netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 874 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 262 263 264 265 266 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 096 do 17 160 z 26 310 ]

17 096 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-18 14:41:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyfull
ja tą świadomość strachu przed ludźmi mam od lat!! Świadomość tego dlaczego tak jest, mam od co najmniej roku. To nie jest tak, że ja dziś doszłam do tego. O tym idealnym świecie i ludziach też niejednokrotnie pisałam.
Ja tą wiedzę mam smile Najpierw chodzi o zmianę myslenia, a wraz z nią zmianę zachowań. Bo co z tego, że ja wychodzę do ludzi, skoro moje myślenie się nie zmieniło?
Ja napisałam, że chciałam brylować na salonach smile ale chyba ja mam inne wyobrażenie na temat tego określenia, nie ma ono nic wspólnego z byciem narcystą. Użyłam nieodpowiedniego stwierdzenia do opisania pewnych zachowań.

17 097

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Dlaczego nikt z nich  nie przyjdzie i nie porozmawia z nami,ze mną i moimi dziećmi.

Bo ktoś nie chce poznać prawdy? Bo większość woli bazować na czyjejś opinii, niż zechcieć wypracować sobie swoją własną, użyć własnego rozumku?

Czułam się dość dziwnie, kiedy wymogłam na jm poinformowanie chrzestnych dzieciaków o sytuacji. Zrobił to w końcu po jakimś czasie tak wzburzony, że ciekawam była, co tam naopowiadał. Oczywiście nie poinformował chrzestnych z mojej strony, ale tych jest "tylko" dwoje - tłumacząc się brakiem numeru telefonu. Ścignę go o to, nie ma problemu wink

Nie wszyscy spytali, właściwie to tylko 2 osoby i to za jakiś czas. Bo tak naprawdę to jest  jego rodzina i jego dawni przyjaciele. Dowiaduję się czasem teraz o ich reakcjach. O odczuciach. Nie spytał nikt, nikt do mnie nie chciał zadzwonić - bo nie wiedział kompletnie co ma powiedzieć. Nie zrozumieli, nie mogli zrozumieć - tak mi mówią. Teraz, po czasie jest im łatwiej, szczególnie kiedy widzą, że ja normalnie wyglądam, zachowuję się i w ogóle nie zamierzam schodzić się z nim. Ale to Ci, co ich w końcu odetkało. Reszta się nie odetkała, a ja nie widzę powodu, żeby zwracać ich uwagę na siebie poza życzeniami świątecznymi i urodzinowymi. To ich sprawa, nie moja.  A potem to już mi na głaskaniu po głowie przestało zależeć...
Pomijam tu oczywiście kwestię mojej przyjaciółki smile wink

Wszyscy boją się przyjść? Są pewnie ciekawi - ale boją się urazić Ciebie, ich. Boją się, nie rozumieją? Nie chcą się zagłębiać, bo to nie ich życie? Nie wiedzą co zrobić, bo to rodzina? Nie tłumaczę ich, raczej staram
Mnie już to też nie zastanawia na szczęście. Przykro baaaardzo było mi kiedyś, bo dosadnie zrozumiałam, że nie mam nikogo "swojego" bliskiego poza przyjaciółką. O moje życie i moje relacje muszę postarać się sama. Nie mówię, że mam serce z kamienia, ale na pewnie kwestie, sprawy, zdarzenia - nie mam wpływu smile Mam prawo czuć, że mi przykro, ale nie będę na siłę komuś starała się o sobie przypominać, skoro o mnie nie pamięta.

17 098

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Zabka-k
kiedyś też tutaj czułam,że nie jestem jedyna. Teraz czuję się jak "outsider".

Dlaczego ten outsider???? A może za mocno ograniczyłaś sobie dostęp do zewnętrznego świata? Nie chcesz wystawić się na pokusy - to ja rozumiem? Ale nie za bardzo?

yyy... masz na myśli ten brak telewizora? Bo nie bardzo rozumiem hmm
Świat zewnętrzny mam za oknami dostępny 24/h. Nie mam żadnych ograniczeń co do niego. No, może czasami finansowe, ale wtedy znajduję tańszą opcję smile
No i oczywiście ludzie, ale lubię samotne wycieczki.
Poza tym jest internet i książki. Wybieram to co lubię.

No bo ja nie rozumiem, czemu czujesz się jak outsider, skoro wybrałaś, co lubisz...?

17 099

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Dlaczego ten outsider???? A może za mocno ograniczyłaś sobie dostęp do zewnętrznego świata? Nie chcesz wystawić się na pokusy - to ja rozumiem? Ale nie za bardzo?

yyy... masz na myśli ten brak telewizora? Bo nie bardzo rozumiem hmm
Świat zewnętrzny mam za oknami dostępny 24/h. Nie mam żadnych ograniczeń co do niego. No, może czasami finansowe, ale wtedy znajduję tańszą opcję smile
No i oczywiście ludzie, ale lubię samotne wycieczki.
Poza tym jest internet i książki. Wybieram to co lubię.

No bo ja nie rozumiem, czemu czujesz się jak outsider, skoro wybrałaś, co lubisz...?

Bo takie mam myslenie na swój temat. I to moje złe myslenie na swój temat, jest moim największym wrogiem. Wiem, że jest Wam to ciężko zrozumieć. Wiem, czuję to. Dlatego czuję się więc jak "outsider".

17 100 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-18 15:19:29)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Happyfull
ja tą świadomość strachu przed ludźmi mam od lat!! Świadomość tego dlaczego tak jest, mam od co najmniej roku. To nie jest tak, że ja dziś doszłam do tego. O tym idealnym świecie i ludziach też niejednokrotnie pisałam.
Ja tą wiedzę mam smile Najpierw chodzi o zmianę myslenia, a wraz z nią zmianę zachowań. Bo co z tego, że ja wychodzę do ludzi, skoro moje myślenie się nie zmieniło?
Ja napisałam, że chciałam brylować na salonach smile ale chyba ja mam inne wyobrażenie na temat tego określenia, nie ma ono nic wspólnego z byciem narcystą. Użyłam nieodpowiedniego stwierdzenia do opisania pewnych zachowań.

Ale Ty sie tylko ciagle tlumaczysz : Ja wiem, ze ...itd. Jezeli wiesz to dlaczego nie zmieniasz? Powoli i nie wszystko na raz. Twoje zachowania beda sie powoli zmieniac jak wyjdziesz do ludz. Wiem o czym pisze smile Na razie znasz tylko swoj  swiat w Twojej glowie sad  A czego oczekujesz od ludzi na zewnatrz?
Ja mam wrazenie, ze Ty od ludzi oczekujesz "zupelnego zrozumienia". Skad te stwierdzenie, ze czujesz sie Outsiderem na forum? Nie wydaje mi sie, ze jestes inna niz wiekszosc tutaj kobiet?
Czyzbys tutaj tez odgradzala sie od ludzi? Bo moze ktos ma inne zdanie i nie czuje tego co w tym momencie niz Ty?

17 101

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

yyy... masz na myśli ten brak telewizora? Bo nie bardzo rozumiem hmm
Świat zewnętrzny mam za oknami dostępny 24/h. Nie mam żadnych ograniczeń co do niego. No, może czasami finansowe, ale wtedy znajduję tańszą opcję smile
No i oczywiście ludzie, ale lubię samotne wycieczki.
Poza tym jest internet i książki. Wybieram to co lubię.

No bo ja nie rozumiem, czemu czujesz się jak outsider, skoro wybrałaś, co lubisz...?

Bo takie mam myslenie na swój temat. I to moje złe myslenie na swój temat, jest moim największym wrogiem. Wiem, że jest Wam to ciężko zrozumieć. Wiem, czuję to. Dlatego czuję się więc jak "outsider".

Ale czy to nie tak Anstawia, że Ty się czujesz winna wobec siebie? Bo ja nie mam nic do tego, jak Ty żyjesz... Co wybierasz...  Co porabiasz w wolnych i zajętych chwilach...

17 102

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
beosa napisał/a:

Dlaczego nikt z nich  nie przyjdzie i nie porozmawia z nami,ze mną i moimi dziećmi.

Bo ktoś nie chce poznać prawdy? Bo większość woli bazować na czyjejś opinii, niż zechcieć wypracować sobie swoją własną, użyć własnego rozumku?

Czułam się dość dziwnie, kiedy wymogłam na jm poinformowanie chrzestnych dzieciaków o sytuacji. Zrobił to w końcu po jakimś czasie tak wzburzony, że ciekawam była, co tam naopowiadał. Oczywiście nie poinformował chrzestnych z mojej strony, ale tych jest "tylko" dwoje - tłumacząc się brakiem numeru telefonu. Ścignę go o to, nie ma problemu wink

Nie wszyscy spytali, właściwie to tylko 2 osoby i to za jakiś czas. Bo tak naprawdę to jest  jego rodzina i jego dawni przyjaciele. Dowiaduję się czasem teraz o ich reakcjach. O odczuciach. Nie spytał nikt, nikt do mnie nie chciał zadzwonić - bo nie wiedział kompletnie co ma powiedzieć. Nie zrozumieli, nie mogli zrozumieć - tak mi mówią. Teraz, po czasie jest im łatwiej, szczególnie kiedy widzą, że ja normalnie wyglądam, zachowuję się i w ogóle nie zamierzam schodzić się z nim. Ale to Ci, co ich w końcu odetkało. Reszta się nie odetkała, a ja nie widzę powodu, żeby zwracać ich uwagę na siebie poza życzeniami świątecznymi i urodzinowymi. To ich sprawa, nie moja.  A potem to już mi na głaskaniu po głowie przestało zależeć...
Pomijam tu oczywiście kwestię mojej przyjaciółki smile wink

Wszyscy boją się przyjść? Są pewnie ciekawi - ale boją się urazić Ciebie, ich. Boją się, nie rozumieją? Nie chcą się zagłębiać, bo to nie ich życie? Nie wiedzą co zrobić, bo to rodzina? Nie tłumaczę ich, raczej staram
Mnie już to też nie zastanawia na szczęście. Przykro baaaardzo było mi kiedyś, bo dosadnie zrozumiałam, że nie mam nikogo "swojego" bliskiego poza przyjaciółką. O moje życie i moje relacje muszę postarać się sama. Nie mówię, że mam serce z kamienia, ale na pewnie kwestie, sprawy, zdarzenia - nie mam wpływu smile Mam prawo czuć, że mi przykro, ale nie będę na siłę komuś starała się o sobie przypominać, skoro o mnie nie pamięta.

A mną nikt, zupełnie nikt się nie zainteresował, nie zapytał. Ani moi rodzice, ani rodzice M. Cisza. Tylko szwagierka zagadywała, ale przestała. Nikt nie pyta, a ja czasami opowiadam, ale jest cisza w słuchawce. No tak, nie rozumieją, więc czego ja mam oczekiwać? Zresztą mogę liczyć tylko na siebie smile
Chciałabym by ktoś mnie w końcu pogłskał po głowie i przytulił. Cóż, życie to koncert życzeń.

17 103 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-18 15:14:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabka-k zadałaś mi pytanie, więc odpowiedziałam, bo nie zrozumiałam o co Ci chodzi z tym światem zewnętrzym. Czy czuję się winna? Z jakiego powodu, myśląc logicznie? Jeżeli mogłabym się czuć winna, to tylko dlatego, że miałabym w głowie jakieś chore urojenia. Bo nic nikomu ani sobie nie zrobiłam i nie mam powodu by czuć się winna.

Happyfull tłumaczę się, bo mam ochotę odpowiedzieć Ci na Twój post, porozmawiać z Tobą. I cały czas pracuję nad zmianą myslenia i wiem,że na to potrzeba czasu, tak jak napisałaś.
Moim problemem nie jest to,że ktoś ma inne zdanie niż ja. Ja chcę mieć swoje zdanie i się go trzymać i nie starać się przekonywać siebie, że to ktoś inny ma racje. Chcę zaufać sobie i uwierzyć w siebie a nie slepo wierzyć innym.

17 104

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Chciałabym by ktoś mnie w końcu pogłskał po głowie i przytulił. Cóż, życie to koncert życzeń.

Tulil i glaskalCie niedawno karaluch? Lepiej Ci teraz ?

17 105

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zabka-k zadałaś mi pytanie, więc odpowiedziałam, bo nie zrozumiałam o co Ci chodzi z tym światem zewnętrzym. Czy czuję się winna? Z jakiego powodu, myśląc logicznie? Jeżeli mogłabym się czuć winna, to tylko dlatego, że miałabym w głowie jakieś chore urojenia. Bo nic nikomu ani sobie nie zrobiłam i nie mam powodu by czuć się winna.

Sorki, ze ja Cię tak naciskam, ale to tylko dlatego, że ja sama nie rozumiem, dlaczego czujesz się outsiderem robiąc to co lubisz i chcesz robić. Naprawdę Anstawia - sorki. Może ja źle rozumiem tego outsidera..., źle odbieram?

