netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 890 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 264 265 266 267 268 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 226 do 17 290 z 26 310 ]

17 226

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Tiaaaa - bo my kiedyś myślałyśmy, że skoro my takie silne, waleczne, odporne - świat legnie nam u stóp powalony siłą naszej miłości....
Hihihihihihihi smile

Moje ulubione zdanie znalezione na forum :
"Jestesmy głupie.. bo wierzymy.. wierzymy, ze nam.. superbohaterkom uda sie przerobić kupe na pachnącego tulipana" big_smile big_smile big_smile

A dodam jeszcze, ze przy naszych "predyspozycjach" prawdopodobne jest, ze  tez tulipana na kupe przerobimy big_smile

big_smile:D:D:D
Pamiętam to zdanie. Bezcenne.

17 227

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
beosa napisał/a:

Spóźniony ten mój poprzedni post ale przerwę w necie mialam sad
A tiramisu nie dla mnie -nie znoszę kawy,kakao w żadnej postaci.Będę Wam kibicować smile
Albo rano po pracy kupię sobie....lody mmm,a może będzie szarlotka,się ją podgrzeje i do tego lody.....I zjem jak się wyśpię smile Zamiast obiadu smile

Wiesz jak kiedys sie do Italii wybierzesz to Ci dopiero cappuccino z tiramisu posmakuje smile A jakie tam maja lody smile
Beosa moze jakas wycieczka do Italli? Taka zorganizowana smile Moze dla singli tongue

Próbujesz mnie zmienić wink
Nikt nie może zrozumieć,że cappuccino też nie bo ma posmak kawowy.Ale mam nieraz ubaw,ludzie nie wierzą,że już wszystkiego próbowałam i po prostu taki jestem dziwoląg smile .Śladowe ilości na ciastkach czy tortach przełknę,ale zdecydowanie wolę bez smile
A do Italii ...cieplutko,pięknie i włoskie lody...Jadę! Za rok może dwa jak uzbieram trochę kasy smile Żartuję.Na razie się zorientuję w cenach.Pomarzyć dobra rzecz.A jak się nakręcę,to kto wie smile smile smile

17 228

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
tezkobieta napisał/a:

Dziewczyny, dajcie przepis na tiramisu bez pieczenia, CHCĘ to zjeść!!! wink

Oj KKZB to slodkosci lubia smile
http://img138.imageshack.us/img138/8784 … 0646wm.jpg

Uploaded with ImageShack.us
Tiramisu to deser, który składa się z warstwy biszkoptu nasączonego mocną kawą espresso, na którą nakłada się warstwę kremu z serka mascarpone, a całość posypuje czekoladą lub kakao. Deser podaje się silnie schłodzony zwykle do kawy espresso, a we Włoszech podobno w upalne dni na drugie śniadanie :-). Deser ten najlepiej serwować w pucharkach lub jeść łyżką z niewielkiego naczynia, ponieważ jest dość luźny.

Składniki:

750 g serka mascarpone - polecam z Lidla
3 duże jajka, białka i żółtka oddzielnie - mozna uzyc tylko biaka
2 paczki podłużnych biszkoptów
3 łyżki drobnego cukru
1 szklanka świeżo zaparzonej, bardzo mocnej kawy
kakao do oprószenia i opcjonalnie tarta gorzka czekolada
kieliszek likieru Amaretto albo Grappa czy innego alkoholu albo bez alkoholu dla dzieci

Żółtka utrzeć z cukrem na jednolitą masę (najwygodniej mikserem), dodać ser i wymieszać, aż do połączenia mas (można delikatnie zmiksować). Ubić pianę z białek, delikatnie wymieszać z masą serową.

Zaparzyć kawę i odstawić do wystudzenia. Nastepnie dodać do wystudzonej kawy kieliszek Amaretto. Biszkopty wyłożyć na blachę, do formy lub pucharków. Kawę wylewać łyżką na biszkopty, by nią nasiąkły; ewentualnie można w niej moczyć biszkopty, lecz bardzo krótko - szybko się łamią.

Na biszkopty wyłożyć warstwę sera. Przerw między biszkoptami nie wypełniać okruszkami (ma tam być ser).
Posypać kakaem i /lub gorzką czekoladą

Na ser ponownie wyłożyć biszkopty namoczone kawą. Nałożyć drugą warstwę sera, wyrównać. Posypać kakaem i /lub gorzką czekoladą. Wstawić do lodówki, najlepiej na noc. Masa musi stężeć.

Smacznego:).http://img89.imageshack.us/img89/9525/5 … amisur.jpg

Ja robię dwuwarstwowe, z okrągłymi biszkoptami, żadnych jaj nie daję ani białek, tylko na jeden mascarpone daję jeden kubeczek śmietany 30, tak więc do miksera ładuję dwa śmietanki, jak się ubiją dodaję dwa serki i miksnę jeszcze chwilunię se szczyptą cukra pudra, no,
No i jedną warstwę posypuję kakao czy tam czekoladą i drugą oczywiście też:)

17 229

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Dzień doberek smile
No to wczoraj już odpadłam smile
Liv - a dziękuję CI bardzo - bo wiesz wink Ja to mam astygmatyzm i nie zawsze klarownie widzę wink
Będziemy się wypadować, a ja to chyba dietę cud jakąś powinnam zacząć, bo mnie się - co dziwne - Zakopiec kojarzy w dużej mierze z jedzonkiem, którego zbyt często nie jadam, a jeśli już - to nie ma tego smaczku wink Zaciastkuję się w Gabi, wykulam po kolacji z Kolibecki i opcham kiełbaskami baranimi z rozmarynem smile

Kusicielko no smile

Na diete to dopiero po Zakopcu chyba pojde smile Juz sie ciesze na te wszystkie jedzonka. Zapakuje sobie wygodne ubrania na kolacje smile
A Ty HM... moglabys nawet tylko na jeden dzien wpasc. Autobusem to tylko 2 godz. Poszlabys z nami w tango i albo wrocilabys wieczorem do domu albo i nie tongue . Jakos bysmy Cie tam przenocowaly tongue

Kto wie, kto wie smile

17 230

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

A książkę Stuhra,którą poleciłaś już zaczęłam czytać!Dziś rano znalazłam w necie smile .Wciągająca.Optymistyczna.Fajnie facet pisze. Dzięki smile

A mozna zapytac o tytul tej wciagajacej lektury M. Stuhra? smile

17 231 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-20 17:55:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
Happyfull napisał/a:
beosa napisał/a:

Spóźniony ten mój poprzedni post ale przerwę w necie mialam sad
A tiramisu nie dla mnie -nie znoszę kawy,kakao w żadnej postaci.Będę Wam kibicować smile
Albo rano po pracy kupię sobie....lody mmm,a może będzie szarlotka,się ją podgrzeje i do tego lody.....I zjem jak się wyśpię smile Zamiast obiadu smile

Wiesz jak kiedys sie do Italii wybierzesz to Ci dopiero cappuccino z tiramisu posmakuje smile A jakie tam maja lody smile
Beosa moze jakas wycieczka do Italli? Taka zorganizowana smile Moze dla singli tongue

Próbujesz mnie zmienić wink
Nikt nie może zrozumieć,że cappuccino też nie bo ma posmak kawowy.Ale mam nieraz ubaw,ludzie nie wierzą,że już wszystkiego próbowałam i po prostu taki jestem dziwoląg smile .Śladowe ilości na ciastkach czy tortach przełknę,ale zdecydowanie wolę bez smile
A do Italii ...cieplutko,pięknie i włoskie lody...Jadę! Za rok może dwa jak uzbieram trochę kasy smile Żartuję.Na razie się zorientuję w cenach.Pomarzyć dobra rzecz.A jak się nakręcę,to kto wie smile smile smile

Nie probuje Cie zmieniac Beosa, bo jak nam juz "uswiadomionym" wiadomo, to zmienic mozna tylko siebie tongue
Mowie jak jest tongue  Cappuccino we Wloszech to nie kawa - to eliksir zycia smile Z serduszkiem z mleczka na wierzchu smile Kochana jeszcze nie wszystkiego probowalas a jak pobrobujesz to mi dopiero wtedy mozesz powiedziec, ze jestes "dziwolag" tongue.
Ale zarty na bok. Ja nie lubie cynamonu i szarlotka z cynamonem mi przez gardlo nie przejdzie smile
Ja bede sie zajadac tiramisu z cappuccino a Ty szarlotka z herbatka smile Najwazniejsze, zeby nam obu smakowalo smile

17 232

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:
beosa napisał/a:

A książkę Stuhra,którą poleciłaś już zaczęłam czytać!Dziś rano znalazłam w necie smile .Wciągająca.Optymistyczna.Fajnie facet pisze. Dzięki smile

A mozna zapytac o tytul tej wciagajacej lektury M. Stuhra? smile

Tak sobie mysle..

17 233

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
Happyfull napisał/a:
beosa napisał/a:

Spóźniony ten mój poprzedni post ale przerwę w necie mialam sad
A tiramisu nie dla mnie -nie znoszę kawy,kakao w żadnej postaci.Będę Wam kibicować smile
Albo rano po pracy kupię sobie....lody mmm,a może będzie szarlotka,się ją podgrzeje i do tego lody.....I zjem jak się wyśpię smile Zamiast obiadu smile

Wiesz jak kiedys sie do Italii wybierzesz to Ci dopiero cappuccino z tiramisu posmakuje smile A jakie tam maja lody smile
Beosa moze jakas wycieczka do Italli? Taka zorganizowana smile Moze dla singli tongue

Próbujesz mnie zmienić wink
Nikt nie może zrozumieć,że cappuccino też nie bo ma posmak kawowy.Ale mam nieraz ubaw,ludzie nie wierzą,że już wszystkiego próbowałam i po prostu taki jestem dziwoląg smile .Śladowe ilości na ciastkach czy tortach przełknę,ale zdecydowanie wolę bez smile
A do Italii ...cieplutko,pięknie i włoskie lody...Jadę! Za rok może dwa jak uzbieram trochę kasy smile Żartuję.Na razie się zorientuję w cenach.Pomarzyć dobra rzecz.A jak się nakręcę,to kto wie smile smile smile

A jakby je tak czym innym naładować, np. likierem jakimś innym.?

