netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 945 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 274 275 276 277 278 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 876 do 17 940 z 26 310 ]

17 876

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
hm... napisał/a:
luluville napisał/a:

Cześć dziewczyny.
Mam straszny mętlik w głowie. Próbuje z tego haosu wyłuszczyć jakieś konkrety.
Nie mam chęci na spotkania ze znajomymi. Odczuwam coś na kształt złości. W kontaktach "koleżeńsko-przyjacielskich" też potrzebuję zmian.
Zgubiłam gdzieś swoje własne życie. A żebym je kiedykolwiek miała....!?
Wiecie co? Mam strasznego doła. Po prostu jak stąd do Kambodży.
I chyba pierwszy raz od dawna jest on spowodowany moją wlasną osobą, a nie kimś.

Od paru dni zadaje sobie pytanie kim jestem. Tak naprawdę kim.
Zaczęłam analizować wszystko i wiem, że np. moje problemy z nadwagą to zajadanie tego stresu, tej wieloletniej potrzeby miłości, chowanie prawdziwych lęków i rzeczywistości pod tą całą "oponą".
Próbuję wsłuchać się w swoje własne ciało. Na nowo. Posłuchać na co ma ochotę a na co nie. Jezu, może jak się uporam z emocjami, to i z ciałem sobie poradzę.
Nie jest to głupia teoria?

W czwartem mam pierwszą wizytę u psychologa. Nie wiem jak będzie wyglądała. Boję sie, ale chcę. Chcę w końcu zamknąć tamten etap życia, odbudować siebie od nowa.

Nie wiem, może moi przyjaciele mają pretensje, że się odcięłam, że zmieniam podejście, że mówię jasno pierwszy raz w życiu: "nie mam ochoty sie z tobą spotkać, chcę pobyć sama".
Jeszcze mnie dusi tęsknota za nim. Miewam ataki "paniki" i dopada mnie tragiczna chęć by usłyszeć jego głos. Ale staram sie to dusić w zarodku.

Pierwszy raz nie wiem co będzie za chwilę. Zawsze byłam taka niespokojna, nie znosiłam "niewiedzy" i "braku kontroli". Lubiłam mieć wszystko zaplanowane i wiedzieć. Żeby nie było niespodzianek, żeby nic mnie nie zbiło z tropu.
Teraz patrzę w przyszłość jak noworodek. Jezu, to przerażające.

Teoria jest bardzo dobra.
Nawet gdzieś czytałam, że trzeba najpierw pokochać siebie a potem zmieniać. Bo jak siebie nie zaakceptujemy takimi jakimi jesteśmy to wszystko będzie takie niedopracowane i jak zabraknie samoakceptacji to wygląd anioła i tak nie pomoże. Ale to wydaje się być logiczne, tak sobie myślę.... kochamy siebie takimi, mamy wypadek, tracimy kończynę i co? Do kosza? Więc najpierw głowa i wnętrze, a potem cała reszta. Może się to wydawać głupie, ale jest prawdziwe.
No i bez popadania w skrajności. Oglądałam kiedyś dokument o takiej babce, która ważyła coś pod 200kg. Na wózku jeździła, bo się ruszać nie mogła no i twierdziła, że kocha siebie, że jest jej tak dobrze, że akceptuje siebie itd. No kurcze nie chciała nic zmieniać. Może jej faktycznie dobrze było, chociaż moje odczucia były zupełnie przeciwne, bo wszystko przez sw?j stan miała ograniczone. Ale nie mnie oceniać.

Także teoria dobra, chociaż wydawać by się mogło, że jak wskoczymy w inne ciało takiej np....to będzie cacy. Nie będzie na dłuższ? metę wedle wszelakich psychologicznych założeń podobno.

Czego się boisz?

To chyba nie tak.......wydaje mi się, że jednak Twoja teoria jest zła. Jak mogę pokochać siebie, taką byle jaką, rozlazłą, bezradną. Najpierw muszę zmienić siebie, postawić do pionu a dopiero potem pokochać. Czy się zmieniłam ? Oczywiście !!!! smile, chwilami sama się nie poznaję big_smile. Jeszcze kilka lat temu godziłam się na wszystko, ustępowałam, płakałam nad losem innych nie dostrzegając własnej tragedii prowadzącej do upadku.  Dzisiaj wiem, że za mnie nikt niczego nie zrobi, nie naprawi. DZisiaj walczę o swoje, zabiegam. Dzisiaj jestem stanowcza i staję się na nowo przebojowa. Żegnam się z byle jaką ja. Nowa ja zasługuje na szacunek i dopiero tę mogę pokochać. CZy kocham ? Jeszcze nie, ale już szanuję i bardzo lubię wink Owszem miewam chwile gorsze....ale kto ich nie ma.
Mówisz, że jak siebie nie zaakceptujemy jakimi jesteśmy, to i wygląd anioła nie pomoże. Ciało chyba jest najmniej ważne, chyba najbardziej liczy się dusza smile
Ja siebie dawnej nie akceptowałam. Swego samopoczucia nie akceptowałam a nie wyglądu. Z wyglądu zmieniłam się na minus. Ważę 56 kg jak ważyłam, mierzę 160 jak mierzyłam, przybyło mi natomiast lat, siwych włosów i zmarszczek. Czy inaczej na siebie patrzę ? Tak ! i to nie za sprawą wyglądu ! Pewności siebie nie daje mi wygląd a moje myślenie i postrzegania życia. To moje postrzeganie siebie jako człowieka, człowieka inaczej odbierającego świat, daje mi pewność siebie. Ja mogę być gruba, stara, byle jak ubrana (chociaż lubię ciuszki wink) i do tego umorusana a zaczynam odczuwać dumę z siebie. Ja inaczej już odbieram co się dzieje w związkach damsko-męskich i wiem, że do bycia szczęśliwej nie jest potrzebny ktoś a inne myślenie.
Wygląd anoła....to mogą być tylko pozory i najczęściej są.
A ja oglądałam film "Nietykalni" i to była opowieść o człowieku bogatym, sparaliżowanym i nieszczęśliwym. Pokochał "luzik", kobietę, życie i siebie. Miło mi się na sercu robiło kiedy na twarzy tego człowieka widziałam uśmiech. Można ? Można !!!!

Wnętrze, wnętrze, fakt zapomniałam o nowym, lepszym myśleniu. Najpierw środek, a reszta inaczej postrzegana będzie.

17 877

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
hm... napisał/a:

A wiecie, że ja przyciągam, no chyba, że to zbieg okoliczności. Ale jak o kimś intensywnie myślę to albo się odzywa albo przychodzi.

Mam tak samo smile To nie tak, że chcę aby ten ktoś się odezwał czy pokazał, tylko np. chcę zadzwonić do kogoś, ale ciągle odkładam - jednocześnie cały czas mając w myśli, że muszę zadzwonić - i nagle ta osoba dzwoni do mnie pierwsza smile I tym podobne przypadki...
P.S. Z czasem przestałam już mówić "a wiesz, miałam właśnie do ciebie dzwonić", bo to głupio może wyglądać, mimo że jest prawdą smile

Ja sobie myślę o kimś po prostu a tu za chwilę przychodzi.

17 878

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
tezkobieta napisał/a:

Ale wiemy już, że błędy są po to, żeby wyciągać z nich wnioski smile

Wiemy wiemy a czy wyciagamy? W teorii wszystko wiemy tongue

Nie czytam mądrych książek. Boję się, że z teorii na piątkę zdam egzamin. Teoria mi nie potrzebna. Potrzebne mi "doświadczenie" smile
Wolę uczyć się na błędach big_smile, ale wyciągam wnioski z własnych i cudzych.
Teoria to wasze życie i wielu innych kobiet tu piszących, to także moje nieudane życie.
Dosyć szybko "załapałam" na czym polegał mój problem i nie powiem, że od ręki zmieniłam się, ale stopniowo, małymi kroczkami "walczyłam" z nawykami i myśleniem, jakże skrzywionym. "Przyjaciel" mój też odgrywał ważną rolę. To na nim testowałam nową siebie big_smile. Byłam proszona o wyręczenie go i nie dałam się smile !!!! smile. Nie uwieszałam się na nim, miałam własne zdanie, którego nie bałam się wypowiadać i stanowcza byłam. Stawiałam granice i ich pilnowałam. Nie, nie zakończyłam tej znajomości. Wiem jedynie, że stałego związku budować nie chcę. Z eksem też definitywny koniec. Już wspominać go mogę z uśmiechem na ustach. Już nie rani, bo przewiduję jego zachowanie. Jestem i jego bardzo świadoma. Prawdę mówiąc to jedynie mam problem gdy w realu słyszę narzekanie na "oziębłość" partnera. No nie da się słuchać i nic nie powiedzieć ! i nie są miło odbierane moje słowa. Przestałam mówić ( chociaż mówiłam delikatnie, oględnie). Teraz milczę uznając, że nie moje życie i nie mój problem. Tego też nauczyło mnie życie smile.

17 879

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Ja sobie myślę o kimś po prostu a tu za chwilę przychodzi.

No tak też. Tyle, że myślę, że muszę (chcę) się skontaktować/umówić z daną osobą, no i często ściągam ją myślami... smile

17 880

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Nie przesadzaj, nie świeci się aż tak, żeby magiczną mocą ściągało wink
Ale z drugiej strony - obys się wieszczem okazała wink wink wink

Ja to tylko od odprawiania voodoo jestem smile Sluze pomoca, lysiny u karaluchow "czaruje" tongue
Hm...podobno czarownica smile Z nia musisz o takich sprawach rozmawiac smile

Poczarować trochę?
A wiecie, że ja przyciągam, no chyba, że to zbieg okoliczności. Ale jak o kimś intensywnie myślę to albo się odzywa albo przychodzi.

