netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 971 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 280 281 282 283 284 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 266 do 18 330 z 26 310 ]

18 266 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-03-12 23:49:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Od jakiegoś czasu nie odpisuję na Twoje posty, bo  bardzo ranią mnie Twoje posty i to co o mnie piszesz, wmawiając mi i wszystkim na około kolejną chorobę psychiczną.

Dla scislosci !!! Ostanie moje posty na ktore nie odpisujesz i gdzie Cie ranie to zyczenie poprawy zdrowia i zapytania czy jestes zdrowa !!!
Jezeli rania Cie takie posty to nie dziw sie, ze podejrzewam jakies zaburzenia u Ciebie !!!  A kolejna choroba psychiczna, ktora Ci wmawiam to co ? Jakie byly choroby psychiczne, ktore Ci wmawialam?
Twoje "klotnie" na forum zdarzaja sie zawsze jak Ci za spokojnie. Mozna latwo sprawdzic. Raz w miesiacu.
Jezeli piszesz o 16 osobowosciach to nie dziw sie, ze ludzie beda wyszukiwac ich tez u Ciebie. Nie to tylko proba wytlumaczenia ?
A przy okazji to czekam na zarzut, ze wstawiajac film Sybil chcialam Ci cos udowodnic !!!
Winni sa zawsze inni i kazdy z nas na forum ma za malo problemow ze soba i tylko mysli, jakby tej biednej Anstawii zaszkodzic sad sad sad

Piszę to ostatni raz

ODCZEP SIĘ ODE MNIE, PRZESTAŃ INSYNUOWAĆ MI CHOROBY I ICH POWODY, PUBLICZNIE MNIE OBRAŻAĆ W TEN SPOSÓB I PROWOKOWAĆ!!!!!!!

Odnoszę wrażenie, że wykorzystujesz moje uczucia przeciwko mnie. Nie po to piszę tutaj o sobie.

18 267

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Happyfull, bardzo się cieszę, że się już ze mną żegnasz i liczę na to,że słowa dotrzymasz. Od jakiegoś czasu nie odpisuję na Twoje posty, bo  bardzo ranią mnie Twoje posty i to co o mnie piszesz, wmawiając mi i wszystkim na około kolejną chorobę psychiczną.
Nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek uda mi się z Tobą stworzyć normalne relacje, po tym co przeczytałam. Nie ukrywam, że chciałabym, ale na dzień dzisiejszy to niemożliwe.
Jeżeli kiedykolwiek poczułaś się przeze mnie urażona, przepraszam.

Anstawia, a ja się bardzo cieszę, że Ty masz swoje zdanie smile I że umiesz nie ciągnąć relacji na siłę smile
Nasz główny problem, to żadnej relacji nie utrzymywać na siłę tylko umieć bronić swojego zdania smile

18 268 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2013-03-13 00:39:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm napisał/a:

Ja to czytałam, bo ja wszystko z opóźnieniem...

Jak Ci sprzedam za to otwieranie. A tu to ktoś przeciw Tobie Twoje słowa wykorzystuje? No nie!!!

Tak się wtedy czułam i od dłuższego czasu czuję, że sama sobie jestem winna.

Anstawia, zawsze same sobie jesteśmy winne, tylko napisz mi - czego dokładnie? Że czujesz się pewna czy niepewna?
Wiesz, cały szkopuł w tym, żeby czuć się z własną opinią pewnie i umieć swojego zdania i siebie samego bronić. Nie iść jak owca w kierdelku smile Ty nie musisz, jak i każda z nas, mieć tego samego co inni, zdania smile Masz swoje zdanie czuć i umieć bronić smile Nauczysz się bronić, jak sama się co do swojego zdania upewnisz smile
Ale to Ty masz być pewna smile

18 269

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
hm... napisał/a:

Beosa, jak coś makijażowego potrzebujesz to ja chętnie podpowiem, pasjonuję się można powiedzieć i troszkę w tym siedzę. Lubię to!:)

Taak? Przez internet?  No to poproszę. smile
Mam takie jakby zapadnięte oczy,czyli pod oczami taka jakby sina skóra jest.Nie,nie worki.
I na nosie w okolicy oczu też.
Czym to zatuszować?Tylko żeby było mało,szybko i tanio. smile Żarcik taki... smile
Dawno temu czytałam w necie,że to taka moja uroda,po,prostu cieńsza skóra w tych miejscach.Dobrze,że mózgu mi nie widać (na szczęście jest piętro wyżej) smile smile smile

Efekt dodatkowo wzmocniony przez aktualną sytuację wink
Krem dla 30-tek z kolagenem. Odrębnie na noc i na dzień  plus specjalny pod oczy - koleżanka mi sprezentowała na świętam teraz sama sobie kupiłam smile Podkład kryjący - bez korektora. Koszt - nie powiem 70 zł - 80 zł na maks 3 m-ce.
Duuuuuuuuuuuuuuużo wody smile Happy i Zofia wiedzą, że ja dużo piję wink A płynów mi ciągle i ciągle brakuje smile
I mam jedną taką maseczkę bankietową ale rzadko już używam smile Dermika nocne życie.
Ale wolę okład na oczy ze zwykłej czarnej herbaty w saszetkach na 10 minut smile
Jedziene maks do 18.00 - sorki później mam takie woreczki pod oczyma, że głowa mała.
10x więcej warzyw i owoców niż czegoś innego. Dużo tlenu.

I zmiana będzie widoczna już po miesiącu smile Nie za machnięciem czarodziejskiej różdżki wink

18 270

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Ja to bym Cię chciała zobaczyć tongue

No powiem Ci, że żeby zobaczyć to się trzeba naganiać między żółtymi tablicami wink
Do końca życia nie zapomnę smile To było boskie smile
A ja oczywiście uważałam, że żółta tablica jest jedna - między GK a dawny głowny budynkiem dworca wink

18 271

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Beosa, przepraszam,że tak cię wzięłam na "świadka". Moja edytowana odpowiedź jest niegrzeczna,masz rację. Złość do mnie dotarła i po całym dniu zedytowałam post na "o nic" sad
Temat chyba zakończony, nie wiem? Z mojej strony tak big_smile
Zaraz pędzę na jogę big_smile
OMmmmmm... wink
(taka "narcystyczna" końcówka big_smile )

A ja zajątrzę wink Nie za wiele spokoju i braku emocji zafundowałaś sobie w dniu codziennym?
Ktoś tu ostatnio też przyświadzczył, że nuda, ale tak, tylko do pewnego stopnia wink

I w moim stylu - kto chce ten zrozumie wink

18 272

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Piszecie tyle i tak często, że nie sposób tego przeczytać, a co dopiero ustosunkować się smile No ale to dobrze, w końcu po to jest to forum.

A przecież życie się składa z o wielu więcej czynników, niż tylko panowanie nad nim - nie da się.

(przecież szczęście to nie permanentna euforia)

Dodatkowo nie wlazłam na hurrra... angażowałam się stopniowo, w chwili poznania powiedziałam, że nie jestem gotowa na związek, że potrzebuje czasu, dałam sobie go parę miesięcy, a potem wchodziłam powoli - pomagała mi duża odległość, która okazała się jednocześnie zgubna.

Niestety tak, masz rację, nie umiałam odejść w odpowiednim momencie, a potem kolejnym i kolejnym, (...)

Pierwsze sygnały zignorowałam, bo wydawało mi się, że z powodu złych doświadczeń przypisuje nowemu facetowi to, co zafundował mi poprzedni. Ale i tak uważam, że błąd popełniłam kilka razy.

Ktoś gdzieś mi pisał, dlaczego na mężczyźnie opieram moje szczęście.

Wiem że gdy jest równowaga tu i tu najbardziej nazwijmy to: rozkwitam. Zaburzenie w jednym lub drugim, nie wychodzi mi na dobre, bo tak jak związek, może mnie zjadać i praca.

Ale ja też mam ciało, serce, umysł - są wyjątkowe i nie dla wielu. Związek to bliskość i intymność, to dawanie siebie i branie. W każdym coś zostaje z drugiego. I nie chcę się rozdawać, nie bawi mnie myśl, że ja wypróbuje kilku, kilkunastu facetów, a oni równocześnie wypróbują mnie. Co więcej - to są też ludzie, którzy mają uczucia, tak jak każda z nas.
W sumie właśnie filozofie próbowania i sprawdzania, próbowania tez dwóch na raz, nie wchodzenia w relacje (...)

Niezależnie od moich filozofii przemądrzalstwa powyżej, wdepnęłam kolejny raz w d..., g... lub coś w tym rodzaju.

Jest mi lepiej.

Wracając do miłości własnej, "nie wiem, czy wytrwam" - detoks jest przerażający, a warunki niesprzyjające w ogóle.

Witaj ponownie Raki smile

Ja opierałam. Z tym wiązałam swoje poczucie bezpieczeństwa. Nigdy w sobie samej smile
Z mojego prywatnego doświadczenia - niech będzie 100 i nawet tysiąc. Mogę być sama byle byłabym sobą.... smile

Warunki nie są sprzyjające wink Nigdy.

To co wyciągnęłam z Twojego posta, to to co jest mi bliskie.
Jeszcze żadna z Was nigdy nie usłyszała, do czego jestem zdolna ale na szczęście wiem, co mi w rezultacie nie sprawia żadnej satysfakcji smile I umiem przed tym uciec smile Już tak smile

Idę w tym kierunku, w którym to ja mam satysfakcję, nawet jeśli jest to najzwyklejsza satysfakcja z tego, że nie wzbudzam niepotrzebnych emocji smile I uśmiecham się dalej smile

18 273

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm napisał/a:

Ja to czytałam, bo ja wszystko z opóźnieniem...

Jak Ci sprzedam za to otwieranie. A tu to ktoś przeciw Tobie Twoje słowa wykorzystuje? No nie!!!

Tak się wtedy czułam i od dłuższego czasu czuję, że sama sobie jestem winna.

Anstawia, zawsze same sobie jesteśmy winne, tylko napisz mi - czego dokładnie? Że czujesz się pewna czy niepewna?
Wiesz, cały szkopuł w tym, żeby czuć się z własną opinią pewnie i umieć swojego zdania i siebie samego bronić. Nie iść jak woca w kierdelku smile Ty nie musisz, jak i każda z nas, mieć tego samego co inni zdania smile Masz swoje zdanie czuć i umieć bronić smile Nauczysz się bronić, jak sama się co do swojego zdania upewnisz smile
Ale to Ty masz być pewna smile

Nie odpowiadaj - obroniłaś smile

18 274 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-13 00:59:38)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czuję jakbym pisała do siebie samej, ale co tam. Przeczytałam inny wątek i jakoś mi lepiej.
Jutro jest dla mnie ważny dzień - cel by udało się przebić i umówić na kolejny ważny:)

No to się boję od kilku dni i proszę by się do jutra pozbierać i przez faceta tego nie zawalić, bo wart tego nie jest.

Zabiegi podstawowe są.  I przymierzam się w ciuchy - ołówkowa spódnica - myślę, że po tych stanach,to będzie ślicznie leżeć, wkładam, a tu się opina.  I wiecie co - ucieszylam  się bardzo, że ten stan nie wysysa mi zdrowia, jak kiedyś.   Do tego jeszcze (a że pranie zawiesilam z rozpaczy i zostały mi już tylko stringi) zobaczyłam, że mam super tyłek. A od 15 lat miałam jego kompleks.  Ekspert od kobiet do tego twierdzi, że mam najpiękniejsze piersi, jakie trzymał w rękach (a nawet zliczyć ilości by nie umiał, wiec przyjąć mogę, że choć na tym się zna) - wobec czego kobiety mówię Wam, że fajna laska jestem. Oczywiście wygląd nie najważniejszy. Ale mam upragniona i potrzebną na jutro energię.

