netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 880 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 263 264 265 266 267 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 161 do 17 225 z 26 310 ]

17 161

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

No boję się być sama, że coś stracę i będzie jeszcze gorzej ;-/

Nie mówię, że to dziwne - bo mną samo to powodowało. Nazywało się to "nie lubię być sama". Stąd cały mój problem wink
Teraz mówię, że jestem towarzyska i nie chcę się z nikim wiązać. Mam nadzieję, że nie zapomnę, co mówię smile

Co stracisz? Powód do pielęgnowania nerwicy? I będzie gorzej, bo będzie lepiej, bo nagle się okaże że można żyć spokojnie?

17 162

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

CO ZYSKAM: Lubię życie towarzyskie ;-), ale wiem że z czasem się nudzi ;-(
CO STRACĘ: może on jest jednak tym jedynym, a ja nie dając drugiej szansy przekreślam spędzone lata razem. Może... Eh,

17 163

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Szczerze, ale absolutnie szczerze.
Przeczytaj, co napisałaś o obu partnerach.
Z którym jesteś w stanie żyć absolutnie nie komentując czego on od Ciebie chce, albo czym się różnicie?
I który jeste w stanie być z Tobą nie komentując i nie chcąc niczego od Ciebie?


Z którym jesteś całkowicie, bezapelacyjnie sobą? W każdym momencie i calu? I będziesz zawsze?

17 164

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Happy
Kochana - weź no przybliż jak te bilety sobie porezerwowałaś i jak przyjeżdżasz i wyjeżdżasz, to zaczniemy uściślać. Co byśmy na dworcu PKP w końcu nie spały przez ten mój błogostan smile smile smile smile smile

No przeciez pisalam, ze w tym tygodniu smile Wczoraj sobie pomyslalam i zostaje z Wami od 8 do 11. Dzisiaj wieczorem kupie bilet. Rezerwuj hotel smile. Najprawdopodobniej bede w Krakowie o 13:40 no a potem to jakies 3 -4  godziny do Zakopanego mi zajmie. Na kolacje zdaze smile

17 165 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-19 15:36:42)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

czyli nie powinno się bardzo wierzyć w zmianę?

A obiecal Ci zmiane? Wie co Ci sie nie podoba?
Wroc do moich postow wczesniej i poczytaj sobie Czerwone Lampki. Czytalas juz cos?
Wez SWOJE ZYCIE  W SWOJE RECE i SAMA ZMIEN JAK CI SIE NIE PODOBA !!!!!
Nie podoba mi sie Twoj avatar !!! Mowi bardzo duzo o Tobie. Nel,  szuka Stasia, ktory rozwiaze wszystkie problemy !!! Zycie to nie bajka SLUU-Ty nie Nel a Twoi obecni partnerzy to nie Stasie !!!!
Masz 29 lat moze czas w koncu dorosnac i przestac wierzyc w bajki ?

17 166

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Bleeeeee sad
Czegoś słonecznego mi się chce! W domu zrobię sobie dzban herbaty z mandarynką wink Żeby mnie nie dopadło jakieś dołowanie smile

Juz niedlugo wiosna smile Zabierz ta herbate do Zakopca, bo wydaje mi sie, ze ma jakas magiczna moc smile
Ja na doly tiramisu wcinam smile

17 167

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Happy
Kochana - weź no przybliż jak te bilety sobie porezerwowałaś i jak przyjeżdżasz i wyjeżdżasz, to zaczniemy uściślać. Co byśmy na dworcu PKP w końcu nie spały przez ten mój błogostan smile smile smile smile smile

No przeciez pisalam, ze w tym tygodniu smile Wczoraj sobie pomyslalam i zostaje z Wami od 8 do 11. Dzisiaj wieczorem kupie bilet. Rezerwuj hotel smile. Najprawdopodobniej bede w Krakowie o 13:40 no a potem to jakies 3 -4  godziny do Zakopanego mi zajmie. Na kolacje zdaze smile

Zofia
Jak Ty możesz być 8 marca  w Krakowie? Znaczy się o której?
Coś się klaruje smile

17 168

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Bleeeeee sad
Czegoś słonecznego mi się chce! W domu zrobię sobie dzban herbaty z mandarynką wink Żeby mnie nie dopadło jakieś dołowanie smile

Juz niedlugo wiosna smile Zabierz ta herbate do Zakopca, bo wydaje mi sie, ze ma jakas magiczna moc smile
Ja na doly tiramisu wcinam smile

Nie ma magicznej mocy, tylko się zawzięłam, że jak mi będzie źle, to sobie będę siedzieć nad herbatką smile

17 169

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Bleeeeee sad
Czegoś słonecznego mi się chce! W domu zrobię sobie dzban herbaty z mandarynką wink Żeby mnie nie dopadło jakieś dołowanie smile

Juz niedlugo wiosna smile Zabierz ta herbate do Zakopca, bo wydaje mi sie, ze ma jakas magiczna moc smile
Ja na doly tiramisu wcinam smile

Nie ma magicznej mocy, tylko się zawzięłam, że jak mi będzie źle, to sobie będę siedzieć nad herbatką smile

Rozumiem smile To Ty masz magiczne moce smile Walczysz ze swoimi demonami !!! Kibicuje Cie !!!

17 170

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Rozumiem smile To Ty masz magiczne moce smile Walczysz ze swoimi demonami !!! Kibicuje Cie !!!

Dzięki wielkie... smile
Idę chyba dzis kupić jakieś farbki "cy cóś", z maluchami coś pomalujemy i w ogóle, bo mi się naprawdę czkawką wczorajsze odbija na humorku.

17 171

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Rozumiem smile To Ty masz magiczne moce smile Walczysz ze swoimi demonami !!! Kibicuje Cie !!!

Dzięki wielkie... smile
Idę chyba dzis kupić jakieś farbki "cy cóś", z maluchami coś pomalujemy i w ogóle, bo mi się naprawdę czkawką wczorajsze odbija na humorku.

A ja Ci powiem, ze nastepnym razem to powiedz mu co o nim myslisz to bedzie Ci latwiej. Czemu nie wykrzyczec jaki to on idiota. Przeciez prawda smile
Wiem wiem, zaraz powiesz, ze juz nie chcesz tak emocjonalnie ale moze to Ci teraz potrzebne. Gorzej juz nie bedzie a lepiej na pewno smile Nie ma fair z karaluchami !!! A czemu? Bo temu !!!! I nie ma dyskusji tongue

17 172

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

A ja Ci powiem, ze nastepnym razem to powiedz mu co o nim myslisz to bedzie Ci latwiej. Czemu nie wykrzyczec jaki to on idiota. Przeciez prawda smile
Wiem wiem, zaraz powiesz, ze juz nie chcesz tak emocjonalnie ale moze to Ci teraz potrzebne. Gorzej juz nie bedzie a lepiej na pewno smile Nie ma fair z karaluchami !!! A czemu? Bo temu !!!! I nie ma dyskusji tongue

No i co Ci mam powiedzieć? Że nie wiem? smile
Ale nie wolno dawać się sobie samej sprowokować. Bo gdybym na spokojnie i "zimno" sprawę chciała załatwić - czuła bym się zdecydowanie lepiej. Nie o to mi chodzi, że nie czuła bym, że mi przykro. Tylko że nie dałabym sie sprowadzić do poziomu dyskusji który nie jest żadnym poziomem....
Ale wiedziałam, że mogę sie potknąć nie raz wink No to się "potkłam" - nie potłukłam na szczęście smile
Dobra - lecę załatwiać domowe sprawy smile

Buziaki na dziś smile

17 173 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-19 16:39:43)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Ale nie wolno dawać się sobie samej sprowokować. Bo gdybym na spokojnie i "zimno" sprawę chciała załatwić - czuła bym się zdecydowanie lepiej.

Ale wolno, bo sie uczysz!!! Ale jestes tez czlowiekiem a nie robotem smile Gdybys mieszkala sama mialabys latwiej. A jest jak jest i zgrzyty beda sad
Milego wieczorku z dziecmi i smacznej herbatki smile

17 174

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Hej dziewczyny.
Czy rozwód kojarzy Wam się tylko z pozytywnymi emocjami?
Nie było w Was strachu, że to już na prawdę koniec i co teraz? Ani przez moment? Zero łez, smutku... Tylko ja tak mam?

Była tylko radość. Świadomość wolności i orzeczenia jego winy bezcenna smile
Pisałam, że podczas odczytywania wyroku płynęły mi łzy i nawet sędzia zapytał czy rozumiem treść wyroku i czy świadoma jestem iż wszystko dostałam o co prosiłam w pozwie. Rozumiałam i świadoma byłam.....miałam ochotę krzyczeć, mężu nie byłeś fer i obcy ludzie doszukali się Twojej winy i już nie jestem Twoja, nie masz do mnie żadnych praw !!!!!
Taki rozwód faktyczny, uznaję za dzień uprawomocnienia się wyroku. To tę datę pamiętam smile, to ona jest dla mnie dniem rozwodu smile i była to MOJA, MOJA I DOBRA DECYZJA.
Ja Anstawio miałam dosyć męża i cieszyłam się na myśl, że mężem nie będzie, przynajmniej nie moim smile. Dałam mu wolność odzyskując swoją smile ......i jestem szczęśliwą rozwódką smile.