Czaruj hm... smile Zamawiam nie kogoś a coś co ma na imię szczęście. Brakuje mi go sad CZaruj dla mnie i to do skutku wink smile

17 881

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Wnętrze, wnętrze, fakt zapomniałam o nowym, lepszym myśleniu. Najpierw środek, a reszta inaczej postrzegana będzie.

Zapomniałaś ? Zapomniałaś przy swej sygnaturce ?  smile

17 882

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:
tezkobieta napisał/a:

Ale wiemy już, że błędy są po to, żeby wyciągać z nich wnioski smile

Wiemy wiemy a czy wyciagamy? W teorii wszystko wiemy tongue

Nie czytam mądrych książek. Boję się, że z teorii na piątkę zdam egzamin. Teoria mi nie potrzebna. Potrzebne mi "doświadczenie" smile
Wolę uczyć się na błędach big_smile, ale wyciągam wnioski z własnych i cudzych.
Teoria to wasze życie i wielu innych kobiet tu piszących, to także moje nieudane życie.
Dosyć szybko "załapałam" na czym polegał mój problem i nie powiem, że od ręki zmieniłam się, ale stopniowo, małymi kroczkami "walczyłam" z nawykami i myśleniem, jakże skrzywionym. "Przyjaciel" mój też odgrywał ważną rolę. To na nim testowałam nową siebie big_smile. Byłam proszona o wyręczenie go i nie dałam się smile !!!! smile. Nie uwieszałam się na nim, miałam własne zdanie, którego nie bałam się wypowiadać i stanowcza byłam. Stawiałam granice i ich pilnowałam. Nie, nie zakończyłam tej znajomości. Wiem jedynie, że stałego związku budować nie chcę. Z eksem też definitywny koniec. Już wspominać go mogę z uśmiechem na ustach. Już nie rani, bo przewiduję jego zachowanie. Jestem i jego bardzo świadoma. Prawdę mówiąc to jedynie mam problem gdy w realu słyszę narzekanie na "oziębłość" partnera. No nie da się słuchać i nic nie powiedzieć ! i nie są miło odbierane moje słowa. Przestałam mówić ( chociaż mówiłam delikatnie, oględnie). Teraz milczę uznając, że nie moje życie i nie mój problem. Tego też nauczyło mnie życie smile.

Ciekawa jestem co wtedy mówisz:)

17 883

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ja to tylko od odprawiania voodoo jestem smile Sluze pomoca, lysiny u karaluchow "czaruje" tongue
Hm...podobno czarownica smile Z nia musisz o takich sprawach rozmawiac smile

Poczarować trochę?
A wiecie, że ja przyciągam, no chyba, że to zbieg okoliczności. Ale jak o kimś intensywnie myślę to albo się odzywa albo przychodzi.

Czaruj hm... smile Zamawiam nie kogoś a coś co ma na imię szczęście. Brakuje mi go sad CZaruj dla mnie i to do skutku wink smile

Ok smile

17 884

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Happy,naprawdę jeszcze głupszych nie widziałaś ? wink
A w ogóle jak byś se kuku zrobiła smile to kto by do mnie prosto z mostu i w ogóle? smile

I na dowód,że Twoje( i Wasze też dziewczyny smile ) dobre rady wprowadzam w życie donoszę iż zmieniłam fryzurę i kolor włosów (pierwszy raz w życiu!) i podobno odmłodniałam o 10 lat! Czuję to,podobam się sobie. smile Fajne uczucie smile
Stwierdzono w pracy,że na pewno miałam przeszczep głowy zrobiony. smile
Mam też namiary na darmowego prawnika,wzięłam się za swoje zdrowie smile a karalucha aż skręca bo musi po komornikach latać żeby odzyskać zaległe wypłaty(hi,hi miało być zaraz a trwa od października do dziś smile ).I leży godzinami po ciemku w swojej norze.Dobrze mu tak.
I mnie też jest dobrze.Jak nigdy. smile

Happufful leć do fryzjera smile
Wyśpij sie porządnie a potem się wypisz na forum.To naprawdę pomaga! smile
Trzymam kciuki za Twój powrót do równowagi.

P.S  Jak mi starczy kasy to w okresie Świąt chyba jednak wyskoczę do tego Kazimierza. smile Może ktoś chętny? smile

Zapewne nie widziała!!!! ale zobaczy big_smile mamy się spotkać big_smile smile
Jestem tym egzemplażem co 26 lat w letargu żył myśląc, że raj na ziemi ma big_smile wink

Super beosa ! Zmieniaj się kochana, zmieniaj dla siebie smile. Już sobie wyobrażam ten błysk w Twoim oku na nową siebie. Super !!! i tak trzymaj !!! smile

A widzisz!!!! zauważono przeszczep głowy!!!!
Sprostuj, że przeszczep mózgu ci Happyfull zrobiła (i to gratis) a to co widzą to tylko nowy twój wizerunek (image). Nowa ty to odważna, wyluzowana inaczej myśląca NOWOCZESNA kobieta smile.

17 885

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Wiemy wiemy a czy wyciagamy? W teorii wszystko wiemy tongue

Nie czytam mądrych książek. Boję się, że z teorii na piątkę zdam egzamin. Teoria mi nie potrzebna. Potrzebne mi "doświadczenie" smile
Wolę uczyć się na błędach big_smile, ale wyciągam wnioski z własnych i cudzych.
Teoria to wasze życie i wielu innych kobiet tu piszących, to także moje nieudane życie.
Dosyć szybko "załapałam" na czym polegał mój problem i nie powiem, że od ręki zmieniłam się, ale stopniowo, małymi kroczkami "walczyłam" z nawykami i myśleniem, jakże skrzywionym. "Przyjaciel" mój też odgrywał ważną rolę. To na nim testowałam nową siebie big_smile. Byłam proszona o wyręczenie go i nie dałam się smile !!!! smile. Nie uwieszałam się na nim, miałam własne zdanie, którego nie bałam się wypowiadać i stanowcza byłam. Stawiałam granice i ich pilnowałam. Nie, nie zakończyłam tej znajomości. Wiem jedynie, że stałego związku budować nie chcę. Z eksem też definitywny koniec. Już wspominać go mogę z uśmiechem na ustach. Już nie rani, bo przewiduję jego zachowanie. Jestem i jego bardzo świadoma. Prawdę mówiąc to jedynie mam problem gdy w realu słyszę narzekanie na "oziębłość" partnera. No nie da się słuchać i nic nie powiedzieć ! i nie są miło odbierane moje słowa. Przestałam mówić ( chociaż mówiłam delikatnie, oględnie). Teraz milczę uznając, że nie moje życie i nie mój problem. Tego też nauczyło mnie życie smile.

Ciekawa jestem co wtedy mówisz:)

Mówię, że jeśli nie jesteś w związku szczęśliwa ( a nie jest, bo straaasznie narzeka) to może bez "onego" będziesz szczęśliwsza. Powtarzam też, cuda się nie zdarzają. Nie rozumieją ! zdziwione na mnie patrzą sad Właściwie to mówiłam, bo już przestałam.

17 886

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Mówię, że jeśli nie jesteś w związku szczęśliwa ( a nie jest, bo straaasznie narzeka) to może bez "onego" będziesz szczęśliwsza. Powtarzam też, cuda się nie zdarzają. Nie rozumieją ! zdziwione na mnie patrzą sad

Dziwne? Wcale a wcale. Czy Ty (i większość z nas) nie reagowałabyś podobnie jakiś czas temu słysząc takie słowa?

17 887 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-03-04 12:05:44)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
luluville napisał/a:

Za kilka godzin mam spotkanie z psychologiem.
Wczoraj miałam straszny kryzys. Naprawdę. Dopadł mnie taki dół, że nie mogłam sobie poradzić. Wyszłam na spacer, potem wzięłam kąpiel. W końcu poszłam spać.
Wiecie co? Nie mogę przestać o nim myśleć. Po prostu nie mogę.

Koleżanka powiedziała do mnie: ty jesteś krucha jak motylek...
A on zawsze mi powtarzał, że jestem twarda, zimna jak głaz, bez uczuć.. Miał kompletnie inny obraz mnie niż cała reszta.
Ale z czegoś to się musiało brać. Ano z tego, że wszystko znosiłam, że wybaczałam, że wracałam, że byłam pomimo wszystko. Że nikt by tego nie zniósł. Ale KKZB tak!
Im więcej z siebie dałam, tym bardziej teraz cierpię.
I dostrzegam, jak długa i ciężka droga przede mną, zanim wszystko zmienię. Przeraża mnie to. Przeraża i przerasta.
Jak nagle mam stać się kimś innym, z inną duszą, zachowaniem, podejściem, myślami.
Jak spowodować, że ktoś nagle ci mówi: zmieniłaś się.
To jakiś kosmos dla mnie.

Koleżanka dobrze Cię postrzega. Jesteś krucha, jeszcze jesteś krucha.
A on ? Nieważne co on mówił. Wiemy, że nic fajnego, skoro jesteś na tym forum.
Miał inny obraz...... bo w relacjach z nim byłaś inna.  ....ale TY możesz coś zrobić ze sobą, tą wybaczającą, powracającą, znoszącą wszystko. Możesz szanować siebie i wymagać szacunku od innych.

No właśnie nic nagle !!!! Nie da się nagle siebie zmienić, świat inaczej nagle widzieć.
To praca na całe miesiące !!! Ale warto o siebie zawalczyć ! smile

Po co Ci czyjeś zdanie na temat Twych zmian ?! 
Zmieniasz się dla siebie a nie dla innych !!!!
To Ty masz być szczęśliwa ze sobą a nie opinią o Tobie.
Pożegnaj się z przeglądaniem się w cudzych oczach, słowach.
Czemu zajmuje Cię zdanie innych !?!?!? 
Dosyć tych zmian dla kogoś !!!!