Bądź co bądź będę się prezentować profesjonalnie. I nawet jeśli tego drugiego spotkania nie zdobędę, to czuję że wygrałam, bo pójdę, będę się dobrze czuć ze sobą i podejmę walkę. Nie będzie w mnie strachu łez i poczucia zmarnowanej szansy. A tego obawiałam się najbardziej.

Trzymajcie kciuki smile

Edit
Odpisała mi zabka-k Dzięki smile Myślę, że chyba jednak dojrzewamy. Ja juz  nauczyłam się nie opierać.

Wiesz czego tym razem najbardziej żałuję i dlaczego bym go wpuściła z powrotem? Ja też mam problem - mam problem z bliskiscią, nad którym warto i trzeba pracować w relacji. A my mamy wszystko by wspólnym wysiłkiem taka stworzyć i w niej się uczyć bycia z kimś i ze sobą samym.  On mi przyznał rację, ale nie jest gotowy nic w sobie zmienić (liczy że kiedyś zrobi się samo), stąd niespodziewane dla niego: Adiós.  Tylko lepiej czasem spróbować w czymś, co jest i z kims kogo się zna, niż znowu zaczynać od tej uroczej zabawy w cwierkanie. Tego mi szkoda - dzis i w tej chwili.

18 275

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Czuję jakbym pisała do siebie samej, ale co tam. Przeczytałam inny wątek i jakoś mi lepiej.
Jutro jest dla mnie ważny dzień - cel by udało się przebić i umówić na kolejny ważny:)

No to się boję od kilku dni i proszę by się do jutra pozbierać i przez faceta tego nie zawalić, bo wart tego nie jest.

Zabiegi podstawowe są.  I przymierzam się w ciuchy - ołówkowa spódnica - myślę, że po tych stanach,to będzie ślicznie leżeć, wkładam, a tu się opina.  I wiecie co - ucieszylam  się bardzo, że ten stan nie wysysa mi zdrowia, jak kiedyś.   Do tego jeszcze (a że pranie zawiesilam z rozpaczy i zostały mi już tylko stringi) zobaczyłam, że mam super tyłek. A od 15 lat miałam jego kompleks.  Ekspert od kobiet do tego twierdzi, że mam najpiękniejsze piersi, jakie trzymał w rękach (a nawet zliczyć ilości by nie umiał, wiec przyjąć mogę, że choć na tym się zna) - wobec czego kobiety mówię Wam, że fajna laska jestem. Oczywiście wygląd nie najważniejszy. Ale mam upragniona i potrzebną na jutro energię.

Bądź co bądź będę się prezentować profesjonalnie. I nawet jeśli tego drugiego spotkania nie zdobędę, to czuję że wygrałam, bo pójdę, będę się dobrze czuć ze sobą i podejmę walkę. Nie będzie w mnie strachu łez i poczucia zmarnowanej szansy. A tego obawiałam się najbardziej.

Trzymajcie kciuki smile

Trzymam smile
Ołówkowe są najlepsze wink

18 276

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzięki smile wyzej edytowalam i cos dopisalam.
Bezpieczeństwo przestajsesz opierać na facecie jak widzisz któryś raz, że w życiu nie ma nic na zawsze.  Doswiadczylas. Tego błędu nie powtórzysz, ale wow jeszcze popelnisz(my)

Dobranoc.

18 277

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Tak się wtedy czułam i od dłuższego czasu czuję, że sama sobie jestem winna.

Anstawia, zawsze same sobie jesteśmy winne, tylko napisz mi - czego dokładnie? Że czujesz się pewna czy niepewna?
Wiesz, cały szkopuł w tym, żeby czuć się z własną opinią pewnie i umieć swojego zdania i siebie samego bronić. Nie iść jak woca w kierdelku smile Ty nie musisz, jak i każda z nas, mieć tego samego co inni zdania smile Masz swoje zdanie czuć i umieć bronić smile Nauczysz się bronić, jak sama się co do swojego zdania upewnisz smile
Ale to Ty masz być pewna smile

Nie odpowiadaj - obroniłaś smile

Koniec smile

18 278

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Dzięki smile wyzej edytowalam i cos dopisalam.
Bezpieczeństwo przestajsesz opierać na facecie jak widzisz któryś raz, że w życiu nie ma nic na zawsze.  Doswiadczylas. Tego błędu nie powtórzysz, ale wow jeszcze popelnisz(my)

Dobranoc.

Dobranoc   smile smile smile

A na dzien dobry wink

"  A my mamy wszystko by wspólnym wysiłkiem taka stworzyć i w niej się uczyć bycia z kimś i ze sobą samym.  On mi przyznał rację, ale nie jest gotowy nic w sobie zmienić "

smile
Mieliśmy smile Nic z tego nie wyszło, bo poza faktem posiadania wszelkich możliwości, jeszcze trzeba chcieć smile A chcenie każdy z nas ma indywidualne wink
Ja już dawno temu powiedziałam i HM przyświadczy - do chcenia nikogo nie da się przymusić, choćby to było nie wiem, jak cholernie racjonalne dla Ciebie smile Mogliśmy mieć świat pod stopami, zeżarła nas jego zwykłość wink Ja nie robie problemu z wielu rzeczy, inni tak... smile No cóż - to jest czas na nauczenie się siebie smile Tolerowanie nie oznacza zgody na wspólne życie smile

Jesteś jaka jesteś smile Nie ma drugiej osoby, która myślała identycznie zawsze jak Ty - są jedynie większe lub mniejsze różnice.
Co wybierzemy - tak się potkniemy lub nie wink

Zawsze mam prawo mieć swoje własne indywidualne zdanie i go bronić smile
Inni mają obowiązek je uszanować!

18 279 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-13 02:50:12)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

O nic.

Kocham to smile smile smile
Takie "o nic" i sprawa załatwiona big_smile.
My tu skórę z palców pozdzierałyśmy na walkę ze złymi myślami, nastawieniem Anstawi i na pytanie dlaczego te z forum zawiodły, o co chodzi, dostajemy odpowiedź "o nic" . To dziecinada !!!!!!!!!!!!
Dla wyjaśnienia nic nikomu nie obiecywałyśmy. Nie mówiłyśmy "uzdrowię Cię". Mówiłyśmy jedynie o własnych doświadczeniach i spostrzeżeniach (tłumaczę się yikes). Mówiłyśmy, że szczęście jest możliwe a nie obowiązkowe !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Anstawio miło by mi było usłyszeć, że straciłaś wiarę iż inne ślepo dają nabierać się na Twoje gierki.......dla formalności ja już od dłuższego czasu widzę Twe kręcenie się wokół własnej osi. Happy uzdrowiona, ja już od dawna. Szukasz poklasku dla swych pokrętnych osobowości ?....faktycznie pomyliłaś forum !!!!!!!! 
Wiara w ludzi nie jest Ci potrzebna. Nie liczysz się z nimi. To Ty musisz odgrywać główną rolę, rolę skrzywdzonej a wręcz poharatanej osóbki. Dobrze Ci na tym świeczniku ??????  To nie złaś z niego. Pielęgnuj się w 16 osłonach i pilnuj żeby żadna nie zerwała Ci się ze sznurka.

Zofio, ten mój post "o nic" jest również edytowany.
Było w nim wcześniej napisane: "Nie napisałam,że się na was zawiodłam!!!"
Beosa tej edycji już nie wyłapała. big_smile

Mój wcześniejszy post brzmiał mniej więcej tak: "Naiwna jestem i głupia. Żałuję, że się przed wami otworzyłam. Sama sobie jestem winna,bo przecież dostałam ostrzeżenie, że ktoś kiedyś tą moją otwartość wykorzysta przeciwko mnie.
Straciłam wiarę w ludzi.
Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni"

Beosa, tak było?

Faktów wtedy nie podałam, dlatego zdecydowałam się usunąć ten post, bo był niejasny i zbyt ogólny i każdy (jak widać) mógł poczuć się urażony. Pisałam o sobie,a zła byłam i jestem tylko (aż!) na jedną osobę,co mozna przeczytać poniżej.
Jest mi przykro, że tak wyszło.

Jestes mistrzynia edytowania. Krotko przed 24 udalo Ci sie edytowac smile Jezeli jestes zla na mnie to nie pisz, ze sie zawiodlas  na forum.
Dlaczego w sobote po dlugim milczeniu napisalas to i to mialo byc skierowane do mnie? Co ja takiego w ta sobote, kiedy nie bylam obecna na forum zrobilam ? Czym Cie zawiodlam ? Co wykorzystalam przeciwko Tobie?
Chcialabym wiedziec, bo do tej pory jakos nie rozumiem ?
Teraz ja edytuje smile "(...) bo przecież dostałam ostrzeżenie, że ktoś kiedyś tą moją otwartość wykorzysta przeciwko mnie".
Napisz mi kto Cie ostrzegl, ze ja wykorzystam Twoja otwartosc przeciwko Tobie ? Sorry ale jakies to wszystko niedopowiedziane i jak juz wczesniej Zofia pisala to "dziecinada" sad.
Narobilas zamieszania i teraz probujesz sie jakos wykrecic. Nie chcesz robic wiecej zamieszania z innymi dziewczynami to mi sie dostalo, bo stwierdzilam, ze mozesz miec jakies zaburzenia. Brawo Anstawio dalam Ci zastrzyk adrenaliny prosto w serce !!!! Nabralam sie !!!
Prawie jak w Pulp Fiction smile. Bylam tylko aktorka a Ty rezyserem tej sceny !!! Brawo Anstawio !!!

18 280

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Piszę to ostatni raz

ODCZEP SIĘ ODE MNIE, PRZESTAŃ INSYNUOWAĆ MI CHOROBY I ICH POWODY, PUBLICZNIE MNIE OBRAŻAĆ W TEN SPOSÓB I PROWOKOWAĆ!!!!!!!

Odnoszę wrażenie, że wykorzystujesz moje uczucia przeciwko mnie. Nie po to piszę tutaj o sobie.

To sie nazywa projekcja.  Czyli mamy znowu winnego Twoich emocji. Happyfull ma sily nadprzyrodzone i wykorzystuje uczucia Anstawii przeciwko niej i prowokuje. Do czego prowokuje?
Przykro mi, ze szukasz we mnie winowajcy za swoje zycie sad Ale tez dzieki za wyleczenie z naiwnosci !!!

18 281

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Zawsze mam prawo mieć swoje własne indywidualne zdanie i go bronić smile
Inni mają obowiązek je uszanować!

