netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 920 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 268 269 270 271 272 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 486 do 17 550 z 26 310 ]

17 486

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

zabka, happyfull dziękuje za słowa otuchy.

Więc tak wróciłam do domu rodzinnego na kilka dni. To już jakiś krok. Może mały ale jakiś jest...
Wczoraj pojechałam do ex. Musiałam porozmawiać. No i rozmawialiśmy, ale czułam jego presje i czułam jak mówię rzeczy które on chce usłyszeć.: Pytał: Powiedz mi że będzie dobrze i będziemy szczęśliwi _ mówiłam, czy coś do mnie czujesz_czuję coś. Jakbym nie potrafiła mówić rzeczy które ranią innych. Nie potrafiła być szczera.

Rano myślałam o tych dwóch mężczyznach. Były był moim lustrem jeśli chodzi o styl życia: wyjazdy, nie przywiązywanie wagi do szczegółów, znajomi itd. Znowu nasze  życie uczuciowe- kojarzyło mi się uczuciami które się ma do znajomych. Seks- nie czułam chęci. Nawet całowanie było straszne.

Nowy: Jest zupełnie inny niż ja jeśli chodzi o styl życia. Domowe ognisko, obiad, wieczorny program w telewizji, obowiązki. Znowu seks jest tym o czym zawsze marzyłam, zespolenie dwóch pasujących do siebie połówek. Pocałunki- to wieczność. Dziwnie mi, ale naprawdę myślę że mogłabym z tym człowiekiem coś stworzyć. Najgorsze że poznałam go w złym momencie mojego życia. ;-(

Polećcie mi jakąś literaturę. Tylko weźcie pod uwagę, że mój problem jest taki, że będąc z kimś nie kocham jak trzeba, tylko chce być kochana. Nie skupiam się tyle na tym czy kocham, tylko kto mnie będzie bardziej, lepiej kochał.

17 487

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Witajcie.
Ja dzisiaj zdołowana. Druga połowa cyklu, więc tradycyjny zjazd psychiczny. Tragedia, co się ze mną wtedy wyprawia, jakie myśli kłębią się w głowie sad  Niby hormony szaleją, ale co zrobić skoro wyniki w normie? Jestem wówczas "niepoczytalna", bo te same sprawy oceniam zupełnie inaczej, niż w pozostałym okresie. Żeby to chociaż trwało kilka dni, to pół biedy. Ale nie, to ze dwa tygodnie przed okresem się już zaczyna, więc wychodzi na to, że pół miesiąca (czyli pół życia) mi to zabiera! Przez te skoki nastroju nie mogę dojść do "prawdy": czego chcę naprawdę, jakie decyzje podjąć, bo gubię rozeznanie, kiedy tak naprawdę myślę trzeźwo, a kiedy hormony myślą za mnie. Żyć się odechciewa...

A z innej beczki - Zabko: to, że praca nad sobą jest fascynująca, ciekawa, jak również satysfakcjonująca, nie zmienia faktu - że jest ciężka. Naprawdę jest ciężka. Mówię to z doświadczenia kilku minionych lat. Acha, ona (ta praca) chyba nigdy się nie kończy... ja uległam złudzeniu przeciwnemu i myślałam, że już wszystko jest zrobione i wpadłam w tę (własną) pułapkę. Teraz czas na kolejny etap: czekam na terapię grupową. Cieszę się niezmiernie. W końcu dowiem się i znajdę to, czego szukam, co jeszcze mi przeszkadza w życiu. Taką mam nadzieję... Od dawna chciałam na nią iść, podchodziłam z entuzjazmem, jak to fajnie będzie "odkrywać siebie", hehe. Teraz pojawił się strach, jak to będzie. Jakież to "straszne" rzeczy o sobie odkryję... Nie, to mnie nie paraliżuje, ani nie odwiedzie od tego pomysłu. Tylko po raz pierwszy zdałam sobie sprawę z powagi sytuacji. Z tego, jak bardzo głęboko będę musiała szukać. Bo okazało się, że to co do tej pory znalazłam (i sama, i z różną pomocą) - że jednak to nie wszystko. To jeszcze zbyt mało...
No i może wtedy będę mogła podjąć życiowe decyzje, określić w końcu jak i z kim chcę żyć...

Witaj tezkobieto
Pamiętam te moje huśtawki nastrojów gdy zbliżał mi się okres. To było straszne. Miałam to od czasu gdy byłam nastolatką. Najpierw kłótnie (to mało powiedziane) z ojcem, potem z M. Też byłam niepoczytalna w tym momencie. Zmieniło sie to diametralnie, gdy zaczęłam brać tabletki antykoncepcyjne i gdy zamieszkałam sama. Od roku nie mam tych stanów, i nie mam powodów by je mieć.
A co do pracy nad sobą, też miałam etap "fascynacji" na samym początku. Pamiętam jakie to cudowne uczucie było, gdy zostałam sama i tylko mogłam pracować nad sobą. Chwilę później znalazłam się na grupie terapeutycznej i ta moja fascynacja minęła sad Teraz wiem, że
czekają mnie lata ciężkiej pracy. Grupa to fajna sprawa, przynajmniej z mojego punktu widzenia. Ja jestem typem człowieka, który boi się wszystkiego, więc pokonanie strachu (a pójście na grupę to potworny strach) jest dla mnie osobistym sukcesem. Ale oczywiście każdy ma inne oczekiwania, spostrzeżenia i doświadczenia. Trzeba to samemu przejść, by poczuć to na sobie. smile

17 488

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

zabka, happyfull dziękuje za słowa otuchy.

Więc tak wróciłam do domu rodzinnego na kilka dni. To już jakiś krok. Może mały ale jakiś jest...

Polećcie mi jakąś literaturę. Tylko weźcie pod uwagę, że mój problem jest taki, że będąc z kimś nie kocham jak trzeba, tylko chce być kochana. Nie skupiam się tyle na tym czy kocham, tylko kto mnie będzie bardziej, lepiej kochał.

Witaj sluuu
Myslę, że dobrzez zrobiłaś, że wróciłaś do domu rodzinnego. Zastanawiałaś się nad pójściem do psychologa?
Bo wiesz, żaden mężczyzna nie da Ci tego co utraciłaś w dzieciństwie. Żaden mężczyzna nie spełni Twoich oczekiwań co do miłości, dopóki Ty nie zaczniesz pracy nad sobą, dopóki nie poczujesz się pewna siebie, dopóki nie zaufasz sobie.

Napisz maila do Happyfull, Ona ma lektury, to Ci wyśle.

Ściskam serdecznie!

17 489

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

A co do pracy nad sobą, też miałam etap "fascynacji" na samym początku. Pamiętam jakie to cudowne uczucie było, gdy zostałam sama i tylko mogłam pracować nad sobą. Chwilę później znalazłam się na grupie terapeutycznej i ta moja fascynacja minęła sad Teraz wiem, że
czekają mnie lata ciężkiej pracy.

Ja tabletek anty nie mogę zażywać (swoją drogą, nie chcę), więc taki mój los widocznie... Na szczęście nie od zawsze tak było, więc kilkanaście lat żyłam bez takich (choć inne oczywiście były) efektów ubocznych... wink
Ja z terapią grupową pierwszy raz będę miała do czynienia. Dużo sobie obiecuję, bo chyba wszystkie inne możliwe formy wykorzystałam, więc to przysłowiowa ostatnia deska ratunku. Łatwo z pewnością nie będzie... ale za to później może być tak dobrze... >>marzyciel<< smile

17 490

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Witajcie smile
Żabka, a Ty to kokietka jesteś  wink

Niuniu - kochana smile Ja umiem pisać smile Przecież zawsze mówię, że mi tak łatwiej smile

17 491

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
Anstawia napisał/a:

A co do pracy nad sobą, też miałam etap "fascynacji" na samym początku. Pamiętam jakie to cudowne uczucie było, gdy zostałam sama i tylko mogłam pracować nad sobą. Chwilę później znalazłam się na grupie terapeutycznej i ta moja fascynacja minęła sad Teraz wiem, że
czekają mnie lata ciężkiej pracy.

