Hm... poczaruj troszkę
Spraw żebym wystarczająco dużo pieniążków dostała za dwie obrączki i pierścionek zaręczynowy
Złoto?
Jaka próba, ile waży?
A nawet jakby mieli niemiło pomyśleć to są ich myśli. A Ty zawsze miło myślisz o wszystkich?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Strony Poprzednia 1 … 249 250 251 252 253 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Hm... poczaruj troszkę
Spraw żebym wystarczająco dużo pieniążków dostała za dwie obrączki i pierścionek zaręczynowy
Złoto?
Jaka próba, ile waży?
A nawet jakby mieli niemiło pomyśleć to są ich myśli. A Ty zawsze miło myślisz o wszystkich?
Podobne tematy
hm... napisał/a:Anstawia napisał/a:Happy, ja CHCĘ rozwodu. To nie tutaj problem. Noce nieprzespane z powodu joginów, a raczej "wyjścia do ludzi", strachu, na 100%.
Tylko,że rozwód to papierek, a emocje i kontakt jestKurna, że mnie bliżej nie ma to bym Cię do ludzi wyciągnęła
Nie jest tak łatwo mnie wyciągnąć do ludzi. A samo wyjście nie gwarantuje sukcesu.
Ja mam dar...
hm...
Można ![]()
Mazowieckie - Otwock.
Pozdrawiam ![]()
hm...
Można
Mazowieckie - Otwock.
Pozdrawiam
Ja u smoka...
jakby co.
Hoho, ja też rejony Otwocka ;-)))))
No proszę bardzo jak się klaruje ![]()
Hoho, ja też rejony Otwocka ;-)))))
A IBJ mówi Ci to coś?.Świerk?
hm...
Jak się zbiorę w sobie to może i do Krakowa se pojadę a co!
Ale to może potrwać ![]()
sluuu napisał/a:Hoho, ja też rejony Otwocka ;-)))))
A IBJ mówi Ci to coś?.Świerk?
hm...
Jak się zbiorę w sobie to może i do Krakowa se pojadę a co!Ale to może potrwać
Zapraszam serdecznie ![]()
Anstawia napisał/a:Hm... poczaruj troszkę
Spraw żebym wystarczająco dużo pieniążków dostała za dwie obrączki i pierścionek zaręczynowy
Złoto?
Jaka próba, ile waży?A nawet jakby mieli niemiło pomyśleć to są ich myśli. A Ty zawsze miło myślisz o wszystkich?
Pierścionek- białe złoto, cyrkonia, próba 585 3gramy
Obrączka- białe złoto+złoto, brylant, próba 585 6gram
Obrączka- białe złoto+złoto, próba 585 6gram
Przynajmniej głośno nie komentuję innych.
hm... napisał/a:Anstawia napisał/a:Hm... poczaruj troszkę
Spraw żebym wystarczająco dużo pieniążków dostała za dwie obrączki i pierścionek zaręczynowy
Złoto?
Jaka próba, ile waży?A nawet jakby mieli niemiło pomyśleć to są ich myśli. A Ty zawsze miło myślisz o wszystkich?
Pierścionek- białe złoto, cyrkonia, próba 585 3gramy
Obrączka- białe złoto+złoto, brylant, próba 585 6gram
Obrączka- białe złoto+złoto, próba 585 6gramPrzynajmniej głośno nie komentuję innych.
Brylant ma wycenę? Jaka wielkość?
Ok 765 za te pierścionki, nie liczę brylanta.
To tak jakbyś na tzw, złom chciała
Anstawia napisał/a:hm... napisał/a:Złoto?
Jaka próba, ile waży?A nawet jakby mieli niemiło pomyśleć to są ich myśli. A Ty zawsze miło myślisz o wszystkich?
Pierścionek- białe złoto, cyrkonia, próba 585 3gramy
Obrączka- białe złoto+złoto, brylant, próba 585 6gram
Obrączka- białe złoto+złoto, próba 585 6gramPrzynajmniej głośno nie komentuję innych.
Brylant ma wycenę? Jaka wielkość?
Ok 765 za te pierścionki, nie liczę brylanta.
To tak jakbyś na tzw, złom chciała
Nie mam pojęcia na temat brylantu. Mam gdzieś pewnie rachunek z opisem. A wielkość? Ledwo go widać hehehe
No to dostanę 1/4 ceny. Masakra.
Jestem winna bo ciągle jestem nieszczęśliwa... Nie wiem co się ze mną dzisiaj stało. Nie wiem czy jestem ofiarą czy katem!
A może Wybawicielem?
hm... napisał/a:Anstawia napisał/a:Pierścionek- białe złoto, cyrkonia, próba 585 3gramy
Obrączka- białe złoto+złoto, brylant, próba 585 6gram
Obrączka- białe złoto+złoto, próba 585 6gramPrzynajmniej głośno nie komentuję innych.
Brylant ma wycenę? Jaka wielkość?
Ok 765 za te pierścionki, nie liczę brylanta.
To tak jakbyś na tzw, złom chciałaNie mam pojęcia na temat brylantu. Mam gdzieś pewnie rachunek z opisem. A wielkość? Ledwo go widać hehehe
No to dostanę 1/4 ceny. Masakra.
Tak źle to nie będzie.
Jak znasz tak dokładne parametry to sprzedaj komuś bezpośrednio.
A ja właśnie chciałabym zapomnieć,bo teraz nawet jak coś robię,czy jestem w pracy to mam taki natłok myśli,wspomnień złych i dobrych ,rozpamiętuję,rozgrzebuję...
Nie potrafię się od tego uwolnić.To jest masakra.Ja wiem,że się nakręcam,wiem,że to zależy tylko ode mnie-staram się maksymalnie skupić na czymś innym ale to po chwili wraca jak bumerang
Zapomnieć,zasnąć,skoczyć z prosto mostu - to było by najprostsze wyjście...albo tchórzostwo jak niektórzy mówią...
Pocieszam się,że pamiętanie pomoże mi odróżniać dobre od złego
Napiszcie jak sobie z tym radziłyście,radzicie?
Wyjścia z domu,zajęcia,zakupy,dodatkowa praca-skutkują, ale po powrocie do "domu"...Czy tylko czas leczy rany??????
