netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 922 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 271 272 273 274 275 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 681 do 17 745 z 26 310 ]

17 681

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Ciepła, otwarta, bezpośrednia, miła, uśmiechnięta, cierpliwa, a reszta to ściema,. No oprócz tego ewenementu ze mną:)

Dobra dobra, na razie nie dotarło do mnie cokolwiek poza uśmiechnięta wink

Nie kokietuj kochana smile

Wiem, że zrozumiesz smile Chcę stanąć przed sobą - nawet nie przed lustrem - i sama to o sobie powiedzieć smile
I dedykuję Ci Irę 2002 Tu i Teraz wink
Oj lubimy smile

Nagrać Ci? wink

17 682

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Tez pomyslałam o sytuacji odwrotnej. Wolałabym mieć wspaniałego męża/partnera, niż sama być tak wspaniale wyrozumiała wink to tak pół żartem, pół serio.
Kompromisy są ok jednak z tyłu głowy mam takie myslenie (gdzieś z zaszłości), ciągłe kompromisy czyli ciągłe spory. No tak nie koniecznie i dzieki temu można coś rozwiązać ale tak mam.Idealna sytuacja jest kiedy nie trzeba wciąż chodzić na kompromisy, bo się cudnie dogadujemy wink
Przecież można wczesniej się dogadać jak spędzamy czas, czy razem czy osobno..Stawianie przed faktem- ja zdecydowałem/ am- absolutnie nie. Chyba że sytuacja wymaga. Mam szacunek, zależy mi, to dbam o związek i tego oczekuję.
Wypisz, wymaluj kzb czy raczej tworzenie związku w którym jest zwyczajnie dobrze?
Wracając do autora zastanawiam się czy to rzeczywiście zdrowe podejście czy już egoizm?
I dlaczego akurat wyłuszczyłam ten fragment? ..no tak , bo się z nim nie zgadzam.

No właśnie - gdzieś mi tu przebija egoizm. Wiesz, może autor może po prostu nie umie rzeczowo pewnych rzeczy nazwać, może dorabia otoczkę.... Nie wiem, może to wynika z faktu z kim był i jak ta druga osoba reagowała...

Bo jeśli miałabym brać pod uwagę swoje pierwsze małżeństwo - to właśnie z takiej sytuacji byłą by zadyma na maksa.... Z jego strony. W drugim związku nauczona - wybrałam lepiej - ale nie optymalnie.. wink Brak uczuć, empatii - brak czegokolwiek...

Co do kompromisów - widzisz moje motto, wejdź na definicję w Wikipedii. KIedyś się dochodziłyśmy o to z HM - ja dalej twierdzę, wolę współpracę, żaden kompromis... wink Tak - dogadanie smile Jedno zna drugie i wie, więc nie robi problemu. Jednak - chociaż powątpiewałam - kiedy to piszę, to wiem, tak jestem odpowiedzialna. Chyba jednak już siebie trochę znam wink W pewnych aspektach smile

KZB jest wtedy kiedy zapominasz o sobie całkowicie smile Szacunek dla siebie i współpraca z partnerem, to nie KZB smile

17 683

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:
tezkobieta napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Pożarłam żabie udka, przegrzebki, mule, doradę i poprawiłam tiramisu na deser...

Nigdy nie mogłam zdecydować się na zjedzenie tego wszystkiego, a już na pewno nie naraz, hihi. Ale kiedyś na pewno spróbuję (proszę nie czepiać się słowa "kiedyś" tongue )
Powoli dojrzewam do tego, żeby spróbować. Bo mija mi trochę to obrzydzenie (czy jak to zwać) na te "ratytasy". Skoro kiedyś do krewetek się przemogłam wink to do innych żab (bez obrazy wink ) i ślimaków też mogę. A co big_smile

Mam podobnie smile

Żabki wink
Spróbowałam na przekór mnie - i ugruntowałam się w przekonaniu że mi to nie pasuje smile No chyba że się kucharz zmieni i gąbka nabierze smaku wink Ja lubię smak, a przegrzebek nim nie nasiąknął, mule nie zdążyy zaczerpnąć białego wina (jakby były zapiekane w pomidorach i serze, to inna rzecz) a doredę zdominował świeży pieprz - i dobrze bo byłą bez specjalnego jakiegoś smiaku smile
W Zakopcu na dzień dobry zafunduję sobie kaszankę z kapustką i pieczonymi ziemniakami i nawet jeśłi będzie mi cięzko, to przynajmniej smak pozostanie - nie tylko czosnku wink

Ech - ślimaki, to gąbczasta pochodna korniszonów - wolę oryginały smile

17 684

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Przegrzebki to ta guma jest no nie?
Mię to nie rajcuje też.
Małże tak:)
A jeśli chodzi o krewerki, to tak stojąc przy sklepowej lodówce popatrzyłam sobie...te wąsiki, ten ogonek, ten...nieeeeeerrr.

Nie ma jak barszczyk ukraiński i oscypki zapiekane, nie - to jest smaczek? smile
Zdecydowanie gąbka do kąpieli nawet bez posmaku mydłą sad A fłe!!!!!
Ale krążki kalmarów uwielbiam! I do tego chorizo smile Bo to ma smaczek i jakąś konsystencję smile

17 685

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Dziewczyny jetem najglupszym czlowiekiem na swiecie !!! Harakiri z wlasnym przyzwoleniem !!!

Czemu?
Potknięcie? Co się stało?????

17 686

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja uważam, że dogadanie dogadaniem, a kompromis też musi być. Niektórych rzeczy nie da się "dogadać" i co wtedy? Wtedy któraś strona musi (no dobra - chce) ustąpić żeby dojść do wspólnego rozwiązania.

17 687

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy - napisz coś, bo mnie nerwy zżerają.... sad

17 688

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyfull wszystko w porządku?

17 689

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czerwone lampki swiecily i niby wiedzialam, ze swieca ale...moze byly "tylko pomaranczowe" sad
Na razie nie mam respektu przed sama soba. I to boli. Znowu zaczynam prace nad soba!!!
Teraz tylko pustka i za razem burdel w glowie !!! Glowa boli, bo troche z winem przesadzilam ale juz koniec tych ekscesow !!! Wyplacze sie nad swoja glupota i przejde do dzialania.
Najgorsze w tym wszystkim, ze agresja ze mnie wyszla !!!!

