netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 821 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 251 252 253 254 255 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 381 do 16 445 z 26 310 ]

16 381

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Nie szukanie możliwości przytulenia za wszelką cenę  to jest klucz.

To to na szczęście mi się wyklarowało dużo wcześniej smile
Bo wynikało to z podstawowych niezaspokojonych potrzeb. Czas zrozumieć, że się nie jest już dzieckiem - pomimo wszystko i choćby nie wiem jak się nie chciało tego zrozumieć wink

Tak, zgadza się.
Ja też już dość długo o tym wiem.

Nie jesteśmy już dziećmi i musimy sami o siebie zadbać i sami sobie poradzić. A świadomość, no dobrze, że jest.

16 382

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bea06 napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Witaj Bea smile

Bea - to że bardzo źle znosisz brak pewności na temat tego związku to poniekąd nic dziwnego - tym bardziej, że sama piszesz, że długo nie byłaś w związku. Jak postąpić - ja nie wiem. Ale dlaczego? Bo jemu chyba fakt bycia niby wolnym, acz w separacji nie przeszkadza bardzo długo, tak? Wiesz, ja niby jestem w separacji - ale niecałe 4-mce...

Mówi się, że należy zwracać uwagę na czyny - nie słowa... Obietnice nie są zazwyczaj nic warte.

Jakoś mało wrażliwy ten facet... takie na mnie robi wrażenie...

Nie dziwię się, że najnormalniej w świecie chciałabyś być w związku smile To normalna ludzka potrzeba smile

Ale lepiej być w zdrowym związku. A ten jest taki dla Ciebie?

no wiec wlasnie ....czyny byly. kiedys. teraz ich nie odczuwam . chociaz z drugiej strony gdyby mu wogole NIC nie zalezalo nie pisałby sms , nie rozmawial ze mna , tak jak rozmawia.....
ale nie robi nic innego... i tu jest ten pies pochowany....
on wrazliwy jest. niestety. inna sprawa ze ten pare razy dostaw w d.. i boi sie zaangazowac, to wiem od niego zanim zaczelismy "byc razem" . nigdy np. nie widzialam mezczyzny ktory placze bo ktos sie o niego martwi boi ... jego widzialam . totalnie rozklejonego , placzacego przy mnie po tym jak mu to powiedzialam. jest czulym rowniez kochankiem - jemu nie chodzi o to by zaspokoic siebie. wazna jest kobieta.
poza tym z tego co wiem od naszych wspolnych znajomych , jemu na mnie zalezy.. oni odbieraja takie sygnaly, wrecz czasaami cos mu sie "wypsnie" na ten temat do nich. a do mnie zaklada maskę....
chyba ze istnieje inne rozwiazanie - TEST . chce sprawdzic czy faktycznie mnie na nim zalezy i czy go kocham naprawde ....


dla mnie wg mnie obiektywnie - zwiazek moglby byc zdrowy bo taki byl wczesniej tylko musze wiedziec na czym stoję . ale pytac sie go nie bede.

Może warto zaczekać. Zobaczyć co czas pokaże. Już wie co do niego czujesz, ale nie ma nic na siłę. Nie za wszelką cenę.

16 383

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Do poczytania na weekend smile

Z blogu Terapia przez pisanie
NIE LOSUJ. WYBIERAJ

Po każdym dramacie przeważnie kiedyś nadchodzi TEN moment. Gotowość na kolejną miłość. Wcześniej czy później. Ale im poważniejszy dramat, tym zahamowania i lęki poważniejsze. Czy jestem gotowa? Czy stać mnie na kolejne zawierzenie? Czy znów źle nie trafię i nie będę potrafiła rozpoznać zagrożenia?

Dlaczego tu się zebrałyśmy? Ano dlatego, że jak dotychczas coś nie działało w naszym echolokatorze i życiowych wyborach. Wybierałyśmy mało rokujące egzemplarze. Tak, MY wybierałyśmy, bardziej lub mniej świadomie, nikt nam lufy do skroni nie przystawiał. Warto się więc przyjrzeć temu, jak zagłuszany jest nasz system obronny przez panów_niewłaściwych, żeby w przyszłości eliminować ich zabiegi w przedbiegach, albo przynajmniej odpowiednio szybko. Zanim rozpędzą się nasze emocje. Nie jest bowiem sztuką związać się z kimkolwiek, z zerem. Sztuką jest nie zmarnować kilku kolejnych lat z kimś takim, podczas gdy lata te mogłabyś spędzić z kimś naprawdę wartościowym, kto też się za Tobą rozgląda i może nawet zaczyna się niecierpliwić, że ?wasz? czas trwonisz na emocjonalnych naciągaczy.

Mam dla Was na rozgrzewkę dobry materiał napisany przez panią Annę Kossak ? psychologa, trenera i coacha. Życiowy tekst, napisany fajnym językiem przez mądrą kobietę. Czy trzeba czegoś więcej? Po co robić ze swojego życia emocjonalną rosyjską ruletkę, skoro ktoś podał pewne wskazówki, które dodane do naszej intuicji mogą nas uchronić przed czyimiś cwaniackimi intencjami?

Nie chcę się posuwać do wyświechtanego i obraźliwego dla potencjalnych kandydatów określenia, że tego kwiatu to pół światu, ale wystarczy, że w wątpliwej sytuacji wybierzesz JA zanim wybierzesz MY.

I proszę się tego nie wstydzić. Spokojnie. My też jesteśmy selekcjonowane, oceniane, wybierane.

Zapraszam do lektury i, jak zwykle, refleksji.


EMOCJONALNY NACIĄGACZ

Czy istnieje jednoznaczna metoda, test, jakiś magiczny wykrywacz męskich intencji?

Nie, bo mężczyźni mają różne nawyki (niekoniecznie atrakcyjne dla kobiet), pochodzą z różnych środowisk, różnie kobiety traktują. Ale?
Mężczyźni wysyłają pewne sygnały mogące świadczyć o tym, że na życiowego partnera mało się nadają.
Jeśli nie chce im się wysilać ? łatwiej obronić się przed ich sidłami. Jednak spora część z nich potrafi sprawiać wręcz przeciwne wrażenie:
wysyłają ogniste smsy już 5 minut po poznaniu, wiedzą, co kobiety lubią słyszeć, doskonale udają zaangażowanie?
A tak naprawdę liczą się dla nich tylko ich własne cele i przyjemność. Nastawieni są głównie na doznania cielesne.
Jeśli jesteś kobietą, która nie ma nic przeciwko temu ? nie czytaj dalej.

Jeżeli spotykając się z mężczyzną liczysz na zaangażowanie, poniżej lista tego,

na co warto uważać:


Już na samym początku znajomości jesteś jego ?Słońcem?, ?Myszką?, ?Żabką?, ?Skarbem??
Używanie zdrobnień, do tego banalnych, zwykle świadczy o niedojrzałości i infantylizmie.
W tym przypadku może to być jego celowy zabieg, aby jak najszybciej skrócić dystans, udać bliskość,
wzbudzić zaufanie i poczucie bezpieczeństwa. Jeśli ładnie się uśmiecha, zagląda w oczy, mówi , że po raz pierwszy spotkał tak wyjątkową kobietę (po 10 min. randki!), a Twoje serce jest spragnione uczucia i wygłodniałe z samotności ? wpadasz jak śliwka w kompot.
Wiele kobiet daje się na to nabrać, i to niezależnie od wieku, wykształcenia czy doświadczeń.
Wytrawny uwodziciel wymyśli coś bardziej skomplikowanego niż ?Kwiatuszku ty mój?.
Im więcej komplementów i czarowania na samym początku ? tym bądź ostrożniejsza.
Uważaj! Szybkie spoufalanie się nigdy nie wróży nic dobrego.

On zwiększa tempo: jeśli jest wytrawnym graczem, roztoczy przed Tobą wizję wspaniałego domu wybudowanego specjalnie dla Ciebie; obieca, że będziesz najważniejsza i że będzie o Ciebie dbał. Jeśli nie chce mu się wysilać, a szuka szybkiej przygody ? ograniczy się do ciała: po 10 min. pogładzi Twoją dłoń, po 15 przytuli, po 20 powie, że pruderyjne kobiety są beznadziejne, a po pół godzinie zapyta o Twoje preferencje seksualne. Po godzinie już jesteście umówieni na weekend we dwoje. Tak szybki rozwój akcji dowodzi, że bliskość emocjonalna nie jest mu potrzebna, i raczej nie jest nią zainteresowany. Naciskając może używać różnych zabiegów (od wyśmiewania płochliwości drobnomieszczanek do nadmiernego komplementowania i zachwytu Twoją urodą ? z wyraźnie wyrażoną nadzieją, że idzie w parze z ?otwartością?), a że jest uroczy, a Ty spragniona ? nie chcesz wydać mu się jakaś beznadziejna. I poszło?

Niemal od razu mówi, że nie jest gotowy na związek (bo rozstanie, zawód miłosny, trele-morele?), ale że przy Tobie być może zmieni zdanie. Nie licz na to. Dopóki będzie mu z Tobą wygodnie (i namiętnie) ? będzie; jak zaczniesz uwierać (oczekiwaniami, wypytywaniem, naciskami) lub napatoczy mu się inna ? zniknie. Bez skrupułów ? przecież uprzedzał, że nie jest gotowy. A Ty zostaniesz z rozoranym sercem.

Nie proponuje wspólnych wyjść, nie chce Cię poznać ze swoimi znajomymi (chyba że szykuje orgietkę); z Twoimi ? to zależy (może ich unikać, albo wręcz przeciwnie: zechce brylować w Twoim towarzystwie. I flirtować z Twoimi koleżankami). Spotykacie się tylko u Ciebie (??bo tak tu przytulnie??) lub tylko u niego (nie tak często, jakbyś chciała).
Niewiele o sobie mówi. Potrafi zniknąć na kilka dni (tygodni), nie odzywać się, nie dzwonić. Tłumaczy, że taką ma pracę, że kłopoty, kosmici? A Ty wierzysz, i pogrążasz się coraz bardziej: w nadziei, że może kiedyś? Nawet jeśli tak, to powyższe postępowanie zwiastuje ból i cierpienie toksycznego związku.

Jest miły, szarmancki, pogodny, dowcipny? I kocha wszystkie kobiety. Flirtuje, uwodzi, ma milion koleżanek, tonę przyjaciółek, czasem także wśród swoich byłych. Tobą się zainteresował ? skutecznie: oczarował Cię, jesteś pod wrażeniem. Już widzisz się przy jego boku. Dla Ciebie na pewno porzuci inne ? przecież tak Wam razem dobrze? Szkopuł w tym, że jemu z każdą dobrze, i szanse są bliskie zeru, że to się zmieni.

Jest uroczy i czarujący, przy tym dość szybko (na drugiej, ale często już na pierwszej randce) porusza temat seksu w wydaniu niecodziennym. Pyta, co sądzisz o swingers party, opowiada o fantastycznym klubie, gdzie jest super luźna atmosfera, wspomina o imprezie, na której wszyscy znaleźli się nago w jaccuzi. Do niczego Cię nie zmusza. Testuje, czy dobrze rokujesz w sprawie swobodnego seksu.

Zdarza się, że emocjonalny naciągacz stwarza pozory, iż naprawdę mu na Tobie zależy. Jak coś Ci nie pasuje ? natychmiast potrafi wpędzić Cię w poczucie winy: on taki oddany, kochający, a Ty się czepiasz? Jeżeli potrafisz zachować resztkę rozsądku i powiesz ?dość? ? wróci; ale jak tylko wyczuje, że miękniesz ? znowu Cię odepchnie. Chciałby Cię uzależnić emocjonalnie ? w ten sposób się dowartościowuje, bo w gruncie rzeczy jest zakompleksiony, albo przesiąknięty lękiem przed odrzuceniem. Żąda od Ciebie zapewnienia poczucia bezpieczeństwa. Gdy mu je dasz i będziesz zgadzać się na wszystko ? odstawi Cię w kąt jak niepotrzebną zabawkę.

Najczęściej powyższe postępowanie związane jest z narcystycznymi zaburzeniami osobowości (o tym przeczytaj w osobnym artykule).

Bywa, że kobiety nie chcą widzieć braku jego ochoty i gotowości na głębszą relację.

Płeć żeńska ma tendencje do budowania sobie złudzeń i ignorowania wszelkich oznak braku nadziei na szczęśliwy związek.
Mężczyźni często wyraźnie sygnalizują, że nie zależy im na takim uczuciu, jakiego chciałaby kobieta, a ta woli tego nie widzieć i liczy na cud.
Jeśli on jest bardzo wprawiony ? potrafi opętać najbardziej racjonalnie patrzącą niewiastę.

Jeśli usychasz z samotności i wyjesz z tęsknoty za męskim ramieniem
? uważaj: jesteś dobrym celem dla emocjonalnego naciągacza. Gdy mężczyzna jest atrakcyjny ? nawet nie musi się wysilać.
Ty sama podkładasz swoje ciało do użycia, a serce wystawiasz na cios. Oczywiście mając nadzieję, że będziesz tą jedyną.
Desperacja w poszukiwaniu życiowego partnera jest złym doradcą.
Mężczyzna nieatrakcyjny ma trudniej, ale?

Statystyki policyjne pokazują, że oszuści matrymonialni są zwykłymi, przeciętnymi pod każdym względem cwaniakami.

W jednym przewyższają innych: doskonale wyczuwają, która kobieta jest głodna miłości, i bezwzględnie to wykorzystują (ciekawostka: bezzębny hydraulik uwiódł panią stomatolog, wyczyścił jej konto ? dała mu upoważnienie ? i odjechał jej samochodem!). Tacy nie ciągną od razu do łóżka. Owijają pętlą emocji jak pająk siecią złapaną muchę. Wzbudzi w Tobie pozytywne emocje. Rozpieści Cię ? a przynajmniej stworzy takie pozory. Będzie cały Twój. Opowie smętną historię ze swojego życia (zła żona, trudne dzieciństwo, nieuczciwy wspólnik, życiowy pech?), a Ty mu będziesz współczuć. Gdy zakochana będziesz fruwać w przestworzach ? on nagle np. posmutnieje lub będzie musiał wyjechać, bo ma kłopoty.

Ty mu pomożesz ? przecież miłość jest na dobre i na złe. On będzie Ci wdzięczny. I znowu o coś Cię poprosi. Nagle zniknie. Ty czekasz. W końcu dociera do Ciebie, że nic o nim nie wiesz (nawet jak znasz jego miejsce zamieszkania, a często nie znasz jego adresu, prawdziwego nazwiska). Byłaś tak zafascynowana uwagą skierowaną tylko na Ciebie, że nie zauważyłaś sztuczności Waszej relacji.

Może się zdarzyć, że trafi kosa na kamień. Zafascynujesz go tak, że sam nie będzie wiedział, o co chodzi. Ale nie ciesz się. On nie ma zamiaru o Ciebie dbać, a jedynie wymagać: całej uwagi, miłości na jego warunkach (czyli kiedy i gdzie on chce), ciągłych zapewnień, że jest najlepszy. Tak zresztą sądzi, i w głowie mu się nie mieści, że mogłabyś zrezygnować z ?takiego? seksu - chociaż podświadomie się tego boi, dlatego często woli sam odejść, niż miałabyś to zrobić Ty.

Jak można się ustrzec przed emocjonalnymi naciągaczami i amatorami szybkiego seksu bez zobowiązań?
Nie spiesz się. Aby wiedzieć, czy to na pewno ten, musicie się poznać, a na to trzeba czasu. Nawet jeśli masz wrażenie, że znacie się wieki.
Zapytaj go o przeszłość. Zbyt dużo nieszczęśliwych splotów okoliczności powinno zapalić Ci czerwoną lampkę ? jeśli nawet nie jest naciągaczem, to po co Ci toksyczny nieudacznik? Jeżeli nie utrzymuje kontaktów ze swoją najbliższą rodziną ? to także powinno niepokoić.
Jeśli na randce rozmawiacie cały czas tylko o Tobie, a o sobie mówić nie chce ? to nie jest dobry znak. Im bardziej się odkryjesz, tym on ma większe pole do manipulacji.
Jeżeli opowiada, jak bardzo został skrzywdzony, wykorzystany ? nawet jeśli to prawda, będziesz spłacała rachunek swojej poprzedniczki; źle Cię traktując zawsze powie, że to przez jego złe doświadczenia, a najczęściej to po prostu kawał drania, któremu jakaś kobieta nie dała się oszukać, tylko chciała wyegzekwować obietnice.
Gdy mężczyzna komunikuje Ci, że w poprzednim związku się dusił, potrzebuje swobody i nie chce zobowiązań ? po prostu usłysz to. Także dostrzeż, jeśli wokół niego kręci się zbyt dużo kobiet, a on nie ma nic przeciwko temu.

Jeżeli on nie wie, czego chce, nie umie znaleźć swojego miejsca w życiu, jest sfrustrowany i niezadowolony, albo ? wręcz przeciwnie: jest bardzo otwarty na wszelkie nowości, kocha życiowo ? seksualne eksperymenty, to sygnał, że emocjonalnie nie jest zbyt dojrzały. O niedojrzałości świadczy także zbytnia koncentracja na wirtualnych doznaniach (nie zrezygnuje z nich nawet wtedy, gdy jest już z Tobą). Piotruś Pan nie jest zdolny do głębszej relacji. Gdy przestanie mu być z Tobą wygodnie ? porzuci Cię z dnia na dzień.
Zaufaj życzliwym najbliższym. Jeżeli kilka niezależnych osób mówi Ci, że coś z nim nie tak ? znaczy, że czegoś nie dostrzegasz. Jeśli Twoja przyjaciółka stwierdza, że on Cię źle traktuje, Twój brat odkrył jego kłamstwo lub zobaczyłaś, że z inną rozmawia czule odgarniając jej włosy z czoła? Oczywiście ciągle jeszcze możesz być tą jedyną, ale zapewne już niedługo.

Mężczyźni lubią kobietom imponować: pieniędzmi, pozycją, osiągnięciami, gadżetami.

W świecie fauny to właśnie samce stroszą kolorowe piórka, więc nie jest to sprzeczne z naturą. Mężczyzna, który jest zaradny, dobrze wróży: stworzy atmosferę, zaskoczy Cię mile, zapewni otoczkę, którą każda kobieta lubi (jedynie skąpiec lub nieudacznik powie Ci, że liczy się tylko miłość, i nie dostaniesz od niego nawet lizaka). Przyjrzyj się, jak się z nim czujesz, czy nic Cię nie niepokoi, czy on dotrzymuje słowa, czy możesz na niego liczyć, czy jest wtedy, gdy go potrzebujesz. Jeśli on zawsze udowadnia Twoją winę albo swoją rację, jeżeli po spotkaniu z nim czujesz się wyssana z energii, jeśli przyciąga by odepchnąć ? uciekaj, póki czas.

Jeśli oprócz upojnych nocy nie robicie wspólnych planów (czasem on potrafi cudownie udawać, że je macie, tylko jakoś tak dziwnie ciągle coś nie wychodzi?) ? raczej nie licz, że on się zaangażuje. Nie umie albo nie chce.


Uważaj, zanim dasz się wciągnąć w emocjonalny wir.
Takie osobniki dają bardzo silne emocje, a to w połączeniu z kontaktem fizycznym uzależnia i przywiązuje kobietę (ach, ta oksytocyna wydzielana podczas dotyku?). Kontroluj sytuację ? także tempo waszej znajomości. Przyjrzyj się jego zachowaniu. Niech pozna Twoją najlepszą przyjaciółkę. Ty poznaj jego przyjaciół. Tylko w ten sposób można sobie wyrobić właściwy obraz drugiej osoby. Jeśli stracisz czujność - możesz zostać bezwzględnie wykorzystana.

W najlepszym razie będziesz miała kaca moralnego i złamane serce, w najgorszym ? także puste konto.

