W końcu
A czemu Ty jeszcze nie spisz?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Strony Poprzednia 1 … 267 268 269 270 271 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
W końcu
A czemu Ty jeszcze nie spisz?
Podobne tematy
Pobędę "Happy" i podsumuję
Inteligentna, bo rozumie i ma intuicję, której niestety zaprzecza.
Lubisz muzykę.
Nie uważasz że zostałaś stworzona dla ściery tylko ściera dla Ciebie.
Nie lubisz śmierdzących drani i zapach ma ogromne znaczenie (ciekawe, dlaczego....)
Nigdy go nie zawiodłaś, bo on niejednokrotnie, ale wciąż przypisujesz sobie swoje zalety jemu - ciekawe jak Ci będzie, kiedy Ci to wypomni? Powiedz co mu zawdzięczasz? Materialnie?????? No co?
Jesteś podatna na czyjeś emocje.
Zachwycasz się innymi, bo nie cenisz siebie.
Co lubisz - tak naprawdę?
Zabka ja takiej glebokiej analizy nie robie
Ja tak lopatologicznie wykladam
Twoja analiza jest glebsza
Prosze o wiecej takich analiz
Podoba mi sie ![]()
Nie zapominajcie, że On to tylko ostatni rok z mojego życia, wycinek. I powód, dla którego tu jestem. Paradoksem jest to, że to on pokazał mi "halo, koleżanko, coś tu chyba jest nie tak".
To przez niego w końcu postanowiłam wziąć się w garść i zmienić coś w swoim życiu.
Zawsze byłam za dobra. Dla wszystkich. Dla przyjaciół, koleżanek, znajomych. Zawsze byłam tą która pomaga, na którą ZAWSZE można liczyć. Nie potrafiłam znaleźć granicy, gdzie jestem ja i moje potrzeby.
Byłam wykorzystywana, a ktoś potem nazywał to tak ładnie "bo ona jest taka dobra dziewczyna".
Jego to strasznie denerwowało. Widział że inni mnie wykorzystują, ale nie widział że robi to samo. On to nazywał tak ładnie "ja próbuję ci pomóc".
Ja też pomagam zawodowo i to jest trudne być egoistką. Otaczam sie egoistami i naprawdę nie znoszę tej cechy w ludziach. Po prostu jestem inna.
Nie chce nagle stać się suką, która idzie przez życie po trupach, która agresywnie traktuje mężczyzn i zjada ich po seksie jak modliszka.
Chcę tylko umieć znaleźć się w relacji męsko damskiej, umieć traktować związek jakoś część mojego życia a nie sens mojego życia, a mężczyzny którego kocham jako centrum wszechświata.
I na Boga, przede wszystkim uwierzyć, że jestem coś warta i że to facet dostępuje zaszczytu bo trafia na kogoś tak wspaniałego jak ja.
Jeśli chodzi o niego. Wiem, że cokolwiek bym nie napisała o nim dobrego i tak będzie złe. Więc już nic o nim takiego nie napiszę bo po co. Ja go znam i wiem jaki jest. Od początku do końca. Widziałam wszystko. Wszystkie jego oblicza. I te najlepsze i te najgorsze.
Nie chcę go nienawidzieć. Bo nie mam powodu. Zanim byliśmy parą znaliśmy się 10 lat. I zawsze się lubiliśmy. To sie akurat nie powinno zmienić.
Wszyscy o nim mówią tak: Ja go strasznie lubię, bo jego nie da sie nie lubić. On jest super kumpel.
No właśnie, kumpel. Nie nadaje się i nie umie stworzyć relacji głębszej. Zyje jakimiś mrzonkami o romantyźmie, że kiedyś spotka ten idealny ideał, ale ideałów nie ma. Sory Vinetou.
Happyfull, dziękuje za cenną odpowiedź.
Jestem w domu nowego, trzy razy wczoraj powiedziałam że chcę jechać do domu. Zrobił mi dziką scenę, kim trzeba być żeby go w takim stanie zostawić. Poczułam się winna, ale on nagle zmienił się i zaczął mówić że bardzo mnie kocha i że nie wyobraża sobie życia bez mojej osoby. Mówił tak przekonywującą (jest pisarzem- więc ma łatwość) a ja chłonęłam to wszystko jak .... W myślach pojawiała się wizja mojego wspaniałego życia z tak dobrym człowiekiem. Zaraz później strach, że to forma manipulacji. Nie byłoby przecież strachu gdyby była pewność..?
Oczywiście nie bez znaczenia jest fakt, że ex ostatnio mocno się starał i nawet pokazał mi dom który "mamy kupić", w ostatnim tygodniu chciałam wrócić. W tamtym związku bardziej mogłam być sobą i gdyby nie fakt że on nie był ze mną gdy zaatakowała mnie choroba, gdyby nie to że dawał mi odczuć że nasz związek sypie się przeze mnie to przecież nigdy bym nie odeszła. Powiedział mi że zrozumiał i się zmienił...
Czego ja chcę??? Być z kimś, a jak można chcieć być z kimś? Czy to nie chore samo w sobie. Moją potrzebą jest bycie z kimś, kimkolwiek ;-(((
Siedzę w mieszkaniu nowego i chcę uciec, wczoraj miałam wyjechać, dziś chcę tego z taką samą siłą. Nie chcę krzywdzić jego i byłego, a tak się nie da. TYLKO czego JA K...A chcĘ?
Nie zapominajcie, że On to tylko ostatni rok z mojego życia, wycinek. I powód, dla którego tu jestem. Paradoksem jest to, że to on pokazał mi "halo, koleżanko, coś tu chyba jest nie tak".
To przez niego w końcu postanowiłam wziąć się w garść i zmienić coś w swoim życiu.
My tutaj wszystkie jesteśmy "dzięki" naszym facetom, a sięgając głębiej, dzięki rodzicom.
Zawsze byłam za dobra. Dla wszystkich. Dla przyjaciół, koleżanek, znajomych. Zawsze byłam tą która pomaga, na którą ZAWSZE można liczyć. Nie potrafiłam znaleźć granicy, gdzie jestem ja i moje potrzeby.
Byłam wykorzystywana, a ktoś potem nazywał to tak ładnie "bo ona jest taka dobra dziewczyna".
Jego to strasznie denerwowało. Widział że inni mnie wykorzystują, ale nie widział że robi to samo. On to nazywał tak ładnie "ja próbuję ci pomóc".
Ja też pomagam zawodowo i to jest trudne być egoistką. Otaczam sie egoistami i naprawdę nie znoszę tej cechy w ludziach. Po prostu jestem inna.
Teraz możesz zacząć być taka dobra dla siebie.
Nie chce nagle stać się suką, która idzie przez życie po trupach, która agresywnie traktuje mężczyzn i zjada ich po seksie jak modliszka.
Nikt Cię nie namawia do bycia suką i modliszką. To nie o to chodzi.
Chcę tylko umieć znaleźć się w relacji męsko damskiej, umieć traktować związek jakoś część mojego życia a nie sens mojego życia, a mężczyzny którego kocham jako centrum wszechświata.
I na Boga, przede wszystkim uwierzyć, że jestem coś warta i że to facet dostępuje zaszczytu bo trafia na kogoś tak wspaniałego jak ja.
Dlatego więc terapia, ten wątek, lektury, i ciężka i mozolna praca nad sobą.
Jeśli chodzi o niego. Wiem, że cokolwiek bym nie napisała o nim dobrego i tak będzie złe. Więc już nic o nim takiego nie napiszę bo po co. Ja go znam i wiem jaki jest. Od początku do końca. Widziałam wszystko. Wszystkie jego oblicza. I te najlepsze i te najgorsze.
Nie chcę go nienawidzieć. Bo nie mam powodu. Zanim byliśmy parą znaliśmy się 10 lat. I zawsze się lubiliśmy. To sie akurat nie powinno zmienić.
Wszyscy o nim mówią tak: Ja go strasznie lubię, bo jego nie da sie nie lubić. On jest super kumpel.
No właśnie, kumpel. Nie nadaje się i nie umie stworzyć relacji głębszej. Zyje jakimiś mrzonkami o romantyźmie, że kiedyś spotka ten idealny ideał, ale ideałów nie ma. Sory Vinetou.
A może to strach? Co będzie, gdy jego już nie będzie? Strach przed samotnością?
A ideały? Nie ma!
Happyfull, dziękuje za cenną odpowiedź.
Do uslug
Spytaj sie moze Wielokroka czy mozesz zmienic swoj nick. To moze bylby jakis poczatek w lubieniu siebie ![]()
Czego ja chcę??? Być z kimś, a jak można chcieć być z kimś? Czy to nie chore samo w sobie. Moją potrzebą jest bycie z kimś, kimkolwiek ;-(((
Kochana to jest chore
A bycie z kimkolwiek sprawia Ci przyjemnosc ?A czemu nie chcesz byc tylko ze soba? Dlaczego tak siebie nie lubisz? Czytalas juz cos? Wyslac Ci ksiazki? Moze kup sobie psa ? Bedzie Ci wierny az do smierci ![]()
Siedzę w mieszkaniu nowego i chcę uciec, wczoraj miałam wyjechać, dziś chcę tego z taką samą siłą. Nie chcę krzywdzić jego i byłego, a tak się nie da. TYLKO czego JA K...A chcĘ?
Przeciez wiesz, ze Ty krzywdzisz siebie
Niech Cie Ci dwaj panowie nie obchodza !!!! Masz dokad pojsc aby byc sama ?
Oczywiście nie bez znaczenia jest fakt, że ex ostatnio mocno się starał i nawet pokazał mi dom który "mamy kupić", w ostatnim tygodniu chciałam wrócić. W tamtym związku bardziej mogłam być sobą i gdyby nie fakt że on nie był ze mną gdy zaatakowała mnie choroba, gdyby nie to że dawał mi odczuć że nasz związek sypie się przeze mnie to przecież nigdy bym nie odeszła. Powiedział mi że zrozumiał i się zmienił...
