netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 865 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 260 261 262 263 264 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 966 do 17 030 z 26 310 ]

16 966

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Całe życie szukam aprobaty. To bardzo złe. A gdzie ją znajduję? Nie tam gdzie potrzeba!
Oj ja biedna nieszczęśliwa sfrustrowana... wink

A kolor już jest ładny. Czarny się wypłukał, została fajna jagodowa poświata smile

Potrzeba ją znaleźć w sobie - czy tak? smile
Podobno wcale  nie trzeba przeglądac się w czyichś oczach, żeby ten świat miał fajne barwy a życie smakowało wink

Szukaj, szukaj aprobaty - w sobie smile Widzisz, nawet jak sie włosom dobrze przyjrzałaś po umyciu, to Ci się kolor spodobał wink No to myj i się przyglądaj smile smile smile

Dobrze Zabko,że się pojawiłaś. Aż mi złość minęła smile
A z tą aprobatą też już wiem smile odrazu jaśniej smile gorzej z realizacją tej wiedzy tongue
Eehhh...

16 967

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy V-Day smile
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Uploaded with ImageShack.us

16 968

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

I dostałam zadanie - zrobić genogram.

Ja tez sie kiedys do tego przymierzalam ale tylko przymierzalam wink
U mnie tez byloby duzo smile Ale moze kiedys jak bede miala czas i ochote to zrobie smile
Tobie zycze milego szukania wink

16 969

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Dobrze Zabko,że się pojawiłaś. Aż mi złość minęła smile
A z tą aprobatą też już wiem smile odrazu jaśniej smile gorzej z realizacją tej wiedzy tongue
Eehhh...

Dzięki smile
Wiem że gorzej smile Bo czasem mam tak cholerną pustkę w głowie, że heja wink Tak jak dziś na terapii - podpisałam kontrakt na 25 spotkań i w ogóle nie wiedziałam, co chcę na nich robić smile Normalnie cała ja - podpisze się pod czymś a w ogóle nie wiem, co miało by mi to dać albo o co w tym chodzi wink
Ale się przyznałam, że ja nie wiem i nie umiem tego pozbierać i że nawet nie wiem czego ja niby powinnam chcieć. Że potrzebuję kopa nakierunkowującego wink

16 970

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy
Śliczniaste serducha!!!!! smile Dzięki i nawzajem smile

No to miłych poszukiwań - bo ja nawet nie mam do kogo zadzwonić... Żeby się dopytać... Będzie wielki brak szczegółów, bo relacje ogólnie znam i problemy. Ale szczegóły???? Jak ja nawet nie pamiętam kiedy pierwszy raz ślub brałam i kiedy był rozwód? Hłe, hłe.... Jak to ja lubię wyrzucać z pamięci....

16 971

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

że nawet nie wiem czego ja niby powinnam chcieć. Że potrzebuję kopa nakierunkowującego wink

A moze tak po prostu zyc tongue az sie cos zachce tongue

16 972

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Dobrze Zabko,że się pojawiłaś. Aż mi złość minęła smile
A z tą aprobatą też już wiem smile odrazu jaśniej smile gorzej z realizacją tej wiedzy tongue
Eehhh...

Dzięki smile
Wiem że gorzej smile Bo czasem mam tak cholerną pustkę w głowie, że heja wink Tak jak dziś na terapii - podpisałam kontrakt na 25 spotkań i w ogóle nie wiedziałam, co chcę na nich robić smile Normalnie cała ja - podpisze się pod czymś a w ogóle nie wiem, co miało by mi to dać albo o co w tym chodzi wink
Ale się przyznałam, że ja nie wiem i nie umiem tego pozbierać i że nawet nie wiem czego ja niby powinnam chcieć. Że potrzebuję kopa nakierunkowującego wink

Czasami też tak mam.
Czasami się też "nakręcam" wmawiając sobie coś, co nie jest prawdą.
Eeehhh...

16 973

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

nie omieszkałam przerazić się kilkoma Walentynkami przeczytanymi w necie, np. :
yikes -" Chcę być Twoim czarodziejem, zaczaruję nasz wspólny     
      świat, Ty będziesz moją Królową, a ja Twoim Królem, każda
      droga będzie tęczą, a każdy dzień niebem"        yikes       znamy już tych królewiczów, te tęcze i niebo.                                                                                         
yikes - "Chcę aby Twoje oczy w moje patrzyły, żeby Twoje usta z
       mymi się złączyły, żeby moje serce tylko dla Ciebie biło i
        chcę żeby na świecie tylko dwoje nas było"    ha ha ha sprawa jasna albo wyspa bezludna albo ..... smile

   
yikes -" Tu Twój Walentynek. Przypominam Ci,
        na wypadek gdybyś zapomniała,
        że za mną szalejesz,
        Świata poza mną nie widzisz
         i spać przeze mnie nie możesz "    no chore !!

16 974

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

że nawet nie wiem czego ja niby powinnam chcieć. Że potrzebuję kopa nakierunkowującego wink

A moze tak po prostu zyc tongue az sie cos zachce tongue

Żyć to mi się chce smile Tylko już bez tych wzlotów i upadków wink To sobie muszę powypleniać swoje karaluchy wszystkie co do jednego i od czasu do czasu profilaktycznie trutkę jednak zapuszczac smile

16 975

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Czasami też tak mam.
Czasami się też "nakręcam" wmawiając sobie coś, co nie jest prawdą.
Eeehhh...

Znaczy mamy wspólnego karalucha? wink Łatwiej będzie wytępić drania z siebie smile smile smile
Ja chyba dużo rzeczy sobie wmawiam, że wcale czegoś nie robię a i tak robię - i oczywiście zawsze mam usprawiedliwienie wink

16 976

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

no chore !!

Chore, na szczęście w większości wypadków po prostu bez zastanowienia i zrozumienia jedynie powielane przez kolejnych użytkowników smile

16 977

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
zofia282 napisał/a:

no chore !!

Chore, na szczęście w większości wypadków po prostu bez zastanowienia i zrozumienia jedynie powielane przez kolejnych użytkowników smile

Nie kobietki to nie chore tongue
To sie nazywa ROMANTYZM tongue

16 978

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

To sobie muszę powypleniać swoje karaluchy wszystkie co do jednego i od czasu do czasu profilaktycznie trutkę jednak zapuszczac smile

Ja tez wypleniam smile Czasami tez trutki uzywam ale problem z trutka jest taki, ze czasami tez motylki podtruwa tongue Najlepiej chyba tak "naturalnie" - zaglodzic na smierc smile Nie karmic !!!!

16 979

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

I dostałam zadanie - zrobić genogram.

Też dostałam takie zadanie. I co? Ano, najpierw pomyślałam "nic prostszego". Potem chcąc narysować: "jak to zrobić"??? Na koniec, po kilku próbach narysowałam... okazał się bardzo prosty, bo w sumie prawie żadnych relacji nie musiałam na nim przerabiać...

16 980

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Najlepiej chyba tak "naturalnie" - zaglodzic na smierc smile Nie karmic !!!!

Ha, karaluchy niekarmione potrafią zasuszone rok (albo i dłużej) przeżyć... wink

16 981

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

......prosto z mostu to chyba najskuteczniejsza metoda....chociaż kkzb ma skłonności do widzenia wszystkiego innym niż jest i wszystko, wszystko! potrafić przetłumaczyć  na swoją modłę sad

I dlatego Mr.Julian z 30 letnia praktyka walil mi prosto z mostu, bo wiedzial, ze "madre gadanie" nie przyniesiosloby u mnie na samym poczatku skutku tongue
Mi pomoglo smile Juz pisalam wczesniej, ze na mojej terapii nie bylo "przerabiania dziecinstwa" i zwalania winy na rodzicow itp.
On mi powiedzial, ze ja mam zyc teraz !!!!!!!!!!!
I zajmowac sie problemami dnia dzisiejszego !!!
Gdzies czytalam, dokladnie nie pamietam gdzie ale tak to brzmialo:
Jak siedzimy w bagnie to nic nam nie da zastanawianie sie dlaczego do tego bagna wpadlysmy, musimy znalesc sposob jak z tego bagna wylezc !!!!!

