynie problemami są problemy finansowe jej kuzyna, a tu niestety nie mogę jej odpowiedzieć, bo najzwyklej w świecie nie wiem. Przytaknęła, że zauważyła, że raczej psychicznie od dłuższego czasu nie można zauważyć tego rozpaprania u mnie co na początku wink Bo fakt - takie stany mijają na szczęście smile To tak dla otuchy, że czas robi swoje smile
Nawiązała do problemów finansowych jm, więc uzupełniłam wypowiedź, że poza faktem iż utrzymuję rodzinę sama i opłacam nianię tylko z własnych zasobów - nie angażuję się w jakiekolwiek opłaty itp. Nie mam podstaw. Ani nie stanowimy rodziny a ja nie zarabiam milionów, żebym do tego opłacała jeszcze rachunki - a dzieci nago i boso będą chodzić w zimę. I że skoro jm najpierw podjął decyzję w zakresie pozamiatania rodziny a potem raczył był się zdziwić, że nie będę dokładać, skoro nie otrzymuję alimentów - to już jest jego problem z priorytetami i zasadami. Wyjaśniłam plany mieszkaniowe i potwierdziłam, że półroczne zamieszkiwanie w facetem, który zawsze zachowywał się obco napewno w chwili obecnej nie jest inne, niż męczące. I poprosiłam, żeby mnie już nie pytała więcej o nas, bo ten temat już w zeszłym roku został definitywnie zakończony i pojęcie "nas" troszkę mnie już zaczyna drażnić jakby wink I że w każdym bądź razie kwestia braku słowa "nas" nie odnosi się do rodziny dzieci, acz wolałabym występować w tych relacjach już samodzielnie.
Umówiłyśmy się na przed świętami i postanowiła pogadać z siostrami, co robimy ze świętami. Jakoś kurnia nie zorientowałam się wczoraj i nie zastrzegłam, żeby nie planowała mi rodzinnego wyjazdu do nich, bo ja co najwyżej z racji wspólnego zamieszkiwania z nim akceptuję jedynie wspólne przyjmowanie niektórych wspólnych gości we wspólnie zamieszkiwanym mieszkaniu. Ale nie zamierzam z nim "razem" gdzieś wychodzić, bo mnie "rzuca". Ale ma dzwonić jeszcze, to delikatnie uzupełnię, jeśli będzie taka potrzeba smile
No - oczywiście za jakieś 30 minut po skończeniu rozmowy pociekły mi łzy, a jakże. Czegóż się mnie o niego pyta? Niech zadzwoni - to przecież jej rodzina. Ja za przekaźnik robić nie zamierzam. Zresztą naprawdę nie wiem, co się u niego w jego prywatnych sprawach dzieje i poprosiłam o nie zadawanie takich pytań. Nie ja powinnam być adresatem smile

Zofia - dzięki smile Ty takie sprawy załatwiasz zawsze na spokojnie. Widziałam przecież sama smile
Patrząc i słuchając, teraz udało mi się przebrnąć nienerwowo przez tę rozmowę i w miarę na luzie i na spokojnie. Łezka się zakręciła, ale i później i to pewnie dlatego, że pierwszy raz mi się to udało, bez drżenia strun głosowych wink

18 412

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Raki jezeli przeczytalas juz duzo literatury to wiesz, jak takie typy funcjonuja?? Nie mow mi, ze on znajdzie zawsze sposob na kontakt z Toba ? Jezeli Ty mu na to pozwolisz to tak jezeli nie pozwolisz to nie !!! Badz szczera !!!
Poszukaj w moich postach zasad postepowania po rozstaniu !!!
Przeczytaj sobie jeszcze raz: Kobiety ktore kochaja za bardzo !!! Oraz blogi: Terapia przez pisanie i Moje dwie glowy !!!
Zacznij czytac ten watek od poczatku !!!!
Teraz zastanawiasz sie dlaczego karaluch nie jest motylkiem ? Karaluch to karaluch !!! A cuda to sie nie zdazaja tongue

18 413

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Raki a czemu ty po prostu nie odpoczniesz smile Jedz do Polski i odpocznij smile Nabierzesz dystansu do niego i do pracy.
Musisz odciac sie od toksyny !!! W Polsce daj sie soba zajac !!! Zdejmij ta maske silnej !!! Czas na odpoczynek !!!

W którykolwiek miejscu świata się nie znajdę teraz, pracować muszę.  Poza tym w rozsadnej cenie mogłabym jechać dopiero za miesiąc.
A potem wrócę, jeśli jeszcze będę mogła, i co ? Teraz czuję, że boli,  że ta relacja mnie krzywdzi, jestem w stanie go wywalic itp.juz mnie nie obchodzi, co pomysli o mnie. 

Wrócę uśmiechnięta i z nadzieją i boje się, że go wtedy wpuszczę.

Poza tym to wyjazd w inną rzeczywistość, a ja muszę się zmierzyć z tą tutaj no i mam ok . miesiąca tylko.

Szczerze Ci powiem, że nie wiem co robić.  Najlepiej byłoby nie decydować nic. Nie robić.  Odpocząć. Wycierpiec. Ale są naciski z pracy.

Priorytet to chyba ratować siebie. Ale nie chcę działać pochopnie. Poza tym teraz wszystko widzę na czarno.  W każdym miejscu.

Zabka-k. Tak w tym samopoczuciu moj otganizm i cala ja chce powrotu do tego co zna i jest bezpieczniejsze. Ale skrajne stany nie są dobre do podejmowania decyzji.

Miotam się jeszcze bardzo.  Ze wszystkim.

Odcielam go ze wszystkiego.  I tak znalazł sposób kontaktu.  On nie rozumie.  Zupełnie. Jemu się wydaje, ze wszyscy jak on nie maja wyzyszych uczuć. No i do tego go boli.

Raki - chyba troszkę rozumiem. Strasznie długo dochodziłam do siebie. Nie mogłam pozwolić sobie na rezygnację - z zajmowanie się dziećmi, domem, pracą. Nie mogłam, ale na pracy to się ewidentnie odbiło - brakiem jakiejkolwiek organizacji i chęci. Zmuszaniem się do napisania dwóch czy trzech zdań. Brakiem nadzrou nad pracownikami. Mam wyrozumiałego szefa - nie wiem, czy się zorientował, czy nie, ale kiedy stanęłam mocniej na nogach, dopiero wtedy zapytał, w grudniu - co jest, coś się stało? I nawet nie patrzył mi wtedy w oczy - nie chciał usłyszeć nic poza - ok wink

Ja tak z perspektywy czasu twierdzę, że niemożliwym jest w miarę rozsądnie siebie poskładać, kiedy tyloma rzeczami trzeba się zająć jednocześnie. Ja nawet teraz z chęcia wzięłabym miesiąc urlopu - na zajęcie się sobą. Tylko sobą. Nie mogę smile Nie wiem, nie umiem nic doradzić, poza próbą każdego dnia robienia czegoś tylko dla siebie. Nawet gdyby miał to być albo lodowaty albo wrzący prysznic. Mozne wrażenia nie pozwalają choćby przez te kilka minut nie myśleć o jednym. Ja naprawdę zmuszałam siebie do każdej rzeczy, wgrałam plan dnia na zwoje mózgowe i zmuszałam siebie do robienia czegoś, czegokolwiek. Ale musiałam dłuuugo się zmuszać. Ja na siebie innego sposobu nie znalazłam. Ale przyznaję - za dużo tego było o po prostu "zlałam" pracę... Aby było - na to siły już nie miałam. Za dużo....

18 414

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Patrząc i słuchając, teraz udało mi się przebrnąć nienerwowo przez tę rozmowę i w miarę na luzie i na spokojnie. Łezka się zakręciła, ale i później i to pewnie dlatego, że pierwszy raz mi się to udało, bez drżenia strun głosowych wink

Zabka ale to normalne z ta lezka smile Przeciez nie jestes z kamienia smile Ty nie zimny dran smile
Trening czyni mistrza !!! Nauczysz sie tak jak Zofia rozmawiac. A przeciez mowila ile czasu i nerwow jej to zajelo !!!

18 415

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Patrząc i słuchając, teraz udało mi się przebrnąć nienerwowo przez tę rozmowę i w miarę na luzie i na spokojnie. Łezka się zakręciła, ale i później i to pewnie dlatego, że pierwszy raz mi się to udało, bez drżenia strun głosowych wink

Zabka ale to normalne z ta lezka smile Przeciez nie jestes z kamienia smile Ty nie zimny dran smile
Trening czyni mistrza !!! Nauczysz sie tak jak Zofia rozmawiac. A przeciez mowila ile czasu i nerwow jej to zajelo !!!