17 106

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Chciałabym by ktoś mnie w końcu pogłskał po głowie i przytulił. Cóż, życie to koncert życzeń.

Tulil i glaskalCie niedawno karaluch? Lepiej Ci teraz ?

No własnie dlatego, że mi było lepiej, wiem, że tego mi brakuje.

17 107

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Zabka-k zadałaś mi pytanie, więc odpowiedziałam, bo nie zrozumiałam o co Ci chodzi z tym światem zewnętrzym. Czy czuję się winna? Z jakiego powodu, myśląc logicznie? Jeżeli mogłabym się czuć winna, to tylko dlatego, że miałabym w głowie jakieś chore urojenia. Bo nic nikomu ani sobie nie zrobiłam i nie mam powodu by czuć się winna.

Sorki, ze ja Cię tak naciskam, ale to tylko dlatego, że ja sama nie rozumiem, dlaczego czujesz się outsiderem robiąc to co lubisz i chcesz robić. Naprawdę Anstawia - sorki. Może ja źle rozumiem tego outsidera..., źle odbieram?

Czuję się outsiderem tu na forum. Może nie robię tutaj czegoś co lubię?
Niezrozumienie. Nie ma sprawy smile

17 108

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Chciałabym by ktoś mnie w końcu pogłskał po głowie i przytulił. Cóż, życie to koncert życzeń.

Tulil i glaskalCie niedawno karaluch? Lepiej Ci teraz ?

No własnie dlatego, że mi było lepiej, wiem, że tego mi brakuje.

I co teraz? Chcesz zawsze jak Cie najda takie mysli tulic sie do niego?

17 109 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-18 15:25:25)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Tulil i glaskalCie niedawno karaluch? Lepiej Ci teraz ?

No własnie dlatego, że mi było lepiej, wiem, że tego mi brakuje.

I co teraz? Chcesz zawsze jak Cie najda takie mysli tulic sie do niego?

Tak. Choć uniknęłabym tego słowa "zawsze".

17 110

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

No własnie dlatego, że mi było lepiej, wiem, że tego mi brakuje.

I co teraz? Chcesz zawsze jak Cie najda takie mysli tulic sie do niego?

Tak. Choć uniknęłabym tego słowa "zawsze".

Ok rozumiem. Czyli rozwod rozwodem a i tak jestescie razem. To bylo tak od razu mowic. Bo ja zrozumialam, ze z Wami koniec.

17 111

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Czuję się outsiderem tu na forum. Może nie robię tutaj czegoś co lubię?
Niezrozumienie. Nie ma sprawy smile

Yhhh smile Może moje smile Dobrze jednak że dopytuję, bo przynajmniej nie uciekam znowu, nie? smile
Eeee - że niby inna? Czy ja wiem? smile To z jakiego powodu tak się podpytuję o różne sprawy? smile
No chyba że chcesz, żebym mówiła że inna wink W końcu Cię nie widziałam, moze teraz masz zielone już włosy po tym weekendzie i wyrosły Ci czułki smile Jak nie robisz tego, co lubisz, to wiesz co? smile smile Wytknęłabym emotinkowo język, ale to dziecinne by było. A tak - to i tak zrobisz myślę, co sama zechcesz smile

17 112

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

I co teraz? Chcesz zawsze jak Cie najda takie mysli tulic sie do niego?

Tak. Choć uniknęłabym tego słowa "zawsze".

Ok rozumiem. Czyli rozwod rozwodem a i tak jestescie razem. To bylo tak od razu mowic. Bo ja zrozumialam, ze z Wami koniec.

Gdyby to było takie oczywiste, ze jesteśmy razem, pewnie bym to od razu napisała. Nie będę pisać czegoś, co ani nie jest prawdą, ani nie jestem pewna tego, że tak jest.  Nie rzucam słów na wiatr. Poza tym, czas pokaże.

17 113 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-18 15:40:44)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Tak. Choć uniknęłabym tego słowa "zawsze".

Ok rozumiem. Czyli rozwod rozwodem a i tak jestescie razem. To bylo tak od razu mowic. Bo ja zrozumialam, ze z Wami koniec.

Gdyby to było takie oczywiste, ze jesteśmy razem, pewnie bym to od razu napisała. Nie będę pisać czegoś, co ani nie jest prawdą, ani nie jestem pewna tego, że tak jest.  Nie rzucam słów na wiatr. Poza tym, czas pokaże.

Wszystko jasne. Czas pokaze. A co innego slowa a co innego czyny.

17 114

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Czuję się outsiderem tu na forum. Może nie robię tutaj czegoś co lubię?
Niezrozumienie. Nie ma sprawy smile

Yhhh smile Może moje smile Dobrze jednak że dopytuję, bo przynajmniej nie uciekam znowu, nie? smile
Eeee - że niby inna? Czy ja wiem? smile To z jakiego powodu tak się podpytuję o różne sprawy? smile
No chyba że chcesz, żebym mówiła że inna wink W końcu Cię nie widziałam, moze teraz masz zielone już włosy po tym weekendzie i wyrosły Ci czułki smile Jak nie robisz tego, co lubisz, to wiesz co? smile smile Wytknęłabym emotinkowo język, ale to dziecinne by było. A tak - to i tak zrobisz myślę, co sama zechcesz smile

Mam inne myślenie smile
Ale pracuję nad tym smile

17 115 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-18 15:48:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ok rozumiem. Czyli rozwod rozwodem a i tak jestescie razem. To bylo tak od razu mowic. Bo ja zrozumialam, ze z Wami koniec.

Gdyby to było takie oczywiste, ze jesteśmy razem, pewnie bym to od razu napisała. Nie będę pisać czegoś, co ani nie jest prawdą, ani nie jestem pewna tego, że tak jest.  Nie rzucam słów na wiatr. Poza tym, czas pokaże.

Wszystko jasne. Czas pokaze. A co innego slowa a co innego czyny.

No dokładnie. Nie zawsze wszystko idzie w parze.
No i jest jeszcze opcja, że ktoś coś sobie moze dopowiedzieć i inaczej zinterpretować.
No ale to już nie mój problem, tylko ktosia. smile

17 116 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-18 15:49:12)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

[ Jak już sobie ten Zakopiec zaplanowałam w marcu smile A to dla mnie są emocje. Tyle, że chyba każdy potrzebuje odrobiny spowolnienia, relaksu i tego co lubi - choćby raz na długi czas. A ja lubię podróżować... Więc chyba tym krzywdy sobie nie robię....
Niech mi za ekscytacje wystarczą losowania totolotka po wsze czasy wink

Zabka ile osob przyjezdza? Jak dlugo zostajesz? Ja w tym tygodniu musze kupic bilet i zastanawiam sie jak dlugo zostane. Ciekawe czy bedzie jeszcze snieg?
Zofia z nami w pokoju jest?
Graj w tego totka. Ja wygralam smile jak wygrasz to stawiasz pobyt tygodniowy i wyporzyczenie nart i karnet na narty na tydzien. A co tam potem lecimy na zakupy do NYC  smile
Ale sie podekcytowalam na dzisiaj wystarczy tongue

17 117

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

No ale to już nie mój problem, tylko ktosia. smile

Dokladnie. Ty masz juz wystarczajaco duzo problemow. A ktosie nie maja problemow z interpretacja smile Ktosie maja swoje zdanie smile Ktosie zycza Tobie dobrze smile A Ty wiesz co dla Ciebie dobre smile

17 118 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-18 16:14:55)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Beosa nie wpadaj w zle nastroje !!! Wiesz, ze dopoki bedziesz z karaluchami bedziesz podtruta sad
Czy naprawde zalezy Ci na opini rodziny karalucha? Co Ci to da ? Przeciez wiesz co jest prawda a co klamstwem !!!
Mi sie wydaje, ze jezeli masz mozliwosc zamieszkac sama (pisalas o jakiejs kawalerce) to zrob to. Masz mozliwosc wyjechac gdzies na weekend? Ale nie do rodziny tylko sama np. do Kazimierza smile Wynajmiesz hotel i pojdziesz na zwiedzanie miasta, na koncert. Albo wyjechac na zorganizowana wycieczke nie wazne gdzie. Moze byc i pielgrzymka na Jasna Gore (prosic o cud) smile.
Wyjdziesz troche z tej swojej glowy i odtrujesz sie smile
Tak sobie mysle smile Polecam zreszta ta ksiazke Stuhra smile

17 119

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

[ Jak już sobie ten Zakopiec zaplanowałam w marcu smile A to dla mnie są emocje. Tyle, że chyba każdy potrzebuje odrobiny spowolnienia, relaksu i tego co lubi - choćby raz na długi czas. A ja lubię podróżować... Więc chyba tym krzywdy sobie nie robię....
Niech mi za ekscytacje wystarczą losowania totolotka po wsze czasy wink

Zabka ile osob przyjezdza? Jak dlugo zostajesz? Ja w tym tygodniu musze kupic bilet i zastanawiam sie jak dlugo zostane. Ciekawe czy bedzie jeszcze snieg?
Zofia z nami w pokoju jest?
Graj w tego totka. Ja wygralam smile jak wygrasz to stawiasz pobyt tygodniowy i wyporzyczenie nart i karnet na narty na tydzien. A co tam potem lecimy na zakupy do NYC  smile
Ale sie podekcytowalam na dzisiaj wystarczy tongue

Happy
No właśnie miałam "motywować do uściślenia" smile
Ja bym chciała wypocząć od 8 do 11 marca - piątek - poniedziałek.
Tobie jak pasuje?
Ze śniegiem nie wiem jak będzie, ale mówią, ze wiosna dopiero w II połowie marca wink Nawet nie wiem kto mówi, bo TV nie oglądam smile smile smile Hi hi smile

Zofia
Jak Ty? Bo z noclegiem to sobie spokojnie i tak damy radę smile Tylko cosik ustalmy wink Ja nie wiem Zofia, ale spojrzałam jakiś czas temu na rozkład jazdy PKP i Ty masz bezpośredni bezprzesiadkowy pośpieszny od siebie do Zakopca o 50% taniej niż ekspress z przesiadką na pośpieszny do Krakowa.... Nie wiem, czy Ci sie "opłaca" ten Kraków szczerze mówiąc - ale najlepiej to sobie oceń sama - ja tam sie dostosowywuję wink

OKI - gram - zafunduję i do tego wyjadę z całą swoją małoletnią ferajną plus zabiorę Nianiu, Gagu i Babu ze sobą wink

17 120

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ile - to ja nie wiem smile Żyję w błogostanie, nie ekscytuję się, niektórzy jeszcze jakiś dyplom jutro zdają wink
Służbowy właśnie sobie zarezerwowałam, to się potem kolegów z pracy dopytam smile

Się okaże kochana smile I tak będzie fantastycznie smile Nawet jak roztapiający się śnieg będzie mi chlupotał na spacerze w buciorkach smile W końcu gdzieś sama wybyję smile

17 121 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-02-18 17:36:53)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie kochane smile
U mnie słoneczko smile mooooocno się do mnie uśmiechnęło:) smile smile.
Rozwiązanie problemu (życiowego) na wyciągnięcie ręki. W końcu idzie bez problemów smile smile smile

Przyjaciółka ojca była w szpitalu na badaniach. Jest tylko poturbowana, zero złamań pęknięć.

Wyjazd był owocny. Załatwiłam też wiele spraw i to jak chciałam smile
Wróciłam późno a dzisiaj od rana inne sprawy pilne. Nie mam czasu na poczytanie forum.
Nie mogę znaleźć plików ważnych dokumentów.
Gdzieś je sama przed sobą ukryłam, dobrze ukryłam  big_smile.
W domu jak po rewizji a dokumentów nie ma.
Chorobcia !!!! skleroza czy co ???? Chyba w tym przypadku wolę sklerozę big_smile

Zabko już duchem jestem w Zakopcu z Wami smile. Już się cieszę....ale...ale jeszcze nie sprawdzałam połączeń.
Wyjazd zbiegł się z zamykaniem ważnych dla mnie spraw, ale dam radę wink

Uciekam smile tym razem do dalszych poszukiwań....gdzież ja wsadziłam te dokumenty ! smile
Buziaki smile

17 122

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Czuję się outsiderem tu na forum. Może nie robię tutaj czegoś co lubię?
Niezrozumienie. Nie ma sprawy smile

Czytam Twe posty od dawna. smile
Czujesz się outsiderem? Jeśli tak jest, to sama ustawiasz się z boku, bo nikt tutaj Ciebie w kąt nie spycha. Odpowiedz sobie, czemu chcąc być w centrum schodzisz z placu? Jeśli jest Ci źle w kącie, wyłaź na środek. smile

17 123

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej smile
Mam nadzieję, że wybaczycie mi wcięcie się w dyskusję, ale nie chcę zakładać bezsensownie nowego wątku na forum.
Z określeniem "kobiety kochającej za bardzo" zetknęłam się stosunkowo niedawno, jakieś 2 tygodnie temu. Czytając opis tej przypadłości czy jak to nazwać, byłam nastawiona sceptycznie - zawsze wydawało mi się, że jeżeli chodzi o kontakty damsko - męskie, jestem w miarę silną i świadomą swojej wartości osobą. Z ciekawości jednak zrobiłam sobie psychotest na stronie Kobiece Serca i na 24 pytania miałam 12 odpowiedzi twierdzących (+/- 2, bo nie wszędzie byłam pewna), co podobno świadczy o tym, że jestem całkowicie uzależniona od mężczyzny. Nie wiem, czy ktoś bardziej obeznany w temacie podobny test robił, ale jakbym mogła prosić opinię na jego temat - czy ma on cokolwiek wspólnego z rzeczywistością, bo przyznam, że z każdą chwilą, w której się nad tym zastanawiam, wychodzi mi, że jednak coś w tym jest, a z drugiej strony nie chcę się opierać na paru pytaniach znalezionych w wyszukiwarce, jeśli nigdy wcześniej o czymś takim nie słyszałam.