17 888 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-03-04 12:29:56)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Mówię, że jeśli nie jesteś w związku szczęśliwa ( a nie jest, bo straaasznie narzeka) to może bez "onego" będziesz szczęśliwsza. Powtarzam też, cuda się nie zdarzają. Nie rozumieją ! zdziwione na mnie patrzą sad

Dziwne? Wcale a wcale. Czy Ty (i większość z nas) nie reagowałabyś podobnie jakiś czas temu słysząc takie słowa?

Teraz dziwne smile baaaardzo dziwne. Teraz odbieram to jako "wypowiadanie zaklęcia" big_smile, albo użalanie się nad sobą albo zdziwienie, że cud ziścić się nie chce. I nie byłam inna !!!!!!!!!!! byłam kropka w kropkę taka sama. wiedziałam, ze w bagnie siedzę po uszy, bo wiedziałam!,  a jednocześnie udawałam, ze bagno bagnem nie jest. Oczywiście, że reagowałam tak samo !!!!! i wiem, że trzeba dojrzeć do decyzji o zmianie i chęci wyjścia z bagienka w jakim sie tkwi. I tu następowało kolejne oszukiwanie siebie. Wiedziałam, że w bagnie siedzę po same uszy, bo wiedziałam !!!!!!  udawałam przed samą sobą !!!!!!! i na cud czekałam. CZekałam, że bagienko obeschnie wink.
Podobnych słów nie słyszałam nigdy.
Nikt nie wypowiedział ich sad ale podejrzewam, ze w tamtym czasie też ze zdziwieniem patrzyłabym na głupio gadającego wink

17 889

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
luluville napisał/a:
tezkobieta napisał/a:
luluville napisał/a:

Jak nagle mam stać się kimś innym, z inną duszą, zachowaniem, podejściem, myślami.
Jak spowodować, że ktoś nagle ci mówi: zmieniłaś się.
To jakiś kosmos dla mnie.

Bo my takie jesteśmy, tfu-byłyśmy: twardzielki, a jakże, ze wszystkim sobie dałyśmy radę, wszystko i wszystkim mogłyśmy wybaczać... tylko nie sobie...
Ty nie staniesz się kimś innym, Ty będziesz SOBĄ w końcu, taką jaka jesteś naprawdę, a nie taką jaką do tej pory kreowałaś. Inni widzą nas tak, jak się kreujemy...

Ja teraz kompletnie nie wiem co robić. Mam pustkę w głowie. Nie umiem wykonać żadnego kroku naprzód.
Słyszę: pracuj nas sobą, skup sie na zmianach, zmień się.
Gdyby tylko to było proste. Jak? Jak mam nagle spowodować, że myślę i czuję inaczej. Co mam zrobić? Przecież nie da się sobie wmówić: od dziś myślisz i czujesz inaczej.

Nie da !!!!!
To następuje jak przebudzenie z koszmaru i nie umiem Ci powiedzieć czym jest to spowodowane. Dosłownie obudziłam się widząc jak bardzo kiepsko żyłam i jak byłam nieszczęśliwa (twierdząc wszem i wobec, że szczęśliwa jestem ). Upadłam nisko, niżej się nie da i jak mówi Wielokropek trzeba sięgnąć dna żeby się odbić. Odbiłam się smile i nie umiem Ci wytłumaczyć jak to się robi. Może poczytaj historie innych osób i oceń i porównaj i wyciągnij wnioski. To taka nauka na cudzych błędach, które widać "gołym" okiem. NA sobie tych lub podobnych błędów nie postrzega się. Sprawa nie jest skomplikowana dla wtajemniczonych, prawda kobietki ????

17 890

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Oj tam - jaja są zdrowe wink
(...)
Wiecie co...
Koleżanka właśnie mi przesłała plik dźwiękowy

Aż, ta twoja koleżanka to ma wyczucie czasu tongue
W taki piękny słoneczny dzień plik z wkrętem ci wysłała big_smile

Happyfull "miszczostwo" !!! big_smile
No tak, od dwóch dni mam chyba zapalenie płuc, nie wiem co piszę... nic nie piszę hmm
Ale fajnie się czyta big_smile zwłaszcza bajki...nie na swój temat big_smile

Anstawio zdrówka życzę !!!
lecz się i wracaj na strony forum. Już za Tobą tęsknię .
szybkiego powrotu życzę smile

17 891

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

To następuje jak przebudzenie z koszmaru i nie umiem Ci powiedzieć czym jest to spowodowane. Dosłownie obudziłam się widząc jak bardzo kiepsko żyłam i jak byłam nieszczęśliwa (twierdząc wszem i wobec, że szczęśliwa jestem ). Upadłam nisko, niżej się nie da i jak mówi Wielokropek trzeba sięgnąć dna żeby się odbić. Odbiłam się smile i nie umiem Ci wytłumaczyć jak to się robi. Może poczytaj historie innych osób i oceń i porównaj i wyciągnij wnioski. To taka nauka na cudzych błędach, które widać "gołym" okiem. NA sobie tych lub podobnych błędów nie postrzega się. Sprawa nie jest skomplikowana dla wtajemniczonych, prawda kobietki ????

Dobrze prawisz Zofio smile Tak ciężko wytłumaczyć komuś, JAK to zrobić... a jednocześnie gdy samemu się dojrzeje i zaczyna się TO robić - staje się takie proste...

17 892

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Super beosa ! Zmieniaj się kochana, zmieniaj dla siebie smile. Już sobie wyobrażam ten błysk w Twoim oku na nową siebie. Super !!! i tak trzymaj !!! smile

A widzisz!!!! zauważono przeszczep głowy!!!!
Sprostuj, że przeszczep mózgu ci Happyfull zrobiła (i to gratis) a to co widzą to tylko nowy twój wizerunek (image). Nowa ty to odważna, wyluzowana inaczej myśląca NOWOCZESNA kobieta smile.

Dzięki Zosiu za te budujące zdania smile .
Niestety świetne samopoczucie i błysk były do pierwszego mycia głowy sad .
Mam takie słabe włosiny.Nie potrafię ich ułożyć jak fryzjerka.Nie mam trzeciej ręki do trzymania suszarki smile.Dziś znów spróbuję coś z nimi zrobić przed wyjściem do pracy...Muszę chyba większą szczotkę kupić. smile

Przeszczep mózgu piszesz? Może...ale mój organizm ten przeszczep chyba próbuje odrzucić.
Jestem odważna,świadoma,wyluzowana.Tak mi się wydaje.Tak się coraz częściej czuję.Ale raz na jakiś nachodzą mnie te głupie(a może nie głupie) myśli.
  Wsiąść do pociągu byle jakiego...i zniknąć.I zostawić to wszystko,przestać się przejmować...
Zostawić te wszystkie nierozwiązane sprawy i te wątpliwości-rozwód już czy na jesieni,z jego winy,czy bez orzekania żeby było szybciej.
Zostawić tę pracę,która jest ciężka fizycznie i nie daje mi satysfakcji,ale jest 5 min drogi od "domu" i jestem zadowolona z zarobków.
Zostawić dom,który jest teraz zimny i wrogi a jednocześnie urządzałam go "po mojemu" przez 15 lat i gdyby nie te dwa robale byłoby tak fajnie i przytulnie.
Zostawić córkę,która mieszka z ze starszym od siebie facetem o wyglądzie bandziora,a który ma lepszy kontakt z moimi dorosłymi dziećmi niż ja.Bo jm kontakt miał całkiem zerowy.
Zostawić syna,który "szuka" pracy od prawie roku (widzę,że się stara ale według mnie za mało), korzysta z lodówki i nie dokłada się do opłat a gdy wczoraj celowo wysłałam go do ojca po 6zł na chleb,powiedział,że nie chce mu się z nim gadać.Woli pożyczyć od kogoś innego.
Poryczałam się przez to w pracy (udali,że nie widzą).Minęła godzina - Rubik w radiu-"To nie jest miłość'-znów łzy.Wróciłam do domu.Weszłam na "Mój wymarzony rozwód".Po chwili byłam już w łóżku,w opakowaniu i ryczałam.Ze zmęczenia zasnęłam.
Co z tego,że co chwilę sobie uświadamiam,że jm to był kawał świni,drania,sukinsyna bo to,czy tamto było nie tak.Że to na szczęście koniec.Sie ne wrati.
To co przede mną jest piękne,fajne ale jednocześnie tak skomplikowane i trudne,że czasem myślę o tym pociągu.
Skoro ja już od wielu,wielu lat czułam,że to jest chory układ dlaczego się nie wycofałam.Dlaczego brnęłam,dlaczego zaciągnęłam kredyt na następne wiele lat i się jeszcze bardziej uwiązałam do tego miejsca,do jm.Dlaczego zgotowałam taki los dzieciom.Dlaczego teraz nie potrafię się tak całkowicie odciąć.
Tak jak Niekochana.Spakować się jednego dnia.Zostawić cały dorobek.Zacząć w innym miejscu od zera.Zmęczona już jestem,szkoda mi od tak oddać.I tak źle i tak niedobrze.
Możliwe,że jutro znów będę tryskała optymizmem.Na razie wszystko mi opadło.

17 893

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Luluville
Daj znać, jak po psychologu smile
No właśnie - jak... Jak coś zrobić?
Jak sie zmienić, albo odkryć na nowo?