Wiesz inni to albo je uszanuja albo i nie. Na to nie mamy wplywu sad. A swoje zdanie trzeba miec ale tez mozna je zmienic smile
Bo co dzisiaj jest wazne za kilka miesiecy moze nie byc smile

18 282

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Miłego dnia Wam życzę smile

18 283

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Podróż miałam ciekawą. W Warszawie dosiadła się dziewczyna/kobieta w wieku ok. 40 lat. Była ''zniesmaczona" wszystkim sad
Sobą, innymi, pogodą, życiem, zdrowiem itp. .
Była mężatką przez rok. Mąż muzyk zdradzał ją i raz uderzył. Ona znalazła pocieszyciela, żonatego mężczyznę. Z muzykiem rozwiodła się, zostawiając mu mieszkanie "załatwione" w TBS- ach (za 15 tyś). Zabrała telewizor i lodówkę big_smile. Z żonkisiem nadal spotykała się, bo seks był cudowny. Liczyła na więcej. Pomyliła się ! Nie zostawił dla niej rodziny. To on zakończył znajomość. Poznała chłopaka z drugiego krańca Polski. Chłopak jej nie przypadł do gustu, ale jego kolega tak ! Jest od niej młodszy o 7 lat. Znają się 3 miesiące. On pracuje w Norwegii (ponoć), ale często bywa w Polsce i nigdy nie ma pieniędzy i ma długi, komorników i nie ma od kogo pożyczyć, by spłacać zaległości (?), została tylko ona. Komorników spłaca jej pieniędzmi tylko nie okazał jej żadnych dokumentów mimo, że nie raz prosiła.......kilka razy jeździła do niego (w PL),ale on nigdy nie miał dla niej czasu. Spotyka się z nią w hotelu, który ona wynajmuje i za który ona płaci, odbiera pieniądze i znika. Znika, bo i tu dziewczyna słyszy tysiące powodów : musi koledze pomóc meble skręcić, musi wiele innych rzeczy i nie może jej więcej czasu poświęcić. Zapewne ma czas przespać się też z nią, ale o tym nie mówiła. Kasy nie ma na bilet do Oslo a musi tam lecieć tylko by jedzenie dodatkowe przewieść. Przewozi i wraca do Polski i znowu leci (????). Za pracę w Norwegii jeszcze nie otrzymał wynagrodzenia, bo nie płacą mu, ma facet pecha i trafia na nieuczciwych pracodawców. Ją kocha i ściągnie do Norwegii, może zaraz a może będzie musiała trochę poczekać.
Pożyczyła mu wiele ( zarabia 1400zł) i teraz też zawiozła mu pieniądze, ale też umowę pożyczki na całą kwotę. Podpisał ją i prosił o kolejny tysiąc. Obiecała mu za kilka dni przesłać na konto (po wypłacie). Rodziny jego nie zna, nie zna też znajomych. Nikomu jej nie przedstawił.
Odzywałam się, ale niewiele. Całe moje wnętrze krzyczało, ale nie chciałam jej uświadamiać (:) ). Sama doszła do pewnych wniosków i powiedziała pod koniec podróży, chyba jestem naiwna.
aaaaaaaa ten chłopak nie złożył jej nawet życzeń na walentynki....złożył, ale jak ona zadzwoniła. Czekała też na życzenia od żonkisia. Nie złożył, ale gdyby złożył to jednak by do niego wróciła. Poza tym wielu mężczyzn z pracy chce się z nią umówić. Mówią jej wprost, jeśli będziesz nudziła się to dzwoń  - czy się nudziła, nie pytałam.
U psychologa była, ale nie przypasował jej psycholog. Jakiś nerwowy był....nie rozumiał jej.

Zapytałam ją czy musi mieć właściciela. Chwilę pomyślała i odpowiedziała, tak !!!!

Nie byłam inna. Też byłam naiwniaczką, dałam się na większe pieniądze nabrać !!!!! Też musiałam mieć właściciela !!
Jak to dobrze, że wytrzeźwiałam. Bogu dzięki !!!!!!

18 284

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
beosa napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Zofio, ten mój post "o nic" jest również edytowany.
Było w nim wcześniej napisane: "Nie napisałam,że się na was zawiodłam!!!"
Beosa tej edycji już nie wyłapała. :D

Mój wcześniejszy post brzmiał mniej więcej tak: "Naiwna jestem i głupia. Żałuję, że się przed wami otworzyłam. Sama sobie jestem winna,bo przecież dostałam ostrzeżenie, że ktoś kiedyś tą moją otwartość wykorzysta przeciwko mnie.
Straciłam wiarę w ludzi.
Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni"

Beosa, tak było?

Mniej więcej.Raczej więcej.
I jeszcze rysunek był.
Wyłapałam ,ale szkoda mi było czasu na kłótnie,że jednak tak napisałaś...Dlatego przecież zapytałam Cię o co chodzi,co takiego strasznego się stało.
Szybko odpowiedź poprawiłaś na "o nic",co jest według mnie trochę niegrzeczne ale mam tyle ważniejszych spraw.Wytłumaczyłam sobie,że zły dzień miałaś może i zapomniałam.
Po co teraz te przepychanki?Życie toczy się przecież dalej...

Beosa, przepraszam,że tak cię wzięłam na "świadka". Moja edytowana odpowiedź jest niegrzeczna,masz rację. Złość do mnie dotarła i po całym dniu zedytowałam post :(
Temat chyba zakończony, nie wiem? Z mojej strony tak :D
Zaraz pędzę na jogę :D
OMmmmmm... ;)

Widzę, że joga dobrze Ci robi.
Anstawio, nie bawmy sie w nie powiedziałam, powiedziałam, miałam na myśli, lub inaczej myślałam. Ja mam własny rozum i rozumiem co chciałaś.
Kończąc temat chcę abyś zdała sobie sprawę, że jesteś tu z własnej woli. Logujesz się na forum, wybierasz wątek i piszesz co chcesz. Zgadzać się z nikim nie musisz (na innych wątkach również). Zachować swoje zdanie masz prawo.Masz prawo widzieć tak a nie inaczej problem i problem mieć i go pielęgnować. Twoje życie, Twoje wybory. Jednak nie masz prawa oskarżać kogokolwiek za swe decyzje i ich konsekwencje.

18 285

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny, wiecie co....

Jakoś mnie tak dręczyła myślowo ta wymiana zdań i nie powiem, sny miałam jakieś takie "ukierunkowane" wink
Ja dokładnie nie "kumam" "o co kaman", ale wnioski z porannej drogi do pracy miałam takie smile
Raz, że to grupa wsparcia
Dwa, że każdy we własny sposób odnajduje swoją drogę
Trzy, że każda z nas jest inna
Cztery, że KKZB nie tylko jest naiwna. Przede wszystkim podstawowy cel KKZB to zawsze i wszędzie naprawiać wszystkich dookoła - nie tylko własnego faceta wink


Ja też i trochę rozumiem Anstawię. Też upatruję podstawy swoich problemów w DDA, nie w samym KKZB, bo z niczego to mi się to nie wzięło. Jedno co u Anstawii widzę, to chyba to, że przez dzieciństwo i okres nastolatki nikt nie dał jej szansy odczuć, że jej zdanie jest ważne i że ktoś ma do niej szacunek. To wprost prowadzi do tego, żeby nie umieć wyrażać emocji, swojej opinii, mówić o sobie. A jak się zaczyna mówić, to się nie umie użyć zrozumiałych dla innych słów. I często zdarza się, że coś jest rozumiane inaczej, niż bym sama tego chciała.

Pamiętasz Happy - jak powiedziałam o złym guście? Zwróciłaś mi uwagę, zastanowiłam się, przytaknęłam. Użyłam złego słowa, bo chodziło mi o inny gust. Ale ile trwało zanim się zastanowiłam i wytłumaczyłam? To tak, jak nie umiałam też powiedzieć co czuję, jeśli chodzi o te lody. Przecież też widziałaś moje zachowanie. A przecież niby jestem taka otwarta wink

Ja oczywiście nie wiem, co może czuć Anstawia, ale wydaje mi się, że nauczenie się precyzyjnego, zrozumiałego dla otoczenia wyrażania własnych uczuć, emocji, zdania i myśli i okazywanie tego wszystkiego to cholernie trudna sprawa. Dla mnie to jest trudne. Ale staram sie tłumaczyć o co mi kaman, bo wiem, że do precyzji mi daleko smile smile smile

18 286

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Ja to bym Cię chciała zobaczyć tongue

No powiem Ci, że żeby zobaczyć to się trzeba naganiać między żółtymi tablicami wink
Do końca życia nie zapomnę smile To było boskie smile
A ja oczywiście uważałam, że żółta tablica jest jedna - między GK a dawny głowny budynkiem dworca wink

No proszę:D

18 287 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-03-13 10:32:13)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabko-k i Zofio, jeżeli tylko poczułyście się przeze mnie oskarżane, obrażane czy urażone, przepraszam. Nie ma na to wytłumaczenia!
Jedyne czego żałuję, to to, że okazałam wszystkie swoje emocje z każdej strony, można czytać ze mnie jak z książki. Nie umiem dobrać odpowiednich słów. Mam nauczkę na przyszłość i sama sobie jestem winna!!

Koniec z użalaniem się nad sobą smile

Namasté
OMmmmmm

18 288

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zabko-k i Zofio, jeżeli tylko poczułyście się przeze mnie oskarżane, obrażane czy urażone, przepraszam. Nie ma na to wytłumaczenia!
Jedyne czego żałuję, to to, że okazałam wszystkie swoje emocje z każdej strony, można czytać ze mnie jak z książki. Nie umiem dobrać odpowiednich słów. Mam nauczkę na przyszłość i sama sobie jestem winna!!

Koniec z użalaniem się nad sobą smile

Namasté
OMmmmmm

Anstawia - przecież Ty do mnie nie pisałaś!!! smile
Ja piszę jako obserwator tej wymiany zdań smile
Teraz się jakby troszkę "okopałaś" i nie zauważyłaś, że ja w ogóle nie piszę z jakimiś pretensjami czy czymś innym.
Właśnie tak mi się jakoś wydaje (zresztą napisałam parę postów wyżej), że to chyba wpływ toksycznego dzieciństwa, o którym wspominałaś. Że nikt pewnie Cię nie słuchał i nie szanował Twojego zdania i dlatego teraz zaraz zamykasz się w sobie?

Ja też mam problemy ze słownictwem wink
A czytać to ja z kogoś też jeszcze nie umiem - szczerze mówiąc wolę już nie wyciągać wniosków, bo to wiesz, u mnie by się skończyło "pisaniem scenariusza" wink

Anstawia, nie denerwuj się sama sobą smile Spokojnie smile Jak nie umiesz, to może spróbuj jak ja - tłumaczyć? Nie trzeba się zaperzać, ale warto wymagać by każdą z nas dopuszczono do głosu smile I proszę tylko, przeczytaj mnie czasem uważnie i dwa razy smile Nie umiem do słowa pisanego dodać ciepłego tonu wink Ale zapytaj, co miałam na myśli, to postaram się wytłumaczyć smile

18 289

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cóż, szczerze mówiąc starałam się czytać i zupełnie nie wiem o co chodzi.
Ale tu raczej zasadą powinna być akceptacja naszych odmienności i też słabości - bo to, jak już zostało wspomniane, grupa wsparcia. Przecież gdyby z nami było dobrze, nie byłoby nas tutaj.

Dziś już nie ma aż tyle we mnie buntu i energii, ale jest nieźle. Ważny moment dopiero wieczorem.

Moje przemyślenia w drodze to pracy to, że naprawdę nie chcę nikogo w zastępstwie, a szczególnie sztucznego poprawienia sobie tym humoru.

Niestety o nim mówię, że nadal jest. Że go nie ma, powiem za pół roku, bo minęło hmmmm...od decyzji już tydzień z haczykiem przygotowywałam się), ale od oznajmienia dwa dni. A że on nadal chce ze mną nie - być (nawet z seksu może zrezygnować w tym celu - tzn. z seksu ze mną, nie w ogóle), spodziewam się natarcia. Ja nie daję upustu emocją i nie wyzywam, nie płaczę przy nim, bo wiem, że to nic nie zmienia i tylko sobie robię kłopot. Ale tym razem całkiem świadomie zrobiłam scenę, potem jeszcze nawtykałam w wiadomościach (powiedziałam sobie, ze do 24tej i koniec), bo a) potrzebowałam odreagowania, b) przecież i tak to w tej relacji nic nie zmieni, bo relacji ma nie być, c) liczę, że dzięki temu on się uniesie, obrazi, albo chociaż będzie musiał ochłonąć przez dłuższy okres, co mi da czas na wzmocnienie.

