netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 825 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 252 253 254 255 256 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 446 do 16 510 z 26 310 ]

16 446

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

To zycze krotkiego czekania na nowych wlascicieli smile A potem co? Podzielicie sie po polowie i gdzie bedziesz mieszkac? Masz oszczednosci na kupno czegos dla was czy wynajmowac bedziesz?

Happy - mamy rozdzielność na moje życzenie sprzed ślubu a mieszkanie jest na niego. I bardzo proszę, już lepiej nic nie mów wink Nie, po prostu sobie wynajmę, bo wtedy w końcu spłaci kredyt i podobno zacznie mi płacić alimenty. Jak podobno dalej będzie podobno, to wykorzystam dostępne mi opcje prawne. Na razie to ja wiem, że nie ma z czego (więc wniosek o zabezpieczenie nic nie da, co najwyżej nas z mieszkania wywalą w końcu), więc czekam jak kania dżdżu pewnego rodzaju gości wink

Ja juz nic nie mowie smile Skompikowane to troche sad.
Zagralas w koncu w totolotka?

16 447

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

Cześć dziewczyny,
może mnie ktoś jeszcze tu pamięta.
To ja próbuję zmienić mojego męża, a Wy mi obiecałyście wystawić pomnik jak mi się to uda. Jeszcze za wcześnie na robienie projektu tego pomnika, ale póki co nie jest źle, a bynajmniej jest poprawa. Wiem, że są fazy przemocy i w każdej chwili może nastąpić wybuch. Nie przyzwyczajam się do tej poprawy, ale mam maleńką nadzieję. Cały czas zaglądam do Was na to forum, bo to dzięki Wam uświadomiłam sobie jak wiele nas jest i postanowiłam zawalczyć o siebie.

Piszesz, ze postanowilas zawalczyc o siebie a zarazem zmienic meza. Zawalczyc o siebie to znaczy podporzadkowac sie mezowi?

Nie zamierzam dalej być podporządkowana mężowi. Postanowiłam być sobą i nic tego nie zmieni. Już koniec z uszczęśliwianiem kogoś na siłę. Teraz szukam swojego szczęścia. Może odnajdę je w małżeństwie, a może będę musiała poszukać go gdzie indziej. Mój mąż się stara, ale nie wiem czy sam sobie z tym poradzi a o terapii mowy nie ma.


Na temat tego co zacytowałaś dalej mam bardzo mieszane odczucia. Właściwie trochę mnie to zszokowało i muszę to przetrawić.

16 448

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

Nie zamierzam dalej być podporządkowana mężowi. Postanowiłam być sobą i nic tego nie zmieni. Już koniec z uszczęśliwianiem kogoś na siłę.
Na temat tego co zacytowałaś dalej mam bardzo mieszane odczucia. Właściwie trochę mnie to zszokowało i muszę to przetrawić.

To super, ze chcesz byc soba i nie chcesz nikogo wiecej uszczesliwiac oprocz samej siebie smile
Zostan tutaj i pisz smile
A co konkretnie chcesz przetrawic?

16 449

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyfull

Teść zawartą w Twoim cytacie dyrektora z Londynu muszę przetrawić.

Czytając to w pewnych momentach uważałam, że dokładnie tak należy, ale w innych uważałam że to zupełne wariactwo. Chyba coś nie tak ze mną.

16 450

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No Zabcia jak chcesz bys "szczesliwa" z glupim mezem to "musisz sie zmusic" aby akceptowac ta
instrukcje sad
Chcesz sie zmuszac do szczescia czy byc szczesliwa?

16 451

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Chcesz sie zmuszac do szczescia czy byc szczesliwa?

Oczywiście, że nie chcę się zmuszać do szczęścia tylko być szczęśliwa. Ale myślę, że nie należy mężowi prezentować się w brudnych włosach, czy rozdeptanych bamboszach. Dobrze jest też zorganizować czasami romantyczną kolację tylko we dwoje. Całkowicie zgadzam się, że do męża powinno się mówić głosem delikatnym i niskim, bo inaczej bynajmniej mój zaczyna od razu krzyczeć.

16 452

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Co myślicie o tym, że kobiety płaczą, bo to że tak jest to chyba nie podlega dyskusji. Czym dla kobiety jest płacz - aktem rozpaczy, bezradności.  Mój mąż uważa, że gdy ja podczas poważnej rozmowy zaczynam płakać, to już dalsza rozmowa nie ma większego sensu, bo ja zamiast szukać rozwiązania tylko się rozczulam i nie potrafię konstruktywnie myśleć. Zawsze uważałam to za bzdurę, ale ostatnio gdy podczas naszych rozmów już nie płacze to rzeczywiście rozmowy są bardziej owocne, ale to chyba dlatego, że ja nie uciekam w rozpacz podczas rozmowy tylko chcę znaleźć rozsądne rozwiązanie i nie boję się będzie się ono wiązało z rozstaniem czy innymi odważnymi zmianami.

Oczywiście uważam, że kobiety mają prawo przepłakać cały wieczór. Najlepiej, żeby nie było to konieczne.

Płacz wzruszenia podczas oglądania filmu też jest na miejscu.

A może znacie facetów, których Waszym płaczem udało się złamać.

Co o tym myślicie? Czy płac jest naszą bronią czy słabością?

16 453 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-04 19:59:25)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Chcesz sie zmuszac do szczescia czy byc szczesliwa?

Oczywiście, że nie chcę się zmuszać do szczęścia tylko być szczęśliwa. Ale myślę, że nie należy mężowi prezentować się w brudnych włosach, czy rozdeptanych bamboszach. Dobrze jest też zorganizować czasami romantyczną kolację tylko we dwoje. Całkowicie zgadzam się, że do męża powinno się mówić głosem delikatnym i niskim, bo inaczej bynajmniej mój zaczyna od razu krzyczeć.

Przeciez wyraznie napisalam : Instrukcja obslugi standardowego glupiego meza !!!
Madry, kochajacy maz kocha zone nawet w brudnych wlosach i rozdeptanych bamboszach smile A Ty kochasz meza tylko w garniturze i we wloskich lakierkach?
Czyzby kobiety nie pocily sie, nie robily siku i kupy? Maz po wejsciu do toalety po zonie poczje tylko zapach fiolkow a po ciezkiej pracy w ogrodzie wlosy kobiety beda zawsze ulozone?
Oczywiscie, ze nie powinno sie na nikogo krzyczec, nawet na meza tongue A maz moze krzyczec na zone?
A taki madry kochajacy maz tez potrafi zorganizowac kolacje we dwoje smile No chyba, ze to standardowy glupi maz, no to o wszystko powinna sie martwic i byc w ciaglym pogotowiu ta  "madra zona" big_smile
Zabcia Ty nadal chcesz go zmieniac sad

16 454 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-04 20:04:56)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

Co myślicie o tym, że kobiety płaczą, bo to że tak jest to chyba nie podlega dyskusji. Czym dla kobiety jest płacz - aktem rozpaczy, bezradności.  Mój mąż uważa, że gdy ja podczas poważnej rozmowy zaczynam płakać, to już dalsza rozmowa nie ma większego sensu, bo ja zamiast szukać rozwiązania tylko się rozczulam i nie potrafię konstruktywnie myśleć. Zawsze uważałam to za bzdurę, ale ostatnio gdy podczas naszych rozmów już nie płacze to rzeczywiście rozmowy są bardziej owocne, ale to chyba dlatego, że ja nie uciekam w rozpacz podczas rozmowy tylko chcę znaleźć rozsądne rozwiązanie i nie boję się będzie się ono wiązało z rozstaniem czy innymi odważnymi zmianami.

Czyli Twoj placz byl z bezsilnosci i troche manipulowalas aby wzbudzic w nim poczucie winy sad Teraz juz nie placzesz, bo wiesz, ze nie mozesz przez placz nim manipulowac !!!

Żabcia5 napisał/a:

Oczywiście uważam, że kobiety mają prawo przepłakać cały wieczór. Najlepiej, żeby nie było to konieczne.

A kto powiedzial, ze nie maja prawa?

Żabcia5 napisał/a:

Płacz wzruszenia podczas oglądania filmu też jest na miejscu.

Oczywiscie jak najbardziej smile To swiadczy o posiadaniu empatii smile

Żabcia5 napisał/a:

A może znacie facetów, których Waszym płaczem udało się złamać.

Co zlamac? Chyba zmanipulowac !!! Chcesz aby ktos robil cos dla Ciebie po tym jak go zmanipulujesz?

Żabcia5 napisał/a:

Co o tym myślicie? Czy płac jest naszą bronią czy słabością?

Placz jest wyrazaniem emocji !!!! Manipulowanie placzem jest dla mnie wyrazem bezsilnosci sad Ale to nie dziala !!! Moze na krotka mete a potem jest placz rozczarowania sad sad sad

16 455 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-05 00:44:28)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

W lutowym Zwierciadle poruszony jest temat DDA i temat : Kim jestes w rodzinie. Polecam.

16 456

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Chcesz sie zmuszac do szczescia czy byc szczesliwa?

Oczywiście, że nie chcę się zmuszać do szczęścia tylko być szczęśliwa. Ale myślę, że nie należy mężowi prezentować się w brudnych włosach, czy rozdeptanych bamboszach. Dobrze jest też zorganizować czasami romantyczną kolację tylko we dwoje. Całkowicie zgadzam się, że do męża powinno się mówić głosem delikatnym i niskim, bo inaczej bynajmniej mój zaczyna od razu krzyczeć.

Przeciez wyraznie napisalam : Instrukcja obslugi standardowego glupiego meza !!!
Madry, kochajacy maz kocha zone nawet w brudnych wlosach i rozdeptanych bamboszach smile A Ty kochasz meza tylko w garniturze i we wloskich lakierkach?
Czyzby kobiety nie pocily sie, nie robily siku i kupy? Maz po wejsciu do toalety po zonie poczje tylko zapach fiolkow a po ciezkiej pracy w ogrodzie wlosy kobiety beda zawsze ulozone?
Oczywiscie, ze nie powinno sie na nikogo krzyczec, nawet na meza tongue A maz moze krzyczec na zone?
A taki madry kochajacy maz tez potrafi zorganizowac kolacje we dwoje smile No chyba, ze to standardowy glupi maz, no to o wszystko powinna sie martwic i byc w ciaglym pogotowiu ta  "madra zona" big_smile
Zabcia Ty nadal chcesz go zmieniac sad

Masz rację Happyfull, że mąż powinien starać się tak samo jak żona. Ja sama dla siebie nie będę chodzić brudnych włosach czy w bamboszach. Kolacja dla męża bardzo chętnie, ale od męża też oczekuję tego samego. Krzyczeć nikt nie powinien na nikogo. Ja jestem za równouprawnieniem. Jeśli mąż nie będzie się starał, to ja też nie będę się starać i razem nas już nie będzie. Póki co chcę go zmienić, jeszcze.

16 457

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

Oczywiście, że nie chcę się zmuszać do szczęścia tylko być szczęśliwa. Ale myślę, że nie należy mężowi prezentować się w brudnych włosach, czy rozdeptanych bamboszach. Dobrze jest też zorganizować czasami romantyczną kolację tylko we dwoje. Całkowicie zgadzam się, że do męża powinno się mówić głosem delikatnym i niskim, bo inaczej bynajmniej mój zaczyna od razu krzyczeć.

Przeciez wyraznie napisalam : Instrukcja obslugi standardowego glupiego meza !!!
Madry, kochajacy maz kocha zone nawet w brudnych wlosach i rozdeptanych bamboszach smile A Ty kochasz meza tylko w garniturze i we wloskich lakierkach?
Czyzby kobiety nie pocily sie, nie robily siku i kupy? Maz po wejsciu do toalety po zonie poczje tylko zapach fiolkow a po ciezkiej pracy w ogrodzie wlosy kobiety beda zawsze ulozone?
Oczywiscie, ze nie powinno sie na nikogo krzyczec, nawet na meza tongue A maz moze krzyczec na zone?
A taki madry kochajacy maz tez potrafi zorganizowac kolacje we dwoje smile No chyba, ze to standardowy glupi maz, no to o wszystko powinna sie martwic i byc w ciaglym pogotowiu ta  "madra zona" big_smile
Zabcia Ty nadal chcesz go zmieniac sad

Masz rację Happyfull, że mąż powinien starać się tak samo jak żona. Ja sama dla siebie nie będę chodzić brudnych włosach czy w bamboszach. Kolacja dla męża bardzo chętnie, ale od męża też oczekuję tego samego. Krzyczeć nikt nie powinien na nikogo. Ja jestem za równouprawnieniem. Jeśli mąż nie będzie się starał, to ja też nie będę się starać i razem nas już nie będzie. Póki co chcę go zmienić, jeszcze.

Oj Zabcia a nie lepiej poszukac takiego, ktorego nie trzeba zmieniac?
Dla siebie samej nie chcesz chodzic w brudnych wlosach czy w bamboszach - DLA SIEBIE SAMEJ smile

16 458

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyull

Napisałaś, że nie mogę nim manipulować płaczem Chyba bym mogła, tylko do czego ma to prowadzić, to mnie nie uszczęśliwi.

Tak masz rację, nie chciałabym nikim manipulować nawet przez płacz, bo to do niczego nie prowadzi. Zresztą jeśli kobieta płacze to znaczy, że jest jej źle i po co taki facet, przy którym się płacze? Nie ma poco takim manipulować.

16 459

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Przeciez wyraznie napisalam : Instrukcja obslugi standardowego glupiego meza !!!
Madry, kochajacy maz kocha zone nawet w brudnych wlosach i rozdeptanych bamboszach smile A Ty kochasz meza tylko w garniturze i we wloskich lakierkach?
Czyzby kobiety nie pocily sie, nie robily siku i kupy? Maz po wejsciu do toalety po zonie poczje tylko zapach fiolkow a po ciezkiej pracy w ogrodzie wlosy kobiety beda zawsze ulozone?
Oczywiscie, ze nie powinno sie na nikogo krzyczec, nawet na meza tongue A maz moze krzyczec na zone?
A taki madry kochajacy maz tez potrafi zorganizowac kolacje we dwoje smile No chyba, ze to standardowy glupi maz, no to o wszystko powinna sie martwic i byc w ciaglym pogotowiu ta  "madra zona" big_smile
Zabcia Ty nadal chcesz go zmieniac sad

Masz rację Happyfull, że mąż powinien starać się tak samo jak żona. Ja sama dla siebie nie będę chodzić brudnych włosach czy w bamboszach. Kolacja dla męża bardzo chętnie, ale od męża też oczekuję tego samego. Krzyczeć nikt nie powinien na nikogo. Ja jestem za równouprawnieniem. Jeśli mąż nie będzie się starał, to ja też nie będę się starać i razem nas już nie będzie. Póki co chcę go zmienić, jeszcze.

Oj Zabcia a nie lepiej poszukac takiego, ktorego nie trzeba zmieniac?
Dla siebie samej nie chcesz chodzic w brudnych wlosach czy w bamboszach - DLA SIEBIE SAMEJ smile

No dobrze masz rację, chętnie bym założyła bambosze jak mi nogi zmarzną.