No ja się żesz uczę tej zdrowej normalności smile
To tak, jak z tym bólem - że nie mogę oczekiwać życia tylko z uśmiechem, że muszę i zdawać sobie sprawę, że niejedno może w życiu zaboleć i będę musiała przetrawić ten ból świadomie. Tak - jestem człowiekiem smile

18 416

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zielony_Domek napisał/a:
luluville napisał/a:

Tragedią jest to, że chciałabym już patrzeć na to rozumem i żeby patrzeć na to zdrowo. A nie zmuszać się do działań, tylko dlatego, że wiem, że tak powinnam. Tak naprawdę mam ochotę nadal zachowywać sie jak chora.
Dlaczego choć z jednej strony wiem co robię źle i chcę to zmienić, to nadal silniejsze są te "chore" tęsknoty?????

Jezu, nawet nie zdajecie sobie sprawy jak mi to ciaży...

Bo to wymaga nauki. Dosłownie jak u niemowlaka. Wszystko od początku. Jak drugie narodziny. To wykluwanie się jest bardzo bolesne i trudne.
Łatwiej nam działać na starych szlakach. Są złe ale innych nie znamy. I boimy się nieznanego.
Spokojnie i cierpliwie.
Małymi krokami.
Uda się.

Właśnie odczuwam ten ból odkrywania wszystkiego na nowo. Ze strachu robię krok w tył, a nawet dwa. By za chwilę znowu iść naprzód.
Boję się tego wszystkiego. Jestem na nieznanych wodach.
Dziś mam drugą wizytę u psychologa. Trochę sie boję, trochę się cieszę.

Najgorsze są dla mnie te "ataki", kiedy odczuwam tak wielki lęk, że mam ochotę natychmiast usłyszeć jego głos. Aż mnie dusi w środku. To jest okropne.
Z tym najbardziej sobie nie radzę w tym momencie.

18 417

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Patrząc i słuchając, teraz udało mi się przebrnąć nienerwowo przez tę rozmowę i w miarę na luzie i na spokojnie. Łezka się zakręciła, ale i później i to pewnie dlatego, że pierwszy raz mi się to udało, bez drżenia strun głosowych wink

Zabka ale to normalne z ta lezka smile Przeciez nie jestes z kamienia smile Ty nie zimny dran smile
Trening czyni mistrza !!! Nauczysz sie tak jak Zofia rozmawiac. A przeciez mowila ile czasu i nerwow jej to zajelo !!!

No ja się żesz uczę tej zdrowej normalności smile
To tak, jak z tym bólem - że nie mogę oczekiwać życia tylko z uśmiechem, że muszę i zdawać sobie sprawę, że niejedno może w życiu zaboleć i będę musiała przetrawić ten ból świadomie. Tak - jestem człowiekiem smile

I to jest super powiedziane.
Ja bym chciała się umieć pogodzić z tym, że czasem nie mogę, bo po prostu jest źle, że nawet dużej jest źle (tylko przez ostatnie trzy lata nieco za często), a po drugie by nie zawalać nic totalnie.
Niestety ja mam ten kłopt, ze potrafię się dość szybko zregenerować, żyć własnym życiem, że nawet psycholog uważa, że terapia mi nie jest potrzebna, a potem kolejna sytuacja i ciach. chociaz postępy zrobiłam i tak wielkie.

18 418

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
luluville napisał/a:

Najgorsze są dla mnie te "ataki", kiedy odczuwam tak wielki lęk, że mam ochotę natychmiast usłyszeć jego głos. Aż mnie dusi w środku. To jest okropne.
Z tym najbardziej sobie nie radzę w tym momencie.

Ja mowilam sobie, ze tylko dzisiaj nie zadzwonie !!! I tak kazdego dnia smile Pomaga !!! Tylko dzisiaj tego nie zrobie smile
Wychodz do kina, prasuj, wypucuj lazienke, poukladaj ksiazki alfabetycznie, wyczysc wszystkie buty, przetrzyj kazdy listek na kwiatkach i maluj paznokcie itd.

18 419

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Niestety ja mam ten kłopt, ze potrafię się dość szybko zregenerować, żyć własnym życiem, że nawet psycholog uważa, że terapia mi nie jest potrzebna, a potem kolejna sytuacja i ciach. chociaz postępy zrobiłam i tak wielkie.

A Ty jestes szczera z tym psychologiem ?

18 420

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Raki jezeli przeczytalas juz duzo literatury to wiesz, jak takie typy funcjonuja?? Nie mow mi, ze on znajdzie zawsze sposob na kontakt z Toba ? Jezeli Ty mu na to pozwolisz to tak jezeli nie pozwolisz to nie !!! Badz szczera !!!
Poszukaj w moich postach zasad postepowania po rozstaniu !!!
Przeczytaj sobie jeszcze raz: Kobiety ktore kochaja za bardzo !!! Oraz blogi: Terapia przez pisanie i Moje dwie glowy !!!
Zacznij czytac ten watek od poczatku !!!!
Teraz zastanawiasz sie dlaczego karaluch nie jest motylkiem ? Karaluch to karaluch !!! A cuda to sie nie zdazaja tongue

Jego dostęp do mnie zalezy tylko ode mnie - masz sto procent racji. Od mojej siły, której nie mam w żadnej z dziedzin teraz (i to nie tylko z jego powodu) i to jest wkurzające.

Pokasowałam go ze wsząd, to mi wysłał zaproszenie na nowo na skype przed chwilą, które nieświadomie kliknęłam. I już do mnie pisze, że się cieszy, że go zaakceptowałam, że się jeszce mogę zdecydować, by jutro w góry jechać itp, itd. Czy on jest naprawdę tak nierozwinięy. Dorosły stary (dużo starszy ode mnie facet).
I uważam, że nie powinnam go kasować. Powinnam nie umieć odpowiedzieć i kropka. Obie wiemy, że na to wielkiej siły potrzeba.
Poza tym ja się powinnam uczyć nie ucieka, nie urywać kontaktów, tylko się z nimi zmierzać - takie było zdanie mojej terapuetki i wiem, że ona ma racje. Bo jak zerwę, przecierpię, odżyję, ale tak naprawde nie zrobię żadnego postępu w relacjach i będzie znowu ciapa. Tylko powinnam sobie i jemu umieć wyznaczyć granice.

I trudno mi zrozumieć, dlaczego ludzie czasem są tak ograniczeni. Mnie się zdarzało kończyć z innymi związki i szanować ich cierpienie, dawać im czas, nie zachowywać się w ten sposób.

18 421

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Raki jezeli przeczytalas juz duzo literatury to wiesz, jak takie typy funcjonuja?? Nie mow mi, ze on znajdzie zawsze sposob na kontakt z Toba ? Jezeli Ty mu na to pozwolisz to tak jezeli nie pozwolisz to nie !!! Badz szczera !!!
Poszukaj w moich postach zasad postepowania po rozstaniu !!!
Przeczytaj sobie jeszcze raz: Kobiety ktore kochaja za bardzo !!! Oraz blogi: Terapia przez pisanie i Moje dwie glowy !!!
Zacznij czytac ten watek od poczatku !!!!
Teraz zastanawiasz sie dlaczego karaluch nie jest motylkiem ? Karaluch to karaluch !!! A cuda to sie nie zdazaja tongue

Jego dostęp do mnie zalezy tylko ode mnie - masz sto procent racji. Od mojej siły, której nie mam w żadnej z dziedzin teraz (i to nie tylko z jego powodu) i to jest wkurzające.

Pokasowałam go ze wsząd, to mi wysłał zaproszenie na nowo na skype przed chwilą, które nieświadomie kliknęłam. I już do mnie pisze, że się cieszy, że go zaakceptowałam, że się jeszce mogę zdecydować, by jutro w góry jechać itp, itd. Czy on jest naprawdę tak nierozwinięy. Dorosły stary (dużo starszy ode mnie facet).
I uważam, że nie powinnam go kasować. Powinnam nie umieć odpowiedzieć i kropka. Obie wiemy, że na to wielkiej siły potrzeba.
Poza tym ja się powinnam uczyć nie ucieka, nie urywać kontaktów, tylko się z nimi zmierzać - takie było zdanie mojej terapuetki i wiem, że ona ma racje. Bo jak zerwę, przecierpię, odżyję, ale tak naprawde nie zrobię żadnego postępu w relacjach i będzie znowu ciapa. Tylko powinnam sobie i jemu umieć wyznaczyć granice.

I trudno mi zrozumieć, dlaczego ludzie czasem są tak ograniczeni. Mnie się zdarzało kończyć z innymi związki i szanować ich cierpienie, dawać im czas, nie zachowywać się w ten sposób.

