netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 870 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 261 262 263 264 265 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 031 do 17 095 z 26 310 ]

17 031

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

A o jakim magnezie i potasie Wy tutaj piszecie? Jakims od lekarza czy bez recepty z apteki?

Ja tam o takim bez recepty, ale lekarka przytwiedziła i sama określiła dawkę.
Na opakowaniach zazwyczaj piszą ile w jednej tabletce jest % dziennej dawki, ale w gruncie rzeczy - zależy, ja sobie dużo magnezu wypłukuję kawą, więc się wolałam dopytać przy okazji smile
Gdzieś mi ktoś mówił wcześniej, że w ogóle podatność na stres, to też wynik niedoborów magnezu....

17 032

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Zabka smile

?

17 033 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-15 15:12:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Zabka smile

?

Podobaja mi sie Twoje przemyslenia tak samo mysle:)

17 034

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy, teraz zażartuję paskudnie smile
Lepiej żebym tak o sobie myślała, niż cokolwiek innego po zrobieniu genogramu wink
Głupi żart - a pewnie, a oczywiście.

Ale kiedyś zaraz z tego co pomyślę o sobie i swoich zachowaniu robiłabym ogromny problem i uciekała gdzieś przed konsekwencją zrobienia czegoś z tym świadomie. A teraz wiem, że to nic nie dało, bo niby coś tam robiłam, coś tam próbowałam kiedyś myśleć i gucio wyszło z tego. Nie po to to robię by siebie usprawiedliwić na szczęście, choć też już i usprawiedliwiałam - a jakże.
Kurczę, no najnormalniej w świecie najwięcej satysfakcji daje mi "praca nad sobą" - nie nad kimś.
BO JEST WYMIERNA smile
Nawet jeśli na razie to się w milionowych po przecinku daje wyliczać wink

Kurczę - ile czasu w życiu człowiek stracił na innych, zamiast zrobić coś co daje zdecydowanie największą satysfakcję!...

No - ewidentnie dziś po mnie widać, że się weekend zaczyna. Wyyyyyśpię się!!!! smile smile smile smile smile

17 035

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Kurczę, no najnormalniej w świecie najwięcej satysfakcji daje mi "praca nad sobą" - nie nad kimś.

Jak pojetny i chetny do pracy uczen to i satysfakcja gwarantowana smile

17 036

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Happy, teraz zażartuję paskudnie smile
Lepiej żebym tak o sobie myślała, niż cokolwiek innego po zrobieniu genogramu wink
Głupi żart - a pewnie, a oczywiście.

Ale kiedyś zaraz z tego co pomyślę o sobie i swoich zachowaniu robiłabym ogromny problem i uciekała gdzieś przed konsekwencją zrobienia czegoś z tym świadomie. A teraz wiem, że to nic nie dało, bo niby coś tam robiłam, coś tam próbowałam kiedyś myśleć i gucio wyszło z tego. Nie po to to robię by siebie usprawiedliwić na szczęście, choć też już i usprawiedliwiałam - a jakże.
Kurczę, no najnormalniej w świecie najwięcej satysfakcji daje mi "praca nad sobą" - nie nad kimś.
BO JEST WYMIERNA smile
Nawet jeśli na razie to się w milionowych po przecinku daje wyliczać wink

Kurczę - ile czasu w życiu człowiek stracił na innych, zamiast zrobić coś co daje zdecydowanie największą satysfakcję!...

No - ewidentnie dziś po mnie widać, że się weekend zaczyna. Wyyyyyśpię się!!!! smile smile smile smile smile

Zabcia, no przecież Ty nic innego nie robisz, jak pracujesz nad sobą! No chyba, że się mylę smile
Czasami od zbytniej analizy też głowa może rozboleć.
Miłego weekendu.

17 037

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No i mamy weekend smile

17 038

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

No i mamy weekend smile

Miłego!

17 039

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

No i mamy weekend smile

Miłego!

Wzajemnie, dzięki smile

17 040

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wam tez kobietki Happy Weekend smile

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Uploaded with ImageShack.us

17 041

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mmm... Ładne!

17 042 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-15 16:43:15)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No ladne smile Moze by tak zajac sie czyms niepozytecznym  w weekend? Banki mydlane smile smile smile

17 043

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

No ladne smile Moze by tak zajac sie czyms nieporzytecznym  w weekend? Banki mydlane smile smile smile

Na pewno najlepiej "odciąć głowę" i zająć się głupotami big_smile

17 044

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wszystkiego w takiej ilości, żeby głowa nie bolała smile smile smile

17 045

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Od przybytku podobno glowa nie boli tongue

17 046 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-15 18:36:20)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Doprowadzam do nagromadzania się emocji, bo nic nie czuję w życiu prywatnym, bo i nie chcę nic czuć, bo to reakcja obronna. I jednocześnie nigdy nie żyłam w normalnym świecie emocji, to i nie bardzo rozumiem, czym one są, nie znam ich po prostu...., bo u mnie od zarania dziejów pustka wielka była - jeśli chodzi o jakiekolwiek emocje pozytywne w domu...

Nie istnieje coś takiego jak "pustka" w przypadku emocji.  Może Ty po prostu ukrywasz swoje uczucia głęboko na dnie i boisz się je okazać.
Uczucia są jak oddychanie. Wiadomo co się dzieje, gdy staramy się powstrzymać oddech...

zabka-k napisał/a:

D...! To nie są inne relacje! Nie o tę inność chodzi, że praca, że dom! Tylko, że w pracy jakoś od początku miałam "normalne" wzorce powiązań zawodowych - zdrowe w miarę. W miarę, bo za bardzo byłam "hołubiona", najpierw jako siostra współwłaściciela, potem jako jedyna dziewczyna w męskim świecie... Ale napewno relacje były zdrowsze....
Taaaaa......

Może została w ten sposób zaspokojona Twoja poświadoma chęć bycia aprobowaną?

17 047

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny, jak mi miło, aż się pomazałam. Nie wyszło mi cytuj, więc nie mogę się odnieść konkretnie.
Mam trudność z przyjęciem dobrego, ze złym prędzej bym sobie poradziła chociaż już nie tak jak kiedyś.
Muszę i chcę się dowiedzieć skąd ta agresja. Złość ta zdrowa jest potrzebna ale agresja? Muszę się dowiedzieć kogo ja tak na prawdę chcę pobić (tak z przymrużeniem oka) Hm. jak coś rozjaśni się w sprawie pracy, bo czekam na telefon, to umówię się  tez z moja Panią psycholog niech pomoże to rozgryźć. Sama ze sobą też ciągle gadam, dociekam.
Nie mogę doczekać się niedzieli, a do tej pory to był dla mnie najgorszy dzień tygodnia, zawsze wyczekiwałam poniedziałku.  Rzeczywiście Anstawio w grupie jest bezpiecznie, dobrze, tak jak powinno być w domu. Dobrze, że istnieją i że istnieje to forum i ten wątek. Jestem sztywna w relacjach realnych. Tu i na terapii będę się starała to zmienić, bo nawet pisanie sprawia mi jakąś trudność. Będę się przełamywać i może czasem powiem lub napiszę coś bez sensu czy coś ale chcę wyjść z tych moich schematów i blokad.
Zabka-k jak mogłabym nie odpowiedzieć? W rodzinie nie byłam słuchana, rozumiana, tam była ignorancja, lekceważenie i olewka. W małżeństwie podobnie, wśród ludu też. Sama tez traciłam na starcie wysyłając takie sygnały, więc jak mi odpowiedziałyście, to to był miód na moje serce.
Jak ja bym chciała umieć swobodnie konwersować. Moja terapeutka powiedziała, że jestem mistrzynią pierwszego kontaktu, mimo wszystko, a im dłużej, im bliżej kogoś  tracę oddech. Koniec z tym. Na bezdechu ale dam radę. Chcę się otworzyć. Buziaki.

17 048

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Dziewczyny, jak mi miło, aż się pomazałam. Nie wyszło mi cytuj, więc nie mogę się odnieść konkretnie.
Mam trudność z przyjęciem dobrego, ze złym prędzej bym sobie poradziła chociaż już nie tak jak kiedyś.
Muszę i chcę się dowiedzieć skąd ta agresja. Złość ta zdrowa jest potrzebna ale agresja? Muszę się dowiedzieć kogo ja tak na prawdę chcę pobić (tak z przymrużeniem oka) Hm. jak coś rozjaśni się w sprawie pracy, bo czekam na telefon, to umówię się  tez z moja Panią psycholog niech pomoże to rozgryźć. Sama ze sobą też ciągle gadam, dociekam.
Nie mogę doczekać się niedzieli, a do tej pory to był dla mnie najgorszy dzień tygodnia, zawsze wyczekiwałam poniedziałku.  Rzeczywiście Anstawio w grupie jest bezpiecznie, dobrze, tak jak powinno być w domu. Dobrze, że istnieją i że istnieje to forum i ten wątek. Jestem sztywna w relacjach realnych. Tu i na terapii będę się starała to zmienić, bo nawet pisanie sprawia mi jakąś trudność. Będę się przełamywać i może czasem powiem lub napiszę coś bez sensu czy coś ale chcę wyjść z tych moich schematów i blokad.
Zabka-k jak mogłabym nie odpowiedzieć? W rodzinie nie byłam słuchana, rozumiana, tam była ignorancja, lekceważenie i olewka. W małżeństwie podobnie, wśród ludu też. Sama tez traciłam na starcie wysyłając takie sygnały, więc jak mi odpowiedziałyście, to to był miód na moje serce.
Jak ja bym chciała umieć swobodnie konwersować. Moja terapeutka powiedziała, że jestem mistrzynią pierwszego kontaktu, mimo wszystko, a im dłużej, im bliżej kogoś  tracę oddech. Koniec z tym. Na bezdechu ale dam radę. Chcę się otworzyć. Buziaki.

Zobacz jakie ja głupoty kiedyś pisałam, wyrzucałam złe emocje, które się gromadziły. Od razu poczujesz się lepiej.
Skąd jesteś, jeśli można, tak mniej więcej?