Dziewczyno nie wracaj do swego bylego !!! On sie nie zmienil !!! Zmienic mozna sie ale to dluga praca nas soba !!! Lata a nie kilka tygodni. On Ci obieca wszystko nawet gwiazdke z nieba !!! Zapomnialas juz moze, ze on tylko obiecywal ale nigdy nic nie robil ? przeciez Ty go nie kochasz to po co byc z nim?
Moje motto brzmi : "nie ma prawdziwego zycia w falszywym". Tak samo nie da sie siebie oszukac !!!
Jak bedziesz probowala sie oszukiwac wpadniesz w bardzo gleboka depresje ![]()
Nie masz jakiejs kolezanki u ktorej moglabys troche pomieszkac albo wynajac pokoj ?
To co ja bym zrobila na Twoim miejscu ![]()
Prosze idz do specjalisty, bo te twoje tabletki na Twoja dusze nie pomagaja ![]()
Trzymaj sie !!! I pamietaj nie jestes zdzira i nikt nie ma prawa tak o Tobie mowic a Ty tymbardziej !!!!
Sluu,nie odniosę się do całej Twojej sytuacji,bo jestem tu za krótko,nie wszystko wiem,a co najważniejsze sama mam "dwie głowy".
Podjęłam już decyzję-rozwodzę się.Chcę zakończyć ten etap życia,ale przyszłość mnie przeraża.Jestem potwornie zmęczona...i zupełnie sama...Rozumiem to Twoje wołanie o "kogoś".
Ja też chciałabym,żeby ktoś mi towarzyszył w tej drodze przez mękę.Żeby mnie mocno przytulił i powiedział,że będzie dobrze,albo nawet może nic nie mówić.Ja o tym marzę odkąd byłam nastolatką.Mąż mi tego przez 22 lata nie dał.Nie będę więcej żebrała o miłość i uwagę.
Ale tak tego potrzebuję.Jestem na głodzie.Wiem,że to minie.
Dziewczyny dobrze nam radzą.Powinnyśmy uciekać.Będzie mniej bolało.Jeśli możesz -zrób to jak najszybciej.Będziesz nadal sama,ale nie widząc i nie słysząc exów będzie Ci łatwiej skupić się na sobie.
Ja na razie nie mogę tego zrobić.I to jest straszne.
Nie zapominajcie, że On to tylko ostatni rok z mojego życia, wycinek. I powód, dla którego tu jestem. Paradoksem jest to, że to on pokazał mi "halo, koleżanko, coś tu chyba jest nie tak".
To przez niego w końcu postanowiłam wziąć się w garść i zmienić coś w swoim życiu.
A komu Ty chcesz przypominac ? Nam ? Sobie przypomnij !!! To nie o nas chodzi !!! My bardziej uswaidomione napisalysmy Ci wczoraj co o tym myslimy !!!
On Ci nic nie pokazal. Przytrafiloby Ci sie to samo z kazdym !!!
To przez niego postanowilas wziasc sie w grasc i zmienic cos ? A co postanowilas i co dokladnie zmienic ? A moze tak sie zmienic, zeby wrocil do Ciebie?
Nie oszukuj sie !!! Na razie jestes jak alkoholik !!! Alkoholik tez codziennie obiecuje ![]()
Pozyjemy zobaczymy.
My na piekne slowka i obietnice sie nie dajemy nabrac !!!
Ja też chciałabym,żeby ktoś mi towarzyszył w tej drodze przez mękę.Żeby mnie mocno przytulił i powiedział,że będzie dobrze,albo nawet może nic nie mówić.
Ale nie jestes sama !!!!!!!!!!!! Masz nas, dzieci ![]()
Przytulamy sie przeciez ciagle wirtualnie bo wiekszosc z nas ma problemy z bliskoscia ![]()
Beosa dobrze wiesz, "Ze na koncu wszystko bedzie dobrze a jak nie jest dobrze to jeszcze nie koniec " ![]()
Zrobimy zlot latem to cie poprzytulam
Moze pojedziemy nad morze ?
Dziewczyny,miałyście tak kiedyś?
Chciałabym zasnąć na tyle ile potrzeba i obudzić się jak już będzie po wszystkim. ![]()
Dlaczego nie można iść do sądu i powiedzieć - nie chcę być z tym "człowiekiem".Tyle lat próbowałam,nic z tego nie wyszło.Jest coraz gorzej.Proszę go wysłać wraz z mamusią na bezludną wyspę,tam będą sobie żyć po swojemu,tzn.inaczej niż reszta świata,bo oni mają swoje normy i przepisy. Ja z dziećmi zajmiemy się sobą i domem i spróbujemy być szczęśliwi,normalni.Sąd się zgadza i po kilku dniach jest "normalnie".
Są problemy,zmartwienia ale i radości dnia codziennego.
A nie wieczna szarpanina,pretensje,żale,kłótnie.
Dlaczego teraz w sądzie będę musiała udowadniać,że chciałam dobrze,że próbowałam,że naprawdę się starałam i wcale nie planowałam od dawna,że się rozwiodę.
Mam totalny mętlik w głowie.Tyle tego się nazbierało.Pozew,porządkowanie dowodów,poukładanie wszystkiego chronologicznie i sensownie...
Niby mam czas,nie muszę się spieszyć,ale z drugiej strony -bardzo chcę,żeby już było po wszystkim.
Czy to naprawdę musi tak boleć???
Dziewczyny,miałyście tak kiedyś?
Chciałabym zasnąć na tyle ile potrzeba i obudzić się jak już będzie po wszystkim.
Dlaczego nie można iść do sądu i powiedzieć - nie chcę być z tym "człowiekiem".Tyle lat próbowałam,nic z tego nie wyszło.Jest coraz gorzej.Proszę go wysłać wraz z mamusią na bezludną wyspę,tam będą sobie żyć po swojemu,tzn.inaczej niż reszta świata,bo oni mają swoje normy i przepisy. Ja z dziećmi zajmiemy się sobą i domem i spróbujemy być szczęśliwi,normalni.Sąd się zgadza i po kilku dniach jest "normalnie".
Są problemy,zmartwienia ale i radości dnia codziennego.
A nie wieczna szarpanina,pretensje,żale,kłótnie.
Dlaczego teraz w sądzie będę musiała udowadniać,że chciałam dobrze,że próbowałam,że naprawdę się starałam i wcale nie planowałam od dawna,że się rozwiodę.
Mam totalny mętlik w głowie.Tyle tego się nazbierało.Pozew,porządkowanie dowodów,poukładanie wszystkiego chronologicznie i sensownie...
Niby mam czas,nie muszę się spieszyć,ale z drugiej strony -bardzo chcę,żeby już było po wszystkim.
Czy to naprawdę musi tak boleć???
Nie wiem czy musi bolec ale boli
A co boli ? Stare zycie z karaluchem ? Nowe bedzie lepsze ![]()
Beosa co nagle to po diable !!!
Masz juz wystarczajaca duzo nagran ? Bylas u adwokata ? Mieszkasz niedaleko Warszawy a tak bardzo duzo organizacji, ktore pomagaja kobietach w rozwodach. Poszukaj w necie !!!
Zrob sobie liste z planami na przyszlosc
Naprawde nie mozesz zamieszkac sama ?
Happyfull,z psem masz rację.Wzięłam dwa lata temu ze schroniska,oczywiście karaluch też tego chciał.Mogę do Miki zagadać,wyjść z nią na spacer,powygłupiać się,poprzytulać też.Zawsze chciałam mieć psa.Wiem,że one są wierne do śmierci.Ale to tylko pies. ![]()
Nad morze,w lato...Super! Możemy się poprzytulać (tylko ja strasznie sztywna będę,bo nie umiem tego robić ot tak po prostu-to takie "dziwne" dla mnie).
Nie wiem,czy to pogoda,brak słońca,czy ta świadomość nadchodzącej wojny tak na mnie działa...Wszystko wydaje mi się do dupy,nic mi się nie chce,może naprawdę pójdę spać? Co prawda jak się obudzę to nie będzie po wszystkim ale będę się musiała zebrać w garść bo na 18 tą do pracy muszę iść.
Mózg mi zaraz rozsadzi od tego myślenia...
Nie mogę mieszkać sama,bo adwokaci twierdzą,że to nie jest dobre dla przebiegu sprawy rozwodowej.
Jeżeli już,to zbyt daleko miałabym do pracy i mieszkanie na 27m z 80letnią babcią to nie byłoby najlepsze rozwiązanie a na wynajęcie w tej chwili mnie nie stać.
Happyfull,z psem masz rację.Wzięłam dwa lata temu ze schroniska,oczywiście karaluch też tego chciał.Mogę do Miki zagadać,wyjść z nią na spacer,powygłupiać się,poprzytulać też.Zawsze chciałam mieć psa.Wiem,że one są wierne do śmierci.Ale to tylko pies.
Nad morze,w lato...Super! Możemy się poprzytulać (tylko ja strasznie sztywna będę,bo nie umiem tego robić ot tak po prostu-to takie "dziwne" dla mnie).Nie wiem,czy to pogoda,brak słońca,czy ta świadomość nadchodzącej wojny tak na mnie działa...Wszystko wydaje mi się do dupy,nic mi się nie chce,może naprawdę pójdę spać? Co prawda jak się obudzę to nie będzie po wszystkim ale będę się musiała zebrać w garść bo na 18 tą do pracy muszę iść.
Mózg mi zaraz rozsadzi od tego myślenia...Nie mogę mieszkać sama,bo adwokaci twierdzą,że to nie jest dobre dla przebiegu sprawy rozwodowej.