I tego się trzymajmy. No i bez popadania w skrajność co będzie jak z tego bagna wyjdziemy albo nie wyjdziemy i czy nam się uda czy nie.

16 982 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-14 14:20:28)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Najlepiej chyba tak "naturalnie" - zaglodzic na smierc smile Nie karmic !!!!

Ha, karaluchy niekarmione potrafią zasuszone rok (albo i dłużej) przeżyć... wink

Nie strasz !!! To juz wiem dlaczego ja ciagle z tym samym karaluchem - obzartuchem walcze smile

A co u Ciebie Tezkobietko?

16 983

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ale sie porobilo !!!! Maja ma  dwie glowy a Anstawia 16 osobowosci !!! I to wszystko moja wina bo ja te blogi i filmy polecam !!!!
Jedynie Zabka zdrowa smile Zofia z bolacym kregoslupem poleci ogladac buciki a co? tongue Wedlug mnie to tez zdrowe tongue Tez bym tak zrobila smile
A niech Was wszystkie... tongue
Anstawia idz Ty w koncu na jakies tance i daj sie adorowac jakiemus latynosowi tongue
Wyjdz w koncu z kokonu zwanego "fajnie byc tylko ze soba" i IDZ DO REALNYCH LUDZI !!!!
A czemu Ty czytasz ksiazki poradniki jak sie uwolnic z toksycznego zwiazku a robisz dokladnie na odwrot???
Jaki w tym sens??? Juz tak nisko upadlas aby skomlec o dotyk karalucha?
Nastepnym razem jak Cie takie mysli najda to pisz prosto z mostu a nie sciemniaj z kolorem wlosow tongue
Bujac to my a nie nas tongue

Masz rację, sie porobiło !!! ...prawie jak smok albo potwór z Loch Ness wink Ma dwie głowy, 16 osobowości, strzelający kręgosłup i Zabką zwać się każe.....i tylko...i tylko od czasu do czasu jest happy i to full smile Nie, nie, to tylko żarty, w formie żartobliwej to piszę - wybaczcie smile Wyobraźnia zadziałała i zaszalała big_smile

IDŹ ANSTAWIO DO REALNYCH LUDZI !!!  Poprzytulaj się do woli i na zapas. Zaszalej dziewczyno ! Nie dogonisz straconego czasu ! Baw się, tańcz, śmiej, podskakuj. Te smutki, wspominki zostaw sobie na starość. KORZYSTAJ Z ŻYCIA DZIEWCZYNO !!!  ONO PRZEMIJA !!!

Podoba mi się to powiedzenie, "bujać to my, ale nie nas". Kiedyś inaczej je odbierałam...teraz baaaardzo mi się to podoba smile

CZy Was też tak wkurza ten fioletowy biegający BIK, czy to tylko ja jestem na niego uczulona ?

Ja chyba nie wiem o co chodzi z tym fioletowym.

16 984

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
zabka-k napisał/a:

I dostałam zadanie - zrobić genogram.

Też dostałam takie zadanie. I co? Ano, najpierw pomyślałam "nic prostszego". Potem chcąc narysować: "jak to zrobić"??? Na koniec, po kilku próbach narysowałam... okazał się bardzo prosty, bo w sumie prawie żadnych relacji nie musiałam na nim przerabiać...

Ech.... tu właśnie wyłazi mi coś takiego charakterystycznego dla DDA (u mnie, o sobie piszę).
Jak mam sobie radzić z relacjami - skoro nigdy w relacji nie byłam a już napewno nie zdrowej. I nikt z moich bliskich nie był. To nie jest proste, choć ukierunkowywuje smile Taki kopniaczek w zadeczek - nie usprawiedliwienie się przeze mnie samą przed sobą wink Bo skoro nie było, i nie było zdrowych, to co.....? To wiem, co ja mam robić smile Szukać, co to są zdrowe relacje. Wypleniać swoje karaluszki.

A!  Niekoniecznie w nowe relacje od razu wchodzić celem zweryfikowania że to już zdrowa relacja wink Czyli to co robię, czyli wmawiam sobie smile

16 985 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-02-14 14:23:17)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

U mnie wiele się dzieje.
Potwierdziłam u prawniczki, że termin odwołania minął sad, ale.....z każdej sytuacji jest wyjście wink
Konkubina ojca upadła i mocno poobijana jest. Bardzo jest mi ta kobieta bliska. Jutro jadę odwiedzić ją (100 km. w jedną stronę).
Jestem coraz bliżej rozwiązania mojego życiowego problemu, dobrego rozwiązania. Aż mi się chce krzyczeć z radości, ale to jeszcze nie czas. Załatwię sprawę do końca, to krzyczeć będę smile Upiję się nawet na to konto !!!!!
Przyjaciel zadzwonił z pytaniem : Dlaczego nie dzwonisz. Obrażona jesteś, chora, czy mąż wrócił.
Usłyszał, że obrażona, chora i mąż wrócił. Zapadła cisza ..... długa cisza big_smile.....i usłyszałam, ostatnio jak rozmawialiśmy o kazałaś gotować mi zupę i powiedziałaś cześć.
yikes nic mu nie kazałam .....no mówił, pod koniec rozmowy tel. , że zupę gotuje, więc powiedziałam, gotuj (z uprzejmością w głosie) . Zaprotestowałam głośno !!! Nic nie kazałam ci nic gotować, nigdy i nic ci nie kazałam. Pokrętnie tłumaczył, prostował.
smile smile smile  Już nie dam się żadnym manipulacjom, oskarżeniom !!! Teraz słyszę wyraźnie chęć zdeptania mnie, oskarżania bezpodstawnego ! Odeszła od niego żona, a ja zaczynam podejrzewać, że uciekła i to do przodu. Ten związek miał dawać mi fajny czas. Już nie daje, już uciekam.  smile Dumna z siebie jestem !!!! Bardzo dumna! Już nie jestem tą "zgarbioną", stłamszoną, skuloną słabą kobietką. Jestem kobietą, którą trzeba szanować, która na nieszanowanie siebie nie pozwoli.
A on ? Kolejny "karaluch" ?

16 986

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

A!  Niekoniecznie w nowe relacje od razu wchodzić celem zweryfikowania że to już zdrowa relacja wink Czyli to co robię, czyli wmawiam sobie smile

Chyba najlepiej poobserwowac te wszystkie relacje smile Jak to sie mowi: Trening czyni mistrza smile
Ja np. zgadzam sie z tymi 5.000 h pracy nad czyms aby byc expertem !!!

16 987

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zofia282 napisał/a:

CZy Was też tak wkurza ten fioletowy biegający BIK, czy to tylko ja jestem na niego uczulona ?

Ja chyba nie wiem o co chodzi z tym fioletowym.

Fioletowego już nie ma, więc masz prawo nie wiedzieć o co chodzi. Był, jeszcze jakiś czas temu był big_smile. Biegał za mną big_smile big_smile
Oki. smile już wyjaśniam smile. Reklama. Chodziło o reklamę. Taki fioletowy banerek na stronie, który i po zamknięciu go i tak się za chwilę pokazywał. To bardzo utrudniało mi pisanie, bo pisałam "pod banerkiem" A czemu fioletowy ? nie wiem. Taki widocznie zamówili. smile


ooooooooo sorki, nadal jest !!! big_smile

16 988

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

U mnie wiele się dzieje.

Dobrze, to spokojnie czekamy na wieści i sygnał, żeby się z Tobą choćby wirtualnie opić wink

Gdzieś czytałam, ze na każde zdanie manipulanta nic się nie odpowiada - co najwyżej "acha" wink

16 989

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

A!  Niekoniecznie w nowe relacje od razu wchodzić celem zweryfikowania że to już zdrowa relacja wink Czyli to co robię, czyli wmawiam sobie smile

Chyba najlepiej poobserwowac te wszystkie relacje smile Jak to sie mowi: Trening czyni mistrza smile
Ja np. zgadzam sie z tymi 5.000 h pracy nad czyms aby byc expertem !!!