17 049

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

No ladne smile Moze by tak zajac sie czyms nieporzytecznym  w weekend? Banki mydlane smile smile smile

Na pewno najlepiej "odciąć głowę" i zająć się głupotami big_smile

Jak często bywa, mam dziś "wolne". "Wolne" oznacza nicnierobienie smile Albo robienie tylko tego, na co mam ochotę. Kiedyś wekend to był czas porządków, zajęć i czynności na które w tygodniu nie starczało czasu, a co odkładało się właśnie na ten moment. Tak właśnie, czułam przymus pożytecznego spędzania każdej chwili. Nie było tam czasu dla mnie. Po tym wszystkim byłam tak zmęczona, że chciałam odpocząć, a tu już poniedziałek i do pracy trzeba iść... Od kilku lat wygląda to zupełnie inaczej. Czasem jestem tak zmęczona nicnierobieniem, że cieszę się że nastaje poniedziałek i trzeba popracować, hihihi. Żeby się więc tak bardzo nie zmęczyć, czasem mam ochotę coś zrobić tongue Ale bez przesady. Nikt mi nic nie każe i nigdy nie kazał (poza dzieciństwem), to ja sama byłam dla siebie zbyt surowa... Za to teraz jestem dorosła i mogę robić co chcę big_smile

17 050

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

No ladne smile Moze by tak zajac sie czyms nieporzytecznym  w weekend? Banki mydlane smile smile smile

Na pewno najlepiej "odciąć głowę" i zająć się głupotami big_smile

Jak często bywa, mam dziś "wolne". "Wolne" oznacza nicnierobienie smile Albo robienie tylko tego, na co mam ochotę. Kiedyś wekend to był czas porządków, zajęć i czynności na które w tygodniu nie starczało czasu, a co odkładało się właśnie na ten moment. Tak właśnie, czułam przymus pożytecznego spędzania każdej chwili. Nie było tam czasu dla mnie. Po tym wszystkim byłam tak zmęczona, że chciałam odpocząć, a tu już poniedziałek i do pracy trzeba iść... Od kilku lat wygląda to zupełnie inaczej. Czasem jestem tak zmęczona nicnierobieniem, że cieszę się że nastaje poniedziałek i trzeba popracować, hihihi. Żeby się więc tak bardzo nie zmęczyć, czasem mam ochotę coś zrobić tongue Ale bez przesady. Nikt mi nic nie każe i nigdy nie kazał (poza dzieciństwem), to ja sama byłam dla siebie zbyt surowa... Za to teraz jestem dorosła i mogę robić co chcę big_smile

Bardzo fajnie.
Życzę miłego nic nie robienia.
Nawet wykonując co tam niby trzeba należy wygispodarować czas  dla siebie i nie mam tu na myśli sprzątania dla siebie smile

17 051

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Życzę miłego nic nie robienia.
Nawet wykonując co tam niby trzeba należy wygispodarować czas  dla siebie i nie mam tu na myśli sprzątania dla siebie smile

I wzajemnie smile Coś tam dzisiaj posprzątam, robię też pranie, ale nie dlatego że MUSZĘ big_smile
Nawet telefon mam wyłączony, żeby nikt nie zakłócał mi MOJEGO czasu tongue

17 052

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Posprzątać też trzeba. Ale żeby to było sensem mojego życia to nie powiem.
Cenię estetykę, nie rozwalanie ułatwia życie, cenię swój czas smile

17 053 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-16 13:35:03)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja  dopiero wstalam tongue I czekam na sniadanie i juz sie robi  tongue Radio gra big_smile A za oknem deszcze i fajnie smile

Nie wiem jeszcze co bede dzisiaj robic? okaze sie tongue

Przyjemnego nic nie robienia smile

A snilo mi sie, ze bylam w NYC dlatego nie bardzo chcialo mi sie budzic tongue

I troche humoru big_smile


Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Uploaded with ImageShack.us

17 054

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hehe... Dobre smile
Ja już zdążyłam zaliczyć jogę. Potem shopping smile a potem się zobaczy smile
Szkoda weekendu, ja nic nie robię przez cały tydzień tongue
Miłego!

17 055 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-16 13:34:10)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Szkoda weekendu
Miłego!

Szkoda to jest jak tesciowa wpadnie do studni i sie nie utopi tongue
Weekend dlugi ja przed 24 nie chodze spac smile

17 056

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Ja  dopiero wstalam tongue I czekam na sniadanie i juz sie robi  tongue Radio gra big_smile A za oknem deszcze i fajnie smile

Nie wiem jeszcze co bede dzisiaj robic? okaze sie tongue

Przyjemnego nic nie robienia smile

A snilo mi sie, ze bylam w NYC dlatego nie bardzo chcialo mi sie budzic tongue

I troche humoru big_smile


http://img401.imageshack.us/img401/7082 … 972192.jpg

Uploaded with ImageShack.us

Mnie się straszne rzeczy śniły dziś, aż mnie dreszczem przeszywa.
Ja już po pracy.

17 057

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Nikt mi nic nie każe i nigdy nie kazał (poza dzieciństwem), to ja sama byłam dla siebie zbyt surowa... Za to teraz jestem dorosła i mogę robić co chcę big_smile

Amen smile

17 058

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

Wiesz Zielony Domku, my nie wiemy jak siebie kochac i co to znaczy...
Kiedys porownalam to do takiego muru granicznego. Kazda z nas musi miec taka granice i nie przekraczac jej.

Jak taki mur milosci wlasnej zadzialal by w ponizszych sytuacjach?
Prosze bardzo.

Zielony_Domek napisał/a:

-wybieramy się na zakupy,-

Kobieto wy sie wzajemnie nie szanujecie! Zmuszacie sie wzajemnie do czynnosci nielubianych w imie wyzszej niemocy..
Po co pastwisz sie nad czlowiekiem zabierajac go na zakupy ciuszkow?!! Czy po to zeby razem spedzic czas? No to spedzilas... ten Wasz czas ciagnl sie do nastepnego dnia. Dlaczego powiedzialas mu ze Ty to taka wielka heroina jestes i godnie zachowujesz sie w sklepie z jego butami?
Mnie wez na zakupy sweterkow. Przynajmniej Ci doradze big_smile
Ustalcie takie robienie zakupow i organizacje czasu zeby nikogo do niczego nie przymuszac. To gwalt na cierpliwosci. Nie gwalc jego cierpliwosci i nie mow, ze Ty to jestes bardziej cierpliwa i wyrozumiala. Spoko!... sa rzeczy w ktorych to on jest bardziej cierpliwy... trzy mecze pod rzad obejrzy a Ty spuchlas po pierwszej polowie big_smile

Zielony_Domek napisał/a:

(dlaczego nic z tym nie robię?)

bo nie umiesz

Zielony_Domek napisał/a:

(ja czułam się szczęśliwa, czułam, że robię bardzo duży postęp w relacji, ze sobą samą, wiem, że to dobry mężczyzna, ale chyba bez wzorca, potrafi być bardzo nieprzyjemny, trudny, w konflikcie okrutny - słownie, tu nie chodzi o wyzwiska, raczej wyrzucanie jakiś dziwnych spraw, nadawanie zupełnie innego światła kwestiom wyglądającym inaczej, wykorzystywanie tajemnic do manipulacji słownej, nie liczenie się z emocjami.

siebie analizuj nie jego. Twoje zadanie to MUR. On juz sie dostosuje. Najpierw sie poodbija jak pileczka, potem bedzie chcial rozwalic glowa... i zrozumie jak sie gra w partnerstwo. Przestan go kontolowac i analizowac.

Zielony_Domek napisał/a:

piszę w ciągu dnia SMS, że bardzo mi na nim zależy, ale jego zachowanie chwilami powoduje, że wszystko trzęsie się posadach.

Manipulujesz nim. Jego chcesz zmieniac zamiast siebie. Chcialas wyslac smsa, trzeba bylo napisac "Kocham" bez tego co on tam ciagle zle robi a Ty mimo wszystko go kochasz

Zielony_Domek napisał/a:

M dzwoni, od słowa do słowa wybucha kłótnia, zarzuca mi, że wyrzucam jakieś stare sprawy, a omawiam z nim sytuację z wczoraj, że on po prostu taki jest, ale ciągle mam wrażenie, że to ze mnie wynika jego zachowanie, jak na zasadzie tego mojego telefonu z pytaniem gdzie jest, to znak, że ja nie myślę, bo wiadomo, że tam musi być.
Po czym on mówi, że "żegna ozięble" i rozłącza się.

Mow krotko. Jedno- dwa zdania proste. Unikasz wtedy manipulacji i zmuszasz sie do przekazania sedna tresci.

Zielony_Domek napisał/a:

Chce zadzwonić i załagodzić, aby nie był zły, ale do cholery nie miałam złych intencji, chce mówić o tym co mnie boli, co mi przeszkadza, fakt, nawet jak pisałam tego SMS, zaznaczyłam, że nie lubię tego tak załatwiać, ale chciałam to po prostu z siebie zrzucić.
Napisałam teraz, że być może nawet jak on krzyczy być może nie ma złych intencji, ale proszę tylko by się zastanowił jak ja to mogę odbierać, odpisał mi, że "umiemy rozmawiać", na co ja, niech się zatem nie obraża.

Przepros, ze nie umiesz jednak rozmawiac, bo nie umiesz wylaczyc manipulacji prowadzacej do wywolania w nim reakcji udowadniajacych ze Cie kocha. Obiecaj ze sie postarasz.
Zaproponuj, zeby wiecej nie przymuszac sie do robienia rzeczy wbrew sobie. Jesli kiedys bedzie mial nastoj na sweterki i plaszczyki to sam zaproponuje. Moj facet uwielbia doradzac mi w sprawie bielizny osobistej. Pomaga mi  przebierac sie  w przebieralni big_smile... Zaproponuj swojemu taki uklad. Poznasz jego gust. Warto.
...

Zielony_Domek napisał/a:

Ale już czuję, że znowu zrobiłam coś pewnie nie tak, wiem, że dotychczas jak był czas i miejsce i mówiłam, o tym co mnie boli, z czego może wynikać takie, a nie inne moje zachowanie (zawsze mówiłam to spokojnie, nie jestem typem awanturnika), a on mnie słuchał, co prawda potem tak jak mówię wyrzuca w to kłótniach i przewartościowywał to na swoją modłę, ale słuchał.

Tylko ze nie rozumial. Krotkie komunikay dziewczyno! Jak chcesz cos dluzej... to zaspiewaj piosenke albo opowiedz mu o jego zaletach... tu moga byc dluzyzny big_smile
Staraj sie unikac mowienia o swoich uczuciach i emocjjach. Powiedzialas juz wszystko co moglas. Teraz przystopuj.
Nie mow mu co on mysli i jaki jest niedobry, bo to nie Twoj biznes. Jak on ma sie lubic jak Ty mu wciaz przypominasz ze cos zle zrobil?
MUR.
Kochaj go... To czlowiek... ktory nie lubi zakupow, spadajacych plynow do kapieli i odkurzaczy... Kochasz go takiego? To go nie zmieniaj. Nie pouczaj.
Ja bym zaniosla mojemu pod prysznic noz i powiedzialabym "zabij ten plyn"
Odkurzacza bym nie dala zabic! ale zapytalabym: czy zamiast tego glupiego odkurzania moglibysmy zrobic sobie np.maraton calowania?
To nie Ty spadlas na niego pod prysznicem i to nie o Tobie sie "wyrazil". Nie odbieraj kazdej jego reakcji jako "przeciwko tobie"... a moze ten plyn chcial go zabic, moze byl "napuszczony" przez wojownicze zolwie ninja? kto wie? Wiecej optmizmu w ocenie jego zachowan. On to on a Ty to Ty.

To.jest po prostu świetne.Można się uśmiać do łez,właśnie tego potrzeba na tym forum,

17 059

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
jana123 napisał/a:

To.jest po prostu świetne.Można się uśmiać do łez,właśnie tego potrzeba na tym forum,

Jak juz umiesz sie smiac to idziesz do przodu smile  A dokladnie co mials na mysli? Co to jest dokladnie "tego"?

17 060 Ostatnio edytowany przez Liv4 (2013-02-16 18:22:03)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Sztachnęłam się, swoją emocją. Dwa dni spokoju, dokładnie tyle ile trwało zazwyczaj kiedyś tam w domu. Myślałam, że moim problemem są mężczyźni, związki z nimi. Myślałam, że już jest w  miarę dobrze. Nie wchodzę w związki, jest dobrze, rozpoznaję toksycznych facetów, jest dobrze.
Teraz się zastanawiam czy sama nie stałam się osobą agresywną. Może te problemy z facetami to była przykrywka czegoś.
Obiad, a potem naskoczenie na syna, teraz chce mi się wyć. No sztachnęłam się i czuję się podle.
Chwila prawdy. W grupie jest dziewczyna, która od razu poczuła jakieś zagrożenie widząc mnie jako nową osobę. Znam to, zupełnie bez podstaw, bez poznania mnie stanowiłam zagrożenie dla jakiejś kobiety. Tak miałam od zawsze i kurczę tak jest. A ja nie robię nic, jestem miłą, grzeczna, spokojna. Albo na odwrót, poznaje mnie kobieta, lubi mnie, mówi same suprlatywy na mój temat,a  po jakimś czasie już nie mając ze mna kontaktu nawet, więc brak powodu, zmienia front na nienawiść, złość. Tak miałam ze strony matek, sióstr moich ex. Pewnie to ma jakiś związek z trójkątem w moim rodzinnym domu, Matka, moja siostra i ja. Matka raz obgadująca do jednej na drugą i trzymająca sztamę a jak się pokłóciła to do drugiej.
W grupie jest też mężczyzna, który okazał mi jakieś zainteresowanie. Z doświadczenia wiem, że mogę sobie dopisywać, myślenie włączone. Tak jak nie mogłam się doczekać jeszcze wczoraj i nadal nie mogę, tak teraz boję się pójść ale z całą pewnością pójdę. W poniedziałek umówię się z moja panią od psyche.coś jest na rzeczy a ja nie wiem co i tym bardziej się miotam.
Poczytam.
Przeczytałam teraz coś takiego ,,kim do cholery jestem, jeśli te wszystkie myśli i zachowania to skutek sytuacji w domu?"   no właśnie kim i jaka właściwie?
Hm jestem z centralnej Polski, Mazowsze.