Twoje pytanie czy nie lepiej znaleźć takiego, którego nie trzeba będzie zmienić jest trudnym pytaniem. Znam tego gościa 23 lata. Wiem, prawie wiem na co go stać i czego mogę się po nim spodziewać. Trochę niewygodnie sobie umeblowałam z nim życie i czaka mnie remont, ale czy to nie jest pewniejsze niż wchodzenie w nieznane. Może i jest gdzieś ta moja prawdziwa druga połówka, ale jak ją znaleźć?  Może nie uda mi się go zmienić, ale muszę się o tym przekonać. Dopiero kilka miesięcy temu zrozumiałam, że nie chcę tak dalej, czyli po 22 latach. Dam mu jeszcze jeden rok może mniej i zobaczymy na co go stać. Teraz niech on pokaże jak bardzo mnie kocha, na jakie zmiany jest gotowy.

16 460

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

Twoje pytanie czy nie lepiej znaleźć takiego, którego nie trzeba będzie zmienić jest trudnym pytaniem. Znam tego gościa 23 lata. Wiem, prawie wiem na co go stać i czego mogę się po nim spodziewać.

Jezeli wiesz na co go stac i co sie po nim spodziewac to po co te analizy???

Żabcia5 napisał/a:

Trochę niewygodnie sobie umeblowałam z nim życie i czaka mnie remont, ale czy to nie jest pewniejsze niż wchodzenie w nieznane.

Nie wiem co jest pewniejsze? A Ty wiesz? A nieznane albo bedzie dobre albo zle tongue Tego nikt nie wie big_smile

Żabcia5 napisał/a:

Może i jest gdzieś ta moja prawdziwa druga połówka, ale jak ją znaleźć?

Nie ma polowek !!!! Sa tylko calosci smile Albo cos jest kompletne albo nie !!!

Żabcia5 napisał/a:

Może nie uda mi się go zmienić, ale muszę się o tym przekonać.

Pisalas, ze wiesz co sie mozesz po nim spodziewac to czemu musisz sie o tym przekonywac?????

Żabcia5 napisał/a:

Dopiero kilka miesięcy temu zrozumiałam, że nie chcę tak dalej, czyli po 22 latach. Dam mu jeszcze jeden rok może mniej i zobaczymy na co go stać. Teraz niech on pokaże jak bardzo mnie kocha, na jakie zmiany jest gotowy.

Zabcia tam mi przykro, ze miotasz sie i miotasz sad. Po co mu dawac rok, po co marnowac rok sad
Pytanie brzmi: Na jakie jeszcze zmiany Ty jestes gotowa?
Moze ta lista obslugi glupiego meza Ci sie jeszcze przyda ???
Kochana Zabciu czy on Ci kiedys pokazal, ze Cie kocha? Czulas sie kiedys przez niego kochana? Dlaczego teraz po 23 latach mialby sie zmienic?
Zabcia poczytaj sobie troche watek i stwierdzisz sama, ze oni sie nie zmieniaja !!!! No coz ale Ty widocznie chcesz wierzyc w "cud" sad

16 461

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochana Happyfull

Napisałam, że prawie wiem na co go stać. To czego nie wiem, to to jak on się zachowa, gdy ja będę obstawała przy swoim. Do tej pory ja robiłam wszystko dla niego, zmieniałam się dla niego. Teraz on musi zmienić się dla mnie. Tylko, że on już od dawna powtarza, że nie może się bardziej zmienić dla mnie, bo już wyrzekł się wszystkiego. Obniżył swój poziom życia.

Przeczytałam znaczną część wpisów na tym wątku, od początki, od środka i końcówkę. Jakoś tak czuję, że do Was pasuje. Nie rozumiem tylko jednego. Dlaczego uważacie, że oni się nie zmieniają. Kim są oni, bo przecież niektórzy mężczyźni potrafią się zmienić. Dlaczego mężczyźni kobiet na tym wątku nie potrafią się zmienić?

Najgorsze, że masz rację ? chyba liczę na cud.

16 462

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

Napisałam, że prawie wiem na co go stać. To czego nie wiem, to to jak on się zachowa, gdy ja będę obstawała przy swoim.

A jak myslisz? Klotnia? Bedziesz plakac?

Żabcia5 napisał/a:

Do tej pory ja robiłam wszystko dla niego, zmieniałam się dla niego..

A dlaczego sie zmienialas? Prosil Cie o to ? Czy sama myslalas, ze powinnas znosic "z podniesiona glowa" ponizenia? Zmienilas sie w podnozek i oczekujesz traktowania jak ksiezniczke?

Żabcia5 napisał/a:

Teraz on musi zmienić się dla mnie. Tylko, że on już od dawna powtarza, że nie może się bardziej zmienić dla mnie, bo już wyrzekł się wszystkiego. Obniżył swój poziom życia.

Musi to na Rusi u nas jak kto chce big_smile Znasz to powiedzenie? Nic nie musi !!! Tak samo jak Ty nic nie musisz!!! Przeciez on Ci wyraznie komunikuje, ze jest nie zainteresowany zadna zmiana !!!
Tylko Ty chcesz jego zmiany, on jest zadowolony!!!

Żabcia5 napisał/a:

Przeczytałam znaczną część wpisów na tym wątku, od początki, od środka i końcówkę. Jakoś tak czuję, że do Was pasuje. Nie rozumiem tylko jednego. Dlaczego uważacie, że oni się nie zmieniają. Kim są oni, bo przecież niektórzy mężczyźni potrafią się zmienić. Dlaczego mężczyźni kobiet na tym wątku nie potrafią się zmienić?

Zabcia nie wiem ile przeczytalas ale przeczytaj jeszcze raz !!! Powoli, ze zrozumieniem !!!
Dlaczego karaluchy nie chca sie zmieniac? Bo oni nie chca i tyle. To tylko KKZB chca aby oni sie zmienili !!!
Mezczyzni potrafia sie zmienic jezeli tego chca!!! Jak ktos nie chce to nie chce ! Juz to kilka tygodnie temu walkowalysmy a Ty ciagle swoje sad.
Zabcia jedyna osoba na zmiane ktorej masz wplyw to TY SAMA !

Żabcia5 napisał/a:

Najgorsze, że masz rację ? chyba liczę na cud.

Ja nie chce miec racji sad
Poczytaj blogi, ksiazki, pojdz moze do psychologa ! Pomysl w spokoju i wyciagnij wnioski smile Ty i tylko Ty podejmujesz decyzje w swoim zyciu smile

16 463

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Ja juz nic nie mowie smile Skompikowane to troche sad.
Zagralas w koncu w totolotka?

Bo mojej "głupoty" to już nawet nie warto komentować, to tak się kończy jak człowiek uważa że może być pewny na 100% wink
Nie smile Nie zagrałam smile Grywam, jak mam impuls, a ostatnio go nie miewam smile Zauważyłam, że człowiekowi się miłe niespodzianki zdarzają nie wtedy, kiedy ma nóż na gardle i uważa, że tylko to mu pomoże; kiedy traktuje taką potencjalną wygraną jak jedno z dwóch możliwych rozwiązań (albo jedyne) wink  Wtedy się zdarzają niespodzianki smile

16 464

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

Co myślicie o tym, że kobiety płaczą, bo to że tak jest to chyba nie podlega dyskusji. Czym dla kobiety jest płacz - aktem rozpaczy, bezradności.  Mój mąż uważa, że gdy ja podczas poważnej rozmowy zaczynam płakać, to już dalsza rozmowa nie ma większego sensu, bo ja zamiast szukać rozwiązania tylko się rozczulam i nie potrafię konstruktywnie myśleć. Zawsze uważałam to za bzdurę, ale ostatnio gdy podczas naszych rozmów już nie płacze to rzeczywiście rozmowy są bardziej owocne, ale to chyba dlatego, że ja nie uciekam w rozpacz podczas rozmowy tylko chcę znaleźć rozsądne rozwiązanie i nie boję się będzie się ono wiązało z rozstaniem czy innymi odważnymi zmianami.

Oczywiście uważam, że kobiety mają prawo przepłakać cały wieczór. Najlepiej, żeby nie było to konieczne.

Płacz wzruszenia podczas oglądania filmu też jest na miejscu.

A może znacie facetów, których Waszym płaczem udało się złamać.

Co o tym myślicie? Czy płac jest naszą bronią czy słabością?

Wg mnie - używanie płaczu jako argumentu jest słaboscią, bo chyba oznaką bezradności. Albo czepiania się najgorszego z możłiwych argumentów w rozmowie. Jeden, drugi czy trzeci raz - ktoś zareaguje. Ale kolejnym będzie po prostu znudzony i znużony brakiem argumentów i uciekaniem się do płaczu. Potem zacznie go już to wyprowadzać z równowagi. Płacz najczęście wzbudza empatię innych, ale jeśli "codziennie się płacze, bo boli kolano", to kazdy zdroworozsądkowo działający człowiek wyśle do lekarza dodając, że płacz niczego nie zmienia, bo likwiduje się przyczynę, nie efekty.
A już facet w rozmowie z partnerką płaczu wręcz nienawidzi i to chyba 99%. Nie wiem, czy istnieje mężczyzna, który przez całe życie znosiłby fakt, iż w którymś momencie rozmowy pojawiają się łzy. Wątpię. Enty ryk powoduje w nich prawie agresję albo agresję.
Więc próby złamania faceta są "dobre" tylko na pierwszym etapie znajomości i przez kilka "razów". Potem przychodzi zobojętnienie. A co potem, to już napisałam.

16 465

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

Kochana Happyfull

Napisałam, że prawie wiem na co go stać. To czego nie wiem, to to jak on się zachowa, gdy ja będę obstawała przy swoim. Do tej pory ja robiłam wszystko dla niego, zmieniałam się dla niego. Teraz on musi zmienić się dla mnie. Tylko, że on już od dawna powtarza, że nie może się bardziej zmienić dla mnie, bo już wyrzekł się wszystkiego. Obniżył swój poziom życia.

Przeczytałam znaczną część wpisów na tym wątku, od początki, od środka i końcówkę. Jakoś tak czuję, że do Was pasuje. Nie rozumiem tylko jednego. Dlaczego uważacie, że oni się nie zmieniają. Kim są oni, bo przecież niektórzy mężczyźni potrafią się zmienić. Dlaczego mężczyźni kobiet na tym wątku nie potrafią się zmienić?

Najgorsze, że masz rację ? chyba liczę na cud.

......no muszę się wtrącić smile!
Poraziły mnie Twoje słowa, zaznaczone pogrubionym tuszem...... po pierwsze ON powiedział jasno i wyraźnie, że NIE MOŻE bardziej się zmienić. Po drugie co ma znaczyć, wyrzekł sie wszystkiego ? obniżył swój poziom życia ? Jeśli Twój małżonek czuje, że próba życia w zgodzie z Tobą, to obniżanie jego poziomu życia, to brzmi jak jakaś makabreska. Ja odczytuję to jakbyś była babą jędzą o niskim poziomie intelektualnym i on nie jest w stanie zejść do twego poziomu, bo jego jest wyższy, więc rady nie da obniżyć swego poziomu.  A może to znaczy, ze nie dorastasz mu do pięt ?
Nie wiem, nie rozumiem co miałaś na myśli pisząc te słowa.

Happyfull taką instrukcję nieszanowania kobiet stosują panowie, także na naszych terenach. Może to epidemia jakaś ? big_smile
Tak....pod większością punktów (po szczegółowej analizie zapewne pod wszystkimi) podpisał by się mój eks. Dodał by jednak jeszcze jeden punkt ( a może go przeoczyłam) upewniaj małżonkę w przekonaniu, że jest dla ciebie ważna poprzez kupowanie jej ulubionych słodyczy. Koszt niewielki a efekt? masz jej pewność, że pamiętasz o niej nawet w spożywczaku.
Przerabiałam te wymogi na sobie. Zawsze miałam być elegancka, nawet przy pracy w ogrodzie i miła, koniecznie miła, zadowolona, uśmiechnięta i rozumiejąca jego poświęcenie (praca) i zmęczenie (pracą).,,,szkoda słów.
Natomiast taki test powinna zrobić dziewczyna kandydatowi na męża. Konkretnie i na piśmie i z podpisem smile i ma jasność i ma ewentualny dowód do rozwodu gdyby nałgał big_smile smile

Zabko telewizor w moim domu to tylko ozdoba. Po rozstaniu z mężem nie dałam rady.....kiedy był włączony miałam wrażenie, że multum ludzi w domu. Drażniły mnie dźwięki, nie umiałam się skupić na tym co oglądam. Po chwili od włączenia miałam "kwadratową głowę" Zrezygnowałam z abonamentu. Oglądam z zainteresowaniem u innych, w domu nadal nie mogę. W niedzielę byłam z mamą u jej siostry. Obejrzałam z rozproszoną uwagą dziennik i w skupieniu pogodę. Pani Agnieszka mówiła wyraźnie, przedwiośnie za 3 tygodnie smile Zakopanego prawie nie znam. Prawie 29 lat temu  (ale to brzmi sad) byłam w Zakopanem i drugiego dnia, po wjechaniu kolejką na Gubałówkę, zeszłam z niej ......kilka dni przeleżałam z zakwasami w łóżku hotelowym, ot i całe wspomnienia z tego pobytu big_smile.

Pogodę można śledzić w necie i to długoterminową smile
W moich rejonach ma być jeszcze -8 w dzień i do -15 w nocy, ale, ale i tak za 3 tygodnie przedwiośnie !!!!! smile smile smile smile


WSZYSTKIM ŻYCZĘ MIŁEGO DNIA  smile smile smile

16 466

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Żabciu
Zgadzam się z Happyfull.
Wiesz dlaczego? Bo tylko KKZB wiecznie walczą jedynie o czyjąś zmianę - najróżniejszymi sposobami.
Chcąc zmieniać jego - cały czas tkwisz w tym samym miejscu. Kiedyś podświadomie chciałaś zmieniać zapominając o sobie; teraz liczysz na zmianę szanując siebie. Ale wciąż chcesz zmienić kogoś. A kogoś zmienić się nie da, jeśli sam z siebie tego nie chce i do tego nie dąży. Jeśli chęć zmiany nie wynika z wewnętrznej samodzielnej i suwerennej potrzeby, tylko z nacisku i tłumaczeń innych.

To nie tak, że nie zmieniają się mężczyźni kobiet z tego wątku - nie do końca może.
To trochę tak, że KKZB zawsze wybierze kogoś, kogo będzie mogła zmieniać. "Zdrowi" ludzie wybierają "zdrowych" partnerów i szanują, kochają i akceptują to co jest w kazdym z nich. I nikt nie musi się zmieniać.
A jeśli się okazuje, że coś któremuś nie pasuje, to po prostu kończą związek, jeśli danej cechy czy sposobu postępowania nie moga zaakceptować nie tracąc siebie i szacunku do siebie. KKZB tak nie zrobi. Jej jedynym pragnieniem jest .... zmiana smile Bo napewno da radę i jak to - ktoś nie chce chcieć? Dla niej nie chce chcieć? Jak może nie chcieć, kiedy to takie wartościowe wink
Każdy ma prawo nie chcieć. I każdy ma prawo nie czuć sam potrzeby do jakichkolwiek zmian. Jeśli ktoś jest jaki jest a ja nie potrafię go zaakceptować i nie jest mi przede wszystkim w takim związku "dobrze", to powinnam zmienić kierunek smile Nikt nie musi nic robić ze względu na inną osobę. Każdy powinien robić coś tylko dla siebie. Nie da rady kogoś do czegoś zmusić, jeśli tak - to na krótko.