Beosa, chyba nie warto zapominać
Słusznie prawisz, że pamiętanie pozwoli nauczyć się zdrowego postępowania ![]()
Natłok minie, ale w swoim czasie ![]()
Doczytałam książkę od Happy do końca i uśmiecham się do siebie ![]()
Będę wspominać i po trochu rozgrzebywac jakby, aż się z wszystkim nie uporam. Żeby być zdrowa - muszę się rozliczyć ze wszystkim i przepracować każdy element który zaskutkował negatywnymi emocjami. Uśmiecham się szeroko, bo ja to czułam, a teraz się okazało, że intuicyjnie zaplanowałam sobie pewne kroki, które podobno rzeczywiście pomagają ![]()
Czas - tak. Ale bardziej to, co z tym czasem zrobisz. I nie zakupy Ci pomogą ![]()
Beosa - ja naprawde mogę polecić "czytanki", które dostałam od Happy
Cięzko się zaczyna czytać, ale jakaż ulga na końcu
Chwilę odetchnę i przeczytam sobie jeszcze raz - tym razem nie z niedowierzaniem, tylko z czystą przyjemnością rozpoznawania i zapamiętywania charakterystycznych dla mnie schematów
I zacznę z nimi pracować.
beosa napisał/a:A ja właśnie chciałabym zapomnieć,bo teraz nawet jak coś robię,czy jestem w pracy to mam taki natłok myśli,wspomnień złych i dobrych ,rozpamiętuję,rozgrzebuję...
Nie potrafię się od tego uwolnić.To jest masakra.Ja wiem,że się nakręcam,wiem,że to zależy tylko ode mnie-staram się maksymalnie skupić na czymś innym ale to po chwili wraca jak bumerang
Zapomnieć,zasnąć,skoczyć z prosto mostu - to było by najprostsze wyjście...albo tchórzostwo jak niektórzy mówią...
Pocieszam się,że pamiętanie pomoże mi odróżniać dobre od złego
Napiszcie jak sobie z tym radziłyście,radzicie?
Wyjścia z domu,zajęcia,zakupy,dodatkowa praca-skutkują, ale po powrocie do "domu"...Czy tylko czas leczy rany??????
Beosa, chyba nie warto zapominać
Słusznie prawisz, że pamiętanie pozwoli nauczyć się zdrowego postępowania
Natłok minie, ale w swoim czasie
Doczytałam książkę od Happy do końca i uśmiecham się do siebie
Będę wspominać i po trochu rozgrzebywac jakby, aż się z wszystkim nie uporam. Żeby być zdrowa - muszę się rozliczyć ze wszystkim i przepracować każdy element który zaskutkował negatywnymi emocjami. Uśmiecham się szeroko, bo ja to czułam, a teraz się okazało, że intuicyjnie zaplanowałam sobie pewne kroki, które podobno rzeczywiście pomagająCzas - tak. Ale bardziej to, co z tym czasem zrobisz. I nie zakupy Ci pomogą
Beosa - ja naprawde mogę polecić "czytanki", które dostałam od Happy
Cięzko się zaczyna czytać, ale jakaż ulga na końcu
Chwilę odetchnę i przeczytam sobie jeszcze raz - tym razem nie z niedowierzaniem, tylko z czystą przyjemnością rozpoznawania i zapamiętywania charakterystycznych dla mnie schematów
I zacznę z nimi pracować.
Możesz podać tytuł tej książeczki?
A taki prozaiczny ![]()
Kobiety, które kochają za bardzo.
Happy Ci może podesłać pewnie ![]()
hm... napisał/a:zabka-k napisał/a:A te bombki w piekarniku Twoje nie były???? Albo może udostępnione, ale mi się kojatzą z Tobą
Jak palec?
Kurcze , nie wiem co to za bombki
A ja sobie przypomniałam, że to od Moni było
![]()
pietka64 napisał/a:Dolaczam do waszego klubu drogie dziewczyny....tez jestem TA kochajaca za bardzo przeczytalam duzo waszych wpisow i co niekture jakbym sama pisala.Moj maz zdradzil mnie po 25 latach malzenstwa,,, ,,bol ,wielka awantura ,,,,a przeczytalam przypadkiem w jego telefonie,DOBRZE KOCHANIE ,dostalam bialej goraczki lecialy nawet filizanki ,,,,co pod reka .No i wlasnie w takim szale,trzebabylo go wypier...., ale ja idiotka go kocham........podobno jestem zgrabna dobrze sie ubieram,a tamta gruba i niesmaczna...ale ma chyba to cos...ale zaczelam jeszcze bardziej dbac o ...siebie....po mieszkaniu paradowacw sexsownej bieliznie......czasami mysle dziewczyno zarzuc szlafrok.....oj rozpisalam sie
![]()
Że można Ciebie niby pokochać jedynie za wygląd i seksowne koronki?
Że za nic innego nie można Cię kochać?
Że miłość to tylko podniecenie i namiętność?Lubisz sałatki?
Niektórzy i tak postrzegają sytuację.
Ale to chyba coś innego, to reakcja tupu -tonący brzytwy się chwyta, czyli wykorzystam co mam, niech sobie przypomni. Ci się nie robi żeby kogoś nie stracić,
A ja bym tam nie dała się dotknąć po czymś takim.
Happyfull napisał/a:Co Ci daje kontakt z nim?
Nic takiego, co nie mogłby mi dać ktokolwiek inny. Uśmiech, mam do kogo się czasami odezwać, tyle...
Happyfull napisał/a:Co inni mogliby sobie o Tobie pomyslec?
Coś niemłego
Czyli masz z nim kontakt bo samotna jestes
Ja nie mysle o Tobie niemilo i wiekszosc dziewczyn tez nie mysli o Tobie niemilo
.
No to moze powolutku wychodz do tych ludzi
Moze najpierw do biblioteki i do kina a potem zobaczysz, ze takich "samotnych" jak Ty wszedzie pelno
.
Happyfull napisał/a:hm... napisał/a:Ale ja się jej nie boję. To się nie zgadza.
To dobrze, ze juz sie prawdy nie boisz
hm... napisał/a:Na razie nic nie mówię.
Czyli cos tam planujesz
Nie musisz mowic, ja tak z ciekawosci pytam
Coś robię, ale nie będę mówić za wcześnie:)
Tajemnicza Lady
No dobra juz sie nie pytam ![]()
Bedziesz w Zakopanym?
hm... napisał/a:Happyfull napisał/a:hm... napisał/a:Ale ja się jej nie boję. To się nie zgadza.
To dobrze, ze juz sie prawdy nie boisz
Czyli cos tam planujesz
Nie musisz mowic, ja tak z ciekawosci pytam
Coś robię, ale nie będę mówić za wcześnie:)
Tajemnicza Lady
No dobra juz sie nie pytam
Bedziesz w Zakopanym?
Chyba nie ![]()
Artystyczno-sportowy powiatowy informator kulturalny.Nigdy wcześniej takiego nie widywałam,może to jakiś znak?
Jest parę ciekawych imprez,zajęć o różnych porach dnia a ja też różnie pracuję.