Wieczorem zastanawiałam się, czy w ogóle kocham, a może to moja ambicja, rano miałam z nim w myślach dziecko. Ach.
Tak wciąż mam nadzieję, że sobie przemyśli, że wróci skurszony itp. itd. itp. itd. ach... no nic etapy trzeba przejść wszystkie.

18 290

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Moje przemyślenia w drodze to pracy to, że naprawdę nie chcę nikogo w zastępstwie, a szczególnie sztucznego poprawienia sobie tym humoru.

Niestety o nim mówię, że nadal jest. Że go nie ma, powiem za pół roku, bo minęło hmmmm...od decyzji już tydzień z haczykiem przygotowywałam się), ale od oznajmienia dwa dni. A że on nadal chce ze mną nie - być (nawet z seksu może zrezygnować w tym celu - tzn. z seksu ze mną, nie w ogóle), spodziewam się natarcia. Ja nie daję upustu emocją i nie wyzywam, nie płaczę przy nim, bo wiem, że to nic nie zmienia i tylko sobie robię kłopot. Ale tym razem całkiem świadomie zrobiłam scenę, potem jeszcze nawtykałam w wiadomościach (powiedziałam sobie, ze do 24tej i koniec), bo a) potrzebowałam odreagowania, b) przecież i tak to w tej relacji nic nie zmieni, bo relacji ma nie być, c) liczę, że dzięki temu on się uniesie, obrazi, albo chociaż będzie musiał ochłonąć przez dłuższy okres, co mi da czas na wzmocnienie.

Wieczorem zastanawiałam się, czy w ogóle kocham, a może to moja ambicja, rano miałam z nim w myślach dziecko. Ach.
Tak wciąż mam nadzieję, że sobie przemyśli, że wróci skurszony itp. itd. itp. itd. ach... no nic etapy trzeba przejść wszystkie.

smile Fajne stwierdzenie - w celu sztucznego poprawiania sobie humoru .... No fakt, to co zrobiłam lata temu było sztucznym poprawianiem wink

Wiesz co, te emocje, te skoki, to oczekiwanie nagłej acz radykalnej jego zmiany, to słusznie uważasz, że normalne. Sama się pewnie domyślasz, że każdego dnia to jest mniej odrobinkę odczuwalne. A te dni mijają, jednak jak patrzę z perspektywy czasu - w zawrotnym tempie wink Na początku tylko to zaprząta myśli. Ale początek nie trwa wiecznie wink

18 291

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny pomóżcie, pewnie nie pamiętacie, ale kilka dni temu pisałam kilka postów.. i jak dobrze pamiętam to napisałam mojemu chłopakowi by się zastanowił nad tym jak się wyraża i jak mnie traktuje. Oczywiście był na wakacjach z rodzicami, i ma właśnie międzylądowanie w Londynie. Nic do mnie w międzyczasie od piątku nie pisał, nie odzywał się.
A przed chwilą napisał tak: Cześć Łapka jesteśmy w londynie....mogłabyś mi powiedzieć....jaki był wynik z bayern arsenal?..

Napisać? hahah, wiem to głupie... nie powinnam mu odpowiedzieć, niech sam sobie sprawdzi.. a może się spytam czy się zastanowił nad swoim zachowaniem?

Możecie się śmiać, bo ja się śmieje i płacze na przemian teraz big_smile To nie jest normalne mieć takie dylematy, zanim się dowiedziałam że jest coś takiego ja kkzb, bym się nie zastanawiała i sprawdziła te wyniki.

18 292

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

wydaje mi się, że nauczenie się precyzyjnego, zrozumiałego dla otoczenia wyrażania własnych uczuć, emocji, zdania i myśli i okazywanie tego wszystkiego to cholernie trudna sprawa. Dla mnie to jest trudne. Ale staram sie tłumaczyć o co mi kaman, bo wiem, że do precyzji mi daleko smile smile smile

Jakie to trafne, co napisałaś! Też mam z tym ogromny problem. Zwłaszcza, że całe lata trenowałam właśnie, jak to o tymże nie mówić... Teraz uczę się to zmieniać. Trudne to - szczególnie w bliskich relacjach, tam gdzie obecne jest zaangażowanie emocjonalne. I zwłaszcza gdy się mi tego nie ułatwia - to podwójna trudność sad

18 293 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-03-13 11:30:45)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Dziewczyny, wiecie co....

Jakoś mnie tak dręczyła myślowo ta wymiana zdań i nie powiem, sny miałam jakieś takie "ukierunkowane" wink
Ja dokładnie nie "kumam" "o co kaman", ale wnioski z porannej drogi do pracy miałam takie smile
Raz, że to grupa wsparcia
Dwa, że każdy we własny sposób odnajduje swoją drogę
Trzy, że każda z nas jest inna
Cztery, że KKZB nie tylko jest naiwna. Przede wszystkim podstawowy cel KKZB to zawsze i wszędzie naprawiać wszystkich dookoła - nie tylko własnego faceta wink


Ja też i trochę rozumiem Anstawię. Też upatruję podstawy swoich problemów w DDA, nie w samym KKZB, bo z niczego to mi się to nie wzięło. Jedno co u Anstawii widzę, to chyba to, że przez dzieciństwo i okres nastolatki nikt nie dał jej szansy odczuć, że jej zdanie jest ważne i że ktoś ma do niej szacunek. To wprost prowadzi do tego, żeby nie umieć wyrażać emocji, swojej opinii, mówić o sobie. A jak się zaczyna mówić, to się nie umie użyć zrozumiałych dla innych słów. I często zdarza się, że coś jest rozumiane inaczej, niż bym sama tego chciała.

Pamiętasz Happy - jak powiedziałam o złym guście? Zwróciłaś mi uwagę, zastanowiłam się, przytaknęłam. Użyłam złego słowa, bo chodziło mi o inny gust. Ale ile trwało zanim się zastanowiłam i wytłumaczyłam? To tak, jak nie umiałam też powiedzieć co czuję, jeśli chodzi o te lody. Przecież też widziałaś moje zachowanie. A przecież niby jestem taka otwarta wink

Ja oczywiście nie wiem, co może czuć Anstawia, ale wydaje mi się, że nauczenie się precyzyjnego, zrozumiałego dla otoczenia wyrażania własnych uczuć, emocji, zdania i myśli i okazywanie tego wszystkiego to cholernie trudna sprawa. Dla mnie to jest trudne. Ale staram sie tłumaczyć o co mi kaman, bo wiem, że do precyzji mi daleko smile smile smile

Oki. rozumiem smile, ale zauważ, że kkzb jest wyrozumiała i wybaczalska ponad miarę a mówiąc wprost, ponad zdrowy rozsądek.
Ustalmy fakty
- nikt nie wie o co chodzi !!!!!! !!!!!! !!!!!!!!!! pełno jest niejasności, pomówień, niedopowiedzeń.
Zabko ja wyrosłam, zwyczajnie wyrosłam z takiej atmosfery. Tkwiłam w niej kilka lat. Poddawałam się temu, wpadałam w nastrój :  o Boże co ja zrobiłam ? kogo obraziłam? jak mocno? czym ? . Nie znając faktów, szczegółów myślałam jak naprawić szkodę i stawałam się "dywanikiem" o który można było w nieskończoność wycierać buty. Znosiłam wiele w milczeniu (strach przed wyjaśnianiem). Niedopowiedzenia i bezpodstawne oskarżenia urastały do rangi problemu. Moja wyobraźnia pracowała podsuwając mi wiele "opcji", w których to zawsze ja byłam winna - za co ? za wszystko !!!!! za całokształt !!!!
Dorosłam i nie bawię się w coś, kiedyś, komuś. Wiem, że można w takiej dyskusji zapętlić się , zgubić. Teraz lubię rozmawiać konkretnie na argumenty.
Forum to taki dziwny "stwór". Tu można być każdym. Zofia 282 może być Olką, może być Olkiem smile. Można być brunetką a w wyobraźni innych blond pięknością, lub blond brzydulą. Można na forum "ściemniać" i ksiądz może być kochasiem i kandydatem na męża (o czym opowiadałam). Ludzie różne mają oczekiwania. Jedni są szczerzy do bólu i wyrzucają z siebie publicznie wszystko ze swych tajemnych zakamarków i robią to by oczyścić się. Inni szukają opinii, innego punktu widzenia i wybierają, który post im pasuje i robią to w ramach swoich potrzeb. Jedni potrzebują głaskania,ściemniania, inni kopa i prawdy, prawdy nawet bolesnej.

A propos gustu, to szklanka może być do połowy pełna lub pusta. Liczy się punkt widzenia. Ten punkt zależy od naszego nastawienia. Pesymista będzie mówił o pustej, optymista o pełnej.
Kiedyś pytana co słychać odpowiadałam, nic nowego, stare biedy. Dziś na to samo pytanie odpowiadam, dziękuję, wszystko dobrze. Nie, nie przymuszam się do tych słów, one same tak się układają, bo zmieniło się moje nastawienie ! smile
Znalazłam wypowiedź, fajną wypowiedź Wielokropka i oto ona :

Wielokropek napisał/a:

Pozytywne myślenie nie wyklucza świadomości własnych wad. smile

Pozytywne myślenie nie polega na bujaniu w obłokach, nie polega na udawaniu, że rzeczywistości nie ma, nie polega na okłamywaniu.
Pozytywne myślenie, to zauważenie, że szklanka jest do połowy pełna. smile Pozytywne myślenie, to umiejętność dostrzegania dobrych stron. To świadome koncentrowanie się na pozytywach tego, co nas otacza: ludzi, zdarzeń i sytuacji.

Przeciwieństwem takiego myślenia jest myślenie negatywne. Negatywne myślenie powoduje stres, bo niszczy nasze zaufanie w to, że jesteśmy w stanie wykonać stojące przed nami zadania. Myślimy negatywnie, gdy nisko siebie oceniamy, krytykujemy się za popełnione błędy, wątpimy w swoje możliwości, spodziewamy się klęski mimo posiadania umiejętności, wiedzy, możliwości.

Pozytywne i negatywne myślenie są dwoma odmianami podejścia do życia: pierwsze nastawione jest na wychwytywanie plusów, drugie - minusów. Pozytywne myślenie różni też się od metody stosowanej przez Polyannę. smile

Świadomość własnych wad jest, moim zdaniem, niezwykle ważną rzeczą. Nie ma jednak nic wspólnego z istnieniem lub brakiem pozytywnego myślenia. Jedno nie wyklucza drugiego. smile Świadomość własnych wad zapobiega "porywaniu się z motyką na słońce", podejmowaniu działań sprzecznych z własnymi ograniczeniami. Znajomość własnych wad może zmobilizować osobę do podjęcia pracy nad sobą. I nie chodzi mi o to, by kusić się na rzeczy nierealne, czyli pracować nad tym, by z małej, drobnej osoby stać się osobą niezwykle wysoką.




By uniknąć nieporozumień. smile
Szczęście, na szczęście, nie jest obowiązkowe.

Miłego dnia życzę smile

18 294

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Łapka
Nie wiem, ale chyba bym odpisała, że pomylił mój numer z portalem najświeższych wiadomości wink A Ty co byś tak naprawdę chciała zrobić? Bo to się liczy smile

Tezkobieta
To jeszcze niech może Happy powie, jak reaguję na przytulenie wink Wiesz, tak po prostu przytulenie. Zresztą może nie wyczuła, ale mnie od razu wewnątrz roznosi z nerwów (bo nie jestem przyzwyczajona), a mam wrażenie, że na zewnątrz skała. Nie, no żegając się już było mi łatwiej...