17 175

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

A - no tak.
To jeszcze może tak bym napisała, co u mnie... sad Grrrr, dałam się wczoraj sprowokować i sama się zastanawiam czy bardziej jemu czy samej sobie.
Poszło o stare łóżeczko jednej z bliźniaczek - czy on może dać koleżance. Zapytałam czy dać czy może coś w zamian, bo zawsze jak coś wydajemy komuś to dzieciaki jakiś prezent dostają - choć maleńki. No to na mnie wyjechał, że to jest jego bo on kupił i że ja wydaję znajomym.
I chodzi mi o to, że zrobił to nad głową starszej córki a na zwrócenie uwagi, zeby tego nie robił, odpowiedział, że on się nie kłóci. A oskarżać mnie już może podniesionym głosem - tyle że to nie kłótnia, bo ja nie odpowiadam? I chodzi mi o to, że w obecnosci dziecka zrobił ze mnie darmozjada, a nie chce mi się tu na forum pisać, jak formalnie wyglądały kwestie finansowe... Przypomniało mi się w końcu że przecież ja głupia idiotka cały urlop macierzyński dodatkowo pracowałam.... Dostawałam zasiłek i pracowałam!!! Przy bliźniakach! Już nieważne co innego, a trochę tego było sad
No i kurczę starszą poprosiłam, żeby poszła na chwilkę do pokoju a sama poszłam do niego i powiedziałam, że "jesteś gn....". Mogłam to sobie już podarować.... sad Zachowałam się głupio!!!!!!!!!!!!!!!!! I rozryczałam się potem strasznie!!!! Jak od wielu miesięcy nie sad To było cholernie niesprawiedliwe! W dodatku nad głową starszej... Zaraz po powrocie z jej terapii... Ja nie wiem, czasem mam wrażenie, że on widzi, ze my zaczynamy mieć lepszy kontakt ze sobą i że zrobił to... specjalnie...? Ona za jakąś godzinę też się po mnie przejechała, ale szybko sobie wytłumaczyłyśmy....
Czułam się taka bezsilna wczoraj, że to było takie przykre i niesprawiedliwe, że nawet nie ma sensu próbować wyjaśniać, bo nie mam do kogo mówić, że ja wiecznie siebie obwiniałam o brak pieniędzy a nie do końca tak było - bo ja zapominam i umniejszam co robię i potem można mi tak wmawiać, tak ranić.... Zebrałam tzw. pokłosie przeszłości w tych paru jego "słowach" a oczywiście ja się czuję głupio że dałam się wyprowadzić z równowagi i że się tak wrednie odezwałam sad
No i miałam nie palić już w ogóle i sobie znalazłam usprawiedliwienie, że muszę zapalić przez to...

Wczoraj był biometr bardzo niekorzystny. Kićkało się ogromnie.
Przytulam. Nie wgrzucaj sobie za bardzo. Jedorazowa słabość, więcej tego nie zrobisz.

17 176

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Hej dziewczyny.
Czy rozwód kojarzy Wam się tylko z pozytywnymi emocjami?
Nie było w Was strachu, że to już na prawdę koniec i co teraz? Ani przez moment? Zero łez, smutku... Tylko ja tak mam?

U mnie nie było, nie ma i nie będzie.
Czasem się zatrzymam i pomyślę - a może nie powinnam...
Ale za sekundę sobie przypominam jak było i nie chcę nigdy więcej.

17 177 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-19 17:05:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja znowu bajki wam daje do poczytania smile

CZYM SKORUPKA ZA MŁODU NASIĄKNIE. KOPCIUSZEK.

Z blogu Terapia przez pisanie

Niniejszym zamierzam się rozprawić krok po kroku z idiotycznymi bajkami, na których wyrosła większość z nas. Na stereotypie przekazywanym z pokolenia na pokolenie, który często był wzorcem do naśladowania. Bo która nie chciała być księżniczką? Większość na pewno, ja dla równowagi czasami chciałam być Han?em Solo i mieć własnego Sokoła Millenium.

Na pierwszy ogień walnę Kopciuszka.

Pamiętam cudną, Disney?owską wersję tej bajki z dubbingiem przedwojennych gwiazd polskiego kina.
Kopciuszek pełni w domu funkcję posługaczki, kucharki, praczki, szwaczki no i przede wszystkim ma codziennie rano rozpalać w piecu, wcześniej wybrawszy popiół z popielnika.

Dla nie wychowanych w towarzystwie pieca; jak się popiołu nie wybierze, nie ma miejsca na zaaplikowanie opału. Wieczorem się tego zrobić nie da ? bo gorący popiół jest lekki i ?wybucha? na całą izbę. Nie sposób go w żaden sposób ochłodzić ? więc trzeba czekać do rana, wstać przed wszystkimi, wybrać delikatnie szufelką po szufelce żeby nie nasyfić i szafa gra. Można się przy tym przybrudzić i mamy Kopciuszka. Tyle od strony technicznej.

Film zaczyna się pobudką Kopciuszka na strychu przez ptactwo dzikie, latające. Dziewczę wstaje ze śpiewem na ustach ? nic sobie nie robi z marnego położenia w hierarchii domowej. Następnie z wdziękiem wciskany jest widzowi kit jak to myszki przygotowują dziewczęciu garderobę, a ona w zamian ratuje ich kumpla ? następnego szkodnika, z pułapki na myszy. Kto miał kiedykolwiek z myszami do czynienia w życiu, ten wie, że większego utrapienia w domostwie nie ma. No może jeszcze karaluchy i mrówki faraona. Pozbyć się tego tałatajstwa jest bardzo trudno, więc jakbym takiego Kopciuszka dorwała, to bym ją sama zapakowała do tej pułapki na myszy. Ale co tam. Przecież to tak ładnie stworzenie boskie uratować od śmierci. To nic, że dżuma, cholera, zarazki, bobki po kuchni zostawia.

Następnie mamy klasyk w postaci rozwydrzonych sióstr przyrodnich i macochy, która wypisz wymaluj jest kopią mojej facetki od matmy z liceum. Kopciuszek musi je co do jednej obsłużyć, a jakże. Żwawa, chętna do pomocy, obowiązkowa, urocza. Ze wszystkim się wyrabia, zupełnie jak ta komputerowa laska z reklamy Cifa.

Tutaj zgrabny przeskok do pałacu, gdzie sędziwy władca narzeka na niesfornego syna i uważa, że jedynym lekarstwem na dziecinne wybryki młodzieńca ma być ożenek. Aby stworzyć odpowiednie okoliczności dla przeprowadzenia chytrego planu, postanawia zorganizować aukcję jałówek, czyli bal. Resztę znacie.
Matka Chrzestna, zgubiony na schodach pantofelek, poszukiwania prowadzone przez księcia zaintrygowanego roztargnioną dziewoją. Wszystko kończy się hucznym weseliskiem i życiem ?długo i szczęśliwie?.

Otóż napiszę Wam jak ja to widzę. Ciemność. Ciemność widzę. Kopciuszek jest typowym przykładem biernej ofiary czekającej na cud. Dzielnie znosi swój codzienny trud, mając w międzyczasie omamy z elementami zwierzęcymi ? zapewne z przepracowania. Czeka na zbawienie karnie wysłuchując obelg i cierpiąc szykany od najbliższych. Kimże bowiem jest macocha i przyrodnie siostry ? jak nie najbliższą rodziną? U Disney?a ojciec się nie pokazuje, w innych wersjach bajeczki jest zwykłym pantoflarzem nie potrafiącym zawalczyć o własną córkę. Na czekaniu na cud upływa życie Kopciuszka. Zero reakcji, zero oporu. Nimb dzielnej ofiary wierzącej w to, że lepszy los wreszcie nastanie. Że samo się zrobi w ramach nagrody od Opatrzności za grzeczne postępowanie. Bajka uczy jak ładnie być ofiarą. Kopciuszek przedstawiony jest jako dziewczę przecudnej urody, z niezłym głosem i zgrabną kibicią. Przebojowe siostry są oczywiście brzydkie i koślawe. Z kim zidentyfikuje się pięcioletnia dziewczynka przyswajająca bajeczkę?

Cud nastaje, ale znowu w ?magicznych? okolicznościach. Gdyby działo się to dzisiaj ? laska miałaby zarzuty nadużywania substancji wyskokowych, bo latająca Matka Chrzestna z czarodziejską różdżką ? to lekka przesada.

Że bajka ? powiecie. Zgoda, tylko dlaczego każde działanie nacechowane kontrą w stosunku do oprawców Kopciuszka ma ZAWSZE charakter magiczny? Za każdym razem jest to cud. Albo pomagają jej zwierzątka, albo latające wróżki.
Propaganda kobiecej bierności, bo ?jakoś to będzie?. Siedź w kącie, znajdą cię, a dobro SAMO zwycięży.

A książę? Ożenek ma go ustatkować. Nie wychowali rodzice, nie utemperowała szkoła kadetów ? wypchniemy go młodej żonie, niech ona się martwi. A pomysł z balem? Przecież to wyprzedaż po promocyjnej cenie. Nowe, nieużywane. Dzisiaj niektórzy burzą się na bale debiutantek ? i to jest to samo. Wprowadzenie do towarzystwa w randze luksusu i niezwykłości. Czym się różni bal Kopciuszka z ostatnią aferą, gdzie odkryto jak Szejkowie Arabscy organizowali dla siebie podobne ?przeglądy towaru??