To super
Pewnie, ze znak
Jak Ci juz samo w rece w pada to trzymaj i nie wypuszczaj !!!!
W szkole byłam zawsze w ostatniej parze,nie wychylałam się nigdy,zakompleksione dziecko....Po ślubie mi przeszło.Podniosłam głowę do góry i góry mogłam przenosić.
A potem wróciła dawna Beosa....
To stan sie Beosa taka jak chcesz byc
Glowa do gory, piers do przodu ![]()
Bo zostałam nieraz oszukana,nie tylko przez jeszczemęża.Nie ufam już bezgranicznie ludziom.Boję się fałszywych ludzi.Nie lubię się narzucać.
Boję się zacząć cokolwiek,bo gdyby przypadkiem było fajnie to i tak czekałabym na "złe" zakończenie..Tak się chyba przyzwyczaiłam.Czarnowidztwo.Bo po burzy było słońce a potem znowu burza
Boję się też,że będę śmieszna,bo nie ubiorę się odpowiednio, nie umiem i nie lubię się malować,a robią to wszystkie kobiety.Będę taka inna...
No i dobrze, ze nie ufasz bezgranicznie ludziom !!! Nie boj sie falszywych ludzi - nie zadawaj sie z nimi !!!
Przeciez na poczatku znanjomosci nie wiemy, czy ktos jest falszywy czy nie. Jezeli stwierdzisz, ze ta osoba jest falszywa to po prostu zrywasz z nia kontakt. Bac sie nie musisz
No i nie ma mozliwosci na burze ![]()
Nie boj sie, ze bedziesz smieszna !!! Moze bedziesz zabawna i rozbawisz towarzystwo ale nie smieszna w negatywnym tego slowa znaczeniu. Ja Cie widze jaka wesola babke z ktora mozna pozartowac
Wesola nie smieszna !!!
Co do ubioru i makijazu - kupic sobie nowe ciuchy (wez corke niech doradzi ) a makijazu mozesz sie nauczyc nawet z youtube
Codziennie nowy makijaz przed wyjsciem do pracy ![]()
Dobrze się czuję w swojej skórze,dziwne trochę ale jak ktoś mi się "napatoczy"
nie mam w ogóle problemu w nawiązaniu rozmowy,załatwię wszelkie sprawy urzędowe,pojdę do psychologa i na terapię,ale takie spontaniczne wyjście do ludzi,aerobik,basen-sama????...będę oczywiście próbowała
Probuj a jezeli nie lubisz spontanicznie to uslal sobie konkretne terminy. Nie wszyscy lubia spontanicznie !!
Niedawno bylam u koleżanki z pracy pogadać o separacji.Co z tego,że serdecznie zapraszała?A może będę przeszkadzała,a może głupio jej było odmówić,że tylko z uprzejmości się zgodziła...Naprawdę takie miałam dylematy.
Jakby nie chciala abys przyszla to by nie zapraszala
Ja nawet z uprzejmosci nikogo nie zapraszam jak nie chce !!! A Ty? ![]()
Ale tak mi zależało,że pojechałam.I co lekki nieład w domu,Ona w byle jakich ciuchach,luzik.Fajnie,było,miło się gawędziło.
No widzisz ![]()
Ja przed wizytą koleżanek wysprzątałam mieszkanie,pól godziny zastanawiałam się w co się ubrać,nakupiłam przekąsek i czekałam,a serce waliło jak młot.Taka jestem dziwna.A One wpadły przejazdem na 15 minut.
No i fajnie zrobilas
Ja bym sie cieszyla jakbym Cie odwiedzila i tych przekasek przekasila ![]()
Zdaza sie, ze kolezanki tylko na chwile wpadna a moze spytaj sie nastepnym razem na ile "wpadaja" ![]()
A co tam chociaz sie wystroilas ![]()
Happyfull napisał/a:hm... napisał/a:Coś robię, ale nie będę mówić za wcześnie:)
Tajemnicza Lady
No dobra juz sie nie pytam
Bedziesz w Zakopanym?Chyba nie
Ta co ma najblizej nie bedzie !!! No co Ty Hm.. przyjezdzaj bo Cie wyciagne za uszy
Ja juz sie dowiem, gdzie Cie szukac a wiesz jaka ja jestem - z pod mostu Cie wyciagne ![]()
hm... napisał/a:Happyfull napisał/a:Tajemnicza Lady
No dobra juz sie nie pytam
Bedziesz w Zakopanym?Chyba nie
Ta co ma najblizej nie bedzie !!! No co Ty Hm.. przyjezdzaj bo Cie wyciagne za uszy
![]()
Ja juz sie dowiem, gdzie Cie szukac a wiesz jaka ja jestem - z pod mostu Cie wyciagne
Zapraszam ![]()
Ja serio chyba nie dam rady, z przyczyn ode mnie niezależnych. Ale jak się uda...
Chciałabym Cię poznać
Happyfull
Fajnie piszesz
Znów mnie rozbawiłaś,podniosłaś na duchu i w ogóle...Zarażasz Twoim optymistycznym patrzeniem na świat,na problemy,na wszystko ![]()
Potrafisz walić prosto z mostu (i dobrze i dzięki za wcześniejsze posty/odpowiedzi-dały mi do myślenia) ale i odpowiednio doradzić. ![]()
Niestety muszę się odmeldować.Jutro na 6 tą do pracy ![]()
Dobranoc ![]()
Pomożecie mi dziewczyny?
Już bylo super,a znowu dołek.
Dziś powiedział niby żartem "O jaki masz cellulucik ciążowy"
Spojrzałam na niego jak na idiotę i wtedy chyba zrozumiał że coś nie tak.... I dodał "Ojej ale go kocham" i pocałował. Ale byłam wściekła. Mam okropny wcale nie ciążowy, cellulit...nie mogę sie go pozbyć choc jestem calkiem zgrabna.
I to moj wielki kompleks (on o tym nie wiedzial...)
Myslalam ze faceci nie wiedzą czym jest cellulit, a tu proszę...
zabolało. Az sie popłakałam ze złości... a on popatrzył na mnie i powiedział że chyba oszalałam, że o to płaczę, że przeciez on nic obraźliwego mi nie powiedział. Odpowiedziałam mu że dla mnie to było obraźliwe. Zmienił temat, zaczął mowic o swoich defektach... potem całkiem zmienił temat, zaczął mnie rozbawiać. I juz do tego nie wracaliśmy.
Ale znowu we mnie sie pojawiła niepewnosc do swojej urody,kompleksy... kryje to ale taki jest fakt, to boli. Czuje sie teraz w jego oczach nieatrakcyjna, bo dla mnie to ze wytykał mi cellulit = że mu sie mniej podobam, ze cos by we mnie chcial zmienić.
