netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 972 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 281 282 283 284 285 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 331 do 18 395 z 26 310 ]

18 331

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

No żesz widzisz? A mnie się wydaje, że rzadko pytam "to znaczy?", że stanowczo jeszcze za rzadko...
A potem wymysły, domysły i scenariusze wink

Kto pyta nie bladzi smile Dobry scenariusz to dobry film ? Takie kino w glowie tongue

No właśnie !!!! kto pyta nie błądzi smile Pytać trzeba by nie było wątpliwości, niedomówień. Wiem po sobie ile jest niedomówień. Po czasie trudno wyjaśniać, lepiej na bieżąco tongue
Kino w głowie ha ha ha ha . Trafne określenie smile Najgorsze jest to, że człowiek wiele filmów tworzy i zastanawia się, który adekwatny do sytuacji .......horrorów, tylko horroru nie bierze si,ę pod uwagę big_smile, przynajmniej ja nie brałam smile

18 332

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Świata nie zmienimy (to już ustaliłyśmy), ale możemy postawić mu granice. Chyba zgodzisz się , ze mną, że świat to ludzie ?
Chyba zgodzisz się, że umiejętność stawiania granic to połowa sukcesu wink

Prawda, ale na szczęście nie tylko ludzie smile
Priorytet ustawiłam na sobie, na razie daję radę. Choć tak naprawdę okaże się to dopiero wtedy, kiedy ktoś będzie usiłował przejść moje granice. Na razie nic takiego się nie stało, więc nie do końca jestem w stanie to zweryfikować dla siebie samej.

E, stało się, mnie się wydaje. Narzekactwo.

18 333

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Mam nadzieję, że podołam... bo naprawdę nie wiem czego się spodziewać...

Się nie spodziewaj niczego smile

18 334

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Świata nie zmienimy (to już ustaliłyśmy), ale możemy postawić mu granice. Chyba zgodzisz się , ze mną, że świat to ludzie ?
Chyba zgodzisz się, że umiejętność stawiania granic to połowa sukcesu wink

Prawda, ale na szczęście nie tylko ludzie smile
Priorytet ustawiłam na sobie, na razie daję radę. Choć tak naprawdę okaże się to dopiero wtedy, kiedy ktoś będzie usiłował przejść moje granice. Na razie nic takiego się nie stało, więc nie do końca jestem w stanie to zweryfikować dla siebie samej.

E, stało się, mnie się wydaje. Narzekactwo.

Ale że jakie narzekactwo? Bo ja znowu nie zajarzyłam smile Albo się nie mogę dogrzebać wink A - dobra!
Nie, ale ja piszę o priorytecie teraz smile A wcześniej nie miałam takiego priorytetu smile
Inna kwestia, że możesz mieć rację razem z poprzednim postem - że zamiast zawsze myśleć tylko o sobie, to energię skierowałaś na innych smile Ale wiesz, że do wszystkiego należy dojść samemu, inaczej nie bardzo takie na siłę rozumienie czegoś ma sens i się ugruntuje w nas samych.

18 335 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-03-13 15:16:19)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Świata nie zmienimy (to już ustaliłyśmy), ale możemy postawić mu granice. Chyba zgodzisz się , ze mną, że świat to ludzie ?
Chyba zgodzisz się, że umiejętność stawiania granic to połowa sukcesu wink

Prawda, ale na szczęście nie tylko ludzie smile
Priorytet ustawiłam na sobie, na razie daję radę. Choć tak naprawdę okaże się to dopiero wtedy, kiedy ktoś będzie usiłował przejść moje granice. Na razie nic takiego się nie stało, więc nie do końca jestem w stanie to zweryfikować dla siebie samej.

E, stało się, mnie się wydaje. Narzekactwo.

Narzekactwo to nasza cecha narodowa !!!!!! sad
Zaczerpnięte z życia :
zima - brrr jak zimno ! miało być cieplej a znowu mrozi. No kiedy ciepło już będzie !!!!!!
lato - ufffff jak gorąco. Smali to słońce jak oszalałe. Trochę chłodu by się przydało!!!!!!
wiosną i jesienią też nikt z pogody niezadowolony big_smile
Te tematy są tematem na dzień dobry i tak przez cały dzień słychać.
Ktoś zadowolony, uśmiechnięty - zwariował czy co ? big_smile
Chociaż to powoli zmienia się. Coraz więcej ludzi uśmiechniętych widuję i częściej odpowiadających na mój uśmiech smile

18 336

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

No właśnie !!!! kto pyta nie błądzi smile Pytać trzeba by nie było wątpliwości, niedomówień. Wiem po sobie ile jest niedomówień. Po czasie trudno wyjaśniać, lepiej na bieżąco tongue

Niby tak. To znaczy ja wiem, że tak jest lepiej. Ale często rozmówca irytuje się, że musi mi tłumaczyć coś, co przecież już właśnie przed chwilą mi wyjaśnił tongue

hm... napisał/a:
tezkobieta napisał/a:

Mam nadzieję, że podołam... bo naprawdę nie wiem czego się spodziewać...

Się nie spodziewaj niczego smile

Spodziewam się...wszystkiego smile Nie nastawiam się na nic...

18 337

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Narzekactwo to nasza cecha narodowa !!!!!! sad

Oj mylisz sie tongue Nasi zachodni sasiedzi moga z nami nawet wygrac tongue Nie popadajmy w samouwielbienie tongue No tacy najlepsi nie jestesmy big_smile

18 338

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Spokojnie HAppyfull ! Spokojnie smile Wyluzuj smile  wink

Tiramisu dzisiaj zrobie smile

18 339 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-13 15:41:25)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I co. I ciężko. Nie rozpaczliwie ciężko. Ale ciężko. Jakaś pustka. Bo wszyscy bliscy są baaaaardzo daleko. A wszelkie próby nawiązania znajomości niestety nie kończyły się ostatnio szczęśliwie, póki co nie znalazłam "mojego" towarzystwa.


No i właśnie przed chwilą napisał. Boli go wyobraźcie sobie wszystko, co mu powiedziałam (ma nadzieję, że to był wynik frustracji i nerwów - hmmmmm czyżby w nerwach właśnie nie mówiło się prawdy, zresztą nie obraziłam go przecież) i nie spodziewał się, że dojdziemy do tego miejsca (a do jakiego?!), no i czy w piątek nie pojadę z nim i ze (jego) znajomymi w góry - pisze po to by mnie "zaprosić".

????

Mówiłam, że będzie atak.

Edit:
No i jestem zdenerwowana, zupełnie mi to nie jest potrzebne. Myślałam, że da mi więcej odpocząć jak jeden dzień od siebie.

18 340

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zielony_Domek napisał/a:
Łapka napisał/a:

Nie odpisałam i dostałam wiadomośc,: ok, już nieważne. Pozdrawiam Buźka
Uśmiałam się big_smile Nie będę się odzywała do niego zanim nie zrozumie że powinien mnie traktować z szacunkiem. Może to będzie nigdy tongue
Nie chce być na jego każde zawołanie jak nawet nie może mi pomóc w czymkolwiek w mieszkaniu. Kilka dni temu sama zawiesiłam szynę na haczyki w kuchni... a w Październiku miał mi to zrobić. Półkę przykręcił wtedy.. mniejsza z tym.
Przeraża mnie fakt że co jakiś czas wyjeżdża sobie na weekend, czasem z kuzynem (ok) a czasem do kolezanki w Szczecienie (wtf?) i ostatnio pojechał na wakacje do Egiptu z koleżanka ( sad ). Po powrocie powiedziałam że nie mogę już zn im być.. a on do mnie : jesteś tego pewna? wiedział co mówić, oczywiście że nie byłam tego pewna, nadal nie jestem. Nie chciałam by to był definitywny koniec. Więc powiedziałam że jeszcze spróbuje. Dwa tygodnie później pojechał na weekend z kuzynem, nawet nie mówiąc nikomu że gdzieś wyjeżdża. Jak rano przyszłam do niego do domu, zastałam tylko jego mamę (była w odwiedzinach, mieszka w Rosji) która mi powiedziała że pojechał na weekend że też nic nie wiedziała, dopiero jak zadzwoniła z pytaniem gdzie jest. On w ogóle nie używa tego swojego małego mózgu!

Niech on się najpierw odniesie do Twoich wniosków na temat Waszego związku/relacji.
Ale przypuszczam, że to może nie nastąpić.
Widzisz jak sobie doskonale radzisz?
Pisałam Ci byś odezwała się na maila. Ale może tego nie widziałaś.

Wysłałam maila smile

18 341

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

I co. I ciężko. Nie rozpaczliwie ciężko. Ale ciężko. Jakaś pustka. Bo wszyscy bliscy są baaaaardzo daleko. A wszelkie próby nawiązania znajomości niestety nie kończyły się ostatnio szczęśliwie, póki co nie znalazłam "mojego" towarzystwa.


No i właśnie przed chwilą napisał. Boli go wyobraźcie sobie wszystko, co mu powiedziałam (ma nadzieję, że to był wynik frustracji i nerwów - hmmmmm czyżby w nerwach właśnie nie mówiło się prawdy, zresztą nie obraziłam go przecież) i nie spodziewał się, że dojdziemy do tego miejsca (a do jakiego?!), no i czy w piątek nie pojadę z nim i ze (jego) znajomymi w góry - pisze po to by mnie "zaprosić".