Jeżeli już,to zbyt daleko miałabym do pracy i mieszkanie na 27m z 80letnią babcią to nie byłoby najlepsze rozwiązanie a na wynajęcie w tej chwili mnie nie stać.
Beosa to tylko pogoda
Masz jakas kawiarnie, restauracje u siebie? kawy nie pijesz ale moze na herbatke moglabys pojsc ?
Bierzesz leki ? Moze to skutki uboczne?
Nie mysl Beosa !!! Czytalas artykul o niemysleniu ?
Obejrzyj sobie jakis film
Polecam "Nietykalni" ![]()
****************************************************************************************
Wy tu ciagle o samotnosci trabicie !!!! Ja nie mam dzieci a psa nie moge miec, ani zadnych zwierzat w domu !!!!!!!!!!!!!!! Mam sie isc powiesic ? Jestem nawet zazdrosna o taka samotnosc !!
luluville napisał/a:Nie zapominajcie, że On to tylko ostatni rok z mojego życia, wycinek. I powód, dla którego tu jestem. Paradoksem jest to, że to on pokazał mi "halo, koleżanko, coś tu chyba jest nie tak".
To przez niego w końcu postanowiłam wziąć się w garść i zmienić coś w swoim życiu.A komu Ty chcesz przypominac ? Nam ? Sobie przypomnij !!! To nie o nas chodzi !!! My bardziej uswaidomione napisalysmy Ci wczoraj co o tym myslimy !!!
On Ci nic nie pokazal. Przytrafiloby Ci sie to samo z kazdym !!!
To przez niego postanowilas wziasc sie w grasc i zmienic cos ? A co postanowilas i co dokladnie zmienic ? A moze tak sie zmienic, zeby wrocil do Ciebie?
Nie oszukuj sie !!! Na razie jestes jak alkoholik !!! Alkoholik tez codziennie obiecuje
Pozyjemy zobaczymy.
My na piekne slowka i obietnice sie nie dajemy nabrac !!!
Ja nie do końca wiem jak się zmienić. Mam na ten moment jeden wielki mętlik w głowie.
Mam momenty, że za nim tęsknię, że bym chciała żeby wrócił. Ale zaraz potem przypominam sobie, że nie było to wszystko normalne, że naginałam się i zatrzymywałam go na siłę. Że nie było w tym wzajemności. Ja dawałam, nie otrzymując nic w zamian.
Nie atakuj mnie proszę, nikogo nie chcę nabierać. Chcę to wszystko zrozumieć. Tak jak droga alkoholika do trzeźwości jest długa, tak długa i trudna jest droga do kochania normalnie.
W czwartek mam pierwszą wizytę u psychologa i nie mam pojęcia co mu powiedzieć.
Myśląc teraz o tym wszystkim dochodzę do wniosku, że najtrudniej mi teraz skupić się na sobie i swoim życiu i w ogóle nie myśleć o nim. Mnie samej moje życie wydaje się nudne i puste. Nieinteresujące i nic nie warte. A to chyba najgorsze w tym wszystkim. Jego życie bylo centrum mojego wszechświata i tylko to sie liczyło. Ja? eeee tam...
Nawet teraz zastanawiam się co robi, jak spędza niedzielę.
Poczuć sie ważna sama dla siebie.
Nie atakuj mnie proszę, nikogo nie chcę nabierać. Chcę to wszystko zrozumieć. Tak jak droga alkoholika do trzeźwości jest długa, tak długa i trudna jest droga do kochania normalnie.
W czwartek mam pierwszą wizytę u psychologa i nie mam pojęcia co mu powiedzieć.
Ja Cie nie atakuje
Bardziej siebie
Bo mi sie przypomnialo jak tak samo mowilam ![]()
Poczytaj sobie co Ci wyslalam i zadnych spotkan z karaluchem !!!
Psychologowi powiedz prawde ![]()
Dla przypomnienia !!!!
Punkt pierwszej pomocy z Blogu Moje Dwie Glowy - wydrukowac i zawsze miec przy sobie !!!! Zawsze !!!!
Pamiętaj, że piszemy tu o wychodzeniu z chorych, toksycznych, przemocowych związków.
Chory związek to chory jego koniec. Tu nic nie będzie ani łatwe, ani normalne. Nieważne, czy rozstajesz się na własny wniosek czy na wniosek partnera. Nieważne, czy był alkoholikiem, przemocowcem, starym capem gustującym w pannach w wieku jego własnej córki, socjopatą, narcyzem, hazardzistą czy jakąś inną postacią choroby, zwyrodnienia lub wynaturzenia. Nieważne, czy Ty jesteś nosicielką własnego problemu - DDA, DDD, KKZB.[1]
To wszystko jest bez znaczenia, bo ten związek zwyczajnie Cię wykańcza i czujesz, że dłużej tak nie możesz żyć. Ale to tylko na poziomie rozsądkowym. Na poziomie emocjonalnym cała ta sprawa żyje jakby własnym życiem i w tym musisz sobie pomóc.
Mam dla Ciebie kilka wskazówek, które pomogą Ci przetrwać najtrudniejszy, początkowy etap czyli fazę ostrą.
A więc zaczynamy:
1. Masz prawo płakać, złościć się, wymiotować, rozmazywać gile po twarzy.
2. Nie wolno Ci myśleć o ?waszych? pięknych chwilach, słuchać ?waszych? melodyjek i oglądać romansideł. ?Piła 3? jest odpowiednim filmem dla Ciebie. Przynajmniej zobaczysz, że inni mają gorzej J.
3. Pisać, pisać, pisać. Nie wysyłać, nie wysyłać, nie wysyłać. Wyrzygaj do komputera albo notesu-dramatesu (trzymaj przy łóżku) wszystkie negatywne emocje. Spisz swój dziennik emocjonalny, ale pod żadnym pozorem nie wysyłaj tego do niego. To byłaby forma tłumaczenia się albo próba manipulowania nim, a ani jedno ani drugie nikomu nie jest potrzebne.
4. Poszukaj dobrego forum takich samych nieszczęsnych jak Ty i wypluj się tam do oporu. Dasz upust emocjom i nie będziesz rozrabiać w realu. Potraktuj to jako terapię grupową.
5. Terapia indywidualna - czasem trzeba. Kiedy już same sobie nie dajemy rady, kiedy pojawiają się myśli obsesyjne (albo, co nie daj Boże, samobójcze), kiedy zaczynamy wisieć nad urwiskiem, to trzeba umieć poprosić o pomoc. I najlepiej fachowca. To nic wstydliwego. Czasem konieczne będzie wsparcie chemiczne. Też dla ludzi.
6. Pracować, żyć, sprzątać - funkcjonować, bo jak upadnę, mogę nie wstać.
7. Jeśli upadnę, to nadal mam szansę się podnieść.
8. Szukaj ludzi - współczujących, empatycznych, znających temat. Oni będą rusztowaniem.
9. Staraj się znać granice w zanudzaniu otoczenia swoim nieszczęściem, bo cię wyeliminują.
10. Sport, sport, sport = endorfiny = trochę otuchy.
11. Zmuś się do wyjścia między ludzi, szukaj nowych aktywności, żeby choćby na 10 minut oderwać myśli od niewygodnego tematu.
12. Skończ z szukaniem winy w sobie i samoobwiniającymi myślami (?Jak mogłam być taka ślepa, głupia?. Nie jesteś ani ślepa, ani głupia. Jesteś może zbyt ufna, może zbyt kochająca, ale to się da naprawić.)
13. Wykopałaś go? Brawo! Sam poszedł ? tys piknie. Nie czekaj na jego powrót. Chrzań to. I tak nie wróci, a jak wróci, to dokopie jeszcze mocniej.
14. ZERO KONTAKTU. Żadnych SMS-ów, śledzenia, pisania, proszenia, szkodzenia, zemsty. Nie zamieniaj się w obsesora ani żałosną żebraczkę.
15. Jak się złamię (napiszę, będę prosić), to sobie wybaczę i zacznę próbować od początku.
16. Przypomnę sobie poprzednie związki. O nich już nie myślę, więc i o tym przestanę.
17. Lista kontrolna. Sporządź listę jego negatywnych cech, tego, czym Cię krzywdził? Zdradzał, obrażał, bekał, puszczał wiatry i sikał na deskę, nigdy nie robił zakupów, przepijał domowy budżet, lekceważył, no ... może więc wcale nie był taki idealny. Czy aby na pewno chcę jego powrotu i żyć z nim aż do śmierci? Lista musi być szczegółowa i w pogotowiu, bo nigdy nie wiadomo, kiedy dopadną Cię dwaj wrogowie: ckliwość i sentyment.
18. Nie szukaj klina. Jeszcze nie jesteś gotowa. Teraz przyciągniesz tylko kolejną taką samą łajzę jak ta, od której uciekasz.
19. Nie pij. No, może odrobinkę. A najlepiej melisę. No dobra, nie bądźmy pruderyjne ? 50-ka wódki nie zrobi z Ciebie alkoholiczki.
20. Spróbuj czegoś, czego nie próbowałaś nigdy wcześniej - skok na linie, bębny afrykańskie, łyżwiarstwo figurowe, inne dziwolągi (tworzymy nowe połączenia nerwowe w mózgu ? nie związane z TAMTYM ŻYCIEM).
21. Fryzjerka, kosmetyczka, nowy krem, masaż, botox, pedicure, doklejane rzęsy i wszelka inna cholera, o ile tylko sprawi to, że poczujesz się ładniejsza, lepsza, atrakcyjniejsza i nie taka znów ostatnia.
22. On może mamić, wracać, obiecywać, zaklinać się, podcinać sobie żyły, ale to tylko spektakl wynikający z jego nudy i obliczony na twoje słabości. Możesz być jeszcze uczciwym wyborem jakiegoś fajnego faceta a nie skutkiem ubocznym histerycznej łapanki znudzonego toksyka.