Ja tabletek anty nie mogę zażywać (swoją drogą, nie chcę), więc taki mój los widocznie... Na szczęście nie od zawsze tak było, więc kilkanaście lat żyłam bez takich (choć inne oczywiście były) efektów ubocznych... wink
Ja z terapią grupową pierwszy raz będę miała do czynienia. Dużo sobie obiecuję, bo chyba wszystkie inne możliwe formy wykorzystałam, więc to przysłowiowa ostatnia deska ratunku. Łatwo z pewnością nie będzie... ale za to później może być tak dobrze... >>marzyciel<< smile

Nie namawiam nikogo do brania tabletek. To kwestia indywidualna. Piszę po prosyu z własnego doświadczenia, bo sobie poradziłam w ten sposób z PMS przynajmniej. Oczywiście inne problemy nie zniknęły smile
A z grupą, jak z każdą terapią, trzeba dać sobie czas smile

17 492

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Witajcie.
Ja dzisiaj zdołowana. Druga połowa cyklu, więc tradycyjny zjazd psychiczny. Tragedia, co się ze mną wtedy wyprawia, jakie myśli kłębią się w głowie sad  Niby hormony szaleją, ale co zrobić skoro wyniki w normie? Jestem wówczas "niepoczytalna", bo te same sprawy oceniam zupełnie inaczej, niż w pozostałym okresie. Żeby to chociaż trwało kilka dni, to pół biedy. Ale nie, to ze dwa tygodnie przed okresem się już zaczyna, więc wychodzi na to, że pół miesiąca (czyli pół życia) mi to zabiera! Przez te skoki nastroju nie mogę dojść do "prawdy": czego chcę naprawdę, jakie decyzje podjąć, bo gubię rozeznanie, kiedy tak naprawdę myślę trzeźwo, a kiedy hormony myślą za mnie. Żyć się odechciewa...

A z innej beczki - Zabko: to, że praca nad sobą jest fascynująca, ciekawa, jak również satysfakcjonująca, nie zmienia faktu - że jest ciężka. Naprawdę jest ciężka. Mówię to z doświadczenia kilku minionych lat. Acha, ona (ta praca) chyba nigdy się nie kończy... ja uległam złudzeniu przeciwnemu i myślałam, że już wszystko jest zrobione i wpadłam w tę (własną) pułapkę. Teraz czas na kolejny etap: czekam na terapię grupową. Cieszę się niezmiernie. W końcu dowiem się i znajdę to, czego szukam, co jeszcze mi przeszkadza w życiu. Taką mam nadzieję... Od dawna chciałam na nią iść, podchodziłam z entuzjazmem, jak to fajnie będzie "odkrywać siebie", hehe. Teraz pojawił się strach, jak to będzie. Jakież to "straszne" rzeczy o sobie odkryję... Nie, to mnie nie paraliżuje, ani nie odwiedzie od tego pomysłu. Tylko po raz pierwszy zdałam sobie sprawę z powagi sytuacji. Z tego, jak bardzo głęboko będę musiała szukać. Bo okazało się, że to co do tej pory znalazłam (i sama, i z różną pomocą) - że jednak to nie wszystko. To jeszcze zbyt mało...
No i może wtedy będę mogła podjąć życiowe decyzje, określić w końcu jak i z kim chcę żyć...

Nie wiem, czy uda mi się odpisać, bo coś mi internet szaleje, ale spróbuję.
Co do szaleństw organizmu - a Ty robiłaś sobie badania hormonów może? koleżanka ma podobnie, ale u niej wiąże się to z tarczycą. I po zweryfikowaniu i dłuższym braniu leków już jest dużo lepiej - sama to przyznaje.
Jeste ciężka - ale wiesz, że ja jestem optymistką. Gdyby było zbyt łatwo - zadowolenie było by mniejsze wink Z góry założyłam, że pomimo mojego nastawienia mogę się jeszcze potykać i muszę na to zwracać uwagę. Nie dołować się wpadówami, tylko brać z nich nauczkę na kolejny kroczek. I że nic na siłę wink I wiesz - może dobrze że ta praca nigdy się nie kończy - bo sprawia jednak wiele satysfakcji, a czemu tego sobie odmawiać? smile
I zawsze też trzeba pamiętać - żeby sie nie zapędzić i nie szukać już potem z przyzwyczajenia dziury w całym wink Bo po latach pracy człowiek się przyzwyczaja, że ma jakiś problem i potem na siłę już szuka tych problemów w sobie (tak mi się zdaje). We wszystkim umiar wink

Wiesz co - nie wiem, jak by mogło być na terapii grupowej, bo ja się jeszcze nie nadaję.... smile Ale Tobie gratuluję smile Bo to następny etap smile

17 493

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

zabka, happyfull dziękuje za słowa otuchy.

Więc tak wróciłam do domu rodzinnego na kilka dni. To już jakiś krok. Może mały ale jakiś jest...
Wczoraj pojechałam do ex. Musiałam porozmawiać. No i rozmawialiśmy, ale czułam jego presje i czułam jak mówię rzeczy które on chce usłyszeć.: Pytał: Powiedz mi że będzie dobrze i będziemy szczęśliwi _ mówiłam, czy coś do mnie czujesz_czuję coś. Jakbym nie potrafiła mówić rzeczy które ranią innych. Nie potrafiła być szczera.

Rano myślałam o tych dwóch mężczyznach. Były był moim lustrem jeśli chodzi o styl życia: wyjazdy, nie przywiązywanie wagi do szczegółów, znajomi itd. Znowu nasze  życie uczuciowe- kojarzyło mi się uczuciami które się ma do znajomych. Seks- nie czułam chęci. Nawet całowanie było straszne.

Nowy: Jest zupełnie inny niż ja jeśli chodzi o styl życia. Domowe ognisko, obiad, wieczorny program w telewizji, obowiązki. Znowu seks jest tym o czym zawsze marzyłam, zespolenie dwóch pasujących do siebie połówek. Pocałunki- to wieczność. Dziwnie mi, ale naprawdę myślę że mogłabym z tym człowiekiem coś stworzyć. Najgorsze że poznałam go w złym momencie mojego życia. ;-(

Polećcie mi jakąś literaturę. Tylko weźcie pod uwagę, że mój problem jest taki, że będąc z kimś nie kocham jak trzeba, tylko chce być kochana. Nie skupiam się tyle na tym czy kocham, tylko kto mnie będzie bardziej, lepiej kochał.

Sluuu - ja naprawdę uważam, że nie zmienisz swojego życia, jeśli nie popróbujesz być tylko i wyłącznie sama ze sobą... Widzisz, nie wiem - ale wróciłaś do domu rodzinnego na chwilkę, a ja nie widzę w Twoim dzisiejszym poście już takiej okrutnej nerwowości - tylko w końcu jakieś wnioski.
A na końcu znowu, że skupiasz się tylko na tym, żeby Cię ktoś kochał. Przecież Ty już wiesz, że nie o to chodzi. Pokochaj samą siebie. Nie dostaniesz od nas książki, w której w każdym słowie znajdziesz swoją historię życia. W książkach każdy opowiada swoją historię wink Możesz w nich znaleźć wiele lub nic wspólnego. Ale jeśli poczytasz uważnie, to pewnie wyciągniesz z tego wszystkiego wnioski.
Czy nie możesz dać sobie spokoju z facetami w ogóle na dłuższy czas? Zająć sobą?

17 494

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Badania tarczycy robiłam (systematycznie robię). I hormonów płciowych też. I antydepresanty brałam. I nic sad  To już nawet nie PMS, to typowe PMDD. I ponoć te hormony mogą być w normie, tylko biochemia mózgu szwankuje... Wszystko jedno co, cholerstwo uciążliwe jest jak sto diabłów.

17 495

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Badania tarczycy robiłam (systematycznie robię). I hormonów płciowych też. I antydepresanty brałam. I nic sad  To już nawet nie PMS, to typowe PMDD. I ponoć te hormony mogą być w normie, tylko biochemia mózgu szwankuje... Wszystko jedno co, cholerstwo uciążliwe jest jak sto diabłów.

No się domyślam, że jest...
A nie ma nic, co na Ciebie działa jakoś uspokajająco? Relaksująco? Co daje Ci możliwość zapanowania nad tym? Bo przecież sama nie lubisz być w takim stanie - tak czuję, jak o tym piszesz. Wiesz, nie mam tak, więc nie bardzo wiem, co można doradzić w takiej sytuacji, a zdaję sobie sprawę, jakie to może być deprymujące....

17 496

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nic nie jest w stanie odmienić tego stanu, nic. Jedyne, to nauczyłam się, że to w końcu mija, bo mija za każdym razem... Więc np. nie boję się już, że popełnię samobójstwo, bo takie mam myśli w tym momencie. Mimo, że o tym wiem i zdaję sobie sprawę - wcale nie jest łatwiej. Nad tym nie da się zapanować. Porąbana ta "chemia mózgowa", jakby mało było innych problemów. Jedyna skuteczna metoda: PRZECZEKAĆ... I tak co miesiąc hmm

17 497 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-25 11:31:13)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Nic nie jest w stanie odmienić tego stanu, nic. Jedyne, to nauczyłam się, że to w końcu mija, bo mija za każdym razem... Więc np. nie boję się już, że popełnię samobójstwo, bo takie mam myśli w tym momencie. Mimo, że o tym wiem i zdaję sobie sprawę - wcale nie jest łatwiej. Nad tym nie da się zapanować. Porąbana ta "chemia mózgowa", jakby mało było innych problemów. Jedyna skuteczna metoda: PRZECZEKAĆ... I tak co miesiąc hmm

To są te dni, kiedy możemy mieć potwornie złe myślenie o sobie i otaczającym nas świecie. Ale chyba muszą istnieć jakieś powody, które sprowadzają na nas takie myślenie. Coś Cię dręczy? Masz jakieś problemy?