????

Mówiłam, że będzie atak.

Ku czemu się skłaniasz? Bo trafił w tę "pustkę" z tą propozycją.

Raki - nie prowokujmy złych zdarzeń, tylko dobre - tym "nie mówiłam, że będzie..." smile

18 342

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To pierwsze zdanie napisałam jeszcze przed jego wiadomościami. Dopiero potem przyszły.
Nie prowokuję niczego - przewidziałam to, bo go już znam.

Nie jadę, zresztą nie mogę.

18 343

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

To pierwsze zdanie napisałam jeszcze przed jego wiadomościami. Dopiero potem przyszły.
Nie prowokuję niczego - przewidziałam to, bo go już znam.

Nie jadę, zresztą nie mogę.

Nie mówię, że prowokujesz, tylko kiedyś tu sobie mówiłyśmy, że warto "czuć przeświadczenia" czegoś i dobrego i ściśle określonego (a nie "jakiegoś") smile W ramach pozytywnego nastawienia smile

18 344

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Na razie się trzęsę. Zastygłam. Wiem, że on nie wytrzymał (ma problem podobny do mnie), a teraz mnie bada właśnie, co zrobię, czy mi przeszło, czy wróci status quo.
I moje lodowate ręce.

18 345

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

To jeszcze niech może Happy powie, jak reaguję na przytulenie wink Wiesz, tak po prostu przytulenie. Zresztą może nie wyczuła, ale mnie od razu wewnątrz roznosi z nerwów (bo nie jestem przyzwyczajona), a mam wrażenie, że na zewnątrz skała. Nie, no żegając się już było mi łatwiej...

Zabka szczerze smile !!!!
Na dworcu objelas mnie pierwsza a potem Zofia smile. Ja juz bylam przygotowana tylko na wyciagniecie reki i ladne dygniecie nozka tongue
Nic z tego smile. Zostalam porwana w objecia Zabki smile.
Byla taka sytuacja jak Cie po glowie chcialam poglaskac a Ty myslalas, ze Cie walnac chce smile . Nic z tego tongue Happyfull nie bije tongue
Potem dostalas buziaka w policzek i wszystko git smile
A nagadalysmy sie za wszystkie czasy smile No do nastepnego spotkania smile. Jezeli czulas sie niepewnie to nie bylo widac !!! No chyba, ze tak naiwna jestem ???
Fajnie bylo smile Zofia przezwyciezyla swoje strachy: najpierw gondola na Kasprowy i z powrotem a nastepnego dnia na wielka krokiew na wyciagu krzeselkowym smile. Wybila sobie wielkim dzwonem ostatnie glupoty z glowy tongue
I zdradze Wam tajemnice: Zofia nie jest blondynka smile Ma bardzo ladny glos i wyglada super smile A przy okazji wpadlam w koncu w jakis nalog (oprocz forum) i wypijalysmy codziennie wystarczajaca ilosc drinkow smile Nie liczac kaw i sernikow oraz kaszanek, pierogow, kilebasek baranich, oscypkow smile
A Zabce siegam do ramion tongue A jej wlosy wcale nie sa takie zle tongue Herbatka z mandarynka jest bardzo dobra smile
Zabka jest tez super mama !!!! A ja zostalam ciocia smile
********************************************************************
" (...) mnie od razu wewnątrz roznosi z nerwów " to teraz rozumiem gdzie te nerwy zgubilas smile Przegonilas nas po gorach i zabronilas wziasc taksowke tongue Na nerwy - wysilek fizyczny smile Dziala smile

Zabka gospodynią była, więc pierwszeństwo w witaniu miała tongue
Kiedy Zabka unik przed pogłaskaniem zrobiła, szczerze powiem, że myśl mi przebiegła o przemocy w domu, ale tylko przebiegła smile
Nagadałyśmy się !!!!!! Też odsypiałam to gadanie smile
Kochana to kolejne strachy przezwyciężałam. Już w tej walce ze strachami weteranką jestem wink
Z tym dzwonem i wybijaniem to mam nadzieję, że tak właśnie jest wink smile smile smile Pamiątka na głowie jeszcze przypomina mi miłe chwile z Zakopca a raczej zapomnieć nie daje smile smile smile Tak na serio to jeszcze boli, ale co było śmiechu z tego to było smile
Dzwonek wiosną znajdzie miejsce na tarasie i dzwonić mi będzie i przypominać miłe spotkanie smile
Ja również mam opór i stracha przed blizkością. Wiem, że na Zabkę ręce do fotki zarzuciłam i Ciebie raz pod rękę chwyciłam a drugi raz za płaszczyk wink

To żadna tajemnica big_smile i powtórzę :  mam na karku 53 lata i trochę doświadczeń, 160 wzrostu, 54 wagi, włosy ciemne (malowane) asymetrycznie ostrzyżone smile Ot i caaaała ja !!!! smile wink wink
Głos mam ładny powiadasz ? Kochana inaczej byś mówiła gdybym zaśpiewała...... chyba śpiewałam ! big_smile  góralu czy ci nie żal (:D)! ale widocznie nie słyszałaś smile.
Tak piszesz o tym alkoholu, że inne wystraszysz przed spotkaniami smile Alkohol był, ale w małych ilościach, bo czy 2 piwka lub 3 lekkie drinki to pijaństwo ! smile

Jak szczerze to szczerze :
- miałam stracha, jednak była to randka w ciemno
- Happyfull to cichutka, uśmiechnięta skromna kobietka. Bije od niej spokój !!!!! i ma perlisty śmiech i często go słychać smile
- Zabka to wulkan energii !!! (do pozazdroszczenia ) Kobieta zorganizowana, wiedząca czego chce a jednocześnie subtelna, delikatna.  I bardzo ciepła z niej mama, ciepła i troskliwa. Kontakt z dziećmi fantastyczny !!!!!!!  Jestem pod wrażeniem !!!!!
- było zajebiście  smile smile smile

18 346

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Prawda, ale na szczęście nie tylko ludzie smile
Priorytet ustawiłam na sobie, na razie daję radę. Choć tak naprawdę okaże się to dopiero wtedy, kiedy ktoś będzie usiłował przejść moje granice. Na razie nic takiego się nie stało, więc nie do końca jestem w stanie to zweryfikować dla siebie samej.

E, stało się, mnie się wydaje. Narzekactwo.

Ale że jakie narzekactwo? Bo ja znowu nie zajarzyłam smile Albo się nie mogę dogrzebać wink A - dobra!
Nie, ale ja piszę o priorytecie teraz smile A wcześniej nie miałam takiego priorytetu smile
Inna kwestia, że możesz mieć rację razem z poprzednim postem - że zamiast zawsze myśleć tylko o sobie, to energię skierowałaś na innych smile Ale wiesz, że do wszystkiego należy dojść samemu, inaczej nie bardzo takie na siłę rozumienie czegoś ma sens i się ugruntuje w nas samych.

No, że ja narzekałam i Twoja granica.

Tak i wydaje mi się, że nie powinnam nadawać i z tym mi źle. Fakt byłam okrutnie zła.

18 347

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Prawda, ale na szczęście nie tylko ludzie smile
Priorytet ustawiłam na sobie, na razie daję radę. Choć tak naprawdę okaże się to dopiero wtedy, kiedy ktoś będzie usiłował przejść moje granice. Na razie nic takiego się nie stało, więc nie do końca jestem w stanie to zweryfikować dla siebie samej.

E, stało się, mnie się wydaje. Narzekactwo.

Narzekactwo to nasza cecha narodowa !!!!!! sad
Zaczerpnięte z życia :
zima - brrr jak zimno ! miało być cieplej a znowu mrozi. No kiedy ciepło już będzie !!!!!!
lato - ufffff jak gorąco. Smali to słońce jak oszalałe. Trochę chłodu by się przydało!!!!!!
wiosną i jesienią też nikt z pogody niezadowolony big_smile
Te tematy są tematem na dzień dobry i tak przez cały dzień słychać.
Ktoś zadowolony, uśmiechnięty - zwariował czy co ? big_smile
Chociaż to powoli zmienia się. Coraz więcej ludzi uśmiechniętych widuję i częściej odpowiadających na mój uśmiech smile

Ja się uśmiecham smile

"Niech tam leje, niech tam wieje,
Ja się bawię, ja się śmieję" smile

18 348

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Spokojnie HAppyfull ! Spokojnie smile Wyluzuj smile  wink

Tiramisu dzisiaj zrobie smile

Podaj dokładny przepis z proporcjami, please smile
Uwielbiam Tiramisu !!!!!!

18 349

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
zofia282 napisał/a:

No właśnie !!!! kto pyta nie błądzi smile Pytać trzeba by nie było wątpliwości, niedomówień. Wiem po sobie ile jest niedomówień. Po czasie trudno wyjaśniać, lepiej na bieżąco tongue

Niby tak. To znaczy ja wiem, że tak jest lepiej. Ale często rozmówca irytuje się, że musi mi tłumaczyć coś, co przecież już właśnie przed chwilą mi wyjaśnił tongue

hm... napisał/a:
tezkobieta napisał/a:

Mam nadzieję, że podołam... bo naprawdę nie wiem czego się spodziewać...

