netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 862 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 259 260 261 262 263 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 901 do 16 965 z 26 310 ]

16 901

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cześć dziewczyny.

Powoli i nieśmiało zaczynam Was podczytywać, mam nadzieję, że przyjmiecie mnie do swojego grona smile

A tak swoją drogą, bardzo mądry tekst Anstawia, pozwolisz, że przekopiuję go do swojego tematu bo chciałabym od czasu do czasu do niego wracać smile

16 902

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Jogaaa napisał/a:

Cześć dziewczyny.

Powoli i nieśmiało zaczynam Was podczytywać, mam nadzieję, że przyjmiecie mnie do swojego grona smile

A tak swoją drogą, bardzo mądry tekst Anstawia, pozwolisz, że przekopiuję go do swojego tematu bo chciałabym od czasu do czasu do niego wracać smile

Witaj.
Jasne,kopiuj ten tekst. Jeśli tylko komuś pomoże,to fajnie.
Mogę wysłać Ci całą książkę. Jak chcesz to wyślij mi maila.
I pisz śmiało co u Ciebie smile

16 903

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Anonimowej też nigdy nie dostałam.

Karaluch jakieś tam róże dawał.
On mi w tamtym roku zostawił perfumy i czekoladki od Mikołaja mad

No proszę. W tamtym roku dopiero czy wcześniej też?

Nie wiem już sama. Może dawał,może nie,może dawał bez okazji, a może wcale. Nie wiem co jest iluzją a co prawdą....
Dziś mam doła. Smutno mi.
Poza tym, nie podoba mi się mój nowy kolor włosów.
Mała dziewczynka ze mnie sad

Anstawio !!! Przepracowałyśmy ten temat. Dorosłyśmy smile. Już się nie mazgaimy jak małe dziewczynki, już jesteśmy kobietami, chwilami zniesmaczonymi, ale KOBIETAMI.
Kolor włosów to nie powód do płaczu! To nie jest na zawsze ! Farba się zmywa (użyj szamponu przeciwłupieżowego)!! Kilka myć i kolor będzie inny. Poza tym do odważnych świat należy !!!! Nie udało się osiągnąć wymarzonego koloru albo kolor nie pasuje do typu naszej urody to jeszcze nie koniec świata !!! Fajnie jest poeksperymentować na sobie z kolorami włosów i makijażem smile
W razie jak nic już nie pomoże big_smile to pomoże fachowiec i zdejmie kolor (demakijaż) i nałoży nowy dobrany do cery i koloru oczu wink Jeśli użyłaś czerni z odcieniem fioletu, to ten kolor w różnym świetle się mieni. Efekt jest ładny i pasuje brunetkom, zimnym brunetkom. Sama kilka lat nosiłam czerń z odcieniem jagody i lubiłam ten kolor.

A teraz Anstawio zrób pa pa tej smutnej małej dziewczynce i spójrz z uśmiechem w lustro na dorosłą Anstawię z NOWYM kolorem na włosach.

16 904

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Jogaaa napisał/a:

Cześć dziewczyny.

Powoli i nieśmiało zaczynam Was podczytywać, mam nadzieję, że przyjmiecie mnie do swojego grona smile

A tak swoją drogą, bardzo mądry tekst Anstawia, pozwolisz, że przekopiuję go do swojego tematu bo chciałabym od czasu do czasu do niego wracać smile

Witaj smile
Śmiało !!! czytaj i pisz !!! śmiało !

Przyjmujemy smile
Zapraszamy smile

16 905 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-13 14:28:22)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

No proszę. W tamtym roku dopiero czy wcześniej też?

Nie wiem już sama. Może dawał,może nie,może dawał bez okazji, a może wcale. Nie wiem co jest iluzją a co prawdą....
Dziś mam doła. Smutno mi.
Poza tym, nie podoba mi się mój nowy kolor włosów.
Mała dziewczynka ze mnie sad

Anstawio !!! Przepracowałyśmy ten temat. Dorosłyśmy smile. Już się nie mazgaimy jak małe dziewczynki, już jesteśmy kobietami, chwilami zniesmaczonymi, ale KOBIETAMI.
Kolor włosów to nie powód do płaczu! To nie jest na zawsze ! Farba się zmywa (użyj szamponu przeciwłupieżowego)!! Kilka myć i kolor będzie inny. Poza tym do odważnych świat należy !!!! Nie udało się osiągnąć wymarzonego koloru albo kolor nie pasuje do typu naszej urody to jeszcze nie koniec świata !!! Fajnie jest poeksperymentować na sobie z kolorami włosów i makijażem smile
W razie jak nic już nie pomoże big_smile to pomoże fachowiec i zdejmie kolor (demakijaż) i nałoży nowy dobrany do cery i koloru oczu wink Jeśli użyłaś czerni z odcieniem fioletu, to ten kolor w różnym świetle się mieni. Efekt jest ładny i pasuje brunetkom, zimnym brunetkom. Sama kilka lat nosiłam czerń z odcieniem jagody i lubiłam ten kolor.

A teraz Anstawio zrób pa pa tej smutnej małej dziewczynce i spójrz z uśmiechem w lustro na dorosłą Anstawię z NOWYM kolorem na włosach.

Dlaczego kolor włosów to nie powód do płaczu?
Z jakiego powodu MOGĘ płakać?

Nie wiem Zofio czy oglądałaś ten film,który kiedyś poleciła Happyfull pt. "Sybill".
Dziś zaczęłam czytać książkę "Toksyczna miłość i jak się z niej uwolnić". Czuję się dokładnie jak ta dziewczyna z filmu. Zawsze tego typu książki tak na mnie działają, terapia podobnie. Masakra! mad

16 906

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Nie wiem już sama. Może dawał,może nie,może dawał bez okazji, a może wcale. Nie wiem co jest iluzją a co prawdą....
Dziś mam doła. Smutno mi.
Poza tym, nie podoba mi się mój nowy kolor włosów.
Mała dziewczynka ze mnie sad

Anstawio !!! Przepracowałyśmy ten temat. Dorosłyśmy smile. Już się nie mazgaimy jak małe dziewczynki, już jesteśmy kobietami, chwilami zniesmaczonymi, ale KOBIETAMI.
Kolor włosów to nie powód do płaczu! To nie jest na zawsze ! Farba się zmywa (użyj szamponu przeciwłupieżowego)!! Kilka myć i kolor będzie inny. Poza tym do odważnych świat należy !!!! Nie udało się osiągnąć wymarzonego koloru albo kolor nie pasuje do typu naszej urody to jeszcze nie koniec świata !!! Fajnie jest poeksperymentować na sobie z kolorami włosów i makijażem smile
W razie jak nic już nie pomoże big_smile to pomoże fachowiec i zdejmie kolor (demakijaż) i nałoży nowy dobrany do cery i koloru oczu wink Jeśli użyłaś czerni z odcieniem fioletu, to ten kolor w różnym świetle się mieni. Efekt jest ładny i pasuje brunetkom, zimnym brunetkom. Sama kilka lat nosiłam czerń z odcieniem jagody i lubiłam ten kolor.

A teraz Anstawio zrób pa pa tej smutnej małej dziewczynce i spójrz z uśmiechem w lustro na dorosłą Anstawię z NOWYM kolorem na włosach.

Dlaczego kolor włosów to nie powód do płaczu?

bo odrastają
bo farba zmywa się
bo kolor rozjaśnić możemy (rozjaśniaczem!  nie farbą ! )
bo zrobić można pasemka (rozjaśniaczem, potem farbą i u fryzjera !!!!)
bo możemy nałożyć farbę ciemniejszą lub inny odcień na tym samym tonie (a ton to czerń)
bo fryzjer zdejmie nam farbę (demakijaż) i nałoży inną nawet jasny blond jak będziemy chciały
bo dziesięć osób krzyknie, jaki piękny kolor, jak ci w nim dobrze i jest to już nasz ukochany kolor (:D)
bo możemy ściąć włosy na "0"
bo możemy nosić perukę z modną fryzurką w dowolnym kolorze
bo to nie koniec świata

Anstawia napisał/a:

Z jakiego powodu MOGĘ płakać?

Nie wiem !
Dla mnie powodem do płaczu na pewno będzie śmierć bliskich osób. Ich odejście będzie nieodwracalne a ich brak nie do zastąpienia.

16 907

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie!
W końcu jestem, wróciłam po łazęgowaniu po gabinetach. Trochę się zasmuciłam, bo mam jakąś zmianę w lewej piersi, a mam podwyższone ryzyko genetycznie - ale z drugiej strony "przyszywana" babcia niuńków pomagała i w ciągu paru godzin wysprawdzano mnie dokładnie i kilkukrotnie i zmiana jest do obserwacji co pół roku i kompletnie na razie nie ma podejrzeń. Może to nawet i coś tam być - tylko kompletnie nie onkologiczne, choćby jakaś drobna zmiana po jakimś uderzeniu. Biorąc pod uwagę 3 dzieciaków czasem przytulających się z impetem - całkiem możliwe i najbardziej prawdopodobne smile Jeszcze na twarzy sińców nie mam, ale kilka razy mało brakło - tak mi "przydzwoniły" wink

Anstawia
Przyznaję się, też tak mam, też podejrzewam częściowo uzależnienie - ale mam wrażenie, że to wynika z chęci kontaktu z ludźmi i faktu, że ja nie jestem samotnikiem ale osobą towarzyską. Nowych osób poznawać nie chcę, już Ci kiedyś pisałam smile A to wg mnie nie jest nic strasznego, że dobrze się czuję w czyimś gronie i w nim przebywam smile Jeśli wrócę do zainteresowania fotografią to wiesz - pewnie gdzie indziej będę częściej smile
Nie, nie uważam, ze przesadzam. Często zaglądam, bo w pracy jestem pod stałym łączem więc to dość proste. Ale nie zawsze - choć Was bardzo lubię i cenię - chce mi się np. zaglądac wieczorami, zamiast pogadać ze starszą, poczytać czy wyjśc do przyjaciółki. Uzależnieniem było by to wtedy, gdybym zerwała kontakt z rzeczywistością i realnymi ludźmi - to już było.... Teraz nie jest tak smile Po prostu jestem tam, gdzie czuję się dobrze - może Ty też tak masz? smile

16 908

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Nie wiem Zofio czy oglądałaś ten film,który kiedyś poleciła Happyfull pt. "Sybill".
Dziś zaczęłam czytać książkę "Toksyczna miłość i jak się z niej uwolnić". Czuję się dokładnie jak ta dziewczyna z filmu. Zawsze tego typu książki tak na mnie działają, terapia podobnie. Masakra! mad

ale która dziewczyna - osobowości w niej było wiele, chyba 16, więc jak która z nich się czujesz ?