16 467

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ja juz nic nie mowie smile Skompikowane to troche sad.
Zagralas w koncu w totolotka?

Bo mojej "głupoty" to już nawet nie warto komentować, to tak się kończy jak człowiek uważa że może być pewny na 100% wink
Nie smile Nie zagrałam smile Grywam, jak mam impuls, a ostatnio go nie miewam smile Zauważyłam, że człowiekowi się miłe niespodzianki zdarzają nie wtedy, kiedy ma nóż na gardle i uważa, że tylko to mu pomoże; kiedy traktuje taką potencjalną wygraną jak jedno z dwóch możliwych rozwiązań (albo jedyne) wink  Wtedy się zdarzają niespodzianki smile

Mam podobnie z tą wiarą. Wierzyłam, że mam do czynienia z uczciwym człowiekiem. Mówił.....a jak mówił, że prawda to znaczy, że prawda. Zawsze wiedziałam, ze są trzy prawdy, tylko nie brałam pod uwagę, że ta trzecia tzn. goowno prawda dotyczy jego i mnie.
smile

16 468

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

...... Zabko telewizor w moim domu to tylko ozdoba. Po rozstaniu z mężem nie dałam rady.....kiedy był włączony miałam wrażenie, że multum ludzi w domu. Drażniły mnie dźwięki, nie umiałam się skupić na tym co oglądam. Po chwili od włączenia miałam "kwadratową głowę" Zrezygnowałam z abonamentu. Oglądam z zainteresowaniem u innych, w domu nadal nie mogę. W niedzielę byłam z mamą u jej siostry. Obejrzałam z rozproszoną uwagą dziennik i w skupieniu pogodę. Pani Agnieszka mówiła wyraźnie, przedwiośnie za 3 tygodnie smile Zakopanego prawie nie znam. Prawie 29 lat temu  (ale to brzmi sad) byłam w Zakopanem i drugiego dnia, po wjechaniu kolejką na Gubałówkę, zeszłam z niej ......kilka dni przeleżałam z zakwasami w łóżku hotelowym, ot i całe wspomnienia z tego pobytu big_smile.

Pogodę można śledzić w necie i to długoterminową smile
W moich rejonach ma być jeszcze -8 w dzień i do -15 w nocy, ale, ale i tak za 3 tygodnie przedwiośnie !!!!! smile smile smile smile


WSZYSTKIM ŻYCZĘ MIŁEGO DNIA  smile smile smile

Witaj!
Nawzajem Zofio smile
Ja się czasami już zaczynam "odbrażać" na TV wink Wczoraj w końcu obejrzałam (ale nie TV) film "Jesteś Bogiem". Całkiem  mnie wciągnął, nawet mi się nie chciało iść po jabłko smile
Nie, no ani schodzenia ani wchodzenia na Gubałówkę Ci nie zafunduję, obiecuję wink Tylko dlatego, że Gubałówka nie jest "kamienista" tylko "gliniasta" i ja po takich podłożach nie znoszę chodzić - dlatego np Bieszczady tylko lubię a Tatry po prostu kocham smile Po drugie - jak gliniasta, to będzie strasznie ślisko, bo wtedy będzie okres roztopów w górach smile Po trzecie - można wjechać kolejką, a skoro mi się marzy grzaniec na górze (bo widoki cudne jednak a najlepiej trafić na zachód słońca), to napewno bym już nie zeszła tylko się sturlała smile smile smile
Po czwarte - sama nie wiem wink Ale zakwasy najlepiej od razu rozcierać w ciepłej, wręcz gorącej kąpieli smile Jakieś jaccuzi smile
Jeśli będziesz miała ochotę, to może Cię trochę pooprowadzam? Bocznymi dróżkami oczywiście smile

16 469

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Mam podobnie z tą wiarą. Wierzyłam, że mam do czynienia z uczciwym człowiekiem. Mówił.....a jak mówił, że prawda to znaczy, że prawda. Zawsze wiedziałam, ze są trzy prawdy, tylko nie brałam pod uwagę, że ta trzecia tzn. goowno prawda dotyczy jego i mnie.
smile

Zofia.... tę rozdzielność to ja sama wymyśliłam smile
A na moje argumenty on przystał, stwierdzając w końcu, że może i to racja. Zresztą nie miał wyjścia, bo się zawzięłam. Bratu kredyt podżyrowałam a przestał spłacać i bałam się, że nam wsiądą na pensje. Nie chciałam, żeby za moją naiwność ponosił on konsekwencje. A potem to mi jej znoszenie już nie było potrzebne - bo przecież nigdy w życiu bym nie sądziła, że tak nas wysteruje smile To się nauczyłam....

16 470

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happufull

Myślę, że nie uda mu się wciągnąć mnie w kłótnie. Teraz ja zadaję rzeczowe pytania i daję szczere odpowiedzi. Jedna z naszych rozmów może zakończyć się tym, że on znów wpadnie w szał zamknie się w pokoju i będzie ujadał. Mogą polecieć przezwiska
Zmieniłam się, bo za wszelką cenę chciałam być z nim. Poza nim nie mam nikogo i uważałam sobie, że bez niego sobie nie poradzę.

On chce się zmienić, tak mówi i wiem, że tego chce tylko nie wiem czy chce tego tak bardzo, żeby mu się udało. Do tej pory był jaki był, bo ja mu na to pozwalałam. Mówi, że nie będzie mnie już wyzywała, bo bardzo źle się z tym czuje. Myślę, że wyzywa mnie z bezradności. Dla mnie wyjściem z tej bezradności jest rozstanie, ale myślę, że on do tego jeszcze nie dorósł. I nie mówcie mi dziweczyny, że co mnie to obchodzi, czy on jest na coś gotowy, bo ja chcę żebyśmy się rozstali jeśli nie będzie innego wyjścia a nie żebym ja go zostawiła. Tyle razem przeżyliśmy, że chyba stać nas na to żeby dojść do porozumienia i wspólnie podjąć decyzję co do naszej przyszłości.

16 471

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Żabciu
Zgadzam się z Happyfull.
Wiesz dlaczego? Bo tylko KKZB wiecznie walczą jedynie o czyjąś zmianę - najróżniejszymi sposobami.
Chcąc zmieniać jego - cały czas tkwisz w tym samym miejscu. Kiedyś podświadomie chciałaś zmieniać zapominając o sobie; teraz liczysz na zmianę szanując siebie. Ale wciąż chcesz zmienić kogoś. A kogoś zmienić się nie da, jeśli sam z siebie tego nie chce i do tego nie dąży. Jeśli chęć zmiany nie wynika z wewnętrznej samodzielnej i suwerennej potrzeby, tylko z nacisku i tłumaczeń innych.

To nie tak, że nie zmieniają się mężczyźni kobiet z tego wątku - nie do końca może.
To trochę tak, że KKZB zawsze wybierze kogoś, kogo będzie mogła zmieniać. "Zdrowi" ludzie wybierają "zdrowych" partnerów i szanują, kochają i akceptują to co jest w kazdym z nich. I nikt nie musi się zmieniać.
A jeśli się okazuje, że coś któremuś nie pasuje, to po prostu kończą związek, jeśli danej cechy czy sposobu postępowania nie moga zaakceptować nie tracąc siebie i szacunku do siebie. KKZB tak nie zrobi. Jej jedynym pragnieniem jest .... zmiana smile Bo napewno da radę i jak to - ktoś nie chce chcieć? Dla niej nie chce chcieć? Jak może nie chcieć, kiedy to takie wartościowe wink
Każdy ma prawo nie chcieć. I każdy ma prawo nie czuć sam potrzeby do jakichkolwiek zmian. Jeśli ktoś jest jaki jest a ja nie potrafię go zaakceptować i nie jest mi przede wszystkim w takim związku "dobrze", to powinnam zmienić kierunek smile Nikt nie musi nic robić ze względu na inną osobę. Każdy powinien robić coś tylko dla siebie. Nie da rady kogoś do czegoś zmusić, jeśli tak - to na krótko.

Mój mąż mówi, że chce się zmienić i nie robi tego dla mnie, tylko dla siebie i jednocześnie dla nas. Źle się czuje gdy mnie wyzywa i wiem, że będzie starał się tego nie robić. Tylko, że mnie to rani i musi nastąpić radykalna zmiana, a przede wszystkim trwała. Gdy z tym się upora, to wówczas zaczniemy się zastanawiać, czy jesteśmy dalej skłonni akceptować swoją inność, czy też musimy się rozstać. Ja już nie będę się zmuszać, żeby z nim być za wszelką cenę i będę jasno artykułować co mi nie odpowiada.

16 472

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

Mój mąż mówi, że chce się zmienić i nie robi tego dla mnie, tylko dla siebie i jednocześnie dla nas. Źle się czuje gdy mnie wyzywa i wiem, że będzie starał się tego nie robić. Tylko, że mnie to rani i musi nastąpić radykalna zmiana, a przede wszystkim trwała. Gdy z tym się upora, to wówczas zaczniemy się zastanawiać, czy jesteśmy dalej skłonni akceptować swoją inność, czy też musimy się rozstać. Ja już nie będę się zmuszać, żeby z nim być za wszelką cenę i będę jasno artykułować co mi nie odpowiada.

Więc życzę, by chciał tego mocno i sam i znalazł siłę i sposób, by tego dokonać smile

16 473

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

Kochana Happyfull

Napisałam, że prawie wiem na co go stać. To czego nie wiem, to to jak on się zachowa, gdy ja będę obstawała przy swoim. Do tej pory ja robiłam wszystko dla niego, zmieniałam się dla niego. Teraz on musi zmienić się dla mnie. Tylko, że on już od dawna powtarza, że nie może się bardziej zmienić dla mnie, bo już wyrzekł się wszystkiego. Obniżył swój poziom życia.

Przeczytałam znaczną część wpisów na tym wątku, od początki, od środka i końcówkę. Jakoś tak czuję, że do Was pasuje. Nie rozumiem tylko jednego. Dlaczego uważacie, że oni się nie zmieniają. Kim są oni, bo przecież niektórzy mężczyźni potrafią się zmienić. Dlaczego mężczyźni kobiet na tym wątku nie potrafią się zmienić?

Najgorsze, że masz rację ? chyba liczę na cud.

......no muszę się wtrącić smile!
Poraziły mnie Twoje słowa, zaznaczone pogrubionym tuszem...... po pierwsze ON powiedział jasno i wyraźnie, że NIE MOŻE bardziej się zmienić. Po drugie co ma znaczyć, wyrzekł sie wszystkiego ? obniżył swój poziom życia ? Jeśli Twój małżonek czuje, że próba życia w zgodzie z Tobą, to obniżanie jego poziomu życia, to brzmi jak jakaś makabreska. Ja odczytuję to jakbyś była babą jędzą o niskim poziomie intelektualnym i on nie jest w stanie zejść do twego poziomu, bo jego jest wyższy, więc rady nie da obniżyć swego poziomu.  A może to znaczy, ze nie dorastasz mu do pięt ?
Nie wiem, nie rozumiem co miałaś na myśli pisząc te słowa.

Zawsze uważałam, że mój mąż wie co mówi i za jego słowami kryje się to co one wyrażają (uważa się za dobrego polonistę). Gdy jednak ostatnio usłyszałam, że gdy przez całe życie mówił mi, że się rozwodzimy, to tak naprawdę nie myślał o tym poważnie, to ja już nie wiem jak mam rozumieć jego słowa. Może podam prosty przykład. Jego matka ma w domu inny porządek niż ja jestem w stanie utrzymać. On uważa, że zrezygnował z lśniącego zlewu w kuchni, ale brak połysku w łazience to już poniżej jego poziomu. Zresztą już nigdy tak mówić nie będzie, bo teraz jeśli nie będzie mógł to niech szuka szczęścia gdzie indziej. Nigdy już nie zaakceptuję takiej jego wymówki.

16 474

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Happyfull taką instrukcję nieszanowania kobiet stosują panowie, także na naszych terenach. Może to epidemia jakaś ? big_smile
Tak....pod większością punktów (po szczegółowej analizie zapewne pod wszystkimi) podpisał by się mój eks. Dodał by jednak jeszcze jeden punkt ( a może go przeoczyłam) upewniaj małżonkę w przekonaniu, że jest dla ciebie ważna poprzez kupowanie jej ulubionych słodyczy. Koszt niewielki a efekt? masz jej pewność, że pamiętasz o niej nawet w spożywczaku.
Przerabiałam te wymogi na sobie. Zawsze miałam być elegancka, nawet przy pracy w ogrodzie i miła, koniecznie miła, zadowolona, uśmiechnięta i rozumiejąca jego poświęcenie (praca) i zmęczenie (pracą).,,,szkoda słów.
Natomiast taki test powinna zrobić dziewczyna kandydatowi na męża. Konkretnie i na piśmie i z podpisem smile i ma jasność i ma ewentualny dowód do rozwodu gdyby nałgał big_smile smile

Moja 13-letnia córka, gdy na zakupach czasami wybiorę sobie bambosze lub coś innego do ubrania, to mówi ?mam tata by się z tobą rozwiódł, gdybyś sobie to kupiła? To są słowa świadka, który na co dzień obserwuje stosunki małżeńskie panujące w moim domu.

16 475 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-05 13:14:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Happyfull taką instrukcję nieszanowania kobiet stosują panowie, także na naszych terenach. Może to epidemia jakaś ? big_smile
Tak....pod większością punktów (po szczegółowej analizie zapewne pod wszystkimi) podpisał by się mój eks. Dodał by jednak jeszcze jeden punkt ( a może go przeoczyłam) upewniaj małżonkę w przekonaniu, że jest dla ciebie ważna poprzez kupowanie jej ulubionych słodyczy. Koszt niewielki a efekt? masz jej pewność, że pamiętasz o niej nawet w spożywczaku.
Przerabiałam te wymogi na sobie. Zawsze miałam być elegancka, nawet przy pracy w ogrodzie i miła, koniecznie miła, zadowolona, uśmiechnięta i rozumiejąca jego poświęcenie (praca) i zmęczenie (pracą).,,,szkoda słów.
Natomiast taki test powinna zrobić dziewczyna kandydatowi na męża. Konkretnie i na piśmie i z podpisem smile i ma jasność i ma ewentualny dowód do rozwodu gdyby nałgał big_smile smile

Moja 13-letnia córka, gdy na zakupach czasami wybiorę sobie bambosze lub coś innego do ubrania, to mówi ?mam tata by się z tobą rozwiódł, gdybyś sobie to kupiła? To są słowa świadka, który na co dzień obserwuje stosunki małżeńskie panujące w moim domu.