17 690

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyfull,ochłonęłaś już??? Co się dzieje? Możemy Ci jakoś pomóc???

17 691

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Może to nie takie złe, że agresja wyszła? Może nagromadzone emocje znalazły ujście? Tak sobie gdybam, bo nie wiem co zaszło...

17 692

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pomoc? Przeszczep mozgu tongue Dobra zarty na bok. Nie jest tak zle, tylko po prostu glupia jestem !!! Ale juz wiem, ze glupia to teraz trzeba znowu po rozum do glowy pojsc !!!

17 693

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No, to ok. Najważniejsze złapać na nowo pion smile

P. S. Ale z tym, to już przesadziłaś:

Happyfull napisał/a:

Dziewczyny jetem najglupszym czlowiekiem na swiecie !!! Harakiri z wlasnym przyzwoleniem !!!

17 694

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wiesz tak sie wczoraj czulam sad

17 695

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy - możesz napisać tak dokładniej, cóżeś narobiła? Bo czasem jest tak, że nie chcemy do czegoś się przyznać, w naszej głowie urasta to do rozmiarów katastrofy po bombie atomowej, a jak się pozwoli komuś spojrzeć trzeźwym okiem - to się okazuje że to.... nie takie harakiri....
Wiesz, że zanim się nauczysz automatycznie nie pakować w coś, to musi minąć trochę czasu na zasadzie prób i błędów. Sama widzisz po nas smile

Węch mamy przytępiony no to wiesz wink

17 696

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Czerwone lampki swiecily i niby wiedzialam, ze swieca ale...moze byly "tylko pomaranczowe" sad
Na razie nie mam respektu przed sama soba. I to boli. Znowu zaczynam prace nad soba!!!
Teraz tylko pustka i za razem burdel w glowie !!! Glowa boli, bo troche z winem przesadzilam ale juz koniec tych ekscesow !!! Wyplacze sie nad swoja glupota i przejde do dzialania.
Najgorsze w tym wszystkim, ze agresja ze mnie wyszla !!!!

Trzymaj się!! Przytulam Cię mocno!!!

17 697

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Czerwone lampki swiecily i niby wiedzialam, ze swieca ale...moze byly "tylko pomaranczowe" sad
Na razie nie mam respektu przed sama soba. I to boli. Znowu zaczynam prace nad soba!!!
Teraz tylko pustka i za razem burdel w glowie !!! Glowa boli, bo troche z winem przesadzilam ale juz koniec tych ekscesow !!! Wyplacze sie nad swoja glupota i przejde do dzialania.
Najgorsze w tym wszystkim, ze agresja ze mnie wyszla !!!!

Trzymaj się!! Przytulam Cię mocno!!!

Bardziej by mi sie taki kop przydal tongue

17 698

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Proszę: KOPNIAK... i do przodu! big_smile

17 699

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Happy - możesz napisać tak dokładniej, cóżeś narobiła? Bo czasem jest tak, że nie chcemy do czegoś się przyznać, w naszej głowie urasta to do rozmiarów katastrofy po bombie atomowej, a jak się pozwoli komuś spojrzeć trzeźwym okiem - to się okazuje że to.... nie takie harakiri....
Wiesz, że zanim się nauczysz automatycznie nie pakować w coś, to musi minąć trochę czasu na zasadzie prób i błędów. Sama widzisz po nas smile

Węch mamy przytępiony no to wiesz wink

Na razie za bardzo mi wstyd aby napisac co sie stalo. Uwiez mi na slowo, ze harakiri !!! Ale teraz jak mysle nad slowem harakiri to przeciez samobojstwo. Ale ja zyje. To kogo zabilam ? Mam nadzieje, ze glupia mnie smile

17 700

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Czerwone lampki swiecily i niby wiedzialam, ze swieca ale...moze byly "tylko pomaranczowe" sad
Na razie nie mam respektu przed sama soba. I to boli. Znowu zaczynam prace nad soba!!!
Teraz tylko pustka i za razem burdel w glowie !!! Glowa boli, bo troche z winem przesadzilam ale juz koniec tych ekscesow !!! Wyplacze sie nad swoja glupota i przejde do dzialania.
Najgorsze w tym wszystkim, ze agresja ze mnie wyszla !!!!

Trzymaj się!! Przytulam Cię mocno!!!

Bardziej by mi sie taki kop przydal tongue

Niestety,nie posiadam tej zdolności (jeszcze?)
Może Zofia?

17 701

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jak to wstyd! Mamy prawo popełniać błędy! Nawet te głupie. Mamy takie PRAWO i basta! Ale wiemy już, że błędy są po to, żeby wyciągać z nich wnioski smile

17 702

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Ale wiemy już, że błędy są po to, żeby wyciągać z nich wnioski smile

Wiemy wiemy a czy wyciagamy? W teorii wszystko wiemy tongue

17 703

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy,naprawdę jeszcze głupszych nie widziałaś ? wink
A w ogóle jak byś se kuku zrobiła smile to kto by do mnie prosto z mostu i w ogóle? smile

I na dowód,że Twoje( i Wasze też dziewczyny smile ) dobre rady wprowadzam w życie donoszę iż zmieniłam fryzurę i kolor włosów (pierwszy raz w życiu!) i podobno odmłodniałam o 10 lat! Czuję to,podobam się sobie. smile Fajne uczucie smile
Stwierdzono w pracy,że na pewno miałam przeszczep głowy zrobiony. smile
Mam też namiary na darmowego prawnika,wzięłam się za swoje zdrowie smile a karalucha aż skręca bo musi po komornikach latać żeby odzyskać zaległe wypłaty(hi,hi miało być zaraz a trwa od października do dziś smile ).I leży godzinami po ciemku w swojej norze.Dobrze mu tak.
I mnie też jest dobrze.Jak nigdy. smile

Happufful leć do fryzjera smile
Wyśpij sie porządnie a potem się wypisz na forum.To naprawdę pomaga! smile
Trzymam kciuki za Twój powrót do równowagi.