17 498

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Nic nie jest w stanie odmienić tego stanu, nic. Jedyne, to nauczyłam się, że to w końcu mija, bo mija za każdym razem... Więc np. nie boję się już, że popełnię samobójstwo, bo takie mam myśli w tym momencie. Mimo, że o tym wiem i zdaję sobie sprawę - wcale nie jest łatwiej. Nad tym nie da się zapanować. Porąbana ta "chemia mózgowa", jakby mało było innych problemów. Jedyna skuteczna metoda: PRZECZEKAĆ... I tak co miesiąc hmm

A własne podejście i praca nad sobą? Bo wiesz co? Szybko sobie zrobiłam rejs po necie - Ty pewnie już to nie raz robiłaś smile
Powiedz mi - co Cię najbardziej denerwuje w Twoim obecnym życiu? Wiesz, chodzi mi np. o pracę, finanse, możłiwość realizowania jakichś swoich malutkich marzeń, coś co sprawia Ci przyjemność, partnerstwo, wszystko co się wiąże z byciem szczęśliwym? Albo jak Twoja codzienność wygląda i z czego w niej nie jesteś zadowolona?

17 499

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

zabka-k /// Presja otoczenia. Wszyscy idą do przodu. Domy, dzieci, wesela, a ja znowu od nowa?

17 500

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

A jeśli chodzi o miłość na prawdę, to ja zakochałam się w drugiej klasie szkoły podstawowej. Później po raz drugi zakochałam się w tym samym chłopaku. Dopiero po pewnym czasie w drodze dochodzenia odkryłam, że to ten sam chłopak. Odkochałam się dopiero w liceum.

"Zakochana" byłam w koledze z grupy w przedszkolu. Bardzo mi się chłopczyk podobał do czasu .......kiedyś ugryzł go pies i wychowawczyni aby obejrzeć obrażenia kazała zdjąć mu spodnie. Biedak nie miał majtek ! "zaświecił" więc gołą pupą i przyrodzeniem. Odkochałam się na "pstryk" big_smile smile. Ten widok mnie zniesmaczył i kochać przestałam . Z wiekiem wyrosłam  z "urazu do przyrodzeń", skłonność do odkochiwania się na "pstryk" pozostała big_smile smile .

17 501 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-25 11:40:58)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

A jeśli chodzi o miłość na prawdę, to ja zakochałam się w drugiej klasie szkoły podstawowej. Później po raz drugi zakochałam się w tym samym chłopaku. Dopiero po pewnym czasie w drodze dochodzenia odkryłam, że to ten sam chłopak. Odkochałam się dopiero w liceum.

"Zakochana" byłam w koledze z grupy w przedszkolu. Bardzo mi się chłopczyk podobał do czasu .......kiedyś ugryzł go pies i wychowawczyni aby obejrzeć obrażenia kazała zdjąć mu spodnie. Biedak nie miał majtek ! "zaświecił" więc gołą pupą i przyrodzeniem. Odkochałam się na "pstryk" big_smile smile. Ten widok mnie zniesmaczył i kochać przestałam . Z wiekiem wyrosłam  z "urazu do przyrodzeń", skłonność do odkochiwania się na "pstryk" pozostała big_smile smile .

He he he Zofia, genialne big_smile

17 502

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

zofia282- ja też mam tą chorą zdolność do odkochiwania się na "pstryk". Straszna zdolność ;-/

17 503 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-25 11:51:54)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Sluuu młoda jesteś! Całe życie przed Tobą! Nie spiesz się tak do tego małżeństwa i macierzyństwa, i nie rób nic, by przypodobać się innym!  Poznaj siebie najpierw, a potem ułożysz sobie życie rodzinne. big_smile

17 504

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

A własne podejście i praca nad sobą? Bo wiesz co? Szybko sobie zrobiłam rejs po necie - Ty pewnie już to nie raz robiłaś smile
Powiedz mi - co Cię najbardziej denerwuje w Twoim obecnym życiu? Wiesz, chodzi mi np. o pracę, finanse, możłiwość realizowania jakichś swoich malutkich marzeń, coś co sprawia Ci przyjemność, partnerstwo, wszystko co się wiąże z byciem szczęśliwym? Albo jak Twoja codzienność wygląda i z czego w niej nie jesteś zadowolona?

Nosz, kurza twarz, komp mi szwankuje. No dobra, spróbuję jeszcze raz...
Praca nad sobą trwa, sprawianie sobie przyjemności, spełnianie zachcianek, łagodność i przytulanie siebie... Ale w tych dniach, niestety, dominują negatywne myśli, denerwują drobiazgi, na które w innym czasie nie zwracam uwagi, wszystko drażni i użalam się nad sobą... To jest nie do zapanowania, pociesza jedynie świadomość, że mija... Więc ile mogę (i mam siły) zrobić dla złagodzenia tego stanu, to robię, jednocześnie nic na siłę nie próbuję, bo to mija się z celem.

17 505

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

zofia282- ja też mam tą chorą zdolność do odkochiwania się na "pstryk". Straszna zdolność ;-/

Ja odkochuję się dopiero po "obnażeniu się" faceta big_smile, bez tego  kochać mogę ślepo i 26 lat i to dopiero jest chora zdolność  ha ha ha

17 506 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-25 12:23:45)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

http://www.youtube.com/watch?v=3-wOQJuG13I
Na miły początek tygodnia big_smile

17 507

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

zabka-k /// Presja otoczenia. Wszyscy idą do przodu. Domy, dzieci, wesela, a ja znowu od nowa?

Jaka presja otoczenia????? To Twoje życie czy czyjeś?

Tak - ja mam 40 lat, troje dzieci i zaczynam od nowa po raz kolejny. Nie czuję się z tym gorzej, wręcz przeciwnie.
Głupotą jest po prostu wleczenie czegoś, co jest jakimś wręcz ochłapem w imię dulszczyzny i spełniania czyichś ideałów.
Jaka presja? Czyja? A co inni mają do mnie? Oddychają za mnie?
To ja zaczynam.
Jeśli ktoś nie chce, to niech udaje sam przed sobą. Gratulacje ze zmarnowania sobie życia. I nie zamierzam się nad kimś, kto tak myśli i żyje zbyt długo zastanawiać, bo to nie jest mój problem.
Twoje życie i Ty to Twój problem. Nie czyjś problem i nie czyjaś sprawa. Nie Twoim problemem jest ktoś, tylko Ty sama.

17 508

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
zabka-k napisał/a:

A własne podejście i praca nad sobą? Bo wiesz co? Szybko sobie zrobiłam rejs po necie - Ty pewnie już to nie raz robiłaś smile
Powiedz mi - co Cię najbardziej denerwuje w Twoim obecnym życiu? Wiesz, chodzi mi np. o pracę, finanse, możłiwość realizowania jakichś swoich malutkich marzeń, coś co sprawia Ci przyjemność, partnerstwo, wszystko co się wiąże z byciem szczęśliwym? Albo jak Twoja codzienność wygląda i z czego w niej nie jesteś zadowolona?

Nosz, kurza twarz, komp mi szwankuje. No dobra, spróbuję jeszcze raz...
Praca nad sobą trwa, sprawianie sobie przyjemności, spełnianie zachcianek, łagodność i przytulanie siebie... Ale w tych dniach, niestety, dominują negatywne myśli, denerwują drobiazgi, na które w innym czasie nie zwracam uwagi, wszystko drażni i użalam się nad sobą... To jest nie do zapanowania, pociesza jedynie świadomość, że mija... Więc ile mogę (i mam siły) zrobić dla złagodzenia tego stanu, to robię, jednocześnie nic na siłę nie próbuję, bo to mija się z celem.

I wiesz co mi się podoba - na to bym postawiła smile

"Więc ile mogę (i mam siły) zrobić dla złagodzenia tego stanu, to robię, jednocześnie nic na siłę nie próbuję, bo to mija się z celem"

Tyle co możesz, żeby się nakręcać smile To dobrze robisz smile Z czasem będzie lżej smile

Wiesz, przyznaję, ja naprawdę jestem optymistką i nie jest to u mnie wypracowane, tylko naturalne. Stąd mnie czasem ciężko jest nie szukać sposobu. Ale jednocześnie wiem, że nic właśnie na siłę, bo to niweczy jakiekolwiek, nawet maleńkie efekty. Akceptuję już, że nie wszyscy muszą brać życie tak jak ja smile Staram się rozumieć i nie nakazywać ludziom życia wg mojego planu - domyślasz się o co mi chodzi smile Wiem, że jest mi łatwiej z moim optymizmem i z moją chęcia do szukania rozwiązań - dla mnie dobrych... Ale doceniam, że znalazłaś swój sposób - nie na siłę, bo to tylko zbędny dodatkowy stres smile smile smile

17 509

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Wiesz, przyznaję, ja naprawdę jestem optymistką i nie jest to u mnie wypracowane, tylko naturalne. Stąd mnie czasem ciężko jest nie szukać sposobu.