Zabcia ja jestem znana tutaj z walenia prosto z mostu !!!! Stosunki w Twojej rodzinie sa chore!!!! Twoja corka uczy sie od matki !!!!!!!!!!! Matka jest chora a ojciec jeszcze chorszy !!!!! To co tutaj wypisujesz od wczoraj to chore !!!!!!!!!!! Patologia na calego!!!!!!!!!! Kochana Zabcio bardzo mi przykro bo masz wyprany calkowicie mozg !!!! Coz to Twoj mozg i mozesz go sobie dac wyprac komu Ci sie tylko podoba !!!!
Zycze Ci szczesliwego zycia i zapraszam za rok na forum. Na razie zrealizuj swoj plan zmiany karalucha a instrukcje obslugi watawilam Ci wczoraj !!!

16 476

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To jest owo stwierdzenie babci: "nasza rodzina jest przeklęta"....

16 477

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Mam podobnie z tą wiarą. Wierzyłam, że mam do czynienia z uczciwym człowiekiem. Mówił.....a jak mówił, że prawda to znaczy, że prawda. Zawsze wiedziałam, ze są trzy prawdy, tylko nie brałam pod uwagę, że ta trzecia tzn. goowno prawda dotyczy jego i mnie.
smile

Zofia.... tę rozdzielność to ja sama wymyśliłam smile
A na moje argumenty on przystał, stwierdzając w końcu, że może i to racja. Zresztą nie miał wyjścia, bo się zawzięłam. Bratu kredyt podżyrowałam a przestał spłacać i bałam się, że nam wsiądą na pensje. Nie chciałam, żeby za moją naiwność ponosił on konsekwencje. A potem to mi jej znoszenie już nie było potrzebne - bo przecież nigdy w życiu bym nie sądziła, że tak nas wysteruje smile To się nauczyłam....

Dziewczyny bo jak sie rozstajemy to tylko potem o kase chodzi. A my KKZB to jeszcze po rozstaniu glopio-naiwne sad. Znam znam z autopsji i ogromnych dlugow sad.
Chyba nie ma tutaj zadnej po rozstaniu z plusem na koncie sad

Z BLOGU TERAPIA PRZEZ PISANIE
Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach? feministki tak.
Jest coś, o czym ani dżentelmeni, ani damy rozmawiać nie powinni. Są tematy, które należy omijać, jak skażone bakteriologicznie składowisko odpadów. O pieniądzach mówić nie wypada.
A jednak pieniądze są jednym z newralgicznych tematów przewijających się w rozważaniach o odejściu od przemoc owca. Szczęśliwe te, które od zawsze niezależne finansowo, poznały psychofaga i wprowadziły go do swojego mieszkania, bez meldunku i wykopać go mogły jednym trzaśnięciem swoich własnych drzwi w przedpokoju. Kobiety, które poznały psychofaga mając ustabilizowaną sytuację zawodową i mieszkaniową to jednak , obawiam się, wyjątek. A nawet jeśli, to skuteczny i niestrudzony manipulant z pewnością niejedną z nich namówił na ryzykowne inwestycje, wspólne zakupy ruchomości czy nieruchomości, wyprowadzkę do obcego miasta, a nawet kraju. Dla niektórych z nas bilans znajomości i związku z psychofagiem nawet wiele lat po zakończeniu relacji odbija się czkawką w postaci niespłaconych kredytów czy nietrafionych inwestycji.
W jeszcze gorszej sytuacji są kobiety, które powiły potomstwo w związku z psychofagiem i warunkować muszą odejście od kwestii  alimentów i podziału majątku wspólnego, o ile taki istniał. Wieloletnie zasiedzenie w domu przy dzieciach, gdy psychofag rozwijał swoje zawodowe skrzydła i towarzyskie i seksualne kontakty zaskutkowało długotrwałym bezrobociem, z którego nijak nie da się wyjść na prostą  wysyłaniem ubogiego CV.
Jak znaleźć w takiej sytuacji w sobie siłę i moc sprawczą do odejścia. Jak zbilansować swój rachunek, gdy straty sięgają czasem niebotycznych kwot, które trzeba spłacać po bolesnym rozstaniu. Jak ogarnąć nie tylko swoje finanse, ale też zadbać o dzieci, dach nad głowami i jeszcze spłatę starych zobowiązań.
W tej materii jestem szczęściarą, bo nie poniosłam strat przy rozstaniu. Nie było wspólnych finansów i inwestycji. Niemniej różowo naprawdę nie jest żyć jako samodzielna mama z alimentami. Doceniam fakt, że w ogóle są ,ale dla mnie temat finansów to wieczny strach i troska o to, by utrzymać stan, w którym jestem obecnie. O poprawie nawet nie marzę.
Jak Wy, dziewczyny, ogarniacie ten ciężki temat finansów w pojedynkę?
Autor: Maja

Oczywiscie poczytajcie tez komentarze smile

16 478

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

To jest owo stwierdzenie babci: "nasza rodzina jest przeklęta"....

W lutowym Zwierciadle tez o tym pisza smile

16 479

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Happyfull taką instrukcję nieszanowania kobiet stosują panowie, także na naszych terenach. Może to epidemia jakaś ? big_smile
Tak....pod większością punktów (po szczegółowej analizie zapewne pod wszystkimi) podpisał by się mój eks. Dodał by jednak jeszcze jeden punkt ( a może go przeoczyłam) upewniaj małżonkę w przekonaniu, że jest dla ciebie ważna poprzez kupowanie jej ulubionych słodyczy. Koszt niewielki a efekt? masz jej pewność, że pamiętasz o niej nawet w spożywczaku.
Przerabiałam te wymogi na sobie. Zawsze miałam być elegancka, nawet przy pracy w ogrodzie i miła, koniecznie miła, zadowolona, uśmiechnięta i rozumiejąca jego poświęcenie (praca) i zmęczenie (pracą).,,,szkoda słów.
Natomiast taki test powinna zrobić dziewczyna kandydatowi na męża. Konkretnie i na piśmie i z podpisem smile i ma jasność i ma ewentualny dowód do rozwodu gdyby nałgał big_smile smile

Moja 13-letnia córka, gdy na zakupach czasami wybiorę sobie bambosze lub coś innego do ubrania, to mówi ?mam tata by się z tobą rozwiódł, gdybyś sobie to kupiła? To są słowa świadka, który na co dzień obserwuje stosunki małżeńskie panujące w moim domu.

Zabcia ja jestem znana tutaj z walenia prosto z mostu !!!! Stosunki w Twojej rodzinie sa chore!!!! Twoja corka uczy sie od matki !!!!!!!!!!! Matka jest chora a ojciec jeszcze chorszy !!!!! To co tutaj wypisujesz od wczoraj to chore !!!!!!!!!!! Patologia na calego!!!!!!!!!! Kochana Zabcio bardzo mi przykro bo masz wyprany calkowicie mozg !!!! Coz to Twoj mozg i mozesz go sobie dac wyprac komu Ci sie tylko podoba !!!!
Zycze Ci szczesliwego zycia i zapraszam za rok na forum. Na razie zrealizuj swoj plan zmiany karalucha a instrukcje obslugi watawilam Ci wczoraj !!!

Masz całkowitą racje. Mój związek jest chory. Moja córka na tym cierpi. Ja mam wyprany mózg. Chcę mój związek zakończyć sensownie, tak aby moja córka coś pozytywnego z tego wyciągnęła. Najbardziej żałuję, że mogę nie zdążyć, albo mogę nie umieć pokazać jej, że rodzina może wyglądać inaczej.
W jednym Ciebie nie posłucham. Nie zniknę z tego forum, żeby powrócić za rok. Będę Was czytać i radzić innym jak umiem. Może najwyżej już nie będę serwować Wam tych moich wariactw.

16 480

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy, ja już sobie wystarczam za komentarz wink
Już mi znowu na mnie ręce opadły wink

I ja się dziwię, że jak słyszę - może kogoś już niedługo poznasz, to mam panikohisterię w oczach? smile No z takim doświadczeniem życiowym to na pustelnię z taką delikwentką jak ja wink
Wiesz, że się śmieję smile

Zwierciadła nie czytałam, ale aż kupię, żeby sprawdzić smile
Ale po Twoim komentarzu myślę, że w podobnym kierunku, co wcześniej moje myśli biegły?

16 481 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-05 13:46:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

Nie zniknę z tego forum, żeby powrócić za rok. Będę Was czytać i radzić innym jak umiem. Może najwyżej już nie będę serwować Wam tych moich wariactw.

Ale ja nikogo nie wyganiam !!! Pisalas, ze dajesz mu rok. Po roku stwierdzisz czy sie zmienil czy nie. Nie mam ochoty sluchac za tydzien Twoich euforycznych postow, ze facet sie zmienil, bo juz tydzien nie darl mordy !!!
Kochana Zabciu zeby komus radzic w jakiejs sprawie trzeba o tej sprawie miec pojecie!!! Skad ludzie maja pojecie, np. z doswiadczenia.
Co do serwowania nam Twoich wariactw, to powiem Ci ze my juz do wszelakich wariactw przyzwyczajone jestesmy i nic nas nie zdziwi !!! Sobie samej nie serwuj swoich wariactw !!!!
Czytaj Zabcia czytaj wszystkie ksiazki o Kobietach kochajacych za bardzo, o nalogowej milosci,narcystach. bierno-agresywnych, DDA, toksycznych zwiazkach, toksycznych rodzicach i psycholog sie klania w pas !!!!

16 482

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

Masz całkowitą racje. Mój związek jest chory. Moja córka na tym cierpi. Ja mam wyprany mózg. Chcę mój związek zakończyć sensownie, tak aby moja córka coś pozytywnego z tego wyciągnęła. Najbardziej żałuję, że mogę nie zdążyć, albo mogę nie umieć pokazać jej, że rodzina może wyglądać inaczej.
W jednym Ciebie nie posłucham. Nie zniknę z tego forum, żeby powrócić za rok. Będę Was czytać i radzić innym jak umiem. Może najwyżej już nie będę serwować Wam tych moich wariactw.

Żabciu.... Warto pokazywać dzieciom, jakich wartości w życiu mają szukać....
Możesz zdążyć - ale to tylko od Ciebie zależy smile
Ciężko mi coś wprost do Ciebie napisać, bo widzę jak reagujesz i że to, co piszemy - nie wiem - ale nic nie zmienia, wręcz odwrotnie? Że upewniasz się w swoim przekonaniu, że Ty musisz się postarać i spróbować "ostatni raz"...? Że Ty nie zrobisz tak jak my wszystkie, tylko inaczej. Tylko, że to efekcie wychodzi na to samo, co było wcześniej...

16 483

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

Co myślicie o tym, że kobiety płaczą, bo to że tak jest to chyba nie podlega dyskusji. Czym dla kobiety jest płacz - aktem rozpaczy, bezradności.  Mój mąż uważa, że gdy ja podczas poważnej rozmowy zaczynam płakać, to już dalsza rozmowa nie ma większego sensu, bo ja zamiast szukać rozwiązania tylko się rozczulam i nie potrafię konstruktywnie myśleć. Zawsze uważałam to za bzdurę, ale ostatnio gdy podczas naszych rozmów już nie płacze to rzeczywiście rozmowy są bardziej owocne, ale to chyba dlatego, że ja nie uciekam w rozpacz podczas rozmowy tylko chcę znaleźć rozsądne rozwiązanie i nie boję się będzie się ono wiązało z rozstaniem czy innymi odważnymi zmianami.

Oczywiście uważam, że kobiety mają prawo przepłakać cały wieczór. Najlepiej, żeby nie było to konieczne.

Płacz wzruszenia podczas oglądania filmu też jest na miejscu.

A może znacie facetów, których Waszym płaczem udało się złamać.

Co o tym myślicie? Czy płac jest naszą bronią czy słabością?

Wg mnie - używanie płaczu jako argumentu jest słaboscią, bo chyba oznaką bezradności. Albo czepiania się najgorszego z możłiwych argumentów w rozmowie. Jeden, drugi czy trzeci raz - ktoś zareaguje. Ale kolejnym będzie po prostu znudzony i znużony brakiem argumentów i uciekaniem się do płaczu. Potem zacznie go już to wyprowadzać z równowagi. Płacz najczęście wzbudza empatię innych, ale jeśli "codziennie się płacze, bo boli kolano", to kazdy zdroworozsądkowo działający człowiek wyśle do lekarza dodając, że płacz niczego nie zmienia, bo likwiduje się przyczynę, nie efekty.
A już facet w rozmowie z partnerką płaczu wręcz nienawidzi i to chyba 99%. Nie wiem, czy istnieje mężczyzna, który przez całe życie znosiłby fakt, iż w którymś momencie rozmowy pojawiają się łzy. Wątpię. Enty ryk powoduje w nich prawie agresję albo agresję.
Więc próby złamania faceta są "dobre" tylko na pierwszym etapie znajomości i przez kilka "razów". Potem przychodzi zobojętnienie. A co potem, to już napisałam.

Myślę, że używanie płaczu, żeby złamać faceta nawet na początku nie ma większego sensu. W ten sposób można złapać faceta, który będzie chciał się nami opiekować, a jak mu się to znudzi, to będzie chciał nami rządzić, jako słabymi istotkami. Chyba nam nie o to chodzi.

16 484 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-05 13:47:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Happy, ja już sobie wystarczam za komentarz wink
Już mi znowu na mnie ręce opadły wink

I ja się dziwię, że jak słyszę - może kogoś już niedługo poznasz, to mam panikohisterię w oczach? smile No z takim doświadczeniem życiowym to na pustelnię z taką delikwentką jak ja wink
Wiesz, że się śmieję smile

Zwierciadła nie czytałam, ale aż kupię, żeby sprawdzić smile
Ale po Twoim komentarzu myślę, że w podobnym kierunku, co wcześniej moje myśli biegły?

Zabka nie jestes inna, wyjatkowa, wszystkie KKZB takie same tongue
Nie ma sie co licytowac bo zadna nie wygra smile
Widzisz, gdybym ja wczesniej zaczela czytac Zwierciadlo to moze nie byloby tego narcysty w moim zyciu !!!
A tak niedouczona, nieoczytana glupia baba bylam sad

16 485

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

Myślę, że używanie płaczu, żeby złamać faceta nawet na początku nie ma większego sensu. W ten sposób można złapać faceta, który będzie chciał się nami opiekować, a jak mu się to znudzi, to będzie chciał nami rządzić, jako słabymi istotkami. Chyba nam nie o to chodzi.

Czyli już więcej - w żadnej nowej relacji - nie pozwoliłabyś sobie na argument w postaci łez? Jak w obecnym związku?