16 384

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Wiesz, że wszystkie nasze przypadki są ewidentnie różne, dlatego nie da się ich podciągnąć tak do końca smile Więc bardziej chciałam napisać Ci, do jakich ja przemyśleń doszłam po wielu tygodniach zastanawiania się i pytań smile  Ja doszłam do wniosku, że jednak tata nie był w porządku - nie zrobił mi krzywdy bezpośrednio, ale nie oznacza to, że nie zrobił w ogóle. Jego postępowanie miało wpływ na moje życie, tylko ja tego nie chciałam zauważyć. Nie uderzył mnie np. ręką, ale "uderzyło" mnie rykoszetem wszystko, co robił. A ja sie nauczyłam z tym żyć, że on jest bezpośrednio dla mnie OK, tylko inni nie... Dlatego pewnie nic do niego nie czuję.... To znaczy nie czułam, bo zaczynam się okresowo wkurzać - że takie są tego konsekwencje.
Jakie? Wskutek różnych sytuacji życiowych ja się czuję odpowiedzialna za uspokajanie, wyprzedzanie, unikanie i nie doprowadzanie do sytuacji, gdzie mogłabym zostać postawiona przed koniecznością odebrania "ciosu" bezpośrednio na siebie. Tłumaczę i wytłumaczam zawsze kogoś i czyjeś postępowanie, umniejszam swoje potrzeby żeby nie doprowadzić do eksalacji czyjejś frustracji, unikam, zamykam się, staram sie, żeby "było cicho" i nie było żadnej "wymiany zdań". Już nie wymiany zdań w nerwach - ale żadnej, bo ja przecież dam radę i pewnie to ja wymyślam wink
Unikałaś wyjść, bo to była jedyna rzecz na którą mogłaś mieć wpływ, żeby w konsekwencji nie doprowadzić do tego, ze zaczęłabyś sama czuć frustrację i zachowywać się jak babcia, której zachowania jednak podświadomie nie akceptowałaś i nie byłaś z niego "zadowolona". Bo bezpośrednio dziadek krzywdy Ci nie robił. Wybrałaś unikanie? Bo ja nie mówię, że przeoczyłaś sygnały ostrzegawcze. Po prostu obrałaś taką drogę i taki sposób na dobre relacje pomiędzy Wami?

Mnie się w tej chwili ani unikanie ani reagowanie za wszelką cenę i o każdej porze nie wydaje "jedyne" właściwe... Jeszcze nie wiem, co by miało być właściwe, tego jeszcze nie rozgryzłam dla tego typu sytuacji smile Ale jakoś nie mogę pozytywnie się nastroić do tego, że np. ktoś pije i ja wtedy mam nie powiedzieć słowa, bo kazde moje słowo może wyprowadzić z równowagi tego, który wypił.... Przecież to nie ja wypiłam i nie ja nie umiem ani ocenić rzeczywistości ani poskromić negatywnych odczuć.... Do negatywnych zachowań to go chyba prowokował alkohol pozwalający na brak zahamowań w zachowaniach wink Nie Ty czy ktokolwiek inny smile

Zawsze winny winnego szuka.

Można starać się nie pozwolić pić, albo żeby pił mniej, ale to jest sakramencko trudne, czasem niewykonalne.
Mnie się picie prawie eksa nie podobało i pogoniłam. Jakby to był rodzic starałabym się uciec.

16 385

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Hej dziewczyny.
Jak myślicie, warto ryzykować żeby spełnić swoje marzenia?

Warto !

16 386

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Happy - podesłałabyś mi jakąś książkę? Wczoraj przeczytałam pożyczoną od koleżanki i mam poważne obawy, że nie mam w czym zatopić "oczu" smile Tylko nie przygodowo-sensacyjną, bo mi jeszcze takich wrażeń nie potrzeba wink

To może coś trzymającego w napięciu np. O obwodach elektrycznych?:)

16 387

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Od rodziców alkoholików można uciekać i uciekać. A problem się ciągnie za nami latami...

16 388

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hapyfull -dzięki za "instrukcję". smile Może się kiedyś przyda smile .Może ktoś  już mnie szuka???

Skorpionico -dzięki za wklejenie fragmentu "opowieści z życia Niekochanej".Tekst dał mi do myślenia... i wiem ,że nie zawrócę z obranej drogi.Właściwej drogi.Odwiedziłam też blog "Terapia przez pisanie".Happyfull poleciła mi go na samym początku,ale jakoś nie było mi po drodze. smile Do dzisiaj...
Skorpionico -trzymam za Ciebie kciuki - walcz o Siebie i dzieci.Ja swoim wyrządziłam krzywdę.Nie wiedziałam tego co teraz wiem.Bardzo długo dojrzewałam.Za długo... sad Powinnam je zabrać stąd już dawno temu. sad Życzę Ci powodzenia smile

Niekochana może przeczytasz...W pierwszych postach napisałam,że podziwiam Cię za to,że wytrzymywałaś tyle lat pod jednym dachem z psychofagiem ,zostałam trochę zrugana,że nie ma co podziwiać itd. smile Ale i tak jesteś dla mnie wzorem smile
Ja mam bardzo podobną sytuację -jeszcze mąż i teściowa pod jednym obciążonym hipoteką dachem...Sytuacja trochę patowa.Nie składam jeszcze pozwu o rozwód,bo wiem,że to rozjuszyło by ich jeszcze bardziej...Te podziały" majątku",ciąganie się po sądach-jeszcze zdążę.Aczkolwiek chyba pomyślę o tym prawniku smile
Na razie odseparowałam się - całkowicie.To już czwarty miesiąc.Na razie żyjemy w zawieszeniu.Cisza przed burzą.Ich zdziwienie,niedowierzanie -eee,jaki koniec?,wariatka itp.Zero rozmów,kontakt przelotny.Zraniony przeze mnie (znowu!) psychofag stołuje się u mamusi,teraz już do naszej kuchni nawet nie wchodzi smile Siedzi w malutkim pokoiku...Oni czekają na mój ruch czy co??? Ale to nawet lepiej.Mam czas na zajęcie się sobą,robię co chcę,wychodzę z domu nie tłumacząc się , z każdym dniem utwierdzam się w słuszności tego co robię.Czas działa na moją korzyść.Nie chcę zostawiać pasożytowi całego dorobku,ale kto wie,może tak byłoby lepiej.Zastanawiam się.

Ale jest coś co mi nie daje spokoju...Proszę Was Kobiety po przejściach powiedzcie co robić. smile
Dziś tak niechcący w czasie rozmowy córka (20l.)powiedziała,że przychodzi do niej do pokoju tata.Nadmienię,że do tej pory prawie nie zauważał,że ma dzieci.A dzieci wiedziały co się dzieje w domu.Rozmawiałam z nimi.
I ten małomówny,zamknięty w sobie od zawsze "tatuś" siada sobie na fotelu koło jej biurka i "gada,gada".Na moje pytanie o czym,A.odpowiada -różnie,o wszystkim.Jakiś czas temu gdy rozmawiałam z nią i z synem,co postanowiłam,co dalej itp. młoda powiedziała,że ojciec jej prawił,że zbiera się,żeby porozmawiać ze mną.Jeśli nie przyjmę jego "warunków" to składa pozew o separację smile ale sie boję smile. Minęły ze trzy tygodnie -nie poznałam tych warunków smile.
Ale okazuje się,że tatuś chyba szuka poplecznika i nachodzi ją nadal-bo mama się tylko czepia i.......a on .....
Jak mam zareagować na te wizyty? Naciskać na córkę,żeby mi powiedziała więcej?Dzieci nadal boją się,że się zdenerwuję,że się będę gryźć ale ja już wiele rzeczy rozumiem (dziś znalazłam brudnopis pozwu rozwodowego -pisałam go równo trzy lata temu),miałam czas na zastanowienie się,na analizę,na przemyślenia.Już nie jest tak łatwo wyprowadzić mnie z równowagi...Niestety One do takiej matki jeszcze nie przywykły sad .
Mam pewien pomysł.W poniedziałek zapytam pani psycholog o zdanie.Mam nadzieję,że będzie chciała z nimi porozmawiać,może wytłumaczy te schematy działania psychofaga lepiej niż ja...Bo niby rozumieją,przyjęły moje przeprosiny(wiecie za co),nie mają żalu,wiedzą,że na razie musimy tu mieszkać,mam ich wsparcie.Ale ja znam mojego jm.Misio z mokrym noskiem....Ech długo bym mogła opowiadać,ale po co? Część już opisałam...Gdyby tatuś zaczął znowu popijać i gadać te swoje bzdury,byłoby prościej - dzieci nie miałyby skrupułów,ale teraz jest miodowy miesiąc,pojawiają się u nich wątpliwości.
Przecież córka nie miała z nim tak bliskiego kontaktu,a w ogóle to "wyprowadziła" się z domu jak miała 17 lat.Za moją zgodą.Teraz tata przedstawia wszystko od swojej strony -strasznie skrzywdzonego nieszczęśnika....
Już nawet nie chodzi o to,że o mnie wygaduje niestworzone historie-przywykłam,nie mam na to wpływu,ale on np. chodził za synem(22l) i "tłumaczyl mu,że jak się ożeni to też będzie pił,że zobaczy jak to jest,że baby itd.....
Przecież takie i nie tylko gadki odcisną ślad na psychice.Ja naprawdę nie mam możliwości odizolować ich od tego debila sad Do mojej mamy póki co nie chcą iść pomieszkać,bo tu większe pokoje,koledzy...
I co ja mam robić????????Jak postępować?????? Pomóżcie proszę ...

16 389

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam serdecznie.
Korzystałam z pomocy tegoż forum jakieś 1,5 roku temu(pod innym nickiem, którego nie pamiętam). Pomogło.
Po nieudanym wieloletnim związku przez ponad 1,5 roku byłam sama. "Odzyskiwałam" siebie.
Wracam tutaj, bo : od pół roku mam/miałam kogoś na stałe (tak się wydawało). Było fajnie, normalnie, bez żadnych "ochów i achów". No i się zapsuło. Okazuje się, że ukochany popija. Ja widzę problem, on nie. Ma obsesję kontrolowania wszystkiego i wszystkich. Wymaga, chociaż sam nie wywiązuje się z ..... niczego praktycznie. Poza tym okazał się słownym terrorystą. Delikatniejszym niż poprzednik, ale jednak. Tekst w stylu :"Daj mi to zrobić! Czemu się uparłaś, że potrafisz zrobić wszystko, nawet męskie czynności, skoro się okazuje, że nie umiesz?". "Toksyczne słowa", nadkontrola czy faktycznie przesadziłam z "ZosiąSamosią"???
A może ja jestem przewrażliwiona i wszędzie widzę przemoc słowną? Może jestem już tak "wypaczona" przez życie, że nie potrafię być w związku?
Ratunku.
Poza tym : czy można wyczuć takiego "typka"? (pomijając tych, co mają to wypisane na czole).

16 390 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-02 01:14:08)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bellona napisał/a:

A może ja jestem przewrażliwiona i wszędzie widzę przemoc słowną? Może jestem już tak "wypaczona" przez życie, że nie potrafię być w związku?
Ratunku.
Poza tym : czy można wyczuć takiego "typka"? (pomijając tych, co mają to wypisane na czole).

Przeczytaj sobie co wstawilam kilka postow wczesniej i wyciagnij sama wnioski !!!!

16 391

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Ja naprawdę nie mam możliwości odizolować ich od tego debila sad Do mojej mamy póki co nie chcą iść pomieszkać,bo tu większe pokoje,koledzy...
I co ja mam robić????????Jak postępować?????? Pomóżcie proszę ...

Beosa a Ty nie moglabys pomieszkac u mamy? Pisalam Ci juz, ze dla wlasnego spokoju powinnas sie tez fizycznie odciac !!! Tracisz cala energie na karalucha sad

Porozmawiaj w poniedzialek z psychologiem o tej sytuacji a do poniedzialku czytaj blogi i pisz na forum !!!
Spacer, zakupy, kino z dziecmi? Dobry pomysl?

16 392

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Happy - podesłałabyś mi jakąś książkę? Wczoraj przeczytałam pożyczoną od koleżanki i mam poważne obawy, że nie mam w czym zatopić "oczu" smile Tylko nie przygodowo-sensacyjną, bo mi jeszcze takich wrażeń nie potrzeba wink

Cos Ci podesle smile
Dziewczyny obejzyjcie sobie film Sybil https://www.youtube.com/watch?v=C9Y3wiDa3p0

Polecam tez film Roza ale uprzedzam, ze bardzo smutny https://www.youtube.com/watch?v=nBABlxUvEZ0

Biutiful musicie obejrzec https://www.youtube.com/watch?v=xXsGkwJzWg4

Biutiful smutaśny sad
Sybil- aż mnie przeraża ile mnie z nią "łączy".
Roza nie oglądałam jeszcze, bo bardzo się nie chcę smucić. Poprzednie dwa wycisnęły mi łzy.

16 393 Ostatnio edytowany przez Nowa nadzieja (2013-02-02 02:20:31)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Wskutek różnych sytuacji życiowych ja się czuję odpowiedzialna za uspokajanie, wyprzedzanie, unikanie i nie doprowadzanie do sytuacji, gdzie mogłabym zostać postawiona przed koniecznością odebrania "ciosu" bezpośrednio na siebie. Tłumaczę i wytłumaczam zawsze kogoś i czyjeś postępowanie, umniejszam swoje potrzeby żeby nie doprowadzić do eksalacji czyjejś frustracji, unikam, zamykam się, staram sie, żeby "było cicho"

Tak, mam tak samo. Nie wiem z czego to wynika. Faktem jest, że wiele razy tłumaczyłam j-m, że jego zachowanie po alkoholu poniża mnie, obraża i po prostu boli. A on na to, że nie powinnam go prowokować, kiedy wypije, bo wiem, jak to się skończy.Po prostu nie powinnam się wtedy odzywać i sprawa załatwiona! Teraz jeśli mam być szczera samam ze sobą, muszę to podsumować w ten sposób: oto kolejny raz pokazał mi, jak mnie kocha i jak bardzo obchodzą go moje uczucia. Bo kiedy ja mówię, że sprawia mi przykrość, to on powinien powiedzieć: ok, kończę z alkoholem, jeżeli pod jego wpływem cię ranię. Czy to złe wyobrażenie? Dla mnie jest jasne, że gdyby on kochał mnie wystarczająco mocno, potrafiłby zrezygnować z dobrej zabawy, jaką było dla niego upicie się.
   W tym związku hołdowałam opinii, że mój mężczyzna świadczy o mnie, więc wstydziłam się, że jestem z kimś, kto pod po alkoholu zachowywał się jak żul spod budki z piwem, cham i prostak. Bo co o mnie pomyślą ludzie? Że niby dziewczyna na poziomie, a związała się z kimś takim i jeszcze jest przez niego publicznie pniżana. Dlatego też nie chciałam z nim nigdzie wychodzić.
   Teraz, kiedy odeszłam, j-m stwierdził, że chyba faktycznie ma jakiś problem z alkoholem i może nawet specjalnie prowokował awantury, żeby móc się napić (kiedy po kłótni wynosiłam się z sypialni albo wychodziłam do rodziców, często się upijał, a później chował butelki po wódce- wiem, bo kiedyś je znalazłam), dlatego postanowił odstawić 'procenty'. Która to już obietnica (chociaż chyba pierwsza na ten temat)? Ile z nich zostało dotrzymane? Ja mu już po prostu nie wierzę i nie chcę do niego wracać. A on obieca mi nawet teraz gwiazdkę z nieba! Właśnie o to chodzi: postanawia coś zmienić dopiero pod wpływem tego, że odeszłam. A ja nie chcę więcej wymuszać na nim wszystkiego! Bo jeśli kogoś kochasz, to chcesz jego szczęścia, czy nie tak? Ja chciałam, żeby on robił coś dla mnie z własnej woli, tak jak ja dla niego; dlatego, że mnie kocha. Więc gdzie ta miłość, jeśli tylko o niej mówi albo okazuje ją wyłącznie przez seks? Ja nawet nie wiem czy go jeszcze kocham. Bo wiem na pewno, że go nie lubię jako męża i nikomu nie polecam w tej roli. Kochałam wyobrażenie o nim i o naszym związku; kochałam marzenie. On to marzenie zniszczył i mam o to do niego żal, ale pewnie kiedyś mu za to podziękuję. Najbardziej przerażający jest fakt, że mamy się spotkać za dwa tygodnie. I boję się, że jak zwykle przy nim puszczą mi nerwy i skończy się krzyku i wściekłości z mojej strony, zwłaszcza jeśli on będzie jak zwykle płakał i wmawiał mi, jak bardzo mnie kocha i że wszystko robił z myślą o mnie, a teraz wszystko zmieni. Nie wiem, jak mam sobie poradzić z tą sytuacją, żeby później nie wstydzić się za swoje zachowanie i nie mieć do siebie żalu. Od razu wyjaśniam, że nie moge tego spotkania uniknąć, bo mam być świadkiem na jego sprawie. To będzie ciężkie przeżycie!   
   Strasznie się rozpisałam, jak zwykle! Że też nigdy nie mogę krótko i zwięźle! tongue Ale od razu mi lepiej. A teraz czas spać. Dobranoc wszystkim!

16 394

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nowa nadzieja napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Wskutek różnych sytuacji życiowych ja się czuję odpowiedzialna za uspokajanie, wyprzedzanie, unikanie i nie doprowadzanie do sytuacji, gdzie mogłabym zostać postawiona przed koniecznością odebrania "ciosu" bezpośrednio na siebie. Tłumaczę i wytłumaczam zawsze kogoś i czyjeś postępowanie, umniejszam swoje potrzeby żeby nie doprowadzić do eksalacji czyjejś frustracji, unikam, zamykam się, staram sie, żeby "było cicho"

Tak, mam tak samo. Nie wiem z czego to wynika. Faktem jest, że wiele razy tłumaczyłam j-m, że jego zachowanie po alkoholu poniża mnie, obraża i po prostu boli. A on na to, że nie powinnam go prowokować, kiedy wypije, bo wiem, jak to się skończy.Po prostu nie powinnam się wtedy odzywać i sprawa załatwiona! Teraz jeśli mam być szczera samam ze sobą, muszę to podsumować w ten sposób: oto kolejny raz pokazał mi, jak mnie kocha i jak bardzo obchodzą go moje uczucia. Bo kiedy ja mówię, że sprawia mi przykrość, to on powinien powiedzieć: ok, kończę z alkoholem, jeżeli pod jego wpływem cię ranię. Czy to złe wyobrażenie? Dla mnie jest jasne, że gdyby on kochał mnie wystarczająco mocno, potrafiłby zrezygnować z dobrej zabawy, jaką było dla niego upicie się.
   W tym związku hołdowałam opinii, że mój mężczyzna świadczy o mnie, więc wstydziłam się, że jestem z kimś, kto pod po alkoholu zachowywał się jak żul spod budki z piwem, cham i prostak. Bo co o mnie pomyślą ludzie? Że niby dziewczyna na poziomie, a związała się z kimś takim i jeszcze jest przez niego publicznie pniżana. Dlatego też nie chciałam z nim nigdzie wychodzić.
   Teraz, kiedy odeszłam, j-m stwierdził, że chyba faktycznie ma jakiś problem z alkoholem i może nawet specjalnie prowokował awantury, żeby móc się napić (kiedy po kłótni wynosiłam się z sypialni albo wychodziłam do rodziców, często się upijał, a później chował butelki po wódce- wiem, bo kiedyś je znalazłam), dlatego postanowił odstawić 'procenty'. Która to już obietnica (chociaż chyba pierwsza na ten temat)? Ile z nich zostało dotrzymane? Ja mu już po prostu nie wierzę i nie chcę do niego wracać. A on obieca mi nawet teraz gwiazdkę z nieba! Właśnie o to chodzi: postanawia coś zmienić dopiero pod wpływem tego, że odeszłam. A ja nie chcę więcej wymuszać na nim wszystkiego! Bo jeśli kogoś kochasz, to chcesz jego szczęścia, czy nie tak? Ja chciałam, żeby on robił coś dla mnie z własnej woli, tak jak ja dla niego; dlatego, że mnie kocha. Więc gdzie ta miłość, jeśli tylko o niej mówi albo okazuje ją wyłącznie przez seks? Ja nawet nie wiem czy go jeszcze kocham. Bo wiem na pewno, że go nie lubię jako męża i nikomu nie polecam w tej roli. Kochałam wyobrażenie o nim i o naszym związku; kochałam marzenie. On to marzenie zniszczył i mam o to do niego żal, ale pewnie kiedyś mu za to podziękuję. Najbardziej przerażający jest fakt, że mamy się spotkać za dwa tygodnie. I boję się, że jak zwykle przy nim puszczą mi nerwy i skończy się krzyku i wściekłości z mojej strony, zwłaszcza jeśli on będzie jak zwykle płakał i wmawiał mi, jak bardzo mnie kocha i że wszystko robił z myślą o mnie, a teraz wszystko zmieni. Nie wiem, jak mam sobie poradzić z tą sytuacją, żeby później nie wstydzić się za swoje zachowanie i nie mieć do siebie żalu. Od razu wyjaśniam, że nie moge tego spotkania uniknąć, bo mam być świadkiem na jego sprawie. To będzie ciężkie przeżycie!   
   Strasznie się rozpisałam, jak zwykle! Że też nigdy nie mogę krótko i zwięźle! tongue Ale od razu mi lepiej. A teraz czas spać. Dobranoc wszystkim!