16 909

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Nie wiem Zofio czy oglądałaś ten film,który kiedyś poleciła Happyfull pt. "Sybill".
Dziś zaczęłam czytać książkę "Toksyczna miłość i jak się z niej uwolnić". Czuję się dokładnie jak ta dziewczyna z filmu. Zawsze tego typu książki tak na mnie działają, terapia podobnie. Masakra! mad

ale która dziewczyna - osobowości w niej było wiele, chyba 16, więc jak która z nich się czujesz ?

Jak każda! Co jakiś czas inna, tylko, że ja nie wiem, która jestem ta autentyczna.

16 910

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Witajcie!
W końcu jestem, wróciłam po łazęgowaniu po gabinetach. Trochę się zasmuciłam, bo mam jakąś zmianę w lewej piersi, a mam podwyższone ryzyko genetycznie - ale z drugiej strony "przyszywana" babcia niuńków pomagała i w ciągu paru godzin wysprawdzano mnie dokładnie i kilkukrotnie i zmiana jest do obserwacji co pół roku i kompletnie na razie nie ma podejrzeń. Może to nawet i coś tam być - tylko kompletnie nie onkologiczne, choćby jakaś drobna zmiana po jakimś uderzeniu. Biorąc pod uwagę 3 dzieciaków czasem przytulających się z impetem - całkiem możliwe i najbardziej prawdopodobne smile Jeszcze na twarzy sińców nie mam, ale kilka razy mało brakło - tak mi "przydzwoniły" wink

Anstawia
Przyznaję się, też tak mam, też podejrzewam częściowo uzależnienie - ale mam wrażenie, że to wynika z chęci kontaktu z ludźmi i faktu, że ja nie jestem samotnikiem ale osobą towarzyską. Nowych osób poznawać nie chcę, już Ci kiedyś pisałam smile A to wg mnie nie jest nic strasznego, że dobrze się czuję w czyimś gronie i w nim przebywam smile Jeśli wrócę do zainteresowania fotografią to wiesz - pewnie gdzie indziej będę częściej smile
Nie, nie uważam, ze przesadzam. Często zaglądam, bo w pracy jestem pod stałym łączem więc to dość proste. Ale nie zawsze - choć Was bardzo lubię i cenię - chce mi się np. zaglądac wieczorami, zamiast pogadać ze starszą, poczytać czy wyjśc do przyjaciółki. Uzależnieniem było by to wtedy, gdybym zerwała kontakt z rzeczywistością i realnymi ludźmi - to już było.... Teraz nie jest tak smile Po prostu jestem tam, gdzie czuję się dobrze - może Ty też tak masz? smile

Same dobre wiadomości przynosisz optymistyczna Zabko smile
1  jesteś przebadana i zdrowa smile
2  mała zmiana nie jest onkologiczna
3  fajną masz "przyszywaną babcię niuńków" , dzięki której wszystko szybko i sprawnie idzie ( pozdrów ją ode mnie smile)
4  masz 3 dzieciaków lgnących do ciebie
5  nie masz posiniaczonej twarzy smile
6 lubisz kontakt z ludźmi w realu i wirtualu, i nie jesteś samotnikiem
7  nie jesteś uzależniona od forum a czytanie i pisanie na nim sprawia Ci przyjemność
8 czujesz się dobrze smile
9 lubisz nas i cenisz
.......no jak Cię Zabko nie kochać ? smile bądź zawsze taka radosna i optymistyczna smile

16 911

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzięki smile

Babcię ucałuję - ma zajrzeć na mandarynkową białą herbatkę po południu smile smile smile
Rany - chyba ją do Zakopca zabiorę..... jakieś wzięcie ma smile

16 912

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Nie wiem Zofio czy oglądałaś ten film,który kiedyś poleciła Happyfull pt. "Sybill".
Dziś zaczęłam czytać książkę "Toksyczna miłość i jak się z niej uwolnić". Czuję się dokładnie jak ta dziewczyna z filmu. Zawsze tego typu książki tak na mnie działają, terapia podobnie. Masakra! mad

ale która dziewczyna - osobowości w niej było wiele, chyba 16, więc jak która z nich się czujesz ?

Jak każda! Co jakiś czas inna, tylko, że ja nie wiem, która jestem ta autentyczna.

..........Anstawio każdy składa się z wielu kawałków. Trudno jest powiedzieć, że ja na pewno, zawsze. Nie jesteśmy identyczni każdego dnia. Zależy to od pogody (nasłonecznienia, ciśnienia, wiatrów, księżyca) i grom wie czego jeszcze.

...........oj coś mi się wydaje, że się nad sobą zbędnie rozczulasz....mów co się stało, co się wydarzyło. Nie zwalaj na 16 osobowości.......


..........masz wątpliwości, podejrzenia ? MARSZ DO LEKARZA !!!!

16 913

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:
zofia282 napisał/a:

ale która dziewczyna - osobowości w niej było wiele, chyba 16, więc jak która z nich się czujesz ?

Jak każda! Co jakiś czas inna, tylko, że ja nie wiem, która jestem ta autentyczna.

..........Anstawio każdy składa się z wielu kawałków. Trudno jest powiedzieć, że ja na pewno, zawsze. Nie jesteśmy identyczni każdego dnia. Zależy to od pogody (nasłonecznienia, ciśnienia, wiatrów, księżyca) i grom wie czego jeszcze.

...........oj coś mi się wydaje, że się nad sobą zbędnie rozczulasz....mów co się stało, co się wydarzyło. Nie zwalaj na 16 osobowości.......


..........masz wątpliwości, podejrzenia ? MARSZ DO LEKARZA !!!!

Anstawia
Każdy z nas jest tylko sobą - nie da się powielić człowieka. Dlatego w wielu osobach możemy zauważać po części siebie. Być może też masz w sobie coś z "dostosowywacza" - jak ja u siebie zauważyłam, co potwierdza tylko fakt, że sama siebie nie znam i siebie nie odkryłam jeszcze. Stąd u mnie dostosowywanie się i stąd kojarzenie samej siebie z innymi postaciami - Ty zauważyłaś to na filmie, ja na przykładzie książki opisującej różne przypadki KKZB. Ale tam na początku było cudne zdanie, że nie ma dwóch identycznych przypadków, a w wielu można znaleźć pierwiastek z siebie smile

I ja np. dlatego doszłam do wniosku, że za jakiś czas do książki wrócę smile Żeby na spokojnie poznać tę "złą" siebie, reagującą w chory sposób. A to mi może da przyczynki do wyleczenia złych zachowań smile

Kolejna kwestia - jak pisze Zofia - w tej chwili też cały czas się zmieniasz. I za 3 miesiące masz pełne prawo powiedzieć coś, ując coś odmiennie niż dotychczas smile Masz prawo i pewnie sama czujesz już i po tym, co sama przeszłaś, że tak będzie wink

Tak - też się czasem "przerażam", jak coś czytam - że znowu odkryłam w sobie coś niepokojącego. Ale już nie przerażam tak strasznie a raczej zauważam, co mogłabym w sobie zmienić, żeby nie przestać się uśmiechać. Przeczytałam "czerwone lampki" i mnie momentami pozmrażało, ale przeczytałam jeszcze raz i jeszcze smile Przynajmniej wiem jeszcze więcej, co we mnie jest niezbyt właściwe smile

16 914 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-02-13 17:12:49)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cierpię big_smile, do mamy przyszły paczki ! 2 ! ogromne ! z  USA ! od siostry ! a ja jeszcze boję się chodzić (ruszać kręgosłupem) !
Normalnie mam rozdwojenie jaźni. Jedna ja -  powściągliwa, rozsądna, wiedząca, że paczki nie uciekną a ich zawartość nie zniknie i druga chcąca teraz natychmiast i przymierzać będzie buciki i bluzeczki i już gotowa pobiec na inną dzielnicę do mamy nawet po wertepach aby już zaspokoić swoją żądzę posiadania ( na co dzień opanowaną) i zaspokoić ciekawość ( na co dzień opanowaną) . TAka jestem popaprana big_smile.      Która zwycięży ?........?

16 915

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jak narkomanka na głodzie, po przeczytaniu fragmentu książki, pojechałam do niego pod pracę, by usłyszeć: "nie przejmuj się, każdy tak ma" i by zostać pogłaskaną po głowie, przytuloną...
Tak mi tego brakuje...

16 916 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-13 19:00:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ale sie porobilo !!!! Maja ma  dwie glowy a Anstawia 16 osobowosci !!! I to wszystko moja wina bo ja te blogi i filmy polecam !!!!
Jedynie Zabka zdrowa smile Zofia z bolacym kregoslupem poleci ogladac buciki a co? tongue Wedlug mnie to tez zdrowe tongue Tez bym tak zrobila smile
A niech Was wszystkie... tongue
Anstawia idz Ty w koncu na jakies tance i daj sie adorowac jakiemus latynosowi tongue
Wyjdz w koncu z kokonu zwanego "fajnie byc tylko ze soba" i IDZ DO REALNYCH LUDZI !!!!
A czemu Ty czytasz ksiazki poradniki jak sie uwolnic z toksycznego zwiazku a robisz dokladnie na odwrot???
Jaki w tym sens??? Juz tak nisko upadlas aby skomlec o dotyk karalucha?
Nastepnym razem jak Cie takie mysli najda to pisz prosto z mostu a nie sciemniaj z kolorem wlosow tongue
Bujac to my a nie nas tongue

16 917

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Gdybym to ja wiedziała wczoraj co będzie dzisiaj...
Jak biorę te książki do ręki to widzę tylko zdania, że nie muszę się rozstawać, że mam zająć się sobą i, że problemy biorą się z dzieciństwa.
I ja już nie wiem co jeszcze mam robić,bo mam wrażenie, że ciągle szukam czegoś dla siebie, a i tak czuję się do d...