Co sądzicie? Buc, czy faceci tak mają, że czasami nie pomyślą? A ja przesadzam?
Błagam o opinie, bo mi cięzko...
Myślę, że przesadzasz...tylko bd młodzi faceci, super przystojni i wysportowani mogą zwrócić uwagę na celluliit.Nie płacz maleńka, tylko podkreśl inne walory swojej natury ![]()
Anstawia napisał/a:Happyfull napisał/a:Co Ci daje kontakt z nim?
Nic takiego, co nie mogłby mi dać ktokolwiek inny. Uśmiech, mam do kogo się czasami odezwać, tyle...
Happyfull napisał/a:Co inni mogliby sobie o Tobie pomyslec?
Coś niemłego
Czyli masz z nim kontakt bo samotna jestes
Ja nie mysle o Tobie niemilo i wiekszosc dziewczyn tez nie mysli o Tobie niemilo
.
No to moze powolutku wychodz do tych ludziMoze najpierw do biblioteki i do kina a potem zobaczysz, ze takich "samotnych" jak Ty wszedzie pelno
.
A ja zawsze tak tupałam nóżką, płakałam i krzyczałam, że chcę być sama,sama,sama,bo niecierpię ludzi
no to mam co chciałam ![]()
Chyba zapiszę się na salsę albo inną dance rozrywkę ![]()
Miłego dnia!
Miłego dnia.
Zaza ON oczywiście to ideał?
Nic mi nie mówi, mieszkam z 7 km od Otwocka ;-)
Dzień Dobry Kobity,
Dzień w pracy rozpoczęty :-/
Trochę historii. Wróciłam do domu i powiedziałam NPK że ja wierzę w nas to i on powinien. Usłyszałam że martwi się że go niedługo zostawię bo jestem bardziej aktywna niż on, że stresuje się że nie sprosta moim potrzebom. Hymmm jedna głowa myśli : biedny on potrzebuje teraz wsparcia bym go wyciągnęła z nerwicy, druga WTF chciałaś szczęścia a sama mając nerwice narażasz się na nawrót.
Ex dzwonił że chce się dzisiaj spotkać, bo i tak nie ma do mnie żalu o to że jestem z kimś innym, jego miłość jest podobno silniejsza... Eh ;-( Chce kupić nam mieszkanie i pójść do psychologa.
JA- chcę kogoś kto mnie zaakceptuje taką jaka jestem. Trochę marudną, z ADHD, biorącą życie garściami, mającą swój artystyczny nieład. Taka jestem.
ZAZA- ile ja razy słyszę że mam dużą dupkę, boczki, cellulit, od Ex i od NPK...ale jestem atrakcyjna (tak myślę- choć różne gusta) więc wiem że oni to specjalnie mówią , bo mają sami kompleksy. Ja zazwyczaj odpowiadam "Patrz na siebie i swój brzuch, jakoś nie narzekam na brak uwagi mężczyzn" i zaraz to oni się wkurzają "jak to inni patrzą?"
Pomożecie mi dziewczyny?
Już bylo super,a znowu dołek.
Dziś powiedział niby żartem "O jaki masz cellulucik ciążowy"
Spojrzałam na niego jak na idiotę i wtedy chyba zrozumiał że coś nie tak.... I dodał "Ojej ale go kocham" i pocałował. Ale byłam wściekła. Mam okropny wcale nie ciążowy, cellulit...nie mogę sie go pozbyć choc jestem calkiem zgrabna.
I to moj wielki kompleks (on o tym nie wiedzial...)
Myslalam ze faceci nie wiedzą czym jest cellulit, a tu proszę...zabolało. Az sie popłakałam ze złości... a on popatrzył na mnie i powiedział że chyba oszalałam, że o to płaczę, że przeciez on nic obraźliwego mi nie powiedział. Odpowiedziałam mu że dla mnie to było obraźliwe. Zmienił temat, zaczął mowic o swoich defektach... potem całkiem zmienił temat, zaczął mnie rozbawiać. I juz do tego nie wracaliśmy.
Ale znowu we mnie sie pojawiła niepewnosc do swojej urody,kompleksy... kryje to ale taki jest fakt, to boli. Czuje sie teraz w jego oczach nieatrakcyjna, bo dla mnie to ze wytykał mi cellulit = że mu sie mniej podobam, ze cos by we mnie chcial zmienić.
Co sądzicie? Buc, czy faceci tak mają, że czasami nie pomyślą? A ja przesadzam?
Błagam o opinie, bo mi cięzko...
ZAZA - a dlaczego się zaczął z Tobą spotykać? Bo miałaś gładką skórę i był to podstawowy element, na który On zwrócił uwagę?
Dzień Dobry Kobity,
Dzień w pracy rozpoczęty :-/
Trochę historii. Wróciłam do domu i powiedziałam NPK że ja wierzę w nas to i on powinien. Usłyszałam że martwi się że go niedługo zostawię bo jestem bardziej aktywna niż on, że stresuje się że nie sprosta moim potrzebom. Hymmm jedna głowa myśli : biedny on potrzebuje teraz wsparcia bym go wyciągnęła z nerwicy, druga WTF chciałaś szczęścia a sama mając nerwice narażasz się na nawrót.
Ex dzwonił że chce się dzisiaj spotkać, bo i tak nie ma do mnie żalu o to że jestem z kimś innym, jego miłość jest podobno silniejsza... Eh ;-( Chce kupić nam mieszkanie i pójść do psychologa.
JA- chcę kogoś kto mnie zaakceptuje taką jaka jestem. Trochę marudną, z ADHD, biorącą życie garściami, mającą swój artystyczny nieład. Taka jestem.
Dzień dobry Kobitko ![]()
Ych. To niech pójdzie, niech kupi, niech zacznie żyć swoim życiem. A Ty się będziesz miała okazję może poprzyglądac z boku i zorientować, czy z nim w ogóle chciałabyś być i chciałabyś ułożyć sobie z nim znowu życie.
Co do NPK.... Taki emocjonalny szantażyk? Jeśli potrzebuje wsparcia, to niech je sobie zorganizuje. Ty masz swoje problemy ze sobą i swoje wsparcie chyba sama sobie organizujesz? Bo jakoś tak Ciebie to tu widzę ![]()
Wiesz co.... A jak już tak strasznie się chcesz "obwiniać" (mówię o wczorajszym), to powiedz no kobitko kochana, w czym pomagałaś i w jakich aspektach wspierałaś exsia? Bo chyba jednak pomagałaś mu w czymś, skoro teraz postanowił pójśc do psychologa....