17 124 Ostatnio edytowany przez Liv4 (2013-02-19 00:53:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Spokój i cisza. Uwielbiam tą porę dnia, trochę późno ale mam czas tylko dla siebie.
Odpowiadając na pytania; Hm pytasz jak moja matka reagowała na stres? Ja nie wiem kiedy ona była zestresowana, zdenerwowana, nie w humorze, ona w ogóle nie mówiła o swoich emocjach, wg mnie ciągle była poirytowana, zniecierpliwiona, odrzucająca i jak chorągiewka na wietrze.
Dziewczyny właśnie skasowałam dość długi tekst. Pisałam o matce. Bez sensu. Jestem zmęczona nią i ta niekończąca się swoja analizą. Przystopuję nieco. 
Dziękuję za odpowiedzi, za wsparcie.  Wyluzowania mi brakuje, najlepiej niezobowiązujące pogaduchy przy drinkach trzech smile Która chętna?
Happy czy mam podać ci swój email na skrzynkę byś mogła mi przesłać książki? Proszę.
Ostatnio nic tylko panikuję, a chciałabym być wsparciem też dla was, a nie tylko jęczeć. Jęczeć będę za trzy miesiące u mojej pani od psyche, takie ma terminy. Pójdę w czwartek ma miting, niedzielnym spotkaniem się nie przejmę (tak tak pogadać można) Jak nie będę chciała, to nie pójdę i już.  Prowadzący grupę raz na kwartał się upija i właśnie ma termin, więc może dołączę. No chyba że jednak któraś chętna?
Nie umiem tak pisać jak wy , cytujecie itd, pisze jak umiem, będzie lepiej.
Zabka-k dlaczego ja nie znam żadnej tak upartej istoty jak twoja przyjaciółka? smile

17 125

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Eileen napisał/a:

Hej smile
Mam nadzieję, że wybaczycie mi wcięcie się w dyskusję, ale nie chcę zakładać bezsensownie nowego wątku na forum.
Z określeniem "kobiety kochającej za bardzo" zetknęłam się stosunkowo niedawno, jakieś 2 tygodnie temu. Czytając opis tej przypadłości czy jak to nazwać, byłam nastawiona sceptycznie - zawsze wydawało mi się, że jeżeli chodzi o kontakty damsko - męskie, jestem w miarę silną i świadomą swojej wartości osobą. Z ciekawości jednak zrobiłam sobie psychotest na stronie Kobiece Serca i na 24 pytania miałam 12 odpowiedzi twierdzących (+/- 2, bo nie wszędzie byłam pewna), co podobno świadczy o tym, że jestem całkowicie uzależniona od mężczyzny. Nie wiem, czy ktoś bardziej obeznany w temacie podobny test robił, ale jakbym mogła prosić opinię na jego temat - czy ma on cokolwiek wspólnego z rzeczywistością, bo przyznam, że z każdą chwilą, w której się nad tym zastanawiam, wychodzi mi, że jednak coś w tym jest, a z drugiej strony nie chcę się opierać na paru pytaniach znalezionych w wyszukiwarce, jeśli nigdy wcześniej o czymś takim nie słyszałam.

Witaj Eilleen, ja bardzo długo dochodziłam do tego, że jestem kobietą kzb. Chyba pomogłoby ci poczytanie historii kobiet, może zobaczysz znajome sytuacje, odczucia...tak myślę.
Nauczyłam się cytować.

17 126

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Happy czy mam podać ci swój email na skrzynkę byś mogła mi przesłać książki? Proszę.

Dokladnie podaj mi swoj email na moj email to wysle Ci lektury smile
Ktora jeszcze chetna?

17 127

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Czuję się outsiderem tu na forum. Może nie robię tutaj czegoś co lubię?
Niezrozumienie. Nie ma sprawy smile

Czytam Twe posty od dawna. smile
Czujesz się outsiderem? Jeśli tak jest, to sama ustawiasz się z boku, bo nikt tutaj Ciebie w kąt nie spycha. Odpowiedz sobie, czemu chcąc być w centrum schodzisz z placu? Jeśli jest Ci źle w kącie, wyłaź na środek. smile

Jak będę gotowa, to wyjdę na środek. Nie chcę robić nic, by przypodobać się innym.

17 128 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-19 00:46:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

już duchem jestem w Zakopcu z Wami smile. Już się cieszę....ale...ale jeszcze nie sprawdzałam połączeń.
Wyjazd zbiegł się z zamykaniem ważnych dla mnie spraw, ale dam radę wink

Uciekam smile tym razem do dalszych poszukiwań....gdzież ja wsadziłam te dokumenty ! smile
Buziaki smile

Ja tez sie ciesze smile Szukaj szukaj smile Ja mam taki burdel w dokumentach, ze szkoda gadac smile Codziennie sobie obiecuje, ze zrobie jutro porzadek smile
Kiedys jak robilam porzadki w dokumentach to wyrzucilam swiadectwo maturalne. No i od tej pory boje sie, ze jak bede robic porzadki to znowu cos wyrzuce smile A w laptopie jaki balagan smile

17 129

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Chciałabym by ktoś mnie w końcu pogłskał po głowie i przytulił.

Anstawio ja Cie przytulam wirtualnie i rozumiem Cię. Zresztą wszystkie nas rozumiem, wszystko jest takie do siebie podobne.
Cały czas mam problem z cyt. nie wiem o co chodzi, raz wejdzie a 10 nie.

17 130

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio,
nie zauważyłam ani jednej osoby (może niedowidzę), która by narzucała Ci jakiekolwiek zachowanie. Nikt też nie oczekuje (chyba się nie mylę), byś robiła cokolwiek wbrew sobie. Ale jesteśmy tutaj, by dzielić się swymi opiniami, doświadczeniami, obiektywnym (bo niezaangażowanym w daną sprawę) spojrzeniem. I nie zawsze nasze zdanie na jakiś temat musi być identyczne.

Pamiętam też, jak bardzo złościłam się, słysząc uwagi krytyczne, których nie chciałam słyszeć. Nie chciałam, bo nie miałam zamiaru zmieniać swego zachowania, sposobu myślenia, a takie uwagi skutecznie uniemożliwiały mi ukrywanie prawdy przed samą sobą.

Wracając do Ciebie.
Będziesz chciała wyjść na środek, to wyjdziesz, nie będziesz chciała, to będziesz stała z boku. Ale stać z boku z własnej decyzji i użalać się na to? 

Czytając Twą odpowiedź, przypomniało mi się zjawisko dość znane w psychologii, projekcji, czyli przypisywania innym swych poglądów. To kolejny mechanizm obronny.

17 131

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

,, ..Nie chciałam, bo nie miałam zamiaru zmieniać swego zachowania, sposobu myślenia, a takie uwagi skutecznie uniemożliwiały mi ukrywanie prawdy przed samą sobą.''

Wielokropku.
Przepraszam, że się wtrącę ale przynajmniej ja tak mam, że pojawia sie panika, przerażenie lub inne uczucia, blokada nie do przebicia, nie ,,ruszę'' żeby nie wiem co, a właśnie zrobienie ,,tego czegoś'' byłoby wbrew mnie. Tu na pewno każdy ma inaczej i powodem tego są jakieś czynniki skutecznie hamujące, doświadczenia , więc czy na pewno ,,nie chcę'', stosuję mechanizm obronny wtedy? Czy wszystko ma temu podlegać? A przecież jest jeszcze określona osobowość.
Pytam, bo nie wiem do końca jak to jest.

17 132

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A mi się przypomniało zdarzenie sprzed pół roku, jak mój manager przyszedł do mnie i przy innych ludziach powiedział mi, że on wie, że mój mąż mnie bije. Było to okrutnym kłamstwem. Zdenerwowałam się, zaprzeczałam, później wykrzyczałam się na niego z zupełnie innego powodu. W końcu go zwolnili.
Czy złość zawsze oznacza, że ktoś mi mówi prawdę?

17 133

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Już się wylogowałam, bo padam na twarz, ale zobaczyłam wasze posty. smile

Liv4,
przepraszam bardzo, ale nie potrafię odpowiedzieć na Twoje pytania.

Anstawio,
czym innym jest powiedzenie/napisanie swojej opinii na jakiś temat, czym innym kłamanie (przekazywanie nieprawdziwych informacji). Pewnie pamiętasz, że opinia to tylko/aż czyjeś zdanie na jakiś temat. I możemy z tym zdaniem się zgodzić lub nie. smile


Dobrej nocy. smile
Zmykam już.

17 134 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-19 01:36:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zaciekawily mnie te mechanizmy obronne i sobie poczytalam smile

MECHANIZMY  OBRONNE

POJĘCIE MECHANIZMU OBRONNEGO

Pojęcie mechanizmu obronnego wprowadzone zostało przez twórcę psychoanalizy, Zygmunta Freuda, i przejęte przez współczesną psychologię. Oznacza metody radzenia sobie z wewnętrznymi konfliktami w celu ochrony osobowości (ego), zmniejszenia lęku, frustracji i poczucia winy. Na ogół są one nawykowe i nieuświadomione. W pewnym nasileniu występują u praktycznie każdego człowieka i pełnią rolę przystosowawczą, są niezbędne. Mechanizmy obronne są jednak zawsze zniekształceniem zachowania lub oglądu rzeczywistości, stosowane nadmiernie lub nieadekwatnie do sytuacji mogą utrudniać funkcjonowanie. Dobrze, gdy w zachowaniu jednostki jest ich duży repertuar, a ich dobór i intensywność jest zależna od sytuacji (elastyczność stosowania). Można wówczas mówić o efektywności i braku patologii związanej z mechanizmami obronnymi.

KLASYFIKACJA MECHANIZMÓW OBRONNYCH :

- TECHNIKI UNIKANIA DZIAŁANIA : represja (wyparcie), nadmierna samokontrola, supresja (tłumienie), zwlekanie (odraczanie), zachowania obsesyjno-kompulsywne
Represja (wyparcie) - Jest to usunięcie ze świadomości myśli, uczuć, wspomnień, impulsów, fantazji, pragnień itp., które przywołują bolesne skojarzenia lub w inny sposób zagrażają spójności osobowości danej jednostki (na przykład prowokują pytania o moralność, wywołują poczucie winy itp.). Wyparcie zachodzi wtedy gdy zaspokojenie popędu (związane z przyjemnością) może spowodować - z uwagi na inne wymogi - przykrość. Wyparte myśli istnieją nadal, jednakże nie są dostępne świadomości. Wyparcie nie jest procesem jednorazowym i wymaga ciągłego nakładu energii. Według Freuda dzieli się ono na dwa typy: Tzw. Wyparcie pierwotne ma miejsce, kiedy pewne przeżycia lub emocje na bieżąco są niedopuszczane do świadomości. Takie zjawiska nigdy do niej nie docierają. Wyparcie pierwotne ma miejsce raz, w bardzo wczesnym etapie dzieciństwa, kiedy z nieświadomości wyodrębnia się świadomość. Tzw. wyparcie wtórne, albo następcze albo właściwe ma miejsce, kiedy zjawiska, które pojawiły się w świadomości, ale wtórnie zostały wypchnięte do nieświadomości. Wyparte zjawiska pozostają w nieświadomości dzięki mechanizmowi zwanemu cenzurą, kontrolowanemu przez superego, czasem jednak pojawiają się niespodziewanie kiedy cenzura słabnie (np. pod wpływem alkoholu, osłabienia ego, choroby, we śnie ipt.), mogą też być przyczyną nerwic.

Nadmierna samokontrola - umiejętność kontrolowania swoich emocji i zachowań. Z samokontrolą wiążą się interesujące zjawiska. Próby kontroli swoich myśli i uczuć skutkują zwykle narastaniem uczucia presji wewnętrznej na wykonywanie kontrolowanych zachowań i nasilaniem się tłumionych myśli. Tak dzieje się przede wszystkim w początkowych etapach wprowadzenia kontroli. Zjawisko to nazywane jest "paradoksalnym efektem kontroli".Ludzie, kórzy np. próbują tłumić myśli o pewnych czynnościach (np. "nie będę jadł", "nie będę palić") narażają się na to, że myśli tych pojawi się więcej.