I jeszcze powiem szczerze, bo warto jednak mówić szczerze, że takich gestów uczę się obcując z moimi dzieciakami (bo na szczęście nie mam żadnego mężczyzny, więc nie muszę szokowo uczyć się normalnych zachowań w normalnych relacjach, na to to ja w ogóle nie jestem gotowa) i czasami sama sobie daję po łapach, bo któraś chce się przytulić a mnie w głowie kiełkuje reakcja "nie teraz, zaraz, bo coś robię". Więc sobie po łapkach i przytulam smile
I weź tu mi teraz wytłumacz, czym dla mnie jest zaangażowanie emocjonalne, skoro mam problem z emocjami i ich wyrażaniem... ?

18 295

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabka-k, przeczytałam Twój post. Przeczytałam też post Zofii i wyobraźnia zadziałała po słowach: nie masz prawa KOGOKOLWIEK oskarżać. Racja! I tysiące myśli, kogo gdzie kiedy oskarżyłam?? Może te przeprosiny były za całokształt, może "na przyszłość"?

18 296

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Heh z przytulaniem też miałam zawsze opory. Moje reakcje wyglądały tak: od "obcych" - co mnie będzie jakaś obca osoba tak dotykać i być blisko (oczywiście nie wypowiedziane na głos), od "bliskich": łzy leją się na potęgę...

18 297

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zabko-k i Zofio, jeżeli tylko poczułyście się przeze mnie oskarżane, obrażane czy urażone, przepraszam. Nie ma na to wytłumaczenia!
Jedyne czego żałuję, to to, że okazałam wszystkie swoje emocje z każdej strony, można czytać ze mnie jak z książki. Nie umiem dobrać odpowiednich słów. Mam nauczkę na przyszłość i sama sobie jestem winna!!

Koniec z użalaniem się nad sobą smile

Namasté
OMmmmmm

O swoich uczuciach napisałam i to bez ogródek smile
Nie żałuj Anstawio to jest tylko forum i jak pisałam wcześniej za chwilę możesz być nie Anstawią tylko np,"Laseczka", "Kurara".
Obnażyłaś się i źle Ci z tym .....wystarczy wyciągnąć wtyczkę z kontaktu, przycisnąć jeden klawisz w kompie, lub zmienić nick. Tylko nie rozumiem Twego złego samopoczucia bycia "nagiej" . Ze mnie też można czytać jak z książki. Byłam szczera, otwarta, ale mnie było potrzebne to otwarcie i wyrzucenia z siebie zalegania. Na tym forum oczyściłam się, mówiąc o swoich emocjach a wiele z nich było złych. Nie raz pisałam o sobie "głupia", bo to prawda, bo byłam głupia. To forum pozwoliło mi zrozumieć i "naprawić się". Nie czuję się naga smile czuję się przystrojona w nowe piórka i podobam się sobie smile

18 298

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Na tym forum oczyściłam się, mówiąc o swoich emocjach a wiele z nich było złych.

Podobno nie ma złych emocji (tak jak złej pogody) wink

18 299

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

By uniknąć nieporozumień. smile
Szczęście, na szczęście, nie jest obowiązkowe.

Miłego dnia życzę smile

Zofia, masz rację z wybaczaniem, tylko ja nie mam nad czym tu się zastanawiać - akurat w tej sytuacji. Dwa, że oczywiście forum daje wręcz gwarancję nieograniczonych możliwości kreowania siebie. Jeśli ktoś tego chce. Ale dla mnie jest ważniejsze to, że ja sama siebie nie kreuję. Jestem tu dla siebie. Co ktoś inny ma na myśli - ano cóż, za to ja nie odpowiadam i nie jestem w stanie przewidzieć smile Mam prawo zarówno coś brać za dobrą monetę, jak też jednak ustawiać swoje priorytety na sobie smile Jeśli ja będę dla siebie priorytetem, to akurat czyjaś autokreacja mnie nie zaboli. Pewnie zaboli tego kogoś, bo to będzie sztuczne i rzeczywistość boleśnie odpłaci. Jak w tej opowieści o "na chwilę"...

Nie każdy dorasta w tym samym tempie. I ma do tego pełne prawo. I nawet nie musi dorosnąć. Przecież to każdego samodzielna i indywidualna decyzja, jego własna. Ja wiedząc, jak wyglądało moje "dorastanie", wiedząc, że miałam szansę drugi raz błędu nie popełnić, jednak wlazłam głębiej niż poprzednio sama po sobie widzę, jak mi trudno "dorosnąć". Świata nie zmienię, ale siebie się postaram.
Tak, pozytywne myślenie, to nie marzycielstwo. To odpowiednie nastawienie - dla siebie i na siebie smile
Szczęście dla każdego ma inny wymiar smile

18 300

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Na tym forum oczyściłam się, mówiąc o swoich emocjach a wiele z nich było złych.

Podobno nie ma złych emocji (tak jak złej pogody) wink

Nie istnieje pojęcie braku pogody tongue. Pogoda jest zawsze jaka by nie była. Podobnie jest z emocjami, są zawsze, a mogą być dobre jak i złe, ale zawsze jakieś są smile

18 301

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zabka-k, przeczytałam Twój post. Przeczytałam też post Zofii i wyobraźnia zadziałała po słowach: nie masz prawa KOGOKOLWIEK oskarżać. Racja! I tysiące myśli, kogo gdzie kiedy oskarżyłam?? Może te przeprosiny były za całokształt, może "na przyszłość"?

No i właśnie - reakcja smile  Wiesz, ja też po łapkach daję sobie za to, że albo nie reaguję w ogóle (bo nie chcę odczuć jakichś emocji) albo reaguję za szybko smile Kurcze, ile mnie kosztuje uspokajanie siebie i zmuszanie do przypomnienia, zastanowienia... To znaczy już mi z tym łatwiej idzie, jakoś się tego wyuczam, ale i tak staram się pamiętać cały czas. Ja przyznaję, nie wiem o jaki całokształt może Ci chodzić smile Bo to niestety torchę tak zabrzmiało, że przepraszasz, że jesteś? Mogę się mylić, ale przecież mi wytłumaczysz?
Ja nie odbieram tego za oskarżenia, tylko właśnie cały czas Ci piszę, że myślę, że to się z dzieciństwa bierze, że ktoś nie szanował Twojego zdania i Ty teraz czasem coś napiszesz, ale zaraz się trochę bronisz, uciekasz. Że łatwo Cię pozbawić pewności siebie. Takie jakieś mam odczucia. Że zawsze odbierasz sygnały, słowa, jako próbę zranienia Ciebie. Że ktoś do tego doprowadził, że zawsze musiałaś się bronić, uważać. Że Ty chyba masz rację, że jak wspomniałaś wcześniej, bardziej czujesz że masz problem jako DDA, niż jako KKZB. Ale to mnie się tak wydaje smile

18 302

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
zofia282 napisał/a:

By uniknąć nieporozumień. smile
Szczęście, na szczęście, nie jest obowiązkowe.

Miłego dnia życzę smile

Zofia, masz rację z wybaczaniem, tylko ja nie mam nad czym tu się zastanawiać - akurat w tej sytuacji. Dwa, że oczywiście forum daje wręcz gwarancję nieograniczonych możliwości kreowania siebie. Jeśli ktoś tego chce. Ale dla mnie jest ważniejsze to, że ja sama siebie nie kreuję. Jestem tu dla siebie. Co ktoś inny ma na myśli - ano cóż, za to ja nie odpowiadam i nie jestem w stanie przewidzieć smile Mam prawo zarówno coś brać za dobrą monetę, jak też jednak ustawiać swoje priorytety na sobie smile Jeśli ja będę dla siebie priorytetem, to akurat czyjaś autokreacja mnie nie zaboli. Pewnie zaboli tego kogoś, bo to będzie sztuczne i rzeczywistość boleśnie odpłaci. Jak w tej opowieści o "na chwilę"...

Nie każdy dorasta w tym samym tempie. I ma do tego pełne prawo. I nawet nie musi dorosnąć. Przecież to każdego samodzielna i indywidualna decyzja, jego własna. Ja wiedząc, jak wyglądało moje "dorastanie", wiedząc, że miałam szansę drugi raz błędu nie popełnić, jednak wlazłam głębiej niż poprzednio sama po sobie widzę, jak mi trudno "dorosnąć". Świata nie zmienię, ale siebie się postaram.
Tak, pozytywne myślenie, to nie marzycielstwo. To odpowiednie nastawienie - dla siebie i na siebie smile
Szczęście dla każdego ma inny wymiar smile

Masz rację smile szczęście dla każdego ma inny wymiar smile

Świata nie zmienimy (to już ustaliłyśmy), ale możemy postawić mu granice. Chyba zgodzisz się , ze mną, że świat to ludzie ?
Chyba zgodzisz się, że umiejętność stawiania granic to połowa sukcesu wink

18 303

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Nie istnieje pojęcie braku pogody tongue. Pogoda jest zawsze jaka by nie była. Podobnie jest z emocjami, są zawsze, a mogą być dobre jak i złe, ale zawsze jakieś są smile

O nie, nie. NIGDY nie ma złej pogody... tylko niektórzy ludzie są nieodpowiednio ubrani big_smile (Kiedyś zasłyszane, ale jakież prawdziwe, co nie?)
I chyba tak samo może być z emocjami smile

18 304

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Zabko-k i Zofio, jeżeli tylko poczułyście się przeze mnie oskarżane, obrażane czy urażone, przepraszam. Nie ma na to wytłumaczenia!
Jedyne czego żałuję, to to, że okazałam wszystkie swoje emocje z każdej strony, można czytać ze mnie jak z książki. Nie umiem dobrać odpowiednich słów. Mam nauczkę na przyszłość i sama sobie jestem winna!!

Koniec z użalaniem się nad sobą smile

Namasté
OMmmmmm

O swoich uczuciach napisałam i to bez ogródek smile
Nie żałuj Anstawio to jest tylko forum i jak pisałam wcześniej za chwilę możesz być nie Anstawią tylko np,"Laseczka", "Kurara".
Obnażyłaś się i źle Ci z tym .....wystarczy wyciągnąć wtyczkę z kontaktu, przycisnąć jeden klawisz w kompie, lub zmienić nick. Tylko nie rozumiem Twego złego samopoczucia bycia "nagiej" . Ze mnie też można czytać jak z książki. Byłam szczera, otwarta, ale mnie było potrzebne to otwarcie i wyrzucenia z siebie zalegania. Na tym forum oczyściłam się, mówiąc o swoich emocjach a wiele z nich było złych. Nie raz pisałam o sobie "głupia", bo to prawda, bo byłam głupia. To forum pozwoliło mi zrozumieć i "naprawić się". Nie czuję się naga smile czuję się przystrojona w nowe piórka i podobam się sobie smile

No tak, to tylko forum...
Zamknąć, zapomnieć...

18 305

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Świata nie zmienimy (to już ustaliłyśmy), ale możemy postawić mu granice. Chyba zgodzisz się , ze mną, że świat to ludzie ?
Chyba zgodzisz się, że umiejętność stawiania granic to połowa sukcesu wink

Prawda, ale na szczęście nie tylko ludzie smile
Priorytet ustawiłam na sobie, na razie daję radę. Choć tak naprawdę okaże się to dopiero wtedy, kiedy ktoś będzie usiłował przejść moje granice. Na razie nic takiego się nie stało, więc nie do końca jestem w stanie to zweryfikować dla siebie samej.