16 486

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Zabka nie jestes inna wyjatkowa, wszystkie KKZB takie same tongue
Nie ma sie co licytowac bo zadna nie wygra smile
Widzisz, gdybym ja wczesniej zaczela czytac Zwierciadlo to moze nie byloby tego narcysty w moim zyciu !!!
A tak niedouczona, nieoczytana glupia baba bylam sad

Wiem, że nie jestem smile I bardzo mnie to cieszy, bo niekoniecznie mam aspiracje posłużyć za materiał do badań nad nowym schorzeniem umysłowym wink Wolę korzystać z dobrodziejstw wyników miliona badań smile
I ten plus, że też gdzieś "przynależę", tylko nie wiem, czy to mniejszość czy większość i czy już by można wnosić o reprezentację w Sejmie wink
Dobra dobra nieoczytana! Ja to czytałam, tylko coś innego. Bo w oczy żarło i flaki się przewracały - bo jakby człowiek przeczytał do końca "zwierciadło" czy coś innego, to może by myśleć zaczął smile A tak, to miał własne usprawiedliwienie, że pracy tyle i na nikogo liczyc nie można, to kodeksy nawet trzeba studiować wink

16 487

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moje drogie,
ja Was bardzo potrzebuję i piszcie wprost i może nawet mnie zaboleć. Ja po prostu strasznie się boje, żeby kiedyś nie żałować, że podjęłam pochopną decyzję. Ja nie tyle chcę go zmienić, co chcę zrozumieć dlaczego taki jest. Przecież dużo mi pomógł, więc skąd ta jego zła strona charakteru. A jak było u Was. Gdy zrozumiałyście, że trzeba z tym skończyć, to koniec kiedy nastąpił?

?.. a pisałam, że nie będę płakać.

16 488

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Happyfull taką instrukcję nieszanowania kobiet stosują panowie, także na naszych terenach. Może to epidemia jakaś ? big_smile
Tak....pod większością punktów (po szczegółowej analizie zapewne pod wszystkimi) podpisał by się mój eks. Dodał by jednak jeszcze jeden punkt ( a może go przeoczyłam) upewniaj małżonkę w przekonaniu, że jest dla ciebie ważna poprzez kupowanie jej ulubionych słodyczy. Koszt niewielki a efekt? masz jej pewność, że pamiętasz o niej nawet w spożywczaku.
Przerabiałam te wymogi na sobie. Zawsze miałam być elegancka, nawet przy pracy w ogrodzie i miła, koniecznie miła, zadowolona, uśmiechnięta i rozumiejąca jego poświęcenie (praca) i zmęczenie (pracą).,,,szkoda słów.
Natomiast taki test powinna zrobić dziewczyna kandydatowi na męża. Konkretnie i na piśmie i z podpisem smile i ma jasność i ma ewentualny dowód do rozwodu gdyby nałgał big_smile smile

Zofiu tragiczne jest w tej instrukcji, ze to psycholozki - 2 kobiety napisaly sad
Ksiazka ma dobre krytyki. Nie byla przetlumaczona na polski i cale szczescie bo by sie jeszcze niektorym babom wiecej w glowach poprzewracalo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
To kobiety kobietom chca zgotowac taki los !!!! Jaka matka taka corka sad A czemu corka ma miec lepiej od matki? Czemu corka ma byc szczesliwa? Czemu ma nie nosic swojego krzyza? Tak u nas zawsze bylo to po co to zmieniac ? A zreszta to kobiety w naszej rodzinie sa od zawsze przeklete !!!!!!!!!!!!!!!!!!

16 489 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-05 14:10:43)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

Moje drogie,
ja Was bardzo potrzebuję i piszcie wprost i może nawet mnie zaboleć. Ja po prostu strasznie się boje, żeby kiedyś nie żałować, że podjęłam pochopną decyzję. Ja nie tyle chcę go zmienić, co chcę zrozumieć dlaczego taki jest. Przecież dużo mi pomógł, więc skąd ta jego zła strona charakteru. A jak było u Was. Gdy zrozumiałyście, że trzeba z tym skończyć, to koniec kiedy nastąpił?

?.. a pisałam, że nie będę płakać.

Bo on ma problem moze jest narcysta albo z rodziny patologicznej!!!!!!!!!!! Mozesz to zrozumiec ale nie zmienisz to juz praca na co najmniej 10 lat u psychologa czy psychiatry pod warunkiem, ze on bedzie chcial poddac sie terapii.
Zabcia teraz daj sobie spokoj z pisaniem, bo Ty najpierw poczytaj troche o sobie i o nim a potem bedziesz zadawac pytania!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jestes leniwa, bo juz pisalas, ze chcesz po najmniejszej lini oporu bez wysilku cos zrozumiec!!!!!!!!!!
Nie ma tak !!!!! Kazda z nas sama sie informowala i dzieki temu cos zmienila u siebie smile
Potrzebujesz co najmniej 2 tygodni aby cos sobie poczytac a potem bedziesz zadawac pytania albo i nie !!!!!
Do ksiazek teraz uciekaj a nie pytaj sie w kolko czemu niebo jest niebieskie a nie zielone !!!!!!

Pytasz sie jak bylo u nas???? Przeciez podobno czytalas watek? Poczytaj sobie co pisalysmy !!!!!!!!!!!!!!!
Ty klamczucho Ty nic nie czytalas sad

16 490

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
bea06 napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Witaj Bea smile

Bea - to że bardzo źle znosisz brak pewności na temat tego związku to poniekąd nic dziwnego - tym bardziej, że sama piszesz, że długo nie byłaś w związku. Jak postąpić - ja nie wiem. Ale dlaczego? Bo jemu chyba fakt bycia niby wolnym, acz w separacji nie przeszkadza bardzo długo, tak? Wiesz, ja niby jestem w separacji - ale niecałe 4-mce...

Mówi się, że należy zwracać uwagę na czyny - nie słowa... Obietnice nie są zazwyczaj nic warte.

Jakoś mało wrażliwy ten facet... takie na mnie robi wrażenie...

Nie dziwię się, że najnormalniej w świecie chciałabyś być w związku smile To normalna ludzka potrzeba smile

Ale lepiej być w zdrowym związku. A ten jest taki dla Ciebie?

no wiec wlasnie ....czyny byly. kiedys. teraz ich nie odczuwam . chociaz z drugiej strony gdyby mu wogole NIC nie zalezalo nie pisałby sms , nie rozmawial ze mna , tak jak rozmawia.....
ale nie robi nic innego... i tu jest ten pies pochowany....
on wrazliwy jest. niestety. inna sprawa ze ten pare razy dostaw w d.. i boi sie zaangazowac, to wiem od niego zanim zaczelismy "byc razem" . nigdy np. nie widzialam mezczyzny ktory placze bo ktos sie o niego martwi boi ... jego widzialam . totalnie rozklejonego , placzacego przy mnie po tym jak mu to powiedzialam. jest czulym rowniez kochankiem - jemu nie chodzi o to by zaspokoic siebie. wazna jest kobieta.
poza tym z tego co wiem od naszych wspolnych znajomych , jemu na mnie zalezy.. oni odbieraja takie sygnaly, wrecz czasaami cos mu sie "wypsnie" na ten temat do nich. a do mnie zaklada maskę....
chyba ze istnieje inne rozwiazanie - TEST . chce sprawdzic czy faktycznie mnie na nim zalezy i czy go kocham naprawde ....


dla mnie wg mnie obiektywnie - zwiazek moglby byc zdrowy bo taki byl wczesniej tylko musze wiedziec na czym stoję . ale pytac sie go nie bede.

Może warto zaczekać. Zobaczyć co czas pokaże. Już wie co do niego czujesz, ale nie ma nic na siłę. Nie za wszelką cenę.

hej hej no i dziewczyno mialas racje . nie wiem co mu sie stalo , tzn moge sie domyslac wink ale COS sie zmienilo. na lepsze . tak sie zlozylo ze mam teraz problemy zdrowotne, ktorych jak na razie żaden lekarz nie potrafi zdiagnozowac / usunąc. okres 30 dni.... Do tej pory nigdy nawet jak zle sie czulam sie mowilam mu o swoich problemach. On byl najwazniejszy , jego zdrowie, samopoczucie.Głownie dla mnie smile Ja nigdy na nic sie nie skarżylam. az tu nagle w rozmowie wyszlo ze mam co mam i szlag mnie trafia a wogole to juz nic nie rozumiem . I nagle z jego strony zwrot o 180 st. najpierw zaniepokojenie , potem troska, potem nawet lekki ochrzan ze moze bym zmienila lekarza itp. codzienne pytania jak JA sie czuje itp. dodatkowo wiem od wspolnej znajomej ze przyznał sie jej ze mu na mnie zalezy ale boi sie mnie zranic i byc zranionym ( chyba egoistycznie powinno byc to pierwsze;) . oczywiscie otrzymal opieprz od niej ( ach te babskie solidarnosci !!!) i... czarodziejska rozdzka zadzialala. No takim czułym troskliwym okazujacym zaangazowanie go jescze nie widzialam . podczas spotkania calusy, trzymanie caly czas za reke, przytulania ( takie po prostu cieple - to sie czuje jak ktos do kogo sie przytulasz jest z rezerwa , a teraz tego nie ma) . oczywiscie znow troska o moje zdrowie i text : nie moge Cie stracic . boje sie o Ciebie itp . Moze fakt ze cos mi sie moze stac tak go zdopingowal ? Sam wychodzi z propozycjami spotkania, kina , wyjscia gdzies , normalnie go nie poznaję !!!!! nawet jest lepiej niz w 1 fazie naszego "zwiazku" czyli nazwijmy to zauroczeniem .
ok w dalszym ciagu o nic nie pytam, nie okazuję mu w nadmiarze ze mnie zależy ZA BARDZO. teraz jego kolej
fakt jest faktem ze wewnetrznie czuje sie lepiej. Zaczynam znow wierzyc ze nie tyle ze ktos moze mnie kochac , bo to jest uczucie ktorym nie powinno sie szafowac i powinno sie byc pewnym znaczenia tego slowa, ale ze jest ktos dla kogo jestem ważna, potrzebna, wyjątkowa . Samoocene mam dalej niska, ale poze ciut ciut wyzej niz poprzednio smile
tak czy inaczej doszlam do wniosku ze szanse trzeba dac. widac ze nie chodzi mu tylko i wylacznie o sex , ale po prostu i ja jako ja jestem choc troche dla niego wazna smile A reszte , jak powiedzialas, czas pokaze . a ja nie moge zyc tylko nim, tylko jego życiem , chce byc z nim dzielic z nim troski i radosci ale on tez tego musi chciec
pozdrowka dla wszystkich , zobaczymy co czas pokaze  smile

16 491

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

Moje drogie,
ja Was bardzo potrzebuję i piszcie wprost i może nawet mnie zaboleć. Ja po prostu strasznie się boje, żeby kiedyś nie żałować, że podjęłam pochopną decyzję. Ja nie tyle chcę go zmienić, co chcę zrozumieć dlaczego taki jest. Przecież dużo mi pomógł, więc skąd ta jego zła strona charakteru. A jak było u Was. Gdy zrozumiałyście, że trzeba z tym skończyć, to koniec kiedy nastąpił?

?.. a pisałam, że nie będę płakać.

Żabcia!!!! Ty nie masz powodu kogokolwiek rozumieć, poza SOBĄ i swoimi (nieletnimi) dziećmi!!!! Nikogo nie musisz rozumieć!!! Do czego Ci ta wiedza jest potrzebna? Żeby znaleźć nowy sposób na jego naprawianie? Bo on jest skomplikowany i on ma problemy, a Ty jesteś inteligentna, świadoma i znajdziesz sposób? Nie - NIE  ZNAJDZIESZ  SPOSOBU  na czyjąś zmianę!

Jedyne co możesz zrobić, to zrobić wszystko by pokochać siebie. Może wtedy linia żeńska nie będzie w Twojej rodzinie przeklęta i twoja córka nigdy Ci nie powie podczas kupowania grubych majtek na 30 stopniowe mrozy, że ktoś Cię zostawi, ani tym bardziej nie nabawi się zapalenia nerek czy jajników samej w przyszłości bojąc się jej kupić!

Ty masz pokochać siebie - bez kogoś! A już w ogóle bez naprawiania kogoś! Ty masz siebie poznać i docenić.
A nie wymyślać sobie kolejne usprawiedliwienia, jak nie podjąć żadnej decyzji!

Pomógł? Taaak, mój też mi pomógł...
Żabcia - jeśli NAPRAWDĘ zrozumiesz, to koniec wątpliwości co masz zrobić nastąpi natychmiast. Jeśli będziesz się oszukiwać, że już wszystko wiesz - to dalej będziesz siebie oszukiwać i wymyślać sposoby na zajmowanie się kimś - nie sobą.
Problemem jest, że SAMI SOBIE SZKODZIMY NAJBARDZIEJ.
Nikt nie mówi, że masz się rozstać, czy z nim być. Ale Ty wciąż myślisz tylko o nim, jak go zmieniać, jak naprawiać. I to widać w każdym poście.

16 492

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

Moje drogie,
ja Was bardzo potrzebuję i piszcie wprost i może nawet mnie zaboleć. Ja po prostu strasznie się boje, żeby kiedyś nie żałować, że podjęłam pochopną decyzję. Ja nie tyle chcę go zmienić, co chcę zrozumieć dlaczego taki jest. Przecież dużo mi pomógł, więc skąd ta jego zła strona charakteru. A jak było u Was. Gdy zrozumiałyście, że trzeba z tym skończyć, to koniec kiedy nastąpił?

?.. a pisałam, że nie będę płakać.

Bo on ma problem moze jest narcysta albo z rodziny patologicznej!!!!!!!!!!! Mozesz to zrozumiec ale nie zmienisz to juz praca na co najmniej 10 lat u psychologa czy psychiatry pod warunkiem, ze on bedzie chcial poddac sie terapii.
Zabcia teraz daj sobie spokoj z pisaniem, bo Ty najpierw poczytaj troche o sobie i o nim a potem bedziesz zadawac pytania!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jestes leniwa, bo juz pisalas, ze chcesz po najmniejszej lini oporu bez wysilku cos zrozumiec!!!!!!!!!!
Nie ma tak !!!!! Kazda z nas sama sie informowala i dzieki temu cos zmienila u siebie smile
Potrzebujesz co najmniej 2 tygodni aby cos sobie poczytac a potem bedziesz zadawac pytania albo i nie !!!!!
Do ksiazek teraz uciekaj a nie pytaj sie w kolko czemu niebo jest niebieskie a nie zielone !!!!!!

Pytasz sie jak bylo u nas???? Przeciez podobno czytalas watek? Poczytaj sobie co pisalysmy !!!!!!!!!!!!!!!
Ty klamczucho Ty nic nie czytalas sad

Czytam, nie mówię, że wszystkie przeczytałam i wydaje mi się, że do rozstania trzeba dojrzeć, to wymaga czasu. Ja jestem na początku drogi. Wiem, że wielu dziewczynom pomagacie przez to przejść. Może ja jestem trudnym przypadkiem, choć pamiętam wpisy osób chcących jak ja naprawiać, a nie kończyć.
P.S. Twojej historii Happyfull nie znam, bo nie wiem pod jakim nikiem występowałaś wcześniej przed awarią.

16 493

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bea06 napisał/a:

(...) a ja nie moge zyc tylko nim, tylko jego życiem , chce byc z nim dzielic z nim troski i radosci ale on tez tego musi chciec, zobaczymy co czas pokaze  smile

Na razie zyjesz tylko nim sad Zobaczymy co dalej ...czas pokaze...