A Ty ciagle swoje dlaczego on to itd................. !!! Przeciez to karaluch !!!
Nie ma stawiania granic jak konczysz toksyczny zwiazek !!! Koniec kontaktow i tyle !!! przeciez Ty jestes uzalezniona!!!
Po co sobie w zyle dawac ??? Albo wychodzimy z uzaleznienia albo tylko gadamy i nie sluchamy co do nas mowia !!!
Na razie krecisz sie w kolko sad

18 422 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2013-03-14 13:49:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Ja bym chciała się umieć pogodzić z tym, że czasem nie mogę, bo po prostu jest źle, że nawet dużej jest źle (tylko przez ostatnie trzy lata nieco za często), a po drugie by nie zawalać nic totalnie.
Niestety ja mam ten kłopt, ze potrafię się dość szybko zregenerować, żyć własnym życiem, że nawet psycholog uważa, że terapia mi nie jest potrzebna, a potem kolejna sytuacja i ciach. chociaz postępy zrobiłam i tak wielkie.

Wiesz Raki, nie wszystko da się od razu, a myślę, że jeśli od razu wiele, to pewnie - na krótko....
Tak reasumując trzy posty.

W tej chwili np. ja stanowczo odmawiam nawiązywania lub nawet sugerowania mi nawiązania jakichkolwiek znajomości damsko-męskich. Dlaczego - bo się znam z przeszłości. Raki, to będzie mój drugi rozwód. Co pomiędzy - o niektórych sprawach wolę nie wspominać publicznie, bo nie jest mi potrzebne samobiczowanie.

Był kiedyś ktoś, kto poświęcił mi wiele swojego czasu i zaczęłam "rozumieć". Co z tego, skoro to nie było ugruntowane, sprawdzone, pewne, bo zweryfikowane na kilku "wygranych" relacjach. Wygranych, bo zdrowo poprowadzonych. Widziałam ten machający jego palec - nie teraz, jeszcze nie teraz, to nie dla Ciebie. I i tak stwierdziłam, że tak, ja tego chcę, że nic lepszego mi się nie zdarzy (?), że facetowi mogę zaufać bardziej niż sobie bo jest mega zrównoważony (?), że to najlepsze wyjście z mojej sytuacji (?). Przyjaciel machnął ręką, stwierdził, ze ma nadzieję, że dam radę.
Nie dałam. Stąd moje - już nie zapomnę, zawsze będę pamiętać, nawet jak się potknę, postaram się jak najszybciej zauważyć i pozbierać. Wiem, że nie mogę właśnie siebie i swoich reakcji być pewna, więc na razie (na razie) wolę unikać.
Powoli, nie wszystko na raz, nie w moim przypadku - bo gdzieś pofrunę.
Ja się muszę nauczyc spokoju i niefundowania sobie atrakcji. Które kończą się spadkiem - jednak.

Ja też - dla otoczenia - podnoszę się szybko. Ale na razie bardziej mi zależy na moim wnętrzu. A tu się tak szybko to wszystko nie zabliźnia, tym bardziej, że wiem, że przede wszystkim to ja wyraziłam zgodę na to wszystko i że to nad sobą muszę zapanować - a nie nad kimś. Więc podnoszenie się - nic tu nie da. Tu trzeba na stałe stanąć na nogach jakby smile A nie klękać i wstawać przez całe życie.

Co do tego, czy komuś jest lub nie - potrzebna terapia - ja się nie znam smile Ja tylko na szczęście poczułam, ze ja już sama nie dam rady, bo kompletnie niczego nie rozumiem. Przed terapią miałam całkiem inny wzgląd na sytuację. Winna bo niekonsekwentna, nieodpowiedzialna, nieczuła. Teraz pewnie widzisz, że po prostu mam w większości przypadków zaniżoną samoocenę. Ja dzięki terapii wiem, z czego ona powstała a z myślenia teraz i forum wiem, że ktoś to we mnie ugruntował.
Nic się nie dzieje bez przyczyny - ja ją chciałam poznać. Nie jest to dla mnie przyjemne, fakt, ale ja zawsze lubiłam prace archeologiczne i łażenie po bezdrożach wink Więc mnie terapia akurat bardzo odpowiada smile I jakoś fakt, w tym aspekcie nie rozminęłyśmy się z wnioskami z moją terapeutką smile

Co do posiadania go w kręgu znajomych.... Nie wiem, kazdy ma "indywidualne" spojrzenie.
Ja najpierw wykasowałam, potem zaprosiłam ponownie, potem ... zablokowałam smile Taka niekonsekwencja. Ale dzięki blokadzie, nie jest w stanie nigdzie na FB zobaczyć niczego z moim udziałem, ja dla niego nie istnieję. Reagowałam zbyt emocjonalnie, a jm ma dziwną manię wrzucania jakichś dziwnych piosenek. A mnie darło. A że to introwertyk z zapędami do jakichś przesad, to mi np. ten psychopata ostatnio głośno słucha "Napraw" LeMon. A mnie sie niedobrze robi i wychodzę, bo to ewidentnie tekst psychopaty. Jak nie wierzycie, to posłuchajcie dokładnie. Mnie odrzuca.
Wyrzuciłam, zablokowałam, bo jakiekolwiek inne, dodatkowe oznaki jego aktywności doprowadzały mnie do roztrzęsienia. Nie mogłam normalnie funkcjonować, tym bardziej, że ja z nim mieszkam. To tak jak z nałogiem. Odrzuciłam tego "papierosa". Inni palą w mojej obecności (on jest w tym mieszkaniu, czasem go mijam, wchodząc mówię dzień dobry), ale się nie zaciągam, do ręki nie biorę. Pytam jedynie o kwestie związane z dziećmi i z opieką nad nimi - krótko, jednym zdaniem, oczekując odpowiedzi tak lub nie. Nie zdarzyło mi się zareagować na jęk, jakieś zamarudzenie, że coś boli itp. Nie próbuję rozmawiać o tym, że wybrano nowego papieża. On we mnie nie widział człowieka zasługującego na szacunek i ludzkie traktowanie. Ja nie chcę i nie widze podstaw do utrzymywania z nim jakichkolwiek kontaktów poza niezbędnymi. Nie interesuje mnie, że nie ma do kogo gęby otworzyć - bo ja mam. Jego życie nie wiąże się już z moim poza konsekwencjami zakończonego związku. Było ciężko Raki - mnie zaraz stuknie pół roku smile.

Ale ja naprawdę bardzo siebie do wszystkiego zmuszałam. Czułam, że to ja muszę znaleźć coś, co pomoże mi przez to przejść. Najpierw to była nadzieja. Potem świadomość, że musi minąć czas. A teraz są chęci do tego, bo znowu czuć radość z tego, że żyję każdego dnia i że jeszcze tyle przede mną smile

18 423

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
luluville napisał/a:

Właśnie odczuwam ten ból odkrywania wszystkiego na nowo. Ze strachu robię krok w tył, a nawet dwa. By za chwilę znowu iść naprzód.
Boję się tego wszystkiego. Jestem na nieznanych wodach.
Dziś mam drugą wizytę u psychologa. Trochę sie boję, trochę się cieszę.

Najgorsze są dla mnie te "ataki", kiedy odczuwam tak wielki lęk, że mam ochotę natychmiast usłyszeć jego głos. Aż mnie dusi w środku. To jest okropne.
Z tym najbardziej sobie nie radzę w tym momencie.

Ja po rozstaniu trzęsłam się jak osika, jak alkoholik w najgorszym stadium delirium.
Autentycznie myślałam, że umrę.
Jakbym wymiotowała piaskiem.
Ale wytrzymałam. Raz tłumaczyłam sobie, że dobrze się stało, za chwilę płakałam. Nie chciało się żyć.
To normalne. Te stany są normalne na tym etapie. Tu potrzeba siły. Ale masz ją w sobie.
Wytrzymaj. Wyj. Płacz. Krzycz. Ale wytrzymaj.
I pozwól temu wszystkiemu przez Ciebie przejść. To będzie bolało ale warto.

18 424

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Ale ja naprawdę bardzo siebie do wszystkiego zmuszałam. Czułam, że to ja muszę znaleźć coś, co pomoże mi przez to przejść. Najpierw to była nadzieja. Potem świadomość, że musi minąć czas. A teraz są chęci do tego, bo znowu czuć radość z tego, że żyję każdego dnia i że jeszcze tyle przede mną smile

Zabka super smile To tak sie wychodzi z depresji !!! Moj Mr.Julian tez mi powiedzial, ze nie sztuka cos zrobic jak sie chce !!!Sztuka to robic  cos jak sie nie chce smile !!!!

18 425

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Moj Mr.Julian tez mi powiedzial, ze nie sztuka cos zrobic jak sie chce !!!Sztuka to robic  cos jak sie nie chce smile !!!!

Ano dobrze prawił, jak widać smile  Znaczy my takie sztukmistrzynie wink
Jak nie z kapelusza, to z rękawa, ale "siebie" wyciągniemy wink

18 426

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Bo mnie to ciągle szokuje, jak ktoś nienormalny jest normalny. Swoje przejść muszę i o nim do Was wkurzająć się napisać też potrzebuję, bo inaczej wyślę to do niego. Niestety wyrzucam syfy na forum.