Się nie spodziewaj niczego smile

Spodziewam się...wszystkiego smile Nie nastawiam się na nic...

Niczego złego. Nooo:)

18 350 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-03-13 16:16:47)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Narzekactwo to nasza cecha narodowa !!!!!! sad

Oj mylisz sie tongue Nasi zachodni sasiedzi moga z nami nawet wygrac tongue Nie popadajmy w samouwielbienie tongue No tacy najlepsi nie jestesmy big_smile

Wierzę Ci na słowo smile. Poprawiłaś moją ocenę sytuacji smile a raczej ustawiłaś do pionu bom lekko się skrzywiła smile

18 351

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Łapka ok! Dziękuję.

18 352

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Kusi mnie koszmarnie kontakt z nim. Oj bardzo, bardzo. Ciekawe ile wytrzymam. Ostatnio, gdy miałam to zakończyć czyli pare miesięcy temu, wylądował za dwa dni w szpitalu (powód inny oczywiście) i wszystkie moje starania zawiodły.

Ja mam to samo. Mam takie momenty, że po prostu aż mnie dusi żeby do niego zadzwonić. I wielokrotnie poddawałam sie temu kuszeniu.
Ale po ostatnich jego "jazdach" stwierdziłam, że najlepiej usiąść i przeczekać aż przejdzie.
Myślę sobie tak:
Co mi to da że do niego zadzwonię?: usłyszę jego głos,ale to nic nie zmieni, pogadam z nim o wszystkim i o niczym, ale to nic nie zmieni, a tylko utwierdzę go w przekonaniu, że jestem głupia, że się narzucam.
Więc chociaż tęsknię za nim to już nie dzwonię.
Gdyby mu zależało to by się odzywał. A milczy. Więc?
Sprawa jest prosta.

18 353

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Na razie się trzęsę. Zastygłam. Wiem, że on nie wytrzymał (ma problem podobny do mnie), a teraz mnie bada właśnie, co zrobię, czy mi przeszło, czy wróci status quo.
I moje lodowate ręce.

Trzymaj się. Oby popołudnie i wieczór daly trochę relaksu a noc spokojny sen smile

18 354

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Na razie się trzęsę. Zastygłam. Wiem, że on nie wytrzymał (ma problem podobny do mnie), a teraz mnie bada właśnie, co zrobię, czy mi przeszło, czy wróci status quo.
I moje lodowate ręce.

Mam wrażenie, że oni wszycy postępują tak samo.
Mój też robi takie podchody. Zadaje różne pytania i "sprawdza" moje reakcje. Ostatnio zamiast "zignorować" dałam się wciągnąć w jego gierki i tylko pokazałam mu, że niczego się nie nauczyłam.
On strzelił focha o nic ( albo raczej udawał ) a ja dzwoniłam, żeby to wyjaśnić.
A co powinnam zrobić? Olać. Milczeć. Nie dopytywać. W końcu nic nie zrobiłam.

I teraz jedynie czuję złość na samą siebie.

18 355

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Jak szczerze to szczerze :
- miałam stracha, jednak była to randka w ciemno
- Happyfull to cichutka, uśmiechnięta skromna kobietka. Bije od niej spokój !!!!! i ma perlisty śmiech i często go słychać smile
- Zabka to wulkan energii !!! (do pozazdroszczenia ) Kobieta zorganizowana, wiedząca czego chce a jednocześnie subtelna, delikatna.  I bardzo ciepła z niej mama, ciepła i troskliwa. Kontakt z dziećmi fantastyczny !!!!!!!  Jestem pod wrażeniem !!!!!
- było zajebiście  smile smile smile

smile smile smile
Ja też naprawdę mam mega dobry humor i chęć do życia, przeszło mi zmęczenie, bo ostatnio dużo nużacych wrażeń było wink
Znaczy się że rzeczywiście to był właściwy czas, miejsce i ludzie smile
No - ja też miałam wrażenie, ze Happy będzie jakaś taka inna - przez te wykrzykniki właśnie. A to wcale nie tak smile To właśnie jest to wyobrażanie sobie - jak z blondynką smile Nie da się wyobrazić, bo rzeczywistość jest jakoś zdecydowanie bardziej interesująca smile

Za słowa o mnie bardzo dziękuję smile

18 356

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

No, że ja narzekałam i Twoja granica.

Tak i wydaje mi się, że nie powinnam nadawać i z tym mi źle. Fakt byłam okrutnie zła.

Ale podejść do pewnych rzeczy pewnie lepiej inaczej - zamiast się złościć na siebie, wyciągnij wnioski i przekuj to na swoje plusy - bo tylko Ty to możesz zrobić. Ja też mam nauczkę, żeby nie brać się za coś, czego nie potrafię wink

18 357

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tylko on nie milczy. Kusiło mnie bardzo i proszę, on się złamał pierwszy.

I muszę to z siebie tu wyrzucić, chociaż tematy inne. Ale poza tym, że go boli, że prosiłam by mnie zostawił w spokoju - czego właśnie nie uszanował. To taki ugodowy jest niesamowicie, że wszystko, jak ja chcę i by było najlepiej dla mnie. Jak poprosiłam, żeby dał mi odetchnąć, że to boli i teraz potrzebuje spokoju, to oczywiście wszystko na "tak, dobrze" i we własnej zagmatwanej logice wytłumaczył się, że napisał, bo nie jestem na skype podłączona (jestem, ale mnie nie widzi, bo go wywaliłam) i tam nie mógł- tylko co to zmienia, czy napisze tu, czy tam, czy nie wiem gdzie.

18 358

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Trzymaj się. Oby popołudnie i wieczór daly trochę relaksu a noc spokojny sen smile

Tylko ja jeszcze mam dziś to ważne spotkanie. I muszę do tego czasu być ogarnięta. Mam nadzieję, że usłucha i dziś się już nie odezwie. A wie przecież, że mam, że się będę denerwować, jak napisze, bo rozmawialiśmy o tym. Jemu się wydaje, że ja nie czuję nic tak jak i on. (a przeprszam on ból czuje jak mu prawdę wyrzucam ponoć).
Tylko ja jeszcze nie widziałam, że go coś boli, że umie faktycznie odczuć, nawet jak umiera jego przyjaciółka na raka - ma wyłączone emocje wobec wszystkiego.
Jak ktoś kto nie czuje bólu, może czuć miłość?!

18 359

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

No, że ja narzekałam i Twoja granica.

Tak i wydaje mi się, że nie powinnam nadawać i z tym mi źle. Fakt byłam okrutnie zła.

Ale podejść do pewnych rzeczy pewnie lepiej inaczej - zamiast się złościć na siebie, wyciągnij wnioski i przekuj to na swoje plusy - bo tylko Ty to możesz zrobić. Ja też mam nauczkę, żeby nie brać się za coś, czego nie potrafię wink

Wyciągnęłam, tak myślę. Rozliczyłam się sama ze sobą. Lżej mi dużo.
Kiedyś już Wam pisałam, że mi głupio z tym. Nie wyrzucam sobie.
Uznaję to za element otwierający oczy.

Dzisiaj się uśmiecham. W sumie to się uśmiecham nie tylko dzisiaj.  Chociaż kolorowo nie jest, ale tragicznie raczej też nie. Nie będę pochopnie o tym uśmiechu ale widać zdaje mi się, że mi dziarsko dzisiaj idzie.

18 360

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Jak ktoś kto nie czuje bólu, może czuć miłość?!

Toksyczna milosc to nie milosc !!! Tak wiec sama sobie odpowiedz na to pytanie. Czytals juz cos? Jezeli nie to poczytaj nasz watek od poczatku i zwroc uwage na posty Zazdrosc. Wszystko juz tu na tym watku bylo bardzo dokladnie analizowane smile

18 361

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
luluville napisał/a:
raki napisał/a:

Kusi mnie koszmarnie kontakt z nim. Oj bardzo, bardzo. Ciekawe ile wytrzymam. Ostatnio, gdy miałam to zakończyć czyli pare miesięcy temu, wylądował za dwa dni w szpitalu (powód inny oczywiście) i wszystkie moje starania zawiodły.

Ja mam to samo. Mam takie momenty, że po prostu aż mnie dusi żeby do niego zadzwonić. I wielokrotnie poddawałam sie temu kuszeniu.
Ale po ostatnich jego "jazdach" stwierdziłam, że najlepiej usiąść i przeczekać aż przejdzie.
Myślę sobie tak:
Co mi to da że do niego zadzwonię?: usłyszę jego głos,ale to nic nie zmieni, pogadam z nim o wszystkim i o niczym, ale to nic nie zmieni, a tylko utwierdzę go w przekonaniu, że jestem głupia, że się narzucam.
Więc chociaż tęsknię za nim to już nie dzwonię.
Gdyby mu zależało to by się odzywał. A milczy. Więc?
Sprawa jest prosta.