23. Wszelkimi dostępnymi sposobami pracuj nad odbudową poczucia własnej wartości.
24. Czytaj dużo literatury fachowej (?Literatura?) - poszukuj problemu w sobie. Przyda się na przyszłość. Szukaj odpowiedzi na pytanie ?Jak w to bagno wlazłam?? a nie ?Dlaczego nie udało mi się w tym bagnie utrzymać??.
25. Rób sobie drobne przyjemności. To wbrew pozorom nie jest takie proste zadanie, ale można się tego nauczyć - delektuj się kąpielą z bąbelkami (to nic, że będziesz jednocześnie płakać i smarkać do wanny); idź do sauny; wpuść psa do łóżka; nie sprzątaj mieszkania, albo na odwrót - wypucuj je przeganiając starą energię.
26. Stawiaj sobie drobne codzienne cele. Spisuj zadania do zrobienia na następny dzień. I tak wykonasz z tego tylko 10%, ale będziesz miała świadomość, że JAKOŚ ogarniasz tę przytłaczającą codzienność.
27. Popatrz na świat z innej perspektywy - wyjedź gdzieś choćby na dwa dni, zmień horyzont i powietrze. I, na miły Bóg, nie w miejsca, w których byłaś z nim.
28. Wyrzuć wszystko, co ma z nim związek. Bez przytulania i wąchania jego ulubionego swetra, bez przyglądania się zdjęciom i analizowania ?Jak to byliście WTEDY szczęśliwi?, spal symbolicznie jego zdjęcie paszportowe. Taka wschodnioeuropejska odmiana voo-doo jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
29. Jak da radę - zmień mieszkanie. Nic bardziej nie przygnębia niż wracanie do ?waszych? pustych ścian.
30. Zmień sygnał telefonu i przychodzących SMS-ów. Stary dzwonek to dzwonek oczekiwania na SMS albo telefon OD NIEGO.
31. Nie trać z oczu kwestii formalno-prawnych. Od ich rozwiązania może zależeć Twój przyszły byt i komfort psychiczny. Zabierz się za to natychmiast. Prawo prawem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie. Poszukaj bezpłatnej (a jak Cię stać, to odpłatnej) konsultacji prawnej, podatkowej, wszelakiej. To też pozwoli Ci się oderwać i zapanować nad chaosem. Za jakiś czas sama sobie podziękujesz za tryumf rozsądku nad emocjami.
32. Zainwestuj w dobry stanik i czerwone szpilki. Plecy proste, brzuch wciągnięty - biodra same chodzą. I KONIECZNIE uśmiech. Wiem - nie do śmiechu Ci teraz i musisz trochę poudawać, ale to procentuje, bo mózg podobno samoczynnie reaguje na to charakterystyczne napięcie mięśni wokół ust :-).
33. Nie leż długo w łóżku. Jeśli w nocy nie możesz zasnąć - wstań i zrób coś pożytecznego, wypij kubek ciepłego mleka. Rano, zaraz po obudzeniu, jak najszybciej ewakuuj się z pościeli. W Twoim aktualnym stanie zaleganie w łóżku to wspaniały sposób na popadnięcie w depresję.
34. A nade wszystko zapamiętaj: Ten, kto wyrządził Ci krzywdę nie jest wart Twoich łez, a ten, kto jest ich wart, nigdy nie wyrządzi Ci krzywdy.
DDA - dorosłe dziecko alkoholika
DDD - dorosłe dziecko rodziny dysfunkcyjnej
KKZB - kobieta kochająca za bardzo (co w zasadzie jest pochodną dwóch poprzednich)
KOCHAĆ, JAK TO ŁATWO POWIEDZIEĆ -Terapia przez pisanie
ODPOWIEDZ ![]()
Chyba nie umiem tak do końca powiedzieć co to miłość - oprócz tego, że składa się na nią wiele różnych rzeczy. I mam takie przekonanie, że to jest jakiś nieustanny proces. Nie jestem pewna czy to się da w ogóle zdefiniować - to znaczy pewnie da, ale na pewno nie ma jednej wyczerpującej definicji.
A jeśli wracamy do porównań informatycznych, to ja mam taki pomysł, że po tym sformatowaniu i wyczyszczeniu to najlepiej samemu ten program miłość od nowa napisać. (Przy programowaniu, na każdym etapie niezbędne są testy funkcjonalności - nie chodzi mi o to, żeby się ładować w związki, tylko, żeby sprawdzać czy to co tworzymy rzeczywiście działa i nam odpowiada).
I polecę okropnym banałem, ale myślę, że trzeba zacząć od miłości własnej. Ja ją rozumiem między innymi jako pełną akceptację siebie jako takiej z pełnym dobrodziejstwem inwentarza, uczciwość wobec siebie, troskę o siebie, zadbanie, rozwój.
Może dopiero wtedy można bezpiecznie pokochać kogoś drugiego.
Raz, bo już przećwiczone na sobie, i nam tego nie zbraknie jak damy to również drugiej osobie. Pozwolimy też innym siebie mądrze kochać.Dwa, może wtedy też się wie, kiedy to "kocham cię" drugiej osoby nie jest prawdziwą miłością, bo znamy już to uczucie bycia kochaną i wiemy czego oczekujemy. Łatwiej wyłapać wtedy fałsz i niespójności. A gdy same siebie traktujemy z miłością, nie damy innym przyzwolenia na krzywdzenie nas czy wykorzystanie. No i odpada wtedy też lęk, że z odejściem tej drugiej osoby stracimy to poczucie bycie kochaną. Bo ono zostanie.
Myśle o tym wszystkim i chyba już nie wiem kim jestem. Jeździłam samochodem godzinę bez celu ( bardzo mnie to uspokaja ) i myślałam sobie co dalej. Nie wiem kim jestem. Co czuję. Co myślę. Nie mam pojęcia jaki mam wykonać krok.
To co do tej pory wydawało mi się jasne i klarowne, pewne - teraz wydaje mi się jakieś nierzeczywiste.
Mam 30 lat a nadal jestem niedojrzała. To wszystko mnie przerosło. Ten miniony rok był jak obóz przetrwania. I wszystko było absolutnie źle.
I co teraz? Kim jest ta dziewczyna?
Nawet nie potrafię sie popłakać...
I co teraz? Kim jest ta dziewczyna?
Nawet nie potrafię sie popłakać...
Poznasz ja w swoim czasie
A plakac tez bedziesz jak bedziesz ja poznawac
Czasami z radosci a czasami ze zlosci ![]()
luluville napisał/a:I co teraz? Kim jest ta dziewczyna?
Nawet nie potrafię sie popłakać...Poznasz ja w swoim czasie
A plakac tez bedziesz jak bedziesz ja poznawac
Czasami z radosci a czasami ze zlosci
Trochę się boję, trochę nie mogę sie doczekać.
Płacz oczyszcza, a ja ciągle duszę w sobie emocje.
On zarzucał mi, że jestem zimna, że jestem "pani prokurator", że zawsze jestem taka sama, że ciśnienie nigdy mi nie skacze, nie mam dołów i przede wszystkim nigdy nie płaczę, nie wzruszam się.
A to w ogóle nie jest prawda. Tylko myśląc o tym, ja się tak bałam żeby go nie stracić, że chyba naprawdę nie pokazywałam przed nim prawdziwych emocji. Byłam oazą spokoju. Spokojem reagowałam na jego doły, na jego nerwy, humory, jazdy. Spokój i opanowanie.
Wychodziłam od niego i się wściekalam, darłam, płakałam. Ale przy nim. Never. Nie chciałam okazać mu słabości.
Ale nie byłam w tym wszystkim szczera.
Spokojem reagowałam na jego doły, na jego nerwy, humory, jazdy. Spokój i opanowanie.
Wychodziłam od niego i się wściekalam, darłam, płakałam. Ale przy nim. Never. Nie chciałam okazać mu słabości.
Ale nie byłam w tym wszystkim szczera.
Widzisz siebie nie da sie oszukac
Teraz badz szczera ze soba
Juz nie musisz udawac ![]()
Zaczelas juz lekture ?
luluville napisał/a:Spokojem reagowałam na jego doły, na jego nerwy, humory, jazdy. Spokój i opanowanie.
Wychodziłam od niego i się wściekalam, darłam, płakałam. Ale przy nim. Never. Nie chciałam okazać mu słabości.
Ale nie byłam w tym wszystkim szczera.Widzisz siebie nie da sie oszukac
Teraz badz szczera ze soba
Juz nie musisz udawac
Zaczelas juz lekture ?
Na razie czytam "Kobiety które kochają za bardzo" Jak skończę, zabiorę sie za te które dostałam ![]()
Ja naprawdę nie chciałam oszukiwać. Nie wiem dlaczego tak się działo. Wydawało mi się, że taka jaka jestem, nie mogę być przez niego kochana. A bylo właśnie odwrotnie. Przestałam być sobą. I dlatego go straciłam. Totalne pomieszanie z poplątaniem.
Wydawało mi się, że taka jaka jestem, nie mogę być przez niego kochana. A bylo właśnie odwrotnie. Przestałam być sobą. I dlatego go straciłam. Totalne pomieszanie z poplątaniem.
Ty nic nie rozumiesz ?
Ty nigdy nie bylas soba bo Ty nie wiesz jaka jestes !!!
Kogo Ty stracilas !!!!! Przeciez bylas z karaluchem !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Widzialas w nim motylka a on karaluch !!!!!!!!!!!!!!!!
Tesknisz za karaluchem ????? czy za jakas chora iluzja ???
Poczytaj sobie blog Moje dwie glowy !!!! Ksiazke zostaw na pozniej.
zabka-k napisał/a:W końcu
A czemu Ty jeszcze nie spisz?