Coś w tym jest... może też dlatego zawsze szukam jakiegoś wyjścia awaryjnego wink
Ja kiedyś byłam niepoprawną optymistką, później został tylko optymizm, a na końcu - brak nadziei na lepsze jutro... Jednak tak sobie myślę, że kto wie, kto wie - jakieś resztki z tego hurra-optymizmu mam w sobie nadal... ? A może to "realizm z nutką optymizmu": bez naiwności i wiary w cuda, ale z większą świadomością siebie, świata i ludzi.....

17 510

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja nie wiem czy w ogóle umiem kochać, jestem dobra, uśmiechnięta, i robię dla partnera wszystko. Jemu i innym staram się pokazać idealną kobietę. Wtedy na siłę szukam wad i tak toczy się koło.
Ehh to obie jesteśmy chore, ale ja chyba bardziej.

17 511

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No sama też chciałabym mieć dom i dziecko ;-(

17 512

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Wiesz, przyznaję, ja naprawdę jestem optymistką i nie jest to u mnie wypracowane, tylko naturalne. Stąd mnie czasem ciężko jest nie szukać sposobu.

Coś w tym jest... może też dlatego zawsze szukam jakiegoś wyjścia awaryjnego wink
Ja kiedyś byłam niepoprawną optymistką, później został tylko optymizm, a na końcu - brak nadziei na lepsze jutro... Jednak tak sobie myślę, że kto wie, kto wie - jakieś resztki z tego hurra-optymizmu mam w sobie nadal... ? A może to "realizm z nutką optymizmu": bez naiwności i wiary w cuda, ale z większą świadomością siebie, świata i ludzi.....

Przyznaję, że i ten optymizm jest świadomy - nigdy nic mi nie było "dane" smile
Nie, naiwna nie jestem już chyba. Nawet jeśli chodzi o Totolotka wink I to nie w sensie, że nie wygram, ale właśnie - z chęcia wygram, więc grywam i wierzę, że na każdego przychodzi właściwy czas i kwota wink wink wink
Tak, nie jestem niepoprawna pod tym względem - wiem, że o swoje muszę starać się sama i szukać sposobów - to pewnie ten realizm, a którym piszesz? smile Cuda some same wyczarujemy  - z siebie smile

17 513

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Ja nie wiem czy w ogóle umiem kochać, jestem dobra, uśmiechnięta, i robię dla partnera wszystko. Jemu i innym staram się pokazać idealną kobietę. Wtedy na siłę szukam wad i tak toczy się koło.
Ehh to obie jesteśmy chore, ale ja chyba bardziej.

Odpisuję na oba posty za jednym zamachem smile

Sluuu - choroba to coś co mija, jeśli się zażywa właściwe lekarstwa wink
Lekarstwem nie jest byle partner. Próbowanie z każdym, kto się nawinie...
Też chciałam mieć w końcu normalny dom, uśmiechnięte dziecko, żyć spokojnie i czuć się bezpiecznie.
Przeinwestowałam, bo stworzyłam to wszystko dla siebie przy współudziale faceta, który nigdy naprawdę niczego nie chciał i motywował się energią innych. Zapożyczał czyjeś marzenia, bo jego własne. No właśnie, jego własne chyba nawet jemu ogromne satysfakcji nie sprawiają, bo jakoś nie widzę, żeby był zadowolonym człowiekiem smile

Kobieto - bliźniaczki urodziłam mając 37 lat. To jakiś problem????? Żaden smile
Po pierwszym rozwodzie przez 5 lat byłam sama! Sama od 22 do 27 roku życia smile Bez stałego partnera smile
Zawalił mi się świat? Nie. Wręcz przeciwnie smile

Teraz znowu jestem sama. Absolutnie nie szukam partnera, wręcz zwiewam przed takowymi insynuacjami wink Żadnych kaw na razie smile Nie chcę być dla kogoś idealna, nie chcę zatoczyć koła, kolejnych 40 minimum lat chcę się móc każdego dnia uśmiechnąć smile A nie złapać doła i wpaść znowu w deprechę, bo sobie życie wokół kolejnego faceta zacznę organizować. A po cholerę mi to? Taka, jaka jestem obecnie nie potrafiłabym wejśc w normalny zdrowy związek. Więc w byle jaki absolutnie nie zamierzam. Lubię być sama smile Bo nie jestem "sama" - a z byle kim nie zamierzam, skoro ja nie wiem, jaka jestem i z kim było by mi naprawdę po prostu dobrze.

17 514

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja mam tak, że raz mam dobry dzień, a czasami mam gorszy. Wpływają na to różne rzeczy, czasami pogoda, czasami zmęczenie, czasami ludzie. Czy mam na to wpływ? Sama nie wiem. Ale gdy jest mi smutno, to trudno jest mi się wtedy uśmiechać. A gdy jest mi wesoło, to równie trudno jest mnie zezłościć smile Nie wiem czy to optymizm, pesymizm, czy poprostu mam humory big_smile

17 515

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ojeju ojej, dzwonił ten obecny. Bardzo przeżywa moją wyprowadzkę do domu. Cierpi i czuje się źle. Pytał się jak mogłam dać mu nadzieję i nagle wszystko zabierać. Serce mi się kraja... ;-(

17 516

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

zabka-
Wiem, ale nie boisz się że jesteśmy zepsute i nie umiemy z nikim być. Czy życie samej nie jest przytłaczające równie mocno co z kimś?

17 517

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

mądre słowa

Zazdrość napisał/a:

chce sie podzielic moimi rozwazaniami na temat potrzeby zwiazku.... wlasnie w tym momencie.. teraz.. gdy ktos zaczyna robic porzadki ze soba.
Nie dawalo mi spokoju to dlaczego duzo ludzi nie bierze innej alternatywy pod uwage jak tylko zwiazek
czesto w wypowiedziach mozna zauwazyc podobne zdania do tych:
"nie ten to inny"
"nie martw sie znajdziesz kogos lepszego"
"uciec w ramiona innego"
"nie moge bez niego zyc"
"boje sie ze nikt mnie juz nie zechce"
"Nie wierzysz w siebie, masz niskie poczucie wartosci, uwierz w siebie a znajdziesz swoja milosc"

i widze ciagle powtarzajace sie zalozenie, ze naszym jawnym badz ukrytym celem jest ten inny, te inne ramiona lub te obecne ramiona... generalnie jakies ramiona
robienie porzadku ze soba to wspaniala idea jesli nie jest robione pod te "czyjes ramiona" (dla wyjasnienia, nie zakladam, ze robi tak Lukrecja)

Zasadnicze pytanie, ktore zadalam sobie jakis czas temu to:
- dlaczego ja musze byc w zwiazku? Co sie stanie ze mna gdy bede zyc bez partnera?
- Co mogloby wypelnic moje zycie a co chce by je wypelnialo bo czuje jakis wewnetrzny przymus?

Na poczatku sciemnialam sama do siebie mowiac utarte frazesy, ze czlowiek jest stworzony by zyc w parze a kazdy potrzebuje milosci... blah blah blah
realia: Nie wyobrazalam sobie zycia bez bycia w zwiazku.
dzialanie: Postanowilam pozszerzyc sobie wyobraznie.

zatem...
1. porzadek robiony ze soba
2. odkrywanie siebie
3. odpowiedz na pytanie KIM JESTEM
4. .. i co za tym idzie... co lubie?, co cenie?, co chce?, co sprawia mi frajde?, co sie liczy?
5. odkrywanie technik radzenia sobie ze soba, problemami zycia codziennego,nerwami, stresem..
6. no i odpowiedz na dwa wczesniej zadane pytania

Zastanawialam sie czy napisac, jaki jest moj status... hmmm
-jesli nic nie napisze, moja wypowiedz moze byc potraktowana jako desperacki wybor zycia w samotnosci
-jesli napisze ze jestem w zwiazku, moja wypowiedz moze byc zrozumiana jako porada co zrobic by osiagnac "upragniony zwiazek"

hmmm... no a ja chcialabym przekazac calkiem inna tresc... zyc w zwiazku lub bez to nie jest wybor... to koleje losu...
Zycie stawia nam wazniejsze wybory np
-pozwolic na jawny brak szacunku wobec mnie, czy nie?
-pozwolic wyrzadzac sobie krzywde lub nie
-pozwolic sie wykorzystywac lub nie
-pozwolic by ktos mnie oszukiwal lub nie.... etc etc

a potem znalezc rozwiazanie problemu nawet jesli jest to rezygnacja z bycia w scislym zwiazku" z mezem, mama, tata... az zal scisiska serce gdy pisze, ze tez z wlasnym dzieckiem. ale wiem, ze tak czasem moze sie zdarzyc (poznalam historie matki mlodocianego akoholika-smutne)

17 518 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2013-02-25 13:34:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

zabka-
Wiem, ale nie boisz się że jesteśmy zepsute i nie umiemy z nikim być. Czy życie samej nie jest przytłaczające równie mocno co z kimś?