Wiesz Happy - ja na razie jednak nie mogę się pakować w nowe. Już wiem, że się po prostu wieszam na kimś. Muszę odczekać. Wcale mi nie tęskno - nawet do romatycznych uniesień - na razie. Przyjdzie czas, mój czas. Na razie nie smile Wolę poobserwować dotychczasowe, na które miałam wpływ i które miały na mnie wink

16 990

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

A co u Ciebie Tezkobietko?

Ech, powoli, małymi kroczkami buduję swoje życie pozadomowe. Lubię dom, lubię samotność, ale to nie do końca jest dobre. Ludzie też są nam potrzebni. A ja się wyizolowałam, zamknęłam, zresztą człowiek z depresją nie garnie się do towarzystwa ;P
Chciałam zaszyć się w swoim azylu, bezpieczeństwie, ale jestem "zmuszona" to zmienić, hehe. I pomalutku wracam do świata, zobaczę czy mi się tam spodoba wink

zabka-k napisał/a:

Ech.... tu właśnie wyłazi mi coś takiego charakterystycznego dla DDA (u mnie, o sobie piszę).
Jak mam sobie radzić z relacjami - skoro nigdy w relacji nie byłam a już napewno nie zdrowej.

Przecież niezdrowe relacje to właśnie JAKIEŚ relacje. A u mnie z większością osobników nie było żadnych (poza nic nie znaczącymi albo zwykłymi grzecznościowymi )...

16 991 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-14 15:47:47)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

U mnie wiele się dzieje.
Potwierdziłam u prawniczki, że termin odwołania minął sad, ale.....z każdej sytuacji jest wyjście wink
Konkubina ojca upadła i mocno poobijana jest. Bardzo jest mi ta kobieta bliska. Jutro jadę odwiedzić ją (100 km. w jedną stronę).
Jestem coraz bliżej rozwiązania mojego życiowego problemu, dobrego rozwiązania. Aż mi się chce krzyczeć z radości, ale to jeszcze nie czas. Załatwię sprawę do końca, to krzyczeć będę smile Upiję się nawet na to konto !!!!!
Przyjaciel zadzwonił z pytaniem : Dlaczego nie dzwonisz. Obrażona jesteś, chora, czy mąż wrócił.
Usłyszał, że obrażona, chora i mąż wrócił. Zapadła cisza ..... długa cisza big_smile.....i usłyszałam, ostatnio jak rozmawialiśmy o kazałaś gotować mi zupę i powiedziałaś cześć.
yikes nic mu nie kazałam .....no mówił, pod koniec rozmowy tel. , że zupę gotuje, więc powiedziałam, gotuj (z uprzejmością w głosie) . Zaprotestowałam głośno !!! Nic nie kazałam ci nic gotować, nigdy i nic ci nie kazałam. Pokrętnie tłumaczył, prostował.
smile smile smile  Już nie dam się żadnym manipulacjom, oskarżeniom !!! Teraz słyszę wyraźnie chęć zdeptania mnie, oskarżania bezpodstawnego ! Odeszła od niego żona, a ja zaczynam podejrzewać, że uciekła i to do przodu. Ten związek miał dawać mi fajny czas. Już nie daje, już uciekam.  smile Dumna z siebie jestem !!!! Bardzo dumna! Już nie jestem tą "zgarbioną", stłamszoną, skuloną słabą kobietką. Jestem kobietą, którą trzeba szanować, która na nieszanowanie siebie nie pozwoli.
A on ? Kolejny "karaluch" ?

Nie on nie karaluch !!!! Moze on troche  kochajacy za bardzo? Przeciez pisalas, ze Ci wyznal milosc a Ty mu nie. Ty uciekasz on goni. On taki "nudny" Zofia, taki jakiego powinnysmy miec !!! Niestety moze jeszcze nie ten etap miec nudnego przyjaciela?
Mi sie wydaje, ze dzielisz wlos na czworo albo i na diesiecioro (znam z autopsji). Ja Cie nie namawiam, zebys byla z Twoim przyjacielem ale czy od razu musisz wszystko konczyc? Nie wydaje mi sie, ze on Cie nie szanuje. On prosty chlop, ktory sie zakochal a Ty go zmienic chcesz?
Mi moj Mr.Julian powiedzial zebym sie poddala a jak beda strzelac to mam uciekac smile

16 992

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Acha smile

Jechałam na skuterze dziś. A tu mróz i mrzawka. Jak się wypierniczyłam! mad Ale tak szybciutko się zebrałam smile

16 993

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

A!  Niekoniecznie w nowe relacje od razu wchodzić celem zweryfikowania że to już zdrowa relacja wink Czyli to co robię, czyli wmawiam sobie smile

Chyba najlepiej poobserwowac te wszystkie relacje smile Jak to sie mowi: Trening czyni mistrza smile
Ja np. zgadzam sie z tymi 5.000 h pracy nad czyms aby byc expertem !!!

Wiesz Happy - ja na razie jednak nie mogę się pakować w nowe. Już wiem, że się po prostu wieszam na kimś. Muszę odczekać. Wcale mi nie tęskno - nawet do romatycznych uniesień - na razie. Przyjdzie czas, mój czas. Na razie nie smile Wolę poobserwować dotychczasowe, na które miałam wpływ i które miały na mnie wink

Ale mi wlasnie o poobserwownie tych dotychczasowych chodzilo smile

16 994

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

[
Przecież niezdrowe relacje to właśnie JAKIEŚ relacje. A u mnie z większością osobników nie było żadnych (poza nic nie znaczącymi albo zwykłymi grzecznościowymi )...

Ale jak nie ma żadnych relacji - a w związku powinny one być - to chyba to też nie jest zdrowe....?
Ja bardziej patrzę pod kątem, że nie znam, nie widziałam u najbliższych żadnych innych relacji niż niezdrowe. Prowokuję nawet sama takie zdarzenia, jakie były mi znane jako jedyne istniejące.... Dlatego ta propozycja zrobienia genogramu odrobinę mnie "uderzyła", bo od razu zrozumiałam...

16 995

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Acha smile

Jechałam na skuterze dziś. A tu mróz i mrzawka. Jak się wypierniczyłam! mad Ale tak szybciutko się zebrałam smile

Oby siniaków mało albo w ogóle nie było smile

U nas też ślizgawica nieziemska.

16 996

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Ale mi wlasnie o poobserwownie tych dotychczasowych chodzilo smile

Aj - bo ja się już wystraszyłam nieziemsko, że Ty mi delikatnie proponujesz, żebym "sobie nie odmawiała" i poobserwowała własne, znaczy już weszła we własne nowe smile smile smile I od razu paniko-histeria smile smile smile Jakie nowe, jakie nowe wink wink wink
Hihi smile

16 997 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-14 15:02:48)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Ech, powoli, małymi kroczkami buduję swoje życie pozadomowe. Lubię dom, lubię samotność, ale to nie do końca jest dobre. Ludzie też są nam potrzebni. A ja się wyizolowałam, zamknęłam, zresztą człowiek z depresją nie garnie się do towarzystwa ;P
Chciałam zaszyć się w swoim azylu, bezpieczeństwie, ale jestem "zmuszona" to zmienić, hehe. I pomalutku wracam do świata, zobaczę czy mi się tam spodoba wink

No to gratuluje smile Swiadoma juz jestes smile Wiesz ja to tez dobrze znam ale powiem Ci, ze warto sprobowac bo moze Ci sie bardzo spodobac smile

16 998

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ale mi wlasnie o poobserwownie tych dotychczasowych chodzilo smile

Aj - bo ja się już wystraszyłam nieziemsko, że Ty mi delikatnie proponujesz, żebym "sobie nie odmawiała" i poobserwowała własne, znaczy już weszła we własne nowe smile smile smile I od razu paniko-histeria smile smile smile Jakie nowe, jakie nowe wink wink wink
Hihi smile

No co Ty? Na razie to kwarantannna tongue Najpierw zakonczyc jedno a potem mozemy myslec o drugim smile

16 999

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Acha smile

Jechałam na skuterze dziś. A tu mróz i mrzawka. Jak się wypierniczyłam! mad Ale tak szybciutko się zebrałam smile

Oby siniaków mało albo w ogóle nie było smile

U nas też ślizgawica nieziemska.

