netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 854 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 257 258 259 260 261 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 771 do 16 835 z 26 310 ]

16 771

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ciąg dalszy mojej miłości.
NPK (nowy facet). Pokochałam go mocno, ale rozum każde mi uciekać gdzie pieprz rośnie. Przecież on ma nerwice i depresje, więc jego życie jest mocno ograniczone. Ja też mam nerwicę ale leki na mnie działają. Ja byłam całe życie aktywna,a on musiał z wielu aktywności zrezygnować. Przecież za jakiś czas zacznę cierpieć, a to chyba nie dobrze. Czuję sie źle, bo nie wiem co robić.

EX- non stop chce bym wróciła. przeciwieństwo obecnego. Jednak gdy chorowałam to nie mogłam na niego liczyć.  Dla niego zycie płynęło normalnie (ryby, imprezy).

No widzicie jaka jestem popaprana. Boję się być odpowiedzialna za nowego mimo że sama w byłam w jego sytuacji. Tyle , że jego stan jest przewlekły.

16 772

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Czy On Cię w jakiś sposób straszy i być może będzie chciał wymusić niektóre rzeczy przemocą?

Najczęściej straszy, że się zabije, bo jego życie nie ma beze mnie sensu. Ale na taki szantaż emocjonalny odpowiadam, że to jego życie, jego sprawa i jego wybór, a takimi tekstami tylko potwierdza, że ma nie w porządku z głową i utwierdza mnie w przekonaniu, że trzeba uciekać jak najdalej. Jedyna przemoc, jakiej mogę oczekiwać to taka, że zamknie drzwi na klucz, usiądzie pod nimi i nie zechce mnie wypuścić, dlatego nie zamierzam się z nim spotykać w naszym dawnym domu. Chodzi o to, że ja nie mam nic swojego, mam prawa tylko do wspólnego majątku, a nie chciałabym o nic walczyć, tylko ustalić podział w zgodzie. Zresztą ma to być dla niego korzystne, bo ja nie chcę od niego wiele, tylko tyle, żeby zabezpieczyć sobie przyszłość. W tym celu chcę przepisania na mnie takiej ilości ziemi rolnej, która umożliwi mi otrzymanie w przyszłości emerytury rolniczej, bo prawie połowę składek zapewniających ją mam już opłacone i nie chcę tego stracić, bo zostanę z niczym. Tę moją ziemię on miałby użytkować jako dzierżawca wedle własnego uznania, a gdybym musiała ją sprzedać, sprzedałabym jemu za niewygórowaną cenę. Tak więc mógłby tylko skorzystać na takim układzie, ale obawiam się, że zechce zemścić się na mnie za odejście i nie uda się pokojowo tego załatwić.

16 773

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

(...)Tak już chyba ma to nasze pokolenie, że nasze dzieci nie wiedzą co napisać w liście do mikołaja, bo wszystko maja.

Wiesz - trafiłaś w sedno.... A ja sie zastanawiałam, czemu moja starsza nigdy nie wie, co chciałaby dostać.... Nie ma jakichś szczególnych marzeń...
A ja wiecznie chyba wyprzedzałam jej marzenia i ona nawet nie ma o czym marzyć, bo matka nawet nie zauważyła, a .... No właśnie - znowu komuś ułożyła życie... Nie dała jej nawet zamarzyć o czymś... Poszukać w sobie tego co sama lubi i tego zachcieć....

smile

16 774

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nowa nadzieja napisał/a:

A teraz trochę mniej optymistycznie: za dwa dni lecę do Polski i będę musiała spotkać się z moim j-m, więc proszę Was bardzo, żebyście trzymały za mnie kciuki, bo boję się, że poniosą mnie nerwy.

Trzymam mocnoooooo! smile

16 775

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Boję się być odpowiedzialna za nowego mimo że sama w byłam w jego sytuacji. Tyle , że jego stan jest przewlekły.

Sluu Ty jestes tylko za siebie odpowiedzialna!!!!!!!!!!! Twoj stan tez jez przewlekly sad

16 776

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nowa nadzieja napisał/a:

(..) dlatego nie zamierzam się z nim spotykać w naszym dawnym domu.

(..) ale obawiam się, że zechce zemścić się na mnie za odejście i nie uda się pokojowo tego załatwić.

A po co sie z nim chcesz spotykac? Musisz?
Nowa nadziejo, nie wiem jak drogi jest prawnik w Polsce ale wydaje mni sie, ze jest warto go wziasc, bo Twoje zdrowie psychiczne jest tego warte !!!! Pokojowo z karaluchem???? Bylo kiedys pokojowo????
Po co chcesz z nim dyskutowac? Najpierw poradz sie prawnika. Zrob plan na przyszlosc i niech prawnik sie z nim  kontaktuje!!!
Boze kobiety dlaczego wy takie strachliwe????? Macie przeciez prawa !!!!! Dowiedzcie sie najpierw co wolno a co nie a potem sie bojcie !!!! Po co sie bac zawczasu!!!!!

16 777 Ostatnio edytowany przez Nowa nadzieja (2013-02-11 14:20:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy, nie chcę się z nim spotykać, ale muszę, bo lecę jako świadek na jego sprawę- prokurator mnie wezwał- więc nie mam możliwości nie widzieć się z nim...
   Co do pieniędzy, to ja NARPAWDĘ nie mam ani grosza, tylko wypłaty, które ledwo mi starczają na przeżycie, więc nie pędzę do sądu, bo nie mam za co zwyczajnie. Nie mam ani grosika oszczędności ani żadnego majątku. Wyszłam z domu tylko z rzeczami osobistymi, więc na rozwód muszę zarobić, żeby nie prosić j-m o opłacenie pozwu. O prawniku w tej chwili nie mam co marzyć nawet, a właśnie sama w sądzie nie zamierzam ryzykować. A nie chcę pożyczać , bo już i tak nieraz muszę pożyczać na nadprogramowe wydatki. Ja nic nie mam, jakbym straciła pracę to zostaję z niczym i mogę tylko liczyć na rodzinę! Mam nadzieję, że uda mi się zmienić teraz pracę na lepszą, bo nie da się żyć za takie grosze, jakie tu zarabiam i nie chodzi o to, że jestem rozrzutna, ja każdego centa oglądam dziesięć razy zanim wydam. Gdyby nie pomoc brata nie dałabym rady!
   Dzięki Wam wszystkim za dodawanie mi otuchy i trzymanie kciuków! Już wychodzę do mojej okropnej pracy, ale zajrzę wieczorkiem. Pozdrawiam!

16 778

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nowa nadzieja napisał/a:

Happy, nie chcę się z nim spotykać, ale muszę, bo lecę jako świadek na jego sprawę- prokurator mnie wezwał- więc nie mam możliwości nie widzieć się z nim...
   Co do pieniędzy, to ja NARPAWDĘ nie mam ani grosza, tylko wypłaty, które ledwo mi starczają na przeżycie, więc nie pędzę do sądu, bo nie mam za co zwyczajnie. Nie mam ani grosika oszczędności ani żadnego majątku. Wyszłam z domu tylko z rzeczami osobistymi, więc na rozwód muszę zarobić, żeby nie prosić j-m o opłacenie pozwu. A nie chcę pożyczać , bo już i tak nieraz muszę pożyczać na nadprogramowe wydatki. Ja nic nie mam, jakbym straciła pracę to zostaję z niczym i mogę tylko liczyć na rodzinę! Mam nadzieję, że uda mi się zmienić teraz pracę na lepszą, bo nie da się żyć za takie grosze, jakie tu zarabiam i nie chodzi o to, że jestem rozrzutna, ja każdego centa oglądam dziesięć razy zanim wydam. Gdyby nie pomoc brata nie dałabym rady!
   Dzięki Wam wszystkim za dodawanie mi otuchy i trzymanie kciuków! Już wychodzę do mojej okropnej pracy, ale zajrzę wieczorkiem. Pozdrawiam!

Ja wiem, ze mozesz nie miec pieniedzy i rozumiem, ze nie stac Cie na rozwod. Rozwod nie jest wazny jak razem nie mieszkacie. Chodzi mi o to abys nie oddawala karaluchowi za duzo (pokojowo), tego co Ci sie tez nalezy !!!! Rozumiem, ze jedziesz do Polski do sadu i bedziesz sie widziec z nim w sadzie. Musisz po sprawie tez sie z nim spotykac?

16 779 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-11 15:46:31)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Co mnie cieszy? Ależ ja też Wam napiszę:

-zmiany mnie cieszą. To jak zmieniają się pory roku i świat za oknem. To jak zmienia się poranek i o 5.30 rano niebo już nie jest czarne ale granatowo-niebieskie. To jak zmienia się moje ciało po ćwiczeniach i po jodze. To jak zmieniają się moje myśli po terapii...
-szczęście i radość innych. Jest to zaraźliwe i lubię być wśród takich osób, oraz wśród osób, które mają podobne pasje i zainteresowania do moich.
-cieszy mnie podejmowanie decyzji i osiąganie celów
-cieszy mnie waniliowy zapach olejku rozapalonego w kominku i  zapalone świece wieczorem
-cieszy mnie, gdy mogę sobie pospać
-cieszy mnie, gdy mojemu królikowi głowa opada na ziemię, bo tak bardzo chce mu się spać, ale z całych sił próbuje nie zasnąć, żeby nie przegapić mometu gdy ja pójdę do kuchni po jedzonko
-cieszy mnie, gdy  kupuję nową gazetkę Flow i Yoga
-cieszy mnie, gdy znowu kwitną mi orchidee; lubię moje kwiaty w mieszkaniu
-cieszy mnie... bardzo dużo rzeczy, sytuacji, momentów. Cieszy mnie to, że się cieszę big_smile

16 780

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nowa nadzieja napisał/a:
hm... napisał/a:

Czy On Cię w jakiś sposób straszy i być może będzie chciał wymusić niektóre rzeczy przemocą?

Najczęściej straszy, że się zabije, bo jego życie nie ma beze mnie sensu. Ale na taki szantaż emocjonalny odpowiadam, że to jego życie, jego sprawa i jego wybór, a takimi tekstami tylko potwierdza, że ma nie w porządku z głową i utwierdza mnie w przekonaniu, że trzeba uciekać jak najdalej. Jedyna przemoc, jakiej mogę oczekiwać to taka, że zamknie drzwi na klucz, usiądzie pod nimi i nie zechce mnie wypuścić, dlatego nie zamierzam się z nim spotykać w naszym dawnym domu. Chodzi o to, że ja nie mam nic swojego, mam prawa tylko do wspólnego majątku, a nie chciałabym o nic walczyć, tylko ustalić podział w zgodzie. Zresztą ma to być dla niego korzystne, bo ja nie chcę od niego wiele, tylko tyle, żeby zabezpieczyć sobie przyszłość. W tym celu chcę przepisania na mnie takiej ilości ziemi rolnej, która umożliwi mi otrzymanie w przyszłości emerytury rolniczej, bo prawie połowę składek zapewniających ją mam już opłacone i nie chcę tego stracić, bo zostanę z niczym. Tę moją ziemię on miałby użytkować jako dzierżawca wedle własnego uznania, a gdybym musiała ją sprzedać, sprzedałabym jemu za niewygórowaną cenę. Tak więc mógłby tylko skorzystać na takim układzie, ale obawiam się, że zechce zemścić się na mnie za odejście i nie uda się pokojowo tego załatwić.

To może notariusz do tego podziału.
Takie straszenie. Ech. Nie ma się czego bać, a spotkania to na gruncie neutralnym.

16 781

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Nowa nadzieja napisał/a:

(..) dlatego nie zamierzam się z nim spotykać w naszym dawnym domu.

(..) ale obawiam się, że zechce zemścić się na mnie za odejście i nie uda się pokojowo tego załatwić.

A po co sie z nim chcesz spotykac? Musisz?
Nowa nadziejo, nie wiem jak drogi jest prawnik w Polsce ale wydaje mni sie, ze jest warto go wziasc, bo Twoje zdrowie psychiczne jest tego warte !!!! Pokojowo z karaluchem???? Bylo kiedys pokojowo????
Po co chcesz z nim dyskutowac? Najpierw poradz sie prawnika. Zrob plan na przyszlosc i niech prawnik sie z nim  kontaktuje!!!
Boze kobiety dlaczego wy takie strachliwe????? Macie przeciez prawa !!!!! Dowiedzcie sie najpierw co wolno a co nie a potem sie bojcie !!!! Po co sie bac zawczasu!!!!!

Lepiej postawić sprawy na ostrzu noża i wziąć prawnika niż potem gdybać ii sobie wyrzucać, że się czegoś nie zrobiło, a nie daj bóg się nie zrobiło, bo się nie wiedziało.

16 782

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Co mnie cieszy? Ależ ja też Wam napiszę:

-zmiany mnie cieszą. To jak zmieniają się pory roku i świat za oknem. To jak zmienia się poranek i o 5.30 rano niebo już nie jest czarne ale granatowo-niebieskie. To jak zmienia się moje ciało po ćwiczeniach i po jodze. To jak zmieniają się moje myśli po terapii...
-szczęście i radość innych. Jest to zaraźliwe i lubię być wśród takich osób, oraz wśród osób, które mają podobne pasje i zainteresowania do moich.
-cieszy mnie podejmowanie decyzji i osiąganie celów
-cieszy mnie waniliowy zapach olejku rozapalonego w kominku i  zapalone świece wieczorem
-cieszy mnie, gdy mogę sobie pospać
-cieszy mnie, gdy mojemu królikowi głowa opada na ziemię, bo tak bardzo chce mu się spać, ale z całych sił próbuje nie zasnąć, żeby nie przegapić mometu gdy ja pójdę do kuchni po jedzonko
-cieszy mnie, gdy  kupuję nową gazetkę Flow i Yoga
-cieszy mnie, gdy znowu kwitną mi orchidee; lubię moje kwiaty w mieszkaniu
-cieszy mnie... bardzo dużo rzeczy, sytuacji, momentów. Cieszy mnie to, że się cieszę big_smile

No to pięknie.

16 783

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Co mnie cieszy? Ależ ja też Wam napiszę:

-zmiany mnie cieszą. To jak zmieniają się pory roku i świat za oknem. To jak zmienia się poranek i o 5.30 rano niebo już nie jest czarne ale granatowo-niebieskie. To jak zmienia się moje ciało po ćwiczeniach i po jodze. To jak zmieniają się moje myśli po terapii...
-szczęście i radość innych. Jest to zaraźliwe i lubię być wśród takich osób, oraz wśród osób, które mają podobne pasje i zainteresowania do moich.
-cieszy mnie podejmowanie decyzji i osiąganie celów
-cieszy mnie waniliowy zapach olejku rozapalonego w kominku i  zapalone świece wieczorem
-cieszy mnie, gdy mogę sobie pospać
-cieszy mnie, gdy mojemu królikowi głowa opada na ziemię, bo tak bardzo chce mu się spać, ale z całych sił próbuje nie zasnąć, żeby nie przegapić mometu gdy ja pójdę do kuchni po jedzonko
-cieszy mnie, gdy  kupuję nową gazetkę Flow i Yoga
-cieszy mnie, gdy znowu kwitną mi orchidee; lubię moje kwiaty w mieszkaniu
-cieszy mnie... bardzo dużo rzeczy, sytuacji, momentów. Cieszy mnie to, że się cieszę big_smile

No to pięknie.