Nie jestem zepsuta tylko niedojrzała emocjonalnie! Właśnie wiem, że mam zaburzenia emocjonalne i tym bardziej nie powinnam z kimś być! Bo ten z kim będzie nie będzie moim partnerem tylko usprawiedliwieniem i próbą pokazania światu i sobie, że ja to jednak jestem bardziej niż normalna, więc prawie idealna smile

Jakim cudem można z kimś być i stworzyć normalny zdrowy związek, jak się nie umie być ze sobą???? smile
Nie, życie w pojedynkę nie jest przytłaczające, jeśli w końcu zrozumiesz, że jedyne co możesz zrobić, to nauczyć się być przede wszystkim sama ze sobą i przestać się wieszać na czyichś ramionać, przeglądać w cudzych oczach i oddychać nie swoim powietrzem.
Kiedyś nie potrafiłam na siebie spojrzeć w lustrze, a teraz czasem patrzę i się widzę - jeszcze nie całą wink
Lubię siebie coraz bardziej smile
Przynajmniej już po paru miesiącach uspokoiłam siebie samą i jestem w stanie ze sobą być nie próbując się podkręcać.
Czyjeś telefony, pytania są mi tu zbędne.
Nie chcę zastanawiać się co facet miał na myśli i czemu mną manipuluje. Ja nie jestem od spełniania czyichś życzeń.
Narobiłaś nadziei? Bo sobie wiecznie robisz. Przecież Ci piszę, że ja widzę, że Ty nie chcesz jeszcze być sama smile Napisałaś że wróciłaś do domu rodzinnego na parę dni. Parę dni niczego nie rozwiąże smile

Sluuu - ja jestem teraz sama ponad 5 miesięcy. I wcale mi to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie - uważam że to troszkę mało, za mało żeby być sobą smile

17 519

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabka-k mądrze prawisz smile
Sluuu dopóki Twoje życie będzie dla Ciebie przytłaczające, życie z jakimkolwiek partnerem takie będzie.

17 520

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A znacie kobietę z naszymi problemami która dojrzała emocjonalnie i potrafi stworzyć dorosły związek?
Właśnie : niedojrzałość emocjonalna to odpowiednie dla mnie określenie.

17 521

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

A znacie kobietę z naszymi problemami która dojrzała emocjonalnie i potrafi stworzyć dorosły związek?
Właśnie : niedojrzałość emocjonalna to odpowiednie dla mnie określenie.

Skąd mam niby znać, skoro swój problem zdiagnozowałam trochę ponad 3 m-ce temu a wcześniej w życiu nie wiedziałam co to znaczy DDA czy KKZB? Nie znam, nie wiedziałam, nigdy z nikim o czymś takim nie rozmawiałam.

A co - już szukasz usprawiedliwienia, że nie da się? wink

Takich nie znam, ale np. znam kobietkę, która wyleczyła się z męża alkoholika i ambicjonalnego podejścia do życia smile

Haha - wiecie co - uwielbiałam jej uśmiech i łagodne, pogodne podejście do siebie, ludzi, życia - potem, kiedy już i skończyła terapię i jej kolejny związek wszedł na takie utarte mocno tory.... A ona zawsze mówiła mi - Oj jak teraz jest fajnie, nic nie muszę robić wink Śmieję się, bo sobie to teraz przypomniałam, jaka ona była spokojna i uśmiechnięta smile Choć oczywiście lubiła wyskoczyć na kawkę czy drinka z koleżanką, pójśc na fitness, wyjechać do wnuków i w ogóle.... A wcześniej deprecha za deprechą i w końcu szpital nawet...

Można? A pewnie, tylko trzeba zechcieć smile

17 522

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czyli żabka znasz kobietę która przeszła terapię i udało się jej wejść na te dobre tory??

17 523

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Czyli żabka znasz kobietę która przeszła terapię i udało się jej wejść na te dobre tory??

Ja się Ciebie też pytam - czy aby nie szukasz usprawiedliwienia?
Co Ci da taka znajomość tematu? Chcesz sama, czy szukasz wymówki?
Bo jak sama nie chcesz to i tak nic z tego nie będzie. Nie oszukujmy się.
I pewnie taka terapia miała by dać efekt w maksymalnie pół roku, żebyś za te pół roku mogła sobie poszukać już partnera, bo za pół roku po terapii to już nie będzie się nazywało uzależnienianiem się od kogoś, tylko świadomie dokonanym wyborem?

17 524

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Beosa to tylko pogoda smile Masz jakas kawiarnie, restauracje u siebie? kawy nie pijesz ale moze na herbatke moglabys pojsc ?
Bierzesz leki ? Moze to skutki uboczne?
Nie mysl Beosa !!! Czytalas artykul o niemysleniu ?
Obejrzyj sobie jakis film smile Polecam "Nietykalni" smile

****************************************************************************************
Wy tu ciagle o samotnosci trabicie !!!! Ja nie mam dzieci a psa nie moge miec, ani zadnych zwierzat w domu !!!!!!!!!!!!!!! Mam sie isc powiesic ? Jestem nawet zazdrosna o taka samotnosc !!

No właśnie nie ma nic.Żadnych atrakcji.I pomyśleć,że przyszłam tu za karaluchem z W-wy.Bo on w klatce nie będzie mieszkał...
Happy moja teściowa przez naście lat nie mogła zapamiętać,że ja kawy nie piję a Ty po jednym poście mogłaś? smile smile smile
Skutki uboczne? raczej nie bo łykam tylko jedną tabletkę zamiast zaleconych dwóch,bo wydaje mi się,że i tak bardziej senna jestem. smile Pogoda ma na mnie duży wpływ smile
Przecież wiesz,że nie myśleć się nie da,ewentualnie można przenieść uwagę na coś innego,ale to i tak tylko odsunie myślenie o tym nie rozwiązanym jeszcze problemie na później wink
A artykułu nie kojarzę sad

Uwaga,uwaga!
Gorąco namawiam do obejrzenia "Nietykalnych".To naprawdę świetny film.Takie lubię smile
Dzięki Happyfull.Proszę o więcej smile

Nie bądź zazdrosna.Ty przynajmniej nie skrzywdziłaś dzieci tak jak ja,a posiadanie psa nie przeszkadza Ci w na przykład w wyjazdach.Wszystko ma plusy i minusy. smile

17 525 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-25 14:53:21)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Sluuu Proponuję poczytać posty Niekochanej i Zazdrości oraz blogi: Moje dwie głowy Terapia przez pisanie.

Poza tym,trzeba samemu chcieć i nie zapatrywać się na innych! I przestać siebie oszukiwać! I nic nie przychodzi odrazu, czasami potrzeba czasu!
A każda z nas jest inna smile Tylko Ty wiesz czego Ci brakuje i czego Ci potrzeba. Tylko Ty sama możesz to w sobie odkryć.

17 526

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Potrzebuje jakiegokolwiek dowodu. Chcę tej dojrzałości, ale pragnę uwierzyć, że komuś się udało.

17 527

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Potrzebuje jakiegokolwiek dowodu. Chcę tej dojrzałości, ale pragnę uwierzyć, że komuś się udało.

Sluuu poczytaj ten wątek od początku do końca!
Poza tym, na co Ty potrzebujesz dowodu?? Jakiego dowodu?? Dziewczyno, to Ty masz żyć pełnią swojego życia!! Życie nikogo innego Ci tego nie zapewni!! To Twoje życie i Ty jesteś za nie odpowiedzialna, tylko Ty sobie samej możesz coś udowodnić!!

17 528

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Potrzebuje jakiegokolwiek dowodu. Chcę tej dojrzałości, ale pragnę uwierzyć, że komuś się udało.

A Ty masz zajmować się sobą czy kimś?
Dowód lub jego brak jest w Tobie samej.
Czyjś dowód w ogóle nie dotyczy Ciebie.
Nie jesteś kimś, ktoś nie jest Tobą.
Szukasz usprawiedliwienia, żeby dalej nic nie robić poza braniem leków.