Też nie wiedziałam smile Bo jak same mówicie - nic na siłę. Jedno czego chciałam, to się uspokoić. Poukładać sobie najpierw rzeczy wokół siebie. To układałam, choć oczywiście mozolnie szło. Potem stwierdziłam, że mi naprawdę brak ludzi. No to najpierw okrutnie zmuszałam siebie do wychodzenia do przyjaciółki. Przecież przez ostatnie 2 - 3 lata, to ona do mnie biegała.... Więc raz się zmusiłam, drugi raz - a potem to już mi w krew weszło wink A potem sobie przypomniałam, że ja przeraźliwie uwielbiam tańczyć. No to psiapsióła dała się wyciągnąć i nawet znajomą też zabrałyśmy - było świetnie, nie dość, że się wybawiłyśmy, to jeszcze ugadałyśmy straszliwie smile
Dużo czytałam - bo mnie zżerała ciekawość o co chodzi. Więc przez to czytanie dużo wyszukiwałam. Czasem czegoś mi się zachce i niby mówię, że to zrobię, a potem mówię sobie - ale czemu mam się zmuszać, skoro mogę to zrobić wtedy kiedy będę tego bardziej chciała, niż musiała.

Luluville - ja tak już staram się o siebie samą 5 miesięcy smile Przez pierwsze 3 czułam się tragicznie, musiałam każdą rzecz sobie wmówić, wytłumaczyć itp...  Jak zaczęłam coś robić, cokolwiek, to wszystko jakby zaczęło zmieniać się samo.... Nie zmuszam siebie na gwałt do wszystkiego - oj, no chyba czasem do ogarnięcia mieszkania, jak mi się bardzo nie chce wink

Nie - inaczej! Zmuszałam siebie po odrobince każdego dnia do zabawy z dziećmi. Zmuszałam, bo nie umiałam, nie potrafiłam... Patrzyłam na przyjaciółkę i podkradałam.... smile Zaczęłam opowiadać bajki... No - w efekcie tego wymuszania czegoś na sobie teraz jest tak, że mi ciężko wieczorem nie poczytać im paru bajek smile Ciężko się nie powygłupiać i biegam jak tajfun po chałupce, żeby się obrobić i mieć czas na wariactwa smile To było to, do czego się zmuszałam. I zmiana kontaktów ze starszą. Na siłę chciałam się uspokoić ja sama, żeby ją uspokoić. I zmusiłam się do terapii.... Zmusiłam się do rzeczy, które dalej pozostawione sobie stworzyłyby większe problemy - bo stworzyły by problemy moim dzieciom... A tego za żadne skarby nie chcę, nie chcę owego przekleństwa z pokolenia na pokolenie - i tu czekać nie mam na co!!! smile Ale chyba pozostałe kwestie, to już jakiś efekt otwarcia się... Uspokojenia... Zauważenia, że "drobnice" też mi sprawiają ogromną radość smile Zaczynam na sobie polegać odrobinkę smile Ale to trwało smile I będzie trwać, bo 100% zaufania do siebie nie mam jeszcze smile

To naprawdę jakoś tak samo chyba przychodzi... W odpowiednim czasie. Ale nie wolno się zamykać w sobie - choć tu podczytuj. I trzeba próbować robić coś dla siebie... Choćby to miała być owocowa herbatka wink Musisz sama sobie dać szansę na zauważenie kierunkujących kopów wink I na zachcenie smile Nie na gwałt i już wszystko - ale powoluniu, kroczek za kroczkiem smile

Tak właśnie wychodzi się z doła, marnego życia smile Odkrywanie własnych przyjemności, smakowanie życia smile daje tego kopa smile i nie ma powrotu, przyzwalania na to co było smile smile

17 894 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-04 13:16:05)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Czerwone lampki swiecily i niby wiedzialam, ze swieca ale...moze byly "tylko pomaranczowe" sad
Na razie nie mam respektu przed sama soba. I to boli. Znowu zaczynam prace nad soba!!!
Teraz tylko pustka i za razem burdel w glowie !!! Glowa boli, bo troche z winem przesadzilam ale juz koniec tych ekscesow !!! Wyplacze sie nad swoja glupota i przejde do dzialania.
Najgorsze w tym wszystkim, ze agresja ze mnie wyszla !!!!

Dlaczego śmiertelnie poważnie traktujesz nowy "związek" ?
Nie możesz potraktować faceta jak "przyjaciela" ? Musi on od razu być kandydatem na partnera ?
Pustka ? HAppy przecież od niedawna go znasz więc o jakiej pustce mówisz ?
Dlaczego czujesz burdel w głowie ? Dlaczego byłaś agresywna ?

Kkzb nie potrafi sobie poradzić z dobrym traktowaniem, a walka dla uświadomionej kkzb to przeszłość.

Zofia pisalam o pustce w mojej glowie nie o pustce po karaluchu !!!!
KKZB moze nie potrafi sobie poradzic z dobrym traktowaniem ale ja nie chce sobie radzic ze zlym traktowaniem !!! Strzelanie fochow i nieodzywanie sie kilka dni lub wychodzenie z mieszkania bo ma inne zdanie to dobre traktowanie? Ciagle zmeczenie i siedzenie tylko przed telewizorem (Zabka bedzie wiedziec jak to jest ), nie interesowanie sie prawie niczym ale w gadce wszystkim a na koncu wyszla agresja ze mnie, ze jednak takich "dobrych" cech nie akceptuje !!! Walnelam 2 razy drzwiami az tynk odpadl !!! Uslyszalam, ze jestem: Stupid, I hate you, Fu...you ! Wystarczy mi juz takie dobre traktowanie !!!
Sama winna ? Tak sama winna bo czerwone lampki byly !!! To nie byl motylek a karaluch pospolity. A moze to moja wina bo go prowokuje, bo tak tez na koncu uslyszalam !!! Happy noga sie potknela ale popierdziela w czerwonych bucikach dalej tongue
Burdel w glowie sie juz poukladal smile
Pisalam i bede w kolko pisac: Karaluch zatruwa !!!!! Trzeba uciekac i to do przodu !!! Niech sie wali niech sie pali !!! Niech drzwi sie w koncu z hukiem zamkna !!!
I nie ma teraz wyluzuj Zofio !!!! Ja wyluzowalam i ten luzik byl za duzy !!! Teraz chce byc swiadoma a nie wyluzowana !!! I tak mi dopomoz swiety Walenty tongue

A trudne dziecinstwo mial i co ? Ja nie matka Teresa !!!

17 895

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Happy noga sie potknela ale popierdziela w czerwonych bucikach dalej tongue

No i brawo! big_smile Moje buciki wprawdzie kupione (tak, bo długo chodziłam i patrzyłam na nie), ale rzadko noszone. Nie, żebym nie chciała, tylko do prowadzenia auta niewygodne tongue
A w głowie tymczasowo chaos jakiś. Czekam aż opadnie wszystko, a potem zobaczę, co z tego śmietnika da się pozbierać smile

17 896

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Happy noga sie potknela ale popierdziela w czerwonych bucikach dalej tongue

No i brawo! big_smile Moje buciki wprawdzie kupione (tak, bo długo chodziłam i patrzyłam na nie), ale rzadko noszone. Nie, żebym nie chciała, tylko do prowadzenia auta niewygodne tongue
A w głowie tymczasowo chaos jakiś. Czekam aż opadnie wszystko, a potem zobaczę, co z tego śmietnika da się pozbierać smile

Ze smietnika nic sie nie zbiera !!! Toz Ty nie smieciara !!! Nic ze smieci nigdy nie wyciagaj !!!

17 897

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Super beosa ! Zmieniaj się kochana, zmieniaj dla siebie smile. Już sobie wyobrażam ten błysk w Twoim oku na nową siebie. Super !!! i tak trzymaj !!! smile

A widzisz!!!! zauważono przeszczep głowy!!!!
Sprostuj, że przeszczep mózgu ci Happyfull zrobiła (i to gratis) a to co widzą to tylko nowy twój wizerunek (image). Nowa ty to odważna, wyluzowana inaczej myśląca NOWOCZESNA kobieta smile.

Dzięki Zosiu za te budujące zdania smile .
Niestety świetne samopoczucie i błysk były do pierwszego mycia głowy sad .
Mam takie słabe włosiny.Nie potrafię ich ułożyć jak fryzjerka.Nie mam trzeciej ręki do trzymania suszarki smile.Dziś znów spróbuję coś z nimi zrobić przed wyjściem do pracy...Muszę chyba większą szczotkę kupić. smile