Pięknie, prawda? tongue
Też mi się podoba smile I mogłabym tak dopisywać i dopisywać do tej listy...

16 784

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Co mnie cieszy? Ależ ja też Wam napiszę:

-zmiany mnie cieszą. To jak zmieniają się pory roku i świat za oknem. To jak zmienia się poranek i o 5.30 rano niebo już nie jest czarne ale granatowo-niebieskie. To jak zmienia się moje ciało po ćwiczeniach i po jodze. To jak zmieniają się moje myśli po terapii...
-szczęście i radość innych. Jest to zaraźliwe i lubię być wśród takich osób, oraz wśród osób, które mają podobne pasje i zainteresowania do moich.
-cieszy mnie podejmowanie decyzji i osiąganie celów
-cieszy mnie waniliowy zapach olejku rozapalonego w kominku i  zapalone świece wieczorem
-cieszy mnie, gdy mogę sobie pospać
-cieszy mnie, gdy mojemu królikowi głowa opada na ziemię, bo tak bardzo chce mu się spać, ale z całych sił próbuje nie zasnąć, żeby nie przegapić mometu gdy ja pójdę do kuchni po jedzonko
-cieszy mnie, gdy  kupuję nową gazetkę Flow i Yoga
-cieszy mnie, gdy znowu kwitną mi orchidee; lubię moje kwiaty w mieszkaniu
-cieszy mnie... bardzo dużo rzeczy, sytuacji, momentów. Cieszy mnie to, że się cieszę big_smile

No to pięknie.

Pięknie, prawda? tongue
Też mi się podoba smile I mogłabym tak dopisywać i dopisywać do tej listy...

To jest wzór radości z małych rzeczy.

16 785

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

No to pięknie.

Pięknie, prawda? tongue
Też mi się podoba smile I mogłabym tak dopisywać i dopisywać do tej listy...

To jest wzór radości z małych rzeczy.

Przyjmnie jest się skupić na tych miłych drobnostkach smile

16 786

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Radosnego wieczorku życzę  wink

16 787

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

HEJ HEJ
No Kobiety , musze sie "pochwalić" - KARALUCH ZAISTNIAŁ I U MNIE !!!!!!!
nie ten moj obecny, ale poprzedni. scierwo kompletne !
jak trochę się uspokoję napisze wiecej.
Ma któras trutkę ?

pzdrw

16 788

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam moje drogie panie, czytam wasze wypowiedzi i sie zastanawiam czy ja tez jestem kobieta kochajaca za bardzo? I nie wiem. Po dwoch nieudanych zwiazkach, gdzie bylam zdradzana i po prostu odchodzilam stracilam wiare w to, ze znajde ta prawdziwa milosc... i wtedy spotkalam mojego obecnego "nieobecnego" partnera. Nasza milosc byla piekna i szczera, moja wiara w milosc powrocila. Bylismy ze soba 4 lata, bardzo szczesliwe lata. Kiedy zaczelismy sie spotykac on mi mowil, ze nie wierzy, ze taka dziewczyna jak ja zwrocila na niego uwage, jak to on okreslal bylam 3-w jednym: piekna, inteligenta i dobra. Mial bardzo niska samoocene, wiec mu powtarzalam, ze musi uwierzyc w siebie, bo jest wartosciowym czlowiekiem, przystojnym i madrym. No i w koncu mi sie udalo, uwierzyl w siebie i postanowil ta wiare sprawdzic na kims innym. W tym momencie chce ode mnie odejsc bo z dnia na dzien stwierdzil, ze mnie nie juz nie kocha. ja wiem, ze za tym stoi inna kobieta, ale on sie caly czas wypiera. On nauczyl sie wirzyc w siebie, ja stracilam te wiare, w sibie i ponownie w milosc. Nikt nigdy nie skrzywdzil mnie tak mocno jak on, nawet jego dwaj poprzednicy, ich nie kochalam tak jak jego. Robilam wszystko zeby byl szczesliwy. I po co...? Po to zeby na koniec odszedl? Czy to jest kochanie za bardzo?

16 789

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Ale widzę, że jest nieźle smile Beosa - Ty lubisz ten fakt, że już Was nie będzie i dzięki temu życie stanie się inne? Napewno nie gorsze? Ty - mam takie wrażenie - że sobie to mocno już uświadomiłaś? I że jeśli będą problemy - to materialno - podziałowe, a nie będzie już problemu "psychicznego", "mysleniowego"? Że w końcu pozbyłaś się przyczybku do czucia się złą, bycia złą? Że Ty zaczynasz powoli odnajdywać się? Że chcesz? Nie wiem, ale mam takie wrażenie smile smile smile

Tak- lubię! Kręci mnie to,że ŻYCIE stanie się INNE.Że będę ŻYŁA! smile
Tak-gorzej być nie może ! smile
Tak-uświadomiłam sobie,mocno.Trzy lata temu napisałam pozew.Ale wtedy jeszcze miałam nadzieję a dzieci kolejno zdawały matury...To jeszcze nie był ten czas.
      Do momentu,aż karaluch kolejny raz nawywijał.A ja konsekwentnie trzymam się tego co mu obiecałam.Trzy lata musiałam jeszcze stracić żeby sobie wreszcie
      uświadomić,że hapy endu naprawdę nie będzie sad
Tak-będą problemy materialno-podziałowe a te drugie...Myślenia wyłączyć się nie da a psychiki nie oszukasz smile Ale ok.Wiem o co Ci biega smile Nie,pomimo kilku fajnych wspomnień i jakiegoś takiego niesmaku,że teraz to już na pewno będę tą najgorszą zołzą i wredną suką i to nie tylko dla jm nie zawrócę.Bo mam honor.Nie rzucam słów na wiatr.WIEM ŻE MAM RACJĘ.Podpieram się w momentach zwątpienia (chyba każda je ma/miała?) moimi zapiskami .I wątpliwości znikają a ja jestem silniejsza. smile
Nie-nie pozbyłam się przyczynku bo nadal z nim mieszkam smile A zła się już nie czuję,tylko bywam zła. smile Na siebie.Że nie mam pomysłu jak ten węzeł gordyjski rozwiązać,że tak mi zależy na tym domu... sad
Tak-dobrze Ci się zabko-k wydaje -odnajduję się,bardzo tego chcę,tylko to jest czasami takie trudne,skomplikowane,że muszę się zatrzymać i popłakać nad sobą sad .
      Ale nikt nie obiecywał,że będzie łatwo smile .

16 790 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-11 22:46:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

beosa trzymam kciuki za Ciebie i za to, żeby udało Ci się z domem. Walcz kochana o swoje, walcz! Warto!
Piszesz, że musiałaś jeszcze trzy lata stracić... Pomyśl sobie ile jeszcze lat przed Tobą! Może być już tylko lepiej!
Buziaki :*

16 791

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

A zła się już nie czuję,tylko bywam zła. smile Na siebie.Że nie mam pomysłu jak ten węzeł gordyjski rozwiązać,że tak mi zależy na tym domu... sad
(..) tylko to jest czasami takie trudne,skomplikowane,że muszę się zatrzymać i popłakać nad sobą sad .
      Ale nikt nie obiecywał,że będzie łatwo smile .

To badz zla Beosa smile smile smile
Ale nie badz zla na siebie wszystko przyjdzie w swoim czasie smile
Nie ma co tak pedzic- co nagle to po diable tongue
A moze jakis prawnik pomoze Ci ten wezel gordyjski rozwiazac ??? tongue
Kochana piszesz, ze nikt nie obiecywal, ze bedzie latwo smile
Ja Ci daje slowo wink nie bedzie ciezej niz do tej pory !!!! smile smile smile
Tyle jeszcze szczesliwego zycia przed Toba smile

16 792

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiniareeves napisał/a:

Robilam wszystko zeby byl szczesliwy. I po co...? Po to zeby na koniec odszedl? Czy to jest kochanie za bardzo?

No to jest kochanie za bardzo sad Robilas wszystko aby on byl szczesliwy a nie robilas nic abys Ty byla szczesliwa sad I po co? No wlasnie po co?

16 793

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Przyjmnie jest się skupić na tych miłych drobnostkach smile

smile Wiosna idzie, bo skowronki cwierkaja smile

16 794

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Kiedyś podskakiwałam pod niebiosa że w pracy potrafiłam odebrać telefon, porozmawiać i skwitować, że niestety, ze względu na aktualną ilośc pracy nie czuję się i nie zamierzam angażować w sprawy które bezpośrednio dotyczą mojego stanowiska i mojej firmy. Dokłądnie dotyczyło to faktu, że zajmowałam się przez jakiś czas czymś, co w ogóle nijak się ima do mojego zakresy kompetencji. Ale oczywiście -kto by nie miał sobie dać radę, jak nie ja wink Skoro Kodeks Cywilny mam w paluszku i prawo budowlane i inne bzdety? Ale powiedziałam NIE. I tak strasznie się cieszyłam z tego nie, że pochwaliłam się znajomemu, który jest - jak ja - DDA. A on się uśmiechnął i powiedział smile Wiesz, przyjdzie kiedyś taki czas, że kiedy będziesz mówić NIE, bo coś "wykracza", to nawet nie będziesz tego zauważać. Po prostu.  Czekam na ten moment

Nauczyłam się mówić NIE.Ale...
Jeśli chodzi o pracę -pozostałe trzy "zgodnym" chórem mówiły TAK.Czasami,żeby zrobić na przekór,bo też miałam większą wiedzę od nich.Jedna była mi przychylna,ale bała się dwóch pozostałych smile Efekt,podejrzewam,że między innymi dlatego,że byłam czarną owcą (czyt.niepodporządkującą się ogółowi jednostką) zostałam przywrócona z biura znów na produkcję.Ale nie żałuję -jest spokojniej,weselej,bezstresowo.A pensja ta sama smile
Jeśli chodzi o teściową moje grzeczne oczywiście NIE wywołuje u niej furię smile A co kłócić się znowu chcesz!?!? Aleee z ciebie synowa,aleee żona,aleee zła matka!
Kiedyś było jej na rękę.Jak się bałam z nią porozmawiać,bałam się powiedzieć,że coś mi się nie podoba...Nie umiałam?To też.Za to płakać w poduszkę potrafiłam całymi dniami,bo działo się coś,z czym nie mogłam się pogodzić,źle się z tym czułam a nie potrafiłam powiedzieć NIE.
Nawet mojej Mamie się wczoraj troszkę naraziłam bo powiedziałam NIE smile .
Bo od wiosny mam nie siedzieć na działce(odległość ok 23km) tylko w domu.Mam zająć się dziećmi! Przypominam 20 i 22 lata.Mam "wyhodować" następne karaluchy?
I wiesz co Zabka? Mimo,że się "narażam" wielu osobom,nie żałuję,bo czuję się w porządku wobec siebie.Mówię to co czuję a że nie każdemu się to podoba-trudno smile
Też jestem DDA.Ja jeszcze zauważam... smile Ale podoba mi się to,że potrafię smile

16 795 Ostatnio edytowany przez beosa (2013-02-11 23:38:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio,Happyfull
Dzięki za słowa otuchy i wsparcia.Skoro niezależnie od siebie i w tym samym czasie Obie napisałyście,że świetlana przyszłość przede mną to jak w to nie uwierzyć? smile smile smile
Lubię tu być.Na tym forum.Z Wami wszystkimi.Bardzo mi to pomaga smile .Naprawdę smile
Dziękuję smile

Ale swoją drogą trutka by się przydała hi,hi...

16 796 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-11 23:51:45)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Anstawio,Happyfull
Dzięki za słowa otuchy i wsparcia.Skoro niezależnie od siebie i w tym samym czasie Obie napisałyście,że świetlana przyszłość przede mną to jak w to nie uwierzyć? smile smile smile
Lubię tu być.Na tym forum.Z Wami wszystkimi.Bardzo mi to pomaga smile .Naprawdę smile
Dziękuję smile
Ale swoją drogą trutka by się przydała hi,hi...

smile Zawsze mozesz liczyc na wsparcie smile
Nie zawsze bedzie to glaskanie po glowie tongue
Bo my Ci z calego serca dobrze zyczymy smile
Pytalas sie o trutke, przeciez wiesz, ze najlepsza trutka na karaluchy jest je zaglodzic na smierc !!!!
Najlepsza trutka na karalucha jestes  -madra =silna Ty !!!! Nowa Beosa smile

Ja sie dzisiaj tak najadlam, ze nie moge sie ruszac tongue Podkarmilam swego karalucha tongue
No ale od srody to ja  "polska tradycja" poscic bede smile

16 797

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Ja wiem, ze mozesz nie miec pieniedzy i rozumiem, ze nie stac Cie na rozwod. Rozwod nie jest wazny jak razem nie mieszkacie. Chodzi mi o to abys nie oddawala karaluchowi za duzo (pokojowo), tego co Ci sie tez nalezy !!!! Rozumiem, ze jedziesz do Polski do sadu i bedziesz sie widziec z nim w sadzie. Musisz po sprawie tez sie z nim spotykac?

Teoretycznie nie muszę się z nim spotykać, ale w praktyce trudno będzie tego uniknąć. Mam drzwi nie otwierać, jak przyjdzie porozmawiać czy udawać że  mnie nie ma? Poza tym jeśli chcę załatwić sprawy rozwodowe polubownie, to chyba warto spróbować się dogadać? Jeśli się nie uda, to będę wiedziała, że tylko przez prawnika należy się porozumiewać. Przecież nic złego nie może się stać, najwyżej trochę się zdenerwuję. Ale sumienie będę miała czyste: ja chcę pokojowo wszystko załatwić, a jeśli on na to nie pójdzie, to nie moja wina. Może to moja naiwność, ale chyba każdemu należy dać szansę na wypowiedzenie swojego zdania. Zresztą, jadę w środę, a w niedzielę wracam, więc na kolejne kilka miesięcy mam zapewniony spokój od dyskusji, tak jak do tej pory: żadnych kontaktów, poza prośbą o przesłanie pieniędzy na bilety. Tak, zgadza się: poprosiłam j-m o kasę na bilety na samolot, bo mnie nie stać na takie wydatki, a to w jego interesie było, żebym przyjechała. Bez zbędnych dyskusji przelał mi żądaną kwotę. Dlatego też w rewanżu i w imię tego, co nas łączyło, chcę dać mu szansę na rozmwę ze mną, żeby w oczy usłyszał ode mnie, że nie zmieniłam zdania i to koniec.