Jakby to wszystko było takie banalne, żadnej z Was by tu nie było.

zabko-k nie da się i tyle. Chcę wyjść z tego w sposób najlepszy dla siebie - jeśli niezawodowo, to rozwojowo.

18 427 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-14 14:15:14)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Moj Mr.Julian tez mi powiedzial, ze nie sztuka cos zrobic jak sie chce !!!Sztuka to robic  cos jak sie nie chce smile !!!!

Ano dobrze prawił, jak widać smile  Znaczy my takie sztukmistrzynie wink
Jak nie z kapelusza, to z rękawa, ale "siebie" wyciągniemy wink

Z bagna tez sie wygrzebac potrafimy smile  Tylko trzeba te sztuczki znac smile Zmiana myslenia a potem wprowadzanie tego myslenia w zycie smile No i czas smile Tak w 3 dni sie to nie zmieni tongue

18 428

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Jakby to wszystko było takie banalne, żadnej z Was by tu nie było.

Masz racje ale wyciagaj tez wnioski z postow innych kobiet !!! Lepszej literatury niiz ten watek nie znajdziesz !!!
Poza tym to chodzi teraz o Ciebie a nie tego karalucha. Co Ci da analiza jego ? To, ze dluzej bedziesz sie nie zajmowac soba i nie bedziesz szla do przodu !!! Nie mozesz zrozumiec, ze karaluch to nie motylek??? To sie akceptuje nie prubuje rozumiec !!!

18 429

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Bo mnie to ciągle szokuje, jak ktoś nienormalny jest normalny. Swoje przejść muszę i o nim do Was wkurzająć się napisać też potrzebuję, bo inaczej wyślę to do niego. Niestety wyrzucam syfy na forum.

Jakby to wszystko było takie banalne, żadnej z Was by tu nie było.

zabko-k nie da się i tyle. Chcę wyjść z tego w sposób najlepszy dla siebie - jeśli niezawodowo, to rozwojowo.

Czego się nie da?
Przecież każdy człowiek jest inny i każdy musi do siebie podejść indywidualnie? Swoim własnym, nie cudzym, sposobem.
Więc czego się nie da?

Właśnie - gdzie masz wyrzucić, jak nie tu smile Tylko przecież równie dobrze mogłabyś wyrzucić na kartkę papieru toaletowego a potem do sedesu. "My" czyli forum - jesteśmy "organizmem żywym", więc odpowiadamy, w przeciewieństwie do papieru wink

18 430

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Czego się nie da?
Przecież każdy człowiek jest inny i każdy musi do siebie podejść indywidualnie? Swoim własnym, nie cudzym, sposobem.
Więc czego się nie da?

Właśnie - gdzie masz wyrzucić, jak nie tu smile Tylko przecież równie dobrze mogłabyś wyrzucić na kartkę papieru toaletowego a potem do sedesu. "My" czyli forum - jesteśmy "organizmem żywym", więc odpowiadamy, w przeciewieństwie do papieru wink

To "nie da się" było w tym kontekście:

zabka-k napisał/a:

Wiesz Raki, nie wszystko da się od razu, a myślę, że jeśli od razu wiele, to pewnie - na krótko....
Tak reasumując trzy posty.

tzn że nie da się od razu, masz rację. jakby się dało, to każda z nas teraz byłaby gdzie indziej, ale człowiek to żywy organizm. Tak jak i forum. I przykro mi, ze mój syf uderza w nie, ale wszyscy jesteśmy tu godząc się na wzajemne wsparcie i ja za nie jestem wdzięczna.

Dziś mam sejsę drugą i zobaczymy, czy w ogóle mnie na terapię zakwalifikują...

18 431

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Czego się nie da?
Przecież każdy człowiek jest inny i każdy musi do siebie podejść indywidualnie? Swoim własnym, nie cudzym, sposobem.
Więc czego się nie da?

Właśnie - gdzie masz wyrzucić, jak nie tu smile Tylko przecież równie dobrze mogłabyś wyrzucić na kartkę papieru toaletowego a potem do sedesu. "My" czyli forum - jesteśmy "organizmem żywym", więc odpowiadamy, w przeciewieństwie do papieru wink

To "nie da się" było w tym kontekście:

zabka-k napisał/a:

Wiesz Raki, nie wszystko da się od razu, a myślę, że jeśli od razu wiele, to pewnie - na krótko....
Tak reasumując trzy posty.

tzn że nie da się od razu, masz rację. jakby się dało, to każda z nas teraz byłaby gdzie indziej, ale człowiek to żywy organizm. Tak jak i forum. I przykro mi, ze mój syf uderza w nie, ale wszyscy jesteśmy tu godząc się na wzajemne wsparcie i ja za nie jestem wdzięczna.

Dziś mam sejsę drugą i zobaczymy, czy w ogóle mnie na terapię zakwalifikują...

Raki smile Przecież każda z nas musi sie wygadać smile
Jaki Twój syf uderza? Że co przykro? To nie jest żaden syf, to życie i sytuacje, jakie stały się Twoim udziałem i które musisz przemyśleć i odreagować. I ja też i każda z nas tu weszła kiedyś, żeby zostać zrozumianą. I pogłaskaną trochę. I nie czuć się tak boleśnie sama ze swoim problemem. Każda z nas coś przeszła. Mówienie do ściany i ryk w deszczu czasem nie pomagają wink

Nie wiem, jakie są u Was zasady na terapii (tak mi się wydaje że w moim ośrodku inne, jak czytam, bo ja musiałam najpierw przejść 6 spotkań wstępnych), ale życzę, żeby Ci zaproponowano to, co dla Ciebie będzie najlepsze smile

A czas jest bardzo potrzebny smile
I czas ma często dobry wpływ.

18 432

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Szkoda, że mam go ile mam, ale chwili na "upadek" się do końca nie wybiera.
Ja mam 1-3 spotkania kwalifikacyjne. To jest drugie.

18 433

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Raki - jesteś inteligentną, samodzielną, aktywną kobietą. Stan w którym jesteś wydaje się być następstwem próby pofrunięcia w górę, zapomnienia i zajęcia się tylko pozytywnymi emocjami. Ja się pewnie mylę, bo za mało Cię z całego forum znam, ale ten stan w jakim jesteś teraz, a to, co zazwyczaj dzieje się w Twoim życiu - jakby mnie na coś kierunkuje. To znaczy - zastanawia.

Czy możesz mi powiedzieć - jakie dzieciństwo miałaś? Bo jeśli już piszemy, to może problem tkwi gdzieś głębiej.... Bo piszesz, że za każdą porażką ból się wzmaga. Może to nie tylko o mężczyznę chodzi? Nie wiem...
Możesz to spróbować pozbierać? Bo ja jakoś nauczyłam się po sobie, że nie zawsze da się dogrzebać zbyt szybko do sedna sprawy....

18 434 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-14 15:56:23)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Jaki Twój syf uderza? Że co przykro? To nie jest żaden syf, to życie i sytuacje, jakie stały się Twoim udziałem i które musisz przemyśleć i odreagować. I ja też i każda z nas tu weszła kiedyś, żeby zostać zrozumianą. I pogłaskaną trochę. I nie czuć się tak boleśnie sama ze swoim problemem. Każda z nas coś przeszła. Mówienie do ściany i ryk w deszczu czasem nie pomagają wink

Tak Zabka to zycie !!! Zycie to nie bajka !!! Zycie to nie tylko pozytywne emocje !!! Problem w tym, ze nie chcemy tego zaakceptowac. Ja dlugo nie moglam, bo jak to syf nalezy tez do zycia?? Tak nalezy tongue
A zamykanie sie w sobie z syfem prowadzi do wiekszego syfu - burdel na kolkach !!!

18 435

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Szkoda, że mam go ile mam, ale chwili na "upadek" się do końca nie wybiera.
Ja mam 1-3 spotkania kwalifikacyjne. To jest drugie.

Gdyby to wszystko dalo sie tak kontrolowac ? Kiedy milabys czas na upadek ?

18 436

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Jaki Twój syf uderza? Że co przykro? To nie jest żaden syf, to życie i sytuacje, jakie stały się Twoim udziałem i które musisz przemyśleć i odreagować. I ja też i każda z nas tu weszła kiedyś, żeby zostać zrozumianą. I pogłaskaną trochę. I nie czuć się tak boleśnie sama ze swoim problemem. Każda z nas coś przeszła. Mówienie do ściany i ryk w deszczu czasem nie pomagają wink

Tak Zabka to zycie !!! Zycie to nie bajka !!! Zycie to nie tylko pozytywne emocje !!! Problem w tym, ze nie chcemy tego zaakceptowac. Ja dlugo nie moglam, bo jak to syf nalezy tez do zycia?? Tak nalezy tongue
A zamykanie sie w sobie z syfem prowadzi do wiekszego syfu - burdel na kolkach !!!