Sprawa jest prosta, ale jeszcze nie widzisz tego sad Wiem potrzebny czas i przemyślenia. Pierwsze wnioski wyciągnęłaś
-  kusi Cię z nim kontakt - czego oczekujesz po tm kontakcie. Myślisz, że zadzwonisz i usłyszysz, że wyje z tęsknoty za Tobą. RAczej tego nie usłyszysz.
- po jego jazdach usiądziesz i przeczekasz jak przejdzie ....ale co przejdzie. Ile czasu zamierzasz siedzieć ? Może zamiast siedzieć idź, idź do przodu (:)) do kina na spacer, z koleżanką na drinka smile
- nic nie zmienia dźwięk jego głosu i gadanie i niczym. No nic nie zmienia ! utrwala w nas bardziej uczucie niemocy, dziwnej tęsknoty
.- utwierdzisz go "zaczepkami" w poczuciu, że się narzucasz i żeś głupia sad

Tęsknisz za nim ? JA też tęskniłam za ułudą. Pozbyłam się jej i fajnie mi się żyje. Realizuję siebie i nawet rozumiem słowo JA smile
Przemyśl to smile

18 362 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-13 17:11:41)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Jak szczerze to szczerze :
- miałam stracha, jednak była to randka w ciemno
- Happyfull to cichutka, uśmiechnięta skromna kobietka. Bije od niej spokój !!!!! i ma perlisty śmiech i często go słychać smile
- Zabka to wulkan energii !!! (do pozazdroszczenia ) Kobieta zorganizowana, wiedząca czego chce a jednocześnie subtelna, delikatna.  I bardzo ciepła z niej mama, ciepła i troskliwa. Kontakt z dziećmi fantastyczny !!!!!!!  Jestem pod wrażeniem !!!!!
- było zajebiście  smile smile smile

smile smile smile
Ja też naprawdę mam mega dobry humor i chęć do życia, przeszło mi zmęczenie, bo ostatnio dużo nużacych wrażeń było wink
Znaczy się że rzeczywiście to był właściwy czas, miejsce i ludzie smile
No - ja też miałam wrażenie, ze Happy będzie jakaś taka inna - przez te wykrzykniki właśnie. A to wcale nie tak smile To właśnie jest to wyobrażanie sobie - jak z blondynką smile Nie da się wyobrazić, bo rzeczywistość jest jakoś zdecydowanie bardziej interesująca smile
Za słowa o mnie bardzo dziękuję smile

No prosze smile Cichutka, skromna, usmiechnieta jestem smile Az strach sie mnie bac !!!!!!! No chyba, ze boicie sie wykrzyknikow ? Ale to nie ja tylko znaki przestankowe tongue . Robienie z igly widly widzac wykrzyknik smile. Tak kino w glowie tongue
Na forum mnie sie boja a w realu bije ode mnie spokoj smile

18 363

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Tylko ja jeszcze nie widziałam, że go coś boli, że umie faktycznie odczuć, nawet jak umiera jego przyjaciółka na raka - ma wyłączone emocje wobec wszystkiego.
Jak ktoś kto nie czuje bólu, może czuć miłość?!

Zapaliła mi się czerwona lampka. Nie może czuć nic "zimny drań", no taki nic nie czuje (poza miłością własną) !!!!!!!!!
Można nie czuć współczucia, żalu, strachu, złości. Można też nie znać uczucia miłości.     

sad sad sad sad sad sad  są ludzie bez uczuć sad sad sad sad sad

18 364 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-13 17:21:14)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
raki napisał/a:

Tylko ja jeszcze nie widziałam, że go coś boli, że umie faktycznie odczuć, nawet jak umiera jego przyjaciółka na raka - ma wyłączone emocje wobec wszystkiego.
Jak ktoś kto nie czuje bólu, może czuć miłość?!

Zapaliła mi się czerwona lampka. Nie może czuć nic "zimny drań", no taki nic nie czuje (poza miłością własną) !!!!!!!!!
Można nie czuć współczucia, żalu, strachu, złości. Można też nie znać uczucia miłości.     

sad sad sad sad sad sad  są ludzie bez uczuć sad sad sad sad sad

Tak tzw. "zimne dranie" !!!!!!

"Już taki jestem zimny drań
I dobrze mi z tym, bez dwóch zdań,
bo w tym jest rzeczy sedno,
Ze jest mi wszystko jedno,
Już taki jestem zimny drań...

Moja niania nad kołyską, tak śpiewała mi co dzień,
Że zdobędę w życiu wszystko, że usunę wszystkich w cień...
No i prawdy była blisko, ale w tem jest właśnie sęk,
Że chodzę sobie, nic nie robię i to jest mój wdzięk...

Już taki jestem zimny drań
I dobrze mi z tym, bez dwóch zdań,
bo w tym jest rzeczy sedno,
Ze jest mi wszystko jedno,
Już taki jestem zimny drań...

Kto mi z państwa tu zazdrości mej rodzinki, wujków, cioć,
powiem krótko i najprościej: gwiżdżę na nich, do stu kroć!
Choć mnie brak ich uczuć złości, swoje zdanie o nich mam,
I jeśli chcecie, to w komplecie wszystkich oddam wam...


Już taki jestem zimny drań
I dobrze mi z tym, bez dwóch zdań,
bo w tym jest rzeczy sedno,
Ze jest mi wszystko jedno,
Już taki jestem zimny drań..."
http://www.youtube.com/watch?v=LKxo3Gqkqek

18 365

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Jak szczerze to szczerze :
- miałam stracha, jednak była to randka w ciemno
- Happyfull to cichutka, uśmiechnięta skromna kobietka. Bije od niej spokój !!!!! i ma perlisty śmiech i często go słychać smile
- Zabka to wulkan energii !!! (do pozazdroszczenia ) Kobieta zorganizowana, wiedząca czego chce a jednocześnie subtelna, delikatna.  I bardzo ciepła z niej mama, ciepła i troskliwa. Kontakt z dziećmi fantastyczny !!!!!!!  Jestem pod wrażeniem !!!!!
- było zajebiście  smile smile smile

smile smile smile
Ja też naprawdę mam mega dobry humor i chęć do życia, przeszło mi zmęczenie, bo ostatnio dużo nużacych wrażeń było wink
Znaczy się że rzeczywiście to był właściwy czas, miejsce i ludzie smile
No - ja też miałam wrażenie, ze Happy będzie jakaś taka inna - przez te wykrzykniki właśnie. A to wcale nie tak smile To właśnie jest to wyobrażanie sobie - jak z blondynką smile Nie da się wyobrazić, bo rzeczywistość jest jakoś zdecydowanie bardziej interesująca smile
Za słowa o mnie bardzo dziękuję smile

No prosze smile Cichutka, skromna, usmiechnieta jestem smile Az strach sie mnie bac !!!!!!! No chyba, ze boicie sie wykrzyknikow ? Ale to nie ja tylko znaki przestankowe tongue . Robienie z igly widly widzac wykrzyknik smile. Tak kino w glowie tongue
Na forum mnie sie boja a w realu bije ode mnie spokoj smile

Wyjaśnione -  wykrzykniki to nie krzyk, to tylko podkreślenie, zaznaczenie tego co istotne tongue smile

Spokojna i skromniutka ta nasza wykrzyknikowa Happyfull tongue smile

18 366

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:
raki napisał/a:

Tylko ja jeszcze nie widziałam, że go coś boli, że umie faktycznie odczuć, nawet jak umiera jego przyjaciółka na raka - ma wyłączone emocje wobec wszystkiego.
Jak ktoś kto nie czuje bólu, może czuć miłość?!

Zapaliła mi się czerwona lampka. Nie może czuć nic "zimny drań", no taki nic nie czuje (poza miłością własną) !!!!!!!!!
Można nie czuć współczucia, żalu, strachu, złości. Można też nie znać uczucia miłości.     

sad sad sad sad sad sad  są ludzie bez uczuć sad sad sad sad sad

Tak tzw. "zimne dranie" !!!!!!

"Już taki jestem zimny drań
I dobrze mi z tym, bez dwóch zdań,
bo w tym jest rzeczy sedno,
Ze jest mi wszystko jedno,
Już taki jestem zimny drań...

Moja niania nad kołyską, tak śpiewała mi co dzień,
Że zdobędę w życiu wszystko, że usunę wszystkich w cień...
No i prawdy była blisko, ale w tem jest właśnie sęk,
Że chodzę sobie, nic nie robię i to jest mój wdzięk...

Już taki jestem zimny drań
I dobrze mi z tym, bez dwóch zdań,
bo w tym jest rzeczy sedno,
Ze jest mi wszystko jedno,
Już taki jestem zimny drań...

Kto mi z państwa tu zazdrości mej rodzinki, wujków, cioć,
powiem krótko i najprościej: gwiżdżę na nich, do stu kroć!
Choć mnie brak ich uczuć złości, swoje zdanie o nich mam,
I jeśli chcecie, to w komplecie wszystkich oddam wam...


Już taki jestem zimny drań
I dobrze mi z tym, bez dwóch zdań,
bo w tym jest rzeczy sedno,
Ze jest mi wszystko jedno,
Już taki jestem zimny drań..."
http://www.youtube.com/watch?v=LKxo3Gqkqek

Znam to sad też zostałam wraz z dziećmi "oddana" przez zimnego drania sad sad    smile smile smile i dobrze mi z tym smile smile smile

18 367

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Wyjaśnione -  wykrzykniki to nie krzyk, to tylko podkreślenie, zaznaczenie tego co istotne tongue smile

Ale przypominania nigdy nie za wiele smile Duze litery to krzyk !!!