Potem grzeczna dziewczynka zapitala z powrotem do domu przed północą, bo czar pryśnie i okaże się, że jej prawdziwe ?ja? wyjdzie na jaw. Czyli pic na wodę, fotomontaż ? bo gdzie tu miejsce na szczerość i prawdę należną kiełkującemu uczuciu? Ale OK, laska chciała zażyć luksusu, to lekko przykoloryzowała imidż. Zdarza się najlepszym. Tylko czy matki tłumaczą to córkom? Nie że to ?tylko bajka?, ale jak bardzo niezgodna z prawdziwymi zasadami obowiązującymi w życiu jest ta opowieść? Że nie zdarzy się żaden cud i kiedy Ci dokuczają, to sama musisz zareagować, stanąć we własnej obronie? Że nie warto oszukiwać partnera, bo to po pierwsze brzydko, a po drugie i tak w końcu wyjdzie na jaw. Po balu.

No i końcówka ? zło zostaje ukarane, dobro nagrodzone, pantofelek pasuje na tę stópkę na którą powinien. Po czym huczne weselisko i mityczne ?żyli długo i szczęśliwie?. Ile dzisiejszych dziewczyn po podobnym społecznym mezaliansie (w dowolną stronę) po ślubie żyje długo i szczęśliwie? Ja nie znam. Natomiast wszystkie wychodzące za mąż, lekceważą całą plejadę przedślubnych ?czerwonych lampek? w imię ?po ślubie jakoś to będzie.?

Bajka zdecydowanie wędruje na pierwsze miejsce mojej czarnej listy. Tym bardziej, że znana jest na wszystkich kontynentach i wywodzi się z czasów starożytnych, a pierwsza zapisana wersja pochodzi z 860 roku naszej ery.

17 178

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Hej dziewczyny.
Czy rozwód kojarzy Wam się tylko z pozytywnymi emocjami?
Nie było w Was strachu, że to już na prawdę koniec i co teraz? Ani przez moment? Zero łez, smutku... Tylko ja tak mam?

Na razie to się mogę odnieść do pierwszego rozwodu po 2 letnim małżeństwie....
Pomimo uczucia pewnej ulgi - żal, że się nie powiodło, że podjęłam złą decyzję bo mimo wszystko czułam że coś jest nie tak - a dałam się "zaargumentować". Że brnęłam w to dalej, pomimo iż na tydzien czy dwa przed kościelnym "wiedziałam", że jest źle. Ale jednocześnie byłam nastoletnio bezwarunkowo zakochana po uszy i nie chciałam być sama.
Strach, co będzie dalej i czy ja kiedykolwiek sobie życie z kimś ułożę.
Żal, że nie myślałam wcześniej, nie dopuszczałam do siebie myśli, że nie powinnam wychodzić za niego.

Ulga, że już nie jestem z kimś, kto mnie oszukał i pewnie oszukiwał by dalej, skoro zrobił to tak "ostro" już wtedy.
Świadomość, że jeszcze wiele czasu przede mną i że dobrze, ze zrobiłam to "teraz" niż za parenaście lat, gdybym miała gromadkę dzieci i było by mi trudniej tę decyzję podjąć (......!!!! masz tu odniesienie do mojej obecnej sytuacji).

Żal do siebie.... Tak smile Żal, że nie pomyślałam wcześniej, czy ja tego naprawdę chcę i czy to jest dla mnie dobre smile
Rozczarowanie, że miało być tak bajecznie wink
Coś mi się kojarzy, że rozczarowanie, że ja to wiecznie tracę..... Ale nie wiem, czy to było w tamtym momencie....

Żal, że nie ułożymy sobie życia z kimś innym..
U mnie żal, że sama o sobie źle myślałam, że sądziłam, że nikt mnie nie zechce. Żal, że nie wierzyłam w siebie, żal, że związałam się z kimś takim.

17 179 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-19 17:26:10)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Hej dziewczyny.
Czy rozwód kojarzy Wam się tylko z pozytywnymi emocjami?
Nie było w Was strachu, że to już na prawdę koniec i co teraz? Ani przez moment? Zero łez, smutku... Tylko ja tak mam?

była to MOJA, MOJA I DOBRA DECYZJA.
Ja Anstawio miałam dosyć męża i cieszyłam się na myśl, że mężem nie będzie, przynajmniej nie moim smile. Dałam mu wolność odzyskując swoją smile ......i jestem szczęśliwą rozwódką smile.

Ja mam wrazenie, ze decyzja Anstawii w sprawie rozwodu  jest tylko podjeta pod wplywem "presji" z forum. Co prawda nikt jej do niczego nie namawial ale ona sama czuje "presje", ze musi, ze jest nam to winna. Ja tak rozumiem jej posty. A tak naprawde mimo tego, ze wie, ze karaluch to karaluch to moze ludzi sie, ze jakos to bedzie. I dopoki sama sie nie przekona to nie bedzie pewna swojej decyzji.
A pytanie Anstawii i co teraz mozna skwitowac strachem przed bycia w koncu wolna i szczesliwa. Niestety moze nie zna jeszcze tych emocji?
Jej potrzeba czasu na poznanie tych emocji i podjecia decyzji aby rozstac sie z karaluchem (bo rozwod niczego nie zmieni).
Daj sobie czas Anstawio nikt Cie nie goni a przerwa od forum wcale nie jest zla. Przetrawisz sama swoje emocje.

17 180

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Ja przeczytam kilka razy.
Mam brak wiary, mam jak cholera.
Przytulam sama siebie, bo Ciebie mam daleko.
Nie no trzymam się smile
Taki ze mnie pieronek smile

Wiesz co - w efekcie chyba czasem najlepiej to przede wszystkim umieć samego siebie przytulić.... No - tak jak wyżej piszę. Bo to wieszanie, to efekcie domyślasz się też, że i o sobie pisałam... I potem d.... z własnej choćby uśrednionej samooceny wink

Bleeeeee sad
Czegoś słonecznego mi się chce! W domu zrobię sobie dzban herbaty z mandarynką wink Żeby mnie nie dopadło jakieś dołowanie smile

Bo ja Ciebie chcę przytulić tak po znajomości, bo mi to radość sprawia, nie żeby się uwiesić, żebyś oddech straciła.
Tak wiem Żabko, chodzi o tę samodzielność, o to świadome stąpanie po ziemi, o to, żeby sobie radzić w każdej sytuacji, o to, żeby z euforii nie wpadać w dół, o to, żeby być stabilnym. Itd.

17 181

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

CO ZYSKAM: Lubię życie towarzyskie ;-), ale wiem że z czasem się nudzi ;-(
CO STRACĘ: może on jest jednak tym jedynym, a ja nie dając drugiej szansy przekreślam spędzone lata razem. Może... Eh,

Jak to się nudzi?
Związek się nudzi?
Nudzi się jak się nie dba, nudzi się jak się jest zapatrzonym w kogoś i ci?gle od tego kogoś się czegoś chce.

17 182

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Bleeeeee sad
Czegoś słonecznego mi się chce! W domu zrobię sobie dzban herbaty z mandarynką wink Żeby mnie nie dopadło jakieś dołowanie smile

Juz niedlugo wiosna smile Zabierz ta herbate do Zakopca, bo wydaje mi sie, ze ma jakas magiczna moc smile
Ja na doly tiramisu wcinam smile

A ja robię wink i wcinam.
Też robisz?

17 183

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

A ja Ci powiem, ze nastepnym razem to powiedz mu co o nim myslisz to bedzie Ci latwiej. Czemu nie wykrzyczec jaki to on idiota. Przeciez prawda smile
Wiem wiem, zaraz powiesz, ze juz nie chcesz tak emocjonalnie ale moze to Ci teraz potrzebne. Gorzej juz nie bedzie a lepiej na pewno smile Nie ma fair z karaluchami !!! A czemu? Bo temu !!!! I nie ma dyskusji tongue

No i co Ci mam powiedzieć? Że nie wiem? smile
Ale nie wolno dawać się sobie samej sprowokować. Bo gdybym na spokojnie i "zimno" sprawę chciała załatwić - czuła bym się zdecydowanie lepiej. Nie o to mi chodzi, że nie czuła bym, że mi przykro. Tylko że nie dałabym sie sprowadzić do poziomu dyskusji który nie jest żadnym poziomem....
Ale wiedziałam, że mogę sie potknąć nie raz wink No to się "potkłam" - nie potłukłam na szczęście smile
Dobra - lecę załatwiać domowe sprawy smile

Buziaki na dziś smile

Nie wyrzucaj sobie, herbatę pij smile

17 184

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Bleeeeee sad
Czegoś słonecznego mi się chce! W domu zrobię sobie dzban herbaty z mandarynką wink Żeby mnie nie dopadło jakieś dołowanie smile

Juz niedlugo wiosna smile Zabierz ta herbate do Zakopca, bo wydaje mi sie, ze ma jakas magiczna moc smile
Ja na doly tiramisu wcinam smile

A ja robię wink i wcinam.
Też robisz?

Sama z duzo iloscia alkoholu smile

17 185

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Juz niedlugo wiosna smile Zabierz ta herbate do Zakopca, bo wydaje mi sie, ze ma jakas magiczna moc smile
Ja na doly tiramisu wcinam smile

A ja robię wink i wcinam.
Też robisz?

Sama z duzo iloscia alkoholu smile

Amaretto czy ajerkoniak?

17 186 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-19 17:55:58)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

A ja robię wink i wcinam.
Też robisz?

Sama z duzo iloscia alkoholu smile

Amaretto czy ajerkoniak?