Pamiętaj, że jego wyobrażenie jest inne to jest raz.
A dwa. Czy On jest alkoholikiem?
Bo jeśli tak to nie spodziewaj się, że przestanie pić dla Ciebie. To silny nałóg. Wiesz jak alkoholik przestaje pić? Musi sam tego chcieć.
To, że Tobie się wydaje, że jak kocha to dla Ciebie przestanie pić to tylko Tobie się wydaje. Musiałby chcieć zrobić to dla Was.
Ale jeśli nie widzi problemu?
A jeśli jest w nałogu, chowa butelki...

Dzień dobry, miłego weekendu jakby co.

Happy jak ja bym z Tobą na tej desce pośmigała. Ja stara narciara jestem, przyznam się nieskromnie.:)

16 395

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Kochane Kobietki - w kwestii zlotu

Jeśli chodzi o Magnolię Zakopane (pomiędzy skocznią a Krupówkami), to w marcu nie mają jeszcze rezerwacji (mniejsze domy mają stałych klientów, bo dzwoniłam po miejscach które znam i wiem, że nie było by problemów z warunkami). Nocleg - 65 zł ze śniadaniem. Wygląda OK, kiedyś na dłuższy pobyt wybrali się tam znajomi więc też jakieś takie pozytywne nieco podejście dzięki temu mam. Jeśli za drogo - mówcie.

Druga kwestia. Czy mogę pozwolić sobie zainteresować tym wyjazdem moje "dawne" towarzystwo od takich podróżniczych eksperymentów? Skala wieku, jeśli kogoś by to interesowało - od 30 do 50, towarzystwo mieszane, czasem zaobrączkowane, acz wyjeżdżające na takie "moje" eskapady bez połówek, bo najnormalniej w świecie dobrze się znamy a po prostu w pracy przelatujemy obok siebie raz na miesiąc i brakuje czasu "pośmiać się" smile Mam do nich pod względem wspólnego spędzania czasu i poczucia humoru zaufanie. Mili, ciekawi, uśmiechnięci i pozytywnie zakręceni ludzie, w dodatku każde z nas zajmuje się czym innym zawodowo, więc zawsze jest (dobra - było, dawno nic nie organizowałam) sympatycznie i wesoło, wspomnień mnóstwo od lat smile.

Zasadniczo pogadać chciałabym jednak z Wami, bo po prostu i mało się znamy i jakieś wspólne ścieżki się zdarzają, więc się czuję po prostu bardziej zainteresowana - no co tu ukrywać smile  Myślę, że przy odrobinie dobrej organizacji czasu - jednak dało by się to zgrać, choć ja ewidentnie idę "spać" (jak się dziewczyny zgodzicie na wspólny pokój np wink ) do koleżanek z KKZB wink

Zabka dla mnie  jest ok smile
Ja juz nawet sie zastanawialam, czy nie przyjechac wczesniej albo wyjechac pozniej smile Ciekawe jaka pogoda bedzie? Ja juz dawno na snowbordzie nie je jezdzilam i myslalam zeby sie wyszalec smile Nie bede w stanie sobie pojezdzic jak bedziemy te kolejki wieczorami stawiac smile Po alkoholu nie ma mowy na snowboard !!!
Tak sobie mysle jeszcze nad zostaniem w Zakopanym tydzien smile
W Zakopanym bylam ostanio jak mialam 14 lat. Bylam na koloniach w Bialce Tatrzanskiej i mielismy wypad nad Morskie Oko smile.
Co do Magnoli to jak bym sie nie mogla zgodzic smile smile smile Toz to jakis znak smile smile smile A sama mowie, zeby nie wierzyc w znaki i cuda tongue
Oczywiscie, ze my razem mieszkamy tylko uprzedzam was, ze ja po kilku kolejkach moge chrapac smile smile smile
Zofia o ty co na to?

Witaj smile
Oczywiście zgadzam się na wszystko - jak typowa kkzb big_smile
Nawet Wasze chrapanie nie będzie mi przeszkadzać a może i do chórku dołączę smile

16 396

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pamiętaj, że jego wyobrażenie jest inne to jest raz.
A dwa. Czy On jest alkoholikiem?
Bo jeśli tak to nie spodziewaj się, że przestanie pić dla Ciebie. To silny nałóg. Wiesz jak alkoholik przestaje pić? Musi sam tego chcieć.
To, że Tobie się wydaje, że jak kocha to dla Ciebie przestanie pić to tylko Tobie się wydaje. Musiałby chcieć zrobić to dla Was.
Ale jeśli nie widzi problemu?
A jeśli jest w nałogu, chowa butelki...

Jeszcze rok- dwa lata temu natychmiast powiedziałabym: nie, on nie jest alkoholikiem! Ale teraz zastanawiam się, jak właściwie zdefiniować alkoholizm? Mój jeszcze-mąż lubi wypić, ale rzadko zdarza mu się nadużyć, bo po prostu nie ma okazji- codzienna, dość ciężka fizycznie praca nie pozwala na popijanie. Jeżeli okazja się trafi (święto, kłótnia, wesele) uważa, że ma prawo upić się do nieprzytomności, bo 'należy mu się w życiu jakaś przyjemność'. Jego zdaniem 1- 2 piwa dziennie nie powinno stanowić problemu, ale tak naprawdę wprowadzał tę zasadę w czyn raczej latem. Stereotyp alkoholika, do którego byłam przyzwyczajona, to facet spod sklepu, który nie pracuje, bo pije, albo pije po pracy, nie jest w stanie dojść do domu i przewraca się po rowach. Od kilku lat wiem, że to nie tak wygląda, a szanowany pan doktor czy adwokat, którego nikt ze znajomych nie widział nietrzeźwego, też może być uzależniony, ale o tym wiedzą często tylko najbliżsi. Jak zatem zdefiniować alkoholizm? Bo w tej chwili swierdzam, że nie mam pojęcia! Kiedy tłumaczyłam j-m, że nie chcę, żeby pił, bo nie potrafi przerwać, zanim przesadzi, w głębi duszy miałam przekonanie, że chodzi mi o wyeliminowanie zachowań, które mi nie odpowiadają i prowadzą do konfliktów, a nie to, że on rzeczywiście ma problem z uzależnieniem czy jest na drodze do tego uzależnienia. Pierwszy raz zaczynam się zastanawiać, jak to naprawdę wygląda i jestem w kropce. Co Wy o tym sądzicie?

16 397 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-02-02 13:39:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nowa nadziejo ja znam alkoholizm w tej najgorszej postaci,24h na dobe mój ojciec był pijany. Wcześniej trzeźwiał tylko w ndz,później wcale. Atak serca, utrata pamięci, powrót do zdrowia i od 5ciu lat nie pije...
Wydaje mi się,że jak ktoś pije czasami ale na przykład dużo o tym mówi,chwali się, ekscytuje, to już pojawia się problem. Upijanie się do nieprzytomności na imprezach, to niedojrzałe zachowanie. Jakieś hamulce trzeba mieć.
Jestem DDA, upiłam się kilka razy na osiemnastkach. Teraz nie piję wcale. Nie lubię tego uczucia braku kontroli i szumu w głowie. Poza tym alkohol jest kaloryczny big_smile Natomiast mam tendencję do uzależniania się od ludzi sad
Chciałabym poznać faceta, który nie lubi pić alkoholu i palić trawy.
Mój poprzedni chłopak pił na imprezach ale zawsze "trzymał fason", uśmiechał się, opowiadał dowcipy, nigdy nie był chamski. Wydaje mi się, że to zależy od charakteru. Ja po alkoholu płakałam i byłam arogancka i odważna. Cóż... Ciekawe jaka byłabym teraz?

16 398

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Z blogu Moje dwie glowy smile

THUNDER!
Czytelniczka Tirli Pirli (piękny Brzechwiany nick!) zadała mi pytanie, którego, o dziwo, do tej pory sama sobie nie zadałam: skąd się bierze siły, żeby wyrwać się ze związku z psychopatą/socjopatą/narcyzem/mizoginem, czy inną przemocową cholerą. Musiałam pomyśleć, choć pewnie takie rzeczy, po takich przejściach powinno się wyrecytować z marszu, bez refleksu na schodach.

Na forum, z którego przybywasz, Tirli Pirli (Psychotekst), dziewczyna o nicku Biscuit napisała:
Mieć w sobie siłę oznacza gotowość do życia w bezpiecznych warunkach z nim czy bez niego, co oznacza de facto gotowość do odejścia jeśli on stosuje przemoc wobec Ciebie.

To jest w zasadzie motto całej reszty, którą mam w tym temacie do powiedzenia. A do powiedzenia mam tyle, że chciałam jeszcze pożyć i wszystko, co poniżej. 

Pewnego dnia popatrzyłam na siebie i zamiast witalnej, energicznej, towarzyskiej, uśmiechniętej dziewczyny zobaczyłam to zaszczute, zamknięte w sobie coś na skraju załamania nerwowego. I to już nie było życie. Przepychanki z psychofagiem, po odkryciu całej prawdy (a raczej podówczas tylko jej cząstki), trwały siedem miesięcy. Siedem potwornie długich miesięcy wyrzucania go z mojego życia i wpuszczania doń na powrót. Na dłużej albo na krócej w zależności od kolejnej podłości, którą wysmażył sam albo w duecie. Wiem, że są takie, które pozostają w tym stanie całymi latami, ale dla mnie już tych siedem miesięcy, to były schody do piekła. Jego techniki błagalno-zaczepno-podjazdowe i moje techniki surwiwalowo-samooszukańcze. Zdezorientowana kolejnymi gierkami psychofaga kobieta zaczyna stosować najdziwniejsze warianty siebie i nie-siebie, żeby w takim środowisku przetrwać i coś ratować (chociaż tak naprawdę niczego nie ratuje, a zaledwie pielęgnuje swój strach i szuka do tego ładniejszych nazw). Z tego, co się zorientowałam 99,9% tak ugotowanych kobiet stosuje różne wygibasy: albo na przetrzymanie, albo na całkowite oddanie, albo na całkowite wycofanie, albo na gorącą kocicę, albo na zimną sukę i femme fatale. Miotanie się powoduje, że kobiety tracą czas, energię i szacunek do siebie. Coś, czego ja wstydziłam się w trakcie tych siedmiu miesięcy najbardziej, to swojego braku konsekwencji. Gdybym trzymała się raz podjętej decyzji kopnięcia pana_gangnam_style w dupę, to może odczuwałabym mniejszy niesmak. Po tych jazdach byłam jeszcze bardziej sfrustrowana, poniżona i przerażona? sobą, a on ? coraz bardziej z siebie? zadowolony i kurwiący się po każdym moim wybaczeniu jeszcze zacieklej. No i pewnego dnia zwyczajnie w głowie wyświetliła mi się formuła matematyczna na skończenie z tym:

(wola godnego życia + instynkt samozachowawczy + duma) x wściekłość na siebie = psychofag won


To było, jak porażenie piorunem. W jednej krótkiej chwili, w noc z 2 na 3 sierpnia 2011 roku doznałam rażenia piorunem i zdałam sobie sprawę, że zwyczajnie się na siebie wyrzygam jeśli jeszcze raz wpuszczę tego załganego śmiecia do swojego życia, żeby po krótkim momencie mojego katorżniczego wysiłku psychicznego i niby-szczęścia, a jego niby-pokuty i niby-poprawy, znów dać się upodlić. Ot i wszystko.


Jest w Indiach najniższa kasta ludzi - pariasi. Do nich zaliczają się niedotykalni i, jeszcze niżej, niewidzialni. Są w hierarchii społecznej tak nisko, że samo spojrzenie na nich przez przedstawicieli kast wyższych jest traktowane jako nieczyste. I ja w pewnym momencie doszłam do tego, że jeśli nie postawię tamy obłędowi wybaczania komuś, kto nie zasługuje nawet na plunięcie mu w twarz, to sama siebie zdegraduję do kasty niewidzialnych, bo nie będę mogła na siebie w lustrze patrzeć bez obrzydzenia. Wyobraziłam sobie taki scenariusz. On zdradzałby mnie do końca życia, tak jak jego ojciec zdradza jego matkę i tak jak on sam robi to ze wszystkimi swoimi kobietami. Żeby w tym związku wytrwać, musiałabym się ?otorbić? na to kurestwo i w tym tkwić albo oszaleć z upokorzenia i podejrzliwości. Moje dziecko na to patrzy i z wolna staję się dla niego niewiarygodnym zerem, podnóżkiem dla zdrajcy, nieustająco na dodatek drącego japę i obrażającego mnie i syna (piękny wzorzec kobiety). Wyobrażenie sobie takiego gówna potrafi dać pałer niezbędny do wycięcia tej postaci raka wraz ze sporym marginesem tkanki zdrowej. Ja bym sobie, dziewczyny, zwyczajnie nie wybaczyła tego, że jemu wybaczyłam. I tak mam problem z wybaczeniem sobie tych siedmiu miesięcy, ale już nauczyłam się siebie z tego usprawiedliwiać. Te cztery i pół roku przedtem też mi chluby nie przynoszą, ale wtedy jeszcze mogłam żyć iluzjami i podciągać jego zachowania pod wszystko, tylko nie pod oczywistą oczywistość. Jednak po odkryciu tego, co odkryłam musiałabym mocno siebie kiwać, żeby w tym bagnie tkwić i udawać szczęście.

Tirli Pirli, moja droga. Zdaję sobie sprawę z tego, że długość, a raczej krótkość toksycznego związku, jak w Twoim przypadku, ma drugoplanowe znaczenie. Istotne jest to, w jak newralgicznym momencie życia toksyk Cię dorwał i jak mocno emocjonalnie przemaglował (a niektórzy potrafią maksimum perfidii zawrzeć w naprawdę krótkich czasach). Jest też wielka różnica między fizycznym wyrzuceniem smigola z domu, a wyrzuceniem go z głowy. To drugie wymaga więcej czasu i rzetelnej pracy, co zasługuje na odrębny post. To, że męczysz się tyle lat, oznacza jednak, że w czymś tam jeszcze trzeba się pogrzebać, wydłubać ten kamyk z buta, który po tylu latach musiał nagnieść niezłą ranę. Jestem zdania (i umrę z tą tezą na ustach), że tego typu traumy i ?ludzie?, którzy je generują są czymś na kształt detonatora, impulsu do dalszego rozwoju. Trzeba tylko prawidłowo zinterpretować, co ta sytuacja miała nam do powiedzenia (wybacz mi tę grafomańską personifikację).

Namacanie tej wskazówki a później praca nad tym, to najważniejsze ale i najtrudniejsze zadanie. Trzeba je jednak odrobić, jeśli nie chce się jak bumerang wracać do debilnych relacji (nawet ze sobą samą). Każda z dziewczyn, które albo tego dokonały, albo są na najlepszej drodze, wiedzą, ile takie naprawianie siebie kosztuje (jak mawia Walkiria: pot, krew i łzy). A tu chodzi NIE TYLKO o pozbycie się toksyka. Tu chodzi o pozbycie starych nawyków, myśli ograniczających i wdrukowań, które nas ku takim popychają, albo przy nich trzymają.

Dlatego też z niedowierzaniem przeczytałam ostatnio wypowiedź pewnej kobiety na jednym z forów. Wg niej takim jak my, które się uporały z tematem toksyny ?łatwo się mówi z pozycji osoby, która ma to za sobą i żyje już nowiutkim, cudownym życiem?. Uważam, że słowem ?łatwo? ma prawo operować tylko ktoś, kto choćby spróbował zmierzyć się z czymś, co nazywa się lękiem separacyjnym, strachem przed zaczynaniem życia praktycznie od zera oraz całą masą zahamowań charakterystycznych dla partnerek przemocowców, którym latami prano mózg. Zapraszamy do świata postpsychofagozy (ze wszystkimi psychicznymi, fizycznymi i finansowymi tego konsekwencjami), a dopiero potem do przypisywania tych ładniusich acz deprecjonujących przymiotników do naszego życia. Na wszystko, co mamy ciężko sobie zapracowałyśmy mierząc się z naszymi dramatami, bo chciałyśmy zapracować sobie na normalne życie, ratować naszą godność, być kochanymi przez prawych mężczyzn albo przynajmniej nie być ?kochanymi? przez łajzy. Jeśli ktoś wybrał inny wariant ? nie ma problemu, to wolny kraj. Próbować każdemu wolno. Ja też próbowałam, ale mam określony ?próg bólu?. Podobno są związki, którym się udało (choć statystyki nie podają, co kryje się pod hasłem ?się udało?). Nam proszę jednak nie robić zarzutu z czegoś, co jest naszym powodem do dumy, bo nie dostałyśmy tego w prezencie. Nam się nie udało (jak w totolotku). My to zrobiłyśmy. Tym razem konsekwentnie.

Każdej zaś zalęknionej, ale wystarczająco już wkurzonej, żeby wyrwać do przodu, polecam na tę trudną drogę częste odsłuchiwanie utworu zespołu ace piorun dece ?Thunderstruck?. Mało jest rzeczy, które mnie tak mobilizowały, jak tappingowa solówka podskakującego w krótkich spodenkach Younga - karpia.
http://www.youtube.com/watch?v=Lv2wveH8zis

Prosze przeczytac tez komentarze na blogu !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

16 399

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Oczywiście zgadzam się na wszystko - jak typowa kkzb big_smile
Nawet Wasze chrapanie nie będzie mi przeszkadzać a może i do chórku dołączę smile

To super smile Co do KKZB sie nie zgodze !!!!! Nie masz innego wyjscia tongue

16 400

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Happy jak ja bym z Tobą na tej desce pośmigała. Ja stara narciara jestem, przyznam się nieskromnie.:)

No to nic nie stoi na przeszkodzie smile Ty stara narciaro !!!!

16 401

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bea06 napisał/a:

dla mnie wg mnie obiektywnie - zwiazek moglby byc zdrowy bo taki byl wczesniej tylko musze wiedziec na czym stoję . ale pytac sie go nie bede.

Też bym starała się nie pytać. Pytanie prowokuje dość konkretną w takich sytuacjach odpowiedź.... "Szczere" (w ujęciu - bardziej z wnętrza i konsekwentne na przyszłość) jest chyba to, co ktoś powiem sam nie prowokowany i tylko dlatego, że bardzo sam chce to powiedzieć - a jednocześnie nie oczekuje naszej odpowiedzi...