Ciało otłuszczone to siniaków nie będzie smile

17 000

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hahaha - się uśmiałam znowu smile
I z kwarantanny i ze sposobu na siniaki smile

17 001 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-14 15:31:39)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cos o karaluchach znalazlam tongue

Duży, 3 centymetrowy owad żyje w stadach, a poszczególne osobniki rozpoznają się wzajemnie dzięki specyficznemu zapachowi. To właśnie ruchy czułków, pozwalające lepiej rozpoznać dany zapach, często budzą taką niechęć ludzi. Owada można spotkać wszędzie, gdzie znajdują się jakiekolwiek produkty żywnościowe, przy czym z racji skrytego trybu życia, podobnie jak większość krewniaków preferuje miejsca zaniedbane, brudne i opuszczone. Podobnie jak inne owady z tej rodziny jest dość odporny zarówno na różnego rodzaju trucizny, jak i na mechaniczny nacisk. Właśnie ta odporność w połączeniu z niewielkimi wymaganiami sprawia, że jest zwierzęciem tyleż powszechnym, co i nie lubianym. Jeszcze powszechniej spotykany jest prusak (Blatella germanica) ? mniejszy niż kuzyn, osiągający 1,5 cm owad o rudobrązowym ubarwieniu.  Podobnie jak inne gatunki jest gatunkiem gromadnym, a podążanie do miejsc koncentracji pobratymców ułatwia mu komunikacja chemiczna.  Niewymagający i niewybredny owad słynie z odporności, np. bez jedzenia może się obejść nawet 40 dni.
Czyli tylko 40 dni smile Mozna wytrzymac smile Wielki Post wlasnie 40 dni trwa wink

17 002

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Ale jak nie ma żadnych relacji - a w związku powinny one być - to chyba to też nie jest zdrowe....?

Niezupełnie o to mi chodziło. Niezdrowe i to mocno relacje oczywiście były. Miałam na myśli, że genogram do pokolenia dziadków miałam zrobić, a u mnie jakieśtam relacje zamykały się już w pierwszym i to wąskim pokoleniu... Czyli i tak nic nowego to zadanie (jak dla mnie) nie wniosło. Tyle samo wiedziałam przed.


Happyfull napisał/a:

Niewymagający i niewybredny owad słynie z odporności, np. bez jedzenia może się obejść nawet 40 dni.[/i]
Czyli tylko 40 dni smile Mozna wytrzymac smile

Haha Happyfull big_smile

17 003 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-14 15:58:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Musialam to skopiowac z innego watku smile Juz dawno tak od nie usmialam smile smile smile

"Dzieci tamtych rodziców
Byliśmy wychowywani w sposób, który psychologom śni się
zazwyczaj w koszmarach zawodowych, czyli patologiczny.
Na szczęście, nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami.
My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi.
W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy.
Wspominany z nostalgią lata 80.
Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się
na licznych budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź,
matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu
szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się
pozabijamy. Wiedziała, że pasek uczy zasad BHZ (Bezpieczeństwo i Higiena Zabawy).
Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny
pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.
Skakaliśmy z balkonu na odległość. Łomot spuścił nam sąsiad.
Ojciec postawił mu piwo.
Do szkoły chodziliśmy półtorej kilometra piechotą. Ojciec
twierdził, że mieszkamy zbyt blisko szkoły, on chodził pięć kilometrów.
Współczuliśmy koledze z naprzeciwka, on codziennie musiał
chodzić na lekcje pianina. Miał pięć lat. Rodzice byli oburzeni
maltretowaniem dziecka w tym wieku. My również.
Nie chodziliśmy do pywatnego przedszkola.
Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju.
Uznawali, że wystarczy jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.
Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy.
Z chorobami sezonowymi walczyła babcia.
Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna.
Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody,
na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk,
zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy.
Oczywiście na czas. Powrót po bajce był nagradzany paskiem.
Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał nam karę.
Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie
go w obowiązkach wychowawczych.
Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo - jak zwykle.
Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na Milicję, żeby zakablować rodziców.
Oczywiście, chętnie skorzystalibyśmy z tej wiedzy.
Niestety, pasek był wtedy pomocą dydaktyczną,
a Milicja zajmowała się sprawami dorosłych.
Swoje sprawy załatwialiśmy regularną bijatyką w lasku. Rodzice
trzymali się od tego z daleka. Nikt, z tego powodu, nie trafiał do poprawczaka.
Pies łaził z nami - bez smyczy i kagańca.
Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi.
Raz uwiązaliśmy psa na "sznurku od presy" i poszliśmy z nim na
spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas na
sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze.
Mogliśmy dotykać inne zwierząta.
Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.
Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru,
Każdy dzieciak to wiedział.
Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską.
Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać,
mówić Dzień dobry i nosić za nią zakupy.
Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić Dzień dobry.
A każdy dorosły miał prawo na nas to Dzień dobry wymusić.
Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką.
Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby.
Trzymaliśmy się z daleka od fajki dziadka.
Nikt nas nie odprowadzał. Każdy wiedział, że należy iść lewą
stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot.
Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza
gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz.
Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków.
Czasami próbowaliśmy to jeść.
Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności.
Nikt nam nie liczył kalorii.
Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze
strugi. Nikt nie umarł.
Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami.
Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd.
Nikt się nie bawił z babcią, opiekunką lub mamą.
Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem.
Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie
same. Poza nimi, wolność była naszą własnością.
Wychowywali nas sąsiedzi, stare wiedźmy, przypadkowi
przechodnie i koledzy ze starszej klasy.
Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy
skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód.
Niektórzy wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów.
Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami.
Dziękujemy rodzicom za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli, jak należy nas ?dobrze? wychować.
To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu.
A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają! "

17 004

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Ale jak nie ma żadnych relacji - a w związku powinny one być - to chyba to też nie jest zdrowe....?

Niezupełnie o to mi chodziło. Niezdrowe i to mocno relacje oczywiście były. Miałam na myśli, że genogram do pokolenia dziadków miałam zrobić, a u mnie jakieśtam relacje zamykały się już w pierwszym i to wąskim pokoleniu... Czyli i tak nic nowego to zadanie (jak dla mnie) nie wniosło. Tyle samo wiedziałam przed.

Ja tam się odnoszę do siebie smile Bo mi właśnie nawet samej przed sobą ciężko było przyznać, co ja powielam i że to było owo "przekleństwo" z pokolenia na pokolenie... Ja swojego problemu z życiem upatrywałam jedynie w alkoholiźmie ojca. A to nie do końca tak...  Wszystkich problemów wszystkich w rodzinie nie znam, przyznaję. Nie znam - bo "nie było" relacji....
I wiem czym ten brak relacji skończył się u mnie - brakiem relacji, bo przecież nie czułam że ja bym mogła jakichś relacji chcieć...
Niechcący znowu sprawiłam sobie mały "łomot" po głowie wink

Chyba projekt muszę zrobić i rozplanować na kartce, bo się nieźle mogę zamieszać próbując to upchnąć...

17 005

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy - no smile

Ale nasze dzieci też będą miło wspominać dzieciństwo. I ich dzieci też będą narzekać, że ich rodzice w ogole nic nie rozumieją wink

17 006

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Właśnie dostałam maila,że moje podanie o rozwód wpłynęło do sądu.