   Dzięki wszystkim za wsparcie!

16 798 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-12 09:22:56)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Przyjmnie jest się skupić na tych miłych drobnostkach smile

smile Wiosna idzie, bo skowronki cwierkaja smile

Happyfull, zakochałaś się? smile
Endorfiny można pobudzić co najmniej na dwa sposoby smile

"Endorfiny - magiczny środek na polepszenie nastroju? (część 1)

W toku dyskusji nad szeroko pojętą kulturą fizyczną często pada pytanie dlaczego określona grupa ludzi tak chętnie i z entuzjazmem podejmuje wysiłek fizyczny, który opisać możemy jako spontaniczny, nieskrępowany i wykonywany bez namowy osób trzecich.

Powody są różne:
? wyniesiona z domu, a przekazana przez rodziców tradycja aktywnie, zdrowo i higienicznie spędzanego czasu,
? wyniesiona ze szkoły, a przekazana przez nauczycieli, trenerów obiektywna potrzeba aktywnego stylu życia,
? wyniesienie ze środowiska aktualnie lub kiedyś nam bliskiego zainteresowania aktywnością fizyczną (grupa ludzi podobnie pod tym względem dobrana),
? konieczność podjęcia natychmiastowej i systematycznej aktywności fizycznej ze względów medycznych (zagrożenia chorobami cywilizacyjnymi),
? podjęcie aktywności fizycznej z powodu stałej obecności danego rodzaju sportu w mediach i zachwyt nad sportową i fizyczną sprawnością sportowych idoli,
? samowolna decyzja o podjęciu ćwiczeń fizycznych o trwałym charakterze nie związana z żadną konkretną przyczyną,
?podjęcie aktywności fizycznej z powodu braku akceptacji swojego wyglądu i wyraźnego upośledzenia czynności ruchowych w porównaniu z rówieśnikami,
? potrzeba podejmowania kolejnych sesji treningowych z powodu świetnego samopoczucia po ich zakończeniu i przypisywanie tego stanu bliżej nieokreślonej pozytywnej zmianie nastroju oddalającej na bok bieżące problemy natury mentalnej.

Za ten stan ogromnego zadowolenia po wykonaniu wysiłku fizycznego odpowiada specyficzna grupa hormonów peptydowych - tzw. endorfin. Pojawiają się naturalnie w mózgu, a ich uwalnianiu towarzyszy efekt obniżenia progu odczuwania bólu i uczucie silnego emocjonalnego  zadowolenia. Jest kilka sposobów aby uwolnić te hormony i sprawić sobie autentyczną radość. 

A oto gotowa instrukcja jak można to zrobić:
?trzeba wykonywać wysiłek o dużej intensywności. Większość osób odczuwających taki stan mówi, że da się go "złapać", gdy mocno przyciśniemy nasz organizm do pracy, aż do momentu gdy zbliża się do swego wysiłkowego maksymalnego progu ale go nie przekracza. Można to porównać do rodzaju wysiłkowego transu (runners high), kiedy mimo zbliżania sie do granicy swych możliwości wysiłek ciągle pozostaje pod kontrolą. Osobie wykonującej wydaje się, że jest w stanie kontynuować pracę dowolnie długo i czerpać z tego radość, bo organizm wszedł na najlepsze obroty charakteryzujące się energetyczną równowagą (stan steady state). To wtedy dochodzi do odczuwania stanu wysiłkowego "upojenia", gdy odczuwamy wyraźną poprawę nastroju i radość z wykonywania pracy na wysokim poziomie intensywności.
? należy słuchać kojącej, najlepiej klasycznej, instrumentalnej muzyki. Okazuje się, że 30 minut takiego łagodnego koncertu wystarcza, by endorfiny się uwolniły i spowodowały podobny efekt radości, jaki obserwujemy po wysiłku fizycznym,
? można częściej uwzględniać w swoim menu potrawy pikantne, które pozostawiają agresywnie pieczenie wokół ust, co powoduje wyrzut endorfin mających na celu załogodzenie tej niedogodności, a że przy tym odczuwamy stan radości to tylko lepiej na nas wpływa,
? należy spędzać więcej czasu na słońcu, taka ekspozycja ciała na promienie słoneczne powoduje wydzielanie endorfin, a tym samym polepszenie nastroju,
? należy prowadzić zdrowe pożycie seksualne, które prowadzi do wydzielania endorfin pod wpływem intensywnych emocjonalnych uniesień,
?należy się dużo śmiać i czasem popłakać. Część osób twierdzi, że śmiech trwający 10 minut może przynieść 2 godziny spokojny, niezakłócony sen w okresie choroby, której towarzyszą dolegliwości bólowe. Są liczne prace naukowe, które dowodzą, że mózg ludzki uwalniając endorfiny przy pojawiającym sie bólu prowadzi jednocześnie do pojawienia się płaczu, który wyzwala dodatkowe emocje będące kolejnym źródłem endorfin,
? należy czasami zjadać słodkie produkty w tym czekoladę, której pragnienie spożycia jest tak duże, że dochodzi pod wpływem jej smaku do wydzielania endorfin,

Z przeglądu powyższej instrukcji widać, że prawie wszystkie sposoby na polepszenie nastroju nam pasują. a pojedyncze ich stosowanie niewątpliwie  korzystnie wpływa na zdrowie człowieka. Ale w kontekście naszej misji łączącej ludzi wokół sportu ciekawy staje się eksperyment łączenia naraz kilku elementów instrukcji dla spotęgowania efektu szczęścia po wydzielaniu przez mózg endorfin. Czy jesteśmy sobie w stanie wyobrazić biegnącą po  parku osobę, słuchajacą kojącej muzyki, poczym zatrzymującą się na drobną pikantną przekąskę (po której łzy lekko ciekna z oczu), zagryzaną dla zmiany smaku kawałkiem czekolady i ostatecznie udającą się po treningu do domu aby...?
 
Nie wiemy czy dojdzie do kumulacji szczęścia pod wpływem wydzielanych endorfin ale zapraszamy do podjęcia próby z postawieniem akcentu na sport, którego opisywany efekt zadowolenia dotyczy w największym stopniu.

sportconnect.pl "

16 799

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Pięknie, prawda? tongue
Też mi się podoba smile I mogłabym tak dopisywać i dopisywać do tej listy...

To jest wzór radości z małych rzeczy.

Przyjmnie jest się skupić na tych miłych drobnostkach smile

I to daje nam radość życia.

16 800

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bea06 napisał/a:

HEJ HEJ
No Kobiety , musze sie "pochwalić" - KARALUCH ZAISTNIAŁ I U MNIE !!!!!!!
nie ten moj obecny, ale poprzedni. scierwo kompletne !
jak trochę się uspokoję napisze wiecej.
Ma któras trutkę ?

pzdrw

Ja mam tylko na szczury smile

16 801

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiniareeves napisał/a:

Witam moje drogie panie, czytam wasze wypowiedzi i sie zastanawiam czy ja tez jestem kobieta kochajaca za bardzo? I nie wiem. Po dwoch nieudanych zwiazkach, gdzie bylam zdradzana i po prostu odchodzilam stracilam wiare w to, ze znajde ta prawdziwa milosc... i wtedy spotkalam mojego obecnego "nieobecnego" partnera. Nasza milosc byla piekna i szczera, moja wiara w milosc powrocila. Bylismy ze soba 4 lata, bardzo szczesliwe lata. Kiedy zaczelismy sie spotykac on mi mowil, ze nie wierzy, ze taka dziewczyna jak ja zwrocila na niego uwage, jak to on okreslal bylam 3-w jednym: piekna, inteligenta i dobra. Mial bardzo niska samoocene, wiec mu powtarzalam, ze musi uwierzyc w siebie, bo jest wartosciowym czlowiekiem, przystojnym i madrym. No i w koncu mi sie udalo, uwierzyl w siebie i postanowil ta wiare sprawdzic na kims innym. W tym momencie chce ode mnie odejsc bo z dnia na dzien stwierdzil, ze mnie nie juz nie kocha. ja wiem, ze za tym stoi inna kobieta, ale on sie caly czas wypiera. On nauczyl sie wirzyc w siebie, ja stracilam te wiare, w sibie i ponownie w milosc. Nikt nigdy nie skrzywdzil mnie tak mocno jak on, nawet jego dwaj poprzednicy, ich nie kochalam tak jak jego. Robilam wszystko zeby byl szczesliwy. I po co...? Po to zeby na koniec odszedl? Czy to jest kochanie za bardzo?

Ja myślę, że to nie musi być kochanie za bardzo, ale on tk napewno jest poteflon smile
Przykro, kiedy pokazujesz komuś to w co nie wierzy a potem wykorzystuje to przeciw Tobie. Ale to świadczy o nim, nie o Tobie.

16 802

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Ale widzę, że jest nieźle smile Beosa - Ty lubisz ten fakt, że już Was nie będzie i dzięki temu życie stanie się inne? Napewno nie gorsze? Ty - mam takie wrażenie - że sobie to mocno już uświadomiłaś? I że jeśli będą problemy - to materialno - podziałowe, a nie będzie już problemu "psychicznego", "mysleniowego"? Że w końcu pozbyłaś się przyczybku do czucia się złą, bycia złą? Że Ty zaczynasz powoli odnajdywać się? Że chcesz? Nie wiem, ale mam takie wrażenie smile smile smile

Tak- lubię! Kręci mnie to,że ŻYCIE stanie się INNE.Że będę ŻYŁA! smile
Tak-gorzej być nie może ! smile
Tak-uświadomiłam sobie,mocno.Trzy lata temu napisałam pozew.Ale wtedy jeszcze miałam nadzieję a dzieci kolejno zdawały matury...To jeszcze nie był ten czas.
      Do momentu,aż karaluch kolejny raz nawywijał.A ja konsekwentnie trzymam się tego co mu obiecałam.Trzy lata musiałam jeszcze stracić żeby sobie wreszcie
      uświadomić,że hapy endu naprawdę nie będzie sad
Tak-będą problemy materialno-podziałowe a te drugie...Myślenia wyłączyć się nie da a psychiki nie oszukasz smile Ale ok.Wiem o co Ci biega smile Nie,pomimo kilku fajnych wspomnień i jakiegoś takiego niesmaku,że teraz to już na pewno będę tą najgorszą zołzą i wredną suką i to nie tylko dla jm nie zawrócę.Bo mam honor.Nie rzucam słów na wiatr.WIEM ŻE MAM RACJĘ.Podpieram się w momentach zwątpienia (chyba każda je ma/miała?) moimi zapiskami .I wątpliwości znikają a ja jestem silniejsza. smile
Nie-nie pozbyłam się przyczynku bo nadal z nim mieszkam smile A zła się już nie czuję,tylko bywam zła. smile Na siebie.Że nie mam pomysłu jak ten węzeł gordyjski rozwiązać,że tak mi zależy na tym domu... sad
Tak-dobrze Ci się zabko-k wydaje -odnajduję się,bardzo tego chcę,tylko to jest czasami takie trudne,skomplikowane,że muszę się zatrzymać i popłakać nad sobą sad .
      Ale nikt nie obiecywał,że będzie łatwo smile .

Na grube węzły polecam sekator.
Nie łatwo się wyrwać. A dla niego możesz być i suką i zołzą, co to Ciebie obchodzi. Ważne, że Ty wiesz jaka jesteś.

16 803

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
kiniareeves napisał/a:

Robilam wszystko zeby byl szczesliwy. I po co...? Po to zeby na koniec odszedl? Czy to jest kochanie za bardzo?

No to jest kochanie za bardzo sad Robilas wszystko aby on byl szczesliwy a nie robilas nic abys Ty byla szczesliwa sad I po co? No wlasnie po co?

A no tak. Tego nie wzięłam pod uwagę. Jeśli zapominamy o sobie, ale może tutaj akutat tak nie było?

16 804

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Kiedyś podskakiwałam pod niebiosa że w pracy potrafiłam odebrać telefon, porozmawiać i skwitować, że niestety, ze względu na aktualną ilośc pracy nie czuję się i nie zamierzam angażować w sprawy które bezpośrednio dotyczą mojego stanowiska i mojej firmy. Dokłądnie dotyczyło to faktu, że zajmowałam się przez jakiś czas czymś, co w ogóle nijak się ima do mojego zakresy kompetencji. Ale oczywiście -kto by nie miał sobie dać radę, jak nie ja wink Skoro Kodeks Cywilny mam w paluszku i prawo budowlane i inne bzdety? Ale powiedziałam NIE. I tak strasznie się cieszyłam z tego nie, że pochwaliłam się znajomemu, który jest - jak ja - DDA. A on się uśmiechnął i powiedział smile Wiesz, przyjdzie kiedyś taki czas, że kiedy będziesz mówić NIE, bo coś "wykracza", to nawet nie będziesz tego zauważać. Po prostu.  Czekam na ten moment

Nauczyłam się mówić NIE.Ale...
Jeśli chodzi o pracę -pozostałe trzy "zgodnym" chórem mówiły TAK.Czasami,żeby zrobić na przekór,bo też miałam większą wiedzę od nich.Jedna była mi przychylna,ale bała się dwóch pozostałych smile Efekt,podejrzewam,że między innymi dlatego,że byłam czarną owcą (czyt.niepodporządkującą się ogółowi jednostką) zostałam przywrócona z biura znów na produkcję.Ale nie żałuję -jest spokojniej,weselej,bezstresowo.A pensja ta sama smile
Jeśli chodzi o teściową moje grzeczne oczywiście NIE wywołuje u niej furię smile A co kłócić się znowu chcesz!?!? Aleee z ciebie synowa,aleee żona,aleee zła matka!
Kiedyś było jej na rękę.Jak się bałam z nią porozmawiać,bałam się powiedzieć,że coś mi się nie podoba...Nie umiałam?To też.Za to płakać w poduszkę potrafiłam całymi dniami,bo działo się coś,z czym nie mogłam się pogodzić,źle się z tym czułam a nie potrafiłam powiedzieć NIE.
Nawet mojej Mamie się wczoraj troszkę naraziłam bo powiedziałam NIE smile .
Bo od wiosny mam nie siedzieć na działce(odległość ok 23km) tylko w domu.Mam zająć się dziećmi! Przypominam 20 i 22 lata.Mam "wyhodować" następne karaluchy?
I wiesz co Zabka? Mimo,że się "narażam" wielu osobom,nie żałuję,bo czuję się w porządku wobec siebie.Mówię to co czuję a że nie każdemu się to podoba-trudno smile
Też jestem DDA.Ja jeszcze zauważam... smile Ale podoba mi się to,że potrafię smile

Gratuluję asertywności i postępowania w zgodzie ze sobą.
A teściowa to by chciała żebyś własnego zdania nie miała. Chciałoby się. I jeszcze Cię szantażem bierze, no nie ładnie.
Zobaczysz jakie teraz będą wyraźne granice jakie powstaną w konsekwencji Twojej asertywności. Tak ma być właśnie.