P.S  Jak mi starczy kasy to w okresie Świąt chyba jednak wyskoczę do tego Kazimierza. smile Może ktoś chętny? smile

17 704

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mamy prawo popełniać!

Mamy prawo wyciągnąc wnioski, czemu uważasz, że masz być tą jedyną idealną widzącą wszystko zanim się stanie wink
Gdyby każdy człowiek tak na siebie pluł po każdym własnym błędzie, to wiesz.... Ja wiem że przykro wewnątrz, ale nie trzeba siebie samej tak okrutnie traktować wink Nie przejaskrawiaj smile

Gwarantuję CI, że gdybyś bezwstydnie napisała o co chodzi, to w rezultacie usłyszałabyś od nas, że sobie dodajesz, że nie jestem jedyna, że niestety to nie był najgorszy życiowy błąd i że najlepsza w popełnianiu błędów nie jesteś i nie ma podstaw do takiego kajania się smile
Wiesz, ktoś taki jeden mi też tak powiedział onegdaj wink

17 705

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Happy,naprawdę jeszcze głupszych nie widziałaś ? wink
A w ogóle jak byś se kuku zrobiła smile to kto by do mnie prosto z mostu i w ogóle? smile

I na dowód,że Twoje( i Wasze też dziewczyny smile ) dobre rady wprowadzam w życie donoszę iż zmieniłam fryzurę i kolor włosów (pierwszy raz w życiu!) i podobno odmłodniałam o 10 lat! Czuję to,podobam się sobie. smile Fajne uczucie smile
Stwierdzono w pracy,że na pewno miałam przeszczep głowy zrobiony. smile
Mam też namiary na darmowego prawnika,wzięłam się za swoje zdrowie smile a karalucha aż skręca bo musi po komornikach latać żeby odzyskać zaległe wypłaty(hi,hi miało być zaraz a trwa od października do dziś smile ).I leży godzinami po ciemku w swojej norze.Dobrze mu tak.
I mnie też jest dobrze.Jak nigdy. smile

Happufful leć do fryzjera smile
Wyśpij sie porządnie a potem się wypisz na forum.To naprawdę pomaga! smile
Trzymam kciuki za Twój powrót do równowagi.

P.S  Jak mi starczy kasy to w okresie Świąt chyba jednak wyskoczę do tego Kazimierza. smile Może ktoś chętny? smile

Super Beosa smile Z tym fryzjerem smile

Wyskoczyłabym, ale w Święta z dziećmi wolę pobyć.... A wczesną wiosną Kazimierze jest cudny smile

17 706 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-28 12:14:15)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabka ja wiem, ze to nie koniec swiata smile Tak zla na siebie jestem, bo teoretycznie wiedzialam, ze skonczy sie zle dla mnie. Ale...Gdybym nie byla zla na siebie to byloby chyba ze mna cos nie tak? Nagromadzilo sie troche tych emocji...

Beosa gratuluje smile Masz racje do fryzjera trzeba isc !!!! I na masaz smile

17 707

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

He smile
Ale nie powiesz, bo by się okazało, że nie jednej się podobnie czy gorzej trafiło wink
I że nie taka ta Happy bezmyślna, jakby chciała wink

Tam - emocje właśnie jednak trzeba czuć smile Jednak tak - ale bez euforii z tą złością wink

17 708

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja wiem, ze chcialybyscie wiedziec detale ale musze to najpierw sobie troche w glowie poukladac smile Na razie "zespol dnia drugiego" tzw. kac mnie meczy !!!

17 709

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dobra, już nie męczę smile

Słuchaj - jak kac, to może jajeczniczka, herbatka z cytrynką? No - nie wiem, co lubisz....?

17 710

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ojej, jajeczniczka... mniaam. Dzisiaj na "36"-tkach taka piękna była serwowana... <ślina cieknie>

17 711

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Ojej, jajeczniczka... mniaam. Dzisiaj na "36"-tkach taka piękna była serwowana... <ślina cieknie>

Bo mnie od rana chodzi po języku i wszystkim o tym gadam - więc nasz cudny rycerz Mark zaserwował smile Razem z bułą z serkiem i warzywkami smile Łoj - zjadłabym wszystko i poszła spać smile

17 712

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No nie mów, bo już nie mogę wytrzymać... Na obiad mam akurat schabowe, ale na kolację to już na pewno zjem jajeczniczkę. I to wszystko przez Ciebie! tongue

17 713

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Oj tam - jaja są zdrowe wink
Ja dziś na kolację mam... trzy prania do wyprasowania, bo mi się wczoraj ubździło szaleć z pralką smile

W ogóle wczoraj w południe było tak fajnie i cieplutko smile Akurat miałam wolne, więc się przespacerowałam, obejrzałam trochę badziewia w sklepach, poszłam z nowym Zwierciadłem na kawkę i szarlotkę do kawiarni i potem energia mnie rozsadzała w domu smile


Wiecie co...
Koleżanka właśnie mi przesłała plik dźwiękowy - nagranie sprzed ponad 5 lat... Jak mi zrobili w pracy niespodziankę w dzień urodzin i ekipa radiowa z bukietem, tortem i pizzą przyjechała.... Bo taka akcja u nas wtedy w tej stacji była, że codziennie do kogoś na urodziny przyjeżdżali. I przypomniało mi się, że na ponad 6 minut nagrania, ja się pokapowałam, że oni naprawdę z radia są "już" w .... piątej minucie smile smile smile
Ja myślałam że znajomi z pracy jaja sobie ze mnie robią, bo takie wkręty były u nas czasem standardem....

17 714

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Za kilka godzin mam spotkanie z psychologiem.
Wczoraj miałam straszny kryzys. Naprawdę. Dopadł mnie taki dół, że nie mogłam sobie poradzić. Wyszłam na spacer, potem wzięłam kąpiel. W końcu poszłam spać.
Wiecie co? Nie mogę przestać o nim myśleć. Po prostu nie mogę.