17 007

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Właśnie dostałam maila,że moje podanie o rozwód wpłynęło do sądu.

Wow, super smile
To teraz jak się z tym u Was w NL dzieje dalej? Ile mają czasu?

17 008 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-14 17:05:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Właśnie dostałam maila,że moje podanie o rozwód wpłynęło do sądu.

Wow, super smile
To teraz jak się z tym u Was w NL dzieje dalej? Ile mają czasu?

Dostanę info od adwokat, jak ona dostanie wiadomość od sądu.
Jeżeli M się nie sprzeciwi, to max 3 m-ce rozwód. M może wziąć adwokata i wyrazić zgodę na rozwód, wtedy min 6tyg.
Ale M powiedział,że nie weźmie adwokata sad Narazie nie zapeszam,bo czasami słowa swoje, czyny swoje.
Jestem trochę poddenerwowana. Właściwie to myślałam,że już prawie m-c papiery są w sądzie...

17 009

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

zabka-k
Wiem, wiem, bo co można doradzić na takiego posta. Dziś najbardziej zabrakło mi powiedzenia tego i zrozumienia. Twoja odpowiedź to dla mnie dużo, dziękuję. Czułam się bardzo wyczerpana po tym wszystkim ale wieczorem na godz. 19.30 poszłam na miting dla DDD. Niedawno wróciłam, a w niedzielę będę chodziła na spotkania konkretnej grupy, która niedługo będzie zamknięta, ścisłe grono. jestem bardzo, bardzo zadowolona, pierwszy raz tak szybko poczułam się dobrze w wśród tylu osób ( dziś było 5 a dla mnie to i tak sporo) Ludzie mający podobne problemy, zachowujący się podobnie, czujący podobnie, rozumiejący i nie oceniający. Czuję się dobrze i mam nadzieję, że będzie dobrze i się zaaklimatyzuję, no bo gdzie znajdę zrozumienie jak nie wśród podobnych.
Zabka-k zmotywowałaś mnie.
Wracam do strony 394 i na bieżąco też zacznę czytać.

17 010 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-15 09:41:27)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

zabka-k
Wiem, wiem, bo co można doradzić na takiego posta. Dziś najbardziej zabrakło mi powiedzenia tego i zrozumienia. Twoja odpowiedź to dla mnie dużo, dziękuję. Czułam się bardzo wyczerpana po tym wszystkim ale wieczorem na godz. 19.30 poszłam na miting dla DDD. Niedawno wróciłam, a w niedzielę będę chodziła na spotkania konkretnej grupy, która niedługo będzie zamknięta, ścisłe grono. jestem bardzo, bardzo zadowolona, pierwszy raz tak szybko poczułam się dobrze w wśród tylu osób ( dziś było 5 a dla mnie to i tak sporo) Ludzie mający podobne problemy, zachowujący się podobnie, czujący podobnie, rozumiejący i nie oceniający. Czuję się dobrze i mam nadzieję, że będzie dobrze i się zaaklimatyzuję, no bo gdzie znajdę zrozumienie jak nie wśród podobnych.
Zabka-k zmotywowałaś mnie.
Wracam do strony 394 i na bieżąco też zacznę czytać.

Witaj Liv4
muszę Ci napisać, że całkiem dobrze Cię rozumiem. Też nie czuję się swobodnie wśród ludzi, czasami nawet będąc tylko z jedną osobą. Chodziłam na grupę DDA, teraz czekam aż zacznie się kolejna. I rzeczywiście, nie ma to jak być wśród podobnych. Grupa daje mi przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa. Jest to chyba takie miejsce, jakim powinien być dom rodzinny, lub grupa przyjaciół, z którymi lubi się spędzać wspólny czas, za którymi się tęskni. Grupa to też mnóstwo emocji, łez, smutków ale i radości. Czasami nie trzeba nic mówić, wystarczy słuchać drugą osobę. Wtedy pojawia się to niesamowite uczucie zrozumienia i bycia zrozumianą.

Zderzenie z rzeczywistością bywa dla mnie ciężkie, bo poza grupą nie mam ludzi, wśród których czuję się tak bezpiecznie jak tam. Czasami czuję się jakbym za chwilę miała zwariować, ale to podobno dobry znak smile

Liv4, będzie mi przemiło, jeżeli czasami napiszesz tutaj kilka zdań. Dobrze jest być wśród podobnych.
Buziaki i powodzenia!

17 011

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
hm... napisał/a:
zofia282 napisał/a:

CZy Was też tak wkurza ten fioletowy biegający BIK, czy to tylko ja jestem na niego uczulona ?

Ja chyba nie wiem o co chodzi z tym fioletowym.

Fioletowego już nie ma, więc masz prawo nie wiedzieć o co chodzi. Był, jeszcze jakiś czas temu był big_smile. Biegał za mną big_smile big_smile
Oki. smile już wyjaśniam smile. Reklama. Chodziło o reklamę. Taki fioletowy banerek na stronie, który i po zamknięciu go i tak się za chwilę pokazywał. To bardzo utrudniało mi pisanie, bo pisałam "pod banerkiem" A czemu fioletowy ? nie wiem. Taki widocznie zamówili. smile


ooooooooo sorki, nadal jest !!! big_smile

To draństwo smile

17 012 Ostatnio edytowany przez Silly Hopes (2013-02-15 10:16:16)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Silly Hopes napisał/a:

Witajcie kochane
Podczytuje Was czasem, ale wiele się u mnie dzieje.....

Zła jestem na instytucje, sądy.... człowiek probuje stanąć na nogi..... i kiedy wszystko jest na dobrej drodze, kiedy mozna się częściej uśmiechnąć w rodzinie...., pojawiają się urzędy i bzdurne przepisy..... Mam teraz na głowie dwa sądy - polski i brytyjski, mówię Wam, szok jakiś...., dzwonię tylko do Polski do adwokata, albo ganiam do angielskiego adwokata..... Jak w październiku złożyłam papiery w sądzie polskim, tak właśnie niedawno dowiedziałam się, że sąd jeszcze w październiku odrzucił moje wnioski..... A gdzie postanowienia dla mnie???? a mój adwokat nic nie wie????? Obłęd....., teraz wnosi zażalenie do sądu.... A mój były, w międzyczasie załatwił mi sąd w Anglii, pajac jeden.....
Mam nadzieję, że za tydzień się wszystko wyjasni..... u mnie zima.... a Wam życzę wiosny smile.
Pozdrawiam

Witaj smile
Ja także zła jestem na Sądy, prawników, przepisy i niesprawiedliwe wyroki. Trudno mi się godzić, z czym rozum nie godzi się (nie tylko mój). Odwołanie do Strasburga przez błąd prawniczki nie jest możliwe. Co mogę ? nic albo prawie nic. Owszem jestem po porażce kilka dni sfrustrowana, ale z czasem wyciszam się i życie toczy się dalej smile.
Trzymam kciuki i pamiętaj, z każdej sytuacji jest wyjście .  wink smile

Hej smile
Właśnie..., błąd prawniczki, Sądu, adwokata.... a my na tym cierpimy... w moim wypadku dodatkowo moje dzieci. Po kliku latach "tatuś" przypomniał sobie o nich i teraz nawet nie pozwala ani mi ani im się ruszyć z kraju....

Trzymajcie się cieplutko smile

17 013

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Silly Hopes napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Silly Hopes napisał/a:

Witajcie kochane
Podczytuje Was czasem, ale wiele się u mnie dzieje.....