Supresja (tłumienie) - Pojęcie pochodzące z języka psychoanalizy. Jeden z mechanizmów obronnych. Oznacza ono świadome odwrócenie uwagi od pewnej - aktualnie świadomej - treści psychicznej, na skutek czego myśl ta staje się przedświadoma. Bezpośrednią motywacją stłumienia są opory moralne, których źródłem jest druga cenzura, której istnienie między świadomością a przedświadomością postulował Zygmunt Freud.

Zwlekanie (odraczanie) - W psychologii prokrastynacja lub zwlekanie oznacza patologiczną tendencję do nieustannego przekładania pewnych czynności na później, ujawniającą się w różnych dziedzinach życia. Prokrastynator, czyli "ciągły zwlekacz" ma problemy z zabraniem się do pracy, zwłaszcza wtedy, gdy nie widzi natychmiastowych efektów. Termin pochodzi od łacińskiego słowa "procrastinatio" - odroczenie, zwłoka, odkładanie na jutro lub "procrastino" - odroczyć, zwlekać, odkładać na jutro, które nie mają nic wspólnego z omawianą tendencją. Z drugiej strony, to nowe słowo, mimo swojego pierwotnego znaczenia w języku łacińskim, nie oznacza tego, co polskie: zwłoka, odroczenie, odkładanie.

Zachowania obsesyjno-kompulsywne - Zaburzenie obsesyjno-kompulsywne (ZOK, nerwica natręctw, angielska nazwa: OCD - skrót od obsessive-compulsive disorder) - zespół zachowań w których pojawiają się myśli obsesyjne i natrętne, przymusowe (kompulsywne) ruchy i zachowania, niemal zawsze bardzo przykrych dla osoby przeżywającej je. Zaburzenie utrudnia lub uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Myśli natrętne to idee, wyobrażenia czy impulsy do działania, które pojawiają się w świadomości w sposób stereotypowy. Czynności przymusowe - rytuały to stereotypowe i wielokrotnie powtarzane zachowania. Mają one zapobiegać mało prawdopodobnym wydarzeniom, które, w mniemaniu osoby dotkniętej zaburzeniem, mogłyby nastąpić, w razie zaniechania wykonania rytuału. Często te domniemane wydarzenia związane są z wyrządzeniem krzywdy sobie lub komuś. Zaburzenie to nieomal zawsze łączy się z lękiem, który nasila się przy próbach zaniechania czynności przymusowej oraz nierzadko depresją i depersonalizacją.



- TECHNIKI PRZEMIESZCZANIA : acting-out, fiksacja, kompensacja, konwersja, przeniesienie, regresja, sublimacja, substytucja, asceza, reakcje upozorowane, zaprzeczane własnemu działaniu z przeszłości, zaprzeczanie istnieniu czegoś, nawykowe, utrwalone wzorce zachowań (np. uległość, agresja (psychologia), unikanie, samochwalstwo, dążenie do niezależności, podejrzliwość), omdlenie, robienie się słabym, chorym lub zmęczonym.
Acting-out - W psychologii jest to rodzaj zachowań, w których poprzez działanie wyrażane są bezpośrednio nieuświadomione impulsy. Dzięki temu można uniknąć uświadomienia sobie towarzyszących zwykle tym impulsom emocji. Acting-out jest jednym z mechanizmów obronnych, często prowadzącym do działań aspołecznych. Naprzykład : Osoba uzależniona od gier hazardowych grająca kompulsywnie w pokera, osoba uzależniona od seksu kompulsywnie masturbuje się, dresiarze bijący kijami baseballowymi pierwszego napotkanego człowieka. Zysk psychologiczny agresora: wyładowanie się, poczucie wszechmocy, wzrost poczucia pewności siebie, rozładowanie emocjonalnych problemów. Nieplanowanie tej agresji i szybkie znalezienie dla niej ujścia pozwala na uniknięcie niepewności, strachu i innych towarzyszących zwykle aspołecznym działaniom uczuć. Czasami zachowania typu acting-out (utrata kontroli nad pewnymi zachowaniami) przeplatane są zachowaniami typu acting-in (próby kontroli zachowań niebezpiecznych i impulsywnych). Np. ktoś zaczyna zachowywać się przesadnie grzecznie, przestaje się masturbować lub kompletnie unika jakichkolwiek sytuacji seksualnych. W zamian - osoba będąca w fazie acting-in - może się np. przesadnie często modlić lub poddawać się intensywnym religijnym rytuałom.

Fiksacja - Polega na kurczowym trzymaniu się wyuczonych mechanizmów przystosowania (myśli i zachowań), dzięki czemu nie dopuszcza się myśli, które mogłyby spowodować frustrację. Daje to krótkotrwały zysk psychologiczny w postaci zmniejszenia napięcia (co jest podstawowym zadaniem mechanizmów obronnych), jeśli zagrożenie minie, ale uniemożliwia przystosowanie się do niego. Wyróżnia się również tak zwane fiksacje rozwojowe. Polegają one na zablokowaniu się rozwoju emocjonalnego na pewnej fazie i braku przejścia do następnej fazy rozwojowej. W tym sensie np. w psychoanalizie używa się sformułowań "fiksacja oralna", "fiksacja analna" itd. jako określenia rozwojowej fiksacji energii libidalnej - "fiksacja libidalna" (szerzej zobacz: rozwój psychoseksualny). Fiksacje rozwojowe związane są z frustracją i deprywacją potrzeb charakterystycznych dla danego wieku rozwojowego. Jeśli w danym okresie jest zbyt wiele lub zbyt mało frustracji podstawowych dla danego wieku potrzeb, prowadzi to do fiksacji. W efekcie takiej fiksacji np. dorosła osoba żywić może stany wewnętrzne, dylematy, sposoby myślenia itd. charakterystyczne dla młodszego wieku rozwojowego. Na przykad dorosły mężczyzna mieszka z rodzicami i nie przeżywa pragnień założenia własnej rodziny, związania się z inną bliską osobą, źle się czuje w sytuacjach faktycznej niezalezności itp.

Kompensacja - Jest to wynagradzanie siebie za braki lub defekty. Daje chwilową przyjemność, ale powtarzane może spowodować utrwalenie się podświadomego skojarzenia danego defektu z nagrodą i utrudnić jego usunięcie.

Konwersja - inaczej dysocjacja - Dotyczy zaburzeń określanych niegdyś jako histeryczne. Jest to generowanie przez nieświadomość rozmaitych (pozornych lub rzeczywistych) dolegliwości fizycznych w celu uzasadnienia niepodejmowania działań przez jednostkę lub odwrócenia jej uwagi od niechcianych myśli i uczuć. Polega na czasowej drastycznej modyfikacji cech osobowości lub poczucia tożsamości w celu uniknięcia przykrych uczuć i myśli. Konwersja jest mechanizmem bardzo charakterystycznym dla osobowości histerycznej, lecz występuje sporadycznie także u ludzi nie wykazujących cech histeryka.

Przeniesienie - mechanizm stosowany terapii psychologicznej, wywodzący się z psychoanalizy, a oparty o mechanizm obronny przemieszczenia. Zjawisko przeniesienia wyrasta na gruncie związku psychicznego - w wypadku terapii związek ten tworzą pacjent i terapeuta (choć, oczywiście, zjawisko to występuje także poza terapią, we wszystkich stosunkach międzyludzkich). Wśród treści nieświadomych szczególną rolę odgrywa przeniesienie na jedno z rodziców płci przeciwnej, zatem - w wypadku syna - na matke, w wypadku córki zaś na ojca. Przeniesienie w terapii polega na tym, że pacjent rzutuje na terapeutę swoje nieświadome myśli, uczucia, wyobrażenia, sprawiając, iż dochodzi do powstania tzw. "fantazji przeniesieniowej" - treścią tej fantazji może być to, że pacjent na przykład dostrzega w terapeucie swego ojca i tak też go traktuje, przenosząc nań uczucia, jakie ma względem ojca. Tym samym powstaje w trakcie terapii powiązanie odpowiadające pierwotnemu związkowi infantylnemu - zjawisko to Freud określił mianem nerwicy przeniesieniowej. Dzięki temu pacjent może ponownie i - dzięki pomocy terapeuty - w sposób świadomy przeżyć treści dotychczas wyparte, a zatem spoczywające w stanie nieświadomości. Treści te - ponieważ nieświadome - mogły się stać przyczyną i zalążkiem nerwicy. Terapeuta obserwuje, jak spostrzega go pacjent - staje się to podstawą diagnozy osobowości pacjenta i interpretacji. Dzięki temu konflikty wewnątrzpsychiczne pacjenta mają szansę ujrzeć światło dzienne, mogą być przez pacjenta zrozumiane (uświadomione) i przez to rozwiązane (zlikwidowane). Przeniesienie nie jest jednak warunkiem koniecznym powodzenia terapii; może ono zapowiadać polepszenie, może zapowiadać pogorszenie, może też wreszcie nic nie znaczyć. Przeniesienie może się w końcu wcale nie pojawić - mówimy wówczas o tzw. "przeniesieniu negatywnym".

Regresja - w psychologii powrót do zachowania charakterystycznego dla wcześniejszego okresu rozwojowego. Powrót ten może również objawiać się na płaszczyźnie emocjonalnej (odczuwanie siebie jako dziecka, przypominanie sobie uczuć podobnych do tych odczuwanych jako dziecko, itp.). Regresja zachodzi głównie pod wpływem stresu, może mieć także miejsce na polecenie hipnotyzera podczas hipnozy (tzw. regresja hipnotyczna), albo autohipnozy (np. praca z linią czasu w NLP). Regresja pod wpływem stresu jest jednym z psychologicznych mechanizmów obronnych. Podczas regresji człowiek czasem przypomina sobie fakty od dawna zapomniane. Bywa jednak i tak, że fakty zasłyszane (np. treść książek), lub kompletnie zmyślone objawiają mu się jako autentyczne.

Sublimacja - Jest to jeden z obronnych mechanizmów osobowości, polegający na przesunięciu popędu (potrzeb, motywów) z celu, którego nie można zrealizować ze względu na niezgodność z przyjętymi zasadami, na inny, zastępczy obiekt lub czynność. Naprzykład: Boję się podrywać dziewczyny, więc piję piwo, aż skończy się impreza.

Substytucja - Jest to zastępowanie nieosiągalnych celów celami łatwiejszymi, zmiana obiektu na który skierowany jest popęd. Istnieją dwie główne formy substytucji: sublimacja i kompensacja, naprzykład: Osoba bojąca się związków angażuje się w drobne flirty.

Asceza - jeden z mechanizmów obronnych znanych w psychologii. Jest to mechanizm zrodzony na bazie oporu wobec własnej seksualności. Uzewnętrznia się podczas okresu dorastania, ale zaczyna się już we wczesnym dzieciństwie pod wpływem braku miłości i akceptacji ze strony rodziców. Objawia się unikaniem towarzystwa, brakiem akceptacji własnego ciała, bulimią, anoreksją, wzbranianiem się przed wypróżnieniem.

Reakcja upozorowana - to jeden z neurotycznych mechanizmów obronnych, polegający na radzeniu sobie z nieakceptowanymi impulsami przez wyrażanie przeciwstawnych im impulsów.

Agresja - to w psychologii określenie zachowania ukierunkowanego na zewnątrz lub do wewnątrz, mającego na celu spowodowanie szkody fizycznej lub psychicznej. Agresja w swej skrajnej postaci jest największą tragedią ludzkości.W psychologii społecznej definiuje się agresje jako: "Zachowanie, którego świadomym celem jest wyrządzenie komuś szkody, krzywdy". W tym nurcie teoretycznym przyjmuje się, ze agresja jest zachowaniem wyuczonym, nabytym. W myśl tej teorii człowiek uczy się agresji tak jak każdego innego zachowania - np. jeżdżenia na rowerze czy współpracy z innymi. Opisane zostały trzy podstawowe mechanizmy nabywania zachowań agresywnych: warunkowanie klasyczne, warunkowanie instrumentalne, naśladowanie. Wyróżniana jest m.in.: agresja wroga - agresja, która ma na celu zranienie lub zadanie bólu; agresja instrumentalna - agresja służąca innemu celowi niż zranienie lub zadanie bólu, np. zastraszenie, usunięcie konkurencji itp; agresja prospołeczna - chroniąca interesy społeczne, obrona; agresja indukowana - powstająca w efekcie psychomanipulacji; agresja odroczona; autoagresja (zachowanie) - agresja skierowana na własną osobę.