Ale nie uderza nas (np. we mnie).
Raki jakby czuła się źle, że do nas o tym mówi. A nie ona jedna przecież potrzebuje się wygadać - źle mnie zrozumiałaś smile

18 437 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-14 16:16:08)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Czy możesz mi powiedzieć - jakie dzieciństwo miałaś? Bo jeśli już piszemy, to może problem tkwi gdzieś głębiej.... Bo piszesz, że za każdą porażką ból się wzmaga. Może to nie tylko o mężczyznę chodzi? Nie wiem...

Ja to gdzieś już pisałam, że wiem, iż problem tkwi we mnie. A największy objawia się w tej bliskości - nieumiejętności bycia blisko. I ja uważam - to moja opinia, że drugi mój problem jest taki, że związek, praca itp. - to, w co się zaangażuje, angażuje się za mocno i to mnie zjada, a potem jestem wypalona i uciekam, paląc mosty. Próbuję łapać równowagę, ale trafiłam głową w mur z tym facetem niestety. Nie na wszystko mamy wpływ, do tego są wydarzenia, które przychodzą niezależnie od nas. Choć to w pewien sposób było zależne ode mnie. Ja odpowiadam za to, w czym tkwie.

Dlatego mam wątpliwości, czy tę relację powinam tak ostro ucinać - jestem w tym specjalistką, nie jestem przekonana, że kolejne CIACH, jest dobrym wyjściem dla mnie, ale od razu tu krzyczą po mnie, że toksyny fru. Tylko ja sama jestem toksynami. Ja jestem swoim problemem, a on jest tylko kimś, kto go uwypukla (choć fakt jest "zimnym draniem"). Jestem idealnym przykładem kobiety unikającej bliskości, która jej potrzebuje, ale gdy jest stała, to od niej ucieka (to równie dobrze mogłoby dotyczyć wspólokatorki - przerabiałam).

Na mnie się patrzy teraz jako na super kobietę, która nie może sobie ułożyć życia osobistego. Od czasu rozwodu w sumie. Rozwój, nauka i inwestowanie w siebie jest wykorzystaniem czasu, gdy jestem sama (no bo niby jestem sama i byłam), nie mam dzieci. Mnie to sprawia (ło) przyjemność, a na myśl o tym się w środku uśmiecham. Z drugiej strony ja nie chcę zawrotnej kariery, chciałabym rodziny i kapci, przytulenia wieczorem po ciężkim wysiłku i pełnego domu (dom pusty jest trudny - nawet jak się fajnie w nim czujesz).

Ja już przerobiłam sporo z dzieciństwa. Wiadomo. Jestem DDA. DDA , który ma obecnie najcudowniejsze relację z ojcem i matką jakie możesz sobie wyborazić (tata jest trzeźwy od lat), na które pracowaliśmy wszyscy latami i to ciężko. By je odbudować. Z mamą nigdy nie byłam blisko - teraz jestem (zresztą stanowi w tej chwili moje duże wsparcie na odległość). NIe umiałąm się przytulać - umiem.  Poprawiłam też relacje z kobietami (to był mój kłopot), zbudowałam pare fajnych przyjaźni.To wszytko też m.in. dzięki mojemu rozwodowi - zrządzenie losu! no i terapii. A i nawet z bratem mi się układa super.

Do tego z dzieciństwa było jeszcze pare rzeczy, o któych nie chcę pisać, ale które też mam raczej za sobą - terapuetka twierdziła, że już nie mają znaczenia i ja czuje faktycznie, że nie mają na mnie wpływu.

Na odchodnym, bo przed wyjazdem byłam u mojej terapuetki - choć terapię pozytywnie ponoć skończyła już prawie rok temu (u innej osoby - bo ta miała przerwę), Dowiedziałam się, że jest jeszcze nad czym pracować - ta bliskość, ale ja to powinnam przerobić na żywym organiźmie - w związku i wtedy być w terapii. Że w tej równowadzę powinnam balansować - nauczyć się kontroli tego - czasem być bardziej tu, czasem tu.

18 438

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Ja mowilam sobie, ze tylko dzisiaj nie zadzwonie !!! I tak kazdego dnia smile Pomaga !!! Tylko dzisiaj tego nie zrobie smile
Wychodz do kina, prasuj, wypucuj lazienke, poukladaj ksiazki alfabetycznie, wyczysc wszystkie buty, przetrzyj kazdy listek na kwiatkach i maluj paznokcie itd.

No właśnie. Jeden dzień potrafię wytrwać, potem kolejny z dużym trudem. Zwykle 3 lub 4 dnia pękam. sad
Muszę być jednak silniejsza..

Zielony_Domek napisał/a:

Ja po rozstaniu trzęsłam się jak osika, jak alkoholik w najgorszym stadium delirium.
Autentycznie myślałam, że umrę.
Jakbym wymiotowała piaskiem.
Ale wytrzymałam. Raz tłumaczyłam sobie, że dobrze się stało, za chwilę płakałam. Nie chciało się żyć.
To normalne. Te stany są normalne na tym etapie. Tu potrzeba siły. Ale masz ją w sobie.
Wytrzymaj. Wyj. Płacz. Krzycz. Ale wytrzymaj.
I pozwól temu wszystkiemu przez Ciebie przejść. To będzie bolało ale warto.

Tak,dokładnie tak jest. Odczucia są straszne. Jakbym była na jakimś odtruciu. Nawracające i natrętne myśli są po prostu tragedią.
Jest Ok, gdy nagle nie wiadomo skąd dopada taki dołek, że masz ochotę skoczyć z mostu, byleby już tego nie czuć.
Tłumaczę sobie, że to dobrze, że przecież sama nie raz chciałam odejść, że patrzyłam w lustro i mówiłam do siebie: "to nie ma sensu, skończ to". Ale nie potrafiłam zakończyć tej relacji.
A teraz, kiedy to już trwa miesiąc, mam wrażenie, że moje uczucia niewiele się zmieniły.

18 439

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Jaki Twój syf uderza? Że co przykro? To nie jest żaden syf, to życie i sytuacje, jakie stały się Twoim udziałem i które musisz przemyśleć i odreagować. I ja też i każda z nas tu weszła kiedyś, żeby zostać zrozumianą. I pogłaskaną trochę. I nie czuć się tak boleśnie sama ze swoim problemem. Każda z nas coś przeszła. Mówienie do ściany i ryk w deszczu czasem nie pomagają wink

Tak Zabka to zycie !!! Zycie to nie bajka !!! Zycie to nie tylko pozytywne emocje !!! Problem w tym, ze nie chcemy tego zaakceptowac. Ja dlugo nie moglam, bo jak to syf nalezy tez do zycia?? Tak nalezy tongue
A zamykanie sie w sobie z syfem prowadzi do wiekszego syfu - burdel na kolkach !!!

Ale nie uderza nas (np. we mnie).
Raki jakby czuła się źle, że do nas o tym mówi. A nie ona jedna przecież potrzebuje się wygadać - źle mnie zrozumiałaś smile

Zabka ja Cie bardzo dobrze zrozumialam smile Oczywiscie, ze nas ten jej "syf" nie uderza !!! Ale chyba kazda piszac tutaj tak sie czula, wywalajac "swoj syf" ,myslala, ze my takie "jedyne z tym syfem" tongue O i przepraszac wszystkich trzeba bylo za zle emocje i smuty sad. No jak to? My przeciez tylko tak przez chwile sie zle czujemy ale to nic takiego. My sie zaraz zregenerujemy i wszystko bedzie dobrze smile Bylo tak ?
Dostalysmy wsparcie za wywalenie "syfu" i to bylo nowe smile To tak jak z cappucccino i lodami u Ciebie. Nie umiemy przyjmowac pomocy i troski. Tak po prostu wziasc i podziekowac bez podtekstow dlaczego?

18 440

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Dlatego mam wątpliwości, czy tę relację powinam tak ostro ucinać - jestem w tym specjalistką, nie jestem przekonana, że kolejne CIACH, jest dobrym wyjściem dla mnie, ale od razu tu krzyczą po mnie, że toksyny fru. Tylko ja sama jestem toksynami. Ja jestem swoim problemem, a on jest tylko kimś, kto go uwypukla (choć fakt jest "zimnym draniem"). Jestem idealnym przykładem kobiety unikającej bliskości, która jej potrzebuje, ale gdy jest stała, to od niej ucieka (to równie dobrze mogłoby dotyczyć wspólokatorki - przerabiałam).

Wiesz z tego co wiem to toksyczne relacje konczymy i uciekamy do przodu. No chyba, ze szukasz usprawiedliwienia?

18 441

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
luluville napisał/a:

A teraz, kiedy to już trwa miesiąc, mam wrażenie, że moje uczucia niewiele się zmieniły.