16 805

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Myszeńki kochane - ja na moment się przywitać i niestety uciekać - zqarobiona po uszy jestem smile Wpadnę jak.... wpadnę wink Znaczy jak sie obrobię smile smile smile
Buziaki!!!!

Boesa - hę, siebie widzę, siebie po troszeczku!!!! wink
Kapuję czemu Happy mi powiedziała że ja na drodze do szczęścia jestem onegdaj wink Jak to super jest poczytać właśnie że ktoś się tak czuje smile To takie optymistyczne smile I znajome wink

16 806

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
bea06 napisał/a:

HEJ HEJ
No Kobiety , musze sie "pochwalić" - KARALUCH ZAISTNIAŁ I U MNIE !!!!!!!
nie ten moj obecny, ale poprzedni. scierwo kompletne !
jak trochę się uspokoję napisze wiecej.
Ma któras trutkę ?

pzdrw

Ja mam tylko na szczury smile

no, ostygłam  w emocjach i moge sie pożalić smile
jak kiedys pisalam bylam 10 lat z kims kto mial rodzine. wszystko zdechlo, wypalilo sie 10 lat temu. o wszystkim dowiedziala sie małzonka i "moj ukochany" wybral. przez 6 lat mialam spokoj. po 6 latach zaczal do mnie pisac jak to teskni, kocha itp. Bylam wtedy sama i gdzies podswiadomie zaswitalo - a jednak cos dla niego znacze... i oczywiscie nic z tego nie wyszlo. Minely kolejne 4 lata i w zeszlym roku na wiosne znow sie odezwal.. proponowal spotkania , wspolne wyjazdy ..chcialam w to wejsc, znow jak glupia ale cos mnie ustrzegło... a poza tym poza propozycje nie mogl wyjsc; by cos zorganizowac- oooo to juz za duzo jak na niego. ale znow kurcze przypomnialo sie we mnie ze go kochalam, a takie przypominajki ciagle uruchamialy we mnie cos o czym chcialam dawno zapomniec. Potem poznalam mojego obecnego. Nie uwazałam wiec ze uczciwe jest krecenie na 2 strony. odcielam sie od tamtego, a na kolejny sms z propozycjami odpisalam by wiecej nie pisal, bo to bez sensu. nie bede czekala w nieskonczonosc na niego, mam teraz kogos z kim chce byc szczesliwa, kto mnie szanuje itp. przyjal do wiadomosci (tak mi sie wydawalo) to bylo w lipcu. w sierpniu malo mnie szlag nie trafil . wspolny nasz kolega zorganizowal  spotkanie z dawnych czasow. no i oczywiscie powiedzial mu.... niestety a moze stety w pewnym momencie zostalismy we dwoje..i sie zaczelo......to juz nie byly podchody to byla ostentacja - wprost powiedzial ze chce sie ze mna przespac. na moja negatywna grzeczna jeszcze odpwoeidz uslyszalam o sobie tyle ciekawych rzeczy ze az mnie wcielo. moja i tak niska samoocena zdechla calkiem . uslyszalam ze nidgy nic z siebie nie dawalam, oczekiwalam bog wie czego, bylam nachalna natretna, samolubna a wogole to zero sexu i na pewno ten z kim teraz jestem tez "leci " na mnie bo traktuje mnie jako pogotowie seksualne. Bo przeciez nikt normalny na mnie nie poleci. no i kuswa , ja ktora jestem odporna psychicznie - padlam  . rozryczalam sie ucieklam ale to co powiedzial zaczelo gdzies w srodku kielkowac.... bo moze faktycznie ???? oczywiscie moj obecny zaraz wyczul ze cos jest nie tak. wiedzial o karaluchu wiec jak mu opowiedzialam co i jak - malo go szlag nie trafil. zostalam postawiona do pionu, ale i tak ta niepewnosc zostala... stąd caly czas moje podejrzenie co do obecnego "zwiazku". zasial ziarenko i kiełkuje...te wszystkie "problemy" z moim obecnym wychodza z podswiadomosci ze moze faktycznie- jestem nachal, pogotowie i dlatego moj mnie nie kocha, nic dla niego nie znacze.
jak juz zaczelo byc ok i to co pisalam ze MOJ zaczal mi okazywac coniebądz, w piatek mialam niespodziewana wizyte. Karaluch mnie nawiedzil. bezczelnie, podstepnie ale przyszedl do mnie do domu. na pytanie po co uslyszalam : stesknilem sie za toba - i usmieszek ... malo nie padlam .. dalej byly oczywiscie propozycje i wrecz bezposrednie stwierdzenie po co przyszedl . wpadlam w furie, przy pomocy robotnikow ktorzy remontuja mieszkanie obok pozbylam sie go z domu. ale roztrzesienie zostalo... oczywiscie nie wiem skad ale moj obecny akurat po tej wizycie zadzwonil do mnie i od razu z mety CO SIE DZIEJE ????????? opowiedzialam mu o wszystkim , znow sie wsciekł, uspokajal mnie ale niesmak pozostal . propozycja by obc tamtemu gebe jakos mi nie pasuje ... co mam zrobic z tym debilem ?????czy sie nigdy go nie pozbede ?

pzdrw

16 807

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

bea06
Pierwszy krok- zero kontaktu, rozmów, otwierania drzwi itp.
Jeżeli to nie pomoże, drugi krok- policja.

16 808 Ostatnio edytowany przez bea06 (2013-02-12 12:43:16)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

bea06
Pierwszy krok- zero kontaktu, rozmów, otwierania drzwi itp.
Jeżeli to nie pomoże, drugi krok- policja.

no, zero kontaków to na pewno. powiedzialam mu ze jesli jeszcze raz cokolwiek to na policje lece . dodatkowo przemysliwuję nad dodatkowym krokiem - zadzwonienia do jego ślubnej  lol

16 809

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bea06 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

bea06
Pierwszy krok- zero kontaktu, rozmów, otwierania drzwi itp.
Jeżeli to nie pomoże, drugi krok- policja.

no, zero kontaków to na pewno. powiedzialam mu ze jesli jeszcze raz cokolwiek to na policje lece . dodatkowo przemysliwuję nad dodatkowym krokiem - zadzwonienia do jego ślubnej  lol

Kto wie,może ta ślubna jest jedną wśród nas zdradzanych KKZB?

16 810

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
bea06 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

bea06
Pierwszy krok- zero kontaktu, rozmów, otwierania drzwi itp.
Jeżeli to nie pomoże, drugi krok- policja.

no, zero kontaków to na pewno. powiedzialam mu ze jesli jeszcze raz cokolwiek to na policje lece . dodatkowo przemysliwuję nad dodatkowym krokiem - zadzwonienia do jego ślubnej  lol

Kto wie,może ta ślubna jest jedną wśród nas zdradzanych KKZB?

niestety a moze stety nie . znam ją i warci są siebie oboje . tez miala "gacha" , matka z niej fatalna ( to akurat wiem nie od niego zeby nie bylo ze ją szkaluje) kazdy kto ja zna po prostu jej nie trawi.
ale skoro ja nie potrafie poradzic sobie z karluchem a ona wie ze on ja ze mna zdradzal te 10 lat nazad , to moze ona mu wytlumaczy ..... lol

16 811

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bea06 napisał/a:
Anstawia napisał/a:
bea06 napisał/a:

no, zero kontaków to na pewno. powiedzialam mu ze jesli jeszcze raz cokolwiek to na policje lece . dodatkowo przemysliwuję nad dodatkowym krokiem - zadzwonienia do jego ślubnej  lol

Kto wie,może ta ślubna jest jedną wśród nas zdradzanych KKZB?

niestety a moze stety nie . znam ją i warci są siebie oboje . tez miala "gacha" , matka z niej fatalna ( to akurat wiem nie od niego zeby nie bylo ze ją szkaluje) kazdy kto ja zna po prostu jej nie trawi.
ale skoro ja nie potrafie poradzic sobie z karluchem a ona wie ze on ja ze mna zdradzal te 10 lat nazad , to moze ona mu wytlumaczy ..... lol

Potrafisz sobie poradzić z karaluchem. Zamiast rozwijać aferę, utnij temat. Przecież masz partnera?!
A może jesteś zła,że ten facet/kochanek nadal nie zostawia żony dla Ciebie, tylko bawi się Tobą??

16 812

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
bea06 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Kto wie,może ta ślubna jest jedną wśród nas zdradzanych KKZB?

niestety a moze stety nie . znam ją i warci są siebie oboje . tez miala "gacha" , matka z niej fatalna ( to akurat wiem nie od niego zeby nie bylo ze ją szkaluje) kazdy kto ja zna po prostu jej nie trawi.
ale skoro ja nie potrafie poradzic sobie z karluchem a ona wie ze on ja ze mna zdradzal te 10 lat nazad , to moze ona mu wytlumaczy ..... lol

Potrafisz sobie poradzić z karaluchem. Zamiast rozwijać aferę, utnij temat. Przecież masz partnera?!
A może jesteś zła,że ten facet/kochanek nadal nie zostawia żony dla Ciebie, tylko bawi się Tobą??

nie chce rozwijac afery ale i dosc mam nagabywania, i nie wiem czego moge sie jeszce po tamtym spodziewac. a ja chce o nim zapomniec i nie zyc w nerwach.
>> A może jesteś zła,że ten facet/kochanek nadal nie zostawia żony dla Ciebie, tylko bawi się Tobą??<<
tak , oczywiscie !!!!!! jestem zla jak diabli. tylko nie tym ze sie bawi tylko tym ze usiluje mnie traktowac jak zwykła k**. i na tym polega jego polityka .
a takie komentarze jak ten  to wybacz ale przynajmniej we mnie wzbudzily jako pierwszy odruch niesmak , a jako drugi : po co wchodzilam na te forum ...

16 813

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bea06 napisał/a:
Anstawia napisał/a:
bea06 napisał/a:

niestety a moze stety nie . znam ją i warci są siebie oboje . tez miala "gacha" , matka z niej fatalna ( to akurat wiem nie od niego zeby nie bylo ze ją szkaluje) kazdy kto ja zna po prostu jej nie trawi.
ale skoro ja nie potrafie poradzic sobie z karluchem a ona wie ze on ja ze mna zdradzal te 10 lat nazad , to moze ona mu wytlumaczy ..... lol

Potrafisz sobie poradzić z karaluchem. Zamiast rozwijać aferę, utnij temat. Przecież masz partnera?!
A może jesteś zła,że ten facet/kochanek nadal nie zostawia żony dla Ciebie, tylko bawi się Tobą??

nie chce rozwijac afery ale i dosc mam nagabywania, i nie wiem czego moge sie jeszce po tamtym spodziewac. a ja chce o nim zapomniec i nie zyc w nerwach.
>> A może jesteś zła,że ten facet/kochanek nadal nie zostawia żony dla Ciebie, tylko bawi się Tobą??<<
tak , oczywiscie !!!!!! jestem zla jak diabli. tylko nie tym ze sie bawi tylko tym ze usiluje mnie traktowac jak zwykła k**. i na tym polega jego polityka .
a takie komentarze jak ten  to wybacz ale przynajmniej we mnie wzbudzily jako pierwszy odruch niesmak , a jako drugi : po co wchodzilam na te forum ...

Mnie faceci traktowali jak zwykłą k** gdy sobie na to pozwalałam.
Prawda może wywoływać niesmak.

16 814

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
bea06 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Potrafisz sobie poradzić z karaluchem. Zamiast rozwijać aferę, utnij temat. Przecież masz partnera?!
A może jesteś zła,że ten facet/kochanek nadal nie zostawia żony dla Ciebie, tylko bawi się Tobą??

nie chce rozwijac afery ale i dosc mam nagabywania, i nie wiem czego moge sie jeszce po tamtym spodziewac. a ja chce o nim zapomniec i nie zyc w nerwach.
>> A może jesteś zła,że ten facet/kochanek nadal nie zostawia żony dla Ciebie, tylko bawi się Tobą??<<
tak , oczywiscie !!!!!! jestem zla jak diabli. tylko nie tym ze sie bawi tylko tym ze usiluje mnie traktowac jak zwykła k**. i na tym polega jego polityka .
a takie komentarze jak ten  to wybacz ale przynajmniej we mnie wzbudzily jako pierwszy odruch niesmak , a jako drugi : po co wchodzilam na te forum ...

Mnie faceci traktowali jak zwykłą k** gdy sobie na to pozwalałam.
Prawda może wywoływać niesmak.

kazdemu wg potrzeb jak mowi przyslowie , a ja wlasnie nie chce i musze zrobic wszystko by mu sie odechcialo na przyszlosc

16 815

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bea06 napisał/a:
Anstawia napisał/a:
bea06 napisał/a:

nie chce rozwijac afery ale i dosc mam nagabywania, i nie wiem czego moge sie jeszce po tamtym spodziewac. a ja chce o nim zapomniec i nie zyc w nerwach.
>> A może jesteś zła,że ten facet/kochanek nadal nie zostawia żony dla Ciebie, tylko bawi się Tobą??<<
tak , oczywiscie !!!!!! jestem zla jak diabli. tylko nie tym ze sie bawi tylko tym ze usiluje mnie traktowac jak zwykła k**. i na tym polega jego polityka .
a takie komentarze jak ten  to wybacz ale przynajmniej we mnie wzbudzily jako pierwszy odruch niesmak , a jako drugi : po co wchodzilam na te forum ...

Mnie faceci traktowali jak zwykłą k** gdy sobie na to pozwalałam.
Prawda może wywoływać niesmak.

kazdemu wg potrzeb jak mowi przyslowie , a ja wlasnie nie chce i musze zrobic wszystko by mu sie odechcialo na przyszlosc

W takim razie działaj według własnych potrzeb smile

16 816

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Przyjmnie jest się skupić na tych miłych drobnostkach smile

smile Wiosna idzie, bo skowronki cwierkaja smile

Happyfull, zakochałaś się? smile
(.....)

No wlasnie smile To bylo o Tobie smile Cala w skowronkach wczoraj bylas smile
Ale juz wyjasnilas skad te "skowronki" smile
Musze chba przezucic sie na power yoge bo ja tak tez bez zakochania chce byc w "skowronkach" smile
Fajnie sie czyta jak taka Happy jestes big_smile

16 817 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-12 14:51:49)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czerwone lampki z blogu Moje Dwie Glowy

Jakiś rok świetlny temu, czyli mniej więcej na wiosnę 2011 sporządziłam "ku przestrodze" listę kontrolną cech i zachowań psychofaga, która chwilę później doczekała się usystematyzowania w postaci zestawienia czerwonych lampek ostrzegawczych. Przeleżała jednak grzecznie w folderze pod nazwą "szuflada", ponieważ po drodze dorosłam do myśli, że tak naprawdę nikogo nie da się ostrzec. Każda kobieta uwikłana w związek z kimś takim musi przebiec swoją "ścieżkę zdrowia" do końca, żeby dostrzec pewne prawidłowości, a potem zinterpretować je i zacząć się ratować.