18 306

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zmykam. Wczoraj miałam lenia smile, więc dzisiaj nadrobić muszę zaległości.
Do wieczorka smile

18 307

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie odpisałam i dostałam wiadomośc,: ok, już nieważne. Pozdrawiam Buźka
Uśmiałam się big_smile Nie będę się odzywała do niego zanim nie zrozumie że powinien mnie traktować z szacunkiem. Może to będzie nigdy tongue
Nie chce być na jego każde zawołanie jak nawet nie może mi pomóc w czymkolwiek w mieszkaniu. Kilka dni temu sama zawiesiłam szynę na haczyki w kuchni... a w Październiku miał mi to zrobić. Półkę przykręcił wtedy.. mniejsza z tym.
Przeraża mnie fakt że co jakiś czas wyjeżdża sobie na weekend, czasem z kuzynem (ok) a czasem do kolezanki w Szczecienie (wtf?) i ostatnio pojechał na wakacje do Egiptu z koleżanka ( sad ). Po powrocie powiedziałam że nie mogę już zn im być.. a on do mnie : jesteś tego pewna? wiedział co mówić, oczywiście że nie byłam tego pewna, nadal nie jestem. Nie chciałam by to był definitywny koniec. Więc powiedziałam że jeszcze spróbuje. Dwa tygodnie później pojechał na weekend z kuzynem, nawet nie mówiąc nikomu że gdzieś wyjeżdża. Jak rano przyszłam do niego do domu, zastałam tylko jego mamę (była w odwiedzinach, mieszka w Rosji) która mi powiedziała że pojechał na weekend że też nic nie wiedziała, dopiero jak zadzwoniła z pytaniem gdzie jest. On w ogóle nie używa tego swojego małego mózgu!

18 308

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Łapka napisał/a:

Nie odpisałam i dostałam wiadomośc,: ok, już nieważne. Pozdrawiam Buźka
Uśmiałam się big_smile Nie będę się odzywała do niego zanim nie zrozumie że powinien mnie traktować z szacunkiem. Może to będzie nigdy tongue
Nie chce być na jego każde zawołanie jak nawet nie może mi pomóc w czymkolwiek w mieszkaniu. Kilka dni temu sama zawiesiłam szynę na haczyki w kuchni... a w Październiku miał mi to zrobić. Półkę przykręcił wtedy.. mniejsza z tym.
Przeraża mnie fakt że co jakiś czas wyjeżdża sobie na weekend, czasem z kuzynem (ok) a czasem do kolezanki w Szczecienie (wtf?) i ostatnio pojechał na wakacje do Egiptu z koleżanka ( sad ). Po powrocie powiedziałam że nie mogę już zn im być.. a on do mnie : jesteś tego pewna? wiedział co mówić, oczywiście że nie byłam tego pewna, nadal nie jestem. Nie chciałam by to był definitywny koniec. Więc powiedziałam że jeszcze spróbuje. Dwa tygodnie później pojechał na weekend z kuzynem, nawet nie mówiąc nikomu że gdzieś wyjeżdża. Jak rano przyszłam do niego do domu, zastałam tylko jego mamę (była w odwiedzinach, mieszka w Rosji) która mi powiedziała że pojechał na weekend że też nic nie wiedziała, dopiero jak zadzwoniła z pytaniem gdzie jest. On w ogóle nie używa tego swojego małego mózgu!

Niech on się najpierw odniesie do Twoich wniosków na temat Waszego związku/relacji.
Ale przypuszczam, że to może nie nastąpić.
Widzisz jak sobie doskonale radzisz?
Pisałam Ci byś odezwała się na maila. Ale może tego nie widziałaś.

18 309

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Beosa, pytasz czy umiem zapełnic pustkę w sobie..Bardziej niż kiedyś ale do szczęścia mi sporo brakuje. Lubię pobyc trochę sama ale jednak stadna jestem smile
Czytam dalej co piszesz i życzę ci dużo cierpliwości i sił smile

Hm: ,,zapomnij o nim""
już zapomniałam, nawet nie wiem o kim pisałam wink (odp. o byłym)

Dziewczyny czytam spór między wami i tak sobie pomyślałam z dystansem (dystans ułatwiony czytaniem hurtowo),  to bardzo dobrze że są takie sytaucje. Nie są przyjemne ale pozwalają ,,zobaczyć '' więcej. Łatwo pisać grzecznie itd. wstawiać usmiechy. A ja wam powiem, że chciałąbym mieć odwagę wykrzyczeć swoje zdanie wiedząc że może się to spotkać z krytyką czy odrzuceniem, bo właśnie z tym mam problem.  Forum to rodzaj terapi. W tej chwili nie czuję potrzeby by tu krzyczeć i piszę też szczerze ale trzymam dystans. Może to dobrze może nie. Może kiedyś będę miała okazję poznać niektóre z was osobiście.
Wspomniałam, że na spotkaniu mojej grupy wsparcia ,,sie zadziało'', były emocje, dużo złości, płaczu wśród wszystkich uczestników ale to dobrze, bo kazdy mógł sie w tym przejrzeć (nie wiem czy jasno piszę). W niedzielę bedziemy rozmawiać w grupie o tym co sie zadziało. Może też się wypowiem a może będę głównie słuchać tak jak do tej pory, bo nadal mam trudność w otwarciu sie przed tyloma osobami ale czekam , jestem ciekawa, bo wiem że czemuś to sluży,czegoś sie dowiem tez o sobie, moje emocje mi powiedzą sporo. Krzyczmy sobie, krytykujmy tak jak do tej pory konstruktywnie, glaszczmy się, bo to wszystko jest potrzebne, przynajmiej takie jest moje zdanie.
Mnie napędzają złe emocje niestety (piszę ogólnie, nie że teraz). Lepiej funkcjonuję (paradoksalnie wolę spokój), staram się i dostaję determinacji pod wpływem silnych emocji, adrenaliny. Uczę się reagować w sposób spokojny i wtedy gdy spokojnie. Coraz bardziej staje się asertywna ale często pozwalam siebie wykorzystywać. Na szczęście to widzę i w miarę, jak na mnie, szybko reaguję ale nadal potrzebna jest mi do tego złość. Tylko cyborga też nie chcę z siebie zrobić. Złość jest tez potrzebna zwłaszcza jeśli dzięki niej wyniknie coś dobrego.

18 310

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Fajny post, Liv. Też mam nadzieję, że w mojej grupie coś się "zadzieje", coś będę mogła odkryć (w sobie). Ale to jeszcze chwila, bo zaczynamy dopiero od września...

Liv4 napisał/a:

Lepiej funkcjonuję (paradoksalnie wolę spokój), staram się i dostaję determinacji pod wpływem silnych emocji, adrenaliny.

Mam dokładnie tak samo. Podczas gdy większość sparaliżowana, ja działam konstruktywnie, skutecznie, realnie oceniam sytuację i możliwości (mimo tych silnych emocji) - i działam...

18 311 Ostatnio edytowany przez Liv4 (2013-03-13 13:07:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Fajny post, Liv. Też mam nadzieję, że w mojej grupie coś się "zadzieje", coś będę mogła odkryć (w sobie). Ale to jeszcze chwila, bo zaczynamy dopiero od września...

Liv4 napisał/a:

Lepiej funkcjonuję (paradoksalnie wolę spokój), staram się i dostaję determinacji pod wpływem silnych emocji, adrenaliny.

Mam dokładnie tak samo. Podczas gdy większość sparaliżowana, ja działam konstruktywnie, skutecznie, realnie oceniam sytuację i możliwości (mimo tych silnych emocji) - i działam...

Właśnie tak, też tak działam ..i dzięki smile przelałam tu swoje uczucia w związku z tym co przeczytałam.
Szłam na grupę niczego nie oczekując i tak stresowałam się lekko, więc sobie nie dokładałam i to wszystko ,,zrobiło się'' samo. Któregoś pięknego dnia i w Twojej grupie coś takiego nastąpi i ,,fajnie'' będzie gdy niespodzianie.

18 312

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mam nadzieję, że podołam... bo naprawdę nie wiem czego się spodziewać...

18 313

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Ustalmy fakty
- nikt nie wie o co chodzi !!!!!! !!!!!! !!!!!!!!!! pełno jest niejasności, pomówień, niedopowiedzeń.
Zabko ja wyrosłam, zwyczajnie wyrosłam z takiej atmosfery. Tkwiłam w niej kilka lat. Poddawałam się temu, wpadałam w nastrój :  o Boże co ja zrobiłam ? kogo obraziłam? jak mocno? czym ?

No wlasnie tak sie teraz czuje !!! Nikt nie wie o co chodzi !!! Ja szczerze mowiac to tylko przypuszczam tak samo jak wy.
Niestety zadnych konkretow tylko wyrzuty i mnostwo edytowanych postow po czasie !!!
Jezeli Anstawia odbiera moje posty napisane przed sobota (pytanie o zdrowie ) jak zagrozenie to ja nic nie rozumiem !!!
Jezeli cos tam jej sie u mnie nie podoba to prosze bezposrednio do mnie konstruktywnie a nie krecenie, ze sie zawiodla na forum itd.
Ja nie potrzebuje takich silnych emocji jak ona ale wiem, ze jestem jedyna na watku, kto moze jej takie silne emocje dostarczyc !!!
Juz to zrozumialam !!!

18 314

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Mam nadzieję, że podołam... bo naprawdę nie wiem czego się spodziewać...

Nie spodziewaj się niczego w pozytywnym znaczeniu. Staram się nie mieć nastawienia, po prostu idę, patrzę , słucham i czuję. Mnie trzyma jeszcze myśl; zawsze mogę się wycofać..ale to już moja asekuracja obronna jak przed zaangażowaniem, bliskością itd.

18 315 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-13 13:36:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

To jeszcze niech może Happy powie, jak reaguję na przytulenie wink Wiesz, tak po prostu przytulenie. Zresztą może nie wyczuła, ale mnie od razu wewnątrz roznosi z nerwów (bo nie jestem przyzwyczajona), a mam wrażenie, że na zewnątrz skała. Nie, no żegając się już było mi łatwiej...

Zabka szczerze smile !!!!
Na dworcu objelas mnie pierwsza a potem Zofia smile. Ja juz bylam przygotowana tylko na wyciagniecie reki i ladne dygniecie nozka tongue
Nic z tego smile. Zostalam porwana w objecia Zabki smile.
Byla taka sytuacja jak Cie po glowie chcialam poglaskac a Ty myslalas, ze Cie walnac chce smile . Nic z tego tongue Happyfull nie bije tongue
Potem dostalas buziaka w policzek i wszystko git smile
A nagadalysmy sie za wszystkie czasy smile No do nastepnego spotkania smile. Jezeli czulas sie niepewnie to nie bylo widac !!! No chyba, ze tak naiwna jestem ???
Fajnie bylo smile Zofia przezwyciezyla swoje strachy: najpierw gondola na Kasprowy i z powrotem a nastepnego dnia na wielka krokiew na wyciagu krzeselkowym smile. Wybila sobie wielkim dzwonem ostatnie glupoty z glowy tongue
I zdradze Wam tajemnice: Zofia nie jest blondynka smile Ma bardzo ladny glos i wyglada super smile A przy okazji wpadlam w koncu w jakis nalog (oprocz forum) i wypijalysmy codziennie wystarczajaca ilosc drinkow smile Nie liczac kaw i sernikow oraz kaszanek, pierogow, kilebasek baranich, oscypkow smile
A Zabce siegam do ramion tongue A jej wlosy wcale nie sa takie zle tongue Herbatka z mandarynka jest bardzo dobra smile
Zabka jest tez super mama !!!! A ja zostalam ciocia smile
********************************************************************
" (...) mnie od razu wewnątrz roznosi z nerwów " to teraz rozumiem gdzie te nerwy zgubilas smile Przegonilas nas po gorach i zabronilas wziasc taksowke tongue Na nerwy - wysilek fizyczny smile Dziala smile

18 316

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

To jeszcze niech może Happy powie, jak reaguję na przytulenie wink

Zabka szczerze smile !!!!
Na dworcu objelas mnie pierwsza a potem Zofia smile. Ja juz bylam przygotowana tylko na wyciagniecie reki i ladne dygniecie nozka tongue
Nic z tego smile. Zostalam porwana w objecia Zabki smile.

