hura! hura! hura!
Wygrałam pierwszą bitwę
!!!!!!
Widziałam się z eksem. Długo rozmawialiśmy o sprawach ważnych i .......znokautowałam go

Siedział bez szans na oszustwo, kłamstwo, od czasu do czasu purpurowy na twarzy (i nie ze złości), a ja brylowałam 
Byłam damą. Mówiłam spokojnie, często z uśmiechem na ustach:) i byłam pewna siebie.
Kiedy zaczął manipulację i oplotkowywał znajomego (a miał w tym cel) skróciłam go słowami, nie chcę nic na ten temat wiedzieć, ja z tego goowna już wypadłam i sami się w nim taplajcie. Kilka razy próbował wracać do tego tematu, ale nie dałam się wciągnąć, już nie. Moja stanowczość i pewność siebie, ale i dojrzałość wprawiała go wyraźnie w zakłopotanie....a raczej w zmieszanie. Owszem próbował być wszystkowiedzący, ale temperowałam go, jak i jego poczucie doskonałości. Całą rozmowę utrzymywałam w tonie konkretów, faktów.
Dziewczyny kochane, znokautowałam go ! był bezradny jak dzieciak !!!!!!!!
Osiągnęłam w tej rozmowie cel !!!
Wygrałam tę "bitwę".
On już wie, że ze mną pograć się nie da
.
Jest dla mnie obcym, obleśnym facetem.
Jest szują, bezmyślnym cwaniaczkiem, nic nie wartym "człowiekiem".
Oczywiście nie darowałam
i usłyszał, chciałeś żebym zrobiła to skutecznie no i zrobiłam - OBUDZIŁAM SIĘ, skutecznie się obudziłam.
Jestem z siebie dumna !!!!
i szczęśliwa.
Wiem, że nie jest to ostatnie z nim starcie i wiem, że innego dnia może być arogancki.
Poradzę sobie z tym
mam go w garści
- on wie, że nie zawaham się ujawnić nagrania z nocy kiedy chciał wrócić.
Jestem baaaaaardzo szczęśliwą rozwódką

Przypomniało mi się coś jeszcze 
Twierdził, że prześle mi pewne dokumenty na maila i to już wieczorem. Zapadła długa cisza (
) aż w końcu zapytałam czy zna mój ares mailowy i usłyszałam, NIE. To jak chciałeś mi te dokumenty wysłać - zapytałam (:D) i usłyszałam, to podaj mi HASŁO ............. taki był pogubiony
Z tego pogubienia to i zapomniał wysłać na znaną mu już moją pocztę, te ważne dokumenty
.
Już mnie nie zaskakuje dziwnymi zachowaniami 