16 402

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nowa nadzieja napisał/a:

A ja nie chcę więcej wymuszać na nim wszystkiego!
Ja chciałam, żeby on robił coś dla mnie z własnej woli, tak jak ja dla niego; dlatego, że mnie kocha.
Kochałam wyobrażenie o nim i o naszym związku; kochałam marzenie.

Wiesz... na te wersy zwróciłam szczególną uwagę...
Nie wiem, ale nie można chyba chcieć, żeby ktoś robił coś dla nas z własnej woli, jeśli normalnie tego nie robi... Bo to jest chyba oczekiwanie zmian, nakłanianie do nich w naszym przypadku. A Ty jak to rozumiesz?

Kochałaś wyobrażenie, bo wszystkie KKZB chyba tak mają smile Czas i zauwazyć realia, jak i zrozumieć, że nie da się wymusić od kogoś zmian w sobie samym, jeśli on sam z siebie tych zmian i nigdy ich sam nie przeprowadził wink
Jeśli to weźmiesz do siebie, to może będzie łatwiej za te dwa tygodnie....

16 403

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Oczywiście zgadzam się na wszystko - jak typowa kkzb big_smile
Nawet Wasze chrapanie nie będzie mi przeszkadzać a może i do chórku dołączę smile

To super smile Co do KKZB sie nie zgodze !!!!! Nie masz innego wyjscia tongue

smile

16 404

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja też...

"Kochałam wyobrażenie o nim i o naszym związku; kochałam marzenie"

Wydruk w powiększeniu i na sufit smile

16 405

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

chyba kocham za bardzooo...
jestem z chlopakiem rok. i coraz czesciej mysle ze ten zwiazek niema zadnej przyszlosci
coraz czesciej mysle zeby to skonczyc
a jednak kocham go i nie potrafie.

16 406 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-02-02 21:04:21)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy niestety jest przeszkoda, której póki co nie przeskoczę.


Nadziejo...

Ja to widzę tak
Ten co zachlewa się w trupa bez umiaru to pijak, to taki pan spod sklepu. Nie musi być alkoholikiem, ale często jest.
Alkoholik
Pije, bo lubi, bo twierdzi, że to go rozluźnia np. przed snem.
Pije codziennie po pracy, albo do obiadu, albo regularnie co weekend. Różnie. W każdym razie żyć bez alkoholu nie może.
No i rzecz ciekawa, że często po alkoholu, kiedy puszczają wszelkie hamulce ukazuje się prswdziwe ja.

16 407

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
beosa napisał/a:

Ja naprawdę nie mam możliwości odizolować ich od tego debila sad Do mojej mamy póki co nie chcą iść pomieszkać,bo tu większe pokoje,koledzy...
I co ja mam robić????????Jak postępować?????? Pomóżcie proszę ...

Beosa a Ty nie moglabys pomieszkac u mamy? Pisalam Ci juz, ze dla wlasnego spokoju powinnas sie tez fizycznie odciac !!! Tracisz cala energie na karalucha sad

Porozmawiaj w poniedzialek z psychologiem o tej sytuacji a do poniedzialku czytaj blogi i pisz na forum !!!
Spacer, zakupy, kino z dziecmi? Dobry pomysl?

Pomieszkać sama? Nie. Mama się nie zgodzi...I do pracy za daleko...Dni urlopowe muszę szanować,będą mi w tym roku bardzo potrzebne smile
Żebyś wiedziała,jaki Mama ma żal do mnie i pretensję,że np. w lato jeździliśmy z jm na działkę a dzieci zostawały "same" i nie wystarczająco zajmowałam się nimi,nie rozmawiałam i dlatego syn się tak załamał po wydarzeniach opisywanych wcześniej.Nie rozumie,że starałam się jak umiałam najlepiej.że to są już dorośli ludzie.Nie chcieli ze starymi smile chcieli spotkać się ze znajomymi,posiedzieć w cichym,spokojnym domu...Rozmawiałam,pytałam...Nawet wczoraj proponowałam kino - każde ma jakieś plany.Za tydzień znów spróbuję smile
Mama nie pozwoliłaby mi zostawić "dzieciaków" z dwoma psychofagami.Nocowałam u rodziców już ze dwa razy,ale dłuższy pobyt nie wchodzi w grę sad

Mylisz się co do tracenia energii.Ja się właśnie ładuję smile
A tak na poważnie.Czy chodzi ,Ci Happy o to,że dzieci są na tyle dorośłe i dojrzałe,że poradzą sobie,że nie będą się zadręczały  po takich wizytach -kto tu do cholery ma rację?a może jednak ojcu trzeba pomóc,bo on taki skrzywdzony? Zaczną wątpić w swoje zdanie o nim...Mam im pozwolić na kolejną próbę?Córka zaufa,potem zostanie oszukana i usłyszy,że jest taka sama  $@!@~@#@$#  jak matka ?Pozwolić na kolejne "doświadczenie" rzeczywistej prawdy?

Wiedz Happyfull,że od kiedy zdałam sobie sprawę,że wyczekiwanego "cudu nad Wisłą" nie będzie,staram się nie tracić drogocennej energii na karalucha. smile
Staram się -wreszcie!- ochronić przed nim nasze potomstwo ....
Strasznie to skomplikowane...

16 408

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Nowa nadzieja napisał/a:

A ja nie chcę więcej wymuszać na nim wszystkiego!
Ja chciałam, żeby on robił coś dla mnie z własnej woli, tak jak ja dla niego; dlatego, że mnie kocha.
Kochałam wyobrażenie o nim i o naszym związku; kochałam marzenie.

Wiesz... na te wersy zwróciłam szczególną uwagę...
Nie wiem, ale nie można chyba chcieć, żeby ktoś robił coś dla nas z własnej woli, jeśli normalnie tego nie robi... Bo to jest chyba oczekiwanie zmian, nakłanianie do nich w naszym przypadku. A Ty jak to rozumiesz?

Kochałaś wyobrażenie, bo wszystkie KKZB chyba tak mają smile Czas i zauwazyć realia, jak i zrozumieć, że nie da się wymusić od kogoś zmian w sobie samym, jeśli on sam z siebie tych zmian i nigdy ich sam nie przeprowadził wink
Jeśli to weźmiesz do siebie, to może będzie łatwiej za te dwa tygodnie....

Miałam na myśli, że jeśli ktoś kogoś kocha, to chce dla tej drugiej osoby wszystkiego co najlepsze. Ale nie w ten sposób: ja wiem, co jest dla ciebie dobre, tylko: powiedz mi, czego chcesz, o czym marzysz, co ci przeszkadza, ja powiem ci to samo o sobie i wspólnie wypracujemy swój własny świat. Jeżeli mówisz, że coś cię rani, to kochająca osoba stara się tego nie robić z własnej woli, a nie pod przymusem. Rozmawiamy o swoich potrzebach i staramy się być dla siebie dobrzy- ja tak rozumiem miłość. Nie chodzi o zmienianie kogoś, dla mnie związek prowadzi do pewnej ewolucji obu partnerów, którzy muszą z dwóch odrębnych światów stworzyć trzeci, własny, w którym mieszczą się ich dwa światy i te nowe elementy, które narodzą się z ich połączenia. To moja teoria, może niesłuszna, bo ja nigdy nie doświadczyłam takiego uczucia...

16 409 Ostatnio edytowany przez beosa (2013-02-02 23:15:09)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nowa nadziejo
normalnie jakbyś opisywała moje rozterki smile
Ja też tłumaczyłam sobie,że nie jest tak źle,bo mój jm nie wystaje pod sklepem,trochę pracuje,trochę robi w domu.Inne mają gorzej.On ma problem z alkoholem,ale alkoholikiem nie jest...,Ma słabą głowę.Nie umie pić.I różne takie rozgrzeszenia.
Też wstydziłam się gdy zachowywał jak cham i prostak (kobieta kulturalna,wykształcona/burak - też się zgadza smile ).Wychodziliśmy z imprez po ostatniej butelce.Awantury?Też moja wina,bo prowokowałam jak był wypity...Poniekąd Oni mają rację smile
Jedno piwo?W lato? Oczywiście sama mu kiedyś kupowałam zgrzewkę najtańszego w Biedronce sad Debilka sad
Później zaczęłam wątpić.Chyba jednak jest tym alkoholikiem.A trzy lata temu czepiłam się "nadziei,że to może choroba psychiczna (te jego zazdrości,bzdurne gadki).Jeśli jm byłby chory - szybciutko wytłumaczyłabym sobie te wszystkie okropności i opiekowałabym się nim,bo było by mi "łatwiej",bo choroba nie wybiera...
Jednak ostatnie miesiące są niezbitym dowodem,że to jednak ALKOHOLIK (według mnie to nie choroba,ale podobno tak własnie jest.Cóż...).
Strata pracy przez "1 piwo",uszkodzony wtedy samochód "bo był zdenerwowany,że go wyrzucili" i w wiadomym stanie próbował wrócić do domu.Potem ,jak to powiedziała jego siostra -"depresja",która nie przeszkadzała mu jednak w samotnym popijaniu (chowane w kotłowni butelki,paragony ze sklepu).Kolejna butelka kupiona po powrocie ze szpitala,gdzie zdejmowano mu szwy po operacji...W chwili obecnej -nie wiem czy pije,przestałam wreszcie to kontrolować,jest mi wszystko jedno.Wiem tylko,że to się nie skończy a prawdopodobnie nasili.
Bo ja już nie mam złudzeń.On nie chce przestać.Ja nie mam i nie powinnam mieć na to wpływu.Mogę wpływać tylko na siebie.Mogę się wystrzegać podobnych osobników i odpowiednio reagować na sytuacje "kryzysowe".
Według mnie nie łudź się!Nie oszukuj się!Nie słuchaj ludzi -ludzie nie wiedzą tego co Ty.Dla nich Twój mąż to "porządny" człowiek.Nie stoi przecież pod sklepem i pracuje.Nie wiedzą wszystkiego sad
Na sprawie rozwodowej ciężko mi będzie udowodnić,że żyłam z alkoholikiem,bo wyrachowany psychopata to ukrywał (ciekawostka- jego ojciec pił tak,żeby wszyscy widzieli i słyszeli).Ale mam kilka zdjęć,świadkowie może też się znajdą smile Powinno wystarczyć smile
Kochanie podkreślał przez mówienie  o nim i przez sex?Taaak,gównie przez to drugie smile I nic poza tym.Czyny były wymuszane przeze mnie.Głupio robiłam,głupio myślałam...Teraz to widzę...
Nadziejo,a jak było po kłótniach,np. o picie,o zachowanie przy stole itp? Było odwracanie kota ogonem,że się czepiasz,że przesadzasz,no co takiego się stało??? itp.Atak na Ciebie bo ty coś tam,kiedyś...Obrażał się i milczał,starając się przeczekać "Twoje złe humory" ?Bo mój nigdy nie powiedział przepraszam.Według niego zawsze "był w porządku".

W tescie : Czy jesteś alko? pierwsze pytanie brzmi: Czy twoje picie wpływa na stosunki w domu?
TAK! Na 20 pytań u mojego 15 jest na TAK!
A tak to niewinnie wygląda dla kogoś z zewnątrz...

Nadziejo trzymaj fason za dwa tygodnie.Pokaż klasę jak to mówi moja Mama smile Nie daj się zwieść pozorom i obietnicom smile

16 410

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Masz rację, Beosa, możemy sobie podać rączki: zawsze po  było, że nic się nie stało, a ja się czepiam, przesadzam, a sama też nie jestem święta. Tylko że ja nigdy świętej nie udawałam, potrafiłam przyznać się do moich wad. J-m natomiast często mówił, nieraz w  żartach (czy aby na pewno to były żarty???), ale czasem dość poważnie, że on to właściwie prawie idealny jest. I włąśnie sobie przypomniałam, jak naieraz wyrzucał mi, że powinnam Bogu dziękować za takiego wspaniałego męża, bo kto by chciał taką kobietę jak ja, która nie chce mieć dzieci? A on mnoie pokochał mimo tego i ożenił się ze mną i za to powinnam mu być wdzięczna. Jeśli o tym nie wspominałam wcześniej albo ktoś nie pamięta, to jak tylko j-m zapytał czy chcę być jego żoną, powiedziałam, że powinien to rozważyć ,bo ja nie chcę mieć dzieci. Odbyliśmy na ten temat długą rozmowę i po namysle on stwierdził, że jest gotów to zaakcptować, bo mnie kocha. Jednak później wiele razy dał mi do zrozumienia, że liczył, iż zmienię zdanie. Próbował mi nawet wmawiać, że sama powiedziałam, że może jednak to się zmieni! A ja tylko powiedziałam, że nie wiem na sto procent czy nigdy nie zmienię zdania, ale nie sądzę i nie powinien na to liczyć, bo ja sama absolutnie w to nie wierzę.
    To raczej ja się  obrażałam i nie chciałam rozmawiać, bo nie da się dyskutować z kimś, kto nie przyjmuje niczego do wiadomości i zawsze ma gotową odpowiedź, że baba się czepia. Po prostu było mi przykro i czułam się coraz bardziej nieszczęśliwa i skrzywdzona. Ja cały czas pamiętam każde poniżające określenie, każde przykre słowo, które od niego usłyszałam. Przestawałam się odzywać, bo chciałam się odseparować od człowieka, który mnie krzywdził.

   Czy jego picie wpływało na stosunki w domu? Jasne że tak! Ale według niego to ja te stosunki psułam swoim czepialstwem.

  Dzięki za słowa wsparcia i otuchy! Nie dam się zwieść żadnym obietnicom, bo w nie nie wierzę i nie chcę kontynuować tego małżeństwa na żadnych warunkach. Jak napisałam w jednym z wcześniejszych postów, ja nie lubię swojego j-m jako męża, więc nie mam do czego wracać. Obawiam się tylko, że nie będę w stanie zachować klasy. Ale spróbuję.

16 411

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nowa nadzieja napisał/a:

Miałam na myśli, że jeśli ktoś kogoś kocha, to chce dla tej drugiej osoby wszystkiego co najlepsze. Ale nie w ten sposób: ja wiem, co jest dla ciebie dobre, tylko: powiedz mi, czego chcesz, o czym marzysz, co ci przeszkadza, ja powiem ci to samo o sobie i wspólnie wypracujemy swój własny świat. Jeżeli mówisz, że coś cię rani, to kochająca osoba stara się tego nie robić z własnej woli, a nie pod przymusem. Rozmawiamy o swoich potrzebach i staramy się być dla siebie dobrzy- ja tak rozumiem miłość. Nie chodzi o zmienianie kogoś, dla mnie związek prowadzi do pewnej ewolucji obu partnerów, którzy muszą z dwóch odrębnych światów stworzyć trzeci, własny, w którym mieszczą się ich dwa światy i te nowe elementy, które narodzą się z ich połączenia. To moja teoria, może niesłuszna, bo ja nigdy nie doświadczyłam takiego uczucia...

A tak jeszcze popiszę- mam pozwolenie smile
Jak ja Cię rozumiem....
Moje wyobrażenie o milości i kochaniu,też nie sprowadzało się do -mój mąż ma być moim odbiciem,ma mówić i robić tak jak ja bym chciała.
To jest przecież niemożliwe.Może trochę i fajne,a może nudne by było,żeby w sekundę wiedział czego ja teraz pragnę smile smile smile
Wiedziałam ,że małżeństwo to kompromis.Ale jak pójść na kompromis,jak się dogadać,coś ustalić jeśli tylko Ty(ja) szczerze rozmawiasz(nie każesz nawet mężowi się domyślać,bo wiesz,że on z Marsa smile ) a on milczy ,nie powie co go boli (nie potrafi,nie chce? ) tylko ewentualnie wykrzyczy-najczęściej będąc pod "wpływem".
Dzisiaj w pracy zeszło na temat obgryzania paznokci.Brr... jak ja tego nienawidziłam i prześladowałam za to jm.Jego reakcja? Atak na mnie -że się ciągle czepiam,że jestem dziwna bo jemu by nie przeszkadzało,że jestem chora...A wiecie jak ta dziewczyna(nawiasem-straszszne dzieciństwo miała sad ) wytłumaczyła to swojemu mężowi? - kochanie,zrozum,ja nie potrafię przestać,to jest silniejsze ode mnie,nie robię ci przecież na złość.Co dalej?Mąż trochę odpuścił,zaczęli myśleć jak można temu zaradzić.Można.Tak,pod warunkiem,że druga osoba nie jest psychofagiem smile
Kochamy się - pomagamy sobie,staramy się nawzajem zrozumieć,czasem idziemy na ustępstwa,jesli czujemy,że możemy to zrobić i wspólnie rozwiązujemy problemy.Ale i mamy oczywiście swoje pasje (no właśnie? -mój nie miał żadnej mad) i swój świat (noo,całkiem się w nim zamknął)
Niby proste.Jak jest dwoje "normalnych" smile
Nadziejo według mnie teoria jest słuszna i mam nadzieję smile ,że kiedyś jeszcze sprawdzi się Nam w praktyce smile

16 412

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nowa nadzieja napisał/a:

Masz rację, Beosa, możemy sobie podać rączki: zawsze po  było, że nic się nie stało, a ja się czepiam, przesadzam, a sama też nie jestem święta. Tylko że ja nigdy świętej nie udawałam, potrafiłam przyznać się do moich wad. J-m natomiast często mówił, nieraz w  żartach (czy aby na pewno to były żarty???), ale czasem dość poważnie, że on to właściwie prawie idealny jest. I włąśnie sobie przypomniałam, jak naieraz wyrzucał mi, że powinnam Bogu dziękować za takiego wspaniałego męża, bo kto by chciał taką kobietę jak ja, która nie chce mieć dzieci? A on mnoie pokochał mimo tego i ożenił się ze mną i za to powinnam mu być wdzięczna. Jeśli o tym nie wspominałam wcześniej albo ktoś nie pamięta, to jak tylko j-m zapytał czy chcę być jego żoną, powiedziałam, że powinien to rozważyć ,bo ja nie chcę mieć dzieci. Odbyliśmy na ten temat długą rozmowę i po namysle on stwierdził, że jest gotów to zaakcptować, bo mnie kocha. Jednak później wiele razy dał mi do zrozumienia, że liczył, iż zmienię zdanie. Próbował mi nawet wmawiać, że sama powiedziałam, że może jednak to się zmieni! A ja tylko powiedziałam, że nie wiem na sto procent czy nigdy nie zmienię zdania, ale nie sądzę i nie powinien na to liczyć, bo ja sama absolutnie w to nie wierzę.
    To raczej ja się  obrażałam i nie chciałam rozmawiać, bo nie da się dyskutować z kimś, kto nie przyjmuje niczego do wiadomości i zawsze ma gotową odpowiedź, że baba się czepia. Po prostu było mi przykro i czułam się coraz bardziej nieszczęśliwa i skrzywdzona. Ja cały czas pamiętam każde poniżające określenie, każde przykre słowo, które od niego usłyszałam. Przestawałam się odzywać, bo chciałam się odseparować od człowieka, który mnie krzywdził.

   Czy jego picie wpływało na stosunki w domu? Jasne że tak! Ale według niego to ja te stosunki psułam swoim czepialstwem.

  Dzięki za słowa wsparcia i otuchy! Nie dam się zwieść żadnym obietnicom, bo w nie nie wierzę i nie chcę kontynuować tego małżeństwa na żadnych warunkach. Jak napisałam w jednym z wcześniejszych postów, ja nie lubię swojego j-m jako męża, więc nie mam do czego wracać. Obawiam się tylko, że nie będę w stanie zachować klasy. Ale spróbuję.