Zła jestem na instytucje, sądy.... człowiek probuje stanąć na nogi..... i kiedy wszystko jest na dobrej drodze, kiedy mozna się częściej uśmiechnąć w rodzinie...., pojawiają się urzędy i bzdurne przepisy..... Mam teraz na głowie dwa sądy - polski i brytyjski, mówię Wam, szok jakiś...., dzwonię tylko do Polski do adwokata, albo ganiam do angielskiego adwokata..... Jak w październiku złożyłam papiery w sądzie polskim, tak właśnie niedawno dowiedziałam się, że sąd jeszcze w październiku odrzucił moje wnioski..... A gdzie postanowienia dla mnie???? a mój adwokat nic nie wie????? Obłęd....., teraz wnosi zażalenie do sądu.... A mój były, w międzyczasie załatwił mi sąd w Anglii, pajac jeden.....
Mam nadzieję, że za tydzień się wszystko wyjasni..... u mnie zima.... a Wam życzę wiosny smile.
Pozdrawiam

Witaj smile
Ja także zła jestem na Sądy, prawników, przepisy i niesprawiedliwe wyroki. Trudno mi się godzić, z czym rozum nie godzi się (nie tylko mój). Odwołanie do Strasburga przez błąd prawniczki nie jest możliwe. Co mogę ? nic albo prawie nic. Owszem jestem po porażce kilka dni sfrustrowana, ale z czasem wyciszam się i życie toczy się dalej smile.
Trzymam kciuki i pamiętaj, z każdej sytuacji jest wyjście .  wink smile

Hej smile
Właśnie..., błąd prawniczki, Sądu, adwokata.... a my na tym cierpimy... w moim wypadku dodatkowo moje dzieci. Po kliku latach "tatuś" przypomniał sobie o nich i teraz nawet nie pozwala ani mi ani im się ruszyć z kraju....

Trzymajcie się cieplutko smile

Ja też za granicę nie będę mogła wyjechać. Życie...

17 014

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Powiem Wam,że poczytałam troszkę teraz i trochę się zasmuciłam,bo uświadomiłam sobie, że najpierw byłam uzależniona od rodziców, potem od M, teraz jestem uzależniona od Was, Waszej opinii, Waszego zdania, Waszej akceptacji i potwierdzenia,że jest dobrze lub źle.
Przykre to trochę, ale podobno dobrze jest to sobie uświadomić.

Aprobaty szukasz, czy to źle?
Ja się nie znam.

Całe życie szukam aprobaty. To bardzo złe. A gdzie ją znajduję? Nie tam gdzie potrzeba!
Oj ja biedna nieszczęśliwa sfrustrowana... wink

A kolor już jest ładny. Czarny się wypłukał, została fajna jagodowa poświata smile

Ok, rozumiem.
No i fajnie z włosami.

Liv4, no to Ci powiem, że wyrosłam na podobną osobę do Ciebie. Ten związek z alkoholikiem. Jakie to podobne. Ake wyrwałam się.
Wyrywam dalej...

Emocje w Tobie grają, ostro. Odbija się to na dzieciach. Przepraszanie nie jest niczym złym, jeślibprsepraszasz za błędy, ale nie za wszystko.
Psycholog. Dużo daje. Dasz radę.
Jeśli chcesz zmian zmienisz swoje życie.

17 015

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Kochane, przesyłam Wam obiecane buziaki.

Każdą z Was mocno całuję.

Cieszę się, że jesteście smile, a jesteście kochane !!!!!:)

wink

17 016

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

zabka-k
Wiem, wiem, bo co można doradzić na takiego posta. Dziś najbardziej zabrakło mi powiedzenia tego i zrozumienia. Twoja odpowiedź to dla mnie dużo, dziękuję. Czułam się bardzo wyczerpana po tym wszystkim ale wieczorem na godz. 19.30 poszłam na miting dla DDD. Niedawno wróciłam, a w niedzielę będę chodziła na spotkania konkretnej grupy, która niedługo będzie zamknięta, ścisłe grono. jestem bardzo, bardzo zadowolona, pierwszy raz tak szybko poczułam się dobrze w wśród tylu osób ( dziś było 5 a dla mnie to i tak sporo) Ludzie mający podobne problemy, zachowujący się podobnie, czujący podobnie, rozumiejący i nie oceniający. Czuję się dobrze i mam nadzieję, że będzie dobrze i się zaaklimatyzuję, no bo gdzie znajdę zrozumienie jak nie wśród podobnych.
Zabka-k zmotywowałaś mnie.
Wracam do strony 394 i na bieżąco też zacznę czytać.

Witaj!
A ja się cieszę, że wróciłaś, żeby napisać i że nie zostawiłaś sama siebie z problemem, tylko wyszłaś z domu smile Poszukać pomocy smile Bo podobno to nasz problem, że nie chcemy nikogo prosić o pomoc....

Wiesz, tak sobie myślałam... Wczoraj akurat miałam terapię, wieczorkiem trochę czytałam, zaczęłam robić genogram, rano spokojnie jechało się autobusem - można było pogdybać...
Trochę mi lżej na serduchu, kiedy wiem, że po prostu mam takie właśnie jakieś zaburzenia emocjonalne - kiedy sama sobie to powiedziałam. Wiem, mniej więcej, skąd się wzięły. Nie usprawiedliwiam siebie - absolutnie, bo w niewłaściwych zachowaniach nie ma nic właściwego. Ale już nie szukam usprawiedliwień w kimś innym. Mam problem i to nie jeden, nie dwa - ze sobą. Ale na szczęście wiem, że je mam!!!!! smile A ja jak coś wiem, to już staram się i pamiętać i coś z tym robić smile Jak na początku nie umiem inaczej, to po prostu zagryzam zęby na siłę, zapalam papierocha i w ogóle wyczyniam różne rzeczy, żeby nie zaprezentować otoczeniu "tamtych" zachowań. A pewnie, że ciężko, wcale nie mówię, że łatwo! Ha - teraz to się już tak śmieję z siebie, kiedy usiłuję nie narzekać, gderać, gadać bezsensownie do "ściany" wink Słowotok mi niepotrzebny, jeśli już coś należy - to wyrażać się konkretnie i w sposób zrównoważony wink Ja zawsze miałam ogromny ładunek emocjonalny w słowach - do tego stopnia, że nie potrafiłam wyrazić myśli, że w ogóle nie umiałam wyrazić czegoś słowami. Dalej lepiej mi się pisze smile Dalej usiłuję sama siebie uspokajać smile A pięknie będzie, jak kiedyś uda mi się poznać kogoś całkiem nowego i przeżyć z nim jakąś znajomość wcale nie polegającą na achach i ochach, tylko na umiejętności po prostu normalnego wyrażania tego co czuję... Nawet w pracy.... Dziś miałam takie lekkie tąpnięcie na dzień dobry - ktoś tam biznesowo źle się zachował. "Normalnie" już bym podskakiwała, dwie godziny tyrady by było, 5 fajek, 10 kaw i tysiąc przekleństw pod nosem, jaki to gbur itp, jak mógł tak niebiznesowo postąpić smile Oczywiście że mną rzuciło smile Ale do eskalacji nie doszło wink Zapanowałam sama nad sobą i dałam radę bez niepotrzebnego podskakiwania "załątwić" kompleksowo i na SPOKOJNIE!!!!! smile smile smile To w nagrodę zaraz dam sobie ciasteczkowe serduszko, które maluszki wczoraj upiekły dla mamy z nianią i jej siostrą smile

Ale przyznaję LIV - powtarzać sobie muszę cały czas, do czego mi nie wolno doprowadzać i że muszę robić wszystko, żeby nauczyć się panować nad wszelkimi pierwszymi przejawami niezdrowych zachowań smile Musze dawać sobie po łapach. Muszę wychodzić na łyk herbaty smile Muszę myśleć calutki czas smile Ale dobrze. Bo ja już wiem, ze wcale nie chcę przepraszać i wcale nie muszę doprowadzić do sytuacji, gdzie kogokolwiek miałabym przeprosić albo czuć się nieswojo, że przesadziłam. Ja nie chcę po prostu kogoś krzywdzić tylko przez to że mam zaburzenia emocjonalne - bo ja je mam. Ale sie ich pozbędę smile
Polecamy magnez z potasem  smile Raz, że potas dla kobiet cool jest. Dwa, że magnez dla każdego mięśnia sercowego też cool jest. Po trzecie i najważniejsze - właściwy poziom magnezu w organiźmie to połowa mnie problemów wink

17 017

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

zabka-k łykam magnez, potas, wit.b bo niby mają pomagać. Rzeczywistych efektów nie widzę, ale wmawiam sobie że są, że to mi pomaga wink

17 018

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

zabka-k łykam magnez, potas, wit.b bo niby mają pomagać. Rzeczywistych efektów nie widzę, ale wmawiam sobie że są, że to mi pomaga wink

Ja dopiero  4 m-ce, ale zauważam pozytywy smile Brak kołatań, brak skurczy, brak wiecznego nerwa i spokojniejsze spojrzenie na świat. Nie wierzę, że sama siebie doprowadziłam do takiej poprawy tylko i wyłącznie przemyśleniami smile Nie mówię, że to załatwi wszystko, ale wszystko po trochu składa się na efekt końcowy wink
Łykam codziennie, dawkę zwiększył mi ostatnio lekarz, jak zapomnę przez 3-4 dni, zaczyna się stan niespokojności taki lekki.