17 061 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-16 20:16:42)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Liv4 poczytaj sobie blogi Terapia przez pisanie i Moje dwie glowy. Moge Ci wyslac troche ksiazek jak chcesz:)

A skad wiesz, ze ta kobieta na terapii czula zagrozenie? Powiedziala Ci to, czy moze myslalas, ze ona tak czuje?
Moze po prostu przypominala Ci kogos, kogo znasz i moze ten ktos czuje zagrozenie w stosunku do Ciebie? Wszystko siedzi tylko u nas w glowie !!!
To, ze myslisz, ze ktos cos mysli nie zawsze znaczy, ze on tak mysli smile
Nie zawracaj sobie glowy co inni mysla - mysl o sobie smile

A agresja w stosunku do dzieci nie jest spowodowana tym, ze mozesz sobie pozwolic na takie zachowanie wobec nich (slabszych) ? Moze powielasz schemat z domu? Matka moze robila to samo z Toba, a Ty podswiadomie, chociaz teraz to juz swiadomie robisz to samo?
Ja nie mam ksiazki "Toksyczni rodzice" po polsku ale moze, ktos ma na forum to Ci moze podeslac.
W bibliotece na pewno maja smile Poza tym kup sobie lutowe Zwierciadlo i poczytaj smile
Wyjdz sobie powolutku z domu jak dzieci beda w szkole i idz do biblioteki (na pewno u Ciebie jest za darmo) poczytac smile.

Na agresje pomaga tez sport smile Lubisz sport? Moze yoga? Na youtube mnostwo cwiczen za darmo smile
Jedno jest wazne - nie wymagaj na razie za duzo od siebie, powoli poznawaj siebie smile Najpierw z dobrej strony a potem to...czas pokaze smile

Beosa tez z centralnej to mozecie cos tam kiedys razem zorganizowac smile Beosa a Ty gdzie sie podziewasz?

17 062

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Eugenia Herzyk:

Toksyczny, oparty na uzależnieniu związek często się rozpada. Mężczyzna, albo nie mogąc znieść ciągłej dominacji kobiety i z chęci odzyskania kontroli nad własnym życiem, albo po tym, jak ją skutecznie upokorzył, odczuwając do niej niechęć i brak szacunku ? odchodzi. Inicjatorką rozstania bywa też kobieta, która nie może już dłużej wytrzymać zadawanych przez mężczyznę cierpień, rozczarowana tym, że jej całkowite poświęcenie się związkowi zostało niedocenione i że jej wysiłki, by partner się zmienił, nie przyniosły żadnych efektów.

Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że po takiej nauczce kobieta, dotknięta syndromem ?kochania za bardzo? zdrowieje - nie ma mężczyzny, to nie ma uzależnienia. Niestety, tak nie jest. Po pierwsze, gdy toksyczny związek się rozpada, cierpienie kobiety trwa nadal. Teraz dopiero przeżywa prawdziwe katusze. Na przemian odczuwa złość, wręcz nienawiść do swojego ex oraz tęsknotę, połączoną z nadzieją, że znowu będą razem. Jej życie znów przepełnia mężczyzna, choć nieobecny ciałem, to obecny duchem. Nie jest w stanie normalnie funkcjonować, odczuwać żadnej przyjemności, robić żadnych planów - wciąż myśli o nim. Często jej obsesja prowadzi do prób nawiązywania kontaktu, różnych rodzajów agresji, śledzenia go, niekiedy do błagalnych próśb o powrót. Jeśli mężczyzna wciąż jest od kobiety uzależniony, bywa, że po jakimś czasie rozłąki ponownie do siebie wracają i na nowo rozpoczynają swój toksyczny ?taniec?.

Jest też inny scenariusz ? kobieta, by przerwać swoje cierpienie, tworzy nowy związek. Niestety, jeśli nie zrozumiała swojego syndromu, to najprawdopodobniej znów w nim będzie ?kochać za bardzo? i uzależniać się od mężczyzny. Jej głód miłości wciąż przecież nie został zaspokojony, a lęk przed samotnością stłamszony. Nałóg rozwija się, tylko narkotyk zmienił swoją fizyczną postać.

Kobieta, która uświadomiła sobie swoje uzależnienie od mężczyzny, zrobiła już pierwszy krok. Pojęła, dlaczego tak naprawdę jest nieszczęśliwa i że droga do wyzdrowienia jest tylko jedna ? mozolna praca nad sobą. Mozolna i bardzo trudna, ponieważ gdy na nią wstąpi, co i raz dopadają ją wątpliwości, czy jest ona słuszna.

17 063

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Doprowadzam do nagromadzania się emocji, bo nic nie czuję w życiu prywatnym, bo i nie chcę nic czuć, bo to reakcja obronna. I jednocześnie nigdy nie żyłam w normalnym świecie emocji, to i nie bardzo rozumiem, czym one są, nie znam ich po prostu...., bo u mnie od zarania dziejów pustka wielka była - jeśli chodzi o jakiekolwiek emocje pozytywne w domu...

Nie istnieje coś takiego jak "pustka" w przypadku emocji.  Może Ty po prostu ukrywasz swoje uczucia głęboko na dnie i boisz się je okazać.
Uczucia są jak oddychanie. Wiadomo co się dzieje, gdy staramy się powstrzymać oddech...

zabka-k napisał/a:

D...! To nie są inne relacje! Nie o tę inność chodzi, że praca, że dom! Tylko, że w pracy jakoś od początku miałam "normalne" wzorce powiązań zawodowych - zdrowe w miarę. W miarę, bo za bardzo byłam "hołubiona", najpierw jako siostra współwłaściciela, potem jako jedyna dziewczyna w męskim świecie... Ale napewno relacje były zdrowsze....
Taaaaa......

Może została w ten sposób zaspokojona Twoja poświadoma chęć bycia aprobowaną?

Myślę, że po części ukrywam, ale więcej jest tu braku świadomości, co to są uczucia i jak które wygląda. Tak myślałam nad agresją, to chyba jest efekt końcowy zbyt długiego odczuwania przykrości i niechęci do przyznania się, że coś jest dla nas przykre. Tyle, że ja znam tylko negatywne emocje. Pozytywnych nie bardzo. Nie miałam skąd się ich nauczyć. Dlatego mówię o pustce... Dlatego lęk przed bliskością, bo ja nie wiem co to jest i czy to by mi w ogóle odpowiadało....

Co do bycia aprobowaną - to wiesz, w pracy to mi się wydaje że najlepiej było by dobrze robić to co się lubi i robi. Nie szukać podtekstów, akceptacji za wszelką cenę i podziwu... Ja zamieniłam życie prywatne na służbowe - jeśli chodzi o emocje... Dla mnie to było prostsze. Praca wg mnie miała mi dać to, czego nie miałam w życiu prywatnym. To nie tak. Chcę mieć i życie prywatne i swoje wnętrze i pracę. Nie 3 w jednym...

17 064

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Dziewczyny, jak mi miło, aż się pomazałam. Nie wyszło mi cytuj, więc nie mogę się odnieść konkretnie.
Mam trudność z przyjęciem dobrego, ze złym prędzej bym sobie poradziła chociaż już nie tak jak kiedyś.
Muszę i chcę się dowiedzieć skąd ta agresja. Złość ta zdrowa jest potrzebna ale agresja? Muszę się dowiedzieć kogo ja tak na prawdę chcę pobić (tak z przymrużeniem oka) Hm. jak coś rozjaśni się w sprawie pracy, bo czekam na telefon, to umówię się  tez z moja Panią psycholog niech pomoże to rozgryźć. Sama ze sobą też ciągle gadam, dociekam.
Nie mogę doczekać się niedzieli, a do tej pory to był dla mnie najgorszy dzień tygodnia, zawsze wyczekiwałam poniedziałku.  Rzeczywiście Anstawio w grupie jest bezpiecznie, dobrze, tak jak powinno być w domu. Dobrze, że istnieją i że istnieje to forum i ten wątek. Jestem sztywna w relacjach realnych. Tu i na terapii będę się starała to zmienić, bo nawet pisanie sprawia mi jakąś trudność. Będę się przełamywać i może czasem powiem lub napiszę coś bez sensu czy coś ale chcę wyjść z tych moich schematów i blokad.
Zabka-k jak mogłabym nie odpowiedzieć? W rodzinie nie byłam słuchana, rozumiana, tam była ignorancja, lekceważenie i olewka. W małżeństwie podobnie, wśród ludu też. Sama tez traciłam na starcie wysyłając takie sygnały, więc jak mi odpowiedziałyście, to to był miód na moje serce.
Jak ja bym chciała umieć swobodnie konwersować. Moja terapeutka powiedziała, że jestem mistrzynią pierwszego kontaktu, mimo wszystko, a im dłużej, im bliżej kogoś  tracę oddech. Koniec z tym. Na bezdechu ale dam radę. Chcę się otworzyć. Buziaki.

No właśnie tak myślałam skąd. Mnie wyszło, że może to tłumienie odczucia przykrości? Albo bezradności? Że nie umiem sobie poradzić w jakiejś sytuacji, nie umiem zareagować, wiem że coś czuję - tylko nie wiem co i w efekcie dochodzi do wybuchu? Wiesz, kiedyś sobie postanowiłam, że jak z czyimś zachowaniem będzie mi właśnie niezbyt przyjemnie, to postaram się nie unikać tylko zareagować w jakikolwiek sposób natychmiast i powiedzieć, że dana rzecz sprawiła mi przykrość, czuję dyskomfort. Jasne że nie zawsze mi się to udaje, że muszę sobie przypominać, co sobie obiecałam. Pewnie, że czasem mam za duży ładunek emocjonalny, kiedy odpowiadam komuś. Ale nie tłumię, staram się. Nawet jak mi dzieciaki jeżdżą po głowie, to staram się do znudzenia powtarzać, że mi się coś nie podoba smile Znudzenie nie wyzwala aż takiej agresji wink Może próbuj wymagać od siebie reakcji zaraz, ale jednocześnie staraj się cały czas sobie mówić - SPOKOJNIE, mów tylko spokojnie.

Swobodna konwersacja.... Podobno trzeba słuchać innych osób uważnie wink Ja nie umiem zacząć - z nikim. Z kolezanką, znajomą, szefem. I oczywiście, nie umiem utrzymać relacji na długo. Zamiast się zbliżyć za bardzo - lepiej w którymś momencie zwiać, zostawić, zapomnieć... Polecieć w inną stronę, nie wchodzić w zażyłości.