16 918 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-13 19:01:48)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Gdybys czytala te ksiazki ze zrozumieniem to bys wiedziala co bedzie jutro tongue
A teraz nie mazgaj sie, bo gdyby ten post inna osoba napisala to wiedzialabys dokladnie co jej poradzic tongue
A moze bys tak przestala szukac ?

16 919 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-13 19:33:56)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

......prosto z mostu to chyba najskuteczniejsza metoda....chociaż kkzb ma skłonności do widzenia wszystkiego innym niż jest i wszystko, wszystko! potrafić przetłumaczyć  na swoją modłę sad

I dlatego Mr.Julian z 30 letnia praktyka walil mi prosto z mostu, bo wiedzial, ze "madre gadanie" nie przyniesiosloby u mnie na samym poczatku skutku tongue
Mi pomoglo smile Juz pisalam wczesniej, ze na mojej terapii nie bylo "przerabiania dziecinstwa" i zwalania winy na rodzicow itp.
On mi powiedzial, ze ja mam zyc teraz !!!!!!!!!!!
I zajmowac sie problemami dnia dzisiejszego !!!
Gdzies czytalam, dokladnie nie pamietam gdzie ale tak to brzmialo:
Jak siedzimy w bagnie to nic nam nie da zastanawianie sie dlaczego do tego bagna wpadlysmy, musimy znalesc sposob jak z tego bagna wylezc !!!!!

16 920

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

......prosto z mostu to chyba najskuteczniejsza metoda....chociaż kkzb ma skłonności do widzenia wszystkiego innym niż jest i wszystko, wszystko! potrafić przetłumaczyć  na swoją modłę sad

I dlatego Mr.Julian z 30 letnia praktyka walil mi prosto z mostu, bo wiedzial, ze "madre gadanie" nie przyniesiosloby u mnie na samym poczatku skutku tongue
Mi pomoglo smile Juz pisalam wczesniej, ze na mojej terapii nie bylo "przerabiania dziecinstwa" i zwalania winy na rodzicow itp.
On mi powiedzial, ze ja mam zyc teraz !!!!!!!!!!!
I zajmowac sie problemami dnia dzisiejszego !!!
Gdzies czytalam, dokladnie nie pamietam gdzie ale tak to brzmialo:
Jak siedzimy w bagnie to nic nam nie da zastanawianie sie dlaczego do tego bagna wpadlysmy, musimy znalesc sposob jak z tego bagna wylezc !!!!!

Happyfull, przerabianie dzieciństwa oznacza wyłażenie z bagna. Dlaczego myślisz, że chodzi o zwalanie winy na rodziców, skoro nigdy nie pracowałaś nad tym na terapii?

16 921

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

......prosto z mostu to chyba najskuteczniejsza metoda....chociaż kkzb ma skłonności do widzenia wszystkiego innym niż jest i wszystko, wszystko! potrafić przetłumaczyć  na swoją modłę sad

I dlatego Mr.Julian z 30 letnia praktyka walil mi prosto z mostu, bo wiedzial, ze "madre gadanie" nie przyniesiosloby u mnie na samym poczatku skutku tongue
Mi pomoglo smile Juz pisalam wczesniej, ze na mojej terapii nie bylo "przerabiania dziecinstwa" i zwalania winy na rodzicow itp.
On mi powiedzial, ze ja mam zyc teraz !!!!!!!!!!!
I zajmowac sie problemami dnia dzisiejszego !!!
Gdzies czytalam, dokladnie nie pamietam gdzie ale tak to brzmialo:
Jak siedzimy w bagnie to nic nam nie da zastanawianie sie dlaczego do tego bagna wpadlysmy, musimy znalesc sposob jak z tego bagna wylezc !!!!!

Happyfull, przerabianie dzieciństwa oznacza wyłażenie z bagna. Dlaczego myślisz, że chodzi o zwalanie winy na rodziców, skoro nigdy nie pracowałaś nad tym na terapii?

Nie zwalam winy na rodzicow ani na innych !!! Moja terapia byla inna niz Twoja co nie znaczy, ze na Ciebie by podzialala. Pisze o Sobie.
Ja ruszylam z miejsca, odcielam sie od toksyny i jestem z mojej terapii zadowolona.
Nie jestem terapeuta i nie wiem co dla Ciebie jest dobre ?
Ok piszesz, ze przerabianie dziecinstwa to wylazenie z bagna ale juz wiesz, co bylo nie tak z Twoim dziecinstwem i Twoimi rodzicami. Wiecej, juz wiesz co jest nie tak z Twoim bylym mezem. I co?
Przerobilas juz dziecinstwo i malzenstwo moze czas zaczac zyc dniem terazniejszym?

16 922 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-13 20:19:15)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

I dlatego Mr.Julian z 30 letnia praktyka walil mi prosto z mostu, bo wiedzial, ze "madre gadanie" nie przyniesiosloby u mnie na samym poczatku skutku tongue
Mi pomoglo smile Juz pisalam wczesniej, ze na mojej terapii nie bylo "przerabiania dziecinstwa" i zwalania winy na rodzicow itp.
On mi powiedzial, ze ja mam zyc teraz !!!!!!!!!!!
I zajmowac sie problemami dnia dzisiejszego !!!
Gdzies czytalam, dokladnie nie pamietam gdzie ale tak to brzmialo:
Jak siedzimy w bagnie to nic nam nie da zastanawianie sie dlaczego do tego bagna wpadlysmy, musimy znalesc sposob jak z tego bagna wylezc !!!!!

Happyfull, przerabianie dzieciństwa oznacza wyłażenie z bagna. Dlaczego myślisz, że chodzi o zwalanie winy na rodziców, skoro nigdy nie pracowałaś nad tym na terapii?

Nie zwalam winy na rodzicow ani na innych !!! Moja terapia byla inna niz Twoja co nie znaczy, ze na Ciebie by podzialala. Pisze o Sobie.
Ja ruszylam z miejsca, odcielam sie od toksyny i jestem z mojej terapii zadowolona.
Nie jestem terapeuta i nie wiem co dla Ciebie jest dobre ?
Ok piszesz, ze przerabianie dziecinstwa to wylazenie z bagna ale juz wiesz, co bylo nie tak z Twoim dziecinstwem i Twoimi rodzicami. Wiecej, juz wiesz co jest nie tak z Twoim bylym mezem. I co?
Przerobilas juz dziecinstwo i malzenstwo moze czas zaczac zyc dniem terazniejszym?

Eh,przecież ja nie napisałam, że Twoja terapia była zła i, że Ty zwalasz winę na kogoś.
Przerobiłam już dzieciństwo i małżeństwo? Ja myślałam, że ja dopiero zaczynam odkrywać to co jest teraz i co jest dobre dla mnie teraz... Ja dopiero siebie poznaję. Co ja mam Ci napisać? Szybko- źle, powoli- też niedobrze...
Poza tym, nie uraź się, ale Ciebie facet zostawił i sobie poszedł. Większość z nas wygrzebuje się ze związku.
Mnie też 10 lat temu zostawił chłopak. Już go nie pamiętam tongue

16 923

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

[Szybko- źle, powoli- też niedobrze...

Po prostu tak pomiedzy szybko i powoli tongue

16 924

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

[Szybko- źle, powoli- też niedobrze...

Po prostu tak pomiedzy szybko i powoli tongue

No i do tego dążę. Ale szybko nie da rady wink

16 925

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

big_smile big_smile big_smile
Wróciłam smile cała uśmiechnięta smile
Jak miło być obdarowanym smile jak miło mieć fantastyczną i kochaną siostrę. Kocham ją bardzo, wiem, że ona mnie też.
Nie wszystko przymierzone, rady nie dałam. Za to mamę zmusiłam do przymierzenia wszystkiego, nawet nielubiane błyszczyki polubiła przy okazji big_smile. Od butów po futerka mama jest ubrana smile(i błyszczyki) -  jak nówka ! smile.
O moich synkach siostra też nie zapomniała i koszulki z nadrukami im podesłała i po zegarku pumy.
Zawsze frajdą są od niej paczki.
Mama ucieszona z paczki, wizyty córki i wnuka smile  3 w jednym wink 
Ja ucieszona z paczki i uśmiechniętej 76 letniej mamy, przyglądającej się sobie z zachwytem w nowym ciuszku w lustrze - aż ciepło robi się na serduszku smile
Ja swoją Walentynkę już mam tongue , a jutro wręczę od siebie mamie i synkowi czekoladowe serduszko. Drugi synek i koleżanki dostaną po sms-ie, a Wy po wirtualnym buziaku smile

16 926 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-13 22:24:10)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Poza tym, nie uraź się, ale Ciebie facet zostawił i sobie poszedł. Większość z nas wygrzebuje się ze związku.
Mnie też 10 lat temu zostawił chłopak. Już go nie pamiętam tongue

Wiesz, to, ze nie bylam mezatka nic nie ma do rzeczy. Chlopak czy maz zylam z kims pod jednym dachem ponad 6 lat. To, ze jak piszesz sobie poszedl to moja wina ze nie chcialam sie zmienic dla niego.
Gdybym chciala, zeby wrocil to zrobilabym wszystko co w mojej mocy aby skomlec o powrot.
Ale nie skomlalam tylko poszlam na terapie.
Nie lubie jak zaczynasz atakowac mnie, ze u mnie niby to wielkie nic.
Chlopak to nie maz i co ja tam moge wiedziec?  Ty biedna pokrzywdzona i Ty tylko masz zle w zyciu?
A Ty moze sie zastanow co Ty w ogole chcesz? Byc ze swoim mezem czy nie?