17 019

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To zazdroszczę...

17 020

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Wiesz, tak sobie myślałam... Wczoraj akurat miałam terapię, wieczorkiem trochę czytałam, zaczęłam robić genogram, rano spokojnie jechało się autobusem - można było pogdybać...
Trochę mi lżej na serduchu, kiedy wiem, że po prostu mam takie właśnie jakieś zaburzenia emocjonalne - kiedy sama sobie to powiedziałam. Wiem, mniej więcej, skąd się wzięły. Nie usprawiedliwiam siebie - absolutnie, bo w niewłaściwych zachowaniach nie ma nic właściwego. Ale już nie szukam usprawiedliwień w kimś innym. Mam problem i to nie jeden, nie dwa - ze sobą. Ale na szczęście wiem, że je mam!!!!! smile A ja jak coś wiem, to już staram się i pamiętać i coś z tym robić smile Jak na początku nie umiem inaczej, to po prostu zagryzam zęby na siłę, zapalam papierocha i w ogóle wyczyniam różne rzeczy, żeby nie zaprezentować otoczeniu "tamtych" zachowań. A pewnie, że ciężko, wcale nie mówię, że łatwo! Ha - teraz to się już tak śmieję z siebie, kiedy usiłuję nie narzekać, gderać, gadać bezsensownie do "ściany" wink Słowotok mi niepotrzebny, jeśli już coś należy - to wyrażać się konkretnie i w sposób zrównoważony wink Ja zawsze miałam ogromny ładunek emocjonalny w słowach - do tego stopnia, że nie potrafiłam wyrazić myśli, że w ogóle nie umiałam wyrazić czegoś słowami. Dalej lepiej mi się pisze smile Dalej usiłuję sama siebie uspokajać smile A pięknie będzie, jak kiedyś uda mi się poznać kogoś całkiem nowego i przeżyć z nim jakąś znajomość wcale nie polegającą na achach i ochach, tylko na umiejętności po prostu normalnego wyrażania tego co czuję... Nawet w pracy.... Dziś miałam takie lekkie tąpnięcie na dzień dobry - ktoś tam biznesowo źle się zachował. "Normalnie" już bym podskakiwała, dwie godziny tyrady by było, 5 fajek, 10 kaw i tysiąc przekleństw pod nosem, jaki to gbur itp, jak mógł tak niebiznesowo postąpić smile Oczywiście że mną rzuciło smile Ale do eskalacji nie doszło wink Zapanowałam sama nad sobą i dałam radę bez niepotrzebnego podskakiwania "załątwić" kompleksowo i na SPOKOJNIE!!!!! smile smile smile To w nagrodę zaraz dam sobie ciasteczkowe serduszko, które maluszki wczoraj upiekły dla mamy z nianią i jej siostrą smile

A może Zabka-k Ty boisz się utracić kontrolę? Bo co by się stało takiego, gdybyś się normalnie pozłościła?

"Dorosłe dzieci alkoholików stale kontrolują swoje uczucia i zachowania oraz starają się kontrolować uczucia i zachowania innych ludzi. Nie chcą nikogo krzywdzić ? po prostu boją się, że ich życie będzie gorsze, jeśli choć trochę zmniejszą kontrolę, i czują silny strach, gdy nie mogą jej sprawować. W efekcie ich życie emocjonalne często jest zduszone, zaś związkom brakuje spontaniczności, niezbędnej do zbudowania prawdziwie intymnych relacji."

17 021 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2013-02-15 13:36:55)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

A może Zabka-k Ty boisz się utracić kontrolę? Bo co by się stało takiego, gdybyś się normalnie pozłościła?

"Dorosłe dzieci alkoholików stale kontrolują swoje uczucia i zachowania oraz starają się kontrolować uczucia i zachowania innych ludzi. Nie chcą nikogo krzywdzić ? po prostu boją się, że ich życie będzie gorsze, jeśli choć trochę zmniejszą kontrolę, i czują silny strach, gdy nie mogą jej sprawować. W efekcie ich życie emocjonalne często jest zduszone, zaś związkom brakuje spontaniczności, niezbędnej do zbudowania prawdziwie intymnych relacji."

smile Nie boję smile
Ja chcę w końcu przestać tracić kontrolę, bo wiecznie ją traciłam. Nerwy to moja specjalność wink
Zdenerwowanie jest "odpowiednią rekacją", jeśli się człowiek nie zapętla i nie przesadza z odreagowaniem. Dziki wrzask nie jest receptą.
Pamiętasz moje - "bez dołów, bez euforii"? Stabilnie do przodu?
Jeśli nie mam na coś wpływu, jeśli coś nie było moim błędem a tylko rykoszetem we mnie kantem uderzyło, wystarczy, że przedstawię swoje racje. Nie muszę z tego robić końca świata. Bo go nie ma. Nie muszę jeździć po kimś, bo potem wypluję kazdy gram energii z siebie na niepotrzebne reakcje i nic nie zostanie dla mnie - "wpadnę w doła".
Akurat kwestia odpowiedniej kontroli w pracy u mnie jest mniej zaburzona niż w życiu prywatnym. Ale DDA podobno w ogóle najlepiej to sobie z pracą radzi bo tu nie ma emocji prywatnych. Są tylko rekacje wynikające z sytuacji biznesowych. Nie "sercowe" i wynikające z pustki w sobie, z braku odczuwania jakichkolwiek emocji.... albo odczuwania ich zdecydowanie za późno.


Ja się pozłościłam Anstawia - ale tak normalnie i bez przesadyzmu wielgachnego smile Zareagowałam od razu i nie przesadziłam z natężeniem. Novum niejako u mnie..... wink Ale właśnie się kolega podśmiewa, że jakaś się taka rozsądniejsza robię i nie daję sobie "wrzucać". Jak dam radę w pracy to i w życiu prywatnym się nauczę smile

17 022

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

A może Zabka-k Ty boisz się utracić kontrolę? Bo co by się stało takiego, gdybyś się normalnie pozłościła?

"Dorosłe dzieci alkoholików stale kontrolują swoje uczucia i zachowania oraz starają się kontrolować uczucia i zachowania innych ludzi. Nie chcą nikogo krzywdzić ? po prostu boją się, że ich życie będzie gorsze, jeśli choć trochę zmniejszą kontrolę, i czują silny strach, gdy nie mogą jej sprawować. W efekcie ich życie emocjonalne często jest zduszone, zaś związkom brakuje spontaniczności, niezbędnej do zbudowania prawdziwie intymnych relacji."

smile Nie boję smile
Ja chcę w końcu przestać tracić kontrolę, bo wiecznie ją traciłam. Nerwy to moja specjalność wink
Zdenerwowanie jest "odpowiednią rekacją", jeśli się człowiek nie zapętla i nie przesadza z odreagowaniem. Dziki wrzask nie jest receptą.
Pamiętasz moje - "bez dołów, bez euforii"? Stabilnie do przodu?
Jeśli nie mam na coś wpływu, jeśli coś nie było moim błędem a tylko rykoszetem we mnie kantem uderzyło, wystarczy, że przedstawię swoje racje. Nie muszę z tego robić końca świata. Bo go nie ma. Nie muszę jeździć po kimś, bo potem wypluję kazdy gram energii z siebie na niepotrzebne reakcje i nic nie zostanie dla mnie - "wpadnę w doła".
Akurat kwestia odpowiedniej kontroli w pracy u mnie jest mniej zaburzona niż w życiu prywatnym. Ale DDA podobno w ogóle najlepiej to sobie z pracą radzi bo tu nie ma emocji prywatnych. Są tylko rekacje wynikające z sytuacji biznesowych. Nie "sercowe" i wynikające z pustki w sobie, z braku odczuwania jakichkolwiek emocji.... albo odczuwania ich zdecydowanie za późno.