17 234

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Beosa wybacz ale nie ogarniam Twojego męża, po co takie prowokcje? Co ja się dziwię wczoraj mój własny syn mnie prowokował, najwyraźniej nie lubią  spokoju albo przyzwyczaiłyśmy ich do tych spięć. Ja zdrowieję bardzo, bardzo powoli a mój syn zdziwiony.  Zapytał: mama zmieniłaś taktykę? smile

Już Ci tłumaczę smile
Przez ostatnie miesiące ja robię to co chcę i kiedy chcę.Kiedyś wiadomo-z wywieszonym ozorem po pracy wpadałam do kotłowni,robiłam co trzeba,leciałam do kuchni,potem padałam na fotel.Teraz jest fajniej.Dla mnie.Mojemu synowi zawsze jest ciepło(no,nie zawsze chce mu się rozpalać smile ,ja też wolę chłodniej więc mąż jest teraz zmuszony do codziennego zajmowania się piecem,popiołem,węglem,drewnem.
Jak to zmienić? Proste.Próbował Nas ugotować.Wiedział,że w którymś momencie nie wytrzymam i się odezwę.A wtedy niby "wygrał".
Bo przecież ja zołza czepiam się go,że źle pali.Że mu zabraniam,a on przecież chciał.Po co ma to robić jak i tak będzie źle.Mamusia "wszystko a nawet więcej"słyszała,więc świadek w sądzie jak znalazł.Oni nie odniosą się do konkretnego przypadku tylko powiedzą,że ja tak cały czas.
Przesadzam?Wczoraj karaluch w ogóle nie rozpalił.To kara dla mnie smile Tylko,że to im dupy marzły smile Jak dzieci czyż nie?
Zabieranie samochodu akurat wtedy gdy jestem umówiona z dzieciakami do kina,albo nie stawienie w banku bez uprzedniego poinformowania mnie,że nie będzie mógł miało na celu wywołać u mnie dawne reakcje.Złość,gniew,bluzganie,słowotok,agresję,łzy,wypominanie i wiele innych.Bo on wtedy dopiero się uaktywniał i zaczynał mówić co mu się na wątrobie zbierało przez długi nieraz czas.
Teraz jeszcze dodatkowo są mu te moje reakcje potrzebne,żeby sobie przypomnieć,wszystkim pokazać i mieć dowód jaka to JA jestem wstrętna i nie do wytrzymania.

I tyle.Ale ja się nie daję.Teraz prędzej on będzie musiał wybuchnąć smile smile smile

17 235

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Z blogu "Uciekamy do przodu"

Ofiarna karmicielka- w końcu UCIEKA:)
Cechy, które zwiększają prawdopodobieństwo stania się ofiarą. Czym charakteryzuje się, jak zachowuje się ?karmicielka? zaburzonego, pasożytniczego lub uzależnionego partnera.

1. Daje. Dawać, dawać, dawać ? wikt i opierunek, swoje ciało, swoje pieniądze, ?posługę?, opiekę, troskę, prezenty, zaangażowanie. W tym punkcie dodałabym wyręczanie, organizowanie, załatwianie, rozwiązywanie, wyczulenie na potrzeby i zachcianki i natychmiastowe ich spełnianie.
Nie dawać? Ależ dawać, ale i brać, i patrzeć czy jest równowaga w tym dawaniu i braniu. Powinno być tak, że im więcej dajesz, tym więcej otrzymujesz, a nie im więcej dajesz, tym mniej otrzymujesz.
Nie chodzi o wyrachowanie i zimną kalkulację. Chodzi o zachowanie współmierności, która cechuje zdrowe związki. Podobne zaangażowanie, obdarzanie się podobną ilością ?wkładu? w związek. Jeśli tylko jedna strona daje, a druga tylko bierze, to jest to pasożytnictwo.

2. Nie stawia granic. Cechuje się brakiem asertywności. Nie broni się, gdy jest ?pożerana? lub broni się nieumiejętnie i nieskutecznie. Najpierw nie widzi, że jest wykorzystywana, później nie umie się przeciwstawić, w ostateczności nie ma już siły by zawalczyć o siebie.
Trzeba stawiać granice. Wyodrębnić siebie i bronić tego swojego terytorium, nie pozwolić na sobie żerować. Nauczyć się asertywności, nauczyć się mówić NIE. Między innymi to jest broń przeciwko pasożytom.

3. Wierzy bardziej jemu niż sobie. Zagłusza swoją intuicję, okłamuje swój rozum, kieruje się pokrętną logiką nie mającą nic wspólnego z prawdziwą logiką. Nie zauważa, nie chce zauważać czerwonych lampek, nie wierzy im. Tłumaczy, usprawiedliwia. Wybacza zbyt wiele, daje kolejne szanse mimo powtarzających się tych samych zachowań, które powinny delikwenta dyskwalifikować takich jak zdrady, kłamstwa, przemoc czynna i bierna, wykorzystywanie, poniżanie, upokarzanie itp.
Co robić? Bardziej wierzyć sobie, nabrać pewności siebie, ufać intuicji. Otworzyć oczy i patrzeć, zauważać, nie olewać sygnałów. Nie dać się oszukiwać. Patrzeć na czyny nie na słowa. Po prostu nie być tak łatwowierną i tak bezkrytycznie ufną.

4. Nie kocha siebie, nie lubi siebie. Ma niskie poczucie własnej wartości, czuje się gorsza, uważa, że nie zasługuje na dobrego partnera, na dobre życie. Uważa, że musi na wszystko zasłużyć i ciężko zapracować.

5. Ma błędne, stereotypowe, szkodliwe dla siebie przekonania o roli kobiety wyniesione z dzieciństwa ? z domu i otoczenia, np. o tym, że kobieta ma być miła i łagodna, inaczej nikt jej nie zechce.

6. Nie potrafi być sama. Nie ma swoich zaintereowań, pasji, grona własnych przyjaciół i znajomych. Ma w sobie pustkę, którą próbuje zapełnić facetem, jego życiem, jego zainteresowaniami i znajomymi.

7. Nie dba o własną niezależność, w tym finansową.

8. Jest leniwa w pracy nad sobą, nie rozwija się, nie uczy siebie, nie poznaje swoich możliwości.

9. Jest ZEWNĄTRZsterowalna ? przekonana o tym, że KONTROLĘ nad jej: szczęściem, powodzeniem, samopoczuciem ma ?ktoś/coś? z zewnątrz, a nie ona sama.

10. Jest pesymistyczne nastawiona do życia, uprawia myślenie negatywne i (uwaga!) AUTODESTRUKCYJNE, często ma FATALISTYCZNE podejściem do życia (?TAKIEJ? to i tak nikt nie zechce, więc po co z tym walczyć?) i deprecha oraz czarnowidztwo gotowe.

11. Boi się. Wszystko napawa ją lękiem, strach ją paraliżuje. Boi się zmian, boi się postawić na swoim, boi się sprzeciwić. Boi się samodzielności, boi się, że sobie nie poradzi. Najbardziej boi się samotności, choć w toksycznym związku też czuje się samotna. Strach towarzyszy jej na co dzień.

13. Jest grzeczna. Ofiara to ?grzeczna dziewczynka?. Robi to czego od niej oczekują. W ogóle nie myśli czy tego właśnie chce ona. Skoro oczekiwanie z zewnątrz jest właśnie takie to ?grzeczna dziewczynka? wychodzi mu naprzeciw. Ochoczo, rączo i z zapałem wychodzi.

A po milionowym razie, kiedy w poskokach spełnia czyjeś oczekiwania zaczyna odczuwać niedosyt, bunt, obrzydzenie, zmęczenie, porażkę. I zaczyna być ?niegrzeczną dziewczynką?, i idzie tam gdzie chce

I w tym momencie zaczyna się UCIECZKA DO PRZODU

17 236

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie smile
Jestem zaganiana.
Nie mam czasu na czytanie forum.
Weszłam jedynie żeby wykrzyczeć się.
Jestem zła, bardzo zła na Boga, na życie, na wszystko, ale najbardziej na siebie !!!!!
Muszę sobie ulżyć i "wydalić" z siebie złe emocje - jak mogłam być taką debilką, skończoną debilką !!!!!!
Jak mogłam dać się temu draniowi, chłystkowi, zwyrodnialcowi !!!!!!!
Rozmawiałam z nim dzisiaj i to kilka razy. Rano pieniędzy nie miał, wysyłał towar, za który kierowca miał przywieść pieniądze.
Po południu zadzwonił, że dzisiaj nic z tego, że kierowca stoi 3 w kolejce do rozładunku (?), ale jutro to już na pewno zapłaci. Usłyszałam też, że to nie jest jego zobowiązanie (alimenty) a jedynie wsparcie. ON MNIE WSPIERA !!!!!! K****wa mać !!!! On mnie wspiera !........wspierał mnie zwyrodnialec całe życie i to wspieranie wychodzi mi bokami !!!!!
Jak można być stworzeniem bez sumienia, empatii. Jak tak można żyć????????????  sad
Gdzie ja rozum miałam !!!!!!!!