TECHNIKI ZNIEKSZTAŁCANIA RZECZYWISTOŚCI : dewaluacja, dysocjacja, fantazjowanie, nieuzasadniona generalizacja, idealizacja, intelektualizacja, maskowanie, odwracanie sensu, projekcja, racjonalizacja, rozszczepienie (splitting), selektywny brak uwagi, symbolizacja, zaprzeczanie

Fantazjowanie - W psychologii fantazjowaniem nazywa się mechanizm obronny, który może być rozumiany jako: impuls do działania, zaspokojenie pragnień w wyobraźni, myślenie obrazowe, forma myślenia autystycznego, jeden ze składników marzeń sennych. Najczęściej fantazjowanie jest opisywane jako odwrócenie uwagi od konkretnego zadania i zwrócenie jej na własne reakcje wyzwolone pod wpływem bodźców zewnętrznych. Fantazjowanie dzielimy na obronne - nieproduktywne i adaptacyjne - produktywne. Jako mechanizm obronny spełnia następujące funkcje: stanowi sposób radzenia sobie z frustracją poprzez dostarczenie zastępczej gratyfikacji, dzięki czemu uciekamy lub oswajamy się z obiektem rodzącym lęk np. zamiłowanie dzieci do wielokrotnego s łuchania tych samych przerażających bajek, stanowi sposób rozwiązywania konfliktów, tanowi obronę przed nieakceptowanym zachowaniem.



Generalizacja - generalizacja bodźca w psychologii — reagowanie (bez uczenia) na podobny bodziec przez tę samą reakcję; siłę reakcji wyznacza podobieństwo bodźców (gradient generalizacji); oprócz podobieństwa zmysłowego (np. kształtu) powodem może być "podobieństwo" znaczeniowe - tzw. generalizację semantyczną, dotyczy to np. słów o zbliżonym znaczeniu; generalizacja w psychologii społecznej - nadmierne uogólnienie, przypisanie wszystkim członkom grupy stereotypizowanej cech spotkanych jedynie u kilku przedstawicieli danej zbiorowości;

Intelektualizacja - Polega on na uciekaniu od rzeczywistych przykrych zdarzeń do przestrzeni abstrakcyjnej, dzięki czemu następuje ich odrealnienie. Naprzykład : (tzw. gra w psychiatrię - autentyczne zdarzenie). Psycholog z radością nazywa po imieniu wszystkie swoje zaburzenia psychiczne i rozwodzi się nad nimi. Nic jednak nie robi, żeby z nimi walczyć; Tzw. knajpiany filozof, który z lubością rozwodzi się nad problemami świata, dzięki czemu nie musi myśleć o własnych, alkoholowych. Specyficzną i niebezpieczną formą intelektualizacji jest dehumanizacja. Innym jej rodzajem jest symbolizacja.

Maskowanie - wprowadzenie w błąd uczestników eksperymentu lub zatajenie przed nimi prawdziwego celu badań albo też wydarzeń, które w rzeczywistości zaistnieją.

Projekcja - przypisywanie innym własnych poglądów, zachowań lub cech, najczęściej tych negatywnych, często nie dostrzeganych u siebie. Przyczyną jest większa dostępność tych poglądów, zachowań i cech u osoby, która je posiada, a tym samym łatwiejsze podciąganie pod daną kategorię. Przykład. Matka krzyczy na dziecko. Sądzi, że dziecko jest wyjątkowo agresywne. W rzeczywistości sama ona jest agresywna. Jak zwykle w przypadku mechanizmów obronnych mamy tu dwa aspekty: uniknięcie frustracji (matka nie musi się czuć winna za niesłuszne skarcenie dziecka) i zniekształcenie rzeczywistości (dziecko cierpi i nie rozumie, czemu jest karcone, wywołuje to u niego poczucie winy). Badania wykazały, że ludzie nie projektują swoich cech ani na osoby zbyt podobne do nich ( mogłoby to utrudnić udowadnianie, że samemu się tych cech nie posiada), ani na osoby zbyt odmienne (wówczas teza projekcji wydawałaby się niewiarygodna). Projekcja często uzasadnia agresywne zachowania poprzez podbudowywanie wiary w agresywne nastawienie całego świata i konieczność samoobrony. Staje się to wówczas typowym symptomem paranoi. Projekcja według Holmesa dzieli się na : Projekcja podobieństwa - projekcja cechy własnej, nieuświadomionej. Jest to odpowiednik Freudowskiej projekcji klasycznej. Polega to na tym, że osoby, które posiadają pewne negatywne cechy, nie są tego świadome, przypisują te cechy innym w większym stopniu niż osoby świadome tych cech. Projekcja atrybutywna - projekcja cechy własnej, świadomej. Polega na tym, że innym ludziom przypisuje się własne uświadomione cechy negatywne. Projekcja ta jest większa wtedy, gdy osoba, której przypisuje się cechy podobne do własnych jest lubiana i ceniona. Projekcja panglosowsko-kasandryjska - przypisywanie innym cechy nie posiadanej przez siebie przy braku świadomości własnej cechy prowadzącej do projekcji. Projekcja kasandryjska polega na tym, że podmiot posiada nieświadome pozytywne uczucia, ale spostrzega świat jako negatywny. Projekcja ta jest odwróceniem projekcji panglosowskiej. Projekcja komplementarna - projekcja cechy nie posiadanej przez siebie przy świadomości własnej cechy prowadzącej do projekcji. Naprzykład: Osoba przestraszona postrzega innych jako groźnych lub osoba uległa spostrzega innych jako dominujących.
Psychoanaliza rozróżnia dwa rodzaje projekcji: psychotyczną i niepsychotyczną. Ta pierwsza polega na spostrzeganiu nieakceptowanych wewnętrznych impulsów oraz ich pochodnych i zachowywanie się jakby były zewnętrzne w stosunku do ja. Projekcja niepsychotyczna polega na przypisywaniu innym własnych, nieakceptowanych zachowań i impulsów. Pojęciem pokrewnym jest identyfikacja projekcyjna.

Racjonalizacja - pozornie racjonalne uzasadnianie po fakcie swoich decyzji i postaw, kiedy prawdziwe motywy pozostają ukryte, często także przed własną świadomością. Naprzykład: Matka krzyczy na dziecko. Sądzi, że powodem jest niegrzeczne zachowanie dziecka. W rzeczywistości identyczne zachowanie u dziecka nigdy jej nie przeszkadzało, a prawdziwym powodem jest strach przed wyrzuceniem z pracy. Matka dzięki temu czuje się lepiej (uniknięcie frustracji - nie musi mieć poczucia winy za wyładowanie się na dziecku), ale dziecko niesłusznie cierpi ( zniekształcenie rzeczywistości u matki). Dwie typowe odmiany racjonalizacji zostały nazwane "kwaśnymi winogronami" i "słodkimi cytrynami". Kwaśne winogrona - to uznawanie za nieważny celu, którego nie osiągnęliśmy. Słodkie cytryny - to wmawianie sobie, że przykre zdarzenia i sytuacje, będące naszym udziałem są w rzeczywistości przyjemne. Ta forma racjonalizacji znana jest t eż pod nazwą pozytywnego myślenia. Naprzykład: Chciałeś kupić auto sportowe, a małżonka wana. Kupiłeś wana więc udowadniasz sobie, że wan jest lepszy.

Rozszczepienie - mechanizm obronny polegający na podzieleniu się zewnętrznych obiektów na całkiem dobre i całkiem złe. Osoba pozostająca w kontakcie z osobą stosującą rozszczepienie może nagle zostać zaklasyfikowana do jednej z kategorii i deprecjonowana lub idealizowana. Podobnie oscyluje obraz samego siebie, obraz świata, moralność itp.

Zaprzeczanie - jest to jeden z narcystycznych mechanizmów obronnych znanych w psychologii i psychoanalizie, pokrewny wyparciu. Zaprzeczanie to fałszowanie obrazu teraźniejszości poprzez nieprzyjmowanie do wiadomości realnych faktów, w celu odsunięcia negatywnych myśli i uczuć, które mogłyby się z tym wiązać. Spostrzeganie rzeczywistości zachodzi z unikaniem uświadomienia sobie jej przykrych aspektów. Naprzykład : Alkoholik, który twierdzi, że nie jest uzależniony, bo może w każdej chwili przestać; Matka, która nie wierzy w śmierć syna i wciąż czeka na jego powrót do domu.

- TECHNIKI PRZYJMOWANIA CUDZYCH ZACHOWAŃ : identyfikacja, inkorporacja, introjekcja, konformizm, internalizacja

Identyfikacja - Jako mechanizm obronny jest procesem, za pomocą którego jednostka w różnym stopniu upodabnia się do kogoś innego, utożsamia z drugim człowiekiem, przejmuje jego myśli, cele i zachowania. Bardzo wcześnie pojawiającym się w rozwoju psychicznym człowieka jest odmiana identyfikacji - identyfikacja z agresorem - traktowana jako psychotyczny mechanizm obronny. Gdy między poziomem aspiracji a poziomem osiągnięć zachodzi znaczna różnica, a człowiek traci widoki osiągnięcia ważnych celów życiowych, wówczas może znaleźć częściowe ich zaspokojenie w sposób pośredni, w wyniku identyfikacji. Na przykład los poskąpił komuś upragnionej pozycji zawodowej i dlatego szczególnie usilnie pragnie, by zyskały ją jego dzieci. Identyfikuje się z nimi w zakresie ich kariery zawodowej, toteż niepowodzenia odbiera jak własne porażki, natomiast sukcesy - i tu właśnie dochodzi do głosu identyfikacja jako mechanizm obronny - traktuje jak własne.

Inkorporacja - jest to mechanizm obronny, który występuje najczęściej w bardzo młodym wieku. U osób dorosłych świadczy o głębokiej regresji. Mechanizm ten polega na tym, iż człowiek symbolicznie wchłania, przejmuje i asymiluje cechy, reakcje, postawy i inne różne aspekty życia drugiego człowieka. Mechanizm ten zachodzi w sferze fantazji i to właśnie odróżnia ten mechanizm od internalizacji i introjekcji. Naprzykład: Dziecko wyobraża sobie, że dosłownie pożera matkę.

Introjekcja - jest mechanizmem obronnym, który pojawia się w celu obrony ego przed uświadomieniem nieakceptowanych, wrogich impulsów. Polega on na symbolicznym wchłanianiu różnych obiektów zewnętrznych. Obiektami tymi mogą być zarówno ludzie jak i ich cechy. Najczęściej żywimy wobec tych obiektów silne uczucia (np. miłość lub nienawiść), które mogą być zarówno świadome jak i nieświadome. Proces introjekcji jest nieuświadomiony. Introjekcja oprócz obronnego, ma także znaczenie charakterotwórcze. Jednak bardzo trudno jest rozgraniczyć te dwa znaczenia. Istotą w tych funkcjach jest motywacja lękowa. Naprzykład: dzieci, które były bite przez rodziców nigdy nie powiedzą, iż zrobili to ich wychowawcy, by zapewnić sobie komfort psychiczny i nie popadać w depresję.

Konformizm - w psychologii społecznej to zmiana zachowania na skutek rzeczywistego, bądź wyobrażonego wpływu innych ludzi. Podporządkowanie się wartościom, poglądom, zasadom i normom postępowania obowiązującym w danej grupie społecznej. Jako przeciwieństwo zachowania konformistycznego podawany jest najczęściej nonkonformizm. Wyróżnia się różne poziomy głębokości konformizmu: Uleganie - Gdy istnieje wyraźny konflikt między przekonaniem jednostki a presją grupy, w wyniku którego jednostka podporządkowuje się grupie, to ulega. Uleganie pojawia się jedynie wtedy, gdy grupa nacisku jest fizycznie obecna. Gdy grupa znika, jednostka wraca do swoich uprzednich przekonań czy zachowań. Motywem takiego zachowania jest zwykle lęk przed odrzuceniem przez grupę lub lęk przed karą. Nie kradnę bo mnie złapią lub uznają za złodzieja. Identyfikacja - Gdy jednostce zależy aby być podobnym do jakiejś grupy lub jakiejś osoby (jednostka identyfikuje się z tą grupą), to jej zachowania dopasowują się do wyobrażeń o tej jednostce. Na przykład zależy mi na tym aby mnie oceniano jako osobę inteligentną - zachowuję się tak jak wyobrażam sobie, że zachowuje się osoba inteligentna. Identyfikacja jest głębszą formą konformizmu, dopasowanie do grupy pojawia się bowiem nawet przy fizycznej nieobecności grupy. Nie kradnę, bo inteligentne osoby nie kradną. Gdy grupa zmienia swoje zdanie, ja także je zmieniam. Introjekcja (lub internalizacja) - Najgłębsza forma konformizmu, polega na uznaniu pewnych norm i wartości za własne. Zadaniem socjalizacji. Nie kradnę, bo to jest złe. Jeśli grupa zniknie lub zmieni swoje zapatrywania ja mimo to dalej zachowuję się zgodnie ze zinternalizowaną normą.