Ha! Nie złapałyśmy się, bo coś czuję, że nie spałabym do rana ![]()
Moją potrzebą jest bycie z kimś, kimkolwiek ;-(((
TAK - TO JEST CHORE!
Bardzo chore.
Poprzestawanie na lekach na nerwicę niczego nie zmieni, tym bardzoej, że Twoją nerwicę powodujesz sama związkami w które się pakujesz. Biorąc leki jedynie tłumisz objawy - nie usuwasz przyczyny.
Sluu,nie odniosę się do całej Twojej sytuacji,bo jestem tu za krótko,nie wszystko wiem,a co najważniejsze sama mam "dwie głowy".
Podjęłam już decyzję-rozwodzę się.Chcę zakończyć ten etap życia,ale przyszłość mnie przeraża.Jestem potwornie zmęczona...i zupełnie sama...Rozumiem to Twoje wołanie o "kogoś".
Ja też chciałabym,żeby ktoś mi towarzyszył w tej drodze przez mękę.Żeby mnie mocno przytulił i powiedział,że będzie dobrze,albo nawet może nic nie mówić.Ja o tym marzę odkąd byłam nastolatką.Mąż mi tego przez 22 lata nie dał.Nie będę więcej żebrała o miłość i uwagę.
Ale tak tego potrzebuję.Jestem na głodzie.Wiem,że to minie.
Dziewczyny dobrze nam radzą.Powinnyśmy uciekać.Będzie mniej bolało.Jeśli możesz -zrób to jak najszybciej.Będziesz nadal sama,ale nie widząc i nie słysząc exów będzie Ci łatwiej skupić się na sobie.
Ja na razie nie mogę tego zrobić.I to jest straszne.
Beosa - my zawsze Cię przytulimy ![]()
Ale w tym przypadku - uwierz mi - chodzi o to, żebyś potrafiła przytulić samą siebie ![]()
Nie rozwiążesz swoich problemów, tylko na 75% władujesz się w gorsze - podtrzymując na czyimś ramieniu. Za jakis czas stwierdzisz, wylądowałam może nie jeszcze gorzej, ale wcale nie lepiej.
Ramię w ramię pójdziesz kiedyś z kimś, kogo poznasz, kiedy będziesz spokoja i bezpieczna sama ze sobą z pozałatwianymi wszelkimi sprawami i rozwiązanymi problemami. I nie będziesz żałować, tylko cenić kazdy swój dzień i każdą chwilkę, chocby to była chwilka na wypicie owocowej herbaty tylko w swoim towarzystwie ![]()
Jeśli będziesz sobą, spokojną sobą i zadowoloną z siebie i sowjego życia - poznasz kogoś. Wcześniej poznasz byle kogo... ![]()
beosa napisał/a:Ja też chciałabym,żeby ktoś mi towarzyszył w tej drodze przez mękę.Żeby mnie mocno przytulił i powiedział,że będzie dobrze,albo nawet może nic nie mówić.
Ale nie jestes sama !!!!!!!!!!!! Masz nas, dzieci
Przytulamy sie przeciez ciagle wirtualnie bo wiekszosc z nas ma problemy z bliskoscia
Beosa dobrze wiesz, "Ze na koncu wszystko bedzie dobrze a jak nie jest dobrze to jeszcze nie koniec "
Zrobimy zlot latem to cie poprzytulamMoze pojedziemy nad morze ?
Albo do Kazimierza? ![]()
Albo może wymyślimy jakieś nowe miejsce - dziwne i ciekawe?
Napewno spróbujemy, by otoczenie dodało smaczku kolejnemu spotkaniu ![]()
Niby mam czas,nie muszę się spieszyć,ale z drugiej strony -bardzo chcę,żeby już było po wszystkim.
Czy to naprawdę musi tak boleć???
Musi. Jesteś człowiekiem, masz serce. CZUJESZ I MYŚLISZ.
Miałyśmy
Ja chciałam pstryczka który by mnie przeniósł w ten moment, kiedy będzie "po" wszystkim i będę już z dziećmi mieszkała sama i przyzwyczaimy się do tego. Ale wiedziałam że pstryczka nie ma, choć o nim marzyłam... I cieszę się że nie ma ![]()
Beosa - jak myślisz, skąd się bierze teraz mój optymizm? Moja pogoda ducha? Przeświadczenie, że idę w dobrym kierunku i nie zamierzam się zawachać? Że wiem, jakie są moje priorytety?
Bo przez wszystko przechodzę sama ![]()
To w gruncie rzeczy jedyny sposób by w całości polubić siebie i mieć namacalne dowody, że możesz samej sobie ufać ![]()
Nad morze,w lato...Super! Możemy się poprzytulać (tylko ja strasznie sztywna będę,bo nie umiem tego robić ot tak po prostu-to takie "dziwne" dla mnie).
Hahahaha - ja mówię "wycofana" ![]()
Żeby się Happy nie zdziwiła, jak się spotkamy ![]()
Ale OK, mpoje pierwsze spotkanie z ludźmi z 36 miało miejsce 2 m-ce po rozstaniu i jeszcze byłam kłębkiem nerwów. Dlatego nie dziwię się, że jedynie HM i Daniel nie mówią, że sprawiam inne wrażenie
Beosa - ja nadal mam problemy z emocjami w codziennym życiu
Ale w końcu wiem dlaczego
I kroczek za kroczkiem ![]()
Zresztą szczerze mówiąc, wolę jak mnie facet przytula
Mój własny - jeśli jest ![]()
Koleżanki nie muszą
Wystarczy, że wygadamy sie, wyśmiejemy i poklepiemy po łapkach ![]()
****************************************************************************************
Wy tu ciagle o samotnosci trabicie !!!! Ja nie mam dzieci a psa nie moge miec, ani zadnych zwierzat w domu !!!!!!!!!!!!!!! Mam sie isc powiesic ? Jestem nawet zazdrosna o taka samotnosc !!
Nie wieszaj sie tylko leć na ten koncert Depeche Mode - swoją drogą zazdraszczam ![]()
Ja nie do końca wiem jak się zmienić.
Mam momenty, że za nim tęsknię, że bym chciała żeby wrócił. Ale zaraz potem przypominam sobie, że nie było to wszystko normalne, że naginałam się i zatrzymywałam go na siłę.
W czwartek mam pierwszą wizytę u psychologa i nie mam pojęcia co mu powiedzieć.
Poczuć sie ważna sama dla siebie.
Ja też nie wiedziałam ![]()
Ja też tęskniłam do bólu, potwornego bólu. Nie mieściło mi sie w głowie, w sercu... Patrzyłam na dzieci i ryczałam jak wół... Dłuuugo będziesz tęsknić, a potem będziesz się jeszcze czasem łapać na tym, że patrzysz na niego nawet bez złych emocji...
Nie obawiaj się, przez pierwsze spotkania to psycholog zadaje pytania ![]()
Tylko hciej - nawet z suchym gardłem i z baręczem chusteczek, ale odpowiadać
Nie wszystko możesz pamiętać od razu...
I profilaktycznie radzę - jeśli po wizycie zacznie Cię zatykać, nie będziesz mogła oddychać - spokojnie, to tylko oznaka, że zaczynasz myśleć inaczej, zaczynasz czuć. Jeśli pojawi się jeszcze gorsze kłębowisko myśli - pisz sama do siebie, co Ci się kłebi. A potem przeczytaj siebie
Taka rozmowa ze sobą jest .... miła
Poznasz siebie lepiej ![]()
Tak - najtrudniej
Poznać siebie. Ale jakie to miłe, jak sie zaczyna żyć własnym życiem i sobą ![]()
luluville
"Myśle o tym wszystkim i chyba już nie wiem kim jestem.
Nie wiem kim jestem. Co czuję. Co myślę. Nie mam pojęcia jaki mam wykonać krok.
Mam 30 lat a nadal jestem niedojrzała. To wszystko mnie przerosło.I co teraz? Kim jest ta dziewczyna?"
Mam 40 ![]()
Czytam siebie sprzed paru tygodni ![]()
Tyle mam za sobą, a przede mną jeszcze więcej, bo wciąż odkrywam nowe problemy, których nie widziałam mysląc, że moje związki to ten jedyny. Praca nad sobą, nad dowiedzeniem się o sobie więcej to ciężka i długa praca. I dlatego, że tak ciężko, to nie pozwolę sobie, by ktokolwiek zniweczył moje wysiłki. Zapamiętam to sobie dobrze. Jak mogłabym zmarnować to w co wkładam tyle wysiłku? Tak sobie tłumaczę i jest lepiej
..do następnego momentu zwątpienia. Teraz jest to lepiej.
Tak - najtrudniej
Poznać siebie. Ale jakie to miłe, jak sie zaczyna żyć własnym życiem i sobą
I jeszcze jakby się kochana praca znalazła.
Happyfull napisał/a:****************************************************************************************
Wy tu ciagle o samotnosci trabicie !!!! Ja nie mam dzieci a psa nie moge miec, ani zadnych zwierzat w domu !!!!!!!!!!!!!!! Mam sie isc powiesic ? Jestem nawet zazdrosna o taka samotnosc !!Nie wieszaj sie tylko leć na ten koncert Depeche Mode - swoją drogą zazdraszczam
Też zazdraszczam, a dzieci mogę pożyczyć na jakiś niedługi czas ![]()
Tyle mam za sobą, a przede mną jeszcze więcej, bo wciąż odkrywam nowe problemy, których nie widziałam mysląc, że moje związki to ten jedyny. Praca nad sobą, nad dowiedzeniem się o sobie więcej to ciężka i długa praca. I dlatego, że tak ciężko, to nie pozwolę sobie, by ktokolwiek zniweczył moje wysiłki. Zapamiętam to sobie dobrze. Jak mogłabym zmarnować to w co wkładam tyle wysiłku? Tak sobie tłumaczę i jest lepiej
..do następnego momentu zwątpienia. Teraz jest to lepiej.