Koleżanka powiedziała do mnie: ty jesteś krucha jak motylek...
A on zawsze mi powtarzał, że jestem twarda, zimna jak głaz, bez uczuć.. Miał kompletnie inny obraz mnie niż cała reszta.
Ale z czegoś to się musiało brać. Ano z tego, że wszystko znosiłam, że wybaczałam, że wracałam, że byłam pomimo wszystko. Że nikt by tego nie zniósł. Ale KKZB tak!
Im więcej z siebie dałam, tym bardziej teraz cierpię.
I dostrzegam, jak długa i ciężka droga przede mną, zanim wszystko zmienię. Przeraża mnie to. Przeraża i przerasta.
Jak nagle mam stać się kimś innym, z inną duszą, zachowaniem, podejściem, myślami.
Jak spowodować, że ktoś nagle ci mówi: zmieniłaś się.
To jakiś kosmos dla mnie.

17 715

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
luluville napisał/a:

Jak nagle mam stać się kimś innym, z inną duszą, zachowaniem, podejściem, myślami.
Jak spowodować, że ktoś nagle ci mówi: zmieniłaś się.
To jakiś kosmos dla mnie.

Bo my takie jesteśmy, tfu-byłyśmy: twardzielki, a jakże, ze wszystkim sobie dałyśmy radę, wszystko i wszystkim mogłyśmy wybaczać... tylko nie sobie...
Ty nie staniesz się kimś innym, Ty będziesz SOBĄ w końcu, taką jaka jesteś naprawdę, a nie taką jaką do tej pory kreowałaś. Inni widzą nas tak, jak się kreujemy...

17 716

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
luluville napisał/a:

Jak nagle mam stać się kimś innym, z inną duszą, zachowaniem, podejściem, myślami.
Jak spowodować, że ktoś nagle ci mówi: zmieniłaś się.
To jakiś kosmos dla mnie.

Bo my takie jesteśmy, tfu-byłyśmy: twardzielki, a jakże, ze wszystkim sobie dałyśmy radę, wszystko i wszystkim mogłyśmy wybaczać... tylko nie sobie...
Ty nie staniesz się kimś innym, Ty będziesz SOBĄ w końcu, taką jaka jesteś naprawdę, a nie taką jaką do tej pory kreowałaś. Inni widzą nas tak, jak się kreujemy...

Ja teraz kompletnie nie wiem co robić. Mam pustkę w głowie. Nie umiem wykonać żadnego kroku naprzód.
Słyszę: pracuj nas sobą, skup sie na zmianach, zmień się.
Gdyby tylko to było proste. Jak? Jak mam nagle spowodować, że myślę i czuję inaczej. Co mam zrobić? Przecież nie da się sobie wmówić: od dziś myślisz i czujesz inaczej.

17 717

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
luluville napisał/a:

Jak nagle mam stać się kimś innym, z inną duszą, zachowaniem, podejściem, myślami.
Jak spowodować, że ktoś nagle ci mówi: zmieniłaś się.
To jakiś kosmos dla mnie.

Bo my takie jesteśmy, tfu-byłyśmy: twardzielki, a jakże, ze wszystkim sobie dałyśmy radę, wszystko i wszystkim mogłyśmy wybaczać... tylko nie sobie...
Ty nie staniesz się kimś innym, Ty będziesz SOBĄ w końcu, taką jaka jesteś naprawdę, a nie taką jaką do tej pory kreowałaś. Inni widzą nas tak, jak się kreujemy...

Ja teraz kompletnie nie wiem co robić. Mam pustkę w głowie. Nie umiem wykonać żadnego kroku naprzód.
Słyszę: pracuj nas sobą, skup sie na zmianach, zmień się.
Gdyby tylko to było proste. Jak? Jak mam nagle spowodować, że myślę i czuję inaczej. Co mam zrobić? Przecież nie da się sobie wmówić: od dziś myślisz i czujesz inaczej.

17 718 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-28 17:45:05)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Oj tam - jaja są zdrowe wink
(...)
Wiecie co...
Koleżanka właśnie mi przesłała plik dźwiękowy

Aż, ta twoja koleżanka to ma wyczucie czasu tongue
W taki piękny słoneczny dzień plik z wkrętem ci wysłała big_smile

Happyfull "miszczostwo" !!! big_smile
No tak, od dwóch dni mam chyba zapalenie płuc, nie wiem co piszę... nic nie piszę hmm
Ale fajnie się czyta big_smile zwłaszcza bajki...nie na swój temat big_smile

17 719

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Dobra dobra, na razie nie dotarło do mnie cokolwiek poza uśmiechnięta wink

Nie kokietuj kochana smile

Wiem, że zrozumiesz smile Chcę stanąć przed sobą - nawet nie przed lustrem - i sama to o sobie powiedzieć smile
I dedykuję Ci Irę 2002 Tu i Teraz wink
Oj lubimy smile

Nagrać Ci? wink

Tak Żabko:)
Tak, poproszę:)

17 720

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Przegrzebki to ta guma jest no nie?
Mię to nie rajcuje też.
Małże tak:)
A jeśli chodzi o krewerki, to tak stojąc przy sklepowej lodówce popatrzyłam sobie...te wąsiki, ten ogonek, ten...nieeeeeerrr.

Nie ma jak barszczyk ukraiński i oscypki zapiekane, nie - to jest smaczek? smile
Zdecydowanie gąbka do kąpieli nawet bez posmaku mydłą sad A fłe!!!!!
Ale krążki kalmarów uwielbiam! I do tego chorizo smile Bo to ma smaczek i jakąś konsystencję smile

Oscypki oczywiście, kilogramami, najlepiej grillowane i z żurawiną, pychotka. Uwielbiam. Barszcz też, ale nie ze wszystkim w środku, no chyba, że mnie powali.

Chorizo nie jadłam, to już wiem czego muszę spróbować smile

17 721

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
luluville napisał/a:

Ja teraz kompletnie nie wiem co robić. Mam pustkę w głowie. Nie umiem wykonać żadnego kroku naprzód.
Słyszę: pracuj nas sobą, skup sie na zmianach, zmień się.
Gdyby tylko to było proste. Jak? Jak mam nagle spowodować, że myślę i czuję inaczej. Co mam zrobić? Przecież nie da się sobie wmówić: od dziś myślisz i czujesz inaczej.