Przeszczep mózgu piszesz? Może...ale mój organizm ten przeszczep chyba próbuje odrzucić.
Jestem odważna,świadoma,wyluzowana.Tak mi się wydaje.Tak się coraz częściej czuję.Ale raz na jakiś nachodzą mnie te głupie(a może nie głupie) myśli.
  Wsiąść do pociągu byle jakiego...i zniknąć.I zostawić to wszystko,przestać się przejmować...
Zostawić te wszystkie nierozwiązane sprawy i te wątpliwości-rozwód już czy na jesieni,z jego winy,czy bez orzekania żeby było szybciej.
Zostawić tę pracę,która jest ciężka fizycznie i nie daje mi satysfakcji,ale jest 5 min drogi od "domu" i jestem zadowolona z zarobków.
Zostawić dom,który jest teraz zimny i wrogi a jednocześnie urządzałam go "po mojemu" przez 15 lat i gdyby nie te dwa robale byłoby tak fajnie i przytulnie.
Zostawić córkę,która mieszka z ze starszym od siebie facetem o wyglądzie bandziora,a który ma lepszy kontakt z moimi dorosłymi dziećmi niż ja.Bo jm kontakt miał całkiem zerowy.
Zostawić syna,który "szuka" pracy od prawie roku (widzę,że się stara ale według mnie za mało), korzysta z lodówki i nie dokłada się do opłat a gdy wczoraj celowo wysłałam go do ojca po 6zł na chleb,powiedział,że nie chce mu się z nim gadać.Woli pożyczyć od kogoś innego.
Poryczałam się przez to w pracy (udali,że nie widzą).Minęła godzina - Rubik w radiu-"To nie jest miłość'-znów łzy.Wróciłam do domu.Weszłam na "Mój wymarzony rozwód".Po chwili byłam już w łóżku,w opakowaniu i ryczałam.Ze zmęczenia zasnęłam.
Co z tego,że co chwilę sobie uświadamiam,że jm to był kawał świni,drania,sukinsyna bo to,czy tamto było nie tak.Że to na szczęście koniec.Sie ne wrati.
To co przede mną jest piękne,fajne ale jednocześnie tak skomplikowane i trudne,że czasem myślę o tym pociągu.
Skoro ja już od wielu,wielu lat czułam,że to jest chory układ dlaczego się nie wycofałam.Dlaczego brnęłam,dlaczego zaciągnęłam kredyt na następne wiele lat i się jeszcze bardziej uwiązałam do tego miejsca,do jm.Dlaczego zgotowałam taki los dzieciom.Dlaczego teraz nie potrafię się tak całkowicie odciąć.
Tak jak Niekochana.Spakować się jednego dnia.Zostawić cały dorobek.Zacząć w innym miejscu od zera.Zmęczona już jestem,szkoda mi od tak oddać.I tak źle i tak niedobrze.
Możliwe,że jutro znów będę tryskała optymizmem.Na razie wszystko mi opadło.

Po pierwsze to nie jestem Zosia tylko Olka a jeśli już to Zofiu poproszę  smile smile smile
Po drugie nie masz za co dziękować dziewczyno. To ty sama się zmieniasz !!!!!!
Po trzecie dobrze ostrzyżone włosy układają się "same".....może fryzjera zmień a może faktycznie zmiana szczotki wystarczy i tzrecia ręka nie jest potrzebna do suszarki.... a może suszarka z lepszym nadmuchem potrzebna ?
Po kolejne: z odrzutem przeszczepu mózgu to jest tak, że to ty decydujesz o przyjęciu go lub odrzuceniu. To jest wybór dać sobie szansę lub nie. Poeksperymentować ze sobą chyba warto wink
DZieci to temat rzeka. Byłam kkzb i matką nadopiekuńczą. Zdrowieję smile NAd dziećmi też już tak nie skaczę jak kiedyś i widzę jak bardzo tym nadskakiwaniem narozrabiałam sad. Wychowywałam synów, którzy w związkach zwalać będą wszystkie obowiązki na żony. Już przeprosiłam na stronach tego forum swoje przyszłe synowe. pracuję nad tym, by chłopcy byli bardziej samodzielni......tzn. nad jednym, bo drugi daleko już od domu. RAdzi sobie a ja cieszę się, że staje się samodzielnym i za siebie odpowiedzialnym człowiekiem. Córka Twoja jest z kim jest i Ty nic nie możesz poradzić na jej wybór. Może jest szczęśliwa a może sama musi dojrzeć do zmian w swym życiu, ale Ty nie masz wpływu na jej życie. Miałaś do czasu. Teraz jest dorosła i odpowiedzialne za swoje decyzje, ona nie Ty. Ja przestałam wychowywać dorosłe dzieci. Mogę się z nimi zaprzyjaźnić lub nie. Zrobiłam to, zaprzyjaźniłam smile Zmieniłam zasady, nie wychowuję tylko ustalam granice, obowiązki i nie powiem, że jest lekko ale bywa i cudownie smile
Twoje pytania "dlaczego" sa dla mnie dowodem zdrowienia. Też przechodziłam przez ten etap. Zadręczałam siebie pytaniami, "dlaczego". Znalazłam odpowiedź !!!!! i wiesz co ???? jest mi lżej mimo, że siebie od idiotek zwyzywać musiałam.
Wsiadaj do pociągu !!!!!! Spełnij swoje marzenie - czekać będziemy w Krakowie smile

Wiem, że zmęczona jesteś. Masz prawo być zmęczona. Wypłacz, wykrzycz rozgoryczenie, złap dystans.

17 898

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Ze smietnika nic sie nie zbiera !!! Toz Ty nie smieciara !!! Nic ze smieci nigdy nie wyciagaj !!!

Może i masz rację... pozamiatać i do kosza! big_smile

17 899

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ze smietnika nic sie nie zbiera !!! Toz Ty nie smieciara !!! Nic ze smieci nigdy nie wyciagaj !!!

Może i masz rację... pozamiatać i do kosza! big_smile

Czego sie boisz?

17 900

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzien dobry , ja na momencik do pani Happyfull - masz maila tongue
Pozdrawiam smile

17 901 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-04 13:42:14)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Daniel juz Ci odpisuje smile

Do dziewczyn !!!!
A Wy macie ochote tez do Zakopanego przyjechac? Tak spontanicznie smile

17 902 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-03-04 13:49:27)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Daniel juz Ci odpisuje smile

Do dziewczyn !!!!
A Wy macie ochote tez do Zakopanego przyjechac? Tak spontanicznie smile

Mamy !!!!!!!!!!!!!!! ja mam smile i to bardzo spontanicznie. Jeszcze biletu nie mam i nie wiem o której pociąg mam i czy w ogóle z mojego miasta jakiś docelowy jest. Żabka mi ściągę podesłała (dzięki Zabko), ale nie miałam czasu nic w tej sprawie zadziałać. Jadę !!!!!!!! i bardzo się cieszę, że jadę !!!!!! smile smile smile Zostawiam bałagan i jadę smile

17 903

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Czego sie boisz?

Wiesz co... ja się już nie boję. Od dawna się nie boję. Jedyne co, to chcę mieć pewność. I wewnętrzne przekonanie. Dlatego z niczym się nie spieszę... Nie ma wtedy miejsca na wyrzuty, na rozterki.
Nawet z zakupem tych ostatnich bucików tak długo zwlekałam... za to później - co za radość smile

17 904

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Do dziewczyn !!!!
A Wy macie ochote tez do Zakopanego przyjechac? Tak spontanicznie smile

Hihi, ależ spontan wymyśliłaś big_smile A kiedy to i jaki plan przedsięwzięcia, bo nie śledziłam szczegółów, gdy się umawiałyście ?

17 905

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Do dziewczyn !!!!
A Wy macie ochote tez do Zakopanego przyjechac? Tak spontanicznie smile

Hihi, ależ spontan wymyśliłaś big_smile A kiedy to i jaki plan przedsięwzięcia, bo nie śledziłam szczegółów, gdy się umawiałyście ?

8-11.03 a moze byc tylko 9-10.03.

17 906

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Daniel juz Ci odpisuje smile

Do dziewczyn !!!!
A Wy macie ochote tez do Zakopanego przyjechac? Tak spontanicznie smile

Mamy !!!!!!!!!!!!!!! ja mam smile i to bardzo spontanicznie. Jeszcze biletu nie mam i nie wiem o której pociąg mam i czy w ogóle z mojego miasta jakiś docelowy jest. Żabka mi ściągę podesłała (dzięki Zabko), ale nie miałam czasu nic w tej sprawie zadziałać. Jadę !!!!!!!! i bardzo się cieszę, że jadę !!!!!! smile smile smile Zostawiam bałagan i jadę smile

No wiesz ja myslalam, ze juz wszystko zalatwione tongue

17 907

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Czego sie boisz?

Wiesz co... ja się już nie boję. Od dawna się nie boję. Jedyne co, to chcę mieć pewność. I wewnętrzne przekonanie. Dlatego z niczym się nie spieszę... Nie ma wtedy miejsca na wyrzuty, na rozterki.
Nawet z zakupem tych ostatnich bucików tak długo zwlekałam... za to później - co za radość smile

Bujac to my a nie nas !!! Boisz sie, ze moze zrezygnujesz a potem bedziesz zalowac !!!
Karaluch zostanie karaluchem. Zostajac z karaluchem mozna sie jedynie skaralucszyc !!! Wszystkie inne wymowki to oszukiwanie siebie !!!

17 908

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Daniel juz Ci odpisuje smile

Do dziewczyn !!!!
A Wy macie ochote tez do Zakopanego przyjechac? Tak spontanicznie smile

Mamy !!!!!!!!!!!!!!! ja mam smile i to bardzo spontanicznie. Jeszcze biletu nie mam i nie wiem o której pociąg mam i czy w ogóle z mojego miasta jakiś docelowy jest. Żabka mi ściągę podesłała (dzięki Zabko), ale nie miałam czasu nic w tej sprawie zadziałać. Jadę !!!!!!!! i bardzo się cieszę, że jadę !!!!!! smile smile smile Zostawiam bałagan i jadę smile

No wiesz ja myslalam, ze juz wszystko zalatwione tongue

Załatwiam, ale inne rzeczy tongue
Urobiona jestem po pachy, potem zlana big_smile
Dam radę nadrobić zaległości .... razie czego mam rumaka big_smile co dowiezie i do dworca i dalej smile

17 909

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Bujac to my a nie nas !!! Boisz sie, ze moze zrezygnujesz a potem bedziesz zalowac !!!
Karaluch zostanie karaluchem. Zostajac z karaluchem mozna sie jedynie skaralucszyc !!! Wszystkie inne wymowki to oszukiwanie siebie !!!

JEŚLI zrezygnuję - nie będę żałować. Chyba niczego innego nie jestem tak pewna, jak tego jednego.

17 910

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
tezkobieta napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Czego sie boisz?