Liv - to nie jest ciężka praca ![]()
To jest długotrwała satysfakcja z odkrywania samej siebie
Fascynującej, tajemniczej w tej chwili ![]()
Tak poniekąd zabawiamy się - nie wiem - w archeologa, śledczego, poszukiwacza przygód?
To fajne jest - szukać siebie
Nigdy nie wiadomo, co odkryjesz....
Nie czujesz się zaciekawiona?![]()
Liv
Znajdzie się ![]()
Też czasem pożyczam dzieci, więc polecam ![]()
Ale jednocześnie bardzo lubię z nimi być
Coraz bardziej
Te latające po kuchni kotlety przy pomaganiu, wylizywanie misek po cieście, dziką grę w piłko-siatkę i "gilgoty" ![]()
Znowu mogę powiedzieć, że weekend był SUPER! A on był taki zwykły ![]()
Znowu mogę powiedzieć, że weekend był SUPER! A on był taki zwykły
![]()
zabka-k :Liv - to nie jest ciężka praca ![]()
To jest długotrwała satysfakcja z odkrywania samej siebie
Fascynującej, tajemniczej w tej chwili ![]()
Tak poniekąd zabawiamy się - nie wiem - w archeologa, śledczego, poszukiwacza przygód?
To fajne jest - szukać siebie
Nigdy nie wiadomo, co odkryjesz....
Nie czujesz się zaciekawiona?
Najpierw była praca, teraz zaczęło sie poznawanie siebie, dopiero teraz! Wcześniej nie zwracałam na to uwagi, nie było ważne.
Teraz jestem strasznie ciekawa jaka jestem
Np niedawno pisałam, że chciałbym tak jak wy swobodnie prowadzić konwersację ale3 zauważyłam też że nie muszę, nie czuję potrzeby. Lubię słuchać! I jak już na prawdę poczuję, że chcę coś powiedzieć, napisać, to to robię. A że mądre jesteście i dajecie same dobre rady.. ![]()
zabka-k napisał/a:Happyfull napisał/a:****************************************************************************************
Wy tu ciagle o samotnosci trabicie !!!! Ja nie mam dzieci a psa nie moge miec, ani zadnych zwierzat w domu !!!!!!!!!!!!!!! Mam sie isc powiesic ? Jestem nawet zazdrosna o taka samotnosc !!Nie wieszaj sie tylko leć na ten koncert Depeche Mode - swoją drogą zazdraszczam
Też zazdraszczam, a dzieci mogę pożyczyć na jakiś niedługi czas
Czyli samotnosc mi nie grozi ? A w jakim wieku te wszystkie wasze dzieci ? Chyba zaczne czytac jakies poradniki o dzieciach
A koncert dopiero latem
Juz bylam na DM koncercie w 2008
Nie lubie zbytnio chodzic na koncerty w DE. Ludzie troche sztywni
Mi sie ta sztywnosc udziela ![]()
Tak poniekąd zabawiamy się - nie wiem - w archeologa, śledczego, poszukiwacza przygód?
Archeolog : siwe wlosy znalazlam, cos mnie strzyka od wczoraj w biodrze bo za wysoko noga wymachiwalam, tytan w nadgarstku ![]()
Sledczy : Ile razy obiecywalas sobie zrobic porzadek w papierach? Szukanie dziury w calym ![]()
Poszukiwacza przygod : No nie wiem co tam w Zakopanym jeszcze sie moze wydazyc
Spotykam sie w kims kogo nigdy wczesniej na oczy nie widzialam i bede spala z nimi w jednym pokoju
A i wszystkie beda chrapac ![]()
Liv
Znajdzie sięTeż czasem pożyczam dzieci, więc polecam
Ale jednocześnie bardzo lubię z nimi byćCoraz bardziej
Te latające po kuchni kotlety przy pomaganiu, wylizywanie misek po cieście, dziką grę w piłko-siatkę i "gilgoty"
Znowu mogę powiedzieć, że weekend był SUPER! A on był taki zwykły
Pięknie to ujęłaś
Mój był super, bo pożyczyłam młodsze dziecko, a ze starszym trochę pogadaliśmy, pograliśmy.
Uczę się, że spokój to coś normalnego, a dotychczas spokój wzbudzał niepokój. No ale już wiem.
Mówisz że znajdę? To dobrze, kupię kuchnię, zacznę piec ciasta i przypomnę sobie to wylizywanie miski, pycha.
zabka-k :Liv - to nie jest ciężka praca
To jest długotrwała satysfakcja z odkrywania samej siebieFascynującej, tajemniczej w tej chwili
Tak poniekąd zabawiamy się - nie wiem - w archeologa, śledczego, poszukiwacza przygód?
To fajne jest - szukać siebieNigdy nie wiadomo, co odkryjesz....
Nie czujesz się zaciekawiona?Najpierw była praca, teraz zaczęło sie poznawanie siebie, dopiero teraz! Wcześniej nie zwracałam na to uwagi, nie było ważne.
Teraz jestem strasznie ciekawa jaka jestem![]()
Np niedawno pisałam, że chciałbym tak jak wy swobodnie prowadzić konwersację ale3 zauważyłam też że nie muszę, nie czuję potrzeby. Lubię słuchać! I jak już na prawdę poczuję, że chcę coś powiedzieć, napisać, to to robię. A że mądre jesteście i dajecie same dobre rady..
No właśnie ![]()
Ja nie umiem prowadzić swobodnie konwersacji. Nie umiem się odezwać.
Ale tu jestem od tak duuuugoego czasu, że mnie odtyka ![]()
Ja też byłam straaaaasznie - chyba nawet napisała "przeraźliwie" - ciekawa
I jestem dalej, choć przyznaję szczerze - przez jm ja po postu w przeważającej mierze jedynie zapomniałam jaka jestem
Dajemy rady po tym co same przeszłyśmy - jeśli ktoś chce z tego skorzystać, to wiesz, że nie jest ważne czy ja napiszę do Ciebie, czy ogólnie, czy do kogoś innego konkretnie
CO będziesz chciała, przeczytasz i sama wyciągniesz z tego wnioski
I wcale nie musisz odpowiadać na każdego posta. To jest akurat w ogóle nieważne.
Ważne jest to, żeby każdy ważny dla Ciebie post zapadł Ci w pamięć ![]()
Czyli samotnosc mi nie grozi ? A w jakim wieku te wszystkie wasze dzieci ? Chyba zaczene czytac jakies poradniki o dzieciach
![]()
A koncert dopiero latemJuz bylam na DM koncercie w 2008
Nie lubie zbytnio chodzic na koncerty w DE. Ludzie troche sztywni
Mi sie ta sztywnosc udziela
Dzieci mam całkiem do rzeczy już, odchowane i pogadać można sensownie. Córka jest w podstawówce i jest ta grzeczniejsza jeszcze chociaż zadziora, za to przy moim gimnazjaliście nie można się nudzić, prawie 190cm, duzo do powiedzenia i cała reszta związana z wiekiem naście, książkowo.
Ja nie umiem prowadzić swobodnie konwersacji. Nie umiem się odezwać.
Zawsze tak mialas ? W zyciu bym nie powiedziala.
Ja też byłam straaaaasznie - chyba nawet napisała "przeraźliwie" - ciekawa
I jestem dalej, choć przyznaję szczerze - przez jm ja po postu w przeważającej mierze jedynie zapomniałam jaka jestem
![]()
,,jedynie zapomniałam jaka jestem'' też mam takie przeświadczenie, że chwilami tylko wracam do siebie.
Dajemy rady po tym co same przeszłyśmy - jeśli ktoś chce z tego skorzystać, to wiesz, że nie jest ważne czy ja napiszę do Ciebie, czy ogólnie, czy do kogoś innego konkretnie
CO będziesz chciała, przeczytasz i sama wyciągniesz z tego wnioski
I wcale nie musisz odpowiadać na każdego posta. To jest akurat w ogóle nieważne.
Ważne jest to, żeby każdy ważny dla Ciebie post zapadł Ci w pamięć
![]()
zabka-k napisał/a:Tak poniekąd zabawiamy się - nie wiem - w archeologa, śledczego, poszukiwacza przygód?
Archeolog : siwe wlosy znalazlam, cos mnie strzyka od wczoraj w biodrze bo za wysoko noga wymachiwalam, tytan w nadgarstku
Sledczy : Ile razy obiecywalas sobie zrobic porzadek w papierach? Szukanie dziury w calym
Poszukiwacza przygod : No nie wiem co tam w Zakopanym jeszcze sie moze wydazycSpotykam sie w kims kogo nigdy wczesniej na oczy nie widzialam i bede spala z nimi w jednym pokoju
A i wszystkie beda chrapac
Zakrztusiłam się, łącze mi padło ![]()
Dobra, po kolei ![]()
Przy DM najlepiej zamknąć oczy i po prostu słuchać
I mieć gdzieś, ze reszta stoi jak słupy
Jak zamkniesz oczy, to Ci nie będą przeszkadzać ![]()
Starsza 12 lat, bliźniaczki skończyły 3,5 roku
Czytaj poradniki, ale życie jest lepsze ![]()
Ja mam same siwe i bez drogerii ani rusz
Zażera się magnezem z potasem, nie mam czego szukać poza ortopedą do zerwanych więzadeł ![]()
Wiecznie sobie coś obiecuję
I po jakimś czasie to robię
Hihi ![]()
Też nie wiem, pewnie rostopy i ślizgawica
A! Ja Wam będę towarzyszyć mentalnie na basenie - ew. popijając kawkę z kawiarni na piętrze i machając przez szybę
Przypomniałam sobie dziś, że akurat kąpiele w wodzie termanlnej nie będ e wtedy jakimkolwiek dobrym sposobem spędziania czasu ![]()
Z tym chrapaniem to wiesz.... Pewnie ja nie usłyszę, to Wy pewnie też już nie będziecie słyszały ![]()
Jak się wybrałam do KRK, to też nikogo wcześniej nie widziałam na oczy....