16 927

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Ale sie porobilo !!!! Maja ma  dwie glowy a Anstawia 16 osobowosci !!! I to wszystko moja wina bo ja te blogi i filmy polecam !!!!
Jedynie Zabka zdrowa smile Zofia z bolacym kregoslupem poleci ogladac buciki a co? tongue Wedlug mnie to tez zdrowe tongue Tez bym tak zrobila smile
A niech Was wszystkie... tongue
Anstawia idz Ty w koncu na jakies tance i daj sie adorowac jakiemus latynosowi tongue
Wyjdz w koncu z kokonu zwanego "fajnie byc tylko ze soba" i IDZ DO REALNYCH LUDZI !!!!
A czemu Ty czytasz ksiazki poradniki jak sie uwolnic z toksycznego zwiazku a robisz dokladnie na odwrot???
Jaki w tym sens??? Juz tak nisko upadlas aby skomlec o dotyk karalucha?
Nastepnym razem jak Cie takie mysli najda to pisz prosto z mostu a nie sciemniaj z kolorem wlosow tongue
Bujac to my a nie nas tongue

Masz rację, sie porobiło !!! ...prawie jak smok albo potwór z Loch Ness wink Ma dwie głowy, 16 osobowości, strzelający kręgosłup i Zabką zwać się każe.....i tylko...i tylko od czasu do czasu jest happy i to full smile Nie, nie, to tylko żarty, w formie żartobliwej to piszę - wybaczcie smile Wyobraźnia zadziałała i zaszalała big_smile

IDŹ ANSTAWIO DO REALNYCH LUDZI !!!  Poprzytulaj się do woli i na zapas. Zaszalej dziewczyno ! Nie dogonisz straconego czasu ! Baw się, tańcz, śmiej, podskakuj. Te smutki, wspominki zostaw sobie na starość. KORZYSTAJ Z ŻYCIA DZIEWCZYNO !!!  ONO PRZEMIJA !!!

Podoba mi się to powiedzenie, "bujać to my, ale nie nas". Kiedyś inaczej je odbierałam...teraz baaaardzo mi się to podoba smile

CZy Was też tak wkurza ten fioletowy biegający BIK, czy to tylko ja jestem na niego uczulona ?

16 928

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Poza tym, nie uraź się, ale Ciebie facet zostawił i sobie poszedł. Większość z nas wygrzebuje się ze związku.
Mnie też 10 lat temu zostawił chłopak. Już go nie pamiętam tongue

Wiesz, to, ze nie bylam mezatka nic nie ma do rzeczy. Chlopak czy maz zylam z kims pod jednym dachem ponad 6 lat. To, ze jak piszesz sobie poszedl to moja wina ze nie chcialam sie zmienic dla niego.
Gdybym chciala, zeby wrocil to zrobilabym wszystko co w mojej mocy aby skomlec o powrot.
Ale nie skomlalam tylko poszlam na terapie.
Nie lubie jak zaczynasz atakowac mnie, ze u mnie niby to wielkie nic.
Chlopak to nie maz i co ja tam moge wiedziec?  Ty biedna pokrzywdzona i Ty tylko masz zle w zyciu?
A Ty moze sie zastanow co Ty wogole chcesz? Byc ze swoim mezem czy nie?

Happyfull, ja Cię nie chciałam urazić i nie miałam zamiaru Cię atakować.
Dla mnie to bez różnicy czy to chłopak,czy mąż.

16 929

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ale sie porobilo !!!! Maja ma  dwie glowy a Anstawia 16 osobowosci !!! I to wszystko moja wina bo ja te blogi i filmy polecam !!!!
Jedynie Zabka zdrowa smile Zofia z bolacym kregoslupem poleci ogladac buciki a co? tongue Wedlug mnie to tez zdrowe tongue Tez bym tak zrobila smile
A niech Was wszystkie... tongue
Anstawia idz Ty w koncu na jakies tance i daj sie adorowac jakiemus latynosowi tongue
Wyjdz w koncu z kokonu zwanego "fajnie byc tylko ze soba" i IDZ DO REALNYCH LUDZI !!!!
A czemu Ty czytasz ksiazki poradniki jak sie uwolnic z toksycznego zwiazku a robisz dokladnie na odwrot???
Jaki w tym sens??? Juz tak nisko upadlas aby skomlec o dotyk karalucha?
Nastepnym razem jak Cie takie mysli najda to pisz prosto z mostu a nie sciemniaj z kolorem wlosow tongue
Bujac to my a nie nas tongue

Masz rację, sie porobiło !!! ...prawie jak smok albo potwór z Loch Ness wink Ma dwie głowy, 16 osobowości, strzelający kręgosłup i Zabką zwać się każe.....i tylko...i tylko od czasu do czasu jest happy i to full smile Nie, nie, to tylko żarty, w formie żartobliwej to piszę - wybaczcie smile Wyobraźnia zadziałała i zaszalała big_smile

IDŹ [b] ANSTAWIO DO REALNYCH LUDZI !!!  Poprzytulaj się do woli i na zapas. Zaszalej dziewczyno ! Nie dogonisz straconego czasu ! Baw się, tańcz, śmiej, podskakuj. Te smutki, wspominki zostaw sobie na starość. KORZYSTAJ Z ŻYCIA DZIEWCZYNO !!!  ONO PRZEMIJA !!! [/b]

Podoba mi się to powiedzenie, "bujać to my, ale nie nas". Kiedyś inaczej je odbierałam...teraz baaaardzo mi się to podoba smile

CZy Was też tak wkurza ten fioletowy biegający BIK, czy to tylko ja jestem na niego uczulona ?

Chyba muszę zmienić formę taneczną, bo Zumba mi ewidentnie nie pomaga. Albo ustalić nowy grafik, żeby pomiędzy zumbą, fitness, siłownią i yogą, dyskotekę wrzucić.
No zaczęłam już szukać tych realnych ludzi. Póki co, znalazłam takich co to herbatkę lubią pić tongue

A fioletowy banerek wkurzający jest.

16 930 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-13 22:20:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Happyfull, ja Cię nie chciałam urazić i nie miałam zamiaru Cię atakować.
Dla mnie to bez różnicy czy to chłopak,czy mąż.

Wiesz nie o to chodzi tutaj miedzy nami na forum aby sie licytowac ile trwaly zwiazki, malzenstwa, czy byly dzieci czy byly kredyty itd.
Kazda z nas ma/miala swoje tempo wychodzenia z toksycznego zwiazku. A wychodzenie nie konczy sie na rozstaniu czy rozwodzie !!!
No a potem uwazanie aby znowu sie nie zapomniec !!!
Nie ma tutaj lepszych czy gorszych, szybszych czy wolniejszych, chorych czy zdrowych !!!
Ja jestem tutaj bo Was lubie i lubie sobie pogadac, co mi tez pomaga nie zapominac o moich problemach.
Lubie Wasz humor i ciesze sie jak Wam sie dobrze dzieje smile
A co mam Ci powiedziec? Nie wiem czy Twoja decyzja dotyczaca rozwodu byla podjeta swiadomie?
Nikt Cie tutaj nigdy do niczego nie zmusza ale jak piszesz, ze chcesz rozwodu a potem spotykasz sie i przytulasz do meza to ja "glupieje" sad. Mam Cie wspierac abys sie rozwiodla i zakonczyla znajomosc z mezem czy mam sie trzymac z daleka?

16 931 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-13 22:29:18)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyfull, ja od roku piszę tutaj, że rozwód niczego nie zmienia, albo niewiele. Jednego czego oczekuję od rozwodu to bycia niezależną finansowo i nie narażoną na odpowiedzialność za czyjeś długi.
Możesz mnie wspierać, olewać, wyśmiewać, pisać, że jestem głupia itp itd.
Nie wiem co mi "pomoże", kiedy i jak szybko.
Pisz co uważasz.

16 932

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

......prosto z mostu to chyba najskuteczniejsza metoda....chociaż kkzb ma skłonności do widzenia wszystkiego innym niż jest i wszystko, wszystko! potrafić przetłumaczyć  na swoją modłę sad

I dlatego Mr.Julian z 30 letnia praktyka walil mi prosto z mostu, bo wiedzial, ze "madre gadanie" nie przyniesiosloby u mnie na samym poczatku skutku tongue
Mi pomoglo smile Juz pisalam wczesniej, ze na mojej terapii nie bylo "przerabiania dziecinstwa" i zwalania winy na rodzicow itp.
On mi powiedzial, ze ja mam zyc teraz !!!!!!!!!!!
I zajmowac sie problemami dnia dzisiejszego !!!
Gdzies czytalam, dokladnie nie pamietam gdzie ale tak to brzmialo:
Jak siedzimy w bagnie to nic nam nie da zastanawianie sie dlaczego do tego bagna wpadlysmy, musimy znalesc sposob jak z tego bagna wylezc !!!!!

Na mnie wrażenie zrobiło "mądre gadanie" ZAZDROŚCI. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ....nagle inaczej zobaczyłam świat, jakby w innym wymiarze. Byłam zdziwiona, zaskoczona, ale podejrzenia moje potwierdzały kobiety kkzb. W realu też pełno tych kobiet - teraz to dostrzegam. One nie rozumieją co mówię ...... uśmiechają się tylko jak powiem, a ja mam dobrze, a ja jestem wolna - uśmiechają ze zdziwieniem smile. Nie, nie chcę naprawiać świata. Wystarczy mi moja radość, wolność i spokój  smile smile smile
Nie chcę zwalać winy na nikogo. Stało się jak się stało. On był jaki był a ja byłam kkzb, czekającą na cud. Żyłam jak żyłam, ale mam szansę chociaż przez kilka lat mieć fajny czas, mój czas !!! przeze mnie zorganizowany !!!!

16 933

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Happyfull, ja od roku piszę tutaj, że rozwód niczego nie zmienia, albo niewiele.
Możesz mnie wspierać, olewać, wyśmiewać, pisać, że jestem głupia itp itd.
Nie wiem co mi "pomoże", kiedy i jak szybko.
Pisz co uważasz.

Nie rozumiem do tej pory Twoich reakcji sad
Wspierac, olewac, wysmiewac, pisac, ze jestes glupia ? To Twoje odczucia?

16 934 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-13 22:41:43)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Happyfull, ja od roku piszę tutaj, że rozwód niczego nie zmienia, albo niewiele.
Możesz mnie wspierać, olewać, wyśmiewać, pisać, że jestem głupia itp itd.
Nie wiem co mi "pomoże", kiedy i jak szybko.
Pisz co uważasz.

Nie rozumiem do tej pory Twoich reakcji sad
Wspierac, olewac, wysmiewac, pisac, ze jestes glupia ? To Twoje odczucia?

Nie. Pisz co uważasz za słuszne lub nie pisz jeśli nie masz ochoty.

A co do mojego rozwodu, przecież pisałam pod koniec ubiegłego roku,że w tym roku będzie taniej i łatwiej, no i udało się to załatwić.
Na uczucia nie mam wpływu,ale na decyzje tak.
Po co ja się tłumaczę?

16 935

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Chyba muszę zmienić formę taneczną, bo Zumba mi ewidentnie nie pomaga. Albo ustalić nowy grafik, żeby pomiędzy zumbą, fitness, siłownią i yogą, dyskotekę wrzucić.