Amaretto albo Grappa smile Grappa lepsza i mocniejsza smile Na razie mam Amaretto i niech Cie Hm...podkusilas mnie tymi pytaniami i chyba zrobie sobie dzisiaj tiramisu. Na sniadanie zjem to tak profilaktycznie tongue
A na innym watku to Ty tez kusisz tongue Az mi slinka cieknie a mialam tepic tego karalucha - obzartucha tongue

17 187

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Sama z duzo iloscia alkoholu smile

Amaretto czy ajerkoniak?

Amaretto albo Grappa smile Grappa lepsza i mocniejsza smile Na razie mam Amaretto i niech Cie Hm...podkusilas mnie tymi pytaniami i chyba zrobie sobie dzisiaj tiramisu. Na sniadanie zjem to tak profilaktycznie tongue
A na innym watku to Ty tez kusisz tongue Az mi slinka cieknie a mialam tepic tego karalucha - obzartucha tongue

Tyle radości ze smakowitości... smile
Robisz torcik czy deser bez ciasta?

17 188 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-19 18:16:17)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Amaretto czy ajerkoniak?

Amaretto albo Grappa smile Grappa lepsza i mocniejsza smile Na razie mam Amaretto i niech Cie Hm...podkusilas mnie tymi pytaniami i chyba zrobie sobie dzisiaj tiramisu. Na sniadanie zjem to tak profilaktycznie tongue
A na innym watku to Ty tez kusisz tongue Az mi slinka cieknie a mialam tepic tego karalucha - obzartucha tongue

Tyle radości ze smakowitości... smile
Robisz torcik czy deser bez ciasta?

Tak normalnie z podluznymi biszkoptami, gorzka czekolada do posypania, mocna kawa i alkoholem smile Robota na 20 min. Tak jak lubie, nie za dlugo i zepsuc trudno bo piec nie trzeba smile

17 189

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Amaretto albo Grappa smile Grappa lepsza i mocniejsza smile Na razie mam Amaretto i niech Cie Hm...podkusilas mnie tymi pytaniami i chyba zrobie sobie dzisiaj tiramisu. Na sniadanie zjem to tak profilaktycznie tongue
A na innym watku to Ty tez kusisz tongue Az mi slinka cieknie a mialam tepic tego karalucha - obzartucha tongue

Tyle radości ze smakowitości... smile
Robisz torcik czy deser bez ciasta?

Tak normalnie z podluznymi biszkoptami, gorzka czekolada do posypania, mocna kawa i alkoholem smile Robota na 20 min. Tak jak lubie, nie za dlugo i zepsuc trudno bo piec nie trzeba smile

Ja tak samo smile
I bez żółtek

17 190 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-19 22:26:18)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

UKŁAD WZAJEMNEGO WYNISZCZANIA
Z blogu Terapia przez pisanie

Czytam Wasze wpisy i wcale się nie dziwię, że boicie się odejść. Że nie chcecie, żeby odszedł on. To jest układ. Układ Wzajemnego Wyniszczania.

Kiedyś było fajnie. Budziłaś się w jego ramionach, razem jedliście śniadanie w piżamach, by po lekkim posiłku wrócić do miłosnych igraszek. Chodziliście na spacery trzymając się za ręce, jeździliście na egzotyczne wycieczki, kolacje w świetle świec. Potem zdecydowaliście, że już czas żeby zamieszkać razem. Jesteście parą dorosłych ludzi, każdy wie czego chce od życia. I jego ?chceniem? jesteś właśnie Ty. Alleluja! Wreszcie stały port, nareszcie nie będziesz tą samotną kobietą, której nikt nie zaprasza na imprezy ? bo nie ma pary i legalnie strach bo jeszcze weźmie w jasyr cudzego chłopa.


Wprowadzasz go do swojego towarzystwa ? on Ciebie do swojego. Być może macie dzieci z poprzednich związków ? będziecie teraz tworzyć cudny, nowoczesny model rodziny patchworkowej. Wprowadzacie się do wspólnego lokum i dopadają Was normalne, codzienne sprawy.

Na pierwszy ogień idą wydatki. Samą miłością nie da się żyć. Zarabiasz Ty, zarabia on. Jak pogodzić wspólne mieszkanie? Wzięcie kartki i narysowanie tabelki z comiesięcznymi wydatkami jest takie nieeleganckie. Prawdziwa dama nie mówi o pieniądzach. Jest ponad to. Więc grzecznie płaci rachunki. Poza tym, gdybyś Ty wspomniała o jego partycypacji w wydatkach ? on mógłby poczuć się niezręcznie. Może nawet urażony. On przecież kocha, zapewne z roztargnienia nie porusza tematu. Dorzuca się do raty za wspólny kredyt? Być może. A być może niekoniecznie.

Zakupy? No przecież Ty masz tworzyć to cieplutkie gniazdko. To Ty jesteś kobietą! Zresztą. Skąd on ma wiedzieć co wymyśliłaś na obiad. Tobie będzie łatwiej zrobić zakupy. I wydać na nie odpowiednią ilość pieniędzy. Przy okazji nie zapomnij kupić środków czystości, karmy dla psa (mamy już psa!!!) i nawozu do kwiatków.

A teraz pędem do domu. Tak. Pierwsze wspólne domowe posiłki gotowaliście we dwójkę. Pamiętasz jak było fajnie? Przerzucaliście się historyjkami ?z poprzedniego życia?. Jakież to było ciekawe! Obiecałaś sobie wtedy, że na pewno spróbujesz tych wszystkich egzotycznych potraw, o których opowiadał. Oczywiście gotowanie kończyło się namiętnym seksem i zdemolowaną kuchnią, masz to ciągle w pamięci. Jest żywe i kolorowe. Jakby to było wczoraj. Zasuwasz więc przy garach bez mrugnięcia okiem, wspominając tamte chwile.
On wraca z pracy. Ty ? podpierasz się nosem ze zmęczenia, ale dzielnie pełnisz swoją rolę. Jesteś PRAWIE ŻONĄ! Ach jak cudnie. Ach jak pięknie. Jeszcze tylko trochę wysiłku.

On siada przed telewizorem albo komputerem. Musi odpocząć, sadełko powinno się zawiązywać w ciszy i spokoju. Przecież nie zrujnujesz mu żołądka. Wiadomo ? mężczyźni są mniej odporni na stres, a przez to choroba wrzodowa dopada ich znacznie częściej. Nie chcesz, żeby Twój miś miał wrzody. Co by jego matka powiedziała? Nie, nie. Absolutnie. Natychmiast pędzisz do sprzątania, a on niech odpoczywa.

Przygotowujesz ubrania na jutro do pracy. Gładzisz z czułością kołnierzyk jego koszuli. Tak ładnie mu w niebieskim. Odwieszasz na miejsce, teraz spodnie. Przecież on jest Twoją wizytówką. Zresztą. Niech baby w jego pracy wiedzą, że TERAZ ma kto o niego dbać. Dbając o jego strój znaczysz teren jasno i dobitnie. Niech mają. Harpie jedne.

Nie wiem, czy Twój mężczyzna ma smykałkę do prac domowych typu wkrętak, śrubki, kolanko w rurce. Jeśli nie ma ? jestem przekonana, że potrafisz to załatwić. Jakoś przecież sobie radziłaś do tej pory prawda? Niech wie, że tak całkiem niezbędny to on nie jest. Taka jesteś harda. Nowoczesna kobieta.

I tak mijają lata. On ma od Ciebie wszystko to, czego w Twoim mniemaniu mógłby wymagać od kobiety. Jest ciepło, dom, klimat do wspólnego życia. On od siebie nie musi dawać nic. Wystarczy, że jest. Nauczyłaś go ? to masz. Nie buntuj się. Nauczyłaś. Kto robił zakupy sam z siebie? Kto wyprowadzał psa w deszcz albo mróz? Kto dogadywał szczegóły z ekipą remontową? I to jest nieważne, że szybciej zrobiłaś coś sama - niż byś miała się go prosić. Szybciej i sprawniej. Dla niego na pewno. Chciałaś? To masz.

Nie. To nie jest wyłącznie Twoja wina, ale walnie przyczyniłaś się do obecnego stanu rzeczy. No bo co debil winien, że jest debilem? Ale to ciągle Twój debil. Ty mu gotujesz, podcierasz, przygotowujesz. Taki debil to ma klawe życie!

Zaczynasz być zmęczona. Coś zaczyna do Ciebie docierać. Ewidentnie wychodzi na odwrót. Warczysz, nie masz humoru. Kto lubi przebywać w towarzystwie wiecznie stękającej osoby? Próbujesz rozmawiać ? może byś to, może byś tamto? On najpierw reaguje pozytywnie, a potem coraz mniej pozytywnie. W końcu Cię olewa. Ty się robisz coraz bardziej upierdliwa. Czym by go tu zmusić? Jak zaszantażować? Foch? Brak obiadu? Odmówisz mu w łóżku? Bingo! Moja Mata Hari.

Ty focha ? on focha. Albo niezapowiedzianą delegację. Brak obiadu ? no rzeczywiście. Tym go załatwiłaś na cacy. Przecież nie pójdzie i nie kupi gotowca, nie? Odmówisz w łóżku? Gratulacje. Nie ma to jak wypuścić wyposzczonego, zniechęconego Tobą faceta - w delegację. Strzał w dziesiątkę!

Siedzisz i myślisz. Gdzie popełniłam błąd? Dlaczego on teraz ?taki? jest? Przecież było tak cudownie. Przestał mnie kochać? A może nigdy nie kochał? Zmienił się. Ale przecież ja też musiałam się zmienić przez ten czas.