Internalizacja - to mechanizm obronny, polegający na przyjmowaniu za własne narzucanych z zewnątrz postaw, poglądów, norm i wartości. Na początku główną rolę w tym procesie pełnią rodzice dziecka (szczególnie gdy jest ono w wieku przedszkolnym i w pierwszych latach uczęszczania przez nie do szkoły), później wychowawcy oraz grupy rówieśnicze, a po osiągnięciu przez daną osobę wieku dorosłego grupy społeczne i jednostki, z którymi się ona identyfikuje i które są dla niej autorytetem. W wyniku internalizacji normy heteronomiczne (ustanowione nie przez tych, których mają obowiązywać) przekształcają się w normy autonomiczne (ich przestrzeganie nie wymaga już kontroli z zewnątrz). Internalizacja jest więc jednym z najważniejszych mechanizmów socjalizacji i społecznego rozwoju człowieka.

- MECHANIZMY ZŁOŻONE : łączące kilka z powyższych mechanizmów, czyli negatywizm, pokuta, naprawienie zła, odwracanie uwagi, samorozgrzeszanie się, tracenie zainteresowania, zemsta, przesądy

Negatywizm - to tendencja do zachowania niezgodnego z oczekiwaniami otoczenia, pojawiająca się już w wieku przedszkolnym, kiedy dziecko "sprawdza swoje siły" i często używa słowa "nie", ale szczególnie wyraźnie w okresie dojrzewania, kiedy jest wyrazem niezadowolenia z kontroli ze strony rodziców i nauczycieli. Negatywizm dzieli się na czynny i bierny.

Przesądy - Przekonanie o istnieniu związku przyczynowo-skutkowego między zdarzeniami. Wypływać ono może ze stereotypów zakorzenionych w tradycji i kulturze, pozbawione racjonalnych podstaw i niemożliwe do weryfikacji lub uczenia się nieprawidłowych związków (zobacz: zależność magiczna). Przesądy najczęściej dotyczą konsekwencji zdarzeń. Mogą one być pozytywne, na przykład: zobaczenie przed południem pająka według przesądu przynosi szczęście, podobnie spotkanie kominiarza. Mogą również być negatywne: pecha według przesądu przynosi przebiegnięcie drogi przez czarnego kota lub przejście pod drabiną. Podobnie stłuczenie lustra to siedem lat nieszczęścia. Kolejny przykład to trzymanie kciuków które ma przynieść szczęście lub wsparcie.


Na szczególną uwagę zasługują też tzw. moralne mechanizmy obronne, czyli takie, które pozwalają wciąż uważać się za dobrego człowieka pomimo naruszania własnych zasad moralnych. Można tu wyróżnić moralne mechanizmy obronne, takie jak :

- racjonalizacje "złych" czynów jako środków do wyższego dobra,
- eufemizmy - czyli nazywanie "złych" czynów mniej negatywnymi nazwami
- porównania - porównywanie własnych "złych" czynów z jeszcze gorszymi czynami innych ludzi
- rozmycie odpowiedzialności - dzielenie się winą z innymi
- przemieszczenie odpowiedzialności - uzasadnianie "złych" czynów jako dopuszczonych przez jakiś wyższy autorytet
- wyparcie konsekwencji - ignorowanie negatywnych konsekwencji swoich czynów
- dehumanizacja ofiar swoich czynów - czyli pozbawianie kogoś cech ludzkich, uczuć itd.
- zewnętrzna atrybucja winy - obwinianie ofiar np. o to, że prowokowały oraz przypisywanie czegoś komuś lub czemuś. Pojęcie atrybucji odnosi się do tego jak ludzie wyjaśniają przyczyny swojego bądź cudzego zachowania, tzw. naiwne teorie przyczynowości.

17 135 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-19 02:07:40)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Anstawio ja Cie przytulam wirtualnie i rozumiem Cię.

Dzięki, już mi lepiej smile

Liv4 napisał/a:

Wielokropku.
Przepraszam, że się wtrącę ale przynajmniej ja tak mam, że pojawia sie panika, przerażenie lub inne uczucia, blokada nie do przebicia, nie ,,ruszę'' żeby nie wiem co, a właśnie zrobienie ,,tego czegoś'' byłoby wbrew mnie. Tu na pewno każdy ma inaczej i powodem tego są jakieś czynniki skutecznie hamujące, doświadczenia , więc czy na pewno ,,nie chcę'', stosuję mechanizm obronny wtedy? Czy wszystko ma temu podlegać? A przecież jest jeszcze określona osobowość.
Pytam, bo nie wiem do końca jak to jest.

Chyba wiem o co Ci chodzi. Ale te czynniki skutecznie hamujące, to jest nasz wewnętrzny strach. Próbowałam go pokonać, ale zapędziłam się w kozi róg, bo za szybko biegłam. Teraz nie wiem jak się wygrzebać...

17 136 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-19 02:19:13)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Anstawio,
nie zauważyłam ani jednej osoby (może niedowidzę), która by narzucała Ci jakiekolwiek zachowanie. Nikt też nie oczekuje (chyba się nie mylę), byś robiła cokolwiek wbrew sobie. Ale jesteśmy tutaj, by dzielić się swymi opiniami, doświadczeniami, obiektywnym (bo niezaangażowanym w daną sprawę) spojrzeniem. I nie zawsze nasze zdanie na jakiś temat musi być identyczne.

Też nie zauważyłam osoby, która coś by mi kazała robić. Nie zamierzam winić nikogo za moje decyzje. Liczę się z każdą opinią.

Wielokropek napisał/a:

Pamiętam też, jak bardzo złościłam się, słysząc uwagi krytyczne, których nie chciałam słyszeć. Nie chciałam, bo nie miałam zamiaru zmieniać swego zachowania, sposobu myślenia, a takie uwagi skutecznie uniemożliwiały mi ukrywanie prawdy przed samą sobą.

Bardzo, bardzo chciałam zmienić swoje zachowanie i myślenie. Tak bardzo, że psycholog zwróciła mi uwagę,że ja chcę wszystko już, teraz, odrazu. Już tak bardzo nie chcę się zmienić.

Wielokropek napisał/a:

Wracając do Ciebie.
Będziesz chciała wyjść na środek, to wyjdziesz, nie będziesz chciała, to będziesz stała z boku. Ale stać z boku z własnej decyzji i użalać się na to?

Już akceptuję to, że stoję z boku, bo nie mam narazie odwagi wskoczyć do środka. Nie zamierzam już narzekać.

Wielokropek napisał/a:

Czytając Twą odpowiedź, przypomniało mi się zjawisko dość znane w psychologii, projekcji, czyli przypisywania innym swych poglądów. To kolejny mechanizm obronny.

Poczytam co to ta projekcja, to może zrozumiem o co Ci chodzi smile

17 137 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-19 02:26:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Anstawio,
Pewnie pamiętasz, że opinia to tylko/aż czyjeś zdanie na jakiś temat. I możemy z tym zdaniem się zgodzić lub nie. smile
Dobrej nocy. smile
Zmykam już.

Pamiętam i ja też czasem wyrażam swoją opinię, nie oczekując, że się ktoś z nią zgodzi lub nie. Może za bardzo oczekuję zrozumienia.
Przyjmę na klatę już wszystko smile Zarówno to, że się tłumaczę oraz że mataczę tongue

Trzy posty pod rząd. Przepraszam, póżno już.

17 138

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

już duchem jestem w Zakopcu z Wami smile. Już się cieszę....ale...ale jeszcze nie sprawdzałam połączeń.
Wyjazd zbiegł się z zamykaniem ważnych dla mnie spraw, ale dam radę wink

Uciekam smile tym razem do dalszych poszukiwań....gdzież ja wsadziłam te dokumenty ! smile
Buziaki smile

Ja tez sie ciesze smile Szukaj szukaj smile Ja mam taki burdel w dokumentach, ze szkoda gadac smile Codziennie sobie obiecuje, ze zrobie jutro porzadek smile
Kiedys jak robilam porzadki w dokumentach to wyrzucilam swiadectwo maturalne. No i od tej pory boje sie, ze jak bede robic porzadki to znowu cos wyrzuce smile A w laptopie jaki balagan smile

Bałagan może być na wierzchu (i kurz), w szafkach i dokumentach mam porządek.
No diabeł przykrył ogonem ! smile
Już pamiętam w jakiej teczce były te dokumenty, tylko teczki ani śladu sad.

Kiedy zostałam sama porządki "po mężu" zaczęłam właśnie od jego papierów. Nigdy nie życzył sobie bym dotykała stert papierzysk składanych przez niego latami. Twierdził, że w tym bałaganie ma porządek, swój porządek i ma to opanowane. Ooooj ciekawe i ważne dokumenty znalazłam. Wiele z nich wprawiło mnie w zdziwienie a nawet przerażenie. Swój porządek wprowadziłam. Wszystko po podpisywałam, poukładałam......a teraz kiedy w tym swoim porządku znaleźć teczki nie mogę, śmiać mi się chce. Spokojnie, spokojnie, dom duży big_smile leży gdzieś granatowa teczka i się śmieje big_smile. Znajdę ją ! (a może usłyszę big_smile).
Widziałam się na wyjeździe z kuzynką. Jest od kilku lat w nowym związku, ale wcześniej tkwiła przez 20 lat z alkoholikiem. Szczerze pogadałyśmy. Rozumiałyśmy się, rozumiałyśmy, że można w toksycznym związku być tak długo. Kiedyś, gdybym słyszała jej opowieść myślałabym, jak można być z takim facetem taki kawał czasu !? Dziś wiem i rozumiem na czym to polega. W każdym razie jej małżonek zwrócił uwagę, że  często  mówię "mój mąż". Hmmmmmm ........zawsze mówiłam M, Z czasem mój M. Po rozstaniu zaczęłam mówić mąż a teraz mój mąż...hmmmmmm. Sama się łapię na tym, ale gdy łapię prostuję na eks. Wniosek z tego, że nie zawsze się na tym łapię, wniosek z tego, że gdzieś w zakamarkach mojej głowy on jest "mój mąż".
Nie nie chcę go, ale przyłapuję się na myśleniu, na przykład w walentynki, zapuka w bukietem kwiatów. Kolejna moja myśl jest już świadoma i radosna z faktu, że już go przy mnie nie ma i nie będzie i nie chcę go ani od święta widzieć ani na co dzień (poza wypłatą alimentów) . Oj długo się wychodzi ze współuzależnienia sad . smile

Znowu pada to białe g**no. Znowu zima!!!

Jest już widno więc idę dalej szukać
!
Miłego dzionka kkzb smile

17 139

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

KOCHANI, proszę o poradę, w mojej sytuacji

Mam 29 lat. W związku od ok 7 lat z partnerem z którym byłam zaręczona. Robiliśmy ze sobą różne rzeczy. Wyjazdy zagraniczne, restauracje, imprezy, plener, ale przez ten cały okres nie wydarzyło się nic co mogłoby świadczyć, że chcemy iść do przodu. Tzn. wesele, planowanie mieszkania, wspólne rozmowy, wzajemne wsparcie. Mieszkaliśmy u mnie, jeździliśmy moim samochodem, z kolei on nie żałował na rozrywki. Kłóciliśmy się często, był o mnie zawsze bardzo zazdrosny, nie chciałam go denerwować, więc wszędzie jeździliśmy razem. Seks-średnio zadowalający. No i w zeszłym roku rozchorowałam się, przez co do tej pory muszę się leczyć. Już jest dobrze, ale w momencie mojej choroby nie miałam wsparcia z jego strony. W sumie to jedyna rzecz, którą mu zawdzięczam to że nie odszedł. Nic po za tym. Dochodząc do siebie zaczęłam tj widzieć nasz związek z zewnątrz. W końcu anonimowo zaczęłam pisać z pewnym człowiekiem w sieci. Nie wiedziałam jak wygląda, ale wspierał mnie psychicznie. Z czasem zbliżyliśmy się i pochłonęło mnie to zupełnie. Nie potrafię nikogo oszukiwać, więc poinformowałam pierwszego że chcę się rozstać i żeby się wyprowadził. Załamał się, no ale wiedziałam że nie zwracał uwagi na to że w naszym związku dużo moich łez zostało wylanych. Teraz był w wielkim szoku, ale się wyprowadził.

Ja dostałam propozycję wspólnego zamieszkania w mieszkaniu nowego i tak też zrobiłam. Nie tęskniłam za ex, ale widziałam jego poświęcenie. Powiedział ze dostał nauczkę i teraz nigdy nie dopuściłby do tego, żebym go zostawiła bo się zmienił. Cały czas dzwonił i próbował. Pisał że przyjedzie do mnie do pracy. Obawiałam się tego wiec powiedziałam ze porozmawiamy. Spotkałam się z nim. Spytał o moje uczucia do nowego. Powiedziałam, że bardzo się różnimy i że czas pokarze. Bałam się urwać tą nitkę, która daje mi możliwość odwrotu.

