Wygląda na to,że będę do Was często zaglądać 
Bardzo mi pomaga wypisywanie się na forum. 
Tak bardzo,że wczoraj u psycholożki nie bardzo mi się chciało opowiadać po raz kolejny,że karaluch to,karaluch tamto
Miałam jakąś pustkę w głowie.
Głupio byłoby wyciągnąć moje notatki z torebki
Tak,od jakiegoś czasu zapisuję i nagrywam "wypowiedzi" jm.Są tak irracjonalne i nieprawdopodobne...A ja nie mam takiej pamięci jak on...Po co to robię?Nawet nie wiecie jak to mi teraz pomaga
Przeczytam,przypomnę sobie i już nie myślę -on teraz taki biedny,ja sama,on sam,a może jeszcze jeden, ostatni raz spróbować,może coś do niego dotarło...Do tego psychopaty???????????Nigdy???????????
W pierwszym odruchu chciałam Wam przytoczyć przykłady,ale...po co? Szkoda mojego i Waszego czasu.Prawda?
Już mi nawet ciśnienie nie skoczyło jak zerknęłam do zapisków
.Ale w sądzie mogą się przydać
.
A wracając do początku.
Pani psycholog (znów mi się trafiła bardzo młoda) zadała kilka naprowadzających pytań,bo kompletnie nie wiedziałam od czego zacząć,tyle tego się nazbierało przez te 22 lata
.Jak wspomniałam wyżej-wielu rzeczy nie powiedziałam (przez godzinę!),amnezja czy co? Pytała o kontakty z dziećmi o ich stosunek do całej sprawy,dlaczego nie chcę się rozwieść (bo muszę się do tej wojny przygotować,a poza tym jeśli jeszcze mamy trochę mieszkać pod jednym dachem to mogłabym pogorszyć sytuację,samo się wyklaruje w niedługim czasie
.Powiedziałam,że staram się jak najrzadziej bywać w domu,a jeżeli już to staram się czymś zająć (obecnie urządzam większe akwarium
O naszym forum,też wspomniałam (chyba przyjęła to pozytywnie,może tu zagląda?
)O mojej liście "zajęć".Że szukam odpowiedniego dla siebie hobby poza domem.Że chodzę na spacery z psem.Psycholożka stwierdziła,że jestem co prawda w potrzasku,ale widzi,że mam plan na życie,że dobrze sobie radzę.Potrzeba mi tylko czasu i spokoju.Dobrze,że będę brała "prochy"
Emocjonalnie mam wrzucić na luz i nie dźwigać wszystkiego sama. 
I na koniec pytanie,uwaga:
Czego od niej oczekuję? Czy naprawdę czuję,że jest mi potrzebna?Bo mogłybyśmy się umawiać np.co dwa,trzy tygodnie,rozpracowywać jakieś sytuacje z życia,ale czy ja tego chcę?
Zgodnie z tym co czułam,powiedziałam,że właściwie to chyba bardziej mi zależało na terapii grupowej (no wiecie,może jakaś kobitka z grupy by ze mną do kina wyskoczyła czy cóś
).Niestety,stety? nie ma wolnych miejsc,oblężenie,kolejka jest a i pani doktor jakoś sceptycznie do tego nastawiona była.
No to stwierdzilam,że wolałabym być z nią w jakimś kontakcie i umówić się wtedy,kiedy będę czuła taką potrzebę,będę chciała się poradzić czy o czymś porozmawiać.Zgodziła się z entuzjazmem.Mogę zadzwonić kiedy mnie najdzie chęć. 
Potem jeszcze Ją dogoniłam ma korytarzu,bo zapomniałam zapytać o relacje dzieci z ojcem.
No i (Zofio,bardzo mądrze pisałaś
: moje dzieci to już dorośli ludzie.Sami muszą się z tym uporać.Po co mi wiedza,co psychofag(ojciec) kładzie córce do głowy? Nie,wody z mózgu im nie zrobi,bo mają już ukształtowany stosunek do niego,dużo widziały i przeszły.A poza tym mam nie wyprzedzać wydarzeń
I jak będą chciały też mogą do niej przyjść 
Ot i cala historia...
Fajnie,że jesteście,cieszę się,że tu trafiłam 
A prognoza super ! Przedwiośnie...Będę mogła zacząć wyjeżdżać na działkę! Będzie fajnie.Ja,sunia i mnóstwo roboty
Zamierzam się bawić w ogrodniczkę 