17 065

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

No ladne smile Moze by tak zajac sie czyms nieporzytecznym  w weekend? Banki mydlane smile smile smile

Na pewno najlepiej "odciąć głowę" i zająć się głupotami big_smile

Jak często bywa, mam dziś "wolne". "Wolne" oznacza nicnierobienie smile Albo robienie tylko tego, na co mam ochotę. Kiedyś wekend to był czas porządków, zajęć i czynności na które w tygodniu nie starczało czasu, a co odkładało się właśnie na ten moment. Tak właśnie, czułam przymus pożytecznego spędzania każdej chwili. Nie było tam czasu dla mnie. Po tym wszystkim byłam tak zmęczona, że chciałam odpocząć, a tu już poniedziałek i do pracy trzeba iść... Od kilku lat wygląda to zupełnie inaczej. Czasem jestem tak zmęczona nicnierobieniem, że cieszę się że nastaje poniedziałek i trzeba popracować, hihihi. Żeby się więc tak bardzo nie zmęczyć, czasem mam ochotę coś zrobić tongue Ale bez przesady. Nikt mi nic nie każe i nigdy nie kazał (poza dzieciństwem), to ja sama byłam dla siebie zbyt surowa... Za to teraz jestem dorosła i mogę robić co chcę big_smile

Hi - też sobie taki dzień zafundowałam totalnego lenistwa. Do 16.00 w łóżku byłam!!!!! smile Wyspałam się za wszystkie czasy, tym bardziej, że oczywiście upaplałyśmy się wczoraj z przyjaciółką do 24.00 i tylko dlatego tak krótko, że wpadła do mnie już przed 19.00. Normalnie potrafimy prawie do rana siedzieć i kłapać dziobami smile
Z pożytecznym spędzaniem czasu u mnie jest niestety tak, że jak ja nie zrobię dziś, to będę musiała jutro podwójnie wink Ale wolę złapać energię na jutro, niż lecieć na resztkach energii codziennie smile Już to w końcu zrozumiałam smile A ja jestem czasem leniwym dzieckiem i mogę nic nie robić wink

17 066 Ostatnio edytowany przez Liv4 (2013-02-17 00:59:23)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyfull będę wdzięczna książki. ,,Toksyczne związki'', to mój elementarz, po tej książce zaczęłam terapię.
Dziewczyny ja nie biję dzieci. Bardziej czuję złość, agresję. Pisząc ,,naskoczyłam'' miałam na myśli nakrzyczałam. To trwa chwilę lub kilka minut ale jest intensywne. Nie krzyczę ciągle. Mam wrażliwe gardło szybko mi się zdziera, nawet bym nie mogła. No ale jak kiedyś co jakiś czas, tak teraz częściej i to mnie martwi. Dobrą metodą byłoby uprawianie sportu, myślałam o jodze, chętnie rower. Marzę sobie o worku bokserskim, serio, rękawice i walić aż do utraty sił. Nic to, nie zostawię tych emocji tak po prostu, popracuję nad tym.Może jakiś zeszyt krzyku założę, będę zapisywać kiedy i dlaczego jak już ochłonę.
Jestem współuzależniona- były jest alkoholikiem, kkzb i uzależniona od negatywnych emocji i uczuć.
Anstawio przytoczyłaś mądre słowa Eugenii Herzyk . Dwa lata ponad jestem sama świadomie. najpierw chciałam odpocząć, miałam dość związków, potem chciałam pobyć jeszcze trochę sama ze sobą, a później najzwyczajniej nie spotkałam mężczyzny z którym mogłabym tworzyć coś na podobieństwo zdrowego związku. Owszem co jakiś czas poznaję kogoś ale szybko okazuje się, że to z ,,tych'' facetów. Już czuję adrenalinę, nieadekwatne uczucia i w tył zwrot.Nie mam nic przeciwko, by poznać, poznawać, zaprzyjaźnić się i zobaczyć czy może być nam dobrze, czy potrafimy stworzyć związek ale jesli od początku lub bardzo szybko dochodzą złe emocje, to chce mi się wymiotować i uciekam.
Wiem, że już zawsze będę musiała uważać, tak to ciężka praca i nie raz dobrze by było uciąć sobie głowę choć na chwilę.
Doczytałam..właśnie Anstawio może agresja to tłumienie i bezradność? Chciałabym spokojnie, jak pisałam będę pracować nad tym, ogólnie jestem właśnie spokojną osobą. Piszesz, że nie umiesz tworzyć dłuższych relacji a przyjaciółkę masz i to taka z którą możesz przegadać noc! Też miałam takie przyjaciółki ..kiedyś zanim wyszłam za mąż. i jeszcze możesz pospać do 16ej! Ja tylko do 10, no może do 11.00 , dobrze do 12 ej ale tylko w dni wolne.
Już tak na spokojnie to piszę, bez wczesniejszych emocji. Ach gdybym mogła tak zawsze, byłabym całkiem całkiem.

17 067 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-17 00:58:19)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Myślę, że po części ukrywam, ale więcej jest tu braku świadomości, co to są uczucia i jak które wygląda.

Też tak mam, zresztą chyba jak połowa ludzkości. Moim zdaniem powinno się wprowadzić psychologię do szkół.

Zabka-k napisał/a:

] Tak myślałam nad agresją, to chyba jest efekt końcowy zbyt długiego odczuwania przykrości i niechęci do przyznania się, że coś jest dla nas przykre.

Oprócz tego co napisałaś, ja mam też tak, że nie znam do końca swoich granic. Pozwalam innym je przekraczać, pomimo, iż sprawia mi to ból. Nie potrafię za wcześnie powiedzieć STOP.
Wciąż też nie myślę o sobie dobrze: Nie mam prawa mieć swojego zdania. Z wszystkiego się tłumaczę, najlepiej od razu, bez zastanowienia... itp itd
Nie ma sensu tłumić agresji, chcę natomiast nauczyć się ją odpowiednio odreagowywać, albo reagować wcześniej, by do niej nie doprowadzić.

Zabka-k napisał/a:

Tyle, że ja znam tylko negatywne emocje. Pozytywnych nie bardzo. Nie miałam skąd się ich nauczyć. Dlatego mówię o pustce... Dlatego lęk przed bliskością, bo ja nie wiem co to jest i czy to by mi w ogóle odpowiadało....

...dlatego chodzisz na terapię smile

Zabka-k napisał/a:

Co do bycia aprobowaną - to wiesz, w pracy to mi się wydaje że najlepiej było by dobrze robić to co się lubi i robi. Nie szukać podtekstów, akceptacji za wszelką cenę i podziwu... Ja zamieniłam życie prywatne na służbowe - jeśli chodzi o emocje... Dla mnie to było prostsze. Praca wg mnie miała mi dać to, czego nie miałam w życiu prywatnym. To nie tak.

Chyba wszyscy chcieliby robić to co lubią. Nie zawsze jest to możliwe, więc pozostaje nam akceptacja. Czasami też nie wiemy co lubimy, więc "poszukujemy".

Zabka-k napisał/a:

Chcę mieć i życie prywatne i swoje wnętrze i pracę. Nie 3 w jednym...

Wierzę, że uda Ci się to osiągnąć.

17 068 Ostatnio edytowany przez Liv4 (2013-02-17 01:09:21)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Oj chyba coś pomyliłam a edytować nie mogę przed upływem 24 godz. Ostatni dopisek od ,,doczytałam '' miało być do zabka-k, przepraszam, bo to zabka-k długo śpi.

Wydaje mi się, odnośnie agresji, że dobrze by było zaakceptować siebie i tak jak pisze Happyfull zacząć dostrzegać co jest w nas dobrego.

17 069 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-17 12:15:44)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Happyfull będę wdzięczna książki. ,,Toksyczne związki'', to mój elementarz, po tej książce zaczęłam terapię.
Dziewczyny ja nie biję dzieci. Bardziej czuję złość, agresję. Pisząc ,,naskoczyłam'' miałam na myśli nakrzyczałam. To trwa chwilę lub kilka minut ale jest intensywne. Nie krzyczę ciągle. Mam wrażliwe gardło szybko mi się zdziera, nawet bym nie mogła. No ale jak kiedyś co jakiś czas, tak teraz częściej i to mnie martwi. Dobrą metodą byłoby uprawianie sportu, myślałam o jodze, chętnie rower. Marzę sobie o worku bokserskim, serio, rękawice i walić aż do utraty sił. Nic to, nie zostawię tych emocji tak po prostu, popracuję nad tym.Może jakiś zeszyt krzyku założę, będę zapisywać kiedy i dlaczego jak już ochłonę.
Jestem współuzależniona- były jest alkoholikiem, kkzb i uzależniona od negatywnych emocji i uczuć.
Anstawio przytoczyłaś mądre słowa Eugenii Herzyk . Dwa lata ponad jestem sama świadomie. najpierw chciałam odpocząć, miałam dość związków, potem chciałam pobyć jeszcze trochę sama ze sobą, a później najzwyczajniej nie spotkałam mężczyzny z którym mogłabym tworzyć coś na podobieństwo zdrowego związku. Owszem co jakiś czas poznaję kogoś ale szybko okazuje się, że to z ,,tych'' facetów. Już czuję adrenalinę, nieadekwatne uczucia i w tył zwrot.Nie mam nic przeciwko, by poznać, poznawać, zaprzyjaźnić się i zobaczyć czy może być nam dobrze, czy potrafimy stworzyć związek ale jesli od początku lub bardzo szybko dochodzą złe emocje, to chce mi się wymiotować i uciekam.
Wiem, że już zawsze będę musiała uważać, tak to ciężka praca i nie raz dobrze by było uciąć sobie głowę choć na chwilę.
Doczytałam..właśnie Anstawio może agresja to tłumienie i bezradność? Chciałabym spokojnie, jak pisałam będę pracować nad tym, ogólnie jestem właśnie spokojną osobą. Piszesz, że nie umiesz tworzyć dłuższych relacji a przyjaciółkę masz i to taka z którą możesz przegadać noc! Też miałam takie przyjaciółki ..kiedyś zanim wyszłam za mąż. i jeszcze możesz pospać do 16ej! Ja tylko do 10, no może do 11.00 , dobrze do 12 ej ale tylko w dni wolne.
Już tak na spokojnie to piszę, bez wczesniejszych emocji. Ach gdybym mogła tak zawsze, byłabym całkiem całkiem.

Liv4
Może Ty po prostu zbyt surowa dla siebie jesteś? Złość pojawia się z wielu przyczyn. Nie ma sensu jej tłumić. Potrzeba czasu by nauczyć się nad nią panować i na przykład pójść do drugiego pokoju sobie zaklnąć, a potem pogadać z drugą osobą na spokojnie.
Ja sobie nawet nie pomyślałam,że Ty bijesz dzieci, tylko, że krzyknęłaś.
Co do sportu, myślę,że ten worek treningowy jest idealny, też miałam taki plan. Jeśli joga, to tylko power joga smile Dzisiaj wpadłam na pomysł kupienia rolek i już jestem podekscytowana big_smile
A co do Twojej jutrzejszej grupy. Miałam podobnie. Przed każdą i po każdej odczuwałam też strach, niepokój, związany z ludźmi. Czułam się tam bardzo niekomfortowo, a na ostatnim spotkaniu powiedziałam, że czuję się wśród tych ludzi tak niekomfortowo, że zamierzam kontynuować te spotkania do momentu, aż to minie smile Podobno kiedyś minie smile
Powodzenia i buziaki.

Zabka-k napisał/a:

właśnie Anstawio może agresja to tłumienie i bezradność?

No tłumienie, tłumienie...
Moja psycholog ma rację. Za długo tkwię w czymś, co mnie męczy. I za szybko chcę coś osiągnąć. To tak strasznie złości.
Bezradność? Ale czy ja jestem bezradna? Może wystarczyć podjąć decyzję, nad którą się zastanawiam od dłuższego czasu, ale zwlekam ze znanych mi powodów i to mnie złości... Nie jestem tak na prawdę bezradna. Na wiele decyzji mam wpływ.