Jedne potraktują tę tabelkę, jako przypomnienie tego, z czym żyłyśmy i z czym już (dzięki sobie samym) nie musimy. Inne, ku swemu przerażeniu, poczują się "jak w domu". Jeszcze inne trafiły tu przez przypadek szukając lampek choinkowych smile

Jak zwykle gorąco przestrzegam przed interpretowaniem (?diagnozowaniem?) poszczególnych charakterystyk pojedynczo i w oderwaniu od reszty sygnałów ostrzegawczych. Jeśli ktoś wykazuje tylko jedno bądź zaledwie kilka z przytoczonych zachowań, to w ogóle nie ma o czym mówić. W ten sposób cały świat można by zaklasyfikować jako jedną wielką socjopatię i narcyzm. Uczulam na to, o czym mówią specjaliści: dopiero nagromadzenie pewnych zachowań albo znacznej ich części w sposobie bycia jednego człowieka może wskazywać na konkretne zaburzenia i wynikające z tego zagrożenia. Jak w każdej innej chorobie. Sam ból głowy jeszcze o niczym nie świadczy, ale jeśli oprócz niego występuje bardzo wysoka temperatura, senność, sztywność karku i krwistoczerwona wysypka, to możemy zacząć podejrzewać zapalenie opon mózgowych, a nie zwykłą migrenę.


OCZYWIŚCIE nie każdy zerwany z łańcucha mąż, który zdradził żonę, ani nie każdy facet, któremu zdarzyło się skłamać, ani też nie każdy oschły w obejściu mężczyzna jest socjopatą, narcyzem, psycholem.

Z drugiej strony, nie wszystko da się wyjaśnić:
- kryzysem wieku średniego,
- pechem,
- dziwnymi zbiegami okoliczności,
- poirytowaniem,
- twoimi (rzekomymi) zaburzeniami psychicznymi,
- jego ułańską fantazją i temperamentem,
- złymi intencjami otoczenia.

Jeśli jednak jesteś w stanie sobie nadal to wszystko wytłumaczyć i nadal go oczyszczasz pozostając ślepą i głuchą, to jesteś współuzależnioną kobietą kochającą za bardzo, a on wyssie cię psychicznie i wypluje.

Kwestią podstawową w stwierdzeniu, czy jesteś w niebezpieczeństwie jest częstotliwość i powtarzalność pojawiania się poniższych elementów a narzędziem jest twoja spostrzegawczość, umiejętność logicznego myślenia, kojarzenia faktów i intuicja.

Przed skorzystaniem z tej listy nie musisz się konsultować z lekarzem ani farmaceutą. Wystarczy, że skonsultujesz się ze swoim zdrowym rozsądkiem. Bo diagnozować ich oczywiście muszą specjaliści, ale rozpoznawać i bronić się musimy umieć same.
?Czerwone lampki?

Co widzisz
Czego nie widzisz

FAZA POCZĄTKOWA ? PIERWSZE RANDKI
[? czyli pierwsze starcie rozsądku z emocjami]

1.
W początkowej fazie wyraźnie odczuwasz, że sprawy posuwają się zbyt szybko i z nadmierną intensywnością. Miłość jest Ci wyznawana już na pierwszej randce lub jeszcze via mail, przed spotkaniem. Po miesiącu padają pierwsze oświadczyny. ?Uwiesza się? na tobie ze swoimi zmartwieniami ? pyta o radę, powierza Ci swoje najintymniejsze sekrety. Bardzo szybko oczekuje od Ciebie wsparcia, aktywnej pomocy formalnej i finansowej, wyciągania go z jakichś dziwnych perypetii.

To wszystko oznaki zawiązywania tzw. psychopatycznej więzi.

Polega to na:

-  jak najszybszym uzależnieniu kandydatki od nadmiernej dawki pochlebstw oraz od hipnotyzujących, zamaszystych opowieści o wspólnej przyszłości, oraz wyjątkowości ich relacji,

- sugerowanie, że jedynie on nadaje się na Twojego towarzysza we wszystkich aspektach życia, a reszta to niewart Ciebie motłoch,

- uwikłaniu jej w jego tryb życia oraz stworzeniu takich zależności (emocjonalnych, prawnych, finansowych), w wyniku których trudno jej będzie tę relację zerwać,

- wydobyciu od niej jak największej ilości informacji o jej przeszłości i psychice, co mu się przyda w późniejszym okresie do manipulowania nią.


Twoim zadaniem, jako osoby rozsądnej, jest danie sobie czasu na zweryfikowanie wszystkiego, co mówi kandydat do Twego serca. Jego zadaniem jest tego czasu Ci nie dać.
2.
Stara się zająć Ci cały czas, dzwoni, pisze, bombarduje sms-ami i coraz bardziej kuszącymi propozycjami  wspólnego spędzenia wieczoru, weekendu, tygodnia.
3.
Z początku jest czarujący i charyzmatyczny. ZBYT czarujący i ZBYT charyzmatyczny.  Ma wizjonerskie plany dotyczące waszego wspólnego życia, które zdają się być zupełnie absurdalne, jednak w jego ustach brzmią nader prawdopodobnie, pobudzają wyobraźnię. Pomaga mu w tym jego erudycja i pozorna logika jego opowieści. Nakreśli dokładnie taki obraz Twoich marzeń, jaki już zdążyłaś mu zdradzić (domek, piesek, ogródek, wesołe pędraki, czy cokolwiek innego, co sobie tam wymarzyłaś).
4.
Słyszysz w nadmiernej ilości i wysokiej patetycznej tonacji o swoich cudownych przymiotach, wyjątkowości Ciebie, jako kobiety i was obojga, jako związku. Ktoś tak wyjątkowy jak Ty będzie mógł stworzyć związek tylko z kimś tak wyjątkowym jak on. Padają określenia ?bratnia dusza?, ?druga połówka jabłka?, ?wreszcie cię znalazłem i już nie wypuszczę?.
5.
Skupia się na zbieraniu informacji o Tobie, o sobie mówiąc niewiele, zdawkowo, tajemniczo acz w samych superlatywach z domieszką martyrologii i pokazywaniem ?blizn? (Ach, było-minęło, nie ma czego wspominać. Teraz jesteś ty i wreszcie będę szczęśliwy.)

Pojawiające się w jego życiorysie przedziwne sploty nieszczęśliwych wypadków bagatelizuje i zwala na działania osób trzecich.
6.
Chętnie posługuje się techniką na bezradnego, którego tylko Ty możesz uratować (?Od razu dostrzegłem to w twoich oczach.?)

A POTEM ŻYLI KRÓTKO I NIESZCZĘŚLIWIE
[? czyli o tym, jak rozsądek się poddał]

7.
Od początku podejmuje próby izolowania Ciebie od świata zewnętrznego poprzez szydzenie i ironizowanie na temat poszczególnych członków Twojej rodziny, znajomych i Twoich form samodzielnych aktywności. Padają też sugestie, że wasz związek jest tak wyjątkowy, że żadne ?ciała obce? nie są w nim potrzebne.
Dziwnie nie idzie to w parze z jego rezygnacją z życia towarzyskiego. Tylko Twoje otoczenie ma się usunąć. On bryluje nadal.
8.
Z czasem zaczynasz go przyłapywać na nadmiernej potrzebie adorowania go i dostrzegasz oznaki samouwielbienia. Niby kryguje się, podkreśla brzydotę np. swoich koślawych stóp, ale spod tego wszystkiego przebija: ?No, no, zaprzecz, powiedz, jaki jestem męski mimo tych drobnych niedoskonałości?. I wtedy następuje to charakterystyczne przeczesanie ręką włosów. Zadziwiająco często siebie odmienia we wszystkich przypadkach. Wymsknie mu się też nierzadko któreś z określeń: mam w sobie coś, co podoba się kobietom, mam interdyscyplinarny umysł, jestem lepszy od innych.
Każdy lubi komplementy, ale on wprost uwielbia słuchać o swoich zaletach, urodzie, sprawności seksualnej i wyjątkowości. On tego potrzebuje jak tlenu, choć wie, że takie ciągłe napraszanie się na pochwały i laudacje jest dowodem na defekty w poczuciu własnej wartości więc robi to w sposób zawoalowany (ale niestety żenująco czytelny).
9.
Partnerka w tej fazie dla odmiany komplementowana jest już tylko w towarzystwie. On ogrywa całe pokazowe scenki pt. ?Ja-czuły, ja-opiekuńczy?, w domu zaś jest ostentacyjnie znudzony nią i nieusatysfakcjonowany.
Człowiek ekstremalnie skupiony na sobie po jakimś czasie nie widzi już potrzeby pozytywnego wzmacniania tych, których już ?upolował?.  Robi to na pokaz, bo wie, że w ten sposób zaskarbia przychylność otoczenia. Taki kochający człowiek musi być w  porządku.
10.
Jego wielkościowe opowieści o budowaniu w przeszłości wspaniałych imperiów biznesowych (które on nie tyle wznosił, co rujnował), budowaniu pięknych domów (które OCZYWIŚCIE zostawiał kolejnym żonom), obracaniu wielkimi pieniędzmi (nie swoimi), dziwnie nie komponują się z chaosem i zniszczeniem, który zawsze wieńczył każde jego dzieło.
To nic wielkiego. To tylko jego narcystyczne fantazje o władzy, omnipotencji, sukcesach i przygodzie. Nie mają nic wspólnego z jego realnymi dokonaniami, ale brzmią bardzo prawdopodobnie, bo oni wypierają ze swojej świadomości drugą stronę medalu - niewygodną prawdę.  Akurat to im idzie zadziwiająco sprawnie.

Mój pies uwielbia bawić się na spacerze piłką i aportować. Zawsze przed wyjściem biegnie do kąta w pokoju, gdzie piłeczka ma ?swoje miejsce?. Czasem jednak gubi piłkę na spacerze i wraca z niczym, ale już przed kolejnym spacerem znów biegnie do miejsca, gdzie piłka być powinna i dziwi się, że jej nie ma. Zapomniał, że zgubił. Psia faktograficzna pamięć opiewa  na zaledwie kilka godzin. Psychofaża też. Zapominają, że po ich wspaniałych biznesach i związkach następowało piękne bum. W szczególności zapominają, z czyjej winy.
11.
Kolejne jego wielkie plany z różnych nieokreślonych przyczyn nie doczekują się realizacji. Pech, zbiegi okoliczności, złośliwość ludzi albo rzeczy martwych. Kolejne plany równie łatwo wybuchają co gasną.


Psychofag nie posiada czegoś takiego jak upór, wytrwałość, systematyczność, konsekwencja. A tego wszystkiego wymaga realizacja każdego planu, zwłaszcza takiego, który jest rozłożony w czasie. Powód? Nuda. Cierpliwe wdrażanie  planu nudzi go tak szybko, że nie pomaga nawet wizja jego spełnienia. Co najciekawsze ? wina za niepowodzenie planu zawsze zostanie przez niego zrzucona na tych, którzy dali mu się na ten ekscytujący plan nabrać i za niego odwalali czarną robotę.
12.
Wszystkie swoje porażki przedstawia jako wynik żerowania na jego naiwności, zbytnim zawierzeniu nieuczciwym ludziom, efekt niezrozumienia jego nowatorskiego podejścia do biznesu oraz ograniczenia i złośliwości otoczenia.
W każdym biznesie gra vabanque bez oglądania się na ryzyko, narażając wielu ludzi na straty. Kontakt z jakimś pracownikiem/znajomym z poprzednich miejsc pracy może potwierdzić Twoje obawy i wykazać, że masz do czynienia ze znanym w środowisku złotoustym przegrańcem, jeśli nawet nie naciągaczem i hochsztaplerem.
13.
Do autentycznego szału doprowadza go stanie w korku lub w kolejce. Nikt tego nie lubi ale on?
? on uważa się za wartego wyjątkowego traktowania. Inni (plebs, tłuszcza, motłoch) niech sobie stoją. On jest wart czegoś lepszego.
14.
Nie dostrzega u innych pozytywów. Nie umie okazywać niewymuszonej sympatii, życzliwości bądź wdzięczności. Z dużym trudem przychodzi mu komplementowanie albo chwalenie innych. Nie mówimy tu o początkowej fazie związku z partnerką lub namierzaniu ofiary w biznesie. Wówczas pochlebstwa i wyrazy uznania nie schodzą mu z ust.


Instrumentalne traktowanie ludzi jest jego modus operandi. Tylko wówczas stać go na wygenerowanie pochwały wobec kogoś, ale musi mieć w tym wyraźny cel. Co do zasady TO ON ma być chwalony przez innych, a nie inni przez niego. Mało tego. Jeśli ktoś jest większą gwiazdą w jego otoczeniu ? chętnie zniszczy jego wizerunek. Często niewspółmiernie uwypukla swoje zasługi i minimalizuje wkład innych, bądź zwyczajnie kradnie cudze pomysły, żeby zabłysnąć.
15.
Miewa paranoidalne myśli o tym, że inni mu zazdroszczą, ktoś go krytykuje za jego plecami albo wręcz spiskuje przeciwko niemu.
Zaszkodził w życiu tylu osobom, że zaczyna dostawać manii prześladowczej. Żyje w stałym lęku: ?Wszystko się kiedyś wyda. Wszyscy zorientują się, kim jestem naprawdę.?
16.
Nie ma aktywnego poczucia humoru. Nie umie we właściwej sytuacji przytoczyć zasłyszanego dowcipu, ?pali? kawały, reaguje sztucznym, wymuszonym  śmiechem na kawały słyszane od innych albo dowcip sytuacyjny ? śmieje się, bo widzi, że inni się śmieją. Jedyny rodzaj poczucia humoru na jaki go stać to sarkazm, cynizm, mówienie o kimś z przekąsem i szydzenie z innych. Często jawnie wyśmiewa  kogoś, żeby po chwili powiedzieć, że to był tylko żart.

No i coś jeszcze ? zero autoironii.
Zgodnie z wyznawaną przeze mnie zasadą: pokaż mi, co cię śmieszy, a powiem Ci kim jesteś, psychofag jest czarną dziurą (cbdu).

Poczucie humoru jest oznaką nie tylko inteligencji, kreatywności, dystansu do życia, ale i wrażliwości, czyli umiejętności odbioru pewnych niuansów, której psychofag jest całkowicie pozbawiony.
17.
Stroi bardziej lub mniej zawoalowane fochy, gdy nie dostaje tego, na co ma ochotę. Łatwo przychodzi mi okazywanie rozmówcy poirytowania jego ?tępactwem? a nawet używanie obraźliwych określeń. Nigdy nie zaakceptuje takiego zachowania wobec siebie.
W ten sposób rozmówca jest ćwiczony na wytrzymałość i umiejętność przesuwania swoich granic i dowiaduje się, kto tu rządzi.
18.
Nie okazuje poczucia winy, skruchy czy żalu jeśli coś zaniedbał, skrzywdził kogoś lub nawalił. Za to po innych, w przypadku analogicznych sytuacji, przejedzie się jak po burej suce.