Wiesz co... ja się już nie boję. Od dawna się nie boję. Jedyne co, to chcę mieć pewność. I wewnętrzne przekonanie. Dlatego z niczym się nie spieszę... Nie ma wtedy miejsca na wyrzuty, na rozterki.
Nawet z zakupem tych ostatnich bucików tak długo zwlekałam... za to później - co za radość smile

Bujac to my a nie nas !!! Boisz sie, ze moze zrezygnujesz a potem bedziesz zalowac !!!
Karaluch zostanie karaluchem. Zostajac z karaluchem mozna sie jedynie skaralucszyc !!! Wszystkie inne wymowki to oszukiwanie siebie !!!

Zostając z karaluchem to i zwariować można tongue big_smile

17 911

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

JEŚLI zrezygnuję - nie będę żałować. Chyba niczego innego nie jestem tak pewna, jak tego jednego.

Wiesz dopiero jak zrezygnujesz bedziesz mogla byc czegos pewna !!! Na razie Ci sie tylko wydaje !!!
A takie rozumowanie znam dobrze i wiem, ze mowi sie tak jak mamy jeszcze nadzieje !!!

17 912 Ostatnio edytowany przez tezkobieta (2013-03-04 14:37:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Wiesz dopiero jak zrezygnujesz bedziesz mogla byc czegos pewna !!! Na razie Ci sie tylko wydaje !!!
A takie rozumowanie znam dobrze i wiem, ze mowi sie tak jak mamy jeszcze nadzieje !!!

Hmm, nadzieję to miałam kiedyś. Nadzieję na to, że go zmienię, na to że wszystko ułożę według swojej linijki, że wszystko będzie idealnie itd... wink
Teraz obserwuję. I wiem, że zmienić mogę tylko siebie. Obserwuję więc siebie i wznawiam pracę nad sobą, o której zapomniałam i na parę lat porzuciłam.

zofia282 napisał/a:

[
Zostając z karaluchem to i zwariować można tongue big_smile

Pewnie tak z karaluchami jest. Jak zauważycie u mnie pierwsze objawy wariactwa, szybko dajcie znać smile

17 913

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
zofia282 napisał/a:

[
Zostając z karaluchem to i zwariować można tongue big_smile

Pewnie tak z karaluchami jest. Jak zauważycie u mnie pierwsze objawy wariactwa, szybko dajcie znać smile

Wiesz co ja teraz nazywam wariatctwem moze byc dla Ciebie kompromisem sad

17 914

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Wiesz dopiero jak zrezygnujesz bedziesz mogla byc czegos pewna !!! Na razie Ci sie tylko wydaje !!!
A takie rozumowanie znam dobrze i wiem, ze mowi sie tak jak mamy jeszcze nadzieje !!!

Hmm, nadzieję to miałam kiedyś. Nadzieję na to, że go zmienię, na to że wszystko ułożę według swojej linijki, że wszystko będzie idealnie itd... wink
Teraz obserwuję. I wiem, że zmienić mogę tylko siebie. Obserwuję więc siebie i wznawiam pracę nad sobą, o której zapomniałam i na parę lat porzuciłam.

zofia282 napisał/a:

[
Zostając z karaluchem to i zwariować można tongue big_smile

Pewnie tak z karaluchami jest. Jak zauważycie u mnie pierwsze objawy wariactwa, szybko dajcie znać smile

Pierwsze i kolejne objawy przychowasz przed całym światem i wiem co mówię smile

17 915

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
tezkobieta napisał/a:
zofia282 napisał/a:

[
Zostając z karaluchem to i zwariować można tongue big_smile

Pewnie tak z karaluchami jest. Jak zauważycie u mnie pierwsze objawy wariactwa, szybko dajcie znać smile

Wiesz co ja teraz nazywam wariatctwem moze byc dla Ciebie kompromisem sad

Wariactwo = kompromis yikes to niemożliwe big_smile  Już my "za stare" na takie numery wink smile smile

17 916

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Pierwsze i kolejne objawy przychowasz przed całym światem i wiem co mówię smile

I ja tez wiem co mowie !!! Bo tak wlasnie zrobilam !!! Bo nie chcialam tutaj publicznie mowic, ze zwariowalam !!! A teraz po wariatctwach ostanich dni mowie jak jest smile

17 917 Ostatnio edytowany przez tezkobieta (2013-03-04 14:53:25)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Wiesz co ja teraz nazywam wariatctwem moze byc dla Ciebie kompromisem sad

Nawet jeśli tak będzie - próbuj, ja wszystko rozważę. Każde "lustro" mile widziane smile

zofia282 napisał/a:

Pierwsze i kolejne objawy przychowasz przed całym światem i wiem co mówię smile

Ten etap już przechodziłam i dobrze wiem jak to wygląda...
Nie twierdzę natomiast, że już nigdy nie popełnię tych samych błędów. Najwyżej tak będzie, trudno. I nie będę na siebie zła, bynajmniej smile

P.S. Na wszystko (i na każdego) przyjdzie odpowiedni czas. I ja tego nie próbuję przyspieszać.

17 918

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Pierwsze i kolejne objawy przychowasz przed całym światem i wiem co mówię smile

I ja tez wiem co mowie !!! Bo tak wlasnie zrobilam !!! Bo nie chcialam tutaj publicznie mowic, ze zwariowalam !!! A teraz po wariatctwach ostanich dni mowie jak jest smile

big_smile     smile smile smile

17 919

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Na wszystko (i na każdego) przyjdzie odpowiedni czas. I ja tego nie próbuję przyspieszać.

Dokladnie smile Kazdy ma swoje tempo !!!

17 920

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Pierwsze i kolejne objawy przychowasz przed całym światem i wiem co mówię smile

I ja tez wiem co mowie !!! Bo tak wlasnie zrobilam !!! Bo nie chcialam tutaj publicznie mowic, ze zwariowalam !!! A teraz po wariatctwach ostanich dni mowie jak jest smile

Ja myślałam o sobie tongue
Zwariowałam, by zrobić to co zrobiłam i nikt się nawet nie domyślał i wszyscy pytali potem, dlaczego ? .
Odpowiedź była oczywista, zwariowałam big_smile
Dzisiaj już i o tym mogę mówić spokojnie bez emocji.
Jest dobrze i coraz lepiej wink

17 921

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

To co przede mną jest piękne,fajne ale jednocześnie tak skomplikowane i trudne,że czasem myślę o tym pociągu.
Zacząć w innym miejscu od zera.
Zmęczona już jestem,szkoda mi od tak oddać.I tak źle i tak niedobrze.
Możliwe,że jutro znów będę tryskała optymizmem.Na razie wszystko mi opadło.

Bo takie jest zycie !!! Beosa zacznij od zera ale najpierw zakoncz to co zaczelas !!! Czyzby bylo dzisiaj gorzej niz jakies 2 lata temu? Nie wydaje mi sie smile Codziennie idziesz do przodu !!!
Idz do prawnika i niech on sie zajmuje tym wszystkim. Ty pracuj, oszczedzaj kase, rob sie na bostwo i wyjezdzaj na dzialke smile
Ten chaos nie bedzie trwal wiecznie !!! Jestes na dobrej drodze i nie zbaczaj z niej !!!

17 922

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

Zaden ksiaze tylko zwykly slomiany chochol i cham pod przykrywka franca malowanego - mow  dziewczyno tak jak rzeczy widzisz i z chama pana nie rob.
Na taka wyswichtana bazarowa szarmanckosc lapia sie okreslone typy pan (los desperados), inne na kilometr wyczuja falsz i tandete. I do takich taki Ziutek czy inny fiutek nawet nie wystartuje, bo juz w przedbiegach wie jak to sie dla niego skonczy.
Ale nawet, no niech tam Ci bedzie, ze ten oscarowy amant tak sie swietnie maskuje na poczatku znajomosci - to co, pozniej juz kajdanami jestes do takiego przykuta? On zaczal ale Ty skonczyc mozesz i im szybciej tym lepiej. A nie siedziec, beczec, modlic sie i liczyc na cud z jasnego nieba, ze on sie zmieni.

Powtarzam - damskich bokserow, lajdakow, zdrajcow i chamow wychowaly sobie same kobiety. Daly najpierw palec a potem cala reke i reszte siebie. Ot, przez zwykle poblazanie wtedy, kiedy trzeba bylo krotko za pysk wziac i wykopac na najblizszy smietnik.

To dopiero walenie prosto z mostu smile

17 923

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Koleżanka dobrze Cię postrzega. Jesteś krucha, jeszcze jesteś krucha.
A on ? Nieważne co on mówił. Wiemy, że nic fajnego, skoro jesteś na tym forum.
Miał inny obraz...... bo w relacjach z nim byłaś inna.  ....ale TY możesz coś zrobić ze sobą, tą wybaczającą, powracającą, znoszącą wszystko. Możesz szanować siebie i wymagać szacunku od innych.

No właśnie nic nagle !!!! Nie da się nagle siebie zmienić, świat inaczej nagle widzieć.
To praca na całe miesiące !!! Ale warto o siebie zawalczyć ! smile

Po co Ci czyjeś zdanie na temat Twych zmian ?! 
Zmieniasz się dla siebie a nie dla innych !!!!
To Ty masz być szczęśliwa ze sobą a nie opinią o Tobie.
Pożegnaj się z przeglądaniem się w cudzych oczach, słowach.
Czemu zajmuje Cię zdanie innych !?!?!? 
Dosyć tych zmian dla kogoś !!!!