17 237

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Niech żyją niegrzeczne dziewczynki! big_smile

17 238

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Niech żyją niegrzeczne dziewczynki! big_smile

Wielokropku kochany raczej zniesmaczone, rozgoryczone.....złość przeplata się ze "łzami" sad
Nie, nie jestem na dnie, bezradna, zrozpaczona. Jestem ŚWIADOMA !!! Świadoma sytuacji i walki jaką muszę z nim staczać. Świadoma jestem, że nie dociera do niego co znaczą dzieci i obowiązek dbania o nie. Świadoma jestem, że nic do niego nie dociera poza chęcią posiadania, żądzy i miłości własnej.
To że sobie już dość dawno wybaczyłam nie znaczy, że nie boli mnie iż z takim człowiekiem żyłam i dawałam nabierać się jak dzieciak. Właśnie w takich momentach jak dziś boli i to jak cholera sad

17 239

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czyżbyś powróciła do "grzecznych", że tak odżegnujesz się od mego okrzyku? tongue
A niegrzeczna dziewczynka jest osóbką bardzo świadomą. smile

Ściskam Cię serdecznie.

17 240

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Czyżbyś powróciła do "grzecznych", że tak odżegnujesz się od mego okrzyku? tongue
A niegrzeczna dziewczynka jest osóbką bardzo świadomą. smile

Ściskam Cię serdecznie.

Nie, nie jestem już grzeczną dziewczynką. Jestem kobietą smile dorosłą i z humorami smile
Dowodem jest na to i radość, i złość, i rozgoryczenie jak i wymaganie szacunku od innych (szanowanie też siebie), ale i stanowczość .
Nie ma już naiwniaczki ! Jestem ja, wiedząca/widząca co się dzieje, przewidująca konsekwencje a przede wszystkim walcząca o swoje.

Odwzajemniam Ci uściski smile

17 241

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Beosa dzięki za wyjaśnienie, rzeczywiście jak to czytałam, to pomyślałam że dzieciuch z niego.Na szczęście Ty jesteś bardzo świadoma i nie dajesz się smile
Tak w gwoli wyjaśnienia..umykają mi niektóre odpowiedzi, nie wchodzi mi opcja cytuj i przez to trudno mi odp na dany post. Z drugiej strony zaoszczędzam miejsca na stronie, a w oszczędzaniu dobra jestem.
Hm pytałaś czy moja matka byłą ekspresyjna. Zepchnęłam to pytanie gdzieś daleko, bo temat-matka jest dla mnie ciężki i zostawiam go sobie na pożarcie u mojej pani od psyche ale tak jest ekspresyjna.
Anstawio ja wiedziałam, że Ty od razu będziesz wiedziała o co mi chodzi w pytaniu do wielokropka, bo przecież podobnie odczuwamy.
Za to nie kumam jaka gwarą pisze zabka-k smile Skąd jesteś zabko?

17 242

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Ale schronisko,czy zorganizowana wycieczka -ok!
...
O rzesz ty! I udało mu się.Dałam się sprowokować.Parę słów usłyszał. (...) Prowokacje będą się zdarzały dopóki tu mieszkam.
...
Myślałam,że czas gra na moją korzyść,że skoro pod jednym dachem,to rozwód nic nie zmieni.

Beosa smile
Uśmiech stąd, że ja tam też bardziej mam klimaty schroniskowe niż hotelowe wink Warunek jest jeden - indywidualna w miarę łazienka, bo nie znoszę po dwudziestce ludzi domywać sobie brodzika pod prysznicem wink
Kwestia prowokacji - ja wiem, że to głupio zabrzmi - ale podniosła mnie na duchu. Rzeczywiście, mieszkanie pod jednym dachem stwarza takie okazje i wcale nam nie jest miło, a z drugiej strony umieć od razu słyszeć i nie reagować - nie sposób. Sposób to sobie powolutku trzeba znaleźć na reakcję odpowiednią do sytuacji i wcale nie trzeba uciekać w takie odzywki, jak ja to zrobiłam smile Ogólnie to stwierdziłam, że ja czując się zraniona uciekam się właśnie do takich agresywno-wulgarnych zachowań, bo nie umiem się inaczej bronić. Tylko, że mnie takie moje zachowanie nie odpowiada i takiej siebie nie lubię. Druga kwestia - że jednak czuję, że jestem krzywdzona, tylko nie chcę sobie uświadomić - ale emocje same wyłażą ze mnie - właśnie w ten "nieokiełznany" sposób. Dzięki swojemu poniedziałkowi i Twojemu postowi to zrozumiałam. Dzięki smile

Właśnie wydaje mi się, że jednak rozwód wiele zmienia.... Weźmy pod uwagę dziwność sytuacji, gdzie dwoje ludzi patrzących na siebie bez jakichkolwiek pozytywnych emocji zmusza się do przebywania razem, mija codziennie, wymienia kulturalne dzien dobry i dobranoc... I że ta sytuacja trwa latami. Że nikogo nie masz i z nikim się nie spotykasz. Mija 5 lat. Okazuje się, że z jednym ze znajomych miło Ci się "rozmawia". Często rozmawiacie. Po dziesięciu kawkach "na mieście" w ustronnej kawiarni rozsądnie było by go zaprosić może na herbatę do domu? Zaprosiłabyś? Abstrahując od Twojego samopoczucia.... Domniemywam, że jm zrobiłby z tego użytek do sądu składając od razu pozew o rozwód z Twojej winy na skutek zdrady. Argumentując, że może nie byliście razem, ale on miał nadzieję, ze to się zmieni, że poukładacie życie na nowo itp. Że przecież awantur już nie było, uśmiechaliście się do siebie a on chciał tak powolutku do Ciebie się zbliżyć.
Chyba to prawdopodobne....?

Tak - czas pewnie działa na Twoją korzyść, ale chyba nie w kwestii ew. Twojego naprawdę dobrego samopoczucia w Twoim życiu prywatnym bez rozwodu. Mimo, iż czujesz się po części wolna - nie jesteś jednak. Co prawda nie jestem zwolennikiem rozwodu na siłę, ale rzeczywiście wykorzystania czasu aby ten pozew złożyć rozsądnie i nie pod wpływem impulsu smile

17 243

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Nie zdziwiona, takie gdybanko.
Trzeba być sobą po prostu - forever.
Obserwować i widzieć, nie oszukiwać siebie, że ten zgniły bordo to róż. Siebie oszukiwać, jak można?

Ale z tymi zmianami to się nie zgodzę, bo my się przecież zmieniamy, no chyba, że wracamy do siebie po prostu. Bo chcemy!

Hm - wiesz, ja naprawdę myślę, że wracamy do siebie smile Takich o jakich chciałyśmy zapomnieć wink
Właśnie o ten bordo zgniły mi chodzi wink Za wszelką cenę usiłujemy sobie wmawiać czasem, ze lubimy i akceptujemy coś, czego nie jesteśmy jednak w stanie zaakceptować. Kiedy bardziej rządzą nami emocje fruwających motylków, bo jest koło nas facet, to nawet walające się cytryny z ostatniego roku nie są problemem wink Czy Ty mi chciałabyś powiedzieć, że przestałaś lubić ogarnięty porządek wokół siebie? Pewnie nie smile
Im dłużej nad sobą pracuję, to coraz częściej wydaje mi się, że ja się nie zmieniam, tylko właśnie "wracam do siebie". Przypomina mi się, jaka byłam, jak się zachowywałam, kiedy byłam sama. Albo kiedy był początek związku. Mam mankamenty, których muszę się pozbyć (już nawet nie zmienić, tylko pozbyć), ale całokształt mnie pozostanie. Ja już pisałam - chcę się uśmiechać, być pogodnie nastawiona do świata, nie narzekać, móc gadać z ludźmi - bo ja taka byłam. Chcę popełniać głupstewka, bo samą mnie moje głupstewka śmieszą.
Czy pozbycie się przeze mnie mankamentów to zmiana? Tak - ale nie wymuszona przez kogoś, tylko konieczność odkryta przeze mnie samą. W tym zmienianiu chodzi mi o to, że jeśli coś się ma zmienić, to każdy powinien tego sam chcieć, sam zrozumieć, że coś mu nie pasuje. A nie, że inni będą mu mówić, że im coś we mnie nie pasuje i ja będę dociągać do wyśnionego ideału - czyjegoś...
Ja opisałam się kilkunastoma zdaniami - Ty napisałaś krótko i węzłowato smile

17 244

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Jak można być stworzeniem bez sumienia, empatii. Jak tak można żyć????????????  sad
Gdzie ja rozum miałam !!!!!!!!

Witaj!
Zofiu - przecież wiesz, że rozum poszedł w odstawkę onegdaj i przeszłości nie zmienisz.... sad Przykre, ale na to wpływu nie mamy, więc wyrzekanie sobie po raz tysięczny też nic nie da.... Nie? Ale tupnąć i walnąc ręką w stół na skwitowanie kolejnych haniebnych wykrętów to chyba można? Bo ja tego nie ogarniam - czy można, czy nie? wink
Ty daj sobie może buziaka, że rozum teraz masz, co? Bo wiesz, że równie dobrze nadal tego rozumu mogłabyś nie mieć.... Wtedy to byś sobie mogła wyrzucać - gdzie ja rozum MAM wink

17 245 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-02-21 10:40:23)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Beosa dzięki za wyjaśnienie, rzeczywiście jak to czytałam, to pomyślałam że dzieciuch z niego.Na szczęście Ty jesteś bardzo świadoma i nie dajesz się smile
Tak w gwoli wyjaśnienia..umykają mi niektóre odpowiedzi, nie wchodzi mi opcja cytuj i przez to trudno mi odp na dany post. Z drugiej strony zaoszczędzam miejsca na stronie, a w oszczędzaniu dobra jestem.
Hm pytałaś czy moja matka byłą ekspresyjna. Zepchnęłam to pytanie gdzieś daleko, bo temat-matka jest dla mnie ciężki i zostawiam go sobie na pożarcie u mojej pani od psyche ale tak jest ekspresyjna.
Anstawio ja wiedziałam, że Ty od razu będziesz wiedziała o co mi chodzi w pytaniu do wielokropka, bo przecież podobnie odczuwamy.
Za to nie kumam jaka gwarą pisze zabka-k smile Skąd jesteś zabko?