Nigdy nic nie dzieje się z jego winy. Zawsze znajduje jakiegoś ?chłopca do bicia?.
On jest, w jego mniemaniu, nieomylny więc, jak mógł się pomylić, sknocić, nawalić?
19.
Okazuje fascynację nieograniczoną władzą, światem polityki i wielkich fortun. Nie okazuje dezaprobaty, jeśli ktoś doszedł do władzy lub majątku nieuczciwą drogą. Wręcz odwrotnie ? tacy ludzie mu imponują, chętnie ich ?podgląda?.

Gros jego myśli i wysiłków skierowane jest na posiadanie lepszego stanowiska, samochodu, droższych ubrań i jeszcze bardziej złotej karty.
Podnieca go prawo silniejszego. Zazdrości ludziom ze świecznika (politycznego, biznesowego) i choć na głos ich nieustająco deprecjonuje, to całym sobą zwyczajnie im zazdrości i gdy tylko nadarzy się okazja cwaniakowania i zdobycia czegoś na lewo ? chętnie z tego korzysta. Nie ma problemu z poruszaniem się w szarej strefie i nazywa to stosowaniem się do twardych realiów życia i rynku. Nie sprawia mu problemu brak lojalności wobec pracodawcy albo wspólnika.
20.
Lubi się otaczać ludźmi sytuowanymi i dzięki nim podnosić swój prestiż. Jest to skłonny zrobić nawet za cenę przypięcia mu metki ?przyczepił się jak gówno do okrętu?. Nieważne co ludzie gadają, byle zajść (dopłynąć) dalej.
Dla psychofaga WSZYSCY ludzie są tylko dodatkiem, tłem, aktywem, windą. Kolegowanie się z nimi dla nich samych nie wchodzi w grę. Kolega-dyrektor natychmiast przestanie być kolegą, gdy straci stołek.
21.
Prostym ludziom okazuje wyniosłość, pogardę i jest wobec nich arogancki, ludziom ze świecznika natomiast okazuje uniżoność i wizerunek ?swojego chłopa?.
W jego pojęciu to się nazywa umiejętnością dostosowywania się do percepcji odbiorcy oraz umiejętnościami interpersonalnymi.
22.
Częstokroć można u niego zaobserwować niezrozumiałe zachowania i nieprawidłowe odruchy. Okazuje gniew tam, gdzie powinien się cieszyć, a cieszy się w sytuacjach dramatycznych. Pogardę okazuje tam, gdzie powinna pojawić się sympatia. Albo też podczas filmu zaczyna płakać na scenie, która zupełnie nie prowokuje takiej reakcji.
On umie jedynie naśladować emocje, imitować autentyczne stany więc, często zdarzają mu się nieadekwatne wpadki. Sprawdza się to również jako świetne narzędzie perwersyjnej komunikacji służące do dezorientowania otoczenia.
23.
Miewa rzuty qusi-uzależnieniowe, bądź wzmożony pociąg do używek ? ciągi alkoholowe, rzuty pracoholizmu, maniakalne granie w karty, gry losowe, komputerowe.
Jego nieumiarkowanie eksponuje się pod różnymi postaciami. A może to szczątkowa postać sumienia nie daje sobie ze sobą rady i od czasu do czasu próbuje uciec w uzależnienia od kreowanej przez psychofaga rzeczywistości?
24.
W zaciszu domowym (i tylko tu) okazuje agresywny stosunek do homoseksualistów, innych ras, ludzi z gorszych środowisk oraz brzydzi się osób chorych lub niepełnosprawnych.
Doskonale wie, że okazywanie takich mało pochlebnych zapatrywań jest wśród ludzi na odpowiednim poziomie intelektualnym i moralnym naganne. Dlatego będzie grał  politycznie poprawnego.

Jeśli choroba matki wymaga długotrwałego spędzania czasu przy jej szpitalnym łóżku, to on pójdzie do szpitala zaledwie raz, ale zachowywać się będzie na tyle teatralnie i dramatycznie, żeby wszyscy tę wizytę zapamiętali.

Na głos będzie wygłaszał tyrady o tolerancji rasowej, żeby odreagowując w domowym zaciszu pluć na ?żółtków?.
25.
Zdradza całkowicie nieracjonalne zachowania i podejmuje nadmierne, czasem rażące ryzyko.

Z łatwością podejmuje poważne a brzemienne w skutki decyzje ? finansowe, formalne, personalne. Nie jest w stanie przyjąć żadnej krytyki swojego pomysłu, przestróg,
Nie ma ograniczników w postaci refleksji, rozważenia długofalowych konsekwencji, przywołania w pamięci analogicznych sytuacji, w których umoczył. Nie uczy się na błędach. Ani swoich ani cudzych. Wieczna tabula rasa.
26.
Zaczynasz zauważać, że mimo pierwotnych deklaracji, dzieci wywołują u niego irytację. Często wykazuje wobec nich zachowania brutalne. Co ciekawe, tak samo traktowane są zwierzęta. Oczywiście kiedy nikt nie widzi. Czasem jednak zdarzy się wpadka.
Deklaruje oczywiście coś zupełnie odwrotnego, jednak baczne oko wychwyci, że wszystkie istoty słabsze są dla niego najlepszym (bo dostępnym emocjonalnie i bezwarunkowo ufnym) materiałem na ofiarę.
27.
Nie szanuje prywatności innych. Gdy tylko uzna za stosowne, bez wyrzutów sumienia partnerkom albo współpracownikom grzebie w komputerze, komórce, kontroluje i sprawdza.
Zderzenie dwóch, zdawać by się mogło zupełnie sprzecznych motywacji. Z jednej strony tak demonstruje swoją pogardę do praw innych. Z drugiej strony ujawnia ciągły lęk o to, że ktoś go zdradzi, wystawi, zdyskredytuje, zdemaskuje.
28.
Przekręca fakty i Twoje wypowiedzi. Wielokrotnie zaprzecza, że coś powiedział lub, że coś uzgodniliście. Często łapiesz go na kłamstwach, które on zręcznie racjonalizuje albo bagatelizuje.
Zapędza Cię w kozi róg dezorientacji. Po dłuższej chwili czujesz, że zaczynasz odchodzić od zmysłów.
29.
Jest zazdrosny w najbardziej bezzasadnych sytuacjach. Na wyrost.
Nie może dopuścić, żebyś Ty mu przyprawiła takie rogi, jakie on ?hoduje? Tobie. Dokonuje projekcji ? posądza Cię o to, co robi sam.
30.
Chwali się tym, że ma wrodzone umiejętności do manipulowania ludźmi, uwodzenia, technik NLP.
Bo ma.
31.
Stopniowo okazuje się, że każdy z jego związków był uwieńczony zdradą z jego strony a jego intymne życie było pasmem równoległych związków i romansów.
Pochłania go wizja idealnej miłości. Kiedy kolejny związek znów okazuje się być nieidealnym (bo żaden nie jest), wówczas z pełną brutalnością zdradza i poniża partnerkę.

To się nazywa syndrom Koziołka Matołka. Łazi i szuka swojego Pacanowa, a że po drodze tratuje ileś istnień... a co go obchodzą jakieś kozy.
32.
Dla zracjonalizowania i zatuszowania tej niechlubnej przeszłości, kolejne partnerki w oczach ich następczyń, rodziny i otocznia oczernia, zmyśla szkalujące je fakty. Dotyczy to  zarówno Twoich poprzedniczek jak i jego aktualnych kochanek, jeśli go złapiesz na zdradzie a za chwilę również i Ciebie.
Ten rys wypływa nie od razu. On wie, że negatywne wypowiadanie się o byłych jest co do zasady źle odbierane. Jednak z czasem zaczniesz być częstowana coraz bardziej jadowitymi ?prawdami? na ich temat. To na wypadek, gdybyś chciała z nimi wejść w jakiś kontakt. Musi je odpowiednio zdyskredytować, a przez to uniewiarygodnić .
33.
Łatwo wpada w złość i agresję.

Reaguje wściekłością, kiedy się go uspokaja.

Do furii doprowadza go, gdy wykaże mu się błąd, negatywne skutki jego zaniedbań, niewłaściwych decyzji albo zwykłej głupoty.

Generalnie jego reakcje w krytycznych momentach (zagrożenie, kłótnia, niepowodzenie) są grubo przesterowane z elementami paniki i nadmiernej teatralności.
Łatwo to zaobserwować, kiedy w napiętej sytuacji ktoś mu oponuje, ma odmienne zdanie od niego. Dowolny sprzeciw, albo niepowodzenie doprowadzają go do ataków niekontrolowanej złości, bo to on ma mieć rację (nawet, albo zwłaszcza wtedy, kiedy jej nie ma).

W takich momentach na chwilę pokazuje swoją prawdziwą twarz ? zdesperowaną, rozhisteryzowaną z jednej strony i agresywną - z drugiej.
34.
Mimo pozornego intelektu i charyzmy rozmowy z nim nie wnoszą nic nowego.
Bo tak to bywa, jak ktoś udaje rozmowę,  lansuje się a nie rozmawia. Wypowiedzi lansera są pustą snobistyczną gadaniną pseudointeligenta. Człowiek bez osobowości, emocjonalna pustka nie ma nic do zaofiarowania drugiemu człowiekowi nastawionemu na wymianę myśli.
35.
Daje sobie prawo do bezpardonowego przerywania czyjejś wypowiedzi, jeśli uzna, że już się znudził.
A co się będzie pieprzył z hołotą. Ta zasada nie obowiązuje w stosunku, do ludzi, którzy mają mu coś załatwić. Wtedy będzie słuchał najdłuższych i najbardziej nużących bredni, a nawet im przytakiwał.
36.
Nie ma przyjaciół. Nie pozostaje w żadnej długotrwałej, bliskiej, ciepłej relacji z żadnym znajomym ani członkiem rodziny.

Ciągle zadzierzga nowe znajomości i nie kultywuje tych, które zdawać by się mogło dopiero co dobrze rokowały (silna rotacja znajomych i żadnego posadowienia w jednej, silniejszej relacji, przyjaźni).
Ludzie mniej zaangażowani w niego emocjonalnie dość szybko rozszyfrowują jego gierki i pasożytniczy do nich stosunek. Zdrowo myślący ludzie szybko pozbywają się kogoś takiego ze swojego otoczenia.

Ponadto on zwyczajnie nie umie utrzymać żadnej bliskiej relacji, bo jest przekonany, że jest najlepszy i jeśli otoczenie tego permanentnie nie potwierdza i mu tego nie okazuje, to otoczenie nadaje się do wymiany na takie, które będzie go hołubić w należytym stopniu.
37.
Nigdy nie pamięta o różnych rodzinnych okolicznościach, datach, urodzinach, rocznicach.
Pewnie. To przecież wymaga empatii, a jego nie interesuje zastanawianie się, czy komuś byłoby przyjemnie usłyszeć od niego życzenia lub dostać prezent.
38.
Często zdarza mu się twierdzić, że to co robisz jest niewystarczająco zadowalające a wręcz bardzo kiepskie (choć do tej pory twierdził coś odwrotnego).
Oczywiście, że musi Cię umniejszać i krytykować, żebyś poczuła się mało warta i wdzięczna za to, że ktoś taki jak on w ogóle Cię zechciał.
39.
Domowe, rodzinne, gospodarskie czynności go nużą. Jeśli się za nie bierze ? jest wyraźnie poirytowany, robi je w konwulsji, złorzecząc. Niczego nie inicjuje i niczego nie kończy. Kiedy wynika na tym tle konflikt - karze Cię za ?przewiny? milczeniem, ignorowaniem poczynionych ustaleń, obojętnością, znikaniem z domu.
Nic co nie jest związane z pokazówką i blichtrem psychofaga nie wciąga. Proza życia jest najgorszym, co może go dopaść. Nie radzi sobie z rzeczywistością i potrzebuje do tego partnerki-opiekunki, która odwali brudną, żmudną robotę za niego. Jeśli ta zaczyna się stawiać i żąda współmierności i współudziału, wówczas ten stosuje bierną agresję. Jakże pasuje tu określenie: narcyz pasywno-agresywny.
40.
Żąda bezwzględnego wywiązywania się z zobowiązań wobec niego, całkowicie sobie lekceważąc własne zobowiązania wobec innych.
On jest ponad prawem. To chyba oczywiste.
41.
Jego potrzeby są priorytetem i wymagają natychmiastowego działania, zaangażowania wszystkich dookoła i podporządkowania się im. Potrzeby otoczenia, nawet jeśli są obiektywnie bardzo ważne, dla niego są błahe i są skutkiem jojczenia.
No heloł! Świat nie ma przecież ważniejszych zadań niż dogodzenie JEMU.
42.
W przeważającej mierze (a z czasem całkowicie) ignoruje element dbania o partnerkę, uważności w stosunku do jej potrzeb, nie zwraca uwagi na jej zdrowie, samopoczucie, życzenia, komfort.
Partnerka ma być od troszczenia się O NIEGO a nie O NIĄ.
43.
Seks z nim nigdy nie przypominał maratonu. Jednak z upływem czasu jest coraz gorzej. Rekordy biegów średniodystansowych (tak w granicach trzech minut) to wszystko, na co możesz liczyć pod pojęciem ?akt miłosny?. Ja, jako wytłumaczenie tego niesatysfakcjonującego dla mnie stanu rzeczy słyszałam: ?Tak mnie rozpalasz, że nie potrafię z tym walczyć?.

Jego narcystyczna seksualność powoduje, że nie jest zainteresowany zaspokojeniem nikogo innego oprócz siebie. Jesteś więc traktowana szybko i instrumentalnie. Zaiste farta mają te, które potrafią się wyrobić w równie krótkich czasach, co psychofag. Wszystkie potrzebujące więcej czasu muszą pogodzić się z seksualną ascezą. Są bowiem zniesmaczeni na wzmianki o czymś, co odmieni, urozmaici, wzbogaci (i wydłuży) seks, a hasło ?porada seksuologa? doprowadza ich do wściekłości.
44.
Nie mówi wprost o swoich potrzebach. Każe Tobie/otoczeniu się ich domyślać. Posługuje się w tym celu mętnym systemem komunikacji pozwalającym mu w każdej chwili powiedzieć, że miał co innego na myśli. Jest też psychofag mistrzem sprzeczności - logicznie mówi i... robi coś, co jest tego odwrotnością.
Po pierwsze, pustka sama nie wie, czego tak naprawdę chce. Po drugie, dezorientowanie innych sprawia im jakiś rodzaj przyjemności i umożliwia lawirowanie i zmianę frontu w dowolnym momencie. To się nazywa perwersyjna komunikacja - narzędzie absolutnie dezorientujące bliskich i straszliwie ich wyczerpujące.