Nowy też aniołem nie jest. Wcześniej miał dość sporo kobiet w tym ostatnia 2 lata. Oczywiście deklaracja uczuć z jego strony była i jest wielka. Mam być jego żoną, bo do żadnej kobiety nie czuł jeszcze tak wiele. Tylko, że jak sie poznajemy widzę nasze różnice. Ja chodząca adhd, on spokojny. Ja nie pasuje do roli kobiety pracującej + gotującej + sprzątającej+ prasującej, no ale on przywykł do takiego domu i widzi moją dezaprobatę. Mam rzucić palenie (bo tym go krzywdzę), no dba o moje zdrowie, ale wszystko w swoim czasie, no i chyba sama muszę chcieć? DOdatkowo namawia mnie na antykoncepcję, a ja zawsze miałam uprzedzenia to tych tabletek, bo pamiętam jak słabo się na nich psychicznie czułam i nawet jeśli nie były one tego powodem to uprzedzenie pozostało. Niby stwierdził, że w takim razie mogę ich nie brać (ale dodał że opieram się na plotkach i że to wynika z mojej małej wiedzy- trochę obraźliwie?). No i ciągle robię coś za mało (przytulam, gotuje, wspieram, sprzątam, za dużo- wymagam). Łeee? No nie jestem leniwa, ale bez przesady. Seks- super ;-). On nie pracuje normalnie tylko dorywczo przez nerwice, ale oczywiście ma zamiar zacząć inną pracę.



Tak więc siedzę sobie dzisiaj i wylewam moją historię na forum. Nie wiem co robić, kogo wybrać, nie wiem już nic. Czasami myślę że powinnam być sama (ale nigdy nie byłam). Jeju ;-(. Może idealizuje życie i dlatego mam wątpliwości, a może mam racje. W mojej głowie jest chaos.

17 140

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Znalazłam !!!!
Diabeł przykrył ogonem !!!! (:))
Leżała cichutko na miejscu  smile
I ja dzisiaj happy a nawet happy full smile

Śnieg sypie ostro, zaraz po kolana będzie sad
I wieje!
Mówią zawieje, zamiecie i trzymam za to kciuki smile smile smile

17 141

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Spokój i cisza. Uwielbiam tą porę dnia, trochę późno ale mam czas tylko dla siebie.
Odpowiadając na pytania; Hm pytasz jak moja matka reagowała na stres? Ja nie wiem kiedy ona była zestresowana, zdenerwowana, nie w humorze, ona w ogóle nie mówiła o swoich emocjach, wg mnie ciągle była poirytowana, zniecierpliwiona, odrzucająca i jak chorągiewka na wietrze.
Dziewczyny właśnie skasowałam dość długi tekst. Pisałam o matce. Bez sensu. Jestem zmęczona nią i ta niekończąca się swoja analizą. Przystopuję nieco. 
Dziękuję za odpowiedzi, za wsparcie.  Wyluzowania mi brakuje, najlepiej niezobowiązujące pogaduchy przy drinkach trzech smile Która chętna?
Happy czy mam podać ci swój email na skrzynkę byś mogła mi przesłać książki? Proszę.
Ostatnio nic tylko panikuję, a chciałabym być wsparciem też dla was, a nie tylko jęczeć. Jęczeć będę za trzy miesiące u mojej pani od psyche, takie ma terminy. Pójdę w czwartek ma miting, niedzielnym spotkaniem się nie przejmę (tak tak pogadać można) Jak nie będę chciała, to nie pójdę i już.  Prowadzący grupę raz na kwartał się upija i właśnie ma termin, więc może dołączę. No chyba że jednak któraś chętna?
Nie umiem tak pisać jak wy , cytujecie itd, pisze jak umiem, będzie lepiej.
Zabka-k dlaczego ja nie znam żadnej tak upartej istoty jak twoja przyjaciółka? smile

Mnie nawet nie chodziło o to czy Twoja matka mówiła o emocjach tylko czy na przykład była ekspresywna, czy łatwo było ją wyprowadzić z równowagi itp.

17 142

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

KOCHANI, proszę o poradę, w mojej sytuacji

Trudno coś radzić, nie znając dokładnie ani sytuacji, ani ludzi. Ja, ze swego punktu widzenia, olałabym jednego i drugiego. Może nie tak od razu, daj temu "nowemu" trochę czasu, bez pośpiechu, poobserwuj jak się sytuacja rozwinie, nie angażuj się zbytnio. A w odpowiednim czasie podejmiesz (odpowiednią) decyzję.

17 143

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
sluuu napisał/a:

KOCHANI, proszę o poradę, w mojej sytuacji

Trudno coś radzić, nie znając dokładnie ani sytuacji, ani ludzi. Ja, ze swego punktu widzenia, olałabym jednego i drugiego. Może nie tak od razu, daj temu "nowemu" trochę czasu, bez pośpiechu, poobserwuj jak się sytuacja rozwinie, nie angażuj się zbytnio. A w odpowiednim czasie podejmiesz (odpowiednią) decyzję.

Czy to nie za szybko?

17 144

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Spokój i cisza. Uwielbiam tą porę dnia, trochę późno ale mam czas tylko dla siebie.
Wyluzowania mi brakuje, najlepiej niezobowiązujące pogaduchy przy drinkach trzech smile Która chętna?
Happy czy mam podać ci swój email na skrzynkę byś mogła mi przesłać książki? Proszę.
Ostatnio nic tylko panikuję, a chciałabym być wsparciem też dla was, a nie tylko jęczeć. Jęczeć będę za trzy miesiące u mojej pani od psyche, takie ma terminy. Pójdę w czwartek ma miting, niedzielnym spotkaniem się nie przejmę (tak tak pogadać można) Jak nie będę chciała, to nie pójdę i już.  Prowadzący grupę raz na kwartał się upija i właśnie ma termin, więc może dołączę. No chyba że jednak któraś chętna?
Nie umiem tak pisać jak wy , cytujecie itd, pisze jak umiem, będzie lepiej.
Zabka-k dlaczego ja nie znam żadnej tak upartej istoty jak twoja przyjaciółka? smile

Też lubię wieczorki, ale ostatnio lubię też spać wink
Ja chętna wink Ale mogę nie dać rady nic sensownego powiedzieć po 3 drinkach - hihihih wink
Nauczysz się tak pisać - ja się uczę obsługi forum od 4-ech m-cy wink smile smile
Nie wiem, moja przyjaciółka to specyficzny przypadek życiowy. Jak ją drzwiami wyrzucą, to kominem wlezie. Sama tak o sobie mówi. I wcale nie jest zawsze taka do przodu, bo wiecznie mi mówi, że ona się czuje trochę przy mnie zakompleksiona, bo ja mam większe wykształcenie niż ona. A ja jej tłumaczę, żeby popatrzyła na siebie w takich samych sytuacjach, w jakich są np. panie z wyższym. I porównała swoje naturalne umiejętności smile Ona pracuje w żłobku - jest pomocą. Ale pewnie się domyślasz, gdzie dzieciaki biegną (znaczy do kogo) wink Ja sie zabaw z moimi dziećmi uczyłam i uczę od niej. Ma takie pomysły, że hej smile I inne rady też potrafi dawać - a ja chyba tylko jej się nie wstydzę spytać.... A - dodam, że pieronek jest młodszy ode mnie o kilka dobrych lat smile Taka z nas obu trochę wybuchowa para - bo jak już gdzieś zasiądziemy.... wink wink wink
Tak więc Liv - chyba wiele osób ma jakieś "tyły" jeśli chodzi o myślenie o samym sobie smile
Też cieszę się, że się pojawiła w moim życiu smile I to ona chciała mnie bliżej poznać smile Ja nigdy nie umiem zrobić pierwszego kroczku, bo "ja pewnie jestem mało interesująca" wink

17 145

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Liv4 napisał/a:

Spokój i cisza. Uwielbiam tą porę dnia, trochę późno ale mam czas tylko dla siebie.
Wyluzowania mi brakuje, najlepiej niezobowiązujące pogaduchy przy drinkach trzech smile Która chętna?
Happy czy mam podać ci swój email na skrzynkę byś mogła mi przesłać książki? Proszę.
Ostatnio nic tylko panikuję, a chciałabym być wsparciem też dla was, a nie tylko jęczeć. Jęczeć będę za trzy miesiące u mojej pani od psyche, takie ma terminy. Pójdę w czwartek ma miting, niedzielnym spotkaniem się nie przejmę (tak tak pogadać można) Jak nie będę chciała, to nie pójdę i już.  Prowadzący grupę raz na kwartał się upija i właśnie ma termin, więc może dołączę. No chyba że jednak któraś chętna?
Nie umiem tak pisać jak wy , cytujecie itd, pisze jak umiem, będzie lepiej.
Zabka-k dlaczego ja nie znam żadnej tak upartej istoty jak twoja przyjaciółka? smile

Też lubię wieczorki, ale ostatnio lubię też spać wink
Ja chętna wink Ale mogę nie dać rady nic sensownego powiedzieć po 3 drinkach - hihihih wink
Nauczysz się tak pisać - ja się uczę obsługi forum od 4-ech m-cy wink smile smile
Nie wiem, moja przyjaciółka to specyficzny przypadek życiowy. Jak ją drzwiami wyrzucą, to kominem wlezie. Sama tak o sobie mówi. I wcale nie jest zawsze taka do przodu, bo wiecznie mi mówi, że ona się czuje trochę przy mnie zakompleksiona, bo ja mam większe wykształcenie niż ona. A ja jej tłumaczę, żeby popatrzyła na siebie w takich samych sytuacjach, w jakich są np. panie z wyższym. I porównała swoje naturalne umiejętności smile Ona pracuje w żłobku - jest pomocą. Ale pewnie się domyślasz, gdzie dzieciaki biegną (znaczy do kogo) wink Ja sie zabaw z moimi dziećmi uczyłam i uczę od niej. Ma takie pomysły, że hej smile I inne rady też potrafi dawać - a ja chyba tylko jej się nie wstydzę spytać.... A - dodam, że pieronek jest młodszy ode mnie o kilka dobrych lat smile Taka z nas obu trochę wybuchowa para - bo jak już gdzieś zasiądziemy.... wink wink wink
Tak więc Liv - chyba wiele osób ma jakieś "tyły" jeśli chodzi o myślenie o samym sobie smile
Też cieszę się, że się pojawiła w moim życiu smile I to ona chciała mnie bliżej poznać smile Ja nigdy nie umiem zrobić pierwszego kroczku, bo "ja pewnie jestem mało interesująca" wink

Interesująca jesteś nie gadaj. Zaświadczam. Byłam, widziałam, słyszałam, przytuliłam.

Czytam mechanizmy obronne. Pouczające, ciekawe i interesujące.

Miłego dnia życzę. U mnie śniehu resztki jedynie.

17 146

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Znalazłam !!!!
Diabeł przykrył ogonem !!!! (:))
Leżała cichutko na miejscu  smile
I ja dzisiaj happy a nawet happy full smile

Śnieg sypie ostro, zaraz po kolana będzie sad
I wieje!
Mówią zawieje, zamiecie i trzymam za to kciuki smile smile smile

smile Nic nie mów o tym białym!!!!!! smile smile To już nudne to białe jest wink
No - a teczki to w ogóle zawsze leżą na miejscu wink Ja bym chciała mieć wielką szafę z opisanymi szufladkami na każdą duperelkę - bo mnie też szukanie zadręcza smile smile smile

17 147

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Interesująca jesteś nie gadaj. Zaświadczam. Byłam, widziałam, słyszałam, przytuliłam.

Czytam mechanizmy obronne. Pouczające, ciekawe i interesujące.

Miłego dnia życzę. U mnie śniehu resztki jedynie.

Hm - Ty pieronku wiesz, ze chodzi i o to co Ty czasem masz - czyli o brak wiary w siebie, nie?
Ale tę wiarę w siebie i docenienie, polubienie i pokochanie, to trzeba sobie samemu wyrobić, a nie wieszać się na innych wink
Też poczytam, bom ciekawa sobie przypomnieć smile

17 148

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dobra - idę powalczyć z tymi wstrętnymi umowami, przetargami i gwarancjami wink

Happy
Kochana - weź no przybliż jak te bilety sobie porezerwowałaś i jak przyjeżdżasz i wyjeżdżasz, to zaczniemy uściślać. Co byśmy na dworcu PKP w końcu nie spały przez ten mój błogostan smile smile smile smile smile

17 149

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

czyli nie powinno się bardzo wierzyć w zmianę?

17 150

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

,, ..Nie chciałam, bo nie miałam zamiaru zmieniać swego zachowania, sposobu myślenia, a takie uwagi skutecznie uniemożliwiały mi ukrywanie prawdy przed samą sobą.''

Wielokropku.
Przepraszam, że się wtrącę ale przynajmniej ja tak mam, że pojawia sie panika, przerażenie lub inne uczucia, blokada nie do przebicia, nie ,,ruszę'' żeby nie wiem co, a właśnie zrobienie ,,tego czegoś'' byłoby wbrew mnie. Tu na pewno każdy ma inaczej i powodem tego są jakieś czynniki skutecznie hamujące, doświadczenia , więc czy na pewno ,,nie chcę'', stosuję mechanizm obronny wtedy? Czy wszystko ma temu podlegać? A przecież jest jeszcze określona osobowość.
Pytam, bo nie wiem do końca jak to jest.