A jak Ty się z tym wszystkim dziewczyno wyrabiasz ? Nie za dużo tego ? i miałabyś jeszcze czas i siły na disco ?

16 936

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Chyba muszę zmienić formę taneczną, bo Zumba mi ewidentnie nie pomaga. Albo ustalić nowy grafik, żeby pomiędzy zumbą, fitness, siłownią i yogą, dyskotekę wrzucić.

A jak Ty się z tym wszystkim dziewczyno wyrabiasz ? Nie za dużo tego ? i miałabyś jeszcze czas i siły na disco ?

Dla siebie mam czas zawsze big_smile

16 937

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Nie, nie chcę naprawiać świata. Wystarczy mi moja radość, wolność i spokój  smile smile smile
Nie chcę zwalać winy na nikogo. Stało się jak się stało. On był jaki był a ja byłam kkzb, czekającą na cud. Żyłam jak żyłam, ale mam szansę chociaż przez kilka lat mieć fajny czas, mój czas !!! przeze mnie zorganizowany !!!!

Zofia smile I tak nam dopomoz swiety Walenty smile

16 938

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Uciekam spać kochane.  Na dobranoc Wam powiem, nie licytujcie się kto odszedł, kto został zostawiony. Owszem jest mała satysfakcja jak pogoni się drania,ale nie zmienia to jednak faktu, że drań draniem pozostaje. Happyfull może swojemu karaluchowi podziękować, że zaoszczędził jej wiele długich lat koszmarku. Ja dziękować Bogu mogę, że chociaż dzieci pozwolił mi ochronić. Pogoniłam po 26 latach, po nieudanej próbie odebrania sobie życia i co ? I dwadzieścia kilka lat zmarnowanych, jego długi do spłacania, długawy powrót do zdrowia......wolałabym by mnie porzucił po 6 , po 4, po 2 latach. Ja dziękować swojemu eksowi nie mam za co !!!!
Dobrej nocki smile spokojnej wink

16 939 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-13 23:06:38)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No i o to mi mniej więcej chodziło, że Happyfull może swojemu karaluchowi podziękować, bo sobie poszedł.
Ale nie ważne.
Atak był.

Doranoc!

16 940

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Która zwycięży ?........?

Kobieta? smile

16 941

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Gdybym to ja wiedziała wczoraj co będzie dzisiaj...
Jak biorę te książki do ręki to widzę tylko zdania, że nie muszę się rozstawać, że mam zająć się sobą i, że problemy biorą się z dzieciństwa.
I ja już nie wiem co jeszcze mam robić,bo mam wrażenie, że ciągle szukam czegoś dla siebie, a i tak czuję się do d...

Anstawia, a ja przeczytałam, że NIE MUSZĘ się rozstawać, ale jest to prawdopodobne po tym, co sobie po długich przemyśleniach uświadomię.... wink
O tym, że nie "wrócę", to ja się zorientowałam po drugim spotkaniu na terapii, choć w ogóle tematu małżeństwa obcnego jeszcze nie poruszaliśmy. I było to podświadome. Dopiero powoli dzień za dniem domyślam się, skąd to ze mnie wylazło i co jest tego powodem. I dalej tego tematu na terapii nie poruszamy smile Ale jak ruszymy tak całkiem szczerze wink
Pamiętam co wrzasnęłam teraputce na którymś spotkaniu -  coś w stylu, że zadaje mi takie pytania po których to odpowiedziach ja się w danym momencie czuję rewelacyjna - bo ja taka biedna jestem. Ale ja nie jestem biedna, ja świństw w życiu narobiłam co niemiara - wszystkim!!! Obecnemu m, starszej córce, rodzinie, sobie! JA  TO  CZUJĘ!!!! Ale muszę zidentyfikować skąd się to bierze, jak się zaczyna i czym kończy! Bo jako KKZB - krzywdę przede wszystkim robie SOBIE! I dzieciom swoim, które będą to przekleństwo kontynuować, bo nic innego przeze mnie znały nie będą!!!!

Nie wiem co będzie jutro, ale mogę spróbować coś wykreować przeze mnie dzisiaj smile O tym napisała jakiś czas temu Happy smile
Prawda Happy? smile

Ja już się rozstałam. Bo gdybym zdrowo myślała, nigdy bym się nie musiała rozstawać. Albo rozstałabym się szybciej, niż się zaczęłam "spotykać". Znalazłam sobie po prostu "jelenia". Rogów mu nie doprawiłam. Ale ja nie jestem sarenką ni łanią. Zrobiłam z siebie cierpiętnicę na własne życzenie. Taka prawda. Mam 40 lat i czas w końcu zmądrzeć.

I moje ulubione "i tyla tego" smile wink

16 942

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Eh,przecież ja nie napisałam, że Twoja terapia była zła i, że Ty zwalasz winę na kogoś.
Przerobiłam już dzieciństwo i małżeństwo? Ja myślałam, że ja dopiero zaczynam odkrywać to co jest teraz i co jest dobre dla mnie teraz... Ja dopiero siebie poznaję. Co ja mam Ci napisać? Szybko- źle, powoli- też niedobrze...
Poza tym, nie uraź się, ale Ciebie facet zostawił i sobie poszedł. Większość z nas wygrzebuje się ze związku.
Mnie też 10 lat temu zostawił chłopak. Już go nie pamiętam tongue

Anstawia - nie tak chyba smile
Albo chcesz wyciągać wnioski albo nie. Nie mam nic do faktu jaką terapię każda z nas przechodzi, tylko jakie wnioski wysnuwa. Mnie przerabianie dzieciństwa dało wiele, choć nie przerobiłam do końca. Fakty z przeszłości - to są fakty, których nie zmienię i nie mam na nie wpływu. Ale wiem, że mną dotąd powodowało jedynie pragnienie miłości i czułości za wszelką cenę i bez względu na cokolwiek. Pod tym względem jestem niemowlęciem. Muszę dorosnąć. Jak? SAMA! Bez jakiegokolwiek faceta i związku. Trudno mi będzie - bo mam już sama troje dzieci, dom i odpowiedzialną pracę z zespołem podległych pracowników.

Co to jest wygrzebywanie się ze związku???? Albo sobie uświadamiasz, jaki wpływ na wybór faceta miały Twoje braki w przeszłości albo nie chcesz sobie uświadomić? Bo gdybyś była świadoma, czego potrzebujesz i jaka jesteś - to byś go wybrała???? Wątpię. Ale napewno mogę powiedzieć, że tego nie wiesz. Jedno co możesz zrobić - to poznać siebie. A za 2-3 lata - jeśli będzie ku temu okazja, choć w żaden sposób nie powinnaś jej szukać - zobaczyć, czy tego samego faceta byś była w stanie chcieć. Na swoją znajomość jego tematu. Ja tam już wiem, że obecnego bym nie chciała smile Ani poprzedniego - a byli diametralnie różni. Teraz to ja chcę siebie smile A poprzedniego męża pamiętam - przypomniałam sobie na szczęście smile Mam gwarancję, że już 2 typów nie będę zamierzała ugłaskiwać i kochać smile

Niech ja najpierw pokocham siebie! Potem się zobaczy smile

16 943

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Poza tym, nie uraź się, ale Ciebie facet zostawił i sobie poszedł. Większość z nas wygrzebuje się ze związku.
Mnie też 10 lat temu zostawił chłopak. Już go nie pamiętam tongue

Wiesz, to, ze nie bylam mezatka nic nie ma do rzeczy. Chlopak czy maz zylam z kims pod jednym dachem ponad 6 lat. To, ze jak piszesz sobie poszedl to moja wina ze nie chcialam sie zmienic dla niego.
Gdybym chciala, zeby wrocil to zrobilabym wszystko co w mojej mocy aby skomlec o powrot.
Ale nie skomlalam tylko poszlam na terapie.
Nie lubie jak zaczynasz atakowac mnie, ze u mnie niby to wielkie nic.
Chlopak to nie maz i co ja tam moge wiedziec?  Ty biedna pokrzywdzona i Ty tylko masz zle w zyciu?
A Ty moze sie zastanow co Ty w ogole chcesz? Byc ze swoim mezem czy nie?

A może w końcu spróbować poszukać siebie?
I swoich win i karaluchów?
A nie szukać winy w innych wink

GDYBYŚMY WŁASNYCH WIN NIE MIAŁY, KARALUCHY BY SIĘ NAM NIE PATOCZYŁY NA DRODZE - SAME JE ŚCIĄGAMY smile

16 944

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

CZy Was też tak wkurza ten fioletowy biegający BIK, czy to tylko ja jestem na niego uczulona ?

JA TEŻ, JA TEŻ wink

16 945 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-14 02:12:38)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Nie wiem co będzie jutro, ale mogę spróbować coś wykreować przeze mnie dzisiaj smile O tym napisała jakiś czas temu Happy smile
Prawda Happy? smile

Znalazlam smile

zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Przeszłości nie zmienimy. Możemy tylko chcieć ją zrozumieć. Tylko na przyszłość mamy wpływ i odrobinę na teraźniejszość

Ja bym to ujela tak:
Z przeszlosci powinnysmy wyciagnac wnioski na przyszlosc ale zyc teraz i byc swiadomym "teraz"

No, wiesz, ja sobie teraz to jeszcze uświadamiam  Ale z teraz będzie jutro .A powoli każde teraz obraca się w jeszcze sympatyczniejsze jutrzejsze teraz

Moje ulubione zdanie smile
A powoli każde teraz obraca się w jeszcze sympatyczniejsze jutrzejsze teraz  smile

16 946

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

GDYBYŚMY WŁASNYCH WIN NIE MIAŁY, KARALUCHY BY SIĘ NAM NIE PATOCZYŁY NA DRODZE - SAME JE ŚCIĄGAMY smile

No swiete slowa smile Ja trabie zeby NIE KARMIC KARALUCHOW !!! Ale na to samo wychodzi tongue

16 947

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

No i o to mi mniej więcej chodziło, że Happyfull może swojemu karaluchowi podziękować, bo sobie poszedł.
Ale nie ważne.

Wazne bardzo wazne !!! Przeciez Twoj karaluch tez sobie poszedl. Pisalas, ze on nie chce wrocic?
Z jego strony "powrot" Ci nie grozi. Droga wolna do zakonczenia toksycznej relacji?