18 368 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-13 17:28:29)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Znam to sad też zostałam wraz z dziećmi "oddana" przez zimnego drania sad sad    smile smile smile i dobrze mi z tym smile smile smile

Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo smile smile smile !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Oj mam nowy nick dla Ciebie: Komu bije dzwon big_smile

18 369 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-03-13 17:39:13)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Znam to sad też zostałam wraz z dziećmi "oddana" przez zimnego drania sad sad    smile smile smile i dobrze mi z tym smile smile smile

Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo smile smile smile !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Oj tak tak !!!!!  By było, żebym nadal tkwiła w tym związku !!!!
Od rana umawia się ze mną na spotkanie (alimenty) Od 9 jesteśmy w kontakcie . Wymienił już chyba wszystkie godziny......okazało sie 10 minut temu, że z Poznania jedzie yikes I jeszcze ma przed sobą 70 km. O 17 będzie no może spóźni się 15 minut. MASAKRA ! Tak właśnie postępuje zimny drań big_smile

18 370 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-03-13 17:38:09)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Znam to sad też zostałam wraz z dziećmi "oddana" przez zimnego drania sad sad    smile smile smile i dobrze mi z tym smile smile smile

Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo smile smile smile !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Oj mam nowy nick dla Ciebie: Komu bije dzwon big_smile

Oj tam, od razu dzwon big_smile Ja raczej myślałam o zmianie z Zofii na Gwiazdeczki big_smile a coś o dzwonie wspomnieć chciałam tylko w sygnaturce tongue

18 371

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Znam to sad też zostałam wraz z dziećmi "oddana" przez zimnego drania sad sad    smile smile smile i dobrze mi z tym smile smile smile

Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo smile smile smile !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Oj mam nowy nick dla Ciebie: Komu bije dzwon big_smile

Oj tam, od razu dzwon big_smile Ja raczej myślałam o zmianie z Zofii na Gwiazdeczki big_smile a coś o dzwonie wspomnieć chciałam tylko w sygnaturce tongue

Gwiazdeczka smile Tez pasuje smile A ten nick o dzwonie do sygnaturki tongue

18 372

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Rozliczyłam się sama ze sobą. Lżej mi dużo.

Chodzisz jeszcze do tego psychologa ? Poprawe widze smile

18 373

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo smile smile smile !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Oj mam nowy nick dla Ciebie: Komu bije dzwon big_smile

Oj tam, od razu dzwon big_smile Ja raczej myślałam o zmianie z Zofii na Gwiazdeczki big_smile a coś o dzwonie wspomnieć chciałam tylko w sygnaturce tongue

Gwiazdeczka smile Tez pasuje smile A ten nick o dzwonie do sygnaturki tongue

Gwiazdeczki kochana i tak fajnie wirowały big_smile

18 374

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Eksio był. Mocno po czasie, ale był. Przywiózł kasę a właściwie jej ochłap. Jutro zapłaci więcej big_smile
Dożo mam w sobie cierpliwości smile

18 375 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-03-13 20:35:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Rozliczyłam się sama ze sobą. Lżej mi dużo.

Chodzisz jeszcze do tego psychologa ? Poprawe widze smile

Trochę sobie z jednym gadam.
Ale powiedział mi, że ja sama wiem i nie jest mi potrzebny. Ale i tak z nim gadać będę. No i z wiedzy korzystam.
Trochę czytałam.
No i trochę w siebie uwierzyłam. Kiedyś zakładając, że coś spartolę wolałam tego nie robić. Ostatnio robię i wychodzi. Trochę mnie przeżycia zdeformowały, ale to lepiej, bo można mnie ulepić od nowa.
Na rozmowę sobie poszłam zwykła, racjonalna ja i przedstawiłam co jest i jak mi się wydaje być powinno. Usłyszałam, że to zdrowe podejście jest.
Nawet mnie finanse nie dobijają tak strasznie, bo się odwróci. Raz jest, raz nie ma. W cuda nie wierzę, ale...Nie hurra optymizm, nie mega dół. Równowaga. No i medytuję. Razem z młodym. Wiecie jakie to fajne. Niesamowite. Takie chwile nic nie myślenia. Potraficie tak?

Bo wiecie ja to najgorsza jestem kiedy
- sama siebie kopię, dobijam, przygnębiam, pogrążam, dołuję (jestem mistrzynią dołowania)
-kiedy się uprę, że jestem do d...i żadna siła mnie od tego odwieżć nie może, a wręcz nakręca mnie to do kolejnego samobójczego kopa
-kiedy nadaję i się tym nadawaniem samobiczuję

Taki masochizm.

A z druguej strony
-potrafię dostrzec fajną babkę w lustrze
-potrafie się do siebie uśmiechnąć
-potrafię robić sobie żarty, dowcipkować co uwielbiam, nie brakuje mi autoironii i dystansu do siebie
-wiem, że ideałem nie jestem, ale nikt nie jest
-nie dam sobie wmówić głupot
-potrafię zajmować stanowczo swoje stanowisko, chociaż bywam czasem niezdecydowana bądz niepewna, z uśmiechem na twarzy

To tak pokrótce

18 376

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Eksio był. Mocno po czasie, ale był. Przywiózł kasę a właściwie jej ochłap. Jutro zapłaci więcej big_smile
Dożo mam w sobie cierpliwości smile

Jutro z Kanady będzie jechał, także wiesz...

18 377

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Z tymi głupotami to mi o manipulację chodziło i obwinianie.

18 378

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Sprawa jest prosta, ale jeszcze nie widzisz tego sad Wiem potrzebny czas i przemyślenia. Pierwsze wnioski wyciągnęłaś
-  kusi Cię z nim kontakt - czego oczekujesz po tm kontakcie. Myślisz, że zadzwonisz i usłyszysz, że wyje z tęsknoty za Tobą. RAczej tego nie usłyszysz.
- po jego jazdach usiądziesz i przeczekasz jak przejdzie ....ale co przejdzie. Ile czasu zamierzasz siedzieć ? Może zamiast siedzieć idź, idź do przodu (:)) do kina na spacer, z koleżanką na drinka smile
- nic nie zmienia dźwięk jego głosu i gadanie i niczym. No nic nie zmienia ! utrwala w nas bardziej uczucie niemocy, dziwnej tęsknoty
.- utwierdzisz go "zaczepkami" w poczuciu, że się narzucasz i żeś głupia sad

Tęsknisz za nim ? JA też tęskniłam za ułudą. Pozbyłam się jej i fajnie mi się żyje. Realizuję siebie i nawet rozumiem słowo JA smile
Przemyśl to smile

Jest dokładnie i w 100 a może i 200% tak jak napisałaś.
-dzwoniąc, liczę, że nagle powie, że umiera z tęsknoty, że wszystko przemyślał i już wie, że jest głupi..
-nic nie zmienia to, że go usłyszę, że porozmawiamy o "czymśtam" i będzie złudne wrażenie, że jest fajnie, że mamy dobry kontakt ( a takiego...!) i po takiej rozmowie tęsknię jeszcze bardziej i jeszcze bardziej czuję się bezsilna
-utwierdzam go w tym, że jestem nie tylko głupia, ale BEZDENNIE GŁUPIA i że będę nadal na KAŻDE zawołanie

Wychodzę więc na spacer, na ten mróz i czekam aż mi przejdzie i wyparuje z głowy.

Tragedią jest to, że chciałabym już patrzeć na to rozumem i żeby patrzeć na to zdrowo. A nie zmuszać się do działań, tylko dlatego, że wiem, że tak powinnam. Tak naprawdę mam ochotę nadal zachowywać sie jak chora.
Dlaczego choć z jednej strony wiem co robię źle i chcę to zmienić, to nadal silniejsze są te "chore" tęsknoty?????

Jezu, nawet nie zdajecie sobie sprawy jak mi to ciaży...

18 379 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-13 23:05:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
luluville napisał/a:
raki napisał/a:

Kusi mnie koszmarnie kontakt z nim. Oj bardzo, bardzo. Ciekawe ile wytrzymam. Ostatnio, gdy miałam to zakończyć czyli pare miesięcy temu, wylądował za dwa dni w szpitalu (powód inny oczywiście) i wszystkie moje starania zawiodły.

Ja mam to samo. Mam takie momenty, że po prostu aż mnie dusi żeby do niego zadzwonić. I wielokrotnie poddawałam sie temu kuszeniu.
Ale po ostatnich jego "jazdach" stwierdziłam, że najlepiej usiąść i przeczekać aż przejdzie.
Myślę sobie tak:
Co mi to da że do niego zadzwonię?: usłyszę jego głos,ale to nic nie zmieni, pogadam z nim o wszystkim i o niczym, ale to nic nie zmieni, a tylko utwierdzę go w przekonaniu, że jestem głupia, że się narzucam.
Więc chociaż tęsknię za nim to już nie dzwonię.
Gdyby mu zależało to by się odzywał. A milczy. Więc?
Sprawa jest prosta.