A już HM zdjęcia a rzeczywisty wygląd to ewenement jest i ona to wie ![]()
Tak, zawsze byłam nieśmiała i wycofana. Ratuję się autoironią i złośliwością. Ale jeśli kogoś blisko poznam - jestem sobą - straszna klepa ze mnie.... A myślisz, że skąd weekendowe pogaduchy z psiapsiółą do czasem 4 nad ranem???? Gadamy codziennie, widzimy się aktualnie ze 2 razy w tygodniu.... Można gadać? Można ![]()
Mój był super, bo pożyczyłam młodsze dziecko, a ze starszym trochę pogadaliśmy, pograliśmy.
Uczę się, że spokój to coś normalnego, a dotychczas spokój wzbudzał niepokój. No ale już wiem.Mówisz że znajdę? To dobrze, kupię kuchnię, zacznę piec ciasta i przypomnę sobie to wylizywanie miski, pycha.
Oj tam - sałatki róbcie może? Zapewne na początku będą wybitnie słodko-kwaśne.... ![]()
Ja też się uczę
I wcale nie muszę lecieć na dyskotekę i do znajomych na piwo, żeby było fajnie ![]()
Happyfull napisał/a:zabka-k napisał/a:Tak poniekąd zabawiamy się - nie wiem - w archeologa, śledczego, poszukiwacza przygód?
Archeolog : siwe wlosy znalazlam, cos mnie strzyka od wczoraj w biodrze bo za wysoko noga wymachiwalam, tytan w nadgarstku
Sledczy : Ile razy obiecywalas sobie zrobic porzadek w papierach? Szukanie dziury w calym
Poszukiwacza przygod : No nie wiem co tam w Zakopanym jeszcze sie moze wydazycSpotykam sie w kims kogo nigdy wczesniej na oczy nie widzialam i bede spala z nimi w jednym pokoju
A i wszystkie beda chrapac
Zakrztusiłam się, łącze mi padło
Dobra, po koleiPrzy DM najlepiej zamknąć oczy i po prostu słuchać
I mieć gdzieś, ze reszta stoi jak słupy
Jak zamkniesz oczy, to Ci nie będą przeszkadzać
Starsza 12 lat, bliźniaczki skończyły 3,5 roku
Czytaj poradniki, ale życie jest lepsze
Ja mam same siwe i bez drogerii ani rusz
Zażera się magnezem z potasem, nie mam czego szukać poza ortopedą do zerwanych więzadeł
Wiecznie sobie coś obiecujęI po jakimś czasie to robię
Hihi
Też nie wiem, pewnie rostopy i ślizgawicaA! Ja Wam będę towarzyszyć mentalnie na basenie - ew. popijając kawkę z kawiarni na piętrze i machając przez szybę
Przypomniałam sobie dziś, że akurat kąpiele w wodzie termanlnej nie będ e wtedy jakimkolwiek dobrym sposobem spędziania czasu
Z tym chrapaniem to wiesz.... Pewnie ja nie usłyszę, to Wy pewnie też już nie będziecie słyszały
Jak się wybrałam do KRK, to też nikogo wcześniej nie widziałam na oczy....
A już HM zdjęcia a rzeczywisty wygląd to ewenement jest i ona to wie
Tak, zawsze byłam nieśmiała i wycofana. Ratuję się autoironią i złośliwością. Ale jeśli kogoś blisko poznam - jestem sobą - straszna klepa ze mnie.... A myślisz, że skąd weekendowe pogaduchy z psiapsiółą do czasem 4 nad ranem???? Gadamy codziennie, widzimy się aktualnie ze 2 razy w tygodniu.... Można gadać? Można
Jak na DM koncercie zamkiesz oczy to nie zobaczysz golej klaty Davea
A jest na co patrzec ![]()
To juz ciekawa jestem jak wygladasz na zywo
Ja w rzeczywistosci wygladam lepiej niz na zdjeciach ![]()
Ty mowisz, ze Ty zlosliwa ? To co o mnie mozna powiedziec ? Zolza ![]()
Liv4 napisał/a:Mój był super, bo pożyczyłam młodsze dziecko, a ze starszym trochę pogadaliśmy, pograliśmy.
Uczę się, że spokój to coś normalnego, a dotychczas spokój wzbudzał niepokój. No ale już wiem.Mówisz że znajdę? To dobrze, kupię kuchnię, zacznę piec ciasta i przypomnę sobie to wylizywanie miski, pycha.
Oj tam - sałatki róbcie może? Zapewne na początku będą wybitnie słodko-kwaśne....
Ja też się uczęI wcale nie muszę lecieć na dyskotekę i do znajomych na piwo, żeby było fajnie
Sałatki są pyszne, robimy, kroimy, dekorujemy, a potem ja z córka się zajadamy, syn nie przepada.
Fajnie, to nie tylko adrenalina prawda? ![]()
Jak na DM koncercie zamkiesz oczy to nie zobaczysz golej klaty Davea
A jest na co patrzec
To juz ciekawa jestem jak wygladasz na zywoJa w rzeczywistosci wygladam lepiej niz na zdjeciach
Ty mowisz, ze Ty zlosliwa ? To co o mnie mozna powiedziec ? Zolza
Muzykę "zobaczysz" muzykę!!!!
A koleżanka miała może kiedyś okazję Within Temptation posłuchać? Bo już koncerty to są w ogóle odjazdowe....
Gorzej niż na zdjęciu
Przecież tam full makijaż i kiecka imprezowa, to jak mam wyglądać?
Ty się nie bój chrapania, tylko mojego widoku ranem.... Standardem na śniadanie schodzę z mokrą głową, bo inaczej wszyscy uciekają z wrzaskiem.... Ja do lustra też wcześniej nie podchodzę ![]()
Dobra - obie pozytywnie zakręcone ![]()
zabka-k napisał/a:Liv4 napisał/a:Mój był super, bo pożyczyłam młodsze dziecko, a ze starszym trochę pogadaliśmy, pograliśmy.
Uczę się, że spokój to coś normalnego, a dotychczas spokój wzbudzał niepokój. No ale już wiem.Mówisz że znajdę? To dobrze, kupię kuchnię, zacznę piec ciasta i przypomnę sobie to wylizywanie miski, pycha.
Oj tam - sałatki róbcie może? Zapewne na początku będą wybitnie słodko-kwaśne....
Ja też się uczęI wcale nie muszę lecieć na dyskotekę i do znajomych na piwo, żeby było fajnie
Sałatki są pyszne, robimy, kroimy, dekorujemy, a potem ja z córka się zajadamy, syn nie przepada.
Fajnie, to nie tylko adrenalina prawda?
Nieeee
To są smaczki ![]()
U mnie prawie nikt sałatek nie jada, tylko mi pomagają
Znaczy się - zjadłby jm ale przeważnie robie małe porcje
To tylko zapach mu zostaje ![]()
Nie wiem, czy dobrze rozumiem, ale czy Ty się nie boisz czasem, że to co sprawia Ci radośc, żeby nie było euforią? Że jeszcze na tyle siebie nie znasz, że nie wiesz, kiedy jest pęd do góry a kiedy standard?
Happyfull: ,,Jak na DM koncercie zamkiesz oczy to nie zobaczysz golej klaty Davea
A jest na co patrzec
''
Klata Davea...mnie się w ogóle męska klata śni..to dobry znak czy nie koniecznie?
To chyba ta pora, pójdę już ![]()
Happyfull napisał/a:Jak na DM koncercie zamkiesz oczy to nie zobaczysz golej klaty Davea
A jest na co patrzec
To juz ciekawa jestem jak wygladasz na zywoJa w rzeczywistosci wygladam lepiej niz na zdjeciach
Ty mowisz, ze Ty zlosliwa ? To co o mnie mozna powiedziec ? ZolzaMuzykę "zobaczysz" muzykę!!!!
A koleżanka miała może kiedyś okazję Within Temptation posłuchać? Bo już koncerty to są w ogóle odjazdowe....
Gorzej niż na zdjęciu
Przecież tam full makijaż i kiecka imprezowa, to jak mam wyglądać?
Ty się nie bój chrapania, tylko mojego widoku ranem.... Standardem na śniadanie schodzę z mokrą głową, bo inaczej wszyscy uciekają z wrzaskiem.... Ja do lustra też wcześniej nie podchodzę
Dobra - obie pozytywnie zakręcone
Nie nie znam Within Temptation poslucham
A tam muzyke ogladac
Bardziej mnie ta gola klata interesuje
A wiesz, ze ja mu Daveowi drinka w Szwajcarii w hotelu robilam ? Dzin z tonikiem pil a teraz podobno juz nie pije
To bylo 1999.
Naprawde uwiezylas, ze ja lepiej wygladam niz na zdjeciach? Taki sam kamuflaz robie
Zofia fryzjerka to Cie ufryzuje przed sniadaniem ![]()
Happyfull: ,,Jak na DM koncercie zamkiesz oczy to nie zobaczysz golej klaty Davea
A jest na co patrzec
''
Klata Davea...mnie się w ogóle męska klata śni..to dobry znak czy nie koniecznie?
To chyba ta pora, pójdę już
Dobry znak
Nie uciekaj teraz to dopiero sie ciekawie robi ![]()
https://www.youtube.com/watch?v=vY_Ubj4U5lQ to caly koncert ![]()
Liv4 napisał/a:zabka-k napisał/a:Oj tam - sałatki róbcie może? Zapewne na początku będą wybitnie słodko-kwaśne....