16 494

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

Moje drogie,
ja Was bardzo potrzebuję i piszcie wprost i może nawet mnie zaboleć. Ja po prostu strasznie się boje, żeby kiedyś nie żałować, że podjęłam pochopną decyzję. Ja nie tyle chcę go zmienić, co chcę zrozumieć dlaczego taki jest. Przecież dużo mi pomógł, więc skąd ta jego zła strona charakteru. A jak było u Was. Gdy zrozumiałyście, że trzeba z tym skończyć, to koniec kiedy nastąpił?

?.. a pisałam, że nie będę płakać.

Żabcia!!!! Ty nie masz powodu kogokolwiek rozumieć, poza SOBĄ i swoimi (nieletnimi) dziećmi!!!! Nikogo nie musisz rozumieć!!! Do czego Ci ta wiedza jest potrzebna? Żeby znaleźć nowy sposób na jego naprawianie? Bo on jest skomplikowany i on ma problemy, a Ty jesteś inteligentna, świadoma i znajdziesz sposób? Nie - NIE  ZNAJDZIESZ  SPOSOBU  na czyjąś zmianę!

Jedyne co możesz zrobić, to zrobić wszystko by pokochać siebie. Może wtedy linia żeńska nie będzie w Twojej rodzinie przeklęta i twoja córka nigdy Ci nie powie podczas kupowania grubych majtek na 30 stopniowe mrozy, że ktoś Cię zostawi, ani tym bardziej nie nabawi się zapalenia nerek czy jajników samej w przyszłości bojąc się jej kupić!

Ty masz pokochać siebie - bez kogoś! A już w ogóle bez naprawiania kogoś! Ty masz siebie poznać i docenić.
A nie wymyślać sobie kolejne usprawiedliwienia, jak nie podjąć żadnej decyzji!

Pomógł? Taaak, mój też mi pomógł...
Żabcia - jeśli NAPRAWDĘ zrozumiesz, to koniec wątpliwości co masz zrobić nastąpi natychmiast. Jeśli będziesz się oszukiwać, że już wszystko wiesz - to dalej będziesz siebie oszukiwać i wymyślać sposoby na zajmowanie się kimś - nie sobą.
Problemem jest, że SAMI SOBIE SZKODZIMY NAJBARDZIEJ.
Nikt nie mówi, że masz się rozstać, czy z nim być. Ale Ty wciąż myślisz tylko o nim, jak go zmieniać, jak naprawiać. I to widać w każdym poście.

Masz racje.
Oszukuję samą siebie. Jeszcze za mało kocham siebie. Zbyt mało we mnie egoizmu. Jak i po co ja chcę zrozumieć jego skoro nie rozumiem samej siebie.

16 495

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

Masz racje.
Oszukuję samą siebie. Jeszcze za mało kocham siebie. Zbyt mało we mnie egoizmu. Jak i po co ja chcę zrozumieć jego skoro nie rozumiem samej siebie.

Może Happy by Ci książki wysłała? Ja już lecę na terapię ze starszą, ale chciałam tylko dodać - kochać siebie - to nie egoizm smile
Będę wieczorkiem smile

DOBRY  WNIOSEK!!!! smile

16 496 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-05 15:47:37)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

P.S. Twojej historii Happyfull nie znam, bo nie wiem pod jakim nikiem występowałaś wcześniej przed awarią.

Czytaj to sie dowiesz tongue Juz mnie wkurza ta twoja "bezradnosc". Nie wiem, nie umiem, nie znam ...:(
Wszystko trzeba podac Ci na tacy? Rusz troche glowa !!!!

Żabcia5 napisał/a:

. Może ja jestem trudnym przypadkiem, choć pamiętam wpisy osób chcących jak ja naprawiać, a nie kończyć.

Jestes jaka jestes!!! I co doczytalas do konca te historie? I ktorejs sie udalo w koncu zmienic albo naprawic?
Zabcia daj sobie na wstrzymanie na 2 tygodnie. Poczytaj najpierw a potem pogadamy !!!

16 497

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Żabcia5 zrób pierwszy krok, weź książkę o KKZB (chyba Happyfull Ci kiedyś wysłała) i przeczytaj. Musisz działać dla siebie, małymi kroczkami a książka to pierwszy krok.

16 498

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

Moje drogie,
ja Was bardzo potrzebuję i piszcie wprost i może nawet mnie zaboleć. Ja po prostu strasznie się boje, żeby kiedyś nie żałować, że podjęłam pochopną decyzję. Ja nie tyle chcę go zmienić, co chcę zrozumieć dlaczego taki jest. Przecież dużo mi pomógł, więc skąd ta jego zła strona charakteru. A jak było u Was. Gdy zrozumiałyście, że trzeba z tym skończyć, to koniec kiedy nastąpił?

?.. a pisałam, że nie będę płakać.

Bo on ma problem moze jest narcysta albo z rodziny patologicznej!!!!!!!!!!! Mozesz to zrozumiec ale nie zmienisz to juz praca na co najmniej 10 lat u psychologa czy psychiatry pod warunkiem, ze on bedzie chcial poddac sie terapii.
Zabcia teraz daj sobie spokoj z pisaniem, bo Ty najpierw poczytaj troche o sobie i o nim a potem bedziesz zadawac pytania!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jestes leniwa, bo juz pisalas, ze chcesz po najmniejszej lini oporu bez wysilku cos zrozumiec!!!!!!!!!!
Nie ma tak !!!!! Kazda z nas sama sie informowala i dzieki temu cos zmienila u siebie smile
Potrzebujesz co najmniej 2 tygodni aby cos sobie poczytac a potem bedziesz zadawac pytania albo i nie !!!!!
Do ksiazek teraz uciekaj a nie pytaj sie w kolko czemu niebo jest niebieskie a nie zielone !!!!!!

Pytasz sie jak bylo u nas???? Przeciez podobno czytalas watek? Poczytaj sobie co pisalysmy !!!!!!!!!!!!!!!
Ty klamczucho Ty nic nie czytalas sad

Czytam, nie mówię, że wszystkie przeczytałam i wydaje mi się, że do rozstania trzeba dojrzeć, to wymaga czasu. Ja jestem na początku drogi. Wiem, że wielu dziewczynom pomagacie przez to przejść. Może ja jestem trudnym przypadkiem, choć pamiętam wpisy osób chcących jak ja naprawiać, a nie kończyć.
P.S. Twojej historii Happyfull nie znam, bo nie wiem pod jakim nikiem występowałaś wcześniej przed awarią.

hej hej

Ciezko mi jest wypowiadac sie dokladnie, bo świeża tu jestem i przyznam się ze nie czytalam Twoich postów. ale ruszyły mnie Twoje 2 zdania Żabko
"Ja nie tyle chcę go zmienić, co chcę zrozumieć dlaczego taki jest". ==> ja tez mam problemy ale jedno wiem na pewno , po poprzednim zwiazku. - nigdy tak na prawde nie zrozumiesz do konca postępowania drugiego człowieka, tym bardziej mężczyzny. Nie jestes w stanie wejsc w niczyją dusze i poznac jej zakamarki. Czasami nawet zdarza sie ze ktos mocno rani bliskich ,, kłamie bo chce im oszczedzic cierpien . wiem ze to paradoks ale tak jest . No i niestety NIGDY NIE ZMIENISZ drugiej osoby. To tez juz wiem . zwiazek to przede wszystkim konsensus , oboje partnerów musi chciec dostosowac sie do drugiego i uszanowac jego "inność" . to kompromis. oczywiscie nie mowie ze caly czas, ale nie licz na to ze jesli po jakims czasie partner sie nie zmienia, popelnia te same bledy itp. to kiedys sie zmieni. docieranie się trwa owszem ale przede wszystkim kazda ze stron musi chciec isc na ustepstwa. jesli oboje chca a tylko jedna strona to robi - nic z tego.
a druga sprawa
"i wydaje mi się, że do rozstania trzeba dojrzeć, to wymaga czasu" ==> owszem . czasami nawet długiego. to zawsze boli, bo kazda z nas zostawila w zwiazku jakim maly fragmet siebie. łudzimy sie chociaz widac ze to koniec, ze moze , mooze cos sie uda naprawic. a moze sprobowac jeszcze raz.... oczywiscie tych razow nie moze byc ilosc nieograniczona, kazda z nas widzi to przez miesiace, lata... wiesz, kiedys czytalam takie piękne zdanie - osoba ZAKOCHANA , na poczatku nie widzi wad. Obiekt uczuc tak pieknie spalił kartofle, tak pieknie się wygłupia przy ludziach, jestesmy w stanie wszystko mu wybaczyc. to jest CHEMIA MOZGU. Jestesmy po prostu ślepe. Faceci zreszta tez. wraz z wygasaniem chemii zaczynamy WIDZIEC. jak ten cholernik mogl spalic te kartofle, czy on nie widzi ze robi z siebie idiote itp itd. wg mnie to wtedy kiedy zaczynamu WIDZIEC rozpoczyna sie proces nieodwracalny - dochodzenie do pewnych wniosków. czasami jest to tez nienawisc...a jesli wnioskiem tym jest rozstanie , oooo wtedy udajemy ze znow nic nie widzimy. a tak naprawde nie chcemy widziec, bo tak nam jest wygodniej. bo sie przyzwyczailismy po prostu. Boimy sie co sie stanie jak sie to rozpadnie... i do tego pierwszego kroku dłuuuga droga zeby dojrzec, a uwierz mi potem - nie ma uzusu krocej czy dluzej.... to wszystko zalezy i od okolicznosci i od nas samych

wiec jesli jestes juz zdecydowana pierwsza sprawa - ja tak uwazam - mysl o SOBIE. TY JESTES NAJWAZNIEJSZA , TY ZASLUGUJESZ NA TO CO NAJLEPSZE . ŻYJ ! NIKT ZA CIEBIE ŻYCIA NIE PRZEZYJE !!!!

pozdrawiam cieplutko

16 499

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
bea06 napisał/a:

(...) a ja nie moge zyc tylko nim, tylko jego życiem , chce byc z nim dzielic z nim troski i radosci ale on tez tego musi chciec, zobaczymy co czas pokaze  smile

Na razie zyjesz tylko nim sad Zobaczymy co dalej ...czas pokaze...

ale zaczynam CHCIEC zyc wlasnym , i zaczynam je dostrzegac  wink Bo ja jego życiem nie moge tylko zyc , mam swoje .

16 500

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bea06 napisał/a:
Happyfull napisał/a:
bea06 napisał/a:

(...) a ja nie moge zyc tylko nim, tylko jego życiem , chce byc z nim dzielic z nim troski i radosci ale on tez tego musi chciec, zobaczymy co czas pokaze  smile

Na razie zyjesz tylko nim sad Zobaczymy co dalej ...czas pokaze...

ale zaczynam CHCIEC zyc wlasnym , i zaczynam je dostrzegac  wink Bo ja jego życiem nie moge tylko zyc , mam swoje .

Nigdy o tym nie zapomnij smile

16 501

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Żabciu
Zgadzam się z Happyfull.
Wiesz dlaczego? Bo tylko KKZB wiecznie walczą jedynie o czyjąś zmianę - najróżniejszymi sposobami.
Chcąc zmieniać jego - cały czas tkwisz w tym samym miejscu. Kiedyś podświadomie chciałaś zmieniać zapominając o sobie; teraz liczysz na zmianę szanując siebie. Ale wciąż chcesz zmienić kogoś. A kogoś zmienić się nie da, jeśli sam z siebie tego nie chce i do tego nie dąży. Jeśli chęć zmiany nie wynika z wewnętrznej samodzielnej i suwerennej potrzeby, tylko z nacisku i tłumaczeń innych.

To nie tak, że nie zmieniają się mężczyźni kobiet z tego wątku - nie do końca może.
To trochę tak, że KKZB zawsze wybierze kogoś, kogo będzie mogła zmieniać. "Zdrowi" ludzie wybierają "zdrowych" partnerów i szanują, kochają i akceptują to co jest w kazdym z nich. I nikt nie musi się zmieniać.
A jeśli się okazuje, że coś któremuś nie pasuje, to po prostu kończą związek, jeśli danej cechy czy sposobu postępowania nie moga zaakceptować nie tracąc siebie i szacunku do siebie. KKZB tak nie zrobi. Jej jedynym pragnieniem jest .... zmiana smile Bo napewno da radę i jak to - ktoś nie chce chcieć? Dla niej nie chce chcieć? Jak może nie chcieć, kiedy to takie wartościowe wink
Każdy ma prawo nie chcieć. I każdy ma prawo nie czuć sam potrzeby do jakichkolwiek zmian. Jeśli ktoś jest jaki jest a ja nie potrafię go zaakceptować i nie jest mi przede wszystkim w takim związku "dobrze", to powinnam zmienić kierunek smile Nikt nie musi nic robić ze względu na inną osobę. Każdy powinien robić coś tylko dla siebie. Nie da rady kogoś do czegoś zmusić, jeśli tak - to na krótko.

I kolejna cecha KKZB. Ona się zmieni, dostosuje i uelastyczni jakkolwiek trzeba, byle tylko było dobrze. A tu itak nie gra często, bo co to za przyjemność robić coś wbrew sobie. A jak już się nagimnastykuje i nawyginanto traci energię. A jak zostanie porzucona, spada na dno. Ot co.

16 502

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wygląda na to,że będę do Was często zaglądać smile
Bardzo mi pomaga wypisywanie się na forum. smile
Tak bardzo,że wczoraj u psycholożki nie bardzo mi się chciało opowiadać po raz kolejny,że karaluch to,karaluch tamto smile Miałam jakąś pustkę w głowie.
Głupio byłoby wyciągnąć moje notatki z torebki smile Tak,od jakiegoś czasu zapisuję i nagrywam "wypowiedzi" jm.Są tak irracjonalne i nieprawdopodobne...A ja nie mam takiej pamięci jak on...Po co to robię?Nawet nie wiecie jak to mi teraz pomaga smile Przeczytam,przypomnę sobie i już nie myślę -on teraz taki biedny,ja sama,on sam,a może jeszcze jeden, ostatni raz spróbować,może coś do niego dotarło...Do tego psychopaty???????????Nigdy???????????
W pierwszym odruchu chciałam Wam przytoczyć przykłady,ale...po co? Szkoda mojego i Waszego czasu.Prawda? smile Już mi nawet ciśnienie nie skoczyło jak zerknęłam do zapisków smile .Ale w sądzie mogą się przydać wink .
A wracając do początku.
Pani psycholog (znów mi się trafiła bardzo młoda) zadała kilka naprowadzających pytań,bo kompletnie nie wiedziałam od czego zacząć,tyle tego się nazbierało przez te 22 lata sad .Jak wspomniałam wyżej-wielu rzeczy nie powiedziałam (przez godzinę!),amnezja czy co? Pytała o kontakty z dziećmi o ich stosunek do całej sprawy,dlaczego nie chcę się rozwieść (bo muszę się do tej wojny przygotować,a poza tym jeśli jeszcze mamy trochę mieszkać pod jednym dachem to mogłabym pogorszyć sytuację,samo się wyklaruje w niedługim czasie wink .Powiedziałam,że staram się jak najrzadziej bywać w domu,a jeżeli już to staram się czymś zająć (obecnie urządzam większe akwarium smile O naszym forum,też wspomniałam (chyba przyjęła to pozytywnie,może tu zagląda? smile )O mojej liście "zajęć".Że szukam odpowiedniego dla siebie hobby poza domem.Że chodzę na spacery z psem.Psycholożka stwierdziła,że jestem co prawda w potrzasku,ale widzi,że mam plan na życie,że dobrze sobie radzę.Potrzeba mi tylko czasu i spokoju.Dobrze,że będę brała "prochy" smile Emocjonalnie mam wrzucić na luz i nie dźwigać wszystkiego sama. smile
I na koniec pytanie,uwaga:
Czego od niej oczekuję? Czy naprawdę czuję,że jest mi potrzebna?Bo mogłybyśmy się umawiać np.co dwa,trzy tygodnie,rozpracowywać jakieś sytuacje z życia,ale czy ja tego chcę?
Zgodnie z tym co czułam,powiedziałam,że właściwie to chyba bardziej mi zależało na terapii grupowej (no wiecie,może jakaś kobitka z grupy by ze mną do kina wyskoczyła czy cóś smile ).Niestety,stety? nie ma wolnych miejsc,oblężenie,kolejka jest a i pani doktor jakoś sceptycznie do tego nastawiona była.
No to stwierdzilam,że wolałabym być z nią w jakimś kontakcie i umówić się wtedy,kiedy będę czuła taką potrzebę,będę chciała się poradzić czy o czymś porozmawiać.Zgodziła się z entuzjazmem.Mogę zadzwonić kiedy mnie najdzie chęć. smile
Potem jeszcze Ją dogoniłam ma korytarzu,bo zapomniałam zapytać o relacje dzieci z ojcem.
No i (Zofio,bardzo mądrze pisałaś smile : moje dzieci to już dorośli ludzie.Sami muszą się z tym uporać.Po co mi wiedza,co psychofag(ojciec) kładzie córce do głowy? Nie,wody z mózgu im nie zrobi,bo mają już ukształtowany stosunek do niego,dużo widziały i przeszły.A poza tym mam nie wyprzedzać wydarzeń  smile I jak będą chciały też mogą do niej przyjść smile
Ot i cala historia...