Nie mam pojęcia JAK to zrobić... Chyba każdy musi znaleźć swój własny sposób. Najpierw zmiana czynów, czyli ciało - a za tym pójdzie i głowa z czasem.

17 722

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dobrze, że jest to forum. Mimo, że zaczynam już zdrowo (zdrowiej?) oceniać manipulacje stosowane przez M, pokrętne wytłumaczenia i wpieranie w oczy oczywistych (dla mnie) kłamstw (ma sklasyfikowaną "rangę" kłamstw i kłamstewek, haha), to muszę przyznać, że jeszcze udaje mu się tym wzbudzać we mnie silne emocje. Na szczęście wiem już kiedy mam rację i jestem tego pewna, nie pozwalam na zachwianie mojej pewności. Mimo wszystko czuję przykrość... Nie jestem tak dobra w argumentowaniu każdej swojej racji, a wkurza mnie to, jak można tak pięknie wszystko zafałszowywać. Ale wiem: "nie dyskutuj z głupcem..." Emocje mijają, a moje przekonanie o słuszności pozostaje. A gdybym tylko zaczęła próbować przyjmować zbyt dużo do siebie (jak kiedyś), albo co gorsza - czuć się winna - wystarczy wejść na forum i od razu nabiera się  odpowiedniej perspektywy. Tutejsze lustro nie zniekształca i nie zakłamuje rzeczywistości smile

17 723

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
luluville napisał/a:

Ja teraz kompletnie nie wiem co robić. Mam pustkę w głowie. Nie umiem wykonać żadnego kroku naprzód.
Słyszę: pracuj nas sobą, skup sie na zmianach, zmień się.
Gdyby tylko to było proste. Jak? Jak mam nagle spowodować, że myślę i czuję inaczej. Co mam zrobić? Przecież nie da się sobie wmówić: od dziś myślisz i czujesz inaczej.

Nie mam pojęcia JAK to zrobić... Chyba każdy musi znaleźć swój własny sposób. Najpierw zmiana czynów, czyli ciało - a za tym pójdzie i głowa z czasem.

Ja myślę, że najpierw głowę trzeba przekonać, żeby ciałem pokierowała.

17 724

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Dobrze, że jest to forum. Mimo, że zaczynam już zdrowo (zdrowiej?) oceniać manipulacje stosowane przez M, pokrętne wytłumaczenia i wpieranie w oczy oczywistych (dla mnie) kłamstw (ma sklasyfikowaną "rangę" kłamstw i kłamstewek, haha), to muszę przyznać, że jeszcze udaje mu się tym wzbudzać we mnie silne emocje. Na szczęście wiem już kiedy mam rację i jestem tego pewna, nie pozwalam na zachwianie mojej pewności. Mimo wszystko czuję przykrość... Nie jestem tak dobra w argumentowaniu każdej swojej racji, a wkurza mnie to, jak można tak pięknie wszystko zafałszowywać. Ale wiem: "nie dyskutuj z głupcem..." Emocje mijają, a moje przekonanie o słuszności pozostaje. A gdybym tylko zaczęła próbować przyjmować zbyt dużo do siebie (jak kiedyś), albo co gorsza - czuć się winna - wystarczy wejść na forum i od razu nabiera się  odpowiedniej perspektywy. Tutejsze lustro nie zniekształca i nie zakłamuje rzeczywistości smile

Ja to sobie tak myślę, że jak nasza wartość własna w samopostrzeganiu naszym nie jest wartością stałą to nam tych argumentów brakuje właśnie. I wiary w swoje przekonania i swoje zdanie także. Dla nas to trudne być pewną swego. Ale powoli, powoli...
No i to, że nie potrafimy odmawiać i mówić kategorycznie, że nie.
Dla chcącego jednak to wiecie.

Kurna nie zajrzę do Zakopca ani na minutę, bo mam pustą kiesę jak studnia bez wody. Tylko echo słychać. Ubolewam. Jak coś by ten tego to wsiędę w autobus.

17 725

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Ja to sobie tak myślę, że jak nasza wartość własna w samopostrzeganiu naszym nie jest wartością stałą to nam tych argumentów brakuje właśnie. I wiary w swoje przekonania i swoje zdanie także.

Być może, ale w zderzeniu z taką osobowością i "umiejętnościami", których niejeden polityk mógłby pozazdrościć - to naprawdę niełatwa sprawa.
Na szczęście, gdy mam swoje zdanie, trzymam się go - bez względu na to, jak wygląda i jak kończy się rozmowa/dyskusja z M... Najwyżej nie dochodzimy do porozumienia/wspólnego stanowiska w danej kwestii. Nie zależy mi (już) na usilnym przekonaniu kogoś do mojego punktu widzenia, skupiam się na tym, żeby powiedzieć jak ja coś widzę, jak odbieram. I tyle. Jeśli druga strona uważa że z mojej strony to atak - trudno... Ja jeszcze później wracam do tego (wewnątrz siebie) i oceniam chłodnym okiem sprawę - i najczęściej przyznaję sobie rację, i cieszę się, że nie uległam, nie pozwoliłam na wmawianie mi że np. żaba jest królewną... (przepraszam żabko wink )

17 726

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
hm... napisał/a:

Ja to sobie tak myślę, że jak nasza wartość własna w samopostrzeganiu naszym nie jest wartością stałą to nam tych argumentów brakuje właśnie. I wiary w swoje przekonania i swoje zdanie także.