Sprawa jest prosta, ale jeszcze nie widzisz tego sad Wiem potrzebny czas i przemyślenia. Pierwsze wnioski wyciągnęłaś
-  kusi Cię z nim kontakt - czego oczekujesz po tm kontakcie. Myślisz, że zadzwonisz i usłyszysz, że wyje z tęsknoty za Tobą. RAczej tego nie usłyszysz.
- po jego jazdach usiądziesz i przeczekasz jak przejdzie ....ale co przejdzie. Ile czasu zamierzasz siedzieć ? Może zamiast siedzieć idź, idź do przodu (:)) do kina na spacer, z koleżanką na drinka smile
- nic nie zmienia dźwięk jego głosu i gadanie i niczym. No nic nie zmienia ! utrwala w nas bardziej uczucie niemocy, dziwnej tęsknoty
.- utwierdzisz go "zaczepkami" w poczuciu, że się narzucasz i żeś głupia sad

Tęsknisz za nim ? JA też tęskniłam za ułudą. Pozbyłam się jej i fajnie mi się żyje. Realizuję siebie i nawet rozumiem słowo JA smile
Przemyśl to smile

Oczywiście nic. Moją decyzją jest, co zrobię i jak chcieć będę. Tak usłyszę, że tęskni itp., bo sam pisze.
Jazd mi nie zrobi. To jest ten zimny drań. On po prostu mi nie da tego, czego ja potrzebuję i chcę - patrz niżej. Dlatego widzę średni sens w dzwonieniu.

Ktoś pytał, czy czytałam. Tak czytałam, wiem dużo. Ale swoje trzeba przeżyć, bo teoria teorią, a praktyka to zupełnie coś innego. Wyszłam kiedyś z toksycznej relacji i trzymałam się mocno całej tej filozofii. I nie do końca się z nią zgadzam. My mamy tendencję do angażowania się we wszystko skrajnie - tak jak w związek, tak i teorie i kkzb, czy podobne rzeczy. Angażujesz się tak, że nie widzisz pewnych rzeczy z boku - wcześniej przepisem na szczęście był partner, teraz jest trzymanie się pokochania siebie i szeregu zasad - to dobre, bo nadzieja, którą Ci to daje, trzyma Cię w ryzach. I kochanie siebie też jest ważne. Czasem ani to, ani to nie za działa. A życie pisze zupełnie inne scenariusze.
Zresztą ja z samorealizacją, myśleniem osobie itp. nie mam problemów.
Mam inne - jak np. z bliskością, rozpoznawaniem emocji i więcej.


A sama relacja - teraz chciałabym mu opowiedzieć wiele rzeczy ważnych z dziś (bo to był istotny dzień). On, jak go potrzebuje pojawi się, wesprze mnie, zrobi wiele rzeczy i robi wiele rzeczy - mogę na nim polegać. Jeśli ktoś by popatrzał z boku - widząc wszystko, uznałby, że jesteśmy fajną parą. Tylko, że inne mamy wizje relacji. On chce związku otwartego z przyjaźnią (i otwarcie o tym mówi), a ja chcę normalnego związku jakie znam. Czy możemy się spotkać po środku? Przyjaźń tylko. Problem, że raczej nie. Bo ja nie umiem mu dać samej przyjaźni, a on choć twierdzi, że umie oszukuje się w tym względzie. Rozwiązaniem dla mnie jest odejście i dla własnego spokoju zerwanie zupełnie kontaktów, ale wiemy że to nie jest ot tak.

18 380

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:
raki napisał/a:

Tylko ja jeszcze nie widziałam, że go coś boli, że umie faktycznie odczuć, nawet jak umiera jego przyjaciółka na raka - ma wyłączone emocje wobec wszystkiego.
Jak ktoś kto nie czuje bólu, może czuć miłość?!

Zapaliła mi się czerwona lampka. Nie może czuć nic "zimny drań", no taki nic nie czuje (poza miłością własną) !!!!!!!!!
Można nie czuć współczucia, żalu, strachu, złości. Można też nie znać uczucia miłości.     

sad sad sad sad sad sad  są ludzie bez uczuć sad sad sad sad sad

Tak tzw. "zimne dranie" !!!!!!

"Już taki jestem zimny drań
....
Już taki jestem zimny drań..."
http://www.youtube.com/watch?v=LKxo3Gqkqek

Można nie znać miłości. A można było kiedyś znać, ale gdy ból kogoś nagle przerósł, mógł się zupełnie zatrzasnąć i postanowić nie czuć. Nie znam powodów, nie obchodzą mnie. To można zmienić, ale najpierw trzeba chcieć. I każdy ma prawo nie chcieć i nawet może być mu z tym dobrze. Tylko szkoda, że nie-czucie, to też brak empatii i krzywdzenie innych.

Dlatego tak ważne jest byśmy my tu czuły ten cholerny ból i pozwoliły sobie na jego przeżycie. Wygłuszenie go przyniesie szybką ulgę, ale pozbawi też innych uczuć. Ja przynajmniej nie chce stać królową śniegu. Jak boli, to boli. A kto powiedział, że w życiu nie ma bólu.

18 381

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
luluville napisał/a:

Tragedią jest to, że chciałabym już patrzeć na to rozumem i żeby patrzeć na to zdrowo. A nie zmuszać się do działań, tylko dlatego, że wiem, że tak powinnam. Tak naprawdę mam ochotę nadal zachowywać sie jak chora.
Dlaczego choć z jednej strony wiem co robię źle i chcę to zmienić, to nadal silniejsze są te "chore" tęsknoty?????

Jezu, nawet nie zdajecie sobie sprawy jak mi to ciaży...

W życiu robimy wiele, rzeczy bo powinniśmy, bo dyktuje je nam rozum, bo emocje nas zaprowadzą tylko w przepaść.
Przyjmij to jako normalne.
Zresztą, czy to wychodzenie z toksycznego (co jest trudniejsze), czy z innego związku, zawsze będzie powinnością, a nigdy serecem
Bo jeśli kochasz (nawet jeśli nie w sposób idealnie boski) i chcesz z kimś być to serce się będzie rwało, ale wiesz, że nie powinnaś, bo nic nie uzyskasz.

A schemat "chorej" znasz, to co jest teraz jest nowe. Zawsze łatwiej w tym co stare i znane.
Dasz radę!

18 382

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
luluville napisał/a:

Tragedią jest to, że chciałabym już patrzeć na to rozumem i żeby patrzeć na to zdrowo. A nie zmuszać się do działań, tylko dlatego, że wiem, że tak powinnam. Tak naprawdę mam ochotę nadal zachowywać sie jak chora.
Dlaczego choć z jednej strony wiem co robię źle i chcę to zmienić, to nadal silniejsze są te "chore" tęsknoty?????

Jezu, nawet nie zdajecie sobie sprawy jak mi to ciaży...

Bo to wymaga nauki. Dosłownie jak u niemowlaka. Wszystko od początku. Jak drugie narodziny. To wykluwanie się jest bardzo bolesne i trudne.
Łatwiej nam działać na starych szlakach. Są złe ale innych nie znamy. I boimy się nieznanego.
Spokojnie i cierpliwie.
Małymi krokami.
Uda się.

18 383 Ostatnio edytowany przez beosa (2013-03-14 01:35:41)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cześć Wam!
Serdeczne dzięki za porady kosmetyczne smile
Zanim je przeczytałam,kupiłam w Biedronce -Maskujący korektor w płynie - do obwódek pod oczami.Tak na początek. smile
Bo ja nawet nie bardzo wiem co to podkład smile No naprawdę.Możecie się śmiać.Czy jest tu jeszcze taki dziwoląg (noo indywidualistka) jak ja? I taka odważna kobieta?Tak ,naprawdę kobieta! smile .
Mimo 45 na karku mówią,że wyglądam na mniej lat. smile smile smile
Ale coś czuję,że czas zacząć się trochę poprawiać tu i ówdzie.Ząb czasu mnie nadgryza? smile

A korektor i ślicznego fikusa -co se będę żałować,no nie? -kupiłam z radości!!!
Nie,nie karaluch się nie odezwał,ani mnie nie pocałował smile
BYŁAM U PRAWNIKA! Takiego darmowego - z ośrodka pomocy coś tam coś tam.
Będę żyła.Nie taki diabeł straszny.Wszystko się ładnie i pomyślnie układa.Mnóstwo wątpliwości się rozwiało smile
Pół dnia siedziałam i spisywałam wszystkie wydarzenia,fakty,daty.Bo ja muszę być przygotowana.Taka perfekcyjna jeszcze żona smile
Pan spytał w czym może pomóc a ja nie wiedziałam od czego zacząć,bo miałam streszczenie swojego życia na papierze a w głowie pustkę smile
Wiem już,że: rozwód będzie bez orzekania.
  Chciałam z winy dupka,ale Mecenas wytłumaczył,że to udowadnianie tej winy strasznie długo trwa (gdybym założyła sprawę karną byłyby duże szanse) a wcale nie jest tak jak myślałam,że jak jest bez winy z obu stron to musiałabym płacić alimenty biednemu karaluchowi.To jest zbyt ogólny przepis.No chyba,żeby poważnie zachorował.Z moimi dowodami miałabym duże szanse rozwód z jego winy,ale nie mam ochoty na takie batalie i szarpanie.Wolę schować dumę w kieszeń niż ciągać rodzinę po sądach.Spokój -bezcenny. smile
  Majątku nie chcę dzielić. Bo to też oznacza długą wojnę.Jeśli jm będzie chciał,trudno.Niech on buli kasę.A w ogóle to mu wytłumaczę ,kiedyś,że podziału takiego jak on chce,żaden sąd nie uzna smile Też dziś się dowiedziałam. I wielu innych ciekawych rzeczy smile
  Biorę się za poprawianie pozwu napisanego dwa lata temu! Albo pójdę do prawnika.Ten udziela tylko porad.Dużo płaciłyście?
A potem oby jak najszybciej się ta sprawa odbyła...