Postanawiasz wprowadzić plan naprawczy, ale najpierw pogrozisz paluszkiem.

Kupujesz nowy ciuch, przywdziewasz tajemniczy uśmiech, prosisz koleżankę żeby do Ciebie puszczała co jakiś czas smsa i wysyłasz sama sobie kwiatki pocztą kwiatową jako ?Tajemniczy Adorator? tudzież ?Kochający Kazik?. On dostaje szału z zazdrości. Chodzi za Tobą, pyta, szaleje. Masz go! Nastaje miodowy miesiąc. W chwili bezdennej głupoty, żeby udowodnić jak bardzo go kochasz i że zawsze on i tylko on ? przyznajesz się do swoich tanich sztuczek. Chcesz być szczera. Budujecie od nowa. Najpierw jest fajnie, ale to ?fajnie? za każdym razem jest coraz krótsze. I po pewnym czasie orientujesz się, że wypstrykałaś już cały swój arsenał broni przydatnej do egzekwowania wspólnych postanowień. Wszystko już było: fochy, obraza, nieregularne posiłki, może kiedyś nie wróciłaś nawet na noc, czasami uparcie nie odbierasz telefonu. Wyrzucasz go, albo sama się wyprowadzasz. Koniec, kurwa, tego dobrego! Dość. Masz dość.

On oddycha z ulgą. Wreszcie nikt mu nie brzęczy za uszami, nikt nie pokazuje rozmazanej gęby i cierpiących oczu. Już mu się nie chce rzygać. Wytrzymuje tydzień. Może dłużej. Ileż można jeść cukierki na trzy posiłki dziennie. Nawet kochanki go nie cieszą. Nie jest tajnie ? nie jest fajnie. Nie chce mu się robić tych wszystkich rzeczy w domu i koło własnej dupy. Można to też nazwać miłością do Ciebie. Nazywaj to jak chcesz. Ważne, że Ci łatwiej.

Kolejny miodowy miesiąc. Pozwala Ci na wszystko. Nie ma już przed Tobą żadnych tajemnic. Masz do wglądu jego telefon, komputer, możesz obwąchiwać do woli wszystkie wyjściowe marynarki. Znowu jesteście razem. Przezwyciężyłaś kolejny Wasz kryzys. Wiem, wiem. Jesteś z siebie taka dumna! Co Was nie zabije, to Was wzmocni. Teraz jesteście jak skała.

Pomalutku wraca stare. Znowu to samo. Jak to się mogło stać? Przecież teraz już wiedziałaś! Przegapiłaś symptomy? Nosz kurwa mać! Kiedy to się skończy?! Kiedy w końcu będziecie normalną parą? Tyle już zainwestowałaś. Szkoda odpuścić. Trzeba sobie postawić cel. Związek musi się rozwijać. Masz do wyboru: ślub albo dziecko.

Mały bobasek, który Was scali. Kiedy poprzednim razem został ojcem ? był jeszcze młodym chłopcem. Niedojrzałym. Poza tym, no nie czarujmy się, TAMTA była pomyłką. Nie potrafiła go utrzymać. Ty umiesz.

Może jednak najpierw ślub. Biała sukienka (a co se będziesz żałować), goście, zamanifestujecie Wasze uczucie. Masz cel. I przesz do przodu.

On - jakby tak nie bardzo. Co Ci odbiło nagle? Po tylu latach ślubu Ci się zachciewa? Białej sukienki? A ile Ty masz lat? Śmiech na sali. Weź się kobieto puknij w czółko.
Wytaczasz cały arsenał. Będziecie rozmawiać, bo Ty zbijesz wszystkie jego argumenty. Musisz SOBIE udowodnić, że ta cała wieloletnia szopka miała SENS.
On w końcu widzi, że nie wyśmieje. Że się uparłaś. Dobra, jak tak bardzo chcesz, możesz swobodnie usłyszeć dlaczego TERAZ ?nie?.

"Może później" - mówi on. "Jak będziesz grzeczna". Co Ty rozumiesz jako: "prawie-tak".

Nie czarujmy się, on nie jest kompletnym imbecylem i dobrze wie, że jeśli powie krótkie ?nie - bo nie?, to rozpęta wojnę. Więc musisz sobie ładnie na tę białą sukienusię zasłużyć. A on będzie miał wystarczająco dużo czasu, żeby złapać za drugą gałąź zanim puści się jednej.

Rozczarowana? Zdruzgotana? Poświęciłaś tyle? Młodość, urodę, lata całe. Nerwy, nieprzespane noce, tyle planów, tyle jego obietnic.

Tylko powiedz mi, Kochana, czy ktoś Cię o to prosił? Czy była między Wami jasna umowa; kto jest za co odpowiedzialny, w jaki sposób zarządzacie kasą, na kogo ma spaść każdy z domowych obowiązków? Nie wypada? To taka z Ciebie nowoczesna kobieta jak z koziej dupy wentylator! A może się umawiałaś, a on nie dotrzymywał umów? To co on tu jeszcze obok Ciebie robi?

Sama się podkładałaś, sama wystąpiłaś z pozycji siedzącego psa. Podtykałaś pod nos, odkurzałaś pod dupą, wycierałaś zasmarkany nos podczas gdy on umierał na katar. Tak bardzo chciałaś, żeby on DOCENIŁ, żeby Cię PORÓWNAŁ z tymi zołzami, które były wcześniej. Że Ty, taka wyjątkowa, tak ładnie wszyściutko umiesz i tak chętnie wszyściutko dajesz. Nie żądając nic w zamian. Prawdziwa, kochająca kobieta. Dzielny Mały Toster.

Nikt Cię nie prosił o to, żebyś była podnóżkiem. Mało tego ? teraz się złościsz, ale powiedz szczerze, czy widziałaś kiedy jak podnóżkowi rzuca się brylanty do stóp?
Przystałaś na kapsel od Tymbarka? To nie płacz za Tiffany?m.

Poszukaj po prostu kogoś kto oferuje standard Tiffany'ego. I nie spieprz tego. Przestań być tym cholernym podnóżkiem!

Czy gdybyś się nagle zmieniła, to dostaniesz od debila standard Tiffany'ego?
NIE. On dostarcza tylko kapsle.
I dlatego siedzi przy Tobie. W Układzie Wzajemnego Wyniszczania.

Do przemyślenia.

P.S. A propos wydatków ? no, ja mam nadzieję, że on ma pracę i zarabia. Utrzymujesz go? Myślałaś kiedyś o założeniu stylowej burki?

17 191

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Skończyłam na "on to ma klawe życie", bo się zaczęłam za głośno śmiać smile

Już nie wyrzucam smile
Pobazgrałyśmy nowymi farbkami - na szczęście po kartkach wink
Maluchy zrobiły rozróbę o sprzątanie. Starsza się nie wściekła o okładki nowych zeszytów wink
Oglądam sobie zdjęcia z wycieczek smile

Dzięki smile

17 192 Ostatnio edytowany przez Liv4 (2013-02-20 00:24:17)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabka-k ale własnie o to chodzi, by już nic sensownego nie gadać po czech smile  Ja tu widzę inteligentną, ciekawą kobietę z poczuciem humoru a Ty piszesz że nieciekawa ? I tak ładnie rozkminiłaś temat mechanizmu obronnego, że już nie mam nic do dodania. I do Zakopanego z  zazdraszczam wypadu.     
Anstawio chyba przeważająca większość boleśnie przechodzi przez rozwód chyba że jest już tak umęczona jak Zofia no i ja i wiele innych kobiet.  Wszystko zależy od miejsca w którym się jest. Ja byłam pewna, że już nie chcę, nie mogę, nie wytrzymam, dusiłam się, więc problemu ze złożeniem papierów rozwodowych nie miałam. Nie mniej przeszłam przez wszystkie fazy towarzyszące rozstaniu. To bardzo trudny czas i dobrze jest mieć wsparcie, masz takie?
Happyfull nie wpadłabym na porównanie do Stasia i Nel ale jakże trafne smile  Zajrzałam do skrzynki, będę próbowała sciągnąć program o którym pisałaś i zatopię się w lekturze.
Dziewczyny kusicie tymi ciachami a ja uwielbiam słodkie.

17 193

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny, dajcie przepis na tiramisu bez pieczenia, CHCĘ to zjeść!!! wink

17 194

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzień dobry:)

17 195

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przepis jes bardzo dobry na wieczku jednego serka z P..cy smile

17 196

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzień doberek smile
No to wczoraj już odpadłam smile

Liv - a dziękuję CI bardzo - bo wiesz wink Ja to mam astygmatyzm i nie zawsze klarownie widzę wink
Będziemy się wypadować, a ja to chyba dietę cud jakąś powinnam zacząć, bo mnie się - co dziwne - Zakopiec kojarzy w dużej mierze z jedzonkiem, którego zbyt często nie jadam, a jeśli już - to nie ma tego smaczku wink Zaciastkuję się w Gabi, wykulam po kolacji z Kolibecki i opcham kiełbaskami baranimi z rozmarynem smile

17 197

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Dzień doberek smile
No to wczoraj już odpadłam smile

Liv - a dziękuję CI bardzo - bo wiesz wink Ja to mam astygmatyzm i nie zawsze klarownie widzę wink
Będziemy się wypadować, a ja to chyba dietę cud jakąś powinnam zacząć, bo mnie się - co dziwne - Zakopiec kojarzy w dużej mierze z jedzonkiem, którego zbyt często nie jadam, a jeśli już - to nie ma tego smaczku wink Zaciastkuję się w Gabi, wykulam po kolacji z Kolibecki i opcham kiełbaskami baranimi z rozmarynem smile

Kusicielko no smile

17 198

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Kusicielko no smile

Ktooooooo? Jaaaaa? A w życiu NIE wink
A kto mi tu tiramisu po oczach? Noooo? I ja potem herbatkę z cytrynką muszę zamiast, bo mi dzieciaki nawet wafelki wczoraj wyjadły do cna po sankach - jakieś takie nienajedzone słodkiego były smile

Kusicielka, tak! To ciekawam, co o Endi powiedzieć wink

17 199

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jak z koziej dupy wentylator, ale mi się to podoba.
Myślicie, że to dotyczy konkretnego typu czy przez podnóżkowanie każdy tak się zachowa.