Być może, ale w zderzeniu z taką osobowością i "umiejętnościami", których niejeden polityk mógłby pozazdrościć - to naprawdę niełatwa sprawa.
Na szczęście, gdy mam swoje zdanie, trzymam się go - bez względu na to, jak wygląda i jak kończy się rozmowa/dyskusja z M... Najwyżej nie dochodzimy do porozumienia/wspólnego stanowiska w danej kwestii. Nie zależy mi (już) na usilnym przekonaniu kogoś do mojego punktu widzenia, skupiam się na tym, żeby powiedzieć jak ja coś widzę, jak odbieram. I tyle. Jeśli druga strona uważa że z mojej strony to atak - trudno... Ja jeszcze później wracam do tego (wewnątrz siebie) i oceniam chłodnym okiem sprawę - i najczęściej przyznaję sobie rację, i cieszę się, że nie uległam, nie pozwoliłam na wmawianie mi że np. żaba jest królewną... (przepraszam żabko wink )

Nie "za ma co" wink
A ropuch królewiczem wink

17 727

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

A ropuch królewiczem wink

Ooo tak... tylko trzeba go pocałować tongue

17 728

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Luluville
Daj znać, jak po psychologu smile
No właśnie - jak... Jak coś zrobić?
Jak sie zmienić, albo odkryć na nowo?

Też nie wiedziałam smile Bo jak same mówicie - nic na siłę. Jedno czego chciałam, to się uspokoić. Poukładać sobie najpierw rzeczy wokół siebie. To układałam, choć oczywiście mozolnie szło. Potem stwierdziłam, że mi naprawdę brak ludzi. No to najpierw okrutnie zmuszałam siebie do wychodzenia do przyjaciółki. Przecież przez ostatnie 2 - 3 lata, to ona do mnie biegała.... Więc raz się zmusiłam, drugi raz - a potem to już mi w krew weszło wink A potem sobie przypomniałam, że ja przeraźliwie uwielbiam tańczyć. No to psiapsióła dała się wyciągnąć i nawet znajomą też zabrałyśmy - było świetnie, nie dość, że się wybawiłyśmy, to jeszcze ugadałyśmy straszliwie smile
Dużo czytałam - bo mnie zżerała ciekawość o co chodzi. Więc przez to czytanie dużo wyszukiwałam. Czasem czegoś mi się zachce i niby mówię, że to zrobię, a potem mówię sobie - ale czemu mam się zmuszać, skoro mogę to zrobić wtedy kiedy będę tego bardziej chciała, niż musiała.

Luluville - ja tak już staram się o siebie samą 5 miesięcy smile Przez pierwsze 3 czułam się tragicznie, musiałam każdą rzecz sobie wmówić, wytłumaczyć itp...  Jak zaczęłam coś robić, cokolwiek, to wszystko jakby zaczęło zmieniać się samo.... Nie zmuszam siebie na gwałt do wszystkiego - oj, no chyba czasem do ogarnięcia mieszkania, jak mi się bardzo nie chce wink

Nie - inaczej! Zmuszałam siebie po odrobince każdego dnia do zabawy z dziećmi. Zmuszałam, bo nie umiałam, nie potrafiłam... Patrzyłam na przyjaciółkę i podkradałam.... smile Zaczęłam opowiadać bajki... No - w efekcie tego wymuszania czegoś na sobie teraz jest tak, że mi ciężko wieczorem nie poczytać im paru bajek smile Ciężko się nie powygłupiać i biegam jak tajfun po chałupce, żeby się obrobić i mieć czas na wariactwa smile To było to, do czego się zmuszałam. I zmiana kontaktów ze starszą. Na siłę chciałam się uspokoić ja sama, żeby ją uspokoić. I zmusiłam się do terapii.... Zmusiłam się do rzeczy, które dalej pozostawione sobie stworzyłyby większe problemy - bo stworzyły by problemy moim dzieciom... A tego za żadne skarby nie chcę, nie chcę owego przekleństwa z pokolenia na pokolenie - i tu czekać nie mam na co!!! smile Ale chyba pozostałe kwestie, to już jakiś efekt otwarcia się... Uspokojenia... Zauważenia, że "drobnice" też mi sprawiają ogromną radość smile Zaczynam na sobie polegać odrobinkę smile Ale to trwało smile I będzie trwać, bo 100% zaufania do siebie nie mam jeszcze smile

To naprawdę jakoś tak samo chyba przychodzi... W odpowiednim czasie. Ale nie wolno się zamykać w sobie - choć tu podczytuj. I trzeba próbować robić coś dla siebie... Choćby to miała być owocowa herbatka wink Musisz sama sobie dać szansę na zauważenie kierunkujących kopów wink I na zachcenie smile Nie na gwałt i już wszystko - ale powoluniu, kroczek za kroczkiem smile

17 729

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
zabka-k napisał/a:

A ropuch królewiczem wink

Ooo tak... tylko trzeba go pocałować tongue

A bo nie!
wink wink wink

17 730

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Kurna nie zajrzę do Zakopca ani na minutę, bo mam pustą kiesę jak studnia bez wody. Tylko echo słychać. Ubolewam. Jak coś by ten tego to wsiędę w autobus.

To w ten weekend dziewczyny jadą do Zakopca, czy w następny?

Od trzech dni leżę w łóżku, pluję krwią (sorry za ten szczegół).
Przeczytałam z nudów ten wątek jeszcze raz od połowy do końca.

17 731

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawia - ale na lekach od lekarza jesteś??????

W następny...

17 732 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-03-01 23:42:12)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Anstawia - ale na lekach od lekarza jesteś??????

W następny...

Nie Żabcia, jeszcze u lekarza nie byłam.
Bawcie się dobrze w Zakopcu i... uważajcie na siebie! (...chodziło mi o zdrowie...)

17 733

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dokładnie O TO CHODZI: smile

zabka-k napisał/a:

Jak zaczęłam coś robić, cokolwiek, to wszystko jakby zaczęło zmieniać się samo....
[...]
To naprawdę jakoś tak samo chyba przychodzi... W odpowiednim czasie. Ale nie wolno się zamykać w sobie - choć tu podczytuj. I trzeba próbować robić coś dla siebie... Choćby to miała być owocowa herbatka wink Musisz sama sobie dać szansę na zauważenie kierunkujących kopów wink I na zachcenie smile Nie na gwałt i już wszystko - ale powoluniu, kroczek za kroczkiem smile

17 734

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Anstawia - ale na lekach od lekarza jesteś??????

W następny...

Nie Żabcia, jeszcze u lekarza nie byłam.
Bawcie się dobrze w Zakopcu i... uważajcie na siebie!

Anstawia - chcesz się przekręcić?????? Na co Ty czekasz?