Nie wiem ale ja widze zmiane u Ciebie smile Pozytywna smile

18 442

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Teorie są różne. Nie szukam usprawiedliwienia dla tkweinia w czymś co mnie niszczy. Myślę - i zastanawiam się nad wyjściem, nad radami profesjonalistów itp. No i pytam się, czy to ja sama siebie przypadkiem nie niszczę niezależnie od tego, kto będzie obok.
Poza tym nie wiem, czy nie powinnam się zatrzymać lub może cofnąć. Nie wiem, nie mam obiektywnej oceny sytuacji.

18 443

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

No i pytam się, czy to ja sama siebie przypadkiem nie niszczę niezależnie od tego, kto będzie obok.

Jezeli czytalas Kobiety ktore kochaja za bardzo to wiesz o czym piszesz. Nie wazne kto bedzie obok zawsze tak bedzie sad
Dobrze, ze zaczynasz terapie smile

18 444

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
luluville napisał/a:

No właśnie. Jeden dzień potrafię wytrwać, potem kolejny z dużym trudem. Zwykle 3 lub 4 dnia pękam. sad
Muszę być jednak silniejsza..

A może nie musisz być silna. Ja sobie ciągl powtrzam, że muszę, a to wykańczające. I wtedy walczysz ze sobą i się strofujesz, że jednak nie wytrzymałaś.
Może powiedz sobie, że jesteś słaba, że nie dajesz rady i po paru dniach pękasz i poszukaj nowych rozwiązań, by Cię wspomogły.
Siły nabiera się z czasem.

18 445

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
luluville napisał/a:

Tak,dokładnie tak jest. Odczucia są straszne. Jakbym była na jakimś odtruciu. Nawracające i natrętne myśli są po prostu tragedią.
Jest Ok, gdy nagle nie wiadomo skąd dopada taki dołek, że masz ochotę skoczyć z mostu, byleby już tego nie czuć.
Tłumaczę sobie, że to dobrze, że przecież sama nie raz chciałam odejść, że patrzyłam w lustro i mówiłam do siebie: "to nie ma sensu, skończ to". Ale nie potrafiłam zakończyć tej relacji.
A teraz, kiedy to już trwa miesiąc, mam wrażenie, że moje uczucia niewiele się zmieniły.

Tzn. miesiąc bez kontaktu?

18 446

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Raki jezeli przeczytalas juz duzo literatury to wiesz, jak takie typy funcjonuja?? Nie mow mi, ze on znajdzie zawsze sposob na kontakt z Toba ? Jezeli Ty mu na to pozwolisz to tak jezeli nie pozwolisz to nie !!! Badz szczera !!!
Poszukaj w moich postach zasad postepowania po rozstaniu !!!
Przeczytaj sobie jeszcze raz: Kobiety ktore kochaja za bardzo !!! Oraz blogi: Terapia przez pisanie i Moje dwie glowy !!!
Zacznij czytac ten watek od poczatku !!!!
Teraz zastanawiasz sie dlaczego karaluch nie jest motylkiem ? Karaluch to karaluch !!! A cuda to sie nie zdazaja tongue

I wyobraziłam sobie drzwi zatrzaskiwane przed karaluszym nosem.

18 447

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Beosa - mnie dobrze kojarzy się Krasnobród, to niezbyt daleko od Zamościa i PKS dojeżdżają.
W Kazimierzu może być wtedy tłok wink
Ale chcecie samochodem czy z publicznej komunikacji skorzystać?
I na co jesteś bardziej nastawiona - na spokój i spacery między drzewami, czy na możliwość skorzystania z atrakcji jakowyś? Jak chciałabyś "inaczej" spędzić ten czas? Bo odpoczynek jest wtedy, kiedy spędzasz wolny czas inaczej niż codziennie i w innym otoczeniu.

Wolałabym samochodem.Krasnobród jest 249 km od Otwocka.Ciekawie to wygląda.Ale pewnie będzie problem bo muzea,czy inne atrakcje chyba będą nieczynne? Okres świąteczny przecież?.
Myślę o trzech,czterech dniach -od piątku mam wolne.

Właśnie o to mi chodzi,żeby zmienić otoczenie,miałam wielką chęć uciec stąd pod koniec roku,też w okresie świątecznym ale strach,brak kasy,czekający na mnie rodzice...Zostałam,udało się tak rozplanować że minęliśmy się z rodziną męża (to był dopiero drugi miesiąc separacji) on nawet nie zapytał czy może z nami pojechać a potem zadzwonił do mojej Mamy i się poskarżył,że go zostawiliśmy!
A teraz mam jeszcze większą chęć wyjechać.
Idealnie było by blisko,z dzieciakami i z psem i z atrakcjami i do tego nie drogo. smile Z czegoś pewnie będę musiała zrezygnować. smile Hotele nie wchodzą w rachubę.Za drogo.Jakieś domki czy coś.Nie muszą być super warunki i extra żarcie smile
Ja między drzewami jak najbardziej,ale moja dorosła młodzież by się zanudziła smile Może pojadę bez nich?Ale w grudniu jm pił i rozrabiał.Teraz to też wysoce prawdopodobne.Syn do dzisiaj jakiś inny mi się wydaje...
Kuczę,tak źle i tak nie dobrze. sad
Na razie poproszę jeszcze o propozycje.Może coś samo się wyklaruje. smile

Happyfull Budżet raczej skromny jest.Nie chciałabym tu na forum konkretnych kwot podawać. smile

18 448

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Ale co ile kosztuje? Napisanie pozwu czy wsparcie na rozprawach i wszystko?

Zakopane, Morze, Kaszuby są piękne też:) Dzień dobry smile

Dobry wieczór smile
No napisanie pozwu.Wsparcie chyba nie.Jak karaluch będzie się stawiał wyciągnę armaty smile .A jeśli uzyskam choć częściowe zwolnienie z kosztów to adwokat z urzędu się należy.

Może jakieś konkretne propozycje dla bardzo przeciętnej,zamierzającej się rozwieść Polki? wink wink smile

18 449 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-03-14 22:17:49)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
hm... napisał/a:

Ale co ile kosztuje? Napisanie pozwu czy wsparcie na rozprawach i wszystko?

Zakopane, Morze, Kaszuby są piękne też:) Dzień dobry smile

Dobry wieczór smile
No napisanie pozwu.Wsparcie chyba nie.Jak karaluch będzie się stawiał wyciągnę armaty smile .A jeśli uzyskam choć częściowe zwolnienie z kosztów to adwokat z urzędu się należy.

Może jakieś konkretne propozycje dla bardzo przeciętnej,zamierzającej się rozwieść Polki? wink wink smile

To zależy od adwokata. Mój bierze ok 600 zł.

Powiem Ci, że mnie zwolniono z kosztów całkiem za pierwszym podejściem, a co do pełnomocnika z urzędu to uzyskałam odpowiedz odmowną, ponieważ sobie świetnie radzę i składam wyczerpujące wnioski.
Myślę, że dasz sobie świetnie radę sama, tylko są emocje i mając kogoś obok to daje nam pewność.
Ale nie taki diabeł straszny.

18 450 Ostatnio edytowany przez beosa (2013-03-14 22:20:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Beosa ale speed wlaczylas smile Ciesze sie, ze nie tylko mowisz ale dzialasz. No prosze smile Wpadla tu niedawno taka zaplakana kobietka a teraz: nowa fryzura, kosmetyki, wycieczki smile Super.
Moze nad morze ? Ile kasy masz na szalenstwa? Bo jak wiemy ile mozemy wydac to latwiej szukac smile Pomozemy cos znalezc smile

zabka-k napisał/a:

A teraz są chęci do tego, bo znowu czuć radość z tego, że żyję każdego dnia i że jeszcze tyle przede mną

Bo ja lubię konkrety.Albo coś jest siak albo tak.Pisałam już.To zawieszenie mnie wykańcza.A skoro karaluch wciąż daje mi argumenty do rozwodu do ręki nie ma na co czekać. smile On jeszcze nie wierzy w to co się dzieje.Ani razu ze mną nie rozmawiał przez te kilka miesięcy.Jak zwykle chce przeczekać.
Się zdziwi jak mu listonosz powiastkę wręczy smile
Będę musiała mieć wtedy oczy dookoła głowy,bo JEGO świat legnie w gruzach.Już 20 lat temu wymskło mu się,że jakby co to zabiłby i kochanka i mnie.Kochanka nie znajdzie,bo go sobie wymyślił ale ja będę pod ręką.Więc łapię wiatr w żagle i płynę do przodu.Nie zostanę ze strachu w tym porcie,tu już nic po mnie.