No, właśnie już teraz mam w nosie co myślą inni. Nie będę się przejmować. Będę robić swoje. Za długo żyła pod czyjeś dyktando, dostosowując się do każdej sytuacji.
To nie jest takie proste, przekrecić cały świat do góry nogami, ale już teraz wiem, że się da.
To dzieje się powoli.

zofia282 napisał/a:

Nie da !!!!!
To następuje jak przebudzenie z koszmaru i nie umiem Ci powiedzieć czym jest to spowodowane. Dosłownie obudziłam się widząc jak bardzo kiepsko żyłam i jak byłam nieszczęśliwa (twierdząc wszem i wobec, że szczęśliwa jestem ). Upadłam nisko, niżej się nie da i jak mówi Wielokropek trzeba sięgnąć dna żeby się odbić. Odbiłam się smile i nie umiem Ci wytłumaczyć jak to się robi. Może poczytaj historie innych osób i oceń i porównaj i wyciągnij wnioski. To taka nauka na cudzych błędach, które widać "gołym" okiem. NA sobie tych lub podobnych błędów nie postrzega się. Sprawa nie jest skomplikowana dla wtajemniczonych, prawda kobietki ????

Masz rację, to jak przebudzenie z koszmaru. I tak naprawdę fatalnie się z tym czuję, jak dotąd żyłam. Nagle w kilka chwil chciałabym nadrobić te minione 30lat. A to niemożliwe.
Mnogość zmian we mnie mnie samą aż przeraża.
Stąd też jego zaskoczenie: "Ale u ciebie wszystko sie zmienia jak w kalejdoskopie".
On widzi, że coś się dzieje, ale nie wierzy że naprawdę mogę się zmienić..

No, zobaczymy...

17 924

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
hm... napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Nie czytam mądrych książek. Boję się, że z teorii na piątkę zdam egzamin. Teoria mi nie potrzebna. Potrzebne mi "doświadczenie" smile
Wolę uczyć się na błędach big_smile, ale wyciągam wnioski z własnych i cudzych.
Teoria to wasze życie i wielu innych kobiet tu piszących, to także moje nieudane życie.
Dosyć szybko "załapałam" na czym polegał mój problem i nie powiem, że od ręki zmieniłam się, ale stopniowo, małymi kroczkami "walczyłam" z nawykami i myśleniem, jakże skrzywionym. "Przyjaciel" mój też odgrywał ważną rolę. To na nim testowałam nową siebie big_smile. Byłam proszona o wyręczenie go i nie dałam się smile !!!! smile. Nie uwieszałam się na nim, miałam własne zdanie, którego nie bałam się wypowiadać i stanowcza byłam. Stawiałam granice i ich pilnowałam. Nie, nie zakończyłam tej znajomości. Wiem jedynie, że stałego związku budować nie chcę. Z eksem też definitywny koniec. Już wspominać go mogę z uśmiechem na ustach. Już nie rani, bo przewiduję jego zachowanie. Jestem i jego bardzo świadoma. Prawdę mówiąc to jedynie mam problem gdy w realu słyszę narzekanie na "oziębłość" partnera. No nie da się słuchać i nic nie powiedzieć ! i nie są miło odbierane moje słowa. Przestałam mówić ( chociaż mówiłam delikatnie, oględnie). Teraz milczę uznając, że nie moje życie i nie mój problem. Tego też nauczyło mnie życie smile.

Ciekawa jestem co wtedy mówisz:)

Mówię, że jeśli nie jesteś w związku szczęśliwa ( a nie jest, bo straaasznie narzeka) to może bez "onego" będziesz szczęśliwsza. Powtarzam też, cuda się nie zdarzają. Nie rozumieją ! zdziwione na mnie patrzą sad Właściwie to mówiłam, bo już przestałam.

A potem dalej swoje robią co?

17 925

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ja sie nie gniewam smile
Ten "karalulewicz" byl taki normalny a nawet nudny. Chcialam ta nude zaakceptowac ale nie potrafilam sie zmusic tongue Nie chcialam zmieniac jak na KKZB przystalo a wiec akceptowac. Nie dalo sie. A potem wyszedl karaluch pasywno-agresywny z niego i inne dziwne  historie sad
Na razie kwarantanna smile

Kobitko - usmiałam się do łez smile
Ty się nie wściekaj, Ty się ciesz, że jeszcze trójki dzieci nie masz, bo on był taki nudny jak nie karaluch smile smile smile

A najsmieszniejsze smile Na gitarze gral tongue

Łoooooooł big_smile

17 926 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-03-04 19:55:14)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

smile

17 927

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

A potem dalej swoje robią co?

Robią, robią i mówią i robią i znowu mówią i dalej robią sad

17 928

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mam dziś gorszy dzień. Pozytywna energia z poprzedniego tygodnia ulotniła się ze mnie jakimś dziwnym sposobem. Słońce świeciło, a ja zamiast sie cieszyć miałam doła jak stąd do Kambodży.
Nie umiem sprecyzować czym to jest spowodowane. Po prostu mi smutno.

Wiele osób zauważyło zmianę w moim zachowaniu i już kilka razy już słyszałam na ten temat. Jest to miłe. Widać, że czynię jakieś postępy.
Ale dzis mi jakoś humor siadł.

17 929

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
hm... napisał/a:

A potem dalej swoje robią co?

Robią, robią i mówią i robią i znowu mówią i dalej robią sad

Wyjścia są dwa.
Albo coś zmienią przestając gadać.
Albo będą dalej gadać.

17 930 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-03-05 09:54:58)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
luluville napisał/a:

Mam dziś gorszy dzień. Pozytywna energia z poprzedniego tygodnia ulotniła się ze mnie jakimś dziwnym sposobem. Słońce świeciło, a ja zamiast sie cieszyć miałam doła jak stąd do Kambodży.
Nie umiem sprecyzować czym to jest spowodowane. Po prostu mi smutno.

Wiele osób zauważyło zmianę w moim zachowaniu i już kilka razy już słyszałam na ten temat. Jest to miłe. Widać, że czynię jakieś postępy.
Ale dzis mi jakoś humor siadł.

Bo ja myślę, że jak dobry nastrój nie leży w naszym zwyczaju to my multum energii wkładamy w to żeby się dobrze czuć, żeby dobrze myśleć, żeby dobrze, żeby dobrze. No a w końcu energia się na chwilkę kończy i znów jest o la boga. Tylko pamiętać trzeba, żeby nie poddawać się. I najlepiej przekuwać te swoje złe emocje w działanie. Tak sobie myślę.
Dzień dobry smile

17 931

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Zofia pisalam o pustce w mojej glowie nie o pustce po karaluchu !!!!
KKZB moze nie potrafi sobie poradzic z dobrym traktowaniem ale ja nie chce sobie radzic ze zlym traktowaniem !!! Strzelanie fochow i nieodzywanie sie kilka dni lub wychodzenie z mieszkania bo ma inne zdanie to dobre traktowanie? Ciagle zmeczenie i siedzenie tylko przed telewizorem (Zabka bedzie wiedziec jak to jest ), nie interesowanie sie prawie niczym ale w gadce wszystkim a na koncu wyszla agresja ze mnie, ze jednak takich "dobrych" cech nie akceptuje !!! Walnelam 2 razy drzwiami az tynk odpadl !!! Uslyszalam, ze jestem: Stupid, I hate you, Fu...you ! Wystarczy mi juz takie dobre traktowanie !!!
Sama winna ? Tak sama winna bo czerwone lampki byly !!! To nie byl motylek a karaluch pospolity. A moze to moja wina bo go prowokuje, bo tak tez na koncu uslyszalam !!! Happy noga sie potknela ale popierdziela w czerwonych bucikach dalej tongue
Burdel w glowie sie juz poukladal smile
Pisalam i bede w kolko pisac: Karaluch zatruwa !!!!! Trzeba uciekac i to do przodu !!! Niech sie wali niech sie pali !!! Niech drzwi sie w koncu z hukiem zamkna !!!
I nie ma teraz wyluzuj Zofio !!!! Ja wyluzowalam i ten luzik byl za duzy !!! Teraz chce byc swiadoma a nie wyluzowana !!! I tak mi dopomoz swiety Walenty tongue

A trudne dziecinstwo mial i co ? Ja nie matka Teresa !!!

Wycieło mnie wczoraj, więc dopiero Was odczytuję.

Taaak Happy smile Będzie Żabka wiedzieć smile Żabka ma nawet wrażenie, że co prawda facet miał kiedyś już i totalne zmęczenie takim sobą, bo taki był i się tą skaczącą Żabką zachwycił i próbował wykrzesać z siebie odrobinę życia. Tylko mu "nie wyjszło" wink A Żabka głupia zamiast zwracać uwagę na czyny, pamiętała jedynie słowa i na nich zbudowała swoją fatamorganę domu smile
Tak, uważam że jestem winna - ale już po części. Nie można wierzyć tylko w czyjeś słowa - nauczyłam się dość boleśnie i dosadnie smile Chciałam uciec, tylko zawsze mi było ciężko czy boso czy buta włożyć, zawsze się trzymałam mrzonek i nadziei smile
Bo ja jednak takim naiwnym dzieckiem jestem, nie dorosłam jeszcze.... Zatrzymałam się na etapie nastolatki i ciężko mi przez niego przejść smile
Mnie czyjaś "nudność" nie będzie przeszkadzała, o ile nie będzie ona trwałym zachowaniem wink Ja tam nie mówię, że muszę 24 na dobę przez cały rok podskakiwać i fruwać. Ale nie chcę nie mieć siły na nie dość, że realizację własnych celów, ale nawet na chcenie posiadania własnych celów smile Bo to taki wampir energetyczny był, cholewcia smile

Spoko, Happy, uczymy się na własnych błędach wink Jak pisałam wcześniej - dobrze, że tylko teraz usłyszałaś, żeś głupia a nie głupia z trójką dzieci smile Tak - nie jesteś Matką Teresą, nikt Cię do fotela nie przywiąże, wszyscy mogą sobie pluć, żeś niedobra, jeśli nie rozumieją, że ma prawo Ci nie odpowiadać nuda, marazm i stagnacja w najgorszym wydaniu. Po prostu najnormalnie w świecie chciałam posmakować nudy - ale nie zniesiesz ekstremalnej i bezcelowej egzystencji smile I dobrze smile

17 932

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Daniel juz Ci odpisuje smile

Do dziewczyn !!!!
A Wy macie ochote tez do Zakopanego przyjechac? Tak spontanicznie smile

?????
Coś z Danielem wymyślili??????