Starodawne porzekadło, że dasz palec a zaraz będzie chciał rękę nie wymarło, jest na topie.

17 200

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Kusicielko no smile

Ktooooooo? Jaaaaa? A w życiu NIE wink
A kto mi tu tiramisu po oczach? Noooo? I ja potem herbatkę z cytrynką muszę zamiast, bo mi dzieciaki nawet wafelki wczoraj wyjadły do cna po sankach - jakieś takie nienajedzone słodkiego były smile

Kusicielka, tak! To ciekawam, co o Endi powiedzieć wink

Hm...
Endi to już chyba powinna się nazywać - nie sposób nie zgrzeszyć, bo grzechu warte to my wszystkie jesteśmy smile

17 201

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Jak z koziej dupy wentylator, ale mi się to podoba.
Myślicie, że to dotyczy konkretnego typu czy przez podnóżkowanie każdy tak się zachowa.

Starodawne porzekadło, że dasz palec a zaraz będzie chciał rękę nie wymarło, jest na topie.

Przez podnóżkowanie - każdy. Bo jeśli latami przyzwyczaisz do innej siebie, to wymaganie normalnego traktowania będzie z drugiej strony odbierane jako postradanie przez Ciebie zmysłów smile Zdziwiona? wink wink wink

O to chodzi w tym całym kochaniu siebie, żeby zawsze zachowywać się w stosunku do kogokolwiek (w tym partnera) tak, jak zachowywałabyś się po 10 latach bliskiej znajomości smile
Jeśli ktoś ma w charakterze bycie podnóżkiem i potrafi tak przez całe życie bez grama zastanowienia - OK.
Ale jeśli nawet nieświadomie na pcozątku kreuje siebie jako kogoś całkiem innego plus do tego "warunkowo", "tymczasowo" pod wpływem endorfin wyraża zgodę na zachowania partnera, których by "normalnie" (po 10 latach) nie zaakceptował - to robi z siebie "podnóżek" a potem zbiera plony. Nie wolno - na moje - minimalizować i negować własnych odczuć, że "coś się zmieni", bo ten temat to my sobie swego czasu przerobiłyśmy, że nikt i nic się nie zmienia smile
To jest jedno, co jest pewne - nikt się nie zmienia naprawdę smile Co najwyżej może starać się "ukrywać" w poczatkowych fazach. Ale się nie zmieni smile

17 202

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

To jest jedno, co jest pewne - nikt się nie zmienia naprawdę smile Co najwyżej może starać się "ukrywać" w poczatkowych fazach. Ale się nie zmieni smile

I o to chodzi. A my naiwnie zawsze wierzymy (-łyśmy), że tak właśnie się stanie. I stąd późniejsze problemy. Im szybciej przejrzymy na oczy, tym prędzej będziemy mogły coś z tym fantem zrobić. Zastanowić się co można zaakceptować (a czego nie), co można zmienić (w sobie) i czy po tym wszystkim dany układ nam odpowiada...

17 203 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2013-02-20 10:44:26)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
zabka-k napisał/a:

To jest jedno, co jest pewne - nikt się nie zmienia naprawdę smile Co najwyżej może starać się "ukrywać" w poczatkowych fazach. Ale się nie zmieni smile

I o to chodzi. A my naiwnie zawsze wierzymy (-łyśmy), że tak właśnie się stanie. I stąd późniejsze problemy. Im szybciej przejrzymy na oczy, tym prędzej będziemy mogły coś z tym fantem zrobić. Zastanowić się co można zaakceptować (a czego nie), co można zmienić (w sobie) i czy po tym wszystkim dany układ nam odpowiada...

Tiaaaa - bo my kiedyś myślałyśmy, że skoro my takie silne, waleczne, odporne - świat legnie nam u stóp powalony siłą naszej miłości....
Hihihihihihihi smile

17 204

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Tiaaaa - bo my kiedyś myślałyśmy, że skoro my takie silne, waleczne, odporne - świat legnie nam u stóp powalony siłą naszej miłości....
Hihihihihihihi smile

Moje ulubione zdanie znalezione na forum :
"Jestesmy głupie.. bo wierzymy.. wierzymy, ze nam.. superbohaterkom uda sie przerobić kupe na pachnącego tulipana" big_smile big_smile big_smile

A dodam jeszcze, ze przy naszych "predyspozycjach" prawdopodobne jest, ze  tez tulipana na kupe przerobimy big_smile

17 205

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Co racja, to racja... smile

17 206 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-20 14:05:43)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Dziewczyny, dajcie przepis na tiramisu bez pieczenia, CHCĘ to zjeść!!! wink

Oj KKZB to slodkosci lubia smile
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Uploaded with ImageShack.us
Tiramisu to deser, który składa się z warstwy biszkoptu nasączonego mocną kawą espresso, na którą nakłada się warstwę kremu z serka mascarpone, a całość posypuje czekoladą lub kakao. Deser podaje się silnie schłodzony zwykle do kawy espresso, a we Włoszech podobno w upalne dni na drugie śniadanie :-). Deser ten najlepiej serwować w pucharkach lub jeść łyżką z niewielkiego naczynia, ponieważ jest dość luźny.

Składniki:

750 g serka mascarpone - polecam z Lidla
3 duże jajka, białka i żółtka oddzielnie - mozna uzyc tylko biaka
2 paczki podłużnych biszkoptów
3 łyżki drobnego cukru
1 szklanka świeżo zaparzonej, bardzo mocnej kawy
kakao do oprószenia i opcjonalnie tarta gorzka czekolada
kieliszek likieru Amaretto albo Grappa czy innego alkoholu albo bez alkoholu dla dzieci

Żółtka utrzeć z cukrem na jednolitą masę (najwygodniej mikserem), dodać ser i wymieszać, aż do połączenia mas (można delikatnie zmiksować). Ubić pianę z białek, delikatnie wymieszać z masą serową.

Zaparzyć kawę i odstawić do wystudzenia. Nastepnie dodać do wystudzonej kawy kieliszek Amaretto. Biszkopty wyłożyć na blachę, do formy lub pucharków. Kawę wylewać łyżką na biszkopty, by nią nasiąkły; ewentualnie można w niej moczyć biszkopty, lecz bardzo krótko - szybko się łamią.

Na biszkopty wyłożyć warstwę sera. Przerw między biszkoptami nie wypełniać okruszkami (ma tam być ser).
Posypać kakaem i /lub gorzką czekoladą

Na ser ponownie wyłożyć biszkopty namoczone kawą. Nałożyć drugą warstwę sera, wyrównać. Posypać kakaem i /lub gorzką czekoladą. Wstawić do lodówki, najlepiej na noc. Masa musi stężeć.

Smacznego:).Obrazek dodany przez użytkowniczkę

17 207

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
beosa napisał/a:

Dlaczego nikt z nich  nie przyjdzie i nie porozmawia z nami,ze mną i moimi dziećmi.

Bo ktoś nie chce poznać prawdy? Bo większość woli bazować na czyjejś opinii, niż zechcieć wypracować sobie swoją własną, użyć własnego rozumku?

Nie wszyscy spytali, właściwie to tylko 2 osoby i to za jakiś czas. Bo tak naprawdę to jest  jego rodzina i jego dawni przyjaciele. Dowiaduję się czasem teraz o ich reakcjach. O odczuciach. Nie spytał nikt, nikt do mnie nie chciał zadzwonić - bo nie wiedział kompletnie co ma powiedzieć.

Wszyscy boją się przyjść? Są pewnie ciekawi - ale boją się urazić Ciebie, ich. Boją się, nie rozumieją? Nie chcą się zagłębiać, bo to nie ich życie? Nie wiedzą co zrobić, bo to rodzina? Nie tłumaczę ich, raczej staram
Mnie już to też nie zastanawia na szczęście. Przykro baaaardzo było mi kiedyś, bo dosadnie zrozumiałam, że nie mam nikogo "swojego" bliskiego poza przyjaciółką. O moje życie i moje relacje muszę postarać się sama. Nie mówię, że mam serce z kamienia, ale na pewnie kwestie, sprawy, zdarzenia - nie mam wpływu smile Mam prawo czuć, że mi przykro, ale nie będę na siłę komuś starała się o sobie przypominać, skoro o mnie nie pamięta.