17 070

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zapomniałam dodać, ta dziewczyna z grupy powiedziała wprost, że czuje się zagrożona mną.
Anstawio moja terapeutka też twierdzi że zbyt surowo się oceniam, mam duże wymagania wobec siebie i pędzę w terapii. Tak, wpadam w panikę gdy tylko emocje biorą górę, nie chcę być taka jak moja matka, nie chcę by kiedyś moje dzieci mnie odrzuciły.
Power joga? Poczytam ale już jutro a worek sprawię sobie prędzej czy później.
O rolkach tez myślałam  razem z córką. 
Podobne jesteśmy i doczytałam na stronie 4..że lubisz szyć, rysować i dziergać sweterki tak jak ja.
Trzymaj się ciepło.

17 071 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-17 01:59:10)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Zapomniałam dodać, ta dziewczyna z grupy powiedziała wprost, że czuje się zagrożona mną.

To ma dziewczyna problem smile Nie Ty, bo Ty nie masz wpływu na jej uczucia.

Liv4 napisał/a:

Anstawio moja terapeutka też twierdzi że zbyt surowo się oceniam, mam duże wymagania wobec siebie i pędzę w terapii. Tak, wpadam w panikę gdy tylko emocje biorą górę, nie chcę być taka jak moja matka, nie chcę by kiedyś moje dzieci mnie odrzuciły.

To tak jak ja. Jeszcze nie znalazłam sposobu na to, by nad tym zapanować.

Liv4 napisał/a:

Power joga? Poczytam ale już jutro a worek sprawię sobie prędzej czy później.
O rolkach tez myślałam  razem z córką.
Podobne jesteśmy i doczytałam na stronie 4..że lubisz szyć, rysować i dziergać sweterki tak jak ja.
Trzymaj się ciepło.

Próbować można wszystkiego, aż trafi się na coś co nam sprawi ogromną frajdę...do momentu aż się znudzi, lub nie smile
Moje mieszkanie powoli zaczyna się przemieniać w siłownię: drążek w drzwiach do podnoszeń, hantle, skakanka, dzisiaj szukałam hula hop i nigdzie kupić nie mogłam, mata do jogi, jeszcze worka treningowego mi brakuje:)
Rysować lubię, szyć chciałabym się nauczyć, dziergać próbowałam,ale brak mi cierpliwości smile

A to moja guru yogi smile
http://www.youtube.com/watch?v=Kr00Obfuhes

17 072

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Sztachnęłam się, swoją emocją. Dwa dni spokoju, dokładnie tyle ile trwało zazwyczaj kiedyś tam w domu. Myślałam, że moim problemem są mężczyźni, związki z nimi. Myślałam, że już jest w  miarę dobrze. Nie wchodzę w związki, jest dobrze, rozpoznaję toksycznych facetów, jest dobrze.
Teraz się zastanawiam czy sama nie stałam się osobą agresywną. Może te problemy z facetami to była przykrywka czegoś.
Obiad, a potem naskoczenie na syna, teraz chce mi się wyć. No sztachnęłam się i czuję się podle.
Chwila prawdy. W grupie jest dziewczyna, która od razu poczuła jakieś zagrożenie widząc mnie jako nową osobę. Znam to, zupełnie bez podstaw, bez poznania mnie stanowiłam zagrożenie dla jakiejś kobiety. Tak miałam od zawsze i kurczę tak jest. A ja nie robię nic, jestem miłą, grzeczna, spokojna. Albo na odwrót, poznaje mnie kobieta, lubi mnie, mówi same suprlatywy na mój temat,a  po jakimś czasie już nie mając ze mna kontaktu nawet, więc brak powodu, zmienia front na nienawiść, złość. Tak miałam ze strony matek, sióstr moich ex. Pewnie to ma jakiś związek z trójkątem w moim rodzinnym domu, Matka, moja siostra i ja. Matka raz obgadująca do jednej na drugą i trzymająca sztamę a jak się pokłóciła to do drugiej.
W grupie jest też mężczyzna, który okazał mi jakieś zainteresowanie. Z doświadczenia wiem, że mogę sobie dopisywać, myślenie włączone. Tak jak nie mogłam się doczekać jeszcze wczoraj i nadal nie mogę, tak teraz boję się pójść ale z całą pewnością pójdę. W poniedziałek umówię się z moja panią od psyche.coś jest na rzeczy a ja nie wiem co i tym bardziej się miotam.
Poczytam.
Przeczytałam teraz coś takiego ,,kim do cholery jestem, jeśli te wszystkie myśli i zachowania to skutek sytuacji w domu?"   no właśnie kim i jaka właściwie?
Hm jestem z centralnej Polski, Mazowsze.

Ja z południowej.

17 073

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Happyfull będę wdzięczna książki. ,,Toksyczne związki'', to mój elementarz, po tej książce zaczęłam terapię.
Dziewczyny ja nie biję dzieci. Bardziej czuję złość, agresję. Pisząc ,,naskoczyłam'' miałam na myśli nakrzyczałam. To trwa chwilę lub kilka minut ale jest intensywne. Nie krzyczę ciągle. Mam wrażliwe gardło szybko mi się zdziera, nawet bym nie mogła. No ale jak kiedyś co jakiś czas, tak teraz częściej i to mnie martwi. Dobrą metodą byłoby uprawianie sportu, myślałam o jodze, chętnie rower. Marzę sobie o worku bokserskim, serio, rękawice i walić aż do utraty sił. Nic to, nie zostawię tych emocji tak po prostu, popracuję nad tym.Może jakiś zeszyt krzyku założę, będę zapisywać kiedy i dlaczego jak już ochłonę.
Jestem współuzależniona- były jest alkoholikiem, kkzb i uzależniona od negatywnych emocji i uczuć.
Anstawio przytoczyłaś mądre słowa Eugenii Herzyk . Dwa lata ponad jestem sama świadomie. najpierw chciałam odpocząć, miałam dość związków, potem chciałam pobyć jeszcze trochę sama ze sobą, a później najzwyczajniej nie spotkałam mężczyzny z którym mogłabym tworzyć coś na podobieństwo zdrowego związku. Owszem co jakiś czas poznaję kogoś ale szybko okazuje się, że to z ,,tych'' facetów. Już czuję adrenalinę, nieadekwatne uczucia i w tył zwrot.Nie mam nic przeciwko, by poznać, poznawać, zaprzyjaźnić się i zobaczyć czy może być nam dobrze, czy potrafimy stworzyć związek ale jesli od początku lub bardzo szybko dochodzą złe emocje, to chce mi się wymiotować i uciekam.
Wiem, że już zawsze będę musiała uważać, tak to ciężka praca i nie raz dobrze by było uciąć sobie głowę choć na chwilę.
Doczytałam..właśnie Anstawio może agresja to tłumienie i bezradność? Chciałabym spokojnie, jak pisałam będę pracować nad tym, ogólnie jestem właśnie spokojną osobą. Piszesz, że nie umiesz tworzyć dłuższych relacji a przyjaciółkę masz i to taka z którą możesz przegadać noc! Też miałam takie przyjaciółki ..kiedyś zanim wyszłam za mąż. i jeszcze możesz pospać do 16ej! Ja tylko do 10, no może do 11.00 , dobrze do 12 ej ale tylko w dni wolne.
Już tak na spokojnie to piszę, bez wczesniejszych emocji. Ach gdybym mogła tak zawsze, byłabym całkiem całkiem.

A jakbTwoja matka się denerwowała, reagowała na stres?

17 074 Ostatnio edytowany przez beosa (2013-02-17 21:00:29)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Liv4
A skad wiesz, ze ta kobieta na terapii czula zagrozenie? Powiedziala Ci to, czy moze myslalas, ze ona tak czuje?
Moze po prostu przypominala Ci kogos, kogo znasz i moze ten ktos czuje zagrozenie w stosunku do Ciebie? Wszystko siedzi tylko u nas w glowie !!!
To, ze myslisz, ze ktos cos mysli nie zawsze znaczy, ze on tak mysli :)
Nie zawracaj sobie glowy co inni mysla - mysl o sobie :)

A agresja w stosunku do dzieci nie jest spowodowana tym, ze mozesz sobie pozwolic na takie zachowanie wobec nich (slabszych) ? Moze powielasz schemat z domu? Matka moze robila to samo z Toba, a Ty podswiadomie, chociaz teraz to juz swiadomie robisz to samo?

Beosa tez z centralnej to mozecie cos tam kiedys razem zorganizowac :) Beosa a Ty gdzie sie podziewasz?

Jestem,jestem :) Podczytuję Was codziennie :)
Wszystko na raz mi się na głowę zwaliło.Czuję się fatalnie :(
Nie dość,że "ciotka" przyjechała :) to jeszcze przyplątała się grypa żołądkowa.Od tygodnia moja suczka cierpi bo jej się tęczówka odkleiła-dziś trzecia wizyta u weterynarza.Samopoczucie do doopy,bo cały czas myślę czy stąd uciec czy nauczyć się przetrwać?Tak źle i tak niedobrze...

Liv4 witaj.Rozumiem Cię.Ale uwierz mi,odreagowywania na dzieciach można się oduczyć.Późno zaczęłam rozumieć te mechanizmy -naście lat za późno. :(

  No bo przecież ja miałam wieeelki problem,bo mąż na przykład spóźniał się z pracy -a to znaczyło tylko jedno,picie.Że jeśli już przyszedł normalnie to mamusia wołała go do siebie na obiadek,albo nagle trzeba było coś zrobić a on zamiast spędzać czas ze mną i z dziećmi leciał do niej albo do braciszka,który częstował go zwykle piwkiem lub winem...
  A dzieci jak są małe płaczą,trzeba się na nich skupić a ja po prostu w takich momentach nie potrafiłam.Irytowały mnie.I jako DDA dążyłam do stworzenia idealnej rodziny.Ale niekiedy sytuacje wymykały się spod kontroli.Wkraczała agresja (ale taka z bezsilności chyba wynikająca).
  Nie,nie biłam dzieciaków,czasami małego klapsa dostały,ale całe szczęście,że syn (pierwsze dziecko) był malutki.Nie pamięta jak wrzuciłam go do łóżeczka,potrząsałam nim bo płakał,jak go pchnęłam aż się przewrócił bo nie chciał czegoś zjeść a jędza teściowa swoimi komentarzami wytrąciła mnie z równowagi.
  Potem zaczęło do mnie docierać,że ja do nich nie mówię tylko krzyczę.
Starałam się nad tym panować.Częściowo się udało,ale teraz widzę,że udawało mi się to dlatego,że zaczęły częściej wychodzić z domu.Bo nie było warunków,żeby kogoś zaprosić,bo się wstydziły.Miały się tylko uczyć.Zero obowiązków domowych.I podtrzymywać kontakty z rówieśnikami,bo ja nie miałam kolegów i koleżanek...
Nie wnikałam za bardzo gdzie są i z kim.Owszem denerwowałam się i to bardzo,ale ważniejsze było dla mnie,że nie są świadkami awantur jakie robiłam ich ojcu.
  Agresję przeniosłam na niego,on oczywiście miał gdzieś moje pragnienie "miłości i normalności",teściowa i rodzeństwo go buntowało to i im się czasami obrywało(a wymyślali takie bzdury na mój temat,że kiedyś z nożem wybiegłam,żeby siostrę jm zaszlachtować-anioła potrafią wytrącić z równowagi).Gdzieś wyczytałam,że od toksycznych ludzi należy się odciąć i to zrobiłam.Ale przy jm zostałam...Niestety :(
  Minęło kilkanaście lat i bilans jest następujący:
zdarzają mi się jeszcze wybuchy agresji(złości?) w stosunku do karalucha-ale to jest chwilka.On się ewakuuje na górę,ja potrafię gadać do ściany(do siebie?)ale stwierdzam,że to głupie i przestaję :)
  Teściowej i całej reszcie bym wygarnęła,że hej.Ale powstrzymuje mnie myśl,że to się obróci przeciwko mnie,że oni i tak się nawzajem nakręcają a znają tylko pół prawdy i ja jedna przeciw nim nie mam szans.Tylko to napięcie tak trudno wytrzymać...Wiem,sport.Ale mi się nie chce-szczególnie ostatnio :(
   Dorosłym dziś dzieciom,może powinnam nieraz wygarnąć.Ale świadomość,że zgotowałam im taki los powoduje,że wciąż za mało od nich wymagam.Obydwoje "szukają" pracy.Według mnie jak ktoś naprawdę chce pracować to będzie pracował.Ale teraz podobno inne czasy...A ja wszędzie teraz widzę karaluchy i pijawki.Nawet we własnych dzieciach.
  Wracając do agresji,wczoraj nie wydarłam się na syna(22l)!Próbowałam mówić bardzo spokojnie :)
On trząchnął dupą i poszedł.Bo ze mną się nie da rozmawiać.Kiedyś bym za nim poleciała.Płakać mi się zachciało.Ale opanowałam się.A synek zaraz wrócił i pod innym pretekstem jednak zaczął ze mną rozmawiać. :)
  I kółko się zamknęło.Ja wyniosłam pewne wzorce z domu(dominująca bardzo matka)i moje dzieci też nauczyły się niewłaściwych reakcji ode mnie :(