Zabko na Gruponie jest oferta, Zakopane 3 noclegi dla 2 osób za 430 zł w ośrodku Hyrny + śniadania + obiadokolacje
EXhistorie - Poznałam go 6 lat temu. Ja młoda naiwna i wierząca w życie jak w bajce, on struty życiem, nieszczęśliwy, za to radzący sobie w życiu zawodowym facet. Otworzyłam go na ludzi i pokazałam swoje życie, które pokochał. Jednak zawsze nie mogłam cieszyć sie swoim życiem sama tzn.wyjazd do koleżanek, centrum handlowego, basen był dla niego powodem do ZŁOŚCI. Wtedy odpowiadał "no to ja jadę do XXX, to daj mi swój samochód (czyt. zrobię Ci na złość). Dodatkowo początek wiązał się z hazardem i czasami zdarzało mu się przegrać duże pieniądze, no i wspomnę jeszcze o tym że jak mnie poznał to mieszkał ze swoją byłą o czym dowiedziałam się po roku bycia razem (tak więc dobry miesiąc wracał do niej do domu). Oczywiście tłumaczenie było takie, że już nie byli razem i że każde szukało swojego mieszkania, a wytłumaczenie na brak szczerości było następujące: Przecież jakbym Ci powiedział to nie chciałabyś ze mną być.
No wsparcie z mojej strony: mieszkanie w moim domu rodzinnym, jazda moim samochodem, pilnowanie napraw, dużo ciepła
Moje winy: czasami bywałam bardzo marudna i nie zawsze miałam ochotę na nocne zabawy
Zabko na Gruponie jest oferta, Zakopane 3 noclegi dla 2 osób za 430 zł w ośrodku Hyrny + śniadania + obiadokolacje
Zofia - jakoś mi nie bardzo - ale jak chcecie, to może weźcie z Happy? Bo raz - ja przed wypłatą, więc dziś nie wykupię. A dwa - przyznaję bez bicia, że wolę na kolację gdzie indziej polecieć
Choć lokalizacja jest rewelacyjna, wszędzie blisko i z tego względu jest to przeogromny plus - TAKIIIII PLUS!!!!
Ja to sobie wtedy zorganizuję gdzieś obok kwaterkę i i tak będziemy bliziuteńko, nie będzie problemu
Jakby co - nie patrzcie na mnie
Bo myślę, że pod względem kosztu - warto.
Kwaterka napewno będzie ok. 50 zł w dobrych warunkach, śniadanie i obiadokolacja się bardzo opłacają w tym układzie.
Ale sugestia jednak 3 noclegów jest bardzo sympatyczna dla mnie
![]()
EXhistorie - Poznałam go 6 lat temu. Ja młoda naiwna i wierząca w życie jak w bajce, on struty życiem, nieszczęśliwy, za to radzący sobie w życiu zawodowym facet. Otworzyłam go na ludzi i pokazałam swoje życie, które pokochał. Jednak zawsze nie mogłam cieszyć sie swoim życiem sama tzn.wyjazd do koleżanek, centrum handlowego, basen był dla niego powodem do ZŁOŚCI. Wtedy odpowiadał "no to ja jadę do XXX, to daj mi swój samochód (czyt. zrobię Ci na złość). Dodatkowo początek wiązał się z hazardem i czasami zdarzało mu się przegrać duże pieniądze, no i wspomnę jeszcze o tym że jak mnie poznał to mieszkał ze swoją byłą o czym dowiedziałam się po roku bycia razem (tak więc dobry miesiąc wracał do niej do domu). Oczywiście tłumaczenie było takie, że już nie byli razem i że każde szukało swojego mieszkania, a wytłumaczenie na brak szczerości było następujące: Przecież jakbym Ci powiedział to nie chciałabyś ze mną być.
No wsparcie z mojej strony: mieszkanie w moim domu rodzinnym, jazda moim samochodem, pilnowanie napraw, dużo ciepła
Moje winy: czasami bywałam bardzo marudna i nie zawsze miałam ochotę na nocne zabawy
A domyślasz się, z czego ta marudność?
Tak, ciągle wyznaczam sobie kolejne cele i czasami frustruje się że ich nie osiągam. Ciągle chce iść do przodu i nie potrafię zrozumieć czemu ludzie komplikują sobie życie zwlekając. Przez tą cechę nie cieszę się z tego co mam a tyle by nie chcieć więcej. ;-(
JUPIJEJ!
Mam przedłużoną umowę o pracę! Na czas nieokreślony!
![]()
![]()
WITAJCIE Dziewczyny
SUPER
Gratuluję
Super Zabka
. Ja place za pierwsza "rundke" a Ty za druga
Do zobaczenia w Zakopcu
![]()
![]()
Ale Wam fajnie......
Pozazdrościć...... i Zakopca i spotkania....
Udanego spotkania ![]()
Dobra - mam na panelu stresującą zawodową kwestie do rozwiązania, choć wydaje się nie do rozwiązania....
Poproszę trzymać kciuki, bo na razie siedzę, gdybam, rozmyślam i mam "czarne chmury" dookoła...
Muszę znaleźć sposób na ich rozwianie.... Bo "bedzie źle" z włączeniem a może i nawet konieczności pożegnania się z pracą. Tak to jest jak ma się zespół pod sobą i za niego jak za siebie odpowiada ![]()
A swoją drogą - tak sie zastanawiałam właśnie, że zasady rządzące się pracą zawodową nijak się mają do życia codziennego. Nie da się mieć tego samego podejścia. Nie da się powiedzieć, nie mój problem, bo w efekcie będzie to mój największy problem.
Tak, ciągle wyznaczam sobie kolejne cele i czasami frustruje się że ich nie osiągam. Ciągle chce iść do przodu i nie potrafię zrozumieć czemu ludzie komplikują sobie życie zwlekając. Przez tą cechę nie cieszę się z tego co mam a tyle by nie chcieć więcej. ;-(
Podobno marudzimy, kiedy realne postępowanie drugiej osoby (no dobra, wprost - partnera) przestaje spełniać nasze oczekiwania. Marudzimy, bo zamiast zajmować się sobą, zajmujemy się kimś, a nie mamy na nikogo żadnego wpływu - poza sobą. Marudzimy, bo wyznaczamy sobie cele w innych, w naprawianiu innych, w pomaganiu innym - a nie sobie. Marudzimy, bo cały czas pomijamy siebie a wcale tak naprawdę nie daje nam to żadnej satysfakcji.
Podobno - bo wiesz
Ja przecież Ciebie nie znam i nie znam realiów
Ale być może cosik w tym jest, skoro wpadłaś na wątek KKZB ![]()
Sluuu - czy Ty korzystasz z jakiejś formy pomocy poza leczeniem nerwicy jedynie li tylko lekami?