Fajnie,że jesteście,cieszę się,że tu trafiłam smile

A prognoza super ! Przedwiośnie...Będę mogła zacząć wyjeżdżać na działkę! Będzie fajnie.Ja,sunia i mnóstwo roboty smile Zamierzam się bawić w ogrodniczkę smile

16 503

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Happyfull taką instrukcję nieszanowania kobiet stosują panowie, także na naszych terenach. Może to epidemia jakaś ? big_smile
Tak....pod większością punktów (po szczegółowej analizie zapewne pod wszystkimi) podpisał by się mój eks. Dodał by jednak jeszcze jeden punkt ( a może go przeoczyłam) upewniaj małżonkę w przekonaniu, że jest dla ciebie ważna poprzez kupowanie jej ulubionych słodyczy. Koszt niewielki a efekt? masz jej pewność, że pamiętasz o niej nawet w spożywczaku.
Przerabiałam te wymogi na sobie. Zawsze miałam być elegancka, nawet przy pracy w ogrodzie i miła, koniecznie miła, zadowolona, uśmiechnięta i rozumiejąca jego poświęcenie (praca) i zmęczenie (pracą).,,,szkoda słów.
Natomiast taki test powinna zrobić dziewczyna kandydatowi na męża. Konkretnie i na piśmie i z podpisem smile i ma jasność i ma ewentualny dowód do rozwodu gdyby nałgał big_smile smile

Moja 13-letnia córka, gdy na zakupach czasami wybiorę sobie bambosze lub coś innego do ubrania, to mówi ?mam tata by się z tobą rozwiódł, gdybyś sobie to kupiła? To są słowa świadka, który na co dzień obserwuje stosunki małżeńskie panujące w moim domu.

No to szał.
A ja bym kupiła gdyby mi się podobały.
Ładnie szantażem Cię bierze.

16 504

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Mam podobnie z tą wiarą. Wierzyłam, że mam do czynienia z uczciwym człowiekiem. Mówił.....a jak mówił, że prawda to znaczy, że prawda. Zawsze wiedziałam, ze są trzy prawdy, tylko nie brałam pod uwagę, że ta trzecia tzn. goowno prawda dotyczy jego i mnie.
smile

Zofia.... tę rozdzielność to ja sama wymyśliłam smile
A na moje argumenty on przystał, stwierdzając w końcu, że może i to racja. Zresztą nie miał wyjścia, bo się zawzięłam. Bratu kredyt podżyrowałam a przestał spłacać i bałam się, że nam wsiądą na pensje. Nie chciałam, żeby za moją naiwność ponosił on konsekwencje. A potem to mi jej znoszenie już nie było potrzebne - bo przecież nigdy w życiu bym nie sądziła, że tak nas wysteruje smile To się nauczyłam....

Dziewczyny bo jak sie rozstajemy to tylko potem o kase chodzi. A my KKZB to jeszcze po rozstaniu glopio-naiwne sad. Znam znam z autopsji i ogromnych dlugow sad.
Chyba nie ma tutaj zadnej po rozstaniu z plusem na koncie sad

Z BLOGU TERAPIA PRZEZ PISANIE
Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach? feministki tak.
Jest coś, o czym ani dżentelmeni, ani damy rozmawiać nie powinni. Są tematy, które należy omijać, jak skażone bakteriologicznie składowisko odpadów. O pieniądzach mówić nie wypada.
A jednak pieniądze są jednym z newralgicznych tematów przewijających się w rozważaniach o odejściu od przemoc owca. Szczęśliwe te, które od zawsze niezależne finansowo, poznały psychofaga i wprowadziły go do swojego mieszkania, bez meldunku i wykopać go mogły jednym trzaśnięciem swoich własnych drzwi w przedpokoju. Kobiety, które poznały psychofaga mając ustabilizowaną sytuację zawodową i mieszkaniową to jednak , obawiam się, wyjątek. A nawet jeśli, to skuteczny i niestrudzony manipulant z pewnością niejedną z nich namówił na ryzykowne inwestycje, wspólne zakupy ruchomości czy nieruchomości, wyprowadzkę do obcego miasta, a nawet kraju. Dla niektórych z nas bilans znajomości i związku z psychofagiem nawet wiele lat po zakończeniu relacji odbija się czkawką w postaci niespłaconych kredytów czy nietrafionych inwestycji.
W jeszcze gorszej sytuacji są kobiety, które powiły potomstwo w związku z psychofagiem i warunkować muszą odejście od kwestii  alimentów i podziału majątku wspólnego, o ile taki istniał. Wieloletnie zasiedzenie w domu przy dzieciach, gdy psychofag rozwijał swoje zawodowe skrzydła i towarzyskie i seksualne kontakty zaskutkowało długotrwałym bezrobociem, z którego nijak nie da się wyjść na prostą  wysyłaniem ubogiego CV.
Jak znaleźć w takiej sytuacji w sobie siłę i moc sprawczą do odejścia. Jak zbilansować swój rachunek, gdy straty sięgają czasem niebotycznych kwot, które trzeba spłacać po bolesnym rozstaniu. Jak ogarnąć nie tylko swoje finanse, ale też zadbać o dzieci, dach nad głowami i jeszcze spłatę starych zobowiązań.
W tej materii jestem szczęściarą, bo nie poniosłam strat przy rozstaniu. Nie było wspólnych finansów i inwestycji. Niemniej różowo naprawdę nie jest żyć jako samodzielna mama z alimentami. Doceniam fakt, że w ogóle są ,ale dla mnie temat finansów to wieczny strach i troska o to, by utrzymać stan, w którym jestem obecnie. O poprawie nawet nie marzę.
Jak Wy, dziewczyny, ogarniacie ten ciężki temat finansów w pojedynkę?
Autor: Maja

Oczywiscie poczytajcie tez komentarze smile

No zgadza si?.
Ja z tych na minusie jestem jeszcze. I jeszcze trochę to potrwa. Szlak trafił. Ten karaluch to taki pasożyt.

16 505

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bea06 napisał/a:
hm... napisał/a:
bea06 napisał/a:

no wiec wlasnie ....czyny byly. kiedys. teraz ich nie odczuwam . chociaz z drugiej strony gdyby mu wogole NIC nie zalezalo nie pisałby sms , nie rozmawial ze mna , tak jak rozmawia.....
ale nie robi nic innego... i tu jest ten pies pochowany....
on wrazliwy jest. niestety. inna sprawa ze ten pare razy dostaw w d.. i boi sie zaangazowac, to wiem od niego zanim zaczelismy "byc razem" . nigdy np. nie widzialam mezczyzny ktory placze bo ktos sie o niego martwi boi ... jego widzialam . totalnie rozklejonego , placzacego przy mnie po tym jak mu to powiedzialam. jest czulym rowniez kochankiem - jemu nie chodzi o to by zaspokoic siebie. wazna jest kobieta.
poza tym z tego co wiem od naszych wspolnych znajomych , jemu na mnie zalezy.. oni odbieraja takie sygnaly, wrecz czasaami cos mu sie "wypsnie" na ten temat do nich. a do mnie zaklada maskę....
chyba ze istnieje inne rozwiazanie - TEST . chce sprawdzic czy faktycznie mnie na nim zalezy i czy go kocham naprawde ....


dla mnie wg mnie obiektywnie - zwiazek moglby byc zdrowy bo taki byl wczesniej tylko musze wiedziec na czym stoję . ale pytac sie go nie bede.

Może warto zaczekać. Zobaczyć co czas pokaże. Już wie co do niego czujesz, ale nie ma nic na siłę. Nie za wszelką cenę.

hej hej no i dziewczyno mialas racje . nie wiem co mu sie stalo , tzn moge sie domyslac wink ale COS sie zmienilo. na lepsze . tak sie zlozylo ze mam teraz problemy zdrowotne, ktorych jak na razie żaden lekarz nie potrafi zdiagnozowac / usunąc. okres 30 dni.... Do tej pory nigdy nawet jak zle sie czulam sie mowilam mu o swoich problemach. On byl najwazniejszy , jego zdrowie, samopoczucie.Głownie dla mnie smile Ja nigdy na nic sie nie skarżylam. az tu nagle w rozmowie wyszlo ze mam co mam i szlag mnie trafia a wogole to juz nic nie rozumiem . I nagle z jego strony zwrot o 180 st. najpierw zaniepokojenie , potem troska, potem nawet lekki ochrzan ze moze bym zmienila lekarza itp. codzienne pytania jak JA sie czuje itp. dodatkowo wiem od wspolnej znajomej ze przyznał sie jej ze mu na mnie zalezy ale boi sie mnie zranic i byc zranionym ( chyba egoistycznie powinno byc to pierwsze;) . oczywiscie otrzymal opieprz od niej ( ach te babskie solidarnosci !!!) i... czarodziejska rozdzka zadzialala. No takim czułym troskliwym okazujacym zaangazowanie go jescze nie widzialam . podczas spotkania calusy, trzymanie caly czas za reke, przytulania ( takie po prostu cieple - to sie czuje jak ktos do kogo sie przytulasz jest z rezerwa , a teraz tego nie ma) . oczywiscie znow troska o moje zdrowie i text : nie moge Cie stracic . boje sie o Ciebie itp . Moze fakt ze cos mi sie moze stac tak go zdopingowal ? Sam wychodzi z propozycjami spotkania, kina , wyjscia gdzies , normalnie go nie poznaję !!!!! nawet jest lepiej niz w 1 fazie naszego "zwiazku" czyli nazwijmy to zauroczeniem .
ok w dalszym ciagu o nic nie pytam, nie okazuję mu w nadmiarze ze mnie zależy ZA BARDZO. teraz jego kolej
fakt jest faktem ze wewnetrznie czuje sie lepiej. Zaczynam znow wierzyc ze nie tyle ze ktos moze mnie kochac , bo to jest uczucie ktorym nie powinno sie szafowac i powinno sie byc pewnym znaczenia tego slowa, ale ze jest ktos dla kogo jestem ważna, potrzebna, wyjątkowa . Samoocene mam dalej niska, ale poze ciut ciut wyzej niz poprzednio smile
tak czy inaczej doszlam do wniosku ze szanse trzeba dac. widac ze nie chodzi mu tylko i wylacznie o sex , ale po prostu i ja jako ja jestem choc troche dla niego wazna smile A reszte , jak powiedzialas, czas pokaze . a ja nie moge zyc tylko nim, tylko jego życiem , chce byc z nim dzielic z nim troski i radosci ale on tez tego musi chciec
pozdrowka dla wszystkich , zobaczymy co czas pokaze  smile

Lekki dystans nie zaszkodzi. No i obserwacja.
Trochę obojętności wykazałaś i grunt zaczął się komuś obsuwać pod nogami.
Czasem trzeba się zatrzymać. Za wiele nie mówić, nie analizować. Poczekać i zaobserwować.

16 506

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

Moje drogie,
ja Was bardzo potrzebuję i piszcie wprost i może nawet mnie zaboleć. Ja po prostu strasznie się boje, żeby kiedyś nie żałować, że podjęłam pochopną decyzję. Ja nie tyle chcę go zmienić, co chcę zrozumieć dlaczego taki jest. Przecież dużo mi pomógł, więc skąd ta jego zła strona charakteru. A jak było u Was. Gdy zrozumiałyście, że trzeba z tym skończyć, to koniec kiedy nastąpił?

?.. a pisałam, że nie będę płakać.

Bo on ma problem moze jest narcysta albo z rodziny patologicznej!!!!!!!!!!! Mozesz to zrozumiec ale nie zmienisz to juz praca na co najmniej 10 lat u psychologa czy psychiatry pod warunkiem, ze on bedzie chcial poddac sie terapii.
Zabcia teraz daj sobie spokoj z pisaniem, bo Ty najpierw poczytaj troche o sobie i o nim a potem bedziesz zadawac pytania!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jestes leniwa, bo juz pisalas, ze chcesz po najmniejszej lini oporu bez wysilku cos zrozumiec!!!!!!!!!!
Nie ma tak !!!!! Kazda z nas sama sie informowala i dzieki temu cos zmienila u siebie smile
Potrzebujesz co najmniej 2 tygodni aby cos sobie poczytac a potem bedziesz zadawac pytania albo i nie !!!!!
Do ksiazek teraz uciekaj a nie pytaj sie w kolko czemu niebo jest niebieskie a nie zielone !!!!!!

Pytasz sie jak bylo u nas???? Przeciez podobno czytalas watek? Poczytaj sobie co pisalysmy !!!!!!!!!!!!!!!
Ty klamczucho Ty nic nie czytalas sad

Czytam, nie mówię, że wszystkie przeczytałam i wydaje mi się, że do rozstania trzeba dojrzeć, to wymaga czasu. Ja jestem na początku drogi. Wiem, że wielu dziewczynom pomagacie przez to przejść. Może ja jestem trudnym przypadkiem, choć pamiętam wpisy osób chcących jak ja naprawiać, a nie kończyć.
P.S. Twojej historii Happyfull nie znam, bo nie wiem pod jakim nikiem występowałaś wcześniej przed awarią.

Przeczytaj wszystko. Od deski do deski. Zobaczysz co się dzieje.