Hej Liv smile
Wiesz, siedze tak sobie od rana nad tym pytankiem. Oczywiście ja piszę o swoich odczuciach smile
Zastanawiam się, dlatego, że ja dość często odczuwam, odczuwałam jakąś panikohisterię smile
Tak z doświadczenia po przebtych tego typu reakcjach, u mnie wynikały z postawienia samej siebie przed ścianą przy której musiałam "się okreslić", musiałam się odblokować, musiałam coś poczuć, odnieść się, przypomnieć, określić jakie mam właściwie zdanie na dany temat. Czy mechanizm obronny? Chyba w pewnym sensie tak może być - ale taki obronny przed koniecznością uzmysłowienia sobie samej? Że albo mam inne zdanie na dany temat, albo że właśnie potrafię coś sama zrobić i nie jest to ekstremalne, albo cokolwiek innego - ale że jestem w stanie myśleć sama i robić sama i czuć sama. I że efekty właśnie sprawiają mi satysfakcję a nie są elementem podporządkowania się....

Ja się cały czas zastaniawiam, czy za jakiś czas ta panikohosteria u mnie to nie będzie oznaka tego, że po prostu ktoś chce "pogwałcić" moje ja i mój sposób życia.... Bo przecież kiedyś sama doszłam do wniosku, że spojrzenie na daną kwestię zmienia się z czasem, jeśli nad sobą pracuję i o czymś myślę.... O czymś pamiętam....

Chyba to "nie chcę" i powód niechcenia jest bardzo zindywidualizowany i dla osoby i sytuacji i miejsca w którym dana osoba właśnie jest.... A to wszystko jest takie zmienne....
Tak, tak na moje - chyba jakiś mechanizm obronny, tylko inaczej i z innych powodów i w innej formie może się objawiać smile Na razie bronię się troszkę jakby przed sobą.... Ale może kiedyś zadziała, kiedy się będę bronić przed innymi? smile Pewnie tak wink

17 151 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2013-02-19 13:00:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

czyli nie powinno się bardzo wierzyć w zmianę?

Pewnie mi sie dostanie... Ale cóż...
Za wszelką cenę chcesz być z kimś. Za każdą, nawet jeśli zdajesz sobie sprawę z różnic. I braku czegokolwiek wspólnego. I mam jakieś nieodparte wrażenie, że Ty nie chcesz rozwikłać problemu, a jedynie znaleźć kolejne usprawiedliwienie, dlaczego jesteś z kimś - z tym, czy innym.
A problem jest w Twoim podejściu do bycia z kimś.

17 152

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A - no tak.
To jeszcze może tak bym napisała, co u mnie... sad Grrrr, dałam się wczoraj sprowokować i sama się zastanawiam czy bardziej jemu czy samej sobie.
Poszło o stare łóżeczko jednej z bliźniaczek - czy on może dać koleżance. Zapytałam czy dać czy może coś w zamian, bo zawsze jak coś wydajemy komuś to dzieciaki jakiś prezent dostają - choć maleńki. No to na mnie wyjechał, że to jest jego bo on kupił i że ja wydaję znajomym.
I chodzi mi o to, że zrobił to nad głową starszej córki a na zwrócenie uwagi, zeby tego nie robił, odpowiedział, że on się nie kłóci. A oskarżać mnie już może podniesionym głosem - tyle że to nie kłótnia, bo ja nie odpowiadam? I chodzi mi o to, że w obecnosci dziecka zrobił ze mnie darmozjada, a nie chce mi się tu na forum pisać, jak formalnie wyglądały kwestie finansowe... Przypomniało mi się w końcu że przecież ja głupia idiotka cały urlop macierzyński dodatkowo pracowałam.... Dostawałam zasiłek i pracowałam!!! Przy bliźniakach! Już nieważne co innego, a trochę tego było sad
No i kurczę starszą poprosiłam, żeby poszła na chwilkę do pokoju a sama poszłam do niego i powiedziałam, że "jesteś gn....". Mogłam to sobie już podarować.... sad Zachowałam się głupio!!!!!!!!!!!!!!!!! I rozryczałam się potem strasznie!!!! Jak od wielu miesięcy nie sad To było cholernie niesprawiedliwe! W dodatku nad głową starszej... Zaraz po powrocie z jej terapii... Ja nie wiem, czasem mam wrażenie, że on widzi, ze my zaczynamy mieć lepszy kontakt ze sobą i że zrobił to... specjalnie...? Ona za jakąś godzinę też się po mnie przejechała, ale szybko sobie wytłumaczyłyśmy....
Czułam się taka bezsilna wczoraj, że to było takie przykre i niesprawiedliwe, że nawet nie ma sensu próbować wyjaśniać, bo nie mam do kogo mówić, że ja wiecznie siebie obwiniałam o brak pieniędzy a nie do końca tak było - bo ja zapominam i umniejszam co robię i potem można mi tak wmawiać, tak ranić.... Zebrałam tzw. pokłosie przeszłości w tych paru jego "słowach" a oczywiście ja się czuję głupio że dałam się wyprowadzić z równowagi i że się tak wrednie odezwałam sad
No i miałam nie palić już w ogóle i sobie znalazłam usprawiedliwienie, że muszę zapalić przez to...

17 153

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej dziewczyny.
Czy rozwód kojarzy Wam się tylko z pozytywnymi emocjami?
Nie było w Was strachu, że to już na prawdę koniec i co teraz? Ani przez moment? Zero łez, smutku... Tylko ja tak mam?

17 154

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Hej dziewczyny.
Czy rozwód kojarzy Wam się tylko z pozytywnymi emocjami?
Nie było w Was strachu, że to już na prawdę koniec i co teraz? Ani przez moment? Zero łez, smutku... Tylko ja tak mam?

Na razie to się mogę odnieść do pierwszego rozwodu po 2 letnim małżeństwie....
Pomimo uczucia pewnej ulgi - żal, że się nie powiodło, że podjęłam złą decyzję bo mimo wszystko czułam że coś jest nie tak - a dałam się "zaargumentować". Że brnęłam w to dalej, pomimo iż na tydzien czy dwa przed kościelnym "wiedziałam", że jest źle. Ale jednocześnie byłam nastoletnio bezwarunkowo zakochana po uszy i nie chciałam być sama.
Strach, co będzie dalej i czy ja kiedykolwiek sobie życie z kimś ułożę.
Żal, że nie myślałam wcześniej, nie dopuszczałam do siebie myśli, że nie powinnam wychodzić za niego.

Ulga, że już nie jestem z kimś, kto mnie oszukał i pewnie oszukiwał by dalej, skoro zrobił to tak "ostro" już wtedy.
Świadomość, że jeszcze wiele czasu przede mną i że dobrze, ze zrobiłam to "teraz" niż za parenaście lat, gdybym miała gromadkę dzieci i było by mi trudniej tę decyzję podjąć (......!!!! masz tu odniesienie do mojej obecnej sytuacji).

Żal do siebie.... Tak smile Żal, że nie pomyślałam wcześniej, czy ja tego naprawdę chcę i czy to jest dla mnie dobre smile
Rozczarowanie, że miało być tak bajecznie wink
Coś mi się kojarzy, że rozczarowanie, że ja to wiecznie tracę..... Ale nie wiem, czy to było w tamtym momencie....

17 155

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie chcę Wam psuć wątku moim narzekaniem. Chciałabym być taka wesoła jak Wy w tym momencie. Póki co nie daję rady. Jak odzyskam radość życia to może do Was wrócę. Chyba dopiero do mnie dotarło, że to koniec mojego małżeństwa.

17 156

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Nie chcę Wam psuć wątku moim narzekaniem. Chciałabym być taka wesoła jak Wy w tym momencie. Póki co nie daję rady. Jak odzyskam radość życia to może do Was wrócę. Chyba dopiero do mnie dotarło, że to koniec mojego małżeństwa.

Tak - a ja to dziś tryskam wręcz porażającą radością życia....
Kurnia! Anstawia - czy ja bym musiała napisać, że mnie ktoś pobił, żeby było czuć, że dziś mi źle po wczorajszym?

17 157

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Właśnie wróciłam do domu, przewietrzyłam mózg, spotkałam i rozmawiałam z kilkoma przypadkowo napotkanymi osobami i dzięki temu napiszę kilka swych refleksji, do których doszłam.

Gdy szłam do przystanku, "uciekł" mi autobus, podeszła do mnie nobliwie wyglądająca Pani w wieku ca 70 lat. Podeszła i zaczęła utyskiwać na to, że śnieg pada, że nikt go nie odgarnia z chodników, że trudno jest chodzić  po leżącym śniegu, że można złamać nogę, że zimno, że... . Po chwili poczułam, że mam dość, że jeszcze chwila a zarazi mnie tym narzekaniem, że moja energia zaczyna gwałtownie maleć. Przytoczyłam wieści o Norwegach, Szwedach i innych nacjach mieszkających w krajach, gdzie śniegu jest znacznie więcej i nikt nie myśli go odgarniać, powiedziałam o tym, co można zrobić, by uniknąć różnych komplikacji zdrowotnych. Wsiadłyśmy do tego samego autobusu i rozmawiałyśmy dalej. Pani już nie narzekała, była w dobrym humorze, mówiła o różnych sprawach mając wesołe oczy i uśmiech na twarzy, żałowała, że musi wysiąść wcześniej niż ja. Dlaczego zachowanie pani zmieniło się? Nie pozwoliłam jej na "narzekactwo", nie pozwoliłam na "czarowidzenie", nie pozwoliłam na marnotrawienie energii i jej, i swojej, nie wciągnęłam się w tak powszechny nurt "mam za złe".

Czemu o tym zdarzeniu tak szeroko napisałam? Bo skojarzyło mi się z moim wczorajszym sprzeciwem wobec narzekania. Wczoraj, będąc bardzo zmęczoną, nie potrafiłam tego swojego zdania uzasadnić. Charakterystyczną cechą narzekania, jojczenia, mantyczenia, gderania, kwękania, zrzędzenia, utyskiwania, jest zmniejszenie własnej (ale też i osób słuchających/czytających) energii, pogorszenie własnego samopoczucia, obniżenie samooceny.

By być dobrze zrozumianą. Czym innym jest odgadanie się ze swych problemów, odpłakanie, odsmucenie, poszukanie wsparcia i pomocy w ich rozwiązaniu, czym innym narzekanie.



****
Anstawio,
bardzo mocno Cię przytulam (jeśli pozwolisz) smile

I proszę, nie obrażaj się na nas. Występowałam przeciw narzekaniu, bo (o czym wyżej) odbiera ono resztki energii, w sytuacji gdy jest jej niewiele, albo w ogóle brak.
Uświadomienie sobie końca związku, co do którego miało się jeszcze nadzieję, jest trudnym przeżyciem. Odpłacz, również tutaj na forum, ono nie jest tylko dla szczęśliwych i zadowolonych. Opdłacz, odsmutkuj, ogrzej się przy tych z większą obecnie energią, ale nie uciekaj.

17 158

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Interesująca jesteś nie gadaj. Zaświadczam. Byłam, widziałam, słyszałam, przytuliłam.

Czytam mechanizmy obronne. Pouczające, ciekawe i interesujące.

Miłego dnia życzę. U mnie śniehu resztki jedynie.

Hm - Ty pieronku wiesz, ze chodzi i o to co Ty czasem masz - czyli o brak wiary w siebie, nie?
Ale tę wiarę w siebie i docenienie, polubienie i pokochanie, to trzeba sobie samemu wyrobić, a nie wieszać się na innych wink
Też poczytam, bom ciekawa sobie przypomnieć smile

Ja przeczytam kilka razy.
Mam brak wiary, mam jak cholera.
Przytulam sama siebie, bo Ciebie mam daleko.
Nie no trzymam się smile
Taki ze mnie pieronek smile

17 159

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Ja przeczytam kilka razy.
Mam brak wiary, mam jak cholera.
Przytulam sama siebie, bo Ciebie mam daleko.
Nie no trzymam się smile
Taki ze mnie pieronek smile

Wiesz co - w efekcie chyba czasem najlepiej to przede wszystkim umieć samego siebie przytulić.... No - tak jak wyżej piszę. Bo to wieszanie, to efekcie domyślasz się też, że i o sobie pisałam... I potem d.... z własnej choćby uśrednionej samooceny wink

Bleeeeee sad
Czegoś słonecznego mi się chce! W domu zrobię sobie dzban herbaty z mandarynką wink Żeby mnie nie dopadło jakieś dołowanie smile

17 160

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No boję się być sama, że coś stracę i będzie jeszcze gorzej ;-/

Posty [ 17 096 do 17 160 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 262 263 264 265 266 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026