16 948 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-14 10:44:49)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

No i o to mi mniej więcej chodziło, że Happyfull może swojemu karaluchowi podziękować, bo sobie poszedł.
Ale nie ważne.

Wazne bardzo wazne !!! Przeciez Twoj karaluch tez sobie poszedl. Pisalas, ze on nie chce wrocic?
Z jego strony "powrot" Ci nie grozi. Droga wolna do zakonczenia toksycznej relacji?

Tak. Jeśli pominiemy fakty, o których pisałam później,ale to chyba tylko ja o tym pamiętam...
Oczywiście wcześniej nie dałaś rady w ten sposób mi napisać, tylko musiałaś    zarzucić mi atak?!
Dla mnie nieważne. Ucinam temat, bo jestem ta "biedna i tylko ja mam źle w życiu, no i atakuję."

16 949 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-14 09:48:37)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Eh,przecież ja nie napisałam, że Twoja terapia była zła i, że Ty zwalasz winę na kogoś.
Przerobiłam już dzieciństwo i małżeństwo? Ja myślałam, że ja dopiero zaczynam odkrywać to co jest teraz i co jest dobre dla mnie teraz... Ja dopiero siebie poznaję. Co ja mam Ci napisać? Szybko- źle, powoli- też niedobrze...
Poza tym, nie uraź się, ale Ciebie facet zostawił i sobie poszedł. Większość z nas wygrzebuje się ze związku.
Mnie też 10 lat temu zostawił chłopak. Już go nie pamiętam tongue

Anstawia - nie tak chyba smile
Albo chcesz wyciągać wnioski albo nie. Nie mam nic do faktu jaką terapię każda z nas przechodzi, tylko jakie wnioski wysnuwa. Mnie przerabianie dzieciństwa dało wiele, choć nie przerobiłam do końca. Fakty z przeszłości - to są fakty, których nie zmienię i nie mam na nie wpływu. Ale wiem, że mną dotąd powodowało jedynie pragnienie miłości i czułości za wszelką cenę i bez względu na cokolwiek. Pod tym względem jestem niemowlęciem. Muszę dorosnąć. Jak? SAMA! Bez jakiegokolwiek faceta i związku. Trudno mi będzie - bo mam już sama troje dzieci, dom i odpowiedzialną pracę z zespołem podległych pracowników.

Co to jest wygrzebywanie się ze związku???? Albo sobie uświadamiasz, jaki wpływ na wybór faceta miały Twoje braki w przeszłości albo nie chcesz sobie uświadomić? Bo gdybyś była świadoma, czego potrzebujesz i jaka jesteś - to byś go wybrała???? Wątpię. Ale napewno mogę powiedzieć, że tego nie wiesz. Jedno co możesz zrobić - to poznać siebie. A za 2-3 lata - jeśli będzie ku temu okazja, choć w żaden sposób nie powinnaś jej szukać - zobaczyć, czy tego samego faceta byś była w stanie chcieć. Na swoją znajomość jego tematu. Ja tam już wiem, że obecnego bym nie chciała smile Ani poprzedniego - a byli diametralnie różni. Teraz to ja chcę siebie smile A poprzedniego męża pamiętam - przypomniałam sobie na szczęście smile Mam gwarancję, że już 2 typów nie będę zamierzała ugłaskiwać i kochać smile

Niech ja najpierw pokocham siebie! Potem się zobaczy smile

Zabka-k
Chciałam tylko podkreślić, że przerabianie dzieciństwa nie polega na zrzucaniu winy na kogolwiek. Terapia jest moją terapią, to nie jest terapia ani rodziców, ani męża, ani kogokolwiek.
Przecież to nie ja napisałam, że nie należy paprać się w błotku i przepracowywać przeszłości. Nigdy nie napisałam,że moja terapia jest najlepsza, a czyjaś bezowocna.

To co Ty teraz piszesz, ja pisałam w maju ubiegłego roku.

16 950

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Poza tym, nie uraź się, ale Ciebie facet zostawił i sobie poszedł. Większość z nas wygrzebuje się ze związku.
Mnie też 10 lat temu zostawił chłopak. Już go nie pamiętam tongue

Wiesz, to, ze nie bylam mezatka nic nie ma do rzeczy. Chlopak czy maz zylam z kims pod jednym dachem ponad 6 lat. To, ze jak piszesz sobie poszedl to moja wina ze nie chcialam sie zmienic dla niego.
Gdybym chciala, zeby wrocil to zrobilabym wszystko co w mojej mocy aby skomlec o powrot.
Ale nie skomlalam tylko poszlam na terapie.
Nie lubie jak zaczynasz atakowac mnie, ze u mnie niby to wielkie nic.
Chlopak to nie maz i co ja tam moge wiedziec?  Ty biedna pokrzywdzona i Ty tylko masz zle w zyciu?
A Ty moze sie zastanow co Ty w ogole chcesz? Byc ze swoim mezem czy nie?

A może w końcu spróbować poszukać siebie?
I swoich win i karaluchów?
A nie szukać winy w innych wink

GDYBYŚMY WŁASNYCH WIN NIE MIAŁY, KARALUCHY BY SIĘ NAM NIE PATOCZYŁY NA DRODZE - SAME JE ŚCIĄGAMY smile

Czasami warto się zastanowić dlaczego czyjeś słowa są odbierane jako atak i są powodem do niesłusznego odwetu w formie ataku...

16 951

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Happyfull, ja od roku piszę tutaj, że rozwód niczego nie zmienia, albo niewiele.
Możesz mnie wspierać, olewać, wyśmiewać, pisać, że jestem głupia itp itd.
Nie wiem co mi "pomoże", kiedy i jak szybko.
Pisz co uważasz.

Nie rozumiem do tej pory Twoich reakcji sad
Wspierac, olewac, wysmiewac, pisac, ze jestes glupia ? To Twoje odczucia?

Nie. Pisz co uważasz za słuszne lub nie pisz jeśli nie masz ochoty.

A co do mojego rozwodu, przecież pisałam pod koniec ubiegłego roku,że w tym roku będzie taniej i łatwiej, no i udało się to załatwić.
Na uczucia nie mam wpływu,ale na decyzje tak.
Po co ja się tłumaczę?

1.-  Rozwód zmienia wiele. Największe zmiany zachodzą chyba w naszej podświadomości tongue Ten papierek = nasz decyzja = nie chcę cię , nie chcę chociażby tym papierkiem być z tobą "związana"= odzyskuję wolność (jak wyjście z za krat big_smile). Plusów jest więcej między innymi miano "panna z odzysku" tongue Eks wraz z tym dokumentem staje się już dla mnie obcy X, dosłownie X. Pytana o niego mogę śmiało i z dumą mówić, ten pan jest mi obcy X (ach miłe to uczucie). Ja mam sprawiedliwy wyrok (żeby nie było) i rozwód mam z jego winy. To dla mnie wiele znaczyło i znaczy. I nie o to chodzi, ze mogę ogłoszenie w gazecie dać i wszystkie słupy ogłoszeniowe poobklejać.....to dało mi wiarę w siebie, w moje zdrowe zmysły nadwątlone przez eksa. To dla mnie było jak diagnoza : jego zachowanie odstępowało od normy i trzeba go odseparować od pani i odszkodowanie ma płacić jako zadośćuczynienie. I odseparowano i pierwszą rocznicę wesela mam 1 marca smile smile smile 
2.-  Można wyśmiewać, olewać, pisać , że głupia jesteś....jeśli to na Ciebie działa damy radę big_smile. Najdotkliwsza jest jednak prawda i przyparcie kogoś pytaniami do muru. Jak wtedy się bronić zachowując zwoje poglądy ?X? A najlepszą obroną na atak jest atak. Tylko nikt Ciebie nie atakuje tongue. HAppyfull znana jako "prosto z mostu" "wali" co myśli, a myśli ZDROWO I ROZSĄDNIE. Co mogę jej jedynie zarzucić ? Zapomniała ( ja też), że nie lubisz, wręcz masz alergię na wykrzykniki.   
3.-  Nikt nie wie co Ci pomoże, kiedy, jak szybko. Każdy ma swoje tempo i możliwości i chęci.To Ty jesteś poszukiwaczem skarbu, my jedynie oświetlić Ci możemy drogę czy przestrzec, że ta droga to ślepy zaułek wink
To Ty musisz dotykać, smakować, węszyć, zaglądać, podglądać... po prostu szukać co Ci pasuje i pomaga. Nie czekaj aż ktoś wpadnie z tabletką na dłoni i słowami, Anstawio mam złoty środek, specjalnie dla Ciebie. CUDÓW NIE MA XXXX Jeśli sama nie znajdziesz, "przepadłaś".
4.-Zdanie o pisaniu lub nie, odbieram jako manifestację "róbcie i mówcie co chcecie a ja swoje wiem". smile
5. - A co do rozwodu....hmmmm jesteś rozwódką ? Ja rozumiem, że jesteś rozwódką ...i nie krzyczysz, jestem wolna, szczęśliwa ......zdajesz się być sfrustrowaną rozwódką sad
6- Na uczucia nie mamy wpływu, na decyzje tak. Zgadzam się z Tobą, ale nasze uczucia są "płynne".
Kocha się raz, potem drugi i trzeci i znów.
Jakiś czas Ela jest przyjaciółką od serca, potem Zosia a i do Uli znowu zbliżam się jak kiedyś.
Lubię wszystkie słodkości, ale w pewnej chwili czekolada gorzka przestaje mi smakować, przestaje być tą moją ulubioną.
Decyzje :
Daję sobie przyzwolenie na wielokrotne zakochanie, bo kochać można wiele razy./ Bzdura XXX Kocha się tylko raz i Y jest moją pierwszą i ostatnią miłością i szybciej trupem padnę niż przestanę go kochać.
Mogę przyjaźnić się ze wszystkimi./ Ela, Zosia, Ula były przyjaciółkami. Może czas poszukać innej.
Gorzką uwielbiałam, teraz mleczną. Gorzka idzie w odstawkę. / Gorzką lubiłam, więc muszę od nowa polubić
Poza tym miłość kkzb to nie jest prawdziwe, "normalne" uczucie miłości. To jest "chora" miłość do kogoś za każdą cenę sad . To jest nałóg XXX
http://cafeteria.pl/partnerstwo/gdy-kochamy-za-bardzo/
i mam nadzieję, że moderatorka nie usunie tego linka. Artykuł jest naprawdę godny uwagi.