Ależ ja oczywiście też milczałam i się obrażałam,tylko mi szybciej przechodziło...
Byłam sobą od początku.Nie grałam.Byłam szczera.Cały czas podtrzymuję,że aniołkiem raczej nie byłam,zbyt  emocjonalnie do pewnych spraw podchodziłam...Ale przynajmniej próbowalam pracować nad sobą,kiedy zdałam sobie sprawę,że momentami przeginam.Tłumaczyłam,że moje reakcje są odpowiedzią na jego zachowanie,słowa.Ale to na nic...
Nikt "takiej" nie będzie chciał i wszyscy są tacy jak ja czyli be.On w takim razie Bóg ?
I to przekręcanie słów i faktów.Znam to...Obraźliwych,poniżających słów i łaciny nie stosował - cwany lis.Bo mógł mówić:ja cię nie wyzywałem ! I już mnie miał-czułam się winna. JA!

Co do zachowania klasy smile
Mnie czeka ostateczna rozmowa z jm.Ja oczywiście już ze dwa razy dobitnie powiedziałam,że THE END.Ale widzę,że on nie wierzy...Czeka...Niech czeka,ja już zaczęłam działać smile Ale jesli dojdzie do tej rozmowy...Na dzień dzisiejszy wydaje mi się,że nie wybuchnę.Ale obie wiemy,że ich jedno zdanie potrafi tak podnieść ciśnienie,że człowiek by udusił gołymi rękami.Zawsze mają w zanadrzu coś czego się absolutnie nie spodziewamy,a boli jak cholera.
Będzie co ma być smile

Dobranoc smile Muszę pospać.Na 6tą jadę do pracy sad

16 413

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Właśnie, mój j-m też nie mapasji poza swoją pracą- jedyną i największą miłością jego życia. Dla mnie zawsze w tym układzie brakowało czasu i jak ochoty, a także szkoda było pieniędzy. Bo po co spędzić gdzieś razem weekend, tylko we dwoje (nie byłoby to wydatkiem ponad nasze możliwości), jeśli można się pobzykać i pooglądać tv (super!)- mamy przyjemność (tylko kto?) i za darmo. Ale, jak twierdził mój szwagier, ja zawsze czegoś chciałam i wciąż mi było za mało. Tak, szwagier, bo on uważał, że ma prawo wtrącać się do naszego związku i krytykować mnie, jeśli uzna za stosowne. Dlaczego? Bo oni z bratem razem pracują, więc wszystko mają wspólne, a ja weszłam do tego układu później i 'obce bydło' byłam (żartobliwe określenie j-m).

  Tak, nie da się stworzyć czegoś dobrego, jeśli tylko jedna strona mówi o swoich oczekiwaniach, potrzebach i marzeniach. Ja już dawno wyrosłam z etapu pod tytułem 'jeśli mnie kocha, to sam powinien się domyślić'. Ale to niczego nie zmieniło, bo moje marzenia, pragnienia i odczucia były nadal lekceważone. Tylko teraz nie mogłam sobie wmawiać, że j-m robi to nieświadomie- bo przecież mu powiedziałam, a nawet kilka razy napisałam, czego oczekuję. I nic! Obiecywał zmiany tylko wtedy, kiedy się pokłóciliśmy i groziłam odejściem, a później przyczajał się i czekał, aż 'wszystko wróci do normy' i zapomnę o swoich fanaberiach. A kiedy zaczynałam się domagać spełnienia tych obietnic, potrafił mi powiedzieć 'idź sobie zarób' albo 'niech ci tatuś da', bo ja przecież nic nie robiłam, zajmowanie się domem, praca w gospodarstwie i pomoc w opiece nad dziećmi szwagra to było 'nicnierobienie'. Nie mówię, że byłam zacharowana, mogłam robić więcej, ale po co, jeżeli w żaden sposób nie mogłam korzystać z owoców tej pracy, bo 'on mnie utrzymywa'ł i 'na więcej nie zasługiwałam'. Co ja roziłam z tym człowiekiem 9 lat? Nie wiem. Głupota ludzka nie zna granic. Moje granice przekroczyłam po tych dziewięciu latach.

16 414 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-02-03 15:16:23)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Beosa ja także mam dorosłe dzieci. Starszy mój syn był za ojcem długo. Był pod wrażeniem "hojnego" taty. Mieszkał na poddaszu i dochodziły do niego tylko strzępy odgłosów awantur. Mówił mi, gdybyś nie zaczepiała go jak jest pijany, to nie byłoby awantur. Mówiłam, że ja nie muszę nic robić, by awantura była. Przekonał się kiedyś na własnej skórze.....we trójkę siedzieliśmy w pokoju. Razem z synem oglądałam film. Eks właśnie wrócił z popijawy i siedział wściekły. Mówił coś a ja nawet nie zwracałam uwagi co. Kiedy zaczął podnosić głos, walił pięścią w stół, zaczęłam kątem oka obserwować go, stałam się "elektryczna". Krzyczał, inne dzieci mają sukcesy z ty? i kierował te słowa w próżnię, Z minuty na minutę stawał się agresywniejszy. Coraz mocniej walił w stół pięścią a nawet zaczął go kopać. Coraz głośniej wyrażał rozczarowanie synem (?). Nagle wstał i zamachnął się na niego. Natychmiast stanęłam między nim a siedzącym cicho i spokojnie synem. Odepchnął mnie, upadłam. Błagałam, po raz pierwszy w życiu błagałam go klęcząc aby uspokoił się i nie robił mu krzywdy. Synowi kazałam uciekać do pokoju. Następnego dnia zapytałam syna czy nadal uważa, że ojca trzeba prowokować do awantury. Był zmieszany i odpowiedział, że teraz już wie, że nic nie trzeba mówić, robić, by awantura była.
Kiedy zostałam sama .....młodszy, który zajmował pokój na piętrze i słyszał każdą awanturę i nie raz w nią ingerował, przywołując ojca do porządku, powiedział, mamo już dawno powinnaś była go zostawić, powinnaś była wzywać na drania policję. Starszy ......był wyraźnie zbuntowany. Nie, nie był zły. Mówił, że teraz będziesz nareszcie miała spokojne życie, ale odbierałam jego zachowanie jako bunt, sprzeciw, a raczej mimo wszystko rozczarowanie. Wiedziałam, że dzieciakom jest potrzebny czas. Pamiętam ze swojego życia, kiedy rozwiedli się rodzice, mnie zawalił się świat. Nie ważne było jak żyli, ważne, że to co było całe, nierozerwalne dla dziecka (mama i tata= jedność), właśnie rozpadało się. Nie ważne dla mnie było, że oni nie dogadują się, ważne, że ktoś mi bliski odchodzi.
Miałam dzieciom do powiedzenia wiele.....prawdę. Po rozstaniu z mężem postanowiłam już zawsze być z nimi szczera. Zapewne do ich "buntu" przyczyniły się też te rozmowy. Mieli prawo być źli. Przeprosiłam ich. Uznałam, że należą się im przeprosiny .
Obaj potrzebowali czasu. Obaj rozumieją sytuację, nie mają złudzeń co do ojca. Tyle razy po rozstaniu naszym ich zwiódł. Stanowimy w tej chwili jedną drużynę. Owszem musiałam pokazać granice, których im nie wolno przekraczać. Znają je i szanują.
Wspieramy się. Czuję ich miłość. Są to nie tylko miłe słowa, ale także czyny.
Zaprzyjaźniłam się z nimi.
Myślę, że Twoje dzieci również mają wyrobione zdanie o ojcu, ale dla dziecka rodzic jest rodzicem i kochanym przez nich rodzicem mimo wszystko. Nie możesz przed dziećmi ukrywać swoich uczuć. Powinnaś z nimi być szczera. One odejdą, "wyfruną" z gniazda, a Ty musisz zadbać o siebie i one muszą sobie zdać z tego sprawę. 
Nie możesz dzieciom kazać dokonywać wyboru, opowiadać się po jednej ze stron. To, że kobiecie nie po drodze z mężem łajdakiem, to nie znaczy, że dzieci mają go nie szanować czy nienawidzić. NA własnej skórze odczują zachowania (nie słowa) ojca to dopiero wyrobią WŁASNE zdanie na jego temat. Poza tym wiele zrozumieją po własnych życiowych przygodach.

16 415

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ankaline napisał/a:

Ja też...

"Kochałam wyobrażenie o nim i o naszym związku; kochałam marzenie"

Wydruk w powiększeniu i na sufit smile

E tam! Na sufit to afirmacje a nie takie wnioski wink

16 416

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak właśnie patrzę ,że prawie miesiąc nic nie pisałam. Straszne jak ten czas szybko leci.

A co u mnie..? W pewnym momencie się zawiesiłam..Przestałam myśleć logicznie.. ,,Mężuś" poszedł na terapię( bardzo intensywną bo w ciągu 3 tygodni był na 6 spotkaniach) i chyba zakiełkowała we mnie nadzieja ,że może jeszcze nie wszystko stracone, ale dobrze ,że tylko zakiełkowała ,a nie się rozrosła.
  Moje zawieszenie odbiło się też nad pracą nad samą sobą, na spotkaniach z p . psycholog nie umiałam wyciągać wniosków po przeanalizowaniu pewnych etapów życia, nie miałam żadnych przemyśleń.
  Mimo ,że wiedziałam ,że on nie będzie chciał niczego naprawiać, że on się nie zmieni,że to nie ma sensu, że nie mam na co liczyć, że muszę uciekać ..to i tak się zawiesiłam...Chyba głupia ze mnie baba. Ale jeszcze jakaś cząstka mnie myślała logicznie-mam kolejne 2 nagrania, w których mnie obraża , wyzywa ,poniża.
  Ostatnio powiedział mi że uważa ,że te moje terapie ,wizyty u psychiatry i rzekoma praca nad sobą to tylko moja manipulacja, żeby w razie rozwodu pokazać przed sądem ,że się staram stanąć na nogi.
  Z dzieciakami też załapałam lepszy kontakt- spędzam z nimi więcej czasu ,więcej z nimi rozmawiam, częściej je przytulam i się uśmiecham ale dla T.jest jednoznaczne z tym,że próbuję przeciągnąć dzieci na swoją stron, a tak w ogóle jestem wyrafinowaną manipulantkom, pijawką i materialistką.Stwierdził,że w razie rozwodu to z pewnością będę chciała go oskubać, wyrwać jak najwięcej, a w zasadzie ja nic nie włożyłam do naszego życia i z pewnością nie będzie podziału 50% na 50% no może dostanę 20%. hmmmm
Wtedy pomyślałam sobie ,że on może zacząć kombinować- może otworzyć drugie konto i część wypłaty przelewać na to drugie konto- no w sumie jest do tego zdolny.. Zrobiłam wydruk wszystkich wpływów na konto( wypłaty ,nagrody uznaniowe) z ostatniego roku- w razie czego to coś już mam.
  Jutro umówię się na spotkanie z adwokatem ( były sędzia)- teraz kiedy nie ma T. mogę spokojnie działać , nie bojąc się ,że z czymś mnie nakryje..
   Po feriach zaczynam szkołę, idę do pracy- fakt ,że to praca w jego w firmie (ale będę pracować w domu) wiem ,że dla wielu z was wyda się to dziwne (bo nadal będę uzależniona od niego),ale od czegoś muszę zacząć, nie chcę iść do pracy na pół etatu do ,,biedronki" za 600 zł. Z resztą po tylu latach siedzenia w domu jedyne co potrafię to dobrze zająć się domem. W mojej okolicy ciężko o robotę( chyba jak wszędzie teraz) nikt mnie nie przyjmie bez kwalifikacji, praktyki i doświadczenia, a na dodatek 3 dzieci, które czasami chorują. Długo o tym myślałam i wcale nie uśmiechała mi się ta praca) ale w tej chwili wydaje mi się najrozsądniejsze co mogę zrobić- przynajmniej się czegoś nauczę, zdobędę nowe doświadczenia ,będę miała też czas dla dzieci, weekendy wolne, a i w sądzie zdobędę plusa ,że nie jestem tylko utrzymanką..

Od wczoraj jestem sama z dziećmi- zaszaleliśmy trochę taki totalny luzik- do południa siedzieliśmy w piżamach przed telewizorem, później pojechaliśmy na sale zabaw, obiad w restauracji ,a wieczorem zrobiliśmy ogromny talerz koreczków, siedzieliśmy, rozmawialiśmy, śmieliśmy się ,oglądaliśmy śmieszne filmy, a na koniec- dzień dziecka- poszli spać bez mycia się- ale była radość, a i maluchy wpasowały się do mojego łóżka. Mamy totalny spokój- przez ostatnie 2 tygodnie też był luzik -T. wracał do domu około 20 godz.

Wiecie co? Wstyd się przyznać ,ale ja tęsknię za nim, brakuje mi go, czekam aż wróci z pracy ( choć tyle złego mi zrobił- to dlaczego ja czuję tęsknotę...? powinnam czuć ulgę!)-chyba jestem  głupia!

16 417

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Z blogu UCIEKAMY DO PRZODU

Bez pewności siebie człowiek nie istnieje
Jak możesz to robić
(?)
To twoja decyzja i to ty decydujesz czy chcesz wejść w to, co dla Ciebie jest nową tożsamością, spójną postawą prowadzącą do sukcesu, zadowolenia i szczęścia.
Bo czy widziałeś człowieka sukcesu, któremu brak pewności siebie? Odziedziczyli gen sukcesu, czy mieli wspierające otoczenie? A może przeszli długą drogę, pokonali wiele przeszkód, zawalczyli o siebie, swoją wolność, niezależność, przyszłość?

Możesz być dokładnie taka, jak oni pomimo, że musisz włożyć w to wiele wysiłku. W zamian zbudujesz wysokie poczucie swojej własnej wartości tak, że poczujesz się, być może po raz pierwszy w życiu, naprawę wspaniale.

Jakie korzyści osiągasz dla siebie
?Czujesz się równa innym, jest dla ciebie naturalne, że jesteś interesująca i wartościowa.
?Pochwały przyjmujesz bez fałszywej skromności i poczucia winy, dziękujesz za komplement i odnosisz się do siebie z szacunkiem.
?Nie tracisz czasu na martwienie się tym, co będzie w przyszłości, tym bardziej nie tracisz czasu na martwienie się tym, co się zdarzyło w przeszłości.
?Postępujesz według własnego rozeznania, a nie pod dyktando innych ludzi, wierzysz, że potrafisz dać sobie radę nawet w bardzo trudnych sytuacjach.
?Bez skrępowania mówisz głośno o swoich pomysłach, wyrażasz swoje zdanie, opinie, dyskutujesz na trudne tematy, potrafisz bronić swoich racji.
?Twoja otwarta, szczera postawa doceniana jest w pracy: podczas rozmów kwalifikacyjnych, podczas oceny rocznej, podczas wyznaczania nowych zadań, podczas awansowania najlepszych pracowników na wyższe stanowiska.

Co jeszcze świadczy o twej wysokiej samoocenie

Mocno wierzysz w wyznawane przez siebie wartości i zasady i gotowa jesteś ich bronić nawet wbrew odmiennej opinii grupy. Czujesz się jednak na tyle pewnie, że potrafisz zmienić zdanie, jeśli nowe doświadczenia i dowody pokażą, że byłaś w błędzie.

Skutecznie opierasz się próbom zdominowania cię przez inne osoby. Potrafisz szczerze cieszyć się pracą, zabawą, twórczym wyrażaniem siebie, towarzystwem a nawet próżnowaniem. Jesteś otwarta na pomysły własne i innych i nie ukrywasz swoich emocji i pragnień, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych.

Twoja nowa postawa zbudowana na bazie pewności siebie, wysokiej samooceny i wiary we własne możliwości przekłada się na sukces zawodowy, awans. Zaczynasz zaspokajać swoje skrywane dotąd potrzeby, budujesz bardziej głębokie związki i relacje z osobami, na których ci zależy.

Być może spytasz ? A skąd mam wiedzieć, że to wszystko prawda?
?Ponieważ nie pozwalasz, aby ktokolwiek wkręcał ci do głowy destrukcyjne śmieci. Ponieważ znasz siebie, akceptujesz swoje zalety, ale też i wady. Ponieważ wyznaczasz sobie cele, które są twoimi życiowymi zadaniami i które realizujesz z pasją.
?Ponieważ na wyzwania, jakie niesie przed tobą życie, reagujesz słowami -hmmm, ciekawe, co to fantastycznego będzie się teraz działo..
?Ponieważ dynamika, energia, poczucie sprawczego wpływu na siebie i innych to cechy, którymi się zaraziła. Ponieważ nie dążysz do osiągnięcia doskonałości czy perfekcji tylko wciąż się rozwijasz.
?Ponieważ taka postawa staje się częścią twojej osobowości. Ponieważ twoje otoczenie zauważa i docenia zmianę, która w tobie nastąpiła.

Czy TERAZ już także uważasz, że pewność siebie, samoakceptacja, poczucie własnej wartości to podstawa zadowolenia i dobrego życia?
Ponieważ, niezależnie od tego, jak eleganckie założysz buty, niezależnie od tego, jak dobrą prezentację multimedialną przygotujesz, aby odnieść sukces i umieć cieszyć się z niego bez ograniczeń, najważniejsza jest siła twej pewności siebie.

Ponieważ już wiesz, dlaczego tak się dzieje, że w ludziach znających swoją wartość tkwi szczególny magnes przyciągający zaufanie, szczęście i powodzenie. Wszystko, co dobre, jakby samo wpada im w ręce. Ich związki uczuciowe są trwałe a plany życiowe kończą się na ogół sukcesem. Osoby te są pełne ciepła, wewnętrznej mocy. Umieją cieszyć się przyjemnościami, które niesie każdy dzień.

Niektórzy mówią ? magia.. Osiągnięcie takiego stanu to właśnie jest twoje zadanie. Abyś i Ty osiągnęła swój własny, życiowy sukces.

16 418

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio
na szczęście rozmawiałam z dziećmi a właściwie mówiłam im co się dzieje w domu,starałam się wytłumaczyć...Nie kłamałam,nie ubarwiałam i nie kazałam nienawidzić męża bo on taki niedobry.Nigdy nie nastawiałam ich wrogo do ojca.Syn również kilka razy podpowiadał mi -nie rozmawiaj z nim jak jest wypity,zrób to jutro...
To dzieci postawiły teraz kropkę nad i.Mamo zostaw go (córka).Ratuj się,już dawno miałem Ci powiedzieć,żebyś od niego odeszła (syn).
Jestem szczera.Powiedziałam im kilka dni temu,że rozstaję się z ich tatą,że rozumiem że mogą mieć odmienne zdanie.Jeśli nadal będą chciały utrzymywać z nim jakikolwiek kontakt nie mam nic przeciwko -to jest mimo wszystko ich ojciec.Przyjęły to spokojnie,przytaknęły.Ale... widać,że potrzebują czasu....
Zaniepokoiło mnie nietypowe zachowanie jm,ale jeszcze mam nawyki dzielenia włosa na czworo smile
Chyba rzeczywiście nic nie mogę zrobić.Będę obserwowała,ale nie będę ingerowała dopóki nie zajdzie potrzeba (tak jak np. u Ciebie).To przecież już dorośli ludzie.Muszą pewnych rzeczy doświadczyć na własnej skórze.Nawet jeśli miałoby to boleć...
Dziękuję Zofio,życzę Waszej trojce samych szczęśliwych chwil. smile

16 419

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Zofio
na szczęście rozmawiałam z dziećmi a właściwie mówiłam im co się dzieje w domu,starałam się wytłumaczyć...Nie kłamałam,nie ubarwiałam i nie kazałam nienawidzić męża bo on taki niedobry.Nigdy nie nastawiałam ich wrogo do ojca.Syn również kilka razy podpowiadał mi -nie rozmawiaj z nim jak jest wypity,zrób to jutro...
To dzieci postawiły teraz kropkę nad i.Mamo zostaw go (córka).Ratuj się,już dawno miałem Ci powiedzieć,żebyś od niego odeszła (syn).
Jestem szczera.Powiedziałam im kilka dni temu,że rozstaję się z ich tatą,że rozumiem że mogą mieć odmienne zdanie.Jeśli nadal będą chciały utrzymywać z nim jakikolwiek kontakt nie mam nic przeciwko -to jest mimo wszystko ich ojciec.Przyjęły to spokojnie,przytaknęły.Ale... widać,że potrzebują czasu....
Zaniepokoiło mnie nietypowe zachowanie jm,ale jeszcze mam nawyki dzielenia włosa na czworo smile
Chyba rzeczywiście nic nie mogę zrobić.Będę obserwowała,ale nie będę ingerowała dopóki nie zajdzie potrzeba (tak jak np. u Ciebie).To przecież już dorośli ludzie.Muszą pewnych rzeczy doświadczyć na własnej skórze.Nawet jeśli miałoby to boleć...
Dziękuję Zofio,życzę Waszej trojce samych szczęśliwych chwil. smile

smile
Dzięki smile

Trzymam za Ciebie mocno kciuki smile

16 420

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
skorpionica napisał/a:

Tak właśnie patrzę ,że prawie miesiąc nic nie pisałam. Straszne jak ten czas szybko leci.