Tak leczę się tylko lekami. Nie mogę sobie pozwolić na psychologa, bo finanse mnie ograniczają.
Zawodowo o dziwo radzę sobie dobrze. Zabka dasz radę trzymam kciuki
Tak leczę się tylko lekami. Nie mogę sobie pozwolić na psychologa, bo finanse mnie ograniczają.
Nie możesz pozwolić finansowo, to oczywiście rozumiem.
A czy interesowałaś się pomocą bezpłatną? Bo ja z takiej korzystam, czyli możliwości są.
Zawodowo o dziwo radzę sobie dobrze. Zabka dasz radę trzymam kciuki
Wiesz, tym zdaniem przypomniałaś mi teraputkę na pierwszym spotkaniu
I znajomego, którego wcześniejsza wypowiedź skłoniła mnie do szukania pomocy u profesjonalisty czyli u owej terapeutki ![]()
Że: "pewnie Pani wspaniale radzi sobie w pracy i jest Pani bardzo cenionym pracownikiem".
To wcale nie jest dziwne - w pewnych rodzajach "przypadłości" jest to wręcz bardzo normalne i standardowe ![]()
A poniekąd ile potem pracy potrzeba, żeby umieć wyrównać siebie "w domu" i siebie "w pracy"
Bo jak się zaczynasz koncentrować na sobie, to praca idzie w odstawkę...
Przestaje być argumentem i dowodem na to, że jestem normalna, że jestem the best i że "u mnie" zawsze wszystko w porządku, tylko u "ciebie" coś nie tak i musisz coś zmienić ![]()
Tak interesowałam się z 20 telefonów w żadnym z ośrodków nie było już zapisów lub kazali zadzwonić znów za miesiąc. DOdatkowo tam dzie miejsca byłyby to w godzinach mojej pracy. Co za kraj !!!
Zapotrzebowanie na psychologa ogromne ![]()
Ja dziś mam marudny dzień. Dobrze,że słońce wyszło.
U mnie zarówno w życiu prywatnym, zawodowym i towarzyskim lipa
Takie są fakty, nie ma co się oszukiwać.
Sama nie wiem od czego zacząć "sprzątanie". Dużo tego na jeden raz ![]()
Tak interesowałam się z 20 telefonów w żadnym z ośrodków nie było już zapisów lub kazali zadzwonić znów za miesiąc. DOdatkowo tam dzie miejsca byłyby to w godzinach mojej pracy. Co za kraj !!!
Acha...
Chodze w godzinach pracy i odpracowuję.
Szef wie, ze muszę czasem wyskoczyć do lekarza - bez wchodzenia w szczegóły o co chodzi.
Wiesz jak jest Sluuu - jak się czegoś naprawdę chce, to się znajdzie rozwiązanie i je wdroży, nawet jeśli będzie ciężko.
Takie fajne powiedzonko ma któraś z forumowiczej w podpisie. Jeśli chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
Zapotrzebowanie na psychologa ogromne
Ja dziś mam marudny dzień. Dobrze,że słońce wyszło.
U mnie zarówno w życiu prywatnym, zawodowym i towarzyskim lipaTakie są fakty, nie ma co się oszukiwać.
Sama nie wiem od czego zacząć "sprzątanie". Dużo tego na jeden raz
Hłe hłe
Też czasem mam zamieszanie
Też tak sobie właśnie myślę, żeby wdrożyć system z pracy - spisać na kartce i odkreślać
A raz na tydzień robić weryfikację i tak i wpisywać, że jeśli coś zaczęłam, to nadawać procent realizacji, jaki osiągnęłam - tak według mnie, wiesz. Nie wiem, może mi się uda zebrać do kupy
Ustalić jakiś harmonogram i zrealizować ![]()
Bo wiesz, ja to się trochę gubię, jak sobie czegoś nie rozplanuję. Jakoś tak mam że gubię się w chaosie.
To się nazywa chyba, że lubię być uporządkowana ![]()
Dziewczyny!
Jesli chodzi o mojego faceta to właśnie jest na odwrót, wcale nie ideał i sam wciąż mówi o swoich wadach otwarcie.
Mówi mi i narzeka na swój brzuch, to że ma tłuszczyk tu i tam... ciągle o tym gada, jak patrzy w lustro... często jest na diecie, ćwiczy, ale potem przerywa.
Jak mi mówi o swoim obwisłym brzuchu to się uśmiecham i albo mówię, że przesadza, albo sie nie odzywam
Zaczął sie ze mną spotykać to wyglądałam tak samo, przytyłam może z 2-3 kg.
Ale wcześniej stanowczo byłam za chuda, a teraz sama sie czuje dobrze z ciałem swoim.
A więc on nie jest ideałem, kiedyś był wręcz gruby. Teraz ma kompleksy i mi o nich otwarcie mówi. I nie zmieniłam się bardzo na przeciągu tego czasu jak z nim jestem (2 lata).
Nie wiem czy wspominalam-jak mi wytknął ten cellulit to zobaczyl, ze jestem zla i sam zacząl oczywiscie mowic "Nie martw sie ja mam rozstepy, tez mam cellulit na pewno, i mam obwisly brzuch i cycki wymagające stanika !"
A potem zmienil calkiem temat.
sluuu-więc możliwe że jest jak mówisz, że chodzi o jego kompelksy, tylko że widzisz, ja nie musze swojemu mowic że ma brzuch duzy czy coś, bo on sam to o sobie mowi wiecznie. Ja nie lubie i uwazam za niepotrzebne kopac lezącego, bo wiem ze ma kompleks tuszy, choc moim zdaniem grubo przesadza bo moj ex byl tezszzy niz on.
A co do mowienia mu że inni patrzą na mnie, że sie podobam - tez nie ma to sensu,bo on jest o mnie zazdrosny, często jest tak ze ludzie mnie przy nim komplementują, np taksowkarz czy ktoś powie "ale ladna dziewczyna" i on potem mi mowi "nie da sie z Tobą iśc tak by nikt nie zwrocil uwagi, wszyscy zaraz komplementuą, flirtują" (mowi to milym glosem,nie z pretensją)
Ja mam problem z realizacją planu.
Moja tablica korkowa to plany i cele.
Cele są realne, długo i krótkoterminowe. Tylko,żeby osiągnąć te długoterminowe,muszę skupić się na tych najbliższych. No i tu jest problem.
Poza tym zmieniają mi się wartości a z nimi plan. W tamtym roku celem 2013 był rozwód. Teraz to chyba na pierwszym miejscu sfera zawodowa. No chyba muszę tego karalucha odstawić na bok już ![]()
Ja mam problem z realizacją planu.