16 952 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-14 11:56:45)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio,
jeszcze rozwodu nie mam. Jak go dostanę to się wypowiem. Decyzja o podjęciu rozwodu była dla mnie ważna i dumna jestem,że to zrobiłam. Nie jestem sfrustrowana rozwodem. Rozwód ma dla mnie bardzo ważne znaczenie, ponieważ chcę być niezależna finansowo. Rozwód ma dla mnie znaczenie formalne. Nie jestem też zwolenniczką ślubów.

Ja nikogo nie zaatakowałam, nie chciałam zaatakować, nie chciałam urazić. Dlaczego tak to zostało zinterpretowane?? Napisałam prosto z mostu co myślę. Nie zarzucałam nic nikomu.
Napisałam, żebyście pisały co chcecie,co uważacie za słuszne, bo ja nie wiem co na mnie zadziała i kiedy. Póki co, ani wykrzykniki, ani ich brak nie działają. Prawda jak widać też niewiele pomaga. Może to nie jest prawda?
Tym razem to nie wykrzykniki na mnie podziałały, a fałszywe oskarżenia o atak.

Nie czuję się biedna, nieszczęśliwa. Mnie się krzywda nie dzieje smile
Tylko proszę, nie zarzucajcie mi,że kogoś zaatakowałam. Nie zrobiłam tego.

16 953

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zabka-k
Chciałam tylko podkreślić, że przerabianie dzieciństwa nie polega na zrzucaniu winy na kogolwiek. Terapia jest moją terapią, to nie jest terapia ani rodziców, ani męża, ani kogokolwiek.
Przecież to nie ja napisałam, że nie należy paprać się w błotku i przepracowywać przeszłości. Nigdy nie napisałam,że moja terapia jest najlepsza, a czyjaś bezowocna.

To co Ty teraz piszesz, ja pisałam w maju ubiegłego roku.

Anstawia - czy Ty przypadkiem nie za bardzo czujesz się pokrzywdzona? Albo inaczej - nie za bardzo lubisz się czuć pokrzywdzona? Przez wykrzykniki, dyskusję, cokolwiek? Myślę, że się domyślam o co chodzi z atakiem.... Ale ja nie będę tego rozkładać na czynniki pierwsze - każdy powinien zastanowić się sam smile


Cieszę się, że pisałaś coś kiedyś smile Ja wtedy nawet nie wiedziałam, co się wokół mnie dzieje. Mniej więcej wiem teraz. Mam nadzieję, że nigdy nie zapomnę smile

16 954

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja dziś podpisałam kontrakt na terapii smile
Na kolejnych 25 spotkań smile

I dostałam zadanie - zrobić genogram. To takie drzewo genealogiczne ale trzeba w nim uwzględnić historię każdej relacji (związku) wraz z aspektem alkoholu, przemocy oraz oceną, jakie relacje są teraz.... No to w mojej rodzinie będzie ten genogram dość rozpięty i wydłużoooonyyyyy.... Mam na to 3 tygodnie... Dużo informacji muszę odgrzebać.... Razem z datami...
W weekend się zabieram ostrzej, dziś po południu tylko sobię wypiszę najważniejsze rzeczy smile

Rany - jeść mi się dziś chce i to wcale nie słodyczy smile

16 955 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-14 12:22:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Zabka-k
Chciałam tylko podkreślić, że przerabianie dzieciństwa nie polega na zrzucaniu winy na kogolwiek. Terapia jest moją terapią, to nie jest terapia ani rodziców, ani męża, ani kogokolwiek.
Przecież to nie ja napisałam, że nie należy paprać się w błotku i przepracowywać przeszłości. Nigdy nie napisałam,że moja terapia jest najlepsza, a czyjaś bezowocna.

To co Ty teraz piszesz, ja pisałam w maju ubiegłego roku.

Anstawia - czy Ty przypadkiem nie za bardzo czujesz się pokrzywdzona? Albo inaczej - nie za bardzo lubisz się czuć pokrzywdzona? Przez wykrzykniki, dyskusję, cokolwiek? Myślę, że się domyślam o co chodzi z atakiem.... Ale ja nie będę tego rozkładać na czynniki pierwsze - każdy powinien zastanowić się sam smile


Cieszę się, że pisałaś coś kiedyś smile Ja wtedy nawet nie wiedziałam, co się wokół mnie dzieje. Mniej więcej wiem teraz. Mam nadzieję, że nigdy nie zapomnę smile

Nie czuję się pokrzywdzona, biedna, sfrustrowana... Ale pewnie jak jeszcze ktoś mi napisze,że jaka to ja jestem biedna i nieszczęśliwa,to jeszcze się mogę nakręcić.
Ehhh... Ja już nie wiem co pisać. Byłam trochę zła.
Gdy ktoś inny się złości, to oznacza to,że został zaatakowany.
Gdy ja się złoszczę, to oznacza to, że ktoś mi powiedział prawdę.

A g.... prawda! tongue hehe

Miłego dnia wszystkim!

16 956

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
hm... napisał/a:
zofia282 napisał/a:

a ja od kiedy czytam to forum mam świadomość ile kobiet jest okaleczonych, ile naiwnych, łatwowiernych i po prostu głupich. Też święta nie jestem, ale źle myślę o kochankach, ale i żonach, po prostu o głupich kobietach. Nie mam za grosz szacunku do tych kochanek, które są suczami. Naiwnych, wierzących w jogo cudowność a okropność jego żony jest mi żal.
Ja też należę do tych okropnych żon, które są złymi żonami i matkami big_smile tongue a "moja" kochanka oprócz naiwniaczki jest suczą. Nie chciała ze mną rozmawiać.... i....i dobrze jej tak smile
Beanie znasz jego żony. Nie znasz też jego do końca. Zaczął Ci pokazywać kim jest i na co go stać, ale Ty ślepa i głucha jesteś ! Obudź się Bea smile i powtórzę za Happyfull , a KAŻDY kto ją zna, to kto ? i od siebie zapytam, a dzieci jej jeszcze żyją ?

Happyfull uwielbiam czytać Twoje posty. Świetna w nich analiza i spostrzeżenia.  Chylę czoła!!

Ja kochanek też nie trawię i prostytutek. Strzelałabym.
Rozumiem jak potdflon mydli oczy swojej nowrj zdobyczy. Można się nabrać, ale tylko raz.

Nie napisałam , że nie trawię. NApisałam, że te bez skrupułów to sucze inne to naiwniaczki.
Hm... tylko snajper myli się raz. Uzależniona od miłości nabierać się będzie po wielokroć, naiwniaczka też.
Prostytutki.....ich życie i ich moralność, a za zdrady męża obwinia się męża a nie prostytutkę czy kochankę. Myślę, że dzięki tym paniom mniej jest gwałtów, ale może jestem w błędzie. smile

Nie no, masz rację.
Jedno jest pewne, gdyby nie ch..y prostytutek nie byłoby wcale.
Mnóstwo jest pokus , korzystać nie trzeba.
Mnóstwo jest oszustów, oszukiwać nie trzeba.

16 957

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Nie czuję się pokrzywdzona, biedna, sfrustrowana... Ale pewnie jak jeszcze ktoś mi napisze,że jaka to ja jestem biedna i nieszczęśliwa,to jeszcze się mogę nakręcić.
Ehhh... Ja już nie wiem co pisać. Byłam trochę zła.
Gdy ktoś inny się złości, to oznacza to,że został zaatakowany.
Gdy ja się złoszczę, to oznacza to, że ktoś mi powiedział prawdę.

A g.... prawda! tongue hehe

Miłego dnia wszystkim!

smile
Ja też tak jeszcze reaguję smile Ale nie zawsze, już rzadziej smile
Chyba, że sobie mówię, że rzadziej....
A wiesz co mnie najbardziej zdenerwuje? Jak sama sobie uświadomię, że okłamuję nawet siebie i przede wszystkim siebie!
Czasem myślę o sobie, że umiem tak świetnie manipulować ludźmi, że manipuluję nawet sobą.
Nikogo nie jestem też w stanie tak ładnie usprawiedliwić i wybielić, jak siebie. W tym jestem PERFEKCYJNA!

16 958

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
hm... napisał/a:
zofia282 napisał/a:

smile
Oj wcięło ! sad
Szaleństw karnawałowych nie było.
Był teatr z marną sztuką .....i złe samopoczucie.
Wracam do ''żywych'' rozgrzana kąpielą.
Wczorajszy dzień mam wyjęty z życiorysu.
Dopadło mnie na raz : dreszcze, ból głowy, ból węzłów chłonnych i kręgosłupa.
Miałam rozpierający ból w klatce piersiowej.
Nigdy wcześniej nic takiego mi się nie przydarzyło........dzisiaj już się z tego śmieję nazywając to ''sks'' tj. starość k***a starość, ale wczoraj do śmiechu mi nie było. Trzęsłam się z zimna odziana  w polar i płaszcz puchowy i przykryta dwoma kocami, a nawet tak uzbrojona spałam nocką. Płaszczyk zrzuciłam w południe a maść od stanów zapalnych też robi swoje i kręgosłup (odcinek piersiowy) mniej boli. Mogę już ruszać rękoma a więc i pisać.
Nie wiem co mi było, ale ważne, że dzisiaj już jest dobrze smile

Ale to nie stres?

Może i stres, kto wie ? W stresie żyję od kilku lat...zawału nie miałam i nawet zdziwiona jestem, że jeszcze nie miałam big_smile
Stresem jest też ciągłe prześladowanie mnie przez fioletowy napis "z bazy BIK", ale też to przeżyję wink

Nie tylko Ciebie to dotknęło.

16 959

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Powiem Wam,że poczytałam troszkę teraz i trochę się zasmuciłam,bo uświadomiłam sobie, że najpierw byłam uzależniona od rodziców, potem od M, teraz jestem uzależniona od Was, Waszej opinii, Waszego zdania, Waszej akceptacji i potwierdzenia,że jest dobrze lub źle.
Przykre to trochę, ale podobno dobrze jest to sobie uświadomić.

Aprobaty szukasz, czy to źle?
Ja się nie znam.

16 960

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Anonimowej też nigdy nie dostałam.