Żabka nie pisze gwarą. To taki sty. Możesz jakieś konkrety przedstawić, które uznałaś za gwarę?

Nie będę Cię męczyć matką. Moja też stsnowi ciężki temat. Z tym, że ja mogę na zimno o mojej co wyrabiała.
Chodziło mi o wzorce.

17 246

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Nie zdziwiona, takie gdybanko.
Trzeba być sobą po prostu - forever.
Obserwować i widzieć, nie oszukiwać siebie, że ten zgniły bordo to róż. Siebie oszukiwać, jak można?

Ale z tymi zmianami to się nie zgodzę, bo my się przecież zmieniamy, no chyba, że wracamy do siebie po prostu. Bo chcemy!

Hm - wiesz, ja naprawdę myślę, że wracamy do siebie smile Takich o jakich chciałyśmy zapomnieć wink
Właśnie o ten bordo zgniły mi chodzi wink Za wszelką cenę usiłujemy sobie wmawiać czasem, ze lubimy i akceptujemy coś, czego nie jesteśmy jednak w stanie zaakceptować. Kiedy bardziej rządzą nami emocje fruwających motylków, bo jest koło nas facet, to nawet walające się cytryny z ostatniego roku nie są problemem wink Czy Ty mi chciałabyś powiedzieć, że przestałaś lubić ogarnięty porządek wokół siebie? Pewnie nie smile
Im dłużej nad sobą pracuję, to coraz częściej wydaje mi się, że ja się nie zmieniam, tylko właśnie "wracam do siebie". Przypomina mi się, jaka byłam, jak się zachowywałam, kiedy byłam sama. Albo kiedy był początek związku. Mam mankamenty, których muszę się pozbyć (już nawet nie zmienić, tylko pozbyć), ale całokształt mnie pozostanie. Ja już pisałam - chcę się uśmiechać, być pogodnie nastawiona do świata, nie narzekać, móc gadać z ludźmi - bo ja taka byłam. Chcę popełniać głupstewka, bo samą mnie moje głupstewka śmieszą.
Czy pozbycie się przeze mnie mankamentów to zmiana? Tak - ale nie wymuszona przez kogoś, tylko konieczność odkryta przeze mnie samą. W tym zmienianiu chodzi mi o to, że jeśli coś się ma zmienić, to każdy powinien tego sam chcieć, sam zrozumieć, że coś mu nie pasuje. A nie, że inni będą mu mówić, że im coś we mnie nie pasuje i ja będę dociągać do wyśnionego ideału - czyjegoś...
Ja opisałam się kilkunastoma zdaniami - Ty napisałaś krótko i węzłowato smile

I może też odkrywamy siebie na nowo, albo całkiem odkrywamy, bo nie znałyśmy swoich oczekiwań, albo nie dałyśmy im dojść do głosu. Świadomość, samoświadomość.
A wiesz, że ja już nie narzekam. Chyba coś zrobiłam, że się z tym uporałam. Nie biadolę a działam. Oby na zawsze smile

Lubię dookoła esteticznie smile Znasz mnie trochę smile

17 247

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

I może też odkrywamy siebie na nowo, albo całkiem odkrywamy, bo nie znałyśmy swoich oczekiwań, albo nie dałyśmy im dojść do głosu

smile
Znaczy się nie cieszę się, że nie dałyśmy wcześniej, ale cieszę, że w końcu dałyśmy smile
smile

17 248 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-02-21 10:52:21)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

I może też odkrywamy siebie na nowo, albo całkiem odkrywamy, bo nie znałyśmy swoich oczekiwań, albo nie dałyśmy im dojść do głosu

smile
Znaczy się nie cieszę się, że nie dałyśmy wcześniej, ale cieszę, że w końcu dałyśmy smile
smile

Ja też.

Kurcze. Ja to się dziwię jak to się tak można samodestruktywować:D. To nie jest śmieszne.
A może to tak każdy ma, że dochodzi do swego i odkrywa siebie właśnie tak. Może u schyłku życia dopiero wiemy i dopiero żyjemy jego pełnią.  No bo przecież od początku nie wiemy. Czy wychowanie odpowiednie i odpowiednie wzorce pozwoliłyby nam to przeskoczyć?
Nie u schyłku życia, a u schyłku odkrycia.

Lepiej późno niż wcale.

17 249

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Liv

Gwara - nie gwara smile
Mam wrażenie, że piszę czasami odrobinkę prowokacyjnie.

Hm :
Zna mój ulubiony, często wypowiadany onegdaj tekst "kto chce, ten zrozumie" wink

Że lubię czasem zadawać pytania... Bo zdecydowanie uważam, że jeśli ktoś będzie chciał, to sam sobie poszuka własnej odpowiedzi. Wcześniej czy później smile

Wie, że czasem potrafię przyprzeć do muru wink Ale to rzadko, bo mam wrażenie, że to jest ta agresywna ja, której nie lubię, bo mi to nie sprawia przyjemności.

17 250

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Ja też.

Kurcze. Ja to się dziwię jak to się tak można samodestruktywować:D. To nie jest śmieszne.
A może to tak każdy ma, że dochodzi do swego i odkrywa siebie właśnie tak. Może u schyłku życia dopiero wiemy i dopiero żyjemy. Nie u schyłku życia, a u schyłku odkrycia.

Lepiej późno niż wcale.

Ano sama widzisz, że można ślepo zapędzać się w kozi róg...
Nie wiem, czy każdy, mnie się wydaje, że nie.... Że jeśli ktoś miał inne - "lepsze" czyli zdrowsze wzorce, to tak sobie własnego życia i problemu z własną osobowością (ajki jest, co jest w stanie zaakceptować, a czego nie i nie mieć z tego powodu poczucia winy) nie zwielokrotni wink Tak po tej zadanej robótce z genogramem się utwierdziłam w tym przekonaniu - choć oczywiście dochodzą do tego relacje bieżące... Mnie dobre bodźce i zdrowe wzorce wycięło z dzieciństwa. Więc teraz odkrywam je metodą niestety prób i błędów na sobie.

17 251

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Ja też.

Kurcze. Ja to się dziwię jak to się tak można samodestruktywować:D. To nie jest śmieszne.
A może to tak każdy ma, że dochodzi do swego i odkrywa siebie właśnie tak. Może u schyłku życia dopiero wiemy i dopiero żyjemy. Nie u schyłku życia, a u schyłku odkrycia.

Lepiej późno niż wcale.

Ano sama widzisz, że można ślepo zapędzać się w kozi róg...
Nie wiem, czy każdy, mnie się wydaje, że nie.... Że jeśli ktoś miał inne - "lepsze" czyli zdrowsze wzorce, to tak sobie własnego życia i problemu z własną osobowością (ajki jest, co jest w stanie zaakceptować, a czego nie i nie mieć z tego powodu poczucia winy) nie zwielokrotni wink Tak po tej zadanej robótce z genogramem się utwierdziłam w tym przekonaniu - choć oczywiście dochodzą do tego relacje bieżące... Mnie dobre bodźce i zdrowe wzorce wycięło z dzieciństwa. Więc teraz odkrywam je metodą niestety prób i błędów na sobie.

Trochę na jednym wózku jedziemy zważając na dzieciństwo i bodzce.
Przykre to trochę jest.
Ale coż. Bardziej przykre jest jak pomyślę o tych zatwardziałych co to nie patrząc na siebie brną, a potem sobie rady dać nie mogą obwiniając przy tym rzeczywistość otaczającą i ludzi. To jest makabreska. Wiesz o co mi chodzi?

17 252

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Trochę na jednym wózku jedziemy zważając na dzieciństwo i bodzce.
Przykre to trochę jest.
Ale coż. Bardziej przykre jest jak pomyślę o tych zatwardziałych co to nie patrząc na siebie brną, a potem sobie rady dać nie mogą obwiniając przy tym rzeczywistość otaczającą i ludzi. To jest makabreska. Wiesz o co mi chodzi?

Wydaje mi się, że wiele osób spotykających się tu - jedzie na podobnych modelowo wózkach - podobnych smile Skądś się to zaczęło brać jednak. Dlatego psycholodzy nazwali pewne schematy zachowań, opisali, prowadzą terapie - a my w końcu możemy z czegoś skorzystać smile
Przykre tak, ale wiesz o co mi chodzi - niech fakt, że przykre - nie napędza. Przykre w przeszłości warto zmienić na miłe w przyszłości - zaczynając od teraz wink
Wiem o co Ci chodzi z innymi, znaczy się - domyślam się. Ale właśnie ta makabreska i chęć jej wytłumaczenia innym ktosiom napędzała moje spadanie. Chyba i Twoje też wink Tego chciałabym się ze swojego postępowania pozbyć. Bo ja nie umiem powiedzieć "nie" albo "nie odpowiada mi to". Ja brnęłam zawsze "odpowiedzialnie" w głąb smile Ja nie będę zajmować się kimkolwiek innym, poza sobą. I swoimi dziećmi. To jest mój priorytet właściwie ustawiony. Ktoś nie jest moim problemem - jest problemem dla siebie, o ile dla niego to problem. I to nie mój problem, czy ktoś widzi swój problem czy nie wink wink wink
Uczę się mówić "nie". I nie robić z tego radochy smile "Nie" dla sytuacji czy człowieka czy czegokolwiek co godzi we mnie.
Też przecież wiesz, że próbując sama nad sobą pracować nie dawałam rady wysłuchiwać tych narzekań smile Po prostu nie chciałam a przejmowałam się, spadałam, czułam źle. Wiem, że nie dam rady na razie wchodzić w zbyt głębokie relacje z kimkolwiek - bo ze sobą jeszcze takich nie mam smile

17 253

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A mnie bolało to Twoje spadanie. Przykro mi było.