17 933

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Zofia pisalam o pustce w mojej glowie nie o pustce po karaluchu !!!!
KKZB moze nie potrafi sobie poradzic z dobrym traktowaniem ale ja nie chce sobie radzic ze zlym traktowaniem !!! Strzelanie fochow i nieodzywanie sie kilka dni lub wychodzenie z mieszkania bo ma inne zdanie to dobre traktowanie? Ciagle zmeczenie i siedzenie tylko przed telewizorem (Zabka bedzie wiedziec jak to jest ), nie interesowanie sie prawie niczym ale w gadce wszystkim a na koncu wyszla agresja ze mnie, ze jednak takich "dobrych" cech nie akceptuje !!! Walnelam 2 razy drzwiami az tynk odpadl !!! Uslyszalam, ze jestem: Stupid, I hate you, Fu...you ! Wystarczy mi juz takie dobre traktowanie !!!
Sama winna ? Tak sama winna bo czerwone lampki byly !!! To nie byl motylek a karaluch pospolity. A moze to moja wina bo go prowokuje, bo tak tez na koncu uslyszalam !!! Happy noga sie potknela ale popierdziela w czerwonych bucikach dalej tongue
Burdel w glowie sie juz poukladal smile
Pisalam i bede w kolko pisac: Karaluch zatruwa !!!!! Trzeba uciekac i to do przodu !!! Niech sie wali niech sie pali !!! Niech drzwi sie w koncu z hukiem zamkna !!!
I nie ma teraz wyluzuj Zofio !!!! Ja wyluzowalam i ten luzik byl za duzy !!! Teraz chce byc swiadoma a nie wyluzowana !!! I tak mi dopomoz swiety Walenty tongue

A trudne dziecinstwo mial i co ? Ja nie matka Teresa !!!

Wycieło mnie wczoraj, więc dopiero Was odczytuję.

Taaak Happy smile Będzie Żabka wiedzieć smile Żabka ma nawet wrażenie, że co prawda facet miał kiedyś już i totalne zmęczenie takim sobą, bo taki był i się tą skaczącą Żabką zachwycił i próbował wykrzesać z siebie odrobinę życia. Tylko mu "nie wyjszło" wink A Żabka głupia zamiast zwracać uwagę na czyny, pamiętała jedynie słowa i na nich zbudowała swoją fatamorganę domu smile
Tak, uważam że jestem winna - ale już po części. Nie można wierzyć tylko w czyjeś słowa - nauczyłam się dość boleśnie i dosadnie smile Chciałam uciec, tylko zawsze mi było ciężko czy boso czy buta włożyć, zawsze się trzymałam mrzonek i nadziei smile
Bo ja jednak takim naiwnym dzieckiem jestem, nie dorosłam jeszcze.... Zatrzymałam się na etapie nastolatki i ciężko mi przez niego przejść smile
Mnie czyjaś "nudność" nie będzie przeszkadzała, o ile nie będzie ona trwałym zachowaniem wink Ja tam nie mówię, że muszę 24 na dobę przez cały rok podskakiwać i fruwać. Ale nie chcę nie mieć siły na nie dość, że realizację własnych celów, ale nawet na chcenie posiadania własnych celów smile Bo to taki wampir energetyczny był, cholewcia smile

Spoko, Happy, uczymy się na własnych błędach wink Jak pisałam wcześniej - dobrze, że tylko teraz usłyszałaś, żeś głupia a nie głupia z trójką dzieci smile Tak - nie jesteś Matką Teresą, nikt Cię do fotela nie przywiąże, wszyscy mogą sobie pluć, żeś niedobra, jeśli nie rozumieją, że ma prawo Ci nie odpowiadać nuda, marazm i stagnacja w najgorszym wydaniu. Po prostu najnormalnie w świecie chciałam posmakować nudy - ale nie zniesiesz ekstremalnej i bezcelowej egzystencji smile I dobrze smile

Żabko, super prawisz. Ja wkroczyłam w związek z ogromem energii pasji, podskoków. Ba, nawet byłam durna dumna gdy usłyszałam od teściowej wiecznie in spe, że mój karaluch znów się uśmiecha. Puci, puci, zaczął się uśmiechać. Szkoda, że ja na koniec tylko ryczałam i w nerwicy dostałam kopa w dupę. Najpiękniejszy kop w dupę jaki mi się przytrafił, dziękuję bogom za ten prezent. Wszystko nadal trwa, toczy się w białych rękawiczkach i w lukrze, "na biednego smutnego pracusia". Zachowania służące temu, żebym się wreszcie obraziła i zajęła organizacją rozstania. A ja mam oczy jak z mangi i spokojnie kopię sobie nową norkę. Ach, tłukłabym młotkiem w łeb, ale cała zabawa polega na tym, że mi szkoda energii. Wreszcie.

17 934

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ranyyyy!!! smile
Nie dość że internet jak ślimak łazi, to jeszcze jestem zapapierczona. Wczoraj starsza się pochorowała w szkole i jak wariat gnałam z pracy po nią. Wyszły chrupeczki z colą.... Ale humorek na wieczór wrócił i już oczywiście dręczyła mnie o żelki choćby wink

Zaganiana jestem, próbuję się zacząc pakować do Zakopca - znaczy chciałam sobie buty zaimpregnować i się nie wyrabiam!!!! Wczoraj - w ramach urodzin jm wink - wybrałam się z koleżanką na kolację i drinka smile smile smile No po takim dniu pełnym wrażeń to ja o 21.00 myślę jedynie o kąpieli smile Nie - o prysznicu, szybciej schodzi wink

17 935

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

"puci, puci" - podoba mi się smile smile smile smile smile
A jeszcze bardziej - "szkoda energii"!!!!!!!!

smile smile smile

17 936

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

"puci, puci" - podoba mi się smile smile smile smile smile
A jeszcze bardziej - "szkoda energii"!!!!!!!!

smile smile smile

ano, w ścianie chociaż zrobisz dziurę w głowie, w taktycznym kauczuku z NASA nie, tylko siny łeb zostanie. Mój łeb.
W każdym razie i tak coś zrobię z karaluchem zaszytym we wspólnym domu, choć chwilowo wybieram pokoik w innym mieście.

dobrego dnia:)

17 937

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Daniel juz Ci odpisuje smile

Do dziewczyn !!!!
A Wy macie ochote tez do Zakopanego przyjechac? Tak spontanicznie smile

?????
Coś z Danielem wymyślili??????

Nic smile My o ksiazkach pisalismy smile Ja bibliotekarka jestem smile Zrobie spis i przelece jeszcze niektore tytuly aby glupot ludziom nie wysylac smile. Niektore poradniki ladnie brzmia a o glupotych pisza !!! Nie chce miec nikogo na sumieniu tongue Pamietasz ten poradnik dla "madrych kobiet" dotyczacy prymitywnych mezow tongue

17 938

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Spoko, Happy, uczymy się na własnych błędach wink Jak pisałam wcześniej - dobrze, że tylko teraz usłyszałaś, żeś głupia a nie głupia z trójką dzieci smile Tak - nie jesteś Matką Teresą, nikt Cię do fotela nie przywiąże, wszyscy mogą sobie pluć, żeś niedobra, jeśli nie rozumieją, że ma prawo Ci nie odpowiadać nuda, marazm i stagnacja w najgorszym wydaniu. Po prostu najnormalnie w świecie chciałam posmakować nudy - ale nie zniesiesz ekstremalnej i bezcelowej egzystencji smile I dobrze smile

No nie zniose ekstremalnej i bezcelowej egzystencji !!! Dobrze, ze sobie to uswiadomilam smile

17 939

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Bo ja myślę, że jak dobry nastrój nie leży w naszym zwyczaju to my multum energii wkładamy w to żeby się dobrze czuć, żeby dobrze myśleć, żeby dobrze, żeby dobrze. No a w końcu energia się na chwilkę kończy i znów jest o la boga. Tylko pamiętać trzeba, żeby nie poddawać się. I najlepiej przekuwać te swoje złe emocje w działanie. Tak sobie myślę.

Ja sobie mysle, ze Ty dobrze myslisz smile

17 940

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Ranyyyy!!! smile
Nie dość że internet jak ślimak łazi, to jeszcze jestem zapapierczona. Wczoraj starsza się pochorowała w szkole i jak wariat gnałam z pracy po nią. Wyszły chrupeczki z colą.... Ale humorek na wieczór wrócił i już oczywiście dręczyła mnie o żelki choćby wink

Zaganiana jestem, próbuję się zacząc pakować do Zakopca - znaczy chciałam sobie buty zaimpregnować i się nie wyrabiam!!!! Wczoraj - w ramach urodzin jm wink - wybrałam się z koleżanką na kolację i drinka smile smile smile No po takim dniu pełnym wrażeń to ja o 21.00 myślę jedynie o kąpieli smile Nie - o prysznicu, szybciej schodzi wink

Zabka fajny wieczor mialas smile Ja jade tylko z bagazem podrecznym tongue.

Posty [ 17 876 do 17 940 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 274 275 276 277 278 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026