Ja się pozłościłam Anstawia - ale tak normalnie i bez przesadyzmu wielgachnego smile Zareagowałam od razu i nie przesadziłam z natężeniem. Novum niejako u mnie..... wink Ale właśnie się kolega podśmiewa, że jakaś się taka rozsądniejsza robię i nie daję sobie "wrzucać". Jak dam radę w pracy to i w życiu prywatnym się nauczę smile

Dziki wrzask może być receptą, lepszą niż tłumienie emocji. Krzyk w poduszkę jest lepszy niż wszystko. Wyrażanie emocji nie oznacza "jeżdżenie po ludziach".
Problemy nie stanowią nigdy końca świata świata.

17 023

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Dziki wrzask może być receptą, lepszą niż tłumienie emocji. Krzyk w poduszkę jest lepszy niż wszystko. Wyrażanie emocji nie oznacza "jeżdżenie po ludziach".
Problemy nie stanowią nigdy końca świata świata.

Zgadzam się smile
Wiesz, nawet się znowu pozastanawiałam i masz rację.... Krzyk chyba u mnie wynikał troszeczkę z tego, że dopuszczam do nagromadzenia się emocji i potem eksploduję. Jak nie dopuszczę to i krzyku nie ma. Jakie zdziwienie wink Cały czas gdzieś mi łazi po głowie, że dopuszczam do nagromadzania bo formalnie nic  nie czuję, żeby się działo coś nie tak - aż się nie nagromadzi. I że w pracy, bez emocji - jest mi łatwiej czuć, że coś jest nie tak. Bo zachowań pracowo - biznesowych uczymy się w pracy, a tę zaczynamy jak szkołę skończymy. A ją kończymy, jak może już "myślimy".... I są to inne relacje, niż w życiu prywatnym...

Doprowadzam do nagromadzania się emocji, bo nic nie czuję w życiu prywatnym, bo i nie chcę nic czuć, bo to reakcja obronna. I jednocześnie nigdy nie żyłam w normalnym świecie emocji, to i nie bardzo rozumiem, czym one są, nie znam ich po prostu...., bo u mnie od zarania dziejów pustka wielka była - jeśli chodzi o jakiekolwiek emocje pozytywne w domu...

Nie umiem chyba "po polsku", ale mam nadzieję, że uda Ci się jakoś mnie zrozumieć, co mi się tam wymyśliło wink

D...! To nie są inne relacje! Nie o tę inność chodzi, że praca, że dom! Tylko, że w pracy jakoś od początku miałam "normalne" wzorce powiązań zawodowych - zdrowe w miarę. W miarę, bo za bardzo byłam "hołubiona", najpierw jako siostra współwłaściciela, potem jako jedyna dziewczyna w męskim świecie... Ale napewno relacje były zdrowsze....
Taaaaa......

17 024 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-15 14:17:56)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Dziki wrzask może być receptą, lepszą niż tłumienie emocji.

A czy ten dziki wrzask nie bierze sie wlasnie z tlumenia ogromnych, skrywanych pokladow emocji przez dlugi czas?

Anstawia napisał/a:

Krzyk w poduszkę jest lepszy niż wszystko.

No lepiej w poduszke niz krzyczec na kogos. Poduszka glucha smile

Anstawia napisał/a:

Wyrażanie emocji nie oznacza "jeżdżenie po ludziach".

Zalezy jakich emocji. A przy jakich emocjach jezdzimy po ludziach?

Anstawia napisał/a:

Problemy nie stanowią nigdy końca świata świata.

Problemy nie ale nieumiejetnosc ich rozwiazania to czasami koniec swiata sad

17 025 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-15 18:10:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Dziki wrzask może być receptą, lepszą niż tłumienie emocji.

A czy ten dziki wrzask nie bierze sie wlasnie z tlumenia ogromnych, skrywanych pokladow emocji przez dlugi czas?

Anstawia napisał/a:

Krzyk w poduszkę jest lepszy niż wszystko.

No lepiej w poduszke niz krzyczec na kogos. Poduszka glucha smile

Anstawia napisał/a:

Wyrażanie emocji nie oznacza "jeżdżenie po ludziach".

Zalezy jakich emocji. A przy jakich emocjach jezdzimy po ludziach?

Anstawia napisał/a:

Problemy nie stanowią nigdy końca świata świata.

Problemy nie ale nieumiejetnosc ich rozwiazania to czasami koniec swiata sad

Dziki wrzask może być i pewnie jest wynikiem tłumienia emocji.
Nie wiem przy jakich emocjach "jeździmy po ludziach"? Na pewno nie jest to sposób na wyrażenie emocji.
Zapytaj Zabki-k, to są jej słowa.
Nie posiadam wszystkich możliwych umiejętności, więc może się zdarzyć, że coś stanowi dla mnie problem. Ale to nie koniec świata.

17 026

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
tezkobieta napisał/a:

zabka-k łykam magnez, potas, wit.b bo niby mają pomagać. Rzeczywistych efektów nie widzę, ale wmawiam sobie że są, że to mi pomaga wink

Ja dopiero  4 m-ce, ale zauważam pozytywy smile Brak kołatań, brak skurczy, brak wiecznego nerwa i spokojniejsze spojrzenie na świat. Nie wierzę, że sama siebie doprowadziłam do takiej poprawy tylko i wyłącznie przemyśleniami smile Nie mówię, że to załatwi wszystko, ale wszystko po trochu składa się na efekt końcowy wink
Łykam codziennie, dawkę zwiększył mi ostatnio lekarz, jak zapomnę przez 3-4 dni, zaczyna się stan niespokojności taki lekki.

A o jakim magnezie i potasie Wy tutaj piszecie? Jakims od lekarza czy bez recepty z apteki?

17 027

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Bo ja już wiem, ze wcale nie chcę przepraszać i wcale nie muszę doprowadzić do sytuacji, gdzie kogokolwiek miałabym przeprosić albo czuć się nieswojo, że przesadziłam. Ja nie chcę po prostu kogoś krzywdzić tylko przez to że mam zaburzenia emocjonalne - bo ja je mam. Ale sie ich pozbędę smile

Zabka smile

17 028

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Nie posiadam wszystkich możliwych umiejętności, więc może się zdarzyć, że coś stanowi dla mnie problem. Ale to nie koniec świata.

Nikt nie posiada wszystkich mozliwych umiejetnosci.
Byloby zbyt latwo a moze za nudno zyc bez problemow smile

17 029

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

A o jakim magnezie i potasie Wy tutaj piszecie? Jakims od lekarza czy bez recepty z apteki?

A to jakaś różnica? Ja kupuję bez recepty.

17 030

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Nie posiadam wszystkich możliwych umiejętności, więc może się zdarzyć, że coś stanowi dla mnie problem. Ale to nie koniec świata.

Nikt nie posiada wszystkich mozliwych umiejetnosci.
Byloby zbyt latwo a moze za nudno zyc bez problemow smile

Dlatego jak każdy mam problemy. Normalne.

Posty [ 16 966 do 17 030 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 260 261 262 263 264 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026