No i gdzie tu prawda, no gdzie??!! tongue

18 317 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-13 13:41:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

To jeszcze niech może Happy powie, jak reaguję na przytulenie wink

Zabka szczerze smile !!!!
Na dworcu objelas mnie pierwsza a potem Zofia smile. Ja juz bylam przygotowana tylko na wyciagniecie reki i ladne dygniecie nozka tongue
Nic z tego smile. Zostalam porwana w objecia Zabki smile.

No i gdzie tu prawda, no gdzie??!! tongue

Jaka poprawa ? Przeciez ja nie mam problemow z bliskoscia smile Zabka pisala juz wczesniej, ze nie chce jak sie spotkamy abym ja usciskala, to chcialam uszanowac jej uczucia smile. Ale jak sama sciska to ja tez smile
edytuje bo przeczytalam "poprawa" zamiast prawda smile
No gdzie ? Zabka do tablicy zostalas wywolana smile

18 318

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

To jeszcze niech może Happy powie, jak reaguję na przytulenie wink Wiesz, tak po prostu przytulenie. Zresztą może nie wyczuła, ale mnie od razu wewnątrz roznosi z nerwów (bo nie jestem przyzwyczajona), a mam wrażenie, że na zewnątrz skała. Nie, no żegając się już było mi łatwiej...

Zabka szczerze smile !!!!
Na dworcu objelas mnie pierwsza a potem Zofia smile. Ja juz bylam przygotowana tylko na wyciagniecie reki i ladne dygniecie nozka tongue
Nic z tego smile. Zostalam porwana w objecia Zabki smile.
Byla taka sytuacja jak Cie po glowie chcialam poglaskac a Ty myslalas, ze Cie walnac chce smile . Nic z tego tongue Happyfull nie bije tongue
Potem dostalas buziaka w policzek i wszystko git smile
A nagadalysmy sie za wszystkie czasy smile No do nastepnego spotkania smile. Jezeli czulas sie niepewnie to nie bylo widac !!! No chyba, ze tak naiwna jestem ???
Fajnie bylo smile Zofia przezwyciezyla swoje strachy: najpierw gondola na Kasprowy i z powrotem a nastepnego dnia na wielka krokiew na wyciagu krzeselkowym smile. Wybila sobie wielkim dzwonem ostatnie glupoty z glowy tongue
I zdradze Wam tajemnice: Zofia nie jest blondynka smile Ma bardzo ladny glos i wyglada super smile A przy okazji wpadlam w koncu w jakis nalog (oprocz forum) i wypijalysmy codziennie wystarczajaca ilosc drinkow smile Nie liczac kaw i sernikow oraz kaszanek, pierogow, kilebasek baranich, oscypkow smile
A Zabce siegam do ramion tongue A jej wlosy wcale nie sa takie zle tongue Herbatka z mandarynka jest bardzo dobra smile
Zabka jest tez super mama !!!! A ja zostalam ciocia smile
********************************************************************
" (...) mnie od razu wewnątrz roznosi z nerwów " to teraz rozumiem gdzie te nerwy zgubilas smile Przegonilas nas po gorach i zabronilas wziasc taksowke tongue Na nerwy - wysilek fizyczny smile Dziala smile

No to ja żesz kurnia w odniesieniu do siebie jak zwykle ślepa i głucha jestem wink smile smile smile To się nazywa bezpodstawnie niska samoocena wink Tak to chyba było z tym pogłaskaniem... smile Takie dziwne reakcje, jak się człowiek nie spodziewa. Bo jak się spodziewa (przywitanie), to już inaczej smile A szczególnie po tym ganianiu się pomiędzy tablicami smile smile smile

Noooo - chyba tak z tym przegonieniem.... Nie wiem, mnie się lepiej myśli, jak idę smile No i w szczególności przy takiej dawce tlenu mi się dobrze myśli wink

Szczerze mówiąc, to próbuję odsypiać ten tlen i pewnie mi naprawdę zejdzie do weekendu smile

Za dwa tygodnie wybieram się na promocję książki kolegi - Berlin późne lato. Z takich krótkich wstawek wydaje się ciekawa, więc się skuszę na zakup "papierka" smile Zofia zaczyna spisywać atrakcje w swoim regionie smile

Tak czytam o tych reakcjach na spotkanie w grupie terapeutycznej i ew. oczekiwaniach i ich braku. Ja mam jeszcze przynajmniej pół roku... Ja też jestem ciekawa... Zawsze tu mówię - jest mi łatwiej, bo najpierw piszę. Więc potem przy ew. spotkaniu "w realu" też jest mi prościej... A tak... Pewnie właśnie takie pierwsze spotkania z obcymi będą polegały na słuchaniu innych... Ciekawe smile

Tezkobieta
Jak wywołujecie do tablicy, to OK wink

Pomiędzy jak widać, pomiędzy wink

Tak mi się myśli, że ja bardziej jeszcze zwracam uwagę na negatywy i za dużo sobie wmawiam smile A słyszę o sobie coś zgoła innego. Ta zmiana postrzegania siebie samej jakoś się tam dzieje, ale przyznaję że niezbyt szybko. Ja kiedyś mawiałam - nie widzę siebie w lustrze...., wiesz co mam na myśli. Jest ogromna różnica pomiędzy tym, co sami czujemy a tym co widzą w nas inni.

Nie pamiętam, ale chyba Wam pisałam po którymś spotkaniu z terapeutką (albo może nie, ale naprawdę nie pamiętam dokładnie), że zadała mi pytanie "jaka jestem". A ja kompletnie nie wiedziałam i chyba ze dwa dni myślałam i wymyśliłam najpierw, że inteligentna. I że więcej wszyscy dookoła mieli do powiedzenia o mnie, niż ja sama o sobie. I przyznałam się, że sama siebie nie znam. Więc szczerze mogę powiedzieć, że ja w dalszym ciągu się uczę siebie, poznaję siebie i wcale nie uważam, żeby to miała być krótka droga smile W tym wszystkim nie chodzi o to, żeby mi ktoś prawił komplementy (a oczywiście, że nie umiem na nie reagować), tylko o uzmysłowienie sobie samej.  Jeśli człowiek przez większość życia chował się z emocjami przed innymi, bo nie chciał być bardziej raniony, to po prostu wyuczył w sobie mechanizm "nie czucia". Przecież ja też twierdzę, że samo KKZB nie jest moim do końca jedynym problemem. To konsekwencja. Ja nie znam uczuć, nie byłam nimi zbytnio obdarzana jako dziecko i niezbyt długo. Nie wiem, jak wyglądają zdrowe kontakty. Nie wiem, jak wygląda okazywanie bliskości. Uczę się - od przyjaciółki, od niani, od koleżanek....
I pewnie jeszcze wielu rzeczy nie zauważam i z racji niskiej samooceny umniejszam smile
Ale się staram smile

A Wy macie przykład, że nawet będąc szczerą i uczciwą - można całkiem inaczej odbierać rzeczywistość i nie jest to działanie celowe, tylko nieświadome i wynikające z niestety poprzednich schematów, nad którymi pracujemy. Prawdaż wink

18 319

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Prawdaż! Nikomu niczego nie zarzucam wszak wink Sama zbyt dobrze po sobie wiem, jak to jest...
Często też w rozmowach dopytuję się (co niektórych bardzo drażni), aż mam pewność, że dobrze rozumiem, co rozmówca miał na myśli...

18 320

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No żesz widzisz? A mnie się wydaje, że rzadko pytam "to znaczy?", że stanowczo jeszcze za rzadko...
A potem wymysły, domysły i scenariusze wink

18 321

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

No żesz widzisz? A mnie się wydaje, że rzadko pytam "to znaczy?", że stanowczo jeszcze za rzadko...
A potem wymysły, domysły i scenariusze wink

Kto pyta nie bladzi smile Dobry scenariusz to dobry film ? Takie kino w glowie tongue

18 322

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Beosa, pytasz czy umiem zapełnic pustkę w sobie..Bardziej niż kiedyś ale do szczęścia mi sporo brakuje. Lubię pobyc trochę sama ale jednak stadna jestem smile
Czytam dalej co piszesz i życzę ci dużo cierpliwości i sił smile

Hm: ,,zapomnij o nim""
już zapomniałam, nawet nie wiem o kim pisałam wink (odp. o byłym)

Dziewczyny czytam spór między wami i tak sobie pomyślałam z dystansem (dystans ułatwiony czytaniem hurtowo),  to bardzo dobrze że są takie sytaucje. Nie są przyjemne ale pozwalają ,,zobaczyć '' więcej. Łatwo pisać grzecznie itd. wstawiać usmiechy. A ja wam powiem, że chciałąbym mieć odwagę wykrzyczeć swoje zdanie wiedząc że może się to spotkać z krytyką czy odrzuceniem, bo właśnie z tym mam problem.  Forum to rodzaj terapi. W tej chwili nie czuję potrzeby by tu krzyczeć i piszę też szczerze ale trzymam dystans. Może to dobrze może nie. Może kiedyś będę miała okazję poznać niektóre z was osobiście.
Wspomniałam, że na spotkaniu mojej grupy wsparcia ,,sie zadziało'', były emocje, dużo złości, płaczu wśród wszystkich uczestników ale to dobrze, bo kazdy mógł sie w tym przejrzeć (nie wiem czy jasno piszę). W niedzielę bedziemy rozmawiać w grupie o tym co sie zadziało. Może też się wypowiem a może będę głównie słuchać tak jak do tej pory, bo nadal mam trudność w otwarciu sie przed tyloma osobami ale czekam , jestem ciekawa, bo wiem że czemuś to sluży,czegoś sie dowiem tez o sobie, moje emocje mi powiedzą sporo. Krzyczmy sobie, krytykujmy tak jak do tej pory konstruktywnie, glaszczmy się, bo to wszystko jest potrzebne, przynajmiej takie jest moje zdanie.
Mnie napędzają złe emocje niestety (piszę ogólnie, nie że teraz). Lepiej funkcjonuję (paradoksalnie wolę spokój), staram się i dostaję determinacji pod wpływem silnych emocji, adrenaliny. Uczę się reagować w sposób spokojny i wtedy gdy spokojnie. Coraz bardziej staje się asertywna ale często pozwalam siebie wykorzystywać. Na szczęście to widzę i w miarę, jak na mnie, szybko reaguję ale nadal potrzebna jest mi do tego złość. Tylko cyborga też nie chcę z siebie zrobić. Złość jest tez potrzebna zwłaszcza jeśli dzięki niej wyniknie coś dobrego.