UN-HAPPY END
[? bo w tym scenariuszu innych endów nie ma]

45.
Czujesz się przy nim zmęczona, wyczerpana, ignorowana i wykorzystywana. Mimo tego nadal merdasz ogonem na każdą oznakę obdarzania Cię uwagą i kulisz się, gdy zaczyna straszy c swoją niemiłością, fochem, odejściem (komasacja szantażu emocjonalnego) .

100 % toksyny w toksynie.

Moment kulminacyjny, do którego psychofag dążył od samego początku (wszystko jedno, świadomie czy nie). Kontrola nad Twoimi mocno już rozchwianymi emocjami (czyt. mieszanka nadziei, frustracji, upokorzenia, wyczerpania i przerażenia). Bingo! Cel osiągnięty.

Następna proszę!
46.
Coraz częściej musisz przy nim chodzić na paluszkach albo traktować jak zgniłe jajo, bo on coraz częściej wykazuje niezadowolenie, poirytowanie, czepia się, podnosi głos i poprzeczkę wszelakich wymagań a Ty czujesz się coraz bardziej nieadekwatna, niewystarczająca, niedoskonała (komasacja roszczeniówki).
47.
Pojawiają się różnej maści i kalibru kłamstwa, wychodzą na jaw zdrady. Im bardziej w głąb lasu, tym jego agresja emocjonalna przybiera na sile, kłamstwa na wyrachowaniu, manipulacje na perfidii, a zdrady na bezczelności.   (komasacja ostentacyjnej, prowokacyjnej, upokarzającej nielojalności) .
48.
To teraz zaczynasz się zastanawiać, co mu dolega. Borderline? Seksoholizm? Narcyzm? Jak się domyślisz i TO COŚ rozgryziesz, to mu pomożesz, wyjaśnisz, oświecisz, naprawisz, uzdrowisz (komasacja Twojej bezpodstawnej już lojalności).
49.
Rusza wyczerpujący taniec odejść, powrotów, miodowych miesięcy, skrajnych uniesień i równie skrajnych upokorzeń, jego obietnic i jawnego ich niedotrzymywania (komasacja i przyspieszenie chorego, toksycznego cyklu).
50.
Zaczynasz wkręcać się w spiralę i wyścig  między stawianymi przez niego warunkami a wytrzymałością Twojej godności. Tracisz grunt pod nogami. Z wolna do Ciebie dociera, że tu się dzieje coś nienormalnego.

Którą pigułkę wybierasz? Czerwoną, czy niebieską?

Punkty pomocnicze.
1. Jeśli w otoczeniu twojego partnera, według jego słów, roi się od osób psychicznie chorych i niezrównoważonych (byłe partnerki, pracodawcy, rodzice a nawet jego własne dzieci)?
2. Jeśli coraz częściej Ty sama jesteś oskarżana przez swojego partnera o popadanie w paranoję (rzekomo to, co widziałaś lub słyszałaś, jest nieprawdą, dziwnym trafem nie pamiętasz, ?że przecież sama to mówiłaś ...? albo że on ?tego nigdy nie mówił?)
3.Jeśli często odnosisz nieodparte wrażenia, że uczucia prezentowane przez twojego partnera są sztuczne (dramatyczny płacz na zawołanie, sztuczny śmiech, fałszywa mowa ciała)?
4. Jeśli coraz częściej zdajesz sobie sprawę z tego, że słowne deklaracje twojego partnera zadziwiająco rozjeżdżają się z jego postępowaniem?
5. Jeśli twój partner zadziwiająco szybko znajduje ?logiczną? odpowiedź na zastanawiające cię fakty (znalazłaś w jego portfelu fakturę z podwarszawskiego hotelu za dwuosobowy pokój, chociaż rzekomo wczoraj był w służbowej delegacji w Krakowie, natychmiastowa odpowiedź ? To faktura Kazika. Poprosił mnie, żebym oddał ją do księgowości)?
6. Jeśli po głębszym zastanowieniu stwierdzasz, że twój partner od bardzo dawna nie dał Ci żadnego dowodu uczucia, uważności wobec twojej osoby, zainteresowania twoimi sprawami, nie dostajesz nic w sensie materialnym (upominki) ani mentalnym (pochwały, czułość)?
7. Jeśli zaczniesz kojarzyć, że związek z twoim partnerem opiera się w zdecydowanej mierze na jego kwiecistych deklaracjach słownych i nic z tego nie doczekuje realizacji?
8. Jeśli zauważasz, że twój partner wykazuje skrajną nieodpowiedzialność w tych drobniejszych i w tych zasadniczych kwestiach życiowych (nie można powierzyć prowadzenia rachunku bankowego, bo za pół roku okaże się, że żadne świadczenia nie zostały opłacone albo odebrania dziecka z przedszkola, bo zawsze znajduje się jakaś ?bardzo obiektywna? przeszkoda)?
9. Jeśli odkrywasz, że poprzednie związki twojego partnera kończyły się jego zdradą (sam Ci o tym nie powiedział, może coś bąknął, napomknął, niedopowiedział, ale całej prawdy dowiadujesz się od jego otoczenia)?
10. Jeśli stwierdzasz, że kolejne zatrudnienia twojego partnera seryjnie kończyły się wyrzucaniem go z pracy, bankructwem jego firmy, zatargami z pracodawcami, wyrokami gospodarczymi?
11. Jeśli odkrywasz, że twój partner ma w swojej przeszłości jakieś zasądzające jego winę sprawy sądowe i postępowania komornicze, które wychodzą jak trupy z szafy?
12. Jeśli coraz częściej odczuwasz, że jesteś okłamywana i manipulowana?
13. Jeśli zauważasz u swojego partnera niezdrową potrzebę do podejmowania ryzyka, nieprzemyślanych i impulsywnych decyzji (ryzykowne inwestycje, chora nagła potrzeba jazdy bez trzymanki 200 km/h, bójki po alkoholu)?
14. Jeśli twój partner miewa dłuższe lub krótsze epizody quasi uzależnieniowe ? napadowe picie (chociaż nie postrzegasz go jako alkoholika), regularne branie wolnego w pracy, żeby całą dobę spędzić przy grze komputerowej, od której od dawna podejrzewasz, że jest uzależniony?
15. Jeśli zauważasz, że znajomi lub rodzina twojego partnera ma zupełnie odmienne zdanie na temat jego przeszłości niż on sam (on: odszedłem od żony, bo była niezrównoważona psychicznie i nie dało się z nią żyć, chociaż próbowałem i musiałem sam wychowywać dzieci, oni: żona musiała leczyć się z nerwicy po jego zdradach i kłamstwach a dzieci oddał dziadkom i dalej łajdaczył się z kolejnymi kobietami)?
16. Jeśli zauważasz, że przeszłość twojego partnera stanowi pasmo nieszczęść powodowanych przez jego destrukcyjne zachowania (ciągłe odchodzenie od kolejnych kobiet ?w samych skarpetkach?, jego imperatyw ?ciągłego zaczynania wszystkiego od nowa?, autosabotaż kolejnych własnych przedsięwzięć, zarzucanych przez niego z niewiadomych przyczyn)?
17. Jeśli w twoim związku z partnerem często pojawia się motyw ?grubej kreski? symbolizującej ciągłe zaczynanie waszych stosunków od początku, rzekomo w celu ich odrodzenia i naprawy po kolejnych kryzysach?
18. Jeśli twój partner przy próbie wykazania mu kłamstwa lub nawet błędu popada w agresję i wmawia ci, że to Ty masz problemy ze sobą?
19. Jeśli w miarę trwania twojego związku z partnerem odkrywasz, że ten charyzmatyczny człowiek z tysiącem pomysłów na wasze życie, nagle staje się jedynie biorcą twoich zabiegów/adoracji/zaangażowania, absolutnie nic od siebie nie wnosząc w budowanie waszych relacji?
20. Jeśli zauważasz, że stosunek twojego partnera do ciebie w towarzystwie innych osób jest zupełnie inny niż kiedy jesteście sami?
21. Jeśli na poziomie intuicyjnym odczuwasz, że tłumaczenia kolejnych nieścisłości i podejrzanych sytuacji są ?śmierdzące? i narastanie tego stanu rzeczy wyniszcza cię psychicznie?
22. Jeśli czujesz się nadmiernie często sprowokowana do podejrzeń, choć nigdy wcześniej nie byłaś osobą podejrzliwą?
23. Jeśli zauważasz, że głoszone publicznie przez twojego partnera zasady etyczne mają się nijak do jego postępowania w życiu (wygłasza na rodzinnym przyjęciu tyrady o uczciwości, po czym namawia własne dziecko do okłamania mamy, że to ono zbiło szklankę a nie tatuś)?
24. Jeśli twój partner nie ma żadnych przyjaciół z młodości, bliskich kolegów w pracy, nie utrzymuje ciepłych kontaktów z rodziną?
25. Jeśli zdarza Ci się zauważyć, że twój partner nie ma skrupułów wobec innych ludzi i znajduje do tego ?ładne? wytłumaczenie (kabluje na swojego kierownika jego przełożonemu, żeby zdobyć wyższe stanowisko, ?bo kierownik był tak niekompetentny, że firma na tym traciła?)?
26. Jeśli twój partner bez istotnej przyczyny popada w nagłe acz krótkotrwałe stany euforyczne lub depresyjne?
27. Jeśli twój partner często przejawia potrzebę stymulacji ciągle nowymi i przeważnie niezdrowymi bodźcami pod pozorem chęci doświadczania nowych aspektów życia?
28. Jeśli twój partner po jakimś czasie waszego związku zaczyna sygnalizować, że musi mieć więcej swobody, ?bo tak naprawdę jest na siłę udomowionym samotnym wilkiem??
29. Jeśli zauważasz, że twój partner manipuluje ludźmi w celu uzyskania korzyści (jest dobrym synem dla rodziców tylko wtedy, kiedy chce od nich pożyczyć pieniądze)?
30. Jeśli ktoś ze znajomych lub rodziny sugerował ci, że twój związek z partnerem nie jest zdrowy a ty byłaś na to głucha?
? to masz problem.

16 818 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-12 14:48:42)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bea06 napisał/a:

w piatek mialam niespodziewana wizyte. Karaluch mnie nawiedzil. bezczelnie, podstepnie ale przyszedl do mnie do domu.

Bea jak on mogl wejsc do domu? Nie masz drzwi do mieszkania? Otworzylas, pozwolilas to wszedl !!!!

bea06 napisał/a:

na pytanie po co uslyszalam : stesknilem sie za toba - i usmieszek ... malo nie padlam .. dalej byly oczywiscie propozycje i wrecz bezposrednie stwierdzenie po co przyszedl .

No pieknie jeszcze small talk z nim sobie ucinasz? Jezeli nie chcesz z nim rozmawiac to nie pytasz sie o dupe maryni !!! Jak Ty go "zapraszasz" do rozmowy to on czuje sie "zaproszony". Czego oczekujesz od prymitywa? Inteligentnej rozmowy?

bea06 napisał/a:

wpadlam w furie, przy pomocy robotnikow ktorzy remontuja mieszkanie obok pozbylam sie go z domu.

No to dobra reakcja !!!

bea06 napisał/a:

ale roztrzesienie zostalo... oczywiscie nie wiem skad ale moj obecny akurat po tej wizycie zadzwonil do mnie i od razu z mety CO SIE DZIEJE ????????? opowiedzialam mu o wszystkim , znow sie wsciekł, uspokajal mnie ale niesmak pozostal . propozycja by obc tamtemu gebe jakos mi nie pasuje ... co mam zrobic z tym debilem ?????czy sie nigdy go nie pozbede ?

Co masz zrobic? Anstawia juz napisala i lepszej rady tu nie dostaniesz !!!!

Anstawia napisał/a:

Potrafisz sobie poradzić z karaluchem. Zamiast rozwijać aferę, utnij temat. Przecież masz partnera?!
A może jesteś zła,że ten facet/kochanek nadal nie zostawia żony dla Ciebie, tylko bawi się Tobą??

A co do Twojej zlosci to chyba Anstawia ma racje, bo Twoja reakcja byla bardzo emocjonalna i oczekiwalas tutaj chyba glaskania po glowie !!!!

bea06 napisał/a:

tak , oczywiscie !!!!!! jestem zla jak diabli. tylko nie tym ze sie bawi tylko tym ze usiluje mnie traktowac jak zwykła k**. i na tym polega jego polityka .
a takie komentarze jak ten  to wybacz ale przynajmniej we mnie wzbudzily jako pierwszy odruch niesmak , a jako drugi : po co wchodzilam na te forum ...

No wlasnie po co wchodzilas na to forum?
ale juz sama sobie odpowiedzials

bea06 napisał/a:

kazdemu wg potrzeb jak mowi przyslowie , a ja wlasnie nie chce i musze zrobic wszystko by mu sie odechcialo na przyszlosc

By mu sie odechcialo !!!!!!!!!!  A co Cie obchodzi co sie jemu chce? Chciec to moze mu sie bedzie zawsze chcialo !!! Ty masz nie chciec zajmowac sie tym co mu sie moze zachciec !!!
NIE KARM KARALUCHA !!!!!!

16 819

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

smile Wiosna idzie, bo skowronki cwierkaja smile

Happyfull, zakochałaś się? smile
(.....)

No wlasnie smile To bylo o Tobie smile Cala w skowronkach wczoraj bylas smile
Ale juz wyjasnilas skad te "skowronki" smile
Musze chba przezucic sie na power yoge bo ja tak tez bez zakochania chce byc w "skowronkach" smile
Fajnie sie czyta jak taka Happy jestes big_smile

Już nie euforia, ale "tylko" skowronki. To chyba postęp? Zmierzam ku "zbalansowanej radości" smile

16 820

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A!

Wiecie jak łatwo wytrącić taką babę jak ja z równowagi? Bo na wszystko inne reaguję aktualnie: wdechem, "acha" i "niekoniecznie" dając sobie czas do zastanowienia czy ja wiem, co się dzieje i czy do mnie dociera to, co powinno... wink

Wiecie jak? Dać mi Walentynkę....
Nie wiem od kogo smile Zachodzę w głowę smile Ale zachodzenie nie daje żadnego wyniku wink No dobra, mam domniemania, ale my się w ogóle nie znamy, tylko widujemy rzadko w przelocie, więc to może być zgubne, nawet nie wiem, jak facet ma na imię smile

No to oczywiście wylazło "moje szydło" z "mojego worka" wink KKZB jak złoto, już się musiała z godzinę pogłowić wink Bo od tamtego to ja chyba na samym początku może coś na Walentynki dostałam, więc jestem w strasznym szoku w ogóle.... smile


Ciężki tydzień mam - do południa jakieś wizyty a po 12 odkopywanie się z pracy smile Jak przyjdzie weekend to po prostu zakopię się pod kołderką i nie zipnę nawet wink Tylko rozczochrane włosy będą mi wystawać smile "Czerwone lampki" poczytam sobie w drodze do domciu smile

16 821

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

A!
Wiecie jak? Dać mi Walentynkę....
Nie wiem od kogo smile Zachodzę w głowę smile Ale zachodzenie nie daje żadnego wyniku wink No dobra, mam domniemania, ale my się w ogóle nie znamy, tylko widujemy rzadko w przelocie, więc to może być zgubne, nawet nie wiem, jak facet ma na imię smile

Ja chce sie wiecej dowiedziec smile No Zabka ...