17 735

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Dokładnie O TO CHODZI: smile

zabka-k napisał/a:

Jak zaczęłam coś robić, cokolwiek, to wszystko jakby zaczęło zmieniać się samo....
[...]
To naprawdę jakoś tak samo chyba przychodzi... W odpowiednim czasie. Ale nie wolno się zamykać w sobie - choć tu podczytuj. I trzeba próbować robić coś dla siebie... Choćby to miała być owocowa herbatka wink Musisz sama sobie dać szansę na zauważenie kierunkujących kopów wink I na zachcenie smile Nie na gwałt i już wszystko - ale powoluniu, kroczek za kroczkiem smile

Noooo - też fakt smile
Rusz machinę z miejsca, a sama się dalej potoczy....

17 736

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

W sumie cię rozumiem. Przymus mieszkania z kimś kto jest obrzydliwy bo zdradził. Ale tego się nie wybacza. On już należy do niej. Musisz być silna wiem że to nie łatwe wiem jak się czujesz. Miałam podobne myśli mnie faceci bili poniewierali zostawiali na środku drogi samą. A ja i tak ślepo wierzyłam że się zmienią czy coś.

17 737

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wiecie co.....
Tak sobie siedzę i myślę wink

Takie mam dziwne jakieś spostrzeżenia. Jm już chyba uświadomił sobie, że jego obojętność wobec mnie dawno przestała mnie irytować, smucić, gnębić, dołować. Że ja do tego kompletnie już nic nie mam. Kompletnie i że to nie chwilowe.  I to chyba wzbudza w nim jakąś formę agresji? Żeby czymś mi dopiec, czymś mnie poruszyć, wyprowadzić z równowagi? No nie wiem, ale takie mam wrażenie. Od dwóch dni już nawet nie tylko trzaska mi garami nad głową poza faktem jego standardowego totalnego olewatorstwa, zasiedzenia przed TV i cmokania, jak mu się papierek nie spodoba w zakresie kąta jego ułożenia ( wink ), tylko po prostu jakby szukał jakiegoś powodu do awantury z mojej strony... Jakiś cholernie zaczepny jest... Nawet drze paszcze na dzieci w taki jakiś dziwny sposób - jakby go wszystko irytowało tak jakoś histerycznie? Wczoraj zwróciłam mu uwagę, żeby może trochę spokojniej do dzieci, bo się jedna mała aż zachłysnęła z płaczu i stała przed nim i przez łzy mówiła "ja cie tak nie lubie, ja cie tak nie lubie..." Odpowiedział, że mogłabym trzymać jego stronę, bo on trzyma moją! (?????) No to odpowiedziałam, że nie uważam obojętności za okazywanie, że jest się za trzymanie czyjejś strony. No i chyba nie zdzierżył wink Nie czuję się winna, że dał się wyprowadzić z równowagi, bo nie wydarłam się, nie krzyczałam, powiedziałam to w cztery oczy i spokojnie. Ja nie zrobiłam tego złośliwie, ale nie uważam, żeby zachlapanie łazienki podczas mycia rąk przez 3,5 latkę było powodem do takiego darcia się! Aż się maluch trząsł z rozżalenia...

Nie wiem - to standard jest? Że już nie może ktoś "lodem" zranić, to "kamieniami" obrzuca?

Jakoś mi się udaje nie dać się pociągnąć w tym samym kierunku, staram się tylko spokojnie ew. zwrócić uwagę, że nie będę tolerować chamskich odzywek czy innych tego typu zachowań i się oddalam ku bardziej ważnym i bardziej satysfakcjonującym sprawom. Ale tak się czasem, jak dziś, z boku przyglądam i się zastanawiam - da komuś cokolwiek taka agresja wobec drugiej osoby, kiedy sam pozamiatał sobie wszystko i zrobił to co uważał za stosowne? Bo co - bo nie sądził, że mam prawo dać sobie radę i przestać wyć? Że będę żyła po swojemu i będę się uśmiechać? Że nie będzie mi absolutnie i w ogóle potrzebny do czegokolwiek, a jeśli coś mi będzie trzeba z nim uzgodnić, to po prostu spokojnie zapytam lub poinformuję, poczekam na odpowiedź i na tym koniec? Po co to????? Nie rozumiem....

Chyba zacznę przyznawać rację koleżance i przyjaciółce, że facet nawet nie sądził do czego to doprowadzi i dopiero teraz rozumie konsekwencje swojej decyzji, a raczej uzmysławia sobie jeszcze bardziej swoje wcześniejsze wobec mnie postępowanie.... I za wszelką cenę - to już mój wniosek - chce sobie zrobić we mnie wroga. Żeby poprawić sobie humor i mniemanie o sobie. Bo poza wszelkimi moimi zmianami we mnie, uśmiechu i pogodzie ducha, to jeszcze do tego staram się nie budzić w sobie agresora, bo widzę, do czego to mogło by doprowadzić. Pewnie pamiętacie, jaka byłam na siebie rozżalona, że mu się ostatnio udało...
To znaczy nie "jemu udało", tylko "mnie nie udało się" zapanować wink

Coraz bardziej mnie nuży to wspólne mieszkanie i coraz bardziej tęsknym okiem wyglądam kupca... Chciałabym spokoju... Nie musieć się mijać i nie musieć cały czas uważać na sytuacje takie jak wczoraj... A jeśli będzie dzieciom fundował takie akcje, to i one, niestety zaczną go coraz bardziej unikać...

17 738

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam,
Mam pytanie, czy z tego da sie wyleczyc samemu?
Nie rozstajac sie z ukochanym nauczyc sie zdrowo kochac?
Czy rozstanie jest warunkiem wyleczenia?