17 075

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja kiedyś krzyczałam. Już tego nie robię, wcale. Jestem z siebie dumna.
Nie krzyczałam jak moja matka o byle pierdołę. Ale złapałam się na tym, że dopadł mnie jej wzorzec. Ona darła się o wszystko. Ja się darłam w wielkich nerwach. Krzyczałam na eksa, potrafił mnie wyprowadzić z równowagi. Zdarzyło mi się krzyknąć na dziecko, ale już starsze, kiedy bardzo mnie zdenerwowało. Ale to nie są powody żeby krzyczeć, krzyk jest objawem bezsilności. Zauważyłam, że to było zachowanie podobne do zachowania mojej matki,na ja nie chcę być taka jak ona i nie będę.
Kiedy krzyczałam na dziecko przepraszałam i tłumaczyłam, że to nie jest odpowiednie zachowanie. Najgorsze, że w tych rzykach klęłam, ohyda. Naprawiam. Już tego nie robię.

17 076 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-17 17:51:37)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dla mnie najgorsze jest to, że nie potrafię się przyzwyczaić do życia bez ekscytacji, złości, agresji. Sama siebie prowokuję i wprowadzam w stan napięcia, do którego jestem przyzwyczajona. Jak jest "normalnie" to zawsze muszę zrobić coś, cokolwiek, by pojawiło się napięcie. Sama sobie wyrządam psychiczną krzywdę. To smutne sad Nie chcę siebie tak krzywdzić...
P.S. Plecam lutowe Zwierciadło i marcową Oliwię.

17 077

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam, jestem dda... Ja na szczęście nie przepadam za alkoholem. Mój małżonek, niestety, też jest dda, ale nie przyznaje się do tego. Niestety on też uwielbia alkohol i to bardzo. Wydaje mi się, że już się wciągnol z alkohol, ale to początki. Jesteśmy małżeństwem od 5 lat, ale, niestety, nieudanym. Maż mnie dwukrotnie zdradził. Za drugim razem zostawił mnie z dwójką małych dzieci dla młodszej i był z nią ponad rok. Obecnie od grudnia jesteśmy znowu razem, ale mój maż zachowuje się jak by mu nie zależało na mnie, ale ja go kocham nad życie.

17 078

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Już tak na spokojnie to piszę, bez wczesniejszych emocji. Ach gdybym mogła tak zawsze, byłabym całkiem całkiem.

Tak - to ja wink
Mam przyjaciółkę, bo ona nie dała się odstawić na boczny tor, kiedy chciałam się zakopać w czterech  ścianach. Miała dokumentnie "gdzieś", że nie mam ochoty wychodzić z domu i nie pałam radością do jej wizyt. Przez prawie dwa lata wynudziła się ze mną  śmiertelnie smile Ale teraz wiem, że mam przyjaciółkę... Ona mnie lubiła i tak, pomimo tego, jak się zachowywałam... smile

Spałam do 16-ej, bo ja mieszkam z jm. Uzgodniłam z nim, że co drugi tydzień każde z nas ma wolne - totalnie. Drugie zajmuje się wszystkim. No to korzystam co drugi weekend smile

17 079

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Dorosłym dziś dzieciom,może powinnam nieraz wygarnąć.Ale świadomość,że zgotowałam im taki los powoduje,że wciąż za mało od nich wymagam.Obydwoje "szukają" pracy.Według mnie jak ktoś naprawdę chce pracować to będzie pracował.Ale teraz podobno inne czasy...A ja wszędzie teraz widzę karaluchy i pijawki.Nawet we własnych dzieciach.

Ten problem jeszcze też we mnie siedzi. Na razie nie mam pomysłu, ale obecnie zajmuję się innymi rzeczami, więc nie wszystko na raz. Na to też przyjdzie pora...

hm... napisał/a:

Ja kiedyś krzyczałam. Już tego nie robię, wcale. Jestem z siebie dumna.

Dokładnie. Ja już umiem mówić, nie - krzyczeć, rozkazywać - tylko normalnie mówić, rozmawiać i... słuchać. I potrafię też olewać to, co kiedyś wywołałoby we mnie złość i nerwy smile

Anstawia napisał/a:

Dla mnie najgorsze jest to, że nie potrafię się przyzwyczaić do życia bez ekscytacji, złości, agresji. Sama siebie prowokuję i wprowadzam w stan napięcia, do którego jestem przyzwyczajona. Jak jest "normalnie" to zawsze muszę zrobić coś, cokolwiek, by pojawiło się napięcie. Sama sobie wyrządam psychiczną krzywdę.

Tak, to jest uzależnienie od emocji, adrenaliny. Pamiętam, jak już zmęczona tym wszystkim, pragnęłam tylko jednego - spokoju i ŻADNYCH emocji... Kiedy nastał taki czas - okazało się, że to nudne i podświadomie chciałabym znów coś "poczuć". Na szczęście teraz kocham mój spokój i moją "nudną nudę" jak ją nazywam. Teraz jest dobrze. Przedtem to było chore...

17 080

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
beosa napisał/a:

Dorosłym dziś dzieciom,może powinnam nieraz wygarnąć.Ale świadomość,że zgotowałam im taki los powoduje,że wciąż za mało od nich wymagam.Obydwoje "szukają" pracy.Według mnie jak ktoś naprawdę chce pracować to będzie pracował.Ale teraz podobno inne czasy...A ja wszędzie teraz widzę karaluchy i pijawki.Nawet we własnych dzieciach.

Ten problem jeszcze też we mnie siedzi. Na razie nie mam pomysłu, ale obecnie zajmuję się innymi rzeczami, więc nie wszystko na raz. Na to też przyjdzie pora...

hm... napisał/a:

Ja kiedyś krzyczałam. Już tego nie robię, wcale. Jestem z siebie dumna.

Dokładnie. Ja już umiem mówić, nie - krzyczeć, rozkazywać - tylko normalnie mówić, rozmawiać i... słuchać. I potrafię też olewać to, co kiedyś wywołałoby we mnie złość i nerwy smile

Anstawia napisał/a:

Dla mnie najgorsze jest to, że nie potrafię się przyzwyczaić do życia bez ekscytacji, złości, agresji. Sama siebie prowokuję i wprowadzam w stan napięcia, do którego jestem przyzwyczajona. Jak jest "normalnie" to zawsze muszę zrobić coś, cokolwiek, by pojawiło się napięcie. Sama sobie wyrządam psychiczną krzywdę.

Tak, to jest uzależnienie od emocji, adrenaliny. Pamiętam, jak już zmęczona tym wszystkim, pragnęłam tylko jednego - spokoju i ŻADNYCH emocji... Kiedy nastał taki czas - okazało się, że to nudne i podświadomie chciałabym znów coś "poczuć". Na szczęście teraz kocham mój spokój i moją "nudną nudę" jak ją nazywam. Teraz jest dobrze. Przedtem to było chore...

Także umiem olewać, znakomicie.
Jestem spokojna smile

17 081 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-18 11:28:05)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wiecie, ja nie krzyczę. Ostatni raz krzyczałam raz, kilka miesięcy temu, a wcześniej to może z rok temu. Kiedyś krzyczałam bardzo często. Teraz brakuje (!) mi tego napięcia i szukam okazji by "nakręcić się" w głowie do takiego stanu. Nadal nie krzyczę, ale całe moje ciało doświadcza tych samych emocji co kiedyś. Myśli to powodują.
Wczoraj na przykład jakieś dzieci rozbiły w bloku szyby. No poziom adrenaliny u mnie znowu wzrósł do tego stanu przed lat.
Gdy ktoś na przyklad wywala tu złość na swojego byłego, to również budzi to we mnie pewnego rodzaju ekscytację.
To nie chodzi o krzyk, tylko o to, że ja ciągle szukam napięcia. Kiedyś emocjonowały mnie wiadomości, katastrofy. Teraz chyba to są problemy kobiet tu na forum sad Ostatnio pisałam, że jestem od tego forum uzależniona. Tak na prawdę, to jestem uzależniona od tego napięcia, które sobie stwarzam poprzez to forum.
Przez weekend zaczęłam ponownie czytać książki o DDA i zrozumiałam, że ja dość, że sama sobie tworzę w głowie napięcie, to jeszcze trzymam się kurczowo miejsc, z których to napięcie powstaje. A jak jest cisza i spokój, to potrafię się tak nakręcić w myślach, że zaraz będzie napięcie.
Okropne to jest. Sama sobie robię psychiczną krzywdę. Smutne sad
Koniec! Czas zająć się sobą!

17 082

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Wiecie, ja nie krzyczę. Ostatni raz krzyczałam raz, kilka miesięcy temu, a wcześniej to może z rok temu. Kiedyś krzyczałam bardzo często. Teraz brakuje (!) mi tego napięcia i szukam okazji by "nakręcić się" w głowie do takiego stanu. Nadal nie krzyczę, ale całe moje ciało doświadcza tych samych emocji co kiedyś. Myśli to powodują.
Wczoraj na przykład jakieś dzieci rozbiły w bloku szyby. No poziom adrenaliny u mnie znowu wzrósł do tego stanu przed lat.
Gdy ktoś na przyklad wywala tu złość na swojego byłego, to również budzi to we mnie pewnego rodzaju ekscytację.
To nie chodzi o krzyk, tylko o to, że ja ciągle szukam napięcia. Kiedyś emocjonowały mnie wiadomości, katastrofy. Teraz chyba to są problemy kobiet tu na forum sad Ostatnio pisałam, że jestem od tego forum uzależniona. Tak na prawdę, to jestem uzależniona od tego napięcia, które sobie stwarzam poprzez to forum.
Przez weekend zaczęłam ponownie czytać książki o DDA i zrozumiałam, że ja dość, że sama sobie tworzę w głowie napięcie, to jeszcze trzymam się kurczowo miejsc, z których to napięcie powstaje. A jak jest cisza i spokój, to potrafię się tak nakręcić w myślach, że zaraz będzie napięcie.
Okropne to jest. Sama sobie robię psychiczną krzywdę. Smutne sad
Koniec! Czas zająć się sobą!