16 822 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-12 15:11:55)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bea06 napisał/a:

... znam ją i warci są siebie oboje . tez miala "gacha" , matka z niej fatalna ( to akurat wiem nie od niego zeby nie bylo ze ją szkaluje) kazdy kto ja zna po prostu jej nie trawi.
ale skoro ja nie potrafie poradzic sobie z karluchem a ona wie ze on ja ze mna zdradzal te 10 lat nazad , to moze ona mu wytlumaczy ..... lol

Bea Ty wiesz co Ty tutaj piszesz? Bylas kochanka karalucha 10 lat? Zywilas sie ochlapami 10 lat sad
Kobieto Ty te 10 lat "przeanalizowalas"? Bylas na terapii? Ty chcesz dyskutowac ze zdradzana kobieta? Przeciez ona niczemu nie winna !!!!!!!!!!!! Ona bardziej KKZB niz Ty !!!! Szkoda kobiety !!!!!
Kazdy jej nie trawi jak piszesz a kazdy to kto? Bea ja na razie nie wiem co o Tobie myslec? Musze sie najpierw uspokoic ....ale ja od oceniania nie jestem, bo sama nie jestem swieta !!!
A piszez, ze ona miala tez kogos czyli wszytko w jak najlepszym porzadku !!!Kazdy z kazdym to ok ?

16 823

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

A!
Wiecie jak? Dać mi Walentynkę....
Nie wiem od kogo smile Zachodzę w głowę smile Ale zachodzenie nie daje żadnego wyniku wink No dobra, mam domniemania, ale my się w ogóle nie znamy, tylko widujemy rzadko w przelocie, więc to może być zgubne, nawet nie wiem, jak facet ma na imię smile

Ja chce sie wiecej dowiedziec smile No Zabka ...

Ja też, hihihi wink
Zwykła kartka z serduszkiem (bez jakiegokolwiek tekstu) i czekoladki smile

Ale znając moje życiowe przeboje to się więcej albo nie dowiem, albo długo nie dowiem smile A za rękaw nikogo ciągnąć nie będę, bo wiesz, jak to się skończy? O - już nie wink

16 824 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-12 15:13:44)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

A!
Wiecie jak? Dać mi Walentynkę....
Nie wiem od kogo smile Zachodzę w głowę smile Ale zachodzenie nie daje żadnego wyniku wink No dobra, mam domniemania, ale my się w ogóle nie znamy, tylko widujemy rzadko w przelocie, więc to może być zgubne, nawet nie wiem, jak facet ma na imię smile

Ja chce sie wiecej dowiedziec smile No Zabka ...

Ja też, hihihi wink
Zwykła kartka z serduszkiem (bez jakiegokolwiek tekstu) i czekoladki smile

Ale znając moje życiowe przeboje to się więcej albo nie dowiem, albo długo nie dowiem smile A za rękaw nikogo ciągnąć nie będę, bo wiesz, jak to się skończy? O - już nie wink

Mimo wszytko mile smile A moze to kobieta a nie mezczyzna? tongue

16 825

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

A!
Wiecie jak? Dać mi Walentynkę....
Nie wiem od kogo smile Zachodzę w głowę smile Ale zachodzenie nie daje żadnego wyniku wink No dobra, mam domniemania, ale my się w ogóle nie znamy, tylko widujemy rzadko w przelocie, więc to może być zgubne, nawet nie wiem, jak facet ma na imię smile

Ja chce sie wiecej dowiedziec smile No Zabka ...

Ja też, hihihi wink
Zwykła kartka z serduszkiem (bez jakiegokolwiek tekstu) i czekoladki smile

Ale znając moje życiowe przeboje to się więcej albo nie dowiem, albo długo nie dowiem smile A za rękaw nikogo ciągnąć nie będę, bo wiesz, jak to się skończy? O - już nie wink

No no no smile
Happyfull coś mi się wydaje,że Ty z tymi skowronkami pod zły nick kometarz wstawiłaś tongue

16 826

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Mimo wszytko mile smile

I na tym Happy postaram się poprzestać smile Choć znając mnie będę się przyglądać wszystkiemu wokół - ech, dobrze, ze mam tyle roboty smile smile smile

16 827

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
bea06 napisał/a:

... znam ją i warci są siebie oboje . tez miala "gacha" , matka z niej fatalna ( to akurat wiem nie od niego zeby nie bylo ze ją szkaluje) kazdy kto ja zna po prostu jej nie trawi.
ale skoro ja nie potrafie poradzic sobie z karluchem a ona wie ze on ja ze mna zdradzal te 10 lat nazad , to moze ona mu wytlumaczy ..... lol

Bea Ty wiesz co Ty tutaj piszesz? Bylas kochanka karalucha 10 lat? Zywilas sie ochlapami 10 lat sad
Kobieto Ty te 10 lat "przeanalizowalas"? Bylas na terapii? Ty chcesz dyskutowac ze zdradzana kobieta? Przeciez ona niczemu nie winna !!!!!!!!!!!! Ona bardziej KKZB niz Ty !!!! Szkoda kobiety !!!!!
Kazdy jej nie trawi jak piszesz a kazdy to kto? Bea ja na razie nie wiem co o Tobie myslec? Musze sie najpierw uspokoic ....ale ja od oceniania nie jestem, bo sama nie jestem swieta !!!
A piszez, ze ona miala tez kogos czyli wszytko w jak najlepszym porzadku !!!Kazdy z kazdym to ok ?

Też święta nie jestem. Ale odkąd czytam to forum, to solidaryzuję się ze zdradzanymi żonami a nie z kochankami...

16 828

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Happyfull coś mi się wydaje,że Ty z tymi skowronkami pod zły nick kometarz wstawiłaś tongue

E nie - jakoś skowronków to ja nie czuję smile Nie wiem, kto mógłby być potencjalnym kandydatem..... smile
Ale wolę sobie tych skowronków nie wymyślać, bo ja tak potrafię, niestety!
Pieczącha czerwona na czoło - UCIEKAĆ (żebym w lustrze i monitorze widziała) i do roboty wink

16 829

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Happyfull coś mi się wydaje,że Ty z tymi skowronkami pod zły nick kometarz wstawiłaś tongue

E nie - jakoś skowronków to ja nie czuję smile Nie wiem, kto mógłby być potencjalnym kandydatem..... smile
Ale wolę sobie tych skowronków nie wymyślać, bo ja tak potrafię, niestety!
Pieczącha czerwona na czoło - UCIEKAĆ (żebym w lustrze i monitorze widziała) i do roboty wink

Edytowalam wczesniejszy post:) A moze to kobieta ? tongue

16 830 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-12 15:21:29)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
bea06 napisał/a:

... znam ją i warci są siebie oboje . tez miala "gacha" , matka z niej fatalna ( to akurat wiem nie od niego zeby nie bylo ze ją szkaluje) kazdy kto ja zna po prostu jej nie trawi.
ale skoro ja nie potrafie poradzic sobie z karluchem a ona wie ze on ja ze mna zdradzal te 10 lat nazad , to moze ona mu wytlumaczy ..... lol

Bea Ty wiesz co Ty tutaj piszesz? Bylas kochanka karalucha 10 lat? Zywilas sie ochlapami 10 lat sad
Kobieto Ty te 10 lat "przeanalizowalas"? Bylas na terapii? Ty chcesz dyskutowac ze zdradzana kobieta? Przeciez ona niczemu nie winna !!!!!!!!!!!! Ona bardziej KKZB niz Ty !!!! Szkoda kobiety !!!!!
Kazdy jej nie trawi jak piszesz a kazdy to kto? Bea ja na razie nie wiem co o Tobie myslec? Musze sie najpierw uspokoic ....ale ja od oceniania nie jestem, bo sama nie jestem swieta !!!
A piszez, ze ona miala tez kogos czyli wszytko w jak najlepszym porzadku !!!Kazdy z kazdym to ok ?

Też święta nie jestem. Ale odkąd czytam to forum, to solidaryzuję się ze zdradzanymi żonami a nie z kochankami...

...i rozum tez juz swoj masz smile ...i wiesz co chore a co zdrowe smile ...i wiesz jak sie karmi karaluchy tongue

16 831

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bea06 napisał/a:
hm... napisał/a:
bea06 napisał/a:

HEJ HEJ
No Kobiety , musze sie "pochwalić" - KARALUCH ZAISTNIAŁ I U MNIE !!!!!!!
nie ten moj obecny, ale poprzedni. scierwo kompletne !
jak trochę się uspokoję napisze wiecej.
Ma któras trutkę ?

pzdrw

Ja mam tylko na szczury smile

no, ostygłam  w emocjach i moge sie pożalić smile
jak kiedys pisalam bylam 10 lat z kims kto mial rodzine. wszystko zdechlo, wypalilo sie 10 lat temu. o wszystkim dowiedziala sie małzonka i "moj ukochany" wybral. przez 6 lat mialam spokoj. po 6 latach zaczal do mnie pisac jak to teskni, kocha itp. Bylam wtedy sama i gdzies podswiadomie zaswitalo - a jednak cos dla niego znacze... i oczywiscie nic z tego nie wyszlo. Minely kolejne 4 lata i w zeszlym roku na wiosne znow sie odezwal.. proponowal spotkania , wspolne wyjazdy ..chcialam w to wejsc, znow jak glupia ale cos mnie ustrzegło... a poza tym poza propozycje nie mogl wyjsc; by cos zorganizowac- oooo to juz za duzo jak na niego. ale znow kurcze przypomnialo sie we mnie ze go kochalam, a takie przypominajki ciagle uruchamialy we mnie cos o czym chcialam dawno zapomniec. Potem poznalam mojego obecnego. Nie uwazałam wiec ze uczciwe jest krecenie na 2 strony. odcielam sie od tamtego, a na kolejny sms z propozycjami odpisalam by wiecej nie pisal, bo to bez sensu. nie bede czekala w nieskonczonosc na niego, mam teraz kogos z kim chce byc szczesliwa, kto mnie szanuje itp. przyjal do wiadomosci (tak mi sie wydawalo) to bylo w lipcu. w sierpniu malo mnie szlag nie trafil . wspolny nasz kolega zorganizowal  spotkanie z dawnych czasow. no i oczywiscie powiedzial mu.... niestety a moze stety w pewnym momencie zostalismy we dwoje..i sie zaczelo......to juz nie byly podchody to byla ostentacja - wprost powiedzial ze chce sie ze mna przespac. na moja negatywna grzeczna jeszcze odpwoeidz uslyszalam o sobie tyle ciekawych rzeczy ze az mnie wcielo. moja i tak niska samoocena zdechla calkiem . uslyszalam ze nidgy nic z siebie nie dawalam, oczekiwalam bog wie czego, bylam nachalna natretna, samolubna a wogole to zero sexu i na pewno ten z kim teraz jestem tez "leci " na mnie bo traktuje mnie jako pogotowie seksualne. Bo przeciez nikt normalny na mnie nie poleci. no i kuswa , ja ktora jestem odporna psychicznie - padlam  . rozryczalam sie ucieklam ale to co powiedzial zaczelo gdzies w srodku kielkowac.... bo moze faktycznie ???? oczywiscie moj obecny zaraz wyczul ze cos jest nie tak. wiedzial o karaluchu wiec jak mu opowiedzialam co i jak - malo go szlag nie trafil. zostalam postawiona do pionu, ale i tak ta niepewnosc zostala... stąd caly czas moje podejrzenie co do obecnego "zwiazku". zasial ziarenko i kiełkuje...te wszystkie "problemy" z moim obecnym wychodza z podswiadomosci ze moze faktycznie- jestem nachal, pogotowie i dlatego moj mnie nie kocha, nic dla niego nie znacze.
jak juz zaczelo byc ok i to co pisalam ze MOJ zaczal mi okazywac coniebądz, w piatek mialam niespodziewana wizyte. Karaluch mnie nawiedzil. bezczelnie, podstepnie ale przyszedl do mnie do domu. na pytanie po co uslyszalam : stesknilem sie za toba - i usmieszek ... malo nie padlam .. dalej byly oczywiscie propozycje i wrecz bezposrednie stwierdzenie po co przyszedl . wpadlam w furie, przy pomocy robotnikow ktorzy remontuja mieszkanie obok pozbylam sie go z domu. ale roztrzesienie zostalo... oczywiscie nie wiem skad ale moj obecny akurat po tej wizycie zadzwonil do mnie i od razu z mety CO SIE DZIEJE ????????? opowiedzialam mu o wszystkim , znow sie wsciekł, uspokajal mnie ale niesmak pozostal . propozycja by obc tamtemu gebe jakos mi nie pasuje ... co mam zrobic z tym debilem ?????czy sie nigdy go nie pozbede ?

pzdrw

Jak Cię nachodzi to policja.
Nagrywać też nie zaszkodzi. Tak bym radziła. Ostro.

16 832

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie wiem Happy - może wink

Brzuch mnie boli!!!!! Z powodów wiadomych i powtarzających się...
Zaczynam się wściekać, bo się nie wyrabiam z układaniem papierów smile Na odrębne kupki smile

16 833

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Nie wiem Happy - może wink

Brzuch mnie boli!!!!! Z powodów wiadomych i powtarzających się...
Zaczynam się wściekać, bo się nie wyrabiam z układaniem papierów smile Na odrębne kupki smile

No tak siedzisz na forum i skowronki w glowie to jak tu pracowac ? tongue

16 834

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Happyfull coś mi się wydaje,że Ty z tymi skowronkami pod zły nick kometarz wstawiłaś tongue

E nie - jakoś skowronków to ja nie czuję smile Nie wiem, kto mógłby być potencjalnym kandydatem..... smile
Ale wolę sobie tych skowronków nie wymyślać, bo ja tak potrafię, niestety!
Pieczącha czerwona na czoło - UCIEKAĆ (żebym w lustrze i monitorze widziała) i do roboty wink

A moze to kobieta ? tongue

Jak to mowia...
gdy kobieta opisuje swoj skowronkowy ideal mezczyzny to... opisuje inna kobiete big_smile
Zabka-k miej sie na bacznosci lol

16 835

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:

Jak to mowia...
gdy kobieta opisuje swoj skowronkowy ideal mezczyzny to... opisuje inna kobiete big_smile
Zabka-k miej sie na bacznosci lol

Mam smile Się na baczności smile

A ideałów już nie posiadam, wyimaginowanych czy rzeczywistych czy jakichtam smile

Posty [ 16 771 do 16 835 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 257 258 259 260 261 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026