Moje narzekanie to była złość na siebie, na moją bezsilność.

Wiecie dlaczego ja nie piszę ani nawet nie bardzo mówię o tych dobrych rzeczach, które się u mnie dzieją?
Bo ja nie chcę zapeszać, chwalić, mówić hop.
Stąd pewnie same złe emocje wyrzucałam.
I to nie jest to, że ja się z pozytywów nie cieszę, że ich nie przeżywam. Przeciwnie. Tylko nie potrafię o nich mówić. Nawet nie szastam słowem dobrze.

17 254

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

I to nie jest to, że ja się z pozytywów nie cieszę, że ich nie przeżywam. Przeciwnie. Tylko nie potrafię o nich mówić. Nawet nie szastam słowem dobrze.

Ha, ja robiłam więcej: nie pozwalałam sobie na radość z pewnych rzeczy, czy wydarzeń - żeby nie zapeszyć, żeby się nie skończyło - a w podświadomości siedziało to (głupie, ale tak właśnie było), że już na pewno zostałabym za chwilę ukarana (czyli wydarzy się coś przykrego) za taką radość... sad
Na dzień dzisiejszy nie boję się już cieszyć, nikt (ja sama) mnie nie "straszy". Ale też nie ma we mnie dawnej euforii i spontaniczności, moje emocje są bardziej stonowane. Nie wiem czy to dobrze, czy nie - ważne, że wystarczy kawałek fajnej muzyki przy której poczuję się dobrze, czy też prószący za oknem śnieżek, który sprawia że na zewnątrz robi się tak bajkowo...

17 255

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

A mnie bolało to Twoje spadanie. Przykro mi było.

Moje narzekanie to była złość na siebie, na moją bezsilność.

Wiecie dlaczego ja nie piszę ani nawet nie bardzo mówię o tych dobrych rzeczach, które się u mnie dzieją?
Bo ja nie chcę zapeszać, chwalić, mówić hop.
Stąd pewnie same złe emocje wyrzucałam.
I to nie jest to, że ja się z pozytywów nie cieszę, że ich nie przeżywam. Przeciwnie. Tylko nie potrafię o nich mówić. Nawet nie szastam słowem dobrze.

Wiem, było mi przykro, próbowałam Ci wytłumaczyć, że to mój problem... Przecież Ci pisałam smile Moja własna decyzja, moja nauka mówienia nie, kiedy coś mnie rozstraja. Bolało, bo za bardzo obie się zapędziłyśmy smile Nie? smile Zresztą mnie ewidentnie odpowiada wymiana myśli na wątku, bo nie tylko jedna osoba się odnosi do mojego problemu i pytania - ale kilka. I dostaję różne sygnały z których muszę sama zrozumieć to co chciałabym smile Muszę sama wybrać swoją drożynkę - a nie korzystać z jednej zaproponowanej smile Sama pomyśleć smile Samodzielność cieszy wink

Wiesz, ale nie o to chodzi żeby nie zapeszyć smile Zmień ciutka może odniesienie - podziel się radością, podziel się smutkiem. Nie zrobisz tego, doprowadzisz do nagromadzenia i wybuchnie - albo euforią nie wiadomo z czego, albo dołkiem i narzekaniem na cholerny świat.

17 256

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
hm... napisał/a:

I to nie jest to, że ja się z pozytywów nie cieszę, że ich nie przeżywam. Przeciwnie. Tylko nie potrafię o nich mówić. Nawet nie szastam słowem dobrze.

Ha, ja robiłam więcej: nie pozwalałam sobie na radość z pewnych rzeczy, czy wydarzeń - żeby nie zapeszyć, żeby się nie skończyło - a w podświadomości siedziało to (głupie, ale tak właśnie było), że już na pewno zostałabym za chwilę ukarana (czyli wydarzy się coś przykrego) za taką radość... sad
Na dzień dzisiejszy nie boję się już cieszyć, nikt (ja sama) mnie nie "straszy". Ale też nie ma we mnie dawnej euforii i spontaniczności, moje emocje są bardziej stonowane. Nie wiem czy to dobrze, czy nie - ważne, że wystarczy kawałek fajnej muzyki przy której poczuję się dobrze, czy też prószący za oknem śnieżek, który sprawia że na zewnątrz robi się tak bajkowo...

Nie wiem, bo może z malutkich sympatycznych chwil życie się składa smile Nie tylko z przyznawania nagrody Nobla? wink

17 257

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Niech żyją niegrzeczne dziewczynki! big_smile

Niech żyją!
By się nią stać muszę zrobić conajmniej dwie rzeczy.
1) hipopotam, wielki hipopotam siedzi przy moim stole, a ja cały czas mówię, że go tam nie ma smile Przestać się oszukiwać.
2) wewnętrzny krytyk siedzi w mojej głowie i mówi mi różne bzdury, głosem mojej matki.

17 258

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio,
podziwiam Twą świadomość własnych słabości.
Podziwiam determinację, podziwiam zmiany, których dokonałaś.
Podziwiam i trzymam kciuki (jak zwykle). smile

17 259

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam was kochane dziewczyny. Czytam wasze zapiski od 1 strony, całymi dniami i nocami. Śpię po 4 godz. i znów tu wracam. Czytam obowiązkowe lektury i zaczynam rozumieć problem w sobie. Mam 50 lat i w końcu najwyższy czas uświadomić SOBIE, że jestem też człowiekiem. Przyznanie się do swoich problemów i manipulacji, popadanie ze skrajności w skrajność, niestety pokochałam alkohol i oszukiwanie najbliższych, że nie mam problemu, jest jak zderzenie z pociągiem. A ja niestety mam problem. Czytając Wasze posty zaczynam rozumieć, że obwinianie wszystkich za swoje życie, to kompletny absurd. Przecież TO JA pozwalam się obrażać, maltretować i poniżać. No ale sama nie jestem bez winy. Czytając podesłane mi pozycje (bardzo za nie dziękuję i proszę o więcej) doznałam EUREKI. sze Ostatnio tak się nakręcałam, że złożyłam nawet wniosek do sądu o rozwód, a czemu, bo moje życie zrobiło się po prostu nudne.
Od 3 lat, w moim domu, zrobiło się spokojnie i czasami nawet miło, więc brak mi rozrywki. Popijam sobie i prowokuję, a nuż straci mężuś panowanie nad sobą, może znowu dostanę w łeb, będzie coś się działo. Będę mogła wypominać, płakać, złościć się a potem mu wybaczyć. A on nic, w takich momentach zamyka się w pokoju i przeczekuje MOJE awantury. No w takim razie rozwód i może zjawi się następny psychol. O moja porąbana psychiko. No i siedzę i myślę ostro. 31 lat życia wrzucić do kosza i udawać dalej nieszczęśliwą ofiarę.
O nie. ZACZYNAM PRACĘ NAD SOBĄ. Rozmawiałam przed chwilką z córcią. Mieszka od 10 lat za granicą i tylko wynalazkom internetowym zawdzięczam wizję i fonię. Przyznałam się do wszystkiego jak na spowiedzi. Biłam się w pierś i obiecałam zagłębić się w środek siebie, walkę, naukę i POPRAWĘ. Boże, zobaczyłam taką radość w jej oczach. Mamuś mi mówi dziecko, jestem z ciebie bardzo dumna. Tak się martwiłam. Jestem z tobą. Wszyscy widzieli mój problem, tylko nie ja. Kochane moje, to dzięki Wam. Jakiś chyba mój Anioł stróż pokierował mnie na to forum. Zrozumiałam, że tracę siebie. Powiedziałam też mężowi o rozwodzie. Widziałam, że się bardzo zmartwił. Pewnie mnie jeszcze mimo wszystko darzy jakimś uczuciem. Po dwóch dniach, dzięki Eurece, zdecydowałam się z nim na szczerą rozmowę. Przyznałam się szczerze i z własnej nieprzymuszonej woli do nadużywania (sam przecież widział w jakim jestem stanie po powrocie z pracy).
Ja ze swojej strony obiecałam poprawę, ale ustanowiłam nowe zasady w naszym nowym 30+1 życiu. Pozwu nie wycofuję. Do tego momentu mamy czas aby zastanowić się nad sobą i przestrzegać zasad. Zaczynam nowe świadome życie, będę się doskonalić i poznawać na nowo siebie. Zacznę się kochać, uwielbiać i dbać o siebie. Jestem Wam taka wdzięczna. Nigdy nie zapomnę tego uczucia, jak zapaliło mi się w głowie czerwone ogromne światło. Córcia mi powiedziała, że musiałam do tego dorosnąć i dojrzeć, nikt za mnie nie mógł zrobić.
Boże, dziękuję Ci za moje cudowne mądre dzieci i za mądre wspaniałe kobietki z tego portalu.
Życzę starym i nowym uczestniczkom takiego powalającego na kolana objawienia. Dzięki temu, poczułam swój ból i wielki spokój.
Ups, ależ się rozpisałam. Ale jestem WIELKA. Przyznałam się wszem i wobec, obiecałam poprawę głośno. Teraz zostaje walka i dotrzymanie słowa, ale wiem teraz, że dam radę.