I jak to w motto Wielokropka...
Gdybyś naprawdę chciała - znalazłabyś sposób, żeby się ogarnąć w końcu.
Jako że nie chcesz - szukasz powodu.
Nie widzisz tego sama? Bo to od początku bije po oczach.
Więcej u Ciebie krzyku i rzucania się, żeby ludzie zwrócili na Ciebie uwagę, choćby na sekundę, niż jakiejkolwiek chęci do zmiany swojego życia i siebie.

Po prostu jasno się przed sobą przyznaj - nie chce mi się, uwielbiam być taką tragiczną bohaterką z epoki romantyzmu, spakuj rzeczy i wróc do któregoś - nie wiem, do którego akurat byś się teraz wolała przenieść...
Albo chce mi się i zrobię to dla siebie, bez względu na to co się innym dzieje - bo chcę tego dla siebie.

17 529

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

zabka-k /// Presja otoczenia. Wszyscy idą do przodu. Domy, dzieci, wesela, a ja znowu od nowa?

yikes
Presja otoczenia ?!?!
To Twoje życie !
Ty o nim decydujesz !
Ty jesteś szczęśliwa lub nie i otoczenie nie ma noc z tym wspólnego.
To Ty ponosisz konsekwencje swych decyzji !
Otoczenie ? otoczenie tak naprawdę ma gdzieś Ciebie i Twoje życie.

Inni...co Ciebie obchodzą inni ???????????

17 530 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-25 15:23:38)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Potrzebuje jakiegokolwiek dowodu. Chcę tej dojrzałości, ale pragnę uwierzyć, że komuś się udało.

To ze komus sie udalo nie znaczy, ze Tobie sie moze udac ? Wydaje mi sie, ze wcale nie chcesz aby Ci sie udalo sad
Jestes strasznie leniwa !!!!! Gdyby Ci zalezalo na zmianie przeczytalabys ten watek juz kilka razy, blogi i porosilabys o ksiazki. Nic zero !!!!
Zyj sobie z tymi Twoimi facetami. Najlepiej zrob plan: 1 tydzien z jednym a nastepny z drugim.
Poczytaj sobie w koncu co do Ciebe pisalysmy, bo mi sie wydaje, ze nic nie zostalo w Twojej pamieci !!!
A nie odpowidzialas mi na pytanie dlaczego Zdzira????
Jestes na poziomie emocjonalnym malej dziewczynki a chcialabys byc kobieta i rodzic dzieci.
Male dziewczynki mieszkaja w domu u rodzicow i wyprowadzaja sie dopiero jak dorosna !!!!
Bawilas sie w zwiazki tak jakbys bawila sie misiami !!!!
Zycie to nie bajka a Ty nie ksiezniczka. Dupe trzeba ruszyc a nie czekac na cud !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

17 531

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Potrzebuje jakiegokolwiek dowodu. Chcę tej dojrzałości, ale pragnę uwierzyć, że komuś się udało.

ha ha ha ...... a to dobre smile
Ten wątek pełen kobiet mających dowody   ha ha ha. Jestem jedną z nich  ha ha ha . Miałam pełne garści dowodów i na cud czekałam, cud, który już za chwilę będzie miał miejsce. Nie było cudu ? Poczekam, będzie w następnej chwili ......i tak całe lata !
Chcesz dojrzałości ? To bądź kobietą a nie małą rozkapryszoną dziewczynką !
Pragniesz uwierzyć, że komuś się udało ? Udało się tym zdrowym, dojrzałym kobietom !

17 532 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-25 15:50:15)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Teraz czas na kolejny etap: czekam na terapię grupową. Cieszę się niezmiernie. W końcu dowiem się i znajdę to, czego szukam, co jeszcze mi przeszkadza w życiu. Taką mam nadzieję... Od dawna chciałam na nią iść, podchodziłam z entuzjazmem, jak to fajnie będzie "odkrywać siebie", hehe. Teraz pojawił się strach, jak to będzie. Jakież to "straszne" rzeczy o sobie odkryję... Nie, to mnie nie paraliżuje, ani nie odwiedzie od tego pomysłu. Tylko po raz pierwszy zdałam sobie sprawę z powagi sytuacji. Z tego, jak bardzo głęboko będę musiała szukać. Bo okazało się, że to co do tej pory znalazłam (i sama, i z różną pomocą) - że jednak to nie wszystko. To jeszcze zbyt mało...
No i może wtedy będę mogła podjąć życiowe decyzje, określić w końcu jak i z kim chcę żyć...

Dlaczego uwazasz, ze na terapii grupowej znajdziesz w koncu to czego szukasz i co Ci przeszkadza w zyciu?
Ja nie mam dobrych wspomnien z terapii grupowej sad. Zajmowalam sie tam bardziej innymi a nie soba sad
Tezkobieta a wiesz czego Ty szukasz w zyciu?
Mi sie wydaje, ze myslisz, ze na terapii grupowej bedziecie wspolnie podejmowac decyzje? Moze myslisz, ze w grupie bedzie latwiej podjac decyzje aby odejsc od faceta? O to przeciez chodzi ?
A PMS "mowi" Ci, ze jestes niezadowolona z pewnych sytuacji i podczas PMS trudno to niezadowolenie "ukryc"? U mnie tez wychodzi szydlo z worka podczas PMS smile

17 533

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Ramię w ramię pójdziesz kiedyś z kimś, kogo poznasz, kiedy będziesz spokoja i bezpieczna sama ze sobą z pozałatwianymi wszelkimi sprawami i rozwiązanymi problemami. I nie będziesz żałować, tylko cenić kazdy swój dzień i każdą chwilkę, chocby to była chwilka na wypicie owocowej herbaty tylko w swoim towarzystwie wink
Jeśli będziesz sobą, spokojną sobą i zadowoloną z siebie i sowjego życia - poznasz kogoś. Wcześniej poznasz byle kogo... wink

Po głębszej analizie treści owego postu doszłam do wniosku,że dobrze prawisz Zabko smile
Miałam już przecież faceta,który wysłuchiwał moich żali na temat na przykład moich relacji z Mamą,sytuacji w domu rodzinnym,moich rozterek.Myślałam przecież-mąż=przyjaciel,powiernik,opiekun.Się okazało goowno prawda.Nie tylko nie potrafił,nie umiał,nie chciał pomóc,czy pocieszyć ale wręcz potem wykorzystywał te "informacje" aby mnie pogrążyć psychicznie,szantażować.
Fakt - nie mam prawa obciążać nikogo swoimi problemami.Tak mogłoby się stać gdybym kogoś teraz poznała...Już powoli moja potrzeba wygadania się,wyżalenia na swój los staje się coraz słabsza,ale jeszcze nie zanikła całkiem smile
Chyba faktycznie muszę najpierw stanąć na własnych nogach i poczuć się pewniej smile Bo mogę trafić na kolejnego psychofaga.

"Jeśli będziesz sobą, spokojną sobą i zadowoloną z siebie i swojego życia - poznasz kogoś. Wcześniej poznasz byle kogo..."

Zaraz to zdanie wkleję w odpowiednim miejscu smile Może jak będę sobie to wbijała do głowy moja potrzeba wsparcia się na męskim ramieniu trochę osłabnie ? smile

17 534 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-25 16:42:40)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

.Myślałam przecież-mąż=przyjaciel,powiernik,opiekun.Się okazało goowno prawda.Nie tylko nie potrafił,nie umiał,nie chciał pomóc,czy pocieszyć ale wręcz potem wykorzystywał te "informacje" aby mnie pogrążyć psychicznie,szantażować.

Moj karaluch mowil, dlaczego ja moich "problemow"  wczesniej z kolezanka "tak emocjonalnie" nie przedyskutowalam a jemu juz bez emocji i jednym zdaniem nie potrafie opowiedziec .
Najlepsze bylo: Nie mozemy poczekac z tymi problemami do weeekendu, bo teraz nie mam czasu na problemy

Ale mniejsza  z tym smile Teraz tylko "emocjonalnie" z kolezankami rozmawiam o moich problemych smile
I dobrze mi z tymi emocjami smile

17 535 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-25 16:28:12)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Z blogu "Uciekamy do przodu"

Kryteria dojrzałej osobowoœści

Zapewne jest wiele kryteriów charakteryzujących dojrzałą osobowość, dziś zamieszczam kryteria, które opisał amerykański psycholog Gordon Allport:

1. Udzielanie się na zewnątrz ? angażowanie się w aktywność jest cechą dojrzałej osobowości. Im bardziej człowiek włącza się w różnego typu działania związane z innymi ludźmi, ideami lub zadaniami, jego osobowość będzie zdrowsza.

