UKŁAD WZAJEMNEGO WYNISZCZANIA
Z blogu Terapia przez pisanie
Czytam Wasze wpisy i wcale się nie dziwię, że boicie się odejść. Że nie chcecie, żeby odszedł on. To jest układ. Układ Wzajemnego Wyniszczania.
Kiedyś było fajnie. Budziłaś się w jego ramionach, razem jedliście śniadanie w piżamach, by po lekkim posiłku wrócić do miłosnych igraszek. Chodziliście na spacery trzymając się za ręce, jeździliście na egzotyczne wycieczki, kolacje w świetle świec. Potem zdecydowaliście, że już czas żeby zamieszkać razem. Jesteście parą dorosłych ludzi, każdy wie czego chce od życia. I jego ?chceniem? jesteś właśnie Ty. Alleluja! Wreszcie stały port, nareszcie nie będziesz tą samotną kobietą, której nikt nie zaprasza na imprezy ? bo nie ma pary i legalnie strach bo jeszcze weźmie w jasyr cudzego chłopa.
Wprowadzasz go do swojego towarzystwa ? on Ciebie do swojego. Być może macie dzieci z poprzednich związków ? będziecie teraz tworzyć cudny, nowoczesny model rodziny patchworkowej. Wprowadzacie się do wspólnego lokum i dopadają Was normalne, codzienne sprawy.
Na pierwszy ogień idą wydatki. Samą miłością nie da się żyć. Zarabiasz Ty, zarabia on. Jak pogodzić wspólne mieszkanie? Wzięcie kartki i narysowanie tabelki z comiesięcznymi wydatkami jest takie nieeleganckie. Prawdziwa dama nie mówi o pieniądzach. Jest ponad to. Więc grzecznie płaci rachunki. Poza tym, gdybyś Ty wspomniała o jego partycypacji w wydatkach ? on mógłby poczuć się niezręcznie. Może nawet urażony. On przecież kocha, zapewne z roztargnienia nie porusza tematu. Dorzuca się do raty za wspólny kredyt? Być może. A być może niekoniecznie.
Zakupy? No przecież Ty masz tworzyć to cieplutkie gniazdko. To Ty jesteś kobietą! Zresztą. Skąd on ma wiedzieć co wymyśliłaś na obiad. Tobie będzie łatwiej zrobić zakupy. I wydać na nie odpowiednią ilość pieniędzy. Przy okazji nie zapomnij kupić środków czystości, karmy dla psa (mamy już psa!!!) i nawozu do kwiatków.
A teraz pędem do domu. Tak. Pierwsze wspólne domowe posiłki gotowaliście we dwójkę. Pamiętasz jak było fajnie? Przerzucaliście się historyjkami ?z poprzedniego życia?. Jakież to było ciekawe! Obiecałaś sobie wtedy, że na pewno spróbujesz tych wszystkich egzotycznych potraw, o których opowiadał. Oczywiście gotowanie kończyło się namiętnym seksem i zdemolowaną kuchnią, masz to ciągle w pamięci. Jest żywe i kolorowe. Jakby to było wczoraj. Zasuwasz więc przy garach bez mrugnięcia okiem, wspominając tamte chwile.
On wraca z pracy. Ty ? podpierasz się nosem ze zmęczenia, ale dzielnie pełnisz swoją rolę. Jesteś PRAWIE ŻONĄ! Ach jak cudnie. Ach jak pięknie. Jeszcze tylko trochę wysiłku.
On siada przed telewizorem albo komputerem. Musi odpocząć, sadełko powinno się zawiązywać w ciszy i spokoju. Przecież nie zrujnujesz mu żołądka. Wiadomo ? mężczyźni są mniej odporni na stres, a przez to choroba wrzodowa dopada ich znacznie częściej. Nie chcesz, żeby Twój miś miał wrzody. Co by jego matka powiedziała? Nie, nie. Absolutnie. Natychmiast pędzisz do sprzątania, a on niech odpoczywa.
Przygotowujesz ubrania na jutro do pracy. Gładzisz z czułością kołnierzyk jego koszuli. Tak ładnie mu w niebieskim. Odwieszasz na miejsce, teraz spodnie. Przecież on jest Twoją wizytówką. Zresztą. Niech baby w jego pracy wiedzą, że TERAZ ma kto o niego dbać. Dbając o jego strój znaczysz teren jasno i dobitnie. Niech mają. Harpie jedne.