Oczywiście morze też może być.Spacer po plaży,mewy i szum morza mi się marzy.I jakieś zwiedzanie smile
A wieczorem przy kominku,opatulona w mięciutki kocyk czytam lekką,zabawną książkę i skubię winogrona.Wanna,świeczki,muzyczka.Potem zasypiam w pachnącej pościeli i się cieszę,że do roboty nie trzeba iść. smile
Kolejny dzień: spacer,zwiedzanie albo odwrotnie,jedzonko pod nos podadzą. smile Luzik totalny.
Tylko tyle czy aż?
Tak mi się po prostu marzy. smile

Dzieci nie widzę w tym śnie.A pisałam wcześniej,że to dla mnie dylemat będzie...Z drugiej strony dorosłe są a mnie się wreszcie coś należy.Nie wiem co zrobię.

18 451

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Beosa ale speed wlaczylas smile Ciesze sie, ze nie tylko mowisz ale dzialasz. No prosze smile Wpadla tu niedawno taka zaplakana kobietka a teraz: nowa fryzura, kosmetyki, wycieczki smile Super.
Moze nad morze ? Ile kasy masz na szalenstwa? Bo jak wiemy ile mozemy wydac to latwiej szukac smile Pomozemy cos znalezc smile

zabka-k napisał/a:

A teraz są chęci do tego, bo znowu czuć radość z tego, że żyję każdego dnia i że jeszcze tyle przede mną

Bo ja lubię konkrety.Albo coś jest siak albo tak.Pisałam już.To zawieszenie mnie wykańcza.A skoro karaluch wciąż daje mi argumenty do rozwodu do ręki nie ma na co czekać. smile On jeszcze nie wierzy w to co się dzieje.Ani razu ze mną nie rozmawiał przez te kilka miesięcy.Jak zwykle chce przeczekać.
Się zdziwi jak mu listonosz powiastkę wręczy smile
Będę musiała mieć wtedy oczy dookoła głowy,bo JEGO świat legnie w gruzach.Już 20 lat temu wymskło mu się,że jakby co to zabiłby i kochanka i mnie.Kochanka nie znajdzie,bo go sobie wymyślił ale ja będę pod ręką.Więc łapię wiatr w żagle i płynę do przodu.Nie zostanę ze strachu w tym porcie,tu już nic po mnie.

Oczywiście morze też może być.Spacer po plaży,mewy i szum morza mi się marzy.I jakieś zwiedzanie smile
A wieczorem przy kominku,opatulona w mięciutki kocyk czytam lekką,zabawną książkę i skubię winogrona.Wanna,świeczki,muzyczka.Potem zasypiam w pachnącej pościeli i się cieszę,że do roboty nie trzeba iść. smile
Kolejny dzień: spacer,zwiedzanie albo odwrotnie,jedzonko pod nos podadzą. smile Luzik totalny.
Tylko tyle czy aż?
Tak mi się po prostu marzy. smile

Dzieci nie widzę w tym śnie.A pisałam wcześniej,że to dla mnie dylemat będzie...Z drugiej strony dorosłe są a mnie się wreszcie coś należy.Nie wiem co zrobię.

No to sama może?

18 452

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hejka!
Właśnie zasiadłam przed kompem z michą sałatki z tuńczykiem, pomidorem, ogórkiem, czerwoną fasolką i roszpunką smile
Jak tam tiramisu? smile
Nadrabiam, bo musiałam chwilkę wcześniej wyjść z pracy smile
Zrobiłam odzieżowe zakupy w "kupciuszku", ale mnie się nic nie trafiło niestety tym razem wink
Dziś wygrywam 10 milionów smile

Dobra, idę czytać, tak na serio smile

18 453

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

To zależy od adwokata. Mój bierze ok 600 zł.

Powiem Ci, że mnie zwolniono z kosztów całkiem za pierwszym podejściem, a co do pełnomocnika z urzędu to uzyskałam odpowiedz odmowną, ponieważ sobie świetnie radzę i składam wyczerpujące wnioski.
Myślę, że dasz sobie świetnie radę sama, tylko są emocje i mając kogoś obok to daje nam pewność.
Ale nie taki diabeł straszny.

600??Za sam pozew????
Chyba najpierw poszukam w internecie. smile A może na "Moim wymarzonym rozwodzie" podpytam,może któraś podeśle wypróbowany wzór?

Też mi się wydaje,że sobie poradzę.Podobno moje argumenty są dość mocne. smile Dowody jeszcze bardziej. smile

18 454

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Ja to gdzieś już pisałam, że wiem, iż problem tkwi we mnie. A największy objawia się w tej bliskości - nieumiejętności bycia blisko.

Raki, przyznaję, nie przeczytałam dokładniej wszystkich Twoich wcześniejszych postów na własnych, założonych przez Ciebie wątkach, jak i komentarzy. Przyznaję się szczerze, zaciekawił mnie wcześniejszy rozwód i obecny związek - dlatego spytałam, poprosiłam o "rozwinięcie", bo uważam, że nigdy nic nie dzieje się bez przyczyny.

Pozwolisz, na spokojnie do tego podejdę, co napisałaś? Bo "przybij piatkę" na duchu Cię nie podniesie.

18 455

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A zanim odpiszę Raki....

Dziewczyny, miałam czas przemyśleć post Happy i "syf"...

I już wiem, że najnormalniej w świecie, choćbym bardzo tego nie chciała przyznać, jestem po prostu bardzo wrażliwą i delikatną osobą... Tak, taka jestem smile Wrażliwa i delikatna.

Mimo 180 cm, dobrej organizacji i w gruncie rzeczy opanowania - jestem wrażliwa i delikatna smile Taka zawsze byłam, choć próbowałam się okopywać i ratować, wygrzebywać, nakładać pancerz, żeby nie czuć bólu. I co gorsza, każdy z poprzednich mężów o tym wiedział, bo im zaufałam. Chcieli być tacy męscy przy mnie, tacy wspaniali - przy mnie optymistce, często uśmiechniętej, mającej pomimo swoich przeżyć tak wiele wiary w ludzi i tak wiele pozytywnej energii smile Tak, to ja dokonałam złych wyborów. Bo mnie potrzebne były emocje, a z drugiej strony ufałam bezgranicznie, bo przecież nie można oszukać szczerego i uczciwego człowieka... Dając szczerość i prawdę, mam prawo jej oczekiwać w zamian. A nawet obowiązek. A z trzeciej - zimny drań to jakby obietnica braku problemów i przejścia przez życie bez bólu. Tylko ja nie umiem żyć według nie swoich zasad, bez swoich cech smile A z czwartej strony, bo świat ma ich cztery - potrzeba bezpieczeństwa, bliskości i tego zapachu, który dawał mi spokój. Za wszelką cenę, zawsze, bez względu na okoliczności. Bez względu na intuicję, którą zawsze pomijałam.

Jestem delikatna i wrażliwa. Ludzie to wykorzystują. Skoro mam tak wiele empatii i intuicji, skoro mam tyle doświadczeń, warto zaufać sobie smile Na sobie mogę jednak polegać smile Ale na tej prawdziwej, nie okopanej i nie opancerzonej smile

18 456

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Na razie poproszę jeszcze o propozycje.Może coś samo się wyklaruje. smile

Beosa, w okolicach Krasnobrodu jest np. rezerwat Szum... I jeszcze jeden, nie pamiętam, ale moja starsza wpadła w bagno tam smile Albo musieliśmy przejśc po pniu nad rwącym potokiem smile I są najstarsze w Polsce dęby - przeogromne.... A w samym Krasobrodzie nocleg w "pasiece", wyszukać na guglu, bo już nie pamiętam wink

Natomiast patrząc na Otwock i wiek Twoich dzieci.... Muszą być odpowiednie dla nich atrakcje... Lubisz zamki? smile
Toruń - miasto studentów smile Knajpa w każdej piwnicy smile Zamek Dybowski i krzyżacki na samej starówce. Noclegi w Ciechocinku - tężnie i "maksi kaz rusza na łowy"... Będziesz miała i kino i skansen w centrum do dyspozycji wink
Nie wiem, tak mi się wydaje, że Wam potrzeba trochę "życia" i kolorów, nie tylko zieleni i spokoju....?

Może być i Lublin i nocleg gdzieś "pod" - też miasto studentów, urokliwa starówka i mnóstwo, jak wg mnie, dość tanich knajp z dobrym jedzeniem. Przecież warto raz wyjść na kolację?

Tanio to jest w Drohobyczce pod Przemyślem, Przemyśl cudniasty, zamek w Krasiczynie także (a jeszcze drzewo spełnionych życzeń w parku!!!) i arboretum w Bolestraszycach (tyle że na początku kwietnia nie będzie nic kwitło). I fortyfikacje....

No tak, trzeba było mi skończyć organizację ruchu turystycznego wink Albo zostać w agencji artystycznej, to by mi nikt nie wyrzekał, że mi się proporcjonalnie zbudowane 45-latki podobają wink

18 457 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-14 23:19:40)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tu jest raczej mój wątek.

