Anstawio ja też już nie krzyczę
A potrafiłam,czesto...aż słów mi nieraz brakowało,tyle na raz chciałam wykrzyczeć.W ostatnich latach zdarzyło mi się to tylko kilka razy,ale karaluch tak maksymalnie sobie nagrabił,że...
A czy z tym napięciem i emocjami to nie jest tak,że my po prostu czujemy się jeszcze niepewnie w tym nowym życiu,jesteśmy tak niesprawiedliwie osądzane a z drugiej strony mózg pracuje ciągle na pełnych obrotach i tłumaczymy sobie,że jesteśmy w porządku,że postąpiłyśmy dobrze bo nikt nie ma prawa nas źle traktować itd,itp.To wewnętrzne przekonywanie samej siebie i to,że nie możemy przynajmniej tym ludziom z którymi mieliśmy kontakty jak jeszcze było"dobrze" z jm opowiedzieć,wytłumaczyć jakie są prawdziwe powody naszego odejścia powoduje,że agresja narasta.
Ja tak mam...
Nie chodzi mi o to,żeby wszyscy przyklasnęli -Beosa dobrze robisz,tylko on jest be,a ty jesteś cacy.Nie nie byłam idealna.
Siostra mojej teściowej to bardzo fajna,serdeczna babeczka,która mimo,że starałam się trzymać z boku,zawsze chociażby po drodze z łazienki potrafiła zajrzeć do mnie do pokoju i wyściskać i wycałować mnie na dzień dobry i parę słów zamienić.Wczoraj musiałam zanieść telefon teściowej.Była u niej ta ciocia.Na mój widok wyraźnie zesztywniała.Przywitałam się i wyszłam.Słuchajcie,tak lodowatego spojrzenia jeszcze nie widziałam.Ciarki mnie przeszły...
Qrwa,przecież ja jej nic nie zrobiłam!Teściowej przecież też!
Dlaczego nikt z nich nie przyjdzie i nie porozmawia z nami,ze mną i moimi dziećmi.
Teściowa opowiada siostrom,sąsiadom,swoim dzieciom jaka to ze mnie niewdzięczna zołza,że jej synkowi jeść nie daję,że z domu ją rzekomo wyrzucałam,że mój syn chciał pobić jm,a ją popchnął i ubliżył jej.I wiele innych bajek...A fakty dotyczące jm pomija,bo prawda jest niewygodna.Ta niesprawiedliwość bardziej mnie boli jak poród...
Wiem zaraz któraś powie nie przejmuj się co ludzie o tobie powiedzą,co myślą,skup się na sobie...
Czas leczy rany,ale jak napisała kiedyś Happy ja bym chciała już.
Chciałabym im wszystkim wykrzyczeć,właśnie wykrzyczeć,że to nie tak,że prawda jest inna,że ja i moje dziecko nie jesteśmy wyrachowanymi świniami.
Że przez cały czas zależało mi nie na domu (czyt,majątku) tylko na DOMU w całym tego słowa znaczeniu.NAPRAWDĘ.
Anstawio,jak jest cisza i spokój,bo nie ma karaluchów w domu to ja nie myślę.Gra muzyczka,ja sobie sprzątam,albo coś innego robię-jest fajnie.Ale najgorsze są dni kiedy oni są w domu,a ja nie mogę a czasami nie chcę wyjść.Albo w pracy.Wtedy czasami myślenie się uruchamia.Złość narasta.Ale już coraz rzadziej
Trochę tabletka pomaga,trochę się oswoiłam z tą innością życia.Z każdym dniem się wyciszam,oddalam od tego.Damy radę 
A na forum nie szukasz według mnie napięcia,Ty szukasz podobieństw.Do Siebie,do sytuacji.Przezywasz po raz kolejny to co Cię spotkało,bo schematy są podobne. Jesteś zła a jednocześnie jest Ci lżej,utwierdzasz się w słuszności swojego postępowania,dowiadujesz się nie tylko Ty masz problem i reakcje,które uważasz za niewłaściwe zdarzają się też innym.Takie jest moje zdanie. 