I jeszcze na koniec poproszę Was o radę.:)
Chciałabym wyjechać na te dni świąteczne (od piątku do środy wolne mam sad .A nie przepadam za tym czasem,bo jak pisałam nie chodzimy do kościoła,jesteśmy nie wierzący a nie lubię udawać.
Może w góry,może z moją młodzieżą(2szt)i zależy od funduszy.Znacie takie miejsca,gdzie spokojnie można spędzić ten czas?
Sprawdzałam pobieżnie w internecie,ale kuligi ze święconkami  do kościoła,malowanie pisanek -takie atrakcje-nie dla mnie.Ale grymaszę co... wink

Zasypiam już smile Odezwę się jutro! Dzisiaj smile
Miłego dnia.

18 384

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Cześć Wam!
Serdeczne dzięki za porady kosmetyczne smile
Zanim je przeczytałam,kupiłam w Biedronce -Maskujący korektor w płynie - do obwódek pod oczami.Tak na początek. smile
Bo ja nawet nie bardzo wiem co to podkład smile No naprawdę.Możecie się śmiać.Czy jest tu jeszcze taki dziwoląg (noo indywidualistka) jak ja? I taka odważna kobieta?Tak ,naprawdę kobieta! smile .
Mimo 45 na karku mówią,że wyglądam na mniej lat. smile smile smile
Ale coś czuję,że czas zacząć się trochę poprawiać tu i ówdzie.Ząb czasu mnie nadgryza? smile

A korektor i ślicznego fikusa -co se będę żałować,no nie? -kupiłam z radości!!!
Nie,nie karaluch się nie odezwał,ani mnie nie pocałował smile
BYŁAM U PRAWNIKA! Takiego darmowego - z ośrodka pomocy coś tam coś tam.
Będę żyła.Nie taki diabeł straszny.Wszystko się ładnie i pomyślnie układa.Mnóstwo wątpliwości się rozwiało smile
Pół dnia siedziałam i spisywałam wszystkie wydarzenia,fakty,daty.Bo ja muszę być przygotowana.Taka perfekcyjna jeszcze żona smile
Pan spytał w czym może pomóc a ja nie wiedziałam od czego zacząć,bo miałam streszczenie swojego życia na papierze a w głowie pustkę smile
Wiem już,że: rozwód będzie bez orzekania.
  Chciałam z winy dupka,ale Mecenas wytłumaczył,że to udowadnianie tej winy strasznie długo trwa (gdybym założyła sprawę karną byłyby duże szanse) a wcale nie jest tak jak myślałam,że jak jest bez winy z obu stron to musiałabym płacić alimenty biednemu karaluchowi.To jest zbyt ogólny przepis.No chyba,żeby poważnie zachorował.Z moimi dowodami miałabym duże szanse rozwód z jego winy,ale nie mam ochoty na takie batalie i szarpanie.Wolę schować dumę w kieszeń niż ciągać rodzinę po sądach.Spokój -bezcenny. smile
  Majątku nie chcę dzielić. Bo to też oznacza długą wojnę.Jeśli jm będzie chciał,trudno.Niech on buli kasę.A w ogóle to mu wytłumaczę ,kiedyś,że podziału takiego jak on chce,żaden sąd nie uzna smile Też dziś się dowiedziałam. I wielu innych ciekawych rzeczy smile
  Biorę się za poprawianie pozwu napisanego dwa lata temu! Albo pójdę do prawnika.Ten udziela tylko porad.Dużo płaciłyście?
A potem oby jak najszybciej się ta sprawa odbyła...

I jeszcze na koniec poproszę Was o radę.:)
Chciałabym wyjechać na te dni świąteczne (od piątku do środy wolne mam sad .A nie przepadam za tym czasem,bo jak pisałam nie chodzimy do kościoła,jesteśmy nie wierzący a nie lubię udawać.
Może w góry,może z moją młodzieżą(2szt)i zależy od funduszy.Znacie takie miejsca,gdzie spokojnie można spędzić ten czas?
Sprawdzałam pobieżnie w internecie,ale kuligi ze święconkami  do kościoła,malowanie pisanek -takie atrakcje-nie dla mnie.Ale grymaszę co... wink

Zasypiam już smile Odezwę się jutro! Dzisiaj smile
Miłego dnia.

Ale co ile kosztuje? Napisanie pozwu czy wsparcie na rozprawach i wszystko?

Zakopane, Morze, Kaszuby są piękne też:)

Dzień dobry smile

18 385

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cześć!

No to spotkanie się nie udało.  Choć zawsze jest jakieś doświadczenie.  Niestety trzymałam się chyba tylko po to by przez nie przejść. Przygnębienie, napięcie i cala reszta właśnie mnie dociska do ziemi.

Nie wiem co robić.  Wracać do kraju, zrezygnować z marzeń, rozwoju, poznania kultury, ludzi itp.... Nie mam siły przebicia tej, co zawsze, optymizmu itp.   Po prostu moja kondycja jest fatalna i szybko się nie poprawi. Przecież to trwa - detoks.
Potrzebuję tu "być do przodu" by się uczyć, przebić, poukładać to. A nie jestem i przecież wiemy ze w trzy dni się nie pizbieram.  Marnuje szansę za szansą, , które normalnie bym wykorzystała.
Staram się bardzo by z powodu zimnego drania się nie poddać, próbować, ale potem jak po wczoraj jest fatalnie.  Ciało po prostu odmawia posłuszeństwa i naciera z silniejszymi objawami "w nagrodę" za ten czas równowagi.
Na ludzi jestem zamknięta - tez z powodu szoku kulturowego, który mi się na to nakłada. Nie umiem się nawet skupić by ich zrozumieć, język znam dobrze, ale nie tak by w tym stanie reagować i podtrzymać rozmowę. Powinnam się go uczyć a po to trzeba kontaktu z ludźmi.
Zresztą póki co przyciągne jedynie psycholi obu płci.

Nie wiem co robić.  Albo raczej,  co jestem w stanie robić.  Od pn . równie dobrze mogłabym byc u nas, skoro tu niczego nie znalazłam (nie oszukujmy się że dużo szukałam - nie).

Przychodzi pomysł by powrócić tak jak on chce do status quo chociaż na jakiś czas - potrzeba mi z 3 miesięcy bezpieczeństwa, by sobie poukładać tu inne spraw.  Ale to status quo mi nie odpowiada. Będę musiała się jeszcze zmierzyć z tym, ze do niego dotrze, co się stało, że to nie moje uniesienie się (a przez 1, 5roku byly trzy), a koniec. On w to nie wierzy. Zrobi bardzo dużo by mnie odzyskać i posiąść na swoich zasadach.  Przynajmniej na początku, co potem (jeśli wytrwam w tym postanowieniu i obcym miejscu) nie wiem.

Niedobrze mi, a do tego wszystko boli.  Muszę wstać do "pracy". Jeszcze dwa dni, a potem praca w domu.

18 386

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Potrzebuję cudu.  Malego cudu, który pozwoliłby mi jednak tu zostać,  by była ta sila przebicia.
Bez nowych rzeczy -efektów, mogę tu być jeszcze miesiąc.

18 387

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Powodzenia życzę, kciuki trzymam.
To chodziło o pracę co?

18 388

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Trzymaj się. Oby popołudnie i wieczór daly trochę relaksu a noc spokojny sen smile

Tylko ja jeszcze mam dziś to ważne spotkanie. I muszę do tego czasu być ogarnięta. Mam nadzieję, że usłucha i dziś się już nie odezwie. A wie przecież, że mam, że się będę denerwować, jak napisze, bo rozmawialiśmy o tym. Jemu się wydaje, że ja nie czuję nic tak jak i on. (a przeprszam on ból czuje jak mu prawdę wyrzucam ponoć).
Tylko ja jeszcze nie widziałam, że go coś boli, że umie faktycznie odczuć, nawet jak umiera jego przyjaciółka na raka - ma wyłączone emocje wobec wszystkiego.
Jak ktoś kto nie czuje bólu, może czuć miłość?!