Siedzę w zupełnym syfie i nie pracuję, choć powinnam. Nadrobię w weekend. Wyjechałabym, ale wiem, że to jeszcze nie czas na samotne wypady, a nie mam z kim (no chyba, że jutro z karaluchem - robć to, co uwielbiam, on wie, jak ja to kocham i będzie wykorzystywał). Jak już ten syf mnie dobije, w tym brak czystych majtek i skarpetek (już noszę narciarskie, ale też się kończą), pewnie się tu ogarnę.

Gadałam z nim dziś. Nawet jakoś bez chowania twarzy - jestem z siebie dumna. I chyba dobrze zrobiłam, bo teraz mi da nieco spokoju. Zaspokoiłam w ten sposób jego przerażenie tym, że nie chcę go więcej widzieć i myślę, że odpuści. I z myślą, że odpuści jest mi lepiej. I z tym, że nie muszę się zastanawiać, czy się zjawi, czy nie, też. Jeju ile razy już miałam to poczucie, że mi dobrze i potem ciap.

Chcę się pozbyć presji muszenia wszystkiego już i teraz, chcę sobie dać czas. Nie wiem na co. Najwyżej coś poprzegrywam. Trudno. Mam potencjał, jakoś to odbuduję.

(po spotkaniu z terapeutą)
Okazuje się, że dość szybko wychodzę z tego związku - nim się zaczynają dziać naprawdę złe rzeczy. W sumie racja, bo po moim ostatnim to sielanka.

Mój problem to brak nadzieji, podobno - na związek, ze ja nie umiem pomyśleć, że będę w szczęśliwym i dobrym związku (faktycznie poprzednio umiałam i po prostu panów w końcu zostawiałam).
A teraz już nie umiem. Niedobrze mi się robi na myśl o facetach (o dziwo poza tym jednym), a jeszcze bardziej o związkach. A mam sobie to wyobrażać, a nie potrafię. Jedynę co widzę to jakiegoś przytempawego przystojniaka, który usiłuje być miły i opowiada coś tam - czyli podrywa, i siebie obok - zimną, niedostępną, znudzoną i absolutnie niezdolną do zakochania się.  A bez zakochania lub innego minimalnego zauroczenia - jak tu w ogóle zacząć być. Przecież ta pierwsza faza ćwierkania bez tego jest nie do przejścia. Pomyślcie jak działają na was faceci, którzy są w Was zakochani bez wzajemności.

Ja do zakochania jestem już niezdolna, a do drugiej fazy bez tego ani rusz. Może się do karalucha na lekcję zapiszę - zgrany duet byłby z nas - on by się zakochiwał, a ja potem zajmowałabym się tą drugą fazą.

A no i facetów też nie widzę. Patrzę jak chodzą i wydają i się jakąś kupą mięsa, czy czymś temu podobnym.

18 458

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Będę musiała mieć wtedy oczy dookoła głowy,bo JEGO świat legnie w gruzach.Już 20 lat temu wymskło mu się,że jakby co to zabiłby i kochanka i mnie.Kochanka nie znajdzie,bo go sobie wymyślił ale ja będę pod ręką.Więc łapię wiatr w żagle i płynę do przodu.Nie zostanę ze strachu w tym porcie,tu już nic po mnie.

Oczywiście morze też może być.Spacer po plaży,mewy i szum morza mi się marzy.I jakieś zwiedzanie smile
A wieczorem przy kominku,opatulona w mięciutki kocyk czytam lekką,zabawną książkę i skubię winogrona.Wanna,świeczki,muzyczka.Potem zasypiam w pachnącej pościeli i się cieszę,że do roboty nie trzeba iść. smile
Kolejny dzień: spacer,zwiedzanie albo odwrotnie,jedzonko pod nos podadzą. smile Luzik totalny.
Tylko tyle czy aż?
Tak mi się po prostu marzy. smile

Dzieci nie widzę w tym śnie.A pisałam wcześniej,że to dla mnie dylemat będzie...Z drugiej strony dorosłe są a mnie się wreszcie coś należy.Nie wiem co zrobię.

Może warto jednak samej....? Mnie też to "dręczy", chciałabym, marzy mi się pobyć tylko ze sobą... smile

Beosa, zawczasu rozeznaj możliwości chwilowego przeczekania u kogoś, jak się temu dręczycielowi agresor włączy. Masz pracę, więc propozycja zawieszenia się u mnie odpada (choć będzie aktualna), ale opracuj to sobie - i synowi.

Z Otwocka do Puszczy Knyszyńskiej niezbyt daleko - następnym razem jedziesz!!!! wink

18 459

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zielony_Domek napisał/a:
luluville napisał/a:

A teraz, kiedy to już trwa miesiąc, mam wrażenie, że moje uczucia niewiele się zmieniły.

Tzn. miesiąc bez kontaktu?

Miesiąc od rozstania, a właściwie to już jakieś 6 tygodni. Widzieliśmy się 2 razy tak oko w oko gdzieś po ok 4 tygodniach. I kontakt tylko telefoniczny.

raki napisał/a:

A może nie musisz być silna. Ja sobie ciągl powtrzam, że muszę, a to wykańczające. I wtedy walczysz ze sobą i się strofujesz, że jednak nie wytrzymałaś.
Może powiedz sobie, że jesteś słaba, że nie dajesz rady i po paru dniach pękasz i poszukaj nowych rozwiązań, by Cię wspomogły.
Siły nabiera się z czasem.

No właśnie. Ja zawsze sobie musiałam powtarzać "bądź silna". Ale tak naprawdę nie mam już siły, żeby być silna. Myślicie, że dlaczego przez cały ten rok ani razu nie uroniłam przy nim łzy? Bo musiałam być silna. Nie pokazywać nikomu słabości.
Ale teraz mam ochotę sobie usiąść i chwilę się poużalać nad sobą... mogę ? smile
Ale tylko przez chwilę, obiecuję smile

Happyfull napisał/a:
luluville napisał/a:

A teraz, kiedy to już trwa miesiąc, mam wrażenie, że moje uczucia niewiele się zmieniły.

Nie wiem ale ja widze zmiane u Ciebie smile Pozytywna smile

We mnie? Zmianę????? No to jestem w głębokim SZOKU!!!!!!

18 460

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
beosa napisał/a:

Na razie poproszę jeszcze o propozycje.Może coś samo się wyklaruje. smile

Beosa, w okolicach Krasnobrodu jest np. rezerwat Szum... I jeszcze jeden, nie pamiętam, ale moja starsza wpadła w bagno tam smile Albo musieliśmy przejśc po pniu nad rwącym potokiem smile I są najstarsze w Polsce dęby - przeogromne.... A w samym Krasobrodzie nocleg w "pasiece", wyszukać na guglu, bo już nie pamiętam wink

Natomiast patrząc na Otwock i wiek Twoich dzieci.... Muszą być odpowiednie dla nich atrakcje... Lubisz zamki? smile
Toruń - miasto studentów smile Knajpa w każdej piwnicy smile Zamek Dybowski i krzyżacki na samej starówce. Noclegi w Ciechocinku - tężnie i "maksi kaz rusza na łowy"... Będziesz miała i kino i skansen w centrum do dyspozycji wink
Nie wiem, tak mi się wydaje, że Wam potrzeba trochę "życia" i kolorów, nie tylko zieleni i spokoju....?

Może być i Lublin i nocleg gdzieś "pod" - też miasto studentów, urokliwa starówka i mnóstwo, jak wg mnie, dość tanich knajp z dobrym jedzeniem. Przecież warto raz wyjść na kolację?

Tanio to jest w Drohobyczce pod Przemyślem, Przemyśl cudniasty, zamek w Krasiczynie także (a jeszcze drzewo spełnionych życzeń w parku!!!) i arboretum w Bolestraszycach (tyle że na początku kwietnia nie będzie nic kwitło). I fortyfikacje....

No tak, trzeba było mi skończyć organizację ruchu turystycznego wink Albo zostać w agencji artystycznej, to by mi nikt nie wyrzekał, że mi się proporcjonalnie zbudowane 45-latki podobają wink

Super propozycje!
Taka kontra do tego mojego morza smile Tam jeszcze w sumie zdążę pojechać jak cieplej będzie smile Jak wpadać w bagno to też raczej latem wink
Tak "zycie" i kolory,te zamki do zwiedzania też muszę wziąć pod uwagę.I wilk byłby syty i owca cała. smile Jutro będę guglować.Po pracy.I sprawdzę czy te zamki 'czynne' będą smile
Serdecznie Ci dziękuję smile

Wiedziałam,że na Was można polegać. wink

Wytłumacz proszę ostatnie zdanie? Bo nie kumam. Oj sorry smile
Kto Ci wyrzeka? Ty o innej orientacji nas informujesz czy co??? smile wink

Posty [ 18 396 do 18 460 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 282 283 284 285 286 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026