17 260

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

A mnie bolało to Twoje spadanie. Przykro mi było.

Moje narzekanie to była złość na siebie, na moją bezsilność.

Wiecie dlaczego ja nie piszę ani nawet nie bardzo mówię o tych dobrych rzeczach, które się u mnie dzieją?
Bo ja nie chcę zapeszać, chwalić, mówić hop.
Stąd pewnie same złe emocje wyrzucałam.
I to nie jest to, że ja się z pozytywów nie cieszę, że ich nie przeżywam. Przeciwnie. Tylko nie potrafię o nich mówić. Nawet nie szastam słowem dobrze.

Wiem, było mi przykro, próbowałam Ci wytłumaczyć, że to mój problem... Przecież Ci pisałam smile Moja własna decyzja, moja nauka mówienia nie, kiedy coś mnie rozstraja. Bolało, bo za bardzo obie się zapędziłyśmy smile Nie? smile Zresztą mnie ewidentnie odpowiada wymiana myśli na wątku, bo nie tylko jedna osoba się odnosi do mojego problemu i pytania - ale kilka. I dostaję różne sygnały z których muszę sama zrozumieć to co chciałabym smile Muszę sama wybrać swoją drożynkę - a nie korzystać z jednej zaproponowanej smile Sama pomyśleć smile Samodzielność cieszy wink

Wiesz, ale nie o to chodzi żeby nie zapeszyć smile Zmień ciutka może odniesienie - podziel się radością, podziel się smutkiem. Nie zrobisz tego, doprowadzisz do nagromadzenia i wybuchnie - albo euforią nie wiadomo z czego, albo dołkiem i narzekaniem na cholerny świat.

Nie no ja się cieszę, raduję.
Nie doprowadzam do kumulacji, staram się. Obynie nastąpiła.

Ja rozumiem tamto, rozumiem. Wszystko ok.

Dzielić się radościamibi smutkami poszczególnymi ot tak. Nie żeby wpadaćvz euforii w dół. Nie.

Postaram się.

Mnie o te ogólniki chodzi. Żeby nie powiedzieć jest super,na jutro jest do dupy.

17 261 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-02-21 13:23:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Miło czytać takie słowa Jana.
To wielkie, że zrozumiałaś.
Odzyskasz siebie.

To my decydujemy
Kiedy ktoś nam ubliża, zachowuje się w stosunku do nas nieodpowiednio lub agresywnie mamy na to wpływ, nie musimy na to pozwalać.

Ku przestrodze...
Moja matka, toksyczny człowiek z problemami, nie dostrzegający swoich błędów, nie słuchający opinii serdecznych ludzi, żadnych ludzi. Skończyła w szpitalu. Lekarz zapytał czy jestem zaskoczona. Nie byłam.
Wiecie, ona miała problemy ze sobą. Nigdy nie chciała ich widzieć., więc tym samym nic z nimi robić. Obwiniała wszystkich o wszystko. W końcu sfiksowała.
Dbajmy o siebie, o swoje zdrowie, nie  tylko fizyczne ale także psychiczne. Żyjmy w harmonii ze sobą. Słuchajmy siebie ale także obserwujmy świat dookoła.
Jak ktoś w ciągu swojego życia miał miliony związków i wszyscy od niego uciekali.
Należałoby się zastanowić o co chodzi. I ta dendencja do szczególnego rodzaju facetów. No nic.
Taka refleksja jak to samemu można się wykończyć.

17 262

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Spowiedź;

Otóż nastał czas gdy znów spojrzałam krytycznie na swoje poczynania i znów przyszło mi pisać na forum na którym takie chore podejście może ujrzeć światło dzienne.

W sercu pojawił się smutek. W głowie mętlik.

Obecny widzi nasze różnice. Ja uzależniona od ludzi, z wielką potrzebą przemieszczania się. On potrzebujący stabilizacji i przewidywalności. Tego nie mogę mu dać, znam siebie na tyle. Jest człowiekiem dobrym, ale nie dla mnie. ;-( To co nas połączyło, było naszym marzeniem a nie rzeczywistością. Wszak gdy obłęd zniknął, to zaczął do głosu dochodzić mózg. Oboje spojrzeliśmy ze zdziwieniem, jak możliwe że stoimy w tym właśnie punkcie i wątpimy w siłę tej więzi.

Oczy me zwracają się ku przeszłości. Pragnę powrotu do poprzedniego związku, pełna obaw, ale łaknąca nadziei na zmianę. Widzę tego człowieka chudszego o 10 kg, który przez cały okres od naszego rozstania czeka. Szuka domu dla naszej przyszłości i wierzy że nasze rozstanie go zmieniło.

Moja wina w bezsilności, w pragnieniach, w niespełnionych marzeniach, w błędach dzieciństwa, jak bezdomny pies szukam najdrobniejszej uwagi. Chcę być akceptowana, chcę akceptować, chcę żyć swoim życiem.

17 263

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabka-k ..
,,Gwara - nie gwara smile
Mam wrażenie, że piszę czasami odrobinkę prowokacyjnie. ''

Lubię Cię czytać, pod tym co piszesz mogłabym i ja się podpisać zwłaszcza jeśli chodzi o Twoje ostatnie posty gdzie piszesz czego chcesz i jaka chcesz być.
Spytałam o gwarę (przepraszam użyłam niewłaściwych słów) miałam na myśli, że fajnie piszesz, że właśnie w fajnym stylu i że może pochodzisz z rejonu (w górach mówią po ,,górolsku'' nie?) gdzie tak się mówi.

Hm nie zarzucaj mi czegoś czego nie robię, mam na myśli mój rzekomy zarzut wobec zabki-k

Dobra, będę 10 razy myślała na drugi raz co piszę, by być dobrze zrozumiana.

17 264

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Ja rozumiem tamto, rozumiem. Wszystko ok.

Wiesz co mi się przypomniało? smile
Dać czasowi czas wink

Nie wszystko naraz smile Nie chodzi o rozumienie mnie, tylko że świadomie czy nie sobie dałaś czas na zrozumienie siebie i albo zrobienie czegoś albo nie zrobienie smile Że nie wszystkie sroki naraz itd, bo sama to piszesz, więc co będę powtarzać i tak wiesz, co piszesz wink

Sobie też zaczęłam dawać czas i przestałam sobie jeździć po głowie smile

17 265

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Zabka-k ..
,,Gwara - nie gwara smile
Mam wrażenie, że piszę czasami odrobinkę prowokacyjnie. ''

Lubię Cię czytać, pod tym co piszesz mogłabym i ja się podpisać zwłaszcza jeśli chodzi o Twoje ostatnie posty gdzie piszesz czego chcesz i jaka chcesz być.
Spytałam o gwarę (przepraszam użyłam niewłaściwych słów) miałam na myśli, że fajnie piszesz, że właśnie w fajnym stylu i że może pochodzisz z rejonu (w górach mówią po ,,górolsku'' nie?) gdzie tak się mówi.

Hm nie zarzucaj mi czegoś czego nie robię, mam na myśli mój rzekomy zarzut wobec zabki-k

Dobra, będę 10 razy myślała na drugi raz co piszę, by być dobrze zrozumiana.

Nie myśl 10 razy, e - co Ty? A nie lepiej napisać i spokojnie wytłumaczyć, co się miało na myśli (jeśli ktoś ma wątpliwości), niż pod kątem kogoś (a nie siebie) rozkładac swoje myśli na czynniki pierwsze? Jak nie zrozumiem, to zapytam - obiecuję smile

Nieee, chyba to nie region.... Nie wiem zresztą smile smile smile Pochodzę z Torunia, od lat mieszkam w Kielcach, góry uwielbiam, od paru miesięcy zaczęłam na powrót myśleć głową nie kuchnią i odkurzaczem - takie poplątanie z tego wychodzi wink

17 266

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Dobra, będę 10 razy myślała na drugi raz co piszę, by być dobrze zrozumiana.

Eee tam, nie przesadzasz? Jeśli ktoś coś źle zrozumie, wtedy wystarczy wyjaśnić/uściślić, o co nam konkretnie chodziło i po sprawie. Po co zamartwiać się na zapas tym, że ktoś może nie zrozumieć od razu co mamy na myśli...

17 267

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Haha, żabko big_smile

17 268

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A nie lepiej napisać i spokojnie wytłumaczyć, co się miało na myśli (jeśli ktoś ma wątpliwości), niż pod kątem kogoś (a nie siebie) rozkładac swoje myśli na czynniki pierwsze?

Bardzo słusznie smile

17 269

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
Liv4 napisał/a:

Dobra, będę 10 razy myślała na drugi raz co piszę, by być dobrze zrozumiana.

Eee tam, nie przesadzasz? Jeśli ktoś coś źle zrozumie, wtedy wystarczy wyjaśnić/uściślić, o co nam konkretnie chodziło i po sprawie. Po co zamartwiać się na zapas tym, że ktoś może nie zrozumieć od razu co mamy na myśli...

Racja. Przejmuje się, bo nie chcę nikomu sprawiać przykrości. Wniosek- wyluzować i zdystansować.

17 270

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
jana123 napisał/a:

Teraz zostaje walka i dotrzymanie słowa, ale wiem teraz, że dam radę.