Nie wiem, czy Twój mężczyzna ma smykałkę do prac domowych typu wkrętak, śrubki, kolanko w rurce. Jeśli nie ma ? jestem przekonana, że potrafisz to załatwić. Jakoś przecież sobie radziłaś do tej pory prawda? Niech wie, że tak całkiem niezbędny to on nie jest. Taka jesteś harda. Nowoczesna kobieta.
I tak mijają lata. On ma od Ciebie wszystko to, czego w Twoim mniemaniu mógłby wymagać od kobiety. Jest ciepło, dom, klimat do wspólnego życia. On od siebie nie musi dawać nic. Wystarczy, że jest. Nauczyłaś go ? to masz. Nie buntuj się. Nauczyłaś. Kto robił zakupy sam z siebie? Kto wyprowadzał psa w deszcz albo mróz? Kto dogadywał szczegóły z ekipą remontową? I to jest nieważne, że szybciej zrobiłaś coś sama - niż byś miała się go prosić. Szybciej i sprawniej. Dla niego na pewno. Chciałaś? To masz.
Nie. To nie jest wyłącznie Twoja wina, ale walnie przyczyniłaś się do obecnego stanu rzeczy. No bo co debil winien, że jest debilem? Ale to ciągle Twój debil. Ty mu gotujesz, podcierasz, przygotowujesz. Taki debil to ma klawe życie!
Zaczynasz być zmęczona. Coś zaczyna do Ciebie docierać. Ewidentnie wychodzi na odwrót. Warczysz, nie masz humoru. Kto lubi przebywać w towarzystwie wiecznie stękającej osoby? Próbujesz rozmawiać ? może byś to, może byś tamto? On najpierw reaguje pozytywnie, a potem coraz mniej pozytywnie. W końcu Cię olewa. Ty się robisz coraz bardziej upierdliwa. Czym by go tu zmusić? Jak zaszantażować? Foch? Brak obiadu? Odmówisz mu w łóżku? Bingo! Moja Mata Hari.
Ty focha ? on focha. Albo niezapowiedzianą delegację. Brak obiadu ? no rzeczywiście. Tym go załatwiłaś na cacy. Przecież nie pójdzie i nie kupi gotowca, nie? Odmówisz w łóżku? Gratulacje. Nie ma to jak wypuścić wyposzczonego, zniechęconego Tobą faceta - w delegację. Strzał w dziesiątkę!
Siedzisz i myślisz. Gdzie popełniłam błąd? Dlaczego on teraz ?taki? jest? Przecież było tak cudownie. Przestał mnie kochać? A może nigdy nie kochał? Zmienił się. Ale przecież ja też musiałam się zmienić przez ten czas.
Postanawiasz wprowadzić plan naprawczy, ale najpierw pogrozisz paluszkiem.
Kupujesz nowy ciuch, przywdziewasz tajemniczy uśmiech, prosisz koleżankę żeby do Ciebie puszczała co jakiś czas smsa i wysyłasz sama sobie kwiatki pocztą kwiatową jako ?Tajemniczy Adorator? tudzież ?Kochający Kazik?. On dostaje szału z zazdrości. Chodzi za Tobą, pyta, szaleje. Masz go! Nastaje miodowy miesiąc. W chwili bezdennej głupoty, żeby udowodnić jak bardzo go kochasz i że zawsze on i tylko on ? przyznajesz się do swoich tanich sztuczek. Chcesz być szczera. Budujecie od nowa. Najpierw jest fajnie, ale to ?fajnie? za każdym razem jest coraz krótsze. I po pewnym czasie orientujesz się, że wypstrykałaś już cały swój arsenał broni przydatnej do egzekwowania wspólnych postanowień. Wszystko już było: fochy, obraza, nieregularne posiłki, może kiedyś nie wróciłaś nawet na noc, czasami uparcie nie odbierasz telefonu. Wyrzucasz go, albo sama się wyprowadzasz. Koniec, kurwa, tego dobrego! Dość. Masz dość.
On oddycha z ulgą. Wreszcie nikt mu nie brzęczy za uszami, nikt nie pokazuje rozmazanej gęby i cierpiących oczu. Już mu się nie chce rzygać. Wytrzymuje tydzień. Może dłużej. Ileż można jeść cukierki na trzy posiłki dziennie. Nawet kochanki go nie cieszą. Nie jest tajnie ? nie jest fajnie. Nie chce mu się robić tych wszystkich rzeczy w domu i koło własnej dupy. Można to też nazwać miłością do Ciebie. Nazywaj to jak chcesz. Ważne, że Ci łatwiej.