Żabko,rację masz niewątpliwie...
Ostatnio Mama próbowała mi wytłumaczyć,że powinnam spojrzeć z na wszystko z dystansem.Jm lata do mamusi i się razem na mnie nakręcają ale ja przecież też zwierzam się,(zawsze to robiłam) ze swoich problemów Mamie,bratu,cioci.Oni sami z siebie też zapytają.Nie boją się,że mnie urażą bo wiedzą,że rozmowa pomaga...No tak ale ja wiem,że mówię prawdę,a żaden z moich bliskich nie powiedział jeszcze rozejdź się,jakaś ty biedna czy coś w tym stylu.I nie o to mi przecież chodzi.Nie o głaskanie po głowie.Mogę się wygadać,mogę sobie ulżyć,pośmiać się,może ktoś pomoże mi spojrzeć z innej perspektywy,niejednokrotnie słyszałam,że dzielę skórę na niedźwiedziu,że może przesadzam,że może jakieś terapie....
Tak to mój problem,moja decyzja i ja muszę się z tym zmierzyć i ja muszę doprowadzić do końca. smile
A tymczasem karaluch i jego rodzinka znani są z tego,że jak się nic nie dzieje jest....nudno.Więc teraz atmosfera rozgrzana jest do czerwoności bo jm ubarwia po swojemu różne sytuacje z naszego życia, mamusia(teraz znów żywicielka smile popuszcza wodze fantazji i nagle synek,który jej nienawidził(mowił to nieraz) i trzymał się na dystans zjednoczył się ponownie ze swoją rodziną.I słyszę przez drzwi,że trzeba mnie wyp....dolić i tym podobne.I krew mi się burzy smile
Spodziewałam się tego.Dlatego między innymi odwlekałam decyzję o rozstaniu.Wiedziałam,że będą pamiętali tylko co złego zdarzyło mi się uczynić,dobra przecież nigdy nie byłam sad
Moralność Pani Dulskiej.Pamiętasz?Tak jest w rodzinie karalucha...Nie widziały gały co brały bo się w pierwszym lepszym bezwarunkowo zakochały smile smile smile
I tym optymistycznym akcentem zakańczam rozważania pod tytułem : jak przekazać światu Prawdę. smile Nie dam rady.Nie muszę.Nie mam wpływu na innych. OK?

Jeszcze tylko odpowiem Happyfull i od tej pory będę sobie wmawiać,że goowno mnie obchodzi co oni na mnie wymyślają. smile

17 208 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-20 14:16:42)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Dzień doberek smile
No to wczoraj już odpadłam smile
Liv - a dziękuję CI bardzo - bo wiesz wink Ja to mam astygmatyzm i nie zawsze klarownie widzę wink
Będziemy się wypadować, a ja to chyba dietę cud jakąś powinnam zacząć, bo mnie się - co dziwne - Zakopiec kojarzy w dużej mierze z jedzonkiem, którego zbyt często nie jadam, a jeśli już - to nie ma tego smaczku wink Zaciastkuję się w Gabi, wykulam po kolacji z Kolibecki i opcham kiełbaskami baranimi z rozmarynem smile

Kusicielko no smile

Na diete to dopiero po Zakopcu chyba pojde smile Juz sie ciesze na te wszystkie jedzonka. Zapakuje sobie wygodne ubrania na kolacje smile
A Ty HM... moglabys nawet tylko na jeden dzien wpasc. Autobusem to tylko 2 godz. Poszlabys z nami w tango i albo wrocilabys wieczorem do domu albo i nie tongue . Jakos bysmy Cie tam przenocowaly tongue

17 209

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyfull już mam ślinotok....

17 210 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-20 14:23:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Happyfull już mam ślinotok....

To do sklepu po produkty smile Jak dzisiaj zrobisz to jutro na sniadanie zjesz smile Doly po takim sniadanku wykluczone smile

17 211

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No tak, Lidla mam blisko, a ślinotok żyć mi przecież nie da... wink

17 212

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Jeszcze tylko odpowiem Happyfull i od tej pory będę sobie wmawiać,że goowno mnie obchodzi co oni na mnie wymyślają. smile

Dokladnie Beosa smile Niech wymyslaja a Ty nagrywaj !!!
Jak to sie mowi : "Kto pod kim dolki kopie sam w nie wpada ".

17 213

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Moralność Pani Dulskiej. Pamiętasz?

smile Tak, pamiętam smile Nawet lubię, bo to po prostu takie typowo "polskie" wink

Oddech, jeden drugi trzeci wink
Nie dać się wyprowadzić wink Zaniewidzieć, przestać słuszeć - jakiś mechanizm obronny trzeba sobie znaleźć, żeby nie dać się sprowokować wink (powiedziała ta, co się jej ostatnio ulało wink )

17 214

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Proponuję na ten wypad zabrać spodnie ze spadochronu..... W sam raz!!! wink

Dziewczyny, nie powiem, widok tiramisu zrobił ze mnie ciapę w postaci jogurtu bez musli, ale na razie psychicznie się trzymam smile smile smile Lidla ominę dziś wink Jutro pewnie też, za to w piąteczek smile

17 215 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-20 18:56:41)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Właśnie wróciłam do domu, przewietrzyłam mózg, spotkałam i rozmawiałam z kilkoma przypadkowo napotkanymi osobami i dzięki temu napiszę kilka swych refleksji, do których doszłam.

Gdy szłam do przystanku, "uciekł" mi autobus, podeszła do mnie nobliwie wyglądająca Pani w wieku ca 70 lat. Podeszła i zaczęła utyskiwać na to, że śnieg pada, że nikt go nie odgarnia z chodników, że trudno jest chodzić  po leżącym śniegu, że można złamać nogę, że zimno, że... . Po chwili poczułam, że mam dość, że jeszcze chwila a zarazi mnie tym narzekaniem, że moja energia zaczyna gwałtownie maleć. Przytoczyłam wieści o Norwegach, Szwedach i innych nacjach mieszkających w krajach, gdzie śniegu jest znacznie więcej i nikt nie myśli go odgarniać, powiedziałam o tym, co można zrobić, by uniknąć różnych komplikacji zdrowotnych. Wsiadłyśmy do tego samego autobusu i rozmawiałyśmy dalej. Pani już nie narzekała, była w dobrym humorze, mówiła o różnych sprawach mając wesołe oczy i uśmiech na twarzy, żałowała, że musi wysiąść wcześniej niż ja. Dlaczego zachowanie pani zmieniło się? Nie pozwoliłam jej na "narzekactwo", nie pozwoliłam na "czarowidzenie", nie pozwoliłam na marnotrawienie energii i jej, i swojej, nie wciągnęłam się w tak powszechny nurt "mam za złe".

Czemu o tym zdarzeniu tak szeroko napisałam? Bo skojarzyło mi się z moim wczorajszym sprzeciwem wobec narzekania. Wczoraj, będąc bardzo zmęczoną, nie potrafiłam tego swojego zdania uzasadnić. Charakterystyczną cechą narzekania, jojczenia, mantyczenia, gderania, kwękania, zrzędzenia, utyskiwania, jest zmniejszenie własnej (ale też i osób słuchających/czytających) energii, pogorszenie własnego samopoczucia, obniżenie samooceny.

By być dobrze zrozumianą. Czym innym jest odgadanie się ze swych problemów, odpłakanie, odsmucenie, poszukanie wsparcia i pomocy w ich rozwiązaniu, czym innym narzekanie.



****
Anstawio,
bardzo mocno Cię przytulam (jeśli pozwolisz) smile

I proszę, nie obrażaj się na nas. Występowałam przeciw narzekaniu, bo (o czym wyżej) odbiera ono resztki energii, w sytuacji gdy jest jej niewiele, albo w ogóle brak.
Uświadomienie sobie końca związku, co do którego miało się jeszcze nadzieję, jest trudnym przeżyciem. Odpłacz, również tutaj na forum, ono nie jest tylko dla szczęśliwych i zadowolonych. Opdłacz, odsmutkuj, ogrzej się przy tych z większą obecnie energią, ale nie uciekaj.

Wielokropku dziękuję za te słowa. Doceniam to bardzo.
Rok temu podjęłam ważną dla siebie decyzję: Chcę się zmienić. Chcę się zmienić, bo mam problemy, z którymi nie jest mi dobrze. Znam doskonale z autopsji czym jest ukrywanie problemu. Od początku, od kiedy podjęłam tą decyzję, nie jest mi łatwo, a to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że dokonuję zmian. A słowa Eugenii Herzyk tylko potwierdzają moje przypuszczenia.

Kobieta, która uświadomiła sobie swoje uzależnienie od mężczyzny, zrobiła już pierwszy krok. Pojęła, dlaczego tak naprawdę jest nieszczęśliwa i że droga do wyzdrowienia jest tylko jedna ? mozolna praca nad sobą. Mozolna i bardzo trudna, ponieważ gdy na nią wstąpi, co i raz dopadają ją wątpliwości, czy jest ona słuszna.

Życzę sobie i Wam wszystkim, którzy chcą, owocnych zmian! smile

17 216 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2013-02-20 15:53:12)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzięki i nawzajem Anstawia smile

17 217

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Dzięki i nawzajem Anstawia smile

Dziękuję.
Oczywiście zapomniałam o sobie smile

17 218

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cześć dziewczyny, ja przestanę czytać do poniedziałku to forum. Kasę dostaję w poniedziałek a wy tu przepisy, zdjęcia słodkości wklejacie, nie wytrzymam.