Wiesz co....
Od jakiegoś dość długiego czasu nie jestem w stanie czytać, oglądać informacji o skrzywdzonych, czy chorych dzieciach. Zawsze strasznie ryczałam, kiedy coś takiego do mnie doszło, nie potrafiłam sobie z jednej strony wyobrazić, jak można - z drugiej nie mogłam nie "zapoznać się" z sytuacją... A potem dłuuugo nie mogłam zapomnieć. A od długiego czasu nie jestem w stanie - wychodzę, mijam wzrokiem, nie daję rady. Tak sie zastanawiam - jak myślisz - kiedyś będę w stanie przeczytać? Tak przeczytać i nie myśleć, co ja bym jednemu czy drugiemu draniowi zrobiła "w zamian"?

Też się zastanawiam, czy sama sobie nie szukam stresujących sytuacji, bo jamkiedyś dumnie powtarzałam, ze najlepiej pracuje mi się w stresie... wink Ale, że ja pozamieniałam emocje w domu na emocje w pracy, to raczej w życiu prywatnym nie szukam aktualnie. Pewnie też to z tego wynika, że nie bardzo jest co szukać i że wiem, że mam nad sobą pracować. Bo jak sobie znowu wymyślę emocje w domu, to się ich nałykam i znowu mi spowszednieją, bo się do nich przyzwyczaję. I znowu przeniosę je na pracę....
Taaaa smile
Może by tak włączyc na luz w pracy i zacząć spokojnie, konsekwentnie i odpowiedzialnie do przodu.... A nie chcieć pracować w stresie....
smile smile smile
No to już wiem, czemu mi w domu tak spokojnie i na luzie smile I czemu mam tyle uśmiechu smile

17 083

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Też się zastanawiam, czy sama sobie nie szukam stresujących sytuacji, bo jamkiedyś dumnie powtarzałam, ze najlepiej pracuje mi się w stresie... wink

Ale, ale - pewna dawka stresu jest konieczna w życiu. To ona wyzwala adrenalinę, napędza i motywuje do działania. Bez tego człowiek nie mógłby funkcjonować na wielu polach smile
Tu nam chodzi o stres niszczący, permanentny, który zżera nas od środka, zamiast pomagać...
Ja też tak mam, że w stresie potrafię działać, zachować zimną krew przy nawet bardzo trudnych sytuacjach (nie tylko zawodowych). Uważam to za swój atut, bo dzięki temu potrafię dokonać tego, na co nie pozwoliłyby mi emocje dopuszczone na pierwszy plan...

17 084

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Też się zastanawiam, czy sama sobie nie szukam stresujących sytuacji, bo jamkiedyś dumnie powtarzałam, ze najlepiej pracuje mi się w stresie... wink

Ale, ale - pewna dawka stresu jest konieczna w życiu. To ona wyzwala adrenalinę, napędza i motywuje do działania. Bez tego człowiek nie mógłby funkcjonować na wielu polach smile
Tu nam chodzi o stres niszczący, permanentny, który zżera nas od środka, zamiast pomagać...
Ja też tak mam, że w stresie potrafię działać, zachować zimną krew przy nawet bardzo trudnych sytuacjach (nie tylko zawodowych). Uważam to za swój atut, bo dzięki temu potrafię dokonać tego, na co nie pozwoliłyby mi emocje dopuszczone na pierwszy plan...

Eeee... jakby to powiedzieć smile
Adrenalinę niech wyzwala coś, na co nie miałam kompletnie wpływu, sama się do tego nie dołożyłam w żaden sposób. Ale nie moje własne działania smile Wiesz już pewnie, co ja w swoim zakresie mam na myśli wink Czasem z dumą olewam na codzień przez dłuższy czas, by zebrać tysiąc walących się rzeczy i pchnąć w 3 dni.... wink
Nie powiem jakim kosztem, bo to w domyśle...

17 085 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-18 12:37:12)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabka-k z dziećmi mam podobnie jak Ty. Mam też tak ze zwierzętami. Nie potrafię oglądać ich cierpień. Nawet jak słyszę płacz dziecka lub jęk zwierzaka, to zatykam uszy. Bajek oglądać nie mogę, zwłaszczao zwierzętach. Tak było od zawsze. Nie wiem czy kiedyś to się zmieni.
Od dłuższego czasu nie mam telewizji, nie śledzę na bierząco wiadomości, nie oglądam katastrof, nie czytam sensacyjnych wypowiedzi itp itd. W pracy stabilnie, bez emocji. W domu od roku cisza, spokój, pustka, robię co chcę, porządek lub bałagan, weekendy wolne, luz, bez emocji.
To gdzieś, do ch... te emocje musiałam sobie znaleźć. Najlepiej czytając dzień w dzień, czasami i po nocach, tragedie kobiet! Ich złość i emocje sprawiały mi "ulgę". Narkotyk! A złość wywalana na karulacha?! Toż to istna dawka kokainy wink Plus moja ekscytacja rozwodem, kursem jogi...
Nie byłoby może w tym nic złego, ale ja doprowadziłam się tym do okropnego psychicznego stanu. Ale całe szczęście, gdy człowiek czuje, że wariuje, to dobry znak smile Całe szczęście, bo spadłam na emocjonalne dno i znowu chcę się od niego odbić.

tezkobieta napisał/a:

Ale, ale - pewna dawka stresu jest konieczna w życiu. To ona wyzwala adrenalinę, napędza i motywuje do działania. Bez tego człowiek nie mógłby funkcjonować na wielu polach
Tu nam chodzi o stres niszczący, permanentny, który zżera nas od środka, zamiast pomagać...
Ja też tak mam, że w stresie potrafię działać, zachować zimną krew przy nawet bardzo trudnych sytuacjach (nie tylko zawodowych). Uważam to za swój atut, bo dzięki temu potrafię dokonać tego, na co nie pozwoliłyby mi emocje dopuszczone na pierwszy plan...

Dokładnie, masz rację.
Ja też w sytuacjach stresujących potrafię stać twardo na nogach. To też mój ogromny atut. Nawet w sytuacji zagrażającej mi życiu, stanęłam oko w oko z napastnikiem w ciemnej uliczce. Dużo ludzi uważa mnie za "siłę spokoju", zawsze tak było.

To są jakieś podświadome napięcia, które naprawdę nie istnieją, które są tworzone w mojej głowie i prowadzą do samounicestwienia się. I to jest okropne. To jest coś co sobie tworzę specjalnie po to by poczuć to napięcie... Często nad tym nie panuję, ale teraz to do mnie dotarło! mad

17 086

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zabka-k z dziećmi mam podobnie jak Ty. Mam też tak ze zwierzętami. Nie potrafię oglądać ich cierpień. Nawet jak słyszę płacz dziecka lub jęk zwierzaka, to zatykam uszy. Bajek oglądać nie mogę, zwłaszczao zwierzętach. Tak było od zawsze. Nie wiem czy kiedyś to się zmieni.
Od dłuższego czasu nie mam telewizji, nie śledzę na bierząco wiadomości, nie oglądam katastrof, nie czytam sensacyjnych wypowiedzi itp itd. W pracy stabilnie, bez emocji. W domu od roku cisza, spokój, pustka, robię co chcę, porządek lub bałagan, weekendy wolne, luz, bez emocji.
To gdzieś, do ch... te emocje musiałam sobie znaleźć. Najlepiej czytając dzień w dzień, czasami i po nocach, tragedie kobiet! Ich złość i emocje sprawiały mi "ulgę". Narkotyk! A złość wywalana na karulacha?! Toż to istna dawka kokainy wink Plus moja ekscytacja rozwodem, kursem jogi...
Nie byłoby może w tym nic złego, ale ja doprowadziłam się tym do okropnego psychicznego stanu. Ale całe szczęście, gdy człowiek czuje, że wariuje, to dobry znak smile Całe szczęście, bo spadłam na emocjonalne dno i znowu chcę się od niego odbić.

Jaki masz sposób? Odciąć się bardziej od forum, od tych właśnie opowieści o toksycznych przeżyciach? Czy na coś innego wpadłaś? Pytam, bom ciekawa smile Mnie jakoś to bardzo nie wytrąca z równowagi... Raczej uspokaja, że jak to Happy kiedyś mi powiedziała, że nie jestem jedyna smile Na szczęście, choć na nieszczęście innym, że też to przechodzą. Ale jednocześnie na szczęście, bo się daje z tego wygrzebać smile

Ja muszę się skoncentrować i na życiu zawodowym i na dniu codziennym i na swoim wnętrzu. I poskładać wszystkie elementy życia w całość smile Mam nadzieję, że jak zacznę teraz prostować 8 godzin w pracy, to się nie zacznę "zaplątywać" w domu albo w relacjach ze znajomymi.... No nic. Zawsze mówiłam, że będę pamiętać, to czas przejść do weryfikacji, jakaż ta moja pamięć jest wink

Łatwo mi się mówi - bez emocji wink Jak już sobie ten Zakopiec zaplanowałam w marcu smile A to dla mnie są emocje. Tyle, że chyba każdy potrzebuje odrobiny spowolnienia, relaksu i tego co lubi - choćby raz na długi czas. A ja lubię podróżować... Więc chyba tym krzywdy sobie nie robię....
Niech mi za ekscytacje wystarczą losowania totolotka po wsze czasy wink

17 087 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-18 13:43:51)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabka-k
kiedyś też tutaj czułam,że nie jestem jedyna. Teraz czuję się jak "outsider". Nie jestem tutaj dla siebie wyrozumiała i brak mi cierpliwości. Osądzam siebie natomiast bardzo surowo.
Czuję się "wśród swoich" na grupie DDA, pomimo różnych emocji, ale jest tam terapeuta, który jest cierpliwy i wyrozumiały.
Czuję się "wśród swoich" w pracy, pomimo, że nie robię co lubię, pomimo nadgodzin, ale jest grono fajnych ludzi i cierpliwy i wyrozumiały manager.
Czuję się "wśród swoich" na jodze, każdy ma swoje tempo osiągania danej pozycji, jest nauczyciel, który najczęściej wie jak coś zrobić, jest cierpliwy, wyrozumiały.

I tak jak dla Ciebie frajdą jest jechać do Zakopca, bo towarzyszą temu miłe uczucia. Tak dla mnie frajdą jest być tam, gdzie jest mi po prostu dobrze, gdzie żyję smile
Co zamierzam zrobić? Dać sobie czas! Może to wszystko, to nie są moje uczucia, ale moje myślenie.

17 088

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mam mało czasu dlatego tylko napiszę coś i znikam, a wieczorem przeczytam zaległości.
Jak wcześniej pisałam wczoraj było spotkanie grupy dda/ddd. Bałam się ale poszłam. było więcej osób niż trzy, cztery a to dla mnie ogromny stres, tym bardziej że grupa zna się prawie rok. Nie zabierałam głosu, czułam straszną blokadę, byłam jak wulkan..mnóstwo emocji i niemoc, nie potrafiłam się udzielać. Nie chciałam tylko słuchać co inni maja do powiedzenia, to nie dla mnie. Czułam się odizolowana, a wiem że sama to zrobiłam będąc na uboczu. Pojawiły się uczucia i pytania w stylu; co ja tu robię? Potem złość, już nie chciałam słuchać, już chciałam do domu. Byłam zła. Może z zew wyglądało to na foch a we mnie było tyle mieszanych uczuć. W drodze powrotnej łzy leciały mi wielkie jak groch. Gdyby nie dzisiejsze obowiązki, gdyby nie to, że muszę być dziś w gotowości i jakoś wyglądać pozwoliłabym sobie na długie nocne wycie. Musiałam zebrać się do kupy, w końcu zasnęłam, dziś jestem rozbita. Od samego rana czułam rozżalenie. obejrzałam jakąś powtórkę o chorych ludziach czekających na przeszczep. W programie było między innymi o maleńkim chłopcu 8 mies, który nie doczekał przeszczepu i zmarł. Pokazani byli rodzice ich cierpienie i maleńka piąstka wystająca spod aparatury. Ryczałam.
Wstałam z łóżka i zaczęłam myśleć od innej strony. A może nie powinnam się katować, może chcę znów zrobić coś wbrew sobie, bo takie są oczekiwania lub coś jeszcze. dobrze czułam się na mitingu czwartkowym gdzie były cztery osoby. Tu było chyba 10 osób. Może powinnam to zostawić tak jak jest, ludzie są różni przecież, czy każdy musi zacząć się dobrze czuć w gronie większym? Pewnie że chciałabym ale czy muszę? Dawno temu, wiele, wiele lat temu chodziłam w miejsce gdzie grono było bardzo, bardzo liczne. Przez wiele lat nie ogarnęłam tego w końcu odeszłam. Dla mnie to kosmos. Mój dylemat polega na tym, że nie wiem. Czy ,,powinnam '' jednak coś z tym próbować zrobić, czy pozostać w tym w czym czuję się dobrze, czyli małe, kameralne grona? Może coś tracę?
Czy to na pewno aspołeczne jak myślałam i w związku z czym czułam się winna?
Dziewczyny jak myślicie?