2. Okazywanie ciepła w relacjach z innymi ludźmi - istnieją dwie podstawowe postacie ciepła w relacjach międzyludzkich. Jedna dotyczy kręgu osób najbliższych (rodziców, dzieci, partnerów i bliskich przyjaciół) i wyraża się w umiejętności budowania atmosfery intymności, bliskości oraz w przeżywaniu uczucia miłości, jako doznania bezwarunkowego. Drugi rodzaj ciepła dotyczy relacji z innymi ludźmi polegający na umiejętności rozumienia, współodczuwania różnych emocji w uniwersalnych sytuacjach ludzkiej egzystencji oraz na postawie tolerancji pozbawionej tendencji do zbyt pochopnego oceniania innych.

3. Poczucie emocjonalnego bezpieczeństwa ? wiąże się z realistycznym poziomem samoakceptacji, który obejmuje zarówno umiejętność optymistycznego godzenia się z własnymi słabościami jak i tolerancją na różnego typu frustracje.

4. Realistyczne spostrzeganie rzeczywistości -człowiek dojrzały stara się obiektywizować swoje spojrzenie na świat. Porównuje je z percepcją innych ludzi, potrafi rozróżniać to, co widzi i rozumie, od tego, czego chce, potrzebuje lub czego się boi.

5. Potrzeba posiadania kompetencji ? jest to nabywanie nowych lub doskonalenie już posiadanych umiejętności.

6. Otwartość na opinie innych ludzi ? dla zdrowej osobowości jest to bogate źródło, pogłębiające rozumienie samego siebie i własnej relacji z innymi ludźmi.

7. Umiejętność budowania własnej filozofii życia ? wyraża się zdolnością do udzielania sobie sensownej odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące powodów, dla których żyję. Jest to umiejętność budowania odległych planów, uwzględniających świat celów, wartości, własnej motywacji i poszukiwania sensu własnego istnienia.

17 536

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
luluville napisał/a:

Moje zalety: lojalna, szczera, pracowita, uparta, samodzielna, silna, dobry przyjaciel,
Moje osiągnięcia: zdobycie prawa jazdy po wielkich trudach, poradzenie sobie z depresją kilka lat temu, skończenie studiów i opłacenie je samodzielnie zarobionymi pieniędzmi, kupno samochodu bez wsparcia finansowego ze strony rodziny,
Moje cele: odzyskać pewność siebie i czuć się dobrze w swojej skórze, osiągnąć stabilność finansową i zamieszkać sama,
Moje marzenia: mieć własne mieszkanie, stworzyć związek oparty na szczerości i zaufaniu,bez lęku, z poczuciem bezpieczeństwa, stworzyć rodzinę

On, jego wady i co robił źle:
- egoista
- jego zawsze musiało być na wierzchu
- wszystko zawsze wie najlepiej, mistrz w krytykowaniu innych a wywyższaniu siebie
- zazdrosny bez powodu ( potrafił dzwonić i żeby sprawdzić czy naprawdę jestem w domu pytać co właśnie leci w tv na określonym kanale)
- kobieciarz, flirciarz
- jemu wolno wszystko, mnie nic
- agresja slowna pod wpływem alkoholu, wyzwiska, straszenie
- chłodny
- patologiczny kłamca
- plotkarz

... karaluch

17 537

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Empatia poznawcza to umiejętność spojrzenia na rzeczywistość z perspektywy innych osób. Miom brakiem w tym przypadku jest pesymizm. Może więc warto spojrzeć na świat oczami optymistów smile

A moze na razie realistow smile Bo wiesz, my mamy takie tendencje do wprowadzania sie w stan euforii tongue
A po euforii to bardzo gleboki dol gwarantowany sad

Myślenie stanowi często jedynie praktyczne dopełnienie codziennej rzeczywistości (reszta to czysty haj!). Lubienie jest spokojniejsze i bezpieczniejsze. Wielkie spełnienia mają to do siebie, że są chwilowe, a żeby szczęście trwało, trzeba je zasilać spokojem i ciszą. Wszystko jest kwestią zdrowych proporcji myślenia i niemyślenia (nie mylić z bezmyślnością!)

Realia czasami dołują mnie maksymalnie. Ale jak wpada optymizm to od razu jest lepiej smile Tak realistyczno- optymistycznie, to chyba jest dla mnie najlepiej smile

Mnie też realia dołują, dzi§ mnie do gleby przybiły okrutne. Poobijana jestem, ale się pozbierałam.

17 538

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
luluville napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Dawaj te zalety !!! Wiesz po takich wadach to zadne zalety na mnie wrazenia nie zrobia tongue

- Inteligentny
- Oczytany, ma szeroką wiedzę o świecie, geografi, polityce i w zasadzie na wiele innych tematów, dzięki czemu jest świetnym kompanem do rozmowy
- Jest zabawny, ma niesamowite poczucie humoru
- Bajecznie gra na gitarze, wysyłał mi ciągle jakieś piosenki smile
- Jest zaradny i ma masę pomysłów na interes, które szybko realizuje
- umie świetnie gotować i lubi sprzątać
- jest bardzo zadbany ale w granicach rozsądku (facet który sie nie myje to nic przyjemnego)
- jeśli o przyjacielską pomoc nigdy mnie nie zawiódł ( niestety, to trzeba mu przyznać)
- nie wstydzi się łez
- nigdy, ale to nigdy przy nim się nie nudziłam

Czy mozna bylo z tym inteligentnych panem porozmawiac tez o normalnych, banalnych sprawach? Czyli rozmowy o tym w czym jest dobry. Taki troche przemadrzaly ?
Poczucie humoru to moze byl sarkazm albo ironia? Moze drwil sobie z ludzi i uwazal to za zabawne?
Oj takiego gitarzyste to my juz mamy tutaj na forum smile
Co do pomyslow i realizacji to co konkretnie? Gdzie pracuje ?
Gotowanie to zaleta ale jak codziennnie to za duzo? A co on tam takiego fajnego gotowal ?
Jezeli ktos lubi sprzatac to moze miec zapedy pedantyczne a to juz nie zaleta sad
Zadbanie to standard a nie zaleta tongue
Jaka przyjacielska pomoc ? Konkrety prosze smile
Placz to czasami manipulacja. Kiedy plakal? Jak chcial cos od Ciebie? No co Ty manipulacja to nie zaleta sad
No pewnie, ze sie z nim nigdy nie nudzilas !!! Raz w gore, dwa razy w dol a potem cos do jedzenia i znowu w gore i trzy razy w dol az sie wyrzygac przyszlo to potem poplakal, ze Ty taka niewdzieczna i nie potrafisz docenic jego staran sad I tak w kolko smile Tez bym sie nie nudzila tongue

Standardy to nie zalety i gitarrra !

17 539

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

O kim piszesz ?  Chyba nie o sobie? Goraczka chyba zbyt wysoka tongue
Znalazlam troche filmow za darmo smile Zalukuj na google  tongue

Wiesz,że mam tendencję brania wszystkiego do siebie. I gdy uwaga skupiona jest na mnie, to przecież narcyzm smile Chęć bycia lubianą, docenianą i adorowaną smile Tylko nie zgadza mi się to w jaki sposób rodzice wychowują dzieci, które później stają się narcyzami. Oraz moje plany i marzenia różnią się od planów narcysty... Chyba? Hehe smile (z tego co przeczytałam na wikipedii chyba)
ekino . tv  też podobno filmy za free smile

Ty narcystko smile Twoj karaluch to moze narcysta ale narcysta z narcystka nie wytrzyma smile Psychopata z narcystka tez nie smile Na pewno nie jestes narcystka !!!! KKZB to odwrotnosc narcyza smile
To sprawdze bo na zalukanym znalazlam Nietykalnych smile
A zreszta narcyzi nie maja problemow i sa nieomylni i zmieniac sie nie musza smile
A Ty tu ciagle o zmianch gadasz !!!! Taka z Ciebie narcystka jak z "koziej dupy wentylator" big_smile

Wentylator właśnie big_smile

17 540

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
luluville napisał/a:

Nie zapominajcie, że On to tylko ostatni rok z mojego życia, wycinek. I powód, dla którego tu jestem. Paradoksem jest to, że to on pokazał mi "halo, koleżanko, coś tu chyba jest nie tak".
To przez niego w końcu postanowiłam wziąć się w garść i zmienić coś w swoim życiu.
Zawsze byłam za dobra. Dla wszystkich. Dla przyjaciół, koleżanek, znajomych. Zawsze byłam tą która pomaga, na którą ZAWSZE można liczyć. Nie potrafiłam znaleźć granicy, gdzie jestem ja i moje potrzeby.
Byłam wykorzystywana, a ktoś potem nazywał to tak ładnie "bo ona jest taka dobra dziewczyna".
Jego to strasznie denerwowało. Widział że inni mnie wykorzystują, ale nie widział że robi to samo. On to nazywał tak ładnie "ja próbuję ci pomóc".
Ja też pomagam zawodowo i to jest trudne być egoistką. Otaczam sie egoistami i naprawdę nie znoszę tej cechy w ludziach. Po prostu jestem inna.
Nie chce nagle stać się suką, która idzie przez życie po trupach, która agresywnie traktuje mężczyzn i zjada ich po seksie jak modliszka.
Chcę tylko umieć znaleźć się w relacji męsko damskiej, umieć traktować związek jakoś część mojego życia a nie sens mojego życia, a mężczyzny którego kocham jako centrum wszechświata.
I na Boga, przede wszystkim uwierzyć, że jestem coś warta i że to facet dostępuje zaszczytu bo trafia na kogoś tak wspaniałego jak ja.