Mocno trzymam kciuki smile
I pozdrawiam smile

17 271

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

[Ofiarna karmicielka- w końcu UCIEKA:)

I w tym momencie zaczyna się UCIECZKA DO PRZODU [/i]

Ha - w końcu mogłam się odnieść, bo musiałam poczytać smile
W ogóle dzięki - bo to taki kierunkowskaz trochę, na co mam uważać i po czym rozpoznawać że się zapędzam smile smile
Zrobiłam sobie rachunek sumienia smile
TAK z mojej strony: 1, 2, 3 (OMG - głowę bym pod topór za niego, nie za siebie podłożyła smile ), 4, 5 (jednak z nastawieniem - nie wiem, jaka powinna być kobieta i czy w ogóle coś powinna), 6, 7, 9, 11 (nie do końca, ale dużo). Tak właśnie było.
Nie jestem leniwa, ale pracę nad sobą kierowałam na inne pola wink Optymistką jednak zawsze byłam i teraz widzę, ze to mi od zarania dziejów dawało tę siłę.... wygrzebywania się. Nie wszystkiego się boję, ale ewidentnie boję się samotności. Grzeczna w ogóle nie jestem - jak w czymś jestem grzeczna, to odbijam sobie w innej sferze w trójnasób...

Dzięki Anstawia smile

17 272

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Racja. Przejmuje się, bo nie chcę nikomu sprawiać przykrości.

No właśnie... "Opiekunka" w najlepszym wydaniu smile

17 273

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Moja wina w bezsilności, w pragnieniach, w niespełnionych marzeniach, w błędach dzieciństwa, jak bezdomny pies szukam najdrobniejszej uwagi. Chcę być akceptowana, chcę akceptować, chcę żyć swoim życiem.

Sluuu wiesz co znaczy Twoj nick? Ja sobie przetlumaczylam i wyszlo mi na polskie: Zdzira !!!
Piszez, ze chcesz zyc swoim zyciem a sama nie wiesz co jest Twoje.
Jak czytam Twoje posty to mam wrazenie, ze to wycie zaszczutego psa. Tyle winy masz w sobie ale nie wiem dlaczego? Moze sama poszukaj odpowiedzi na te pytania. Najlepiej u specjalisty, bo mnie az boli Twoj bol sad
Nie mozna czuc sie winnym, ze jest sie bezsilnym, ma sie pragnienia i ze niespelnily sie marzenia (byly realne? )!!!!!!!!!!!!!!!!
Za bledy dziecinstwa nie ponosimy winy, to chyba bledy Twoich rodzicow? A co takiego strasznego zrobilas jak bylas dzieckiem, ze czujesz sie winna?
Dziewczyno zrobisz jak zechcesz ale jestes tutaj, bo sam chyba juz nie ufasz sobie?
Jezeli chcesz mojej rady, to uciekaj od tych panow i zajmij sie najpierw soba. Mozesz chyba wrocic do rodzicow? Zajmij sie w koncu soba i nie nazywaj sie zdzira!!!! Miej szacunek do siebie!!!
Ja bym Cie bardziej nazwala: Pisklatko smile a z pisklatka moze wyrasnac piekny ptak smile  Bedzie latal wysoko i daleko smile
Kochana zdecyduj sie na SIEBIE !!!!!

17 274

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

... umieć od razu słyszeć i nie reagować - nie sposób. Sposób to sobie powolutku trzeba znaleźć na reakcję odpowiednią do sytuacji i wcale nie trzeba uciekać w takie odzywki, jak ja to zrobiłam smile Ogólnie to stwierdziłam, że ja czując się zraniona uciekam się właśnie do takich agresywno-wulgarnych zachowań, bo nie umiem się inaczej bronić. Tylko, że mnie takie moje zachowanie nie odpowiada i takiej siebie nie lubię. Druga kwestia - że jednak czuję, że jestem krzywdzona, tylko nie chcę sobie uświadomić - ale emocje same wyłażą ze mnie - właśnie w ten "nieokiełznany" sposób. Dzięki swojemu poniedziałkowi i Twojemu postowi to zrozumiałam. Dzięki smile

Właśnie wydaje mi się, że jednak rozwód wiele zmienia.... Weźmy pod uwagę dziwność sytuacji, gdzie dwoje ludzi patrzących na siebie bez jakichkolwiek pozytywnych emocji zmusza się do przebywania razem, mija codziennie, wymienia kulturalne dzien dobry i dobranoc... I że ta sytuacja trwa latami. Że nikogo nie masz i z nikim się nie spotykasz. Mija 5 lat. Okazuje się, że z jednym ze znajomych miło Ci się "rozmawia". Często rozmawiacie. Po dziesięciu kawkach "na mieście" w ustronnej kawiarni rozsądnie było by go zaprosić może na herbatę do domu? Zaprosiłabyś? Abstrahując od Twojego samopoczucia.... Domniemywam, że jm zrobiłby z tego użytek do sądu składając od razu pozew o rozwód z Twojej winy na skutek zdrady. Argumentując, że może nie byliście razem, ale on miał nadzieję, ze to się zmieni, że poukładacie życie na nowo itp. Że przecież awantur już nie było, uśmiechaliście się do siebie a on chciał tak powolutku do Ciebie się zbliżyć.
Chyba to prawdopodobne....?

Tak - czas pewnie działa na Twoją korzyść, ale chyba nie w kwestii ew. Twojego naprawdę dobrego samopoczucia w Twoim życiu prywatnym bez rozwodu. Mimo, iż czujesz się po części wolna - nie jesteś jednak. Co prawda nie jestem zwolennikiem rozwodu na siłę, ale rzeczywiście wykorzystania czasu aby ten pozew złożyć rozsądnie i nie pod wpływem impulsu smile

A Ty myślisz,że ja misiaczku do niego mówię w takich momentach? smile
Mam wrażenie,że wtedy dochodzi u mnie do rozszczepienia osobowości smile .
Przykładowa moja reakcja po próbie ugotowania nas przez jm smile .
Ta świadoma,mądra,spokojna JA czyści w przedpokoju ten cholerny dywanik obrzygany przez psa,a ta druga "niespokojna" Beosa się drze w stronę psychofaga (którego nawet nie widać,bo sobie leży w pokoiku na łóżeczku i nawet się nie odzywa).JA mówię sobie- kobieto opanuj się,spokojnie,bo się to obróci przeciw tobie.A moje drugie JA w tym samym czasie z dziką satysfakcją cedzi:ty ch..ju j..ny,ty k...wo....Zupełnie jakbym się prosiła żeby on zszedł i mi w zęby dał.
Potem następuje próba wytłumaczenia baranowi i pośrednio teściowej,bo jest za ścianą,że robienie na złość nie ma sensu,że jak dzieci były male to mówił,że nic im nie będzie jak trochę zmarzną itd sad mówię podniesionym głosem,złość mnie zatyka,nie mogę złapać oddechu...
Tak go wtedy nienawidzę...Przypominają mi się tamte dni...Kiedyś zaczęłabym płakać i niechby się tylko odezwał,usłyszałby jeszcze całą litanię swoich grzechów.
Teraz jest o tyle lepiej,że mimo iż nie panuję nad wulgaryzmami,to trzymam się konkretów,staram się nie krzyczeć,nie ryczę,nie trzaskam drzwiami i te "ataki" nie trwają długo.
Gdy to moje drugie JA się wykrzyczało zaniosłam wyczyszczony dywanik synowi,zamieniłam z nim kilka słów i próbowałam zasnąć.I szybko zasnęłam.Dawniej to byłoby raczej nie możliwe.
Ja chciałabym zostać w tym domu,bo to było sensem mojego życia.Stworzyć tu przytulne gniazdko,zacząć wreszcie korzystać z życia a nie tylko pracować,zapraszać znajomych i czekać na wnuki.Szkoda mi tak po prostu to oddać karaluchom.
A druga Beosa chce się spakować w jedną walizkę,wsiąść do pociągu,wyjechać na drugi koniec Polski i zapomnieć o wszystkim o domu,mężu,dzieciach,rodzinie,pracy,rozwodach i całym tym bagnie.
Ta pierwsza właśnie się rozryczała sad

Już.
Teraz skojarzyłam podobieństwo do Sybil.Muszę jeszcze raz obejrzeć film.

Jeszcze odniosę się do rozwodu.Zaczynam chyba z zimną krwią analizować za i przeciw.Czy teraz czy później.To co napisałaś Żabko-też o tym myślałam.To jeden z bardzo rozsądnych argumentów za.
Męczy mnie chyba to stanie okrakiem ,jedną nogą tu a drugą ...gdzieś.
Potrzebuję jeszcze trochę czasu na zorientowanie się w przepisach,na uregulowanie jednej mojej sprawy zdrowotnej i składam pozew.Nie ma na co czekać.

17 275 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-21 16:18:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Teraz skojarzyłam podobieństwo do Sybil.Muszę jeszcze raz obejrzeć film.

Ani mi sie waz ogladac ten fim jeszcze raz !!!!!!!!!!
To tylko film i nie masz sobie wmawiac jakis tam 16 osobowosci !!!! Polecilam ten film bo mnie zainteresowal problem tej dziewczyny ale zadna z was takiego problemu nie ma!!!!!!!!!!!!
Te Twoje dwie Beosy  to to, co Maja nazywa : Moje dwie glowy smile
Czyli wszystko w normie Beosa smile Czytaj lepiej Stuhra - happy end i pozytywna energia smile
Oj dziewczyny ja wam bede tylko teraz ksiazki i filmy o motylkach polecac smile

17 276

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Anstawio,
podziwiam Twą świadomość własnych słabości.
Podziwiam determinację, podziwiam zmiany, których dokonałaś.
Podziwiam i trzymam kciuki (jak zwykle). smile

Dziękuję Wielokropku kochany.
Choć mam wrażenie, że na podziw to jeszcze za wcześnie.
Determinacja. Tak. Jedna z pozytywnych cech, którą wynosi się z toksycznego domu.
Świadomość słabości mam dzięki Wam, Waszym opiniom, Waszej krytyce, Waszym ocenom. Dzięki terapii i książkom o DDA, które w ciągu ostatnich kilku dni czytam namiętnie po raz kolejny.
Zmiany są i będą, bo mam co zmieniać i jestem zdeterminowana smile

17 277

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Gwara - nie gwara smile
Mam wrażenie, że piszę czasami odrobinkę prowokacyjnie.