17 089 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-18 13:55:48)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Liv4
wiesz, ja ciągle słyszę: wyjdź do ludzi!
Wychodze, i czuje się źle, podobnie jak ty. I mówię sobie później, że ja już do ludzi nie wyjdę, bo taka jestem i tyle!
Mysle, że potrzeba czasu, żeby poczuć się swobodnie wśród ludzi. jeśli nie ma się w tym zwyczajnie doświadczenia, bo wiecznie żyło się w izolacji, to nie tak odrazu nabierze się wprawy i bedzie się z dnia na dzień brylowało na salonach.
Myslę, że twoje emocje są normalne, przynajmniej dla mnie. Też tak miałam. Podobno kiedyś to minie, tak mi mówiła terapeutka.
Może porozmawiaj na ten temat na następnej terapii, może spróbuj to wszystko co tutaj napisałaś, powiedzieć tam. Wiesz, gdy ja usłyszałam, że w grupie są dziewczyny, które boją się odezwać, to zrobiło mi się trochę lżej. Ale zaczęłam pędzić, chciałam brylować w grupie szybciej niż to było możliwe i zapędziłam się w kozi róg. Myslę, że możesz chodzić do grupy ale nie musisz się odzywać i nie myśl o tym, czy inni odbierają twój spokój/strach za focha. Daj sobie czas.
Poza tym to wszystko, to są ogromne emocje. I ja czuję i myslę dokładnie tak samo jak Ty. Kompletnie nie znam rozwiązania. I tak jak napisałam wcześniej,ja jakiś czas postanowiłam sobie, że bedę chodzić na terapię pomimo strachu i nerwów. Tylko, ze ja sobie myślałam, że te wszystkie uczucia i emocje miną tak odrazu i zamiast o nich na terapii opowiadać, to udawałam, że u mnie wszystko jest ok.
Teraz już wiem, że potrzeba lat terapii, by to wszystko poukładać do kupy.
Ściskam Cię mocno.

17 090

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio ja też już nie krzyczę smile A potrafiłam,czesto...aż słów mi nieraz brakowało,tyle na raz chciałam wykrzyczeć.W ostatnich latach zdarzyło mi się to tylko kilka razy,ale karaluch tak maksymalnie sobie nagrabił,że...
A czy z tym napięciem i emocjami to nie jest tak,że my po prostu czujemy się jeszcze niepewnie w tym nowym życiu,jesteśmy tak niesprawiedliwie osądzane a z drugiej strony mózg pracuje ciągle na pełnych obrotach i tłumaczymy sobie,że jesteśmy w porządku,że postąpiłyśmy dobrze bo nikt nie ma prawa nas źle traktować itd,itp.To wewnętrzne przekonywanie samej siebie i to,że nie możemy przynajmniej tym ludziom z którymi mieliśmy kontakty jak jeszcze było"dobrze" z jm opowiedzieć,wytłumaczyć jakie są prawdziwe powody naszego odejścia powoduje,że agresja narasta.
Ja tak mam...
Nie chodzi mi o to,żeby wszyscy przyklasnęli -Beosa dobrze robisz,tylko on jest be,a ty jesteś cacy.Nie nie byłam idealna.
Siostra mojej teściowej to bardzo fajna,serdeczna babeczka,która mimo,że starałam się trzymać z boku,zawsze chociażby po drodze z łazienki potrafiła zajrzeć do mnie do pokoju i wyściskać i wycałować mnie na dzień dobry i parę słów zamienić.Wczoraj musiałam zanieść telefon teściowej.Była u niej ta ciocia.Na mój widok wyraźnie zesztywniała.Przywitałam się i wyszłam.Słuchajcie,tak lodowatego spojrzenia jeszcze nie widziałam.Ciarki mnie przeszły...
Qrwa,przecież ja jej nic nie zrobiłam!Teściowej przecież też!
Dlaczego nikt z nich  nie przyjdzie i nie porozmawia z nami,ze mną i moimi dziećmi.
Teściowa opowiada siostrom,sąsiadom,swoim dzieciom jaka to ze mnie niewdzięczna zołza,że jej synkowi jeść nie daję,że z domu ją rzekomo wyrzucałam,że mój syn chciał pobić jm,a ją popchnął i ubliżył jej.I wiele innych bajek...A fakty dotyczące jm pomija,bo prawda jest niewygodna.Ta niesprawiedliwość bardziej mnie boli jak poród...
Wiem zaraz któraś powie nie przejmuj się co ludzie o tobie powiedzą,co myślą,skup się na sobie...
Czas leczy rany,ale jak napisała kiedyś Happy ja bym chciała już.
Chciałabym im wszystkim wykrzyczeć,właśnie wykrzyczeć,że to nie tak,że prawda jest inna,że ja i moje dziecko nie jesteśmy wyrachowanymi świniami.
Że przez cały czas zależało mi nie na domu (czyt,majątku) tylko na DOMU w całym tego słowa znaczeniu.NAPRAWDĘ.

Anstawio,jak jest cisza i spokój,bo nie ma karaluchów w domu to ja nie myślę.Gra muzyczka,ja sobie sprzątam,albo coś innego robię-jest fajnie.Ale najgorsze są dni kiedy oni są w domu,a ja nie mogę a czasami nie chcę wyjść.Albo w pracy.Wtedy czasami myślenie się uruchamia.Złość narasta.Ale już coraz rzadziej smile Trochę tabletka pomaga,trochę się oswoiłam z tą innością życia.Z każdym dniem się wyciszam,oddalam od tego.Damy radę smile

A na forum nie szukasz według mnie napięcia,Ty szukasz podobieństw.Do Siebie,do sytuacji.Przezywasz po raz kolejny to co Cię spotkało,bo schematy są podobne. Jesteś zła a jednocześnie jest Ci lżej,utwierdzasz się w słuszności swojego postępowania,dowiadujesz się nie tylko Ty masz problem i reakcje,które uważasz za niewłaściwe zdarzają się też innym.Takie jest moje zdanie. smile

17 091

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zanim wyskrobałam tego długaśnego posta,wszystkie cztery napisałyście prawie to samo(tylko zwięźle) smile smile smile

17 092

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zabka-k
kiedyś też tutaj czułam,że nie jestem jedyna. Teraz czuję się jak "outsider".

Dlaczego ten outsider???? A może za mocno ograniczyłaś sobie dostęp do zewnętrznego świata? Nie chcesz wystawić się na pokusy - to ja rozumiem? Ale nie za bardzo?

17 093

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Czy to na pewno aspołeczne jak myślałam i w związku z czym czułam się winna?
Dziewczyny jak myślicie?

A czy to dobrze czuć się winną, że zdajesz sobie sprawę, ze nie umiesz czuć się swobodnie w dużej grupie ludzi?
Nie wiem, ja nie jestem w Twojej sytuacji, ale chyba sama bym się tego po sobie spodziewała smile Może idź drugi raz ale zaznacz - kiedy spytają - nie czuję się swobodnie w tak dużej grupie. Chcę tu być, żeby się poczuć swobodnie. Ale nie umiem na zawołanie i wcale nie muszę poczuć się tak na zawołanie a Wy nie powinniście niczego ode mnie pod tym względem oczekiwać, prawda?
Nie wiem - tak mi się wymyśliło..... Bo oni chyba też nie powinni? Czy aby kiedyś nie byli w podobnej sytuacji? Może nie wszyscy, ale choćby część? smile Nie ganię ich, mam wrażenie, że też jeszcze nie poskładali siebie, skoro naciskają na Ciebie, żebyś się zaraz pootwierała smile Chyba, ze tylko tak to odebrałaś, że naciskają smile

17 094 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-18 14:09:25)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Zabka-k
kiedyś też tutaj czułam,że nie jestem jedyna. Teraz czuję się jak "outsider".

Dlaczego ten outsider???? A może za mocno ograniczyłaś sobie dostęp do zewnętrznego świata? Nie chcesz wystawić się na pokusy - to ja rozumiem? Ale nie za bardzo?

yyy... masz na myśli ten brak telewizora? Bo nie bardzo rozumiem hmm
Świat zewnętrzny mam za oknami dostępny 24/h. Nie mam żadnych ograniczeń co do niego. No, może czasami finansowe, ale wtedy znajduję tańszą opcję smile
No i oczywiście ludzie, ale lubię samotne wycieczki.
Poza tym jest internet i książki. Wybieram to co lubię.

17 095 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-18 14:36:19)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czesc Kobietki smile U mnie slonce swieci smile
Za analizy sie zabralyscie od rana !!! I co ? Co z tego wyszlo? Wyszedl wasz strach przed swiatem zewnetrznym - nie przed telewizja jak pisze Anstawia. Swiat zewnetrzny to ludzie !!!
Kiedys Wielokropek napisal odpowiedz na post Anstawi (nie moge teraz znalezc), ze to wlasnie rodzice (w przypadku Anstawii matka) wmowili nam, ze zewnerzny swiat jest zly i ludzie okropni, nie mozna im ufac, to co w domu nie opowiada sie na zewnatrz (pozory dobrej rodziny), wszyscy tak maja zle i lepiej nie bedzie sad
Czytajac o DDA, znalazlam zdanie, ze DDA stwarzaja sobie swoj idealny swiat. Idealnie nigdy nie bedzie i moze powinnyscie o tym pamietac, zamiast wkurzac sie na to smile Idealnych rzeczy i ludzi nie ma !!!!
Dlaczego chcecie brylowacna salonach? Przeciez brylowanie na salonach to "zadanie" dla narcysty tongue A Wy przeciez nie jestescie narcystkami !!! Kogo narcysta pociaga? Glupich pustych ludzi, ktorzy chca sie dowartosciowac w jego towarzystwie. Wiem o czym pisze, bo bylam z narcysta !!!! Glupia i pusta bylam !!! Bylam a jestem na etapie szukania rozumu !!!
Dziewczyny, swiat zewnetrzny nie jest zly, jest nieidealny i ludzie tez sa nieidealni i Wy tez. I co? I nic:)
Ja Was lubie takie nieidealne ale autentyczne. I siebie tez taka nieidealna akceptuje i lubie sie za to, ze akceptuje smile
Wyjscie do ludzi, nie oznacza tylko pojscie "na salony". Mozecie tak spokojnie wyjsc z domu do kawiarni, do biblioteki albo do kina smile. Nikt Wam, nie kaze od razu zmieniac zycia i siebie !!! Tutaj chodzi nie o zmiane siebie aby stac sie kims zupelnie innym), tylko o zmiane pewnych zachowan, ktore urtudniaja nam zycie. Ale wszystko powoli i dokladnie smile Nikt nas nie goni !!! A najwazniejsze w tym wszystkim jest nie oszukiwanie siebie !!!!

Posty [ 17 031 do 17 095 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 261 262 263 264 265 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026