Moja tablica korkowa to plany i cele.
Cele są realne, długo i krótkoterminowe. Tylko,żeby osiągnąć te długoterminowe,muszę skupić się na tych najbliższych. No i tu jest problem.
Poza tym zmieniają mi się wartości a z nimi plan. W tamtym roku celem 2013 był rozwód. Teraz to chyba na pierwszym miejscu sfera zawodowa. No chyba muszę tego karalucha odstawić na bok już
Anstawia, ale wiesz. Jak sama mawiasz, masz prawo jeszcze popełnić błąd i z niego wynieść nauczkę. Przecież żyjesz i plany mają prawo się zmieniać. Tu to priorytet główny jest najważniejszy - być sobą i kochać siebie. A że myślisz i okazuje się, że uważasz, że jednak inne drogi mogę Cię lepiej prowadzić do celu? Przecież to nie jest dobrze, ślepo brnąć przed siebie - trzeba reagować na zmieniające się "środowisko" ![]()
To tak jak na tej mojej pracowej kartce.... Czasem wykreślam coś, bo się okazuje, ze nawet jeśli za coś się zabrałam, to szef mi zmienił priorytety, bo coś stało się nagłe. To znaczy nie wykreślam, tylko notuję: do załatwienia w okresie późniejszym.
Najgorzej, to gdybym któregoś dnia po prostu podarła kartkę i wyrzuciła. I miała gdzieś.
Ale nie mam ![]()
Jestem w punkcie gdzie każda decyzja niesie konsekwencje. Wrócę do Ex, który ma pracę i jakoś było mi łatwiej z nim finansowo. Z kolei bytowe rzeczy typu samochód i dom, pozostawały w mojej gestii. On przeżyje 3 miesięczne nawrócenie i będzie super. Potem mu przejdzie i zacznie się etap "trzeba karać dziewczynę, że w ramiona innego zdecydowała się rzucić" i zostanę z palcem w ...wiecie gdzie. Chyba że się ZMIENI (CHYBA to straszne słowo)
Będę z NPK, który ma mieszkanie i samochód. Z kolei teraz szuka pracy, bo przez nerwice jej nie miał. Może tej pracy nie znajdzie, a to wiązać się może z frustracją. JA ZWARIUJE i będę pisała do Was z psychiatryka ;-)))))
Fajne plany mam ;-)
zabka-k- No u mnie zwolnienie w godzinach pracy nie przejdzie. Jest opcja że z niej zrezygnuje, ale wtedy to dopiero potrzebowałabym psychologa na bezrobociu.
ZAZA- nie martw się. Każda prawdziwa baba ma cellulit
Anstawia- dasz radę, ja bym zaczęła od zawodowego ;-)
Jestem w punkcie gdzie każda decyzja niesie konsekwencje. Wrócę do Ex, który ma pracę i jakoś było mi łatwiej z nim finansowo. Z kolei bytowe rzeczy typu samochód i dom, pozostawały w mojej gestii. On przeżyje 3 miesięczne nawrócenie i będzie super. Potem mu przejdzie i zacznie się etap "trzeba karać dziewczynę, że w ramiona innego zdecydowała się rzucić" i zostanę z palcem w ...wiecie gdzie. Chyba że się ZMIENI (CHYBA to straszne słowo)
Będę z NPK, który ma mieszkanie i samochód. Z kolei teraz szuka pracy, bo przez nerwice jej nie miał. Może tej pracy nie znajdzie, a to wiązać się może z frustracją. JA ZWARIUJE i będę pisała do Was z psychiatryka ;-)))))Fajne plany mam ;-)
zabka-k- No u mnie zwolnienie w godzinach pracy nie przejdzie. Jest opcja że z niej zrezygnuje, ale wtedy to dopiero potrzebowałabym psychologa na bezrobociu.
ZAZA- nie martw się. Każda prawdziwa baba ma cellulit
Anstawia- dasz radę, ja bym zaczęła od zawodowego ;-)
Sluuu - ale każda decyzja zawsze niesie konsekwencje. Nawet jeśli to decyzja, bułka czy chleb na sniadanie. Czy też trzecia opcja - nie jem w ogóle. Ja tu zauważyłam już dwie trzecie opcje...
każda baka ma cellulit, ale facet jak kocha nie powinien o tym chyba wspominać ![]()
Jakoś mnie to wciąz boli.
Choc dla mnie to że on zauwazyl i powiedzial = jestem mniej atrakcyjna dla niego
ale nie wiem czy tak jest tez dla niego ![]()
faceci myślą inaczej
faceci w ogóle nie myślą- sorry MUSIAŁAM !!!
No ta trzecia opcja...a się trzęsę. Nie dla mnie.... ;-(
faceci w ogóle nie myślą- sorry MUSIAŁAM !!!
No ta trzecia opcja...a się trzęsę. Nie dla mnie.... ;-(
Ja coś innego miałam na myśli ![]()
Można rozważyć mieszkanie z żadnym z nich. Można rozważyć wyszukanie terapeuty dostępnego poza godzinami.
Pewnie można by i poszukać jakichś czwartych opcji ![]()
A! Myślą - każdy po swojemu.
A my powinnyśmy myśleć o nich? Czy o sobie?
Anstawia napisał/a:Ja mam problem z realizacją planu.
Moja tablica korkowa to plany i cele.
Cele są realne, długo i krótkoterminowe. Tylko,żeby osiągnąć te długoterminowe,muszę skupić się na tych najbliższych. No i tu jest problem.
Poza tym zmieniają mi się wartości a z nimi plan. W tamtym roku celem 2013 był rozwód. Teraz to chyba na pierwszym miejscu sfera zawodowa. No chyba muszę tego karalucha odstawić na bok już :)Anstawia, ale wiesz. Jak sama mawiasz, masz prawo jeszcze popełnić błąd i z niego wynieść nauczkę. Przecież żyjesz i plany mają prawo się zmieniać. Tu to priorytet główny jest najważniejszy - być sobą i kochać siebie. A że myślisz i okazuje się, że uważasz, że jednak inne drogi mogę Cię lepiej prowadzić do celu? Przecież to nie jest dobrze, ślepo brnąć przed siebie - trzeba reagować na zmieniające się "środowisko" :)
To tak jak na tej mojej pracowej kartce.... Czasem wykreślam coś, bo się okazuje, ze nawet jeśli za coś się zabrałam, to szef mi zmienił priorytety, bo coś stało się nagłe. To znaczy nie wykreślam, tylko notuję: do załatwienia w okresie późniejszym.
Najgorzej, to gdybym któregoś dnia po prostu podarła kartkę i wyrzuciła. I miała gdzieś.