Ja też się uczęI wcale nie muszę lecieć na dyskotekę i do znajomych na piwo, żeby było fajnie
Sałatki są pyszne, robimy, kroimy, dekorujemy, a potem ja z córka się zajadamy, syn nie przepada.
Fajnie, to nie tylko adrenalina prawda?Nieeee
To są smaczki
U mnie prawie nikt sałatek nie jada, tylko mi pomagająZnaczy się - zjadłby jm ale przeważnie robie małe porcje
To tylko zapach mu zostaje
Nie wiem, czy dobrze rozumiem, ale czy Ty się nie boisz czasem, że to co sprawia Ci radośc, żeby nie było euforią? Że jeszcze na tyle siebie nie znasz, że nie wiesz, kiedy jest pęd do góry a kiedy standard?
Z tym akurat masz rację
Poznaję te wszystkie uczucia i odczucia i próbuje je dopasowywać.
A to zdanie ,,Fajnie, to nie tylko adrenalina prawda?'' to miało być stwierdzenie, że fajnie jest nie tylko wtedy, gdy czuje się adrenalinę ale może też być miło podczas krojenia warzyw na sałatkę
Chociaż łapię się że myślę - nudno, to już po chwili daję sobie po łapach. Stąd też moje wcześniejsze stwierdzenie, że poznawanie siebie i ,,zmienianie'', to ciężka praca, nieustanne myślenie czy to jest normalne czy nie itd.
Nie nie znam Within Temptation poslucham
A tam muzyke ogladac
Bardziej mnie ta gola klata interesuje
A wiesz, ze ja mu Daveowi drinka w Szwajcarii w hotelu robilam ? Dzin z tonikiem pil a teraz podobno juz nie pije
To bylo 1999.
Naprawde uwiezylas, ze ja lepiej wygladam niz na zdjeciach? Taki sam kamuflaz robie
Zofia fryzjerka to Cie ufryzuje przed sniadaniem
Posłuchaj
Albo obejrzyj koncert....
Nie, no gołe klaty to ja bez rewelacyjnej muzyki mogę oglądać ![]()
Taaaaa? No to musisz opowiedzieć!!!! ![]()
Nie wiem, czy uwierzyłam, ale po pierwsze nie denerwuj mnie, bo znowu będę się bała, że Cię nie rozpoznam, po drugie - nikt na forum publicznym nie wybiera najgorszych zdjęc ![]()
Naprawdę Zofia fryzjerka?????? To ją zagnębie o kolor bo mam fisia na tym punkcie i nic mi nie pasuje
Nazwy i obrazki nie pasują mi potem na mnie.... Pewnie dlatego, że nie do końca wiem, jaka jestem ![]()
Kiedyś pozwoliłam dobremu fryzjerowi zadecydować za mnie... Wcelował - zrobił mi tak odjechane krwistoczerwone pasemka, a akurat w pracy miałam cholernie ciężką sprawę do ogarnięcia - tak na pół roku. Animuszu mi zabrakło jak przefarbowałam na brąz z jasnymi pasemkami
Ale wcześniej, to tak szczerze? Patrząc na mnie nikomu nie chciało się za bardzo dochodzić ze mną o racje
Coś w tym jest - jak Cię widzą, tak Cię piszą
Nigdy wcześniej ani później nie miałam tak kobiecej a jednocześnie powalającej wyglądem fryzurki. ![]()
Liv4 napisał/a:Happyfull: ,,Jak na DM koncercie zamkiesz oczy to nie zobaczysz golej klaty Davea
A jest na co patrzec
''
Klata Davea...mnie się w ogóle męska klata śni..to dobry znak czy nie koniecznie?
To chyba ta pora, pójdę jużDobry znak
Nie uciekaj teraz to dopiero sie ciekawie robi
![]()
dopiero mi się śni, a ja opieszała jestem
![]()
https://www.youtube.com/watch?v=vY_Ubj4U5lQ to caly koncert z Barcelony
i na tym koncercie pokazuje klatę?
Nie wiem, czy uwierzyłam, ale po pierwsze nie denerwuj mnie, bo znowu będę się bała, że Cię nie rozpoznam, po drugie - nikt na forum publicznym nie wybiera najgorszych zdjęc
Ja przeciez bede w pelnym kamuflazu : ) Rozpoznasz mnie ![]()
Kiedyś pozwoliłam dobremu fryzjerowi zadecydować za mnie... Wcelował - zrobił mi tak odjechane krwistoczerwone pasemka, a akurat w pracy miałam cholernie ciężką sprawę do ogarnięcia - tak na pół roku. Animuszu mi zabrakło jak przefarbowałam na brąz z jasnymi pasemkami
Ale wcześniej, to tak szczerze? Patrząc na mnie nikomu nie chciało się za bardzo dochodzić ze mną o racje
Coś w tym jest - jak Cię widzą, tak Cię piszą
Nigdy wcześniej ani później nie miałam tak kobiecej a jednocześnie powalającej wyglądem fryzurki.
Wracaj do fryzurki.
Z tym akurat masz rację
Poznaję te wszystkie uczucia i odczucia i próbuje je dopasowywać.
A to zdanie ,,Fajnie, to nie tylko adrenalina prawda?'' to miało być stwierdzenie, że fajnie jest nie tylko wtedy, gdy czuje się adrenalinę ale może też być miło podczas krojenia warzyw na sałatkęChociaż łapię się że myślę - nudno, to już po chwili daję sobie po łapach. Stąd też moje wcześniejsze stwierdzenie, że poznawanie siebie i ,,zmienianie'', to ciężka praca, nieustanne myślenie czy to jest normalne czy nie itd.
Właśnie dlatego napisałam, że "nie wiem" bo mi się ze mną skojarzyło ![]()
Żebyś Ty wiedziała co ja przeżywam w związku z wyjazdem do Zakopca?
*ojechałam czy to włąśnie ja?
Nie, no ja
Uwielbiał łazić i patrzeć ![]()
No i chyba czas do łóżka, bo mi łącze przerywa ![]()
Nawet nie moge edytować, żeby błędy poprawić ![]()
Liv - nie wiem.... Wkurzająca wtedy byłam i szłam do przodu jak taran
Nie do końca czuję, żeby mi to pasowało ![]()
Wolę siebie tą z emocjami, niż brnącą na oślep, nawet ku wyższym celom ![]()
Buziaki i pa ![]()
Happyfull napisał/a:Liv4 napisał/a:Happyfull: ,,Jak na DM koncercie zamkiesz oczy to nie zobaczysz golej klaty Davea
A jest na co patrzec
''
Klata Davea...mnie się w ogóle męska klata śni..to dobry znak czy nie koniecznie?
To chyba ta pora, pójdę jużDobry znak
Nie uciekaj teraz to dopiero sie ciekawie robi
![]()
dopiero mi się śni, a ja opieszała jestem
![]()
https://www.youtube.com/watch?v=vY_Ubj4U5lQ to caly koncert z Barcelony
![]()
![]()
i na tym koncercie pokazuje klatę?
Dokladnie 1:28:30
koloroych snow ![]()
spijcie dobrze, pa ![]()
Witajcie ![]()
Zarażacie tą pozytywną energią
Żabka, a Ty to kokietka jesteś
Piszesz, że nie umiesz prowadzić konwersacji hehe
i jesteś nieśmiała
Ja to przy Tobie szara mysza jestem ![]()
Trzymajcie się cieplutko. Miłego dnia i tygodnia Wam życzę!
Buziaki ![]()
Witajcie.
Ja dzisiaj zdołowana. Druga połowa cyklu, więc tradycyjny zjazd psychiczny. Tragedia, co się ze mną wtedy wyprawia, jakie myśli kłębią się w głowie
Niby hormony szaleją, ale co zrobić skoro wyniki w normie? Jestem wówczas "niepoczytalna", bo te same sprawy oceniam zupełnie inaczej, niż w pozostałym okresie. Żeby to chociaż trwało kilka dni, to pół biedy. Ale nie, to ze dwa tygodnie przed okresem się już zaczyna, więc wychodzi na to, że pół miesiąca (czyli pół życia) mi to zabiera! Przez te skoki nastroju nie mogę dojść do "prawdy": czego chcę naprawdę, jakie decyzje podjąć, bo gubię rozeznanie, kiedy tak naprawdę myślę trzeźwo, a kiedy hormony myślą za mnie. Żyć się odechciewa...
A z innej beczki - Zabko: to, że praca nad sobą jest fascynująca, ciekawa, jak również satysfakcjonująca, nie zmienia faktu - że jest ciężka. Naprawdę jest ciężka. Mówię to z doświadczenia kilku minionych lat. Acha, ona (ta praca) chyba nigdy się nie kończy... ja uległam złudzeniu przeciwnemu i myślałam, że już wszystko jest zrobione i wpadłam w tę (własną) pułapkę. Teraz czas na kolejny etap: czekam na terapię grupową. Cieszę się niezmiernie. W końcu dowiem się i znajdę to, czego szukam, co jeszcze mi przeszkadza w życiu. Taką mam nadzieję... Od dawna chciałam na nią iść, podchodziłam z entuzjazmem, jak to fajnie będzie "odkrywać siebie", hehe. Teraz pojawił się strach, jak to będzie. Jakież to "straszne" rzeczy o sobie odkryję... Nie, to mnie nie paraliżuje, ani nie odwiedzie od tego pomysłu. Tylko po raz pierwszy zdałam sobie sprawę z powagi sytuacji. Z tego, jak bardzo głęboko będę musiała szukać. Bo okazało się, że to co do tej pory znalazłam (i sama, i z różną pomocą) - że jednak to nie wszystko. To jeszcze zbyt mało...
No i może wtedy będę mogła podjąć życiowe decyzje, określić w końcu jak i z kim chcę żyć...
Strony Poprzednia 1 … 267 268 269 270 271 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026