Witaj! W kwestii wydruku z konta, i tak sąd może go poprosić o okazanie "pita" i na tej podstawie przeanalizuje, na jakie alimenty zasadnie możesz liczyć. Na szczęśćie nie przyznają alimentów na zasadzie deklaracji jedynie. Ja do tego robię dokładny spis kosztów jakie ponoszę. Paragon za paragonem smile Żeby mi nikt nie próbował wcisnąć, że się w czwórkę utrzymamy za połowę kwoty, która faktycznie mi wychodzi - a nie szaleję.

A wtej pracy u niego możesz potem liczyć na jakieś rekomendacje, na to że wpiszesz sobie w CV? Bo by się przydało, nikt nie powiedział, że kiedyś nie było by możliwości tego wykorzystać smile

Też uwielbiam takie "nasze dni", ale niestety nie mam tej możliwości abym była z dziećmi totalnie sama w domu. Choć karaluch i tak siedzi tylko przed TV, więc bywa, że się formalnie nie spotykamy smile Nie nudzę się, zawsze znajduję sobie zajęcie. Za to "moje wolne weekendy" to jakaś częściowa paranoja jest i właśnie tak bardzo chciałabym jednak już mieszkać osobno... A to zapomni, żeby obiad dzieciom zacząć gotować, nigdy im nic nie przeprasuje itp. Dziś wstałam rano i kurczaka mu podzieliłam, bo przecież siermięga nic nie mógł bez tego zrobić ale gęby nie otworzył. A jakoś nie po mojej myśli jest, że zanim by się zebrał i poprosił, to dzieciaki z głodu chyba by się zapiszczały... Zresztą śniadanie raczył im zrobić o 10.00 jak się troszkę zdenerwowałam, bo głuchy był, jak mówiły... W ogóle błuchy karaluch jest! Ach tam - wkurzył mnie dziś totalnie i dlatego wink

Więc reasumując.... wink Pewnie bym tęskniła, gdyby nie to, że tyle czasu już upłynęło smile I mnie i dzieciom "żyje się" coraz lepiej smile Znaczy weselej i ciekawiej smile Nie ma do czego tęsknić smile
Jak upłynie więcej czasu, to z porównania zaczniesz ostro zauwać, jakie jest dla Ciebie życie bez niego a jakie z nim smile I wydaje mi się, że ta tęsknota to trochę.... żeby w tym łóżku był kochający partner, który z całą dzieciarnią i Tobą spędzi to przedpołudnie przed telewizorem z zadowoleniem na twarzy. Że to niekoniecznie jest tęsknota za nim właśnie.... smile

Nie pisz "głupia", definicję tegoż już dziewczyny tu przerobiły wink Po prostu sama musisz do wszystkiego dojść smile

16 421

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No - i mój weekend dobiegł końca smile
Miły był smile Oczywiście nie wszystko dokładnie tak, jak planowałam, ale już nie doprowadza mnie do szału to, że wbiłam sobie do głowy, że coś tam ma być a okazuje się, że trzeba plany zaktualizować smile
Pogadałam. Wyskakałam się. Spotkałam z dawnymi znajomymi smile
Oczywiście, że w którymś momencie kolega zaczął dopytywać - o co poszło, co jest, że to niewyobrażalne dla nich wink Się okazało, że jakiś czas temu siedzieli z innymi naszymi znajomymi i przez dwie godziny próbowali dojść co się stało...
Gdzieś mu się wymskło, że .... że z tego wszystkiego wyszło im, że albo on chory jest albo.... homo.
Jakoś tak przyznam nie chciało mi się wgłębiać w to, ale tak mi się pomyślało - eee tam, standardowy karaluch wink Ale miło tego usłyszeć to mimo wszystko mi nie było, choć cios to nie był. Po prostu chyba wolałabym aby już wszyscy przeszli nad tym do codzienności, bo znajomi to nie "rodzina" i "przyjaciele" - wiecie pewnie co mam na myśli. Nie widze powodu by być tematem czyichś rozmów, mimo tego, że w rezultacie wychodzi na to, że jestem prozaicznie normalna i czepiać się mnie nie za bardzo jest czego.

A dziś mnie po południu tak to wredne karaluszysko wyprowadziło z równowagi, że myślałam że się poryczę! Ale starsza siedziała ze mną...
Nie wiem, czy Wam pisałam, ale kurczę... Starsza ma coraz lepszy kontakt ze mną, zrobiła się bardziej otwarta, szczera. Potrafimy się pośmiać z głupotek. Sama mówi, że lubi ze mną posiedzieć i pogadać smile A nigdy nie lubiła... Nie ufała mi w ogóle. Aż mi łezka wtedy poleciała smile Z radości i że jeszcze bardziej będę się starać odbudować te relacje między nami smile
A nie dość że mnie wkurzył, to jeszcze zaczyna być coraz bardziej negatywnie do niej nastawiony! Ona naprawdę normalnie go traktuje i zachowuje się, jak zwykle. Tyle, że zwykle była zła na nas oboje, a teraz i na mnie się pozłości, ale już zaczęła ze mną lubić "być". A on nad relacjami z dziećmi w ogóle nie pracuje, tu się nic nie zmieniło. I jeszcze ją coraz bardziej gnębi o te jej wyskoki.... Nie na zasadzie szczerej rozmowy co jest źle, tylko po prostu karaluch się na nią OBRAŻA! I wypomina po tygodniu i "karze", że np. nie odprowadzi jej wieczorem do jej koleżanki, bo tydzień temu to ona mu powiedziała to czy tamto... Gdzie tu do cholery jakiś sens? Starsza będzie pierwszą, która zacznie z nim tracić kontakt.... Tak coś czułam... Mam nadzieję, że to będzie postępowało powoli, jeśli chodzi o maluchy....

16 422

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

30 lat .  To dużo ,czy mało ?Jak dziewczyny myślicie ? Ja ostatnio nic nie robię ,tylko myślę,a prawdę mówiąc ,przez Was.Jakimś cudem trafiłam na ten portal i całe moje małżeństwo okazuje się jakąś porażką.O przepraszam ,dwa momenty w których poczęłam swoje dzieci są cudowne (tylko).
Od dawna wiem,że jestem w chorym związku i wciąż w nim trwam.Najważniejsze dla mnie jest to ,że zaczynam mieć już tego dosyć.
Otwierają się wszystkie zakamarki mojego mózgu,w których skrzętnie ukrywałam szybko zapominane krzywdy i urazy.Wieczne poczucie winy,mam
je chyba od dzieciństwa i masochizm(zawsze brałam winy na siebie)spowodowały zatracenie mnie i mojej kobiecości.Moje własne dzieci wiedzą
dużo więcej ,co dla mnie jest lepsze jak ja.No właśnie ,czy ja kiedykolwiek byłam szczęśliwa ?.Wiecie ,że dopiero od niedawna zadaję sobie to pytanie.Mam 50-lat i nie umiem odpowiedzieć na to pytanie nawet przed sobą.Po prostu nigdy mnie nie było jako mnie, Jany.Była mama,bracia,
chory związek mamy i musiałam bronić starszego brata,bo zawsze był dupą.Tylko własnych dzieci ,nie potrafiłam obronić przed psychopatą.
Noce nie przespane,praca moja i jego a do tego bicie i wciąż powtarzane słowa.że bez niego nic nie znaczę.Fakt,przekonał mnie,chociaż ,to ja
wszystkim kierowałam ,pracowałam jak wół i byłam zawsze mądrzejsza ,ale nie przemądrzała jak on.Mój Boże ,jak dobrze bez strachu zaczynać o tym myśleć.Tak sobie myślę ,że jestem jednym wielkim strachem.Serce mi drży jak tylko usłyszę jego podniesiony ton głosu,chociaż mnie teraz nie
bije,albo bardzo rzadko ,bo się stawiam,to jednak strach został.no i najważniejsza sprawa,że mam już dosyć takiego życia.Jak ja mogłam tak żyć?
Ile normalny człowiek jest w stanie wytrzymać?U mnie chyba już nastąpił kres .Mój mąż jest jak KAPO w obozie koncentracyjnym.Nie dość ,że niszczy fizycznie ,to jeszcze bardziej wyżywa się psychicznie.Teraz wynajduje sobie choroby,chyba czuje ,że zaczynam myśleć o Wolności.
A wiadomo ,Jana ma zasady ,kocha ,czyli nie odejdzie.A tu klops.Nawet dzieci się z tego śmieją,
Idzie tatuś do lekarza i mówi .Panie doktorze ,mam Raka.... ,a gdzie ,pyta lekarz..........,hi hi
Teraz napiszę coś o swoich wspaniałych dzieciach.Wiele złego im zrobiłam,teraz to wiem,ale zawsze potrafiłam ich wysłuchać i z nimi dorastać.
Córka ma 30 lat i jest wspaniała.Dużo mądrzejsza ode mnie.Od niej się uczę(paranoja co?)To dzięki niej ,spędziłam 7 cudownych dni i zobaczyłam
jak można wypoczywać i cieszyć się każdą minutą życia.Syn jest taki ciepły i wzruszająco dla mnie opiekuńczy.Mam w nich wsparcie ogromne,
dlatego na poważnie myślę o zostawieniu starego życia.Sama sobie tłumaczę,że takie życie to nie życie.Jak zrobić ten milowy krok.Jak się przełamać i nie oglądać za siebie.Nie jestem niemotą,a boję się....Moja mama była 3/4 życia sama i sobie poradziła z 3 -ką dzieci.Czym ja się przejmuję.....,Boże ...5,000 -myśli na sekundę....TYLKO cieszy mnie jedno.Zaczynam lubić  swoje własne towarzystwo.Każde z nas ma swój pokój
Jedynym minusem w tej chwili,jest to ,że ja nie pracuję(a może plusem ,jeszcze nie wiem).Jestem po 30-tu latach ciężkiej  pracy ,na jego utrzymaniu .Zawsze
miałam swoje pieniądze ,a teraz brak mi 100-ki w portfelu(brak bezpieczeństwa,swojego oczywiście),a on mi tego nie zapewnił,mimo obiecania
i zgody na zamknięcie firmy.Następne kłamstwo.Moje małżeństwo ,to jedne wielkie kłamstwo,zawsze byłam dla niego głupia,nie rodzinna,
kurwiłam się na każdym kroku i ze wszystkimi(podobno mu ktoś donosił).A ja biedna,jednego faceta do 50-ki mam i taka ze mnie k-wa.Wow.
alem se poużywała co ?HI HI HA .Jak fajnie jest ze sobą tak szczerze pogadać.Tak bardzo się cieszę ,że tu trafiłam.Czytam od paru tygodni i myślę,sumuję swoje życie i mam chęć w końcu zacząć coś czuć,przestać być bezwolną lalką,albo masochistką.Chcę być szczęśliwa,naprawdę
choć trochę szczęśliwa.może potrzebny mi psycholog lub lepiej psychiatra (hi hi ,pójdę do ośrodka zdrowia i poudaję ,że mi odbiło )i wyślą mnie do sanatorium ,z dala od mężusia,o fajny pomysł....trzeba pomyśleć.Najważniejsze jest to ,moje kochane,że zaczynam walczyć o siebie.

16 423

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzień doberek!

I witaj Jana smile
Może lepiej nie stosować taktyki jm i nie udawać, ze jesteś chora, tylko po prostu poszukać pomocy, wsparcia? smile Przede wszystkim dzięki sobie można znaleźć oparcie w samym sobie - oczywiście "kopniaczki" terapeuty jak najbardziej się przydają wink Na zadawane pytania trzeba odpowiadać. A jak już powie się coś głośno i to jeszcze w obecności kogoś, to.... działanie powoli zaczyna przychodzić samo smile
Miałaś już okazję zauważyć jak wygląda życie bez psychofaga. Czy tylko własny pokój da Ci pełne poczucie bezpieczeństwa? Coś się musi dać wymyśleć, jeśli chodzi o to z czego miałabyś żyć. Powolutku coś się wymyśli smile Ale Ty musisze czegoś konkretnego zachcieć i dążyć do tego - wtedy pomysły na to, jak owo życie ułożyć same zaczną wpadać do głowy smile

16 424

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj Zabko:)
Pusto tu dzisiaj sad
Mój weekend minął miło. Wprawdzie w sobotę sporo czasu poświęciłam na porządki, ale za to w niedzielę luzik w towarzystwie mamy.
Cieszy mnie miła prognoza pogody. Za 3 tygodnie przedwiośnie smile smile smile  Tęsknię już za spacerami, śpiewem ptaków i ciepłem słoneczka smile.
Miłego dnia smile

16 425 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-04 15:01:26)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
jana123 napisał/a:

30 lat .  To dużo ,czy mało ?Jak dziewczyny myślicie ? Ja ostatnio nic nie robię ,tylko myślę,a prawdę mówiąc ,przez Was.Jakimś cudem trafiłam na ten portal i całe moje małżeństwo okazuje się jakąś porażką.O przepraszam ,dwa momenty w których poczęłam swoje dzieci są cudowne (tylko).
Od dawna wiem,że jestem w chorym związku i wciąż w nim trwam.Najważniejsze dla mnie jest to ,że zaczynam mieć już tego dosyć.

Kochana Jano dobrze, ze trafilas na forum. 30 lat to duzo a masz jeszcze co najmniej 30 lat przed soba nie zmarnuj ich !!!!!

jana123 napisał/a:

Otwierają się wszystkie zakamarki mojego mózgu,w których skrzętnie ukrywałam szybko zapominane krzywdy i urazy.Wieczne poczucie winy,mam
je chyba od dzieciństwa i masochizm(zawsze brałam winy na siebie)spowodowały zatracenie mnie i mojej kobiecości.Moje własne dzieci wiedzą dużo więcej ,co dla mnie jest lepsze jak ja.No właśnie ,czy ja kiedykolwiek byłam szczęśliwa ?.Wiecie ,że dopiero od niedawna zadaję sobie to pytanie.Mam 50-lat i nie umiem odpowiedzieć na to pytanie nawet przed sobą.Po prostu nigdy mnie nie było jako mnie, Jany.Była mama,bracia,chory związek mamy i musiałam bronić starszego brata,bo zawsze był dupą.Tylko własnych dzieci ,nie potrafiłam obronić przed psychopatą.

To badz w koncu !!!!!!!!!!!!! Podejmij w koncu decyzje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Twoje decyzje !!!!!!!!!!!!!!!!!

jana123 napisał/a:

Noce nie przespane,praca moja i jego a do tego bicie i wciąż powtarzane słowa.że bez niego nic nie znaczę.Fakt,przekonał mnie,chociaż ,to ja wszystkim kierowałam ,pracowałam jak wół i byłam zawsze mądrzejsza ,ale nie przemądrzała jak on.Mój Boże ,jak dobrze bez strachu zaczynać o tym myśleć.Tak sobie myślę ,że jestem jednym wielkim strachem.Serce mi drży jak tylko usłyszę jego podniesiony ton głosu,chociaż mnie teraz nie bije,albo bardzo rzadko ,bo się stawiam,to jednak strach został.no i najważniejsza sprawa,że mam już dosyć takiego życia.Jak ja mogłam tak żyć?

No wlasnie jak moglas? Pozwolilas na to sad Nie pozwalaj wiecej !!!!! Jaki strach? Nic gorszego nie bedzie!!!
Teraz moze juz byc tylko lepiej smile smile smile

jana123 napisał/a:

Ile normalny człowiek jest w stanie wytrzymać?U mnie chyba już nastąpił kres .Mój mąż jest jak KAPO w obozie koncentracyjnym.Nie dość ,że niszczy fizycznie ,to jeszcze bardziej wyżywa się psychicznie.Teraz wynajduje sobie choroby,chyba czuje ,że zaczynam myśleć o Wolności.

Normalny czlowiek tego nie wytrzyma Jano !!!! My KKZB tak !!!!!!!!!!!!! Jestes wolnym czlowiekiem, bo konstytucja nam to w PL gwarantuje !!!! Sama sie uwiezilas sad

jana123 napisał/a:

A wiadomo ,Jana ma zasady ,kocha ,czyli nie odejdzie.

Nie kochana te zasady brzmia: Nie kocham siebie i boje sie samotnosci !!!!! Ty nie kochasz jego Ty kochasz byc uzalezniona od strachu, nieszczescia sad Uzaleznij sie w koncu od szczescia !!!

jana123 napisał/a:

A tu klops.Nawet dzieci się z tego śmieją, Idzie tatuś do lekarza i mówi .Panie doktorze ,mam Raka.... ,a gdzie ,pyta lekarz..........,hi hi
Teraz napiszę coś o swoich wspaniałych dzieciach.Wiele złego im zrobiłam,teraz to wiem,ale zawsze potrafiłam ich wysłuchać i z nimi dorastać.
Córka ma 30 lat i jest wspaniała.Dużo mądrzejsza ode mnie.Od niej się uczę(paranoja co?)To dzięki niej ,spędziłam 7 cudownych dni i zobaczyłam
jak można wypoczywać i cieszyć się każdą minutą życia.Syn jest taki ciepły i wzruszająco dla mnie opiekuńczy.Mam w nich wsparcie ogromne, dlatego na poważnie myślę o zostawieniu starego życia.

Ucz sie od dzieci Jana. Poznaj ich na nowo. Oni zawsze marzyli o "nowej mamie". Spelnij ich marzenia !!!

jana123 napisał/a:

Sama sobie tłumaczę,że takie życie to nie życie.Jak zrobić ten milowy krok.Jak się przełamać i nie oglądać za siebie.Nie jestem niemotą,a boję się....Moja mama była 3/4 życia sama i sobie poradziła z 3 -ką dzieci.Czym ja się przejmuję.....,Boże ...5,000 -myśli na sekundę....TYLKO cieszy mnie jedno.Zaczynam lubić  swoje własne towarzystwo.Każde z nas ma swój pokój

Czego sie boisz? Ze nie bedzie Cie nikt bil, wyzywal, traktowal jak psa?
Ale straszne zycie przed Toba Jana smile  Znajdziesz prace jak poszukasz a alimenty tez dostaniesz smile
Poszukaj sobie dobrego adwokata i poinformuj sie w sprawie rozwodu !!!! Poznaj w koncu swoje prawa!!! Nie jestes niewolnikiem i masz prawa !!!

jana123 napisał/a:

Jedynym minusem w tej chwili,jest to ,że ja nie pracuję(a może plusem ,jeszcze nie wiem).Jestem po 30-tu latach ciężkiej  pracy ,na jego utrzymaniu .Zawsze  miałam swoje pieniądze ,a teraz brak mi 100-ki w portfelu(brak bezpieczeństwa,swojego oczywiście),a on mi tego nie zapewnił,mimo obiecania i zgody na zamknięcie firmy.Następne kłamstwo.Moje małżeństwo ,to jedne wielkie kłamstwo,zawsze byłam dla niego głupia,nie rodzinna, kurwiłam się na każdym kroku i zewszystkimi(podobno mu ktoś donosił).