Ale nie mam :)
Błędy są jak nabardziej dopuszczalne. A idąc bez celu, idziemy na oślep, wegetujemy, pozwalamy by to inni sterowali naszym życiem.
Dbać o siebie, to mój ponad priorytet, reszta wartości się zmienia wraz z decyzjami, które podejmuję.
I tak wczoraj padło stwierdzenie,że rozwód jest najważniejszy. No właśnie już nie. Rozwód mam prawie w garści :D Teraz ustalam nowe priorytety. Swoje własne, w końcu :D
A dziś złapałam doła,bo wczoraj sobie pomyślałam,że jestem samotna i dlatego czasami gadam z M. Hola, hola! Co za wymówka! Żadnych wymówek. Jeżeli tak to sobie będę tłumaczyć, to wiecznie będę samotna. Kolejny priorytet- wyjść do ludzi :D ale wyjść, nie oszukiwać się :)
Błędy są jak nabardziej dopuszczalne. A idąc bez celu, idziemy na oślep, wegetujemy, pozwalamy by to inni sterowali naszym życiem.
Dbać o siebie, to mój ponad priorytet, reszta wartości się zmienia wraz z decyzjami, które podejmuję.
I tak wczoraj padło stwierdzenie,że rozwód jest najważniejszy. No właśnie już nie. Rozwód mam prawie w garściTeraz ustalam nowe priorytety. Swoje własne, w końcu
A dziś złapałam doła,bo wczoraj sobie pomyślałam,że jestem samotna i dlatego czasami gadam z M. Hola, hola! Co za wymówka! Żadnych wymówek. Jeżeli tak to sobie będę tłumaczyć, to wiecznie będę samotna. Kolejny priorytet- wyjść do ludziale wyjść, nie oszukiwać się
No i widzisz
Ty nie zmieniłaś planów, bo Ci się czegoś odechciało, Ty je poustawiałaś w aktualnej kolejności po zrealizowaniu części pierwotnie zamierzonych
Po prostu nastąpiła aktualizacja
Jak jakąś potrzebę zaspokoimy, to wtedy zaspokajamy następną ![]()
A jak planujesz z tym wyjściem? Bo ja niby też planuję, ale tak w rezultacie planuję, że nie poznaję wcale nowych osób. A chodziło mi o nowe osoby w najbliższym otoczeniu, żeby ten mój własny "sosik" odświeżyć. Wiem, że ja aż tak wyrywna z natury nie jestem i właśnie kombinuję sobie co by tu zrobić, co by spróbować
I jak to zrobić ![]()
A jak planujesz z tym wyjściem? Bo ja niby też planuję, ale tak w rezultacie planuję, że nie poznaję wcale nowych osób. A chodziło mi o nowe osoby w najbliższym otoczeniu, żeby ten mój własny "sosik" odświeżyć. Wiem, że ja aż tak wyrywna z natury nie jestem i właśnie kombinuję sobie co by tu zrobić, co by spróbować
I jak to zrobić
Jak planuję? Dobre pytanie.
Może na przykład, zamiast spiepszać
do domu po zajęciach jogi, zostanę z wszystkimi na proponowanej herbatce ![]()
A może wystarczy mieć oczy i uszy szeroko otwarte? Tak jak w tym filmiku:
http://www.youtube.com/watch?v=RhEEKv7it5w
Jak planuję? Dobre pytanie.
Może na przykład, zamiast spiepszaćdo domu po zajęciach jogi, zostanę z wszystkimi na proponowanej herbatce
A może wystarczy mieć oczy i uszy szeroko otwarte? Tak jak w tym filmiku:
http://www.youtube.com/watch?v=RhEEKv7it5w
No tak - i znowu wychodzi na to, że jednak powinnam iść na ten fitness ![]()
Anstawia napisał/a:Jak planuję? Dobre pytanie.
Może na przykład, zamiast spiepszaćdo domu po zajęciach jogi, zostanę z wszystkimi na proponowanej herbatce
A może wystarczy mieć oczy i uszy szeroko otwarte? Tak jak w tym filmiku:
http://www.youtube.com/watch?v=RhEEKv7it5wNo tak - i znowu wychodzi na to, że jednak powinnam iść na ten fitness
He, he... Zajęcia fitness, dance itp, to też może być dobre miejsce.
Ja do tej pory nowych ludzi poznawałam w szkole lub w pracy. Ogólnie poznać kogoś nie jest dla mnie aż tak bardzo ogromnym problemem, ja się boję dopuszczać ludzi do siebie. Boję się, bo nie znam swoich granic hehehe Poznaję je dopiero, gdy zostają przekroczone ![]()
He, he... Zajęcia fitness, dance itp, to też może być dobre miejsce.
Ja do tej pory nowych ludzi poznawałam w szkole lub w pracy. Ogólnie poznać kogoś nie jest dla mnie aż tak bardzo ogromnym problemem, ja się boję dopuszczać ludzi do siebie. Boję się, bo nie znam swoich granic hehehe Poznaję je dopiero, gdy zostają przekroczone
Anstawia, no właśnie też tak mam.... A ja się boję jednak na razie, że sama nie wyczuję, że się za bardzo gdzieś zapuszczam i znowu sobie narozrabiam.... I dlatego chyba unikam jeszcze... To znaczy tak na zwykłej stopie koleżeńskiej to jeszcze. Ale powiedzieć coś szczerze o sobie twarzą w twarz? To lepiej zwiać.
Tu nie będę miała wyjścia jak się spotkamy, bo się odkryłam - choć napewno wiele jeszcze we mnie zostało
Ale tak w życiu codziennym? A niby po co? Po co skoro wewnątrz myślę: Albo mnie ktoś wykorzysta i zrani Albo wydam mu się wystarczająco mało interesująca, że tylko niesmak mi pozostanie. Tłumaczę sobie, że jak się wydam nieinteresująca, to znaczy, że nie mamy nic wspólnego ze sobą i nie jest to typ człowieka z którym chcę spędzać czas. Albo że jeśli zrani - to niestety, pewnie trochę pozwoliłam się zranić, bo w porę "nie poczułam", że coś jest nie tak.
Tłumaczę sobie
Ale na ten "fitness" to ja jeszcze nie pójdę, jeszcze chwilkę ![]()
Zapotrzebowanie na psychologa ogromne
Ja dziś mam marudny dzień. Dobrze,że słońce wyszło.
U mnie zarówno w życiu prywatnym, zawodowym i towarzyskim lipaTakie są fakty, nie ma co się oszukiwać.
Sama nie wiem od czego zacząć "sprzątanie". Dużo tego na jeden raz
Whats happened?
Strony Poprzednia 1 … 249 250 251 252 253 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026