17 219

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Beosa nie wpadaj w zle nastroje !!! Wiesz, ze dopoki bedziesz z karaluchami bedziesz podtruta sad
Czy naprawde zalezy Ci na opini rodziny karalucha? Co Ci to da ? Przeciez wiesz co jest prawda a co klamstwem !!!
Mi sie wydaje, ze jezeli masz mozliwosc zamieszkac sama (pisalas o jakiejs kawalerce) to zrob to. Masz mozliwosc wyjechac gdzies na weekend? Ale nie do rodziny tylko sama np. do Kazimierza smile Wynajmiesz hotel i pojdziesz na zwiedzanie miasta, na koncert. Albo wyjechac na zorganizowana wycieczke nie wazne gdzie. Moze byc i pielgrzymka na Jasna Gore (prosic o cud) smile.
Wyjdziesz troche z tej swojej glowy i odtrujesz sie smile
Tak sobie mysle smile Polecam zreszta ta ksiazke Stuhra smile

Jeszcze trochę zależy,ale z perspektywy tych paru dni zaczyna do mnie docierać,że nawet jak przekażę jakimś cudem PRAWDĘ to nie mam pewności,że zostanę właściwie zrozumiana.Więc po co to wszystko.JA WIEM.Dzieci też.Musi wystarczyć. smile

Ja w hotelu???Sama???No coś ty w życiu smile Nie no umiałabym sobie wynająć pokój,czy zagadać no problem.Ale czułabym się jak uboga krewna :)I nogi by mi się plątały.bo czułabym te spojrzenia na plecach smile
Przesadzam.Ale schronisko,czy zorganizowana wycieczka -ok!Modlić się?Nie.Wolę z kimś żywym pogadać,popisać.Ateistka jestem,więc nie proponuj mi tym podobnych atrakcji smile aczkolwiek rozumiem,że niektórym to naprawdę pomaga.
A nie organizują jeszcze szkół przetrwania "między karaluchami" ? smile
W weekendy często pracuję.Wybyłam więc z domu w poniedziałek,wróciłam przed 23.Jm zaczyna nosić opał do kotłowni.Rozpala.Kładę się spać.Budzę się 2.30 nad ranem.Gorrąco.26stopni w pokoju.Syn w samych majtkach bo upał,suka dyszy i się porzygała.A karaluch w swoim pokoju na łóżku w swetrze,w ogóle w opakowaniu, udaje że śpi...Coś mnie tknęło.Dotykam.Grzejnik zakręcony!!!!!!!!! O rzesz ty! I udało mu się.Dałam się sprowokować.Parę słów usłyszał.Coś odszczeknął,nie wiem,nie zrozumiałam.I dobrze.O 5tej jakimś cudem wstałam do pracy....
Po 18tej wracam -grzejniki oczywiście zimne.Ale temperaturka w domu ok,a i tak musiałam odespać tę feralną nockę.
Dziś jesteśmy z synem sami.Ja rozpaliłam w piecu on odśnieżył.I gitara.
Ale karaluch z mamcią będą teraz opowiadać,że mu nawet palić w piecu nie pozwalam,bo się czepiam i drewna mu żałuję.Tylko jak dzieci były małe i tłumaczyłam,że marzną w nocy i jego matce też zimno to mówił,że ma to w dupie....
Prowokacje będą się zdarzały dopóki tu mieszkam.
Happyfull gdyby to było takie proste,naprawdę już bym mieszkała gdzie indziej.Pisałam już,że się nakłada kilka czynników,które powodują,że MUSZĘ jeszcze tu tkwić.Między innymi praca...Ale kombinuję.Z prawnikiem mi jeszcze nie wyszło,bo przez mojego psa i nie tylko trochę mi się życie zdezorganizowało,ale już powoli wszystko wraca do normy.
Zaczynam się już zastanawiać,czy jednak nie lepiej złożyć ten pozew.Myślałam,że czas gra na moją korzyść,że skoro pod jednym dachem,to rozwód nic nie zmieni.A może jednak?To trochę  trwa,a przeciwnik widzę, szykuje już broń na bitwę...
Ale to nie jest tak,ze je ja tylko siedzę i rozmyślam nad nim,o nim.Co to to nie!Nie bój się smile Ja nie piszę,żeby się poskarżyć i zostać pogłaskana,tylko w ten sposób robię miejsce w głowie smile .I jak tak potem przeczytam siebie (eee to nie był chyba aż tak wielki problem...) i Wasze bardzo pomocne rady,opinie czy rugi to mi się tak jakoś systematyzuje w tym mózgu....I przechodzę powoli do następnego etapu smile

A książkę Stuhra,którą poleciłaś już zaczęłam czytać!Dziś rano znalazłam w necie smile .Wciągająca.Optymistyczna.Fajnie facet pisze. Dzięki smile

17 220

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Cześć dziewczyny, ja przestanę czytać do poniedziałku to forum. Kasę dostaję w poniedziałek a wy tu przepisy, zdjęcia słodkości wklejacie, nie wytrzymam.

Liv ja umiem robic tylko tiramisu smile Nic juz wiecej nie moge zaproponowac smile Jak tam udalo sie sciagnac program?

17 221 Ostatnio edytowany przez beosa (2013-02-20 16:42:17)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Spóźniony ten mój poprzedni post ale przerwę w necie mialam sad
A tiramisu nie dla mnie -nie znoszę kawy,kakao w żadnej postaci.Będę Wam kibicować smile
Albo rano po pracy kupię sobie....lody mmm,a może będzie szarlotka,się ją podgrzeje i do tego lody.....I zjem jak się wyśpię smile Zamiast obiadu smile

17 222 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-20 16:50:43)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Spóźniony ten mój poprzedni post ale przerwę w necie mialam sad
A tiramisu nie dla mnie -nie znoszę kawy,kakao w żadnej postaci.Będę Wam kibicować smile
Albo rano po pracy kupię sobie....lody mmm,a może będzie szarlotka,się ją podgrzeje i do tego lody.....I zjem jak się wyśpię smile Zamiast obiadu smile

Wiesz jak kiedys sie do Italii wybierzesz to Ci dopiero cappuccino z tiramisu posmakuje smile A jakie tam maja lody smile
Beosa moze jakas wycieczka do Italli? Taka zorganizowana smile Moze dla singli tongue

17 223 Ostatnio edytowany przez Liv4 (2013-02-20 16:57:26)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy udało się późną nocą, ściągnęłam i mam. Zaczęłam czytać od razu i dziś niewyspana jestem. Dzielę czas na komputerze między trzy osoby, ja i dzieciaki i wychodzi na to, że spokój mam tylko późno wieczorem i noc całą. A wczoraj syn nie mógł zdzierżyć mnie spokojną w sprzeczce z nim i na wszelkie sposoby próbował mnie sprowokować. Ha nie udało mu się, dumna jestem z siebie. Pozwoliłam mu być sobą a sobie pozwoliłam na brak reakcji, no i wyszło.
Bardzo lubię piec tylko u mnie w domu piekarnika brak, więc zaczęłam specjalizować się w ciastach bez pieczenia. Tiramisu wypróbuję w przyszłym tygodniu.
Beosa wybacz ale nie ogarniam Twojego męża, po co takie prowakcje? Co ja się dziwię wczoraj mój własny syn mnie prowokował, najwyraźniej nie lubią  spokoju albo przyzwyczaiłyśmy ich do tych spięć. Ja zdrowieję bardzo, bardzo powoli a mój syn zdziwiony.  Zapytał: mama zmieniłaś taktykę? smile

17 224 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-02-20 17:26:54)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Jak z koziej dupy wentylator, ale mi się to podoba.
Myślicie, że to dotyczy konkretnego typu czy przez podnóżkowanie każdy tak się zachowa.

Starodawne porzekadło, że dasz palec a zaraz będzie chciał rękę nie wymarło, jest na topie.

Przez podnóżkowanie - każdy. Bo jeśli latami przyzwyczaisz do innej siebie, to wymaganie normalnego traktowania będzie z drugiej strony odbierane jako postradanie przez Ciebie zmysłów smile Zdziwiona? wink wink wink

O to chodzi w tym całym kochaniu siebie, żeby zawsze zachowywać się w stosunku do kogokolwiek (w tym partnera) tak, jak zachowywałabyś się po 10 latach bliskiej znajomości smile
Jeśli ktoś ma w charakterze bycie podnóżkiem i potrafi tak przez całe życie bez grama zastanowienia - OK.
Ale jeśli nawet nieświadomie na pcozątku kreuje siebie jako kogoś całkiem innego plus do tego "warunkowo", "tymczasowo" pod wpływem endorfin wyraża zgodę na zachowania partnera, których by "normalnie" (po 10 latach) nie zaakceptował - to robi z siebie "podnóżek" a potem zbiera plony. Nie wolno - na moje - minimalizować i negować własnych odczuć, że "coś się zmieni", bo ten temat to my sobie swego czasu przerobiłyśmy, że nikt i nic się nie zmienia smile
To jest jedno, co jest pewne - nikt się nie zmienia naprawdę smile Co najwyżej może starać się "ukrywać" w poczatkowych fazach. Ale się nie zmieni smile

Nie zdziwiona, takie gdybanko.
Trzeba być sobą po prostu - forever.
Obserwować i widzieć, nie oszukiwać siebie, że ten zgniły bordo to róż. Siebie oszukiwać, jak można?

Ale z tymi zmianami to się nie zgodzę, bo my się przecież zmieniamy, no chyba, że wracamy do siebie po prostu. Bo chcemy!

17 225

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Oj można, a skoro siebie można oszukiwać, to podobnie można ,,nie widzieć'' tego jakim ktoś jest na prawdę.

Posty [ 17 161 do 17 225 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 263 264 265 266 267 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026