Tak Twoje malzenstwo to wielkie klamstwo i co? jedyne co mozesz zrobic to z tym skonczyc !!!!

jana123 napisał/a:

A ja biedna,jednego faceta do 50-ki mam i taka ze mnie k-wa.Wow. alem se poużywała co ?HI HI HA .Jak fajnie jest ze sobą tak szczerze pogadać.Tak bardzo się cieszę ,że tu trafiłam.Czytam od paru tygodni i myślę,sumuję swoje życie i mam chęć w końcu zacząć coś czuć,przestać być bezwolną lalką,albo masochistką.Chcę być szczęśliwa,naprawdę choć trochę szczęśliwa.może potrzebny mi psycholog lub lepiej psychiatra (hi hi ,pójdę do ośrodka zdrowia i poudaję ,że mi odbiło )i wyślą mnie do sanatorium ,z dala od mężusia,o fajny pomysł....trzeba pomyśleć.Najważniejsze jest to ,moje kochane,że zaczynam walczyć o siebie.

To do boju Jana - walcz o siebie !!!! Bez psychologa chyba sie nie obejdzie sad Za dlugo bylas w toksycznym zwiazku sad
Ja Ci powiem tylko, ze jak powiesz prawde u lekarza, to moze i sanatorium zalatwi smile
Przeczytalas juz ksiazki i blogi?
Zycze Ci sily a sila to madrosc smile

************************************************************************************
Kobietki kochane, jezeli najda Was smuty, bo zycie do dupy to obejzyjcie sobie ten film sad
https://www.youtube.com/watch?v=hQw1JeoyydA

16 426

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cześć dziewczyny,
może mnie ktoś jeszcze tu pamięta.
To ja próbuję zmienić mojego męża, a Wy mi obiecałyście wystawić pomnik jak mi się to uda. Jeszcze za wcześnie na robienie projektu tego pomnika, ale póki co nie jest źle, a bynajmniej jest poprawa. Wiem, że są fazy przemocy i w każdej chwili może nastąpić wybuch. Nie przyzwyczajam się do tej poprawy, ale mam maleńką nadzieję. Cały czas zaglądam do Was na to forum, bo to dzięki Wam uświadomiłam sobie jak wiele nas jest i postanowiłam zawalczyć o siebie.

16 427 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-04 15:16:13)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

A dziś mnie po południu tak to wredne karaluszysko wyprowadziło z równowagi, że myślałam że się poryczę! Ale starsza siedziała ze mną...

Zabka jedyne co jest pewne z karaluchem to to, ze bedzie wyprowadzal z rownowagi sad
Szkoda lez z powodzu prymitywnych robali !!!

zabka-k napisał/a:

Nie wiem, czy Wam pisałam, ale kurczę... Starsza ma coraz lepszy kontakt ze mną, zrobiła się bardziej otwarta, szczera. Potrafimy się pośmiać z głupotek. Sama mówi, że lubi ze mną posiedzieć i pogadać smile A nigdy nie lubiła... Nie ufała mi w ogóle. Aż mi łezka wtedy poleciała smile Z radości i że jeszcze bardziej będę się starać odbudować te relacje między nami smile

No widzisz lepiej uronic lezke z radosci smile Fajnie, ze masz dobry kontakt z corka smile

zabka-k napisał/a:

A nie dość że mnie wkurzył, to jeszcze zaczyna być coraz bardziej negatywnie do niej nastawiony! Ona naprawdę normalnie go traktuje i zachowuje się, jak zwykle. Tyle, że zwykle była zła na nas oboje, a teraz i na mnie się pozłości, ale już zaczęła ze mną lubić "być".

Bo dzieci jak nie lubia to nie lubia a jak lubia to lubia smile Proste smile

zabka-k napisał/a:

A on nad relacjami z dziećmi w ogóle nie pracuje, tu się nic nie zmieniło. I jeszcze ją coraz bardziej gnębi o te jej wyskoki.... Nie na zasadzie szczerej rozmowy co jest źle, tylko po prostu karaluch się na nią OBRAŻA! I wypomina po tygodniu i "karze", że np. nie odprowadzi jej wieczorem do jej koleżanki, bo tydzień temu to ona mu powiedziała to czy tamto... Gdzie tu do cholery jakiś sens? Starsza będzie pierwszą, która zacznie z nim tracić kontakt.... Tak coś czułam... Mam nadzieję, że to będzie postępowało powoli, jeśli chodzi o maluchy....

Zabka Twojego karalucha interesuje tylko wlasna dupa sad Zreszta jak kazdego karalucha !!!! Gdyby zachowywal sie inaczej nie bylby karaluchem !!! Z jednej strony to dobre, bo gdyby zachowywal sie dobrze to mialabys moze watpliwosci smile Wiem, ze boli taka prawda ale czytalam motto pewnej dziewczyny : Prawda zawsze wyzwala i zgadzam sie z tym stwierdzeniem smile
Zabka zycze Ci szybkiej przeprowadzki do nowego mieszkania bez karaluchow smile

16 428 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-04 15:34:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

Cześć dziewczyny,
może mnie ktoś jeszcze tu pamięta.
To ja próbuję zmienić mojego męża, a Wy mi obiecałyście wystawić pomnik jak mi się to uda. Jeszcze za wcześnie na robienie projektu tego pomnika, ale póki co nie jest źle, a bynajmniej jest poprawa. Wiem, że są fazy przemocy i w każdej chwili może nastąpić wybuch. Nie przyzwyczajam się do tej poprawy, ale mam maleńką nadzieję. Cały czas zaglądam do Was na to forum, bo to dzięki Wam uświadomiłam sobie jak wiele nas jest i postanowiłam zawalczyć o siebie.

Piszesz, ze postanowilas zawalczyc o siebie a zarazem zmienic meza. Zawalczyc o siebie to znaczy podporzadkowac sie mezowi?
Piszesz, ze sa fazy przemocy i w kazdej chwili moze wystapic wybuch, to co to za zmiana????
Kochana Zabcia jest nas duzo ale sa i takie, ktore juz przestaly wierzyc w bajki !!!!
Co do pomnika - moze jestem przemadrzala ale nie doczekasz sie sad
To co teraz sie dzieje w Twoim zwiazku to tzw. miesiac miodowy !!!

************************************************************************************
A To wstawil pewien pan dyrektor z Londynu na forum smile Ja stwierdzilam, ze to instrukcja obslugi narcysty a inny pan powiedzial wprost: "instrukcja obsluga standardowego glupiego meza".
Moze komus sie przyda? Faceci sa zachwyceni smile
Relax during the engagement and wedding.

Oba wydarzenia, zaręczyny oraz ślub, mają o wiele większe znaczenie emocjonalne dla kobiety niż dla mężczyzny. Dlatego najważniejszym jest żeby przyszłemu mężowi nie zawracać głowy przygotowaniami i każdą najmniejszą [beeep]erelą z nimi związanymi. Najlepiej jest się zrelaksować i nawet jak coś nie idzie według planu zachować kamienną twarz i nie marudzić.

Continue to be a creature like any other.

Kobiety zamężne powinny zachowywać się dokładnie tak jak przed ślubem tzn. tak jakby jeszcze nie usidliły swojego mężczyzny. Chodzi o pewność siebie, pozytywne nastawienie, flirt...

Keep up your looks ? but don't go crazy.

Dla mężczyzny wygląd jest jednym z ważniejszych kryteriów wyboru. Dlatego kobieta nie powinna chodzić po domu w za dużej koszuli nocnej, w brudnych włosach, przytyć 5kg czy ścinać włosów tuż po ślubie. Przed przyjściem męża warto spryskać się perfumami. Umiar jednak jest też zalecany (bez sztucznych rzęs, liposukcji, czy implantów).

Keep up your own interests (have a life!).

Wiele kobiet po zamążpójściu rezygnuje ze swoich zainteresowań, które tak naprawdę w momencie poznania czyniły je dla mężczyzny ciekawymi osobami. Mężczyzna będzie o wiele bardziej skłonny do inicjacji rozmowy właśnie wtedy, kiedy kobieta zajęta będzie własnymi sprawami. Kobiecie radzi się naginać swój własny grafik do próśb męża, a co więcej nie robić awantury, kiedy nagle okazuje się, że było to zupełnie niepotrzebne. Mężczyźni bowiem w swojej naturze stawiają samych siebie na pierwszym miejscu.

Lower your expectations in the first year.

Po zamążpójsciu nie należy spodziewać się, że mężczyzna będzie zachowywał się tak samo jak w okresie randkowania. Dlatego dobrze jest się zrelaksować, często przymrużać oko i hamować potok słów w celu wyjaśniania czegokolwiek.

Be a team.

Kobieta nie może przesadzać z posiadaniem ?własnego życia?. Warto konsultować swoje wypady czy plany z mężem choćby nawet miały one błahy charakter (np. zakup firan). Na imprezy należy chodzić razem albo wcale (podobnie rzecz ma się z wakacjami), mieć wspólne konto, w ciągu dnia znaleźć choćby 20 minut wyłącznie dla siebie.

Give him 15 minutes alone when he comes home.

Kiedy mąż przychodzi do domu warto dać mu buziaka i pozwolić pozbierać myśli przed podejmowaniem jakiegokolwiek tematu. Raz jeszcze ? hamujemy słowotok!

Be supportive.

Mężczyznę należy traktować jak wojownika, który każdego dnia wyrusza na pole bitwy. Dlatego też przed wyjściem do pracy należy dodać mu otuchy kilkoma zagrzewającymi do walki słowami. Nawet jeżeli mężczyzna ma niestworzony lub nierealistyczny pomysł należy go wspierać bez słowa krytyki. Jeżeli się przeziębił nie należy ważkości tego przeziębienia umniejszać ale zająć się mężem jakby był małym dzieckiem. Za każdą najmniejszą rzecz warto mężowi podziękować (umycie naczyń, skoszenie trawnika etc.).

Let him win.

Jakkolwiek wydawałoby się to niesprawiedliwe zaleca się kobietom dać mężczyźnie wygrywać w większości sporów. Jedynie sprawy naprawdę najważniejsze są warte walki. Przede wszystkim kobieta musi sobie zdać sprawę, co jest dla niej sprawą nie do odpuszczenia.

Accept that some of the things are none of your business.

Każdy mężczyzna ma sekrety i jeżeli tylko nie mają one szkodliwego wpływu na życie rodziny, kobieta nie powinna domagać się ich wyjaśnienia. Nie warto kwestionować relacji rodzinnych męża, dociekać ile w rzeczywistości mężczyźnie powinna zabrać droga z pracy do domu, nagabywać o konieczności wizyty u lekarza, kontrolować godzin snu lub siedzenia w fotelu i oglądania telewizora, komentować sposobu ubioru.

Try not to call him too much at work.

Telefonować do pracy męża należy wyłącznie jeżeli ma się określony powód. Telefony mają być krótkie i do rzeczy.

Rarely return his gifts.

Otrzymanych prezentów nie należy wymieniać, oddawać lub komentować w negatywny sposób. Najlepiej jest udać zachwyt (jeżeli w rzeczywistości nie podobają się), a co więcej używać podarków od czasu do czasu. Jeżeli mężczyzna kupi coś drogiego (a właśnie zbieraliście na pralkę itp.) nie wolno kwestionować logiki kupna takiego prezentu. Podważa to rolę mężczyzny jako głowy rodziny.

Don't expect a lot of sympathy from your husband.

Mężczyźni zazwyczaj myślą o sobie w racjonalnych, a o kobietach w irracjonalnych kategoriach. Podchodząc do danego problemu racjonalnie mężczyzna myśli, ze w ten sposób pomaga zawsze mocno przesadzającej kobiecie. Kiedy więc kobieta potrzebuje odrobiny współczucia i ciepła najlepiej jest się po nie zwrócić do przyjaciółki.

Rules for fighting.

Jeżeli już dojdzie do kłótni to należy rozmawiać tylko i wyłącznie o sednie rzeczy, przerwać jeżeli odbiega się od tematu, nie atakować charakteru mężczyzny a jedynie podmiot kłótni, zgodzić się na niegodzenie się w danej kwestii, unikać gróźb, nie dać się prowokować (jeżeli mężczyzna powie coś obraźliwego należy po prostu wyjść z pokoju), wyjść na spacer albo zatelefonować do przyjaciółki, robić dokładnie to co robiłoby się przed kłótnią, myśleć w kategoriach miłości do męża i w końcu należy zadać sobie pytanie ?czy przedmiot sporu jest naprawdę warty tej całej afery??.

Say what you mean but don't say it meanly.

Chodzi o to, żeby zawsze patrzeć na rzeczy w sposób pozytywny. Niestety kobiety mają wrodzoną tendencję do wiercenia dziury w całym. I tego należy unikać. Najprostszą regułą jest odnoszenie sprawy do siebie a nie do drugiej osoby (przykład: zamiast ?Kiedy to właściwie ostatnio zrobiłeś mi masaż pleców? Ja robię Ci masaż co drugi dzień!?; trzeba odezwać się w następujący sposób: ?Hmm? tak strasznie potrzebuję masażu??).


Don't use the "D" (Divorce) Word.

Kobiety często grożą rozwodem, żeby wywołać określony efekt. Tylko i wyłącznie. Tak naprawę jednak słowo to jest poważną bo nie wietrzejącą trucizną w związku. A trucizna zazwyczaj zbiera swoje żniwo ? w końcu może dojść do rozwodu, którego tak naprawę żadna ze stron nie planowała. Jeżeli ciągle mówi się, że małżeństwo nie jest nic warte to takim się ono stanie, a co więcej mąż też w to uwierzy. Jesteś tym, co mówisz.

Don't scream, speak softly.

Ważniejszy jest sposób mówienia niż przekazywana treść. Mówić należy delikatnie i niskim głosem. Tylko wtedy kobieta może uzyskać maksimum koncentracji mężczyzny. Jasne, że mężczyźni lubią kiedy kobieta krzyczy ? ale tylko podczas seksu! W przeciwnym razie krzyki będą przypominać im matkę. Mężczyzna skupi się wyłącznie na ?złym zachowaniu? żony, a nie na tym, że może faktycznie czymś zawinił. Dlatego kobietom radzi się wziąć duży oddech, przejść się na spacer lub zatelefonować do przyjaciółki. Dopiero kiedy mówi się przyciszonym, spokojnym głosem, można zostać usłyszanym, a nawet zrozumianym przez mężczyznę.

To compare is to despair & Don't compare him with other husbands.

W każdym przypadku porównywanie swojego męża do mężów koleżanek wychodzi na złe. Sytuacja każdej rodziny jest inna i porównywania te często są bezzasadne i niesprawiedliwe. Dawanie ujścia emocjom w ten właśnie sposób jest bardzo przykre dla mężczyzny i może obrócić się przeciwko kobiecie. Mężczyzna, który jest przekonany, że uszczęśliwia kobietę stara się to robić jeszcze bardziej! I na odwrót. Kobieta musi zrozumieć, że każdy mężczyzna ma plusy i minusy. I że trzeba z nimi żyć.

Don't ask your single friends for marital advice.

Niezamężne przyjaciółki dzielą się na dwie grupy: te, które małżeństwo idealizują i te, które uważają je za zło konieczne. Nie należy szukać u nich zrozumienia jeżeli chodzi o problemy małżeńskie. W małżeństwie bowiem nic nie jest białe lub czarne. A rozumieją to tylko mężatki.

Have a family dinner at least once a week.

Dobrze jest przygotować mężczyźnie kolację przynajmniej raz na tydzień. Przy czym ma to być czas tylko i wyłącznie dla niego. Ma on się czuć jak król. Kobiecie radzi się wszystko podać na tacy, uważnie słuchać, co ma do powiedzenia, a potem umyć naczynia.

Don't force him to talk.

Mężczyźni zazwyczaj nie rozmawiają i nie należy ich zmuszać do rozwiązywania problemów poprzez dyskusję. Powstrzymywanie siebie jest kluczem do wszystkiego. Jak już mężczyzna poczuje się gotowy do rozmowy to sam ją zacznie.

Don't hang on his every word.

Milczenie jest dla mężczyzny tajemnicze i interesujące. Tak więc jeżeli właśnie kupiło się nową sukienkę, albo zmieniło fryzurę nie należy pytać mężczyzny jak się wygląda, a tym bardziej zmuszać go do wypowiedzenia tego właściwego przymiotnika. Lepiej wypracować zwyczaj komplementowania samej sobie i czerpania z tego dużej satysfakcji. W ten sposób buduję się też własną niezależność.

Do things you don't want to do.

Małżeństwo jest pasmem kompromisów. Dlatego zaleca się kobietom uczestniczenie we wszystkich niezbyt ciekawych dla niej czynnościach (mecze koszykówki, wystawy samochodowe etc.). Nieważne jak bardzo nie ma się ochoty makijaż, krótką spódniczkę czy szpilki. Jeżeli mężowi to sprawia przyjemność, to zdecydowanie należy tak się właśnie ubrać gdzieś wychodząc.

He can say anything about his family but you can't.

Jakkolwiek nieprawidłowe byłyby stosunki (np. finansowe) między mężem a jego rodziną, lub między samą kobietą a rodziną męża, kobieta nie powinna ich komentować. Dotyczy to również jakichkolwiek waśni między członkami rodziny. Mąż ma natomiast prawo do przedstawiania swojej opinii w każdej dziedzinie życia rodzinnego swojej żony.

Make him feel like he's the most important person in your life.

Kobieta powinna karmić ego swojego mężczyzny. Mężczyźni lubią rozwiązywać problemy i czują się dobrze, kiedy mogą kobietę uratować, a przynajmniej naprowadzić na właściwy kierunek. Dlatego zawsze należy pytać się mężczyzny o zdanie w każdej najmniejszej sprawie, okazywać mu właściwe zainteresowanie kiedy się zwraca do kobiety i pokazywać, jak bardzo docenia się jego rady.

Listen to his advice and try to appreciate it.

Kiedy mąż (nawet jeżeli nie pytany) zacznie dawać swojej żonie rady, należy ich wysłuchać, podziękować i postarać się do nich stosować. I nieważne, że kobieta sama wie, jak do pewnych rzeczy podejść.

Don't try to do it all.

Kobieta nie powinna się czuć winna jeżeli korzysta z pomocy sprzątaczki lub opiekunki. Zakupy powinny być dostarczane pod drzwi domu a nie dźwigane przez kobietę. I nieważne, co mówi teściowa lub mąż. Kobieta powinna nauczyć się szanować swoją osobę i mówić ?nie?.

Have a date night.

Od czasu do czasu kobieta powinna organizować romantyczne wieczory we dwoje. Rekomenduje się pyszne jedzenie (bez plastikowych naczyń!), jedzenie w bieliźnie, zapalenie świec, włączenie romantycznej muzyki, wyłączenie telefonów, wypożyczenie seks video, masaż pleców, udawanie niewolnicy lub zabawki seksualnej mężczyzny, nie wspominanie o niczym poważnym lub negatywnym, ciągłe uśmiechanie się.

Rules for sex.

Mężczyzna determinuje życie seksualne kobiety. Należy się dostosować do jego temperamentu, jakikolwiek by on nie był. I nie zmuszać do częstszego bądź rzadszego pożycia. Trzeba godzić się na seks, kiedykolwiek mężczyzna ma na to ochotę.

Rules for pregnancy.

Dziecko nie jest panaceum na problemy małżeńskie. Dlatego decyzja o dziecku powinna być poprzedzona wypracowaniem prawdziwej bliskości między partnerami. W ciąży nie należy narzekać (jeżeli już to tylko przyjaciółkom), trzeba dbać o siebie i nie użalać się nad sobą. Mężczyznę należy włączać jedynie w pozytywne aspekty ciąży.

Don't complain about the kids.

Jeżeli kobieta narzeka zbyt często na dzieci, mężczyzna zacznie myśleć, że jest ona niekompetentna. Mężczyzna będzie szanował pracę żony, jeśli wszystko będzie ona miała pod kontrolą. Najlepiej zadzwonić do przyjaciółki.

Keep it to yourself.