Jeśli chodzi o niego. Wiem, że cokolwiek bym nie napisała o nim dobrego i tak będzie złe. Więc już nic o nim takiego nie napiszę bo po co. Ja go znam i wiem jaki jest. Od początku do końca. Widziałam wszystko. Wszystkie jego oblicza. I te najlepsze i te najgorsze.
Nie chcę go nienawidzieć. Bo nie mam powodu. Zanim byliśmy parą znaliśmy się 10 lat. I zawsze się lubiliśmy. To sie akurat nie powinno zmienić.
Wszyscy o nim mówią tak: Ja go strasznie lubię, bo jego nie da sie nie lubić. On jest super kumpel.
No właśnie, kumpel. Nie nadaje się i nie umie stworzyć relacji głębszej. Zyje jakimiś mrzonkami o romantyźmie, że kiedyś spotka ten idealny ideał, ale ideałów nie ma. Sory Vinetou.

Z tym zaszczytem podoba mi się, ja też tak chcę.

17 541

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Sluu,nie odniosę się do całej Twojej sytuacji,bo jestem tu za krótko,nie wszystko wiem,a co najważniejsze sama mam "dwie głowy".
Podjęłam już decyzję-rozwodzę się.Chcę zakończyć ten etap życia,ale przyszłość mnie przeraża.Jestem potwornie zmęczona...i zupełnie sama...Rozumiem to Twoje wołanie o "kogoś".
Ja też chciałabym,żeby ktoś mi towarzyszył w tej drodze przez mękę.Żeby mnie mocno przytulił i powiedział,że będzie dobrze,albo nawet może nic nie mówić.Ja o tym marzę odkąd byłam nastolatką.Mąż mi tego przez 22 lata nie dał.Nie będę więcej żebrała o miłość i uwagę.
Ale tak tego potrzebuję.Jestem na głodzie.Wiem,że to minie.
Dziewczyny dobrze nam radzą.Powinnyśmy uciekać.Będzie mniej bolało.Jeśli możesz -zrób to jak najszybciej.Będziesz nadal sama,ale nie widząc i nie słysząc exów będzie Ci łatwiej skupić się na sobie.
Ja na razie nie mogę tego zrobić.I to jest straszne.

Ja myślę, że ten głód jest mniejszy jak jesteśmy same niź z kimś obok kto i tak go nie nakarmi.

17 542

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Uwielbiam jak Hm... wpada na chwilke na forum i jednym zdaniem komentuje to co my wypocilysmy smile
Mistrzyni krotkiej analizy smile

17 543

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Uwielbiam jak Hm... wpada na chwilke na forum i jednym zdaniem komentuje to co my wypocilysmy smile
Mistrzyni krotkiej analizy smile

To samo pomyślałam smile i w tym samym momencie smile Mistrzyni smile

Choinka rozebrana big_smile
Cały pokój w kartonach, kartonikach z bombkami, ozdobami.
Jeszcze tylko kartony poznosić do piwnicy i jedna rzecz z listy "do załatwienia" odhaczona. 
Troszkę mi smutno, taka ładna była .... i jakoś pusto się zrobiło.

17 544

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Choinka rozebrana big_smile
Cały pokój w kartonach, kartonikach z bombkami, ozdobami.
Jeszcze tylko kartony poznosić do piwnicy i jedna rzecz z listy "do załatwienia" odhaczona. 
Troszkę mi smutno, taka ładna była .... i jakoś pusto się zrobiło.

Oj Zofia smile Ty z ta choinka to chyba sie z choinki urwalas tongue Ja juz zajaczki i jajeczka kompletuje a Ty o babkach smile Boze ja juz o tych swietach zapomnialam smile

17 545

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

"Jeśli będziesz sobą, spokojną sobą i zadowoloną z siebie i swojego życia - poznasz kogoś. Wcześniej poznasz byle kogo..."
Zaraz to zdanie wkleję w odpowiednim miejscu smile Może jak będę sobie to wbijała do głowy moja potrzeba wsparcia się na męskim ramieniu trochę osłabnie ? smile

Podoba mi sie smile Prawda smile

17 546

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie, czytam Was na bieżąco, czasem pochwalę się tycim sukcesikiem. Wspominałyście o przydatnych lekturach, pomożecie z zestawem lub znalezieniem go na forum? Ja dopiero od 2 miesięcy docieram do siebie i codziennie widzę więcej, chłonę jak gąbka i robie, wreszcie robię.

uściski:)

17 547

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Choinka rozebrana big_smile
Cały pokój w kartonach, kartonikach z bombkami, ozdobami.
Jeszcze tylko kartony poznosić do piwnicy i jedna rzecz z listy "do załatwienia" odhaczona. 
Troszkę mi smutno, taka ładna była .... i jakoś pusto się zrobiło.

Oj Zofia smile Ty z ta choinka to chyba sie z choinki urwalas tongue Ja juz zajaczki i jajeczka kompletuje a Ty o babkach smile Boze ja juz o tych swietach zapomnialam smile

A ja pamiętałam tongue poza tym ptaszki i motylki siedzące na gałązkach choinki o wiośnie mi przypominały tongue , takie dwa w jednym tongue

Zajączki w piwnicy " w pogotowiu" tongue i jajeczka już pomalowane  tongue smile

17 548

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pani_zupa napisał/a:

Witajcie, czytam Was na bieżąco, czasem pochwalę się tycim sukcesikiem. Wspominałyście o przydatnych lekturach, pomożecie z zestawem lub znalezieniem go na forum? Ja dopiero od 2 miesięcy docieram do siebie i codziennie widzę więcej, chłonę jak gąbka i robie, wreszcie robię.
uściski:)

W sprawie lektur na maila smile Nasza biblioteka sie powieksza smile Niedlugo zrobie liste i powiem co mamy do czytania smile
Tylko o dzieciach nic nie mamy sad

17 549

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Choinka rozebrana big_smile
Cały pokój w kartonach, kartonikach z bombkami, ozdobami.
Jeszcze tylko kartony poznosić do piwnicy i jedna rzecz z listy "do załatwienia" odhaczona. 
Troszkę mi smutno, taka ładna była .... i jakoś pusto się zrobiło.

Oj Zofia smile Ty z ta choinka to chyba sie z choinki urwalas tongue Ja juz zajaczki i jajeczka kompletuje a Ty o babkach smile Boze ja juz o tych swietach zapomnialam smile

A ja pamiętałam tongue poza tym ptaszki i motylki siedzące na gałązkach choinki o wiośnie mi przypominały tongue , takie dwa w jednym tongue
Zajączki w piwnicy " w pogotowiu" tongue i jajeczka już pomalowane  tongue smile

Zrobialas zdjecie tej wielkanocnej choince ? Chcialabym zobaczyc smile Jajeczka tongue Wole gole klaty tongue

17 550

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Oj Zofia smile Ty z ta choinka to chyba sie z choinki urwalas tongue Ja juz zajaczki i jajeczka kompletuje a Ty o babkach smile Boze ja juz o tych swietach zapomnialam smile

A ja pamiętałam tongue poza tym ptaszki i motylki siedzące na gałązkach choinki o wiośnie mi przypominały tongue , takie dwa w jednym tongue
Zajączki w piwnicy " w pogotowiu" tongue i jajeczka już pomalowane  tongue smile

Zrobialas zdjecie tej wielkanocnej choince ? Chcialabym zobaczyc smile Jajeczka tongue Wole gole klaty tongue

Mówiłam, że bożonarodzeniowa z ptaszkami, motylkami w kolorze jasnej zieleni i ciemnego turkusu + bombki w tych samych kolorach i dodatkowo różowe i srebrne - słodziutka choineczka, ale nie wielkanocna !  Ehh! wielkanocna to baba ! smile (sama piekę tongue). Na Wielkanoc mam wiosenny zestaw (bez baby, bo wolę świeżą, tegoroczną smile) z barankami, jajeczkami/zwierzątkami, kurczaczkami smile

Klaty ?!  Ramiona, barki, klaty ?!? ...... a ja wolę jajeczka tongue

Posty [ 17 486 do 17 550 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 268 269 270 271 272 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026