Zabka jak skoncze ta ksiazke do dam Ci do korekty i mi poprawisz niektore zdania "swoja gwara" smile
Podoba mi sie Twoj styl pisania smile
A prowokacja jest ale tylko dla "uswiadomionych" smile Taka bardzo mila smile Nie jak u mnie - prosto z mostu big_smile

17 278

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Męczy mnie chyba to stanie okrakiem ,jedną nogą tu a drugą ...gdzieś.

Wiesz, ten problem z brakiem umiejętności pohamowania się w odpowiednim momencie, pomimo iż się wie, to jednak jest ciut "normalny" i że po prostu trzeba pracować nad sobą, bo "pstryczka" nie ma. Przecież też nie sposób zaciąć się w sobie i głaz z siebie zrobić chyba - nie? Gdzieś tu prawda leży po środku.... Tam mnie po tym jednym poście Wielokropka gnębi i się zastanawiam.... wink Umiar, umiar we wszystkim pewnie.... z formą i czasem ekspresji też....? smile

Beosa, z tych dwóch odmiennych biegunów wyklaruje się pewnie ten jeden - który będzie łączył jakieś aspekty obu smile Wiem, że przykro.... też mi było przykro, że się będę musiała wyprowadzić...  Ten płacz, to żal i masz do niego prawo, prawda? Jak do każdego innego uczucia. Swoje odreagować trzeba... Napewno warto dobrze się zorientować, czas ma na to wpływ, że podejmiesz możliwie najrozsądniejsze dla Ciebie i dzieci kroki. Czasem w danym momencie człowiek nie widzi jakiegoś możliwego rozwiązania, ale zobaczy je za jakiś czas.
Byle ten czas nie posłużył temu, by zaprzepaścić wszystko, co się zrobiło, by zacząć zdrowo żyć smile ZA kimś lub bez kogoś - ale wiadomo, to już kwestia indywidualnej oceny sytuacji itp. Więc pewnie nie te "pięć lat" wink

17 279 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-21 16:55:08)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Dzięki Anstawia smile

Prowokacja?

Może nie ma co się podawać na Wikipedię, ale... brzmi niefajnie
Prowokacja ? określenie opisujące uzyskanie informacji lub wymuszenie zachowania ofiary przez podstępne i celowe działanie osoby trzeciej[1]

W psychologii prowokacja jest świadomym wymuszeniem określonych zachowań, reakcji lub działań, często agresywnych i nagłych, poprzez oddziaływanie na psychikę, niekoniecznie zgodne z obranymi przez daną osobę zasadami i wyznawaną ideologią.

17 280

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

A prowokacja jest ale tylko dla "uswiadomionych" smile

Bo wiesz co mi się przeraźliwie podoba? Motto Wielokropka smile smile smile
I zdanie mojej terapeutki - że każdy wszystko musi przepracować sam i w swoim tempie smile Czasem już jest czas, czasem dopiero nadejdzie - albo nie smile

17 281

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Dzięki Anstawia smile

Prowokacja?

Że Ty mnie?
Hihi, Anstawia, czy ja mam wrażenie, czy od razu podejrzewasz, że ja coś odbieram negatywnie? smile
A nie przeczytałaś, tego co napisałam CI - dlaczego dzięki? Przed tym było smile

17 282

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Zabka-k ..
,,Gwara - nie gwara smile
Mam wrażenie, że piszę czasami odrobinkę prowokacyjnie. ''

Lubię Cię czytać, pod tym co piszesz mogłabym i ja się podpisać zwłaszcza jeśli chodzi o Twoje ostatnie posty gdzie piszesz czego chcesz i jaka chcesz być.
Spytałam o gwarę (przepraszam użyłam niewłaściwych słów) miałam na myśli, że fajnie piszesz, że właśnie w fajnym stylu i że może pochodzisz z rejonu (w górach mówią po ,,górolsku'' nie?) gdzie tak się mówi.

Hm nie zarzucaj mi czegoś czego nie robię, mam na myśli mój rzekomy zarzut wobec zabki-k

Dobra, będę 10 razy myślała na drugi raz co piszę, by być dobrze zrozumiana.

A czy ja Ci coś zarzucam?

17 283

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Ja rozumiem tamto, rozumiem. Wszystko ok.

Wiesz co mi się przypomniało? smile
Dać czasowi czas wink

Nie wszystko naraz smile Nie chodzi o rozumienie mnie, tylko że świadomie czy nie sobie dałaś czas na zrozumienie siebie i albo zrobienie czegoś albo nie zrobienie smile Że nie wszystkie sroki naraz itd, bo sama to piszesz, więc co będę powtarzać i tak wiesz, co piszesz wink

Sobie też zaczęłam dawać czas i przestałam sobie jeździć po głowie smile

Czas nam sprzyja:)

17 284

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:
tezkobieta napisał/a:
Liv4 napisał/a:

Dobra, będę 10 razy myślała na drugi raz co piszę, by być dobrze zrozumiana.

Eee tam, nie przesadzasz? Jeśli ktoś coś źle zrozumie, wtedy wystarczy wyjaśnić/uściślić, o co nam konkretnie chodziło i po sprawie. Po co zamartwiać się na zapas tym, że ktoś może nie zrozumieć od razu co mamy na myśli...

Racja. Przejmuje się, bo nie chcę nikomu sprawiać przykrości. Wniosek- wyluzować i zdystansować.

Przykre trochę, że zarzut bez zarzutu, gwoli wyjaśnienia.

17 285

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

[Ofiarna karmicielka- w końcu UCIEKA:)

I w tym momencie zaczyna się UCIECZKA DO PRZODU [/i]

Ha - w końcu mogłam się odnieść, bo musiałam poczytać smile
W ogóle dzięki - bo to taki kierunkowskaz trochę, na co mam uważać i po czym rozpoznawać że się zapędzam smile smile
Zrobiłam sobie rachunek sumienia smile
TAK z mojej strony: 1, 2, 3 (OMG - głowę bym pod topór za niego, nie za siebie podłożyła smile ), 4, 5 (jednak z nastawieniem - nie wiem, jaka powinna być kobieta i czy w ogóle coś powinna), 6, 7, 9, 11 (nie do końca, ale dużo). Tak właśnie było.
Nie jestem leniwa, ale pracę nad sobą kierowałam na inne pola wink Optymistką jednak zawsze byłam i teraz widzę, ze to mi od zarania dziejów dawało tę siłę.... wygrzebywania się. Nie wszystkiego się boję, ale ewidentnie boję się samotności. Grzeczna w ogóle nie jestem - jak w czymś jestem grzeczna, to odbijam sobie w innej sferze w trójnasób...

Dzięki Anstawia smile

Nigdy bym nie powiedziała, że boisz się samotności.

17 286

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Dzięki Anstawia smile

Prowokacja?

Że Ty mnie?
Hihi, Anstawia, czy ja mam wrażenie, czy od razu podejrzewasz, że ja coś odbieram negatywnie? smile
A nie przeczytałaś, tego co napisałam CI - dlaczego dzięki? Przed tym było smile

Eee tam negatywnie od razu. Czytam Twoje posty, a ja nieuświadomiona jestem, więc pytam, czy to prowokacja? smile

17 287

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

smile

Bo widzisz - niby mam te wszystkie blogi zapisane w ulubionych, ale nie mam czasu zaglądać - a to coś czytam w domciu, a to coś tam, a to odrabiam zadania domowe od terapeutki - więc jest mi wygodnie poczytać i zastanowić się nad czymś, co któraś z Was skopiuje. No i przekopiowałaś taki fajny mini-przewodnik, z którego mogę zrobić rozrachunek nawet jeśli postanowię z własnej przyjaciółki zrobić swój jedyny świat i przestanę zauważać realia dookoła. No to podziękowałam smile Zanim ja bym to znalazła....
smile

17 288

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Nigdy bym nie powiedziała, że boisz się samotności.

A jednak smile
Więc onegdaj "z rączki do rączki, z rączki do rączki - bonanza" wink
Zaraz do domu idę, to mi się głupawka włączyła wink

17 289

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

smile

Bo widzisz - niby mam te wszystkie blogi zapisane w ulubionych, ale nie mam czasu zaglądać - a to coś czytam w domciu, a to coś tam, a to odrabiam zadania domowe od terapeutki - więc jest mi wygodnie poczytać i zastanowić się nad czymś, co któraś z Was skopiuje. No i przekopiowałaś taki fajny mini-przewodnik, z którego mogę zrobić rozrachunek nawet jeśli postanowię z własnej przyjaciółki zrobić swój jedyny świat i przestanę zauważać realia dookoła. No to podziękowałam smile Zanim ja bym to znalazła....
smile

To super, że się przydało.

Tylko mi się słowo "prowokacja" źle kojarzy. No ale może istnieje "pozytywna prowokacja". Ja nieuświadomiona, to nie wiem smile

17 290

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Nigdy bym nie powiedziała, że boisz się samotności.

A jednak smile
Więc onegdaj "z rączki do rączki, z rączki do rączki - bonanza" wink
Zaraz do domu idę, to mi się głupawka włączyła wink

Zabka samotnosc z trojka dzieci Ci nie grozi tongue A charakter tez masz towarzyski big_smile

Posty [ 17 226 do 17 290 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 264 265 266 267 268 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026