Raki - nie może. A bynajmniej to co nazywa miłością - wcale nią nie jest, jest tylko jakąś formą uwiązania i przyzwyczajenia jakby? Nie wiem, nie umiem tego dookreslić, ale tacy ludzie nie znają pewnych emocji, dlatego używają niezbyt właściwych pojęć do swoich odczuć. Nie piszę tego, żeby źle go określić, ale to co piszę, wynika z trochę już znajomości mnie. Mam nieco podobnawą sytuację, bo i ja i jm mamy problemy z emocjami. Ale ja coś z tym robiłam i robię coraz więcej. Ja też źle określam to, co czuję. Nie znam uczuć, bo ich nie znałam jako dziecko - tych pozytywnych. A może za mało poznałam.
Kiedyś na terapii jako jedyne dobre wspomnienie mojej mamy określiłam jej zapach. Fakt, ja go nawet teraz nie zapomniałam. Ale o czym to świadczy - możesz się domyślić. Dla mnie zapach to poczucie bezpieczeństwa, spokój. To czuję. Za miłość odbierałam przywiązanie - ale niestety przywiązuję się do każdej osoby... wink Więc to nie miłość, bo w miłości dodatkowo nie kochasz za coś, ale za fakt bycia z Tobą i pozwalasz też i na odrębność i wolność. I jesteś w pełni szanowana. A tu u Ciebie - brak szacunku tak? Bo prosisz o spokój i chwilę na oddech, a wciąż czujesz ten oddech na swojej szyi. Tak jakby ktoś gonił Cię cały czas, żebyś nie mogła się "odwiązać". Tym bardzoej, że piszesz, że on wie, że będziesz się denerwowała, że wytrąci Cię to z równowagi.
Owo bycie cały czas w gotowości do odpierania takich swoistych "ataków" właśnie nuży mnie najbardziej. Bo niestety, nie jestem już w stanie przewidzieć, kiedy i co może mnie spotkać.
Wyłączone emocje.... Mojemu jm umierała i umarła matka.... W domu... Wcześniej chorowała. Podsumowując - czego mam oczekiwać od kogoś, kogo siłą musiałam wypchnąć z domu na cmentarz z kwiatami 1 listopada.... I w jej urodziny.... Na rocznicę śmierci w ogóle już nie pojechał, ja "umyłam ręce", przekazałam mu wcześniej tylko znicze ode mnie i dzieciaków. To naprawdę nie moja sprawa, czym on się kieruje i co robi.

Więc ktoś kto nie czuje bólu, nie może czuć miłości. A Ty niestety przebywając z kimś tak okaleczonym możesz narazić się na sytuację "ściągania siebie" do jego poziomu - do utraty wrażliwości u siebie samej....

Wiem, że to nerwy, wiem że ogromne, wiem, że wiele kosztuje zachowanie odrobiny spokoju a potem i tak trzeba jakoś odreagować. Znajdź swój sposób na te momenty... Ja postanowiłam mówić do niego w zwolnionym tempie i na tym się koncentrowałam. I pić dużo ziołowo - owocowych herbatek wink Parzenie herbaty i jej picie to był taki sposobik na powstrzymanie "koni mego umysłu" przed zapędzeniem się z emocjami w tę stronę, której w sobie nie znoszę (agresywność).

18 389

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Bardziej o praktyki.  Ja mam dobrą pracę w Polsce. Tu żeby pracować w zawodzie muszę się mnóstwo nauczyc i DZIAŁAĆ.  A potem jakby połączyć dwie firmy, czyli chodzi tez o to by znaleźć firmę do współpracy.
To jest warunek bycia tutaj.  Jeśli nie, muszę wracać, bo i pracę w Polsce stracę.
To spotkanie wczoraj okazało się bezsensu.  Miejsce mnie tez rozczarowało. W sumie do końca nie wiem na czym stanęło, bo nie zrozumiałam. Nie umiem się skupić.

18 390

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Podróż miałam ciekawą. W Warszawie dosiadła się dziewczyna/kobieta w wieku ok. 40 lat. Była ''zniesmaczona" wszystkim sad
Sobą, innymi, pogodą, życiem, zdrowiem itp. .
Była mężatką przez rok. Mąż muzyk zdradzał ją i raz uderzył. Ona znalazła pocieszyciela, żonatego mężczyznę. Z muzykiem rozwiodła się, zostawiając mu mieszkanie "załatwione" w TBS- ach (za 15 tyś). Zabrała telewizor i lodówkę big_smile. Z żonkisiem nadal spotykała się, bo seks był cudowny. Liczyła na więcej. Pomyliła się ! Nie zostawił dla niej rodziny. To on zakończył znajomość. Poznała chłopaka z drugiego krańca Polski. Chłopak jej nie przypadł do gustu, ale jego kolega tak ! Jest od niej młodszy o 7 lat. Znają się 3 miesiące. On pracuje w Norwegii (ponoć), ale często bywa w Polsce i nigdy nie ma pieniędzy i ma długi, komorników i nie ma od kogo pożyczyć, by spłacać zaległości (?), została tylko ona. Komorników spłaca jej pieniędzmi tylko nie okazał jej żadnych dokumentów mimo, że nie raz prosiła.......kilka razy jeździła do niego (w PL),ale on nigdy nie miał dla niej czasu. Spotyka się z nią w hotelu, który ona wynajmuje i za który ona płaci, odbiera pieniądze i znika. Znika, bo i tu dziewczyna słyszy tysiące powodów : musi koledze pomóc meble skręcić, musi wiele innych rzeczy i nie może jej więcej czasu poświęcić. Zapewne ma czas przespać się też z nią, ale o tym nie mówiła. Kasy nie ma na bilet do Oslo a musi tam lecieć tylko by jedzenie dodatkowe przewieść. Przewozi i wraca do Polski i znowu leci (????). Za pracę w Norwegii jeszcze nie otrzymał wynagrodzenia, bo nie płacą mu, ma facet pecha i trafia na nieuczciwych pracodawców. Ją kocha i ściągnie do Norwegii, może zaraz a może będzie musiała trochę poczekać.
Pożyczyła mu wiele ( zarabia 1400zł) i teraz też zawiozła mu pieniądze, ale też umowę pożyczki na całą kwotę. Podpisał ją i prosił o kolejny tysiąc. Obiecała mu za kilka dni przesłać na konto (po wypłacie). Rodziny jego nie zna, nie zna też znajomych. Nikomu jej nie przedstawił.
Odzywałam się, ale niewiele. Całe moje wnętrze krzyczało, ale nie chciałam jej uświadamiać (:) ). Sama doszła do pewnych wniosków i powiedziała pod koniec podróży, chyba jestem naiwna.
aaaaaaaa ten chłopak nie złożył jej nawet życzeń na walentynki....złożył, ale jak ona zadzwoniła. Czekała też na życzenia od żonkisia. Nie złożył, ale gdyby złożył to jednak by do niego wróciła. Poza tym wielu mężczyzn z pracy chce się z nią umówić. Mówią jej wprost, jeśli będziesz nudziła się to dzwoń  - czy się nudziła, nie pytałam.
U psychologa była, ale nie przypasował jej psycholog. Jakiś nerwowy był....nie rozumiał jej.

Zapytałam ją czy musi mieć właściciela. Chwilę pomyślała i odpowiedziała, tak !!!!

Nie byłam inna. Też byłam naiwniaczką, dałam się na większe pieniądze nabrać !!!!! Też musiałam mieć właściciela !!
Jak to dobrze, że wytrzeźwiałam. Bogu dzięki !!!!!!

Aż bije po oczach głupota co?

18 391

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy - przypomniałam sobie wczoraj o co mi chodziło z tą formą jakiegoś defektu psychicznego - schizoid albo schizotyp, ale analizy na części pierwsze przeprowadzać nie będę wink Nie ma sensu, to nie mój problem smile

18 392

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo smile smile smile !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Oj mam nowy nick dla Ciebie: Komu bije dzwon big_smile

Hahahahahahahaha!!! smile smile smile smile smile

18 393

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Bardziej o praktyki.  Ja mam dobrą pracę w Polsce. Tu żeby pracować w zawodzie muszę się mnóstwo nauczyc i DZIAŁAĆ.  A potem jakby połączyć dwie firmy, czyli chodzi tez o to by znaleźć firmę do współpracy.
To jest warunek bycia tutaj.  Jeśli nie, muszę wracać, bo i pracę w Polsce stracę.
To spotkanie wczoraj okazało się bezsensu.  Miejsce mnie tez rozczarowało. W sumie do końca nie wiem na czym stanęło, bo nie zrozumiałam. Nie umiem się skupić.

To może znajdą się inne jeszcze?

18 394

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

My mamy tendencję do angażowania się we wszystko skrajnie - tak jak w związek, tak i teorie i kkzb, czy podobne rzeczy. Angażujesz się tak, że nie widzisz pewnych rzeczy z boku - wcześniej przepisem na szczęście był partner, teraz jest trzymanie się pokochania siebie i szeregu zasad - to dobre, bo nadzieja, którą Ci to daje, trzyma Cię w ryzach.

Yhy smile Z naciskiem na tendencję smile
Albo do trzymania się zasad, albo naprawiania, albo nie wiadomo czego jeszcze - granice stawiamy w jednym zakresie, w drugim nie zauważamy, że dawno już minęłyśmy miejsce na jej postawienie smile

18 395

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabka-k
Wiem, , że nie.  Wiem, , że on nue ma uczuć.

Na ile on wie, co się będzie ze mną działo, nie powiem.  Ja też zawaliłam, tez grałam twardą, niezniszczalną, nie okazywałam uczuć i nie mówiłam o nich. A on tak-aż nagle się zablokował.  Po części bo się czułam niepewnie, po części, bo nie umiem, bo się bałam.
Przecież ze mną nie wszystko ok jest.
A czego on ode mnie chce, ja nie wiem. Po co goni ? Przecież nie chce związku.

On na grobie swojego ojca  nigdy nie był.

Posty [ 18 331 do 18 395 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 281 282 283 284 285 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026