Rzeczy, o których z mężem nie należy rozmawiać: jak bardzo przystojny jest nowy szef; o fantazjach seksualnych, które nie mają z mężem nic wspólnego; jak cholernie podoba ci się jakiś aktor (a już w szczególności, kiedy jest zupełnym przeciwstawieństwem męża); o pozamałżeńskim związku przyjaciółki, o telefonach do Ciebie, których nie zanotował; o tym, jak bardzo nie masz ochoty na seks; jak mąż nie potrafi nawet włożyć naczyń do zlewu; jak nie potrafi poskładać ubrania; co naprawdę myśli się o jego przyjaciołach i rodzinie.

Don't expect applause for doing chores.

Żądanie szacunku dla swojej pracy w domu nie jest sposobem na jego otrzymanie. Mężczyzna rzadko kiedy dostrzega lub wyraża swoje uznanie. Kobieta robi swoje, mężczyzna robi swoje. Kiedy mąż mówi, że zabrakło ketchupu to nie po to, żeby zakwestionować jakość pracy kobiety, tylko żeby znaleźć rozwiązanie do zaistniałej sytuacji.

Don't nag.

Żaden mężczyzna nie lubi, żeby mu mówiono, co ma zrobić. Dlategoteż prośbę należy wyartykułować tylko raz i to miło. Błędem jest wypominanie mężczyźnie nie dotrzymanych obietnic w obecności osób trzecich. Kobieta powinna skoncentrować się na swoich uczuciach ? czasem ponaglanie męża jest wynikiem frustracji w zupełnie innej dziedzinie życia. Można też spróbować ?odwrotnej psychologii? ? powiedzieć mężowi, że tak naprawdę nie ma czym się przejmować i że ci na czymś zupełnie nie zależy. Im mniej kobieta czegoś oczekuje, tym bardziej mężczyzna będzie chciał to zrobić. Jeżeli już nic nie działa, należy udawać, że jest się samotną matką i wszystko zrobić własnoręcznie.

Don't find fault with things you know about when you married him.

Nie wolno nagle krytykować mężczyzny za zachowania, o których wiedziało się przed ślubem. Zacząć należy od próby nienarzekania przez jeden dzień, potem przez tydzień, a potem przez miesiąc.

It's easier to stay married than get married.

Mężczyźni są do siebie bardzo podobni. Przed rozwodem należy sobie zdać sprawę z tego, że z kolejnym partnerem prawdopodobnie trzeba będzie pracować nad tymi samymi problemami. A to zajmuje bardzo dużo czasu. Czy warto?

Go on the boot camp nice plan for a week.

Od czasu do czasu przez calutki tydzień należy stosować następujące zasady w stosunku do męża: w momencie, kiedy chce się wykrzyczeć coś negatywnego, trzeba policzyć do pięciu i powiedzieć coś zupełnie zaskakującego np.: ?bardzo podoba mi się twój krawat?; ani razu nie odmówić seksu; w obliczu krytyki ze strony męża należy się z nią zgodzić i spróbować to zmienić cokolwiek by to nie było; milczeć, jeżeli mąż popełnił błąd; ładnie i seksownie się ubierać; codziennie ćwiczyć; pomasować mężowi plecy; ugotować jego ulubione danie bez żadnego powodu; pytać się o jego każdy dzień i wyglądać na zainteresowaną odpowiedzią (patrzymy prosto w oczy); zadzwonić do pracy, żeby tylko powiedzieć, jak bardzo się za nim tęskni; dziękować za każdą najmniejszą rzecz; zapomnieć o sarkazmie lub krzyku; pozwolić mu na wychodzenie gdziekolwiek tylko chce; zrobić coś, o co mąż prosił dawno temu. Najważniejsza w tego rodzaju tygodniu jest konsekwencja zachowania.

Don't go changing or try to hard.

Jeżeli żadna z reguł nie działa to widocznie poślubiło się niewłaściwą osobę. Trzeba umieć dać sobie spokój w odpowiednim momencie i z klasą zakończyć takową relację.

Don't think marriage counseling is the answer.

Poradnie małżeńskie nigdy nie będą rozwiązaniem, chyba że inicjatywa wyjdzie od mężczyzny ? i to też nie zawsze.

Realize that your marriage is over if he cheats even once.

Nawet jeżeli mężczyzna obieca, że już nigdy więcej kobiety nie zdradzi (chodzi tutaj o sam akt fizyczny a nie o flirtowanie) należy się liczyć z tym, że to już koniec związku. Już nigdy nie będzie on taki sam. Podczas procesu rozchodzenia się najlepiej zwrócić się o pomoc do przyjaciół i rodziny.

Divorce with dignity.

Im bardziej się jest zawistnym podczas rozwodu tym trudniej jest zakończyć ten etap w życiu kobiety. Przy rozwodzie należy pokazać swoją klasę. Za nic nie należy się obwiniać, niczego zbytnio nie analizować. Kiedyś się kochało, ale widocznie zamążpójście nie było dobrym rozwiązaniem. Rozwód oznacza tylko tyle. I nic więcej.

Date ASAP after your divorce.

Po rozwodzie należy jak najszybciej umówić się na randkę. Nie chodzi tutaj o wskakiwanie do łóżka pierwszego spotkanego mężczyzny. Wręcz przeciwnie. Chodzi o dobrze spędzony czas i poznawanie nowych ludzi. Ma to zapobiec depresji. Jednocześnie nie należy interesować się życiem osobistym byłego męża. To tylko niepotrzebnie psuje krew.

Rules for second marriages.

Zasady w drugim małżeństwie: trzeba zachowywać się tak samo, jak w okresie randkowania; nie należy być leniwym jeżeli chodzi o seks (zaleca się powitanie męża w samych pończochach i wysokich obcasach ? mężczyźni tak naprawdę nie zwracają uwagę na to ile kobieta waży i jak wygląda jej ciało; bardziej interesują się samym aktem); trzeba uważać na to, co się mówi; być konsekwentnym w swoim zachowaniu; nosić długie włosy; nie umniejszać mężczyźnie a wspomagać jego ego; natychmiast przepraszać; bardzo doceniać gdy zadzwoni do pracy; nawet jeżeli się pokłóciło ugotować kolację i uprawiać seks; jeżeli potrzeba kobiecie ciepła i uwagi to najlepiej pójść po nie gdzieś indziej (terapeuta, przyjaciele etc.).

16 429

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Witaj Zabko:)
Pusto tu dzisiaj sad
Mój weekend minął miło. Wprawdzie w sobotę sporo czasu poświęciłam na porządki, ale za to w niedzielę luzik w towarzystwie mamy.
Cieszy mnie miła prognoza pogody. Za 3 tygodnie przedwiośnie smile smile smile  Tęsknię już za spacerami, śpiewem ptaków i ciepłem słoneczka smile.
Miłego dnia smile

Żartujesz? Naprawdę przedwiośnie? Wiesz co, ja w ogóle nie mam czasu na telewizję, więc najczęściej po prostu nie wiem, jakie są prognozy smile Ale to było by miło!!!! Gdzieś ktoś pisał nawet o pierwiosnkach, ale to nie RP było wink

Ranyyyyy - NAPRAWDĘ????? smile smile smile
Wiesz, nigdy nie trafiłam do Zakopca, jak puszczał śnieg wysoko i jak strumienie były bardzo podniesione.... To teraz powoli mówisz, że by się klarowała możliwość? wink

16 430

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

....

Wiem smile Tylko mi się dzieciaka wczoraj tak żal zrobiło... Musiałam się wygadać - też trochę na zasadzie, że ja zasadniczo tryskam optymizmem, ale to nie tak, że jak mi spadły klapki z oczu, to nie ma już "przykrych" sytuacji, bo takiej legendy o sobie to ja już bym nie chciała tworzyć wink Już sobie wyidealizowałam coś kiedyś i nie trza idealizować więcej smile

Happy - cholewcia, chyba zacznę za rękaw ludzi ciągnąć na ulicy, żeby zajrzeli obejrzeć wink To się może szybciej zachwycą, zawsze to statystycznie większe prawdopodobieństwo wink

16 431

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

jana wiem jak trudno jest Ci zmienić swoje życie po tylu latach. Ja jestem ze swoim mężem od ponad 20 lat i też jest mi trudno. Zawsze mnie wyzywał i poniżał a z czasem coraz bardziej, ale zawsze sobie mówiłam, że poza tym to mogę na niego liczyć bo choć pomarudzi, ale pomoże jak będzie trzeba. Ale to jest oszukiwanie samej siebie. Nigdy nie czułam się przy nim bezpieczna. Zawsze mówił, że się ze mną rozwiedzie, a teraz tłumaczy, że nigdy tak naprawdę nie myślał. Jest w nas kobietach za mało miłości do siebie. Wydaje nam się, że jesteśmy w wiecznej służbie naszemu panu. jana nie tylko Ty stawiasz na pierwszym miejscu szczęście Twojego męża, a zapominasz o sobie. My wszystkie tu zaczęłyśmy, zaczynamy lub zamierzamy zacząć walczyć o siebie i własne szczęście. Dobrze, że jesteśmy świadome, że mamy swoje prawa, przecież prawo do głosowania dali nam wieki temu.

16 432

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

....

Wiem smile Tylko mi się dzieciaka wczoraj tak żal zrobiło... Musiałam się wygadać - też trochę na zasadzie, że ja zasadniczo tryskam optymizmem, ale to nie tak, że jak mi spadły klapki z oczu, to nie ma już "przykrych" sytuacji, bo takiej legendy o sobie to ja już bym nie chciała tworzyć wink Już sobie wyidealizowałam coś kiedyś i nie trza idealizować więcej smile

Happy - cholewcia, chyba zacznę za rękaw ludzi ciągnąć na ulicy, żeby zajrzeli obejrzeć wink To się może szybciej zachwycą, zawsze to statystycznie większe prawdopodobieństwo wink

Ale ja wiem, ze Ty wiesz i tryskasz optymizmem smile Ja tak dla towarzystwa odpowiedzialam w ramach kobiecej solidarnosci smile

A ogloszenia w sklepie spozywczym, w spoldzielni mieszkaniowej, na dworcu ? Dobrze jest tez kazdemu znajomemu mowic, ze masz do sprzedania. Bo znajomi maja znajomych a znajomi znajomych tez maja znajomych itd smile

16 433

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Ale ja wiem, ze Ty wiesz i tryskasz optymizmem smile Ja tak dla towarzystwa odpowiedzialam w ramach kobiecej solidarnosci smile

A ogloszenia w sklepie spozywczym, w spoldzielni mieszkaniowej, na dworcu ? Dobrze jest tez kazdemu znajomemu mowic, ze masz do sprzedania. Bo znajomi maja znajomych a znajomi znajomych tez maja znajomych itd smile

To dobrze, bo ja nie chcę być ani zbyt idealna, ani zbyt nieidealna wink To się cieszę smile

Umowa o pośrednictwo zawarta na wyłączność z biurem pośrednictwa smile Jedyne co można było, to poinformować znajomych smile
Innych ogłoszeń nie bardzo zgodnie z umową, zresztą pośrednik reklamuje gdzie się da, z tego co np. widzę w necie wink  Zacznę czary i gusła odprawiać nad zwiększeniem koniunktury na chętnych z 0 do 1000 wink

16 434

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ale ja wiem, ze Ty wiesz i tryskasz optymizmem smile Ja tak dla towarzystwa odpowiedzialam w ramach kobiecej solidarnosci smile

A ogloszenia w sklepie spozywczym, w spoldzielni mieszkaniowej, na dworcu ? Dobrze jest tez kazdemu znajomemu mowic, ze masz do sprzedania. Bo znajomi maja znajomych a znajomi znajomych tez maja znajomych itd smile

To dobrze, bo ja nie chcę być ani zbyt idealna, ani zbyt nieidealna wink To się cieszę smile

Umowa o pośrednictwo zawarta na wyłączność z biurem pośrednictwa smile Jedyne co można było, to poinformować znajomych smile
Innych ogłoszeń nie bardzo zgodnie z umową, zresztą pośrednik reklamuje gdzie się da, z tego co np. widzę w necie wink  Zacznę czary i gusła odprawiać nad zwiększeniem koniunktury na chętnych z 0 do 1000 wink

A gdzie te mieszkanie?

16 435

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam...

Happyfull napisał/a:

A To wstawil pewien pan dyrektor z Londynu na forum smile Ja stwierdzilam, ze to instrukcja obslugi narcysty a inny pan powiedzial wprost: "instrukcja obsluga standardowego glupiego meza".
Moze komus sie przyda? Faceci sa zachwyceni smile
Relax during the engagement and wedding.

Dyrektor na uchodzctwie... PolishRumble pewnie
Karaluchy atakuja ???
Jeden wielki stek bzdur... wrzucic do klozetu i pociagnac za spust... ot co.

16 436

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

A gdzie te mieszkanie?

Linka mam Ci dać? Czy jak (bo żabka nie skumała wink ?

16 437

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:

Witam...

Happyfull napisał/a:

A To wstawil pewien pan dyrektor z Londynu na forum smile Ja stwierdzilam, ze to instrukcja obslugi narcysty a inny pan powiedzial wprost: "instrukcja obsluga standardowego glupiego meza".
Moze komus sie przyda? Faceci sa zachwyceni smile
Relax during the engagement and wedding.

Dyrektor na uchodzctwie... PolishRumble pewnie
Karaluchy atakuja ???
Jeden wielki stek bzdur... wrzucic do klozetu i pociagnac za spust... ot co.

hłe hłe hłe - to już widzę, że się rozpełzło po forum, jaki to ewenement z tegoż trolla?
Tak, to on smile

16 438

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

A gdzie te mieszkanie?

Linka mam Ci dać? Czy jak (bo żabka nie skumała wink ?

Nie nie musisz smile Chodzilo mi o miasto, bo jak male to chyba nie jest latwo sprzedac sad

16 439 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-04 16:01:48)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
bags napisał/a:

Witam...

Happyfull napisał/a:

A To wstawil pewien pan dyrektor z Londynu na forum smile Ja stwierdzilam, ze to instrukcja obslugi narcysty a inny pan powiedzial wprost: "instrukcja obsluga standardowego glupiego meza".
Moze komus sie przyda? Faceci sa zachwyceni smile
Relax during the engagement and wedding.

Dyrektor na uchodzctwie... PolishRumble pewnie
Karaluchy atakuja ???
Jeden wielki stek bzdur... wrzucic do klozetu i pociagnac za spust... ot co.

hłe hłe hłe - to już widzę, że się rozpełzło po forum, jaki to ewenement z tegoż trolla?
Tak, to on smile

Ten cytat to od dyrektora ale ja poszukalam i wiem skad on to skopiowal tongue
Skopiowal z blogu : W Korei i nie tylko. Ciekawy blog poczytajcie sobie i powiedzcie co o tym myslicie ? Bo ja mam swoje zdanie a ciekawa jestem co inni o tym mysla ?

16 440

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:

Witam...

Happyfull napisał/a:

A To wstawil pewien pan dyrektor z Londynu na forum smile Ja stwierdzilam, ze to instrukcja obslugi narcysty a inny pan powiedzial wprost: "instrukcja obsluga standardowego glupiego meza".
Moze komus sie przyda? Faceci sa zachwyceni smile
Relax during the engagement and wedding.

Dyrektor na uchodzctwie... PolishRumble pewnie
Karaluchy atakuja ???
Jeden wielki stek bzdur... wrzucic do klozetu i pociagnac za spust... ot co.

Bags my to wiemy a niestety duzo kobiet szuka takiej instrukcji sad

16 441

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

A gdzie te mieszkanie?

Linka mam Ci dać? Czy jak (bo żabka nie skumała wink ?

Nie nie musisz smile Chodzilo mi o miasto, bo jak male to chyba nie jest latwo sprzedac sad

Do 200.000 mieszkańców, nie takie małe. Ale od stycznia mieszkania poszły w dół, bo sobie monitoruję, a do jm jakoś nie dociera. A ja nie mam wpływu na jego postrzeganie biznesu wink Mieszkań coraz więcej do sprzedaży w okolicy. Więc suma sumarum - mniej więcej mogę się domyślać z czego to wynika. Wiesz, ja też 4 lata temu szukałam mieszkania do totalnego remontu, żeby zrobić "pod siebie" i nie przepłacić łącznie. Mam zabudowę kuchni - nie kazdemu może pasować a wymiana drzwiczek to koszt. To samo z płytkami. Więc takie inwestycje nie wychodzą na zdrowie, bo ja ewidentnie kupiłabym takie do 2 m-cznego remontu a nie tygodniowego smile I myślę, że sporo osób myśli jak ja smile

16 442

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Linka mam Ci dać? Czy jak (bo żabka nie skumała wink ?

Nie nie musisz smile Chodzilo mi o miasto, bo jak male to chyba nie jest latwo sprzedac sad

Do 200.000 mieszkańców, nie takie małe. Ale od stycznia mieszkania poszły w dół, bo sobie monitoruję, a do jm jakoś nie dociera. A ja nie mam wpływu na jego postrzeganie biznesu wink Mieszkań coraz więcej do sprzedaży w okolicy. Więc suma sumarum - mniej więcej mogę się domyślać z czego to wynika. Wiesz, ja też 4 lata temu szukałam mieszkania do totalnego remontu, żeby zrobić "pod siebie" i nie przepłacić łącznie. Mam zabudowę kuchni - nie kazdemu może pasować a wymiana drzwiczek to koszt. To samo z płytkami. Więc takie inwestycje nie wychodzą na zdrowie, bo ja ewidentnie kupiłabym takie do 2 m-cznego remontu a nie tygodniowego smile I myślę, że sporo osób myśli jak ja smile

Sporo osob nie lubi remontow smile Moze znajdzie sie ktos, komu sie bedzie podabac Twoja kuchnia smile
A cena mieszkania jest do negocjacji czy nie ulega zmianie?

16 443

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Sporo osob nie lubi remontow smile Moze znajdzie sie ktos, komu sie bedzie podabac Twoja kuchnia smile
A cena mieszkania jest do negocjacji czy nie ulega zmianie?

Podobno tak wink Ale z tego co słyszałam od poprzednich właścicieli, to oni też czekali "na nas" 3 czy 4 miesiące, a w naszym wypadku to praktycznie 2 m-ce.  Więc owo zniecierpliwienie to tylko wynik sytuacji a nie jeszcze jakaś tragedia smile

16 444

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Sporo osob nie lubi remontow smile Moze znajdzie sie ktos, komu sie bedzie podabac Twoja kuchnia smile
A cena mieszkania jest do negocjacji czy nie ulega zmianie?

Podobno tak wink Ale z tego co słyszałam od poprzednich właścicieli, to oni też czekali "na nas" 3 czy 4 miesiące, a w naszym wypadku to praktycznie 2 m-ce.  Więc owo zniecierpliwienie to tylko wynik sytuacji a nie jeszcze jakaś tragedia smile

To zycze krotkiego czekania na nowych wlascicieli smile A potem co? Podzielicie sie po polowie i gdzie bedziesz mieszkac? Masz oszczednosci na kupno czegos dla was czy wynajmowac bedziesz?

16 445

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

To zycze krotkiego czekania na nowych wlascicieli smile A potem co? Podzielicie sie po polowie i gdzie bedziesz mieszkac? Masz oszczednosci na kupno czegos dla was czy wynajmowac bedziesz?

Happy - mamy rozdzielność na moje życzenie sprzed ślubu a mieszkanie jest na niego. I bardzo proszę, już lepiej nic nie mów wink Nie, po prostu sobie wynajmę, bo wtedy w końcu spłaci kredyt i podobno zacznie mi płacić alimenty. Jak podobno dalej będzie podobno, to wykorzystam dostępne mi opcje prawne. Na razie to ja wiem, że nie ma z czego (więc wniosek o zabezpieczenie nic nie da, co najwyżej nas z mieszkania wywalą w końcu), więc czekam jak kania dżdżu pewnego rodzaju gości wink

Posty [ 16 381 do 16 445 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 251 252 253 254 255 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026