Happyfull napisał/a:zabka-k napisał/a:To jeszcze niech może Happy powie, jak reaguję na przytulenie
Wiesz, tak po prostu przytulenie. Zresztą może nie wyczuła, ale mnie od razu wewnątrz roznosi z nerwów (bo nie jestem przyzwyczajona), a mam wrażenie, że na zewnątrz skała. Nie, no żegając się już było mi łatwiej...
Zabka szczerze
!!!!
Na dworcu objelas mnie pierwsza a potem Zofia
. Ja juz bylam przygotowana tylko na wyciagniecie reki i ladne dygniecie nozka 
Nic z tego
. Zostalam porwana w objecia Zabki
.
Byla taka sytuacja jak Cie po glowie chcialam poglaskac a Ty myslalas, ze Cie walnac chce
. Nic z tego
Happyfull nie bije 
Potem dostalas buziaka w policzek i wszystko git 
A nagadalysmy sie za wszystkie czasy
No do nastepnego spotkania
. Jezeli czulas sie niepewnie to nie bylo widac !!! No chyba, ze tak naiwna jestem ???
Fajnie bylo
Zofia przezwyciezyla swoje strachy: najpierw gondola na Kasprowy i z powrotem a nastepnego dnia na wielka krokiew na wyciagu krzeselkowym
. Wybila sobie wielkim dzwonem ostatnie glupoty z glowy
I zdradze Wam tajemnice: Zofia nie jest blondynka
Ma bardzo ladny glos i wyglada super
A przy okazji wpadlam w koncu w jakis nalog (oprocz forum) i wypijalysmy codziennie wystarczajaca ilosc drinkow
Nie liczac kaw i sernikow oraz kaszanek, pierogow, kilebasek baranich, oscypkow 
A Zabce siegam do ramion
A jej wlosy wcale nie sa takie zle
Herbatka z mandarynka jest bardzo dobra 
Zabka jest tez super mama !!!! A ja zostalam ciocia 
********************************************************************
" (...) mnie od razu wewnątrz roznosi z nerwów " to teraz rozumiem gdzie te nerwy zgubilas
Przegonilas nas po gorach i zabronilas wziasc taksowke
Na nerwy - wysilek fizyczny
Dziala 
No to ja żesz kurnia w odniesieniu do siebie jak zwykle ślepa i głucha jestem
To się nazywa bezpodstawnie niska samoocena
Tak to chyba było z tym pogłaskaniem...
Takie dziwne reakcje, jak się człowiek nie spodziewa. Bo jak się spodziewa (przywitanie), to już inaczej
A szczególnie po tym ganianiu się pomiędzy tablicami

Noooo - chyba tak z tym przegonieniem.... Nie wiem, mnie się lepiej myśli, jak idę
No i w szczególności przy takiej dawce tlenu mi się dobrze myśli 
Szczerze mówiąc, to próbuję odsypiać ten tlen i pewnie mi naprawdę zejdzie do weekendu 
Za dwa tygodnie wybieram się na promocję książki kolegi - Berlin późne lato. Z takich krótkich wstawek wydaje się ciekawa, więc się skuszę na zakup "papierka"
Zofia zaczyna spisywać atrakcje w swoim regionie 
Tak czytam o tych reakcjach na spotkanie w grupie terapeutycznej i ew. oczekiwaniach i ich braku. Ja mam jeszcze przynajmniej pół roku... Ja też jestem ciekawa... Zawsze tu mówię - jest mi łatwiej, bo najpierw piszę. Więc potem przy ew. spotkaniu "w realu" też jest mi prościej... A tak... Pewnie właśnie takie pierwsze spotkania z obcymi będą polegały na słuchaniu innych... Ciekawe 
Tezkobieta
Jak wywołujecie do tablicy, to OK 
Pomiędzy jak widać, pomiędzy 
Tak mi się myśli, że ja bardziej jeszcze zwracam uwagę na negatywy i za dużo sobie wmawiam
A słyszę o sobie coś zgoła innego. Ta zmiana postrzegania siebie samej jakoś się tam dzieje, ale przyznaję że niezbyt szybko. Ja kiedyś mawiałam - nie widzę siebie w lustrze...., wiesz co mam na myśli. Jest ogromna różnica pomiędzy tym, co sami czujemy a tym co widzą w nas inni.
Nie pamiętam, ale chyba Wam pisałam po którymś spotkaniu z terapeutką (albo może nie, ale naprawdę nie pamiętam dokładnie), że zadała mi pytanie "jaka jestem". A ja kompletnie nie wiedziałam i chyba ze dwa dni myślałam i wymyśliłam najpierw, że inteligentna. I że więcej wszyscy dookoła mieli do powiedzenia o mnie, niż ja sama o sobie. I przyznałam się, że sama siebie nie znam. Więc szczerze mogę powiedzieć, że ja w dalszym ciągu się uczę siebie, poznaję siebie i wcale nie uważam, żeby to miała być krótka droga
W tym wszystkim nie chodzi o to, żeby mi ktoś prawił komplementy (a oczywiście, że nie umiem na nie reagować), tylko o uzmysłowienie sobie samej. Jeśli człowiek przez większość życia chował się z emocjami przed innymi, bo nie chciał być bardziej raniony, to po prostu wyuczył w sobie mechanizm "nie czucia". Przecież ja też twierdzę, że samo KKZB nie jest moim do końca jedynym problemem. To konsekwencja. Ja nie znam uczuć, nie byłam nimi zbytnio obdarzana jako dziecko i niezbyt długo. Nie wiem, jak wyglądają zdrowe kontakty. Nie wiem, jak wygląda okazywanie bliskości. Uczę się - od przyjaciółki, od niani, od koleżanek....
I pewnie jeszcze wielu rzeczy nie zauważam i z racji niskiej samooceny umniejszam 
Ale się staram 
A Wy macie przykład, że nawet będąc szczerą i uczciwą - można całkiem inaczej odbierać rzeczywistość i nie jest to działanie celowe, tylko nieświadome i wynikające z niestety poprzednich schematów, nad którymi pracujemy. Prawdaż 