17 739

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Chyba pogoda wpływa tak negatywnie na naszych facetów... hihi.
A co do reakcji, to fakt jest taki, że taka spokojna i opanowana postawa jest nie do zniesienia dla drugiej strony! Która aż się gotuje, żeby wybuchnąć, wyładować swe emocje. W tym celu te wszystkie zaczepki i preteksty. Och, żebyś tylko jednym słowem zechciała to podchwycić, choć troszeczkę... zobaczyłabyś jaka lawina ruszyłaby, jaka burza z piorunami...
A tak to co, Ty tak ze stoickim spokojem mówisz co masz do powiedzenia? I to wszystko? Jak tak możesz??!! wink


zabka-k napisał/a:

Chyba zacznę przyznawać rację koleżance i przyjaciółce, że facet nawet nie sądził do czego to doprowadzi i dopiero teraz rozumie konsekwencje swojej decyzji, a raczej uzmysławia sobie jeszcze bardziej swoje wcześniejsze wobec mnie postępowanie....

To na 100% prawda. Oni najczęściej uważają, że coś takiego ich nie spotka, że TO NIEMOŻLIWE, żona nigdy by tak nie postąpiła, a to co się właśnie dzieje - nie miało prawa się dziać...
Czy na siłę chce zrobić z Ciebie wroga? Nie sądzę, żeby dokładnie o to chodziło. To raczej złość na w/w zaistniałą sytuację i wynikająca z tego agresja, którą trzeba gdzieś wyładować...

17 740

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana155 napisał/a:

Witam,
Mam pytanie, czy z tego da sie wyleczyc samemu?

Nie sądzę. W każdym razie na pewno bardzo trudno. Ale dlaczego samemu? Z pomocą i wsparciem jest o niebo łatwiej smile

niekochana155 napisał/a:

Witam,
Nie rozstajac sie z ukochanym nauczyc sie zdrowo kochac?
Czy rozstanie jest warunkiem wyleczenia?

Nie, rozstanie nie jest warunkiem wyleczenia. Tym warunkiem jest praca nad sobą, zmiana siebie, swojego myślenia i postępowania. W niektórych wypadkach rozstanie jest skutkiem wyleczenia. Ale to nie jest reguła...

17 741

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Bardzo kocham swojego meza, ale nie uklada sie miedzy nami. Probowalam to skonczyc ale nie potrafie, nie chce zyc bez niego.
Wydaje mi sie ze to wszystko moja wina, ze to przeze mnie stal sie taki zimny oschly i prawie w ogole ze mna nie rozmawia.

Nawet nie wiem kiedy przestal mnie zauwazac, nie patrzy na mnie, unika mojego wzroku, choc kiedys byl inny. Calkiem inny.

Chcialabym to wszystko naprawic, przestac kochac go za bardzo. Moim problemem jest lek nie tyle przed samotnoscia co przed tym, ze moglby mnie zdradzic, ze moglby byc z inna kobieta. Bardzo sie tego boje, jestem zazdrosna i zaborcza i to niszczy nasz zwiazek. NIgdzie bez niego nie wyjde, bo boje sie ze on w tym czasie bedzie pisal lub spotka sie z inna.
Kazda klotnia konczy sie tak samo- on mowi ze nie chce tak zyc i chce rozwodu, chce zebym sie wyprowadzila, zeby m dala mu spokoj. Bo go mecze. Za kazdym razem kiedy on nie chce ze mna rozmawiac, kiedy ma zly nastroj, kiedy nie chce zebym go przytulala i mowi ze nie ma ochoty mowic mi ze mnie kocha ani calowac sie ze mna, za wszystko obwiniam siebie. I wtedy jestem zalamana i probuje robic wszystko na sile. NIe chce tak zyc ale chce byc z nim. Tylko nie umiem sie zmienic. Choc tak bardzo tego pragne...

Powiedzcie mi, co mam robic zeby sie zmienic i sprawic zeby znow mnie kochal tak jak kiedys?

17 742

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nawet nie potrafie sie na niego gniewac. Kiedy sie poklocimy od razu daze do zgody. Nie znioslabym tego, ze moglby sie do mnie nie odzywac np przez tydzien. Nie potrafie tak. A on czasem nie ma ochoty sie odzywac bo jest zly, wtedy ja na sile zmuszam go do rozmowy i znow jest klotnia i to takie bledne kolo

17 743

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
niekochana155 napisał/a:

Czy rozstanie jest warunkiem wyleczenia?

Nie, rozstanie nie jest warunkiem wyleczenia. Tym warunkiem jest praca nad sobą, zmiana siebie, swojego myślenia i postępowania. W niektórych wypadkach rozstanie jest skutkiem wyleczenia. Ale to nie jest reguła...

Na moj dzisiejszy rozum i ostanie doswiadczenia: Rozstanie nie jest skutkiem wyleczenia. Rozstac sie mozna i nadal byc "zakochanym" i nie widziec, ze karaluch byl motylkiem !!!! Nie mozna wyleczyc sie zyjac w chorym zwiazku. To nie wyleczenie to oklamywanie sie, ze jest sie zdrowym !!! Problem byl, jest i bedzie !!!

                                          NIE MA PRAWDZIWEGO ZYCIA W FALSZYWYM

Wszystko inne to farmazony !!! Oszukasz sie to znowu zaczynasz od poczatku !!! Siebie nie da sie oszukac !!!
Oszukiwanie siebie objawia sie: depresja albo euforia !!!

17 744

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana155 napisał/a:

Powiedzcie mi, co mam robic zeby sie zmienic i sprawic zeby znow mnie kochal tak jak kiedys?

Nie ten watek !!!!!!!!!!! My tutaj nie czynimy czarow marow !!!! Jezeli chcesz tego to zaloz swoj wlasny watek !!!! A przy okazji czemu nie przeczytalas tego watku od poczatku ? Gdybys naprawde czegos chciala to bys sie poinformowala o czym piszemy ?

17 745 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-01 15:43:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Anstawia - ale na lekach od lekarza jesteś??????

W następny...

Nie Żabcia, jeszcze u lekarza nie byłam.
Bawcie się dobrze w Zakopcu i... uważajcie na siebie!

Anstawia czy Ty chcesz sie ukarac za cos ? Czyzby to tak jak w bajce o przetraconych ? Znowu kamieniami sie przykrywasz ? Cierpienie uszlachetnia czy brakuje  Ci znowu tych "silnych emocji" ?
Rusz chory tylek i idz do lekarza !!! Chyba, ze wolisz do szpitala ?

Posty [ 17 681 do 17 745 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 271 272 273 274 275 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026