16 507

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

P.S. Twojej historii Happyfull nie znam, bo nie wiem pod jakim nikiem występowałaś wcześniej przed awarią.

Czytaj to sie dowiesz tongue Juz mnie wkurza ta twoja "bezradnosc". Nie wiem, nie umiem, nie znam ...:(
Wszystko trzeba podac Ci na tacy? Rusz troche glowa !!!!

Żabcia5 napisał/a:

. Może ja jestem trudnym przypadkiem, choć pamiętam wpisy osób chcących jak ja naprawiać, a nie kończyć.

Jestes jaka jestes!!! I co doczytalas do konca te historie? I ktorejs sie udalo w koncu zmienic albo naprawic?
Zabcia daj sobie na wstrzymanie na 2 tygodnie. Poczytaj najpierw a potem pogadamy !!!

Przyszło mi do głowy...
Jedno możemy zmienić jeśli chodzi o niego, mianowicie możemy kopnąć go w tyłek smile

16 508

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
bea06 napisał/a:
hm... napisał/a:

Może warto zaczekać. Zobaczyć co czas pokaże. Już wie co do niego czujesz, ale nie ma nic na siłę. Nie za wszelką cenę.

hej hej no i dziewczyno mialas racje . nie wiem co mu sie stalo , tzn moge sie domyslac wink ale COS sie zmienilo. na lepsze . tak sie zlozylo ze mam teraz problemy zdrowotne, ktorych jak na razie żaden lekarz nie potrafi zdiagnozowac / usunąc. okres 30 dni.... Do tej pory nigdy nawet jak zle sie czulam sie mowilam mu o swoich problemach. On byl najwazniejszy , jego zdrowie, samopoczucie.Głownie dla mnie smile Ja nigdy na nic sie nie skarżylam. az tu nagle w rozmowie wyszlo ze mam co mam i szlag mnie trafia a wogole to juz nic nie rozumiem . I nagle z jego strony zwrot o 180 st. najpierw zaniepokojenie , potem troska, potem nawet lekki ochrzan ze moze bym zmienila lekarza itp. codzienne pytania jak JA sie czuje itp. dodatkowo wiem od wspolnej znajomej ze przyznał sie jej ze mu na mnie zalezy ale boi sie mnie zranic i byc zranionym ( chyba egoistycznie powinno byc to pierwsze;) . oczywiscie otrzymal opieprz od niej ( ach te babskie solidarnosci !!!) i... czarodziejska rozdzka zadzialala. No takim czułym troskliwym okazujacym zaangazowanie go jescze nie widzialam . podczas spotkania calusy, trzymanie caly czas za reke, przytulania ( takie po prostu cieple - to sie czuje jak ktos do kogo sie przytulasz jest z rezerwa , a teraz tego nie ma) . oczywiscie znow troska o moje zdrowie i text : nie moge Cie stracic . boje sie o Ciebie itp . Moze fakt ze cos mi sie moze stac tak go zdopingowal ? Sam wychodzi z propozycjami spotkania, kina , wyjscia gdzies , normalnie go nie poznaję !!!!! nawet jest lepiej niz w 1 fazie naszego "zwiazku" czyli nazwijmy to zauroczeniem .
ok w dalszym ciagu o nic nie pytam, nie okazuję mu w nadmiarze ze mnie zależy ZA BARDZO. teraz jego kolej
fakt jest faktem ze wewnetrznie czuje sie lepiej. Zaczynam znow wierzyc ze nie tyle ze ktos moze mnie kochac , bo to jest uczucie ktorym nie powinno sie szafowac i powinno sie byc pewnym znaczenia tego slowa, ale ze jest ktos dla kogo jestem ważna, potrzebna, wyjątkowa . Samoocene mam dalej niska, ale poze ciut ciut wyzej niz poprzednio smile
tak czy inaczej doszlam do wniosku ze szanse trzeba dac. widac ze nie chodzi mu tylko i wylacznie o sex , ale po prostu i ja jako ja jestem choc troche dla niego wazna smile A reszte , jak powiedzialas, czas pokaze . a ja nie moge zyc tylko nim, tylko jego życiem , chce byc z nim dzielic z nim troski i radosci ale on tez tego musi chciec
pozdrowka dla wszystkich , zobaczymy co czas pokaze  smile

Lekki dystans nie zaszkodzi. No i obserwacja.
Trochę obojętności wykazałaś i grunt zaczął się komuś obsuwać pod nogami.
Czasem trzeba się zatrzymać. Za wiele nie mówić, nie analizować. Poczekać i zaobserwować.

a oczywiscie ze tak . doszłam do etapu - tajemnicza twarz czyli du** w lufciku, ja swoje powiedzialam , piłka na jego boisku. wiecej strzępic języka nie bede . okazywać uczuc tez nie za bardzo. tyle żeby się za bardzo nie zniechęcil. niech się pozastanawia - myslenie czasami nie szkodzi. trochę niepewnosci z jego strony też.
nie ma tak że tylko ja się bede martwic i robić za Armię Zbawienia. A on co ? Wielkie Mzimu na piedestale ? i może mam go okadzać ? No way.

smile

16 509

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bea06 napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Bo on ma problem moze jest narcysta albo z rodziny patologicznej!!!!!!!!!!! Mozesz to zrozumiec ale nie zmienisz to juz praca na co najmniej 10 lat u psychologa czy psychiatry pod warunkiem, ze on bedzie chcial poddac sie terapii.
Zabcia teraz daj sobie spokoj z pisaniem, bo Ty najpierw poczytaj troche o sobie i o nim a potem bedziesz zadawac pytania!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jestes leniwa, bo juz pisalas, ze chcesz po najmniejszej lini oporu bez wysilku cos zrozumiec!!!!!!!!!!
Nie ma tak !!!!! Kazda z nas sama sie informowala i dzieki temu cos zmienila u siebie smile
Potrzebujesz co najmniej 2 tygodni aby cos sobie poczytac a potem bedziesz zadawac pytania albo i nie !!!!!
Do ksiazek teraz uciekaj a nie pytaj sie w kolko czemu niebo jest niebieskie a nie zielone !!!!!!

Pytasz sie jak bylo u nas???? Przeciez podobno czytalas watek? Poczytaj sobie co pisalysmy !!!!!!!!!!!!!!!
Ty klamczucho Ty nic nie czytalas sad

Czytam, nie mówię, że wszystkie przeczytałam i wydaje mi się, że do rozstania trzeba dojrzeć, to wymaga czasu. Ja jestem na początku drogi. Wiem, że wielu dziewczynom pomagacie przez to przejść. Może ja jestem trudnym przypadkiem, choć pamiętam wpisy osób chcących jak ja naprawiać, a nie kończyć.
P.S. Twojej historii Happyfull nie znam, bo nie wiem pod jakim nikiem występowałaś wcześniej przed awarią.

hej hej

Ciezko mi jest wypowiadac sie dokladnie, bo świeża tu jestem i przyznam się ze nie czytalam Twoich postów. ale ruszyły mnie Twoje 2 zdania Żabko
"Ja nie tyle chcę go zmienić, co chcę zrozumieć dlaczego taki jest". ==> ja tez mam problemy ale jedno wiem na pewno , po poprzednim zwiazku. - nigdy tak na prawde nie zrozumiesz do konca postępowania drugiego człowieka, tym bardziej mężczyzny. Nie jestes w stanie wejsc w niczyją dusze i poznac jej zakamarki. Czasami nawet zdarza sie ze ktos mocno rani bliskich ,, kłamie bo chce im oszczedzic cierpien . wiem ze to paradoks ale tak jest . No i niestety NIGDY NIE ZMIENISZ drugiej osoby. To tez juz wiem . zwiazek to przede wszystkim konsensus , oboje partnerów musi chciec dostosowac sie do drugiego i uszanowac jego "inność" . to kompromis. oczywiscie nie mowie ze caly czas, ale nie licz na to ze jesli po jakims czasie partner sie nie zmienia, popelnia te same bledy itp. to kiedys sie zmieni. docieranie się trwa owszem ale przede wszystkim kazda ze stron musi chciec isc na ustepstwa. jesli oboje chca a tylko jedna strona to robi - nic z tego.
a druga sprawa
"i wydaje mi się, że do rozstania trzeba dojrzeć, to wymaga czasu" ==> owszem . czasami nawet długiego. to zawsze boli, bo kazda z nas zostawila w zwiazku jakim maly fragmet siebie. łudzimy sie chociaz widac ze to koniec, ze moze , mooze cos sie uda naprawic. a moze sprobowac jeszcze raz.... oczywiscie tych razow nie moze byc ilosc nieograniczona, kazda z nas widzi to przez miesiace, lata... wiesz, kiedys czytalam takie piękne zdanie - osoba ZAKOCHANA , na poczatku nie widzi wad. Obiekt uczuc tak pieknie spalił kartofle, tak pieknie się wygłupia przy ludziach, jestesmy w stanie wszystko mu wybaczyc. to jest CHEMIA MOZGU. Jestesmy po prostu ślepe. Faceci zreszta tez. wraz z wygasaniem chemii zaczynamy WIDZIEC. jak ten cholernik mogl spalic te kartofle, czy on nie widzi ze robi z siebie idiote itp itd. wg mnie to wtedy kiedy zaczynamu WIDZIEC rozpoczyna sie proces nieodwracalny - dochodzenie do pewnych wniosków. czasami jest to tez nienawisc...a jesli wnioskiem tym jest rozstanie , oooo wtedy udajemy ze znow nic nie widzimy. a tak naprawde nie chcemy widziec, bo tak nam jest wygodniej. bo sie przyzwyczailismy po prostu. Boimy sie co sie stanie jak sie to rozpadnie... i do tego pierwszego kroku dłuuuga droga zeby dojrzec, a uwierz mi potem - nie ma uzusu krocej czy dluzej.... to wszystko zalezy i od okolicznosci i od nas samych

wiec jesli jestes juz zdecydowana pierwsza sprawa - ja tak uwazam - mysl o SOBIE. TY JESTES NAJWAZNIEJSZA , TY ZASLUGUJESZ NA TO CO NAJLEPSZE . ŻYJ ! NIKT ZA CIEBIE ŻYCIA NIE PRZEZYJE !!!!

pozdrawiam cieplutko

Potem to widzimy. Przy następnych razach.
Jak to kiedyś dawien dawna napisała tutajTarantella (chwała Tobie kobieto!)  Jak to umówiła się z kimś komu przy słodzeniu herbaty wysypał się cukier i tak go zostawił. Tarantella też go zostawiła.
Przychodzi czas, kiedy mamy do siebie stuprocentowy szacun.

16 510

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Wygląda na to,że będę do Was często zaglądać smile
Bardzo mi pomaga wypisywanie się na forum. smile
Tak bardzo,że wczoraj u psycholożki nie bardzo mi się chciało opowiadać po raz kolejny,że karaluch to,karaluch tamto smile Miałam jakąś pustkę w głowie.
Głupio byłoby wyciągnąć moje notatki z torebki smile Tak,od jakiegoś czasu zapisuję i nagrywam "wypowiedzi" jm.Są tak irracjonalne i nieprawdopodobne...A ja nie mam takiej pamięci jak on...Po co to robię?Nawet nie wiecie jak to mi teraz pomaga smile Przeczytam,przypomnę sobie i już nie myślę -on teraz taki biedny,ja sama,on sam,a może jeszcze jeden, ostatni raz spróbować,może coś do niego dotarło...Do tego psychopaty???????????Nigdy???????????
W pierwszym odruchu chciałam Wam przytoczyć przykłady,ale...po co? Szkoda mojego i Waszego czasu.Prawda? smile Już mi nawet ciśnienie nie skoczyło jak zerknęłam do zapisków smile .Ale w sądzie mogą się przydać wink .
A wracając do początku.
Pani psycholog (znów mi się trafiła bardzo młoda) zadała kilka naprowadzających pytań,bo kompletnie nie wiedziałam od czego zacząć,tyle tego się nazbierało przez te 22 lata sad .Jak wspomniałam wyżej-wielu rzeczy nie powiedziałam (przez godzinę!),amnezja czy co? Pytała o kontakty z dziećmi o ich stosunek do całej sprawy,dlaczego nie chcę się rozwieść (bo muszę się do tej wojny przygotować,a poza tym jeśli jeszcze mamy trochę mieszkać pod jednym dachem to mogłabym pogorszyć sytuację,samo się wyklaruje w niedługim czasie wink .Powiedziałam,że staram się jak najrzadziej bywać w domu,a jeżeli już to staram się czymś zająć (obecnie urządzam większe akwarium smile O naszym forum,też wspomniałam (chyba przyjęła to pozytywnie,może tu zagląda? smile )O mojej liście "zajęć".Że szukam odpowiedniego dla siebie hobby poza domem.Że chodzę na spacery z psem.Psycholożka stwierdziła,że jestem co prawda w potrzasku,ale widzi,że mam plan na życie,że dobrze sobie radzę.Potrzeba mi tylko czasu i spokoju.Dobrze,że będę brała "prochy" smile Emocjonalnie mam wrzucić na luz i nie dźwigać wszystkiego sama. smile
I na koniec pytanie,uwaga:
Czego od niej oczekuję? Czy naprawdę czuję,że jest mi potrzebna?Bo mogłybyśmy się umawiać np.co dwa,trzy tygodnie,rozpracowywać jakieś sytuacje z życia,ale czy ja tego chcę?
Zgodnie z tym co czułam,powiedziałam,że właściwie to chyba bardziej mi zależało na terapii grupowej (no wiecie,może jakaś kobitka z grupy by ze mną do kina wyskoczyła czy cóś smile ).Niestety,stety? nie ma wolnych miejsc,oblężenie,kolejka jest a i pani doktor jakoś sceptycznie do tego nastawiona była.
No to stwierdzilam,że wolałabym być z nią w jakimś kontakcie i umówić się wtedy,kiedy będę czuła taką potrzebę,będę chciała się poradzić czy o czymś porozmawiać.Zgodziła się z entuzjazmem.Mogę zadzwonić kiedy mnie najdzie chęć. smile
Potem jeszcze Ją dogoniłam ma korytarzu,bo zapomniałam zapytać o relacje dzieci z ojcem.
No i (Zofio,bardzo mądrze pisałaś smile : moje dzieci to już dorośli ludzie.Sami muszą się z tym uporać.Po co mi wiedza,co psychofag(ojciec) kładzie córce do głowy? Nie,wody z mózgu im nie zrobi,bo mają już ukształtowany stosunek do niego,dużo widziały i przeszły.A poza tym mam nie wyprzedzać wydarzeń  smile I jak będą chciały też mogą do niej przyjść smile
Ot i cala historia...

Fajnie,że jesteście,cieszę się,że tu trafiłam smile

A prognoza super ! Przedwiośnie...Będę mogła zacząć wyjeżdżać na działkę! Będzie fajnie.Ja,sunia i mnóstwo roboty smile Zamierzam się bawić w ogrodniczkę smile

No i bardzo fajnie.
Byle nie brać na barki więcej niż jesteśmy w stanie unieść. A czasem trzeba nawet wszystko zrzucić, całą żółwiową skorupę. By wyluzować.

Posty [ 16 446 do 16 510 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 252 253 254 255 256 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026