Karaluch jakieś tam róże dawał.
On mi w tamtym roku zostawił perfumy i czekoladki od Mikołaja mad

No proszę. W tamtym roku dopiero czy wcześniej też?

Nie wiem już sama. Może dawał,może nie,może dawał bez okazji, a może wcale. Nie wiem co jest iluzją a co prawdą....
Dziś mam doła. Smutno mi.
Poza tym, nie podoba mi się mój nowy kolor włosów.
Mała dziewczynka ze mnie sad

Uuuu
A cxemu Ci się nie podoba?

16 961

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie, czytam od zeszłego roku ten wątek, teraz jestem na stronie 394. Czytam, bo jest mi bardzo bliskie to co piszecie. Mam 39 lat, od ponad 6 lat jestem po rozwodzie, mam dwoje dzieci.
Chciałam jedynie czytać, by dowiedzieć się więcej, bo wiele problemów, stanów, emocji tu poruszanych ja też czuję, więc potem czytam rady, słowa otuchy, które i mnie pomagają.
Dziś osiągnęłam kolejne swoje dno. Agresja.Czuję bezsilność, niemoc, ogromny strach, niepewność, martwię się. Dziś moje dzieci poszły do szkoły smutne. Zdaje sobie sprawę, że to już nie przelewki, że to nie tylko stres, że to może być depresja, której tak się boję, a może to jednak chwilowe przygnębienie?
Nakreślę od początku. Dom rodzinny to nie radząca sobie matka piątki dzieci, ja jestem trzecia, kochająca najbardziej zawsze najmłodsze dziecko. Całym jej światem był mąż, mój ojciec, tyran, despota, nieosiągalny  emocjonalnie, nieobecny. Matka manipulantka. Rodzina to emocjonalna pustka, wstyd było pokazać radość, łzy i strach. Wstydliwe były wszelkie emocje potrzebne człowiekowi do normalnego funkcjonowania. Ja w tym wszystkim od zawsze bojąca się ojca, potem pogardzająca nim i w tej chwili nie wiedząca jak go traktować. Wiecznie samotna, bez przerwy odrzucana od matki, ojca nie uwzględniam bo był ,,nieobecny''. Wyrosłam na zakomleksione dziewczę, strasznie samotna, bojąca się życia czyli wyzwań i ,,czegoś lepszego'', z bardzo, bardzo niskim poczuciem wartości. Potrafiłam ,,zakochać się'' na długo tylko dlatego, że jakiś chłopak dłużej na mnie popatrzył. Gdy usłyszałam, że komuś się podobam..o matko ja? Natychmiast snułam wizje i ,,zakochałam się''. Wiem jak to brzmi, jednak ja na prawdę ,,kochałam'' i cierpiałam. Moja pierwsza miłość rozpadła się przez mój strach, agresję, kochanie za bardzo. Zatracałam się, nie istniało nic i nikt, żyłam tylko nim i spotkaniami z nim, nie potrafiłam o niczym innym myśleć, a dzieliła nas odległość 450 km. Po rozstaniu cierpiałam strasznie, nie będę tu tego opisywać. Potem wyszłam za mąż za człowieka, który okazał mi ,,ciepło'' i zrozumienie, za kogoś kogo byłam warta wg siebie. Teraz wiem, że wybrałam możliwie najgorzej jak mogłam. Były jest i był alkoholikiem i jest agresywny co dotarło do mnie dopiero PO rozwodzie, jest patologią potrafi spać na ławce brudny. Nie chcę dalej go opisywać. Nasze małżeństwo to oczywiście z mojej strony same negatywy, zatraciłam się zupełnie, nie miałam koleżanek, szybko pieluchy i całymi dniami sama z dzieckiem, potem dwójką czekająca na niego często w oknie i bojąca się że może nie wróci. Moja złość na niego, manipulacja i wszelkie typowe zachowania dla kkzb
Po rozwodzie przez dwa- trzy lata zupełnie o sobie zapomniałam.  Szukałam miłości. dzień w dzień jej szukałam najczęściej przez łóżko, bo wtedy myślałam, że po czymś takim..Dla rodziców stałam sie dziwką, wtedy przez trzy mies u nich mieszkałam z dziećmi. Czekałam cały dzień by wyjść i móc szukać i nie cierpieć a wieczorem wychodziłam i nie docierało do mnie, ze moje dzieci moga cierpieć, przecież były pod opieka , przeciez i tak szły już spać. Wynajęłam małe mieszkanie i do tej pory w nim mieszkamy. po licznych perypetiach znalazłam się  dziś w tym miejscu. Przez dwa lata na terapii. która pomogła mi zrozumieć moje konwulsywne wchodzenie w związki, szukanie miłości, roli dzieciństwa itd. Od dwóch ponad z nikim się nie spotykam, z determinacja szukam w tej chwili pracy wcześniej się bałam i nie mam przyjaciół, odcięłam się od znajomych, bo ci których poznałam po rozwodzie okazali się nie być dobrym towarzystwem, poza tym mam jakąś fobie społeczną.
Dziś rano nakrzyczałam na dzieci, szarpnęłam lekko córka i synem. Gdy wyszli pierwszy raz zaczęłam ,,walić'' jaśkiem w łóżko, potem długo wyłam, bo przecież wiem, że dzieje się coś niedobrego. Wiem, że ,,przenoszę'', boję się, martwię, brakuje mi wsparcia, brakuje mi bliskiej osoby, do facetów pałam złością choć chciałabym mieć przyjaciela nie kochanka. doszło do tego, że rozmawiając w sprawie pracy z niedoszłym szefem miałam ochotę na niego naskoczyć. Facet próbujący ze mną flirtować, naraża się na moja agresję słowną, bo wiem że to z ,,tych''.
Dziś jest mityng dla osób ddd a ja boje się pójść, bo będzie tam więcej osób i niż dwie, więcej to dla mnie za dużo by się odezwać czy pokazać.
Niedługo wróci ze szkoły córka będę ja przepraszać i lekko wytłumaczę, syna nie będę przepraszać , niedawno to zrobiłam i co? Jest tez drugie dno, ja zawsze chcę przepraszać i tłumaczyć, stawiam się w pozycji wiecznie winnej z wiecznym poczuciem winy.
Co może mnie uratować? praca - czekam na tel, roznoszę cv, pytam, mieszkanie - na socjalne z urzędu czekam ponad 6 lat, z jedna przyjaciółka - ktoś mi bliski, wyjście z domu, no i wsparcie.
Pisałam, pisze afirmacje. Prosiłam kogoś kompetentnego o afir, dla siebie, a otrzymałam odpowiedź, że  tego wszystkiego mi brakuje, czyli  podstaw, bo w głębi duszy uważam że nie zasługuję, racja. Analogicznie wróciłam do punktu wyjścia- uczucia, zachowanie, sytuacja materialna i bytowa z okresu dzieciństwa, dorastania.
Uff. Dziękuję za przeczytanie .

16 962

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Powiem Wam,że poczytałam troszkę teraz i trochę się zasmuciłam,bo uświadomiłam sobie, że najpierw byłam uzależniona od rodziców, potem od M, teraz jestem uzależniona od Was, Waszej opinii, Waszego zdania, Waszej akceptacji i potwierdzenia,że jest dobrze lub źle.
Przykre to trochę, ale podobno dobrze jest to sobie uświadomić.

Aprobaty szukasz, czy to źle?
Ja się nie znam.

Całe życie szukam aprobaty. To bardzo złe. A gdzie ją znajduję? Nie tam gdzie potrzeba!
Oj ja biedna nieszczęśliwa sfrustrowana... wink

A kolor już jest ładny. Czarny się wypłukał, została fajna jagodowa poświata smile

16 963

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Witajcie, czytam od zeszłego roku ten wątek, teraz jestem na stronie 394. Czytam, bo jest mi bardzo bliskie to co piszecie. Mam 39 lat, od ponad 6 lat jestem po rozwodzie, mam dwoje dzieci.(...)Uff. Dziękuję za przeczytanie .

Liv - witaj!
Słuchaj, przecież możesz wrócić na terapię. Rozumiem co piszesz o tym poranku. Może jesteś na etapie, gdzie skumulowały się różne myśli, sytuacje i problemy i powinnaś poprosić kogoś o pomoc?
Ty wiesz w czym problem, wiesz jak reagujesz i że powtarzasz błędy, jesteś tego świadoma mocno. Jeśli jednak sobie nie możesz poradzić nawet przy tak dużej świadomości - poproś o pomoc. Ja nie wiem co zrobić.
Zawsze kiedy sobie z czymś nie radzę - staram się tylko uspokoić myśli i zweryfikować co mnie tak z równowagi wyprowadza. Tak naprawdę. I coś z tym robić. Rozwiązywac powolutku każdy swój problemik, który nie pozwala mi żyć spokojnie.
Wiesz, jakoś tak domyślam się, że tu rada na zasadzie - spacer, tlen i przemyśl, napij się herbaty - nie wiele pomoże...
Tu trzeba dać sobie ostry rygor i znaleźć zarówno przyczynę, jak i sposób na niewpadanie w ten schemat. Jeśli chodzi o mnie - ja nie wiem, co innego zasugerować, niż profesjonalistę.
Może idź na to spotkanie ale wcześniej i powiedz na boku terapeucie co się dzieje? Możesz tak podejść przed? Albo zadzwoń i poproś o kryzysową poradę?

16 964

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Całe życie szukam aprobaty. To bardzo złe. A gdzie ją znajduję? Nie tam gdzie potrzeba!
Oj ja biedna nieszczęśliwa sfrustrowana... wink

A kolor już jest ładny. Czarny się wypłukał, została fajna jagodowa poświata smile

Potrzeba ją znaleźć w sobie - czy tak? smile
Podobno wcale  nie trzeba przeglądac się w czyichś oczach, żeby ten świat miał fajne barwy a życie smakowało wink

Szukaj, szukaj aprobaty - w sobie smile Widzisz, nawet jak sie włosom dobrze przyjrzałaś po umyciu, to Ci się kolor spodobał wink No to myj i się przyglądaj smile smile smile

16 965

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochane, przesyłam Wam obiecane buziaki.

Każdą z Was mocno całuję.

Cieszę się, że jesteście smile, a jesteście kochane !!!!!:)

Posty [ 16 901 do 16 965 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 259 260 261 262 263 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026