Jestem smile Sprawy, spotkania przełożone na jutro smile

Łatwo pisać grzecznie  smile, łatwo być potulnym "barankiem" mimo, że w środku nas roznosi sprzeciw. Jakże trudno jest zawalczyć o swoje racje. Zawalczyć w łagodny acz stanowczy sposób. Jak trudno nie powiedzieć "pasuję".
Ja także wielu zatargom na Forum przyglądałam się. Wyciągałam wnioski, oceniałam i miałam szansę na sprawdzenie "swego toku myślenia" a raczej na utwierdzenie swego poglądu smile.
Tak mamy i w życiu, w realu. Możemy milczeć lub zawalczyć o swoje. Ja w realu wiele lat pasowałam. Pozwoliłam sobie na pasowanie. Kosztowało mnie to utratę wiary w siebie. Kiedy potrafiłam znów wyrażać swoje zdanie, czułam, że się podnoszę. Wprawdzie mieszane miałam uczucia bo i duma mnie rozpierała ale i czkawka męczyła big_smile.
Wiem od pani psycholog, iż kłótnie rodzeństwa ułatwiają im dalsze życie, uczą walczyć o swoje.
Na grupie wsparcia raz płakałam a raczej szlochałam. Było to gdy zdałam sobie sprawę, że zamiast dzieciom być wsparciem potrzebuję ich wsparcia. Zabolało i to mocno !!!!!!! Wiem, że płacz oczyszcza smile. Niestety wiele lat miałam blokadę (nadal ją mam) Ten jeden raz mimo iż był bolesny, dał mi mimo wszystko  "oczyszczenie". Od tego momentu ruszyłam do przodu. Powoli, rozglądając się ze zdziwieniem dookoła, ale jednak krok za kroczkiem szłam w dobrą stronę smile. Długa droga za mną i wyboista. Co będzie ? Nie wiem, ale walczę o przyszłość, bo wiem, ze nic się samo nie dzieje/zrobi. Nie jestem hura optymistką, ale jestem dobrej myśli smile smile smile
Ostrożna jestem z głaskaniem. Wiem, że można kogoś zagłaskać na śmierć big_smile. KKzb to właśnie taka nadopiekuńcza żona (i matka), chcąca partnera ugłaskać, a on dopowie, zagłaskać na śmierć big_smile.

18 323

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

No żesz widzisz? A mnie się wydaje, że rzadko pytam "to znaczy?", że stanowczo jeszcze za rzadko...
A potem wymysły, domysły i scenariusze wink

Kto pyta nie bladzi smile Dobry scenariusz to dobry film ? Takie kino w glowie tongue

Taaaaa - fantastyka wink Albo bajki dla dzieci smile

18 324

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
raki napisał/a:

Dzięki smile wyzej edytowalam i cos dopisalam.
Bezpieczeństwo przestajsesz opierać na facecie jak widzisz któryś raz, że w życiu nie ma nic na zawsze.  Doswiadczylas. Tego błędu nie powtórzysz, ale wow jeszcze popelnisz(my)

Dobranoc.

Dobranoc   smile smile smile

A na dzien dobry wink

"  A my mamy wszystko by wspólnym wysiłkiem taka stworzyć i w niej się uczyć bycia z kimś i ze sobą samym.  On mi przyznał rację, ale nie jest gotowy nic w sobie zmienić "

smile
Mieliśmy smile Nic z tego nie wyszło, bo poza faktem posiadania wszelkich możliwości, jeszcze trzeba chcieć smile A chcenie każdy z nas ma indywidualne wink
Ja już dawno temu powiedziałam i HM przyświadczy - do chcenia nikogo nie da się przymusić, choćby to było nie wiem, jak cholernie racjonalne dla Ciebie smile Mogliśmy mieć świat pod stopami, zeżarła nas jego zwykłość wink Ja nie robie problemu z wielu rzeczy, inni tak... smile No cóż - to jest czas na nauczenie się siebie smile Tolerowanie nie oznacza zgody na wspólne życie smile

Jesteś jaka jesteś smile Nie ma drugiej osoby, która myślała identycznie zawsze jak Ty - są jedynie większe lub mniejsze różnice.
Co wybierzemy - tak się potkniemy lub nie wink

Zawsze mam prawo mieć swoje własne indywidualne zdanie i go bronić smile
Inni mają obowiązek je uszanować!

Przyświadczam uroczyście.
Prawda, prawda, wszystko prawda.


Chcieć to móc.

18 325

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kusi mnie koszmarnie kontakt z nim. Oj bardzo, bardzo. Ciekawe ile wytrzymam. Ostatnio, gdy miałam to zakończyć czyli pare miesięcy temu, wylądował za dwa dni w szpitalu (powód inny oczywiście) i wszystkie moje starania zawiodły.

zabka-k napisał/a:

... Więc szczerze mogę powiedzieć, że ja w dalszym ciągu się uczę siebie, poznaję siebie i wcale nie uważam, żeby to miała być krótka droga W tym wszystkim nie chodzi o to, żeby mi ktoś prawił komplementy (a oczywiście, że nie umiem na nie reagować), tylko o uzmysłowienie sobie samej.  Jeśli człowiek przez większość życia chował się z emocjami przed innymi, bo nie chciał być bardziej raniony, to po prostu wyuczył w sobie mechanizm "nie czucia". Przecież ja też twierdzę, że samo KKZB nie jest moim do końca jedynym problemem. To konsekwencja. Ja nie znam uczuć, nie byłam nimi zbytnio obdarzana jako dziecko i niezbyt długo. Nie wiem, jak wyglądają zdrowe kontakty. Nie wiem, jak wygląda okazywanie bliskości. Uczę się - od przyjaciółki, od niani, od koleżanek....
I pewnie jeszcze wielu rzeczy nie zauważam i z racji niskiej samooceny umniejszam
Ale się staram

A Wy macie przykład, że nawet będąc szczerą i uczciwą - można całkiem inaczej odbierać rzeczywistość i nie jest to działanie celowe, tylko nieświadome i wynikające z niestety poprzednich schematów, nad którymi pracujemy. Prawdaż

I tak to niestety jest. Nie wiemy, które uczucia są pozytywne, a które negatywne, szczególne jak miłość do rodziców miesza Ci się z setką dziwnych emocji takich jak strach, niepewność, ból itp. I człowiek się gubi. Do tego nieczucie, o którym mówisz. Ja wciąż staram się czuć - choćby bolało jak diabli, bo... nie możesz nie czuć wybiórczo tylko bólu, jak nie czujesz, to nie czujesz i tyle. Uczę się przeżywać ból.

18 326

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Łapka napisał/a:

Dziewczyny pomóżcie, pewnie nie pamiętacie, ale kilka dni temu pisałam kilka postów.. i jak dobrze pamiętam to napisałam mojemu chłopakowi by się zastanowił nad tym jak się wyraża i jak mnie traktuje. Oczywiście był na wakacjach z rodzicami, i ma właśnie międzylądowanie w Londynie. Nic do mnie w międzyczasie od piątku nie pisał, nie odzywał się.
A przed chwilą napisał tak: Cześć Łapka jesteśmy w londynie....mogłabyś mi powiedzieć....jaki był wynik z bayern arsenal?..

Napisać? hahah, wiem to głupie... nie powinnam mu odpowiedzieć, niech sam sobie sprawdzi.. a może się spytam czy się zastanowił nad swoim zachowaniem?

Możecie się śmiać, bo ja się śmieje i płacze na przemian teraz big_smile To nie jest normalne mieć takie dylematy, zanim się dowiedziałam że jest coś takiego ja kkzb, bym się nie zastanawiała i sprawdziła te wyniki.

Ja bym olała.

18 327

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
zabka-k napisał/a:

wydaje mi się, że nauczenie się precyzyjnego, zrozumiałego dla otoczenia wyrażania własnych uczuć, emocji, zdania i myśli i okazywanie tego wszystkiego to cholernie trudna sprawa. Dla mnie to jest trudne. Ale staram sie tłumaczyć o co mi kaman, bo wiem, że do precyzji mi daleko smile smile smile

Jakie to trafne, co napisałaś! Też mam z tym ogromny problem. Zwłaszcza, że całe lata trenowałam właśnie, jak to o tymże nie mówić... Teraz uczę się to zmieniać. Trudne to - szczególnie w bliskich relacjach, tam gdzie obecne jest zaangażowanie emocjonalne. I zwłaszcza gdy się mi tego nie ułatwia - to podwójna trudność sad

Bo człowiek uczy się całe życie.

18 328

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Ustalmy fakty
- nikt nie wie o co chodzi !!!!!! !!!!!! !!!!!!!!!! pełno jest niejasności, pomówień, niedopowiedzeń.
Zabko ja wyrosłam, zwyczajnie wyrosłam z takiej atmosfery. Tkwiłam w niej kilka lat. Poddawałam się temu, wpadałam w nastrój :  o Boże co ja zrobiłam ? kogo obraziłam? jak mocno? czym ?

No wlasnie tak sie teraz czuje !!! Nikt nie wie o co chodzi !!! Ja szczerze mowiac to tylko przypuszczam tak samo jak wy.
Niestety zadnych konkretow tylko wyrzuty i mnostwo edytowanych postow po czasie !!!
Jezeli Anstawia odbiera moje posty napisane przed sobota (pytanie o zdrowie ) jak zagrozenie to ja nic nie rozumiem !!!
Jezeli cos tam jej sie u mnie nie podoba to prosze bezposrednio do mnie konstruktywnie a nie krecenie, ze sie zawiodla na forum itd.
Ja nie potrzebuje takich silnych emocji jak ona ale wiem, ze jestem jedyna na watku, kto moze jej takie silne emocje dostarczyc !!!
Juz to zrozumialam !!!

Spokojnie HAppyfull ! Spokojnie smile Wyluzuj smile  wink

18 329

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Kusi mnie koszmarnie kontakt z nim. Oj bardzo, bardzo. Ciekawe ile wytrzymam. Ostatnio, gdy miałam to zakończyć czyli pare miesięcy temu, wylądował za dwa dni w szpitalu (powód inny oczywiście) i wszystkie moje starania zawiodły.

I tak to niestety jest. Nie wiemy, które uczucia są pozytywne, a które negatywne, szczególne jak miłość do rodziców miesza Ci się z setką dziwnych emocji takich jak strach, niepewność, ból itp. I człowiek się gubi. Do tego nieczucie, o którym mówisz. Ja wciąż staram się czuć - choćby bolało jak diabli, bo... nie możesz nie czuć wybiórczo tylko bólu, jak nie czujesz, to nie czujesz i tyle. Uczę się przeżywać ból.

Oj...
I wiesz co... Wcale nie przewidziałam w tym swoim planie na moje życie, że mam też czuć ból... Tylko, że mam tak to życie organizować, by go nigdy nie czuć...

18 330

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Zabko-k i Zofio, jeżeli tylko poczułyście się przeze mnie oskarżane, obrażane czy urażone, przepraszam. Nie ma na to wytłumaczenia!
Jedyne czego żałuję, to to, że okazałam wszystkie swoje emocje z każdej strony, można czytać ze mnie jak z książki. Nie umiem dobrać odpowiednich słów. Mam nauczkę na przyszłość i sama sobie jestem winna!!

Koniec z użalaniem się nad sobą smile

Namasté
OMmmmmm

O swoich uczuciach napisałam i to bez ogródek smile
Nie żałuj Anstawio to jest tylko forum i jak pisałam wcześniej za chwilę możesz być nie Anstawią tylko np,"Laseczka", "Kurara".
Obnażyłaś się i źle Ci z tym .....wystarczy wyciągnąć wtyczkę z kontaktu, przycisnąć jeden klawisz w kompie, lub zmienić nick. Tylko nie rozumiem Twego złego samopoczucia bycia "nagiej" . Ze mnie też można czytać jak z książki. Byłam szczera, otwarta, ale mnie było potrzebne to otwarcie i wyrzucenia z siebie zalegania. Na tym forum oczyściłam się, mówiąc o swoich emocjach a wiele z nich było złych. Nie raz pisałam o sobie "głupia", bo to prawda, bo byłam głupia. To forum pozwoliło mi zrozumieć i "naprawić się". Nie czuję się naga smile czuję się przystrojona w nowe piórka i podobam się sobie smile

Ja pomyje też wylewałam, bole wszelakie. Tylko się zastanawiam czy nie raczej na kogoś, z czym mi głupio jak diabli, zamiast się nad sobą zastanowić.

Posty [ 18 266 do 18 330 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 280 281 282 283 284 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026