Kolejny miodowy miesiąc. Pozwala Ci na wszystko. Nie ma już przed Tobą żadnych tajemnic. Masz do wglądu jego telefon, komputer, możesz obwąchiwać do woli wszystkie wyjściowe marynarki. Znowu jesteście razem. Przezwyciężyłaś kolejny Wasz kryzys. Wiem, wiem. Jesteś z siebie taka dumna! Co Was nie zabije, to Was wzmocni. Teraz jesteście jak skała.
Pomalutku wraca stare. Znowu to samo. Jak to się mogło stać? Przecież teraz już wiedziałaś! Przegapiłaś symptomy? Nosz kurwa mać! Kiedy to się skończy?! Kiedy w końcu będziecie normalną parą? Tyle już zainwestowałaś. Szkoda odpuścić. Trzeba sobie postawić cel. Związek musi się rozwijać. Masz do wyboru: ślub albo dziecko.
Mały bobasek, który Was scali. Kiedy poprzednim razem został ojcem ? był jeszcze młodym chłopcem. Niedojrzałym. Poza tym, no nie czarujmy się, TAMTA była pomyłką. Nie potrafiła go utrzymać. Ty umiesz.
Może jednak najpierw ślub. Biała sukienka (a co se będziesz żałować), goście, zamanifestujecie Wasze uczucie. Masz cel. I przesz do przodu.
On - jakby tak nie bardzo. Co Ci odbiło nagle? Po tylu latach ślubu Ci się zachciewa? Białej sukienki? A ile Ty masz lat? Śmiech na sali. Weź się kobieto puknij w czółko.
Wytaczasz cały arsenał. Będziecie rozmawiać, bo Ty zbijesz wszystkie jego argumenty. Musisz SOBIE udowodnić, że ta cała wieloletnia szopka miała SENS.
On w końcu widzi, że nie wyśmieje. Że się uparłaś. Dobra, jak tak bardzo chcesz, możesz swobodnie usłyszeć dlaczego TERAZ ?nie?.
"Może później" - mówi on. "Jak będziesz grzeczna". Co Ty rozumiesz jako: "prawie-tak".
Nie czarujmy się, on nie jest kompletnym imbecylem i dobrze wie, że jeśli powie krótkie ?nie - bo nie?, to rozpęta wojnę. Więc musisz sobie ładnie na tę białą sukienusię zasłużyć. A on będzie miał wystarczająco dużo czasu, żeby złapać za drugą gałąź zanim puści się jednej.
Rozczarowana? Zdruzgotana? Poświęciłaś tyle? Młodość, urodę, lata całe. Nerwy, nieprzespane noce, tyle planów, tyle jego obietnic.
Tylko powiedz mi, Kochana, czy ktoś Cię o to prosił? Czy była między Wami jasna umowa; kto jest za co odpowiedzialny, w jaki sposób zarządzacie kasą, na kogo ma spaść każdy z domowych obowiązków? Nie wypada? To taka z Ciebie nowoczesna kobieta jak z koziej dupy wentylator! A może się umawiałaś, a on nie dotrzymywał umów? To co on tu jeszcze obok Ciebie robi?
Sama się podkładałaś, sama wystąpiłaś z pozycji siedzącego psa. Podtykałaś pod nos, odkurzałaś pod dupą, wycierałaś zasmarkany nos podczas gdy on umierał na katar. Tak bardzo chciałaś, żeby on DOCENIŁ, żeby Cię PORÓWNAŁ z tymi zołzami, które były wcześniej. Że Ty, taka wyjątkowa, tak ładnie wszyściutko umiesz i tak chętnie wszyściutko dajesz. Nie żądając nic w zamian. Prawdziwa, kochająca kobieta. Dzielny Mały Toster.
Nikt Cię nie prosił o to, żebyś była podnóżkiem. Mało tego ? teraz się złościsz, ale powiedz szczerze, czy widziałaś kiedy jak podnóżkowi rzuca się brylanty do stóp?
Przystałaś na kapsel od Tymbarka? To nie płacz za Tiffany?m.
Poszukaj po prostu kogoś kto oferuje standard Tiffany'ego. I nie spieprz tego. Przestań być tym cholernym podnóżkiem!
Czy gdybyś się nagle zmieniła, to dostaniesz od debila standard Tiffany'ego?
NIE. On dostarcza tylko kapsle.
I dlatego siedzi przy Tobie. W Układzie Wzajemnego Wyniszczania.
Do przemyślenia.
P.S. A propos wydatków ? no, ja mam nadzieję, że on ma pracę i zarabia. Utrzymujesz go? Myślałaś kiedyś o założeniu stylowej burki?